Page 36

Brak własnego stylu i konkretnego pomysłu na grę ofensywną zespołu może się odbić na Polakach w niedalekiej przyszłości. O ile brak awansu z tej grupy eliminacyjnej, zwłaszcza po wiktorii we Wiedniu, wydaje się nieprawdopodobny, o tyle pytanie brzmi: czy nie mamy prawa od tego pokolenia piłkarzy wymagać więcej? Od debiutanckiego starcia w Bolonii reprezentacja Jerzego Brzęczka opiera się na nieustannych próbach dośrodkowań, a wymowne jest, że wszystkie trzy bramki z pierwszych dwóch spotkań eliminacyjnych padły właśnie po nich – dwie po rzutach rożnych, a jedna po idealnej wrzutce wyśmiewanego Recy, który odnalazł Lewandowskiego, a nasz kapitan przełamał heroiczną postawę Łotyszy. Polskiej reprezentacji brakuje choćby podjęcia próby kontrolowania spotkania, a dysponujemy aktualnie takimi pomocnikami, którzy z łatwością powinni wybić rywalom z piłkarskiego zaścianka chęć do gry. Tymczasem na obu skrzydłach brakuje zrozumienia pomiędzy bocznymi obrońcami i pomocnikami, pressing właściwie nie istnieje, a za rozgrywanie musi brać się Lewandowski. Nasz kapitan potrafi posłać - mówiąc piłkarskim slangiem - ciasteczko w pole karne i nie widziałbym w tym nic złego, gdyby można było zauważyć, że jest to element taktyki. Tymczasem Brzęczek uznaje naszego kapitana w głównej mierze za egzekutora, który jednak, gdy widzi indolencję swoich kolegów z drugiej linii, sam decyduje się o wycofaniu i obsługiwaniu partnerów z ataku. Na reprezentację pokroju Łotwy czy Macedonii indywidualna klasa na-

biało-

czerwony

alarm

Fot. Archiwum Day&Night

SPORT

PATRZĄC Z BOKU, POLACY ROZPOCZĘLI ELIMINACJE DO EURO 2020 NIEMAL IDEALNIE. ODNIEŚLI DWA ZWYCIĘSTWA, W TYM JEDNO NA NAJTRUDNIEJSZYM Z MOŻLIWYCH TERENÓW, PRZY TYM NIE STRACILI NAWET GOLA. CO ZATEM JEST ŹRÓDŁEM NARASTAJĄCEJ KRYTYKI WOBEC SELEKCJONERA BRZĘCZKA? Z MOŻLIWYCH TERENÓW, PRZY TYM NIE STRACILI NAWET GOLA. CO ZATEM JEST ŹRÓDŁEM NARASTAJĄCEJ KRYTYKI WOBEC SELEKCJONERA BRZĘCZKA?

szych zawodników powinna wystarczyć, ale co jeśli z kompletnym brakiem pomysłu na kreowanie gry trafimy na kadry z piłkarskiego topu? Czy wyobrażacie sobie w tym momencie pojedynek biało-czerwonych z będącymi w przebudowie Holendrami lub Niemcami? Ja również wolę o tym nie myśleć. W złotej erze Adama Nawałki Polacy znali swoje miejsce w szeregu. Gdy mierzyliśmy się z potęgami – liczyliśmy na kontry i stawialiśmy na nisko ustawioną, skoncentrowaną defensywę, natomiast przeciwko Kazachom czy Azerom sami przejmowaliśmy inicjatywę. Czysto na papierze, obecna kadra wydaje się mocniejsza niż ta z roku 2016, tylko brakuje w niej iskry, waleczności, pewności w defensywie – bo choć starcie z Łotwą Polacy wygrali 2:0, to jedynie napastnikom rywali możemy dziękować za zepsucie idealnych sytuacji, stworzonych po indywidualnych błędach członków naszego bloku obronnego – prób założenia pressingu i kreatywności. Kolejne starcia czekają biało-czerwonych w czerwcu i Jerzy Brzęczek ma o czym myśleć. Oby tylko nie stwierdził, że lepsze jest wrogiem dobrego i dalej liczył na przebłysk geniuszu Lewandowskiego, skuteczność Piątka i pewność Szczęsnego, bo nasza przygoda na Euro 2020 skończy się najpóźniej po trzech meczach.

PAWEŁ PACZOCHA

Profile for Day&Night

Magazyn Day&Night |#110| Na okładce Daniel Porada  

Advertisement