Issuu on Google+

Magazyn Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów im. NSZZ Solidarność / "Solidarity" Szczecin-Goleniów Airport Magazine

grudzień 09/2013(09)

Sebastian Karpiel–Bułecka

POBIERZ NA LOTNISKU AIRPORT-FREE-WIFI

Zakopower


Spis treści Contents

8.

8. Bohater: Spokój z prezentami – Sebastian Karpiel-Bułecka /Hero: No bothers with presents – Sebastian Karpiel-Bułecka

16.

 Podróże: Boże Narodzenie all inclusive /Travel: Christamas all inclusive

22.

Hobby: W świecie pod falą /Hobby: In the world under the wave

28.

16.

Historie: Miszmasz bożonarodzeniowy /Stories: Christmas mishmash

12.

66.

 Port Lotniczy: Dane teleadresowe, Rozkład lotów /Airport: Teleadress data, Flight schedule

70.

 Port Lotniczy: Samolotem na święta /Airport: By plane for Christmas

22.

74. Port Lotniczy: EPSC Spotters

/Airport: EPSC Spotters

28.

70. PARTNERZY:

SKY SURFER ASZ-Reklama ul. Kościuszki 61 81-703 Sopot e-mail: biuro@asz-reklama.eu tel.: 58 719 23 25 fax: 58 719 39 20 NA ZLECENIE:

Port Lotniczy Szczecin-Goleniów im. NSZZ Solidarność 72-100 Goleniów www.airport.com.pl zdjęcie na okładce: Katarzyna Widmańska

6

Redaktor naczelny: Jakub Milszewski

Grafik: Justyna Cychowska Tłumaczenie: Izabela Sikora, Paulina Chojnowska Zespół redakcyjny: Agata Braun, Mateusz Kołos, Kajetan Kusina, Katarzyna Szewczyk Stali współpracownicy: Wojciech Tremiszewski Wydawca: Marcin Ranuszkiewicz biuro@asz-reklama.eu

Dział reklamy: Magdalena Słomka (dyrektor) (magdaslomka@asz-reklama.eu) Łukasz Tamkun (nowe projekty) (lukasztamkun@asz-reklama.eu) Katarzyna Swałowska (katarzynas@asz-reklama.eu) Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść nadesłanych ogłoszeń reklamowych oraz nie zwraca niezamówionych tekstów i  materiałów. Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania i  skracania tekstów. Editorial staff bear no responsibility for the content of received advertisements and do not return unsolicited texts and editorial matters. Editorial staff reserve the might to edit and shorten the texts.


Bohater Hero

8


Bohater Hero

Spokój z prezentami

Na Podhalu żyje się inaczej. Być może lepiej, kto wie. Sebastian Karpiel Bułecka z Zakopower ma porównanie. W końcu to góral z krwi i kości, a jednocześnie człowiek obyty w świecie. Na święta wraca jednak tam, gdzie czuje się jak w domu, na Podhale. Jak to góral.

Tekst: Jakub Milszewski Zdjęcia: Rafał Nowakowski

Czy Zakopower jest zespołem kontrkulturowym? A co przez to rozumiesz? Jesteśmy w opozycji do mody? Do jakichś trendów? Kiedy przygotowywałem się do tej rozmowy czytałem kilka innych wywiadów z Tobą i to słowo często się pojawiało. Dlatego postanowiłem to wyjaśnić. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zawsze robiliśmy muzykę taką, jaka się nam podoba, jak czuliśmy. Nie wiem. Chyba to nie do mnie też należy klasyfikowanie tego i umieszczanie w szufladzie. Chyba trzeba by było zapytać słuchaczy. Z jednej strony gracie muzykę popularną, pop, rock. Z drugiej strony przecież inspiracje i nawiązania do kultury ludowej, muzyki góralskiej. Może ta „kontrkulturowość” się gdzieś tutaj kryje? Uważam, że folklor góralski to jest wielkie bogactwo całego naszego kraju. Odróżnia nas od całej reszty świata. Ale czy to jest kontrukulturowość? Dla mnie to jest zupełnie normalne, tak powinno być. Chciałbym, żeby było więcej artystów w Polsce, którzy te rejony będą eksplorować. Wolę, żeby było mniej polskich wykonawców śpiewających po angielsku.

Dlaczego zatem zdecydowaliście się nagrać album z kolędami? Album jest dwupłytowy – jeden krążek to DVD z dużą ilością góralszczyzny, drugi to audio. Oba są wypełnione kolędami. Ale wydaje mi się, że to, co my zrobiliśmy, jest rzeczą wyjątkową. Większości ludzi święta kojarzą się z dzieciństwem, z miłą atmosferą, z dziadkami. Nam tym koncertem zarejestrowanym na płycie udało się odbyć taką podróż do czasów dzieciństwa. Poprowadził go mój brat, który zapowiadając każdą kolędę opowiada jakąś historię, jakieś skojarzenia z wydarzeniami z dzieciństwa. Pośród publiczności jest mnóstwo dzieci, z którymi dyskutuje, jak one to widzą, z czym im się kojarzy dany utwór. Dlatego chcieliśmy pokazać szerszej publiczności. Pamiętasz swoje najlepsze święta z dzieciństwa? Tak, oczywiście, to właśnie święta spędzane z babcią i dziadkiem. Pamiętam dokładnie ostatnie święta z dziadkiem. Po wigilii wziął mnie na kolana i śpiewaliśmy kolędy. Te wspomnienia ze mną zostaną na zawsze. A prezenty? Otrzymane i dane? To jest fajne na Podhalu, że nie ma tam zwyczaju dawania prezentów pod choinkę. Przychodzi Mikołaj 6 grudnia i na tym

się kończy. Nie ma całego zamieszania z prezentami, które odwracają uwagę od istoty świąt. Pod tym względem miałem spokój i święta mi się w ogóle nie kojarzą z prezentami. Ale przecież sporo czasu spędziłeś w Warszawie, za granicą? Tam pewnie dostawałeś prezenty. Za granicą nie. W Warszawie dostawałem, ale nigdy nie przywiązywałem do tego jakiegoś znaczenia. Oczywiście dopasowywałem się do zwyczajów, które panują w miejscu, w którym byłem – jeśli kupowało się tam prezenty to ja też je kupowałem. Ale nie było i nie jest to dla mnie istotne. A w tym roku gdzie spędzisz święta? Myślę, że w Zakopanem, w domu z rodziną. Skończyłeś architekturę, zaprojektowałeś kilka domów. Dostrzegasz sporo połączeń między nią a muzyką. Powiedziałeś kiedyś, że nie rezygnujesz z architektury. Czyli masz zamiar w najbliższym czasie coś zaprojektować? Staram się mieć kontakt z architekturą. Czasami zdarza mi się coś zaprojektować, nie robię tego na dużą skalę oczywiście, ale jednak. Kto wie, jak się potoczy moje życie?

9


Bohater Hero

Może tak się wydarzy, że podejmę kiedyś decyzję, że odpoczywam od muzyki i będę rysował? Jest to dla mnie jakaś alternatywa. Nie wiem, czy będę miał siłę stać na scenie do sześćdziesiątego roku życia, nie wiem, czy będzie zapotrzebowanie. Architektura jest zatem zawsze w zapasie. To jest też moja pasja, kocham to. A sport? Już nie chcesz zostać sportowcem? Za późno na to (śmiech). To już nie te lata. Ale też staram się utrzymywać kontakt z aktywnością fizyczną. Siłownia? Bieganie? Biegam i chodzę na siłownię. Udało mi się też parę razy w tym roku pobiegać po górach, więc nie jest źle. Pierwszych profesjonalne lekcji gry na skrzypcach udzielał Ci Roman Gąsienica Sieczka, były skoczek narciarski. Podobno próbowałeś też skakać? Roman Gąsienica Sieczka był utytułowanym skoczkiem. Podhale w ogóle jest związane ze sportem mocno. Są tu góry, więc młodzież się interesuje czy to biegami, czy to skokami. Ja należałem do tej drugiej grupy. Chciałem spróbować. Chyba jednak nie była to moja droga, muzyka mnie ciągnęła bardziej.

10

Wystraszyłeś się wysokości na skoczni? Ja może nie do końca się wystraszyłem, ale mama mi kodowała w głowie, że na pewno mi się coś stanie, że to nie ma sensu, że niebezpieczne. Że jak skoczę, to się zabiję. Kiedy wchodziłem na skocznię to pierwsze co przychodziło do głowy, to słowa matki. I potem stwierdziłem, że jeśli mam ciągle z tym walczyć to to nie ma sensu. Pamiętasz swój rekord? Byłem dzieciakiem, jaki tam można mieć rekord na małej skoczni? Nie mam pojęcia, nigdy nie skakałem. (śmiech) To była zabawa. Najpierw trzeba się nauczyć zjechać spod progu, czyli przez bulę, i nie przewrócić. Potem dopiero jakieś małe skoczki. Ostatnio się plotkuje, że Adam Małysz chce wrócić do skoków. Znam Adama Małysza. Nigdy nie wróci już do skoków. Jest konsekwentny. Jeśli raz podjął taką decyzję, to będzie w tym trwał. Zresztą bardzo dobrze mu idzie w rajdach i jeszcze nie raz o nim usłyszymy. Kibicowałeś mu mocno? Znamy się, bardzo się lubimy i zawsze

trzymałem za niego kciuki. Chyba zresztą w pewnym momencie nie było Polaka, który by go nie dopingował. A teraz? Śledzisz poczynania reprezentacji w skokach? Oczywiście, że tak. Czasem nawet spotykam gdzieś na siłowni kadrę skoczków, mamy czas, żeby zamienić parę słow. Wielu ludzi, którzy nie znają góralskich tradycji i kultury może odnieść wrażenie, że na Podhalu wszyscy się znają. Coś w tym jest. Zakopane to mała miejscowość, dużo rodów jest spokrewnionych ze sobą. Ludzie się znają i wszyscy o sobie wiedzą. W większym mieście człowiek jest bardziej anonimowy. Często jest tak, że mieszka się w bloku i nie zna sąsiadów. Na Podhalu jest to niemożliwe. Dzięki temu, że zna się dużo osób, miałeś znajomych, z którymi mogłeś grać. Chyba wszędzie tak to działa, przecież kiedy w Warszawie się zakłada zespół, to też potrzeba do tego ludzi i gra się ze znajomymi. Na Podhalu teraz wspólne muzykowanie przeżywa renesans. Coraz więcej młodych ludzi chce grać. Zaczynałem w czasach, kiedy kapel było mniej. Miałem


Bohater Hero

Uważam, że folklor góralski to jest wielkie bogactwo całego naszego kraju. Odróżnia nas od całej reszty świata.

to szczęście, że spotkałem ludzi, którzy też się muzyką interesowali i założyliśmy zespół. Droga do tego była jednak dość długa. Przez 20 czy 15 lat graliśmy folklor na imprezach niekoniecznie związanych ze sceną – na weselach, chrzcinach, pogrzebach. Potem, w 2005 powstał Zakopower. Zdarza się, że wracasz zmęczony z trasy do Zakopanego, spotykasz się ze starymi znajomymi i zaczynacie muzykować? Widzisz, fajne jest to, że wszyscy moi starzy znajomi grają ze mną w Zakopower. Z nimi muzykowałem od 15 lat i z nimi założyłem zespół. Są ze mną na stałe, jeżdżą ze mną na każdy koncert. Ostatnie pytanie: gdyby zdarzyło Ci się, że znalazłeś złoto, które ponoć Twój dziadek przechowywał dla zbójników, to co byś z nim zrobił? Musiałbym je oddać państwu, bo jest takie prawo, że wszystko, co jest w ziemi jest własnością państwa. Puśćmy wodze wyobraźni. Co, gdyby takiego prawa nie było? (śmiech) Nie wiem. Chyba żyłbym sobie na luzie, nie martwiłbym się o przyszłość. Zabezpieczyłbym się. Czy bym w coś inwestował? Nie wiem, nie jestem typem

biznesmena... Nagrałbym parę fajnych płyt, zaprosiłbym do współpracy muzyków, na których mnie w tej chwili nie stać.■ EN

NO BOTHERS WITH PRESENTS People live differently in the Sub-Tatra region. Maybe better, who knows? Sebastian Karpiel Bułecka from Zakopower band can compare it. After all, he is a highlander to the core and a man of the world at the same time. However, he always gets back to place where he feels like home for Christmas – to the Sub-Tatra region. As befits a highlander. Is Zakopower a counter-culture band? What do you mean by that? Are we opposite to the fashion? To some trends? When I was preparing myself for this interview, I have read a couple of other interviews with you and this word came up several times. That is why I decided to talk about it.

I have never thought about it. We always did the music we liked and how we felt it. I don’t know. It’s not up to me to classify it and tag it. Maybe we should ask our audience. On the one hand, you play popular music – pop and rock. On the other, there are inspirations and relations to folk culture and highland music. Maybe this counter-culture is hidden somewhere? I think that highland folklore is a great treasure of our whole country. It distinguishes us from the entire rest of the world. But is it counter-culture? To me, it’s completely normal; it just should be like that. I wish there are more artists in Poland who would explore these regions. I think there should be less Polish artists singing in English. Why did you decide to record an album with Christmas carols? The album consists of two discs – one is a DVD with a great amount of highland staff, second one is audio. Both of them are filled with carols. But it seems to me that what we did is a unique thing. Most people associate Christmas with their childhood, nice atmosphere, and their grandparents. We managed to go on a tour

11


Bohater Hero

to the times of our childhood thanks to this concert registered on a disc. The MC of the concert was my brother who tells stories, some associations with the events from his childhood when announcing each carol. Among the audience, there are a lot of children who he talks with about what they think about each piece and what are they associations. That is why we wanted to show it to the broader audience… Do you remember your best Christmas of your childhood? Yes, of course. Those are the Christmas times spent with my grandma and grandpa. I remember exactly the last Christmas with my grandpa. After the Christmas Supper, he sat me on his lap and we were singing carols together. Those memories would be always with me. What about the presents? Given and received? In Sub-Tatra region, it is great that there is no custom to give presents or put them under the Christmas tree. Santa Claus comes to us on 6th December and that’s it. There is no mess with gifts which distract ours attention from the essence of Christmas. I didn’t bother thinking of it, so I don’t associate Christmas with presents at all.

12

sional lessons in playing the violin. I heard that you tried ski jumping as well, didn’t you? Roman Gąsienica Sieczka was an award-winning ski jumper. After all, the Sub-Tatra region is strongly connected with sports. There are mountains, so young people are interested in cross-country skiing or ski jumping. I belonged to the second group. I wanted to try. But it wasn’t probably my path, music attracted me stronger.

Nam tym koncertem zarejestrowanym na płycie udało się odbyć taką podróż do czasów dzieciństwa.

But you spent a lot of time in Warsaw and abroad? You probably received presents there. I didn’t receive any abroad. I did in Warsaw, but I have never paid any attention to it. Of course, I adjusted to the customs present in the places I went – when people bought presents, so did I. It wasn’t and still isn’t important to me.

I try not to lose any contact with architecture. Sometimes, I design something, but I don’t do it on a large scale, but still. Who knows how my life will go by? Maybe there will be a situation that I decide about leaving music for some time and I start to draw. It is a kind of alternative for me. I don’t know now whether I would have enough power to perform on the stage in my sixties, I don’t know if people are going to need it. So architecture is always there waiting. It is my passion as well, I love it.

So where do you spend this year’s Christmas? I think, in Zakopane with my family at home.

And what about sport? You don’t want to be a sportsman anymore? It’s too late for that (laugh). I’m too old. But I still try to be physically active.

You graduated in architecture; you designed a number of houses. Do you see some connections between architecture and music? You said once that you don’t ever give up architecture. So are you going to design something in a while?

Gym? Jogging? I do jogging and go to gym. I managed to jog in the mountains a couple of times this year, so it’s not that bad. Roman Gąsienica Sieczka, the former ski jumper gave you the first profes-

Were you scared with the height of the ski jump? Maybe, I wasn’t really scared, but my mum instilled into me that something bad can happen to me, that there is no point, that it’s dangerous. That if I jump, I will kill myself. When I was climbing on the ski jump, the first thing that came into my mind was what my mum told me. Then, I realised that there is no point, if I have to fight with it. Do you remember your highest score? I was a child; what kind of high scores are there on a small ski jump? I have no idea, I have never ski jumped. (Laugh) It was fun. First, you need to ski downhill from the start position thought the in-run and don’t fall down. Then you can try some small jumps. Rumour has it that Adam Małysz wants to return to ski jumping. I know Adam Małysz. He will never get back to jumping. He is consistent. If he once makes a decision, he will not change it. Besides, he’s doing very well on the races and we will hear about him more. Did you support him? We know each other, we like each other very much and I always had my fingers crossed for him. Anyway, at some point, there was no Polish man who didn’t support him. And now? Do you follow the Polish representation in ski jumps? Of course. Sometimes, I even meet the jumpers from our national team at the gym and we have enough time to chat a little.


Bohater Hero

Many people who don’t know highland traditions and culture can have the impression that everyone knows each other there. There is something in it. Zakopane is a small town; a lot of families are relatives. People know each other and know everything about each other. People are more anonymous in bigger cities. It’s often so that you live in a block and you don’t know your neighbours. It is not possible in the Sub-Tatra region. Due to the fact you knew a lot of people; you had friends to play with. I think it works everywhere the same, since when you form a band in Warsaw, you also need people and you play with your friends. Playing music together revives in the Sub-Tatra region. More and more young people want to play music. I started in the times when there were

not so many bands. I was lucky that I met people who were interested in music as well and we formed a band. However, the way to it was quite long. We had played folk music for 20 or 15 years during some local events not connected with the stage like on the wedding parties, christening parties and funerals. Then, Zakopower was formed in 2005. Does it happen that you get back tired from the tour to Zakopane and you meet old friends and you start playing together? You see, it’s great that all my old friends play with me in Zakopower. I have played with them for 5 years and formed a band with them. They are with me all the time and we go together for every concert.

the highland robbers, what would you do? I would give it to the state, since there is a regulation that everything that is hidden in the ground is the property of the state. Let’s just imagine. What if there is no such regulation? (Laugh) I don’t know. I would live an easy life; I would not worry about the future. I would protect myself. Would I invest in something? I have no idea; I am not a businessman type… I would record a number of great albums and would invite musician that I now can’t afford to the cooperation.■

The last question: if you found a gold which your grandpa had hidden from REKLAMA

13


Pomorskie

Clubbing

Ucho

Sfinks700

fot. Agnieszka Diesign

legendarne miejsca Trójmiasta Gdańsk, Gdynia i Sopot pełne są najróżniejszych klubów, które razem tworzą żywą i wyjątkową scenę klubową. A trzeba pamiętać, że nie są to zwyczajne, pospolite i przewidywalne do bólu dyskoteki. Wręcz przeciwnie. Miejsca, do których chcielibyśmy Was zaprosić, wyznaczają standardy tego, jak powinny wyglądać hipnotyzujące doświadczenia klubowe.

Kajetan Kusina UCHO, GDYNIA ŻYWA LEGENDA

Choć Ucho skrywa się pomiędzy dokami w budynku dawnej kotłowni, trójmiejscy melomani nie mają problemu z dotarciem do klubu. Postindustrialne wnętrze Ucha często gości dźwięki rocka, heavy metalu, jazzu, reggae i muzyki alternatywnej. Dziesiątki znanych zespołów pozostawiło swoje ślady w historii klubu, ze szczególnym uwzględnieniem silnej czołówki grup punk rockowych, takich jak The Exploited, Buzzcocks, The Toasters czy The Addicts. W Uchu odbywały się koncerty wschodzących gwiazd sceny muzycznej, przedstawienia grup teatralnych, spotkania literackie i pokazy filmów niezależnych. SFINKS700, SOPOT DOTYK BOHEMY

Ozdoba słynnej sopockiej sceny klubowej. Jej niepozorna siedziba położona w parku przy plaży w Sopocie zaskoczy niczego niepodejrzewającego gościa. Przez dwadzieścia lat Sfinks był miejscem spotkań dla osób kreatywnych o otwartych umysłach. Reputacja, jaką nieprzerwanie przez ten czas budował, uczyniła z niego przystanek dla bohemy z Polski i zagranicy. Wszyscy artyści przybywający licznie do klubu mieli wpływ na jego tożsamość. B90, GDAŃSK NADESZŁA PRZYSZŁOŚĆ

B90 to klub, który jeszcze przed otwarciem stanął przed ogromnym wyzwaniem sprostania oczekiwaniom, jakie niewielu klubom w Trójmieście kiedykolwiek stawiano. Już sama lokalizacja wiele mówi o klubie. Znajduje się w byłej hali produkcyjnej Stoczni Gdańsk, skąd też pochodzi jego nazwa. B90 o powierzchni 1700 metrów kwadratowych może pomieścić dwa tysiące gości, dzięki czemu

14

fot. Ivo Ledwożyw

B90

fot. Michał Stenzel

ma ogromne szanse stać się najpopularniejszym miejscem koncertowym w Polsce. Podczas przeobrażania byłej przestrzeni portowej w pierwszorzędną lokalizację koncertów i imprez nie przeoczono nawet najdrobniejszych szczegółów. Zarówno nagłośnienie, jak i wizualizacje czy oświetlenie spełniają światowe standardy. Lista zespołów, które wystąpiły już w B90 lub dopiero tam zagrają, może zaimponować nawet doświadczonym bywalcom koncertów. Znajdziemy na niej takie grupy jak The Raveonettes, New Model Army, Buzzcocks, Moonspell i Primal Scream. ■ EN

CLUBBING LEGENDARY VENUES OF TRICITY It is worth making use Gdańsk, Gdynia and Sopot are buzzing with numerous clubs that create a livid and unique club scene. Mind you, these are not ordinary commonplace discos whose predictability borders on boredom. Conversely, places we wholeheartedly invite you to visit aspire to set the standards of what mesmerizing clubexperience should feel like. UCHO, GDYNIA A LIVING LEGEND

Although hidden within the docks in former boiler-room building, finding this club is no mystery to Tricity’s music-lovers. The post-industrial interior of Ucho (the Ear) is frequently home to the sounds of rock, heavy-metal, jazz, reggae and alternative music. Dozens of famous bands have left their mark upon the club’s history with a particularly strong cast of

punk rock groups including The Exploited, Buzzcocks, The Toasters and The Addicts. The place hosted performances of upcoming musicians, drama groups, literary meetings and independent film shows. SFINKS700, SOPOT BOHEMIAN TOUCH

This is the jewel in the crown of Sopot’s renown club scene. The rather inconspicuous building located in the park by Sopot beach will have the unsuspecting visitor in for a major surprise. Sfinks has for two decades been the gathering place for the creative and open-minded individuals. The reputation it has been steady developing during that time made the place a popular port of call for bohemians from Poland and beyond. Artists who frequent this club in numbers have all left their mark on the club’s identity. B90, GDAŃSK THE FUTURE HAS ARRIVED

B90 is a club that even prior to its launch had already been facing an enormous challenge – living up to expectations few places in Tricity have ever been subject to! This club makes a statement by its chosen location – it is within the 90B former production hall of Gdańsk Shipyard. With 1700 square meters of space and capacity for two thousand visitors this club carries more than sufficient weight to become the leading concert venue in Poland. No little detail has been overlooked in transforming this former shipbuilding space into a prime concert and party venue – sound-equipment, visualisations and lighting are all of world-class standard. Lineup of bands that have already or are due to perform at B90 may impress even a seasoned concert-goer – it includes The Raveonettes, New Model Army, Buzzcocks, Moonspell and Primal Scream.■


Recenzje Reviews

PIOTR METZ POLECA

fot. Wojciech Duszenko

Recommended by Piotr Metz

KLASYKA

Piotr Metz

POD CHOINKĘ

/Classics for Christmas DIDO – GREATEST HITS ED.: SONY

DIDO – GREATEST HITS WYD. SONY Zebrane razem najważniejsze utwory z całej kariery plus jedna premiera, słusznie uwzględniające jako lekcję dla niewtajemniczonych także nagrania z Faithless i Eminemem, któremu Dido zawdzięcza tyle samo, co on jej. Kolekcja prawie bez słabych punktów przypominająca, że Dido nie tylko stworzyła swój własny wokalny podgatunek, ale jest też jedną z najważniejszych wokalistek XXI wieku. ■

ERIC CLAPTON – MTV UNPLUGGED (EDYCJA SPECJALNA)

WYD. UNIVERSAL

Ikona gatunku prezentującego muzykę w wersji dziś prawie już niespotykanej. Poszerzona i obowiązkowa bardziej niż kiedykowiek. Kiedyś pozwoliła w wielkim stylu wrócić Claptonowi do aktywnego życia po osobistej tragedii – śmierci syna. Nowe, zupełnie inne odczytanie klasyka klasyków – słynnej „Layli” – zachwyca do dziś.■

DAVID BOWIE – THE NEXT DAY (EDYCJA SPECJALNA)

WYD. SONY

Jedna z najważniejszych płyt roku z różnymi ekstrasami w komplecie. Multimedialnymi, jak artysta w całej drugiej połowie swojej kariery. Powrót w wielkim i niesłychanie klasowym stylu. W dzisiejszych czasach zaskoczenie i utrzymanie tajemnicy do ostatniej chwili wydaje się niemożliwe i marketingowo bezcenne. Jemu się udało. Tak dobrego nigdy dosyć.■

This album features the most important songs collected from Dido’s whole career, as well as one première and recordings with Faithless and Eminem as a lesson for the uninitiated. And rightly so, since the artist owes the latter as much as he owes her. The collection, which is almost flawless, reminds us that Dido has not only created her own vocal subgenre, but also become one of the most important singers of the 21st century. ■

ERIC CLAPTON – MTV UNPLUGGED (SPECIAL EDITION) ED.: UNIVERSAL

It is an icon of its genre. The album offers such a type of music that we can rarely find in today’s music industry. It has been expanded and remains more compulsory than ever before. Once, after a personal tragedy of his son’s death, Clapton with this album made a comeback to his active life in a great style. A new, completely different interpretation of the classic of classics, the famous “Layla”, delights listeners even today.■

DAVID BOWIE – THE NEXT DAY (SPECIAL EDITION) ED.: SONY

One of the most important albums of the year with various extras for dessert. Everything in a multimedia version, just as the artist in the second part of his career. It is a comeback in a great and top-class style. Today it is rather impossible yet priceless as far as marketing is concerned to keep a secret till the end and finally surprise the audience. He has succeeded. There’s never enough of such good music.■

15


Podr贸偶e T r ave l

fot.: Antonio Gravante/fotolia.com

16


Podróże T r ave l

Boże Narodzenie all inclusive Coraz częściej Polacy decydują się na spędzanie świąt Bożego Narodzenia za granicą. Zamiast wieczerzy wigilijnej przy choince, wylegują się nad basenem gdzieś w tropikach popijając drinki z palemkami lub szusują po stokach odpoczywając przy gorącej czekoladzie. Gdzie świąteczna moda zaprowadzi ich w tym roku?

tekst: Agata Braun

R

odzina, dwanaście potraw, choinka, karp, pasterka. Od wieków niezmiennie wypatrujemy pierwszej gwiazdki, buszujemy pod choinką w poszukiwaniu prezentów, jemy, jeśli jest śnieg lepimy bałwana lub kolędujemy w rodzinnym gronie i tak mijają bożonarodzeniowe chwile, by już w kilka godzin po zjedzeniu karpia powiedzieć: „Święta, święta i po świętach”. Oczywiście amatorów takiego spędzania Wigilii i pozostałych świątecznych dni jest wielu (w tym autorka poniższego tekstu), choć coraz więcej osób porzuca tradycję na rzecz ducha nowoczesności, który, o dziwo, ma w sobie świątecznego ducha. W zeszłym roku internauci i telewidzowie apelowali, wręcz błagali, o wyemitowanie w Boże Narodzenie filmu „Kevin sam w domu” w reżyse-

rii Chrisa Columbusa. Powodem była oczywiście wieloletnia, telewizyjna tradycja świąteczna, która w 2012 roku miała się drastycznie skończyć. A świąt bez Kevina Polacy wyobrazić sobie nie potrafią! Szczęśliwie udało się przywrócić na ekrany przygody duetu złodziei i rezolutnego chłopca, który został sam w domu. I gdy tak rozpływamy się nad małym cherubinkiem podgrzewającym klamki i spuszczającym żelazka na głowy, zapominamy o jednym istotnym fakcie – gdzie się podziała rodzina Kevina? Film, który swoją premierę miał w 1990 roku, szybko zdobył popularność także nad Wisłą, jednak na początku lat dziewięćdziesiątych familijne plany klanu McCallisterów uznawano za bogatą fanaberię.... No bo kto normalny wyjeżdża na Boże Narodzenie za granicę? Komu tam w głowie Paryż, gdy w zaciszu domowym

czeka karp i choinka? Jednak w niecałe ćwierć wieku po premierze filmu „Kevin sam w domu”, okazuje się, że dwanaście potraw i bombki mają poważną konkurencję – zagraniczne wczasy all inclusive. POD PALEMKĄ

W kolejnym świątecznym hicie filmowym „To właśnie miłość” Hugh Grant jako narrator opowiada, jak to lotniska mają moc miłości. Ludzie czekający w hali przylotów na swoich krewnych cieszą się, przytulają, pojawiają się łzy radości... Na rodzimych lotniskach w Boże Narodzenie równie pełna jak hala przylotów jest hala odlotów, gdzie świąteczni turyści ukrywają w walizkach słoiki z barszczem i pudełka zapełnione uszkami. Dokąd lecą? Do rodziny za granicą? Niekoniecznie, bo znaczna część z nich spędzi święta w bikini nad

17


Podróże T r ave l

basenem lub na stoku. I o ile makowce przemycane wśród skarpet lądują najczęściej u polskich emigrantów na Wyspach Brytyjskich, to nóżki w galarecie lecą na Karaiby lub Wyspy Kanaryjskie. Boże Narodzenie 2013 będzie dla turystyki czasem szczególnym. Hotele nie odpoczną, a świąteczni turyści lubujący się w ciepłu słońca zaleją Jamajkę, Barbados, Trynidad i wody Morza Karaibskiego. Czy będzie wspólna Wigilia? Być może, choć ten intymny czas zazwyczaj spędza się we własnym pokoju hotelowym. Statki wycieczkowe oferujące rejsy po koralowych morzach organizują wspólne śpiewanie kolęd, kolacje oraz zabawy bożonarodzeniowe we wspólnym, pasażerskim gronie. W hotelach bywa różnie, jednak w Emiratach raczej nie powinniśmy spodziewać się Wigilii. Potraw tradycyjnych się nie uświadczy, ale czymże są kutie i kompoty z suszu w obliczu możliwości spróbowania świątecznych specjałów innych nacji? Boże Narodzenie na modłę egzotyczną? Czemu nie, skoro w Polsce temperatury plasują się na minusie, a sól drogowa niszczy kozaki. Może all inclusive pod udekorowaną bombkami palemką to całkiem zacna inicjatywa? NA STOKU

Bywają rodziny, w które zimą wstępuje sportowy duch. A gdy za oknem śniegu brak i jedynie mróz przypomina o zimie, można bardzo łatwo zafundować sobie białe święta, o których marzył Frank Sinatra. Wystarczy zapakować do bagażnika narty i wyruszyć na stok. W tym wypadku niekoniecznie należy planować zagraniczną podróż, gdyż rodzime góry i pagórki idealnie nadają się do aktywnego wypoczynku w Boże Narodzenie. Taki wypad ma same dobre strony. Pensjonaty oferują swoją pomoc w organizacji wigilii, wieczerzę można bez problemu spożyć w sposób tradycyjny, a kolędujący kulig z pochodniami jest świetną alternatywą dla pasterki. A do tego wszędzie leży śnieg, który opada niczym w piosence Kabaretu Starszych Panów. Mieszkańcom południa kraju można, dla odmiany, zaproponować wypoczynek w Szwajcarii Kaszubskiej, której urokliwe zakątki zapierają dech i uwalniają świą-

18

tecznego ducha, a regionalna kuchnia już niejednemu przypadła do gustu. Jeśli wczaso-święta w Polsce nie są tym, czego oczekujemy, można wybrać się za południową granicę. Karlowe Wary co prawda nie świecą pustkami w okresie Bożego Narodzenia, jednak trudno im odmówić świątecznego uroku. Zabytkowa, unikatowa architektura i urokliwe uliczki pokryte świeżym puchem sprawiają że podczas wigilii można poczuć się tam trochę jak w szklanej kuli. Na dodatek zwyczaje czeskich sąsiadów są zbliżone do naszych, więc satysfakcja z wyjazdu gwarantowana. Mój kolega zawsze mówił, że nie ma znaczenia gdzie będzie się obchodziło święta, ważne żeby była obok rodzina. Ja w tym roku zostaję w domowym zaciszu ze swoją choinką, rodziną i dobrodziejstwem inwentarza, ale kto wie, może Sylwester czeka mnie w Afryce? Jeszcze nie zdecydowałam. Wesołych Świąt, gdziekolwiek jesteście!■ EN

CHRISTMAS ALL INCLUSIVE Spending Christmas abroad is becoming more and more popular in Poland. Instead of Christmas supper along with the Christmas tree, Poles tend to lay down on the tropical beach drinking margaritas or ski down the snowy slopes after drinking hot chocolate in the mountain inn. Where will this year’s trend lead them? Family, twelve meals, Christmas tree, carp, midnight mass. Since dawn of times we traditionally seek the first star across the sky, scrabble under the Christmas tree for the presents, eat, create snowmen when there’s snow or sing carols with the whole family. That’s how people spend the Christmas time and say: “Christmas, Christmas, Christmas has already passed”. Obviously there are many enthu-

siasts of this kind of spending Christmas time (including the author of this text), but tradition is being abandoned in favor of modern spirit which, for a wonder, has its own Christmas spirit as well. Last year net surfers and TV viewers appealed, even begged, for Home Alone emission during Christmas. Obviously the reason for that was long lasting TV tradition, which in 2012 was about to end drastically. And the Christmas time without Kevin is not an option for Poles! Luckily, the adventures of home alone resolute boy struggling with two bad guys were brought back on TV screens. And when we lose ourselves in admiration for this little heating-handles and casting-irons cherub, we forget about one substantial fact – where is Kevin’s family? The movie, having its premiere in 1990 made its popularity also on the Vistula River; however at the beginning of 90’s, McCallister family plans were considered to be a rich whim. Because who normally spends Christmas abroad? Who thinks about Paris, when there’s carp and Christmas tree in the privacy of your house? However, twenty-five years after Home Alone premiere, it seems that twelve meals and Christmas tree baubles have serious competition – all inclusive abroad holidays. UNDER THE PALM TREE

In another Christmas blockbuster, Love Actually, Hugh Grant narrates the stories about power of love breaking out in the airports. People are happy, hug each other shedding tears while waiting in arrivals hall. In hometown airports, during Christmas time, both halls – arrivals and departures – are filled with crowding people who keep their jars of borsch with dumplings in their bags. Where do they go? To the family living abroad? Not necessarily, cause most of them spend their Christmas time in bikini or on the mountain slopes. And for all we know, the poppy-seed cakes are smuggled in socks mainly for Polish immigrants in Britain, but the aspic meals are flying straight to the Caribbean or Canary Islands. 2013 Christmas holidays will be a special time for tourism. Hotels will not rest and holiday tourists, taking delights in


Podróże T r ave l

sun warmth, will flood Jamaica, Barbados, Trinidad and Caribbean Sea waters. Will there be common Christmas supper? Maybe, but this intimate time is mostly spent in the hotel room. Cruise ships that offer trips throughout coral seas organize common carol singing, suppers and Christmas time games for all the passengers. Though in the hotels, it’s quite different, and for sure we shouldn’t even try to wait for Christmas supper in Arabian Emirates. We won’t witness traditional dishes, but what are kutia and stewed fruits compared with the possibilities of tasting holiday’s specials of other nations? Exotic styled Christmas? Why not, especially when Polish weather temperatures are far on the minus, and road salt breaks

Jeśli wczaso-święta w Polsce nie są tym, czego oczekujemy, można wybrać się za południową granicę.

fot.: Wichie81/fotolia.com

19


Podróże T r ave l

fot.: Olly/fotolia.com

out high boots. Maybe all inclusive under the palm tree decorated with baubles is quite a worthy initiative. ON THE MOUNTAIN SLOPE

There are families that gather the spirit of sport during winter. And when there isn’t any snow outside the window, and only freezing cold reminds of the season, there is simple way to organize white Christmas that Frank Sinatra was dreaming of. You need only pack your skis to the trunk and go on the slope. In this case there’s no need to plan a trip abroad, because our homeland mountains and hills fit perfectly for spending Christmas time actively. This kind of trip has only the bright sides. Guest-houses offer their help in organizing Christmas supper that can be celebrated in the traditional way

20

with ease and carol singing with torches during sleigh ride is a perfect alternative for the midnight mass. And if that’s not enough, there’s plenty of snow everywhere, which falls down just like in the Polish song by Kabaret Starszych Panów. For the mountains dwellers, we can offer spending time in Kashubian Switzerland which has breathtaking sights that can break free the spirit of Christmas, and as for the regional cuisine, it has stolen many hearts already. If the Christmas holidays in Poland are not what we want, we can go our way across the southern border. Karlovy Vary does not in fact seem empty during Christmas time, but it’s hard to deny its Christmas charm. Monumental, unique architecture and charming alleys covered in fresh white fluff seem that during

Christmas supper you can feel there just like in the inside of the glass bulb. Furthermore, the customs of our Czech neighbors are quite close to ours, so satisfaction from such holidays is guaranteed. My colleague always said that it didn’t matter where you spend Christmas holidays, but it’s important to have your family around. This year I stay in sanctity of my home with my Christmas tree, family with all its consequences, but who knows, maybe New Year’s Eve awaits me in Africa? I haven’t decided yet. Merry Christmas, wherever you are! ■


DZIECI, KTÓRE WSTYDZĄ SIĘ BIEDY, WOLAŁYBY ZNIKNĄĆ. SpRAW, żEBY ZAmIAST NICh ZNIKNĄŁ WSTYD. przekaż 40 zł na wyprawki szkolne dla podopiecznych SOS Wiosek Dziecięcych. Nasz numer konta: 07 1240 6247 1111 0000 4975 0683

www.wioskisos.org


Hobby

W świecie pod falą Światy podwodne rządzą się swoimi prawami. Tutaj wszystko jest inne i możliwe.

tekst i zdjęcia: Rafał Makieła

Z

afascynowany wodnymi światami postanowiłem wprowadzić tam jeszcze jeden element, światło ultrafioletowe. UV, czyli black light, wprowadza zupełnie inny klimat, czerń jest głęboka i niewiarygodna, natomiast kolory są nieziemskie jak w „Avatarze”. Wszystko jest odrobinę nierealne. Poszukując osób, z którymi mógłbym zrealizować moją wizję, trafiłem na Agnieszkę Glińską, która prowadzi niesamowity Art Color Balet w Krakowie. Dzięki niej całe to przedsięwzięcie nabrało odpowiedniej oprawy i dynamiki. Tancerze zostali pomalowali w technice body painting i efekty naszej pracy zapowiadały się imponująco. Realizacja sesji od strony technicznej była niewiarygodnie trudna. Musieliśmy umieścić nad samą wodą w basenie we Wrocławskim Aqua Parku osiem potężnych reflektorów UV, które były w stanie dotrzeć ze swoim światłem aż do dna basenu. Na szczęście pomagali nam nasi dobrzy znajomi Sławek

22

i Przemek Skalscy. Nad naszym bezpieczeństwem czuwał niezastąpiony diver Krzysztof Maczkowiak, a sprzęt podwodny zapewnił Andrzej Kruczkowski z Wrocławskiego Klubu Exstream. Tak wspólnymi siłami stworzyliśmy serię zdjęć, którą możecie Państwo oglądać. Zapraszam serdecznie. ■ EN

IN THE WORLD UNDER THE WAVE Underwater worlds have their own rules. Here everything is different and possible. Being fascinated by aqua worlds I decided to incorporate yet another element, ultraviolet light. UV, the black light, makes utterly different ambience, black is deep and incredible, while the colours are

supernatural just like in Avatar. Everything is a bit surreal. Seeking people, who might help me to realize my vision, I run into Agnieszka Glinska, who runs incredible Art Color Balet in Krakow. Thanks to her, the whole undertaking got perfect setting and dynamism. Dancers were covered with body painting and the effects of our work promised to be impressive. Realisation of the session from technical angle was really difficult. We had to hang eight huge UV reflectors right over the water in Aqua Park in Wroclaw, and they had to get their light right to the bottom of the pool. Luckily, our good friends Sławek and Przemek Skalscy helped us a lot. Our safety was in hands of irreplaceable diver, Krzysztof Maczkowiak, and underwater equipment was organised by Andrzej Kruczkowski from Exstream Club in Wroclaw. And here we are, ready to offer you a series of photos, which you can admire. Watch and enjoy! ■


Gust

Ta ste

23


Hobby

24


Hobby

25


Gust

Ta ste

TELEWIZOR + APLIKACJE =

Źródło zdjęć: mat. prasowe

Telewizor coraz rzadziej służy do oglądania normalnej telewizji. Wynika to z jednej strony z  tego, że normalna telewizja coraz rzadziej ma nam do zaoferowania coś interesującego, z drugiej telewizor coraz mniej jest telewizorem, a  coraz częściej czymś innym. Czym? Jak by to nie zabrzmiało: wszystkim. Wszystkim na co wpadną twórcy aplikacji, które na telewizorze można uruchomić. Liczba polskojęzycznych aplikacji Samsung Smart TV przekroczyła już setkę. Możemy więc – co wydaje się oczywiste – oglądać filmy VoD, możemy słuchać muzyki z Deezera,

26

Spotify, czy TubaFM, możemy się uczyć angielskiego, gotować (w  znaczeniu: szukać przepisów kulinarnych). Jeżeli coś przypalimy, możemy zamówić jedzenie. Możemy też przeglądać oferty z  rynku nieruchomości, jeżeli uważamy, że nasz telewizor dla nas jest za mały, a większy do mieszkania nam nie wejdzie. O  Facebooku, Twitterze, Skype już nie będziemy pisać, bo szkoda czasu. Jeżeli aplikacji będzie przybywać w tym tempie, to teraz przydałaby się taka, która pomoże nam znaleźć aplikację, która dla nas jest potrzebna. Ale pewnie ktoś nad nią już pracuje.■


Gust

Ta ste

CHŁÓD DOMOWEGO OGNISKA Źródło zdjęć: mat. prasowe

KIEDYŚ MÓWIŁO SIĘ O DOMOWYM OGNISKU. DZIŚ, KIEDY Z JEDNEJ STRONY WIĘKSZOŚĆ Z NAS OGRZEWA CENTRALNYM, A GOTUJE NA GAZIE BĄDŹ INDUKCYJNYCH PŁYTACH, OGNISKO JAKO TAKIE STRACIŁO SENS. CO WIĘC DZIŚ JEST SERCEM DOMU? WIĘC CO? NIE WIECIE? LODÓWKA!

Nie pamiętamy już jak potworne było życie bez tego urządzenia. I dobrze, bo lepiej sobie tego nie wyobrażać. Lodówki są niedocenianymi, lecz bardzo interesującymi urządzeniami. Moglibyśmy naszymi o  lodówkach rozważaniami zapełnić cały magazyn, ale się powstrzymamy. Dziś zajmiemy się wyłącznie lodówką Samsunga o  przyjemnie brzmiącej nazwie RF24FSEDBSR. Wyróżnia ją to, że po otwarciu drzwi wygląda jakby nas chciała przytulić do swojego zimnego (w tym przypadku w pozytywnym tego słowa znaczeniu) serca. Poważnie: po otwarciu drzwi łatwo można wszystko znaleźć.

Środkowa szuflada, ze specjalną przegródką SmartDivider, jest idealnym miejscem do przechowywania tych produktów, po które sięgamy najchętniej. Dzięki przegródce możemy regulować temperaturę w różnych miejscach szuflady – wiadomo, jak denerwujące może być zbyt zimne masło. Lodówka oczywiście ma kostkarkę – coś, czego najbardziej będą Wam zazdrościć znajomi. O kwestiach technicznych nie będziemy pisać. Uwierzcie, wszystko jest w  porządku. Szkoda tylko, że ta lodówka nie jest jeszcze produkowana we Wronkach. Cóż, nic nie jest doskonałe. ■

27


Historie Stor ies

Miszmasz

bożonarodzeniowy

Z pewnością pierwszą rzeczą, jaka siedzi wam w głowach w tym okresie jest świątecznie zastawiony wigilijny stół. W rozmarzeniu nie zapominajcie tylko, że gdzieś w innej części świata ktoś czeka na to samo – a jednocześnie na coś zupełnie innego.

Mateusz Kołos

S

tare porzekadło mówiące o kraju i obyczaju jak ulał pasuje do okresu Bożego Narodzenia. Nie ma chyba świąt tak powszechnie obecnych w kulturze i zarazem tak zróżnicowanych. Przyzwyczajeni do tradycji ojców, moglibyśmy się nielicho zdziwić po przejechaniu zaledwie kilkuset kilometrów w którąkolwiek stronę Europy. Nie mówiąc już o miejscach odległych o tysiące. Dość powiedzieć, że Boże Narodzenie ma w swojej palecie mnóstwo odcieni. A większości nie znacie na pewno.

28

TEST Z HISTORII

Warto zacząć od tego, że Boże Narodzenie prawdopodobnie wcale nie wypada wtedy, kiedy je obchodzimy. Jezus Chrystus, zdaniem większości badaczy, urodził się bowiem wiosną. Świadczą o tym przede wszystkim opisy zamieszczonych w Biblii pasterzy i ich trzód – widoku niespotykanego zimą na terenie Judei. Przy ustalaniu daty święta w IV w. n.e. papież Juliusz I popełnił dodatkową gafę. Oficjalna data chrześcijańskiego święta pokrywa się bowiem

z pogańskimi Saturnaliami. Co ciekawe, ludy niechrześcijańskie, oprócz powyższego faktu, mają znacznie więcej do powiedzenia w sprawie tradycji bożonarodzeniowych. To Teutoni pierwsi dekorowali choinki. Co prawda tylko dla upiększenia ponurych wnętrz domostw, ale inspiracja jest nad wyraz czytelna. Zupełnym przypadkiem pojawiła się również w tradycji bożonarodzeniowej szopka. Pierwszym udokumentowanym egzemplarzem była ta stworzona w 1224 roku przez św. Franciszka z Asyżu.


Historie Stor ies

Miała to być po prostu prezentacja święta dla niepiśmiennych wiernych. W miarę jak Boże Narodzenie zakorzeniło się w kulturze, jego zaskakująca różnorodność stawała się faktem. Dziś w wyobrażeniu wielu święta kojarzą się przede wszystkim z wizerunkami, które wpoiła nam kultura zachodnia. I pomyśleć, że Amerykanie, którzy dziś najhuczniej świętują, kiedyś nie mieli prawa nawet wspomnieć o świętach. Konkretnie ci w Kompanii Wirgińskiej. Okazywanie świątecznego nastroju w obrębie Bostonu w latach 1659-1681 mogło kosztować mandat w wysokości 5 szylingów. We wszystkich koloniach brytyjskich w tym okresie Boże Narodzenie było nielegalne. Sytuacji nie poprawiła nawet Wojna Rewolucyjna, po której wciąż był to ciąg dni pracujących. Dopiero po stu latach niepodległości Amerykanie przyjęli Gwiazdkę w poczet świąt. A jak przyjęli, tak pojawiły się nieodłączne jego symbole: wizerunek Świętego Mikołaja mknącego po niebie zaprzężonymi w renifery saniami czy czerwononosy renifer Rudolf. Włos się jednak jeży na głowie, gdy pomyśleć, że pierwszy wyszedł spod pióra Washingtona Irvinga – tego samego, który stworzył „Jeźdzca bez głowy”. Jedno z opowiadań z „The Sketch Book of Geoffrey Crayon” stało się jednak tak popularne, że nawet sam Karol Dickens pochwalił pomysł pisarza. Z drugim symbolem też nie było różowo. Rudolf był chwytem marketingowym, który miał przyciągać klientelę do domu handlowego Montgomery Ward. Jego sława wyszła daleko poza budynek. Podobnie jak bałwanka Frosty’ego, który zaczynał jako… reklama whisky. W KUCHNI I NA STOLE

Jeśli jesteście pod wrażeniem waszego stołu wigilijnego, na samym początku musimy was zmartwić – nic nie pobije rozmiarami tego z grudnia 1914 roku. Na zachodnim froncie w okolicach Ypres na trzy świąteczne dni zawieszono broń. Tysiące niemieckich żołnierzy wyszło z okopów i powitało walczące po drugiej stronie siły Ententy angielskim „Merry Christmas”. Brytyjczycy otrzymali nawet podarek w postaci beczki piwa, za który odwdzięczyli się śliwkowym puddingiem. Na ziemi niczyjej wymieniano się drobiazgami,

Rudolf był chwytem marketingowym, który miał przyciągać klientelę do domu handlowego Montgomery Ward. Jego sława wyszła daleko poza budynek. zawartością paczek świątecznych i używkami. Rozegrano także mecz piłki nożnej, zakończony przy stanie 3:2 dla Niemców po tym, jak piłka trafiła na drut kolczasty. Pomimo nacisków z obu centrali w niektórych miejscach frontu nie podjęto działań aż do Nowego Roku. Szkocka jednostka 6th Gordon Highlanders nie wystrzeliła na znak protestu pocisku aż do 3 stycznia. Wydarzenie to znane jest dzisiaj jako „Christmas Truce” i jest jedną z chwalebniejszych kart tamtych dni. Nawet bez takich okoliczności stoły wigilijne potrafią być całkiem spore. Im dalej na północ, tym większe. O kwestii postu w krajach takich jak Szwecja czy Finlandia dawno się zapomniało. Do tego stopnia, że w tym ostatnim honorowe miejsce na stole zajmuje pieczone w całości prosię. Nie próżnują także ludy południowe – Portugalczycy i Hiszpanie dogadzają sobie przede wszystkim suszoną szynką jamon, rodzajem rosołu zwanego consomme oraz pieczoną młodą wieprzowiną lub jagnięciną – cochinillo. Cukrzycy nie będą mieli lekko w Portugalii, gdzie serwowanych jest 12 deserów. W Hiszpanii słodycze służą nawet w charakterze opłatka. Dzieli się tu turrónem, czyli nugatem z migdałów i miodu. Wyjątkowym momentem świąt jest tu, o dziwo, ogólnokrajowa loteria bożonarodzeniowa. To największe i najstarsze takie wydarzenie na świecie, organizowane

od 1812 roku. Pula nagród do tej pory wyniosła ok. 11 miliardów dolarów. Powściągliwi w Wigilię są za to Włosi – tu jada się postne dania z ryb i warzyw. Grecy wolą w ogóle nie przejmować się wieczerzaniem, spędzając czas do późna na spotkaniach z przyjaciółmi. Do Nowego Roku obdarowują się przy okazji niemożliwą wręcz ilością prezentów. Blado wypadają na tym tle Czesi, których często można spotkać tego wieczora na cmentarzach. Anglicy od początku października siedzą za to w kuchni, produkując swój klasyczny pudding. To prawdziwa ekwilibrystyka kulinarna. Musi mieć trzynaście składników, symbolizujących Jezusa i jego uczniów: znajdzie się tam mąka, łój wołowy, migdały, trzy rodzaje rodzynków, bułka tarta, cukier, jajka, rum, utarta marchewka, kandyzowane czereśnie i sok z cytryny. Dodatkowo każdy z członków rodziny musi choć raz zamieszać masę drewnianą łyżką, wykonując ruchy ze wschodu na zachód. Co tydzień do puddingu dolewa się trochę rumu i ponownie odkłada w zimne miejsce aż do świąt. Patrząc na ostatnie kulinaria, trzeba być pełnym podziwu dla Brytyjczyka Andrew Parka, który, będąc zwykłym elektrykiem, obchodził Boże Narodzenie codziennie przez 14 lat. Jak podają tamtejsze media, w tym czasie zużył 37 kuchenek do pieczenia indyka oraz 23 odtwarzacze wideo, na których odtwarzał świąteczne orędzia królowej. Wysłał także ok. 200 tys. kartek świątecznych. Świąteczna idylla elektryka zakończyła się w 2008 roku. Nawet Boże Narodzenie nie jest wolne od kryzysu. ■ EN

CHRISTMAS MISHMASH Certainly, the first thing that came to our minds at this time of the year is setting the Christmas Eve’s table. When dreaming, only don’t forget about the fact that in the other part of the world, someone is waiting for the same, but at the same time for something completely different.

29


Historie Stor ies

To Teutoni pierwsi dekorowali choinki. Co prawda tylko dla upiększenia ponurych wnętrz domostw, ale inspiracja jest nad wyraz czytelna.

The old saying about every country and its customs fits perfectly the Christmas time. There is no other holiday which is so common and present in culture and so diverse at the same time. Being used to the tradition of our fathers, we could be quite surprised after travelling only a couple of hundreds kilometres in one of the direction within Europe. Not mentioning the places thousands kilometres away. Suffice it to say that Christmas has many shades in its palette of colours. And I bet you don’t know most of them. HISTORY TEST

It’s worth beginning with the fact that Christmas does not fall on the time we celebrate it. According to most of the researchers, Jesus Christ was born in the spring. It is ref lected by the descriptions of the shepherds and their f locks in the Bible – something impossible to see in the wintertime in Judea. In 4th century, when the Pope Julius I was establishing the date for the Christmas holiday, he committed another blunder. The official

30

Christian holiday coincides with pagan Saturnalia. What is interesting, non-Christian peoples has much more to say in terms of Christmas traditions apart from this fact. It was Teutons who first decorated Christmas trees. Admittedly it was for beautifying gloomy interiors of their houses, but the inspiration seems to be exceptionally clear. Nativity scenes appeared in the Christmas traditions completely by coincidence. The first registered nativity scene was the one created in 1224 by Saint Francis of Assisi. It was supposed to be a simple depiction of the holiday meant for the illiterate faithful. As Christmas took hold in culture, its surprising diversity became a fact. Today, according to many of us, Christmas is associated mainly with the images instilled by the Western culture. Imagine that the Americans, who now celebrate the holiday with the biggest revelry, once had even no right to mention anything about Christmas. More specifically –those from the Virginia Company. In years 16591681, showing the Christmas atmosphere in Boston and its surroundings could

have been fined with 5 shillings. At that time, celebrating Christmas was illegal in all the British colonies. Even the American Revolutionary War did not change the situation and there was still no holiday in December. Only after hundred years of the independence gained, the Americans started to celebrate Christmas. As they did so, the inherent symbols appeared, like the image of the Santa Claus streaking through sky in a sleigh with a team of reindeers or Rudolf, the red-nose reindeer. Hair stand on end when we realise that the first symbol was created the writer, Washington Irving, the same one who wrote The Legend of Sleepy Hollow. One of the stories, The Sketch Book of Geoffrey Crayon became so popular that even Charles Dickens praised the writer’s idea. The history of the second symbol also did not look rosy. Rudolf was a sales pitch which aimed at attracting the clients to the Montgomery Ward shopping centre. Its fame went far beyond the building. Like Frosty, the snowman who started as … whisky ad. IN THE KITCHEN AND ON THE TABLE

If you are impressed by your Christmas Eve’s table, we need to say you something upsetting – nothing would beat the size of the one from December 1914. On the western front, there was a ceasefire for three days somewhere near Ypres. Thousands of German soldiers came out of the trenches and greeted the Triple Entente from the other side with English ‘Merry Christmas’. The British received even a gift, a barrel of beet which they repaid with plum pudding and other products. They played also a football match which ended with the score 3:2 for the Germans as the ball hit the barbed wires. Despite the pressure from the both headquarters, there were places on the front that soldiers didn’t take any actions until New Year. Scottish 6th Gordon Highlanders did shoot a missile until 3rd January as a sign of protest. This event is now known as Christmas Truce and is one of the most glorious moments of that time. Even without circumstances like these, Christmas tables can be quite big. The farther in the North, the bigger they are.


Historie Stor ies

In countries like Sweden or Finland, people forgot about fasting long ago. In Finland, they forgot to such extent that the honorary place on the table is taken by a roasted whole hog. People coming the South also do not loaf around – the Portuguese and Spanish indulge themselves with jamon, dried ham, a kind of broth called consommé and roasted young pork or lamb, conchinillo. The diabetics would not have an easy life in Portugal where there are 12 desserts served on the Christmas Eve. In Spain, sweets serve as a kind of wafer. They share turron that is nougat with almonds and honey. The most unique part of holidays is here a national Christmas lottery. It is the biggest and the oldest event in the world having been organised since 1812. The amount of wins has been about 11 billions of dollars until now. However, the Italians are restrained

during Christmas Eve. They eat fasting dishes consisting of fish and vegetables. The Greeks do not care about Christmas Eve supper and they spent time on meeting with friends for many hours. They give each other lots of presents until New Year. The Czechs come out pale in this ranking, since they often go to the cemeteries. The Englishmen spent their time in kitchen since October producing their classic pudding. It is a real culinary balancing act. Pudding must consists of thirteen ingredients symbolising Jesus and his disciples: there is f lour, beef suet, almonds, three types of raisins, breadcrumbs, sugar, eggs, rum, grated carrot, candied cherries and lemon juice. Additionally, each of the family members needs to stir the dough once with a wooden spoon moving from East to West. Every week, a little bit of rum must be added to the

pudding and then it is again put away into the cold place until Christmas. Considering the last cooking recipes, we should be full of admiration for Andre Park, the British who had celebrated Christmas every day for 14 years being a regular electrician. According to the local media, he used 37 stoves for turkey and 23 video players to play the Christmas Queen’s address to the nation. He sent about 200 thousand Christmas cards. Christmas idyll ended up in 2008. Even Christmas holiday is not free from crisis. ■

REKL AMA

Wino to opowieść,

historia człowieka i emocje. Odkrywamy je teraz

na nowo.

Wine is a story, a history of a human being and emotions. We explore it all over again now.

www.marekkondrat.pl

Zakupy przez internet, Sklep stacjonarny, Oferta B2B, Szkolenia i eventy

Online shopping, Retail shop, B2B offer, Trainings and events

KONDRAT Wina Wybrane Wybieramy i pomagamy w wyborze

KONDRAT Selected Wine We choose and help choosing

31


Okolice

Vici n ity

Wiatr w żagle O perspektywach dla rynku nieruchomości mieszkaniowych i przyszłości firmy opowiada Piotr Wesołowski, prezes zarządu Grupy Kapitałowej Polnord.

Łukasz Tamkun Branża deweloperska wyszła z kryzysu poobijana, o dawnej koniunkturze zostały tylko wspomnienia, a jednak Polnord buduje coraz więcej. Co nas nie zabije to nas wzmocni?

Po kilku latach dekoniunktury na rynku Grupa Kapitałowa Polnord wraca na szczyt. Zakładamy, że w przyszłym roku powiększymy ofertę o ponad 1200 mieszkań, co pozwoli nam na zwiększenie sprzedaży do poziomu 1500 lokali i tym samym nie tylko umocnimy swoją pozycję w ścisłej czołówce polskich deweloperów, ale pokusimy się o zaszczytne pierwsze miejsce. Obecnie GK Polnord sprzedaje 100-120 mieszkań miesięcznie. W połowie przyszłego roku możemy zwiększyć ten poziom do ok. 140 mieszkań przy założeniu, że wprowadzimy do sprzedaży lokale z zaplanowanych do realizacji inwestycji. Obecnie w naszej ofercie znajduje się ok. 1500 lokali. Przyznaję, że to za mało, by myśleć o rocznej sprzedaży w wysokości 1500-2000 mieszkań, jak założyliśmy w swojej strategii. Dlatego w najbliższych miesiącach chcemy wystartować z jedenastoma nowymi inwestycjami, z których część będą stanowić kolejne etapy obecnych projektów. Należy przy tym pamiętać, że jeśli sprzedaż będzie wyższa niż założyliśmy, możemy wprowadzić kolejne etapy i skokowo zwiększyć ofertę. Niedługo minie 15 lat od debiutu giełdowego Polnordu, z czasem znalazła się nawet w WIG-20, choć dziś jest tam już nieobecna. Szybki rzut okiem na słupki napawa jednak optymizmem. Firma wraca na sam szczyt? Polnord SA to spółka z tradycjami.

32

Istniejemy na rynku już 37 lat i należymy do czołówki deweloperów mieszkaniowych w Polsce. Dążymy do tego, aby dostarczać naszym Klientom najwyższej jakości produkt, który będzie dobrze dopasowany do ich oczekiwań i możliwości. Od wielu lat nasza działalność koncentruje się na rynku deweloperskim w największych polskich aglomeracjach – Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu, Szczecinie, Łodzi oraz Olsztynie. Od lat cieszymy się niesłabnącym zaufaniem naszych Klientów, dla których od 2004 roku zrealizowaliśmy na terenie Polski 21 inwestycji mieszkaniowych i przekazaliśmy ponad 5000 mieszkań o łącznej powierzchni przekraczającej 340 tys. m2. Coraz więcej jest na rynku elastycznych produktów finansowych, które znacznie ułatwiają i zmniejszają ryzyko związane z zakupem nieruchomości na kredyt. Jak Pan ocenia, na ile rosnąca świadomość ich istnienia odbija się pozytywnie na rynku?

Bogata oferta mieszkaniowa to dziś wycinek sukcesu działalności deweloperskiej. Różnorodność i dostępność instrumentów finansowych oraz programów wsparcia sprzedaży są dziś równie istotne dla Klienta, co lokalizacja i cena mieszkania. Pamiętajmy, że program MDM , na który tak bardzo liczy branża deweloperska, ma swoje ograniczenia i nie każdy będzie mógł z niego skorzystać. Dlatego też przygotowaliśmy pakiet programów wychodzących naprzeciw oczekiwaniom wszystkich Klientów. Do najważniejszych zaliczam elastyczne warunki nabycia mieszkania oparte o indywidualny har-

monogramy płatności, nawet w rozkładzie 10/90%. To propozycja ciekawa dla osób, które nabędą mieszkanie w okresie budowy inwestycji i ponoszą koszty wynajmu mieszkania. Proponujemy też zakup mieszkań wykończonych pod klucz włącznie z wyposażeniem AGD w kuchni. Jednym słowem, gdy Klient znajdzie w naszej ofercie wymarzone mieszkanie, zaoferujemy mu również skuteczne rozwiązania finansowe dopasowane do jego możliwości nabywczych i zdolności kredytowej. Dlatego warto odwiedzić nasze biura sprzedaży. ■ EN

GETTING A SECOND WIND Piotr Wesołowski, President of the Management Board of Polnord Capital Group, tells us about the prospects for the residential market and about the future of its company. The development sector has weathered the crisis but not without any harm. The old prosperity is long gone, and yet Polnord is realizing an increasing number of projects. What doesn’t kill us makes us stronger?

After the years of recession on the market, Polnord Capital Group returns to the top. We assume that next year we will extend our offer by more than 1200 f lats, which will let us increase our sales to 1500 f lats. At the same time it will not only strengthen our position among the


Okolice

Vici n ity

leading Polish developers but also help us take the prominent first place. Currently, Polnord Capital Group sells 100–120 f lats per month. We could increase this number to about 140 f lats in the middle of next year if we offered for sale f lats from the projects planned for implementation. Currently, we have around 1500 f lats on offer. I admit the number is too low to think about the annual sales of 1500–2000 f lats as we assumed in our strategy. This is why we would like to launch eleven new investments in the next months, some of which would constitute next stages of our current projects. At the same time we have to remember that if the sales are higher than assumed, we could introduce next stages and respectively extend our offer. Soon 15 years will have passed from Polnord’s debut on the stock exchange. With the passing of time the Group was listed even on the WIG20, though today it is no longer present there. But one glance on the quotations is enough to become optimistic. Is the Company reaching the top once again?

Polnord SA is a company with traditions. We have been on the market for 37 years already and belong to the leading residential developers in Poland. We aim at providing our Customers with top-quality products perfectly adjusted to their expectations and capabilities. For many years we have been focusing our activities on the development market in the largest Polish conurbations: Warsaw, Tri-City, Wroclaw, Szczecin, Lodz and Olsztyn. We have enjoyed complete trust of our Customers. And for them we have realized 21 residential investments and handed over more than 5000 f lats to the total surface area exceeding 340 thousand sq m since 2004. The market offers an increasing number of flexible financial products that significantly facilitate the purchase of property on credit and diminish the risk involved. To what extent does our growing awareness of their existence in fact influence the market?

A rich financial offer is today only a part of successful development activities. The diversity and availability of financial instruments and sales support programmes are currently as important for the Customers as the localization and price of the f lat. We have to remember that the

governmental programme Flat for the Young the development sector is so hopeful about has its limits and that there are many people who won’t be able to take advantage of it. This is why we have also prepared a package of programmes making an effort to meet the expectations of all Customers. The most important ones include f lexible conditions of purchasing f lats based on individual payment schedules with the division into even 10/90%. This is an interesting proposition for

those who pay a rent for their current f lat and buy a new one when the investment is still under construction. We also offer f lats ready to move into, equipped even with kitchen appliances. In a word, when Customers find their perfect f lats in our offer, we propose also effective financial solutions adjusted to their purchasing capabilities and credit ranking. So it is worth visiting our sales offices.■

33


Felieton Column

Hydraulicznie fot. Jacek Piątek

i do przodu

fot. mat. prasowe

Marcin Kędryna

Każdy z nas ma jakiegoś znajomego, który kocha citroeny. I nie chodzi tu o 2CV. Z ludźmi kochającymi 2CV lepiej się obchodzić ostrożnie. To na ogół hipisi. Myślę o zupełnie innych ludziach. O tych, którzy się w dzieciństwie ekscytowali podnoszącym się Citroenem DS. Oraz o takich, którzy kiedyś wsiedli do modeli CX , Xantia czy XM i od tego czasu wierzą, że hydroaktywne zawieszenie to największe osiągnięcie motoryzacji. Ja mimo dziecięcej fascynacji deesem pana Łempickiego (sąsiada z 6. piętra) za większe osiągnięcie motoryzacji uważam jednak 12 cylindrowy silnik M70 z BMW, ale proszę się moim zdaniem nie sugerować. Co pewien czas spotykam kogoś, kto mnie usilnie próbuje na zawieszenie hydroaktywne nawrócić. Jako człowiek otwarty, ciekawy świata, nie oganiam się od takich ludzi (mimo iż bywają czasem natrętni), tylko się staram do takiego citroena wsiąść i chwilę sobie nim pojeździć, by stwierdzić, czy aby łaska wiary w hydroaktywne zawieszenie mnie nie dopadła. Wsiadam więc do C5. Nie mam specjalnego wyboru, bo C6 już nie robią, a nowe

34

DS -y zawieszenia mają klasyczne. Od razu napiszę, że C5 to fajne auto. Samo-

chód, który raczej wszystkim się podoba. Duży, dość wygodny, diesle (tylko takimi jeździłem) są zadziwiająco oszczędne, przy czym można odnieść wrażenie, że konstruktorzy założyli możliwość jazdy z prędkością większą niż 140 km/h, co w przypadku francuskich samochodów nie jest zbyt częste. Hydroaktywne zawieszenie daje wrażenie, jakby się jechało na wodnym materacu. Samochód przez cały czas się trochę kiwa. Normalny samochód, gdyby się tak kiwał – byłby zepsuty, więc na początku czuć niepewność. Ale z czasem człowiek się przyzwyczaja. I jakoś płynie tym samochodem. Teraz mógłbym zaprezentować serię czerstwych dowcipów o morskiej chorobie, ale tego nie zrobię. Dlaczego? Bo jeżeli z wylanego za unijne pieniądze asfaltu zjedziemy na drogę, która nie załapała się na program „schetynówek”, zrozumiemy, że hydroaktywne zawieszenie działa. Bardzo dobrze działa. I – póki co – ma przed sobą przyszłość. ■

EN

HYDRAULICS AND FULL SPEED AHEAD! We all have friends who love Citroëns. And I don’t mean 2CVs. You’d better treat people who love 2CVs with care. In most cases they’re hippies. I’m thinking about a completely different group of people. About those who, as children, got excited with Citroën DS jacking itself. And about those who once got into models like CX , Xantia or XM and since then have believed that hydractive suspension is the greatest achievement of the automotive industry. Despite my childhood fascination with the DS of Mr. Łempicki’s (my neighbour from the 6th floor), I think that after all the greatest achievement of the automotive industry is the 12-cylinder engine of the BMW M70. But please don’t be influenced by my opinion. Every now and then I meet someone who gamely tries to convert me to hydractive suspension. As an open-minded person interested in the world, I don’t avoid such people (though they can become fairly irritating sometimes) but rather try to get in such a Citroën and drive a bit to check whether the grace of faith in hydractive suspension got me. So I get in a C5. I don’t have much of a choice because they don’t produce the C6 any more, and new DSs have classic suspension. I have to admit right away that the C5 is a nice car. The one most of us would probably like. It’s quite big and comfortable, and its diesel versions (the only ones I’ve been driving) are surprisingly economical. Besides, I was under the impression that the designers had considered the possibility of driving more than 140 km/h, which is not so obvious in the case of French cars. Hydractive suspension gives you a feeling of driving on a waterbed. The car is swinging a bit all the time. If a normal car was swinging that way, it would be broken, so there is the feeling of uncertainty at the beginning. But you become used to it with time. And you somehow ‘sail’ the car. Now I could tell you a series of lame jokes about seasickness, but I won’t do it. Why? Because when you pull off the roads covered with asphalt for money from the EU and turn into those not included in the programme of road modernization, you will see that the hydractive suspension works. And it works pretty well. And for the time being has a future. ■


Felieton Column

fot. Magdalena Pawlak

Iwona Zasuwa – food designer (blog: Smakoterapia.pl), zafascynowana leczeniem za pomocą naturalnego żywienia, autorka warsztatów kulinarnych dotyczących zdrowego odżywiania, mama małego alergika, muzyk i pedagog. Na co dzień pracuje na scenie, od 17 lat u boku Kayah. Posiada niezwykłą łatwość wymyślania ciekawych przepisów mimo ograniczeń dietetycznych, jakie musiała zastosować w swojej kuchni. Przez Czytelników nazywana Królową Kaszy Jaglanej. Pracuje nad pierwszą częścią książki.

Iwona Zasuwa – food designer (blog: Smakoterapia.pl), fascinated with curing with natural food, the author of cooking workshops focusing on the healthy eating, a mum of small allergy sufferer, a musician and a pedagogue. She works on the stage on the daily basis, for 17 years at Kayah’s. She has an unusual skill of making up creative recipes despite of diet limitations she had to use in her cooking. Called by her Readers a Queen of Millet Groats. She works on the first volume of her book.

smakoterapia.pl ■ www.facebook.com/smakoterapia Iwona Zasuwa

Matka Smakoterapia

Obyś cudze dzieci karmił czyli...

urodzinowa katastrofa

Wszystko jest po coś. Czasem życie boleśnie i w niezbyt szczęśliwych okolicznościach oznajmia Matce Smakoterapii, że jej przypuszczenia na dany temat, mimo najlepszych intencji, kompletnie nijak mają się do rzeczywistości. Niestety. Po pierwsze: nie jest łatwo przygotować przyjęcie urodzinowe dla SmakoSyna i gromadki dzieci, które na co dzień jedzą produkowane przemysłowo batoniki, ciastka i czekoladę. „Ciasteczko jaglane? [Gryz]. Dziękuję. Może żelki agarowe? Fuuuuuu! Pralinkę figową? Nieee, ja już dziękuję…” Dobrze, że przynajmniej tort obronił się mnogością figurek z migdałowego marcepana barwionego buraczkiem albo pietruszką… (cichi, bo się wyda!). I jaglana czekolada (ciiiii…). Dobrze, że były owoce. Po drugie: zanim zaczną smakować dzieciom naturalne smaki, zanim przejdą „detox”, zanim zaczną czuć coś więcej w słodkościach poza cukrem, musi minąć trochę czasu. Po trzecie: od tamtej pory Matka Smakoterapia zrozumiała również, że słodkości urodzinowe „dla każdego”, jeśli ma być w nich przemycone coś dobrego, muszą przynajmniej ociekać miodem lub słodem daktylowym. Szanse na przekonanie małych smakoszy do spróbowania rosną wówczas wielokrotnie. Matka Smakoterapia w swej naiwności takiego obrotu sprawy nie przewidziała, przywitała dzieciątka suto zastawionym stołem, uraczyła najzdrowszymi słodkościami jakie świat widział i… doświadczyła kompletnej katastrofy na przyjęciu urodzinowym. Obyś cudze dzieci karmił…

36

No to jeszcze raz: Pralinkę figową? Zmiel suszone, niesiarkowane figi w wyciskarce ślimakowej lub w maszynce do mięsa, rozdrobnij pestki dyni, połącz w jedną masę. Odrywaj zwilżonymi dłońmi po kawałku masy i ulep zgrabne kuleczki. Możesz je obtoczyć w surowym kakao lub kokosie, możesz do masy dolać trochę ulubionego likieru (wersja dla dorosłych). Smacznego! ■ EN

TASTE-THERAPY MOTHER MAY YOU FEED OTHERS’ CHILDREN. ABOUT A BIRTHDAY DISASTER Everything has its aim. But sometimes life announces Taste-therapy Mother painfully and in rather unfavourable circumstances that her assumptions about a given topic are completely divorced from the reality despite her noble and firm intentions. Unfortunately. Firstly: it is not that easy to prepare a birthday party for Taste-Son and a bunch of kids, who normally eat ready-made chocolate, cookies and chocolate bars. “A millet cookie? [Munch]. Thank you. What about agar jellies? Ugh, disgusting! Fig chocolates? No, thank you...”. At least the birthday cake defended itself with a number of figures made of almond paste coloured with beetroots or parsley... (but hush!).

And millet chocolate (shh...). Fortunately I also had some fruit. Secondly: children need some time before they get used to natural tastes, before they undergo ‘detox’ and start to feel in sweets something more than sugar. Thirdly: since then, Taste-therapy Mother has understood one more thing, namely that birthday sweets ‘for everyone’ have to be dripping with honey or date malt if they are supposed to ‘smuggle’ something valuable. Then the chances that young gourmets will try them are boosted considerably. In her naivety, Taste-therapy Mother had not predicted such a turn of events and welcomed the kids with a table laden with the healthiest sweets the world has ever seen... And the birthday party turned into a catastrophic disaster. May you feed others’ children... So once again: Fig chocolates? Grind dried, non-sulfured figs in a juicer or a meat mincer and mix them with ground pumpkin seeds. Tear away small pieces of the mass with moistened hands and form shapely balls. You can coat them with cocoa or coconut and add some of your favourite liqueur to the mass (an adults-only version). Bon appétit! ■


37


Felieton Column

Z Jezusem

fot. W. Rojek

przez Wigilię Wojciech Tremiszewski

Do stołu wigilijnego zasiadł Chrystus. Kowalscy są trochę zaskoczeni. Jezus ich uspokaja. Mówi im: „Jestem tym gościem, dla którego zawsze trzymacie wolne miejsce. Jedzmy i radujmy się!”. Kowalscy już są spokojni. Częstują Jezusa barszczykiem. Z łyżki na obrus wypada Mu pierożek. Śmieją się. Śpiewają kolędę. Jezus jest wzruszony. Nieczęsto można posłuchać jak grupa ludzi śpiewa piosenkę o twoich narodzinach. Jezus patrzy, jak mali Kowalscy dystrybuują prezenty spod choinki. Pyta „A co to?”. „To Super Ninja Hero w swoim helikopterze z laserowymi śmigłami”. Więc Chrystus animuje helikopter, naśladując dźwięk śmigieł. Kowalska tłumaczy Jezusowi, że gdyby wiedzieli, że do nich przyjdzie, jemu też by coś kupili. Jezus kładzie dłoń na ramieniu kobiety i pyta: „A będzie jakieś ciasto?”. Jezus czuje się bosko. Tata Kowalski włącza telewizor. Gwiazdy śpiewają kolędę. Oto Rodowiczka, oto Golce. Ale są też nieświęci Globisz i Segda, aktorzy tego zboczeńca Klaty i tata Kowalski chrząka nerwowo. Już ma przełączyć, ale widzi, że Jezus patrzy z uśmiechem i próbuje śpiewać „Bóg się rodzi” (nie zna słów co prawda, ale świetnie zna samo zdarzenie). Więc Kowalski odkłada pilota. A tu w refrenie pojawia się śpiewający Nergal, a obok niego demon Giza. Chrystus śmieje się: „A ten jest nawet do mnie podobny!”. Jednak tata nie wytrzymuje i przełącza kanał. „O! Jest jakiś film. To jest, panie Jezu, film angielski… nazywa się – tata sprawdza w programie – „To tylko miłość”. Piszą, że hit o miłości”. „Świetnie! – krzyczy Jezus. – O moim ulubionym przykazaniu!”. Właśnie leci scena, w której dwójka aktorów nieśmiało zakochuje się w sobie podczas kręcenia pornosa. Jezus chichocze, ale spąsowiała mama wyłącza telewizor i włącza radio. Rozbrzmiewa kolęda, więc wszyscy na nowo uśmiechają się, stukają łyżeczkami o talerzyki, delikatnie siorbią gorące napoje. Dzwoni telefon, tata przeprasza i odchodzi. Po chwili rozmowy wraca do stołu i z zaciśniętymi szczękami mówi do żony: „Dzwonił twój kuzyn i,

38

wyobraź sobie, złożył życzenia!”. „Filip?”. „Filip, Filip. Pewnie siedzą z tym swoim Karolem na golasa, zajadają pizzę i palą narkotyki!”. „I co zrobiłeś?” „Życzyłem zdrowia i powiedziałem, że jutro jesteśmy u twojej siostry, więc może się zobaczymy. Jeszcze trochę i będą chcieli wpaść do nas na Wigilię. I jeszcze pewnie trzeba będzie im życzyć udanej adopcji!”. „No nie denerwuj się tak, pysiaczku. Jak poprosimy Jezusa, to może go wyleczy. Jeszcze makowca, Panie Jezu?”. Zza ściany słychać śpiew sąsiadów, więc Kowalscy śpiewają kolędę głośniej. W radio ksiądz przypomina, kto naprawdę jest odpowiedzialny za ukrzyżowanie syna Bożego (tata puszcza do Jezusa oko, mówiąc, że w temacie Żydów nic się nie zmieniło). Na koniec ojciec zarządza wspólne wyjście na pasterkę. Dzieci chcą zostać i pobawić się prezentami, ale po kuksańcu od taty posłusznie zakładają kozaki. – Chrystus wybierze się z nami na pasterkę? – pyta mama. ■ EN

CHRISTMAS EVE WITH JESUS Jesus Christ sat at the Christmas Eve’s table. The Kowalski family is a bit surprised. Jesus calms them down. He tells them: “I am the guest you always leave a free seat for. Let’s eat and enjoy!” The Kowalskis are calm now. They give Him borscht. A little dumpling slips out of His spoon onto the table cloth. They laugh. They sing Christmas carols. It’s rather rare to listen to people singing a song about your birth. Jesus looks how the little Kowalskis distribute the presents from under the Christmas tree. He asks: “What’s that?” “It’s Super Ninja Hero in his helicopter with laser rotors.” So Jesus imitates the helicopter by making a sound similar to working rotors. Mrs Kowalski explains to Jesus that if they did know that he visits them, they would buy a present for him as well. Jesus puts his hand on her shoulder and asks: “What about the cake?” Jesus feels divine. Dad Kowalski turns on the TV. The stars sing carols. There is Rodowicz and Golec band. But there are unholy Globisz and

Segda as well, actors of this pervert, Klata and dad Kowalski clears his throat nervously. He is going to switch the channel, but he sees Jesus watches it with a smile on his face and tries to sing ‘Bóg się rodzi’* (he doesn’t know the lyrics but does know the very event). So Kowalski puts the remote back. And suddenly, Nergal is singing the chorus and Giza, a daemon stands next to him. Jesus is joking: “Oh, this man even looks like me!” After all, dad cannot resist it and switches the channel. “Oh, there’s a movie. That is, Jesus Christ, English film… entitled – dad is checking it in the TV programme – Love Only. They say it’s a movie hit about love.” “That’s great! - screams Jesus – it’s about my favourite commandment!” The scene which shows people shyly falling in love with each other when shooting the porn movie is just on. Jesus giggles, but blushing mom turns the TV off and switches the radio on. The carol is on, so everyone is smiling again and clanking with their spoons on the plates and slurping gently hot drinks. The telephone rings, dad excuses the others and answers it. After a short conversation, he gets back to the table and tells his wife with his teeth clanged in anger: “It was your cousin and – guess what – he gave us Christmas wishes!” “Filip?” “Yes, Filip. He surely sits with his Karol naked, they eat pizza and do drugs!” “What did you do?” “I wished him health and told him that we would be at your sister’s tomorrow, so maybe we would see each other. Wait a bit longer and they would like to visit us on Christmas Eve. And probably we should wish them successful adoption in a while!” “Calm down, pumpkin. If we ask Jesus, he might help him maybe. Would you like more poppy-seed cake, Lord Jesus?” Singing carols by the neighbours can be heard through the wall, so the Kowalskis sing the carol louder. A priest reminds over the radio of who is responsible for crucifying the Son of God (dad gives Jesus a wink saying that nothing had changed in the issue of Jews). Finally, dad orders that they are going together to midnight Mass. Children want to stay in and play with their presents, but after dad gave them a poke, they put on boots obediently. “Is Jesus Christ going with us?” asks mom. ■ *(transl. God is being born)


INWESTOR investor

75


Technologie

a kotki dw ..aa . . a

.. a.

dw

Ach, śpij, kochanie

aa a

ko tk id

(jeśli aplikację chcesz, dostaniesz) w

aa

a

ko t ki

a.

...a aa k

otki d w a. © 2013 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED; ZDJĘCIA:

.

k

w a .. id

otki ak aa

tk

kotki dwa....aaa a a a k

wa... ki d ot

dwa....aaa

ko

e ogi l o chn iach e t we zen ają No rząd ch m ób, w u bilny spos y. mo ienić imy. dzim zm aki śp ię bu w j  jaki s I w

aa a . . . a w id

dwa....aaa kot i k t k ko

..

a... w id


iż znajdujemy się akurat w fazie REM (czyli że mózg jest aktywny), to wtedy właśnie zadzwoni. Niby wcześniej, ale dzięki temu zaraz po otwarciu oczu człowiek ma odczuwać rześkość zamiast przemożnego pragnienia zakopania się w pościeli. A  jeśli śpiący zignoruje alarm, to budzik przypomni o sobie w ustalonej porze, już niezależnie od cyklu snu. – Mózg człowieka obudzonego z głębokiego snu wymaga więcej czasu na zwiększenie aktywności, niż gdy pobudka następuje w jego płytkiej fazie – we śnie REM. Dlatego czasem, mimo że śpimy krócej, wstajemy bardziej rześcy. Z tego powodu już od dawna lekarze doradzają osobom, którym regularnie trudno podnieść się z łóżka o poranku, przestawienie budzika np. o pół godziny do tyłu – zauważa dr Skalski. Jak twierdzi Nalevka, jego program działa poprzez wykorzystanie osiągnięć na polu aktygrafii – pomiaru aktywności ruchowej Taki odsetek Polaków nie pacjentów cierpiących wysypia się na co np. na zaburzenia senne dzień dokonywanego poprzez lub narzeka umieszczenie czujnika na jakość snu. na ciele. – Nasza aplikacja stosuje w tym celu akcelerometr wbudowany w telefon – wyjaśnia Nalevka. W praktyce oznacza to, że komórkę z zainstalowanym programem należy przed zaśnięciem podłożyć np. pod poduszkę, skąd będzie śledziła przebieg snu jego właściciela. Czy taki sposób monitorowania jest dokładny? – Oczywiście są lepsze metody pomiaru w aktygrafii, ale ta jest najprostsza do użycia w domu – przekonuje Nalevka, dodając, że jego program pozwala również na zbieranie danych statystycznych dotyczących snu (długość spania, czas trwania poszczególnych faz itp.), na

30−47

„Rynek jest bardzo trudny, ale dzięki temu jest też na nim dużo miejsca”.

ij, ch, śp nkę „A dolf Kołysa rozsławili A o ” ie B n sz od iu n e kocha g a i Eu filmu Dymsz haterowie roku. o jako b aweł z 1938 G i  Paweł

wykrywanie chrapania, słuchanie kołysanek czy nagrywanie tego, co mówimy przez sen. Wnosząc z pozytywnych komentarzy klientów w sklepie Google Play (przez który aplikacja jest dystrybuowana w cenie 9,99 zł + płatne rozszerzenia) całość wydaje się działać. – Liczba naszych płatnych użytkowników to już prawie 0,5 mln – zdradza Nalevka. Eksperymenty z technologiami do optymalizacji snu idą jednak dalej. Na rynku jest wiele inteligentnych bransoletek fitness śledzących codzienną aktywność użytkownika (liczbę przebytych kilometrów, wykonanych ćwiczeń, tętno etc.). Najpopularniejsze – Fitbit Ultra, Jawbone UP czy Nike Fuelband SE – mają wbudowane także proste trackery snu, pozwalające na śledzenie jego faz. W firmach, zwłaszcza w USA, pojawia się moda na ucinanie 20–30–minutowych drzemek w godzinach pracy. Pomagają w tym specjalne leżanki o wyglądzie jak z filmów SF. – EnergyPod jest pierwszym na świecie fotelem zaprojektowanym z myślą o drzemaniu w miejscu pracy – opowiada Christoper Lindholst, prezes MetroNaps, amerykańskiej spółki produkującej taki sprzęt. Spanie w EnergyPod przypomina podróż kapsułą kosmiczną. Jej użytkownik, jak twierdzi producent, ma poczucie unoszenia się w stanie zerowej grawitacji, od świata zaś oddziela go kopuła, pod którą rozbrzmiewa relaksująca muzyka ułatwiająca zaśnięcie. Z gadżetu, kosztującego prawie 7,7 tys. euro, korzystają już m.in. pracownicy Google’a, NASA i kilku amerykańskich uczelni. – To nasz najlepiej sprzedający się produkt – przyznaje Lindholst i dodaje, że spodziewa się wzrostu popytu. – Gdy startowaliśmy 10 lat temu, często słyszeliśmy, że nikt nie będzie chciał spać w pracy. Dziś pracodawcy są coraz bardziej świadomi znaczenia dobrego snu dla zdrowia ich pracowników – uważa Lindholst. Na całym świecie trwają prace nad urządzeniami wykrywającymi bezdech senny. W Polsce zajmuje się tym złożona ze studentów warszawskich uczelni grupa uBirds, która we współpracy z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie opracowuje specjalny podkoszulek dziecięcy, naszpikowany czujnikami pozwalającymi prowadzić diagnostykę bezdechu w domu (projekt pod koniec czerwca zyskał wysokie oceny na konkursie Intel Business Challenge Europe w Dublinie). To, że w snach kryje się rosnący potencjał biznesowy, można także zauważyć, przeglądając projekty finansowane społecznościowo na Zachodzie. Firma Beddit z Finlandii wnioskowała na portalu

w

Średnia długość życia w Polsce to nieco ponad 76 lat. Z tego przeszło 25 lat spędzamy w łóżku. I chociaż naukowcy do tej pory debatują, dlaczego właściwie śpimy, to co do skutków braku snu raczej się zgadzają. Pogorszenie nastroju, depresja, obniżenie koncentracji, halucynacje, osłabienie układu odpornościowego, a wreszcie śmierć. Już przy zwykłym niewyspaniu jesteśmy rozdrażnieni, wolniej reagujemy, mniej zapamiętujemy, z trudem wymyślamy coś nowego i gorzej oceniamy sytuację, podejmując decyzje. Z zeszłorocznego raportu „Stres a sen” (na podstawie badań TNS Polska) wynika, że aż 47 proc. Polaków nie wysypia się na co dzień. Blisko co czwarty w ciągu tygodnia pracy śpi mniej niż sześć godzin na dobę. – Skargi na bezsenność i złą jakość snu występują u ok. 30 proc. dorosłych w Polsce – ocenia z kolei dr Michał Skalski specjalizujący się w leczeniu zaburzeń snu. Te problemy przekładają się na pieniądze. Analiza sporządzona dwa lata temu przez Harvard Medical School wykazała, że amerykańska gospodarka rocznie traci 63 mld dol. z powodu spadku produktywności wywołanej niewyspaniem. Pomysły, jak sobie z tym poradzić, są różne. Standardowo specjaliści mówią o zwiększeniu aktywności fizycznej, doradzają zmianę przyzwyczajeń, sugerują terapię. Ludzie sięgają po środki nasenne, żeby spać mocniej i zasypiać natychmiast. Ale ostatnio coraz częściej mówi się o czym innym. O zmienianiu sposobu, w jaki śpimy – i w jaki się budzimy – dzięki sięgnięciu po nowe zaawansowane technologie. – Nasze oprogramowanie pozwala budzić się w przyjemny, „mądry” sposób – mówi Petr Nalevka z Urbandroid Team, czeskiej firmy, która wyprodukowała aplikację Sleep as Android dla smartfonów z systemem Android. To jedna z serii aplikacji (bo podobnych powstało już więcej), które w działaniu wykorzystują mechanizm i specyfikę snu. Oraz potrafią ten sen „odczytywać”. Sen składa się z faz tzw. płytkiej (REM) i głębokiej (NREM) występujących naprzemiennie po zaśnięciu. – Zwykłe budziki nie biorą tego pod uwagę i włączają alarm o zadanej godzinie, niezależnie od tego, w której fazie snu jesteśmy. Z tego powodu często budzimy się zmęczeni, jakbyśmy za krótko spali – tłumaczy Nalevka. Opracowana przez niego aplikacja ma temu zapobiegać, wybudzając użytkownika w momencie, gdy jego sen jest najsłabszy. Co to oznacza? Że jeśli chcemy się obudzić o godz. 8 rano, a budzik o 7.45 wykryje,

o ak aa

© 2013 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED; ZDJĘCIA:

▶▶Producenci high–tech dostrzegli już w świecie snów nowy obszar do skolonizowania.

ZDJĘCIA: 123RF, MATERIAŁY PRASOWE

▶▶Jedną trzecią życia przesypiamy. Dosłownie. Może dałoby się ten czas skrócić?

a kotki dw ..aa . . a

a.


63

Technologie

crowdfundingowym Indiegogo o wsparcie dla aplikacji mobilnej działającej podobnie do Sleep as Android, tyle że z wykorzystaniem czujnika umieszczonego na specjalnym pasku, podkładanym pod prześcieradło w łóżku. Umożliwia on dokładniejszy pomiar i łączy się bezprzewodowo ze smartfonem. Beddit potrzebował 80 tys. dol., zebrał… 0,5 mln dol. Premiera urządzenia planowana jest na początek przyszłego roku, firma zbiera na razie wstępne zamówienia Sprzęt fińskiej firmy Beddit wykorzystuje (m.in. na Amazonie) pasek z sensorami, po 149 dol. za sztukę. podkładany pod W maju 2012 roku pościel. Ma kosztować na serwisie Kickstar149 dol. ter prawie 600 tys. dol. dotacji zgromadziło urządzenie o nazwie Remee, które miało m.in. umożliwiać przeżywanie świadomych snów (tzw. lucid dreams, czyli takich, w których śpiący zdaje sobie sprawę, że śpi). O sukcesie na razie trudno mówić, bo sprzęt zebrał sporo negatywnych recenzji (a część zamawiających twierdzi, że w ogóle nie otrzymała urządzenia). Chwytliwe hasło postanowili jednak wykorzystać inni – do 14 listopada miała trwać zbiórka na projekt opaski LUCI (Advanced Lucid Dream Inducer). Konstruktorzy urządzenia zebrali już ok. 400 tys. dol., ale kilka dni przed końcem projekt został zdjęty z Kickstartera, bo pojawiły się podejrzenia, że jest to przekręt. Nie wiadomo jeszcze, jak jest naprawdę – twórcy LUCI oświadczyli, że zdobyli inne finansowanie i wczesną wiosną ich opaska pojawi się na rynku z ceną 299 dol. Tymczasem do startu z własnym projektem przygotowują się również Polacy. ZiZZ to nazwa (ma ulec zmianie po sugestiach internautów) urządzenia skonstruowanego przez warszawski start–up Intelclinic. Wygląda ono jak zaciemniająca opaska na oczy do spania i wykonane jest z pianki zapamiętującej kształt twarzy. Jego twórcy to zespół studentów Politechniki Warszawskiej oraz stołecznego Uniwersytetu Medycznego. Jak twierdzą – ten gadżet to już coś więcej niż inteligentny budzik. – ZiZZ mierzy fale mózgowe, ruch gałek ocznych i napięcie mięśni użytkownika, które potem przetwarza przy użyciu algorytmów sztucznej inteligencji – mówi Kamil Adamczyk, prezes firmy. W efekcie urządzenie ma

F

EnergyPod to pierwszy na świecie specjalistyczny fotel do drzemek w miejscu pracy. Tak kimają już m.in. pracownicy w Google’u czy NASA.

nie tylko umożliwiać łagodne wybudzanie, ale też wspomagać przestawienie się na tzw. sen polifazowy. Polega on na zastąpieniu klasycznego ośmiogodzinnego snu serią krótkich drzemek, o różnych porach w ciągu doby. Łącznie mogą trwać nawet o połowę krócej niż normalny wypoczynek, działając jednak na organizm równie dobroczynnie jak zwykły długi sen non stop. Podobno w ten właśnie sposób odpoczywał m.in. Albert Einstein. – Badania naukowe przeprowadzone wśród amerykańskich pracowników kolei i marynarzy pokazują, że sen polifazowy jest bezpieczny dla zdrowia. A dzięki niemu można zyskać więcej czasu w ciągu doby – uważa Adamczyk. Kolejną funkcją ZiZZ będzie wywoływanie u użytkownika świadomego snu. – Marzenia senne występują w fazie REM snu. Nasze urządzenie ją wykrywa, a następnie za pomocą diod LED i silników wibracyjnych przekazuje wiadomość do mózgu użytkownika, ale go przy tym nie budzi – tłumaczy Adamczyk. Czy to możliwe? Zdaniem twórcy urządzenia tak, choć podkreśla on, że ta funkcja jest ciągle dopracowywana. Mimo że ZiZZ to projekt jeszcze nieukończony, już teraz znaleźli się chętni, by włożyć w niego pieniądze. W Intelclinic zainwestował 65 tys. dol. polski fundusz VC HardGamma. Na przełomie listopada i grudnia wystartuje również zbiórka pieniędzy na Kickstarterze. – Zamierzamy zebrać 100 tys. dol. na rozpoczęcie produkcji seryjnej – mówi Adamczyk. Jak twierdzi szef Intelclinic, połowę tej kwoty już zgromadzono dzięki kampanii zamówień z wyprzedzeniem (preorder) na firmowej witrynie, gdzie za wsparcie projektu można otrzymać 20 proc. zniżki (docelowo opaska ma kosztować 225 dol. za sztukę). Mimo to droga do sukcesu nie jest łatwa. W zeszłym roku dwaj prekursorzy monitorowania i optymalizowania snu przy użyciu opaski i telefonu komórkowego – działająca od 2003 roku firma Zeo oraz od 2009 roku WakeMate – wstrzymali działalność. – To bardzo młody i ryzykowny rynek. Przeciętny klient nie wie nawet, że ma problemy ze snem, i nie

Polski projekt opaski ZiZZ znalazł już krajowego inwestora VC. Niebawem spółka ogłosi zbiórkę pieniędzy na amerykańskim portalu crowdfundingowym Kickstarter.

ma pojęcia o istnieniu technologii mogącej mu pomóc – podkreśla Michał Olszewski z zarządu funduszu LMS Invest. – Nie wiadomo, czy optymalizacja i manipulowanie snami to stały trend. A może krótkotrwała moda, która po kilku latach zniknie – dodaje. Adamczyk zachowuje optymizm. Jak podkreśla, „rynek, na którym działa nasza firma, jest bardzo trudny, ale dzięki temu jest też na nim dużo miejsca”. Problem jednak tkwi głębiej. Kwestia wybudzania z płytkiego snu i wpływu tej praktyki na nasze samopoczucie raczej nie wywołuje kontrowersji wśród naukowców. Ale już w przypadku głębszych ingerencji jest inaczej. – Z definicji sen to spontaniczna utrata świadomości, powstała wskutek procesów neurobiologicznych zachodzących w mózgu. Czyli z naukowego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak sen świadomy. Mamy tutaj prawdopodobnie do czynienia z halucynacjami lub omamami – uważa dr Skalski, który przestrzega również przed zbytnią wiarą w sen polifazowy. – Na dłuższą metę takie manipulacje się nie opłacają, bo jeśli nie będziemy spali co najmniej po pięć godzin na dobę jednym ciągiem, to w końcu odczujemy poważne dolegliwości zdrowotne. Skoczy nam ciśnienie, zwiększy się groźba depresji, rozreguluje zegar biologiczny – mówi psychiatra. Wniosek – nawet jeśli technologia obiecująca przejęcie kontroli nad snami działa, to warto z niej korzystać przytomnie. Jak na jawie. —— Jarosław Marczuk Jednym słowem: Polak przez ćwierć wieku śpi i jeszcze jest śnięty. Nowe technologie pozwolą nam spać krócej, a wysypiać się lepiej.

ZDJĘCIA: AFP, MATERIAŁY PRASOWE, © 2013 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED, JERZY DUDEK/FOTORZEPA

Tyle mld dol. rocznie traci amerykańska gospodarka z powodu spadku produktywności wywołanego niewyspaniem.


Inwestycje i Finanse

Usługi maklerskie

All inclusive coraz modniejsze ▶ Brokerzy dbają o swoich najbogatszych klientów. ▶ „Kluby premium” zapewniają pełną opiekę inwestycyjną. Inwestowanie na GPW jest jak podróż. Można samemu wybrać się w nieznane autostopem z kilkoma banknotami w kieszeni. Można zaplanować wycieczkę z przewodnikiem w ręku i finansową poduszką na koncie. Jednak najbardziej komfortowe jest wykupienie wyjazdu all inclusive. Coraz więcej domów i biur maklerskich oferuje klientom giełdową podróż w takim właśnie standardzie. To usługa dla najbogatszych. Polega na pomocy w wykonywaniu czynności, z którymi zwykli gracze giełdowi muszą borykać się sami. Skuteczny inwestor powinien: śledzić notowania giełdowe, czytać raporty okresowe, poznawać tajniki analizy technicznej. Musi znać specyfikę różnych sektorów gospodarki. Na dokładkę powinien śledzić regulacje mające wpływ na spółki z interesującej go branży. Czytając taką długą listę, można się zniechęcić do inwestowania na giełdzie. Zwłaszcza gdy ryzykuje się spory kapitał. W tym miejscu pojawiają się jednak domy maklerskie z ofertą dla najbogatszych. Mówią: „Nie martw się, inwestorze, zaplanujemy i przeanalizujemy wszystko za ciebie”. To luksus dla nielicznych. Przykładowo w X–Trade Brokers chcący korzystać ze wszystkich przywilejów musi Co najmniej tyle trzeba mieć zdeponować na rachunku inna rachunku, by westycyjnym min. 100 tys. zł. korzystać Co w zamian? – Każdy klient z obsługi dla bogatych. premium na wstępie otrzymuje dwóch indywidualnych opiekunów rachunku – mówi Izabela Kozakiewicz, dyrektor X–Trade Brokers tys. zł na Polskę. Jest też: indywidualnie ustalana oferta, bezpośredni kontakt do działu analiz i głównego ekonomisty, warsztaty i seminaria. Dodatkowo bogaty gracz ma dostęp do najwyższego poziomu portalu analitycznego xPuls i raportów działu analiz. DM BOŚ swoim zamożnym klientom udostępnia usługę zarządzania aktywami (ang. asset management), jeśli ci dysponują co najmniej 50 tys. zł. – Klient otrzymuje m.in. niższe prowizje od zawieranych transakcji, prowadzenie inwestycji giełdowych przez licencjonowanych dorad-

50

ców w ramach wcześniej przygotowanych strategii, opiekę oraz spotkania i konsultacje z indywidualnym doradcą, a także dostęp do wewnętrznych opracowań inwestycyjnych departamentu zarządzania aktywami – wylicza Izabela Stańczak z DM BOŚ. Największe luksusy w DM BOŚ są jednak dla inwestorów dysponujących ponad 500 tys. zł. Tak majętni klienci mają prawo do indywidualnej strategii inwestycyjnej. Dodatkowo mogą uczestniczyć w ofertach pierwotnych w transzy dla inwestorów instytucjonalnych. A jak przywileje wyglądają w biurach maklerskich banków? Przykładowo w BNP Paribas Polska usługi przyjmowania i przekazywania zleceń oraz doradztwa inwestycyjnego są świadczone klientom bankowości prywatnej. – Stanowią one część rozbudowanej oferty inwestycyjnej – mówi Jerzy Nikorowski, doradca inwestycyjny BM BNP Paribas Polska. Próg wejścia do grona najzamożniejszych bank ustalił na 600 tys. zł. Klienci poza usługami maklerskimi mogą korzystać z wielu rozwiązań inwestycyjnych. – Są to m.in. usługi nabywania obligacji na rynku pozagiełdowym, konsultacje podatkowe, zarządzanie portfelowe, skomplikowane formy kredytowania, dostęp do szerokiego spektrum polskich i zagranicznych produktów inwestycyjnych – wylicza Nikorowski. Kim są najbogatsi inwestorzy? W X–Trade Brokers to zazwyczaj ludzie niebędący zawodowymi inwestorami. Szukają wiedzy fachowej. – Często uczestniczą w seminariach i regularnie pojawiają się na zamkniętych spotkaniach Premium w celu wymiany poglądów z innymi inwestorami – mówi Izabela Kozakiewicz. W DM BOŚ połowa najzamożniejszych klientów to przedsiębiorcy i obcokrajowcy, połowa – zawodowi inwestorzy. W ramach rachunku Asset Management inwestują w aktywa niedostępne dla inwestorów indywidualnych, np. oferty IPO czy niektóre obligacje rządowe i korporacyjne.

Najbogatsi klienci zwykle nie są zawodowymi inwestorami.

500

Tyle tys. zł trzeba mieć, by broker przygotowywał indywidualną strategię inwestycyjną.

Domy maklerskie nie zapominają o inwestujących w waluty. – Dla zamożnych klientów zainteresowanych rynkiem Forex przygotowaliśmy Pakiet VIP na BossaFX, który obejmuje m.in. niższe spready i oprocentowanie wolnych środków na rachunku OTC (rynek pozagiełdowy, ang. over–the–counter – red.) – mówi Izabela Stańczak. – Ci, którzy jednocześnie inwestują na GPW, zyskują atrakcyjne stawki prowizji za obrót akcjami i kontraktami indeksowymi. Dodatkowo klienci VIP DM BOŚ mogą korzystać m.in. z zamkniętych szkoleń, webinariów (seminariów internetowych – red.), indywidualnego coachingu programistycznego oraz usługi concierge – dodaje. Chcący korzystać z takich udogodnień muszą utrzymywać na rachunkach FX w DM BOŚ minimalne saldo 100 tys. zł lub osiągnąć łączny miesięczny obrót na wszystkich rachunkach FX w wysokości co najmniej 100 lotów (1 lot to na rynku Forex 100 tys. jednostek waluty). Domy i biura maklerskie chętnie opowiadają o tym, co oferują najbogatszym. Niechętnie za to wypowiadają się o samych klientach i ich liczbie, bo jak wiadomo – pieniądze lubią ciszę. —— Przemysław Sałek Jednym słowem: Od niższych prowizji po dostęp do ofert dla inwestorów instytucjonalnych – oto maklerskie luksusy dla najbogatszych.


Firmy i Rynki

Wojna polsko–ruska! Jaka wojna? Eksport kwitnie ▶▶Po 11 listopada w polityce zawrzało. Ale jeśli handel przyhamuje, to z innych powodów. ▶▶Rosja to dziś drugi po UE polski partner handlowy. W 12 lat eksport wzrósł ponad 10 razy.

Szorstka „przyjaźń” nie przeszkadza biznesowi

Rosja znów stała się jednym z kluczowych rynków zbytu polskich przedsiębiorstw. W statystykach eksportu przeskoczyła Włochy i Holandię, zajmując piąte miejsce. Od 10 lat rosną też polskie inwestycje w tym kraju.

Rosja w czołówce

119%

ROSJA 5,3

Francja

6,8

5,9

Niemcy 25,1

139%

Import

Czechy

Francja 3,9

O tyle wzrosła wartość eksportu do Rosji w okresie 2006-2012…

6,3

Włochy 5,2

W. Brytania

Chiny

ROSJA 14,0

8,9

Niemcy 21,3

Struktura wymiany handlowej Polski (w proc.)

Eksport

…a o tyle – importu.

Wymiana handlowa Polski z Rosją (w mld zł) ■ import ■ eksport

Petersburg

2006

2007

2008

2009

2010

2011

32

91

25

75

20

55

16

40

21

48

obwód moskiewski

18

obwód kaliningradzki

16,2% 40

11,4%

Moskwa

15

Tu trafia polski eksport

43% 38

2,7%

obwód leningradzki

2012

© 2013 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED; ZDJĘCIA:

Hamowanie było tylko w kryzysowym roku 2009

8,6%


To nie jest kraj dla wszystkich, ale tylko dla towanych”. W 2012 roku i pierwszych trzech tych, którzy rozumieją i akceptują jego spekwartałach 2013 roku inspektorzy mieli znacyfikę – tak o biznesie w Rosji mówią polscy leźć 21 partii zakażonych polskich produktów. przedsiębiorcy. I zacierają ręce, bo Ostrzeżenie zabrzmiało groźnie, bo „Złe stosunki nasz eksport do kraju nad Wołgą w przeszłości Rossielchoznadzor, inpolityczne między bije rekordy. W latach 2000–2012 stytucja zdaniem wielu obserwatokrajami mogą jego wartość skoczyła ponad 10– rów mająca „szósty zmysł polityczwpływać na relacje gospodarkrotnie. W ubiegłym roku sięgnęny”, mocno dopiekł polskim firmom. cze. Przykładów ła 9,9 mld dol., przebijając o 1 mld Choćby embargiem na dostawy mięnie trzeba szukać dol. najlepszy dotychczas rok 2008. sa z 2005 roku, które trwało ponad daleko. Z przyczyn Po trzech kwartałach 2013 roku dwa lata (Polska w odpowiedzi zaczysto polityczeksport sięgnął już 8 mld dol. (+13 blokowała rosyjsko–unijne negocjanych obroty proc. r./r.). handlowe Ukrainy cje nowej umowy o partnerstwie). Dlatego, gdy 11 listopaIwan Rassochin, szef polskiez Rosją w ciągu ostatnich trzech da w stronę rosyjskiej ambasady go przedstawicielstwa Centrum kwartałów zmniej- Współpracy Biznesowej „Polska– w Warszawie poleciały race, butelszyły się ki i kamienie, wielu przedsiębiorRosja”, uspokaja: – Na razie nie odo jedną czwartą”. ców wstrzymało oddech. Zwłaszcza – Stanisław Ciosek, czuwamy, by ostatnie wydarzenia eksporterów żywności. 15 listopada [z 11 listopada – red.] osłabiły wybyły ambasador ich obawy potwierdziły się. Agenmianę handlową między tymi pańw Moskwie cja ITAR–TASS poinformowała, że stwami – mówi dyplomatycznie. Ale Rossielchoznadzor, czyli tamtejzaraz dodaje: – Nie są one jednak szy nadzór fitosanitarny i weterynaryjny, bez znaczenia. może zakazać importu warzyw i owo– Złe stosunki polityczne między kraców z Polski. Powód? Ryzyko napływu jami mogą wpływać na relacje gospodar„produktów niebezpiecznych i reeksporcze. Przykładów nie trzeba szukać daleko

Rosjanie importują coraz więcej, bo polskie towary są wysokiej jakości i tańsze od zachodnich.

Top 5

Polskie projekty

8

+60%

mld zł

Top 5

W imporcie z Rosji w 2012 roku (wartość; dynamika 2008–2012)

67,5

mld zł

Maszyny i urządzenia, sprzęt elektryczny i elektrotechniczny

Produkty mineralne

4,9

mld zł

+16%

Produkty przemysłu chemicznego

3,9

mld zł

+67%

2,8

mld zł

+44%

2,1

mld zł

Sprzęt transportowy

Produkty przemysłu chemicznego

Metale nieszlachetne i materiały z nich

+29%

Tworzywa sztuczne i kauczuk oraz artykuły z nich

+89%

2,6

mld zł

+81%

2,3

mld zł

+21%

1,2

mld zł

+324%

Metale nieszlachetne i artykuły z nich

Tworzywa sztuczne i kauczuk oraz artykuły z nich

1

mld zł

+458%

Sprzęt transportowy

624,4

Tyle mln zł wyniósł w 2012 roku odpływ kapitału z Polski do Rosji netto, wynika z danych NBP. W 2003 było to zaledwie:

TZMO Producent artykułów higienicznych obecny jest na rynku rosyjskim od 2003 roku. Zakończona w tym roku budowa centrum logistyczno–marketingowo–szkoleniowego w Nowosybirsku pochłonęła ok. 40 mln zł. W Moskwie, St. Petersburgu i Rostowie mają powstać centra marketingowo–logistyczne. W tym roku ma ruszyć budowa pierwszego z nich. Can-Pack Producent opakowań metalowych działa w Rosji już od 1996 roku. W 2010 roku uruchomił produkcję puszek do napojów w Wołokołamsku (obwód moskiewski). Wartość inwestycji ok. 120 mln dol. Unibep Buduje za ok. 78 mln euro hotel Hilton Family w sąsiedztwie moskiewskiego lotniska Wnukowo. Wcześniej firma zbudowała podobny przy lotnisku w Petersburgu. W 2012 roku podpisała też umowę na budowę zakładu produkcyjnego.

113,9 ŹRÓDŁO: GUS, NBP, AMBASADA RP W MOSKWIE, PISM

ZDJĘCIA: RAFAŁ GUZ/FOTORZEPA

W eksporcie do Rosji w 2012 roku (wartość; dynamika 2008–2012)

– zauważa Stanisław Ciosek, były ambasador w Moskwie i przewodniczący rady Polsko–Rosyjskiej Izby Handlowo–Przemysłowej. – Z przyczyn czysto politycznych obroty handlowe Ukrainy z Rosją w ciągu ostatnich trzech kwartałów zmniejszyły się o jedną czwartą. W Rosji – jak twierdzi Rassochin – pojawiają się głosy, że 11 listopada to nie był przypadek, ale prawidłowość. Z poparciem społecznym i politycznym. – Wiele zależy od tego, jaki będzie ostateczny stosunek polskich władz do agresywnych zachowań niektórych Polaków wobec Rosji i czy będą się one powtarzać – uważa Rassochin. – Jeśli strona rosyjska


Firmy i Rynki rowiec – wraz z ropą naftową aż 70 proc. imna siada przez osłabienie rubla. – Doprowadza portu wartego 28 mld dol. Zresztą cały import to do wzrostu cen importowanych produktów, jest wart prawie trzy razy więcej, niż polskim które mają dużą wagę w koszyku zakupów firmom udaje się sprzedać na rosyjskim rynku. przeciętnego konsumenta – podkreśla WojCiosek przyznaje, że „pewnym problemem” ciech Kocikowski, wiceprezes Amiki, która jest charakter zainteresowania Rosjan polską jeszcze w 2012 roku zwiększyła tam sprzedaż gospodarką. – Wielkie koncerny energetyczaż o 30 proc. – Nie ma natomiast sygnałów ne widzą w nas niemałego przecież odbiorcę o spadkach rynku i w dalszym ciągu Rosja poich produkcji i walczą o rynek. To pozostaje zostaje dla nas obszarem z największym pow zrozumiałej sprzeczności z polskim interetencjałem wzrostu obrotów w najbliższej przysem dywersyfikacji dostaw i wprost przekłada szłości – dodaje Kocikowski. się na stosunki polityczne – zauważa były amZagrożeniem jest jednak hamowanie całej basador w Moskwie. rosyjskiej gospodarki, trwające nieprzerwaWłaśnie ze względu na bezpieczeństwo nie od marca 2012 roku. W III kwartale temenergetyczne rząd zablokował przejęcie Grupy po wzrostu PKB spadło do 1,2 proc., wynika Azoty przez Acron. Polski producent nawoz danych Bloomberga. Model rozwoju, oparty zów jest największym odbiorcą gazu w kraju. głównie na eksporcie paliw i surowców, wyDlatego rząd nie zgodził się, by trafił w rosyjczerpuje się. skie ręce. O interesy Acronu podczas rozmowy Przyhamowała nawet sprzedaż polskich z marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiurządzeń pomiarowych, które szły na rosyjczem upominała się Walentyna Matwijenskim rynku jak ciepłe bułeczki. ko, przewodnicząca Rady Federacji. – Spadek dynamiki zamówień „Jak dotąd żadne Biznesu nie da się więc oddzielić od w dużej części wynika z niedoskozawirowania polityki… nałości planowania i zarządzania polityczne nie Mimo napiętych stosunków zakupami u naszych wschodnich wpłynęły na jakość politycznych nie brak jednak chętsąsiadów – uważa Andrzej Szonaszych relacji nych do inwestowania na Wschostak, prezes Apatora produkującego z rosyjskimi dzie. Swoje plany rozwoju w tym liczniki. – Wiele wskazuje na to, że klientami”. – Piotr Szewczyk, prezes kierunku ujawnił już po zajściach to tylko stan przejściowy i w 2014 podwarszawskiej APS z 11 listopada największy polroku dynamika zamówień w Rosji Energii ski producent sody – Ciech. Do tej znów wyraźnie wzrośnie. pory sprzedawał ją przede wszystDla Szostaka to „rynek w dukim w Europie. – Z naszych analiz żym stopniu nieprzewidywalny”. wynika, że są rejony w Rosji, gdzie pomiPodobnie jak dla producenta płyt meblomo wysokich kosztów transportu nasza wych Pfleiderer Grajewo. – To bardzo soda będzie konkurencyjna – uważa Archłonny rynek, ale charakteryzujący się tur Osuchowski, członek zarządu Ciechu. większą gwałtownością. W efekcie kryZnajdują się tam zakłady wszystkich kluczozysy są ostrzejsze, ale też szybciej się kończą wych klientów jego firmy. – wyjaśnia Rafał Karcz, członek zarządu GraOptymistycznie na dalszy rozwój biznesu jewa. Poza tym Rosja to kraj o podwyższonym patrzy również Iwan Rassochin. – Cały czas ryzyku. – Z tego powodu przez lata ubezpieobserwujemy wzrost zainteresowania wymiaczaliśmy się od tego ryzyka, którym mogła być ną handlową z Rosją. Moim zdaniem ta ponp. nacjonalizacja firmy. A to wymierne koszty zytywna tendencja zostanie utrzymana w ko– dodaje Karcz. Grajewo miało tam fabrykę lejnych latach. Chyba że nastąpi gwałtowne płyt i rozpoczęło budowę drugiej, ale w końcu ochłodzenie klimatu pomiędzy państwami na sprzedało wszystkie aktywa. szczeblu politycznym – dodaje szef polskiego Bydgoska PESA rozmawia w Rosji o uruchomieniu produkcji. Jeszcze nie wiadomo, czy przedstawicielstwa Centrum Współpracy Biznesowej „Polska–Rosja”. zbuduje zakład, czy też jakiś przejmie. W tym —— Barbara Oksińska, roku zdobyła kontrakt na dostawę 120 tramwspółpraca: Jan Jęczmyk wajów do Moskwy. Jej pojazdy jeżdżą już po Kaliningradzie. Jednym słowem: Eksport do Rosji rósł do Nieoficjalnie przedsiębiorcy przyznają, tej pory dynamicznie. Powstrzymać go może hamowanie tamtejszej gospodarki. że robienie biznesu w Rosji wymaga dużego doświadczenia i zrozumienia specyfiki tego rynku. Najważniejsze są dobre relacje z władzami lokalnymi. – Jeśli stosunki są poprawne, to biznes się kręci. Jeśli natomiast firma czymś władzom podpadnie, może spodziewać się permanentnych kontroli np. ze skarbówki, a wtedy lepiej zwijać interes – twierdzi szef jednej z polskich firm. Skomplikowane relacje polsko–rosyjskie to efekt nie tylko zaszłości historycznych, ale też uzależnienia naszego kraju od gazu ze Wschodu. To najważniejszy sprowadzany stamtąd su-

ZDJĘCIA: KUBA KAMIŃSKI, MAGDA STAROWIEYSKA/FOTORZEPA

odniesie wrażenie, że w Polsce jest przyzwolenie na takie chuligańskie incydenty, może to osłabić w perspektywie również gospodarcze relacje między krajami. Natomiast jeśli polski rząd wyraźnie się od tego odetnie, biznes będzie kwitł dalej, a sprawa szybko przycichnie – dodaje przed„Jeśli strona stawiciel Centrum Współrosyjska odniesie pracy Biznesowej „Polska– wrażenie, że Rosja”. w Polsce jest Polski prezydent już przyzwolenie na takie chuligańskie przeprosił Rosjan. – Tego incydenty, może się nie da niczym usprato osłabić wiedliwić, za to można tylw perspektywie ko i wyłącznie z głębokim również gospodarprzekonaniem przeprosić cze relacje – powiedział dwa dni po między krajami”. incydencie Bronisław Ko– Iwan Rassochin, szef polskiego morowski. przedstawicielstwa Rosja to zbyt ważny Centrum Współprapartner handlowy, by spracy Biznesowej wy szybko nie przeciąć. „Polska–Rosja” Nasz drugi po Unii Europejskiej kierunek eksportu. Polskie przedsiębiorstwa z powodzeniem sprzedają tam części do sprzętu RTV, jabłka, leki, artykuły higieniczne, części samochodowe, kosmetyki, ciężarówki, grzejniki, drobne AGD, akcesoria meblowe i chemię budowlaną. Co nakręca ten handel? – Polska oferta eksportowa po technologicznej rewolucji jest wysokiej jakości i tańsza aniżeli partnerów z zachodniej strony – wyjaśnia Ciosek. I narzeka, że nadal wielkość obrotów jest skromna jak na sąsiadujące ze sobą gospodarki i ich potencjał. Polscy przedsiębiorcy zaangażowani na Wschodzie przeważnie nie chcą mówić pod nazwiskiem o możliwych skutkach wydarzeń z 11 listopada. Nieoficjalnie wyjaśniają, że już wiele razy wiało mrozem we wzajemnych stosunkach, a i tak kiedyś wreszcie przychodziło ocieplenie. Przynajmniej dla biznesu. Niektórzy wręcz nie widzą zagrożenia. – Jak dotąd żadne zawirowa„Nie ma sygnałów nia polityczne nie wpłynęły o spadkach rynku na jakość naszych relacji i w dalszym ciągu z rosyjskimi klientami – Rosja pozostaje mówi Piotr Szewczyk, predla nas obszarem zes podwarszawskiej APS z największym Energii, robiącej systemy potencjałem wzrostu obrotów zasilania awaryjnego. – Prow najbliższej dukujemy bardzo zaawanprzyszłości”. sowane urządzenia i jeste– Wojciech śmy jedną z czterech firm Kocikowski, na świecie, które dostarczawiceprezes Amiki ją tego typu technologie do Gazpromu czy Rosatomu. W interesie tych koncernów jest utrzymanie dobrych relacji z naszą firmą i nie ma tu znaczenia, w jakim kraju mamy siedzibę – dodaje Piotr Szewczyk. W ostatnich miesiącach jednak eksport części firm do Rosji zaczyna hamować. Ale nie z przyczyn politycznych. Sprzedaż detalicz-


YOUR PARTNER IN BEAUTY Na j pię k n i e js z y c h ś wi ą t ...


10

NOWOŚCI

TOP

Chanel Coco Mademoiselle, woda perfumowana, 35 ml, nr 131331

285 zł

Hugo Boss Boss Jour, woda perfumowana, 30 ml, nr 758969

199 zł

Giorgio Armani Sì, woda perfumowana, 30 ml, nr 753266

249 zł

12 354 6 798 10 DLA NIEJ

Calvin Klein Euphoria Woman, woda perfumowana, 30 ml, nr 212315

219 zł

Thierry Mugler Angel, woda perfumowana, 25 ml, nr 537803

269 zł

Dior J'adore, woda perfumowana, 30 ml, nr 019720

249 zł

Lancôme La Vie Est Belle, woda perfumowana, 30 ml, nr 695162

229 zł

Chanel N°5, woda perfumowana, 35 ml, nr 527564

299 zł Yves Saint Laurent Manifesto, woda perfumowana, 30 ml, nr 701316

249 zł

Chloé See by Chloé, woda perfumowana, 30 ml, nr 726716

195 zł

Zdjęcia: Calvin Klein (1), Chanel (3), Dior (2), Giorgio Armani (2), Givenchy (1), Hermès (1) Hugo Boss (1), Lancôme (1), Mont Blanc (1), Paco Rabanne (2), Thierry Mugler (1), Versace (1), Yves Saint Laurent (2), Chloé (1)

l l e r ó w! e s t s e iego. b n 0 a l 1 d . cie je niej i a l d y Po z n a j zapach e n o i Ulub


Paco Rabanne Invictus, woda toaletowa, 50 ml, nr 753760

229 zł

Giorgio Armani Acqua di Giò Homme, woda toaletowa, 50 ml, nr 836627

269 zł

Chanel Bleu de Chanel, woda toaletowa, 50 ml, nr 544728

289 zł

Mont Blanc Legend, woda toaletowa, 50 ml, nr 602140

219 zł

Versace Eros, woda toaletowa, 50 ml, nr 719127

279 zł

24/7 – Kupuj także online na www.douglas.pl Szczegółowe informacje i regulamin serwisu dostępne na www.douglas.pl

12 354 6 798 10

Paco Rabanne 1 Million, woda toaletowa, 50 ml, nr 379793

229 zł

Dior Dior Homme, woda toaletowa, 50 ml, nr 211978

275 zł

Hermès Terre d'Hermès, woda toaletowa, 50 ml, nr 237966

DLA NIEGO

Your choice Über 1000 Fans haben auf der Douglas Facebook-Seite für eines von drei Mascara-Designs gevoted. And the winner is: die Flower-Power-Optik als Limited Edition! „Lash Expert Mascara Volume & Curl“, BeYu, € 9,95, Nr. 778058

289 zł

Yves Saint Laurent L'Homme, woda toaletowa, 40 ml, nr 549631

229 zł

Givenchy Gentlemen Only, woda toaletowa, 50 ml, nr 733661

255 zł


PRZYSMAKI

PACHNĄCE Ciastka w kształcie flakoników perfum nie są przeznaczone do sprzedaży. Redakcja: Maria-Jacoba Treu; Zdjęcia: Angelika Röder/Studio Condé Nast

Nasze ulubione zapachy à la carte! Projektantka ciasteczek Nadja Bruhn specjalnie dla nas wyczarowała te małe dzieła sztuki. Aż szkoda tak po prostu je zjeść...


Słodkie czółenka, torebki damskie albo gwiazdki świąteczne – ciastka firmy Henk & Henri smakują po prostu wyśmienicie – a przy tym jeszcze świetnie wyglądają. Szefowa tej firmy, Nadja Bruhn, nie na darmo jest jednocześnie cukiernikiem i projektantką mody (m.in. w Max Mara). Od projektowania mody do projektowania łakoci – jest Pani pierwszą taką osobą w Niemczech. Jak to się stało? Dekorowanie ciastek zawsze było moim marzeniem. Chciałam połączyć swoją namiętność do wypieków z kreatywnością projektanta mody. Bardzo ulotna jest ta sztuka zdobienia słodkości... Nie żal ich Pani? Nie, przeciwnie – można wymyślać wciąż coś nowego. W modzie przecież jest tak samo. Bez czego nie wyobraża sobie Pani świąt Bożego Narodzenia? Najważniejsza jest rodzina, a ponadto dużo dobrego jedzenia, które się niespiesznie smakuje, zapach gałązek choinki i oczywiście świąteczne ciasteczka (przepis na str. 42).


PRZYSMAKI

Składniki: Kruche ciasteczka: 200 g miękkiego masła, 200 g drobnego cukru, 1 jajko, szczypta soli, 400 g mąki, miąższ z jednej laski wanilii Lukier z białek do dekoracji: 4 lekko ubite białka, trochę soku z cytryny i ok. 1 kg przesianego cukru pudru

Ręcznie malowane i codziennie świeże cukiernicze cudeńka z Hamburga dostępne są też w sprzedaży wysyłkowej. Zapakowane w piękną puszkę zawierają również foremki do samodzielnych wypieków. (www.henkundhenri.de)

Przygotowanie lukru Białka wlać do miski, dodać sok z cytryny. Mieszając, dodawać stopniowo cukier puder, aż masa będzie gęsta i lśniąca (ale nie może wyglądać na mokrą). Przełożyć lukier do szczelnego pojemnika bez dostępu powietrza – wtedy zachowa świeżość przez 7 dni. Do wykonania poszczególnych elementów dekoracji lukier dzielimy na części i odpowiednio przygotowujemy. Lukier na obwódki i do późniejszego zdobienia należy rozcieńczyć kilkoma kroplami wody w osobnym naczyniu (uwaga, lukier nie może być płynny, ma być zawiesisty). Następnie napełnić lukrem worek do wyciskania z 1-milimetrowym otworkiem i wykonać na ciastkach kontury zaplanowanych motywów. Pozostawić do podsuszenia. Pozostały lukier podzielić według kolorów i odpowiednio zafarbować. Wlewać po kilka kropel wody, żeby białka zyskały płynną konsystencję. Potem przymocować do wyciskacza końcówkę z otworem 3-milimetrowym i wypełniać różnokolorową masą lukrową kontury na ciasteczkach. Pozostawić do całkowitego wysuszenia. Na koniec wykonać najmniejsze detale (otwór w wyciskaczu 1-milimetrowy) i bordiury. Do właściwego wykonania takich ciasteczek potrzeba nieco doświadczenia i cierpliwości.

Zdjęcia: Angelika Röder/Studio Condé Nast ( 4), Gudrun Petersen (1)

Szczęście na zamówienie

Przygotowanie ciasteczek Połączyć wszystkie składniki i wyrabiać, aż ciasto będzie odchodziło od miski. Owinąć je wtedy w folię do żywności i pozostawić na godzinę w lodówce. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Ciasto rozwałkować na posypanej mąką stolnicy na grubość ok. 5 mm. Zależnie od wielkości ciasteczek piec 10–14 minut, aż brzegi się zrumienią. Pozostawić do ostygnięcia.


KONKURSY

„ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA WEDŁUG MARKI DIOR KOJARZĄ MI SIĘ Z…”

Skorzystaj ze świątecznych ofert marki Dior – kup dowolny zapach za minimum 350 zł, dopisz rozwinięcie zdania konkursowego i wyślij opis w terminie od 22.11. do 24.12. na adres podany poniżej. Możesz wygrać wycieczkę dla dwóch osób do Paryża lub 1 z 2 kultowych torebek domu mody DIOR. Odpowiedź wraz z paragonem należy przesyłać na adres: konkurs@douglas.pl, wpisując w tytule e-maila: DIOR. Konkurs będzie rozstrzygnięty do 20.01.2014 roku, a możliwość realizacji nagrody nastąpi od 20.01. do 28.02.2014. Regulamin konkursu dostępny na stronie: www.konkursdior.pl

„ZA CO CENISZ MARKĘ BENTLEY?” Wygraj niepowtarzalne zwiedzanie fabryki Bentley w Anglii! Skorzystaj z oferty marki Bentley, kup wodę toaletową lub perfumowaną Bentley For Men lub Bentley For Men Intense o pojemności 100 ml w dniach 22.11.–24.12. i odpowiedz na pytanie konkursowe. Możesz usiąść za kierownicą legendarnego auta.

Zdjęcia: Bentley (4), Dior (3)

Odpowiedź wraz z paragonem należy przesyłać na adres: konkurs@douglas.pl w tytule e-maila wpisując: Bentley. Konkurs będzie rozstrzygnięty do 20.01.2014 roku, a możliwość realizacji nagrody nastąpi od 1.03. do 1.04.2014. Regulamin konkursu dostępny na stronie: www.konkursbentley.pl


Czy lubicie święta Bożego Narodzenia? Czekacie na ten czas każdego roku i gdy tylko liście zaczynają zmieniać barwę, otwieracie w piwnicy zakurzone skrzynie i odliczacie dni do Wigilii? Dla nas, zespołu perfumerii Douglas, okres Bożego Narodzenia zaczyna się pod koniec lata, kiedy przystępujemy do tworzenia zestawów zapachów i prezentów zarówno dla Was, jak i dla Waszych bliskich, przyjaciół i znajomych. W tym numerze znajdziecie ponad sto zaskakujących pomysłów i rad na ten temat. Czy już zauważyliście zmianę? Może przeglądając świąteczne wydanie naszego magazynu, odwiedzając którąś z naszych perfumerii lub stronę douglas.pl? Marka Douglas prezentuje się teraz w nowej odsłonie! O tym, że jesteśmy specjalistami w sprawach urody, wiecie od dawna. Teraz chcemy być kimś więcej – przyjacielem lub przyjaciółką, którzy doradzą we wszystkich kwestiach dotyczących urody i wdzięku. Chcemy pomagać w odkrywaniu Waszego indywidualnego piękna we wszystkich jego aspektach – i cieszymy się, że możemy być „Your Partner In Beauty”. Wam i Waszym Bliskim życzymy nastrojowych świąt Bożego Narodzenia i spokojnego, szczęśliwego nowego roku!

Zapraszamy! Zespół perfumerii Douglas


Dotknij.

TABKIOSK W PORCIE LOTNICZYM SZCZECIN GOLENIÓW


MALE HERO

zdjęcie Michał Szlaga

W CHMURACH

Pozwolić sobie na chwilę wyciszenia w dzisiejszym świecie pełnym bodźców, dzwięków, niepotrzebnych informacji. Wibrujących telefonów. Atakujących maili. Mieć moment dla siebie – prawie niemożliwe. Wyłączyć się z takiego życia. I być. Po prostu. Takim momentem jest podróż. Lot samolotem. Ucieczka. Wyłączona komórka to jedyna dziś opcja na spokój. Jak inspirująco dopełnić ten czas? Ja wiem. Świetni bohaterowie opisani wprost, po męsku, genialna fotografia, prostota i klasa, to coś, za co czytelnicy „Malemena” pokochali ten prawdziwie polski magazyn. Teraz wybrane fragmenty towarzyszyć Wam będą w podróży. Z pewnością będzie udana.

Olivier Janiak


MALE HERO


SPRAWIEDLIWOŚĆ WEDŁUG ROMANA POLAŃSKIEGO tekst Michał Kukawski, zdjęcie Michał Szlaga

To byłby dobry i chwytliwy tytuł – pomyślałem przed wywiadem. Czy nie o tym właśnie są filmy Polańskiego? O sprawiedliwości, choć rzadko o wygrywaniu. Pozbawione happy endów filmy, w których los człowieka układa się pod dyktando drobnych, niemalże niewidocznych zdarzeń od człowieka niezależnych (czy to sprawiedliwe?). Reżyser jednak szybko ucina ten wątek – kwestia sprawiedliwości do jakiegoś stopnia oczywiście go interesuje, ale nigdy nie była obsesją. Trochę się uparłem, trochę dostałem po nosie. Ale warto było. Nie codziennie przecież można pogadać z Romanem Polańskim.

3


MALE HERO

Z

Gdańska – mieszkamy w hotelu obok McDonalda – do Gdyni jedzie się pół godziny. W recepcji apartamentowca Sea Towers czeka na nas pani z kartą magnetyczną. Godzinę wcześniej dostałem SMS, w którym mi sugerowano, że byłbym głupcem, gdybym przyszedł na spotkanie nieprzygotowany do rozmowy o najnowszym filmie reżysera „Wenus w futrze”. Do tamtej pory pokazywany był raz – w Cannes. Nie odpisałem. „Jeśli mistrz się dowie, że nie widział pan filmu, gotowy przerwać wywiad. Nie może się o tym dowiedzieć!” – usłyszałem przez telefon. Wjeżdżamy na 21. piętro. Mam 30 minut na rozmowę, Michał Szlaga ma pięć minut na zrobienie zdjęć. – A, to pan jest ten Malemen? – Polański wita nas otoczony paniami z Monolith Films. Obok stoi ochroniarz w czarnym garniturze, wyprostowany jak struna, śmiertelnie poważny. Polański wygląda na zmęczonego, ale uśmiecha się przyjaźnie. – Proszę poprawić panu Malemenowi kołnierz. W sierpniu tego roku reżyser skończył 80 lat, ale nadal mało co jest w stanie umknąć jego uwadze. Patrzy badawczo, zapewne chętniej by słuchał, niż mówił. Siadamy. – Czekoladkę? – podsuwa mi pod nos szklaną miseczkę z kukułkami. – Nie, dziękuję. Boję się, że mnie zaklei, a to i tak są spore nerwy. – A ja chętnie – reżyser sięga po naczynie ze słodyczami i przyciąga je do siebie, omijając po drodze wizytówkę redaktorki „Elle”, która miała wywiad przede mną. Wnętrze apartamentu jak z ekskluzywnych katalogów typu „home & living” – nowoczesne, sterylne i pozbawione życia. Okna od podłogi aż po sufit. Za nimi zielona woda zlewa się z szarością nieba. Polański jest miły, życzliwy i skromny. Panie od PR znikają w drugim pokoju. W listopadzie 2009 roku pojechałem do Iranu. W Szirazie mieszkała wtedy moja znajoma. Miała kilka dni wolnego. Trzeba wiedzieć, że na irańskich ulicach dominują dwie marki samochodów: stare peugeoty i paykany na brytyjskiej licencji, produkowane w Iranie od 1967 roku do końca lat 70. XX wieku, dziś najczęściej służące jako taksówki. Łapiemy takiego trzydziestoparoletniego paykana, siadamy na wyrobionych sprężynach tylnej kanapy. Kierowca uśmiecha się szeroko – nie ma zęba na przedzie. Prosimy na dworzec (Sylwia mówi w farsi). Taksówkarz uważnie przygląda się nam we wstecznym lusterku. W końcu zdobywa się na odwagę i pyta, skąd jesteśmy? „Z Polski? Niemożliwe!” – wykrzykuje, jakby spotkał bliskich krewnych. „Bo ja uwielbiam polskie kino!” – już nie patrzy w lusterko, jest odwrócony w naszą stronę. I nadal prowadzi. „Kieślowski – to jest wariat! Uwielbiam go! Kocham Wajdę. Ale najbardziej lubię tego Polańskiego. On jest kompletnym szaleńcem!”. – No musiałem to panu opowiedzieć. – Tak samo jest na Kubie – Polański zrywa się na równe nogi. Udaje teraz, że trzyma w rękach szczotkę na kiju, zaczyna zamiatać. – Tam też tak jest. Facet zamiata ulicę:

„Hey, where are you from?”. „From France? Godard, Chabrol. You know?”. No niesamowite! Był pan na Kubie? – Nie. – Odcięci od świata, chłoną wszystko... – siada z powrotem przy stole. Bierze łyk wody. Roman Polański musi dobrze znać to uczucie izolacji. Przykłady z jego życia można mnożyć bez końca. Jako kilkuletni chłopak wraz z rodzicami zostaje zamknięty w krakowskim getcie, z którego regularnie się wymyka po kryjomu. Trzy razy zdaje na wydział aktorski i trzy razy się nie dostaje – ze względu na brak odpowiedniego (robotniczo-chłopskiego) pochodzenia. W końcu decyduje się na reżyserię. Gdy „Nóż w wodzie”, jego pierwszy duży film zrobiony w Polsce, zyskuje uznanie na Zachodzie, docierają do niego zaledwie strzępki informacji. Postanawia wyjechać. – Pomyślałem, że pana filmy często są o tym, jak bardzo los jest niesprawiedliwy dla ludzi. – Los czasami jest sprawiedliwy, czasami nie. Nie można powiedzieć, że są ludzie, którzy mają wyjątkowego pecha. Chociaż mogą mieć pecha w momentach krytycznych. – Byłem pewien, że jest to wątek, który pan szczególnie mocno eksploruje w swoich filmach. – Do pewnego stopnia tak. Czy uważa pan, że coś takiego jak sprawiedliwość istnieje? W krajach, które są cywilizowane i starają się o sprawiedliwość – czy ona tam rzeczywiście funkcjonuje? Na 100 proc. na pewno nigdzie! – Pan w swoich filmach tak wprost do polityki rzadko się odwołuje. Ale interesuje mnie, czym dla pana jest sprawiedliwość? – To prawda, nie lubię mówić o polityce. Nie jestem filozofem, który mógłby w jakiś zwięzły sposób powiedzieć, czym jest sprawiedliwość. Chce pan definicję? Lubię mówić o niesprawiedliwości w swoich filmach. Pokazywać niesprawiedliwość, ale nie po to, by dać jedną, zwięzłą odpowiedź. Dlatego moje filmy bardzo często nie kończą się happy endem. Chcę przede wszystkim poruszyć widza, chcę, żeby myślał o filmie nawet po wyjściu z kina. Nawet po kolacji. Nawet kilka dni. Te same słowa kilka godzin później usłyszą widzowie specjalnego pokazu „Wenus w futrze”, zorganizowanego w ramach 38. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. – Ja się wyrażam poprzez to, co na ekranie. Zwykle to, co mówię przed projekcją, jest nudne – powie Polański tego wieczoru, za co zostanie nagrodzony gromkimi brawami. „Wenus w futrze” opowiada historię jednego spotkania – przesłuchania aktorki do głównej roli w sztuce reżyserowanej przez Thomasa (Mathieu Amalric). Reżyser już zbiera się do wyjścia, gdy do teatru wbiega Vanda (Emmanuelle Seigner). Przemoczona, z rozmazanym makijażem, roztrzepana, neurotyczna, uwodzicielska i... nieprzygotowana. Gdy Thomas w końcu zgadza się dać jej szansę, aktorka przechodzi niespodziewaną metamorfozę. Okazuje się nie tylko idealnie pasować do roli, lecz także jest do niej perfekcyjnie przyszykowana. Przyniosła rekwizyty,


MALE HERO

W większości moich filmów kobiety są ofiarami, a w „Wenus w futrze” miałem okazję zrobienia czegoś zupełnie odwrotnego. Rzadko znajduje się taki materiał, bo w literaturze czy scenariuszach na ogół kobieta jest tą stroną uciśnioną przeczytała materiały źródłowe, dialogi zna na pamięć. Thomas jest oczarowany. Zauroczenie stopniowo przeradza się w obsesję. Vanda natomiast powoli przejmuje nad nim kontrolę, aż w końcu kompletnie odwraca bilans sił. – Moje koleżanki twierdzą, że mężczyźni przeżywają poważny kryzys tożsamości. Pomyślałem, że pan tym filmem chce zabrać głos w sprawie kryzysu męskości. – Zgadzam się z tą obserwacją, ale nie sądzę, żebym jakoś świadomie zabrał w tej sprawie głos. Jeżeli są tego jakieś elementy w filmie, to niewątpliwie stało się to instynktownie. – To co tak pana pociągnęło w tej historii? – Skomplikowana, mocna postać kobiety, która jednocześnie daje okazję do komedii i wyśmiania pewnych typowych cech męskich. – To wystarczy, by chciał pan zrobić film? – Nie, to nie jest powód, dla którego kręciłem ten film. Robiłem go dlatego, że to dobry kawałek humoru, parodii, ironii i miał znakomite role dla pary dobrych aktorów. Zwłaszcza rola kobiety, która dominuje, jest szalenie interesująca. W większości moich filmów kobiety są ofiarami, a tutaj miałem okazję zrobienia czegoś zupełnie odwrotnego. Rzadko znajduje się taki materiał, bo w literaturze czy w scenariuszach na ogół kobieta jest tą stroną uciśnioną. Tu rozmowę przerywa jedna z pań dbających o kontakty reżysera z mediami i stanowczym głosem oświadcza, że zostało mi dziesięć minut. Klęka obok reżysera i patrząc na mnie z troską, mówi: „Proszę tego nie nagrywać”. Rozmowa dotyczy sesji zdjęciowej – Michał Szlaga czeka z aparatem i asystentem na korytarzu. Pani od PR znowu znika.

Wybity nieco z rytmu zagaduję o kobiety. Te silne i zdecydowane. – Mój wuj powiedział mi kiedyś: „Musisz znaleźć taką kobietę, która przy śniadaniu powie ci coś, o czym będziesz myślał przez cały dzień”. – Jeśli będzie pan jadł z nią śniadanie, to już jest zwycięstwo. – Jak to rozumieć? – Z pewnością często zdarzały się w pana życiu kobiety, z którymi nie miał pan ochoty kontynuować spotkania aż do śniadania. – Moja nauczycielka biologii w liceum powtarzała nam, że kolacja to łatwizna, prawdziwy test to wspólne śniadanie. Wtedy jeszcze nie wiadomo – to może być początek albo koniec. Zdarzało się, że wbrew scenariuszowi kończył pan filmy po swojemu, prawda? – Powiedziałbym, że wbrew woli współpracowników, często wbrew woli szefów, chcących zadowolić bezpośrednie żądanie publiczności, które zwykle jest pomyłką. – Jak to? – Gdyby na każdym stopniu rozwoju akcji filmu pytać publiczność, w którą stronę iść, nie byłoby konfliktu. Gdyby każdy w kinie miał przed sobą dwa guziki... Na przykład oglądamy „Love Story”. I pada pytanie: czy chcesz, żeby główna bohaterka zachorowała na raka, czy nie? Nie, nie, nie – wybiorą widzowie. Czy chcesz, by ojciec zgodził się na jej związek z bohaterem? Tak, tak, tak... No przecież nie byłoby żadnej fabuły. – To ciekawe, że żądania większości tworzą świat miałkim, nudnym i płaskim. – Im więcej ludzi, tym bardziej spłaszczony. To kwestia drugiej zasady termodynamiki. Entropia. Tak się to po polsku nazywa? Czasami słów mi brakuje, bo jednak bardzo rzadko mówię po polsku. – Dzieci nie mówią? – Niestety nie, nie chciały się uczyć. Z lenistwa. – A jak pan pisze albo myśli o filmie, to w jakim języku? – To zależy. Niewątpliwie jest to związane z tematem myśli. Nie myślę cały czas w jednym języku. A jeśli chodzi o kino, to przede wszystkim po angielsku. – A śni pan w jakim? – A śni się w jakimś języku? Czasami rzeczywiście jakieś zdanie się zdarzy... Ale to też zależy od tego, o czym się śni. Poza tym śni się cicho. Jeżeli jest nawet jakiś dialog czy głos, to on jest taki delikatny – Polański ścisza głos – nawet jak ktoś krzyczy, to jakby zza ściany. Nie zauważył pan tego? W śnie to się odbywa w ten sposób – muszę się nachylić w jego stronę, bo mówi coraz ciszej i wolniej. – Sam pan widzi, że to usypia. Raz tylko kręciłem sen – w „Dziecku Rosemary”. Użyłem tego elementu, bo zdawałem sobie sprawę z tego, że w śnie, nawet jeśli jest powód do głośnego dźwięku, to słyszy się go cicho. W śnie człowiek jest sparaliżowany. Chce pan uciekać, a tu tak, jakby pan w smole biegł. Chce się pan z kimś bić, ale trudno go uderzyć. Dzieje się tak dlatego, że znajdujemy się w tej fazie snu, w której ciało jest sparaliżowane. I pewnie dlatego


MALE HERO

Film nie jest kwestią prywatną. To jest marzenie krytyków, dziennikarzy, mediów... To jest coś, z czym ja się nieustannie borykam, bo bezustannie słyszę te – jak to w ogóle nazwać? – zarzuty, że to, co robię, jest związane z tym, co przeżywam

też tak wtedy niewyraźnie słyszymy. Nawet jak się krzyczy, to po cichu: „Chodź tu. Gdzie idziesz?” – Polański znowu jakby grał. – Wszystko tak, jakby przez jakąś taką watę się słyszy. – Sny bywają dla pana, dla filmu inspirujące? – Nie przypominam sobie żadnych konkretnych rzeczy. Moim zdaniem to raczej filmy są inspiracją dla snów. Scena z wspomnianego „Dziecka Rosemary”, w której Mia Farrow po przebudzeniu się z na wpółnarkotycznego odurzenia (znajduje się w samym środku satanistycznego obrzędu, podczas którego ma zostać oddana samemu Diabłu) krzyczy: „To nie sen! To dzieje się naprawdę!”, jest jedną z najbardziej wstrząsających scen w historii kina. Przez lata zdążyła też obrosnąć całą masą legend. Jedni mówili, że tej linijki tekstu nigdy nie było w scenariuszu i jest to zapis autentycznej reakcji Farrow na straszliwości, jakie działy się na planie. Inni oskarżali o satanistyczne zapędy samego Polańskiego. To, co wydaje się znamienne, to to, że te dwa wykrzyczane zdania mogłyby posłużyć zarówno jako motto całego filmu, jak i życia Romana Polańskiego. – W e-mailu dotyczącym naszego spotkania jest adnotacja, by nie poruszać kwestii prywatnych. Czy film nie jest czymś takim? Film ukończony odrywa się od pana, przestaje być pana własnością, osobistym przeżyciem? – Oczywiście, że film nie jest kwestią prywatną. To jest marzenie wszystkich dziennikarzy, krytyków, mediów... To jest coś, z czym ja się bezustannie borykam, bo bezustannie słyszę te – jak to w ogóle nazwać? – zarzuty, że to, co robię, jest dokładnie związane z tym, co przeżywam. Gdyby tak było, człowiek nie byłby w stanie niczego zrobić. – Ale mówi pan, że tak nie jest?

– Absolutnie nie. Moje filmy są robione przeze mnie, więc jest tam coś od autora, to jest nieuniknione, ale przekonanie, że filmy są ilustracją moich osobistych zdarzeń czy przeżyć, to jest zbyt prostackie podejście do sprawy. – Mówi się, że pan nie tyle robi filmy, które budzą podejrzenia, że mogą być oparte na zdarzeniach z pańskiego życia, ile robi pan filmy, które każą myśleć, że pan tych zdarzeń używa z premedytacją. – Nie można powiedzieć, że nie używam jakichś zdarzeń z życia, oczywiście, że używam. Jeszcze raz powtarzam – one są robione przeze mnie, więc używam rzeczywistości, w której istnieję, ale nie do tego stopnia, jaki sugerują ci, którzy się moimi filmami interesują, czy raczej ci, którzy o moich filmach piszą. Myślę, że ludzie, którzy cenią moje filmy, nie oglądają ich dlatego, że ja w nich opowiadam o sobie. – Mówiliśmy za to o śnie, w którym wszystko gęstnieje. Powietrze staje się watą i nie można niczego wykrzyczeć. Pan lubi taki klimat w swoich filmach, zamyka pan akcję w jednym pomieszczeniu albo na jachcie, skąd trudno uciec. W „Wenus w futrze” jest podobnie. Dlaczego pan do tego wraca? – Chyba dlatego, że filmy, które na mnie wpłynęły, były filmami tego rodzaju. Bardzo teatralne. Jednym z takich obrazów, który poważnie wpłynął na moje pierwsze zmagania się z tym rzemiosłem, był „Hamlet” Laurence’a Oliviera. Atmosfera tego filmu. To, że to się działo w zamku, którego topografii nie byliśmy w stanie opanować nawet po trzech godzinach filmu. To mnie wtedy niesłychanie uwiodło. Chodziłem do liceum sztuk plastycznych i bardzo się interesowałem malarstwem holenderskim – wszystko działo się we wnętrzach, ambicją malarza było odtworzenie wszystkich czterech ścian, nawet tej, której nie widać na obrazie. Zmagałem się z tym wtedy i zawsze myślałem o tym, że chciałbym kiedyś takie filmy robić, chociaż szkoła filmowa i moje pierwsze wysiłki zupełnie od tego odbiegły, bo akcja mojego pierwszego filmu rozgrywa się na jachcie. Zawsze tego poszukiwałem i po raz pierwszy mi się to udało we „Wstręcie”. Ale zaraz potem zareagowałem na to czymś zupełnie innym – zwykle jak się robi film na jakiś temat, to ma się ochotę od tego odbiec w następnym. Ale ja chcę, żeby widz się czuł tam, w środku akcji i zdarzeń. Łatwo jest stworzyć wrażenie, że ktoś jest sam na polu czy samotnie stoi na górze. Mnie chodzi o to, żeby czuć ściany wokół, żeby mieć wrażenie, że jest się świadkiem czegoś, co się tam dzieje, w jakimś konkretnym wnętrzu, mieszkaniu, teatrze czy latarni morskiej. Ten irański taksówkarz z Sziraz powiedział nam wtedy, że on tak bardzo lubi filmy tych kilku polskich reżyserów, ponieważ są poetami – tymi, którzy otrzymali dar widzenia więcej. Zapytałem go, czy sam jest artystą? „A ty nie jesteś?” – zdziwił się. „A co robisz?”. „Żyję” – uśmiechnął się od ucha do ucha, ukazując ubytki w uzębieniu. – To interesujący taksówkarz się panu trafił. Do pewnego stopnia reżyserzy są poetami, poetami dzisiejszych czasów. Z tym, że są poeci, którzy bredzą. No, nie wszyscy na szczęście – Polański nawet nie stara się ukryć uśmiechu.


MALE HERO

Najnowszym projektem filmowym Romana Polańskiego jest „D”, czyli jego spojrzenie na aferę Dreyfusa. Historia będzie ukazana z perspektywy prowadzącego śledztwo pułkownika Georges’a Picquarta, zajadłego antysemity, który uświadamia sobie, że Dreyfus jest niewinny zdrady. Decyduje się to ujawnić i ponosi tego srogie konsekwencje. – Ten film pasuje do wątku o sprawiedliwości, o który tak pana męczę. Picquart ryzykuje swoją karierę, dobre imię, wolność... Przewalcza w sobie coś bardzo pierwotnego, niezwykle silnego – nienawiść do Dreyfusa, który jest Żydem – i robi to w imię sprawiedliwości. – To bardzo interesujące, prawda? – Pomyślałem, że to sprawa, która pana cały czas męczy i jednocześnie napędza. – To jest temat, który mnie bardzo interesuje i który mnie do pewnego stopnia dotyczy, zgadzam się z panem, ale w tej historii są inne interesujące elementy, a głównie ten, że to była pomyłka. To nie była zasadzka zastawiona na Dreyfusa. To nie było wymierzone w niego z premedytacją, tak się ta historia po prostu potoczyła. Oskarżono go i skazano za spreparowanie dokumentu znalezionego w niemieckiej ambasadzie, ale zrobiono to niesłusznie, z czego armia bardzo szybko zdała sobie sprawę, dzięki Picquartowi między innymi. Nie chcieli się jednak do tego przyznać. To było jak kula śniegowa, która się toczy, jest coraz większa i coraz trudniej ją zatrzymać. – W pana filmach bardzo często wielkie zmiany w życiu bohaterów zaczynają się od maleńkich rzeczy, zdarzeń prawie niewidocznych, na pozór niemających znaczenia. – Tak się i tu zaczyna. To nie było potknięcie Dreyfusa, tylko błąd armii. Jednak armia się nie przyzna do błędu, tak samo jak media. Jak czasopismo napisze jakąś brednię, a pan napisze list, prosząc o sprostowanie, to i tak nie sprostują. W najlepszym wypadku wydrukują pański list, a obok odpowiedź na list, w której pogłębią szkodę. I nie ma na to rady. Armia przyznać się do błędu nie potrafi. Picquart tłumaczył, że później będzie coraz trudniej, lepiej ujawnić to teraz, kiedy jeszcze można. Ale nie. Oni wtedy właśnie zaczęli fałszować dokumenty, iść w zaparte. Z sąsiedniego pokoju wyłania się nasza opiekunka i prosi, bym zadał ostatnie pytanie. – To brzmi, jakby to był ostatni papieros dla skazańca – Polański odchyla się na oparciu krzesła. Kiwam głową, że zrozumiałem. – Bo jeszcze mamy zrobić zdjęcia, a pan Roman musi odpocząć – pani z PR znowu znika. – Papierosa i szklankę wódki! – Polański krzyczy rozbawiony. – Przeczytałem gdzieś, że pierwszego dnia kręcenia „Chinatown” wysiadł pan z samochodu, zwymiotował – podobno z nerwów – i poszedł robić film. Czy zdarza się panu nadal denerwować, stresować w pracy? – To musiało być coś innego. I ja, i Bob Evans, szef studia, mieliśmy wtedy coś z plecami, potwornie nas bolały. Zawieźli nas pikapem na plan, dość daleko, w pozycji leżącej – Polański chichocze. – I jeśli wymiotowałem, to z tego powodu, że prawdopodobnie nabawiłem się choroby lokomocyjnej. Bo ja się nie denerwuję. Nawet jak robiłem swój

pierwszy film w Hollywood, „Dziecko Rosemary”, jechałem samochodem na plan, przejeżdżałem przez tę słynną bramę studia Paramount Pictures i myślałem, że nie czuję żadnej emocji, i żałowałem, że nie mam tego, co się po angielsku nazywa „butterflies in the stomach”, które to motyle miałem, gdy robiłem swój pierwszy krótki metraż pod tytułem „Rower”, jeszcze w Krakowie. Pamiętam, że nie zmrużyłem oka przez całą noc. I przeżywałem emocje, których już później nie było. Roman Polański był już kiedyś na okładce „Malemena”. Drugi numer. Podaję mu srebrny flamaster i proszę, by podpisał jeden z tych archiwalnych egzemplarzy dla koleżanki z redakcji. – Dla kogo ma być? – Polański najpierw testuje mazak na pozostawionej wizytówce. 13 września 2013. Dorysowuje strzałkę do „trzynastki” i podpisuje „piątek”. Michał Szlaga jest już gotowy. Dwa kadry, oba na tle białej ściany. Robiąc bliski portret, spostrzega, że reżyser jest spięty. – Coś nie tak, panie Romanie? – Za blisko, nigdy nie tak! – Polański znowu się rozluźnia. Po czterech minutach jest po wszystkim. Szybkie pożegnanie i wychodzimy na pusty korytarz. – Jak tu się wzywa windę? – irytuje się asystent Michała. Po chwili dołączają do nas pani z Monolith Films, Roman Polański i ochroniarz z poważną miną. – Trzeba wskazać piętro, na które chce się jechać – pani wpisuje „-3”. Szlaga ustawia się obok reżysera i prosi o wspólne zdjęcie. Potem jeszcze ja. – A czym pan fotografuje? – Polański robi krok w przód. Martwię się, że wyjdzie rozmazane. – Zwykłym iPhone’em – Michał obraca w ręku telefon. W windzie stoi już pani z PR. Ochroniarz blokuje drzwi ciałem. – Proszę sprawdzić nowego smartfona (tutaj pada nazwa producenta, której z oczywistych względów nie możemy podać) – Polański kieruje się do windy. – Ma podobno bardzo dobrą definicję obrazu. – Dobrze, tak zrobię. Jak się sprawdzi, to powiem, że pan mi polecił – Michał macha ręka na pożegnanie. Drzwi windy się zamykają. – To nowy model – Roman Polański próbuje powstrzymać drzwi. – Wyszedł jakieś półtora miesiąca temu. Widzę roześmianą twarz ochroniarza. Winda zaczyna piszczeć. „Halo, winda, co się tam dzieje?” – ktoś z ochrony budynku się niepokoi. Polański puszcza drzwi. Koledzy, co się znają, mówią, że najnowszy Galaxy rzeczywiście ma świetną definicję obrazu.


www.malemen.pl

imy Nie sto znami! u,chodź wmiejsc

ER Y NUM W O I N GRUD EDAŻY Z R P S JUŻ W h alonac s w j a Szuk sowych pra

W NUMERZE: ANDREW BOLTON

– Krytycy sztuki często nie postrzegają mody jako sztuki, bo myślą głównie o jej funkcjonalności, nie widzą w niej niczego wyjątkowego, bo przecież ktoś ma to włożyć i nosić. Absurd – – mówi Andrew Bolton, kurator mody z nowojorskiego Metropolitan Museum of Art.

JACEK KOMAN

Poszliśmy do kina. Na „Opowieściach” Segała popłynęła z ekranu pieśń rosyjskich błatniaków. Jedna z tych, które Jacek Koman śpiewa w zespole VulgarGrad. A potem się okazało, że całe jego życie jest jak film.

GRANICE, CZYLI TO, CO POMIĘDZY

Mimo usilnych prób usunięcia granic z naszej przestrzeni one wciąż wracają w takiej czy innej postaci. Zasieki i mury mogą zniknąć, ale podziały pozostają w naszych głowach. Być może są nam potrzebne do tego, byśmy poukładali otaczający nas świat. Nie piszemy o wszystkich granicach, ale piszemy o kilku ciekawych: o granicach kulinarnych, o dziedzictwie (zaskakująco trwałym) granic między zaborami, o granicach kreślonych ołówkiem na mapie, o granicach, których przekraczać nie wolno.


Port lotniczy

Szczecin Goleniów im. NSZZ Solidarność

REGUL AR SECTION OF SZCZECIN GOLENIÓW IM. NSZZ SOLIDARNOSC AIRPORT MAGA ZINE

STAŁY DODATEK PORTU LOTNICZEGO SZCZECIN GOLENIÓW IM. NSZZ SOLIDARNOŚĆ


DANE TELEADRESOWE / AIRPORT TELEADRESS DATA

INTERNET www.airport.com.pl www.facebook.com/SzczecinAirport www.twitter.com/SzczecinAirport www.szczecinairport.blog.pl www.instagram.com/szczecinairport www.youtube.com/user/SzczecinAirport ADRES /ADDRESS Port Lotniczy Szczecin Goleniów Sp. z o.o. / Szczecin Goleniow Airport Ltd. ul. Glewice 1a, 72-100 Goleniów Tel.: +48 91 481 74 00 www.airport.com.pl PUNKT INFORMACJI LOTNISKOWEJ /AIRPORT INFORMATION POINT Tel.: +48 481 74 00 E-mail: info@airport.com.pl GG: 23336639

AN -JAN Rezerwacja biletów telefonicznie pod numerami / Tickets can be booked by Telephone: + 48 94 35 310 52 501 525 081 www.anjan.pl

ZAGINIONY BAGAŻ /LOST & FOUND Welcome Airport Service Tel.: +48 481 7503 TAXI Airport Taxi Group Tel.: +48 91 481 7690 DOJAZD SAMOCHODEM / BY CAR Z kierunku Szczecin – Trasa S6 i droga krajowa E28 / From Szczecin –S6 Expressway and E 28 road Z kierunku Koszalin – Trasa 6/E28 / From Koszalin –6/E28 road Z kierunku Gorzów Wielkopolski – Trasa S3 i E28/S3 / From Gorzów Wielkopolski –S3 Expressway and E28/S3 road MINIBUSY DO / Z PORTU LOTNICZEGO / MINIBUS

CENTRUM OBSŁUGI PODRÓŻY /TRAVEL SERVICE CENTRE Sprzedaż biletów lotniczych i ofert turystycznych / Ticket selling point Tel.: +48 481 7505 Tel.: +48 481 7625 E-mail: biuropodrozy@airport.com.pl GG: 6364857

KOSZALIN / KOŁOBRZEG

AIR-TRANSFER.PL Rezerwacja biletów telefonicznie pod numerami / Tickets can be booked by Telephone: 512 370 778 502 323 396 +48 94 711 05 10 www.air-transfer.pl

Parking / Car Park Green ( tani wielodobowy ) Cennik / Car Park Fees Pierwsze 10 minut / First ten minutes

free

Do godziny / Up to 1 hr

5 PLN

Do 2 godzin / Up to 2 hr

8 PLN

Do 3 godzin / Up to 3 hr

9 PLN

SZCZECIN/ KOSZALIN

INTERGLOBUS TOUR Tel.: +48 91 48 50 422 Fax.: +48 91 434 02 83 biuro@interglobus.pl BUS LOT Bus odjeżdża 15 minut po lądowaniu samolotu. Bilety do nabycia u kierowcy przed odjazdem autobusu – koszt przejazdu na trasie do/z Szczecina – 25 zł. Departure from the Airport to Szczecin: 15 minutes after landing. Bus Tickets available from driver before departure– ticket price to/from Szczecin: PLN 25 Ze Szczecina mikrobus odjeżdża spod biura LOT przy al. Wyzwolenia 17 – 90 minut przed wylotem (od 01.05.2012). Bilety do nabycia u kierowcy, rezerwacji można dokonać pod numerem telefonu: 504 188 737 Minibus departs from the LOT office in Szczecin (al. Wyzwolenia 17) 90 minutes before departure (from 01.05.2012) Bus Tickets available from bus driver can be booked by Telephone: 504 188 737 PKP Stacja Port Lotniczy Szczecin- Goleniów w kierunku Szczecina lub Kołobrzegu. Rozkład odjazdów oraz przyjazdów pociągów na stronie www.pkp.pl Station Airport Goleniów towards Szczecin and Kołobrzeg. Schedule available at www.pkp.pl.

Do 4 godzin / Up to 4 hr

10 PLN

Do 5 godzin / Up to 5 hr

11 PLN

Pierwszy dzień / First day

25 PLN

Drugi dzień / Second day

15 PLN

Trzeci dzień / Third day

15 PLN

Parking / Car Park Red

Pierwszy tydzień / First week

89 PLN

Cennik / Car Park Fees

Dwa tygodnie / Second week

124 PLN

Pierwsze 10 minut / First ten minutes

free

Trzy tygodnie / Third week

150 PLN

Do godziny / Up to 1 hr

7 PLN

Każdy następny tydzień / Every following week

20 PLN

Do 2 godzin / Up to 2 hr

9 PLN

Każda następna godzina / Every following our

2 PLN

Pierwsza doba / First day

53 PLN

Każda następna doba / Every following day

30 PLN / day

*

Po opłaceniu w kasie automatycznej – 15 minut na wyjazd. After paying in an automatic cash machine you will be given 15 minutes to exit the parking. Dla pasażerów wylatujących czarterem turystycznym rabat 20% / 20% discount for passengers of tourist charter flights Przykładowe ceny po rabacie / Example fees with discount: postój 7 dni / 7 days parking – 72 PLN postój 14 dni / 14 days parking – 100 PLN

66

After paying in an automatic cash machine you will be given 15 minutes to exit the parking.


CZ ARTERY 2013 / CHARTERS 2013

KIERUNKI/DESTINATIONS 1) ZŁOTE PIA SKI – od 20.06.2014 do 12.09.2014 (Itaka, Tui, BeeFree, Rainbow Tours) 2) HURGH ADA – cały rok (Alfa Star) 3) SH A RM EL SHEIKH – od 17.06.2014 do 24.09.2014 (Alfa Star)) 4) KRE TA – od 18.06.2014 do 24.09.2014 (Itaka) 5) MON A S TIR – od 12.06.2014 do 25.09.2014 (Itaka) 6) ANTA LYA – od 18.06.2014 do 24.092014 (Itaka, Alfa Star, Tui, BeeFree, Rainbow Tours) 1) GOLDEN SA NDS – from 20.06.2014 to 12.09.2014(Itaka, Tui, BeeFree, Rainbow Tours) 2) HURGH ADA – whole year (Alfa Star) 3) SH A RM EL SHEIKH – from 17.06.2014 to 24.09.2014 (Alfa Star)) 4) CRE TE– from 18.06.2014 to 24.09.2014 (Itaka) 5) MON A S TIR – from 12.06.2014 to 25.09.2014 (Itaka) 6) ANTA LYA – from 18.06.2014 to 24.092014 (Itaka, Alfa Star, Tui, BeeFree, Rainbow Tours)

SZCZECIN

ZŁOTE PIASKI /GOLDEN SANDS

ANTALYA MONASTIR

KRETA / CRETE

SHARM EL SHEIKH HURGHADA

67


ROZKŁ AD LOTÓW / FLIGHT SCHEDULE

L O N DY N S TA N S T E D | RYA N A I R

DNI TYGODNIA

NR. REJSU

Week days

Departure

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

TYP SAMOLOTU

.2.....

10:15

09:50

FR2466/7

737

...4.6.

10:05

09:40

FR2466/7

737

22/12/2013

09:50

09:25

FR2466/7

737

24/12/2013

09:35

09:10

FR2466/7

737

26/12/2013

10:05

09:40

FR2466/7

737

Plane type

D U B L I N | RYA N A I R

Week days

Departure

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

NR. REJSU

TYP SAMOLOTU

..3....

20:50

20:25

FR5322/3

737

DNI TYGODNIA

Plane type

…...7

22:25

22:00

FR5322/3

737

18/12/2013

20:50

20:25

FR5322/3

737

21-22/12/2013

22:25

22:00

FR5322/3

737

28-29/12/2013

22:25

22:00

FR5322/3

737

01/01/2014

20:50

20:25

FR5322/3

737

4-5/01/2014

22:25

22:00

FR5322/3

737

NR. REJSU

TYP SAMOLOTU

OS L O G A R D E R M O E N | N O RW EG I A N

DNI TYGODNIA

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

Week days

Departure

Plane type

.2.....

12:50

12:25

DY1014/5

737

…..6.

12:45

12:20

DY1014/5

737

OS L O T O R P | W I Z Z A I R

Week days

Departure

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

NR. REJSU

TYP SAMOLOTU

.2...6.

10:05

09:40

W62159/60

A320

DNI TYGODNIA

Plane type

S TAVA N G E R | W I Z Z A I R

Week days

Departure

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

NR. REJSU

TYP SAMOLOTU

1...5..

10:55

10:30

W62155/6

A320

DNI TYGODNIA

Plane type

WA R S Z AWA | P L L L OT

Week days

Departure

ODLOT

PRZYLOT

Arrival

Flight number

NR. REJSU

TYP SAMOLOTU

123456.

09:05

08:40

LO3931/2

Q400

12345.7

20:45

20:15

LO3935/6

Q400

DNI TYGODNIA

ilustr: Niky 002 © fotolia.com

68

Plane type


AKTUALNOŚCI / NEWS

Egipt zimową porą Zimą ponura pogoda i grube kurtki powodują, że jedynym, o czym marzymy, to ciepły koc i herbata. Można jednak zamienić leniuchowanie w domu na aktywny odpoczynek w promieniach słońca – Egipt kusi nas temperaturą i możliwością odwiedzenia skarbów kultury egipskiej.

Z

amykamy więc oczy i przenosimy się do krainy, gdzie ciepło jest cały rok. Gdybyśmy zapytali, dlaczego wybieramy właśnie ten kraj, odpowiedzi byłoby wiele. Ponad 20 stopni w dzień i możliwość relaksu na plaży lub w podgrzewanym basenie napawają nas pozytywną energią. „Kraj wiecznego słońca” położony jest w północno-wschodniej Afryce, obejmując w swoich granicach także należący do Azji półwysep Synaj. Od północy otacza go basen Morza Śródziemnego, zaś od wschodu szmaragdowe wody Morza Czerwonego. Zima w Egipcie jest najlepszym momentem na zwiedzanie. Nie doskwiera nam wtedy prażące słońce, a  jednak jest przyjemnie ciepło. Atrakcji (poza hotelem i plażą) jest wiele, bowiem kraina boga Ra to kraj, gdzie przypada najwięcej zabytków na kilometr kwadratowy. Co warto zobaczyć? Dolina Królów – Miejsce położone na terenie Tab Zachodnich. Wykute w  skałach grobowce to sieć korytarzy prowadzących do sal pokrytych pięknie zachowanymi malowidłami, które pokazują drogę w  zaświaty. Piramida Cheopsa, która znajduje się w  Gizie, jest jednym z 7 cudów świata i jedynym, który dotrwał do czasów nowożytnych niemal nienaruszony. Świątynia w  Luksorze połączona jest ze świątynią w Karnaku – 3 kilometrową aleją sfinksów. Kair – największe miasto Afryki, w którym znajduje się Muzeum Egipskie, posiadające najbogatsze zbiory sztuki egipskiej. A do tego Góra Mojżesza, Klasztor Św. Katarzyny, Asuan, Kolosy Memnona, Świątyna Hapszetsut, Edfu, Kom Ombo, Wyspa Kitchenera. Wymieniać można bez końca. ■

CENY od 1749 PLN (all inclusive/os/1 tydz) do 2449PLN (all inclusive/os/1 tydz) Termin: przez cały rok, w każdy czwartek z biurem podróży Alfa Star Miejsce wylotu: Szczecin Zakup wycieczek: Galeria handlowa Outlet Park Szczecin, ul. Andrzeja Struga BP „Around the World” Godziny otwarcia: codziennie 10.00 – 21.00 Kontakt: tel.: 508 459 802 e-mail: biuropodrozy2@airport.com.pl

Prices from PLN1749 (all inclusive/1 week/1 person) to PLN 2449 (all inclusive/1 week/1 person) Date: throughout the year, every Thursday with Alfa Star Tour Operator Departure place: Szczecin Where you can buy it: Outlet Park Shopping Centre Szczecin, Andrzeja Struga Street Around the World tour operator Opening hours: everyday 10.00 a.m. – 09.00 p.m. Contact: Phone: 508 459 802 E-mail: biuropodrozy2@airport.com.pl

Port Lotniczy Szczecin-Goleniów Terminal Pasażerski Biuro podróży „Around the Word” Godziny otwarcia: codziennie 09.00 – 19.00 Kontakt: tel.: 91 481 76 25 fax: 91 481 76 60 e-mail: biuropodrozy@airport.com.pl

Szczecin-Goleniów Airport Passenger Terminal Around the Word Tour Operator Opening hours: everyday 09.00 a.m. – 19.00 p.m. Contact: Phone: 91 481 76 25 Fax: 91 481 76 60 E-mail: biuropodrozy@airport.com.pl

EN

EGYPT IN THE WINTERTIME In the winter, the gloomy weather and thick jackets make us dream only about one thing – a warm blanket and a cup of tea. However, you could change lounging about at home for an active rest in the rays of sunshine – Egypt allures us with its temperature and opportunities to see the treasures of Egyptian culture.

So we close our eyes and move to the land where it is warm all year long. If we ask ourselves why we choose this country, there would be many answers. Over 20 degrees Celsius by day and a chance to relax on the beach or in a heated swimming pool instil positive energy in us. The land of the eternal sunshine is located in Northeast Africa spreading over Sinai Peninsula which belongs to Asia. From the North, it is surrounded by the Mediterranean Sea and from the East by the emerald waters of the Red Sea. The winter in Egypt is the best time for sightseeing. A blazing sun does not bother us then, but it is still pleasantly warm. There are many attraction (apart from the hotel and the beach), since the land of Ra, the god of the sun is a place where there is the biggest number of monuments to one square kilometre. What is worth seeing? The Valley of the Kings – a place located in the heart of Theban Necropolis. The tombs carved in rocks are a  net of corridors descending to the chambers with walls covered with beautiful paintings which show the way to the beyond. The Pyramid of Cheops, situated in Giza is one of the Seven Wonders of the Ancient World, and the only one to remain largely intact. The temple in Luxor is connected with the one in Karnack by three kilometre long Avenue of Sphinxes. Cairo is the biggest city of Africa where the Museum of Egyptian Antiquities is situated gathering the most extensive collection of ancient Egyptian antiquities. Additionally, there is a  Mount Sinai, Saint Catherine’s Monastery, Aswan, the Colossi of Memnon, The Mortuary Temple of Queen Hatshepsut, Edfu and Kitchener’s Island. The list of course can be much longer. ■

69


LOTNISKO / AIRPORT

SAMOLOTEM na święta

fot. Tyler Olson/fotolia.com

70


LOTNISKO/ AIRPORT

EN

BY PLANE FOR CHRISTMAS

Święta tuż, tuż. Jak się spakować, by nie zwariować? Co zabrać w jaki bagaż? Co zrobić, by nie dopłacać w tak kosztownym okresie?

B

oże Narodzenie to najbardziej lubiane święta. Należą również do najbardziej stresujących i pełnych wydatków. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, aby nie popaść w dodatkowe koszty? Linie lotnicze bardzo przestrzegają zasad pakowania bagaży podręcznych oraz bagaży rejestrowanych (te, które nadajemy do luku). Musimy pamiętać o wielu wytycznych nie tylko ze względu na linię lotniczą, ale także ze względu na zasady bezpieczeństwa. Kupując bilet godzimy się na warunki linii lotniczych. A te przestrzegają ich skrupulatnie. Oto kilka wskazówek, jak podróżować samolotem na święta. 1. Sprawdź jakie są wytyczne odnośnie ilości kilogramów oraz ilości sztuk bagażu. Każda linia lotnicza ma swoje zasady. Zapoznanie się z nimi pozwoli Ci uniknąć dodatkowych procedur i płatności na lotnisku. 2. Pamiętaj, aby torbę spakować samemu – musisz wiedzieć, co w niej jest, bo będziesz o to pytany na lotnisku. 3. Nie zostawiaj swojej torby pełnej gwiazdkowych prezentów nawet na chwilę, gdyż wiąże się to z możliwością podrzucenia ci niekoniecznie chcianego pakunku, a także z możliwością otrzymania mandatu karnego. 4. W bagażu podręcznym mogą być tylko kremy, płyny, żele do 100ml. Kupiłeś piękne wydanie ekskluzywnego trunku? Zapakuj go do bagażu głównego. Ciocia upiekła Twoje ulubione ciasto? Sprawdź, czy możesz zabrać je na pokład – za dużo kremu, to niezdrowo (i z punktu widzenia bezpieczeństwa – niebezpiecznie). 5. Najpiękniejsze są białe święta. Wyjedź z domu wcześniej niż zwykle. Lepiej być mile zaskoczonym niż niemile rozczarowanym. Spóźniony na pewno nie polecisz. 6. Są procedury, jakich musimy przestrzegać, np. odprawa on-line w liniach low cost. Brak wydrukowanej karty wiąże się z dodatkową opłatą. A wydałeś już sporo na prezenty i kolację wigilijną. 7. Ważny dokument tożsamości. Pamiętajmy, że w Polsce obowiązują dwa: paszport i dowód osobisty. Niestety na nasze cenne prawo jazdy nie wylecimy poza granice kraju. „Słit focia” na karcie kredytowej też Cię do tego nie upoważni. 8. Nie każdą zabawkę możesz zabrać dla ukochanego dziecka. Wiadomo – karabiny i zabawkowe miecze są fajne (każdy marzył o byciu Rambo albo Xeną – Wojowniczą Księżniczką), ale imitacje broni są zabronione. 9. Siedząc na sali odlotowej myślisz, że wreszcie masz okazję do spróbowania trunku, który dostałeś przed wyjazdem z domu, a tu boarding do samolotu na wigilijną wieczerzę. Pamiętajmy, że osoby w stanie upojenia alkoholowego mają zakaz wejścia na pokład samolotu. 10. I najważniejsze – nie denerwuj się. Święta są już wystarczająco stresujące. ■

Christmas is just around the corner. How should we pack and not to go mad? What should we take in what kind of luggage? What should we do not to pay extra money in this expensive period of time? Christmas is the most popular holiday. It belongs to the most stressful and expensive as well. What should we pay attention to not to pay extra? Airlines obey all the restrictions connected with the packing up the hand luggage and registered luggage (those which we put in cargo hatch). We have to remember about a  number of directives not only for the reasons connected with a certain airline, but also for safety reasons. By buying a ticket we agree on the airlines conditions. And airlines obey them scrupulously. These are some tips on how to travel by plane for Christmas. 1. Check out what are the restrictions connected with the number of kilograms and number of luggage pieces. Each airline has its own rules. Learning them will allow you to avoid additional procedures and payments at the airport. 2. Remember that you should pack your back on your own – you need to know what is in there, since you would be asked about it at the airport. 3. Do not leave your luggage full of Christmas gifts unattended, since someone can plant some unwanted packaging on you and you can get a fine as well. 4. You can take only creams, gels and liquids in containers of only 100 ml in your hand luggage. You bought a luxury edition of some liquor? You should put it into the main luggage. Your aunt prepared your favourite cake for you? Check whether you can take in onboard – too much cream is unhealthy (and from the safety point of view – not safe). 5. White Christmas is the most beautiful one. You should leave your home earlier than usual. It’s better to be positively surprised, than disappointed. If you are late, you won’t f ly anywhere. 6. There are procedures you should obey, for example on-line check-in in low-cost airlines. The lack of printed card means an additional charge. And already you spent too much money on the presents and Christmas supper. 7. Valid ID. You shall remember that there are two identity documents in Poland: passport and identity card. Unfortunately, we won’t f ly abroad having only our precious driving licence. Sweet photo on a credit card wouldn’t help either. 8. You cannot take every kind of toy for your loved child. Everybody knows – guns and fake swords are great (everybody dreams of being Rambo or Xena, the Warrior Princess), but weapon imitations are prohibited. 9. When sitting in the departure hall, you think you finally have a chance to taste the liquor you received before you left home, and here is boarding for the Christmas supper. You should remember that people in an inebriated state cannot get onboard. 10. Last but not least – do not get upset. Christmas is stressful enough. ■

71


LOTNISKO / AIRPORT

LOTNISKO NA EKRANACH w świątecznej odsłonie Lotnisko jest świetną scenerią do nakręcenia filmu. Dodajmy do tego otoczkę świąt i mamy idealny film na zimowe popołudnie.

Ś

wiąteczne dekoracje, choinki, Święty Mikołaj oraz jedyna w swoim rodzaju atmosfera sprawia, że lotnisko w Boże Narodzenie jest miejscem magicznym. Rodziny czekające na swych bliskich, spotkania po latach, miłosne rozterki i uroczy krajobraz powodują, że mięknie nam serce. Dlatego też wielu reżyserów komedii za scenerię swojego filmu wybrało lotnisko. Będąc na lotnisku nie dręczy Cię wrażenie, ze czegoś zapomniałeś? To jedna z początkowych scen filmu „Kevin sam w domu”. Jednak jego bohaterowie nie zapomnieli o paszporcie czy bilecie, tylko o własnym dziecku. Wszyscy znamy dokładnie losy bohaterów tego kultowego świątecznego filmu. Rodzina McCallisterów postanawia spędzić święta Bożego Narodzenia we Francji. W skutek wielkiego zamieszania, wśród wielu innych członków rodziny, zapominają zabrać ze sobą ośmioletniego Kevina (Macaulay Culkin). Matce malucha przez całą podróż w samolocie towarzyszy to dręczące uczucie, że o czymś zapomniała. Dopiero po przylocie uświadamiają sobie, że nie ma z nimi jeszcze jednego członka rodziny. „Odlotowe dzieciaki” w dzień Bożego narodzenia utkwiły na fikcyjnym lotnisku Hoovera w Chicago. Grace – córka bogatych rodziców, Donna – chłopczyca, niezdarny Spencer, zwariowany Charlie i nieśmiały Beef to mieszanka wybuchowa. Całkiem nieźle odnaleźli się na lotnisku, urządzając sobie święta, jednak bardzo chcą wrócić do domu. Cóż, z czym kojarzy nam się Lotnisko w święta, jeśli nie z  powrotem do domu? Dzieciaki próbują przechytrzyć zgorzkniałego funkcjonariusza lotniska i powrócić do swych rodzin. Korzystając z „pożyczonych” wózków golfowych i kajaka do jazdy po śniegu, a także z pomocą ociągającego się stewarda wprowadzają swój plan w życie. Przyłapani na lotnisku? A gdyby tak w te święta zrezygnować z choinki, lampek, ciast, wizyt u rodziny, dekoracji i przedświątecznej lataniny? Wielu z nas ucieka od stresu związanego z przygotowaniem świąt. Tak też zapowiadało się u pewnego młodego małżeństwa. Ostatnie „gwiazdki” zamienili na wakacje w ciepłych krajach, kłamiąc rodzinie, że wylatują w szczytnym celu do krajów trzeciego świata, pomagać innym. Tym razem po przyjeździe na

72

Lotnisko okazało się że rejsy zostały odwołane. A na domiar tego zjawiła się jak zawsze telewizja żądna sensacji. W tłumie wybrali parę, Kate (Reese Witherspoon) i Brada (Vince Vaughn), by zadać im kilka pytań. Tym sposobem oszukani członkowie familii dowiedzieli się o ich zamiarach świątecznych. Nici z rejsu samolotem w malownicze miejsce. Nie tylko romantyczne komedie są nagrywane na lotniskach. Sensacyjna „ Szklana pułapka 2” również ukazuje nam lotnisko w czasie świątecznej gorączki. Ogromny międzynarodowy port lotniczy w Waszyngtonie i jeden z najlepszych amerykańskich aktorów kina akcji – Bruce Wills, który znów wciela się w rolę policjanta. Główny bohater John McClane oczekuje na lotnisku w Waszyngtonie na żonę. Pech sprawia, że na to samo lotnisko przylatuje także kolumbijski zbrodniarz wojenny. Grupa terrorystów chcących odbić przestępcę opanowuje lotnisko, ale na posterunku jest rzecz jasna główny bohater. Jak widać, święta na lotnisku mogą być niezwykle emocjonujące. Prócz bożonarodzeniowych ozdób, choinki i Świętego Mikołaja, zawsze przeżywamy ekscytujące sytuacje. I choć powyższe sytuacje były dość stresujące dla bohaterów, wszystkie skończyły się happy endem. Czego też Państwu (i sobie) życzymy. ■ EN

AIRPORT ON THE SCREENS IN CHRISTMAS BACKGROUND An airport is a great film setting. We add a Christmas background and we have a perfect movie for the winter afternoons. Christmas decorations, Christmas trees, Santa Claus and the unique atmosphere make the airport at Christmas time a magical place. The families waiting for the loved ones, meetings after a couple of years, love problems and charming views make your heart melt. That is why, many directors choose airport for their comedy film settings.


LOTNISKO/ AIRPORT

When you are at the airport, are you not plagued by the thought that you forgot something? This is one of the opening scenes of Home Alone movie. However, its main characters did not forget about passports or tickets, but about their own child. We all know the story of these cult Christmas movie characters. The McCallisters decide to spend Christmas in France. As a result of great mess among many members of the family, they forgot to bring their eight-year-old son, Kevin (Macaulay Culkin) with them. The child’s mother is being plagued with the thought at the plane that she forgot about something. It is after they arrive that they realise that there is one of the family member missing. Unaccompanied Minors in the first day of Christmas got stuck on the fictional Hoover Airport in Chicago. Grace, a daughter of rich parents, Donna, tomboy, clumsy Spencer, crazy Charlie and shy Beef is an explosive mixture. They found themselves quite good at the airport celebrating Christmas, but they still want to get back home. Well, this is what we associate airport during Christmas time with. Kids try to outsmart the embittered airport officer and get back to their families. Using the ‘borrowed’ golf carts and canoe to glide on the snow as well as with the help of reluctant steward, they realize their plan. Being caught out at the airport? And what if you give up Christmas tree, fairy lights, cakes, visiting relatives, decorations and before-Christmas running around? Many of us run away from the stress connected with Christmas preparations. The same seemed to happen with the young married couple. They turned their last Christmas into holidays in hot countries, lying to their families that they are going to the third world’s countries for lofty purposes. This time, it turned out already at the airport that all flights were cancelled. On the top of all that, the thirsty for sensation television

20th Century Fox

20th Century Fox

appeared. They chose from the crowd, Kate (Reese Witherspoon) and Brad (Vince Vaugh) to ask them a number of questions. By this, the cheated family members learned about their Christmas plans. The trip by plane to a picturesque place came to nothing. Not only romantic comedies are shot at the airport. The sensational Die Hard 2 also shows the airport in the time of Christmas frenzy. A huge international airport in Washington DC and one of the best American action movie actors, Bruce Willis who again plays the role of the policeman. The main hero, John McClane waits at the Washington Airport for his wife. It is due to the bad luck that a Columbian war criminal arrives at the airport as well. The group of terrorists willing to retake the criminal takes control over the airport, but there is the main character at his post. As you can see, Christmas spent at the airport can be very exciting. Apart from Christmas decorations, Christmas tree and Santa Claus, we always experience exciting situations. And although the mentioned situations were rather stressful for their characters, all of them had a happy ending. This is what we’d like to wish you (and us). ■

73


LOTNISKO/ AIRPORT

2 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Kraków” Choć nasz port lotniczy rozpoczął działalność już w maju 1967 roku, przez trzydzieści sześć lat gospodarzem tutejszego lotniska był wojskowy pułk lotniczy o bogatej historii. tekst: Michał Kołomyjski

S

formowany został w ZSRR jako 2 Pułk Nocnych Bombowców „Kraków”. Na wyposażeniu posiadał samoloty Po-2 w wersji lekkiego bombowca. Chrzest bojowy przeszedł w nocy z 11 na 12 września 1944 roku. Działania bojowe prowadził wyłącznie po zmroku, co dało dobre efekty i ograniczyło straty własne. Po zakończeniu wojny i przeniesieniu do Bydgoszczy rozpoczęto przezbrojenie w  szturmowce Ił-2, później Ił-10. Nazwę zmieniono na 4 Pułk Lotnictwa Szturmowego. W związku z planowanym wprowadzaniem samolotów odrzutowych MiG -15 i  MiG -17 w 1957 roku zapadła decyzja o przebazowaniu na lotnisko w Goleniowie oraz kolejnej zmianie nazwy na 4 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. Od 1965 roku jednostka użytkowała nowoczesne myśliwce MiG21. Już sześć lat później, jako pierwsza w kraju, została w nie całkowicie wyposażona. Różne wersje tego samolotu (w tym jedenaście egzemplarzy przystosowanych do wykonania uderzeń nuklearnych) eksploatowano do końca istnienia pułku. W 1967 roku przywrócono właściwy numer oraz przywiązano większą wagę do dziedziczonych tradycji wojennych. 2 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Kraków” na wiele lat stał się chlubą Wojsk Lotniczych. Jako jeden z dwóch w kraju posiadał jawną nazwę, co w czasach ostrej cenzury wojskowej było wyróżnieniem. Doskonałe wyszkolenie i zgranie całego personelu umożliwiało utrzymanie wysokiego poziomu gotowości bojowej. Miało to szczególnie duże znaczenie w  przypadku goleniowskiego lotniska, wysuniętego najdalej na północny zachód kraju. W tym kierunku planowano ewentualne uderzenie na państwa Europy zachodniej. Do momentu rozformowania służyło tu wielu znakomitych żołnierzy m.in. pięciu przyszłych dowódców Sił Powietrznych i osiemnastu dowódców pułków lotniczych, a  sama jednostka pięciokrotnie uznana została za najlepszą spośród wszystkich w Wojskach Lotniczych. Po zakończeniu Zimnej Wojny konieczne stało się zredukowanie liczebności sił zbrojnych. Z tego też powodu zapadła decyzja o likwidacji pułku ostatniego dnia grudnia 1993 roku. ■

74

EN

2ND NIGHT BOMBER REGIMENT “CRACOW”

Although our airport was opened in May 1967, the host of the airport has been the air force regiment with a rich history for over thirty six years. It was formed in the USSR as the 2nd Night Bomber Regiment “Cracow”. It was equipped with Po-2 aircrafts in the form of attack bombers. A baptism of fire took place during the night from 11th to 12th September 1944. It performed operations only after nightfall which had good effects and limited the losses of the regiment. The rearming into Il-2 ground-attack aircrafts, and then into Il-10 started to happen, after the war was over and the regiment was moved to Bydgoszcz. The name was changed into 4th Attack Aviation Regiment. On account of a plan to use jet fighter aircrafts MiG -15 and MiG -17 in 1957, the decision about positioning f lights into Goleniów Airport and another change of name into 4th Fighter Aviation Regiment was made. The unit had used modern jet fighter aircrafts MiG -21 since 1965. Already six years later, it became equipped entirely with these machines as a first in the country. Different versions of the aircraft (including eleven aircrafts adjusted to perform nuclear attacks) were used as long as the regiment existed. In 1967, the right number of the regiment was restored and more attention started to be paid to the inherited war traditions. The 2nd Night Bomber Regiment “Cracow” became the pride of Air Forces for many years from that moment. It had an overt name as one of two regiments in the country, which was quite a distinction in the times of censorship. The perfect training and teamwork of the whole crew enabled to maintain high level of battle readiness. It had a particular significance in case of Goleniów Airport located on the north-westernmost region of the country. The potential attacks on the countries of Western Europe were planned in this direction. Until the regiment was disassembled, many excellent soldiers served there, like for example five future admirals of Polish Air Force and eighteen commanders of air force regiments, and the very unit was acknowledged for five times to be the best among all regiments in Polish Air Force. After the Cold War was over, the reductions in the number of armed forces became necessary. For this reason, the decision to disassemble the regiments on the last day of December 1993 was made. ■


LUXURY APARTMENTS for rent in Sopot & Gdansk tel. + 4 8 535 585 055 e - ma il: sopot@imp erial-ap artmen ts.com www.impe ria l-ap artmen ts .co m


Sky Surfer 12 2013