Issuu on Google+

Warszawska Galeria Ekslibrisu

Magazyn Grafik贸w i Kolekcjoner贸w Ekslibris贸w ISSN 1731-1055

Nr 2 (19) Rok 2008


Spis treści

1. Zabytki w grafice i rysunku Romana Muchy ................................................. Michał Witak

2

2. Stanisław Mrowiński - poznański twórca ekslibrisu (1928-1997) ..................Tomasz Suma

2

3. Raz jeszcze o ekslibrisie chłopskim ........................................................ Ryszard Bandosz

6

4. Jan Krzysztof Mudryk-Wiślicki – artysta, patriota, wychowawca .... Jacek B. Kasztelanic

11

5. Drewniane kościoły i cerkwie w Dolinie Osławy. Linoryty Zbigniewa Osenkowskiego .... .................................................................................................................... Ewa Wasilewska

12

6. Józef Tarłowski (1931-2006) ...................................................................... Zbigniew Jóźwik

13

7. Polskie miasta i zabytki na liście światowego dziedzictwa UNESCO w twórczości ekslibrisowej ....................................................................................... Andrzej Znamirowski

14

8. Czeskie jubileusze ................................................................................... Mieczysław Bieleń

15


Ex Bibliotheca

WARSZAWSKA GALERIA EKSLIBRISU EKSLIBRISU serdecznie zaprasza na wystawy ekslibrisów organizowane w 2009 roku

Styczeń

-

Małe formy graficzne Zbigniewa Janeczka

Marzec

-

Przegląd twórczości artystycznej Edyty Purzyckiej z Wrocławia

Maj

-

Ekslibrisy Wojciecha Jakubowskiego – wystawa jubileuszowa z okazji urodzin grafika

Czerwiec

-

„Kobieta – moja muza” - wystawa ekslibrisów Wasilija Leonienko z Ukrainy

Wrzesień -

Twórczość ekslibrisowa okupacyjnej Polski (1939-1945) – wystawa z kolekcji Mieczysława Bielenia i Zygmunta Gontarza z okazji 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej

Listopad

-

Grafika i ekslibris Jerzego RóŜańskiego z Wrocławia

Grudzień

-

Jerzy Napieracz i jego twórczość – wystawa jubileuszowa z okazji 80 rocznicy urodzin artysty

1


Ex Bibliotheca ZABYTKI W GRAFICE I RYSUNKU ROMANA MUCHY W piękne wrześniowe popołudnie odbył się w równie ładnym ErmitraŜu w Łazienkach Królewskich, wernisaŜ wystawy pn. „Zabytki w grafice i rysunku Romana Muchy”. Pan Mucha to zaprzyjaźniony z Warszawską Galerią Ekslibrisu artysta, więc nie mogło nas zabraknąć na kolejnej prezentacji jego prac w stolicy. Niestety, na samym początku zaczęło się od małych kłopotów, poniewaŜ organizatorzy w ostatniej chwili przenieśli wystawę ze Starej Kordegardy do ErmitraŜu, a co najgorsze, przesunęli równieŜ godzinę otwarcia. Po chwilowej konsternacji większość zebranych gości postanowiła jednak poczekać i jak się okazało, opłaciło się. Dzięki temu na spokojnie moŜna było obejrzeć wystawę, porozmawiać z autorem, a takŜe kupić jego prace. Sam wernisaŜ był bardzo kameralny, a nasz bohater niczym stary gawędziarz spontanicznie opowiadał mnóstwo ciekawych rzeczy o sobie oraz swojej pasji, jaką jest grafika.

Tomaszów Lubelski w rysunku Romana Muchy

Oprócz duŜych grafik mogliśmy zobaczyć 89 ekslibrisów, powstałych głównie dla przyjaciół, rodziny oraz znajomych. Do wystawy opracowany został ciekawy katalog, który obok pełnego spisu prezentowanych prac, zawierał kilka interesujących cytatów ze wstępów do wcześniejszych katalogów autorstwa m.in. Stanisława Popka, Barbary Kubrak, Antoniego Kawałko czy Grzegorza Matuszaka. Podsumowując wystawę śmiało moŜna ją zaliczyć do bardzo udanych, wartych polecenia inicjatyw. Mam nadzieję, Ŝe pan Roman Mucha jeszcze nie raz będzie miał okazję do prezentowania swoich prac w Warszawie. Michał Witak Warszawa

Przyjaciele Romana Muchy na wernisaŜu w Łazienkach Królewskich

STANISŁAW MROWIŃSKI - poznański twórca ekslibrisu (1928 – 1997)

Na wystawie moŜna było zobaczyć w sumie 172 prace, więc prezentowany był spory przekrój twórczości pana Romana. PrzewaŜała architektura cerkiewna i kościelna, ale było równieŜ sporo miejskiej. Stare cerkiewki i kościoły są ulubionym motywem artysty. W tym temacie autor czuje się najlepiej. Wiele prac ma charakter dokumentalny, poniewaŜ, niestety, przedstawiane obiekty nie istnieją juŜ w rzeczywistości. Prezentowane grafiki są mistrzowsko dopracowane w najmniejszym nawet detalu. Idealnie, niczym fotografia, oddają rzeczywisty wygląd przedstawianych obiektów. Na niepowtarzalność prac pana Romana składa się równieŜ połączenie architektury z elementami przyrody, dzięki czemu grafiki wyglądają bardzo realistycznie. Najwięcej prezentowanych prac powstało w technice linorytniczej, ale pokazane były równieŜ grafiki wklęsłodrukowe (miedzioryt, akwaforta, sucha igła) oraz rysunki. Świadczy to o wielkiej wszechstronności artysty.

Artysta urodził się w Starołęce 17 marca 1928 roku i od najmłodszych lat przejawiał zdolności plastyczne. Pierwsze powaŜniejsze lekcje rysunku Stanisław Mrowiński otrzymał jeszcze przed wojną w Pracowni Rysunków Reklamowych Aleksego Lisieckiego w swej rodzinnej Starołęce. Do pracowni Lisieckiego trafił jako młody chłopiec rysujący wszystko i wszystkich, zawsze i wszędzie. Praca u Lisieckiego była dla niego duŜym doświadczeniem, gdyŜ oprócz przynoszenia do oceny własnych rysunków, miał tam dostęp do niezliczonej liczby grafik, sztychów, starych drzeworytów oraz reprodukcji, które mógł kopiować i uczyć się na nich. Miał wówczas nie więcej niŜ jedenaście lat. Stanisław Mrowiński zrealizował swoje plany studiów artystycznych dopiero po wojnie, wstępując do poznańskiej Szkoły Zdobniczej (późniejsza PWSSP).

2


Ex Bibliotheca przyniosła mu później nieoczekiwaną sławę, a publikacje z jego rysunkami cieszyły się wielką popularnością. W 1957 r. rozpoczął się kolejny okres w Ŝyciu Stanisława Mrowińskiego. Był to czas konfrontacji marzeń z rzeczywistością. W jego twórczości pojawiły się nowe wątki: satyra i karykatura. W tym samym roku artysta wpadł na pomysł, realizowany zresztą przez następne piętnaście lat, stworzenia satyrycznego Bazylka – jednej z najbardziej popularnych satyr PRL-u. Najpierw publikowany był w satyrycznym piśmie „Kaktus”, później zaś w lokalnych gazetach dolnośląskich i wielkopolskich, jak „Tygodnik Zachodni”, „Ziemia Kaliska”, „Ziemia Nadnotecka”. Bazylek komentował w sposób satyryczny, ale z wielką kulturą, Ŝycie codzienne Polaków, ich stereotypy oraz wady i przywary. Bazylek przyniósł Mrowińskiemu popularność i uznanie. Artysta stał się znany jako satyryk i karykaturzysta, nad czym miał później bardzo ubolewać. Marzył przecieŜ o sukcesie jako malarz i artysta. I zawsze czuł się niedoceniony. Rok później rozpoczął pracę w poznańskiej telewizji jako scenograf. W latach sześćdziesiątych Stanisław Mrowiński bardzo duŜo tworzył. Powstały wówczas interesujące prace graficzne, moŜe i najlepsze: najdojrzalsze, starannie dopracowane, pełne drobnych szczegółów, a przy tym bardzo przemyślane. Cechuje je doskonała precyzja, kunszt estetyczny i skrupulatność. W 1965 roku artysta zmienił pracownię. Przeniósł się z ulicy śydowskiej na ulicę Wodną, gdzie w starej kamienicy, na ostatnim piętrze, w 45-metrowym lokalu urządził niezwykłą pracownię, która miała mu słuŜyć do końca Ŝycia. Tam, oprócz dzieł sztuki, powstały równieŜ spisywane przez wiele lat pamiętniki (23 tomy), które zachowały się do dzisiaj w rękopisie. Obecnie w pracowni przy Wodnej mieści się izba pamięci poświęcona artyście. Stanisław Mrowiński Ŝył 69 lat. Zmarł 30 września 1997 roku w Poznaniu. Niemałe i zasłuŜone miejsce w jego twórczości zajmował ekslibris. I choć obok karykatury pozwolił mu on odnieść duŜy sukces, przez długi czas poznański artysta uwaŜał go za błahy odprysk swojej twórczości. Początkowo traktował sztukę ekslibrisową wyłącznie w kategoriach zarobkowych, jako dającą łatwy i szybki przypływ gotówki, a takŜe jako formę sztuki towarzyszącą głównej jego działalności twórczej. Przez pierwszych piętnaście lat ekslibris wykonywał raczej okazjonalnie. Refleksja przyszła w połowie lat sześćdziesiątych. „Wreszcie po dziesięciu latach traktowania ekslibrisu marginesowo – konkludował w pamiętnikach – jako ubocznej produkcji niejako, zaczynam rozumieć, Ŝe to teŜ jest moja twórczość serio”. Ekslibrisy powstawały jako prezenty dla najbliŜszych, przyjaciół i dobrych znajomych. W przeciągu czterdziestu ośmiu lat, jakie upłynęły od opracowania pierwszego znaku, powstało ich 341. Pierwszy księgoznak Mrowiński wykonał jeszcze w czasie studiów w PWSSP. Był to autoekslibris z pseudonimem artysty „St. Zabeyma” (1949 r.) przedstawiający zająca i przydroŜną kapliczkę. Projekt wykonany został w ołówku, zaś ekslibris odbito w drzeworycie langowym, którego klocek wyciął Andrzej Kandziora i odbił na Ŝółtym papierze w 50 egzemplarzach, z czego do dzisiaj zachowały się pojedyncze sztuki. Mrowiński skreślił

W oczach grona profesorskiego był krnąbrnym studentem, gdyŜ śmiało krytykował artystyczne dokonania swoich mistrzów oraz głośno sprzeciwiał się tworzeniu tzw. „sztuki państwowej”. W rezultacie miał problemy z zaliczeniami prac końcowych i z obroną dyplomu. Wreszcie, po tym trudnym okresie, latem 1950 roku pomyślnie ukończył studia. Lata pięćdziesiąte były bardzo trudnym okresem w Ŝyciu Stanisława Mrowińskiego - najpierw trzyletnia słuŜba wojskowa (1950–1952), później brak pracy i pieniędzy, trudności ze zdobyciem środków utrzymania dla Ŝony i pierwszego dziecka - Przemysława (ur. w 1953 roku). NiemoŜność tworzenia prawdziwej sztuki, czyli tej płynącej z duszy i serca artysty, tej dyktowanej natchnieniem, inspirowanej chwilą, zmusiła go do utrzymywania się z tak zwanych prac dorywczych. UŜywał wówczas pseudonimu Stanisław Zabeyma, czyli artysta za „bejmy”, tj. tworzący za pieniądze. W 1952 roku zorganizował pierwszą z trzech w swoim Ŝyciu pracowni artystycznych. W twórczości Stanisława Mrowińskiego rozpoczął się okres naturalizmu i realizmu – rysował i malował martwą naturę, pejzaŜe i zwierzęta. W tym samym roku został teŜ członkiem poznańskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Lata 1952 – 1954 były w jego Ŝyciu czasem, w którym nędza zmuszała młodego artystę do tułaczki po kraju. Odwiedził róŜne zakątki Polski, przemieszkiwał w hotelach robotniczych. W wielu miejscowościach zorganizował małe wystawy swoich prac, a takŜe zajmował się sztuką uŜytkową, głównie sztampowymi projektami. W wolnym czasie powstawały teŜ liczne szkice kredką i ołówkiem, które miały zostać wykorzystane później. Czas podróŜy po Polsce zaowocował w 1954 roku duŜą wystawą objazdową jego prac w Kieleckiem i na Pomorzu Zachodnim. Po odniesionym sukcesie Biuro Wystaw Artystycznych przyjęło Mrowińskiego na etat. Zaowocowało to kolejnymi wystawami w Lubuskiem i na Dolnym Śląsku, jeszcze w tym samym roku. Pozwoliło to twórcy poprawić swoją sytuację materialną, jednak nie umoŜliwiało powrotu do Poznania. W tym okresie powstał cykl pejzaŜy polskiego krajobrazu ziem zachodniej Polski, który artysta miał zamiar upublicznić w formie teki. Nie znalazł jednak wydawcy i prace pozostały w szkicowniku. Rok 1954 był teŜ waŜny dla Stanisława Mrowińskiego z innego powodu. Podczas swoich wojaŜy po zachodniej Polsce odkrył piękno Gór Stołowych, które miały się stać później pasją jego Ŝycia i jednym z najwaŜniejszych tematów w pracy artystycznej. W końcu, w 1955 roku, wrócił zawiedziony do Poznania. W swoich pamiętnikach napisał później: „Próbowałem róŜnie zarobić na Ŝycie. Zawsze dowiadywałem się tego samego: trzeba sprzedać swój honor razem ze swoją pracą. Na to się nie zgodziłem”. Zerwał kontrakt z Biurem Wystaw Artystycznych i rozpoczął pracę w wydawnictwie „Nasza Księgarnia”, gdzie jego talent i pomysły spoŜytkowane zostały na wykonywanie ilustracji do ksiąŜek przyrodniczych. Z tej pracy był zadowolony – zapewniła mu bowiem godziwy zarobek i pozwoliła pracować plastycznie, chociaŜ nie spełniała jego marzeń. Praca nad ilustrowaniem ksiąŜek

3


Ex Bibliotheca później (w 1973 r.) kilka samokrytycznych uwag na temat tego księgoznaku: „są w nim – pisał – wszystkie wady: gadulstwo, niechlujstwo, ale i zalety późniejszych ekslibrisów moich. Są zwierzęta i rośliny, liternictwo pełni podwójną rolę (płotu i aureoli) stając się integralną częścią kompozycji. (…) Zrodził się ten ekslibris z istotnej potrzeby, słuŜył zgodnie ze swym przeznaczeniem, wyraŜał osobowość właściciela”. Ale w swoim wykazie stworzonych księgoznaków, sporządzonym w późniejszym czasie, Stanisław Mrowiński oznaczył go jako opus „0”, zaś na dalszych kartach swojego pamiętnika zatytułowanego „Historia ekslibrisu SM”, pisanego od 1 czerwca 1973 roku, zawsze negatywnie wyraŜał się o tym znaku ksiąŜkowym. Fakt faktem, w całościowym spisie ekslibrisów jest on pierwszym wykonanym znakiem ksiąŜkowym tego artysty. Drugi księgoznak powstał w 1951 roku, a więc juŜ po studiach, i ten otrzymał opus numer jeden. W tym samym roku powstały jeszcze ekslibrisy dla czterech osób, niemal wyłącznie dla najbliŜszych, zaś następne artysta zrealizował dopiero w roku 1958. Później znowu nastąpiła dłuŜsza przerwa, aŜ do 1962 r. Dopiero od tego momentu Stanisław Mrowiński tworzył ekslibrisy nieprzerwanie aŜ do swojej śmierci. Najpłodniejszy okres jego twórczości ekslibrisowej przypada na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, bowiem wtedy wykonał większość księgoznaków (262).

ściśle związany z adresatem, właścicielem księgoznaku. Po drugie – musiał być związany z księgozbiorem, dla którego był tworzony. I po trzecie wreszcie – nie mógł szpecić, musiał być prawdziwą ozdobą ksiąŜki.

Stanisław Mrowiński

W twórczości ekslibrisowej artysta przestrzegał pewnych zasad. Dbał o estetykę kaŜdej pracy. I to nie tylko o sam rysunek, lecz takŜe o kolor dobieranej farby. A nie były to zwykłe farby; ich intensywność i wyrazistość kolorów miała podkreślać znaczenie danej ilustracji, jak na przykład na ekslibrisie Zygmunta Pniewskiego z 1969 roku (op.61) przedstawiającym południowoamerykańskiego pluskwiaka równoskrzydłego (latarniki) Fulgora laternaria, o którym sądzono, Ŝe ma zdolność świecenia. Intensywny pomarańczowy ekslibris z jego podobizną Stanisław Mrowiński teŜ uczynił świecącym dzięki temu, Ŝe pokrył pracę fosforem. Artysta dbał równieŜ o inne szczegóły, głównie w ekslibrisach z motywami przyrodniczymi. Autor wiele studiował na temat kaŜdej rośliny czy zwierzęcia, zanim je umieścił na znaku. Świat przyrody przedstawiany przez Mrowińskiego jest pełen energii i Ŝywotności. KaŜda z jego prac przynosi coś nowego, nieoczekiwanego, a przewaŜającą cechą jest naturalizm. W jego ekslibrisach moŜemy poczuć subtelny kontakt z naturą, moŜemy doświadczyć swobody i wolności w obcowaniu z przyrodą, podobnie jak czuł sam artysta. Twórca nigdy nie wykonał dodruku ekslibrisu. Nakład był jednorazowy, a jego wysokość zaleŜała od potrzeb zamawiającego. Najczęściej były to ilości rzędu 200, 300 lub 500 sztuk. Sporadycznie właściciele zamawiali 1000 sztuk. Instytucje z kolei, z wiadomych względów, zwiększały nakład. Poznańska Księgarnia

Stanisław Mrowiński

Mrowiński pojmował ekslibris nie jako małą grafikę, co czyniło coraz więcej artystów juŜ w tamtych czasach, a jako autentyczny znak ksiąŜkowy stworzony dla konkretnej osoby i ściśle określonego zbioru. Nigdy nie pozwolił sobie na wykonanie choćby jednego ekslibrisu dla kolekcjonera, który przeznaczyłby go dla celów wymiany z innymi hobbystami. W ten sposób zaliczał się artysta do prawdziwych twórców najprawdziwszych ekslibrisów. Tej zasadzie pozostał wierny do końca. Ekslibris dla Stanisława Mrowińskiego musia�� spełniać trzy zasadnicze funkcje. Po pierwsze – musiał być

4


Ex Bibliotheca Na zakończenie wspomnę jeszcze o jednej ciekawej koncepcji. OtóŜ w 1988 roku rozpoczął Mrowiński opracowywać cykl ekslibrisów z czaszką. Projekt ostatniego został ukończony 18 sierpnia tego samego roku. Wprawdzie zamysł stworzenia ekslibrisów z takim motywem oraz całego ich cyklu zrodził się wiele lat wcześniej, jednak mógł być on zrealizowany dopiero po latach.

Muzyczna zamówiła w 1977 r. ekslibris o nakładzie pięciu tysięcy sztuk. Muzeum Historii Ruchu Robotniczego w Poznaniu Ŝyczyło sobie po 1000 sztuk kaŜdego z dwunastu wykonanych dla niego znaków, biblioteki publiczne w Gnieźnie, Środzie Śląskiej i Skokach – po 1000 sztuk. O połowę więcej zamówiło Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza w Poznaniu. Były teŜ nakłady symboliczne. Pierwszy ekslibris, studencki, z 1949 r. wydrukowany został jedynie w pięćdziesięciu egzemplarzach. Irena Rychły swój trzeci ekslibris (op. 158) otrzymała tylko w 25 odbitkach, podobnie jak Stefan Anioła (op. 232). Dla siebie artysta wykonał w 1981 r. ekslibris w 20 odbitkach (op. 228), zaś Włoch, E. Santosuosso (op. 283) zamówił 15 sztuk. Metoda stosowana przez Mrowińskiego na ogół była taka sama: najpierw projekt ołówkiem, później gotowa kompozycja, a ostatecznie powielenie pracy metodą cynkotypii kreskowej, rzadziej siatkowej. W 1966 roku artysta poznał inną technikę, którą miał stosować z powodzeniem przez następne lata. To litografia. Pierwszy ekslibris litograficzny powstał dla Aleksandry Utrecht (1966, op. 38). Próbował teŜ innych technik np. linorytu, ale zastosował ją tylko w przypadku ekslibrisu dla Lecha Konopińskiego w 1958 roku (op. 8). W 1971 r. Ewa Krajewska otrzymała ekslibris wykonany techniką serigrafii (op. 91). Wreszcie artysta podjął próby powielania prac metodą offsetu. Pierwsze ekslibrisy w tej technice powstały w 1980 r. dla Michaela Gadomskiego z RFN (op. 187), Mariana Osady (op. 188) i Edmunda Dudzińskiego (op. 189). Odstąpił jednak od niej na kilka lat z nieustalonych powodów. Do offsetu Mrowiński powrócił dopiero w 1989 roku i stosował go dla wszystkich ekslibrisów wykonanych w latach 1989 – 1997 (op. 326 – 338). Stanisław Mrowiński stworzył własny i niepowtarzalny styl, na który składają się róŜnorodne formy i treści dosłowne i aluzyjne. DuŜą wagę przywiązywał do liternictwa: „Liternictwo – pisał Mrowiński – nigdy nie jest dodawane do rysunku, jest organicznie zrośnięte z rysunkiem; od tej zasady nie odejdę juŜ nigdy”. Czytelny, widoczny i oczywisty, nie pozostawia wątpliwości co do identyfikacji właściciela. Napis u Stanisława Mrowińskiego pełni takŜe inne funkcje. Porządkuje całość zamysłu artystycznego księgoznaku oraz uzupełnia kompozycję, łączy nazwisko właściciela z ilustracją, jakby artysta chciał pokazać nierozerwalność człowieka z naturą. Napis jest więc częścią drzewa, uzupełnieniem rośliny, fragmentem instrumentu muzycznego, ścianą budy dla psa, łuskami na skorupie Ŝółwia, częścią twarzy człowieka, kroplami ściekającymi z rośliny, wreszcie tworzy wieŜowiec na ekslibrisie architekta. Kompozycja napisu i rysunku ściśle nawiązuje teŜ do osoby właściciela – do jego zalet i wad, a takŜe do charakteru wykonywanej profesji oraz specjalistycznego księgozbioru. Sztuka Stanisława Mrowińskiego jest zachwycająca, przejmująca i urzekająca. Pozorna prostota wprowadza nas po chwili w głęboko przemyślaną, skrupulatnie zaplanowaną kompozycję wypełnioną tajemniczymi często treściami, które rozszyfrować moŜe albo właściciel ekslibrisu, albo osoba bardzo dobrze go znająca.

Stanisław Mrowiński

Wcześniej powstały liczne szkice i projekty rysunkowe, które, jak się okazało, przysporzyły Stanisławowi Mrowińskiemu niemało kłopotów. Pierwotne szkice bowiem powstały z myślą o przeznaczeniu ich do sztychów, a tymczasem ostatecznie zreprodukowane zostały w cynkotypii. Dlatego teŜ projekty trzeba było poprawiać, modyfikować, a nawet tworzyć na nowo. Po latach artysta wspominał, Ŝe kiedy ukończył cały cykl w 1988 roku, poczuł się bardzo zmęczony. Kiedy grafik tworzył ekslibrisy z takim motywem, przyświecał mu jeden cel: docenić i uhonorować czaszkę, gdyŜ to ona chroni najcenniejszą część Ŝywego organizmu – mózg. Motyw czaszki więc absolutnie nie był przezeń traktowany jako motyw śmierci,

5


Ex Bibliotheca polityce tolerancji władz zaborczych, korzystała ze swobód wyznaniowych. Wierność tradycji przodków sprawiła, Ŝe mimo braku księŜy i zamknięcia kościołów ewangelickich, po dworach i wiejskich chatach odprawiano naboŜeństwa, czytano Biblię, ksiąŜki o treściach religijnych, upowszechniano umiejętność czytania i pisania. KaŜda rodzina ewangelicka za swój obowiązek uwaŜała posiadanie Biblii, zbioru kazań czy pieśni religijnych. Dzięki ksiąŜkom lud śląski zachował nie tylko swoją wiarę, ale i polski język. Zanim powstały szkoły elementarne, po dworach i wiejskich chatach jeden drugiego uczył czytać. W takim klimacie szacunku dla wiary i troski o edukację wzrastał urodzony 19 grudnia 1777 roku w przysiółku na Pasiekach w Małej Cisownicy Jura Gajdzica, jako syn gospodarza na 15-morgowym gospodarstwie. Naukę czytania rozpocząl w domu rodzinnym a następnie przez kilka lat (w miesiącach zimowych) uczęszczał do załoŜonej w 1785 roku szkoły ewangelickiej w pobliskim Ustroniu. Jako najstarszy syn nie miał moŜliwości kontynuowania nauki w Cieszynie i wcześnie zdobywał umiejętności związane z zawodem furmańskim i pracami w rodzinnym gospodarstwie. Od 1794 roku, jako następca, przejął zarządzanie gospodarstwem, a jako światły i oczytany chłop, mający do pomocy trójkę rodzeństwa, sam poświęcił się furmaństwu jako zawodowi dochodowemu i cieszącemu się społecznym uznaniem. Huta w Ustroniu potrzebując wielu wozaków do przywozu rudy i wywozu gotowych wyrobów zatrudniła Gajdzicę, który z grupą furmanów kursował na Słowację, do Krakowa i Wieliczki, skąd przywoził sól, śląskie płótna, tytoń, kukurydzę i inne towary. PoniewaŜ trasa jego wozackich wędrówek prowadziła koło rodzinnego domu, mógł na bieŜąco doglądać gospodarki, wspierać rodzinę, czuwać nad jej edukacją. Z wyjazdów tych przywoził do domu nowe ksiąŜki, głównie religijne, historyczne, poświęcone sadownictwu czy hodowli pszczół. W długie zimowe przerwy w podróŜach, w kręgu rodziny i sąsiadów dzielił się swoim doświadczeniem i wiedzą ksiąŜkową, oprawiał zakupione egzemplarze w deskę i skórę. Okładziny ksiąŜek tłoczył ręcznie i zdobił ornamentami, przekazując te umiejętności synom sąsiada Jelenia, Janowi i Pawłowi, którzy poświęcili się zawodowi księgarskiemu, działając aktywnie na terenie wschodniej Galicji. To z nimi prowadził korespondencję i przy ich pomocy wzbogacał swój księgozbiór. Ceniąc sobie trud, z jakim przyszło mu zgromadzenie księgozbioru, oraz jego materialną wartość, chcąc zabezpieczyć go przed utratą, Jura Gajdzica przy uŜyciu zdobytych w cieszyńskiej drukarni Tomasza Prochaski czcionek ozdabiał je wykonanymi przez siebie, w technice typograficznej, ekslibrisami. Dziś znamy siedem odmian jego typograficznych ekslibrisów, z imieniem i nazwiskiem, miejscowością i rokiem ozdobionych ramką.

przemijania, krótkotrwałości Ŝycia albo poboŜności, czy typowego memento mori, przeciwnie – to według Mrowińskiego puszka konserwująca i przechowująca najcenniejszą rzecz na świecie – mózg, „Czaszka jest formą, jedną z najdoskonalszych form, jakie natura wymyśliła, była dotąd postrachem maluczkich zamiast przedmiotem podziwu, co chciałem osiągnąć” – zanotował Mrowiński w pamiętnikach… Tomasz Suma Wrocław e-mail: tompost@gazeta.pl

RAZ JESZCZE O EKSLIBRISIE CHŁOPSKIM Opisując dzieje ekslibrisu na przestrzeni wieków odwołujemy się często do jego genealogii, przywołując najstarsze znane księgoznaki wykonane dla róŜnych grup społecznych i zawodowych. Tak było z fajansową płytką z imieniem faraona Amenofisa III z około 1400 roku p.n.e. oraz pierwszym polskim, datowanym na rok 1516, drzeworytowym ekslibrisem wykonanym dla wychowanka Akademii Krakowskiej - Macieja Drzewickiego, jak równieŜ najdawniejszym ekslibrisem chłopskim na ziemiach polskich z 1812 roku. Wielu czytelników pisma „Ex Bibliotheca” zna broszurę autorstwa Jana Wantuły wydaną przez Oddział Śląski Towarzystwa Przyjaciół Polski – Katowice 1978 pt. „Najdawniejszy chłopski ekslibris polski”. W publikacji tej moŜemy podziwiać dwa typograficzne ekslibrisy, z 1812 i 1817 roku, które wykonał dla swojego księgozbioru Jura Gajdzica, chłop z Małej Cisownicy na Śląsku Cieszyńskim. Wizerunki obu ekslibrisów zostały opublikowane w 1935 roku staraniem Towarzystwa Przyjaciół Ekslibrisu w Warszawie w nakładzie 100 egz., w tym 16 na papierze czerpanym. Przedmowę do tej pracy napisał wówczas Edward Chwalewik, a układ graficzny ksiąŜki i drzeworytowe ilustracje wykonał Stanisław OstojaChrostowski. Praca ta, bez przedmowy, przedrukowana została przez wydawnictwo „KsiąŜka i Wiedza” w Krakowie w 1956 roku, zaś Oddział Śląski TPK w Katowicach wydał ją w 1978 roku jako siódme swoje wydawnictwo opracowane graficznie przez Ernesta Marka z inicjałem znanego śląskiego twórcy ekslibrisu Józefa Wanaga. Od tamtej pory badacze dziejów Śląska Cieszyńskiego, Jan Broda ze Skoczowa oraz Józef Golec odnaleźli kolejne pięć ekslibrisów wykonanych przez Jurę Gajdzicę. Aby zrozumieć fenomen powstania najdawniejszego ekslibrisu włościańskiego, warto przybliŜyć epokę oraz sylwetkę jego twórcy i właściciela. Jura Gajdzica przyszedł na świat w dobie, kiedy chłopi śląscy uzyskali zniesienie poddaństwa i zmniejszenie pańszczyzny, a ludność ewangelicka, dzięki

6


Ex Bibliotheca

1. 6.

2.

7.

3.

8. Jura Gajdzica

Reprodukowane ekslibrisy pochodzą z lat: 1812 r. w dwóch odmianach, 1817 r. w czterech odmianach oraz z 1821 r. posiadający datę dzienną. UŜywał teŜ jednowierszowego stempla złoŜonego z czcionki gotyckiej. O ile w czterech pierwszych ekslibrisach róŜnice są wyraźne, to ekslibrisy 5 i 6 na pierwszy rzut oka są identyczne, a róŜnią je jedynie wymiary 67 x 49 i 69 x 51 mm oraz wypośrodkowanie w stosunku do ramki, troska o uporządkowanie czcionek w stosunku do siebie. Siódmy z ekslibrisów nie posiada ozdobnej ramki, a wyróŜnia go data dzienna 6 kwietnia 1821 roku. Odbitki wskazują, Ŝe J. Gajdzica wykonał je bez pełnego poligraficznego oprzyrządowania, na co wskazuje brak zachowania kąta prostego ramek, odległości pomiędzy czcionkami i wierszami. Dwa ekslibrisy nr 1 i 5 Jury Gajdzicy odkrył przed II wojną światową Jan Wantuła – bibliofil, pisarz ludowy z Ustronia, trzy kolejne nr 2, 3, 4 Jan Broda ze Skoczowa po II wojnie światowej, zaś nr 6 i 7 w latach 90. ubiegłego wieku Józef Golec.

4.

5.

7


Ex Bibliotheca  3 tomowy słownik biograficzny Ziemi Cieszyńskiej (1993-1998),  „Odeszli w cień” – cisownicki słownik biograficzny (2005),  Cieszyński słownik gwarowy (1989), zaś ekslibrisom publikacje:  Ekslibris księdza Leopolda Szersznika (1997),  Judaica w ekslibrisach Józefa Golca (1999),  Ekslibrisy Abrahama Horodysza (2001),  Cieszynalia w ekslibrisach Józefa Golca (2002),  Ekslibrisy esperanckie (2007, 2008),  artykuły w „Kalendarzu cieszyńskim” i w „Kalendarzach skoczowskich”. Józef Golec jest autorem ponad 400 ekslibrisów, w tym 80 księgoznaków wykonanych dla mieszkańców i instytucji w Cisownicy z okazji jej 700-lecia. Za lata współpracy i popularyzacji regionu cieszyńskiego i Podbeskidzia w 2008 roku został uhonorowany obywatelstwem Gminy Goleszów. Wiedzę o ludziach Ziemi Cieszyńskiej, ich przywiązaniu do wiary przodków, umiłowaniu ksiąg zawdzięczamy nie tylko uznanym autorytetom takim jak: prof. Jan Bystroń, prof. Daniel Kadłubiec, etnolog i wykładowca na UŚ w Cieszynie, ale przede wszystkim pasjonatom tej miary, co Jan Wantuła czy Józef Golec.

Ryszard Bandosz Warszawa

JAN KRZYSZTOF MUDRYK-WIŚLICKI - artysta, patriota, wychowawca Jura Gajdzica

Pod koniec października 2007 roku Biblioteka Publiczna m. st. Warszawy obchodziła swój jubileusz 100lecia. Z tej okazji dostojna jubilatka zorganizowała wystawę pod tytułem „Ekslibrisy twórców warszawskich ze zbiorów Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy”. Jedna z prezentowanych tablic, zawierająca dziesięć księgoznaków, poświęcona była współczesnemu grafikowi Janowi Krzysztofowi Mudryk – Wiślickiemu. Prace tego artysty bardzo rzadko goszczą na wystawach, dlatego była to wyjątkowa okazja spotkania się z jego grafiką. Sporadyczny udział w ekspozycjach i brak opracowań w literaturze sprawiają, Ŝe wiedza o artyście i jego twórczości jest znikoma. Poza warszawską biblioteką, pewną ilość znaków ksiąŜkowych, a zarazem największą, ma Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, w mieście rodzinnym artysty. Kilka prac posiada równieŜ Oddział Zbiorów Graficznych Biblioteki UMK w Toruniu. W prywatnych kolekcjach jego ekslibrisy pojawiają się dość sporadycznie, przewaŜnie pojedynczo. Jan Krzysztof Mudryk – Wiślicki, a właściwie Jan Krzysztof Wiślicki (noszący w dokumentach rodowe nazwisko matki) urodził się 18 maja 1957 r. w Warszawie. Jest absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dyplom uzyskał w 1989

Warto przypomnieć, Ŝe Jura Gajdzica trafił do literatury jako autor pamiętników i zapisów kronikarskich, gdzie na stronach w „Dlo pamięci rodu ludzkiego” opisał lokalne wydarzenia z lat 1805-1823, wspomnienia z czasów furmaństwa i wojen napoleońskich, zaś w „Nieco z kroniki Cieszęśki” przytoczył fakty i daty z przeszłości Księstwa Cieszyńskiego, doprowadzając zapiski do 1812 roku. Mimo braku walorów literackich pamiętniki te są świadectwem epoki, tłem dla dziejów Śląska Cieszyńskiego i przeszłości ewangelików śląskich. Jura Gajdzica zmarł 16 lutego 1840 roku w Cisownicy, pozostawiając swój księgozbiór dziesięciorgu dzieciom jako wiano. Bogatą wiedzę o chłopskim bibliofilu, pierwszym posiadaczu ekslibrisu włościańskiego – Jurze Gajdzicy zawdzięczamy Józefowi Golcowi, synowi Ziemi Cieszyńskiej, nauczycielowi z Sopotu, esperantyście, twórcy i popularyzatorowi ekslibrisów o motywach Ŝydowskich i esperanckich. Ta wielobarwna postać, znana i ceniona w środowisku Trójmiasta, osobowość iście renesansowa, wśród licznych swoich pasji, tylko swojemu miejscu urodzenia poświęciła:

8


Ex Bibliotheca Barbarę i Janusza Szymańskich. Wkrótce stał się bywalcem ich domu. Długie rozmowy o sztuce, artystach i ekslibrisie, prowadzone w mieszkaniu wybitnego kolekcjonera oraz podczas wystaw, wzbogacały jego wiedzę o mało mu znanej sztuce księgoznaku. Poznał uroki małych, misternie ciętych drzeworytów i miedziorytów. Odtąd do małych form graficznych dołączył ekslibris, który stał się waŜną pozycją w portfolio artysty. W początkowym okresie grafika (w tym ekslibrisy) Mudryka-Wiślickiego to głównie monochromatyczne akwaforty z suchą igłą. Z czasem były wzbogacane w kolorową farbę Charbonnella, w tłoczenia, czyli relief. Jak sam wspomina „..igła daje mi największą satysfakcję. Zapis igły jest niezwykle spontaniczny. Linoryt i drzeworyt nawet gdyby starać się o bardziej spontaniczne cięcia, to zawsze coś będzie w wielu miejscach sztywnego...”. Jego prace są pełne metafory i symbolizmu. Poprzez surrealizm, wieloznaczność artysta ukazuje swój stosunek do rzeczywistości, tak jak w prozie Brunona Schulza czy Kafki. Gdzieś przedmioty, gdzieś sytuacje, wszystko zaś związane z pewnymi onirycznymi osobami, wydarzeniami lub miejscami istniejącymi i nieistniejącymi rzeczywistości na kształt snu, marzenia sennego, czasem koszmaru. Ekslibrisy dedykowane są głównie krewnym, bliskim, przyjaciołom, galeriom, muzeom. Wykonywane są w małych nakładach. Autor rzadko przyjmuje zamówienia na księgoznak, jest wybredny. Dlatego jego ekslibrisowy dorobek nie jest wielki. Artysta, jak powiada, nie lubi „... produkcji ekslibrisów, gdyŜ mija się to z celem sztuki. Sztuka, twórczość to nie praca w fabryce, potrzebna jest długa, powaŜna refleksja, nie tylko co do własnej pracy, ale takŜe do świata, do tego co robią inni…”. Wiślicki do kaŜdego zadania podchodzi indywidualnie. Stara się swoje myśli, odczucia, skojarzenia, nastroje przelać na papier, projekt zaś na blachę, a po korektach ponownie przenieść na odpowiednio gatunkowy papier. Dobrze, gdy zna bliŜej osobę, dla której wykonuje ekslibris. Wówczas jej sylwetkę, profesję, zamiłowania łatwiej przenieść do świata sztuki. W przeciwieństwie do prac wielu innych grafików, ekslibrisy Wiślickiego są tytułowane. Często są numerowane. Artysta wprowadza takŜe numerację dla poszczególnych stanów dzieła. Grafiki Mudryk Wiślickiego są często wykonywane w większych formatach. Z powodu rozmiaru jednej pracy, w 1994 roku jury malborskiego biennale długo debatowało nad przyjęciem jego księgoznaku. W końcu stwierdzono, Ŝe ksiąŜka ma róŜne formaty, od miniaturek do duŜych opracowań albumowych i jego ekslibris został przyjęty przez jury. Opracowując katalog dla warszawskiej wystawy, Irena Wojsz zamieściła po jednej reprodukcji księgoznaku kaŜdego autora, którego prace były prezentowane na jubileuszowej wystawie. Wiślickiego reprezentuje ekslibris wykonany dla ElŜbiety Radzikowskiej ( „Łza Izydy” – 1992 r.). Akwaforta ta, wzbogacona o relief, swą formą i treścią nawiązuje do tematów i erotycznych motywów znanych z twórczości poznańskiej graficzki. Ekslibris, który Wiślicki wspomina z wielkim sentymentem, to grafika („Polonia” – 1992 r.),

roku w Instytucie Artystyczno-Pedagogicznym UMK u profesora Mieczysława Ziomka. JuŜ w szkole podstawowej na warszawskim śoliborzu, dał się poznać jako uczeń plastycznie utalentowany. Halina Pągowska, nauczycielka plastyki, dostrzegła jego zdolności i rozwinęła w nim zamiłowanie do sztuki. DuŜo rysował, zwłaszcza piórkiem i ołówkiem. Uwielbiał twórczość Antoniego Uniechowskiego, ilustracje Grabiańskiego i Szancera. W liceum im. Bolesława Limanowskiego, którego absolwentami byli bracia Damięccy, Zapasiewicz, Geremek, Kuroń, bracia Kaczyńscy, synowie wielu literatów i dziennikarzy, tworzył prace duŜych formatów łącząc akwarele z czarnym i kolorowym tuszem. Wypracował własny niepowtarzalny styl. Był równieŜ organizatorem autorskich klasowych wystaw plastycznych. Mając duszę artysty i intelektualisty, duszę poszukującą piękna i humanizmu, sięgnął po pióro i zaczął pisać wiersze. Wraz z kolegami, w jednej z warszawskich kawiarni, organizował spotkania literackie, na których młodzi ludzie prezentowali własne utwory. Dzięki ojcu polubił uroki fotografii - sposobu dokumentowania rodziny, przyjaciół, zabytków i sytuacji przestrzennych. Pod wpływem piękna starej zabudowy Krakowa i Przemyśla, od chłopięcych lat marzył o architekturze, chcąc w przyszłości projektować róŜne budowle. Jednak zamiłowanie do grafiki i malarstwa przewaŜyło szalę, choć fascynacja jednym z najstarszych polskich miast pozostała. Dlatego po maturze wybrał Akademię Sztuk Pięknych w mieście Matejki, Wyspiańskiego, Malczewskiego. Pogłębienie wiedzy o sztuce i ostateczny szlif uzyskał w prywatnej pracowni profesor Barbary Jonscher, znanej malarki, a zarazem pedagoga w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. Poznając tajniki artystycznego myślenia, umiejętności postrzegania, dobrego smaku, przybliŜył się do profesjonalnego malarstwa oraz grafiki. Mechata kreska suchej igły i delikatne piękno akwaforty stały się jego pasją, grafika zaś ulubioną dziedziną, poprzez którą mógł wyraŜać swoje myśli i emocje. Inaczej niŜ artysta, jego sztukę postrzegało profesorskie grono. UwaŜany był bowiem za zdolnego malarza i w tej dziedzinie upatrywano jego przyszłość. Za osiągnięcia i poziom artystyczny prac, wielokrotnie przyznawano mu nagrody dziekana macierzystego wydziału. Przygodę z ekslibrisem Mudryk-Wiślicki zawdzięcza po części Januszowi Mikołajowi Szymańskiemu. Podczas studiów, na przełomie lat 1986 i 1987, od jednego z kolegów otrzymał uzyskane od warszawskiego kolekcjonera informacje o konkursie we włoskim Como. Uczestnictwo w „L’ Arte Tessile Como ‘87 – Concorso Internazionale di Exlibris” rozpoczęło nowy rozdział w jego twórczości. W ciągu kilku dni opracował ekslibris, za który włoskie jury przyznały artyście jedną z liczących się nagród. Obok niego z Como zwieńczeni laurami wrócili ElŜbieta Radzikowska i Zbigniew Janeczek. Niestety doszło do pewnego skandalu. OtóŜ włoski organizator nie chciał wypłacić Polakom przyznanych nagród. Dopiero po długich negocjacjach Januszowi Szymańskiemu udało się wyegzekwować przyznane kwoty. Artystyczny sukces na zagranicznej wystawie wpłynął na dalsze losy młodego grafika. Osobiście poznał

9


Ex Bibliotheca akwarelowe oraz gwasz, czyli zmieszaną wodną farbę z kredą. Od lat twórca nie rozstaje się z aparatem fotograficznym, starając się zachować ulotny czas dla następnych pokoleń. Rejestruje, jak powiada, „czas zakurzony i obumarły”. Poprzez utrwalenie zapomnianego, nieznanego grobu na przemyskim cmentarzu, kory starego dębu, secesyjnego balkonu, fragmentu kafla z rodzinnego domu pradziadków, ornamentu na eklektycznej elewacji czy chmury o przenikliwej kolorystyce lub niezwykłych kształtach, chce powiedzieć: „tak było…” Wiślicki jest takŜe wierny swej poezji, którą pisze pod wpływem przeŜyć, emocji i nastrojów. Tematem wierszy są ludzie, ich zwykły dzień, a takŜe toczące się wokół wydarzenia. Wiersze dedykuje rodzinie i przyjaciołom. Część z nich poświęcił Januszowi Mikołajowi Szymańskiemu. Takim utworem była elegia pt. „Luźna rozmowa z nieobecnym”, napisana na przełomie 1999 i 2000 roku, opublikowana w ksiąŜce poświęconej wielkiemu polskiemu kolekcjonerowi ekslibrisów. Jednym z ciekawszych doświadczeń artystycznych Mudryk - Wiślickiego było zaprojektowanie i wykonanie plakatu oraz katalogu do retrospektywnej wystawy poświęconej Wojciechowi Jerzemu Hassowi. W łódzkim Muzeum Kinematografii odbyła się ekspozycja fotosów (pt. „Jerzy Wojciech Hass”) z planów filmowych, scenografii i kostiumów zaprojektowanych, głównie przez małŜeństwo SkarŜyńskich, do wielu filmów tego wybitnego reŜysera. Dla Wiślickiego było to niezwykłe wyróŜnienie, gdyŜ reŜyser naleŜąc do wyjątkowo wymagających filmowców, współpracował tylko z najlepszymi artystami. Wybierając młodego, zdolnego plastyka, dał dowód zaufania i uznania dla jego sztuki. Okres studiów Jana Krzysztofa Mudryk–Wiślickiego przypadł na czas powstawania NSZZ „Solidarność” i innych niezaleŜnych organizacji. Pochodząc z galicyjskiej rodziny, wiernej patriotycznym tradycjom, która od XIX w. aktywnie uczestniczyła w Ŝyciu politycznym, społecznym i kulturalnym, jako student włączył się w ruch opozycyjny. Pióro i ołówek stało się jego oręŜem w walce z totalitaryzmem o niepodległość i godny byt. W powstałym z jego udziałem w 1981 r. na Wydziale Sztuk Pięknych biuletynie samorządowym „Wysztukaniec”, publikował felietony oraz poezję. Był elektorem w pierwszych wolnych wyborach władz uczelni. Biorąc udział w strajku studentów wydziału, uwieczniał na błonie filmowej twarze, gesty, nastroje protestujących kolegów, tworząc dokumenty tamtych dni. Po prowokacji bydgoskiej w 1981 roku, postanowił współpracować z toruńskim biuletynem Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność" „Wolne Słowo”, gdzie został ilustratorem pisma. Do czasu stanu wojennego wykonywał piórkiem rysunki do kolejnych wydań biuletynu. Po 13 grudnia 1981 roku uniknął internowania do obozu w Strzebielinku, gdzie trafili jego redakcyjni koledzy. Pomimo aktywności słuŜby bezpieczeństwa, pod koniec 1982 roku, opracował graficznie pierwszy w Polsce album o internowanych działaczach „Solidarności”. W albumie „Obóz w Strzebielinku 1981-1982” zaprezentował zdjęcia wykonane

dedykowana zamieszkałemu w Warszawie dr. Bogusławowi Mansfeldowi – nauczycielowi artysty z UMK, (zamieszczona w katalogu wystawy autorskiej z 1992 r. w Przemyślu). Głównym motywem tej pracy jest jadący toruński tramwaj „czwórka” przemierzający krzyŜ, symbolizujący układ ludzkich losów. Bryła krzyŜa jest jednocześnie fragmentem czynszowych kamienic z przedmieść miasta. Wiślicki ze swym wykładowcą dr. B. Mansfeledem, często po powrocie z Warszawy, wracali tą linią z dworca kolejowego na uczelnię.

Jan Krzysztof Mudryk-Wiślicki

Analizując ekslibrisy Jana Krzysztofa Mudryk – Wiślickiego zauwaŜamy trend, jaki panuje od lat wśród coraz większej liczby artystów – odejścia od pierwotnego znaczenia ekslibrisu jako grafiki uŜytkowej, nierozłącznie związanej z ksiąŜką oraz biblioteką właściciela. Ekslibris przeistacza się z własnościowego znaku ksiąŜkowego w małą formę graficzną, słuŜącą artyście jako forma przekazu jego myśli. Staje się samoistnym dziełem, zachwycającym swym kunsztem, spełniającym funkcje estetyczne. U Mudryk – Wiślickiego, jak i u innych grafików, napis „Ex libris” jest reminiscencją dawnych funkcji, przechodzi na plan dalszy, a poprzez zmniejszenie kroju czcionki, artysta stara się nie zaburzać treści dzieła, dyskretnie informując o jego przeznaczeniu. Komponując układ graficzny, Wiślicki nie zapomina, komu dedykowany jest księgoznak. Wymienione nazwisko nie jest przypadkowo dopasowane do treści, lecz ściśle z nią związane, bywa, Ŝe w sposób zrozumiały tylko autorowi i właścicielowi. W twórczości Wiślickiego jest takŜe miejsce na malarstwo, które artysta traktuje obecnie jako swoisty zapis, szybko namalowaną notatkę. Określa tę czynność „szybkim widzeniem sytuacji”. Sam nie lubi długiego, Ŝmudnego malowania, które, jak twierdzi „… odbiera tą jedną chwilę, wraŜenie, które pozostawia ślad pamięci oglądanego motywu, dźwięku, rozmowy...”. Najczęstszym tematem jego prac jest pejzaŜ. Poprzez pędzel i farbę artysta stara się uwiecznić koloryt i piękno polskich krajobrazów. Częstym motywem akwarel oraz suchej i olejnej pasteli są Bory Tucholskie z okolicami Tlenia oraz wsi wokół Cekcyna. Oprócz obrazów i ekslibrisów artysta wykonuje równieŜ drobne ilustracje, kartki świąteczne i okazjonalne. Stosuje wtedy akwarele, akryl, piórko, kredki

10


Ex Bibliotheca Jan Krzysztof Mudryk–Wiślicki nie ogranicza się tylko do konkursów warszawskich. Wraz ze swoimi uczniami bierze udział w licznych konkursach o zasięgu krajowym i międzynarodowych. Jego podopieczni często zdobywają nagrody i wyróŜnienia. Artysta, korzystając z własnego bogatego doświadczenia, w sposób umiejętny, przekazuje młodemu pokoleniu wiedzę i zamiłowanie do sztuki. Wyławia i kształci przyszłe talenty, a wyjaśniając zawiłe meandry historii kraju, uczy młodzieŜ patriotyzmu.

przez redakcyjnego kolegę Lecha RóŜańskiego, ukazujące obozowe Ŝycie. Walcząc o prawdę i wolną Polskę, włączył się do toruńskiego NiezaleŜnego Ruchu Artystycznego Środowisk Twórczych prowadzonego przez Bogdana Kraśniewskiego. W 1984 roku, w podziemiach kościoła ojców redemptorystów, wziął udział w wystawie pod tytułem „Pamięć”, poświęconej zamordowanemu ks. Jerzemu Popiełuszce. Po upadku komunizmu w 1989 roku, ponownie związał się z reaktywowanym pomorskim tygodnikiem „Wolne Słowo” wydawanym przez toruński Zarząd NSZZ „Solidarność”, gdzie został redaktorem graficznym periodyku. 19 marca 2008 roku w bydgoskiej Sali Dawnej Wojewódzkiej Rady Narodowej, z rąk włodarza miasta w obecności Lecha Wałęsy, artysta odebrał II Nagrodę Prezydenta Bydgoszczy w Konkursie Ogólnopolskim „Bydgoski Marzec 81” za wspomnienia „Akcja na ścianie studenckiego klubu w Toruniu – wspomnienie, marzec 1981”. Jako student, solidaryzując się wówczas z pobitymi, zainicjował i przeprowadził wraz z kolegami akcję oklejania wielkiej ściany klubu (noszącej obecnie nazwę „Od Nowa”). Jan Krzysztof Mudryk–Wiślicki jest nie tylko artystą tworzącym piękno, ale takŜe człowiekiem walczącym o piękno i prawdę historyczną. Jego dewizą jest maksyma hetmana Jana Zamoyskiego „Takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieŜy chowanie”. Od końca lat osiemdziesiątych prowadzi zajęcia artystyczne z młodzieŜą. W warszawskim Domu Kultury „Bielany” jest instruktorem malarstwa, rysunku i ceramiki. Od 1992 do 2001 roku realizował własną ideę łączenia plastyki z historią, dbając o patriotyczne kształtowanie młodego pokolenia. Współpracując z Towarzystwem Miłośników Historii Oddziałem Polskiego Towarzystwa Historycznego mieszczącego się na Rynku Starego Miasta, był organizatorem Warszawskich Konkursów Plastyczno-Historycznych. Częsty temat konkursów stanowiła Konstytucja 3-go maja, postać Józefa Piłsudskiego oraz odzyskanie niepodległości w 1918 roku, powstania i zrywy narodowe, II wojna światowa, Powstanie Warszawskie, Armia Krajowa, „Solidarność”. Przy pomocy Hanny Szwankowskiej i dr Marii Wiśniewskiej z TMH, bardzo starannie dobierał miejsca prezentacji wystaw: sale w Stołecznym Ratuszu na Placu Bankowym, na Zamku Królewskim, w Muzeum Niepodległości, w Galerii Prezydenta m. st. Warszawy. Część wystaw odbywała się w macierzystej placówce, w MłodzieŜowym Domu Kultury „Bielany”. Do jury Mudryk–Wiślicki zapraszał wybitnych polskich grafików i malarzy (byli to np. J. Stanny, A. Kalina, S. Eidrigevicius, F. Maśluszczak, W. Wałkuski). Obok nich zasiadali znani i cenieni historycy (prof. M. Drozdowski, prof. Wójcik, prof. Leskiewiczowa). W konkursach tych wzięło udział kilka tysięcy uczniów z róŜnych szkół i placówek wychowawczych. Najlepsze prace były wydawane w formie albumików. Wiślicki jako autor projektu, opracowywał je graficznie, opatrując równieŜ własnym tekstem. W ten sposób promował młodych adeptów sztuki oraz ich szkoły.

Jan Krzysztof Mudryk-Wiślicki

Jan Krzysztof Mudryk–Wiślicki, pomimo bogatego dorobku i wszechstronnej twórczości, jest artystą nieco zapomnianym, znanym obecnie głównie w wąskim kręgu koneserów. Jego ekslibrisy, poezja i malarstwo docierają jedynie do nielicznych. Początkowo często uczestniczył w wystawach i konkursach na ekslibris zarówno w kraju, jak i za granicą. Po pamiętnym włoskim Como ekslibrisy prezentował w jędrzejowskim Muzeum im. Przypkowskich, w Rawiczu, Łodzi, Ostrowie Wlkp., Przemyślu, Rzeszowie, Maastricht, Sapporo, a takŜe na międzynarodowych kongresach ekslibrisowych. Obecnie trudno znaleźć informacje dotyczące jego twórczości. Z katalogów wystaw krajowych i zagranicznych oraz innych dostępnych materiałów wyłania się sylwetka artysty - człowieka, dla którego piękno zawarte w sztuce było od zawsze wielką pasją. Szkicując jego postać i graficzną twórczość, trudno było nie wspomnieć o innych dziedzinach, w których artysta poprzez pióro, pędzel, układ soczewek w obiektywie, opisuje świat. Jacek B. Kasztelanic Warszawa Byłbym wdzięczny za komentarze i opinie pod adresem: jkasztelanic@o2.pl

DREWNIANE KOŚCIOŁY I CERKWIE W DOLINIE OSŁAWY. LINORYTY ZBIGNIEWA OSENKOWSKIEGO

11


Ex Bibliotheca Gdy otrzymałam zaproszenie na wernisaŜ jubileuszowej wystawy Zbyszka Osenkowskiego do Sanockiej Galerii Ekslibrisu, pojechałam z ogromną przyjemnością, bo bardzo lubię Zbyszka, Sanok i sanocką galerię. Wszyscy wiemy, Ŝe Zbyszek jest utalentowanym grafikiem, wspaniałym animatorem kultury i wielkim społecznikiem. Wiele lat swego Ŝycia oddał sanockiej fabryce autobusów Autosan, w której był konstruktorem i stylistą. Ukończył Politechnikę Krakowską, ale tytuł magistra inŜyniera nie wystarczał juŜ wtedy młodemu artyście. W 1972 roku został absolwentem Studium Wzornictwa Przemysłowego przy Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W dorobku twórczym Zbyszka jest miejsce na ekslibris, projektowanie medali, odznak, kart pocztowych, znaczków, sztandarów i tablic pamiątkowych, a takŜe działalność publicystyczną. Odnoszę wraŜenie, Ŝe twórczość graficzna zajmuje miejsce szczególne. Na uroczyste otwarcie wystawy przybyli z gratulacjami: burmistrz Sanoka, przewodnicząca rady miasta, wicestarosta. Na wernisaŜu nie mogło zabraknąć znajomych i przyjaciół artysty, w tym równieŜ z Warszawy, a imprezę zakończył występ zespołu „Widymo”, którego repertuar wkomponowal się w tematykę ekspozycji. Pięknym akcentem upamiętniającym wystawę jest teka grafik „Drewniane kościoły i cerkwie. Dolina Osławy”. Czternaście grafik wykonanych techniką linorytu przedstawia urokliwe cerkiewki i kościółki. Jedne istnieją, innych juŜ nie ma. Ale wszystkie na zawsze są uwiecznione w pracach Zbyszka. A mnie było dane zobaczyć wszystko na własne oczy! Tak, to prawda. Przyjaciołom i znajomym grafika sprawiono wielką przyjemność. Zapakowani w małego busa ruszyliśmy (w strugach deszczu) doliną Osławy. Naszym znakomitym przewodnikiem był ksiądz Piotr Bartnik.

pełni rolę filialnej cerkwi prawosławnej z pięknym zielonym dachem, trzema wieŜyczkami, przy niej wolnostojąca dzwonnica i cmentarz przycerkiewny. I tu moje wielkie zaskoczenie: brak prądu. Morochów. Trójdzielna cerkiew greckokatolicka zbudowana została w 1837 roku na miejscu drewnianej małej świątyni, która spłonęła na początku XIX wieku. Od 1961 roku jest cerkwią prawosławnej parafii p.w. Spotkania Pańskiego. Tu warto wspomnieć o księdzu Julianie Falenczaku i jego Ŝonie Severine Janin. On wychowany w łemkowskiej enklawie (Bartne) języka polskiego nauczył się dopiero w szkole. Po maturze złoŜył podanie do Akademii Rolniczej w Krakowie, jednak zdecydował się na seminarium w Jabłecznej. Dalsze nauki pobierał w Instytucie Teologii Prawosławnej Świętego Sergiusza w ParyŜu. Tu spotkał Severine. W jej rodzinie nie było Ŝadnych tradycji prawosławnych, aŜ do chwili, gdy znajomi matki zaprosili ją (wtedy szesnastolatkę) na Paschę. Za rok na Paschę przyszła znowu do cerkwi i zaczęła regularnie bywać na niedzielnych liturgiach. W 1991 roku przeszła na prawosławie. Julian i Severine pobrali się w 1995 roku w cerkwi św. Sergiusza w ParyŜu, a dwa tygodnie później, w Bartnem, o. Felenczak został wyświęcony na diakona. Severine często pytana - jak to jest przenieść się z ParyŜa do Morochowa - odpowiada: „To jest zupełnie inny świat, inne Ŝycie. Tu wszystko toczy się spokojnie, w rytmie natury. Nie bałam się Ŝycia w Polsce, bo wiedziałam, Ŝe będzie tu cerkiew i parafia”. Pani Severine oprowadzała nas po „swojej” cerkwi i na koniec pięknie nam zaśpiewała, bo śpiewa w tutejszym chórze. Rzepedź. Tu zwiedziliśmy cerkiew greckokatolicką p.w. Św. Mikołaja z 1824 roku. Została odnowiona i przebudowana w 1896 roku. Zmieniono konstrukcję dachu, a Josyp Bukowczyk przemalował ikonostas. Dodano teŜ zakrystię. Po drugiej wojnie światowej przejęta została przez państwo i przekazana pod zarząd łacińskiej parafii w Komańczy jako kościół rzymskokatolicki oraz kaplica greckokatolicka. Dwadzieścia lat temu cerkiew wróciła do grekokatolików. Do dziś zachowały się wewnątrz fragmenty ikonostasu i dwa boczne ołtarze. Po remoncie obito ją nowym gontem. Równocześnie z cerkwią została wzniesiona wolnostojąca dzwonnica. Całość jest otoczona kamiennym murkiem. Są tylko dwie cerkwie tego typu: w Rzepedzi i w Turzańsku. Kolejny przystanek to Turzańsk. Cerkiew greckokatolicka p.w. św. Michała Archanioła zbudowana została w latach 1801-1803. W 1836 roku powiększono ją przez dobudowanie kruchty i zakrystii. Przybudówki tworzą rzut krzyŜa łacińskiego. Dach kryty blachą zwieńczony jest trzema baniastymi wieŜyczkami. Dzwonnicę przycerkiewną zbudowano w 1819 roku i zwieńczono cebulastym hełmem. Jest najwyŜszą tego typu w Polsce, a na pewno w Karpatach. Wewnątrz znajduje się ikonostas z pierwszej połowy XIX wieku i ołtarze boczne. Wokół istnieje przycerkiewny cmentarz otoczony kamiennym murkiem. Świątynia została zamknięta i zaplombowana w 1961 roku, a dwa lata później przekazana przez władze parafii prawosławnej. Po klucz do cerkwi udaliśmy się do pana Teodora Thoryka. Uroczy starszy pan opowiedział nam, najpiękniej jak potrafił, o swoim wielkim przywiązaniu do świątyni.

Zbigniew Osenkowski Szczawne – cerkiew greckokatolicka z cyklu „Drewniane kościoły i cerkwie”

Pierwszy przystanek to Szczawne. cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia Zbudowana została i konsekrowana w 1888 roku. Zamiar jej likwidacji uniemoŜliwili mieszkańcy wsi. Obecnie

Tu znajduje się Matki Boskiej. w 1882 lub w 1959 roku (od 1962 roku)

12


Ex Bibliotheca Kto był w Bieszczadach, musiał być w Komańczy. Tutejsza cerkiew z 1802 roku uznawana była za jedną z najpiękniejszych w Bieszczadach. Ikonostas pochodził z Wołosianki na Ukrainie. W ołtarzu głównym znajdowała się ikona Matki BoŜej z Dzieciątkiem, kopia cudownej ikony z Łopienki. Została skradziona w 1991 roku. Cerkiew jest (a właściwie była) od 1963 roku cerkwią prawosławną. Spłonęła 13 września 2006 roku. I oto dwa lata po poŜarze cerkiew juŜ jest odbudowana. Stoi piękna w pełnej krasie. Wnętrze jednak jest jeszcze puste. W Komańczy naturalnie trzeba być równieŜ w klasztorze nazaretanek, gdzie był internowany kardynał Stefan Wyszyński. Tu Prymas Polski napisał „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego 1955-1956”.

jest ks. Piotr Bartnik (nasz znakomity przewodnik), osoba mająca ogromny wpływ na stan i wyposaŜenie świątyni. Jej dobry duch. Tak właśnie przebiegała wycieczka doliną Osławy, szlakiem urokliwych cerkiewek i kościółków uwiecznionych w grafikach Zbyszka Osenkowskiego. Ich obraz zostaje na zawsze w pamięci oglądającego. Szczególne są grafiki tych świątyń, które juŜ nie istnieją. I to właśnie dzięki linorytom Osenkowskiego moŜna je właściwie poznać. Podziwiajmy zatem cerkwie w Łupkowie, Jaworniku, Choceniu, Duszatynie, Perłukach i śubraczach. Bo to wielka gratka obcować z pięknem zaklętym w graficznym misterium. Urodzinowa wystawa sanockiego artysty przemierzyła setki kilometrów, by mogli ją podziwiać równieŜ warszawiacy. 19 listopada w Warszawskiej Galerii Ekslibrisu odbył się wernisaŜ z udziałem autora i delegacji z Sanoka. Szanownemu Jubilatowi składam podziękowania za doznania estetyczne, jakich dostarcza od wielu lat licznym odbiorcom i miłośnikom jego sztuki.

Ewa Wasilewska Warszawa

JÓZEF TARŁOWSKI 1931-2006 (Z historii ekslibrisu lubelskiego)

Zbigniew Osenkowski Turzańsk – cerkiew greckokatolicka z cyklu „Drewniane kościoły i cerkwie”

Historyk sztuki, matematyk, rysownik, malarz i podróŜnik urodził się w Lublinie w 1931 roku. Tu ukończył Gimnazjum i Liceum im. Stanisława Staszica. W Lublinie studiował historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uzyskując dyplom magistra w roku 1955. Po ukończeniu studiów Józef Tarłowski pracował w „Lubgalu” w charakterze plastyka-dekoratora. Podjął wtedy studia na Wydziale Matematyki-Fizyki-Chemii Uniwersytu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie uzyskując w roku 1967 stopień magistra matematyki. Przez 3 lata był asystentem w Katedrze Matematyki Wydziału Ekonomicznego UMCS. W roku 1970 podjął pracę w szkolnictwie ponadpodstawowym jako nauczyciel matematyki. Pasją jego Ŝycia był jednak rysunek, któremu poświęcał się bez reszty. Stworzył cykle zabytków Lublina i Lubelszczyzny. Znane są jego panoramy i liczne rysunki zaułków Starego Miasta. Ulubionym tematem artysty są satyryczne rysunki obrazujące rzeczywistość, w której Ŝył, a takŜe karykatury znanych lublinian. Urządzał wystawy, wydawał swoje prace w formie pocztówek. Ilustrował ksiąŜki, wzbogacał programy telewizji miejskiej o zagadki architektoniczne Lublina i Lubelszczyzny.

Cała nasza podróŜ przebiegała w strugach deszczu. Spragnieni ciepła jakiejś kawiarni i gorącej herbaty, poświęciliśmy cerkiew w Radoszycach i zwyczajnie jej nie obejrzeliśmy. Za to pojechaliśmy do Myczkowców, gdzie w Centrum Kultury Ekumenicznej im. Jana Pawła II znajduje się park miniatur architektury drewnianej. Prezentuje makiety kościołów i cerkwi. Ustawiono tu 140 makiet (w skali 1:25) najstarszych drewnianych kościołów i cerkwi prawosławnych, greckokatolickich, z terenów południowo-wschodnich Polski, Ukrainy i Słowacji. Ekspozycje pięknie uzupełniały: muzyka, śpiewy religijne i oczywiście strugi deszczu, który zupełnie przestał nam przeszkadzać. Bardzo chcieliśmy zobaczyć Górzankę, w której mieszka ks. Piotr Bartnik. Na wzgórzu, w centrum wsi stoi cerkiew greckokatolicka p.w. św. Paraskewy zbudowana w 1835 roku. Od 1948 roku uŜytkowana jako kościół rzymskokatolicki (od 1969 jako parafialny) p.w. Wniebowstąpienia Pana. Wewnątrz znajdują się fragmenty rzadko spotykanego ikonostasu, w formie płasko rzeźbionych figur, rozmieszczone w róŜnych częściach świątyni. Są teŜ dwa ołtarze boczne i ołtarz główny z czasów budowy cerkwi. Jeden z nich to ołtarz przeniesiony z kościoła w Wołkowyji. Ponadto są dwa krzyŜe procesyjne z XIX wieku, późnobarokowy krucyfiks, a w nawie rzeźbione konfesjonały. Proboszczem

13


Ex Bibliotheca

Zbigniew Jóźwik Jóźwiczówka II

POLSKIE MIASTA I ZABYTKI NA LIŚCIE ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA UNESCO W TWÓRCZOŚCI EKSLIBRISOWEJ Zmieniona współcześnie funkcja ekslibrisu, co mocno oburza wielu bibliofilów, pozwala posługiwać się nim jako informacyjno - propagandową grafiką dla popularyzowania określonych wartości, upowszechniania pewnych tematów czy propagowania waŜnych dla określonych środowisk wydarzeń, rocznic bądź osób. W duŜo szerszym, niŜ dotąd, zakresie popularyzuje teŜ właściciela ekslibrisu i jego twórcę. Trend ten, a takŜe rozwój kolekcjonerstwa znaków ksiąŜkowych, spowodowały znaczne rozwinięcie fabuły przedstawianej na tych znakach za pomocą rysunków i napisów, fabuły, która coraz słabiej wiązała znak z ksiąŜką, jej właścicielem czy księgozbiorem. Dalszą konsekwencją takiego stanu stało się wyodrębnienie tematów przedstawionych na ekslibrisach, tworzenie tematycznych kolekcji i organizowanie tematycznych wystaw. Przypadająca w bieŜącym roku 30 rocznica wpisania na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO pierwszych polskich obiektów: starego centrum Krakowa i Kopalni Soli w Wieliczce, zainspirowała Galerię Ekslibrisu Domu Kultury „Podgórze” w Krakowie do poszukania odpowiednich znaków ksiąŜkowych i przygotowania wspólnie z Wydziałem Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa wystawy ekslibrisów, które prezentują polskie zabytki i miejsca juŜ umieszczone na tej prestiŜowej światowej liście lub dopiero kandydujące. Kraków to bogactwo tematów i motywów zarówno materialnych, jak i duchowych. Jego architekturę, historię, tradycję i legendy moŜna znaleźć na wielu ekslibrisach. Wawel z Katedrą, Barbakan, Brama Floriańska, Rynek Główny, Sukiennice i WieŜa Ratuszowa; krakowskie kościoły z Mariackim na czele i Collegium Maius, pomniki... Ale dziedzictwo Krakowa to takŜe zachowane wnętrza i ich wyposaŜenie: Ołtarz Wita Stwosza, cudowne krucyfiksy z Katedry Wawelskiej i opactwa cystersów w Mogile. Kopalnia Soli na ekslibrisach to urokliwe podziemne wyrobiska, chodniki, komory solne, fragmenty trasy turystycznej czy unikatowe urządzenia, narzędzia i machiny górnicze zebrane w Muzeum śup Krakowskich, to takŜe unikalna atmosfera wielickich podziemi, którą artystom udało się przekazać w swych małych dziełach graficznych. Warszawa, Zamość, Gdańsk „prezentują” na ekslibrisach głównie swoje najbardziej znane i charakterystyczne dla nich zabytki i obiekty: Kolumnę Zygmunta, Zamek Królewski, renesansowy Ratusz na

Józef Tarłowski

Z podróŜy do wielu krajów Europy i Azji przywoził szkicowniki pełne rysunków. Osobnym działem jego twórczości jest znak ksiąŜkowy. Ekslibrisów wykonał blisko 200 w technice offsetu i linorytu. W pracach tych z właściwą sobie narracją, ocierającą się często o karykaturę, kreślił sylwetki posiadaczy ksiąŜek. W grupie właścicieli ekslibrisów: bibliofilów i naukowców są znani mieszkańcy Lublina.

Józef Tarłowski

Józef Tarłowski był członkiem grupy plastycznej „Zamek” i członkiem Lubelskiego Towarzystwa Miłośników KsiąŜki. Umarł w Lublinie w roku 2006.

14


Ex Bibliotheca renesansowym rynku, śuraw nad Motławą, ale teŜ urokliwe zaułki zabytkowych śródmieści tych miast z ich specyficzną atmosferą i architekturą. Widok potęŜnej, unikalnej w skali światowej, średniowiecznej warowni widzianej z drugiego brzegu rzeki Nogat – to najczęstszy na ekslibrisach wizerunek Zamku KrzyŜackiego w Malborku. Rzadziej Zamek pokazywany jest od innych stron, ale pojawiają się takŜe jego fragmenty, jak Pałac Wielkich Mistrzów, dziedziniec Zamku Wysokiego czy gotyckie wnętrza. Kilka ekslibrisów prezentuje na wystawie Kościół Pokoju w Świdnicy i drewniane kościółki Małopolski. Niezbyt często natomiast pprzedstawiany jest na znakach ksiąŜkowych były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Jest to całkowicie zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, co ten obiekt zgotował ludziom podczas II wojny światowej. Na wystawie moŜemy obejrzeć tylko część z polskich zabytków spośród tych, które znalazły się na światowej liście dziedzictwa ludzkości. Nie wszystkie bowiem trafiły juŜ na ekslibrisy, ale to tylko – mam nadzieję – kwestia czasu. Wiele z prezentowanych znaków brało udział w międzynarodowych konkursach na ekslibris w licznych krajach, propagując i promując tam polską kulturę i polskie dziedzictwo. Pierwsza wystawa ekslibrisów z polskimi miastami i zabytkami z Listy UNESCO odbyła się w Świdnicy w 2005 roku. Obecna, krakowska ekspozycja, jest drugą w naszym kraju podejmującą ten temat. MoŜliwa była do zrealizowania dzięki Ŝyczliwości i przychylności właścicieli kolekcji, którzy je udostępnili: Warszawskiej Galerii Ekslibrisu, Domu Kultury „Wyspa Skarbów” w Gdańsku i Fundacji „Wspólnota Gdańska”, Muzeum Zamkowego w Malborku oraz prywatnego kolekcjonera Krzysztofa Wróblewskiego z Zamościa. Swoje prace udostępniło teŜ wielu polskich i zagranicznych artystów grafików.

Zbigniew Kubeczka (Czechy)

Oglądali ją juŜ w dniach od 5 do 7 września br. goście uroczystej Sesji w Urzędzie Miasta Krakowa, która odbyła się z okazji 30 rocznicy wpisania tego miasta i Wieliczki na listę UNESCO. Od 8 do 30 września br. wystawa eksponowana była w Galerii Ekslibrisu Domu Kultury „Podgórze” w Krakowie, następnie zawitała do Krzeszowickiego Ośrodka Kultury. Po obecnej, poszerzonej o 58 ekslibrisów, ekspozycji w Holu Kamiennym przy Placu Wszystkich Świętych w Krakowie, wystawa zagości w podziemiach wielickiej Kopalni Soli, a swoje zainteresowanie nią wyraził juŜ Gdańsk. Świadczy to, Ŝe była ona trafną inicjatywą.

Andrzej Znamirowski Kraków

CZESKIE JUBILEUSZE W dniach 10-12 października 2008 w Chrudimiu odbył się doroczny Zjazd Spolku Sbĕratelů a Přátel Exlibris, w uroczystej atmosferze przynaleŜnej zacnemu jubilatowi, bowiem to zasłuŜone Towarzystwo obchodzi w tym roku swoje 90-lecie (16 XI 1918). Zbiegło się to z otwarciem XII Triennale Ex Libris Chrudim 2006-2008, które jest przeglądem współczesnej twórczości czeskiego ekslibrisu. Triennale towarzyszyły dwie inne wystawy: na indywidualnej prezentowała swój dorobek Blanka Votavova, a Milan Humplik pokazał ze swych zbiorów wybrane ekslibrisy europejskie, pokłosie jego uczestnictwa, od 18 lat, w międzynarodowych spotkaniach, kongresach i zjazdach; wystawa składa się

Konstanty S. Kozłowski (Ukraina)

15


Ex Bibliotheca z 450 ekslibrisów 123 artystów z ostatniego półwiecza XX wieku. W ramach Zjazdu przygotowano wystawy: w Ústi nad Orliči malarza i grafika Miroslava Houry (1933-2006), w Hlinsku Jiřego Boudy, a w Podĕbrady Martina Richterova. Miejscem zjazdu było Muzeum Miejskie, gdzie w wielkiej sali widowiskowej odbyło się spotkanie i wymiana, która zdominowała program Zjazdu. Na Zjazd przyjechało 150 uczestników, głównie z Czech, ale byli teŜ kolekcjonerzy z Niemiec i z Polski (piszący te słowa). Głównym punktem było uroczyste otwarcie Triennale, które odbyło się 11 października w salach wystawowych teatru miejskiego. Spotkanie otworzyła Maria Sednikova, kierownik Gabinetu Ekslibrisu PNP w Pradze z siedzibą w Chrudimiu. W serdecznych słowach powitała zebranych, a w szczególności artystów biorących udział w konkursie. Następnie przedstawiciele instytucji i organizacji składali gratulacje jubileuszowe, które odbierał wiceprzewodniczący SSPE Milan Humplik. RównieŜ Mieczysław Bieleń, w imieniu Towarzystwa Bibliofilów Polskich w Warszawie, złoŜył gratulacje i Ŝyczenia przekazując dyplom od Towarzystwa. Przewodnicząca jury Eva Wolfova odczytała protokół. Na Triennale nadesłano 693 ekslibrisy 193 twórców (grafików i studentów), w tym 14 zestawów autorskich (93 ekslibrisy), wszystkie wykonane w latach 2006-2008. Grand Prix otrzymał Martin Manojlin, nagrodę za całokształt twórczości - Karl Demel, a dwie równorzędne nagrody - Bohdan Holubec i Chrudos Valouški. Nagroda SSPE przypadła Ladislavowi Ruskovi, a starosty miasta Chrudimia - Janowi Kavanowi. WyróŜnienia otrzymało 10 artystów. Z grupy studentów, biorących udział w Triennale, nagrodę PNP w Pradze otrzymała Michaela Bystroňova, dwie równorzędne zdobyli Mario Čumpelik i Karolina Krobova. Okolicznościową grafikę Karola Beneša otrzymało 11 studentów. Wystawa była interesująca i świetnie opracowana, a na uwagę zasługiwało wiele prac wykonanych właśnie przez studentów.

potrawach, morawskim winie i złocistym czeskim piwie rozmowom i dyskusjom nie było końca. Następnego dnia odbyła się wycieczka do Litomyšla, połączona z wizytą w muzeum Josefa Vachala. Po powrocie nastąpiło zamknięcie Zjazdu. Z okazji jubileuszu wydano dwie interesujące pozycje: „Současni tvůrci exlibris z okruchu SSPE”, zawierającą 122 biogramy twórców ekslibrisu, oraz 8. zeszyt rocznika „Sbornik pro exlibris a drobnou grafiku”. Ukazał się równieŜ katalog Triennale, a pozostałym wystawom towarzyszyły ładne folderki. Pisząc o czeskich jubileuszach miałem na myśli równieŜ jubileusz 70-lecia urodzin Zbigniewa Kubeczki z Karwiny, świetnego artysty, twórcy wielu setek ekslibrisów, uroczego, niezmiernie skromnego człowieka, przyjaciela polskich artystów i kolekcjonerów, hojnie obdarzającego ich swoimi znakami, które zdobią wiele polskich księgozbiorów. Jubileusz poprzedziła duŜa wystawa, na której zgromadzono prace z ostatnich lat. Przy opracowaniu plansz autor wykorzystał kolorowe papiery, tworząc jak gdyby kolaŜe, co pozwoliło wydobyć dodatkowe walory czarnych odbitek ekslibrisów, a dobrze podświetlone punktowo wydobyły najdrobniejsze szczegóły linorytów. Metoda ze wszech miar godna naśladowania. Uroczysty jubileusz odbył się 3 października w regionalnej Bibliotece w Karwinie. Twórca pokazał symbolicznie swoje grafiki oraz prace innych artystów, którzy wykonali ekslibrisy dla Jubilata, a towarzyszyły im obrazy Alicji Bartulec i fotografie Agaty Kalety, córki artysty, utalentowanej fotografki, która urzeczona naszym morzem pokazała znakomite zdjęcia zatytułowane „Bałtyk”. Spotkanie otworzyła Maria Legowicz, a Władysław Owczarzy przedstawił prezentowane prace. Obecni byli dwaj przybysze z Polski. Mieczysław Bieleń wręczył dyplom Towarzystwa Bibliofilów Polskich w Warszawie oraz list gratulacyjny od Warszawskiej Galerii Ekslibrisu, przekazał równieŜ wzruszonemu Jubilatowi od Barbary Klein-Szymańskiej tekę „Historia powstania kolekcji drapografów, czyli Janusza Mikołaja Szymańskiego przygoda z ceramiką”, wydaną z okazji dziesiątej rocznicy śmierci Janusza, serdecznego przyjaciela Jubilata, a od siebie swój pamiątkowy ekslibris w brązie, wykonany przez Włodzimierza Rudnickiego, potwierdzający przynaleŜność do „klubu 70-latków”, który wywołał ogólną wesołość. Następnie Krystian Szczęsny przekazał dyplom gratulacyjny od bibliofilów ze Śląskiego Towarzystwa Miłośników KsiąŜki i Grafiki. A potem oglądanie, dyskusje, wymiana uwag przy smakowitych kanapkach własnej roboty i morawskim winie. Na zakończenie zostaliśmy obdarowani przez Jubilata teczką czterech grafik zatytułowaną „Cztery pory roku”, piękny gest Jubilata – oczywiście z dedykacją. Jest to cenna pamiątka po jubileuszowym spotkaniu.

Mieczysław Bieleń Warszawa

Wieczorem odbyła się aukcja ekslibrisowa, na której wystawiono prawie dwieście prac, głównie czeskich artystów. Prawie wszystkie znalazły nabywców, zasilając kasę SSPE. Dzień zakończyła biesiada, przy smacznych

16


Ex Bibliotheca Magazyn Grafików i Kolekcjonerów Ekslibrisów

Nr 2 (19) Rok 2008

Janina Saffarini Anna Buta-Kluska Ryszard Bandosz Zygmunt Gontarz Michał Witak

Skład komputerowy: Anna Buta-Kluska

Korekta: Joanna Kluza

Adres redakcji: Warszawska Galeria Ekslibrisu ul. Grójecka 109, 02-120 Warszawa tel. / fax (022) 822-53-18 e-mail:wge@bpochota.waw.pl

Wydawca: Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy w Dzielnicy Ochota

Druk: OMIKRON, tel. (022) 733-11-99

Nakład 300 egzemplarzy Na okładce ekslibris Zbigniewa Kubeczki


ISSN 1731-1055


Ex Bibliotheca Nr 2 (19) 2008