Page 1


Jesteśmy razem. Trwający już od przeszło tygodnia strajk nauczycieli wytworzył w naszej społeczności niesamowitą, ponadpokoleniową więź. Paradoksalnie – wbrew komentarzom nieprzypadkowo zamieszczonymi na okładce – my, uczniowie, jesteśmy ludźmi dojrzałymi społecznie, wrażliwymi na sprawy, o które dziś Państwo walczycie, dając nam tym samym piękną obywatelską lekcję.

Jesteśmy razem. Trzymamy kciuki i wspieramy Państwa dążenia nie tylko o niekwestionowalnie zasłużone podwyżki, ale także – lub przede wszystkim – o lepszy system polskiej edukacji, zepsuty przez nieudolną „reformę”. Napisanie WStępniaka było zawsze moim marzeniem, dziś – de facto obowiązkiem, wynikającym z przekonań o słuszności sprawy. Oddajemy w ręce Czytelników wydanie specjalnie „Tytułu uczniowskiego”, w którym zebraliśmy opinie uczniów I LO im. St. Dubois dot. bieżącej sytuacji w oświacie. Życzę przyjemnej lektury! W imieniu Redakcji - Dawid Jasiewicz

Wydanie dedykujemy prof. Joannie Brożynie-Stępniak. To Pani Profesor – jako opiekun naszego koła dziennikarskiego – wskazała nam prawidłowe postawy warsztatu dziennikarskiego, dzięki którym – pamiętając o odpowiedzialności społecznej – potrafiliśmy odezwać się w chwili, gdy było to w naszym odczuciu niezbędne i ważne. Dziękujemy!


W

końcu wolne! Oby trwał jak najdłużej! Tak nas widzicie Wy, dorośli, wykazując się tym samym kompletną ignorancją. Starając się nie dopuścić nas do głosu, mimo że ważą się losy naszej przyszłości, którą nam po sobie zostawicie. A co mamy zrobić my? Siedzieć bezczynnie, gdy osoby, które poświęcają nam czas nie tylko w godzinach pracy, ale również poza nią, nie otrzymują godziwego wynagrodzenia adekwatnego do wysiłków, jakie wkładają w swoją pracę? Otóż nie. Nauczyciele są bardzo ważnym ogniwem w rozwoju społeczeństwa i zasługują na bycie docenionymi. Jako dojrzali ludzie, świadomi zaistniałej sytuacji i potrzeby zmian w naszym państwie, sprzeciwiamy się wykluczeniu nas z walki, jaka toczy się między nauczycielami, a rządem.

-wać się dobrze do matury, a także późniejszych studiów. Jest wiele placówek, w których moglibyśmy się „obijać”. Jednak nasze ambicje nam na to nie pozwoliły, samo to już wiele o nas mówi. Uwierzcie kochani dorośli, że nam strajk również nie jest na rękę, szczególnie maturzystom? Jednak należy zaznaczyć, że osoby, którym zależy, nic nie muszą tracić. Nasze wykształcenie zależy od nas, nauczyciel nie włoży nam wiedzy siłą do głowy. Jeśli chcemy się czegoś nauczyć, zrobimy to sami, nauczyciel może nam jedynie pomóc, ułatwić cały ten proces. Zdajemy sobie sprawę z narastających zaległości - w tej sytuacji każdy z nas może wziąć do ręki książkę i poświęcić godzinę w ciągu dnia na przeczytanie i opracowanie tematu z podręcznika.

Po co młodych angażować w na pozór potyczki polityczne. Większość tych „młodych” niedługo przystąpi - po raz pierwszy - do wyborów. Potrafimy zająć pewne stanowisko, mówiąc otwarcie o swoich poglądach. Większość z nas stara się być na bieżąco z obecną sytuacją polityczną. Co nam to daje? Trudniej nami manipulować, wbrew temu, co twierdzi wielu dorosłych. Jesteśmy oddani swoim przekonaniom, a nie pustym obietnicom i nie zaślepia nas wizja kolejnych pieniędzy +. Czyż nie tego chcecie? Demokracji, gdzie wygrana większość „wiedziała, co brała”? W naszym kraju muszą zajść fundamentalne zmiany, a najważniejszą jest - nasza polska mentalność. Proszę nas dopuścić do polityki, pozwolić spróbować naprawić szkody, które wyrządził brak świadomości politycznej poprzednich pokoleń. W końcu to nam, a także naszym i Waszym dzieciom, przyjdzie żyć w Polsce, jaką Wy stworzycie.

Każda walka niesie za sobą ofiary, nieraz przekonaliśmy się o tym na lekcjach historii. Każda wiązała się z frustracją jednostek, które musiały coś poświęcić, ale strajk nie przyniesie skutków, jeśli ktoś na tym nie ucierpi. Czy to nas boli? Oczywiście, że tak. Jednakże musimy dostrzec więcej niż czubek własnego nosa, patrzeć na to długofalowo. Chodzi o zmiany, które niosą za sobą więcej dobra, niż wielu ludzi sobie wyobraża. Nie chodzi tylko o wyższe zarobki nauczycieli, którzy na pewno będą odczuwali większą satysfakcję z wykonywania swojego zawodu, gdyż już tymi nauczycielami są.

Bo wolicie się obijać zamiast uczyć!!! – gdyby nie zależało nam na wykształceniu, nie wybralibyśmy szkoły, która pomoże nam przygoto-


Obecnie wielu młodych ludzi prawdopodobnie myśli o studiach pedagogicznych, lecz ilu z nich się na nie zdecyduje? Zdecydowana mniejszość, gdyż wszyscy zdajemy sobie sprawę z niskich zarobków, jakie wiążą się z tym zawodem, a nikt nie chce w przyszłości ograniczać swoich wydatków do minimum, aby przeżyć z miesiąca na miesiąc. Jeśli nic się nie zmieni, w pewnym momencie zabraknie nauczycieli, takich, którzy w tym zawodzie się spełniają i potrafią „zarażać” wiedzą. Dlaczego tak ważna dla ludzkości profesja stała się niedoceniana? Nikt nie chce, aby jego młodsze rodzeństwo narzekało na szkołę i było do niej zniechęcane, ponieważ jego nauczyciele nie czerpią z nauczania żadnej satysfakcji, tym samym na lekcjach brakuje pozytywnej energii, która motywuje wszystkich do działania. Przyszedł czas na poświęcenia. Czas spojrzeć ponad swoim własnym dobrem i interesem, chociaż na moment. Ta chwilowa rezygnacja z naszego własnego komfortu przyczyni się do późniejszych zmian, które również nam przyniosą korzyści. Może widzicie to inaczej niż my - wasze dzieci, wnuki – troszczycie się o nas i za to jesteśmy Wam wdzięczni. Ale sami podejmujemy decyzję, aby poprzeć naszych nauczycieli. Jeśli waszym zdaniem robi to z nas zakładników ZNP, żywą tarczę, w którą rząd będzie bał się wycelować, to niech tak będzie. A my będziemy tą „żywą tarczą”, ale dla lepszej przyszłości, którą sobie wyobrażamy i w której chcemy żyć, gdzie nauczyciel otrzymuje godne wynagrodzenie, a na studia pedagogiczne wybierają się tylko pasjonaci, którzy maja w sobie charyzmę i dużo cierpliwości, które pozwolą im pracować z dziećmi i uczyć kolejne pokolenia. Będąc tarczą, odeprzemy wszelkie ataki i będziemy dalej wspierać nauczycieli. Dokonaliśmy swojego, świadomego wyboru. Czy wasz jest świadomy?

R

elacja pomiędzy uczniem, a nauczycielem zawsze była dosyć skomplikowana. Powiedziałabym nawet, że zasługuje na miano love-hate relationship. Pierwsza poświęcona tobie uwaga? Love. Pierwszy trudny sprawdzian? Hate. Interesująca lekcja? Love. Zła ocena? Hate. Można by tak wymieniać i wymieniać, ale należy zwrócić uwagę na inny aspekt tej relacji. Otóż jest to relacja głęboka i bardzo istotna na tle całego kształtowania się osobowości. Oczywiście, nie z każdym nauczycielem ma się taki kontakt. O nie. Jest to dosyć wyjątkowe zjawisko. Jednakże, myślę, że każdy uczeń spotkał na swojej drodze przynajmniej jednego nauczyciela, który coś w nim poruszył. Obudził pasję. Natchnął do działania. Pomógł, kiedy trzeba było. Ułatwił zrozumienie tego świata. Po prostu porozmawiał. My uczniowie, nawet jeżeli nie pokazujemy tego po sobie, a obgadujemy nauczycieli w komunikacji miejskiej, w miejscach publicznych i prywatnych, to i tak potrzebujemy takiej właśnie relacji. Spędzamy w szkole większość naszego życia, a z niektórymi nauczycielami rozmawiamy więcej i częściej niż z dalszymi członkami rodziny. Nawet jeżeli są w szkole jednostki, za którymi nie przepadamy, jest to naturalna kolej rzeczy. Nawet jeżeli nie lubimy jakiegoś przedmiotu i nie podoba nam się sposób jego prowadzenia, to na inną lekcję przychodzimy z przyjemnością. Chociaż czasami narzekamy i skarżymy się, to tak naprawdę jest to taki nasz uczniowski obowiązek, a w rzeczywistości doceniamy i szanujemy osoby, która pomagają stawiać nam pierwsze kroki w stronę sukcesu. Dlatego właśnie uważam strajk za słuszny, a podwyżki za niezbędne. Bo jeżeli my jesteśmy przyszłością tego narodu, to nauczyciele tę przyszłość tworzą. Dobrym argumentem nie jest natomiast to, że pracować będą nauczyciele z powołania, ponieważ większość z nich nie zdecyduje się na pracę tak mało opłacalną. Mnie ma kto uczyć, ale co będzie, jak ci wszyscy pedagodzy przejdą na emeryturę? Kto będzie uczył i motywował moje dzieci?


Ja, tegoroczna maturzystka, całkowicie popieram strajk nauczycieli. Mimo że aktualnie tracę ostatnie dni przygotowań do najważniejszego egzaminu w swoim życiu. Mimo że nie mam 100% pewności, czy 26 kwietnia otrzymam swoje świadectwo maturalne z zasłużonym paskiem. Mimo że nie mam 100% pewności, że egzaminy maturalne odbędą się tak, jak to przewiduje ustawa - z odpowiednim nadzorem, wedle narzuconych zasad. Mimo to popieram strajk nauczycieli.

P

opieram nauczycieli i mam tu na myśli zwłaszcza tych, którzy uczą z powołania, ponieważ to oni przyczynili się do tego, kim byłam, kim jestem i kim będę. Oni przekazali mi wiedzę, którą mogę teraz wykorzystać. I właśnie teraz to robię – używam ją, by wyrazić swój niesmak polskim rządem i oświatą. Odkąd pamiętam, to polska oświata utrudniała moje funkcjonowanie w szkole i planowanie przyszłości, ponieważ nie przewiduje ona między kolorem czarnym a białym odcienia szarości. (…) Zamiast rozwijać szkolnictwo, cofamy się do przeszłości, czym obniżamy jego poziom na skalę europejską. Jako córka nauczycielki jestem bardzo dobrze zapoznana ze wszelkimi niuansami, zwłaszcza tych dotyczących reformy i aktualnego strajku. To, co rząd wymyślił a propos podstawówek było bardzo szybkim, niedoprecyzowanym i nie do końca przemyślanym działaniem. Ucierpiały na tym zarówno szkoły, jak i uczniowie, a niedługo „niedowiarkowie” sami ujrzą bałagan (…). Oczywiście zobaczą to tylko ci, co rzeczywiście zainteresują się tematem, ponieważ (…) większość (…) widzi stanowisko nauczyciela jako świetny układ z dwumiesięcznymi wakacjami. (…)

Dlaczego nauczycielom należą się podwyżki, i to nie byle jakie, ale godne ich zawodu? Ponieważ to oni są odpowiedzialni za wykształcenie młodego pokolenia Polaków, a skoro znajdują się w budżecie państwa pieniądze na „wychowywanie” dzieci, to może powinny się znaleźć i te na kształcenie ich? Teraz kilka osób może zapytać, dlaczego miałyby się one należeć nauczycielom, a odpowiedź jest prosta - pieniądze motywują, a dokładniej godne i zasłużone pieniądze motywują do pracy. Bo człowiek, który nie dość, że haruje po godzinach, sprawdzając klasówki, przygotowując lekcje i testy, uczestnicząc w radach, zebraniach z rodzicami, szkoleniach, wycieczkach, korzystając z domowego sprzętu, (…) nie będzie wstawał codziennie rano „prawą nogą”, by z radością nauczać dzieci (…). Zadajmy pytanie, kto chciałby w przyszłości zostać nauczycielem? Jako sześcioletnia dziewczynka marzyłam o tym, ale teraz? Aktualnie uważam, że jedną z gorszych rzeczy, jaka może mi się trafić w życiu jest uczenie w szkole czy przedszkolu. Powód jest prosty - naprawdę niewielka część naszego społeczeństwa ma szacunek do ludzi w tym zawodzie, a już z pewnością nie nasz rząd z panią minister na czele. Nie zdziwi mnie, jeśli w najbliższych latach nie pojawią się w placówkach stażyści, ponieważ podczas moich ostatnich 4 lat edukacji nie spotkałam żadnego z nich na swoich lekcjach. Każdy w swoim zawodzie ma prawo strajkować i trafnym tematem pokrywającym się z zaistniałą sytuacją w naszym kraju jest temat rozprawki na egzaminie gimnazjalnym: „o obronie swoich przekonań”. (…) Drodzy rówieśnicy, z przykrością muszę zgodzić się z faktem, że jako uczniowie jesteśmy zakładnikami pani minister w zaistniałej sytuacji. To ona, zamiast godnie reprezentować naszą oświatę, depcze nasze autorytety.

Cały artykuł znajduje się na Facebooku Weroniki: www.facebook.com/hulajvera/posts/2207993099281158


Niniejszy artykuł został popełniony 25 marca 2019 roku. Autor tekstu informuje, że lwia część faktów w nim zawartych może być nieaktualna, za co bardzo przeprasza.

Z

apowiadany przez oświatowe związki zawodowe strajk rozpala nasze emocje. Jego ewentualne skutki - odczuwalne już dziś m.in. przez maturzystów, którym Profesorowie szybciej wystawiają oceny roczne - są tematem niejednej uczniowskiej rozmowy. Często podczas nich – czego, niestety, jestem świadkiem – pojawiają się negatywne tezy i często bezpodstawne oskarżenia kierowane w kierunku Nauczycieli. Co więcej, wg badania pracowni IBRiS dla „Rzeczpospolitej” (sondaż z 25.03.2019 r.) aż 64,4% Polaków sceptycznie odnosi się do formy protestu – strajku podczas zbliżających się kolejno: egzaminów ósmoklasistów, egzaminów gimnazjalistów i matur.

od wykonywania jakichkolwiek obowiązków służbowych, w tym także od nauczania. Nauczyciele, którzy po pomyślnym przeprowadzeniu w szkołach tzw. „sporów zbiorowych” zadeklarują chęć udziału w strajku, będą postulowali m.in. o podwyżki rzędu 1000 zł brutto miesięcznie do podstawowego uposażenia. Pomiędzy 4.03 a 8.04 jest... 35 dni – to zdaniem władz ZNP wystarczający czas (co zaznaczał ruch związkowy ustami swoich przedstawicieli) na podjęcie dialogu i wypracowanie consensusu.

Czy tu chodzi tylko o zarobki?

Zaczynając bez zabarwienia emocjonalnego...

Tu obiektywizm się kończy, a wraz z tym rodzi się moja pierwsza refleksja. Wydawać by się mogło, że jednorazowa podwyżka rzędu 1000 zł (ale nie „na rękę”) to dużo, jednak zważywszy na fakt, iż wkraczający do zawodu nauczyciel zarabia ok. 1800 zł (po kilku latach studiów)… Nie zaklinajmy rzeczywistości, że bez wykształcenia więcej dostajemy chociażby podczas wakacyjnej pracy! Czy naprawdę nie uważacie za niesprawiedliwe to, że po odbyciu niekrótkiego przygotowania pedagogicznego dostalibyście „na start” niecałe 2 tysiące, zaś po kilkudziesięciu latach pracy (z tzw. dodatkami) - około 3?

Uczciwość wobec czytelnika, czyli Ciebie, zobowiązuje mnie do przytoczenia obiektywnych (co warto zaznaczyć, gdyż dziś z tym bywa różnie) faktów dot. bieżącej sytuacji (stan na 25.03.2019 r. - dop. red.). 4 marca br. Prezydium ZG Związku Nauczycielstwa Polskiego podjęło uchwałę ws. wyznaczenia daty rozpoczęcia akcji strajkowej (ta ma rozpocząć się 8 kwietnia i trwać do odwołania). Owa akcja będzie polegała na wstrzymaniu się

Jestem niedoszłym olimpijczykiem Olimpiady Wiedzy o Prawie i - chcąc nie chcąc - coś z niej zapamiętałem. Art. 2. naszej Konstytucji mówi, że: Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Wybaczcie, ale jeżeli sprawiedliwością ma być porównywalność zarobków nauczyciela dyplomowanego (to najwyższy poziom awansu) do tych uzyskiwanych przez - całym sza -

Idąc pod prąd tym niepochlebnym ocenom (niekiedy także wbrew poglądom moich Przyjaciół, których to myśli bardzo cenię i szanuję), odczuwam moralną powinność przeciwstawienia się półprawdom - czyli kłamstwom. Oto mój protest. To mój sprzeciw wobec oszczerstw i szykan kierowanych wobec moich; naszych mentorów i autorytetów.


- cunkiem; żadna praca nie hańbi - pracownika dyskontu, to mogę to nazwać co najwyżej karnawalizacją. Nauczyciel nie pracuje 18 godzin w tygodniu czy - jak głoszą najnowsze rewelacje rządowej TVP – 3 dziennie! A dla wierzących w ten stek kłamstw mam kolejne nowum - to Ziemia krąży wokół Słońca. Przygotowania uczniów do olimpiad, opracowywanie oraz sprawdzanie klasówek i wypracowań, kontakt z rodzicami, rady pedagogiczne, a także taki Jasiewicz, który niekiedy każdego wieczoru „zawracał głowę” „niecierpiącymi zwłoki” sprawami RSU (dziś mogę za to jedynie przeprosić)…

przeprowadzili przecież jednodniowy strajk ostrzegawczy, napisali niezliczoną ilość listów i petycji, demonstrowali – mniej radykalne środki, przy oznakach lekceważenia ze strony władz, już się wyczerpały. Wręcz ironiczne słowa minister edukacji narodowej – parafrazując- „Wy tego [strajku – dop. Red.] swoim uczniom nie zrobicie” niech posłużą za kwintesencję wspomnianej ignorancji. Zatem stwierdzenie, że: „nauczyciele tworzą z uczniów żywą tarczę” jest w mojej ocenie krzywdzące. Jako obserwator tej sytuacji czuję się - nawiązując to cytatu z minionego akapitu - zakładnikiem minister Zalewskiej! I to rząd oraz jego podejście będą – moim zdaniem – odpowiadali za rozwój wydarzeń w kwietniu. Abstrahując od powyższych argumentów, a wracając do autorskiej wykładni prawa konstytucyjnego – dlaczego odbieramy komukolwiek (w tym przypadku nauczycielom) prawo do strajku, zagwarantowane w art. 59. ust. 3. Konstytucji? Czy mentalnie nadal tkwimy gdzieś poza demokracją, której sztandarową zasadą jest przecież równość wobec prawa?

A co jest za czubkiem nosa? Przepraszam! :-) Z tym wszystkim muszą się uporać ci, którzy rzekomo oddają się obowiązkom służbowym stosunkowo krócej niż wszystkie inne grupy zawodowe. Z pracą nauczyciela, to trochę jak ze służbą (to przemyślenie pozostawiam otwarte).

Tak, jesteśmy zakładnikami. Tylko czyimi? Często spotykam się podczas kuluarowych rozmów z następującymi opiniami: „Ale dlaczego strajkują podczas egzaminów?”. A kiedy – przepraszam - mają protestować? W wakacje, czy może w ferie zimowe!? „Znaj proporcje, mocium panie” - pisał Fredro. Policjanci (swoją drogą w dość nieprzykładny sposób) zastrajkowali w przeddzień obchodów 100 -lecia odzyskania niepodległości, rolnicy zablokowali kilka autostrad. Nauczyciele w 2017 roku

Moje przemyślenia osnute były także wokół samej daty strajku. Przeddzień (pierwszych po kilku latach przerwy) egzaminów ósmoklasistów jest dość symboliczny – jest oznaką pewnego rodzaju sprzeciwu wobec (używając nomenklatury zgodnej ze stanem faktycznym) deformy edukacji. Uczniowie szkół podstawowych i gimnazjaliści kończą przecież swoją naukę w czerwcu, więc ew. zmiana terminu egzaminu o kilka dni nie powinna przynieść większego stresu, choć respektuję indywidualne prawo każdego do osobistego przeżywania tej nomen omen trudnej sytuacji. Brakuje mi zrozumienia. To oczywiście problem całego świata - narodów, nacji, religii etc. ale bardzo ubolewam z powodu braku (z czego, jako Polacy, słyniemy) solidarności - takiej ludzkiej, ponadpokoleniowej. System oświaty tworzymy przecież wspólnie - jako uczniowie i nauczyciele. Dlaczego zatem nie staniemy ramię w ramię z tymi, którym bezwarunkowo - a to po prostu


wiem - zależy na naszym dobru? Tu nie chodzi o żadne „koryta” - to kwestia poziomu nauczania, który kreują przecież ludzie, bo takimi są niewątpliwie nauczyciele. To, kto zdecyduje się nim zostać, zależy od wielu czynników - jednym z nich może być opisywana w poprzednich rozdziałach wysokość miesięcznego honorarium. Zachęcam do szerszego spojrzenia i dostrzeżenia przede wszystkim intencji naszych Profesorów, którzy czynią wszystko (co przecież odczuwamy teraz na zajęciach), by zminimalizować trudności, jakie przyniesie strajk.

Jak każda inna grupa zawodowa... Qui sine peccato est vestrum, primus in illam lapidem mittat Zapewne żadne z was nie rzuciło tym metaforycznym kamieniem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: wszędzie są tzw. „marginesy”. Przytoczyłem powyższy cytat, zaczerpnięty z Ewangelii wg św. Jana, nie bez kozery. Wyraża on pewną konkluzję, z którą chciałbym Was pozostawić po przeczytaniu tego artykułu (chyba przybierającego już rozmiarów “rzeki”). Nie ma hermetycznych grup, gdzie wszyscy ich przedstawiciele są bez skazy. Tak też jest z nauczycielami, którzy jednak w przytłaczającej większości są profesjonalistami, którym w codziennej pracy przyświeca pewien zestaw idei (nie tych Marszałka Karczewskiego), które składają się na pojmowanie przez nich pracy jako misji.

Skąd to „katharsis”? Podczas przywoływanych rozmów mówicie (Wy, uczniowie), że: „Dlaczego mam ją/jego wspierać? Za to jaka/jaki jest?”. Proponuję myślenie inne - jeżeli w Twoim życiu pojawił się choć jeden nauczyciel, który zrobił dla Ciebie coś, cokolwiek, dobrego – wesprzyj go, przekaż mu słowo wsparcia w tych niewątpliwie trudnych chwilach, z którymi wszyscy pedagodzy w Polsce stawiają aktualnie czoła.

Pani, która skrzywdziła... Na zakończenie chciałbym podzielić się autorską parafrazą znamiennego wiersza autorstwa polskiego noblisty z 1980 roku - Czesława Miłosza. Jego treść zna każdy, zatem przytaczam jedynie zmodyfikowaną strofę: (Dedykacja oczywista) Która skrzywdziłaś ucznia prostego Uśmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę ... wokół siebie mając Na pomieszanie reformy z deformą Tak, napiszę także na Brukselę.

Jesteśmy razem! W środę, 10 kwietnia, odbyło się „Światełko dla edukacji – manifestacja wsparcia dla strajkujących pracowników oświaty”. Wśród kilkuset zgromadzonych tego dnia na Rynku Staromiejskim było można dostrzec niezliczoną grupę młodzieży, która wparła swoją obecnością wychowawców. Byli także uczniowie I LO, którzy ramię w ramię manifestowali w obronie godności zawodu nauczyciela.


P

amięć ludzka ma tendencję do blaknięcia z biegiem czasu i choćbyśmy nie wiem jak chcieli zatrzymać niektóre rzeczy w garści naszych myśli na zawsze, nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się zapominaniu. Łapiąc w dziurawe sieci wspomnień fakty z naszego życia, niezależnie od nas, pojawia się pewna hierarchia. Większość z nas nie pamięta koloru ścian w swoim pokoju w piątym roku swojego życia, wielkości świeczek na torcie w swoje siódme urodziny, a już na pewno nie szkockiej kraty na długopisie w czwartej klasie podstawówki. Takie rzeczy trzyma się na zdjęciach, albo i w ogóle się nie trzyma. Zauważyłam jednak, że wszyscy kurczowo trzymamy się haseł, które w jakiś sposób zmieniły nasze postrzeganie otoczenia lub czegoś nas nauczyły i nie chcemy ich puścić za żadne skarby tego świata. Dzięki temu, obok tak ważnych i istotnych aspektów, jak pierwsza miłość czy wybór liceum, na górnej półce naszych wspomnień tak często leży hasło „ulubiony nauczyciel z podstawówki”, bo nikt nie zmienia naszego świata tak, jak osoba, w którą wierzymy. Po latach mogę nie pamiętać jej twarzy - biorę to pod uwagę - ale jestem pewna, że nigdy nie zapomnę, jak uwielbiała fioletowy kolor (bo każda fioletowa bluzka w szafie wywołuje uśmiech na mojej twarzy), ani jej miłości do owczarków niemieckich i wycieczek górskich, o których nam tyle opowiadała. Może to kwestia specyficznej relacji, jaka pojawia się między uczniem, a nauczycielem, ale wiem, że najważniejszym, co mi pokazała, była wiara w siebie i innych ludzi. I kto wie, może bez jej słów moja ścieżka edukacji wcale nie potoczyłaby się tak, jak się potoczyła i może byłabym w kompletnie innym miejscu i miała kompletnie inne cele. Waga tego wszystkiego polega na tym, że wiedza nie była jedynym, co od niej dostałam. Dostałam o wiele więcej. Przede wszystkim wspar-

- cie, popchnięcie do przodu, gdy brakowało mi odwagi, umiejętność wyciągania wniosków z własnych potknięć, poradnik „jak żyć metodą prób i błędów” oraz nauczkę, aby nie poddawać się, gdy coś nie wyjdzie za pierwszym razem, ani nawet za dziesiątym. To wszystko sprawia, że coraz częściej myślę, jaki ogrom pracy drugiego człowieka (nie jednego, nie dwóch, ale wielu ludzi) został mi przekazany i jak bardzo rozpływa się to w powietrzu w oczach innych ludzi, którzy nie mają o tym pojęcia. Nie jestem w stanie wyrazić w słowach mojej wdzięczności i szacunku do ludzi, którzy przyczynili się do postępów w mojej edukacji, którzy dołączyli chociażby jedną cegiełkę do budowania mojej świadomości świata przez wszystkie lata w szkole i dlatego uważam, że strajk jest słuszny. Chodzi o kwestię docenienia ludzi, którzy budują światopogląd młodzieży (kształtują, nie indoktrynują), którzy dają przykład wszystkim młodym ludziom w naszym kraju. Nie możemy lekceważyć tych, którzy w tak wielkim stopniu przykładają się do tworzenia przyszłości nas wszystkich. Nie bądźmy obojętni wobec losów polskiej edukacji i dajmy ludziom z powołaniem dalej edukować młodzież, za godne pieniądze, adekwatne do ilości pracy i serca, które w to wkładają. Ja dostałam fioletowy kolor w mojej pamięci oraz wiele ważnych rzeczy, o których mi on przypomina i mam nadzieję, że moje dzieci też kiedyś dostaną od kogoś tyle zaangażowania w ich edukację, a strajk sprawia, że wierzę w to bardziej niż zazwyczaj.


Redakcja: Kaliksta Bucholc, Martyna Czapiewska, Nikola Fornal, Weronika Kordylas, Dawid Jasiewicz Źródłem fotografii zamieszczonych w periodyku w celach ilustracyjnych jest: Google Grafika.

Profile for Dawid Jasiewicz

Tytuł uczniowski  

Tytuł uczniowski  

Advertisement