Page 9

Oczywiście uwagę każdego zwrócą losy młodej Celestii i Luny, geneza Discorda lub pierwsze wzmianki o mających się narodzić na tysiąc lat Mane 6. Tutaj muszę jednak rozczarować publikę, gdyż to nie są główni bohaterowie „Legend Początku”. Legendą jest tutaj Sagitarius. Heroiczna, niemalże boska postać będą władcą i stwórcą Terry, czyli świata, gdzie znajduje się Equestria. Charakter bezpośrednio ingerujący w każdy epizod historii i dzięki niemalże nieograniczonej mocy, potrafiący panować nad rozwojem wypadków. To on jest przyczyną wszystkiego, to on zaprowadził do świata ludzką broń palną jak Kałasznikowy i czołgi Panzer VI „Tiger”. Nie chcę już więcej zdradzać, dlatego przejdę powoli do oceny tekstu. Ocena jest trudna. Po autorze widać, że ma potencjał na napisanie czegoś wielkiego i Pięknego w życiu, duża litera nie jest tutaj przypadkowa. Zdarzyło się kilkakrotnie wzruszyć, nawet w moim oku pojawiła się łza. Zachwyciła mnie część pomysłów. Nie mogę też zarzucić autorowi nudzenia czytelnika. O ile jestem surowy w ocenie fandomowej twórczości jako ogółu i miałbym problem ze wskazaniem większej ilości tekstów, od których nie mogłem się oderwać, o tyle „Legendy Początku” faktycznie przykuły moją uwagę. Widać, że Martini włożył w swoją pracę ogromną ilość

serca i nie jest to powieść stworzona na zasadzie „od niechcenia 200 stron o niczym”. Dzieje się tutaj tak dużo, że można się zgubić. No właśnie... Młody wiek autora sporo tłumaczy. Chciałem nawiązać właśnie do tego zagubienia się czytelnika. Bardzo, ale to bardzo brakowało mi opisów, refleksji bohaterów, oraz wszelkiego wypełniania tekstu. Jest akcja, są dialogi, są podawane detale i informacje, ale niemiłosiernie brakuje wyjaśnień. Czemu bohater tak się zachował? Co czuł? Jak to wyglądało, pachniało, brzmiało? Martini serwuje te informacje skąpo i skazuje czytelnika na wieczny niedosyt. Mamy batalistykę w skali frontowej, można natknąć się na sceny walk o całe miasta, ale opis tego wydarzenia zajmuje pół strony albo i mniej. W powieści ginie więcej kucyków, niż ludzi w czasie wielkiego głodu na Ukrainie, a mimo to scena masakry doczekała się parozdaniowego opisu. Uważam, że jeśli czytelnik ma przejąć się takimi brutalnymi epizodami, to zasługuje na więcej uwagi. Szczególnie, że śmierć powszednieje, jeśli jest jej za dużo. Tak więc, w tekście brakuje opisów.

Recenzje

zainteresować amatorów pegazów. Jeszcze raz powiem, że jestem pod wrażeniem ogromu pracy i giętkości wyobraźni.

Język i ogólnie cały warsztat literacki wymaga pracy, co ponownie można wytłumaczyć młodym wiekiem autora. Tekst potrzebuje porządnej korekty (literówki!), a stylowo dopatrzyłem się różnych nieprawidłowości, jak źle wstawiane myślniki.

9

Brohoof 11 (grudzień 2013)  

Dziewiętnaste wydanie magazynu dla bronies i pegasis.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you