Page 1

Magazyn

Medyczny

P6/18/8PA ISSN 1427-048 BARWY ZDROWIA


fot. Maciej Bogdański


SPIS TREŚCI

4 List do redakcji

5

Alchemia życia

6

Pamiętnik

7

Zdrowo, smacznie, wesoło

11

Indeks i ładunek glikemiczny diety

16

zaczynam od nowa

18

mniejsze zło

19

Pionierskie transplantacje

21 Insulina potrzebna mózgowi

23

Słodka epidemia

26

Terapia za finansową barierą

28

Gorzki wynik walki z cukrzycą

29

Siła nadziei




30

Dla zdrowia i urody

33

Kult witamin

36

Helisa smaków

42

Miejsce dla dzikiej przyrody

46

Paryskie brzany

48

i taj już zostanie

50

Zatrzymać czas

53

Moc relaksacji


Redakcja Magazynu „Cukrzyca a Zdrowie” wydawca: Wszechnica Diabetologiczna PSd zw w Białymstoku Adres redakcji: ul. Warszawska 23, 15-062 Białystok tel. 085 741 57 01, tel./fax 085 732 99 74 e-mail: pol_stow_diabetykow@wp.pl www.cukrzycaazdrowie.pl Redaktor naczelna: Danuta Maria Roszkowska z Redakcją wSPółPRacują: mgr Edyta Adamska prof. dr hab. Maria Borawska prof. dr hab. n. med. ewa otto-Buczkowska Marek dolecki dr n. med. joanna Filipowska mgr Małgorzata Frąś dr n. med. Hanna Bachórzewska-gajewska mgr wiesława Gołąbek prof. dr hab. n. med. Maria górska mgr Michał iwańczuk prof. dr hab. n. med. ida kinalska dr n. med. Małgorzata korolczuk-zarachowicz mgr Bogumiła ławniczak Janusz Niczyporowicz mgr Jolanta Obidzińska Renata Saniewska prof. dr hab. n. med. jacek Sieradzki Anastazja Szachowicz prof. dr hab. n. med. Małgorzata Szelachowska Lucyna Szepiel prof. dr hab. n. med. Mirosława urban Anna Worowska dr n. med. Halina wójcik Tłumaczenie z języka angielskiego: Michał iwańczuk Tłumaczenie z jezyka hiszpańskiego: Marcin Szachowicz Redakcja graficzna: Lucyna Szepiel Wydanie magazynu zostało dofinansowane przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji osób niepełnosprawnych

Gdyby wszyscy ludzie na świecie nosili w sercach miłość i wdzięczność, Ziemia odzyskałaby swą pierwotną urodę - mówi Masaru Emoto, japoński uczony, zajmujący się od lat badaniem wody z całej planety. W jego kraju, zresztą nie tylko tam, funkcjonuje zjawisko ducha słów. Ludzie wiedzą, że duch słów oddziałuje na wszystko, co istnieje i ma moc niemal natychmiastowej odmiany świata z tym większym skutkiem, gdy słowo np. modlitwy, wypowiada wspólnie spora grupa osób. Działa wtedy połączona siła ich woli. Dobre słowo – jedno – jest równie cenne. Jego pozytywne wibracje mają niewyobrażalną siłę, zatem przywróćmy mu „codzienną używalność”. Jeśli wypowiemy takich słów dużo, świat stanie się lepszy i my będziemy na pewno inni – z miłością i wdzięcznością w sercach. 

Danuta Maria Roszkowska




List do redakcji

Szanowna Redakcjo! Piszę, ponieważ o Tobie wiem. Mogę wziąć do ręki numer czasopisma i kolejny raz poczuć komfort przekazu treści, wartości, klimat własny, gdyż identyczny z mą chorobą oraz pokrewny sferom zdrowia, pozostającym mimo niej. Przekonać się, że stale jest zespół ludzi doskonale znających wszystkie aspekty choroby i zdrowia, tym samym mnie. Należę bowiem do grona adresatów i odbiorców. „Cukrzyca a Zdrowie” nie jest naturalnie jedynym czasopismem w temacie diabetologii. Wybrałam jednak właśnie je jako swego szczególnego „przewodnika”– zarówno w sferze czysto medycznej jak i duchowej, a są one integralne. Cóż bowiem zyska człowiek chorujący na cukrzycę insulinozależną, próbując przykładowo doprowadzić do normoglikemii, lecząc choroby współistniejące, aplikując sobie farmaceutyki, stosując wszelakiego rodzaju środki zewnętrzne, przypuśćmy na dotkniętą zmianami powierzchnię skóry, ograniczając się do konwencjonalnych metod? Jeżeli pogłębia się jego poczucie stagnacji, zbędności, wręcz nieszczęścia? Rezerwując je dla siebie, nie wtajemniczając w nie nikogo? Efekty terapii będą żadne, a w najlepszym razie, przy sukcesywności wysiłków znikome i niewystarczające. Bariera bowiem pozostanie. Ważna w periodyku, poza zawartością merytoryczną, jest oprawa graficzna. Dopełnia ona bowiem przekazu, odbioru czytelnika – pacjenta bądź kogoś, kto jest z nim na co dzień. Już sama okładka może, jak w przypadku „Cukrzycy a Zdrowia”



zachęcać do zapoznania się z artykułami. Przez to czyni je wartościowym środkiem tego, co zewnętrzne, wzrokowe. Jak pejzaż, wypełniony warstwami i głębią, stanowiąc wartość sam w sobie. Całościowy ogląd jest istotny z uwagi na częste stany przygnębienia, lęku, negacji występujące w przewlekłej chorobie. Można bowiem słyszeć wzrokiem, widzieć umysłem. Specjalistyczne czasopismo łączy w sobie walory przekaziciela wiedzy z zakresu medycyny i oddziaływanie kulturalno-estetyczne, psychologiczne. Prasa właśnie może być najlepiej przyjmowanym medium. Uwzględnia bowiem wielorakie potrzeby pacjenta, któremu jest poświęcona. Jego potrzebę indywidualnego poznania, samotności, ciszy i spokoju, dyskrecji a nawet dystansu (gdy może zamknąć, odłożyć gazetę), aby nic mu nie przypominało o chorobie, o niczym, wiedząc, że może powrócić w dowolnym momencie, w dowolny sposób do wybranego fragmentu, tematu, artykułu, czy choćby zdjęcia. Zanim świat wyeliminuje cukrzycę, co pozwala dopuszczać dokonujący się postęp w medycynie, osiągnięcia naukowców, takie czasopisma jak „Cukrzyca a Zdrowie” są niezwykle potrzebne. Jak znaki we mgle, światła w wąskim, ciemnym tunelu pełnym niebezpiecznych zakrętów. Niech trwają, aby także dzięki nim diabetycy byli w możliwie najlepszej formie.  Okrena


Alchemia życia (fragment)

W arkanach ułudy nikną cudu klejnoty bogactwo barw rzeźbi dysonansu kryształy. Cokolwiek dodam do mej nadziei cokolwiek z niej odejmę, złotego piasku w szkle klepsydry czas nie przesypie. Diamenty uczuć: sztuczne szkła czy kamienie rozróżniam dziś w emocjonalnym mikroskopie. Energia marzeń mnie prowadzi i często strąca w otchłań czarną ziejącą pustką esencją mocną jak czerwień krwi. Wstaję, by uciec w krzykliwy przedświt, ultrafiolet czasu i przestrzeni farbuje moje fatum niespełnienia jest tak wyraźne że nie widzę drogi. W powietrzu gęstym od zapachów i barw głębokim od emocji

jak przestwór. Jestem sobą najprawdziwiej – odizolowaniem od fałszu i prawd świata w jego jedności i kontraście w przepychu gniewu, nicości. Harmonię strun powietrza łamie dźwięk, wypełniający płuca błękit i jaskrawość w niewysyceniu zmysłów hańbi szlachetną czerwień. Imienia płatki w wiązce koloru zastygłe lawą intymności przechodzą intuicją w tło zdarzeń. W arkanach języka jasność jest tylko drogowskazem w mroku. Jawą świadomość rozkwita. Jestem gdzieś pośrodku wyborem jutra już teraz jestem całością i częścią w magii odległego ogrodu. Kimkolwiek jestem jeśli kocham – żyję z mocnej esencji własnej krwi wyławiam rubin. 

Okrena




Pamiętnik Jesień... i ja w jesieni. Co nas łączy? Pora i czowiek. Naturalna symbioza. Patyna i przezrocze zarazem. Pora przesłaniająca wyrazistość, radosną jasność barw i rozkwitu, otwartość ogrodów. W człowieku także zachodzą na siebie cienie, wrzeciona niepokornych odczuć i płomiennych myśli, zasnuwają niepokojem drogi. Zmienia się kolorystyka spojrzenia i stanu duszy. W orzechowowinnych oczach jesieni przeglądają się zielone liście, barwne motyle i kwiaty; jak marzenia do spełnienia niebo błękitne. Dusza zmienia kolorystykę nastroju, lecz przywoływane w niej formy i kolory lata są jak żywe. Ożywia je właśnie melancholia. Życie człowieka zdrowego lub wchodzącego w nie, parafrazując, jest niby wiosna, lato. Oznacza rozwój, daleki horyzont, radość, energię, pełnię możliwości. Moja paleta, jako artysty życia jest inna. Dominuje w niej tonacja popielu. Jakże jednak zachwycająco eksponuje ona plamy złota, purpury. To naturalizowane właśnie jesienią barwy liści drzew, tak mi drogich, ale także bursztyn, wosk, wino, wrzos, czy płomień świecy. Każdy wie, co oznaczają te nazwy. Dla mnie są czymś jeszcze...Swego rodzaju symbolami, mapami mego wnętrza, domem mej duszy, współistniejącą rzeczywistością. W człowieku zachodzi tak wiele zmian – najdonioślejsze, najpiękniejsze sprawy, momenty, krople wzruszeń krystalizują się i zachowują we wspomnieniu żywe formy. Niby żywica drzew zaklęta w bursztynie. Niczym kamienie szlachetne, mające być ozdobą wnętrza, skarbem postrzegania, wiary, barwnymi światłami na wąskich, krętych ścieżkach trudnego życia, trudnych sytuacji. Grona gniewu, kary, żalu, czy najwznioślejszych uczuć, zależnie od tego, czy i jak je w sobie pielęgnuję, przelewam na innych, z jakiej perspektywy na mnie i na innych oddziaływują, czy pozwalam im „oddychać”, przesłaniać słońce – tworzą koloryt, gęstość, „jakość” krwi.



Serce jest niczym wosk. Jeśli będę potrafiła wzniecić w nim iskrę odwagi, miłości – zdoła rozświetlić mrok bólu, zwątpienia. Tak więc mam wiele wspólnego z jesienią. To wiatr...bezwzględna siła odwrotu lecz i złotostrunna pieśń, jak emocje. Chociażby różnorakie stany w chorobie. Myślę, że mimo całej aury pożegnania, jesień ma, a na pewno może emanować przejmującym urokiem. Szłam ulicą, czułam się źle. Wzmagający się wiatr był jak ból głowy. Odnosiłam nieodparte wrażenie, że cieniutkie gałązki łamały się, wyginały w mych stawach i mięśniach, w żyłach kwiaty tuliły swe płatki, tańcząc do smutnej piosenki. Fizycznie i duchowo byłam chora. Musialam przystanąć, uczynić cokolwiek, aby odnaleźć w sobie istotę aktywną. Weszłam do małej kawiarenki, o intymnej aranżacji, wypełnionej akurat nutami piosenki z nostalgicznym tekstem „A w górach już jesień(...)”. Odpoczynek, krople osłodzonej orzechowym syropem, aromatycznej kawy z wolna przywracały mi siły, koiły me zmysły, stapiając się z melodią. I stało się, że była chata we wrzosach, pełna łagodnych cieni, które nie znały słów. Przeglądały się w oknach lśniących kroplą rosy i były jak liście kolorowe, ciepłe, pachnące i szelestne, oplecione przędzą babiego lata. Byłam duchem. Me ciało pozostawiło mi wolność, której potrzebowałam. Byłam daleko, a zarazem o oddech. Wchłonęła mnie magia jesieni. Zaabsorbowała mnie tak, że sama stałam się jesienią. Drogi „Pamiętniku” ta karta jest złocistobeżowa z domieszką bordo, pod inicjałem jesieni. Porządek liter, tworzących jej nazwę to alfabet dnia. Zamknięty i otwarty, jak... memento.  Okrena


Czwartkowe obiady u króla Stasia? Nie, u diabetyków

Z d r o w o, smacznie, wesoło Kiedy zakończyło się pierwsze spotkanie, którym 9 października zainaugurowano cykl Czwartkowych Obiadów u Diabetyków, w redakcji „Cukrzyca a Zdrowie” odetchnięto z ulgą. – Udało się. Czas myśleć o następnym. Kolejny obiad udał się jeszcze bardziej.

Gościnny „Capitol” w Białymstoku O tym, że cukrzyca jest chorobą, z którą da się żyć długie lata pod warunkiem zachowania pewnej dyscypliny i reżimu – szczególnie jeśli chodzi o odżywianie się – nikogo przekonywać nie trzeba. Ale na pewno warto pokazać, że dieta nie musi być nudna i nieatrakcyjna; że można odżywiać się zdrowo, a jednocześnie smacznie. Ideą czwartkowych obiadów – podobnie jak za króla Stasia – jest nie tylko wspólne spędzenie czasu przy degustacji wcześniej

przygotowanych potraw. Kto wie, czy nie ważniejsze są w czasie tych spotkań przeżycia kulturalne, a także walory edukacyjne. – Chcieliśmy znaleźć w Białymstoku restaurację, która by z nami współpracowała przy organizacji tych obiadów – mówi Danuta Roszkowska, prezes Podlaskiego Stowarzyszenia Diabetyków i redaktor naczelna dwóch periodyków. – Pierwszy odbył się w restauracji „Bicardi”. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że lokal okazał się zbyt mały jak na nasze potrzeby. Dlatego następny, listopadowy, zorganizowaliśmy wspólnie z „Capitolem”. I wszystko wskazuje na to, że nasza współpraca będzie trwać dłużej.

Vip przy garach Jak wygląda scenariusz takiego obiadu czwartkowego? Najpierw jest deser – dla ducha. Dwa pierwsze spotkania poprzedzał recital rewelacyjnej grupy jazzowofolkowej Sarakina. Ich kompozycje z najnowszej płyty, inspirowane muzyką Szopena, wprawiły gości w doskonały nastrój, a gorące bałkańskie rytmy zaostrzyły apetyty. Ale jeszcze nie przyszedł czas na obiad „właściwy”. Poprzedziła go porcja wiedzy o roli i znaczeniu witaminy A w naszej codziennej diecie. Informacje te przydadzą się każdemu, nie tylko osobom, które mu


szą przestrzegać diety cukrzycowej. W niecodziennej scenerii goście „Capitolu” wysłuchali wykładu prof. dr hab. n. med. Marii Górskiej „Co z tą cukrzycą”. Z dużym zainteresowaniem obserwowano kulinarne wyczyny dwóch panów: wiceprezydenta Białegostoku Tadeusza Arłukowicza i dyrektora Wydziału Spraw Społecznych UM, Adama Kurluty, który tym razem wystąpił jako młodszy kuchcik. Panowie przygotowali obiad. Na pierwsze danie zupa z dyni z pestkami słonecznika i siemienia lnianego – jako że witamina A obecna jest we wszystkich owocach i warzywach w kolorze żółtym, pomarańczowym i czerwonym. A na drugie: kurczak po bolońsku z bukietem warzyw i ryż – przygotowane zdrowo, bo na parze. Po kilkunastu minutach potrawy były gotowe. Można było zasiąść przy stołach i zjeść pyszny obiad.

Bez sponsorów ani rusz A byli wśród nich: – życzliwi restauratorzy, którzy są w stanie na zapleczu lokalu „cudownie” rozmnożyć przygotowywaną w jednym, niewielkim garnku potrawę i poczęstować nią ponad stu gości obiadu czwartkowego; – oraz przedstawiciele firmy AMC, znanego na całym świecie producenta cudownych garnków, a właściwie całego systemu do szybkiego i zdrowego gotowania. Bez nich nie udałoby się nam zrealizować Czwartkowych Obiadów u Diabetyków – mówi Redaktor Naczelna periodyku „Cukrzyca a Zdrowie”. Rzeczywiście, system proponowany przez AMC to marzenie każdej pani domu. Bo nie dość, że cały obiad można przygotować w ciągu kilku-kilkunastu minut, to na dodatek wszystko jest bardzo smaczne, zdrowe, niepozbawione witamin i minerałów. A tradycyjne gotowanie, niestety, „wypłukuje” wiele substancji odżywczych z warzyw, kaszy czy ryżu.  DOMA  fot. Marek Dolecki, Maciej Bogdański



Tadeusz Arłukowicz, wiceprezydent Białegostku z Adamem Kurlutą, dyrektorem Departamentu Spraw Społecznych U. M. zaczynają gotować


W niecodziennej scenerii goście „Capitolu” wysłuchali wykładu prof. dr hab. n. med. Marii Górskiej „Co z tą cukrzycą”.

Jazzowo-folkowa grupa Sarakina




Krzyszof Diller, szef marketingu AMC w rozmowie z gośćmi Czwartkowych Obiadów

Okazało się, że ditea cukrzycowa nie jest ani nudna, ani skomplikowania. Po prostu samo zdrowie.

10


Indeks i ładunek glikemiczny diety

mgr Edyta Adamska – specjalista dietetyk

Dieta stanowi bardzo istotny element leczenia 1 kromka chleba to jest 1 wymiennik węglowodacukrzycy. Przestrzeganie zaleceń dietetycznych nowy, tzn. zawiera 10g cukrów, 1/3 bułki pszenwraz z zaleconą farmakoterapią pozwala uzyskać nej to też jest 1 WW, czyli cała bułka, stanowi 3 lepsze wyrównanie metaboliczne. Zrozumienie WW (30g węglowodanów), 1/5 bułki grahamki to zaleceń z pewnością ułatwi wprowadzenie zmian też jest 1 WW, czyli w całej bułce grahamce mamy w diecie osobom chorym na cukrzycę. aż 5 WW (50g węglowodanów!!!). W pożywieniu wyróżniamy 3 główne grupy podOstatnimi laty skupiamy się jednak bardziej na stawowych składników odżywczych. Są to białka, wpływie węglowodanów na poziom glikemii. tłuszcze i węglowodany. Największy wpływ na po- Otóż węglowodany mogą być trawione i wchłania ziom glukozy we krwi mają niewątpliwie węglowone w różnym tempie. Niektóre wchłaniają się bar dany (potocznie nazywane cukrami). Przez wiele dzo szybko, przez co gwałtownie podnoszą polat opieraliśmy się jedynie na podziale tej grupy na ziom cukru we krwi, inne zaś wchłaniają się wol węglowodany proste i złożone, w zależności od ich niej, przez co poziom glikemii we krwi będzie  budowy chemicznej. Do węglowodanów prostych wzrastał stopniowo.  należą m.in. glukoza i fruktoza (występujące główPowstała więc nowa klasyfikacja węglowodanów nie w owocach i w miodzie). Węglowodany złożonazwana indeksem glikemicznym (IG), określają ne możemy zaś podzielić na dwie kolejne „podgru- ca właśnie tempo ich wchłaniania. Produkty wę         py”, mianowicie dwucukry (w tym laktoza – cuglowodanowe zostały podzielone na 3 grupy: kier mleczny i sacharoza – zbudowana z glukozy i – o wysokim IG, tzw. węglowodany galopujące, fruktozy, jest to cukier, którego używamy do sło których IG >70 dzenia) oraz wielocukry ( np. skrobia występują– o średnim IG, tzw. węglowodany maszerujące,  ca głównie w ziarnach zbóż i ziemniakach). Węktórych IG = 55-70  glowodany możemy też podzielić na przyswajalne – o niskim IG, tzw. węglowodany pełzające, któprzez nasz organizm (np. fruktoza, skrobia) i nierych IG <55  przyswajalne, czyli błonnik pokarmowy.  Ponieważ poziom glukozy we krwi zależy prze de wszystkim od węglowodanów, czyli cukrów, w diecie osoby chorej na cukrzycę powinny być one    ściśle kontrolowane, zarówno pod względem ich  ilości, jak też jakości.  Aby określić ilość węglowodanów, wprowadzono  pojęcie wymiennika węglowodanowego (WW). 1  WW jest to taka ilość produktu, w której wystę  puje 10g węglowodanów przyswajalnych. I tak np. 

                          

11


Przyjęto, iż glukoza ma indeks glikemiczny 100. towanie na parze. W sokach natomiast, błony koBułka pszenna ma IG 95, czyli wchłania się nie- mórkowe zostały zniszczone w sposób mechaniczmalże w takim tempie jak czysta glukoza. IG mar- ny. Tak więc, to co nie wymaga gotowania, należy chwi gotowanej wynosi 45-90, soku z marchwi ok. spożywać w postaci surowej, wtedy nasz organizm 40, zaś surowej marchwi 16-30. Z czego więc wyni- musi trochę „popracować” zanim strawi i wchłokają tak znaczne różnice ? Otóż na wartość IG ma nie węglowodany. Podobnie sytuacja wygląda np. wpływ wiele czynników, m.in.: z ryżem. Wysoko oczyszczony, czy też w postaci • ilość i rodzaj węglowodanów płatków ryżowych będzie ulegał znacznie szybsze • stopień dojrzałości owoców mu wchłanianiu niż ryż brązowy, który jest mniej • zastosowane metody przetwarzania żywnościprzetworzony. IG pieczywa pszennego wynosi         70  • posiłki poprzedzające spożycie produktu; po95, natomiast chleba z mąki żytniej/ pieczywa peł siłek o niskim IG może spowodować mniejszy noziarnistego, już nawet 56. Indeks glikemiczny  wzrost poziomu glukozy następujący po spożyzależy również od stopnia dojrzałości owoców, im       są      ciu kolejnego posiłku, tzw. efekt drugiego pobardziej dojrzałe tym łatwiej trawione. Banan, siłku; który jest mocno dojrzały (żółty) może mieć IG 70,            • obecność i skład błonnika pokarmowego; frak- natomiast zielony 52.             cje błonnika rozpuszczalne w wodzie (pochoIndeks glikemiczny określa jednak tylko tempo  dzące np. z nasion roślin strączkowych, owowchłaniania węglowodanów, nie uwzględnia zaś ców, warzyw, jęczmienia i owsa) w przewodzie ich ilości. Nie jest więc wskaźnikiem idealnym.  pokarmowym tworzą żele, stanowiąc barierę fi- Dla przykładu, indeks glikemiczny czekolady wy zyczną i zwalniają działanie enzymów trawien- nosi ok. 43, co nie oznacza, że należy ją spożywać,  gdyż zawiera     Niski     nych; frakcje błonnika nierozpuszczalne w woduże ilości cukrów. IG w tym dzie (głównie celuloza i lignina) wpływają  w przypadku uwarunkowany jest wysoką zawartoś              niewielkim stopniu na opróżnianie żołądka i cią tłuszczu, który zwalnia tempo wchłaniania.  nie wykazują wpływu na trawienie i wchłania- Nasuwa się tu wniosek, iż czekolada nie powinna  nie węglowodanów; w związku z tym dieta wybyć spożywana w przypadku hipoglikemii, kiedy sokobłonnikowa nie zawsze oznacza dietę o nito zależy nam, aby we krwi wzrósł    poziom   glukozy         skim IG jak najszybciej.  • stopień rozdrobnienia produktu i rozluźnienia Aby jeszcze dokładniej móc przewidzieć wzrost  lub degradacji struktur ściany komórkowej, np. glukozy we krwi powstało kolejne pojęcie, miapod wpływem działania temperatury, co wpłynowicie ładunek glikemiczny (ŁG). Bierze on pod  wa na jego dostępność dla enzymów trawien- uwagę zarówno tempo wchłaniania jak też ilość           nych; podczas gotowania skrobia pęcznieje, węglowodanów zawartych w produkcie. Możemy  przez co staje się ona bardziej podatna na dziago obliczyć wykorzystując poniższy wzór: łanie enzymów trawiennych   • obecność w produkcie innych składników od   żywczych; białka, tłuszcze, kwasy organiczne,   pektyny, taniny i kwas fitynowy – hamują trawienie skrobi Sprawdźmy ładunek glikemiczny   zatem     kilku   Podsumowując, warzywa i owoce zbudowa- produktów, będących świetnym przykładem róż ne są z komórek. Podczas gotowania, pod wpły- nego wzrostu poziomu glukozy. wem działania temperatury błony komórkowe Na początek arbuz. Jego IG wynosi 72. Węglosą niszczone, przez co ulegają szybszemu trawie- wodany wchłaniają się więc szybko. Lecz w porcji niu i wchłanianiu. Im dłużej gotujemy, tym bar- 100g arbuza mamy jedynie 8g węglowodanów. dziej niszczymy struktury błon. I stąd różnica w ŁG arbuza = (72 x 8) : 100 = 5,76 IG np. marchewki. Jeśli będziemy ją długo gotoŁG arbuza wynosi 5,76. Co to oznacza ? Węglowali, to jej IG będzie wzrastał. Zasada ta dotyczy wodany wchłoną się szybko (IG 72), lecz poziom wszystkich produktów gotowanych. Również ma- glukozy we krwi nie wzrośnie wysoko gdyż mamy karony powinny być przygotowane al dente (pół- tylko 8g węglowodanów. twarde). Bardzo dobrym sposobem przygotowaTeraz banan, załóżmy, iż wybieramy niespełna nia produktów, które wymagają gotowania jest go- 200-gramowego banana, niezbyt dojrzałego.

foto Anna Worowska

12


ŁG banana = (52 x 40) : 100 = 20,80 Teraz przeanalizujmy ten przypadek. IG jest niski, jednak zawiera aż 40 g węglowodanów, które będą wchłaniane dosyć wolno jednak podwyższony poziom glukozy będzie się dłużej utrzymywał z uwagi na dużą zawartość węglowodanów. Teraz bułka pszenna. ŁG bułki pszennej = (95 x 30) : 100 = 28,50 Jaki będzie wzrost glukozy we krwi ? Otóż mamy aż 30 g węglowodanów, które wchłaniają się niemal jak czysta glukoza (IG 95), poziom glukozy wzrośnie więc szybko i wysoko (z uwagi na dużą ilość węglowodanów). Po upływie 2 godzin, kiedy w ramach samokontroli zmierzymy poziom cukru we krwi, ku naszemu zdziwieniu okaże się, że jest prawidłowy, więc wysuwamy błędny wniosek, iż możemy spożywać te produkty. Dzieje się tak dlatego, iż przy tak szybkim wchłanianiu (wysokim IG), niezwykle trudne jest uchwycenie wzrostu glikemii w ramach samokontroli, a po węglowodanach np. z bułki pszennej może już nie być śladu. Tylko jak wysoko wzrósł poziom glukozy wcześniej ?

   

lecz było w nim zawartych dużo węglowodanów, przez co poziom glukozy będzie wzrastał powoli, lecz długo będzie podwyższony? Czyżbyśmy zapomnieli o ładunku glikemicznym? Broszury z tabelami określającymi zawartość węglowodanów w produktach (tabele wymienników węglowodanowych) dostępne są praktycznie w każdej placówce diabetologicznej. Coraz szerzej dostępne są również materiały określające indeks i ładunek glikemiczny produktów. Niekiedy dysponujemy również materiałami określającymi indeks i ładunek glikemiczny całych potraw czy też zestawów. Jeśli mamy tabele IG oraz WW, to ŁG możemy w prosty sposób wyliczyć. Trochę bardziej skomplikowane jest obliczanie indeksu glikemicznego kilku produktów spożytych w jednym posiłku (gdyż produkt o niskim IG może spowodować wolniejsze wchłanianie innego produktu, który spożyty oddzielnie miałby wyższą wartość IG). Jednak proszę śmiało zwrócić się do dietetyka, który z pewnością odpowie na Państwa pytania. Dzięki pracy wielu naukowców z całego świata, możemy bliżej poznać, w jaki sposób produkty wpływają na wzrost poziomu glukozy i możemy, choć w pewnym stopniu, zrozumieć dlaczego nasz dobowy profil glikemii wygląda tak a nie inaczej. IG

Rozmiar porcji (g)

Ilość węglowodanów w porcji

ŁG porcji

95 ± 15

30

15

15

50 ± 4 30 12 Spożywanie produktów o wysokim IG może też            Ziemniaki gotoskutkować wystąpieniem hipoglikemii po posił88 ± 9 150 18             wane (35 min) ku. Zwłaszcza u osób stosujących insulinę. Gdy            Ryż gotowany 64 ± 7 150 36 podana insulina osiąga swój szczyt działania (po              1,5-2 godz. w przypadku analogów szybkodziałaRyż paraboiled 47 ± 3 150 36  jących) a w przewodzie pokarmowym wszystko Sok marchwiowy 43 ± 3 250 ml 23  zostało       U  już wchłonięte dużo wcześniej. osób  z  Marchew gotocukrzycą typu kiedy zachowane jestjeszcze wy-    2,        wana (w zależod 49 ± 2 80 5 dzielanie insuliny, również może wystąpić podob            ności od czasu do 92 ± 20 80 6 na sytuacja, kiedy to sama trzustka „sprowokowa              gotowania) na” tak szybko wzrastającym poziomem glukozy  Marchew surowa 16 80 8 we krwi, uwolni zbyt duże ilości insuliny. Czyż nie  zdarza się, że po posiłku występuje hipoglikemia?  Może warto wtedy zastanowić się nad IG spoży- Tabela: wartość IG i ŁG wybranych produktów na          tego posiłku? Lub odwrotna sytuacja – 2 godziny podstawie międzynarodowych tabel IG i ŁG (Fo jest     ster-Powell K., Holt S.H.A., Brand-Miller J.: Interpo posiłku poziom glikemii w normie, nato-       prze   miast przed kolejnym posiłkiem owe normy national table of glycemic index and glycemic load kracza. Może IG produktu był odpowiednio niski, values: 2002) 

6

produkt

     

 



Bagietka, bułka pszenna Chleb pumpernikiel

16 23 17 10 2 5 1

13


Sola w sosie sola 100g, pietruszka 15g, seler 10g, olej słonecznikowy 5g, cytryna 10g, zielona pietruszka 10g, liść laurowy, goździki, estragon, pieprz ziołowy, bazylia

Bitki cielęce w pomidorach cielęcina bez kośćci 100g pomidory 100g jogurt naturalny 25 g bazylia 5 g estragon 5g zielona pietruszka 5g

Otrzeć skórk z umytej cytryny. Goździki utłuc i wymieszać z posiekanym estragonem oraz skórka cytryny. Przyprawami natrzeć opłukany filet soli. Oczyszczone, opłukane warzywa zalać wodą, sporządzic wywar. Do wrzącego wywaru włożyć rybę, ugotować pod przykryciem. Sos - olej słonecznikowy i wywar przyprawić sokiem cytrynowym, solą potasową, pieprzem i zieloną pietruszką.

Mięso umyć, pokroić w plastry w poprzek włókien, rozbic tłuczkiem i włożyć do rondla, podlać niewielką ilością wody i dusić przez 15 minut. Pomidory umyć, sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w kostkę oraz dodać zioła. Poddusić ok. 5 min, a na końcu dodać jogurt naturalny. Uwaga: pomidory można zastąpić pieczarkami bądź papryką.

B=18,79 T=6,60 W=4,65 E=145kcal

B=22,11 T=8,74 W=6,05

14


Surówka z jabłek i chrzanu

Surówka z marchwi i porzeczek

chrzan tarty 10g (1/2 łyżeczki) jedno jabłko 100g jogurt naturalny 25g (2 łyżki) cytryna 10g (plastrek) Ksylitom (zamiast cukru), sól potasowa

jedna marchew 100g porzeczki 25g (2 łyżki) zielona pietruszka 5g (łyżeczka) kefir 25g (2 łyżki) przyprawy

Chrzan po utarciu skropić sokiem z cytryny. Umyte jabłko pokroic w kostkę lub zetrzeć na tarce o duzych otwaorach, połączyć z chrzanem i jogurtem. Dodać przyprawy.

Marchew umyć, obrać i zetrzeć na tarce odużych otworach, dodać opłukane porzeczki. Kefir połaczyć z przyprawami i wymieszać z pozostałymi produktami.

B=2 T=0,99 W=16,41 E=72kcal

B=2,35 T=0,77 W=13,78 E=50kcal

15


W USA zoperowano cukrzycę u pierwszego Polaka

zaczynam od nowa Polaka operował Polak. Zabieg udał się znakomicie. W piątek pacjent opuścił oddział chirurgiczny i trafił na rehabilitację. Codzienne aplikowanie sobie insuliny ma już z głowy. – Można by dokonywać takich samych zabiegów u nas i równolegle prowadzić badania kliniczne ich skuteczności – mówi przed wylotem do Cleveland prof. Jerzy Karski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

fot. archiwum

16

Niedawno pisaliśmy o rewelacyjnej metodzie chirurgicznego leczenia cukrzycy, stosowanej z powodzeniem w Cleveland Clinic przez prof. Philipa Schauera i dr. Tomasza Rogulę. 1 października operację baypassu gastrycznego ze wskazań cukrzycowych przeszedł pierwszy Polak. Zabieg rozpoczął się o godzinie 9. Przeprowadzał go dr Tomasz Rogula, a anestezją kierował inny polski lekarz, dr Jacek Cywiński. Asystował przez cały czas prof. Philip Schauer, dyrektor Bariatric & Metabolic Institut. – Zdecydowałem, że pierwszego Polaka powinien operować Polak. Wszystko miało „podręcznikowy” przebieg. Pacjent był na stole dokładnie dwie godziny. Nie było najmniejszych komplikacji – powiedział nam wyraźnie zadowolony profesor.

Dwa lata koszmaru... Robert W. ma 55 lat i mieszka w Warszawie. Prowadził zawsze bardzo aktywny tryb życia. Przy wzroście 173 cm ważył „w najlepszych czasach” nawet 125 kilogramów, ale nadwaga nie przeszkadzała mu. W swoim laptopie miał wgraną opcję BMI (Body Mass Index), wskaźnika używanego do kontroli normy i patologii związanej z masą ciała. BMI to masa przypadająca na centymetr kwadratowy powierzchni ciała. Poniżej wartości 18,5 mamy niedowagę, pomiędzy 18,5 a 24,9 – normę, od 25,0 do 29,9 – nadwagę, zaś powyżej 30,0 – otyłość. Pan Robert śledził to na bieżąco. Najwyższy wynik, jaki wyskoczył, to 41,72! Mówi dr Bożena Norwa-Otto z Instytutu Kardiologii w Aninie: – Pan Robert jest moim pacjentem od ponad 10 lat w związku z nadciśnieniem tętniczym i zaburzeniami lipidowymi. Chorobę wieńcową szczęśliwie udało się wykluczyć, ale dwa lata temu pojawiła się cukrzyca o bardzo ostrym przebiegu, wymagająca podawania 240 jednostek insuliny dziennie. Pacjent dzielnie walczył z ograniczeniami życiowymi wynikającymi z walki ze schorzeniami i udanie ograniczał wagę ciała. Ale widać było wyraźnie, że przy jego temperamencie oczekuje jakiegoś radykalnego rozwiązania. Któregoś dnia zjawił się u mnie z


artykułem na temat metody chirurgicznego leczenia cukrzycy w Cleveland Clinic [autorstwa niżej podpisanego – przyp. red.] i spytał, co o tym myślę. Była to dla mnie nowość, ale renoma tego czołowego światowego ośrodka medycznego wykluczała, że może chodzić o jakieś „niepoważne” poczynania. Zaczęłam studiować dostępne doniesienia naukowe na temat metody, przedstawiłam panu Robertowi swoją opinię, pozostawiając jemu ostateczną decyzję. Zdecydował się niemal natychmiast. W połowie września br. lądował już w Cleveland. – Brałem cztery rodzaje lekarstw na nadciśnienie, które bez nich osiągało 240/120. Dwa rodzaje na cholesterol i trójglicerydy, których wartości przekroczone miałem o dobre 20 procent. Kiedy jeszcze doszło codzienne zmaganie się z cukrzycą (w fazie nieleczonej na poziomie cukru we krwi: 400-450), miałem dość tego koszmaru. Artykuł o tym, co robią w Cleveland przyjąłem niemal jak wybawienie. Szybko zdobyłem telefon do doktora Tomasza Roguli i umówiłem na przylot... – mówi Robert W.

Kogo na to stać?

Redakcja „Cukrzyca a zdrowie” podaje zainteresowanym kontakt z dr Tomaszem Regulą: e-mail tomrogula@yahoo.com oraz tel. kom. do USA: +1(917) 459-7542. Raz w roku przez miesiąc obecny jest w krakowskim Collegium Medicum UJ pod tel: (012) 6331995 oraz 602 220 888

Na pytanie, jak wyglądało finansowanie leczenia, polski pacjent mówi, że nie jest ono tanie, ale dla osób prowadzących własną działalność biznesową, korzystających z prywatnej służby zdrowia w Polsce oraz przy dzisiejszym kursie złotówki do dolara, nie takie znów rujnujące. Poza tym otrzymał znaczącą zniżkę. Zabieg kosztuje ok. 25 tys. dolarów, w co wchodzą wszystkie badania przedoperacyjne, pooperacyjne oraz szkolenie pacjenta do nowego życia po zabiegu. Większość amerykańskich ubezpieczeń medycznych nie kwestionuje już zasadności refundowania kosztów. Argumentem są osiągane wyniki. Koszt operacji w porównaniu z kosztami leczenia cukrzyka tradycyjnymi metodami zwraca się w ciągu dwóch lat. Prof. Jerzy Karski z Lubelskiego Uniwersytetu Medycznego, żywo zainteresowany metodą i niebawem udający się do Cleveland, twierdzi, że koszty takiego zabiegu w Polsce byłyby o wiele niższe. Główny problem widzi w zaakceptowaniu chirurgicznego leczenia cukrzycy jako pełnoprawnej metody terapeutycznej.

– W Cleveland Clinic prowadzone są badania kliniczne nad jej skutecznością. Polska mogłaby się włączyć w ten nurt badań. Można by dokonywać takich samych zabiegów u nas i równolegle prowadzić badania kliniczne skuteczności – mówi profesor.

Zaczynam żyć na nowo... Robert W. zniósł zabieg znakomicie. W czwartek, następnego dnia po operacji, wita się ze mną informacjami, że poziom cukru we krwi bezpośrednio po zabiegu spadł mu do 84, a cztery godziny później do 65. Koło południa ma wstać już z łóżka i zacząć chodzić. W piątek opuścił oddział chirurgiczny i przeniósł się do części rehabilitacyjnej Cleveland Clinic, gdzie pod kontrolą lekarzy miał przebywać do końca następnego tygodnia. Potem leci do Polski. Po trzech miesiącach powrót, ma się stawić na badania kontrolne. – Jesteśmy w stałym kontakcie z panią dr Bożeną Norwą-Otto – mówi dr Tomasz Rogula. – Będzie ona na miejscu w Warszawie monitorować przebieg rekonwalescencji naszego pacjenta. Jestem o to spokojny, bo to znakomita specjalistka, dokładnie rozumiejąca komplekso wość schorzenia, jakim jest tzw. zespół metaboliczny, w którym nakładają się na siebie dolegliwości i konsekwencje medyczne, wynikające z zaburzonej gospodarki lipidowej, cukrowej i nadciśnienia. Jestem także pełen uznania dla jej postawy profesjonalnej, bowiem na żadnym etapie konsultowania pana Roberta nie zniechęcała go do zabiegu, co jest dość typową formą reagowania na innowacje medyczne. Dr Rogula dodaje, że wskaźnik BMI u polskiego pacjenta wynosił w dniu operacji 33,75. Z takim wynikiem w Polsce nie mógłby zostać zoperowany na otyłość. Cukrzyca w ogóle nie wchodzi w rachubę. W USA BMI poniżej 35 oznacza już tylko wskazania cukrzycowe. – Zaczynam żyć na nowo... – mówi nam pan Robert na pożegnanie. W klinice czekają już na badania przedoperacyjne kolejni polscy kandydaci do zoperowania cukrzycy. Nasz resort zdrowia na temat rewelacyjnej metody – póki co – dyskretnie milczy.  Waldemar Piasecki,  Cleveland 17


sze do zniesienia przez lekarza niż przez pacjenta. Zdaniem profesora, dostępne w Polsce doustne leki przeciwcukrzycowe są bezpieczne, a nawet jeśli występują objawy niepożądane, to nie zagrażają one pacjentom ani w krótszym, ani w dłuższym czasie. Dyskutując o cukrzycy czy zaburzeniach gospodarki węglowodanowej, mówimy o problemie, który w Polsce dotyczy ok. 2 mln osób. Najczęściej stosowane w cho-

Mniejsze zło Leki przeciwcukrzycowe stosowane w Polsce są bezpieczne – Mimo że leki insulinowe i przeciwcukrzycowe powodują objawy uboczne, to i tak stanowią mniejsze zło – uważa prof. Edward Franek, z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie. Przypomina, że do 1922 roku, kiedy po raz pierwszy podano pacjentowi insulinę, wszyscy chorzy z cukrzycą typu 1 umierali w ciągu kilku tygodni. Dlatego wielu lekarzy akceptuje objawy uboczne przyjmowania leków jako mniejsze zło, a cierpienie chorego jest łatwiej18

robie grupy leków to metformina i pochodne sulfonylomocznika. Metformina jest dostępna na rynku od 30 lat. Jej profil objawów niepożądanych to przede wszystkim schorzenia przewodu pokarmowego: biegunka, nudności, osłabienie. – Kiedy spojrzymy na przeciwwskazania do stosowania tego leku, to pojawia się kwasica, niewydolność nerek, podawanie środków kontrastowych, niewydolność wątroby – wymienia prof. Franek, zwracając uwagę

przede wszystkim na tendencje do zakwaszania organizmu. Jego zdaniem, dużo niebezpieczniejszym lekiem pod tym względem była fenformina. W przypadku metforminy toczy się dyskusja, czy te przeciwwskazania nie są trochę na wyrost. W przypadku drugiej grupy najczęściej stosowanych leków przeciwcukrzycowych – pochodnych sulfonylomocznika, szczególnie gliklazydu i glimepirydu – objawy niepożądane pojawiają się w formie hipoglikemii, zaburzeń żołądkowo-jelitowych, reakcji skórnych, zaburzeń hematologicznych i wzrostu aktywności enzymów wątrobowych. Prof. Franek przypomina, że dzięki tym lekom pacjenci mają szansę na przeżycie, unikają powikłań cukrzycy, poprawia się też jakość życia z chorobą. Konferencję o bezpieczeństwie leków przeciwcukrzycowych zorganizował Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych. Luiza Jakubiak /Rynek Zdrowia


Przeszczep – szansą dla cukrzyków

Pionierskie transplantacje

Dobra wiadomość dla chorych na cukrzycę. Po raz pierwszy w Polsce przeszczepiono wyspy trzustkowe produkujące insulinę. Niestety, lecznica nie ma już pieniędzy na kolejne transplantacje.

T

rzydziestodziewięcioletnia Iwona Błaszczyk zachorowała na cukrzycę typu pierwszego, gdy miała 15 lat. Przez ćwierć wieku kilka razy dziennie wstrzykiwała sobie insulinę. W jej trzustce zniszczone zostały komórki wysp produkujące ten hormon. Gdy poziom cukru niebezpiecznie się podnosi, kobieta czuje się fatalnie. – Chodzę wtedy nieprzytomna. Kilka razy wpadłam w śpiączkę i straciłam przytomność – opisuje. Z powodu powikłań cukrzycowych Iwonie przestały działać nerki. Musiała się dializować. Rok temu przeszczepiono jej nerkę. Dwunastego czerwca przeszła kolejną transplantację. Tym razem w warszawskim szpitalu przy Lindleya przeszczepiono jej komórki wysp trzustkowych pobrane od zmarłego dawcy. To pierwszy tego typu zabieg w Polsce. – Cieszę się, bo widać efekty – opowiada Iwona. – Trzy tygodnie po operacji potrzebuję już o połowę mniej insuliny.

Przeszczepione komórki w pełni powinny pracować po trzech miesiącach – wtedy okaże się, czy produkują wystarczająco dużo insuliny. Jeśli nie, będzie można je doszczepić. Prof. Piotr Fiedor z Instytutu Chirurgii Ogólnej i Trans-

plantacyjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla, że przeszczepienie wysp trzustkowych to najlepszy sposób leczenia cukrzycy.

– Podawanie insuliny to nie leczenie, ale zapobieganie rozwojowi choroby – podkreśla prof. Fiedor. – W krajach zachodnich wyspy trzustkowe przeszczepia się chorym już od 20 lat i efekty są bardzo dobre. Niestety, u nas usunięte trzustki „wyrzuca się do kosza”, marnując cenne komórki, które można odzyskać w laboratorium i wszczepić chorym. Samo przeszczepienie komórek trzustkowych trwa zaledwie godzinę, natomiast ich odzyskanie zajmuje kilka godzin. W Polsce tylko warszawski ośrodek przy Lindleya ma

19


zgodę na wykonywanie tej procedury. – Po wycięciu trzustki u zmarłej osoby narząd przenoszony jest do laboratorium, gdzie za pomocą specjalnych enzymów uzyskujemy wyspy trzustkowe. Liczymy je pod mikroskopem, bo na jeden kilogram ciała pacjenta potrzebnych jest od 5 do 10 tys. takich komórek. Prof. Fiedor wszczepianie wysp trzustkowych porównuje do transfuzji krwi. – Przez układ żylny podajemy choremu komórki trzustki w zawiesinie. To żółtawy płyn, który jest przetaczany jak kroplówka. Komórki później osadzają się w wątrobie, gdzie zaczynają wytwarzać insulinę – dodaje prof. Fiedor.

Zespół lekarzy z warszawskiej kliniki już po raz drugi przeprowadził transplantację wysp trzustkowych. 9 maja wykonali tzw. autoprzeszczep, czyli w czasie jednej operacji choremu wycięli trzustkę, wyizolowali z niej komórki produkujące insulinę i wszczepili je w wątrobę tego samego chorego. Przy autoprzeszczepach uzyskuje się bardzo dobre wyniki. Jeśli trzustka chorego jest w niezłym stanie, można z niej uzyskać wiele wysp trzustkowych. – Ponad 70 procent biorców swoich komórek nie ma później cukrzycy – podkreśla prof. Fiedor.

20

Warszawska klinika kwalifikuje pacjentów z całej Polski do przeszczepu wysp trzustkowych. Chorzy przyjmowani są we wtorki. Muszą się wcześniej zarejestrować. Do transplantacji przygotowanych jest już kolejnych pięciu chorych, a następnych 25 jest kwalifikowanych do zabiegu. Niestety, klinika musiała wstrzymać wykonywanie zabiegów, bo nie ma pieniędzy. Jeden zabieg z izolowaniem komórek od zmarłego dawcy kosztuje ok. 120 tys. zł. Autoprzeszczep jest tańszy o połowę, bo chory nie musi przyjmować drogich leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepu. Warszawska lecznica dwie pionierskie transplantacje sfinansowała ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. – Bylibyśmy w stanie do końca roku przeprowadzić jeszcze 10 takich zabiegów – podkreśla prof. Andrzej Chmura, kierownik kliniki. Przeszczepy finansuje Ministerstwo Zdrowia. W Narodowym Programie Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej „Polgraft” mówi się o przeszczepianiu komórek trzustkowych jako skutecznej metodzie leczenia cukrzycy. Czy resort znajdzie na to pieniądze? – Szpital przy Lindleya otrzymał od nas środki na modernizację i wyposażenie pracowni hodowli wysp trzustkowych i dopiero po przeprowadzeniu tych prac, będziemy mogli przyznać im pieniądze na leczenie – mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Jakub Gołąb. Po modernizacji laboratorium będzie można tu bankować, czyli przechowywać wysepki trzustkowe pozyskane od zmarłych dawców. – Odizolowane komórki można głęboko zamrozić i miesiącami przechowywać w ciekłym azocie, a później doszczepić choremu – dodaje prof. Fiedor.

Przeszczepianie wysp trzustkowych wskazane jest: *dla chorych z chwiejną cukrzycą, którzy mają hipoglikemię, czyli gdy mają za mało glukozy w organizmie, tracą przytomność, wpadają w śpiączkę, która jest niebezpieczna dla życia; *dla pacjentów chorych na cukrzycę typu 1, którzy już mieli wykonany jakiś przeszczep i przyjmują leki immunospresyjne (osłabiają one odporność organizmu, a są podawane chorym po transplantacji, żeby organizm nie odrzucił przeszczepionego obcego narządu); *dla osób zakwalifikowanych do usunięcia trzustki z powodu jej przewlekłego zapalenia, które nie są chore na cukrzycę (przeszczepiając wyspy trzustkowe zapobiega się powstaniu u nich cukrzycy). źródło: Gazeta Wyborcza Pochrzęst Agnieszka Foto: Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta


Insulina potrzebna mózgowi

Każdy, kto zetknął się z cukrzycą wie, jak ważnym hormonem jest insulina. Przede wszystkim pomaga komórkom magazynować cukry i tłuszcze, czyli materiały energetyczne. Kiedy organizm produkuje jej zbyt mało (cukrzyca typu 1) albo niewłaściwie na nią odpowiada (cukrzyca typu 2), pojawiają się zaburzenia metaboliczne szkodliwe dla serca, naczyń krwionośnych i nerwów obwodowych.

fot. archiwum Ale z nowych doniesień uczonych wynika, że insulina jest potrzebna również mózgowi. Zaburzenia gospodarki tym hormonem mogą odgrywać rolę w schorzeniach neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera, parkinsonizm czy pląsawica (choroba Huntingtona). Nie-

dawno na przykład odkryto, że gen związany z obróbką insuliny jest położony w rejonie genomu powiązanego z podatnością na rozwój choroby Parkinsona. Niegdyś uważano, że insulina jest produkowana wyłącznie w trzustce, a na ośrodkowy układ nerwowy nie działa. I nagle w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku odkryto obecność insuliny i jej receptora w mózgu. Okazało się, że nie tylko przenika ona przez barierę krew-mózg, lecz także jest w tym narządzie wytwarzana, choć w małych ilościach. Wkrótce potem ustalono, że insulina ma wpływ na uczenie się i pamięć. Podana ludziom w zastrzyku lub donosowo, natychmiast zwiększa zdolność zapamiętywania. Uczenie się zaś podnosi jej poziom: szczury wykonujące ćwiczenia na pamięć przestrzenną mają w mózgu wyższe stężenie tego hormonu niż osobniki nieaktywne. Wyniki te skłoniły neuropatologa Suzanne de la Monte i jej zespół z Brown University, prywatnego uniwersytetu w Stanach Zjednoczonych, działającego w Providence, w stanie Rhode Island, do zbadania, czy istnieje związek pomiędzy insuliną występującą w mózgu a chorobą Alzheimera, w której m.in. dochodzi do stopniowej utraty pamięci. Naukowcy porównali poziom hormonu i receptorów insulinowych w próbkach tkanki mózgowej pobranych pośmiertnie od osób chorych na to schorzenie oraz od niemających schorzeń mózgu. W przypadku tych drugich średni poziom insuliny w obszarach mózgu odpowiedzialnych za uczenie się i pamięć był nawet czterokrotnie wyższy i występowało w nich nawet dziesięciokrotnie więcej receptorów insuliny niż u pierwszych. – To wyjaśnia, że można mieć dokładnie takie problemy, jak w zwykłej cukrzycy, tylko ograniczone do mózgu – twierdzi Suzanne de la Monte, określając Alzheimera jako „cukrzycę typu 3”. Ponieważ na poziom insuliny w mózgu oddziałuje, za pośrednictwem bariery krew-mózg, jej stężenie ogólnoustrojowe, chorzy na cukrzycę są bardziej narażeni na Alzheimera – prawie dwukrotnie bardziej niż ludzie zdrowi. Mają też więcej problemów z pamięcią i uczeniem się. Suzanne de la Monte i inni naukowcy, na przykład neuroendokrynolog Ignacio Torres Alemán z Cajal Institute w Madrycie, znaleźli również powiązanie Alzheimera z niskim mózgowym poziomem insulinopodobnego czynnika wzrostu i jego receptora – białek budową przypominających in21


sulinę i jej receptor. „Zasugerowaliśmy, że choroba Alzheimera wynika z głębokiego niedoboru IGF1(czynnik wzrostu) w mózgu” – mówi Torres Alemán. Niektóre nowe badania wiążą również insulinę i IGF1 z chorobami Parkinsona i Huntingtona. Wśród cierpiących na tę drugą chorobę, cukrzyca występuje siedmiokrotnie częściej niż w zwykłej populacji, a spośród chorych na parkinsonizm co najmniej połowa ma zaburzenia metabolizmu glukozy. Najważniejszym pytaniem pozostaje, w jaki sposób niedobór insuliny i IGF1 może szkodzić mózgowi. To podstawowa sprawa, której poświęcamy najwięcej wysiłku i czasu – mówi de la Monte. Niektórzy badacze sądzą, że insulina związana jest z produkcją złogów białkowych obecnych w mózgach pacjentów cierpiących na Alzheimera i parkinsonizm. Chociaż jak dotąd nie znamy szczegółów, tylko nieliczni specjaliści powątpiewają w znaczenie in-

suliny i IGF1 w chorobach neurodegeneracyjnych. Trwają poszukiwania terapii przywracającej normalne działanie insuliny, w nadziei, że pozwoli to opóźnić lub wyhamować, a może nawet zatrzymać neurodegenerację, czyli po prostu powolne otępienie i zanik możliwości samodzielnego radzenia sobie z problemami codzienności. Wykazano na przykład, że związki wzmacniające odpowiedź mózgu i innych narządów na insulinę opóźniają zanik funkcji poznawczych we wczesnych etapach choroby Alzheimera. Naukowcy uważają, że znaleźli wreszcie kierunek, w którym należy podążać, prowadząc badania nad znaczeniem i źródłami insuliny nie tylko w walce z cukrzycą, ale także chorobami lęgnącymi się w mózgu, które stopniowo niszczą więzi człowieka ze światem zewnętrznym i wewnętrznym, pogrążając go w mrokach nieświadomości i wegetacji.  Opr. Janusz Niczyporowicz

Tłuste jedzenie może osłabiać pamięć Niezdrowy posiłek może pogarszać pamięć u starszych osób z cukrzycą typu 2 – informuje pismo „Nutrition Research”. Jak wykazali naukowcy z University of Toronto, chorzy na cukrzycę typu 2, którzy spożywają wysokotłuszczowe posiłki mogą tuż po nich mieć problemy z pamięcią. Cukrzyca wiąże się z przewlekłym stresem oksydacyjnym – czyli występowaniem dużych ilości szkodliwych, wolnych rodników w organizmie. Po niezdrowym posiłku ich poziom jeszcze się podnosi, co – między innymi – zaburza zachodzące w mózgu procesy pamięciowe. Niekorzystnym skutkom tłustych posiłków mogą zapobiegać przeciwutleniacze, na przykład witaminy C i E, jednak najlepszą obroną przed takimi problemami jest zdrowa, bogata

22

w warzywa i owoce dieta, regularna aktywność fizyczna i zaangażowanie w życie społeczne – zaznaczają autorzy badań.

Artykuł pochodzi z serwisu Moja Cukrzyca i jest dostępny pod adresem: http://www.cukrzyca.akcjasos.pl


Dostępny także w Polsce Lantus jest obecnie jedynym analogiem podawanym wyłącznie raz na dobę i zapewniającym odtwarzanie podstawowego dobowego rytmu wydzielania insuliny

Słodka epidemia – Prognozy WHO i amerykańskie przewidują, że w 2025  r. na świecie ma być 300 mln chorych na cukrzycę, a do 2030 r. – już 380 mln – mówi prof. Jacek Sieradzki, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

Od tamtego czasu nastąpił istotny postęp, a osoby chore mogą czuć się bezpieczne. Tym bardziej, że jak dodaje prof. Jacek Sieradzki: – Dzieje się bardzo dużo w zakresie tworzenia nowych analogów insuliny, czyli preparatów naśladujących działanie trzustki. Trzustka bowiem podaje insulinę w zasadzie prosto do wątroby, a insulina podawana sztucznie wstrzykiwana jest podskórnie. Poszukiwania analogów zmierzają w kierunku odtworzenia rytmu działania insuliny ludzkiej. I mamy już trzy takie analogi szybko działające, czyli bardzo szybko obniżające poziom cukru. Ostatnio znacznym osiągnięciem jest stworzenie analogu tzw. bezszczytowego. Daje on zabezpieczenie całodobowego, stałego poziomu insuliny, czego dotychczas nie udawało się osiągnąć.

C

ukrzyca nie jest wynalazkiem czasów nowożytnych. Najstarszym odnalezionym dokumentem na temat cukrzycy jest opis jej objawów i leczenia, spisany na papirusie z ok. 1550 r. p.n.e. Papirus, odkryty przez niemieckiego archeologa Georga Ebersa w 1862 r. świadczy, że zbliżamy się do trzeciego, milenijnego etapu rozwoju cukrzycy. Okazuje się więc, że od 3,5 tys. lat cukrzycy wyleczyć nie można. Jednak dzięki najnowszym postępom nauki możemy skutecznie łagodzić jej skutki.

Całodobowe zabezpieczenie W grudniu 1921 r. Bantig i Best po raz pierwszy uzyskali wyciąg z trzustki, który umożliwił obniżenie glikemii u psów doświadczalnych. Już w styczniu 1922 r. zastosowano insulinę u umierającego z powodu cukrzycy Leonarda Thompsona, 14-letniego chłopca, który żył jeszcze przez 13 lat, a zmarł z powodu zapalenia płuc.

fot. Maciej Bogdański 23


Korzyści wynikające z zastosowania preparatu Lantus: • 24-godzinne działanie, wstrzyknięcie raz na dobę, • bezszczytowy profil działania, • przewidywalne efekty działania, • naśladuje fizjologiczny profil podstawowego stężenia insuliny, • bardziej skuteczna w porównaniu z insuliną NPH w obniżaniu poziomu HbA1c u dzieci, młodzieży, dorosłych i ludzi w wieku podeszłym, • mniejsze wahania glikemii na czczo w porównaniu z tradycyjną insuliną NPH, • mniej objawowych hipoglikemii w porównaniu z insuliną NPH, • mniej objawowych, nocnych hipoglikemii w porównaniu z insuliną NPH, • brak zwiększenia masy ciała lub minimalny wpływ.

Przez całą dobę Najnowszym preparatem jest Lantus (glargina). Lek opracowany w laboratoriach firmy Aventis zajmuje szczególne miejsce wśród dostępnych na świecie preparatów insulinowych. Jest obecnie jedynym analogiem podawanym wyłącznie raz na dobę i zapewniającym odtwarzanie podstawowego dobowego rytmu wydzielania insuliny. Niski stopień absorpcji z tkanki podskórnej po wstrzyknięciu oraz stałe uwalnianie niewielkich ilości z magazynów w tkance podskórnej wydłuża okres działania preparatu Lantus do 24 godz. Brak szczytu aktywności pozwala na wykonywanie zastrzyku o dowolnej porze doby (ale codziennie o tej samej). Taka możliwość istotnie zwiększa komfort terapii i uwzględnia indywidualne potrzeby chorego.

Skuteczność i bezpieczeństwo Lantus uzyskiwany jest metodą rekombinacji DNA z wykorzystaniem niepatogennych szczepów Escherichia coli (K 12). Dzięki modyfikacji cząsteczki insuliny uzyskano podniesienie punktu izoelektrycznego w kierunku obojętnego, co spowodowało: całkowitą rozpuszczalność w roztworze o pH 4, przygotowanym do wstrzyknięcia, zmniejszenie rozpuszczalności prepa24

ratu w obojętnym środowisku tkanki podskórnej, mikroprecypitację ujawniającą się w momencie wstrzyknięcia z tworzeniem depot w postaci stabilnych heksamerów, opóźnione powolne wchłanianie z tkanki podskórnej trwające 24 godz. Istnieje wiele doniesień naukowych, opublikowanych w wiodących pismach świata, porównujących skuteczność i bezpieczeństwo stosowania preparatu Lantus i stosowanych dotychczas insulin o przedłużonym działaniu lub długo działających (NPH, lente, ultralente). Wyniki prac, publikowane w piśmiennictwie światowym, a także prezentowane na wielu zjazdach naukowych międzynarodowych towaPodstawowym celem leczenia cukrzycy jest poprawa jakości życia, wydłużenie oczekiwanego okresu przeżycia oraz zapobieganie ostrym przewlekłym powikłaniom cukrzycy. Największym wyzwaniem dla współczesnej diabetologii jest zwalczanie przewlekłych naczyniowych powikłań cukrzycy. Spośród osób poddawanych dializom, tracących wzrok, poddawanych amputacjom w obrębie kończyn dolnych, zapadających na udary mózgu i zawały serca chorzy na cukrzycę stanowią główną grupę pacjentów. Wyniki wielu badań prowadzonych na osobach z cukrzy-

rzystw naukowych (Międzynarodowa Federacja Cukrzycowa IDF, Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne ADA, Europejskie Towarzystwo Badań nad Cukrzycą EASD) wykazują wiele zalet preparatu Lantus. W większości badań, osiągając taki sam lub lepszy poziom wyrównania metabolicznego cukrzycy (oceniany na podstawie stężenia hemoglobiny glikowanej HbA1c lub glikemii na czczo) uzyskano większy stopień bezpieczeństwa poprzez istotnie mniejszą ilość hipoglikemii, szczególnie w godzinach nocnych. Ponadto w wielu badaniach wykazano, że przyrost masy ciała, który występuje u wielu osób stosujących insulinoterapię w przypadku leczenia preparatem Lantus jest istotnie mniejszy lub nie występuje wcale. Wiele z publikowanych prac ma dostatecznie długi okres obserwacji, aby można było uznać, że nie jest to dziełem przypadku. Ponadto wyniki wielu odrębnych prac wykazują spójne dane.

Europejska rekomendacja W efekcie National Institute for Clinical Excellence (Narodowy Instytut Doskonalenia Klinicznego – NICE) wprowadził następujące rekomendacje do cą typu 1 i cukrzycą typu 2 wykazały, że tylko długotrwałe, dobre wyrównanie cukrzycy może zapobiec rozwojowi powikłań. Odtworzenie fizjologicznego rytmu wydzielania insuliny przy użyciu tradycyjnych mieszanek insulinowych jest praktycznie niemożliwe. Insulinoterapia konwencjonalna przy użyciu 2 wstrzyknięć insuliny (mieszanki zawierające insulinę krótko działającą i insulinę o przedłużonym działaniu) daje czasami trudne do przewidzenia stężenia insuliny we krwi. Tempo wchłaniania takich insulin może być modyfikowane przez wiele czynników (np. wy-


stosowania preparatu Lantus (insulina glargine): Insulina glargine jest zalecana jako opcja leczenia u osób z cukrzycą typu 1. Insulina glargine nie jest zalecana do rutynowego stosowania u osób z cukrzycą typu 2, wymagających leczenia insuliną. Leczenie insuliną glargine należy brać pod uwagę wyłącznie u tych osób z cukrzycą typu 2, które wymagają leczenia insuliną i należą do jednej z poniższych kategorii: • osoby wymagające pomocy opiekuna lub personelu opieki zdrowotnej we wstrzykiwaniu insuliny, • osoby, których tryb życia jest znacząco ograniczany przez nawracające objawowe epizody hipoglikemii, • osoby, które w przeciwnym razie stosowałyby podstawowe (basal) wstrzyknięcia Na podstawie lokalnych analiz farmakoekonomicznych, opracowywanych często w oparciu o raport NICE, a także na podstawie dostępnych badań klinicznych i doświadczeń praktycznych ze stosowania preparatu Lantus większość krajów UE zdecydowała się refundować preparat Lantus zgodnie z lokalnym systemem refundacyjnym. Preparat Lantus refundowany jest m.in. w Belgii, Czechach, Niemczech, Estonii, Finlandii, Danii, Francji, Irlandii, Włoszech, na Litwie, Cysiłek fizyczny, temperaturę otoczenia), a przez to poziomy insuliny we krwi mogą być trudne do przewidzenia. Ten problem dotyczy zarówno mieszanek zawierających tradycyjne insuliny krótko działające, jak i mieszanki zawierające krótko działające analogi. Wiele opublikowanych badań wykazało, że tego rodzaju terapia nie umożliwia osiągnięcia wyznaczanych celów terapeutycznych. Z tego też względu należy stosować preparat Lantus, który zarówno w skojarzeniu z doustnymi lekami hipoglikemizującymi, jak i w sko-

Preparat Lantus jest stosowany we wszystkich typach cukrzycy, gdy zachodzi potrzeba leczenia insuliną. U osób z cukrzycą typu 1 może być stosowany jako składnik intensywnej insulinoterapii w połączeniu z insulinami krótko działającymi (najlepiej w formie krótko działających analogów). Nie powinien być stosowany u dzieci poniżej 6. roku życia, nie prowadzono badań nad preparatem Lantus u kobiet ciężarnych i karmiących – z tego względu stosowanie preparatu w tych sytuacjach nie jest zalecane. U osób z cukrzycą typu 2 Lantus może być stosowany jako element intensywnej insulinoterapii. Może być również stosowany jako element terapii skojarzonej z pochodnymi sulfonylomocznika. Wydaje się, że skojarzone leczenie glarginą i doustnymi lekami hipoglikemizującymi jest szczególnie korzystne u pacjentów z wtórną nieskutecznością doustnych leków hipoglikemizujących. Ten algorytm leczenia jest bardzo skutecznym środkiem opóźniającym wdrożenie monoterapii insulinowej. prze, Malcie, Słowacji, w Słowenii, Hiszpanii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii. Także w Japonii i USA preparat Lantus jest objęty systemem refundacji. „Od 3,5 tys. lat cukrzycy wyleczyć nie można, jednak dzięki najnowszym postępom nauki możemy skutecznie łagodzić jej skutki ” „Celem leczenia jest poprawa jakości życia, wydłużenie oczekiwanego okresu przeżycia oraz zapobieganie ostrym i przewlekłym powikłaniom cukrzycy ”. 

fot. Maciej Bogdański

jarzeniu z insulinami krótko i szybko działającymi w sposób optymalny odtwarza fizjologiczny model wydzielania insuliny, zapewnia obniżenie stężenia hemoglobiny glikowanej HbA1c, zapobiega rozwojowi przewlekłych powikłań cukrzycy, a poprzez to poprawia jakość i wydłuża długość życia chorych na cukrzycę. W 2004 r. opublikowano 2 prace, w których wykazano, że stosowanie takiego algorytmu daje identyczne wyniki, jak stosowanie pompy insulinowej, dotychczas niedoścignionego złotego standardu leczenia cukrzycy.

25


Dlaczego warto refundować analogi długodziałające

C

ukrzyca przez wiele lat była niedocenianym zagrożeniem dla współczesnego społeczeństwa. Jednak gdy zaczęła przyjmować rozmiary epidemii, podjęto intensywne działania mające na celu ograniczenie jej niszczących skutków. W roku 2007 na świecie było 246 milionów chorych na cukrzycę. Szacunki IDF mówią o 380 milionach w roku 2025. To przyrost o 55 procent. W Polsce na cukrzycę choruje według różnych szacunków od 2 do 2,5 mln ludzi. Jedynie połowa z nich wie, że jest chora na cukrzycę. IDF szacuje, że do 2025 roku zapadalność na cukrzycę w Polsce zwiększy się o 11-14 procent. Wiadomo, że cukrzyca wiąże się ze znacznie podwyższonym ryzykiem rozwoju powikłań, głównie ze strony układu sercowo-naczyniowego. Dlatego wszyscy powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby leczenie cukrzycy stało w Polsce na jak najwyższym poziomie. Jedynie w ten sposób będziemy mogli ograniczyć poważne konsekwencje cukrzycy dla naszego społeczeństwa. W przyjętej przez Polski Rząd Deklaracji z St. Vincent czytamy: Rządy i Ministerstwa Zdrowia krajów Europy powinny przyjąć za swój obowiązek i stać się odpowiedzialnymi za stworzenie warunków, które umożliwiłyby znaczne ograniczenie wielkich strat z powodu cukrzycy i śmierci, jakie ona powoduje. Kraje te powinny formalnie uznać znaczenie problemów cukrzycy i 26

wytworzyć środki do ich rozwiązania. Należy na szczeblach lokalnych, krajowych i europejskich stworzyć oraz formalnie opublikować plany zapobiegania, rozpoznawania i leczenia cukrzycy, a szczególnie jej powikłań – ślepoty, niewydolności nerek, zgorzeli i amputacji kończyn

jak to ma miejsce w innych specjalnościach i w innych krajach. Rozważając dostępność nowoczesnych terapii cukrzycy dla pacjentów w Polsce warto podkreślić, że jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, który do tej pory w żaden sposób nie finansuje długodziałających

Terapia za finansową barierą dolnych, nasilenia choroby niedokrwiennej serca i udaru mózgu. Powinniśmy zatem wszyscy dołożyć wszelkich starań, aby zrealizować zadania postawione w cytowanej deklaracji.

W

dniu 4 grudnia 2007 roku podczas konferencji prasowej Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego przedstawił dokument „Polityka diabetologiczna w Polsce”, który reprezentuje najpilniejsze potrzeby związane z prewencją i leczeniem cukrzycy w Polsce. Zauważono tam, że: W Polsce istnieje jedna z najgorszych w Europie polityka refundacji leków i sprzętu diabetologicznego, w praktyce włączająca dostęp polskich pacjentów do nowoczesnego leczenia (analogi długodziałające, glitazony, pompy i osprzęt przeznaczony do nich, opatrunki stosowane w leczeniu stopy cukrzycowej ) (…). Jako jeden z priorytetów działań wymieniono bezzwłoczne wprowadzenie na listy refundacyjne nowoczesnych leków oraz nowoczesnego osprzętu medycznego w takich proporcjach,

analogów ze środków publicznych. W większości krajów długodziałające analogi insuliny są refundowane w 100 procentach. Mimo długoletnich starań, od momentu rejestracji tych leków w Polsce do dnia dzisiejszego, nie uzyskały one refundacji, pomimo kilkakrotnych weryfikacji wykazów leków refundowanych. Jest to fakt o tyle dziwny, że na całym świecie ta grupa leków znajduje coraz szersze zastosowanie w leczeniu pacjentów z cukrzycą tupu 1, jak i 2. Analogi długodziałające stosowane jako insulina bazalna w połączeniu z analogami szybkodziałającymi w modelu intensywnej insulinoterapii (metoda wielokrotnych wstrzyknięć insuliny) stanowią jak dotąd najwierniejsze odtworzenie fizjologicznej insulinemii. Ten model terapii w niczym nie ustępuje terapii pompami insulinowymi, będąc od nich rozwiązaniem tańszym oraz prostszym. Z kolei zastosowanie analogów długodziałających jako insuliny bazalnej w leczeniu cukrzycy typu 2 jest rozwiązaniem polecanym szczególnie u pacjentów nie uzyskujących wystarczającego wyrów-


nania podczas leczenia lekami doustnymi. Wspólne zalecenia ADA/ EASD z roku 2006, zaktualizowane w roku 2008, stawiają insulinę bazalną na równi z innymi lekami doustnymi jeżeli chodzi o możliwość wczesnego zastosowania w terapii cukrzycy typu 2. W opracowaniu tym zwraca się uwagę na wysoką skuteczność insuliny w obniżaniu poziomu HbA1C. Insulina bazalna jako pierwsza insulina w leczeniu cukrzycy typu 2 może doskonale sprawdzić się w terapii, przynosząc wymierne korzyści pod postacią poprawy wyrównania cukrzycy, a co za tym idzie ograniczenia jej powikłań. Co z tego, jeżeli jedyną dostępną dla pacjentów insuliną bazalną jest w Polsce insulina NPH ze wszelkimi jej niedostatkami. Od momentu pojawienia się na rynku pierwszego analogu długodziałającego przeprowadzono wiele badań mających na celu porównanie tej nowej terapii z już istniejącymi (szczególnie insuliną NPH). Począwszy od badań farmakokinetyki i farmakodynamiki, na badaniach porównujących kliniczne efekty stosowania analogów długodziałających kończąc, wskazano liczne korzyści płynące z ich zastosowania w cukrzycy. Porównując właściwości farmakokinetyczne i far-

makodynamiczne analogów należy zaznaczyć znaczący po-

stęp, jaki dokonał się w szczególności po przeprowadzeniu długodziałającego, bezszczytowego analogu – glarginy. Możliwość podawania jeden raz na dobę oraz wyeliminowania szczytu działania w zdecydowany sposób poprawiło jakość życia pacjentów w porównaniu do terapii insuliną NPH. nalogi wykazują wysoką skuteczność leczenia mierzoną poziomem HbA1c, czy też poziomem glikemii na czczo. Przeprowadzone dotąd badania były w głównej mierze badaniami typu „non inferiority”. Ich celem było wykazanie, że analogi długodziałające są co najmniej tak skuteczne jak terapia referencyjna. W większości badań analogi okazały się rzeczywiście równie skuteczne, a w wielu skuteczniejsze niż insulina NPH. Warto także przytoczyć wyniki badań wykazujące wysokie bezpieczeństwo terapii opartej o analogi długodziałające. Dostępne dane wykazują jasno, że zarówno w porównaniu do insuliny NPH, jak również gotowych mieszanek insulin ludzkich ryzyko hipoglikemii jest zde-

A

cyd o w a nie niższe podczas leczenia analogami długodziałającymi. Tak więc stosowanie analogów długodziałających przyczynia się do lepszej poprawy podstawowych wskaźników wyrównania cukrzycy, a także do mniejszej ilości powikłań, jakimi są hipoglikemie. Ana-

logi długodziałające zmniejszają istotnie statystycznie występowanie ciężkich i nocnych hipoglikemii, a poprzez zdolność do uzyskania we krwi pożądanego poziomu HbA1c i utrzymania prawidłowej kontroli glikemii, redukują ryzyko powikłań mikro- i makroangiopatycznych, także tych odległych w czasie. Redukcja ilości powikłań cukrzycy jest kluczowym czynnikiem obniżenia kosztów jej leczenia, które z powodu rosnącej liczby chorych na cukrzycę są z roku na rok coraz wyższe. Biorąc pod uwagę powszechną obawę pacjentów przed rozpoczęciem leczenia insuliną, zasadnym jest szerokie zastosowanie analogów, które są zdecydowanie lepiej tolerowane niż insulina NPH, wywołują mniej objawów niepożądanych pod postacią hipoglikemii oraz wpływają pozytywnie na poprawę jakości życia pacjentów. Dzięki temu można poprawić skuteczność wyrównania cukrzycy, oferując pacjentom ł a t w ą do zaakceptowania terapię. Jednak aby było to możliwe, należy uczynić te leki dostępniejszymi dla pacjentów. Bariera finansowa jest niekiedy jedyną przeszkodą na drodze do włączenia tej efektywnej i bezpiecznej terapii. Mając na uwadze Deklarację z St. Vincent wydaje się, że refundacja analogów długodziałających może przyczynić się do poprawy sytuacji chorych na cukrzycę w Polsce i w perspektywie następnych lat przynieść wymierne korzyści poprzez ograniczenie liczby powikłań cukrzycy i ich społecznych konsekwencji. Jn

27


Dobra opieka nad chorymi na cukrzycę nie jest sprawą pieniędzy, ale kultury i organizacji.

stępu do procedur medycznych (tu jesteśmy w okolicach europejskiej średniej), wreszcie wyników leczenia, które – po raz kolejny – są słabe. Ogólny wynik sytuuje nas między Słowacją i Rumunią. Inne kraje naszego regionu Europy – m.in. Czechy, Łotwa, Litwa, Estonia i Węgry – wypadły w rankingu znacznie lepiej. edna z autorek rankingu, dr Beatriz Cebolla narzeka na obowiązujące w naszym kraju zasady refundacji analogów insuliny oraz pomp insulinowych. – Trzeba też podjąć działania, których celem jest zapobieganie powstawaniu powikłań, takich jak zespół stopy cukrzycowej, który jest częstą przyczyną amputacji – mówił o sytuacji w Polsce John Hjertqvist, szef HCP. Autorzy zestawienia twierdzą też, że w żadnym z analizowanych państw możliwości walki z cukrzycą nie są w pełni wykorzystywane. „W wielu krajach nie ma programów systematycznej prewencji i wykrywania cukrzycy na czas” – piszą dr Cebolla i dr Arne Bjornberg. W co drugim państwie nie prowadzi się regularnych kontroli cukru we krwi, brak wczesnej diagnozy i leczenia. To stąd biorą się późniejsze powikłania, m.in. niewydolność nerek.

G o r z k i w y n i k J w a l k i z cukrzycą Polska zajęła dopiero 25. miejsce w rankingu określającym poziom opieki nad diabetykami. W czołówce znalazły się Dania i Wielka Brytania. Dokument przygotowany przez Health Consumer Powerhouse to kolejne zestawienie oceniające skuteczność opieki zdrowotnej na naszym kontynencie. Przedstawione wcześniej podobne rankingi dotyczące zdrowia (Euro Health Consumer Index) oraz opieki kardiologicznej (Heart Index) również lokowały Polskę w ogonie Europy – odpowiednio na 27. i 26. miejscu. Tym razem w Euro Consumer Diabetes Index wynik jest wprawdzie nieco lepszy, ale nadal oznacza, że opieka zdrowotna w naszym kraju jest poniżej średniej. W pięciu obszarach opieki mierzonych 26 różnymi wskaźnikami Polska zyskała 544 punkty na 1000 możliwych. Zwycięzcy – Dania i Wielka Brytania – zdobyli odpowiednio 837 i 836 punktów. Wyniki zaprezentowano w Brukseli. Co mierzono w rankingu? Jakość opieki oceniano na podstawie dostępu do informacji oraz praw pacjenta (tu Polska wypadła słabo), „szczodrości” systemu (ponownie zostaliśmy nisko ocenieni), działań prewencyjnych i do28

„Dobra opieka nad chorymi na cukrzycę to nie jest sprawa pieniędzy, ale kultury i organizacji” – czytamy w raporcie. Jego autorzy wskazują, że najlepsi – Dania i Wielka Brytania – wcale nie wydają najwięcej, a kraje przeznaczające na opiekę zdrowotną stosunkowo niewiele, np. Litwa i Łotwa, osiągają znakomite rezultaty. Oba te kraje lepiej radzą sobie z leczeniem chorych na cukrzycę niż państwa wydające na ochronę zdrowia trzykrotnie więcej – podkreślają autorzy. Ranking skuteczności leczenia cukrzycy powstał dzięki wsparciu finansowemu firmy Pfizer. Pełna wersja raportu o leczeniu cukrzycy: http://www.healthpowerhouse.com Piotr Kościelniak źródło: Rzeczpospolita


James William Quander urodził się w roku 1918 w Waszyngtonie, a cukrzycę zdiagnozowano u niego sześć lat później. Jest więc najdłużej żyjącym z tą chorobą Afroamerykaninem.

Siła nadziei Ponad 80 lat z cukrzycą typu 1

K

iedy James zachorował, niewielu specjalistów zajmowało się cukrzycą, a w miejscowym szpitalu dziecięcym, gdzie go przyjęto, nie było ich wcale. Dlatego stał się jednym z niewielu dziecięcych pacjentów Freedman’s Hospital (dzisiaj Szpitala Uniwersytetu Howarda), placówki zajmującej się byłymi niewolnikami oraz ich potomkami. Lekarze uważali, że James nie dożyje wieku lat dziesięciu, jednak jego rodzice nie mogli zdobyć się na to, by mu tę wiadomość przekazać. Zamiast tego powiedzieli, że jest bardzo ciężko chory i będzie musiał bardzo się starać i włożyć wiele wysiłku, żeby żyć tak jak inni. Z uwagi na segregację rasową panującą w Waszyngtonie, od czasu gdy zachorował, aż do roku 1940 (a także później), James był podwójnie dyskryminowany. Z powodu swej rasy nie mógł liczyć na lepiej płatną pracę, a choroba – przez wielu uważana wtedy za zaraźliwą – powodowała, że wielu znajomych i przyjaciół się od niego odsuwało. Starał się o pracę w FBI, ale usłyszał, że ze względu na kolor skóry może liczyć co najwyżej na pracę na poczcie. Mimo że zaczynał na samym dole, w ciągu 33 lat pracy dla rządu federalnego zajmował stanowiska ekonomisty, statystyka, programisty oraz specjalisty do spraw zasobów ludzkich. Doczekał się czwórki dzieci – trzech synów i jednej córki – z których żadne nie choruje na cukrzycę (zdrowe są także wszystkie spośród dziesięciorga wnuków i dwójki prawnuków). Swoją chorobę James utrzymywał w tajemnicy aż do lat 70., gdy większość ludzi zdała już sobie sprawę, że nie można się nią zarazić. W roku 1971 James został wyświęcony na pierwszego stałego diakona w Kościele Katolickim. W roku 1975, gdy udał się z wizytą do Rzymu, odprawił mszę wspólnie z Papieżem Pawłem VI. Przez całe swoje życie James kierował się pięcioma prostymi słowami. Te słowa to: wiara, nadzieja, miłość, wytrwałość oraz dyscyplina. Zawsze wierzył w Boga i w swoje własne możliwości. Nigdy nie przestawał mieć nadziei, że cukrzyca zostanie wyleczona jeszcze za jego życia. Miłość dawał innym, a także otrzymywał ze strony rodziny i przyjaciół. Dzięki wytrwałości przetrwał chwile, gdy choroba szczególnie dawała mu się we znaki. I wreszcie najważniejsze – dyscyplina – ponad 80 lat nieustannego dbania o zdrowie.  Opr. Michał Iwańczuk

29


Produkty pszczele Naturalny miód pszczeli jest szeroko stosowany jako środek spożywczy i leczniczy, ale często nie wykorzystujemy pozostałych produktów pszczelich (takich jak propolis, czy mleczko pszczele), które obecnie znowu są intensywnie badane w poszukiwaniu nowych naturalnych środków leczniczych. Prof. Maria Borawska

Dla zdrowia i urody Propolis

jest uważany za produkt roślinny będący żywiczną wydzieliną pączków liściowych niektórych drzew lub substancją wysiękową wytwarzaną przez rośliny po ich uszkodzeniu, do której dodawany jest przez pszczoły wosk oraz niewielkie ilości wydzieliny gruczołowej. W Polsce pochodzi on przede wszystkim z pączków liściowych topoli czarnej.

30

Jest to mieszanina tzw. kitu pszczelego zbieranego z roślin i drzew przez pszczoły do zasklepiania wszelkich szpar w ulu i przymocowywania plastrów), balsamu pyłkowego (wytwarzanego w wolu miodnym pszczoły z ziaren pyłku), wosku pszczelego, pyłku kwiatowego i zanieczyszczeń mechanicznych, którymi mogą być fragmenty padłych pszczół, cząstki drewna

itp. Badania nad składem chemicznym propolisu wykazały następujące grupy składników: związki fenoli (około 70%), flawonoidy (4,4-10,8%), terpeny (0,8%), substancje lipidowowoskowe, tzw. woski roślinne i wosk pszczeli (w zagęszczonym wyciągu 10,8%), biopierwiastki (ok. 30) oraz pozostałe inne składniki (witaminy B1, B2, prowitaminy A; białka – w tym enzymy, aminokwasy; sacharydy (glukoza, fruktoza, sacharoza). Do najważniejszych grup związków propolisu typu topolowego należą: kwasy aromatyczne, estry aromatyczne i związki flawonoidowe. Wśród kwasów aromatycznych wymienia się: cynamonowy, kawowy, ferulowy, benzoesowy, salicylowy i 2-amino-3-metoksybenzoesowy. W przypadku flawonoidów (może być nawet ponad 70), występujących w propolisie topolowym, do najważniejszych zalicza się: chryzynę, pinocembrynę, galanginę, pinobanksynę i jej pochodne, pinostrobinę, tektochryzynę, kemferol, apigeninę, kwercetynę, naryngeninę i akacetynę. Ostatnio ukazało się wiele doniesień naukowych, dotyczących zwłaszcza chryzyny (w polskim


propolisie występuje), która hamuje śmierć (apoptozę) komórek nerwowychi, więc być może stworzy nadzieję leczenia choroby Parkinsona i Alzheimera. Choroby te polegają na postępującym obumieraniu komórek nerwowych w niektórych strukturach układu nerwowego. Właściwości lecznicze propolisu są związane z jego działaniem: przeciwdrobnoustrojowym (hamuje rozwój gronkowca złocistego, dwoinki zapalenia płuc, prątków gruźlicy, bakterii beztlenowych, grzybów drożdżoidalnych i także wirusów grypy i opryszczki), przeciwzapalnym, antyoksydacyjnym i immunostymulującym. Wyciągi etanolowe propolisu hamują rozwój tkan-

Jak wykonać nalewkę propolisową? W ciemnej butelce 100 g kitu pszczelego zalać 0.5 l spirytusu spożywczego i pozostawić w ciemnym, chłodnym miejscu na 14 dni, codziennie wstrząsając zawartość. Potem delikatnie zlać roztwór propolisu znad osadu do mniejszej butelki z kroplomierzem. Podawać codziennie rano na czczo najlepiej z 1/2 łyżeczki miodu, powoli połykając go. Według ludowych przepisów możemy przyjmować tyle kropli, ile mamy lat, lub 20-35 kropli rano i wieczorem w przypadku infekcji lub bólu żołądka na tle zapalnym. ki nowotworowej, a także zmniejszają liczbę przerzutów. Natomiast w uszkodzonej tkance, np. po głębokich oparzeniach – przyśpieszają ziarninowanie oraz szybsze gojenie się ran, wzmagają tworzenie się kolagenu i elastyny co zmniejsza kruchość i nadmierną przepuszczalność naczyń krwionośnych. Przyśpieszają znacznie odnowę włókni-

fot. archiwum stej tkanki chrzęstnej, regenerację miazgi zębowej, tworzenie kostniny i wzbogacanie tkanki w sole wapnia i fosforu. Etanolowy wyciąg z propolisu (najlepiej 10%-20%) podany doustnie leczy lub zapobiega chorobie wrzodowej, zwiększa wydzielanie żółci i chroni tkankę wątrobową przed toksycznym działaniem rozpuszczalników organicznych, leków (np. paracetamolu) i zatruciem metalami ciężkimi, takimi jak ołów, rtęć, arsen. Poza tym działa przeciwalergicznie i przeciwcukrzycowo, znosi nadmierną pobudliwość i wpływa uspokajająco poprzez ośrodkowy układu nerwowy, powoduje powolny spadek ciśnienia tętniczego. Miejscowo ma działanie przeciwbólowe i przeciwpróchnicze, co łatwo sprawdzić stosując propolis na bolący ząb przed udaniem się do stomatologa. Aktywność propolisu w surowcu nieprzetworzonym może utrzymywać się nawet do 7 lat , a w przetworzonych preparatach do 18 miesięcy.

Pyłek kwiatowy pszczoły zbieraczki przenoszą do ula w zagłębieniach goleni tylnych nóg w postaci

tzw. obnóży. Zebrany pyłek pszczoły zwilżają śliną, miodem i po upakowaniu w komórkach plastra i okresie fermentacji mlekowej tworzą dobrze zakonserwowaną pierzgę. Zawiera ona nawet do 40% białka w swojej suchej masie i stanowi główne źródło białka, niezbędne dla rozwoju larw i młodych robotnic. W skład pierzgi wchodzą nie tylko wszystkie aminokwasy egzogenne (czyli takie, które musimy dostarczać z pokarmem) ale i cukry (glukoza, fruktoza, sacharoza), kwasy tłuszczowe (w tym niezbędne nienasycone kwasy), błonnik pokarmowy, witaminy, makroelementy (potas, magnez, wapń, sód) i mikroelementy, czyli pierwiastki niezbędne w naszej diecie w małych ilościach (cynk, miedź, mangan, żelazo, chrom, itp.). W przeciwieństwie do miodu pszczelego, pyłek jest bardzo bogaty w witaminy; 100 g obnóży pyłkowych może zawierać aż: do 17,6 mg% karotenoidów, które są przekształcane w bezpieczną ilość witaminy A, witaminy C nawet do 205 mg% i witaminy E do 3,2 mikrograma/g. W pyłku stwierdzono również obecność takich substancji biologicznie czynnych jak: enzymy, 31


hormony, olejki eteryczne. Warto jednak zwrócić uwagę, aby nie był zapleśniały, gorzki, nie miał obcego posmaku, nie zawierał szkodników, martwych pszczół i ich części.

Kuracja pyłkowa wzmaga kondycję, podnosi sprawność umysłową, a także wpływa korzystnie na odporność organizmu, uzupełniając witaminy oraz makro- i mikroelementy. Znane jest działanie lecznicze pyłku w przypadkach problemów z gruczołem krokowym, cewką moczową, miażdżycą i zaburzeniami trawienia i przemiany materii. Pyłek ze względu na właściwości odżywcze można podawać przy niedoborach wagowych, wypadaniu włosów, łamliwości paznokci oraz w niedożywieniu starczym. Zaleca się, by kuracja pyłkowa trwała, co najmniej miesiąc. Zaczynamy od kilku gramów pyłku (czubata łyżeczka do herbaty zawiera 8 g suchych obnóży), stopniowo zwiększamy do 30-35 g na dobę, ale w następnych miesiącach nie przekraczamy 20 g/dobę. Najlepiej spożywać pyłek pszczeli przed śniadaniem i kolacją; można mieszać go z miodem, serem, mlekiem, sokiem owocowym, płatkami owsianymi na mleku. Jeżeli chcemy wypić go z wodą, to można pyłek wieczorem zalać letnią przegotowaną wodą i rano wypić. Dzieciom można podawać dopiero po ukończeniu 1 roku życia. Przeciwwskazaniem do stosowania pyłku pszczelego jest uczulenie na ten produkt. Jednocześnie należy zaznaczyć, że uczulenie na pyłki (np. wywołujące katar sienny) nie jest równoznaczne z uczuleniem na obnóża pyłkowe, co zdarza się rzadko. 32

Nie zaleca się kuracji pyłkowej kobietom w pierwszym trymestrze ciąży.

Mleczko pszczele wytwarzane jest od 7-14 dnia życia pszczoły przez gruczoły gardzielowe pszczół do karmienia larw robotnic i trutni w ciągu ich 3 dni życia oraz matki pszczelej w okresie stadium larwalnego i czerwienia. Ma zabarwienie białawe, smak cierpki, lekko gorzki, kwaśny i różni się składem w zależności, dla kogo jest w ulu przeznaczone. Jego skład to przede wszystkim cukry, białka, aminokwasy, tłuszcze, składniki mineralne i witaminy oraz woda (55-65%). Mleczko pszczele regeneruje siły witalne, wzmaga energię, przywraca dobre samopoczucie i sprawność umysłową, poprawia procesy uczenia, przypominania i pomaga leczyć owrzodzenie dwunastnicy oraz obniża zbyt wysokie, a podnosi niskie ciśnienie krwi. Szczególnie polecany jest dla ozdrowieńców, ludzi słabych, i dzieci z opóźnionym rozwojem fizycznym. Jednak bardzo szybko ulega unieczynnieniu nawet w temp. 240C i jedynie liofilizowanie mleczka pszczelego jest efektywnym sposobem jego utrwalenia. Obecne na rynku preparaty mleczka pszczelego różnią się obecnością wolnych aminokwasów, które mogą pochodzić z resztek pszczół. Osoby chore na ostre choroby zakaźne, alergiczne i nowotworowe nie powinny go stosować. Należy pamiętać, że mleczko może uczulać, powodować bóle głowy, bóle brzucha, biegunkę oraz alergie skórne i dlatego przyjmowanie wszelkich produktów z mleczkiem pszczelim należy zaczynać od minimalnych ilości.

sposobem na wzmocnienie dziąseł, lepsze wydzielanie śliny, a także działa zapobiegawczo w astmie. Stanowi on materiał budulcowy w ulu, który wydzielają pszczoły-robotnice z gruczołów woskowych do budowania i zasklepiania plastra z miodem. Świece woskowe w trakcie spalania jonizują ujemnie powietrze i roztaczają aromatyczny zapach; nie wyginają się wtrakcie palenia, co obserwujemy w przypadku świec wykonanych z mieszaniny parafiny i wosku. Wosk stosowany jest do maści, kremów ochronnych, maseczek i także do dobrej jakości past do butów.

Wosk pszczeli nie jest przezna-

czony do spożycia, a jedynie możemy żuć kawałki plastra, a szczególnie wieczka z plastra; co jest dobrym

fot. archiwum


Proszę bardzo: sok pomarańczowy w tabletkach, brokuły w pigułce, kapsułki „Raz Dziennie”, które według producenta wystarczy połknąć właśnie raz, zamiast się męczyć, chrupiąc warzywa i owoce.

W

supermarkecie sieci Vitamin Shoppe w miasteczku Fairfax pod Waszyngtonem półki uginają się od koktajli, batonów, słodyczy i napojów witaminowo-mineralnych. Są preparaty dla kobiet przed ciążą, w ciąży, w połogu, karmiących i przekarmionych. Dla tych o słabych kościach i o słabych nerwach. Dla leniwych nastolatków i nadpobudliwych dzieci, dla żarłoków i niejadków. Dla panów z kłopotami… i z potencjalnymi kłopotami, np. z łysiną. Dla kulturystów i anemików, wegetarian i mięsożerców. Skoro 30 mln amerykańskich psów dostaje co roku pod choinkę witaminy, w sklepie Vitamin Shoppe nie może ich zabraknąć. Pigułka witaminowa jest tu rzeczą tak oczywistą jak hamburger w porze lunchu i futbol w niedzielny wieczór. Według danych Centrum Kontroli i Prewencji Chorób prawie 70 proc. Amerykanów łyka witaminy, z czego 40 proc. robi to regularnie. Można je kupić w supermarkecie, w aptece i drogerii, w kiosku i na stacji benzynowej, a przede wszystkim w sieciach sklepów specjalistycznych, np. Vitamin Shoppe czy General Nutrition Center. W zeszłym roku Amerykanie kupili takich preparatów za prawie 10 min dol. Czy słusznie?

Dziękuję, nie biorę

Lekarze są zgodni; warto łykać kwasy omega 3, bo zmniejszają ryzyko chorób serca i są dobrotliwe dla cukrzyków, wapń w połączeniu z witaminą D wzmacnia kości, więc jest zalecany kobietom w okresie menopauzy i starszym panom. Dodatkowa dawka żelaza przyda się młodym mamom i dziewczynom anemicznym, obficie

słyszą, że ich nie łykam, patrzą podejrzliwie, nie wierząc, że jestem specjalistką od żywienia! Natomiast dr Benjamin Caballero, szef amerykańskiego Instytutu Żywienia, podkreśla: Nie ma znanej mi choroby, przed którą zabezpieczała-

Kult witamin

fot. archiwum miesiączkującym. Kwas foliowy tym, które planują zajście w ciążę. A co z multiwitaminą? – Sęk w tym – tłumaczy Mary Francus Picciano, dietetyczka z Narodowego Instytutu Zdrowia – że nie ma wystarczających dowodów naukowych na to, by powiedzieć tym, którzy witaminy łykają, by przestali. Ani zbyt wiele dowodów na to, by powiedzieć tym, którzy nie łykają, by zaczęli. Dr Ruth Kava z Amerykańskiej Rady Nauki i Zdrowia mówi: – Kiedy pacjenci pytają, jakie witaminy biorę i

by multiwitamina. I dodaje, że typowa pigułka multiwitaminowa zawiera składniki wymieszane, które już na wstępie zwalczają się nawzajem: jedne minerały osłabiają wchłanianie innych, cynk rywalizuje z żelazem, a żelazo z wapniem. Prasa naukowa jest dla witamin coraz hardziej bezlitosna. Już pięć lat temu „New York Times” w artykule „Co za dużo, to niezdrowo” przestrzegał: „Coraz więcej ekspertów obawia się, że Amerykanie przedawkowują witaminy. 70 proc. łyka je w przekona33


jącymi placebo osoby łykające witaminę E miały o 4 proc., beta-karoten o 7 proc., a witaminę A aż o 16 proc. większe ryzyko zgonu! Bezpieczne okazały się tylko witamina C i selen, który jako jedyny zmniejszał ryzyko śmierci. Do badań Duńczyków sceptycznie odnieśli się prof. Meir Stampfer z Harvard School of Public Health i Donald Berry, kierujący departamentem statystyki na Uniwersytecie w Teksasie. Berry zarzucił im nieścisłość i zbytnie generalizowanie: – Choć Duńczycy przekonali mnie, iż przeciwutleniacze nie chronią zdrowia, nie zgadzam się, że mogą zwiększać ryzyko śmierci. Przy tego typu analizach istnieje zbyt wiele możliwości interpretacji.

W kremach – jak najbardziej

fot. archiwum niu, że uczynią nas zdrowszymi, ale badania pokazują, że witaminy w pigułce nie zastąpią zdrowego odżywiania i nie zapobiegną chorobom. A ich przedawkowanie może to ryzyko zwiększyć”.

Wszystko z umiarem

Dwa lata później uważana za zabezpieczającą przed rakiem, chorobami serca i przedwczesnym starzeniem się witamina E została przebadana przez prof. Edgara H. Millera z Johns Hopkins Schools of Medicine. Wykazał on, że w dużych dawkach większych niż 400 jednostek międzynarodowych (UI) – zwiększa ryzyko śmierci u osób starszych i schorowanych. – Witamina E może być sprzedawana i promowana jako źródło zdrowia bez żadnych dowodów. Firmy nie muszą wykazywać i jej skuteczności. To kompletnie nieuregulowany rynek – grzmiał profesor Miller. Postulował przebadanie łatwo dostępnych witamin i suplementów, a dla rodaków miał jedną radę: „Zamiast wydawać pieniądze na witaminy, zacznij34

cie ćwiczyć i jeść więcej warzyw i owoców”. Dwa lata temu na zjeździe pod przewodnictwem dr. J. Michaela McGinnisa z Institute of Medicine jasno stwierdzono: milionom Amerykanów wierzących w siłę witamin należą się rzetelne badania, tym bardziej że łykają jej za dużo, a nic ma wiarygodnych dowodów na to, że zabezpiecza ona przed rakiem czy zawałem serca. Ba, niektóre witaminy mogą działać wręcz odwrotnie, np. badania pokazały, że beta-karoten, zamiast zmniejszać ryzyko raka płuc, na zdrowych ludzi w ogóle nie działał, a u palaczy zwiększał ryzyko zachorowania na nowotwór. Bardziej szokujące były wyniki badań przeprowadzonych rok temu przez dr. Christiana Gluuda i dr. Gorana Bjelakowica ze szpitala uniwersyteckiego w Kopenhadze. Sprawdzili oni 68 programów badawczych, podczas których podawano witaminy (brało w nich udział w sumie 232 tys. osób). Okazało się, że w porównaniu z ochotnikami zażywa-

Ale kosmetolodzy są zgodni: witaminy nałożone na skórę działają odmładzająco i ujędrniająco. Firmy kosmetyczne po latach lansowania wątpliwych cud-nowości w rodzaju pseudobotoksu, roślinnego DNA, czy złota koloidalnego znów po nie sięgają. W wysokich stężeniach używają ich dermatolodzy podczas zabiegów odmładzających, redukujących przebarwienia, sińce czy trądzik. Królową witamin w kosmetykach jest retinol, czysta postać witaminy A. Udowodniono jej działanie odmładzające, łagodzące trądzik, pobudzające produkcję kolagenu. Laboratorium badawcze dr Ireny Eris od lat prowadzi badania nad folacyną – witaminą z grupy B. Ma ona właściwości regenerujące, podczas radioterapii chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem.

Wysokie „CE”

Od lat na topie w kosmetykach jest witamina C. Przełomowe wydaje się odkrycie dr. Sheldona Pinnela z Duke University z 1992 roku, wskazujące jasno, że cytrynowa witamina redukuje zniszczenia skóry spowodowane promieniowaniem UVR.


kami. Wystarczy zjeść dwa dziennie, by zaspokoić zapotrzebowanie dziecka na witaminy i minerały. 70 misiów za 8 dol. Na opakowaniu napis: „Trzymać z dala od dzieci”. No właśnie, tylko jak!?

Od niedawna na polskim rynku dostępne są profesjonalne kosmetyki amerykańskiej marki Skinceuticals (należącej do L’Oreal) oparte na czystych witaminach, a wymyślone przeszło 11 lat temu właśnie przez amerykańskiego dermatologa. Ponieważ zawierają wysokie stężenia witamin, używane są podczas zabiegów odmładzających skórę. Po zabiegu lekarz może zalecić kontynuację kuracji w domu. Witamina E chroni skórę przed słońcem, wymiata wolne rodniki, wzmacniając barierę ochronną skóry. Witamina B3 chroni skórę przed utratą wody, nadaje jej jednolity koloryt, pobudza mikrokrążenie i przeciwdziała trądzikowi. Kosmetyki z witaminą K ułatwiają regenerację skóry ciała i twarzy, np. po operacjach plastycznych. Warunkuje ona p r a -

widłową krzepliwość krwi, poprawia koloryt skóry z poszerzonymi i pękającymi naczynkami krwionośnymi oraz zniszczoną w wyniku opalania. A ostatnie badania pokazują, że odgrywa rolę w utrzymaniu elastyczności skóry, walczy więc ze zmarszczkami.

Co z tabletką na urodę?

Polacy co roku wydają 800 mln zł na witaminy i suplementy diety. Z badań OBOP-u wynika, że 54 proc. osób powyżej 15 roku życia sięga po multiwitaminy. Popularne wśród kobiet są tabletki na urodę, które mają nawilżać, odżywiać i ujędrniać skórę od wewnątrz. Te preparaty można kupić w aptece bez recepty. Zachęcają do tego reklamy. Najnowsze badania wskazują, że po nutrikosmetyki należy sięgać ostrożniej, bo jak tłumaczy dr Benjamin Caballero, szef amerykańskiego Instytutu

Katarzyna Bosacka (GW) – Waszyngton (opr. J.N)

Żywienia: „Jeśli ktoś prawidłowo się odżywia, dostarcza organizmowi wystarczająco dużo witaminy A i dodatkowo bierze drugą dawkę w postaci tabletki, może spowodować, że witamina A zacznie się odkładać w organizmie, powodując szkody, np. zwiększy ryzyko osteoporozy”. Poza tym – co podkreślają lekarze – witaminy A, B6, BJ2, C, E, K, a także wapń, magnez, żelazo czy cynk mogą wchodzić w reakcje z lekami, także tymi sprzedawanymi bez recepty. Trzeba więc uważać, aby nie łykać ich za dużo. Moja czteroletnia córka buszuje wśród witaminowych lizaków i cukierków w sklepie Vitamin Shoppe. Kapituluję przed multiwitaminowymi misio-żel35


C

o to za dieta? Otóż taka, w której nie ma żadnych ograniczeń. Możemy jeść wszystko, ale w niewielkich ilościach. Warzywa i owoce koniecznie cztery, pięć razy dziennie. Jeśli dodamy do tego dwie i pół godziny ruchu tygodniowo – długie życie bez ciężkich chorób mamy niemal gwarantowane.

To chyba najprostsza dieta, jaką kiedykolwiek zalecali nam specjaliści od żywienia. Aż nie chce się wierzyć, że może być też skuteczna. Jednak wyniki analiz, opublikowanych kilka tygodni temu w piśmie „American Journal of Medicine” nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. To pierwsze badania przeprowadzone z tak dużym rozmachem – wzięło w nich udział aż 15,5 tys. pacjentów. Niemłodych – od 45 do 65 lat – a więc obarczonych już podwyższonym ryzykiem zachorowania na serce czy raka. Każda z osób biorących udział w badaniu spotkała się z lekarzem, który wyjaśnił podstawowe zasady zdrowej diety: urozmaicanie posiłków, jedzenie świeżych owoców i warzyw kilka razy dziennie. Zachęcał też do ruchu, a palaczy namawiał do zerwania z nałogiem. Czy pacjenci skorzystali z tej wiedzy, nikt nie kontrolował. Kiedy jednak po czterech latach lekarze sprawdzili, co dzieje się z uświadamianymi przez nich ludźmi, okazało się, że śmiertelność wśród nich – w porównaniu z grupą kontrolną – spadła aż o 40 proc.

Koniec z podziałem na jedzenie dobre i złe. Trzeba jeść wszystko. Im więcej w diecie składników i smaków, tym lepiej dla naszych genów i zdrowia. Dzięki diecie można uniknąć aż 80 proc. chorób serca, udarów i cukrzycy typu 2 oraz wyeliminować 50 proc. nowotworów, ogłosili właśnie eksperci Światowej Organizacji Zdrowia.

Helisa smaków

Konserwator genów

Dlaczego dieta pomaga uniknąć koszmaru, jakim są ciężkie choroby, i wydłuża życie, wyjaśniają badania molekularne oraz nutrigenomika, nauka, 36

fot. archiwum


która zajmuje się wykrywaniem zależności między składnikami pożywienia a genami. To jedna z najszybciej rozwijających się ostatnio dziedzin nauki. Kiedy niespełna dwa lata temu pisaliśmy o leczeniu jedzeniem („Newsweek” 25/2006), naukowcy sądzili, że tylko niektóre składniki pożywienia mogą wpływać na geny. – Dziś wydaje się, że genom jest bardziej czuły na związki zawarte w żywności, niż przypuszczano. W naszej diecie nie ma takich, które byłyby dla niego obojętne – mówi prof. Marek Naruszewicz z Zakładu Farmakognozji AM w Warszawie, członek International Atherosclerosis Society i wykładowca na konferencjach światowych poświęconych problemom żywienia i chorobom układu krążenia. Geny mogą zmieniać aktywność, włączać się lub wyłączać. U zdrowego człowieka pozostają one jednak w równowadze sprzyjającej zdrowiu. Dieta utrzymuje ten korzystny dla nas stan – jest swoistym konserwatorem genomu. U 70 proc. ludzi nie ma w nim żadnych zmian sprzyjających nowotworom, chorobom układu krążenia czy

neurologicznym. 30 proc. osób takie zmiany ma, ale nawet w ich przypadku ujawnienie choroby następuje dopiero wtedy, gdy na genom zadziałają dodatkowe niekorzystne czynniki, np. palenie spowoduje uszkodzenie łańcucha DNA albo doprowadzi do uaktywnienia niekorzystnych dla nas zapisów. Dieta może temu skutecznie zapobiegać, przeciwdziałając chorobotwórczym mutacjom. Niestety, epidemia zachorowań na choroby układu krążenia czy nowotwory wyraźnie pokazuje, że nasz sposób odżywiania nie wpływa stabilizująco na genom. Chociaż coraz częściej unikamy tłuszczy zwierzęcych, jemy więcej nabiału i witamin, naturalnych lub w tabletkach, nie widać wyraźnego spadku zachorowań na te najgroźniejsze choroby. To oznacza jedno – na naszych talerzach może jest mniej kalorycznie, ale wciąż za mało różnorodnie. Jemy wciąż to samo – pieczywo, mięso, jajka, nabiał, więcej słodyczy niż warzyw. Taki sposób odżywiania zaspokaja potrzeby energetyczne organizmu, ale nie chroni zdrowia.

– Jedzmy połowę tego, co jemy. W ten sposób zrobi się miejsce na talerzu dla nowych produktów. Wzbogacajmy dietę o nowe smaki – radzi prof. Naruszewicz. To ważne, bo im więcej rozmaitych składników odżywczych znajdzie się na talerzu, tym większe szanse, że dieta zadziała ochronnie na geny. Jak się bowiem okazuje, ich utrzymywanie w stanie równowagi to gra zespołowa, w której biorą udział setki rozmaitych związków zawartych w żywności. W tym zespole nie wszystkie składniki pełnią taką samą rolę. Głównymi zawodnikami są te, które działają bezpośrednio na DNA. Do nich należy wiele aktywnych związków roślinnych, kwasy omega 3, krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe – propionowy czy mlekowy. Ale składniki z tej grupy często nie działają w pojedynkę. Potrzebują całej armii pomocników. To związki, których zadaniem jest m.in. utrzymywanie aktywności tych najważniejszych, wchodzących w reakcje z DNA. Tak więc nie ma w żywności elementów obojętnych. Wszystkie – bezpośrednio

fot. archiwum 37


fot. archiwum

albo pośrednio – mają wpływ na nasze geny.

Dobrane pary, czyli jedz curry

Reakcje pomiędzy składnikami pożywienia naukowcy ujmują jednym słowem – cross-talking. Ten termin oznacza rozmowę między poszczególnymi elementami diety, której efektem jest sumowanie – wzmocnienie aktywności składników działających aktywnie na genom. Przykład: likopen w pomidorach nasila działanie przeciwnowotworowych związków indolowych zawartych w brokułach. Korzystny dla naszego zdrowia duet likopen tworzy też z siarczkiem alilu, najważniejszym składnikiem czosnku. Łączenie pomidorów z czosnkiem czy brokułami nie jest niczym oryginalnym. To typowe na przykład dla diety śródziemnomorskiej. Jednak dopiero teraz, dzięki badaniom molekularnym odsłania się cała jej mądrość. Przykłady korzystnej dla zdro38

wia interakcji między składnikami naukowcy wykrywają zresztą także w innych kuchniach. Popularna curry to nic innego jak mieszanka przypraw, które wzajemnie wzmacniają swoje działanie. W kuchni indyjskiej tradycją jest, aby po daniu z dodatkiem curry wypić zieloną herbatę. I to także okazuje się dobrym posunięciem. Kurkumina zawarta w curry tworzy dobraną parę z epigalokatechiną, związkiem, któremu zielona herbata zawdzięcza swoje zdrowotne właściwości. Ten specyficzny duet ma niewiarygodne wręcz działanie. Badania na komórkach nowotworowych wykazały, że aż w 80 proc. hamuje ich podział. Wiadomo także, że w obecności pieprzu kurkumina tysiąckrotnie zwiększa swoją aktywność. Specjaliści od nutrigenomiki są ostatnio zafascynowani tą przyprawą. Jej nadzwyczajne właściwości omawiano podczas światowego kongresu żywieniowego w Tel Awiwie, który odbył się w październiku. Naukowcy zainteresowa-

li się kurkuminą, bo z badań epidemiologicznych wynikało, że w Indiach zachorowalność na nowotwory jest minimalna. Zaczęto podejrzewać, że właśnie ta tradycyjna przyprawa chroni Hindusów przed rakiem. Potwierdziły to badania molekularne i kliniczne z udziałem ludzi. Chyba najbardziej szczegółowe zrobił Hiroyuki Shibata z Taroku University. Japoński naukowiec prowadził eksperymenty z udziałem palaczy, którzy najbardziej ze wszystkich są narażeni na ryzyko powstawania nowotworów. Wystarczyło przez 30 dni dodawać im do posiłków łyżeczkę kurkuminy, aby ilość niebezpiecznych związków, zdolnych do uszkadzania DNA, istotnie spadła (na to wskazywały wyniki badań próbek moczu). Oznacza to, że ryzyko niepożądanych zmian w materiale genetycznym u obserwowanych palaczy wyraźnie się zmniejszyło. Japońskie badania pokazały, że kurkumina nie tylko zapobiega nowotworom, ale może nawet wspomagać ich leczenie


– hamuje postęp choroby, na przykład zmuszając rozwijające się komórki raka do samobójczej śmierci, czyli apoptozy. Kurkumina zwalcza dodatkowo bakterie Helicobacter pylori odpowiedzialne za wrzody żołądka. Zapobiega też chorobom układu krążenia.

Wszystko, byle mało

Nowe obserwacje i odkrycia skłoniły żywieniowców do zmiany myślenia. Jeszcze do niedawna skupiali się oni głównie na tym, co w nadmiarze nie powinno znaleźć się na naszym talerzu. Za najważniejsze uznawali wykluczenie tłuszczy zwierzęcych, zalecając niekiedy ich zastępowanie węglowodanami. – Dieta niskotłuszczowa czy wysokowęglowodanowa jeszcze teraz zalecana przez lekarzy to nieporozumienie, bo nie prowadzi do zbilansowania składników odżywczych – krytykuje prof. Naruszewicz. – Podobnie jak dzielenie produktów na zdrowe i niezdrowe – dodaje. Nic, co je się w bardzo małych ilościach, nie może zaszkodzić. Chodzi tylko o to, by nie jeść tygodniami tego samego. By korzystać

z całej rozmaitości warzyw, owoców, ziół i przypraw. Bo w świetle nowych badań nawet szczypta dodająca smaku może mieć ogromne znaczenie dla zdrowia. – Gdybyśmy jak Hindusi dodawali do potraw kurkuminę albo curry, też byśmy rzadziej zapadali na choroby układu krążenia i nowotwory – przypuszcza prof. Naruszewicz. Jej dodatek w naszej kuchni rzeczywiście byłby przydatny, bo przez większość roku jesteśmy pozbawieni świeżych owoców i warzyw, które są jednym z najważniejszych źródeł związków chroniących DNA przed niszczeniem. Należą do nich witaminy E, C, beta-karoten oraz tzw. flawonoidy, barwniki, dzięki którym pomidory są czerwone, a jabłka rumiane. Nazywa się je ogólnie antyoksydantami lub prościej – przeciwutleniaczami, bo zapobiegają ubocznym skutkom procesów utleniania w organizmie. Powstają wtedy agresywne cząstki tlenu, zwane wolnymi rodnikami, które uszkadzają komórki oraz obecne w nich DNA. To prowadzi do rozwoju chorób. – Aż 80 proc. z nich, od nowotworów

po prozaiczne, mniej groźne schorzenia, przypisuje się właśnie działaniu wolnych rodników – mówi prof. Naruszewicz. Roślinne antyoksydanty unieszkodliwiają agresywne cząstki, dlatego od dawna uznawano je za wyjątkowo cenne w walce o dobre zdrowie. Dopiero teraz okazało się jednak, że mogą one oddziaływać także wprost na genom. A dokładniej na te jego odcinki, które kodują tzw. enzymy drugiej fazy. Prosto mówiąc, te enzymy to broń, za pomocą której komórki pozbywają się atakujących je rakotwórczych związków. Antyoksydanty – poprzez działanie na geny – pobudzają produkcję tych specyficznych enzymów, przez co akcja obronna przebiega sprawniej. Ryzyko mutacji i rozwoju nowotworów maleje. Antyoksydanty to wyjątkowo silne związki biologicznie. Jak mogą być szybkie i skuteczne w działaniu, można się przekonać nawet na własne oczy. Kiedy przekroimy jabłko na pół, szybko ściemnieje na skutek utleniania. Jeśli jednak skropimy je sokiem z cytryny, w której jest witamina C o silnych właściwościach antyutleniających, nie

fot. archiwum 39


fot. archiwum

zmieni barwy. Podobnie działają także przeciwutleniacze dodawane do hodowli komórkowych. Naukowcy wyliczyli, że niektóre flawonoidy roślinne są trzy do pięciu razy silniejsze w działaniu od przeciwutleniających witamin E i C. Spodziewali się, że taką samą aktywność zachowują w ludzkim organizmie. Jeszcze do niedawna byli przekonani, że im więcej będziemy ich zjadać, tym lepiej. Takie myślenie było jednak błędne, wynika z badań zakończonych w marcu tego roku przez naukowców z Instytutu im. Linusa Paulinga w Oregonie (ich wyniki zostały opublikowane w specjalistycznym piśmie „Free Radical Biology and Medicine”). Nie potrzebujemy dużych, ale regularnych dostaw. Z przewodu pokarmowego wchłania się tylko część tych związków. W dodatku te zaabsorbowane do krwi szybko tracą swoją aktywność. – Organizm traktuje je jak coś obcego, metabolizuje i wydala – mówi prof. Balz Frei, dyrektor Instytutu Linusa Paulinga. Nie zmienia to jednak faktu, iż flawonoidy 40

robią swoje. Tylko ich gra w organizmie jest bardziej subtelna, niż wcześniej sądzono.

Niezdrowa góra zdrowej żywności

Wniosek narzuca się sam – tylko flawonoidy stale dostarczane do organizmu w niewielkich ilościach uruchamiają w komórkach mechanizmy obronne przed chorobami. Dlatego owoców i warzyw, które są głównym ich źródłem, nie można się najeść na zapas. Trzeba spożywać je systematycznie, najlepiej cztery, pięć razy dziennie. – Istnieje ścisły przedział terapeutyczny, w którym działanie flawonoidów, a także innych antyoksydantów jest korzystne – podkreśla prof. Naruszewicz. Dostarczane w dawkach zbyt niskich nie chronią organizmu przed chorobami, a w zbyt dużych – tracą swoje właściwości albo nawet mogą mieć niepożądane działania. Jako przykład prof. Naruszewicz podaje kawę, która zawiera ogromną ilość związków antyoksydacyjnych. Ile filiżanek kawy dziennie

sprzyja zdrowiu? Od jednej do pięciu. To pokazało badanie Iowa Woman’s Health Study z udziałem 40 tys. kobiet, trwające 15 lat. Jego wyniki opublikowano w „The American Journal of Clinical Nutrition” w połowie ubiegłego roku. Autorzy Lene Frost Andersen i David Jacobs wyliczyli, że w grupie uczestniczek pijących od jednej do pięciu kaw dziennie śmiertelność spadła aż o 30 proc. Natomiast wśród największych amatorek, pijących sześć lub więcej filiżanek, wzrosła. Kawa nie uchodzi za najzdrowszy napój, dlatego nie dziwi zbytnio, że jej picie w dużej ilości może obracać się przeciwko nam. Jednak nawet produkty uważane od zawsze za zdrowe też mogą w nadmiarze szkodzić. Na przykład beta-karoten z marchewki. Nasila on aktywność niektórych genów i jeśli będziemy dostarczać go organizmowi za dużo, może powodować nowotwory. Na nadmiar tego składnika są narażone zwłaszcza dzieci. Niektóre mają aż żółtą skórę od soków marchwiowych ku-


powanych w sklepie, co jest widocznym objawem przedawkowania. – Dzieci pochodzące z rodzin obciążonych genetycznie i przekarmiane sokami naprawdę mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie – ostrzega prof. Naruszewicz. Naukowcy mają dowody także na to, że nadmiar witaminy E, która jest jednym z najważniejszych ochroniarzy genomu, może prowadzić do niekorzystnych zmian w materiale genetycznym. Pojawiają się wyniki badań, z których płynie szokujący wniosek, że bioaktywne składniki wykazują chorobotwórcze działanie. Codzienne jedzenie grejpfruta może zwiększyć ryzyko zachorowania na nowotwór piersi niemal o jedną trzecią, donosili na początku tego roku amerykańscy naukowcy w „British Journal of Cancer”. Przebadali 50 tysięcy kobiet w wieku pomenopauzalnym, które – jak wynikało z ankiety dietetycznej – zjadały codziennie te owoce. Grejpfruty są groźne, bo powodują wzrost stężenia estrogenów, co sty-

muluje rozwój niektórych postaci raka, przypuszczają naukowcy. Nawet najbardziej znana z właściwości prozdrowotnych zielona herbata jest bezpieczna tylko wtedy, gdy wypija się jej do 10 kubków dziennie, stwierdził Chung Yang z Uniwersytetu Stanowego New Jersey. To akurat nie jest znaczące ograniczenie – mało kto bowiem pije aż tyle herbaty. Jednak tej wiadomości nie powinni lekceważyć ci, którzy zażywają suplementy zawierające polifenole z zielonej herbaty. Jedna tabletka może zawierać bowiem tyle tych związków, co 50 filiżanek herbaty. Efekty połykania takich preparatów mogą – jak twierdzi Yang – prowadzić do zatrucia. Karmione przez niego megadawkami polifenoli szczury zdychały na skutek uszkodzenia wątroby (wyniki eksperymentów opublikowano w piśmie „Chemical Research in Toxicology”). – Łykanie tabletek z antyoksydantami nie tylko nie musi przynosić korzyści dla zdrowia, ale może być nawet ryzykowne – ostrzega prof. Frei. Z badań na

poziomie molekularnym jasno wynika, że megadawka antyutleniaczy brana wieczorem czy rano nie jest w stanie dobrze chronić naszych genów. Podobnie zresztą jak góra jedzenia, które pochłaniamy raz czy dwa razy dziennie. – Tylko bardzo urozmaicone i rozłożone na 4-5 posiłków menu ze świeżymi owocami i warzywami w roli głównej (w sumie powinniśmy ich zjadać 0,6 kg dziennie) jest w stanie dostarczać prozdrowotne składniki w optymalnych dawkach, bez ryzyka przedawkowania, chroniąc nas przed problemami z sercem, cukrzycą, nowotworami, a także innymi chorobami – podkreśla profesor Naruszewicz. Niestety, wielu z nas jest opornych na takie proste rady. Dlatego dr Muin Khoury z Center for Disease Control and Prevention w Atlancie mówi to samo, tylko dosadniej: – Jedzenie jest jak lekarstwo, które trzeba dozować. Tyle tylko że przyjmuje się je przez całe życie. Jolanta Chyłkiewicz

fot. archiwum 41


Miejsce dla dzikiej przyrody

brazie Parku dominują trzcinowiska, szuwary i turzycowiska. Lasy i zakrzewienia zajmują tylko niecałe 5% powierzchni. Narew była arterią, wokół której koncentrowało się wiele przenikających się kultur – jaćwieska, pruska, krzyżacka, polska, litewska, ruska, żydowska. Wytworzyło to swoistą

DOLINA NARWI Od 1996 roku 50-kilometrowy odcinek Doliny Narwi między Surażem a Rzędzianami, o powierzchni 7350 ha, chroni Narwiański Park Narodowy. Siedzibą Parku jest zabytkowy dwór w Kurowie, otoczony starym parkiem z licznymi pomnikami przyrody. Celem Parku jest ochrona unikatowego systemu rzecznego Narwi i środowisk roślinnych. W krajo-

42

mozaikę wyznaniową, społeczną i kulturową. Nad brzegami Narwi powstały miejscowości, wśród których większe lub ważniejsze to: Narew, Kaniuki, Strabla, Suraż, Łapy, Waniewo, Kurowo, Choroszcz, Morusy, Tykocin, Góra Strękowa, Wizna, Drozdowo, Łomża, Nowogród, Ostrołęka, Różan, Pułtusk, Serock. Narew wywodzi swój rodowód ze źródeł leśnych prastarej Pusz-

czy Białowieskiej. Szybko opuszcza puszczę, by płynąć powoli przez krainę podmokłych łąk, dalej szeroką bagnistą doliną, tworząc wiele odnóg, rozwidleń i koryt. Każdej wiosny w czasie topnienia śniegów niezwykłym zjawiskiem jest utrzymujące się wiele tygodni wielkie narwiańskie „morze”. Bagienna część doliny na wiosnę kwitnąca kobiercami kaczeńców, latem porośnięta gęstym płaszczem grzybienia, jest ostoją ryb i ptaków wodnobłotnych. Od ujścia Biebrzy zmienia swój charakter płynąc jednym korytem, które wije się na dnie jaru otoczonego wzgórzami. Narew jest piątą co do długości rzeką w Polsce. Zbiera wody rzeki Narewki, Orlanki, Supraśli, Biebrzy, Pisy, Szkwy, Rozogi, Omulewa, Orzyca, Wkry i Bugu. Po 484 km łączy się z Wisłą. Narew płynęła uformowaną przez tysiące lat doliną do lat 70. XX wieku. Od Rzędzian do ujścia Biebrzy uregulowano rzekę, osuszono bagno Wizna i bagna pod Tykocinem.


Ocalałym i najcenniejszym fragmentem rzeki jest południowa część Doliny Górnej Narwi. Dolina jest tu płaska i szeroka na kilka kilometrów. Rzeka płynie wieloma korytami, które rozdzielają się i łączą, płyną w różnych kierunkach, krzyżują, czasem kończą ślepo w ścianie roślinności, tworząc unikalny widoczny z lotu ptaka, wodny labirynt, z mozaikowym układem rozlewisk, siedlisk lądowych i bagiennych. Sieć krętych koryt rzecznych otaczają bagna. Ten szczególny, najrzadziej występujący system wodny nosi nazwę anastomozującego (wielokorytowego). Jest to jedyna taka rzeka w Europie. Podobnie wyglądają rzeki tropików: Amazonka w Ameryce Południowej, Kongo i Okawango w Afryce, Ob w Rosji i Saskatchewan w Kanadzie. Podmokły teren, otwarta przestrzeń, gąszcz bagiennych roślin, łąk i zakrzewień wierzbowych jest jednym z najmniej dostępnych miejsc w Polsce.

Protesty społeczeństwa i przyrodników przerwały dalsze prace melioracyjne. Następnym ciosem była budowa, w górnej Narwi, zbiornika wodnego Siemianówka. Zagraża on wodom gruntowym Puszczy Białowieskiej i niekorzystnie wpływa na stan wód całej Narwi. Polski fotografik przyrody, Włodzimierz Puchalski pisał: ... „Był to jeden z najpiękniejszych zakątków polskiego egzotyzmu. Tysiące strug, morze trzcin i szuwarów i skrzydlaty świat wzbogacony każdej wiosny o tysiące batalionów.... Obawiam się, że to już nigdy się nie odtworzy i przyroda nie powróci do dawnego cudownego stanu. A wraz z ubożeniem przyrody zuboży się psychika człowieka i jego życie.” 43


Wigry Utworzony w 1989 roku Wigierski Park Narodowy leży na styku najpiękniejszego polskiego krajobrazu polodowcowego Suwalszczyzny i największego zwartego kompleksu leśnego Niżu Środkowoeuropejskiego Puszczy Augustowskiej. Ukształtowanie geomorfologiczne północnej części parku jest zróżnicowane dzięki bogatej konfiguracji terenu. Tworzą ją gliniaste wysoczyzny polodowcowe, urozmaicone wzgórzami i wałami moren czołowych osiągających do 40 m wysokości. Część południowa parku jest równiną. Polodowcowy pejzaż wzbogacają rynnowe i nieckowate zagłębienia wypełnione wodami jezior i rzek. Wodne bogactwo parku tworzy jedno z najpiękniejszych jezior w Polsce, największe jezioro Suwalszczyzny – Wigry i 42 mniejsze jeziora, a także rzeki Czarna Hańcza, Wiatrołuza, Kamionka. Powierzchnia parku wynosi 15086 ha, w tym 9464 ha to grunty leśne, 2908 ha – wody i 2714 ha inne tereny, głównie użytkowane rolniczo. Ochroną ścisłą objętych jest 623 ha, w tym 283 ha lasów. Obszary zagospodarowane rolniczo objęte są ochroną krajobrazową. Siedziba parku znajduje się w miejscowości Krzywe, a stamtąd niedaleko już do Półwyspu Wigierskiego, gdzie w wodach jeziora przegląda się kościół i klasztor pokarmelicki z XVIII wieku. Sprowadzony przez Zygmunta III Wazę w 1667 roku zakon kamedułów założył większość wsi i folwarków w okolicy. Jezioro Wigry ma 2177 hektarów powierzchni, a jego głębokość dochodzi do 73 m. Położone jest wśród wzgórz. Sama nazwa wskazuje na piękną formę jeziora (wigry znaczy kręty). Jezioro ma kształt litery 44

S. Jego 75-kilometrowa, w większości zalesiona linia brzegowa jest niezwykle urozmaicona licznymi zakolami i półwyspami. Na jeziorze jest 14 wysp. Poprzez przesmyki i

dobna jest do rzek górskich. Tak jak inne rzeki tej krainy ma kamieniste dno i szybki nurt. Wypływając z Wigier zmienia oblicze. Płynie podmokłą bagienną równiną wśród łąk

kanały Wigry łączą się z innymi jeziorami, które oddzieliły się na skutek zarastania. Przez Wigry przepływa Czarna Hańcza, rzeka, która w początkowym swym biegu po-

i lasów Puszczy Augustowskiej. Połowę powierzchni parku stanowią lasy. Przyroda polubiła ten cudowny zakątek i osiedliła niemal wszystko, czym dysponowała na niżu środko-


wej Europy. Chodny klimat sprzyja rozsiewaniu się świerków. Charakterystyczne dla wschodniego klimatu kontynentalnego są także: wielosił błękitny, wełnianka alpejska, wiele gatunków mchów i porostów. Osobliwością parku są małe śródleśne jeziorka zwane sucharami. Nazwa suchar jest nazwą regionalną, oznacza „suchy”, pusty, bez ryb, jak również to, że wokół sucharów występują obumarłe, suche drzewa. Suchary są zbiornikami dystroficznymi, czyli ubogimi w pierwiastki oraz związki chemiczne niezbędne do życia wielu organizmom, szczególnie roślinom. Ich woda ma brunatne zabarwienie, gdyż zawiera duże ilości kwasów humusowych powstających z rozkładu igieł, liści otaczających lasów. W sucharach występują liczne larwy ważek, chrząszczy, muchówek, pająki wodne – topiki, natomiast brak jest charakterystycznej roślinności wodnej. Suchar otacza pło – nasuwający się od lądu w kierunku środka zbiornika pierścień pływających roślin torfowiskowych. Budują go m.in. mchy torfowe, żurawina, modrzewnica, przygiełka biała. Pło jest również miejscem występowania roślin owadożernych: rosiczki okrągłolistnej i długolistnej, które wzbogacają roślinność pła w fosfor pochodzący z rozkładu schwytanych zwierząt. Z czasem brzegi jeziorek zarastają mchami, krzewinkami żurawin, bagna zwyczajnego, bo-

rówki bagiennej i małymi drzewami. W ostatniej fazie w miejsce jeziora wyrasta bór bagienny złożony z sosen i brzóz. Zróżnicowane ekosystemy krainy Wigier: wody, torfowiska, gliny, zwały, piaski porasta 900 gatunków roślin naczyniowych, wśród których 50 podlega ochronie. Symbolem parku są bobry. Na terenie parku spotyka się wilki, rysie, wydry, łosie i zające bielaki. Bielaki występują tylko w niewielu miejscach na północnowschodnich krańcach Polski. Preferują środowisko leśne. Zimą zmieniają barwę futra na białą, co oznacza przystosowanie do życia w zimnym klimacie. Mozaika jezior i lasów stwarza dogodne warunki by-

towania rzadkich ptaków drapieżnych, w tym orła bielika, kani czarnej rdzawej, rybołowa, puszczyka. W wodach żyją 32 gatunki ryb, w tym rzadko spotykana sieja, sielawa i troć jeziorna. Na terenie parku występuje bardzo rzadki owad, latająca w dzień ćma sówka. Wigry to osobliwa kompozycja krajobrazowa, kształtów i barw. Wraz z otaczającymi jezioro lasami, torfowiskami, źródliskami, bogatą florą i fauną oraz pełnym uroku krajobrazem tereny te są jedynymi z najcenniejszych miejsc przyrodniczych Polski. Opracowanie i fotografie Anna Worowska

45


Paryskie brzany

46

Z

aproszenie na ryby nad rzekę Seine brzmi egzotycznie. Ale to po prostu Sekwana, dru-

ga, co do wielkości po Loarze rzeka Francji. Tyle, że prawdziwej egzotyki dodaje fakt, iż owe ryby mam łowić w… Paryżu!

Francuzi tak drastycznie zaostrzyli przepisy – mówi mój przyjaciel Grzegorz, który mieszka tu ponad dwadzieścia pięć lat – za zanieczyszczanie rzeki nałożyli na firmy tak potężne kary, że w krótkim czasie Sekwana odżyła. Mimo upałów i stałej żeglugi Sekwana w Paryżu zdumiewa czystością wody, dwa, trzy metry od brzegu widać pływające ryby. – Co będziemy łowić? – Sumy, brzany, karpie. Chciałem się upewnić, że na pewno tu, w Paryżu? – Tak, koło mostu Pont Piteaux, obok jednej z najdroższych dzielnic Paryża, między barkami, na których normalnie mieszkają ludzie. Zbliża się późne popołudnie. Upał. Jest parno. Wędziska karpiowo-sumowe zbroimy w haki węgorzowe z zadziorami, obowiązkowo plecionka i przelotowe ciężarki denne od 80 do 120 gramów, gdyż uciąg Sekwany jest duży i trzeba uważać, żeby zestaw nie został ściągnięty pod barkę. Spytałem, na co będziemy łowić? – Na kurczaki i na ser. We Francji wszystko jest możliwe. Słońce rozświetla widoczny w oddali Paryż. Pierwszy zestaw z kawałkiem fileta z piersi kurczaka ląduje w wodzie. Na drugi zakładam dwie kostki – o boku 2 cm – twardego sera, stugramowy przelotowy płaski ciężarek, przypon długości około metra i wszystko to kładę jakieś dwadzieścia metrów od brzegu, na pograniczu głównego nurtu. Kołowrotek z wolnym biegiem ustawiam tak, aby uciąg wody nie wybierał plecionki. I tak zaczęło się polowanie na słynne paryskie brzany, w których legendę trudno mi ciągle uwierzyć, bo przecież realia, w których łowię, zdają się przeczyć dzikiemu charakterowi tej wspania-


łej ryby, tym bardziej, że po rzece ciągle pływają motorówki, a wokół, na pokładach swoich pływających domów, hałasują rozbawieni Francuzi. Po dwóch godzinach wyczekiwania „coś” zaczyna wybierać plecionkę z kołowrotka. Jest to właściwie podszarpywanie i wreszcie moja cierpliwość kończy się. Zacinam. Nie czuję zejścia ryby, ale sera na haku nie ma. Zestaw ląduje znowu na dnie Sekwany. Nagle szczytówka lekko drgnęła, a za chwilę plecionka zaczęła powoli wysnuwać się z kołowrotka; szpula obracała się coraz szybciej. Zaciąłem i poczułem cudowny, pulsujący opór. Czułem ją wyraźnie, gięła szczytówkę bez pardonu. Po chwili pierwszy odjazd na hamulcu. Wiem, że ryba nie jest mała, za chwilę drugi odjazd, wybieram plecionkę, ryba robi spory wir kilka metrów od nabrzeża i już mam pewność, że to brzana. Przyjaciel wysuwa podbierak przed siebie do wody i złotołuska po kilku zrywach na boki ląduje w siatce. Ma jakieś półtora kilograma. Francuzi na barce przerwali na chwilę balangę, stają na rufie, krzyczą: très bien, très bien! I biją brawo. Na kolejne emocje nie czekałem długo. Gwałtowne przygięcie szczytówki i ucieczka w kierunku nurtu. Wspaniała walka. Nie mam wątpliwości, że to brzana, nie mniejsza od poprzedniej. Rybka wraca do wody. estaw sumowy jakby zaczarowany, ani drgnie. Przerzucam go jeszcze raz. Zaczyna się paryska noc, czyli łuna nad miastem, wymieszana ze światłami na Pont Piteaux i skrzącą się Sekwaną. Do jedenastej w nocy łowię jeszcze dwie brzany, jakby z jednego rocznika. Potem przerwa do północy. Gwałtowny gwizd kołowrotka. Zacinam i czuję, że zestaw staje jakby w miejscu. Dwa, trzy obroty korbką, już wiem, że mam rybę i to niemałą. Jeśli to brzana, to naprawdę duża. Przestrzeni między barkami miałem niezbyt wiele, więc musiałem wyeliminować wszelkie manewry. Drugi odjazd jest już dosyć długi, potem jeszcze jeden i ryba wypływa na powierzchnię. To sazan! Dzikus z Sekwany! Podbierak zatrzeszczał, trzeba go ciągnąć po pochyłości nabrzeża. Ważymy karpia, ma równiutko pięć kilogramów. Połakomił się na…ser! Pięć brzan w tym jedna dwukilogramowa i karp. Smakował wybornie pod białe wino. Ślimaki i mule – wysiadka!

Z

Przyjechaliśmy następnego dnia późnym popołudniem. Odpuściliśmy sobie piersi z kurczaka, pokładając całe zaufanie we francuskich serach. Ja zająłem swoje poprzednie stanowisko, Grzegorz poszedł między inne barki. Ledwie ogarnęliśmy się na łowisku na jednej z jego wędek dzwonek sygnalizuje branie. Niewymiarowy sumek połakomił się na…ser! – No przecież ci mówiłem. Pół godziny później sytuacja powtarza się. Niewymiarowy sum znowu skusił się na dwie kostki ementalera. Przez trzy godziny na moich zestawach panuje absolutna cisza. Świętuje jednak Francja. Wszędzie wokół zaczęła się kanonada fajerwerków, istne feerie różnokolorowych iskier, girland i ognistych kul. No cóż, w końcu rocznica zburzenia Bastylii. nagle w tym zgiełku, zapachu prochu i dymu, mam cudowne branie! Zacinam i zaczyna się walka. Ryba ucieka pod rufę barki. Potem nagle skręca i kieruje się w pas podwodnej roślinności. Biorąc pod uwagę huk, ogień i dym wokół oraz moją adrenalinę mam swoje Austerlitz, Jenę i Marengo razem wzięte oraz wszystkie zwycięskie bitwy Cesarza Francuzów. Unoszę wędzisko nad głowę i próbuję nie dopuścić ryby do zaczepów. Odjeżdża bardzo ostro, robi pod powierzchnią piruet i znowu odjeżdża. Po krótkim holu wiem, że mam naprawdę piękną brzanę. Przy brzegu słabnie i wprowadzam ją do podbieraka. Śliczna! Waga pokazuje równo trzy kilogramy czterysta gramów! To w Polsce spokojnie wystarczyłoby na srebrny medal. Kiedy głaszczę jej piękne, ciemnozłote i srebrne łuski, na wędzisku Grzegorza „bije dzwon”. Widzę jak szczytówka pięknie wygina się i zaczyna pulsować. Czekam z podbierakiem i po chwili na powierzchni ukazuje się długi cień. Sum nie ma zamiaru wyprowadzać się z Sekwany i dwukrotnie wymyka się z podbieraka. Wreszcie jest nasz! Siedem kilogramów i równo metr długości. Oczywiście wziął na ser! Tej nocy złowiłem jeszcze kilka brzan, które wróciły do Sekwany. Położyłem się spać o czwartej nad ranem. W ciągu trzech dni wędkowania złowiłem dziewięć brzan i karpia. Sekwana żyje i warto w niej pomoczyć nieraz kija.  tekst i fot. Janusz Niczyporowicz

I

47


Niewidomej dziewczynce z Lasek Pierwiosnki w Twoich oczach zakwitły łzą zawilec skulił się gdy spadł deszcz

i tak już zostanie – Lubię nade wszystko przyrodę, jej odcienie zieleni, lubię spacerować po lesie, tam szukam czułej samotności która koi, uspokaja. Nade wszystko lubię wrzosowiska, delikatne kołysanie się brzozy na wietrze i zapach mięty. A góry były i ciągle są moim umiłowaniem, a wiosną liliowe, majowe krokusy wykąpane w słońcu na tatrzańskich stokach. I jeszcze uwielbiam tęczę, która rozświetla duszę człowieka. – tak mówi o sobie Zofia Olek-Redlarska, adiunkt na wydziale Pedagogiki i Psychologii w Białymstoku. Jej poezję cechuje liryczno-refleksyjny charakter. Autorka tomików: „Dlaczego mam tyle pytań do świata”, „I tak już zostanie”, „Portrety imion dziecięcych”, uważana jest za osobę niezwykle otwartą, która nigdy nie przejdzie obojętnie obok człowieka. Uczestniczy w imprezach charytatywnych. Swoich studentów zabiera do różnych ośrodków w Polsce, które zajmują się wspieraniem dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Uświadamia im w ten sposób różny wymiar człowieczeństwa. 48

Dzień wyfrunął z gniazda lecz Ciebie ogarnął cień odtąd nazywasz dłońmi wszystko snując nimi marzenia patrząc prosto w oczy… Pierwsze wiersze Pani Zofii zostały wydrukowane w „Świerszczyku” w roku 1979. Od tamtej pory autorka poprzez poezję wyrażała silną potrzebą zaprezentowania swojego spojrzenia na rzeczywistość. Niezwykle osobiste wiersze mówią o ludziach związanych z życiem poetki, o miejscach, w których była. Jej utwory obfitują w bogatą metaforykę i zaskakujące porównania. Pozwala czytelnikowi odbyć podróż do krainy dzieciństwa, odradza nas, a swoim subtelnym gestem wydobywa przestrzeń dawno zapomnianą, niemal mityczną. Jak za pociągnięciem pędzla rodzą się obrazy przyjazne człowiekowi. Przenosimy się w góry, nad wodę, zadajemy pytania światu. Dlaczego smutek do szyby puka? Kto się przygląda księżycowi z bliska? Jaki jest uśmiech rosy? Autorka dostrzega wszystkie odcienie rzeczywistości. Nie unika pytań trudnych, nie omija kłopotliwych tematów. Wszystko, czego doświadcza opisuje słowem. I tak właśnie rodzą się osobliwe portrety ludzkie – samotnych, kalekich, starych, nad którymi warto się pochylić. Czas, istnienie, miłość stają się głównymi wyznacznikami tej liryki. – Staram się dostrzegać świat przez odczucia – mówi pani Zofia. Pisanie wierszy wynika z potrzeby ducha. Moje wiersze są jak obrazy, ukazują słowem malowniczość świata. Ukazują go w różnych odcieniach, przede wszystkim jednak w odcieniach radości. Są to liryki nasączone optymizmem, bo wierzę, że świat ma nam naprawdę dużo do zaoferowania. Musimy jedynie się nauczyć czerpać z jego piękna. Docenić to wszystko, co nas otacza i przede wszystkim odnaleźć spokój w sobie. W czasach współczesnych, którymi rządzą media, czasach zaniku wartości poetka ukazuje metafizyczną stronę życia, o której pod natłokiem spraw codziennych po prostu zapominamy.


Miłość jest dźwiękiem naszych ust psalmem naszych rąk gorejącym piaskiem i krzewem szlakiem nieznanym na mapie marzeń konstelacją gwiazd łzą i poezją

Gdzie się spieszysz?

***

Popatrz jak tańczy wiatr na jezdni z białym papierkiem, który wturlał się między krawężnik, a buty przechodniów. Papierek rozgadany jak list z życzeniami. Biegnie pospiesznie, by zdążyć do wszystkich na czas powitań.

Zdaje się, że pamiętał swoje imię uśmiechał się do wszystkich do Ciebie też na stopach miał miękkie kapcie nosił koszulę w kratę, w której było mu do twarzy nie słyszał dźwięków w dzień roznosił zupę gdy jedli, cieszył się

Papierek wodzi rej między butami i walizami podróżnych, których radość stała się nowym, wesołym listem. A może i Ty zobaczysz uśmiechnięty papierek na szarej jezdni?

lubił bawić się na strychu otwierał tajemnicze kufry i skrzynie huśtał się na koniu na biegunach wkrótce zginął za pajęczyną życia z tęsknoty

To na pewno ten sam z moich podróży na dworzec.

fot. Anna Worowska 49


Kilka rad dla osób marzących o tym, aby osiągnąć 90. rok życia

Zatrzymać czas

90-latkowie z grupy trzeciej rzadko chorują, bo mają szczególny genom utrzymujący przez długi czas aktywność ich układów i narządów na ponadprzeciętnym poziomie. Zazwyczaj są to osoby pogodne, w większości szczupłe, tolerujące różnorodne diety, gustujące w oszczędnym jedzeniu. Stosunkowo niewielu ludzi może żyć sto i więcej lat. Choć teoretycznie możliwe jest, że człowiek może żyć 120 lat. W rzeczywistości, jeśli ktoś ma lat dziewięćdziesiąt i cieszy się względnie dobrym zdrowiem, jak na ten wiek, to już to – samo w sobie – godne jest pozazdroszczenia. Jak to osiągnąć?

50

Wczesne rozpoznanie obecności zespołu metabolicznego u dzieci i młodzieży jest pierwszym, najważniejszym krokiem do skuteczniejszego zapobiegania przedwczesnym incydentom naczyniowym w średnim wieku i zmniejszenia prawdopodobieństwa wystąpienia otępienia naczyniowego w starości. Istniejące obecnie metody profilaktyki i leczenia przeciwmiażdżycowego nie chronią w odpowiedni sposób populacji dzieci i młodzieży, tworząc swoistą generacyjna „lukę promiażdżycową”. Z kolei nierozpoznany zespół metaboliczny, w świetle aktualnej wiedzy, jest zespołem przyspieszonego starzenia.


– Problem zbyt późnego rozpoznania i leczenia zespołu metabolicznego wydaje się być jednym z kluczowych problemów zdrowia publicznego w XXI wieku – uważa dr Jarosław Derejczyk, wicedyrektor jedynego w Polsce Szpitala Geriatrycznego (w Katowicach).

90-latkowie sklasyfikowani

Geriatrzy mają swoją klasyfikację kondycji zdrowotnej osób, które żyją już więcej niż 90 lat. Do grupy pierwszej zaliczają „osoby pozostające przy życiu w tym wieku, ale obciążone bardzo dużą ilością chorób, które powodują u nich widoczną niesprawność zależność i inwalidztwo”. W grupie drugiej klasyfikowane są „osoby, które mimo obecności czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, zadziwiająco dobrze znoszą ich obecność i nie mieszczą się w znanych kategoriach przyczynowo-skutkowych i w znanych mechanizmach działania szkodliwych czynników”. O ludziach z tej grupy mówi się, jako o osobach tolerujących stan chorobowy. W ostatniej – niestety, najmniej licznej – mieszczą się „osoby długowieczne, pozostające jedynie z fizjologicznie słabszymi rezerwami funkcjonalnymi narządów bez obecności chorób”.

Dieta może pomóc

– Stosowanie diety chroniącej naczynia, bogatej w oleje roślinne, ryby morskie, czerwone wino jest w pierwszej grupie zalecane. Im wcześniej rozpoczniemy leczenie dietą tym pewniejsze prawdopodobieństwo osiągnięcia efektu zatrzymania stopnia pogarszania się kondycji. W tej grupie bez udziału medyków w rozpoznaniu i leczeniu występujących chorób nie osiągniemy zamierzonego celu, jakim jest utrzymywanie samodzielności – podkreśla dr Derejczyk. – Nadal dążymy do korekty wagi ciała do należnej, wyrównywania para-

metrów przemian tłuszczowej, purynowej i węglowodanowej, ściśle korygujemy wartości ciśnienia krwi, przestrzegamy licznych zaleceń terapeutycznych. Powszechnie stosujemy też usprawnianie ruchem, unikając bezruchu – wylicza dr Derejczyk. – Efekty działania suplementów dietetycznych są w tej grupie widoczne wyraźniej niż w dwu pozostałych. Spotykamy tu często osoby z niewydolnością mózgu, serca, zależne od opiekunów. W populacji osób długowiecznych ta grupa jest najliczniejsza...

Dłuższe życie w gorszej jakości

Dziewięćdziesięciolatkowie z grupy drugiej rzadziej ujawniają głębokie niewydolności narządowe, wykazują szybką reakcję leczniczą na wyrównywanie stwierdzanych nieprawidłowości. Także słabiej reagują na leczenie wzmagające potencjał układów chroniących tkanki przed konsekwencjami produktów kumulowanych jako odpadkowe w przemianie materii. Specjaliści uważają, iż leczenie antyoksydantami, immunostymulatorami – w tym dietetycznymi – i lekami hormonalnymi przynosi w tej grupie efekty, jednak nie tak spektakularne jak w pierwszej. – U tych osób radykalne wyrównywanie glikemii w przypadku obecności cukrzycy, precyzyjne obniżanie ciśnienia krwi w przypadku nadciśnienia, surowe nakazy dietetyczne u osób z nadwagą i otyłością, nie pozostaną najczęściej w związku z oczekiwaną długością życia, a mogą obniżyć jego jakość – wyjaśnia dr Derejczyk. – Zazwyczaj są to osoby utrzymujące własną aktywność ruchową mimo obecności chorób. Nie zbadano czynników ochronnych, odpowiedzialnych za unieszkodliwianie powszechnie uznanych za szkodliwe czynniki ryzyka chorób, jakie występują w tej grupie.

Lista niektórych obecnie żyjących ludzi z wiekiem przewyższającym sto lat: 1. Edna Parker (ur. 20 kwietnia 1893) – obecnie najstarszy człowiek, 2. Maria de Jesus (ur. 10 września 1893) – najstarsza Europejka, 3. Gertrude Baines (ur. 6 kwietnia 1894) – najstarsza Afroamerykanka, 4. Catherine Hagel (ur. 28 listopada 1894) – najstarsza osoba w stanie Minnesota, 5. Beatrice Farve (ur. 30 kwietnia 1895) – najstarsza mieszkanka stanu Georgia, 6. Tomoji Tanabe (ur. 18 września 1895) – obecnie najstarszy mężczyzna, 7. Henry Allingham (ur. 6 czerwca 1896) – najstarszy Europejczyk i najstarszy weteran, 8. Augusto Moreira de Oliveira (ur. 6 października 1896) – najstarszy Portugalczyk, 9. Ruby Muhammad (ur. 20 marca 1897) – Afroamerykanka, ważna postać ruchu religijnego i politycznego Naród Islamu, 10. Leila Denmark (ur. 1 lutego 1898) – amerykańska lekarka, 11. Apolonia Lisowska (ur. 18 lutego 1900) – długowieczna Polka, 12. Frederica Sagor Maas (ur. 6 lipca 1900) – amerykańska scenarzystka filmowa pochodzenia rosyjskiego, 13. Waldemar Levy Cardoso (ur. 4 grudnia 1900) – wojskowy, 14. Hugues Cuenod (ur. 26 czerwca 1902) – śpiewak szwajcarski, 15. Johannes Heesters (ur. 5 grudnia 1903) – holenderski aktor, piosenkarz, 16. Zofia Morawska (ur. 13 listopada 1904) – polska działaczka społeczna, 51


17. Leopold Engleitner (ur. 23 lipca 1905) – najstarszy żyjący ocalały z obozów koncentracyjnych Buchenwald, Ravensbrück i Niederhagen, 18. Emilio Navarro (ur. 26 września 1905) – portorykański baseballista, 19. Antoine Nguyên Van Thien (ur. 13 marca 1906) – wietnamski duchowny, obecnie najstarszy biskup katolicki na świecie, 20. Francisco Ayala (ur. 16 marca 1906) – hiszpański pisarz, krytyk, socjolog, 21. Antonio Rosario Mennonna (ur. 27 maja 1906) – obecnie drugi najstarszy biskup katolicki na świecie, 22. Eugeniusz Waniek (ur. 28 października 1906) – polski malarz, honorowy profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, 23. Hans Kleppen (ur. 16 marca 1907) – norweski skoczek narciarski, 24. Run Run Shaw (ur. 4 października 1907) – chiński producent filmowy 25. Oscar Niemeyer (ur. 15 grudnia 1907) – brazylijski architekt, 26. Jan Oderfeld (ur. 19 lutego 1908) – profesor, matematyk, inżynier, konstruktor silników lotniczych, 27. Zygmunt Syrokomski (ur. 23 lutego 1908) – wychowawca młodzieży, pedagog, instruktor harcerski, harcmistrz, 28. Mieczysław Michalski (ur. 2 lipca 1908) – działacz turystyczny, członek honorowy PTTK, 29. Stefan Wesołowski (ur. 16 sierpnia 1908) – polski urolog, autor publikacji specjalistycznych i pamiętnikarskich.

52

Nieodkryta część prawdy

Grupa trzecia, zasadniczo pozbawiona chorób, ma szczególny genom utrzymujący przez długi czas aktywność ich układów i narządów na ponadprzeciętnym poziomie. Zazwyczaj są to osoby pogodne, w większości nie cierpiące na otyłość, tolerujące różnorodne diety, gustujące w oszczędnym jedzeniu. Według teorii zależnego od wieku remodelowania metabolicznego, osoby z grupy trzeciej dysponują naturalnymi, bardzo sku-

tecznymi mechanizmami obrony tkankowej. One to ograniczają niekorzystne zmiany w starzejącym się organizmie i tym można częściowo tłumaczyć wyśmienitą kondycję tych osób. To tylko część prawdy, którą chcielibyśmy poznać. Nad ujawnieniem reszty pracują sztaby naukowców z najpoważniejszych w świecie uczelni...  

Źródło:wikipedia.pl fot. Marek Dolecki


C

o dzień rano ruszamy w kolejne starcie z otaczającym światem. Co dzień rano rozpoczyna się nasz wyścig z życiem biegnącym szybkim nurtem. Przemieszczamy się z zawrotną prędkością pomiędzy setkami ludzi, rzeczy i spraw, tak jest niemal każdego dnia. To zawrotne tempo mogłoby wpędzić w kompleksy nawet takiego sprintera jak struś. Kiedy w miarę upływu dnia nasz bieg powoli zbliża się ku końcowi,

stając z luksusów i rozrywek rzymskich term. Zapominali o trudach i znojach w łaźniach parowych i suchych, regenerowali organizm w salach masażu, w których namaszczano ich ciała wonnymi olejkami. W dzisiejszych czasach niepotrzebne są olbrzymie kompleksy, każdy z nas może sobie zorganizować rzymskie termy we własnej, nawet niewielkiej łazience. Wystarczy wanna i odpowiednie olejki, a trudy minionego dnia ulecą z parującą wodą.

Moc relaksacji zastanawiamy się, co pomoże nam odzyskać utracone siły, przywrócić spokojny puls i zregenerować bardzo zmęczone ciało i umysł. Odpowiedź jest tak prosta i oczywista, że prawie jest jest niedostrzegalna. Rzadko który człowiek uzmysławia sobie, jak doskonałym sposobem relaksu jest...kąpiel. Już w czasach starożytnych ludzie doceniali zalety kąpieli. Przypomnijmy sobie choćby łaźnie parowe w Rzymie – wspaniałe budowle, doskonałe pod względem architektonicznym, z pięknymi salami nie tylko do kąpieli. Były one miejscem odpoczynku i relaksu. Obywatele spędzali tam długie godziny, korzy-

Kąpiele relaksacyjne działają pozytywnie zarówno na ducha, jak i na ciało, zapewniają relaks, rozluźnienie mięśni, lepszy przepływ krwi i działanie pobudzające, w zależności od użytych olejków. Czyste olejki eteryczne leczą zmiany skórne, zaś substancje czynne przyswojone i wchłonięte przez pory skóry do krwiobiegu wpływają korzystnie na cały organizm. Kąpiel powinna trwać od 15 do 30 minut i zawierać około 10 kropli mieszaniny olejków na wannę. Działanie kąpieli ziołowych lub kwiatowych uzależnione jest od sposobu ich przygotowania i oczywiście od użytych olejków.

Ciepła woda delikatnie masuje wyczerpane mięśnie, ożywia przepływ krwi, pobudza proces dostarczania odżywczych substancji do miejsc, w których są one niezbędne. W połączeniu z odpowiednimi olejkami potrafi czynić cuda. Każdy z olejków ma inne działanie. Dla przykładu eukaliptusowy pobudza i zmniejsza przekrwienie, sosnowy działa dobrze na odprężenie po ciężkim dniu, lawendowy działa antydepresyjnie, geraniowy łagodzi stany lękowe, a rozmarynowy poprawia pamięć. Można także eksperymentować z mieszankami olejków. Pamiętajmy jednak, szczególnie dotyczy to alergików aby sprawdzić, czy ekstrakty nie spowodują u nas reakcji uczuleniowych. Najlepiej jest odrobinę rozcieńczonego olejku nanieść na skórę przedramienia i odczekać około 12 godzin. Jeżeli w tym czasie nie pojawi się wysypka lub swędzenie, to znaczy, że można nalewać wodę do wanny. A oto dwa przykłady kąpieli: – na dobry sen: 2-4 łyżki soli morskiej, 4 krople lawendowego olejku, 3 krople olejku z majeranku i tyle samo kropel olejku z cytryny. Usypiająco i uspokajająco działają również olejki: lipowy, różany, rumiankowy oraz z kwiatów gorzkiej pomarańczy – na rozluźnienie się: 3 krople lejku ylang–ylang (z kwiatów wonnego jagodlinu), 5 kropli lawendowego oraz 2 krople olejku z bergamotki i ½ szklanki gorzkiej soli. Oczywiście zamiast olejków można także używać suszonych ziół. Zanim jednak zaczniemy eksperymenty z olejkami eterycznymi, przy ich zakupie zapytajmy sprzedawcę, co stosować i w jakiej ilości, ponieważ kąpiel tylko wtedy naprawdę nam pomoże, jeśli będziemy wiedzieć, czego dolać lub dosypać do wody. Opr. Iza Staranowicz 53


Cukrzyca a Zdrowie 18  

Magazyn Medyczny Cukrzyca a Zdrowie nr 18

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you