Page 1

INDEX 281581

design trendy wnętrza architektura lifestyle

NA LINII PRZESYTU 2

RAJ ODZYSKANY balans na linii przesytu Sztuka dialogu Patricia Urquiola Wojciech Eichelberger o potrzebie autonomii 80 lat czarnego rumaka ferrari marki za granicą Designed in Poland Japoński minimalizm dom w Tokio Zrób to sam koniec ery przemysłowej

nr 2 wiosna 2012  cena 18 zł (w tym 5% vat)


2 Dział

designalive.pl


DZIAĹ 3

designalive.pl


4 spis treści

2 The Microbial Home Koncepcyjny projekt Philips Design s. 62

Architektura 48 Japoński minimalizm dom w Tokio 56 ARCHIKONY Rolex: efekt wolności Centrum Edukacji w Lozannie

8 NEWSLETTER na dobry początek nowości, wiadomości, ciekawostki

Trendy 59 technologie Zmysłowa przyszłość Ludzie i technologia w naturalnej interakcji 60 Zrób to sam alternatywa przemysłu? 62 Mikrobiologiczny dom 64 O potrzebie autonomii Wojciech Eichelberger

Rzeczy

Wydarzenia Ludzie 32 Intuicyjny duet projektowy Barber i Osgerby o sobie 37 Cudowne dziecko brytyjski projektant Benjamin Hubert 46 Sztuka dialogu wywiad z Patricią Urquiolą 78 Gra zespołowa w BMW wywiad z Jackiem Frohlichem

Miejsca 40 Raj odzyskany hotel w Portoryko zaprojektowany przez Patricię Urquiolę 52 Nowe serce Eindhoven kwatera Pieta Heina Eeka 58 Kierunek: Helsinki Światowa Stolica Designu 2012

designalive.pl

70 opinie Dobrze to widzę w Polsce design ma się coraz lepiej 72 Muszelka na salony retrospektywa Teresy Kruszewskiej 72 Lato z designem Gdynia Design Days 73 Ekskluzywna platforma targi About Design 74 Na Mediolan! polski przewodnik po targach iSaloni 75 Arena Design nominacje Top Design 2012 76 Kalendarium Co przed nami?

Zdjęcie: philips design

18 Designed in Poland polskie marki za granicą 22 Pod słońce do ogrodów i na tarasy 24 Manufaktura de lux 26 Jubilerzy eksperymentalni przegląd biżuterii alternatywnej 28 Natura szkła 31 Ostrożnie! Kruche! 65 Jubileusz logo Ferrari 66 TEST Żółty żuczek żony Fiat 500 TwinAir 68 MUST HAVE! wybierają: Ewa Voelkel i Oskar Zięta


DZIAĹ 5

designalive.pl


6 edytorial

Anna Dudzińska dziennikarka

Dziesiątki tysięcy słuchaczy znają jej głos z Radia Katowice. Jest autorką radiowych reportaży nieraz nagradzanych w konkursach. Choć głównie zajmuje się wszechstronną tematyką, to wykonuje świetną robotę poświęcając swoje materiały designowi i architekturze, które są jej pasją. Tą pasją skutecznie zaraża słuchaczy. Jest związana również z Radiową Trójką – efektem są cyklicznie emitowane audycje „Znane nieznane” poświęcone ikonom architektury. Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego. (s. 56)

Mam wrażenie, że nie tylko ja czuję, że znaleźliśmy się na linii przesytu. W końcu doszło do momentu, gdy mamy dość zalewu nowości, rzeczy i informacji. Pragniemy oddechu i refleksji. Trudno będzie znaleźć gotową receptę na nowy styl życia, jednak warto szukać wskazówek i inspiracji. Dlatego wiosenny numer „Design Alive” dedykujemy wszystkim poszukującym ponadczasowych rzeczy, miejsc stworzonych w zgodzie z naturą, technologii bliskim naszym potrzebom i pragnieniom. Pokażemy koncepcje i idee, które z pewnością zmienią nasze życie, a my nie pozostawimy ich bez humanistycznego komentarza. Takie przygotowanie będzie w sam raz przed sezonem premier. W końcu wiosna to pora, gdy świat designu ogarnia gorączka przygotowań do największego święta – Salone Internazionale del Mobile w Mediolanie. W studiach projektowych i fabrykach praca wre, by w połowie kwietnia pokazać nowości. Czego w tym roku się spodziewać? Masy kolejnych krzeseł i lamp? Kto nas zaskoczy i pokaże produkty prawdziwie przełomowe na mediolańskim iSaloni? Czekam z niecierpliwością. I czas się przedstawić – z przyjemnością i autentycznym wzruszeniem prezentuję pierwszy w Polsce magazyn o designie designalive.pl

skierowany do szerokiego grona odbiorców. Choć nosi numer drugi, jest pierwszym, który trafił do saloników prasowych. Od tej pory, co kwartał oddamy w Wasze ręce dawkę inspiracji i wieści o projektowaniu, trendach, architekturze i wnętrzach. Czasem zahaczymy o motoryzację, nowe technologie, ale też styl życia, modę czy sztukę współczesną. Spragnionych codziennej dawki designu zapraszam na portal www.designalive.pl.

autorka

Konsultant User Experience i Design Thinking, pracownik naukowy School of Form w Poznaniu. Prowadzi firmę badawczo-projektową EverBe. Doradza, w zakresie projektowania opartego o pragnienia użytkowników, takim firmom jak Play czy Meble Vox. 12 lat spędziła za granicą – uzyskała tytuł doktora na wydziale Wzornictwa Przemysłowego Politechniki w Eindhoven, pracowała dla Philipsa i Google'a. Była też konsultantem użyteczności dla Agfa Healthcare i Banksys. Jest przewodniczącą CHI Polska (Computer-Human Interaction), należącej do międzynarodowego stowarzyszenia ACM – największej informatycznej społeczności naukowo-edukacyjnej na świecie. (s. 59)

Redaktor Naczelna Numer 3 już w czerwcu. Gdzie nas znaleźć? Zobacz na s. 77

Aneta i Tomek Jagodzińscy autorzy

Pasjonaci motoryzacji, designu, mody, sportu i… życia rodzinnego. Rodzice Leona i Franka. Trudno uwierzyć, że znajdują na to wszystko czas, bo na co dzień prowadzą sieć sklepów z modą. Tomek, były zawodnik narciarski, od kiedy nauczył się czytać pochłania każdą informację o motoryzacji, a w wolnych chwilach realizuje szalone pomysły Anety, która, z miłości do pozytywnych zmian i dobrego designu, w przeciągu 5 lat kilkakrotnie zmieniła wystrój domu. Jak nie ma co robić – szyje, maluje, filcuje i eksperymentuje w kuchni. (s. 66)

ZDjęcia: sebastian woźniak, łukasz szóstek, wojciech trzcionka, archiwum prywatne

Na linii przesytu

dr Agnieszka Szóstek


DZIAĹ 7

designalive.pl


8 NEWsletter

ekstremizm dixona

1

Ekskluzywna kolekcja łazienkowa The Hayon Collection powstała dla marki Bisazza Bagno. Jej twórca, Jaime Hayon połączył w niej elegancję oraz zmysłowość. Projektant postanowił „otworzyć” łazienki, aby stały się pełnoprawnymi domowymi przestrzeniami. Stąd kolekcja opierająca się na mosiądzu, miedzi, chromie, złocie, ceramice, szkle oraz drewnie sprawia, że łazienka staje się stylowym wnętrzem. Na The Hayon Collection składają się umywalki, wanny, lustra, oświetlenie, szafki, kabina prysznicowa oraz akcesoria dekoracyjne. Poszczególne przedmioty z kolekcji kosztują od kilkuset do kilku tysięcy euro: za umywalkę zapłacimy od 1 200 euro, za kabinę ok. 5 000 euro, a lampa to wydatek ok. 500 euro. www.bisazzabagno.it i www.bisazza.com

3

2

Najdroższa lampa świata?

Więcej newsów szukaj na: www.designalive.pl

Boom Boom Burst to projekt Lindsey Andelman Studio z nowojorskiego Manhattanu. Tworzone tam przedmioty to typowo rzemieślnicza, ręczna robota. Do ich produkcji wykorzystuje się bardzo różne surowce, choć oczywiście punktem wyjścia są żarówki jako źródło światła. Pozostałe elementy wykonuje się z cennych materiałów i kruszców: złota, brązu, niklu czy mosiądzu. W lamopie Boom Boom Burst, która powstawała kilkadziesiąt tygodni (wszystkie elementy wykonano ręcznie) jest kilkadziesiąt mniejszych czy większych źródeł światła. To wszystko sprawia, że lampa kosztuje, bagatela, 105 000 dolarów, czyli tyle co nowe Porsche. www.lindseyadelman.com

4

Fonograficzna rewolucja Słynna islandzka wokalistka Björk wydając w zeszłym roku album „Biophilia” sprawiła, że muzyka, jak nigdy wcześniej, stała się interaktywna. „Biophilia” jest manifestacją pewnego zjawiska: muzyka przestała się ograniczać wyłącznie do samej siebie, a stała się otwarta na dodatkowe elementy współczesności. Album był dużym przedsięwzięciem multimedialnym: na koncertach pojawiają się specjalnie zaprojektowane scenografia, instrumenty muzyczne, są też niezwykłe strona internetowa i wideoklipy. Szczególną rolę odgrywają aplikacje przygotowane z myślą o iSprzętach (iPhone, iPad): całym albumem zarządza jedna aplikacja, z którą są skonfigurowane kolejne, a każda odpowiada za jedną piosenkę. Mamy w ten sposób dostęp do tekstów, nut, esejów, a także całej sfery interaktywnej: możemy np. bawić się jak w grze komputerowej. Björk 4 lipca wystąpi na festiwalu Open'er w Gdyni. W lipcu będzie jej można posłuchać również w czeskiej Ostrawie, 35 kilometrów od polskiej granicy (Festiwal Colours of Ostrava). www.bjork.com

designalive.pl

tekst: redakcja zdjęcia: materiały prasowe

Łazienkowa elegancja

Wzięty angielski dizajner Tom Dixon nie tylko projektuje, ale również pisze. Jego studio wraz z producentem papieru UPM wydało książkę „Extremism”. Oczywiście w twórczym a nie politycznym wymiarze. Na kilkudziesięciu stronach pojawiają się tematy ekstremalnej wagi, koloru, rzemiosła, technologii czy funkcjonalności i wszystkie te kategorie Dixon odnosi do projektowania, i własnych projektów. Każdy rozdział jest wydrukowany na specjalnie dobranym gatunku papieru i w osobnej kolorystyce. W książce zamieszczono także wywiad z projektantem. 20 euro, www.tomdixon.net


NEWsletter 9

5

doświadczenie i młodość Marka Noti w swoich najnowszych produktach odważnie stawia na najmłodsze pokolenie projektantów. Ich potencjał łączy z doświadczeniem twórców od lat związanych z firmą. Dwa z nowych produktów to dzieło studentek: Julii Pawlikowskiej, Olgi Mężyńskiej oraz Urszuli Burgieł. Wspólnie stworzyły systemy siedzisk modułowych Cubber i Bouli. Oba projekty powstały w trakcie Programu Edukacyjno–Projektowego, który Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu realizuje wraz z producentami. Siedziska Cubber (u góry, drugi z lewej) stworzono z myślą o miejscach publicznych. Trzypoziomowa konstrukcja pozwala na korzystanie z mebla w dowolnych pozycjach. Z jednego modułu mogą korzystać cztery osoby. Obiekty można zestawiać ze sobą w różnych kombinacjach. Siedziska są dostępne w szerokiej gamie barw. Od 3 390 zł. Bouli (u góry, pierwszy z lewej), nazywane też „chmurkami do siedzenia”, to siedziska o amorficznych kształtach – mogą być podwieszane lub w wersji z nogami czy płozami. Od 2 960 zł. Inna nowość Noti to klasyczne krzesło tapicerowane w autorskiej wariacji Renaty Kalarus, projektantki związanej z marką od lat. Mrs. Su (obok) wyposażono w sprężyste łączenie oparcia z siedziskiem. Krzesło jest dostępne w dwóch wariantach: niskie lub wysokie, a obicia powstały w wielu kolorach i różnych wykończeniach. Niebawem będzie dostępne również w wersji „męskiej” – jako Mr. Su. Od 930 zł. Plum (u dołu) to z kolei rodzina stolików, stworzona przez Tomasza Augustyniaka, również blisko związanego z wielkopolską marką. Meble są fantazyjne, mają asymetryczne kształty. Dostępne w kilku rozmiarach, lecz pojawiły się też w wersjach w całości wykonanych z tworzywa solid surface bądź wyposażone w nogi ze stali lakierowanej. Stoliki mogą funkcjonować indywidualnie lub jako uzupełnienie mebli tapicerowanych. Od 1 650 zł. Augustyniak przygotował także kolekcję Stone (poniżej), składającą się z sof i foteli, dostępną w wersjach z podłokietnikami lub bez oraz w wersji z metalową ramą. To meble modułowe, więc ich długość można dostosować do indywidualnych potrzeb. Meble kojarzą się z klasycznymi osiągnięciami Bauhausu. Od 1190 zł. www.noti.pl

designalive.pl


10 NEWsletter

Prostota regulacji Lloop to jeden z popularniejszych w ostatnich kilkunastu miesiącach elementów oświetlenia. Lampę stworzyły wspólnie holenderskie Ontwerpduo wraz z VIJ5. Cały jej sekret tkwi w sposobie regulacji wysokości. – Interesują nas nieograniczone możliwości zastosowania oświetlenia – przyznają twórcy z Ontwerpduo, dlatego możemy skracać bądź wydłużać długość kabla dzięki regulacji pętli przy wykorzystaniu specjalnych zaczepów wykonanych z drewna. Abażur został wykonany z aluminium. Lampa jest dostępna w pięciu kolorach, m.in. białym, czarnym i czerwonym. Ok. 240 euro, www.vij5.nl i www.ontwerpduo.nl

6

Stołek, który przyciąga Unikatowe stołki powstają w Holandii, w studiu Jólana van der Wiela. Projektant bacznie obserwował zjawiska naturalne i wykorzystał tę wiedzę w swoich pomysłach. Jego stołki powstają z połączenia drobnych opiłków żelaza oraz ciekłych tworzyw. Umieszczony w polu magnetycznym materiał „unosi się”, by dołączyć do przyciągających go magnesów. – Odchodząc od idei, że wszystko znajduje się pod wpływem grawitacji i wpływa na kształt niemal wszystkiego, postanowiłem wykorzystać i zmanipulować naturalne zjawisko i jego siłę, czyli magnetyzm – przyznaje Jólan van der Wiel. Gravity Stool pojawiły się w tym roku na targach IMM w Kolonii i zwyciężyły w konkursie [D3] dla młodych dizajnerów. Koncept, www.jolanvanderwiel.nl Więcej zdjęć i film na www.designalive.pl

7

Więcej newsów szukaj na: www.designalive.pl

8 Transformacja Grupa Fawory (Małgorzata Piotrowska, Monika Niezabitowska, Zofia Hejduk) realizuje projekt „Transformacja” i poddaje liftingowi fotele z czasów PRL-u. Efekt jest zaskakujący. Każdy dawniej wyprodukowany masowo fotel otrzymuje indywidualny charakter. – Warto by w domach wyposażonych w „standardowe” produkty, pojawiały się także przedmioty prowokujące do myślenia, refleksji – nieautomatyczne w obsłudze, które użytkownik będzie jeszcze mocniej mógł nazwać „moje” – mówią członkowie grupy Fawory. W miejsce pierwotnych wykończeń pojawiają się zupełnie nowe materiały i rozwiązania: pasy, rurki i linki. Odzyskane ramy fotela są wcześniej: czyszczone, szlifowane i lakierowane. Od 2 000 zł, www.fawory.com

designalive.pl


NEWsletter 11

Dźwięk dookoła głowy Philippe Starck stara się by świat o im nie zapominał. Ostatnio słynny dizajner zaprezentował nowy projekt – słuchawki Zik dla marki Parrot. Mogą się integrować z różnymi źródłami dźwięku. Francuski projektant stworzył je tak, aby nie tylko były zestawem słuchawkowym, ale także mogły łączyć się ze smartofonami oraz poddawać się intuicyjnemu sterowaniu muzyką poprzez panel dotykowy. Aby pogłębić brzemienia w słuchawkach wykorzystano właściwości surround sound. System wyposażono również w aktywną kontrolę hałasu: dwa zewnętrze mikrofony analizują poziom dźwięku i potrafią go wyizolować a następnie ograniczyć do minimum. Czujniki ruchu również kontrolują, która ze słuchawek jest w danej chwili w użyciu. Słuchawki nie trafiły jeszcze do sprzedaży. www.parrot.com

9

10 Krzesło dla szkół Konstantin Grcic zaprezentował nowy projekt krzesła. Pro Chair powstało z myślą o dzieciach i młodzieży uczącej się. Projekt powstał dla niemieckiej marki Flötotto. Z Pro Chair głównie należy korzystać w tradycyjny sposób, jako z mebla służącego do siedzenia. Ale Pro Chair może również stać się podium do występów artystycznych, przyrządem sportowo-gimnastycznym a nawet bujanym fotelikiem. Krzesło ma rożne warianty. Jest wykonane z polipropylenu w sześciu różnych kolorach, powstało na razie w trzech rozmiarach dostosowanych do wieku potencjalnego użytkownika. Ze względu na wszechstronność krzesło może trafić zarówno do szkół, jak i biur czy prywatnych domów. Jeszcze nie jest sprzedawane, www.floetotto.de

Przenośny Bang

11

Bang & Olufsen, kultowa marka z Danii, znana z produkcji ekskluzywnych sprzętów postanowiła zawalczyć również o mniej zamożnych klientów, pokazując nowe modele głośników Beolit 12. Są małe i przenośne, mogą znaleźć zastosowanie w bardzo wielu miejscach. Powstały z myślą o iPhone'ach i iPadach, czyli sprzętach funkcjonujących w technologii AirPlay. Głośnik ze wzmacniaczem 120W waży niecałe 3 kg, jego akumulator pozwala na odtwarzanie muzyki przez osiem godzin bez podłączenia do zasilania. Zaprojektowała go Cecilie Manz. 700 euro, www.beoplay.com

designalive.pl


12 newsletter

Limitowane figurki Na styczniowych targach Maison et Objet w Paryżu po raz pierwszy można było oglądać The Guest – nową kolekcję figurek marki Lladró, słynnego hiszpańskiego producenta porcelany. Stoi za nią wzięty projektant Jaime Hayon. Szef artystyczny Lladró tym razem postanowił zaprosić do współpracy amerykańskiego artystę Tima Biskupa i japońskie Devilrobots Studio, aby nadać porcelanie nową osobowość. – Dzięki tej współpracy kolekcja staje się platformą, gdzie twórcy z różnych dziedzin będą współdziałać w odnajdywaniu nowego potencjału porcelany – – przekonuje Hayon. Na razie powstały pierwsze obiekty w nowej kolekcji: część z nich to limitowana edycja wyprodukowana w ilości 250 sztuk. Jak zapewnia hiszpańska firma, kolekcja będzie się rozrastać. Powstałe już figurki są wypieszczone i wycyzelowane, i nie pozbawione żartu. Zapłacimy za nie od 500 do 2 000 euro. www.lladro.com, www.frasco.pl

12 Meble ze skrzynek Kista to po śląsku skrzynia do transportowania butelek, warzyw, pieczywa czy wszelkich innych produktów. Jej los wydaje się jednak przesądzony: odchodzi w zapomnienie zastępowana przez coraz popularniejsze zgrzewki. Nowe miejsce dla kisty znaleźli jednak twórcy związani z Medusa Industry i postanowili stworzyć ze skrzynek meble. Prosty krzyż, wykorzystujący profil skrzynek, łączy je w różne zestawienia, pozwalając użytkownikowi na indywidualne, twórcze formowanie regału na książki, półek na zabawki dziecięce, segregatory, kuchenne przedmioty a nawet szafkę nocną. Rzadko używane przedmioty stają się więc podstawą nowego mebla, a cały projekt staje się ekonomicznym recyklingiem. Kista jest produkowana na zamówienie. www.medusaindustry.pl

13

designalive.pl

14

Pióro Dialog 3 black to kolejna odsłona legendarnej marki. Nowość w kolekcji Lamy to wciąż gwarancja elegancji, lekkości ale i umiłowania minimalizmu. Nowe pióro w rodzinie Lamy zostało wyposażone w wysuwany klip i stalówkę. Ponadto zastosowanie znalazł mechanizm twist – stalówka wysuwa się oraz chowa w korpusie. Stalówka powstała z 14-karatowego złota jest pokryta palladium. Co ważne, pióro jest pozbawione skuwki. Zaprojektował je Franco Clivio, szwajcarski twórca znany także z wcześniejszych projektów dla tej marki. 1 210 zł, www.lamy.com, www.primeline.pl

tekst: redakcja zdjęcia: materiały prasowe

bez zatyczki

sukces za granicą Jest absolwentką słynnej szkoły ECAL w Lozannie, studiowała u równie słynnego Ronana Bouroulleca. Cztery lata temu miesięcznik „Wallpaper” umieścił ją wśród talentów „Next generation”. Teraz młoda polska projektantka pracuje dla najlepszych. Ostatnio na targach w Paryżu oraz Kolonii pojawiły się jej tapicerowane taborety Goodie, które powstały dla marek Ligne Roset i Cinna. Taboret przypomina spiralę, jest dostępny w szerokiej gamie kolorów. Użytkownikowi daje niezwykłe poczucie lekkości i swobody. Dzięki uniwersalnemu rozmiarowi (wysokość 395 mm, średnica 335 mm) mogą z niego korzystać osoby w różnym wieku. Dla Ligne Roset i Cinna Jeglińska stworzyła też stolik, kolejny element kolekcji Circles. Stolik kosztuje 655 euro, a taboret 400 euro. www.ligneroset.com i www.cinna.fr

15


16

newsletter 13

Design żyje już 5 lat! Żywa galeria designu Design Alive w Cieszynie ma już 5 lat. Urodzinowa impreza odbyła się na początku lutego. Z tej okazji klubokawiarnia Presso, która mieści galerię, wzbogaciła się o kolejne polskie nowości. Klubokawiarnia wciąż pozostaje jedynym miejscem w Polsce, gdzie prezentowana jest stała ekspozycja najlepszego polskiego wzornictwa ostatnich lat. Design jest tu na wyciągnięcie ręki, można go dotykać, korzystać z niego. – Przez te 5 lat przez klubokawiarnię przewinęło się 50 polskich producentów. Od początku chcieliśmy w niebanalny sposób prezentować polskie wzornictwo i zarazem przyciągać ludzi, często zwykłych, nie związanych z projektowaniem. I to się udało – mówi Ewa Trzcionka, twórczyni galerii i jej kuratorka. Na urodziny w galerii pojawiły się nowe projekty polskich projektantów. Można tu korzystać do woli z mebli stworzonych przez Bashko Trybka (fotele Antistress oraz stolik Diamonds) czy Piotra Kuchcińskiego (system Legvan powstały dla marki Bejot). Wnętrza kawiarni oświetlają też m.in. lampy wykonane z Corianu (wśród nich Genotyp Tomka Rygalika powstały dla Comforty). W Presso projekty prezentują też: Tabanda, Planika, Harena, Quinze & Milan oraz Flux. www.facebook.com/KlubokawiarniaPresso

Japoński kreator Co roku podczas targów Maison et Objet w Paryżu wyróżnia się trzech twórców, którzy w znaczący sposób wpływają na design i architekturę. W tym roku wyróżnienia otrzymali Humberto i Fernando Campana z Brazylii oraz Japończyk Takujin Yoshioka. Tytuł „Creator of the Year” Takujin Yoshioka otrzymał za „krystalizowanie projektów”, które rozpoczął w 2007 roku. Yoshioka zaczął od eksperymentowania z nowymi strukturami, które mogą przejąć jego ideę krystalizowania, jak malowanie czy rzeźbienie. Japończyk tworzy obiekty, które są krystaliczne, odwołuje się w nich do przejrzystości i piękna struktur, które tworzy sama natura. W Paryżu zaprezentował swoje nowe obrazy i rzeźby. Jego studio pracowało dla wielu marek, takich jak Swarovski, Toyota, Hermes, Lexus, Peugeot, NTT, BMW. Humberto i Fernando Campana otrzymali tytuł „Designer of the Year” za projekty w duchu „eko”, które realizują w m.in. Brotras, rolniczym mieście zlokalizowanym 250 km od Sao Paolo, gdzie podejmują współpracę z lokalnymi rzemieślnikami.

promocja

17

designalive.pl


14 newsletter

zupełnie inna Mozaika Pochodząca z Ravenny marka Sicis robi wiele, by zniewalać użytkowników połączeniem naturalnych kamieni ze szkłem a nawet naturalnym drewnem. Od kilkunastu miesięcy jedną z propozycji marki jest Basic Collection, którą tworzą materiał kamionkowy i szkło w nowych, odświeżonych wzorach. Marka śmiało angażuje się w architektoniczne wyzwania, stąd w jedną spójną całość potrafi połączyć kamień naturalny, szkło, konglomerat a nawet drewno. – Obecnie staramy się przełamywać lęki związane z używaniem czerni lub połączeń czarno-czarnych poprzez stosowanie materiałów w różny sposób odbijających światło – kamienia matowego, polerowanego oraz szkła – mówi Łukasz Wasyliszyn z firmy Sicis. Ok. 3 000 zł za metr kwadratowy, www.sicis.it

18 19

Osoby zażywające tabletki niebawem otrzymają do rąk nowe narzędzia. Będą to tak często lekceważone dozowniki do lekarstw a także rozmaite pojemniki do ich przechowywania i transportowania. Cały komplet wymyślili specjaliści z Sabi – to nowa marka powstała w Fuseproject, słynnym studiu w San Francisco, które stworzył Yves Béhar. – Zauważyłem, że produkty dla osób potrzebujących, często są niskiej jakości, a niewiele firm tak naprawdę potrafi zaangażować się w przygotowanie prostych lecz niezbędnych urządzeń. Nie ukrywam, że być może sam w przyszłości będę takich urządzeń potrzebował – przyznaje projektant. Pod nową marką Sabi powstały więc pojemniki na lekarstwa, zarówno w postaci płynnej jak i pigułki. Są również dozowniki, w których znajdziemy podzielnik na odpowiednie pory przyjmowania medykamentów. Powstało 9 różnych pojemników na m.in. czas podróży, pobytu w domu, w hotelu, do przechowywania w torbie, łazience, w kieszeni czy podręcznym bagażu. Zażywanie leków ma nie krępować osób je przyjmujących w miejscach publicznych. www.fuseproject.com

designalive.pl

20

Most, którego nie widać Ten projekt znalazł się wśród finalistów zeszłorocznej edycji Dutch Design Awards. Studio architektoniczne ro&ad zaproponowało most, który z pewnej odległości jest zupełnie niewidoczny. Most powstał w miejscowości Halsteren, której atrakcją turystyczną jest Fort de Roovere, należący do West Brabantse Waterlinie, czyli dawnej, pochodzącej jeszcze z XVII wieku linii obrony w południowo-zachodniej Holandii. Jakiś czas temu obiekty zostały poddane rewitalizacji, a teren stał się miejscem rekreacyjnym. Aby dostać się do Fort de Roovere korzystamy z mostu, który wpisuje się w krajobraz, bo został umieszczony wewnątrz kanału. Z oddali widać, jak spod wody wystają tylko ludzkie głowy. www.ro-ad.org

tekst: redakcja zdjęcia: materiały prasowe

zarządzanie pigułką


newsletter 15

21 Słoneczny Smart Aby za kilka lat cieszyć się ze wspaniałych wynalazków już teraz specjaliści muszą badać możliwości swoich przyszłościowych projektów. Samochody koncepcyjne to potężna dziedzina, a jedną z ciekawszych propozycji w ostatnim czasie okazuje się Smart Forvision. Ten pojazd stworzono wspólnie z naukowcami z koncernu chemicznego BASF. Samochód wyposażono w przezroczysty dach, który przepuszcza światło słoneczne a zarazem pozyskuje energię. Ogniwa słoneczne, które generują energię są tak czułe, że potrafią wytworzyć wystarczającą ilość prądu do zaspokojenia potrzeb urządzeń znajdujących się w pojeździe. Gdy samochód stoi w słońcu, jest wciąż wentylowany. Zaoszczędzona energia pozwala na wykorzystanie jej w innych funkcjach auta. A ten jest napędzany silnikiem elektrycznym, który wykorzystuje energię pozyskiwaną i gromadzoną dzięki dachowi z ogniwami. www.smartforvision.basf.com

22

Filozofia w laboratorium Rzeczy powinny żyć zgodnie ze swoją naturą – przekonuje Wu Wei, jedna z zasad Taoizmu. Te przekonania Zhang Zhoujie z Chin połączył z osiągnięciami technologii cyfrowych i zajął się projektowaniem niezwykłych przedmiotów. Chiński dizajner założył laboratorium, w którym mierzy się z cyfrowymi projektami parametrycznymi, m.in.: triangulacją, która wykorzystuje trójkątne powierzchnie w tworzeniu przedmiotów. Produkowane przedmioty zostały wybrane spośród stu różnych eksperymentalnych obiektów. Te są wcześniej generowane z całych rodzin przedmiotów o wspólnych cechach. Wszystkie rozpoczynają jednak swoje życie jako płaskie oczka połączonych ze sobą trójkątów. Pierwotne kształty oczek tworzą poszczególne typy przedmiotów. Sam proces produkcyjny to już odwzorowanie cyfrowych schematów w metalu, najczęściej tytanie bądź stali nierdzewnej. Poszczególne trójkąty są wycinane laserowo a następnie wyginane do właściwego ich ustawienia. www.zhangzhoujie.com. Więcej na ten temat na www.designalive.pl

promocja

designalive.pl


16 newsletter

Swoje podwoje otworzyła w Sztokholmie szkoła inna niż wszystkie, bo dzieci uczą się tu bez murów. Telefonplan School to jeden z projektów organizacji Vittra, która zajmuje się edukacją oraz kreowaniem szkół przyszłości. W jej placówkach nie liczy się wiek uczniów, ale ich umiejętności, i to właśnie jest kryterium przyjęcia do klasy. Dzieci uczą się na laptopach, każde z nich otrzymuje własny tuż po przyłączeniu się do zajęć. Telefonplan School to 2 000 metrów kwadratowych, a zamiast klas i ławek mamy tu otwarte przestrzenie. Nauka w szkole jest bezpłatna. Budynek z zewnątrz pokryty jest materiałem, na którym uczniowie mogą rysować i pisać. Za projekt szkoły odpowiadało duńskie biuro Rosan Bosch. www.vittra.se

24

Opaska prawdę ci powie Opaski UP pozornie wyglądają jak wiele podobnych, noszonych przez tysiące ludzi. Odróżnia je jednak fakt, że rejestrują każdą akcję ludzkiego organizmu. Opaska ma wmontowane czujniki ruchu i może byś skonfigurowana z aplikacjami w iPodach czy iPhonach. Działa przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu i jej uwadze nie umknie żaden wysiłek naszego organizmu czy też jego brak. Aplikacje analizują dane a następnie dają znać opasce, że coś niewłaściwego może dziać się z naszym ciałem. Jeśli aplikacja wyczuje, że użytkownik opaski potrzebuje odrobiny ruchu, opaska zaczyna wibrować. UP zawiera też m.in. dzienniczek żywieniowy, sugerując np. dobór odpowiednich potraw. UP stworzyło studio Jawbone, z którą związany jest projektant Yves Béhar. 99 dolarów, www.jawbone.com

designalive.pl

drukowana wikipedia

25

Po co drukować Wikipedię? – zapyta ktoś. Choćby po to, by dowiedzieć się, ile mamy do powiedzenia na któryś z wybranych tematów. „Twarde dowody” postanowił przedstawić projektant Rob Matthews i wydrukował kilka wybranych haseł, które wypełniły opasłe tomy. Wśród nich „Barack Obama”, „Wojna w Gazie”, „Chrześcijaństwo” jako tematy, o których mamy dużo do powiedzenia. Drukowaną Wikipedię wymyślił absolwent holenderskiej Akademii Projektowania w Eindhoven. Każda książka ma wysokość 50 cm, trudno jest ją udźwignąć. Pomyśleć, że angielska Wikipedia zawiera obecnie około 3 mln haseł. Gdyby dziś ktoś spróbował je wszystkie wydrukować i umieścić w woluminie, zajęłyby powierzchnię 952 tomów popularnej Encyklopedii Britannica. www.rob-matthews.com

Zdjęcia: ewa trzcionka, kim wendt, materiały prasowe

23

Szkoła otwarta


Zamów prenumeratę prenumerata@designalive.pl

Kwartalnik o designie trendach, wnętrzach i architekturze wprost do Twojej skrzynki. prenumerata roczna (4 numery) 60 zł (zamiast 72 zł) prenumerata studencka (4 numery) 52 zł (zamiast 72 zł)


Designed

in Poland Tylko 5  procent Polaków uważa, że marki są mocną stroną polskiego designu. Na przekór pokażemy, za co nasze marki cenią za granicą.

57 57 40 projektanci

rzemieślnicy

tradycja

TEKST: Ewa Trzcionka

B

ez kompleksów konkurują na zagranicznych rynkach, otwierają przedstawicielstwa tam, gdzie ceni się jakość i oryginalność. Polskie marki zamiast bezczynnie czekać na nadejście kryzysu, odważnie szukają nowych rynków w Europie, Ameryce, Azji i Oceanii. Wszyscy przyznają zgodnie, że budują swój kapitał na dobrych, oryginalnych projektach i na jakości. Massada Eyewear to bardzo młoda polska marka okularów, która wdarła się w zeszłym roku na zagraniczne rynki. Odważna stylistycznie, opiera się na dobrym projektowaniu i jakości wykonania. – To, co sprzedajemy, to nie tylko oprawki, ale cała filozofia wokół nich. Do okularów proponujemy ręcznie robione etui, pudełka ekspozycyjne i akcesoria do pielęgnacji optyki. To cenią nasi zagraniczni klienci – mówi Katarzyna Łupińska, która w 2010 roku stworzyła markę Massada. Sama przyznaje, że pomogła jej przede wszystkim intuicja i odwaga w projektowaniu śmiałych wzorów oraz designalive.pl

sieci współpracy. Nauczyła się tego w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie studiowała wzornictwo. – W trudną specyfikę projektowania okularów wprowadził mnie brytyjski projektant Sebastian Wood – mówi. – On też zaprojektował wraz ze mną pierwsze dwie kolekcje. Massada, stawiając na dokładność wykonania, produkuje w Wielkiej Brytanii, Włoszech i w Polsce. Aż 95 proc. wszystkich sprzedanych oprawek trafiło za granicę: do Japonii, Francji, Włoch, Korei Południowej, Niemiec, Kanady, Danii, Szwajcarii oraz na Cypr, niebawem będą dostępne w Australii i Wielkiej Brytanii. – Ilość zamówień przerosła moje oczekiwania. Szczególnie dobrze sprzedają się w salonach optycznych w Tokio, Paryżu i Berlinie – opowiada 27-latka. – To bardzo wyrafinowani klienci, cenią jakość, wzornictwo i nie boją się oryginalności. Od kilku miesięcy Massada jest również dostępna w Polsce. Odważne oprawki na nos założyli już polscy celebryci: Michał Piróg, Doda,

Kinga Rusin. – Massada była dla mnie kompletnym zaskoczeniem – przyznaje Paweł Kubara, menedżer komunikacji w firmie Comforty, okularnik. – Marka jest dla mnie bardzo ekstremalna, podąża w stronę stylistyki „fashion”. Przełamuje nudę w polskich sklepach z okularami. To dobrze, że można je znaleźć w dobrych butikach, które uwiarygadniają ich jakość i stają się synonimem wyrafinowania. Polacy nadal jeszcze kupują ostrożnie i bardzo praktycznie. Boją się nowości, rzeczy wykraczających poza pewne ramy. Rzadko są w stanie zapłacić za sam pomysł, czyli wartość projektową. To jednak się zmienia, co potwierdzają inni. – Największy wzrost sprzedaży notujemy właśnie w Polsce. I choć zawsze tak jest, kiedy zaczyna się od zera, to widzę, że idziemy w dobrym kierunku, co mnie niezmiernie cieszy – potwierdza Oskar Zięta twórca Zieta Prozessdesign, jednej z najbardziej intrygujących polskich marek,


rzeczy 19

22 8 8 5

*

szkoły

producenci

*

nie mam zdania

marki

Na pytanie „co jest mocną stroną polskiego designu?" tylko 5 proc. osób odpowiedziało, że dobre marki. Ankieta „Polski design?” przeprowadzona została przez „Design Alive” i B+R Studio podczas Łódź Design Festival 2011 na próbie 951 respondentów. Więcej wyników na www.designalive.pl

która dzięki autorskiej technologii FiDU Istnienie na rynkach międzynaro– Skandynawia i Francja to kraje najwyż(niem. Freie Innen Druck Umformung) dowych wymaga perfekcji nie tylko szej sprzedaży. Bardzo dobre rezultaty tworzy obiekty ze spawanych ze sobą arw projektowaniu i marketingu. Bo gdy mamy w krajach niemieckojęzycznych kuszy blachy pompowanych sprężonym trafi się dobry klient, trzeba być goto(Niemcy, Austria, Szwajcaria). Tam też powietrzem. Dmuchane obiekty były powym, by sprostać logistycznie i prorealizujemy wiele specjalnych projektów kazywane na wielu prestiżowych targach dukcyjnie. – Najbardziej zaskakują nas dedykowanych konkretnemu klientowi. i ekspozycjach. Zięta jest też autorem zamówienia z Rosji – tłumaczy Maja Tak się składa, że instalacji stworzonej dla londyńskiego Zięta, która w Zieta Prozessdesign jest Victoria & Albert Museum, która została odpowiedzialna za marketing i sprzedaż. sprzedajemy głównie w państwach bardzo dobrze przyjęta dwa lata temu z bardzo mocno rozwiniętą świadomością – Zawsze są konkretne i odważne. Wschód, w trakcie London Design Festival. Jak sam designu – mówi Zięta. to rynek, gdzie działa się z rozmachem zapewnia, to, co tworzy to nie są tylko i chcąc na nim sprzedawać, trzeba być meble, nie jest to też sztuka. – To obiekty – Dla nich ważna jest jakość i miłość do przygotowanym na duże zamówienia. przeznaczone dla odbiorców, którzy Dla niewielkiej firmy to wyzwanie. detalu. My dajemy tego aż w nadmiarze. szukają czegoś więcej niż tylko funkcjoRosja to kraj specyficznego gustu, Gian Luca Amadei, dziennikarz fachonalnego mebla. Jesteśmy dla ludzi, którzy wego brytyjskiego magazynu „Blueprint” który należy znać, chcąc tam zaistnieć. potrzebują czegoś pomiędzy praktycztwierdzi: – Zieta Prozessdesign jest polską Potwierdza to Anna Tubisz, szefowa nością a sztuką współczesną – tłumaczy. marketingu w firmie Planika, która praktyką projektową, która zamieniła Marka powstała w Szwajcarii i z tym swoje kominki na biopaliwo sprzesię w znaczącą markę. To, co sprawia, też krajem jeszcze niedawno była kojadaje w ponad 60 krajach na świecie: że odnoszą sukcesy za granicą, to fakt, rzona. Stołek Plopp początkowo powsta– Rosjanin wybiera często produkty że intuicyjnie wyglądają poza granice wał pod marką HAY (obecnie zajmującą okazałe. Ponadto cena nie ma tam geograficzne, wyszukują i łączą najlepiej, się dystrybucją na rynek Skandynawski), znaczenia. Z kolei Szwedzi wybierają jak potrafią to, co jest aktualnie dostępmimo to wszyscy wiedzieli, że Zięta naturalne wykończenia, Włosi wolą biel. ne w Polsce i na świecie. Przetwarzają jest Polakiem. Jego firma wysyła za Dla eksporterów poznawanie gustów tę wiedzę w procesie tworząc innowagranicę niemal całą swoją produkcję. klientów z różnych stron świata jest  cyjne projektowanie dla przyszłości. designalive.pl


20 kluczowe. Takie informacje to podstawa do projektowania nowych produktów. – Współpracujemy z projektantami, bo wiemy, że to przekłada się na sprzedaż – zapewnia Tubisz. – Chociaż firma istnieje od 2002 roku, dopiero rok 2007 okazał się przełomowy, gdy zaprosiliśmy do współpracy uznanych w Europie projektantów Arika Leviego i Christopha Pilleta. To była bardzo dobra decyzja. Prezentacje tych kolekcji w Mediolanie, Londynie i Paryżu przełożyły się na sprzedaż w Europie. Chcemy to powtórzyć na rynkach Bliskiego Wschodu, szczególnie w Dubaju. Wiemy, że tamtejszy klient ma inne wymagania estetyczne, dlatego nie wykluczamy, że następna kolekcja powstanie przy współpracy z projektantem z tamtego rejonu świata. Bliski Wschód to miejsce, gdzie klientów na swoje produkty znalazła również marka Fivetimesone produkująca siedziska z filcowanej wełny. – Sprzedajemy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Katarze i Kuwejcie, w samym Hong Kongu mamy produkty w sześciu sklepach – mówi Zofia

Popławska i dodaje, że choć sprzedają też na innych kontynentach, klienci z tamtych rejonów świata wyjątkowo cenią jakość i naturalny materiał oraz ich ręczne wykonywanie w Europie.

Polskie firmy często wspierają się za granicą podczas targów i wystaw. Organiczne w kształtach wełniane siedziska prezentowane są w towarzystwie kominków Planiki, która jest już rozpoznawalną marką i nie odstaje od produktów z innych krajów. – Wystarczyło pozbyć się kompleksów i zrozumieć, że poza Polską są nowe możliwości rozwoju – mówi Tubisz. – Teraz szykujemy się na kolejne rynki – Chin i Indii. Wbrew pozorom to kraje multimilionerów, którzy lubią europejskie produkty i estetykę. – Tak, to prawda – potwierdza Anna Tryc-Bromley, pierwsza sekretarz ds. kultury w polskiej ambasadzie w New

Delhi. – Większość marek światowego designu już tu jest. Polskie widoczne tu firmy to Inglot, która ma znakomite lokalizacje w luksusowych centrach handlowych oraz Krosno – ich szkło sprzedawane jest w ekskluzywnych butikach z wyposażeniem wnętrz. Znane z ascetycznych opakowań kosmetyki Inglot dostępne są na całym świecie w ponad 300 punktach. Założona przez chemika Wojciecha Inglota ćwierć wieku temu firma od sześciu lat rozwija swoje zagraniczne rynki. Kluczowe okazały się właśnie Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie sieć salonów musiał dostosować do zupełnie innych klientek niż w kraju. Bogate Arabki potrzebują należytej atencji i prywatności. Więc w Dubaju, przy sklepach Inglota zorganizowano prywatne pokoje, w których klientki wraz ze służącymi mogą spędzać mnóstwo czasu i wydawać petrodolary. – Ceny w Dubaju są trzykrotnie wyższe niż w Polsce – zapewnia Wojciech Inglot. To, co przyciąga klientki na całym świecie, to mnogość kolorów i wysoka jakość osiągana dzięki kontrolowanej produkcji.

Massada Eyewear Ostania sesja zdjęciowa była robiona w Paryżu przez Alexandra Tabaste, który fotografował dla takich marek jak Yves Saint Laurent, Vogue, Elle, Figaro Madame.

designalive.pl

ZDJĘCIA: Alexander Tabaste, Tom McCavera, ZIETA PROZESSDESIGN, PLANICA, KROSNO/Rafał placek

Hussar Obiekty Zieta Prozessdesign są dla tych, którzy szukają czegoś pomiędzy praktycznością a sztuką współczesną.


Rzeczy 21 –  Wrażenia z zakupów były niezapomniane – wspomina na blogu Mary Jane Grey, która na salon Inglot trafiła na nowojorskim Times Square. – Byłam poprowadzona tak, abym stworzyła swoją własną paletę barw podkładów, cieni i szminek. Wybrane kosmetyki mogłam umieścić w kasecie, która najbardziej pasowała rozmiarem do moich nawyków. Oszalałam na punkcie tej koncepcji (Freedom System) – przyznaje. Wniosek jest prosty: Inglot to nie tylko dobrze zaprojektowany produkt, ale i usługa.

Jak widać poza krajem cenią również marki znane w Polsce od lat. Zelmer – polski producent sprzętów AGD wywodzi się jeszcze z poprzedniej epoki, jednak niewielu wie, że jest jedną z kilku firm w Polsce, gdzie design jest tak istotny. – W Zelmerze design i zarządzanie designem jako narzędziem biznesu

są bardzo ważne – tłumaczy Michał produkt poczuł intuicyjnie, że to rzecz Drożdż, dyrektor Działu Badań przemyślana, dostępna, niezawodna. i Rozwoju Produktów Zelmer. Projektują dla nas zewnętrzne firmy, – Świadome korzystanie głównie polskie, jak Ergo Design czy z designu daje możliwość uzyskaTriada Design, które są doświadczone nia przewagi konkurencyjnej. w tworzeniu dla tej specyficznej branży. W Polsce posiadamy bardzo mocMimo to, kusi nas rozpoczęcie współpraną markę, jesteśmy jedynym krajem cy z firmami zagranicznymi, by pow Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie znać ich podejście do projektowania. lokalny producent wygrywa z globalProdukcja sprzętów Zelmera odbynymi. Polacy wybierają patriotycznie wa się głównie w Polsce, gdzie firma ceniąc niezawodność. Na rynkach cały czas inwestuje w nowe zakłady. eksportowych budujemy nasza po– Czujemy, że to jest przyszłość – dodazycję również poprzez wzornictwo. je Michał Drożdż. – Wiele globalnych Zelmera nie kuszą odległe regiony marek pozbyło się swoich zakładów, świata. Jest marką regionalną, chce się tymczasem my uważamy, że posiadanie rozwijać i wzmacniać swoją pozycję własnej bazy produkcyjnej zaprocentuje. głównie na rynkach Europy ŚrodkowoPodobnie robią Inglot, Krosno, Zieta, Wschodniej. Według statystyk, poza Planika, Fivetimesone. Wszystkie te firmy Polską najważniejszymi rynkami są Rosja produkują w Polsce, bo jesteśmy w tym i Ukraina, gdzie sprzedaż rodzimej dobrzy. Polskie fabryki, stolarnie, szwalmarki rozwija się bardzo dynamicznie. nie, są jednymi z najlepszych w naszym – W Polsce i za granicą najważniejszym rejonie świata, dlatego Made in Poland komunikatem jest niezawodność, chcemy, to od dawna synonim wysokiej jakości by klienci mieli do nas zaufanie – zapew- wykonania. Miejmy nadzieję, że nienia Drożdż. – Nie potrzebujemy efekciarbawem „Designed in Poland” będzie stwa. Chcemy, by klient patrząc na nasz obietnicą dobrej jakości projektowej. 

zelmer Polska sokowirówka jest jednym z najlepiej sprzedających się produktów tej marki za granicą planika Serię kominków na biopaliwo zaprojektował Arik Levy

Krosno Szkło projektu Patricka Illo. Za granicą pożądane jest szkło, ręcznie robione, cenione za wzornictwo, dokładność wykonania i niezwykłą przejrzystość. Aż 90 proc. ręcznej produkcji khs Krosno trafia do 60 krajów na świecie

INGLOT Polska marka podbija nowojorski Broadway

designalive.pl


22 rzeczy

Pod słońce Wielkimi krokami zbliża się wiosenne ocieplenie a za nim – lato. Czas więc wyruszyć do ogrodów!

2

5

4

� Breezer Elegancki parasol ogrodowy firmy Sywawa daje znakomite schronienie przed promieniami słonecznymi. Stworzony z akrylu i poliestru wytrzymuje wiatr nawet o sile 4 w skali Beauforta. 12 000 zł, www.sywawa.be www.sklep.designalive.pl

designalive.pl

3

� Pattern

� Bitta

� Primary Pouf 03

Krzesło firmy Emu. Wygoda gwarantowana przez siateczkowe oparcie i siedzisko została dokładnie sprawdzona. Wybieramy w wielu kolorach. 855 zł, www.sklep.designalive.pl, www.emu.it

Dwuosobowa huśtawka autorstwa Rodolfo Dordoniego dla hiszpańskiej marki Kettal. Dzięki parawanowi możemy odciąć się od świata. Czy w letni czas potrzeba czegoś więcej? Powyżej 3 000 euro, www.kettal.es

Puf marki Quinze & Milan powstał z nieodkształcającej się pianki opartej na technologii QM Foam. Jest niezwykle miękki, a przy tym stabilny i niezniszczalny. Od 1 140 zł, www.sklep.designalive.pl, www.quinzeandmilan.tv

Poltroncina 510

tekst: anna Borecka zdjęcia: tom dixon studio, materiały prasowe

1


rzeczy 23

8

7

6

� Nestrest

� Harp 368

� Trampolina

� Osorom

Marka Dedon stworzyła rattanowy kokon, w którym możemy poczuć się jak w ogrodowym sanktuarium. Projekt Jean-Marie Massaud dla firmy Fred Frety & Daniel Pouzet, współpracującej od lat z Dedon. 14 000 dolarów, www.dedon.de

Krzesło marki Roda Rodolfo Dordoniego zostało wyprodukowane z chromowanej ramy i bawełnianych pasków. Wygodne, mimo że na pierwszy rzut oka, tak nie wygląda. Na zamówienie, www.rodaonline.com

Produkt marki Weltevree o długości 3,5 metra to połączenie drewna dębowego i stali nierdzewnej. Waży 250 kilogramów i jest stabilna. Najważniejsze jednak, że można ją przenosić! 5 400 euro, www.weltevree.nl

Ażurowe siedzisko zaprojektowane dla marki Moroso przez Konstatina Grcica, wykonane zostało w całości z tworzyw sztucznych. Może pełnić również funkcję otomany czy stoliczka. Ok. 1 600 euro, www.moroso.it

designalive.pl


24 rzeczy

Manufakura de lux Dopieszczone w każdym fragmencie drewno czy szlachetne metale. To hity ostatnich festiwali designu i propozycje nie tylko dla kapryśnych.

5

�  still life Wykonany z miedzi zestaw gadżetów biurowych powstała dla galerii Valerie Traan tylko w ośmiu kompletach. Autorem jest Bram Boo. 13 000 dolarów, www.bramboo.be

designalive.pl

1

8

� Colombo Dining

3

Armchair

� Companions Bedside

Fotel portugalskiej marki De La Espada wykonany z orzecha bądź dębu. Fantastycznymi kształtami zbliża fotel do rzeźby. Ok. 1 200 euro, www.delaespada.com

Stolik zaprojektowany przez Studioilse dla De La Espada. Uformowany z kasztanowca posiada wyciągany korkowy pojemnik. Ok. 1 200 euro, www.delaespada.com

9

� Katakana

� Hex

Wykonane ręcznie, do wyboru – z dębu lub orzecha biurko brytyjskiego Daare Studio. Posiada skórzaną podkładkę do pisania. Od 2 100 funtów, www.darestudio.co.uk

Miedziany schładzacz na szampana. Zaprojektowany przez Toma Dixona może służyć też jako wazon lub bardzo ekskluzywny kosz na śmieci. Od 195 euro, www.tomdixon.net

tekst: anna Borecka zdjęcia: tom dixon studio, materiały prasowe

6


rzeczy 25

2 9

4

7

10

� Świece

� Tribeca

� Pill

� 100 Bench

�� Wake

w pojemnikach wykonanych ręcznie z mosiądzu, miedzi lub niklu. Marmurowa pokrywka zamyka trzy rodzaje zapachu. 70 euro sztuka, www.tomdixon.net

Mosiężna lampa rodem z Danii, inspirowana Nowym Jorkiem i latami 30. zeszłego stulecia. Powstała w Kopenhadze, w Søren Rose Studio. Ok. 1 300 euro, www.sorenrose.com

Stalowa lampa zaprojektowana przez Autoban dla De La Espady. Misterna realizacja inspirowana przemysłem. Pokryta chromem bądź złotem. Ponad 700 euro, www.delaespada.com

Sofa z kolekcji powstałej na 100-lecie marki nawiązuje do ubiorów Trussardi. Wykonana z tworzywa sztucznego, drewna oraz skóry. Na zamówienie, www.trussardi.com

Siedzisko z Izraela. Misternie przycięte fragmenty materiałów, które są scalane do bloku w matrycy, a następnie rzeźbione. Na zamówienie, www.studioubico.com

zapachowe

designalive.pl


26 rzeczy

Jubilerzy eksperymentalni Nie boją się śmiałych połączeń i eksperymentów z formą i funkcją. Na niewielkich obiektach testują nowe technologie i materiały, rozszerzając horyzonty nie tylko jubilerstwa. 1

4

7

3

5

6

� Fredjes Unikatowe, akrylowe i bardzo kontrowersyjne broszki i naszyjniki, w których Ted Noten zatapia różne precjoza i znaleziska: diament, kamyk, samorodek złota, plastikową zabawkę muchę, perłę albo nieco kokainy. 190–460 euro, www.atnsupermarket.com

� Toy

� Sponge

Naszyjnik z białej żywicy i srebra sygnowany niewielkim czarnym diamentem – znakiem rozpoznawczym holenderskiego duetu zward. Seria Toy inspirowana zepsutymi zabawkami, a raczej tym, co po nich zostało. 89 euro, www.zward.com

Jahyun Rita Baek z rozprutej myjki do ciała zrobiła biżuterię. Do syntetycznej siateczki włożyła perłę i zamknęła srebrem. 12 euro, www.ritabaek.com

� Kissed Ring

� Sample Series

Chloë McCormick i Nicholas O’DonnelHoare uwiecznili w nylonowym pierścionku czuły pocałunek. Dzięki nowoczesnej technologii skanowania ciała i trójwymiarowego druku twarze za każdym razem mogą być inne. 79 funtów, www.nodh.co.uk

Oprawionym w miedziane obejmy sercem wisiora są sprasowane stare gazety. NewspaperWood to stworzony przez grupę Vij5 przełomowy, niezwykle wytrzymały materiał, z którego tworzą nie tylko biżuterię, ale i meble. 85–185 euro, www.vij5.nl

designalive.pl

� Machiny Śruby, tuleje i blachy, a na nich wybite napisy. Tak wyglądają precjoza z alpaki i mosiądzu projektu Anny Orskiej. Od 209 zł, www.orska.pl

� cebulowy naszyjnik Dmuchane szkło oprawione przez Annę Gawłowską w srebro. Ujmuje organicznym kształtem. 2 000 zł za sztukę, www.szklanywarzywniak.com.pl

tekst: daria linert zdjęcia: atelier ted noten, nicholas o’donnel, tomasz józefowski, materiały prasowe

2


&

I

O

B

&Tradition

Itama Luce

Objekto Offecct

Bobble

C

K

Q

A

Casprini Covo

Kafti Design

Quinze & Milan

Authentics

D

P

Danese Milano DePadova

Pedrali Plank Progetti

F

M

Flux

Magis Magnus Olesen Me too Mobles114Barcelona Modus Moho Design

E

S

T

Emeco Emu

Slide spHaus Sywawa

Tecta TON Ta-Da! Design

Z Zieta Prozessdesign

sklep.designalive.pl sklep prowadzi World's Design s.c.

N

L

W

Normann Copenhagen Northern Lighting

Lightyears

Wogg


28 rzeczy

designalive.pl


natura szkła Delikatne, kruche, przemijające. Coraz częściej przedmiot eksperymentów. Projektanci chętnie „bawią się” szkłem, bo nie ogranicza, tak jak krzesła czy lampy, które przede wszystkim muszą być funkcjonalne. TEKST: marcin mońka

–S

zkło jest specyficznym materiałem i medium, które dla mnie bywa niezastąpione. Jest fascynujące pod względem technologicznym, co sprawia że pierwszy kontakt z warsztatem może przerodzić się w wierną przyjaźń. W długotrwałej pracy ze szkłem łatwo popaść w rzemiosło, ponieważ jako materiał oferuje bogactwo efektów, możliwości, technik – przyznaje projektantka Agnieszka Bar. Przechodziła już różne etapy pracy z tym materiałem. W zeszłym roku, posługując się szkłem, światłem i ruchem, stworzyła wspólnie z artystą Szymonem Gdowiczem projekt będący spektaklem  – „Diskoszka”. A w planach ma pracę nad interaktywną kolekcją, służącą jako narzędzie edukacyjne, która łączy w sobie użytkowość i sztukę posługiwania się technikami szklarskimi. Inna polska artystka kojarzona ze szklanym materiałem to Agnieszka Kajper. – Odkąd zaczęłam „uczyć się szkła”, nie mogłam zrozumieć, dlaczego formy dostępne w sklepach dla przeciętnego klienta, zawsze są takie idealne, symetryczne, nieskazitelne i... nienaturalne. Wydawały mi się krzyczeć z regałów: „to nie my! jesteśmy zupełnie inne!” Teraz, gdy mam pełną świadomość charakteru materii, staram się zawsze „przemycać” w swoich projektach prawdziwą naturę szkła. Potencjał


30 rzeczy

designalive.pl

góra dół Kieliszki Agnieszki Kajper Dotknięte Szkło projektu Agnieszki Bar

Sunny Zijst, można było przekonać się, jak wielką rolę w tworzeniu odgrywa światło, w którym szkło staje się łącznikiem między niebem a ziemią. Materiał staje się medium, wyrażającym potrzeby, lęki, mity. Potrafią także sprawiać odbiorcom estetyczne przyjemności, jak choćby obiekty Jaime Hayona, stając się prawdziwymi dziełami sztuki. Bo w szkle jest miejsce na artyzm, odrobinę szaleństwa. Produkt ze szkła nie zawsze musi być funkcjonalny. – W tej materii już od pewnego czasu są obecne projekty konceptualne, pojawia się wiele projektów inspirowanych naturą, gdzie wykorzystuje się choćby fotografię mikroskopową. Ważna jest również reinterpretacja danych wzorów, nadanie nowych znaczeń. Zwracam uwagę również na próby ucieczki od przemysłu, gdzie obiekt w stanie surowym bywa poddawany np. działaniu wody. Albo reprodukowanie w obiekcie fali wodnej – mówi Marek Cecuła, światowej sławy ceramik, specjalista od pracy w „kruchym” materiale. Przyznaje, że inspiracją może być praktycznie wszystko: historia, religia, życie społeczne, indywidualne doświadczenie, a nawet ekonomia.  Więcej kruchego piękna szukaj na www.designalive.pl

ZDJĘCIA: Materiały prasowe, Grzegorz Stadnik, Justyna Fedec, EWA TRZCIONKA, Francesco Allegretto

materii oraz jego właściwości są dla mnie zawsze punktem wyjścia. Przezroczystość szkła, jego przestrzenność, trójwymiarowość są niewątpliwie jego największymi zaletami. Właśnie te cechy, otwierają możliwość dla iluzji tego, co niematerialne, nieuchwytne. „Zajączki na ścianach” odbite przez szkło czy lusterko, to było to, co fascynowało mnie najbardziej jako dziecko i tak też pozostało do dzisiaj – opowiada projektantka. Dmuchaniem szkła zajęła się też słynna hiszpańska dizajnerka Patricia Urquiola, która wraz z rzemieślnikami z włoskiego Murano stworzyła zachwycającą kolekcję All Ambiq na wystawę „Glasstress”. I choć projektuje najbardziej niezwykłe domy, meble, kafle czy wanny, to kontakt ze szkłem sprawił, że odkryła nową pasję. – To było fantastyczne doświadczenie zwłaszcza, że mogłam poeksperymentować pod okiem wybitnych specjalistów Murano – mówi nam Urquiola. O tym, że szkło jest bliskie sercu zarówno projektanta jak i artysty, przekonywała jesienna wystawa „Glass is more!” podczas Dutch Design Week. W Eindhoven zgromadzono prace projektantów wchodzących w artystyczny świat. Oglądając prace Emmanuela Bableda, Barbary Nanning czy

All ambiq Kolekcja stworzona przez Murano na wystawę Glasstress


rzeczy 31

Hopebird

Projekt Jaime Hayona dla marki Bosa to optymistyczny obiekt dla domu. Niedostępny jeszcze w sprzedaży, www.bosatrade.com

Ostrożnie! Kruche!

W stosunku do tych przedmiotów zachowajmy dużo delikatności – nietrudno je „skrzywdzić”.

TransFormy Plus

autorstwa Moniki Patuszyńskiej, Polki prezentującej prace w Puls Contemporary Ceramics w Brukseli. 500 euro, www.patuszynska.art.pl

Hot Kalorie

Żartobliwa rzeźba, grająca ze skojarzeniami. Kaloryfery ze szkła Grupy Wzorowo. Projekt czeka na urzeczywistnienie, www.wzorowo.com

Table Creatures

Element serii wazonów i naczyń stworzonej przez Holenderkę Nykę van Bijen. Prototyp, www.designacademy.nl

Laborra

Naczynia laboratoryjne Kariny Marusińskiej zaprzeczające swej pierwotnej funkcji. Prototyp, www.marusinska.pl


intuicyjny duet projektowy Brytyjskie sławy projektowania, Jay Osgerby i Edward Barber, w specjalnej rozmowie z „Design Alive”.

ROZMAWIA: MARCIN MOŃKA

Zaprojektowaliście ostatnio olimpijską pochodnię dla Londynu. To było duże wyzwanie? Jay Osgerby: Od początku wiedzieliśmy, że realizujemy coś, co będzie reprezentować nasz kraj. Później dotarło do nas, że będzie ją dzierżyć w rękach 8 tys. biegaczy, i ta liczba sprawiła nam trochę problemu. Edward Barber: A to dlatego, że z punktu widzenia produkcji pochodnia jest dziwną rzeczą. Z jednej strony trudno jest ją wyprodukować ręcznie, a z drugiej dla takiej ilości trudno inwestować w dużą, masową skalę produkcji. JO: A ponadto, musieliśmy rozstrzygnąć mnóstwo zawiłości, związanych z warunkami jej użytkowania. Przecież pochodnia trafi w miejsca, gdzie będą designalive.pl

słońce i silny wiatr, może pojawić się deszcz a nawet śnieg. Stworzenia tych wszystkich warunków potrzebowaliśmy na nasze testy. Na szczęście pochodnia przeszła wszystkie z nich, nie zgasła, nie straciła swoich walorów. Jest pokryta złotem, bo na olimpiadzie walczy się o złoto, jest 8 tys. otworków, bo tylu będzie biegaczy, wreszcie będzie to najlżejsza pochodnia w historii Igrzysk Olimpijskich. Najlepsze jest to, że już po jej wyprodukowaniu, będąc w Czechach i spacerując po Pradze dokonaliśmy odkrycia. Zauważyliśmy na jednej z rzeźb, że jedna z postaci trzyma identyczny przedmiot! A my przez długie miesiące pracowaliśmy nad projektem olimpijskiej pochodni, zastanawialiśmy się, szukaliśmy rozwiązań, testowaliśmy, badaliśmy…

Jay Osgerby


ludzie 33

Rzecz jasna na olimpiadzie nie wystartujecie jako sportowcy. Są jednak jakieś dyscypliny bliskie waszym sercom? EB: Lubię pływać i grać w tenisa, ale nie oglądam wielu wydarzeń na żywo czy w telewizji. JO: A ja uwielbiam oglądać lekkoatletykę i rywalizację podczas olimpiad. Działacie wspólnie we własnym studio. Kiedy pojawiła się myśl, by pracować razem? EB: Byliśmy dobrymi przyjaciółmi jeszcze w trakcie studiów architektonicznych i wszystko potoczyło się naturalnie. JO: Wspólną aktywność zaczęliśmy od pracy architektonicznej, zajęliśmy się wnętrzami do jednej z londyńskich restauracji. Wiedzieliśmy, że jest to dla nas szansa. Nasze pierwsze studio, powstałe w połowie lat 90. było zlokalizowane w Trellick Tower w Londynie, tam też powstał nasze pierwsze projekty. EB: Do dziś jesteśmy jednak dumni z pierwszego stołu, który zrealizowaliśmy razem, był to bardzo prosty stolik kawowy, który trafił na ekspozycję w Londynie. Na wystawie pojawił się Giulio Cappellini, któremu nasz stolik spodobał się na tyle, że zaczął go produkować. Wtedy też uświadomiliśmy sobie, jak dużą rolę pełnią spotkania z ludźmi, nawet te niezaplanowane. Inspirują was spotkania z ludźmi, szukacie ich również w otaczającym świecie? EB: Od dzieciństwa kochałem technikę i ruch, a z kolei Jay uwielbiał samoloty. Nie ukrywam, że często wracamy do tamtego świata i przedmiotów, które otaczały nas w dzieciństwie. Ich artystyczny wyraz pojawia się czasami na naszych wystawach. JO: W ostatnich miesiącach inspirujące bywają dla nas podróże, nie ma chyba tygodnia, abyśmy nie wyruszali w kolejne wojaże. Jak wygląda codzienna praca w waszym studio? JO: Nasze studio jest dość duże, pracuje z nami kilkadziesiąt osób z rożnych dziedzin. Zadajemy sobie pytania, stawiamy konkretne cele. Niby wszystko dzieje się tak, jak w innych studiach. Na biurkach mamy jednak czasami nieporządek. EB: Jay często powtarza, że czyste biurko to czysty umysł, i jeśli masz tak pusto w głowie – nic nie wymyślisz (śmiech). JO: Wciąż jednak podkreślamy znaczenie pracy zespołowej. Zbieramy też wszystkie nasze prototypy. Nawet jeśli jakiś przedmiot nie wchodzi do produkcji, to zawsze można go wykorzystać w innych okolicznościach. Jesteśmy w ogóle leniwi i wszystkie prototypy wykonujemy z tektury (śmiech).  

Edward Barber


34 ludzie Ostatnio zrealizowaliście entuzjastycznie przyjęty projekt krzeseł Tip Ton dla Vitry. JO: Krzesło to w ogóle mebel, który najtrudniej zaprojektować. Przecież to uniwersalny przedmiot, który musi być przygotowany na przyjęcie różnych obciążeń i kształtów. To bardzo duże wyzwanie. EB: A krzesło Tip Ton to efekt dość długiego naszego przywiązania do krzeseł i chęci sprawienia, że nawet długie siedzenie nie musi być bardzo obciążające dla organizmu.

Zero-In Stolik dla marki Established & Sons

Zajmujecie się również projektowaniem architektonicznym... EB: Nie zaprojektowaliśmy jeszcze całego budynku od początku do końca. Zajmowaliśmy się jednak pakowaniem budynków, po raz pierwszy w Hong-Kongu. Okazało się, że z różnych względów nie można wyremontować fasady budynku, więc wpadliśmy na pomysł, aby go „opakować”, stosując barwne elementy m.in. aluminiowe. Lubimy taką grę linii i krawędzi. A ta najwidoczniej spodobała się też sieci H&M, ponieważ zamówiła u nas „spakowanie”. I tak powstała fasada dla tej światowej marki. JO: Projektanci rozwiązują problemy: tak np. było z krzesłami dla De La Warr Pavilion. Wiedzieliśmy, że będą wystawione na tarasie, poddane działaniom wiatru czy deszczu. Postanowiliśmy więc wprowadzić strukturę otworki, dzięki którym spływa z nich woda, dodatkowo przepuszczając wiatr. Krzesła się nie przewracają i pozostają stosunkowo suche. Choć spotkaliśmy się z opinią, że akurat kolor, który wybraliśmy, podobno przyciąga osy (śmiech). A kolor to dla was jedno z podstawowych projektowych kryteriów... EB: Kolor w całym procesie projektowym bywa wybierany na końcu. My postanowiliśmy odwrócić ten proces. Stworzyliśmy paletę naszych kolorów, wzorniki i posługując się nimi zaczęliśmy się zastanawiać, jak kolor wpływa na kształt przedmiotu. W jaki sposób determinuje formy. Po pewnym czasie powychodziły nam projekty, a my postanowiliśmy poszukać firm, które mogłyby zrealizować nasze eksperymenty. Długo nie mogliśmy nikogo znaleźć, dopiero firma, która na co dzień produkuje części do bolidów Formuły1 okazała się pomocna. JO: Zresztą eksperymenty to jeden z czynników popychających wszystko do przodu. Na iSaloni w 2010 roku dla Sony przygotowaliśmy specjalnie studio dźwiękowe. Było tak wyciszone, że można było usłyszeć bicie własnego serca. We wszystkich projektach niesłychanie ważna jest intuicja i wewnętrzny głos, który mówi, czy ten konkretny projekt ma to „coś”, ma duszę. I pewnie dlatego wiele z naszych realizacji jest zawieszonych pomiędzy przemysłem a sztuką.  designalive.pl

bottle Marmurowy stolik dla Cappellini

Pochodnia olimpijska na Igrzyska w Londynie. Ich najgłośniejszy projekt ostatnich miesięcy

loop Stolik dla Cappellini

fasada h&M Barber i Osgerby studiowali architekturę. Dla odzieżowej marki zaprojektowali fasadę w technologii, nazwanej pakowaniem budynków


stojak na parasole dla marki Magis

DELTA Siedziska dla marki Established & Sons

filo Sofa wykonana dla Cappellini z dębowej ramy i warstw tkaniny

KRZEsło odporne na wiatr i deszcz. Stworzone do pawilonu De La Warr

ZDJĘCIA: studio barber osgerby, magis, established & sons, cappelini, vitra, h&m

TIP TON dla marki Vitra. Jedna z najczęściej komentowanych zeszłorocznych premier. Jest tak skonstruowane, by móc zmieniać pozycję podczas długotrwałej pracy

Studio Barber Osgerby Założone przez Edwarda Barbera i Jaya Osgebry w 1996 roku. Obaj projektanci urodzili się w 1969 roku, a poznali podczas studiów architektonicznych w Royal College of Art w Londynie. Jednym z pierwszych projektów nowego studia był stolik Loop, który został zaprezentowany podczas Salone Internazionale del Mobile w Mediolanie i spodobał się wówczas bardzo Giulio Cappelliniemu, właścicielowi wielkiej włoskiej marki Cappellini. Od tej pory datuje się wieloletnia współpraca brytyjskich projektantów z firmą Cappellini. Za swoje projekty studio otrzymało szereg nagród, a jego twórcy byli kilkakrotnie uznawani za Dizajnerów Roku. Pierwsze projekty opierające się na technice składania i kształtowania arkusza materiału sprawiły, że ze studiem zaczęły współpracować marki z całego świata, w tym poza Capellini również Vitra, Estabilished & Sons, Classicon, H&M, Flos, Magis, Sony czy Panasonic. Obiekty stworzone przez Barber Osgerby Studio znajdują się w wielu muzeach i galeriach na całym świecie, w m.in. Victoria & Albert Museum w Londynie, Art Institute of Chicago czy Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. W ostatnich miesiącach o Studiu Barber Osgerby dowiedzieli się nie tylko miłośnicy designu, gdyż Brytyjczycy zaprojektowali olimpijską pochodnię, która będzie towarzyszyć igrzyskom w Londynie.


36 Dział Benjamin Hubert każdy swój projekt rozpoczyna od szkiców na niewielkich karteczkach

designalive.pl


ludzie 37

Cudowne dziecko Brytyjski projektant Benjamin Hubert

Tekst: Anna Borecka Zdjęcia: benjamin hubert studio

C

hoć ma dopiero 28 lat, o współpracę z nim walczą najwięksi. Jednak Benjamin Hubert bardzo starannie dobiera współpracowników. Stara się być wierny wypracowanym przez siebie ideałom. W końcu „cudowne dziecko”, jakim go obwołano, może sobie na to pozwolić. Czy to jednak kaprysy projektanta czy też określona strategia działania? Benjamin jest świadomy roli, jaką odgrywa w obecnym świecie designu. Mimo to, skromnie odpowiada, że wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy. – Kocham to, co robię i prawdopodobnie jestem pracoholikiem. W pracy spędzam przynajmniej 12 godzin dziennie. Często słyszę pytanie, co trzeba zrobić, by w tak młodym wieku osiągnąć tak wiele. Odpowiadam wtedy, że to efekt ciężkiej roboty. Ten ceniony i popularny na świecie projektant, studiował na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego na Loughborough University w Leicester. W 2007 roku, niespełna rok po ukończeniu studiów, założył własne biuro projektowe, które okazało się genialnym pomysłem. Już od początku swej działalności zdobył wiele nagród i osiągnięć. Obecnie ma ich ponad dwadzieścia, tylko w tym roku otrzymał już dwa wyróżnienia IF Design (International Forum) za projekty Loom i Maritime. Pracował już dla wielu prestiżowych marek, m.in. dla Ercol, De Vorm, &Tradition, Decode, Authentics, Viaduct, Nava, Casamania, De La Espada oraz Zero. W kolejce ustawiają się następne. – Wielu projektantów tworzy fascynujące rzeczy, kończą one jednak wyłącznie na etapie prototypów i nikt ich nie widzi. Chcę, aby z moimi rzeczami było inaczej – mówi odważnie. Ważnym rokiem w karierze projektanta był 2009, gdy na targach 100%

Design w Londynie zaprezentował kolekcję „Year in the Making”, w wolnym tłumaczeniu oznaczało „rok tworzenia”. Pokazał meble oraz elementy oświetleniowe, które zaprojektował m.in. dla Authentics, Decode and Float czy &Tradition. Były to rzeczy proste w formie, wykonane z różnych materiałów: gliny, betonu, drewna i tworzyw sztucznych. Wystawa „przemówiła” do odbiorców. Dlaczego? – Moje prace są proste, nie trzeba wcale mieć dodatkowych informacji, by je pokochać albo znienawidzić – tłumaczy ten fenomen sam twórca. W jaki sposób pracuje? Jak powstają jego, podziwiane na całym świecie lampy, fotele, stoły? Na początku musi zaistnieć pomysł, na który Hubert wpada obserwując otaczający świat. Inspiruje go wszystko – od obiektu architektonicznego przez przedmiot, próbkę materiału, proces produkcyjny aż po jakieś zjawisko. Tak, podczas podróży do Maroka, wymyślił Roofera – lampę wykonaną z elastycznej krzemowej płytki i stalowej ramy. Brytyjczyk podpatrywał ludzi, kładących dachówki i wykorzystał to na swoich obiektach, które same wyglądają jak niewielkie dachy. Kolejnym etapem, jest spędzanie długich tygodni nad kartką z wieloma notatkami i szkicami, ponieważ każdy z projektów musi być dopracowany. Benjamin uważa, że przedmiotów nie powinien w żaden sposób ograniczać ich wygląd, dlatego tyle miejsca poświęca formie. W chwili, gdy projekty są gotowe, zaczyna szukać odpowiednich wykonawców. – Czy to duże fabryki oparte głównie na pracy maszyn czy też małe zakłady, gdzie każdy kawałek aluminium jest ręcznie polerowany – ludzie, z którymi pracuję są zawsze rzemieślnikami – mówi. Trudno nie zauważyć, że łączenie rzemiosła z dopracowanymi  designalive.pl


38 ludzie Marmur, stal, drewno, skóra – tego potrzebował projektant do stworzenia kolekcji dla marki De La Espada. Zbiór został wykonany zgodnie z trendami, czyli rękami rzemieślników. Zaprezentował go podczas ostatniej edycji London Design Festival

w najdrobniejszych szczegółach projektami to mocna strona twórczości Benjamina Huberta, który jeśli potrafi coś wykonać sam, to wykorzystuje też własne umiejętności. Tym bardziej, że materiały, ich obróbka i poszukiwanie dla nich nowych form to jedna z idei napędzających brytyjskiego projektanta do pracy. Dzięki temu potrafi tak projektować, by betonowe konstrukcje były lekkie i cienkie, a aluminium łączyło się zgrabnie z innymi surowcami. Co więcej, interesuje się materiałami, które nie są popularne wśród projektantów, przykładem może być terakota, z której wykonał doniczki. W czasach, gdy nie był jeszcze wziętym projektantem, przyznawał, że najtrudniejsze jest przekonanie do swoich dzieł partnerów handlowych. – Każdy projekt jest subiektywną sprawą, a w rozmowach zawsze na pierwszym miejscu stawiałem wiarę we własne pomysły – wspomina. Obecnie ceni sobie niezależność. – Czy mam rację czy nie, są to moje decyzje – powtarza. Na razie tych błędnych nie ma zbyt wiele. Wybory, jakich dokonuje potrafią zachwycać. Ma także niemodne, współcześnie, podejście do klientów – uważa, że nie powinno się myśleć o jak największych zyskach, a o współpracy i celu. – Wciąż pozostaję pasjonatem, którego cieszy kontakt z ludźmi, wspierającymi moje pomysły – wyjaśnia. – Lubię wrażenie, jakie pozostawia w dłoniach szorstki surowiec – podkreśla designalive.pl

Przedmioty muszą zawsze oddziaływać na zmysły i wciąż poszukuje nowych materiałów, idei, rozwiązań. Lampa Loom Pendant zaprojektowana dla szwedzkiej marki Zero to wynik inspiracji chińskimi lampionami i eksperymentów z tekstyliami. Efektem jest zgrabne połączenie organicznych materiałów z włóknami poliestrowymi. Paddle

– drewniano-aluminiowa lampa marki Fabbian to natomiast połączenie pracy maszyn i ludzkich rąk, do tego wykorzystuje źródła światła typu LED. Benjamin lubi eksperymentować – dla holenderskiej marki De Vorm stworzył krzesła Pod. Zamiast ciężkiej, metalowej ramy, grubej tkaniny wypełnionej pianką, postawił na prostotę – skromną, dopracowaną w szczegółach, lekką ramę uzupełnił filcem z recyklingu. Marmur, drewno, stal i skóra – to wszystko, czego z kolei 28-latek potrzebował do stworzenia niezwykłej kolekcji mebli dla portugalskiej marki De La Espada. Cała seria została wykonana zgodnie z najnowszym trendem, to jest ręcznie, przez rzemieślników. Ten zachwycający zbiór zaprezentował podczas ostatniej edycji London Design Festival. Wiele z rozwiązań stosowanych przez Huberta w ostatnich projektach ma związek z Londynem. Jak sam mówi, potrafi godzinami spacerować w pobliżu powstających na tegoroczne Igrzyska Olimpijskie obiektów i w nich szukać rozwiązań konstrukcyjnych. Miejmy nadzieję, że to początek kolejnej podroży w świat Benjamina Huberta, którego pomysły, łączące prostotę, funkcjonalność oraz poszanowanie środowiska z pewnością jeszcze nieraz nas zaskoczą.  www.benjaminhubert.co.uk Więcej sylwetek projektantów znajdziesz na www.designalive.pl


39 Cargo Krzesło powstaje poprzez naciągnięcie na jesionową ramę ręcznie wyprawianej skóry. Inspiracją były samochodowe tapicerki


40 Dział

RAJ ODZYSKANY Patricia Urquiola zmieniła nie do poznania militarne oblicze wyspy. Projekt wnętrz ociera się o cienką linię przesytu, jednak nigdy jej nie przekracza. TEKST: Angelika Ogrocka i marcin mońka Zdjęcia: Ruy Teixeira

designalive.pl


DZIAŁ 41 Plecione fotele Tropicalia z Moroso nadają kolorystyczny kod hotelowemu lobby. Jego centralny punkt rozświetla rodzina lamp Beat Toma Dixona

designalive.pl


42

B

ezkres Oceanu, dziewicza przyroda i delikatny szum atlantyckiej bryzy. Ekskluzywnie, a zarazem ciepło i domowo. Najgorętsze nazwiska designu i regionalną sztukę w pięciogwiazdkowym hotelu połączyła Patricia Urquiola. Portorykańską wyspę Vieques pierwotnie zamieszkiwali Indianie. Dla reszty świata odkrył ją Krzysztof Kolumb. Rozkwit przeżywała w XIX wieku, kiedy chciano ją zaludnić. Wszystko toczyło się w dobrym kierunku, lecz Amerykanie zdecydowali, że właśnie Vieques będzie idealnym miejscem na próby i ćwiczenia wojskowe. I tak było przez ponad pół wieku… Mieszkańcy jednak postanowili walczyć o swój kawałek na ziemi. Do protestów przyłączyli się znani i lubiani, m.in. piosenkarz

designalive.pl

Ricky Martin czy aktor Edward James Olmos. Pod wpływem apeli, prezydent USA George Bush ustąpił i zadecydował o zaprzestaniu działań militarnych.

Hotel „W” to zgrabne połączenie przyrody i architektury Od słynnej batalii minęło trochę czasu. Obecnie portorykański skrawek ziemi znany jest jako jeden z najpiękniejszych kurortów świata. To właśnie tam przyjeżdża masa turystów, a niedawno zawitała także światowej sławy projektantka Patricia Urquiola. Jednak nie w charakterze gościa, podziwiającego niezwykłości Atlantyku.

Dokładnie na Vieques działająca od 1999 roku globalna sieć hoteli „W”, zaplanowała swoje przedsięwzięcie „W Retreat & Spa”. Podobnie jak przy poprzednich projektach, właściciele zaprosili do współpracy postać rozpoznawalną w tej branży, znaną z odważnych rozwiązań, które zawsze zachwycają. Projektowała niemal wszystko: od drobnych akcesoriów po wielkie domy. Tym razem padło na hotel. Jednak nie był to jej pierwsza tego rodzaju propozycja. Wcześniej Hiszpanka stworzyła „Mandarin Oriental” w Barcelonie. Jak sama mówi, kiedyś marzyła o stworzeniu butikowego hotelu w Grecji, lecz los przygotował dla niej inne niespodzianki. Zacznijmy od opinii krytyków. Zdaniem amerykańskiej publicystki: – Projektantka nie 


wnętrza 43

Pokoje z przestronnym tarasem to małe galerie sztuki użytkowej. Emaliowane wanny marki Agape i plecione kosze dla Moroso zaprojektowała Urquiola

Bajecznie kolorowa makata na boazerii z odzysku (Piet Hein Eek) to kwintesencja ostatnich fascynacji Urquioli rzemiosłem i ekologią. Kadr uzupełniają lampy Chasen projektowane przez nią dla Flos

designalive.pl


Stonwany wystrój restauracji pozwala skupić się tylko na tym, co na talerzu

chciała na siłę ingerować w charakter miejsca, i chwała jej za to! – pisała Alissa Walker. Także z innych zakątków świata docierają komplementy dotyczące dzieła Hiszpanki. Redaktorom z Macedonii spodobało się to, iż od razu po przyjeździe do hotelu, przed oczami gości rozpościera się cudowne tło, na którym we wspaniały sposób projektantka przekształciła lokalne elementy w nowoczesną oazę. Trudno nie zgodzić się z tymi opiniami. Miała już pewien model, na którym mogła się wzorować, ponieważ kilka miesięcy wcześniej otwarto podobny do tego obiekt na Malediwach. Oba hotele podkreślają harmonię przyrody i architektury. Asturianka wykorzystała fragmenty istniejącej zabudowy, zmieniając jedynie zadaszenie. Budowla otwiera się na naturę, m.in. przez zastosowanie wielkich okien w pokojach, czy barków i jadalni na wolnym powietrzu z żaglem zastępującym dach, a pod nim niebylejakich huśtawek i siedzisk na plaży. Pierwszym ważnym spostrzeżeniem Urquioli było to, iż wyspa przez długie działania badawczo–militarne została niemalże nienaruszona – prawie brak na niej zabudowań, a natura pozostaje nietknięta. Ten fakt postanowiła wykorzystać jako największy atut swojego projektu. Nazwa „Retreat”, czyli „zacisze” obiecuje odpoczynek i ucieczkę od zgiełku dnia codziennego. Atrakcje dostępne w 157-pokojowym hotelu „W” to: spa, siłownia, korty tenisowe, idealna na śluby altana, a nawet lotnisko. Jeśli nie potrafimy oderwać się od pracy, znajdziemy też centrum biznesowe. Kuchnię swoim nazwiskiem firmuje uznawany za najlepszego kucharza świata, Alain Ducasse. Jednak, gdy tylko mamy na to ochotę, możemy samodzielnie przygotować sobie posiłki na przygotowanym

Naturalne kształty i materiały pozwalają chwilę odpocząć od feerii barw

designalive.pl


45

palenisku. Wspomniana już kilkakrotnie bliskość natury jest nieustannie podkreślana, nawet w nazwach pokoi: „Oasis Tropical”, „Oasis Pool”, „Spectacular Ocean View Oasis”, „Fantastic Garden Retreat” czy „WOW Ocean Front Retreat”. Z hotelu możemy podziwiać dziewicze plaże oraz ogrom Oceanu Atlantyckiego. Niepowtarzalny styl, jaki wypracowała sobie Hiszpanka, powoduje, że wnętrza hotelu są nowoczesne, a zarazem domowe. Jeśli tylko znudzą nas (o ile mogą) cudowne widoki, bez problemu możemy podziwiać wnętrza. Projektantka łączy najnowsze trendy, najbardziej pożądane przedmioty ostatnich lat z lokalnym rzemiosłem oraz wszechobecną na Vieques naturą. Hotelowe ściany obłożone zgrzebną boazerią projektu – Pieta Heina Eeka to świetne tło dla ekskluzywnych marek. Na tle mozaiki z deszczułek z lokalnego drewna z odzysku doskonale prezentują się przeróżne plecione siedziska Moroso, lampy Toma Dixona, stołki De La Espady, czy specjalnie stworzone dla Agape przez Urquiolę wanny i balie dedykowane temu hotelowi. Efekt jest wyborny. Na przekór minimalistycznym trendom, projektantka wykorzystuje dużą ilość akcesoriów. Wszechobecne są poduszki oraz różnego rodzaju plecionki, maty i dekoracje 

Masaż z zapierającym dech w piersiach widokiem na Altantyk, albo chwila z książką w ustronnym miejscu. Oby tylko umieć podjąć decyzję


Druciane taborety Pumpkin De La Espady kontynuują rytmiczny charakter lamp i plecionych przepierzeń

Sztuka dialogu Z Particią Urquiolą rozmawia Wojciech Trzcionka

inspirowane lokalnym rzemiosłem. Na uwagę zasługuje dobór barw – wszystko jest radosne, ale nie w pretensjonalny sposób. Feeria kolorów powoduje, a raczej podtrzymuje pogodny nastrój. Patricia Urquiola jest perfekcjonistką w każdym calu. – Zawsze staram się tworzyć coś z jak najwyższą jakością. Dla mnie jest to naturalne, bo jestem zarówno projektantką jak i architektem – podkreśla i przyznaje, że przy tej realizacji musiała zmienić swoje przyzwyczajenia pracy w małej grupie. – To było zupełnie nowe doświadczenie zwłaszcza, że na świecie jest wielu specjalistów zajmujących się architekturą takich obiektów. Zmieniliśmy cały system pracy. Zwykle pracuję z kilkoma osobami, tutaj musiałam pracować z więcej niż 30. – podkreśla. Tymczasem warto było zaryzykować, by powstało coś tak wspaniałego!  www.wvieques.com designalive.pl

Widok wart powrotu – plażowy kosz marki Moroso

Niedawno oddano do użytku nowy hotel „W” powstały według pani projektu. Jest pani zadowolona z efektu? – To propozycja mojego klienta z Barcelony, z którym już kilka lat temu współpracowałam przy projekcie „Mandarin Oriental”. To było jednak zupełne przeciwieństwo naszych wcześniejszych doświadczeń: „Mandarin Oriental” był miejskim i bardzo wyrafinowanym hotelem. Z kolei „W” miał stać się czymś w rodzaju ośrodka, gdzie poruszasz się w klapkach plażowych, gdzie masz się wyluzować, zwolnić, zrelaksować. Hotel „W” przeobraził się w obiekt bez narzucającego się designu, z wykorzystaniem naturalnych materiałów, nawiązujący do karaibskich klimatów. Dziś, gdy spoglądam na tę realizację, jestem z niej zadowolona. Przystępując do tego zadania myślałam, że będzie trudniej niż było w rzeczywistości. Podczas pracy udało nam się wprowadzić dużo nowych rozwiązań, co również mnie cieszy, bo to kolejna okazja by testować nowe technologie i materiały. A moje doświadczenie jako architekta powala znajdować także nietypowe rozwiązania w wystroju wnętrz. Wyobrażała sobie pani inne życie niż projektantki i architekta? – Pracą w tym zawodzie byłam zafascynowana od wczesnej młodości. Już w wieku 12 lat marzyłam o tym, by zostać architektem. I rzeczywiście tak się stało. Wykonywanie tego zawodu uczy wielu rzeczy: systematyczności, rygoru, odpowiedzialności. A przy tym to niesamowicie twórcze zajęcie. Co dla pani oznacza projektowanie? – W tym zawodzie istotna jest otwartość, ciekawość świata i ludzi. Wymyślając swoje idee, trzeba jednak chcieć i potrafić ich bronić, w innym wypadku nie przekonamy do nich nikogo. To połączenie architektury z designem pozwala mi na znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób sprawiać, by przestrzeń, którą zamieszkują ludzie, wyposażać


LUDZIE 47

Patricia Urquiola Ma 51 lat i pochodzi z Hiszpanii. To jedna z najbardziej wziętych projektantek. Urodziła się w Oviedo w Asturii, jednak od 10 lat prowadzi swoje studio w Mediolanie. Nie ma chyba firmy chcącej liczyć się na rynku nie pragnącej nawiązać z nią współpracy. Lista marek, z którymi jest blisko związana, zdaje się nie mieć końca i wciąż się wydłuża. Tworzyła niemal każdy rodzaj wyposażenia – sofy, krzesła, akcesoria łazienkowe, dywany, stające się przedmiotami pożądanymi przez miłośników dobrego wzornictwa. Hiszpanka uchodzi za jedną z najwszechstronniejszych twórczyń, także dlatego, że  stara się nie mieć ograniczeń. Od lat wyznaje zasadę, że pomysłów na kolejne projekty najlepiej szukać w życiu codziennym. I  pozostaje temu wierna od dawna, a pole jej zainteresowań obejmuje wiele dziedzin. Projektuje nie tylko dla przemysłu, ale zajmuje się również architekturą, ponieważ jest absolwentką architektury uczelni w Madrycie i Mediolanie. Do dziś podejmuje się wyzwań architektonicznych. Studiując na politechnice we Włoszech kształciła się pod okiem słynnego Achille Castilioniego.

w mniej czy bardziej skomplikowane narzędzia do życia. A przy tym każdy projekt wymaga pewnej formy dialogu z klientem. Taka rozmowa może trwać nawet kilka lat. Czasami zdarza mi się, że pracując nad kolejnym, mam wrażenie, jakbym tworzyła swój najlepszy projekt. To interesująca pozycja wyjściowa w myśleniu o nowych wyzwaniach. Trzeba jednak zawsze trafiać na odpowiedniego klienta, zrozumieć kod firmy, która zleca nam zadanie. Często podkreśla pani znaczenie współpracy z innymi ludźmi. Lubi pani pracę zespołową? – Gdy postanowiłam założyć własne studio, nie oznaczało to zamknięcia się na innych ludzi. Projekty nieustannie noszę w głowie, rozmawiam o nich ze współpracownikami, chętnie wysłuchuję też opinii producentów, dla których pracuję. Staram się łączyć w swojej pracy różne elementy, intryguje mnie różnorodność i wszelkie urozmaicenia. Dlatego też łączę dwa doświadczenia, dwie skale w tym samym czasie, jako dizajerka i architektka. Interesuje mnie wszystko: od socjologicznych struktur zachowań po rzemiosło. To wszystko wiąże się z życiem i jego doświadczaniem. Wiele dyscyplin jest od siebie różnych, ale są ze sobą powiązane. Czy współpraca z takimi osobami jak

Patrizia Moroso (szefowa słynnej włoskiej marki meblowej Moroso – przyp. red.) może przeradzać się w przyjaźń? – Zawsze staram się nawiązywać z ludźmi jak najlepsze relacje… Co z Patrizią okazało się bardzo proste i rzeczywiście zaprzyjaźniłyśmy się (Z Moroso Urquiola współpracuje i przyjaźni się już od 13 lat – przyp. red.).

Dziś, gdy spoglądam na ten projekt, jestem z niego dumna. Ale to nie znaczy, że za każdym razem zaprzyjaźniam się z ludźmi, z którymi pracuję. Mimo to zależy mi ma na budowaniu dobrych relacji, bo to daje duży komfort, ułatwia pokonywanie przeszkód związanych z różnicami kulturowymi albo technologicznymi. A z Patrizią Moroso rozumiemy się doskonale. Czasami ktoś powierza nam projekt, nad którym oprócz nas, pracuje wiele innych osób. Ktoś z zewnątrz może odnieść wrażenie, że my zamiast pracować dobrze się bawimy. Ale to tylko pozory, ponieważ w tym wszystkim pojawia się mnóstwo poważnych pomysłów i idei. Myślę, że współpraca z Patrizią, to jedno z najważniejszych doświadczeń w mojej

zawodowej karierze i prywatnie. Dlatego też ucieszyłam się, gdy zaproponowała mi zaprojektowanie swojego domu w Udine. Propozycję przyjęłam bez wahania. Spotykamy się w Poznaniu podczas otwarcia Concordia Design. To nie jest pani pierwsza wizyta w Polsce... – Jestem w Polsce po raz drugi. Byłam tu 4 lub 5 lat temu, ale nie jestem pewna, bo daty to nie jest moja mocna strona. Przyjechałam tu z wystawą prezentującą proces projektowania dla Rosenthala. Miałam wtedy okazję odwiedzić kilka polskich muzeów i galerii. Zapamiętałam, że w jednym z nich widziałam fantastyczne prace polskich rzemieślników. Otrzymałam też dużo prezentów, rzeczy wykonanych ręcznie w bardzo różnych technikach. Pani wymarzony projekt? – Wiele mam marzeń i wyzwań, z którymi chciałabym się zmierzyć, ale to nie jest moją filozofią życiową, aby o tym mówić, a nawet za dużo myśleć. Moje największe marzenie to wciąż wykonywać jak najlepiej wszystko to, co kocham i wkładać w to jak najwięcej serca i emocji. Więcej projektów Particii Urquioli można zobaczyć na www.designalive.pl Za pomoc w realizacji wywiadu dziękujemy centrum Concordia Design w Poznaniu. designalive.pl


japoński minimalizm Bryła domu doskonale wpisuje się w gęstą zabudowę japońskiej stolicy. I choć chroni prywatność użytkowników, w żaden sposób nie przypomina bunkra oderwanego od okalającej go rzeczywistości. Tekst: jarda ruszczyc Zdjęcia: Daici Ano

designalive.pl


W

zgiełku aglomeracji, tworząc plany domów, mieszkań i rezydencji, architekci starają się zapewnić nowym mieszkańcom prywatność w wielkim miejskim organizmie. W Japonii pojawił się pomysł zachwycający mieszczuchów na wszystkich kontynentach. To świetny przykład współczesnego japońskiego, inspirującego minimalizmu. Mishima House to projekt Keiji Ashizawy i jego studia. Japoński architekt dobrze wiedział, z jaką materią muszą się zmierzyć. Stworzony przez niego dom to idealna przestrzeń dla jednej rodziny. Jej członkowie mogą decydować, czy odciąć się od świata chroniąc prywatność i intymność, czy pozostać wciąż częścią wielkiego organizmu miejskiego, jakim jest Tokio. Takie rozwiązanie pojawiło się w domu znajdującym się w samym centrum japońskiej stolicy. Architekt postanowił tak rozplanować układ pomieszczeń, aby te o największym znaczeniu dla prywatności znalazły się na pierwszym i drugim piętrze. Tam więc mieszczą się m.in. sypialnia oraz łazienka. Natomiast trzecie piętro zarezerwował dla salonu, niewielkiego biura oraz kuchni, by zapewnić jak najlepszy widok. Wnętrze domu ogrywa światłem – szeroko eksponuje wnętrza na promienie słoneczne. Korzystają z nich nie tylko pomieszczenia na pierwszym czy drugim piętrze. Na ich działanie „otwiera” się trzecie piętro, dodatkowo „wspomagane” wysokością sufitów. Okna od południowej strony pozwalają korzystać ze światła do woli. Przestrzeń nie jest ograniczana niepotrzebnymi i sztucznymi podziałami. I to dzięki takiemu zabiegowi swobodnie można przemieszczać się np. z salonu do kuchni, wykorzystując brak zbędnych ścian. Dom sprawia wrażenie niepozornego obiektu i takie też były intencje jego autora. Skromne wyposażenie, użyte materiały – beton, szkło i metal oraz nachylenie ścian sprawiają, że w żaden sposób jego użytkownicy nie mają poczucia nadmiaru przedmiotów. Dominuje tu chłodny metal, z którego powstały elementy konstrukcyjne, ale też m.in. poręcze oraz część wyposażenia np. regały. Budynek ma asymetryczne kształty, które różnicują poszczególne jego segmenty. Sprawia to, że wyróżnia się nieco swoją bryłą z miejskiej zabudowy. Oryginalny efekt wizualny dodatkowo wzmacniają odkryte elementy konstrukcyjne, wykonane ze stali. Keiji Ashizawa wraz ze swoim studiem zrealizował ten projekt na indywidualne zamówienie. Kilka innych jego pomysłów również zdobyło uznanie. Wśród nich są m.in. Sky Garden House, Skycourt czy Riverside House. www.keijidesign.com Więcej ciekawej architektury znajdziesz na: www.designalive.pl designalive.pl


architektura 51 Zwarta forma domu Mishima mieści w sobie aż cztery poziomy mieszkalne i pozwala zachować intymność w zgiełku Tokio

designalive.pl


52 MIEJsCA

Nowe serce Eindhoven Tysiące metrów kwadratowych poprzemysłowych wnętrz, a w środku – pracownie, warsztaty, restauracja, sklep i galeria. Wszystko w idei łączenia rzemiosła i projektowania.

TEKST i ZDJęcia: Ewa Trzcionka

W

to miejsce trafiłam jesienią ub. roku. Wydawało mi się, że godzina wieczornego zwiedzania wystarczy. Nie wystarczyła. Wróciłam o świcie i warto było. To jedno z miejsc magicznych, które poleca się dobrym znajomym i do których się wraca. Co tak przyciąga? Nie tylko miejsce, ale też człowiek, który je stworzył. W opuszczone mury fabryki w holenderskim Eindhoven ducha współczesnego rzemiosła tchnął projektant Piet Hein Eek. Uważany za mistrza zrównoważonego projektowania, dał się poznać światu głównie dzięki meblom i boazeriom Scrapwood robionym z resztek drewna, starych drzwi i podłóg. Żeby zrozumieć to miejsce, trzeba poznać gospodarza. Już wcześniej podczas oglądania jego prac nasunęło mi się skojarzenie, które, jakkolwiek zabrzmi, nie jest negatywne. W swoim projektowaniu 45-latek przypomina zbieracza, który łaskawie patrzy na to, co innym jest niepotrzebne. To, co dla większości jest odpadem, dla niego jest nowym tworzywem. Tak samo potraktował starą opuszczoną fabrykę, smutną pamiątkę po zakładach Philipsa. Wypruł z niej niepotrzebne już wnętrzności, pociął, poskręcał, pospawał i przywrócił do życia. Szczerość w działaniu sprawiła, że jego produkty wystawiane są na najbardziej prestiżowych wydarzeniach związanych z designem. A co najważniejsze, toporne stoły z deszczułek pokryte szlachetną politurą, żyrandole z różnych abażurów i siedziska z instalacyjnych rur sprzedają się za niemałe sumy. designalive.pl

To, co urzeka, zwłaszcza o poranku, to wielkie fabryczne okna i przeszklony dach dające pomieszczeniom mnóstwo świata. A w środku poukładane wszędzie stosy nie do końca wiadomo czego. Czasem trzeba poszukać metki z nazwą i ceną, by upewnić się, że są to gotowe meble, a nie np. przygotowane do przeróbki półprodukty. Wyjątkiem w tych surowych pokładach sprzętów są lśniące ceramiczne dzbany oraz stalowe i miedziane naczynia ustawione w szklanych gablotach. Nie mogłam się oprzeć wspomnieniu babcinego kredensu. Wszystko, co jest w galerii, można od razu kupić. W sklepie oprócz produktów Studia PHE (Piet Hein Eek) znalazłam torby Freitag szyte ze zużytych banerów reklamowych, lampy i meble Toma Dixona oraz rowery Tokyobikes, które wyglądają jak… zwykłe rowery. Do tego delikatna porcelana i szkło Jeanine Eek Keizer, nieco antyków i mebli warsztatowych. Na pierwszy rzut oka to mieszanka wybuchowa, a jednak ma swój niezapomniany urok i sens, zwłaszcza w tym miejscu. Choć Piet Hein Eek swego czasu potrzebował tylko 1 000–2 000 m kw. na swój warsztat, budynki przy Halvemaanstraat 30 musiał kupić w całości. Z pomysłem na ich zagospodarowanie przyszedł dobry znajomy – londyński projektant Tom Dixon. Za jego namową i przykładem obok studia Holender otworzył galerię, restaurację i sklep, które przyciągają turystów oraz mieszkańców, spragnionych nowych miejsc. 


DZIAŁ 53 Z zewnętrz niepozorny budynek kryje w sobie niebanalne wnętrze – – zupełnie jak jego gospodarz

designalive.pl


54

– Dla mnie jako mieszkanki Eindhoven, to nowe miejsce spotkań – powiedziała mi Zuzanna Skalska trendwatcherka, która wręcz nakazała mi to miejsce zobaczyć. – Przyjeżdżam tu na służbowe konferencje i prywatne spotkania. Można tu łatwo dojechać rowerem, kupić coś ciekawego, smacznie i tanio zjeść! To jest nowe postindustrialne serce Eindhoven. Centrum zostało bowiem zniszczone podczas alianckich nalotów w trakcie II wojny światowej. A ogromne połacie miasta były przez lata zabudowane niedostępnymi dla mieszkańców zakładami produkcyjnymi Philipsa. Gdy elektroniczny gigant wyprowadził z Holandii produkcję, uwolnił całe przestrzenie. Mieszkańcy szybko przekuli to w atut i z 200-tysięcznego miasta tworzą potęgę opartą na kreatywnych przemysłach. Stare fabryki zasiedlają studia projektowe, a raz do roku organizowany jest tu Dutch Design Week – impreza, która szybko doścignęła rozmiarem prestiżowe wydarzenia z Londynu, Berlina i Mediolanu. Coś magicznego jest w tym miejscu... Zuzanna Skalska: – Jestem szczęśliwa, że odzyskaliśmy przestrzenie miasta, dotąd niedostępne.

Londyńczycy mają swoje doki, my w Eindhoven tworzymy sieć kreatywnej współpracy właśnie w opuszczonych fabrykach. To miejsca niejednokrotnie piękne i inspirujące. Dzięki temu „ruszeniu” młodzi absolwenci naszych uczelni zostają i chcą tu pracować. To niezmiernie mnie cieszy. A młodzi i zdolni miejsca mogą szukać właśnie w strefie PHE. Wychodząc przez główną bramę mijam po lewej stronie cztery niewielkie studia dobrze przygotowane dla rokujących projektantów. Miło było osobiście poznać Dirka Vander Kooija – młodego stolarza-projektanta, który wraz  designalive.pl


MIEJsCA 55 Niepotrzebne rzeczy czekają, by tchnąć w nie nowe życie

Sklep i galeria oferują prace nie tylko Pieta Heina Eeka

Ręczne techniki wykonania nie pozostawiają wątpliwości, że to prace unikatowe

z Hermanem (robotem własnej konstrukcji) doskonali tu swoje krzesła Endless wykonane w tzw. technice wielkoformatowego wydruku trójwymiarowego. Obok w studiu Door22.nl natknęłam się na samego Pieta Heina – niewysoki, w granatowej bluzie i z burzą szpakowatych loków na głowie wyglądał jak jeden z projektantów, których tu odwiedził: Rene Siebum, Stevena Bankena, Guusa Aldersa i Sandera Kunsta. Ich projekty już pokazały się na ważnych wydarzeniach i nie przeszły bez echa: Banken zwrócił

na siebie uwagę biodegradowalną ławką z trzciny Sheaves, Siebum podczas Dutch Design Week 2011 prezentował niewielki taboret inspirowany naszym kręgosłupem. W studiu obok swoje lampy i siedziska tworzy Lotty Linden. Warto pamiętać te nazwiska, bo prawdopodobnie jeszcze nieraz o nich usłyszymy. A ja z pewnością jeszcze tam wrócę.  www.pietheineek.nl Więcej zdjęć z Dutch Design Week i studia Piet Hein Eek na www.designalive.pl designalive.pl


Rolex efekt wolności Otwarte w 2011 roku Centrum Edukacyjne Rolex stanowi część Politechniki w Lozannie. Dla architektki Marleny Wolnik to ikona architektury.

TEKST: ANNA DUDZIŃSKA ZDJĘCIE: HISAO SUZUKI

C

zuła, że jest to coś więcej niż tylko zewnętrzność. – Tam jest pomysł, są perfekcyjnie rozwiązane detale. Od tego czasu zaczęłam zwracać uwagę na nią i na to co robi – tajemniczo przyznaje Marlena Wolnik. A mowa o żeńskiej połowie duetu SANAA, czyli Kazuyo Sejimie. Z jej pierwszymi, niezwykłymi projektami architektka spotkała się już przed laty. – Na Sejimę natknęłam się, niestety nie osobiście,

designalive.pl

kilkanaście lat temu w księgarni w Nowym Jorku, gdzie przeglądałam „El Croquis” – magazyn o architekturze. Krótkie i szybkie obejrzenie magazynu sprawiło, że zobaczyłam fajne budynki. Jednak za każdym razem, gdy przegląda się ten numer, odnajduje się coś nowego. Ta architektura, krok po kroku, odkrywa tajemnice. Japoński duet cechuje bardzo duża różnorodność. Nie boją się wyzwań i dość ryzykownych

rozwiązań – opowiada Wolnik. Jednym z nich jest „plaster sera”, zrealizowany w Szwajcarii. Marlena Wolnik z uśmiechem mówi, że sami twórcy niekoniecznie tak chcieliby nazywać swój budynek. Ale praca architekta to w niektórych przypadkach sztuka, więc pozwalamy sobie mówić o budynku Rolexa per „ser”. Skoro mamy ośrodek badawczy, to musimy mieć miejsce na skupienie, wyciszenie, pracownie


archikony 57 Marlena Wolnik – polska architektka, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Wraz z Robertem Koniecznym zakładała i prowadziła pracownię architektoniczną KWK Promes, z którą od 1999 roku zaprojektowała kilka obiektów nagradzanych i nominowanych do prestiżowych nagród. Trzykrotnie znajdowała się wśród nominowanych do nagrody Mies'a van der Rohe. Wyróżniono ją także III nagrodą w konkursie na projekt Świątyni Opatrzności Bożej w 2000 roku. Z KWK Promes była związana do 2005 roku. Obecnie prowadzi własne studio architektoniczne – MWArchitekci, w którym w ostatnich latach powstały projekty Domu Nieskończonego w Ustroniu oraz Domu Wielorodzinnego „Koralowiec” w Katowicach.

i miejsca spotkań. – Przestrzenie nie są tak wydzielone jak zwykle w bibliotekach, gdzie np. czytelnia jest zamknięta. Z racji pofalowania ukształtowanie budynku tworzy te zaciszne strefy. Tu jest zupełnie nowe spojrzenie na przestrzeń takiego obiektu – wyjaśnia Marlena Wolnik. Organizacja przestrzeni w Rolex Learning Center to coś, na co zwracają uwagę wszyscy, również sami twórcy. Tam nie ma prostych,

przecinających się korytarzy. Nieoczekiwanie dało to efekt pełnej wolności. Do tego budynek jest niezwykle lekki, wydaje się unosić w powietrzu. Marlena Wolnik uważa, że na jego podstawie wiele można powiedzieć o japońskiej architekturze w ogóle. – Japońska architektura to czystość, a zarazem bardzo duża dla Europejczyków i reszty świata surowość. U nich historycznie ma to związek z budowaniem domów z przesuwnymi

Tekst powstał na podstawie cyklu audycji emitowanych w radiowej Trójce pod tytułem „Znane nieznane”. O perłach architektury Annie Dudzińskiej – dziennikarce Radia Katowice – opowiadają znani architekci i projektanci

przegrodami, z matami na ziemi, gdzie wszystko jest pozbawione zbędnych zdobień. Są przyzwyczajeni do takiej estetyki, tam nie jest to niczym szokującym. U nas nastąpił przesyt pewnego rodzaju architekturą i teraz szuka się czegoś zupełnie innego. Najważniejszym nie jest detal czy bogactwo, ale przestrzeń i to tworzy architekturę – tłumaczy Marlena Wolnik. www.rolexlearningcenter.ch www.mwarchitekci.pl


58 miejsca

Kierunek Helsinki Stolica Finlandii przez cały 2012 rok jest też Światową Stolicą Designu. Trzecią w kolejności po Turynie i Seulu. Potem kolej przyjdzie na Kapsztad.

TEKST: WOJCIECH TRZCIONKA

S

kandynawowie zawsze pokazują praktyczną twarz designu. U nich design to element zmiany, a nie tylko wystawa, ciekawy mebel. Dlatego warto wybrać się w tym roku do Helsinek. Ewa Gołębiowska, dyrektorka Zamku Cieszyn, instytucji zajmującej się designem, która od lat współpracuje z Finami, po raz kolejny tam się wybiera. – Helsinki? Must be! Tam warto być i trzeba być. Jak zawsze! A w tym roku koniecznie, bo zjeżdża tam cały świat projektowania. Ja wybieram się tam końcem maja na konferencję Instytutu Projektowania dla Wszystkich – mówi Ewa Gołębiowska. – W Helsinkach można zobaczyć, jak Finowie żyją w designie. Miasto jest bezpieczne, komfortowe, zawsze ciekawe. Nie jest aż tak duże, więc można go przemierzyć piechotą oglądając zabytki i design, który w Helsinkach jest wszędzie – można powiedzieć, że leży na ulicy. Tytuł World Design Capital przyznawany jest przez Międzynarodową Radę Stowarzyszeń Wzornictwa Przemysłowego w cyklu dwuletnim od 2008 roku, kiedy designalive.pl

to pierwszą światową stolicą został włoski Turyn. W 2010 roku zaszczytny tytuł dzierżył Seul, stolica Korei Południowej. Ten rok należy natomiast do Helsinek – miasta, gdzie tworzył Alvar Aalto, ikona światowego projektowania. Zaś w 2014 roku palmę pierwszeństwa otrzyma Kapsztad, drugie co do wielkości miasto w Republice Południowej Afryki. Ośrodek ten wygrał w październiku ub. roku rywalizację z Bilbao i Dublinem. Kapsztad ma nadzieję na wykorzystanie projektu do stworzenia bardziej spójnego miasta. Helsinki natomiast liczą na promocję w świecie swojego dziedzictwa. – Projekt jest częścią strategii Helsinek i rządu Finlandii, który zobowiązał się do jego współfinansowania, bo przecież tu nie chodzi tylko o promocję miasta, ale całego dorobku narodowego – mówi Pekka Timonen, dyrektor wykonawczy World Design Capital 2012 w Helsinkach. Budżet całego projektu zamyka się w kwocie 16 mln euro. „Jesteśmy otwarci. Dla nas otwartość równa się przejrzystości, globalnej odpowiedzialności i innowacji. Użyteczność, trwałość i celowość. Tego właśnie

szukasz. Projektujemy, aby wszystkim działo się lepiej” – zachwalają się od początku roku Helsinki. World Design Capital to największe wydarzenie w historii światowego designu, składa się z 300 imprez, podczas których miasto zbada, w jaki sposób projekt jest osadzony w codziennym życiu i poprawia jego komfort. Do prawie 600-tysięcznej stolicy Finlandii warto wybrać się w tym roku na wiele różnych wydarzeń. Jednym z nich jest oczywiście Helsinki Design Week w dniach 6–16 września. Koniecznie odwiedzić należy tzw. Design District Helsinki, czyli dzielnicę skupiającą galerie, butiki, sklepy jubilerskie, pracownie artystyczne i concept story. To w sumie 25 ulic, 180 punktów na mapie. Zajrzeć trzeba również do Muzeum Designu ze stałą wystawą prezentującą fiński design od XIX wieku do współczesności oraz słynne nazwiska: Akseli Gallen-Gallela, Alvar Aalto, Tapio Wirkkala, Timo Sarpaneva. I nie wolno zapominać o licznych pchlich targach, gdzie wyszperać możemy prawdziwe perełki, a nieraz i ikony designu. www.wdchelsinki2012.fi www.helsinkidesignweek.com www.capetown2014.co.za


technologie 59

zmysłowe technologie Ludzie i technologie wchodzą w interakcje intuicyjne i naturalne.

TEKST: Agnieszka Szóstek

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PRASOWE

C

zy pamiętacie nauczyciela w szkole, który mówił, że nic z Was nie będzie? Podobnie było do tej pory z technologiami. Kiedy trzeba było obsłużyć jakieś nowe urządzenie, większość ludzi ogarniało poczucie, że są niekompetentni albo zwyczajnie głupi. To dlatego, że to, co widział użytkownik, było odzwierciedleniem tego, w jaki sposób dany system działał pod obudową, czyli po inżyniersku. Potrzeby „nietechnicznych” użytkowników były w zasadzie pomijane. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat trwaliśmy w erze industrialnej, gdzie osobom podejmującym decyzje rynkowe wydawało się, że najlepiej sprzedaje się technologia przeładowana gadżetami i funkcjami, z których często nikt nie korzystał, bo – albo nie miał takiej potrzeby – albo nie wiedział jak. Choć na rynku jeszcze ciągle trwa wyścig megapixeli, funkcji czy zastosowań, to z epoki

industrialnej przechodzimy do ery doświadczeń, w której świadomy swoich potrzeb użytkownik decyduje, co i w jaki sposób powinno działać. Zmiana prowadzi do tego, że ludzie i otaczające ich technologie w naturalny sposób zaczynają wchodzić ze sobą w interakcję nie tylko, by spełniać podstawowe potrzeby, ale też realizować pragnienia wyższego rzędu – zdrowy tryb życia, wsparcie medyczne, poczucie szczęścia czy rozrywkę. Termostat Nest Learning podłączony do domowej instalacji jest zbudowany na podstawie potrzeb użytkowników. Uczy się naszych nawyków i sam wybiera temperaturę. Potrafi wyczuć, czy ktoś jest w domu, czy nie i odpowiednio zareagować. Można nim sterować przez WiFi, Internet lub za pomocą smartfonu. Wiele takich projektów jest jeszcze w fazie badań, ale przy dzisiejszym przyspieszeniu części z nich możemy niedługo spodziewać

nest Inteligentny termostat, który sam się uczy. Zaprojektowała go firma, którą stworzyli byli pracownicy wysokiego szczebla z Apple'a, Google'a i Microsoftu. Już na rynku, 249 dolarów, www.nest.com

się w naszych domach. Jednym z nich jest projekt inteligentnej łazienki niemieckiego Instytutu Fraunhofera. Jest to odpowiedź na podstawowe potrzeby związane z tą przestrzenią: potrzebą informacji i rozrywki, dbania o zdrowie oraz o wygląd zewnętrzny. I tak na przykład waga zamontowana w podłodze będzie w stanie komunikować się z lustrem pomagając dbać o linię. Lustro może też zmienić się w szkło powiększające lub zrobić i wyświetlić zdjęcie. Potem jednym ruchem ręki zmieni się w monitor, na którym gra zmobilizuje dzieci do szczotkowania zębów i przypomni o umyciu rąk. Interaktywna łazienka pokaże stan zużycia wody i energii, połączy się z internetem, żeby przed wyjściem do pracy sprawdzić korki i pogodę, a wieczorem umożliwi włączenie muzyki lub filmu, a światłem zmieni nastrój. Od strony technologicznej przełomowa będzie możliwość wykorzystania naturalnych gestów jako sposobu interakcji. Kolejną interesującą koncepcją jest oparta na technologii swobodnego przepływu prądu koncepcja tzw. Zielonej Kuchni zaproponowana przez Philipsa. Idea powstała na bazie japońskiej restauracji typu teppanyaki, który łączy w sobie kuchnię i jadalnię na bazie interaktywnego blatu kuchennego. To, co urzekło mnie najbardziej to fakt, że blat nie posiada wydzielonych stref – gotować, chłodzić i jeść można w dowolnym miejscu. Każdy przedmiot kuchenny położony na takim blacie (patelnia, czajnik, chłodziarka do wina) jest rozpoznany i blat wyświetli odpowiednie ikony sterowania. No i wreszcie czajniki, ekspresy i miksery nie będą musiały mieć znienawidzonych przez nas kabli. Era doświadczeń właśnie się zaczyna na naszych oczach. W niej sukcesem rynkowym będą nie te rozwiązania, które jedynie wykorzystują potencjał nowych technologii, ale te, które płynnie wkomponują się w nasze codzienne życie. Żeby projektować takie rozwiązania, potrzebny jest nie tylko talent inżynierski czy projektowy, ale też wiedza dotycząca zachowań, potrzeb i pragnień ludzkich – wiedza dostępna w dziedzinach takich jak psychologia, socjologia czy antropologia, połączonych w zorientowany na użytkownika proces projektowy. www.uxplus.pl www.radionovum.info designalive.pl


60 trendy Dział

Zrób to sam Jeżeli technologia druku 3D będzie się rozwijać w takim tempie, to fabryki przestaną być potrzebne. Każdy będzie mógł zrobić sobie talerz, kubek czy garnek.

1 Tekst: jarda ruszczyc

designalive.pl

pełnić różnorodne urządzenia. Holender Dirk Vander Kooij kupił w Japonii starego robota (nazwał go Herman), który wcześniej służył do produkcji elementów wykończeniowych lodówek. – Wystarczyło zmienić mu oprogramowanie i zaczął drukować przedmioty. To był prosty zabieg – przyznaje Zuzanna Skalska, trendwatcherka, tak jak Kooij mieszkająca i pracująca w Eindhoven. Od kilkunastu miesięcy jego wydrukowane krzesła Endless cieszą się ogromnym zainteresowaniem, kursują po festiwalach i zdobywają nagrody oraz klientów. Kooij produkuje je z odpadów tworzyw sztucznych pochodzących, nota bene, głównie z wnętrz lodówek. – Z wykształcenia jestem stolarzem, jestem więc przyzwyczajony do dużych form. Zawsze mnie denerwowało, że w technologii trójwymiarowego wydruku maszyna ogranicza rozmiar produktu, a mój Herman, pozwala wytwarzać rzeczy wielkogabarytowe. Teraz dopieszczam tę technologię, żeby pozbyć się niedoskonałości i błędów. Szykuję już nowe projekty – mówi „Design Alive” Holender. Do drukowania używa się już nie tylko plastiku, ale również szkła, ceramiki czy metali. Powstają przedmioty coraz drobniejsze

techniki druku 3D SLS (ang. Selective Laser Sintering) polega na spajaniu wiązką lasera proszków metali i tworzyw sztucznych głównie poliamidów (PA). FDM (ang. Fused Deposition Modeling) polega na wytwarzaniu modeli z tworzyw sztucznych (najczęściej na bazie ABS’u lub poliwęglanu PC) poprzez osadzanie topionego materiału cienką dyszą modelującą. POLYJET nanoszenie kolejnych warstw fotopolimeru (najczęściej na bazie żywic akrylowych) za pomocą wielu dysz, a następnie utwardzenie za pomocą światła UV. DMLS (ang. Direct Metal Laser Sintering) bezpośrednie spiekanie laserem proszków metali (stal narzędziowa, stal nierdzewna, tytan, brąz, aluminium). Jest to najmłodsza technologia rapid prototyping. zdjęcia: dirk vander kooij studio, marcin nowak, michael eden studio

J

eszcze do niedawna był uznawany za jeden z najlepszych i najprostszych sposobów na realizowanie prototypów (ang. Rapid Prototyping). Drukarka pozwalała na stworzenie przedmiotu mniej lub bardziej zbliżonego do zaprojektowanego ideału. Efekt był jednak atrapą. Mimo to bardziej opłacało się drukować, ze względu na oszczędność czasu, niż budować własnoręcznie skomplikowane modele. Teraz 20 procent drukarek tworzy już gotowe przedmioty, a za kilka lat może to być nawet połowa wszystkich wydrukowanych rzeczy. W ostatnich miesiącach staje się zjawiskiem coraz bardziej dostępnym, którym interesują się nie tylko projektanci czy producenci starający się wdrożyć kolejne produkty. Drukowaniem 3D równie mocno interesują się socjologowie, psychologowie, artyści, ekonomiści. – Być może nadchodzi nowa rewolucja przemysłowa – już kilka miesięcy temu orzekł opiniotwórczy „The Economist”. Cieszą się projektanci i twórcy wytwarzający przedmioty na własne potrzeby. Teraz dzięki technologii można już wydrukować praktycznie wszystko. Zresztą drukarki mogą przyjmować bardzo rożne postaci, ich funkcje mogą

2


DZIAŁ 61 i dokładniejsze, a to ważne chociażby dla medycyny. Trwają badania nad drukowaniem szkieletu ludzkiego serca gotowego do „zasiedlenia” przez komórki macierzyste, a dalej do przeszczepu. Szeroko stosowane drukowane implanty kości to już bardzo bliska przyszłość. Digital Forming to brytyjska firma, która zajmuje się badaniem przyszłości drukowania i jego zastosowania w powszechnym obiegu. Kompania otrzymała wsparcie od rządu i udowadnia, że drukowanie nie tylko ogranicza cykl życia produktu, pozwala też ograniczyć ilość odpadów. Produkty stworzone w tej technice nie muszą odbywać długiej podróży po świecie, nim trafią do swojego właściciela. Ten tworzy je przecież sam. W Digital Forming wiele miejsca poświęca się więc na przygotowanie konsumentów do stosowania techniki 3D w masowej produkcji, bo procesy mogą być stosowane do przeróżnych wytworów. – Nie mam żadnych wątpliwości, że ta technologia zmieni sposób produkcji – przekonuje Lisa Harouni z Digital Forming. O międzynarodowej platformie Shapeways.com jej twórcy mówią „źródło nieskończonej unikatowej produkcji”. I coś w tym jest. Na stronie jest już kilkaset tysięcy projektów udostępnianych przez

użytkowników. Każdy może zamówić sobie wydrukowanie wybranej rzeczy w żądanym materiale. Do druku możemy przesłać też własny projekt, a nawet utworzyć sklep z projektami, jeśli będą zamawiane przez innych, dostaniemy przelew. – Ten rynek w ostatnich kilku miesiącach rozwija się jak nigdy wcześniej. Projektanci z całego świata mają coraz większe zyski – przyznaje Shapeways na swoim blogu.

Zapowiedź bycia samowystarczalnym? Rozwój tej technologii pozostaje w bliskim związku z poszukiwaniami nowych materiałów. Już są podejmowane próby, aby drukarka zastępowała np. szewca czy krawca. Być może przestaną istnieć butiki w tradycyjnej formie. Zastąpią je salony, gdzie nasze wymiary zeskanuje komputer, my dobierzemy materiał, kolor i model np. marynarki z nowej kolekcji Lanvin. Drukarka „uszyje” dla nas strój idealnie dopasowany. Ciekawa perspektywa nie tylko dla tych niewymiarowych. Choć dzisiaj niemal każdy ma w domu tradycyjną drukarkę, kiedyś mogliśmy tylko o tym pomarzyć. Podobnie jest teraz z tymi trójwymiarowymi,

1. Endless bujak Dirka Vander Kooija 2. Flash Memories Pierścień ze srebra Marcina Nowaka 3. yellow bloom Waza z kolekcji Michaela Edena

dlatego pojawiają się pierwsze głosy o powstawaniu spółdzielni, gdzie grupy znajomych będą się specjalizować w drukowaniu określonych grup produktów. Zamiast kupować nowe talerze skontaktujemy się ze znajomym, drukującym właśnie takie przedmioty. Część znawców tematu idzie jeszcze dalej twierdząc, że drukarki 3D przyczynią się do przywrócenia dawnych relacji pomiędzy ludźmi, gdy ekonomia polegała na wymianie towarów i usług. Ostatnio w londyńskiej The Aram Gallery zaprezentowano ekspozycję „Send to Print/Print to Send”, która udowodniła, jak potężną rolę w myśleniu o produkcji i produkcie odgrywa ta technologia. Trójwymiarowy wydruk promuje również Polak, mieszkający i tworzący w Krakowie Jan Simon, który ostatnio na jednej z wystaw zaprezentował projekt dotyczący zjawiska samoreprodukcji, gdzie drukarka potrafi stworzyć swojego sobowtóra. – Jeżeli ta technika będzie się rozwijać w takim tempie, to fabryki przestaną być potrzebne. Każdy będzie mógł zrobić sobie talerz, kubek czy garnek – tłumaczy 35-letni artysta. – Jestem anarchistą i nie lubię dyktatury wielkich korporacji. Ta technologia to zapowiedź bycia samowystarczalnym, w myśl filozofii DIY (do it yourself). Więcej: www.designalive.pl

designalive.pl

3


62 trendy

Mikrobiologiczny dom Koncepcyjny projekt The Microbial Home to idea samowystarczalnego domu. Odpady i energia krążą w obiegu zamkniętym wspomagane działaniem drobnoustrojów. Jedni widzą w nim pomysł na obniżenie kosztów, inni sposób na życie.

TEKST: Marcin mońka zdjęcia: wojciech trzcionka, philips design

S

tatystyczny Polak rocznie wytwarza ok. 300 kilogramów odpadów; to i tak niezły wynik, bo mieszkaniec Unii Europejskiej produkuje średnio ponad pół tony śmieci. A gdyby tak wszystkie odpady, w sposób przemyślany i nieszkodzący otoczeniu, zużyć? Odzyskana w ten sposób energia mogłaby zostać ponownie wykorzystana. W tym celu powstał projekt The Microbial Home, łączący wszystko to, co znajduje się w domowej przestrzeni i zarazem stanowi potencjalne źródło energii. Na ten genialny w swojej prostocie pomysł wpadli specjaliści z Philips Design. Projekt Holendrów to bardzo rewolucyjne rozwiązanie. – Nie prezentujemy pomysłów, które byłyby nieznane lub bardzo skomplikowane, ale wiemy też, jak niewiele dzieje się w tych dziedzinach w tej chwili. Takie prezentacje mają rodzić pytanie, czy powinno być więcej takich projektów i badań – przyznaje Jack Mama, do niedawna dyrektor kreatywny w Philips Design. Projekt domu zaproponowany przez specjalistów to ekosystem w mikroskali, składający się z kilku elementów,

designalive.pl

nierozerwalnie ze sobą związanych. Pozwalają one nie tylko na alternatywne przechowywanie żywności, ale także na filtrowanie i recykling materiałów zwykle uznawanych za odpady. Ponadto troszczy się o zdrowie domowników. – Choć ludzie nieustannie mają w głowach pojęcie zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska, to jednak wielu jest kompletnie bezradnych wobec tej problematyki. The Microbial Home pod żadnym pozorem nie jest odpowiedzią na problemy, jest raczej głosem w dyskusji – przyznaje Jack Mama. Specjaliści z Philipsa wiedząc, że w każdym domu już od setek lat centralnym miejscem była kuchnia, postanowili nie zmieniać zakodowanych w ludzkiej naturze przyzwyczajeń i uczynili z niej także centralne miejsce wymyślonego przez siebie systemu. To właśnie tam znajduje się urządzenie pod nazwą Bio-digester – komora fermentacyjna zmieniające odpady w gaz, służący później jako paliwo dla wszystkich innych funkcjonujących w mieszkaniu urządzeń. Gaz produkują bakterie, znajdujące się w odpadach i przyspieszające procesy fermentacyjne. Pełni

podstawowe funkcje energetyczne w mikrobiologicznym domu, wykorzystuje się go do oświetlenia, ogrzewania czy gotowania. Komora jest niezwykle piękna i służy jako kuchenna wyspa, która nie tylko generuje biogaz, ale służy również jako miejsce do przygotowywania posiłków. Urządzenie to połączenie kuchenki gazowej, siekacza odpadów organicznych i kompostownika. – Do powstania tego projektu przyczyniło się nasze zainteresowanie takimi systemami natury, w których wszystko


DZIAŁ 63 Miedź, żeliwo i olejowane drewno. Bio-digester (z prawej) i Lader zachwycają mimo, że to tylko koncepcja

odbywa się w obiegu zamkniętym, jak choćby eksperymentalne projekty rolnicze w Stanach Zjednoczonych w latach 70. The Microbial Home idzie jednak jeszcze dalej, jako system dla całego domowego środowiska – wyjaśnia naukowiec. Kolejną częścią domowego ekosystemu jest Larder – spiżarnia, która pełni też funkcję stołu. Domownik siedząc przy nim może sięgnąć po świeże produkty do naturalnej chłodni – wmontowanych w stół ceramicznych pojemników

izolowanych kwarcowym piaskiem. Ta tradycyjna technika pozwala na zachowanie odpowiednio niskich temperatur. Nad głowami z kolei wisi ogród – nie tylko dekoracyjny, z niego możemy zerwać pomidorka albo listek bazylii. Specjaliści zadbali także o domowy ul (Urban beehive), dzięki któremu możemy otrzymać miód. Urządzenie składa się z dwóch części. Jedną z nich umieszczamy na zewnątrz budynku, by pszczołom umożliwić zbiory pyłków, wewnątrz drugą, przystosowaną

do zbioru miodu. Domowa część wygląda niezwykle efektownie z przejrzystą powłoką, poprzez którą można obserwować pracę owadów. Kolejnym elementem układanki jest Bio-light, czyli domowe oświetlenie w całości opierające się na właściwościach bakterii oraz białka. Wyprodukowane w sposób biochemiczny światło (fermentacja) nie jest mocne i intensywne, jednak w całości pochodzi z substancji wygenerowanych w domu i system jest w całości niezależny od sieci energetycznej. 


64 trendy

Potrzeba autonomii Wojciech Eichelberger* o projekcie The Microbial Home

Wojciech Eichelberger dyrektor Instytutu Psychoimmunologii (ipsi) w Warszawie pomagającego radzić sobie z cywilizacyjnym stresem

Ekosystemowy dom radzi sobie również z plastikowymi odpadami. Paternoster, w którym plastik jest ręcznie mielony i mieszany z grzybami, które potrafią odpady strawić, gdy mieszankę podda się działaniom promieni słonecznych i działaniu tlenu, zaczyna kiełkować, a powstałe w ten sposób grzyby można jeść, należy jednak uważać, by nie dawać im plastików z metalami ciężkimi. W kuchni jest też miejsce na Apothecary, czyli domową apteczkę, która diagnozuje choroby domowników. Tu pierwszy raz pojawia się zaawansowana technologia, by badać stan zdrowia domowników. Czujniki w lustrach skontrolują skórę czy siatkówkę oczu. Inne zbadają wodę spod prysznica, a także kał i mocz. W łazience kolejny ważny element – Filtering squatting toilet, czyli toaleta zajmująca się filtrowaniem i separowaniem odchodów tak, by odpowiednią część skierować do komory fermentacyjnej, a wodę po przefiltrowaniu i naturalnym uzdatnieniu przywrócić do obiegu.

The Microbial Home zaprezentowano podczas Dutch Design Week 2011 Philips przyznaje jednak, że wciąż pracuje nad systemem. Jak mówi Clive van Heerden z Philips Design, praca nad takimi rozwiązaniami jest obowiązkiem projektanta. – Wszyscy musimy jeszcze raz przemyśleć rozwiązania, jakie obecnie stosujemy w naszych domach. Ważne jest, w jaki sposób będziemy korzystać z energii, a także jak ze źródeł designalive.pl

Urban Beehive Szklana powłoka pozwala obserwować pracę pszczół

korzystają całe społeczności – wyjaśnia. Rozwiązania zaprezentowane przez naukowców są stare jak świat, jednak po raz pierwszy stanowią one zintegrowany system w takiej mikroskali, jakim jest mieszkanie. Co ważne, projekt został oparty na naśladowaniu procesów biologicznych zachodzących w naturze, wykorzystując jednocześnie najnowsze zdobycze technologii. Czy już jesteśmy gotowi na takie rozwiązania? – Testujemy, a nie przewidujemy przyszłość – przekonuje Jack Mama.  www.design.philips.com

Taki dom odpowiada na głęboko ludzką potrzebę autonomii, czyli dążenia do tego, aby być jak najbardziej niezależnym od wsparcia i usług pochodzących z zewnątrz. Idea samodzielnych gospodarstw i domów jest stara jak świat. Powracamy do czegoś, co było. Jeszcze 100 lat temu większość domów wiejskich była całkowicie samowystarczalna – nikt nic nie przywoził ani nie wywoził, nie było dostaw energii, wywozu śmieci, nieczystości itd. Nikt nie dostarczał żywności, nie było sklepów, w których można było zaopatrzyć się w przysłowiowy chleb z masłem, mydło, papierosy czy alkohol. Nawet podstawową edukację dzieci prowadzono w domach. Każde gospodarstwo zapewniało mieszkańcom wszystko to, co było niezbędne do życia – włącznie z produkcją domowych leków, komunikacją w postaci konia z wozem i rozrywką czyli snuciem opowieści i pieśni. W tamtych czasach ludzie mieszkający poza obrębem miast musieli być całkowicie autonomiczni. Teraz potrzeba samowystarczalności wzrasta w miarę, jak uświadamiamy sobie nasze uzależnienie od służb, dostaw, usług i instytucji zewnętrznych. Nasila się to szczególnie w czasach ekonomicznego, społecznego czy politycznego kryzysu. Ludzie obawiają się, że instytucje, które do tej pory stanowiły źródło wsparcia mogą zawieść. Tak więc tworzenie eko-domów jest trafioną odpowiedzią na nasilające się niepokoje. Wartością dodaną w idei mikrobiologicznego domu jest diagnosta w postaci czujników w lustrze łazienkowym kontrolujący zdrowie domowników. Nakłanianie do profilaktyki zdrowia to mądry pomysł, bo – wzorem przodków – zmierza do uniezależnienia od, cieszącej się coraz gorszą sławą, służby zdrowia. Pod warunkiem wszakże, że nie wpędzi ich w hipochondrię. * Psycholog. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która prócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka. Autor książek i artykułów z dziedziny psychologii publikowanych w „Zwierciadle”, „Twoim Stylu”, „Polityce”, „Gazecie Wyborczej”.


rzeczy 65 Przez lata Ferrari stało się synonimem motoryzacyjnej klasy, luksusu i drogowego wdzięku

JUBILEUSZ czarnEGO rumakA TEKST: Marcin Mońka

ZDJĘCIA: ferrari

T

en znaczek znają nie tylko fani Formuły1, choć bez wątpienia ścigający się w barwach tego zespołu kierowcy rozsławili markę na całym świecie. Przez lata Ferrari stało się synonimem motoryzacyjnej klasy, luksusu i drogowego wdzięku. I choć świat (a także kolejne modele Ferrari) nieustannie przyspiesza, są w nim pewne niemal nie poddające się zmianom elementy, a wśród nich logo włoskiej marki. Dziś postać czarnego konia na żółtym tle budzi jednoznaczne skojarzenia, znakiem „zawładnęła” bowiem włoska marka produkująca samochody, która od wiosny do jesieni pojawia się w naszych domach wraz z rozpoczęciem kolejnych wyścigów Formuły1. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś ten znaczek miał niewiele wspólnego z samochodami. Choć musimy rumakowi oddać sprawiedliwość i  przyznać, że od początku pozostawał w silnych związkach z prędkością i pewnym rodzajem rywalizacji. Kilkadziesiąt lat temu, w czasie I wojny światowej, w powietrznych przestworzach Europy postrach rozsiewał niejaki Francesco Baracca, zwycięzca ponad 30 bitew. W czasie wojny otrzymał wielkie naówczas wyróżnienie: Order Korony Italii, czyli najwyższe odznaczenie wojskowe. Francesco Baraccę odróżniały od wielu innych pilotów nie tylko niespotykane umiejętności w sterowaniu samolotem. To właśnie ten pilot umieścił na swoim samolocie znaczek z czarnym, wierzgającym rumakiem. Był to jego herb rodowy. A ponadto czarnego konia we Włoszech uznawano za symbol

logo ferrari obchodzi 80. urodziny przynoszący szczęście. Najwyraźniej jednak pilotowi w pewnym momencie tego szczęścia zabrakło, ponieważ w czerwcu 1918 roku jego myśliwiec w okolicach Montello zestrzelili żołnierze austriaccy. I być może w tym momencie skoczyłaby się historia wierzgającego rumaka, gdyby nie Enzo Ferrari, kierowca rajdowy. Po pięciu latach od śmierci Francesco Baracci wziął udział w wyścigu

samochodowym w Savio, i w dodatku go wygrał. Po zwycięstwie nie tylko przyjmował gratulacje. Odbywał także ważne spotkania. Jednym z nich okazało się spotkanie z rodzicami legendarnego już wówczas pilota. To jego rodzice poprosili Enzo Ferrari o umieszczenie na swoim samochodzie znaczka, jakim posługiwał się ich syn. Enzo Ferrari spełnił życzenie i w 1932 roku rumak trafił na karoserie aut wyścigowej stajni – Scuderii. Czarny koń wpisany w tarczę otrzymał również charakterystyczne żółte tło, symbolizujące rodzinne miasto założyciela marki – – Modenę. Znaczek wzbogaciły także dwie literki: S oraz F (czyli Scuderia Ferrari). Niedługo później Enzo Ferrari prowadząc Alfa Romeo zwyciężył w 24-godzinnym wyścigu w belgijskim Spa, dając początek sławie logo. W ciągu kilkudziesięciu lat nieco je modyfikowano. Ważną datą okazał się rok 1947, gdy znak otrzymał prostokątną tarczę z napisem Ferrari. Napis zastąpił dotychczasowe literki S i F. Logo wzbogaciło się również o włoską flagę. To właśnie wtedy Ferrari wyprodukowało swoją pierwszą wyścigówkę, którą oznaczyło symbolem 125S. Pojazd zadebiutował na torze w Piacenzy wraz z nowym znaczkiem. Ten, po 65 latach wciąż pozostaje niemal niezmieniony (choć od czasu do czasu powracają np. literki S i F), jest synonimem sportowej rywalizacji i luksusu. A czarny rumak przynosi szczęście wielu kierowcom, nie tylko rajdowym, zasiadającym za kierownicą Ferrari. www.ferrari.com designalive.pl


66 Dział

żółty, żuczek żony Pasjonaci motoryzacji i dobrego projektowania testują kultowy miejski samochód. Dwa spojrzenia: Ona szuka relacji, On go ocenia.

D

Tekst: ANETA I TOMek JAGODZIŃSCY

Męska opinia „Pięćsetką” jeździło mi się bardzo przyjemnie. Biorąc pod uwagę to, w jakim celu została zaprojektowana i do jakiego klienta jest adresowana, to nie mam jej nic do zarzucenia. Najbardziej doceniłem auto w ruchu miejskim. Można się nim całkiem sprawnie przemieszczać też po drogach szybkiego ruchu. Silnik ma brzmienie, które jednoznacznie kojarzy się z Cinquecento 700. Najpierw dźwięk ten wywoływał u mnie uśmiech i wspomnienie dawnych lat, później przez chwilę mnie irytował, aby na koniec przejść nad tym do porządku dziennego. Nie jest głośne, a przy niektórych designalive.pl

prędkościach silnik jest prawie niesłyszalny, co stanowi jego zaletę. Małe rozmiary Fiata, które doskonale można docenić w mieście, nie są przeszkodą w dłuższych podmiejskich wojażach. Auto nie podskakuje, jest całkiem dobrze wyważone i nawet przy większych prędkościach daje poczucie pewnej jazdy. Zawieszenie i układ kierowniczy świetnie dobrane do charakteru auta – nie jest sztywno, mamy dobry kontakt i wyczucie drogi. Tylko siła wspomagania układu kierowniczego podczas postoju jest trochę zbyt duża. Miałem czasem wrażenie, że auto stoi na lodzie. Jest też i inny drobny mankament – wkładając kluczyk do stacyjki, zauważyłem, że brakuje na niego trochę miejsca. Wóz zwraca na siebie uwagę wzornictwem, szczególnie w takiej wersji wyposażeniowej – czarne koła komponują się z dachem. Siedząc w środku, można zauważyć wiele akcentów, które odnoszą się do wyglądu zewnętrznego: pas środkowy deski rozdzielczej jest ładnym powtórzeniem sympatycznego przodu auta.

Materiały użyte do wykończenia wnętrza są przyzwoite i jasne. Zegary fajnie oddają charakter retro i są zadziwiająco czytelne. Natomiast komputer niepotrzebne pokazuje przebiegi A i B w aucie miejskim (przebieg, średnia prędkość, średnie spalanie, czas jazdy). Mam też wrażenie, że język polski nie nadaje się do kompu-

500. dopieszczona w każdym szczególe. tera samochodowego – wyrazy są długie i nie mieszczą się na wyświetlaczu, ale chociaż nie trzeba wozić słownika. Jeśli ktoś chce jeździć oszczędnie, to ma do dyspozycji tryb eco, który rzeczywiście pozwala na dość niskie

ZDJĘCIA: wojciech trzcionka, MAGDALENA RODZIEWICZ

laczego wszyscy tak się emocjonowali, gdy „pięćsetka” wchodziła na rynek… Dla mnie to było po prostu kolejne miejskie auto. Ale wszystko do czasu, kiedy miałam okazję przetestować nowego „maluszka” – Fiata 500 0.9 TwinAir Pop. To ona. Facet, zawsze będzie czuł, że jedzie autem żony, choć nie bez przyjemności. To opinia jego.


test 67 maczałem w tym palce Janusz Kaniewski, projektant

Fiat 500 0.9 TwinAir Pop Silnik: benzynowy, turbo, R2, 8 zaworów Typ zasilania paliwem: wtrysk wielopunktowy Pojemność: 875 cm³ Moc maksymalna: 85 KM (63 kW) Bagażnik: 182/520 l (po złożeniu siedzeń) Zbiornik paliwa: 35 l Spalanie (miasto/trasa/średnie): 4,9/3,7/4,1 l Prędkość maksymalna: 173 km/h Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,5 sek. Cena egzemplarza testowego: ok. 64 650 zł

zużycie spalania. Samochód w nim jest jednak mocno ospały. Po wyłączeniu tego trybu autko jest zdecydowanie bardziej dziarskie, pozwala się cieszyć przyjemną elastycznością i czasem przyspieszeń, jednak spalanie w mieście rośnie do ok. 7–7,5 l na 100 km. Lepiej też nie sugerować się podpowiedziami komputera dotyczącymi zmiany biegów. Warto natomiast docenić dobre światła ksenonowe. No i wyłączanie silnika na światłach działa niezawodnie – ruszamy bez jakiegokolwiek opóźnienia.

Kobiece odczucia Pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła, były fotele – jakby zaprojektowane specjalnie dla mnie. Moja sylwetka idealnie wpasowała się w profil kubełkowego siedziska. Dla kobiet to zaleta, ale niejeden mężczyzna pewnie będzie przeklinał, bo jego szerokie bary się po prostu nie zmieszczą. Drążek zmiany biegów to istne dzieło sztuki – w chromowanej gałce można się przejrzeć, stojąc na czerwonym

świetle. Niestety projektanci zapomnieli o jakże ważnym dla kobiet drobiazgu – lusterku, które zazwyczaj mieści się w osłonkach przeciwsłonecznych. Tylna kanapa mile mnie zaskoczyła swoją szerokością, bez problemu zmieściły się dwa foteliki i zostało trochę miejsca na skarby moich pociech. Niestety, aby starsze dziecko miało wystarczająco dużo miejsca na nogi, trzeba było przesunąć przedni fotel. Zajmowanie tylnych miejsc w dwudrzwiowym samochodzie nigdy nie jest łatwe, lecz nie ma, co narzekać. Mimo wszystko, w zestawieniu 1+2 podróżuje się całkiem przyjemnie i nie jest ciasno. Kolejne wyzwanie, jakiemu musiała stawić czoła „pięćsetka”, to zakupy. Ochoczo pakowałam do koszyka sklepowego produkty, myśląc sobie, że pewnie tym razem autko się podda i nie pomieści wszystkiego w bagażniku… Jakie było moje zdziwienie, gdy bez problemu zmieścił się spory karton. Parkowanie „fiacikiem” to czysta przyjemność, bo wsunie się w każdą dziurę.

– W latach 60. na corocznym Salone dell'Automobile w Turynie Fiat i niezależni „carrozzieri” pokazywali po kilkadziesiąt prototypów, coupe i kabrioletów na bazie seryjnych samochodów koncernu Avvocato Agnellego. Gwiazdy światowego kina zażywały dolce vita za kierownicą aut z Italii, a przeciętny Kowalski znad Tybru przesiadał się z Vespy i Lambretty do słodkiej „pięćsetki”, która dla Włochów stała się tym, czym dla Francuzów Citroen 2CV, dla Niemców VW Garbus a dla Brytyjczyków Mini – dziedzictwem narodowym. To były złote czasy fabryki z Mirafiori. Lata mijały, miejsce Fiata 500 zajął produkowany w Polsce Fiat 126, potem Cinquecento, Seicento, Panda… Chichot historii i globalna ekonomia wywróciły świat do góry nogami: w zeszłym roku charyzmatyczny szef Fiata Sergio Marchionne, został zmuszony do przeniesienia produkcji ze swej najlepszej, polskiej fabryki do najgorszej, włoskiej. Na szczęście, wyprzedzając degradację marki kojarzonej z tanimi, bezosobowymi modelami Marea, Stilo, Ulysse, zarząd firmy podjął odważną decyzję o zmianie wizerunku marki: powrocie do czerwonego logo z lat 60. i modeli nawiązujących do dolce vita. Protoplasta nowej „pięćsetki”, prototyp Trepiuno był strzałem w dziesiątkę. Wersja seryjna okazała się hitem – tego właśnie oczekiwaliśmy od włoskiego samochodu. Oby tym razem turyński koncern nie odpuścił sobie wysokiej jakości swego sztandarowego produktu przez przeniesienie go do którejś z gorszych fabryk. Podobnie stało się w niedalekiej przeszłości, gdy przez chwilowe oszczędności stracił swego najlepszego dizajnera Waltera da Silvę i prawa do nazwy Lancii Stratos. Życzenia szczere, ponieważ maczałem palce i w nowym, czerwonym logo Fiata, i w samej „pięćsetce”.

Podobnie jak zawracanie na wąskiej drodze – było bezproblemowe, a wręcz bardzo przyjemne. Biorąc pod uwagę wygląd i gadżety, „pięćsetka” jest dopieszczona w każdym szczególe. No i wszyscy się za nią oglądają. Jest zdecydowanie autem skierowanym do kobiet. Idealnie sprawdzi się w mieście. Ja przekonałam się do niej w stu procentach.

Wniosek Fiat 500 w wersji TwinAir Pop jest świetnym autem dla kobiety, poruszającej się po mieście i okolicy. Po pierwsze – jest intuicyjny. Po drugie – wyróżnia się w tłumie. Kobieta może jeździć ekonomicznie lub dynamicznie, nie ma problemów ze znalezieniem miejsca do parkowania, może odwozić dzieci do przedszkola. Ponadto, jeśli jeździ sama – nie ma wrażenia wożenia powietrza. Z kolei facet zawsze będzie czuł, że kieruje „żółtym żuczkiem żony”. Choć nie bez przyjemności. www.fiat.pl designalive.pl


68 must have

SKOK CIŚNIENIA Jeśli kochasz to co robisz, to nigdy nie pracujesz – to chyba o mnie. Praca przenika się z życiem i tak też wyglądają moje wybory. Nie wiedziałem, że tyle przydatnych rzeczy opiera się na podwyższonym ciśnieniu – pisze Oskar Zięta, inżynier i projektant w Zieta Prozessdesign – marki opartej na innowacyjnej technologii FiDU, dzięki której można wytwarzać przedmioty niezwykle lekkie i wytrzymałe z blachy pompowanej sprężonym powietrzem.

� CITROËN SM

Projektowana przez Roberta Oprona ikona lat 70. z silnikiem Maserati. Marzenie kolekcjonerów. Powód? Krótka seria i innowacyjne zastosowanie podwyższonego ciśnienia do sterowania szyb, reflektorów, sprzęgła i zawieszenia. Unikat, www.citroen.pl

� AIRBOARD

Kto raz spróbował na nim jazdy będzie chciał to powtórzyć. Nigdy nie byłem bliżej śniegu. Od 800 zł, www.airboard.com

� FOTEL DONNA

Otwierając próżniowo sprężone opakowanie jak popcorn wystrzeli 10-krotnie większy fotel-ikona zaprojektowany w 1969 roku przez Gaetano Pesce. Od 10 000 zł, www.bebitalia.it

� LEZYNE CNC FLOOR DRIVE Za to, że jest funkcjonalna, aluminiowa, lekka i piękna jak żadna inna pompka. 350 zł, www.lezyne.com

� ODLOT

Uwielbiam futurystyczne idee unoszących się w przestrzeni miast i film „Odlot”. Pokażę go córce. Nieraz. dvd od 36 zł, www.pixar.com

� HANDPRESSO WILD

Ratunek od lury z termosu. Pomysł na espresso z dala od cywilizacji. Wystarczy własnoręcznie wytworzyć ciśnienie pompką, ale do tego jestem przyzwyczajony. 440 zł, www.handpresso.com

� plopp ultra

Stołek w wydaniu ultralekkim: z aluminium. Miło poczuć, że moja robota staje się coraz lżejsza. Unikat, www.zieta.pl

� �

� designalive.pl


must have 69

�� � � �

� � � KITCHENAID

To więcej niż mikser. Mimo swojego wieku ponad stu lat to najlepszy przyjaciel dla zapracowanych, którzy na działanie w kuchni nie mają już czasu. Od 2 000 zł, www.kitchenaid.com

� TAGA

Wózek i rower w jednym. Nagradzany, funkcjonalny, piękny, lekki i wygodny. Dobry dla dwójki a nawet trójki dzieci, pod warunkiem, że najstarsze wiezie pozostałą dwójkę. Od 5 250 zł, www.tagabikes.com

� EXTREME SPORT

Bransoleta Anny Orskiej. Unikatowa, ręcznie wykonywana biżuteria, która w niestandardowy sposób łączy nowe trendy i design ze starymi materiałami. Od 120 zł, www.orska.pl

� D.O.M.E.K.

Książka, która powinna znaleźć się w każdym domu z dziećmi. Dorośli też skorzystają. 42 zł, www.wydawnictwodwiesiostry.pl

� TRIPPEN

Odpowiedzialne społecznie buty dla wymagających, model August. Ręcznie wykonywane w małych seriach i bez wyzysku. Za to w każdym calu widać dokładność i… szewską pasję. 650 zł, www.trippen.com

ZDJĘCIA. Piotr Wręga, AUDI, Bernard van Dierendonck, Materiały prasowe, Rysunek: agata marszałek

� DECOLOVE

NIERACJONALNY RACJONALIZM

Ręcznie wykonane kokardy, akcesoria i ozdoby. Bardzo osobiste i unikatowe dzieła Karoliny Pytlakowskiej, www.decolove.pl

� BALL LAMP

projektu Pieta Heina Eeka. Jak większość jego produktów, to wynik połączenia starych produktów w nowy koncept czyli doskonały przykład zrównoważonego projektowania. 63 500 zł, www.pietheineek.nl

Wielofunkcyjni lubią wielofunkcyjne rzeczy. Bo trzeba sprostać, zdążyć, domknąć. Jednak jakaż w tym przyjemność pozwolić sobie na kilka wyborów zupełnie nieracjonalnych - pisze Ewa Voelkel, prezes Concordia Design, poznańskiego centrum skupiającego kręgi przedsiębiorczości i przemysłów kreatywnych. Przede wszystkim jednak mama.

� � designalive.pl


70 opinie

S

poro ostatnio podróżujemy. Oczywiście dla Was, w poszukiwaniu dobrego designu. Na kolejnym udanym festiwalu w Łodzi promowaliśmy pierwszy numer naszego magazynu „Design Alive”. – Kibicuję „Design Alive”, ponieważ moim zdaniem ma duże szanse wypełnić rynkową lukę – chwalił nas Tomek Rygalik, rozchwytywany polski projektant, który w Łodzi świętował 5-lecie swojego studia. Pewnie w jego słowach była szczypta kurtuazji, bo w końcu w premierowym wydaniu magazynu poświęciliśmy mu niemało miejsca, ale jego opinię potwierdzali też inni, więc jest szansa, że nam się uda. Po powrocie z Łodzi krótko i skromnie (bo trzeba było jechać dalej) świętowaliśmy w listopadzie pierwsze urodziny portalu DesignAlive.pl. – To ważna witryna, którą warto często odświeżać – mówił Paweł Kubara z firmy Comforty. – To nowe spojrzenie na świat designu – komplementowała nas Anna Bejnarowicz z firmy Noti. Znów byliśmy przeszczęśliwi. Ale opowiedzmy też w końcu o innych. designalive.pl

W Krakowie odwiedziliśmy Metaformę, studio znanej projektantki Renaty Kalarus, gdzie po wielu usilnych staraniach zawitała świetna wystawa wybitnego brytyjskiego projektanta Toma Dixona. W Metaformie zjawiły się takie tłumy miłośników dobrego designu, że aż ciężko było dopchać się po kieliszek wina. Całe szczęście jednak kilkakrotnie mi się udało. Nie inaczej było w Poznaniu, gdzie za sprawą otwarcia Concordii Design, pierwszego w Polsce centrum designu i kreatywności dla biznesu, eksplodowała magia wzornictwa. Kogo tu nie było… Patrizia Moroso (słynna firma Moroso), Patricia Urquiola (hiszpańska gwiazda światowego projektowania), Lidewij Edelkoort (jedna z najlepszych w świecie trendforecasterów, czyli osób przewidujących trendy). Jaką przyszłość przepowiedziała Concordii i jej szefowej Ewie Voelkel-Krokowicz? Świetlaną i to bez kurtuazji. Na wyższy poziom projektowania weszła też w ostatnich miesiącach Gdynia, gdzie w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym

Design w Polsce rozwija się coraz lepiej

zainaugurowało działalność Centrum Designu Gdynia. – Centrum powstaje po to, by potencjał projektowy na Pomorzu wzrastał – usłyszeliśmy od Ewy Janczukowicz-Cichosz, koordynatorki CDG. Z pompą wystartowało też Design Centrum Kielce, gdzie podczas pierwszej konferencji z cyklu Design Space fachowcy z Polski i z zagranicy starali się znaleźć czułe punkty w polskim systemie nauczania projektantów i zastanawiali się, jak je naprawić. Długa lista wniosków czeka teraz na publikację. To dobrze, bo na konferencję nie przyjechał nikt z zaproszonych przedstawicieli ministerstw odpowiedzialnych w Polsce za edukację projektową, a wśród wielkich nieobecnych znalazła się też większość przedstawicieli państwowych uczelni. A nieliczna kadra akademicka, wyjechała zaraz po swoich wykładach (choć były chlubne wyjątki). Lekturę z Kielc dostanie więc pocztą. Niech ją studiuje, bo wyrasta silna konkurencja – School of Form w Poznaniu. – Jesteśmy częścią największej prywatnej uczelni w Polsce. Łączymy design z gruntowną wiedzę

ZDJĘCIA: Ernest Wińczyk, Piotr Droździk i Getty Images

Dobrze to widzę


Szukając inspiracji i tematów bywamy na wielu imprezach związanych z designem. Tu Design Miami / Basel

humanistyczną, aby lepiej zrozumieć zachodzące wokół nas zmiany społeczne. Uczymy praktyki, a nie tylko teorii – mówiła na inauguracji Agnieszka Jacobson– Cielecka, dyrektor programowy ds. designu w School of Form. Całe szczęście młodzi ludzie wciąż udowadniają, że nawet zapóźnione polskie uczelnie państwowe nie są w stanie zabić w nich kreatywności. Już po raz szósty w Warszawie projektanci walczyli o tytuł „Przetworu Roku”. W Rezydencji Twórczego Recyklingu wzięło udział ponad 200 uczestników, którzy jak tylko mogli, „przetwarzali” pozornie niepotrzebne i zbędne przedmioty. Najlepszym projektem okazało się Schronisko dla strajkującego, które stworzyli Aleksandra Siłuch i Michał Wiak. Można więc podsumować, że design w Polsce rozwija się świetnie. Polska prezydencja w Unii Europejskiej, gdzie rząd również postawił na rodzime projekty, tylko utwierdza nas w tym przekonaniu. Oczywiście daleko nam jeszcze do tego, co ostatnio zobaczyliśmy na festiwalach

Patrizia Moroso, właścicielka słynnej włoskiej marki meblowej Moroso i rozchwytywany polski projektant Tomek Rygalik na wystawie mebli firmy Comforty podczas otwarcia Concordia Design w Poznaniu Poniżej goście krakowskiej Metaformy, gdzie można było zobaczyć najnowsze prace Toma Dixona

designu w Londynie, Eindhoven, Miami, Kolonii czy Paryżu. Ale i u nas się dzieje, i to coraz lepiej, więc nie narzekajmy. A już tym bardziej, gdy lepiej niż my sami o sobie, mówią o nas w świecie. Przykłady? Oto dwa pierwsze z brzegu: „Jesteśmy naprawdę mile zaskoczone tą atmosferą, jaka panuje w sferze polskiego projektowania i to właśnie teraz, gdy pojawiają się nowe możliwości, zarówno finansowe – dzięki unijnemu wsparciu, jak i te w sensie społecznym, ponieważ Polacy coraz mocniej akcentują i akceptują zmiany w przestrzeni publicznej” (Ewa Kumlin ze Svensk Form – szwedzkiego instytutu zajmującego się wzornictwem oraz Cathrine von Hauswolff, konsultantka w Svenskt Tenn, kultowym sklepie z designem założonym w 1924 roku w Sztokholmie). „Cieszcie się, bo tu jest tak, jak przed laty we Włoszech, gdy eksplodowała magia designu” (Patrizia Moroso, właścicielka marki meblowej Moroso). I jak tu nie wierzyć w świetlaną przyszłość polskiego designu. Wojciech Trzcionka designalive.pl


72 wydarzenia

Muszelka NA Salony

designalive.pl

Teresa Kruszewska

Lato z designem w Gdyni W dniach 7–15 lipca odbędzie się piąta już edycja Gdynia Design Days. W tym roku wspólnie z miastem Gdynia i Pomorskim Parkiem Naukowo–Technologicznym organizatorem wydarzenia jest studio projektowe Kaniewski Haute Design, a Janusz Kaniewski obejmie rolę kuratora. W tegorocznej edycji Gdynia Design Days szczególnie istotne będą projektowanie oraz poprawa estetyki miasta. Organizatorzy będą zachęcać młodych projektantów do stworzenia projektów i rozwiązań, które nie tylko poprawią wygląd polskich miast, ale także ułatwią życie. Projektanci będą mieli okazję wykazać się kreatywnością w tematycznych konkursach ogłaszanych przez organizatorów, a także pokazać swój dorobek. Stałym punktem będzie również Brama Spotkań, gdzie odbędą się liczne prezentacje i wykłady. Nowością tegorocznej edycji GDD będzie Fashion Day, gdzie swoje projekty pokażą młodzi projektanci odzieży i dodatków. Pod okiem specjalistów projektanci przygotują

swoje kolekcje do pokazów. Po raz pierwszy kuratorem Gdynia Design Days został Janusz Kaniewski – wykładowca Istituto Europeo di Design w Turynie i Royal College w Londynie, swego czasu jedyny polski dizajner w zespole najsłynniejszej pracowni projektowania samochodów – Pininfarina. W rankingu na najbardziej innowacyjnych ludzi w Polsce, opublikowanym przez tygodnik „Forbes”, zajął drugie miejsce. Współpracuje z m.in. Mazdą, Fiatem, Ferrari, Lancią. Studio projektowe Kaniewski Haute Design, założył wraz z architektem Mariuszem Filipem. Świadczy usługi projektowe dla dużych marek takich jak Orlen, Koło, ale pracuje również dla klientów indywidualnych, tworząc m.in. meble i wnętrza. Jednym z najgłośniejszych ostatnio projektów Kaniewski Haute Design jest Meeting Point Stop Cafe (nowa formuła stacji paliw) dla PKN Orlen oraz mobilna sala ekspozycyjno-szkoleniowa dla Sanitec Koło. Patronem Gdynia Design Days jest „Design Alive”. www.gdyniadesigndays.eu

Festiwal Gdynia Design Days odbędzie się już po raz piąty.

zdjęcia: archiwum presso media + design, materiały organizatorów

Na ekspozycji „Chcemy być nowocześni”, która od zeszłorocznej premiery stała się hitem wystawienniczym i krąży po Polsce, spośród wielu przedmiotów uwagę zwracało niezwykłe krzesło Muszelka powstałe w 1956 roku. Jego twórczyni – Teresa Kruszewska jest jedną z najsławniejszych polskich projektantek XX wieku. Już w kwietniu jej dorobek przypomni warszawska Akademia Sztuk Pięknych. Historycy wzornictwa wspominają nieraz jej projekty mebli dla dzieci czy też fotele powstałe dla fabryki w Radomsku. Teresa Kruszewska (ur. 1927) pochodzi z Warszawy, uczyła się w Miejskiej Szkole Zdobniczej, a następnie w ASP, którą ukończyła w 1952 roku, broniąc dyplom na Wydziale Architektury Wnętrz. W czasie studiów uczyła się pod okiem profesora Jana Kurzątkowskiego, który wywarł ogromny wpływ na jej sposoby kreacji przedmiotów i wybór materiałów. To dzięki wpływom profesora jej projekty cechuje funkcjonalność, prostota, ergonomia wsparta przemyślanymi decyzjami. Spośród tak lubianych przez nią materiałów warto zwrócić uwagę na np. sklejkę. W ciągu kilkudziesięciu lat czynnej pracy zawodowej była związana m.in. ze Spółdzielnią Artystów „Ład”, prowadziła także Pracownię Projektowania Mebli na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Warszawie. Wystawa zaprezentuje postać, 50-letni dorobek i wszechstronnie zainteresowania autorki. Przedmioty, które trafią na wystawę, będą pochodzić zarówno z kolekcji zgromadzonych w muzeach jak i ze zbiorów prywatnych. Być może trafi na nią krzesło, znajdujące się w kolekcji Muzeum Vitry, które stworzyła podczas pobytu na stypendium w Stanach Zjednoczonych. Retrospektywna wystawa przedstawi najważniejsze aspekty bogatej i różnorodnej twórczości Teresy Kruszewskiej – od rozwiązań formalnych, po wybór konkretnego materiału. Będą też dodatkowe atrakcje – pojawi się słynna Muszelka, na którym odwiedzający ekspozycję będą mogli usiąść. Współczesna wersja krzesła powstała pod nadzorem projektantki. Wystawa odbędzie się w dniach 13–30 kwietnia w Salonie ASP przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Kurator: Krystyna Łuczak-Surówka. Patronem wystawy jest „Design Alive”. www.asp.waw.pl

Muszelki Krzesła ikony 1956 roku


wydarzenia 73

Ekskluzywna platforma W dniach 11–13 maja w Gdańsku odbędzie się druga edycja About Design – Targów Designu i Aranżacji Wnętrz. Ideą przewodnią drugiej edycji imprezy są trendy, innowacje i dobra luksusowe. Zakres tematyczny obejmuje m.in. meble, oświetlenie, materiały wykończeniowe, inteligentne rozwiązania dla domu; samochody, jachty, biżuterię i zegarki, sztukę użytkową oraz modę. Tradycyjną formułę targów uzupełni program wykładów, warsztatów i innych wydarzeń towarzyszących. W pierwszej edycji targów udział wzięło ponad 70 firm, a odwiedziło je blisko 3500 gości. Projekt About Design zorientowany jest na poszukiwanie i rozpowszechnianie trendów we wzornictwie i aranżacji wnętrz. Misją targów jest stworzenie ekskluzywnej platformy kontaktowej dla profesjonalistów i klientów indywidualnych. – Pragniemy, aby targi About Design perspektywicznie stały się miejscem prezentacji potencjału dynamicznie rozwijającego się przemysłu kreatywnego krajów Europy Środkowo–Wschodniej – mówi Barbara Kacprzak, menedżer imprezy. – Naszym celem jest promocja

designu na najwyższym poziomie oraz zwiększanie świadomości roli designu i innowacji we współczesnej gospodarce. W Gdańsku zaplanowano warsztaty, przyjadą goście specjalni. Program uzupełni pokazywana w ramach inauguracji Design Centrum Gdynia wystawa „3P Pomorski Potencjał Projektowy”.

Będą też: ekspozycja prac studentów z gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych „Pomyślany – zaprojektowany – zrealizowany” oraz Galeria Gdynia Design Days. Organizatorem imprezy są Międzynarodowe Targi Gdańskie. Patronem wydarzenia jest „Design Alive”. www.aboutdesign.com.pl REKLAMA

Chcesz zamówić reklamę?

reklama@designalive.pl +48 602 57 16 37

designalive.pl


74 wydarzenia

Na mediolan! Zeszłoroczna polska ekspozycja „Young Creative Poland: In Production” to marki: Noti, Zieta, Iker, Vox

tekst: jarda ruszczyc

M

ediolan staje się coraz popularniejszych kierunkiem dla polskich firm i projektantów. W ostatnich latach Polacy coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na Salone Internazionale del Mobile, największej na świecie imprezie targowej związanej z designem. „Na Mediolan” – bo tak często mówi się w środowisku – przygotowują się producenci z całego świata. Raz do roku, tuż przed kwietniową imprezą, w fabrykach i studiach, wszelkie nowe produkty są pilnie strzeżone. To wszystko po to, by zaskoczyć świat designu najnowszymi propozycjami. Skala wydarzenia jest ogromna. Łatwiej jest powiedzieć, kogo ze światowych producentów nie będzie w stolicy włoskiego designu, niż wyliczać ich uczestników. Zeszłoroczną, jubileuszową, bo 50. edycję popularnego iSaloni odwiedziło w sumie ponad 320 tys. osób z całego świata. Stąd dla wielu producentów obecność tam jest obowiązkowa. Zdają sobie z tego sprawę również polscy producenci i projektanci, coraz mocniej obecni w stolicy regionu Lombardii. Dzięki tej aktywności świat zaczyna dostrzegać polskie marki i ich potencjał. Polska ofensywa rozpoczęła się przed dwoma laty, gdy publiczność zobaczyła wspólną polską ekspozycję „Young Creative Poland”, prezentowaną w Triennale. W zeszłym roku Polacy byli obecni w jeszcze mocniejszej reprezentacji: znalazło się miejsce dla projektów konceptualnych, eksperymentalnych jak i cenionych przez użytkowników wdrożeń. Na targach w różnych zonach pojawiło się kilkanaście marek i projektantów, były wystawy zbiorowe („Young Creative

designalive.pl

Polski przewodnik na iSaloni Aby dobrze poruszać się po targach i nie przegapić żadnego polskiego akcentu, „Design Alive” wraz z Fundacją Creative Project przygotowało specjalną publikację. – Powstanie tego przewodnika to naturalna konsekwencja rozwoju polskiego wzornictwa i jego dynamiki, którą można doświadczać także podczas targów w Mediolanie. Publikacja będzie dostępna wszędzie tam, gdzie pojawią się polscy wystawcy. Będziemy ją wręczać także zagranicznym dziennikarzom oraz wpływowym osobom związanym ze środowiskiem projektowym, które każdy producent chciałby gościć u siebie na ekspozycji. Zaczynamy w Mediolanie i mam nadzieję, że podobne publikacje będą towarzyszyć także innym światowym wydarzeniom. Publikacja nie powstałaby, gdyby nie wsparcie Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Rzymie – mówi Anna Pietrzyk-Simone z Fundacji Creative Project.

Poland: in Production”) i indywidualne. W tym roku (w dniach 17–22 kwietnia) również nie mogło zabraknąć Polaków, producentów, projektantów, a nawet wydarzeń i jednego z regionów Polski. Specjalną ekspozycję przygotowała Wielkopolska. Nosi tytuł „Polish design. Design from Wielkopolska”, dyrektorem artystycznym jest Dorota Koziara, znana projektantka, związana zawodowo zarówno z Poznaniem jak i Mediolanem. – Z nowości zobaczymy takie marki jak Astromal, Comforty, Marmorin, Meble Vox, Noti, Profim. Ekspozycja to również prezentacja potencjału dwóch wielkopolskich uczelni Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu oraz School of Form, której opiekunem merytorycznym jest Lidewij Edelkoort – informuje nas Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, inicjator przedsięwzięcia. Ventura Lambrate w Mediolanie, gdzie bije festiwalowe źródło trendów, to zaś idealne miejsce na ekspozycję powstałą na zeszłoroczną edycję Łódź Design Festival – „Must Have”. To na niej znalazły się najlepsze i najbardziej oczekiwane polskie produkty, które wybrano w specjalnym plebiscycie. – To wielkie wydarzenie, wiemy, że przyjeżdżają tu goście z całego świata. Nasza wystawa, na której prezentujemy nasze najlepsze produkty, ma nie tylko wypromować ich twórców i producentów, ale także zachęcić inwestorów do zainteresowania naszym krajem. Nie ukrywamy również, że obecność w Mediolanie to także znakomity sposób na promowanie łódzkiego festiwalu – przyznaje Marta Piechocka, koordynatorka wystawy „Must Have”. www.cosmit.it


wydarzenia 75

Top Design Nominacje 1. LOFT CASA fotel bujany, Kettal 2. FLOORIS odkurzacz, Zelmer 3. RED DUO kran z funkcją wrzątku, Grohe 4. tramino tramwaj, Solaris

tekst: łukasz potocki ZDJĘCIA: KETtAL, grohe, solaris, zelmer, bejot, fundacja creative project

5. TWIST fotel biurowy, Bejot

„Design to nie tylko filcowe poduszki, design to poważny biznes” – takie nieformalne motto towarzyszyło jurorom konkursu Top Design organizowanego w ramach poznańskich targów Arena Design ( 5–8 marca). Celem konkursu było wyłonienie produktów, które wyróżniają się projektowo, łącząc interesującą formę oraz innowacyjność materiałową z funkcjonalnością i korzystnym oddziaływaniem na środowisko. Do nagrody jury pod przewodnictwem Janusza Kaniewskiego nominowało 17 produktów: Łóżko Organique firmy Gie–El; zaprojektowany przez Patricię Urquiolę fotel bujany Kettal/Loftcasa; modułową kolekcję mebli Time IMS Sofa; system Blue chilled & sparkling Grohe, dzięki któremu można pić niegazowaną, delikatnie gazowaną lub gazowaną wodę wprost z baterii; podgrzewający wodę system Red duo Grohe; wannę i umywalkę Alice firmy Marmorin; włączające się pod wpływem dotyku i nienagrzewające się suszarki do włosów HD 10001003 marki Zelmer; saunę Vitrium wykonaną w całości z materiałów nadających się do recyklingu firmy Klafs; fotele Jott i Twist firmy Bejot; oprawę Sedna Light Art; odkurzacz Flooris VC 1006 Zelmer z funkcją parkowania; tramwaj Tramino z systemem szyn ułatwiających modyfikacje układu siedzeń w zależności od potrzeb przewodnika (Solaris); poduszki Nykram zmieniające kształt pod wpływem rozpinania i zapinania suwaków (Studio Tkaniny); papier dekoracyjny Cave od Impress Decor; wzór cyfrowy Paint Splatter marki Shattdecor; płytkę łazienkową Nomada Ceramiki Paradyż. Wszystkie nominowane produkty trafiły na wystawę Top Design w trakcie Areny Design. Organizator: Międzynarodowe Targi Poznańskie. Patronem wydarzenia jest „Design Alive”. www.arenadesign.pl

1.

4.

2.

3.

5.

designalive.pl


76

KALENDARIUM marzec-lipiec 2012

Arena Design 5-8.03. Poznań www.arenadesign.pl


MAJ patronat DA

Spotkanie obowiązkowe dla wszystkich zafascynowanych współczesnym designem i architekturą. Dużo świetnego wzornictwa, wyjątkowi goście i międzynarodowy biznes. W tym roku gościem specjalnym będzie francuski projektant François Azambourg. Design Festival – edycja dziecięca 9-18.03. Szczecin www.dsgnfestival.com Pierwszy festiwal designu w Szczecinie i jednocześnie pierwszy festiwal w Polsce przybliżający tę tematykę dzieciom. Festiwal odwiedzą goście z Polski i za granicy, zaplanowano wystawy, spotkania, warsztaty, prezentacje. Design Days Dubai 17-21.03. Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie www.designdaysdubai.ae Myliłby się ten, kto myślałby że w krajach bogatych od ropy nie myśli się poważnie o designie. Dowodem niech jest właśnie festiwal, który w tym roku będzie mieć swoją pierwszą odsłonę.

KWIECIEŃ Salone Internazionale del Mobile 17-22.04. Mediolan (Włochy) www.cosmit.it Targi w Mediolanie to najważniejsza impreza branży meblowej na świecie. To tu są ogłaszane premiery wielkich marek. Tu odkrywa się nowe talenty, pojawiają się trendy wnętrzarskie. W zeszłym roku iSaloni obchodziło 50. urodziny. Co roku głównej części towarzyszą pionierskie wystawy i prezentacje, m.in. na Ventura Lambrate. Na prezentację na targach decyduje się coraz więcej polskich firm i projektantów. Propozycja absolutnie obowiązkowa!

designalive.pl

About Design 11-13.05. Gdańsk www.mtgsa.pl

patronat DA

Targi wzornictwa, sztuki użytkowej i wyposażenia wnętrz. To wydarzenie kreujące platformę dialogu pomiędzy nowoczesnym designem a biznesem, a także promujące najlepsze praktyki w zakresie projektowania i wzornictwa. Clerkenwell Design Week 22-24.05. Londyn (Wielka Brytania) www.clerkenwelldesignweek.com Międzynarodowy festiwal designu odbywający się w Clerkenwell – londyńskiej dzielnicy biurowej, w której siedziby oraz showroomy ma wiele firm zajmujących się architekturą, projektowaniem wnętrz i mebli oraz trendami. Podczas festiwalu cała dzielnica żyje tym wydarzeniem, wystawy prezentowane są na ulicach, w kawiarniach, parkach oraz w kilkudziesięciu salach wystawowych. SIDIM. Montreal International Interior Design Show 24-26.05. Montreal (Kanada) www.sidim.com Impreza dla poszukujących inspiracji, nowych trendów, technologii czy materiałów. To „randka”, której specjaliści od designu nie mogą opuścić.

CZERWIEC Belgrade Design Week 4-10.06. Belgrad (Serbia) www.belgradedesignweek.com Największa impreza poświęcona wzornictwu na Bałkanach, od 7 lat prezentują się na niej projektanci nie tylko z Serbii i krajów sąsiednich, ale również z całej Europy i świata. To największa impreza w południowo-wschodniej Europie. Hasłem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu jest „Wolność”.

DMY International Design Festival 6-10.06. Berlin (Niemcy) www.dmy-berlin.com Międzynarodowa platforma dla współczesnego designu. Co roku prezentuje uznanych jak i młodych projektantów, nowe produkty, prototypy i eksperymentalne metody. W tym roku obchodzi 10. urodziny. Design Miami/Basel 11-17.06. Bazylea (Szwajcaria) www.designmiami.com. Festiwal łączący dwa kontynenty: odbywa się dwa razy w roku, najpierw Europie, później w Stanach Zjednoczonych, towarzyszy mu idea „The Global Forum for Design”. Tutaj jak nigdzie indziej design przegląda się w sztuce. A być może i na odwrót. Inauguracja Design Centrum Kielce www.designcentrumkielce.com

patronat DA

Choć nie jest jeszcze znana dokładna data inauguracji kolejnego regionalnego centrum designu, warto już teraz rezerwować sobie czas na odwiedziny Kielc.

LIPIEC Design Tokyo 4-6.07. Tokio (Japonia) www.designtokyo.jp
 Prezentuje design „nadający się do sprzedaży”. To wydarzenie, które pozwala zobaczyć najnowsze produkty oraz spotkać najlepszych projektantów z całego świata. Zwykle imprezie towarzyszy kilka wydarzeń stricte targowych, w tym roku będą to m.in. targi Baby & Kids Expo. Gdynia Design Days 7-15.07. Gdynia www.gdyniadesigndays.eu

patronat DA

Impreza promuje zjawisko designu przez wydarzenia edukacyjne, kulturalne i wysokiej jakości rozrywkę dla mieszkańców i wszystkich osób odwiedzających Gdynię. Tworzy również platformę współpracy biznesu kreatywnego: projektantów, przedsiębiorców i producentów.

TEKST: redakcja ZDJĘCIE: LUCIANO PASCALI

MARZEC

Salone Internazionale del Mobile odbędzie się w tym roku po raz 51. w dniach 17–22 kwietnia.


77 Jeżeli chcesz z nami współpracować, zostać dystrybutorem „Design Alive” lub prenumeratorem pisz na prenumerata@designalive.pl

Tu nas znajdziesz Kwartalnik „Design Alive” dostępny jest w sieci Empik, w salonikach prasowych Inmedio i Relay na terenie całego kraju, w prenumeracie oraz w:

KLUBOKAWIARNIA PRESSO Zamkowa 3 43–400 Cieszyn www. facebook.com/ KlubokawiarniaPresso Żywa galeria designu Design Alive w klubokawiarni Presso w Zamku Cieszyn to jedyne miejsce w Polsce, gdzie prezentowana jest stała ekspozycja najlepszego polskiego wzornictwa ostatnich lat. W galerii mieszczącej się w kawiarni każdy element wystroju jest zarazem eksponatem, a goście nie tylko mogą, ale wręcz muszą z nich korzystać. Dzięki temu je poznają.

NR 2 WIOSNA 2012

Nowogrodzka 84/86 02–018 Warszawa tel: 22 816 20 65 e-mail: zoom@ zoom.waw.pl www.zoomzoom.pl Meble, oświetlenie i akcesoria wyposażenia wnętrz. Obok najznamienitszych marek takich jak m.in. B&B Italia, Giorgetti, Kartell, Moooi, Tom Dixon, Vitra, natraficie na niszowe projekty od Droog, ENO. Zoom to więcej niż sklep – to galeria sztuki użytkowej.

CENA 18 ZŁ (W TYM 5% VAT)

INDEX 281581

DESIGN TRENDY WNĘTRZA ARCHITEKTURA LIFESTYLE

GALERIA ZOOM

2

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PRASOWE

NA LINII PRZESYTU

RAJ ODZYSKANY BALANS NA LINII PRZESYTU SZTUKA DIALOGU PATRICIA URQUIOLA WOJCIECH EICHELBERGER O POTRZEBIE AUTONOMII 80 LAT CZARNEGO RUMAKA FERRARI MARKI ZA GRANICĄ DESIGNED IN POLAND JAPOŃSKI MINIMALIZM DOM W TOKIO ZRÓB TO SAM KONIEC ERY PRZEMYSŁOWEJ

OKŁADKA Wnętrze hotelu „W” projektu Patricii Urquioli, zdjęcie: Ruy Teixeira

INTERNITY SALON DUCHNICKA

IPNOTIC DESIGN STORE


Duchnicka 3 01–796 Warszawa tel. 22 639 84 94

Wojskowa 4 60–792 Poznań tel. 61 866 00 10  

e-mail: duchnicka@ internity.pl

e-mail: biuro@ ipnoticstore.pl

www.internitysa.pl

www.ipnoticstore.pl, www.ipnoticshop.pl

Ogólnopolska sieć salonów wyposażenia wnętrz, oferująca produkty wyróżniające się wysoką jakością i ciekawym wzornictwem, profesjonalnym serwisem doradczym i handlowym. Ekspozycje w salonach to wygodny warsztat pracy dla projektantów i ich klientów; opierają się na próbkach i wzorach materiałów a nie na gotowych rozwiązaniach. Bogate portfolio marek, w tym m.in. Villeroy&Boch, Marazzi, Hansgrohe, Bisazza, Duravit, Targetti Poulsen.

Celem Ipnotic Design Store (galeria Stare Koszary) jest wyselekcjonowanie wysokiej jakości mebli i znalezienie wspaniale zaprojektowanych produktów dla każdego, kto szuka ponadczasowego designu i niebanalnych rozwiązań. W ofercie sklepu są produkty sygnowane przez największych projektantów XX wieku. Autoryzowany dealer i reprezentant światowych marek takich jak m.in. Vitra, Knoll, Thonet, Cassina, Alias.

Redakcja: ul. Głęboka 34/4, 43-400 Cieszyn redakcja@designalive.pl tel./fax: +48 33 858 12 64 Redaktor naczelna: Ewa Trzcionka Redaktor prowadzący: Wojciech Trzcionka Dyrektor artystyczny: Bartłomiej Witkowski Zespół redakcyjny: Marcin Mońka, Agnieszka Szóstek, Aneta Jagodzińska, Daria Linert, Angelika Ogrocka, Anna Borecka, Jarda Ruszczyc, Tomasz Jagodziński, Łukasz Potocki Współpracownicy: Anna Dudzińska Radio Katowice, Dariusz Stańczuk rmf Classic Korekta: Angelika Ogrocka Skład i łamanie: Ultrabrand Logo i layout: Bartłomiej Witkowski Druk: Drukarnia Kolumb / Katowice Nakład: 10 tys. egz.

METAFORMA

PAN TU NIE STAŁ

SHOWROOM TON

ul. Lubelska 14 30–003 Kraków tel. 12 422 03 18

ul. Kilińskiego 59/63 90–118 Łódź tel. 695 606 501

Al. KEN 47 lokal U10 02–797 Warszawa tel. 22 406 20 00

e-mail: projekt@ metaforma.pl

e-mail: sklep@ pantuniestal.com

e-mail: warszawa@ton.eu

www.metaforma.pl

www. pantuniestal.com

Studio wyposażenia wnętrz będące częścią dizajnerskiego kompleksu skupiającego w postindustrialnych wnętrzach byłej fabryki telefonów ekspozycje mebli i oświetlenia, specjalistyczny sklep DekoDeco, pracownię ceramiczną Kwadrat oraz biura projektantów wnętrz. Założycielką studia jest polska projektantka mebli Renata Kalarus. Na ponad 500 m kw. zobaczymy meble Noti, Oskara Zięty, Comforty Living, Toma Dixona, Mooi czy De La Espady.

Reklama: reklama@designalive.pl tel./fax: +48 33 858 12 64 tel. kom.: +48 602 57 16 37 Manager ds. klientów kluczowych: Olga Kisiel-Konopka, o.konopka@presso.com.pl www.designalive.pl administracja: Sylwia Hernas programowanie: Wojciech Krawczyk SPOT

Pan tu nie stał to marka odzieży, której projekty nawiązują do stylistyki lat 60. i 70., i są zawsze po polsku. Flagowym produktem sklepu Pan tu nie stał są T-shirty z nadrukami: zaczepne, humorystyczne, podane z przymrużeniem oka. Firma wykorzystuje łódzki potencjał produkcyjny – od szwalni i drukarni po dodatki krawieckie.

www.tonpolska.pl TON to jeden z najstarszych producentów mebli giętych na świecie, tworzący nieprzerwanie od 1861 roku w Bystrice pod Hostynem. To miejsce gdzie żył i tworzył Michael Thonet. Dzisiaj TON kultywuje tradycję mebli giętych, ale też wprowadza na rynek nowe trendy i projekty, w produkcji mebli oferując funkcjonalne, współczesne rozwiązania do mieszkań, hoteli, restauracji, kawiarni.

Wydawca: Presso sp. z o.o. ul. Głęboka 34/4, 43-400 Cieszyn NIP 548 260 62 28 KRS 0000344364 Nr konta 59116022020000000153175837 tel./fax: +48 33 858 12 64 e-mail: presso@presso.com.pl Prenumerata: prenumerata@designalive.pl, tel. kom.: +48 602 57 16 37

Kopiowanie w całości lub w części bez pisemnej zgody zabronione. Copyright © 2012, Presso sp. z o.o. Redakcja „Design Alive” nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczanych reklam. Wydawca ma prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia lub reklamy, jeżeli ich treść lub forma są sprzeczne z charakterem i regulaminem pisma oraz portalu.


78 ludzie

Jacek Frohlich, dyrektor designu zewnętrznego w BMW

gra zespołowa

designalive.pl

ZDJĘCIE: lutz sternstein

J

ak długą drogę musi przebyć chłopiec ze Śląska, by stać się jednym z najważniejszych projektantów w BMW? – Droga jest taka sama dla każdego – trzeba iść do szkoły, zdać maturę, skończyć dobre studia, najlepiej związane z projektowaniem samochodów, czy też innego rodzaju designem. Jacek Frohlich (46 lat) jest dyrektorem designu zewnętrznego w BMW. Spod jego Potrzebne jest szczęście, ale przede ręki wyjeżdżają kolejne modele pojazdów: w 2010 roku prezentował BMW z serii 5, wszystkim ciężka praca. Jak w przyprzed rokiem świat ujrzał model z serii 6. Urodził się w Siemianowicach Śląskich. padku każdego, kto dąży do osiągnięPo studiach na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach wyjechał cia postawionych sobie celów, trzeba do Niemiec, gdzie ukończył Uniwersytet w Pforzheim, jedną z najlepszych szkół kształcących „automobil designerów”. udowodnić swój zapał i pracowitość. Kiedy po raz pierwszy pomyślał pan o tym, by zostać projektantem samochodów? – To było pod koniec szkoły podstawoczterech wybranych projektów. Z nich pracować bez papieru i ołówka. wej. W tym okresie każdy musi zdecyzarząd wybiera dwa. Potem przez kolejne Przygotowując kolejne modele samochodować, co chce robić w życiu, wiedzieć, cztery miesiące trwa praca nad projekdów pracujecie na zasadach konkursu? jakie są jego atuty i co lubi. Chciałem tami i rozwijanie ich, aby na następ– Tak, w dziale exterior design (projektozostać projektantem samochodów. wania zewnętrznego) pracuje około dwu- nym spotkaniu z zarządem wybrać ten Wiadomo było, że w Polsce takich szkół dziestu projektantów. Część z nich jest za- ostateczny. Od tego momentu przez sześć, nie ma. Istniała jedynie możliwość osiem miesięcy dizajner go udoskonajęta pracą nad realizacją projektów, które kształcenia się w kierunku wzornictwa la konsultując się z konstruktorami. wygrały we wcześniejszych konkursach. przemysłowego lub pójścia na archiKtóry z elementów powstającego Najpierw dostajemy briefing z firmy tekturę – wybrałem tę drugą drogę. nowego modelu samochodu jest Gdy pan dorastał, na polskich ulinajtrudniejszy do zaprojektowania? Samochód musi cach trudno było zobaczyć zachod– Samochód musi tworzyć całość i tak nie marki samochodów. Skąd czersię go traktuje. Na początku prac koncern tworzyć całość pał pan wiedzę o motoryzacji? pozostawia nam bardzo dużą swoboi tak się go traktuje – W tamtych czasach na Śląsku było sporo dę. Jednak im bardziej projekt zbliża „przecieków”. Dużo ludzi przyjeżdżało się ku realizacji, tym większe są ograsamochodami z zagranicy. Widywaliśmy na temat nowego modelu – dowiadujemy niczenia. Wszyscy powinni pamiętać, volkswageny golfy, fiaty i mercedeże pomysł musi być możliwy do realisię z niego, jaki ma być nowy samochód, sy. Z prasy motoryzacyjnej był tylko co ma przedstawiać, jakie są wyobrażenia zacji, a także zgodny z filozofią BMW, magazyn „Motor”, który wciąż istnieje. dlatego niektóre charakterystyczne na jego temat. Ponadto, otrzymujemy Można w nim było przeczytać wiele elementy pielęgnujemy i powtarzamy. również informacje na temat poprzedinformacji o wydarzeniach w świecie Projektantów samochodów z Polski jest niej generacji i tego, jak została przyjęta motoryzacyjnym, więc nie byliśmy aż tak na rynku, oraz czy cieszyła się powocoraz więcej, a jednocześnie w Polsce nie bardzo odcięci od świata. Widzieliśmy, ma szkół, które uczyłyby tego fachu... dzeniem. Następnie każdy siada nad jakie samochody się produku– To nie jest czysto polski fenostołem i zaczyna projektować. Po trzech je, a przede wszystkim jakie się projektumen. W koncernach pracuje również tygodniach wspólnie z szefem grupy, je. Funkcjonował również czarny rynek, dużo Belgów i Holendrów, jak choćby Adrianem van Hooydonkiem, przeglądazapewniający dobry dostęp do zachodniej my projekty, dyskutujemy i wybieramy Adrian van Hooydonk – mój szef. W tych prasy, którą sprzedawano za złotówki. krajach też nie ma szkół dla projektante najciekawsze. Przez następne cztery Ma pan swój gabinet z komputetów samochodów, a te narodowości tygodnie dopracowujemy pomysły, aby rami i mnóstwem programów? są widoczne we wszystkich biurach znów je przedyskutować. Zaczynamy – Nie mam osobnego biura. Wszyscy projektowych na całym świecie. W Polsce modelować wirtualnie. W zależności projektanci pracują razem w jedjest duże zainteresowanie samochodami. od tego, jaki jest budżet i ile mamy czasu, nym pomieszczeniu. W ten sposób Polacy są bardzo emocjonalni, a motorywybieramy 5–9 modeli wirtualnych, ma się żywy kontakt z tym, co dziezacja jest uczuciową i bardzo interesującą które po dwóch miesiącach podlegaje się dookoła. Ciągle przechodzi się sprawą. Dlatego jest wiele osób, które ją kolejnej ocenie. Z nich zostają już obok desek z rysunkami, widzi się, co się nimi zajmują bądź o tym marzą. tylko cztery, które są frezowane w skali robią inni, jak się pracuje nad projekta1:1 w glinie modelarskiej. Projekty są oce- Czy powstał już samochód pańskich mi i na jakim etapie są prace. Oczywiście marzeń? niane przez szefów designu, inżyniemam swoje stanowisko – cyfrowy – Nie. Gdyby powstał, byłoby to depryrów, a także sprzedawców czy marketintablet do rysowania, komputer i niemujące – a ja byłbym bez pracy (śmiech). gowców. Po trzech, czterech miesiącach zbędne programy. Nie umiem jednak Rozmawiał: Łukasz Potocki odbywa się prezentacja dla zarządu


www.boconcept.com

NEW DESIGNS BY

Nowa kolekcja Ottawa od Karima Rashida Karim Rashid jest jednym z najbardziej znanych designerów średniego pokolenia na świecie. Autor ponad 3000 projektów wdrożonych do produkcji, zdobył ponad 300 nagród. Jego prace znajdują się w 200 muzeach i galeriach w 35 krajach. Karim Rashid zaprojektował najnowszą, wiosenną kolekcję mebli i dodatków dla BoConcept o nazwie Ottawa. Już w marcu 2012 roku będzie ona dostępna we wszystkich salonach BoConcept na całym świecie.

Katowice, ul. Dworska 12, (32) 257 24 78, Warszawa, ul. Młocińska 5/7, (22) 636 77 70, Warszawa – Targówek, DOMOTEKA, ul. Malborska 41, (22) 720 46 78, Wrocław, ul. Krakowska 31, tel. (71) 792 52 13, Gdynia, ul. Jana z Kolna 2 (plac Kaszubski), (58) 763 40 44, Kraków, ul. Dekerta 24 (skrzyżowanie z ul. Klimeckiego), (12) 290 04 04.

Design Alive #2/2012  

Kwartalnik Design Alive - wiosna 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you