Issuu on Google+

NOWY SĄCZ | LIMANOWA | GORLICE | KRYNICA | MUSZYNA | PIWNICZNA | STARY SĄCZ | MSZANA DOLNA | GRYBÓW | BOBOWA | BIECZ

www.sacz.in – klikasz i wiesz! www.dts24.pl

j Radio RDN Nowy Sącz teraz przez całą dobę J Str. 2 j Domowe Przedszkole kontra Urząd Miasta J Str. 4

GAZETA BEZPŁATNA

j Partie zarejestrowały listy J Str. 5

Nr 33 (46), 1 września 2011

j Gościnny Nowy Sącz J Str. 8

NASZ CZŁOWIEK NA EURO 2012!

j Newag świętuje 135-lecie J Str. A–D j Nasi felietoniści J Str. 10–11 j Gdzie się wybrać w tym tygodniu J Str. 12

Znamy już pierwszego sportowca, który wystąpi podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Jest to – oczywiście – sądeczanin! Jedyny Polak, który zdobył j Sandecja przed mistrzostwo świata przy użyciu piłki nożnej, Krzysztof Golonka z Tęgoborzy trzęsieniem ziemi być może nawet otworzy Euro 2012! DTS podpowiada – a może Krzysiek powinien po prostu trafić do kadry trenera Franciszka Smudy? J Str. 2 J Str. 15 R

E

K

L

A

M

A

OSTEOPOROZA

• BADANIE DENSYTOMETRYCZNE: KRÔGOSŠUP, BIODRO-SZYJKA KOùCI UDOWEJ

PORADNIE SPECJALISTYCZNE:

DIAGNOSTYKA:

CHIRURGIA JEDNEGO DNIA:

• • • • • • • • • • • • • •

• USG, – tarczyca, jama brzuszna, sutek, stawy, jĝdra, Ūlinianki, wĸzŕy chŕonne • USG naczyŘ – COLLOR DOPPLER • HOLTER EKG • EKG • KTG • CYTOLOGIA • PERYMETR – badanie pola widzenia • PACHYMETRIA ANALITYKA

• Okulistyka m.in. ZAÆMA, gradówka, skrzydlik, plastyka powieki, kĸpki, sondowanie i}pŕukanie kanalików ŕzowych

Chorób Metabolicznych Endokrynologiczna Osteoporozy Chorób wewnĸtrznych Kardiologiczna Okulistyczna Ginekologiczno-Poŕoƅnicza Laryngologiczna Neurologiczna Reumatologiczna Chirurgii Ogólnej Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Chirurgii Naczyniowej Medycyny Pracy

NZOZ „OSTEODEX” Centrum Wielospecjalistyczne Poradnia Osteoporozy i Chorób Kostno-Stawowych ul. Grunwaldzka 62, 33-300 NOWY SßCZ tel. 18 547-51-62, fax 18 547-51-63 osteodex@op. pl, www.osteodex.pl

• Chirurgia Ogólna m.in. przepuklina, kaszak, wŕókniak, tŕuszczak, guzki piersi, ƅylaki odbytu, biopsja mamotomiczna • Chirurgia Naczyniowa m.in. ƅylaki koŘczyn dolnych metoda tradycyjna i}laserowa • Chirurgia Urazowo-Ortopedyczna m.in. ARTROSKOPIA, cieŪŘ kanaŕu nadgarstka, haluks, usuniĸcie zespolenia, wrastajĝcy paznokieġ


2

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Z drugiej strony Znamy już pierwszego sportowca, który wystąpi podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Jest to – oczywiście – sądeczanin! Jedyny Polak, który zdobył mistrzostwo świata przy użyciu piłki nożnej. Krzysztof Golonka z Tęgoborzy być może nawet otworzy Euro 2012! DTS podpowiada – a może Krzysiek powinien po prostu trafić do kadry trenera Franciszka Smudy? O sukcesie 21–letniego Krzysztofa Golonki, przez wielu znanego dzięki uczestnictwu w telewizyjnym show „Mam Talent”, informowaliśmy zaraz po jego powrocie z Pragi, gdzie wywalczył mistrzostwo świata w żonglowaniu piłką futbolową. Teraz przebiera w propozycjach występów jak w ulęgałkach. – Nie ukrywam, że pojawiają się zapytania o możliwość dania

Historia 3 W R Z E Ś N I A 1939 R . pierwszymi działaniami wojennymi na Sądecczyźnie było bombardowanie przez niemieckie samoloty linii kolejowej Nowy Sącz – Krosno. W tym czasie wojska polskie cofały się już od granicy w kierunku Nowego Sącza. Pod naporem jednostek niemieckiej 2. Dywizji Górskiej z Przehyby wycofała się polska Straż Graniczna. Tak rozpoczęła się na naszym terenie II wojna światowa. Dzień później rozpoczęto ewakuację przed zbliżającym się frontem znajdujących się w Nowym Sączu urzędów. Zaminowano mosty na Popradzie i Dunajcu. Ten drugi nie został jednak wysadzony. Wieczorem tego dnia pojawili się na przedpolach miasta pierwsi żołnierze niemieccy.

pokazu nie tylko w Polsce, ostatnio nawet miałem zapytanie z Arabii Saudyjskiej, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie – mówi Golonka. Przyznaje, że otrzymał też propozycję występów podczas Euro 2012. – Na pewno tam będę – mówi, nie potwierdzając jednak, ale i nie zaprzeczając informacjom, że jego pokaz tricków piłkarskich najprawdopodobniej znajdzie się w programie otwarcia Mistrzostw Europy. Póki co w najbliższym czasie popisy z piłką Krzysztofa Golonki będzie można oglądać w weekend w Warszawie na lotnisku na Nowym Bemowie. W niedzielę wystąpi ponadto na stadionie Legii podczas meczu gwiazd TVN z politykami. (BALL)

Czy wiesz, że... 114 L AT T E M U Jan Jenkner otworzył przy ul. Tarnowskiej pierwszą w Nowym Sączu nowoczesną łaźnię parową. Kąpiel parowa kosztowała w niej 25– 35 centów, a kąpiel w wannie porcelanowej 40– 70 centów, co nie było wówczas cenami niskimi. W tym czasie sądeccy Żydzi posiadali już w mieście dwie własne łaźnie.

JUBILAT W najbliższą niedzielę 64. urodziny obchodzić będzie lider sądeckiej i małopolskiej lewicy Kazimierz Sas. Urodzony w Maniowych były poseł trzech kolejnych kadencji (od 1993 r.) otwiera teraz listę kandydatów SLD do Sejmu. Jubilat ze względu na rozpoczętą kampanię wyborczą nie będzie miał czasu na świętowanie, ale – jak nieoficjalnie wiadomo – zamiast kwiatów chętnie przyjmie każdy oddany na niego głos, nawet jeśli na te życzenia będzie musiał poczekać do 9 października.

Łatwe w odbiorze, niebanalne w treści W najbliższy poniedziałek Radio RDN Nowy Sącz rozpoczyna nadawanie w nowej formule. Będzie ono jedynym sądeckim radiem emitującym lokalny program przez całą dobę. Dzień wcześniej, w niedzielę, na sądeckim rynku wielki koncert Maryli Rodowicz promujący zmiany w rozgłośni. O plany radia pytamy jego redaktor naczelną Alicję Stolarczyk. – Jakim radiem będzie RDN Nowy Sącz? – Przede wszystkim radiem katolickim. Miłym i łatwym w odbiorze, a jednocześnie niebanalnym w treści przekazu. Nastawionym na słuchacza lokalnego. Będzie radiem przybliżającym i opiewającym Sądecczyznę. To będzie jedyne takie radio w regionie. Gdybym najkrócej miała określić charakter programu, to powiedziałabym: społeczno – religijny. – Skąd pomysł na całodobowe radio lokalne? – Stąd, że RDN Nowy Sącz ma szanse stać się wiodącą, bo jedyną lokalną stacją na Sądecczyźnie. Jej głównym atutem będzie autonomia i specyfika lokalna. W ciągu całego dnia będziemy informować lokalną społeczność o wydarzeniach, sprawach i problemach dotyczących różnych wymiarów ich codziennego życia.

FOT. PIOTR DROŹDZIK

Nasz człowiek na Euro 2012!

– Będą ostre komentarze, sensacyjne newsy i ploteczki? – Naszym celem jest raczej tworzenie i promowanie ducha życzliwości, współpracy, otwartości i szacunku między ludźmi. To tworzenie radia „naszego”, bliskiego ludziom i ich lokalnym radościom i troskom. Dzięki samochodowi satelitarnemu możemy nadawać z dowolnego miejsca na Sądecczyźnie. Chcemy odwiedzać wioski

Liczby tygodnia stopnie C to rekord temperatury tego lata na Sądecczyźnie. Co odważniejsi próbowali ponoć eksperymentować, wykorzystując energię słoneczną do przyrządzania jajek sadzonych na masce samochodu w samo południe. Teraz ma być już tylko chłodniej.

34,2

tyle milionów zł wpłynęło na konto Urzędu Miasta Nowego Sącza od spółki CD Locum po podpisaniu aktu notarialnego przenoszącego na jej rzecz własność 88–arowej działki u zbiegu ul. Lwowskiej i Krańcowej, gdzie powstanie nowa galeria handlowa.

36,67

i gminy, rozmawiać z ludźmi, informować, zapraszać i promować bardziej i mniej znane zakątki regionu. – Jakich pozycji możemy się spodziewać na antenie? – Reporterzy terenowi będą nadawać z Limanowej, Krynicy, Gorlic, Piwnicznej i Szczawnicy. Poza serwisami informacyjnymi, planujemy utworzenie popołudniowego programu publicystycznego. Puls Regionu będzie podsumowaniem dnia. Najważniejsze tematy lokalne będą tu miały poszerzona formułę, to będzie czas na interakcje ze słuchaczami, a także na komentarze i debaty. W porannym programie także planujemy rozmowy z gośćmi. Będziemy przeprowadzać lokalne konkursy, mówić o lokalnej pogodzie, przeglądać lokalną prasę, zapraszać na kulturalne wydarzenia w regionie. – A zapowiadany wymiar religijny? – RDN Nowy Sącz to rozgłośnia diecezjalna. Nie może zabraknąć czasu na programy religijne, muzykę chrześcijańską i modlitwę. Codziennie wieczorem zamierzamy transmitować mszę świętą – na zmianę z bazyliki św. Małgorzaty w Nowym Sączu i z kościoła św. Maksymiliana w Tarnowie. Mieszkańców regionu interesuje życie Kościoła, w tym biskupa i wielu instytucji kościelnych znajdujących się w stolicy diecezji. Rozmawiał (SJ)

A to ciekawe 1 września 1891 r. urodził się w Nowym Sączu Zenon Klemensiewicz – językoznawca, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor licznych prac językoznawczych. Według innych źródeł urodził się on w Tarnowie, z całą pewnością jednak ukończył II Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu, gdzie jego ojciec był dyrektorem. Klemensiewicz zginął w katastrofie lotniczej pod Zawoją 2 kwietnia 1969 r.

Wyprawa Krynicki alpinista Jacek Groń, który wyruszył w Himalaje zdobywać ośmiotysięcznik Makalu, jest już w Nepalu. Jacek – członek sądeckiego Klubu Wysokogórskiego – znalazł się w 8–osobwej alpinistycznej kadrze Polski, której kierownikiem jest legendarny Artur Hajzer. Ekipa kilka pierwszych dni spędziła w stolicy Nepalu Katmandu, gdzie wstępnie aklimatyzowała się do czekającego ją zadania. Teraz alpiniście są już w drodze w góry, gdzie chcą zdobyć Makalu w stylu sportowym, czyli bez pomocy Szerpów. O planach wyprawy pisaliśmy w DTS kilka tygodni temu, a teraz za naszym pośrednictwem Jacek Groń (pierwszy z prawej) pozdrawia Czytelników (LIN) i przesyła zdjęcia z Katmandu.

Wydawca: Wydawnictwo DOBRE Sp. z o.o. 33–300 Nowy Sącz, ul. Żywiecka 25. ISSN 2082–209X Redakcja: „Dobry Tygodnik Sądecki”, tel. 18 544 64 40, tel./fax. 18 544 64 41 Redaktor naczelny: Wojciech Molendowicz w.molendowicz@dts24.pl Dyrektor Biura Reklam i Ogłoszeń: Irena Legutko i.legutko@dts24.pl Koordynator Biura Wydawnictwa: Bożena Baran redakcja@dts24.pl Skład: dOtgraf . Druk: Polskapresse Oddział Poligrafia Drukarnia Sosnowiec.


3

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Informacje 36,67 milionów w kasie miasta

A ty boisz się wysokości...

I N W E S T YC J A . Prezydent Ryszard Nowak oraz prezes spółki CD Locum Stanisław Kosoń podpisali akt notarialny przenoszący własność nieruchomości przy zbiegu ulic Lwowskiej i Krańcowej. Na konto Urzędu Miasta za 88–arową działkę wpłynęła już kwota 36,67 mln zł.

Taki tytuł nosi fotografia zamieszczona na stronie kwejk.pl. Widać na niej, jak sprzątaczka w nowosądeckim II LO myje okna, stojąc na zewnętrznym parapecie, prawie 6 metrów nad brukowanym chodnikiem. Na myśl przychodzi scena z filmu „Tato” Michała Ślesickiego, w której zła teściowa ginie, spadając z gzymsu. Tam dzięki Straży Pożarnej pozostali bohaterowie przeżywają, ale Nowy Sącz to nie jest plan filmowy tylko rzeczywistość. – Jest to niedopuszczalny sposób wykonywania prac na wysokości. Przepisy dokładnie to określają, a takie działania są bardzo niebezpieczne – mówi st. insp. Henryk Szmyd z firmy BHP Szmyd. Zapytaliśmy o całą sytuację Tadeusza Orlicza, dyrektora placówki: – Ja nic nie wiem o takich praktykach. Szkoła umożliwia odpowiedni sposób mycia okien od zewnątrz. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Będę musiał porozmawiać z pracownicą, która jest na tym zdjęciu, to nie może się powtórzyć. Pierwszy rzut oka na to zdjęcie powoduje uśmiech, ale już po chwili robi się poważnie, bo ta kobieta ryzykowała życie. Upadek z takiej wysokości na bruk to prawie pewna śmierć, a wąski parapet ma już kilkadziesiąt lat. Zrozumiałe jest, że czyste okna są ważne, ale czy ważniejsze niż czyjeś życie i zdrowie?

– Staliśmy się właścicielem gruntu, a inwestycja jest w trakcie realizacji i ma być ukończona, jeśli nie będzie niespodzianek pogodowych, w czwartym kwartale 2012 roku. Będzie to obiekt czterokondygnacyjny, z czego dwie kondygnacje to parking podziemny. Powierzchnia najmu to 36 tys. m kw., a łączna powierzchnia obiektu to 80 tys. m kw. – tłumaczy prezes CD Locum Stanisław Kosoń. W „Trzech Koronach” powstanie kino, które mieścić się będzie w pięciu salach. Powierzchnię handlową zajmą marki takich międzynarodowych firm jak: Zara, Bershka, Stradivarius, Pull & Bear z koncernu odzieżowego Inditex Group oraz sklepy sieci C&A i H&M oraz inne marki, które w Nowym Sączu obecnie nie występują. – Chcę zapewnić, że powstające centrum handlowe, będzie mieć charakter regionalny. W obiekcie znajdzie pracę około 1000 osób. Koszt inwestycji to około 300 mln złotych – mówi prezes Kosoń.

(TASS)

(ZYD)

R

E

K

L

A

M

A

Lokalna Grupa Dziaųania BRAMA BESKIDU zaprasza mieszkaŷców gmin Stary SČcz i Podegrodzie do udziaųu w projekcie: „Tacy sami – zajħcia integracyjne” W ramach projektu bħdČ realizowane m.in. zajħcia z plastyki, ceramiki na basenie, wycieczka do Inwaųdu i Krakowa

Warunki uczestnictwa w projekcie 1. mieszkaniec gminy Stary SČcz lub Podegrodzie 2. Orzeczenie o niepeųnosprawnoƑci (w przypadku osób niepeųnosprawnych) 3. Wiek powyǏej 15 lat 4. IloƑđ miejsc ograniczona, minimum 50% osób z orzeczeniem o niepeųnosprawnoƑci Regulamin rekrutacji oraz wiħcej informacji na stronie www.bramabeskidu.pl. Przyjmowanie zgųoszeŷ – od 1 do 15 wrzeƑnia br. w biurze Stowarzyszenia LGD BRAMA BESKIDU w Starym SČczu, ul. Krakowska 26 w godzinach 8.00 – 15.00. tel. 18 547 66 80.

Czytaj nas też na portalu: www. sacz.in

Projekt wspóųĮnansowany przez Uniħ EuropejskČ w ramach Europejskiego Funduszu Spoųecznego

OKNA – DRZWI MARKET GORZKOWSKA 15, tel. 18 547 37 90 na przeciwko Reala poniedziałek - piątek 9.00- 19.00, sobota 9.00-15.00 Nowy Sącz

ul.Kolejowa 16 ul.Ciećkiewicza 7, Krynica ul. Kościuszki 56, Gorlice ul. Bardiowska 5, ul. Michalusa 26, Bobowa Centrum Handlowe Limanowa ul. Zygmunta Augusta 12, ul. Piłsudskiego 7,

tel. 18 443 69 98 tel. 18 449 08 60 tel. 18 471 31 13 tel. 18 353 52 61 tel. 18 545 00 45 tel.18 354 61 20 tel. 18 337 01 57 tel. 337 26 55

NAJLEPSZE MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ „Dobry Tygodnik Sądecki” Zadzwoń:

18 544 64 40, 18 544 64 41 albo napisz:

i.legutko@dts24.pl Ogłoszenia drobne za 5 zł!


4

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Idealne miejsce na Twoją reklamę: www.sacz.in

Nie można grać dziećmi! I N T E R W E N C J A DT S . Zofii Woźniak, prowadzącej Niepubliczne Przedszkole „Domowe Przedszkole” wczoraj (31 sierpnia) wygasła umowa użyczenia pomieszczeń w Szkole Podstawowej nr 9 w Nowym Sączu. Nie zamierza jednak opuścić lokalu i zapowiada, że jeśli sprawy nie uda załatwić się polubownie, będzie ona miała swój finał w sądzie. Byłaby to już druga rozprawa dyrektor „Domowego Przedszkola” z Urzędem Miasta. Przypomnijmy, że rok temu Zofia Woźniak wygrała proces, podczas którego wywalczyła 170 tys. zł zwrotu zaległych subwencji, które gmina powinna płacić na każdego przedszkolaka, podczas gdy regulowała je tylko za 25 dzieci. UM uznał bowiem, że skoro oddziały przedszkolne nie mogą przyjąć więcej niż 25 osób, na tyle będzie je dotował. Problem pojawił się, gdy niepubliczne przedszkola zaczęły tworzyć 30– osobowe i większe oddziały. Władze miasta, chcąc uniknąć dalszych rozpraw, bo o zaległe subwencje upomnieli się również inni właściciele niepublicznych przedszkoli, wybrali już negocjacje. Sprawa dyrektor „Domowego Przedszkola” nie zakończyła się z chwilą przejęcia przez komornika kwoty za zaległe subwencje. W lutym br. Zofia Woźniak zawarła z UM ugodę i zwróciła 25 tys. zł odsetek od kwot, które – jak twierdzi – słusznie się jej należały. – Zrobiłam to dla utrzymania poprawnych stosunków z Urzędem Miasta, chciałam mieć święty spokój. Tymczasem dwa tygodnie po zawarciu ugody, 28 lutego, otrzymałam pismo od dyrektor SP nr 9 Zofii Basiagi, że nie przedłuży ze mną umowy o użyczenie lokalu – opowiada Zofia Woźniak. W odpowiedzi wystosowała pismo do wiceprezydent Nowego Sącza Bożeny Jawor, w którym zaznacza, że podczas prowadzonych negocjacji była utrzymywana w przekonaniu, iż funkcjonowanie przedszkola w pomieszczeniach SP nr 9 nie napotka na żadne przeszkody. „Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że zostałam oszukana – przez Miasto i Panią osobiście – czytamy w piśmie z 16 marca. – Zapewne doskonale zdawała Pani sobie sprawę, że ujawnienie zamiaru pozbawienia mnie dotychczasowego lokalu przedszkola uniemożliwi ugodowe zakończenie sporu sądowego, jaki się między nami toczył. Zapewne też z tego właśnie powodu nie powiadomiła mnie Pani o zamiarach miasta, pomimo że okoliczności związane z funkcjonowaniem przedszkola były przedmiotem rozmów między nami.” 8 kwietnia, po publikacjach prasowych na ten temat, w których pani wiceprezydent zasugerowała, że zawsze jest możliwość przedłużenia umowy, że to kwestia rozmowy z dyrektorem SP nr 9, Zofia Woźniak spotkała się z Zofią Basiagą. Sporządzono

notatkę, której treść zobowiązano się nie upubliczniać do czasu podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie przez Bożenę Jawor. Zofia Basiaga poinformowała bowiem, że „cofnięto jej upoważnienie do podpisania dalszej umowy najmu i nie może podjąć takiej decyzji”, jednocześnie zaznaczyła, że widzi szansę ugody i możliwość przedłużenia umowy do 31 sierpnia 2012. Wiceprezydent takiej szansy nie widziała, bowiem Szkoła Podstawowa nr 9 zobowiązana jest utworzyć oddziały dla klas zero, a w tym roku będzie ich w dziewiątce aż trzy, bo do oddziałów przedszkolnych przy szkołach trafią również 5–latki. – Musimy stworzyć warunki do nauki zgodnie z wymaganiami sanepidu, inaczej będziemy płacić kary. Szkoła ma swoje pomieszczenia do tej pory zajmowane przez przedszkole, którego właścicielka za użyczenie lokalu nie musiała płacić nawet czynszu. Trudno, żeby teraz miasto musiało wynajmować sale dla oddziałów zerowych SP nr 9, skoro szkoła nimi dysponuje. Pani Woźniak dwukrotnie była informowana, że nie R

E

K

L

A

M

przedłużymy jej umowy. Miała pół roku na znalezienie lokalu – mówi wiceprezydent, zaznacza przy tym, że sprawa ugody nie ma żadnego związku z nieprzedłużeniem umowy. – Proszę nie łączyć tych dwóch rzeczy, odszkodowania wypłacaliśmy przecież też innym przedszkolom – dodaje Bożena Jawor. Dyrektorka „Domowego Przedszkola” twierdzi, że od czasu rozmowy z Zofią Basiagą nikt jej nie informował o ostatecznych rozstrzygnięciach sprawy. – Wręcz przeciwnie, nieformalnie mówiło się, że jeszcze rok będę mogła zostać w SP nr 9 – mówi Zofia Woźniak. O tym, że umowa ostatecznie nie zostanie jej przedłużona, dowiedziała się dopiero pod koniec sierpnia. – Przebywałam na rehabilitacji, tysiąc kilometrów od Nowego Sącza i nagle otrzymuję niepokojące telefony od pracownic – opowiada dyrektorka. Relacjonowały jej, że do szkoły przyszła dyrektor Basiaga, zostawiając pismo, którym „uprzedza, że nie zostanie sporządzona umowa użyczenia” i żądała pokwitowania

A

Maųopolski OƑrodek Ruchu Drogowego w Nowym SČczu ul. 29 listopada 10 33-300 Nowy SČcz www.mord.pl Sekretariat - tel. /18/ 449 08 80, fax 449 08 81 Pracownia Psychologiczna – tel. /18/ 449 08 95 Szkolenia – tel. /18/ 449 08 99 j ZAPEWNIAMY KRÓTKIE TERMINY OCZEKIWANIA NA EGZAMINY

WSZYSTKICH KATEGORII.

j ORGANIZUJEMY SZKOLENIA I KURSY DLA KIEROWCÓW

– szkolenia okresowe, kwaliĮkacja wstħpna, uzupeųniajČca, przyspieszona, ADR, „za punkty karne”.

j W PRACOWNI PSYCHOLOGICZNEJ WYKONUJE SI% BADANIA

dla kierowców, operatorów suwnic, operatorów sprzħtu ciħǏkiego,

j ZAPRASZAMY DO WSPÓBPRACY LEKARZY OKULISTÓW.

Nowoczesna Pracownia Psychologiczna oferuje wykonywanie badaŷ zmierzchowych i wraǏliwoƑci na oƑlepianie. Zapraszamy na badanie widzenia stereoskopowego. Profesjonalny sprzħt gwarantuje wysoki poziom Ƒwiadczonych usųug.

Z A P R A S Z A M Y D O W S P Ó B P R AC Y!

odbioru. – Żaden z moich pracowników nie jest upoważniony, by odbierać za mnie służbową korespondencję – zaznacza Woźniak. Tego samego dnia w przedszkolu zjawiły się również dwie inspektorki Wydziału Edukacji, sporządzając notatkę służbową, w której czytamy: „[…] nauczycielka przedszkola […] oświadczyła, iż Pani dyrektor nie informowała pracowników o zmianie miejsca funkcjonowania przedszkola od 1 września 2011r. Nie ma informacji dla rodziców o zamknięciu placówki w obecnej siedzibie”. Na stronie Urzędu Miasta zaraz pojawiała się informacja na ten temat, adresowana przede wszystkim do rodziców dzieci zapisanych do „Domowego Przedszkola”. UM podaje, że dyrektorka była informowana 28 lutego i 11 kwietnia, że nie zostanie z nią przedłużona umowa. „Jednocześnie uprzejmie informujemy, iż są wolne miejsca w sieci przedszkoli niepublicznych na terenie miasta, również w tej dzielnicy” – podaje UM i zainteresowanych odsyła do dyrektora Wydziału Edukacji Waldemara Olszyńskiego. Ten zapis może stać się przedmiotem sporu między dyrektorką przedszkola a Urzędem Miasta. Zdaniem pełnomocnik Zofii Woźniak, Lucyny Gąsiorowskiej, UM przekroczył swoje uprawnienia. – Nie można przedstawiać sytuacji przedsiębiorcy w taki sposób, żeby przejąć jego klientów. Jednocześnie nie kwestionujemy faktu, że miasto powiedziało, iż umowa jest do końca sierpnia – stwierdza pełnomocnik. Oburzenie wywołuje R

E

K

L

A

M

A

także sposób, w jaki miały zachowywać się panie inspektor wobec pracowników przedszkola. – Nie wolno straszyć pracowników. Nie wolno przyjść do przedszkola i pytać: Czy mają już państwo rozwiązaną umowę o pracę, czy wiecie, że przedszkola nie będzie? – mówi Gosiąrowska. Zofia Woźniak dodaje przy tym, że pisma z 11 kwietnia nie otrzymała, dlatego też była spokojna, że do podpisania umowy jednak dojdzie. – Chciałabym polubownie załatwić tę sprawę. Nie wygląda ona dobrze ani dla nas, ani dla miasta. To jest granie dziećmi! Mam nadzieję, że jednak dojdziemy do porozumienia. Z panią Zofią Basiagą współpracuję w ten sposób od 17 lat i zawsze się dogadywałyśmy – mówi Zofia Woźniak i zapowiada, że nie opuści pomieszczeń i 1 września przyjmie zapisane 40 dzieci. – Jakie polubowne załatwienie sprawy? Pani Woźniak prowadzi działalność gospodarczą, musi mieć świadomość, że jeśli nie podpisuje się z nią dalszej umowy najmu, powinna znaleźć sobie inny lokal. Nie można grać dziećmi! – używa tego samego argumentu Bożena Jawor i dodaje, że miasto było w obowiązku poinformować jakoś rodziców o sytuacji przedszkola, skoro nie zrobiła tego jego dyrektorka. – Zakładam, że nie będzie potrzebna żadna interwencja. Nieopuszczenie pomieszczeń szkoły byłoby skrajnie nieodpowiedzialne ze strony pani Woźniak – mówi także Waldemar Olszyński. (KG)


5

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Wybory parlamentarne 2011 Kampanię wyborczą do Sejmu i Senatu można uznać za rozpoczętą. Niemal wszystkie liczące się partie zarejestrowały już swoje listy, ale… Potencjalnych wyborców mało to interesowało. Jak podała we wtorek radiowa Trójka, niewiele ponad 30 proc. Polaków wyrażało zainteresowanie debatą pomiędzy przedstawicielami największych partii. Czy tylko upały kończących się wakacji i frustracja z powodu konieczności powrotu do pracy nie sprzyjały politykom? Nasz region nie odbiegał specjalnie od ogólnopolskich nastrojów. Już tylko pobieżna lektura list wyborczych wystarcza, by dojść do wniosku, że nie będzie to przełomowa kampania. Większość komitetów skompletowała listy według utartego schematu i sprawdzonego klucza, posiłkując się dyżurnymi nazwiskami, w wielu przypadkach dobrze znanymi z poprzednich wyborów wszelkich możliwych szczebli. Niespodzianek nie mamy wiele. Największą bombę zafundował wyborcom PiS, lokując na drugim miejscu Piotra Naimskiego. Po pierwsze złamano zapowiadaną od miesięcy zasadę, że na pierwszych miejscach znajdą się obecni posłowie, po drugie zaryzykowano wystawienie tzw. spadochroniarza. Piotrowi Naimskiemu, byłemu wiceministrowi, człowiekowi o ogromnym dorobku politycznym i naukowym nie pomogło uznane nazwisko. Natychmiast pojawiły się komentarze, że to jednak kandydat obcy, przywieziony z Warszawy w teczce. Paradoksalnie takie komentarze mogą mu tylko pomóc, bo dzięki temu jego nazwisko już pojawiło się wielokrotnie w obiegu, a jeśli zdobędzie mandat, to tylko udowodni, że przytaczane argumenty nie mają znaczenia. W znacznie gorszej sytuacji wydają się komitety, które postawiły na „sprawdzone, lokalne nazwiska”. Właściciele tych nazwisk mogą czuć się jak klasyczne mięso wyborcze, bo bez szczegółowej analizy wiadomo, iż w wielu przypadkach są to osoby, które bez powodzenia startowały np. w wyborach samorządowych. Skąd więc przekonanie, że skoro nie potrafią zdobyć ilości głosów gwarantującej miejsce np. w radzie gminy, to wzmocnią listę w wyborach do Sejmu? Deficyt świeżej krwi jest tu bardzo mocno widoczny, ale nie od dzisiaj wiadomo, że nowi ludzie nie garną się nie tylko do polityki, ale do żadnej odmiany działalności społecznej. Na przykładzie list z naszego okręgu można już chyba nawet mówić o swoistym kryzysie, bowiem nie jest tajemnicą, że wiele komitetów miało poważne kłopoty ze znalezieniem chętnych do startu. Wyjątkiem wydaje się tu lista PSL. Ludowcom udało się przekonać do udziału w wyborach stosunkowo wielu młodych ludzi i jeśli swój młodzieńczy zapał przełożą na pracę w kampanii,

Ale to już było… to PSL może wyrosnąć na czarnego konia tej rozgrywki. Jak będzie wyglądała sama kampania? Pewnie tak jak i te listy. Rewolucji nie należy się spodziewać. Niektórzy kandydaci nie pokażą się nam nawet na ulotkach, inni puszczą oko z plakatu, ale czy coś nowego powiedzą? Oprócz manifestów ideologicznych przygotowanych przez centrale i dyżurnych tematów regionalnych, chyba niewiele nowego i oryginalnego należy się spodziewać. Do publicznej debaty namawia sztab Platformy Obywatelskiej, ale jeśli te apele spotkają się z takim odzewem jak w Warszawie, to w zasadzie jest już po debacie. Nie mamy też pewności, czy oczekują jej sami wyborcy, na razie kwitują pierwszą lekturę list z nazwiskami krótko: „Ale my już ich wszystkich znamy, wiemy co chcą powiedzieć”. Najostrzejszej batalii można spodziewać się na internetowych forach gwarantujących anonimowość i bezkarność, jednak i o tej formie debaty wiadomo, że nakręcają ją głównie sztaby i bliskie otoczenie samych kandydatów. Czy zatem politycy szykują nam danie gotowane w sosie własnym? WOJCIECH MOLENDOWICZ

PS Kiedy zamykaliśmy ten numer DTS, lista kandydatów PJN nie była jeszcze oficjalnie zarejestrowana. R

E

K

L

A

M

Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość: 1. Arkadiusz Mularczyk, 2. Piotr Naimski, 3. Anna Paluch, 4. Barbara Bartuś, 5. Edward Siarka, 6. Wiesław Janczyk, 7. Andrzej Romanek, 8. Jan Piczura, 9. Edward Ciągło, 10. Ewa Filipiak, 11. Antoni Poręba, 12. Leszek Dorula, 13. Alicja Nowak, 14. Stanisław Sułkowski, 15. Michał Borzęcki, 16. Iwona Kosakowska, 17. Teresa Janczura, 18. Jan Palki, 19. Bonifacy Baran, 20. Helena Ostrowska.

Komitet Wyborczy Nowa Prawica – Janusza Korwin–Mikke: 1. Paciej Andrzej Stefan, 2. Jamro Szymon, 3. Mrowca Małgorzata Józefa, 4. Gołębiowski Jerzy Waldemar, 5. Markuszewska–Toczek Elżbieta Gabriela, 6. Wenecki Piotr, 7. Garula Jacek Jerzy, 8. Niwicka–Włodek Sonia Zofia, 9. Kaleta Jadwiga Helena, 10. Pabin Piotr Franciszek, 11. Wojtaszek Stanisław, 12. Berezowski Maciej Henryk, 13. Krzak Dorota Maria, 14. Sułkowska Anna Maria, 15. Lelito Krzysztof, 16. Potoczek– Kądziołka Beata Łucja, 17. Klag Krzysztof Józef, 18. Jabłoński Mateusz Piotr, 19. Chowaniec Tomasz Michał.

Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP: 1. Czerwiński Andrzej Stanisław, 2. Gut–Mostowy Andrzej, 3. Małuch Małgorzata, 4. Patalita Tadeusz, 5. Dziwisz Barbara, 6. Zegzda Leszek, 7. Jachymiak Maciej, 8. Kuk Jan Zbigniew, 9. Staszel Wiesława, 10. Cycoń Marian Adam, 11. Koperski Mariusz Jarosław,

12. Kowalczyk Justyna, 13. Król–Mirek Agata Kazimiera, 14. Więcek Jan, 15. Górka Jerzy, 16. Janowska Kinga, 17. Sienkiewicz Jan, 18. Strama Zofia, 19. Niemiec Małgorzata, 20. Kozioł Krzysztof Franciszek.

Komitet Wyborczy Polskie Stronnictwo Ludowe: 1. Bronisław Dutka, 2. Stanisław Kaszyk, 3. Stanisław Barnaś, 4. Bogumiła Babiaczyk, 5. Józefa Kolbrecka, 6. Emil Bodziony, 7. Michał Kądziołka. 8. Irena Bochnia, 9. Mikołaj Chmura, 10. Marek Trzaskoś, 11. Monika Królczyk, 12. Jolanta Stokłosa, 13. Jerzy Nalepka, 14. Grzegorz Baran, 15. Marcin Klimowski, 16. Renata Moskała, 17. Jacek Kwit , 18. Krystyna Walendowicz, 19. Franciszek Dziedzina, 20. Elżbieta Wiśniowska.

Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy – Sierpień 80: 1. Krok Kazimierz, 2. Leja Małgorzata Maria, 3. Wójcik Kazimierz Marian, 4. Surma Urszula, 5. Staszel Stanisław, 6. Forma Barbara, 7. Surma Anna Zofia, 8. Miłkowska Ewa Barbara, 9. Burnagiel

R

E

K

L

A

M

Anna Teresa, 10. Szabla Krzysztof Jan, 11. Zdziebłowski Dawid Jan.

Komitet Wyborczy Prawica: 1. Nowak Tadeusz Józef, 2. Polak Paweł Robert, 3. Brokos Lucyna Małgorzata, 4. Kliński Stefan Paweł, 5. Matras Stanisła, 6. Sarata Kinga Dominika, 7. Prostko Wiesław Ryszard, 8. Uczkiewicz Mieczysława, 9. Kaczmarczyk Alfred Antoni, 10. Majoch Bogusława, 11. Smoleń Mariusz Paweł, 12. Brown Dominika Agata, 13. Janusz Józef Janusz, 14. Seul Anastazja Beata, 15. Pazgan Józef, 16. Demska Stanisława, 17. Kurowski Józef Adam, 18. Kuder Krzysztof Roman, 19. Łukasik Małgorzata Maria, 20. Jasiński Jerzy Kazimierz.

Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej: 1. Sas Kazimierz, 2. Kukla Rafał Tomasz, 3. Kiemystowicz Bożena Józefa, 4. Knapik Jan Leopold, 5. Krzyżkowiak Łucja Maria, 6. Gabor Jan, 7. Jasnosz Michał Wilhelm, 8. Górski Stanisław Zbigniew, 9. Cempa–Pulit Grażyna, 10. Jaworska Katarzyna Ann, 11. Filar Janusz Wojciech, 12. Wędrychowicz Eugeniusz, 13. Fröhlich Beata Małgorzata, 14. Kaczmarek Katarzyna Ewa, 15. Niżnik Krystyna Maria, 16. Latała–Zięba Lucyna Janina, 17. Tomaszek Tadeusz, 18. Kościółek Paulina Arleta, 19. Kruk Piotr Aleksander, 20. Ujwary Edward Kazimierz.

A

Kancelaria Prawnicza radcy prawnego Elţbiety Reichert - Kėdzioka informuje, ƅe od dnia 01.09. 2011 roku siedziba kancelarii zostaje przeniesiona z ul. Waŕowej na ul. A. Dunajewskiego 7 w Nowym Sƅczu (II piĸtro, na przeciwko Poczty Gŕównej, nad Kancelariĝ Notarialnĝ). Zapraszamy PaŘstwa do nowej siedziby kancelarii.

A

Ekspresowa

POCZTA ROWEROWA w Nowym Sączu

Zadzwoń

519 862 447 Zamiast stać w korku nadaj przesyłkę pocztą rowerową

www.sacz.in – klikaj i czytaj


6

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

www.sacz.in – zamów reklamę na portalu: 18 544 64 40, 18 544 64 41

Zawieszenie czy likwidacja? G O S P O DA R K A . Zakład produkcyjny firmy „Koral” zawiesza działalność, a produkcja zostaje tymczasowo przeniesiona z Limanowej do Rzeszowa – to informacja, jaką Marian Koral przekazał pracownikom podczas spotkania 23 sierpnia. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Marian Koral przyjechał razem z bratanicami do Limanowej, gdzie spotkał się ze stałymi pracownikami zakładu, aby – jak powiedział – zdementować plotki o jego

zamknięciu. Konserwatorzy, mechanicy, kierownicy, pracownicy biurowi, laborantki – łącznie ponad 100 osób – usłyszeli, że zakład zawiesza działalność. Do drugiego zakładu w Rzeszowie przewieziono wszystkie najważniejsze maszyny z linii produkcyjnej, a według dyspozycji Mariana Korala limanowski zakład ma teraz sprzedawać wszystkie lody, które pozostały jeszcze w chłodniach. Zakład rozwiązał umowy z pracownikami tymczasowymi już w czerwcu, gdyż

już wtedy miał się skończyć dla nich sezon (zwykle było to kilka tygodni później). Teraz osoby zatrudnione na stałe obawiają się o przyszłość, gdyż pojawiły się pogłoski, że i one zostaną zwolnione jeszcze przed końcem roku. Do Powiatowego Urzędu Pracy w Limanowej nie trafiła jednak jeszcze informacja o zwolnieniach grupowych w firmie „Koral”. Dyrektor generalny firmy Bogdan Workiewicz nie chciał komentować tych informacji. (TASS)

Wypadek na środku jeziora Dwie łodzie kabinowe przewróciły się, a dwie kolejne uległy poważnym uszkodzeniom podczas sobotnich regat 24–godzinnych na Jeziorze Rożnowskim, organizowanych przez Yach Club PTTK Beskid Nowy Sącz i Włodzimierza Gryzło. Na łodziach, które przewróciły się, byli dorośli i dzieci. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Załogi zostały wyłowione z wody. Tonące jednostki holowała do brzegu sędziowska łódź motorowa. Trzecia feralna łódź zakończyła regaty z urwanym sztagiem i wywróconym masztem. R

E

K

L

A

M

Czwarta – z porwanymi żaglami. – Winny był silny wiatr i prawdopodobnie słaby sprzęt – tłumaczy Jacek Białoń, sędzia regat. – Żeglarstwo to sport, a w sporcie zawsze jest ryzyko, także ekstremalne. Trzeba się z nim zawsze liczyć. A tutaj najwyraźniej ktoś się przeliczył. Regaty nie były zabezpieczane przez Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe ani przez straż pożarną. – Regat nie musi zabezpieczać WOPR, czy straż pożarna. Mieliśmy wystarczającą ilość łodzi do zabezpieczenia trasy regatowej – tłumaczy Jacek Białoń. (TASS)

SMS Nie rób nic, a garb ci sam wyrośnie Jeszcze do niedawna progi zwalniające, które skutecznie studziły temperament i brawurę kierowców, należały do koncepcji ze wszech miar słusznych. Dziś, zdaniem dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg Grzegorza Mirka, do słusznych już się nie zaliczają. Tak przynajmniej dyrektor odpowiedział mieszkańcom ulicy Żywieckiej, dla których zmorą stały się rajdy nocnych szaleńców i właśnie w trosce o swój spokój oraz bezpieczeństwo zwrócili się byli o zainstalowanie rzeczonych „garbów”. Wśród powodów odmowy znalazły się tak przygważdżające argumenty jak: utrudnianie przez „hopki” odśnieżania oraz rzekomy fakt, że spowalniacze służą kierowcom jako trampolina do zabawy w skakanego. Równocześnie dyrektor Mirek wysunął jedynie słuszną na obecne czasy koncepcję, czyli zaapelował do osiedlowych naśladowców Kubicy, żeby dali sobie na wstrzymanie, a w razie czego, by ludziska dzwonili na policję. Piękne i jakież niepospolite! Po prostu słów brak! Nie mamy złudzeń, że na pewno posłuchają, po czym grzecznie przeproszą, a na zgodę wyplewią jeszcze rabatki. Polemika z tak absurdalnymi argumentami przypominałaby zachwyt nad wzrostem krasnala. Każdy kierowca, który miał do czynienia z progami wie, że zabawa w kangurka to ostatnia głupota, na jaką mógłby sobie pozwolić, nie ryzykując przy tym poważnego uszkodzenia pojazdu. Do obsługi piaskarek też radzilibyśmy zatrudniać profesjonalnych kierowców, bo kto wie, może faktycznie cwałują nimi jakieś „hop–aki”. Za to nikt z nas nie wie, ilu ludziom progi uratowały zdrowie i życie. I to jest ponad wszelką dyskusję czy wątpliwość. Jest jednak pewne wyjście awaryjne. Wystarczy, że przez kilka następnych lat zaniechamy wszelkich remontów nawierzchni. Wówczas asfalt pofałduje się samoczynnie, a my, trawestując znane porzekadło, będziemy mogli śmiało zawołać: „nie rób nic, a garb ci sam wyrośnie”. (JARO)

A

Niepubliczny Zakáad Opieki Zdrowotnej

Antidotum

Sp. z o.o. Nowy Sącz, ul. Broniewskiego 3

Ğwiadczy usáugi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej w ramach umowy z NFZ tel. 18 441 55 85 lub 441 56 76 – 11 LEKARZY: RODZINNI, PEDIATRZY, INTERNIĝCI – GABINET ZABIEGOWY – PUNKT SZCZEPIEē – PROGRAM PROFILAKTYCZNY chorób ukáadu krąĪenia

Ponadto Ğwiadczy usáugi komercyjne w zakresie: – LOGOPEDII – LARYNGOLOGII – PSYCHOLOGII – DERMATOLOGII – DLA PACJENTÓW NIEUBEZPIECZONYCH porady lekarskie lekarza POZ

tel. 18 540 77 55

PRZYCHODNIA

jest nowoczeĞnie wyposaĪona, dogodny dojazd, parking, winda

Poradnia dermatologiczna oferuje moĪliwoĞü fototerapii skutecznej w leczeniu: – àUSZCZYCY – ATOPOWEGO ZAPALENIA SKÓRY – BIELACTWA – LISZAJU PàASKIEGO – innych chorób skóry Zabiegi odbywają siĊ w obszernej kabinie wyposaĪonej w lampy UVA i UVB. Istnieje równieĪ moĪliwoĞü PUVA–terapii (fotochemioterapii) Rejestracja na miejscu oraz telefonicznie: tel. 18 540 77 55 Nie posiadamy kontraktu z NFZ.

Zapraszamy


7

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Edukacja

Szkoła jak z bajki Gospodarze starali się pokazać nam różne miejsca związane z bardzo odległą historią Izraela, ale i nowoczesne miasta. Zwiedziliśmy Tel Aviv i Jaffę, starą i nową Jerozolimę, byliśmy pod Ścianą Płaczu, w Bazylice Grobu Bożego, w Yad Vashem – The Holocaust Museum, Yitzhak Rabin Center – Muzeum Icchaka

Po campusie zespołu szkół w Tel Avivie przechadzają się pawie, rośnie tam mnóstwo kwiatów, palm, jest i arena cyrkowa. – To wszystko stwarza niezwykle bajeczną atmosferą – przekonują uczniowie ZSS „Splot” w Nowym Sączu, którzy relacjonują nam swój kolejny pobyt w Izrealu: „Już po raz trzeci Zespół Szkół Społecznych „SPLOT” z Nowego Sącza dostał zaproszenie do Izraela na międzynarodowy obóz naukowy, tym razem na temat zmian klimatycznych na świecie. Na International Environmental Youth Leadership Convention zaproszono również delegacje z Tajwanu, Płd. Korei, Finlandii, Niemiec, Włoch i oczywiście – Izraela. Obóz odbył się w Hakfar Hayarok – Zielonym Ogrodzie, w zespole szkół w Tel Avivie, które leżą na olbrzymim terenie i dobrze prosperują jako przedsiębiorstwo produkujące żywność i hodujące zwierzęta. Po całym campusie przechadzają się pawie, jest tam mnóstwo kolorowych kwiatów, różnorodnych

Rabina, widzieliśmy ruiny Masady, oazę Ein Gedi, kąpaliśmy się w Morzu Martwym i Śródziemnym, kupowaliśmy arafatki, krzyżyki, itp.– targując się oczywiście, na targu ulicznym. Podczas tego tygodniowego wyjazdu musieliśmy cały czas posługiwać się językiem angielskim, co tylko spotęgowało naszą motywację do

dalszej nauki tego języka. Poznaliśmy wielu kolegów z różnych zakątków świata i mimo różnic kulturowych, wszyscy wspaniale się bawiliśmy. Czekamy już na obóz w przyszłym roku, choć najpierw, w październiku, będziemy przyjmować naszych kolegów z Izraela u nas, w Nowym Sączu”.

roślin i palm, oprócz tego arena cyrkowa (ponieważ jest tam również szkoła cyrkowa), stadnina koni, basen, minizoo – to wszystko i niezwykle otwarci i życzliwi ludzie, stwarza bajeczną atmosferę. No, ale my pojechaliśmy się tam również pouczyć i już trzeciego dnia po przyjeździe, gdy uczniowie wrócili do Hakfar Hayarok po weekendzie spędzonym u rodzin izraelskich, byliśmy na plaży obejrzeć skutki niszczycielskiego działania fal, a wieczorem wszystkie grupy prezentowały swoje kraje – oczywiście w języku angielskim. Podczas zajęć warsztatowych uczyliśmy się, jak być młodymi liderami, mieliśmy wykłady na Uniwersytecie w Tel Avivie na temat zjawisk przyrodniczych na świecie, a także sami przedstawiliśmy prezentację o nietypowych zjawiskach pogodowych w Polsce. Na wielkiej gali, na którą przybyli przedstawiciele rządu Izraela i ambasad państw uczestniczących w projekcie, musieliśmy godnie zaprezentować naszą ojczyznę – zaśpiewaliśmy „Czerwone jabłuszko”.

Poleć

ten adres znajomym: www.sacz.in


8

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Gościnny Nowy Sącz

Fajnie jest grać tu w piłkę Dzisiaj w naszym cyklu rozmów z obcokrajowcami mieszkającymi w Nowym Sączu W Y W I A D z PAVLEM EISMANNEM – piłkarzem Sandecji pochodzącym z Czech. – Dlaczego grasz w Polsce? Jest tu lepiej niż w Czechach? – Chciałem spróbować gry za granicą. Mam już 26 lat, grałem dotychczas tylko w Czechach – w Libercu, Pradze, a ostatnio w Třincu. Dostałem propozycję, żeby zagrać w Polsce, zdecydowałem się i jestem zadowolony. Fajnie mi się u was gra w piłkę. – Jak oceniasz sądeckich kibiców? –Uważam, że są super. W Polsce kibice bardzo interesują się piłką nożną i znają się na niej. Są dla piłkarzy prawdziwym wsparciem. W Czechach pod tym względem jest dużo gorzej. – Jak to możliwe? Macie przecież tylu doskonałych piłkarzy. – Nie wiem dlaczego tak jest. U was kibice kochają ten sport, a w Czechach bardziej popularny jest hokej. To jest nasz sport narodowy. – Znasz osobiście fanów Sandecji, może znasz fanki? – Tak, wielu z nich znam osobiście, ale żadnych fanek. Mam żonę i inne dziewczyny mnie nie interesują. – Żona mieszka tutaj z tobą? – Tak, mieszkamy tu całą rodziną z synkiem. Chodził nawet w zeszłym roku do przedszkola w Zawadzie. – Zostanie piłkarzem? – Na razie woli technikę, komputery i muzykę. – Ile goli strzeliłeś dla Sandecji? – W zeszłym sezonie jedną przeciwko Dolcanowi Ząbki. Muszę poprawić skuteczność, żeby w tym sezonie było lepiej. – Oprócz Ciebie w Sandecji gra dwóch Słowaków i dwaj Serbowie. Czy jest w drużynie podział między Polakami a obcokrajowcami? – Mogliby do nas być źle nastawieni, bo przecież można powiedzieć, że

R

E

K

L

A

M

zabieramy im pracę, ale niczego takiego nie zauważyłem. Mam kolegów zarówno pośród Polaków, jak i obcokrajowców. – Miałeś jakieś problemy z językiem polskim na treningach albo podczas meczu? – W tym momencie nie ma w ogóle problemu, ale na początku było ciężko. Było parę nieporozumień, bo mamy wiele słów, które u was mają odwrotne znaczenie. Na przykład czeskie „pachnie” znaczy po polsku „śmierdzi”. Musiałem się szybko przystosować do nowych warunków i nauczyć języka. Polski ma bardzo trudną wymowę – te wszystkie „sz”, „cz”, „ż”, – Jakiego języka używasz, gdy podczas meczu trzeba czasem szybko zawołać do kolegi. – Teraz zawsze używam polskiego. Ale, ponieważ jestem tu już od roku, to jakbym coś powiedział po czesku, to też by nie mieli większego problemu ze zrozumieniem. – Gdzie się urodziłeś? – W Chrudimiu, we wschodnich Czechach, niedaleko Pardubic i Hradec Kralove, 50 km od Pragi. Tam mieszkają teraz moi rodzice, których odwiedzam kilka razy w roku. – Jakie dostrzegasz różnice między Polską a Czechami? – Zasadniczo są to bardzo podobne kraje. Są tylko pewne różnice kulturowe. Przede wszystkim jesteście dużym narodem , dużo więcej jest u was ludzi wierzących, zwłaszcza katolików. W Czechach tego nie ma. Widzę, że ludzie w Nowym Sączu kochają sport, a zwłaszcza piłkę. – Jakich Polaków znałeś, zanim do nas trafiłeś? – Głównie polityków – prezydentów, premierów, a ze sportowców piłkarza ręcznego Karola Bieleckiego.

A

www.sacz.in – nic ciekawego Cię nie ominie!

– A z dziedziny muzyki? Jest taka piosenkarka, która śpiewa zarówno po polsku, jak i po czesku. – Ewa Farna – znam ją i lubię słuchać, ale po czesku. – Oglądasz tu czeską telewizję? – Telewizji nie, ale oglądnę sobie czasem jakiś czeski film. Ostatnio oglądałem „Trzy sezony w piekle”. Uważam, że mamy dobrą kinematografię i każdemu polecam. Oglądam także polską telewizję, ale nie mogę się przyzwyczaić do lektora – w Czechach wszystkie filmy mają pełny dubbing. – Co robisz w czasie wolnym od grania w piłkę? – Odpoczywam w gronie rodzinnym, lubię jeździć na łyżworolkach i grać w tenisa. Chciałbym również pojeździć na nartach, ale nie mogę. Gdybym sobie coś złamał, nie mógłbym grać. Na pewno zacznę jeździć na nartach dopiero po zakończeniu kariery piłkarskiej. – Masz umowę do grudnia i co dalej? – Nie wiem jeszcze, zobaczę jaką dostanę propozycję. Na pewno chciałbym zostać w Polsce. Fajnie się tu gra w piłkę. Pieniądze do zarobienia są podobne jak w Czechach, ale tu jest lepsza organizacja i większe możliwości, a przede wszystkim kibice kochający ten sport. Na pewno nie chcę wracać do Czech. Grałem tam już 10 lat i wystarczy.

Pavlel Eismann z autorem R

E

K

L

A

M

Rozmawiał PIOTR GRZEŚKÓW

A

PRYWATNA POLIKLINIKA SPECJALISTYCZNA GABINETY Ginekologiczny, Cytologiczny, Onkologiczno-Chirurgiczny, chirurgia urazowa i ortopedia, medycyna pracy, Pediatryczny, Kardiologiczny i Internistyczny, Laryngologiczny, Okulistyczny, Alergologiczny, Pulomonologiczny, Endokrynologiczny i Pulmonologiczny, Endokrynologiczny Ogólny i Dzieciħcy, Stomatologiczny, Psychopedagogiczny, Kosmetyczno-Laserowy

„ Z D R O W I E ‘’ 33-300 Nowy SČcz, ul. _niadeckich 4 tel. 18 443 81 58, fax 18 440 89 58

PRACOWNIE f USG (serca, tarczycy, jamy brzusznej, stawów, ginekologiczne) f FIZYKOTERAPIA – MAGNETOTERAPIA- LASEROTERAPIA (leczenie krħgosųupa i stawów) f MEDYCYNA ESTETYCZNA ( usuwanie blizn, poszerzonych naczyŷ, plam, przebarwieŷ, znamion, kurzajek, zmarszczek) f KRIOTERAPIA MIEJSCOWA - brodawki, nadǏerki, naczynia f ANALITYKA OGÓLNA

Przyjmujemy pacjentów ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia (niektóre procedury refundowane przez NFZ)


A

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

135 lat

DODATEK JUBILEUSZOWY

Każdy mądry człowiek znajdzie u nas zatrudnienie! R O Z M OWA ze ZBIGNIEWEM KONIECZKIEM, prezesem Zarządu firmy Newag – Rozmawiamy w przeddzień jubileuszu 135–lecia Pańskiej firmy. W jakiej kondycji jubilat przystępuje do świętowania? – Myślę, że okazja do świętowania jest szczególna, bo 135 lat to kawał czasu, tradycji i historii nie tylko naszego zakładu, ale również Nowego Sącza oraz całego regionu. Po dwóch trudniejszych ostatnich latach, kiedy my również odczuliśmy skutki światowego kryzysu ekonomicznego, jest zdecydowanie lepiej. Powiem tak – jak na 135–latka kondycja zakładu jest bardzo dobra. Przystępujemy do święta pełni optymizmu i nadziei na przyszłość. Oby kolejnych 135 lat było takich jak obecnie, to będzie rewelacyjnie. – To słowo tradycja jest chyba ważne w Nowym Sączu, nazywanym kiedyś miastem kolejarzy. Newag jest kontynuatorem i spadkobiercą dawnych Warsztatów Kolejowych i Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. – Pamiętamy o historii i o tym, że warsztaty powstały jeszcze podczas zaborów przy okazji oddania do użytku linii kolejowej Tarnów – Leluchów. Zakład przetrwał wiele burzliwych momentów w historii i dziejowych zakrętów, ale konsekwentnie robił swoje, czyli remontował tabor kolejowy. Wreszcie ostatnie lata to całkowita zmiana filozofii działania firmy. W pewnym momencie musieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie – w jakim miejscu jesteśmy, jak długo możemy tylko naprawiać tabor i jak daleko dzięki takiej działalności zajedziemy? – I jak sobie odpowiedzieliście na to pytanie? – Że musimy to zmienić. I zmieniliśmy. Od kilku lat z powodzeniem

Każdy mądry człowiek znajdzie u nas zatrudnienie. Tygodniowo przeprowadzamy kilka rozmów kwalifikacyjnych. Wśród naszej kadry inżynieryjnej średni wiek to ok. 30 lat. W ciągu ostatnich trzech lat przyjęliśmy blisko 100 młodych inżynierów

realizujemy zupełnie inną politykę, niż choćby dziesięć lat temu, kiedy byliśmy zakładem tylko naprawczym. W ostatnich latach udało nam się wygrać kilka znaczących przetargów. Dzięki temu mogliśmy pomyśleć o budowie nowego taboru. Dzisiaj nasze pociągi, elektryczne zespoły trakcyjne, jeżdżą w Szybkiej Kolei Miejskiej w Warszawie, nasze spalinowe zespoły trakcyjne jeżdżą na Dolnym Śląsku, w Opolskim i na Wybrzeżu. Podczas tych wakacji pociągi naszej produkcji obsługiwały linię na Hel, gdzie bardzo trudno dostać się samochodem. To potrzeby przewozów pasażerskich, które muszą się w Polsce rozwijać, były dla nas sygnałem, że, chcąc odnaleźć się na rynku, musimy wyjść z nowym produktem. I z takim wyszliśmy. Powiem więcej – myśląc perspektywicznie o przewozach pasażerskich, rozpoczęliśmy produkcję tramwaju. – Jak to się udało? Co trzeba było zmienić w firmie, by – mówiąc językiem kolejarzy – przestawić zwrotnicę i z samych remontów i napraw stać się również producentem? – To bardzo proste – należało zmienić myślenie. – Ale nie tylko własne, a całej załogi? – Ktoś to musi zainspirować, ktoś musi mieć pomysł, przekonać do tego współpracowników i powiedzieć sobie: tak zgadzamy się z tym, startujemy! Nie można patrzeć na przyszłość firmy przez pryzmat miesiąca–dwóch, może jakoś tam będzie. W takim momencie trzeba sobie zadać pytanie, co będziemy robić w roku 2015? I my na takie pytanie odpowiedzieliśmy sobie. Zastanawialiśmy się, co nas może spotkać, jeśli nie zmienimy

myślenia i profilu działalności. Doszliśmy do wniosku, że spotkają nas same kłopoty. – Co by się stało z Newagiem, gdybyście nie rozpoczęli produkcji? – Najprawdopodobniej w latach 2008–2009 mielibyśmy potężne kłopoty, które mogły się skończyć nawet najgorszym. – Ale przeprofilowanie zakładu, uruchomienie produkcji to konieczność zainwestowania niebagatelnego kapitału. – Cały czas pracowaliśmy na to, aby ten kapitał mieć. Przez ostatnie dziesięć lat nie mieliśmy ani jednego roku obrotowego, gdzie generowalibyśmy straty. Zarobione pieniądze nigdy nie zostały wypłacone w formie dywidendy. Każda złotówka była przeznaczana na inwestycje. – Co na to właściciel? Zbigniew Jakubas nie czekał na dywidendę? – Panu Jakubasowi również zależy na tym, żeby ta firma się rozwijała i generowała wartość dodaną. Aby tak było, trzeba myśleć o tym, co będziemy robić w przyszłości. Myślenie w krótkim dystansie dałoby poczucie satysfakcji – jest fajnie! Zarobiliśmy pieniądze, cieszmy się i dzielmy je, ale przychodzą kolejne lata i trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to był dobry pomysł? Z perspektywy czasu można powiedzieć, że to byłby zły pomysł. Ważny jest nie tylko dzień dzisiejszy, ale i przyszłość i o tym kadra zarządzająca Newagiem musi myśleć na bieżąco. – Myśli Pan, że na zmieniającym się rynku, to co było kiedyś wypisane w nazwie firmy – Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego, zniknie kiedyś z waszej oferty?

Dokończenie na str. B


B

135 lat

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Każdy mądry człowiek znajdzie u nas zatrudnienie! Dokończenie ze str. A – Nie. To byłby duży błąd. Wszystkie poważne firmy na świecie, oprócz produkcji mają również w swojej ofercie obsługę produkowanego taboru. Przecież każdy producent samochodów ma własny serwis. Kto jeździ autem danej marki, nie udaje się na przeglądy do konkurencji. Podobnie jest z taborem kolejowym. Utrzymywanie go w należytej sprawności technicznej wymuszają bardzo restrykcyjne przepisy, mające na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo ludzi. Z bieżącej obsługi nigdy nie zrezygnujemy. Mało tego – większość kontrahentów życzy sobie, by producent przez kilka lat obsługiwał zakupiony przez nich tabor. Dla przykładu, pociągi warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej są serwisowane przez naszych pracowników, a ich sprawność określana na 95 procent. – Wśród wygranych ostatnio przez Newag przetargów są m.in. obsługi lokomotyw dla Intercity, modernizujecie sto lokomotyw dla PKP Cargo. Pracy wam nie brakuje. Jak się wygrywa takie przetargi? – Oprócz obsługi taboru pasażerskiego zajmujemy się również naprawą, a ostatnio też budową lokomotyw. Doszliśmy bowiem do wniosku, że taniej będzie wybudować nową lokomotywę na bazie ramy lokomotywy, która jest już kilkadziesiąt lat eksploatowana. W tej stalowej konstrukcji nie ma się co zepsuć. Po przebadaniu jej stanu, na tej bazie budowana jest zupełnie nowa lokomotywa. Kiedyś podjęliśmy takie ryzyko, zbudowaliśmy lokomotywę, przetestowaliśmy ją i pokazali na targach w Gdańsku i Brukseli, gdzie dostała nagrodę. Pojawiło się zainteresowanie nią i wygraliśmy przetarg na sto takich modernizacji. Warto tu podkreślić, że sporo nauczyliśmy się od amerykańskiej firmy General Electric, dla której zrobiliśmy wcześniej 42 lokomotywy. Te doświadczenia zaprocentowały. – Kto się tym zajmuje? Jest specjalny zespół konstruktorów i inżynierów? – Dysponujemy już ponad stuosobowym zespołem kadry inżynieryjno–technicznej i to przeważnie

ludzi młodych, którzy poważnie wpisali się w działalność Newagu. Oni widzą tu swoją przyszłość. Mają nowe spojrzenie na kolejowy biznes, dzięki któremu wiemy, że pewne rzeczy można zrobić inaczej. Designerzy, którzy projektowali nasze pojazdy, wcześniej nie mieli nic wspólnego z koleją. I dlatego te pojazdy są w środku zupełnie inne, niż to do czego byliśmy przez lata przyzwyczajeni. To jest nowa jakość.

Nie mając tego kontraktu, potrzebowaliśmy bardzo dużo czasu, by dojść do pewnych rzeczy samemu. Pytanie, czy mamy aż tyle czasu? – Co się zmieni w Newagu w związku z tym zamówieniem? – Właśnie złożyliśmy wniosek o zezwolenie na budowę hali, gdzie te pojazdy będą montowane i testowane. To będzie hektar pod dachem na terenie Newagu, gdzie pociągi muszą wjechać. Kolejna inwe-

To potrzeby przewozów pasażerskich, które muszą się w Polsce rozwijać, były dla nas sygnałem, że chcąc odnaleźć się na rynku, musimy wyjść z nowym produktem. I z takim wyszliśmy

– Wygraliście niedawno wspólnie z Siemensem kontrakt na budowę pociągów dla warszawskiego metra. Wartość zlecenia – miliard złotych – rozpala wyobraźnię. – Rozmowy z Siemensem o ewentualnej współpracy przy budowie wagonów dla metra rozpoczęliśmy trzy lata temu. U nas powstał specjalny zespół, który zajmował się tylko kontaktami z Siemensem i tylko tym przetargiem. Po wielu odwołaniach wygraliśmy go. Pracę mamy tak podzieloną, że pierwsze dziesięć wagonów powstanie w Wiedniu, każde następne już w Nowym Sączu. Nasi ludzie będą uczestniczyć w produkcji pojazdów w Austrii. Kilkadziesiąt osób, cały zespół z różnych dziedzin, zaraz po wakacjach wyjeżdża do Austrii, gdzie będą się uczyć tego, czego myśmy nigdy nie mieli. Siemens, jako jeden z liderów w branży, posiada bardzo bogate doświadczenia, a my je dopiero zdobywamy. Dlaczego to jest dla nas takie ważne? Dlatego, że to, co tam budowano przez lata, nam teraz będzie podane, możemy z tego korzystać. Austriacy i Niemcy nie mają przed nami żadnych tajemnic, jeśli chodzi o budowę tych pojazdów. To dla nas wielki skok technologiczny.

stycja przed nami. Za rok o tej porze ta hala musi przyjmować pierwsze pudła do składania dla metra. W 2013 roku 35 pociągów – a każdy ma 6 wagonów – musi zostać dostarczonych do Warszawy. – Mówi się, że w drugiej połowie 2012 roku Newag będzie musiał przyjąć kilkuset nowych pracowników. – My cały czas przyjmujemy do pracy. Zasada jest bardzo prosta – każdy mądry człowiek znajdzie u nas zatrudnienie. Ciągle potrzebujemy inżynierów. – Pan ma świadomość, co Pan teraz powiedział? – Tak – każdy mądry człowiek znajdzie u nas zatrudnienie. Tygodniowo przeprowadzamy kilka rozmów kwalifikacyjnych. Wśród naszej kadry inżynieryjnej średni wiek to ok. 30 lat. W ciągu ostatnich trzech lat przyjęliśmy blisko 100 młodych inżynierów. – Nie ma warunku: wymagane doświadczenie! – Ale oni gdzieś to doświadczenie muszą zdobywać, dlaczego nie u nas? Skończyli studia, wrócili na Sądecczyznę, chcą pracować w Nowym Sączu? Należy się tylko z tego cieszyć. Kontrakt z Siemensem prowadzi z naszej strony 27–latka, która jest szefem zespołu. Kiedy rozmawiam z austriackimi partnerami,

słyszę same pochwały na temat tego zespołu. Absolutnie nie mamy się czego wstydzić. – Newag jest ciągle jednym z największych pracodawców w regionie. Czuje Pan odpowiedzialność za ponad tysiąc ludzi pracujących w firmie? – I to sporo ponad tysiąc, a będzie jeszcze więcej. Za każdego człowieka pracującego w naszej firmie czuję się odpowiedzialny. Stąd m.in. myślenie o przyszłości zakładu – to jedno z moich zadań, żeby ludzie mieli poczucie pewności pracy i bezpieczeństwa. – Podobno to związki zawodowe mają dbać o pewność pracy. Co jakiś czas docierają głosy, że w Newagu iskrzy na linii Zarząd – związki zawodowe. Nie lubi się Pan ze związkami zawodowymi? – Ani ja nie jestem w zakładzie po to, żeby mnie lubić, ani związki nie są od lubienia. Rozróżniłbym jednak związki zawodowe – które są potrzebne – od przewodniczących tych związków. Związek zawodowy powinien być dla Zarządu partnerem do rozmowy, który chce rozwiązywać problemy. Ciągle gdzieś czytam o działaniach związków zawodowych w PKS, uzdrowiskach, ale nigdzie nie słyszę o działalności związków w takich znako-

przeczytać nawet gazety, tak krótko będzie trwała podróż? – Do Krakowa akurat będzie problem dotrzeć w godzinę, bo mimo trwającego remontu linii, pociąg jedzie dłuższą trasą niż samochód. Jednak pomiędzy największymi polskimi miastami podróż szybką koleją jest jak najbardziej możliwa. Jeżeli nasze tory zostaną do tego dostosowane, to będziemy w niedalekiej przyszłości jeździć pociągami z prędkością ponad 250 km/h. Już w tej chwili mamy w Polsce lokomotywy i ok. stu wagonów, które mogą jeździć z taką prędkością. Przed nami dużo pracy, ale myślę, że z czasem dojdziemy do stanu, jaki jest w Niemczech czy we Francji. – Wierzy Pan, że komunikacja kolejowa na Sądecczyźnie zyska na znaczeniu, pomoże nam rozładować korki i szybciej dojechać do Kamionki, Grybowa, Starego Sącza czy Limanowej? – W Nowym Sączu mamy tor przez całe miasto – od Jamnicy do Chełmca. Rozmawiałem kiedyś z kolegami z doświadczeniem w takich sprawach. Mają pomysły, jak wykonać sterowanie pojazdów mało obciążonych, by nie była potrzebna dodatkowa infrastruktura obsługi takiej linii. To jest pro-

W takim momencie trzeba sobie zadać pytanie, co będziemy robić w roku 2015? I my na takie pytanie odpowiedzieliśmy sobie. Zastanawialiśmy się, co nas może spotkać, jeśli nie zmienimy myślenia i profilu działalności. Doszliśmy do wniosku, że spotkają nas same kłopoty

mitych firmach jak choćby Fakro czy Wiśniowski. Dlaczego? Proszę sobie samemu odpowiedzieć. To co w działalności związkowej nakazane prawem – będzie u nas respektowane i nie ma mowy o odstąpieniu choćby na krok od ustawowych wymogów. Ale tylko to. – Doczekamy kiedyś takich czasów, kiedy po Polsce będą jeździły pociągi klasy TGV, kiedy pomiędzy Nowym Sączem a Krakowem nie zdążymy

ste. Można w mieście zrobić wiele przystanków i szybko przemieszczać się pomiędzy osiedlami a centrum. Problemem Nowego Sącza są dwa przejazdy kolejowe na ruchliwych ulicach. Gdyby te miejskie pociągi miały jeździć co 15 minut i tak często byłby opuszczane szlabany, to korek zamiast maleć, będzie się wydłużał. To jest problem do rozwiązania, innych nie widzę. Rozmawiał WOJCIECH MOLENDOWICZ


C

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

DODATEK JUBILEUSZOWY Kalendarium Newagu

Współczesne czasy przedsiębiorstwa rozpoczęły się 20 maja 2003 r., kiedy pakiet kontrolny ówczesnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego kupił warszawski biznesmen Zbigniew Jakubas, który do swojego nowego zakładu przyleciał śmigłowcem

Newag w liczbach 1500

osób zatrudnia przedsiębiorstwo, w tym 150 z wykształceniem wyższym, 135 lat temu Warsztaty zatrudniały 60 pracowników, w tym 45 wykwalifikowanych; 18 naczelników, dyrektorów i prezesów kierowało Warsztatami Kolejowymi od początku ich istnienia. Pierwszym był inż. Kuhn; 1620 m kw. powierzchni liczyły powstałe Warsztaty Kolejowe; 13 322 136 guldenów kosztowała budowa Warsztatów Kolejowych.

FIRMA Z CERTYFIKATEM JAKOŚCI Dbając o zadowolenie swoich klientów, Newag kładzie szczególny nacisk na jakość produkowanych wyrobów i wykonywanych usług. Od 2003 roku może pochwalić się certyfikatem PN–EN ISO 9001:2001, który potwierdza, że firma wdrożyła i stosuje nowoczesny system zarządzania jakością. Rosnące wymagania klientów, ciągła poprawa jakości wykonywanych wyrobów, prowadzi również do systematycznego unowocześniania parku maszynowego. W ciągu ostatnich 7 lat przedsiębiorstwo zainwestowało w jego unowocześnienie blisko 20 mln zł. Dysponuje nowoczesnymi maszynami, które gwarantują wykonywanie wysokiej jakości elementów i podzespołów pojazdów kolejowych oraz wysoką jakość świadczonych usług naprawy pojazdów i ich modernizacji.

Czy wiesz, że: r Linia z czasów Franciszka Józefa została zelektryfikowana w latach 80. XX w. Pierwszy pociąg elektryczny wjechał do Nowego Sącza 30 maja 1986 r. o godz. 10.56. Prowadzili go maszyniści Piotr Wodka i Mieczysław Dubiel oraz kierownik pociągu Anna Dyba. r Szacuje się, że na przełomie XIX i XX w. kolejarskie rodziny stanowiły ok. 30 proc. ludności Nowego Sącza. Pracownicy warsztatów wymusili więc na władzach miasta zmiany w planach urbanistycznych. Narzucili zagospodarowanie przestrzenne od ul. Grodzkiej po dworzec PKP i, przede wszystkim, budowę kolonii kolejowej, najpierw starej, a w późniejszych czasach nowej. r W Ptaszkowej, miejscowości leżącej 13 km od Nowego Sącza, niemal wszyscy mieszkańcy pracowali na kolei. Wywodzący się stamtąd jezuita, o. Kazimierz Ptaszkowski, były proboszcz kościółka kolejowego, przytacza anegdotkę, którą zasłyszał jeszcze będąc uczniem szkoły podstawowej: „Każde dziecko, zaraz po urodzeniu było niesione na tory kolejowe. Matka przykładała je do torów i wzdychając do niebios, mówiła w ciszy swego serca: „obyś i ty został kolejarzem”. To potwierdza, jakie znaczenie miały Warsztaty, ZNTK dla ludzi i jak emocjonalnie byli związani z Zakładami”. r W nowosądeckim Newagu powstał pociąg papieski, nazwany „Totus Tuus”, który wozi pielgrzymów między Krakowem a Wadowicami. Maszynę poświęcił 27 maja 2006r. papież Benedykt XVI. Źródło: „130 lat tradycji. Od Warsztatów do Newagu”

W roku 1869 Rada Miasta Nowego Sącza postanawia wysłać do Wiednia delegację (z udziałem przedstawicieli władz Tarnowa) w celu pozyskania wpływowych polityków – Franciszka Smólka i Juliana Dunajewskiego dla lokalizacji kolei przez Nowy Sącz. W 1873 roku w Wiedniu Parlament Austro–Węgier decyduje o budowie kolei Tarnowsko–Lwowskiej o dł. 145,7 km o szlaku przebiegającym przez Nowy Sącz, a w 1876 – dla nowo wybudowanej kolei powstaje w Nowym Sączu zaplecze techniczno–remontowe o nazwie Cesarsko–Królewskie Warsztaty Kolei. Tak rozpoczęła się 135–letnia historia działalności przedsiębiorstwa, które od 2005 r. funkcjonuje pod nazwą NEWAG S.A. Lata 1880 – 1912 to stopniowa rozbudowa Warsztatów. Podczas pierwszej wojny światowej Warsztaty nie uległy zniszczeniu. W jej trakcie uzyskały nową specjalność związaną z naprawą i produkcją pociągów pancernych dla potrzeb armii Austro–Węgierskiej. 1918 – pierwszym wyremontowanym w niepodległej Polsce parowozem była maszyna serii 308. 1922 – zmiana nazwy sądeckich „Warsztatów” na „Warsztaty Główne I klasy Nowy Sącz”, które zatrudniały ok. 1800 osób. Przedsiębiorstwo podzielono na wydziały: parowozowy, wagonowy i mechaniczny. 1939 – uprzedzając wydarzenia września 1939 roku, przeprowadzono ewakuację części personelu i urządzeń warsztatowych do Stanisławowa. 1945 – odgruzowywanie i odbudowa warsztatów oraz uruchomienie produkcji. Powołano warsztaty. Już 19 kwietnia 1945 roku oddano do eksploatacji pierwszy parowóz serii Ty2. 1950 – zmiana nazwy na Przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe, Warsztaty Mechaniczne Nr 3 w Nowym Sączu. 1951 – zmiana nazwy na „Zakłady Naprawcze Parowozowo–Wagonowe Nr 3 w Nowym Sączu”. 1952 – warsztaty zostają przekształcone w samodzielne przedsiębiorstwo po wyłączeniu ze struktur

PKP i uzyskują nową nazwę „Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Nowy Sącz” w Nowym Sączu. 1963 – uchwałą Rady Ministrów „Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Nowy Sącz” zostają wytypowane do napraw taboru spalinowego. 1967 – w „ZNTK Nowy Sącz” rozpoczęto naprawy lokomotyw spalinowych serii SM30. 1972 – w czerwcu uroczyście pożegnano ostatni naprawiony parowóz TKt48–166. W tym samym roku naprawiono pierwszą lokomotywę spalinową serii SM42. 1982 – ponowne wcielenie zakładów do struktur PKP. 1991 – Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego w Nowym Sączu stają się samodzielnym przedsiębiorstwem państwowym podległym Ministerstwu Transportu. 1994 – Aktem Notarialnym z dnia 6 września 1994 roku Minister Przekształceń Własnościowych przekształca zakłady w jednoosobową Spółkę Akcyjną Skarbu Państwa. 1995 – akcje Spółki zostają wniesione do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, a pakiet większościowy do X NFI Foksal. Początek roku 2001 to napięta sytuacja w Zakładach wynikająca z trudnej sytuacji finansowej i ograniczonej liczby zamówień. 2001 – w czerwcu decyzją Rady Nadzorczej następuje zmiana Zarządu Spółki i rozpoczyna się proces restrukturyzacji. Tego samego roku oddano do eksploatacji pierwszą naprawioną w ZNTK „Nowy Sącz” S.A. lokomotywę elektryczną serii EU07 nr 379. W roku 2005 następuje zmiana nazwy Spółki z dotychczasowej „Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Nowy Sącz” S.A. na NEWAG Spółka Akcyjna. Uroczyste przekazanie do eksploatacji nowo wyprodukowanego w naszej firmie elektrycznego zespołu trakcyjnego serii 14WE nr 01 Szybkiej Kolei Miejskiej sp. z o.o. w Warszawie. 2010 – Newag otrzymuje tytuł Firmy 20–lecia od Polskiego Klubu Biznesu.


D

135 lat Newagu

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011


9

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Wszystko co najważniejsze znajdziesz na: www.sacz.in

Modernizacja sektora transportu – receptą na sukces – Dziwię się tym ludziom, którzy drwią sobie ze starań o budowę szybkiej kolei w Małopolsce. Tym bardziej dziwię się, gdy drwią niektórzy urzędnicy samorządowi, albo parlamentarzyści z naszego regionu – mówi senator Stanisław Kogut, orędownik budowy nowoczesnych rozwiązań komunikacyjnych w Małopolsce. Senator uważa, że rozwój Sądecczyzny, Ziemi Gorlickiej, Ziemi Limanowskiej i Podhala jest możliwy tylko wówczas, gdy w tę część Polski będzie można łatwo się dostać, komfortowo i szybko dojechać. Dlatego, odkąd jest parlamentarzystą, organizuje spotkania z kolejnymi ministrami transportu, infrastruktury, aby wskazywać na potrzeby mieszkańców południowej Małopolski. Senator słynie z tego, że dla załatwienia danej sprawy potrafi rozmawiać ze wszystkimi decyzyjnymi politykami i samorządowcami. Dziś wciąż wspomina się zaangażowanie Stanisława Koguta w budowę obwodnicy Biecza. Senator z godnym odnotowania uporem woził ówczesnego burmistrza Biecza, wywodzącego się ze środowisk lewicowych Kazimierza Grzesiaka na spotkania w Warszawie z ministrem transportu Jerzym Polaczkiem. Wielu samorządowców mówiło wtedy – to się nie uda. Minister z PiS, burmistrz lewicowy, a jeszcze na drodze planowanej obwodnicy znajduje się miejskie wysypisko śmieci. Dziś, z perspektywy czasu widać, że gdy się chce – można zdziałać wiele. Obwodnicę w końcu wybudowano, dla wysypiska znaleziono nową, lepszą lokalizację. Senator od lat zabiega także o budowę obwodnicy dla Grybowa. Już kilka razy w tym urokliwym miasteczku odbywały się z inicjatywy senatora spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nie tak dawno dyrektor Jacek Gryga dzięki zaproszeniu Stanisława Koguta zapoznawał się z planami budowy obwodnicy, opracowanymi przez naukowców z Politechniki Krakowskiej. Senator wierzy, że miasto Grybów doczeka się w niedalekim czasie rozpoczęcia budowy tej obwodnicy. – Chociaż to nie będzie w tym roku, ani w następnym, to jednak wierzę, że w perspektywie kilku lat ta obwodnica powstanie. Grybów bez tej inwestycji nie może się obejść. Podobnie sprawa ma się z budową obwodnicy północnej dla Nowego Sącza. Te nowoczesne rozwiązania drogowe muszą

Spotkanie z prezesem Urzędu Transportu Kolejowego powstać. Im szybciej, tym lepiej – uważa parlamentarzysta ze Stróż. Stanisław Kogut jest przekonany do tego, że przez Małopolskę, w kierunku granicy południowej państwa należy prowadzić nowoczesne korytarze transportowe, łączące północ Europy z południem. Dlatego zabiega o rozbudowę dróg krajowych w kierunku Tylicza i Muszynki. W swojej wizji chciałby także, aby przy okazji budowy nowoczesnej kolei w Małopolsce doprowadzić połączenia do tutejszych uzdrowisk. Od lat małopolskie kurorty rozjeżdżane są przez samochody ciężarowe, wywożące stąd wody mineralne. Stanisław Kogut uważa, że tiry mogłyby wyjeżdżać z Małopolski na platformach kolejowych i w ten sposób jechać dalej, w inne rejony kraju. Jest to ekologiczne i przyszłościowe rozwiązanie dla całego kraju. Parlamentarzysta przestrzega też, że wzrastająca z roku na rok liczba samochodów na polskich drogach doprowadzi kiedyś do totalnego zakorkowania Polski, zwłaszcza na drogach dojazdowych do średnich miast i miasteczek. – Dlaczego rządzący nie chcą przypatrzyć się państwom europejskim, gdzie na zakorkowane dojazdy do mniejszych miast lekarstwem okazały się regionalne przewozy kolejowe. U nas przewozy regionalne upadają, są nierentowne, samorządy nie mają pieniędzy na ich utrzymywanie. Pasażerowie chętnie korzystaliby z tych pociągów,

gdyby składy były modernizowane, a komfort jazdy i obsługi pasażera był na poziomie europejskim. Problemem jest wciąż duży chaos w sektorze kolejowym, z którym rządzący od lat nie potrafią się uporać. Dlatego Stanisław Kogut oręduje za odbudową takich połączeń kolejowych, jak to w kierunku Gorlic i Zagórzan. Senator uważa też, że szybkie i komfortowe połączenia

komunikacyjne ułatwiłyby podejmowanie pracy przez mieszkańców Sądecczyzny, Ziemi Gorlickiej i Limanowskiej w Krakowie i innych częściach Małopolski. – Także ruch turystyczny wzmógłby się na naszych terenach, gdyby na Sądecczyznę, Ziemię Gorlicką, czy też Podhale można było szybko i komfortowo dojechać – uważa senator. Stanisław Kogut często mówi o tym, że szansą na rozwój przedsiębiorczości na Ziemi Gorlickiej jest tworzenie gospodarstw agroturystycznych. Piękne tereny, czyste, ekologiczne okolice Gorlic są szansą dla wielu ludzi, utrzymujących się z pracy na roli, posiadających własne gospodarstwa. Problemem jest słaba dostępność regionu pod względem komunikacyjnym i niewystarczająca promocja Ziemi Gorlickiej – uważa senator. – Ziemia Gorlicka ma szansę w niedalekiej przyszłości na szybki rozwój dzięki agroturystyce, trzeba tylko dać szansę mieszkańcom tego regionu, trzeba skierować pomoc unijną w te strony, trzeba zainteresować ludzi będących u władzy, staram się to robić od lat – przekonuje Stanisław Kogut. Przed kilkunastoma dniami w nowosądeckim ratuszu odbyło się spotkanie dotyczące stanu lokalnej infrastruktury kolejowej. W spotkaniu zorganizowanym przez parlamentarzystę ze Stróż uczestniczyli m.in. przedstawiciele środowiska kolejarzy i lokalnego biznesu. O możliwościach budowy szybkiej kolei w Małopolsce

Podczas otwarcia ronda w Uściu Gorlickim

rozmawiano m.in. z prezesem Urzędu Transportu Kolejowego – Krzysztofem Jaroszyńskim, który obiecał włączyć się w lobbowanie na rzecz budowy nowoczesnych połączeń komunikacyjnych. Prezes Jaroszyński obejrzał także nowosądecki dworzec kolejowy, podobnie jak kilkanaście dni wcześniej dyrektor spółki PKP Dworce Kolejowe – Halina Kurtyka. Stanisław Kogut z godnym uznania uporem przywozi wysokich rangą urzędników kolejowych do Nowego Sącza i pokazuje im dworzec, mówiąc że może wyglądać zupełnie inaczej, jeśli wygospodarują pieniądze na jego remont. – Trzeba dziś rozważać wszelkie możliwości szerszego otwarcia południowej Małopolski na resztę kraju. Dlatego przyglądałem się z uwagą i nadal przyglądam kolejnym ekspertyzom i dyskusjom na temat budowy regionalnego lotniska pod Starym Sączem. Niech z trzech sektorów transportu – lotniczego, kolejowego, kołowego, uda się unowocześnić jeden bądź dwa na naszym terenie, to będzie ogromny sukces dobrze rokujący na przyszłość – uważa senator. – Choć niektórzy się uśmiechają i siedzą z założonymi rękami, ja robię swoje. Życie mnie nauczyło tego, że marzenia, plany i zamierzania można osiągać tylko poprzez ciężką i skuteczną pracę. Inni mówią, a ja robię – podsumowuje Stanisław Kogut. (LARRY)


10

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Opinie Pan Tadeusz

S

Leszek Bolanowski Loża ERGOnauty

ięganie do tytułów znanych lektur to nic innego jak klasyczny dziennikarski zabieg parafrazowania, żeby było efektowniej i ciekawiej. Czytelnik niniejszego felietonu doskonale wie, że nie o Soplicy juniorze poczyta, ale o kimś, kogo trudno skojarzyć z bohaterem mickiewiczowskim. Dzisiaj chcę napisać o Tadeuszu Orliczu, od dwudziestu lat dyrektorze „dwójki”. Jest okazja do wspomnień, bo właśnie kończy mu się ostatnia kadencja. Ale nie tylko imię, Tadeusz, uprawnia mnie do parafrazy, ale i dwie dekady jego rządów, co już nabiera wymiaru epopeicznego. Dłużej „Zieloną Budą” kierował (1924 – 1947) jedynie Piotr Zieliński. Tadeusza O. (zwanego dalej Tadkiem) poznałem prawie trzydzieści lat temu. Jakichś szczególnie charakterystycznych epizodów z tamtych czasów nie pamiętam, oprócz tego że, jako nauczyciel fizyki, zwykł był łazić po szkole w białym kitlu. Nie bardzo wiem, po co, ale w epoce „słusznie minionej” nie takie rzeczy się oglądało. Wyglądał wówczas jak młody doktor Wilczur. A kiedy system się zawalił, zrobiło się demokratyczniej, bo nowego dyrektora miała wybrać Komisja Konkursowa. Do tejże, jako swojego reprezentanta, Rada Pedagogiczna desygnowała mnie. Wiele do roboty nie miałem. Tadek wygrał w cuglach, bo i konkurencję miał niespecjalną i tak naprawdę był jedynym przygotowanym kandydatem na dyrektorski stolec. Tak się zaczęła jego dwudziestoletnia przygoda z władzą. Prawdę powiedziawszy wyzwanie dla mnie zupełnie niepojęte. Ująłbym to tak: to co dla jednych jest powołaniem, a może nawet misją, dla innych jest odmianą masochizmu. W tej drugiej grupie jestem ja. Te wszystkie ograniczenia wynikające z pełnionej funkcji – to zajęcie nie dla mnie. Naturę

mam z lekka cygańską (niektórzy mówią że i urodę), zatem cenię sobie wolność, a wszystkich stłamszonych zawodową dyscypliną, żelaznym uściskiem służbowych obowiązków – szczerze podziwiam. Ale nie zazdroszczę. Tadek, jako dyrektor, angażował się w życie Szkoły całym sobą, obowiązki wypełniał rzetelnie, skandalistą nie był, a więc nie skupiał na sobie uwagi żądnych krwi dziennikarzy. Pod tym względem był średnio atrakcyjny. Raz tylko prasa zrobiła mu grandę (przeżył to strasznie), z tym, że aferkę sama poniekąd wykreowała. Ot, gryzipiórcza fantazja. Oczywiście, miał i słabości, bo któż ich nie ma. Potrafił palnąć niejeden lapsus językowy, tępił odsłonięte pępki uczennic, ale paradoksalnie te wszystkie wpadki i fobijki stanowiły o jego oryginalności i niepowtarzalności. Miał to szczęście, że za jego kadencji przypadła okrągła rocznica stulecia II LO. Potężne, ale piękne wyzwanie. Zmagaliśmy się z nim (tzn. z tym wyzwaniem!) okrągły rok, bo nawet wakacje musieliśmy poświęcić na ołtarzu Jubla. Dreptaliśmy od sponsora do sponsora, ciułaliśmy pieniądze, by te wszystkie wysiłki zwieńczyć efektowną trzydniową fiestą. Następna, podobna, już za 92 lata, ale boję się, że nie wezmę w niej udziału, bo będę dość stary. Ale się nie zarzekam! A wracając do Tadka: nie wiem, co czuje człowiek piastujący dyrektorską funkcję przez dwie dekady i nagle musi odejść. Nagle. Niby wie, że za chwilę przestanie kierować Szkołą, a mimo to daje się zaskoczyć. I przeżywa. Bo to, że przeżywa, nie ulega wątpliwości. Po każdym odchodzącym szefie pozostaje jakiś rodzaj emocji: od euforii (że nareszcie!), po żal, że to już. Jeśli dobrze odczytuję emocję zbiorową, zapamiętane zostanie mu przede wszystkim to, że nikomu nie zrobił krzywdy, cokolwiek by ona oznaczała. Jeśli jego następca pozostawi po sobie choćby taką pamięć, to już będzie coś. A skoro dyr. Orlicz odchodzi, trzeba mu życzyć, żeby w nowej dla siebie sytuacji potrafił się odnaleźć, żeby się wtórnie zresocjalizował i jak najszybciej dołączył do grona tzw. normalnych (przesadziłem?) nauczycieli. Ale stosowne pożegnanie na pewno go nie minie.

Szkoda czasu na szkołę

Katarzyna Gajdosz Felieton zastępczy

M

oje roczne dziecko nie potrafi jeszcze chodzić, ale już zaczyna brać się za mówienie, więc nie tracę czasu i szans jego rozwoju, i zapisałam na specjalne lekcje angielskiego dla niemowlaków. Ma dwa lata i słowo mama potrafi odmienić przez wszystkie przypadki w języku polskim, po angielsku jest łatwiej, więc zwraca się do mnie mammy. Potrafi też już liczyć do 10 w obu językach, warto więc pomyśleć o jej wrodzonych matematycznych zdolnościach (po tatusiu). Przy mnie nie nauczy się tak dobrze dodawać i odejmować, dzieci chętniej słuchają obcych, a kto jak nie nauczyciel dla niego jest największym autorytetem. Znajoma poleca mi wybitnego pedagoga, który nabył kwalifikacje do nauki dzieci w wieku 3–4 lat. Opracował własną metodę nauki logicznego myślenia i jako pierwszy w Polsce uzyskał certyfikat Ministerstwa Oświaty „Repetytoria na miarę wieku”. Moje dziecko ma 2,5 roku, ale myślę, że uda się naukowca namówić na lekcje.

Udało się. Dziś poznaje całki. Ukończyło kurs szybkiego czytania. Warto więc pomyśleć o dodatkowych lekcjach z historii, WOS, biologii i chemii, bo matura za 10 lat, a moje dziecko wciąż jeszcze nie jest zdecydowane czy wybrać studia medyczne, czy prawnicze. Daję mu jeszcze rok, bo w końcu i ja muszę poszukać prawnika, który udzieli korepetycji z kodeksów świata, bądź lekarza od podstaw wykonywania operacji na otwartym sercu. A oni grafik ostatnio mają bardzo napięty. W międzyczasie jeszcze trzeba chodzić do szkoły. Strata czasu, ale obowiązek trzeba spełniać. Moje dziecko jeszcze się nie urodziło. Tak naprawdę, to nawet nie planuję kolejnego, bo przeraża mnie wizja, o której z pseudoentuzjazmem piszę powyżej. Rok szkolny jeszcze się na dobre nie rozpoczął, a rodziców i ich dzieci atakuje się ulotkami, informacjami o korepetycjach z polskiego, angielskiego, matematyki, chemii, właściwie całej palety przedmiotów. Najbardziej nachalnie postępuje się wobec maturzystów, dając im do zrozumienia, że szkoła nie jest w stanie przygotować ich do egzaminu dojrzałości, który przecież decyduje o ich dalszej edukacji na studiach. A rodzice? No cóż, każdy chce dla swego dziecka jak najlepiej i wyda ostatni pieniądze, zaciągnie kredyt, by wykształcić swoją pociechę. I tak uczeń po lekcjach w szkole, biegnie na korepetycje, bywa, że do tego samego nauczyciela, który dopiero co miał z nim zajęcia w klasie. Uczciwsi chodzą do centrów korepetycji.

SMS Znaczący znaczek I znów doszło do małego przedwyborczego PiS–ku, czy też raczej zgrzytu. W okręgu podhalańskim swoją kandydaturę do Senatu śmiał zarejestrować pan Jan Hamerski z PiS. Tupet pana Jana polega na tym, że poszedł w konkury z senatorem Skorupą, nie pytając wcześniej o zdanie posła Arkadiusza Mularczyka. Trzeba przyznać, że sytuacja jest z–goła (czyt. odziana w marny garniturek) absurdalna. Wprawdzie senator Skorupa nie startuje ze znaczkiem PiS zamiast parzenicy, to właśnie brak tego znaczka oznacza, że jest kandydatem PiS. Zaś pan Hamerski, który owe logo może śmiało i bez osobistego wstydu pokazywać wszystkim i wszędzie, naraża się na poważne konsekwencje dyscyplinarne z zawieszeniem włącznie. No cóż. W przeszłości pan poseł pokazał już, że nie uląkł się senatora Koguta, gdy ten nie chciał piać, jak mu przygrywał i wychodził mu u prezesa „zawieszkę”. Teraz szykuje młot na Hamerskiego, by w razie czego też przerobić go na „wisiorek”. A senator Skorupa wiadomo. Już skruszał i nawet na wysokość składek nie narzeka. Tylko dlaczego na ten znaczek za dychę tak perfidnie mu poskąpili? (JARO)


11

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Pani Sprzątaczka na rozgrzanym, blaszanym parapecie

Wojciech Molendowicz Z gór widać lepiej

P

olitycy w bezsenne noce zachodzą w głowę, w jaki sposób przyciągnąć uwagę publiczności. Kiedy tak myślą i myślą, jakoś nikt nie może wpaść na pomysł, że najskuteczniejsze są najprostsze sposoby. To, co nie udaje się od lat radnym, posłom i innym Bardzo Ważnym Osobom, udało się skromnej Pani Sprzątaczce z II LO w Nowym Sączu. Kobieta, choć pewnie nawet nie marzyła o sławie Dody, już niemal zyskała rozgłos, o jakim inni tylko bezskutecznie marzą. Nie musiała w tym celu śpiewać piosenek w telewizji, pisać książek, tańczyć z gwiazdami albo wygłaszać płomiennych przemówień. Osiągnęła to dzięki prostemu ćwiczeniu gimnastycznemu, które polegało na wspięciu się na parapet pierwszego piętra i spokojnym myciu okna. Sądeczance sława była zresztą tak dalece obojętna, że nawet nie pokazała twarzy do obiektywu aparatu przypadkowego przechodnia, który ten moment uwiecznił i pokazał światu ku wiecznej chwale bohaterki. Jej czyn, który niewątpliwie przejdzie do historii II LO, wzbudził zachwyt wszystkich, oprócz dyrektora Tadeusza Orlicza, bowiem balansowanie pracownicy na parapecie działo się w ostatnim dniu jego urzędowania przed przejściem na emeryturę (czytaj o tym i oglądaj dyrektora na str. 10 i 16). Na szczęście mycie okna nad przepaścią szczęśliwie się dla wszystkich skończyło. Wyczyn Pani Sprzątaczki odbił się też szerokim echem w środowisku alpinistycznym. Swego czasu z podobnej brawury zasłynął prezes sądeckiego Klubu Wysokogórskiego Jacek Jurkowski, który bez zabezpieczenia wspinał się po szklanej ścianie warszawskiego Marriotta. Teraz sekcja gospodarcza Klubu Wysokogórskiego pilnie poszukuje kontaktu do Pani Sprzątaczki, bo dzięki niej mogliby się pokusić o zdobycie

najbardziej lukratywnych kontraktów na roboty wysokościowe. Jurkowski na Marriotta tylko się wspinał, a Pani Sprzątaczka prawdopodobnie potrafiłaby przy okazji wspinaczki bez zabezpieczenia umyć w tym hotelu wszystkie okna od parteru do trzydziestego piętra! Dzięki takiej reklamie przed firmą stałyby otworem zlecenia na umycie okien we wszystkich drapaczach chmur na Manhattanie. Tym sposobem stalibyśmy się naocznymi świadkami spełnienia bajkowej amerykańskiej kariery – z pucybuta na tron! Ta prosta historia pokazuje, że w dzisiejszym świecie w poszukiwaniu sławy, pieniędzy, a nawet tylko głosów wyborczych, najlepsze są najprostsze sposoby. Po co kombinować z przeintelektualizowanymi manifestami programo-

Jurkowski na Marriotta tylko się wspinał, a Pani Sprzątaczka prawdopodobnie potrafiłaby przy okazji wspinaczki bez zabezpieczenia umyć w tym hotelu wszystkie okna od parteru do trzydziestego piętra!

wymi, których nikt nie chce czytać. Wystarczy wyjść na jakiś komin w ruchliwym miejscu i rozsypać na głowy gapiów ulotki. Albo można przejechać motocyklem ulicą Jagiellońską pod prąd na jednym kole. Resztę zrobią internauci. I jeśli jeszcze komuś – łącznie ze mną – wydawało się, że historia Pani Sprzątaczki jest zabawna, to wszyscy byliśmy w błędzie. Jak widać, dziś o sławę jest tak łatwo, że nie trzeba mieć ani talentu, ani trenować latami, ani nawet nie trzeba pisać projektów ekonomicznych, które uratują strefę euro. Wystarczy znaleźć się w odpowiednim czasie na odpowiednim parapecie.

Jak przechytrzyć lisa, czyli naskie plany napoleońskie

J

Jarosław Rola Komentarz gościnny

ózef A. Wiktor zrezygnował z chęci ubiegania się o mandat senatorski z ramienia grupy Obywatele do Senatu bo uznał, że ramię nie ma zaplecza w innych członkach i organach. Jest szansa, że za cztery lata coś się uda przeszczepić. W końcu najsłynniejszy polski bramkarz, który kiedyś powstrzymał Anglię, do niedawna powstrzymywał PiS, a teraz będzie zaporą przed PO. A tak swoją drogą, sam już nie wiem, w jakim klubie gra Józef Antoni, bo jako miejski rajca stanowi filar Platformy. No chyba, że wyznaczono mu rolę koalicyjnego zwornika. W każdym razie polityczny szpagat trwa. Tymczasem Marian A. Cycoń także się wycofał z aspirowania do Senatu, bo start do Sejmu z PO wystarcza mu w zupełności, a kumplom z PiS, których ma niemało, też nie chce robić konkurencji. Rozumiemy. Lojalność ponad wszystko. Leszek Zegzda również odmówił batalii o Senat, bo w zamian za porażkę, awansu do Zarządu Województwa odmówiła mu partyjna macierz. Widać macierz coś przeczuwa, skoro nawet na nagrodę pocieszenia ją nie stać. PSL przebąknęło, że Senatem nie jest zainteresowane. Słusznie. Senat to w końcu miejsce dla gości w wieku senioralnym (senex – łac. starzec; senat – rada starszych), a Robert Brach ma coś niewiele ponad trzydzieści wiosen i trzeba chłopa zrozumieć, że na zajęcia w kole geriatrycznym ma jeszcze czas. Z pustoszejącej ławki rezerwowych „reszty świata” startujących przeciwko Stanisławowi Kogutowi przyszedł czas na pułkownika Grzegorza Dobosza. Wiadomo – za mundurem panny sznurem, ale co na to mężatki, że o rodzaju męskim już nie wspomnę? A może by tak znaleźć jaką trzecią Justynę Kowalczyk

albo drugiego Stanisława Koguta? W końcu to bardzo popularne nazwiska. Niezbadane są wyroki partyjnej centrali. Wiadomo już, że liderem list PiS w okręgu sądeckim będzie poseł Arkadiusz Mularczyk i tu zaskoczenia nie ma. Zastanawiam się tylko kto i dlaczego wpadł na pomysł, by na drugie miejsce włożyć Piotra Naimskiego, spychając jednocześnie do kąta tak rozpoznawalnego działacza jak Andrzej Romanek. Wprawdzie to nie moja broszka, ale cokolwiek by o nim nie mówić, podczas ostatnich wyborów samorządowych wykręcił absolutnie rekordowy wynik, a o to chyba w tej zabawie chodzi. Rozumiem, że wdzięczność i sentyment to w polityce pojęcia raczej martwe, ale reaktywowanie pana Naimskiego po kilkunastu latach publicznego niebytu przypomina nieco obrzęd voodoo. To, że ktoś czasem wpadnie do Sącza na cykl wykładów, czyni go bardziej znanym w środowisku studencko– kolejarskim (o ile oczywiście podróżował pociągiem), ale przeciętny sądeczanin ze zdziwienia wybałuszy oczy, kto zacz? Tym bardziej, że przywożenie kandydatów w teczkach wyszło z mody dawno temu. Nikt mnie też nie przekonana, że rodowity i zasiedziały w „stolycy warsiawiak”, na dodatek z ministerialną przeszłością, ni z tego, ni z owego zapałał miłością do lachowskiego elektoratu. Nie mniej jednak na wyjaśnienie tej frapującej zagadki mam taką oto małą teorię spiskową. Kto chodził do szkoły, ten wie, że pani nauczycielka pod tematem zawsze kazała robić linijkę odstępu. Tak dla przejrzystości i oddzielenia tego, co ważne, od tego co mniej ważne. No i tak dumam, czy Piotr Naimski nie robi czasem za tą pustą linijkę, taki jakby przerywnik pomiędzy nagłówkiem a drugorzędną resztą. A teraz pomyślmy, co by się stało, gdyby zaraz pod tematem pierwszym znajdował się drugi nie mniej ważny temat, zatytułowany np: Andrzej Romanek? Ano właśnie! Wyborcy mieliby zbyt duży wybór (czyt. nadmiar istotnych treści) i przez przypadek mogliby źle zdecydować. A na to temat pierwszy pozwolić sobie nie może.


12

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Rekomendacje Karnet nie tylko kulturalny 1 WRZEŚNIA (CZWARTEK) r MUSZYNA, X godz. 9, Muzeum

wystawy fotografii, do 23 września; X godz.18, Mała Galeria, ul. Jagiellońska 35, Janusz Tyrpak wernisaż malarstwa i grafiki.

Regionalne Państwa Muszyńskiego, ul. Krzywa, wystawa „Nasze miasto w starej i nowej fotografii”, do 30 września od wtorku do soboty 9–17 , niedziela 13–17; Muszyna Rynek, uroczystości związane z rocznicą wybuchu II wojny światowej; X godz. 16, Muzeum Regionalne Państwa Muszyńskiego, „Konserwacja przedmiotów metalowych wydobytych podczas badań archeologicznych”, wykład multimedialny; r NOWY SĄCZ, X godz. 15:30, Sądecka Biblioteka Publiczna o/dla dzieci, ul. Lwowska 21, „Z bajką przez okrągły roczek” – spotkania dla przedszkolaków; Świetlica Środowiskowa „Alf”, ul. Armii Krajowej 27, Stowarzyszenie Brydżowe Alf zaprasza młodzież szkół gimnazjalnych i średnich do klubu na bezpłatną naukę gry w brydża dla początkujących.

Szkół Rolniczych – estrada, XXI Międzynarodowa Wystawa Rolnicza Agropromocja 2011, szczegóły na www.sacz.in; r PIWNICZNA ZDRÓJ, X II Piwniczańskie Lato Dla Ducha, festyn rodzinny na placu bł. Jana Pawła II.

2 WRZEŚNIA (PIĄTEK)

6 WRZEŚNIA (WTOREK)

ROZDAJEMY BILETY DO KINA:

r NOWY SĄCZ, X Sądecka Bibliote-

r NOWY SĄCZ, X godz.15:30, Sądec-

ka Publiczna, Oddział dla dzieci ul. Lwowska 21 „Leśne duszki” – zajęcia literacko – teatralne dla dzieci; godz.17, MCK SOKÓŁ, Inauguracja Studium Folklorystycznego; X godz. 18, Galeria BWA MCK SOKÓŁ, Andrzej Winiarz „Totus Tuus” wernisaż

ka Biblioteka Publiczna o/dla dzieci ul. Lwowska 21, zajęcia plastyczno– literackie dla dzieci.

Specjalnie dla naszych Czytelników mamy podwójne zaproszenie do kina na film: „Dzieciństwo Ikara”. Aby zdobyć bilet, należy pojawić się w naszej redakcji i poprawnie odpowiedzieć na pytanie. Kto jest autorem scenariusza do filmu „Dzieciństwo Ikara”?

Wycieczki PTTK „Beskid” PONIDZIE KRÓLEWSKIE 3 września, wyjazd godz. 7, parking przy MOK (DKK). W programie: Nowy Korczyn (zabytki miasta)– Wiślica (bazylika, dom Długosza, pawilon archeologiczny) – Chotel Czerwony (kościół gotycki, rezerwat gipsowy) – Zagość (romańsko– gotycki kościół) – pałac w Chobrzu – Kościół w Pińczowie. K R Y WA Ń ( 2494 M . ) 4 września, wyjazd godz. 6 parking przy MOK (DKK). W programie: piesze przejście na trasie: Trzy Studniczki (1150m.) – Krywań(2494m.) – Jamski Staw(1447m) – Szczyrbskie Jezioro(1346m.) Czas przejścia ok 8 godz., różnica wzniesień ok 1300m. Przejście trasy pieszej wymaga bardzo dobrej kondycji marszowej.

3 WRZEŚNIA (SOBOTA) r KRYNICA ZDRÓJ, X Świetlica środowiskowa „Biały Lotos”– „Harcówka”, osiedle Źródlana, Festyn Rodzinny; r NAWOJOWA, X godz. 10, Zespół Szkół Rolniczych – estrada, XXI Międzynarodowa Wystawa Rolnicza Agropromocja 2011, szczegóły na www.sacz.in.

4 WRZEŚNIA (NIEDZIELA) r NAWOJOWA, X godz. 10, Zespół

7 WRZESNIA (ŚRODA): r MUSZYNA, X V Forum Regionów Forum Ekonomicznego, 7–9 września 2011r.

REPERTUAR KIN 2 WRZEŚNIA – 8 WRZEŚNIA 2011 r KINO SOKÓŁ KRÓL LEW – premiera 3D, USA, animacja, musical, 2 września– 5 września, g. 13, 15, 17, weekendowe poranki : 3–4 września g. 11; O PÓŁNOCY W PARYŻU – premiera, USA, Hiszpania, komedia, 2 września – 8 września, g. 16, 17:45, 19:30 , 21:15; NIE BÓJ SIĘ CIEMNOŚCI – premiera, Australia/USA, horror, thriller, 2 września– 5 września, g. 18:45, 20:30, 2 – 3 września – g. 22:15; LATAJĄCY MNICH I TAJEMNICA DA VINCI – premiera, Polska/Słowacja, historyczny, 2 września– 6 września, g. 17:15; DZIECIŃSTWO IKARA – premiera, Francja/Rumunia/

Małego Żółwia, Chiny, film animowany – od 7 l. godz. 10.20, 11, 12, 13, 14, 15, 16.20, 17, 18, 18.20, 19, 20, 20.40; Trzęsienie Ziemi, Chiny, film katastroficzny – od 12 l., godz. 12.40, 13.40, 14.40, 16, 19.20, 19.40, 20.20, 21.

WARTO OBEJRZEĆ r DZIECIŃSTWO IKARA Jonathan Vo-

Szwajcaria, thriller, 2 września– 6 września, g. 19:15 , 21; KRET, Polska/Francja, thriller, 2 września – 8 września, g. 17, 20:45; PASSIONE, Włochy /USA, muzyczny, 2–września – 8 września , g. 19.

r KINO KROKUS KOWBOJE I OBCY – premiera, USA, science–fiction, akcja, 2 września – 8 września, g. 16:15, 18:30, 21.

r KINO 5D EXTREME CENTRUM HANDLOWE GOŁĄBKOWICE Nowy Sącz, ul. Prażmowskiego 11, Animowana Historia Polski, POLSKA 2011/9min, Polska 2011/historyczno–edukacyjny – od 7 l., godz. 10.40, 11.40, 15.40, 16.40, 17.40, 18.40; Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, USA, film animowany – od 7 l., godz. 10, 11.20, 12.20, 13.20, 14.20, 15.20, 17.20, Wielka Podróż

gel chciałby cofnąć czas i uniknąć wypadku, który zniszczył jego życie.

Kiedy dowiaduje się, że Stivlas Karr światowej sławy profesor i genetyk właśnie pracuje nad badaniami genetycznymi, w których opracowuje metodę odradzania się ludzkiego ciała, Jonathan postanawia wziąć udział w tym eksperymencie jako królik doświadczalny. Jednak badania nie idą zgodnie z planem profesora i przynoszą makabryczne skutki. Jonathan jest w niebezpieczeństwie, a jedyną osobą, która może mu pomóc jest Alice, córka profesora.


1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI R

E

K

L

A

M

A

13


14 R

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011 E

K

L

A

M

A


15

1 września 2011 DOBRY TYGODNIK SĄDECKI

Sport

Więcej sportu na: www.sacz.in

Na placu boju pozostał Kary finansowe w Sandecji trzecioligowiec Limanovia to jedyny reprezentant okręgu nowosądeckiego w 1/16 Pucharu Polski. Za trzy tygodnie do Limanowej przyjedzie Lechia Gdańsk. Przygotowania do tego spotkania już się rozpoczęły. Dla trzecioligowca będzie to historyczne wydarzenie. Zarząd Limanovii przewiduje, że na mecz Limanovia – Lechia Gdańsk może przyjść nawet dwa tysiące kibiców. Przynajmniej na taką liczbę widzów klub będzie przygotowany. Organizatorzy chcą zorganizować miejsca stojące za bramkami. Ustalono również ceny biletów. Mecz Limanovii z drużyną z ekstraklasy odbędzie się 20, 21 lub 22 września (klub nie otrzymał jeszcze oficjalnego komunikatu w sprawie terminu). Na to spotkanie zostaną wypożyczone specjalne barierki, które będą ustawione za bramkami. Dodatkowe miejsca stojące zwiększą pojemność stadionu do 2 tys. miejsc. Takie przynajmniej są wstępne zamierzenia. Ustalono natomiast ceny biletów. Aby zobaczyć Lechię Gdańsk w starciu z Limanovią trzeba wydać 20 zł. Nie przewidziano biletów ulgowych. Prawdopodobnie miejsca za bramkami kosztować będą 10 zł. Trener Limanovii Marian Tajduś (były II trener Sandecji) uważa, że jego zespół nie przestraszy się przeciwnika. – Zaszliśmy bardzo daleko i mecz z Lechią będzie dla nas bardzo ważny – powiedział Tajduś. – Nie ma mowy o żadnym E

K

L

A

M

odpuszczaniu. Zdajemy sobie sprawę, że to może być nasz ostatni mecz w rozgrywkach obecnej edycji Pucharu Polski. Szanujemy klasę rywala. Jednak nie zamierzamy skupiać się wyłącznie na defensywie. Podejdziemy do tego spotkania bez przesadnego respektu dla

przeciwnika i będziemy się starać pokazać z jak najlepszej strony. W Pucharem Polski pożegnała się już Sandecja (porażka z Gryfem Wejherowo) i Kolejarz Stróże (porażka z Ruchem Zdzieszowice).

Biorąc pod uwagę pucharową kompromitację z trzecioligowym Gryfem Wejherowo, dla Sandecji klęska 0–3 z Wartą Poznań była już czwartą porażką z rzędu. Nic dziwnego, że sądeccy kibice skandowali nazwisko Dariusza Wójtowicza (byłego trenera Sandecji) i hasło „ekstraklasa bez Kurasa”. Wydawało się, że na pomeczowej konferencji prasowej trener Sandecji poda się do dymisji. – Ja potrafię przegrywać, ale z drugiej strony, wierzę w to, co robię – powiedział Mariusz Kuras. – Po reakcji kibiców można sądzić, że to mnie obwiniają o słabsze wyniki Sandecji. Trenerzy rozliczani są na podstawie rezultatów osiąganych przez drużynę. Ja takich argumentów w tej chwili nie przeskoczę. Kibic przychodzi na igrzyska i chce zwycięstw. Jeśli ich nie ma, to jest niezadowolony. Najlepiej pretensje adresować jednoosobowo. Ja jestem trenerem i odpowiadam za postawę zespołu. Nie mam zamiaru narzekać na kibiców, że wykrzykują krytyczne hasła pod moim adresem. Sprawa jest bardzo prosta. Gdyby

były zwycięstwa, nie byłoby tych okrzyków. To jest logiczna zasada w sporcie. Następnego dnia Zarząd klubu spotkał się ze sztabem szkoleniowym. Dyskutowano bardzo długo. Do dymisji trenera jednak nie doszło. Nałożono natomiast kary finansowe. – Kilka godzin trwało spotkanie Zarządu MKS Sandecja Nowy Sącz z Radą Drużyny i sztabem szkoleniowym – poinformował Dariusz Grzyb, rzecznik prasowy Sandecji. – Ostatnie słabe wyniki zmusiły Zarząd klubu do wyciągnięcia konsekwencji finansowych względem piłkarzy i trenerów. Aż do odwołania zespół za następne mecze ligowe nie otrzyma premii. Podobnie trenerzy. Zarząd ukarał ponadto zawodników i sztab szkoleniowy karami finansowymi zgodnie z klubowym regulaminem. Piłkarze winę za ostatnie słabe wyniki wzięli na siebie. Sytuacja trenera Mariusza Kurasa jest jednak w klubie bardzo ciężka. Oprócz słabych wyników jest również krytykowany za fatalną politykę transferową. W sobotę o godz. 20 Sandecja gra u siebie z Piastem Gliwice, liderem rozgrywek. To świetna okazja na pokazanie, że Sandecja to wartościowy zespół, z drugiej jednak strony wymagający rywal może pogrążyć trenera Kurasa. (JABU)

(JABU)

A

FOT. WWW.SANDECJA.COM.PL

R

Sześć kolejek, cztery punkty i strefa spadkowa. Kibicie żądają „głowy” Mariusza Kurasa. Zarząd Sandecji nakłada kary finansowe, ale mimo fatalnych wyników do zmiany trenera nie doszło.


16

DOBRY TYGODNIK SĄDECKI 1 września 2011

Na koniec tygodnia

Odwiedź portal: www.sacz.in

TYGODNIÓWKA MARKA STAWOWCZYKA

SMS Cios za cios W odpowiedzi na protesty i strajki kolejarzy niedoszli i przyszli pasażerowie postanowili pójść vabank i w stylu filmowego Kwinty zapowiedzieli ripostę. Ze wstępnych enuncjacji słodka zemsta przebiegać będzie dwufazowo. Profaza, czyli wstęp, sprowadzi się do postawienia tak kategorycznych i wygórowanych żądań jak: punktualność i czystość w „kiblach” (o kibolach póki co cisza) plus uprzejmość i grzeczność personelu w pakiecie. Gdyby warunki te nie zostały jednak spełnione, 7 września nastąpi całkowity bojkot pociągów, co ma kosztować przewoźników jakieś 600 tysięcy strat w samej tylko Małopolsce. Śmiemy przypuszczać, że w odpowiedzi, a raczej w odwecie za podłość i brutalność działań pasażerów 14 września nastąpi kolej –na fala strajku kolejarzy, za kolej –ne pół miliona. A potem to już wiadomo. W końcu ktoś kogoś przetrzyma. I tylko złodzieje szyn i drutów zacierają ręce z uciechy, bo dla nich strajki to prawdziwa żyła miedzi. Wreszcie będą sobie spokojnie dłubać na torach, bez obaw oraz stresu, że za chwilę nadjedzie jakiś pociąg. (JARO)

W świecie wina MALVARROSA Długo zastanawiałem się, jakie wino będzie dobre na gorące dni lata kończących się wakacji, aż wpadła mi w oko różowa hiszpańska Malvarrosa. Obowiązkowo włożyłem ją do lodówki. Jest to wino naturalnie półsłodkie, którego subtelna słodycz powstała dzięki zatrzymaniu procesu fermentacji i zachowaniu naturalnego cukru. Bardzo owocowe, w nosie wyczuwalne maliny wymieszane z zapachami letniego ogrodu. W ustach soczyste i świeże z wyczuwalną maliną i arbuzem. Polecam szczególnie na gorące dni. Dobrze komponuje się z makaronem, pizzą i lżejszym mięsem oraz z drobiem i rybami. Najlepiej smakuje podane w temperaturze 7 –10 stopni C. Na zdrowie!

Nie bądź jeleń – hoduj daniele!

MACIEJ MENTEL Dom Kawy i Wina

Jeszcze do niedawna na Sądecczyźnie najbardziej znana była hodowla psów, kotów, krów, koni czy innych zwierząt gospodarskich. Potem przyszła moda na owce, a teraz coraz więcej osób zaczęło trudnić się hodowlą danieli. Wśród nich są też państwo Fałowscy z Nowego Sącza, którzy od trzech lat są posiadaczami takich jeleni. Fałowscy mieszkają tuż przed Naściszową, z dala od miejskiego zgiełku, zatem miejsce hodowli w ich przypadku nie sprawia kłopotu. Gospodarzem zajmującym się jeleniami jest ojciec Lucyny Fałowskiej, Tadeusz Pałka. Rodzina posiadała już wcześniej kozy, barany, kucyki, a teraz nadszedł czas na jelenie. Miały one być atrakcją dla dzieci pani Lucyny oraz jej sióstr. Daniele miały też mieć dodatkowe zadanie – dbać o stan trawnika, wyręczając tradycyjną kosiarkę. – Jelenie w naszej rodzinie są już od trzech lat. Jednego kupiliśmy w Nawojowej, drugiego w Łęce. Obecnie mamy trzy sztuki. Latem oprócz trawy dajemy im paszę, zimą – siano, owies. Jedzą także marchewkę i jabłka – objaśnia gospodarz. Do zadomowionych jeleni z ulicy Barskiej podchodzą czasem dzikie sarny, częściej jednak odwiedzają je przejeżdżające obok dzieci z rodzicami. Chcą nakarmić

Z TECZKI MARIUSZA BOCHEŃSKIEGO

i obejrzeć zwierzęta, które stały się już lokalną atrakcją. Daniele wywodzą się z rejonu Morza Śródziemnego, z południa Europy, Azji Mniejszej i północnej Afryki. Zwierzęta te nie sprawiają żadnych trudności w hodowli, nie są też drogie w utrzymaniu. Jedyny większy koszt, jaki trzeba

ponieść to cena za samo zwierzę. Tutaj kwoty są różne, mogą dojść nawet do ok. 1,5 tys. zł. Ważne jest też dobre ogrodzenie. Musi być wysokie i trwałe, ponieważ nawet oswojone daniele potrafią czasem ujawnić swoją dziką naturę i po prostu wyskoczyć z zagrody. (LENA )

Tadeusz Orlicz


DTS 33 (46) 1 września 2011