Page 1

fot. Marcin Mazurkiewicz

Ryby z Doliny Baryczy

fot. Marta Kamińska

Dolina Baryczy – blisko przyrody | the Barycz Valley – close to nature


Lokalna Grupa Rybacka „Partnerstwo dla Doliny Baryczy” pl. ks. E. Waresiaka 7, 56-300 Milicz tel. i faks: +48 71 3830432 partnerstwo@nasza.barycz.pl

Publikacja wydana przez Lokalną Grupę Rybacką „Partnerstwo dla Doliny Baryczy”, współfinansowana przez Unię Europejską ze środków finansowych Europejskiego Funduszu Rybackiego, zapewniającą inwestycje w zrównoważone rybołówstwo w ramach środka 4.1. Rozwój obszarów zależnych od rybactwa, w zakresie realizacji operacji polegającej na funkcjonowaniu lokalnej grupy rybackiej (LGR) oraz nabywaniu umiejętności i aktywizacji lokalnych społeczności.

fot. Marcin Mazurkiewicz

Polecamy nasze serwisy: www.nasza.barycz.pl www.dnikarpia.barycz.pl www.smacznykarp.barycz.pl

www.smacznykarp.barycz.pl

www.dnikarpia.barycz.pl


Wody Doliny Baryczy pełne tajemnic nią część, czyli Żmigród i okolice. Centrum hodowlane to jednak przede wszystkim obszar gminy Milicz (stąd też nazwa miejscowego karpia – „milicki”) i sąsiadującej z nią gminy Krośnice. Największa liczba stawów jest w posiadaniu spółki akcyjnej „Stawy Milickie”. Tym samym najwięcej ryby pochodzi właśnie od tego producenta, którego gospodarstwo dzieli się na kilka mniejszych kompleksów hodowlano-produkcyjnych, rozmieszczonych w całym regionie w pięciu rezerwatach przyrody na terenie całej Doliny Baryczy. Początki hodowli karpia w regionie sięgają XII wieku. Dziś „Stawy Milickie” wpisano w sieć Światowego Programu Ochrony Jezior „Living Lakes” (Żyjące Jeziora). Tu koniecznie trzeba dodać, że dzięki rybom zadomowiło się nad stawami blisko 270 gatunków ptaków. To właśnie ludzie, ryby i ptaki stworzyli jeden wspólny, silny i piękny ekosystem. Zawsze się zastanawiam, dlaczego to jest rezerwat ptasi, skoro najpierw były ryby... I o nich będzie poniżej.

Ichtiolodzy policzyli i stwierdzili, że w stawach, rzekach i strumieniach Doliny Baryczy żyją aż 34 gatunki ryb. Poza rybami hodowlanymi, takimi jak: karpie, liny, amury, tołpygi, karasie, szczupaki czy sumy, spotkać tu można także płocie, okonie, sandacze, słonecznice, jazgarze, cierniki i sumiki amerykańskie (karłowate), zwane byczkami. Rzadsze, nie tylko w stawach, ale i poza nimi, są: leszcze, krąpie, krasnopióry, kiełbie, kozy, różanki, piskorze i miętusy. Występuje też śliz. Niegdyś w Baryczy, szczególnie pod Żmigrodem, łowiono węgorze. Ichtiolodzy stwierdzili także tutaj coraz rzadziej występującą kozę złotą, bassa słonecznego. Mniej jest uklei, kleni, jelców. Ale bohaterem i największym skarbem Doliny Baryczy jest karp. Hoduje się go tu w licznych, małych i dużych gospodarstwach rybackich, znajdujących się w całym regionie. Zaczynając od wschodniej części Doliny Baryczy, między Przygodzicami i Antoninem, czy w stawach leżących wokół Możdżanowa lub bardziej na zachód wysuniętej gminy Twardogóra, aż po jej zachod-

www.smacznykarp.barycz.pl

3

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Marta Kamińska

Skarb nasz karp Do Europy sprowadzili karpia z Japonii zakonnicy włoscy. Natomiast pierwsze stawy w Dolinie Baryczy założyli na przełomie XII i XIII w. zakonnicy z zakonu cystersów lubiąskich. Zdecydowały o tym religia, biologia i zdrowy rozsądek. Istniejąca w tych czasach duża liczba dni postnych zmuszała zakonników do jedzenia coraz więcej ryb. Jednocześnie miejscowa ludność zajmowała się m.in. wytopem żelaza z rud darniowych. Podczas ich pozyskiwania powstawały olbrzymie wyrobiska. Zakonnicy zauważyli, że niektóre wielkie dziury wystarczy połączyć odpowiednio kanałami, wlać doń wody z Baryczy i... hodować karpie. Poza tym zakonnicy mieli znakomitą wiedzę dotyczącą biologii karpia. „Policzyli” nawet, że 6-kilogramowa samica może złożyć prawie milion jajeczek. Najpiękniejsze są lustrzenie lampasowe – zdobione nielicznymi, dużymi, złocistymi łuskami. W zależności od podłoża i odżywiania bywają lustrzenie żółtawopomarańczowe lub całkowicie szare, a nawet czarne. Jest też

www.smacznykarp.barycz.pl

karp pełnołuski, zwany, niesłusznie zresztą, dzikim lub – jak kto woli – sazanem. Rodzą się też pozbawione łusek, zwane golcami. Zdarzają się karpie kolorowe. Kochają się karpie pięknie... Musi być wiosna, najlepiej maj – zielono i ciepło, woda płytka, czysta, powinna mieć ok. 17 stopni C. Czy karpie się całują? Ależ oczywiście! Samiec-zalotnik delikatnie dotyka wargami płetw piersiowych wybranki, unerwionych boków ciała, a nawet części intymnych. Gdy samica w końcu zaczyna składać jaja, samce natychmiast spowijają je chmurą życiodajnego nasienia. Najcenniejsze są osobniki do 3 kg. Ich mięso jest delikatne i choć zawiera sporo tłuszczu, to wraz z białkiem jest bardzo łatwo przyswajalne. Ma wiele soli mineralnych i witamin. Spożywanie dużej liczby ryb – dwa, trzy razy w tygodniu – znacznie zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej. Chociaż lekarze polecają tłuste ryby morskie, to jednak nasz karp może je znakomicie zastąpić. 4

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Marcin Mazurkiewicz

Welwetowy garniturek pana lina więc przy okazji odsłania kulinarne przysmaki innym rybkom. Widziałem w rybackich sieciach fantastyczne, ponad 5-kilogramowe liny. Wyglądają jak dobrze wyrośnięte prosiaczki w znakomicie skrojonych ubrankach z miękkiego, zielonkawozłocistego welwetu. Podczas odłowów trafiają się pełnołuskie kolorowe karpie, szmaragdowe szczupaki, ale złowiony ostatnio lin prezentował się w... kolorowym chińskim szlafroczku. Liny i karpie potrafią tworzyć hybrydy – ich potomstwo rodzi się jedynie w damskim wydaniu. Ale jest złocista odmiana lina, wśród której są i samce, i samice, a barwa jest cechą dziedziczną. Lin posiada bardzo smaczne, tłuste i nieco słodkawe, o bordowym zabarwieniu mięso. Uwaga, lina nie skrobiemy (ma bardzo mocno osadzone łuski), ale za to ostrym nożem usuwamy dokładnie śluz i... na patelnię! Łuski już w temperaturze 80 st. C rozpuszczają się, tworząc smaczną, chrupiącą skórkę.

Gdy poczujemy w powietrzu słodki zapach czarnego bzu, w pełni zakwitnie kalina i zaczną się wykształcać listki olchy, to znak, że liny, ryby też z rodziny karpiowatych, rozpoczynają swój godowy taniec. Samica składa około 400 tys. ziaren ikry. Niestety, lwia część miotu pada ofiarą sumików karłowatych czy jazgarzy, których w naszych stawach nie brakuje. Oczywiście jest przysmakiem okoni i szczupaków, a także miętusów. A liny to bardzo wdzięczne ryby. Bardzo piękne, silne, cwane i piekielnie waleczne, a w dodatku niezwykle czujne, ostrożne, płochliwe i bardzo nieufne. Dorosłe liny jedzą niemal wszystko – ślimaki, małe raczki, skąposzczety, ale w stawach Doliny Baryczy, gdzie hoduje się przede wszystkim karpie, korzysta z kuchni przeznaczonej dla nich i zajada się żytem, owsem, jęczmieniem, kukurydzą. Lin zanim połknie jedzonko, musi je znaleźć. Ryje głęboko w mule, znacznie głębiej niż karp, www.smacznykarp.barycz.pl

5

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Jerzy Łętowski

Amur w kolorach tęczy

fot. Marcin Mazurkiewicz

Zanim amur biały trafił do stawów Doliny Baryczy, zainteresowali się nim w latach trzydziestych ubiegłego wieku Rosjanie. Ale dopiero w 1961 r. udało im się przeprowadzić udany rozród na skalę gospodarczą. Od tego czasu ekspansja amurów nabrała tempa – aklimatyzację rozpoczęli Japończycy i Hindusi. Potem trafił do obu Ameryk, Azji, Afryki, a nawet Australii. Do Polski w 1964 r. zawitał zaledwie kilkudniowy wylęg z Ukrainy. Amur biały nie rozmnaża się w milickich stawach. Ale są w kraju ośrodki, w których rodzą się małe amurki. Chociaż należy do rodziny karpiowatych, to jednak kształtem i wyglądem zewnętrznym przypomina torpedę – ciało długie, smukłe i walcowate. Od głowy po ogon pokryty jest dużymi, wykończonymi czar-

nymi obwódkami łuskami. W słońcu mieni się kolorami tęczy. Amury objadają się przede wszystkim roślinami wodnymi, a jego przysmakiem są słodkie pędy trzcin. Niezły więc z niego meliorant – rowy doprowadzające wodę do stawów czyści z roślin szybko, dokładnie i ekologicznie. Rzeczkę Młynówkę, której czyste wody zasilają stawy wokół Rudy Sułowskiej, zarybiano amurami. Dbały one, by roślinności nie było za dużo, a jednocześnie bawiły wędkarzy. Można było, po wykupieniu specjalnej licencji, zapolować na tę wspaniałą rybę. Sądziłem, że nie ma to jak smak karpia, ale ostatnio trafił mi się wielki, prawie 5-kilogramowy amur biały. Z jego oskrobaniem nie było problemów – łuska odchodziła bardzo łatwo. Został odpowiednio poćwiartowany i przyrządzony na podobieństwo karpia. Dzwonka posolone, popieprzone, obłożone grubo cebulą, po godzinnej drzemce w lodówce, obtoczone w mące poszły na patelnię. Mięso okazało się białe, bardzo delikatne, soczyste i jędrne, o wiele chudsze od mięsa karpia. Amur ma również mniej ości. Sprawdźcie sami! 6

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Jerzy Łętowski

Na zdrowie – tołpyga! W stawach Doliny Baryczy żyją sobie znakomicie tołpygi pstre, których waga dochodzi do ponad 10 kg, i nieco mniejsze tołpygi białe. Jak rozróżnić obie tołpygi? Ano jedna jest biała – jej łuski mienią się jasnym srebrem, natomiast pstra jest cała w marmurkowe paćki. Zdarzają się też mieszańce, czyli krzyżówki obu tych ryb. Do Polski pierwsze tołpygi przyleciały samolotem w 1965 r. z Ukrainy; tam trafiły z kolei z Chin, gdzie żyją w naturze. Są rybami długowiecznymi. W chińskich rzekach dorastają do ponad 40 kg. Ale w Polsce złowiono na wędkę tołpygę ważącą 51,5 kg! Odżywiają się przede wszystkim małymi organizmami wodnymi. Ich wielkie umiejętności filtracyjne znakomicie można wykorzystywać do oczyszczania stawów i jezior z planktonu, którego nadmierne ilości zmniejszają zawartość tlenu w wodzie. Tołpygi należą do ryb z rodziny karpiowatych. Ich mięso zawiera 25 proc. mniej tłuszczu niż mięso węgorza, natomiast trzykrotnie więcej egzogennych nienasyconych kwasów tłuszczowych! Są one doskonale przyswajalne przez człowieka www.smacznykarp.barycz.pl

oraz prowadzą do obniżenia zawartości cholesterolu i tłuszczów w surowicy krwi, a także obniżają ciśnienie krwi. To z kolei przeciwdziała powstawaniu arteriosklerozy i zmniejsza możliwość zawału serca. Trzeba je jednak umieć przyrządzać, gdyż tołpygi są lekko słodkawe i bardzo aromatyczne. Aby zabić ten aromat, tołpygę najlepiej zamarynować. Oto przepis gospodyń z Joachimówki (jednego z gospodarstw rybackich): Rybę sprawić – podczas patroszenia trzeba bardzo płytko ciąć podbrzusze, by nie uszkodzić woreczka żółciowego. Jego rozlanie może spowodować gorzki smak ryby. Potem pokroić na kawałki, doprawić solą i pieprzem ziołowym. Panierować w mące i smażyć na złoty kolor. Przygotować zaprawę z octu 10-procentowego w stosunku 1 do 4-5, odrobiny soli, cukru, ziela angielskiego i pieprzu. Do wrzącej zaprawy dodać pokrojoną w plastry cebulę, ale już nie gotować. Usmażoną rybę ułożyć w pojemniku i zalać dokładnie zimną zalewą łącznie z cebulą. Po kilku dniach ryba palce lizać. Smacznego! 7

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Marcin Mazurkiewicz

Milickie szmaragdy Szczupak od urodzenia zabija nie tylko, by przeżyć, ale aby żyć. Atakuje wszystko, co się w wodzie rusza, nawet gdy nie jest głodny. Prawdziwa torpeda z turbodoładowaniem. Siła przetrwania góruje nad głodem. Zjada w ciągu dnia, jak twierdzą znawcy, tyle, ile sam waży. Doskonały pływak, chociaż często siedzi cichutko w bujnej roślinności, by z zasadzki zapolować. Mimo drapieżnego charakterku i tak jest najwspanialszym drapieżnikiem milickich stawów. Najpiękniejsze okazy widziałem w mojej Joachimówce. Te złowione przez rybaków były niezwykłe – intensywnie zielone od czubka łba aż po ogon. Szczególnie głowa była nasycona wieloma barwami – od morskiej zieleni po szmaragdowe przebłyski. Boki w kolorze świeżej wiosennej trawy, przechodzące w złocistożółte podbrzusze. Oczywiście – jak to szczupak – cały w żółtozłote paseczki i kropeczki. Doskonale to maskuje drapieżcę, kiedy czatuje na zdobycz wśród wodnej roślinności. Ostatnio podobne, a nawet bardziej szmaragdowe

www.smacznykarp.barycz.pl

szczupaczki, wyłowili rybacy ze Stawna. Oczywiście tych „szmaragdów” było niewiele, ale wyróżniały się spośród większości swoich pobratymców. Ryby, a szczególnie drapieżniki, niczym kameleon znakomicie dostosowują swój wygląd do otoczenia. Te zielone szczupaki wybrały… szmaragdową strategię. Ostatnie badania wykazały, że szczupaki rosną przez całe życie. Nie tylko bez przerwy wydłużają się, ale także tyją. Już w drugim roku życia są na tyle aktywne, że potrafią podwoić swoją długość z 20 do 40 cm. Jednak czym starsze, tym wolniej rosną. Dziesięciolatek w ciągu roku wydłuży się zaledwie o 15 cm. Szczupaki są długowieczne. Nasze polskie, gdy zdążą dożyć 14 lat, mierzą przeważnie ponad metr i ważą do ok. 10 kg. Ten największy, któremu nie było dane dalej rosnąć w naszych wodach, a złowiony na wędkę, mierzył 128 cm i ważył 24,1 kg! W naszych stawach szczupaki dorastają średnio do ok. 5 kg.

8

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Marcin Mazurkiewicz

Mroczne i denne życie suma W rybackie sieci coraz częściej wpadają ogromne sumiska. 100-hektarowy staw Jan, którego wody niemal dotykają Joachimówki, ma mnóstwo zakoli i wiele wysp, zatopionych starych pni drzew. A to sumy lubią najbardziej. Jest gdzie się ukryć, by zapolować znienacka. Najeść się do syta, by potem odpocząć w cieniu wielkiego dębu. Jest też mnóstwo doskonałych miejsc na... założenie rodziny. Chociaż sum jest sprytnym wąsatym drapieżnikiem, potrafi być także sentymentalny. Gdy przychodzi czas godów, samica swoim wielkim cielskiem wygniata w zacisznym miejscu gniazdo. Po złożeniu i zapłodnieniu jaj zapędza samca do pilnowania nie tylko jaj, ale także wylęgu. Sumy to ryby mrocznego dna, gdyż zdradzają zamiłowanie do życia w ciemnościach, ukryciu i samotności. Potrafią się jednak zjednoczyć przy wspólnych polowaniach i zimowym śnie. Ponieważ są to ryby, które

www.smacznykarp.barycz.pl

nie znoszą chłodu, na przetrwanie zimy wybierają głębiny, gdzie wahania temperatur są najmniejsze. W takim zimochowie układają się niekiedy kilkoma warstwami. Mroczne i denne życie sumów wpłynęło na ich wygląd zewnętrzny Głowę mają najczęściej spłaszczoną, elastyczne, pozbawione łusek ciało, niewielkie oczy, ale za to różnego rodzaju wąsy, w których ukryta jest tajemnica życia każdego suma. To w nich tkwią zmysły dotyku i węchu. Sum stał się ostatnio bardzo modną potrawą na weselnym stole, pod warunkiem że będzie wielki i podany w całości. Po weselne „danie” przyjeżdżają przede wszystkim kucharze z Wielkopolski. Jego mięso, szczególnie osobników młodych, jest tłuste, ciemne i smaczne, i – co najważniejsze – bez ości! No i nie trzeba go skrobać, gdyż nie ma łusek. Ściąga się z niego jedynie skórę. Zresztą spróbujcie sami.

9

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Marcin Mazurkiewicz

Agresja ze smakiem

fot. Marcin Mazurkiewicz

Chociaż sandaczy nie hoduje się w naszych stawach tak intensywnie jak karpi, to jednak w rybackie sieci wpadają całkiem piękne okazy. Właściwie to szkoda, że jest tylko „produktem” ubocznym, gdyż pełni pożyteczną funkcję sanitariusza stawów. Oczyszcza bowiem wody z ryb małych i słabych, takich jak: płoteczki, słonecznice, krasnopiórki, okonki i niechciane jazgarze czy czebaczki amurskie. W czystych wodach naszych stawów sandacze mają ponadto doskonałe warunki do ukrycia się, by się rozmnażać i znienacka polować. Wyglądem sandacz przypomina okonia, więc i do rodziny okoniowatych jest zaliczany. Świadczą o tym m.in. ostry charakter drapieżcy czy dwie płetwy grzbietowe,

www.smacznykarp.barycz.pl

w tym jedna bardzo ostra. Jest jednak sandacz bardziej prorodzinny, bowiem samica buduje dom, do którego składa jaja, a samiec po zapłodnieniu agresywnie pilnuje, by żaden intruz nie wdarł się do siedziby. Sandacz, obok łososia, siei czy sielawy, należy do najcenniejszych naszych ryb słodkowodnych. U mistrzów rondla i patelni zyskał miano ryby szlachetnej. Ma bardzo jędrne, delikatne, chude i wyborne w smaku mięso zawierające duże ilości białka. Kaloryczność jego mięsa jest niewielka. To, co jest najcenniejsze w sandaczu, to bardzo duża ilość mięsa – około 65 procent masy jego ciała przypada na części jadalne. Mięso zawiera minimalne ilości tłuszczu, dlatego też uważane jest za dietetyczne. Ale największą zaletą sandaczowego mięsa jest jednak fakt, iż ryba ta posiada mało nierozdwojonych ości międzymięśniowych (33 po obu stronach). W dodatku występują one tylko w przedniej części ciała. Tak więc, wbrew powszechnym opiniom, że w rybim ogonie jest najwięcej małych ości, w sandaczu nie ma ich w ogóle. Sandacze osiągają 130 cm długości i mogą ważyć ponad 15 kg. 10

www.dnikarpia.barycz.pl


fot. Jerzy Łętowski

Karasiowa „seksmisja”

www.smacznykarp.barycz.pl

11

fot. Marcin Mazurkiewicz

często stanowiąc ewenement w przyrodzie ożywionej. Karaś może obywać się bez powietrza. Potrafi żyć bez tlenu tygodniami, a nawet miesiącami. I wcale mu to nie przeszkadza. Opanował też do perfekcji sztukę wstrzymywania oddechu. Karaś złocisty, zwany też zwyczajnym bądź pospolitym, ma bardzo smaczne, wpadające w brąz mięso, natomiast mięso karasia srebrzystego jest suche, ościste i niezbyt smaczne.

Nie ma wody, w której nie byłoby karasi złocistych czy srebrnych, do woli korzystających z darmowego żarcia na koszt hodowców karpia. Karasi nie hoduje się tak jak karpi – są tak zwanym przyłowem. Mimo że mają niezły apetyt, rosną bardzo wolno. W naszych stawach rzadko można spotkać osobniki o długości ponad 35 cm, ważące do 1,5 kg. Oczywiście bywają wyjątki. Karasie są rybami kochającymi ciepełko, więc szukają sobie kołderki na zimę. Zagrzebują się w mule, by przetrwać ten trudny czas. Wykazują się niewiarygodną wręcz wytrzymałością na niekorzystne warunki. Mimo prawie całkowitego braku tlenu czy innych przeciwności, nieliczne gatunki znalazły swój dom w takich właśnie miejscach,


O autorze Nazywam się Jerzy Łętowski. Mieszkam w Joachimówce, rezerwacie otoczonym stawami hodowlanymi. Żyję w zgodzie z orłami bielikami, czaplami białymi, gęgawami, łabędziami i z setkami innych ptaków, których tu nie brakuje. Baczą one oczywiście, by karpiom nic się nie stało, bo gdy ich nie będzie, to i ptasiego raju zabraknie. Więc pilnują, by ryby miały się tu jak najlepiej. Ale bezsprzecznie trzeba dodać: najpierw były ryby, a przede wszystkim nasz skarb – karp, a dopiero potem ptaki.

Oczywiście trochę narzekam na bobry, które zjadły w moim ogrodzie płotek zrobiony z gałęzi topoli, na norki amerykańskie czy wydry, które opychają się rybami na moich oczach, ale one też muszą jakoś żyć… Byłem czynnym dziennikarzem i czuję się nim nadal. Od niemal 40 lat piszę także pod pseudonimem Jerzy Sum o rybach – niegdyś w „Słowie Polskim”, „Wieczorze Wrocławia” i „Gazecie Wrocławskiej”, a dziś felietoniki „Nad wodą” w „Głosie Milicza”. Uwielbiam też usiąść z wędką nad rzeczką czy jeziorem i marzyć o taaa…kiej rybie.

12

fot. Michał Łętowski

Autor z joachimowskim okoniem


Przepisy z Doliny Baryczy

karp smażony z cebulą (po milicku) Składniki: karp, cebula, sól, pieprz, olej do smażenia. Sposób przyrządzenia: świeżego karpia pokroić w dzwonka lub małe kawałki, opłukać, ułożyć warstwowo w naczyniu. Każdą warstwę obłożyć pokrojoną w grube krążki cebulą i odstawić na kilka godzin, a najlepiej na całą noc, aby mięso zdążyło wchłonąć aromat cebuli i pozbyło

się resztek szlamistego zapachu. Następnie przejść do smażenia: dzwonka układać na uprzednio rozgrzanej patelni z gorącym olejem i smażyć na rumiany kolor z obydwu stron. Oddzielnie zeszklić cebulę, w zależności od upodobań pokrojoną drobno lub w cienkie krążki. Karpia po odsączeniu tłuszczu układać na półmisku lub talerzu. Obowiązkowym dodatkiem do tego prostego,

tradycyjnego dania rybnego jest duża ilość podsmażonej cebulki. Dawniej „karpia po milicku” zwykli przyrządzać rybacy na ognisku. Polecamy: restauracja „Pałacowa” w Miliczu, restauracja „W Starym Młynie” w Niesułowicach, gospodarstwo agroturystyczne „Głowaczówka” w Rudzie Sułowskiej.

karp smażony w occie Składniki: karp, jajko i bułka tarta lub mąka, pieprz, sól, przyprawa do ryb, olej; zalewa: woda, ocet, cukier, sól, ziele angielskie, liść laurowy, gorczyca, cebula. Sposób przyrządzenia: pokrojonego w dzwonka lub małe kawałki karpia panierujemy w jajku i bułce tartej lub w samej mące (w zależności od upodobań), smażymy na gorącym oleju. Po usmażeniu karpia należy

ostudzić i przełożyć do głębokiego naczynia. Następnie przygotowujemy zalewę octową: zagotować wodę z liściem laurowym, zielem angielskim, gorczycą, pokrojoną w talarki cebulą, solą i pieprzem. Do gorącej wody dodajemy octu w proporcji 1 szklanka octu na 4 szklanki wody (lub na 3 szklanki wody, wówczas zalewa będzie bardziej ostra). Usmażonego karpia trzeba ostudzić i umieścić w naczyniu, w przygo-

towanej wcześniej zalewie. Zalewy należy przygotować tyle, by cała ryba znajdująca się w naczyniu była nią przykryta. Potrawę należy odstawić na co najmniej 2 dni. Spożywamy na zimno. Karp smażony w occie to potrawa o rodowodzie wielkopolskim. Polecamy: bar „Kacper” w Sułowie (na zamówienie).


karp smażony z warzywami Składniki: karp, papryka, pieczarki, por, cebula, mąka, olej, sól, pieprz, cytryna. Sposób przyrządzenia: karpia opłukać, pokroić w kawałki, dodać soli i pieprzu wedle gustu, obtoczyć

w mące i smażyć na gorącym oleju. Warzywa pokroić nie za drobno i dusić do zmiękczenia, dosolić i doprawić a następnie wyłożyć na talerz. Usmażonego karpia położyć na duszonych warzywach, skropić cytryną. Spożywać na ciepło.

Polecamy: restauracje „Parkowa” , „Pałacowa”, „Relax” w Miliczu.

oleju. Kurki opłukać, duże pokroić, przesmażyć na maśle, dodać soli i pieprzu, zalać słodką śmietanką, pokropić cytryną, dodać świeżego lub suszonego, drobno posiekanego koperku. Usmażone na rumiany kolor dzwonko wyłożyć na talerz, obłożyć kurkami, dodać kiszonej kapusty i plaster cytryny.

Polecamy: zajazd „Górecznik” w Antoninie, restauracja „W Starym Młynie” w Niesułowicach, „Nasza Karczma” w Miłochowicach.

karp z kurkami Składniki: karp, bułka tarta, kurki, słodka śmietanka, sól, pieprz, olej, masło, koperek świeży lub suszony, kapusta kiszona, cytryna. Sposób przyrządzenia: karpia pokroić w dzwonka, opłukać, dodać soli i pieprzu, obtoczyć w świeżo startej bułce, smażyć na gorącym


karp faszerowany Składniki: karp w całości, cała bułka, mleko, natka pietruszki, cebula, sól, pieprz, świeży chrzan, składniki na wywar warzywny: korzeń pietruszki, korzeń selera, marchew, cebula, por, pieprz ziarnisty. Sposób przyrządzenia: z karpia należy ostrożnie ściągnąć skórę, mięso zagotować, dokładnie obrać

z ości, przemielić. Bułkę namoczyć w mleku, natkę drobno posiekać, cebulę drobno pokroić i zeszklić na maśle. Wszystkie składniki wymieszać ze sobą do konsystencji farszu, doprawić do smaku solą i pieprzem. Farszem wypełnić ściągniętą wcześniej skórę karpia, zawinąć delikatnie w lnianą ściereczkę i gotować w wywarze warzywnym. Po ugotowaniu

pokroić w grube plastry. Spożywać na zimno z dodatkiem świeżo tartego chrzanu. W smaku karp faszerowany przypomina pasztet. Polecamy: restauracje „Parkowa”, „Pałacowa”, „Relax”, „Lema” w Miliczu, bar „Gramit” w Wierzchowicach; danie na na zamówienie.

karp wędzony Składniki: karp, czosnek, woda, sól. Sposób przyrządzenia: karpia pokroić w półdzwonka i zamoczyć na kilka godzin w roztworze wody z solą. Po wyjęciu natrzeć świeżo zmiażdżonym czosnkiem. Wędzić na ciepło na drewnie liściastym. Karpia wędzonego można spożywać zarów-

no na ciepło, zaraz po uwędzeniu, jak i na zimno. Karp wędzony to tradycyjne danie, podawane kiedyś wyłącznie na bogato zastawionych stołach możnych władców ziem nad Baryczą. Jeszcze przed drugą wojną światową karpia wędzonego podawano jako danie wigilijne.

Polecamy: gospodarstwo rybackie „Ruda Żmigrodzka”, gospodarstwo agroturystyczne „Głowaczówka” w Rudzie Sułowskiej, restauracja „W Starym Młynie” w Niesułowicach, restauracja „Parkowa” w Miliczu, „Nasza Karczma” w Miliczu; danie na na zamówienie.


wydawca: „Partnerstwo dla Doliny Baryczy” autor tekstu: Jerzy Łętowski redakcja: Marta Kamińska opracowanie graficzne: Bartek Bogacz

Operacja współfinansowana przez Unię Europejską ze środków finansowych Europejskiego Funduszu Rybackiego, zapewniającą inwestycje w zrównoważone rybołówstwo.

Ryby z Doliny Baryczy  

Broszura o rybach z Doliny Baryczy.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you