Page 1


2

Młodzież Seraficka, nr 161


Z nastaniem wiosny całe stworzenie budzi się do życia. Ptaki krzyczą z radości. Wszelkie rośliny zaczynają pobierać życiodajne soki, które krążąc w ich naczynkach, pobudzają je do wzrostu. Człowiek wychodzący z okresu Wielkiego Postu, także powinien być spragniony takiego orzeźwienia. Na szczęście dla nas nadzieja na nowe życie z Chrystusem wsącza się w nasze, czasami obumarłe serca. Chrystus daje nam WODY ŻYCIA, a ten kto Mu zaufa nie będzie już niczego innego - nigdy! Drodzy Czytelnicy, obecnym numerem pragniemy zachęcić was do refleksji nad dobrem, które Bóg rozsiewa i rozsiewał w sercach ludzi każdej epoki. Z okazji Świąt Wielkanocnych chcemy życzyć wam, abyście otworzyli się na przykład życia tych, którzy swoim życiem wzniecali ogień miłości wszędzie tam, gdzie śmierć bezskutecznie chciała odcisnąć swoje piętno! Redakcja VIRTUS - czyli cnota; i dobre uczynki… - str. 2 Br. Bonawentura Wierzejewski Gotowe przepisy - podane w prosty sposób - str. 4 Br. Kasjan Sadowski I kurs przedstawia się... - str. 9 Tajemnica miłości krzyża - str. 10 Br. Demetriusz Kmieć O nim też mówili, że dziwak - str. 16 Br. Bonawentura Chomicki Kalendarium wydarzeń w WSD - str. 19 Br. Kasjan Sadowski Powołanie czy zawód - str. 22 O. Zefiryn Mazur „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”- orędzie Benedykta XVI Komentarz - Br. Terencjan Krawiec - str. 27 KDM od kuchni... - str. 34 Katarzyna Mlak Wiersze zakonnego zielarza - str. 38 Br. Bonawentura Wierzejewski Nic ponad to, co bliżej niż myślisz - str. 40 Br. Kornel Cymerman Coś na z(i)ąb - str. 43 Br. Kornel Cymerman Zaproszenie na czuwanie - str. 44

Co kryje wnętrze ?

Wyższe Seminarium Duchowne OO. Bernardynów ul. Bernardyńska 25 34-130 Kalwaria Zebrzydowska

Kontakt z redakcją:

frkasjan@gmail.com (Do użytku wewnętrznego)

Skład redakcyjny: br. Kasjan Sadowski, br. Bonawentura Wierzejewski, br. Kornel Cymerman

Młodzież Seraficka, nr 161

1


VIRTUS - czyli cnota; i dobre uczynki...… 1.

Aby powiedzieć coś o cnocie,

trzeba wpierw rozważyć pojęcie

dobra. Dobro zaś jest niezrozumiałe bez prawdy… Więc – prawda. Pierwszą prawdą – ja jestem. Drugą – nie wszystko, co jest, jest mną (moją aktualną świadomością); pewne rzeczy zdarzają się nie

zważając na mój stosunek do nich. Zdarzają się – ludzie. Ludzi kocham, lubię, szanuję, nie chcę, nie cierpię, nienawidzę. Bez nich –

bez ich mądrości i głupoty, bez ich słów, ocen, uczuć, bez ich wsparcia lub szkodzenia – byłbym samotną niemą małpą.

Ludzkość przerasta mnie samego. Niespokojna, wiecznie czegoś szukająca ludzkość.

zniszczenia, nieszczęścia – innych. Szczęście jest dobre. W nim można odpocząć. Zatrzymać się. Już nie szukać. Pełny brzuch ułatwia szczęście. Komfort życia ułatwia szczę-

ście. Czas szczęścia nie ułatwia. Przyjaciele odchodzą, miłości się wypalają, ciało kruszy… A serce? Serce wciąż chce (czegoś) więcej…

Więcej, bez końca więcej… Coś – Ktoś – MUSI być w stanie

nieskończonym

szczęściem

wypełnić nieskończone pragnie-

nia. TU jest miejsce chrześcijaństwa.

Jest

Bóg.

Nieskończenie

prawdziwy – nieskończenie szczęśliwy – nieskończenie dobry. Jest droga, Droga, którą nam dał. Droga do szczęścia.

Ci, którzy mnie krzyw-

dzą, niszczą mnie. Ci, których krzywdzę, są przeze mnie niszczeni. Każdy z nas ma serce większe niż świat – potrafiące go nazwać. Czego chce każde serce? Szczęścia – własnego. Lub,

gdy jest już tylko o krok od 2

Młodzież Seraficka, nr 161


poczuję się lepiej i – zapomnę

2. Prawda. Człowiek. Dobro. Dobro odsłania prawdę – o człowieku. Cnota. Cnota to umiejętne odsłanianie prawdy o człowieku.

O tym, co dla niego dobre.

o niej na kolejny rok?

Nie od razu i – prawdopodobnie – nie pierwszej samotnej babci uda się DOBRZE pomóc…

4.

Będąc fachowcem, z przy-

Dobre dla niego – gdy wszy-

jemnością spełniam swój fach.

scy są szczęśliwi. Wtedy i on jest

Przyjemność sprawia mi pływanie

szczęśliwy. Więcej – jest szczęśli-

w jeziorze. Przyjemnie jest speł-

wy, gdy stara się o szczęście in-

niać sprawiedliwość, być odważ-

nych.

nym,

wyświadczać

dobro…

Proste?

Zarzut: „Jeśli jest ci dobrze po

Prawdziwe.

spełnieniu dobra, to jesteś egoi-

3.

Cnoty należy się wyuczyć.

Jak pływania. Jak zawodu. Sprawiedliwość, odwagę, umiarkowa-

nie, roztropność można spartaczyć.

stą!” – to głupota. Ma mi być ŹLE – po spełnieniu DOBRA?? Intencją – uczynek, efektem – dobro i – szczęście…

5.

Cnoty nabywa się przez

Serce, poruszone szlachetnym

uczynki. Lub przez zaniechanie

impulsem, nakłania mnie, bym

niektórych „uczynków”… Szczo-

przed Bożym Narodzeniem od-

drobliwość, uprzejmość, spokój…

wiedził samotną staruszkę… I tu

Znakiem, że jestem cnotliwy, jest

potrzebna

przyjemność i łatwość w czynieniu

jest

roztropność.

Uwzględnienie okoliczności.

Ile

danej cnoty.

czasu mogę jej poświęcić? Czemu/

Niełatwo być cnotliwym. Na-

komu będę musiał ten czas ode-

wet samo słowo „cnotliwy” nieła-

brać? Co może się owej staruszce

two dziś przechodzi przez gardło.

przydać? W czym ja mogę się jej

Na szczęście, jest Prawda, która

przydać?

chce naszego dobra. I pomaga

Czy,

rozbudziwszy

w niej apetyt na towarzystwo, bę-

nam je osiągnąć.

dę w stanie ją odwiedzać częściej?

Czy może – wpadnę, wypadnę, Młodzież Seraficka, nr 161

Nie jest źle. 3


Szymon Cyrenejczyk wracał z roboty, fajrant, zmęczony – i pewnie bolała go głowa. A tu – zgiełk, rwetes, dzieci piszczą, baby zawodzą, mężczyźni wrzeszczą, Rzymianie walą nahajkami na prawo i lewo… Znów wloką jakiegoś łotra na ukrzyżowanie. Ów słania się, przewraca, owi hałasują nad nim bez litości… Miał zamiar jak najszybciej stąd czmychnąć… „Hola!”, powiedział Bóg z wysokiego nieba. „Zaraz wykonasz mi tu dobry uczynek – POMOŻESZ temu – Jezusowi – nieść krzyż. A Ja ci to policzę na zadatek twojego szczęścia – wiecznego.” i „…PRZYMUSILI go aby niósł z Nim krzyż…”

Br. Bonawentura Wierzejewski, kurs III 4

Młodzież Seraficka, nr 161


Gotowe przepisy - podane w prosty sposób. Kolebką życia monastycznego

W ten sposób, z biegiem lat, wielu

(czyli: życia ozdobionego radykal-

z nich z życia samotnego ( anacho-

niejszym spełnianiem rad Chrystu-

retyzm ) przeszło do życia we

sa zawartych w Ewangelii) na

wspólnocie ( cenobityzm ), zakła-

Wschodzie są: Egipt, Syria, Palesty-

dając pierwsze klasztory.

na; na Zachodzie ten rodzaj egzy-

W niniejszym artykule chciał-

stencji kwitł w Italii i Galii. Kiedy w

bym przybliżyć osobę św. Doro-

roku 313 cesarz Konstantyn wydał

teusza z Gazy. Postać czczoną

Edykt Mediolański,

tolerancyjny

w Kościele katolickim i w prawo-

wobec religii chrześcijańskiej, nie-

sławiu. Jego historia wydarzyła się

mal na dobre skończyły sie prześla-

w czasach, w których życie mona-

dowania. Chrześcijanie wzrastali

styczne osiągnęło apogeum roz-

w liczbę i siłę. Świat formalnie

woju i różnorodności.

przestał ich odrzucać. W tym czasie

Święty Doroteusz przyszedł na

pojawiają się osoby, które pragną

świat ok. 500r. Wstąpił do klaszto-

dosłownie wcielać w życie słowa

ru w Seridon (k. Gazy). Jak każdy

Pana: „zostaw wszystko, co masz

młody adept, do życia monastycz-

i pójdź za Mną”. Owi radykałowie

nego przygotowywał się pod czuj-

usuwali się na miejsca ustronne,

nym spojrzeniem mistrzów życia

aby tam walczyć ze swoimi namięt-

duchowego. W jego przypadku

nościami, walczyć z demonami

byli to - Barsanufiusz i Jan Prorok.

( które zamieszkiwały podobno w miejscach odludnych ), aby wreszcie być sam na sam z Najwyższym. Początkowo nietrudno było

o takie „puste” miejsca, jednak z biegiem czasu zaczęło przybywać takich Bożych szaleńców. Tworzyły się

całe

osiedla

pustelników.

Młodzież Seraficka, nr 161

5


Nazywano ich starcami, aczkol-

mentu, w którym stał się kierowni-

wiek nie musiało to oznaczać, że

kiem dusz - „abba”.

byli w podeszłym wieku, wskazy-

Jego

nauka

była

wierna

wało to bardziej na ich wyrobienie

„Ojcom”. Ponadto, źródła podają,

duchowe, pozwalające rozróżniać

że był świetnym psychologiem,

duchy - motywacje - kierujące po-

potrafiącym dobrze rozpoznać mo-

stępowaniem takiego nowicjusza.

tywacje postępowań. Swoją myśl

Wprawdzie nie było wtedy dzisiej-

wzbogacił i oparł o wcześniej zdo-

szego nowicjatu, ale formacja deli-

byte doświadczenie, kiedy to stu-

kwenta była etapowa. Pierwsze

diował nauki świeckie.

lata młodego mnicha upływały

W tym miejscu chciałbym przy-

pod znakiem pracy fizycznej, na

toczyć fragment jego nauczania,

wykonywaniu poleceń przełożo-

dobrze obrazujący sposób jego po-

nych... Życie duchowe potrzebo-

stępowania na drodze do pełnego

wało czasu, aby dojrzeć - przez

wyzwolenia się od przywiązania

fizyczne budowanie cech wytrwa-

do rzeczy tego świata.

łości i cierpliwości.

Br. Kasjan Sadowski, kurs II

Początkowo przezywał wiele trudności i pokus, związanych z powierzonymi mu obowiązkami,

O zdecydowanym i czujnym podążaniu drogą bożą

zmuszającymi go do częstych kontaktów z ludźmi z zewnątrz (był

„Zatroszczmy się o siebie bra-

m.in. furtianem, opiekował sie

cia, czuwajmy. Kto nam zwróci ten

chorymi, przyjmował gości), to

z kolei mobilizowało go do częstego rachunku sumienia. Prowadzony drogą wolności przez ojców duchowych, którzy z racji jego wą-

tłego zdrowia nie pozwalali mu na nadmierne ( w ówczesnym tego słowa znaczeniu ) praktyki pokutne, sam szybko doszedł do mo6

Młodzież Seraficka, nr 161


czas, jeżeli go zmarnujemy? Zaiste będziemy

szukać

dni,

przymus, zacznijmy dzieło, zapra-

a nie znajdziemy. Ojciec Arseniusz

gnijmy wreszcie dobra. Bo chociaż

zawsze

powtarzał:

nie jesteś my jeszcze doskonali, ale

„Arseniuszu, po co opuściłeś świat”.

samo pragnienie jest dla nas po-

A my trwamy w takiej beztrosce, że

czątkiem zbawienia. Od pragnie-

nie wiemy po cośmy swiat opuścili,

nia bowiem przechodzimy z Boża

ani czegośmy chcieli. Dlatego nie

pomocą do podjęcia walki. A gdy

tylko nie postępujemy naprzód, ale

walczymy, otrzymujemy pomoc

zewsząd doznajemy udręki. Spada to

do zdobycia cnót. Dlatego to któ-

na nas dlatego, że sercom naszym

ryś z ojców powiedział: „ Daj

brak stanowczości. Naprawdę gdy-

krew, a weź Ducha”, to znaczy

byśmy zechcieli trochę się potrudzić,

walcz i posiądź cnoty.

sobie

tych

I my więc zadajmy sobie

niedługo by trwało bojowanie i cier-

Kiedy

zdobywałem

wy-

pienie. Chociaż na początku czło-

kształcenie świeckie, z początku

wiek musi zmuszać się do walki, ale

kosztowało mnie to dużo trudu.

jeśli ją toczy, powoli robi postępy.

Gdy trzeba było wziąć książkę do

Później

wszystko

ręki, czułem się jakbym m miał

w pokoju serca. Bóg bowiem widział

dotknąć dzikiej bestii. Ale ponie-

przymus, jaki on sobie zadawał,

waż wytrwale się przymuszałem,

i zesłał mu pomoc.

pomógł mi Bóg i tak się wdroży-

już

wypełnia

Młodzież Seraficka, nr 161

7


łem, że z gorliwości w nauce nie

się

przykłada

do

wiedziałem już nic, co jem i piję

i zdobywania, o ileż bardziej, gdy

albo jak śpię. Nigdy też nie uczto-

chodzi o

wałem z żadnym z moich przyja-

z tego wiele siły.

cnotę?”

jej

szukania

I czerpałem

ciół, ani nawet nie zaczynałem

W ten sposób jeśli ktoś chce

z nimi rozmów w czasie nauki,

zdobyć cnotę, nie powinien pozwolić

chociaż lubiłem ich towarzystwo

sobie na obojętność i rozproszenie.

i kochałem moich kolegów. A kie-

Podobnie jak ten , kto chce być cieślą

dy nauczyciel nas odprawiał, to

nie zjmuje się innymi rzemiosłami,

po kąpieli odchodziłem do swoje-

tak również ten, kto pragnie posiąść

go mieszka nianie myśląc nawet

umiejętność duchową, nie powinien

co będę jadł. Nie potrafiłem ode-

zajmować się żadną inną rzeczą, ale

rwać mysli od nauki nawet w Ty-

dniem i nocą o tym tylko myśleć, aby

my celu, żeby sobie zamówić posi-

mógł osiągnąć swój cel. Ci, którzy

łek. Ale miałem kogoś zaufanego,

inaczej biorą się do sprawy, nie tylko

który przyrządzał mi to, co on

nie postępują naprzód, ale błądząc

chciał. Kiedy zauważyłem, ze już

bez celu rozbijają się. Bo kto nie czu-

przygotował posiłek, wówczas go

wa i nie walczy, łatwo zaczyna wy-

zjadałem. Na łóżku przy boku

kraczać przeciw cnocie. Cnota bo-

miałem książkę i co chwilę pochy-

wiem leży pośrodku. Jest ona tą kró-

lałem się nad nią. Kiedy zasypia-

lewską drogą, o której pewien święty

łem, także ją miałem blisko na

starzec powiedział: „Idźcie drogą

stołku. Zdrzemnąwszy się trochę,

królewską i liczcie kamienie milo-

zaraz brałem sie do czytania. Wie-

we”. Cnota jak już mówiłem, leży

czorem również, gdy powróciłem

pośrodku, pomiędzy brakiem i prze-

z nieszporów, zapalałem kaganek

sadą. Dlatego napisano: „Nie zbaczaj

i czytałem do północy. I tak żyłem

na lewo ni prawo”, ale idź drogą

nie zaznając poza nauką żadnych

królewską.

przyjemności. Odkąd więc wstąpi-

„Prostego serca jest ten, który nie

łem do klasztoru mówiłem sobie:

zwraca myśli ani przesady ani do

„ Jeśli świeckiej nauki tak się pra-

braku, ale się kieruje prosto do leżą-

gnie, i z taką gorliwością człowiek

cej pośrodku cnoty.”

8

Św.

Bazyli

Młodzież Seraficka, nr 161

mówi:


I kurs przedstawia się... „ Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”

postulatu. I dlatego jestem tu. Oprócz rozwoju duchowego i umocnienia swego powołania, interesuję się: duchowością franciszkańską i karmelitańską, prawem, historią i psychologią. oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez sportu, szcze-

Br. Nazariusz Gusakowski

gólnie piłki nożnej. Już od dzieciń-

Pochodzę z Żytomierza, malow-

stwa

nią

się

zainteresowałem

niczego miasta na północy Ukrainy,

i grałem nawet w drużynie sporto-

gdzie

wyrosłem,

wej. Kocham też bardzo góry, bar-

ukończyłem szkołę i zacząłem studia

dziej w lecie niż zimą. W ogóle nie

na fakultecie prawa. W celu konty-

mogę siedzieć na miejscu i niektórzy

nuowania studiów udałem się dalej

mówią nawet, że jestem cholery-

na wschód do Charkowa. Miałem

kiem. Wyjątkiem może tu być tylko

swoje plany, myślałem o tym jak

ciekawa (czasem nudna) książka

ułożyć życie, jednak, Pan Bóg myślał

albo fajna rozmowa z braćmi i kole-

inaczej. W krótkim czasie zmienił się

gami. Interesuje się nowymi techno-

mój sposób myślenia i wartościowa-

logiami, programowaniem kompute-

nia. Kiedy dowiedziałem się, kto jest

rów i Siecią jako środkiem informacji,

autorem tych zmian, już nie mogłem

komunikacji i ewangelizacji ( oczywi-

się opierać. Zacząłem poszukiwać

ście wszystko z umiarem).

się

urodziłem,

odpowiedniego zakonu... Opatrz-

Staram sie zawsze być szczerym,

ność Boża skierowała mnie do

naturalnym i radosnym – jednym

„źródeł”, do rodzinnej parafii, gdzie

słowem być sobą (ups... to przecież

do dziś pracują bracia mniejsi… Za-

dwa słowa). Od niedawna także,

czął mnie pociągać sposób życia św.

zajmuję się filozofią i teologią, któ-

Franciszka, a oprócz tego przykład

rych studiowanie stało się moim do-

jego następców. Już po kilku miesią-

browolnym obowiązkiem.

cach złożyłem prośbę o przyjęcie do Młodzież Seraficka, nr 161

9


Wzorem w postępowaniu są dla mnie: św. Franciszek oraz św. Szymon z Lipnicy, których jako brat zakonny pragnę naśladować. Pochodzę z Radymna woj. Podkarpackie.

Mam 21 lat. Ukończyłem szkołę zawodową o proBr. Eligiusz Gelmuda

filu - mechanik maszyn rolniczych. Moje pasje to: budownictwo, ogrodnictwo, jazda na rowerze, słuchanie muzyki i chodzenie po górach. Moje po-

wołanie rozpoczęło się 2007r. gdy bardziej zbliżyłem się do Pana Boga i dałem się poprowadzić Jego ścieżkami.

Moje ulubione fragmenty z Pisma Świętego to: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”, „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym”. Moje życie związane było z Mikołowem; gdzie dorastałem, uczyłem się zawodu i pracowałem. Od dziecka uwielbiałem jeździć na rowerze, co w późniejszych latach przejawiło się uprawianiem

Br. Daniel Kęska

przeze mnie dyscypliny speedrowerowej. Moim marzeniem było zostać strażakiem, aby nieść ludziom pomoc. Po ukończeniu szkoły średniej, doświadczyłem życia na 9 miesięcznym poligonie,

czasu walki… Dopiero potem się zaczęło… Z perspektywy ponad 2 lat, kiedy to wstąpiłem do postulatu, odpowiadając na głos Pana, nie żału.

je tej decyzji. Każda chwila przybliża mnie do Bo-

ga i kształtuje moją osobowość. Aby bliżej mnie poznać, zapraszam Cię do naszego seminarium i braterskiej rozmowy!

10

Młodzież Seraficka, nr 161


Wstąpiłem do Zakonu Braci Mniejszych, aby za przykładem świętego Franciszka służyć Panu Bogu i ludziom. .

Br. Polikarp Chudy

Urodziłem się w 1991 r. Pochodzę z Róży koło Dębicy. Ukończyłem liceum ogólnokształcące. Lubię zgłębiać wiedzę z języka niemieckiego oraz grać w szachy i biegać.

TAJEMNICA MIŁOŚCI KRZYŻA Prawdziwa miłość, która się

ści sumienia, rozwoju duchowego

objawiła na krzyżu Chrystusa, sta-

człowieka i nadzieję na spotkanie

nowi drogowskaz dla człowieka

zmartwychwstania.

ku wiecznemu zbawieniu. Echo

W tajemnicy Miłości Krzyża

Chrystusowego wołania: „Bliskie

tak jak Jezus odnalazł Boga Ojca,

jest królestwo Boże. Nawracajcie

tak i człowiek odnajduje Boga.

się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,

Krzyż pokazuje bowiem, że to Bóg

15), wzywa człowieka, by podjąć

jest bezwzględnym źródłem życia

walkę z grzechem. Wezwanie to

Jezusa. To Bóg Ojciec odkrywa sie-

ukazuje pełne zwycięstwo w Chry-

bie jako Ojciec w ukrzyżowanym

stusie Jezusie. Człowiek jest powo-

Synu. To na Krzyżu dokonuje się

łany do zwycięstwa nad sobą, nad

prawdziwy i naprawdę zupełnie

tym co krępuje wolną wolę i czyni

nowy początek życia i miłości.

ją poddaną złu. Zwycięstwo takie

W takiego Boga człowiek wierzy

oznacza życie w prawdzie, prawo-

i wyznaje, że jest Duchem – darem

Młodzież Seraficka, nr 161

11


miłości jednoczącym Ojca i Syna,

Bogu winna tkwić w ludzkim

którego centrum wydarzenia i ta-

umyśle i sercu. A szczególnie

jemnicy jest krzyż. Radością owej

wówczas, gdy człowiek ma chwile

tajemnicy Miłości jest Krzyż, jako

zwątpienia na widok swojej nędzy,

znak

czcimy

niewierności i zmarnowanych łask.

i wysławiamy. W Krzyżu, znaku

Ożywieniem staje się dla człowieka

oraz narzędziu Chrystusa Odkupi-

myśl o Bogu miłosiernym, goto-

ciela, poznajemy fundament naszej

wym zmienić wszystko w naszym

nadziei, albowiem rozpoznajemy

życiu,

w nim widzialny dowód wszech-

przed Bogiem w całej swej we-

mocnej i miłosiernej miłości, którą

wnętrznej prawdzie, odzwierciedla

Bóg darzy człowieka. Bóg nie chce

prawo moralne. Całe to prawo ku-

człowieka potępić, ale zbawić, ob-

muluje się w przykazaniu miłości.

darzyć szczęściem wiecznym „Bóg

Człowiek w świetle tego Prawa

nie posłał swego Syna na świat po

a bardziej jeszcze w świetle Miłości

to, aby świat potępił, ale po to, by

objawionej w Krzyżu Chrystusa

świat został przez Niego zbawio-

widzi swoje życie i postępowanie.

ny”, (J 3, 17). Prawda o kochającym

Chrystus otwiera swoje ramiona na

Chrystusa,

który

dlatego człowiek stając

Krzyżu chcąc przygarnąć każdego człowieka przygniecionego grzechem. Objawiona

miłość

Chrystusa

w ofierze Krzyża świadczy, że Krzyż nie był klęską lecz zwycię-

stwem. Zwycięstwem ostatecznym nad złem, zwycięstwem miłości nad nienawiścią i przemocą. Zwycięstwem nad wszelkim egoizmem

i pychą. Zwycięstwem, które zachęca do wiary i nadziei. „A Ja, gdy zostanę nad ziemią wywyższony, przyciągnę wszystkich do 12

Młodzież Seraficka, nr 161


siebie” (J 12, 32). Człowiek wierzący, w Krzyżu szuka inspiracji

i mocy do budowania jedności. Jezus Chrystus przez swoją śmierć gromadzi w jedno rozproszone dzieci Boże. Droga do jedności prowadzi przez Golgotę. Miłujący Bóg, który dobrowolnie się ogołaca i pozwala ukrzyżować, jest

w stanie objąć krzyż każdego człowieka. Aby człowiek mógł w pełni wywiązać się z powierzonego zadania, musi osobiście spotkać się

z Ukrzyżowanym, który zmartwychwstał aby przemieniła go moc Jego miłości. Kiedy to czło-

a idzie za mną, nie jest Mnie go-

wiek osiągnie, smutek przerodzi

dzien” (Mt 10, 38). Nie ma drogi

się w radość.

życia bez krzyża. Przed krzyżem

Chrystus zaprasza człowieka

nie można uciec, ani nikomu go

do pójścia za Nim, zaparcia się

sprzedać.

Człowiek

potrzebuje

samego siebie i dźwigania swojego

w jego przeżywaniu pomocy. Po-

krzyża. Czy człowiek jest gotowy

mocą jest Chrystus umierający na

podjąć swój krzyż i pójść za Jezu-

krzyżu.

sem na krzyżową drogę życia?

Radość płynąca z tajemnicy Mi-

Przyjąć krzyż to przyjąć dzień po-

łości Krzyża, dotyczącej ostatecz-

wszedni nie patrząc na trudy, za-

nego losu człowieka, ludzkości

dania które podsuwa nam życie.

i świata jest istotnym elementem

Łatwo

chrześcijańskiego

człowiek

widzi

Krzyż

optymizmu.

u naszego Zbawiciela, ale już trud-

Wiara człowieka w spełnienie się

niej widzi krzyż u bliźniego, a jesz-

Bożych zapowiedzi co do życia

cze trudniej widzi u samego siebie

wiecznego staje się chrześcijańską

„Kto nie bierze swego krzyża,

nadzieją i radością. Jezus jest Miło-

Młodzież Seraficka, nr 161

13


ścią wierną, która nie opuszcza

sobie pytanie. Jaki to jest okup?

nikogo i potrafi przemienić noc

Z jakiej zależności wyzwala? Przy-

w świt nadziei. Krzyż podjęty

czyną jest grzech człowieka, który

przez człowieka, przynosi zbawie-

oddala od Boga Ojca. Z takiej we-

nie i pokój. Bez Boga Krzyż czło-

wnętrznej niewoli wyzwala czło-

wieka przygniata, z Bogiem daje

wieka Chrystus, przez przelanie

odkupienie i zbawienie. Miłość jest

krwi na krzyżu.

jedyną siłą, która otwiera serca na

Człowiek odcięty od źródła

słowa Jezusa i na łaskę Odkupie-

miłości przez grzech nieposłuszeń-

nia. Dzieło Odkupienia w Chrystu-

stwa nie jest w stanie wynagrodzić

sie wiąże się z samym byciem czło-

znieważonej miłości. Dla przywró-

wiekiem jego godnością i wolno-

cenia miłości i jedności z ludźmi

ścią. Jezus Chrystus miał świado-

Bóg zsyła „Syna swego w ciele

mość, że Jego śmierć doprowadzi

podobnym do ciała grzesznego

do

wyzwolenia człowieka: Syn

i dla [usunięcia] grzechu wydał

Człowieczy, który „nie przyszedł,

w tym ciele wyrok potępiający

aby Mu służono, lecz aby służyć

grzech” (Rz 8, 3). Ludzkość otrzy-

i dać swoje życie na okup za wie-

muje w niczym niezasłużony dar

lu” (Mt 20,28). Człowiek zadaje

Syna Bożego, jako ofiarę przebłagalną za grzechy. Do wypełnienia misji nie wystarczyła działalność i orędzie Jezusa, dopiero śmierć „za

wielu”

mogła

otworzyć

grzesznikom drogę do Boga (por.

Mk 14, 22-24; Kor 11, 24-25). Bóg nie

oszczędził

własnego

Syna

i „dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się

stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 21). Ofiara Chrystusa na Krzyżu jest objawieniem zarówno Bożej sprawiedliwości, jak 14

Młodzież Seraficka, nr 161


i ból. Pokazuje jak bardzo kocha oraz jak bardzo jest posłuszny woli

Ojca. Jego miłość jest potężniejsza niż ból nawet wówczas, kiedy w swej męce i krzyżu nie doznał miłosierdzia

ludzkiego.

Bez-

względna wierność miłości Boga czyni człowieka radosnym z przywrócenia godności obrazu Boga

i powołania do synostwa Bożego. Odkupienie to początek zbawienia, dokonało się ono przez Krzyż Chrystusa - Jego mękę, cierpienie

i śmierć. Odkupieńcze

dzieło

Jezusa

Chrystusa przebiegało drogą krzyża, który dla człowieka stał się naj-

wyższym wyrazem miłości Boga. Krzyż to kulminacyjny punkt dzieła Syna Bożego, gdyż na nim dokonuje

zadość

uczynienie

Ojca

w imieniu ludzi, jako najdoskonalszy pośrednik „I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza,

ażeby przez śmierć, poniesioną dla i

Bożego

miłosierdzia.

Męka,

odkupienia przestępstw popełnio-

a także śmierć Chrystusa były wy-

nych za pierwszego przymierza, ci,

razem absolutnej sprawiedliwości

którzy są wezwani do wiecznego

Bożej i wymownym przywróce-

dziedzictwa dostąpili spełnienia

niem

obietnicy” ( Hbr 9, 15).

miłości

między

Bogiem

i człowiekiem. Chrystus przemawia do człowieka przez swoje rany Młodzież Seraficka, nr 161

Br. Demetriusz Michał Kmieć, kurs II 15


O nim też mówili, że dziwak... ceniem. Młody trubadur, Włoch, rozrzutny, ambitny, lubiany przez przyjaciół, pierwszy i najbardziej wyróżniający się w mieście. Pracował w sklepie, wieczorami odpoczywał ze swymi przyjaciółmi, organizując zabawę, z muzyką

i tańcami, co jest typowe dla średniowiecza. Gotowy do obrony tego, co uważał za swoje i do czego czuł się zobowiązany, np. do

obrony miasta przed najazdem wroga, a jednocześnie posiadający Dlaczego

mówimy

szacunek do obcego – jako czło-

o świętym Franciszku? Czym Fran-

wieka. Brał pod uwagę swój status

ciszek nas fascynuje? Co nam ma

społeczny i realnie oceniał to, co

do powiedzenia – po swojej śmier-

może uczynić oraz to, co może

ci? Czy jego życie jest dla nas, na-

uczynić lepiej np. podzielić się

szej mentalności, zrozumiałe? Co

uzbrojeniem z godniejszym od

ma Franciszek, a czego my nie ma-

siebie

my? W jaki sposób jego postawa

o ubogich. Twardo stąpał po zie-

wobec świata wywarła wpływ na

mi. Jednak aby dobrze ocenić to, co

całe stulecia naszej ludzkiej histo-

czynił, warto zauważyć to, czego

rii? Otóż, odpowiadając na te pyta-

zabrakło w jego postępowaniu. Jak

nia, prosiłem o pomoc z Nieba,

widać życie Franciszka było prze-

o

natchnienie.

myślane, zaprogramowane, było

A więc… Aby zacząć pisać

w nim miejsce na obowiązki, na

o tym, co Franciszek czynił po na-

odpoczynek, na rzeczy niespodzie-

wróceniu, wypada wpierw przy-

wane; rytm jego życia był prawie

pomnieć kim on był przed nawró-

niezmienny, nietrudno zauważyć

16

Boże

wciąż

światło

i

rycerzem,

troszczyć

Młodzież Seraficka, nr 161

się


w tym wszystkim „robotyzację”

wykupiony. Chcąc iść na wojnę

człowieka. Gdyby nie ingerencja

drugi raz , nie rozumiejąc niczego,

Boga w bieg tej historii, wiódłby -

słyszy pytanie: „Komu chcesz słu-

ku upadkowi. Bez udzielenia miej-

żyć, Panu czy słudze?” Ale czy

sca dla nadprzyrodzoności, tajem-

właściwa

nicy, niepoznawalności Boga, dla

Franciszka? Bóg w końcu zsyła

Jego obecności w naszym życiu,

chorobę, aby przez nią dotknąć

wszystko się rozpada. Człowiek

Franciszka, aby go przemienić.

żyje dla siebie, dla swoich spraw,

I tak się staje – dopiero teraz. Po

dla bogacenia się, zadba o spokój

wyzdrowieniu odchodzi z domu

tak, aby mu nikt nie przeszkadzał

i rok mieszka na odludziu w gro-

– to właśnie jest początkiem za-

cie, czyta Pismo Święte. To jego

mknięcia się na świat, na ludzi i w

pierwsze kroki w stronę Boga. Kró-

końcu na Boga. Ale Boża Miłość

lestwo Niebieskie bardzo różni się

odpowiedź

nawraca

nie pozwoli nigdy by człowiek zaginął przez swe ograniczenie się,

przez zagubienie się w sobie albo w świecie. Bóg przypomina o sobie. Oto wkracza w życie św. Franciszka – na początku we śnie. Pokazuje, że Franci-

szek

będzie

miał

wszystko, o czym marzy, a marzył wtedy o walce.

od świata, w którym żyje Franci-

C hc iał

szek. Przyszły święty zostaje pu-

iść ,

br onić

A syżu.

I poszedł i… został pojmany, rok

stelnikiem

siedział w więzieniu. Doświadczył

zwyczaju. Ale widzi, że to za mało,

zwykłej ludzkiej klęski. Niewiele

nie tędy droga. I dopiero po osobi-

się nauczył, wiedział, że zostanie

stym poszukiwaniu Boga, Bóg daje

Młodzież Seraficka, nr 161

– podług

uznanego

17


się znaleźć – przemawia do Franciszka w kościółku San Damiano,

uznając go za gotowego do misji. Pierwsza Franciszkowa modlitwa – prośba o rozjaśnienie wewnętrznych ciemności – jest już dojrzałym pragnieniem Boga. Na tą szczerą modlitwę Bóg odpowiada. Uczestnicząc we Mszy, samotnie medytu-

jąc nad Słowem Bożym, Franciszek rozpoznaje swoje nowe powołanie. To już Franciszek przemieniony. Ten, który wszedł na drogę

pokuty i jak sam mówi: Bóg sam dał mi łaskę rozpocząć życie pokuty”. Pracując nad sobą, zauważa w sobie cos ukrytego , coś tajemni-

dlitwie do Boga, do którego zwra-

czego, coś co w nim zawsze prze-

ca się: „ Mój Ojcze” napełnia go

mawiało. Zauważa, że jest stwo-

Duch Święty, dając mu moc dzia-

rzony na obraz Chrystusowy, co-

łania, za wzorem Chrystusa. Fran-

raz bardziej czuł pragnienie upo-

ciszek nigdy nie chciał działać w

dobnienia się do Chrystusa. Chry-

niepewności. Chciał być w zgodzie

stus jest pierwszym Adamem, jest

z sumieniem, z pragnieniami serca

pierwowzorem.

Chrystusie

i z rozsądkiem; w zgodzie z wolą

Franciszek znajduje to, czego nikt

W

Bożą. Nietrudno zauważyć tu mą-

dotąd nie mógł mu dać – szczęście

drej prostoty, która wybija się na

nieograniczone i wieczne. W Bogu,

pierwszy plan. Ale o niej będzie

który stał się człowiekiem, aby być

już mowa w następnym numerze.

dla nas, znalazł zrozumienie siebie, świata, odkrył przede wszystkim Ojca. Idąc za Chrystusem, zaczął Go rozumieć i naśladować. Po mo18

Br. Bonawentura Chomicki, kurs III Młodzież Seraficka, nr 161


Kalendarium wydarzeń w WSD... Po Świętach pojechaliśmy na kilka dni do domów, aby

z

nowymi siłami

wrócić i przygotować się do czekającej nas sesji...

Święta Narodzenia Pańskiego jak zawsze przeżyliśmy we własnym gronie seminaryjnym, nie

zapomnieliśmy jednak odwiedzić, w samą Wigilię, pacjentów szpitala w Wadowicach. Myślę, że to spotkanie przynosi wiele radości, tak

samo pacjentom, jak i nam. W sposób szczególny zapada w pamięć wizyta na oddziale noworodków.

Ale nie tak od razu, bo oto,

dzięki reżyserom z kursu III i aktorom kursów I-IV, mogliśmy przeżywać intensywny czas „Jasełek”. Inny by się chwalił – ja tylko napiMłodzież Seraficka, nr 161

19


szę – publiczność była bardzo zadowolona, gwiazdą spektaklu był

kebab z jego właścicielem - przemądrzałym osiołkiem. W tym klimacie euforii, prawie niezauważalnie, nadciągnęły ciemne chmury (nie chodzi tu o dym z płonącego sprzętu oświetleniowego),

gasząc

nasz

entuzjazm

i złowieszczo anonsując początek

wykładowcy, czy w ogóle. W tym

sesji zaliczeniowej i egzaminacyj-

wszystkim udało nam się wyjść

nej.

cało z opresji i ducha nie stracić.

Zmagania z materiałem nauko-

wym czasami przypominały Syzy-

12 lutego był dniem kończącym ten szczególnie gorący okres (choć

fową pracę pługów odśnieżających

za oknem na minusie; jak w Ma-

podczas zimowej zawieruchy. Gdy

drycie), a nasze twarze znów roz-

studentowi wydawało się, że me-

promieniły się uśmiechem.

todologiczne podziały podziałów

Czas na przejawy radości był

nie rozłożyły go na łopatki i jest

krótki, bo już następnego dnia, ku

w siódmym niebie, wtedy na hory-

pokrzepieniu ducha, przeżywali-

zoncie zarysowała się ciemna po-

śmy dzień skupienia, w którym to

stać - czy to Kanta, Woltera, czy

przeżywaniu

towarzyszył

nam

ojciec Leonard Chryniewski,

wygłaszając

konferencje. Działo sie to w Środę Popielcową. Dzień później bracia z kursów III i IV przyj-

mowali posługi, odpowiednio

lektoratu

i akolitatu (w tym miejscu życzymy im wy20

Młodzież Seraficka, nr 161


tym stanowisku Pana Andrzeja Buszewicza. Mamy nadzieję, że

efekt będzie - co najmniej! - tak samo dobry. Z początkiem marca do naszej wspólnoty

dołączył

o.

Konrad

Cholewa, który ukończył w Rzymie I st. studiów doktoranckich z zakresu franciszkanizmu. trwałego dążenia do celu, na obra-

Dnia 9. III 2013 AD bracia: Anastazy, Augustyn, Bartosz oraz Cy-

nej przez nich drodze do kapłań-

ryl przyjęli, z rąk J.E. Ks. Biskupa

stwa).

Damiana Muskusa, święcenia dia-

Z końcem lutego bracia diakoni przystąpili do egzaminu magi-

konatu. Na tę uroczystość przybyli

sterskiego. Bracia podołali temu

ny i znajomi nowych ojców diako-

obowiązkowi i wszyscy od tego

nów. Przejmą oni obowiązki po

momentu mogą cieszyć się tytuła-

poprzednikach, którzy już wyje-

mi magistrów Świętej Teologii.

chali na praktyki diakońskie do

Gratulujemy!!!

poszczególnych placówek.

liczni goście z prowincji oraz rodzi-

Czas wielkiego Postu to również czas przygotowań Misterium

Br. Kasjan Sadowski, kurs II

Męki Pańskiej. W tym czasie zaczynamy próby.

Jak co roku, pojawiają się nowi

aktorzy,

którzy

sprawiają, że każde Misteria są nieco inne. Od

tego roku stroną artystyczną Misteriów kieruje Pani Agnieszka Mandat, która zastąpiła na Młodzież Seraficka, nr 161

21


Powołanie czy zawód?

Choć postawione w ten sposób

Moje osobiste doświadczenie,

pytanie jest zasadne lecz, jak wska-

związane z rozeznawaniem życio-

zują życiowe realia, odpowiedź nie

wego powołania , a także wiele

jest taka oczywista. Z doświadczenia

rozmów z młodzieżą ( m.in. na

kilkunastu lat w posłudze duszpa-

rekolekcjach,

sterza powołań w naszej Prowincji

katechezie) było przyczynkiem, do

zakonnej, dane mi było wielokrotnie

powstania ankiety. Młodzi otrzy-

konfrontować z młodymi ich życio-

mywali ową ankietę zatytułowa-

we marzenia, wybory, decyzje...

ną: „Panie, co chcesz, abym czy-

Na stronach naszego czasopisma

nił /-a/?” i byli pytani: 1. Kim

pragnę podzielić się z Tobą osobi-

stymi refleksjami wokół zagadnień

pragniesz być w przyszłości (jaki zawód wykonywać) i dla-

związanych z rozeznaniem drogi

czego?; 2. Jakie rozeznajesz swoje

życiowej. Jesteś na takim etapie dro-

życiowe powołanie /stan cywilny/? [małżeństwo/rodzina, ka-

gi? To zerknij niżej. 22

dniach

skupienia,

Młodzież Seraficka, nr 161


płaństwo, życie zakonne, stan wol-

dzice, b) w sobie samym / samej,

ny]; 3. Jeśli wiesz już, jaki obie-

c) mam niskie poczucie własnej

rzesz stan cywilny, to kto czy co zaważyło na twojej decyzji? [a)

wartości, d) boję się konkretnego

osobiste refleksje / wewnętrzne

udało, e) zostałem /-am/ zranio-

przekonanie, b) myślę, że to wola

ny /-a/ w przeszłości, czuję lęk

B

przed ważną decyzją życiową].

o

ż

a

,

wyboru drogi, bo innym się nie

c) świadectwo otoczenia / przy-

Młodzież do podanych odpo-

kład życia innych, d) inni wskazali

wiedzi dopisywała osobiste moty-

mi, że to będzie właściwa droga,

wy konkretnych decyzji i postaw

e) nie zastanawiałem /-am/ się

życiowych w odniesieniu do zapy-

nad swoim powołaniem, f) nikt

tań w ankiecie. Zebrany materiał

i nic nie miało wpływu, nie chcę

i podjęte szczere rozmowy z mło-

w żadnym stanie się realizować];

dymi osobami, stały się wyjątko-

4. Jakie zauważasz przeszkody w odkrywaniu u siebie konkretnej

wym źródłem do przeprowadzenia

drogi stanu? [a) przeciwni są ro-

związanych z tak istotnym i pod-

analizy i wyciągnięcia wniosków

stawowym zagadnieniem dotyczącym ich przyszłości, celów, planów i wyborów – rozeznaniem drogi życiowej. Na pierwsze pytanie młodzież najczęściej odpowiadała opisowo, motywując

wybór

konkretnego

zawodu, kierunku studiów, celem uzyskania wykształcenia. Zawsze kilkanaście procent osób miało problem

z

określeniem

siebie

w obecnej sytuacji życiowej, gdy obecnie zdobywają wykształcenie zawodowe - czy ono będzie ich wykonywanym zawodem w przyMłodzież Seraficka, nr 161

23


szłości.

Ostatnie sugerowane pytanie

Na drugie pytanie młodzi naj-

brzmiało: Jakie zauważasz przeszko-

częściej zaznaczali, że rozeznają

dy w odkrywaniu u siebie konkretnej drogi stanu? Młodzi zastanawiali

swoje powołanie do małżeństwa i rodzicielstwa. Zdarzały się też osoby,

się nad tym pytaniem najdłużej.

które nie były w stanie określić na

Niemalże w równym stopniu od-

danym etapie życia, jakie odkry-

powiedzi ich były podzielone mię-

wają powołanie życiowe. Wśród

dzy

ankietowanych byli również tacy,

W dialogu z młodymi zazwyczaj

którzy rozeznali swe powołanie do

pojawiało się przekonanie, że ich -

stanu duchownego (kapłaństwa,

osobowość, środowisko, w którym

życia konsekrowanego).

żyją; przeżywane relacje z dorosły-

Kolejne

pytanie

powyższe

podpowiedzi.

wynikało

mi; zranienia z przeszłości; niskie

z wcześniejszego. Młodzi mieli

poczucie wartości siebie; świadec-

zaznaczyć lub podać swoje spo-

two czy anty-świadectwo życia

strzeżenia i motywy rozeznania konkretnego stanu. Większość za-

znaczała trzy pierwsze sugerowane odpowiedzi, mianowicie, że to jest ich osobista refleksja / wewnętrzne przekonanie / wola Boża. Młodzi z przekonaniem zaznaczali, że na wybór drogi życiowej w ich życiu mają wpływ świadectwo i przykład życia innych osób. Zdarzały się przypadki,

że młodzież zaznaczała

punkty: inni wskazali im, że to będzie właściwa, życiowa droga czy też nie

zastanawiali się nad tak ważną kwestią w życiu – swoim powołaniem w przyszłości, a nawet: nie chcą w żadnym stanie się realizować. 24

Młodzież Seraficka, nr 161


osób w danym stanie - mają duży

„Każdy z Was, młodzi Przyjaciele,

wpływ na odkrywanie i rozezna-

znajduje też w życiu jakieś swoje

wanie drogi życiowej, czy nawet

Westerplatte, jakiś wymiar zadań,

na ostatecznie podjęcie odpowie-

które trzeba podjąć i wypełnić, ja-

dzialnej decyzji związanej z życio-

kąś słuszną sprawę, o którą nie

wym powołaniem.

można nie walczyć, jakiś obowią-

Droga

Młoda

Przyjaciółko!

zek, powinność, od której nie moż-

Drogi Młody Przyjacielu! Jedno jest pewne. Ma-

my jedno i niepowtarzalne życie. Nie ma, nie było i nie będzie takiego genialnego człowieka na świecie

jak „TY”, którego stworzył Bóg-Ojciec,

z

niepowta-

rzalną osobowością, godnością,

niepowtarzalnym

imieniem,

wartościami,

zdolno-

na się uchylić, nie można zdezerte-

ściami, talentami... Twoje życie jest

rować. Wreszcie, jakiś porządek

za krótkie, aby na nim ekspery-

prawd i wartości, które trzeba

mentować, by życie to roztrwonić,

utrzymać i obronić, tak jak to We-

zmarnować,

sterplatte.

zniszczyć

Utrzymać

i

obronić,

i sprzedać uzależniając się od do-

w sobie i wokół siebie, obronić dla

palaczy, alkoholu, narkotyków...

siebie i dla innych”.

Przemyśl też ojcowskie słowa

Jeśli jesteś na tym etapie drogi

bł. Jana Pawła II, które zostawił dla

życiowej, na którym stawiasz sobie

młodych Polaków, będące prośbą-

ważne pytania, spróbuj odpowie-

apelem, wypowiedziane na Jasnej

dzieć też na te: Jak żyć dalej? Co

Górze w 1983 r.: „Musicie od siebie

w życiu jest najważniejsze? Jakie

wymagać, nawet gdyby inni od

wezwanie jest szczególnym powo-

Was nie wymagali”, czy na We-

łaniem dla każdego człowieka, dla

sterplatte w Gdańsku 1987 r.:

mnie? Jakie jest moje życiowe po-

Młodzież Seraficka, nr 161

25


wołanie? Może mnie Pan Bóg powołuje

do

szczęśliwego

życia

Zajmuję moje miejsce w świecie Boga:

w małżeństwie i rodzicielstwie? kapłaństwie? życiu zakonnym?

miejsce nie zajęte przez nikogo innego.

Za bł. Johnem Henry Newmanem,

brytyjskim

(beatyfikowanym

kardynałem 19.09.2010

Mało znaczy, czy jestem bogaty, czy biedny,

r.

w Londynie przez Ojca Św. Bene-

poniżany, czy szanowany przez ludzi:

dykta XVI), przemyśl, przemódl,

Bóg mnie zna i wzywa po imie-

rozeznaj swoją osobistą drogę ży-

niu. On powierzył mi pracę, której

ciową: „Stworzony jestem do działania,

nie przydzielił nikomu innemu.

aby być kimś,

Posiadam swoją misję.

do czego nie jest stworzony nikt

W pewien sposób jestem nie-

inny.

zbędny w Jego zamiarach, tak niezbędny na moim miejscu,

jak archanioł na swoim. On nie stworzył mnie przypadkowo. Czynić mam dobro, wykonując Jego pracę. Będę aniołem pokoju, głosicielem prawdy w miejscu, które On mi wyznaczył, nawet jeżeli do końca tego nie rozumiem... Obym jedynie śledził Jego

przykazania i służył memu powołaniu.” Uczestnicy rekolekcji powołaniowych w Zakopanem. 26

o. Zefiryn Mazur, Młodzież Seraficka, nr 161


Referent oo. stojąc Bernar-na ziemi, wpatrywali się w niebo!” „Proszę powołaniowy was (…) byście Wydaje się, że niedawno zakończony pontyfikat Benedykta XVI był naznaczodynów ny ciągłym patrzeniem w inną – doskonalszą rzeczywistość, które jednak nie oderwało go od ziemi. Był papieżem bliskim każdemu, a to dzięki swojemu ciepłu i pokorze. To właśnie wielka pokora sprawiła, że ten najwybitniejszy teolog ostatnich lat, mówił językiem prostym, głębokim i trafiającym prosto w serca ludzi, którzy zechcieli się otworzyć na słowa Ojca Świętego. Chyba dopiero teraz, gdy wybrano jego następcę – przyjdzie czas na odkrywanie i przyjmowanie orędzia, które zostawił nam „papież Miłości”. Trwający Rok Wiary jest dobrą okazją do tego, aby przypomnieć sobie słowa Benedykta XVI, wypowiedziane podczas Eucharystii, sprawowanej na krakowskich Błoniach w czerwcu 2006 roku. W końcu cieszył się naszą wiarą, umacniał ją i pragnął naszego świadectwa we współczesnym świecie. Br. Terencjan Krawiec, kurs II

„MĘŻOWIE Z GALILEI, D L A CZEG O S TO ICIE

ka: ziemską i niebiańską. Najpierw

I WPATRUJECIE W NIEBO?” (DZ 1,11)

stoicie?” - Dlaczego stoicie na zie-

SIĘ

rzeczywistość ziemska: „Dlaczego

Bracia i Siostry, dziś na Błoniach krakowskich na nowo pada

to pytanie z Dziejów Apostolskich. Tym razem jest ono skierowane do nas wszystkich: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” W od-

powiedzi na to pytanie zawiera się podstawowa

prawda

o

życiu

i przeznaczeniu każdego człowieka. To dwóch z

pytanie

odnosi

postaw,

dwiema

się

do

związanych

rzeczywistościami,

w jakie wpisane jest życie człowieMłodzież Seraficka, nr 161

mi? Odpowiadamy: Stoimy na ziemi, bo tu postawił nas Stwórca jako uwieńczenie swojego dzieła stwo27


rzenia. Bóg wszechmogący, zgod-

ziemi”, tkwimy w niej korzeniami,

nie ze swym niepojętym zamysłem

wyrastamy z niej. Tu tworzymy

miłości,

wszechświat,

dobro na rozległych polach co-

wywiódł go z nicości. A gdy doko-

dziennego bytowania, w sferze

nał tego dzieła, powołał do istnie-

materialnej, ale także duchowej:

nia człowieka – stworzył go na

we wzajemnych relacjach, w budo-

swój obraz i podobieństwo (por.

waniu wspólnoty ludzkiej, w kul-

Rdz 1, 26-27). Obdarzył go godno-

turze. Tu doznajemy trudu wę-

ścią dziecka Bożego i nieśmiertel-

drowców, zmierzających do celu

nością. Wiemy jednak, że człowiek

krętymi drogami, pośród wahań,

zagubił się, nadużył daru wolności

napięć, niepewności, ale z głęboką

i powiedział Bogu „nie”, skazując

świadomością, że wcześniej czy

się tym samym na egzystencję,

później

w której pojawiło się zło, grzech,

kres. I wtedy rodzi się refleksja:

cierpienie i śmierć. Ale wiemy też,

Czy to już wszystko? Czy ziemia,

że sam Bóg nie pogodził się z tą

na której „stoimy”, jest naszym

sytuacją i wszedł bezpośrednio

ostatecznym przeznaczeniem?

stworzył

ta

wędrówka

osiągnie

w dzieje człowieka, i stały się one

W tym kontekście trzeba roz-

dziejami zbawienia. „Stoimy na

ważyć drugą część pytania zacytowanego w Dziejach Apostolskich: „Dlaczego wpatrujecie się w niebo?” Czytamy, że gdy Apostołowie

usiłowali

zwrócić

uwagę

Zmartwychwstałego na kwestię

przywrócenia królestwa Izraela, On „uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu”. A oni „uporczywie wpatry-

wali się w Niego, jak wstępował do nieba” (Dz 1, 9-10). A więc wpatrywali się w niebo, bo odprowadzali wzrokiem unoszącego się 28

Młodzież Seraficka, nr 161


w górę Jezusa Chrystusa, ukrzyżowane-

go i zmartwychwstałego. Nie wiadomo, czy wówczas zdawali sobie sprawę z tego, że właśnie otwierał się przed nimi najwspanialszy, nieskończony hory-

do ojczystego kraju. Spotykał się

zont, ostateczny cel ziemskiego

z ludem Bożym podczas liturgii

pielgrzymowania człowieka. Być

w każdym niemal zakątku świata,

może zrozumieli to dopiero wte-

ale nie ma wątpliwości, że odpra-

dy, gdy zostali oświeceni przez

wianie Mszy świętej na krakowskich

Ducha Świętego w dniu Pięćdzie-

Błoniach było dla niego za każdym

siątnicy. Dla nas jednak to wyda-

razem wyjątkowym przeżyciem. Tu

rzenie sprzed dwóch tysięcy lat

powracał myślą i sercem do korzeni,

jest czytelne. Jesteśmy wezwani,

do źródeł swojej wiary i swojej służ-

by stojąc na ziemi, wpatrywać się

by w Kościele. Stąd widział Kraków

w niebo – kierować uwagę, myśl i

i całą Polskę. Podczas pierwszej piel-

serce w stronę niepojętej tajemnicy

grzymki do Polski, 10 czerwca 1979

Boga. By patrzeć w kierunku rze-

roku, kończąc swoją homilię na Bło-

czywistości Bożej, do której od

niac h,

stworzenia powołany jest czło-

„Pozwólcie, że zanim odejdę, popa-

wiek. W niej kryje się ostateczny

trzę jeszcze stąd na Kraków, na ten

sens naszego życia.

Kraków, w którym każdy kamień

mówił

z

nostalgią:

Drodzy Bracia i Siostry, z głębo-

i każda cegła jest mi droga – i popa-

kim wzruszeniem sprawuję dziś

trzę stąd na Polskę…”. A podczas

Eucharystię na krakowskich Bło-

ostatniej Mszy świętej, sprawowanej

niach, w miejscu, w którym wielo-

w tym samym miejscu 18 sierpnia

krotnie sprawował ją Ojciec Święty

2002 roku, powiedział w homilii:

Jan Paweł II podczas swych nieza-

„Jestem wdzięczny za zaproszenie

pomnianych podróży apostolskich

do mojego Krakowa i za gościnę”.

Młodzież Seraficka, nr 161

29


Pragnę uczynić te słowa moimi

pozostawił światu, a wam szcze-

i powtórzyć je dzisiaj: dziękuję Wam

gólnie, Jan Paweł II.

z całego serca „za zaproszenie do

Pozdrawiam

serdecznie

mojego Krakowa i za gościnę”. Kra-

wszystkich zebranych na krakow-

ków Karola Wojtyły i Kraków Jana

skich Błoniach, jak daleko sięga

Pawła II jest również moim Krako-

mój wzrok, i jeszcze dalej. Chciał-

wem! Jest również drogim sercu

bym każdemu z Was uścisnąć

Krakowem dla niezliczonej rzeszy

dłoń, patrząc w oczy. Ogarniam

chrześcijan na całym świecie, którzy

sercem

wiedzą, że Jan Paweł II przybył na

cych w naszej Eucharystii za po-

wzgórze Watykańskie z tego miasta,

średnictwem radia i telewizji. Po-

ze wzgórza Wawelskiego, „z dale-

zdrawiam całą Polskę! Pozdra-

kiego kraju”, który dzięki niemu stał

wiam dzieci i młodzież, rodziny

się dla wszystkich krajem drogim.

i osoby samotne, chorych oraz

wszystkich

uczestniczą-

Na początku drugiego roku

cierpiących na duchu i ciele, po-

mojego Pontyfikatu przybyłem do

zbawionych radości życia. Pozdra-

Polski i do Krakowa z potrzeby

wiam wszystkich, którzy codzien-

serca, w pielgrzymce po śladach

ną pracą pomnażają dobro tego

mojego Poprzednika. Pragnąłem

kraju. Pozdrawiam Polaków żyją-

oddychać powietrzem jego Ojczy-

cych poza granicami ojczyzny, na

zny. Pragnąłem patrzeć na ziemię,

całym świecie. Dziękuję Księdzu

na której się urodził i na której do-

Kardynałowi Stanisławowi, Arcy-

rastał do podjęcia niestrudzonej

biskupowi Metropolicie Krakow-

służby Chrystusowi i Jego Kościo-

skiemu, za serdeczne słowa powi-

łowi powszechnemu. Pragnąłem

tania.

przede wszystkim spotkać żywych

Franciszka Macharskiego i wszyst-

ludzi, jego Rodaków, zakosztować

kich kardynałów, biskupów, ka-

waszej wiary, z której wyrósł

płanów,

i upewnić się, czy w niej trwacie.

i naszych wspólnych gości z wielu

Chciałem też z tego miejsca prosić

krajów, zwłaszcza z krajów sąsied-

Boga, by zachował w was dziedzic-

nich. Pozdrawiam Pana Prezyden-

two wiary, nadziei i miłości, jakie

ta Rzeczypospolitej, Pana Premie-

30

Pozdrawiam

osoby

Kardynała

konsekrowane

Młodzież Seraficka, nr 161


ra, przedstawicieli władz państwo-

wiara jawi się w swoim drugim

wych, terytorialnych i samorządo-

wymiarze: jako zaufanie osobie –

wych.

nie zwyczajnej osobie, ale Chry-

Drodzy Bracia i Siostry, hasłem

stusowi. Ważne jest w co wierzy-

mojej podróży śladami Jana Pawła

my, ale jeszcze ważniejsze, komu

II po polskiej ziemi są słowa:

wierzymy. Św. Paweł mówi nam o tym

„Trwajcie mocni w wierze!” Wezwanie zawarte w tych słowach

w odczytanym dzisiaj fragmencie

skierowane jest do nas wszystkich,

jego Listu do Efezjan. Bóg dał nam

tworzących

uczniów

ducha mądrości i „światłe oczy

Chrystusa. Skierowane jest do każ-

dla naszego serca, tak byśmy wie-

dego z nas. Wiara jest bardzo oso-

dzieli, czym jest nadzieja naszego

bistym aktem człowieka, który rea-

powołania, czym bogactwo chwa-

lizuje się w dwóch wymiarach.

ły Jego dziedzictwa wśród świę-

Wierzyć to przede wszystkim zna-

tych i czym przemożny ogrom

czy uznać za prawdę to, czego do

Jego mocy względem nas wierzą-

końca nie ogarnia nasz umysł.

cych na podstawie działania Jego

Trzeba przyjąć to, co Bóg nam obja-

potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła

wia o sobie, o nas samych i o ota-

w Chrystusie” (por. Ef 1, 17-21).

czającej nas rzeczywistości, także

Wierzyć – to znaczy zawierzyć

tej niewidzialnej, niepojętej, niewy-

Bogu, powierzyć Mu nasz los.

obrażalnej.

wspólnotę

Ten

akt

przyjęcia prawdy objawionej poszerza hory-

zont naszego poznania i pozwala dotrzeć do tajemnicy, w jakiej zanurzona jest nasza eg-

zystencja. Jednak zgoda na takie ograniczenie możliwości rozumu nie przychodzi łatwo. I tu Młodzież Seraficka, nr 161

31


Wierzyć – to znaczy nawiązać głę-

służył całemu Kościołowi wasza

boko osobistą więź z naszym

ziemia stała się miejscem szczegól-

Stwórcą i Odkupicielem w mocy

nego świadectwa wiary w Jezusa

Ducha Świętego, i uczynić tę więź

Chrystusa. Wy sami zostaliście

fundamentem całego życia.

powołani, by to świadectwo skła-

Słyszeliśmy dzisiaj słowa Jezu-

dać wobec całego świata. To wasze

sa: „Duch Święty zstąpi na was,

powołanie jest nadal aktualne,

otrzymacie Jego moc i będziecie

a może nawet jeszcze bardziej od

moimi świadkami w Jerozolimie

chwili błogosławionej śmierci Słu-

i w całej Judei, i w Samarii, i aż po

gi Bożego. Niech nie zabraknie

krańce ziemi” (Dz 1, 8). Te słowa

światu waszego świadectwa!

dotarły również przed wiekami na

Zanim powrócę do Rzymu,

polską ziemię i wciąż stano-

wią wyzwanie dla wszystkich, którzy się przyznają do Jezusa Chrystusa i dla których Jego sprawa jest naj-

ważniejsza.

Mamy

być

świadkami Jezusa żyjącego w Kościele i w ludzkich sercach. To On nas posyła. W dniu swego wniebowstąpienia powiedział apostołom: „Idźcie na cały świat i głoście

by kontynuować moją posługę,

Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.

kieruję do was wszystkich tę za-

(… ) Oni zaś poszli i głosili Ewan-

chętę, nawiązując do słów wypo-

gelię wszędzie, a Pan współdziałał

wiedzianych

z nimi i potwierdzał naukę znaka-

przez Jana Pawła II w 1979 roku:

mi, które jej towarzyszyły” (Mk,

„Musicie być mocni, drodzy Bra-

16,

Bracia

cia i Siostry! Musicie być mocni

i Siostry! Wraz z wyborem Karola

tą mocą, którą daje wiara! Musi-

Wojtyły na Stolicę św. Piotra, by

cie być mocni mocą wiary! Musi-

32

15.

20).

Drodzy

na

tym

miejscu

Młodzież Seraficka, nr 161


cie być wierni! Dziś tej mocy bar-

stwa na ziemi, Królestwa dobra,

dziej wam potrzeba niż w jakiej-

sprawiedliwości,

kolwiek epoce dziejów. Musicie

i miłosierdzia;

być mocni mocą nadziei, która przynosi

pełną

radość

życia

solidarności

– proszę was, byście odważnie składali

świadectwo

Ewangelii

i nie dozwala zasmucać Ducha

przed dzisiejszym światem, niosąc

Świętego. Musicie być mocni

nadzieję

mocą miłości, która jest potęż-

opuszczonym, zrozpaczonym, łak-

niejsza niż śmierć (…). Musicie

nącym wolności, prawdy i pokoju;

ubogim,

cierpiącym,

być mocni (…) mocą tej wiary,

– proszę was, byście czyniąc

nadziei i miłości świadomej, doj-

dobro bliźniemu i troszcząc się

rzałej,

o dobro wspólne, świadczyli, że

odpowiedzialnej,

która

nam pomaga podejmować (…)

wielki

człowiekiem

– proszę was w końcu, byście

i światem na naszym etapie dzie-

skarbem wiary dzielili się z innymi

jów

z człowiekiem

narodami Europy i świata, również

i światem, zakorzeniony w dialo-

przez pamięć o waszym Rodaku,

gu z Bogiem samym – z Ojcem

który jako Następca św. Piotra

przez Syna w Duchu Świętym:

czynił

dialog zbawienia” (10.06.1979).

i skutecznością;

dialog dialog

z

Bóg jest miłością;

to

z

niezwykłą

mocą

Również i ja, Benedykt XVI,

– proszę was także, byście pa-

następca Papieża Jana Pawła II,

miętali o mnie w waszych modli-

proszę was:

twach i ofiarach, tak jak pamiętali-

– byście stojąc na ziemi, wpa-

ście o moim wielkim Poprzedniku,

trywali się w niebo – w Tego, za

bym wypełnił misję powierzoną mi

którym od dwóch tysięcy lat podą-

przez Chrystusa.

żają kolejne pokolenia żyjące na naszej ziemi, odnajdując w Nim

ostateczny sens istnienia; – proszę was, byście umocnieni

– Proszę was, trwajcie mocni

w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w miłości!

wiarą w Boga, angażowali się żarliwie w umacnianie Jego KróleMłodzież Seraficka, nr 161

33


KDM od kuchni... Wielkimi krokami zbliża się

zwykłe miejsce pozwala człowie-

druga już odsłona KDM, Kalwaryj-

kowi znaleźć odpowiedzi na nur-

skich Dni Młodych (zwanych też

tujące go życiowe pytania, gdyż

Juwenaliami

kryje się tu tajemnica Męki i Śmier-

Kalwaryjskimi).

Pierwszy raz odbyły się w dniach

ci Pana Jezusa.

2-5 lipca 2012r. Przybyło wtedy

Inicjatywa utworzenia KDM-u

wielu ludzi w różnym wieku, bo

wyszła od samych młodych. Wia-

przymiotnik „Młodych” nie odnosi

domo - na początku są plany, po-

się do określonych ram wieko-

mysły, które w tym przypadku

wych, ale skierowany jest do każ-

zostały przyjęte z wielkim entuzja-

dego, kto czuje się młody, kto chce

zmem. Przedstawiciele Francisz-

odnawiać i pogłębiać swoją wiarę.

kańskich Młodzieży Oazowych,

Warto zastanowić się skąd po-

działających przy klasztorach ber-

mysł by tu na Kalwarii - polskiej

nardynów w całej Polsce, spotykali

Jerozolimie - zorganizować takie

się i wspólnymi siłami starali się

spotkanie? Kalwaria od wieków

plany wprowadzić w życie. Spo-

przyciąga ludzi młodych, wielu

tkania odbywały się przy obecno-

z nich przybywa tu by odnaleźć

ści ojca Prowincjała, ojca kustosza

drogę życia, tą właściwa. To nie-

kalwaryjskiego Sanktuarium oraz ojca

Juwenalisa

( jednego z pomy-

słodawców KDM). Oni także dali swoje serca i swój cenny czas tej inicjatywie.

Bardzo ważny był wybór nazwy, gdyż jak ona 34

wiemy,

musi

przyciągać

Młodzież Seraficka, nr 161


atrakcje, które czekać miały

zainteresowa-

nych. Z biegiem czasu strona cieszyła się coraz większym powodzeniem. Im bliżej było do spotkania, tym więcej rodziło się pomysłów, jak te kilka dni

wypełnić, a każdy poi zapadać w pamięć. Pomysły były

mysł był na wagę złota. Od czerw-

różne,

wynikał

ca zaczęły się także próby scholi

z poprzedzającego go. Nazwa mia-

i zespołu, które miały prowadzić

ła być uogólnieniem tego, co tu

śpiew w czasie Mszy świętych.

miało mieć miejsce. Wspólnymi

Przy pomocy braci z WSD, udało

siłami udało się utworzyć nazwę

się stworzyć zespół złożony ze

KDM- Kalwaryjskie Dni Młodych.

wspaniałych muzyków i wokali-

Za wszystkie pomysły składamy

stów. Dobór repertuaru też był nie

wielkie

co

lada wyzwaniem. Pieśni bardzo

dwie głowy to nie jedna (choć

dobitnie potrafią oddać to, co czło-

w tym przypadku pracowało wiele

wiek czuje w sercu, dlatego nie

umysłów). Kolejnym krokiem było

mogło zabraknąć zarówno muzyki

utworzenie logo dla spotkania; tu

skłaniającej do wyciszenia, jak i tej,

idei było również wiele. Zgodnie

co rozbudzi ducha i ciało.

każdy

kolejny

podziękowania,

bo

jednak wybraliśmy takie, które

Nadszedł wreszcie czas KDM-

w prosty sposób obrazowało cel

u. Po wielu trudach, przygotowa-

J uw e na lió w

K a lw ar yj sk ic h.

niach, na początku lipca wspólną

przygotowań

Mszą święta zaczęły się pierwsze

i (niełatwych) wyborów, zaczęła

Juwenalia Kalwaryjskie. Przybyło

działać prężnie internetowa strona

wiele osób, był to zarówno czas

KDM-u, gdzie pojawiały się infor-

modlitwy jak i czas zadumy, chwili

macje, zdjęcia oraz opisywane były

pauzy w pędzącym życiu. Można

W

trakcie

Młodzież Seraficka, nr 161

35


gankach. Po obiedzie spotykaliśmy się w grupach.

Każdy był przydzielony wg wieku. Tam można było swobodnie porozmawiać o Bogu, podzielić się swoim świadectwem. Wieczorami wspólnota

zaś

cała

KDM

brała

udział we wspaniałych koncertach, tu była wibyło porozmawiać, podzielić się

doczna radość w każdym calu.

doświadczeniami. Każdego ranka

Tańce, swawole - nikt nie miał

zaczynaliśmy dzień od modlitwy

dość. Na deskach KDM-owej sceny

i od wspólnego aerobiku, gdyż

pojawili się tacy artyści, jak: To-

„w zdrowym ciele zdrowy duch”;

mek Kamiński, zespół Arymathea,

wspólne tańce i podskoki, pozwa-

zespół Bethel, Maleo Reggae Roc-

lały się wybudzić nawet wielkim

kers. Swoim świadectwem podzie-

śpiochom. Po aerobiku następowa-

lili się z nami także członkowie

ło przygotowanie do głównego

Wspólnoty Cenacolo.

punktu Dni, czyli Mszy świętej.

Wszystko, co dobre, szybko się

Nie brakowało też nabożeństw np.

kończy. Te kilka dni minęło bły-

nabożeństwa

pokutnego,

podczas którego na środku

prezbiterium była umieszczona trumna, do której każdy wrzucał kartkę ze swoim imieniem, na znak,

że pragnie odrodzić się do życia bez grzechu, a grzech uśmiercić. Odbyła się także Droga Krzyżowa na kruż36

Młodzież Seraficka, nr 161


skawicznie. Żal się było rozstawać.

tego roku przyciągnie większą

To nieprawdopodobne, jak przez

ilość osób. Nie bójmy się otworzyć

trzy krótkie dni można było tak się

Drzwi Chrystusowi, On cały czas

zżyć ze sobą. Uroczystą Mszą

czeka i puka do naszych serc.

świętą zakończyliśmy to wydarze-

W imieniu wszystkich Organi-

nie. Każdy, kto tu przybył, nawią-

zatorów, Przyjaciół i uczestników

zał nowe znajomości, przyjaźnie.

ubiegłorocznych

Mógł także dostrzec, jak wielką

Dni Młodych pragnę serdecznie

miłością darzy nas Chrystus, jak

was zaprosić na Juwenalia Kalwa-

każdego dnia walczy o nas. Miłość

ryjskie! Nieważne ile masz lat!

Kalwaryjskich

do Boga powinna się także objawiać miłością do drugie-

go człowieka – tu, w Kalwarii, miłości, wzajemnej pomocy i życzliwości

nie

brakowało;

a wszystko to pod płaszczem

najlep-

szej Matki- Matki Bożej.

Dziękuję

Bogu za ten czas, za tą miłość, którą czuję każdego

Chcesz spotkać żywego Chrystusa?

dnia, za tych ludzi (za wszystkich

Dołączyć do wielkiej wspólnoty

razem i za każdego z osobna), któ-

KDM? Przyjedź do Kalwarii! Bra-

rych poznałam, z którymi mogłam

kuje nam właśnie Ciebie! Czeka-

rozmawiać lub pobyć w milczeniu,

my! Jezus czeka!

oraz za pogodę, która w tych dniach była dla nas jakże łaskawa. Zostaje tylko czekać do kolejnego spotkania KDM; mam nadzieję, że Młodzież Seraficka, nr 161

Katarzyna Mlak, studentka pedagogiki

37


Wiersze zakonnego zielarza... PSALM

Tam złoty dzień; i bać się nie trzeba.

Poszarpany, pozrywany, srebrnostrunny

Tu leśny cień, chmurne oczy nieba.

Pękły trąby Złego

Tam śpiewa dal za srebrnym sadem.

Powstał, ciemna fala. Nienawiść z głębin, spod świata.

Runął. Z wysoka. Z rykiem rogów, ciężkich, spiżowych. Kotłów, bębnów, trąb!

Tu, w strugach, żal gorzkim chlupie jadem. Tam pszczeli rój młodość sączy z gruszy. Pajęczy znój tu oplata dusze. Wysysając Wypijając

Zakrzyknąłem! …

Rzuca czar

I ziemia zadrżała I fundamenty świata się odsłoniły

Nawołując Wypatrując

W głębokości wód pochwycił, wydźwignął Mój Bóg!

Nocnych mar

Zawsze błogosławić Go będę

choć harfa pękła. Znów… 38

Młodzież Seraficka, nr 161


ANTYFONA DO PIEŚNI GWIAZDY ZARANNEJ Ciebie, Najpiękniejszą z córek ludzkich, Uczynił Pan pieczęcią swej Chwały PIEŚŃ GWIAZDY ZARANNEJ Na krańcach nocy Ja jestem Ostatnią i pierwszą Strażniczką; i wołaniem.

Żegnam tych, lekkich jak piórka, Łagodnie opadających w studnię, Smolistą taflę Ciszy Między niebem a Głębią Stoję; czuwam Chwytam iskry Wyrzucone wysoko Oddaję ich pieśń Słońcu; nie zgasną. Już niebo rozbrzmiewa barwami świtu, Już niedługo, moje dzieci… Amen.

Młodzież Seraficka, nr 161

39


Nic ponad to, co bliżej niż myślisz. bardziej nieruchomy świat. Może również

ubarwić

najbardziej

odartą z emocji modlitwę, potrafi ją zmienić w Uwielbienie.

Najpiękniejsze obrazy, utwory muzyczne i literackie powstają właśnie w okres, gdy ich twórcy, patrząc na kolory życia, sami ich

zupełnie nie doświadczają, bo sami są jakby pogrążeni w szarości, która otwiera im oczy. W takim stanie możemy znaleźć wspaniałą

drogę prowadzącą do Boga. Drogę W szarość lepiej dostrzegasz

Uwielbienia, modlitwy śpiewem,

kolory. Na pierwszy rzut oka

muzyką. Drogę, która jest pełna

dość sloganowo rzucone stwier-

emocji, z których składa się nasze

dzenie, które po dłuższym zasta-

życie i to również przez nie Jezus

nowieniu nabiera jakiegoś sensu,

pozwala nam siebie doświadczyć.

który może nawet zmienić coś

W tym muzycznym Uwielbieniu

w życiu. Kolory to bardzo cieka-

pomagają nam przeróżne grupy

wa

mieszanina

artystów, którzy zafascynowani są

chemicz-

Jezusem, Jego nauką i z radością

nych, organicznych może stwo-

świadczą o Jego wielkiej Miłości

rzyć cudowny obraz rzeczywisto-

do nas, chwaląc Go śpiewem. Nie-

ści. Może zatrzymać chwile, na-

wątpliwie do takich należy grupa

wet te ulotne jak ulotka. Wprawna ręka malarza może ożywić naj-

‘Hillsong’. Wyrosła na kanwie

rzeczywistość,

pewnych

40

związków

wspólnoty protestanckiej ‘Hillsong Młodzież Seraficka, nr 161


Church’. Jak wielka jest potrzeba

dzieć, w formie modlitwy skiero-

takiego prostego, bezpośredniego

wanej do Boga, modlitwy uwiel-

i emocjonalnego ‘kontaktu’ z Naj-

bienia. Gdy czytamy te teksty, to

wyższym świadczy jej popular-

w pewnym momencie stają się jak-

ność na całym świecie. Jedni mogą

by naszymi własnymi słowami,

się spierać i dąsać się, bo jest to

przestajemy zauważać to, że oko

grupa, która nie działa na polu

patrzy, a umysł analizuje - te słowa

Kościoła Katolickiego, jednak for-

wpadają wprost do serca, wypeł-

ma modlitwy Uwielbienia jest tak

niają je i nabierają właściwego sen-

samo obecna i potrzeba w naszej

su, a serce kieruje je do samego

wspólnocie.

nie

Boga, stają się naszymi własnymi

wspomnieć o tym, że wiele bardzo

słowami uwielbienia. Dostrzegamy

popularnych

pieśni

wtedy, że Jezus umarł za nas na tej

powstało w kręgach wspomnianej

ziemi, po której teraz chodzimy.

wspólnoty. Nie chcę jednak pisać

Swoją śmiercią zwyciężył śmierć.

tutaj o historii powstania i działal-

Cudownie w utworze ‘Scandal of

ności ‘Hillsong Church’oraz roz-

Grace’ uwypuklony jest sens słów

prawiać nad zagadnieniami eku-

św. Pawła z Listu do Koryntian

menicznymi, ale chcę przedstawić

Gdzież jest o śmierci Twe zwycięstwo? Gdzież jest twój oścień? Zwycięstwo pochłonęło śmierć!! (por. 1Kor15,

Nie mógłbym ‘oazowych’

coś, co jest piękne, przepełnione Uwielbieniem i radością. Chcę dać wam kilka słów o najnowszej płycie zespołu Hill-

song

United

Zion. Słowa, teksty na tym krążku

to

bardzo

istotna

rzecz.

Każdy utwór napisany jest, można

by

powie-

Młodzież Seraficka, nr 161

41


55).Bardzo sugestywnie

wy-

brzmiewa to także w kontekście czasu Wielkiego Postu,

którego

zwieńczenie jest centrum Chrześcijaństwa-

śmierć i zmartw yc hw sta nie Jezusa

Chrystusa,

Zwycięzcy

Uwielbienie dodaje barw naszemu

Śmierci. Prócz słów ogromną rolę

życiu, wyzwala z szarości, pozwa-

odgrywa tutaj muzyka. Można od-

la zauważyć światło, które naszą

nieść wrażenie, że tworzy ona

szarość rozświetli. Pokaże nam

z tekstem jedną, spójną całość. Mu-

wspaniałą paletę barw życia prze-

zyka, bowiem podkreśla sens tego,

pełnionego obecnością Chrystusa.

co zawarte w słowach. Nostalgicz-

Pewien zakonnik wypowie-

na, pełna emocji, nienatrętna linia

dział kiedyś wspaniałe słowa,

melodyczna, to charakterystyczne

które

cechy dla twórczości tej wspólnoty.

chrześcijanina, a mówił o upad-

Płyta muzycznie prowadzi nas

ku:

przez świat, który zdaje się być

Ciesz się, zatem, bo niżej już nie

pustynią, na której napotykamy

spadniesz!!! Teraz możesz iść

Jezusa siedzącego przy studni, któ-

tylko w górę…”. Uwielbienie

ry czeka by dać nam wody żywej

może stać się dla nas drabiną, po

(por. J4, 10). Przy użyciu najnow-

której będziemy mogli wspinać

szych rozwiązań w technologii

się, od szarości ku Boskim bar-

kompozycji współczesnej muzyki

wom!

trafnie

oddają

postawę

„Upadłeś na samo dno?

tworzy się niepowtarzalny klimat, zadumy, refleksji i w końcu Uwiel-

Br. Kornel Cymerman, kurs III

bienia, które zmienia nasze życie. 42

Młodzież Seraficka, nr 161


Coś na z(i)ąb... Dzień zaczął się bardzo smętnie. Słońce delikatnie usiłowało przedostać się przez szyby, na których czas, deszcz i wiatr pozostawiły różnokształtne plamy. Gdy tylko znalazły kawałek przestrzeni, przez którą mogły się przedostać, zaraz odbijały się o każdą drobinkę kurzu unoszącą się w powietrzu, tworząc niespotykaną mozaikę świateł, która powoli zaczęła okrywać zamknięte oczy brata Januarego. Nim zdążył podnieść ociężałe - zapomnianym już snem zaspane oczy, rozległ się cichy, ale z każdą sekundą coraz bardziej narastający sygnał dzwonka, który w głowie Pankracego rozbudzał każdą postać myśli, jakie dzisiaj musiał poukładać. ‘Ave Maria!!!’ - Rozległ się nagle stłumiony głos, który dał się słyszeć zza ściany. To brat Hipolit, wielki czciciel Matki Bożej, radośnie witał Maryję zaraz, jak tylko otworzył oczy, z miłością spoglądając na piękną postać Pani, której figurkę postawił w miejscu, które jako pierwsze ukazywało się jego oczom tuż po przebudzeniu. ‘Jeszcze 5 minut… Proszę!!!’ dało się usłyszeć w pokoju drugiego sąsiada. Gdzieś z oddali korytarza rozległ się odgłos buta, który twardym i stanowczym uderzeniem w drzwi okazał się być wyrazem lekkiego niezadowolenia z przerwanego sprawiedliwego snu. Jednak narzekania szybko ustały i wszyscy Młodzież Seraficka, nr 161

mieszkańcy klasztoru powoli zapełniali kaplicę. January energicznie wstał z łóżka, na kolanach przywitał nowy dzień, hymnem na cześć Stwórcy obudził swoje usta i ubierając się w lekkim pośpiechu, z ogromnym szacunkiem włożył na siebie habit. Spokojnie otworzył drzwi swojej celi i chwiejnym, porannym krokiem udał się w stronę kuchni, a to dlatego, że od dzisiejszego dnia rozpoczynał swoją tygodniową posługę braciom w przygotowywaniu posiłków. Strzępy jego myśli powoli zaczęły się układać w ułożony w głowie plan tego dnia. Schody, które napotkał na swojej drodze przywiodły mu na myśl to, jak ciężka i trudna, ale zarazem pełna radosnych chwil i uniesień, jest droga w ideałach, jakie sobie obrał. Zbliżając się do drzwi kuchennych, za którymi mógł dać upust swojemu talentowi, coraz wyraźniej dały się słyszeć głosy braci, którzy już wcześniej tam dotarli. Gdy nacisnął klamkę serce zabiło mu mocniej i na ustach pojawił się niepewny, zaspany uśmiech. Do jego oczu docierały refleksy ostrego światła, które odbijały się od metalicznych i wypolerowanych powierzchni garnków i mebli kuchennych. Nie mógł się jednak spodziewać tego, jak bardzo nadchodzące chwile zmienią jego – jak mu się wydawałostabilnie zaplanowane życie… cdn. Br. Kornel Cymerman, kurs III 43


46

Młodzież Seraficka, nr 161

Profile for Cornelio Cymerman

Młodzież Seraficka  

Pismo Mniejsze

Młodzież Seraficka  

Pismo Mniejsze

Advertisement