Issuu on Google+

Fairy tales and poems about Tower Szkoła Podstawowa nr 2 , im. Polskich Olimpijczyków w Brodnicy

OPOWIADANIA, LEGENDY I WIERSZE UCZNIÓW

1


Opowiadanie o Wieży Krzyżackiej Dawno, dawno temu żył sobie pewien dobry książę. Wraz z poddanymi mieszkał na zamku krzyżackim w Brodnicy. Miał na imię Dawid. Wieczorami bardzo lubił spacerować po wieży krzyżackiej. Widoki były z niej cudowne. Podziwiał Drwęcę oraz Starówkę miasta. Po śmierci ojca miał objąć tron. Nie mógł się pogodzić, że jego tata może niedługo odejść. Był jedyną osobą na świecie, która szczerze kochała Dawida. Macocha księcia, Elżbieta była opryskliwą, kapryśną damą. Nie lubiła ludzi, nie kochała przybranego syna. Pewnego razu Dawid stał jak zwykle na wieży i nucił jakąś osobliwą pieśń. Nagle, młodzieniec dostrzegł jakiś ruch obok siebie. Pomyślał, że mu się przewidziało i jest zmęczony, więc poszedł spać. Do rana dręczyły go nocne koszmary. O świcie się obudził. Wstał z łóżka. Zaczął myśleć o dalszych losach królestwa. Bardzo martwił się czy w przyszłości da sobie radę z opieką nad poddanymi. Postanowił, że powoła ministrów, którzy pomogą mu w utrzymaniu korony. Nagle usłyszał pukanie do drzwi, które wyrwało go z zamyślenia. Otworzył je. W progu stał sługa ze śniadaniem w ręku. Dawid przyjął je z uśmiechem. Był bardzo głodny. Zjadł je pospiesznie, po czym ubrał się i wyszedł. Miał na głowie wiele spraw. Przed pisaniem raportów poszedł na wieżę. Chciał odetchnąć świeżym powietrzem. Coś zaczęło go stukać po plecach. Dawid momentalnie się odwrócił i dobył miecza. Istota, która stała przed nim była całkowicie 2


przezroczysta. Przybysz był ubrany w kaftan, spodnie i mocne, grube buty. Wystraszył się Dawida, ale Dawid chyba bardziej przeraził się gościa. Książę zapytał istotę, kim jest. Okazało się, że nawiedził go duch jednego ze starych władców tego zamku. Widmo było przyjaźnie nastawione w stosunku do księcia. Błądził od dawna po wieży i zamku, lecz tylko osoba o czystym sercu mogła go ujrzeć. Duch miał porozmawiać z Dawidem i zabrać go od macochy. Ojciec w tym czasie przebywał w stolicy Polski-Krakowie. Książę cierpiał bez ojca, pod opieką macochy. Marzył o ucieczce. Teraz nadarzyła się okazja. Duch kazał księciu się spakować. Po dwóch godzinach byli gotowi. Dawid wyszedł na wieżę, aby pożegnać się z Brodnicą, jego ukochanym miastem, ale nastąpił czas rozstania. Dawid spróbował otworzyć klapę od wieży, aby wyjść. Stawiła opór. Przed oczami zobaczył ojca. To było coś niesamowitego. Tata Dawida poprosił go, aby został, ponieważ od wielu pokoleń ich ród zamieszkiwał ten zamek. Po czym rozpłynął się w powietrzu. Obaj mieli ogromny sentyment do tego miejsca. Dawid pomyślał. Doszedł do wniosku, że ojciec ma rację. Sam książę nie mógł opuścić tego urokliwego miasta. Gdy wrócił na miejsce spotkania z duchem jego tam już nie było. Na drzwiach wisiała tylko kartka: Mądry wybór chłopcze... Po tym zdarzeniu macocha niespodziewanie zaczęła przejmować się synem. Ojciec Dawida wrócił do Brodnicy i przez wiele lat cieszyli się szczęściem rodzinnym i spokojem królestwie. Gdy król zmarł Dawid przejął koronę i rządził mądrze. Adam Oziemski kl. VI a

Nigdy nie zapomnę tego dnia, był najciekawszym, jaki przeżyłem.

3


Pewnego razu, w sobotę bardzo nam się nudziło. Było przepiękne, wiosenne popołudnie. Wiele ptaków przylatywało właśnie do Polski. Nagle tata wpadł na fantastyczny pomysł. Wymyślił, że możemy pójść całą rodziną na wieżę krzyżacką, bo nigdy tam nie byliśmy. Zabraliśmy ze sobą lornetkę. Chcieliśmy podziwiać przelatujące ptaki. Bardzo lubię to robić, chciałbym kiedyś zostać ornitologiem. Zrobiłem się radosny jak skowronek. Po pięciu minutach wyjechaliśmy i zaraz byliśmy na miejscu. Zapłaciliśmy za bilety, po czym weszliśmy na szczyt wieży. Przelatywały ogromne klucze ptaków. Oczekiwałem z bijącym sercem na przelot kilku bocianów. Uśmiech rozpromienił moją twarz, gdy je dostrzegłem. Nagle coś wyrwało mnie z zamyślenia. Wszyscy byliśmy zaniepokojeni. Był to głośny dźwięk. Wziąłem lornetkę. Spojrzałem w stronę, z której dochodził ów odgłos. Okazało się, że to alarm. Dochodził z głównego banku. Wszyscy zaczęliśmy wypatrywać przyczyny. Z budynku wybiegło dwóch mężczyzn. Obserwowaliśmy ich przez lornetkę. Byli ubrani w ciemne kurtki. Trzymali wielkie worki. Domyśliliśmy się, że to był napad na bank. Wystraszyło nas to, lecz tata od razu zadzwonił na policję. Mieliśmy nogi jak z waty. Policja przyjechała. Zaczęli gonić zbirów. Serce waliło mi jak młot. Tata podawał przez telefon wskazówki, które naprowadzały policjantów na bandytów. Policja ufała nam. Podążała zgodnie z naszymi wskazówkami. Poczuliśmy skrzydła u ramion. Krew coraz bardziej pulsowała mi w żyłach. Przeniknął mnie dreszcz, gdy zobaczyłem jak policja strzela z pistoletu w powietrze. Złodzieje rzucili się na ziemię. Policjanci mieli teraz okazję do złapania ich. Niestety nie zdążyli. Hultaje pobiegli dalej. Po chwili, nadjechały posiłki policji. Zajechali drogę zbirom, po czym zakuli ich w kajdanki. Zabrali ich na komendę. Za godzinę otrzymaliśmy telefon z podziękowaniami i zaproszeniem na uroczystą kolację. Wręczyli każdemu z nas prezent. Mama otrzymała perfumy, tata-zegarek, a ja nowy rower. Oprócz tego dostaliśmy wysoką nagrodę pieniężną. Świat zawirował mi 4


przed oczyma. Oczekiwałem na ten moment z bijącym sercem. Z trudem powstrzymałem łzy. Nigdy bym nie pomyślał, że wycieczka na wieżę krzyżacką, aby oglądać ptaki, przerodzi się w pełną zwrotów akcji gonitwę za bandytami.

Adam Oziemski kl. VI a

Wycieczka na Wieżę Krzyżacką

Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy wybrałam się z rodzicami i bratem na Wieżę Krzyżacką. Oczekiwałam wycieczki z bijącym sercem i byłam radosna jak skowronek, ponieważ nigdy wcześniej nie byłam na wieży. Na początku weszliśmy do muzeum. Było tam mnóstwo eksponatów. Mi najbardziej spodobała się makieta, która przedstawiała jak zamek wyglądał w przeszłości. Następnie udaliśmy się do wieży. Kiedy szłam po schodach przenikał mnie dreszcz i nogi miałam jak z waty, ponieważ bałam się, że spadnę, lecz po chwili się uspokoiłam. Gdy weszliśmy wyżej na oknie zobaczyłam gniazdo. Leżały w nim trzy jajka. Nagle na jednym z nich zauważyłam pęknięcia, które stopniowo zaczęły się powiększać, aż wreszcie z jajka wykluł się mały ptaszek o czarnych piórkach. Serce waliło mi jak młot, bo nigdy wcześniej nie widziałam czegoś tak niesamowitego. Po pewnym czasie doszliśmy na samą górę. Uśmiech rozpromienił mi twarz i świat zawirował przed oczyma, gdy zobaczyłam piękną panoramę Brodnicy. Widok był niesamowity. Nagle podeszła do mnie starsza pani i zapytała: - Jak Ci się podoba nasza Brodnica? - Jest piękna- odpowiedziałam trochę niepewnie 5


- Wiesz, że ten zamek został zbudowany w pierwszej połowie XIV wieku? A ta wieża ma ponad 50m wysokości i zbudowana jest z cegieł? - Nie wiedziałam tego – odpowiedziałam - a gdzie reszta zamku? -zapytałam z ciekawością - Ta wieża to jedyna pozostałość po nim. - Skąd pani tyle wie o tym miejscu? - Pracuję w tamtej bibliotece i dużo o tym czytałam. Może przyjdziesz kiedyś do mnie i wypożyczysz jakieś książki o naszym mieście? - Chętnie- odpowiedziałam - Ogromnie się cieszę. Teraz do biblioteki przychodzi coraz mniej ludzi. Nie ma z kim porozmawiać. Nie miło jest siedzieć cały dzień w samotności. Po tych słowach poczułam dziwne ukłucie w sercu, zrobiło mi się żal starszej pani i poczułam jeszcze większą chęć pójścia do biblioteki. - Ja chętnie dotrzymam pani towarzystwa w bibliotece. - Naprawdę? To świetnie! Odłożę dla Ciebie najciekawsze książki jakie mam. - Bardzo pani dziękuję - Mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy, lecz teraz muszę już iść. Do widzenia! - Do widzenia! Starsza pani odeszła, a ja dołączyłam do moich rodziców. - Julia gdzie ty byłaś? - zapytała mnie mama Opowiedziałam mamie o starszej pani, o tym gdzie pracuje i o czym mi opowiadała. Gdy zeszliśmy z wieży krew pulsowała mi w żyłach i kamień spadł mi z serca, że byliśmy już na dole, bo byłam bardzo zmęczona chodzeniem po schodach. Postanowiliśmy jeszcze kupić pamiątki dla naszych kuzynów, którzy mieszkają w innym mieście, po czym zadowolenie wróciliśmy do domu. Ten dzień będę bardzo dobrze wspominać i nigdy go nie zapomnę.

6


Julia Smolińska kl. VI a

Niezapomniana przygoda Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy przeżyłam niezapomnianą przygodę mojego życia. Miała ona miejsce, w trakcie słonecznego grudniowego weekendu. Razem z trzema przyjaciółkami postanowiłyśmy wykorzystać dzień wolny od szkoły i wybrać się na wieże krzyżacką. Z domów wyjechałyśmy po śniadaniu i wszystkie spotkałyśmy się na ulicy Duży Rynek, poczym ruszyłyśmy w stronę ulicy Zamkowej. Gdy zbliżałyśmy się do celu przypomniało mi się, że zostawiłam w samochodzie mój aparat fotograficzny. Ten przykry fakt mnie bardzo zasmucił, ponieważ zamierzałam zrobić dużo zdjęć. Żadna z nas nigdy nie była na wieży i czułyśmy ciekawość, lecz obawiałyśmy się czy w rzeczywistości cel naszej wycieczki będzie równie piękny, jak na licznych fotografiach czy pocztówkach. Gdy dotarłyśmy, czekała na nas miła kasjerka, która znała dobrze przeszłość naszej brodnickiej wierzy. Powiedziała nam, że nazwa "Krzyżacka" nie wzięła się z nikąd zbudowali ją krzyżacy, a dokładnie te polecenie było wydane przez króla Fryderyka IV w 1842 r. Dodała też, że nasz przepiękny zabytek ma ponad 50 m wysokości

i jest zbudowany z cegieł. Na górze znajduje

się pięć herbów. W końcu weszłyśmy do środka, serce zaczęło nam szybciej bić, gdy zobaczyłyśmy strome drewniane schody. Wchodziłyśmy i wchodziłyśmy z każdym krokiem czułyśmy lęk i niepokój. Lecz gdy dotarłyśmy na górę 7


poczułyśmy dumę oraz radość. Spojrzałyśmy w dół, w naszych sercach pojawiło się wzruszenie, kiedy zobaczyłyśmy naszą piękną Brodnicę z góry. Ten dzień pozostanie w mojej pamięci na zawsze, pomimo tego, że mój aparat fotograficzny pozostał w samochodzie, zamiast utrwalać te piękne widoki na setkach zdjęć, jakie z pewnością byłyby moją pamiątką z tej niesamowitej podróży.

Julia Konicka kl. VI a

Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy byłam na zamku krzyżackim z moją klasą VI a. Na to wyjście czekałam z bijącym sercem. Stare mury i piwnice zamku bardzo mnie ciekawiły. Zaczęliśmy

od

zwiedzania

zamkowych

podziemi,

było

mroczno

i tajemniczo,. Korytarze oświetlone były małymi lampkami. Pani przewodnik opowiadała nam o strzygach. Nie ukrywam, że wzbudziło to we mnie przerażenie. Nagle za grubymi murami zaczęło coś głośno stukać. Serce waliło jak młot, a nogi były jak z waty. Wtedy zaczęliśmy krzyczeć. Nasza przewodniczka mówiła, że nie wie, co to za dźwięki. Wszyscy poszliśmy szukać przyczyny. Wyszliśmy z zamku. Kamień spadł nam z serca, ponieważ okazało się, że to robotnicy odnawiają stare mury. Uśmiech rozpromienił nasze twarze. Postanowiliśmy jednak dokończyć zwiedzanie. Naszym celem było wejście na wieżę krzyżacką. Wieża jest pozostałością po wielkim zamku krzyżackim. Zbudowana z czerwonych

cegieł. Aby wejść na samą górę wieży trzeba

pokonać ponad 250 stopni. W niektórych miejscach schody zastępuje stroma drabina. Będąc na samej górze, podziwiając wspaniałe widoki można poczuć dziwne ukucie w sercu. Gdy pojrzałam w dół świat zawirował przed oczyma. Na myśl o tym, na jakiej jestem wysokości przeniknął mnie dreszcz. 8


Bardzo lubię zwiedzać zabytki. W przyszłości będę opowiadać tę historię moim dzieciom i wnukom. Wzruszenie wtedy odbierało mi głos.

Julia Wajda kl. VI a

Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy w pewien weekend wybrałam się z przyjaciółkami na wieżę krzyżacką. Kiedy zobaczyłyśmy wieżę serca zaczęły nam bić szybciej. Krzyżacka wieża ma ok. 54 metry wysokości, budowana została z czerwonej cegły. Na samej górze umieszczonych jest 5 herbów. Z początku bardzo się bałyśmy wejść na wieżę, nogi miałyśmy jak z waty. Po chwili poszłyśmy do kasy po bilety. Pani, która sprzedawała bilety była bardzo miła i sympatyczna. Opowiedziała nam kilka historii związanych z zakonem krzyżackim. Podczas opowiadania momentami

przechodziły nas dreszcze. Gdy

dotarłyśmy na sam szczyt wieży wzruszenie odebrało nam głos, ponieważ mogłyśmy oglądać piękną panoramę naszego miasta.

Weronika Roznerska kl. VI a

Wyprawa na wieżę krzyżacka

Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy z rodzicami, rodzeństwem, ciocią i wujkiem, wybraliśmy się do miasta, aby zwiedzić Wieżę Krzyżacka Z początku, przywitała nas bardzo miła pani kasjerka. Sprzedała nam bilety, staliśmy już przed wieżą. Mój tata zapytał: 9


- Jesteście pewni, że idziemy? Chciałam powiedzieć że nie, ale w tej chwili musiałam posłuchać głosu serca, bo wiedziałam że jak nie pójdę , będę żałować. Wchodząc do wieży, miałam nogi z waty, serce waliło jak młot nawet przeniknął przeze mnie dreszcz, a świat zawirował przed oczyma. Widziałam że mój brat, Igor, oczekiwał wejścia na wieże z bijącym sercem. Szliśmy i szliśmy ciasnym korytarzykiem pnącym się na szczyt wieży. W końcu byliśmy już na samej górze, widoki były cudne! Patrząc na tą cudowną panoramę naszego miasta poczułam skrzydła u ramion. Chyba nam wszystkim wzruszenie odebrało głos. Popatrzyliśmy jeszcze chwilę i postanowiliśmy zejść na dół. Gdy byliśmy na samym dole, spadł mi kamień

z serca. Spojrzałam jeszcze raz na wieże, była piękna.

- Tato? Powiedz nam coś o Wieży Krzyżackiej. - poprosiła moja siostra. Dobrze. Ma ona ok. 54 metry wysokości. Wraz z zamkiem została zbudowana w latach 1285 – 1339. Służyła jako punkt widokowy, słyszałem, że wiele osób nazywa tę wieżę „Wieżą Mazurską”. Jak widzicie - wskazał palcem na wieże jest ona koloru ciemno pomarańczowego. Mogę, nawet powiedzieć że jest ona ozdobą naszego miasta! Chyba każdy brodniczanin wie, że istnieje coś takie jak wieża Krzyżacka. Zastanowiłam się, jak żyli tutaj ludzie w dawnych czasach. Słyszałam nawet, że nasi sąsiedzi z północy, niejednokrotnie rabowali Brodnicę. Przeczytałam w Internecie, że ukradli zwłoki Anny Wazówny! IDZIEMY! - krzyknęła moja mama, przerywając moje myśli. Szliśmy powoli do samochodu, tata z wujkiem rozmawiali o wycieczce. Wchodząc do samochodu, spojrzałam na wieże. Poczułam dziwne ukłucie w sercu, po chwili uśmiech rozpromienił mi twarz.

10


Po naszej wycieczce, wszyscy byliśmy radośni jak skowronki. Spędziliśmy mile czas, dowiedzieliśmy się trochę od mojego taty, zobaczyliśmy piękną panoramę miasta a do tego dopisała pogoda

Jagoda Gardzielewska kl. VI a

Szkolna wycieczka Nigdy nie zapomnę tego dnia, był to ciepły radosny dzień. Wybrałam się wtedy z klasą na wycieczkę do ruin zamku krzyżackiego i na wieżę. Zwiedzaliśmy piwnice dawnego zamku. Nie mogłem doczekać się wejścia na wieżę, serce waliło mi jak młot, a krew pulsowała w żyłach. Nagle pani nauczycielka powiedziała, że Ci , którzy chcą wejść na wieżę mają się ustawić. Poczułem dziwne ukłucie w sercu, ponieważ tylko ja z mojej klasy chciałem wejść. Gdy wchodziliśmy na wieżę przeniknął mnie dreszcz, ponieważ zobaczyłem te gigantyczne schody w górę. Kiedy dotarłem na szczyt przez okna ujrzałem piękną panoramę Brodnicy. Nagle zrobił się ciemno i nic nie było widać. Na wieży byłem jeszcze z kolegami z innych klas. Zawołałem ich, żeby trzymać się razem i chodzić z grupą. Po prawej stronie ujrzałem wysoką białą postać. Wydaje mi się, że był to duch Anny Wazówny. W momencie, gdy zobaczyłem tego ducha nogi miałem jak z waty i poczułem pustkę w głowie. Nie wiedziałem co mam robić: uciekać czy zostać i porozmawiać. Wybrałem drugą wersję. Zostaliśmy na wieży tylko we czwórkę, ponieważ kolega z VI b 11


uciekł. Okazało się, że to był tylko żart. Duchem okazała się pani przebrana za Annę Wazównę. Zrobiło się ciemno, ponieważ na wieży remontowano dach i przypadkiem rozwinęła się czarna folia, która zasłoniła okna. Kiedy wytłumaczona nam ten żart, kamień spadł mi z serca. Była to najlepsza wycieczka szkolna. Mam z niej dziś niezłe wspomnienia. Mikołaj Kłosowski kl. VI a

Duch na wieży krzyżackiej

Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy ja i moja klasa VI a wybraliśmy się na wycieczkę zwiedzać brodnickie zabytki. Pani postanowiła zostawić nam na koniec atrakcje, wejście na wieżę krzyżacką, gdyż stwierdziła, że to nas już dostatecznie wymęczy. Oczekiwaliśmy z bijącym sercem, aby zobaczyć z góry całą „Panoramę Brodnicką”, lecz zwiedzanie innych zabytków zajęło nam sporo czasu i zaczęło się ściemniać na dworze. Wchodząc na górę mieliśmy nogi jak z waty, krew pulsowała nam w żyłach, a serce waliło jak młot ze zmęczenia. Usłyszeliśmy dziwne odgłosy, aż trudno nam było powstrzymać łzy ze strachu. Wszyscy byliśmy przerażeni, przeniknął nas dreszcz i poczuliśmy dziwny chłód. Nikt nie chciał wejść na górę pierwszy, więc zrobiła to Pani. Nagle zaczęła krzyczeć i cofać się, a my widząc jej zachowanie poczuliśmy pustkę w głowie. Pani zawołała, że widzi ducha, więc cała klasa włącznie z nią zaczęła zbiegać szybko po schodach. Wszyscy poszli 12


za głosem serca i uwierzyli wychowawczyni. Nie minęło kilka minut, a znaleźliśmy się przy wyjściu z wieży i kamień spadł z serca, że już nic nam nie grozi. Po rozmowach z innymi turystami, którzy byli na górze równocześnie z nami, stwierdziliśmy, że nie było żadnego ducha. To wiatr mocno i wiał powiewała flaga na wieży,

stukając

w

okienka.

Po

usłyszeniu

tego,

uśmiechy

rozpromieniły nasze twarze i byliśmy radośni jak skowronki. To był niezapomniany dzień, który dostarczył mi wielu pozytywnych i niezapomnianych wrażeń. Maciej Wernerowski kl. VI a

Wyprawa na wieżę krzyżacką. Nigdy nie zapomnę tego dnia, w którym wraz z rodziną zwiedzałam wieżę krzyżacką. W sobotę po południu wybraliśmy się na wieżę krzyżacką. Gdy tata stał w kolejce po bilety ja wraz z moją mamą i młodszym bratem oczekiwaliśmy z bijącym sercem. Gdy przyszedł przewodnik przedstawił się i zaczęliśmy zwiedzać muzeum. Podczas zwiedzania byłam radosna jak skowronek. Przewodnik opowiadał nam różne ciekawe rzeczy o Brodnicy, wieży krzyżackiej oraz o okolicach naszego miasta. Później pan przewodnik zaprowadził nas na schody, które prowadziły na samą górę wieży. Zanim jednak weszliśmy nogi miałam jak z waty i serce waliło mi jak młot, ponieważ wiedziałam, że jest wysoko i mam lęk wysokości. Gdy doszliśmy świat zawirował mi przed oczami. Moim rodzicom i bratu 13


wzruszenie odebrało głos, ponieważ widoki były przepiękne. Zobaczyliśmy piękną panoramę miasta. Po paru minutach zaczęliśmy powoli schodzić w dół. Kamień spadł mi z serca. Na zakończenie wszyscy podziękowali przewodnikowi za wspaniałe atrakcje. Po zakończeniu zwiedzania uśmiech rozpromienił nam twarze. Trochę krew pulsowałam nam w żyłach, lecz wycieczka była udana.

Anna Sierocka kl. VI a

"Wieża Krzyżacka”

Nigdy nie zapomnę tego dnia. Przebudziłem się w sobotni poranek, zszedłem na parter i zjadłem śniadanie. Nastypnie umyłem zęby i wróciłem na górę, aby się ubrać. Po krótkim namyśle postanowiłem pójść na spacer. W trakcie spaceru spotkałem mojego przyjaciela Michała. Uśmiech rozpromienił mi twarz. Zaproponowałem mu wspólny spacer do wieży krzyżackiej. Michał po chwili namysłu zgodził się. Po drodze weszliśmy do sklepu, aby kupić wody do picia. Po wyjściu ze sklepu ujrzałem piękną tęczę. Na chwilę świat zawirował przed oczami. Po kilku minutach dotarliśmy do wieży. Do kasy po bilety stało wiele osób. Przed nami stał starszy pan. W pewnej chwili stojący przed nami mężczyzna odwrócił się i spojrzał na mnie. Przeniknął mnie dreszcz. 14


Po długim oczekiwaniu w końcu udało nam się kupić bilety. Wchodziliśmy długo po schodach. Na szczycie Michał pokazał mi całą panoramy Brodnicy. To prawda, że wzruszenie odbiera głos. Postanowiłem zrobić pary zdjęć. Wyciągając aparat uderzyłem o tablicę, na której był dokładny opis wieży. Wysokość wieży wynosi 54 metry. Została zbudowana z 1021 czerwonych cegieł. Posiada 32 otwory strzelnicze. Na szczycie wieży znajdują się cztery obronne tarcze, które dodają estetyki całej konstrukcji. Przez chwilę podziwialiśmy piękne widoki. Potem z trudem zeszliśmy na dół i zdecydowaliśmy się na zwiedzanie lochów. Zakupiliśmy bilety i zdążyliśmy na zwiedzanie grupowe wraz z przewodnikiem. Przewodnik nakazał nam nie oddalać W pierwszej komnacie ujrzeliśmy mnóstwo trumien. Przewodnik zapytał mnie, czy wiem, w którym roku zbudowano wieży krzyżacką. Niestety poczułem pustkę w głowie i nie umiałem odpowiedzieć na to pytanie. Po przejściu do drugiej komnaty Michał powiedział, że musi iść toalety. Po kilkudziesięciu

minutach

oczekiwania,

poszedłem

go

poszukać.

Sprawdziłem całą łazienkę i nie znalazłem go. Zacząłem poszukiwania. Miałem nogi jak z waty, bo nie wiedziałem, gdzie on może być. Przebiegłem wszystkie komnaty, jednak nikogo nie ujrzałem, ani przewodnika wraz ze zwiedzającymi, ani Michała. Natychmiast pobiegłem do drzwi. Zdziwiłem się i przestraszyłem, ponieważ były zamknięte. Serce waliło mi jak młot. Wyjąłem zegarek i zobaczyłem godzinę. Była 21.12. Zacząłem nawoływać, jednakże nikt nie odpowiadał. Po kilku minutach pogodziłem się z faktem, że czeka mnie noc w brodnickich lochach. Znalazłem brązowy koc pozostawiony przez kogoś, owinąłem się nim, zamknąłem oczy i zacząłem z bijącym sercem oczekiwać wschodu słońca.

15


Panowała kompletna cisza oraz całkowity mrok. Słyszałem różne, dziwne dźwięki. Krew mocniej pulsowała mi w żyłach. Po pewnym czasie nie wiem jak, ale udało mi się zasnąć. Po przebudzeniu ujrzałem otwarte drzwi, jednakże nie widziałem nikogo. Wybiegłem na zewnątrz i zobaczyłem promienie słońca. Byłem radosny jak skowronek, w końcu wolny. Natychmiast pobiegłem do domu. Byłem brudny i głodny, ale bardzo szczęśliwy. Po przekroczeniu progu domu, rodzice ze zdziwieniem zapytali, gdzie byłem. Zacząłem opowiadać wszystko po kolei, co się wydarzyło i gdzie spędziłem noc. Opowiadając nawet nie zwróciłem uwagi, że zjadłem wszystkie przygotowane kanapki, a nadal byłem głodny. Po śniadaniu postanowiłem położyć się wygodnie na tapczanie. Leżałem długo i zastanawiałem się nad przebytym dniem, przypominałem sobie to wszystko, co się wydarzyło.

Daniel Majocha kl. VI a

16


17


18


19


20


21


22


23


24


25


„Wieża Krzyżacka”

Dla turystów Brodnickich radość to nie lada, że wieża Krzyżacka tu pozostała. Zwiedzających tu nie brakuje, jedni na wieżę się wybierają, a inni ruiny jej zamku zwiedzają. Większość kupuje sobie pamiątki, choć są wśród tych ludzi wyjątki, a jeszcze inni legend szukają. I choć wszyscy na swój sposób zwiedzają, z chęcią ze sobą rozmawiają, bo gdy informacjami się wymieniają, swoją wiedzę o zabytku zwiększają.

Mateusz Fiałek kI. V a

26


27


28


29


30


Fairy tales and poems about tower