Page 52

Różności

Burnout Paradise: The Ultimate Box Nienormalna gra dla nienormalnych ludzi » Triste Cordis Wiecie co jest najgorsze w pracy redaktora? Pisanie recenzji takich jak ta. Z jednej strony chciałbym napisać o wszystkim, a jest o czym, ale z drugiej ogranicza mnie liczba stron. Burnout Paradise to jedna z tych gier, którą pokochacie lub uznacie za przereklamowany szmelc już po pierwszym wyścigu. Dlaczego? Ponieważ jest nienormalna. Weźcie bardzo szybką choinkę z NFSa, która przed tuningiem była samochodem i wyobraźcie sobie, że jest zaledwie jednym z najwolniejszych aut w Burnout Paradise. Nie żartuję. Jadąc najlepszymi wozami wydaje się, że nie można już szybciej. Błąd. Po wciśnięciu nitro wchodzi się w „nadświetlną”. Tak szybka jest ta gra. Burnout wymaga cierpliwości, oduczenia się pewnych przyzwyczajeń, oraz przyswojenia nowych zasad. To nie

52

„potrzeba prędkości” z „gumowym” AI, gdzie przeciwnicy cierpliwie zaczekają za zakrętem, aż ich łaskawie wyprzedzimy. Początek gry jest dość zaskakujący. Paradise City wita nas intrem ukazującym kluczowe miejsca w mieście, a w tle leci utwór zespołu Guns n’ Roses o tym samym tytule. Na koniec padają kluczowe dla tej gry słowa: „…reszta zależy od Ciebie”. Nie ma tu, bowiem fabuły, zniszczonych mostów, policji, dzielnic do odbicia, czarnych list ani żadnych ograniczeń. Bo i po co? Paradise City to zgodnie z nazwą raj. Raj dla nie tyle kierowców, co maniaków prędkości, świrów, którzy będą jeździć po mostach, szynach i dachach tylko po to, żeby zniszczyć billboard robiąc przy okazji beczkę w powietrzu, by ostatecznie wbić się w nadjeżdżający autobus. W jednym „combo”. Autorzy oferują nam nieskrępowaną niczym wolność i swobodę. Jedź gdzie chcesz, rób co

Brohoof 1 (styczeń 2014)  

Dwudzieste wydanie magazynu dla bronies i pegasis.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you