Page 73

Wyobraźnia Blue'a przeniosła go do jednej z tych nocy. Czuł ciepło jej ciała... Delikatnie gładził jej grzywę i sierść. Pamięta dokładnie jej pocałunek. Usta chłodne, a jednocześnie delikatne i słodkie. Poczuł ciepło rozlewające sie po jego sercu. Marząc i podróżują wspomnieniami, powoli zasypiał...

Różności

Najpierw musiał się jednak wysuszyć. Róg Blue'a rozbłysł, a wokół jednorożca pojawiła się aura ciepła, która stopniowo suszyła jego futro. Gdy był już suchy, udał się w stronę sypialni. W mieszkaniu panował bałagan, ale dotarcie do łóżka nie sprawiało jeszcze problemu. Ułożył się wygodnie na łóżku. Poczuł ulgę... Po chwili chwycił leżącą obok poduszkę i wtulił się w nią ze wszystkich sił. Wciąż wyczuwalny był na niej jej zapach. Spędziła kilka nocy w jego domu, ale wolała, by to on przeniósł się do niej.

Z niespokojnego snu wyrwało go pukanie do drzwi. Nie chciał otwierać, było mu dobrze. Nie miał ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Tajemniczy gość nie ustępował i dało się słyszeć ponowną serię głuchych uderzeń. Blue wygramolił się z łóżka, podszedł do drzwi i z nutą irytacji w głosie zapytał: – Kto tam?! *** Dom, wieczór. Od ostatniego wpisu minęło kilkanaście dni i sądzę, że warto to nadrobić, bo sporo się wydarzyło... Pokłóciłam się z Blue... Wiem, to nie pierwszy raz. Oboje mamy charakterki, ale tym razem to coś poważniejszego... Pamiętam, jak go poznałam, to było wręcz zabawne. Chciałam tego dnia upiec ciasto z malinami, ale los chciał, że zabrakło w mojej kuchni tych owoców. Musiałam udać się na targ. Gdy dotarłam do odpowiedniego stoiska, jakiś jednorożec kupił właśnie ostatni koszyk. Nie powiem – było mi nieco przykro. Zażartowałam, że udało mu się mnie wyprzedzić... On popatrzył w moją stronę, później na koszyk i po prostu podarował mi go. Powiedział, że mi się pewnie bardziej przydadzą, a on sobie poradzi... Rynek opuściliśmy wspólnie, okazało się, że Blue kieruje się w tę samą stronę co ja. Wymieniliśmy kilka zdań, poglądów i rozpoczęliśmy rozmowę trwającą dobre kilkanaście minut... No, tak to się zaczęło, później samo się wszystko potoczyło. Ten feralny dzień zapowiadał się normalnie, poszłam rano z moją siostrzenicą (tak, te kilka dni spędzi u mnie, bo siostra musiała wyjechać na delegację) do kawiarni. Zamówiłyśmy coś słodkiego do zjedzenia i do wypicia. Pogoda nie był zbyt ciekawa. Całe niebo pokrywały gęste chmury, ale nie padało i temperatura była znośna. Usiadłyśmy przy stoliku na dworze. Wtedy, jeden kucyk przykuł moją uwagę... Na początku myślałam, że jestem w błędzie, ale nie myliłam się. Vitra Trotter – stary znajomy z liceum. Na początku mnie nie poznał. Dawno już tutaj nie mieszka. Dowiedziałam się, że musiał przyjechać na kilka dni, bo ma do załatwienia kilka spraw w domu rodzinnym. Miło nam się gawędziło... Raczej nigdy nie rozglądał się za klaczami i nie miał licznego towarzystwa, ale było w nim coś, dla czego każda klacz z naszego roku chciała go przytulić. On był... puszysty... i to w obu znaczeniach tego słowa – Kilka nadmiarowych kilogramów i niezwykle gęsta, puszysta sierść. Właśnie na koniec tego spotkania przytuliłam go. Przyjacielski uścisk, nic więcej! Wtedy właśnie zza rogu wyszedł Blue. Tak, genialne wyczucie czasu. Gdy tylko zobaczył mnie, przytulającego innego ogiera, zaczęła się awantura. Był jak wulkan... wulkan podczas erupcji. Nie mogłam go w żaden sposób powstrzymać. Wiedziałam jaki jest: nieśmiały, czuły, ale jednocześnie narwany jak choleryk... Było mi przykro, klienci zaczęli na mnie dziwnie patrzeć, no i jeszcze mała musiała się tego nasłuchać. Nie przebierał w słowach... Jego kultura prysnęła jak bańka mydlana, bałwan... 73

Brohoof 9 (wrzesień 2013)  

Siedemnaste wydanie magazynu dla bronies i pegasis.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you