Page 1


ŻABKA KUMA I NIEOCZEKIWANI GOŚCIE — Nareszcie spokój — sapnęła Żabka Kuma, odstawiając grabki. Uśmiechając się pod nosem, zdjęła uwalane ziemią ogrodowe rękawiczki. Marzyła tylko o jednym. By z zielonym koktajlem w jednej ręce a książką w drugiej, położyć się leniwie na leżaku i w błogim nieróbstwie zakończyć pracowity dzień. Myślami była już w kuchni, zastanawiając się czy w lodówce znajdzie kiwi, ogórek i avocado, potrzebne do przygotowania koktajlu. Błogi nastrój przerwał gwar przy furtce.

–3–


— Pewnie jacyś turyści — przemknęło przez głowę Żabce Kumie. Widok na ulicę zasłaniały jej obrastające ogródek tuje. Spróbowała przedrzeć się wzrokiem przez zielone igiełki. Zbłąkani turyści czasami zaglądali na peryferie Strumienia, z zasady jednak preferowali spacerek po centrum, w okolicy zabytkowego Ratusza czy w parku, koło fontanny z solanką. W żadnym razie nie spodziewała się gości... A tymczasem... Dzwonek przy furtce grzmotnął jak salwa armatnia. Żabka Kuma wzdrygnęła się i niechętnie zawróciła. Nie miała ochoty po raz kolejny tłumaczyć, jak dojść do fontanny z solanką. Zatrzymała ją myśl — a może sobie pójdą. Ale nie. Dzwonek zaczął wygrywać melodyjkę za melodyjką jakby dorwał się do niego szalony wirtuoz. Tego Żabce Kumie było już za dużo. Oblekając twarz w groźną minę, energicznym krokiem podeszła do furtki. I zamarła.

–4–


Przed furtką stała, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu, przedziwna gromadka. Przewodził je ropuch solidnej budowy, ubrany jednakże jak mały chłopiec. Harcerska bluza przepasana była szarfą, na której pyszniło się tyle odznak i sprawności, że ledwo mogła je pomieścić. Z krótkich spodenek wystawały chude nogi, obute w trapery. Całości dopełniał wielki skautowski kapelusz i równie wielki plecak, sprawiający wrażenie, że mogłoby pomieścić miasteczko. Zza pleców ropucha, szczerząc zęby w równie radosnym uśmiechu, wyglądały ciekawie jego trzy pomniejszone kopie. — Dźen dobry. Jestem Kum Drużynowy — przedstawił się szarmancko Żabce Kumie. — My są goście z Ameryka. Z Teksas. My się pisali na Facebook, i my mówili że przyjdą do Polska. Ty jesteś mój kuzynka Żabka Kuma. Twoja babcia i mój granda byli brat i siostra. My jest rodzina — rozciągnął usta w jeszcze szerszym uśmiechu. Oczy gospodyni robiły się coraz większe ze zdziwienia. Rzeczywiście kiedyś, na Facebooku odnalazł ją daleki kuzyn z Ameryki. Powspominali sobie rodzinne historie, wymienili się adresami i tyle... takiego dalszego ciągu tej historii na pewno się nie spodziewała. Gość bezceremonialnie pogmerał przy zamku i mechanizm odskoczył. Furtka stanęła otworem. Amerykański zastęp skautów wkroczył do ogródka Kumy. Ona zaś sama znalazła się w ramionach kuzyna zza oceanu. Chwilę tę ochoczo uwieczniali jego podopieczni, pstrykając z entuzjazmem telefonami komórkowymi.

–5–


Poprzestawiaj litery, tak by utworzyły nazwę miejsca wystaw artystycznych w Strumieniu.

Rozwiąż krzyżówkę. Będzie żabą Wodna roślina Dobija do niego łódź Kuzyn sandacza Zakreśl 4 nazw chronionych ptaków.

Dokończ rysunek, łącząc ponumerowane punkty.

–6–


Gmina Strumień Jest najbardziej wysuniętą częścią powiatu cieszyńskiego. W jej skład wchodzą miejscowości: Bąków, Pruchna, Drogomyśl, Strumień, Zabłocie i Zbytków. Jest to jedno z najmniejszych miast w województwie śląskim, posiadające najstarszy w województwie ratusz usytuowany na rynku.

–7–


Godzinę później Żabka Kuma stała dokładnie w tym samym miejscu, przy furtce pod rozłożystym krzakiem tui. Jej ogród, jej piękny wypielęgnowany ogród zamieniał się w skautowskie obozowisko. Dwa zielone namiociki wkomponowały się z kolorystycznie w równo przystrzyżoną murawę. Obok każdego wyrósł barwny proporzec, odpowiedni do rangi zamieszkującego obok skauta. Franek, Janek i Alanek — tak przedstawili się jej podopieczni Kuma Drużynowego — wytargali nie wiadomo skąd suche patyki i zaczęli układać z nich ognisko. Tego Żabce Kumie było za wiele, Co to, to nie — zaprotestowała z siłą. — Żadnych ognisk. Zapraszam do kuchni na zupę!

–8–


Koktajl z awokado, kiwi i ogórka z dodatkiem zielonej pietruszki nie do końca ukoił skołatane nerwy Żabki Kumy. Kątem oka wyjrzała przez okno. W rozłożonych na jej ukochanym trawniku namiotach błyskały światła latarek. Nieoczekiwani goście z Ameryki szykowali się do snu. –9–


Pokoloruj Kuma Drużynowego.

– 10 –


Kuma siorbnęła malutki łyczek koktajlu, co odrobinę poprawiło jej nastrój. Oby jutrzejszy dzień był spokojniejszy. Obiecał jej to Bóbr Zadziorny Senior. W pamięci wciąż miała dzisiejsze popołudnie, które zapowiadało się na leniwe i domowa, a skończyło... Ledwie kilka godzin byli u niej przybysze z Teksasu, już zdążył ich poznać cały Strumień. Bowiem, gdy się już rozlokowali, Żabka Kuma postanowiła pokazać im miasto. Owszem, Ratusz z XVII wieku zrobił na nich wrażenie. Franek, Janek i Alanek nudzili się jednak, zwiedzając Galerię pod Ratuszem. Usiłowali dotykać eksponatów, przysiadali na zabytkowych sprzętach. Sykliwe uwagi zwiedzających wygoniły ich z ratuszowych podziemi. Żabka Kuma uznała, że pewnie lepiej poczują się w plenerze. Na przykład w parku. To jednak nie był najlepszy pomysł. Rozbrykani skauci najpierw na placu zabaw rozhuśtali czterolatka tak wysoko, że zaniósł się płaczem a niezadowolona matka musiała go ratować.

Czy

wie Sola sz, nka że? zZ zn abł ajw o y cia ższ świ zaw ych ecie iera . Po stęż wa n jedn e adt ń jo pń, o o m d jest u na agn i wi bog ele ez, ata inn sód pra ych , po w wid t n a iezb s, ż łow org ę e e d l go f azo nyc ani unk h do zm um c j ono ikro wa elem nia ent ów.

– 11 –


Pomóż Żabce Kumie dostać się do parku z fontanna solankową

Połącz grupy wyrazów tworząc popularne przysłowia.

Pomóż złowić Żabce ryby. Podpowiedź: inna nazwa Jeziora Goczałkowickiego.

– 12 –


A potem... Potem przyszła kolej na fontannę. Żabka Kuma, jak na dobrą gospodynię przystało, wzięła na siebie ciężar wyjaśnień. Rozpoczęła opowieść o zaletach wody, szumiącej w fontannie. Wspomniała, że jest to unikatowa, jodowo-bromowa solanka z Zabłocia. Że zawartość jodu w mniej należy do najwyższych na świecie... Nie było jej dane dokończyć. Franek, Janek i Alanek wskoczyli do wody i dalejże ochlapywać siebie i przechodniów. Ledwo się dali wyciągnąć. Franek i Janek dali się wyciągnąć z fontanny. Alanek, zdecydowanie typ naukowca, wyciągnął wielką lupę i brodząc po wodzie, uważnie ją obserwował.

– 13 –


— Zgubiłeś coś? — spytała Żabka Kuma. — Skoro tu jest tak dużo jodu, chcę zobaczyć jak wygląda — oświadczył. — Ale jodu nie zobaczysz gołym okiem. — Dlatego patrzę przez lupę.

Już chciała siłą wyciągnąć Alanka z wody, gdy wzrok jej padł na bliźniaków Franka i Janka. Stali po drugiej stronie fontanny i z zapałem mieszali kijem w wodzie. Wokół nich zebrał się wianuszek gapiów. — Ta solanka wcale nie jest taka słona. Dosalamy ją — oświadczyli. Żabka Kuma złapała się za głowę. — Skąd wzięliście sól — jęknęła. Odpowiedzi nie usłyszała, bo cała trójka zniknęła szybko, zostawiając napoczęte dwa worki z solą. – 14 –


Narastający hałas mógł zwiastować tylko jedno. — Znowu coś wymyślili — zatroskała się Żabka Kuma. Rzeczywiści. Zza zakrętu wybiegł osiołek. Na jego grzbiecie siedział niezadowolony Alanek, a Franek i Janek poganiali biedne, pokrzykując donośnie. Osiołek pokwikiwał żałośnie, niemrawo przebierając nogami. Żabka Kuma poznała go natychmiast. To wiekowy Kacper — ozdoba bożonarodzeniowej

szopki, zwanej Strumieńskim Betlejem. W grudniu i styczniu dostojnie pozwalał się głaskać dzieciakom. Resztę roku spędzając w zagrodzie Bobra Zadziornego Seniora, sąsiada Żabki Kumy. — To jest myśl — uradowała się w duchu Żabka Kuma. Bez dwóch zdań, powierzy opiekę nad tymi amerykańskimi urwisami Bobrowi Zadziornemu Seniorowi. – 15 –


Porównaj obrazki i wskaż 3 różnice.

Z rozsypanki liter ułóż nazwę konkursu fotograficznego organizowanego przez LGR Żabi Kraj.

Rozwiąż rebus.

– 16 –


Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. — My, młodzi zróbcie sobie wolne. Ja się zajmę dzieciaczkami — oznajmił radośnie Żabce Kumie i Drużynowemu, wyciągając z komódki przy domu swój słynny trójkołowiec, na którym przemierzył pół świata. Trzy piękne czerwone rowery stały następnego poranka rządkiem obok trójkołowca Bobra Zadziornego Seniora. — Kierunek Pruchna —  wykrzyknął ochoczo i po chwili cała czwórka zniknęła za zakrętem, przyczepione do bagażników proporce dumnie powiewały na wietrze.

– 17 –


Wieczorny chłodek rozpraszały pomarańczowe płonienie ogniska. O nie. Żabka Kuma nie pozwoliła rozpalić go na swoim wypielęgnowanym trawniku. Za to jej sąsiad, Bóbr Zadziorny Senior nie miał nic przeciwko temu, by w jego ogrodzie urządzić prawdziwy harcerski wieczór, przy ogniu i z piosenkami. Tym bardziej, że było tyle do opowiadania. Chłopcy spędzili z nim fascynujący dzień, i opowieść snuła się sama. — Najpierw pojechaliśmy nad Wisłę... — Alanek sięgnął po notatnik, gdzie skrupulatnie przez cały dzień zapisywał, co widzieli i gdzie.

– 18 –


— Ta Wisła wcale nie taka wielka — zauważył sceptycznie Janek — Bo jesteśmy prawie na jej początku — uśmiechnął się pobłażliwie gospodarz. – Jakbyś zobaczył rzekę w najszerszym miejscu, bardzo byś się zdziwił. Nie na darmo mówimy o niej — Królowa Rzek! — Woda jak woda — mruknął Franek. — Potem było fajniej. Pojechaliśmy nad staw i łowiliśmy ryby. To ja wymyśliłem. — Wielka mi rozrywka, siedzieć i moczyć kij... — Alanek wykrzywił usta z dezaprobatą. — Jaki kij? — oburzył się Franek — Spiningiem rzucałem. Na dwadzieścia merów... No, może trochę mniej.

— Chłopcy sobie świetnie radzili. Wszyscy — podsumował Bóbr Zadziorny Senior. – Na rowerach tośmy sobie trochę poszaleli. Nigdzie chyba nie ma tak świetnych tras rowerowych jak u nas. Potem Alanek namówił nas na wycieczkę do Zabłocia. Bardzo chciał się o tym jodzie więcej dowiedzieć.

– 19 –


— Wszystko mam tu zapisane — przytaknął młody skaut. — Zaczęli wydobywać solankę jeszcze w 1892 roku.. — 123 lata temu — wyliczył szybko Franek, który zdecydowanie wolał działania matematyczne niż historyczne wywody. Alanek spojrzał na niego karcąco. Franek wzruszył ramionami i zatkał sobie buzię kolejnym kawałkiem pieczonego ziemniaka. — Solanki z Zabłocia są unikalne i niepowtarzalne, bo zawierają największą na świecie zawartość jodu... — Bla, bla bla! Zamknij się już, Panie Solanka — uciszył kolegę Janek. — Lepiej opowiedz o tej osadzie warownej. — Błysk w oczach Janka świadczył, że ten etap wycieczki spodobał mu się najbardziej. — Osada warowna z X wieku. Znaczy, rekonstrukcja osady... wymamrotał Alanek, zaglądając do notatek.

Czy w iesz, ż W Stru e? mieni

u jest możes miejsc z cofn e, w k ąć się tórym końcu w c zasie ulicy d L o e ś X w. N nej i G się osa a ranicz da o n n a e j z znajd wie Bi wyko ałogr uje nane ód. W jest w temu. s z n y i s e t j tak, ko Budyn jak 10 ek z d zosta 00 lat rewna ł bez u pobud życia owan gliną gwoź y i mche dzi, u m s , z a czeln piec zb ogrze iony wać g udow any z o będz funkc i k e a mieni. ję tur Osada ystyc zno e pełni życiem d u k a cyjną , a pon , tętn adto i jest w rozbu ciąż dowy wana .

– 20 –


— Prowadzi do niej taka wielka brama, zrobiona z bali — przerwał Janek. — Trochę jak w filmie o Indianach. W środku jest taki wielki piec. I palenisko z kamieni. Pieką na nim chleb, jak w dawnych czasach. Wszystko robią, jak w dawnych czasach — zachwycał się. — Kto? — zaciekawił się Kum Drużynowy. — Grupa rekrutacyjna — wyjaśnił szybko Janek. Kum Drużynowy zrobił zdziwioną minę. — Grupa rekonstrukcyjna — poprawił ze śmichem Bóbr Zadziorny Senior. — Grupa zapaleńców. Sami to wszystko zrobili. Rzeczywiście, jak w dawnych czasach, bez użycia narzędzi. Czasami im pomagam...

– 21 –


Żabka Kuma patrzyła na zebrane przy ognisku towarzystwo z rozczuleniem. Nie minęły dwa dni, jak przebojem wdarli się w jej życie. Trochę je zaczarowali. Szkoda, że tak szybko wyjeżdżają. Okazało się, że Kum Drużynowy ma w Polsce więcej odnalezionych kuzynów i kuzynek. Więc jutro raniutko spakują te swoje zielone namiociki. Pewnie na trawniczku zostaną ugniecione plamy, ale co tam. — Jutro zabiorę ich jeszcze na Dzień Tradycji, Stroju, Pieśni i Tańca — obiecała sobie w myślach Żabka Kuma. — Niech zobaczą i opowiedzą tam w Ameryce, w dalekim Teksasie, jaka bogata jest tu historia, na tej naszej pięknej ziemi cieszyńskiej. Ukradkiem otarła łezkę wzruszenia i pociągnęła spory łyczek zielonego koktajlu. — Mam nadzieję, że jeszcze tu kiedyś wrócicie. — Of course — odpowiedział jej zgodny chórek.

Tekst: Jolanta Reisch-Klose Ilustracje: Zbigniew Poraniewski Wydawca: Agencja Reklamowa PORAN www.poran.com.pl – 22 –


Bajka należy do serii siedmiu, odrębnych bajek promujących gminy należące do LGR „Żabi Kraj”. Bohaterką każdej z nich jest żabka Kuma, która wędrując po gminach: Chybie, Dębowiec, Goczałkowice-Zdrój, Pawłowice, Strumień, Skoczów i Zebrzydowice odwiedza obiekty turystyczne, sportowe i rekreacyjne, uczestniczy w ważnych imprezach związanych z tradycjami rybackimi, a jej przygody powiązane są z historyczno-kulturowymi i przyrodniczymi zasobami danego obszaru, opartymi na dorobku rybackim.

„Operacja współfinansowana przez Unię Europejską ze środków finansowych Europejskiego Funduszu Rybackiego zapewniającą inwestycję w zrównoważone rybołówstwo”

Profile for BESKIDY

Żabka Kuma i nieoczekiwani goście  

Bajka należy do serii siedmiu, odrębnych bajek promujących gminy należące do LGR „Żabi Kraj”.

Żabka Kuma i nieoczekiwani goście  

Bajka należy do serii siedmiu, odrębnych bajek promujących gminy należące do LGR „Żabi Kraj”.

Profile for beskidy
Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded