Page 1

CZAS RZESZOWA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY

LUTY 2018

NR 4

Multikulti? W Rzeszowie już to mamy!

Fot. Krystian Propola

Chyba nie ma w naszym kraju osoby, która nie słyszałaby o trapiącym Europę kryzysie migracyjnym. W naszym kraju wywołuje on szczególnie silne emocje – jedni stawiają na ołtarzu tradycję, zaś inni wielokulturowość. Nic odkrywczego, gdyby nie fakt, sami tak naprawdę żyjemy w otoczeniu różnych narodowości. Ależ nie, nie chodzi mi tu o jakiś dworzec w Krakowie czy centrum Warszawy! Myślę tu… właśnie o naszym mieście!

Akcja pierwszej sytuacji rozgrywa się późnym wieczorem w jednym z rzeszowskich lokali. Przy stoliku siedzę ja, a także mój włoski przyjaciel, który przyjechał do Rzeszowa, aby studiować. Rozmowa toczy się spokojnie, w języku angielskim, a wiadomo, historyk z historykiem zawsze znajdzie wspólny język. Po jakimś czasie do rozmowy dołącza się nasza sąsiadka ze stolika obok, z pochodzenia Ukrainka. Rozmawiamy o rzeczach mniej lub bardziej ważnych, a towarzyszy nam muzyka amerykańska. Dla niektórych mogłoby się to wydawać odrobinę dziwne dla miasta ze słynnej ściany wschodniej, jednak w praktyce jest to obraz należący już do naszej codzienności. To co do niedawna mogło nam się kojarzyć z przesiąkniętymi kosmopolity-

zmem metropoliami dzisiaj zagląda nam już do okien, a przecież przykładów może być więcej. Czy znajdą się tu może osoby, które korzystają z komunikacji miejskiej? Jeśli tak, chciałbym zapytać jak często zdarza się Wam usłyszeć w autobusie język hiszpański lub turecki? Ja od wysłuchania tychże języków zaczynam swój dzień, gdy rano jadę w kierunku uczelni. Często siedzi koło mnie wtedy Azjata lub osoba, która co prawda nic do mnie nie mówi, ale ma rosyjskojęzyczne menu w telefonie. Większość tych osób to oczywiście studenci zagranicznych uniwersytetów, którzy przybyli do nas dzięki programowi Erasmus, ale nie jest to regułą. W folderach promocyjnych uczelni często zamieszczane są wypowiedzi obcokrajowców, którzy zdecydowali się

studiować tutaj, w Rzeszowie. Mało tego, owe uczelnie zatrudniają również i wykładowców obcego pochodzenia – sam znam osobiście co najmniej kilka takich osób. Wyjdźmy jednak poza świat nauki, bo tu również możemy napotkać istny narodowościowy galimatias. W Rzeszowie nietrudno znaleźć restaurację z zagraniczną kuchnią, np. włoską, chińską, tajską czy hinduską. Nie zdarza się tak za każdym razem, ale w wielu przypadkach właścicielami czy personelem tych przybytków są właśnie cudzoziemcy. Pewnego razu mój kolega z Włoch był niezwykle uradowany, bo twierdził, że w naszym mieście są miejsca, gdzie obsługują go po włosku. Powiedziałem mu, że Polacy lubią uczyć się języków obcych, jednakże nie do końca o to w tym przypadku chodziło –

po prostu obsłużył go właściciel kawiarni, który okazał się być jego rodakiem. Cóż, świat jest mały! Globalizacja i związane z nią przemieszczenia ludności mają swoje za i przeciw. Jestem jednak zdania, że nie musi to być negatywny proces, jeśli przebiegać on będzie w sposób naturalny. Wiadomo, że zawsze występować będą różnice, które momentami mogą być nie do pokonania, np. przekonania czy różnice kulturowe. Obecnie jednak jesteśmy bogatsi o pewne doświadczenia. Nie musimy stać się w tej sferze kolejnym Par yżem cz y Londynem – wystarczy, że pozostaniemy Rzeszowem. Krystian Propola


STR. 2

Hongkong, czyli najbardziej kapitalistyczne miejsce na świecie

LUTY 2018, NR 4

Fot. Ten Świat Jest Nasz

Świat w oczach Polaków kończy się bardzo często na zachodniej Europie i północnej Ameryce. Kraje położone poza tymi obszarami uchodzą najczęściej za biedne lub „mało istotne” (oczywiście pomijając kilka wyjątków). W powszechnej świadomości funkcjonuje przekonanie, że aby budować w Polsce dobrobyt należy naśladować kraje tzw. „świata zachodniego”. Tym samym – sami narzucamy sobie ograniczenia. Bogactwo odnajdziemy również w innych zakątkach kuli ziemskiej. Między innymi w Hongkongu.

Zanim o „pachnącym porcie”, kilka słów o systemach ekonomicznych na świecie, ponieważ również w tym przypadku powszechna świadomość nie do końca pokrywa się z rzeczywistością. 1989 rok uważa się za moment transformacji polskiej gospodarki z socjalistycznej na kapitalistyczną. Sama trans-

formacja jest oczywiście faktem, jednak czy aby na pewno możemy z czystym sumieniem nazywać nowe, polskie realia gospodarcze w pełni kapitalistycznymi? Przykład Hongkongu pokazuje, jak daleko nam w kwestii wolności ekonomicznej do najbardziej liberalnej gospodarki świata.

W Hongkongu nie istnieje podatek VAT – w ogóle! Poza kilkoma wyjątkami nie istnieją również cła – Hongkończycy mogą handlować z całym światem i hongkoński rząd nie domaga się z tego tytułu opłaty celnej. Nie istnieje podatek od sprzedaży. Nie istnieje podatek od zysków kapitałowych („podatek belki”). Podatek dochodowy jest liniowy i wynosi 15%. Wyjątkiem są stawki podatku dochodowego z tytułu wynagrodzenia za pracę, które wynoszą 2%, 7%, 12% i najwyższa – 17%. Kwota wolna od podatku w przeliczeniu na złotówki wynosi ok. 65 000 zł. Mieszkańcy Hongkongu mogą liczyć również na ulgi podatkowe – dla małżeństw oraz na dzieci. W 1980 roku Milton Friedman (laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii) na łamach swojego autorskiego serialu telewizyjnego „Wolny wybór” opisał Hongkong jako „niemal laboratoryjny przykład miejsca, gdzie rząd pełni jedynie podstawowe funkcje i pozwala dążyć obywatelom do własnych celów”. Słowa Friedmana są wciąż aktualne – Hongkong do dziś zajmuje czołowe lokaty w rankingach wolności ekonomicznej. Efekty takiego podejścia

do gospodarki są naprawdę imponujące – w Hongkongu niemal nie istnieje dług publiczny (w budżecie regularnie pojawia się nadwyżka), bezrobocie oscyluje w okolicach 3% (rekordowe wynosiło 1% – w 1989 roku), między rokiem 1960, a 2010 PKB wzrosło 27 razy. Biedny, podnoszący się po trudach okupacji japońskiej port, jakim był Hongkong po II wojnie światowej w zaledwie kilkadziesiąt lat stał się jednym z najlepiej prosperujących miejsc w Azji. Hongkong i Polska to bez wątpienia dwa zupełnie inne światy. Różnią nas realia polityczne, społeczne, geograficzne czy geopolityczne. Wobec takiego stanu rzeczy wdrożenie w Polsce wiernej kopii hongkońskiego systemu ekonomicznego byłoby prawdopodobnie niemożliwe. Natomiast bez wątpienia możliwe jest zmniejszanie ucisku fiskalnego, a Hongkong może służyć za świetny przykład, że prawdziwie wolna i niemal nieskrępowana gospodarka może z powodzeniem funkcjonować we współczesnym świecie. Wojciech Siryk Autor nowego, polskiego programu podróżniczego „Ten Świat Jest nasz” (filmy dostępne na stronie www.wojciechsiryk.pl)


LUTY 2018, NR 4

STR. 3

Budżet 2018 W grudniu 2017 r. rzeszowscy Radni zakończyli prace nad budżetem miasta Rzeszowa na 2018 r. wyremontowany i zmodernizowany plac zabaw w Przedszkolu Publicznym nr 13 przy ul. Piastów 2 (180 tys. zł). Nadal trwać będą pracę nad poszerzeniem i rozbudową ulicy Podkarpackiej. Po zakończeniu robót jezdnia będzie miała dwa pasy ruchu aż do granic miasta, zbudowane zostaną również dodatkowe ronda. Rozpoczną się też prace przygotowawcze do uporządkowania kanalizacji w obrębie, m.in. ulic Dąbrowskiego, Reformackiej i Langiewicza.

O KULTURZE obiektywnie

Iwona Radlińska

Rzeszowska kultura na nowo Witam Was w nieco innej odsłonie rzeszowskiej kultury. Nazywam się Iwona Radlińska. Będzie mi bardzo miło, jeśli w dalszą podróż w świat rzeszowskiej kultury podryfujecie ze mną. (Nie)stety będzie to nieco inna podróż od dotychczasowej, o czym musicie przekonać się sami. Oczywiście nie zamierzam wyrzec się wspomnianego już obiektywizmu. Tego będę starannie się trzymać. Mówiąc o inności, mam na myśli stronę mery-

toryczną. Mimo to jestem przekonana, że niczego tu nie zabraknie. Mieszkam w Rzeszowie już ponad 5 lat. Przywiodły mnie do tego miasta studia i to  tutaj tak naprawdę rozpoczęła się moja historia. Z wykształcenia jestem magistrem kulturoznawstwa, animatorem kultury. Pracuję w Domu Kultury Włącznik. Mówi się, że w życiu trzeba mieć pasję – to nasza siła napędowa. W Rzeszowie właśnie odkryłam jedną z moich pasji,

W budżecie na 2018 r. zostały również uwzględnione wydatki na systemy informatyczne świadczące e-usługi publiczne, umożliwiające mieszkańcom załatwienie spraw urzędowych wygodniej, przez Internet bez wychodzenia z domu. Sporo środków przeznaczono również na Odnawialne Źródła Energii (OZE). Miasto wyda aż 13 mln zł na dofinansowanie montażu ogniw fotowoltaicznych dla mieszkańców. To pierwszy krok do zmniejszania tzw. niższej emisji z pieców na paliwo stałe (np. węgiel), które tworzą smog. Pomimo nacisku mieszkańców, nadal w budżecie miasta nie ma pieniędzy na remont Parku im. Solidarności, przy ul. Dąbrowskiego. Projekt jego

rewitalizacji nie uzyskał dofinansowania z projektu transgranicznego. Wobec tego, w tej sprawie będę podejmował wszelkie działania, aby zapewnić środki finansowe bezpośrednio z budżetu miasta na 2018 r. Tak by tym razem z nowo tworzonym Domem Kultury na ul. Dąbrowskiego mogły te inwestycje jak najszybciej służyć mieszkańcom naszych osiedli.

jaką jest taniec ludowy. Zdumiewające, jak wiele jest w Rzeszowie Zespołów Pieśni i Tańca: Resovia Saltans, Rutki, Połoniny, Karpaty, Bandoska… ale do tego jeszcze kiedyś wrócimy. Dodam tylko, że wbrew pozorom taniec na scenie, to także sztuka gry aktorskiej. Jak sami widzicie, korespondencja sztuk nie pozwoli na to, aby o czymś zapomnieć, coś pominąć. Tego truizmu, że kultura ma bardzo szerokie spektrum, nikomu nie trzeba wyjaśniać. Cytując wypowiedź wicepre-

zydenta miasta Rzeszowa Stanisława Sienki podczas jednej z konferencji prasowych: „W Rzeszowie się zawsze bardzo dużo dzieje. Nie ma jednego weekendu, żeby była pustka. A o tym, że jest to potrzebne świadczy liczba uczestników różnych wydarzeń kulturalnych.” Ja jednak w  każdym numerze dołożę wszelkich starań, aby wybrać dla Was coś szczególnego. A o czym następnym razem? Przekonacie się już niebawem…

Marcin Deręgowski Radny Miasta Rzeszowa

Fot. pixabay

Fot. Marcin Deręgowski

W nowym budżecie uwzględniono przekazanie sporych środki finansowe na realizację ważnych inwestycji na osiedlach: Dąbrowskiego, Piastów i Generała Grota Roweckiego. Dzięki, m.in. moim interpelacjom zostanie zrealizowane oświetlenie w ciągu pieszym od Olszynek do Mostu Narutowicza. W dalszym etapie, aby poprawić bezpieczeństwo, zostanie zamontowany sprzęt do monitoringu miejskiego na Bulwarach. W nowym roku zostanie także


ANNA WĘKLAR – wielokrotna mistrzyni Polski oraz medalistka międzynarodowych zawodów i turniejów, nierozłącznie związana z akrobatyką sportową od ponad 15 lat. Przez kilka lat należała do kadry Narodowej i reprezentowała Polskę na arenie zarówno krajowej jak i międzynarodowej. Po zakończeniu kariery zawodniczej przez kilka lat występowała w ogromnych światowych produkcjach artystycznych m.in: w Macau, Chinach, Lisbonie, Tunezji, Dominikanie oraz Kuwejcie. Jej specjalizacją jest szarfa wertykalna. Anna Węklar jest absolwentem Uniwersytetu Rzeszowskiego na kierunku Wychowanie Fizyczne oraz licencjonowanym dietetykiem ze specjalizacją sportową. W swojej karierze w tak młodym wieku osiągnęła już wszystko, o czym mogła zamarzyć, teraz swój talent i doświadczenie pragnie przekazać dalej. Anna Węklar uczyła sztuki powietrznej w Makau i Krakowie, ale zapragnęła wrócić w rodzinne strony i otworzyła pierwszą szkołę akrobatyki powietrznej w Rzeszowie pod nazwą – Aerial Studio Anna Węklar – które jak sama akrobatka puentuje, stanowią połączenie pasji, sukcesu i doświadczenia, które chce przekazać. W grudniu 2017 zdobyła Mistrzostwo Świata w Akrobatyce Powietrznej w kategorii Aerial Silk solo professional.

LUTY 2018, NR 4

Rzeszowskie akrobacje

Z Anną Węklar - wielokrotną mistrzynią Polski oraz medalistką międzynarodowych zawodów i turniejów w akrobatyce sportowej rozmiawiała Julia Róg. Bardzo imponujący dorobek, jakie emocje towarzyszyły Pani podczas zawodów? Dziękuje serdecznie! Motywujący stres podczas i przed startem, natomiast w momencie dekoracji i po zawodach nieopisana radość. Dlaczego akurat akrobatyka powietrzna? Skąd pomysł, inspiracja? Trenowałam wcześniej akrobatykę Sportowa, później akrobatykę powietrzną. Zainspirowałam i zmotywowałam się spektaklami „Cirque du Soleil”. To dużo wyjaśnia, z pewnością „Cirque du Soleil” inspiruje wielu widzów. Jest Pani z Rzeszowa, jak zaczęła się cała przygoda? Czy w Rzeszowie były jakieś miejsca, gdzie można było rozpocząć swoją karierę? Tak jestem z Rzeszowa. Jeśli chodzi o Akrobatykę Powietrzna to jestem samoukiem – uczyłam się z filmów na YouTube. W późniejszym etapie uczestniczyłam w kursach i szkoleniach francuskich artystów cyrkowych w Chinach.

Czy jest to sport bezpieczny? Czy z racji na wysokość czy udział rekwizytów zdarzają się jakieś poważne kontuzje? Oczywiście tak jak w każdym innym sporcie możliwe są kontuzje. Na moje szczęście nie w moim przypadku. Akrobatyka Powietrzna wymaga bardzo dużego skupienia i uwagi podczas wykonywania każdego z elementów. Jak wyglądała Pani edukacja w dziedzinie akrobatyki powietrznej za granicą? Między innymi podczas kontraktu w Macau miałam okazje wziąć udział w kursie organizowanym przez Aerial Arts Association Macau z francuską artystką Cirque Dragone – Charlotte Ticha. Były to jedne z najważniejszych i najbardziej owocnych lekcji sztuki powietrznej. Dużo Pani podróżowała, z pewnością pomogło to w rozwoju kariery, a jak wygląda sytuacja podjęcia nauki czy też zajęcia się akrobatyką powietrzną na bardziej zaawansowanym stopniu w Polsce? Czy mamy jakieś dobre punkty szkoleniowe, trenerów, sprzęt? Fot. arch. Anna Węklar

STR. 4


LUTY 2018, NR 4 Już w tym roku będzie organizowany pierwszy kurs instruktorski przez Polską Federację Akrobatyki Powietrznej dla przyszłych instruktorów Aerial Silk, który będę miała zaszczyt poprowadzić i wyszkolić nowych instruktorów tej pięknej dyscypliny. Jeśli chodzi o sprzęt to bardzo ważne są atesty. Ja w mojej szkole cały sprzęt do akrobatyki powietrznej (szarfy, koła, hamaki i karabińczyki) posiadam z atestami. Niestety w Polsce nie możemy kupić tego typu sprzętu najwyższej klasy. Ja osobiście wszystko sprowadzałam z USA. Czy aby zacząć przygodę z tym sportem wymagane są jakieś specjalne doświadczenia, umiejętności? Czy są jakieś przeciwskazania? Żeby zacząć przygodę z akrobatyka powietrzna nie potrzeba specjalnych umiejętności. Każdy może spróbować, ponieważ prowadzimy zajęcia na różnych poziomach zaawansowania. Czy Pani zajęcia cieszą się zainteresowaniem? Czy na zajęciach przeważają jakieś konkretne grupy wiekowe? Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ mam bardzo dużo uczniów wśród

STR. 5 dzieci jak i dorosłych. Największym powodzeniem cieszą się zajęcia na szarfach wertykalnych. Jakie zajęcia można znaleźć w Pani ofercie? Aerial Silk – szarfy Aerial hoop – koła Aerial hammock – hamaki Stretching – zajęcia rozciągające Gdzie można uzyskać szczegółowe informacje na temat zajęć? Na naszej stronie FB dostępne są wszystkie informacje, zajęcia trwają od 1 do 1,5 godziny. Należy coś ze sobą zabrać na zajęcia? Na zajęcia zabieramy tylko strój sportowy. Czy trzeba się wcześniej zapisywać? Tak, telefonicznie lub przez stronę FB

Julia Róg

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą „Aerial Studio Anna Węklar – Mistrzyni Świata w Akrobatyce Powietrznej” na stronie internetowej: https://www.facebook.com/aerialstudioannaweklar/


STR. 6

LUTY 2018, NR 4

Maraton Pisania Listów Amnesty International

RZESZÓW i województwo podkarpackie Krzysztof Mazur

Fot. Rada Młodzieży Rzeszowa

Amnesty International, już po raz siedemnasty, zorganizowało Maraton Pisania Listów w obronie osób, których prawa są łamane.

Podczas tegorocznej akcji można było pisać w sprawie obrońców i obrończyń praw człowieka z 10 państw. Listy są ważnym orężem w walce o prawa człowieka, a co ciekawe sama akcja została zapoczątkowana przez warszawską grupę AI. Podczas tegorocznej akcji Amnesty International poruszyło sprawę Tanera Kilica, który ujawniał naruszenia praw człowieka w Turcji jako prezes Amnesty International w tym kraju. Amnesty wspiera w tym roku także m.in. Ni Yulan z Chin, która od lat odważnie przeciwstawia się ciągłym atakom, inwigilacji, zastraszaniu i nadużyciom wobec ludzi, których eksmitowano z ich własnych domów. Sama została brutalnie pobita przez policję, w wyniku czego musi się poruszać na wózku inwalidzkim. Jak co roku, organizatorem akcji dla Rzeszowskiej młodzieży była Rada Młodzieży Rzeszowa, której przedstawiciele w dniach od 1 do 8 grudnia prowadzili mini-maratony wśród liceów i techników naszego miasta.

Finał odbył się natomiast w I Liceum Ogólnokształcącym przy ul. 3-go maja. Uczniowie zdołali napisać w sumie 3094 listy, co stanowi realny głos w obronie praw ludzi na świecie. Maratony organizowane przez inne grupy odbyły się jeszcze m.in. na WSIiZ i WSPIA Co roku dzięki Maratonowi Pisania Listów udaje się wpłynąć na poprawę sytuacji kilku bądź kilkunastu osób, których prawa zostały złamane. Jesteśmy dumni, że tylu młodych ludzi w naszym mieście wykazało zainteresowanie akcją i nie są obojętni na los innych. To pokazuje, jak otwarte na innych jest społeczeństwo naszego miasta. W tym roku zostało napisach ponad 308 tysięcy listów na całym świecie.

Wojtek Ożóg Rada Młodzieży Rzeszowa

Daleko od szosy Jedną z większych inwestycji infrastrukturalnych na terenie Rzeszowa w najbliższych latach ma być przebudowa i modernizacja dworca PKP wraz z przyległymi urządzeniami jak kładka, wiadukty oraz tory kolejowe. Według planów inwestora, którym w tym wypadku nie jest miasto, lecz spółka kolejowa przebudowa dworca ma zakończyć się za trzy lata tj. w roku 2020, natomiast przebudowa torów, wiaduktów i zapewne także słynnej i uchodzącej nie wiadomo, dlaczego za „zabytkową” kładki nad torami ma dobiec końca w roku 2021. Przechodząc wspomnianą kładką nad torami można zobaczyć jak duży jest teren wokół dworca PKP i jak de facto tak duży teren w samym centrum stolicy województwa jest praktycznie niewykorzystany chociaż ceny działek w Rzeszowie nawet z dala od centrum nie należą do najtańszych. Obecnie realizowana koncepcja przebudowy, która będzie kosztowała ok. 200 mln zł. wprawdzie zakłada jakieś zmiany, ale zmiany te nie idą w kierunku lepszego wykorzystania terenu wokół dworca (jak to np. uczyniono już chwilę temu w Krakowie), który w większości leży odłogiem ale ma na celu jedynie unowocześnienie trakcji i okolicznych wiaduktów. Przy okazji takich inwestycji cały czas pojawia się także – stawiane już od lat 90-tych – pytanie o sens takiego jak w Polsce inwestowania w przewozy kolejowe, zamiast tworzenia bardziej ukierunkowanego i odchudzonego systemu przewozów kolejowych oraz inwestowania zaoszczędzonych środków w infrastrukturę drogową. Patrząc na statystyki przewozów kolejowych zarówno osobowych jak i towarowych można dostrzec ciekawą zależność polegającą na tym, że już prawie od kilkunastu lat wielkość tych przewozów nie ulega zmianie i jest znacznie mniejsza niż jeszcze np. w latach 90-tych. Rocznie kolej przewozi ok. 270–290 mln. pasażerów (w 2000 r. było ich jeszcze ponad 360 mln.) oraz ok. 230 mln ton towarów. Te wielkości od 15 lat są praktycznie takie same, pomimo że już prawie od dekady w kolej inwestowanych było po kilka miliardów zł rocznie, a do 2023 fundusz kolejowy ma do wydania prawie 66 miliardów zł na inwestycje. Tymczasem jedynie tzw. zbiorowa komunikacja samochodowa przewozi

rocznie ponad 420 mln. pasażerów, czyli o 50 proc. więcej niż kolej, a przecież obecnie zdecydowana większość Polaków jeździ własnymi samochodami, których zarejestrowanych jest już ok. 21 mln. Łatwo więc sobie oszacować, ile w rzeczywistości pasażerów wozi się po drogach i że jest to kilkakrotność przewozów kolejowych. Ta kilkakrotność nie przekłada się na proporcje inwestowania w oba rodzaje infrastruktury, zwłaszcza, że także Unia Europejska preferuje inwestycje w kolejnictwo jako bardziej ekologiczny środek transportu. A jak już nawet po 30 latach od tzw. transformacji ustrojowej udaje się wybudować jakiś fragment drogi szybkiego ruchu jak np. niedawno oddany do użytku odcinek do tzw. południowego węzła miasta to relatywnie niewielu kierowcom opłaca się na ten odcinek zjeżdżać, skoro i tak muszą dojechać do miasta by z tej obwodnicy skorzystać. A przecież sprawę po części rozwiązywałoby wybudowanie chociażby kawałka ekspresówki do Babicy, do której od południowego węzła jest zaledwie 10 kilometrów licząc po trasie planowanej drogi szybkiego ruchu. Na świecie w ciągu 2–3 lat buduje się wielokilometrowe mosty lub estakady często w trudnych warunkach terenowych, u nas kilka lat trwają dialogi, prace koncepcyjne, badania i ekspertyzy geologiczne w celu wybudowania np. kilometrowego tunelu na małej górce za Rzeszowem. Drugi rok trwa już budowa niewielkiego odcinka tzw. drogi lotniskowej, gdzie nie ma żadnej rzeki, żadnej góry, teren jest płaski jak talerz, a ruch stosunkowo niewielki, czyli nic tylko wjechać, wykopać, zalać i jechać. A takich przykładów w regionie jest znacznie więcej. Ale po co, skoro w Polsce nikt nie liczy a nawet nie zauważa czegoś takiego jak koszty utraconych możliwości vel kosztów alternatywnych. Wiemy, że jakiś odcinek drogi kosztował podatnika np. 80 mln zł., ale nikt już nie zadaje sobie trudu, ile tzw. osobogodzin zostało zmarnotrawione w korkach przez to, że budowa trwała dwa lata zamiast 6 miesięcy, ile w tym czasie niepotrzebnie wypalono benzyny, ile zapchało się filtrów w samochodach itp. itd. Ale po co, skoro wiadomo, że świat do przodu ma pchać mały Chińczyk. 


LUTY 2018, NR 4

STR. 7

NAJBARDZIEJ OCZEKIWANE INWESTYCJE

Psi Park na Bulwarach

Fot. Marcin [PBM]

W sierpniu 2017 r. mieszkańcy Rzeszowa na popularnym portalu społecznościowym założyli profil dla właścicieli czworonogów. Na stronie „Psi Park Rzeszów” zebrali opinie na temat budowy takiego obiektu w Rzeszowie oraz potencjalnej lokalizacji tego miejsca. Padły propozycje, aby zbudować taki park m.in. na terenie za katedrą przy Parku Papieskim, w Parku Sybiraków lub na Bulwarach koło Lidla.

Sprawa ogrodzonego miejsca do wyprowadzania psów była również tematem mojej interpelacji do Prezydenta Tadeusza Ferenca. Poprosiłem wówczas o zabezpieczenie środków na budowę tego typu obiektu w Rzeszowie. Otrzymałem informację, że problemem jest ustalenie odpowiedniego miejsca. Zaproponowałem w kolejnej interpelacji, aby jedną z lokalizacji psiego parku był teren w okolicach ul. Hetmańskiej za supermarketem „Lidl”. Jest to działka miejska, która została zaakceptowana przez Zarząd Zieleni Miejskiej. Chodzi o teren poniżej sklepu. Jest on częściowo zalesiony i skomunikowany tak, że w pobliżu nie przebywa dużo osób z dziećmi.

Miejsce jest oddalone od zabudowań mieszkalnych.

Idea rzeszowskiego psiego parku zakłada stworzenie dużej przestrzeni dla osób mieszkających w blokach, miejsca z dogodnym dojazdem i łatwą dostępnością pieszą. Dzięki niemu zwierzęta nie będą puszczane jak do tej pory na Bulwarach koło sceny. Będą mogły wybiegać się pod kontrolą opiekunów na wyznaczonym i odgrodzonym miejscu. Dzięki temu nie zrobią krzywdy osobom postronnym.

W Rzeszowskim Psim Parku znalazłoby się też miejsce, m.in. na tor przeszkód dla psów, wodopoje, ławeczki i stoliki dla wypoczywających właścicieli. Jego wygląd w dużej mierze będzie ostatecznie zależał od projektu i możliwości finansowych miasta. Od tego zależy, czy w parku znajdzie się stacjonata, czyli hopka do agility, miejsce do skoków w dal, kładka, opona, huśtawka, slalom, palisada, rękaw, a nawet sztywny tunel. Psie Parki od dawna służą mieszkańcom, którzy trzymają zwierzęta w blokach. Również w innych miastach realizowane są podobne inicjatywy i nie jest niczym nadzwyczajnym, że chcemy, aby takie miejsce powstało w naszym mieście. Zależy mi na

tym, aby park skupiał jak największą ilość użytkowników, aby psy, które przebywają w blokach miały miejsce do swobodnego poruszania, wybiegania się. Jeśli pomysł się sprawdzi, będziemy wnioskować, aby takie miejsca powstały też w innych częściach miasta. Chciałbym, aby to zadanie zostało wpisane do przyszłorocznego budżetu miasta 2018. Będę starać się, aby na tę inwestycję zabezpieczono środki i jak najszybciej rozpoczęto procedury projektowe.

Marcin Deręgowski Radny Miasta Rzeszowa

Nadchodzi zima, czas trudny dla zwierząt, które zależne są od nas. Nie mogą one same zapewnić sobie komfortu termicznego, zdane są na ludzi. Warto pamiętać o ociepleniu psiej budy materiałami takimi jak styropian, słoma czy koce. Powinna być postawiona na podwyższeniu, nie powinna znajdować się ona bezpośrednio na ziemi. Jednak na zimowe noce nawet ocieplona buda to za mało. Warto zabrać zwierzę do ogrzewanego pomieszczenia np. do domu, garażu czy piwnicy. Należy zapewnić zwierzakowi także kilka razy dziennie świeżą, ciepłą

wodę oraz odpowiednią ilość pożywienia. Dla bezdomnych kotów warto zostawić otwarte okienka w piwnicy, by nocami mogły się ogrzać. Zimą, przed włączeniem silnika w aucie warto sprawdzić, czy pod maską nie schował się kot. Za psią budę nie mogą służyć blaszane beczki. Blaszane i metalowe elementy nie powinny mieć kontaktu z ciałem zwierzęcia, gdyż mogą spowodować odmrożenia. Zwierzęta również odczuwają zimno, mogą dostać hipotermii lub zamarznąć. Przyjaciele Braci Mniejszych Marcin

Fot. ???????????????????????

Bracia Mniejsi


STR. 8

LUTY 2018, NR 4

Co to jest Bumper Ball?

Bumper Ball zostały tak skonstruowane, żeby uwolnić nogi człowieka i dać mu możliwość samodzielnego poruszania się. Co daje możliwość wykonywania przeróżnych akrobacji zderzania się z innymi uczestnikami gry, oraz odbijania się od podłoża czy też ścian. Kule wyposażone są w regulowane szelki dające stabilizację tułowia, jak i w uchwyty które dodatkowo pomagają kontrolować kulę. To rozwiązanie technologiczne otworzyło zupełnie nowe perspektywy gier i meczy futbolowych.

Bumper Ball to idealne opcja na: • Zabawę w gronie znajomych, • Spotkania integracyjne, • Wieczory kawalerskie i panieńskie, • Pikniki, • Festyny, • Akcje promocyjne • imprezy integracyjne • Wydarzenia sportowe Posiadamy: • 10 atestowanych dmuchanych kul. • profesjonalną obsługę która prowadzi całą zabawę • udostępniamy bramki oraz wszelkie pozostałe elementy, niezbędne do zabawy. • każdy uczestnik otrzymuje dodatkowo nakolanniki amortyzujące przy przewrotkach i chroniące przed otarciami, oraz lejbiki piłkarskie by się wyróżnić na boisku.

Fot. Rafał Nawojski

Kule Bumper Ball to nowość na rynku rozrywki aktywnej. To zastosowanie popularnych kul sferycznych zwanych Zorbami, ale do nowych kul nie wchodzi się w całości i nie czeka co zrobi z nami się kula.

Więcej informacji oraz cennik na stronach: www.bumperballrzeszow.pl/; www.facebook.com/BumperBallRzeszow/ Nie zwlekaj, sprawdź dostępne terminy i dołącz do gry!

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY Gazeta bezpłatna

REDAKCJA: Łukasz Mężyk lukasz.mezyk@czasrzeszowa.pl mail: redakcja@czasrzeszowa.pl Skład i łamanie: Izabella Dolińska

Wydawca: IWOG sp. z o.o. 03-315 Warszawa, ul. Budowlana 7/2 REGON: 365259873; NIP: 5242807387

Korekta: Julia Róg Nakład: 10 000 egz. Za treść i zawartość reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności.

Miejsce na reklame redakcja@czasrzeszowa.pl tel. 576 669 430

Czas Rzeszowa 04  
Czas Rzeszowa 04  
Advertisement