Page 1

gazeta Hufca Ostrów Wielkopolski wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


WSTĘPNIAK WSTĘPNIAK

Czuwaj! Niezmiernie mi miło, że udało się komuś namówić Cię do sięgnięcia po te kilkanaście stron, które są pewnego rodzaju eksperymentem. Dodam, że jeszcze milej byłoby mi, gdyby okazało się, że nikt nie musiał Cię namawiać bowiem sam bardzo chętnie zajrzałeś do wydania specjalnego gazety hufca Ostrów Wielkopolski. Dlaczego wydanie specjalne? Bo w całości poświęcone zakończonemu już kilkanaście dni temu Jubileuszowemu Zlotowi Chorągwi Wielkopolskiej, który dla uczestników jest już tylko wspomnieniem. Wraz z redakcją postanowiłam stworzyć coś trwalszego i oto trzymasz w rękach owoc naszej wielogodzinnej pracy.

CHCIAŁBYŚ CZYTAĆ MERITUM W WERSJI ELEKTORNICZNEJ? NIC PROSTSZEGO!

Mam nadzieję, że chętnie sięgniesz po kolejny numer MERITUM.

Wystarczy, że wyślesz wiadomość ze swoim adresem

Życzę Ci miłej lektury.

e-mail, imieniem oraz nazwiskiem na redakcja.meritum@gmail.com

Julita Borek

i to oraz wszystkie kolejne wydania odbierzesz na swojej skrzynce.

SPIS TREŚCI Działo się na zlocie! (K. Potasznik)…………...……………………………….strona 3 Pamiętnik zlotowy (A. Podhajska)…………………………………...…….… strony 4-5 Zlot Jubileuszowy… (D. Potasznik)………………………...……………….. strona 6 Waszym zdaniem (P. Borek)……………………………………………...…. strony 7-9 3 dni spełniania marzeń (K. Potasznik)……………………………………... strona 10 Wrażenia początkującej harcerki (J. Hipp)………………………………... strona 11 Historią silni (P. Borek)……………………………………………………….. strona 12 Nowonarodzeni (P. Borek)…………………….………….………...……….... strona 13 Kulisy organizacji zlotu (J. Borek)……………...……………...………….….. strony 14-15 Oczami naszymi, gości i organizatorów (K. Potasznik)...………………..... strona 15 Bez Ciebie nie płyniemy! (J. Borek)………….……..……………………….. strona 16

Gazeta Hufca Ostrów Wielkopolski im. 2 Armii Wojska Polskiego

Adres hufca: ulica Staszica 1 63– 400 Ostrów Wielkopolski

Adres e-mail redakcji: redakcja.meritum@gmail.com

Redaktorka naczelna: Julita Borek Sekretarz: Paula Borek Skład i grafika: Julita Borek, Paula Borek Konsultantki: Agnieszka Podhajska, Katarzyna Potasznik Redaktorzy: Julita Borek, Paula Borek, Julia Hipp, Agnieszka Podhajska, Dariusz Potasznik, Katarzyna Potasznik Korekta: Paula Borek, Karina Wojdag Fotografie: Agnieszka Podhajska Rysunki: Daria Rudnicka Projekt okładki: Julita Borek Projekt winiety: Tomasz Babiak, Julita Borek, Marcin Jawor Druk: Stanisław Podhajski

2

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Działo się na zlocie! Kto był na zlocie, ten wie, że działo się tam sporo i wymienić wszystkiego nie sposób. Odbyło się jednak kilka takich rzeczy, o których naszym zdaniem szczególnie nie można zapomnieć. Tym bardziej z punktu widzenia nas - ostrowskich harcerzy.

Katarzyna Potasznik podharcmistrzy-

ni; komendantka Szczepu Drużyn ZHP Jedyneczka; drużynowa 100 Drużyny Wędrowniczej ,,Horyzont”; studentka doradztwa zawodowego i personalnego na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu

Konferencja popularno-naukowa „Wychowawcza rola harcerstwa” (11 sierpnia 2012) Skierowana głównie do placówek oświatowych, w tym ich dyrektorów i nauczycieli. Wzięli w niej także udział instruktorzy harcerscy i łącznie w auli I Liceum Ogólnokształcącego zgromadziło się ponad sto osób. W sposób szczególny wrażenie zrobiło na nas wystąpienie druhny Naczelniczki, która przedstawiła harcerstwo jako partnera, z którym można osiągnąć dużo więcej. Porównała działalność instruktorów i ich wpływ na wychowanie młodych ludzi do roli nauczycieli. Okazało się, że cele mamy te same, jednak nie zawsze współpracujemy. Druhna Naczelniczka zachęciła do podjęcia rozmów i działań w tym obszarze. Otwarcie Izby Tradycji (11 sierpnia 2012) Nastąpiło ono tuż po zakończeniu konferencji i każdy, kto był, nie pożałował, bo efekt wielu godzin pracy druha Jeżewskiego i druha Kaczmarka jest imponujący. Kogo zabrakło - zachęcamy do wycieczki do hufca. Odsłonięcie Pomnika (12 sierpnia 2012) Doczekaliśmy się swojego harcerskiego pomnika w Ostrowie Wlkp. Wygląda okazale i

dumnie prezentuje obecność harcerzy w naszym mieście. Przekazanie hufcowi nowego sztandaru (12 sierpnia 2012) I stało się! Nareszcie go mamy. Z rąk Komendanta Chorągwi odebrał go nasz Komendant Hufca. Każdy, kto choć raz miał zaszczyt wystąpić z poprzednim sztandarem hufca wie, jaki był ciężki. Kto nie wie – uświadomimy, że dosyć ciężki. Ten nowy jest lżejszy i według naszej subiektywnej opinii - ładniejszy. Koncerty: Ciszy Jak Ta oraz Much (13 i 14 sierpnia 2012) Zapewne ilu uczestników, tyle ocen każdego koncertu. Naszym zdaniem było jak być powinno – muzyka, zabawa i klimat charakterystyczne dla występujących zespołów, a same koncerty są dużym atutem zlotu. Bicie rekordu osób tańczących zumbę (12 sierpnia 2012) Oj, działo się w Parku Miejskim w zlotową niedzielę. Ponad 900 osób wspólnie zatańczyło zumbę, by pobić rekord Polski. Oczywiście się udało, ale cóż się dziwić - czego harcerze nie potrafią… Więcej na ten temat przeczytacie w wywiadzie z instruktorką zumby – Panią Mariką Wojtowicz- Puchalską na stronie 10.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

3


Pamiętnik zlotowy SOBOTA 11.08.2012

Agnieszka Podhajska samarytanka; drużynowa 101 Drużyny Harcerek Starszych IRINEN im. K. K. Baczyńskiego; uczennica drugiej klasy II Liceum Ogólnokształcącego im. W. Reymonta w Ostrowie Wlkp.

Pierwszy dzień zlotu to oczywiście budowa obozowiska. Zaczęło się od rozstawiania namiotów, a ponieważ mieliśmy deficyt młotków, przyszło wbijać mi śledzie 5-kilogramowym młotem, ale czego nie robi się dla dachu nad głową… Wcale nie było łatwo, bo w Michałkowie wiał niesamowity wiatr, a na niebie pojawiły się ogromne, ciemne chmury, wobec czego nie obyło się bez kilku ran, zadrapań, uderzeń i siniaków. W nagrodę za ukończenie prac na niebie pojawiła się przepiękna tęcza. Namioty namiotami, ale gniazdo musi mieć swoją bramę, która za sprawą 111 DHS stanęła w okamgnieniu; a skoro jest brama, potrzebny nam również płot. W tym samym czasie, w I LO trwała konferencja z Naczelniczką ZHP hm. Małgorzatą Sinicą, po której odbyło się otwarcie hufcowej Izby Tradycji oraz skromny poczęstunek tortem. Wybraliśmy się tam prawie całym szczepem i spotkały nas nieoczekiwane wydarzenia. Udało nam się przez chwilę porozmawiać z druhną Naczelniczką hm. Małgorzatą Sinicą, która zainteresowała się strukturą szczepu, kolorami chust, bohaterami drużyn, a potem zrobiła sobie z nami niejedno pamiątkowe zdjęcie. Jakby tego było mało, trafiło nam się też spotkanie z Przewodniczącym ZHP hm. Adamem Massalskim, który także zaszczycił nas rozmową i zdjęciem (nie obyło się bez przepytania nas ze struktury ZHP). Muszę napisać, że niesamowitych wrażeń dostarczyły nam te spotkania, bo nigdy nie spodziewalibyśmy się, że to właśnie nam uda się porozmawiać z tak ważnymi postaciami. Błędnie sądziłam, że to nieosiągalne (poważne osoby, które nie mają czasu na pogawędki ze zwykłymi harcerzami...) Zarówno druhna Małgorzata, jak i druh Adam złamali te stereotypy i wykazali się ogromną życzliwością, zainteresowaniem, a nawet żartobliwością. Ach, i refleksja natury ogólnej - muszę dodać, że byłam zachwycona światełkami, które ciągnęły się przez prawie całą

4

długość naszego miasteczka. Przyznajcie, że nocą wyglądały przepięknie i dodawały uroku, tworzyły niepowtarzalny klimat... Jeszcze tego samego dnia, dostaliśmy wyprawki zlotowe, a w nich błękitne chusty i czerwone koszulki, które szczególnie przypadły nam do gustu ze względu na swoją nietuzinkową urodę. NIEDZIELA 12.08.2012 Niedziela to Dzień Ostrowski, który rozpoczął się uroczystościami w Parku 3 Maja, podczas których oficjalnie odsłonięto pomnik z okazji 100-lecia harcerstwa w Wielkopolsce. Następnie cała rzesza harcerzy przemaszerowała ulicami Ostrowa Wielkopolskiego na Rynek. Nie wiem jak Was, ale mnie bardzo urzekli ludzie machający nam z okien. Na rynku odbył się uroczysty apel, podczas którego nasz hufiec zyskał nowy sztandar. Nie mogę się powstrzymać i dodam, że to super, bo o poprzednim najwięcej słyszałam, gdy narzekano, że jest strasznie ciężki i trzy dni po noszeniu czuje się skutki… Następnie przeszliśmy do Konkatedry, gdzie odbyła się uroczysta msza święta, podczas której nastało apogeum omdleń. Na zewnątrz falami wylewali się harcerze, przed kościołem powstał więc istny punkt medyczny. Tak zakończyły się uroczyste obchody Dnia Ostrowskiego i wszyscy poszliśmy do Parku Miejskiego aby bawić się, skakać, śpiewać, grać i odpoczywać. Głodni harcerze najpierw rzucili się na punkty z grochówką. Kolejki po jedzenie zapętlały się na całym terenie parku. Najedzeni, mogli zacząć korzystać z atrakcji, jakie zostały dla nich przygotowane. Na scenie wystąpił m.in. zespół ProForma, wykonujący utwory artystów takich jak Jacek Kaczmarski. Wszyscy z niecierpliwością czekali na rozpoczęcie próby pobicia rekordu Polski w ilości osób tańczących zumbę. Już dużo wcześniej przy scenie zainstalowała się specjalna komisja prowadząca zapisy osób, biorących udział w biciu rekordu.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

str.5


Każdy zapisany otrzymywał bransoletkę na rękę ze swoim numerem. Doliczono się aż 904 osób, a o godzinie 16.00 zaczęło się istne szaleństwo! Pod sceną zebrał się tłum ludzi. Były tam dzieci, młodzież, dorośli oraz osoby starsze; kobiety i mężczyźni, harcerze i ludzie niezrzeszeni - dosłownie wszyscy! Na scenie pojawili się instruktorzy, wraz z nimi muzyka i taniec, a ich pozytywna energia promieniowała na wszystkich zebranych pod sceną. Niesamowita zabawa, piękna pogoda, wspaniali ludzie i aż kilkukrotne pobicie rekordu. Kiedy wszyscy już ochłonęli, rozpoczął się Festiwal Piosenki Harcerskiej. Przed widownią wystąpiło wiele fantastycznych harcerzy ze swoimi piosenkami, ale nieskromnie dodam, że nasz ostrowski zespół rozkręcił imprezę „Stokrotką” śpiewaną w rytm „Zombie” zespołu The Cranberries oraz „Poezją”. Nie obyło się bez bisu z piosenką „Teksański” zespołu Hey. To dzięki nim pod scenę publiczność w końcu wstała i zaczęła się bawić. PONIEDZIAŁEK i WTOREK 13-14.08.2012 Były to „dni programowe”. W czterech blokach odbyło się wiele zajęć, na które harcerze udawali się w patrolach. Jedną z możliwości była zumba, która stała się hitem zlotu i niemalże całymi dniami niemała grupa harcerzy z panią Mariką i innymi instruktorami tańczyła. Zorganizowano też różnego typu gry terenowe, teleturnieje, wioskę rycerską. Każda drużyna miała możliwość skorzystać z parku linowego. W tym miejscu muszę opowiedzieć o przykrym wydarzeniu, jakie spotkało jedną z moich harcerek. Otóż Julia z nieuwagi wkręciła palec w rolkę do zjazdu i po tym jak dzielnie dokończyła niebieską trasę udała się na pogotowie by dowiedzieć się, że doszło do „dyfrakcji paliczka dystalnego piątego palca lewej ręki”… W naszym miasteczku pojawił się również punkt krwiodawstwa, gdzie pełnoletni harcerze oddawali krew by ratować życie innym. Wieczorami w Michałkowie

odbywały się koncerty. W poniedziałek wystąpił zespół Cisza Jak Ta, który swoim melancholijnym klimatem skupił przed sceną grupki siedzących, kołyszących się harcerzy. Natomiast wtorkowy gość - zespół Muchy - rozkręcił uczestników zlotu, serwując rockowe tony, w rytmie których rozszalało się pogo. Po koncercie włączono muzykę do tańca belgijskiego. Nigdy nie zapomnę widoku tańczącego pośród dymu ze świec dymnych, które odpalił komendant zlotu, tłumu. Spontanicznie do bawiących się w rytm belgijki harcerzy dołączali kolejni i zabawa była naprawdę dobra. W nocy harcerze starsi z naszego szczepu wzięli udział w grze nocnej, podczas której musieli złapać światełko. Jak gdyby palec Julii to za mało, gra nie obyła się bez zwichniętych kostek… ŚRODA 15.08.2012 Wczesna pobudka - czyli to co harcerze lubią najbardziej... Po śniadaniu zaczęliśmy pakować plecaki, zwijać namioty i sprzątać nasze obozowisko. Jak na ostatnie chwile zlotu przystało, było nam smutno i żałowaliśmy, że to już koniec. O 12.00 odbył się apel kończący, a podziękowań i wystąpień nie było końca. Przecież to raz na sto lat takie wydarzenie… Zabrzmiało nostalgicznie, a apel zakończył się miłym i zabawnym akcentem - zaprezentowano bowiem długość szalika, wykonanego w ramach zadania przedzlotowego przez drużyny harcerskie. Rozwijano go wzdłuż całego miasteczka i nawet sam komendant zlotu pobiegł z kawałkiem szalika w ręku… Po apelu zdjęcia i ogromny krąg, niestety bez iskierki. W kwestii zdjęć nie mogę ominąć epizodu ze zdjęciem szczepu, bo ja wraz z Myszą postanowiłyśmy zwieńczyć wspólne zdjęcie siedząc na hufcowej bramie. Najadłyśmy się strachu co niemiara, bo ziemia w Michałowie dziwnie drżała na myśl o końcu zlotu… Później to już tylko ze smutnymi minami, ale jednak z zapasem pozytywnej energii na przyszły rok harcerski, przyszło nam się pożegnać z wielkopolskimi harcerzami i czekać do kolejnego spotkania.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

5


Zlot Jubileuszowy... Ech. I jak to opisać w kilkunastu zdaniach, skoro działo się tak wiele, tak szybko, że chwilami ogarnąć było trudno... Pozwolicie zatem, że podzielę się swoimi refleksjami z punktu widzenia komendanta hufca. Hufca, na terenie którego odbył się Zlot Jubileuszowy.

Dariusz Potasznik harcmistrz; Komendant Hufca Ostrów Wielkopolski od 2007 roku; menadżer zespołu w firmie ubezpieczeniowej Aviva

Zacznijmy od przygotowań do jubileuszu – ogromne wrażenie zrobiło na mnie zaangażowanie wielu, wielu ludzi w organizację obchodów. Mam świadomość, że o niektórych działaniach nawet nie wiedziałem, że może ktoś dołożył do tego dzieła dużą, a ktoś inny może malutką cegiełkę. Ludzie pytali mnie jak to się stało, że udało nam się zaangażować do działania tyle osób? No właśnie – jak to nam się udało??? Przebieg uroczystości. Zrobiliśmy wielkie show! Nie ulega dla mnie wątpliwości, że tak dużo, tak dobrze i tak chętnie w Ostrowie o harcerzach dotąd nie mówiono. Pokazaliśmy, że zrobić coś po harcersku znaczy zrobić to dobrze. Wiem, że nie było perfekcyjnie. Wiem, że można było zrobić więcej. Ale wiem również, że ludzie przecierali oczy ze zdumienia, że harcerze potrafią zrobić takie coś z niczego, ot jak choćby nasze miasteczko zlotowe, które chciałoby się pozostawić na zawsze. Co dalej? Jeśli nie wykorzystamy tej wielkiej szansy na wielokierunkowy rozwój harcerstwa w naszym hufcu, to pójdziemy do piekła!!! W biblii jest taka

6

przypowieść o talentach – jeśli zmarnujemy powierzone nam talenty to marny nasz los! Pisząc o wielokierunkowym rozwoju mam na myśli rozwój liczebny i jakościowy. Kadra instruktorska hufca ma obowiązek stworzyć dobrze funkcjonujące zespoły wspierające pracę drużynowych. Kadra szczepów ma obowiązek zadbać o wysoki poziom kwalifikacji i umiejętności drużynowych, przybocznych i zastępowych. Drużynowi mają obowiązek stworzyć w swoich drużynach prężnie działające zastępy oraz dbać o atrakcyjny program zbiórek i biwaków. Zaś jako instruktorzy – wychowawcy, wierzący w skuteczność harcerskiej metody wychowawczej mamy obowiązek sprawić by każde dziecko miało możliwość bycia harcerzem! Nie wiem, czy ktoś ma na to ostatnie inny pomysł – mój jest taki, by w każdej szkole działała drużyna harcerska / gromada zuchowa. A tych szkół mamy w powiecie około setki... Jak widać powyżej – jest co robić. A po co? A choćby po to, żebyśmy mogli być dumni z tego, że należymy do elitarnej organizacji. Organizacji, która daje młodym ludziom wiele radości, ale i wartości, która stwarza możliwości do wszechstronnego rozwoju, która stwarza płaszczyznę do poszukiwań. Warto być harcerzem!!!

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Waszym zdaniem Według mnie na zlocie strzałem w dziesiątkę okazała się zumba. Każdy, kto nie miał w danym momencie zajęć, mógł na nią pójść. „Pełen wypas, 12 godzin na dobę”. Dowodem na to, że cieszyła się dużym powodzeniem jest choćby to, że nie pamiętam momentu, w którym nie byłoby tańczącej pod sceną grupy. Kiedy pewnej nocy, o godzinie 00:30 szedłem do toi-toi, usłyszałem grupkę osób, która podśpiewywała sobie „zumba aaaaa, zumba eeee”. Tak mocno zakorzeniła się w uczestnikach zlotu, że nawet gdy dokonywali Szymon Mędykowski, 100 DW osmoregulacji, zumba była z nimi… Marcelina Turek, 101 DHS

Paula Borek przewodniczka; Paulina Wasielewska, 58 DW

menadżerka Harcowni; Studentka psychologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu

Zlot to kolejna okazja, aby spotkać się całym szczepem i spędzić cudowne chwile. Cieszę się, że mogłam poznać nowe osoby, całkiem fajnie rozmawiało się pod toi'ami. Nigdy nie zapomnę druha z quadem i przyczepą, który woził nam kanadyjki i materace pod sam namiot! Zapamiętam koncerty, szczególnie zespołu Muchy, bo od dawna na niego czekałam. Zlot był mega cudowny i ciężko będzie go przebić!

Nie wyobrażałam sobie przed zlotem jak na nim będzie, po prostu pojechałam. Brakowało mi integracji międzyhufcowej. Nie było żadnego wspólnego ogniska. Zajęcia cały czas w drużynach. Jeśli jesteśmy już przy zajęciach, to dobrze byłoby, gdyby hufiec odpowiedzialny za dane zajęcia wykonał je, ponieważ drużyny zapisywały się, a potem przez 2 godziny się nudziły. Nie będę oryginalna, kiedy powiem, że największymi atrakcjami były koncerty i rekord w zumbowaniu, jednak to prawda. Podsumowując: było kilka rzeczy niedogranych, ale człowiek wracając z takiego zlotu myśli sobie: "Wykąpię się, wyśpię się i mogę wracać”.

Według mnie zlot wypadł całkiem nieźle. Organizacja trochę kulała, przez co powstały drobne utrudnienia. Punkty aktywności wypadły super. Przynajmniej te, na których byłam ze swoimi harcerzami. Brakowało mi jakiejś ceremonii otwarcia i większej integracji miedzy śroMagdalena Frąszczak, 7 GŚDW dowiskami. Generalnie podobało mi się.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

7


Zuzia Płonka, 100 DW

Najbardziej na zlocie podobała mi się atmosfera, która nas otaczała i genialni ludzie! Tego klimatu czasami brakuje, aby poczuć, że harcerstwo to coś, co kochamy. Chociaż było parę kłótni i sprzeczek, to nie było źle. Najbardziej chyba zapamiętam grę nocną, podczas Andrzej Szusterkiewicz, 7 GŚDW której wpadłam do rowu i zwichnęłam sobie kostkę, a zwichnięcie potem zamieniło się w pękniętą kość. Generalnie zlot na wielki plus! Zapamiętam go na bardzo, bardzo długo!

Zlot nie był jednym z tych wyjazdów, z których z niechęcią wracałam do domu. Ze względu na zbyt dużą ilość wolnego czasu, po prostu mi się nudziło i pogoda też dawała w kość. Mimo wszystko mam parę miłych wspomnień. Co wywarło na mnie największe wrażenie? Belgijka, którą tańczyli prawie wszyscy obecni na zlocie.

Co do programu to raczej się nie wypowiem, bo nie uczestniczyłem w zajęciach. Jednak dziwiły mnie bardzo duże przerwy miedzy zajęciami. Miasteczko zlotowe dobrze urządzone logistycznie i te lampki na środku wprowadzały wieczorem fajny klimat. Wiem, że ludziom z innych miejscowości bardzo podobała się nasza stanica. To, co ja bardzo miło wspominam to jeszcze koncerty. Generalnie dałbym zlotowi plus.

Na zlocie wszystko mi się podobało: jazda rowerami, gra nocna, spanie w namiocie, szczepowe zakończenia dnia, toi-toi i prysznice, bo poznałam tam fajnych ludzi (szczerze to najwięcej ludzi tam się poznawało), bicie rekordu ZUMBY! To, że zostałam przyboczną zuchów w tak magiczny i sposób i w ogóle się tego nie spodziewając. Przegenialnie spędzone 5 dni!

Ania Orzechowska, 101 DHS

Patrycja Szewczyk, 101 DHS

Fajna sprawa - zebrać tylu harcerzy w jednym miejscu. Jednak najlepsze chwile i tak spędziłam w ostrowskim podobozie z najbliższymi. Najbardziej zapamiętam krztuszenie się ze śmiechu podczas posiłków i zajęcia w średniowiecznej wiosce. Podobał mi się jeszcze moment, kiedy podczas kolacji ktoś puścił ze sceny belgijkę, zerwał się tłum ludzi i wszyscy zaczęli tańczyć. Chcę też trochę ponarzekać: chusty mogły być ładniejsze, a koszulki mniejsze.

8

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Strasznie mi się nudzi teraz w domu… Brakuje mi tych genialnych ludzi i wrażeń. Najbardziej podobała mi się gra nocna i koncert zespołu Muchy.

Gabrysia Osada, 101 DHS

Adrian Sitarz, 22 ŚDH

Julia Latajka, 22 ŚDH

Uważam, że niedzielne obchody w naszym mieście były przepiękne: odsłonięcie pomnika w Parku 3 Maja, apel na Rynku, fantastyczny festyn w Parku Miejskim … Podobało mi się wszystko, ale najbardziej do gustu przypadły mi zajęcia związane z rycerstwem, czyli strzelanie z łuku i kuszy, pieczenie podpłomyków, turniej i ,,walka” na miecze. Pamiętam, że bardzo bałem się parku linowego, ale przełamałem się i pokonałem mój lęk wysokości. Wprawa do Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego podobała mi się dlatego, że znaleźliśmy tam informacje o naszej drużynie. Co jeszcze? Koncerty były super!

Na zlocie podobało mi się bardzo tańczenie zumby, bawiłam się fantastycznie. Dzięki Zlotowi, poznałam wiele wspaniałych osób i świetnie się bawiłam. W trakcie Zlotu, odbyły się ciekawe zajęcia, w których z chęcią uczestniczyłam. Wszyscy tam byli mili i chętnie zawierali nowe znajomości. Było super i mam nadzieję, że będzie 105lecie Chorągwi!

Paula Wachowiak, 101 DHS

Bartłomiej Głodek, 100 DW

Genialna okazja do poznania nowych ludzi, środowisk, wymiany doświadczeniami. Po prostu klimat przyjaźni, braterstwa harcerzy. Natomiast organizacja niezbyt skoordynowana.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

9


3 dni spełniania marzeń Powiedzieć, że motywem przewodnim zlotu był taniec o nazwie zumba nie można, ale stwierdzić, że „jej udział” w zlocie zapadł nam w pamięć - już tak. Z jednej strony dlatego, że został pobity rekord osób tańczących zumbę, z drugiej z powodu zajęć tanecznych w miasteczku. Muzykę słychać było w każdym miejscu, a osób tańczących też było niemało. Wszystko to nie odbyłoby się gdyby nie szaleństwo Pani Mariki Wojtowicz – Puchalskiej na punkcie zumby, którym skutecznie zaraziła uczestników zlotu.

Marika WojtowiczPuchalska absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu; nauczycielka I Liceum Ogólnokształcącego w Ostrowie Wielkopolskim; instruktorka koszykówki, odnowy biologicznej i zumby (źródło: zumbaostrow.pl)

Wywiad przygotowała Katarzyna

Kasia: Dlaczego akurat zumba to taniec, który tak bardzo przypadł Pani do gustu? Marika: Zumba to połączenie tańca z fitnessem. Chciałam wprowadzić ciekawe lekcje dla uczniów liceum. Zumba jest bardzo pozytywna, dlatego ją uwielbiam. Porywa tłumy, ludzie super się bawią, spędzając aktywnie czas. Uśmiechy uczestników podczas zajęć są dla mnie n a j l e p s z ą n a g r o d ą . Kasia: Kiedy powstał pomysł bicia rekordu osób tańczących zumbę? Miała go Pani wcześniej czy zrodził się właśnie przy okazji naszego zlotu? Marika: Pierwsze plany pojawiły się w czerwcu. Z inicjatywą wyszła pani Maria Dybała, która wymyśliła, żeby pobić rekord w trakcie Waszego zlotu. My się c h ę t n i e z go d z i l i ś m y. Kasia: Czy na etapie planowania i organizacji bicia tego rekordu pojawiały się wątpliwości co do tego czy się uda? Marika: Baliśmy się jedynie o pogodę. Na szczęście dopisała. Kasia: Rekord pobić się udało, dumni jesteśmy, że to Ostrów i Jubileuszowy Zlot Chorągwi Wielkopolskiej się do tego przyczynił. Jakie Pani i zaproszeni instruktorzy macie w tym względzie odczucia? Czy na horyzoncie pojawia się już kolejna próba pobicia naszego rekordu? Marika: Instruktorzy, który przyjechali z różnych części Polski byli zachwyceni, szczególnie tym, jak rewelacyjnie bawili się uczestnicy. Dopiero kilka miesięcy temu powstała w Polsce specjalna komisja, która zatwierdza oficjalne rekordy zumba fitness. Wiem, że już wkrótce będzie odbywała się kolejna próba. Jeżeli się komuś uda, to przynajmniej mamy motywację do bicia kolejnych rekordów.

Wiem jednak, że łatwo nie mają - ponad 900 osób to niesamowity wynik. Kasia: Pani udział w zlocie to nie tylko bicie rekordu podczas festynu, ale także prowadzenie zajęć w miasteczku zlotowym. Jakie są Pani wspomnienia z tych kilku dni, z jakim zainteresowaniem spotkała się zumba wśród uczestników zlotu? Marika: Dla mnie były to jedne z najfajniejszych dni w życiu. Jako małe dziecko chciałam należeć do harcerstwa, jednak nie było takich możliwości w moim rejonie. Mój tato był harcerzem. Mam nawet jego skórzany pas z okrągłą klamrą, są na nim podpisy przyjaciół… Przez te 3 dni mogły spełnić się moje marzenia. Byłam pod ogromnym wrażeniem frekwencji na zajęciach. Ciężko było Was zmęczyć! Zawsze jak zaczynaliśmy dołączała kolejna grupa chętnych do zabawy z nami. Nigdy nie byłam tak pozytywnie zmęczona… Kasia: Prowadząc zajęcia i przebywając w miasteczku widziała Pani zlotowe życie harcerzy od kuchni. Jak Pani, będąc z zewnątrz, ocenia zlot, harcerzy i harcerstwo w o g ó l e ? Marika: Momentami czułam się jak w bajce... To było piękne miasteczko! Aż żal było patrzeć jak wszystko się kończyło w środę. Podczas tych dni wszyscy byli dla siebie bardzo mili i życzliwi. Najbardziej podoba mi się w tym wszystkim tradycja, te stroje, chustki i zwroty tupu „druhno”to wszystko czyni Was wyjątkowymi. Podczas zlotu poznałam druhnę Anię, która obiecała zabrać mnie na zlot za rok. Już nie mogę się doczekać! Kasia: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Potasznik

10

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Wrażenia początkującej harcerki

Julia Hipp harcerka z 14 DSH NEMESIS; uczennica drugiej klasy II Liceum Ogólnokształcącego im. W. Reymonta w Ostrowie Wielkopolskim (profil biologicznochemicznofizyczny)

Można powiedzieć, że jestem „harcerką-amatorką”, bo pomimo tego, że już mam siedemnaście lat, to dopiero w tym roku rozpoczęłam moją przygodę z harcerstwem. Od maja kilkakrotnie nocowałam pod namiotem, ale to Jubileuszowy Zlot Chorągwi Wielkopolskiej ZHP z okazji stulecia harcerstwa w Wielkopolsce stał się moim pierwszym prawdziwym wyjazdem harcerskim. Każda możliwość spędzenia czasu z harcerzami, w iście harcerskim klimacie, sprawia, że jestem tak podekscytowana jak w dzień, kiedy podjęłam decyzję o dołączeniu do Wigrów. Również zlot był dla mnie emocjonującym wydarzeniem, głównie dlatego, że było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Wiązałam z tym zlotem wielkie nadzieje oraz bardzo wysoko postawiłam mu poprzeczkę i szczerze mówiąc, nie zawiódł mnie! Zaraz po przyjeździe do Michałkowa czekało nas sporo pracy z rozstawianiem namiotów i rozbijaniem całego obozowiska. Coś, co od razu rzuciło mi się w oczy to fakt, że wszyscy pomagają sobie nawzajem i chętnie współpracują ze sobą. Z daleka widać jak zgraną ekipą jesteśmy i jak dobrze się ze sobą czujemy. Bardzo spodobała mi się również organizacja pracy oraz podział obowiązków. Nikt nie próżnował. Ani seniorzy, ani wędrownicy, ani harcerze, nawet dla zuchów znalazły się jakieś zadania, które mogły bez trudu wykonać. Dopiero kiedy nasze gniazdo było już gotowe, miałam chwilę aby się rozejrzeć i zauważyć ogromną ilość harcerzy, która mnie otaczała. Pierwszy raz widziałam tylu harcerzy w jednym miejscu. Od razu zapragnęłam wszystkich poznać. Szkoda, że na całym zlocie nie było wyznaczonego miejsca, w którym moglibyśmy posiedzieć, pograć na gitarze, napić się herbaty i poznać się… Ale czy my się przejmujemy takimi drobiazgami? Oczywiście, że nie! Na pewno nie ja, ponieważ brak takiego miejsca nie przeszkodził mi w zawarciu wielu nowych znajomości z cudownymi ludźmi. Organizatorzy zlotu nie pozwolili nam na nudę. Czas wypełniało bardzo dużo zajęć oraz koncerty. Podczas zlotu mieliśmy okazję usłyszeć wielu utalentowanych

wokalistów wraz z ich zespołami. ProForma, Cisza jak ta oraz Muchy stworzyli genialną atmosferę, umilając nam czas swoimi występami. Myślę, że to właśnie występy muzyczne wzbudziły we mnie tak pozytywne uczucia. Świetnie czułam się pośród tańczących i śpiewających harcerzy, przepełnionych energią i radością. Po prostu udzieliło mi się… Urzekło mnie to, że nikt nie marudził, nie wybrzydzał, tylko wszyscy byli zadowoleni - czy to siedząc na kocach, stojąc z boku, czy robiąc pogo pod sceną. W ramach zajęć programowych mieliśmy okazję skorzystać z parku linowego, mogliśmy nawiązać łączność z innymi miastami i nauczyć się podstaw samoobrony, co spodobało mi się najbardziej. Ciekawą przygodą było wcielenie się w średniowiecznych rycerzy. Mogliśmy zobaczyć jak szyło się dawniej buty, jak wyglądała zbroja, zrobić własne podpłomyki , stoczyć pojedynki, a także postrzelać z łuku, kuszy i wiatrówki. Dużo, prawda? A to tylko część zajęć, na jakie mogliśmy się zapisać. W czasie zlotu nie zabrakło uroczystych momentów, takich jak odsłonięcie kamienia z okazji jubileuszu w parku czy msza święta. Mogliśmy pójść do muzeum w ratuszu, gdzie przygotowano wystawę poświęcona harcerstwu. Uważam, że wszystkie uroczystości były bardzo dobrze przygotowane, a także, że potrzebujemy takich wydarzeń żeby przypominać sobie od czasu do czasu o harcerskich ideałach. Myślę, że dla każdego z Nas ten zlot był czymś niezwykłym. A także, że każdy zapamięta go z innego niezwykłego powodu. Może ktoś odnalazł tam miłość swojego życia, może przyjaciela na dobre i złe, może pasję, którą teraz będzie oddychał, może wydarzyła się dla niego przygoda, tak niesamowitą, że będzie opowiadał ją jeszcze swoim wnukom. Ja mam zupełnie inny powód, dla którego zapamiętam ten zlot... Właśnie na nim złożyłam swoje Przyrzeczenie Harcerskie i dostałam krzyż. Stałam się pełnoprawną harcerką i jestem z tego dumna!

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

11


Historią silni

Paula

Będąc na zlocie, świętując i mając słuszne poczucie, że dzieje się coś ważnego, zastanawiałam się intensywnie nad tym, co ten zlot dla nas znaczy. Głowiłam się, czy mam to przeżyć i traktować jak każdy inny obóz - a jeśli nie, to jak? Oczywiście wiem, że wypada mieć poczucie, że to historia i być dumnym, że dzieje się właśnie u nas, ale to ogólniki i choć niepozbawione sensu, nie zaspokajają mnie. Szukałam więc w zlocie czegoś dla siebie, dla esencji swojego harcerskiego życia - a ponieważ znalazłam, chcę się z Wami tym podzielić. Jubileuszowy zlot stulecia harcerstwa w Wielkopolsce, który dopiero co się skończył, był czasem, kiedy uświadomiłam sobie prostą rzecz, która jednak dała mi duży zastrzyk energii. Powiedzcie sami, czy jeśli harcerstwo powstało w szalenie trudnych warunkach zniewolenia Polski, a potem przetrwało lata wojen i socjalizm, to doba Internetu jest w stanie mu zagrozić? Nasze czasy są trudne i jest tak, że wśród całej masy dostępnych dla młodzieży rozrywek harcerstwo nie jest najatrakcyjniejszą formą spędzania wolnego czasu. Tylko, że to jedna strona medalu, po drugiej są całe rzesze zafascynowanych ideą harcerstwa ludzi. Sądzę, że po stu latach istnienia ZHP historia jest na tyle bogata w trudne doświadczenia, by móc odpowiedzieć na każdą naszą wątpliwość. Naprawdę mamy z czego czerpać! Ideały od stu lat mamy te same i - choć organizujemy się inaczej wierzę, że idziemy tą samą drogą co Robert Baden-Powell czy Andrzej Małkowski. Ba! Wydaje mi się, że ponadczasowość harcerstwa ma swoje źródło w historii. To ona jest wciąż punktem odniesienia i do niej sięgają kolejne pokolenia, gdy szukają pomysłu, natchnienia, sensu. Historią jest też dzień wczorajszy, zbiórka z zeszłego tygodnia, ubiegłoroczny obóz... To dzięki temu, że mamy się do czego i do kogo odwoływać udaje nam się zdziałać aż tak dużo. Mówiąc dużo mam na myśli

sto lat działalności oraz ogrom dobra, jaki niewątpliwie harcerstwo ze sobą niesie. Harcerstwo w Polsce nie tylko trwa sto lat, ale i ma się bardzo dobrze, co zapowiada kolejne lata, a może i stulecia świetności. Stulecie harcerstwa to doskonały fundament by budować wartościowe harcerstwo nawet w XXI wieku. Odnosimy tysiące sukcesów i tylko nie zawsze potrafimy je dostrzec. Każda udana zbiórka, po której wracamy do domu opowiadać rodzicom, co dziś przeżyliśmy, a potem czekamy niecierpliwie na kolejne spotkanie, jest jednym z nich. Każde następne - świadomie wypowiadane - Przyrzeczenie Harcerskie oraz kolejny harcerz, który zdecyduje się podjąć służbę i zostać instruktorem, by podzielić się z innymi tym, co sam w szeregach harcerstwa dostał- również. Z takich małych zwycięstw buduje się bowiem silne harcerskie podstawy pozwalające każdemu z nas odnaleźć swoje źródło energii, wykorzystanej do tworzenia harcerstwa w zastępie, drużynie, w hufcu. Tak z tysiąca małych radości oraz tysiąca niepowodzeń rośnie twór na skalę globalną. Twór nie tylko duży, co silny, bo stulecie to już nie byle co, a ja naprawdę wierzę, że będą kolejne stulecia. Będą jeśli nie zgubimy meritum harcerstwa - a nie zgubimy, jeśli nie zapomnimy o historii. Tego sobie i Wam szczerze życzę. Podsumowując: cieszę się, że harcerstwo ma tak obszerną i burzliwą historię. Cieszę się, że lata temu ktoś zachęcił mnie do zagłębienia się w nią i uświadomił jak ważne, by ją znać. Wierzę, że dzięki temu dziś dochodzę do powyższych wniosków. Wiem też, że stulecie nie jest czasem monopolu na tego typu przemyślenia, ale tak się zdarzyło, że właśnie w stulecie ja o tym pomyślałam, a ponieważ poczułam się tym naprawdę podbudowana, postanowiłam na łamach debiutującej ku mojej radości - gazety „MERITUM” napisać o tym.

Borek

12

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Nowonarodzeni Każdy biwak albo bardziej uroczysta niż zwykle zbiórka jest dobrą okazją do zorganizowania Obietnicy Zuchowej czy Przyrzeczenia Harcerskiego. Instruktorzy starają się nadać tym wydarzeniom wyjątkowy charakter i zadbać o to, by ich bohaterzy zapamiętali je na długo. Trudno więc wyobrazić sobie lepszy moment na złożenie Przyrzeczenia, Obietnicy albo otrzymanie funkcji niż Jubileuszowy Zlot Chorągwi Wielkopolskiej, który przecież już nigdy się nie powtórzy… Poniżej prezentujemy sylwetki osób, które zapamiętają zlot nie tylko ze względu na stulecie.

12 sierpnia druhna Karolina Błaszczyk z 31 DSH złożyła Przyrzeczenie Harcerskie.

14 sierpnia Obietnicę Zuchową złożył zuch Nikodem Grząka z 10 GZ.

W noc z 12 na 13 sierpnia Obietnicę Zuchową złożyła druhna Angelika Janas– przyboczna 4 GZ.

14 sierpnia druh Mikołaj Kwiatek z 22 ŚDH złożył Przyrzeczenie Harcerskie.

13 sierpnia Przyrzeczenie Harcerskie złożyła druhna Julia Hipp z 14 DSH.

Zuch Rafał Łosik z 10 GZ 14 sierpnia złożył Obietnicę Zuchową.

14 sierpnia nowymi przybocznymi 10 GZ zostały druhny Ania Orzechowska i Alicja Paprocka.

Wszystkim wymienionym osobom serdecznie gratulujemy! Życzymy też kolejnych sukcesów na harcerskiej drodze, niezapomnianych przygód, prawdziwych przyjaciół, wiele uśmiechu i pozostania zuchem/ harcerzem na zawsze.

Paula

Druhu drużynowy! Druhno drużynowa! Zadbaj o to, by w następnych MERITUM znalazły się informacje o kolejnych Obietnicach/ Przyrzeczeniach czy nowych przybocznych Twojej gromady/drużyny. Informacje oraz zdjęcia przysyłaj na adres e -mail redakcji, a my obiecujemy, że każda sylwetka ,,nowego zucha” i ,,nowego harcerza” znajdzie się w najbliższym numerze.

Borek MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

13


Kulisy organizacji zlotu Z druhem Jurkiem Hnatykiem

-podharcmistrzem; drużynowym 72 DH im. Bohaterów Westerplatte, który na co dzień pracuje jako listonoszrozmawiała Julita Borek

-samarytanka; przyboczna 22 ŚDH im. Zawiszaków; uczennica III Liceum Ogólnokształcącego w Ostrowie Wielkopolskim (profil dziennikarski)

Z organizacją imprezy harcerskiej nie jest tak, że wystarczy rozstawić namioty i po problemie. Naszym jedynym przedstawicielem w sztabie przygotowującym zlot był druh Jurek Hnatyk, znany w naszym hufcu z umiejętności organizacji imprez masowych. Zachęcam do przeczytania rozmowy z druhem, która oczywiście dotyczyła zlotu. Julita: Zacznę od kwestii, która nas intryguje od dawna. Czy sądzi druh, że organizacja zlotu w Ostrowie, a nie - jakby się wszyscy spodziewali - w Poznaniu, to był dobry pomysł? Dlaczego? Jurek: Według mnie był to bardzo dobry pomysł! Nareszcie uciekliśmy z takimi imprezami z miasta wojewódzkiego – Poznania, przez co ludzie mają możliwość poznania nowych, równie ciekawych miejsc. Ostrów nie dosyć, że zyskał renomę, to być może będzie częściej odwiedzany przez uczestników zlotu, którzy zapamiętali to miasto z dobrej strony. Julita: Byłoby miło spotkać raz jeszcze na ulicach miasta znajome z miasteczka zlotowego twarze… My - młodzi drużynowi, przyboczni, początkujący instruktorzy organizujemy biwaki drużyn, a nawet szczepów, i wiemy, że wymaga to wiele pracy. W zasadzie trudno nam wyobrazić sobie organizację zlotu… Zatem czy dla druha była to ciężka praca? Jurek: I tak, i nie. Trudna była pod tym względem, że załatwianie wszystkich spraw w urzędach sprawiało, że do północy siedziałem i pisałem albo poprawiałem pisma, bo czegoś brakowało, a do rana wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Ale z drugiej strony ja lubię taką pracę, podjąłem wyzwanie i mam nadzieję, że sprostałem mu chociaż w 80%. Julita: Sprostał druh, sprostał... Dopytam jeszcze, na czym polegała rola druha w s z t a b i e ? Jurek: Byłem jedynym miejscowym w sztabie, dlatego głównie zajmowałem się organizacją wszystkiego, co potrzebne na miejscu - czyli wody, prądu… Podpisywałem wszystkie umowy, wysyłałem pisma

14

do urzędów, starałem się o zezwolenia. Podczas tygodnia roboczego przed zlotem musiałem synchronizować przyjazd kontenerów, podłączenie wody, prądu, żeby to wszystko ładnie rozłożyło się w czasie i żeby nikt na nikogo nie musiał czekać. Natomiast podczas zlotu moim zadaniem było rozwiązywanie wszelkich problemów. Julita: Właśnie, był druh jedynym przedstawicielem naszego hufca w sztabie zlotowym. Czy to było jakąś trudnością, że reszta sztabu się wcześniej dobrze znała, a druh dołączył i musiał się zintegrować? Jurek: Ja jestem otwarty na wszelkie propozycje, zmiany. Dobrze komunikuję się z ludźmi, nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów. Środowisko z Poznania poznałem już dużo przed zlotem - na odprawach przedzlotowych, a podczas tygodnia gospodarczego bardzo się zintegrowaliśmy. Mój klimat okazał się również klimatem Poznaniaków, więc bez problemu się dogadaliśmy. Julita: Dobre relacje w grupie zwykle oznaczają udaną współpracę. Jak druh ocenia pracę sztabu nad organizacją zlotu? Czy jakieś z Waszych założeń nie zostały z r e a l i z o w a n e ? Jurek: Trudno powiedzieć, bo to uczestników zlotu trzeba by zapytać, czy im się podobało. Myślę, że wszystkie założenia zostały zrealizowane i każdy powinien być zadowolony. Współpraca w sztabie układała się bardzo dobrze. Każdy wiedział za co jest odpowiedzialny, decyzje podejmowane były sprawnie, a wszelkie niedociągnięcia staraliśmy się naprawiać. Myślę, że sztab działał na mocną szóstkę, bo nawet gdy pojawiały się problemy, rozwiązywaliśmy je w trybie natychmiastowym. str.15

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok


Julita: Nowe środowisko działania, jakim z pewnością był poznański sztab, to pewnie nowe metody pracy czy wyzwania, jakim musiał druh sprostać. Czy współpraca ze sztabem dała druhowi możliwość nauczenia się czegoś nowego? Jurek: Na pewno nowe doświadczenie - co i jak organizować na tak dużą skalę. Ustawę o imprezach masowych mam w małym paluszku, bo musiałem pod nią przygotować cały wniosek do komendy wojewódzkiej, żebyśmy uzyskali zgodę na przemarsz. Nauczyłem się trochę nowych przepisów i zdobyłem wiele doświad-

czenia w sprawach organizacji, więc na pewno mi się to wszystko przyda. Julita: A my zapewne nie raz z tego doświadczenia druha skorzystamy. Na koniec chciałabym zapytać o to, co druh najbardziej zapamięta ze zlotu? Jurek: Jest taka rzecz, którą na pewno na długo zapamiętam. Otóż, pełniąc funkcję zastępcy komendanta zlotu do spraw organizacyjnych przypadło mi w zaszczycie… mycie garów po grochówce. To chyba najgorsza rzecz jaka przytrafiła mi się na zlocie! Ale umyłem. Julita: Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Oczami naszymi, gości, organizatorów Przy okazji zlotu na „nasz teren” przyjechało sporo osób. Jak podobało im się nasze miasto? Jakie są ich wrażenia ze zlotu? Przyjrzyjmy się. Za rozmowy i wyrażone opinie dziękujemy: -druhnom i druhom z Hufca Trzemeszno -druhowi Konradowi z Hufca Czerwonak -druhnom i druhom z Hufca Chodzież -druhowi Adamowi Lubikowi (podczas zlotu ratownik medyczny) druhowi Błażejowi (podczas zlotu dziennikarz) -druhnom i druhom z Hufca Ostrów Wlkp.

Katarzyna Potasznik

Okazji do poznania naszego miasta było w prawdzie niewiele, ale na kilka rzeczy nasi rozmówcy zwrócili uwagę. Na pierwszy ogień, ale za to pozytywny, pójdą Panowie kierowcy autobusów MZK. Hufiec Chodzież ocenia, że byli oni bardzo życzliwi. Druhowie z tegoż hufca na plus oceniają także zjazd w Parku Linowym, poczekalnię w szpitalu (przy czym już gorzej z obsługującą Panią Doktor; na ile nie wnikajmy). Pozytywnie wspominana będzie także obsługa baru na Piaskach (można wybrać którego, wiadomo, że pracuje w nim Pani). Ocenę przeciętną naszemu ostrowskiemu rynkowi postawił hufiec Trzemeszno, z czym uprzejmie pozwalamy sobie nie zgodzić się. Piaski Szczygliczka zostały wyróżnione jako fantastyczne miejsce w przyjemnym i fajnym mieście przez Hufiec Czerwonak, choć trzeba napisać, że inni też zwrócili uwagę na walor krajobrazu Piasków. Mianem „genialna” została oceniona nasza stanica. Wśród wspomnień naszych gości swoje miejsce mają także mieszkańcy Ostrowa, którzy pomagali trafić harcerzom na Piaski, byli uprzejmi, ale przede wszystkim - nie zawiedli, kiedy szliśmy ulicami miasta podczas niedzielnej defilady. Co do samego zlotu - ocen pozytywnych było znacznie więcej niż negatywnych i przypadły: koncertom, organizacji zlotu, zajęciom z zumby i w parku linowym, cie-

płej wodzie, prysznicom oraz wymianie toi-toi. Ze strony organizatorów wygląda to tak: „Śliczny Ostrów, czyli miasto, jak każde inne, pewnej części ciała nie urywa”. Poza tym „Zimno i wieje, ale… liczy się atmosfera, a nie temperatura” - (no więc właśnie). „Hufiec Ostrów super, szczególnie z tak licznymi wizytami w namiocie Pierwszej Pomocy”. O czym mówił przedstawiciel Ratownictwa Medycznego. Członek promocji zlotu Ostrów ocenia następująco: „Wiem, że macie rynek, Tesco, Lidl, nadal się gubię. Jeszcze Orlen i Statoil. Fajna katedra z organami”. A jak z naszymi opiniami? Otóż, Druh Daniel z 131 LDH ocenił, że zlot mu się podoba, w tym szczególnie koncert. Jego zdaniem wszystko jest okej, a zajęcia są ciekawe. Laura z 4GZ najlepiej ocenia zajęcia, bardzo dobre obiady i neutralnie wypowiada się o pogodzie. Druhna Ola, drużynowa 4 GZ ocenia słabą organizację zajęć dla zuchów, w porównaniu ze zlotem w Krakowie za lepsze uznaje koncerty (Zlot z okazji 100-lecia harcerstwa w Polsce – 2010r. – przyp. red.). Druhna Ewa i Marysia Dybały uznały organizację, integrację i koncerty za bardzo dobre. Wyróżniły super atmosferę, a na pytanie jaki hufiec przypadł im najbardziej do gustu odpowiedziały zgodnie – „Ostrów!”. I tymże miłym akcentem zakończymy opis zbioru naszych ocen.

MERITUM wydanie specjalne (1) sierpień 2012 rok

15


Naszą przygodę z MERITUM rozpoczęłyśmy na fali Jubileuszowego Zlotu Chorągwi Wielkopolskiej. Z przyjemnością Cię informujemy, że dla nas owa impreza zakończyła się z chwilą wręczenia Ci pierwszego wydania gazety naszego hufca, które w całości poświęcone jest zlotowi, bowiem do tego czasu myślałyśmy, rozmawiałyśmy i pisałyśmy wyłącznie o tym wydarzeniu! Bardzo chcemy, żeby rozpoczęta przygoda nie skończyła się na wydaniu, które trzymasz w ręku. Jednak abyśmy mogły dalej płynąć na wysokiej fali i wydawać kolejne numery, potrzebujemy Twojej pomocy. Poszukujemy zuchów, harcerzy, harcerzy starszych, wędrowników oraz instruktorów, którzy chętnie dołączą do zespołu redakcyjnego naszej wspólnej, bo hufcowej, gazety. Każdy szczep może wybrać trzech potencjalnych dziennikarzy. Ci wezmą udział w konkursie na redaktorów MERITUM. Kandydaci wyślą na adres emailowy jeden tekst o dowolnej tematyce, a my wraz z dziennikarzami Gazety Ostrowskiej, na podstawie nadesłanych prac, wybierzemy najlepszych i zaprosimy ich do współpracy. W zamian za wysiłek i czas poświęcony na rzecz MERITUM zapewnimy nieustające doskonalenie się, zdobycie doświadczenia, warsztaty dziennikarskie z profesjonalistami oraz pracę w miłej atmosferze i oczywiście świetną zabawę! Możesz również niezobowiązująco przesłać nam tekst, zdjęcie, rysunek, swoje przemyślenia czy wartą opublikowania informację, a my postaramy się to zamieścić w najbliższym wydaniu. Mamy do Ciebie jeszcze małą prośbę. Przekaż tę informację wszystkim swoim kolegom i koleżankom z zastępu, drużyny czy szczepu. Pragniemy, aby ta gazeta stała się hufcowym dziełem, a bez Ciebie nie uda nam się tego osiągnąć.

Kontakt: e-mail: - redakcja.meritum@gmail.com

Meritum nr 1  

Gazetka Hufca Ostrow Wielkopolski Zwiazek Harcerstwa Polskiego Red. nacz - Julita Borek

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you