Page 96

tem tego wyścigu. I tak w kółko. Gdzieś w głębi duszy wiem, że utknąłem w pułapce, z której nie można się wydostać. Dziś coś się zmieniło. Znużony tą rutyną, postanowiłem zrobić coś na przekór swoim zwyczajom. Wróciłem do domu pieszo. Zachowywałem się trochę jak lunatyk, który robi precyzyjne ruchy, choć nieco bezwolnie. Szedłem przed siebie i nie zatrzymałem się aż do Och-Teatru, który Ty pamiętasz pewnie jako Kino Ochota. Tyle razy mijałem to miejsce zupełnie bezwiednie, zawieszony gdzieś między szybą tramwaju a tłumem podobnych do mnie szczurów. Ale dziś dojrzałem tam coś, co rozgięło pręty klatki, w której sam się zamknąłem. Na fasadzie teatru, na wysokości pierwszego piętra, jest obraz (fot. 8). Jest na nim człowiek w masce, trochę rozmazany, przerażony, uciekający przed wyciągniętą po niego ręką. Pomiędzy nimi zawieszony jest koliber z dziobem bojowo skierowanym w stronę dłoni, która wyłania się z chaosu jakichś geometrycznych kształtów. Stałem tam, aż zrobiło się zupełnie ciemno. To było niesamowite, Julio. Po raz pierwszy w życiu czułem się, jakbym wyszedł ze swojego ciała i spojrzał na siebie z zewnątrz. To ja byłem tym zamaskowanym uciekinierem. Jutro nie pójdę do pracy. Właściwie wiem, że już nigdy tam nie wrócę. Już nigdy nie dam się zamknąć w żadnym schemacie. Przyjedź tu, Julio. Chcę, żebyś poznała miejsce, w którym narodziłem się na nowo. M. 23 maja Drogi Marku, Co u Ciebie słychać? Ja w zeszłym miesiącu przeprowadziłam się na Ochotę. Mam stąd blisko na wydział, a wiadomo, że chemicy lubią mieć wszystko pod ręką. W laboratorium nie jest źle. Ale wyobraź sobie, że wśród kadry nie ma ani jednej kobiety! Dziś przeprowadzałam szereg eksperymentów, wiesz - kwasy, zasady, sole... Muszę przyznać, że nie wszystko poszło po mojej myśli, co nie uszło uwadze mojego wykładowcy, który

Letters from Ochota Dear Julia, I haven’t written for so long because only today I’ve finally managed to pull all my thoughts together. As always, I got up early morning and went to work in Śródmieście on a crowded tram. As always I came to the office, this glass box, to sit here for the regular eight hours, click-click, the card stamped, thank you Sir, keep it this way, you’re an unquestionable leader in this race. But today something has changed. Bored with my routine I decided to do something not according to my regular habits. I walked home. I walked and walked and didn’t stop until I reached Och-Teatr, which you probably remember as Ochota Cinema. I passed this place without thinking so many times stuck somewhere in the crowd between the tram window and people just like me but today was different - I saw something that loosened the ties in which I trapped myself.

96

On the facade of the Theatre on the first floor level, there is a painting (photo 8). It shows a man in a mask, a bit blurred, scared running away from a hand reaching for him. And between the man and his hand there is a humming bird with his beak pointed aggressively at the hand which stretches out from a chaos of geometrical shapes.

Warszawski przewodnik  

Przewodnik darmowy

Advertisement