Issuu on Google+

Barbara Orzechowska:

Bogdan Wołkowski:

W naszym kraju publiczność stała się bardziej świadoma

Szybko dotarło do mnie, że zostałem mistrzem

nr 9(9)2012

GOD'S SON


fot. www.rmf.fm

fot. Facebook - poseł John Godson

kulturoskopia

Teraz polska muzyka. Rozmowa z koordynatorem Festiwalu Sacrum Profanum Barbarą Orzechowską................................4 polityzacja

Całe moje życie jest misją. Rozmowa z posłem Johnem Godsonem........................................8 Świeckość, równość, nowoczesność. Rozmowa z Mateuszem Burzawą................................................14 socjoliza

Czarodziej z krainy łuz. Rozmowa z Bogdanem Wołkowskim.......................................17 Redaktor naczelny: Kuba Dobroszek Zespół: Jakub Cieśla, Mateusz Kuśmierek, Piotr Tomala, Michał Wróblewski Stali współpracownicy: Karolina Jaskólska Projekt graficzny: Jakub Cieśla Projekt okładki: Karolina Skulska Zdjęcia członków redakcji: Adam Gutkowski Adres redakcji: ul. Dworska 7, 43-418 Pogwizdów, 602 644 053 redakcja@detalks.pl

2

www.detalks.pl


Dzień dobry, witam

Wiara > Wiara?

Dobroszek Dobroszek: Kuba, czym dla Ciebie jest religia - dodatkiem czy fundamentem? Cieśla: Jest zdecydowanie czymś osobistym. Niestety często w naszym kraju staje się wyznacznikiem polskości. Mówię tu oczywiście o religii katolickiej. Polskość i religia katolicka, w wypadku naszego kraju, od bardzo dawna są ze sobą bardzo ściśle powiązane. To prawda i nie można tego negować. Gdyby nie katolicyzm, nie byłoby najprawdopodobniej wolnej Polski. Nie byłoby też kultury europejskiej. Boli jednak to, że często skrajnie prawicowy światopogląd wyklucza - Polaka - patriotę - niekatolika. Tak, z tym, że mnie chyba bardziej boli, że środowiska mniej przyjazne polskiej prawicy, uważają katolików, zwłaszcza tych bardziej gorliwych, za oszołomów, którzy nie powinni mieć prawa głosu w debacie publicznej. Przesadnie eksponowany ateizm czy agnostycyzm staje się gorszy od fundamentalizmu religijnego. Moim zdaniem ani jedni, ani drudzy nie powinni na siłę przekonywać do swoich racji. Dlatego ja wolę się zajmować, według mnie, ciekawszymi tematami. Na przykład muzyką. Uważasz, że wiara nie jest ciekawa? Jest bardzo ciekawa. Jeśli służy dobrym celom. Niestety na każdym kroku przekonujemy się, że często tak nie jest. Szczególnie jeśli chodzi o antagonizmy pomiędzy wyznawcami różnych religii. Rację przyznam Ci połowicznie. Powinniśmy przekonywać się do swoich racji, ale nie w tak nachalny sposób, jak robią to Jehowi. Mogę kogoś zachęcać do katolicyzmu, pokazać Pismo Święte, opowiedzieć kilka historii, pod warunkiem, że nie robię tego nachalnie, bez szacunku do drugiej osoby. Wtedy, moim zdaniem, sytuacja nie różni się wiele od tej Twojej "ciekawszej" muzyki - też przekonujesz innych do swoich ulubionych artystów, np. puszczając ich płyty. Kaliber mniejszy, forma - ta sama.

www.detalks.pl

Cieśla Jakoś nie widzę Ciebie jako krzewiciela wiary. Również nie lubię fanatyzmu w kwestii muzyki. Tu też powinien być „ekumenizm”. W zasadzie tę sytuację możemy przenieść na każdą płaszczyznę i prorokuję, że dojdziemy do oklepanego frazesu, że o gustach się nie dyskutuje. Zależy co rozumiesz przez pojęcie "krzewiciel wiary" - jeśli to, że co tydzień będę Cię namawiał do czytania Biblii i chodzenia do kościoła, to też siebie nie widzę. Natomiast jeśli do bycia "krzewicielem wiary" wystarczy poparcie akcji "Nie wstydzę się Chrystusa" i noszenie t-shirtów z napisem "kocham dziewczyny, które kochają Jezusa", to myślę, że sprawdziłbym się nieźle. Nigdy nie widziałem Cię w takim T-shircie. Na koszulkach dominują u Ciebie jednak tematy okołomuzyczne. Przykład koszulki z napisem "Kocham dziewczyny, które kochają Jezusa" miał obrazować fakt, że, moim zdaniem, jednym ze skuteczniejszych i uczciwszych sposobów na zachęcenie do swojej wiary jest po prostu publiczne, nienachalne świadectwo. Jednocześnie chciałem pokazać się jako osoba oczytana, odwołując się do felietonu Szymona Hołowni z ostatniego numeru "Wprost". Ja niestety ostatni tydzień spędziłem czytając pewien fioletowy podręcznik. Zgodzę się, że to jest dobry sposób. Niestety nie jest szeroko wykorzystywany. Z drugiej strony, czy wyobrażasz sobie osoby chodzące z koszulkami "Kocham dziewczyny, które nie kochają Jezusa" to już jednak jest nachalne. Gdzie w takim razie granica? Tu wracamy do punktu wyjścia, gdzie Ty podałeś przykład skrajnie prawicowych konserwatystów, ja z kolei powołałem się na tę znacznie bardziej liberalną część społeczeństwa. Nie potrafię Ci odpowiedzieć na pytanie gdzie jest granica. Ty sam sobie umiesz udzielić odpowiedzi? Może nasi czytelnicy znajdą odpowiedź w wypowiedziach naszych gości? Bardzo bym sobie tego życzył!

3


kulturoskopia

POZBAWIĆ MUZYKĘ

fot. VERSTUDIO

FILHARMONICZNEJ PATYNY

9. Festiwal Sacrum Profanum - 11.09.2011 - fot. Wojciech Wandzel Pierwsza próba przeprowadzenia wywiadu zakończyła się niepowo­ dzeniem. Pożar w siedzibie Kra­ kowskiego Biura Festiwalowego nie pozwolił na rozmowę. Kilka dni później spotkanie doszło jed­ nak do skutku.

JAKUB CIEŚLA: Skoro ogień nie pozwolił nam rozpocząć poprzedniej rozmowy, zacznijmy w takim razie od niego. Czy możemy się spodziewać ognia na Festiwalu Sacrum Profanum? BARBARA ORZECHOWSKA: (śmiech) Z pewnością. Tegoroczna edycja to jubileusz Festiwalu, który już od dziesięciu lat prezentuje to, co w najnowszej muzyce najciekawsze. Przez ostatnich kilka lat Festiwal miał profil narodowościowy – ukazywał jak w soczew-

4

ce najciekawsze zjawiska i dorobek twórców związanych kolejno z Wiedniem, Rosją, Niemcami, krajami nordyckimi, a w końcu Stanami Zjednoczonymi. Jubileuszowa, 10. edycja Sacrum Profanum została poświęcona w całości muzyce polskiej. Czeka nas sześć koncertów monograficznych prezentujących sylwetki znakomitych polskich kompozytorów młodego i średniego pokolenia, a są to Paweł Mykietyn, Cezary Duchnowski, Agata Zubel, Marcin Stańczyk, Sławek Kupczak i Alek Nowak. Dodajmy do tego wykonawstwo najwyższej próby – najlepsze zespoły specjalizujące się w wykonywaniu muzyki współczesnej. Nie zabraknie ukłonu w stronę twórców już uznanych, którzy

znaleźli swoje miejsce w historii muzyki. To im poświęcony jest finałowy koncert „Polish Icons”, podczas którego dojdzie do niezwykłych odczytań muzyki Krzysztofa Pendereckiego, Witolda Lutosławskiego, Henryka Mikołaja Góreckiego i Wojciecha Kilara w wykonaniu wrocławskiego duetu Skalpel oraz zaproszonych przyjaciół z kultowej londyńskiej wytwórni Ninja Tune – wystąpi DJ Food, Grasscut, DJ Vadim i King Cannibal. Dodajmy do tego Kronos Quartet i będziemy mieć przedsmak kapitalnego koncertu finałowego tegorocznego festiwalu. Prezentowana będzie muzyka w jakimś sensie niszowa. W takim razie jak pogodzić sukces arty-

www.detalks.pl


kulturoskopia styczny z komercyjnym? Myślę, że większość promotorów głowi się nad przełożeniem wysokiej jakości artystycznej na dużą frekwencję. Z pewnością jest to trudne, ale od wielu lat z powodzeniem udaje nam się zainteresować naszymi pomysłami nową publiczność i rozszerzać zasięg oddziaływania Festiwalu. Propagujemy muzykę najnowszą, niełatwą w odbiorze, próbujemy oswajać publiczność z muzyką współczesną, która wymaga pewnego wyrobienia od słuchacza. Cieszymy się, że z roku na rok jest coraz więcej ludzi zainteresowanych nowymi brzmieniami, którzy są skłonni podjąć niezwykłą przygodę spotkania z twórczością kompozytorów współczesnych. Szczególnie interesują nas projekty, które łączą zdobycze sceny alternatywnej i ambitnej sceny rozrywkowej ze współczesną klasyką. Ðużo się mówiło w ostatnim czasie o tym, że Kraków nie inwestuje wystarczająco w kulturę. Pod znakiem zapytania stały wydarzenia realizowane przez Biuro. Zaproszenie na Sacrum Profanum tak dużej gwiazdy jaką jest Sigur Rós zdaje się temu przeczyć. Nie funkcjonujemy w próżni – wszystkich dotykają problemy budżetowe. Krakowskie Biuro Festiwalowe udowodniło, że jest świetnym producentem wielkich wydarzeń realizowanych z rozmachem na najwyższym poziomie artystycznym, produkcyjnym i promocyjnym. Ugruntowaliśmy naszą pozycję jako promotora najciekawszych wydarzeń w Polsce. Z pewnością nasza działalność wpłynęła dodatnio na postrzeganie Krakowa zagranicą. Sukces mie-

rzymy siłą marek naszych festiwa- z Cikada Ensemble. Mamy nali, które cyklicznie realizujemy – dzieję, że koncerty w Krakowie to są nasze karty przetargowe w będą początkiem nowych projeknegocjacjach z wielkimi gwiazda- tów artystycznych. Z pewnością mi sceny rozrywkowej. Artyści jest to znakomita promocja twórchcą u nas wystąpić i chcą do Kra- czości polskich kompozytorów, kowa wracać – naszymi stałymi umożliwiająca im szersze zaistniegośćmi i przyjaciółmi są zespoły nie w Europie i na świecie. goszczące na Sacrum Profanum: Festiwal jest ewenementem na Ensemble Modern, Klangforum skalę europejską i światową. Wien, a od zeszłego roku Alarm Łączy elementy muzyki awanWill Sound i Bang on a Can-All gardowej z tą bardziej popularStars. Podczas dwóch edycji wy- ną. Polacy mają stąpił w Krakowie Aphex Twin, zapotrzebowanie na taką miektóry wybiera wyłącznie projekty, szankę? które go szczególnie zainteresują, i Z roku na rok jest coraz więcej lunie chodzi tu bydzi, którzy są zanajmniej o wa- "Publiczność staje się coraz interesowani runki finansowe. bardziej świadoma, łaknąca nowymi brzmieWraca do nas ambitnej rozrywki, nie niami. ObserwuJónsi Birgisson, jemy jak zmienia zadowala się łatwostrawną który tym razem się festiwalowa wystąpi wraz z publiczność, jak papką, szuka czegoś zespołem Sigur przeciągamy na wyjątkowego i Rós oraz przyjastronę „klasyczunikatowego." ciółmi z Islandii, ną” odbiorców którzy dwa lata temu gościli na naszych wydarzeń o profilu barSacrum Profanum z zespołem dziej rozrywkowym. Nasz FestiMúm. wal, pełen prawykonań polskich i W tym roku tematem jest muzy- światowych, spełnia misję edukaka polska. Czy zaproszeni arty- cyjną. Zwiększa się świadomość ści zagraniczni znają naszą odbiorców, ich osłuchanie. Pumuzykę, jest to dla nich jakaś bliczność staje się coraz bardziej marka? świadoma, łaknąca ambitnej rozOczywiście. Muzyka polska ma rywki, nie zadowala się łatwoswoją renomę w świecie. Najpro- strawną papką, szuka czegoś ściej byłoby postawić na nazwiska wyjątkowego i unikatowego. już rozpoznawalne, jednak chcie- Polska, jeśli chodzi o muzykę liśmy doprowadzić do nowych alternatywną, ale jednak bardzo spotkań. W tym roku po raz trzeci popularną dogoniła Europę w współpracują ze sobą Paweł My- kwestii organizacji koncertów. kietyn i Ensemble Modern czy Wielkie zespoły rzadko pomijają Agata Zubel i Klangforum Wien. nasz kraj w swoich trasach konDyrektor artystyczny Filip Berko- certowych, a duże festiwale zdowicz zainicjował kilka nowych bywają ważne nagrody. Gdzie kooperacji artystycznych – Ceza- jesteśmy jeśli chodzi o imprezy rego Duchnowskiego z Ensemble niszowe? musiFabrik, Alka Nowaka z Alarm Nie powiedziałabym żeby Festiwal Will Sound czy Sławka Kupczaka Sacrum Profanum był imprezą ni-

www.detalks.pl

5


kulturoskopia szową. Dzięki starannie dobranemu repertuarowi, świetnym wykonawcom, udziałowi gwiazd, inicjowaniu pewnych spotkań, jak np. podczas amerykańskiej edycji Sacrum w 2011 roku Jonny Greenwood przyjechał z repertuarem Steve’a Reicha, czy w tym roku – Kronos Quartet spotka się na jednej scenie z Sigur Rós, Sacrum Profanum staje się areną niezwykłych wydarzeń, wartych odnotowania w skali wykraczającej poza granice naszego kraju. Mamy się czym pochwalić, dowodzi tego również obecność duetu Skalpel, który po kilku latach zawieszenia działalności reaktywuje się właśnie podczas Sacrum Profanum, w nietypowym repertuarze. Filip Berkowicz zaproponował by grupa wzięła na warsztat utwory czterech wybitnych polskich kompozytorów: Pendereckiego, Lutosławskiego, Góreckiego i Kilara. To był pretekst, aby drogi artystyczne członków duetu Skalpel ponownie się przecięły. Eksperymentowanie to nie tylko sfera samej muzyki, ale też jej prezentowania. W tym roku na głównej scenie Open’era wystąpił Krzysztof Penderecki, co było chyba pierwszym takim przypadkiem na świecie. Miejsce i sposób prezentowania muzyki

mogą być ważniejsze od niej samej? Najważniejsza jest muzyka – na wspomnianym koncercie Krzysztof Penderecki poprowadził tyską orkiestrę Aukso, która reprezentuje najwyższy poziom. Z pewnością jednak atrakcyjność wizualna koncertów – multimedia, oprawa świetlna, a także atrakcyjność miejsc, w których odbywa się impreza, znacząco wpływają na odbiór widzów. Od samego początku zwracamy dużą uwagę na stronę wizualną koncertów. Krakowski duet VJ’ów – Temporary Space Design przygotowuje oprawę multimedialną do większości naszych wydarzeń. Drugim ważnym elementem są wnętrza koncertowe. Na przestrzeni lat koncerty Sacrum Profanum odbywały się w kilku miejscach – w Fabryce Oscara Schindlera, czy zabytkowej zajezdni tramwajowej Muzeum Inżynierii Miejskiej. W tym roku pierwsze sześć koncertów ulokowaliśmy w budynku dawnych warsztatów szkolnych, obecnie Teatrze Łaźnia Nowa w Nowej Hucie – miejscu kipiącym energią, centrum artystycznych inicjatyw, miejscu przyciągającym społeczność lokalną dzielnicy. Koncerty finałowe Festiwalu z udziałem kilkutysięcznej publiczności już tradycyjnie odbędą się w hali ocynowni nowohuckiego kombinatu. Istnieje jakaś granica, której nie powinno się przekraczać jeśli o 9. Festiwal Sacrum Profanum - 14.09.2011 - fot. Wojciech Wandzel chodzi

miejsca prezentowania muzyki klasycznej? Najważniejszy jest poziom artystyczny. Chcemy pozbawić muzykę filharmonicznej patyny. Wprowadziliśmy się do miejsc niekojarzących się na co dzień, choćby ze względu na warunki akustyczne, z prezentacją muzyki. Wyszło to nam na dobre. Dzięki temu wpisujemy się w oczekiwania młodszej publiczności, bez uszczerbku dla samych koncertów. Przestrzenie, w które wchodzimy są dostosowywane do wyśrubowanych wymogów artystów m.in. w kwestii nagłośnienia. Wspomniana hala ocynowni wydaje się być idealnym miejscem na taki „eksperyment”. Warto wspomnieć, że hala ocynowni, udostępniana Festiwalowi przez ArcellorMittal S.A. znajduje się na terenie funkcjonującego kombinatu i na co dzień jest dostępna wyłącznie dla pracowników. Na terenie kombinatu obowiązują surowe normy bezpieczeństwa, które, jako organizatorzy Festiwalu, musimy spełnić. Jest to pewnego rodzaju wabik dla publiczności, która ma niecodzienną okazję by wjechać na teren kombinatu. Hala ocynowni towarzyszy Sacrum Profanum od samego początku. Można przewrotnie nazwać ją królową sal krakowskich – w tym momencie to największa sala koncertowa Krakowa. W tamtym roku Jonny Greewwood wypowiadał się bardzo pozytywnie o tym miejscu. Dwa lata temu, będąc na występie Jónsiego byłem zachwycony. Nigdy nie słyszałem tak dobrze brzmiącego koncertu. Jak artyści, którzy występowali w tym miejscu wypowiadali się na ten

6

www.detalks.pl


kulturoskopia temat? Pierwsza wizyta w hali ocynowni to zawsze wielkie przeżycie. Przejazd przez Nową Hutę, jej reprezentacyjną część aż po zabytkową bramę, wjazd na teren kombinatu pod czujnym okiem strażników – na każdym robi duże wrażenie. Na początku jest zaskoczenie i niedowierzanie. Niekiedy obawy o warunki akustyczne w „Old Lenin Factory”, jak tłumaczymy artystom, a dziś Hucie im. Tadeusza Sendzimira. Nikt nie spodziewa się takiego... wnętrza koncertowego. Droga przez kombinat, mijanie wielkich hal produkcyjnych, kolejek wiozących stal. Napięcie rośnie. Potem są już tylko szeroko otwarte oczy – ukazuje się bowiem świetna przestrzeń, imponujące rozwiązania techniczne, konstrukcje sceniczne, trybuny, oświetlenie, nagłośnienie, a więc cała technika, która każdorazowo wjeżdża tam kilkunastoma tirami. Udaje się nam również w hali wyczarować świetny, selektywny

dźwięk. Artyści lubią tam przebywać. Ma Pani na myśli jakiś konkretny przykład? Podczas edycji niemieckiej do Krakowa przyjechał zespół Kraftwerk. Warto wspomnieć, że o przyjęciu oferty zagrania trzech koncertów w Krakowie ostatecznie zadecydowało miejsce koncertów – hala ocynowni. Znane są fascynacje członków grupy tzw. kulturą industrialną. Zorganizowaliśmy im wtedy tour po terenie kombinatu. Nie chcieli w ogóle wracać do hotelu. W hali ocynowni spędzili niemal trzy dni. To też miejsce ważne dla historii Polski. Zbudowana była w czasach niekoniecznie dla naszego kraju najlepszych. Bezpośredni kontakt artystów z takim otoczeniem budzi w nich świadomość historyczną, chcą zagłębić się w naszą historię? Bez wątpienia jest to teren naznaczony historią. Nowa Huta to miasto w mieście, którego

reprezentacyjne centrum, wybudowane tuż po wojnie, jest wpisane do rejestru zabytków Krakowa. To również coraz modniejsze miejsce na mapie kulturalnej Krakowa, gdzie wiele się dzieje, m.in. dzięki działalności środowiska związanego z Łaźnią Nową. Cieszymy się, że nasze działania wzmacniają wizerunek Nowej Huty jako dzielnicy, w której buzuje kulturalnie i koniecznie trzeba ją odwiedzić. Mam nadzieję, że i w tym roku tak będzie. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Jakub Cieśla Barbara Orzechowska ­ Koor­ dynator Festiwalu Sacrum Profa­ num

polecamy:

fot. VERSTUDIO

www.detalks.pl

7


Całe moje życie jest misją

fot. Facebook - poseł John Godson

MICHAŁ WRÓBLEWSKI: Panie pośle, pan też uważa, że domaganie się przez opozycję powołania komisji śledczej, mającej wyjaśnić nieprawidłowości w działaniu prokuratury i ABW wobec firmy Amber Gold, to polowanie na premiera? JOHN GODSON (PO): Twierdzę, że było wiele nieścisłości i zaniedbań ze strony prokuratury

8

w tej sprawie, ale moim zdaniem nie jest to powód, by powoływać komisję śledczą. W mojej ocenie opozycja, w tym wypadku przede wszystkim PiS, ale też SLD, chce po prostu zaistnieć w mediach. Nie sądzę, żeby była konieczność rozwiązywania i wyjaśniania tej sprawy w obecności kamer i mikrofonów. Potrzebne są rozwiązania wypracowane na pozio-

mie sądu i prokuratury. Dotąd to właśnie sąd i prokuratura nie potrafiły sobie z tą sprawą poradzić. A komisje śledcze są jednymi z tych instytucjonalnych narzędzi kontroli, którymi w normalnej demokracji opozycja ma pełne prawo się posługiwać. Wszystkie działania waszych konkurentów można zgrabnie uprościć do frazy „polowanie na premiera” czy „wzniecanie politycznego konfliktu”. W takim razie każdą tego typu sprawę możemy rozwiązywać za pomocą komisji śledczych, tylko po co? W parlamencie działa kilka kompetentnych komisji: choćby komisja sprawiedliwości czy komisja ds. służb specjalnych. Pan może mieć swoje zdanie w tej kwestii, dla mnie natomiast sprawa wydaje się być oczywista: opozycja chce za wszelką cenę skojarzyć syna premiera, Michała Tuska, ze sprawą Amber Gold. To prawda, syn premiera pracował dla spółki OLT Express, powiązanej z Amber Gold, ale to przecież przede wszystkim o same Amber Gold tu chodzi. To tu są nieprawidłowości. Syn premiera nie ma z tym nic wspólnego. Przykro mi to mówić, ale działania opozycji pod tym względem są moim zdaniem ohydne. Ale nikt nie mówi o rychłej konieczności stawiania pod gilotynę komisji premiera czy jego syna. Chodzi przede wszystkim o postawienie przed komisją prokuratorów, sędziów i urzędników podejmujących decyzje odnośnie Marcina P. i prowadzonej przez niego działalności. Naprawdę komisja śledcza nie pomogłaby w wyjaśnieniu sprawy, wymuszeniu nałożenia od-

www.detalks.pl

fot. mypis.pl

polityzacja


polityzacja powiedzialności? Oglądał pan ostatnią debatę w sejmie dotyczącą właśnie tych spraw, o których rozmawiamy? Przez jakieś sześć, siedem godzin. No to nie wiem, czy wytrwał pan do wystąpienia pana posła Macierewicza, który wprost stwierdził, że to jest „afera Donalda T”. Już nawet nie Donalda Tuska, tylko Donalda T.! I o to głównie chodzi opozycji. O krzyczenie, że premier Tusk stworzył mafię w Trójmieście. To jest niegodziwe i niepoważne. Nie godzę się na tego typu uprawianie polityki. Obojętnie, w którego polityka uderzałoby się w ten sposób, wykorzystując przy tym jego rodzinę - tak samo bym protestował. I tak samo bym go bronił. Takie postacie, jak wywołany przez pana Antoni Macierewicz, automatycznie przekreślają możliwość współpracy Platformy z PiS-em? Nie. W Prawie i Sprawiedliwości znam wielu porządnych, fajnych ludzi. Poza tym często to, co widać na ekranach telewizorów, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. W telewizji często politycy po prostu grają, udają. W kuluarach sejmowych wygląda to inaczej, można z niemalże każdym normalnie porozmawiać. Z każdym ugrupowaniem możliwa jest współpraca. W jednej z wypowiedzi sprzed roku ocenił pan rządy PiS-u nazywając je „pełnymi zagrożenia, awantury i psychozy”. Że – tu cytat – „człowiek budził się rano i zastanawiał się, jakie konflikty przyniesie nowy dzień”. A może jest tak, że – z całym szacunkiem – pełne psychozy są właśnie takie wypowiedzi, które nie przy-

taczają faktów, mogących stano- rządzenia. A w rządzeniu chodzi wić empiryczny dowód na „naj- przede wszystkim o to, by zmiegorsze zło” tamtych rządów, niać rzeczywistość. Nie o tropienie a jedynie opierane są na frazach afer, spisków, podgrzewanie ato „dusznej atmosferze”, jaką mosfery i wywoływanie konflikrozniecać miał Jarosław Ka- tów. Mi się sposób sprawowania czyński? władzy przez premiera bardzo poIle pan ma lat? doba – jest merytorycznie, czasem Dwadzieścia jeden. zdecydowanie, ale ze spokojem. Pan jest młody. Być może nie pa- Premier Tusk chce zmieniać rzemięta pan tych awantur, tych cią- czywistość, czy zmuszony jest głych kłótni, afer. Wtedy panowała bardziej się do tej rzeczywistości atmosfera państwa policyjnego. dostosowywać? Nawet w koalicji urządzano na Jestem pewien, że premier Tusk siebie polowania. chce zmieniać rzeczywistość, tylNadal nie usłyszałem konkretów ko nie zawsze może ją zmieniać mających stanowić na to dowód. w sposób dla niego wymarzony Teraz jest spokojniej? Nie ma i zgodnie z oczekiwaniami spoawantur, afer? W koalicji nic nie łecznymi. Oczekiwania społeczne trzeszczy, nie ma kłótni, podjaz- są takie, żeby przeprowadzać dowych zagrywek? Proszę nie zmiany najlepiej najniższym spożartować. łecznym kosztem. Najmniej odChyba pan jednak nie pamięta, co czuwalnym. Rolą premiera jest się wtedy działo. W porównaniu równoważenie tych oczekiwań. z okresem 2005-2007 mamy bar- Mam na myśli aspekty ekonodzo spokojny miczno-społeczczas w polskiej ne. "Komisja śledcza jest polityce. Czasem Spodziewa się tylko opozycja opozycji potrzebna po to, pan czegoś konpróbuje wzniecić żeby dowieść, iż premier kretnego po zakonflikt, włożyć powiadanym na Tusk stworzył mafię między nas koniec września w Trójmieście. To przecież szprychy, czasem tzw. drugim dziennikarze doexpose premieniepoważne" szukują się spięć. ra? Bo jak jest spokojnie, to nie ma Myślę, że premier Tusk skupi się o czym pisać. przede wszystkim na rozwiązaMamy czasy trudne, ale stabilne. niach mających ograniczyć trudy Przeczytałem przed chwilą wypo- ze strony nadchodzącej nieuchronwiedź profesora Normana Davie- nie drugiej fali kryzysu. sa, który stwierdził, że Donald Pytam o to, czego pan się spoTusk jest jednym z najlepszych dziewa, bo sporo mówi się o tym, przywódców w całej Unii Euro- że rząd, czy sam premier, jest pejskiej. bardzo wyalienowany, odcięty Czy profesor Davies jakoś to od swojej partii. Że wy, posłouargumentował? wie, dowiadujecie się w ostatniej Proszę sprawdzić. Tu chodzi chwili o jakichś decyzjach, które zwłaszcza o sposób prowadzenia często jednoosobowo zapadają polityki gospodarczej, o metodykę w gabinecie premiera Tuska. Jak

www.detalks.pl

9


polityzacja wyglądają relacje na linii Kan- śli chodzi o głosowanie nad ustacelaria Premiera – rząd – klub wą o in vitro nie będzie. Tak jak Platformy? prosiłem. Przed każdym posiedzeniem sejmu Kwestia dyscypliny w głosowamamy spotkanie Klubu Parlamen- niu nad tą ustawą była sprawą tarnego. Tam przedstawiane są mocno dzielącą posłów Platforopinie członków komisji i podko- my. Przed samowolką szumnie misji odnośnie głosowanych czy protestował m.in. Stefan Niesiodyskutowanych na forum plenar- łowski. Myśli pan, że do decyzji nym spraw. Posłowie nie są w sta- o zniesieniu dyscypliny najbarnie znać się na wszystkim, dlatego dziej przyczynił się pana głos? głos członków poszczególnych Nie wiem, czy to mój głos o tym komisji jest tak istotny. Głosujemy zdecydował. To jest dla mnie najwedle ich wniosków, według ich mniej istotne. Ważne jest, że dyswiedzy. Ja akurat jestem człon- cypliny nie będzie. Gdyby była, kiem dwóch komisji i nie jestem wystąpiłbym z klubu Platformy w stanie być ekspertem w spra- Obywatelskiej. Tak jak zapowiawach, które rozstrzygane są w kil- dałem. kunastu innych komisjach. Mamy Ale wiem też, że nie tylko ja mam więc sprawozdawców, którzy rela- takie zdanie w tej kwestii, choć to cjonują dyskutoja wyraziłem je "W rządzeniu chodzi przede głośno. Znam wane w komisjach wszystkim o to, by zmieniać bardzo dużo kwestie i my osób w PO, którzeczywistość. Nie opieramy się na re mają podobne o tropienie afer, spisków, ich zdaniu. Rozpoglądy jak ja. poczynamy podgrzewanie atmosfery Ale wszystkich wówczas dysku- i wywoływanie konfliktów" łączy wspólne sję i podejmujeprzekonanie, że my decyzje. Platforma może zrzeszać ludzi Ale mamy też spotkania nie tylko o różnych poglądach, zwłaszcza w sejmie, gdzie spotyka się cały w sprawach obyczajowych. Jesteklub, ale również takie spotkania śmy przecież największym klubem jak nie tak dawno te w Jachrance, w parlamencie, niemożliwe zatem gdzie wspólnie dyskutowane są jest, by wszyscy mieli takie samo projekty ustaw. Czasem wzbudza- zdanie. Zwłaszcza w sprawach jące emocje, tak jak w przypadku światopoglądowych. Dlatego dysin vitro. Mamy wtedy więcej cza- cyplina w takich przypadkach nie su, by niektóre, czasem bardzo może być wprowadzana. trudne, sprawy, rozstrzygnąć. Decyzja o zniesieniu dyscypliny Czy z tego osławionego już zjaz- jasno więc pokazuje, że nie istdu w Jachrance coś konkretnego nieje coś takiego jak kompromis wynikło? Oprócz tego, że jak światopoglądowy, choć wielodowiedzieliśmy się za sprawą krotnie to właśnie jego się doopublikowanych przez dzienni- magano. karzy taśm, jesteście jako klub Kompromisem w tej kwestii będość mocno podzieleni. dzie to, że zaproponujemy jeden, Owszem, wynikło. Między innymi wspólny projekt. Ale w głosowato, że wiemy już, iż dyscypliny je- niu nad tym projektem nie będzie

już jednomyślności. Mówi pan o sobie: konserwatysta otwarty. Brzmi to ładnie, ale słowo „otwartość” w świecie polityki często graniczy, czy wręcz przenika się z oportunizmem. Nie raz było tak, że szumnie przeciwstawiał się pan różnym propozycjom legislacyjnym, tak jak pod koniec poprzedniej kadencji, gdy posłanka KidawaBłońska zaproponowała swój mocno liberalny projekt ustawy o in vitro, a w końcu popierał pan te rozwiązania. Dziennikarze często różne wypowiedzi polityków, w tym przypadku moje, przedstawiają w różny sposób, nie zawsze do końca zgodny z prawdą. W poprzedniej kadencji były dwa projekty ustaw o in vitro: projekt pani KidawyBłońskiej i projekt pana Gowina. Nie zgadzałem się z projektem pani Kidawy-Błońskiej w jego pierwotnej formie, natomiast ów projekt został wyraźnie poprawiony. Jest teraz znacznie bardziej uporządkowany. Poza tym uważam, że każdy z tych dwóch projektów – zarówno pani Kidawy-Błońskiej, jak i pana Gowina – jest dobry, gdy weźmie się pod uwagę sytuację, która jest teraz, kiedy sprawa in vitro nie jest w ogóle uregulowana. Ja zresztą mam cały czas wątpliwości, jeśli chodzi o In vitro. Pierwsza wątpliwość dotyczy pytania, czy metoda ta ma być ograniczona tylko do małżeństw. W Polsce żyje przecież ponad 20 proc. par żyjących poza związkiem małżeńskim. Druga wątpliwość dotyczy kwestii zamrażania zarodków. Pan, panie pośle, mówił zresztą w mediach kilkukrotnie, że próbuje poszerzać i zgłębiać swoją

10

www.detalks.pl


polityzacja wiedzę na temat metody in vitro. Że sporo czyta pan na ten temat, zasięga opinii ekspertów. To było jakiś czas temu. Z tego, co pan mówi, wnioskuję, że nie wyrobił sobie pan jeszcze zdania w tej sprawie. Dlaczego? Za mało czasu? Jeśli chodzi o zamrażanie zarodków, to wyrobiłem sobie już zdanie. W dobie rozwijającej się technologii zamrażanie zarodków nie jest na tyle niebezpieczne, żeby z tej metody rezygnować. Istnieje 80 proc. szans, że te zarodki zostaną wykorzystane. Wróćmy jeszcze do kwestii „konserwatyzmu otwartego”. Czy dla pana, jako człowieka dialogu, istnieją takie tematy, takie legislacyjne rozwiązania, dotyczące przede wszystkim kwestii obyczajowych, przed którymi kategorycznie zamknąłby pan drzwi? W obszarze których dyskusja nie byłaby w ogóle dla pana możliwa? Dyskutować mogę z każdym. Lubię słuchać, co ludzie mają do powiedzenia na różne tematy. Jednak nie ugnę się przed sprawami, które byłyby sprzeczne z tym, co zawarte jest w Piśmie Świętym. Tutaj zamyka się dla mnie pole do dyskusji. W tym sensie, że nikt nie będzie w stanie przekonać mnie do spraw, które z nauką płynącą z Pisma Świętego są sprzeczne. Dla mnie to jest kwestia sumienia. Aborcja, legalizacja związków homoseksualnych, adopcja dzieci przez pary tej samej płci… W tych sprawach się nie ugnę. Jeśli chodzi zaś o konserwatyzm otwarty: konserwatyści często postrzegani są jako ludzie zawzięci, zamknięci, nie podejmujący dyskusji, stojący twardo na swoich pozycjach. To mi się nie podoba.

www.detalks.pl

Powinniśmy być otwarci, podchodzić do ludzi z empatią, z sympatią. Choćby wobec osób homoseksualnych. Ja osobiście mam kilku znajomych, którzy są gejami, i nie czuję wobec nich żadnych negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie. Podchodzę do nich z dużą sympatią. Szanuję ich jak każdego człowieka. My, politycy, powinniśmy słuchać ze zrozumieniem ludzi, którzy mają nam coś do powiedzenia. Bez względu na ich przekonania. I bez względu na to, czy się z nimi zgadzamy, czy nie. A nie jest tak, że zbyt otwarty konserwatyzm rozszerza konsekwentnie pole działania dla ludzi, którzy prezentują skrajnie liberalne poglądy w kwestiach obyczajowych, na które wy, konserwatyści, odpowiednio stanowczo nie reagujecie? Że otwieracie furtkę postępowcom, dla których rewolucja obyczajowa jest jedynym warunkiem nowoczesnego społeczeństwa? W dobie postępującej laicyzacji to, co uznać moż-

na było za przejaw konserwatyzmu jeszcze kilka lat temu, dziś uważa się po prostu za „zaścianek” czy „ciemnogród”. Nie chcę rozstrzygać, jakie poglądy można uznać za konserwatywne, a jakie nie. Ja jestem osobą wierzącą. Przez wiele lat byłem pastorem. Dla mnie wyrocznią jest Pismo Święte. Często przy podejmowaniu decyzji zastanawiam się, co na moim miejscu zrobiłby Jezus Chrystus. W czasach, gdy Jezus żył, faryzeusze kobietę, która dostąpiła się cudzołóstwa, kazali ukamieniować. Jezus rzekł do nich: „ten, kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem”. I to jest dla mnie właśnie ten konserwatyzm otwarty. Bez potępienia,

fot. Facebook - poseł John Godson

11


polityzacja a ze zrozumieniem. Wielu uczniów Jezusa miało do niego pretensje, że siada do stołu z ludźmi, którzy patrzyli na świat zupełnie inaczej niż on. Skrajnie inaczej. Wyobraża pan sobie Jezusa siedzącego wspólnie przy stole z posłanką Grodzką i posłem Biedroniem? Oczywiście. Mówi pan, że w podejmowaniu decyzji kieruje się tym, co zawarte jest w Piśmie Świętym. Ale wspomniana przed chwilą posłanka Grodzka, jak zresztą cały Ruch Palikota, wyraźnie twierdzi, żeby do polityki – a z czymże innym kojarzyć ma się polityka, jeśli nie z podejmowaniem decyzji – nie mieszać wiary. Że: ok, wiara wiarą, niech każdy czci, co chce, ale niech każdy zostawi swoje wierzenia w domu. Ale tak się nie da. Sprawy światopoglądowe dotyczące życia nie mogą obejść się bez religii. Jakakolwiek by ona nie była. Dla członków Ruchu Palikota tą religią jest ateizm. Dla mnie jest nią wiara w Boga. Ale krzyża by pan w sejmie nie bronił. Nie, bo w Piśmie Świętym jest napisane, że krzyż każdy powinien nosić w sobie. W sercu. Pana zdaniem wartości chrześcijańskie we współczesnym świecie są coraz bardziej deprecjonowane? Z pewnością proces postępującej laicyzacji można zaobserwować, zwłaszcza w krajach zachodnich. Nie znaczy to jednak, że my, chrześcijanie, mamy się temu procesowi poddać. Czy – przykładowo - fakt, że coraz więcej osób kradnie, ma oznaczać to, że my też mamy zacząć kraść? Odpowiedź

12

jest przecież oczywista. Ja warto- I jak wyglądamy w tym zestaści chrześcijańskie będę nosił wieniu? w sercu do końca życia. I żadne Znakomicie. obyczajowe rewolucje tego nie Donald Tusk jest dobrym kapitanem? zmienią. Zmieńmy temat. Miesiąc temu Moim zdaniem bardzo dobrym. minęło dziewiętnaście lat, odkąd Nasz premier jest bardzo sprawnym zarządcą. przyjechał pan "Konserwatyści często Poza tym jest mipierwszy raz do Polski. Jak, postrzegani są jako ludzie łym, wrażliwym Taki z pańskiej per- zawzięci, zamknięci, stojący facetem. konserwatywny spektywy, twardo na swoich pozycjach. To zmieniał się mi się nie podoba. Powinniśmy liberał z dużą nasz kraj na być bardziej otwarci, podchodzić wrażliwością społeczną. przestrzeni do ludzi z empatią, z sympatią" Z wizją? tych dwóch Uważam, że tak. dekad? Łajba z napisem „Polska” zawsze pły- Wiadomo, że jego rządy inaczej wyglądałyby, gdyby przypadły na nęła w dobrym kierunku? Oj, gdybym miał wymieniać okres gospodarczego boomu, a nie wszystkie aspekty życia, które kryzysu światowego. Ale mimo to zmieniły się w Polsce na prze- premier Tusk świetnie sobie z krystrzeni tych niemalże dwudziestu zysem radzi. Jesteśmy jedynym lat, odkąd tu jestem, moglibyśmy krajem w Europie, którego nie dorozmawiać bez końca… Polska tknęła recesja. zmieniła się niewyobrażalnie. Po- Przejdźmy z poziomu makro do lacy jako społeczeństwo również poziomu mikro. Jak zmienia się bardzo się zmienili. Są przede pana oczko w głowie, czyli wszystkim odważniejsi. Zmienił Łódź? się stan infrastruktury, zmieniły się Łódź cały czas się zmienia, ale nazarobki… Pamiętam, jak w latach dal jest to miasto zaniedbane. Modziewięćdziesiątych zarabiałem im zdaniem Łódź przez wiele lat jako starszy wykładowca dwa i pół była po prostu marginalizowana, biorąc pod uwagę wspieranie rozmiliona złotych… woju innych większych miast. Sporo, jak na wykładowcę. (śmiech) …Proszę nie żartować. Stąd widać tu pewne zacofanie cyDwa i pół miliona złotych, co było wilizacyjne. Nadmorskie miejscorównowartością 250 zł w przeli- wości otrzymywały pomoc, czaniu na dzisiaj. Dziś starszy wy- choćby przez wsparcie dla stoczkładowca zarabia średnio ok. niowców, górnicy na Śląsku rów3-3,5 tys. złotych. Ale to jest nież mieli zagwarantowaną oczywiście tylko ziarenko piasku. pomoc. Włókiennicy z Łodzi natomiast nic nie otrzymali. Łódź Drobny przykład. Dziś nasza polska łajba mogłaby jest biednym miastem, przez co kilka lub nawet kilkanaście tysięcy płynąć szybciej, pewniej? Zawsze można płynąć szybciej… osób zmuszonych jest dojeżdżać Ale nie ma powodów do narzeka- do pracy do Warszawy. nia. Wystarczy nas porównać z in- A panu, jako posłowi, z poziomu nymi krajami w naszym regionie. centralnego udaje się robić dla

www.detalks.pl


polityzacja Łodzi więcej aniżeli z poziomu lokalnego, kiedy był pan radnym? Tak, staram się, choć łatwo nie jest. Jako radny miałem bezpośredni wpływ np. na projekty budżetu miasta. Mogłem na bieżąco interweniować w różnych sprawach, choć teraz też staram się to robić. Teraz jest trochę inaczej, posłowie zajmują się przede wszystkim prawem krajowym. Ale z mojej inicjatywy powstał m.in. Łódzki Zespół Parlamentarny, w ramach którego zastanawiamy się z innymi posłami, jak wspomóc Łódź. Co możemy, to robimy. Poza tym na dyżurach poselskich aktywnie staram się nieść pomoc ludziom. A mieszkańców Łodzi przychodzi do mnie sporo – kilkanaście, czasem kilkadziesiąt osób w tygodniu. Być może niewielu czytelników wie, że przed laty był pan misjonarzem. Politykę również traktuje pan jako misję? Czy raczej mniej górnolotnie: jako zawód, robotę do wykonania?

www.detalks.pl

Całe swoje życie traktuję jako misję. W pewnym momencie swojego życia oddałem się Bogu i stwierdziłem: „Panie, kim jestem teraz i kim będę w przyszłości, wszystko co mam, i co będę miał, zawierzam Tobie”. Byłem już w życiu naukowcem, pisarzem, aktorem, pastorem, społecznikiem, politykiem. Każdą z tych ról starałem się i staram się wykonywać z całym oddaniem. Czy czuł pan kiedykolwiek, że któraś z tych ról, ta jedna, jedyna, jest pana prawdziwym powołaniem? Moim powołaniem jest pomaganie ludziom. Wszystkie pozostałe role to tylko narzędzia, dzięki którym mogę to robić. Rozmawiał Michał Wróblewski John Abraham Godson ­ poseł VI i VII kadencji, były radny Rady Miejskiej w Łodzi, prezes Instytutu Afrykańskiego

13


polityzacja

ŚWIECKOŚĆ, RÓWNOŚĆ, NOWOCZESNOŚĆ PIOTR TOMALA: Marsz Ateistów i Agnostyków rusza w tym roku w Krakowie po raz czwarty, ale tym razem pod nowym szyldem - Marsz Świeckości. Skąd zmiana nazwy? MATEUSZ BURZAWA: Formuła Marszu Ateistów i Agnostyków się wyczerpała. Zauważyliśmy, że w ciągu trzech lat marsz się nie rozrósł. Osoby, które nie są agnostykami lub ateistami, miały pewne opory, by do nas dołączyć. Była więc to pewna formuła wykluczająca. W ciągu kilka lat doszliśmy do wniosku, że w osoby niewierzące najbardziej uderza niekonsekwencja w świeckości lub nawet brak świeckości państwa. Z tego powodu zaczęliśmy zmieniać koncepcję Marszu na bardziej szeroką. Osoby wierzące też są przecież często zwolennikami świeckości państwa. Marsz ma pokazać że jest wielu agnostyków, ateistów, apostatów, ale też katolików przeciwnych dyskryminacji, którym zależy na idei realnej, świeckiej Polski. Co mieści się w idei świeckiego państwa? Świeckie państwo to takie, w którym prawodawstwo tworzone jest wyłącznie wedle świeckiej motywacji. W takim państwie zdecydowanie częściej przestrzegane są prawa człowieka. W państwach wyznaniowych, w których nakazy religijne mają przełożenie na prawo cywilne, a instytucje państwowe zajmują się de facto wymuszaniem na obywatelach

14

przestrzegania prawa religijnego, prawie zawsze łamane są prawa człowieka, nawet jeśli są to państwa konstytucyjnie demokratyczne. Polska jest państwem wyznaniowym? U nas sytuacja jest bardzo skomplikowana. Istnieje przełożenie nakazów religijnych na prawodawstwo, choćby w kwestii aborcji, zapłodnienia in vitro czy eutanazji. W tej materii nie ma tej świeckiej motywacji w podejmowaniu decyzji, co wynika jednak w pewnym sensie z elementów demokracji. Politycy próbują upodobnić się do wyborców lub postępować tak, jak życzy sobie tego elektorat. U nas 93% Polaków jest deklaratywnie katolicka, choć podkreślam tutaj słowo deklaratywnie. Właśnie stąd maniera większości polityków do wykazywania się w działaniach politycznych swoim katolicyzmem, co sprowadza się do ulegania naciskom duchownych i tworzenia prawodawstwa zgodnego z katolickimi naukami. Zresztą już na poziomie konstytucyjnym można doszukać się wielu nieprawidłowości. Wedle naszej ustawy zasadniczej Polska jest państwem świeckim, ale spójrzmy na artykuł 25. Stosunki państwa z Kościołem katolickim określa konkordat, natomiast stosunki z innymi kościołami umowy zawarte z rządem. Jest to klasyczny podział na równych i równiejszych. Już sama obecność Invocatio Dei w Konsty-

tucji RP sprawia, że nie jesteśmy do końca świeckim państwem. To przekonanie było podstawą do utworzenia Koalicji Postęp i Świeckość (KPiŚ), która poprzez takie akcje jak Marsz Świeckości, sprzeciwia się przejawom lekceważenia zasady rozdzielności państwa i kościoła. Wasze intencje są często odczytywane zupełnie inaczej. Przytoczę słowa ks. Kazimierza Sowy: "Tu nie chodzi o świeckość państwa, ale o antyreligijność. Ten marsz to świetna okazja do wylania różnych frustracji i okopania się na własnych szańcach. Szkoda, że wielu młodych ludzi wpisuje się w antychrześcijański ton nadawany przez polityków, np. z Partii Palikota, którzy z pewnością chętnie dołączą się do tej imprezy. " Ks. Sowa stosuje etykiety. Marsz Świeckości powstał na bazie rozbudowania formuły Marszu Ateistów i Agnostyków. Rozbudowanie to polegało na otworzeniu się na ludzi wierzących, którzy też popierają świeckość państwa. Gdzie tu antyreligijność? MAiA miał przeciwdziałać podwójnej dyskryminacji niewierzących, którzy są dyskryminowani zarówno za to, że nie są katolikami, jak również za to, że w ogóle nie wierzą, a przecież „w coś wierzyć trzeba”. Świeckość państwa może zagwarantować też prawa mniejszościom wyznaniowym, z których znaczna większość to kościoły i zbory

www.detalks.pl


polityzacja chrześcijańskie, a te w Polsce wcale nie mają tak różowo. Co do frustratów, to ci zdarzają się wszędzie. Będziemy się jednak starać hamować antyreligijnych radykałów i oszołomów. W regulaminie Marszu wyraźnie napisaliśmy, iż zabronione jest przynoszenie transparentów i innych materiałów nawołujących do nienawiści wobec kogokolwiek - osób, grup etnicznych, organizacji, ugrupowań czy światopoglądów, nawet ortodoksyjnych rzymskich katolików. Mimo to Marsz budzi tyle kontrowersji, że trasa przemarszu nie została ujawniona. Zrobiliśmy to, by uniknąć różnych nieprzyjemnych kontrmanifestacji, chociażby księdza Rafała Trytka, tego samego, który mówił, że homoseksualistów należy mordować. Zresztą za pierwszym razem też nie chcieliśmy ujawniać trasy, jednak jakoś to wyciekło i pojawiła się informacja, że kończymy manifestację przed pomnikiem BoyaŻeleńskiego. Dzień przed Marszem zniszczono to miejsce. Miasto próbowało wszystko posprzątać, ale skutki tej akcji są widoczne. Właśnie z tego powodu wszystko jest trzymane w ścisłej tajemnicy i trasę Marszu ujawnimy dopiero w momencie rozpoczęcia zgromadzenia. Chcemy też uniknąć takiej sytuacji jaka miała miejsce przed rokiem. Na rynku spotkaliśmy wtedy członków Młodzieży Pijarskiej, którzy według relacji niektórych mediów zatrzymali nasz Marsz. Tak naprawdę to zgodnie z planem odbyły się dwa przemówienia i ruszyliśmy dalej. Takie akcje mają jednak swój negatywny wpływ. Wiele osób dla świętego spokoju woli publicznie nie manifestować swoich poglądów.

Zgadza się. Dodatkowo nakłada postulat świeckości państwa wysię na to negatywny stosunek na- korzystuje do antagonizowania szego społeczeństwa do manife- swoich wyborców przeciw censtacji i to niezależnie od ideologii. trum i lewicy i do utrzymywania Mnóstwo osób uważa, że manife- wizerunku Kościoła jako oblężostacja to pewnego rodzaju hucpa nej twierdzy. W takiej sytuacji nie i awanturnictwo. Niestety bazuje dostrzegam w Polsce prawicy lato w dużej mieickiej. Jest perze na relacjach wien pan "Sama obecność medialnych z muszką, który Invocatio Dei z niektórych właśnie tak się manifestacji, na w Konstytucji RP sprawia, określa, ale z nim przykład związ- że nie jesteśmy do końca nie chcemy mieć ków czy górninic wspólnego, ków, które świeckim państwem" choć niektórzy często są mało jego libertariańkulturalne, delikatnie rzecz ujmu- scy zwolennicy mają laickie lub jąc. Manifestacje są często trakto- antyklerykalne poglądy. wane jako bezczelna prowokacja, Dlaczego KPiŚ tak mocno akktórej daleko do konstruktywnej centuje swoją apolityczność dyskusji. Są one jednak bardzo i unika lewicowej metki? ważne, ponieważ jest to zaistnienie KPiŚ nie akcentuje apolityczności w przestrzeni społecznej i medial- w politologicznym rozumieniu tenej, wyjście na ulicę i pokazanie go terminu, ponieważ my chcemy swojego zdania. Wybory odbywają zmieniać rzeczywistość. Akcentusię co cztery lata, więc nie mamy jemy za to swoją apartyjność. Romożliwości stałego nacisku na po- bimy to dlatego, że w Koalicji lityków przez nasz głos wyborczy. znajdują się liczne organizacje Dużo manifestacji jest takim gło- z jednej strony mamy partie, sem społecznym, który może a z drugiej anarchistów, dlatego wpłynąć na działania polityków. formuła neutralna wyborczo jest Doskonałym przykładem były tak naprawdę niezbędna dla utrzymarsze przeciwko porozumieniu mania jedności wewnętrznej. KPiŚ ACTA, których dodatkowa siła le- jest koalicją skupioną na postępie żała w ich spontaniczności. i świeckości, czyli na tym, co łąSprzeciw społeczny w związku czy koalicjantów. Po drugie, gdy z podpisaniem ACTA odbył się powstają koalicje, istnieje wśród ponad podziałami politycznymi. dziennikarzy i komentatorów maCzęść postulatów, na których niera interpretowania ich jako bazuje Koalicja Postęp i Świec- przygotowań do stworzenia bloku kość, a co za tym idzie Marsz wyborczego, co powoduje, iż Świeckości, wyklucza w zasadzie wszelkie działania owej koalicji poparcie prawicy. interpretowane są przez pryzmat W Polsce już samo postulowanie wyborczy. To szkodzi realizacji świeckości państwa przydaje ety- celu Koalicji, a nawet staje się kietę lewicowości. Polska prawica problemem dla jej uczestników. jest konserwatywna i legitymizuje Właśnie by uciąć tego typu dywasię czy wręcz instrumentalnie gacje, postanowiliśmy zawrzeć traktuje religię. Pojawiający się punkty o naszej neutralności

www.detalks.pl

15


polityzacja w umowie koalicyjnej. KPiŚ opowiada się m.in. za całkowitym zaprzestaniem dotacji kościołów z budżetu państwa. Jak w tej postulowanej świeckiej rzeczywistości miałby funkcjonować Kościół katolicki? Stoimy na stanowisku, iż w neutralnym światopoglądowo, świeckim państwie za jakie uchodzi Polska, wszystkie kościoły i związki wyznaniowe powinny być finansowane wyłącznie przez swoich wiernych, a nie z budżetu państwa. Proponujemy, by ten podatek wyznaniowy był dodatkową i dobrowolną daniną, a nie odpisem z należnego podatku dochodowego, jak jest w propozycji rządowej. Takie rozwiązanie zabezpieczałoby prawo do nieujawniania swojej przynależności religijnej, ponieważ z jednej strony osoby wierzące nie będą zmuszane do jego płacenia lub mogą przekazać go na inny związek wyznaniowy, a z drugiej strony osoby bezwyznaniowe byłyby zwolnione z tego podatku, chyba że wedle woli chciałyby przekazać go na jakiś związek czy kościół. W tej sytuacji domniemywanie na podstawie PIT-u kto jest, a kto nie jest wiernym danej konfesji straciłoby sens. Jeżeli chodzi o wysokość podatku, to proponujemy, aby wynosił on ok. 1% kwoty podatku dochodowego podatnika darczyńcy. Proponujemy 1%, gdyż jesteśmy świadomi, iż mniej pokaźne obecnie kościoły i związki wyzna-

16

niowe, które jednak kiedyś na zie- przykładem. Należy chronić miejmiach polskich były znacznie licz- sca kultu, ale nie wolno ograniczać niejsze, obecnie nie będą wstanie wolności słowa, również tego kryutrzymać siebie i należących do tycznego wobec religii, jej wynich zabytków za proponowane znawców oraz wyznawanego 0,3%. Możemy się też zgodzić sacrum. Kościół musi sobie też z ewentualnym wsparciem finan- zdać sprawę z tego, że im bardziej sowym z buingeruje w sferę dżetu na opiekę "W Polsce już samo profanum, owa nad zabytkami sfera na zasadzie postulowanie należącymi do odreagowywania mniejszych będzie ingerować świeckości państwa związków wyw sferę sacrum. przydaje etykietę znaniowych, Wspomniany tu traktując zabytPaweł Hajncel lewicowości" ki sakralne jako swoim happeninnasze wspólne giem, przebrany dziedzictwo. To rozwiązanie jest za motyla i biegający między sprawiedliwe społecznie. Oddaje wiernymi podczas procesji Bożego wiernym narzędzie do wpływania Ciała, artystycznie polemizował na swój związek wyznaniowy z ową nachalną polityką Kościoła. i uwalnia budżet od zbędnych Zachowanie hierarchii kościelnej kosztów. Zaoszczędzone pieniądze go nakręca. I to nie tylko jego. można przeznaczyć na inne ważne Kościół musi wreszcie zrozumieć, cele, np. żłobki, przedszkola, że jego największa słabość tkwi szkoły itd. w nim samym. Kwestia finansowania jest istotna, ale czy możliwa jest u nas Rozmawiał Piotr Tomala sytuacja, w której każdy bez względu na przekonania będzie mógł otwarcie wyrażać swoje Mateusz Burzawa – członek Komi­ poglądy? tetu Koordynacyjnego Koalicji Wobec przepisów o obrazie uczuć Postęp i Święckość oraz Stowarzy­ religijnych jesteśmy bardzo kry- szenia Wolnomyśliciele. tyczni. Obecnie przepisy te są nieprecyzyjne i jak pokazała praktyka, są wykorzystywane do cenzury. Sprawy Doroty Nieznalskiej, Nergala, Dody czy naszego przyjaciela Pawła Hajncla (człowieka-motyla) są tego dobitnym

www.detalks.pl


socjoliza

CZARODZIEJ Z KRAINY ŁUZ

PIOTR TOMALA: Przed wywiadem chciałem wypisać na brzegu kartki wszystkie pańskie sukcesy, ale zabrakło mi miejsca… BOGDAN WOŁKOWSKI: (śmiech) Listę można znaleźć w Internecie, ale i tak nie ma tam wszystkiego. W sumie zdobyłem 14 tytułów mistrza świata w różnych odmianach bilardu artystycznego i trików bilardowych. Trochę się tego nazbierało, a mówię tylko o turniejach rangi mistrzowskiej. Innych zawodów było setki, ale to już zabawa i przyjemność. Wygrywanie nie stało się rutyną? Nie, każde kolejne zwycięstwo smakowało nawet bardziej. Naprawdę? Wydaje mi się, że sportowcy z reguły wpadają w euforię po pierwszym sukcesie, a kolejne przyjmują już z większym spokojem. Tak często bywa, bo do zdobycia pierwszego mistrzostwa jest najdłuższa droga. Ludzie, którzy nie uprawiają sportu zawodowo, nie

www.detalks.pl

mogą sobie nawet tego wyobrazić. Ja przygotowując się do pierwszych mistrzostw, prawie na miesiąc zamknąłem się w hotelu Myślenice. W sali bilardowej ćwiczyłem, jadłem, spotykałem się z innymi. Wychodziłem tylko po to, żeby się przespać w pokoju i znowu wracałem na trening. Była to tytaniczna praca, ale dała mi dużo pewności siebie. Pamiętam, że buńczucznie mówiłem: „Puśćcie mnie już na te zawody. Na pewno je wygram”. I rzeczywiście mi się udało. Miałem tylko ten jeden cel, klapki na oczach i podążałem w jednym kierunku, dlatego szybko dotarło do mnie, że zostałem mistrzem. Włożył pan tyle pracy w przygotowania i nie upajał się sukcesem? Właśnie nie! Zdecydowanie bardziej przełomowe były dla mnie drugie mistrzostwa. Kilka miesięcy po wywalczeniu pierwszego tytułu dostałem zaproszenie na elitarne zawody snookerowe, gdzie startowała sama światowa

czołówka. Mistrzostwo zdobyłem na stole do poola, a w snookera w ogóle nie grywałem. Przed turniejem dziennikarze pisali, że dali mi wygrać pierwsze mistrzostwa, a teraz jadę na pożarcie. W rozmowie usłyszałem nawet: „Jedź, pokażesz się chociaż w telewizji”. Odpowiedzi nie przytoczę w pełni, bo używałem słów na literę k. (śmiech). Wszystkim mówiłem, że pojadę i wygram, na co w odpowiedzi słyszałem tylko śmiechy. Gdy wróciłem z zawodów z trofeum, nie było jednak już nikomu do śmiechu, tylko każdy mi gratulował. To było coś przełomowego. Później wygrałem mistrzostwa na stole do snookera sześć razy z rzędu. W bezpośrednim pojedynku nikt mi tytułu nie odebrał. Utrzymanie się na szczycie jest równie trudne jak wspinaczka? Bez wątpienia. Spada się bardzo szybko. I do tego boleśnie. Do każdych kolejnych zawodów sportowiec przygotowuje się mocniej, choć poświęca tyle samo czasu. Chodzi o to, że już więcej się

17


socjoliza umie, doświadczenie jest większe przewodniczącym Krajowej Ko- A jednak tak to się potoczyło. i wszystko robi się precyzyjniej. misji Sędziowskiej. Kilka lat póź- Tak wyszło. Dla mnie bardzo Zdobycie pierwszego tytułu to niej trenowałem kadrę narodową ważnym wydarzeniem było to, gdy ogromny sukces, ale utrzymanie juniorów. Za mojej rocznej kaden- do Polski przyjechał mój guru go jest największym wyzwaniem. cji wygraliśmy sporo medali na Mike Massey. Myślałem sobie Gdy wygrałem swoje ostatnie mi- Ukrainie. Później musiałem zade- wtedy, że on jakiś pakt z diabłem strzostwa w Las Vegas w 2008 ro- cydować – trenerka czy kariera. podpisał, tak niesamowite były jego strzały. Gdy miałem okazję zoku, powiedziałem sobie, że to Wybrałem swoją karierę. świetny czas na zejście ze sceny. Zawodową karierę bilardową baczyć go na żywo, jeszcze bardziej mi to zaimponowało. Mógłby pan jeszcze się wzboga- zaczął pan dosyć późno… cić o kilka tytułów. Wystarczy Zanim pojawił się u nas bilard za- Udało mi się nawet wtedy z nim porozmawiać… zobaczyć jeden z pańskich poka- wodowy, to no, może to za zów. oglądałem me"Zdobycie pierwszego dużo powiedziaZdradzę, że nie odstawiłem jesz- cze na zagrane, bo porozucze definitywnie kija na stojak. Je- nicznych tytułu to ogromny miewaliśmy się śli mistrzostwa będą gdzieś blisko, stacjach nie w Japonii czy w Stanach, to i wszystko na- sukces, ale utrzymanie na migi. Mój chętnie kolejny raz wystartuję. grywałem na go jest największym angielski był w zasadzie zeroMało kto wie, że pańska sporto- kasety. Niektóre wyzwaniem" wy. Pokazał mi wa kariera nie rozpoczęła się fragmenty naparę prostych przy stole bilardowym, a… na grań, jak tam piłkarskiej murawie! jakiś zawodnik ustawia dłoń, jak trików. Wróciłem do klubu i ćwiTo prawda, ale to bardzo stare się przygląda, jak kij chodzi po czyłem. W końcu zaczęło coraz dzieje. Jak ktoś powiedział, byłem dłoni, oglądałem tak często, że więcej i lepiej wychodzić. Później dziedzicznie obciążony sportem. w tych miejscach taśma jest nie- były już zawody, a ja robiłem poJako dziecko zacząłem grać w pił- mal przezroczysta. Teraz młodzi ważne triki jak na te czasy. Gdy kę i nawet broniłem w MK Kato- mają łatwiej, bo przetarliśmy ponownie spotkałem Mike’a, okawice. Miałem okazję grać ścieżki i drzwi stoją otwarte. My zało się, że dobrze mnie pamięta. z Jankiem Furtokiem. Piłka nożna nie mieliśmy przecież nawet Inter- Chociaż normalnie sięgam mu leto jednak nie wszystko. Grałem też netu. Kupowaliśmy zagraniczne dwie do ramion, to momentalnie w piłkę ręczną, jeździłem na ro- książki i tłumaczyliśmy je za wła- urosłem do jego poziomu werze, pływałem, skakałem na sne pieniądze. Ja z wiedzą teore- (śmiech). Później miałem okazję spadochronie, a nawet… bokso- tyczną byłem bardzo wysoko, ale nie tylko go spotykać, ale nawet wałem! w praktyce popełniałem od groma kilka razy pokonać. Teraz to mój Boks i bilard? Sporty z zupełnie błędów. Postawa, ruchy, uderzenie dobry kumpel. różnych biegunów. – to wszystko musi ci ktoś poka- Kumpel, ale przy stole bilardoZ boksem miałem krótką przygodę zać lub musisz to sam wyćwiczyć wym rywal. Tak, ale między bilardzistami nie w Górniku Wesoła. Dostałem na przez lata treningu. jednym sparingu cios i puściła mi Wierzył pan, że będzie to sposób ma niezdrowej rywalizacji. Oczywiście są gracze, których się nie się krew z nosa. Pomyślałem wte- na życie i źródło zarobku? dy: „Boże, jak to boli. To nie dla Przez myśl mi to nie przyszło. Na lubi. Albo inaczej - którzy nie dają mnie” (śmiech). Próbowałem początku była to tylko świetna za- się lubić, ale to już ich sprawa. chwytać się różnych sportów, bawa. Potrafiliśmy z kolegami W bilardzie artystycznym i w tria gdy miałem 29, 30 lat, akurat przez dwa, trzy dni grać non stop kach raczej wszyscy trzymamy się pojawił się u nas bilard. Początki i nie wychodzić z lokalu. Czasem razem. Pamiętam mistrzostwa były niesamowite, bo wtedy ten ze znajomymi wspominamy jak to w Holandii, gdzie był taki strzał, sport się dopiero rodził. Sam po- się kiedyś jedną bilę przez pół go- z którym miałem problem. Techmagałem w tworzeniu związku bi- dziny wbijało (śmiech). Nikt wte- nicznie mówiąc, trzeba było udefot. Mateusz Masternak rzyć w narożnik łuzy, żeby bila lardowego i byłem też dy nie myślał o zawodowstwie.

18

www.detalks.pl


socjoliza podskoczyła. Ja to robiłem z tzw. otwartego mostka. Za każdym razem albo za mocno przeskoczyłem albo bila nie dolatywała i uderzała w przeszkody. Dwie godziny przed zawodami podchodzi do mnie mój przyjaciel Stefano z Włoch i mówi, że on zawsze robi to z zamkniętego mostka. Typowo techniczna rzecz, wystarczy palec przestawić i już jest zupełnie inaczej. Pierwszy, drugi, trzeci raz wyszło. Zaczyna się turniej, przychodzi do grania i zaliczam to uderzenie za pierwszym razem. Stefano, który wcześniej prawie zawsze trafiał, nie zalicza. Śmialiśmy się później, że sprzedał mi strzał. Nie było mowy o jakiś pretensjach. Rywal przy stole, przyjaciel przy stoliku – fantastyczna sprawa. Gdy możesz w takiej atmosferze poćwiczyć z innymi zawodowcami, to sześć godzin gry jest więcej warte niż pół roku samotnego treningu. Oczywiście każdy ma swojego asa w rękawie i tajniki, których nikomu nie zdradza. Widowisko jest przez to jeszcze bardziej atrakcyjne. Polacy kochają widowiska. Dlaczego bilard artystyczny jest u nas mniej popularny niż za granicą? U nas traktuje się bilard raczej jako sport barowy, dlatego nie ma go w mediach. Nie przytoczę statystyk, ale naprawdę dużo osób interesuje się u nas bilardem. Zawody snookerowe czy triki na zagranicznych kanałach ogląda mnóstwo osób. Teraz w Polsce organizowany jest turniej, gdzie będzie grało bodaj sześciu najlepszych zawodników świata. Dlaczego nasza telewizja tego nie transmituje? Nie mam zielonego pojęcia. Lepiej jest puścić piłkę nożną, gdzie jest dużo reklam,

www.detalks.pl

choć poziom u nas mizerny. Wszystkie sporty indywidualne są w Polsce traktowane po macoszemu. Mamy tylu fantastycznych zawodników w indywidualnych dyscyplinach, ale w ogóle się ich nie pokazuje. W zasadzie w TV jest tylko piłka nożna – potężny biznes. Wydaje mi się, że większość piłkarzy biega głównie dla pieniędzy, nie dla sportu. Inni sportowcy muszą mieć w zanadrzu inny zawód, zabezpieczenie na przyszłość. Sport to dla wielu nawet nie zawodowstwo, bo po karierze sportowej jest po tobie, jeśli nie umiesz robić nic innego. Bilardziści nie mają chyba aż takiego problemu. Kariera bilardowa jest długa i póki się toczy wszystko jest ok. Nie zarabiasz milionów, ale grasz dla siebie, dla ludzi, dla swojego kraju i miejscowości. W Anglii i w Stanach większość osób związanych z bilardem umie powiedzieć „Jaworzno”. To dla mnie dodatkowa satysfakcja. Jest przyjemnie, gdy zatrzymuje się jakiś autobus i ludzie proszą cię o autograf. Kiedyś na Ukrainie robiłem taki program telewizyjny z trickami. Później producent prosił o nagranie następnego, bo pierwszy obejrzało ponad trzy miliony ludzi. Zgodziłem się i pojechałem na Jałtę z kolegą z Ameryki. Drugi program obejrzało pięć milionów osób. Niesamowite! To dlaczego w polskiej telewizji nie było takiego programu? Na potęgę kopiujemy pomysły, które za granicą okazały się hitami. Widocznie bardziej opłaca się puszczanie czegoś innego. Co gorsza, brak zainteresowania mediów oznacza brak rozgrywek i mistrzostw w Polsce. Czyli wracamy do punktu wyj-

ścia. Żeby to wszystko ruszyło, sam otworzyłem w Jaworznie Centrum Szkolenia Bilardowego, ale zostało ono zamknięte. Zainteresowani wiedzą dlaczego. Jak za parę lat skończę pokazy, to planuję otworzyć całkowicie prywatną szkołę. Teraz zapraszam do siebie największe talenty, gdy takie gdzieś wypatrzę. Jeśli widzę, że komuś się chce, to trenuję go i prowadzę. Duże talenty nie potrzebują pieniędzy, bo ja nie chcę za to ani grosza. Robię to z szacunku do ludzi, którzy mają determinację. Jeśli mówię, że ma być o 8:00, to nie może być nawet minuty spóźnienia. Jeśli mówię zrób tysiąc strzałów, to ma zrobić tysiąc, ani jednego mniej. Wszystko ma być dopięte na ostatni guzik, nawet sprawy szkolne. Jak prowadziłem juniorów, to wszyscy musieli co pół roku przynosić mi oceny. Wagarowicze byli zawieszani i nie mogli startować w turniejach. Zaraz zaczynali się uczyć. To też jest jakiś mój malutki sukces. Szkoła jest ważna, bo nie da się nauczyć grać w bilard bez matematyki, geometrii, fizyki. Każdy strzał można wymalować wykresami i obliczyć. Trzeba mieć do tego smykałkę. Co jest więc istotniejsze – talent czy determinacja? Ktoś niesamowicie mądry powiedział, że w sporcie sukces wynika w 99% z pracy, a tylko w 1% z talentu. Zauważyłem przykrą rzecz, że z młodych zawodników, którzy mieli wręcz niesamowity talent, żaden nie gra teraz zawodowo w bilard. Za łatwo im wszystko przychodziło. Jak chłopak ma dziesięć lat i łyka wszystko, wsiąka jak gąbka, to nie widzi później tej potrzeby treningu.

19


socjoliza A jak długo trwa wyćwiczenie do stołu. Mam taką umowę z jedną perfekcji triku? z cieszyńskich firm, która na moje Trudno to wypośrodkować. Są ta- zlecenie przygotowuje stół dokie uderzenia, że podchodzi się do kładnie o takich parametrach. stołu i wychodzi za trzecim lub Każdemu życzę takiego sponsora, czwartym razem, a jest też kilka bo chociaż nigdy nie podpisaliśmy takich strzałów, których sam nie żadnej umowy, zawsze wszystko zrobię chyba do końca życia. Mam jest doprowadzone do perfekcji. jedno takie uderzenie, które na Skoro każdy trik wymaga takiej treningach wykonuje ze skutecz- szalonej dokładności, to na zanością 40-45%. To zdecydowanie wodach trzeba mieć nerwy ze za mało, bo w bilardzie artystycz- stali. nym mamy 3 próby. Na zawodach Myślę, że przygotowanie psychoprawie zawsze wychodziło mi to logiczne jest nawet ważniejsze od zagranie za technicznego. Na pierwszym "Wszystkie sporty indywidualne mistrzostwa zalub drugim wsze trzeba jechać są w Polsce traktowane po razem, ale z pustą głową. Ja macoszemu. Mamy tylu było w tym fantastycznych choćbym był zawodników dużo farta. dłużny komuś dwa Nikt z moich w indywidualnych dyscyplinach, złote, to je przed rywali i przy- ale w ogóle się ich nie pokazuje" zawodami zwrócę. jaciół nie Nic nie może wierzy, że de facto nie umiem zro- przeszkadzać w grze. Jak już jebić tego triku (śmiech). Niektóre stem na sali, to zawsze witam się uderzenia wymagają takiej precy- z kamerzystami, z ludźmi ustawiazji, że nie da się wyćwiczyć 100% jącymi krzesła, ze sprzątaczkami. regularności. Gdybyś chciał zrobić Liczę siedzenia, dotykam stołu, massé [rodzaj uderzenia, w któ- patrzę na reklamy. Później nic nie rym bila wykonuje nagły zwrot – może mnie już rozpraszać, chcę przyp. red], w którym bila musi widzieć tylko bile, zielone sukno lecieć dokładnie czterdzieści cen- i koniec kija. W bilardzie artytymetrów, odbić się pod kątem stycznym musisz być cały czas dziewięćdziesięciu stopni w prze- maksymalnie skoncentrowany ciwnym kierunku i trafić kolejne i nie może zadrżeć ci ręka. Trochę bile, to musi współgrać niesamo- inaczej jest w trikach bilardowych, wita liczba elementów. Jest tylko które są nastawione bardziej na jeden właściwy punkt na bili, jed- show i zabawę. Jest tam piętnaście na właściwa siła uderzenia i jeden minut jazdy dowolnej po stole i to jedyny kąt odbicia. Na to, czy od zawodnika zależy, co w tym strzał się uda, wpływa nawet tem- czasie pokaże. Liczą się wrażenia peratura, wilgotność i rodzaj suk- artystyczne, więc najpierw jest na, grubość płyty stołu, rodzaj maksymalna koncentracja podczas band. Dosłownie wszystko ma triku i od razu dekoncentracja, bo znaczenie. musisz coś powiedzieć. Nie moJak się w takim razie przygoto- żesz być w tej dyscyplinie mruwać do zawodów? kiem. Ja kiedyś miałem ogromny Przed mistrzostwami zawodnik problem z powodu języka, bo mój Mateusz Masternak angielski kończył się na „fuck and dostaje listę trików fot. i specyfikację

ok” (śmiech). Trzeba umieć się uśmiechnąć, obrócić w żart nieudane zagranie. Człowiek uczy się tego całe życie. Zawsze można coś dopracować, ale pan chyba wie o tym najlepiej. Zawsze nad czymś pracowałem i nadal pracuję, dlatego czuję się w pełni spełnionym sportowcem. Siedem lat temu otrzymałem zaproszenie do wystawienia mistrzowskiego medalu w Alei Gwiazd Sportu w Dziwnowie. Wspaniałe ukoronowanie kariery. Są tam niesamowici zawodnicy – Irena Szewińska, Jurek Kulej, Włodzimierz Lubański, Kazimierz Deyna, Andrzej Supron, Zenon Jaskuła, a wśród nich Bogdan Wołkowski, mistrz trików bilardowych. Nawiasem mówiąc, triki to kiepska nazwa. Ludziom od razu kojarzy się to z gościem we fraku, który wyciąga króliki z kapelusza. Lepsze byłyby techniczne lub precyzyjne strzały. A tak zawsze ktoś podchodzi do stołu i wszędzie zagląda, bo przecież musi być w tym jakiś haczyk (śmiech).

20

www.detalks.pl

Rozmawiał Piotr Tomala Bogdan Wołkowski – wielokrotny mistrz świata i Europy w trikach snookerowych, pool­bilardowych i różnych odmianach bilardu arty­ stycznego. Jest nie tylko wykonaw­ cą, ale twórcą wielu pokazowych zagrań.


Detalks 9(9)2012