Page 63

SIŁA OBYCZA JU

nych „laseczek“, sprzedających produkt, którym jest tym razem partia (partia szczupłych kobiet około trzydziestki?), ale zdecydowania, jasnego języka politycznych postulatów lub nawet obietnic. W tym obrazie, jak w języku dotyczącym kobiet w Polsce, poplątały się dwa przynajmniej elementy: standardowy wizerunek młodej kobiety, która ma się podobać, i nagość jako przeciwieństwo ukrywania czegoś, nieczystych intencji lub lepkich rąk. Czy tego oczekuję od Partii Kobiet? Nie, oczekuję tego, że jasno sprecyzują postulaty, że padną takie słowa jak prawa, ustawy, że pojawi się słowo antydyskryminacyjny, że pojawi się kwestia prawa do przerywania ciąży, kwestie rynku pracy, problem wcześniejszego wieku emerytalnego kobiet etc. Jeśli jestem starsza i nie tak zgrabna, poczuję się źle, poczuję się wykluczona. Język tego plakatu jest chybiony. Jestem nauczycielem – słyszę w radiu od jakiejś pani, która najwyraźniej jest nauczycielką. Pani Agata Passent swego czasu powiadomiła mnie w radiu, że jest „felietonistą”, a w TV Style okazuje się, że pani Beata Pawlikowska, podróżniczka, ma na wizytówce napisane „pisarz, podróżnik, łowca”. a ja widzę na ekranie pisarkę, podróżniczkęę i – może – łowczynię. Jak Diana łowczyni, gdyż w książkach z mitami greckimi Diana jest zawsze łowczynią; ta bogini chyba by ze skóry obdarła – bo nie miała miękkiego serca – każdego, kto by ją „przerobił” na łowcę. Agnieszka Holland powiada, że jest reżyserem i Polakiem. Założycielka Partii Kobiet mówi o siebie, że jest pisarzem. Do pewnej kobiety polityk PiS-u powiada „pani jako obywatel”. Nie ma obywatelki, pisarki, Polki i nikt nie komentuje tego absurdu! Cóż, wypada z tego wysnuć następujący wniosek: kobiety w Polsce nie chcą uzyskać swojej obywatelskiej godności, nie chcą nabywać praw, chcą, jak za dawnych czasów, aspirować do świata spodni,

9  2008

Wiele kobiet mniej lub bardziej świadomie uznaje, że lepiej się wślizgnąć do świata zawodowego prestiżu i sukcesu, bo jest on raczej męski. Przegapiły jednak fakt, że jest on równie męski, jak kobiecy, i że mogą już wchodzić frontowymi drzwiami.

kariery, sukcesu i polityki polityki, do świata kariery który uważają za męski, nie za swój. Obywatel kobieta

I cóż, kobieta jest obywatelem, na pewno nie obywatelką tego kraju tak nieżyczliwego dla kobiet. Chcę przez to powiedzieć, że kobiety są tu niewidoczne jako kobiety i że celem polityków prawicy jest właśnie to, żeby były jak najmniej widoczne. Niech będą obywatelami – kobiety w „obywatelach” będą tym bardziej niewidoczne. Niech znikną sprawy, które dotyczą najbardziej kobiet: nie będzie sprawy antykoncepcji, aborcji i dyskryminacji. Niech posłowie nadal mówią nadal jeden do drugiego: „Niech pan będzie mężczyzną!” oraz: „podjąłem męską decyzję”.

Niech nadal będzie jasne, że do pewnego standardu moralnego zobowiązuje tylko bycie mężczyzną i że wola jest męską sprawą. Można też uznać, że kobieta, która nie reaguje i nie krzyczy, że jest obywatelką – słysząc, że jest obywatelem – jest obywatelem. Znajoma dziennikarka opowiadała kiedyś, jak pewien starszy poeta, z którym przeprowadzała wywiad, zwracał się do niej „proszę pana”, kiedy przechodzili w strefę intelektu i sztuki, a kiedy była przerwa i mógł podać jej płaszcz lub kiedy pili herbatę, mówił do niej „proszę pani”. Nie znam anegdoty jaśniej pokazującej to genderowe rozróżnienie – mężczyźni rozmawiają między sobą o sztuce, ce paniom podaje się płaszczyk. Mężczyzna pł z anegdoty zmieniał formę wobec ciągle tej fo samej osoby, którą tym sa samym jakby przesa stawał widzieć, choć st ją widział. Podobną sprawę opisał kiedyś sp Marcin Król w „Res M Publice Nowej”, kiedy P opowiedział, jak na wsi, op gdzie mieszka, spytał gd kogoś o lokalny sklep, ko a tamten odpowiedział; „A, „A do Żyda” – i pokazał za drogę. Sklep należał do innego mie mieszkańca wsi, Żydów dawno nie było, ale w magicznej strukturze uwiecznionej w mentalności wieśniaka sklep powinien należeć do Żyda, więc tym prawem właściciel sklepu został mianowany Żydem. Podobnie kobieta mianowana jest mężczyzną w magicznej strukturze, kiedy spełnia funkcję, która wydaje się rozmówcy męska. Do Anny Laszuk, komentującej wydarzenia polityczne w radio TOK FM, rozmówcy także często zwracali się „proszę pana”. Kobiety raczej nie komentują polityki, choć właśnie komentują, i nie jest to jakaś kompletna nowość. Co ciekawe, tego samego zabiegu kobiety coraz częściej dokonują same na sobie, właśnie mówiąc o sobie



prawo_i_p_e__9_2008.pdf  

prawo_i_p_e__9_2008.pdf

prawo_i_p_e__9_2008.pdf  

prawo_i_p_e__9_2008.pdf

Advertisement