Issuu on Google+

ISSN 2080-7325

Etno

KWIECIEŃ MAJ 2O11

ReI kawakubo Paulina plizga Asia wysoczyńska malwina wędzikowska Noc młodych zdolnych 3

9


a ywna

a a

5

wstęp Magdalena Daniluk Redaktor Naczelny Magdalena Daniluk magda@dilemmas.pl Redaktorzy Prowadzący Marta Dudziak marta@dilemmas.pl Anna Lasmanowicz anna@dilemmas.pl Dyrektor Wydawniczy Agnieszka Gniotek agnieszka@dilemmas.pl

6

Współpracownicy Małgorzata Bałdowska, Robert Cegiełko Patrycja Fitzet, Artur Górski, Anna Halarewicz Agnieszka Hodowana, Paulina Klepacz Jacek Kołodziejski, Adam Kruczek Aleksandra Kudzin, Iwona Łęczycka Grzegorz Mikrut, Aneta Paciorek, Jacek Pióro Elwira Rutkowska, Sylwia Skrzyńska Paweł Szewczyk, Justyna Zborowska, Zosia Zija

młodzi zdolni ASIA WYSOCZYŃSKA NIE MIAŁAM PLANU. MIAŁAM CEL Marta Dudziak

Ludzie dilemmasa LUDZIE z modowym dylematem

8-25

sesja ETNOAIZER

26-31

legendy COMME DE REI KAWAKUBO Marta Dudziak

Dyrektor Operacyjny Nocy Młodych Zdolnych Anna Lasmanowicz nocmlodychzdolnych@dilemmas.pl Wydawca Word&Mind Magdalena Daniluk magda@dilemmas.pl Zdjęcie na okładce

32-53

54-59

TAKA NOC ZDARZA SIĘ CO KWARTAŁ Anna Lasmanowicz

60-61

SUBIEKTYWNIE BY ANNA HALAREWICZ AND THE WINER IS...

62-69

osobowości backstage’u ZOSTAĆ SOBĄ Marta Dudziak

70-73

beauty MAKIJAŻ WIECZOROWY Małgorzata Bałdowska

fot Jacek Kołodziejski paczka kreatywna

Projekt i skład

74-81

młodzi zdolni PAULINA PLIZGA W PARYŻU SIĘ ZACZĘŁO Marta Dudziak

82-87 paczka paczka . ywna Robert kreat kreatywnaJabłoński./ Max

Fudali

Dilemmas Magazine / Word&Mind ul. Lipowa 9 21-400 Łuków d@dilemmasmagazine.pl www.dilemmasmagazine.pl adres do korespondencji ul. Zaliwskiego 18 m. 6 04-145 Warszawa

Redakcja Dilemmas Magazine nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam. Przedruk zamieszczonych tekstów i zdjęć jest dozwolony jedynie za zgodą wydawcy.

trendy ŁABĘDZI PUCH Marta Dudziak

88-89

wydarzenia ŁÓDŹ FASHION WEEK 4

90-93

wydarzenia GRYFY ROZDANE Agnieszka Gniotek

94-95

DIY POZDROWIENIA ZE SKÓRZANYCH SPODNI Patrycja Fitzet


96-105

street fashion LONDON FASHION CALLING

106-107

140-143

SZTUKA WAŻNY MOMENT Agnieszka Gniotek

w sieci WSPÓLNOTA CONCEP(T)CJI Anna Lasmanowicz

144

108-111

145

W MIEŚCIE MIŁOŚĆ, HANDEL I MYSIKRÓLIK Anna Lasmanowicz

112-115

zaprosili nas kierunek london fashion week Marta Dudziak

116

zaprosili nas modowi informatorzy Anna Lasmanowicz

117

zaprosili nas irregularnie

118-119

zaprosili nas BILLIONEUROBAB NA WIOSNĘ

120-121

zaprosili nas OCHNIK WIOSNA/LATO 2011

122-123

zaprosili nas UBIERZ SIĘ W ŁODZI

124-125

zaprosili nas ŚCIEGÓW PODBÓJ WARSZAWY

126-127

ZAPROSILI NAS URODZINY FAME HAMSTER

128-131

ZAPROSILI NAS OD ZMIERZCHU DO ŚWITU

SZTUKA HISTORIE NIEMIECKIE SZTUKA KONSUMPCJA Z BANANEM W TLE

146-149

SZTUKA FOTODZIESIĄTKA Agnieszka Gniotek

150-153

design NOWOCZEŚNI NIE OD DZIŚ Agnieszka Gniotek

154-155

design GRATKA DLA ZŁAKNIONYCH DESIGNU

156

DESIGN BOBRA ROBOTA

157

DESIGN GABINET MARZEŃ

158

DESIGN KOKO

160-67

TANIA MODA MODA NA KAŻDĄ KIESZEŃ

168-169

BLOG FANTASMAGORIUM KALEJDOSKOPOWE EMPORIUM Justyna Zborowska

170-82

sesja ONA I ONA

132-135

ZAPROSILI NAS LEXUS FASHION NIGHT 6

136-137

ZAPROSILI NAS CELEBRYCI PRZESŁANIAJĄ NAM MODĘ Agnieszka Gniotek

138-139

ZAPROSILI NAS SYGNOWANO ANNA HALAREWICZ

3


DILEMMAS MAGAZINE

Czasem dobrze, czasem nie – jak to u ludzi. Mieszkasz w małym mieście – często wieje nudą, myślisz „szkoda, że tak mało się dzieje”. Mieszkasz w dużym mieście – nie nadążasz, a stres zjada Cię od środka. Nasz Dilemmas to też ciągły bieg. Bo nowy numer, bo zaraz kolejna edycja Nocy Młodych Zdolnych, bo wcześniej konferencja prasowa, a jeszcze… Targi Mody NMZ wymyśliliśmy. Ale cóż. Daje to nam nieziemską frajdę: robić coś i widzieć tego efekty.

Na wiosnę

Wszystko się budzi do życia, tylko człowiecza mechanika czasem nie może podołać: krócej śpimy, więcej wychodzimy i ciągle gdzieś pędzimy.

Ciągle podkreślamy: promujemy Młodych Zdolnych – projektantów, artystów, designerów. Młodych, czyli tuż po debiucie lub młodych wiekiem. Ważne, aby mieli talent, kochali modę i dobre projektowanie. Aby umieli to przekuć w coś zachwycającego, na czym warto zawiesić wzrok. Co spowoduje, że na chwilę odwrócisz głowę, westchniesz czy krzykniesz „wow!”. No i Ci młodzi, tacy jak my, powodują, że milej na duszy się robi, kiedy możesz ich wesprzeć, pokazać - nie oczekując zapłaty. Całkiem inaczej niż to się utarło w codziennym życiu, gdy homo homini lupus est. Stąd coraz mocniej wchodzimy w ten nurt. Piszemy o tym w magazynie, produkujemy i pokazujemy sesje, tworzymy pokazy, a lada moment (17 kwietnia) będziemy wspierać sprzedaż młodej mody i designu. Zapraszamy Was do warszawskiej Time Cafe na modowe zakupy przy kawie i ciastku. Planujemy też inne aktywności… ale to już w następnym numerze. Chcesz zaistnieć – pisz do nas. Najlepszych talentów nie pozostawimy samym sobie. Bądźcie tego pewni. Na wiosnę zdolni rozkwitają. Magdalena Daniluk redaktor naczelna Dilemmas Magazine

5


ludzie dilemmaSa

LUDZIE Jacek Kołodziejski

Poza aktywną pracą w fotografii komercyjnej zajmuje się sztuką: video, instalacją i fotografią. Inspiruje go umieszczanie fotografii, jako środka w szerszych kontekstach twórczych. Jest zwolennikiem sztuki atrakcyjnej. Swoim fotografiom nadaje wyraźny charakter i styl. Kładzie nacisk na wykreowanie szczególnej atmosfery zdjęcia. Lubi portretować inspirujących ludzi z charakterem. Faworyzuje rudych.

Elwira Rutkowska

Studiowała artystyczne projektowanie ubioru. Kilka lat zajmowała się visual merchandisingiem. Robi biżuterię, maski, przerabia ubrania, kocha ciucholandy. Nie lubi za to modnej mody i branżowych imprez. Obok stylizacji zajmuje się scenografią i wykonywaniem przedziwnych konstrukcji. Marzy o własnej kolekcji, której zarys ma od dawna w  głowie. Zaganiana i szalona, mimo tego dokładna i zorganizowana. Zdecydowanie faworyzuje blondynki! Strasznie chciała, żeby w tej notce napisać, że dziękuje Malwinie Paulukiewicz za wszystko. Więc piszemy...

z modowym

Paulina Klepacz

Stylistka. Moda to dla niej pasja i sposób na życie. Na co dzień pisze o trendach i ubiera: gwiazdy, prezenterów telewizyjnych oraz wszystkich tych, którzy sami nie radzą sobie ze swoją garderobą. Przygodę z modą zaczynała w magazynie shoppingowym, gdzie prasowała sterty ubrań i podklejała góry butów. Ciągle zmienia styl, wszystkiego próbuje po trochu, łączy i miesza. Najbardziej ceni modę właśnie za to, że pozwala na zabawę i wyzwala kreatywność. Inspirują ją klimaty retro, stare filmy i różnorodna muzyka. Fanka polskich projektantów (zwłaszcza tych młodych i idących pod prąd), Marca Jacobsa oraz szalonych nakryć głowy Philipa Treacy’ego. Z ekipą Dilemmas Magazine pracuje nie od dziś, ale dopiero w tym numerze debiutuje na łamach, w sesji autorstwa Grzegorza Mikruta.


DILEMMAS MAGAZINE

E REKLAMA kursy wizazu brak


SESJA

Etno fotograf Jacek Kołodziejski / SHOOT ME Photographers&Production stylizacja i scenografia Elwira Rutkowska www.facebook.com/#!/pages/eLwira-ruTkowska-sTylizacje/126323480722789 asystentka stylistki Karolina Romuk-Wodoracka wizaż, włosy Agnieszka Hodowana studio bez nazwy ul. Kasprzaka 29/31, Warszawa

Aizer 8


r

DILEMMAS MAGAZINE

gorset własność stylistki spodnie Maldoror toczek Malwina WĘdzikowska

fotografia Gocha Tuskia stylizacja Patrycja Fitzet wizaż MaŁgorzata BaŁdowska Anna SzerszeŃ SWICH SzkoŁa WizaŻu i Charakteryzacji fryzury Anna SzerszeŃ modele Gosia MichAŁ / Rebel Models studio Warszawska Szkoła Reklamy

9


SESJA


DILEMMAS MAGAZINE


SESJA

12


wszystkie rzeczy własność stylistki maska autorstwo stylistki

9


SESJA

8


DILEMMAS MAGAZINE

15


SESJA

patera na owoce w formie nakrycia głowy LALO naszyjnik H&M pasek Beata Korol klapki Havaianas pozostałe rzeczy własność stylistki

8


DILEMMAS MAGAZINE

17


SESJA

8


spódnica H&M spodnie Camaieu buty www.stylowebutki.pl pozostałe rzeczy własność stylistki

9


SESJA


21


SESJA


DILEMMAS MAGAZINE


SESJA

kostium H&M pasek Diverse kurtka Custo Barcelona bransoletki Sonia Rykiel dla H&M


Dostarczyła i wciąż dostarcza mnóstwa naprawdę emocjonujących chwil w świecie mody. Aplauz dla jej kolekcji jest zawsze głośny i długi. Sama prawie nigdy nie pokazuje się publiczności po pokazie - to Cathy Horyn powiedziała o jednej z najważniejszych i najbardziej wpływowych projektantek mody XX w. Potem dodała - Kiedyś poszłam do niej po pokazie. Stała sama. Wpatrywała się w podłogę. Introwertyczna legenda mody z Kraju Kwitnącej Wiśni. Rei Kawakubo. jak zdobywa się świat Urodziła się w Tokio w 1942 r. Myli się ten, kto myśli, że studiowała projektowanie mody. Nie studiowała. Nawet nie pasjonowała się modą. Skończyła literaturę i filozofię na tokijskim Keio University i znalazła pracę… w firmie chemicznej Asahi Kasei, produkującej włókna akrylowe. Zaczęła tworzyć nadruki na tkaniny. Potem została stylistką freelancerką. W 1969 r. stworzyła własny brand Comme des Garçons, znaczący nie mniej, nie więcej tylko „być jak chłopcy”. Comme des Garcons był zwiastunem estetyki, na którą czekała japońska bohema artystyczna, będącej blisko awangardowej sztuki konceptualnej. Od mody nie było już ucieczki. Należało zorganizować pokaz. Na początek kolekcji damskiej. W 1973 r. była już marka, kolekcja i pokaz. Brakowało butiku. Ten powstał 2 lata później w snobistycznej tokijskiej dzielnicy Ayoama. W 1978 r. Comme des Garçons był już brandem dla kobiet i mężczyzn.

e

omme

LEGENDY


Narodziła się „japońska trójca”, w skład której poza Kawakubo, weszli Issey Miyake i Yohji Yamamoto. Znajdowali inspiracje w amerykańskiej popkulturze, wyspiarskiej tradycji i technologii. Dzięki nim Kraj Kwitnącej Wiśni stał się nowym centrum nieprzewidywalnej, awangardowej mody. Jej kwintesencją była Kawakubo, która na podboju Japonii poprzestać nie zamierzała. Spakowała więc manatki i ruszyła do pępka świata mody. Kiedy Polska stała na progu stanu wojennego, we Francji Rei Kawakubo debiutowała ze swoją pierwszą europejską kolekcją. Rok później w Paryżu otworzyła butik Comme des Garçons. Minęło ponad 40 lat. W tym czasie marka Commes des Garçons stała się jedną z najpotężniejszych na świecie. Partnerowała brandom tej miary co Levi Strauss, Converse (All Star), Nike, Cutler and Gross, Lacoste, Speedo, Moncler, Hammerthor, Louis Vuitton, Chrome Hearts czy H&M. Rei Kawakubo wciąż jest kilka kroków do przodu. Robi modę z niezmienną bezkompromisowością. New York Times nie miał wątpliwości ogłaszając, że jest jedną z 10 najważniejszych kobiet mody XX w. fashion via Rei Co obowiązywało innych, jej nie dotyczyło. Gdy przyjechała do Paryża pokazać swoją kolekcję zachodniej prasie, skrytykowano jej męski design, ciemną paletę barw i stosowane tkaniny. Fasony nazwano absurdem. Oczekiwano, że po krytyce należycie odrobi lekcję, dostosuje się do reguł i złapie tradycyjny kurs. Ona jednak z uporem maskulinizowała kobiety, pokazywała kulturę ulicy i przemycała japońskie dziedzictwo. Łamała wszystko, co było do złamania. Pokazywała, że zwariowane może być piękne. W latach 80., sygnowanych w modzie przez ogromne, podkreślone i uwypuklone ramiona, zaznaczoną talię, mnóstwo cekinów i ćwieków, Kawakubo - królowa antymody - stawiała na minimalizm. Gdy świat proponował soczyście intensywne, ociekające złotem, seksowne

K RA W EA IK U B

sukienka Comme Des Garçons jesień/zima 10-11

o


LEGENDY

sukienka Comme Des Garรงons jesieล„/zima 10-11

28


DILEMMAS MAGAZINE

kreacje, ona optowała za dziwacznością. Tworzyła podniszczone, aseksualne ubrania, za nic mając sylwetkę. Uwielbiała odzież konstrukcyjną, złożoną, wielowarstwową i abstrakcyjną. Taką, w której żadne prawa nie istniały. W jej pracowni powstawały innowacyjne projekty z odwróconymi kieszeniami, dużo za długimi rękawami i dziurami. Żakiety, rozłożone na czynniki pierwsze, przemieszane i zszyte na nowo; kardigany, których podszewki stawały się stronami wierzchnimi, mające niewykończone brzegi, epatujące asymetrią i brakiem... np. rękawów. Jej czerń, bardziej niż zmysłowa, była analityczna i subtelna. Jej architektoniczna konstrukcja miała w tle podziw dla Le Courbusiera i Tadao Ando. Dlatego, choć Kawakubo mówiła o samej sobie „projektantka mody”, od zawsze nazywano ją artystką. Jak tworzyła perfumy, to pachniały garażem, kościołem, lakierem do paznokci lub palącą się gumą. Kiedy organizowała pokazy swoich kolekcji, to z dala od najmodniejszych części miasta. Zakładała sklepy, znikające, w duchu guerilli. Kawakubo jest gigantem awangardy. Inni podążają za nią. bez szans na zapomnienie Pośród całej masy nowatorskich kolekcji Comme des Garçons były takie, których zapomnieć absolutnie się nie da. Nawet próbować nie warto. W 1981 r. w Paryżu projektantka pokazała swoją debiutancką kolekcję, w odcieni bieli i czerni. Od tamtej pory za każdym razem budziła kontrowersje. Najbardziej skrytykowana została w 1995 r. za kolekcję “Sleep”, na którą składały się męskie pidżamy w prążki, przypominające te, które noszono w nazistowskich obozach śmierci. Prezentowali je modele z ogolonymi głowami. Kawakubo szybko ją usunęła, ale dyskutowano o niej jeszcze długo po incydencie. Rok później przedstawiła kolekcję według idei: ciało spotyka sukienkę, sukienka ciało i stają się jednym. Pojawiły się w niej wkładki wielkości piłek do baseballu. Amy Spindler z The New

York Times napisała, że Kawakubo „odkryła całkowicie nową deformację dla kobiet”. Rok później w „Lumps and Bumps” projektantka zdeformowała kobiece ciało grudkami, które wyglądały jak guzy nabite na plecach, ramionach i biodrach. W 2006 r. zaproponowała “Yssup” czyli kwiatowe motywy i kobiece cechy przenikające męską garderobę. Znowu było o czym mówić. wszystko pod kontrolą Kawakubo od początku miała wpływ na wszystkie aspekty swojego biznesu. Tak samo angażowała się w projektowanie, jak w grafikę, reklamę i wystrój wnętrz sklepów. Ten ostatni tworzyła wraz z japońskim architektem Takao Kawasakim. O designie tokijskiego butiku ze szkła pokrytego niebieskimi kropkami mówi się po dziś dzień w samych superlatywach. Nawet w kategorii atrakcji turystycznej. Każdy element imperium projektantki stanowi część jej wizji. Podobnie było z guerilla stores. Sklepy powstawały w niestandardowych lokalizacjach, były otwarte przez ok. 18 miesięcy czyli posługując się slangiem modowym - przez 3 sezony. Nie było reklamy, był za to sekret. Na podłogach kartony, na sufitach długie jarzeniowe żarówki i boksy do przymierzania ubrań. Witryn brak. Zresztą Comme des Garçons nigdy ich nie potrzebował, aby sprzedawać odzież. Ta marka nie wychodzi z mody. Co najwyżej może stać się eksponatem kolekcjonerskim. co znaczy staż u Kawakubo? Wie to Junya Watanabe. Zaraz po szkole trafił do niej na staż. Ona od początku widziała w nim ogromny potencjał. Dlatego zapytała pewnego dnia: „Czy nie czas, abyś zaczął z własną marką?”. Jak mówi, w tej propozycji wcale nie chodziło o biznesową strategię, ale o świadomość, że niezwykle utalentowany

29


LEGENDY

Watanabe sobie poradzi. Podobnie było z Tao Kuriharą, która skończyła Central St. Martins i nie chciała zostać w Europie. Jej pasją była marka Comme de Garcons. Choć bardzo zależało jej, by trafić do teamu Kawakubo, znalazła się u boku Watanabe. Z Rei styczności miała niewiele. Mimo to, w 2005 r., i ona otrzymała propozycję stworzenia własnej marki. O jej pracach Kawakubo powiedziała „Widziałam podobieństwa w naszym smaku i guście. Zawsze uważałam, że drzemią w tej dziewczynie wielkie możliwości”. Dziś zarówno Junya, jak i Tao są członkami Comme des Garçons. Kawakubo nie ingeruje w ich projekty. Nie zna ich. Poznaje je dopiero na próbach, tuż przed fashionweekowymi pokazami. Staż u Rei jest, jak powiedziała Ronnie Cooke Newhouse z The New York Observer: „jak Harvard Law School. Wiesz o tym, już tam będąc.” Stażyści mają tworzyć intuicyjnie. Mają zaskakiwać. Na pytanie dlaczego inne domy mody nie idą w te ślady, Rei odpowiada, że nie wie, bo przecież “wszyscy czerpiemy z siebie korzyści”. Polak w teamie Kto w ubiegłym roku brał udział w otwartych wykładach podczas Art&Fashion w Poznaniu miał okazję posłuchać fascynującej historii niesamowitego grafika. Filip Pągowski, na co dzień mieszkający w Nowym Jorku, dla Comme des Garçons na stanowisku grafika pracuje od 1999 r. Ale jego współpraca z brandem zaczęła się dużo wcześniej. Początkowo Pągowski pojawiał się na „commedesgarçonsowym” wybiegu. Potem wymyślił logo z sercem i oczami robaka oraz usta z żyletką w środku. Rei spodobały się jego projekty, dlatego szybko trafiły na koszulki, kurtki itd. W Comme des Garçons Pągowski dostał artystyczną swobodę, a Rei choć powściągliwa, od początku głośno chwaliła poczynania Polaka.

30

naprawdę jaka jestem nie wie nikt Rei Kawakubo nie udziela się w mediach. Jest raczej nieśmiała. Woli, by jej innowacyjne projekty mówiły same za siebie. I tak się dzieje. Inspirują designerów tej miary co Martin Margiela, Ann Demeulemeester czy Helmut Lang. Kawakubo stworzyła imperium przynoszące każdego roku dochody rzędu 180 milionów dolarów. Zakładała je po to, by czuć się wolną i niezależną. Pozostała wolna. Nigdy nie myślała o dopasowywaniu się do systemu. Nie naginała swoich zasad. Udowodniła, że nie chodząc na kompromisy można tworzyć ekscytujące projekty, być wielką osobowością, stać się ikoną XX-wiecznej mody. Wyprzedzała trendy o kilka kroków. Jak mantrę powtarzała, że to „kreacja wszystko pcha do przodu, że bez nowości, nie ma rozwoju, bo kreacja równa się nowość”. Kochać Kawakubo można właściwie za wszystko. Za niezliczoną ilość emocji, setki pytań „ale co to właściwie jest?”, nieuleganie wpływom i magię. Kto gdziekolwiek szukał guerilla store’u, wie o czym mowa. Kto trzymał w ręce jej perfumy Odeur, pamięta jak umierał z ciekawości, a ten, kto patrzył na jej pokazy, na których pojawiały się nieprofesjonalne modelki, osoby ze świata japońskiej sztuki czy gwiazdy filmu, nie zapomni jak oczy otwierały mu się ze zdziwienia. Cathy Horyn powiedziała: „U Kawakubo kocham wolność umysłu, intensywność z jaką nadaje i odkrywa nowe kształty, pozwalając prowadzić się przeróżnym tkaninom. I właśnie po części dlatego, rezultaty zdają się być, jak uczynione ręką dziecka”. Marta Dudziak fot BE&W Agencja Fotograficzna


DILEMMAS MAGAZINE

sukienka Comme Des Garรงons jesieล„/zima 10-11

31


młodzi zdolni

Wysocz 32

fot Ewa kobylska


DILEMMAS MAGAZINE

Nie miałam planu. Miałam cel. Asia

czyńska Bije od niej spokój i powaga. Rozmawiając z Asią Wysoczyńską stale myślisz, żeby nie strzelić gafy. I wszystko wiedzieć. Apeluje o profesjonalizm w krytyce mody. Myśli konceptami. To fascynuje. Te jej tła, historie, opowieści. Ze spotkania wychodzisz bogatsza o nową wiedzę. I zachwycona jej osobowością. Z Asią Wysoczyńską rozmawia Marta Dudziak MD: Skąd moda? Studiowałaś przecież psychologię.

grafii i Projektowania Ubioru. Stwierdziłam: teraz albo nigdy.

AW: Moda nie wyszła nagle. Była cały czas, tylko w pewnym momencie stała się na tyle ważna, że postanowiłam kształcić się w jej kierunku. Miałam świadomość, że w Polsce nie ma wielu szkół mody. Wyjeżdżać nie chciałam. Z czasem pomyślałam, że odpowiednia będzie Międzynarodowa Szkoła Kostiumo-

MD: Zajmowałaś się modą, kiedy studiowałaś psychologię? AW: Projektowałam rzeczy dla siebie i dla innych, czasem totalnie ad hoc. To nie były regularne zlecenia, ale zawsze coś się działo, ktoś mnie o coś prosił. Na studiach oprócz

33


młodzi zdolni

przedmiotów typowo psychologicznych miałam szerokie spektrum zajęć ze sztuki, estetyki, fotografii czy filmoznawstwa, więc moda była jedną z wielu rzeczy, które robiłam.

przyzwyczajeni. Dla wielu osób obraz ludzi starych, o obwisłej skórze, potężnych sylwetkach, czy obnażonych jest odrzucający. Chciałam pokazać ciało człowieka przyjmujące różne wcielenia. „Wyjęłam” z tego aspekt skóMD: Czemu wybrałaś akurat tę szkołę? ry, która może być gładka i piękna, ale też z cellulitem. Chciałam oddać konstrukcją to, jak AW: Psychologię studiowałam w Krako- rzeźbiarsko może wyglądać ciało. Powstało wie, więc zastanawiałam się nad Szkołą Artys- kilkanaście modeli, które pokazałam na Wartycznego Projektowania Ubioru, ale w wówsaw Fashion Street, a potem na finale konkursu. czas pogodzenie dwóch kierunków wydawało Ostatnio za granicą wyszła książka „Shapeshifmi się niemożliwe. Po czwartym roku wyjecha- ters”, opisująca cały proces tworzenia kolekcji. łam na stypendium za granicę. Do Krakowa już nie wróciłam. Trafiłam do Warszawy. MD: Jak trafiłaś do Not Just A Label? Dostałam się na staż w agencji reklamowej. AW: To otwarty portal, na którym można Dziś myślę o sobie: przedsiębiorca. Przydaje założyć profil i prezentować swoje prace. mi się wszystko, czego nauczyłam się po Ciekawsze jest to, że oni tam selekcjonują dedrodze. Mam podwaliny. Potrafię wszystko sama ogarnąć, zająć się PR’em, zorganizować signerów, co jakiś czas wybierają tzw. projektantów tygodnia. Kiedyś tak mnie wyróżnili. kilka rzeczy jednocześnie i rozwiązać kwestie Jakiś czas później powstał artykuł o polskiej produkcyjne. Nie jestem tylko projektantemmodzie „Love me, I’m Polish”. Potem dowieartystą. działam się, że na kilka moich rzeczy zwróciła uwagę Diane Pernet. To było niezwykle MD: Szczerze. Szkoła była Ci potrzebna? mobilizujące. Teraz jestem Czarną Owcą. AW: Myślę, że tak. O wielu rzeczach To zobowiązuje. na pewno nie wiedziałam. Projektując, często myśli się tylko o tym, żeby to ładnie wyglądało. MD: Znalazłaś się wśród 10 najlepiej zapoNie o koncepcji. Szkoła mnie ukierunkowała, wiadających się polskich projektantów. pokazała nowe możliwości. Była potrzebna, Powstała książka Future in Fashion. Masz ją? bo stała się bazą. Szukam jednak własnej AW: Jeszcze nie mam. drogi. MD: Swoją markę zakładałaś w 2007 r.? AW: Pierwsza pełna kolekcja powstała w 2008 r.

MD: Twoim kolejnym sukcesem było wyróżnienie jury kreatorów konkursu Złota Nitka.

AW: Nie wiem, czy samo wyróżnienie coś daje, chyba tylko prestiż. W Polsce konkursy są inne niż na Zachodzie. Tam jest mocne MD: Jaka ona była? wsparcie przemysłowe, dostaje się szersze AW: Powstała na konkurs New Look możliwości wprowadzenia projektów do proDesign 2008. Nazywała się „The Taste of Life”. dukcji i dystrybucji, a nie tylko dyplom do poTematem przewodnim była fotografia Jana wieszenia na ścianie. Konkurs przyczynił się Saudka. W jego obiektywie człowiek jest pięk- jednak do rozszerzenia listy moich odbiorców. ny, ale w inny sposób, niż jesteśmy do tego Spotkałam tam stałego klienta, a nawet kilku.

34


młodzi zdolni

36


DILEMMAS MAGAZINE

37


młodzi zdolni


DILEMMAS MAGAZINE

MD: A nagroda Faces of Design?

robić setny t-shirt wyglądający jak u innych? To bez sensu. Ten środek jest pojęciem szerszym, podobnie jak na Zachodzie. To obszar idealny do zapełnienia.

AW: Mam nadzieję, że wyniknie z niej coś dobrego! Powstaje publikacja dla osób, które modą zajmują się bardziej biznesowo, firm, agencji PR. Jury konkursu było prestiżowe. MD: Jacy są twoi odbiorcy? Byli to nie tylko ludzie związani z modą, ale AW: Trudno ich określić pod względem też projektanci różnych dziedzin, fotografowie, graficy, kuratorzy. Z Polski np. Agnieszka Jacob- demograficznym, chodzi raczej o typ osobowości. To osoby interesujące się designem, son-Cielecka. poszukujące innych, niestandardowych rozwiązań we wzornictwie. Bliski też musi być im MD: Jak wygląda młody designer na polduch minimalizmu, bo wiele moich projektów skiej scenie? jest takich. AW: Tańczy, śpiewa, sam szyje sobie buty. To ciągle niestety człowiek orkiestra. MD: Łatwiej ci projektować dla kobiet czy mężczyzn? MD: Daje radę? AW: Z kobietami łatwiej pracować indywidualnie, z facetami na bazie gotowych rzeAW: To nie jest rynek, który pozwala czy. Trudniej jest im chyba wyobrazić sobie coś, utrzymać się tylko z projektowania. Ja łączę je ze stylizacją i działaniami okołomodowymi. co jest tylko rysunkiem. Wolą przymierzyć Robię rzeczy związane z kształtowaniem wize- i widzieć coś realnego. runku. To wynika również z wykształcenia psyMD: Twoja najnowsza kolekcja jest… chologicznego. Nie jest dla mnie nowością. W Polsce projektant nie może swoim nazwisAW: Czarna. To już u mnie było, ale po kiem firmować znanej marki. Nie ma Chanel, prostu lubię bawić się czystą formą. Nie znoszę która miałaby Lagerfelda. Nie ma nazwisk, natomiast ornamentacji. Marzę o wzorzystości, są brandy. ale nie chciałabym korzystać z materiałów MD: Trzeba mieć twardy tyłek, żeby podołać? dostępnych w polskich sklepach. Sama też wybieram rzeczy gładkie. Na czerni i bieli AW: Należy mieć totalne samozaparcie, dokładnie widać konstrukcję. być gotowym na ogrom pracy i walkę z wiaMD: To jest kolekcja dla kobiet? trakami. I to niestety nie tymi z mojej ulubionej Holandii czy La Manchy. No i trzeba znać AW: Jest mieszana. się na wielu rzeczach, poza samym projektowaniem. MD: I naprawdę są motylki? MD: A gdybyś poszła bardziej w mainstream? AW: Są. Byłoby Ci łatwiej? Bo przecież jesteś trochę offowa. MD: Ale tylko w babskiej części? AW: Właśnie nie do końca. Moim zdaAW: Nie. U facetów też. Motyl jako idea, niem jestem gdzieś po środku. Zresztą, po co

39


młodzi zdolni


młodzi zdolni


DILEMMAS MAGAZINE

szczonych przez magazyny byłoby i tak za późno. Może to jest arogancja, ale wydaje mi się, że sama przewiduję czy wyczuwam pewne trendy czy tendencje. MD: Jak kreujesz kolekcję? Przykładowo HEroSHE, The Warrior?

dnio u mnie. Niedługo będę też w dwóch multibrandowych sklepach Modashop i Full of Style. MD: Taką sobie siebie wyobrażałaś? Projektującą?

AW: Nie miałam precyzyjnego planu na siebie. Miałam jedynie cel czy też misję – by AW: Połączyłam wiele wątków. Lubię ja- życie, świat były bardziej estetyczne. To się pońską estetykę. Chciałam skoncentrować się odnosi zarówno do mojej pracy w reklamie, na mężczyznach. Kobiety w Japonii były prze- jak i tego, czym zajmuję się obecnie. Ja się cież specyficznie traktowane. W miarę zagłęzmieniam i nie chcę stawiać sobie twardych biania się w tematykę okazało się, że wojow- wytycznych. Staram się, jak najlepiej korzystać nikami były również kobiety! Myślałam o tym, z tego, co jest teraz. Nie myślałam, że będę jak porusza się samuraj, o idei, zasadach i sym- projektować zawodowo. A jednak. bolice - np. spodnie założone w określoną liczbę zakładek, z których każda oznacza MD: Zobaczymy Cię w kolejnej edycji poljakąś cnotę. Wczytując się w symbolikę skiego Fashion Week? stroju można znaleźć wiele inspiracji. AW: Zobaczymy, czy zobaczymy. Czekam MD: Masz swoich ulubionych projektantów? na rezultaty! AW: Jest kilku. Lubię Balenciagę. Potrafił stworzyć coś, co przy mniejszym kunszcie mogłoby być de facto workiem, a u niego wyglądało jak piękne pudełko chowające kobietę. Jego sukienki z lat 60. to są majstersztyki. Są nowoczesne do tej pory, nie przestarzałe i nadgryzione zębem czasu. Hussein Chalayan, bo myśli konceptami i ideami. On wymyśla rzeczy, które zachwycają i zadziwiają. Wydają się być proste i w tej prostocie wręcz genialne. Lubię też to, co robi Margiela i Japończycy w Paryżu - Comme des Garçons i Yohji Yamamoto.

MD: Czy bierzesz pod uwagę staż u zagranicznego projektanta?

MD: Kogo chciałabyś ubierać?

MD: Na koniec... tandeta. Jak jest z nią w Polsce?

AW: Podoba mi się jak, ubiór się rusza. Z chęcią ubrałabym grupę baletową, ale nie wiem czy to się zdarzy. Mam nadzieję. MD: Gdzie można kupić twoje ubrania? AW: W butiku Love&Trade i bezpośre-

AW: Biorę. MD: U kogo byś chciała stażować? AW: Najbardziej u Viktora&Rolfa. Uwielbiam ich za konceptualizm. Pracują w sposób, który mi się podoba. Myślą o ciuchach, jako części większej całości. Robią show: mix performance’u z modą. Mają nieoczywiste pomysły. Lubię takie podejście.

AW: Temat rzeka. Nie wiem z czego to wynika - podupadłej kultury materialnej czy zamożności społeczeństwa. Pewne rzeczy mają sznyt, który utrzymuje się latami, inne nie wytrzymują jednego sezonu. Tandeta opiera się na imitacji. Plastik może

43


młodzi zdolni

być piękny sam w sobie, ale wykorzystany do udawania czegoś innego przestaje takim być. Niech rzeczy będą sobą, niech poliester nie udaje jedwabiu. Mam też taki apel osobisty, żeby nie robić rozróżnienia, że coś jest z jedwabiu, a coś z tafty czy tiulu, bo to są zupełnie różne kategorie. MD: Tępisz kicz? Bo ja go lubię. AW: On nie jest do tępienia. Imitacje są do tępienia. Kiczowate są plastikowe torebki Koziol, ale one mają swój urok. Jeśli coś jednak udaje skórę, to nie do końca jest fajne. Tępić powinno się coś, co oszukuje. MD: A to, że jak jesteś ubrany inaczej, to ludzie wytykają cię palcami? AW: Wytykanie nie zawsze wiąże się z naśmiewaniem, czasem wynika z podziwu. Paradoksalnie jednak dajemy większe przyzwolenie na bylejakość, niż oryginalność. Jak facet ubiera się w za małe albo za krótkie, to się go tłumaczy, że jest facetem i ma prawo, bo może nie wiedzieć i może mu nie pasować. Myślę, że na polskiej ulicy facet w świetnie dopasowanym garniturze włoskiego typu byłby wiekszą sensacją niż totalny abnegat...

44


DILEMMAS MAGAZINE

fotografia ZIJA I PIÓRO fotografie zosia zija / jacek pióro wizaż i fryzury ANETA PACIOREK modele MILENA C. JACEK / MANGO buty KAZAR biżuteria AVAASI/ASIA BORYCKA www.avaasi.com kolekcja 2 kolekcja ASIA WYSOCZYŃSKA fot BARTEK SEJWA

45


młodzi zdolni


DILEMMAS MAGAZINE

47


młodzi zdolni


DILEMMAS MAGAZINE

49


młodzi zdolni

50


DILEMMAS MAGAZINE

51


młodzi zdolni


młodzi zdolni

Taka N co kwartał Pomysł stworzenia cyklu pokazów, który promowałby młodych projektantów narodził się niedawno. Mamy za sobą dwie zrealizowane edycje Nocy Młodych Zdolnych. Zbliżamy się wielkimi krokami do trzeciej odsłony. W poprzednim numerze opublikowaliśmy relację z inauguracji Nocy Młodych Zdolnych. Nastał czas, by podsumować NMZ2 i zdradzić szczegóły dotyczące tego, co spotka nas w trzeciej odsłonie projektu - już 14 kwietnia 2011 r.

pokaz kolekcji Plastikowego

W środku Karnawału, pod koniec stycznia, spotkaliśmy się w eleganckim Klubie Endorfina zlokalizowanym w warszawskim Pałacu Zamoyskich przy Foksal. Ta noc należała do Plastikowego, który zaprezentował swoją kolekcję na wiosnę/lato 2011. Z prostych kształtów przebijała bliskość różnorodnej architektury współczesnego miasta. Mateusz Wójcik po raz kolejny pokazał, że traktuje materiał jak tworzywo architektoniczne, a ciało adaptuje jako część kreacji. Na wybiegu dominowały czernie, szarości i beże, które w męskiej części kolekcji zostały ożywione przez ultramarynę, róż i granat. Ze strojami korespondował makijaż wykonany przez Małgorzatę Bałdowską i zespół Szkoły Wizażu i Charakteryzacji oraz manicure z wiosenno-letniej linii lakierów „Believe” SpaRitual.


oc zdarza się‌ N

pokaz kolekcji Plastikowego

55


młodzi zdolni

recital Ady Fijał

56

Sporą sensację wzbudziło pojawienie się na wybiegu finalistki polskiej edycji Top Model, Ani Piszczałki. Jak zwykle, pokaz główniej gwiazdy wieczoru, nie był jedynym doznaniem Nocy. Prezentację kolekcji Plastkiowego uświetniło pojawienie się na wybiegu modela w monochromatycznym outficie autorstwa gościa specjalnego wieczoru - Asi Wysoczyńskiej. Noc Młodych Zdolnych jest wydarzeniem, które spotyka się z coraz większym zainteresowaniem krytyków mody i celebrytów, którzy pojawiają się na pokazach naszych Młodych Zdolnych. Drugą edycję wsparły znane, polskie aktorki. Ada Fijał wprowadziła gości w nastrój swoim retro-recitalem, który przybliżył nas do klimatu znamiennego dla kameralnych, paryskich pokazów mody, a w roli prowadzącej NMZ wystąpiła zjawiskowa Maria Niklińska. Wśród gości znaleźli się m.in. Bogusław Kudłek, Michael Moritz, Jakub Świderski i Jola Rutowicz. Po pokazie Plastikowego wszyscy oddali się rozmowom w kuluarach. Niebawem znów będą mieli okazję, by dyskutować o właśnie obejrzanej kolekcji. NMZ organizowana jest cyklicznie, ale za każdym razem inaczej. Zapraszamy do niekonwencjonalnych przestrzeni. Przy każdej edycji tworzymy inny klimat i łamiemy pokazowe stereotypy. Co zaplanowaliśmy na kwiecień? Trzecia edycja będzie pod znakiem luksusu i prestiżu. Spotkamy się w Królikarni, Oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie. Wieczór rozpocznie koncert promujący pierwszą płytę Marceliny, wokalistki prezentującej szlachetny pop z elementami soul i R’n’B. Marcelina wystąpi razem z zespołem JUNE. Tego wieczoru obejrzymy premierowy pokaz kolekcji na jesień/zimę 2011/12 Małgorzaty Dudek, a gościem specjalnym wydarzenia będzie Łukasz Jemioł. Tym razem event poprowadzi Leszek Stanek, aktor znany m.in. z seriali Tancerze i Pierwsza miłość. Jak na przestrzeń muzealną przystało, nie zabraknie także prezentacji sztuki. Zapraszamy na wernisaż wystawy malarstwa Anny Halarewicz. Tło muzyczne wieczoru zapewni DJ XYZ.


prezentacja kreacji autorstwa gościa specjalnego Asi Wysoczyńskiej

31 57


młodzi zdolni

Anna Lasmanowicz dyrektor operacyjny cyklu NMZ udziela wywiadu dla Tuba.fm

Szykuje się wieczór pełen wrażeń, ale to nie wszystko. Mamy też niespodziankę dla wszystkich miłośników mody, którzy nie będą mogli uczestniczyć w zamkniętym evencie Nocy Młodych Zdolnych. Od tej edycji poszerzamy swoją działalność o Targi Mody NMZ, które odbędą się na trzy dni po pokazie. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy 17 kwietnia 2011 r. do klubokawiarni Time Cafe, mieszczącej się w Warszawie przy ul. Smolnej 40. Tego dnia każdy będzie mógł przyjść, przymierzyć, dotknąć, kupić lub zamówić na miarę ubrania oraz akcesoria projektantów i marek współpracujących z naszym cyklem. Szukajcie informacji na stronie Dilemmasa oraz u naszych patronów. Do zobaczenia! Anna Lasmanowicz fot Robert Cegiełko

prowadząca NMZ2 Maria Niklińska


finał pokazu kolekcji Plastikowego

31


subiektywnie... by anna halarewicz

and the winner is... 60


DILEMMAS MAGAZINE


Zo stać osobowości backstage’u

sobą Nie sztuką jest przytakiwać i na wszystko się zgadzać. Nie sztuką krytykować i narzekać. Sztuka to dokonać wnikliwego researchu i znaleźć antidotum na problemy. Mieć pełną świadomość tego, czego się chce. Tego, co należy zmienić, a co zostawić.

O dążeniu do ideału i zawodowej pasji, z rewolucjonistką wielu looków Malwiną Wędzikowską rozmawia Marta Dudziakfot GRZEGORZ ADAMSKI 62


DILEMMAS MAGAZINE

na zdjęciu Malwina Wędzikowska stylizacja Malwina Wędzikowska fot Sebastian Komicz

63


osobowości backstage’u

Maryla Rodowicz w Kenii stylizacja Malwina Wędzikowska fot Hanna Prus

MD: Jestem…

MD: Dostałaś się?

MW: Projektantką. I stylistką - choć nie lubię tego sformułowania. Kreatorem okołomodowej rzeczywistości telewizyjnej, filmowej, drukowanej.

MW: Tak. Byłam zaskoczona. Przygotowywałam się do egzaminów bardzo intensywnie, ale... Już w trzeciej klasie zapisałam się na kurs rysunku. Były dni, podczas których stałam przez 10-12 godzin przy sztaludze i płakałam, bo przestawałam widzieć kolory.

MD: Kim chciałaś zostać jako dziecko? MW: Długo nie wiedziałam, kim chcę być. Wiedziałam za to, kim być nie chcę. Nie chciałam siedzieć za biurkiem i pełnić funkcji maszynowej. Mieszkałam w Łodzi, moja mama ukończyła ASP. W dzieciństwie dużo czasu spędziłam na ul. Wschodniej, gdzie znajdowała się offowa galeria, w której odbywały się happeningi, performance’y, pokazywano instalacje. MD: Kiedy zdecydowałaś się na konkretny zawód? MW: W trzeciej klasie liceum zdecydowałam się zdawać na łódzką ASP.

64

MD: Jak wspominasz studia? MW: Na Wydziale Tkaniny i Ubioru brakowało mi kreatywnej energii, rozmowy oscylowały wokół guzików i nitek. Postanowiłam rozszerzyć studia o Wydział Grafiki. Trafiłam do pracowni fotografii i wideo profesorów Ireneusza Pierzgalskiego i Konrada Kuzyszyna. Konrad otworzył oczy mojej wrażliwości. Miał na mnie ogromny wpływ. Był mentorem, który bardzo zmienił moje podejście do mody. Przestałam być, jak on to nazywał „szmaciarą”. Zaczęłam inaczej postrzegać projektowanie. Potrafiłam już położyć się pod stołem i znaleźć inspirację w pyłku kurzu wciśniętym między


DILEMMAS MAGAZINE

stylizacja Malwina Wędzikowska fot Sebastian Komicz


osobowości backstage’u

klepkami podłogi. Chodzić, węszyć, eksplorować zakamarki, widzieć inaczej. MD: Zanim trafiłaś do Warszawy… MW: Na drugim roku studiów zostałam projektantem w „Tatuuj”. Pracowałam tam przez 2 lata. W międzyczasie zaczęłam współpracować z łódzką Filmówką. Wkręciłam się. Pracowałam non profit, liczyła się idea. Potem prowadziłam szwalnię mojego dziadka. Chciałam projektować i realizować swoje ciuchy. Rzeczywistość nie pozwoliła. Trawiłam czas na organizację systemu produkcji, wysyłanie towaru, zlecenia, faktury. Kolejne 2 lata. To był ciężki czas. Zrozumiałam, że nie potrafię tkwić w czymś, do czego nie mam pasji. Wtedy dostałam propozycję zrobienia kostiumów do fabuły. Natychmiast spakowałam się i wyjechałam do stolicy. MD: Natychmiast? MW: U mnie wszystko dzieje się szybko. Złe rzeczy odcinam jak nożyczkami. Tatutum - nożyczki, szycie mundurów dla straży pożarnej - cięcie. MD: Trafiłaś do telewizji. MW: Zaczęło się od programu Szymon Majewski Show. Podczas pracy przy jakiejś reklamie poznałam dziewczynę zajmującą się charakteryzacją. Ona dała mi wskazówkę, że szukują kogoś do programu. Zaniosłam demo, złapałam dobry kontakt z reżyserem, spróbowaliśmy. Tak się zaczęło. MD: Na czym polegały Twoje obowiązki? MW: Na początku chodziło o liczne wcielenia Szymona. Kolejno Ojciec Amadeusz, Doda z Nergalem, Seba i Klocu. Potem zmieniła się nieco forma studia. Zapadła decyzja, że bardziej widoczny ma być zespół She Moans.

66

Zaproponowano mi stworzenie looku, który za każdym razem zaskakiwałby różnorodnością. Otworzyła się przede mną nieskończona możliwość interpretacji. MD: Wprowadziłaś do telewizji awangardę i „odjazd” typowy dla magazynów mody. Znam wiele osób nią zainteresowanych, które zaczęły oglądać Szymon Majewski Show ze względu na stroje. Nie bałaś się? Wcześniej takiego podejścia w TV nie było. MW: Nie było. Nie bałam się. Nie mam problemu z krytyką. Jesteśmy narodem lubiącym wyłącznie „dobrze znane piosenki”. Pod tym względem jestem nietypowa. Fascynuje mnie nowatorstwo. To co nieznane, w tym nowe technologie. Jestem bardzo skomputeryzowana, wręcz uzależniona od cybernetycznego świata. W wolnych chwilach nie siedzę przed telewizorem, tylko szukam nowości w necie. MD: Czy twoje pomysły cieszą się aprobatą? MW: Czasami zdarza się krytyka ze strony redakcji. To trudne momenty. Szybko jednak odzyskuję po nich równowagę. Idę za ciosem, i jeszcze bardziej pod prąd. Krytyka nakręca mnie pozytywnie. Kiedyś zostałam zwolniona dyscyplinarnie przez producenta. Spakowałam się i wyjechałam z misją rozwoju najuboższych regionów w rejonie Jeziora Volta w Ghanie. Po miesiącu dostałam smsa z prośbą o powrót do programu. Wróciłam. Każda sytuacja jest po coś. Porażki są sygnałem, szansą zmiany na lepsze. MD: Kiedy pierwszy raz pokazałaś swoje projekty? MW: To było chyba ze 2 lata temu. Bałam się producenta programu Rinke’a Rooyensa. To człowiek dla mnie mnie zbyt intensywny i ekspansywny. A wtedy przybiegł,


DILEMMAS MAGAZINE

uściskał mnie i pobiegł dalej. Była to pierwsza pozytywna emisja energii z jego strony. Wiedziałam, że jest dobrze. MD: Masz 5 dziewczyn do ubrania. Każda zawsze wygląda inaczej. Jak powstają twoje pomysły? MW: Jest tak. Dzwoni reżyser i mówi „jutro gramy kawałek „Lipstick on the glass”, wymyśl coś fajnego”. Decyduję, że zrobimy duże lateksowe usta, które zawiesimy w for-

mie toczków na głowach. Kiedyś w programie była ekipa serialu „Usta, Usta”. Zaprojektowałam dla dziewczyn punkowe, postrzępione suknie, bo w filmie miał być akurat jakiś ślub. Siadam i rysuję pod presją czasu. Tak z tygodnia na tydzień. Potem wysyłam swoje propozycje do reżysera, makijażysty i fryzjera. MD: W programie „Kocham Cię Polsko”

pojawia się żubr, polskie kwiatki i flaga. Zespół muzyczny występuje w konstrukcyjnych outfitach, a tancerki biegają w gorsetach i obcisłych kombinezonach. To też twoja robota. MW: W tym przypadku nikt nie wymagał ode mnie nowatorskiego podejścia. Program ma przaśną otoczkę, emanuje polskością. To było nie lada wyzwanie, ale ja takie zagwozdki uwielbiam.

MD: Tworzysz też kostiumy dla gwiazd. Zdarzają się sytuacje, w których wiesz na pewno, że masz rację, a gwiazda upiera się przy swoim? MW: Współpracuję z najbardziej znanymi gwiazdami, m.in. Candy Girl, Dodą, Marylą Rodowicz i Beatą Kozidrak. Takie sytuacje się zdarzają. Nie naginam się wtedy, a szukam. Zastanawiam się, jak podejść do tematu tak,

67


osobowości backstage’u

aby nie skrzywdzić ani gwiazdy, ani swojej wrażliwości wizualnej. MD: A gdybyś miała stworzyć kostium, którego nie czujesz? MW: Podjęłam się takiego wyzwania w przypadku sylwestra z Marylą Rodowicz w 2009 r. Ona zażyczyła sobie kostiumu, którego do końca nie czułam. Poszłyśmy na kompromis. Ja go dla niej zrobiłam, ale w kwestii kreacji recitalowej dała mi 100% wolności. Obie byłyśmy zadowolone. MD: Oglądasz filmy dla kostiumów? MW: Oczywiście. Kino ma na mnie ogromny wpływ. Nie tylko z racji na kostiumy, a także zdjęcia, światło, emocje. Z filmu czerpię największą inspirację. Z filmów Kubricka, Kaufmana czy Jodorowskiego, ale też wideo-artu Violi, Barneya czy klipów Cunninghuma, Gondry’ego czy animacji braci Quay z lat 80. Eiko Ishioka, tokijska kostiumografka, poraziła mnie swoją interpretacją kostiumów do filmu „Cela”. Eiko ma na koncie kilkadziesiąt innych przełomowych prac, m.in. kostiumy do „Draculi”. Odpowiada za wizerunek sceniczny Grace Jones i kostiumy dla Cyrku De Solei. Tworzy postacie do filmów 3D. MD: Twoja modowa ikona? MW: Alexander McQueen. Miał genialny warsztat. Jego rzeczy są bardzo bliskie mojemu sposobowi myślenia o człowieku. Trochę bólu i cierpienia, za którym stoi silny przekaz emocjonalny i etyczny. McQueen bawił się z widzem. Sprawiał, że momentami mógł on poczuć się mało komfortowo, przesuwał granice jego wrażliwości. MD: A polskie osobowości? MW: Chciałabym, żeby było ich więcej.

68


DILEMMAS MAGAZINE

Wniosłoby fajną energię do showbiznesu. Wciąż mi tego brakuje na czerwonym dywanie. MD: Odwaga jest piętnowana? MW: Jest. A to przecież outsiderzy dokonują przełomowych odkryć, nie zbita, przestraszona masa. MD: Kogo chciałabyś ubierać? MW: Wszystkich. Chciałabym, żeby na moje ciuchy było stać wszystkich tych, którzy chcą je kupić. Chciałabym ubierać Bjork, a z jej partnerem Barneyem chętnie zrobiłabym film. MD: Twój ulubiony projekt? MW: Kostium wokalistki zespołu Plastik na „Free Form Festiwal”. Czarno-biała sukienka z prostokątnymi rękawami. Do tego był toczek z piór. MD: Czy Polska to jest twoje miejsce? MW: To pytanie zadał mi mój facet na pierwszej randce. Powiedziałam, że moje miejsce jest wszędzie. Wtedy się we mnie zakochał.

stylizacja Malwina Wędzikowska fot Sebastian Komicz


BEAUTY

Makijaż wieczorowy

krok po kroku Są wieczory, w czasie których chcemy wyglądać pięknie, inaczej niż zazwyczaj. Ewa jest szatynką o cerze bez większych defektów i brązowych oczach. Wybiera się na połowinki i chce wyglądać inaczej, niż na codzień. Z tej okazji zaproponowałam jej dość mocny makijaż, w intensywnych barwach, kontrastujących z tęczówką oka. Makijaż ma stanowić dopełnienie stroju i podkreślać

70

wieczorowy charakter spotkania. Powinien eksponować atuty urody i tuszować ewentualne niedoskonałości. Ważne, żeby był trwały. Ma przecież wyglądać pięknie i świeżo przez całą imprezę. Postaram się na przykładzie Ewy opisać krok po kroku, jak sobie poradzić z tym niezbyt łatwym makijażowym zadaniem. Małgorzata Bałdowska SWiCH Szkoła Wizażu i Charakteryzacji


DILEMMAS MAGAZINE

1 Krok 1 Zaczynamy od nałożenia bazy nawilżającej bądź matującej - w zależności od rodzaju cery. Potem na całej twarzy rozprowadzamy: pędzlem, gąbką lub jeśli wolimy palcami, podkład dobrany idealnie do koloru skóry. Nie zapominamy o roztarciu podkładu na granicy z szyi, tak, żeby nie stworzyć efektu maski. Jeśli nadal widoczne są jakieś niedoskonałości pokrywamy je korektorem, w takim samym odcieniu co podkład. Cienie pod oczami maskujemy odrobinę jaśniejszym, rozświetlającym korektorem.

2 Krok 2 Oprószamy twarz sypkim pudrem transparentnym, nadając jej matowy wygląd i jednocześnie utrwalając podkład. Odrobiną pudru brązującego modelujemy kształt, omiatając czoło, kości policzkowe i podbródek. Na koniec, na kości policzkowe, dodajemy odrobinę różu, aby nadać twarzy świeżości. Aby dodatkowo uwypuklić kości policzkowe, na ich szczycie, kładziemy odrobinę pudru rozświetlającego.

3 Krok 3 Na górnej powiece, tuż przy linii rzęs, rysujemy kreskę czarna kredką, wyciągając ją lekko poza kącik, tak aby optycznie powiększyć oko.

4 Krok 4 Granatowym, opalizującym cieniem rozcieramy kreskę, malując ciemny kącik i wyciągamy go na zewnątrz. Nasycony, turkusowy cień kładziemy na środek powieki. Rozcieramy granicę z granatowym cieniem, tak aby przejście było płynne.

5 Krok 5 Wewnętrzny kącik rozświetlamy jasnym, opalizującym cieniem. Dodatkowo możemy musnąć jasnym cieniem pod łukiem brwiow-

71


BEAUTY

wym. Granicę ciemnego cienia z jasnym rozcieramy tak, aby nie pozostawić widocznej granicy. Możemy użyć do tego cienia w cieplejszym kolorze, w tym wypadku brązowym.

8

6 Krok 8 Rzęsy górne i dolne dokładnie tuszujemy czarnym tuszem. Aby uzyskać bar-dziej spektakularny efekt, doklejamy kilka kępek rzęs. Krok 6 Czarną, miękką kredką malujemy kreskę wewnątrz oka czyli w tzw. linii wodnej. Na dolnej powiece rysujemy czarną kreskę, nieco szerszą w zewnętrznym kąciku.

9

7 Krok 9 Usta obrysowujemy konturówką w odcieniu jasnego różu i malujemy pomadką w takim samym kolorze. Możemy także dodać odrobinę błyszczyka. Krok 7 Analogicznie jak na górnej powiece, kreskę rozcieramy cieniem. W tym przypadku użyłam ciemnobrązowego, zacierając nim linię i ponownie wyciągając go lekko w kierunku skroni. Miejsce bliżej wewnętrznego kącika malujemy cieniem w rudopomarańczowym odcieniu. Zacieramy granicę między cieniami. Ważne, żeby również rozetrzeć granice cieni i skóry, tak aby makijaż wtapiał się w karnację i podkreślał oko. fotografia Grzegorz Mikrut postprodukcja Krzysztof Sierpiński

72

10 Krok 10 Makijaż jest gotowy. Należy go jeszcze utrwalić, aby nie tracić czasu na poprawki w trakcie imprezy.


młodzi zdolni

W Pa ryżu

Paulina Plizga fot Malwina Paprocka


DILEMMAS MAGAZINE

u się zaczęło

Wokół Pauliny Plizgi roztacza się pewnego rodzaju magia. Kiedy przyglądałam się jej poprzedniej kolekcji, nie mogłam przestać myśleć o zostaniu nomadą w wersji by Plizga. Kiedy kupowałam u niej pierścień, dmuchnęła na szczęście i stał się amuletem. Wreszcie, kiedy mówi, że w Paryżu jest „u źródła” to naprawdę się to odczuwa. Zapraszamy na wyjątkową rozmowę o szczęśliwych zbiegach okoliczności, liście od Diora, fascynacji Japonią i realiach życia polskiej projektantki w Paryżu. Z Pauliną Plizgą rozmawia Marta Dudziak MD: Paryż. Pępek mody. Jakie to miejsce? PP: Pełne kontrastów. Jest zarazem piękne i obrzydliwe, bogate i biedne, potężne, a jednocześnie ciasne. MD: A paryska moda? Jaka jest? PP: Kiedy przyjechałam do Paryża sądziłam, że ludzie na ulicy będą wyglądać jak postaci z żurnala. Pamiętam, że bardzo się wtedy zawiodłam. Nie wiedziałam, że modnie ubrani ludzie nie przechadzają się ulicami miasta, a jeśli już takich się spotyka, nie są to bynajmniej Francuzi, a najczęściej Japończycy lub

Włosi. Paryski szyk wcale nie polega na noszeniu markowych ciuchów, a już na pewno nie na obnoszeniu się z „metkami” na wierzchu. W wyglądzie Francuzów jest coś naturalnie niedbałego, prawie niechlujnego. A mimo to, czasem można dostrzec różne subtelności tej wrodzonej nonszalancji. Stroje różnią się miedzy sobą w zależności od klasy społecznej. Eleganckie garnitury bankierów kontrastują z zamaszystymi kieckami afrykańskich matron. Wszystko tworzy specyficzną atmosferę, która wywiera na mnie ogromny wpływ. Kocham ten eklektyzm. Dziś mieszam go z tym, co przywiozłam z Polski.


młodzi zdolni

MD: Dlaczego wyjechałaś?

Szyłam jak opętana. Na ulicy zaczepiałam dziewczyny, proponując im wystąpienie w roli moPP: To był szczęśliwy zbieg okoliczności! delek. Moja kolekcja, mimo że była bardzo teaPo nieudanym egzaminie na łódzką ASP nie tralna, spotkała się z aplauzem. Natychmiast bardzo wiedziałam, co ze sobą począć. po pokazie zjawiły się klientki. Od tego czasu Któregoś dnia spotkałam koleżankę z Instytutu zaczęłam budować swoje patchworkowe imFrancuskiego w Krakowie, do którego uczęperium. Weszłam do mody tylnymi drzwiami, szczałam przez 5 lat. Zaproponowała mi waka- ale udało mi się zajść dość daleko. cyjną pracę w Paryżu. Takiej okazji się nie przepuszcza, więc długo się nie zastanawiałam. MD: Nie myślisz o powrocie do Polski? MD: Jak była wtedy moda w Polsce?

PP: Kiedy wyjeżdżałam do Paryża, w Polsce nikt nie traktował mody poważnie. Moda Polska była wówczas wyłącznie nazwą firmy, która miała za zadanie ubierać tych „happy few”, którzy mogli sobie na nią pozwolić. Moda, o której ja marzyłam, była prawdziwą utopią. W postkomunistycznej rzeczywistości nie było miejsca na takie fanaberie… MD: Wyjechałaś do Paryża, i…? Był plan czy szłaś na żywioł? PP: Marzyłam, by dostać się do któregoś ze znanych domów mody. Wysłałam rysunki do kilku najbardziej prestiżowych firm. Jedyną instytucją, która odpisała był Dior. List był bardzo kurtuazyjny i chwalił moje pomysły. Doradzono mi, abym wstąpiła do szkoły projektowania mody, aby opanować klasyczny rysunek żurnalowy. Moje rysunki były zbyt artystyczne. Cieszyłam się, że odpisali i zaczęłam rozglądać się za szkołą. Szybko okazało się jednak, że nie będzie mnie na nią stać. Chodziłam więc do sklepów, gdzie wisiały ubrania Margieli i innych projektantów, których podziwiałam. Obserwowałam z bliska, jak są uszyte. Potem wracałam do domu i trenowałam szycie oraz krój, przerabiając ciuchy kupione na pchlim targu. Dzięki konkursowi dla młodych projektantów mogłam pokazać moją pierwszą kolekcję w ogrodach Place des Vosges. Wtedy rzuciłam się na żywioł. Kupiłam maszynę, tkaniny.

76

PP: Myślę bardzo często. W Polsce wiele się zmieniło. Za każdym razem, gdy odwiedzam kraj, jestem mile zaskoczona. Mimo wszystko… połowę życia spędziłam w Paryżu nie bez kozery. Tutaj czuję, że jestem u źródła. Tutaj się zaczęło i trwa nadal… Nie porzucę tego, co tak wytrwale budowałam. Teraz Polska jest blisko. W każdej chwili mogę wsiąść w samolot i w dwie godziny jestem w Krakowie czy Warszawie. Dlatego nie muszę mieszkać w Polsce. Chciałabym jednak stworzyć w niej takie miejsce, w którym moja obecność, mimo że symboliczna, byłaby wyrazista. MD: Jak postrzegasz rynek polskiej mody? PP: Jestem pod ogromnym wrażeniem jego dynamicznego rozwoju. Uważnie śledzę wydarzenia branżowe. Gdy tylko mam taką możliwość, staram się bywać na ważniejszych imprezach. Dla mnie to nowe wyzwania i nowe możliwości. Ludzie są chłonni, otwarci na propozycje. Aktualna sytuacja w „starej Europie” to skostniała infrastruktura, która powoli, ale skutecznie dopuszcza samounicestwienie się. Polska staje się ostatnio bardzo atrakcyjna w branży „modowej”. MD: Twoja marka nazywa się Paulina Plizga Trash Factory. Śmietnikowa fabryka? Czemu? PP: Śmieci zawsze mnie inspirowały. Jako dziecko bawiłam się ścinkami tkanin w pracowni krawieckiej mojej mamy.


DILEMMAS MAGAZINE

kolekcja Gniazda, kokony fot Ola Buczkowska

77


młodzi zdolni

Na podwórku zbierałam okruchy szkła wierząc, że uda mi się je przemienić w diamenty. Pierwsze moje kolekcje powstawały w całości z recyklingu. Z biegiem czasu zaczęłam kolekcjonować różne tkaniny, nici, wstążki i tworzyć z nich własne tkaniny-patchworki. Dziś łączę z sobą zarówno tkaniny haute couture, jak i plastik z opakowań, reklamówek czy sreberka z pralinek. Ze stłuczonej butelki mogę zrobić barokową kolię, a z kartonu kapelusz. MD: Co siedzi w głowie osoby projektującej patchworki zwane „poczwarkami”, gniazda i kokony, krew na śniegu czy rafy koralowe? PP: „My head is like a plastic bag” (ang. „moja głowa jest jak torba plastikowa”) śpiewała Poly Styrene, wokalistka punkowej grupy X-ray Spex. Słowa jej piosenki dość dobrze pasują do mojej filozofii. Ciągle bronię się przed wpływem kultury mass produkcji, konsumeryzmu i jednorazowości. Z drugiej strony, szyjąc ciuchy sama staję się produktem. Staram się robić to inteligentnie, recyklingując te wszystkie pop-śmieci, jakie mnie otaczają. W twórczości inspirują mnie zaobserwowane w naturze procesy wielowarstwowości, akumulacji, degradacji i transformacji. MD: Poza zamiłowaniem do recyclingu, jest jeszcze zamiłowanie do japońskiej kultury?

biało-czerwono w kolekcji Puliny „Krew na śniegu” fot Ola Buczkowska

78

PP: Te fascynacje zaczęły się jeszcze w czasach nauki w Liceum Plastycznym w Krakowie, kiedy odkryłam kolekcje Rei Kawakubo. Japonię poznałam z bliska w 2005 r., kiedy zaproszono mnie do Tokio. Pracowałam w replice mojej paryskiej pracowni, wybudowanej w holu LaForet, dużego centrum handlowego, które jest miejscem spotkań wszystkich „fashion victims” w Tokio. Japoński zmysł estetyczny i sposób mieszania ze sobą elementów zapożyczonych z kultury europejskiej zachwycił mnie. Byłam zaskoczona wieloma sposobami interpretowania moich kreacji przez Japonki.


DILEMMAS MAGAZINE

biało-czerwono w kolekcji Puliny „Krew na śniegu” fot Ola Buczkowska

79


młodzi zdolni

MD: Jak byś nazwała swój styl? PP: Ktoś kiedyś bardzo ładnie skomentował zdjęcia z mojego pokazu: „Urocze, śmieciowe krawiectwo dla kloszarda”. To zdanie bardzo mi się spodobało. Moja moda jest przecież trash couture. MD: To moda użytkowa? PP: „Co cię nie zniszczy, to cię wzmocni”. Moje kreacje są nie tylko jak najbardziej użytkowe i wygodne, ale mają też cudowne właściwości: dają poczucie unikatowości i przyciągają nietuzinkowością. Kładę też duży nacisk na ich trwałość. Mimo artystycznego charakteru tworzę rzeczy, które można z powodzeniem nosić codziennie, prać (delikatnie), prasować i znów nosić, przez wiele lat. Mam klientki, które w swej kolekcji posiadają kreacje sprzed 15 lat. One są w dobrym stanie. Prawdę powiedziawszy sama jestem czasem tym zaskoczona. Nie wyobrażam sobie tworzenia czegoś nietrwałego. To byłoby bezużyteczne. artystyczne „Wykluwanie” Pauliny Plizgi fot Ola Buczkowska

MD: Gdzie można kupić Twoje projekty?

PP: Są rozsiane po całym świecie. Można je nabyć w Tokio, Paryżu i Nowym Jorku. Od niedawna dostępne są również w Polsce. Po powrocie zrobiłam kolekcję NEST (ang. gnia- Biżuteria i dodatki w galerii „Nieformalna” zdo), która powstała na bazie starej japońskiej na Litewskiej 11/13 w Warszawie i w „Creme legendy „Tsuru no Ongaeshi” o kobiecie-czapli, de la Creme” na Mostowej 14 w Krakowie. tkającej z własnych piór przepiękne tkaniny. Stroje natomiast można kupić w salonie Jagi Hupało na Burakowskiej 5/7 i w „Ego&Eco” MD: U Ciebie wszystko układa się w pewna Nowym Świecie 35 w Warszawie. Oprócz nego rodzaju historyjki. A trendy? One tego współpracuję z licznymi sklepami interw ogóle się liczą? netowymi. Informacje można znaleźć na mojej stronie www.paulinaplizga.com PP: Pewnie, że się liczą, ale zostawiam je dla stylistów i dziennikarzy. Ja staram się MD: Wybrałaś modę, bo... stworzyć coś ponadczasowego, coś co wychodzi poza ramy. Niemniej odwołuję się do trenPP: …nie mogłabym bez niej żyć. dów w pewien ironiczny sposób, przedrzeźniam je, aby poskromić.

80


DILEMMAS MAGAZINE

„Szaleństwo” by Paulina Plizga fot Malwina Paprocka

81


ŁABĘDZI

TRENDY

puch

Czasem jest szaro, czasem różowo... Pantofelki zdarte w tańcu... Łabędzi puch... Pantofelki zdarte w tańcu... Czasem jest szaro, czasem różowo...

82

trendy opracowała Marta Dudziak


h

DILEMMAS MAGAZINE

8

4

12

9

5

1

10

13

2 11

3

6

7

14

15

1 top Wood Wood 109 zł 2 sukienka River Island 140 zł 3 buty Topshop 4 bluza Ann Demeulemeester 525 zł 5 koszulka River Island 80 zł 300 zł 6 spodnie Rick Owens 525 zł 7 legginsy Henrik Vibskov 225 zł 8 naszyjnik 9 bluza Comme des GarÇons 690 zł 10 body Gareth Tarina Tarantino 300 zł 11 legginsy D’Squared 450 zł 12 top Rick Owens 480 zł Pugh 710 zł 13 legginsy Alexander Wang 250 zł 14 zawieszka Juicy Couture 195 zł 15 balerinki Marc Jacobs 665 zł

83


TRENDY


DILEMMAS MAGAZINE

7 1

4

9

5

2

3

8

6

10

11

1 naszyjnik Kapow! Wow! 520 zł 2 top See by Chloe 485 zł 3 spódniczka 4 sukienka Topshop 760 zł 5 zegarek O’clock 130 zł Topshop 150 zł 6 balerinki Topshop 85 zł 7 pierścionek Asos 30 zł 8 ogrzewacze 9 koszulka River Island 80 zł 10 spódniczka Topshop 150 zł Farfetch 180 zł 11 balerinki Kartell 255 zł

85


TRENDY

1

3

2

4

5

6

7

86

1 bluza Misbehave 110 zł 2 top Helmut Lang 690 zł 3 kołnierz 4 top River Island 95 zł 5 kolczyki Ayaka Nishi 230 zł Topshop 280 zł 6 bransoletka Harakiri 800 zł 7 broszka Cocktail Me 680 zł


zdjęcia z filmu Darena Aronofskiego Czarny Łabędź dzięki uprzejmości Imperial i FILMWEB


WYDARZENIA

G

fashion week 4)

kolekcja Konrada Parola prezentowana na Fashion Week Poland w październiku 2010 r. fot Robert Cegiełko

74

(Łódź

Fashion Philosophy Fashion Week Poland jest najważniejszą modową imprezą w kraju. To polski Tydzień Mody. Czy cokolwiek mogłoby przyćmić jego rangę? Mowy nie ma.


4)

Gospodarzem fashionowej imprezy numer 1 jest oczywiście Łódź. Po raz trzeci spotkamy się we wnętrzach Hali Expo przy ul. Stefanowskiego 30. Znowu będzie przestronnie. Ostatnia edycja zorganizowana przy ul. Piotrkowskiej była klimatyczna, ale zdecydowanie „za ciasna”. Coś za coś. Na szczęście bez zmian pozostaje sceneria pokazów części OFF Out of Schedule. Elektrownia i Bielnik przy Tymienieckiego 5/7 po raz kolejny posłużą za tło dla coraz bardziej fascynującej, offowo-designerskiej sceny. Startujemy 4 maja. Pierwsze 2 dni (4-5 maja 2011) poświęcone zostaną szkoleniom „Let them know”. Fascynaci modowego biznesu dowiedzą się na nich wszystkiego na temat komunikacji w biznesie, budowania marki i wizerunku oraz interesujących faktów o trendach. Od 6 do 8 maja trwać będzie najbardziej ekscytująca część tygodnia mody. Wtedy zacznie się OFF Out of Schedule, Aleja Projektantów oraz 19. edycja Międzynarodowego Konkursu dla Projektantów Ubioru „Złota Nitka”. Imprezą towarzyszącą fashion week’owi będzie wystawa fotografii mody „Young Fashion Photographers Now”, prezentująca zarówno prace uznanych fotografów publikujących w prestiżowych magazynach, jak i młodych twórców. Nowością w programie jest festiwal filmów o modzie „A Shaded View on Fashion”. Znacie to, prawda? No jasne, tak nazywa się blog znanej modowej dziennikarki Diane Pernet. Tak samo nazwała stworzony przez siebie festiwal filmów o modzie, który od czterech lat odbywa się w czasie paryskiego tygodnia mody. W Polsce zadebiutuje. Prócz filmów najnowszych zobaczymy klasykę sztuki filmowej. Wszystko dobrane pod kątem modowych zainteresowań. Poza tym dziesiątki innych atrakcji oraz showroomy polskich projektantów. Słowem kilka dni obcowania z prawdziwą modą, mnóstwo inspiracji i doznań estetycznych. Już nie możemy się doczekać. Będziemy jak zwykle kibicować młodym projektantom, trzymać za nich kciuki, a potem kłócić się o to, kto był najlepszy. (md)


WYDARZENIA

(GRYFY

rozdane) Pierwsze skojarzenie ze Szczecinem na pewno nie dotyczy mody. Niemniej właśnie w tym mieście odbywa się Week&Mody - dwudniowa impreza, której najważniejszym wydarzeniem jest konkurs dla młodych projektantów Gryf Fashion Show.

Konkurs pomógł już w karierze niejednej przyszłej gwieździe projektowania modowego, dlatego warto uważnie obserwować prezentowane w jego ramach pokazy. W tym roku odbył się po raz ósmy i tradycyjnie rozgrywany był w trzech kategoriach: pret-a-porter, premiere vision i haute couture, w których łącznie rywalizowało 15 kolekcji. Poziom prezentowanych koncepcji, delikatnie mówiąc, był różny. Nie oznacza to, że nie było czego oglądać. Przeciwnie. Choć zdarzały się prezentacje zupełnie nietrafione i wyraźnie niedopracowane, to obok nich mogliśmy zobaczyć kilka naprawdę wybijających się, intrygujących propozycji, o niebanalnych konstrukcjach, cechujących się wysokim poziomem krawiectwa, ciekawymi pomysłami, nieortodoksyjnym podejściem do mody i prawdziwą kreatywnością. Jury nie miało łatwego wyboru. Szanownemu gremium przewodniczyć miała projektantka Izabela Łapińska, która niestety nie mogła przybyć na galę. Pod jej nieobecność najważniejszy okazał się głos Michała Starosta, projektanta

90

kolekcja młodziutkiej Aureli Fąfary

o niekwestionowanym prestiżu, którego pokaz uświetnił galę, wywołując prawdziwy entuzjazm. Wibrujące, zwiewne, kolorowe jedwabie, opływowe linie, propozycje zdecydowanie podkreślające kobiecość, zostały bardzo pozytywnie odebrane zarówno przez publiczność, jak i fashionowych fachowców. W kategorii pret-a-porter Gryf Fashion Show zwyciężyła kolekcja zatytułowana Veneto, autorstwa Marity Bobko. Rozegrana w czerniach i szarościach przełamywanych butelkową i pistacjową zielenią oraz bladymi różami i pomarańczami, była propozycją dla kobiet o silnych osobowościach, które swojej kobiecości są w pełni świadome. W tej kategorii uwagę zwracała też, niedoceniona przez jurorów, kolekcja Anny Syczewskiej-Grabowskiej, inspirowana klasyką lat 30., 40. i 50. Oszczędna, a grająca


DILEMMAS MAGAZINE

społecznie zaangażowana kolekcja Katarzyny Konieczki i Kamili Zielińskiej

77


WYDARZENIA

pokaz kolekcji Michała Starosta

74


DILEMMAS MAGAZINE

sylwetka z kolekcji Anny Syczewskiej-Grabowskiej opozycją wyrazistych form. W kategorii premiere vision laureatką została autorka stworzonej wyłącznie w bielach kolekcji Psycho, inspirowanej kaftanem bezpieczeństwa. Małgorzata Jachowicz uciekając od koloru wyeksponowała konstrukcję i ukazała kunszt szycia, który podbił jurorów. Miała silną konkurencję w postaci propozycji Gawła Grzegórskiego, który przygotował zdobioną piórami damsko-męską kolekcję Revenge, bardzo artystowską, odważną, nieco mroczną, która zdecydowanie może podobać się osobom o mniej klasycznym podejściu do mody. Najciekawsze propozycje pojawiły się w kategorii haute couture. Zwyciężyła Monika Błażusiak z kolekcją About Stripes, elegancką w wyrazie, delikatną w kolorystyce, podkreślającą opływową linię i kobiece kształty. Naszą uwagę zwróciła w tej kategorii propozycja Doroty Zielonki, projek-

tantki zakochanej w bieliźnie, która typowe jej elementy, podkreślające erotykę kobiecego ciała, przekomponowała w atrakcyjne wizualnie, biżuteryjnie skrojone suknie, uwodzące swoim wyrafinowaniem i urzekające konstrukcją. Jej kolekcja balansując na cienkiej linii pomiędzy tym, co uchodzi, a tym co jest tylko fantazją z sex shopu, w żadnym momencie nie zaprzeczyła dobremu smakowi. W tej kategorii warto było zwrócić uwagę także na propozycję 17-letniej Aurelii Fąfary, licealistki z Jarosławia, która choć ma jeszcze niewielką wiedzą o konstruowaniu ubioru, to bez wątpienia pokazała, że posiada wyobraźnię, gust i zdecydowane wyczucie kolorystyczne. Zwieńczeniem galowego wieczoru Gryfa był pokaz Katarzyny Konieczki i Kamili Zielińskiej. Ich kolekcja to przykład mody społecznie zaangażowanej. Była to wypowiedź na temat tego, co kobieta robi ze swoim ciałem, goniąc za lansowanym przez media wizerunkiem wiecznie młodej i absolutnie pięknej istoty. Atrakcyjne, wykonane z ekskluzywnych materiałów, eteryczne suknie skontrastowane zostały z chirurgicznymi narzędziami i konstrukcjami używanymi do realizacji operacji plastycznych. Zarówno stroje, jak i przesłanie kolekcji robiły wrażenie. Week&Mody w Szczecinie to nie tylko konkurs Gryf Fashion Show, ale także pokazy kolekcji sponsorów, showroomy i wybory Miss Pomorza Zachodniego. My postanowiliśmy w relacji, zgodnie z doktryną Dilemmasa, skupić się na młodych projektantach, choć całą imprezę uznać należy za ciekawą i udaną. Może z wyjątkiem Krzysztofa Ibisza jako prowadzącego, który swej roli nie sprostał, i chyba nawet sprostać nie próbował, wyraźnie wychodząc z założenia, że przyjeżdża na prowincję, na której konferansjerowanie imprezy w stylu weselnego wodzireja będzie odpowiednie. No nie było. Agnieszka Gniotek fot ADAM KRUCZEK

93


DIY

PO ZDRO WIENIA

ze sk贸rzanych


DILEMMAS MAGAZINE

Uprzedzam, że tekst może wydać się nieco obsceniczny i perwersyjny, ale gdy bliżej mu się przyjrzeć, przeanalizować, to z łatwością nasunie się jeden prawidłowy wniosek: nie wolno się ograniczać w poszukiwaniu inspiracji. Ale do rzeczy. Bohaterem aktualnego DIY są oryginalne, skórzane, tyrolskie spodenki dla małego, tyrolskiego chłopca. Kiedy zobaczyłam je w lumpeksie pomyślałam o torebce, ale szybko stwierdziłam, że jest to tak specyficzny i nietypowy wzór, że należy to wykorzystać. Jednocześnie przypomniały mi się czasy głębokiej podstawówki, kiedy w ramach wagarów, oglądałam z Anką, moją ówczesną koleżanką, filmy na wideo. Były takie szlagiery jak „Dirty Dancing” czy „Uwolnić Orkę”, ale pojawiały się również pozycje z pieprzykiem, wydobyte z ciemnej szuflady pod telewizorem... Jako młode, ciekawe życia podlotki, szczególnie upodobałyśmy sobie wyjątkowo infantylny soft-erotyk „Pozdrowienia ze skórzanych spodni”. Dużo w nim było odwołań do tradycji tyrolskiej, charakterystycznych dla tego regionu kostiumów i rekwizytów, które przeplatały się z nagością i rubaszną seksualnością głównych bohaterów. W tym momencie łączą się obie historie. Inspirując się klasyką kina erotycznego, postanowiłam wykonać własną interpretację tyrolskiego outfitu. Potrzebowałam do tego odrobinę czerwonej skóry oraz czarny, woskowany sznurek. Jak zwykle udałam się po pomoc do Gosi, która swoją magiczną maszynką do dziurek wykonała dla mnie serię symetrycznych otworów wzdłuż boków małych szortów. Następnym krokiem było wycięcie

zgrabnych klinów ze skóry na boki spodenek i ich nadziurkowanie. Ostatni etap to przenizanie sznurka przez wykonane wcześniej otworki. Aby przełamać monotonię, czerwone boki są krótsze od oryginalnych nogawek w szortach, a element sznurowania wnosi do tradycji odrobinę kontrolowanej perwersji. Wydaje mi się, że Mariola prezentuje się świetnie w apgrejdowanej interpretacji kostiumu tyrolskiego, który dodatkowo doskonale koresponduje z pomidorową czerwienią Jej auta. Patrycja Fitzet

95


STREET FASHION

London

fashion calling

96


DILEMMAS MAGAZINE

n Somerset House, Strand, Londyn. Adres znany każdemu, kto kocha modę. Dwa razy do roku przeżywa prawdziwe oblężenie przez tych, którzy dla mody i z mody żyją. Specjalnie dla Dilemmas Magazine Artur Górski uchwycił w kadrze publiczność lutowego London Fashion Week’u.  

97


STREET FASHION

98


ondo

DILEMMAS MAGAZINE

83


STREET FASHION

100


DILEMMAS MAGAZINE

101


STREET FASHION


OO

DILEMMAS MAGAZINE

103


STREET FASHION

104


DILEMMAS MAGAZINE

fotograf Artur G贸rski www.arthurgphotography.co.uk

105


wspóln o t a W SIECI

CONCEP Lampa Superstar projektu Puff-Buff Design

Są w sieci, lubią design i dobrą sztukę, a moda to fundament miejsca, które stworzyły. Nie pozwoliły sobie na zamknięcie się w opakowaniu próżniowym. Zostawiły otwarte drzwi dla innych, zdolnych. Twórcy, z którymi współpracują są ściśle selekcjonowani. Chcą być dla wszystkich, ale na pewno nie są synonimem hurtowni. Same nazywają siebie Concept Store Online. Można je znaleźć pod adresem www.zemelkapirowska.com/store Nie mogłam o nich nie napisać.


a

( ) P T CJI Agata Zemełka i Anna Pirowska to duet projektancki z Krakowa. Dziewczyny postawiły na dziewczyny i tworzą wyłącznie kolekcje dla pań. Trzymają się jednego stylu. Ich projekty to ready to wear w wydaniu koktajlowo-casualowym. Tworzone przez nie sukienki czy spódnice, bazują na klasyce wzbogaconej wpływami XXI w. oraz wyrazistym kolorze. Choć butik brandowany ich nazwiskami sugeruje, że kupimy tam jedynie ciuszki tej marki, wbrew logice, a może raczej wbrew stereotypom, to miejsce skupia wielu innych artystów. Oprócz ubrań znajdziemy tu dodatki, które wzbogacą nasz strój, a także przedmioty, będące ubraniem dla naszego domu. Co dokładnie? Dla siebie możemy wybierać spośród biżuterii inspirowanej sztuką origami, skórzanych bransoletek Magdy Kiejno i obecnie kultowych okularów MASSADA. Dla domu: dobry design, czyli powietrzne lampy puff-buff, ceramiczne podkładki pod naczynia z kolorowymi grafikami i wywołujące wspomnienia z dzieciństwa zabawki dla dorosłych marki SZAJKA. Jest także coś dla ducha. Balsamem dla zafascynowanych modą dusz okażą się niewątpliwie obrazy Ani Halarewicz, a serca tych niepokornych mają szansę podbić momentami psychodeliczne grafiki Krzysztofa Zdunkiewicza. Nie jest super tanio, ale przystępnie. Ceny ubrań z kolekcji Agaty i Ani zaczynają się od 150 zł, chociaż planując zakupy w ZEMEŁKA&PIROWSKA

z kolekcji Zemełka&Pirowska trzeba się nastawić na minimalny wydatek wysokości 500 zł. Nie tylko Dilemmas docenił tę markę. Podobnie jak nasz magazyn, ich online store został nominowany w konkursie Modne Kreacje organizowanym w ramach Warsaw Fashion Street. Ja swój głos już oddałam i śmiało mogę powiedzieć: bliźniacza dusza Dilemmasa została znaleziona. Anna Lasmanowicz designerskie ceramiczne podkładki

107


W MIEŚCIE

Love&Trade

MIŁOŚĆ, HANDEL


, L i mysikróliki

DILEMMAS MAGAZINE

W ostatnich miesiącach w Polsce zapanował boom na modę. Moda jest modna. Chociaż to, co staje się częścią mass-kultury, często zaczyna tracić na wartości artystycznej i przekazie estetycznym. Natężone zainteresowanie tematem mody jest u nas potrzebne. Nie powinno budzić niepokoju. Wręcz przeciwnie. Wreszcie Młodzi Zdolni mają szansę, na to by ich kolekcje wyszły „z szafy”. Bo do szuflady raczej się nie zmieszczą. I wychodzą!

Oprócz tego, co dzieje się w mediach, na konkursach i pokazach mody, powstaje coraz więcej godnych uwagi concept storów oraz autorskich pracowni projektanckich. Miejsca te umożliwiają designerom sprzedaż oraz bezpośrednie dotarcie do klienta, czyli mówiąc najprościej, dają to, co najważniejsze w każdym biznesie. Z naszym aparatem odwiedziliśmy dwa punkty na mapie stolicy, do których zdecydowanie warto zajrzeć. Choć są ostatnio na topie, zachowały swój niezależny charakter.

109


W MIEŚCIE

M

LOVE & TRADE Połączenie miłości do mody, ładnych rzeczy i sprzedaży - taką definicję sugeruje nazwa sklepu zlokalizowanego na warszawskim Solcu, w budynku klubu 1500m2 do wynajęcia. Rzeczywiście, właścicielka concept storu na Powiślu nie oszukiwała ani trochę, rejestrując w urzędach nazwę firmy. We wnętrzach butiku Love & Trade czuć pasję do mody i „miłość do klienta”. Przychodząc tam, czujemy się jak podczas wizyty u dobrej koleżanki. Możemy liczyć na poczęstunek, aromatyczną herbatę oraz dobrą radę. Utrzymany w minimalistycznej stylistyce lokal składa się z dwóch pomieszczeń, wypełnionych wieszakami z ubraniami z kolekcji czołówki młodych, polskich projektantów. Dla panów moda między innymi spod znaku Łukasza Stępnia, Michała Szulca i Konrada Parola. Uwagę pań przyciągają za to sukienki projektu Ani Kuczyńskiej oraz Agi Paul.

Oprócz tego szereg innych marek, wśród których można znaleźć także wytwórców akcesoriów. Moim zdecydowanym faworytem w tej kategorii są filcowe torby od PUROL Design. Love & Trade to miejsce żywe. Projektanci regularnie pojawiają się w tej przestrzeni, dzięki czemu klienci mają możliwość osobistego poznania designerów. L&T angażuje się także w ciekawe projekty łączące modę i sztukę. Jednym z najciekawszych jest pojawienie się w asortymencie butiku kolekcji ubrań zaprojektowanych przez Karola Radziszewskiego dla Marios Dik. Jednak sztandarową marką concept store’u na Solcu i zdecydowanym hitem wśród ubierających się tu trendsetterów jest kolekcja tunik i T-shirtów Justin Iloveu, a także pokrewnej im marki legginsów Mozcau by Justin.

WAR S Z A


DILEMMAS MAGAZINE

MYSIKRÓLIK Raczej nie jest ptaszkiem, ale zdecydowanie stymuluje wyobraźnię. Przy kontakcie z tą marką chyba każdy ma przed swoimi oczami wizualizacje przeróżnych stworzeń. Dla mnie pierwszym zderzeniem z mysikrólikową kolekcją było pojawienie się jej na łódzkim Fashion Weeku. Wtedy najbardziej charakterystycznym elementem prezentowanej linii ubrań były przeciwdeszczowe płaszcze i peleryny wykonane z białej ceraty. Mysikrólik to nie tylko kontaminacja dwóch wyrazów, ale także połączenie dwóch miejsc. Marka odizolowała swoją pracownię od sklepu. Sklep, na którym się teraz skupimy, możemy znaleźć na ul. Okolnik 11A. To dwupoziomowa, kameralna przestrzeń utrzymana w świetlistej, jasnej kolorystyce. Właśnie tam do kupienia są ubrania z kolekcji Martyny Czerwińskiej, która kryje się pod nazwa Mysikrólik. Studio projektowe, o którym mowa, działa na pograniczu designu, mody, grafiki, ilustracji, a także realizacji w przestrzeni miejskiej. Mysikrólik stara się dopieszczać wszystkie zmysły. Bajeczne filiżanki i spodeczki, tulipanowe spódniczki, wzorzyste tenisówki i baleriny, kolorowe nerki i torebki... Jest w czym wybierać. Przylatujcie, pokochajcie i kupujcie :) Anna Lasmanowicz fot Adam Kruczek

AWA

89 111


zaprosili nas

(Kierunek:

Lon don Fash ion

Week) kolekcja Michała Szulca fot łukasz dziewic feeria barw na wybiegu u Betty Jackson

90


Być tu, znaczy doznać czegoś nieprawdopodobnego. Widzieć, czym naprawdę jest moda. Na własne oczy przekonać się, jak wygląda biznes modowy, z buyerami i najważniejszymi dziennikarzami na czele. Luty dla fashion-loverów na całym świecie jest gorącym okresem Fashion Week’ów. Czterech. Działających jak magnes. Wszystko zaczyna się w Nowym Jorku, potem przenosi do Londynu, Mediolanu i kończy w Paryżu. W czterech niekwestionowanych stolicach mody trzeba być, zwłaszcza w lutym i wrześniu. Moda w każdej z nich jest inna. Jak twarze, które stają się ich symbolami. I tak kwintesencją nowojorskiej imprezy jest Lauren Santo Domingo i Dree Hemingway, mediolańskiej Giovanna Battaglia, paryskiej Carine Roitfeld, a brytyjskiej Alexa Chung. Spina je wszystkie osoba Anny Dello Russo - kwintesencja Fashion Week’ów w ogóle. Londyn jest awangardowy. Zawsze taki był. Central Saint Martins - najsłynniejsza uczelnia modowa na świecie, każdego roku wypuszcza dziesiątki utalentowanych projektantów. W wielu przypadkach wizjonerów, rewolucjonistów łamiących tabu, przekraczających granice, poszukujących siebie, odmienności, dających upust wyobraźni. Wreszcie odważnych, nie trzymających się bezpiecznych dróg i rzucających się na głębokie wody. W Londynie moda jest jak ID. Nie jest snobizmem, szaleństwo nie ma znaczenia pejoratywnego. Moda określa. Mówi o człowieku. Nie boi się. Z podniesioną głową chodzi po londyńskich ulicach. Dlatego, kiedy rozmawiam z londyńczykami ciągle słyszę „we really love fashion”. Przecież widzę. Niemal codziennie siadam w witrynach kafejek i podglądam. Robię własny research, który działa na zasadach pokazu mody.

kolekcja Matthew Williamsona kolekcja moniki ptaszek na sezon jesień-zima 2011/2012 fot łukasz dziewic

55


zaprosili nas

i energetycznie na pokazie Betty Jackson 

114

Londyńska ulica oczarowuje niezwykle szybko. Dodaje odwagi. Zupełnie jakby krzyczała „Nie ma się czego bać. Każdy z nas pozwala sobie na to, by być sobą.” To pierwszy wniosek. Drugim jest kolor. Nareszcie nie muszę go poszukiwać. Jest wszędzie. Na wybiegu. O, chociażby u Matthew Williamsona. Wszak u niego kolor nie dziwi. Nigdy się go nie bał. Nic się nie zmieniło w najnowszej kolekcji na sezon jesień - zima 2011/2012. Zima w kolorze intensywnego różu? W dodatku połączonego z czerwienią? Jak pokazał Williamson wszystko jest możliwe. Przy okazji są futra, futerka, frędzle i długie zwiewne suknie. Efekt? Projektant po pokazie powiedział: „Nie mogłem być bardziej szczęśliwy”. Trudno nie być szczęśliwym w takich kolorach. Intensywnie jest też u Betty Jackson, która pokazuje jak wykorzystać czerwień na kilkadziesiąt sposobów. Tak mocny kolor nie potrzebuje już wymyślnych form, wystarczy minimalizm. Jackson idzie tym tropem, a obawiającym się koloru proponuje bezpieczny beż. Kolorowo jest też u Holly Fulton. To obecnie jedno z najgorętszych nazwisk w Londynie. Jej poprzednią kolekcję oglądam każdego dnia trwania londyńskiego tygodnia mody na prezentacji NEWGEN. Przyciąga uwagę. Przede wszystkim intensywnymi barwami, dżetami, wycinankami, architektonicznymi printami na sukienkach, fantazyjnymi torebkami i ogromną biżuterią. Na tą ostatnią zwrócił nawet uwagę Alber Elbaz, który powiedział kiedyś projektantce, że ma na sobie największy naszyjnik, jaki widział. Sama Fulton o swojej modzie mówi, że to mix „graficznych nadruków, luksusowych materiałów i gorących akcesoriów”. Pod tym względem nie ma zmian w jej najnowszej kolekcji, pojawiającej się na wybiegu. Luksusowym materiałem jest tweed, jak poprzednio pojawia się nadruk nowojorskiego Empire State Building. Feeria barw jak zwykle występuje u greczynki Mary Katrantzou, mającej za sobą współpracę z Sophią Kokosalaki i Billem Blassem. Podobnie jak Fulton, Katrantzou podczas wystawy pokazuje poprzednią fot Robert Cegiełko


kolekcję, pełną nieprawdopodobnych wzorów, zestawień kolorystycznych na pięknych gorsetach, krótkich spódniczkach w kształcie abażurów lamp czy sukienkach. Katrantzou jest jak czarodziejka, co udowadnia najnowszą kolekcją, pełną multikolorowych, wzorzystych legginsów, konstrukcyjnych spódnic i bluzek. Jak z baśni. W końcu Yang Du, Chinka, która 9 lat temu przyjechała do Londynu na studia w Central Saint Martins. Doświadczenie zdobyła u Vivienne Westwood, Gilesa Deacona, Johna Galliano i Christiana Diora. Moda Du? Zawsze w wersji unisex i oversize, w intensywnych barwach, ze zwierzęcymi motywami. Wymaga ogromnego poczucia humoru. Trzeba je mieć, żeby założyć np. różową sukienkę projektantki, z ogromnym animowanym słoniem. Przyznam, że gdybym taką zobaczyła na polskiej ulicy, od razu zrobiłoby mi się ciepło i radośnie. Euforycznie? Na pewno. Publiczność Fashion Weeku modą bawi się na całego. Jest facet w beżowych legginsach, na tyle przejrzystych, aby dostrzec co skrywa pod nimi jest też poruszająca się szybkim kroczkiem współczesna wersja Mary Poppins z aksamitną kokardką i w aksamitnym kapeluszu. Mnóstwo facetów przebranych za kobiety, imitacje animowanych Jetsonów, redaktorki najważniejszych magazynów mody na świecie w butach zapierających dech w piersiach, modelki w znanych „butach-kopytkach”, brytyjscy chłopcy w muszkach, faceci w beżowych trenczach Burberry. Przed Sommerset House stoi samochód oblepiony trawą i kwiatkami reklamujący „Daisy” Marca Jacobsa. Pobyt w Londynie podczas London Fashion Week jest jak podróż do innego świata. Tego, w którym moda żyje na całego. I jest hołubiona.

kolekcja na sezon wiosna/lato 2011 Mary Katrantzou

fot Robert Cegiełko

Marta Dudziak zdjęcia Marta Dudziak Paweł szewczyk www.allPhotoLondon.com

kolekcja na wiosnę/lato 2011 Yang Du kolekcja agnieszki maciejak fot łukasz 55dziewic 115


zaprosili nas

(Modowi Informa torzy)

panel dyskusyjny Świadoma stylizacja istotnym elementem kreowania wizerunku na zdjęciu Sylwia Brzezińska (stylistka) z uczestniczkami spotkania

W lutym br. ruszył nowy cykl paneli dyskusyjnych, stworzony przez portal LAMODE.INFO. Do końca roku, pod koniec każdego miesiąca, w Centrum Cybernetyki toczyć się będą otwarte dyskusje o modzie.

116

Pierwsze spotkanie poświęcono świadomej stylizacji. Do poprowadzenia go zaproszeni zostali - stylistka Sylwia Brzezińska oraz Michał Gilbert Lach i Kamil Owczarek, kryjący się pod marką BOHOBOCO. Grono zaproszonych gości uzupełniła redaktor portalu Lamode.info, Karolina Kucharska, która wprowadziła zgromadzonych w tajniki najnowszych trendów. Inauguracyjna edycja spotkała się z dużym zainteresowaniem i przyciągnęła blisko stu uczestników. Kluczem do sukcesu okazał się uniwersalny program wydarzenia, który adresowany jest zarówno do tych „całkiem zielonych”, jak

i do profesjonalistów. Tak ma być za każdym razem. Eksperci LAMODE.INFO oraz zaproszeni goście będą dotykać tematów związanych ze stylizacją, kreowaniem wizerunku, dress codem, etykietą biznesu, wizażem, projektowaniem oraz fotografią. Dowiemy się między innymi, jak poprowadzić swoją karierę w branży modowej i czy warto kształcić się w Polsce, czy też poza granicami naszego kraju. Na pozostałe szczegóły musimy jednak jeszcze poczekać. Organizatorzy trzymają w tajemnicy nazwiska związane z kolejną edycją. Pozostaje nam na bieżąco śledzić zapowiedzi kolejnych spotkań. Warto zachować podwójną czujność. Dilemmas Magazine dołączył do patronów medialnych wydarzenia. Szukajcie naszej ekipy podczas następnych dyskusji. Wspólnie rozwiązywać będziemy modowe dylematy. Anna Lasmanowicz kolekcja Michał Szulc


DILEMMAS MAGAZINE

(Irregular -nie)

fot Anna Tomczak

Kto jest fanem brytyjskiej marki Irregular Choice, ten 26 marca 2011 r. trafił zapewne do stołecznego butiku Anki Tomczak W18. Miała tam miejsce prezentacja nowej kolekcji labelu.

Dla maniaków wyjątkowego designu - wibrującego kolorami, fasonami oraz dodatkowymi „bajerami”, takimi jak wiszące wisienki, transparentne obcasy czy podeszwy z wizerunkiem konia na biegunach było to wydarzenie nie do odpuszczenia. Poza obuwiem można było zobaczyć (i kupić oczywiście) oldschoolową odzież Junk Food w atrakcyjnych cenach oraz minimalistyczne i genialne projekty spod znaku Henrik Vibskov. Było muzycznie, bardzo smacznie i niezwykle miło. Bądźcie czujni następnym razem. (md)

117


zaprosili nas

e (Billion

n

kolekcja LILUSHOP na Bilioneurobab

96


DILEMMAS MAGAZINE

eurobab n

na wiosnę) Wiosenna edycja Bilioneurobab Designer Sample Sale odbyła się pod hasłem „Święto mody pret-a-porter”. Tym razem miała miejsce 5 marca 2011 r. w warszawskiej auli Polish Open University. Bilioneurobab to wielkie kupowanie. Można było nabyć w zasadzie wszystko: kosmetyki, odzież i obuwie, biżuterię, elementy wystroju domu czy nawet słodycze.

Jak dla mnie warto było dotrzeć, aby „odkryć” dwie fantastyczne projektantki. Alicja Antoszczyk i Dominika Naziębły ściągnęły moją uwagę i nie pozwoliły przejść obojętnie. Okazały się pomysłowymi, sympatycznymi i bardzo zdolnymi projektantkami, których kreacje będzie można zobaczyć podczas najbliższego Fashion Weeku w Łodzi. Obydwie biorą bowiem udział w konkursie „Złota Nitka”. Możemy oczekiwać fantazyjnych, nieprzeciętnych form na wybiegu. Na Bilioneurobab byli też lubiani przez Dilemmas Piotr Czachor, Viola Lee oraz Miss Spark. Wreszcie Michał Szulc ze swoimi delikatnymi, subtelnymi damskimi propozycjami. I wielu innych. Ceny okazyjne. Ogólne wrażenia? Warto było wyjść z domu, choć wiosenna aura nie dopisywała za grosz.

biżuteria z kolekcji Lewanowicz kolekcja AGABAG

(md)

97


(Ochnik wiosna/lato 2011) zaprosili nas

Kilka dni przed wydaniem Dilemmasa swoją kolekcję zaprezentował Ochnik. Każdy Polak zna ten tradycyjny styl marki ugruntowanej w świecie galanterii skórzanej i okryć wierzchnich – także ze skór.

Na pokazie wyraźnie było widać dwa nurty. Konserwatywny kolorystycznie czyli czernie, szarości, beże i brązy oraz podążający za trendami: w turkusach i błękitach, a tym samym lekki i kolorowy. Matkami sukcesu kolekcji są projektantki: Jagoda Piekarska i Agata Zwolińska. Pokazowe stylizacje to nie tylko sam Ochnik. Tym razem zgodnie z konwencją branded brand marka pokazała skórzane kurtki, sukienki i spódnice w towarzystwie biżuterii Marcina Giebułtowskiego, bielizny Lanoro, butów Aldo i okularów Vision Fashion. Sama prezentacja była ujęta w dość karkołomne ramy: modele i modelki prezentowali stylizacje poruszając się po marmurowych schodach. My uwielbiamy łamanie stereotypów, pokazywanie, że można inaczej. Tym razem się udało. Brawo! Na pokazie nie zabrakło celebrytów. Prowadzili go Olivier Janiak i Anna Wendzikowska, a wśród gości znaleźli się m.in.: Socha, Cichopek, Zielińska, Kazadi, Kościkiewicz, Moritz, Żak, a także Maria Niklińska, która wspierała naszą NMZ2.

120

(mgd)


wiosenno-letnia kolekcja Ochnika fot arch Ochnik

121


zaprosili nas

(Ubierz się w Łodzi) Ubierz Alles! to impreza z założenia cykliczna. Jej pierwsza edycja odbyła się w końcu stycznia, kolejna odsłona przewidziana jest na kwiecień. Wszystko dzieje się w Łodzi, w fabryStrefie, przez dwa weekendowe dni, w czasie których spotykamy się z koncepcjami młodych projektantów. To udany pomysł na to, aby Łódź żyła modowym (i nie tylko modowym) designem nie tylko podczas kolejnych Fashion Weeków, choć oczywiście skala obu projektów jest nieporównywalna.

showroom Retrovintage

122


Autorami idei Ubierz Alles! jest duet projektantów Neogotik, który przygotował ciekawą ofertę ulokowaną w showroomach, sygnowaną takimi młodymi markami jak: Justin Iloveu, Paulina Plizga, Sylwia Rochala, Lit, Gregor Gonsior, Rush Dnm, Cock’nbullstory, Modapolka, Sylwester Krupiński i Połoz&Biadasz. Znalazły tu swoje miejsce także secondhandowe perełki: Style Laundry, Neovintage, Retrovintage oraz meblowy recycling spod znaku Funny Games. Trudno mieć za złe inicjatorom projektu, że zadbali także o siebie. Główną atrakcją sobotniego wieczoru był pokaz pierwszej kolekcji marki Neogotik. Jego atmosferę stworzył punkrockowy koncert w wykonaniu autorów kolekcji Pauliny i Piotra Połozów. Ten punkt programu w szczególny sposób przykuł uwagę publiczności, nastroiwszy ich dobrze na smakowite afterparty. Pozostaje mieć nadzieję, że w kwietniu Ubierz Alles! wzbogaci swoją ofertę, zaskoczy prezentacją nowych marek nie pomijając już znanych, i uwiedzie kolejnym modowym pokazem. (ag) fot Mariusz Jabłoński

Showroom Cock’n’bullstory

Style Laundry

Neogotik, Połoz&Biadasz, Justiniloveu


zaprosili nas

(Ściegów

pod bój Warszawy) Alelale! Piotr Czachor przy swojej kolekcji fot Adam kruczek fot Kristina Vynnychak

124

Ściegi Ręczne stały się imprezą cykliczną. W dodatku odbywającą się coraz częściej. W ostatnim czasie, jako „must-be event” na mapie Warszawy, pojawiły się dwukrotnie: 12 lutego 2011 r. w Jaga Hupało Create Space przy Burakowskiej oraz 26 marca 2011 r. w Klubie Solec. Dla miłośników gadżetów i nietuzinkowych fasonów są strzałem w 10.


)

Aga paul i jej kolekcja fot Adam kruczek Pierwszą imprezę pod nazwą „Ściegi Beauty Love” zorganizowano tuż przed walentynkami, w fascynującej aurze. Bo też niewiele jest miejsc o takim uroku, jak dawna Fabryka Koronek. Było więc wyjątkowo i nieprzeciętnie. Na uczestników czekała fantastyczna odzież Maldorora i Plizgi, minimalistyczna Piotra Czachora i wibrująca kolorami Miss Spark, obok jak zwykle uwodzących opasek Anki Pięty i Anki Blauth oraz genialnej biżuterii Kariny Królak. Niespełna 2 miesiące później odbyła się kolejna odsłona pod hasłem „Ściegi Ręczne Wiosennie”.

Było bardzo tłoczno, bo z edycji na edycję odwiedzających i kupujących jest coraz więcej. Najpierw wpadają tylko zobaczyć, ale szybko stają się bywalcami. I to jest super, bo znaczy, że otwieramy się na młodych zdolnych oraz na nietuzinkowość i unikatowość. Jak dla mnie zabrakło tym razem wpisanych już w obrazek Ściegów: Królak i Plizgi. Choć Maldoror był dopiero raz, też go brakowało. W zamian za to były sukienki Agi Paul oraz super biżuteria Gravika. Konkluzja: chcemy więcej Ściegów. (md)

biżuteria u Agnieszki Iskierki fot Kristina Vynnychak

Maldoror i wieszak, który każdy chciałby mieć (z zawartością) fot Kristina Vynnychak


zaprosili nas

(Urodziny

The Fame Hamster) kolekcja Agaty Krajewskiej

52


DILEMMAS MAGAZINE

nagrodzona kolekcja Kamili Janiuk

Z okazji swoich pierwszych urodzin kolektyw imprezowo-modowy The Fame Hamster zaprosił do warszawskiego klubu 1500 m2 do wynajęcia na wieczór, którego główną atrakcją był konkurs na Projektanta Roku 2010. Jury pod przewodnictwem Roberta Kupisza miało dość trudne zadanie. W konkursowe szranki stanęło sześciu młodych projektantów, których kreatywne projektowanie poznaliśmy już na wcześniejszych imprezach cyklu. Każdy z nich zaprezentował mini-kolekcję złożoną z 5-6 modeli. Kryteriów oceny jury nie poznaliśmy, ale werdykt w zasadzie nie budził kontrowersji. O palmę pierwszeństwa na wybiegu rywalizowały kolekcje autorstwa Bartosza Malewicza, Moniki Pitery, Kamili Janiuk, Agaty Krajewskiej, Małgorzaty Kosiorek i Karoliny Bidermann. Wygrała Kamila Janiuk, która przygotowała bardzo oryginalną propozycję inspi-

rowaną „Alicją w Krainie Czarów”. Jej modele, zwiewne ale, i dopasowane, opracowane w oparciu o białe, delikatne tkaniny inkrustowane kolorowymi aplikacjami o agresywnych „ulicznych” rysunkach, stanowiły intrygującą propozycję. Nam podobały się także bardzo klasyczne w wyrazie, eleganckie, o świetnie zarysowanej konstrukcji stroje autorstwa Bartosza Malewicza oraz propozycje Agaty Krajewskiej, znanej m.in. z realizowanej przez Dilemmas Magazine Nocy Młodych Zdolnych. Agata pokazała klarowne w kroju czarne sukienki z kolorowymi drapowanymi i plisowanymi wtrętami w zieleniach, silnie podkreślające asymetrię modeli oraz utrzymane w podobnej kolorystyce, bardzo kobiece w wyrazie żakiety. Modową część wieczoru zakończył pokaz specjalny kosmicznej kolekcji Renaty Miyabi Molik. Później było już klubowo. (ag) fot Adam Kruczek

127


zaprosili nas

Suknia balowa „krynolinka” lata 30. XX w. Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego we Wrocławiu

128


(Od

DILEMMAS MAGAZINE

zmie rzchu do świtu)

Bale, rauty, maskarady od zawsze podniecały kobiecą wyobraźnię. Wymagały też szczególnej oprawy – świateł, muzyki, niebanalnych wnętrz. I oczywiście niezwykłych kreacji. W „Kopciuszku” - najsłynniejszej baśni świata, balowa suknia i pantofelki stają się narzędziem spełnienia najgłębszych pragnień. Pozwalają na metamorfozę od banalnej przyziemności do zniewalającego piękna. Po zmroku pozwalają objawić się ideałowi, wzbudzić pożądanie, zdobyć serce księcia.

Suknia-koszula z czarnych cekinów l. 20. XX w. Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego we Wrocławiu


zaprosili nas

suknia balowa z błękitnego rypsu ok. 1880 Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego we Wrocławiu


DILEMMAS MAGAZINE

Moda balowa przemawia do zmysłów i wyobraźni. Jej istotą jest seksapil. Do głosu dochodzi fantazja i przybiera materialny kształt, przede wszystkim dzięki strojom. O nich opowiada wystawa przygotowana przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu, a eksponowana obecnie w Pałacu Herbsta w Łodzi. Prowadzi nas od ekstrawaganckiej, rozmiłowanej w maskaradzie dworskiej kultury XVIII w. przez burzliwą epokę napoleońską, mieszczański biedermeier, eklektyczną drugą połowę XIX w. i wyrafinowaną Belle Epoque do pełnego sprzeczności dwudziestolecia międzywojennego, aż po czasy współczesne. Możemy oglądać autentyczne kobiece i męskie ubiory oraz akcesoria mody wieczorowej: eleganckie suknie i okrycia balowe, kreacje XX-wiecznych projektantów, kostiumy maskaradowe urzekające wielością inspiracji, pantofelki i mufki, orientalne i koronkowe szale, wachlarze i pelerynki z ptasich piór, kotyliony i karnety balowe, fantazyjne kapelusze i torebki, balowe rękawiczki i ekstrawagancką biżuterię. Balowe kreacje charakteryzuje szczególna intensywność estetyczna i emocjonalna, a zarazem złożoność znaczeń, związanych z wyrażaniem przez strój statusu społecznego i materialnego, atrakcyjności seksualnej, indywidualnego gustu i stosunku do reguł współżycia społecznego, odwzorowanych w nakazach etykiety. Wyjście na bal to teatr, którego reguły objaśnia nam ekspozycja odsłaniając skomplikowany proces przygotowania do wejścia na balową scenę i instrumenty uwodzenia: gorsety, krynoliny i turniury, które ukryte pod balową suknią nadawały kobiecemu ciału aktualnie modny kształt. Atmosfera balu to szczególne napięcie między marzeniem a rzeczywistością. Namacalnym jej dowodem są portrety dowodzące, że dama en grande toilette to dzieło sztuki. (ag)

kapelusz z białych norek i z piórem ok. 1950 Dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego we Wrocławiu „Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej XVIII-XX w.” Pałac Herbsta Łódź, ul. Przędzalniana 72 wystawa czynna do 22 maja 2011 r.

105


zaprosili nas

(Lexus

Fashion Night 6)

Od 2005 r. Lexus Fashion Night jest jedną z najważniejszych modowych imprez w kraju. Idea to połączenie nowego modelu samochodu marki Lexus i mody. Swoje kolekcje na Lexus Fashion Night do tej pory prezentowali m.in. Gosia Baczyńska, Agnieszka Maciejak i Tomasz Ossoliński. Nowością tegorocznej edycji imprezy był konkurs Lexus Fashion Awards, w którym główna nagroda to sfinansowanie i produkcja galowego pokazu mody. W jury, obok Przemysława Patera - kierownika marketingu marki Lexus, zasiadła jedna z najlepszych polskich modelek Kasia Struss. Okazało się, że zwyciężczyni konkursu była nie jedna, a trzy. Laureatkami zostały Karolina Gleguła, Monika Sabat oraz Olga Szynkarczuk. 106

Prowadząca galę Lexus Fashion Night 6 Milla Jovovich


DILEMMAS MAGAZINE

Gala Lexus Fashion Night 6 miała miejsce 18 marca 2011 r. w warszawskiej hali Expo. Gościem specjalnym imprezy była Milla Jovovich. Naszym zdaniem strzał w 10. Kobieta, która sprawdziła się w wielu rolach. Modelka, aktorka, piosenkarka, projektantka, matka i aktywistka. Postanowiliśmy zapytać Millę o tą ostatnią płaszczyznę jej działalności. Powiedziała: „Działam wszędzie tam, gdzie mogę pomóc. W fundacji, która zrzesza artystów, niosących pomoc innym. Współpracuję z Unicefem i WWF. Wspieram wiele innych organizacji. Dawanie jest dla mnie bardzo ważne. Staram się zachęcać ludzi do tego, żeby pomagali. Myślę, że każda publiczna osoba jest odpowiedzialna za inspirowanie innych, gdyż na nią się patrzy. Bardzo chętnie biorę udział w różnego rodzaju akcjach. Robię to, jak potrafię: publicznie, ale także na Twitterze czy przez znajomych”. Milla okazała się osobą z fantastycznym poczuciem humoru, ogromnym dystansem do samej siebie, pokaźnym repertuarem min. Niezwykle naturalną, swobodną i przede wszystkim sympatyczną. Wprowadziła powiew świeżości i ogromne pokłady energii. Co więcej, w kreacjach polskich projektantek wyglądała zjawiskowo. Po zaprezentowaniu spotu reklamowego Lexusa CT200h z Pawłem Małaszyńskim w roli głównej, rozpoczął się pokaz Karoliny Gleguły - absolwentki ASP w Łodzi, zdobywczyni I miejsca w konkursach „Gryf Fashion Show 2007”, ,,Złoty Guzik Boruty 2010’’ oraz „Złota Nitka 2010”. Jej kolekcja „Lexury” nazwą nawiązywała do luksusowego charakteru samochodowej marki. W kolekcji projektantka sięgnęła głównie po jedwabie i tafty. Były cięcia konstrukcyjne i kolory nawiązujące do palety barw karoserii samochodu. Następnie swoją kolekcję zaprezentowała Monika Sabat, współpracująca z butikiem Polscy Projektanci oraz Fundacją Młodych Projektantów YPDF. Jej „Lex apeal” cechowała elegancja, nowoczesność, dynamika i prostota. Kobieca kolekcja utrzymana została

pokaz kolekcji Karoliny Gleguły

133


zaprosili nas

kolekcja laureatki konkursu Lexus Fashion Awards MonikiSabat

134


DILEMMAS MAGAZINE

w klimacie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Projektantka zastosowała w niej głównie bawełnę, jedwab i skóry. Jako ostatnia zaprezentowała się Olga Szynkarczuk, absolwentka Otis College of Art & Design w Los Angeles, twórczyni „kierpcasów”, finalistka „Złotej Nitki” i „OFF Fashion”. Jej kolekcja stworzona została z myślą o kobietach ceniących luksus, ale jednocześnie odpowiedzialnych społecznie i świadomych ekologicznie. Powstała z poszanowaniem praw człowieka i zachowaniem zasad sprawiedliwego handlu (fair trade). Projektantka sięgnęła po odważne i intensywne barwy: róż, głęboki szafir, szmaragd oraz odcień dojrzałej pomarańczy. Soczyste barwy przełamała beżem i kilkoma odcieniami złota. Ozdobiła wieczorowe suknie kryształowymi elementami z recyklingowych żyrandoli, które znalazła na targu na Kole. Jak dla mnie, miłośniczki kolorów, pokaz kolekcji Szynkarczuk był prawdziwą wizualną ucztą. Wibrujące kolory, świecidełka, energia i moc. Olga dała mi to, czego szukam. Jest dla mnie Jil Sander polskiej mody. Kiedy przy okazji wywiadu dla Dilemmas Magazine zapytałam ostatnio Malwinę Wędzikowską, kiedy otworzymy się na kolor, ta odparła, że jeśli nie zrobimy tego w najbliższym sezonie, to już to się nie stanie. Bo ten sezon na świecie jest bajecznie kolorowy. Otwierajmy się więc. Brawo Olga! (md) fot Biuro prasowe Lexus

eksplozja kolorów na pokazie Olgi Szynkarczuk

135


zaprosili nas

kolekcja autorstwa Sophi Kula fot adam kruczek

(Celebryci

przesłaniają

nam

W Soho Factory 29 marca 2011 r. było bardzo tłumnie, błyskały flesze, fotoreporterzy toczyli walkę o jak najlepszy dostęp do licznie przybyłych celebrytów. Dzień później, najpierw przez chwilę pooglądałam telewizję. Relacja z oskarowej gali królowała niemal we wszystkich programach publicznych i prywatnych. Późnej zajrzałam do internetu. Było nie inaczej. Oskary Fashion znalazły się na wszystkich portalach. Z każdej relacji przebijali celebryci. To ich wyróżnianie było najważniejsze. Dowiedziałam się o nagrodach dla Małgorzaty Sochy, Joanny Horodyńskiej, Filipa Bobka, Radzimira Dębskiego, Dody i Moniki Olejnik. Poczułam lekki niesmak. O młodych projektantach, fotografach, modelkach i blogerach nie napisał i nie mówił nikt. Sukienka Dody okazała się zdecydowanie ważniejsza od świetnych kolekcji przygotowanych przez naszych młodych designerów. Dlatego też ten tekst będzie o nich i wyłącznie o nich. Tak dla równowagi. O Oskara dla projektanta walczyli Kamila Gawrońska-Kasperska (wywiad z designerką opublikowaliśmy w poprzednim numerze Dilemmas Magazine), Aleksandra Kawałko, Alicja Antoszczyk, Jacek Kłosiński Hyakinth i Sophie Kula. Każdy z nich zaprezentował premierową kolekcję opartą na kilkunastu sylwetkach. Laureatką została Aleksandra Kawałko. Jej propozycja zatytułowana „Moonlights” inspirowana, zgodnie z wymogami konkursu stylem metropolii oraz blogami street fashion, oparta została o szarości i czernie, które projektantka przełamała ostrą żółcią. Elementem dekoracyjnym ubrań były wyraźnie eksponowane zamki błyskawiczne, widoczne zwłaszcza w męskich kurtkach i płaszczach. Mnie osobiście podobała się „czarna” najnowsza kolekcja Kamili Gawrońskiej-Kacperskiej, osadzona, co typowe dla tej projektantki, na eksponowanej konstrukcji oraz fantazjach na temat odrealnionych sylwetek modelek. Jednak gdyby Dilemmas miał przyznawać tę nagrodę to trafiłaby ona w ręce zupełnie jeszcze nieznanej młodej designerki Alicji

MODĘ!) Po raz kolejny odbyła się w Warszawie gala Oskary Fashion, przygotowana przez Fashion Magazine. W tym prestiżowym konkursie nagradzani Są młodzi projektanci, fotografowie mody, modelki, najlepiej ubrani Polacy ze świata biznesu i showbiznesu, a w tym roku także, po raz pierwszy, blogerzy modowi. 106


DILEMMAS MAGAZINE

kolekcja Kamili Gawrońskiej-Kasperskiej fot adam kruczek

Antoszczyk, za kolekcję emanującą prostotą, wykorzystującą właściwości materiału i niebanalne zestawienia kolorystyczne, która mnie i Anię Lasmanowicz, z którą oglądałam pokaz, po prostu uwiodła. Będziemy bacznie obserwować dalsze poczynania Alicji, przewidując jej szybką karierę. Wśród fotografów nagrodę zdobył Adam Pluciński, który opublikuje sesję w letnim Fashion Magazine. Pozostali nominowani to Magdalena Ławniczak i Sonia Szóstak. Dilemmasową faworytką była ta ostatnia, choć przyznać trzeba, że poziom wszystkich zaprezentowanych sesji

modowych nie był zbyt wysoki, co zapewne nie ułatwiało jurorom wyboru. Publiczności natomiast nie ułatwiała wyrobienia sobie własnego poglądu na twórczość fotografów prezentacja ich mini-wystaw, zorganizowana w bocznej, słabo ogrzewanej i diabelnie niedoświetlonej salce, do której trzeba było przebijać się przez tłum, stosy walającego się, pobitego szkła i resztek rozdawanego sushi. Ten, komu udało się obejrzeć ekspozycję zdjęć, wykazał się prawdziwą determinacją. Najlepszą oskarową modelką okazała się Hania Koczewska. Jury wyboru dokonało słusznego, choć stawka była wyrównana, a żadna z dziewcząt tak naprawdę nie porażała wybiegową osobowością. Najlepszym blogerem okazał się Wojciech Szarski, autor bloga Macaroni Tomato o klasycznej męskiej elegancji. Nagroda nie zaskoczyła, bo tak niewielu jest entuzjastów męskiej mody, którzy do tego kompetentnie się o niej wypowiadają, że nie dziwi, iż laur powędrował do rąk faceta. Jego konkurentkami były autorki blogów: Charlize Mystery, Madame Julietta, Styledigger i Raspberry and Red. Gala Oskary Fashion była iście „galowa”. Organizatorom można zarzucić godzinne spóźnienie i zdecydowane eksponowanie celebryckich modowych osobowości (za którymi przecież jakże często stoją styliści). Więcej uwag można mieć do mediów i publiczności, dla których moda niewiele ma wspólnego z kulturą (na przykład kulturą zachowania), a przecież powinna mieć! Agnieszka Gniotek

137


zaprosili nas

(

Anna Halare

106

fot ADAM KRUCZEK


(Sygno

DILEMMAS MAGAZINE

wano

ewicz) Podziemne przestrzenie filii stołecznej Fabryki Trzciny mieszczące się przy Skwerze Hoovera wypełniło malarstwo i rysunki Anny Halareweicz, autorki znanej i cenionej przede wszystkim za ilustrację mody. Jej twórczość wielkoformatowa dla wielu może być zaskoczeniem. Fascynuje niezwykle wysublimowany, a czasem nieco perwersyjny nawet świat wyobraźni autorki, która drażni nasze zmysły kobieco delikatną estetyką, akcentowaną przedstawieniami o wcale niejednoznacznym wydźwięku.

Artystka inspiruje się zarówno traktowaną z dystansem modą, jak i wynikającymi z niej procesami psychologicznymi i społecznymi. Z jednej strony uczestniczy w rynku mody, tworząc zapadające głęboko w pamięć, zniewalająco piękne rysunki modnych ubiorów, z drugiej ukazuje psychozę fashion victims, obsesję najnowszych trendów i wyniszczający człowieczeństwo kult sztucznego wizerunku. Na wystawie znalazły się prace z ostatniego okresu twórczości artystki, sygnalizujące już nadchodzącą, delikatną zmianę w jej malarstwie. To największa do tej pory prezentacja prac Anny Halarewicz, ukazująca pełne spektrum jej poszukiwań: od niewielkich ilustracji wykonywanych piórkiem i tuszem na papierze, po wielkoformatowe obrazy malowane farbami akrylowymi. Wielbiciele jej malarstwa po raz kolejny będą mogli z nim obcować podczas Nocy Młodych Zdolnych 3. W warszawskiej Królikarni zobaczymy przede wszystkim malarstwo artystki w nowym kontekście pałacowych wnętrz. (ag)

139


sztuka

W a ż n y moment Fotografia partnerowała modzie niemal od swoich początków. Kiedy tylko czas naświetlania kliszy skrócił się na tyle, że model nie musiał w celu uzyskania zdjęcia tkwić kilka minut nieruchomo (pomagały mu w tym specjalnie konstruowane podpórki) okazało się, że fotografia jest nieodzowna dla ukazania atrakcyjności strojów. Na potrzeby przemysłu modowego pracować zaczęli najwybitniejsi fotografowie, a bogato ilustrowane czasopisma poświęcone tej tematyce błyskawicznie zwiększały nakłady.

Cecil Beaton Fashion ok. 1935, odbitka srebrowa, 24x18 cm © Cecil Beaton Archive, Sotheby’s, Museum Ludwig Köln / Fotografische Sammlung (Sammlung Gruber)

140


DILEMMAS MAGAZINE

Dramatyczne doświadczenia I wojny światoMoments in Glamour. Photographs of Society, wej, które wstrząsnęły nie tylko Europą, miały Artists and Fashion in the Twentieth Century”. na modę ogromny wpływ. Świat chciał odrea- Niewielką, ale zawierającą same zapierające gować koszmar, zmieniła się obyczajowość, dech, fotograficzne perły, będące ikonami, postępowała emancypacja kobiet, które zaktórych wpływ na fashionowe zdjęcia i twórczęły pracować zawodowo, uprawiać sporty, ców jest niezaprzeczalny do tej pory. Inspirują mieć własne pieniądze. Wtedy na modową one kolejne pokolenia fotografów na całym arenę wkroczyło drugie pokolenie fotografów, świecie, są punktem odniesienia fotografii faktóre stanęło shion, zdjęć stuprzed poważnym dyjnych czy porwyzwaniem. tretów celebrytów. Musieli określić Pod względem stosunek fotoestetycznym kongrafii do mody. cepcje najwybitSwoją twórczoniejszych fotograścią odpowiefów modowych dzieć na pytanie, międzywojnia znaczy fotografia cznie się od siebie mody ma być różniły. Cecil Bearealistycznym jej ton był mistrzem przedstawieniem, inscenizacji w duw którego cenchu teatralnym. trum ma istnieć Używał efektowwyłącznie sam nych materiałów, strój, czy też woltakich jak lustrzano fotografom ne tafle czy celoswoją kreatywną fan, tworząc z nich koncepcją łamać wyszukane tła te ilustracyjne i kulisowo rozplanakazy. nowaną przesNajwybitniejsi trzeń planu zdjęfotografowie ciowego. Jego tego czasu, tacy koncepcje z lat Horst P. Horst Hände, Hände… jak Cecil Beaton, 30. skrzą się bo1941, odbitka srebrowa, 35,2x27,5 cm George Hoyningactwem i są prze© R. J. Horst for Horst P. Horst, New York, gen-Huene, Horst ładowane detalami. Museum Ludwig Köln / Fotografische Sammlung (Sammlung Gruber) P. Horst czy Irving To czysty surrealPenn postawili na izm. Na przeciwkreację własną. Stworzyli niezwykłe zdjęcia, nym biegunie plasuje się stylistyka Horsta P. dalece wykraczające poza ilustrację mody. Horsta, inspirowana klasyczną grecką rzeźbą, Przeszli tym do historii: i fotografii, i mody. operująca ostrym, kontrastowym światłem Muzeum Ludwiga w Kolonii, posiadające wydobywającym modela z tła. Jego zdjęcia w swoich zbiorach jedną z najznakomitszych nie epatują sztucznością, są szczere w koni największych kolekcji fotografii, poświęciło wencji udawania. Fotograf dystansował się im niewielką wystawę zatytułowaną „Great od kreowanego świata, brał go w nawias

141


sztuka

Richard Avedon Modell mit Elefanten Paris, 1955, odbitka srebrowa, 24,2x19,4 cm, © Richard Avedon Incorporated, New York, Museum Ludwig Köln / Fotografische Sammlung (Sammlung Gruber)

umowności bajki zwanej modą. Świat inspiracji Beatona i Horsta P. Horsta czyli surrealizm i starożytność, łączył w swoich fotografiach George Hoyningen-Huene. Swoje zdjęcia budował w oparciu o wyważoną kompozycję i równie wyważone oświetlenie. Odmienną koncepcję w fotografii mody stosował Irving Penn. Dla niego najważniejszy był człowiek. I choć stworzył niezapomniane kadry prezentujące niezapomniane stroje, to i tak każde jego zdjęcie jest przede wszystkim portretem oddającym w niezwykle wysublimowany sposób osobowość modela. Wszyscy wymienieni fotografowie pracowali w latach 20. i 30. dla najważniejszych świato-

142

wych pism modowych. Ich zdjęcia regularnie publikowane były na łamach Vogue’a i Harper’s Bazaar. Dziś modę tego okresu pamiętamy przez ich pryzmat. Podobnie jak twarze ówczesnych celebrytów m.in. Marleny Dietrich czy Audrey Hepburn. Agnieszka Gniotek Great Moments in Glamour. Photographs of Society, Artists and Fashion in the Twentieth Century Muzeum Ludwiga, Kolonia Wystawa czynna do 4 września 2011 r.


DILEMMAS MAGAZINE

Angus McBean Audrey Hepburn 1951, odbitka srebrowa, 29,1x23,5 cm, © Angus McBean Estate, Debenham, Suffolk; Museum Ludwig Köln / Fotografische Sammlung (Sammlung Gruber)

143


sztuka

Historie

nie mieckie Neo Rauch należy niewątpliwie do czołówki współczesnych malarzy. Nie ma co kryć – jest modny. Potwierdzają ten status i Wielkie wystawy w prestiżowych galeriach, i spektakularne sprzedaże za niebanalne kwoty na prestiżowych targach sztuki, i obecność w niemniej prestiżowych kolekcjach prywatnych i publicznych. Znaczący przegląd jego twórczości oferuje nam obecnie ,warszawska Zachęta. Koniecznie należy się z nim zapoznać, choć malarstwo Raucha nie każdemu musi przypaść do gustu. Na czym polega fenomen artysty? Poza „tym czymś” co w sztuce jest nienazywalne i wymyka się precyzyjnej diagnozie, przyczyn racjonalnych jest kilka. Twórczość Neo Raucha jest malarsko dość konserwatywna, a więc w swoim pierwszym oglądzie pozornie zrozumiała dla każdego. To zwodnicze, bo już przy drugim rzucie oka napotykamy symbolikę, metafory i aluzje, które nie są ani oczywiste, ani czytelne. To jednak przydaje im pewnej tajemniczości i pozwala widzom na samodzielne interpretacje. Estetyka jego prac osadzona jest w malarstwie historycznym, a przynajmniej history-

144

Neo Rauch Cross 2006, kolekcja prywatna, dzięki uprzejmości Galerie EIGEN + ART Leipzig / Berlin and David Zwirner, New York fot Uwe Walter

cyzującym, z odniesieniami do wielu wybitnych poprzedników, z których spuścizny Rauch świadomie czerpie, nadając jednak obrazom silnie autorskie piętno. W jego malarstwie widoczne są także wpływy niemieckiego ekspresjonizmu i symbolizmu. Nie bez znaczenia dla odbioru prac artysty jest też jego biografia – malarza urodzonego w NRD, wcześnie osieroconego, zawsze silnie identyfikującego się z niemieckością, własnym narodem, jego historią oraz przynależność do powszechnie docenianej Szkoły Lipskiej. Obrazy Raucha, utrzymane przeważnie w jaskrawej kolorystyce, figuratywne, rozgrywają się w kilku zachodzących na siebie płaszczyznach. Wyjątkowa pozycja Neo Raucha na scenie artystycznej jest wynikiem znakomitej umiejętności odkrywania europejskiej mitologii oraz obrazu człowieka, a także, a może przede wszystkim, rozwijania tych tematów na wiele różnych sposobów. Wystawa Neo Raucha w Zachęcie jest  pierwszym tak szeroko zakrojonym przeglądem malarstwa tego wyjątkowego artysty. Pokaz obejmuje blisko 30 prac powstałych w latach 1993- 2011.  (ag) Neo Rauch Begleiter. Mit realizmy Zachęta Narodowa Galeria Sztuki Warszawa, pl. Małachowskiego 3 Wystawa czynna do 15 maja 2011 r.


DILEMMAS MAGAZINE

Zwierzęca konsumpcja

z bananem w tle Najstarsze i najnowsze prace jednej z najbardziej intrygujących polskich artystek współczesnych - Natalii LL, pokazują ciągłość rozwoju najważniejszych wątków w jej twórczości. Podróż po tym fascynującym dorobku rozpoczynamy od lat 70., kiedy artystka była związana z działalnością grupy twórczej Galeria Permafo. Jednym z pojęć ważniejszych dla sztuki Natalii LL jest konsumpcja. To hasło pojawiło się w latach 1972-1975 w tytułach prac określanych jako „Sztuka konsumpcyjna” i „Sztuka postkonsumpcyjna”. Były to serie fotografii i filmy ukazujące twarze kobiet zjadających w ostentacyjny sposób banany, parówki i kisiel. W 2007 r. artystka zaczęła realizować cykl prac zwanych „Futrzasta włochatość” i „Miękkość dotyku”, które oparte są na przetwarzaniu fragmentów jej wcześniejszych dzieł, powstałych w latach 1977-1978 jako cykl „Sztuka zwierzęca”. Były to inscenizowane fotografie ukazujące autorkę pozującą do kamery, wpół leżącą na kanapie i częściowo zakrywającą futrem nagie ciało. Zwierzę - sprowadzone do futrzanego odzienia – jawi się tu jako luksusowa maskotka, źródło przyjemności, bezpieczny ekstrakt natury w sztucznym, stworzonym całkowicie przez człowieka środowisku.

Natalia LL z cyklu Aksamitny terror III fotografia barwna fot Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Z kolei okryte futrem ciało kobiety też można uznać za reprezentację pierwiastka zwierzęcego, podobnie sprowadzonego do roli gadżetu podporządkowanego kryterium luksusu i przyjemności. Najnowsze prace wykorzystują fragmenty dawnych. W efekcie powstaje coś w rodzaju mandali, w której kształty włosia i jego barwne odcienie budują rytmiczne i dynamiczne układy z wyraźnie zaznaczającymi się osiami kompozycji. Zdają się mówić o tym, że świat zbudowany jest z pulsującej zwierzęcej materii. (ag) Natalia LL „Opera Omnia” Muzeum Narodowe, Wrocław pl. Powstańców Warszawy 5 Wystawa czynna do 3 maja 2011 r.

145


sztuka

F

O

T

Dziesiątka

O

Jubileuszowy, 10 już Fotofestiwal w Łodzi, w tym roku odbywać będzie się pod hasłem Out of Mind & Out of Life & Out of Space / poza umysłem & poza życiem & poza przestrzenią. Jego bardzo bogaty program określą przede wszystkim dwie wystawy kuratorskie oraz ekspozycja w przestrzeni miejskiej, kilkanaście pokazów indywidualnych, przegląd szkół fotograficznych, przegląd portfolio i różnorodne wydarzenia towarzyszące. Nowością bieżącej edycji będą spotkania autorskie prezentujące najmłodsze pokolenie polskich artystów.

Erwin Olaf Le Dernier Cri - Portrait wystawa Out Of Mind

Główne wystawy programu przygotowali kuratorzy Celina Lunsford, Nina Kassianou i Krzysztof Candrowicz. Obie - Out of Mind i Out of Life, wyrosły z zainteresowania człowiekiem, jego relacją ze współczesnym światem, społeczeństwem i samym sobą. Opowiadają o funkcji i sposobach tworzenia alternatywnych rzeczywistości oraz granicach, jakie stawia człowiek między tym, co wykreowane, a tym, co rzeczywiste. Kluczem do zrozumienia wystawy Out of Mind staną się terminy „obsesja”, „iluzja” i „fantazja”. Znajdziemy tu m.in. prace takich fotografów, jak Erwin Olaf i Levi van Veluw. Wystawa Out of Life to studium socjologiczne, w którym artyści poruszają tematy alienacji, samotności i ucieczki. Galerią Programu Grand Prix stanie się przestrzeń miejska - Stary Rynek i Park Staromiejski w Łodzi. Spotkamy tu wystawy aż 11 autorów z całego świata. Wśród pokazów towarzyszących znajdzie się kilka niezwykłych premier, w tym najważniejsze - specjalne projekty


DILEMMAS MAGAZINE

Levi van Veluw Ballpoints, Spirals wystawa Out Of Mind

147


sztuka

Maleonn King of the Ridiculous wystawa Out Of Mind

148


DILEMMAS MAGAZINE

Maurycego Gomulickiego i Alexeya Titarenko. Ciekawym kontrastem dla poetyckiej wizji miasta, jaką stworzył Titarenko, będzie wystawa Energia czasu. Archiwum Dalkii – nieprezentowany do tej pory zbiór fotografii powstałych w Łodzi w latach 1922– 1940, dokumentujących dynamicznie rozwijające się miasto i przebudowę łódzkiej elektrowni. Program imprezy uzupełnią, jak co roku, fotospacery, warsztaty i konkursy. Dziesiąte urodziny Fotofestiwalu zyskają swoją puentę w sentymentalną noc wspomnień, opowieści i oglądania starych albumów fotograficznych. Szczególnie oczekiwaną przez tych, którzy są z Fotofestiwalem od pierwszej jego edycji – jako uczestnicy, organizatorzy, sympatycy, czy po prostu widzowie, co roku czekający na to niezwykłe, fotograficzne święto. (ag)

10. Międzynarodowy Festiwal Fotografii Łódź, 5-15 maja 2011 r

149


Design

Nowo cześni nie od dziś!

Roman Modzelewski fotel z tworzywa sztucznego 1958

Ekspozycja „Chcemy być nowocześni!” przygotowana przez Muzeum Narodowe w Warszawie okazała się wystawienniczym hitem ostatnich miesięcy. Jej kolosalna popularność jest dowodem nie tylko na wysoką jakość polskiego designu lat 50. i 60., ale i na prawdziwy głód tego typu wystaw wśród stołecznej publiczności.

150


DILEMMAS MAGAZINE

Głód ten niewątpliwie spowodowany jest brakiem muzeum polskiego wzornictwa, czy jakiejkolwiek stałej wystawy poświęconej tej tematyce. Hasło zawarte w tytule pokazu to nie tylko diagnoza emocji środowiska projektantów w powojennej Polsce, to także postulat na dziś. Trudno przecież wyobrazić sobie nowoczesną stolicę któregokolwiek europejskiego kraju, pozbawioną placówki zajmującej się dokumentacją i prezentacją designu. Warszawie pod tym względem daleko do nowoczesności. Kto nie widział jeszcze ekspozycji w MNW, musi się śpieszyć. Dobiega ona końca. Za moment prezentowane obiekty znikną w niedostępnych (czasami nawet dla samych muzealników) magazynach zlokalizowanych, z braku lepszego miejsca, w podwarszawskim Pałacu w Otwocku Wielkim. Nie wiadomo kiedy znowu ujrzą światło dzienne. A powinny być pokazywane stale, bo lata 50. i 60. to jeden z najciekawszych okresów w polskim wzornictwie, architekturze wnętrz i sztuce użytkowej. Ekspozycja nie jest duża, choć przygotowana klarownie i ze smakiem, obudowana ciekawym programem edukacyjnym, wsparta świetnym promocyjnym filmem, przygotowanym przez telewizję DOMO (przynajmniej on na stałe powinien zagościć na stronie internetowej MNW). Znajdziemy na niej zarówno meble, jak i ich prototypy oraz wiele innych przedmiotów codziennego użytku, tkaniny, realizacje przemysłowe oraz plakaty reklamowe z kolekcji Muzeum Plakatu w Wilanowie. Ogółem ponad 180 obiektów, z których wiele kojarzymy jeszcze z domów naszych dziadków czy nawet rodziców. Wiele też z nich poszukiwanych jest na internetowych aukcjach i targach staroci. Swoista nostalgia za PRL-em powoduje masową chęć przywracania im świetności i zapraszania do naszych współczesnych mieszkań. Ich niewielkie gabaryty, elegancka forma, naprawdę nowoczesny design i funkcjonalność są przyczyną swoistego renesansu wzorów z lat 60.

Henryk Jędrasiak figurki „Sexbomba” 1959

151


Design

w pokoleniu, któremu PRL nie kojarzy się już z traumą osobistych doświadczeń, a „komuna” to co najwyżej wspomnienie lat 80. – szarych, biednych, brudnych, w których faktycznie wzorniczo nie działo się nic. Celem ekspozycji w MNW jest ukazanie specyficznego stylu dwóch pierwszych powojennych dekad, nazywanego często stylem form organicznych. Estetyka ta wywodzi się od Alvara Aalto, Eero Saarinena oraz Charlesa i Ray Eamesów. We wzornictwie pojawiły się wówczas formy o miękkich, asymetrycznych konturach przypominające świat oglądany pod mikroskopem. Ważnym odniesieniem dla designerów była sztuka abstrakcyjna, która znalazła swoje odzwierciedlenie w architekturze wnętrz. Możemy jej wpływ obserwować w tkaninach drukowanych, a także w unikatowej ceramice z tzw. szkoły sopockiej i wrocławskiej, których niejednolite szkliwa naciekowe przywodzą na myśl grubo kładzioną farbę. Te „typowe Pikasy”, które obecnie już nie śmieszą, a powodują pożądanie kolekcjonerów, osiągając coraz wyższe ceny. Jedną z istotnych tendencji tamtej epoki była fascynacja nowymi tworzywami. Dzięki rozwijającej się technologii, która dawała projektantom nieznane wcześniej możliwości, można było tworzyć meble o wyrafinowanej formie z nowoczesnych mas plastycznych. W Polsce syntetyki były trudno dostępne, ale jednak kilku projektantom, m.in. Romanowi Modzelewskiemu czy Czesławowi Knothemu udało się, wbrew przeciwnościom, tworzyć pod koniec lat 50. fotele i krzesła z tych materiałów. Fotele Modzelewskiego odtwarzane obecnie bardziej masowo, jako repliki, mimo znacznej ceny, cieszą się dużym zainteresowaniem i zdobią niejedno prywatne i publiczne wnętrze projektowane w XXI w. Podobnie poszukiwane są autentyczne szkła Zbigniewa Horbowego czy ceramika projektu Lubomira Tomaszewskiego. Krzesła Teresy Kruszewskiej i Marii Chomętowskiej – „Muszelki” i „Płucka” to już ikony polskiego

152

designu, nie do dostania na żadnej aukcji w domu aukcyjnym, nie mówiąc już o internecie czy antykwariatach. Takich „smaczków” w Narodowym znajdziemy więcej, dużo więcej, choć powtórzyć trzeba, że wystawa wcale nie jest duża, i raczej pobudza apetyt na design, niż zaspokaja konkretny na niego głód. Nienasyconym pozostaje przeglądanie starych roczników pism „Projekt” i „Ty i Ja” – do wyszperania na antykwarycznych półkach i do wieczornej kontemplacji bez znudzenia – to klasyki graficznego projektowania najwyższej próby, pod wieloma względami aktualne i inspirujące do dziś. Agnieszka Gniotek Chcemy być nowocześni! Polski design 1955-1968 z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie Muzeum Narodowe, Warszawa al. Jerozolimskie 6 Wystawa czynna do 17 kwietnia 2011 r.

Zbigniew Horbowy wazony-butle z barwnego szkła 1960-61


DILEMMAS MAGAZINE

Teresa Kruszewska krzesło ze sklejki „Muszelka” 1956

153


DESIGN-aukcja

Gratka dla złakn Niezwykłe połączenie historycznych już mebli i współczesnego designu przygotowało dla koneserów dobrego projektowania warszawskie Muzeum Narodowe. We współpracy z Beza Projekt kuratorzy wyselekcjonowali muzealne meble biurowe pochodzące z lat 50. i 60., poprosili też warszawiaków, aby podzielili się z Muzeum takimi sprzętami, które już nieużywane, spoczywają gdzieś w ich piwnicach czy na strychach. Duet projektantek z Bezy czyli Anna Łoskiewicz-Zakrzewska i Zofia Strumiłło-Sukiennik poddał sprzęty liftingowej obróbce i autorskim uzupełnieniom. Tak przygotowane mebelki będziemy mogli kupić na aukcji, która odbędzie się w gmachu głównym Muzeum 14 kwietnia 2011 r. o godz. 18.00. Ceny wywoławcze na razie owiane są tajemnicą, ale mają być przystępne. Muzealnicy liczą jednak na zażartą licytację, gdyż całkowity dochód z aukcji przeznaczony jest na rzecz muzealnego Ośrodka Wzornictwa Nowoczesnego, m.in. na zakup obiektów do kolekcji. Aukcji mebli towarzyszy licytacja plakatów z lat 50. i 60. pochodzących ze zbiorów Teatru Dramatycznego w Warszawie. Dochód z niej, dla odmiany, wzbogaci fundusz Domu Aktora w Skolimowie. Cała akcja to jedno z wydarzeń towarzyszących uroczystemu finisażowi wystawy „Chcemy być nowocześni!”, która trwa właśnie w MNW i cieszy się ogromną popularnością. W programie finisażu także zlot samochodów zabytkowych, koncerty, wykłady i pokazy filmów. Szczegółowy harmonogram wydarzeń na www.mnw.art.pl (ag)

154


DILEMMAS MAGAZINE

nionych designu

meble z lat 50. i 60. przed lifitngiem co wyczaruje z nich Beza Projekt zobaczymy na aukcji

155


DESIGN

o o b o ta R B Bra

Tak nazywa się rodzina siedzisk zaprojektowanych przez MOWOstudio. To taborety inspirowane wprost bobrzą robotą, której efekty napotykamy spacerując po nadbrzeżnych łąkach. Urzekają swoją naturalnością, choć mnie uwodzą najbardziej w wersji odnaturalizowanej czyli barwionej ostrym kolorem. Są ekologiczne w wyrazie i materiale. Spełniają wszystkie postulaty unikatu, gdyż tworzy się je ręcznie. Każdy z nich ma jednostkowy, niepowtarzalny charakter. Nadają się doskonale do naszych niedużych wnętrz, są wygodne, i do siedzenia, i do przestawiania, a więc funkcjonalne. Mocne wybranie materiału nie wpływa ujemnie na ich stabilność i wytrzymałość, a wizualnie je wyszczupla i odejmuje zbędną masę. Generalnie pasują niemal do każdej przestrzeni czy jest ona urządzona nowocześnie czy rustykalnie. MOWOstudio to bardzo młoda, bo działająca od 2010 r. spółka designerska, tworzona przez Monikę Elikowską-Opalę i Wojtka Opalę, absolwentów poznańskiej ASP. MOWO ma już jednak na koncie kilka nagród, przyznanych przede wszystkim za meble łazienkowe – umywalki dla dzieci projektowane dla firmy Marmorin oraz prysznico-wannę docenioną w konkursie SPA-ART 09/10. (ag)

156

Bobra robota! - drewno brzozowe i lipowe, wykończenie drewnem naturalnym lub malowane na kolor śr. 28-35 cm, wys. 43 cm


Gabinet marzeń Pretekstem do rekomendacji zestawu mebli gabinetowych Tess autorstwa Tomka Augustyniaka jest tytuł Designera Roku 2010, przyznany projektantowi przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego w ramach konkursu „Dobry Wzór” i związana z tą nagrodą wystawa, czynna w iwp do 10.04.2011 r.

DILEMMAS MAGAZINE

Tess to awangarda i klasyka w jednym. Modernizm wpasowany w art deco. To sprzeczność, która znalazła równowagę dzięki zaskakującemu połączeniu ostrej formy blatu biurka i łagodnej linii boków, czy kubistycznemu kształtowi szaf zrównoważonemu miękką formą nadstawki. Całość zyskuje niebanalny wygląd dzięki zestawieniu ze sobą nowoczesnych materiałów: okleiny dębowej lub wenge ze stelażem ze stali nierdzewnej. Jest w nich lekkość i masywność jednocześnie pozwalająca oswoić miejsce pracy, uczynić je przytulnym, a jednocześnie zachować jego odpowiednią rangę. Tomasz Augustyniak jest absolwentem poznańskiego Wydziału Architektury i Wzornictwa Przemysłowego. Ma na swoim koncie ponad 170 projektów wdrożonych do produkcji, udział w kilkudziesięciu wystawach w Polsce i za granicą oraz kilkanaście nagród w konkursach wzorniczych. Projektował meble m.in. dla takich firm jak Comforty, Noti, PROFIm czy Meble Vox. (ag)

Augustyniak jest autorem wielu intrygujących i nagradzanych mebli, w tym mojego ulubionego zestawu Fado (fotel + podnóżek) oraz kultowego już zdecydowanie szezlongu Mono. Tess to komplet z innej bajki – wyposażenie biurowego gabinetu, które będzie też doskonale funkcjonować w nowoczesnym, a zacisznym pokoju do pracy, pod warunkiem, że nasza domowa przestrzeń jest znacznych rozmiarów, a sami dysponujemy niebanalnym budżetem na jej urządzenie.

Gabinet TESS producent: Mikomax projekt: Tomasz Augustyniak materiał: nogi szaf i biurek - sklejka klejona okleinowa, elementy proste - płyta wiórowa okleinowana elementy metalowe - stal nierdzewna kolory: dąb bielony (w opcji z zebrano) wenge exotic

157


DESIGN

koko

Seria mebelków Koko Biura Kreacja inspirowana jest nieprzewidywalnymi eksplozjami dziejącymi się W naturze. Ich koncepcja oparta jest na kontraście w relacjach między formami statycznymi i dynamicznymi, pionowymi i poziomymi, stabilnymi i niestabilnymi, proporcjonalnymi i nieproporcjonalnymi... Jako jej przykład wybrałam Koko - stolik, który wydał mi się najbardziej intrygujący, dzięki prostocie i niespodziewanej interwencji koloru. Stolik ciekawi i zadziwia, ale spełnia też oczywiście swoją podstawową funkcję - jest użyteczny i wygodny. Jego pozioma płaszczyzna posiada wycięte wzory, pomalowane od wewnątrz na kolor różowy. Otwory poprzez swoją barwę i nieregularne rozmieszczenie, nadają mu nowoczesny kształt, wyglądem nawiązujący do współczesnej architektury.

158

Konstrukcja mebla oparta jest na szeregu solidnie zamontowanych listew z jednej strony, i płycie z otworami z drugiej. Biuro Kreacja tworzą Sylwia Kowalczyk-Gajda i Dorota Terlecka, absolwentki ASP w Łodzi, które obecnie pracują w Trójmieście. Projektują meble i architekturę wnętrz. Mają na koncie wyróżnienie w konkursie Meble Plus dla Młodego Projektanta Roku 2010. (ag) Stolik Koko: lakierowany dąb wcięcia malowane farbą akrylową dostępny w Mesmetric (Gdynia) i Indivi Design Squad (Warszawa)


TANIAMODA

MO

KI

sukienka Zuo Corp 350 zł buty Top Shop 369 zł okulary River Island 69 zł

160


ODAna każdą

DILEMMAS MAGAZINE

IESZEŃ fotograf adam kruczek asystent fotografa Grzegorz Mikrut wizaż Sylwia Skrzyńska / Zen Place stylistki Patrycja Pftzet Iwona Łęczycka / f-bazar) modelki Zuzanna Paula / Rebel Models studio WarszawSka Szkoła Reklamy

„Tania moda” to hasło szczególnie bliskie redakcji Dilemmas Magazine. Zapewne dlatego, że każda z nas boryka się na codzień z problemami „znaczących” modowych wydatków. Towarzyszyło pismu u jego zarania, a i obecnie, kiedy Dilemmas postawił na młodych projektantów, jest dla nas nadal ważne. Zwłaszcza, że te dwie koncepcje wcale się nie wykluczają. Młode polskie projektowanie, wbrew temu co sądzą niektórzy, wcale nie jest drogie. Ceny wyjątkowych, jednostkowych kreacji spod igły naszych rodzimych „młodych zdolnych” często są porównywalne do cen ubrań w sieciowych sklepach, tyle że przed przeceną. Każda z nas ma problem z tym, w co się ubrań. A także - za co. W poprzednim numerze rozpoczęliśmy rubrykę będącą serią podpowiedzi atrakcyjnych stylizacji kosztujących mniej niż 100, 500 i 1000 zł. Kontynuujemy cykl. Tym razem poprosiliśmy o propozycje dwie stylistki: Iwonę Łęczycką i Patrycję Fitzet. Obiecujemy, że ten dział Dilemmasa nie będzie adresowany wyłącznie do kobiet. Już wkrótce propozycje dla męskiej połowy naszej populacji.

161


TANIAMODA

leginsy Joanna Paradecka 70 zł buty seconhand 10 zł spódnica seconhand 11 zł T-shirt Zara seconhand 5 zł okulary 3 zł

162


za10

DILEMMAS MAGAZINE

spódnica secondhand 18 zł bluzka secondhand 20 zł torebka secondhand 15 zł pasek Zara 49,90 zł

163


TANIAMODA

kombinezon Top Shop 285 zł opaska Joanna Paradecka 100 zł torebka 39,90 zł Leginsy seconhand 5 zł buty Top Shop Allegro 60 zł

164


za 50

DILEMMAS MAGAZINE

marynarka HI 120 zł legginsy Zara 99 zł buty Secondhand 40 zł torba Parol design 180 zł

165


TANIAMODA

marynarka Zuo Corp 490 zł spódnica skórzana seconhand 15 zł bluzka Zara 169 zł pilotka Top Shop 150 zł rajstopy 15 zł torebka Mango outlet 20 zł bransoleta seconhand 5 zł buty New Look 150 zł

165


a100

DILEMMAS MAGAZINE

sukienka Bohoboco 890 zł torba Secondhand 30 zł naszyjnik Secondhand 35 zł buty Secondhand 40 zł

167


BLOG

Fantasm

Pochodzi z Polski. Była w Czechach, Szkocji, Anglii, Francji, Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Chinach, Indonezji, Kambodży, Hong Kongu, Australii, Singapurze, na Kostaryce, Bali i w Nowej Zelandii. Obecnie mieszka w Kuala Lumpur (Malezja) i pracuje jako brand manager w jednej z amerykańskich firm. Tańczy, ćwiczy jogę, nurkuje i podróżuje. Osobowość niesamowita. Wywiera wrażenie. Zawodowo - profesjonalistka w każdym calu.

132

Jest powszechnie szanowaną bizneswoman. W pracy kieruje się logiką. Ma zmysł organizacyjny, jest zaradna i przedsiębiorcza. Prywatnie... od 6 lat projektuje i tworzy biżuterię. Jest instruktorem w Artbeads. com, a także organizuje własne „Jewelry Making Class”. Jej pasja wyrosła z połączenia talentu artystycznego, wyczucia stylu oraz silnego poczucia indywidualizmu. „Uważam, że dodatki są najważniejsze w stroju kobiety” – mówi. „Rzadko jednak mogłam znaleźć coś, co odpowiadałoby mi w 100%. Zaczęłam sama projektować biżuterię, aby zawsze mieć konkretnie to, co jest mi potrzebne. Lubię oryginalność i rzeczy podkreślające osobowość. Nie znoszę masowej produkcji.” To co stworzy, rozdaje rodzinie i znajomym. Wykazuje się przy tym empatią dorównującą jasnowidztwu. Zawsze stara się stworzyć coś, co będzie oddawało charakter i temperament obdarowywanej osoby. In-

spirują ją galerie sztuki i bogactwo przyrody, a przede wszystkim ludzie i kultura, jaką tworzą. Nie ulega modzie. Nie chodzi razem z tłumem. Jej motta to: „Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli” /Marek Aureliusz, „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” /Wisława Szymborska oraz cytat charakterystyczny dla silnych osobowości – „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Życie traktuje jak wielką przygodę. Rozko-szuje się każdą uncją mądrości, którą ofiarowuje jej świat. Pełna pasji optymistka, roztańczona indywidualistka, ambitna profesjonalistka oraz uczuciowa i towarzyska dusza. Przedstawiam Wam Justynę Jastrzębską www.jewelryclassroom.com opracowała Justyna Zborowska


g ma orium kalejdoskopowe

emporium

133


ONA i SESJA

fotograf Grzegorz Mikrut / Warszawska Szkoła Reklamy asystent fotografa Adam Kruczek stylizacja Paulina Klepacz wizaż Małgorzata Bałdowska Aleksandra Kudzin SWiCH Szkoła Wizażu i Charakteryzacji fryzury Sylwia Skrzyńska / Zen Place modelki Klaudia Irina / Rebel Models miejsce Salon Zen Place Warszawa ul. Miklaszewskiego 5 Klaudia sukienka Zara 149 zł Irina sukienka H&M 199 zł

170


ONA

DILEMMAS MAGAZINE

171


SESJA

Irina sukienka H&M 129 zł gorset H&M 99 zł naszyjnik H&M własność stylistki pudrowe botki DeeZee 109 zł

172


DILEMMAS MAGAZINE

Klaudia sukienka Bartosz Malewicz 1499 zł bransoletka ZENPLACE Sylwia Skrzyńska

173


SESJA

174


DILEMMAS MAGAZINE

Irina bluzka New Look 119 zł pasek Vero Moda spódnica Vintage pierścionek H&M 19,90 zł

175


SESJA

Klaudia sukienka vintage gorset H&M 129 zł Irina bluzka New Look 99 zł spódnica Fanfaronada korale H&M 24,90 zł toczek Paper Cats

176


DILEMMAS MAGAZINE

Klaudia t-shirt H&M 79 zł żakiet Pull&Bear własność stylistki spódnica H&M 149 zł buty New Look 129 zł Irina T-shirt H&M 59,90 zł naszyjnik Paulina Klepacz sweterek H&M 79,90 zł spódnica vintage buty Hego’s&Irregular Choice 449 zł


SESJA

178


DILEMMAS MAGAZINE

Irina sukienka Joanna Paradecka żakiet vintage pasek własnośc stylistki naszyjnik Stero 49,99 zł buty Hego’s&Irregular Choice 449 zł

179


SESJA

Klaudia gorset H&M 149 zł kołnierz z piór Gavel Grzegórski spódnica H&M 129 zł buty DeeZee 129 zł

180


DILEMMAS MAGAZINE

Irina sukienka Zara 169 zł maska ZENPLACE Sylwia Skrzyńska bransoletka H&M 39,90 zł


SESJA

Klaudia sukienka Agata Krajewska Irina sukienka Agata Krajewska bransoletka H&M 39,90 zł

182


kupon www.zenplace.pl

% 10 artZen czyli autorska kolekcja Zenplace

Sylwii Skrzyńskiej Pojedyncze

projekty dodatków.

10 % rabatu na hasło Dilemmas Magazine



Dilemmas Magazine 09 / kwiecień maj 2011