Page 21

Komendy - wybitnego polskiego kompozytora, twórcy muzyki filmowej i prekursora jazzu. Za aranżację odpowie zdobywca dwóch prestiżowych nagród muzycznych „Fryderyk” - Andrzej Jagodziński, pianista i aranżer mający na swoim koncie sukcesy na polskiej i międzynarodowej scenie muzycznej, który do współpracy w projekcie zaprosił najlepszych artystów polskiej i światowej sceny jazzowej: Roberta Majewskiego, Adama Cegielskiego i Czesława Bartkowskiego, przez dwa lata grającego w formacji Komedy oraz wokalistkę jazzową Agnieszkę Wilczyńską, cenioną zarówno przez miłośników jazzu, jak i krytyków muzycznych. Wielbiciele najsłynniejszego i najbardziej wyczekiwanego przez publiczność baletu wielkiego rosyjskiego romantyka Piotra Czajkowskiego –„Jezioro łabę-

(BEZ TYTUŁU)

Fot. Archiwum Filharmonii

B. NIZIOŁ

Fot. Archiwum Filharmonii

JEZIORO ŁABĘDZIE

dzie” w wykonaniu Artystów Opery Lwowskiej, z pewnością wybiorą się do Filharmonii Podkarpackiej 19 maja o godz. 18:00. W skład zespołu wykonawców wchodzą młodzi artyści, zdobywcy międzynarodowych konkursów, doświadczeni choreografowie, najlepsi tancerze Ukrainy. Dyrektorem artystycznym Baletu Lwowskiego jest wybitny artysta – Igor Chramow. 20 maja podczas kameralnego koncertu w Sali Balowej Muzeum Zamku w Łańcucie wystąpi pianistka Mara Dobresco, artystka występująca z recitalami na całym świecie, laureatka licznych międzynarodowych konkursów oraz Andrei Kivu – wiolonczelista mieszkający w Paryżu, który występował jako solista z wieloma orkiestrami na całym świecie, a na swoim koncie ma wiele międzynarodowych nagród i wyróżnień. Tego wystepu z pewnością nie przegapią wielbiciele muzyki J. S. Bacha, chociaż podczas koncertu nie zabraknie także muzyki współczesnej, awangardowej i eksperymentalnej. Andrei Kivu jest jedynym wiolonczelistą na świecie, który opracował i zagrał na wiolonczeli Sonaty i Partity skrzypcowe J. S. Bacha. Kolejnego dnia, 21 maja, również w Sali balowej zamku wystąpią artyści z Włoch. Soqquadro Italiano to grupa

narodowych konkursach skrzypcowych i jako solista występował z najlepszymi orkiestrami na świecie. Artyście towarzyszyć będzie Michał Francuz – wszechstronny i charyzmatyczny pianista i kameralista. Następnego dnia w tym samym miejscu zagra Bilkent Symphony Orchestra, czyli zespół składający się artystów z Turcji i 12 innych krajów. Orkiestrę poprowadzi Michael Maciaszczyk – skrzypek i dyrygent znany ze swoich natchnionych interpretacji i wyjątkowej wrażliwości na barwę dźwięku, a solistą koncertu będzie Krzysztof Meisinger – jeden z najbardziej charyzmatycznych młodych gitarzystów klasycznych. 24 maja, tym razem na dziedzińcu Zamku w Krasiczynie, z okazji 200. rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki wystąpi Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie pod batutą Jiří Petrdlíka, który uznawany jest za jednego z najbardziej uznawanych europejskich dyrygentów swojego pokolenia. W roli solistów wystąpią najbardziej utytułowani artyści polskich scen operowych: Aleksandra Kubas-Kruk – sopran, Urszula Kryger – mezzosopran, Rafał Bartmiński – tenor, Adam Zdunikowski – tenor, Marcin Bronikowski – baryton. Koncert wypełnią najsłynniejsze arie i duety operowe. Przedostatniego dnia festiwalu w Bazylice oo. Bernardynów w Leżajsku zabrzmi monumentalna Masza h - moll J. S. Bacha. Arcydzieło muzyki dawnej zabrzmi w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, Chóru Narodowego Forum Muzyki oraz solistów. Koncert finałowy odbędzie się 26 maja o 18:00 w Filharmonii Podkarpackiej. Wystąpi Piotr Beczała – jeden z najwybitniejszych tenorów lirycznych na świecie, gwiazda scen operowych. Maestria wokalna Beczały porównywana jest do głosu legendarnego Luciano Pavarottiego. Artysta wystąpi u boku Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod batutą Wojciecha Rajskiego.

Fot. Jean-Baptiste Millot

P. BECZAŁA

Fot. Archiwum Filharmonii

A. KIVU

MARIOLA SZOPIŃSKA-SĄDEK

daniel kowalczyk Mózg jest jedynym mięśniem, którego regularne ćwiczenie nie powoduje zakwasów. Taki oto suchar przyszedł mi do głowy, kiedy siedząc w poczekalni przychodni medycznej, zacząłem od niechcenia wertować rozłożoną na stoliczku prasę dla oczekujących pacjentów. „Stoliczku, stoliczku nakryj się…”. Zamiast pożywnymi dla ciała oraz ducha wiktuałami, stoliczek uraczył mnie strawą, której konsumpcja obarczona jest ryzykiem – w najlepszym wypadku – niestrawności, zaś jej częsta konsumpcja skończyć się może wrzodami żołądka, albo nawet czymś jeszcze znacznie gorszym. Jeżeli ktoś sądzi, że do takiej konstatacji skłoniła mnie lektura periodyków o charakterze medycznym, to jest w błędzie. Nie o specjalistyczną prasę medyczną tutaj się rozchodzi, bo na stoliczku takowej po prostu nie było. Chociaż specyfika miejsca jak najbardziej uzasadniałaby taki repertuar. Tymczasem zamiast miesięcznika dla diabetyków i kwartalnika dedykowanego nadciśnieniowcom, na stoliczku zalegała gęsto prasa – jak to eufemistycznie zwykło się nazywa – bulwarowa. Poczułem dysonans poznawczy, który narastał z każdym kolejnym przeczytanym nagłówkiem. Bo oto placówka, która z definicji powinna zajmować się leczeniem oraz propagowaniem zdrowego stylu życia, zaserwowała Bogu ducha winnym pacjentom prawdziwą eksterminację szarych komórek. „Sąd uznał, że smog jej szkodził!”, „Trzy razy kazała zabić męża!”, „Emeryt królem didżejów!”, „Ostatnia taka żaba znalazła parę”, „Noc z wrogiem Kaczyńskiego”. A wszystkie te nagłówki na 1/3 strony, żeby potencjalny czytelnik dobrze zapamiętał te wszystkie rewelacje. I teraz pytanie fundamentalne; czy lud żyje tym wszystkim na co dzień i łaknie takiej lektury na łamach gazet, czy żyje tym, co jest mu właśnie serwowane? Jest to o tyle istotne pytanie, że przyszło nam żyć w społeczeństwie natychmiastowej gratyfikacji. Wszystko na być przyjemne, łatwe, nie za bardzo skomplikowane i - co ważne - musi być dostarczone natychmiast. Dlatego z informacyjnego szumu dookoła nas, ma szansę przebić się już tylko to, co najgłośniejsze, najbardziej szokujące. A przy tak potężnej ilości informacji dostarczanej przez telewizję, prasę oraz Internet, siłą rzeczy zanika nie tylko potrzeba, ale także umiejętność ich selekcji. Po co się wysilać, skoro wszystko można mieć podane na tacy… Pokolenie head down ogląda swoje życie odbite od szybek smartfonów. Pogrążone we wszechogarniającej iluzji zmierza ku horyzontowi zdarzeń odmierzanemu w gigabajtach. Świat analogowych uczuć właśnie odchodzi do lamusa.

21

FELIETON

Fot. Archiwum Filharmonii

R. MAJEWSKI, A. WILCZYŃSKA, A. CEGIELSKI, CZ. BARTKOWSKI

muzyczna założona w 2011 roku w Bolonii przez Claudio Borgianniego i Vincenzo Capezzuto. Jako jeden z najbardziej oryginalnych i innowacyjnych ensambli europejskiej sceny, zdecydowanie wykracza poza ramy stylu klasycznego. 22 maja w sali balowej zamku wystą- pi wybitny polski skrzypek o światowej sławie - Bartłomiej Nizioł. Artysta jest laureatem nagród na najbardziej prestiżowych, między-

Profile for Day&Night

Magazyn Day&Night |#110| Na okładce Daniel Porada  

Advertisement