Issuu on Google+

Maj–czerwiec 2013 Rok V nr 5-6 (45-46)

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNY: NAUKA * KULTURA * BIZNES * TURYSTYKA

Biznes a Media 2013 – str. 18

Nr indeksu 1018 ISSN 2080-8186

Foto: Robert Bereza

AL

1


Ksią ż k a n ajle p s z y m up om i n k iem

Ave Maria w muzyce, Jan Węcowski, Pani Fatimskiej - Królowej Różańca Świętego. 35 zł, A4, str 56 Śpiewnik Maryjny, Łukasz Gos, 20 zł, B5, str. 144

Dzwon Wolności Brzmi. Pieśni Powstania Styczniowego, oprac. Aleksandra Chmielewska, 12 zł, A5, str. 48

Do ołtarza już idziemy, 8 zł, 120x160 mm str. 120

Przybyli ułani pod okienko. Pieśni patriotyczne i żołnierskie na głosy równe, oprac. Honorata Cybula, 11 zł, 165x240, str. 40

Piosenki dla dzieci. Wiosna, lato, jesień, zima, Alicja Barton, 8 zł, A5, str 24

Śpiewać każdy może. Piosenki do wspólnego śpiewania. Śpiewnik, 9,50 zł, 120x160 mm, str 192

P eł na o f e r t a n a w w w .polih ymnia.p l

POLIHYMNIA Wydawnictwo Muzyczne

Rok założenia 1991

ul. Deszczowa 19, 20-832 Lublin, tel./fax 81 746-97-17

    

polecamy usługi: specjalistyczny skład tekstu i nut druk cyfrowy i offsetowy usługi introligatorskie oprawa książek i czasopism kopiowanie i nadruk płyt CD i DVD www.polihymnia.pl, e-mail: poczta@polihymnia.pl

2 AL


Gdzie jesteśmy W  ciągu prawie czterech lat swego istnienia „Awangarda Lubelska” stopniowo docierała do coraz to nowych miejsc. Dziś można ją otrzymać w  kilkudziesięciu miejscach na terenie całego Lublina. Jest dostępna w urzędach (np. Urząd Marszałkowski i Urząd Miasta), w placówkach kulturalnych (Filharmonia Lubelska, Teatr im. Juliusza Osterwy, Teatr Muzyczny, Dom Kultury LSM, Dzielnicowy Dom Kultury Bronowice), w hotelach (Europa i Victoria), w uczelniach (w WSSP im. Wincentego Pola), w biurach podróży (Anas), w  Lubelskim Ośrodku Informacji Turystycznej i  Kulturalnej na Starym Mieście, w  szpitalu SPSK 4 przy ul. Jaczewskiego, w sklepach LUX LSS Społem, DT Orfeusz na Czechowie i  CH Wokulski przy ul. Łęczyńskiej 51, a także w taksówkach MPT radia taxi 19191. „Awangardę Lubelską” można także oglądać i czytać na stronie:

www.awangardalubelska.pl

GOLDMAN Lublin, ul. Zielona 1B

Złoto Srebro Platyna Monety – Skup – Sprzedaż – Doradztwo

Chcesz kupić, sprzedać, poradzić się… Przyjdź lub zadzwoń pod numer 81 532 96 92

Szanowni Państwo Drodzy Czytelnicy Nadziwić się wprost nie mogłem, gdy w piękny, wiosenny dzień spacerując wzdłuż Bystrzycy zobaczyłem stojące wzdłuż rzeki foliowe worki z pozbieranymi wokół śmieciami. Widok dawno nie oglądanej tak czystej rzeki wprowadził mnie w  całkiem miły nastrój. Niestety, na krótko, bo oto idąc dalej zauważyłem inwalidę siedzącego na wózku. Obok niego stał drugi mężczyzna w wieku około pięćdziesiątki. Obaj pili piwo. Właśnie opróżnili kolejne butelki i… fru puste rzucili do rzeki. Nie doleciały do wody, zaległy na brzegu. Nie wytrzymałem i  powiedziałem obu panom, co myślę o nich i ich stosunku od czystości polskich rzek i samego Lublina. Uwagę przyjęli godnie – w milczeniu. Wiele myśli przyszło mi do głowy. Po pierwsze, kłaniam się lubelskim władzom za uprzątnięcie brzegów Bystrzycy. Niestety, pewnie nie na długo. Nowe śmieci już się tam pojawiły, a mieszkańcy Lublina nadal psioczą na Ratusz i jego urzędników. Ale to i tak nic w porównaniu z tym, co ciągle słyszę w  rozmowach z  sąsiadami, przyjaciółmi, w  parku, sklepie i teatrze. Słyszę, jak to za wszystko zło w tym kraju winne są władze miasta, rząd, premier i prezydent. A to nieprawda. Za to, że żyjemy wśród śmieci, często w brudzie i hałasie, najczęściej winni jesteśmy sami. Odnoszę wrażenie, że Polacy kochają żyć wśród śmieci. Jeśli nawet ktoś Bystrzycę czy osiedlowe uliczki i skwery posprząta, to i tak zaraz znów są one pełne śmieci, a wielu twierdzi, że to wina administracji spółdzielczej albo i rządu. Rządu nie mamy najlepszego, ale on jest gdzieś daleko, w Warszawie, a my żyjemy tu, wśród swoich. Chociaż… Wszędzie u nas pełno walających się pustych butelek po wodzie i napojach. A przecież gdyby ktoś zarządził, żeby je skupować, tak jak w innych krajach, nawet po 10 gr, to śmieci byłoby mniej, nie trzeba by ich segregować a wokół byłoby czysto. Byłoby też dużo tanich surowców, kiedyś mówiło się wtórnych a dziś – z recyklingu. A w Lublinie? Niestety, zawsze za mało w nim było i nadal brakuje ulicznych koszy na śmieci. Podobnie, jak ławek do siedzenia. Podsumowując: o czystość w Polsce i o losy tego kraju i wszystko co w nim jest, musimy dbać wszyscy wspólnie, i władza i my sami. To niby takie banalne, ale przecież prawdziwe. Krzysztof Stankiewicz

– miesięcznik bezpłatny: www.awangardalubelska.pl, e-mail: poczta@polihymnia.pl

Wydawca: Wydawnictwo POLIHYMNIA Sp. z o.o., ul. Deszczowa 19, 20-832 Lublin, tel./fax 81-746-97-17 Współwydawca: Stowarzyszenie Miłośników Folkloru, 24-222 Niedrzwica Kościelna, ul. Krakowska 111, tel. 81-51-16-188, Redaktor naczelny: Krzysztof Stankiewicz Zespół: Janusz Kawałko (z-ca red. naczelnego), Zbigniew Miazga (sekretarz red.), Władysław Boruch (szef Rady Programowej) Tomasz Orkiszewski (prezes Wydawnictwa), Krystyna Radzik, Jacek Szymczyk, Kamila Kowalik, Anna Sadczuk (korekta), Dorota Kapusta (skład komputerowy) Druk: Wydawnictwo POLIHYMNIA Sp. z o.o., e-mail: poczta@polihymnia.pl, księgarnia wysyłkowa: www.polihymnia.pl

AL

3


Biznes

Sto lat OSM w Krasnystaw

Te znakomite wyroby OSM Krasnystaw znamy chyba wszyscy

O

kręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Krasnystawie obchodzi setną rocznicę swego istnienia. Ta nowoczesna dziś firma, współpracująca z ponad trzystoma dystrybutorami produktów nabiałowych z całej Polski, powstała w 1913 roku. Początki krasnostawskiej spółdzielni były niezwykle skromne – ponad 40 rolników dostarczało do niej swoje mleko. Wszystkie urządzenia do produkcji miały napęd ręczny. Spółdzielnia nieprzerwanie działała przez całą II wojnę światową. W 1957 roku powołano Okręgową Spółdzielnię Mleczarską z  siedzibą w Zażółkwi koło Krasnegostawu, a  w  następnych latach powstawały wciąż nowe budynki produkcyjne i punkty skupu mleka.

Znaczącym krokiem rozwojowym okazała się budowa nowoczesnej proszkowni mleka zrealizowana w 1974 roku. Dziesięć lat później oddano do użytku nowy zakład produkcyjny specjalizujący się w wytwarzaniu mleka spożywczego, masła oraz twarogu. Za sprawą zakupu nowoczesnych linii do produkcji, w latach 1994-1996 nastąpiły ogromne zmiany przerobowe. Dzięki temu marka OSM Krasnystaw stawała się coraz bardziej popularna, jednak dopiero koniec lat dziewięćdziesiątych ub. wieku stał się okresem dynamicznego rozwoju firmy. Podpisane kontrakty handlowe z hurtowniami i sieciami detalicznymi spowodowały, że produkty z Krasnegostawu stały się znane w całym kraju. W 2003 firma połączyła się z OSM w Lublinie a w 2004 roku z Zamojską Spółdzielnią Mleczarską.  Tak powstała gigantyczna firma – OSM Krasnystaw, która teraz odbiera mleko od ponad dziesięciu tysięcy dostawców ze wszystkich powiatów województwa lubelskiego, zatrudnia około tysiąca pracowników i przetwarza rocznie 160 mln litrów mleka. Dziś jest ona największym producentem branży mleczarskiej w regionie i  nadal

nieustannie inwestuje w swój rozwój. Wprowadza nowoczesne rozwiązania i  technologie, które mają za zadanie udoskonalić wyroby i zapewnić ich najwyższą jakość. Produkcja jest w  całości zautomatyzowana: nowoczesne maszyny i komputery czuwają nad procesem przetwarzania mleka w produkty końcowe, które później trafiają na półki. OSM Krasnystaw pod względem produkcji i jakości swoich wyrobów, mieści się w pierwszej dziesiątce tego typu zakładów w kraju. Nieustannie zdobywa różnego rodzaj nagrody i wyróżnienia. Te przyznane jej tylko w 2012 roku to: – TYTUŁ LIDERA GALANTERII MLECZNEJ za wyniki sprzedaży  jogurtów, kefirów, śmietany, maślanek; – nagroda ZA NAJWYŻSZĄ JAKOŚĆ dla 22% śmietany „Gosposia”, – nagroda ZA WYSOKĄ JAKOŚĆ dla serka waniliowego z truskawkami „Seruś”; – statuetka Związku Pracodawców, Eksporterów i Importerów Produktów Mleczarskich oraz  Prezesa Agencji Rynku Rolnego za wyniki w eksporcie. Krzysztof Stankiewicz

Na festiwal do Bełżyc

Tak było na ubiegłorocznym festiwalu

J

uż po raz trzeci, tego lata w Bełżycach odbędzie się „Festiwal Wieprzowiny”. Pod nazwą tą kryje się świetna, plenerowa impreza organizowana co roku przez Krajowy Związek Grup Producentów Rolnych – Izbę Gospodarczą i  burmistrza Bełżyc. Bełżycki festiwal jest jednym z pięciu, organizowanych co roku w  naszym kraju. Finansowany jest z  Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego, tworzonego z odpisu 0,1 proc. dochodów

pochodzących ze sprzedaży mięsa, a płatnikami są w większości rolnicy produkujący tuczniki. Tegoroczny festiwal odbędzie się w  niedzielę 14 lipca na stadionie CKFiS w Bełżycach. Początek w godzinach przedpołudniowych a w programie: konkursy i pokazy kulinarne, degustacja wieprzowiny pod różną postacią. Dla uczestników konkursów kulinarnych przewidziano cenne nagrody a  dla wszystkich uczestników pikniku – darmową degustację wieprzowiny. Będą też występy artystyczne m. in. Marcina Dańca oraz gwiazdy wieczoru, zespołu Enej. – W ub. roku na festiwalu bawiło się tysiące uczestników. Tak pewnie będzie i w tym roku. Bo i atrakcji będzie wiele – mówi Andrzej Bednar-

czyk, prezes Spółdzielczej Grupy Producentów „Atut” w Babinie, zajmujący się w imieniu Krajowego Związku Grup Producentów Rolnych – Izba Gospodarcza organizacją festiwalu w  Bełżycach. W  przeddzień festiwalu, na Uniwersytecie Przyrodniczym w  Lublinie odbędzie się konferencja naukowa poświęcona systemom jakości i  bezpieczeństwa żywności, oraz walorom odżywczym i  smakowym mięsa wieprzowego. – Ryszard Góra, burmistrz Bełżyc dodaje, że w  piątek i  w  sobotę poprzedzającą festiwal odbędą się Dni Bełżyc, na które serdecznie zaprasza wszystkich chętnych. W  sumie, 12, 13 i  14 lipca Bełżyce zapraszają na swoisty maraton imprez kulturalnych i rozrywkowych. KS AL

5


biznes

B

iznes a  media 2013. Pod takim hasłem Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wraz z  lubelskim oddziałem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP zorganizowały spotkanie dziennikarzy, redaktorów naczelnych prasy, radia z  całego kraju z  przedstawicielami władz samorządowych oraz biznesu. Tematem spotkania będzie sytuacja gospodarcza w  regionie i  kraju oraz możliwości współpracy biznesu z mediami w tym kontekście. Spotkanie odbyło się w  Siedlisku Folkloru Marzanna w  Niedrzwicy Kościelnej a  udział w  nim wzięli m.in. Jacek Sobczak, członek Zarządu Urzędu Marszałkowskiego woj. Lu-

BIZNES A MEDIA Stankiewicz, red. naczelny Awangardy Lubelskiej. Jako pierwszy głos zabrał Jacek Sobczak. Mówił o  funduszach unijnych, z  których Lubelszczyzna w ostatnich latach tak skwapliwie korzystała i  o  przyszłej perspektywie finansowej na lata 2014-2020. Za już otrzymane pieniądze powstało m.in. lotnisko w Świdniku czy powstaje droga S17 wraz z  północną obwodnicą Lublina. Z  puli przewidzianej na lata 2012-2020 Lubelszczyzna też chce

W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczył Jacek Sobczak z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie

belskiego, Sławomir Zygo, przewodniczący Rady Powiatu Lubelskiego, Adam Kuna, wójt gminy Niedrzwica Duża, Władysław Boruch, prezes spółki BORPOPL, Tomasz Orkiszewski, prezes Wydawnictwa Polihymnia, Sławomir Bawarski, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników Globtroter, Stanisław Wojnarowicz, prezes lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, Stanisław Błaszczyk, red. naczelny Ambasadora, Mariusz Gryżewski, red. nacz. magazynów VIP oraz Fakty, Arkadiusz Biczyk z Gazety Finansowej, Tomasz Brzozowski, red. naczelny Portalu kurier365.pl, Paweł Ludwicki, red. naczelny Kuriera Warszawskiego, Grażyna Hryniewska-Kalicka, red. naczelny Uroda i  Życie, Krzysztof

6 AL

uszczknąć jak najwięcej i tak też chyba będzie. Wszystko na to wskazuje, że pod względem wielkości pieniędzy przeznaczonych z  nowej perspektywy dla poszczególnych regionów, Lubelszczyzna znajdzie się na trzecim miejscu w kraju. Aby jednak pieniądze te dostać, także dla biznesu, i w pełni wykorzystać, trzeba się do tego dobrze przygotować. Pieniędzy będzie bowiem więcej niż dotychczas, ale zdobyć je będzie trudniej. Zdobyte trzeba będzie w  pełni wykorzystać, np. na tworzenie Wojewódzkiej Kolei Aglomeracyjnej czy nowych miejsc pracy. Nieco innej kwestii dotyczyło wystąpienie red. Stanisława Wojnarowicza. Zwrócił uwagę na to, że relacje między biznesem a  mediami obrosły licznymi mitami i  uprzedzeniami.

Z  tematem tym przed rokiem  zmierzyli się przedstawiciele krajowego biznesu oraz publicyści ekonomiczni na konferencji zatytułowanej „Wizerunek przedsiębiorców w  mediach w  dobie kryzysu”. Organizatorem konferencji była Krajowa Izba Gospodarcza. Spotkanie stało się płaszczyzną do dwustronnego wylewania żalów, jakby obie strony funkcjonowały w dwóch odmiennych światach. Z  dyskusji można było odnieść wrażenie, że strona biznesowa i jej reprezentanci postrzegają media przez pryzmat burzliwych w naszej gospodarce lat 90, publikacji o  aferach, krytyce prywatyzacji i  wytykaniu nieprawidłowości w jej przeprowadzaniu. Znany ekonomista prof. Witold Orłowski, którego wspierali przedstawiciele KIG, twierdził wręcz, że w  Polsce wciąż pokutuje postpeerelowski wizerunek „prywaciarza”, jako spekulanta, dorobkiewicza, generalnie osoby ukazywanej w złym świetle. Nie godzili się z  tym zarzutem dziennikarze. Zastępca red. naczelnego Super Expressu Hubert Biskupski, wiceszef telewizyjnej „1” Andrzej Godlewski czy Wiktor Świetlik mówili o trudnościach, na jakie natrafiają dziennikarze w relacjach zawodowych z  przedstawicielami biznesu. Jednocześnie wskazali na bieżące trendy w publicystyce gospodarczej, jak promowanie w mediach dobrze prosperującego biznesu, obrona pokrzywdzonych przez urzędy skarbowe, inspekcje pracy i  inne instytucje państwowe, żeby odwołać się chociażby do przykładu Romana Kluski i Optimusa. Sławomir Zygo, przewodniczący Rady Powiatu Lubelskiego zwrócił uwagę na drogi powiatowe rozjeżdżane i  niszczone z okazji budowy nowych arterii komunikacyjnych. Potem tych zniszczonych, lokalnych dróg wykonawcy wielkich inwestycji nie naprawiają. Biznes reprezentował m.in. Władysław Boruch. Powiedział, że powiązania biznesu z mediami są tak oczywi-


biznes

2013 ste, jak oczywiste są zyski z niebywałej jak na polskie warunki oglądalności filmu „Układ zamknięty”. Bo kino to też media. Tym razem to ono stanęło na wysokości zadania ukazując wyraźnie i odważnie to, co od lat niszczy polskich przedsiębiorców. Niefrasobliwość i  nieodpowiedzialność urzędników zdolnych przeprowadzać kilka kontroli jednocześnie i praktycznie bez końca. Jak w takich warunkach pracować? Nie da się! Tymczasem kontrolerzy za swoją złą pracę czy swoje błędy nigdy nie ponoszą odpowiedzialności. A  przecież niszczenie przedsiębiorców to niszczenie gospodarki i  kraju, niszczenie miejsc pracy i  ograniczanie wpływów z  podatków do Skarbu Państwa. Trzeba mieć świadomość, że filmowy przykład Reja, czy Kluski są tylko przysłowiowym szczytem góry lodowej. A mamy także przykła-

Redaktorzy naczelni – od lewej Stanisław Błaszczyk, Mariusz Gryżewski, Arkadiusz Bińczyk (dziennikarz Gazety Finansowej), Paweł Ludwicki

dy z  lokalnego podwórka. Dziennik Wschodni a za nim Angora z 7 kwietnia br. opisały podobny los zamojskiej firmy CH Nexa zajmującej się sprzedażą sprzętu AGD, RTV i  IT. Firma ta też jest nękana przedłużającymi się kontrolami urzędu skarbowego i UKS. Zresztą, wszyscy jesteśmy kontrolowani. W Polsce aż 11 różnego rodzaju służb ma prawo kontrolować nasze rozmowy telefoniczne. To tak jak w stanie

wojennym. W  ub. roku w  ten sposób skontrolowano ponad 2 mln rodaków, czyli co piątego dorosłego Polaka. Z  tego wynika, że praktycznie każda rodzina w  Polsce jest kontrolowana. Pod tym względem nie ma w Europie drugiego takiego kraju. Uczestnicy spotkania wysnuli jednak z  dyskusji wniosek, że biznes i  media a także różnego rodzaju władze, w tym samorządowe, są na siebie skazane. Krzysztof Stankiewicz

AL

7


biznes

Domu Towarowego Orfeusz nie trzeba przedstawiać

C

harakterystyczna architektura budynku górującego nad skrzyżowaniem alei Mieczysława Smorawińskiego i  Kompozytorów Polskich dobrze znana jest nie tylko mieszkańcom Czechowa czy Lublina, ale także osobom spoza naszego miasta. W  budynku tym mieści się Dom Towarowy Orfeusz. Na dobra sprawę, nie trzeba go nikomu przedstawiać. Wszak wszelkie zdarzenia w  osiedlu lokalizowane są względem jego położenia. Orfeusz od lat oferuje szeroki wybór klasycznej mody męskiej i  damskiej polskich producentów, a  także stoisko z  niezwykle bogatą ofertą firan, zasłon i  związanych z  nimi dodatków oraz bielizny pościelowej, stołowej, ręczników itp. Szycie i modelowanie firan można zlecić w znajdującym się tu zakładzie krawieckim. Sklep „Vabbi” oferuje odzież i obuwie znanych światowych marek takich jak Lee, Wrangler, Puma, Nike. Klienci Orfeusza znajdą w nim także oddział banku BOŚ oraz agencję ubezpieczeniową. Nowością jest salon „U Holendra”, który w ostatnim czasie zadomowił się na parterze Orfeusza. Coraz większą część DT Orfeusz zajmują meble i artykuły komplementarne. Zaczęło się od dyskontu meblowego Aldi Meble usytuowanego na niskim parterze. Dwa lata temu oferta meblowa została rozszerzona o nową galerię o powierzchni 650 m. kw. usy-

8 AL

tuowaną na I  piętrze obiektu. Dominują tu meble znanych producentów krajowych takich jak: Forte, Meble Wójcik czy Dąb Gdynia. Klienci znajdą tu w dobrych cenach meble skrzy-

niowe do salonu, jadalni, sypialni, a także meble tapicerowane oraz stoły i krzesła. Na tym jednak nie koniec. Wkrótce, bo już 15 maja w parterze obiektu zostanie uruchomiona „Galeria Konesera”, która oprócz nowości meblowych marki Forte i Meble Wójcik zaoferuje mieszkańcom Czechowa i całego miasta, kolekcje porcelany polskiej z Ćmielowa i Chodzieży. Oferta obejmuje porcelanę zarówno w  stylu klasycznym jak nowoczesnym, w tym kolekcje: śniadaniowe, deserowe, obiadowe, galanterię porcelanową oraz porcelanowe figurki. Wszystko to może stanowić okazjonalne prezenty lub uzupełnienie kolekcji miłośników porcelanowych gadżetów. Zupełną nowością będzie możliwość zamawiania pojedynczych egzemplarzy produktów do często zdekompletowanych zestawów porcelanowych po rodzicach lub dziadkach.

Atrakcje Orfeusza

DT Orfeusz oferuje m.in. meble a wkrótce zaoferuje także kolekcje porcelany polskiej z Ćmielowa i Chodzieży

Jeszcze jedną nowością w  najbliższym czasie będzie nowa witryna internetowa Domu Towarowego Orfeusz. Pod adresem www.orfeusz. lublin.pl będzie można znaleźć pełne i  aktualne informacje o  ofercie, bieżących promocjach, a  także różne ciekawostki z historii funkcjonowania tej placówki na lubelskim rynku oraz informacje dotyczące producentów – kontrahentów Orfeusza. Krzysztof Stankiewicz


biznes

B

udowa Lubelskiej Kolei Aglomeracyjnej już się właściwie rozpoczęła. I  choć na zakończenie trzeba będzie jeszcze kilka lat poczekać, to jej fragmenty już funkcjonują. Od kilku miesięcy, a konkretnie od początku br. pociągiem można przecież dojechać do centrum Lublina wprost z terminala lotniska w Świdniku a od początku kwietnia także z oddalonego o 26 km Lubartowa. – Lubelska Kolej Aglomeracyjna będzie jednym z priorytetowych projektów realizowanych za pieniądze z nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2014–2020 – mówi Jacek Sobczak, członek Zarządu Urzędu Marszałkowskiego Woj. Lubelskiego. Dziś nie wiadomo jeszcze dokładnie, ile tych pieniędzy dla Lubelszczyzny będzie, ale wiadomo, że będzie ich więcej, niż w  poprzedniej perspektywie opiewającej lata 2007–2013. Będą wydawane w ośmiu obszarach, a jednym z nich to „Mobilność regionalna i  ekologiczny transport”. Właśnie w ramach tego obszaru przewidziane jest tworzenie Lubelskiej Kolei Aglomeracyjnej. Kolej tworzyć mają dwa szlaki krzyżujące się ze sobą w  Lublinie. Jeden szlak poprowadzi z  Kraśnika przez Niedrzwicę Dużą i  Lublin Zemborzyce do stacji Lublin Główny i dalej do Lubartowa. Drugi szlak biec ma z Nałęczowa przez Lublin i Świdnik Miasto aż do terminala lotniska w  Świdniku. I  choć do takiego rozwiązania jeszcze daleko, to po kilkunastoletniej przerwie niedawno znów zaczęły kursować pociągi z  Lublina do Lubartowa. Pozwoliła na to rewitalizacja tej linii dokonana w  ciągu ostatnich 2 lat. Wzdłuż odnowionych torów powstały nowe przystanki, jak Lublin Zadębie czy Lublin Ponikwoda i  powstać mają jeszcze następne, w  tym w  samym Lubartowie. Linia cieszy się dużym zainteresowaniem pasażerów, bo szynobus z Lublina do Lubartowa jedzie tylko pół godziny a  bilet kolejowy kosztuje 3,25 zł zaś ulgowy 1,59 zł i jest tańszy od biletu autobusowego. Od kilku miesięcy czynna też jest nowa linia Lublin – lotnisko w Świd-

Lubelska Kolej Aglomeracyjna

Wzdłuż zrewitalizowanej linii kolejowej Lublin–Lubartów powstało kilka nowych przystanków, jak ten Lublin Zadębie.

niku. Dla jej uruchomienia kolejarze w  rekordowo krótkim czasie do istniejącej już linii prowadzącej do stacji Świdnik Miasto dobudowali odcinek prowadzący aż do terminala na lotnisku. Można zatem powiedzieć, że dwa z  czterech ramion planowanej kolei aglomeracyjnej już funkcjonuje. Reszta ma być zrealizowana w latach 2014–2020. Na pierwszy ogień ma iść szlak prowadzący z Lublina do Nałęczowa. Na trasie tej planowana jest budowa kilku nowych przystanków, m.in. Lublin Zachód. Powstanie on w  miejscu, gdzie w  ciągu kilkunastu ostatnich lat na zachodzie miasta wyrosła z ziemi nowa, bardzo duża i licznie zamieszkała dzielnica mieszkaniowa Czuby.

Projekt dworca Lublin Zachód powstać ma do 2015 roku. W rok później ruszyć ma jego budowa. Ma stanowić część planowanej modernizacji linii kolejowej nr 7 z Lublina do Warszawy. Nowy przystanek Lublin Zachód ma się składać z jednego wyspowego peronu między dwoma torami, a  na peronie stanie żelbetowa wiata. Do nowego przystanku potrzebny będzie dojazd, ale Krzysztof Żuk, prezydent Lublina deklaruje, że powstanie on wraz z nowym dworcem. Z przystanku dojechać będzie można zarówno do centrum Lublina czy istniejącego już dworca Lublin Północ jak też wsiąść do pociągów jadących w  kierunku Warszawy czy Krakowa. Krzysztof Stankiewicz

ZAKŁAD MECHANIKI POJAZDOWEJ Bogdan Wójcik ul. Gen. Zajączka 14 (Sławinek) tel. 605 233 011

AL

9


Nauka i wiedza

Nowe kontakty zagraniczne WSSP

W

yższa Szkoła Społeczno-Przyrodnicza im. Wincentego Pola w  Lublinie od kilku lat nieustannie rozszerza swoje kontakty międzynarodowe. W  drugiej połowie kwietnia br. delegacja WSSP wraz z  rektorem prof. dr hab. Witoldem Kłaczewskim i  kanclerzem założycielem doc. Henrykiem Stefankiem na zaproszenie Università degli Studi dell’Aquila w ramach programu Erasmus przebywała z roboczą wizytą we włoskim mieście L’Aquila. W trakcie spotkania z przedstawicielami władz włoskiego uniwersytetu prof. Marią Adelaide Continenza i  prof. Leonardo Adamo Pajewskim omówiono zakres współdziałania pomiędzy obiema uczelniami. – Università degli Studi dell’Aquila ma podobny profil kształcenia jak nasza uczelnia w  zakresie fizjoterapii i  kosmetologii. Omówiliśmy więc obszary ewentualnej współpracy między innymi w  zakresie wymiany studentów i  kadry naukowo-dydaktycznej w  ramach programu Erasmus. Przedstawiciele uniwersytetu w L’Aquili w trakcie rozmów uznali, że jesteśmy atrakcyjnym partnerem i  zapowiedzieli przyjazd do Lublina z rewizytą. Dla nas również jest to atrakcyjny partner. Mimo, że miasto oraz ośrodek uniwersytecki są odbudo-

10 AL

Rektor i kanclerz WSSP w Lublinie spotkali się z pracownikami włoskiej uczelni

wywane po trzęsieniu ziemi, jakie dotknęło ten region przed czterema laty, to jednak baza naukowo-dydaktyczna jest na dużym poziomie – mówi kanclerz WSSP doc. Henryk Stefanek. Także rektor Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola wysoko ocenił wizytę i spotkanie z kadrą naukową Università degli Studi dell’Aquila. – Uniwersytet w  L’Aquila mimo potężnych zniszczeń spowodowanych trzęsieniem ziemi, w  trakcie którego zburzonych zostało kilka obiektów dydaktycznych i akademik a także zginęło 55 studentów, odradza się. Posiada między innymi szpital z oddziałem rehabilitacyjnym i gabinety, przychodnie fizjoterapeutyczne i  kosmetologiczne. To rokuje duże szanse na podjęcie współpracy zarówno w  zakresie wymiany studentów jak i kadry naukowej obydwu uczelni. Dlatego też wkrótce spodziewamy się rewizyty naszych włoskich partnerów w Lublinie w naszej uczelni. Wówczas też zapadną stosowne decyzje o szczegółach naszej współpracy – twierdzi |rektor WSSP, prof. dr hab. Witold Kłaczewski. Rektor podkreśla również, iż ośrodek uniwersytecki w  L’Aquili odradza się mimo, że całe stare miasto po trzęsieniu ziemi do dzisiaj jest niemal wyłączone z  życia. Koordynatorem kontaktów ze strony włoskiej jest prof. Anna Tozzi, zaś ze strony polskiej rektor i kanclerz Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola w Lublinie. Janusz Kawałko

Zniszczone trzęsieniem ziemi włoskie miasto L’Aquila podnosi się z ruin


Nauka i wiedza

Zwycięzcy z Zespołu Szkół w Poniatowej (od lewej: Piotr Szymański, Agnieszka Piwko, Mariusz Pyda)

W

 siedzibie Wojewódzkiego Klubu Techniki i Racjonalizacji w  Lublinie odbyło się oficjalne podsumowanie dwóch ciekawych konkursów dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. Zamknięty został w ten sposób szczebel regionalny Olimpiady Wiedzy o Wynalazczości oraz Olimpiady Innowacji Technicznych. Punktem kulminacyjnym uroczystości było wręczenie dwóch skuterów zwycięzcom poszczególnych konkursów. Atrakcyjne nagrody ufundowali przedsiębiorcy z Wschodniego Klastra Obróbki Metali. Ponadto, najlepsi zawodnicy eliminacji regionalnych wezmą udział w  finałach ogólnopolskich, które odbędą się w czerwcu. W regionalnych eliminacjach Olimpiady Wiedzy o Wynalazczości uczestnicy musieli wykazać się znajomością zagadnień dotyczących ochrony nowych pomysłów. Najlepsi, podobnie jak w  ubiegłym roku, okazali się przedstawiciele Zespołu Szkół z  Poniatowej. W  klasyfikacji indywidualnej wygrał Mariusz Pyda i  odebrał zasłużoną nagrodę – skuter ufundowany przez firmę EDBAK Sp. z o.o. z Piotrowic. W olimpiadzie wzięło udział 10 drużyn z  Lublina oraz regionu. Uczniowie startujący w  Olimpiadzie Innowacji Technicznych zgodnie z  regulaminem zobowiązani są do przygotowania prac opisujących zaprojektowany przez nich pomysł techniczny, ekologiczny, usprawnienie softwarowo-techniczne lub pomoc

dydaktyczną. Prace ocenione pozytywnie zostają potem przekazane na szczebel ogólnopolski. W tym roku przyznano dodatkowo nagrodę pozaregulaminową za szczególne walory związane z możliwością zastosowania projektu w  gospodarce. Kamil Łaski – uczeń Zespołu Szkół Zawodowych

siębiorców nagrody dla uczestników ufundowali również Politechnika Lubelska, Kuratorium Oświaty w Lublinie oraz Wojewódzki Klub Techniki i Racjonalizacji. W podsumowaniu oprócz uczniów i  nauczycieli wzięli udział m.in. przedstawiciele Kuratorium Oświaty w Lublinie oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego. A  kim są organizatorzy konkursów? Wojewódzki Klub Techniki i Racjonalizacji w Lublinie (WKTiR) jest stowarzyszeniem działającym na rzecz podnoszenia konkurencyjności gospodarki Lubelszczyzny w obszarze kompetencji kadr przedsiębiorstw oraz wykorzystania dostępnych narzędzi postępu technicznego. Prowadzi m.in. Regionalny Ośrodek Informacji Patentowej. Od roku 2009 WKTiR jest koordynatorem Wschodniego Klastra Obróbki Metali. Wschodni Klaster Obróbki Metali

Skutery dla najlepszych Nr 1 w Białej Podlaskiej za pracę „Lewitron – model i sterowanie lewitacji magnetycznej” odebrał skuter ufundowany przez Zakład Produkcyjno-Handlowy Stanisław Krzaczek z Puław. Oba konkursy są przedsięwzięciami ogólnopolskimi i odbywają się pod honorowym patronatem Prezesa Urzędu Patentowego RP. Oprócz przed-

(www.wschodniklaster.pl) to powiązanie kooperacyjne powstałe w  2009 roku z inicjatywy WKTiR w Lublinie (www.wktir.pl). Zrzesza obecnie około 40 przedsiębiorstw zlokalizowanych w Polsce Wschodniej i zajmujących się szeroko rozumianą obróbką metali. Tomasz Biedacha

Zwycięzcy konkursu: Mariusz Pyda i Kamil Łaski odebrali skutery

AL

11


teatr i filharmonia

Teatr muzyczny zaprasza na: KOPCIUSZEK Reżyseria: Jerzy Turowicz Czwartek, 16 maja o godz. 9 i 12 Piątek, 17 maja o godz. 11 Centrum Kongresowe UP WIELKI KONCERT INAUGURACYJNY Scena Lubelskiego Parku Naukowo-Technologicznego Niedziela, 19 maja o godz. 18 KOT W BUTACH Reżyseria: Jerzy Turowicz Wtorek, 22 maja o godz. 11 Scena Lubelskiego Parku N-T PHANTOM – UPIÓR w OPERZE Reżyseria: Daniel Kustosik Sobota, 25 maja o godz. 18 Niedziela, 26 maja o godz. 17 Centrum Kongresowe UP SKRZYPEK NA DACHU Reżyseria: Zbigniew Czeski Wtorek, 28 maja o godz. 18 Koncert w Kielcach CALINECZKA Reżyseria: Jerzy Turowicz Wtorek, 18 czerwca o godz. 11 Środa, 19 czerwca godz. 11 Scena Lubelskiego Parku N-T KIEDY KOTA NIE MA Reżyseria: Andrzej Gałła Piątek, 22 czerwca o godz. 18 Sobota, 23 czerwca o godz. 17 Scena Lubelskiego Parku N-T

*

Teatr Muzyczny w Lublinie ul. Grenadierów 13 Sprzedaż biletów: kasa w Centrum Handlowym Plaza przy ul. Lipowej 13, tel. 81 532 96 65 www.teatrmuzyczny.eu

12 AL

Koncert wyreżyserował dyrektor artystyczny Teatru Muzycznego Tomasz Janczak Fot. Dawid Jacewski

E

fektownym spektaklem, dowcipnie zatytułowanym „Opera(cja) Felin”, 19 maja Teatr Muzyczny zainaugurował objęcie w  posiadanie sceny w Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznym na Felinie, przy ul. Dobrzańskiego 3. Adres ten warto zapamiętać, bowiem przez blisko trzy lata, kiedy to trwać będzie remont dotychczasowej siedziby teatru, tam właśnie spotykać się będziemy z operą i operetką. Dotychczasowa sala konferencyjna gmachu zmieniła się w  teatr. W  miejscu

G. Verdiego, wykonane też zostały: prolog i  aria Skołuby ze „Strasznego dworu” S. Moniuszki, Sequidilla z opery „Carmen” G. Bizeta, kompozycje E. Kalmana, F. Lehara, G. Pucciniego. W  drugiej, „lżejszej” części, wysłuchaliśmy m.in. słynnych hitów: J. Straussa, G. Gershwina, J. Bocka, A.L. Webbera, J. Kandera i  W. Nahornego. Mimo trudnych chwil, jakie przeżywa obecnie lubelski Teatr Muzyczny, nikt z  podstawowego składu zespołu nie opuścił go. Tak jak i dotąd

Muzyczny na nowej scenie trzech pierwszych rzędów widowni powstała scena, orkiestron dla orkiestry. Dalej zainstalowano nagłośnienie oraz oświetlenie, zbudowane zostały garderoby dla artystów. Wymyślono specjalną konstrukcję do podnoszenia i opuszczania kurtyny. Wszystko to sprawdziło się podczas koncertu inauguracyjnego, kiedy to rozentuzjazmowana publiczność długo oklaskiwała artystów, wymuszając bisy. Ależ to był koncert! Wyreżyserowany przez dyrektora artystycznego Teatru Muzycznego Tomasza Janczaka dostarczył widzom wiele satysfakcji i wzruszeń. Soliści, orkiestra, chór i  balet zaprezentowały możliwości swoje, i  nowej sceny, w  szerokim i  bogatym repertuarze, w  którym nie zabrakło zarówno opery, operetki, musicalu, jak i baletu. Popis zaczął się słynną uwerturą z  opery „Nabucco”

Dotychczasowa sala konferencyjna gmachu zmieniła się w teatr

gorące oklaski zebrali soliści: Dorota Dominiczak-Laskowiecka,  Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak, Joanna Makowska,  Małgorzata Rapa, Jarosław Cisowski, Tomasz Janczak, Patrycjusz Sokołowski, Andrzej Wiśniewski, Andrzej Witlewski, a także chór, balet i  orkiestra pod kierownictwem Andrzeja Knapa. Tekst i zdjęcie Zbigniew Miazga


teatr i filharmonia

Zapałki AndersenA

P

rawdopodobnie nie spotkaliby się wcale, gdyby nie to wydarzenie. Każdy z laureatów wyjęty niczym z innej baśni: dzieli ich rodzaj wykonywanej pracy, odmienne życiorysy, marzenia. Łączy jedno: sympatia do miejsca, do którego przed laty przychodzili z rodzicami; dziś przyprowadzają tutaj swoje pociechy. Zanim oficjalnie odebrali nagrody, na dzień przed uroczystością zostali poddani radiowemu testowi znajomości baśni pióra Andersena – kapkę serio, a trochę z przymrużeniem oka, jak na magiczny świat teatru przystało. Poradzili sobie doskonale. W nagrodę odebrali „Zapałki” rozdawane raz do roku przez lubelski teatr Andersena. „Zapałki” rozdawane w ramach Międzynarodowego Dnia Teatru, aktorzy, pracownicy i twórcy Andersena zadedykowali trójce wyjątkowych osób, będących – używając języka najmłodszych odbiorców spektakli – dobrymi bohaterami. Oni to na przestrzeni ubiegłego roku okazali szczególny rodzaj wsparcia i życzliwości prowadzonej przez teatr działalności. I  choć nie istnieją żadne kategorie oficjalne czy formalne przydzielania nagród, o czym informował ze sceny Arkadiusz Klucznik, dyrektor teatru i pomysłodawca „Zapałek”, warto wspomnieć najważniejsze powody, które zadecydowały o uhonorowaniu tegorocznych zwycięzców. Nagrody odebrali: Małgorzata Siennicka, dziennikarka lubelskiego oddziału TVP za to, że „czas antenowy dla Andersenowców zawsze się znajdzie, a minuta potrafi zająć kwadrans, i że informacje o teatrze dla dzieci mogą być tak samo ważne jak tzw. dorosłe premiery”, Cezary Kusto, dyrektor Marketu Budowlanego Praktiker „za obniżki, przeceny, rabaty, gratisy, profesjonalną twarz współczesnego sponsoringu oraz za to, że Andersen może kwitnąć nawet jak nie gra”, Tomasz Machoń, właściciel Cukierni Staropolskiej „za piętrowe torty, góry ciast i ciasteczek, dzięki

Małgorzata Siennicka, dziennikarka TVP Lublin, odbiera Zapałkę Andersena 2013

Filharmonia Lubelska zaprasza na: ZAKOŃCZENIE SEZONU Orkiestra Symfoniczna FL Roman Lasocki – skrzypce, Patrycja Pojenta – skrzypce, Anna Malesza – skrzypce, Myron Jusypowicz  – dyrygent Piątek, 24 maja o godz. 19 Collegium Maius UM CHAZ DE PAOLO Sobota, 25 maja o godz. 19 Radio Lublin

Od lewej – aktorzy Teatru Andersena: Jacek Dragun, Ilona Zgiet, Wioletta Tomica – odznaczeni brązową Gloria Artis

którym premiera w Andersenie może być prawdziwym świętem i słodkim przeżyciem”. Szóste rozdanie „Zapałek” miało wymiar szczególny nie tylko dla wspomnianych laureatów; wręczono bowiem prestiżowe nagrody nadawane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Za swoją wieloletnią pracę docenieni zostali aktorzy teatru: Wioletta Tomica, Ilona Zgiet oraz Jacek Dragun. Uroczystość, którą poprzedził wkupiający się w  łaski widza „Wilk u  bram” w  reżyserii Zbigniewa Lisowskiego, odbyła się w  jeszcze starych i  zawsze gościnnych murach przy Dominikańskiej 1. Niebawem zwycięzcy i aktorzy oklaskiwani będą w  nowym miejscu, na nowej scenie. Tam też zadomowi się „Wilk...” i inni bohaterowie przedstawień. Artyści nie kryją zadowolenia, ponieważ przyszłe wnętrza pomieszczą jeszcze więcej widzów. Ducha patrona teatru Andersenowcy zabiorą ze sobą, by za jego dalszym wsparciem oczarowywać publiczność równie baśniowo. Anna Rogowska-Mrówczyńska

41. NAŁĘCZOWSKIE DIVERTIMENTO „Festiwal Spotkań Kultur” Koncert z okazji 50-lecia  uzyskania praw miejskich Nałęczowa Capella Lublinensis Hanna Samson Sławek A.Wróblewski – dyrygent Czwartek, 30 maja o godz. 19.00 Nałęczowski Ośrodek Kultury Wstęp wolny VIP-y DZIECIOM Niedziela, 2 czerwca o godz. 12 Aula Collegium Maius KONCERT ORGANOWY Robert Grudzień – organy Jakub Gąska – tenor Piątek, 28 czerwca o godz. 19 Kościół św. Jana Chrzciciela w Nałęczowie. Wstęp wolny KONCERT KAMERALNY Na styku kultur Joanna Trzepiecińska – recytacje, Bożenna Intrator – recytacje, Chris Rafael – fortepian Sobota, 29 czerwca o godz. 12 Nałęczowski Ośrodek Kultury Wstęp wolny KONCERT KAMERALNY Kwartet smyczkowy FL Łukasz Długosz – flet Niedziela, 30 czerwca o godz. 15 Nałęczowski Ośrodek Kultury Wstęp wolny

AL

13


kultura

Z

Roztańczony jubileusz

Lech Leszczyński, dyrektor ZTL UMCS, z ojcem Stanisławem Leszczyńskim (na dole)

14 AL

espół Tańca Ludowego UMCS świętował 60-lecie swego istnienia. A  było co świętować, bowiem w ciągu tych lat przez zespół przewinęło się, a właściwie nauczyło się w nim tańczyć ponad 8 tys. studentów. Ci najlepsi w ponad 300 podróżach zagranicznych odwiedzili 59 krajów na 5 kontynentach dając w sumie ponad 6 tysięcy koncertów. Mało tego, wielu wychowanków stworzyło następnie swojej własne zespoły. Jest ich dziś w  Polsce i  zagranicami kraju ponad 40. A  wszystko to głównie dzięki człowiekowi legendzie, mgr. Stanisławowi Leszczyńskiemu, który 60 lat temu założył Zespół Tańca Ludowego UMCS i do dziś jest jego honorowym dyrektorem. Uroczystości jubileuszowe odbywały się w  dniach od 23 do 28 kwietnia, głównie w  Chatce Żaka, choć zainaugurowała je msza św. odprawiona przez ks. biskupa Mieczysława Cisłę w  kościele garnizonowym. A  potem przez prawie cały tydzień były koncerty, łącznie z finałowym, w którym wystąpiło aż 7 grup tancerzy plus dwie kapele. Ach, co to był za koncert! Przez 3  godziny ponad 200 tancerzy z  różnych grup wiekowych śpiewało, grało i tańczyło a publiczność z zachwytu biła brawo. Rewelacją wieczoru był występ kapeli złożonej z oldbojów, czyli byłych muzyków grających i  śpiewających przez te lata w zespole. Dali krótki, ale znakomity koncert, który z  sukcesem mogliby powtórzyć na wszystkich scenach całego świata. Rewelacyjny był także układ choreograficzny końcowego poloneza tańczonego jednocześnie przez wszystkie grupy występujące tego wieczoru, w sumie około 200 tancerzy. Poszczególne grupy schodziły ze sceny w stronę widowni ustępując miejsca następnym. I tak aż do finału. Twórcą tego niezwykle efektownego układu tanecznego był obecny dyrektor, kierownik artystyczny i  choreograf zespołu Lech Leszczyński, prywatnie syn Stanisława. Obaj panowie, ale i  cały zespół otrzymali od widzów ogrom braw, kwiatów, gratulacji i nagród. Stanisław Leszczyński otrzymał ponadto odznaczenie Gloria Artis. Tekst i zdjęcia: Krzysztof Stankiewicz


kultura

W Zamojskim ZOO

L

iczący 95 lat Ogród Zoologiczny im. Stefana Milera w  Zamościu jest jednym z  atrakcyjniejszych punktów na turystycznej mapie nie tylko województwa lubelskiego. W  minionym roku tę placówkę odwiedziło blisko 220 tysięcy osób. Dzięki dotacjom pozyskanym z  Unii Europejskiej i  tak zwanego Funduszu Norweskiego na przebudowę ogrodu, zdaniem dyrektora Grzegorza Garbuza, zamojskie ZOO może poszczycić się ofertą równą nie tylko zoologicznym ogrodom w Polsce, ale także w Europie. Zamojskie ZOO jest profesjonalną placówką posiadającą znakomite warunki ekspozycyjne z  atrakcyjnymi, cennymi gatunkami zwierząt. – Dzięki pozyskanym funduszom, nasz ogród przebudowaliśmy niemal w  95 procentach. O  skali tej inwestycji może świadczyć choćby to, że ogród mogący przed remontem pomieścić 150 gatunków zwierząt

o  łącznej ilości 800 sztuk, teraz ma ponad 300 gatunków zwierząt o łącznej ilości 2500 sztuk. Mamy przy tym wyjątkowo cenne okazy, jak choćby: gazele dorkas, jelenie sika, ptaki grzebiące jak choćby czubacze, olśniaki himalajskie, uszaki i tragopany. Z małych zwierząt drapieżnych mamy koty arabskie, fenki, otocjony, jaguarundi, surykatki, góralki oraz małpy, takie jak makaki, lutungi jawajskie, tamaryny, sajmiri, koczkodany górskie. Wewnątrz małpiarni urządziliśmy dużą ekspozycję motylarni, jedną z ładniejszych w Polsce i Europie. Cieszy także przestrzenny wybieg dla niedźwiedzi zamieszkiwany przez dwie niedźwiedzice Tarotkę i Trezorkę, pawilon dla drapieżników, akwaria i terraria. Przebudowaliśmy także parking i  trakty pieszo-jezdne, staw z  dużą wolierą dla ptactwa wodnego z zimowiskiem i mostem, zaplecze stajenne dla zwierząt Australii wraz z  wybiegami. Mamy budynek ambulatoryjno-weterynaryjny. Pozyskaliśmy też nowy budynek usprawniający wejście do ZOO oraz dodatkowe punkty kasowe. Mamy także pomieszczenia biurowe z  działem dydaktycznym służącym do edukacji młodzieży z  zamojskich szkół jak i  z  całego regionu – mówi dyrektor Grzegorz Garbuz. Przebudowa ZOO była możliwa dzięki funduszom z  Norweskiego Mechanizmu Finansowego przeznaczonych na budowę „Przygranicznego ośrodka kwarantannowania i  przetrzymywania zwierząt nielegalnie wwiezionych do strefy Schengen oraz centrum edukacyjno-szkoleniowego na bazie ZOO w  Zamościu”. Drugi etap, przy udziale funduszy Unii Europejskiej, realizowany był w  ramach projektu „Zwiększenie atrakcyjności turystycznej regionu poprzez modernizację i unowocześnienie ZOO w Zamościu”. Oba projekty kosztowały w  sumie ponad 30 mln zł. Opłaciło się. Tylko w długi majowy weekend ZOO w Zamościu odwiedziło ponad 11,5 tysiąca osób. Janusz Kawałko Zdjęcia: Kamil Kawałko

Przedsiębiorstwo produkcyjno-handlowe

ul. Kolejowa 12 16-420 Raczki tel/fax 0-87 568 58 73 NIP 844-000-11-72 WYKONUJEMY: – Odwadnianie budynków – Kolektory sanitarne i deszczowe – Wykopy stawów – Przyłącza wodno-kanalizacyjne – Usługi transportowe – Melioracje, niwelacje terenu, skarpowanie – Wodociągi, kanalizacje, wykopy szerokoprzestrzenne – Przeciski rurami stalowymi do średnicy fi 600

AL

15


T

lublin

o

było

by

ło

Klub Spirala obchodzi w tym roku swoje 10-lecie. Z  okazji jubileuszu szef pizzowo-muzycznego przybytku Krzysztof Pasaman zorganizował dwie imprezy. 28 marca zaprosił na „Jajeczko nr 10”. W  towarzystwie m.in. Rafała Klonowskiego, Dariusza Pańkowskiego, Piotra Bańki i Jerzego Stankiewicza można było skosztować sałatek z jajem w roli głównej. W odróżnieniu od kulinarno-towarzyskiego jajeczka, właściwa jubileuszowa impreza („Urodzinki Spirali”, 13 kwietnia) miała być koncertowo-towarzyska. I  w  końcu taka była – jak ktoś miał cierpliwość czekać kilka godzin aż zagrają rozkapryszone Teksasy.

Zła passa Chatki Żaka trwa. Nie przeniesiono wernisażu pokonkursowej wystawy „PlakatOn”, choć nikt normalny nie mógł w  katastrofalną śnieżycę 15 marca dotrzeć na imprezę. 12–14 kwietnia zorganizowano II Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej „Wschody”, tak że w dwa pierwsze dni były niemal wyłącznie długie przesłuchania konkursowe (drugiego: ponad 7-godzinne!). Trzeciego zaś przynudzał Piotr Rogucki. A  wszystko ze scenografią wyglądającą jak trójkowe prace uczniów kiepskiej podstawówki. Imponująco zapowiadały się obchody 60-lecia Zespołu Tańca Ludowego (23–28 kwietnia). I  rzeczywiście koncerty od strony muzycznej i  tanecznej były świetne, i było ich dużo. Niestety, satysfakcję z  ich odbioru zaburzyła oprawa wizualna sceny. Fatalna. Koncertową robotą uczczono Święto Pracy w  ośrodku Rozdroża. W  ramach cyklu Muzyczna Scena Eksperymentalna wspólnie wystąpiło trzech perkusistów, grając na bębnach i  talerzach m.in. grzebieniami, szczotkami, widelcami i smyczkami.

Na LSM sporo jest sztuki plenerowej. Większość rzeczy powstała podczas Lubelskich Spotkań Plastycznych (1976–78). Ciąg dalszy do tamtej historii dopisała 22 kwietnia pracownia Rewiry. Na jej zaproszenie na Osiedlu Piastowskim zadziałał Krystian Czaplicki. Wrocławski artysta wykonał i postawił na środku trawnika na betonowej podmurówce prostopadłościan, formą zbliżony do skrzynki elektrycznej. Ale materiałem daleko odbiegający od tych pospolitych urządzeń. Bo to marmur. Zabawne! Na otwarciu wystawy „Wiosennie…” Bożeny Lesiak w  galerii Witryna stawiła się prawie cała Federacja – Jan Kondrak, Marek Andrzejewski, Jola Sip. 19-kwietniowy wernisaż okazał się dla nich atrakcyjny, bo przybył też Tadeusz Gidziński. To organizator koncertów naszych bardów w  Krakowie. Ostatnio podjął się współprodukowania kompaktowej reedycji „Missy pagany” Kondraka – i  z  pierwszymi egzemplarzami albumu przybył do Lublina.

kronika kulturalno-towarzyska

16 AL

i

e

o

T

Chórzystka śpiewa: „Zwykły Człowiek został wezwany przez Artystę. Nie widzi twarzy Artysty, bo ten siedzi w  ciemności. Trudno jest określić odległość, która ich dzieli. Próbują rozmawiać. I nie do zniesienia jest ten dialog. Bo nie jest tak, że w każdej luce i  amfibolii mieszka sens. To sztucznie budowana aura tajemniczości i  niedopowiedzeń. Egzaltacja. Czyli: Jak się domyślamy, Zwykły Człowiek gra o życie. Off. Ha ha ha ha ha”. To fragment sztuki „Śmierć Kalibana” Magdy Fertacz (autorka znakomitych dramatów „Trash Story” i „Absynt”, współautorka głośnych „III Furii”). Zżera mnie ciekawość, co jeszcze jest w tym tekście i jak zaprezentuje go w ramach „Czytelni Dramatu” zespół pod batutą Joanny Lewickiej (reżyserka „Już się ciebie nie boję, Otello!” Sceny Prapremier „InVitro” i  „Snu nocy letniej” Zapalonych). Dlatego postaram się być 21 maja o 19 w sali widowiskowej Labiryntu.

Będz

Sztandarowym wydarzeniem tegorocznej Nocy Kultury (8-9.06) będzie koncert „Energie miasta”. Na placu Po Farze wystąpią duety – lubelski muzyk i gość. Wśród importowanych artystów – Spięty, Natalia Przybysz, Robert Brylewski. Na dziedzińcu Archiwum Państwowego Contemporary Noise Sextet będzie grał z tutejszymi muzykami do niemego filmu. Most im. M. Lutosławskiego zamieni się w  dom kultury, a  w  Domu Kultury odbędzie się akcja „Lutofuzja” Marcina Maseckiego i didżejów.

Miasto Poezji stało się znakomitym festiwalem dzięki niestandardowym przedsięwzięciom – np. mieszkaniom poezji, czyli publicznym spotkaniom poetyckim w  prywatnych przestrzeniach, oraz „tatuowaniu” placów, chodników i ścian hasłami poetyckimi o wysokich walorach artystycznych i  wizualnych. Ale tegoroczna, szósta, edycja błyśnie także spotkaniami w  Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”. 3 czerwca zagości tu Marcin Świetlicki, który w  połowie maja publikuje nowy tom poezji i  którego Świetliki właśnie nagrały kolejny album. 4 czerwca gościem Miasta Poezji będzie Jacek Podsiadło, którego ostatni tomik „Pod światło” był dostępny od 2011 roku tylko w postaci e-booka i dopiero niedawno ukazał się drukiem. 7 czerwca odbędzie się spotkanie poświęcone Papuszy. O wybitnej cygańskiej poetce nakręcił film Krzysztof Krauze. Premiera jesienią. Jacek Szymczyk


lublin

P

opularne „trajtki” są ciekawostką, atrakcją, specyfiką, prawie ewenementem w  skali kraju. Wszak trolejbusy na ulicach miasta są czymś, co niewątpliwie wyróżnia Lublin spośród innych polskich miast. Kiedyś jeździły one w  wielu polskich miastach, do dziś pozostały tylko w Gdyni, Tychach i właśnie w Lublinie. Kiedyś były to pojazdy produkcji zagranicznej, radzieckie JaTB-2, potem czeskie skody, były także trolejbusy takich marek jak FIAT czy Ikarus, potem Jelcze a ostatnio solarisy. Teraz mają to być jeszcze inne, budowane w  kooperacji polsko-ukraińskiej. Lubelski Ursus, znany dotychczas z  produkcji ciągników, ma dostarczyć Zarządowi Transportu Miejskiego

sposób trolejbusów do dziś jeździ po ulicach miasta. Natomiast ukraiński Bogdan Motors, powstały na bazie Łuckiej Fabryki Samochodów, znany jest z produkcji samochodów ciężarowych, osobowych, dostawczych, autobusów i  trolejbusów. Jest w  stanie dostarczać na rynek nawet 150 tys. aut osobowych, 15 tys. ciężarowych oraz 90 tys. atuobusów i trolejbusów w ciągu roku. Swoje wyroby eksportuje do Rosji, Gruzji, Serbii i  Polski. Firma współpracuje z  koreańskim koncernem Isuzu Hyundai, z  indyjskim Ashok Leyland oraz z Iveco. Trolejbusy Bogdan T70116 produkowane są na Ukrainie od 5 lat. Te lubelskie mają być niskopodłogowe, o długości 12 metrów, i jak się rzekło

Jak to w Lublinie… w  Lublinie 38 nowych trolejbusów, które zmontuje z  podzespołów ukraińskich. Trolejbusy te, oprócz tradycyjnego zasilania z sieci energetycznej, będą wyposażone w  akumulatory umożliwiające poruszanie się pojazdu również po drogach bez trakcji elektrycznej. Zarząd Transportu Miejskiego w  Lublinie, po znacznej rozbudowie sieci trakcyjnej, chce zwiększyć także ilość trolejbusów kursujących po mieście. W  tym celu ogłosił przetarg na dostarczenie 38 pojazdów za sumę do 61,7 mln zł. Do przetargu stanęły firmy: Solaris Bus & Coach oraz konsorcjum zawiązane przez lubelski Ursus z ukraińską spółką Bogdan Motors. Obydwie firmy zaoferowały w  przetargu cenę wyższą niż 61,7 mln zł, ale Ursus i Bogdan przekroczyły ją mniej od konkurenta i dlatego wybór ZTM w Lublinie padł na konsorcjum. Solaris odwołał się od tej decyzji, ale bez skutku, wobec czego do realizacji kontraktu wartego 65 mln zł dojdzie w Lublinie. Trzeba pamiętać, że w  Lublinie w przeszłości składano już trolejbusy. Robiło to Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w  Lublinie z  podzespołów dostarczanych przez innych producentów, m.in. przez firmę Solaris. Kilka zmontowanych w  ten

– będą mieć akumulatory umożliwiające krótkotrwałą jazdę bez zasilania z sieci trakcyjnej. Po podpisaniu kontraktu między konsorcjum a  Zarządem Transportu Miejskiego w  Lublinie, do lubelskiego Ursusa trafiać będą podzespoły, z których na miejscu montowane będą trolejbusy. Pierwsze pojazdy mają być gotowe jeszcze w  br. Cały kontrakt opiewający na 38 pojazdów ma być zrealizowany w  ciągu 2 lat, czyli do marca 2015 roku. Wkrótce do Lublina dotrzeć ma także 6 przegubowych trolejbusów marki Ikarus. Ostatnio linie trolejbusowe w mieście wydłużyły się niemal dwukrotnie to i trolejbusów w mieście będzie coraz więcej. To chyba dobrze, bo oprócz owej specyfiki, jaką nadają miastu, są bardziej przyjazne dla środowiska. Niech więc jeżdżą dalej, bo robią to cicho i  nie dymią spalinami. Ba, kiedyś bilety na trolejbusy były tańsze i kosztowały tylko 1 zł podczas gdy te na autobus kosztowały 1,50 zł. Dobrze byłoby wrócić do tych czasów, a jeszcze lepiej sprawić, aby komunikacja miejska w  Lublinie, wzorem innych europejskich a  także niektórych polskich miast, była po prostu darmowa. Jacek Król

Awa nga Rda l u b E l s k a

– Masz może w Lublinie ogródek działkowy? – Ja nie, ale rodzice mają. – I co? – Jak to co. Maja gdzie uprawiać rzodkiewkę, sałatę i pomidory. – I potem je jedzą? – Oczywiście, po to je uprawiają. – A czy nie obawiasz się, że produkty te nie mają już dziś nic wspólnego ze zdrową żywnością? Wszak powietrze w środku Lublina jest pełne spalin i innych trucizn. – Może, ale pozostają jeszcze rośliny ozdobne, kwiaty, których pielęgnacja też daje dużo satysfakcji. – Tak, ale ja zamieszkam obok takiego ogrodu działkowego w obrębie miasta i muszę powiedzieć, że to bardzo uciążliwe sąsiedztwo. Ogród daje mi się we znaki, zwłaszcza wiosną i  jesienią, gdy pali się w  nich liście, chwasty, mokrą trawę, a  trujące dymy co wieczór snują się wokół domów uniemożliwiając choćby otwarcie okna. – E, przesadzasz. – Jeśli tak myślisz, to zapraszam cię na spacer wokół tych ogródków. Zapewniam cię, że nigdzie indziej w  mieście nie zobaczysz tak wielu śmieci. – Co chcesz przez to powiedzieć? – Że według mnie takie ogródki to przeżytek i że dziś w obrębie Lublina i innych miast nie powinno ich być, bo przynoszą więcej kłopotów niż pożytku. Na pewno lepiej, żeby w ich miejscu były skwery, parki dostępne dla wszystkich mieszkańców. – A co dla miłośników ogródków działkowych? – Niech je mają, ale poza granicami miasta. To by było piękne, zdrowe i  ekologiczne. Zresztą, nad przyszłością ogródków działkowych trwa od niedawna dyskusja społeczna i polityczna. Zobaczymy, co ona przyniesie. Jacek Król AL

17


turystyka

W jednej pierzei stoją: ratusz z Głuska oraz domy z Wojsławic i Wąwolnicy

W

 ciągu półwiecza swego istnienia Muzeum Wsi Lubelskiej cieszyło się i nadal cieszy dużym zainteresowaniem turystów, chętnie bywają tu lublinianie, a  co jakiś czas rozstawiają swe kamery filmowcy zauroczeni tutejszymi plenerami i wiejską architekturą. Gotów jestem przyjąć zakład, że w tym roku padnie rekord frekwencyjny. Gdyż już niebawem, pod koniec czerwca, otwarta zostanie oryginalna i atrakcyjna ekspozycja nosząca nazwę – „Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej, etap I”. Stanie się ona efektownym dopełnieniem tego wszystkiego, co udało się zgromadzić i zaaranżować na terenie skansenu. Muzeum obejmuje swoim zasięgiem całą Lubelszczyznę, zróżnicowaną pod względem krajobrazowym i etnograficznym. Dlatego też ekspozycja skansenowska została podzielona na siedem części – Wyżyna Lubelska, Roztocze, Powiśle, Podlasie i  Polesie Lubelskie, Nadbuże oraz sektor dworski i  miasteczkowy. Realizacja wspomnianego projektu „Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej....”, to nowa, niezwykle atrakcyjna oferta muzealna umożliwiająca podróż w  przeszłość. Dochodzenie do celu, jakim ma być model miasteczka z naszej części Europy z lat 30. XX wieku, odbywa się etapami. Najpierw stanęły: rzymsko-

18 AL

Halina Stachyra, Łucja Kondratowicz-Miliszkiewicz, Ewa Sadowska, Grzegorz Miliszkiewicz, Krzysztof Wiśniewski i  in. Przygotowali oni ostateczny projekt miasteczka, podjęli starania o  pozyskanie konkretnych obiektów rozsianych po Lubelszczyźnie, czy też dokumentacji umożliwiającej stworzenie repliki obiektu, wykonali liczne scenariusze do aranżacji wnętrz. W  2010 r., gdy okazało się, że są środki na ten cel z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz dotacje z  budżetu Samorządu Województwa Lubelskiego, padło hasło: ruszamy! Chodziło o  przeniesienie na teren przyszłego miasteczka kilku istniejących już „gdzieś na Lubelszczyźnie” charakterystycznych dla epoki budynków i  wybudowanie kilku replik

Miasteczko z przeszłości katolicki zespół sakralny z  kościołem z  Matczyna, plebania z  Żeszczenki, spichlerz z  Wrzelowca, dzwonnica z Motycza, a także przylegające ogrody plebańskie i lapidarium cmentarne. Nad dalszymi pracami czuwał zespół fachowców, w  skład którego wchodzili m.in.: dyrektor muzeum Mieczysław Kseniak, Krystyna Figiel,

Dyrektor muzeum Mirosław Korbut chce, aby ekspozycja była żywa. Dlatego w sklepach będzie kwitł handel, czynne będą warsztaty...

– w sumie 13 obiektów. Tworzyć one miały część miasteczka, stąd „etap I projektu”. Do pracy przystąpiły ekipy Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Specjalistycznego i  Konserwacji Zabytków „ARCUS”. Efekt robót budzi uznanie. Najefektowniej prezentuje się pierzeja, w  której znajdują się: ratusz z  Głuska oraz trzy domy z  Wojsławic i  Wąwolnicy. Są też: remiza z  Wilkowa, stodoły z  Kamionki i Tyszowiec, szkoła z Bobrownik, kołodziejnia z Bełżyc, restauracja z Zemborzyc, a nawet... areszt z Samoklęsk. Na środku rynku wybrukowanego kocimi łbami znajduje się studnia. – Chcemy – mówi dyrektor muzeum Mirosław Korbut, który przed miesiącem zastąpił na tym stanowisku Mieczysława Kseniaka – aby to była żywa ekspozycja. Dlatego też w sklepach będzie kwitł handel, czynne będą warsztaty rzemieślnicze, w  ratuszu spotkamy petentów. Miasteczkiem zainteresowali się już piekarze. Uzgodniliśmy, że zorganizują tu swoje doroczne Święto Chleba... Dalszy etap prac przy budowie miasteczka przewidziano na lata 2014-2020. Zbigniew Miazga


turystyka

w największym aquaparku nad Bałtykiem

Panorama Morska w Jarosławcu szczyci się największym aquaparkiem nad Bałtykiem

D

o Panoramy Morskiej nad polskim Bałtykiem w Jarosławcu koło Ustki jeżdżę co roku wiosną, niejako na otwarcie sezonu. Bo też drugiego takiego obiektu w Polsce nie ma. W tym niewielkim, ale mającym swój nadmorski klimat miasteczku istnieje resort, czyli cały kompleks hoteli, domków letniskowych, restauracji i obiektów SPA rozlokowanych wśród dorodnych sosen na powierzchni ponad 12 ha. Obiekty otoczone są terenami zielonymi z trasami space-

rowymi czy też ustronnymi zakątkami do zadumy, cichego wypoczynku. Całość jest imponująca, ośrodek dysponuje 1200 miejscami noclegowymi w hotelach i domkach letniskowych. Panorama Morska oferuje nie tylko wypoczynek, ale i leczenie, bo ma status uzdrowiska. W ośrodku przez całą dobę dyżurują lekarze i pielęgniarki. Służą tym, którzy z ich pomocy muszą skorzystać. Kto nie musi, wypoczywa na całego, czyli w takim stopniu aktywności, w jakim tylko sobie

życzy, bo ośrodek stwarza przeróżne możliwości. Na miejscu ma np. konie czy rowery. Toteż na brak gości nigdy nie narzeka. Dla mnie największą atrakcją ośrodka jest jednak aguapark – kompleks basenów ze stali nierdzewnej i podgrzewaną wodą (rwąca rzeka, największa w Polsce fala morska, zjeżdżalnie) oraz otaczające go rozlegle tereny z wodospadami i solną grotą. Od tego roku część aquaparku znajduje się pod dachem i może być użytkowana w mniej pogodne, nawet chłodne dni. Pomorskie Centrum Rehabilitacji Zdrowia i Urody, bo taką pełną nazwę ma resort, istniejące od 1995 roku wciąż się rozwija. Co roku podwyższa swój standard a nad wypoczynkiem wczasowiczów czuwa ponad 300-osobowy personel ośrodka. Personel nie próżnuje, toteż w ośrodku od rana do

Ośrodek dysponuje 1200 miejscami noclegowymi w hotelach i luksusowych domkach letniskowych

północy cały czas coś się dzieje, są imprezy dla dzieci i dorosłych. Cały czas można korzystać z zabiegów leczniczych, a jedzenie serwowane jest praktycznie non-stop. Ośrodek ma kontakt z morzem i piaszczystą plażą. To wszystko sprawia, że jest to idealne miejsce na wypoczynek, rehabilitację i regenerację zdrowia. Kto chciałby poznać więcej szczegółów o tym niezwykłym miejscu, niech zajrzy na stronę internetową: www.aquapark.info.pl Krzysztof Stankiewicz Zdjęcia: Ewa Stankiewicz Pocztówka z Jarosławca

AL

19


kulinaria

Kuchnia z odrobiną… folkloru

W

iosna to chyba najpiękniejsza a już na pewno najbardziej oczekiwana pora roku. To czas niezwykłego ożywienia przyrody, ale także czas regeneracji organizmu.

pochodzą. Jeżeli sprzedawca nie za bardzo wie, czym handluje, najlepiej odstąpić od zakupów w tym miejscu. Na pewno najbardziej bezpieczne będą te nowalijki, które wyhodujemy sami. Przygotowane z nich potrawy na pewno będą nam smakować. Bardzo ożywczymi, smacznymi i tradycyjnie wiosennymi potrawami są wszelkiego rodzaju sałatki z nowalijek. Jak je przygotować? To bardzo proste. Oto przepis na sałatkę wiosenną. Jej podstawą będzie mix sałat. Dobrze jest mieć sałatę zwykłą, lodową, rukolę, cykorię, a  do tego pomidory lub ogórki, rzodkiewki, szczypiorek, kiełki z  rzodkiewki czy słonecznika. Wszystko dokładnie myjemy. Li-

ście sałat rwiemy na kawałki, ogórka i pomidory kroimy w cienkie plastry. I  dokładnie mieszamy. Do tego dodajemy pokrojone na twardo jajko, trochę liści bazylii czy oregano. Tuż przed spożyciem wszystko zalewamy sosem, na przykład vinegret zawierającym oliwę z  oliwek, albo sosem jogurtowo-czosnkowym z dodatkiem koperku. Musimy oczywiście pamiętać o odrobinie soli i pieprzu. Tak przygotowana sałatka, o  ile będzie tylko świeża, na pewno będzie bardzo zdrowa, odżywcza, i  będzie nam smakować, zarówno jako przystawka bądź też jako dodatek do dań mięsnych. Życzę smacznego… Władysław Boruch

Sałatka wiosenna Trzeba mu dostarczyć dużo świeżości i witamin prosto z natury. Nie jest to trudne, bowiem właśnie wraz z nadejściem wiosny pojawiają się   nowalijki: sałata, rzodkiewki, dymka, rabarbar, botwinka, bób, włoszczyzna, szpinak. Wszystkie obfitują w  bezcenne dla zdrowia składniki mineralne i  witaminy. Kupując je w  sklepie musimy jednak zwracać szczególną uwagę na ich świeżość. Warto dobrze przyjrzeć się i ocenić, czy ich skórka jest jędrna, bez ognisk pleśni i gnicia, liście nie mają przebarwień, a warzywa korzenne są odpowiednio twarde. Kupując warzywa kiepskiej jakości w  promocyjnej cenie oszczędzamy tylko pozornie, ponieważ takie rośliny mogą zawierać dużo szkodliwych dla zdrowia związków. Wystarczy jednak zachować kilka podstawowych zasad przy zakupie, aby nasz wybór był dobry. Najważniejsze, aby wybierać te mniej dorodne, ale pachnące naturalnie. Te bardziej wyrośnięte zawierają zwykle więcej nawozów. Rzodkiewki należy kupować z  liśćmi, bo po nich widać czy są świeże. Warto też pytać, skąd

20 AL


podróże

G

Egzotyczna zieleń z Aruby zapewnia atrakcyjny wypoczynek

dyby raj miał leżeć nad morzem, to na pewno byłby na Karaibach. Bo gdzież indziej jest piękniej? Tyle tu niezwykłych wysp, wszystkie niby podobne, ale każda z  nich jest jakaś zupełnie inna. Każda ma swój charakter i coś innego do zaoferowania. Mieszkańcom USA, zwłaszcza tym ze wschodniego wybrzeża, Nowego Jorku czy Miami, Karaiby dają szansę ucieczki od codziennej rzeczywistości. Ten morski raj leży w  stosunkowo niewielkiej odległości od wielkich wschodnich metropolii. Gdy w NY pada śnieg, po 3-godzinnym locie samolotem możemy już leżeć na białej, piaszczystej plaży przy turkusowym oceanie popijając miejscowy rum czy martini. Amerykanie latają na Karaiby tak często, jak Polacy do Tunezji czy Egiptu i to za podobne pieniądze, bo owszem, bywają tam wyspy bardzo drogie, ale

są i takie, na których tydzień w hotelu można spędzić wraz z  podróżą lotniczą za 500 dolarów. Karaiby, czy jak kto woli Antyle są regionem, który składa się z Morza Karaibskiego i jego licznych wysp. Niektóre wyspy otoczone są morzem Karaibskim, inne graniczą zarówno z  nim jak i  Atlantykiem. Położone są na południowy wschód od Zatoki Meksykańskiej, na północnym kontynencie amerykańskim, na wschód od Ameryki Środkowej i  na północ od Ameryki Południowej. Obejmują ponad 700 wysp, wysepek, raf i ławic piaskowych wchodzących w  skład Wielkich Antyli na północy i Małych Antyli na południu. Niektóre wyspy są stosunkowo płaskie, bo nie są pochodzenia wulkanicznego. Taką jest na przykład Aruba (choć posiada niewielkie możliwości wulkaniczne), oraz Barbados, Bonaire, Kajmany, Sa-

Wiadomo, że jesteśmy na Arubie

22 AL

int Croix, Bahamy czy Antigua. Inne wyspy mają chropowate góry, górki i pagórki, jak choćby Kuba, Hispaniola, Puerto Rico, Jamajka, Dominika, Montserrat, Saba, Saint Kitts, Saint Lucia, Saint Thomas, Saint John, Tortola, Grenada, Saint Vincent, Gwadelupa, Martynika, Trynidad i Tobago. Na całym tym obszarze klimat jest tropikalny, a  opady deszczu zależą od wysokości terenu, wielkości danej wyspy i  prądów morskich. Liczne huragany występują zazwyczaj na północ od Grenady i  na zachód od Barbadosu. Wodami Morza Karaibskiego migrują wielkie stada ryb, żółwi, występują w nich liczne formacje raf koralowych rafy. Region znajduje

Turkusowy się w  linii kilku głównych szlaków żeglugowych prowadzących w stronę Kanału Panamskiego i na Ocean Spokojny. Tegoroczna zima długo nie chciała się skończyć zarówno w Polsce jak i  w  NY. Postanowiłam zbuntować się przeciwko niej i  polecieć w  nieznane, ale słoneczne i ciepłe miejsce. Na Arubę. Choćby dlatego, że wyspa ta, obok Kuby czy Dominikany, jest chyba najliczniej odwiedzanym miejscem przez Polaków. A ja tam jeszcze nie byłam, choć słyszałam, że jest to ciekawe miejsce na wypoczynek, zwłaszcza dla nurków. Aruba otoczona jest krystalicznie czystymi wodami z pięknymi rafami koralowymi. Leży zaraz przy granicy z Wenezuelą. Jest płaską wyspą z niewielkimi wzgórzami. Znana jest z piaszczystych plaż na zachodnim i  południowym wybrzeżu osłoniętych od burzliwych prądów oceanicznych. Ich ozdobą są flamingi. Dobrze się tam wypoczywa w dzień. A wieczorem tubylcy zapraszają turystów do licznych sklepów, restauracji, kasyn. Gdy komuś znudzi się Aruba, może wybrać się na jednodniową wycieczkę na sąsiednią wyspę Curacao. Leży ona na wschód od Aruby, w  pobliżu Bonaire. Wyspy te tworzyły kiedyś południowo-zachodnią część Antyli Ho-


podróże

Pejzaże z Aruby

lenderskich. Dziś nazywane są czasami wyspami ABC. Curacao oddalone tylko o  pół godziny lotu samolotem z Aruby, jest małą, ale uroczą, niezbyt zagospodarowaną wyspą. Każdy budynek jej stolicy jest w innym kolorze, tworząc całość jakby z bajki. Ciekawym elementem Curacao jest jeden z mostów nazwany Emma Bridge po holenderskiej królowej. Inna jego nazwa to Swinging Old Lady. Most łączy ze sobą dwie części wyspy. Zbudowany jest z 16 lodzi pontonowych, które umożliwiają przesuwanie się całości w bok, gdy statki chcą wpłynąć lub wypłynąć z portu. Przy każdej takiej operacji, widok płynącego mostu przyciąga uwagę turystów.

kolor Curacao

Pamiątkowa fotografia z Curacao

Całą wyspę można objechać wypożyczonym samochodem w parę godzin. Niezapomnianymi miejscami są dziewicze zatoki, ich białe, piaszczyste plaże z błękitnym oceanem w tle, zupełnie puste, bez śladu ludzi. Czujesz się na nich, jakby cała wyspa należała tylko do ciebie. I ten kolor wody. Turkusowy, niesamowity. Pamiętam jak przed laty, gdy jeszcze mieszkałam w Polsce, piłam słodki drink o nazwie Curacao. Teraz już wiem, skąd wzięła się jego nazwa. Od tego koloru. Byłam na wielu karaibskich wyspach, ale tak błękitnej wody jak tu, nigdzie nie widziałam. Mój drink miał identyczny kolor! A smakował? Tak, jak Curacao. Amanda Stankiewicz

Każdy budynek stolicy Curacao jest w innym kolorze, tworząc całość jakby z bajki

ANAS poleca: • Delfinoterapię na Krymie • Pobyty sanatoryjne w Truskawcu na Ukrainie • Kresy Wschodnie – wycieczki: Lwów, Olesko, Podhorce, Zbara¿ i wiele innych ciekawych miejsc • Wczasy i wycieczki objazdowe po Krymie wraz z rejsem po Morzu Czarnym • Mołdawia – zwiedzanie winnic wraz z degustacj¹ wina • Gruzja – to nie tylko wyprawy po Złote Runo ale także podróż słynną Gruzińską Drogą Wojenną do miejscowości Kazbegi • W ofercie posiadamy również usługi przewodnickie (nie tylko po Lublinie) oraz sprzedaż biletów lotniczych i autokarowych

ANAS Sp. zo.o. ul. Bernardyńska 12/10 20-109 Lublin tel 81 532 38 88 www.anas.lublin.pl www.kuracja-z-delfinami.pl www.wyjazdy-na-swieta.pl e mail: biuro@anas.lublin.pl AL

23



IV 2013 Awangarda Lubelska