Page 1

1


2


SPIS TREŚCI NR 97 / PAŹDZIERNIK 2017

FOTO MIESIĄCA

6

LIFESTYLE

MUZYKA

8

Halloween make up

Miuosh: "Będę po prostu robił muzykę"

Jesienne eliksiry zdrowia Planszówki wracają do gry

Oldschool Kuby Badacha Alternatywny elektropop Natalii Moskal

MODA

TEDE: "Będę rapował tak długo, jak się da"

Modowe trendy: jesień 2017

COOLTURALNIE

14

Tadeusz Ferenc: "Jestem za współpracą ze światem"

RECENZJE

Wystawa MODA NA STYL w Rzeszowie

Koreańska pielęgnacja Zadbaj o skórę z kliniką La Perla

4

ART&DESIGN

26 28

Jak kręcić dobre vlogi? Rozmowa z Adrianem Kilarem

Koszykarska II liga wróciła do Rzeszowa

ZDROWIE&URODA

22

32

Pachnidło

20

Płyta, książka

KALENDARZ

36

GRATISY

38


Mariola Szopińska REDAKTOR NACZELNA Przyszedł czas, w którym możemy podziwiać uroki polskiej jesieni. Migoczące złoto, miedź i burgund nie tylko upiększają otaczającą nas aurę, ale również świetnie noszą się w nowym sezonie. A nowy sezon rozpoczął się nie tylko w przyrodzie, ale także w kulturalnym kalendarium naszego miasta. Tegoroczna jesień upływa koncertowo i to dosłownie. Miuosh – raper eksplorujący różne gatunki muzyczne, gość aktualnej okładki Day&Night, już 10 listopada wystąpi w klubie LUKR. Kuba Badach – jeden z najlepszych głosów polskiej sceny muzycznej, konsekwentnie unikający celebryckiego show biznesu, już 8 listopada wystąpi w Filharmonii Podkarpackiej, promując swój najnowszy album „Oldschool”. Ale to nie koniec. TEDE – jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich raperów, który niedawno świętował 20 lat działalności fonograficznej, 15 lat wytwórni Wielkie Joł i 40 lat życia, wcale nie ma zamiaru zwalniać tempa, o czym opowiedział w rozmowie z Day&Night. Koncert artysty już 27 października w klubie LUKR, tymczasem zapraszam do lektury wywiadów w aktualnym wydaniu Day&Night. Nie samą muzyką Rzeszów żyje. W aktualnym wydaniu również wywiad z prezydentem naszego miasta, Tadeuszem Ferencem. Jakie jest stanowisko prezydenta na temat przyjmowania uchodźców, jak wyglądają plany rozwoju i poszerzenia granic stolicy Podkarpacia? Zapraszam do lektury. Jesień to również sport. Po rozgrywkach w 2013 roku, męska koszykówka zniknęła z Rzeszowa na kilka lat. Na szczęście w tym roku drużyna SSK Rzeszów awansowała do II Ligii, ich grę można dopingować na hali rzeszowskiego ROSIR-U, a także oczywiście oddać się lekturze materiału, który przygotowaliśmy specjalnie dla Was w aktualnym Day&Night. Obecna pora roku to czas idealny na dogłębną pielęgnację cery. Koreańska filozofia dbania o skórę bije rekordy popularności już od momentu ukazania się „różowej biblii”, czyli książki Charlotte Cho „Sekrety Urody Koreanek”. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o słynnym dziesięcioetapowym rytuale pielęgnacyjnym, który wcale nie jest tak skomplikowany, jak mogłoby się wydawać, a dodatkowo przynosi sporo frajdy i zauważalnych na cerze korzyści – koniecznie zapraszam do lektury. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy najważniejsze informacje w pigułce. Co robić podczas długich jesiennych wieczorów? Mamy dla Was co najmniej dwie super propozycje. Planszówki, które w tym sezonie powróciły w wielkim stylu, a także – vlogi, czyli niezwykle popularne i nowoczesne formy prezentowania własnego życia światu, o których opowiedział nam specjalista – Adrian Kilar. Zapraszam do lektury aktualnego wydania Day&Night, życząc pięknej i skąpanej w złocie jesieni!

NA OKŁADCE: MIUOSH FOT. PIOTR TARASEWICZ EDYCJA: MARIUSZ UCHMAN

Aplikacja Day&Night

facebook.com/ DayAndNightMagazyn

Snapchat: dayandnight_pl

Instagram: dayandnight_pl

twitter.com/ dayandnight_pl

Issuu.com/dayandnight

REDAKCJA

ZESPÓŁ REDAKCYJNY

FOTOGRAFIE

WYDAWCA

al. Kopisto 1, 35-315 Rzeszów Millenium Hall, II p., tel. 17 770 07 15 redakcja@dayandnight.pl www.dayandnight.pl www.facebook.com/DayAndNightMagazyn www.aplikacja.dayandnight.pl

Bartłomiej Skubisz Katarzyna Micał Kaja Kustra Daniel Kowalczyk Ewelina Samagalska Agata Bujara

Paweł Dubiel Dominik Matuła

Media Show al. Kopisto 1 35-315 Rzeszów

REDAKTOR NACZELNA

WSPÓŁPRACA

Ewa Kunecka

Mariola Szopińska

BIURO MARKETINGU I REKLAMY marketing@dayandnight.pl tel. 885 858 859, 661 825 710, 601 688 638

SKŁAD Daniel Porada

DRUK

KOREKTA

Drukarnia Papirus ul. Spytka 11, 37-500 Jarosław www.papirusjaroslaw.pl

www.dayandnight.pl

youtube.com/ DayAndNightMagazyn

Anna Tomczyk MAGAZYN BEZPŁATNY NR 97 ISSN 1689 - 6610 www.dayandnight.pl

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo adiustacji i skracania tekstów. Wydawca zastrzega sobie prawo odmowy zamieszczenia reklamy lub ogłoszenia, jeżeli ich treść lub forma będzie sprzeczna z linią programową i interesem pisma (art. 36 pkt. 4 prawa prasowego). Wszelkie prawa zastrzeżone.

5


foto miesiąca

Adam Darski Nergal i John Porter w LUKR 6 października Wielu muzycznych emocji dostarczyła licznej publiczności muzyczna kolaboracja Nergala i Johna Portera w ramach trasy koncertowej „Me And That Man”. Artyści wykonali na żywo utwory z najnowszego albumu, który już w tydzień od premiery znalazł się na trzecim miejscu najlepiej sprzedających się płyt w Polsce, a przez dziennikarzy muzycznych uznany został za „wydarzenie”, „niespodziankę”, „debiut roku”. fot. Agnieszka Koterba

Wystawa „Moda na Styl” w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie 11 września Wyjątkową wystawę, którą można było oglądać w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie, tworzyła unikatowa kolekcja zabytkowych akceso-

6

riów damskiej mody, które pochodzą z prywatnego zbioru Hanny Szudzińskiej. Zakup został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz budżetu Województwa Podkarpackiego. Więcej o wystawie przeczytacie w aktualnym numerze Day&Night fot. Mariola Szopińska


Oktoberfest & Food Truck Stars na Skwerze Millenium Hall 29 września Streetfoodowy festiwal jedzenia tym razem połączony był z tradycją picia złotego trunku. Na uczestników wydarzenia czekało 20 food truc-

ków, komfortowa strefa chillout, klimatyczny podkład muzyczny oraz konkursy z nagrodami.

fot. Magdalena Ogrodnik

Hip Hop Quest – 20 lat Side by Side w Rzeszowie 7-8 października Dwudniowy festiwal poświęcony hip-hopowi miał charakter międzynarodowy i był pierwszym na Podkarpaciu festiwalem poświęconym takim dziedzinom sztuki, jak: breakdance, graffiti, rap, bboying i DJ-ing. Wyda-

rzenie to związane było także z jubileuszem 20-letniej działalności grupy tanecznej Side By Side.

PKO Maraton Rzeszowski 8 października

Dąbrowski z czasem 2:24:10, w klasyfikacji kobiet Paulina Grzegórzek z wynikiem czasowym 2:54:20. W sztafecie maratońskiej zwyciężyła CWKS Resovia Rzeszów z czasem 2:21:23.

W 5. PKO Maratonie Rzeszowskim udział wzięło 531 zawodników oraz 48 sztafet. Dystans 42 - kilometrowy jako pierwszy pokonał Przemysław

fot. Archiwum RDK

fot. KMGFOTO Kazimierz Gaweł

7


Jakie doświadczenie dała Ci współpraca z Natalią Grosiak i Smolikiem przy albumie „Historie”. Jak przygotowywałeś się do nagrania materiału poświęconego Powstaniu Warszawskiemu? Nie ma sensu poruszać w perspektywie tej trasy i tego albumu jednorazowego projektu sprzed roku. Masz dosyć krytyczny stosunek do środowiska hip-hopowego. Czy świadomie ze swoją muzyką od niego odchodzisz, próbujesz poszerzać grono odbiorców i wykonawców, z którymi współpracujesz? Podchodzę do tego w ten sposób, że wszystko co było do wygrania i zrobienia w rapie, już zrobiłem. Projekt z Jimkiem, koncerty akustyczne w Teatrze Śląskim, projekt z Andrzejem Smolikiem i Natalią Grosiak, a na końcu album „POP”. To wszystko pokazuje mi, że mogę robić wiele ciekawych rzeczy, które nie są już nazywane rapem. I będę je robić. Będę po prostu robił muzykę. Mam dookoła siebie świetnych muzyków, wpadamy na super pomysły, nie boimy się robić rzeczy po raz pierwszy i „na ślepo”. Nie ma sensu już nazywać tego rapem czy hip-hopem, bo to jest muzyka i muzykę chcę grać. Ostatnio zostałeś laureatem nagrody Prezydenta Miasta Katowice w dziedzinie kultury. Obok Ciebie nagrodę odbierał m.in. Artur Rojek. Twoja współpraca z miastem wydaje się być bardzo udana i stała. Jak to wygląda i co dla Ciebie znaczy ta nagroda? To ogromne wyróżnienie, naprawdę. Miasto w mojej muzyce było zawsze ważne - czy to jako konkretne miasto, czyli Katowice, czy jako tło do scen i historii, które staram się opisać i przenieść w utwory. Jesteśmy po części tacy, jak nasze otoczenie - nie chodzi tu tylko o ludzi, ale też właśnie o ulicę, światła, charakter tych miejsc. Ja mam szczęście pochodzić z wyjątkowego i specyficznego, bardzo charakternego miasta. A jeszcze większe szczęście to móc współpracować z instytucjami kulturalnymi, które definiują tempo życia i przemian w tym naszym Mieście Muzyki, jednocześnie nie będąc zmuszanym do jakichkolwiek zmian czy posunięć zachowawczych jako twórca. Mam szczęście. Opowiedz proszę o koncertowym projekcie „Miuosh akustycznie” z udziałem Twojego zespołu, ale też muzyków NOSPR-u. To moim zdaniem najlepsza wersja „nas” na żywo. Jednocześnie zachowujemy dynamikę z koncertów klubowych, dodajemy do tego muzy-

8

Fot. Mateusz Czech

MUZYKA

, RAPER MÓWI W WYWIADZIE DLA D&N MIUOSH PŁYCIE EKSPLORUJĄCY NA SWOJEJ OSTATNIEJ . ZA SPRA„POP” RÓŻNE GATUNKI MUZYCZNE, M.IN OWSKA, WĄ GOŚCI, TAKICH JAK: KATARZYNA NOS SZOWIE TOMASZ ORGANEK CZY SMOLIK. W RZE PROMOWAŁ NAJNOWSZY KRĄŻEK MIUOSH BĘDZIE LUKR. KONCERTEM 10 LISTOPADA W KLUBIE

ków NOSPR, poszerzamy sekcję dętą, wspieramy się chórkami, a cała sceneria Teatru Śląskiego, klimat i reżyseria plus goście specjalni dają taką wypadkową, którą ciężko powtórzyć. Dlatego też nie ruszamy z tym w Polskę - chcemy to grać tylko u nas i namówić ludzi na przyjazd do Katowic. To wyjątkowy projekt i powinien być utrzymany na najwyższym poziomie, a to właśnie daje nam „nasze boisko” (uśmiech). Czy współpraca z muzykami NOSPR-u to pokłosie głośnego koncertu w tym znakomitym miejscu i płyty z Jimkiem? Czy to był przełomowy moment na Twojej muzycznej drodze? Na pewno wyjątkowy. Dał mi dużo, zarówno wiary w siebie, jak i promocyjnie. Nauczyłem się na nowo grać swoje numery, rozumieć inaczej koncert i nabrałem odwagi do tworzenia nowych projektów. Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze artystów zaproszonych na płytę „POP”? Jest to dosyć duży rozstrzał stylistyczny. Po pierwsze: pierwiastek ludzki. Nie chcę robić muzyki z kimś, z kim słabo się dogaduję. Po drugie: zaprosiłem głównie świetnych tekściarzy, nie tylko wokalistów. I tyle. Ja nigdy nie słuchałem gatunków. Słuchałem muzyki i słów, nieważne w jakiej stylistyce. A jak wyglądają koncerty promujące płytę? Zazwyczaj nie ma na nich wszystkich gości. W jaki sposób rozwiązaliście ten temat i czego w takim przypadku możemy spodziewać się po koncercie w rzeszowskim LUKRze? Zobaczycie, jak przyjdziecie. Jak widzisz siebie jako wykonawcę w przyszłości? Będziesz eksplorował kolejne gatunki i łączył je ze sobą, poszukiwał niekonwencjonalnych połączeń i rozwiązań? Mam nadzieję. Nie planuję zbyt wiele, bo plany ograniczają i psują kreatywność. Czekam na impuls i działam.

JESTEŚMY PO CZĘŚCI TACY, JAK NASZE OTOCZENIE - NIE CHODZI TU TYLKO O LUDZI, ALE TEŻ WŁAŚNIE O ULICĘ, ŚWIATŁA, CHARAKTER TYCH MIEJSC." Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ


9 MUZYKA


MUZYKA

KUBA BADACH TO JEDEN Z NAJLEPSZYCH GŁOSÓW NA POLSKIEJ SCENIE MUZYCZNEJ. OD LAT, FUNKCJONUJĄC POZA CELEBRYCKIM SHOW BIZNESEM, GROMADZI NA KONCERTACH TŁUMY WIERNYCH SŁUCHACZY. NARESZCIE PREZENTUJE SWÓJ SOLOWY ALBUM "OLDSCHOOL", KTÓRY BĘDZIE PROMOWAŁ KONCERTEM W FILHARMONII PODKARPACKIEJ 8 LISTOPADA.

Twoja nowa płyta być może nie jest rewolucyjna, ale czy faktycznie jest oldschoolowa? Tytuł może trochę mylnie sugerować, że ta płyta jest w stylistyce jakiejś konkretnej minionej epoki muzycznej. Nie o to mi chodziło. Oldschool odnosi się do sposobu pisania muzyki, sposobu, od którego się już odchodzi. Większość nowych, popularnych singli, z którymi spotykam się w rozgłośniach radiowych, to utwory świetnie wyprodukowane, świetnie brzmiące, ale w warstwie harmonicznej, chodzi mi o przebieg akordów, dla mnie zazwyczaj mało interesujące. Mimo że utwór może mi się bardzo podobać, po kilku przesłuchaniach o nim zapominam. W muzyce szukam większej ilości kolorów i czegoś, co skłoni mnie do zastanowienia nad konstrukcją i kompozycją utworu. Pewnie dlatego, że wychowywałem się na muzyce trochę trudniejszej, takiej jak Earth Wind & Fire, Stevie Wonder czy Jamiroquai w latach 90-tych. Wracając do tytułu mojej płyty, chodzi tu o sposób pisania, tj. bogatsze harmonie, piosenki o klasycznym przebiegu: zwrotka, refren, zwrotka, refren, most, modulacja, refren, ładne outro czy koda, wreszcie bogatsza aranżacja z wieloma płaszczyznami i przeplatającymi się melodiami granymi przez poszczególne instrumenty. To klasyczne podejście przebija z tego krążka.

10

Fot. Szymon Świętochowski

Kuby Badacha

Czy to właśnie z powodu dbałości o wszystkie wymienione przez Ciebie szczegóły płyta powstawała tak długo? Rozmawiamy o niej od kilku dobrych lat... Byłem bardzo zajęty innymi projektami i zawsze brakowało mi czasu na to, żeby wejść do studia, wyciszyć się i pomyśleć nad tym, jak ta płyta ostatecznie powinna wyglądać. Byłem w ciągłych koncertowych rozjazdach. Pierwotnie ta płyta miała powstać niedługo po ukazaniu się albumu „Tribute to Andrzej Zaucha. Obecny”, jakoś w 2012. Nagle zrobił się rok 2017, mi stuknęła 40-tka, a ja nadal tego obiecanego sobie i innym solowego krążka nie miałem. Usiedliśmy z moim managerem Arkiem Kosem i poprosiłem go o to, żeby dał mi trochę luzu. Zrezygnowaliśmy z części zaproszeń koncertowych, co było bardzo trudne, bo koncerty to sama radość i przygoda, ale trzeba było to zrobić. W lutym tego roku wziąłem się solidnie do pracy, a w Wielkanoc rozpoczął się proces rejestracji płyty i trwał do września. A jaki wpływ na przyspieszenie prac nad płytą miało opisywane przez Ciebie we wkładce płyty spotkanie z Barbarą Trzetrzelewską? Miałem wielką przyjemność spotkania z panią Basią przy okazji jednego z koncertów. Od ikony, legendy, osoby, na której muzyce się


Na nowej płycie w trzech utworach jako tekściarka zadebiutowała Twoja żona, Ola. Jak pracowało się z własną żoną? To był trochę przypadek. Brakowało mi tekstów do paru utworów, a chciałem mieć kilka historii w języku angielskim. Te, które otrzymywałem z różnych źródeł nie do końca mi odpowiadały. Okazało się, że kiedy ja szukam tekstów, moja żona przysłuchuje się z boku piosenkom i w szybkim tempie pisze rzeczy, które bardzo mi się podobają. Powstały dwa teksty po angielsku i jeden najpierw w wersji angielskiej, a następnie polskiej, do utworu „Jestem kimś”. Współpraca była świetna, bo okazało się, że mieszkam pod jednym dachem z bardzo utalentowaną, młodą, dobrze zapowiadającą się tekściarką (śmiech). Na płycie pojawia się też partia gitary nieodżałowanego Przemka Maciołka, Waszego przyjaciela z zespołu Poluzjanci. Domyślam się, że jego obecność na płycie jest dla Ciebie bardzo ważna. Płyta „Oldschool”, to trochę podsumowanie iluś lat pisania do szuflady. Postanowiłem odgrzebać kilka starszych utworów, które były dla mnie interesujące. Utwór „Gdyby nie Ty”, w którym pojawia się Przemek, napisałem w bodajże w 2006 roku i zgłosiłem go do festiwalu w Sopocie, gdzie finalnie nie zrobił na nikim żadnego wrażenia (śmiech). Po przebrnięciu eliminacji, na które wysłałem demo, miałem trzy dni na skończenie utworu. Nagrałem bębny, fendera, bas i wokale, ale brakowało mi gitary. Poprosiłem Przemka o pomoc. Po latach udało mi się odzyskać nagrane przez niego ślady. Właśnie to ostatnie ogniwo muzyczne, które łączy mnie z Przemem, a które nie zostało wydane, skłoniło mnie do nagrania tego utworu raz jeszcze i umieszczenia go na płycie. Mam nadzieję, że gitara Przemka pojawi się też na czwartej płycie Poluzjantów, którą mamy zamiar nagrać w hołdzie dla niego. Czy mógłbyś rozwinąć temat tej płyty? W kwietniu 2015 roku skończyliśmy próby i pierwszy raz proces kompo-

„Oldschool odnosi się do sposobu pisania muzyki, sposobu, od którego się już odchodzi."

zytorski potoczył się innym niż zazwyczaj torem. Przestałem przynosić gotowe piosenki i cały materiał powstawał podczas wspólnego jammowania. Nowe utwory poszły w zupełnie inną stronę. Jest na nich obecny duch „poluzjantowy”, ale mają inny pazur. Jest tam mniej mnie, a więcej nas wszystkich. Przestaliśmy być zespołem kompromisu. Każdy dawał od siebie to, co chciał. Płyta miała ukazać się na 20-lecie zespołu, niestety w międzyczasie odszedł Przemek. Postanowiliśmy dokończyć nagrania przy pomocy innych gitarzystów, bo Przemek bardzo dużo wniósł do tego materiału, ale nie byliśmy wtedy w stanie tego zrobić, głównie na poziomie emocjonalnym. Życie pisze różne scenariusze, szczególnie dla naszego zespołu, ale w przyszłym roku chcemy ten album skończyć. Na Twojej nowej płycie pojawia się Łukasz Belcyr, gitarzysta rodem z Rzeszowa. Jak doszło do Waszej współpracy? Nie pracowaliśmy wcześniej ze sobą. Spotkaliśmy się raz przy okazji nagrań „poluzjantowych”. Polecił mi go mój kolega, basista Michał Barański. Wiedziałem, że Łukasz świetnie porusza się w różnych stylistykach, a ponadto komponuje swoje rzeczy. Wysłałem mu na próbę kilka utworów, nie sugerując niczego. Po kilku dniach wysłał tak fajne propozycje, że już wiedziałem, że się dogadamy. Gra jak wściekły, ma znakomity „time” i pomysły. Jestem bardzo zadowolony i czekam już na wspólną trasę i dalszą współpracę. Jak wspominasz swój udział w roli wykładowcy w pierwszej edycji Bieszczadzkich Warsztatów Muzycznych w Zagrodzie Magija w 2015 roku? To był znakomity czas. Jamy, które odbywały się na łonie natury obok lasu, to było coś wspaniałego. Żałuję, że przy kolejnych edycjach nie miałem na tyle czasu, żeby znów tam przyjechać, ale bardzo chętnie wróciłbym tam w przyszłości. Od wielu lat regularnie koncertujecie z materiałem „Tribute to Andrzej Zaucha”. Czy to oznaka ponadczasowości Zauchy, nagroda za kultywowanie pamięci o nim? Nie wiem na czym do końca polega ten fenomen, ale wydaje mi się, że jednym z czynników jest płyta, która jest zbiorem impresji, luźnych, choć dość odważnych interpretacji utworów Zauchy. Nasze wersje mocno różnią się od oryginałów. Na początku było to pewnie intrygujące dla słuchaczy, ale zyskiwaliśmy ich sympatię poziomem wykonawczym i przekonaliśmy jakością. Płyta osiągnęła status złotej i ciągle jest zapotrzebowanie na koncerty. Nie wiem na ile przyczyniliśmy się do zainteresowania młodych ludzi muzyką Zauchy, ale odczuwam satysfakcję, kiedy widzę jak młodzi mierzą się z tym repertuarem, chociażby w telewizyjnych „talent shows”. Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

11

MUZYKA

wychowałem, usłyszałem bardzo ciepłe słowa na temat tego co robię i tego, jak to robię. Okazało się, że zna bardzo dobrze moje dokonania kompozytorskie i obserwuje mnie uważnie od kilku lat. Pani Basia rozłożyła mnie kompletnie na łopatki, podając konkretne tytuły i fragmenty moich utworów, udowadniając, że doskonale zna temat. Było to dla mnie tak ogromną motywacją i byłem pod tak wielkim wrażeniem, że obiecałem sobie i jej, że nagram tę płytę w tym roku, bo już nie mogę dłużej czekać.


MUZYKA

Alternatywny

Fot. Archiwum N. Moskal

elektropop

NATALIA MOSKAL NIEDAWNO ZADEBIUTOWAŁA ALBUMEM „SONGS OF MYSELF”, A SWOJĄ TWÓRCZOŚĆ OKREŚLA JAKO ALTERNATYWNY ELEKTROPOP. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT OPOWIADA M.IN. O SWOICH MUZYCZNYCH INSPIRACJACH, LITERATURZE, CHWILACH ZWĄTPIENIA, A TAKŻE PLANACH NA MUZYCZNĄ PRZYSZŁOŚĆ. Niedawno premierę miała Twoja pierwsza płyta „Songs Of Myself”. Skąd pomysł na nazwę? Sama tworzysz wszystkie teksty? Długo szukałam pomysłu na nazwę dla płyty. Chciałam, żeby tytuł niósł ze sobą jakieś znaczenie. Moją osobną pasją jest literatura i sporo do niej jest odniesień na płycie, dlatego wybrałam tytuł „Songs Of Myself” zainspirowany dziełem Walta Whitmana, jednego z najsłynniejszych amerykańskich pisarzy. Napisał on „A song of myself” - dzieło mówiące o i wpisujące się w nurt „trust thyself” i „self-reliance”, czyli „ufaj sobie”. Ważna jest dla mnie autentyczność we wszystkim co się robi, dlatego uznałam że tytuł będzie idealny. Teksty piszę sama, nie chciałam, żeby robił to ktoś za mnie, choć w przeszłości zdarzyło mi się na to decydować. Tym razem poszłam wspomnianą ścieżką autentyczności i stworzyłam wszystkie sama. W załączeniu do płyty dołączony jest cytat: „Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów”. To bardzo prawdziwe, ale też gorzkie słowa. Dlaczego uznałaś, że akurat to zdanie pasuje do Twojej płyty? Po pierwsze dlatego, że jest to cytat z Izaaka Bashevisa Singera, którego siostra, Ester Singer Kreitman była pisarką, a mam przyjemność przekładać jej książki na język polski, dlatego i jego twórczość jest mi bliska. Po drugie, na płycie znajduje się utwór, który zatytułowałam „Mur” i opowiada właśnie o tym, co nas wszystkich dzieli. Dziś żyjemy też w czasach, kiedy ciągle o coś ze sobą walczymy. Ciągle się nawzajem pogrążamy, zamiast sobie pomagać. Ludzie siłą i terrorem próbują przekonać do swoich racji. A zdawałoby się, że wojnę mamy za sobą. Wydanie płyty to ogromny sukces, który na pewno okupiony jest ciężką pracą muzyka. Czy zdarzały Ci się momenty zwątpienia w to, że się uda? Zastanawiałaś się nad zmianą zawodu? Tak, wiele razy. Jest to na tyle ciężki biznes, że łatwo się wypalić i zawieść. Myślałam o zmianie zawodu nie raz i nie dwa. Na szczęście mam dla siebie plan B. Kończę magisterkę, zajmuję się przekładem literatury, więc moja działalność idzie dwutorowo, jednak to muzyką chciałabym się zajmować na co dzień. Zdecydowanie jest dużo ciężej niż się kiedyś spodziewałam, zderzyłam się z rzeczywistością. Dalej staram się przeć do przodu, ale na pewno w tej branży trzeba wyhodować sobie grubą skórę. Jak określiłabyś swoją twórczość? Mianem alternatywnego elektropopu. I wypadkową pracy zespołowej, nie solowej. :) CzytającinformacjenaTwójtemat,gdzieśnatknęłamsięnastwierdzenie, że kochasz„inteligentny pop”. Możesz rozwinąć to stwierdzenie? Są różne rodzaje popu, powstają nowe gatunki, w popie mieści się bardzo wiele różnych pojęć, bo chodzi tu o muzykę popularną, po prostu. Jednak jest pop, jak Madonna, jest tzw. contemporary pop, jak David

12

Bowie, Princa też wrzuciłabym do muzyki popularnej. Ale to jest pop, który jest eklektyczny i ciekawy. Rewolucyjny. Madonna to oczywiście inna kategoria niż David czy Prince, ale w „Like a virgin” dzieją się genialne rzeczy, a ona sama jest bardzo charakterystyczna. Dzisiaj natomiast jesteśmy zasypani wszelkiego rodzaju hitami jednego sezonu, które wpadają jednym uchem i wypadają drugim, ale w samej muzyce powtarzają się jedynie patenty z tego, co już było, co jest obecnie modne, przedstawione w bardzo prosty sposób. Nie chodzi o to, aby wymieniać tu artystów i kogoś obrazić. Chodzi o sam system, jaki dzisiaj panuje. Czasem wyobrażam sobie te wszystkie piosenki jako jakieś produkty na taśmie w fabryce. Jeden po drugim zjeżdżają do tego samego pudła. W Twoich piosenkach słychać też inspiracje latami 80. i 90. Bardzo fajnie jest zainspirować się artystami, którzy utorowali nam ścieżkę. W jednym z utworów Christina Aguilera śpiewa: We're gonna set the mood Gonna go back to an old school groove Gonna rewind to another time When the originators, innovators were alive O to chodzi, żeby wykorzystać to, co ktoś kiedyś już odkrył i dodać do tego świeżości, powiewu dnia dzisiejszego. Kiedy zaczynałam z Łukaszem Maronem pracę nad płytą nie wiedziałam jeszcze, jaka ona będzie, jaka chciałabym, żeby była. Łukasz pomógł mi się muzycznie odnaleźć i pokazał mi oldschoolowe brzmienia, które teraz są dla mnie podstawą do pisania kolejnych piosenek. Pomógł mi się zdefiniować. Uwielbiam lata 80. i 90. Czasem wracam nawet do musicali z lat 60. i 70. Oldschool jest dobry. :) Tytuł Twojego najnowszego singla to „Better Man”. Kim jest tytułowy bohater? Może być nim każdy. Taki literacki „everyman” z kafkowskiego „Procesu.” :) A tak na serio to „Better man” może być piosenką o miłości, ale nie musi. Każdy może ją zinterpretować na swój sposób. Przyznam, że pisząc słowa, miałam w myślach konkretną postać, ale nie musi to być utwór o relacji romantycznej. Bądźmy wszyscy po prostu lepszymi ludźmi. Jakie są Twoje muzyczne plany na najbliższą przyszłość? Mam w planach kilka nagrań studyjnych i teledysk. Zaczęliśmy też już przygotowywać nowe utwory i jestem tym bardzo podekscytowana, bo będą jeszcze bardziej osadzone w latach 80., kompozycje są obiecujące, no i dochodzi fakt, że perspektywa czegoś nowego jest zawsze bardzo ekscytująca. Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA


MUZYKA

O G U Ł D K TA

MÓWI W WYWIADZIE DLA D&N

„Pół życia na żywo” - było spektakularnym przedsięwzięciem. Jak grało Ci się z tym dużym składem, jaka energia była na scenie? Czy inspiracją do tego koncertu był np. pożegnalny koncert Jaya-Z w Madison Square Garden? Impulsem do stworzenia tego koncertu były rozmowy na temat powrotu MTV Unplugged. Na początku mieliśmy to robić z telewizją, ale na końcu okazało się, że jednak wydamy to sami. To było wyjątkowe wydarzenie i praca nad nim miała wpływ na wiele innych rzeczy, które w tym czasie robiliśmy w studiu. Taki koncert to ogromnie dużo pracy zarówno muzycznej, jak i organizacyjnej. Wiele osób nie wierzyło, że się nam to uda, a my nie dość, że zrobiliśmy świetny koncert, wydaliśmy płyty DVD i CD, to jeszcze pokazaliśmy zapis tego koncertu w wielu kinach w Polsce. Ostatni okres to dla Ciebie czas jubileuszów, 20 lat działalności fonograficznej, 15 lat WJ, 40 lat życia. To skłania do jakichś refleksji? Zastanawiałeś się, jak długo będziesz jeszcze rapował? Czy wg Ciebie wiek ma tu jakiekolwiek znaczenie? Tak długo jak się da. W tej branży człowiek nie odczuwa tak bardzo upływu czasu, więc, patrząc na amerykańskich rock’n’roll’owców mam jeszcze dużo czasu.

,KTÓRY 27 PAŹDZIERNIKA WYSTĄPI W RZESZOWSKIM KLUBIE LUKR, PROMUJĄC SWÓJ NAJNOWSZY ALBUM „SKRRRT”.

Nie jest tajemnicą, że hip-hopowa publiczność to zazwyczaj młodzi i bardzo młodzi ludzie. Jaki jest klucz do ich uwagi, bo Ty ten klucz zdajesz się cały czas mieć. Kluczem do sukcesu jest autentyczność i choć to brzmi banalnie – prawda. Ja od wielu lat prezentuję pewne postawy i wzorce, za co byłem nieraz krytykowany. Przez ten czas ci, którzy krytykowali, zmienili front i postępują podobnie do mnie. Mam z tego powodu wiele satysfakcji, bo konsekwentnie robię swoje i, jak widać, przynosi to oczekiwane efekty. Słuchają mnie ludzie w bardzo różnym wieku. Patrząc na demografię naszych social mediów to od 13 do 45 roku życia i to wcale mnie nie zaskakuje. Słuchają moi rówieśnicy, młodzi rodzice, młodzież, ta starsza i ta młodsza. Muzyka jest dla każdego.

Jak wspominasz swoje dotychczasowe koncerty w Rzeszowie? Było ich sporo. W Rzeszowie zagrałem już trochę koncertów i zawsze było świetnie. Później była mała przerwa, ale znów wracamy i mam nadzieję, że rzeszowska publiczność będzie bawić się jak zawsze świetnie.

Ostatnio w klubie Iskra świętowaliście 15 lat Wielkiego Joł. Jakie były najważniejsze, kluczowe lub najbardziej pamiętne momenty w działalności wydawnictwa? Tych ciekawych momentów jest bardzo dużo. To temat na dłuższą rozmowę, a może i nawet na niejeden film. Zmienił nam się skład artystyczny, przez lata wydaliśmy wiele ciekawych albumów. 15 lat w branży muzycznej to cała wieczność. Zmieniły się nośniki, internet zmienił sposób konsumpcji muzyki, a my wciąż robimy ciekawe rzeczy i jesteśmy mocno na czasie.

Fot. Michał Chojnacki

Jaką mieliście z Sir Michem koncepcję na nową płytę „Skrrrt”? Słychać, że trzymacie rękę na pulsie, jeżeli chodzi o wszystko, co dzieje się w tym momencie za oceanem. „Skrrrt” to muzyczny zapis stanu naszej świadomości. To nie jest wykalkulowane dzieło, lecz dokładnie to, co nas teraz nakręca i inspiruje. Dzięki temu każda płyta ma swoje wyjątkowe brzmienie i jednym się podoba, a innym nie. To już nie nasz problem. Najważniejsze jest to, że nam się podoba. No, ale na szczęście nie tylko nam, bo właśnie w najnowszym notowaniu listy OLIS "Skrrrt" skoczyła o połowę stawki do góry, a jest już na niej od 13-tu tygodni.

Czy przechodziły Ci przez głowę myśli o diametralnej zmianie stylistyki? Czy np. wyobrażasz sobie siebie rapującego w odmiennej niż dotąd stylistyce dla zupełnie nie hip-hopowej publiczności złożonej z Twoich rówieśników? Po co mam sobie wyobrażać takie rzeczy? Czy granie dla zupełnie niehiphopowej publiczności to ma być jakiś zaszczyt czy wyróżnienie? Czy są lepszą publicznością od innych? W dzisiejszych czasach można być fanem bardzo różnych gatunków muzycznych i mało odbiorców klasyfikuje się jako fanów tylko jednego. Gdy nagrywałem utwór „To tylko muzyka” na płytę Pawbeats’a byłem z Michem w trakcie nagrywania albumu o zupełnie innej stylistyce. Z jednej strony nowoczesne brzmienia, a z drugiej taki spokojny kawałek do nagrania. Wyszło dobrze, ale wolę, gdy sam wyznaczam sobie co mam nagrywać.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

13


ANNATOMCZYK

FELIETON

(CHYBA) NIE JESTEM ROBOTEM Zaglądam do e-dziennika mojego syna, komputer każe mi odfajkować, że „nie jestem robotem”. Kupuję e-bilet miejskiej komunikacji – to samo. Rezerwuję e-coś tam… i też nie jestem robotem. Coraz częściej muszę udowadniać, że ja to ja i nawet zaczęło mi się to podobać. Ja rozumiem, że firma komputerowa potrzebuje mnie zweryfikować, że się nie podszywam jako martwa jednostka pod konkretną usługę. Od czasu do czasu tylko zastanawiam się, czy ja naprawdę nie jestem robotem…? Dajmy na to dzisiaj. Dzisiaj jako rzadko pojawiająca się w kuchni „pani domu” wparowałam między garnki, gotowałam barszcz, do tego ziemniaczki, do tego smażyłam szklistą cebulkę na masełku, zagniatałam ciasto na kruchy placek z szarymi renetami, w tym samym czasie myłam naczynia, gruntownie sprzątałam tzw. komórkę obok kuchni, właściwie to ją odgruzowywałam, do tego wietrzyłam pokoje, a w łazience nastawiałam pranie rzeczy białych, do tego dwa razy karmiłam kota, bo przed zimą chce pożreć wszystko, co tylko widzi. W tym samym czasie odebrałam kilka telefonów, umyłam podłogę i jeszcze zawiozłam dziecko do fryzjera. I już, już mi się nawet wydawało, że chyba ja jednak jestem tym „robotem”… Do momentu, kiedy mąż zapytał: „A gdzie są jajka do barszczu?". Cisza. "No, nie ma. Zapomniałam" - powiedziałam. Masz ci los! Jajka do barszczu rzecz ważna. I tak to cała moja robotyka „poszła się paść”. Robotyka maszyn mobilnych, a dokładnie krocząco – latających. Czeski pisarz Karel Čapek jako pierwszy użył słowa „robot” w  1920  roku. Chodziło mu o urządzenie, które zastępuje człowieka w pracy. Nazwa podobno wywodzi się od  czeskiego słowa „robota”, czyli praca pańszczyźniana. No, zajęć tego typu jest w życiu trochę, przyznam. A najwięcej jest roboty, która nie ma końca. Osobiście nie cierpię np. prasować, do tego bardzo nie lubię wyrywać chwastów w ogródku, trochę mniej, ale też nie lubię ścierać kurzu, no i sprzątać samochodu. Dźwigać zakupów też nie lubię, zwłaszcza, gdy brakuje mi wolnej ręki, żeby otworzyć drzwi domu. Przy tych „robotach” wszystko inne to cienki, czerwony barszcz z jajkami lub bez. Przydałoby mi się tak z pięć różnych robotów. Cztery z nich do tych prac, których tak nie znoszę, a piąty oczywiście do gotowania jaj.

14

Tadeusz Ferenc:

Urodzony w 1940 r., Poseł na Sejm IV kadencji, od 2002 r. prezydent Rzeszowa. W rozmowie z Day&Night przedstawia swoje stanowisko na temat przyjmowania uchodźców, opowiada o planach rozwoju Rzeszowa i poszerzenia granic miasta.

jestem za

współpracą

ze światem

Kika tygodni temu prawdziwą burzę w Internecie wywołała pana wypowiedź na temat przyjmowania uchodźców do Rzeszowa. Skąd pomysł na takie działania? Kiedy my byliśmy w potrzebie, kraje nas przyjmowały. Nawet w tej chwili Wyspy Brytyjskie przyjmują około miliona Polaków. Sam mieszkałem przez 3 lata między Arabami w Afryce. Ludźmi innego wyznania, a jednak nie przeszkadzało to w nawiązaniu przyjaźni. Będąc tam na kontrakcie budowlanym, nigdy nie zaznałem od tych ludzi nieprzyjemności. Przez trzy lata kierowałem transportem w Libii i Czadzie. Kiedyś nawet, podczas wyprawy z kolegą okazało się, że zgubił on sakwę z wszystkimi dokumentami i pieniędzmi. Po długich poszukiwaniach okazało się, że została znaleziona przez tamtejszych ludzi i zwrócona nam w nienaruszonym stanie. W mediach uchodźcy są generalizowani, przedstawiani tylko jako bandyci. Media również pomijały w moich wypowiedziach fakt, że chodziło i chodzi mi o przyjmowanie rodzin chrze-

ścijańskich. Ile takich osób jesteśmy w stanie przyjąć? Wszelkie deklaracje wzbudzają sporo kontrowersji wśród społeczeństwa. Jestem za współpracą ze światem. I na takiej właśnie zasadzie prowadzę nasze miasto. Jesteśmy w stanie przyjąć kilka rodzin chrześcijańskich. Od lat jeździmy po świecie, do Korei, Japonii, Stanów Zjednoczonych, Emiratów Arabskich i wielu innych. Po przyjeździe zawsze wracam zainspirowany i gotowy na nowe inwestycje w Rzeszowie. Uważam, że należy bezwzględnie patrzeć na to, co dzieje się w świecie i za tym nadążać. Od Chińczyków, a dokładniej z Szanghaju, przywiozłem pomysł na okrągłą kładkę. Z Dubaju na fontannę multimedialną oraz klimatyzowane przystanki. Podobne przykłady można by mnożyć. Kto się izoluje, ten tylko traci. Co nasze miasto ma do zaoferowania uchodźcom? Gdzie będą mieszkać, pracować? Znajdą się mieszkania. Społeczeństwo z góry zakłada, że będą się źle zachowywać. A prawda jest taka, że to są inteligentni ludzie, ich historia jest dłuższa niż nasza.


A co może Pan prezydent powiedzieć na temat poszerzenia granic miasta? Większość gmin nie jest temu przychylna… Jestem przekonany, że wy, młode osoby, nie jesteście przeciwne. A jeśli ktoś jest przeciwny, to postaram się go przekonać, by zmienił zdanie. W sołectwa, które przyłączyliśmy od 2006 roku, wbudowaliśmy już ponad 880 milionów złotych. W styczniu tego roku granice Rzeszowa powiększyły się o nowe osiedle – Bziankę i natychmiast zaczęliśmy tu inwestycje. Najbardziej oczekiwana przez mieszkańców była rozbudo-

A co z podatkami dla przyłączonych sołectw? Ludzie mówią, że podatki po przyłączeniu wzrastają, co jest nieprawdą. Podobna sytuacja była ze sprzeciwem odnośnie budowy mostu Mazowieckiego, mówiono, że jest zbyt drogi i niepotrzebny. Koszt budowy tej inwestycji wyniósł ponad 180 mln zł, jednak z budżetu miasta wydaliśmy na nią tylko 16 mln zł, resztę udało się nam pozyskać z funduszy unijnych i rządu. Protestowano, że nikt nie będzie tym mostem jeździł. Dziś z meldunków i statystyk wynika, że miesięcznie przejeżdża nim 830 tysięcy pojazdów. Podobne protesty mieliśmy również w przypadku budowy fontanny multimedialnej. Pytano po co to komu, mówiono, że to za drogi gadżet. Koszt budowy fontanny to 5 milionów 800 tysięcy złotych, ale do tej pory każdy pokaz specjalny przyciąga tysiące widzów. Jeśli ktoś przyjdzie na pokaz fontanny, prawdopodobnie skorzysta również z oferty restauracyjnej, zrobi zakupy w Rzeszowie czy skorzysta z taksówki. Właśnie tak bogaci się miasto. W Rzeszowie jest 1800 gospodarstw rolnych, korzystają one ze środków unijnych. Zwolniłem z podatków budynki gospodarcze, zniosłem również podatek za posiadanie psów. Zmniejszamy podatki związane ze środkami transportu. Do samych przewozów dokładamy 55 milionów złotych. Podatki, które spłyną z racji przyłączenia sołectw to kropla w morzu.

FELIETON

NIE TAKA JESIEŃ STRASZNA, JAK JĄ MALUJĄ!

„Uważam, że należy bezwzględnie patrzeć na to, co dzieje się w świecie i za tym nadążać”. wa szkoły. Za moment powstanie tu szkoła podobna do tej na Załężu. W ostatnich latach wybudowaliśmy również przepiękną szkołę i dom kultury na Przybyszówce. I o to właśnie chodzi.

KAJAKUSTRA

Fot. Ewelina Samagalska

Czy taka postawa była zawarta w deklaracji migracyjnej, podpisanej przez prezydentów 12 miast w Polsce? Ja wyrażam taką postawę.

Znacznie więcej pieniędzy zamierzamy w te tereny inwestować. Organizujemy spotkania z mieszkańcami i wysłuchujemy ich wniosków. Nasze inwestycje w przyłączone tereny znacznie przewyższają jakiekolwiek wydatki. Dzięki włączeniu do miasta wzrasta również wartość działek. A mi zależy na tym, żeby ludzie się bogacili, bo wtedy bogate jest miasto. Jakie są plany na najbliższą przyszłość w kwestii rozwoju Rzeszowa? Czy kolejka nadziemna ma rację bytu? Kolejka to trudny temat. Jeździłem taką w Sydney i zamarzyłem o takiej w Rzeszowie. Cały czas rozmawiamy o tym z komisją sejmowo-samorządową. Współpracujemy z Politechniką Warszawską. Problemem są uregulowania prawne. Polskie przepisy nie przewidują środka komunikacji poruszającego się na jednej szynie. Nie poddajemy się i nadal będziemy walczyć o dofinansowanie do tej inwestycji. Podglądamy cały świat i stawiamy na postęp. W planach mamy także uruchomienie w Rzeszowie autobusów autonomicznych, co dziś dla wielu osób jest niewyobrażalne. A czy jest szansa na Mieszkanie+ w Rzeszowie? Chcieliśmy budować mieszkania, które byłyby objęte tym programem na Załężu, ale okazało się, że teren jest zbyt blisko oczyszczalni ścieków. Temat będziemy kontynuować. Chcemy, by powstało 160 takich mieszkań.

W końcu nadeszła TA pora. Czas picia hektolitrów gorącej herbaty cynamonowej, pieczenia dyniowego ciasta, chowania się z książką pod ciepłym, grubym kocem i spacerów wśród tańczących na wietrze liści. Z jesienią jest tak, że przez jednych jest z niecierpliwością wyczekiwana, a przez innych szczerze znienawidzona. Coraz krótsze dni i często szarobura aura potęgują u wielu z nas melancholijny, a czasem depresyjny nastrój. Jak temu zaradzić? Oto kilka propozycji na radzenie sobie z jesienną chandrą. Narzekasz na mglistą i pochmurną pogodę? Polecam kupno świec zapachowych i rozwieszenie w domu lampek lub świetlistych girland – niepowtarzalny i klimatyczny nastrój gwarantowany. Swoją drogą, wycieczka do sklepu po jesienne dekoracje i akcesoria może stać się dobrym pretekstem do kupna paru innych rzeczy i małego przearanżowania wnętrza. Dwie pieczenie na jednym ogniu, voilà! Jest Ci wiecznie zimno, a wizja zbliżających się wielkimi krokami coraz chłodniejszych dni ani trochę nie napawa optymizmem? Z małą pomocą przyjdzie wielki kubek rozgrzewającej herbaty z miodem, cytryną i domowym syropem malinowym. Opcjonalnie aromatyczny grzaniec z cynamonem, pomarańczą i goździkami. Smacznego! Deszczowa pogoda nie zachęca do wyjścia z domu? Jeśli nie musisz, to...nie wychodź. Zakop się pod kocem z kotem, kubkiem gorącej czekolady i wciągającą książką. Jesienny weekend (lub po prostu wolny wieczór) to dobry czas na bezkarne lenistwo i małe jedzeniowe grzeszki. Jeśli wyjść z domu mimo wszystko musisz, ubierz ulubiony sweter, owiń się ciepłym szalem, weź kolorowy parasol i nieprzemakalne buty i postaraj rozgonić złe nastroje. Hej, jesień potrafi być piękna! To najbardziej klimatyczna i nastrojowa pora roku. Jeżeli jesteś jej fanem, ciesz się każdym jej dniem. Jeśli jednak tylko czekasz aż dobiegnie końca, postaraj się ją w miarę bezboleśnie przetrwać. Wielkimi krokami zbliża się listopad, a to oznacza, że już niedługo, bez cienia skrępowania będzie można nucić  "Last Christmas"  i czekać na święta! A początkiem grudnia z czystym sumieniem można zacząć narzekać na nieodśnieżony samochód, siarczyste mrozy, oblodzone chodniki i permanentny brak słońca…

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

15


DANIELKOWALCZYK

FELIETON

PO WYCOFANIU SIĘ DRUŻYNY POLITECHNIKI RZESZOWSKIEJ Z ROZGRYWEK W 2013 ROKU, MĘSKA KOSZYKÓWKA ZNIKNĘŁA Z RZESZOWA NA KILKA LAT. NA SZCZĘŚCIE W TYM ROKU DRUŻYNA SSK RZESZÓW AWANSOWAŁA DO 2 LIGI I MOŻNA DOPINGOWAĆ ICH GRĘ NA HALI RZESZOWSKIEGO ROSIR-U.

SŁOWO NA NIEDZIELĘ And the winner is... papież Franciszek. Aktualna głowa kościoła katolickiego nie zawodzi. Koronną dyscypliną, jaką upodobał sobie papież Franciszek, jest jazda figurowa po bandzie. Gdyby dyscyplina ta weszła do programu Igrzysk Olimpijskich, papież Franciszek miałby szansę zostać multimedalistą kalibru amerykańskiego pływaka Michaela Phelpsa. Ostatni szturm na najwyższą lokatę przepuścił Franciszek w Bolonii, gdzie w spektakularnym stylu wyśrubował wynik, nazywając tzw. uchodźców „wojownikami nadziei”. I, jak zwykle - po mistrzowsku, uderzył w samo sedno, sentencjonalnie oddając istotę zagadnienia. Bo przybyszom owym nadziei rzeczywiście nie brakuje, ba, zdają się być dosłownie przepełnieni nadzieją. Nadzieja na wysoki socjal na koszt europejskiego podatnika, nadzieja na wprowadzenie prawa szariatu w europejskich metropoliach, które udzieliły im schronienia, nadzieja na bezkarne molestowanie i gwałcenie europejskich kobiet. Jedyne co musimy zrobić, to wyjść tym nadziejom naprzeciw i - jak powiedział Franciszek – „postawić na nich”. Warto brać przykład z mafii, która już jakiś czas temu „postawiła” na nachodźców, a ściślej mówiąc na umożliwienie im (za konkretną opłatą kilku tysięcy euro) nielegalnego przerzutu do nowej „ziemi obiecanej”. Obiecanej przez Allacha. Tymczasem exodus trwa w najlepsze, nawet teraz, kiedy czytacie ten felieton. Musiało minąć dużo czasu, żeby nawet publicyści katoliccy zaczęli pisać krytycznie o poczynaniach papieża Franciszka. Ale chyba tylko dlatego, że dłużej już nie da się zaklinać rzeczywistości. Pragnę przypomnieć, że pierwsze krytyczne felietony wyżej podpisanego dotyczące wyczynów papieża Franciszka, ukazały się na łamach Day&Night grubo ponad rok temu. Teraz, w obliczu coraz większej ilości kuriozalnych wypowiedzi papieża łatwo jest zakomunikować z żalem i smutkiem, że „król jest nagi”. Tylko, że samo mówienie nic już nie zmieni. Nie byłbym wcale zdziwiony, gdyby za jakiś czas z kościelnych ambon padły następujące słowa duszpasterskiego listu do wiernych:„Bracia i siostry! Oto zwracamy się do was z apelem; otwórzcie wasze serca! Bo kiedy serca otwarte na oścież, wszelakie wątpliwości, wszystkie niepotrzebne myśli odejdą w dal. Pozwólcie, aby zatryumfowało miłosierdzie i miłość bliźniego. Przyjmijcie do swoich domostw prawdziwych wojowników nadziei. Postawcie na nich, do czego zachęca nasz umiłowany papież Franciszek. Dajcie sobie szansę na zostanie męczennikami kościoła. Świat potrzebuje waszego świadectwa!”

16

Z BŁAŻOWEJ DO RZESZOWA

Wszystko zaczęło się 7 lat temu i to nie w samym Rzeszowie. Mówi Łukasz Lewkowicz, trener SSK Rzeszów: - W 2010 r. z grupą zapaleńców, na czele z Kacprem Wojtanem oraz Marcinem Wajgielem, postanowiliśmy utworzyć 3-ligową drużynę koszykówki. Z uwagi na uwarunkowania, głównie dotyczące hali sportowej, zaczynaliśmy w podrzeszowskiej Błażowej. W 2013 roku przenieśliśmy klub do Rzeszowa, a po wycofaniu się z rozgrywek drużyny Politechniki, przejęliśmy część zawodników i z roku na rok budowaliśmy silniejszy skład. W zasadzie przez trzy ostatnie sezony walczyliśmy o powrót basketu na ogólnopolskim 2-ligowym poziomie do stolicy Podkarpacia. W końcu udało się wywalczyć wymarzony awans!

KOSZYKARSKA WSPÓLNA PRACA CAŁEGO ŚRODOWISKA

Przed rzeszowską drużyną stanęły spore wyzwania, zarówno te organizacyjne, jak i czysto sportowe. Jak w tym momencie wyglądają finanse i skład drużyny? - W dalszym ciągu pracujemy nad tym, żeby zwiększyć nasz budżet, a co za tym idzie, wzmocnić się sportowo i organizacyjnie. Na chwilę obecną zbudowaliśmy skład na miarę naszych możliwości. Doszli do nas głównie młodzi zawodnicy, których namówiliśmy na studiowanie w Rzeszowie i grę w naszym zespole. W drużynie pozostali również doświadczeni gracze, od lat kojarzeni z rzeszowską koszykówką, m.in.: Szymon Skop, Krzysztof Banyś i Adrian Brud. Karierę wznowił niezwykle doświadczony i wszechstronny rozgrywający Maciej Żmudka. W debiutanckim sezonie w 2 lidze drużyna nie stawia sobie konkretnych celów, ale trener po cichu przyznaje, że liczy na pierwszą 8-kę w tabeli, co u beniaminka należałoby uznać za sukces. Skompletowanie drużyny nie powiodłoby się pewnie bez sponsorów, często w postaci firm i ludzi związanych z rzeszowskim środowiskiem koszykarskim, a także bez zaangażowania wspomnianych wcześniej zawodników, od lat związanych z rzeszowskim basketem, którzy obok obowiązków zawodowych i rodzinnych znajdują czas na regularne treningi i mecze. - W dużej mierze pomagają nam osoby obecnie lub w przeszłości związane z rzeszowskim basketem. FRB Michalski to firma naszego byłego zawodnika Marcina Michalskiego, Kiwi Media prowadzi były zawodnik Andrzej Nowak, firmę Adex Bud reprezentuje długoletni sędzia Daniel Loegler, AVC to firma prowadzona przez znanych w środowisku państwa Krystynę i Stanisława Żmudków. Firmę Cocolita również prowadzi nasz były zawodnik Hubert Górecki wraz z koszykarzem i działaczem Krystianem Kopciem. Dziękujemy również firmom Instal Bud i Sufigs, bez pomocy których nie udałoby się dopiąć budżetu. W ostatnich dniach otrzymaliśmy sygnał, że chętna do współpracy z nami jest firma Handlopex, której właściciel Wiesław Ptaszek od lat wspiera rzeszowską koszykówkę - podkreśla trener Łukasz Lewkowicz. Pomimo przegranej w inauguracyjnym meczu sezonu z KŚ AZS Gliwice, rzeszowska drużyna zaprezentowała się dobrze, a mecz na hali ROSiR zgromadził sporą widownię, co cieszy trenera rzeszowskiej drużyny:


FELIETON

BARTŁOMIEJSKUBISZ

Fot. Archiwum SSK Rzeszów

KRÓL, ADAM WÓJCIK! - Pierwszy mecz pokazał, że jest głód basketu w Rzeszowie. Serce rośnie, gdy na nasze mecze przychodzi tylu kibiców. Pokazaliśmy, że zespół ma charakter, a losy meczu ważyły się w zasadzie do ostatniej minuty. Po za tym hala ROSiR ma swój specyficzny koszykarski klimat. Tych, którzy tego jeszcze nie doświadczyli, serdecznie zapraszamy na nasze mecze.

JAKA PRZYSZŁOŚĆ?

Brak sukcesów w rzeszowskiej koszykówce klubowej to m.in. efekt słabnącej popularności tej dyscypliny w Polsce. Od lat kadra i czołowe drużyny nie odnoszą znaczących sukcesów, a do Marcina Gortata, naszego jedynaka w NBA, nie dołączają kolejni Polacy. Pomimo to w Rzeszowie dzieci i młodzież mają możliwość treningu.

ii LIGA WRÓCIŁA DO RZESZOWA - Dużo osób z mojego pokolenia, zafascynowanego transmisjami NBA w ogólnopolskiej telewizji, ma teraz dzieci w wieku, w którym powoli zaczynają interesować się sportem. Obecnie w Rzeszowie jest kilka miejsc, gdzie młodzi chłopcy mogą rozpocząć grę w basket. W naszym klubie Jurek Pikor i Czarek Prokop prowadzą zajęcia dla młodzików i mini koszykarzy. Oprócz nas, zajęcia dla dzieci prowadzą byli zawodnicy: Resovii Piotrek Miś, Grzegorz Wiśniowski czy Artur Szymański - kończy trener Lewkowicz.

POCZYNANIA SSK RZESZÓW MOŻNA ŚLEDZIĆ NA PROFILU FACEBOOK DRUŻYNY, ALE NAJLEPIEJ OBEJRZEĆ JE NA ŻYWO.

BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Od lat jako kibic koszykówki z zazdrością patrzę na sukcesy polskich piłkarzy, piłkarzy ręcznych i siatkarzy. Oczywiście, te reprezentacje mają swoje wzloty i upadki, ale dają kibicom chwile radości i ekscytacji. Polska reprezentacja koszykówki, jak również drużyny klubowe od wielu lat nie dostarczają kibicom zbyt wielu powodów do radości. Rozgrywane we wrześniu Mistrzostwa Europy nic w tej kwestii nie zmieniły, choć oczekiwania po eliminacjach i sparingach były duże. Pod koniec sierpnia niespodziewanie odszedł Adam Wójcik, najlepszy polski koszykarz w historii, legenda i człowiek, który kilkanaście lat temu był idolem wielu z nas. Wspaniały sportowiec, który z powodzeniem konkurował w popularności na osiedlowych boiskach z gwiazdami NBA, w które też wtedy byliśmy zapatrzeni. Boiska były oblegane, mecze koszykówki można było oglądać na otwartych kanałach TV. Podziwiałem Tomczyka, Zielińskiego, ale najbardziej Adama Wójcika. Gdyby urodził się kilkanaście lat później, najpewniej trafiłby do NBA, bo w swoich czasach był prototypem silnego skrzydłowego w stylu Dirka Nowitzkiego, przystosowanego do obecnych realiów najlepszej ligi świata, gdzie wysocy zawodnicy biegają do kontr, rzucają trójki, a nie tylko „masują” się pod koszem z przeciwnikiem w walce o zbiórki i dobitki. Zawodnicy kadry deklarowali, że zagrają te Mistrzostwa Europy dla Adama. Każdy z nich wychował się na jego grze, wielu grało jeszcze razem z nim. Niestety reprezentacja odpadła w fazie grupowej, wygrywając jeden mecz ze słabiutką Islandią. Nikt ze sztabu ani spośród zawodników nie zdobył się na żaden gest upamiętniający wielkiego Adama Wójcika. Tłumaczono się przepisami, ale w takich sytuacjach przepisy można złamać. Nie było czarnych opasek, okolicznościowych koszulek, jakiegokolwiek symbolu, no i nie było wyniku. Jakoś reprezentacja piłkarzy mogła w meczu z Albanią wybiec na rozgrzewkę w koszulkach wspierających Arka Milika w walce z kontuzją. Pozostaje z nadzieją czekać na to, aż dwóch koszykarskich braci bliźniaków, synów Adama Wójcika, rozpocznie grę w reprezentacji. Patrząc na ich rozwój, mocno w to wierzę. Może oni podźwigną polską koszykówkę, jak niegdyś ich tata? Zawsze będę go pamiętał.

17


moda na

2

Moda

w muzeum

Wyjątkowa wystawa „MODA NA STYL”, którą można było podziwiać w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie to dowód na to, że moda to sztuka. Nie bez powodu ściana wystawy została ozdobiona cytatem ikonicznej Chanel: „Moda nie istnieje tylko w sukienkach i tkaninach. Moda jest w niebie, na ulicach, moda ma związek z ideami, stylem życia i tym, co się dzieje”. Na muzealny zakup złożyła się kolekcja zabytkowych akcesoriów damskiej mody, w tym 90 torebek, 43 wachlarze, 3 parasolki i komplet srebrnych przyborów. Obiekty, które niebywale wzbogaciły muzealne zasoby pochodzą z prywatnego zbioru Hanny Szudzińskiej, a zakup był możliwy dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz z budżetu Województwa Podkarpackiego. Oryginalny zbiór kobiecych akcesoriów to nie tylko swoiste dopełnienie muzealnych zasobów, ale także modowy wehikuł czasu, zabierający zwiedzających w piękną podróż po historii mody. Moda – jako żywy dowód przemian m.in. obyczajowych, pozwala także zobaczyć i zrozumieć potrzeby kobiet na przestrzeni stuleci. Muzealny zespół torebek prezentuje stylistyczne przemiany na przestrzeni 150 lat historii tego niezastąpionego damskiego akcesorium – od wieku XIX do lat 30. XX w. Torebki różnią się, w zależności od przeznaczenia, zarówno w kwe-

3

w rzeszowie

COOLTURALNIE

1

MODOWE AKCESORIA TOWARZYSZĄ KOBIETOM OD STULECI. MODA W MUZEUM POZWALA ZAOBSERWOWAĆ WYRAŹNE PRZEMIANY, M.IN. OBYCZAJOWE, KTÓRE MIAŁY MIEJSCE NA PRZESTRZENI WIEKÓW. MUZEALNY ZASÓB ZABYTKOWYCH AKCESORIÓW DAMSKIEJ MODY ZŁOŻYŁ SIĘ NA UNIKATOWĄ W SKALI KRAJU WYSTAWĘ „MODA NA STYL”, KTÓRĄ MOŻNA BYŁO PODZIWIAĆ W MUZEUM OKRĘGOWYM W RZESZOWIE.

4

stii formy czy materiałów użytych do ich wykonania. W kolekcji znajdują się zarówno torebki luksusowe, balowe, wieczorowe, wizytowe, a także takie, które noszono do stroju codziennego oraz sakiewki pończochowe. Nie brakuje także eleganckich torebek o nowoczesnych formach z okresu art déco, wśród nich obiektów ze skór krokodyla, warana czy pytona ze spreparowanymi głowami gadów. Uwagę zwracają także misternie wykonane torebki, wyszywane szklanymi lub metalowymi paciorkami i haftowane techniką au petit point w metalowych oprawach wysadzanych kamieniami, zdobionych szkłem i dekorowanych w technikach emalii i filigranu. W grupie torebek znajdują się także te dziane, z jedwabnego kordonka z wrabianym wzorem. Kolekcję ubogacają zabytki tekstylne, w tym cenne obiekty z I połowy XIX w. Niezwykłym kunsztem odznaczają się modele wykonane z metalu, secesyjne srebrne woreczki z siatki kolczugowej, płytek emaliowanych i niezwykle rzadkie na rynku antykwarycznym amerykańskie niezbędniki, znane jako carry all – z zachowaną zawartością, jak: lusterko, puderniczka, szminka, grzebyk, klamra do banknotów. Wśród zabytków znajduje się też skórzana torebka typu chatelaine z 1900 roku oraz sakiewka zrobiona z długiej pończochy, a także oryginalny, francuski woreczek komunijny.

5

Historyczne

6

7

dodatki

Spektakularną częścią muzealnej kolekcji są wachlarze, dodatki niezwykle delikatne, a zarazem z mnóstwem detali. Obiekty pochodzą z XIX w., początku XX w., okresu międzywojennego, aż do I połowy XX w. Wachlarze reprezentują estetykę utrzymaną w konwencji historyzmu, neorokoko, japonizmu, art déco. Wśród nietypowych egzemplarzy znajdują się także reklamowe wachlarze hotelu Fontainebleau, londyńskiej restauracji, paryskiej fabryki lakierów. Wśród kolekcjonerskich obiektów znajdują się wachlarze z piór strusia, marabuta, pawia i łabędzia. Zdobienia wachlarzy to prawdziwy oddech historii, niektóre z nich przedstawiają sceny dworskie. Kolekcje ubogacają trzy parasolki z XIX i początku XX wieku, wykonane z jedwabnej tafty i koronki. O unikatowym charakterze tych dodatków świadczą przede wszystkim precyzja wykonania, delikatność i wartość, dzięki której niebywale urozmaicają one muzealne zbiory.

1 2 3 4 5 6 7

Wachlarz, Europa Zachodnia, ok. 1900, atłas haftowany jedwabnym kordonkiem, ebonizowane drewno Wachlarz, Francja, k. XIX w., atłas malowany gwaszem, kość słoniowa, mosiądz Wachlarz, Chiny, ok. 1915, pióra pawie, rzeźbione drewno, masa perłowa, mosiądz Torebka, Europa Zachodnia, ok. 1920, skóra pytona Torebka, Europa Zachodnia, ok. 1900, metalowa siatka kolczugowa, szkło Torebka, Europa Zachodnia, ok. 1920, tkanina haftowana, oprawa platerowana Parasolka, Europa Zachodnia, k. XIX w., jedwabna tafta, posrebrzany metal, stal, drewno, macica perłowa, kordonek

MARIOLA SZOPIŃSKA

18


PROMOCJA

Polski

król fryzjerów

FRYZJERSTWO JAK KAŻDY ZAWÓD MOŻE BYĆ ZWYKŁYM RZEMIOSŁEM. POŁĄCZONE Z PASJĄ STAJE SIĘ STYLEM ŻYCIA I CIESZY ZARÓWNO KLIENTÓW, JAK I SAMYCH FRYZJERÓW.

POCZĄTKI SUKCESU

Maciej Maniewski swoją zawodową drogę rozpoczął już w 1995 roku. Nauka połączona z praktyką szybko przyniosły oczekiwane rezultaty. Już w 2000 roku setki fryzjerów mogły korzystać z wiedzy i doświadczeń  szkoleniowca, który obecnie jest właścicielem aż czterech salonów fryzjerskich i mieszczących się w nich Akademii Maniewski. Ich lokalizacje to: Warszawa, Kraków, Katowice i oczywiście Rzeszów. Od ponad roku klienci ze stolicy Podkarpacia z ufnością oddają się w ręce stylistów, którzy uczą się od Macieja Maniewskiego i są wizytówką jego salonów. Szyld Maniewski to synonim wyczucia smaku, ciężkiej pracy i pasji połączonej z profesjonalizmem. Maciej Maniewski jest gwiazdą wielu programów telewizyjnych – prowadzi autorskie show „Afera fryzjera”, przewodniczy jurorom w programie „Mistrzowskie cięcie” w TVN Style. Maniewski, to wyższa szkoła jazdy.

PIELĘGNACJA TO PODSTAWA

W codziennej pracy fryzjerzy pod szyldem Maniewskiego używają kosmetyków marki FARMAGAN. Historia tej marki sięga 1935 roku. Kosmetyki wyróżnia naturalny skład, głównie ekstrakty roślinne

Fot. Archiwum Maniewski

– Maciej Maniewski

POŁĄCZENIE TALENTU I MIŁOŚCI DO STYLIZACJI WŁOSÓW UCZYNIŁO MACIEJA MAJEWSKIEGO JEDNYM Z NAJBARDZIEJ ROZPOZNAWALNYCH FRYZJERÓW W POLSCE.

i olejki eteryczne, a także witaminy czy naturalne dla nas substancje, jak kwas hialuronowy czy pantenol. O działaniu unikatowych formuł możecie przekonać się w salonie lub zabierając produkty do pielęgnacji do domu. Warto poprosić stylistę, aby dobrał szampon do skóry głowy i odżywkę do problemów włosów.

ŚWIATOWE USŁUGI I RZESZOWSKIE CENY

Wielu kojarzy Macieja Maniewskiego z telewizji. Jego wizerunek podświadomie łączony jest z prestiżem, jakością, a co za tym idzie z wysokimi cenami. Nic bardziej mylnego. Mit o horrendalnych kwotach za ścięcie czy strzyżenie warto obalić. Niewątpliwie za jakość wykonanej fryzury i kosmetyki oparte na naturalnych składnikach trzeba zapłacić, jednak są to ceny adekwatne do poziomu usług. Zapisów można dokonać bezpośrednio na miejscu, telefonicznie oraz on-line. Do zobaczenia na fotelu.

Rzeszów, ul. 3 Maja 13 tel. 533 800 599 www.maniewski.pl Maniewski.Hair

19


KOREAŃSKA

PIELĘGNACJA

10 KROKÓW I DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE Rewolucyjne metody koreańskiej pielęgnacji przybliżyła m.in. nam, Europejkom, Charlotte Cho za sprawą swojego poradnika. Książka szybko stała się bestsellerem, a koreańska pielęgnacja cery – nową religią dbania o urodę. Chodzącą wizytówką promowanych w poradniku metod pielęgnacyjnych są… Koreanki, których twarze są gładkie, rozświetlone, cieszące się młodym wyglądem zdecydowanie dłużej, niż mogłaby wskazywać na to metryka. Oczywiście, wygląd to również kwestia genów. Ale odpowiednia pielęgnacja może znacznie nam ułatwić dbanie o niego, a dodatkowo – czerpanie z tego przyjemności. Właśnie o to chodzi w koreańskiej filozofii dbania o cerę – o systematyczność, która nie ma nic wspólnego z przymusem, wręcz przeciwnie, jest to jedna z naszych ulubionych czynności pod koniec dnia. Dodatkowo – nie wszystkie z dziesięciu kroków pielęgnacyjnych należy powtarzać codziennie. Pierwszym etapem jest dokładny demakijaż z użyciem olejku myjącego, którym wykonamy krótki masaż twarzy. Co ważne, olejek myjący nadaje się do każdego typu cery, również do cer tłustych. Jego zadaniem jest zebranie całości sebum i wszelkich zanieczyszczeń. Kolejno, za pomocą kosmetyku na bazie wody należy… umyć twarz po raz drugi. Ten krok pozwoli nam usunąć z twarzy resztki zanieczyszczeń i nie chodzi tylko o brud. Odpowiednie mycie twarzy przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. W jaki sposób? „Zanieczyszczenia gromadzące się na skórze w ciągu dnia to m.in. wolne rodniki, które uszkadzają jej komórki - tłumaczy Cho. - Nie myjąc dokładnie twarzy przed snem, dajesz rodnikom czas na brudną robotę. Dlatego czynność nie może się ograniczać do ochlapania twarzy wodą i przetarcia płynem micelarnym albo mleczkiem”. Istotny jest także odpowiednio wykonany demakijaż oczu, który nie ma nic wspólnego z uporczywym pocieraniem oczu wacikiem nasączonym mleczkiem lub płynem. Nasączony preparatem wacik należy przyłożyć do powieki na minimum 10 sekund, tak, by emulsja miała czas na rozpuszczenie makijażu i brudu.

10 MINUT Mniej więcej tyle potrzeba do wykonania całości podstawowego rytuału pielęgnacyjnego. Po dwuetapowym oczyszczaniu czas na peeling, którego nie musimy stosować codziennie. Ważne, by zdecydować się na produkt marki koreańskiej, które wyróżnia delikatność i fakt, że nie podrażniają cery, w przeciwieństwie do większości produktów drogeryjnych. Następnym krokiem jest tonik, którego nie należy pomijać. Preparat ten jest bardzo istotnym składnikiem pielęgnacyjnym, wyrównuje ph skóry, pomaga usunąć resztki zanieczyszczeń i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Kolejny etap to esencja, która nazywana jest sercem koreańskiej pielęgnacji. Wodnista konsystencja produktu może wydawać się na początku trochę zadziwia-

20

Fot. Archiwum Day&Night

ZDROWIE&URODA

KOREAŃSKA FILOZOFIA DBANIA O CERĘ BIJE REKORDY POPULARNOŚCI OD MOMENTU PUBLIKACJI KSIĄŻKI CHARLOTTE CHO – „SEKRETY URODY KOREANEK”. DZIESIĘCIOETAPOWY RYTUAŁ PIELĘGNACYJNY, ZAWIERAJĄCY DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE, NA POCZĄTKU MOŻE WYDAWAĆ SIĘ SKOMPLIKOWANY, ALE Z CZASEM ZARÓWNO SAMA PIELĘGNACJA, JAK I JEJ EFEKTY PRZYPADNĄ DO GUSTU NIE TYLKO ZAPALONYM URODOMANIACZKOM.

jąca, ale produkt posiada niesamowite właściwości nawilżające, dodatkowo rozjaśnia cerę i błyskawicznie się wchłania. Efekt nawilżenia wspomoże nałożenie kolejno serum, które dodatkowo wygładzi i poprawi koloryt cery. Następnym produktem, na który będzie gotowa nasza twarz jest maseczka w płachcie. Nawilżające, przeciwzmarszczkowe, rozjaśniające (nie mylić z wybielającymi), rodzajów jest wiele, a opakowania kuszą wyglądem. Z zakupem maseczek płachcie nie będzie problemu zarówno w perfumeriach stacjonarnych, jak również w sklepach online. Ten popularny atrybut koreańskiej filozofii dbania o urodę to prawdziwy pielęgnacyjny hit. Następnie pora na krem. „Jeżeli oczy są zwierciadłem duszy, jej metryką jest skóra wokół oczu” – pisze w poradniku Charlotte Cho, wyraźnie sygnalizując, że należy pielęgnować tę cześć twarzy ze szczególną dbałością. Skóra pod oczami jest cieńsza i delikatniejsza, dlatego wymaga substancji lżejszych niż te, które stosujemy na twarz. Kremy marek koreańskich (hitem są te ze śluzem ślimaka) błyskawicznie się wchłaniają, odżywiają skórę i są dobrą bazą pod makijaż, przy porannym rytuale pielęgnacyjnym. Maska na noc będzie dobrą alternatywą dla kremu, którą możemy stosować dwa razy w tygodniu. Po przebudzeniu cera będzie świeża i promienna. Ostatnim punktem koreańskiej pielęgnacji jest filtr, który ma za zadanie chronić cerę przed szkodliwymi promieniami słonecznymi. Warto pamiętać, że w miarę z wcielaniem do codziennych rytuałów pielęgnacyjnych kolejnych kroków i produktów, codzienna pielęgnacja stanie się chwilą relaksu nie tylko dla naszej cery, a efekty zachęcą do regularnego i systematycznego stosowania.

MARIOLA SZOPIŃSKA


Klinika La Perla to 10 lokalizacji w całej Polsce, wśród których rzeszowska placówka, która znajduje się w Centrum Kulturalno-Handlowym Millenium Hall, połączonym z 4* Hotelem Hilton Garden Inn, jest najnowszą lokalizacją kliniki La Perla. Luksusowe miejsce cechują usługi i zabiegi na najwyższym poziomie. W ofercie kliniki dostępne są najnowsze i najskuteczniejsze technologie, a zabiegi wykonywane są przez profesjonalistów. Wśród najbardziej cenionych przez klientów zabiegów kliniki znajdują się m.in. V-MAX, czyli bezpieczny, nieinwazyjny i efektywny zabieg wyszczuplająco-ujędrniający, który wykorzystuje najnowsze rozwiązania w technologii ultradźwięków i jest świetnym rozwiązaniem do liftingu twarzy oraz poprawy jej owalu, jak również wyszczuplenia takich partii ciała jak brzuch, talia czy pośladki, HydraFacial, którego dokładny opis znajduje się w dalszej części, ICOONE, czyli precyzyjna walka z cellulitem, KARBOKSYTERAPIA – metoda odmładzania

ZADBAJ O

WŁOSY

JESIEnIĄ

Zdrowe włosy są gładkie i lśniące, bo ich łuski przylegają jedna do drugiej – dzięki temu nie ucieka z nich wilgoć, a gładka powierzchnia równo odbija światło. Trudno tego oczekiwać od naszych włosów po lecie, ponieważ są narażone na mocne słońce i kontakt z chlorowaną wodą, stają się matowe i szorstkie. By były zdrowe i błyszczące, potrzebują regeneracji po lecie - mówi stylistka. Ja skupiam się na zabiegach mocno nawilżających, w zależności od struktury włosa moim klientkom polecam: pielęgnację, a także saunę - są to zabiegi głęboko regeneracyjne. Dodatkowo idealnie sprawdzi się kolagen naturalny, który nie bez powodu jest hitem ostatnich miesięcy. Na pytanie, na które produkty warto się zdecydować, stylistka odpowiada wymieniając bogatą ofertę zróżnicowanych systemów regeneracyjnych. Aby dobrać idealną formułę do rodzaju włosów, warto zainwestować w preparaty, które dodatkowo wzmacniają działanie masek. W salonie Słowianka dostępne są kosmetyki marki Matrix Proffesional. Są to pro-

zadbaj o

skórę z kliniką

ZDROWIE&URODA

technologii: bezkryształowej mikrodermabrazji, wielofunkcyjnych substancji aktywnych i zasysania próżniowego. Dzięki jednorazowym końcówkom o spiralnym zakończeniu i żebrowatej powierzchni, złuszczenie następuje jednocześnie delikatnie, ale także dogłębnie. Działanie próżniowe dogłębnie oczyszcza pory, stymuluje mikrokrążenie, pobudza procesy metaboliczne skóry, poprawia koloryt i zapewnia drenaż limfatyczny. Niewątpliwą zaletą zabiegu HydraFacial jest możliwość wykonywania go również u osób ze skórą wrażliwą i bez ograniczeń wiekowych. Zabieg składa się z pięciu etapów: 1. GRUNTOWNE OCZYSZCZANIE I ZŁUSZCZANIE SKÓRY PREPARATEM OCZYSZCZAJĄCYM, NAKŁADANYM ZA POMOCĄ NAKŁADKI O WŁAŚCIWOŚCIACH PEELINGUJĄCYCH 2. APLIKACJA ROZTWORU KWASÓW 3. SERUM REWITALIZUJĄCE

skóry, walki z cellulitem, rozstępami i bliznami, LIPORADIOLOGIA VINCI, która pomaga walczyć z cellulitem, tłuszczem i brakiem jędrności, BELLA CONTOUR, czyli urządzenie wykorzystujące technologię rezonansu ultradźwiękowego, służące do redukcji tkanki tłuszczowej i cellulitu.

ZABIEG HYDRAFACIAL

Jeśli zależy nam na dogłębnym, natychmiastowym nawilżeniu, odświeżeniu i dotlenieniu skóry, Hydra Facial to strzał w dziesiątkę. Ten nieinwazyjny zabieg jest połączeniem trzech

SEZON JESIENNY TO CZAS NA REGENERACJĘ SKÓRY I WŁOSÓW PO SEZONIE LETNIM. WŁAŚNIE TERAZ WARTO POŚWIĘCIĆ WŁOSOM WIĘCEJ CZASU, BY ODZYSKAŁY BLASK I SPRĘŻYSTOŚĆ. TO RÓWNIEŻ DOBRY CZAS NA ODŚWIEŻENIE CIĘCIA LUB KOLORU, W KOŃCU ZMIANA SEZONU WIĄŻE SIĘ ZE ZMIANĄ TRENDÓW. JAK ZADBAĆ O WŁOSY JESIENIĄ I JAKIE PANUJĄ AKTUALNIE TRENDY WE FRYZJERSTWIE? ZAPYTALIŚMY O TO STYLISTKĘ FRYZUR, ANNĘ SĄDY - TOMASZEK, Z NOWOPOWSTAŁEGO  SALONU  FRYZUR  „SŁOWIANKA”. dukty, które zdecydowanie pomogą odbudować strukturę włosa po lecie, przy okazji nawilżając, ale nie przetłuszczając go - opowiada Anna. Kiedy doprowadzimy już nasze włosy do porządku po sezonie letnim i zapragniemy zmienić fryzurę, jakimi nowymi trendami powinniśmy się sugerować? To nie odkrycie, że fryzura na boba nadal wiedzie prym. Od przedłużonego boba - loba lub long boba, aż do jego skróconej wersji. Ta krótka, ale za to dziewczęca fryzura to strzał w dziesiątkę, gdy chcemy nieco odświeżyć nasz wizerunek. Swój powrót świętuje również grzywka. Tym razem gęsta, zdyscyplinowana i prosta. Kolejny trend to nie moja bajka, ale zdecydowanie musimy wspomnieć o pixie cut - która wiedzie prym cały 2017 rok. Jest to bardzo krótkie cięcie, taka wersja "zapuszczonego jeżyka". Nie możemy zapominać o posiadaczkach długich włosów dla nich hitem będą stylizacje w serenim stylu, luźne naturalne upięcia oraz wet look.

4. WTŁOCZENIE ODPOWIEDNIO DOBRANYCH SUBSTANCJI AKTYWNYCH 5. ZABEZPIECZENIE SKÓRY PRZED WOLNYMI RODNIKAMI

Efektem zabiegu jest skóra gruntownie nawilżona i wygładzona, spłycone zmarszczki, zredukowane zaczerwienienia, a także poprawa stanu cery problematycznej. HydraFacial możemy wykupić w Klinice La Perla w pakiecie miesięcznym lub jako zabieg pojedynczy.

MARIOLA SZOPIŃSKA

PROMOCJA

TU RODZI SIĘ PIĘKNO

Fot. Archiwum La Perla

LATO TO PORA ROKU, KTÓRĄ MY, KOBIETY KOCHAMY. NIESTETY NASZA SKÓRA TROCHĘ MNIEJ. O CERĘ NALEŻY DBAĆ O KAŻDEJ PORZE ROKU, ALE JESIENIĄ SZCZEGÓLNIE WARTO SKUPIĆ SIĘ NA NAWILŻANIU, ODŚWIEŻANIU, OCZYSZCZENIU I DOTLENIENIU. SPECJALIŚCI Z KLINIKI LA PERLA POMOGĄ OCENIĆ STAN NASZEJ CERY I WYBRAĆ ZABIEG NAJBARDZIEJ DOSTOSOWANY DO NASZYCH POTRZEB.

NA ZDJĘCIU ANNA SĄDY-TOMASZEK Z SALONU SŁOWIANKA

I na koniec najodważniejsza opcja, lecz nie dla każdego, czyli powrót fryzury na grzybka. Tutaj jednak trzeba być ostrożnym. Grzybka się albo kocha albo nienawidzi, ponieważ nie służy wszystkim kształtom twarzy i typom urody, gdy się na nią zdecydujemy, należy pamiętać o gęstej, precyzyjnie obciętej grzywce. Końcówka roku jak widać prezentuje to, co teraz liczy się najbardziej w każdej dziedzinie, skupiamy się na klasyce i minimalizmie. Należy jednak pamiętać, że w przypadku fryzur ważny jest każdy element od kształtu twarzy, przez typ urody, aż po nasze samopoczucie, dlatego tak istotna jest rozmowa i konsultacja z fryzjerem, który ma za zadanie dopasowanie fryzury pod nasz temperament - zdradza Anna Sądy-Tomaszek. ul. Zagłoby 8/1 tel. 607 872 214 slowiankastudiofryzur

21


Halloween

CUKIERKOWA CZASZKA

Kolorowa czaszka rodem z Meksykańskiego Dnia Zmarłych to nawiązanie do radosnej zabawy i kolorowego szaleństwa, które panuje tego dnia w Meksyku. Kluczowym elementem tego święta są kolorowe, cukrowe, bogato zdobione czaszki, spożywane przez bliskich zmarłej y& osoby ku jej czci. W odróżnieDa um niu od klimatu Halloween, hiw c r A Fot. Dzień Zmarłych w Meksyku jest świętem pozbawionym smutku oraz grozy, jest też częstą inspiracją w kwestii halloweenowego makijażu. Do jego wykonania przyda się ogrom wyobraźni i akrylowe farby do twarzy lub limitowane serie kosmetyków, które niektóre firmy (np. MAC) wypuszczają właśnie z przeznaczeniem do halloweenowego makijażu. „Czaszka” na twarzy świetnie komponuje się w kolorach, ale można ją wykonać też w jednolitej tonacji. Taki makijaż w zależności od umiejętności jego wykonawcy może być prosty lub z bogatymi zdobieniami. Elementami, których nie powinno w nim brakować są: jasna cera, obrysowane oczy a’la kwiaty, czarny nos i usta a’la szkielet. Dodatkowe wzory mile widziane, w końcu ma być barwnie i radośnie. t

make up!

Ni gh

LIFESTYLE

HALLOWEEN ZBLIŻA SIĘ WIELKIMI KROKAMI. ZAMIAST TRADYCYJNEJ IMPREZY Z PRZEBRANIAMI WARTO POSTAWIĆ NA KREATYWNOŚĆ I ZASKOCZYĆ MROCZNYM MAKIJAŻEM, WYKONANYM SPECJALNIE NA TĘ OKAZJĘ. JAK ZROBIĆ UPIORNY, ALE EFEKTOWNY HALLOWEEN MAKE UP, KTÓRY WYWOŁA DRESZCZYK EMOCJI, ALE JEDNOCZEŚNIE SPRAWI, ŻE BĘDZIEMY WYGLĄDAĆ ATRAKCYJNIE I ORYGINALNIE? PODPOWIADAMY.

MAJESTATYCZNY SZKIELET

Halloween bez tajemniczych szkieletów jest jak Święta Bożego Narodzenia bez Świętego Mikołaja. Wbrew pozorom, wariantów tego makijażu może być sporo. Sama zdecyduj czy zależy Ci na wersji przerażającej, a może bardziej kobiecej? Jako inspiracja niech posłuży teledysk „Born This Way” Lady Gagi, którą oczywiście można dowolnie podrasować. Kluczowymi elementami takiego make-upu są: blada twarz, czarne cienie wokół oczu lub… wersja kobieca, np. z ustami przeciągniętymi czerwoną szminką.

BOHATERKA KOMIKSU

Pop-art pomoże Ci stać się superbohaterką, która akurat ma wolną chwilę i nie ratuje świata, za to wygląda, jakby w każdej chwili mogła się za to zabrać w razie potrzeby. Taki look z pewnością przyciągnie wiele spojrzeń, mimo że brakuje w nim typowo halloweenowych, przerażających elementów i rozlewu krwi. Do wykonania takiego makijażu potrzebny będzie eyeliner, kolorowa szminka i kolorowe farby, a także… zdjęcie bohaterki, którą masz zamiar się stać.

UPIORNA LALKA

Porcelanowa, strojnie ubrana lalka ze słodkimi rumieńcami na policzkach to wspomnienie z dzieciństwa, które podczas halloweenowego święta możemy ożywić w nieco bardziej mrocznej odsłonie. Oprócz makijażu niezbędna będzie peruka – koniecznie długie, kręcone włosy. Do wykonania make-upu potrzebny będzie bardzo jasny podkład do twarzy, kolorowe cienie do powiek, wyrazisty róż do policzków, kępki niebotycznie długich rzęs, różowa szminka do ust. Oczy powinny być obrysowane stopniowanym kolorem (od najjaśniejszego tuż przy oku aż po najbardziej intensywną barwę przy zakolach brwi) aż pod brwi. Największym koszmarem posiadaczek słodkich porcelanowych lalek było… ich potłuczenie, dlatego ślady stłuczeń powinny być mocno zaznaczone w makijażu halloweenowym. W ich wykonaniu pomoże czarny eyeliner. By wzmocnić efekt wycieniuj kreskę, a na koniec dorysuj imitację szycia. MARIOLA SZOPIŃSKA

22


LIFESTYLE

MOC NATURY, POCZĄTEK JESIENI TO TAKŻE POCZĄTEK SEZONU GRYPY I PRZEZIĘBIEŃ. JAK WZMOCNIĆ ORGANIZM, ZWIĘKSZYĆ ODPORNOŚĆ I DODAĆ SOBIE ENERGII W CHŁODNE JESIENNE MIESIĄCE? PODPOWIEDZI I INSPIRACJE ZNAJDZIEMY W DOMOWEJ SPIŻARNI I OSIEDLOWYM WARZYWNIAKU. OTO NATURALNE, SMACZNE I ZDROWE PROPOZYCJE NA JESIENNE ELIKSIRY NA ODPORNOŚĆ.

WARIACJE NA TEMAT DOMOWEJ KLASYKI

Fot. Archiwum Day&Night

Chyba każdy z nas pamięta smak leczniczych mikstur przyrządzanych przez nasze mamy i babcie. Gorące mleko z czosnkiem i miodem to znany od lat, naturalny syrop na przeziębienia. Nie od dzisiaj wiadomo, że miód doskonale sprawdza się na ból gardła, a czosnek to naturalny antybiotyk – zwalcza infekcje i hamuje rozwój bakterii. W okresie jesiennym, kiedy stajemy się szczególnie podatni na przeziębienia, składniki te powinny na stałe zagościć w naszym menu. Co jednak, jeśli wzdryga nas na samo wspomnienie smaku czosnkowo – miodowego napoju? W takiej sytuacji warto spróbować nieco zmodyfikować i urozmaicić domową klasykę. Oto naturalny przepis na zdrowotny eliksir na bazie octu jabłkowego. Należy zmieszać ze sobą 1/4 szklanki drobno posiekanego czosnku, taką samą ilość posiekanej cebuli i startego imbiru, dwie papryczki chilli, 2 łyżki chrzanu i 2 łyżki kurkumy. Całość zalewamy octem jabłkowym (ok. 650 ml), przelewamy do słoika i wstrząsamy. Gotowe! Kurkuma ma silne właściwości antybakteryjne, zawarty w occie jabłkowym kwas ma działanie przeciwdrobnoustrojowe, natomiast chrzan i chilli doskonale sprawdzają się przy leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych. Eliksir należy trzymać w suchym i chłodnym miejscu, najlepiej spożyć go w ciągu 2 tygodni.

ENERGETYCZNE SMOOTHIE Z CHLORELLĄ I OWOCAMI

Chlorella to alga o działaniu oczyszczającym. Podnosi odporność i usuwa z naszego organizmu toksyny, jest też bogatym źródłem witamin B12 i A, żelaza oraz beta - karotenu. W połączeniu ze świeżymi owocami tworzy pyszny i zdrowy koktajl. Do przygotowania eliksiru potrzebujemy banana, dużej pomarańczy, 2 jabłek, 4 owoców kiwi i 1 łyżki sproszkowanej chlorelli. Proporcje i sam wybór owoców zależy od naszych preferencji smakowych – jeżeli chcemy po raz ostatni w tym roku poczuć smak lata (dosłownie!), możemy dodać do koktajlu np. jagody. Sok z pomarańczy wyciskamy, a pozostałe owoce kroimy. Do mieszanki dosypujemy chlorelli i blendujemy całość. Jeżeli eliksir jest za gęsty, dolewamy wody. Smacznego!

GREEN POWER, CZYLI ZIELONA BOMBA WITAMINOWA

Do przygotowania kolejnego koktajlu potrzebujemy ogórka, połówki zielonej papryki, 2 łyżeczek posiekanej natki pietruszki, 2 łodyg selera naciowego, szklanki jogurtu naturalnego oraz szczypty soli i pieprzu. Warzywa kroimy na drobne kawałki, zalewamy jogurtem i blendujemy. Gotowe! Eliksir najlepiej podawać od razu, im świeższy, tym lepszy. Jakie bogactwa kryją się w koktajlu? Natka pietruszki, która zawiera żelazo, wapń, fosfor i magnez, wzmacnia pracę naszego układu odpornościowego, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Co ciekawe, zarówno natka, jak i seler, zawierają więcej witaminy C niż cytryna! Koktajl to zatem prawdziwa bomba witaminowa, stanowiąca jesienną alternatywę dla letnich orzeźwiających smoothies.

Nie od dzisiaj wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Naturalne eliksiry są łatwe w przygotowaniu, smaczne, a przede wszystkim zdrowe. Regularnie stosowane złagodzą pierwsze objawy przeziębienia i wzmocnią naszą odporność. Na zdrowie! KAJA KUSTRA


LIFESTYLE

KIEDYŚ CIESZYŁY SIĘ POPULARNOŚCIĄ PRZEDE WSZYSTKIM POŚRÓD DZIECI, DZISIAJ ŚWIĘCĄ TRIUMFY RÓWNIEŻ WŚRÓD DOROSŁYCH. PLANSZÓWKI TO CIEKAWA ALTERNATYWA NA SPĘDZENIE CZASU W GRONIE ZNAJOMYCH. JEŻELI TWOJA PRZYGODA Z GRAMI ZAKOŃCZYŁA SIĘ NA „GRZYBOBRANIU” I „CHIŃCZYKU”,, CZAS NADROBIĆ ZALEGŁOŚCI! OTO KILKA PROPOZYCJI NA WCIĄGAJĄCĄ ROZRYWKĘ NA DŁUGIE, JESIENNE WIECZORY.

m iwu rch t. A o F

ht Nig y& a D

planszówki MONOPOLY

Kto z nas, będąc dzieckiem, nie toczył z kolegami zażartych batalii o Wiedeń? Kto nie ostrzył sobie zębów na wykupienie najbardziej opłacalnej dzielnicy i nie drżał ze strachu przed trafieniem do więzienia? Niektórzy żartują, że Monopoly niszczy więzi rodzinne i weryfikuje przyjaźnie. Faktem jest, że sukces w tej grze zależy od mądrych inwestycji, trafnych wyborów i udanych transakcji, a w dużej mierze również od szczęścia. Zasady Monopoly są proste – zadaniem uczestników jest pomnażanie kapitału poprzez handel nieruchomościami i pobieranie czynszu od pozostałych graczy. Uczestnicy poruszają się po planszy, kupując domy, hotele, dworce oraz inne obiekty. Poprzez swoje strategiczne działania starają się doprowadzić rywali do bankructwa. Wygrywa ostatni gracz, któremu uda się utrzymać na planszy. Planszówka cieszy się niesłabnącą popularnością od 1935 roku, czyli od daty pierwszego wydania gry. Do dziś sprzedała się w ponad 270 milionach egzemplarzy. Na Monopoly wzorowany jest między innymi kultowy Eurobiznes - polska gra o zbliżonych do pierwowzoru zasadach i formule.

SCRABBLE

Scrabble to jedna z najpopularniejszych gier słownych na świecie. Jej zasady nie są skomplikowane – zadaniem uczestników jest układanie wyrazów z wylosowanych wcześniej płytek z literami. Słowa należy układać w sposób przypominający krzyżówkę, w każdym kolejnym wyrazie musi zostać wykorzystana przynajmniej jedna litera, znajdująca się już na planszy. Oczywiście, układane wyrazy muszą być poprawne pod względem ortograficznym i gramatycznym - w grze dozwolone jest stosowanie wyłącznie słów, które znajdują się w słowniku języka polskiego. Każda litera ma określoną wartość punktową, pojedynek na słowa wygrywa gracz, który zdobędzie największą liczbę punktów. W grze liczy się spostrzegawczość i kreatywność, przydaje się także bogaty zasób słownictwa, refleks i odrobina szczęścia. Docelowo gra przeznaczona jest dla dwóch, trzech lub czterech graczy. Jeżeli jednak nie masz kompana do rozgrywki, nic straconego! Dostępne są internetowe wersje Scrabble, dzięki którym możesz spróbować sił w słownych szrankach z dowolnym, zalogowanym na danej stronie graczem. Powodzenia!

24

„5 SEKUND”

„5 sekund” to stosunkowo młoda gra towarzyska, w której liczy się przede wszystkim refleks, umiejętność szybkiego kojarzenia faktów i zebrania myśli oraz, jak wynika z samego tytułu, czas. Reguły gry są łatwe – gracze losują kolejno kartki z pytaniami i na każde z nich muszą udzielić trzech poprawnych odpowiedzi w przeciągu 5 sekund. Jeśli komuś powinie się noga, pytanie przechodzi do kolejnego gracza. Uwaga! Haczyk jest taki, że odpowiedzi nie mogą się powtarzać. Poziom trudności pytań oraz ich rozpiętość tematyczna jest bardzo szeroka. Często zdarzają się pytania abstrakcyjne, podchwytliwe i niejednoznaczne, dobra zabawa i emocje są więc gwarantowane. Gra świetnie sprawdzi się zarówno na piątkowej imprezie ze znajomymi, jak i niedzielnym spotkaniu z rodziną. Planszówka przeznaczona jest dla 3 – 6 graczy. Logiczne, strategiczne, edukacyjne… Miłośnicy planszówek mają w czym wybierać. Gry planszowe dawno przestały być rozrywką dedykowaną wyłącznie najmłodszym i cieszą się rosnącą popularnością również wśród dorosłych. Jeżeli zatem szukasz pomysłu na urozmaicenie weekendowego wypadu ze znajomymi i liczysz na wciągającą zabawę na długie jesienne wieczory, sięgnij po planszówki! KAJA KUSTRA


25


NOWY SEZON JESIENNO-ZIMOWY W MODZIE JAK ZWYKLE ZAPOWIADA SIĘ EKSCYTUJĄCO. ZA NAMI JUŻ NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA FASHION WEEK, KTÓRE ODBYŁY SIĘ W STOLICACH MODY, A NA SKLEPOWYCH WITRYNACH SPORO NOWOŚCI. W TYM SEZONIE BĘDZIE WYGODNIE, STYLOWO, W KRATKĘ, W JEANSACH, W KOLORACH CZERWIENI, NUDE I GRANATU I NIE TYLKO. CZAS WEJŚĆ W NOWY SEZON Z SZYKIEM.

ZARA, 399 zł

Mom jeans

Kultowe spodnie z lat 80. i 90. powróciły do nas w stylowej odsłonie. Klasyka nie może się mylić – mom jeans to dobra alternatywa dla typowych rurek i prezentują się nawet w połączeniu ze zwykłym, dopasowanym t-shirtem. Jeśli zależy Ci na wygodnym, ale eleganckim wydaniu mom jeans, zestaw je z marynarką (najlepiej w kratę!) i szpilkami nude. BIK BOK, 269 zł

Even&ODD, 129 zł

Krata powraca co sezon, jednak w zupełnie nowej odsłonie. Noszona na spodniach, z łatwością może stać się elementem, który stwarza całą stylizację i nie potrzebuje nadmiernej oprawy, wystarczy towarzystwo czarnego swetra, najlepiej z golfem i klasycznych botków.

LEE, 319 zł

TRENDY

H&M, 59,90 zł

modOWE jESIEŃ 2017

Spodnie w kratkę

TOPSHOP, 209 zł

Marynarka w kratę

Jeszcze do niedawna marynarka w kratę zarezerwowana była dla męskiej garderoby, teraz stała się prawdziwym jesiennym must have w kobiecej szafie. Najlepiej w odcieniach szarości. Doskonale sprawdzi się zarówno w wydaniu eleganckim, jak również casualowym, a nawet w towarzystwie sportowego obuwia. Ważne, by wybrać dobrze skrojony model.

Kaszkiet kapitana to zdecydowanie najmodniejsze okrycie głowy w tym sezonie. Oprócz tego, że wygląda nonszalancko i nieszablonowo, jest doskonałym przykładem na to, że moda lubi powroty i to w pięknym stylu i odświeżonej odsłonie. Tego rodzaju czapka świetnie sprawdzi się w towarzystwie kożuszka, skórzanej ramoneski, klasycznego płaszcza lub ciepłego swetra w stylu oversize.

BERSHKA, 139 zł

BERSHKA, 199 zł

MANGO, 69,90 zł

H&M, 299 zł

Ciepło, wygoda i styl w jednym? Tak, to możliwe, jeśli uzbroimy się w otulający kożuch. Najlepiej w kolorach ciepłego brązu, beżu i nude. Futrzane obszycie okryć wierzchnich to świetna alternatywa tradycyjnego szala, a obfitość krojów, tekstur i długości z pewnością umożliwi odpowiedni wybór. Również tradycyjne płaszcze podbite kożuchem sprawdzą się w zimne dni i dodadzą szyku całości stroju.

Czerwień, nude i granat

26

Power dressing

Opcja idealna dla kobiety pracującej. Męski styl od dawna świetnie sprawdza się w kobiecej garderobie, ale teraz daje o sobie znać ze zdwojoną siłą. Współczesne wersje garniturów nawiązują do modeli z lat 90., bazując na odważnych kompozycjach. Obszerne marynarki z podbitymi, przeskalowanymi ramionami i luźne spodnie czy kobieca wersja dopasowanego garnituru? Bez względu na wybraną opcję, stylowy strój do pracy gwarantowany.

Torebka z łączonych materiałów

Najlepiej w kształcie litery A i mieszcząca format A4, czyli pasująca do idei power dressing. Torebka z łączonych materiałów, np. skóra naturalna + zamsz to doskonała odmiana na jesień, która odmieni zarówno casualowe, jak też eleganckie stylizacje.

H&M, 229 zł

ZARA, 239 zł

Botki z przylegającą niczym skarpeta cholewką to prawdziwy hit obecnego sezonu. I świetnie się składa, bo ten krój jest niezwykle kobiecy, dodaje stylizacji lekkości, a dodatkowo wydłuża nogi, zwłaszcza w towarzystwie jeansów o długości 7/8.

Te trzy kolory rządzą w obecnym sezonie i nic w tym dziwnego. Nie ma bardziej kobiecego koloru niż czerwień, bardziej stylowego od wielowymiarowego nude i bardziej uniwersalnego niż granat. Czerń jest oczywiście bezkonkurencyjna, ale w tym sezonie dajemy jej odpocząć i wybieramy czerwone sukienki, płaszcze nude i granatowe żakiety.

MICHAEL KORS, 1239 zł

Sock boots

KAZAR, 649 zł

MODA

Czapka bosmanka

Kożuch

MARIOLA SZOPIŃSKA


27


Fot. Archiwum Adriana Kilara

ART&DESIGN

?

Adrian

Kilar

HD

Jak kręcik dobre vlogi I # ADRIAN KILAR 1 155 wyświetleń

Adrian Kilar Opublikowany październik 2017

51

1

UDOSTĘPNIJ

+

SUBSKRYBUJ 6 TYS.

VLOG, RODZAJ INTERNETOWEGO BLOGA W FORMIE VIDEO, TO NIEZWYKLE POPULARNA W SIECI FORMA PREZENTOWANIA WŁASNEGO ŻYCIA, KTÓRA POTRAFI UCZYNIĆ „ZWYKŁEGO ŚMIERTELNIKA” CELEBRYTĄ. O FENOMENIE VLOGÓW ROZMAWIAMY Z ADRIANEM KILAREM, NIEGDYŚ WSPÓŁPRACOWNIKIEM D&N, A OBECNIE CORAZ POPULARNIEJSZYM VLOGEREM. Jak wyjaśnić fenomen popularności vlogów i vlogerów? Dawniej ludzie pisali pamiętniki, potem internetowe blogi, teraz bez obrazu ani rusz... Wydaje mi się, że jest to ciekawe zjawisko socjologiczne. Człowiek jest istotą, która nie lubi tracić czasu, a pisanie pamiętnika czy bloga po troszę umożliwia jego zatrzymanie. Czasy jednak się zmieniają, technologia idzie do przodu i dzisiaj, mając telefony z kamerami i szybkie komputery, mamy także możliwość zamienić tekst na ruchomy obraz. A dlaczego oglądamy vlogi? To też wynika z natury człowieka. Jesteśmy ciekawi, lubimy podglądać, utożsamiać się, wyciągać wnioski, krytykować, inspirować się. Mam wrażenie, że Twój vlog to nie tylko pokazywanie własnego życia czy miejsc, ale ciągłe doskonalenie warsztatu filmowego i testowanie nowych rozwiązań. Swoisty poligon doświadczalny. Bardzo mnie to cieszy, że to zauważyłeś. Rzeczywiście tak jest. Kręcenie vlogów daje mi możliwość eksperymentowania z obrazem poprzez testowanie przejść i efektów filmowych, których do tej pory nie miałem okazji wykorzystać. Wiele rzeczy powstaje spontanicznie, co też daje dużą frajdę podczas tworzenia. 28

Jaka jest według Ciebie recepta na dobrego vloga? Przede wszystkim należy być sobą, trzeba być wytrwałym i mieć pomysł na siebie. A żeby być sobą, należy być naturalnym. Nie jest to łatwe, gdy mówi się do kamery, w dodatku w obecności obcych ludzi, np. na ulicy. Ale gdy już przejdzie się przez ten etap, tzn. spędzi nad tym kilkanaście godzin, to później jest już tylko łatwiej. Należy również montować tak, aby przede wszystkim nam podobał się efekt końcowy. Nie należy bać się usuwać niepotrzebnych ujęć, nawet jeżeli spędziliśmy dużo czasu, by je sfilmować. Nie ukrywajmy, w sieci jest też sporo słabych, banalnych, źle zrealizowanych vlogów, które i tak cieszą się dużą popularnością. Dlaczego? Pod względem technicznym jest sporo takich vlogów, ale pomimo to mają po kilkaset tysięcy subskrypcji. Jest to dowód na to, że jakość nie jest najważniejsza. Liczy się również charyzma, treść i sposoby pozyskiwania nowych widzów. Jednym z nich może być robienie filmów „pod publikę”, tzn. na czasie, z clickbaitowymi tytułami. Drugim może być komentowanie w filmach innych znanych youtuberów. Wiele blogów jest banalnych, tak jak po-


Czy odkąd zacząłeś regularnie kręcić vlogi, w Twoim życiu więcej się dzieje? Musisz przecież cały czas wynajdywać tematy do kolejnych odcinków? Tak, dzieje się zdecydowanie więcej. Zdaję sobie sprawę, że moi widzowie to osoby, które mi zaufały, bo zaczęły subskrybować mały kanał o nazwie Adrian Kilar Vlog. Motywuje mnie to do kręcenia ciekawych odcinków. Wspaniałe jest to, że cały czas mam kontakt z moimi widzami. Piszą do mnie w sprawie filmowania czy sprzętu, a ja staram się im pomóc. A komentarze typu „twoje vlogi inspirują”, „uwielbiam twoje filmy” niesamowicie napędzają do dalszego tworzenia. Który z odcinków Twojego vloga uważasz za najlepszy, najciekawszy, który najlepiej wspominasz? Jest to odcinek, który jest najbardziej popularny, czyli „Jak kręcić jak Casey Neistat”. Spędziłem nad nim najwięcej czasu i uważam, że jest dobrze zmontowany. Tzn. tak, aby oglądnąć go do samego końca. Nie lubię oglądać swoich początkowych vlogów, bo widzę, że nie czułem się tam za kamerą zbyt pewnie, ale czasami zerkam, by zobaczyć czy jest progres w tworzeniu nowych.

Czy Casey Neistat mający miliony wyświetleń i subskrybentów, jest dla Ciebie pewnym wzorem? Jakich vlogerów mógłbyś jeszcze polecić? Casey jest symbolem i ikoną dla wielu vlogerów na całym świecie. Dzięki niemu powstało wielu twórców na YouTube. Uważam, że każdy powinien robić swoje filmy po swojemu. Ale warto go czasami oglądnąć, bo jego filmy motywują do działania. Innych vlogerów nie śledzę na bieżąco, ale czasami lubię obejrzeć filmy tych panów: Peter McKinnon, Jon Olsson, Benjamin Jaworskyj, Mr Ben Brown, Krzysztof Gonciarz. Jakiś czas temu nakręciłeś dokument o Polakach w Szanghaju. Vlogi to krótki metraż. Czy pracujesz obecnie nad jakimś większym „dziełem” czy skupiasz się na bieżących zleceniach i vlogu? Dokument o Polakach w Szanghaju był swego rodzaju sprawdzeniem się w tej dziedzinie filmowej. Praca przy nim dała mi dużo doświadczenia. Obecnie pracuję nad filmami dla klientów oraz nad samorozwojem, aby tworzyć coraz lepsze filmy na YouTube. W wolnych chwilach piszę ciekawe i mam nadzieję, że wartościowe scenariusze do krótkich filmów, które być może niebawem zaczną pojawiać się na moim kanale www.youtube/akilar, na którego serdecznie zapraszam czytelników Day&Night. Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

29

ART&DESIGN

wiedziałeś, też pod względem treści, ale skoro mają swoich widzów to mi nic do tego. Ja staram się, aby w moich odcinkach przekazywać pozytywną energię, zaskakiwać i doradzać.


PROMOCJA

„Rodzinka” to restauracja, która już u samego progu zaskakuje przytulnym klimatem i spójnym, pięknym wnętrzem sprawiającym, że chce się tam bawić, pracować i odpoczywać. Menu restauracji jest skomponowane w taki sposób, że z pewnością każdy smakosz znajdzie pozycję dla siebie. Klasyka, czyli schabowy, a może łosoś podany w towarzystwie cytrynowego risotto i parmezanu? Wolicie makarony? „Rodzinka” oferuje ich bogaty wybór: penne, spaghetti, linguine, tagliatelle. Naleśniki i pierogi zarówno w klasycznej formie, jak i we własnych, smakowitych kompozycjach, na słodko i słono oczywiście. Dla amatorów kuchni fit „Rodzinka” przygotowała masę propozycji sałatkowych. Fani prawdziwej włoskiej pizzy będą również pozytywnie zaskoczeni. Idea slow food to podstawa w „Rodzince”. Jesteśmy coraz bardziej wymagający, obyci, a wypady do restauracji stają się codziennością i przyjemnością, na którą nas stać. Dlatego istotne jest to, by zwracać uwagę na to, co dostajemy na talerzu. Zamawiając pierogi w „Rodzince” mamy pewność, że są lepione w momencie złożenia zamówienia. Zaskoczeni? Takie podejście do klienta nie powinno zaskakiwać – podanie autentycznych, świeżych potraw to największy wyraz szacunku do klienta. Właściciele już na karcie menu, zaznaczają, że czas oczekiwania może być nieco dłuższy, ale warto dla prawdziwego świeżutkiego schabowego, dla sosu pieczarkowego, który powstaje specjalnie na nasze zamówienie. Właśnie tak restauracja podchodzi do każdej pozycji z menu, dlatego nie będzie zaskoczeniem, że wszystkie ciasta, które powalają wyglądem i smakiem to klasyczne przepisy wypiekane w restauracji.

K o l e j ny m   a t u te m „Rodzinki” jest sala zabaw – zaprojektowana w tak sprytny sposób, że stanowi oddzielne pomieszczenie, w którym jednak mamy kontrolę nad tym co się dzieje z naszą pociechą. Podczas, gdy my odpoczywamy, dzieci spędzają czas na kreatywnej zabawie, pod czujnym okiem animatorki, czego chcieć więcej? W restauracji znajdziecie gry, dla Was i Waszych pociech oraz masę książek. Ważne jest to, że „Rodzinka” nie jest restauracją tak po prostu. To miejsce, w którym chce się przebywać i spędzić kawałek dnia. To miejsce nie tylko dla rodzin z dziećmi, ale i wyśmienity pomysł na weekendowy wypad. Załoga stawia doskonałą „kropkę nad i” swoją charyzmą oraz pasją i sercem wypełniając klimat restauracji. Nie łatwo znaleźć miejsce ze świeżym jedzeniem, szacunkiem do klienta i prawdziwą pasją. Dlaczego warto odwiedzić Sędziszów Małopolski? Bo właśnie tam znajdziecie takie miejsce.


Wcześniej obszar biznesowy, teraz sport. Skąd ta zmiana? Moje doświadczenia życiowe od zawsze były związane ze sportem. Od kariery zawodniczej (jako młodzik w hokejowej kadrze kraju) po zarządzanie największym klubem na Podkarpaciu, poznawałem sport z każdej strony. Poza tym szkolenia, coaching biznesowy w swojej mery-

Amatorów słodkości jak wiadomo nie brakuje. Bo kto potrafi odmówić sobie porcji ciastka do kawy lub deseru po obiedzie? Zapewne niewielu. Co jednak, kiedy w natłoku codziennych obowiązków nie mamy czasu na pieczenie słodkości, bądź zwyczajnie nie mamy do tego talentu? Pozostają odwiedziny cukierni, najlepiej tej bazującej na tradycyjnych recepturach.

Wypiekamy nasze marzenia

Cukiernia Kukułka powstała z pasji do słodkości. Pan Paweł Pańczak – cukiernik z wykształcenia i powołania - postanowił tworzyć wypieki pod własnym nazwiskiem. Tak dwa lata temu powstała Cukiernia Kukułka. Jest to miejsce, gdzie można zakupić kawałek ciasta na osłodę ponurego dnia, jak i zamówić tort na specjalną okazję. Szeroki asortyment cukierni pozwoli na zaspokojenie oczekiwań każdego klienta, wszak każdy lubi inne smaki i struktury wypieków. Jedni wolą owocowo, inni czekoladowo, kajmakowo czy makowo. Jedno jest pewne, każdy lubi pysznie i domowo, a to Cukiernia Kukułka gwarantuje. Dodatkowo kilka miesięcy temu pojawiła się jej siostra, czyli Kawiarnia Miód – Malina, prowadzona przez żonę Pana Pawłą, Panią Józefinę. Można tam usiąść, wypić świeżo mieloną kawę lub herbatę z miodem i posilić się kawałkiem niesamowitego ciasta.

z głową

NA ZDJĘCIU MAREK PORĘBA - TWÓRCA PROJEKTU "ACTIVE CHILD COACHING"

toryce są zbliżone do tych w sporcie. Co więcej w sporcie efektywność takiego szkolenia widać od razu, w biznesie trzeba na to sporo czasu. Czym jest „trening mentalny”? To szczególna forma szkolenia wpływająca na umiejętności psychiczne zawodnika, polegające na radzeniu sobie ze stresem, koncentracją czy też motywacją. Przeniesienie zawodnika do poziomu tzw. „flow”, gdzie nie skupia się na działaniu, a wykonywanie zadań przychodzi łatwiej, bez obciążeń stresowych - przez co wyniki są często niespodziewanie dobre. Wspaniałym przykładem jest Adam Małysz. Jego metamorfoza i podejście do zawodów przyniosło wiadomy efekt.

PROMOCJA

Prowadzę zajęcia z seniorami różnych dyscyplin. Jednym z nich jest wice-mistrz Europy w sportach motocyklowych. Jednak obserwując światowe trendy rozwoju w świecie sportu zauważyłem, że tam gdzie są wyniki, tam ogromny nakład sił kieruje się w wychowanie sportowe dzieci, spośród których potem mamy mistrzów swiata, Europy czy też słynnych olimpijczyków. Chodzi tu o stworzenie całej społeczności z ludzi, którzy są zaangażowani w rozwój dziecka społeczności, która świadomie wspiera ten rozwój. W szczególności mam tu na myśli rodziców i trenerów, których głównym celem jest świadomy, radosny i szczęśliwy rozwój dziecka. Jak wygląda takie szkolenie i czy każdy może z tego skorzystać? Przyjąłem dwie formy szkolenia w ramach programu. Bezpośrednia, czyli szkolenie w szkółkach i akademiach sportowych polegające na edukacji rodziców, gdzie przekazujemy wiedzę i ćwiczymy metodę rodzicielskiego wsparcia rozwoju młodych mistrzów. Podobne treści są przekazywane trenerom i instruktorom. Pośrednia forma to kontakt przy pomocy Internetu, facebooka, instagrama, strony internetowej​ , vloga, bloga. Dostępna jest tam wiedza w formie ebooka, webbinarów, która jest szansą na indywidualne ćwiczenia z zawodnikami, rodzicami i trenerami. Zachęcam do odwiedzenia strony: www.accoaching oraz  facebook.com/acchoaching/, gdzie na hasło D&N otrzymacie darmowego e-booka. /acchoaching activechildprojkekt@gmail.com tel. 601 406 515 www.accoaching.pl

Grunt to tradycja

Co wyróżnia wyroby z Kukułki i Miód – Maliny? Przede wszystkim szacunek do tradycji. Właściciele zapewniają, że ich wypieki są gwarantem klasycznych receptur, na których bazowały nawet nasze babcie. Ciasta wykonywane są tradycyjnymi metodami, a sporządzane z wysokiej jakości produktów. Maślane kremy, domowe farsze i masy – w wyrobach cukierniczych Państwa Pańczak nie znajdziecie ich ze sklepowych półek. Elementy ciast, pączków, drożdżówek na słono czy słodko, wykonywane są własnoręcznie. Jest to ogromny atut, ponieważ niewiele cukierni poszczycić się może swoimi, w stu procentach ręcznymi wypiekami. Kawa z przyjaciółką, zamówienie ciasta na specjalną okazję lub stała współpraca z cukiernią? Nic prostszego! Wystarczy odwiedzić Kukułkę lub Miód – Malinę. Przekonacie się sami, że jest nie tylko „jak u mamy”, ale nawet„jak u babci”!

ul. Mickiewicza 21 tel. 576 575 579 Kawiarnia Cukiernia Miód-Malina

ul. Leszka Czarnego 2a tel. 728 442 244 Cukiernia Kukułka

31

PROMOCJA

Skąd pomysł na stworzenie programu​rozwojowego​ skierowanego do rodziców i trenerów współpracujących z dziećmi uprawiającymi sport? Od ponad dwudziestu lat zajmuje się szkoleniami i doradztwem w obszarze biznesu. Przed mistrzostwami EURO 2012 w piłce nożnej, otrzymałem w prezencie książkę autorstwa Jerzego Dudka, „Pod presją”. Autor opisuje w niej relacje w obszarze mentalnym, które są istotne podczas pracy z trenerem. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się znaczeniu mentalności sportowca. Trening fizyczny może zostać uwieńczony sukcesem tylko wtedy, kiedy idzie w parze z rozwojem mentalnym. Wszystko zaczyna się w głowie.

wychowaj mistrza

młodego

WSPÓŁCZESNY SPORT TO RYWALIZACJA NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE. DO OSIĄGNIĘCIA MISTRZOSTWA NIE WYSTARCZY JEDYNIE ODPOWIEDNI TRENING - PODSTAWĄ JEST PRACA NAD MOTYWACJĄ I PRZYGOTOWANIEM MENTALNYM. O TYM JAK RODZICE MOGĄ PRACOWAĆ Z DZIECKIEM ZAFASCYNOWANYM SPORTEM OPOWIADA MAREK PORĘBA - TWÓRCA PROJEKTU „ACTIVE CHILD​ COACHING​”, CZYLI „​JAK WYCHOWA​Ć​ ​MŁODEGO MISTRZA”.


PROMOCJA RECENZJE

Instytut mieści się w Centrum Medycznym Medyk przy ulicy Rejtana 53, a jego powierzchnia zajmuje cały poziom 4, co już jest sporym udogodnieniem, ponieważ nie stanowi odrębnej kosmetycznej jednostki, tylko całość wyspecjalizowanego Centrum Medycznego. Jest to niewątpliwym atutem, ponieważ w przeciwieństwie do innych gabinetów IP Cliniq świadczy również usługi bardzo specjalistyczne i inwazyjne. Warto więc zwrócić uwagę na bezpieczeństwo, które daje powiązanie z Centrum Medycznym Medyk. Jest to nowoczesna klinika medyczna, jedyna taka na Podkarpaciu. Zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej odbywają się w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny w Rudnej Małej oraz w Centrum Medycznym Medyk. Poradnictwo i konsultacje przeprowadzają wyspecjalizowani lekarze w IP CLiniq, a rekonwalescencja może przebiegać w Hotelu Arłamów.

Indywidualnie dobrane zabiegi na twarz i ciało, kompleksowa komputerowa diagnoza stanu skóry, pełna pielęgnacja dłoni i stóp. Epilacja laserowa przy użyciu najnowszej technologii Vectus. Endermologia LPG Alliance twarzy i ciała obejmuje bezinwazyjną mechaniczną stymulację pobudzającą w naturalny sposób metabolizm komórkowy oraz modelującą wybrane partie ciała. W ostatnim czasie Instytut zakupił, jako druga klinika w Polsce, najnowsze urządzenie do termoliftingu z użyciem fal podczerwieni Zaffiro Z200 dające spektakularne efekty w przypadku skór luźnych, pozbawionych gęstości, z widocznymi efektami starzenia.

Zabiegi indywidualnie dobranymi wypełniaczami lub osoczem bogatopłytkowym i fibryną z komórkami macierzystymi. Głębokie medyczne peelingi, nici liftingujące, mezoterapia igłowa, terapia kwasami, najbardziej zaawansowany technologicznie laser medyczny Fotona Sp - to zaledwie część bogatej oferty Instytutu. Wszystkie zabiegi wykonywane będą przez wysoce wykwalifikowaną kadrę lekarzy, a także są personalizowane i dostosowane do potrzeb skóry. Ip Cliniq to odpowiedź na nasze indywidualne potrzeby, to inteligentne piękno i indywidualne podejście do każdego z nas.

IV piętro, al. Rejtana 53, Rzeszów (budynek Centrum Medycznego MEDYK)

Tel. : 507 025 840, 17 850 93 49 recepcja@ipcliniq.pl facebook.com/IPCLINIQ www. ipcliniq.pl

32


pachnidła

RECENZJE

cykl

Reveal Men

Pewne marki mają określony status. Niektóre otoczone są nimbem wyjątkowości, inne zaś stały się obiektem drwin ze strony perfumomaniaków. Innymi słowy obok marek kultowych, są również "chłopcy do bicia". Nie da się zaprzeczyć, że Calvin Klein jeszcze do niedawna należał do tej drugiej kategorii. Jednak nie bez przyczyny, bo lansowane w ostatnich kilkunastu latach zapachy amerykańskiej marki, delikatnie mówiąc, splendoru jej nie przynosiły. Pewnego rodzaju przełom nastąpił w roku 2012 wraz z premierą rumowo-koniakowego Encountera. Następny rok przyniósł natomiast kolejną dobrą premierę, czyli Dark Obsession. Reveal Men kontynuuje ową dobrą passę. Niewątpliwie jest to kompozycja w swoim gatunku zaskakująco ciekawa. Wokół słodkiej dominanty przywodzącej na myśl roztopione toffi, rozmieszczone są elementy sprawiające, że zapach mocno odróżnia się od konkurencji. Przede wszystkim słodycz równoważona jest subtelnym gorzkim akordem. Do tego dochodzi ewidentnie obecny element alkoholowy, bo w tle pobrzmiewa bardzo ładnie wygrana nuta brandy. Docenić trzeba także bazę Reveal Men, która - pomimo obłego i ciepłego wydźwięku - okraszona jest pewną dozą wetiwerowej drzewności. Gruszka jest wyczuwalna, ale na szczęście nie razi syntetycznością. Nie zaburza także obrazu Reveal Men jako zapachu męskiego, chociaż naturalnie daleko Reveal Men do męskości uosabianej przez pachnidła ery powerhouse'ów. Jest bowiem Reveal Men reprezentantem współczesnej mainstreamowej estetyki, ale czuć, że perfumiarze starali się stworzyć zapach niebanalny. W rezultacie powstał zapach osadzony w aktualnym kontekście, ale zaskakujący nagromadzeniem niuansów, które przykuwają uwagę, a ponadto jest w Reveal Men pierwiastek dziwności, co prawdopodobnie zadecydowało, że zapach ten nie został bestsellerem. Słodkie zapachy

sprzedają się znakomicie, ale fakt, że słodycz w Reveal Men przełamana jest goryczą, a na dodatek całość ma nieoczywisty wodnisty sznyt doprawiony czymś lekko słonym, to wszystko sprawia, że na próżno szukać Reveal Men w zestawieniach bestsellerów. Trwałość wynosi około 9 godzin, przy początkowo bardzo dobrej, a następnie średniej projekcji. Reasumując; jeden z najbardziej niedocenianych zapachów na półkach sieciowych perfumerii.

2015

TWÓRCA:

ANN GOTTLIEB, RODRIGO FLORES-ROUX, OLIVIER GILLOTIN, MARYPIERRE JULIEN

NUTY:

N.G.; gruszka, brandy, imbir, mastyks, melon N.S.; zamsz, szałwia muszkatołowa, agawa, sól N.B.; bób tonka, wetyweria, żywica bursztynowa OCENA

4,25 TRWAŁOŚĆ 4,25 PROJEKCJA 4,5 FLAKON 5 ZAPACH

DANIEL KOWALCZYK

33


RECENZJE

PŁYTA Lorde MELODRAMA

pop

Lava Records, 2017 Rzeczywistość mnie nie oszczędza. Jedną z największych opresji doświadczanych przez niżej podpisanego z jej strony, jest sytuacja, w której niejako nolens volens jestem postawiony na pozycji zrzędliwego tetryka. Dyskomfort wynikający z tego położenia jest tym bardziej uwierający, że ja wolę chwalić, niż ganić. A jednak rzeczywistość jest bezlitosna. A co najgorsze trzeszczy, będąc naciąganą przez mniej lub bardziej zawodowych naciągaczy rzeczywistości. Ich rolą jest kreowanie opinii. Są wśród nich szczwane lisy mające z tego procederu pokaźny profit, są i pożyteczni idioci występujący w roli pudeł rezonansowych. I tak oto co sezon pojawia się genialna gwiazda, a muzyczne arcydzieła zdają się wyrastać niczym grzyby po deszczu. Odnoszę jednak wrażenie, że dzieje się tak jedynie w myśl zasady wyartykułowanej przez nazistowskiego ministra propagandy Josepha Goebbelsa, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. I tak oto po tym przydługim wstępie, dochodzimy do tego, że znowu - przynajmniej na użytek niniejszej recenzji - muszę przemienić się w zgryźliwego tetryka. Nie mam wyjścia. Wydana w czerwcu druga płyta nowozelandzkiej wokalistki, zatytułowana Melodrama, zdążyła już dotrzeć na szczyt amerykańskiej listy Billboard 200, a także zostać okrzyknięta przez opiniotwórcze media arcydziełem i albumem roku. No cóż, jeżeli sukces komercyjny jest faktem obiektywnym, z którym trudno polemizować, to już łatka arcydzieła i płyty roku są sprawą - delikatnie mówiąc - kuriozalną. Bowiem Melodrama absolutnie nie zawiera ani sekundy muzyki, która uprawniałaby do tak dalece entuzjastycznych opinii. Co zatem zawiera druga płyta Nowozelandki? Najogólniej mówiąc, znakomicie wyprodukowany oraz świetnie zaśpiewany współczesny pop. Lorde dysponuje charakterystyczną barwą głosu, która doskonale sprawdza się zarówno w dynamicznych wymiataczach z parkietowym potencjałem, jak Homemade Dynamite, jak i repertuarze bardziej lirycznym, spod znaku opartych na dźwiękach pianina Liability oraz okraszonym dodatkowo smykami Writer In The Dark. Mocnym punktem programu jest drugi na płycie Sober z ciekawie pomyślanymi harmoniami wokalnymi i pomysłową aranżacją. Natomiast oparty na wyrazistym bicie Supercut ma coś z atmosfery lat 80. Poza tym jest raz lepiej, raz gorzej, ale na pewno

zawsze bardzo profesjonalnie. Po prostu słychać w tej produkcji każdego wydanego centa. Cóż z tego, skoro efekt jest mimo wszystko generyczny. Nawet, jeśli zawodowi zaklinacze rzeczywistości chcieliby inaczej.

DANIEL KOWALCZYK

KSIĄŻKA Jarosław Grzędowicz HEL 3 Fabryka Słów 2017 Jarosław Grzędowicz stanął przed poważnym wyzwaniem. Ciężko wrócić z nową książką po tak znakomitej, monumentalnej, 4-tomowej powieści „Pan Lodowego Ogrodu”, która na przestrzeni ostatnich 12 lat zawładnęła sercami dziesiątek tysięcy czytelników w kraju. Czy „Hel 3” spełnia oczekiwania? Z pewnością zwolennicy prozy Grzędowicza nie będą rozczarowani. Wartka i zaskakująca akcja osadzona jest w 2058 roku w rzeczywistości, w której rządzi kilka światowych mocarstw,

a prawa uzależnionych od wirtualnego świata ludzi są mocno ograniczane pod płaszczykiem teorii „zrównoważonego rozwoju”. Główny bohater Norbert, zwany też Fokusem, jest „iwenciarzem” dostarczającym nagrywane przez siebie szokujące treści do sieci. Jest bardzo dobry w swoim fachu i znajduje się w niewygodnych dla wielu decydentów miejscach, dzięki czemu otwiera się przed nim perspektywa udokumentowania pozyskiwania nowego ultrawydajnego źródła energii na Księżycu. Nie jest to bezpieczna „zabawa”. Grzędowicz kreśli w „Helu 3” ponurą wizję przyszłości, gdzie tylko nieliczne jednostki myślą samodzielnie, a światem rządzą zepsute elity. Temat poruszany już wiele razy, ale Grzędowicza po prostu czyta się świetnie. Jedynie szybkie i zaskakujące zakończenie może nieco rozczarowywać. „Hel 3” nie jest w żadnym stopniu książką kalibru „Pana Lodowego Ogrodu”, ale powieści życia zdarzają się tylko raz. BARTŁOMIEJ SKUBISZ


21.10

SOBOTA

Hotel Rzeszów Targi Dobra Mama Days II edycja skierowane są do wszystkich osób zainteresowanych tematyką parentingową. Na odwiedzających czeka mnóstwo atrakcji, m.in. konsultacje z doświadczonymi ekspertami, wykłady i szkolenia, zakupy z rabatami, plac zabaw dla dzieci, kącik mamy karmiącej, konkursy z nagrodami: m.in. raczkujące maluchy, przewijanie dziecka na czas, ojcowie strongmeni oraz dużo innych. Główną atrakcją targów będą warsztaty dla kobiet w ciąży i dla rodziców z małymi dziećmi, podczas których do wygrania będzie łóżeczko z wyposażeniem i wózek. Wydarzeniu patronuje Day&Night.

Kula Bowling&Club Afro night. Szkoła Tańca Sensual Latin Dance In Rzeszów. Początek godz. 21:00. Wstęp free.

27.10

PIĄTEK

LUKR Koncert TEDE. Wywiad z artystą przeczytacie w aktualnym wydaniu Day&Night.

Kula Bowling&Club Halloween. Pokaz horroru by Markus. Start godz. 21:00.

PATRONAT

26.10

LUKR Koncert Organka. Start godz. 21:00.

LUKR Klubowa sobota. Muzyka: Dj Pac One. Start 21:30.

CZWARTEK

Klub Muzyczny Lifehouse Halloween Party. Początek godz. 21:00.

28.10

SOBOTA LUKR Halloween w LUKR. Muzyka: Dj Trakmajster. Start 21:30.

Stary Browar Rzeszowski Acoustic Space. Początek godz. 20:00.


Filharmonia Podkarpacka Kabaret Neo-Nówka – Kazik sam w domu.

3.11

PIĄTEK Wojewódzki Dom Kultury 9. Podkarpacki Kalejdoskop Podróżniczy w Rzeszowie. Początek godz. 9:00. Start godz. 20:00.

8.11

PIĄTEK Filharmonia Podkarpacka Trasa koncertowa Kuby Badacha promująca jego solowy album „Oldschool” w Rzeszowie. Początek godz. 19:00.

10.11

PIĄTEK LUKR Koncert Miuosh. Początek godz. 19:30. Wywiad z artystą przeczytacie w aktualnym wydaniu Day&Night.

24.11

PIĄTEK LUKR Koncert Izabeli Trojanowskiej połączony z imprezą andrzejkową z największymi hitami lat 80-tych i 90-tych. Początek godz. 21:00.

Hotel Prezydencki OSOTT – Ogólnopolskie Spotkanie Obieżyświatów, Trampów i Turystów. Początek godz. 15:00.

12.11

PIĄTEK LUKR Koncert Zakopower. Bilety: I pula 55 zł, II pula 65 zł dostępne w Sports BBQ oraz na www.lukr.club

15.12

NIEDZIELA

Underground Pub Koncert Sasha Boole. Początek godz. 20:00.

8.12

30.11

CZWARTEK Filharmonia Podkarpacka Koncert Glenn Miller Orchestra. Początek godz. 19:00.

PIĄTEK LUKR Koncert Agnieszki Chylińskiej. Bilety I pula do 1.12: 69zł Regular / 99 zł Early Entrance, II pula od 2.12: 89 zł Regular / 119 zł Early Entrance, dostępne w Sports BBQ oraz na www.lukr.club


gratisy 1

ZALOGUJ SIĘ w aplikacji mobilnej Day&Night

2

AKCEPTUJ

wybrany gratis, który pojawi się w dziale „KUPONY”, o określonej dacie i godzinie

3

PRZEJDŹ DO

działu „TWOJE KUPONY” i wybierz opcję „POKAŻ KUPON”

4

NA ADRES

redakcja@dayandnight.pl prześlij kod kuponu wraz z nazwą gratisu oraz swoim imieniem i nazwiskiem

KOD KUPONU NALEŻY PRZESŁAĆ NAJPÓŹNIEJ DO GODZINY 16:00 W DNIU KONKURSU. W PRZYPADKU NIE PRZESŁANIA NAM KODU KUPONU DO WYZNACZONEJ GODZINY - GRATIS NIE ZOSTANIE UZNANY.

Dla 10 dzieci (w wieku 3 - 7 lat) specjalnie zorganizowane zajęcia z języka angielskiego metodą Disney English oraz zestaw artykułów Disney English. Indywidualne zajęcia odbywają się dla dzieci, które posiadają wygrany kupon. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 20 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 2 osób manicure hybrydowy jeden kolor - 50%. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 21 listopada o 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 3 osób dowolna pizza gratis. Odbiór osobisty w lokalu. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 21 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 4 osób kawa gratis do odbioru w lokalu. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 22 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 5 osób vouchery na godzinę gry w kręgle oraz dla 5 osób vouchery na godzinę gry w bilard. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 22 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 2 osób voucher o wartości 350 zł na Paintball. Posiadacz vouchera otrzymuje dla 10 osób: pełne umundurowanie, kompletny sprzęt do gry, instruktaż, sesję zdjęciową z gry. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 20 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 2 osób strzyżenie gratis. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 20 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 7 osób kawa i ciastko do odbioru w lokalu. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 21 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 3 osób zabieg pielęgnacyjny ampułkami Farmagan. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 22 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 4 osób pojedyncze zaproszenia na dowolny seans. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 23 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

38

Dla 3 osób Czebureki - pierogi z mięsem. Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 23 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.

Dla 5 osób zestaw czterech losowo wybranych próbek Fox Perfumes do odbioru w Galerii Lazur na stoisku Moda House (Rejtana 69). Pobierz kupon z aplikacji mobilnej Day&Night 23 listopada o godz. 12:00. Sprawdź instrukcję.


39


40

Magazyn Day&Night | Październik 2017 | nr 97 | Na okładce Miuosh  

Bezpłatny, lifestyle'owy miesięcznik. Wydanie październik 2017

Advertisement