Issuu on Google+

LUTY/2010 NR 4 / ISSN 2080-7325

heroiny wszechaktorki

w filmie jak w życiu dylemat numeru

historia czarnej kreski kobiety-koty

modne podsumowanie 2009 pati yang dilemmatogram

Sonia rykiel anja rubik olga bittner 1 diy: podkręć sobie kurtkę


2


Dilemmaty Dilemmatki Początek roku zazwyczaj bywa ciężki. Trudno dojść do siebie po Świętach – zbyt mało wolnego, zbyt dużo jedzenia, nigdy dosyć imprez... Następuje wymuszone odstawienie od atrakcji i powrót do rzeczywistości. A kiedy już uda się nam przyjść do pracy w miarę wcześnie, codzienność uderza w Nas z innej strony – zaczyna padać śnieg. Zasypuje miasto, temperatura spada do -19 stopni, a wyjście z domu zaczyna być ekstremalną zabawą. Pozostaje Nam zamknięcie się w przysłowiowych czterech ścianach i przetrwanie najgorszych dni. Nie wiem jak Wy, ale ja w takich sytuacjach oglądam filmy. Super starocie, starocie z lat 80-tych i seriale. Najlepszy seans domowy to taki, który trwa kilka godzin. Oczywiście trzeba pamiętać o frytkach i popcornie. Jak szaleć to szaleć... Przed Wami numer filmowy. Zmagamy się z ikonami srebrnego ekranu, zastanawiamy nad tym, ile jest mody w filmie – a nie cukru w cukrze. Wzbogaciliśmy magazyn o nowe rubryki – Muzykę, Dilemmas Poleca, Design i Kronikę Towarzyską. Podsumowujemy rok 2009 – piszemy o najważniejszych wydarzeniach z pogranicza mody oraz lifestyle’u, top trendach – wszystkim tym co według Nas najlepiej określa 2009. W ostatniej chwili dodaliśmy także materiał o Alexandrze McQueen – aż trudno uwierzyć, że Plato’s Atlantis to ostatni wytwór jego wyobraźni, który mieliśmy szansę zobaczyć. Oddajemy w wasze ręce Dilemmasa Lutowego i mówimy Wam – byle do Wiosny! Wrócimy do Was w kwietniu!

3


DILEMMAS MAGAZINE Redakcja: Dilemmas Magazine ul. Rydygiera 8 01-793 Warszawa www.dilemmasmagazine.pl Wydawca: Magdalena Daniluk Word&Mind Internet Advertising www.wordandmind.pl Redaktor Naczelna/Dyrektor Kreatywna: Ewa Kosz dilemmatka@dilemmasmagazine.pl Zastępca Redaktor Naczelnej: Sara Łątkowska sara@dilemmasmagazine.pl Dyrektor Artystyczny: Krzysztof Kosz krzysiek@dilemmasmagazine.pl Asystent redakcji: Sylwia Sokołowska sylwia@dilemmasmagazine.pl Współpracownicy: Agnieszka Adamczak (redaktor), Anastazja Borowska (ilustrator), Natalia Cichowska (redaktor), Agnieszka Czeczatka (fotoreporter), Gabriela Czerkiewicz (redaktor), Anna Dudek (fotoreporter), Magdalena Fomienko (skład interaktywny), Agnieszka Gniotek (redaktor), Katarzyna Gumowska (redaktor), Harel (redaktor), Jagna Jaworowska (redaktor), Ewa Juskowiak (ilustrator), Tymek Kubik (redaktor), Dagmara Łacny (redaktor), Magdalena Niedźwiecka (redaktor), Bartek Rytkowski (redaktor), Areta Szpura (fotoreporter) Korekta: Magdalena Stępień Reklama: Magdalena Daniluk m.daniluk@wordandmind.pl Redakcja Dilemmas Magazine nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam. Przedruk zamieszczonych tekstów i zdjęć jest dozwolony jedynie za zgodą wydawcy. 4


w numerze Start!: Heroiny 6 Dylemat numeru: W życiu jak w filmie 13 we love you alexander 16 Jeden Album, dziesięciu projektantów 18 przegląd wydarzeń 20 - 23 olga bittner 24 monika zajączkowska 32 bananowe teksty 38 legendy: sonia rykiel 42 fotosesja: mrrrrrrr... 48 szafa: powrót do przeszłośći II 54 DIY: Zrób Sobie kurtkę 58 Projekt Szablonowy 62 beauty story: historia czarnej kreski 64 Street Fashion: warszawa 66 Blog: vivian de violet 76 moda na młodą sztukę 80 robert kuta 84 dilemmas poleca: wystawy & design 88 pour homme 94 dilemmatogram: pati yang 98 muzyka 100 wyszukane 102 trendy: modne podsumowanie 2009 106 kolekcje: vagabond 116 w sieci i w mieście 118 kronika towarzyska 120 5


start!

hero Zdjęcia: greg klukowski

6


oiny

HEROINY – BOHATERKI NASZYCH SNÓW. WSZECHAKTORKI… PIĘKNE, ZMYSŁOWE, PEWNE SIEBIE. ZREWOLUCJONIZOWAŁY WIZERUNEK KOBIETY W FILMACH. WYBRALIŚMY NAJWAŻnIEJSZE WEDŁUG NAS AKTORKI DEKAD, POCZYNAJĄC OD LAT 20., A KOŃCZĄC NA LATACH 60.. SZANOWNI WIDZOWIE – OTO PRZED WAMI GRETA GARBO, MARLENA DIETRICH, RITA HAYWORTH, BRIGITTE BARDOT I AUDREY HEPBURN.

7


start!

płaszcz joanna klimas sukienka bialcon kapelusik marta ruta korale vintage

8


żakiet i spodnie joanna klimas koszula h&m własność stylistki buty nicolas kirkwood broszka vintage

9


start!

suknia alicja czarniecka 10


sukienka alicja czarniecka 11


Stylizacja: sara łątkowska Makijaż: Marianna Jurkiewicz Fryzury: Michał Gilbert Lach Retusz: Magda kołtońska Modelki:Ela/Mango, wiola/mango, Marta/moss, Paulina/model Plus 12

sukienka ania kuczyńska perły vintage


dylemat numeRu

W filmie jak w życiu tekst : harel/www.harel.blox.pl

Kino ma to do siebie, że potrafi zaspokoić wiele zmysłów i potrzeb jednocześnie. Niektórzy poszukują w nim odpowiedzi na nurtujące ich pytania, inni zwykłego oderwania od pełnej tychże pytań rzeczywistości. Ja od dłuższego już czasu w kinie znajduję mnóstwo inspiracji z dziedziny mody i stylu. Na ekranie akcja i zaskakujące rozwiązanie kluczowej intrygi, a ja wpatruję się jak zaczarowana w rozkloszowaną sukienkę dopasowaną w talii i zastanawiam się, gdzie mogłabym znaleźć podobną. To zdarza się od wielu lat, a zaczęło prawdopodobnie od Przeminęło z wiatrem i słynnej balowej sukni w kwiaty, którą nosiła Vivien Leigh jako Scarlett O’Hara. Nawet wybuch wojny nie zdołał odwrócić od niej mojej uwagi. Od tamtej pory kostiumy filmowe wyraźnie wpływają na mój odbiór każdego filmo-

wego dzieła. Gdy są udane, zatuszują nawet spore niedociągnięcia fabuły. Gdy kiepskie, film musi być naprawdę dobry w pozostałych aspektach, bym chciała obejrzeć go ponownie. Lata pięćdziesiąte to zdecydowanie moja ulubiona dekada. Jeśli chodzi o produkcje filmowe, na pierwszym miejscu zawsze pozostanie Utalentowany pan Ripley Anthony’ego Minghelli z kostiumami stworzonymi przez wspaniały duet: Ann Roth i Gary’ego Jonesa. Także Rzymskie wakacje z Audrey Hepburn odegrały sporą rolę podczas zbierania przeze mnie inspiracji, a efekt był tak sugestywny, że do tej pory opracowuję wakacyjną garderobę według obrazu Williama Wylera czy wspomnianego Pana Ripleya, z przyjemnością kopiując zestawy Cate Blanchett czy Gwyneth Paltrow. Spodnie capri, szerokie spódnice, kimonowe koszule – gdy ma się takie wzory do naśladowania, nie sposób popełnić błędu. Przy tej okazji konieczne jest choćby wspomnienie o kostiumach do filmu Droga do szczęś13


dylemat numeRu

cia (z Kate Winslet), którego akcja rozgrywa się, rzecz jasna, w latach pięćdziesiątych. Główna bohaterka poprzez umiejętnie dobrane elementy stroju osiąga kwintesencję kobiecości. A wszystko to za sprawą Alberta Wolsky’ego, kostiumografa, który w przeciwieństwie do np. Patricii Field (tej od Seksu w wielkim mieście), pozostaje w cieniu mimo takich dokonań, jak słynne kreacje Sharon Stone w Nagim Instynkcie czy roztańczone stroje w Grease (dodajmy do tego dwa Oskary na koncie). Rogalik i kawa przed wystawą sklepową w czarnej sukni od Givenchy to już klasyka. Podobnie jak unoszona powietrzem z wentylatora biała plisowana sukienka z amerykańskim dekoltem. Te sceny wciąż się wspomina i przywołuje jako źródła najsłynniejszych kreacji srebrnego ekranu. Jednak istnieje mnóstwo mniej znanych, lecz równie inspirujących strojów czy wręcz całych postaci utrzymanych w danej estetyce.

Dla wielbicieli retro: Rzymskie wakacje (reż. William Wayler, 1953) Utalentowany pan Ripley (reż. Anthony Minghella, 1999) Maria Antonina (reż. Sofia Coppola, 2006) Pokuta (reż. Joe Writght, 2007) Droga do szczęścia (reż. Sam Mendes, 2008) Odrobina kiczu: Gorączka sobotniej nocy (reż. John Badham, 1977) Grease (reż. Randal Kleiser, 1978) Frantic (reż. Roman Polański, 1988) Nikita (reż. Luc Besson, 1990) Casino (reż. Martin Scorsese, 1995) Inspiracje (prawie) na co dzień: Amelia (reż. Jean-Pierre Jeunet, 2001) Między słowami (reż. Sofia Coppola, 2003) Wszystko gra (reż. Woody Allen, 2005) Diabeł ubiera się u Prady (reż. David Frankel, 2006) Seks w wielkim mieście (reż. Michael Patrick King, 2008)

Weźmy na przykład styl Emmanuelle Seigner we Franticu. Przez całą zeszłą dekadę był odbierany raczej jako dość karykaturalna esencja lat osiemdziesiątych. Ale ostatnio przyduża ramoneska czy super obcisła sukienka w stylu Herve Leger (czyż da się zapomnieć taniec do piosenki Strange Grace Jones?) są jak najbardziej na czasie, zarówno na wybiegach, jak i poza nimi. O tym, jak bardzo świat potrzebuje zwyczajnych stylizacji, można było się przekonać po premierze filmu Sofii Coppoli Między słowami. Charlotte, bohaterka grana przez Scarlett Johansson, ubierała się tak niepozornie, że mało kto zwracał uwagę na jej stroje. A jednak największe pisma o modzie, włączając „Vogue”, rozkładały jej stroje na czynniki pierwsze, podkreślając, że oto nadchodzi moda na proste i niezobowiązujące zestawy. Elementy szafy Charlotte dało się komponować w dowolny sposób. W międzyczasie okazało się, że to wypisz, wymaluj, styl samej reżyserki, która, dzięki niemu zresztą, kilkakrotnie osiągała wysoką pozycję na listach najlepiej ubranych osób. Czyż to nie piękna ścieżka dla inspiracji? Zaczerpnięte z życia trafiają do filmu, by stamtąd powrócić prosto do źródeł. EAST NEWS 14


15


młodzi zdolni wydarzenia

we love you alexander tekst : bartek rytkowski

EAST NEWS

Taki napis na koszulce powinna założyć dzisiaj Kate Moss. Bo kiedy prasa zbluzgała ją za kokainową imprezkę, to właśnie on Alexander McQueen pod koniec swojego pokazu promującego nową kolekcję założył t-shirt z napisem „We love you Kate”, co było jak liść w twarz dla zebranych dziennikarzy. Od zawsze była jego muzą, on - stał za nią murem. Ona straciła kilkanaście dni temu przyjaciela. Świat - modowego geniusza, magika, który na naszych oczach wciąż wyczarowywał nowe iluzje. Alexander McQueen tak naprawdę nazywał się Lee McQueen. Urodził się 17 marca 1969 r. w East End. Ukończył Central St. Martins College of Fashion, a fachu uczył się w Savile Row Tailor Anderson & Sheppard. W wieku lat 20 rozpoczął krótkotrwałą pracę dla projektantów Koji Tatsuno i Romeo Gigli. Był zdeklarowanym gejem i radosnym grubaskiem u progu swojej kariery. Nigdy nie należał do „przystojnych”, ale miał w sobie coś magnetycznego. Jego pierwsze projekty były najczystszą formą prowokacji. Dopiero później odnalazł swój styl inspirując się historią lub filmami. W 1996 roku uznany został za projektanta roku. Wtedy też został głównym projektantem domu mody Givenchy, a jego ubrania stały się łagodniejsze. Po 5 latach rozpoczął pracę u Gucciego, przeniósł się do Paryża, ale to Londyn zawsze inspirował go najbardziej. Jego najnowszy pokaz odbyć się miał właśnie tam. Czekali na niego wszyscy - łącznie z jego największą 16


ostatnio fanką, która poświęciła mu swój występ na Brit Awards w tym roku, Lady Gagą. Niestety już go nie zobaczył. Kilka dni wcześniej znaleziono go martwego w londyńskim apartamencie. Popełnił samobójstwo. I kiedy czytam, to co napisałem wyżej, mam ochotę się porzygać. Bo to sklejka informacji znalezionych na jego temat na polskich stronach internetowych. Byle jaka. Właściwie nijaka. A nijakość to ostatnie ze słów jakie przyszłoby mi na myśl, gdybym miał opisać tego modowego guru. Obok Vivienne Westwood był dla mnie numerem jeden. I muszę to podkreślić. Tak, w osobnym akapicie. Nie ma sensu opisywać poszczególnych kolekcji McQueena. Należałoby je wziąć w nawias i podpisać GENIUSZ. Bo czy kiedykolwiek widzieliście uśmiechniętą Annę Wintour na jakimkolwiek pokazie? Latające modelki, maski sado-maso, pepitka w wersji maximum, pobrzydzone modelki, hologramy, gniazda na głowach, klatki dla ptaków, śnieg, deszcz... No właśnie, deszcz. To pierwsza kolekcja McQueena jaką pamiętam. Ściągnąłem cały pokaz i oglądałem jak zaczarowany, spływające po modelkach makijaże, przylegające do mokrych skór tkaniny. Czysty seks. Orgazm dla zmysłów. Tylko on mógł zrealizować takie show. W deszczu, w wodzie po kostki. Zresztą seksualność nigdy nie była mu obca. Pokaz gdzie modele, tancerze wykonali tango to pokaz, który także przeszedł do historii mody. Tak jak i dziwna konstrukcja maszyn-robotów, które dosłownie zgwałciły sprejem geometryczną, białą sukienkę na modelce, której twarz w trakcie tej „masakry” wyrażała więcej emocji niż jest w stanie wyrazić obecnie Nicole Kidman - królowa twarzowego bezruchu. Tylko on mógł w ciągu dnia nauczyć swoje modelki chodzić w niebotycznie wysokich obcasach i platformach. Zresztą jego ostatni model butów stał się dziełem sztuki. Mam na myśli buty „meduzy”. Znawcy sztuki kupowali je hurtowo stawiając w swoich designerskich domach na półkach i stołach w formie wazonów czy rzeźb. Jedna z moich ulubionych szafiarek, a prywatnie przyjaciółka - Maria Kompf, znana jako Armaada

(www.armaada.blogspot.com) poświęciła mu jedną ze swoich ostatnich notek: „Damn, McQueen. Dziś świat mody stracił jeden z najpiękniejszych umysłów w swojej dziedzinie. (...) Geniuszów jest wielu, wielu było i zapewne wielu będzie, a każdy z nich będzie serwował nam to, co jest w stanie przekazać. Całe szczęście. Tak inspirujące postacie mogą być pierwowzorami kolejnych geniuszy. Kolekcje McQueena nie były byle prowokacją. Były genialne nie tylko dzięki formie, ale i treści, którą niewątpliwie ze sobą niosły. Dopracowane w każdym calu, stanowiły spójne wizje, które za pomocą jedynych w swoim rodzaju pokazów dostarczały zainteresowanym wszystkiego co najlepsze w tej branży. To u niego modelki buntowały się, że nie będą chodzić w jego butach. Jak widać kilka godzin ćwiczeń i nawet to dało się udźwignąć. Jego pokazy były nie tylko rajem dla oczu i uszu. Miały w sobie coś, co dawało do myślenia. Brzmi banalnie? Jeżeli wszystko to było tylko czystą kreacją i wyrafinowanym chwytem w wielkim świecie mody, chylę czoła (...) że tak wyrafinowane chwyty można opanować do perfekcji, jednakże u niego nie było widać ewidentnej sztuczności, jaka mogłaby się z tym wiązać, a która niekiedy widoczna jest na innych nieszablonowych pokazach. Kolekcja jesienno-zimowa, nad którą rozczulałam się parę miesięcy temu była równie piękna, jak ta najnowsza wiosenno-letnia, której jeszcze nie zdążyłam skomentować. Z tego co widzę, jest ona najczęściej publikowaną i komentowaną kolekcją za wszystkich, jakie ostatnio się pojawiły. McQueen był geniuszem. Któż by inny mógł stworzyć coś równie pięknego, jak te małe ćmy...”. McQueen zabił się po śmierci swojej matki, największej przyjaciółki i inspiracji. Nie nam jednak rozliczać jego czyny. Pozostawił po sobie stały ślad. Bliznę w modzie. Kiedyś na ulicy zobaczyć można było plakaty pępka podpisane „Blizna po matce”. Kolekcje McQueena podpisać można także „Blizna na modzie”. Bo teraz wszyscy odnosić się będą do niego. Bo geniusz innych docenia się dopiero po ich śmierci. Rest in peace.

17


wydarzenia

JEDEN ALBUM, DZIESIĘCIU PROJEKTANTÓW 15 grudnia 2009 roku został rozstrzygnięty pierwszy konkurs Fundacji Future in Fashion. Rada Projektowa spośród ponad czterdziestu nadesłanych zgłoszeń wybrała dziesięciu twórców, których sylwetki zostaną zaprezentowane w pierwszym albumie poświęconym młodym polskim projektantom. Brano pod uwagę zarówno osiągnięcia i projekty uczestników, jak i sposób ich przedstawienia. Do szczęśliwej dziesiątki zostali zakwalifikowani: Olga Bittner, Kamila Majcher, Michał Szulc, Katarzyna Pokszan, Maria Wiatrowska, Sylwe-

18

ster Krupiński, Jagoda Piekarska, Anna Pitchouguina, Asia Wysoczyńska i Aleksandra Markowska. Więcej informacji na temat zwycięzców oraz zdjęcia z przebiegu obrad można znaleźć na stronie Fundacji www. futureinfashion.com w zakładkach „Projektanci” i „Projekty fundacji”. Całej dziesiątce serdecznie gratulujemy! G. czerkiewicz / m.niedźwiecka


19

Foto: Future in Fashiom


wydarzenia

back to 90’s

22 stycznia w warszawskim klubie Obiekt Znaleziony imprezowicze wpadli w kapsułę czasu i cofnęli się o kilkanaście lat w ramach wieczoru „Back to 90’s”. Lata 90 były jedną z najbardziej różnorodnych i kolorowych dekad w historii - co potwierdzają ci, którzy chodzili wtedy do liceum albo na studia. „Moda tego okresu daje niezwykłe możliwości wyrażania siebie przez wizerunek i zabawy konwencją - powiedziała nasza szefowa działu mody, Sara Łątkowska - Dla bardziej eleganckich lekkie, lejące się materiały, żakiety z poduszkami w ramionach, satynowe bluzki wiązane pod szyją na kokardę, złoto i srebro. Trend neosport to bawełna i nadruki, okulary w plastikowych, kolorowych oprawkach, wielkie sportowe torby i kolorowe adidasy. Legginsy w panterkę, szpilki i torebka na łańcuszku albo koszula w kratę i podniszczone dżinsy... a może guma do żucia i białe skarpetki do garnituru?” Zgodnie z tymi zasadami redakcja Dilemmasa - współorganizatorzy imprezy - wystylizowała modelki na krótki pokaz mody z dekady. Było wesoło, kiczowato, kolorowo i głośno. Uczestnicy mają nadzieję, że to nie ostatnia taka impreza. M. Niedźwiecka foto a. Lewandowska

klimas folk

28 stycznia 2010 w Warszawie odbył się pokaz kolekcji Joanny Klimas na jesień/zimę 2010 – już drugiej po powrocie projektantki do świata mody. Nawiązania do polskiego folkloru mieszały się z elementami klasyki oraz aktualnymi trendami (np. ogromne, wręcz przerysowane ramiona). Nie zabrakło inspiracji z dalekiego Wschodu – z których Joanna Klimas była znana już wiele lat temu. Plisowane konstrukcje, jedwab ozdobiony motywem kwitnącej wiśni mieszały się z góralskimi różami i ręcznie wykonaną koronką. Godne uwagi były białe bluzki podane na różne sposoby: koronkowe, asymetryczne, pozbawione rękawów... W oderwaniu od folklorystycznego klimatu, który jest dość trudny do zaadaptowania na co dzień, to właśnie one mają szansę przenieść tę kolekcję wprost do naszych szaf. harel / M. Niedźwiecka FOTO joannaklimas.com

20


Let’s talk Zień

Pop uP designers

Ledwie Centrum Cybernetyki otworzyło swoje podwoje dla gości i klientów, a już odbyło się tam pierwsze wydarzenie z cyklu „Let’s talk fashion”. I to jakie wydarzenie - wieczór 19 lutego należał do Macieja Zienia, jednego z najbardziej znanych współczesnych polskich projektantów mody. Panel dyskusyjny z Zieniem, prowadzony przez Elżbietę Szawarską, zgromadził 270 osób, które w skupieniu słuchały opowieści o sporcie ekstremalnym, jakim jest projektowanie i sprzedawanie kolekcji na rynku. Można było także zadawać pytania, a po wszystkim poskakać na afterparty, zorganizowanym przez klub Warszawa Powiśle. „Let’s talk fashion” zostało więc zainaugurowane z niezłym impetem, a następne spotkanie zaplanowano na 12 marca.

Centrum Cybernetyki nie zasypia gruszek w popiele - po hucznym otwarciu i panelu dyskusyjnym z Maciejem Zieniem zorganizowało kolejne wydarzenie, które ma szanse na stałe wpisać się w kalendarium branży modowej w Polsce. Pop Up Shop, bo to o nim mowa, to minitargi odzieżowe. Wystawcami są młodzi polscy projektanci i marki. Na pierwszym kiermaszu swoje prace zaprezentowali m.in. Joanna Paradecka, Karina Królak, Green Establishment, Konrad Parol, Łukasz Stępień oraz gospodarze, czyli Szwalnia na Cybernetyki. Impreza trwała dwa dni, 20 i 21 lutego. Następną edycję zaplanowano na 13 i 14 marca. Pop Up Shop to obowiązkowy punkt programu dla każdego, kto ceni jakość i niepowtarzalne wzornictwo - każda kolekcja prezentowana na kiermaszu jest szyta w krótkich seriach (czasami są to wręcz pojedyncze egzemplarze). Warto zajrzeć. Polecamy!

M. Niedźwiecka foto p. pruszkowski

M. Niedźwiecka foto p.pruszkowski

21


wydarzenia

projektanci od a do z

Projektujesz? Nie chowaj się! Odważ się pokazać światu to, co robisz. Pewnie, że nie jest łatwo – nigdy nie było, ale teraz jest AddressBook, inicjatywa dla ciebie, nawet, jeśli nie jesteś wykwalifikowanym projektantem mody po odpowiedniej szkole.Celem AddressBooka jest zebranie informacji o współczesnych polskich projektantach i wyłowienie ukrytych talentów. Zebrana twórczość będzie promowana w formie teczki, dizajnerskiego i nietypowego przedmiotu, rozprowadzanego w Polsce i za granicą, w lokalnych księgarniach, concept storach i showroomach. Szeroki przekrój, różnorodność stylów i kierunków estetycznych, ukazane bez względu na wykształcenie twórcy czy jego skalę działania, mogą uczynić z AddressBook’a pierwszy rzetelny zbiór polskich projektantów mody. Wyślij zgłoszenie na adres: addressbook.poland@ gmail.com Stawiamy na nowatorstwo i świeżość myślenia. Każdy projektant, który znajdzie się w albumie, zostanie zaprezentowany na dwustronnie zadrukowanym arkuszu w formacie A3. Planowany czas wydania albumu to pierwszy kwartał 2011 roku. W połowie marca 2010 rusza też strona projektu: www.addressbook.com.pl M. Niedźwiecka

nowa szwalnia w mieście

W słoneczne południe 4 lutego zadebiutowała nowa polska marka ready to wear - Cybernetyki Szwalnia. Pomysłodawczynią Szwalni jest Małgorzata Błaszkowska, a główną projektantką Monika Jakubiak, która wcześniej współpracowała m.in. z Chloe i Anią Kuczyńską. Nowa marka jest związana – głównie logistycznie - z warszawskim Centrum Cybernetyki, gdzie ubrania można obejrzeć i kupić. W przestronnym showroomie z widokiem na Służew przemysłowy (między innymi fabrykę części do wind) znajdziemy szereg fantastycznie uszytych ubrań z najwyższej jakości tkanin. Dużą wagę przykładano do wykonania – ubrania szyte są w Polsce, a projektowane w tradycyjny sposób: na manekinie. Kolekcje marki będą pojawiać się cztery razy w roku. Pierwsza z nich, zatytułowana „Kółka, kratki, serca, kwiatki”, niesie w sobie wiosenną lekkość i kobiecą przewrotność. Na przykład kratka prosto z kuchennej ścierki (albo jak kto woli piknikowego obrusa) trafiła na niezwykle delikatny szyfon, z którego wykonane zostały drapowane sukienki z motylkowymi rękawami. Konwalie, serduszka, lekki jak mgiełka tiul - choć wiosna jeszcze daleko, na otwarciu Szwalni czuł ją chyba każdy, mimo śniegu i mrozu za oknem. harel / M. Niedźwiecka

22


The Fame Hamster

nieszablonowo

Mamy nową imprezę na modowo klubowej mapie Warszawy. 12 lutego w klubie Hydro4 przy ul. Chmielnej 15 po raz pierwszy szaleliśmy w ramach The Fame Hamster - fashion & disco. Impreza jest dziełem klubowiczów, którzy marzyli o połączeniu klimatów modowych z klasycznym disco. Podczas pierwszej edycji uczestnicy poznali dokonania Bartosza Malewicza, 21-letniego projektanta, którego pokaz został zaprezentowany jako... czterominutowy film. W planach kolejne imprezy, a na każdej z nich inny projektant, inna aranżacja pokazu, inni dj‘e oraz inne miejsce, którego adres podany zostanie zaproszonym gościom trzy dni przed zabawą. Jak zapewniają organizatorzy, nie będą to topowe warszawskie kluby, a różne ciekawe i często niezauważane miejsca stolicy. Następna edycja The Fame Hamster już 12 marca.

Przypominamy - Projekt SzabloNOWY to projekt Towarzystwa Inicjatyw Twórczych Ę. Co by było, gdyby na nowo tchnąć życie w wykroje sprzed 20, 30, 40 lat? W poprzednich numerach Dilemmasa mogliście przeczytać o tym, jak z tym zadaniem poradziły sobie dwie pierwsze odważne dziewczyny. 12 grudnia także warszawiacy mogli zobaczyć i własnymi rękami spróbować zabawy w szycie. Wieczorem wszyscy przenieśli się do klubu Powiększenie, gdzie w towarzystwie zaproszonych gości - m.in. fotografa mody Tadeusza Rolkego i legendarnej projektantki Barbary Hoff - dyskutowano o tym, czy moda wraca i czy można twórczo czerpać z konwencji vintage. Ale kulminacją wieczoru był minipokaz mody - modelki zostały wystrojone w szabloNOWE ciuchy. Warsztaty zostały zrealizowane dzięki wsparciu władz stolicy. Ciąg dalszy projektu nastąpi!

M. Niedźwiecka foto m. kaczmarek

M. Niedźwiecka foto projektszablonowy.blogspot.com

23


młodzi zdolni

olga bittner REALIZUJĘ SIĘ PO SZESNASTEJ

rozmawiała: GABRIELA CZERKIEWICZ zdjęcia: Mikołai Kuik, Mateusz Jerzyk, Igor Drozdowski

24


25


młodzi zdolni

Zdolna i pracowita. Nie odpoczywa, bo dokładnie wie czego chce - chce robić MODĘ. Znalazła się wśród 10 projektantów, których sylwetki zostaną zaprezentowane w albumie „Future in Fashion. Polscy Młodzi Projektanci”. Aktualnie pracuje nad nową kolekcją. Jak mówisz „polska moda”, to myślisz… Myślę, że nic mi to określenie nie mówi. Tak jak można powiedzieć coś o modzie japońskiej, włoskiej czy francuskiej, z którymi kojarzy się konkretny kierunek, styl i klimat, tak polską trudno jest jakkolwiek określić, poza wymienieniem nazwisk kilku projektantów, jak na przykład Baczyńska czy Ossoliński. Modzie polskiej wciąż trudno zaistnieć na świecie. W naszym kraju nie jest łatwo przetrwać projektantom mającym potrzebę poszukiwania poprzez modę, odważnym twórcom, wizjonerom. Zmuszeni zapotrzebowaniami naszego rynku zaczynają szyć „sprzedajne” kolekcje, by przeżyć lub wyjeżdżają za granicę. W Polsce wciąż brakuje dla nich miejsca. Na szczęście powoli się to zmienia, jest coraz więcej ludzi poszukujących nowych pomysłów, mających potrzebę i odwagę wyglądania inaczej, to dobrze wróży na przyszłość i mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy określenie „polska moda” będzie rozpoznawalne w świecie. 26


27


młodzi zdolni

28


Jakie trzy cechy powinien, Twoim zdaniem, posiadać projektant? Pracowitość, odwaga, wytrwałość i talent przede wszystkim, ale to nie cecha. Suzy Menkes w jednym z wywiadów powiedziała, że młodzi projektanci, przed rozpoczęciem pracy nad własną marką, powinni odbyć staż u swoich starszych, doświadczonych kolegów. Gdybyś miała możliwość wyboru projektanta, domu mody lub firmy, w której mogłabyś odbyć praktykę, to z kim chciałabyś współpracować? Z dziką przyjemnością odbyłabym staż w domu mody Balenciaga, gdzie chciałabym poznać drogę, która prowadzi projektantów do tak świeżych i ciekawych rozwiązań w konstrukcji. Zawsze ceniłam też kolekcje Comme de Garcon, Alexandra McQueena i Husseina Chalayana. Możliwość spędzenia z nimi czasu, obserwacji ich pracy, byłaby cennym doświadczeniem i niesamowitym przeżyciem. Bardzo pozytywnie wspominasz studia na Akademii Sztuk Wizualnych w Poznaniu. Miałam ogromne szczęście, ponieważ trafiłam tam na wspaniałych ludzi. Moją głowę otworzyła pani Iza Rybacka, która prowadziła ćwiczenia z projektowania odzieży oraz zajęcia z historii mody. To ona odblokowała we mnie „obserwatora”. Pani Trawińska pokazała, jak myśleć konstrukcją i że każdy projekt można zrealizować, tylko trzeba wpaść na pomysł, jak to zrobić. Pani Maja Stępińska wprowadziła nas w tajne kody mody, żurnale, pokazy i cały ten blichtr. Bardzo miło wspominam te czasy. Razem ze swoim narzeczonym, Markiem, pracujesz w jednej z polskich firm odzieżowych. Czy współpraca z życiowym partnerem usprawnia, czy utrudnia życie zawodowe? Gdybyś zapytała mnie o to 5 lat temu, kiedy nie byłam jeszcze w takiej sytuacji życiowej, odpowiedziałabym, że to niemożliwe, że nie można tak żyć. Dziś jednak nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Wspólna praca w niczym nam nie przeszkadza. Mój narzeczony jest grafikiem i świetnie

nam się razem pracuje. Łatwiej też zorganizować czas po pracy, nie musimy na siebie czekać. Mogę liczyć na jego szczere opinie dotyczące moich autorskich projektów „po szesnastej”. Często są bardzo krytyczne, ale mobilizują mnie do pracy. Nigdy się ze sobą nie nudzimy, mamy miliony wspólnych tematów i często różne zdania, co jest niezwykle inspirujące. Szanujemy swoje pasje i czas, który każde z nas chce dla nich poświęcić i to pozwala nam spędzać w swoim towarzystwie 24 godziny na dobę bez żadnych ofiar. Jakbyś określiła swój styl? Wolę go nie określać. To, co robię jest ilustracją kolejnych pasji, fascynacji, które cały czas się zmieniają. Oglądając Twoje portfolio, można dostrzec, jak Twój styl ewoluuje. Powiedz, jak powstają pomysły na nowe kolekcje? Wszystko mnie ciekawi i to jest chyba mój największy problem. Moja głowa to wielki scrapbook. Pomysły pojawiają się niespodziewanie w najmniej oczekiwanych momentach, ale przeważnie „synchronizują się” wieczorem, wtedy wszystko zapisuję, szkicuję, przygotowuję próbki i rozkładam dookoła siebie „na widoku”, bo jeśli schowam do szuflady, to przeważnie następnego dnia mam już kolejne pomysły i o poprzednich zapominam. Jak łatwo się domyślić, zagracam w ten sposób mieszkanie. A że moja pracownia mieści się w małym pokoju, praca rozprzestrzenia się na całe mieszkanie. Włóczki już na stałe zamieszkały w salonie, maszyna często wędruje na stół w jadalni, jednym słowem jestem pożeraczem przestrzeni. Na szczęście Marek jest bardzo wyrozumiały. Powiedziałaś kiedyś, że projektowo realizujesz się po szesnastej. Tak, do szesnastej pracuję w filmie odzieżowej i tutaj nie mogę sobie pozwolić na zbytnie szaleństwa. Ale potem wracam do domu i zaczynam wyżywać się modowo. Zapisuję myśli, rysuję projekty, przeglądam albumy, przeglądam internet. Z tego wszystkiego powstają później kolekcje. Kiedyś, gdy projektowałam specjalnie na konkursy, musiałam się

29


młodzi zdolni

trzymać tematu. Teraz mogę korzystać z dowolnej zbieraniny pomysłów, dlatego nigdy inspiracją do kolekcji nie jest jedna myśl. Wiem, że pracujesz nad nową kolekcją. Jaki będzie jej temat przewodni? Na dzień dzisiejszy miotam się pomiędzy kilkoma pomysłami. Test Rorschacha – rozlewam farby, a po wyschnięciu dorysowuję brakujące części, zgłębiam także historię średniowiecznych diabłów. Ostatnio stojąc przed lustrem z rękoma manekina, zaczęłam wyobrażać sobie, że gdyby urosły, spuchły, przekształciły się w płaszczyzny, można by się w nie schować, więc zaczęłam poszukiwania „kończyn” na allegro i wieczorami robię modele. Zmieszały się już z diablimi twarzami i sama jestem ciekawa efektu końcowego. Jak widzisz, kilka zupełnie różnych pomysłów na raz. Mam nadzieję, że uda mi się zebrać je razem i z każdego wyciągnąć esencję, by stworzyć ciekawą kolekcję. Muszę uważać, by się nie zagalopować i nie uszyć kostiumów. Na co dzień pracując w casualowej firmie, jestem tak napalona na robienie szalonych rzeczy, że muszę pilnować swoich projektów. Kostium teatralny to przebranie, a moda to trochę coś innego. Staram się o tym nie zapominać. Kocham projektować i jedno, i drugie, nie potrafię powiedzieć, które bardziej. Jak wygląda Twoja praca z indywidualnym klientem? Szczerze mówiąc, wolę samotnie tworzyć kolekcje w zaciszu swojej pracowni a dopiero później pokazywać je klientom, by mogli wybrać coś dla siebie z gotowych, przemyślanych już rzeczy. Bardzo rzadko decyduję się na przygotowanie czegoś specjalnie dla klienta, ponieważ większość z nich przychodzi z własnymi pomysłami, często zdjęciami z gazet i po prostu szkoda mi czasu na realizowanie nie swoich pomysłów. Sugeruję im, by wybrali się bezpośrednio do krawca. Tak jak już mówiłam, spędzam codziennie osiem godzin w regularnej pracy, gdzie drogę projektową wyznaczają wymagania rynku. Czas, który zostaje na pracę autorską, jest dla mnie zbyt cenny, by tracić go na rzeczy, które nie do końca mnie satysfakcjonują. 30

O modzie mówisz z pasją. Czy zdarza się, że przestajesz myśleć jak projektant? Moje życie toczy się wciąż dookoła mody. Wszystko, co robię, w mniejszym lub większym stopniu się z nią wiąże. Odwiedzając wystawy, przyglądam się dokładnie rzeźbom, czy któryś z kształtów nie przyda się jako forma ubrania, faktura. W kinie bacznie obserwuję stylizacje, twarze, krajobrazy, a nuż coś się przyda. Obrazy analizuję kolorystycznie, dają mi pomysły na nowe zestawienia, tak samo ptaki, rośliny… Świat to centrum informacji i inspiracji, trzeba widzieć, nie tylko patrzeć. Wszystko, co robię poza projektowaniem, robię po to, by znaleźć nowe pomysły. Postanowienia noworoczne? Mniej spać, wtedy będę miała więcej czasu, by stworzyć nową kolekcję, pokazać ją w Polsce i za granicą.


chcesz doświadczyć

więcej dilemmas

???

teraz tylko na:

www.dilemmasmagazine.pl

31


Dilemmas Magazine - Luty 2010 - Preview