Page 1

1

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Skargi nadal bez rozpatrzenia

Nie truj siebie i innych! Już prawie rok obowiązuje tzw. ustawa śmieciowa, która miała wyeliminować dzikie wysypiska i palenie śmieci w piecach CO. Jednak problem palenia śmieci pozostał. Wpływają na to kwestie ekonomiczne. Oszczędność jest jednak pozorna. Oszczędzamy pieniądze, ale tracimy zdrowie.

Pod koniec stycznia wpłynęły do Rady Miejskiej w Mosinie skargi na Burmistrza Gminy Mosina w związku z przetargiem na wynajem pomieszczeń przychodni, ale radni proburmistrzowscy nie chcą dopuścić do zbadania zarzutów stawianych Burmistrzowi przez spółki Vis Medica i Consensus. Sprawa ciągnie się już 3 miesiące. Radny Marian Jabłoński próbował uświadomić radnym, że łamią prawo nie dopuszczając do badania przez Komisję Rewizyjną zasadności skarg, ale radni nie słuchali argumentów. Oburzyli się na słowa krytyki. Aby sobie poprawić samopoczucie opracowali stanowisko potępiające radnego, który miał odwagę powiedzieć, co myśli o takim

zachowaniu. Wojewoda również próbował zdyscyplinować Radę, ale Rada Miejska w Mosinie głosami 12 radnych zdecydowała, że „nie przekazuje skarg na czynności Burmistrza Gminy Mosina związane z przeprowadzeniem przetargu na najem budynku przy Dworcowej 3 do Komisji Rewizyjnej i pozostawia

je bez rozpatrzenia w związku z toczącymi się postępowaniami przed organami orzekającymi”. Wojewoda Wielkopolski wszczął więc postępowanie nadzorcze w sprawie stwierdzenia nieważności uchwał dotyczących tych skarg. Zawiadomił o tym Radę Miejską pismem z dnia 16 kwietnia 2014 r. (RED) Więcej na str. 2 i 3

Siwki - Oliwki

Siwki – Oliwki lata 60-te

Fot. ze zbiorów Izby Muzealnej

Siwki Oliwki 2014

W drugie święto Wielkiej Nocy od niepamiętnych czasów mieszkańców Pożegowa odwiedzają Siwki – Oliwki. Siwki to element wielkopolskiej tradycji wielkanocnej. Korowód przebierańców jest wyrazem radości z powodu zakończonego Wielkiego Postu oraz Zmartwychwstania Chrystusa. Chociaż skład i ilość przebierańców różni się w poszczególnych miejscowościach, to zawsze grupie przewodzi Siwek – postać przebrana za białego lub siwego konia. W Lany Poniedziałek ulicami Pożegowa i osiedla nr 6 w Mosinie przeszedł, jak co roku, korowód złożony z 10 przebierańców: Siwek – Karol Buczkowski, Kominiarze – Mirosław Wośkowiak, Hubert Obidziński, Wojciech Włodarczak, Baba – Bartosz Siuda, Dziad – Jan Włodarczak, Michu – Artur Szalczyk, Trup – Dominik Maćkowiak, Grajek – Wojciech Paluszkiewicz, Poganiacz – Mateusz Kwaśny. Najmłodszy z nich ma

15, a najstarszy 25 lat. Weteranem w grupie jest Mirosław Wośkowiak, który z Siwkami chodzi już od dziesięciu lat. Tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie i jak zapewnili mnie Karol Buczkowski i Mateusz Kwaśny, nie zaginie, bo jest ciągle bardzo wielu chętnych. Dlatego planowane jest powiększenie grupy o jeszcze jedną postać. Stroje są własnego pomysłu, przygotowują je sami, ale doceniają pomoc pana Piotra Demutha z Mosińskiego Ośrodka Kultury. Siwki – Oliwki tańczą, śpiewają, murzą tzn. smarują pastą od butów i robią różne psikusy. Bywa, że Siwek lub jego kompani ruszają w pogoń za przechodniami i złapanemu nieszczęśnikowi dostanie się lanie, ale skarżyć się nie wypada, bo jak mówi tradycja, razy dawane są za Boże Rany. Mieszkańcy Pożegowa lubią swoich Siwków i obdarowują

Fot. Angelika Kwaśna

ich słodyczami i datkami. Członkowie grupy, by popularyzować lokalną tradycję założyli Funpage Siwki Mosina. Można tam zobaczyć zdjęcia i filmy z poprzednich lat. (MK)

Najgorsze skutki – przynosi spalanie tworzyw sztucznych, impregnowanego i lakierowanego drewna, torebek foliowych, gumy, starych szmat i butów oraz zużytych pampersów. Według danych z raportu Komisji Europejskiej, wynika, że co roku na choroby wywołane złym stanem powietrza umiera 28 tysięcy Polaków. Dlaczego palenie śmieci jest aż tak szkodliwe? Ponieważ piece domowe nie są przystosowane do spalania materiałów tego typu. W profesjonalnej spalarni odpadów proces spalania odbywa się w o wiele wyższej temperaturze, a używane piece wyposażone są w odpowiednie filtry. Co dokładnie wydobywa się z naszych kominów? Według danych Fundacji ARKA są to: pyły powodujące szkodliwe zanieczyszczenie metalami ciężkimi, trujący tlenek węgla oraz tlenek azotu, który powoduje podrażnienia, a nawet uszkodzenia płuc. Oprócz tego w dymie znajduje się dwutlenek siarki, chlorowodór, cyjanowodór oraz rakotwórcze dioksyny. Wszystkie te związki pozostają w sąsiedztwie komina, z którego się wydostały, wdychane są przez okolicznych mieszkańców, wnikają do gleby i wód a stamtąd do owoców i warzyw uprawianych w przydomowych ogródkach, wciskają się wszystkimi szparami do wnętrza domów. Ponad 50% dioksyn przenika do naszego organizmu z pożywieniem, głównie w postaci produktów mięsnych, mleczarskich i ryb. Związki te są niezwykle trwałe, w glebie rozkładają się około 10 lat, natomiast w organizmie ludzkim odkładają się i działają bardzo destrukcyjnie. Warto o tym pamiętać! (RED)

22 kwietnia 2014 r. odeszła od nas pozostawiając w naszych sercach wielki żal

Maria Dahlke Nauczyciel matematyki, wieloletni Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Mosinie, Radna Rady Miejskiej w latach 1990-1994. Żyła nie dla siebie, lecz dla innych. Pozostanie w dobrej pamięci przyjaciół, nauczycieli, uczniów, sąsiadów i znajomych. „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”






Szanowni Państwo „Czas Mosiny” jest pismem bezpłatnym, finansowanym ze środków własnych członków Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej i radnych Koalicji Samorządowej. Trafia do Państwa domów raz na kwartał. Wydajemy „Czas Mosiny”, by umożliwić mieszkańcom dostęp do rzeczowej informacji na tematy ważne dla naszej wspólnoty. Uważamy, że „Merkuriusz Mosiński” wydawany przez burmistrza za pieniądze podatników, tworzy idealistyczny obraz pracy urzędu i stwarza wrażenie, że w naszej gminie nie ma problemów, nad którymi należałoby się z większą uwagą pochylić. Na łamach naszego pisma prezentujemy swoją ocenę tego, co się dzieje w naszej gminie. Piszemy także o ciekawych inicjatywach i popularyzujemy historię i piękno naszej małej Ojczyzny. Zachęcamy do współpracy. Czekamy na ciekawe teksty i zdjęcia. Zapraszamy do lektury. Małgorzata Kaptur – redaktor naczelny

Wojciech Konieczny

prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej Radni Rady Miejskiej w Mosinie KOALICJA SAMORZĄDOWA

JAN MARCINIAK

przewodniczący klubu radnych KOALICJA SAMORZĄDOWA • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego

tel. 607 592 858

e-mail: jpm8@wp.pl

MARIAN JABŁOŃSKI zastępca przewodniczącego klubu • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu

tel. 662 290 497, e-mail: marianjablonski@op.pl

MAŁGORZATA KAPTUR • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu – przewodnicząca • Komisja Rewizyjna

tel. 512 334 157 e-mail: m.kaptur@wp.pl

ŁUKASZ KASPROWICZ • Komisja Budżetu i Finansów • Komisja Ochrony Środowiska i Rolnictwa

tel. 697 896 383 e-mail: kasprowiczlukasz@gazeta.pl

JACEK SZESZUŁA

wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Mosinie • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu • Komisja Promocji Gminy

tel. 605 380 487 e-mail: jacek.szeszula@vp.pl

PIOTR WILANOWSKI • Komisja Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego • Komisja Edukacji, Kultury i Sportu • Komisja Ochrony Środowiska i Rolnictwa

tel. 600 618 300 e-mail: wilanowski@wp.pl „Czas Mosiny” kwiecień 2014 r. Wydawca: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej, ul. Topolowa 11, 62-050 Mosina Redaktor naczelny: Małgorzata Kaptur, tel. 512 334 157, adres e-mail: czasmosiny@gmail.com Współpraca: Wojciech Konieczny, Jan Marciniak, Jacek Szeszuła, Łukasz Kasprowicz, Piotr Wilanowski, Marian Jabłoński. Druk: POLSKAPRESSE, Sp. z o.o. Oddział Poligrafia Drukarnia Poznań-Skórzewo, ul. Malwowa 158 Nakład: 8 tys. egz. Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótu i opracowania otrzymanych materiałów. Zapraszamy do współtworzenia naszego pisma.

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Z Prac Rady Miejskiej Jacek Szeszuła W okresie styczeń – marzec 2014 r. Rada Miejska w Mosinie odbyła trzy sesje zwyczajne i jedną nadzwyczajną, zwołaną na wniosek Klubu Koalicja Samorządowa, w sprawie sytuacji w mosińskiej służbie zdrowia. Na sesjach podjęto 32 uchwały przygotowane przez organ wykonawczy, które uprzednio opiniowały komisje problemowe Rady Miejskiej.

KOMISJE STAŁE Wszystkie komisje analizowały Strategię Rozwoju Gminy Mosina na lata 2014-2020 oraz odbyły w tym temacie jedno wspólne posiedzenie. Budżetu i Finansów: Przyjęła plan pracy na 2014 rok. Zajmowała się m.in. remontami dróg powiatowych, przebudową drogi nr 430, ul. Sowiniecką, sygnalizacją świetlną na ul. Leszczyńska-Krasickiego, sytuacją w TBS, problemami związanymi z remontem linii kolejowej E-59, transportem zbiorowym – linią autobusową do Poznania, sytuacją finansową Zakładu Usług Komunalnych, komunikacją gminną oraz wpływami do budżetu z tytułu opłaty planistycznej. Ochrony Środowiska i Rolnictwa: Pracowała nad planem zagospodarowania przestrzennego części wsi Krosno, analizowała skuteczność kontroli i nadzoru Straży Miejskiej nad utrzymaniem porządku i czystości w gminie Mosina,

strategią oczyszczania ścieków na terenie gminy Mosina, budową kanalizacji sanitarnej w Krosinku. Edukacji Kultury i Sportu: Analizowała zapisy projektów Statutu Ośrodka Sportu i Rekreacji, Mosińskiego Ośrodka Kultury. Pracowała nad regulaminami korzystania z: Przystani Żeglarskiej w Dymaczewie Nowym, Stadionu Miejskiego, kompleksu sportowego „Orlik”, Hali Sportowej OSiR. Na posiedzeniu wyjazdowym dokonała przeglądu warunków pracy uczniów w Zespole nr 2, Szkole Podstawowej nr 1 i Gimnazjum nr 1. Zapoznała się również z płacami administracji, obsługi i nauczycieli w mosińskich placówkach oświatowych oraz dodatkami funkcyjnymi i motywacyjnymi nauczycieli oraz wysokością środków przeznaczanych na doskonalenie zawodowe nauczycieli. Inwestycji i Mienia Komunalnego: Komisja opiniowała MPZP dla części Krosna, była współgospodarzem komisji wyjazdowej w Nowinkach w sprawie remontu linii kolejowej E-59. Zajmowała się też wysokością opłaty adiacenckiej, renty planistycznej. Uzyskała informację odnośnie złożonych wniosków w sprawie pozyskiwania środków zewnętrznych jak i możliwości i konieczności budowy planowanych ścieżek rowerowych. Porządku Publicznego: Opiniowa-

ła projekty uchwał dotyczące nowych nazw ulic w gminie. Pracowała nad organizacją ruchu drogowego na niektórych ulicach w mieście jak i nad oceną staną bezpieczeństwa mieszkańców w gminie. Zorganizowała spotkanie wyjazdowe w Komisariacie Policji poświęcone ocenie stanu bezpieczeństwa w gminie. Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej: Opiniowała przedstawiane projekty uchwał. Zajmowała się sprawami związanymi z aktualną sytuacją w przychodni zdrowia w Mosinie. Zapoznała się z rozstrzygnięciem konkursu ofert organizacji pozarządowych i profilaktyką w zdrowotną w szkołach. Promocji i Współpracy Samorządowej: Zapoznała się z działalnością SOSW im. Janusza Korczaka. Uzyskała informacje dotyczące materiałów promocyjnych w gminie na rok 2014, współpracy z gminą Witnica, pracy MOK, Izby Muzealnej, Galerii Miejskiej oraz konkursów: „Obycie umila życie” oraz „Dyktando dla leworęcznych”. Komisja Rewizyjna: Na swoich posiedzeniach komisja zajmowała się skargami na Burmistrza Gminy Mosina: Małgorzaty Rajkowskiej, przychodni VIS Medica i Consensus, Tadeusza Vogta oraz Ireny i Jerzego Kręgielczaków.

Wojewoda dyscyplinuje Radę Marian Jabłoński Rada nie skierowała skarg spółek Vis Medica i Consensus do Komisji Rewizyjnej. Przewodniczący Rady w piśmie do skarżących uznał, że sprawa jest zakończona. Wojewoda Wielkopolski nakazał Radzie rozpatrzenie skarg. W dniu 12 lutego br. odbyła się, zwołana na wniosek radnych opozycyjnych, LVI sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej w Mosinie w celu podjęcia uchwały o przekazaniu do zbadania przez Komisję Rewizyjną skarg na Burmistrza Gminy Mosina złożonych przez Przychodnię Zdrowia VIS MEDICA i Przychodnię Lekarza Rodzinnego CONSENSUS. Sprawa wydawała się bardzo prosta. Zostały złożone skargi, a więc należy zagłosować za podjęciem uchwały, zlecającej Komisji Rewizyjnej zbadanie zarzutów po to, aby opierając się na materiale z kontroli Rada mogła ocenić, czy te skargi są zasadne, czy też nie. Po blisko dwugodzinnej dyskusji, sesja zakończyła się na niczym, bowiem w głosowaniu nie przeszła uchwała o przekazaniu skarg do Komisji Rewizyjnej. Rada powiedziała w ten sposób skarżącym: nie zawracajcie nam głowy! Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art.63 zapewnia prawo do składania skarg do organów władzy publicznej i obowiązek ich rozpatrzenia. Tryb i terminy rozpatrywania skarg określają przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Czy Rada Miejska w Mosinie miała prawo odrzucić te skargi bez ich rozpatrzenia? Nie miała takiego prawa! Miała obowiązek podjąć uchwałę zlecającą ich zbadanie przez Komisję Rewizyjną po to, aby na kolejnej sesji dokonać oceny ich zasadności i wyrazić to w stosownej uchwale.

Przewodniczący, mimo że Rada nie podjęła w sprawie skarg żadnej uchwały, jednoosobowo orzekł, że to koniec procedury i wysłał pismo do spółek lekarskich. Mimo, iż nie brałem udziału w sesji nadzwyczajnej (przewodniczący Rady dba, aby w takich sesjach nie mógł – ze względu na godzinę jej rozpoczęcia wziąć udziału taki „malkontent” jak ja), postanowiłem zwrócić się do Wojewody Wielkopolskiego o napomnienie Rady Miejskiej w Mosinie w tej sprawie. Reakcja Wojewody była natychmiastowa. Rada Miejska w Mosinie została zobowiązana do rozpatrzenia tych skarg i do przesłania kopii odpowiedzi udzielonych skarżącym do Wydziału Kontroli, Prawnego i Nadzoru Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. Ten przypadek, nie wystawia najlepszego świadectwa mosińskiemu samorządowi, a konkretnie „dzielnym radnym” w osobach: Barbary Czaińskiej, Jerzego Sławomira Falbierskiego, Marii Krause, Kordiana Kleibra, Aleksandry

Miedziarek-Rogal, Mariana Osucha, Jacka Rogalki, Krzysztofa Siestrzencewicza, Waldemara Wiązka i Waldemara Waligórskiego, którzy głosowali za odrzuceniem skarg bez ich rozpoznania. Takie zachowanie jest nie tylko obrazą stosownych przepisów Konstytucji i Kodeksu postępowania administracyjnego, ale także podręcznikowym przykładem arogancji władzy. Myślę, że ci radni są już zmęczeni pełnieniem tak zaszczytnej funkcji i w listopadowych wyborach będą występować tylko w roli głosujących, a nie wybieranych. Pod koniec sesji, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Sławomir Falbierski zapowiedział, że złoży rezygnację z zajmowanej funkcji. I tak też się stało. Niestety rezygnacja nie została przez Radę przyjęta. Nieuszanowanie takiej prośby powoduje, że radny Falbierski, prezes Zarządu Gminnego PSL w Mosinie, członek partii, która współrządzi Polską i województwem wielkopolskim funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej pełni niejako „pod przymusem”.

Skargi nadal bez rozpatrzenia Na skutek interwencji Wojewody Wielkopolskiego na sesji w dniu 27 marca 2014 r. ponownie stanęła sprawa skarg spółek lekarskich Vis Medica i Consensus. Mimo że skarg nie badała Komisja Rewizyjna, do projektu uchwały wpisano stwierdzenie, że skargi są nieuzasadnione. Radni Koalicji Samorządowej ponownie złożyli wniosek o skierowanie skarg do Komisji Rewizyjnej. Po burzliwej dyskusji na ten temat Rada większością głosów ( 12 za i 7 przeciw) zdecydowała, że „nie przekazuje skarg na czynności Burmistrza Gminy Mosina związane z przeprowadzeniem przetargu na najem budynku przy Dworcowej 3 do Komisji Rewizyjnej i pozostawia je bez rozpatrzenia w związku z toczącymi się postępowaniami przed organami orzekającymi”. Po otrzymaniu tych uchwał Wojewoda Wielkopolski wszczął postępowanie nadzorcze w sprawie stwierdzenia ich nieważności. Zawiadomił o tym Radę Miejską pismem z dnia 16 kwietnia 2014 r.


Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Nie idźcie tą drogą

3

Z radnym Marianem Jabłońskim rozmawia Wojciech Konieczny. – Jest Pan radnym od 2006 r. Przez 6 lat pełnił Pan funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. W 2010 r. Pana kandydaturę poparli wszyscy radni. Teraz 12 z nich jest przeciw Panu, bo na sesji w lutym nazwał Pan ich zachowanie chuliganerią samorządową. Stwierdził Pan też, że Rada Miejska pod przewodnictwem Waldemara Waligórskiego schodzi na psy. – Oczywiście, mogłem to powiedzieć spokojniej, tak jak to czyniłem wcześniej. Doszedłem jednak do wniosku, że przekaz musi być adekwatny do możliwości percepcyjnych odbiorcy. Moja ekspresja i treść wypowiedzi została tak dobrana, aby dotrzeć do świadomości radnych proburmistrzowskich. Chciałem ich przekonać, że wszyscy obywatele, a radni w szczególności, są zobowiązani do przestrzegania prawa. Art. 63 Konstytucji RP gwarantuje każdemu prawo do złożenia skargi na działalność organu administracji publicznej i do jej rozpatrzenia.

– Odnoszę wrażenie, że radni jednak nie zrozumieli sensu tej wypowiedzi. Uważają, że głosowali zgodnie ze swoim sumieniem… – Kiedy wpływa skarga, radnemu nie pozostaje nic innego, jak głosować za jej przekazaniem do Komisji Rewizyjnej, która powinna skargę zbadać i relację z tego badania wraz z odpowiednimi wnioskami przedstawić Radzie. Mówiąc krótko, na tym etapie trudno mówić o swobodzie głosowania. Odrzucenie skarg spółek Vis Medica i Consensus bez podjęcia stosownej uchwały, jak miało to miejsce w tym przypadku, to wyraz arogancji całej Rady. Potwierdził to Wojewoda, przywołując Radę do porządku i nakazując rozpatrzenie skargi. Dopiero po wysłuchaniu wniosków Komisji Rewizyjnej po zbadaniu skargi radny decyduje w głosowaniu, czy skarga jest zasadna, czy nie. – W ostatnim „Kurierze Mosińskim” ukazał się tendencyjny, pełen przekłamań artykuł pt. „Kompromitacja Mariana Jabłońskiego”.

Jego cel jest oczywisty – zdyskredytować Pana w oczach wyborców. Anonimowy autor pyta: „Czy ktoś, kto nazywa radnych łobuzami i chuliganami, którzy sprowadzają radę na psy, jest godny zaufania, którym obdarzyli go wyborcy?” Co Pan na to? – Styl tego artykułu przypomina mi minioną epokę, kiedy niewygodnych zamykało się w zakładzie psychiatrycznym. Ma on na celu pokazanie mnie jako awanturnika i warchoła. Komentowanie go jest poniżej mojej godności. – 27 marca radni proburmistrzowscy tuż przed zakończeniem sesji, mimo że nie było tego w porządku obrad, przedstawili, a następnie przegłosowali Stanowisko, w którym wzywają Pana do opamiętania się. Nazywają Pana zachowanie ordynarnym i prostackim. Co Pan o tym wszystkim sądzi? – Jestem pod wrażeniem „odwagi” kilku radnych, którzy podpisali się pod projektem tego Stanowiska, ponieważ przypomnieli mi w ten sposób, że są radnymi Rady Miejskiej i że ich aktywność poza podpisywaniem listy obecności na sesji przejawia się również w autoryzowaniu zredagowanych zapewne przez innych dokumentów. Stanowisko pod względem redakcyjnym i merytorycznym jest przygotowane niedbale, czego dowodzi odręczne poprawienie w tekście słowa „chamskie” na „prostackie”. Stanowisko, mimo że w tytule nawiązuje do Kodeksu Etycznego Radnego pomija istotne normy etyczne, a skupia się na wąskim jego wycinku. Jest to więc zwyczajna manipulacja. Czy sposób prowadzenia debaty powinno się oceniać w drodze głosowania? Przecież to są sprawy niemierzalne. Niektóre aspekty życia po prostu nie mogą podlegać demokratycznym decyzjom... Nie ulegam naciskom, nie zabiegam o załatwianie swoich prywatnych spraw, aktywnie uczestniczę w pracach Rady i przede wszystkim przestrzegam obowiązującego prawa. Te istotne normy etyczne autorzy Stanowiska pominęli. Głosowanie nad tym, czy słowo „łobuz” jest parlamentarne, czy nie, jest kolejnym curiosum w Radzie Miejskiej w Mosinie. Organizowanie w związku z tym całej akcji (Stanowisko zamieszczono w marcowym numerze

Sprostowanie W ostatnim wydaniu „Czasu Mosiny”, wspominając śp. Jana Kałuzińskiego napisałem: „Nie było ani Burmistrza ani Zarządu. Próba powołania mieszkańca Mosiny Zenona Szolca nie powiodła się”. Tą drogą pragnę przeprosić pana Bogdana Szolca za przypisanie Mu błędnego imienia. Jan Marciniak

„Merkuriusza”) jest niczym innym jak nagonką na osobę, która ma odwagę głośno wyrażać swoje zdanie. – Dlaczego radni tak nerwowo reagują na krytykę z Pana strony? – Jestem zdziwiony ich reakcją, ponieważ na sali sesyjnej oceniam nie osoby prywatne, tylko radnych. Osoby publiczne muszą się liczyć z krytyką. Słowa „zachowujecie się Państwo jak łobuzy” i „ to jest samorządowa chuliganeria” służyły wyrazistej ocenie działalności radnych, nie odnosiły się do sfery prywatnej. Za nadużycie uważam wkładanie mi w usta słowa „cholera”, którego w ramach sesyjnych potyczek słownych nigdy nie wypowiedziałem. – Pańska wypowiedź zawierała również ocenę Przewodniczącego Rady Miejskiej… – Sposób prowadzenia obrad przez Waldemara Waligórskiego jest karygodny, to mobbing sesyjny aprobowany przez członków klubów: Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska i Niezrzeszeni Radni Mosiny. Waldemar Waligórski nie potrafi być przewodniczącym wszystkich radnych. Wypowiedź: „Udzieliłem panu głosu, bo pana lubię” (pod adresem radnego popierającego burmistrza) świadczy o tym, że dzieli on Radę na swoich, którym wolno więcej i przeciwników, którym na każdym kroku trzeba pokazać, gdzie ich miejsce. Stąd przerywanie w połowie zdania, odbieranie głosu i złośliwe komentarze pod adresem

Sąd Najwyższy w jednym ze swoich orzeczeń stwierdził, że krytyka, jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa. O ile w przypadku zwykłego człowieka raczej wyżej stawia się jego prywatność i ochronę dobrego imienia, o tyle w przypadku osób publicznych ta granica jest przesunięta w inne miejsce i pozwala na ostrzejszą krytykę takiej osoby i bardziej wyrazistą ocenę jej działania w sferze publicznej. osób zabierających głos. Oburzający jest w tej sytuacji apel radnych kończący Stanowisko: „W razie jakichkolwiek nieparlamentarnych zachowań prosimy Przewodniczącego Rady o natychmiastowe odbieranie głosu, przywoływanie do porządku, a w ostateczności przerywanie sesji”. Brakuje tylko zachęcania do stawiania w kącie i kary chłosty. Dla mnie jest oczywiste, że demokracja w Mosinie przeżywa poważny kryzys. Przewodniczący nie udziela głosu mieszkańcom, teraz kolej na zamknięcie ust radnym. Odnoszę wrażenie, że po sprawie „blogera z Mosiny”, mamy do czynienia z próbą sprokurowania sprawy „radnego z Mosiny”. Mogę tylko zaapelować do wszystkich o rozwagę: Nie idźcie tą drogą.

Wypowiedź radnego Mariana Jabłońskiego na sesji w dniu 27.02.2014 r.: „Rada Miejska w Mosinie nie rozpatruje skarg. To jest przejaw najdalej posuniętej arogancji władzy. Z czymś takim ja się nie spotkałem. Święte prawo obywatela do skargi, przecież nikt nie przesądza, że ta skarga była uzasadniona. Rada powiedziała „Nie”. Rada miała święty obowiązek wynikający z Konstytucji i co Rada zrobiła i Wy mi zwracacie uwagi na moje zachowanie? Mówię to, co czuję. Jestem oburzony i tylko to przyrzeczenie, to ślubowanie powstrzymuje mnie przed złożeniem rezygnacji z mandatu radnego. To jest niesłychane, to nie są moje standardy. Państwo zachowujecie się jak zwyczajne łobuzy. Te zachowania można tylko przyrównać do takiej samorządowej łobuzerii. Wybaczcie, ale nie ma słów, żeby to określić.” Słowa te radni proburmistrzowscy uznali, za „ordynarne, prostackie i nie licujące z pełnieniem mandatu radnego jako osoby zaufania społecznego”.






Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Bajka o obwodnicach Łukasz Kasprowicz

Hasło: Obwodnice dla Mosiny było na topie w kampanii wyborczej roku 2010. Lansowali je pretendenci do fotela burmistrza Zofia Springer i Sławomir Jerzy Falbierski. Ciekawe jak będzie w tym roku, bo wiadomo, że perspektywa obwodnicy wydaje się być bardzo odległa. 

Fot. 2 x M. Kaptur

Przy szeregowcach wzdłuż ulicy Morelowej w Czapurach na 1 mieszkanie jest tylko miejsce na jeden samochód, w dodatku taki niezbyt duży.

Fikcyjny normatyw Małgorzata Kaptur

Ile miejsc postojowych na 1 mieszkanie powinien zapewnić inwestor? Tam, gdzie nie ma miejscowego planu decyduje o tym burmistrz, który określa to w decyzji o warunkach zabudowy. Standardy ponoć są, ale jak pokazuje życie, niestety nie obowiązują wszystkich. Ul. Morelowa, Czapury Zamiast odpowiedzi na pytanie: ile przypada miejsc postojowych na 1 mieszkanie przy ulicy Morelowej w Czapurach radna Małgorzata Twardowska otrzymała informację, że ustalana w WZ liczba miejsc postojowych jest zgodna ze standardami przyjętymi w tym zakresie na terenie gminy.

Jakie są te standardy? Na pytanie radnego Mariana Jabłońskiego dotyczące Krosna w rejonie ulicy Strzeleckiej o ilość miejsc parkingowych zastępca burmistrza S. Ratajczak w lutym 2009 r. udzielił następującej odpowiedzi: W przypadku zabudowy działek budynkami mieszkalnymi, Burmistrz Gminy Mosina w decyzjach stosuje normatyw dwóch miejsc parkingowych lub garażowych łącznie dla każdego mieszkania. Po wszechstronnej analizie, aby zwiększyć standard i bezpieczeństwo korzystania z przestrzeni publicznej, Burmistrz Gminy Mosina zwiększył normatyw liczby miejsc parkingowych z jednego do dwóch miejsc. Burmistrz Gminy Mosina w decyzjach o warunkach zabudowy stosuje ustalony przez siebie normatyw liczby miejsc parkingowych równo wobec wszystkich wnioskodawców – zapewniał w 2009 r. zastępca burmistrza.

Takie standardy ustalono, ponieważ, jak czytamy dalej, inwestycja jest położona na obszarze o wysokim stopniu zainwestowania w związku z czym powstanie teren silnie zurbanizowany o wysokim stopniu zaludnienia, w związku z czym zachodzi konieczność zapewnienia odpowiedniej liczby miejsc parkingowych, zarówno dla obecnych jak i przyszłych mieszkańców tego terenu. W tej sytuacji dziwią warunki zabudowy dla Osiedla Królewskiego położonego w tym rejonie. Tu również przypada tylko 1 miejsce (garaż) na mieszkanie. Z szeregowca przy ulicy Strzeleckiej (długość ok. 120 m), w którym będzie 28 mieszkań, wyjazd będzie bezpośrednio na ścieżkę rowerową i chodnik. Niepokoi to wiele osób, ponieważ jest to droga do szkoły dla licznej grupy uczniów z dalej położonych osiedli. Czy kierowcy wyjeżdżający z garażu położonego poniżej poziomu drogi wprost na chodnik i ścieżkę rowerową nie będą stanowili zagrożenia dla dzieci? Wszystkim nam zależy, aby mieszkańcom gminy żyło się wygodnie i bezpiecznie, dlatego warto w praktyce stosować oparty na racjonalnych przesłankach normatyw i to w dodatku równo wobec wszystkich wnioskodawców.

Droga z Mosiny do Poznania Wszyscy wiemy, że w godzinach szczytu wjazd do Mosiny jest zakorkowany. Istnieje pilna potrzeba rozwiązania tego problemu. Zarząd Województwa Wielkopolskiego myśli o modernizacji drogi 430 na odcinku Mosina - Luboń. W roku 2011 powstały 3 koncepcje dla tego zadania. Przedstawione mieszkańcom plany będą dopracowywane na podstawie uzyskanych opinii i zgłoszonych uwag. Nie nastąpi to jednak w najbliższym czasie, bowiem do roku 2020 roku Zarząd Województwa nie będzie dysponował środkami finansowymi na rozbudowę drogi 430 – tak informował wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Wojciech Jankowiak w maju ubiegłego roku. Jedyne, na co mogą liczyć w najbliższym czasie kierowcy, to wiadukt w Luboniu – Lasku. Powstanie on w związku z modernizacją linii kolejowej Poznań-Czempiń.

(WRPO na lata 2014-2020). Samo ujęcie naszego zadania w propozycjach do sfinansowania ze środków europejskich w perspektywie 20142020 nie oznacza powstania tego odcinka. Jak poinformowała nas Mieczysława Borówka z Urzędu Marszałkowskiego łączna wartość

uzgadniając plan, nakazał zdegradowanie tego fragmentu do kategorii drogi gminnej. Planiści zastosowali się do tych uwag. Od tego momentu obwodnica, droga ponadlokalna, stała się drogą zbiorczą gminną. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że Burmistrz Gminy Mosina nie przesłał do Powiatu żadnego pisma w tej sprawie, Starosta nie został zapoznany z koncepcją planowanej obwodnicy. Szkoda, że pani burmistrz nie dołożyła wszelkich starań, by pozyskać w Starostwie sprzymierzeńców koniecznych dla tak znaczącego dla naszej gminy przedsięwzięcia.

inwestycji ujętych w propozycjach do realizacji przy współudziale środków europejskich znacznie przekracza realną kwotę do uzyskania. Ostatecznie nie zastało przesądzone, które zadania zastaną sfinansowane. Ustaliliśmy też, że o wiele skuteczniej o obwodnice zabiegały w ostatnich dwóch latach Gostyń, Wronki oraz Oborniki. To są według Urzędu Marszałkowskiego priorytety, choćby ze względu na dużych inwestorów, którzy przyszli do tych gmin. Sporo środków pochłonie też przebudowa węzłów drogowych w rejonie Wrześni, tam z kolei sporą inwestycję realizuje Volkswagen. Czyżby Mosina przespała kolejną szansę?

Czerwonka W kwietniu ubiegłego roku zastępca burmistrza Sławomir Ratajczak poinformował radnego Jacka Szeszułę, że „realizacja tego zadania jest uzależniona od wykupów gruntów, uzgodnień z PKP i WPN oraz możliwości finansowych. Czynniki te powodują brak możliwości określenia rozpoczęcia realizacji tej inwestycji.” Aktualnie trwają prace projektowe i uzgodnienia z Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich.

Obwodnice na papierze Za duże pieniądze powstała koncepcja wschodniego odcinka z Dymaczewa Nowego, przez Bolesławiec i Borkowice do Drużyny, dalej przez Krosno do ulicy Śremskiej, dalej przez Karolewo aż do ulicy Piotra Mocka (trasa na Rogalinek). W roku 2011 radni podjęli uchwałę wywołującą sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla przebiegu tej drogi. Projekt planu trafił do konsultacji. Pod koniec września 2012 Zarząd Powiatu wydał postanowienie mówiące, iż nie uzgadnia tego projektu. Nie uzgadnia, czyli nie zgadza się na plan w zaproponowanym kształcie.

Co podnosi Powiat?

Mosina, ul. Strzelecka, Os. Królewskie – wyjazd z garażu będzie bezpośrednio na ścieżkę rowerową.

Wcześniej Zarząd Powiatu opiniował miejscowy plan zagospodarowania dla części wsi Krosno. Przez teren objęty planem przebiega fragment wschodniej obwodnicy, która w planie miała charakter drogi głównej (powiatowej lub wojewódzkiej). Zarząd Powiatu ze Starostą na czele

Zarząd Powiatu stwierdza, że obwodnica została wytyczona przez tereny silnie zagrożone powodzią, wskazuje sprzeczność projektu z ustawą o drogach publicznych, ustawą o planowaniu przestrzennym, ustawą o szczególnych zasadach przygotowania inwestycji w zakresie dróg publicznych. Wykazuje też kilka innych błędów w projekcie planu. Od tego postanowienia burmistrz nie odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Mosina przespała szansę? Jesienią 2012 r. przebieg obwodnicy uzgodnił Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich (WZDW). Wschodnia obwodnica ma zostać wykonana w ramach modernizacji drogi wojewódzkiej 431 z Kórnika do Granowa. Koszt około 100 milionów zł. Trudno powiedzieć, dlaczego, ale dopiero w styczniu tego roku Burmistrz Gminy Mosina wystąpiła do Urzędu Marszałkowskiego o wpisanie mosińskiego fragmentu inwestycji do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego Województwa Wielkopolskiego. Dlaczego nie zrobiono tego jeszcze w roku 2012, gdy WZGW uzgodniło przebieg obwodnicy, dlaczego nie w 2013? Co było powodem tak dużej zwłoki? Nasza obwodnica została wrzucona do worka propozycji inwestycyjnych w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego

Propaganda sukcesu trwa Całkiem niedawno, zastępca burmistrza Waldemar Krzyżanowski, odnosząc się do budowy wschodniej obwodnicy Mosiny napisał na Facebooku: Po wielu, wielu, wielu spotkaniach z wieloma, wieloma ludźmi i po wysłaniu stosownych dokumentów czekamy na wpisanie obwodnicy na listę istotnych inwestycji dla Województwa Wielkopolskiego. Aby potwierdzić słowa pana Waldemara Krzyżanowskiego, wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. Otrzymaliśmy następującą odpowiedź: Instytucja Zarządzająca nie otrzymała formalnego zgłoszenia w sprawie wpisania na listę projektów kluczowych WRPO poniższego projektu (budowa wschodniej obwodnicy Mosiny).




Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Jan Marciniak

21 lutego 2014 r. w czasie kontroli prowadzonej przez inspektorów PINB na Osiedlu Leśnym w Czapurach została zaatakowana przez dewelopera radna Małgorzata Kaptur. Mieszkańcy ul. Czereśniowej (Os. Leśne) w Czapurach zwrócili się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Przyczyną ich desperacji jest usypana przez inwestora skarpa na części ich ogródków. Skarpa powstała w kilka dni na ich oczach. Obawiają się, że świeżo nawieziony piach z większym deszczem spłynie na ich nieruchomość. Skarpa zabiera znaczną część ich ogródków. Na nich, jako właścicielach terenu, będzie spoczywał obowiązek utrzymywania tej skarpy w dobrym stanie. W umowach, które zawierali, nie ma mowy o takim rozwiązaniu. Czują się oszukani. Na zaproszenie mieszkańców w kontroli wzięli także udział radni Małgorzata Kaptur i Łukasz Kasprowicz. Inspektorzy po zapoznaniu się z projektem stwierdzili, że nie przewiduje on żadnych sztucznie usypanych skarp. Po dokonaniu pomiaru okazało się także, że ul. Czereśniowa (pieszo-jezdnia) ma zaledwie 5.40 m szerokości. Kiedy kontrola dobiegała końca na ul. Czereśniową przyjechał zdenerwowany prokurent spółki Family Hause Jakub Pyżalski. Nie zamierzał dyskutować z kontrolerami, tylko zaatakował radną. Małgorzata Kaptur tak relacjonuje to zdarzenie: „Pan Pyżalski w obecności inspektorów i przedstawiciela mieszkańców zaczął na mnie krzyczeć. Jego agresję słowną odczułam szczególnie dotkliwie, gdyż krzycząc zbliżał twarz do mojej. Zarzucał mi odpłatne pozostawanie na usługach mosińskich deweloperów, groził sądem za pisanie o skarpach i zapowiadał zorganizowanie negatywnej kampanii wyborczej. W trakcie wypowiadania pod moim adresem zarzutów i gróźb uderzył mnie w ramię. Kiedy

wsiadłam do samochodu i chciałam odjechać, przez pewien czas mi to uniemożliwiał, przytrzymując drzwi samochodu tak, że nie mogłam ich zamknąć. Całe zajście traktuję jako próbę zastraszenia, dlatego o zajściu zawiadomiłam prokuraturę.” Sprawę opisał 4 marca 2014 r. „Głos Wielkopolski”. Artykuł Ł. Cieśli „Czapury: Na osiedlu Family House wyrosły... skarpy. W projekcie ich nie było” wywołał oburzenie i liczne komentarze internautów. Radna Małgorzata Kaptur od dłuższego czasu zwraca uwagę na negatywne dla mieszkańców Osiedla Leśnego skutki niezwykle korzystnych dla Family House warunków zabudowy wydawanych przez Burmistrza Gminy Mosina. Zwraca uwagę, że układ komunikacyjny na osiedlu stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa mieszkańców, ponieważ drogi są za wąskie w stosunku do wielkości osiedla i w niektórych miejscach przebiegają na świeżo usypanych skarpach. Tak intensywna zabudowa na terenie zagrożonym ruchami masowymi ziemi nie powinna mieć jej zdaniem miejsca. Jest więc solą w oku pana Pyżalskiego i Zofii Springer. Klub radnych – Koalicja Samorządowa skierował do burmistrza i wszystkich radnych pismo w sprawie wydarzeń w Czapurach. Poniżej jego fragment: Radna Małgorzata Kaptur w czasie tego incydentu wykony-



Fot. 3 x Ł. Kasprowicz

Ulica Czereśniowa jest za wąska.

wała mandat radnego w związku z tym z mocy art. 25 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, była objętą ochroną prawną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych. Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego kodeks karny penalizuje w art. 222 § 1. Klub Koalicja Samorządowa wnosi o zamieszczenie w najbliższym „Merkuriuszu Mosińskim” artykułu dotyczącego ochrony prawnej radnego. Niestety mimo poparcia tego wniosku przez wszystkich radnych w Merkuriuszu taki artykuł się nie ukazał.

Art. 25 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym: Radny jednostki samorządu terytorialnego w związku z wykonywaniem mandatu korzysta z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Art. 222 kodeksu karnego: Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Ogródki ze skarpą na Osiedlu Leśnym w Czapurach.

CZYTELNICY KOMENTUJĄ www.czasmosiny.pl

Małgorzata Kaptur: Jak można wyrazić zgodę inwestorowi przy tak intensywnej zabudowie i wąskich drogach wewnętrznych na 1 miejsce postojowe na mieszkanie? Osiedle jest bez kanalizacji. Teraz, kiedy liczba mieszkańców się zwiększyła, widzę za każdym razem 2-3 szambowozy. Nie mają gdzie zawrócić, często cofają stwarzając dodatkowe utrudnienia w ruchu. Burmistrz wydając warunki zabudowy powinien dbać o standardy, myśleć perspektywicznie, działać z wyobraźnią, ale tego nie robi. Kiedy patrzę na ulicę Czereśniową, mam poważne obawy nie tylko o komfort życia mieszkańców, ale o ich bezpieczeństwo. Uważam, że: Za zajście ponosi osobistą odpowiedzialność Pyżalski, ale geneza tego to niespotykana przychylność burmistrza i przewodniczącego RM temu deweloperowi. Moralna odpowiedzialność jest po stronie władzy i nikt tej odpowiedzialności z nich nie zdejmie. Mieszkanka: Zdjęcie z szambowozem doskonale pokazuje szerokość tej drogi. Przecież tamtędy będą chodziły dzieci do szkoły! Ta pieszo-jezdnia jest stanowczo za wąska. Tam nie ma dokąd uciec. A straż pożarna? Na osiedlu nie ma żadnych znaków i wszędzie jest ograniczona widoczność, bo płotki, bo skarpy. Zabrakło wyobraźni. My mieszkańcy wierząc makiecie wpadliśmy jak śliwka w kompot. Mści się zaufanie do władzy, która nie stanęła na wysokości zadania. No, bo kto z mieszkańców mógł to przewidzieć, że droga będzie za wąska. Skąd to ma wiedzieć zwykły mieszkaniec? Od czego są urzędnicy? Wera: Nie tylko mieszkańcy nowych osiedli mają dosyć obecnych podwójnych standardów panujących w gminie. Gdy 5 lat temu starając się o pozwolenie na budowę nawieźliśmy 2 wywrotki ziemi na działkę, usłyszeliśmy w gminie, że mamy natychmiast przestać nawozić ziemię, ponieważ nie można budować na świeżym nasypie - gleba musi się „uleżeć” 10 lat. Roki: Obecność radnych w czasie kontroli na pewno sprawę trochę komplikowała – stąd takie nerwy. Pan Pyżalski ma na koncie nie takie wyskoki.

21.02.2014 r. Kontrola na ul. Czereśniowej. Z prawej strony widoczna niezabezpieczona skarpa.

Co powie burmistrz: Co teraz powie p. Springer tym ludziom? Wszystkie pytania radnych o Leśne były zbywane, odpowiedzi urzędników pokrętne. Odpowiedzialność za ten bałagan ponosi pani Springer. Czy tak postępuje demokratycznie wybrany burmistrz, pomaga oszukiwać nowych mieszkańców gminy przez dewelopera?


6

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Skarga częściowo zasadna Małgorzata Kaptur

27 lutego Rada Miejska w Mosinie uznała, że skarga pani Małgorzaty Rajkowskiej na Burmistrza Gminy Mosina jest częściowo zasadna.

Skarga

Mieszkanka Czapur, pani Małgorzata Rajkowska, złożyła skargę na Burmistrza Gminy Mosina w związku z procedowaniem planu miejscowego dla części Czapur. Planem tym objęty jest niewielki obszar, na którym zaprojektowano drogę o szerokości 25 m łączącą ul. Spokojną i Gromadzką. Osoby, przez których tereny ma ona przebiegać, dowiedziały się o tym, kiedy było już po drugim wyłożeniu planu. Pani Rajkowska zaczęła szukać odpowiedzi na pytanie, po co planuje się tak szeroką drogę w tym miejscu. Nie otrzymała rzeczowej i wyczerpującej informacji. Do napisania skargi skłoniły ją liczne nieprawidłowości w procedowaniu planu. W swojej skardze zawarła 9 zarzutów pod adresem Burmistrza Gminy Mosina, bo to on jest odpowiedzialny za procedurę planistyczną.

by każdy uczestnik mógł zapoznać się z projektem planu, zobaczyć, jakie zmiany są projektowane w odniesieniu do jego nieruchomości. Posiedzenia powinny być nagrywane przez pracownika Urzędu. Każdy uczestnik powinien otrzymać wyczerpujące odpowiedzi w związku z procedowanym planem. Urzędnicy powinni informować mieszkańców rzetelnie i uprzejmie. Ponieważ wiele wątpliwości budzi wynikające z ustawy informowanie w sposób zwyczajowo przyjęty w danej miejscowości, Komisja Rewizyjna widzi konieczność doprecyzowania tego określenia.

Będzie IV wyłożenie planu

W sprawie planu nadal są pytania bez odpowiedzi. Skoro ujęta w planie droga miała mieć przypisywane jej znaczenie – to dlaczego sołtys nie

Głosowanie

Komisja Rewizyjna badała skargę na pięciu posiedzeniach. Trzy z dziewięciu zarzutów uznała za zasadne. Stwierdzono, że: 1. Skarżącej udzielano fałszywych informacji w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. 2. Trzecie wyłożenie planu miało miejsce na podstawie błędnie sporządzonych dokumentów. 3. Skarżącej odmówiono udzielenia jakichkolwiek informacji w urzędzie, mimo że trwało wyłożenie planu i mieszkaniec powinien taką informacje uzyskać. Kolejne 4 zarzuty zostały uznane przez komisję za częściowo zasadne. Zaledwie 2 zarzuty komisji uznała za niezasadne. W czasie głosowania na sesji 12 radnych było za uznaniem skargi za częściowo zasadną, 6 głosowało przeciw, a jeden radny wstrzymał się od głosu. We wcześniejszym głosowaniu – na pytanie czy skarga jest zasadna – 7 radnych odpowiedziało twierdząco.

Wnioski Komisji Rewizyjnej

Komisja Rewizyjna po zbadaniu skargi doszła do następujących wniosków: Do wielu mieszkańców nie dociera informacja o wywołaniu planu i o kolejnych etapach procedury planistycznej. Takie informacje powinny być zamieszczane w Merkuriuszu Mosińskim, na stronie internetowej gminy Mosina oraz w Biuletynie Informacji Publicznej, gdzie powinny być dostępne tak długo aż plan nie zostanie uchwalony. Teraz obwieszczenia znikają po zakończeniu wyłożenia. Dyskusja publiczna powinna być dobrze przygotowana, powinna się odbywać w odpowiedniej sali z wykorzystaniem rzutnika multimedialnego,

Nie ma to jak hycel… Łukasz Kasprowicz

Wiele emocji wśród mieszkańców Mosiny wywołuje instytucja gminnego hycla lub jak kto woli, całodobowego pogotowia interwencyjnego ds. zwierząt dzikich i domowych. Kontrowersje wywołuje nie tylko kto, ale także za ile zajmuje się m.in. bezpańskimi psami. Wyłapywaniem żywych i zbieraniem z dróg martwych zwierząt zajmują się na przemian firmy państwa Marcina i Joanny Szymczaków z Mosiny, syna i synowej Jolanty Szymczak -bliskiej koleżanki burmistrz Zofii Springer, prezesa Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska i redaktora naczelnego pisma „Kurier Mosiński”. Na umowę o wartości 47 tys. zł od 31 maja do 31 grudnia 2013 r. działała na terenie gminy Mosina firma PTASIOR. Od kilkunastu lat ta sama firma zajmuje się płoszeniem ptactwa metodą sokolniczą na lotnisku wojskowym w Krzesinach. Tam, jak powszechnie wiadomo, pracował jako rzecznik prasowy Waldemar Krzyżanowski, który w wieku trzydziestu ośmiu lat przeszedł na resortową emeryturę i objął funkcję Zastępcy Burmistrza Gminy Mosina. Od 28 stycznia 2014 do 30 listopada 2014 roku te same usługi, co w ubiegłym roku PTASIOR, wykonuje firma FALCO, której właścicielką jest pani Joanna Szymczak. Złożyła ona ofertę na prowadzenie całodobowego pogotowia interwencyjnego w wysokości 83 600 zł. Gmina w ramach umowy wypłaca firmie czterystuzłotową taksę za pełnienie całodobowego dyżuru. Nie oznacza to jednak, że gdy zajdzie potrzeba

wezwania pomocy, mieszkaniec może zadzwonić bezpośrednio do firmy FALCO. W przedmiotowej sprawie należy dzwonić do Referatu Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Urzędu Miejskiego w Mosinie, Komendanta Straży Miejskiej, kierownika Referatu Gotowości Cywilnej, Spraw Wojskowych i Obronnych, a hycel może spać w najlepsze… W tej sprawie interesujące są cztery kwestie – bliskie związki obu firm z władzą, duże koszty świadczenia

usług oraz sama organizacja „całodobowego” pogotowia (mieszkańcy nie znają numeru firmy, a to wydłuża czas udzielenia pomocy). Zaskakują też gatunki przesiedlanych zwierząt - wśród dzikich zwierząt przesiedlonych przez firmę PTASIOR znalazło się w ubiegłym roku… 7 jeży. Ponieważ całodobowe interwencyjne pogotowie ds. zwierząt dzikich i domowych działa na terenie gminy dopiero od roku, będziemy wdzięczni za podzielenie się z nami opiniami na temat jego funkcjonowania.

W ramach realizacji umowy w okresie od 31 maja do 31 grudnia 2013 r. firma PTASIOR wykonała następujące usługi: 1. Schwytanie i przesiedlenie zwierząt dzikich: 17 (4 kuny, 1 sarna, 4 lisy, 1 ptak, 7 jeży); 2. Schwytanie zwierząt bezdomnych: 36 (30 psów i 6 kotów); 3. Interwencje mające na celu skrócenie cierpień zwierzęcym ofiarom wypadków komunikacyjnych i ich transport do utylizacji: 31; 4. Schwytanie oraz usunięcie rojów pszczół, szerszeni lub os: 1; 5. Przeprowadzenie odstrzałów redukcyjnych dzikiej zwierzyny: 22 (8 dzików i 14 lisów). Za schwytanie i przesiedlenie dzika, jak wynika z cennika będącego załącznikiem do umowy, firma kasowała 1 100 zł, za pozostałe zwierzęta 500 zł, za schwytanie psa i odwiezienie go do przytuliska 400 zł.

Kampania wyborcza tylko za swoje Małgorzata Kaptur informował mieszkańców o tym nowym rozwiązaniu komunikacyjnym na zebraniach wiejskich? Dlaczego o takich planach nie można było przeczytać w „Merkuriuszu”? Dlaczego w planie dla Wiórka uchwalonym w 30.10.2014 r. nie zaprojektowano dalszego przebiegu tej drogi? – A co najbardziej bulwersuje i dziwi mnie – mówi Małgorzata Rajkowska – to, że nie dość, że sołtys o tej drodze wcześniej nie informował, to zrobił wszystko, aby nie było śladu w protokole z zebrania wiejskiego w Czapurach z 11 września 2013r. na temat dyskusji o tej drodze, o nowym układzie dróg w Czapurach. Po prostu nic na piśmie. Temat przebudowy węzła komunikacyjnego został poruszony przez mieszkańców – (dowiedzieli się o tym we własnym zakresie) i był szeroko omawiany, komentowany, padało dużo pytań na temat tej dziwnej dla mieszkańców, rzekomo niezbędnej dla Czapur i dla Gminy inwestycji i nie zostało to zaprotokołowane! Pomimo wyraźnej prośby mieszkańców w tej kwestii! Drogę z 25 m przed III wyłożeniem zwężono do 15 metrów. Nie jest to ostatnia zmiana, bo po trzecim wyłożeniu Burmistrz uwzględnił część złożonych uwag i za kilka miesięcy będzie kolejne, czwarte już wyłożenie tego planu.

Urzędujący burmistrz reklamuje się za pieniądze publiczne, opozycja za swoje. Warto o tym pamiętać w okresie przedwyborczym. W styczniu radni jednomyślnie uchwalili Strategię Mosina 2020+. Opracowanie tego obszernego dokumentu było poprzedzone serią spotkań z mieszkańcami, opracowaniami statystycznymi i przeprowadzeniem ankiet. Kosztowało 31 tys. zł. Trwało wiele miesięcy i mimo że jest rok wyborczy, nie zawiera treści, które można by uznać za propagandowe. Inaczej było wiosną 2010 r. Burmistrz bez wiedzy radnych wyasygnowała kwotę 43 tys. zł za badanie ankietowe. Na ich podstawie opracowano prezentację i kolorowy folder reklamowy, stanowiący dodatek do Merkuriusza w okresie poprzedzającym wybory. Opracowanie z 2010 r. wykonane przez Pracownię Badań Opinii Publicznej Społeczności Lokalnej w Jarocinie miało stanowić podstawę do stworzenia strategii. Zastanawiające jest jednak, że coś, co w zamyśle miało być tylko elementem całości, kosztowało o 12 tys. więcej niż opracowanie całej strategii wykonane trzy lata później. Dane sprzed 3 lat w niewielkim

stopniu przydały się do projektowania wizji rozwoju naszej gminy, bowiem nie odzwierciedlały już aktualnego stanu. Tej samej pokusie, by robić sobie część kampanii za publiczne pieniądze, ulegli w 2010 r. burmistrzowie kilku innych gmin w Wielkopolsce i również zlecili jarocińskiej firmie wykonanie podobnego opracowa-

nia. Regionalna Izba Obrachunkowa przyglądała się tej sprawie w Pleszewie. W jej ocenie zamawianie takich badań było nieoszczędne i niecelowe. W Mosinie takiej kontroli nie przeprowadzono, ale sprawa tego nieuzasadnionego, znacznego wydatku wielokrotnie wracała w dyskusjach na sesjach i komisjach. Urzędujący burmistrz część kosztów kampanii wyborczej pokrywa z budżetu. Jest więc w uprzywilejowanej pozycji. Warto o tym pamiętać, dlatego będziemy się uważnie przyglądać wydatkom na osobistą promocję kandydata z ekipy rządzącej.




Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Niebawem wybory Jan Marciniak

16 listopada 2014 r. będziemy wybierać burmistrza i 21 radnych. Gmina Mosina została podzielona na 21 okręgów. Z każdego okręgu wybierzemy jednego radnego, który spośród pozostałych kandydatów otrzyma największą ilość głosów. Kto ma największe szanse? W wyborach zawsze największe szanse mają ci, którzy są rozpoznawalni, a więc sprawujący funkcje publiczne. Stanowisko burmistrza - szansę ma obecnie sprawujący ten urząd, albo inny kandydat przez obecnego burmistrza namaszczony. Co do wygranej jednak nic nie jest przesądzone. Obecny układ mosińskiej władzy funkcjonuje już 12 lat i jak można zauważyć i usłyszeć mieszkańcy są już znużeni obecną sytuacją: ciągłymi obiecankami, brakiem widocznych działań. Ludzie nie przechodzą też obojętnie obok przekazów medialnych (Głos Wielkopolski, Czas Mosiny, www.czasmosiny. pl, blog Łukasza Kasprowicza, Fakty Mosińsko-Puszczykowskie). Mieszkańcom oczy się otwierają, kiedy dowiadują się o aferach czy nieprawidłowościach. Biorąc powyższe pod uwagę, z dużymi szansami jest także kandydat opozycji. Mandat radnego – szansę mają obecni radni, choć wydaje się, że nie wszyscy. Nie bez szans są ewentualni kandydaci wywodzący się z osiedli, sołectw, stowarzyszeń i jednostek budżetowych gminy.

Co jest najważniejsze w kampanii wyborczej? Najważniejsze, aby każdy miał równe szanse, choć jest to nierealne. Obecna władza wystawi

na burmistrza i radnych swoich kandydatów, w których promowanie mocno się włączy. Wszystkie media (gazetowe i internetowe) podległe burmistrzowi będą nasilać propagandę im bliżej będzie wyborów. Odbywać się będzie cała masa festynów, na których będzie gościła darmowa, a jakże grochówka, koniecznie wojskowa, rozlewana z szerokim uśmiechem przez kandydata na radnego. Będą i kiełbaski z grilla. To wszystko rzecz jasna za darmo, tylko, że zapłacone z budżetu gminy, a więc z Twoich i moich podatków. Przybędą, zobowiązani przez władzę strażacy ze swoimi wozami bojowymi i będą przewozić zachwycone tym dzieci. Kandydat na radnego będzie wprost popierany przez burmistrza, jako ten najlepszy, niezastąpiony, idealny. Na ich promocję, w sposób bardzo zawoalowany, pójdą pieniądze budżetowe. Pozostali kandydaci, w tym kandydaci opozycji, będą już na starcie w trudniejszej sytuacji, co nie oznacza, że beznadziejnej. Aby zostać radnym, będą mieli trudniejsze zadanie, ale przy osobistym mocnym zaangażowaniu jest to walka do wygrania. Najważniejsze, aby wybrać takich, którzy będą bronić interesów mieszkańców, jako wspólnoty, a nie takich, którzy swój partykularny interes przedkładają nad dobro wspólne.

Bolesławiec- Borkowice

Dwa problemy Łukasz Kasprowicz

Droga przez Bolesławiec oraz jaz na Kanale Mosińskim, to dwa ważne problemy, z którymi borykają się mieszkańcy tej miejscowości. Jak utrzymują władze gminy, cały czas trwają prace nad rozwiązaniem, tych spraw. O podtapianiu okolicznych pól przez piętrzenia wody na potrzeby elektrowni wodnej ukazał się niedawno artykuł w Głosie Wielkopolskim. Z problemami podtopień borykają się głównie rolnicy z Dymaczewa Nowego, ale też i Bolesławca. Trwa procedura administracyjna zmierzająca do uchylenia pozwolenia wodnoprawnego właścicielowi elektrowni, aby piętrzenie wody przestało być problemem dla rolników. Nie może być bowiem tak, że ktoś bogaci się kosztem innych. Rolnicy nie mogą w optymalnym czasie wykonać prac polowych, a potem zebrać plonów. Powoduje to dla nich wymierne straty finansowe.

Droga w Bolesławcu spędza sen z powiek mieszkańcom i właścicielowi firmy Wielkopolski Indyk. Od bardzo dawna toczą się prace nad koncepcją optymalnej jej odbudowy. Analiza gruntu pod drogą ujawniła występowanie na kilku odcinkach tzw. języków torfowych, które są realną przeszkodą, przynajmniej w opinii urzędników, w budowie tej drogi. Rozwiązanie techniczne jest oczywiście możliwe, ale znacząco podnosi ono koszty realizacji. Gmina wycofała ze Starostwa wniosek o wycinkę drzew wzdłuż drogi w Bolesławcu. Zostanie on złożony ponownie wraz z ostatecznym wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę. Kiedy to nastąpi, nikt tak naprawdę nie potrafi precyzyjnie odpowiedzieć.

Okręgi jednomandatowe

– szansa czy zagrożenie dla demokracji? Małgorzata Kaptur

W najbliższych wyborach samorządowych będą okręgi jednomandatowe. Dotychczasowe 4 duże okręgi zostały zastąpione 21 mniejszymi. Okręgi większe i mniejsze Nie udało się wydzielić okręgów tak, by wszystkie miały podobną liczbę mieszkańców. Największe okręgi to: Nr 18 – Mosina – osiedle Morena i Pożegowo – 1890 mieszkańców i okręg Nr 9 – Pecna – 1889 mieszkańców. Najmniejsze okręgi to: Nr 7 – Baranowo, Baranówko, Bogulin, Krajkowo, Sowiniec, Sowinki, Żabinko – 834 mieszkańców i Nr 6 – Mieczewo, Radzewice – 865 mieszkańców.

Plusy i minusy Zaletą jest transparentny sposób liczenia głosów. Dotychczas ważne było ile głosów otrzymała lista, w drugiej kolejności dopiero ilość otrzymanych głosów przez kandydata, teraz nie lista lecz kandydat będzie najważniejszy. Plusem będzie też równomierne „rozłożenie” radnych w terenie – teraz mamy zjawisko nadreprezentacji w radzie jednych obszarów i brak reprezentacji innych. I tak osiedle nr 4 w Mosinie ma aż czterech radnych – w kolejnej kadencji będzie miało trzech, osiedle nr 3 ma obecnie 3 radnych, po kolejnych wyborach będzie miało tylko dwóch. Daszewice mają dwóch radnych, w kolejnej kadencji będą musiały się zadowolić jednym. Zyskają natomiast okręgi Nr 6, 8,12,13,17 – bo z ich terenu w obecnej radzie nie ma reprezentantów – tu jest największa szansa na pojawienia się nowych osób. Zyska też Krosno, ponieważ zostało podzielone na 2 okręgi. Minusem jednomandatowych okręgów będzie związanie radnego z niewielkim obszarem – aby zadowolić wyborców radny będzie musiał wygrać jeszcze jeden wyścig – o względy burmistrza, co w konsekwencji umoc-

ni jego władzę, a ograniczy funkcję kontrolną Rady jako organu władzy gminnej.

Zostań radnym Mamy nadzieję, że nie zabraknie ciekawych nowych twarzy i skład Rady będzie bardziej zróżnicowany i dynamiczny niż w obecnej kadencji. W naszej radzie brak przedstawicieli młodszego pokolenia – najmłodszy radny ma 37 lat, a najstarszy 67, średnia wieku wynosi ok. 58 lat. Wszystkie osoby zainteresowane

ubieganiem się o mandat radnego zachęcamy do przychodzenia na sesje i posiedzenia komisji, by przekonać się jak w praktyce wygląda praca radnego. Może się okazać, że wielogodzinne posiedzenia nie dla wszystkich są interesujące. Obserwacja pomoże odpowiedzieć na pytanie, czy jest to zajęcie dla Ciebie. Zachęcamy również do odwiedzania naszej strony www. czasmosiny.pl, gdzie staramy się dzielić wiedzą na temat spraw dotyczących gminnej wspólnoty.

Co z przychodniami? Łukasz Kasprowicz Doszło do pewnego kompromisu z przychodniami przy ulicy Dworcowej w Mosinie. Nowi najemcy zawarli trzyletnią umowę ze spółką stomatologiczną Modent, która od wielu lat w ramach NFZ świadczy usługi dentystyczne na rzecz mieszkańców. Spółka złożyła wniosek do NFZ na kolejny trzyletni kontrakt stomatologiczny. Cały czas trwają rozmowy ze spółkami Vis Medica i Consensus. Póki co, obydwie spółki nieprzerwanie świadczą opiekę medyczną na rzecz swoich pacjentów. W ostatnim Merkuriuszu Mosińskim sugerowano, że spółki nie płacą gminie za użytkowanie pomieszczeń. Płacą. Nadto w urzędowej gazecie redaktor Dariusz Urbanowicz, sugeruje, że nowy podmiot został wyłoniony w postępowaniu zgodnym z ustawą o zamówieniach publicznych. Przetargi, jeśli tak można je nazwać,

były ogłaszane w formie zarządzeń burmistrza. Strony postępowania mogły je jedynie zaskarżyć do sądu powszechnego, co trwałoby latami. O prawidłowości postępowania nie mógł więc zadecydować na drodze administracyjnej Urząd Zamówień Publicznych. Na skutek zawiadomienia prokuratury przez Burmistrza Gminy Mosina Zofię Springer przed organami ścigania składali wyjaśnienia właściciele wszystkich spółek medycznych zaangażowanych w sprawę. Pewne wątpliwości, co do bezstronności radnych oraz burmistrza w sprawie przychodni mogą budzić całostronicowe reklamy spółki Medicomplex, która otrzymała w najem budynek na ulicy Dworcowej, w gazecie wydawanej przez Stowarzyszenie Rzeczpospolita Mosińska. W funkcjonowaniu przychodni co rusz pojawiały się utrudnienia, a

to burmistrz wyłączyła w styczniu podczas mrozów ogrzewanie, to z kolei wyłączano windę, aby utrudnić chorym pacjentom dostanie się na wyższe kondygnacje, a to zakręcono wodę, aby przychodnie nie przeszły pozytywnej kontroli Sanepidu. Wszystko to dzieje się w gminnym budynku, w którym świadczone są usługi z zakresu ochrony zdrowia i życia mieszkańców. Pacjenci w żaden sposób nie powinni odczuć problemu gminy z najemcami. Bezpośredni nadzór nad obiektem sprawuje burmistrz Zofia Springer, zatem ma pełną wiedzę o tym, co się tam dzieje.






Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Nie wszyscy radzą sobie sami O polityce prorodzinnej Łukasz Kasprowicz

Małgorzata Kaptur Radni zapoznali się w marcu ze sprawozdaniem z działalności Ośrodka Pomocy Społecznej w Mosinie za rok 2013. W Mosińskim Ośrodku Pomocy Społecznej pracuje 16 osób. W 2013 r. wydatki na opiekę społeczną wyniosły 8 935 233 zł. Zadań z roku na rok przybywa. Problemy, z którymi przychodzą mieszkańcy są poważne. Niestety warunki lokalowe (pomieszczenia wynajmowane od Mosińskiego Ośrodka Kultury), w których pracuje OPS są bardzo trudne. Według stanu z dnia 31.12.2013 r. w gminie Mosina zarejestrowano 741 bezrobotnych (w tym 270 osób trwale bezrobotnych). W porównaniu do 2012 r. ilość bezrobotnych

zwiększyła się o 226 osób. Tylko 169 bezrobotnych miało prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Gmina posiada 167 mieszkań i 13 lokali socjalnych. Złożono 76 wniosków przez oczekujących na pomoc w tej dziedzinie. W 2013 r. udzielono wsparcia 1575 osobom (645 rodzin), w tym 1038 długotrwale korzystającym z pomocy mosińskiego OPS. Pomoc została udzielona z powodu: • ubóstwo - 396 rodzin (1 056 osób) • bezrobocie - 253 rodzin (673 osoby) • niepełnosprawność - 174 rodziny (373 osoby) • długotrwała i ciężka choroba - 266

rodzin (591 osób), • bezradność - 67 rodzin (212 osób) • alkoholizm - 41 rodzin (80 osób) • narkomania - 2 rodziny (2 osoby) • potrzeba ochrony macierzyństwa - 101 rodzin • wielodzietność - 48 rodzin • bezdomność - 17 osób • opuszczenie zakładu karnego - 11 osób • zdarzenia losowe - 3 rodziny - 7 osób • ofiary przemocy w rodzinie - 33 rodziny (101 osób) Na koszt gminy pochowano w ubiegłym roku 1 osobę. 7 osobom gmina dopłaca do pobytu w domu opieki społecznej. W 2013 r. wydatki na opiekę społeczną wyniosły 8 935 233 zł.

W wielu gminach w Polsce działa program wspierania rodzin wielodzietnych. Także i władze Mosiny postanowiły przenieść ten pomysł na nasze podwórko. W program oprócz gminy włączyli się licznie lokalni przedsiębiorcy. Co w ramach tego programu oferuje rodzinom wielodzietnym gmina? Póki co jest to rabat w wysokości 50% na założenie karty bibliotecznej, która bez rabatu kosztuje 5 złotych. Rodzina wielodzietna może też za połowę ceny kupić bilety na imprezy organizowane przez MOK. Gmina, która powinna być liderem w tym programie, liderem nie jest. Gmina ma wiele możliwości wspierania rodzin wielodzietnych, ale w programie Mosińska Karta Rodziny 3+, ograniczyła się, póki co, tylko do dwóch mało znaczących, z punktu widzenia rodziny, bonusów. By systemowo ulżyć rodzinom warto obniżyć podatki płacone na rzecz gminy, opłaty za przedszkole, wprowadzić dopłaty do opłat za wywóz śmieci. Przedsiębiorcy mosińscy bardzo chętnie włączyli się w program Mo-

sińska Karta Rodziny 3+. Choć nie mają obowiązku wspierać polityki prorodzinnej, ponad 40 firm oferuje cały szereg znaczących zniżek na oferowane przez siebie towary i usługi. Fakt, że do projektu przystąpiło tyle prywatnych podmiotów pozytywnie świadczy o naszej społeczności. Wsparcie gminy póki co jest symboliczne, bo dwa pięćdziesiąt za kartę do biblioteki i 10 złotych na kabaret w ośrodku kultury, to nie jest chyba szczyt możliwości gminy w ramach wspierania rodzin wielodzietnych. Dlatego byłoby dobrze, aby Burmistrz i Rada Miejska poważniej zabrała się za kreowanie realnej polityki prorodzinnej.

W gminie Mosina jest około 900 rodzin wielodzietnych. Wychowuje się w nich ponad 3 tys. dzieci. 552 rodziny posiadają troje dzieci, 207 rodzin czworo, 76 pięcioro, 24 sześcioro a 13 rodzin wychowuje aż siedmioro dzieci. Jest też kilka rodzin z większą ilością dzieci.

Urzędnicy na poligonie Oszczędzać, ale z głową doświadczalnym Piotr Wilanowski

Większość dróg w gminie to drogi gruntowe. Ich profilowanie i utwardzanie sporo kosztuje. W 2012 r. kosztowało to 319 tys. zł, w 2013 r. 253 tys. zł. Niestety efekty tych prac są z reguły krótkotrwałe. Niestety kolejny raz jestem zmuszony do napisania paru słów na temat równania dróg na terenie naszej gminy. Naiwnie zakładałem, że po napisaniu publikowanych w „Czasie Mosiny” dwóch poświęconych temu tematowi wcześniejszych artykułów: „Równiarki Syzyfa” i „Dlaczego w gminie nie ma pieniędzy”, równanie dróg poprawi się na tyle, że przestanie być to temat do interwencji, a tylko stanie się pretekstem do pochwały sprawności wykonywanej usługi. Poproszony o zajęcie się sprawą przez mieszkańca ul. Jesionowej w Rogalinie z przykrością muszę potwierdzić słuszność jego zarzutów. Oto na dużym fragmencie tejże ulicy wykonano zły profil drogi. Zamiast ułatwiać odpływ nadmiaru wód opadowych poza cały utwardzony pas nawierzchni (szerokości dwóch mijających się samochodów) wręcz przeciwnie, zatrzymuje się ją w wąskim, środkowym wyżłobionym przez równiarkę profilu drogi o szerokości rozstawu kół przeciętnego samochodu. Stagnująca w tych miejscach woda spowoduje roz-

miękczenie gruntu, który będzie się trwale odkształcał po każdorazowym przejeździe samochodu. W efekcie w stosunkowo szybkim czasie powstaną głęboko wyżłobione koleiny. Urzędnicy tłumaczyli zainteresowanemu, że to z oszczędności równiarka pracowała tylko w osi drogi, a nie na całej szerokości utwardzonego stosunkowo niedawno pasa drogi. Pozwolę sobie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to żadna oszczędność, to marnotrawienie wcześniejszych nakładów na utwardzenie drogi i marnotrawienie nakładów na aktualny przejazd równiarki. W sytuacji koniecznych oszczędności należało zrezygnować z równania drogi, której stan przed równaniem można było określić jako poprawny. Jeżeli przejazd musiał być wykonany, bo już podpisano zlecenie lub z innych powodów, to należało równać i profilować tylko połowę szerokości drogi

(z lewej lub prawej strony). Jeżeli w czasie, kiedy będzie wykonywany w przyszłości kolejny przejazd równiarki nadal będą obowiązywać podobne ograniczenia, to można będzie wyrównać i sprofilować teraz niewykonaną połowę drogi. I w kolejnych latach na przemian raz jedną raz drugą stronę, żeby się nie myliło można założyć, że w lata parzyste będzie to strona prawa. Niby to oczywiste i pewnie nie warte, by o tym pisać na łamach poczytnej gazety, ale doświadczenie uczy, że zespoły obsługujące równiarki już niejednym nas zaskoczyły i pewnie niejednym nas zaskoczą. Mylenie się jest rzeczą ludzką, ale też ludzi stać na wyciąganie wniosków z wcześniej popełnionych błędów i unikanie ich w przyszłości. Pewnie po drogach gminnych jeździłoby się nam łatwiej gdyby pracownicy Urzędu w Mosinie przyjmowali podobne zgłoszenia ze zrozumieniem, w konsekwencji precyzyjniej określali zakres zadań dla ekip naprawczych i kontrolowali poprawność ich wykonania. Kwitowanie zgłoszenia w przedmiotowej sprawie stwierdzeniem, że zgłaszający nie jest ekspertem od dróg, a zakres wykonania usługi jest prawidłowy, nie tylko irytuje zgłaszającego, ale jest objawem samozadowolenia, które najczęściej rodzi porażkę.

Małgorzata Kaptur

Jesienią ubiegłego roku 60 pracowników urzędu zostało przeszkolonych z obsługi trudnego klienta i wizerunku instytucji publicznej. Szkolenie za 14 250 zł przeprowadziła firma, która zarejestrowała działalność tydzień wcześniej. Dlaczego decydując się na najdroższe w 2013 r. szkolenie dotyczące wszystkich niemal pracowników wybrano firmę bez doświadczenia? Odpowiedź pozostaje w sferze domysłów. Zastępca Burmistrza Waldemar Krzyżanowski zapewnia, że szefowa firmy działała przez lata na rynku, jako freelancer, a firmę wybrano na podstawie złożonej przez nią oferty. Informacja o doświadczeniu firmy - jak informuje W. Krzyżanowski - jest zawarta na stronie internetowej www.nowoczesni.info.pl. Niestety strona o podanym adresie już nie istnieje. Z Ewidencji Działalności Gospodarczej wynika, że w dniu zarejestrowania firmy SKUTECZNI, jej właścicielka wyrejestrowała poprzednią firmę, która zajmowała się... zagospodarowaniem terenów zieleni. Inna sprawa, która nas zainteresowała, to kwestia, czy mieszkańcy gminy Mosiny są aż tak uciążliwi,

że urzędnicy muszą się przed nimi bronić? Czy jest to największa trudność, na jaką napotykają w swojej pracy? Jak nas poinformowano, urzędnicy zatrudnieni w mosińskim urzędzie szkolą się również w innych obszarach. W 2013 roku uczestniczyli w 51 szkoleniach. Za wyjątkiem szkolenia BHP, w którym brało udział 20 pracowników, pozostałe dotyczyły jednak jednej lub dwóch osób. Ciekawe jest też to, że wszystkie pozostałe szkolenia kosztowały łącznie 15 379 zł, czyli nieznacznie więcej niż jedno szkolenie przeprowadzone przez firmę SKUTECZNI (14 250 zł). Nie wiemy, czy każdy urzędnik umie już poradzić sobie z trudnym klientem, ale wiemy, że Burmistrz Gminy Mosina zlecając firmie bez doświadczenia szkolenie swoich pracowników stworzył jej w mosińskim urzędzie poligon doświadczalny.




Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Wykluczenie cyfrowe – co to jest? Wojciech Konieczny

Jesteśmy otoczeni przez urządzenia elektroniczne i informatyczne – począwszy od telewizorów poprzez telefony, a na komputerach kończąc. Internet zastępuje codzienną prasę, a telefon osobisty kontakt z bliskimi - prawie nikt już nie pisze tradycyjnych listów. Z telefonów komórkowych korzystają niemal wszyscy, bez względu na wiek. Według badań CBOS z Internetu korzysta zaledwie 6 % osób powyżej 65 lat i co czwarta osoba w wieku 55-64. Informatyka, a zwłaszcza Internet w ogromnym stopniu ingerują w nasze życie i coraz większego znaczenia nabiera umiejętność poruszania się w tym cyfrowym świecie. Można zaryzykować tezę, że współczesne społeczeństwo wręcz dąży do cyfryzacji wielu aspektów życia - gospodarki, kultury a zwłaszcza rozrywki. Każdy, kto nie ma możliwości lub chęci w tym uczestniczyć, jest cyfrowo wykluczony. Korzystanie ze „światowej sieci”, czyli z Internetu, ma oczywiście wiele zalet: najświeższe wiadomości – ze świata czy z urzędu gminy, dostęp do swojego

konta w banku, możliwość pobrania różnych urzędowych dokumentów lub obejrzenia odcinka ulubionego serialu, który „umknął” nam w telewizji i wiele, wiele innych. Są oczywiście i zagrożenia, dlatego trzeba świadomie i umiejętnie z tych dobrodziejstw korzystać. Wykluczenie cyfrowe można podzielić na dwa stopnie. Pierwszy, tzw. „twardy” występuje wtedy, gdy nie ma się możliwości korzystania z odpowiedniego sprzętu i oprogramowania z powodów materialnych. Drugi stopień, „miękki”, występuje, gdy ktoś nie korzysta z komputera i

Internetu z powodu braku wiedzy i umiejętności. A to dotyczy głównie osób starszych, wychowanych w epoce przedkomputerowej. Niestety, skutki braku możliwości lub chęci korzystania z globalnej sieci, zwłaszcza wśród osób dopiero wkraczających w dorosłe życie mogą być dotkliwe, gdyż coraz więcej dziedzin naszego życia przenosi się do cyfrowej sieci. Niektóre firmy na przeniesieniu działalności do Internetu opierają swój rozwój. W przypadku młodych ludzi znajomość komputera jest często podstawowym elementem pracy zawodowej. Nieco

Wybrane gminne wydatki Gmina wydała w ubiegłym roku 74 983 327 zł. Najwięcej, bo aż 43% środków budżetowych przeznaczonych zostało na potrzeby najmłodszych mieszkańców. Oświata i wychowanie to koszt 30 346 131 zł, świetlice szkolne to wydatek w wysokości 1 672 203 zł.

Wybrane wydatki budżetowe 

rok 2013

rok 2012

74 983 327

78 150 335

profilowanie i utwardzanie dróg gruntowych

253 323

318 921

cząstkowe remonty dróg, wyrównywanie zadoleń

541 793

665 030

1 484 754

1 569 198

100 849

193 656

51 560

25 523

promocja gminy

222 082

199 112

straż gminna

713 542

668 403

30 346 131

31 187 056

szkoły podstawowe

12 734 128

14 334 404

oddz. przedszkolne w szkołach podstawowych

1 784 023

1 067 476

przedszkola

7 683 718

6 981 125

inne formy wychowania przedszkolnego

52 552

-------------

gimnazja

7 154 462

7 301 175

dowożenie uczniów do szkół

1 209 785

1 479 992

1 672 203

1 355 305

sprzątanie dzikich wysypisk

23 614

69 016

opróżnianie pojemników na surowce wtórne

74 475

35 614

sprzątanie ulic

242 333

361 360

utrzymanie zieleni

342 015

412 742

oświetlenie ulic

2 188 267

2 375 881

Wydatki majątkowe - inwestycyjne

9 067 362

12 117 248

wydatki ogółem

lokalny transport zbiorowy naprawa znaków, montaż znaków, koszy, słupków, gablot, wiat przystankowych opłaty komornicze i sądowe

oświata i wychowanie    

w tym:

świetlice szkolne

 

inaczej jest z osobami starszymi – umiejętność korzystania z Internetu służy im głównie do podniesienia jakości życia. A to dla wielu może być bezcennym doświadczeniem. Problemy wynikające z wykluczenia cyfrowego dostrzegła też Unia Europejska. W ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego samorządy mogły starać się o sfinansowanie działań redukujących wykluczenie cyfrowe. W Poznaniu wnioski na ten cel złożono już w roku 2010, a inauguracja programu nastąpiła w marcu 2011 roku. W Mosinie przez trzy lata była cisza… Nikt o tym w urzędzie nie myślał. Dopiero w ubiegłym roku złożono wniosek i otrzymano na ten cel dofinansowanie w wysokości prawie 2 milionów złotych (85% z Unii, 15 % z budżetu

państwa). Myślę, że jest to zasługą prawidłowo napisanego wniosku, a tym zajęła się nowa osoba w mosińskim urzędzie, pani Katarzyna Lewandowska. Projekt przewiduje sfinansowanie zakupu komputerów wraz z dostępem do Internetu dla 200 gospodarstw domowych, które spełniają odpowiednie kryteria. Oprócz tego zakupionych zostanie 60 komputerów dla 5 szkół z naszej gminy. W ramach tego projektu, osoby które dostaną komputery będą musiały odbyć obowiązkowe szkolenie z obsługi komputera i Internetu. Reakcja mosińskich urzędników trochę spóźniona (o trzy lata - co by było gdyby nie nowa urzędniczka?), ale dobrze że w ogóle zajęto się tym tematem. Realizacji tego projektu będziemy się bacznie przyglądać.

Nie d@j się wykluczyć! Spośród żyjących w Polsce 13 milionów osób w wieku powyżej 50 lat, około 70 % w ogóle nie korzysta z Internetu. W naszej gminie w wieku 50+ jest około 8,5 tys. mieszkańców. Ilu jest wykluczonych cyfrowo? Około 5-6 tys. osób. Większość starszych osób uważa, że Internet jest dla młodych, że to jest bardzo skomplikowane i niepotrzebne. Tymczasem korzystanie z komputera i Internetu jest prostsze niż się wydaje. Jest to okno na świat dające osobom starszym nieograniczone możliwości rozwijania pasji, zdobywania wiedzy i załatwiania życiowych spraw. Jeśli masz komputer i dostęp do Internetu, ale brakuje Ci odwagi, by zrobić pierwszy krok, zadzwoń, chętnie pomogę. Małgorzata Kaptur: 512 334 157

Kąpielisko nad Jeziorem Dymaczewskim Na początku lipca nad Jeziorem Łódzko-Dymaczewskim ma ruszyć kolejne w gminie miejsce wyznaczone do kąpieli. Ma być ono zlokalizowane na hektarowej gminnej działce za Hotelem Szablewski*** w Dymaczewie Nowym. Przez pierwsze dwa tygodnie wakacji w miejscowym hotelu firma „Hajdasz” organizować będzie obozy dla dzieci z całej Polski. W programie obozów przewidziana jest m.in. kąpiel w jeziorze pod okiem ratownika WOPR. Przedstawicielka firmy poinformowała, że dzieci będą kąpać się na prywatnej plaży, płetwonurkowie już zbadali dno i do rozpoczęcia wakacji wszystko będzie gotowe. Jak zapowiadają władze gminy, wstęp na plażę będzie nieodpłatny. Finansowanie i prowadzenie plaży oraz kąpieliska, ma poprzedzić zawarcie porozumienia pomiędzy gminą, a Hotelem Szablewski.***. W okresie wakacyjnym, nad plażowiczami i kąpiącymi się nadzór będą sprawować ratownicy WOPR. Wielkopolski Park Narodowy nigdy nie był przeciwko stworzeniu miejsca do kąpieli nad Jeziorem Dymaczewskim. Dyrektor WPN, pan Adam Kaczmarek, w dwóch zeszłorocznych wywiadach dla gazety Fakty Mosińsko-Puszczykowskie powiedział to jednoznacznie. Radny

Rady Miejskiej oraz sołtys wsi Dymaczewo Łukasz Kasprowicz jest zadowolony z tego, że kąpielisko powstanie, ale obawia się, że: lokalizacja nie spodoba się wszystkim, gdyż część mieszkańców Dymaczewa przez całe życie korzystała z kąpieli na plaży w sąsiedztwie przystani Mosińskiego Klubu Żeglarskiego. Niektórym trudno będzie zaakceptować zmiany, ale to rozwiązanie jest kompromisem pomiędzy dyrekcją parku, ustawami i oczekiwaniami mieszkańców. Jak ustaliliśmy, dzieci korzystające z obozów żeglarskich organizowanych przez MKŻ również będą musiały korzystać z kąpieliska za hotelem, choć nie jest to jeszcze ostatecznie przesądzone. Wybrano miejsce za hotelem, aby wszyscy legalnie kąpiący się nad jeziorem byli jednym miejscu pod okiem ratowników. Dyrektor WPN zapowiedział, że w związku ze zmianą ustawy Prawo Wodne, wobec kąpiących się w jeziorze poza wyznaczonym miejscem będą nakładane mandaty karne. (Red)


10

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Tym żyją Nowocześni Dwa kłamstwa Łukasz Kasprowicz W najnowszym numerze pisma www.nowoczesna rzeczpospolita mosińska.pl ukazały się 3 artykuły na mój temat. Chciałbym się do nich odnieść. Gazetę wydaje burmistrzowskie Stowarzyszenie Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska wraz z radnymi z klubu o tej samej nazwie, którzy są wspierani przez radnych Niezrzeszonych: Sławomira Falbierskiego, Krzysztofa Siestrzencewicza, Aleksandrę Miedziarek-Rogal i Waldemara Wiązka. Jestem winny… 500 zł Anonimowy autor zarzuca mi, że na swoim blogu (mosina.blox. pl) nie napisałem, iż sąd uznał mnie winnym w procesie z Zofią Springer i muszę zapłacić 500 złotych na cel społeczny. Autorzy tego tekstu nie dostrzegli, lub nie chcieli dostrzec, że w trakcie dyskusji na blogu o tym poinformowałem. Przy okazji chciałbym przypomnieć, że proces karny, który wytoczyła mi pani Zofia Springer trwał 5 lat. Burmistrz wysunęła wobec mnie 15 zarzutów. Domagała się od sądu orzeczenia 10.000 złotych nawiązki na cel społeczny, zakazu wykonywania zawodu dziennikarza, zakazu publikacji tekstów prasowych, zakazu zajmowania funkcji redaktora naczelnego, przeprosin w „Głosie Wielkopolskim” i „Merkuriuszu Mo-

Marian Jabłoński Radny Rady Miejskiej w Mosinie

sińskim”. Pięcioletnia batalia sądowa zakończyła się tym, że sąd uznał mnie winnym tego, iż mogłem, podkreślam, mogłem narazić Zofię Springer na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowania przez nią stanowiska burmistrza. Sąd umorzył warunkowo postępowanie na rok i orzekł, że muszę zapłacić 500 zł na cel społeczny. Dodam, że uczynię to z przyjemnością. Nie jest też prawdą, że muszę zapłacić koszty procesu, ponieważ są one niższe niż opłata wniesiona przez panią burmistrz. Zatem koszty procesu ponosi pani Zofia Springer.

Dieta radnego to 1077, a nie 1535 zł 

Pragnę wyjaśnić, że za funkcję w komisjach otrzymują dodatkowe pieniądze tylko przewodniczący komisji

Daszewice, 6 kwietnia 2014 r.

Pani Jolanta Szymczak Redaktor Naczelna Bezpłatnego Informatora Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska „www.nowoczesna-mosina.pl Kurier Mosiński” W ostatnim numerze Informatora ukazał się redakcyjny artykuł pt. „Kompromitacja radnego Jabłońskiego”. Nie będę polemizował z jego treścią i domagał się sprostowania, bo ma on na celu zdyskredytowanie mojej osoby i pokazanie mnie jako awanturnika i warchoła. Nie mam ochoty i czasu znęcać się nad tak marnym tekstem. Fakty, o których jest mowa w tym „artykule” są do skonfrontowania z zapisami protokołów z sesji Rady Miejskiej. Można się z nimi zapoznać na stronie internetowej Gminy Mosina ( bip.mosina.pl) bez potrzeby udawania się do siedziby Biura Rady Miejskiej jak to Państwo proponujecie wszystkim chętnym do odsłuchania moich „wyzwisk” na sesjach Rady Miejskiej. Każdy mieszkaniec Gminy może więc wyrobić sobie własną opinię na ten temat, nie ruszając się z domu, jeżeli oczywiście będzie miał na to ochotę. Jestem niezmiernie ciekaw, jakich określeń użylibyście Państwo na określenie zachowania radnych dopuszczających się obrazy Konstytucji RP i naruszenia ustawy Kodeks postępowania administracyjnego poprzez odrzucenie bez jakiegokolwiek powodu skarg na Burmistrza Gminy Mosina? Z niecierpliwością oczekuję w następnym numerze „Kuriera” tekstu na temat pisma Wojewody Wielkopolskiego nawołującego Radę, a konkretnie proburmistrzowskich radnych do przestrzegania prawa poprzez rozpatrzenie tych skarg. Czy tekst ten zostanie zatytułowany „Kompromitacja Wojewody”? Zamieszczenie w tekście informacji o odrzuceniu przez Radę skargi p. Małgorzaty Rajkowskiej, a także powątpiewanie w fundamenty mojego wykształcenia pozostawiam Pani do rozważenia w rachunku sumienia w części dotyczącej VIII Bożego przykazania. Na koniec pragnę życzliwie dodać, że praca piórem, wbrew pozorom, niesie wiele zagrożeń i wymaga odpowiedzialności. Proszę więc zapamiętać te słowa i bardziej ważyć skierowaną w moim kierunku krytykę. W przeciwnym razie nie będę wykładał swoich racji na papierze formatu A4, a na jednej z sal wydziału cywilnego konkretnego sądu.

oraz zastępca przewodniczącego. Wszyscy radni natomiast otrzymują dietę za pełnienie funkcji radnego i jest to kwota 1.077,54 złotych miesięcznie. Anonimowy autor napisał, że za pełnienie obowiązków radnego wypłacano mi miesięcznie 1535 złotych. Jest to kłamstwo, gdyż jako radny otrzymuję dietę w wysokości 1077 złotych. Tak na marginesie, chcę przypomnieć, że wraz z naszym klubem radnych wnioskowałem o systemowe obniżenie diet radnym. Nasz pomysł poparło wówczas, o ile pamiętam, tylko 6 radnych. To ja i pozostali członkowie naszego klubu złożyliśmy wniosek na początku kadencji, by za każdą nieobecność na sesji rady lub na komisji potrącać 10% diety radnego. Także i w tej sprawie nie było jednomyślności w radzie, ale wniosek przeszedł.

Podwójna moralność?

Anonimowy autor zarzuca mi, że krytykuję zamieszczanie w gazecie ich stowarzyszenia reklam firmy Family House, choć w „Faktach Mosińsko-Puszczykowskich” - gazecie, w której pracuję od 12 lat także kiedyś ukazała się reklama tej firmy. Wyjaśniam, że było tylko raz, może 6 lat temu, albo jeszcze dawniej, kiedy ja i mój szef nie wiedzieliśmy, kim jest właściciel tej spółki. Nadto, jako dziennikarz, to nie ja decyduję, jakie reklamy się ukazują w gazecie, w której pracuję. Swoją drogą, zastanawia mnie, skąd taki atak na moją osobę? Jestem zwykłym radnym w opozycyjnej mniejszości. Dlaczego Stowarzyszenie NRM nie zajmie się pisaniem o prawdziwych problemach tej gminy, których jest sporo? Jakie korzyści dla gminy przynosi wnikliwe analizowanie tego, co napisałem, a czego nie napisałem na swoim blogu? Zwłaszcza, że jak twierdzą złośliwi, odwiedza go tylko kilka ciągle tych samych osób? Godne pożałowania…

w jednym zdaniu Małgorzata Rajkowska Aż 2 kłamstwa o mojej skardze znalazły się w zmanipulowanym artykule o radnym Marianie Jabłońskim w ostatnim „Kurierze Mosińskim”.

Skarga częściowo zasadna

Anonimowy autor artykułu „Kompromitacja radnego Jabłońskiego” – „www.nowoczesna-mosina.pl KURIER MOSIŃSKI” nr 5 marzec 2014, zamieścił w jednym zdaniu aż 2 nieprawdziwe informacje odnoszące się do mojej skargi. Napisał, że skarga dotyczyła planu miejscowego. Jest to nieprawda, gdyż moje zarzuty nie odnosiły się do rozstrzygnięć w projekcie planu, tylko do sposobu jego procedowania. Była to skarga na Burmistrza Gminy Mosina, bo to on jest odpowiedzialny za procedurę planistyczną. Kurier wprowadził też czytelników w błąd pisząc o wynikach głosowania na sesji. Autor napisał, że moja skarga została odrzucona przez większość Rady, ponieważ będzie analizowana przy procedowaniu planu. Prawda jest taka, że skarga została na sesji 27 lutego 2014 r. uznana za częściowo zasadną głosami 12 radnych. Tylko 6 radnych było „przeciw”. 1 radny wstrzymał się od głosu. Sprawa jest dla mnie tym bardziej bulwersująca, że pismo to firmuje trzech członków Komisji Rewizyjnej, którzy rozpatrywali moją skargę. Ta kłamliwa informacja doszła do około ośmiu tysięcy domostw na terenie naszej gminy. Mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd, a moje dobre imię zostało naruszone. Teraz jestem posądzana przez mieszkańców o kłamstwo, bo wcześniej poinformowałam ich, że Rada Miejska odrzuciła tylko dwa zarzuty z dziewięciu i że skarga została uznana za częściowo zasadną. Uważam, że te fałszywe informacje zostały podane celowo z zamiarem zatuszowania prawdziwych faktów, zatarcia rzeczywistej, skandalicznej sytuacji, jaka ma miejsce i cały czas trwa w naszej gminie. Gdy ktoś próbuje pokazać, ujawnić nieprawidłowości zaraz jest atakowany, na jego temat rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje.

Wybór należy do Ciebie Jan Marciniak W naszej gminie mamy dwie zwalczające się opcje: rządzącą i opozycyjną. Ta pierwsza ma urzędowego „Merkuriusza Mosińskiego” i „Kuriera Mosińskiego” - gazety wydawane przez grupę osób sprawujących władzę w naszej gminie. Opozycja dysponuje „Czasem Mosiny”. W czasach PRL-u wszystkie gazety wraz z telewizją i radiem były tubą propagandową władzy komunistycznej. Naród miał świadomość, że tak jest, dlatego przez 45 lat słuchał i czytał również treści zakazane: Wolną

Europę, Głos Ameryki, sekcję polską BBC, paryską Kulturę i bibułę, czyli pisemka opozycyjne, które zaczęły być kolportowane od połowy lat 70 – tych. Po upadku komuny w 1989 r. nastał czas wolnych mediów, które z czasem stały się jednak zależne od władzy, bo kto daje pieniądze, ten wymaga. Dziś niewiele jest w Polsce gazet opozycyjnych. A jak wygląda prasa opozycyjna w gminach? Tu już prawie kompletna pustynia. Wśród nielicznych jesteśmy my - mosińska opozycja z „Czasem Mosiny” i stroną internetową www. czasmosiny.pl.

Kto jest niegrzeczny na sesji? W tym samym artykule poinformowano nas Obywateli, że pan Marian Jabłoński „radnych, którzy ośmielili się mieć w kwestii skarg inne zdanie niż on nazwał łobuzami i chuliganami, a radę, która tak postępuje, nazwał schodzącą na psy”. Dla uwiarygodnienia informacji podanych na temat radnego Mariana Jabłońskiego pod artykułem napisano następujące zdanie: „Określenia użyte przez radnego można sprawdzić odsłuchując nagrania z sesji Rady Miejskiej.” Autor napisał tak, bo wie, że w chwili obecnej jest to trudne do wykonania. Celowo nie pisze, gdzie takie nagranie jest dostępne. Żeby do niego dotrzeć, trzeba się pofatygować osobiście do Urzędu, do Biura Rady, bo w gminie, którą rządzą radni skupieni wokół Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińskiej nie ma nagrań z sesji Rady Miejskiej na stronie internetowej gminy. Dlaczego ich tam nie umieszczają, skoro radni opozycyjni są tacy, jak się sugeruje w „Kurierze”? Dlaczego tego nie robią, skoro są tacy nowocześni? Przecież to dzisiaj nie stanowi żadnego problemu technicznego. Uważam, że ułatwiłoby to nam mieszkańcom udział w życiu gminy, dostęp do informacji, a co najważniejsze, zmusiłoby np. przewodniczącego Waligórskiego do kultury i szacunku w wypowiedziach do innych radnych i mieszkańców. Mieszkańcy dowiedzieliby się, że tam nie ma dla nich miejsca, że przewodniczący na sesji nie udzieli im głosu, nawet jeśli taki wniosek złożą radni. Gdyby takie nagrania były dostępne, każdy by ponosił odpowiedzialność za swoje słowa. Niepotrzebna by była wtedy „opinia” wiceburmistrza Ratajczaka, że byłam „ niegrzeczna” na sesji – każdy mógłby sam się o tym przekonać, kto jest naprawdę niegrzeczny. Niejeden by się zdziwił, jak przewodniczący Waligórski prowadzi obrady. Mieszkańcy powinni mieć możliwość przysłuchania się pracy burmistrza i radnych, bo przecież są to osoby, na które głosowali w wyborach.

W demokracji media wykorzystywane są przez rządzących do utrzymania się przy władzy. Czy władza w sposób elegancki odda ster? Żarty na bok. By obecna władza w Mosinie trwała jeszcze kilka kadencji troszczy się „Merkuriusz”, który ma za zadanie bezkrytyczne wychwalanie władzy i „Kurier”, który najczęściej piórem anonimowych autorów ma dyskredytować w sposób niewybredny, bo atakując personalnie opozycję. Mieszkańcy gminy mają jednak alternatywę – „Czas Mosiny”, który pisze bardzo krytycznie, ale merytorycznie o działaniach władzy i, co ważne, pisze o sprawach, o których w rządowych tubach propagandowych nie przeczytasz. Komu zatem ufać? Wybór należy do Ciebie.


11

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Kurier Marcowy Jan Marciniak Kto finansuje „Kuriera Mosińskiego”? W czterech pierwszych numerach tego pisma można było zobaczyć reklamę Family House, firmy deweloperskiej, która dzięki niebywałej przychylności władz buduje osiedle mieszkaniowe w Czapurach. To dla tej firmy kierownik referatu planowania przestrzennego Urzędu Miejskiego przygotowywał decyzje o warunkach zabudowy i jednocześnie na jej rzecz wykonywał prywatnie projekty budowlane. W trzech ostatnich numerach natomiast reklamuje się spółka lekarska Medicomplex, która wygrała rokowania na 10 letnią dzierżawę Ośrodka Zdrowia przy Dworcowej, eliminując dotychczasowe spółki: Vis Medica i Consensus. Sprawa przetargu będzie miała ciąg dalszy w sądach, bo zarówno burmistrz jak i spółki skierowały tam swoje pozwy chcąc dojść sprawiedliwości. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku stowarzyszenie wydające „Kuriera”, dzięki przychylności Medicomplexu zorganizowało w pomieszczeniach tej firmy (nad Tesco) tzw. Białą Sobotę.

13 szabel Burmistrza Na 3 stronie widzimy zdjęcia 13 radnych. W poprzednich numerach prezentowano tylko dziewiątkę radnych Nowoczesnej Rzeczpospolitej Mosińskiej. Teraz w podziękowaniu za to, że zawsze można liczyć na ich głosy, zamieszczono dodatkowo czworo radnych zrzeszonych w ”Klubie Niezrzeszonych radnych Mosiny”.

Nie mogło obejść się bez wywiadu Wywiad z Zofią Springer musi być. W połowie jest jak zwykle poświęcony złej opozycji. To nic nowego. Jednak nie sposób przejść obojętnie wobec

ewidentnych kłamstw i manipulacji. Z. Springer mówi, że na budowę dróg i ulic w budżecie na 2014 r. jest 5,6 mln, mimo, że z budżetu jasno wynika, że tylko 2,6 mln. Mówi, że zbudujemy kolektor sanitarny i odprowadzimy wody deszczowe z ul. Skrytej i Strzałowej. Coś się chyba pani burmistrz pomyliło, bo kanalizacja sanitarna już na tych ulicach jest. A może miała na myśli kolektor deszczowy, którym odprowadzi się wody opadowe z tych ulic? Jednak w budżecie na ten cel środków nie ma. Dalej mówi o budowie ulicy Gałczyńskiego wraz z kanalizacją deszczową. Pytam się, gdzie są środki na ten cel, bo ja ich w budżecie nie widzę. Dziwią kpiny z naszej propozycji obniżenie diet radnych. Naśmiewa się z tego włodarz gminy i mówi - jeśli nie chcą diet, to niech przekażą je na szczytny cel. My mówiąc o ograniczeniu diet dla wszystkich radnych, powtarzam dla wszystkich radnych chcemy, aby środki te zostały przeznaczone na ważny cel. Proponowaliśmy opracowanie za zaoszczędzone w ten sposób w 2014 r. środki opracować koncepcję rozbudowy Szkoły Podstawowej w Krosinku. I jeszcze na koniec Z Springer mówi, że opozycja chce skasowania Merkuriusza. Pismo, które kosztuje podatnika rocznie 130 tys. zł, a jego misją jest promowanie władz gminy, które pisze tylko i wyłącznie pozytywnie i pomija wiele istotnych problemów nie zasługuje na poważne traktowanie. Merkuriusz, jako gazeta samorządowa, powinien być otwarty na różny punkt widzenia, także ten, który głosi opozycja, ale tak nie jest. Dlatego Merkuriusza nie można uznać za prasę obiektywną, a przez to wartościową.

Środki na promocję W artykule pt. „Antypromocja”, anonimowy autor krytykuje opozycję, że jest za zdecydowanym

Nowocześni inaczej Wojciech Konieczny

Stowarzyszenie, które wydaje gazetę www.nowoczesna-mosina.pl Kurier Mosiński w nazwie posiada wyrażenie „Nowoczesna Mosina”. Czy sam fakt używania słowa „nowoczesny” jest gwarancją nowoczesności? Stowarzyszenie „nowoczesnych” posiada stronę internetową, ale ostatnie aktualizacje ograniczają się do wstawienia kilku zdjęć z imprez organizowanych przy współudziale Mosińskiego Ośrodka Kultury. W zakładce „Gorący temat” ostatnia informacja jest z marca 2013 roku – widocznie według władz owego stowarzyszenia nic ciekawego w gminie się nie dzieje. Na stronie nie ma możliwości komentowania, co może sugerować, że autorzy najnormalniej boją się krytycznych tekstów internautów. Nasuwa się jeden wniosek – taka „martwa” strona świadczy o braku zainteresowania członków tego stowarzyszenia prawdziwą nowoczesnością, której jednym z

elementów, na miarę XXI wieku, jest porządnie redagowana, czytelna i „przyjazna” dla odwiedzającego strona internetowa. A oto inny przykład „nowoczesności”. W ostatnim numerze gazetki wydanej przez stowarzyszenie „nowoczesnych”, na 6 stronie, anonimowy autor (to norma w tej gazecie) pod swoim tekstem zamieścił adres internetowy, prawdopodobnie, aby ktoś bardziej dociekliwy mógł doczytać pewne informacje. I cóż widzimy? Cytuję: „https://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites& srcid =ZGVmYXVsdGRvbWFpbnxza25wYXIzfGd4OjRhNGU3OGIyMGQ4Y2NhNGQ”. Gratuluję temu, komu udało się ten adres wpisać w przeglądarkę internetową. „Nowocześni” tym razem chcieli być bardziej „do przodu” niż wypada. Nie wiedzą o zasadach publikacji linków internetowych. Taki adres, jaki podano w „Kurierze” bez problemów publikuje się na stronach

zmniejszeniem wydatków na promocję gminy. To prawda, bowiem w bieżącym roku rozrzutność będzie rekordowa - 265 tys. Można przeczytać, że w Czempiniu (tam gdzie pracuję) na promocję przeznaczy się w 2014 r. aż 300 tys. zł. Z jakich źródeł anonimowy autor korzystał? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że w Czempiniu jest zarezerwowana na ten cel kwota 48 800 złotych. Wysłałem do redakcji „Kuriera” prośbę o sprostowanie tego kłamstwa. Zobaczymy, czy się ukaże.

Spóźniony refleks Radny Jacek Rogalka wbija szpilę nowo wybranemu przewodniczącemu Osiedla nr 4 Tomaszowi Łukowiakowi. Za co? Ano za to, że zarząd osiedla „Za Barwą” odważył się napisać petycję do burmistrza o podjęcie działań mających na celu przedłużenie tunelu pod torami kolejowymi w stronę siedziby ZUK-u. PKP przystępując do przebudowy peronów, w ramach modernizacji linii kolejowej, wybuduje przejście podziemne w kierunku miasta. Przy okazji PKP mogło wybudować przejście w kierunku ZUK-u. Burmistrz nie był zainteresowany tym tunelem, Radny Rogalka również. Kiedy przestał sprawować funkcję przewodniczącego osiedla, wyśmiewa wniosek następcy, pisząc, że pierwszym pomysłodawcą był radny Karliński. Panie Rogalka, gdzie pan był z zarządem osiedla, kiedy opiniowano modernizację peronów. Żadnego wniosku z pana strony, jako radnego, ani ze strony pana zarządu osiedla, nie było w tej sprawie. A tak na marginesie, proponuję panu przesłuchanie nagrania z posiedzenia komisji, gdzie była mowa o budowie przejścia w kierunku ZUK-u. Dowie się pan, kto tę kwestię podniósł

internetowych, przesyła w e-mailach czy w dokumentach elektronicznych, gdyż kopiuje się go w pole adresowe przeglądarki metodą „kopiuj-wklej”. Podanie go w takiej formie na papierze jest lekceważeniem czytelnika. Są dziesiątki sposobów, aby dokument, który posiada tak skomplikowany adres internetowy umieścić w bardziej przyjaznym miejscu dla każdego internauty. Trudno nawiązać z kontakt elektroniczny radnymi proburmistrzowskimi. Kurier Mosiński podaje tylko numery telefonów. Jakiś czas temu na oficjalnej stronie Urzędu Miejskiego w Mosinie „nowoczesna” radna Wiesława Mania zamieściła swoje dane kontaktowe, w tym i adres e-mailowy. który wyglądał trochę niepoważnie. Wywołał rozbawienie i wiele komentarzy. Radna, osoba jakby nie było publiczna, nie może sobie pozwolić na taki „swojski” adres internetowy do kontaktu. Odbiera to trochę powagi. Przyjęło się, że zawsze do oficjalnych kontaktów używa się adresów w formacie imię.nazwisko@domena.pl, lub podobnych. Jak widać samo użycie słowa „nowoczesny” w nazwie nie gwarantuje bycia nowoczesnym.

Urzędnicza „życzliwość” Małgorzata Kaptur Pani Burmistrz ma zwyczaj pogardliwie wyrażać się o opozycji. Używa określeń, które godzą w dobre imię radnych krytycznie odnoszących się do działań włodarza gminy. Idąc za przykładem burmistrza podobnym stylem posługuje się kierownik referatu oświaty UM. W marcowym „Kurierze” pod pozorem wyjaśnień Małgorzata Kasprzyk zastosowała atak personalny używając języka, który urzędnikowi po prostu nie przystoi. Chciałabym przypomnieć Szanownym Czytelnikom, że pani burmistrz przez 5 lat ścigała Łukasza Kasprowicza po sądach, bo twierdziła, że swoją krytyką naraził ją na utratę zaufania społecznego potrzebnego do piastowania funkcji burmistrza. Jeśli się nie mylę, taki sam cel realizuje burmistrz oczerniając opozycyjnych radnych. Angażuje przy tym środki zdecydowanie potężniejsze od tych, którymi dysponował bloger z Dymaczewa Nowego. Zofia Springer jest politykiem piastującym funkcję Burmistrza Gminy Mosina. To funkcja z wyboru, dlatego można dyskutować o stylu, ale samo prowadzenie (anty)kampanii wyborczej można zrozumieć. Natomiast dziwi angażowanie się etatowych urzędników w sposób jawny w walkę polityczną. W marcowym numerze „Kuriera” kierownik referatu oświaty Urzędu Miejskiego w Mosinie Małgorzata Kasprzyk zamieściła obszerny artykuł

na mój temat. Dla 90% czytelników cel jego napisania jest oczywisty. Chciałabym się odnieść do sytuacji, która spowodowała, że powstał. Miała ona miejsce na sesji Rady Miejskiej w dniu 30 stycznia 2014 r. Jako przewodnicząca Komisji Edukacji, Kultury i Sportu zadałam burmistrzowi pytanie dotyczące finansowania przedszkoli prywatnych. Odpowiedzi udzieliła Małgorzata Kasprzyk – kierownik Referatu Oświaty. Każda z nas użyła określonych argumentów. Jeżeli ktoś jest zainteresowany sprawą, zachęcam do odczytania odpowiednich fragmentów z protokołu (dostępny na: http://bip. mosina.pl/). Ubolewam, że urzędnik zamiast ograniczyć się do merytorycznego wyjaśnienia sprawy, obrzuca publicznie błotem adwersarza. Świadczy to niestety o braku profesjonalizmu i wystawia całemu Urzędowi nie najlepsze świadectwo, bo dzieje się to przy pełnej akceptacji Burmistrza. Zgodnie z Kodeksem Etycznym Pracowników Urzędu Miejskiego w Mosinie i urzędnik powinien wykonywać obowiązki sumiennie i rzetelnie niezależnie od własnych emocji, działać profesjonalnie, kierować się obiektywizmem bezstronnością, uprzejmością i życzliwością w kontaktach z obywatelami, zwierzchnikami, podwładnymi oraz współpracownikami, zachowywać się z godnością w miejscu pracy i poza nią.

KODEKS ETYCZNY PRACOWNIKÓW URZĘDU MIEJSKIEGO W MOSINIE „Być tylko uczciwym to za mało. Najważniejsze to kierować się uczciwością.”

Demokryt

Kierując się wzrostem oczekiwań społecznych wobec działań administracji samorządowej i odpowiedzialnością wobec dobra społeczności lokalnej my, pracownicy Urzędu Miejskiego w Mosinie zobowiązujemy się przestrzegać następujących zasad: • wykonywać obowiązki sumiennie i rzetelnie niezależnie od własnych emocji, • działać profesjonalnie, • przestrzegać obowiązujących norm i regulacji prawnych, • działać zgodnie z procedurami organizacyjnymi, • kierować się obiektywizmem i bezstronnością, • informować organy, instytucje i osoby zainteresowane, jeżeli prawo tego nie zabrania, • kierować się uprzejmością i życzliwością w kontaktach z obywatelami, zwierzchnikami, podwładnymi oraz współpracownikami, • zachowywać się z godnością w miejscu pracy i poza nią... ... a naczelną zasadą niech będzie jasność procedur oraz dokumentacji, która nie pozwoli, aby powstał cień wątpliwości co do uczciwości naszych działań.


12

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Kilka ciekawostek

Obecny herb miasta ustanowiony w 1985 r.

Jacek Szeszuła

Herb miasta Herbem miasta ustanowionym od 1985 r. jest nawiązujący do jagiellońskiego - orzeł w złotej koronie, na czerwonym polu tarczy. Wynika to z potwierdzenia dokumentu lokacyjnego nadanego przez Władysława Jagiełłę w 1429 r. Po drugim rozbiorze Polski, kiedy Mosina weszła w skład państwa pruskiego, taki herb był nie do zaakceptowania. Dlatego władze pruskie wprowadziły nowy herb, w którego polu jest umieszczony ratusz z wieżą zegarową. Nie napotkałem jeszcze ryciny, która przedstawiałaby ratusz w Mosinie, tak jak faktycznie wyglądał. Czy był taki? W okresie okupacji hitlerowskiej na dokumentach występowały opłaty, naklejane w znaczkach, na których widniał bardzo uproszczony widok tej wieży. Z 1915 r. pochodzi też herb Mosiny z wieżą zegarową, zakupiony na aukcji internetowej w jednym z miast niemieckich. Opracowanie zdjęć: Jakub Szeszuła

Pijawki i szkoły niedzielne

Poczta w Mosinie

Warto też zastanowić się nad treścią cytowanych dwóch zarządzeń (podaję w oryginałach) Królewskiey Regencyi w Poznaniu Dziennik Urzędowy Nro 18. Poznań, dnia 30. Kwietnia 1833. Nro 128. Kwietnia r.b.

Cena pijawek W związku z obwieszczeniem z dnia 12. Lutego r. zeszł. względem nowey taxy lekarstw, podaiemy do wiadomości, iż odpowiednio stosunkom miejscowym ustanawia się cena pijawek od dnia 1 Maja do ostatniego dnia Października r. bież na 1 sbrgr. za iednę, do czego zastosować się aptekarze powinni. Poznań, dnia 16 Kwietnia 1833. Król. Pruska Regencya I Nro. 1576. Lutego r.b.

O szkołach niedzielnych Do urządzenia i pilnego odwiedzania szkół niedzielnych po miastach naszego obwodu zarządowego przyłożyło się szczególniey postanowienie cechów niewyzwalania więcey żadnego ucznia, któryby nie mógł udowodnić, iż pilnie do szkoły niedzielnej uczęszczał. Postanowienie to pocieszaiącym jest dowodem rozsądku i chwalebney cechów tych staranności o naukowe wychowanie powierzoney ich wykształceniu młodzieży. Cechy w Lesznie i Bojanowie, gdzie od roku 1827. utrzymuie się bez przerwy szkoła niedzielna, przewodniczyły wszystkim innym w tey mierze chwalebnym przykładem, za którym poszły: …14) w Powiecie Sremskim, wszystkie cechy miasta Sremu Bnina, Dolska, Jarocina, Kornika Mosiny, Xsiąża. … Poznań, dnia 15 Kwietnia 1833. Król. Pruska Regencya II.

Szybki przekaz informacji zawsze był doceniany przez ludzi, niezależnie w jakim czasie żyli. Metody I środki tego przekazu zmieniały się, ostatnio zmiany zachodzą w niewyobrażalnym tempie. Na początku II połowy XVIII w., uniwersałem Stanisława Augusta Poniatowskigo, uruchomione zostało połączenie pomiędzy Poznaniem a Dreznem przez Mosinę, Krosno, Czempiń… Połączenie działało prawie do końca tego wieku. Wznowione zostało powtórnie w latach 20 XIX w. Przystanek pocztowy znajdował się w Krośnie a nie w Mosinie. Do Mosiny został przeniesiony pod koniec lat 30, do nieistniejącego już parterowego domu przy obecnej ul. Sowinieckiej – naprzeciw budynku Teodora Gorońskiego. Natomiast obecny budynek poczty został wybudowany przez Niemca Thiele i oddany do użytku w 1898 r. Tam też przeniesiono „stary” urząd pocztowy. Thile przeniósł się następnie do Berlina. Do końca lat 60 układ wewnętrznych pomieszczeń budynku pozostawał bez zmian. Późniejsze remonty nadały pomieszczeniom inny wygląd. Dowodem na istnienie „starej” poczty jest pocztówka Firmy N. GLÜCKMANN z Mosiny wysłana do P. Wolff w Poznaniu w dniu 27 lipca 1875 roku, bita prostokątnym stemplem MOSCHIN. Może ktoś z Czytelników posiada starszą kartę pocztową?

O mosińskich mostach i moim ojcu… Wspomina Eugeniusz Ludek – mieszkaniec Mosiny od 1935 r. do 1972 r. Wysadzenie i naprawa mostu Byłem z moim kuzynem Bolesławem Kowalskim ostatnim przechodniem, który 23 stycznia 1945 r. widział most betonowy na ul. Św. Jana (obecnie Niezłomnych) chwilę przed wysadzeniem. Na moście, po obu stronach, stały na chodniku duże zielone skrzynie z kostkami materiałów wybuchowych. Chciałem z kuzynem dostać się z rynku na drugą stronę kanału. Na moście było kilku żołnierzy niemieckich. Spytaliśmy, czy możemy przejść. Kazali nam szybko biec środkiem mostu. Żołnierze natomiast kierowali się pośpiesznie do bramy piekarni p. Szymańskiego. Biegliśmy szybko i kiedy byliśmy przy willi Arlta (Kokotek) nastąpił wybuch. Huk był bardzo silny, a drobne kamienie latały wokół nas. Pamiętam też naprawę tego mostu. Zarwany most złożył się w kształcie litery „V”. Żeby można było przemieszczać się po nim, zostały wrzucone kłody zgodnie z nurtem kanału. Woda przepływała między nimi. Na te kłody położono grube deski (tzw. blochy) jak tor kolejowy i po tych jakby szynach jechały czołgi i samo-

chody rosyjskie w stronę ulicy Leszczyńskiej. Obok tej prowizorycznej przeprawy od strony zachodniej nad samą wodą była szeroka na 1 metr kładka dla pieszych bez poręczy. Niedaleko mostu (ok. 30 m) w przeręblu Niemki i VD w lodowatej wodzie (styczeń 1945) prały bieliznę, najprawdopodobniej szpitalną. Pilnował ich żołnierz rosyjski.

Most Arlta Był używany przez wozy i samochody rosyjskie. Pewnego razu wjechał na niego ZIS-5 z drewnianą szoferką i most się zarwał. Jechał w stronę rynku. Zablokował się między przyczółkami z czerwonej cegły. Okazało się, że pod plandeką wiózł połcie słoniny. Rosjanie wyrzucali ją na śnieg. Gromadka dzieci, a wśród nich również ja, przyglądała się temu z ogromnym zaciekawieniem. I wtedy, o dziwo, jeden z rosyjskich żołnierzy kazał nam zabrać sobie po jednej sztuce słoniny. W domu była ogromna radość z tej zdobyczy. Byliśmy z matką sami i trzeba było sobie jakoś radzić…

Wspomnienie o ojcu Ojciec (Kazimierz Ludek) był w obozie. Wrócił dopiero we wrześniu

1945 roku. Do tego czasu przebywał w amerykańskim szpitalu. W chwili wyzwolenia ważył 36 kg (łącznie z protezą nogi). Nogę stracił pod Verdun w 1917 roku. W 1939 roku ojciec pracował w Dyrekcji PKP w Poznaniu. Pracownicy z rodzinami zostali ewakuowani do Jarosławca, a potem do Brześcia nad Bugiem. Po wkroczeniu Niemców do Brześcia wróciliśmy do Mosiny. Nasze mieszkanie było już zajęte przez Niemców. Zamieszkaliśmy przy ulicy Hallera. Mieszkanie w czasie okupacji zmienialiśmy cztery razy. Stale nas wyrzucali, ostatni raz na Nowe Krosna. Mieszkaliśmy razem z pp. Różańskimi. Witek (poeta) był wtedy małym chłopcem. Mój ojciec pracował wtedy jako magazynier przy budowie „grajzerówki”. Zajmował się kolportowaniem prasy podziemnej. Po wsypie mosińskiej, akurat w swoje urodziny, 17 lutego 1943 roku został aresztowany. Z domu zabrał go żandarm niemiecki. Prowadził go na dworzec. Szedłem obok ojca. Na dworcu pożegnałem się z nim. Żandarm z ojcem odjechali do Poznania. Dom Żołnierza, Fort VII, Młyńska, obozy koncentracyjne… Ojciec nigdy nie mówił nam, co przeżył…

Wrócił, jak już wspomniałem, we wrześniu 1945 roku. Pewnego dnia przez okno zobaczyliśmy jak idzie jakiś biedak. Okazało się, że to był mój ojciec. Matka z ogromnego napięcia i wrażenia zemdlała. Ojciec podjął pracę w DOKP Poznań. Pracował tam do emerytury. Udzielał się w ZBWP i ZBOWiD, był radnym w MRN. Miał duszę społecznika. Zmarł 7.08.1967 r. Pochowany jest na cmentarzu parafialnym w Mosinie.

Krosinka). Było to przejście zabronione, ale był to duży skrót drogi. Szło się po szynie pojedynczej 2 metry nad wodą. Tyle utrwaliło się w mojej pamięci o tamtych czasach.

Most Budzyński i śluza w Krosinku Most był uszkodzony, na środku były same dziury. Można było jednak przejść na drugą stronę, z boku, przy poręczy. Za mostem była gorzelnia i tam znajdowała się kuchnia polowa. Zaglądaliśmy tam i żołnierze rosyjscy zawsze dali nam coś do zjedzenia. Rosjanie lubili dzieciaki. Często słyszeliśmy „ U mienia toże takoj synok”. Pamiętam, że za majątkiem na drodze do Krosinka stał rozbity wóz niemiecki z granatami. Widziałem jak żołnierz rosyjski rzucał te granaty z mostu budzyńskiego do kanału i głuszył ryby… Na kanale w Krosinku była śluza. Po niej przechodziłem do szkoły niemieckiej (z Nowego Krosna do

O mostach mosińskich można przeczytać także w artykule Jacka Szeszuły „Wysadzono most i co dalej” opublikowanym w marcu 2012 r. w gazecie „Fakty Mosińsko-Puszczykowskie” oraz w publikacji „Mieszkańcy Ziemi Mosińskiej w czasach wojny 1939 – 1945” cz. 1


13

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Insurekcja w Mosinie Joanna Nowaczyk Tylko do 30 kwietnia w Izbie Muzealnej w Mosinie można obejrzeć kolekcjonerskie zbiory Romana Wikieła. Na wystawie zorganizowanej w 220. rocznicę Insurekcji Kościuszkowskiej, zaprezentowano eksponaty – znaczki i kartki pocztowe, monety, datowniki okolicznościowe i pocztówki – nawiązujące do postaci Tadeusza Kościuszki i powstania narodowego 1794 roku… Roman Wikieł jest pracownikiem Poczty Polskiej S.A. w Poznaniu, autorem publikacji z zakresu historii poczty, a także kolekcjonerem znaczków i kartek pocztowych, pocztówek datowników, czy fraktur. Swoje zbiory prezentował wcześniej w wielu miastach Polski. W Izbie Muzealnej w Mosinie, Roman Wikieł pokazał kolekcję eksponatów związa-

nych z postacią Tadeusza Kościuszki i powstaniem narodowym 1794 r. Okazją ku temu stała się 220. rocznica Insurekcji Kościuszkowskiej, która przypadła właśnie w tym roku. W dniu 24 marca, dokładnie 220 lat temu, Tadeusz Kościuszko jako Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej, złożył na rynku w Krakowie przysięgę przed Bogiem i Narodem, iż powierzonej mu władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyje, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będzie… – Najstarszym, pokazanym u nas eksponatem, jest pocztówka z 1900 r. z pomnikiem Tadeusza Kościuszki przed budynkiem sądowym w Jaśle. Wystawę poszerzyliśmy o kącik mosiński – informuje Józefa Roszak-

Rosić, kierownik Izby Muzealnej w Mosinie. Jak wyjaśnia dalej, Mosina także posiada swój historyczny, „kościuszkowski” akcent. W roku 1924, na miejskim rynku stanął pomnik Tadeusza Kościuszki autorstwa Władysława Marcinkowskiego. Odsłonięto go z okazji 15–lecia Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, którego patronem ideowym był Tadeusz Kościuszko. Pomnik został usunięty przez Niemców na początku okupacji hitlerowskiej, w październiku 1939 r., a potem zniszczony. Kościuszko „powrócił” do Mosiny dopiero w 1984 r. Już nie na rynku, ale na placu przed bankiem, stanął kolejny jego pomnik autorstwa Adama Jezierzańskiego. W gablocie muzealnej, prześledzić można dokumentację fotograficzną związaną z

historią tego pomnika. Ciekawostką dla zwiedzających mogą być także dawne telegramy ślubne z wizerunkiem Naczelnika Kościuszki, a zwłaszcza jeden, którego adresatem jest Józef Mayer, przedwojenny burmistrz Mosiny… Wystawa z okazji 220. rocznicy Insurekcji Kościuszkowskiej, to kolejna godna uwagi propozycja Izby Muzealnej w Mosinie, której praca stanowi nieoceniony element edukacji historycznej społeczności lokalnej, budowania jego tożsamości, a także podtrzymywania lokalnego patriotyzmu. Izbę powołała do życia Miejska Rada Narodowa w roku 1985. Wcześniej prowadziła działalność jako Izba Pamięci Narodowej w Mosinie, przeniesiona do bóżnicy przy ul. Niezłomnych z budynku Szkoły Podstawowej nr 2 w Mosinie.



Fot. ze zbiorów Izby Muzealnej

Mosina, rok 1937.

Jej inicjatorem i organizatorem, był wówczas nauczyciel historii Jacek Szeszuła. Od roku 1985 do chwili obecnej, pracą mosińskiej Izby Muzealnej kieruje Józefa Roszak–Rosić, która od blisko 30 lat, niestrudzenie zajmuje się poszerzaniem, gromadzeniem i opisywaniem zbiorów stanowiących źródła do badania lokalnych zbiorów, a także ich udostępnianiem. Taką formą udostępniania, jest właśnie organizacja wystaw, a jedną z nich, można jeszcze obejrzeć do 30 kwietnia. Zachęcamy!

Rok 1932 Kolejowe Przysposobienie Obronne przed pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Mosinie. Oddanie do użytku strzelnicy kolejowej.

Biblioteka Ziemi Mosińskiej. Mosina i okolice w latach 1918-1939

Zaproszenie do współpracy

Odsłonięcie pomnika Kościuszki. Rok 1924 - w 15-rocznicę powstania Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” (ze zbiorów Izby Muzealnej w Mosinie)

Redakcja Biblioteki Ziemi Mosińskiej, zwraca się z prośbą do mieszkańców Gminy Mosina – dawnych i obecnych – o wzbogacenie materiałów źródłowych dotyczących historycznego okresu 20-lecia międzywojennego Mosiny i okolic. Biblioteka Ziemi Mosińskiej to cykl wydawniczy Stowarzyszenia Przyjaciół Jedynki, prezentujący dorobek pracy zespołu historyków zajmujących się lokalnymi dziejami. Dotychczas ukazało się już 5 zeszytów, zakresem tematycznym obejmujących okres powstania wielkopolskiego 1918-1919, wojny polsko-sowieckiej 1919-1921, a także II wojny światowej. Ponadto, w ramach cyklu wydane zostały dwie monografie. Miło nam poinformować, że w opracowaniu znajduje się kolejny zeszyt, dotyczący 2-lecia międzywojennego Ziemi Mosińskiej. Nasze prace prowadzimy w oparciu o źródła dostępne w archiwach, Izbie Muzealnej w Mosinie i innych jednostkach muzealnych, a także

literaturze przedmiotu opisującej dotychczasowy dorobek badawczy. Nieocenionym źródłem wiedzy na temat dziejów Ziemi Mosińskiej, są rodzinne pamiątki: fotografie, dokumenty, a także wspomnienia przechowywane w pamięci mieszkańców. Dlatego zwracamy się z gorącym apelem o podzielenie się z nami wszelkimi materiałami, jakie znajdują się w Państwa domowych archiwach, a związanymi z okresem międzywojnia 1918-1939. Będziemy wdzięczni, za każdą fotografię, każdy dokument i każdą informację, która wzbogaci wiedzę całej lokalnej społeczności o dziejach naszej gminy w tym okresie historycznym. Koordynatorem opracowania publikacji jest Jacek Szeszuła. redaktor naczelny Przemysław Mieloch tel. 603047341, mielochp@wp.pl Więcej informacji o Bibliotece Ziemi Mosińskiej http://www.zolnierzewolnosci.pl


14



Olimpijczyk

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Rowerem po Gminie Mosina

Adam Krasuski – absolwent mosińskiej Jedynki, tegoroczny maturzysta II LO w Poznaniu – ma na swoim koncie wiele sukcesów naukowych. Już jako gimnazjalista został laureatem 3 konkursów wojewódzkich: matematycznego, chemicznego i dwukrotnie fizycznego. W ubiegłym roku zdobył srebrny medal na 44. Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w Kopenhadze. M. Kaptur: – Wkrótce matura, w Twoim przypadku międzynarodowa. Czym się różni od tej zwyczajnej? Adam Krasuski: – Różnica jest spora, wybiera się sześć przedmiotów, z których się zdaje maturę i tylko ich się uczy w szkole (poza pierwszą klasą, tzw. PRE–IB, gdzie przedmioty są jak w zwykłym liceum z rozszerzonym angielskim). Zatem można się skupić tylko na tych przedmiotach, które są dla danej osoby najistotniejsze. Co za tym idzie, klasa jest podzielona na małe kilkuosobowych grupy (np. na fizyce to tylko cztery osoby). Kolejnym elementem, który wyróżnia IB, jest CAS (Creativity, Action, Service), dwuletni program zobowiązujący nas między innymi do wolontariatu (ja udzielałem korepetycji potrzebującym uczniom). Musimy pisać bardzo wiele prac, które liczą się do matury – w tym Extended Essay, który jest pracą naukową na 4000 słów, na poziomie, jak to określają profesorowie, „pomiędzy pracą licencjacką a magisterską”. Do przyjemniejszych elementów IB mogę zaliczyć udział w wymianie międzynarodowej z Holandią – w drugiej klasie oni przyjechali na tydzień do nas, a w trzeciej my pojechaliśmy do nich. – W tegorocznej Ogólnopolskiej Olimpiadzie Fizycznej zająłeś III miejsce. W lipcu będziesz reprezentował nasz kraj na Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w Kazachstanie. Czy do tego startu przygotowujesz się tak jak sportowiec pod okiem trenera, czy jest to praca własna? – Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna – z jednej strony wiele wysiłku trzeba włożyć samemu w naukę teorii i podstaw. Najważniejsze są jednak umiejętności zdobywane w praktyce – czyli podczas faktycznego rozwiązywania zadań. To z kolei najlepiej robić pod okiem profesora (w moim przypadku prof. Damiana Mikulskiego), ze względu na to, że podczas takich sesji w trakcie dyskusji

Osiągnięcia Adama w 2013 roku • Laureat 62. Ogólnopolskiej Olimpiady Fizycznej. • Srebrny medal na 44. Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w Kopenhadze. • Laureat Międzynarodowego Konkursu „Kangur Matematyczny”. • Zdobywca tytułu „kaon” w Polsko – Ukraińskim Konkursie Fizycznym Lwiątko. • V miejsce w Matematycznych Mistrzostwach Polski Dzieci i Młodzieży. • Udział w Ogólnopolskim Forum Młodych Chemików na UMCS w Lublinie. • I, II i III miejsce (w różnych kategoriach) w Lidze Zadaniowej Wrocławskiego Portalu Matematycznego.

można wyciągnąć przydatne wnioski. Poza tym samemu trudno jest wyłapać błędy, a z pomocą opiekuna można się np. dowiedzieć, że jakaś metoda, którą zastosowałem, jest nieodpowiednia w konkretnej sytuacji. – Jak wyglądają międzynarodowe zawody młodych fizyków? – Chyba najlepiej będzie, jak opiszę zeszłoroczną olimpiadę. Zakwate-

szego w Danii, gdzie mieliśmy za zadanie wykonanie dla zabawy ciekawych pomiarów, np. przeciążenia na rollercoasterze. – Czy sukcesy naukowe przynoszą tylko sławę, czy dają również jakieś wymierne korzyści? – Do wymiernych korzyści, poza nagrodami pieniężnymi i rzeczowymi (otrzymałem w 2013 r. m.in. stypen-

Dania 2013. Laureaci 44. Międzynarodowej Olimpiady Fizycznej (Adam drugi z lewej)

rowano nas w hotelu w Kopenhadze. Po ceremonii otwarcia, zostaliśmy rozdzieleni z naszymi opiekunami, gdyż oni zostali oddelegowani do tłumaczenia zadań na zawody. Następnego dnia pisaliśmy część teoretyczną – trzy zadania przez pięć godzin. Potem mieliśmy dzień przerwy, a kolejnego dnia była część doświadczalna. Trzeba było rozwiązać dwa zadania polegające na wymyśleniu metody pozwalającej na zmierzenie konkretnych parametrów fizycznych. Potem jeszcze dwa-trzy dni, kiedy sprawdzane były nasze prace, po czym była ceremonia kończąca wraz z wręczaniem medali. Pobyt w Kopenhadze był oczywiście okraszony zwiedzaniem miasta i okolic, a także tamtejszego uniwersytetu. Ostatniego dnia poszliśmy nawet do lunaparku Tivoli, prawdopodobnie najsłynniej-

dium naukowe Marszałka Województwa Wielkopolskiego oraz stypendium Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia edukacyjne) mogę zaliczyć głównie znajomości nawiązane wśród elity młodych ludzi – do teraz mam kontakt np. z zeszłorocznymi międzynarodowymi olimpijczykami z Polski. Dodatkowo, olimpiada daje mi wstęp na praktycznie wszystkie polskie szkoły wyższe w tej i pokrewnych dziedzinach. – Na koniec pytanie najważniejsze dla każdego maturzysty – co dalej? Trochę na przekór moim osiągnięciom, po maturze mam zamiar studiować informatykę – jako zajęcie życiowe planuję wybrać programowanie. Najprawdopodobniej studiować będę na Politechnice Poznańskiej, na Wydziale Informatyki.

Modernizacja linii kolejowej

Efekty modernizacji są już widoczne na stacji w Pecnej i w Drużynie (na zdjęciu). Mieszkańcy tych miejscowości największe utrudnienia mają już za sobą. Miejmy nadzieję, że burmistrz aktywniej się włączy w sprawę wytyczania objazdów w Mosinie i informowanie o utrudnieniach.  (RED)

W niedzielę, 13 kwietnia 2014 r. odbył się rajd rowerowy. Już po raz szósty organizatorzy imprezy: Krąg Instruktorski T.W.A. Elita, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Mosinie, Nadleśnictwo Konstantynowo i Gmina Mosina zaprosili mieszkańców Mosiny i okolic do aktywnego, rodzinnego wypoczynku na świeżym powietrzu a przede wszystkim do poznania nowych, ciekawych, pełnych uroku zakątków Gminy Mosina. Po zarejestrowaniu się na starcie, miłośnicy jazdy na rowerze w liczbie 110 osób, wyruszyli ze stadionu przy ul. Konopnickiej na trasę rajdu, kierując się w stronę Śremu. Rowerzyści minęli leśniczówkę Bogulin i pomknęli w stronę Miejsca Pamięci Narodowej koło Sowinek. Pierwszy przystanek był na parkingu leśnym tuż przy zbiorowych mogiłach rozstrzelanych. Po krótkim odpoczynku peleton rowerzystów ruszył w dalszą drogę. I tak dotarł do wsi Żabinko. Przy drodze prowadzącej do Nowinek, uczestnicy odwiedzili „zapomniany” cmentarz ewangelicki, który dzięki ludziom dobrej woli, został gruntownie uporządkowany. Renowacji cmentarza ewangelickiego podjął się Krąg Instruktorski T.W.A Elita, przy współpracy z Radą Sołecką wsi Żabinko i Nadleśnictwem Konstantynowo. Inicjatorem przywrócenia pamięci zapomnianego

cmentarza był Bogusław Kuik, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Brodnickiej GNIAZDO. Następny etap, to przejazd koło rezerwatu „Goździk Siny” do Nowinek. Na mecie rajdu na terenie Nadleśnictwa w Konstantynowie na uczestników czekała pyszna grochówka z wkładką. Oprócz przejazdu zaplanowaną trasą, dla uczestników rajdu zostały przygotowane niespodzianki. Każdy rowerzysta otrzymał okolicznościową plakietkę rajdową, mógł wziąć udział w konkursie wiedzy o Ziemi Mosińskiej i wylosować nagrodę. Pomimo, że długość trasy wynosiła ok. 17 km (nie licząc drogi powrotnej) i prowadziła w znacznej części duktami leśnymi, nie zabrakło najmłodszych, którzy dzielnie pokonali całą trasę. Wszystkim uczestnikom rajdu dziękujemy za przyjęcie zaproszenia i aktywne uczestnictwo. Słowa podziękowania kierujemy do Straży Miejskiej i Policji w Mosinie za wsparcie działań na rzecz sprawnego i bezpiecznego przebiegu rajdu. Organizatorzy rajdu dziękują darczyńcom: księgarni „U Kasi”, SWEEIS TABACO, sklepowi przemysłowo-rowerowemu, AT Com System, Folios Pak, Folios 2 „Pajączek”, LIDER, księgarni szkolnej, TOTOMAT Art. za rzeczowe wsparcie rajdu. Do zobaczenia na 7 edycji rajdu.  hm Danuta Białas


15

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Świat na osnowie Komputerowy sukces Joanna Nowaczyk

„Boję się pająków” – wystawę pod takim intrygującym tytułem w miesiącu marcu pokazała Galeria Miejska w Mosinie. Autorką wyeksponowanych prac jest Agnieszka Zaprzalska, absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, dla której twórczą domeną stała się tkanina artystyczna, bo – jak twierdzi artystka – wszystko jest osnową… Działalność galerii sztuki współczesnej w małym miasteczku, jakim jest Mosina to ewenement. Dlatego nasza Galeria Miejska jest kulturalną perełką, a dla Mosiny promocją nie tylko w regionie, ale i w całej Polsce. Powstała w roku 1993, z inicjatywy dwóch artystów, pedagogów z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu – Jacka Strzeleckiego i Bogdana Wegnera, na co dzień mieszkańców Mosiny. Inicjatywę tę poparł ówczesny burmistrz Gminy Jan Kałuziński, powołując Galerię do życia. Nad jej programem wystawienniczym czuwa Rada Artystyczna, a nad organizacją wystaw oraz inną działalnością kulturalną – kierownik artystyczny Dorota Strzelecka. Niedawno Galeria Miejska obchodziła 20-lecie działalności. Do tej pory zaprezentowała ok. 250 wystaw. W miesiącu marcu tego roku, mieliśmy okazję obejrzeć arcyciekawą wystawę prac utalentowanej, młodej artystki Agnieszki Zaprzalskiej. Była to jej pierwsza, indywidualna wystawa. Agnieszka Zaprzalska, absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu na wydziale Edukacji Artystycznej, ukończyła studia w roku 2011 dyplomem z wyróżnieniem i nominacją do konkursu im. Marii Dokowicz dla najlepszych dyplomów tej poznańskiej uczelni. W swojej twórczości, zajmuje się tkaniną artystyczną, rzeźbą i rysunkiem. Dominującą częścią wystawy, były dużych rozmiarów gobeliny. Bo to tkanina artystyczna właśnie, jak wyjaśniła mi artystka, pochłonęła ją niemal bez reszty. Gobeliny imponują rozmiarami, ale nie tylko tym. Agnieszka, jako osnowy do tkania używa drutu, który pozwala modelować gobelin i nadawać mu nawet przestrzenne formy. Jednak tkanie na takiej osnowie, nie należy to techniki łatwej tym bardziej, że jako wątek w jej pracach pojawia się różnorodny materiał: papier, trawa, czy igły sosny. Wychodzące z pod jej ręki tkaniny wywołują podziw dla żmudnej, ciężkiej pracy, trwającej, jak się okazuje, nieraz blisko rok. Skąd tyle cierpliwości dla twórczych efektów? – To wciąga i uzależnia – zdradza artystka. – Wchodzi się w to i świat



Agnieszka Zaprzalska i Dorota Strzelecka 

znika. I nagle patrzę za okno i jest ciemno… Oto praca tytułowa: „Boję się pająków”. Na czarnej podszewce straszy agresją swej czerwieni nastroszony kształt przypominający część anatomiczną pająka. – Pająk jest symbolem wszelkich lęków, niepewności i obaw, do których nawiązują wszystkie prace. Choć pochodzą z 4 różnych cyklów, stąd taki tytuł wystawy. Choć swoją drogą boję się pająków – wyjaśnia autorka prac. Twórczość artystyczna, przynosi jej sposobność do walki z własnymi lękami. – Muszę tworzyć, to mnie relaksuje, daje siłę i jest motorem wszelkiego działania – stwierdza Agnieszka Zaprzalska. Tworząc, inspiracje czerpie z własnej wrażliwości, przeżyć i pasji. Tak jak w przypadku gobelinu utkanego z „nut”. Podobnie jak kompozytor na osnowie pięciolinii umieszcza pojedyncze nuty, tak artystka w drucianą osnowę, „wplotła” pocięte partytury ulubionych oper – od Pucciniego poprzez Verdiego, Moniuszkę, po Wagnera, których słuchając tkała. W inny gobelin, z widoczną postacią kobiety w pozie wewnętrznego rozdarcia, Agnieszka wplotła całą „Grę w klasy” Cortaza-

Fot. Galeria Miejska

ra, od pierwszej do ostatniej strony, a właściwie pocięty jej wydruk. – Swego czasu – opowiada artystka – była to dla mnie ważna książka. Przed 10-cioma laty przeczytałam ją na różne sposoby i chciałam do niej wrócić. Podobno do Cortazara się jednak nie wraca. Ja bałam się, że przeczytana znów po takim czasie, może mnie rozczarować. Miałam potrzebę, żeby jednak do niej wrócić, więc stała się moim wątkiem… Na mosińskiej wystawie znalazł się także cykl niewielkich rozmiarów rysunków jej autorstwa, zatytułowany „Genesis 2:22” za biblijnym wersetem o stworzeniu kobiety. Kobieta jest też główną bohaterką tych rysunkowych przedstawień. Droga do ich realizacji wbrew „rozmiarowym” pozorom wcale nie była łatwa, bo artystka nie rysuje ołówkiem, lecz multiszlifierką, stosując różne techniki, także ryty przecinane i malowane… Choć mosińska wystawa prac Agnieszki Zaprzalskiej za nami, zachęcam wszystkich mających okazję obejrzeć jej prace, by je poznali, bo są tego naprawdę warte! Galeria Miejska zaprasza na kolejną wystawę. Tym razem jest to wystawa prac Władysława Radziwiłłowicza „DÉJÀ VU”, która będzie trwała od 11 kwietnia do 18 maja 2014 r.

Gmina Mosina otrzyma dwa miliony złotych na zakup komputerów, oprogramowania, serwis i szkolenia dla beneficjentów. Pieniądze na ten cel pochodzić będą ze środków europejskich oraz budżetu państwa. W roku 2012 władze gminy nie wiedziały o takiej możliwości lub nie chciały wiedzieć. Do zainteresowania się możliwościami, jakie dają programy unijne w ramach walki z wykluczeniem cyfrowym zachęcał Burmistrza Gminy Mosina radny Łukasz Kasprowicz. We wniosku z dnia 12 maja 2012 zwracał się o podjęcie działań w tym kierunku, stwierdzając, że walka z wykluczeniem cyfrowym powinna być ważnym celem samorządu lokalnego. Wskazał, aby zadanie sfinansować ze środków unijnych. Już wówczas działał program Przeciwdziałanie Wykluczeniu cyfrowemu, działanie 8.3 eInclusion w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Radny otrzymał odpowiedź,

że nie ma pieniędzy, a gmina radzi sobie z edukacją internetowo-komputerową poprzez Gminne Centrum Informacji, Mosiński Ośrodek Kultury oraz centra internetowe w Nowinkach i Świątnikach. Jeszcze w październiku 2012 zastępca burmistrza Waldemar Krzyżanowski pisał radnemu, że jedyną przeszkodą w realizacji jego wniosku jest brak wskazania środków finansowych, gdyż nawet zadania ze środków unijnych wymagają częściowego dofinansowania z budżetu gminy. Ostatecznie jednak gmina złożyła wniosek na zakup komputerów, oprogramowania i szkolenia w marcu 2013, na dzień przed końcem ostatecznego terminu. Uzyskaliśmy 2 miliony złotych na konieczne zadania, do których gmina nie musi dokładać własnych środków budżetowych. Nabór wniosków o przyznanie komputerów trwa 31 maja 2014 r. Formularze można pobierać w Urzędzie Miejskim. Zachęcamy osoby o niskich dochodach, nieposiadające dostępu do Internetu do wypełnienie wniosku i skorzystania z szansy, jaką stwarza ten program.  (Red.)

Ani biedna, ani bogata... Małgorzata Kaptur Wpływy z podatków w gminie Mosina w 2012 r. wynosiły 37,4 mln zł, na głowę mieszkańca 1364 zł. Średni dochód podatkowy na 1 mieszkańca dla wszystkich gmin w kraju to 1 359 zł. Mosina w tym rankingu zajmuje 451 miejsce na 2 479 gmin. Ministerstwo Finansów oszacowało dochody podatkowe w poszczególnych gminach na 2014 r. Podstawę tych wyliczeń stanowią dane o dochodach podatkowych za 2012 r. z uwzględnieniem późniejszych korekt. Dochody z podatków znacznie się różnią - najbogatsza gmina w Polsce ma dochód 33 561 zł, najbiedniejsza

zaledwie 344 zł na jednego mieszkańca. W powiecie poznańskim różnice nie są takie duże. Największe wpływy z podatków na głowę mieszkańca, bo aż 4758 zł ma gmina Suchy Las, najniższe Luboń 1269 zł. Wpływy z podatków lokują gminę Mosina dopiero na 15 miejscu (na 17 gmin). Co ciekawe, nasz sąsiad Puszczykowo zajmuje w tym rankingu w powiecie piąte miejsce, a w Polsce wysokie 71. Dochód z podatków u naszych sąsiadów jest o 884 zł na 1 mieszkańca wyższy niż u nas. Aż 70 % wpływów z podatków w Puszczykowie pochodzi z podatków dochodowych od osób fizycznych.


16

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014

Mosina w półmaratonie Joanna Nowaczyk „Mosina biega…elegancko” – pod takim hasłem, w dniu 6 kwietnia grupa mieszkańców naszej gminy pokonała dystans 21,097 kilometrów 7 Półmaratonu Poznań. Ta ciesząca się coraz większym zainteresowaniem impreza sportowa, w tym roku zgromadziła na starcie blisko 8 tysięcy zawodników z 27 krajów… „Poznań biega” – takie hasło promujące poznańskie biegi uliczne wydaje się uzasadnione. W Poznaniu bowiem od 15 lat odbywa się w październiku bieg maratoński, uważany dziś za najważniejszą taką imprezę w kraju. Obok maratonu, tysiące zawodników gromadzi też na starcie poznański półmaraton, z 7-letnią już tradycją. Zatem – Poznań rzeczywiście biega, ale biega też nasza Mosina. Bo w tegorocznej edycji 7 Półmaratonu Poznań, wystartowała nieformalna grupa blisko 90-ciu biegaczy z mosińskiej gminy, zgrupowanych pod hasłem „Mosina biega… elegancko”. Jak się okazało, w większości debiutantów, bo w ubiegłorocznym biegu udział wzięło tylko ok. 35 naszych mieszkańców. Jak sformowała się tak liczna grupa? Wszystko zaczęło się od pozasłużbowego spotkania osób na co dzień współpracujących służbowo, które dowiedziały się o sobie, że w

czasie prywatnym biegają: Katarzyna Leszczyńska z Gminnego Centrum Informacji, Klaudia Kołodziejczak z Referatu Inwestycji mosińskiego magistratu, Estera Wekwert – szefowa Zarządu Osiedla nr 7 i nauczycielka, Waldemar Demuth – kierownik OSiR. Wiedzieli, że takich jak oni jest więcej. Postanowili zainicjować integrację mosińskich pasjonatów długodystansowego biegania, by na półmaratonie w Poznaniu pobiec już razem – jako mieszkańcy Gminy Mosina. Na zaproponowane w ostatni dzień marca spotkanie przy wieży widokowej na Pożegowie, przybiegło aż 50 osób! W słoneczną niedzielę 6 kwietnia, na poznańskiej Malcie gdzie przewidziano start Półmaratonu Poznań, stawiło się blisko 8 tys. zawodników z 27 krajów. Wystartowali punktualnie o 10.00, pokonali ulicami Poznania niezmienny dystans 21,097 km, by wrócić na maltańską metę w najlepszym możliwym czasie. Ostatecznie zwycięzcami okazali się tradycyjnie Kenijczycy – w klasyfikacji pierwszym był Mark Kibiwott Kangogo z czasem 1:02:45. Na metę dobiegli też niestrudzeni biegacze z Mosiny. Najlepsi z nich w kolejności, to: Marcin Wieczorek (1:23:24), Marcin Lulka (1:28:39) i Marcin Idkowiak (1:29:37)

Grupa z Mosiny w niebieskich koszulkach

– w klasyfikacji mężczyzn oraz Paulina Korcz (1:45:48), Anna Jarczyńska (1:48:34) i Iwona Rożek (1:51:30) - w klasyfikacji kobiet. Jak relacjonują zawodnicy z Mosiny, na trasie spotkali się z dobrym dopingiem. Kibicom nie umknęły uwadze wyróżniające mosińską grupę koszulki z „grupowym” napisem. Najważniejsze, że do mety dobiegli wszyscy. Nasi długodystansowcy zapewniają, że biegać nie przestaną. Zapraszają

Fot. Adam Ciereszko marathon.poznan.pl

też wszystkich już biegających, także i tych mających zamiar, aby przyłączyli się do wspólnych treningów, a przy okazji wzajemnej integracji wokół aktywnego spędzania czasu. Jako pasjonaci biegania, chcą razem podejmować sportowe inicjatywy. Włączyli się już aktywnie w przygotowanie ścieżek biegowych na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego, które obok tras narciarstwa biegowego i Nordic Walking, powstaną w ramach 3 ścieżek aktywności, realizowanych

w porozumieniu dyrekcji WPN z gminami ościennymi, między innymi Gminą Mosina. Już niedługo wszyscy biegający będą mieli okazję stanąć na starcie w Mosinie, w dniu 24 maja podczas Dni Mosiny. Wówczas odbędzie się tradycyjny już bieg uliczny pod patronatem Eleganta, w ramach ogólnopolskiej akcji „Polska biega”. W tym roku dystans wyniesie 5 km – o 1,5 km więcej niż w roku ubiegłym. Dalsze plany, to letnia „Pogoń za wilkiem” Lubońskiego Klubu Biegacza, z partnerskim współudziałem naszej grupy „Mosina biega”, a 20 października – mosińska Sztafeta Pamięci. Mosińscy biegacze poważnie myślą o reprezentowaniu Mosiny na 16. Maratonie Poznań w miesiącu październiku. Planują wspólne przygotowanie reprezentacji do tej ważnej, biegowej imprezy. A już teraz, zainicjowali cykliczne spotkania dla wszystkich, którzy chcą wspólnie pobiegać. Informacje o tych spotkaniach dostępne są na fb: ww.facebook. com/mosina.biega, a o planowanych imprezach – na stronach internetowych gminy Mosina. Mosińskim maratończykom gratulujemy wyników, wytrwałości i dobrej promocji naszej gminy!

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014  

Czasopismo Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you