Page 1



Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Kolejny market w Mosinie? W Biuletynie Informacji Publicznej pojawiło się pod koniec czerwca obwieszczenie o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na budowie obiektu handlowo-usługowego, w tym hali handlowej o powierzchni 1 900 m2, biurowca 1800 m2 oraz 16 budynków wielorodzinnych na działce nr 738/4 w Mosinie. Działka ta jest położona miedzy Szosą Poznańską a WPN na terenie obecnych ogródków działkowych.  (MK)

Waldemar Sprusiński jest współwłaścicielem działki nad stawami w Czapurach. To enklawa zieleni, która cieszy oko również nowych mieszańców. Dookoła stawów w ciągu kilku ostatnich lat wyrosły kolejne etapy Osiedla Leśnego. Gospodarz łowiska jest życzliwy wobec nowych sąsiadów, choć ich ilość przyprawiłaby wielu o zawrót głowy. Ostatnio jednak spotkało go wiele przykrych niespodzianek, głównie ze strony mosińskiego urzędu. Pan Waldemar, choć wcale nie jest mu do żartów mówi, że teraz pozostaje mu tylko kupić helikopter…  więcej na str. 4

Subwencja do zwrotu 30 kwietnia 2013 r. Ministerstwo Finansów wydało decyzję w sprawie zwrotu przez gminę nienależnie pobranej subwencji oświatowej dla Szkoły Podstawowej w Krośnie mieszczącej się przy ul. Krasickiego w Mosinie. W decyzji po raz kolejny potwierdzono, że o przyznaniu wyższej subwencji decyduje lokalizacja budynku szkoły, a nie miejscowości, z których pochodzą uczniowie. Kwota nienależnie pobrana przez gminę to 1 152 849 zł. Błędna decyzja Burmistrza Gminy Mosina o ulokowaniu wiejskiej szkoły w mieście naraziła gminę na straty. W czasie podejmowania decyzji w Krośnie były działki, na których można było wybudować szkołę. Krosno, mimo że jest w tej chwili największą wsią w gminie, nie ma na swoim terenie szkoły. Budynek przy ulicy Krasickiego jest obecnie za ciasny i wymaga pilnej rozbudowy. Niestety możliwości finansowe gminy są ograniczone i trudno obecnie przewidzieć, czy nowy budynek zostanie oddany tak jak zaplanowano, czyli w 2015 r. Ma kosztować 3 850

000, -zł. Nowy obiekt ma mieć dwie kondygnacje (z windą) i łączną powierzchnię 1580 m2 . Będzie w nim 8 sal lekcyjnych i pracownia komputerowa, szatnie i pomieszczenia biurowe. Będą się w nim uczyły klasy IV-VI. Przy ulicy Krasickiego jest planowana również w terminie późniejszym budowa sali gimnastycznej o wymiarach 29x46 m2 z trybunami dla 400 osób. Oprócz dużej sali będą 4 salki mniejsze po ok. 80 m2. Koszt wybudowania tego obiektu szacowany jest na 10, 8 mln. Sala przy Krasickiego ma być większa niż ta przy Jedynce i docelowo ma pełnić funkcję centrum sportu i rekreacji Warto przypomnieć, że gmina dwukrotnie występowała z wnioskiem o dofinansowanie (w 2004 i 2008 r.) jednak z uwagi na położenie budynku w mieście takiego wsparcia nie udało się pozyskać. Obecny budynek został wybudowany w dwóch etapach za łączną kwotę ok. 10 mln. zł. Środki pochodziły w 100% z budżetu gminy.  (MK)

W tym roku szkołę podstawową ukończyło 285 uczniów. Nasi szóstoklasiści uzyskali na sprawdzianie dopiero 14 wynik w powiecie na 17 gmin (w ubiegłym roku było to 10 miejsce, w 2011 - 12, a w 2010 r. -7). . Najlepsi byli uczniowie SP w Rogalinku. W rozumowaniu i wykorzystywaniu wiedzy w praktyce pozostawili swoich rówieśników z innych gminnych szkół daleko w tyle. Najlepiej czytają i piszą natomiast uczniowie SP nr 2 w Mosinie. Wyniki 254 absolwentów gminnych gimnazjów również nie są zadowalające. Tylko z historii i wos. oraz z j. niemieckiego są powyżej średniej w powiecie. Piętą achillesową naszych gimnazjalistów jest matematyka. Wynik z tego przedmiotu jest słabszy niż ubiegłoroczny. Zajęliśmy dopiero 15 miejsce w powiecie. Najlepiej wypadło Gimnazjum nr 1 w Mosinie. Absolwenci tej szkoły uzyskali wynik wyższy niż średnia w powiecie ze wszystkich pięciu egzaminów przedmiotowych - gratulacje! Gimnazjum nr 2 w Mosinie ma wyższy wynik niż średnia w powiecie z j. polskiego i przedmiotów przyrodniczych. Gimnazjaliści w Daszewicach wykazali się dużą wiedzą z historii i wos, a Rogalin wyróżnił znajomością j.niemieckiego.  (MK)

21 maja 2013 r. Burmistrz Gminy Mosina odmówił ostatecznie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na wdrożeniu innowacyjnej technologii recyklingu zużytych opon samochodowych w cyklu ciągłym. Wniosek o wydanie takiej decyzji złożyła firma Dudek &Kostek 16 lutego 2011 r. Burmistrz wydała dwukrotnie pozytywną decyzję. Pierwsza została uchylona po zaskarżeniu przez Aquanet. Druga z 7.11.2011 r. została oprotestowana przez Stowarzyszenie „Silesia”, radnych i mieszkańców. Zebrano ponad 2 tys. podpisów. 19 stycznia 2012 r. SKO uchyliło decyzję, bo uznało, że burmistrz nie wziął pod uwagę negatywnej opinii sanepidu, który uznał, że inwestycja może być niebezpieczna dla ujęcia wody i nie przeprowadził konsultacji społecznych. Gdyby nie reakcja Aquanetu, Silesii, radnych i zdecydowana postawa mieszkańców spalarnia opon, jak potocznie to przedsięwzięcie określano, być może już by w naszym mieście funkcjonowała. Wydanie pozytywnej decyzji dla tej firmy było ogromnym błędem burmistrza, który zachował się w tej sprawie nieodpowiedzialnie.  (MK)






Szanowni Państwo Szanowni Państwo, „Czas Mosiny” jest pismem bezpłatnym, finansowanym ze środków własnych członków Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej i radnych Koalicji Samorządowej. Trafia do Państwa domów raz na kwartał. Wydajemy „Czas Mosiny”, by umożliwić mieszkańcom dostęp do rzeczowej informacji na tematy ważne dla naszej wspólnoty. Uważamy, że „Merkuriusz Mosiński” wydawany przez burmistrza za pieniądze podatników, tworzy idealistyczny obraz pracy urzędu i stwarza wrażenie, że w naszej gminie nie ma problemów, nad którymi należałoby się z większą uwagą pochylić. Na łamach naszego pisma prezentujemy swoją ocenę tego, co się dzieje w naszej gminie. Piszemy także o ciekawych inicjatywach i popularyzujemy historię i piękno naszej małej Ojczyzny. Zachęcamy do współpracy. Czekamy na ciekawe teksty i zdjęcia. Zapraszamy do lektury.

Małgorzata Kaptur – redaktor naczelny

Wojciech Konieczny

prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej Radni Rady Miejskiej w Mosinie KOALICJA SAMORZĄDOWA

JAN MARCINIAK

przewodniczący klubu radnych KOALICJA SAMORZĄDOWA • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego

tel. 607 592 858

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Z prac RADY MIEJSKIEJ… Jacek Szeszuła

W okresie od początku kwietnia do końca czerwca Rada Miejska odbyła 5 sesji w tym: 3 planowe, jedną uroczystą 24 maja, związaną z wręczeniem Medali Rzeczypospolitej Mosińskiej oraz stypendiami i nagrodami dla najlepszych sportowców naszej gminy oraz ich trenerów. Sesja nadzwyczajna w dniu 6 czerwca poświęcona była powołaniu Zespołu Szkół w Daszewicach. Podczas sesji planowych podjęto szereg uchwał m in. w sprawach: miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, bonifikaty od opłat z tytułu przekształcenia i prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, udzielenia absolutorium Burmistrzowi Gminy Mosina za 2012 rok. Sesja absolutoryjna w dniu 29.05.2013 r., została przerwana i następnie dokończona 3. 06. 2013 r.

na bieżąco projekty uchwał skierowane przez organ wykonawczy do rady. Komisje stałe organizowały też posiedzenia wyjazdowe, aby bezpośrednio na miejscu zapoznać się z występującymi problemami. Wycinek z tematyki posiedzeń: Budżetu i Finansów: budowa chodników, pomoc finansowa dla powiatu poznańskiego, koszty organizacji DNI MOSINY, taryfy na zbiorowe zaopatrzenie mieszkańców w wodę, koszty utrzymania świetlic wiejskich, funkcjonowanie linii podmiejskiej 699, wspólne posiedzenie z Komisją Rewizyjną w sprawie wykonania budżetu. Ochrony Środowiska i Rolnictwa: taryfa za zbiorowe zaopatrzenie w wodę, spotkanie z przedstawicielami AQUANET w sprawie oczyszczania ścieków, tzw. „opłaty śmieciowe”, lustracja terenu eksploatacji piasku w Żabinku. Edukacji, Kultury i Sportu: Daszewice – spotkanie z nauczycielami szkoły podstawowej i gimnazjum w związku z zamiarem utworzenia zespołu szkół, zatrudnienie nauczycieli w placówkach oświatowych gminy, ilość uczniów, stan bazy, koszty funkcjonowania szkół.

Inwestycji i Mienia Komunalnego: zadania dotyczące zarządzania drogami powiatowymi, kanalizowanie Borkowic, Krosinka, Rogalina, Daszewic, stan prac przy adaptacji pomieszczeń na przedszkole w Pecnej, ocena prac przy budowie parkingu przy SP nr 1. Porządku Publicznego: wnioski dotyczące prowadzonego monitoringu miasta, stan bezpieczeństwa na terenie gminy. Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej: współpraca z organizacjami pozarządowymi, ze szpitalem w Puszczykowie w zakresie celowości udzielania pomocy, organizacja wypoczynku letniego dzieci i młodzieży. Promocji i Współpracy Samorządowej: przygotowanie gminy do sezonu turystycznego, promocja mosińskich przedsiębiorców, wygląd naszego miasta i najbliższej okolicy, turystyka i promocja w WPN i Zespole Parków Krajobrazowych. Rewizyjna: wycinka drzew nad kanałem, skarga J.Tafelskiej - Stachowiak na burmistrza, koszty prowadzenia przytuliska dla zwierząt, analiza wykonania budżetu za 2012 r. i przygotowanie wniosku o udzielenie absolutorium dla burmistrza.

Przekaż nam swoje pytanie

radnym sprawozdanie ze swojej działalności między sesjami, potem są wnioski i pytania radnych, na które burmistrz i urzędnicy udzielają odpowiedzi Istnieje możliwość przekazania swojej sprawy radnemu. Możecie Państwo usłyszeć odpowiedź burmistrza na swoje pytanie. Pytania można przekazywać telefonicznie (MK) lub drogą elektroniczną. 

KOMISJE STAŁE RADY MIEJSKIEJ

Wszystkie komisje przeprowadziły w swoich działach analizę dochodów i wydatków budżetowych w 2012 roku i na tej podstawie wydały opinię dotyczącą wykonania budżetu. Oprócz tego analizowały i opiniowały

e-mail: jpm8@wp.pl

MARIAN JABŁOŃSKI zastępca przewodniczącego klubu • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu

tel. 662 290 497, e-mail: marianjablonski@op.pl

MAŁGORZATA KAPTUR • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu – przewodnicząca • Komisja Rewizyjna

tel. 512 334 157 e-mail: m.kaptur@wp.pl

ŁUKASZ KASPROWICZ • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Ochrony Środowiska i Rolnictwa

tel. 697 896 383 e-mail: kasprowiczlukasz@gazeta.pl

JACEK SZESZUŁA

wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Mosinie • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu • Komisja Promocji Gminy

tel. 605 380 487 e-mail: szeszula@vp.pl

PIOTR WILANOWSKI • Komisja Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu • Komisja Ochrony Środowiska i Rolnictwa

tel. 600 618 300 e-mail: wilanowski@wp.pl „Czas Mosiny”. Wydawca: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej, ul. Topolowa 11, 62-050 Mosina Redaktor naczelny: Małgorzata Kaptur, tel. 512 334 157, adres e-mail: czasmosiny@gmail.com Współpraca: Wojciech Konieczny, Jan Marciniak, Jacek Szeszuła, Łukasz Kasprowicz, Piotr Wilanowski, Marian Jabłoński. Druk: POLSKAPRESSE, Sp. z o.o. Oddział Poligrafia Drukarnia Poznań-Skórzewo, ul. Malwowa 158 Ukazał się drukiem 3.07.2013 r. Nakład: 8 tys. egz. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótu i opracowania otrzymanych materiałów. Zapraszamy do współtworzenia naszego pisma.

Zawiadamiamy, że po przerwie wakacyjnej sesje będą się zaczynały o godz. 15.00. Przez ponad 10 lat Rada Miejska zbierała się o godz. 16.00. Było to korzystne dla mieszkańców i pracujących zawodowo radnych. Frekwencja radnych w 2011 r. wynosiła aż 96,43% W. Waligórski jednak, mimo że wniosek o zmianę godziny nie uzyskał większości, zdecydował, że sesje będą o 11.00. Spowodowało to wiele niepotrzebnych emocji i pogorszenie się frekwencji. Nasz klubowy kolega Marian

Jabłoński z tego powodu zrzekł się funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Od stycznia do czerwca sesje odbywały się o godz. 13.00. Chyba nie było ani jednej sesji z udziałem wszystkich radnych. A przecież Statut Gminy Mosina nie mówi o utrudnianiu czy komplikowaniu tylko o czuwaniu przez przewodniczącego nad zapewnieniem warunków niezbędnych do wykonywania przez radnych ich mandatu. Zachęcamy do udziału w sesjach. Po części organizacyjnej burmistrz składa

Po wakacjach sesje Rady Miejskiej będą o godz. 15.00. ZAPRASZAMY 26 września, 30 października, 28 listopada, 19 i 30 grudnia

IRENA WERFEL 1919-2013 Jacek Szeszuła

W dniu 22 czerwca, na cmentarzu parafialnym w Rogalinku, pożegnaliśmy wieloletniego i wytrwałego pracownika mosińskiego magistratu – panią Irenę Werfel. Irena, córka Tadeusza i Marii Gołkowskich, urodziła się 26.11.1919 r. w Sanoku nad Sanem, w Bieszczadach. Od dzieciństwa miała kontakt z piękną i niepowtarzalną przyroda, i tej idei była wierna do końca swoich dni. Krótko przed wybuchem II wojny światowej mieszkała w Poznaniu na ul. Półwiejskiej. W tym mieście zdobywała wykształcenie. Podczas okupacji mieszkała wraz ze swoimi rodzicami w leśniczówce Bytowa/ k. Sanoka. Tutaj zetknęła się z partyzantką AK, do której wstąpiła. Pełniła służbę sanitariuszki i zarazem łącznika oddziału. Działała pod pseudonimem „ Sarna”. Pod koniec wojny t j. w 1944 r., wyszła za mąż za Stanisława Diakiewicza, leśnika, byłego zarządcę lasów u hr. Potockiego. Niestety, wojenne małżeństwo przetrwało tylko jeden rok. Mąż, też AK–owiec, zginął tragicznie z rąk Rosjan w Wielkanoc 1944 roku. Los nie oszczędził Jej wędrówek w poszukiwaniu swojego

miejsca zamieszkania. Przez Chorzów, trafiła w listopadzie 1945 r. do leśnictwa Dębogóra/k Czerwonaka, w Puszczy Zielonka. Tu w Czerwonaku zawarła w październiku 1948 r. związek małżeński z Janem Werflem – leśnikiem z zawodu i z powołania. W Dębogórze mieszkali do 1951 r. Następnie przenieśli się do Nowego Dworu k/Zbąszynia, gdzie mąż Jan był nadleśniczym do 1958 r. W tym samym roku, Irena i Jan Werflowie osiedli w Rogalinku. Jan rozpoczął prace w leśnictwie Sasinowo, a Irena w tutejszej Spółdzielni Usługowo– Wytwórczej Kółek Rolniczych i w Szkole Podstawowej w Rogalinku, której kierownikiem była Kinga Kostrzewska – wdowa po Leonie. Nadwarciańskie łęgi zrodziły Jej kolejną wielką fascynację – dęby. Z początkiem lat 80., została zatrudniona w Urzędzie Miasta i Gminy w Mosinie, w biurze rady. Zmieniła też miejsce zamieszkania. W 1986 r. przeprowadziła się wraz mężem z leśniczówki w Sasinowie do mieszkania w Nadleśnictwie Babki. Stamtąd dojeżdżała do pracy w Mosinie – pieszo, autobusem, tramwajem i pociągiem, przez Starołękę, Poznań

Główny – około 30 lat. Pracowała do 86. roku życia! W październiku 1991 roku przeżyła kolejny życiowy dramat – zmarł mąż Jan, z którym przeżyła 43 lata i wychowała dwoje dzieci. W listopadzie 2001 roku, w uznaniu zasług kombatanckich w Armii Krajowej, została awansowana przez Prezydenta RP do stopnia podporucznika. Była osobą towarzyską, skromną, pełną życia, z dużym poczuciem humoru. Postać Pani Ireny zajmie trwałe miejsce w pamięci wielu osób związanych z mosińskim samorządem, a także wśród mieszkańców, odwiedzających nasz magistrat. 18 czerwca 2013 roku, podporucznik Irena Werfel, została wezwana na Wieczną Wartę. Podobnie jak ziemską służbę, na pewno będzie ją pełnić z właściwym sobie poczuciem obowiązku.




Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Byliśmy przeciw Jan Marciniak

Absolutorium dla burmistrza z wykonania budżetu za 2012 r. zostało przez większość radnych przyjęte. Nasz klub Koalicja Samorządowa był przeciw. Dlaczego? Prawo finansowe umożliwia burmistrzowi dokonywanie w budżecie daleko idących zmian. Początkowy zatem budżet nijak się ma do końcowego. Burmistrz i większość radnych żonglują budżetem jak chcą i kiedy chcą. Ta żonglerka doprowadza do prawie idealnego procentowo wykonania budżetu. A my mówimy: to nie jest poważna realizacja budżetu tylko zabawa liczbami.

Przedstawiam argumenty, które legły u podstaw nieudzielenia przez naszą grupę absolutorium burmistrzowi. Po pierwsze: dochody były mniejsze od planowanych o 6,7 mln, wydatki mniejsze o 3,3 mln, sprzedaż mienia (przede wszystkim działek) mniej od planowanego wpływu o 4,8 mln, a na inwestycje przeznaczono o 5,3 mln mniej niż zakładano.

Po drugie styl rządzenia. Można go streścić w dwóch słowach: buta i arogancja, a to sprawa już poważniejsza. Przykłady: • Przeznaczenie do zbycia 40 hektarowego, unikalnego przyrodniczo terenu nad Wartą, mającego niebagatelny wpływ na pokłady wodonośne, z których i my mieszkańcy korzystamy, pomiędzy Sowińcem a Baranowem na pole golfowe. Nieliczenie się w tej sprawie z głosem radnych, doprowadzenie do protestu społecznego, który dopiero wstrzymał sprzedaż. Niepoważne, kompromitujące wypowiedzi burmistrza o odwołaniu przetargu przed

protestem, lekceważący stosunek do radnych, protestujących ekologów i tych ponad 2 tys. osób, którzy pod protestem się podpisali. • Sprzedaż, mimo protestów mieszkańców Rogalina ziemi sołeckiej. Lekceważenie w tej sprawie radnych i mieszkańców. • Zbycie łącznika ekologicznego działki nr 205 w Czapurach firmie Family Hause z milionową stratą dla gminy. • Niezgodne z prawem domaganie się 67 tys. zł nienależnej odprawy emerytalnej. To tylko niektóre z wielu spraw, które nie powinny mieć miejsca, ale niestety miały. Choćby była z nich

Jan Marciniak, przewodniczący klubu Koalicja Samorządowa

tylko jedna, dawałaby ona radnym Koalicji Samorządowej podstawę do głosowania przeciw udzieleniu absolutorium. I tak też uczyniliśmy. Przeciw była jeszcze radna Małgorzata Twardowska, pozostali radni byli za udzieleniem absolutorium.

„Wszystkie miasteczka pieszczą ryneczki” Małgorzata Kaptur

Sesja w dniu 27 czerwca 2013 r. trwała ponad 7 godzin. Półtora godziny toczyła się dyskusja na temat dwóch wniosków budżetowych – wspólnej budowy z p. Pyżalskim ul. Leśnej i rewitalizacji Placu 20 Października w Mosinie UL. LEŚNA W CZAPURACH Na sesji w maju radni zostali poinformowani o przetargu na 350 sztuk płyt żelbetowych drogowych z przeznaczeniem na utwardzenie wybranych miejsc na różnych drogach w gminie. Z dokumentacji przetargowej wynikało, że 300 płyt trafi do Czapur: 210 na ul. Leśną a 90 szt. na ul. Krętą, pozostałe miały poprawić stan ul. Szkolnej w Wiórku. Na początku czerwca wyłoniono w przetargu dostawcę płyt. Na komisji budżetu zastępca burmistrza Sławomir Ratajczak poinformował, że jest umowa z p. Pyżalskim, że gmina przekaże mu 100 tys. (te, które miały być na płyty), a on dołoży 600 tys. i zrobi na ulicy Leśnej pozbruk i wybuduje studnie chłonne. Potrzebna była zgoda radnych, gdyż budowa drogi to inwestycja, wymagająca projektu i pozwoleń na budowę i musi być umieszczona w załączniku inwestycyjnym do budżetu, zmieniała się więc relacja między wydatkami bieżącymi a inwestycyjnymi. Radni byli tym wnioskiem zaskoczeni. Zwykle przygotowanie projektu i zdobycie pozwolenia na budowę to długotrwała procedura - w przypadku p. Pyżalskiego da się to, jak widać, załatwić od ręki. Radny Jan Marciniak skrytykował tę propozycję, gdyż jego zdaniem w sytuacji toczącego się śledztwa w sprawie zbycia działki na rzecz tego dewelopera ze stratą dla gminy ok. miliona złotych – jest to działanie dwuznaczne. Gdyby burmistrz nie sprzedała działki budowlanej, jako łąki bez prawa zabudowy, gmina miałaby środki i mogłaby sama wybudować ulicę Leśną. Gdzie jest styk

władza – biznes, tam jest podejrzenie o korupcję. To wiąże władzę z inwestorem. Dróg gruntowych, które byłyby zadowolone z tych 100 tys. jest w gminie bardzo wiele – powiedział. Sytuacja, kiedy deweloper budujący osiedle na niezwykle korzystnych warunkach, ciągle przychodzi do urzędu po kolejne warunki zabudowy, wyciąganie ręki przez urząd po pieniądze jest dwuznaczne. Propozycja burmistrza nie zyskała na komisji aprobaty nawet radnych proburmistrzowskich. Tylko jeden radny głosował za. Niestety na sesji dyscyplinujące spojrzenie pani burmistrz spowodowało, że niektórzy radni zmienili zdanie i ostatecznie propozycja współpracy z p. Pyżalskim została zaakceptowana. (10 radnych za, 8 przeciw i 1 wstrzymujący się) Mieszkańcom Osiedla Leśnego jest zapewne wszystko jedno, kto im zbuduje drogę, jednak warto podkreślić, że ta transakcja z deweloperem doprowadziła do „wyrwania” środków z budżetu na ulicę, której nie było w planie w sytuacji, gdy wiele innych zaplanowanych na ten rok niestety nie doczeka się położenia nawet 1 płyty. Mieszkańcy ul. Krętej w Czapurach, którym płyty były już obiecane będą musieli się niestety obejść smakiem.

REWITALIZACJA RYNKU Na ostatniej sesji ścięto 250 tys. zł z budowy dróg i 250 tys. z budowy chodników, bo budżet jest trudny i nie ma spodziewanych wpływów ze sprzedaży działek. Mimo tych kłopotów burmistrz wnioskowała, by wprowadzić do tegorocznego budżetu kwotę 35 tys. zł na studium

Koncepcji architektonicznej modernizacji i rewitalizacji Placu 20 Października w Mosinie.

wykonalności w związku z projektem rewitalizacji. Tłumaczyła, że pojawiła się możliwość pozyskania środków zewnętrznych, z których zostanie sfinansowanych 85 % rewilitalizacji i tylko 15% pochodzić będzie ze środków własnych gminy. Argumentowała, że: „wszystkie miasteczka pieszczą swoje ryneczki i uważają, że jest to serce miasta”. Radni jednak pozostali sceptyczni wobec realizacji tego zadania w obliczu istniejących trudności finansowych gminy. Oznaczałoby to konieczność wpisania do Wieloletniej Prognozy Finansowej a następnie zarezerwowania w budżecie ogromnych kwot – 3 950 000 zł. w przyszłym roku i takiej samej kwoty w 2015 r. Uchwalając obecny budżet radni przesunęli środki z rewitalizacji rynku na rozbudowę szkoły przy ul. Krasickiego, pozostawiając w tej pozycji w kolejnych latach po 100 tys. zł. W ramach tych środków w 2014 r. mają zostać zainstalowane na rynku eleganckie kute lampy.

Wywiązała się długa dyskusja o estetyce rynku i niedopieszczonych tonących w błocie ulicach w różnych częściach miasta i gminy. Przed głosowaniem przewodniczący Rady powiedział: „Prosiłbym, żebyśmy później nie mieli do siebie pretensji i

żeby to nie było w gazetach pisane, że nie ubiegamy się o środki zewnętrzne. Zróbmy tak, by był wilk syty i owca cała”. Ostatecznie Rada (15 radnych przeciw, 4 wstrzymujących się) nie zgodziła się na zwiększenie środków na rewitalizację rynku.

Fiksacja władcza Pogotowie obywatelskie (www. pogotowieobywatelskie.org) opisało choroby i epidemie, które mają negatywny wpływ na życie społeczne - są szkodliwe zarówno dla jednostek jak i zbiorowości. Najbardziej znane to: amnezja powyborcza, fiksacja władcza, mamtowdupizm, tumiwisizm, zespół

PPP (permamentna poprawność polityczna), niemota obywatelska, omam medialny (stan trwałego urojenia i bezkrytycznego przyjmowania realiów za stan szczęśliwości i dobrobytu). Mimo iż nazwy brzmią zabawnie, choroby są poważne. Zastanówmy się, czy się nimi nie zaraziliśmy.


4

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Dla Urzędu w Mosinie nie istnieję… To ten sam staw, co na str. 1. Wystarczyło spojrzeć w prawo, by zobaczyć taki widok. Mimo że budynki wielorodzinne zbudowano tuż przy granicy, właściciele działki ze stawami nie zostali uznani za stronę postępowania. Kiedy p. Sprusiński pojechał do Urzędu zapytać, co się dzieje, dowiedział się, że nie ma prawa wglądu do dokumentów, gdyż nie jest sąsiadem. Między jego nieruchomością a działką dewelopera burmistrz wydzielił działkę o szerokości 3 m i długości 160 m. (pisaliśmy o tym w kwietniowym numerze).

Przypadkiem dowiedział się też, że dojazdowej do jego działki i wystawił jego działka nie ma już dostępu do już na sprzedaż mieszkania, które tam drogi publicznej. Oddziela go od niej zostaną zbudowane. teren należący do osoby prywatnej. To było jak grom z jasnego nieba. Zmiana ta dokonała się w grudniu Burmistrz wydała warunki zabu2007 r., ale nikt go o tym nie poinfor- dowy ponownie go pomijając w mował. Próbował odkupić pas ziemi, postępowaniu administracyjnym! który umożliwiłby mu dostęp do drogi Przecież, jeśli to prawda, będzie publicznej. 29 czerwca ktoś pokazał mu mapkę wydrukowaną ze strony Family Tuż przed wysłaniem numeru do House. Deweloper zadruku otrzymaliśmy następującą inforprojektował dwa kolejne mację od asystenta ds. medialnych. bloki właśnie na drodze „Burmistrz 11 lutego 2013 r. wydał

Urząd informuje…

decyzję ustalającą warunki zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie 9 budynków mieszkalnych w zabudowie szeregowej w dwóch segmentach na działce o nr ewid. 125/15. Działka nr 126/2, z którą Pan W. Sprusiński sąsiaduje nie jest objęta decyzją o ustalenie warunków zabudowy. Burmistrz Gminy Mosina nie może odpowiadać za zgodność materiałów promocyjnych prywatnych inwestorów ze stanem rzeczywistym, np. z przebiegiem granic geodezyjnych.” – fragm. Szkoda, że takiej informacji nie mógł udzielić radnej kierownik referatu.

Czapury. Osiedle Leśne V

fot. M. Kaptur

Burmistrz tnie inwestycje drogowe Jan Marciniak Krzyczymy na sesjach, piszemy w gazecie - ciąć wydatki bieżące, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczać na inwestycje, przede wszystkim w zakresie dróg i chodników. My swoje, Zofia Springer swoje. Właśnie postanowiła - mniej na utwardzenie ulic, mniej na budowę chodników. Burmistrz tnie inwestycje drogowo-chodnikowe, a większość radnych akceptuje takie pomysły. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej, kiedy to debatowaliśmy nad zmianą tegorocznego budżetu, burmistrz zaproponowała, że trzeba ściąć wcześniej zaplanowane zadania inwestycyjne. Mimo naszego ostrego sprzeciwu, dopięła swego. Na utwardzenie ulic mieliśmy 3,5

mln, teraz będzie o 250 tys. mniej. Za umniejszoną kwotę planuje się dokończyć drogę z Krosna do Krosinka i połowę (oby starczyło) ulicy Koziej w Pecnej. Nic, dosłownie nic, poza tym. Na wybudowanie chodników przeznaczone były lichutkie 500 tys. Teraz będzie 250 tys. a więc o 50% mniej. Co się planuje? Kontynuować prace z lat ubiegłych i budować kolejny etap chodnika w Radzewicach, ponadto wykonać dokumentację chodnika w Baranówku, no i od 6 lat obiecywany chodnik w Skrytej. Ile tego chodnika zdoła się zrealizować w tym roku, trudno powiedzieć. Uzyskać jakąś wiarygodną informację graniczy z cudem. Raz burmistrz mówi tak, raz inaczej.

Zła wiadomość dla mieszkańców Rogalina. Decyzją burmistrza i większości Rady spada z budżetu zaplanowana na ten rok budowa chodnika w Szkolnej. Także mieszkańcy Osiedla Za Barwą nie mają się z czego cieszyć, bowiem kontynuacja budowy chodnika w Piaskowej nie będzie realizowana. Przeciwko realizacji tego zadania głosował, o zgrozo, radny Rogalka - zarazem przewodniczący tego osiedla. Czy ktoś z mieszkańców osiedla i tej ulicy to pojmuje? Na koniec zostawiłem kwiatek. U przewodniczącego Rady Waligórskiego, zarazem sołtysa Czapur, w ramach lichutkich środków chodnikowych zdołano szybko wykonać ciąg spacerowy w Promowej ulicy. Po kilku tygodniach, na długości kilkudziesięciu metrów rozebrano tenże chodnik i pobudowano na nowo( patrz-zdjęcia). Jaka jest tego przyczyna? -dopytywał na sesji radny Rybicki. Odpowiedzi się nie doczekał, jedynie, tu cytat: służby Urzędu sprawdzą i odpowiedzą. Warto postawić pytanie: gdzie były odpowiednie służby, gdzie był inspektor nadzoru? W ramach gwarancji nie był ten fragment chodnika chyba poprawiany, bo fuszerkę poprawiał inny wykonawca. Czy Urząd dwa razy płacił za tą robotę? Dowiemy się i poinformujemy. Przypomnę, że budżet wynosi 80 mln. Ile na zakres drogowo-chodnikowy? Raptem - 4,3%.

siedział nad swoimi stawami jak w rezerwacie, bo nie stać go na zakup helikoptera, a jego działki bez dostępu do drogi publicznej też nikt nie kupi, a jeżeli już to za grosze… Czy z konsekwencji takiej decyzji burmistrz nie zdaje sobie sprawy? Dla Urzędu w Mosinie zwykły człowiek się nie liczy, ja dla nich nie istnieję – mówi rozżalony.

Zapytałam w urzędzie, czy burmistrz wydał WZ dla tej lokalizacji, ale zarówno p. M. Szeliga jak i kierownik referatu planowania przestrzennego, S. Ambrożewicz odmówili odpowiedzi na moje pytanie. B. Lewicki, asystent medialny, poprosił o przesłanie pytania mailem. Do chwili obecnej nie uzyskałam jednak ani potwierdzenia ani zaprzeczenia.

Ulga śmieciowa W związku z rewolucją śmieciową, która nas czeka pojawiały się głosy, aby niezamożne rodziny wielodzietne oraz rodziny o niskich dochodach objąć jakąś formą ulg. Radni Koalicji Samorządowej 23 maja wystosowali pismo do Zarządu „Selektu” o uwzględnienie tych apeli. Zapewne nie tylko my interweniowaliśmy. Zarząd

„Selektu” w dniu 3 czerwca omawiał tę sprawę. Dowiedzieliśmy się, że z opłat za śmieci zwolnione będzie czwarte i kolejne dziecko w rodzinie. Ponadto w sytuacji kryzysowej rodziny będą mogły zwracać się z wnioskiem do Zarządu „Selektu” o ulgę bądź zwolnienia z opłat. Poniżej odpowiedź SELEKTU na nasze pismo. (JM)

Kalendarz springeriański Już od XVI stulecia, gdy na tronie Piotrowym zasiadał papież Grzegorz XIII, na całym świecie czas wyznacza kalendarz gregoriański – ale nie w Mosinie. W Mosinie, już któryś raz z rzędu Święto Narodowe 3 Maja przypadło 30 kwietnia. W tym dniu bowiem burmistrz Zofia Springer świętuje rocznicę

uchwalenia Majowej Konstytucji. Narodowe Święto Niepodległości z kolei, zamiast 11 listopada, u nas przypada bądź 9 bądź 10 dnia tego miesiąca. Można więc sądzić, że w Mosinie czas płynie według kalendarza springeriańskiego i zaraz się okaże, że kolejna gwiazdka – będzie w maju…




Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Basen widmo 5 lat temu firma Świtalski i Synowie kupiła od gminy 4,4 ha gruntu. Burmistrz napisała w zarządzeniu, że sprzedaje tę nieruchomość „w celu realizacji inwestycji polegającej na budowie zespołu sportowego obejmującego przede wszystkim pływalnię krytą i otwartą, lodowisko wraz z usługami towarzyszącymi”. Przypomniał o tym 3 czerwca „Głos Wielkopolski”. Dziewicze tereny za stadionem, wzdłuż Kanału Mosińskiego, aż do Krosinka zostały przekształcone pod usługi sportowe we wrześniu 2002 r., kiedy zastępcą burmistrza był Jan Marciniak. Poprosiłam go o kilka zdań na ten temat. – Już prawie na odchodne uchwaliliście miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, obejmujący budowę pływalni. Mieliście jakieś plany związane z budową takiego obiektu? – Tak, chcieliśmy na tym terenie wybudować kompleks boisk do różnych dyscyplin sportu oraz pływalnię. Dwa miesiące później, burmistrzem została Zofia Springer. Podczas kampanii wyborczej zapewniała, że wybu-

duje basen. Ludzie hasło kupili i zagłosowali. Dzięki, m.in. takim hasłom mamy do dziś rządy takie, jakie mamy, a basenu jak nie było, tak nie ma. – Burmistrz Springer pływalni nie wybudowała i pewno już nie wybuduje, a nabywca gruntów firma p. Świtalskiego też się do tego nie kwapi. Dlaczego? Czy w tej sprawie mamy drugie dno? – Moim zdaniem tak. Firma p. Świtalskiego w tym czasie zaczęła się interesować dewloperką. W okresie 2007-2009 ceny gruntów pod budownictwo kształtowały się w Mosinie w granicach 200-300 zł/1m2. Firma p. Świtalskiego była zainteresowana tanimi terenami. No i nadarzyła się gratka - teren pod usługi sportu. Świtalski nie jest jednak od budowy kompleksów sportowych. To biznes kompletnie nierentowny. Trzeba do niego dopłacać, a w biznesie liczy się czysty zysk. Dla-

Wizualizację Sportparku przedstawiono radnym na sesji w dniu 30 kwietnia 2009 roku

tego kompleksy sportowe, pływalnie budowane są przez gminy. Firma p. Świtalskiego zainteresowana była, jak sądzę, terenami sportowymi, ale pod jednym warunkiem: gmina wystawi je na sprzedaż, jako tereny sportowe, ona je kupi, a później gmina przekształci je pod budownictwo mieszkaniowe. Lepiej przecież było kupić metr kwadratowy za 70 zł niż za 250 zł. I tak się stało. W styczniu 2008 r. burmistrz wystawiła 4, 4 hektara gruntów na sprzedaż. W maju 2008 r. odbył się przetarg i firma p. Świtalskiego, jako jedyny startujący w przetargu, kupiła go za 3 mln, a więc za 70 zł/1m2. To, że oferent był tylko jeden jest symptomatyczne - żaden biznesmen nie

Mosina a aglomeracja poznańska

kupuje czegoś, co po wybudowaniu przyniesie straty. – Ale p. Świtalski, biznesmen, przecież wystartował. – Gdyby teren był przeznaczony pod budownictwo, Świtalski musiałby konkurować z innymi deweloperami, a cena za 4,4 ha wyniosłaby nie mniej niż 11 mln zł. Tym nie był zainteresowany. Chciał kupić grunty tanio, no i to mu się udało. – Ale na tych gruntach przecież nie może postawić bloków… – Nie może dziś, ale za kilka lat przychylna mu władza może kolejny raz przekształcić te tereny, tym razem pod budownictwo, a wtedy będzie mógł. Taki scenariusz jest możliwy. Za rządów Zofii Springer interesy władzy i biznesu przenikają się aż nadto widocznie. A interes gminy, którego powinien burmistrz być strażnikiem jest, jak widzimy na drugim, albo i na trzecim miejscu. – Na chwilę obecną teren jest włas-

nością p. Świtalskiego, a o jego planach, co do terenu dowiedzieliśmy się od rzecznika prasowego firmy (artykuł w „Głosie Wielkopolskim” z 3 czerwca 2013 r.) „firma nie planuje inwestycji w Mosinie - zagospodarowanie tej nieruchomości zostało wstrzymane ze względu na koncentrację działań firmy w innych sektorach rynku”. Myślę, że do czasu. – Pamięta Pan wizualizację, którą przedstawiono radnym? – Czegóż tam nie było, wielofunkcyjny kompleks sportowy o powierzchni niemal 12 tysięcy metrów kwadratowych - basen, siłownia, kryte boiska do gry w piłkę nożną, koszykówkę, a także hala do gry w tenisa. Wg słów przedstawiciela inwestora – firmy „Świtalski i Synowie” budowa miała się rozpocząć w marcu 2010 roku. Wizualizacja to była taka bajka dla naiwnych. A tych w Mosinie, jak widać, nie brakuje.  Rozmawiała M.Kaptur

Małgorzata Kaptur Trwa tworzenie Strategii rozwoju gminy Mosina. Jakie są słabe i mocne strony naszej gminy? Czy położenie Mosiny między terenami chronionymi to atut, czy przysłowiowa kula u nogi? Uczestnicy drugiego spotkania nie byli zgodni w ocenie tych kwestii.

Ich zdanie ma jednak znaczenie drugorzędne, dopełniające. Firma DGA Optima, która opracowuje Strategię, przeprowadza swoje analizy. Uczestnicy spotkania w dniu 22 maja otrzymali zestawienia statystyczne pokazujące naszą gminę na tle 20 pozostałych gmin aglomeracji poznańskiej (Po-

znań, 17 gmin powiatu poznańskiego oraz gminy: Śrem, Skoki i Szamotuły). Gmina Mosina – po Poznaniu, Swarzędzu, Śremie, Luboniu i Szamotułach jest najludniejszą gminą aglomeracji, ale w obszarach, na które mamy wpływ uzyskuje zazwyczaj wyniki poniżej średniej.

MOSINA kategoria

Problemy z parkowaniem przy rondzie Jan Marciniak

AGLOMERACJA

miejsce Wynik najwyższy  najniższy  na 21 wynik wynik

liczba ludności

6

29 121

550 742

6 623

lesistość

4

37 %

51 %

2%

odsetek dochodów własnych do dochodów ogółem

10

70 %

83 %

49 %

dochody budżetowe na 1 mieszkańca

14

2 741 zł

5 988 zł

2 137 zł

wydatki budżetowe na 1 mieszkańca

17

2 670 zł

8 055 zł

2 268 zł

odsetek wydatków majątkowych do wydatków ogółem

14

18 %

45 %

10 %

poziom skanalizowania

13

57 %

91 %

33 %

odsetek ludności korzystającej z sieci wodociągowej

17

91 %

97 %

83 %

odsetek ludności korzystającej z instalacji gazowej

20

39 %

97 %

0

ścieżki rowerowe na 10 000 mieszkańców

5

5%

20 %

1%

środki unijne na 1 mieszkańca

17

26 zł

288 zł

2 zł

Odsetek pozytywnie rozpatrzonych wniosków o dofinansowanie unijne

20

21 %

34 %

15 %

odsetek pokrycia wydatków na oświatę i wych. przez subwencję

11

56 %

84 %

31 %

odsetek dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym

14

70 %

90 %

52 %

podmioty wpisane do rejestru REGON na 10 000 mieszkańców

13

1 322

2 004

774

fundacje, stowarzyszenia i organizacje społeczne na 10 000 mieszkańców

10

24

52

13

Źródło: Mosina a aglomeracja poznańska... czyli wybrane dane statystyczne - na podst. danych GUS BDL opracowanie przygotowane przez firmę DGA Optima (Marcin Ługawiak) na spotkanie w sprawie Strategii w dniu 22 maja 2013 r.

Kilkakrotnie wnioskowałem, aby coś zrobić z parkowaniem przy rondzie, gdyż kierowcy notorycznie parkują przy krawężniku zatłoczonego parkingu, doprowadzając do sytuacji, że z miejsc postojowych trudno wyjechać. Wnioskowałem, aby miejsca postojowe wymalować z ukosa. Wjeżdżającym od ul. Garbarskiej będzie łatwiej zaparkować i wyjechać, kierując się ku wyjazdowi z parkingu. Odpisano, że dobrze

jest, jak jest, i że zmiana spowoduje umniejszenie miejsc postojowych a tak w ogóle to wszystko zależy od kultury kierowców. Zgadzam się, że wiele zależy od kultury kierowców, ale jeżeli tej kultury brak, to należy tę kulturę wymusić. Od tego mamy odpowiednie przecież służby. Rozmawiałem na ten temat z wieloma osobami i wszyscy popierali ten pomysł. Władza jednak wie swoje.






Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Wybrane wnioski radnych (z kilku ostatnich miesięcy) Jan Marciniak • W sprawie rozwiązania problemu odwodnienia narożnika ul. Czereśniowej i ul. Sowinieckiej w Mosinie. • W sprawie porządkowania po każdym dniu targowym nie tylko płyty utwardzonej targowiska w Mosinie, ale także terenu do brzegów Kanału Mosińskiego. da.

• W sprawie parkingu koło ron-

Marian Jabłoński • W sprawie wyrównania nawierzchni ul. Piotrowskiej, ul. Szkolnej i ul. Żwirowej w Daszewicach. • W sprawie umieszczenia na stronie Biuletynu Informacji Publicznej gminy Mosina nagrań audio z sesji wraz z wynikami głosowań poszczególnych radnych.

Jacek Szeszuła • W sprawie utworzenie zatoki autobusowej przy ulicy Mostowej – odmowa. • W sprawie wystąpienia UM w Mosinie do Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Poznaniu w sprawie założenia sygnalizacji świetlnej na ul. Kilińskiego. • W sprawie zabezpieczenia terenu Barwy.

Piotr Wilanowski • W sprawie wzmocnienia krawężnika i remontu nawierzchni zatoki parkingowej drogi wojewódzkiej nr 431 w Rogalinie. • O wytyczenie i właściwe oznakowanie przejścia pieszego przy dwustronnym przystanku PKS w Rogalinie.

Łukasz Kasprowicz • O doświetlenie chodnika pomiędzy mostami na ulicy Mostowej i Niezłomnych od strony ulicy Rzecznej oraz zlokalizowanego przy niej parkingu. • O upamiętnienie ppłk. Stanisława Kasznicy i ppor. Jana Kasznicy. Zasłużeni mieszkańcy Krosinka doczekali się upamiętnienia w Poznaniu. W Mosinie jeszcze nie. • O naprawę chodnika przy ulicy Topolowej w Mosinie. Wnioski w tej sprawie zgłaszali też wcześniej radni Jan Marciniak i Jacek Szeszuła. • W sprawie bezpieczeństwa i porządku na ulicy Zielonej w Krośnie. Mieszkańcy skarżą się na hałas emitowany przez firmę Idmar oraz blokowanie ulicy przez Tiry dowożące do niej materiały produkcyjne. Burmistrz skierowała wniosek do WIOŚ o zbadanie poziomu hałasu w tej firmie. O utrudnieniach spo-

wodowanych ciężarówkami została poinformowana policja i straż miejska. Tiry niestety ciągle blokują tę ulicę. • O doposażenie boiska wielofunkcyjnego w Dymaczewie Starym. Burmistrz zadeklarowała zainstalowanie piłkochwytów, jeśli zajdzie taka potrzeba i zapewniła montaż dwóch koszy na śmieci. Odmówiła niestety zakupu piłek oraz rakiet do tenisa ziemnego. • O poprawę funkcjonowania strefy płatnego parkowania. Propozycje m.in. wprowadzenia niedrogiego abonamentu rocznego dla osób niepełnosprawnych, aby mogli parkować wszędzie w strefie, dodatkowe miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, zmiana lokalizacji biura strefy na parter. Burmistrz zapowiedziała ujęcie propozycji w nowym przetargu na obsługę strefy. • O wjazd autobusu komunikacji miejskiej do wsi Dymaczewo Stare. Wniosek wsparty petycją mieszkańców. Burmistrz jednak nie przewiduje wydania pieniędzy na ten cel. • W sprawie ulg podatkowych, dla osób adoptujących psa z mosińskiego przytuliska. Od przyszłego roku planowane jest wprowadzenie opłaty od posiadania psa. Burmistrz zapowiedziała wzięcie pod uwagę wniosku w momencie procedowania uchwały wprowadzającej opłatę od posiadania psa. Będzie miało to miejsce jesienią tego roku.

Małgorzata Kaptur • O udostępnienie na BlP-ie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (trwa przygotowanie materiałów) i zgodne z prawem informowanie mieszkańców o możliwości udziału w procedurze planistycznej. • O zapewnienie przejezdności na ulicach gruntowych między ul. Leszczyńską a Torową w Mosinie. • O przyznanie nagród dla opiekuna i wolontariuszy przytuliska i przeznaczenie pomieszczenia dla wolontariuszy i przeprowadzania czynności związanych z adopcją – będzie zapewnione pomieszczenie. • O opracowanie rocznego planu pracy Straży Miejskiej i podanie go do publicznej widomości na stronie gminy i w Merkuriuszu Mosińskim – odmowa. • W sprawie opracowania ulotki – apelu do niezameldowanych mieszkańców w sprawie PIT. - odmowa • O umieszczenie na stronie internetowej biogramów osób nagrodzonych Medalem Rzeczpospolitej Mosińskiej (w opracowaniu) i wydanie publikacji im poświęconej.

Grzegorz Ciura To nie pierwszy raz jak Firma Anthon Röhr wylewa wodę opadową ze swojego terenu poza swoje ogrodzenie na ul. Gałczyńskiego, która zamieniła się w głęboką na 30 cm rzekę.

Działania pozorowane Od kilku lat ten problem był wielokrotnie zgłaszany Straży Miejskiej i znów jest to samo. Obecnie Straż Miejska zobowiązała się zgłosić sprawę do Nadzoru Budowlanego w Poznaniu. Obiecała nawet kopie zgłoszenia i odpowiedzi. Zobaczymy, co będzie. Pisma, m.in. w sprawie zalewania ul. Gałczyńskiego, były wysyłane do Urzędu. W odpowiedzi z 18 października 2012 r. p. Burmistrz napisała, że sprawa została skierowana do Straży Miejskiej w celu wyjaśnienia. Pan Pawlak – wiceprezes Zarządu poinformował, że zbada sprawę i poczyni odpowiednie kroki, celem wyeliminowania podobnych sytuacji w przyszłości. Jak widać na załączonych zdjęciach sytuacji nie wyeliminował, a wręcz przeciwnie, poprzez świadome działania jeszcze ją pogorszył. Jakże inaczej można nazwać montowanie rur przepustowych pod bramą i rozebranie murku pod siatką celem swobodnego przepływu wody na ul. Gałczyńskiego z posesji, na której znajduje się Anthon Röhr?

Ul. Gałczyńskiego – rzeka 

Martwe zapisy w decyzji W decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach z 9 kwietnia 2011r czytamy: Planowana inwestycja nie może stwarzać uciążliwości dla otoczenia. W przypadku stwierdzenia uciążliwości, obowiązkiem wnioskodawcy będzie uciążliwość tę wyeliminować. Ścieki w postaci wód opadowych i roztopowych z powierzchni utwardzonych po pod-

fot. G.Ciura

czyszczeniu w separatorze koalescencyjnym odprowadzane będą do istniejącego zbiornika retencyjnego o objętości 1920m3. Inwestor przewiduje również budowę nowego zbiornika retencyjnego o pojemności ca 1580m3, do którego odprowadzane będą ścieki w postaci wód opadowych i roztopowych z powierzchni dachów. Nasuwa się pytanie: po co są te decyzje, skoro nic z nich nie wynika?




Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Aktualności rogalińskie Mikołaj Pietraszak Dmowski

W ostatnim czasie miało miejsce kilka niecodziennych wydarzeń związanych z Rogalinem, rodziną Raczyńskich oraz Fundacją Raczyńskich. W sobotę 29 czerwca uroczyście otwarte zostało nowe skrzydło Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu. Dokonali go m.in. pani Wirydianna z Raczyńskich Reyowa i prezydent RP, pan Bronisław Komorowski wraz z prezydentem Poznania, panem Ryszardem Grobelnym. Chwilę wcześniej, razem z prezydentem Komorowskim, pani Reyowa odsłoniła tablicę pamiątkową na frontonie starego gmachu poświęconą swojemu antenatowi, fundatorowi biblioteki, Edwardowi I Raczyńskiemu. W swoim przemówieniu prezydent Komorowski, nawiązując do założyciela biblioteki i jego rodziny powiedział, że o wielkości rodu i pamięci o nim decyduje nie jego stan

posiadania, ale to, co po nim zostało dla innych. „Po wielu latach widać, że można było mieć tysiące hektarów, gigantyczne dochody, kapitalne koligacje w całej Europie, ale nie to gwarantuje dobrą pamięć, przekonanie o wielkości rodziny. Po wielu latach widać, że jeśli zrobiło się coś dla innych, nie tylko dla własnej potęgi, to jest to fundamentem dobrej pamięci o wielkości rodzin, wielkości dokonań.” Prezydent wskazał, że doświadczenie rodu Raczyńskich może być wzorem dla współczesnych. Po uroczystościach w Poznaniu biorący w nich udział minister Maciej Klimczak, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP oraz

Od lewej: dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, Wirydianna Rey, Cecylia Rey (córka i wnuczka Prezydenta Raczyńskiego) i Maciej Klimczak - Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, złożyli oficjalną wizytę w Rogalinie. Towarzyszyli im m.in. prezes zarządu Fundacji im. Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu i dyrektor Muzeum Narodowego prof. Wojciech Suchocki oraz piszący te słowa sekretarz zarządu fundacji, jednocześnie prezes Majątku Rogalin, Mikołaj Pietraszak Dmowski. W czasie pobytu goście spotkali się m.in. z córkami fundatora - b. prezydenta RP Edwarda Raczyńskiego - paniami Wandą Dembińską i Wirydianną Reyową oraz jego wnuczką, panią Cecylią Rey. Minister Klimczak i dyrektor Makowski zwiedzili majątek Rogalin:

Córka Edwarda Raczyńskiego Wanda Dembińska i Maciej Klimczak - Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

folwark, pola i łęgi, zwracając szczególną uwagę na chronione przez fundację charakterystyczne, tradycyjne formy i elementy krajobrazu, z którego słynie Rogalin. (Prezydent Komorowski i Kancelaria Prezydenta uważają, że krajobraz jest dobrem ogólnonarodowym, nie zawsze docenianym. Jego ochronie ma służyć skierowany właśnie do laski marszał-

Mikołaj Pietraszak Dmowski, prezes Majątku Rogalin z gośćmi na rogalińskich fot. 3 x Włodzimierz Kowaliński łęgach. 

Za co płaci powiat Małgorzata Kaptur Tylko na dwóch tegorocznych sesjach Rada Powiatu Poznańskiego podjęła 11 uchwał o oddaniu w zarząd gminom na określony czas drogi powiatowej w celu realizacji określonego zadania. Najczęściej dotyczyło to budowy chodnika w granicach miejscowości. Na sesji w dniu 27 czerwca 2013 r. na wniosek Burmistrza Gminy Mosina poparty uchwałą Rady Miejskiej w Mosinie Rada Powiatu przekazała naszej gminie w zarząd:

• drogę powiatową w ciągu ul. Poznańskiej i Leśnej w Daszewicach w zakresie dotyczącym wykonania projektu budowlanego kanalizacji deszczowej, • drogę powiatową w ciągu ul. Poznańskiej na odcinku od figurki do granicy z miastem Poznań w zakresie dotyczącym wykonania projektu budowlanego chodnika. Nie jest, więc prawdziwa informacja, którą uzyskali od Burmistrza Gminy Mosina na zebraniu wiejskim

Radny Jan Kałuziński w czasie zadawania pytań na sesji powiatu.

mieszkańcy wsi Pecna, że wszystkie sprawy związane z budową chodnika w ciągu drogi powiatowej należy kierować do radnego powiatowego, ponieważ regułą jest, że chodniki znajdujące się w granicach miejscowości są budowane przez gminy. W 2012 r. na podstawie porozumienia z gminą wykonane były z budżetu Mosiny chodniki przy drogach powiatowych w Radzewicach (koszt 44 764 zł) i w Borkowicach (koszt 43 462 zł). Z budżetu powiatu natomiast zostały sfinansowane w ostatnich dwóch latach następujące inwestycje na drogach powiatowych: • Remont kanału deszczowego – ul. Poznańska w Czapurach - 40 590 zł. • Umocnienie skarpy nasypu przy moście w Czapurach – 28 290 zł. • Wyrównanie i ułożenie nowej warstwy ścieralnej – ul. Poznańska w Czapurach – 403 331 zł. • Remont nawierzchni drogi powiatowej na odcinku Wiórek – Sasinowo – 84 599 zł. • Remont nawierzchni w Dymaczewie (droga Dymaczewo – Drużyna) – 16 tys. zł. Powiat przekazał gminie Mosina następujące inwestycje w 2012 r.

• Przebudowa mostu na ul. Mostowej w Mosinie zapewniając na jego wykonanie 87% środków (1 107 512 zł – udział powiatu, udział gminy 127 300 zł.). • Remont chodnika w Czapurach – ul. Poznańska – 60 tys. z powiatu, 873 zł gmina. Na podstawie zawartego w 2009 r. porozumienia Powiat Poznański przekazuje naszej gminie dotację na zarządzanie drogami powiatowymi w granicach administracyjnych miasta Mosina - w 2011 r. była to kwota 130 400 zł, w 2012 – 136 700 zł. Powiat jest organem prowadzącym dla szkół funkcjonujących w Mosinie. Oprócz wydatków bieżących związanych z ich utrzymaniem powiat ponosi również wydatki inwestycyjne. W Specjalnym Ośrodku SzkolnoWychowawczym w Mosinie przy ul. Kościelnej w latach 2011-2012 wykonano remonty za 123 tys. zł. Boiska wielofunkcyjne przy Zespole Szkół w Mosinie przy ul. Topolowej zostały zmodernizowane z udziałem 15% środków powiatu (211 tys. zł) i 85 % środków z EOG. W ostatnich dwóch latach powiat poniósł również znaczne nakłady na inwestycje w placówkach leżących poza naszą gminą, z których nasi mieszkańcy bardzo często korzy-

kowskiej prezydencki projekt ustawy tzw. krajobrazowej, która wzmocni narzędzia ochrony krajobrazu.) Następnie goście udali się do pałacu w Rogalinie, gdzie oprowadzeni zostali przez kierowniczkę oddziału MNP, panią Joannę Nowak. Przed wyjazdem obejrzeli ponadto dawną kaplicę pałacową, a obecnie kościół parafialny. Pobyt ministra Klimczaka był okazją do przedstawienia działalności i najnowszych planów Fundacji Raczyńskich, jak również realizacji przez MNP projektu „Rewaloryzacja i modernizacja zespołu pałacowo-parkowego w Rogalinie”. Liczymy, że wizyta przyczyni się do dalszej współpracy obu instytucji z Kancelarią Prezydenta RP, której dotychczasowym efektem jest ekspozycja w pałacu prezydenckim obrazów należących do fundacji. W sobotę o godzinie 17:00, w piątą rocznicę śmierci, odprawiona została w kościele w Rogalinie msza św. za duszę śp. rotmistrza Ryszarda Dembińskiego. Nazajutrz, w niedzielne popołudnie, nieoficjalną wizytę w Rogalinie złożyła pani Anna Komorowska, żona prezydenta RP.

stają – w Liceum w Puszczykowie przeznaczono 2,6 mln. zł na przebudowę boiska lekkoatletycznego i 1,5 mln. na przebudowę stołówki, a termomodernizacja Szpitala w Puszczykowie to wydatek 16,5 mln zł. po stronie powiatu i dodatkowo 3 mln z NFOŚiGW.

Zdzisław Mikołajczak, radny Rady Powiatu Poznańskiego, złożył 17 kwietnia interpelację w sprawie naprawy w 2013 r. drogi powiatowej 2465P na odcinku Krosno-Drużyna do przejazdu kolejowego. Uzasadnienie: Droga ta ma całkowicie zniszczone pobocza i liczne wyrwy w jezdni, przez co stanowi ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa kierowców, pieszych i pojazdów. Jako źródło finansowania wskazał potencjalne oszczędności po przetargach na realizację planowanych w bieżącym roku remontów i inwestycji.


8

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Uwagi mieszkańców Trwa wyłożenie projektu planu zagospodarowania przestrzennego dla terenów zabudowy usługowej w zieleni w Krosinku. Obecnie na części tego obszaru znajduje się Western City Rio Grande. Każdy, kto kwestionuje ustalenia planu, może do 19 lipca wnieść do Burmistrza swoje uwagi. Poniżej zamieszczamy w skróconej wersji uwagi nadesłane do redakcji. W pełnym brzmieniu są dostępne na www.czasmosiny.pl. Zapisy ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym definiują „ład przestrzenny”, jako takie ukształtowanie przestrzeni, które tworzy harmonijną całość oraz uwzględnia w uporządkowanych relacjach wszystkie uwarunkowania i wymagania funkcjonalne, społeczno-gospodarcze, środowiskowe, kulturowe oraz kompozycyjno-estetyczne. Projekt mpzp dla terenów zabudowy usługowej w zieleni w Krosinku przedstawiony do publicznego wglądu nie uwzględnia wszystkich zależności, a w załączonej „Prognozie oddziaływania na środowisko” uwzględniono wyłącznie uciążliwości i oddziaływania na terenie planu, nie odnosząc się do otoczenia. Maksymalna powierzchni zabudowy – 10% działki budowlanej. Daje to możliwość zabudowania około 2,5 ha terenu i wpłynie negatywnie na kompozycję przestrzeni. Taka zabudowa będzie generowała uciążliwości związane głównie ze zwiększeniem ruchu komunikacyjnego, negatywnie wpływając na układ komunikacyjny i infra-

strukturę. Możliwość zabudowania powierzchni 2,5 ha pod działalność usługową, która w planie nie została szczegółowo określona, stwarza problemy dla otoczenia w skali takiego miasta, jakim jest Poznań. W Mosinie taki procent zabudowy dla usługi zlokalizowanej w zieleni jest błędny. Dopuszczalna wysokości budynków 15 i 17 m . Lokalizacja usług o takiej wysokości w niewielkiej Mosinie zupełnie nie wpisuje się w skalę wysokościową miasta i wsi Krosinko, oraz terenów przy samym kanale. Dla lokalizacji obiektów usługowych powinny zostać przeprowadzone analizy w skali miasta. Jednoczesne dopuszczenie około 5-6 kondygnacji dla obiektów o powierzchni zabudowy około 2, 5 ha, daje w tej lokalizacji zabudowę skali niewielkiego miasteczka skupionego na niewielkim obszarze w centrum wioski, jaką jest Krosinko. Lokalizacja budynków o tej wysokości wraz z ich głębokim fundamentowaniem, na byłych terenach zalewowych, które każdego roku

borykają się z zalewaniem znacznej części obszarów, doprowadzi do dodatkowego zakłócenia gospodarki wód powierzchniowych i gruntowych w ich naturalnej zlewni, jaką jest kanał. Należy ograniczyć wysokości obiektów do 3 kondygnacji i sprecyzowanie gabarytów obiektu poprzez podanie szerokości elewacji frontowej oraz kształtów dachu. Brak wydzielenia kwartałów zabudowy i szczegółowej lokalizacji zabudowy kubaturowej oraz szczegółowych zasad obsługi komunikacyjnej. Rodzi to ryzyko, że przyszły inwestor dla całego terenu inwestycji zabuduje dopuszczone planem 10% w jednej zwartej lokalizacji, a następnie podzieli grunty i sprzeda część niezabudowaną. Dla tego terenu również będzie, w zgodzie z zapisami obowiązującego planu możliwość zabudowy kolejnych 10 % terenu. Należy uszczegółowić definicję pola inwestycyjnego oraz wyznaczyć kwartały zabudowy i sposób obsługi komunikacyjnej w załącz-

Procedura planistyczna Udział mieszkańców w procedurze planistycznej jest niewielki. Wiąże się to z niedoskonałym informowaniem. Ani na www.mosina.pl ani na gminnym BIP-ie ma widocznej zakładki poświęconej planowaniu przestrzennemu. Nie są też dostępne obowiązujące już plany ani informacja na temat opracowywanych planów. Obwieszczenie o przystąpieniu do sporządzania planu, wyłożeniu, dyskusji publicznej i możliwości składania uwag są umieszczone na BIP-e w schowku (Biuletyn Informacji Publicznej » Organy gminy » Burmistrz » Obwieszczenia planistyczne » Plany miejscowe), do którego trudno dotrzeć zwykłemu mieszkańcowi. Pojawiają się na sołeckich czy osiedlowych tablicach ogłoszeniowych i w „Merkuriuszu”, ale nie jest to regułą. Powoduje to, że większość zainteresowanych dowiaduje się o planach po fakcie i przypadkiem. W gminie Mosina jest około 100 obowiązujących planów zagospodarowania przestrzennego. W ciągu 3 lat obecnej kadencji Rada uchwaliła 12 planów. Procedura uchwalania miejsco-

wego planu zagospodarowania przestrzennego trwa długo, zazwyczaj około 2 lat. Np. uchwała o przystąpieniu do opracowania planu dla terenów zabudowy usługowej w

zieleni w Krosinku została przyjęta przez Radę we wrześniu 2011 r. Aktualnie trwa składanie uwag do projektu tego planu. (MK)

niku graficznym. Zapisy dotyczące obsługi komunikacyjnej winny uwzględniać również interesy właścicieli gruntów wg numeracji działek – 268, 269, 270. Ochrona powierzchni ziemi, powietrza i wód, zgodnie z przepisami o ochronie środowiska. Dla inwestycji o takiej powierzchni, przy zapisanych w planie współczynnikach ilości miejsc parkingowych powierzchnia naziemnych parkingów wyniesie minimum 1,0 ha. Dla tak dużego obszaru obligatoryjne jest podczyszczanie wód opadowych zbieranych z parkingu przed odprowadzeniem ich do rowów lub dreno-kolektorów. Zabudowanie i utwardzenie dodatkowych powierzchni w takiej ilości, jaką dopuszcza projekt planu, spowoduje zmianę układu wód gruntowych, niebezpieczną dla terenów sąsiednich mieszkaniowych i już istniejącej zabudowy. Należy uszczegółowić sposób gospodarowania wodami opadowymi, roztopowymi i gruntowymi. Lokalizacja szpalerów lub rzędów drzew i zieleni izolacyjnej. Należy wprowadzić zapis, który nie tylko będzie dopuszczał, ale doprowadzi do wykonania nasadzeń

O czym marzy radny? Piotr Wilanowski Czy można coś zrobić by nasze życie dziś, jutro, za rok było lepsze? Jestem przekonany, że tak. Większa aktywność w postrzeganiu zagrożeń, wypowiadanie własnych potrzeb, proponowanie najlepszych rozwiązań - to droga do świadomego kształtowania własnego otoczenia. Demokracja to dobrodziejstwo, którego musimy bez przerwy doglądać.

Pilnuj ważnych spraw

• Ponowne wyłożenie projektu mpzp – część wsi Daszewice od 8 do 31.07.2013 r. Dyskusja publiczna 29 lipca o godzinie 17.30 w świetlicy wiejskiej w Daszewicach. Uwagi można składać do 19 sierpnia. • Wyłożenie projektu mpzp dla płd.- zach. terenów wsi Czapury pomiędzy Głuszynką, Wartą, granicą adm. wsi oraz ul. Poznańską od 3 do 25.07.2013r. Dyskusja publiczna 4 lipca w świetlicy wiejskiej w Czapurach o godz. 17.00. Uwagi do dnia 12 sierpnia. • Ponowne wyłożeniu projektu mpzp dla terenów części wsi Czapury pomiędzy ul.Gromadzką, Spokojną wraz z tymi ulicami oraz ul. Poznańską od 3 do 25.07.2013 r Dyskusja 9 lipca w świetlicy w Czapurach o godz. 17.00. Wnioski do 12 sierpnia.

zieleni izolacyjnej będącej buforem na styku z obszarami o innej funkcji, głównie mieszkaniowej niskiej. Minimalna powierzchnia biologicznie czynna – 50% powierzchni działki budowlanej. Należy określić w planie nie tylko procent powierzchni biologicznie czynnej, ale również procent zieleni, aby zapis ze studium o lokalizacji „usługi w zieleni” nie był czystą fikcją. Kształtowanie przestrzeni publicznej. Należy wprowadzić zapis o konieczności uzyskania akceptacji UM dla koncepcji projektowanej zabudowy. Linie zabudowy. Należy zwiększyć odległość linii zabudowy od granicy działek mieszkalnych. Funkcja terenu. Aktualny zapis umożliwia np. postawienie zabudowy mieszkalnej wielorodzinnej, jako apartamentów hotelowych z możliwością wykupu na własność. Drobny ”formalny wybieg” pozwala na realizację funkcji niezgodnych ze studium. Należy uszczegółowić sposób realizacji funkcji hotelowej i usługowej. kkaha

Zaniedbanie lub przegapienie terminów wyłożenia ważnych dokumentów planistycznych, jakimi są studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego może mieć dla nas fatalne skutki (niechciane sąsiedztwo, niekorzystne przekształcenie gruntu, wywłaszczenie i wiele innych). W naszym interesie leży zapoznanie się z tymi dokumentami i stwierdzenie czy proponują one właściwe zagospodarowanie naszej okolicy. W sytuacji, gdy propozycje te godzą w nasze interesy lub są niezgodne z naszymi oczekiwaniami jest możliwość, tylko w wyznaczonych terminach, składania wniosków lub uwag. Nasze postulaty będą ponownie rozpatrzone przez projektantów i uwzględnione lub nie w nowej wersji planistycznej. Lista nieuwzględnionych uwag jest rozpatrywana przez radnych. Debatują nad nimi dwie komisje Rady Miejskiej: Komisja Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego oraz Komisja Ochrony Środowiska i Rolnictwa oraz ostatecznie wszyscy radni na sesji Rady Miejskiej. To

ostatnie nieprocesowe szanse, by nasze nieuwzględnione uwagi do miejscowego planu czy studium zostały uwzględnione. Praktyka pokazuje, że tylko nieliczni bronią swych wniosków do końca, próbując „do ostatnie chwili” na komisjach i sesji przekonywać do swoich racji. Na ogół, zainteresowani powierzają los swych uwag radnym, posiadającym w przedmiotowej sprawie zdecydowanie mniejsze rozeznanie. Radni w tej sytuacji mogą zasięgać opinii tylko u obecnych projektantów lub pracowników urzędu, z natury rzeczy zainteresowanych bezproblemowym zatwierdzeniem przedkładanych uchwał.

Bądź aktywny

Jako radny, któremu podczas podejmowanych decyzji często brak interpretacji samych zainteresowanych apeluję do Państwa o aktywną obronę własnych interesów. Na komisje i sesje wstęp jest wolny. Oczywiście nie ma gwarancji, że Państwa argumenty przekonają większość radnych, ale nawet w obecnej radzie, zdominowanej przez zwolenników burmistrza zdarzały się przypadki odrzucenia proponowanego planu ze względu na zapisy krzywdzące mieszkańców. Przy aktywnym społeczeństwie procent odrzuconych „złych” planów będzie większy, również sami projektanci zadbają o ich właściwe dopracowanie. We własnym interesie czytajmy ogłoszenia urzędowe na tablicach ogłoszeń, stronie internetowej Urzędu czy łamach „Merkuriusza”. W sytuacji ich braku albo opóźnionej prezentacji dyscyplinujmy odpowiedzialnych.




Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Jakich argumentów trzeba użyć? Małgorzata Kaptur

Państwo Teresa i Andrzej Cybalowie od 4 lat bezskutecznie starają się o warunki zabudowy. Chcą zbudować dom jednorodzinny w Czapurach przy ulicy Promowej (X). Burmistrz Gminy Mosina nie wyraża na to zgody. Urząd wydał już cztery decyzje odmowne. Trzykrotnie SKO je uchyliło z uwagi na szereg błędów i nieprawidłowości. – Czym burmistrz tłumaczy odmowę wydania warunków zabudowy? – pytam panią Teresę Cybal TC: Na początku uzasadnieniem odmowy wydania decyzji pozytywnej było zaliczenie naszej działki do terenów zalewowych. Po udowodnieniu, że jest to nieprawda, w kolejnej decyzji ul. Promowa na wysokości naszej działki straciła

sam dowód, by uzasadnić twierdzenia sobie przeciwstawne w różnych decyzjach oraz powołuje się na dowody na potwierdzenie swojego stanowiska, z których to dowodów twierdzenie takie nie wynika. Dotyczy to statusu ul. Promowej, która w dwóch pierwszych decyzjach burmistrza była drogą publiczną, a w dwóch kolejnych straciła ten status, na podstawie tej samej uchwały

przedmiocie zaakceptowania wniosku skarżących”. Chcę też dodać, że burmistrz bezpodstawnie zawiesił postępowanie na ponad rok. Bezpodstawność zawieszenia orzekł sąd administracyjny. TC: - Dla mnie bulwersujące były wyjaśnienia urzędników dla radnych RM w Mosinie, które miały pokazać, że chcemy wywołać precedens i

status drogi publicznej i pojawił się argument, że to teren osuwiskowy, mimo że nasza działka jest położona poza terenem zagrożonym osuwaniem się ziemi. Z dużym zdziwieniem przeczytaliśmy w czerwcu 2011 roku w „Gazecie Mosińsko-Puszczykowskiej”, że „urząd nie godzi się na drogę na niebezpiecznej skarpie” oraz że chcemy budować się niemal na brzegu rzeki Warty. Informacji udzieliła burmistrz Zofia Springer. Te absurdalne informacje miały tłumaczyć odmowę wydania nam warunków zabudowy. Burmistrz mówi, że urząd nie godzi się na drogę, a przecież w posiadaniu urzędu są dokumenty, z których jednoznacznie wynika, że droga wydzielona z gruntów należących m. in. do moich przodków istnieje od 100 lat. My nie chcemy się budować na brzegu rzeki, lecz w odległości około 60 m od jej brzegu. – W Czapurach firma Family House w ekspresowym tempie buduje kolejne etapy Osiedla Leśnego… TC: Właśnie ta nierówność traktowania bardzo nas dziwi. Mimo że nasz planowany dom jednorodzinny jest położony poza obszarem zagrożenia, burmistrz takie zagrożenie widzi. W tym samym czasie na terenach zagrożonych osuwaniem się ziemi, (co wynika z dokumentacji Starostwa Powiatowego) burmistrz wydaje warunki zabudowy dla osiedla Family House. Tam zezwala się na projektowanie nowych dróg i budynków mieszkalnych zarówno na istniejących jak i świeżo sypanych skarpach. – Co w tej sprawie jest dla Państwa najbardziej zaskakujące? Andrzej Cybal: - Jesteśmy oburzeni manipulacjami w ocenie dowodów. Burmistrz wykorzystuje ten

WRN w Poznaniu z 1986. Ponadto burmistrz uzasadnia zmianę swojego stanowiska powołując inne dowody, które nie świadczą o tym, że część ul. Promowej jest publiczna a część nie jest. Przypadek ul. Promowej nie jest odosobniony. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce z ul. Działkową w Wiórku, która w różnych dokumentach urzędowych burmistrza ma odmienny status, raz publiczny, a raz niepubliczny, co dziwne zawsze z przywołaniem tej samej uchwały. Jest to tym bardziej bulwersujące, że nadanie charakteru publicznego drodze, która takiego charakteru nie posiada pozwoliło na wywłaszczenie właściciela gruntu na podstawie „spec” ustawy.

narazić budżet na wielomilionowe straty. Było też kłamstwo sołtysa Waldemara Waligórskiego, że w naszym bezpośrednim sąsiedztwie przy ul. Promowej stoi jeden dom i mieszka jeden człowiek. Miało to potwierdzać wersję o naszym bezprecedensowym żądaniu. Natomiast w sąsiedztwie sołtysa budowane jest osiedle i nowe drogi na skarpach, ale tam ani urzędnicy, ani sołtys zagrożenia dla budżetu gminy nie widzą. Taka „wybiórcza troskliwość” o interes gminy nas nie przekonuje. – Jednym z powodów odmowy wydania warunków zabudowy jest szerokości drogi… AC: - Burmistrz w sposób niedozwolony stosuje parametry drogi, jako przesłankę uzasadniającą odmowę wydania warunków zabudowy, wbrew wyraźnym wskazaniom SKO w Poznaniu. W przypadku rozpatrywania naszego wniosku za najmniejszy dopuszczalny standard przyjmuje szerokość 10 m, a w tym samym czasie wydaje warunki zabudowy dla działek położonych przy drogach, które takiego standardu nie spełniają. Chcę podkreślić, że trzy budynki w bezpośrednim sąsiedztwie naszej działki mają ustaloną komunikację z ul. Promowej. Planowana przez nas inwestycja nie jest więc precedensem, który może wywołać zmianę w sytuacji komunikacyjnej drogi. Konstytucja nakazuje identyczne traktowanie podmiotów, które znajdują się w takiej samej sytuacji prawnej i faktycznej, a my wbrew tej zasadzie jesteśmy traktowani przez Urząd gorzej. – Od kilku miesięcy ulica Promowa została przedzielona barierką. Państwa sąsiedzi mówią, że to, dlatego, że prowadzicie wojnę z Urzędem. Barierkę można odsunąć. Jest to konieczne, by do sąsiadów dojechała śmieciarka,

Ponadto w trakcie postępowania w naszej sprawie miało miejsce usunięcie z akt dowodu niewygodnego dla burmistrza, bo wskazującego na nieuzasadnioną zmianę stanowiska w sprawie. Sąd Rejonowy w Kościanie stwierdził w swoim postanowieniu, że: „W ocenie Sądu zebrany w sprawie materiał dowodowy wskazuje na uzasadnione podejrzenie, że z akt postępowania administracyjnego został usunięty dokument, na którym miała być naniesiona adnotacja w

Wjazd na działkę. 

czy szambowóz. Państwa działka jest tuż obok, za płotem… TC: - W 2012 roku został wywołany miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla części Czapur, który będzie obejmował m.in. naszą nieruchomość. Na spotkaniu z projektantami planu dowiedzieliśmy się, że planuje się zdegradować południową część ul. Promowej do rangi ścieżki pieszo-rowerowej. Nam się wydaje, że to urząd wojuje z nami, robi wszystko, nie szczędząc środków, by postawić na swoim. Burmistrz wydał cztery decyzje odmowne; trzy decyzje zostały uchylone przez SKO w Poznaniu, które wskazywało na szereg błędów i nieprawidłowości w nich zawartych. Z powodu rażących nieprawidłowości, z zawiadomienia organu nadzoru, do postępowania administracyjnego włączyła się Prokuratura w Śremie. Ostatnia, czwarta decyzja z 15 kwietnia br. została również zaskarżona przez nas i będzie rozpatrywana po

fot. M. Kaptur

raz kolejny przez SKO. Burmistrz nie zgadza się z decyzjami organu nadzoru, podważając istotę i potrzebę funkcjonowania organu wyższej instancji, a nas stawia przed wyborem między racjami urzędów, buduje złą świadomość i wrogość do urzędu. Sposób prowadzenia postępowania spowodował całkowitą utratę zaufania do Urzędu w Mosinie i budzi uzasadnione wątpliwości, co do rzetelności i przejrzystości postępowania. Nie rozumiemy, dlaczego w jednym przypadku załatwia się warunki zabudowy „bez zbędnej zwłoki”, bo przepisy nakazują taką decyzję wydać i nie można odmówić, a w innym przypadku odmawia wydania warunków zabudowy, powołując się na przepisy, na które nie ma prawa się powoływać, zgodnie z tym, na co wskazuje organ nadzoru i piętrzy sztucznie przeszkody. – Jakich argumentów należy użyć, aby nie czekać latami na wydanie warunków zabudowy?

Drzewa rosną powoli Każdy słyszał o tych rogalińskich, niewielu natomiast wie, że wzdłuż drogi do Bolesławca rośnie wiele dębów, niektóre z nich od około stu lat. Niestety urzędnicy przeznaczyli je do wycięcia... Bolesławiec to mała wieś licząca ok. 100 mieszkańców. Leży przy granicy z gminą Czempiń. Na końcu wsi znajduje się jeden z większych zakładów w gminie - Wielkopolski Indyk. Droga biegnąca przez wieś jest w kiepskim stanie. To w dużej mierze „zasługa” ciężkich samochodów ciężarowych odsługujących tę firmę. Asfalt jest wąski, dziurawy, a miejscami nawierzchnia jest gruntowa. Państwo Glinkowscy, właściciele firmy od lat zabiegają o naprawę lub budowę drogi. Chcą wziąć na siebie większą część kosztów. Gmina nie ma w budżecie na ten rok zarezerwowanych środków, nie ma też projektu drogi. Planuje się tylko remont, ale zadecydowano, że drzewa trzeba wyciąć. Mieszkańców zaniepokoiło pojawienie się urzędników, którzy zieloną farbą ponumerowali drzewa. Z wniosku skierowanego 9 maja do Starostwa wynika, że mają zostać wycięte wszystkie drzewa - 87 szt., w tym 25 dębów. 10 z nich ma od

210 - 294 cm obwodu. Oprócz dębów są buki, graby (największy 270 cm obwodu) topole (największa 342 cm), wierzby (największa 260 cm) brzozy i jesiony (największy 182 cm) Na ich miejsce zostaną posadzone nowe drzewa. Mieszkańcy chcą drogi, ale oczekują, by wycinka była przeprowadzona rozważnie i ograniczyła się tylko do niezbędnego minimum. Najcenniejsze drzewa powinny pozostać. Ponieważ droga jest gminna, burmistrz wystąpił do starosty z wnioskiem o pozwolenie na wycinkę. Jak poinformowała nas p. Weronika Głogowska, Starostwo poprosiło gminę o uzupełnienie dokumentacji, ale gmina nie przesłała wymaganych dokumentów. Starostwo uważa więc sprawę za zamkniętą bez rozstrzygnięcia. (MK)


10

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Fenomen „Mosina” Wojciech Konieczny

Wiosną ukazała się dziesiąta z serii moneta okolicznościowa 1 „Mosin”. Fenomen „Mosina” polega na tym, że był pierwszą tego rodzaju monetą w powojennej Polsce, bity jest przez osobę prywatną i znajduje nabywców na całym świecie. Co prawda nie ma żadnej siły nabywczej, ale jest ważnym elementem naszej mosińskiej kultury, podkreśla to, co jest istotne dla naszej lokalnej społeczności – pamięć o ważnych osobach i wydarzeniach związanych z Ziemią Mosińską. Pomysłodawcami byli Witold Wilhelm i nieżyjący już Marian Strenk. O powstaniu i historii „Mosina” rozmawiam z Witoldem Wilhelmem. – Jak zrodził się pomysł na monetę? – Razem z moim przyjacielem Marianem Strenkiem zastanawialiśmy się jak uczcić przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Pomysły były różne – medal, statuetka. Ale takich rzeczy było dużo, były zbyt typowe. Chcieliśmy zrobić coś, czego jeszcze nie było. W trakcie wielu naszych rozmów doszliśmy do wniosku, że świetnie byłoby stworzyć monetę, nasz lokalny mosiński symboliczny pieniądz. A nazwa nasunęła się sama: 1 „Mosin”. – Grafika na pierwszym „Mosinie” jest bardzo symboliczna. Awers jest łatwy do rozszyfrowania – herb Mosiny, czyli orzeł w koronie, napis „Rzeczpospolita Mosińska” i data „3-8 V.1848”, czyli okres, w którym w Mosinie próbowano stworzyć polską państwowość. Ale rewers jest dość zagadkowy… – W trakcie rozmów z Marianem zastanawialiśmy się, co może symbolizować Mosinę, co jest na tyle charakterystyczne w naszej okolicy, aby w ciekawej formie można było przedstawić na monecie. Ostatecznie – oprócz nominału - na rewersie jest coś, co przypchnął w nasze rejony lodowiec, czyli morena otulająca nieistniejący już kościół stojący do XVII wieku na rynku. Znalazło się też miejsce dla dębu, też w jakimś sensie symbolu Ziemi Mosińskiej. Dąb od spodu owija wstążka stylizowana na literę „W” symbolizująca Wartę. Wstążkę w podobnym kształcie nosili Powstańcy Wielkopolscy. A na obwodzie monety umieści-

Witold Wilhelm

fot. 5 x W. Konieczny

roku. A potem rozdzwoniły się telefony, były pytania i prośby o kolejne egzemplarze praktycznie ze wszystkich stron świata – od Ameryki po Australię, nie mówiąc o kolekcjonerach z Polski. Była to swego rodzaju nowość, gdyż nikt do tej pory w Polsce nie zrobił czegoś podobnego. Marian Strenk i ja, jako pierwsi w Polsce wpadliśmy na pomysł wydania okolicznościowej regionalnej monety. – Następne edycje „Mosinów” mają już inną formę, poświęcone są konkretnym osobom. Takie było założenie? – Pierwotnie nie mieliśmy w planie na-

stępnych monet. Ale sukces pierwszego „Mosina” uświadomił nam, że na tym jednym nie możemy poprzestać. Stąd pomysł całej serii „Mosinów”, które miały być poświęcone postaciom, które w szczególny sposób zasłużyły się Ziemi Mosińskiej a nawet Polsce jako takiej ale swoje korzenie mają w Mosinie lub okolicy. Pierwsze pięć osób (czyli sześć monet, gdyż na pierwszej nie było żadnej postaci) uzgadnialiśmy razem z Marianem. Niestety w 2009 roku Marian po bardzo ciężkiej chorobie zmarł. Każdą następną monetę projektowałem już sam. – Oglądając te monety pod lupą można zauważyć wielką dbałość o szczegóły, każda z nich jest właściwie małym dziełem sztuki. Jak przebiega proces powstania takiej monety? – Gdy już wiem, jaka osoba będzie uwieczniona na rewersie, to staram się znaleźć wszelkie materiały na jej temat – w miarę dokładny życiorys, fotografie lub stare ryciny. Obecnie, w dobie Internetu nie jest to trudne, ale z dwoma postaciami miałem kłopot. Pomógł mi wtedy znany mosiński artysta -profesor Jacek Strzelecki. Następnie na zwykłej kartce formatu A4 ręcznie rysuję to, co ma być na rewersie, doklejam w odpowiednie miejsce zdjęcie lub rysunek przedstawiający daną osobę i taki projekt daję zaprzyjaźnionemu grawerowi. Każda z monet na rewersie ma jeden wspólny element – stylizowaną „wstążkę Warty”. Projektuję tylko rewers, gdyż awers każda moneta ma taki sam. Grawer

liśmy unijne gwiazdki. Myślę, że udało nam się na tak niewielkiej powierzchni zmieścić wszystko to, na czym nam zależało: naturę, która tworzy piękno okolic Mosiny, patriotyzm naszych mieszkańców i radość ze wstąpienia do Unii. – Czy fakt ukazania się pierwszego „Mosina” został zauważony? – Oczywiście i to w sposób, który mnie i Mariana ogromnie zaskoczył. Po raz pierwszy świat dowiedział się o „Mosinie” na jednej z sesji Rady Miejskiej w Mosinie w 2004

Edycje monety okolicznościowej 1 „Mosin”

2004 – z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej 2005 – Jakub Krauthofer-Krotowski 2006 – Edward Bernard hr. Raczyński 2007 – Gen. Krzysztof Arciszewski 2008 – Ks. Kan. Roman Hildebrand

2009 – Powstaniec Wielkopolski Piotr Mocek 2010 – Jan Chryzostom Pasek 2011 – hr. Władysław Zamoyski 2012 – Paweł Edmund Strzelecki 2013 – prof. Adam Wodziczko

Marian Janusz Strenk

– przez 20 lat wydawca „Ziemi Mosińskiej” – pierwszego lokalnego czasopisma, przewodniczący Rady Miejskiej w Mosinie w latach 1994-1998, radny Sejmiku Samorządowego Województwa Poznańskiego, członek wielu organizacji działających w naszej gminie. – Oczywiście. Po 2005 roku w Polsce nastąpił istny boom na tego rodzaju monety. Wiele miast i gmin zaczęło emitować własne monety okolicznościowe i aby to w jakiś sposób usystematyzować powstał katalog „Monety zastępcze”, w którym „Mosin” znalazł swoje miejsce. Tę specyficzną tendencję dostrzegło Muzeum Narodowe w Poznaniu otwierając dwa lata temu czasową wystawę „Numizmaty w promocji miast i samorządów”. Nasz „Mosin” zajął na niej szczególne miejsce, był wystawiony w holu głównym a mnie zaproszono, jako gościa honorowego na uroczyste otwarcie. W informacjach na temat tej wystawy Muzeum Narodowe podkreślało, że to właśnie „Mosin” był pierwszą tego typu monetą w Polsce. Ale i w tej chwili „Mosin” to ewenement – jest jedynym, w którym proces produkcji przebiega ręcznie, łącznie z grawerowaniem tradycyjnym rylcem, a nie maszynami sterowanymi przez komputer, oraz nie wytwarza go mennica, tylko mały, prywatny warsztat. „Mosin” otrzymał też certyfikat wystawiony przez Mennicę Państwową, jako wyrób najwyższej jakości spełniający wymagania stawiane przy produkcji monet. Czyli można mieć powody do dumy... – Dziękuję za rozmowę i za doskonałą lekcję lokalnego patriotyzmu. I wszyscy czekamy na kolejne „Mosiny”.

Wszyscy zainteresowani uzupełnieniem kolekcji „Mosinów” mogą to zrobić w sklepie zoologicznym przy ul. Poznańskiej w Mosinie. ręcznie na podstawie tego projektu graweruje specjalnie przygotowany stalowy stempel. Na początku z materiałem na stempel mieliśmy trochę problemów, gdyż okazało się, że stal nie może być ani za twarda ani za miękka, i doboru trzeba było dokonać doświadczalnie. Następnie takim stemplem w specjalnej prasie wybija się gotową monetę z miedzianych krążków. Krążki powstają z miedzianej blachy, którą trzeba specjalnie przygotować, czyli zwalcować i pociąć na pasy. Z tych pasów wybija się krążki, które są gradowane, polerowane i dopiero taki produkt trafia do prasy. Nasz „Mosin” pod tym względem jest też wyjątkowy – jako jedyna moneta w Polsce powstaje z czystej miedzi. – „Mosin” na pewno jest czymś wyjątkowym dla każdego związanego w jakiś sposób z Mosiną. Czy został dostrzeżony na rynku numizmatów?

Obaj twórcy „Mosina” to członkowie – założyciele Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej i za swoją działalność społeczną zostali uhonorowani Medalami Rzeczypospolitej Mosińskiej.


11

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Budynek nr 7 na Rynku Jacek Szeszuła

Budynek ten, jak na mosińską architekturę, wyróżnia się swoją urodą. Ma również ciekawą historię. Tutaj przeplatały się ważne dla Mosiny wydarzenia: od radości spotkań i balów, po tragedię października 1939 r., brak akceptacji polityki gospodarczej władz lat 5o-tych jak i walkę o odzyskanie swojej własności przez prawowitych właścicieli w okresie powojennym. Z rąk do rąk

Lata świetności

Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy wybudowano ten budynek. Na nielicznych zachowanych fotografiach z początku XX w. już stał. Pani Gabriela Kempińska z d. Stanikowska, wnuczka właścicieli posesji – Cecylii i Michała Stanikowskich, poinformowała mnie, że w 1976 r. prowadzący wycenę określił wiek budynku na około 100 lat. Można więc przypuszczać, że powstał w latach 1885-1890. Nie wiadomo, kto był jego pierwszym właścicielem. Po od-

Małżeństwo Stanikowskich potrafiło wykorzystać dobre położenie w centrum miasta. W okazałym budynku mieściły się: restauracja, kawiarnia, winiarnia, Hotel „Wolności”. Tutaj, głównie w sali widowiskowo – konferencyjnej położonej na I piętrze, miały miejsce mityngi wyborcze i zebrania partii politycznych, bale towarzystw i organizacji. Henryk Kołtoniak s. Stanisława, tak to wspomina: „W restauracji Michała Stanikowskiego, dom pod nr 7 w

podstawowej. Sytuacja ta wynikała z przepełnienia budynków przy ul. Kościelnej i Szkolnej. Był to budynek C (Kościelna - A, Szkolna - B). Ze względu na bardzo małe podwórze wewnątrz posesji, dzieci w czasie przerw przebywały „pod lipkami” na Rynku. Nie było tam trawnika jak obecnie, tylko duża ubita piaszczysta powierzchnia. Brak ruchu pojazdów mechanicznych w tym czasie powodował, że wszyscy mogli bezpiecznie tam się bawić, co dzisiaj jest wręcz niewyobrażalne. Raz po raz był też widywany pan restaurator Michał Stanikowski, podlewający świeżo posadzone lipy. Za wynajem pomieszczeń Magistrat płacił Cecylii Stanikowskiej dzierżawę 150 zł miesięcznie. Pomieszczenia służące za klasy sprzątała Stanisława Cierżyńska za 10 zł a od kwietnia 1934 r. – 20 zł za miesiąc. Dodatkowy zarobek stanowiła kwota 2 zł. za zamiatanie chodnika przed budynkiem. Był to przecież Rynek i porządek musiał być. Sytuacja taka trwała do grudnia 1935 roku. Magistrat wówczas wypłacił oprócz dzierżawy dodatkową kwotę 250 zł za rozwiązanie kontraktu.

Wojenne losy właścicieli

Michał i Cecylia Stanikowscy

zyskaniu przez Polskę niepodległości, właścicielami posesji pod nr 7 byli Marianna i Franciszek Baraniakowie z Krosna. W 1922 roku sprzedali działkę z zabudowaniami Wojciechowi Grabowskiemu. Ten z kolei, w 1928 roku, sprzedał restaurację i hotel wraz z kompletnym wyposażeniem wnętrz Cecylii i Michałowi Stanikowskim. Trudno ocenić, co skłoniło Grabowskiego do sprzedaży. Można tylko domniemywać, że albo interes „nie szedł” lub też właściciel zmieniał miejsce zamieszkania. Przed dojściem do tej transakcji, pp. Stanikowscy byli właścicielami sklepu meblowego przy ul. Wielkiej na Garbarach w Poznaniu. Michał Stanikowski (1887 – 1942) zawarł związek małżeński w Imielnie gmina Witkowo, pow. Gniezno w 1910 r. z Cecylią Nowaczyk (1889 – 1971). W transakcji kupna właścicielem całej posesji została Cecylia Stanikowska. Do niej kierowane były wszelkie rachunki związane z funkcjonowaniem firmy, którą zarządzał mąż Michał. Wynikało to zapewne z praktycznego podejścia do ewentualnych spraw spadkowych. W wieku 7 lat zamieszkał z nimi Aleksander Stanikowski ur. w 1925 roku w Ostrzeszowie, (s. Aleksandra, brata Michała), który został przez nich usynowiony. W 1932 r., Aleksander zaczął uczęszczać do I klasy Publicznej Szkoły Powszechnej Stopnia Podstawowego w Mosinie. 1 lutego 1938 roku przeniósł się do szkoły podobnego typu w Poznaniu.

Rynku, odbywały się często różne bale, wenty, wieczornice, spotkania. Organizatorami byli z reguły mosińscy rzemieślnicy: piekarze, rzeźnicy, restauratorzy, ale i Sokoły i Sokolice (Towarzystwo Gimnastyczne), Bractwo Kurkowe. Michał Stanikowski, Powstaniec Wielkopolski, był jego aktywnym członkiem. W połowie lat 30. został Królem Kurkowym. Każda z tych grup miała swoich sympatyków i bywalców. Patrzyłem na to z okien naszego domu pod nr 8, oczami dziecka 10 – 14 letniego w latach 1935 – 1939. Jeszcze dzisiaj „widzę” podjeżdżające pod restaurację w czasie karnawału oraz przy innych okazjach powozy konne, wytworne w ówczesnym czasie toalety pań i panów w eleganckich frakach i smokingach, z cylindrami, melonikami na głowach lub w ręku. Bawiono się do białego rana.” Na sali I piętra uprawiali też boks i gimnastykę młodzi zawodnicy miejscowej Obry i Sokoła. Nie wszyscy mogli na te zajęcia uczęszczać. Surowy zakaz uczestnictwa w nich, dla garnących się zwłaszcza do boksu uczniów starszych klas szkoły w Mosinie, został wydany przez kierownika szkoły Teofila Skibińskiego.

Epizod oświatowy

Budynek ten miał też swój trwający 2 lata (1934 - 35) epizod oświatowy. W podwórzu, w pomieszczeniach części dużej oficyny, uczyło się kilka najmłodszych klas szkoły

Kawiarnia i restauracja tętniły życiem. Wszystko przerwała wojna. 20 października 1939 roku, w tym budynku rozegrał się dramat 21 obywateli miasta. Na sali I piętra miał miejsce „sąd” hitlerowski nad wcześniej aresztowanymi i osadzonymi w bożnicy zakładnikami. Na salę zakładnicy musieli dojść, idąc pomiędzy szpalerem żołnierzy ustawionych na korytarzu i schodach budynku. Obrzucano ich wyzwiskami i obelgami, bito kolbami karabinowymi. Z tej grupy 15 usłyszało wyrok śmierci. Pastwiono się nad nimi jeszcze na podwórzu posesji, kiedy oczekiwali na wyjście na Rynek pod mur egzekucyjny. Jeszcze w październiku 1939 roku, rodzina Stanikowskich została wyrzucona ze swojego domu. Przez obóz przejściowy w Łodzi zostali wywiezieni do Kosowa Lackiego w powiecie Sokołów Podlaski. 18

kwietnia 1940 roku, Gestapo aresztowało Michała Stanikowskiego. Został uwięziony na Pawiaku a potem trafił do KL Auschwitz jako więzień nr 25425. Zginął 6 lub7 kwietnia 1942 roku. Restauracja została zamknięta a

pomieszczenia części hotelowej były czasem wykorzystywane na potrzeby wojska niemieckiego.

Po wojnie

Wdowa po Michale, Cecylia Stanikowska do końca 1951 roku prowadziła jeszcze restaurację. Sala na I piętrze sporadycznie pełniła swoją funkcję. Nie działała część hotelowa. Nowa sytuacja polityczna w Polsce, prowadziła m.in. do likwidacji prywatnej własności, działalności handlowej, usługowej czy rzemieślniczej. Przerobioną na mieszkania oficynę zajęła rodzina Stanikowskich. Syn Aleksander ożenił się w 1949 roku. Rodzina powiększyła się o kolejne osoby, córki Gabrielę i Aleksandrę oraz syna Andrzeja, którzy założyli później swoje rodziny. Do pomieszczeń na parterze dokwaterowano lokatorów - pp. Skrzypczaków.

Szwalnia

Na ul. Słowackiego w byłym budynku Magistratu, działał od chwili wyzwolenia zakład, szyjący mundury dla wojska polskiego. Zakład ten pracował w oparciu o bazę maszynową pozostawioną przez uciekających Niemców, podobnej firmy WAGNER MAX & CO z siedzibą w Berlinie. Spółka berlińska prowadziła szeroka działalność, m.in. handlowała urządzeniami pralniczymi oraz trumnami. Od lutego 1945 r. nowym mosińskim zakładem krawieckim kierował Ludwik Lipiak. Po wielu reorganizacjach, zakład ten przeszedł w 1950 roku pod Zarząd Przemysłu Miejscowego Drobnej Wytwórczości z siedzibą w Poznaniu. Szyto tutaj kombinezony, furażerki, ścierki i

rękawice ochronne. W listopadzie 1951 r. powstało Zjednoczenie Przemysłu Sportowego, do którego został włączony zakład w Mosinie pod nazwą: Poznańskie Zakłady Przemysłu Sportowego Zakład w Mosinie. W

1952 r. zakład został przeniesiony do zmodernizowanych pomieszczeń restauracyjno-hotelowych w budynku przy Placu 20 Października 7. Specjalizowano się tutaj z dużym powodzeniem w produkcji eksportowej koszul z dzianiny bawełnianej. W latach 60. wytwarzano również pantofle oraz spodenki gimnastyczne. Zatrudnienie dochodziło do 90 osób, głównie kobiet. W 1959 r. miała miejsce kolejna reorganizacja. Powstało Zjednoczenie Przemysłu Sportowego POLSPORT. W Poznaniu jednostką organizacyjną tego zjednoczenia były Zakłady Artykułów Sportowych i Turystycznych „POLSPORT”, którym podlegał zakład w Mosinie, szyjący kurtki i odzież sportową. W 1977 r. „POLSPORT” przejął za odszkodowaniem budynek stojący na froncie, przy obecnym Pl. 20 Października 7. Część hotelowa w podwórzu pozostała w ręku rodziny. W 1993 r. „POLSPORT” został zlikwidowany. Majątek firmy przeszedł na własność skarbu państwa. Ogłoszony w 1995 r. przetarg na sprzedaż budynku, rodzina Stanikowskich zablokowała, a od 1998 r. rozpoczęła działania prawne, których celem było odzyskanie budynku frontowego, przy rynku. Ostatecznie po wielu bataliach sądowych, na przełomie 2006/2007 roku, rodzina odzyskała budynek.

Nowy właściciel

Koszt remontu budynku, który przez wiele lat stał pusty i popadał w ruinę, przekraczał możliwości finansowe całej rodziny. Zdecydowano się na sprzedaż całego obiektu tj. budynku przy rynku oraz byłej części hotelowej, przebudowanej na mieszkania, znajdującej się w podwórzu. Była to transakcja przeprowadzana etapami. Ostatecznie całą posesję zakupił właściciel jednej z mosińskich firm. Zanim przystąpiono do prac remontowych, budynek i obejście z racji swego położenia w tzw. starówce, stały się polem pracy dla archeologów. Obecnie przygotowuje się zmodernizowane pomieszczenia do pełnienia podobnych funkcji jak w okresie międzywojennym. Autor dziękuje Pani Gabrieli Kempińskiej z d. Stanikowskiej, wnuczce Cecylii Stanikowskiej, za udostępnienie zdjęć oraz udzielanie informacji dotyczących tej posesji.  Oprac. zdjęć: Jakub Szeszuła


12



Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Mały Paryż i Sekwana Małgorzata Kaptur

Józef Wójciak urodził się w 1922 r. Jego ojciec był powstańcem wielkopolskim. Mój rozmówca całe życie spędził w Mosinie i z dumą mówi, że to jego miasto. Za zasługi w pracy zawodowej otrzymał trzy krzyże z Kawalerskim włącznie, ale jego działalności społecznej nie doceniono, nad czym ubolewa. W PRL był przez siedem kadencji bezpartyjnym radnym, przez trzy kadencje pełnił funkcję przewodniczącego komisji. 20 lat był zastępcą mecenasa Jana Bartoszewicza - prze-

wodniczącego społecznej komisji pojednawczej. 15 lat przewodniczył komitetowi osiedlowemu. Wszystkie te funkcje pełnił społecznie. Pan Józef może godzinami opowiadać o

Kąpielisko w pobliżu ulicy Łaziennej. W tle gorzelnia i most.   Fot. ze zbiorów Izby Muzealnej w Mosinie

minionych czasach. Stara się spisywać swoje wspomnienia, ale nie jest to łatwe, ponieważ ma kłopoty ze wzrokiem. Pamięta miejsca takimi, jakimi były w czasach jego młodości. Interesuje się tym, co się dzieje obecnie w mieście. Kiedy dowiedział się, że pani Józefa Roszak-Rosić zorganizowała wystawę w Izbie Muzealnej „Między Obrą a Wartą” – nad Kanałem Mosińskim – stwierdził, że za jego młodych lat kanał nazywany był żartobliwie Sekwaną, a na Mosinę mówiono mały Paryż. Woda w nim była czysta jak źródlana i płynęła szybciej niż w Warcie. W lecie był tak oblegany, że trudno było znaleźć dobre miejsce do kąpieli. Całymi rodzinami się tam plażowano i kąpano. Trzeba też o tym wiedzieć – mówi - że w tych czasach rzadko kto miał łazienkę. Kanał Obrzański był wielkim dobrem, bo był w środku Mosiny. Był brak rowerów, a o samochodach wtedy tylko marzono, każda odległość sprawiała kłopoty, dlatego

Józef Wójciak 

fot. archiwum rodzinne

kanał w lecie był najbliższą łaźnią i najbliższym wypoczynkiem. Dostęp do kanału był ograniczony, bo od ulicy Garbarskiej do Krosinka teren należał do majątku Budzyń, były też inne miejsca, gdzie działki przylegały do kanału i nie było dojścia. Pan Józef twierdzi, że ulica Łazienna swoją nazwę otrzymała, dlatego, że z niej był najdogodniejszy dostęp do wody. Ulicą Łazienną w lewo w górę kanału szło tyle ludzi, że w pogodny dzień brakowało miejsca. Głębokość była dla każdego właściwa, bo był tam brodzik z piaskiem dla dzieci i miejsca głębokie do nurkowania, nawet do pięciu metrów. Miejsc nadają-

cych się do kąpieli było, co najmniej pięć. Dziś kanał nie ten, co kiedyś, bo jego szybki spływ szczególnie przy wysokich wodach wyrządzał szkody, zabierając coraz nowe tereny, co zmusiło do szybkiej regulacji. Zabierał tereny przy boisku, w parku przy Krotowskiego, za mostem kolejowym przy ulicy Morelowej i zbliżał się swoim korytem do drogi Mosina – Rogalinek. Ten ostatni fakt był bardzo niebezpieczny, o czym pisały gazety. Te zagrożenia spowodowały, że w końcu lat 60 – tych zlecono wągrowieckiemu przedsiębiorstwu regulację i prostowanie koryta kanału. Dołożono mu trzy progi, które powodują, że wolniej płynie. Jest płytko i woda nie zawsze jest czysta. Tylko ostatni odcinek blisko ujścia do Warty na życzenie Wielkopolskiego Parku Narodowego pozostał nieuregulowany. Dziś już nie ma potrzeby kąpania się w kanale, bo w każdym domu jest łazienka i kran z bieżącą wodą – kończy swoją opowieść pan Józef. Zwodociągowanie i skanalizowanie miasta uważa za największe osiągnięcie. Jako radny był przy odbiorze prac związanych z regulacją kanału a także przy odbiorze ujęcia wody w Krajkowie. Za swój sukces uważa też wyprowadzenie stacji benzynowej z rynku na ul. Piotra Mocka. Ale to już inna historia…

Pomyśl o listonoszu CYTATY DEMOKRATY Rozmawiają: Marian Jabłoński, Waldemar Waligórski i Łukasz Kasprowicz. Sesja w dniu 25 kwietnia 2013 r. – sprawy organizacyjne i bieżące. MJ - Pan dzisiaj przeszedł samego siebie: to ucinanie dyskusji ... Nie można urzędnika, który referuje uchwałę, sprowadzać do poziomu uczniaka. Można powiedzieć, iż ma pan zapędy dyktatorskie. Bardzo pana proszę, aby pan zrewidował swoje zachowanie. Wstyd mi, że pan w odniesieniu do kobiet - radnych tak się zachowuje. Porządek to jest jedno, natomiast kultura to jest drugie. Nie przypominam sobie, żeby dochodziło do tego typu zachowań ze strony poprzedniego przewodniczącego. WW - Panie radny Jabłoński, są dwa typy kultury: kultura wrodzona i nabyta. Pan tej pierwszej nie ma, a tej drugiej musi się pan nauczyć. MJ - Wypowiedź pana przewodniczącego dowodzi, iż niestety jest między nami przepaść i ja nie zamierzam tej przepaści pokonywać.

(…) ŁK - Na początku tej kadencji pan mnie zapewnił, iż jak pan już się nauczy prowadzenia sesji, to się pan odetnie od spódnicy pani burmistrz. Minęły 3 lata i póki co, pan się nie może od tej spódnicy oderwać. WW - Zostawię to bez komentarza, bo pan się niczego nie nauczył, mimo, iż siedzi pan koło człowieka, który jest samorządowcem od tylu lat. Nic z radnego Jana Marciniaka na pana nie przechodzi. Przykro mi. Nie wiem, jak mam to panu powiedzieć, ale może usiadłby pan teraz z drugiej strony, przy radnym Marianie Jabłońskim. To jest też pan, który jest wykształcony, ma dużą wiedzę, może coś na pana przejdzie, bo radny Marian Jabłoński jednak rozumie, mimo, że jest wielka przepaść między nami…

Kultura Chciałoby się krzyknąć: Hura! Wódz Rady wie, co to kultura, Ta nabyta i ta wrodzona, Lecz czy o tym kogoś przekona? Chyba, że sam przestanie pleść: „Czy mam tę panią zabić i zjeść?” Nawet choćby gadał to w żartach, Taka kultura nic nie jest warta. Czy od takiego gbura? Można się uczyć, co to kultura?

Erysta Wystarczy komuś przypiąć łatkę, Potem palnąć gładką gadkę, A najlepiej go ośmieszyć, By słuchaczy tym ucieszyć. A chodzi tu tylko o to, By adwersarza wcisnąć w błoto, Niech pokaże własnym sądem, Iż wcale nie jest wielbłądem Przyjmując taką erystykę Żegnasz własną logikę.  Czytelnik t-t

Mamy szansę każdego dnia zrobić coś dobrego, a przynajmniej poprawić swoje otoczenie. Subiektywnie, w obliczu dostarczania do Państwa kolejnego numeru „Czasu Mosiny” apeluję o ułatwienie ciężkiej pracy listonosza. Zadbajmy o posiadanie skrzynki na listy w łatwo dostępnym, bezpiecznym i widocznym miejscu, np. przy furtce. Można to uczynić nawet bez zbędnych wydatków, wystarczy

odpowiednio przycięta butelka po napojach czy rura. Ważne również, by nasz czworonożny pupil nie miał szansy rozszarpać listonosza lub przesyłki.  (PW)


13

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Niezwykła historia zwykłego przedmiotu Piotr Wilanowski

Opowieść o porcelanowej figurce Holenderki, zwykłym przedmiocie, który wrócił do Rogalina z długiej podróży. Nie wiadomo, kiedy do pałacu Raczyńskich w Rogalinie dotarła wykonana na początku XX wieku mała (14 cm) porcelanowa figurka Holenderki. Była to zapewne pamiątka z wakacji lub drobny prezent dla któregoś z domowników. Spokojne lata przerwał wybuch II wojny światowej i okupacja niemiecka. Pastwą zniszczeń, planowych rekwizycji, licznych drobnych lub większych grabieży, pada wówczas wiele przedmiotów pałacowego wyposażenia. Część pałacu administracja niemiecka przeznaczyła na siedzibę szkoły Hitlerjugend. Figurka niezauważona przez nikogo trwa w przepastnych szufladach mebli salonu owalnego. W roku 1944 pierwszy

komendant szkoły Egon Schwanz, oddany nazista, postanowił ratować ojczyznę i dobrowolnie zgłosił się na front wschodni wyznaczając na swoje stanowisko Oswalda Reicherta, w okresie okupacji mieszkańca pobliskiego Puszczykowa zakwaterowanego u polskiej rodziny. Mimo młodego wieku (25 lat) nowy komendant starał się sprostać powierzonym obowiązkom. Zafascynowany przyrodą i krajobrazem Rogalina wykonywał też liczne fotografie. W styczniu 1945 roku, w obliczu nieuchronnej klęski Niemiec, tuż przed nadciągającymi oddziałami radzieckimi, zarządza bez rozkazu pospieszną ewakuację swoich wychowanków. Przed opuszczeniem

Figurka jest własnością Muzeum Narodowego w Poznaniu fot. 2 x P.Wilanowski

pałacu wchodzi do ograbionego salonu owalnego. Zagląda do szuflad jedynego pozostawionego mebla i odnajduje figurkę Holenderki, którą jako pamiątkę, a może nawet talizman zabiera ze sobą do Niemiec. Upłynęło wiele lat. Figurka, stojąc na stoliczku nocnym u wezgłowia łóżka, od dłuższego czasu towarzyszy ciężko chorej żonie. Stale przychodząca pielęgniarka musiała wziąć wolne. Jednorazowa zastępczyni nieszczęśliwie rozpoczęła wizytę od pytania, – „Jakiego wyznania są gospodarze, czy są katolikami czy protestantami? Zdumiony pan Reichert zapytał – czy od udzielonej odpowiedzi uzależniony jest proces leczenia, czy może dla katolików są inne zastrzyki niż dla protestantów? Wzburzona pielęgniarka zaczęła dyskutować, gestykulować rękami, co ostatecznie doprowadziło do potrącenia nocnego stoliczka, upadku i stłuczenia figurki. Na szczęście gospodarz pieczołowicie pozbierał wszystkie części i schował do pudełka. Po śmierci żony Oswald Reichert wybrał się do Polski, by zmierzyć się z przeszłością. Trafił również do Rogalina. Jak relacjonował, nieuprzejmie potraktowany w Majątku Rogalin, pełen obaw udał się do pałacu. Kustosz p. Joanna Nowak występując początkowo w roli tłumacza szybko zorientowała się, że ma do czynienia z osobą, która była w pałacu w czasie wojny. Pan Reichert dużo ostrożniej przyznawał się do swojej przeszłości. Przypadkowe spotkanie przerodziło sie w wieloletnią znajomość. W jej wyniku Muzeum uzyskało klisze i fotografie Rogalina oraz bezpośrednią relację z czasów okupacji.

20 lat Galerii w Mosinie Joanna Nowaczyk

W roku 1993, ówczesny burmistrz gminy Jan Kałuziński powołał do życia Galerię Miejską w Mosinie. Patronat nad jej działalnością, objęła poznańska PWSSP - obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu oraz poznański oddział Związku Polskiego Artystów Plastyków. Galeria mieszcząca się w budynku dawnej bóżnicy przy ul. Niezłomnych w Mosinie, świętowała w maju swoje 20-lecie… Działalność galerii sztuki współczesnej w małym, zaledwie kilkunastotysięcznym miasteczku, to ewenement. Dlatego Galeria Miejska w Mosinie, dla tutejszych mieszkańców jest swoistą perełką kulturalną. Dla Mosiny zaś stanowi doskonałą promocję na skalę nie tylko regionu, ale i całej Polski. Powstała w roku 1993, z inicjatywy dwóch artystów, pedagogów z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu – Jacka Strzeleckiego i Bogdana Wegnera, na co dzień mieszkańców Mosiny. Inicjatywę tę poparł ówczesny burmistrz Gminy Mosina Jan Kałuziński, powołując Galerię do życia. Galeria Miejska w Mosinie, działa w strukturach Mosińskiego Ośrodka Kultury. Nad jej programem

wystawienniczym, czuwa specjalnie powołana Rada Artystyczna. Organizacją wystaw, od samego początku zajmuje się kierownik artystyczny Galerii Dorota Strzelecka. – W ciągu 20 lat działalności, zorganizowaliśmy tu ok. 220 wystaw zbiorowych i indywidualnych, głównie twórców z poznańskiego środowiska plastyków, pedagogów Uniwersytetu Artystycznego – wyjaśnia Dorota Strzelecka. – Od początku na wernisaże przybywało wielu gości, artystów, profesorów uczelni i studentów, którzy zaciekawieni nowym miejscem sztuki, zjawili się w odległej Mosinie, bo przecież serce dla sztuki biło przede wszystkim w Poznaniu. Okazało się wkrótce, że zabiło ono również mocno w Mosinie – stwierdza pani kierownik.

Artyści – mieszkańcy Mosiny, związani z tutejszą Galerią. Od lewej: Jacek Jagielski (prorektor UAP), Lech Frąckowiak, Grzegorz Keczmerski, Natalia Wegner, Marek Przybył, Bogdan Wegner, Józef Drążkiewicz, Piotr Tetlak, Wiesław Koronowski, Wojciech Kujawski, Małgorzata Kasztelan-Różańska, z przodu: Dorota i Jacek Strzeleccy. Fot. ze zbiorów galerii

Przez Galerię przewinęło się wielu znakomitych twórców, znaczące nazwiska w poznańskim środowisku artystycznym i nie tylko, które spowodowały, iż zyskała ona nazwę „profesorskiej”. Ale oferta Galerii Miejskiej w Mosinie wykracza poza prezentacje plastyczne. W ramach swojej działalności, gościła ona recytujących i śpiewających aktorów, poetów – Wincentego Różańskiego i Ryszarda Daneckiego,

muzyków, śpiewał tu chór Agaty Steczkowskiej. Do Galerii zaglądają uczniowie okolicznych szkół, by uczestniczyć w żywych lekcjach o sztuce. W miesiącu wrześniu, odbywa się tu cykl debiutów promujących młodych twórców, absolwentów ASP. Galeria włączyła się w organizację konkursu im. Marii Dokowicz, który co roku wyłania najlepsze dyplomy absolwentów poznańskiego UAP. Promocją młodych jest także

Pod koniec życia Oswald Reichert postanowił przekazać do pałacu to, co zabrał ponad 60 lat temu. I tak figurka Holenderki powróciła na swoje miejsce. Załączona fotografia to nie tylko ilustracja zaklętego w przedmiocie urokliwego piękna, to również dowód kunsztu muzealnych konserwatorów, którzy tak doskonale złączyli w całość liczne części. Dla wzbogacenia pałacowej ekspozycji, a może również w celu zrekompensowania długoletniego, nietypowego „użyczenia” do figurki pan Reichert dołączył cenne obiekty z XIX wiecznej porcelany (piękny talerzyk z panoramicznym krajobrazem i miśnieński komplet śniadaniowy z wzorem cebulowym). Mam nadzieję, że magia tej figurki działa nadal, może niewinnie opuszczone powieki pięknej Holenderki sprawią, iż do pałacu powrócą inne przedmioty „rozproszone” po wojnie wśród okolicznej ludności. Historia Oswalda Reicherta to opowieść o wieloletnim zmaganiu się z własnym sumieniem. Nie wiemy ile złego uczynił w czasie II wojny światowej, niewątpliwie stale obecna w jego otoczeniu figurka, przypominała mu te lata. By koszmar wojny nie poszedł na marne, warto jeszcze dziś zastanowić się nad wielowymiarowością ówczesnych zdarzeń. Oswald Reichert mógł wymyślić dla siebie tysiąc usprawiedliwień, tak jak zapewne czynił to przez wiele lat swojego życia. W końcu jednak przełamał się i uczynił krok do przodu. Pokazał w ten sposób, że dobrym gestem można wzbudzić uznanie. A może nawet odzyskać spokój sumienia?

konkurs na małą formę rzeźbiarską im. prof. Józefa Kopczyńskiego dla studentów szkół plastycznych. – Oczekujemy nowych wyzwań artystycznych – mówi o przyszłości Galerii D. Strzelecka. – Będziemy zapraszać młode pokolenie twórców, by powiew młodości nas inspirował, tak jak 20 lat wcześniej dojrzałe już dzisiaj pokolenie artystów. Spoglądając w przeszłość, cieszymy się, ze mamy tak zdolnych i utalentowanych następców. Swoje 20-lecie Galeria świętowała w dniu 25 maja, wernisażem wystawy malarstwa profesorów Jacka Strzeleckiego i Bogdana Wegnera – „ojców” galerii, zarazem członków jej Rady Artystycznej. Okrągły jubileusz stał się okazją do przyznania tym dwóm artystom Medali Burmistrza Gminy Mosina, które podczas wernisażu burmistrz Zofia Springer wręczyła także pani kierownik Dorocie Strzeleckiej oraz prof. Markowi Przybyłkowi z Rady Artystycznej. Profesorowie Strzelecki i Wegner odebrali także z rąk burmistrza statuetki „Honorowego Eleganta”. Patronat nad jubileuszem objął Starosta Poznański Jan Grabkowski, który współfinansował obchody. Patronat honorowy przyjęli: Burmistrz Gminy Mosiny, Rektor UAP oraz Prezes ZPAP. Galerii, czyli wszystkim tym, bez których nie byłoby jej działalności, gratulujemy sukcesu tego miejsca. Składamy też podziękowania za jej obecność w naszym mieście, oczekując dalszych, wspaniałych doznań artystycznych.


14

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Zagadkowa kapliczka Joanna Nowaczyk

Lato, ach lato! - radości tyle, Tu brzęczą muszki, a tam motyle, W słońcu radośnie w koło się gonią I cudnych kwiatów cieszą się wonią. A kiedy wietrzyk zaszumi cichy, Powój rozchyla swoje kielichy. I delikatną woń migdałową Rozlewa w powietrzu nad moją głową. Wszędzie - w ogrodach, w polu i w lesie, Wiatr aromaty przedziwne niesie. W ogródku lilia i mak czerwony, Słonecznik żółty, ku słońcu zwrócony.

Kapliczka w akacji przy drodze na Pożegowo zainteresowała wiele osób, które po artykule, odwiedziły to miejsce, podziwiając jego urokliwość. Zgłosił się do mnie również pewien autor przewodników turystycznych, który przypadkowo trafił na artykuł w „Czasie Mosiny”, z prośbą o wskazanie dokładnej lokalizacji na mapie. Zagadka kapliczki znalazła w końcu rozwiązanie. Okazało się, że autorem tej ciekawej płaskorzeźby, jest pan Jarosław Kubiak z Mosiny, który wykonał ją w roku 1985.

Matka Boża Leśniańska

Janina Wiśniewska LI PI E C

W styczniowym numerze „Czasu Mosiny” 1(7), pisałam o zagadkowej kapliczce, zawieszonej na jednej z akacji stojących wzdłuż drogi na Pożegowo, tuż przy skrzyżowaniu z „asfaltówką” z Puszczykowa do Jezior. Zwróciłam się wówczas z pytaniem do czytelników, o historię tej kapliczki i tego miejsca… Jak wyjaśnia pan Jarosław, inspiracją kapliczki stał się wizerunek Matki Bożej Leśniańskiej, z sanktuarium w Leśnej Podlaskiej, z którym wiąże się ciekawa historia. W roku 1683 r. wypasający bydło dwaj chłopcy, 9-letni Aleksander Stelmaszczuk i 10-letni Miron Makaruk, zobaczyli na dzikiej gruszy lśniący blaskiem wizerunek Matki Bożej. W miejscu objawienia wzniesiono drewniany kościółek rzymskokatolicki. Już 3 lata później, w świątyni umieszczono cudownie znaleziony, kamienny obraz… Płaskorzeźba wykona w polnym kamieniu o odcieniu czerwonym, przedstawia Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus na prawym ręku. Ten słynący z łask, niewielki wizerunek maryjny uznano za cudowny w roku 1700, a paulini z Częstochowy założyli tu klasztor i zbudowali wielki bazylikowy kościół. W czasie powstania styczniowego, Matka Boża Leśniańska wspierała ruch narodowy na Podlasiu. W roku 1963 r., kardynał Stefan Wyszyński dokofot. www.lesnapodlaska.paulini.pl nał uroczystej koronacji

Czytelnicy wiersze piszą

Pszczoły najsłodsze zbierają miody, Cenniejsze są one niż różne ozdoby. Pod lipą okrytą wonnym kwiatem, Miło jest w cieniu spoczywać latem.

SI E R P I E Ń Niebo, w sierpniowe świetlane noce, Gwiazd spadających blaskiem migoce. Dzięki Ci, Boże, za te cudne dzionki, Kiedy na niebie śpiewają skowronki.

Kapliczka przy drodze na Pożegowo

fot. J.Nowaczyk

leśniańskiej Matki… Ta historia, jak i sam cudowny obraz Matki Bożej Leśniańskiej, poruszyły wyobraźnię Jarosława Kubiaka. Rozłupany pień akacji stojącej przy drodze na Pożegowo, zainspirował do umiejscowienia w nim płaskorzeźby, którą pan Jarosław wykonał również z drewna akacjowego. Nie jest to, jak podkreśla autor pożegowskiego wizerunku, kopia wizerunku autentycznego, a jedynie inspiracja. – Zachowane zostały przeze mnie cechy i podobieństwo, kształt twarzy,

Dzieciątko trzymane na prawej ręce, prymitywizm i brak zdobień – wyjaśnia Jarosław Kubiak. Wizerunek pożegowskiej Matki Bożej, zawieszony został w akacjowym pniu zimą, przy 27-stopniowym mrozie. Płaskorzeźba Madonny z Dzieciątkiem „ukrywa się” dziś w dziupli i niełatwo ją zauważyć, zwłaszcza z okna jadącego samochodu. Zarówno barwą, jak i materiałem wtapia się ową dziuplę, stanowiąc prawie jedną z nią całość. Zachęcam do odwiedzenia tego miejsca…

Słońce upalnie jeszcze świeci, Czasami burza po niebie przeleci, Huczą pioruny, szumi ulewa… Coraz mniej ptaków po gajach śpiewa. Lato obfitość owoców niesie: Kto lubi grzyby, zbiera je w lesie. W dzień Wniebowzięcia, także z Kościoła: Bucha woń miła - to pachną zioła – Uwite są w piękne wianki, Z mięty, lawendy i macierzanki.

Wielkopolskie gotowanie, czyli...

Gawędy kulinarne cz.VI Nie ma co ukrywać, że wiosenna zupa ze stokrotek opisana w poprzednim odcinku, potrawą dość lichą była i najeść się nią do syta było trudno, ale takie to już ograniczone możliwości na przednówku były. Teraz już lato się zaczęło i pierwsze owoce w fazę konsumpcyjną weszły. Jako, że nieco historycznego podtekstu felietony kulinarne mieć mają i głównym ich zadaniem przywrócenie zapomnianych potraw ma być, to dziś proponuję dwie najstarsze zupy owocowe.

SOS AGRESTOWY

Zacznijmy od sosu z owoców agrestu. Owoc ten już w średniowieczu spożywano zbierając dziko

rosnący po wilgnych lasach. Jak się już w pół kilo owego owocu zaopatrzymy, to w kwaterce wody go rozgotowujemy i przez drobne sitko przecieramy. Z łyżki masła i mąki przygotowujemy zasmażkę i rozprowadzamy ją białym winem. Do zasmażki dodajemy przetarty agrest, łyżkę cukru i odrobinę soli, a całość zagotowujemy. Następnym krokiem jest dodanie pół szklanki zahartowanej śmietany słodkiej. Całość jeszcze raz trzeba zagotować. Podawać proponuję nieco bardziej współcześnie, jako alternatywę do sosu potrawkowego z ryżem i gotowanym kurczakiem. No, niby prawie jak potrawka, ale jednak smak oryginalniejszy no i przyczynek do ratowania starych przepisów uczyniony.

ZUPA Z CZEREŚNI

Udało mi się niedawno na skraju lasu trafić na dziką czereśnię, co ją trześnią zwą. Małe to ma owocki i pewnie, tak po prawdzie, to jakaś zdziczała czereśnia jest a nie trześnia prawdziwa, ale znacznie bardziej drętwa w smaku, a i wody mniej w owocach ma, więc treściwszą jest i na zupę bardziej zdatną. Bierzemy tych drobnych owoców połowę kilograma i wypestkowujemy. Na szczęście maszynki do tego już ktoś wynalazł, więc robota szybka jest, ale jeśli kto patyczkiem pestkować musi, to taką odrobinę też obrobi. Dalej gotujemy owocki w litrze wody niezbyt długo, dodając dwie łyżki cukru, kawałek cynamonu i otartą z cytryny skórkę. Gotującą się zupę zagęszczamy zaklepką z łyżki

mąki (może nawet budyń waniliowy być do tego użyty). Na koniec z otartej wcześniej cytryny wyciskamy sok i dodajemy do zupy. Jeśli kto lubi, to po lekkim przestygnięciu słodką śmietaną zaprawiamy

ZUPA Z AGRESTU

Jak już domownicy w słodkokwaśnych zupach owocowych posmakują, to dla odmiany zupę owocowa z agrestu zaserwować możemy. Trochę tylko inaczej niż z czereśni się ją robi, bo jako ten agrest towarzystwo wina białego lubi, tedy i zupa na winie być przyrządzaną powinna. Pół kilo agrestu rozgotowujemy w litrze wody, dodajemy ze cztery łyżki cukru (wszak agrest zwyczajnie kwaśniejszym od czereśni jest) i przyprawiamy solą, cynamonem,

goździkami i utartą skórką cytrynową. Całość zagęścić dwiema łyżkami mąki rozprowadzonymi w szklance mleka. Jeszcze trzeba zdjąć z ognia i zalać na koniec wspomnianą wcześniej szklanką białego wina. Obie zupy zazwyczaj z domowym, grubo krojonym makaronem się podaje, ale dla zagorzałych miłośników pyry wielkopolskiej z obowiązku dodam, że i z osławionym warzywem naszym podziemnym, zupy te spożywano onegdaj, a zwłaszcza agrestowa zupa do pyrki pasuje, jeśli ją nieco mniej osłodzić. Wypada też dodać na zakończenie, że w oryginalnych przepisach miast cukru, nowym wynalazkiem będącego, miód nasz polski stosowano, co i Czytelników Szanownych uwadze polecam, smacznego życząc. Batat


15

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

Mieczewo pełne pomysłów Rok temu w maju powstało Stowarzyszenie Miłośników Mieczewa. Dziś ma już na swoim koncie wiele osiągnięć. O nowych inicjatywach Stowarzyszenia z prezesem, Romanem Kolankiewiczem, rozmawia M. Kaptur – Mieczewo się zmienia, pięknieje. Jest to zasługa środków z gminy, ale również pracy własnej mieszkańców. W Mieczewie organizowane są dość często czyny społeczne. – To prawda. Nie brakuje u nas chętnych do społecznego działania. Przeprowadziliśmy renowację figury św. Wawrzyńca z Rzymu. Zorganizowaliśmy akcję „Zielona Wieś” – zasadziliśmy kilkaset drzew i krzewów, oraz uporządkowaliśmy plac zabaw dla dzieci. Pozyskaliśmy i własnymi siłami przetransportowaliśmy krzewy z oddalonej o 40 km plantacji. Ostatniego dnia akcji, do pracy włączyło się ponad trzydziestu mieszkańców. Odmalowaliśmy sami świetlicę, zbudowaliśmy i zamontowaliśmy tablice informacyjne na wjeździe do Mieczewa. W maju mieszkańcy pracowali przy CIW (Centrum Integracji Wiejskiej) w Mieczewie. Grupa „ogrodnicza” zajęła się zielenią wokół świetlicy, na placu zabaw i przy boisku, a grupa „budowlana” przystąpiła do remontu pomieszczenia, w którym 1 czerwca oficjalnie została otwarta nasza „biblioteka”. Do zadań specjalnych należało też wykonanie płotka przy przystanku oraz przygotowanie miejsca, w którym miały zostać postawione wiaty. – Biblioteka w Mieczewie? – Najpierw był pomysł zorganizowania dnia wymiany książek. Kiedy pojawiły się pierwsze książki, zaczęła rodzić się myśl, aby ustawić jakiś stary regał w świetlicy i tam eksponować darowane egzemplarze. Pomysł przypadł do gustu mieszkańcom, zaczęły dzwonić telefony, zagadywali ludzie i co najistotniejsze – przybywało książek. Po miesiącu było wiado-

mo, że jeden regał nie wystarczy. Tak się złożyło, że Fundacja Lotto Milion Marzeń, w ramach czwartej edycji „Kumulacji dobrej woli”, postanowiła promować czytelnictwo. Udało się! Otrzymaliśmy grant na realizację projektu „Pożeracze Książek” – zaadaptowanie pomieszcze-

maj aż do południowych godzin 1 czerwca. Wieści się rozchodziły a wracały książki, dużo książek, każdy znajdzie coś dla siebie. – Mieszkańcy Mieczewa nie tylko wspólnie pracują, ale wspólnie bawią się na imprezach. – Pod koniec wakacji zorgani-

Pożeracze książek

nia świetlicy na kącik czytelniczy oraz zakup książek a przy okazji stworzenie miejsca przyjaznego najmłodszym, gdzie będą mogli się bawić i słuchać jak rodzice czytają im bajkę. Działamy. Młoty, wiertarki, piły, pilarki, pędzle i wałki, ale przede wszystkim ludzie, wiele rąk do pracy. Remont pomieszczenia tylko pozornie wydawał się drobnostką, wolontariusze LOTTO wespół z mieszkańcami Mieczewa, spędzili wiele godzin na pracach remontowych. Zabudowa starych drzwi, osadzenie drzwi wejściowych, szpachlowanie, malowanie, ułożenie paneli, umeblowanie i... układanie książek. Prace trwały cały

fot. Tomasz Gratkowski

zowaliśmy drugi festyn w Mieczewie, po raz pierwszy tematycznie związany z Dożynkami Sołeckimi. Odwiedziło nas około tysiąca osób. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt ogromnego zaangażowania mieszkańców i Miłośników Mieczewa. Nie udałoby się uzyskać tak dobrego rezultatu, gdyby nie ludzie, którzy się tego podjęli. W przygotowanie i obsługę imprezy włączyło się kilkadziesiąt osób. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że dzięki naszej pracy oraz sponsorom, wszystkie atrakcje na naszym festynie są darmowe, dzieci mogą na przykład godzinami oblegać dmuchany zamek-zjeżdżalnię.

Walizki z uśmiechem Anna Balcerek-Kałek Nareszcie upragnione, nie tylko przez dzieci, wakacje. My, dorośli też długo czekamy na wymarzony urlop i odpoczynek od codziennych obowiązków. Co jednak zrobić i w jaki sposób zapewnić sobie i najbliższym udane wakacje? Zapewne nie ma przepisu idealnego, ale mam nadzieję, że moje podpowiedzi dla niektórych z Państwa okażą się pomocne. Wakacyjny wyjazd to okazja do tego, by cała rodzina mogła być razem. W codziennym zabieganiu często nie mamy czasu na to, aby poobserwować nasze dzieci, podejrzeć w co się bawią, o czym rozmawiają. Okazją do tego może być urlop i wspólna wakacyjna wyprawa. Z moich kilkunastoletnich doświadczeń wynika, że warto pamiętać przed wakacyjnym wyjazdem o kilku

rzeczach. Sprawdzone wakacyjne ABC, to: – apteczka. O tym pamięta każdy, więc nie będę się rozpisywać. Warto mieć w podręcznym bagażu kilka plasterków opatrunkowych, mokre chusteczki (nie tylko przydatne dla małych dzieci), maść na ukąszenia owadów i leki przeciwbólowe. – bagaże. To chyba największy problem, bo nasze walizki zawsze są za małe. Męska część rodziny twierdzi, że zabieramy im za dużo rzeczy, a dziewczynki żałują, że nie udało się spakować jeszcze jednej sukienki. Najważniejsze, aby w walizkach były te rzeczy, które najbardziej lubimy nosić, są wygodne i najlepiej, aby nie trzeba ich było prasować ;-)

A B

C

– coś do zabawy. Nie zapomnijmy zabrać dzieciom ich ulubionej maskotki. Jeżeli nasza pociecha na co dzień zasypia z misiem, to i w podróży, w nowym miejscu, też chętniej zaśnie z ulubioną przytulanką. Dodatkowo może ona posłużyć w samolocie czy samochodzie za poduszeczkę. Warto ze sobą zabrać karty do gry, kilka kartek, coś do pisania. Pamiętacie Państwo zabawę w „Państwamiasta”? Można w nią grać zarówno na plaży jak i w samochodzie (oczywiście kierowca gra wspólnie z pasażerem obok :-). Ciekawym pomysłem jest również zapakowanie dodatkowego koca lub prześcieradła. Ja preferuję to drugie, bo jest lżejsze i można je wykorzystać na wiele spo-

Korzystając z okazji zapraszam całe rodziny na tegoroczny festyn dożynkowy 25 sierpnia, czeka wiele atrakcji. Pod koniec września z udziałem około stu osób odbył się drugi „Festiwal Wina”. Zorganizowaliśmy też ognisko z okazji Andrzejek, a także „Mikołajki” z udziałem policjantek, które mówiły o bezpiecznym poruszaniu się po drodze. Dzięki wsparciu Wojewody Wielkopolskiego oraz Stowarzyszenia „Droga i Bezpieczeństwo” dzieci otrzymały kamizelki i opaski odblaskowe. W grudniu odbyło się tradycyjne spotkanie opłatkowe. 2013 rok powitaliśmy już po raz trzeci przy ognisku. To taka nasza mała tradycja. Z okazji walentynek Stowarzyszenie Miłośników Mieczewa zorganizowało I Festiwal Nalewek i Ciast. W konkursie na najlepszą nalewkę wzięło udział 8 wystawców, którzy przygotowali 15 nalewek. Do konkursu ciast przystąpiło 13 wystawców z 13 ciastami. – Macie ciągle nowe pomysły nie tylko na integrację wsi, ale również informowanie mieszkańców. Już cztery lata działa portal mieczewo. com. Zauważyłam, że ostatnio pojawiły się kolejne nowości. – Postanowiliśmy informować mieszkańców, o tym, co się dzieje SMS-em. 14.05.2013 roku została wysłana pierwsza informacja za pośrednictwem nowego kanału komunikacji z mieszkańcami w Mieczewie. Do tej pory o wszelkich działaniach i wydarzeniach informowaliśmy głównie za pomocą Internetu oraz plakatów. Wycho-

dząc naprzeciw tym, którzy nie korzystają z poczty elektronicznej i rzadko zaglądają na mieczewo. com, postanowiliśmy udoskonalić drogę komunikacji, dodając kolejny kanał. Informacje zawarte w przesłanym SMS-ie będą dotyczyć ważnych wydarzeń związanych z naszym sołectwem. Aby móc korzystać z tej wygodnej usługi powiadamiania SMS –em wystarczy wysłać SMS-a na numer telefonu 693 383 335. – 20 czerwca ukazał się drukiem pierwszy numer Waszej gazety. Proszę o niej opowiedzieć. – To biuletyn informacyjny. Będziemy w nim zamieszczać najważniejsze informacje dotyczące Mieczewa. W dużej mierze będzie to przedruk ze strony www.mieczewo.com, gdyż to właśnie na tej stronie znajdują się wszelkie aktualne informacje dla mieszkańców. Idea wydawania biuletynu powstała dla tych, którzy niekoniecznie dobrze czują się Internecie, oraz dla osób, dla których wersja papierowa jest bardziej czytelna niż ta czytana z „okna komputera”. Postaramy się, aby biuletyn pojawiał się cyklicznie. Dziękuję za rozmowę i życzę Miłośnikom Mieczewa kolejnych dobrych pomysłów.

sobów do zabawy. Taki kawałek materiału może być namiotem (i mamy cień na plaży), bezludną wyspą którą zdobywają dzieci, wyrzutnią piłki (chwytamy za narożniki - podrzucamy i łapiemy piłkę, a jeśli obok jest druga chętna rodzina do zabawy, to piłkę można przerzucać), kołyską dla dziecka (mamę i tatę też można w ten sposób pobujać szczególnie w wodzie, wtedy prawie nic nie ważą), sankami - jedna osoba siada na prześcieradle, a druga ją ciągnie... – droga. Im młodsze dziecko, z którym planujemy wyjazd, tym wakacyjna droga powinna być krótsza. Dzieci w czasie podróży się nudzą, więc i marudzą, męcząc tym samym rodziców. Zabierzmy dzieciom do samochodu czy samolotu ich ulubione zabawki (oczywiście w rozsądnej ilości), książeczkę, kolorowankę. Można też w czasie podróży bawić się w zgaduj-zgadulę, wymyślanie historyjek, „Co widzę

za oknem?”, liczenie samochodów, a w ostateczności i dla chwili ciszy w podróży, odtworzyć z laptopa czy telefonu komórkowego bajkę lub film. Nie zapomnijmy przysłonić okien, bo chociaż na wakacjach lubimy świecące słońce, w podróży może ono być męczące. Jeżeli nie mamy na szybach zasłonek, mogą za nie posłużyć większe papierowe serwetki, czy nawet opisane wyżej prześcieradło. – Zabawnie i wesoło. Niestety jeżeli nasi najmłodsi będą na wakacyjnym wyjeździe nieszczęśliwi, to i my dorośli też nie wypoczniemy. Dlatego, aby czas wakacyjnych wypraw pozostawił w naszej pamięci tylko miłe wspomnienia, bezwzględnie należy zabrać dużo dobrego humoru. Smutki, zmartwienia i pracę zawodową zostawiamy w domu, a w nieograniczonej ilości pakujemy wszędzie gdzie się da uśmiech. I właśnie takich rodzinnych, pełnych radosnych zabaw wakacji życzę wszystkim Czytelnikom „Czasu Mosiny”.

D

Roman Kolankiewicz fot. Katarzyna Nadia Czarnecka „Fot-Ka”

Z


16



Stowarzyszenie dzieciom Wojciech Konieczny

Festyn organizacji pozarządowych Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej po raz pierwszy uczestniczyło w festynie organizowanym od kilku lat przez MOK i Szkołę Podstawową nr 1. Zainstalowaliśmy banery, ustawiliśmy solidny namiot, kilka stoliczków i krzeseł. Logistycznie – super. Ale jak zachęcić przybyłych na festyn, aby odwiedzili nasze stoisko? Wymyśliliśmy konkurs. Niby nic szczególnego – zestawy pytań o Mosinie i gminie związane z historią, geografią… Ciekawostki i sprawy bardzo poważne. Wszak edukacja społeczeństwa jest jednym z naszych zadań statutowych. Oczywiście z nagrodami: świetne pluszaki, gadżety do kuchni, plecaki, pendrivy. Ale jak zachęcić dzieci, młodzież a nawet dorosłe osoby, aby zechciały odpowiedzieć na kilka pytań? Strzałem w „dziesiątkę” okazał się dart, popularna gra w rzutki. Ustaliliśmy proste zasady: najpierw trzeba rzucić rzutkami (i trafić!), następnie trzy pytania i jest nagroda. I to był hit!! Mimo iż nagród było kilkadziesiąt, po dwóch godzinach musieliśmy ogłosić przerwę, z „wielkim” finałem pod koniec festynu. Przy okazji przekonaliśmy się jak małą wiedzą dysponuje młodzież o miejscu, w którym mieszka. Optymizmem napawało natomiast coś innego –gdy ktoś nie znał odpowiedzi, prosiliśmy, aby poszukał jej u osób obecnych na festynie. I jakie było nasze zdziwienie, gdy po 15-20 minutach podbiegała dziewczyna z daleka krzycząc „mam odpowiedź, mam!” Nie nudziliśmy się ani przez chwilę, bo nasz namiot odwiedziło też wielu znajomych i sympatyków. Mogliśmy więc porozmawiać o Mosinie…

Dzień Dziecka na ORLIKU

Po raz drugi byliśmy współorganizatorami i sponsorami festynu na ORLIKU (15.06.2013) Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy była Monika Kujawska. Dzięki pomocy wielu ludzi dobrej woli uczestnicy festynu mogli miło spędzić sobotnie popołudnie.

Serdecznie dziękujemy grupie rekonstrukcyjnej 7th Special Infantry Regiment ze Starołęki, mosińskim rowerzystom-akrobatom, p. Piwoszowi, który woził dzieci na swym wspaniałym motocyklu. Dziękujemy też właścicielom sklepu zabawkowego PAJĄCZEK za przekazane zabawki, które były nagrodami w festynowych konkursach. Zapraszamy dzieci za rok, a korzystając z okazji życzymy im wspaniałych wakacji.

Wojciech Konieczny, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej z uczestnikami konkursu.

Czas Mosiny 3 (9) lipiec 2013

"Czas Mosiny" nr 3 (9) czerwiec/lipiec 2013  

Czasopismo Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you