Issuu on Google+

bikeaction www.bikeaction.pl Cena 7 zł

(w tym 7% VAT) Nr indeksu 336 998 ISSN 1426-0735 >6/2010

POLAND’S NO.1 GRAVITY BIKE MAG

•Targi rowerowe Eurobike cz. II •Rampage – szał w Utah •Ostre koło w UK •Szamańska jazda po Wyspie

Made in Poland


Photo: © Kuba Konwent

20 Transmission Clothing 32 Muza / Film

Z górki Tak, tak - 10 rok XXI wieku dojeżdża do mety i nadszedł czas na finałowe wydanie tegorocznego Bike Action. W ostatnim wydaniu w tym sezonie mamy dla was kilka specjałów, które powinny zaciekawić tych, co lubią ostrzej depnąć na pedały. Na rozgrzewkę proponujemy Wam drugą część relacji z targów Eurobike, którą “wysmażył” specjalnie dla naszych czytelników Piotrek “Krzywy” Grabiec. Do tego dorzucamy kilka technicznych nowości ze światka BMX i grawitacyjnego MTB. Kolejny smakowity element nowego Bike Action to relacja z “najkultowniejszej” imprezy freeride’owej naszego globu - chodzi oczywiście o słynny Rampage. Przeniesiemy się także do zamglonej Anglii - Szymon Nieborak zapozna Was z prężnie rozwijającą się w tamtych regionach, a powoli także i u nas, subkulturą ekstremalnego “ostrego koła”. W wakacje wyspę odwiedziła również nasza dirtowa ekipa z braćmi Szamanami na czele - zobaczcie i przeczytajcie jak się tam bawili. Dla tych, którzy chcą się czegoś nauczyć proponujemy kolejny etap szkoły trików oraz podsumowanie nauk filmowych Ryysa. No i....aby do wiosny :-).

BIKEACTION.MAG|


żowego. Całość, jak widać, umieszczona jest na tylnym widelcu roweru, karta stuka o szprychy, a tuba zajmuje się nagłośnieniem tego dźwięku. Dzięki temu, że karty mają różną grubość na obu końcówkach - mamy do dyspozycji aż 6 opcji dźwiękowych. Aby stać się posiadaczem tak lanserskiego elementu bicykla trzeba wyrzucić około 30 dolarów.

Kierownica z metra cięta

Producenci części rowerowych ścigają się na różnych dziwnych polach - najczęściej o jak najmniejszą wagę. Od kilku lat można zauważyć trend do tworzenia coraz szerszych kierownic do rowerów FR i DH. Do niedawna w tej dziedzinie królowała kierownica FUNN-a z wynikiem 880 mm, a kierownice o szerokości 780 mm są dostępne zupełnie bez problemu. Ale od niedawna mamy nową królową wśród kierownic - oto Jej Szerokość Syncros FR1000. Z nazwy już wnioskujemy, że jest ona na cały metr szeroka! Wykonano ją z aluminium 2014, dedykowana jest pod mostki o średnicy 31.8 mm, a waży 430 gramów. Kanadyjska firma zaprezentowała tę dziwaczną kierownicę podczas targów Eurobike o których więcej możecie przeczytać w tym numerze Bike Action. Podobno jest przeznaczona dla rowerzystów o ponadprzeciętnym zasięgu rąk.

info/foto - www.bondbike.com

Rower na proszek

O trendzie na wprowadzanie elektryki do rowerów słyszało na pewno wielu z was. Temat wzbudza kontrowersje - ale to co od przyszłego roku chce wprowadzić do sprzedaży amerykański koncern SIGNa zasługuje z pewnością na uwagę. Chodzi bowiem o rower zasilany specjalnymi ogniwami - dzięki nim może przejechać, bez pedałowania oczywiście, prawie 100 kilometrów. Wystarczy zalać wodą pewien proszek, który w reakcji wytwarza wodór, a ten z kolei zasila energią piastę. Ten tajemniczy proszek to krzemek sodu - substancja podobna do zwykłego piachu. Ogniwa można w szybki sposób bezproblemowo wymieniać bez potrzeby ładowania. Koncern intensywnie pracuje nad podobnymi ogniwami do większych pojazdów. Rower będzie w sprzedaży od lata 2011.

Nowy rekord świata

info/foto - www.bikerumor.com

Bicycle Bond

Oglądając przygody głównego agenta Jej Królewskiej Mości - Jamesa Bonda aka 007 - jakoś nie zapamiętałem żeby używał on podczas swoich niesamowitych działań roweru (ale, oczywiście, mogę się mylić). Gdyby jednak potrzebował do czegoś bicykla na każdą okazję to znalazłby taką maszynę na październikowych londyńskich targach rowerowych. Mowa o urządzeniu roweropodobnym o nazwie the B.O.N.D (Built of Notorious Deterrents). Dzięki niemu można przemieszczać się po każdej nawierzchni - pomocne w tym będą niewątpliwie gąsienicowe tylne koło oraz wspomagająca jazdę po śniegu narta z boku. Zaskoczeni mogą być osobnicy chętni do przejażdżki takim wehikułem bez zgody właściciela - przeszkodzi im w tym wystrzeliwujące pod wysokim ciśnieniem ...siodełko. Jeszcze bardziej będą zdziwieni ci, którym przyjdzie ochota zaczepić posiadacza B.O.N.D-a z boku. Otóż z kierownicy zostaną potraktowani płomieniem - bo w kokpicie zamontowany jest miotacz ognia. Lecz największym problemem będzie niemożliwość kupna tego roweru - bo powstał tylko jeden egzemplarz (pewnie dla 007 właśnie). |BikeAction.MAG

info/foto - www.turbospoke.com

info/foto - www.signachem.com

Turbodymoszprycha

Jeśli zazdrościsz motocyklistom, że ich maszyny wydają takie głośne i przyciągające płeć przeciwną odgłosy, mamy dla ciebie znakomitą radę. Kup i zamontuj w swoim rowerze amerykański wynalazek o nazwie Turbospoke, a twój rower będzie słyszalny w okolicy kilkudziesięciu metrów bez żadnego problemu. Pakiecik taki składa się z trzech specjalnych kart, metalowej tuby imitującej rurę wydechową oraz zestawu monta-

Zupełnie niedawno został pobity nowy rowerowy rekord świata. Chodzi o jak najszybsze objechanie kuli ziemskiej na bicyklu. Obecnie najlepszy wynik w tej dziedzinie wynosi 163 dni, 6 godzin i 58 minut czyli trochę ponad dwa razy więcej niż to zajęło ponad sto lat temu niejakiemu Fileasowi Foggowi. No ale oczywiście on mógł korzystać z wszelkich dostępnych środków lokomocji. Autorem tego niezwykłego wyczynu jest rodak bohatera powieści Verne’a - Vincent Cox. Ten 34-letni instruktor kolarstwa z Kornwalii wyruszył z Londynu w lutym, a po drodze pokonał pustynie Afryki, dżungle Azji, bezkresy Australii i Nowej Zelandii oraz prerie Ameryki. Wyszło trochę ponad 18 tysięcy mil przez 17 krajów na 6 kontynentach, a koniec miał miejsce również w stolicy Zjednoczonego Królestwa 1 sierpnia. Pomocny w tej eskapadzie był z pewnością przełajowy rower Genesis Croix de Fer oraz osprzęt Shimano. Podczas wyprawy Vincent zużył 11 opon i tyle samo łańcuchów, a jedynym przykrym incydentem była “czołówka” z ...kotem, po której musiał wymienić pogiętą tarczę hamulcową. Ale głównym celem Coxa było wsparcie fundacji znanego piłkarza Crystal Palace Geoffa Thomasa. Zajmuje się ona ludźmi chorymi na białaczkę. Sponsorzy wpłacili na jej konto po jednym funcie za każdą przejechaną przez globtrotera milę.


info/foto - www.greatbikeride.com


W poprzednim numerze mogliście zapoznać się z pierwszą częścią relacji z targów, a jeśli ktoś ją przeoczył serdecznie zachęcam do powrotu do tamtych stron. Znajdziecie tam parę słów o tym jak wyglądały same targi czy poprzedzająca je impreza o nazwie Demo Day oraz pierwszą prezentację nowości. W tym wydaniu bez zbędnego lania wody przechodzimy do sedna sprawy. Szukajcie na następnych stronach tego co obiecaliśmy w poprzednim numerze: części Dartmoora, kolekcji ram i części NS Bikes, wrażeń po paru chwilach spędzonych w siodle Scotta Geniusa LT, komponentów SRAM-a i nowego widelca Foxa, a także wielu innych ciekawostek!

Dartmoor

Wszystkie informacje o rowerach tejże firmy które udało nam się wyciągnąć zamieściliśmy w poprzednim numerze, ale to nie koniec nowości i niespodzianek zaserwowanych nam na nowy sezon przez Dartmoora. Praktycznie od początku istnienia firmy oferta nie była kierowana wyłącznie do riderów street i dirt, a w nadchodzącym sezonie również zawodnicy downhillowi i maniacy freeride’u znajdą w niej coś dla siebie z tzw. wyższej półki. Z nowości na następny sezon rzuca się w oczy niska kierownica Nitro. Jej średnica to standard oversize (czyli 31.8 mm), wysokość zaledwie pół cala, a szerokość to zawrotne 780 mm. Zachowuje przy tym niską wagę na poziomie 320 gramów, co jest bardzo dobrym wynikiem. Takich szerokich kierownic pojawia się coraz więcej, do czego osobiście mam mieszane uczucia, ale tak naprawdę wszystko jest zależne od rozstawu barków ridera. Komplet z kierownicą będzie tworzyć mostek Rage. Składa się z dwóch części, waży 139 gramów z przednimi śrubami, także średnica mocowania kiery to oversize. Przeznaczony jest do większości widelców dwupółkowych znajdujących się obecnie na rynku, ma długość 45 mm. W maszynach do tych cięższych leśnych dyscyplin nie mogło zabraknąć tylnej piasty na sztywną oś - jest to model Quantic o wymiarach 12x150 mm, którego waga to zaledwie 290 gramów. Napinacze, także będące domeną tej gałęzi kolarstwa, zostały odświeżone – Tracko i Slider dostają poliwęglanowi klatki, a dolne rolki zmieniona w klatki z kółkiem zębatym. Na stoisku Dartmoora udało nam się dojrzeć także stery Charge (rozwojowa wersja starych Combatów) – dobre maszyny, elementy wchodzące w ramę zostały nawiercone. Mają za zadanie tworzyć zgrabną całość z główkami ram Player oraz mostkami Funky. Dodany kapsel będzie miał na sobie hasło „ride your way”. Mostek Funky przeszedł lifting i będzie wyglądał dużo ładniej (bardziej płynne przejścia), a kiera Swing urośnie do 750 mm. Nowa stalówka o wysokości 3,5” zagości w ofercie pod nazwą Toxic, a pedały Feler uzyskały całkiem customowy kształt – nie sposób będzie ich pomylić z jakimikolwiek innymi na rynku. Nie będzie to z pewnością wszystko, co trafi do oferty Dartmoora na 2011 rok, osobiście z niecierpliwością czekam na prezentację finalnej wersji „ostrego koła”, ale teraz nie pozostaje nam nic innego jak przeczekać zimę i śledzić serwisy rowerowe w sieci oraz stronę producenta w oczekiwaniu na kolejne informacje. |BIKEACTION.MAG


NS Bikes

Suburban Rama dostępna będzie w nadchodzącym sezonie w dwóch wersjach - Dirt oraz Park. Ma to związek z zauważalnym trendem powrotu do dużych kół i częstym zjawiskiem upychania ich w krótkich i zwinnych ramach przeznaczonych do 24”. Zmusza to do użycia bardzo niskich i wąskich opon, ale przeprojektowane łączniki tylnego trójkąta i inny rozstaw rur mają wyeliminować ten problem nawet w najgłębszej pozycji haków, to tzw. „slammed”. Majesty Topowy hardtail w ofercie firmy tak samo będzie dostępny w wersjach Dirt i Park. Pierwsza z nich bazuje na geometrii zeszłorocznego modelu z naniesionymi poprawkami Martina Soderstroma – obniżony suport w celu poprawienia stabilności zwłaszcza przy zastosowania widelców o skoku ok. 140 mm oraz suportu Euro BB, by bez przeszkód zakładać typowe korby MTB. Druga wersja posiada suport typu Spanish. Capital Radykalna rama przeznaczona na street, od następnego roku w wersji dla dużych i małych kół. Użyto tu nieco prostszych rur, nieznacznie zwiększających wagę bez strat wytrzymałości konstrukcji. Będzie dzięki temu tańsza, co może zachęcić więcej osób do jej wyboru, który i tak wiąże się z dodatkowymi kosztami czyli BMX-ową piastą i korbami, suportem Spanish i zintegrowanymi sterami. Traffic, Surge i Analog Traffic ma jedną wersją pod oba rozmiary kół, cechować go mają uniwersalna geometria, niska cena i zintegrowane stery. Kolorystyka zeszłorocznej Majesty. Surge to znany z poprzednich sezonów mocny hardtail pod duże widelce. Dostępny w dwóch rozmiarach - M i L. Analog to rama przeznaczona do „fixed gear freestyle” o poprawionej geometrii i suporcie Euro. Sprawdza się nie tylko jako rower do zabawy w tricki, ale także jako środek transportu. Widelce RNS nie został odchudzony, bo wiązałoby się to ze spadkiem wytrzymałości i pozostał na pułapie 1.3 kg. Haki i podcięcie goleni widelca sugerowałyby możliwość montażu pegów, ale jest to niezalecane przez producenta. Drugim modelem jest Fundamental o bardziej klasycznej geometrii, lekko większej wadze i możliwością montażu pegów. Ostatnim zaś Analog przeznaczony do ostrego koła. Waga to tylko ok. 1kg, więc jest możliwe, że spotkamy ją w tym roku w streetówkach maniaków odchudzania. Soda Obiecaliśmy napisać parę słów o budzącym największe emocje nowym dziecku NS-a czyli ramie amortyzowanej Soda. Pierwsze jej prototypy macaliśmy już w zeszłym roku na targach, ale w następnym sezonie mają wejść do seryjnej produkcji i pojawić się w sprzedaży. Nadal są w fazie testów i mogą pojawić się zmiany, ale piszemy o tym co zastaliśmy na stoisku. Pojawią się jej dwie wersje: Freeride – 150/170 mm skoku, punkt obrotu nad suportem. Główka to standard tapered. Przednia przerzutka w standardzie direct mount mocowana do wahacza, a przesuwane pionowe haki pozwalają osiągnąć chainstay 415-430 mm. Slopestyle – 100 mm skoku, punk obrotu na suporcie w celu łatwej budowy singlespeeda. W założeniu bardzo zwinna rama o geometrii pozwalającej na wykonywanie trików jak na sztywniaku. Długość tyłu poniżej 400 mm i charakterystyczny brak zewnętrznych wzmocnień. BIKEACTION.MAG|


FOX

Fox w tym roku wystartował z całkiem nową serią widelców. Nawiązuje ona nazwą do modeli 36 z lat poprzednich, i na pierwszy rzut oka wyróżnia je jedynie powiększony skok. Ale przy dokładniejszym przypatrzeniu się widzimy powiększony skok do 180 mm w jednopółce, całkowicie nowe dolne golenie i, jak zapewnia producent, przebudowany tłumik FIT. Modeli Foxa 36 180 mm będzie łącznie sześć : Float, Talas oraz Vanilla w wersjach RC2 lub R. RC2 jako wyższy model korzysta ze wspomnianego FIT-a, zaś R to stosowany wcześniej system otwartej kąpieli olejowej. Różnice między trzema modelami są z grubsza takie same jak w dotychczasowych modelach, Float i Talas są powietrzne, a Van korzysta ze sprężyny i jest przez to wyraźnie cięższy, a Talas pozwala na zmianę skoku z pozycji 180 na 140 mm. Coś czym Fox lubi się chwalić to powłoka goleni Kashima. Już w zeszłym sezonie można było dostrzec niektórych sponsorowanych zawodników z dwupółkowymi Foxami 40 o innym odcieniu górnych goleni. Próbowano różnych opcji, ale dopiero powłoka Kashima zadowoliło inżynierów Foxa. Ma ona mieć lepsze właściwości, zarówno przy pracy widelca, jak i wytrzymałości powłoki względem zwykłej anody. Charakteryzuje ją i wyróżnia ciemnozłoty kolor, a jej największą zaletą, oprócz wytrzymałości, ma być jeszcze większe zwiększenie czułości widelca. Stosowana będzie tylko w najwyższych modelach.

SCOTT

Scott Genius LT Określić go mogę w kilku słowach: naprawdę fajne cacko, które chętnie zachomikowałbym do swojej prywatnej piwnicy. Był to jeden z pierwszych rowerów, które wzięliśmy na przejażdżkę na Demo Dayu i z bólem oddawałem go na stoisko. Nie ma mowy oczywiście o pełnoprawnych testach w czasie który mieliśmy do dyspozycji. Cała jej magia opiera się na zawieszeniu, damperze Equalizer 3 i manetce TwinLoc, która pozwala na jednoczesną zmianę charakterystyki przedniego i tylnego zawieszenia. Rower w podstawowym ustawieniu posiada 185 mm skoku, co jest niesamowitym wynikiem przy wadze 13.6 kg. Jest to z pewnością zasługa karbonowej ramy z aluminiowym tylnym trójkątem i montażu samych high-endowych podzespołów. Ilość skoku może w pierwszej chwili szokować, przecież tyle posiadają rowery freeride’owe, a producent podpiął ten rower pod serię all-mountain! Sekret tkwi we wspomnianej manetce, które jednym kliknięciem zmienia rower w sprawną maszynę na podjazdy o skoku ramy zaledwie 110 mm, z możliwością jego blokady (i to jednocześnie dampera, jak i widelca). Waga ramy, z damperem, to 2.8 kg, a przedni trójkąt jest jednoelementowym tworem z karbonu. Rama posiada zmienną geometrię (wysokość suportu wraz z kątem główki) i ładnie schowane mocowanie tylnego hebla w standardzie post-mount dostosowane do 180 mm tarcz. Tłumik, który powstał przy współpracy z firmą DT Swiss, posiada trzy specjalne komory na olej. Gdy pierwsze z dwóch kliknięć manetki zamyka jedną z nich, zmniejszając zakres pracy tłumika, poprzez mniejszą ilość oleju mogącego opuścić główną komorę, ustawienie jej w pozycji lockout zamyka drogę dla oleju całkowicie. Widelec montowany w tym modelu to Rock Shox Lyrik RLR plus (140-180 mm z możliwością blokady) zaś osprzęt jest klasy SRAM X0 o 30-tu przełożeniach. Bardzo miłym dodatkiem jest sztyca teleskopowa także ze stajni RS-a Reverb. |BIKEACTION.MAG


Siodła Morgaw

Zwiedzając stoiska na otwartej przestrzeni pomiędzy budynkami hal handlowych przyglądaliśmy się wszystkim wystawionym namiotom, gdzie swoją enklawę miało głównie środowisko dirtowo-streetowe, ale znalazło się tam także kilka innych perełek. Już pierwszego dnia spotkaliśmy Maćka Kucborę na stoisku polsko-słowackiej firmy Morgaw. Zajmuje się ona produkcją siodełek i sztyc do rowerów MTB, jednak są to produkty dość niecodzienne. Śmiało można postawić je na najwyższej półce, zarówno jeśli chodzi o wagę, jakość wykonania, użyte technologię oraz… cenę. Nie ma co kryć, dla szarego zjadacza chleba pozostaną one poza zasięgiem, ale pasjonaci dopieszczania i odchudzania sprzętu bez względu na koszta mogą być nimi żywo bardzo zainteresowani. Modele XC sprzedawane będą w cenie lekko poniżej 200, zaś model DH, posiadające grubsze pręty, w okolicach 150. Oczywiście euro… Jeśli chodzi o wagę, to same siodła potrafią ważyć poniżej 100 gramów, a zestaw, wraz ze standardowej średnicy i długości sztycą, około 270 gramów. Imponujące, prawda? Siodła są minimalistyczne - deska, trochę gąbki lub nie, obicie… Ale co je wyróżnia to standard mocowania prętów – dokręcane do reszty siodła, w dwóch systemach. Można oczywiście zamontować standardowe raile i założyć je do normalnej sztycy, ale jeszcze większa oszczędność na wadze uzyskamy stosując autorski patent – zamiast prętów płaskie szyny wraz z przygotowaną pod nie specjalną karbonową ultralekką sztycą. Opisać jest je stosunkowo ciężko, tak więc najlepiej spójrzcie na zdjęcie obok. Zapewniano nas, że system ten, oprócz obniżenia wagi, zapewnia dodatkowe usztywnienie konstrukcji. Niestety nie było możliwości sprawdzenia jak wygodne są te siodełka w praktyce na gotowym rowerze, ale jestem pozytywnie nastawiony i czekam na pierwsze recenzje w nowym sezonie.

BIKEACTION.MAG|


SRAM

Najwyższa linia produktów koncernu SRAM w tym roku prezentuje się znakomicie. Cała seria dostępna będzie w czterech kolorach - czarnym, czerwonym, złotym i niebieskim. W tym roku linia X0 to nie tylko przerzutki z manetkami - należące do koncernu marki Truvativ i Avid dostarczyły korby i hamulce do tego zestawu. Tylna przerzutka ma pracować z kasetami o zębatkach do 36 z., ważyć zaledwie 190 g i będzie posiadać trzy wersje różniące się długością wózka. Przednia zmieniarka pracować będzie zarówno z dwoma, jak i trzema blatami i występować w każdym z popularnych standardów mocowania. Manetki także dostosowano do napędów 2x10 i 3x10, pozbawione są monitorków. 333 g za to utyje nasz rower, gdy zamontujemy w nim hamulec Avida X0 w wersji z karbonową dźwignią. Klamka wygląda ślicznie, bo nie posiada wystającego zbiorniczka wyrównawczego. Klamki i manetki mogą skorzystać ze wspólnego zintegrowanego mocowania MatchMaker X. Kolejnym elementem serii są korby marki Truvativ, przygotowane specjalnie z myślą o wymaganiach jazdy all-mountain. Zębatki dostępne są w zestawieniach 26/39, 28/42 i 22/33/44. Wykorzystanie grupy wraz z kasetą XG-1080 pozwala osiągnąć bardzo szeroki zakres przełożeń, od 26/36 do 44/11. Korby dostępne będą wraz z czterema rodzajami suportów: PF30, BB30, GXP oraz GXP PF.

MONDRAKER

Z roku na rok oferta Mondrakera pokazuje dopieszczone, znane już rowery, jak i nowe linie wypełniające dotychczasowe luki. W tym roku prócz odświeżonych linii takich jak lekka i zwinna zabawka do enduro Foxy, Dune przeznaczonych na trochę cięższy teren czy flagowego zjazdowego Summuma, warto wspomnieć o seriach Factor i Zenith. Ramy korzystają z autorskiego systemu zawieszenia o nazwie Zero-suspension, które charakteryzuje się nietypowym mocowaniem tłumika – do dwóch łączników, z pominięciem bezpośredniego połączenia z przednim lub tylnym trójkątem. Zenith to rower przeznaczony do hardcorowego enduro posiadający 170 mm skoku. Znajdziemy w nim sztywną ośkę piasty 135 mm, regulowany kąt główki w zakresie 65-67 stopni. Wersja XR wyposażona jest w widelec Foxa Float o skoku tożsamym z ramą, tłumikiem zaś jest także Fox – DHX Air 5.0. Miłym dodatkiem, coraz częściej serwowanym w tego typu maszynach, jest sztyca teleskopowa, w tym wypadku Crank Brothers Joplin. Factor nie będzie już tak interesujący dla naszych czytelników – jego przeznaczenie jest do znacznie lżejszej jazdy i posiadać będzie tylko 120 mm skoku. W Dune nastąpiła jedynie lekka zmiana dampera, rama we flagowej zjazdówce Summum pozostała bez zmian, a waga najwyższej wersji roweru oscyluje w okolicach 15.5 kg. Durham w ofercie został tylko w jednej wersji z Foxem 36 o 180 mm skoku.

Outro

I to wszystko już co dla Was wybraliśmy w tym roku. Mam nadzieję, że każdy znalazł jakiś sprzęt który go zainteresował, dowiedział się czegoś nowego o produktach które go interesują. A teraz nie pozostaje nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i przeczekać te następne kilka mroźnych zimowych miesięcy, przyoszczędzić trochę grosza i cieszyć się tym wszystkim na wiosnę gdy temperatury na powrót staną się komfortowe, a dzień dłuższy! Tekst: Piotrek ‘Krzywy’ Grabiec Foto: Jacek Niemiec 10|BIKEACTION.MAG


Banshee – z Kanady do Polski Spitfire

Sięgnij do korzeni kolarstwa górskiego. Nie chodzi o sztywne rowery z dziwną geometrią czy styropianowe kaski, lecz o styl jazdy, który pozwala na atakowanie ostrych podjazdów i zjazdów szybciej i sprawniej niż inni. Spitfire został stworzony właśnie do tego. Jest szybszy, fajniejszy, wytrzymalszy i lżejszy niż rowery twoich znajomych i sprawdzi się w każdym terenie. Niektórzy nazywają go crossówką do downhillu, inni downhillówką do cross country. A to po prostu maszyna do ostrej zabawy. Keith, główny inżynier Banshee: Spitfire oferuje możliwość regulacji geometrii, dzięki czemu może być zarówno rasowym rowerem do jazdy po górskich szlakach o charakterystycznej – stromej geometrii i wyżej umieszczonym środkiem ciężkości, jak i maszyną do pokonywania szybkich i stromych sekcji niczym myśliwiec, po obniżeniu geometrii i środka ciężkości. Zwiększony prześwit, wyżej położony suport i bardziej stroma geometria zdają doskonale egzamin na wolniejszych i bardziej technicznych sekcjach, po których w moment możemy zamienić z powrotem Spitfire’a na prawdziwą rakietę i pognać w dół na pełnej prędkości. Najważniejszy jest sposób rozłożenia masy. Spędziłem sporo czasu na studiowaniu zachowania ludzkiego ciała i ergonomii sprzętu aby na podjazdach Spitfire z płaską główką był doskonale wyważony. Sporo testowałem kolejne prototypy i nigdy nie miałem żadnego problemu atakując strome podjazdy. Tylne zawieszenie również nie wykazuje tendencji do pompowania i rower nigdy nie traci przyczepności będąc ciągle pod kontrolą.

Legend MKII

Legend to bezkompromisowa maszyna stworzona do wygrywania zawodów DH. Nisko osadzony suport, długa górna rura i płaski kąt główki sprawią iż każdy rider będzie się czuł jak w domu przelatując przez korzenie i wymagające sekcje nafaszerowane kamieniami. Rama charakteryzuje się również jednym z najniższych środków ciężkości dzięki umieszczeniu dampera w ramie najniżej jak to było możliwe. Keith, główny inżynier Banshee: Rama Legend powstawała od 2005 roku najpierw jako projekt, który miał na celu analizę sił i naprężeń działających na zawieszenie i był stopniowo modyfikowany i rozwijany. Większość zmian była podyktowana uwagami od naszych test riderów. Ramy te były testowane na 5 kontynentach przez 4 pełne sezony zanim ostatecznie trafiły do sprzedaży. Legend MKII wyposażona jest w standardzie w najlepsze głębokie łożyska INA o dużej średnicy oraz tytanowy hardware. W pełni odkuwane mocowanie dampera tworzy solidną, lekką i bardzo sztywną bazę ramy. Dzięki temu udało nam się umieścić środek ciężkości przy suporcie. Zawieszenie zostało zestrojone optymalnie do agresywnego DH i pozostaje aktywne podczas hamowania i pedałowania. Legend charakteryzuje się również najniższym środkiem ciężkości obecnie dostępnym w rowerach DH. Dzięki temu rower zachowuje się bardziej stabilnie na ostrych zakrętach. Nisko umieszczony suport i płaski kąt główki połączone z wysuniętą maksymalnie do tyłu tylną osią dają Legend MKII dodatkową stabilność podczas dużych prędkości. Informacje: 7anna, tel. 58 520 19 04, www.7anna.com.pl

BIKEACTION.MAG|11


Kink Alpha Grips

Lubisz wyzywające kolory, które wyróżnią twój rower z tłumu? Zwróć uwagę na gripy Kink Alpha w przezroczystym, zielonym, jaskrawym kolorze. Miękka mieszanka gumy Soft Krayton posiada horyzontalny wzór poprzecinanym poprzecznymi paskami dla poprawy komfortu. Gripy te założone na kierownicę zajmują 145 mm długości po każdej stronie. W komplecie znajdziecie plastikowe, wciskane barendy. Chwyty sprzedawane są w kilku wersjach kolorystycznych. Waga dwóch sztuk to 119 gramów, a cena to 30 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl

Cardinal L.P.S.

Animal TWW-R

L.P.S. to lekkie siodło zbudowane w oparciu o nylonowy stelaż z nowym trwalszym podziałem użebrowania. Kształty w stylu slim charakteryzują się nieco mniejszymi gabarytami od standardowych. Górna część obszyta została syntetyczną skórą pod którą znajduje się bardzo miękka, wygodna gąbka. Mocowanie odbywa się przy pomocy wierconej śruby o średnicy 6 mm w systemie pivotal. Waga LPS z obiciem wynosi 249 gramów, a kwota jakiej będziecie musieli się pozbyć w przypadku jego zakupu to 105 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl

TWW-R to model opony sygnowany przez Toma White’a. Rower jegomościa nie posiada hamulców, wyposażony jest w 4 pegi często stykające się z poręczami i murami. Daje to wyraźnie do zrozumienia, że jest to guma przeznaczona na street. Bieżnik o niskim profilu wzmocniony został w środkowej części. Maksymalne ciśnienie jakie zniesie TWW to 110 PSI. Opona dostępna jest w rozmiarze 20x2.0” w dwóch wersjach budżetowych, kevlarowej zwijanej oraz tańszej z drutem. Waga wypasionej wersji z kevlarem to 596 gramów, nabędziecie ją za 145 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl

Animal RS

Animal RS to obręcz zbudowana z utwardzanego aluminium 7005 ze spawanym łączeniem. Charakterystycznie uformowane podwójne ścianki, początkowo pionowe przechodzą stopniowo w łuk, tworząc dwukomorową konstrukcję. RS dostępna jest jedynie z 36 otworami pod szprychy ułożone standardowo do tradycyjnego zaplotu. Felga dostępna jest w kilku wersjach kolorystycznych. Wyświetlacz wagi po położeniu jej wskazuje równe 460 gramów, a w przypadku zakupu na kasie powinno wyświetlić się nie więcej jak 299 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl

Metal Bikes Sasquatch

Legendarna wielka stopa istnieje! Pod nazwą Sasquatch mocno pancurski skład Metal Bikes wypuścił na rynek dwururkę czyli dwuczęściową kierownicę. Trzynastokrotnie cieniowane rurki Cr-Mo z powodzeniem wytrzymają wasze epickie gapy. Charakterystyka tej kierownicy to wysokość 8.3”, szerokość 28”, kąt podgięcia do tyłu 12.4 stopnia oraz kąt podgięcia do góry 2 stopnie. Na Sasquatcha udzielana jest roczna gwarancja. Waga Wielkiej Stopy, występującej w kilku wersjach kolorystycznych, to jedynie 776 gramów. Kwota jakiej sprzedawca zażąda przy kasie to 235 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl

12|BIKEACTION.MAG

Kink Bold

Wspornik z systemem mocowania kierownicy od przodu. Konstrukcja wycinana metodą CNC w aluminium 6061-T6. Zredukowanie wagi uzyskano przy pomocy wybrania zbędnego materiału ze środka mostka oraz po jego bokach. Fazowane krawędzie dla polepszenia wyglądu oraz przyjazny dla kolan zaokrąglony tył. Po bokach wycinane laserowo logo. Cztery śruby mocujące przednią część mostka są przewiercone. Bold występuje w dwóch wersjach, z offsetem 50 lub 54 mm. Dostępny w kilku wersjach kolorystycznych. Waga dla poszczególnych długości to 275 dla krótszego i 286 gramów dla dłuższego. Cena jednostkowa tego wspornika to 259 zł. Informacje: Bmxforever, tel. 61 832 40 71, www.allday.pl


Wielki powrót Spanka Niemiecka marka Spank, która pojawiła się na polskiej ziemi w 2007 roku, a następnie dosyć szybko zniknęła, wraca ze zdwojoną mocą na nasz rynek za pośrednictwem firmy 7Anna. W nowym asortymencie możecie spodziewać się wielu ciekawych zabawek dla prawdziwych bohaterów.

Spank Spike 777 Evo

Spank 1-Timer

1-Timer to tańsza wersja wspornika 2-Timer, wycięta metodą CNC z jednego kawałka aluminium 6061. Idealnie dopasowany do kierownic Bitch Stick, występuje z dwiema średnicami mocowania 25.4 i 31.8 mm. Mostek umożliwia obustronne zamocowanie dzięki czemu wedle upodobań uzyskujemy kąt +/- 10 stopni. Długość wspornika to 50 mm, a waga 240 gramów. Zaokrąglone krawędzie są przyjazne dla kolan. Z przodu znajduje się laserowo wycinane logo.

Na początek prezentujemy pancerny kolec czyli kierownicę Spank Spike przeznaczoną do DH i FR. Oznaczona szczęśliwym symbolem trzech siódemek ponieważ właśnie tyle wynosi jej szerokość. Wykonana została ze wzmacnianego aluminium. Wykorzystanie przy produkcji specjalistycznych narzędzi sprawiło, że Spike charakteryzuje się wyjątkową jakością i precyzją wykonania. Opatentowana przez Spanka technologia XGT w tym modelu zyskała przedrostek Dual. O co w tym wszystkim chodzi? Dual Extreme Gradual Taper to nic innego jak specjalne podwójne cieniowanie, które w miejscach najbardziej narażonych na przeciążenia pozostawia nieco więcej materiału oraz większą średnicę rury, a tam gdzie obciążenia są najmniejsze dokładnie odwrotnie. Kierownica ukształtowana została przy pomocy technologi CNC w trzech płaszczyznach, a wewnętrzne stożkowe zakończenia po obu stronach zabezpieczają jej końce przy upadkach. Spike dostępny jest z kilkoma wersjami wzniosu - 5, 15, 30 i 50 mm. Geometria kształtuje się w następujący sposób - wygięcie do góry 4 stopnie i cofnięcie 8 stopni. Spank dołożył także wszelkich starań aby kształt rury w miejscu mocowania we wsporniku był jak najbardziej cylindryczny, co w zdecydowany sposób poprawia uchwyt kierownicy w mostku. Średnica mocowania we wsporniku to 31.8 mm. Waga, w zależności od wersji, waha się w przedziale od 280 do 318 gramów.

Spank Tweet Tweet Bar

Kolejna kierownica spod znaku firmy od bicia to „ćwierkająca” propozycja przeznaczona szczególnie dla osób o zacięciu slopestyle’owym, streetowym i miłośników ostrego koła. Tweet wykonany został w technologii XGT - Extreme Gradual Taper. W miejscach bardziej narażonych na pęknięcie czyli tam gdzie mostek styka się z kierownicą grubość ścianki jest największa i stopniowo, zmierzając ku końcom, się zmniejsza aż do bardzo cienkiej, ale zapewniającej jeszcze bezpieczeństwo. Tweeta zamocujecie w mostku, w którym średnica mocowania wynosi 25.4 mm. Wymiary kierownicy to szerokość 720 mm oraz trzy wersje wzniosu 30, 50 i 70 mm. Waga w zależności od wersji wynosi 455/450 i 500 gramów.

Spank Tweet Tweet

Do zaprezentowanej kierownicy Tweet Tweet najlepiej będzie pasował wspornik o tej samej nazwie. Wycięty w aluminium „ćwiąkalski” posiada liczne wybrania dzięki czemu jego waga to jedynie 170 gramów. Średnica mocowania kierownicy wynosi dokładnie 25.4 mm, a długość ni mniej ni więcej a 50 mm. Tylną część wspornika w maksymalny sposób zaokrąglono tak, aby był jak najbardziej przyjazny przy nieoczekiwanych spotkaniach kończyn z tą właśnie częścią. Dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych.

Informacje: 7anna, tel. 58 520 19 04, www.7anna.com.pl

BIKEACTION.MAG|13


Cameron Zink w zwyci��skim triku. Photo: © Christian Pondella

14|BIKEACTION.MAG


tekst – TeTe foto – Red Bull Photofiles

Freeride’owy szał w Utah Park Narodowy Zion położony jest w stanie Utah ponad 300 kilometrów na północny wschód od światowej stolicy hazardu – Las Vegas. Przez park wiedzie jedyna duża droga Zion Canyon Scenic Drive – jadąc nią można podziwiać naprawdę niebiańskie krajobrazy. Stąd wzięła się nazwa tego terenu - w ten sposób ochrzcili go w XIX w. mormoni porównując jego ukształtowanie do biblijnej góry Syjon. Ale dla miłośników grawitacyjnego kolarstwa jest to raczej Mekka – freeride’owa stolica świata. Kolejny raz – po rocznej przerwie – pustynia w Utah zgromadziła tych, którzy maja najwięcej do powiedzenia w światowym freestyle’u MTB. Oprócz kilkudziesięciu zawodników, licznej grupy organizatorów i przedstawicieli mediów w te niedostępne rejony dotarło prawie dwa tysiące widzów. Wśród budowniczych trasy z którą przyszło się zmagać zawodników warto wymienić tak znanych herosów tego sportu jak Josh Bender czy Paddy Kay. W tym roku Rampage był jednocześnie zwieńczeniem całorocznego cyklu imprez po patronatem debiutującej w tym roku federacji FMBA (Freeride Mountain Bike Association). Zawody w Utah miały najwyższą – diamentową – rangę w tym zestawieniu. Do tegorocznych zawodów, które rozegrano pomiędzy 30 września a 3 października, zgłoszono kilkunastu zawodników – którzy dzięki temu mieli zapewnione miejsce w finale. O pozostałe miejsca finałowe walczono w kwalifikacjach. Te zakończyły się niespodziewanym zwycięstwem mało znanego Amerykanina Logana Binggeliego. Dzięki eliminacjom w finale moglismy zobaczyć również tak uznanych zawodników jak Geoff Gulevich, Jamie Goldman czy Andreu Lacondeguy. Ogólnie do finałów zakwalifikowano się 21 rajderów. Już sobotnie treningi wskazały, że zawody, choć odbywały się w pustynnym terenie, mogą mieć nieprzewidywalny przebieg z powodu ekstremalnych warunków

pogodowych. Deszcz w połączeniu z szaloną burzą piaskową postawił pod znakiem zapytania możliwość przeprowadzenia imprezy. Sobotnie treningi zostały skrócone, wszyscy oczekiwali na decyzję sędziów dotyczącą finałów. Na szczęście pogoda wytraciła swój obłędny „taniec” - i można było zacząć przejazdy. Już po pierwszych przejazdach widać było, że wielkim faworytem będzie zwycięzca slopestyle’u na festiwalu Crankworx Cameron Zink. Ale pierwsza próba zrobienia 360-tki na monstrualnej przeszkodzie Oakley Icon Sender zmroziła wszystkim serca - Zink wywrócił się – na szczęście ochronił mu głowę przed poważniejszymi urazami kask. Co prawda był do wymiany – ale lekarze dopuścili zawodnika do dalszych startów. Druga próba na przeszkodzie nazwanej na cześć znanego producenta okularów zakończyła się sukcesem – Amerykanin poleciał 12 metrów w dół robiąc w locie obrót wokół własnej osi o 360 stopni! W tym momencie wszyscy już wiedzieli – że zwycięzca może być tylko jeden – i właśnie mogli go zobaczyć. Cameron bezapelacyjnie zwyciężył w kolejnej edycji Rampage’a, ale to nie wszystko. Dostał także nagrodę za najlepszy trik od Komisji Sportowej stanu Utah (oczywiście było to opisana wyżej 360-tka), a na deser (a może właśnie to było danie główne – bo największa kasa) trafił w jego ręce puchar za pierwsze miejsce we wspomnianym rankingu FMBA. Gee Athertonowi nie udał się rewanż za kontuzję w zawodach dwa lata temu, ale drugie miejsce dostał jak najbardziej zasłużenie – szczególne wrażenie zrobiło wplecenie w jego przejazd wallride’a. Trzecie miejsce przypadło staremu wyjadaczowi rowerowego FR – Darrenowi Beereclothowi. Czwarty w zawodach zwariowany Hiszpan Andreu Lacondeguy określił tę imprezę jako najbardziej szaloną rzecz jaką widział – a ten człowiek wie co mówi – bo ma na swoim koncie setki melanży na całym świecie!!!

BIKEACTION.MAG|15


Kanadyjczyk Kurt Sorge transferuje się sekwencyjnie. Photo: © John Gibson

Francuz Yanick Granieri walczy w eliminacjach na Oakley Icon Sender. Photo: © Ian Hylands

16|BIKEACTION.MAG


Darren Berrecloth mąci seatgraba. Photo (c)John Gibson

1.Cameron Zink (USA) 2.Gee Atherton (GBR) 3.Darren Berrecloth (CAN) 4.Andreu Lacondeguy (ESP) 5.Geoff Gulevich (CAN) 6.Thomas Vanderham (CAN) 7.Robbie Bourdon (CAN) 8.Kyle Strait (USA) 9.Logan Binggeli (USA) 10.Kurt Sorge (CAN) 11.Alex Prochazka (CAN)

12.Tyler McCaul (USA) 13.Graham Agassiz (CAN) 14.Cedric Gracia (FRA) 15.Greg Watts (USA) 16.Michal Marosi (CZE) 17.Jamie Goldman (USA) 18.Curtis Robinson (CAN) Mike Hopkins (CAN) - nie ukończył Chris Van Dine (USA) - nie ukończył James Doerfling (CAN) - nie ukończył

R E K L A M A

BIKEACTION.MAG|17


4. Staraj się utrzymywać wyprostowane ramiona najmocniej jak tylko możesz.

5. Wyląduj łagodnie i bezpiecznie.

Nose 360 18|BIKEACTION.MAG


3. Opuść ramię i spoglądaj pod ręka. Po chwili od wyskoczenia zauważysz lądowanie, wówczas nie spuszczaj z niego wzroku podczas wykonywania sztuczki.

2. Podczas wyskoku wychyl się jak najmocniej w tył i wyskocz tak jakbyś chciał zrobić backflipa.

1. Najedź na hopę z trochę większą prędkością niż do regularnego 360.

rider: Blake Samson photo: Szymon Nieborak

BIKEACTION.MAG|19


20|BIKEACTION.MAG


Fixie lub “ostre koło” z początku uważałem za wybryk i przejaw snobizmu dzieciaków z ulic Nowego Jorku. Granie w polo na rowerach lub popisywanie się długimi hamowaniami lub stójkami - co za lipa! Najlepszy sposób do poruszania się dla kurierów po wielkomiejskiej dżungli? Jasne, dopóki nie napotka większego krawężnika lub dłuższych schodów,. Przecież lepiej jest przejechać miasto na dobrej streetowej ramie lub BMX i od razu każda przeszkoda staje się możliwa do pokonania. I tak sobie żyłem w tym nieprzychylnym przeświadczeniu o „ostrym kole”, aż pewnego dnia sam miałem okazje przejechać się tego typu rowerem. Moje zdanie na ten temat diametralnie się zmieniło! Co tu dużo mówić, w fixie można zakochać się od pierwszego przekręcenia korby. Ale wszystko po kolei. >>>

BIKEACTION.MAG|21


„Ostre koło” jest rowerem o napędzie korbowym, posiada tylko jeden bieg oraz najczęściej nie ma zastosowania wolnobiegu czyli, to co najbardziej pociąga w fixie, bezustanne pedałowanie. I tu się właśnie cała zabawa zaczyna. Przyzwyczajenie do ciągłego pedałowania zajmuje chwile czasu i ten nawyk dosłownie trzeba sobie wbić do głowy albo dosłownie wybijesz sobie zęby! Ale jak już wpadnie się w ten rytm, wówczas naprawdę można poczuć idealnie połączenie między własnym ciałem a rowerem. Jazda na „ostrym kole” jest dosyć mocno specyficzna i całkowicie odmienna od tej do jakiej przyzwyczailiśmy się jeżdżąc na MTB czy BMX. Przejeżdżając miasto na BMX lub MTB tylko spontanicznie i bez większego namysłu rozglądasz się za przeszkodami, które chciałbyś pokonać wysokim bunny hopem lub nawet jakimś ładnym trikiem, jeżeli wystarczy umiejętności. Jadąc „ostrym kołem”, zanim jeszcze usiądziesz na siodełko, w głowie masz już zaplanowaną całą trasę od punktu A do B. Myślisz jak pokonać ją bez hamowania, ominąć natężony ruch drogowy, kiedy zjechać na chodnik, gdzie wjechać w uliczkę, która będzie dobrym skrótem. Na „ostrym kole” nie chcesz hamować - po pierwsze dlatego, że nie jest to dosyć łatwe przy większych prędkościach, a po drugie, jakże trywialne lecz prawdziwe, porywa cię uczucie czystej prędkości. W fixie nie należy doszukiwać się specjalnej ideologii na temat wydumanej wolności lub chociażby stylu jazdy. Większość zwolenników, mimo pełnego szacunku i ogromnej pasji do rowerów, „ostre koło” traktuje jako środek transportu, niektórzy jako narzędzie pracy. Proste i minimalne formy budowy fixie pozwalają każdemu na czerpanie ogromnej radości z jazdy. 22|BIKEACTION.MAG


BIKEACTION.MAG|23


Czy te cuda na dwóch kołach w ogóle posiadają jakieś wady? Odpowiedź w sumie jest tu tak prosta, jak te rowery - nie! Nie wyszukując nic na siłę, kiedy już tylko przyzwyczaisz się do bezustannego pedałowania, trochę innej pozycji siedzenia oraz braku amortyzatora, wówczas otworzy się przed tobą nowy świat i zrozumiesz dlaczego tak wielu uwielbia ten środek poruszania się po wielkomiejskiej dżungli. Ale żeby nie było, że jeżdżący na fixie to same ciepłe chłopaki dostarczający listy. Wariatów nie brakuje! Chociażby trzech kolesi, którzy gdzieś w słonecznej Kalifornii zjeżdżali lekkie XC - tak na fixie. Ale tak naprawdę od razu na myśl przychodzi tu jedno nazwisko - Akrigg. Kiedy ja nie potrafię nawet podrzucić przedniego koła na wysokość 10 cm, on wyprawia takie rzeczy, że natychmiastowo nabierasz respektu do takich ludzi. A już miałem taką nadzieje, że skoro mam taki sam rower, to będę od razu potrafił wszystko, tak jak Chris! ;-P Jednym słowem, „ostre koło” jest w stanie zadowolić każdego amatora jednośladów/dwóch kółek, bez względu na posiadane umiejętności i w pełni godne polecenia na długie miejskie przejażdżki. Tekst: Szymon „Lunatyk” Nieborak Foto: Mariusz „Gepard” Gadziemski

24|BIKEACTION.MAG


Pozwól nam zasmakować Twojej skóry!

K

ażdy wariat na jednośladzie z małymi czy też dużymi kołami z pewnością kojarzy skrót TC. Transmission Clothing to marka, która na naszym lokalnym podwórku odziewa riderów wszelkiej maści od prosa po świeżaka. TC w swoich produktach zwraca szczególną uwagę na jakość tego co oferuje, oryginalność oraz detale. Nie jest to typowa chińska masówka, która ma w zwyczaju traktować swoją grupę docelową jedynie jako łatwe źródło dochodu. Ubrania Transmission tworzone są z pasją, dlatego posiadają swoją duszę oraz inspirujące i unikalne wartości. Charakterystyczne, niepowtarzalne nadruki pozwalają wyróżniać się z tłumu. Od ukazania się ostatniej kolekcji upłynęło sporo wody, dlatego dochodzące od jakiegoś czasu słuchy o nowych projektach, podsycane małymi próbkami, kazały się niecierpliwić. Warto było czekać, nowa zimowa kolekcja stoi na jeszcze wyższym poziomie niż poprzednie. To wszystko za sprawą wspaniałej firmy American Apparel, na rzeczach której wydrukowane zostały nowe wzory. Jest to firma mieszcząca się w Los Angeles, która stawia na perfekcje zarówno w doborze krojów, jak i najwyższej jakości materiałów. Dla tych, którzy przywykli już do fasonu TC i którym odpowiada nieco luźniejszy krój (ale bez przesady) stworzono również klasyczne modele koszulek z firmową metką. Całość dopełniają dodatki – pudełko szkatuła z firmowym papierem, koperty z nadrukiem oraz przywieszki z filozofią wzoru/firmy. Kolekcja TC wzbo-

gaciła się o kilka koszulek, z których każda niesie inne przesłanie. Przykładowo Shrooms namawia do refleksji nad samym sobą. Jej przesłanie mówi, że „kiedyś narkotyki będę końcem ciebie”. Wszystkie używki prowadzą donikąd. Ten wzór pokaże ci, gdzie przebiegłe halucynki zaprowadziły tych ludzi. Najlepszym lekarstwem na chłodne zimowe dni będzie ciepła, rozpinana bluza Dead Drink z podwójnym kapturem, czapki Classic i Tramp oraz bokserki. Całą kolekcję oraz lookbooka, czyli zdjęcia z sesji z udziałem najlepszego ridera Wróbla można obejrzeć i zamówić na stronie www.taste.tc.

BIKEACTION.MAG|25


Tekst – Ryys (www.ryys.blogspot.com) Foto – Kuba Konwent

łem riderów, ja by już tam wielu ą aj zn i. ki śc pa ytanii. Chło j rzeczywisto w angielskie do Wielkiej Br ona „Lunatyodnajdziemy amanami trip ę szkanie Szym Sz si ie z ś m ko em ie ja ał tn że re ow y, nk an m ko znajduje się pl liś a e u ie , as dz ow es cz mieszkanie ch więc wie Milton Keyn o ka że Od dłuższego , st w ia kt có m fa js e ie ał ki m ondyńs awych aliny dodaw u zostało podl na kilku ciek pisma. Adren ą naszego trip dla naszego y rowerem. cz em at ar Bazą wypadow rzycie pewnie z tekstów hodzić z ap yc ja w ko e o ni i eg ór am ka”, kt ej wieczor w której lepi w dzielnicy,

26|BIKEACTION.MAG


BIKEACTION.MAG|27


28|BIKEACTION.MAG


Pierwszą miejscówką był nieduży bikepark w Chicksands. Nas najbardziej zainteresował tam dirt i tor do 4x. Po kilku skokach okazało się niestety, że hopy są w bardzo kiepskim stanie ale zabawa na racingu z nawiązką to wynagrodziła. Poza tym i tak wszyscy byli jeszcze tak zmęczeni podróżą, że spokojny chill-out w lesie był jedyną możliwością. Później udaliśmy się na niewielki, lokalny skatepark w Milton. Ostatnią atrakcją pierwszego dnia był nieduży, osuszony betonowy kanalik odpływowy. Na koniec krótka lekcja angielskich trunków i spać. W tym momencie pojawił się jednak telefon, że do naszego mieszkania dołączą jeszcze Ray Samson i Kevin Katinas, którzy są właśnie w trasie i jutro z nami nieco pojeżdżą. Wtorek rozpoczął się od mocnej, porannej techniawy z telefonu Kevina. Dzień miał upłynąć w miasteczku Swansea. Na miejscu odwiedziliśmy Adama Williamsa, który zaprowadził nas na trailsy, jakich próżno szukać w naszym kraju. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem hop zrobionych niczym z foremek, w dodatku w środku lasu. Adam z właściwym dla siebie stylem zaprezentował przyjezdnym jak należy skakać te dosyć trudne, techniczne trailsy, natomiast Szaman wyjaśnił sprawę również przelatując całość za pierwszym razem. Szamanek kilka razy przepompował i zaliczył parę gleb przelatując hopy i ich lądowania. Nie minęło jednak dużo czasu do momentu aż wczuł się w rytm i prezentował flow na poziomie. Mniej szczęścia miał Kevin, który za każdym przejazdem kończył twarzą na ziemi i po kilku mocnych uderzeniach zrezygnował.

BIKEACTION.MAG|29


Na środę każdy z nas czekał od dawna - wycieczka na znaną pod kryptonimem „Famous” hopę braci Samson. Wielka, z miękkim lądowaniem, lepsza niż gąbki i rezi razem wzięte. Poza Rayem i Blake’iem wpadł też Kevin i Chopper. Poleciała cała masa sztuczek, niestety po pewnym czasie Blake zaliczył nieprzyjemne spotkanie z gwoździem wystającym z palety i musiał odwiedzić szpital, ale na szczęście niczym poważnym się to nie skończyło.

Czwartego dnia naszej wyprawy zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do oddalonego o jakieś 80 km Corby, a konkretnie chodziło o znajdujący się tam kryty skatepark. Jeśli widzieliście niektóre klipy Sama Pilgrima albo Marka Webba uczącego flarę to wiecie czego się spodziewać. Poole, rurki, boxy, rezi boxy, rampa połączona z rezi rampą i masa innych atrakcji - czego chcieć więcej? Chyba tylko aby w parku nie było temperatury i wilgotności typowej dżungli. Piątek upłynął pod hasłem odpoczynek i każdy wykorzystał go na swój sposób - zwiedzając, śpiąc lub błądząc po sklepach. Pod wieczór skoczyliśmy jeszcze na krótką sesję na hopach w Woburn i na kilka fikołków na hali sportowo-akrobatycznej w Milton. 30|BIKEACTION.MAG


Tekst: Rysiek „Ryys” Syryczyński

Skoro nagraliśmy już wystarczającą ilość materiału, przed pokazaniem go innym trzeba owe nagrania zmontować. Do tego potrzebne będzie oprogramowanie. Teoretycznie nie musimy daleko szukać ponieważ w Windowsie znajduje się wbudowany Movie Maker. Niestety jest, aż nazbyt, ascetyczny i nie można spodziewać się ogromu opcji. W sieci dostępna do bezpłatnego ściągnięcia jest jego rozszerzona wersja oznaczona numerem 2. Na szczęście wiele z zaawansowanych programów można ściągnąć legalnie ze stron producentów w wersjach ograniczonych czasowo, co jednak powinno wystarczyć na złożenie chociaż jednego filmu. Ja osobiście korzystam z pakietu Adobe, w szczególności Premiere i After Effects. Klip, który chcemy złożyć jest tworem audio-wizualnym czyli obraz powinien jak najlepiej współgrać z dźwiękiem. Chodzi o dopasowanie filmu pod konkretny podkład jaki sobie wybierzemy. Muzyka pozwoli zatuszować przejścia, dodać dynamiki, płynności oraz spójności. Nie zamierzam pisać jakie utwory pasują jako podkład, bo każdy ma inny gust i pomysł na to jak ma całość wyglądać. Sugerowałbym tylko, aby nie brać kawałków, które już zostały wykorzystane do innych filmów, z dwóch powodów. Po pierwsze, nam samym będzie trudniej stworzyć coś własnego mając przed oczami film z tą muzyką, a po drugie, trudniej będzie kogoś tym zaciekawić, bo przecież już to gdzieś słyszał. Niesmak kopiowania po kimś innym też może nie być tym co chcemy wywołać u odbiorców.

Jeśli w naszym materiale poza samą jazdą znajdują się też inne rzeczy, wykorzystajmy to. Znacznie lepiej ogląda się film, który zawiera wmieszane w akcję elementy life-style’u, które pozwalają chociaż odrobinę poznać (a przynajmniej sprawić takie wrażenie) występujące osoby i nieco bardziej zaciekawić widza. Ujęcia niekoniecznie związane z riderami też mogą się przydać, chociażby po to aby zbudować tło do tego co się dzieje, pokazać gdzie dzieje się akcja itd. Klip powinien być względnie treściwy i dynamiczny - lepiej zostawić u widza “oj, już koniec?” niż “kiedy wreszcie koniec”. Jeśli nie mamy wystarczająco materiału, aby zostawić same “super akcje” to żeby utrzymać u odbiorców napięcie, ułóżmy sceny tak, aby te najlepsze zostały na koniec. Jeśli chodzi o przejścia i inne efekty jakie można umieścić w filmie to jakkolwiek nie chciałbym wstrzymywać Waszej kreatywności, uważam, że wszystko jest dobre w umiarze. Na swoim własnym przykładzie wiem, że zbyt łatwo popaść w przesadę, która zazwyczaj podoba się tylko nam samym. Gdy już uda nam się pomyślnie zmontować film i jesteśmy z niego zadowoleni, czas na weryfikację. Na początku pokażmy efekt naszej pracy znajomym. Zapewne większość będzie nam przyklaskiwać z mało znaczącym “jest spoko”, ale możliwe, że znajdzie się kilka bardziej szczerych głosów krytyki. Jeśli nadal wydaje Wam się, że ciężko się do czegoś przyczepić polecam wrzucić film na jakieś większe forum np. bikeaction. Ważne, aby nie zamykać się na uwagi, a próbować jak najwięcej z nich wyciągnąć. Oczywiście z najpopularniejszych “nie podoba mi się”, “ee, ch..owe” zbyt wiele wywnioskować się nie da, ale i nie powinny one mieć jakiegokolwiek znaczenia. Spotkałem się kilka razy z pytaniami gdzie najlepiej wrzucić filmy, żeby miały najlepszą jakość. Widzę trzy możliwości - pinkbike, vimeo i youtube. Praktycznie każdy z nich zapewni dobrą jakość, są jednak pewne małe różnice. Na Pinkbike’u film pojawi się najszybciej i z dużej grupy rowerowych widzów możemy liczyć na sporo komentarzy. Vimeo jest znacznie bardziej uniwersalne, ma więcej opcji, ale jeśli chcemy, aby nasze dzieło obejrzało dużo osób, sami musimy się o to jakoś postarać. Youtube, w moim odczuciu, jest najgorszą opcją, poza tym wyłącza nam muzykę (lub nawet cały film) jeśli ma wątpliwości, co do tego, czy mamy prawo jej użyć.


Tahuna Breaks - Black Brown & White

Vavamuffin - Mo’ better rootz

Wax Tailor - Trax 134

Może nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, ale w ostatnich latach Jamajce przybyła wielka konkurencja jeśli chodzi o muzykę reggae i dub. I pojawiła się z dość niespodziewanej strony naszego globu - mianowicie z jego antypodów, a konkretnie z Nowej Zelandii. Takie ekipy jak Fat Freddy’s Drop (wielcy nieobecni ubiegłorocznego Open Aira), DDub czy Salmonella Dub to obecnie światowa czołówka trójkolorowej muzyki. Z pewnością od jakiegoś czasu możemy zaliczyć do niej kolejny zespół z krainy kiwi - to znakomici Tahuna Breaks. Grupa działa od 2005 roku w największym mieście tego wyspiarskiego kraju - Auckland. Założyli ją perkusista Tim Gemmel i gitarzysta James Winkle. Ten ostatni szybko opuścił zespół i liderem Tahuna Breaks został Gemmel. Obecnie ekipa gra w siedmioosobowym składzie. Tahuna mają na koncie dwie duże płyty - Reflections i najnowszą zatytułowaną Black Brown & White. A szczególnie polecamy znakomite teledyski – do zobaczenia oczywiście w internecie.

Warszawska ekipa to ścisła czołówka krajowego, a nawet europejskiego raggamuffin. Do tej pory nagrali dwie autorskie płyty - znakomitą debiutancką Vabang oraz Inadibusu. W międzyczasie pojawiała się dubowa wersja debiutu pod nazwą Dubang. Zespół spędził prawie trzy lata na koncertowaniu na całym globie - dotarli nawet do Etiopii i Stanów Zjednoczonych. Filmik o podróży do krainy cesarza Haile Sellasje można zobaczyć w internecie. Na szczęście Vavamuffin nie zapomnieli o nowym materiale i pracowali również w studio. Premierę koncertową ich najnowszej płyty można było usłyszeć podczas tegorocznego festiwalu w Ostródzie. A jest co słuchać! Każdy z nawijaczy wznosi się na prawdziwy Olimp sztuki składania rymów na naprawdę ważne tematy. A do tego muzycznie są wspierani przez same znakomitości. Dęciaki od Zion Train czyli Crispy Horns, Tomek Głazik z Buldoga, producent Tedego Sir Michu i legendarny raper Wienio. To na pewno jedna z lepszych polskich płyt tego roku.

Jean Christophe Le Saout to jeden z najbardziej cenionych, nie tylko w rodzinnej Francji, specjalistów od tworzenia samplowanej muzy. Oprócz tego Jean prowadzi hiphopowy skład o nazwie Le Formule Band. Projekt Wax Tailor istnieje już od prawie 10 lat, ale jego debiut na dużym krążku miał miejsce w 2005 roku - nosił on tytuł Tales of the Forgotten Melodies. Druga płyta pochodzi z 2007 roku i dostała tytuł Hope&Sorrow. W 2009 roku ukazał się najnowszy album pod nazwą In the Mood For Life. Promując ten ostatni krążek Wax z koncertowym składem zawitał do naszego kraju. W maju w warszawskim Centralnym Basenie Artystycznym odbyła się wspaniała impreza pod wodzą Jeana Christophe’a Le Saouta. Jego styl jest bardzo charakterystyczny - liczne filmowe sample, nawiązania do klasyki funku i soulu i, przede wszystkim, znakomici goście. Wśród nich takie tuzy jak Ursula Rucker, Speech Defect czy Charlotte Savary. Trax 134 to najnowsze wydawnictwo Francuza powstałe jako dodatek do magazynu Trax.

White Mink: Black Cotton 2 (Electro Swing vs Speakeasy Jazz)

Kid Loco presents: French Funk Experience

Shapes - 10:02

Muzyka swingowa swoje najlepsze lata miała w dość odległych czasach - bo na przełomie lat 30 i 40 ubiegłego wieku. Ale od kilku lat daje się zauważyć trend do renesansu tej muzyki w salach klubowych całego świata. Bo co jak co, ale swing to w czystej formie muzyka taneczna i dziwne jest, ze przez tyle lat różni “magicy” od klubowej muzy tak rzadko sięgali po te znakomite dźwięki. Takie ekipy i postacie jak Parov Stelar, Carvan Palace czy szwedzkie Movits! są obecnie jednymi z największych gwiazd klubowych scen na całym świecie. Przygodę z nowoczesnym swingiem najlepiej zacząć od jakiejś składanki - my proponujemy drugą część wydawnictwa White Mink: Black Cotton. W środku znajdziemy dwie płyty - na jednej umieszczono klasyczne nagrania z dawnych lat, na drugiej znajdziemy współczesny klubowy swing. Wśród wykonawców z dawnych lat możemy posłuchać Tommy’ego Dorseya, Benny Goodmana i Duke’a Ellingtona. W części współczesnej posłuchamy np. Kormaca i 6u5.

Kid Loco naprawdę nazywa się Jean-Yves Prieur i w swoim ponad 45-letnim życiu dorobił się miana jednego z najlepszych, nie tylko francuskich, producentów muzyki acid jazzowej i elektro-funkowej. Jest także wybitnym remikserem - pracował m. in. dla takich tuzów współczesnej muzyki rozrywkowej jak Jarvis Cocker z Pulp, Szkotów z Mogwai czy ekipy Departure Lounge. Było również producentem płyty nagranej w hołdzie dla słynnego francuskiego piosenkarza Serge’a Gainsbourga. Jego najbardziej znana płyta to pochodzący z 1997 roku krążek A Grand Love Story. Często zajmuje się również selekcją utworów na płyty składankowe chociażby słynnej Late Night Tales dla Azuli Records. Do tej ostatniej grupy zaliczyć możemy też płytę Kid Loco presents French Funk Experience. Jak łatwo się domyślić znajdziemy na niej utwory francuskich wirtuozów muzyki funkowej. A są to głównie klasyczne nagrania z lat 70 i 80 ubiegłego wieku. Zaprezentowali się tu np. Manu Dibango czy Bernard Estardy.

Wytwórnia Tru Thoughts powstała w 1999 roku w nadmorskiej miejscowości Brighton, znanej chociażby z niesamowitych imprez Fatboy Slima. Założycielami byli Robert Luis z kapeli Deeds Plus Thoughts oraz Paul Jonas. W swoim katalogu label posiada same wybitne osobowości współczesnej brytyjskiej muzyki niezależnej - od latino i funku po zakręconą elektronikę oraz szalony drum’n’bass. To dla tej wytwórni swoje pierwsze płyty wydawali m.in. Bonobo, Treva Whateva czy Capoeira Twins. Co jakiś czas pojawiają się kompilacje zawierające utwory głównych wykonawców Tru Thoughts zatytułowane Shape. W tym roku pojawiła się kolejna edycja tego składaka sygnowana symbolem 10:02. Na tym dwupłytowym wydawnictwie znalazła się cała czołówka artystów Tru Thoughts. Od latynoskich klimatów Quantic presenta Flowering Inferno przez soulowe zaśpiewy Kylie Auldist i Alice Russell po bujający funk Nostalgii77, Tha Bamboos oraz Belleruche. Muzyki z tej wytwórni można posłuchać na podcaście na stronie www.totallyradio.com.

32|BIKEACTION.MAG


Kobieta w Berlinie (Anonyma - Eine Frau in Berlin)

Mistyfikacja

Pozdrowienia z Paryża (From Paris with Love)

O gwałtach dokonywanych na niemieckich kobietach podczas zajmowania niemieckiej stolicy w 1945 roku przez Rosjan wiedzą wszyscy. Zdobywcy zbytnio nawet się ich nie wypierali, wszystko odbywało się za cichym przyzwoleniem dowódców, którzy sami sobie nie żałowali. Ale jak to wyglądało ze strony ofiar tych okropieństw - o tym po raz pierwszy napisała w 1954 roku anonimowa kobieta. Tylko, że zapiski te nie były zgodne z niemieckim mitem wiernej żony i matki, a opisywały prawdziwe pobudki działań mieszkanek Berlina pod koniec wojny. Otóż większość pań oferowała swoje wdzięki sama - za jedzenie, przywileje czy po prostu z potrzeby bycia z mężczyzną. Książka stała się skandalem i po raz drugi ukazała się dopiero w naszym tysiącleciu. Filmowa adaptacja wspomnień pokazuje odmitologizowany obraz tamtych czasów, dla niektórych do dzisiaj niemożliwy do przyjęcia. Film Maxa Färberböcka zilustrowany jest znakomitą muzyką naszego wybitnego kompozytora Zbigniewa Preisnera.

O Stanisławie Ignacym Witkiewiczu zwanym Witkacym naucza się w szkołach, jest uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy, filozofów i malarzy XX wieku. O jego prywatnym życiu, skandalach narkotycznych i erotycznych napisano setki, jak nie tysiące artykułów i książek. Jego samobójcza śmierć w 1939 również jest osnuta mgłą tajemniczości. W grobie, w którym niby go pochowano, po ekshumacji okazało się, że znajdują się zwłoki innego człowieka. Jacek Koprowicz, po 22 latach, powraca z filmem poświęconym tej właśnie ciekawej kwestii. Głównym bohaterem jest pewien SB-ek, który na studiach zafascynował się Witkacym, podczas śledzenia figuranta spotyka dawną kochankę artysty. Okazuje się, że dostawała ona od niego pocztówki wysłane ...po jego śmierci! Śledztwo doprowadza go do odkrycia niesamowitej tajemnicy - Witkacy żyje w ukryciu ze swoją inną kochanką, świadkiem jego samobójstwa. Utrzymuje się ze sprzedaży obrazów i zabawia w różne perwersyjne gierki popijając ulubiony napój czyli piwo.

Pierre Morel to taki człowiek, który wyreżyserował m. in. 13 dzielnicę. To efekt kolaboracji reżysera z człowiekiem-instytucją francuskiego kina Lucem Bessonem. Morel pracował również jako operator przy jego filmach np. Człowiek pies czy Taxi 4. Po takich rekomendacjach wiadomo czego się spodziewać - banalne komercyjne kino tzw. akcji, w sam raz na niedzielnego kaca, kiedy bardziej od zawiłości fabuły interesuje nas stan naszej biednej zmęczonej głowy. Do tego czasami jest nawet śmiesznie. W głównych rolach produkują się tutaj John Travolta i Jonathan Rhys Meyers. Ten ostatni gra pracownika ambasady amerykańskiej w tytułowym Paryżu Richarda Stevensa. Jako pomocnik podczas akcji w stolicy Francji zostaje mu przydzielony agent służb specjalnych Charlie Wax. Panowie różnią się wyglądem, charyzmą i stosowanymi metodami, ale muszą wspólnie wypełnić pewną misję, zresztą mniejsza o to jaką. Warto też zwiesić oko na niejakiej Kasi Smutniak - aktorka żadna, ale nasza rodaczka.

Incepcja (Inception)

Maczeta (Machete)

Social Network

Christopher Nolan to jeden z największych wizjonerów współczesnego kina. Jest reżyserem i scenarzystą tak uznanych filmów jak Memento, Bezsenność, Prestiż czy dwóch części przygód Batmana (Batman - Początek i Mroczny rycerz). Tym razem angielski reżyser osiadły w Hollywood zabiera nas do krainy snów i ludzi, którzy zawodowo zajmują się wykradaniem z umysłów różnych tajemnic. Jednym z najlepszych z nich jest Dom Cobb (Leonardo DiCaprio). Wykorzystuje on swoje niezwykłe umiejętności do szpiegostwa przemysłowego. Te działania przynoszą mu fortunę i szacunek w świecie przestępczym, ale jednocześnie doprowadzają do tego, że jest poszukiwany listem gończym i musi ciągle uciekać. Najbardziej brakuje mu kontaktu z dziećmi. W pewnym momencie japoński biznesmen daje mu możliwość powrotu do normalnego życia. Musi tylko przeprowadzić odwrotną akcję niż dotychczas. Jego zadaniem jest nie wydarcie myśli z umysłu, ale wrzucenie nowej idei do podświadomości. Od tej pory zaczyna się szalona akcja wewnątrz snów.

Kilka lat temu Quentin Tarantino i Robert Rodriguez nakręcili dwuczęściowy cykl pod tytułem Grindhouse - Death Proof i Planet Terror. W Europie wyświetlano je jako dwa osobne filmy, ale Amerykanie dostali możliwość oglądania tych dwóch produkcji podczas jednego seansu. W przerwie pomiędzy nimi puszczane były trailery nieistniejących filmów. Jednym z nich była właśnie Maczeta. Kilkuminutowa zapowiedź traktowana była przez wszystkich jako kolejny żart. Ale Robert Rodriguez potraktował to jak najbardziej serio i zrobił, do spółki ze znanym z Grindhouse Ethanem Maniquisem, pełnometrażowy film. Maczeta to agent federalny, który oszukany przez wszystkich i ścigany postanawia zemścić się na swoich wrogach. Jak łatwo się domyślić robi to za pomocą tytułowej maczety. Pomaga mu w odwecie seksowna sprzedawczyni ulicznego jedzenia Sartana Rivera. W główną rolę, po raz pierwszy w swojej karierze, wcielił się charakterystyczny Danny Trejo. A oprócz niego, same gwiazdy - Jessica Alba, Robert De Niro i Steven Seagal.

David Fincher nie bez powodu zyskał sobie status jednego z najciekawszych reżyserów ostatnich 20 lat. Zadebiutował trzecią częścią słynnego Obcego, potem objawił się światu jako twórca mrocznego thrillera Siedem i psychodramy Podziemny krąg, opowieści o seryjnym zabójcy Zodiak i epickiego Ciekawego przypadku Benjamina Buttona. Tym razem wziął na „tapetę” historię na wskroś współczesną i kontrowersyjną. Social Network to opowieść o jednym z największych bohaterów ery internetu - Marku Zuckerbergu, twórcy Facebooka - najpopularniejszego obecnie portalu społecznościowego. Pokazując sprawy sądowe jakie wytoczono Markowi - o kradzież pomysłu i prawa do strony - możemy zobaczyć początki słynnego portalu. Zuckerberg nie jest w filmie pokazany od najlepszej strony - poznajemy go jako zakompleksionego geeka, który włamuje się na serwer uczelni porzucony przez swoją dziewczyną. Widzimy jak mały portal, pomimo licznych kontrowersji, zyskuje coraz bardziej na popularności, aż do stania się obecną potęgą.

BIKEACTION.MAG|33


FOTO © Mariusz Gadziemski

Zjeżdżajmy razem po śniegu - jedni na dwóch deskach, inni na jednej, a ci najbardziej twardzi nadal na dwukołowcach. Ci, którym nie w głowie takie hulanki niech grzeją tyłki w domach czekając na kolejny sezon i tuląc w sakiewkach mamonę na wiosenne zakupy do swoich maszyn. Redakcja Waszej ulubionej gazety nie zapada w sen zimowy - skrzętnie będziemy dbali o info dla Was na naszej stronie www.bikeaction.pl i forum dyskusyjnym www.bikeaction.pl/forum. Tworzymy także kolejną odsłonę baaardzo dużej gazety czyli Big Bike’a, którego szukajcie niedługo tam gdzie zawsze. No i ....wiosna niech będzie znowu nasza!!!!

Photo: © Mariusz Gadziemski

Wydawnictwo FUN-SPORT sp. z o.o. Wydawca Paweł Kibiń

Zespół redakcyjny Tomasz Tyszko

Skład i łamanie Studio DTP BA

Uwaga:

tomasz.tyszko@bikeaction.pl

grafika@bikeaction.pl

być niebezpieczne dla zdrowia lub życia. Wydawni-

Jacek Niemiec

jacek.niemiec@bikeaction.pl

Kuba Konwent

Adres redakcji: 58-560 Jelenia Góra ul. Wolności 179 tel. 075 75 59 888 fax. 075 75 59 889 www.bikeaction.pl

Współpracownicy Damian Knapik Szymon „Siara” Syrzistie Piotr Grabiec Klaudia Kmita Szymon Nieborak Marzena Dutka Dominik Kołodziejczyk

Redaktor naczelny Paweł Kibiń

Reklama i Marketing Krzysztof Grabiński

naczelny@bikeaction.pl

marketing@bikeaction.pl

Projekt i grafika Darek Dutka darek@bikeaction.pl

Okładka Foto: © Kuba Konwent

Sporty prezentowane na łamach BIKE ACTION mogą ctwo Fun-Sport Sp. z o.o. nie bierze odpowiedzialności za ewentualne sytuacje i ich konsekwencje, wynikłe z uprawiania ekstremalnych odmian kolarstwa. Pamiętaj, aby zawsze jeździć w kasku i ochraniaczach!

Naświetlanie i druk Drukarnia BIMART

Made in Poland

jest znakiem towarowym pod ochroną i używanie go przez kogokolwiek na terenie kraju, zarówno w znaczeniu słownym, jak i graficznym, celem oznaczenia swojego towaru jest bezprawne

Prenumerata > www.bikeaction.pl



Bike Action