Page 1

MAGAZYN MAZOWIECKIEGO PORTU LOTNICZEGO WARSZAWA-MODLIN / MASOVIA WARSZAWA-MODLIN AIRPORT MAGAZINE

Tomek

Take your FREE COPY: airport-free-wifi

LUTY 02/2014(05)

Makowiecki


mera


4

NAWIGACJA navigation

8 ● TOWARZYSZ PODRÓŻY / FELLOW TRAVELLER Makowieckizm Makowieckizm

36 ● W PODRÓŻY / ON THE ROAD Jak latać tanio? How to fly and spend not much?

14 ● WŁAŚCIWY KURS / RIGHT PATH Wierszalin – tam, gdzie kończył się świat Where the world ended

49 ● BLOOMBERG BUSINESSWEEK POLSKA

20 ● PIENIĄDZE / MONEY  Andrzej Olechowski: Światełko w tunelu Andrzej Olechowski: A light at the end of the tunnel 26 ● GUST / TASTE  Out of the blue Out of the blue

57 ● DOUGLAS  67 ● MALEMEN W CHMURACH 63 ● PORT LOTNICZY / AIRPORT Grzegorz Tumelis: Moją pierwszą miłością jest lotnictwo... Grzegorz Tumelis: Aviation – my first love... 70 ● PORT LOTNICZY / AIRPORT Lotnisko bardzo dobrze radzi sobie z zimą Airport deals well with the winter

WYDAWCA / PUBLISHER asz-reklama .eu

ul. Kościuszki 61, 81-703 Sopot e-mail: biuro@asz-reklama.eu tel.: 58 719 23 25; fax: 58 719 39 20

Redaktor naczelny: Jakub Milszewski Grafik: Justyna Cychowska Tłumaczenie: Aleksandra Gazda, Paulina

Chojnowska

Zespół redakcyjny: Agata Braun, Mateusz

PARTNERZY / PARTNERS Nasz magazyn monitorowany jest przez Instytut Monitorowania Mediów

NA ZLECENIE / AT REQUEST

Kołos, Kajetan Kusina, Katarzyna Szewczyk Zdjęcie na okładce: Sylwester Ciszek Wydawca: Marcin Ranuszkiewicz Dyrektor ds. reklam: Magdalena Słomka (magdaslomka@asz-reklama.eu) Reklama: Tomasz Kornek (tomaszkornek@asz-reklama.eu) Projekty biznesowe: Łukasz Tamkun (lukasztamkun@asz-reklama.eu)

Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin Sp. z o.o.

ul. gen. Wiktora Thommee 1a 05-102 Nowy Dwór Mazowiecki www.modlinairport.pl Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów i materiałów redakcyjnych oraz nie ponosi odpowiedzialności za treść nadesłanych ogłoszeń reklamowych. Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania i skracania tekstów.


The hotel is located 1 km from the airport. Delicious breakfast from 35 PLN

ROYAL HOTEL ****

Szpitalna 93 street, 05-160 Modlin Contact: Customer service (24h) tel. +48 22 188 4 188 recepcja@royalhotel.pl Support for Corporate Customers biuro@royalhotel.pl


6

HELLO hello

Być może mamy to zakodowane gdzieś w DNA . Nasi przodkowie, którzy lepiej od nas wspinali się po drzewach, ale gorzej radzili sobie z chodzeniem na dwóch łapach, bez wątpienia też to czuli. Patrzyli w niebo, gdzie rządziły niepodzielnie stworzenia ze skrzydłami i piórami i chcieli latać. Nie wiem, czy antropologowie stworzyli już takie pojęcie (jeśli nie to będę pionierem), ale to jest marzenie uniwersalne. Przecież nawet śni nam się, że latamy. Millenia później, kiedy lepiej radzimy sobie na dwóch łapach niż ze wspinaniem się po drzewach, potrafimy latać na kilkadziesiąt różnych sposobów. Spełniliśmy uniwersalne marzenie ludzkości. Po kolei spełniają je teraz jednostki, coraz więcej ludzi lata, na naszym niebie jest coraz więcej samolotów. Statystyki mówią same za siebie. Latanie przestało być elitarne, stało się masowe, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Im więcej bowiem osób ma możliwość podróżowania, tym mądrzejszym narodem się stajemy, bo przecież podróże kształcą. Zmniejszyły nam się dzięki temu znacznie odległości. Czy Madryt to jeszcze zagranica? Lot do stolicy Hiszpanii zajmuje jakieś 4 godziny, mniej niż podróż pociągiem z Gdańska do Warszawy. Można mieszkać w Poznaniu i prowadzić interesy w Berlinie albo Paryżu – przecież są na wyciągnięcie ręki, lot trwa mniej więcej tyle, co przejazd z Gdyni do Gdańska. I – całe szczęście – to się dzieje, choć nie wszyscy jeszcze w to wierzą. Ale uwierzą. Czego to dowodzi? Że ziszczenie uniwersalnego marzenia pomaga całemu narodowi, ba, gatunkowi nawet, całej ludzkości. Jakie mamy następne w kolejce?  Jakub Milszewski, redaktor naczelny Hello Modlin

>>> IN ENGLISH Perhaps we have it somewhere in our DNA

Our ancestors who climbed the trees better than we do and who managed worse with walking on two legs felt undoubtedly the same. They looked up in the sky where indivisible creatures with wings and feathers ruled and they also wanted to fly. I am not sure if the anthropologists created the notion (if not I would be a pioneer), but it is a universal dream. Since we even dream that we fly. Several thousand years later, when we do better on the two legs than climbing on the trees, we can fly for several dozen ways. We made the universal dream of humankind come true. Individuals make it come true one after another, more and more people fly, our sky is filled with an increasing number of aircrafts. The statistics speak for themselves. Flying stopped to be exclusive, it became to be massive, but in the positive meaning of the word. Since the more people have a chance to travel, the wiser nation we became, because travels broaden our mind. Thanks to it, the distances became shorter. Is Madrid still abroad? A flight to the capital city of Spain takes about 4 hours which is less than a train ride from Gdańsk to Warsaw. You can live in Poznań and do business in Berlin or in Paris – since they are within reach, a flight takes more or less the same as a drive from Gdańsk to Gdynia. And, just as well, it is happening, but not everyone believes in it. But the will. What does it prove? That making the universal dream come true helps the entire nation, even the kind, and the whole humankind. What are the next dreams in the row?  Sylwester Ciszek


MA KO

WIEC KIZM


TOWARZYSZ PODRÓŻY fellow traveller

Nie wiem, jak sobie wyobrażacie Tomka Makowieckiego. Przebojowy i pewny siebie facet z gitarą, podrywający dziewczyny po koncercie? Nic z tego. Nieśmiały, spokojny i całkowicie oddany muzyce. W wieku 30 lat albumem „Moizm” postanowił ujawnić, jaki jest naprawdę. Jakub Milszewski

Powiedziałeś kiedyś, że w „Idolu” dostałeś popularność. A czy to przypadkiem nie było tak, że byłeś skazany na muzykę tak czy inaczej? Twoi rodzice byli przecież muzykami.

Odkąd pamiętam chciałem się zajmować muzyką. Zanim trafiłem do programu już pracowałem nad swoim materiałem. Pisałem wtedy razem z Łukaszem Rutkowskim, z którym pracowałem potem przez dwie płyty. „Idol” wydarzył się przypadkiem. Kiedy program się skończył to pomyślałem, że właśnie dostałem popularność, tylko właściwie za co? Za zaśpiewanie paru piosenek w telewizorze? Miałem taką wewnętrzną potrzebę... Zasłużenia?

Tak, zasłużenia na to. Zdałem sobie sprawę, że czeka mnie ciężka praca, żeby udowodnić, że jestem godzien tego, co dostałem. I nagrałeś trzy płyty, a potem zrobiłeś siedem lat przerwy w tym zasługiwaniu.

Nie do końca. Pomimo tego, że miałem przerwę w pracy solowej, to angażowałem się w inne projekty. Było Silver Rocket z Mariuszem Szypurą. Po płycie „Unhappy Songs” zaangażowałem się w ten projekt koncertowo i stałem się członkiem zespołu. Potem przyszła grupa No! No! No! z Przemkiem Myszorem i Wojtkiem Powagą, razem z nią płyta, nad którą pracowaliśmy rok. Zwieńczyliśmy to trasą koncertową. Potem jeszcze koncertowałem z Danielem Bloomem, moim kolegą, kompozytorem muzyki filmowej. Między tym wszystkim pisałem trochę muzyki na zamówienie. Oprócz

Sylwester Ciszek

tego starałem się myśleć o swoich rzeczach. Nie miałem faktycznie takiego momentu, żeby w 100% poświęcić się własnej twórczości, wszystko się rozwlekało w czasie. Myślałeś nad tą płytą i wymyśliłeś album, który jest kompletnie różny stylistycznie od poprzednich. Zamieniłeś gitarę na syntezator.

Moja zmiana to chyba wynik tego, że ciągle poszukuję. Zastanawiam się teraz, w którym momencie doszło do tego, że skręciłem w tę stronę, a nie inną... To była chyba taka chwila przy No! No! No!, kiedy zacząłem zabawę w synth-pop, tworzenie dźwiękowych faktur elektronicznych. To był ten punkt zapalny, kiedy zacząłem się tym bawić, kupować pierwsze syntezatory. Analizowałeś rynek?

Na pewno zdajesz sobie sprawę, że „Moizm” był dużym zaskoczeniem dla wszystkich, bo zawsze byłeś postrzegany, jako chłopak z gitarą.

Ludzie, którzy znali mnie z poprzednich dokonań faktycznie byli zaskoczeni. Ale pojawiło się nowe pokolenie słuchaczy, które nie mając świadomości, co robiłem wcześniej, odebrało tę płytę zupełnie normalnie. Te sześć, siedem lat przerwy sprawiło, że zaczynałem u nich z zupełnie czystą kartą. Dla mnie to jest nowy etap. „Moizm” to jest w pełni świadoma, osobista płyta, nad którą miałem w 100 procentach kontrolę.

Moja zmiana to chyba wynik tego, że ciągle poszukuję.

Nie. Miałem świadomość tego, co się dzieje, staram się być na bieżąco. Ale nigdy nie analizuję. Przy tej płycie w ogóle nie zastanawiałem się, jaka ona będzie. Brałem coś, co miałem pod ręką, jakiś instrument, zaczynałem na nim grać, pracować, wychodzić od jakichś brzmień. Kiedy zaczynałem pracę nad „Moizmem” nie miałem żadnych założeń. Trzy lata temu zebrałem swój zespół i pojechaliśmy na Kaszuby na dwa tygodnie. Przyświecała nam myśl, żeby zrobić coś nowego, ale nie towarzyszył nam jakiś plan, że robimy płytę, która będzie wyglądała jakoś konkretnie. Po prostu weszliśmy,

● www.hellomodlin.pl

rozstawiliśmy sprzęt i zaczęliśmy grać. Pozwoliliśmy sobie na pełną wolność, totalną improwizację. Od tego momentu zaczęła się praca nad „Moizmem”. Wszystko powstało dzięki zabawie formą i dźwiękiem.

Zaskoczyło mnie jeszcze to, że to jest płyta w zasadzie niekomercyjna. Pierwszy numer na płycie trwa 10 minut, to dość niespotykane intro. Goście: Józef Skrzek, Władysław Komendarek. To nie są ludzie znani przez to młode pokolenie słuchaczy, nie pojawiają się raczej na płytach, które stają się blockbusterami. Nie bałeś się?

9


10

TOWARZYSZ PODRÓŻY fellow traveller

Zapraszamy na trasę koncertową promującą album „Moizm”: Nie bałem się, że to kogoś odrzuci. Strach to najgorsza rzecz w muzyce. „Dziecko księżyca” stało się 10-minutową suitą po tym, jak przewaliliśmy totalnie całą tę piosenkę na żywo. Na początku ten numer miał jakieś 4 minuty. Po tym, jak zrobiliśmy większość kawałków, odłożyliśmy cały materiał na jakiś czas. Stwierdziliśmy, że usiądziemy z chłopakami i zaczniemy grać, żeby sprawdzić, jak to wygląda. Graliśmy też ten materiał na koncertach. Otworzyło mi to oczy. Zrozumiałem, że to żyje. Można to rozciągać, skracać, jest plastyczne. I „Dziecko księżyca” wyszło nam w taki sposób. Stwierdziłem, że to jest idealna forma dla tej piosenki. Mam świadomość, że jest to może trochę ryzykowne, progresywne. Ale w dzisiejszych czasach wszystko w muzyce jest dozwolone. A ja na dodatek uważam, że ten numer jest doskonałym entrée do całości, wstępem do opowieści. Płyta jest spięta klamrą poprzez to, że na początku gościnnie występuje Skrzek, a na końcu Komendarek, dwóch mistrzów.

Udało mi się osiągnąć coś, co w muzyce uwielbiam – czas, przestrzeń, wszystko razem w dźwiękach.

Mówisz, że „Moizm” to najbardziej osobista Twoja płyta. Nagrałeś ją jako 30-latek, podczas kiedy poprzednią solową płytę wydałeś jako 23-latek. Bardzo się przez te 7 lat zmieniłeś?

Na pewno zwyczajnie dojrzałem. Jestem mężem, ojcem dwójki dzieci. Artystycznie też trochę więcej wiem, trochę więcej potrafię. Dużo się zmieniło. Ja się zmieniłem. Moje postrzeganie świata się zmieniło. Jest coś, czego 30-letni Tomasz zazdrości 23-letniemu Tomkowi?

Chyba nie. Kiedy przypadkiem usłyszę gdzieś swoje stare rzeczy, bo raczej nie słucham swoich płyt, pojawia mi się uśmiech na twarzy, myślę sobie w głębi:

„spoko, fajne, młodzieńcze, czasem infantylne”. Ale mam do tego ogromny sentyment, przecież to moje. Mam jednak poczucie, że teraz jest dla mnie dobry czas. Nie ze względu na to, co się dzieje dookoła, ale dla mnie osobiście. Mam ogromną ochotę działać, pracować, nagrywać kolejne rzeczy. Kiedy pojawiają się dzieci czasu jest coraz mniej, wiadomo. Być może dzięki temu mogę czerpać ogromną frajdę z pracy z ludźmi. Chyba kiedyś byłem większym egoistą.

Mówisz, że jesteś szczęśliwy, że dobry czas, a płyta, którą określasz jako najbardziej osobistą, jest smutna.

Jestem po prostu melancholikiem. Ale czy ona jest smutna? Jest spokojna. I przyznaję, że przez ostatnie trzy lata mi brakowało mi tego spokoju, przez co trudno mi było się skupić na płycie. Dlatego „Moizm” jest ujściem dla tego, czego mi brakowało. Gdy ludzie mówią, że ten spokój ich wciąga, to dla mnie wielki komplement. Udało mi się osiągnąć coś, co w muzyce uwielbiam – czas, przestrzeń, wszystko razem w dźwiękach. A ja jestem spokojnym gościem, wyważonym, raczej introwertykiem, więc ta płyta musiała taka być. Ja odebrałem tę płytę jako smutną. Z drugiej strony chyba nie powinienem być zaskoczony, zawsze byłeś nieco smutny. Dla przykładu dwa tytuły: „Piosenki na NIE”, „Ostatnie wspólne zdjęcie”.

(śmiech) Kiedyś z Przemkiem Myszorem z Myslovitz rozmawialiśmy o tym jak to się stało, że kiedy się spotkaliśmy okazało się, że tak samo myślimy, mamy te same płyty na półkach, podobne rzeczy grają nam w duszach. Stwierdziliśmy, że wolne, smutne, balladowe piosenki to jest coś, co przychodzi nam łatwo. Po „Idolu” nie dałeś się wciągnąć w ten cały cukierkowy szołbiznes. Machnąłeś na niego ręką.

● www.hellomodlin.pl

30.01 Poznań, Blue Note 31.01 Zielona Góra, Kawon 06.02 Toruń, Lizard King 07.02 Sopot, Scena 08.02 Olsztyn, Nowy Andergrant 09.02 Bydgoszcz, Klub Kuźnia 10.02 Morąg, Miejski Dom Kultury 13.02 Warszawa, Teatr Studio 16.02 Rzeszów, Wytwórnia 20.02 Tychy, Czysta 60 Klub 21.02 Łódź, Klub Wytwórnia 22.02 Piotrków Trybunalski, Miejski Dom Kultury 23.02 Radom, Strefa G2

Szczerze mówiąc, to się tego przestraszyłem. Przez to, co się stało w „Idolu” musiałem obrać jakąś drogę, żeby się nie pogubić. Nie lubię słowa „konsekwentnie”, ale musiałem konsekwentnie robić swoje. Skupić się tylko na muzyce i nie zaprzątać sobie głowy nieistotnymi rzeczami, propozycjami kolejnych show z telewizji. Po „Idolu” wiedziałem, że to nie jest moja droga. To była pierwsza edycja, pierwszy tego typu talent show w kraju. Nie byłem świadomy tego, jak to się skończy, co się wydarzy. Po finale wyszedłem na ulicę i byłem w szoku, że wszyscy wiedzą, kim ja jestem. A byłem chłopakiem przygotowywującym się do matury. Mając tę wiedzę, którą masz teraz, będąc już Tomaszem, a nie Tomkiem – poszedłbyś do „Idola”?

Myślę, że wybrał bym inną, dużo spokojniejszą drogę. 

>>> IN ENGLISH

Makowieckizm I don’t know how you imagine Tomek Makowiecki. A gogetting and self-conscious man with a guitar picking up girls on the concert? No way. Shy, calm and totally devoted to music. In his thirties, he decided to show how he really is with his new album, Moizm.


12

TOWARZYSZ PODRÓŻY fellow traveller

„Moizm” to jest w pełni świadoma, osobista płyta, nad którą miałem w 100 procentach kontrolę. You said once that you gained popularity in Idol. And wasn’t it that way that you were condemned to music anyway? Your parents were musicians, weren’t they?

As far as I remember I always wanted to do something with music. Before I landed in the show, I worked on my own material. I created music with Łukasz Rutkowski who I worked on my next two albums with. Idol came by accident. When the show got to an end I thought that I gained popularity, but actually for what? For singing a couple of songs in the TV ? I had some kind of inner need… For deserving for it?

Yes, exactly, deserving for it. I realized that a hard work is before me to prove that I am worth what I got. And you recorded three albums and then you had seven years of break in this deserving.

Not exactly. Although I had a break in solo work I got involved into other projects. There was Silver Rocket with Mariusz Szypura. After the album Unhappy Songs, I got involved in this project by giving concert and I became

a member of the band. Then, there was a and No! No! No! With Przemek Myszor and Wojtek Powaga, and with the band there came an album we worked about a year on. We crowned it with a concert tour. Then, I also gave concerts with Daniel Bloom, my friend and composer of film music. In the meantime I wrote some music to order. Apart from it, I tried to think about my own things. Actually, I didn’t have such moment that I devoted myself to my own creation for 100%, everything dragged around in time. You were thinking of this album and you thought the album up which is stylistically completely different from the previous ones. You exchanged the guitar for the synthesizer.

My change is probable an outcome of what I am still looking for. I wonder now when it happened that I turned this way and not the other… It was probably during the time of No! No! No!, when I started playing with synthpop, creating electronic sound textures. This was the tinderbox, when I started to play with it and to buy my first synthesizers.

● www.hellomodlin.pl

Did you analyze the market?

No. I was aware of what is going on, I started to be up-to-date. But I never analyze it. When it comes to this album, I did not think at all what it will be. I took something what I had within reach, an instrument, I started to play on it, work on it and started to find some sounds. When I started my work on Moizm, I had no assumptions. Three years ago, I took my band and we went to Kaszuby for two weeks. We had a thought to do something new, but there was no plan saying that we would do an album which would look in a certain way. We just got into the place, placed the equipment and started to play. We allowed ourselves to have total freedom and improvisation. The work on Moizm started from that moment. Everything what we did was thanks to play on form and sound. You surely realize that Moizm was a great surprise for all, because you were always considered to be a guy with a guitar.

People who knew me from the previous achievements were surprised indeed. But the new generation of


TOWARZYSZ PODRÓŻY fellow traveller

audience appeared which having no awareness of what I did earlier took this album in normal way. These six or seven years of having a break caused that there was a blank page for me in their minds. It was a new phase for me. Moizm is a totally conscious personal album which I had 100% control over. It also surprised me that the album is virtually not commercial. The first track last for 10 minutes, and it is quite a unique intro. The guests: Józef Skrzek, Władysław Komendarek. They are not familiar for the new young generation of the audience, they rather do not appear on the alums which are supposed to be the blockbusters. Were you not afraid?

I wasn’t afraid that someone might refuse it. The fear in the worst thing in music. Dziecko Księżyca became a 10 minute suite when we played this song live and totally changed it. At the beginning, the track had about 4 minutes. After we finished most of the songs, we put the material away for some time. We decided that we can sit with guys and we can start playing to check what it looks like. We played this material on the concerts. It opened my eyes. I realized that it is alive. We can stretch it, cut it and it is flexible. And Dziecko Księżyca ended in this way. I thought that it is a perfect form for this song. I am aware that is a bit risky and progressive. But today, everything is allowed in music. Additionally, I think that it is a perfect entrée to the whole, an introduction to a tale. The album has its beginning and ending because there is a guest appearance of Skrzek at the beginning and Komendarek at the end – two masters. You say that Moizm is the most personal album for you. You recorded it as a thirty-year-old man, while your previous solo album was released when you were twenty three. Did you change a lot during these seven years?

Certainly, I simply got mature. I am a husband and a father of two chil-

dren. When it comes to art, I know a bit more and can a bit more. Much things have changed. I have changed. My attitudes towards life have changed. Is there something that thirty-year-old Tomasz envies twenty-three-year-old Tomek?

Rather not. When I hear some my old stuff by chance, since I do not rather listen to my own albums, a smile appears on my face, it enters my mind that: “easy, nice, youth, sometimes infantile.” But I have a great sentiment to it, since it’s mine. I have a feeling that it is a good time for me now. Not because of what is happening around me, but to me personally. I have a great will to work, do something, record anther things. When there are children, there is less time, it’s obvious. Maybe this is why I can so much enjoy working with other people. Perhaps I used to be bigger egoist.

We encourage you to join the concert tour promoting the album, Moizm:

30.01 Poznań, Blue Note 31.01 Zielona Góra, Kawon 06.02 Toruń, Lizard King 07.02 Sopot, Scena 08.02 Olsztyn, Nowy Andergrant 09.02 Bydgoszcz, Klub Kuźnia 10.02 Morąg, Miejski Dom Kultury 13.02 Warszawa, Teatr Studio 16.02 Rzeszów, Wytwórnia 20.02 Tychy, Czysta 60 Klub 21.02 Łódź, Klub Wytwórnia 22.02 Piotrków Trybunalski, Miejski Dom Kultury 23.02 Radom, Strefa G2

You say that you are happy that the time is good, and the album which according to you is the most persona is in fact sad.

I am a melancholic simply. But is it really sad? It is calm. And I admit that I have longed for this peace for the last three years and this is why it was difficult for me to focus on the album. Since Moizm is an outlet for what I longed for. When people say that got into this calmness, it is a huge complement for me. I managed to achieve something which I adore in music – time and space, altogether in sounds. And I am a calm guy, balanced, more like an introvert, so this album must have been like this. I took it as a sad album. On the other hand, I shouldn’t be surprised, I guess, since you always were a bit sad person. I can give here two titles as examples: Piosenki na NIE and Ostatnie wspólne zdjęcie.

(laugh) Once, I was talking with Przemek Myszor from Myslovitz about how it happened that when we met it turned out that we think in the same way, we have the same CDs on our shelves, similar things touch our souls. We came to the conclusion that slow, sad, ballad songs are the things that come easy to us.

● www.hellomodlin.pl

After Idol, you didn’t give in to get dragged in the whole sweet show business. You forget about it.

Honestly to say, I get scared of it. Because of what happened in Idol I had to find another way in order not to get lost. I don’t like a word ‘consistently’, but I had to do my own things consistently. And to focus only on music and do not bother with irrelevant things like next offers to the TV show. I knew after Idol that it’s not my path. It was my first edition, the first talent show of this kind in Poland. I was not aware of this how it could end and what would happen. After the show finale, I went out to the street and I was shocked that everyone knows who I am. And I was a boy preparing himself to the secondary school-leaving exam. Having this knowledge you have now, being Tomasz and not Tomek, would you go to Idol?

I think that I would choose other way, calmer way. 

13


14

WŁAŚCIWY KURS right path

Wierszalin

– tam, gdzie kończył się

świat


WŁAŚCIWY KURS right path

Jedna z najdziwniejszych sekt powstałych na terytorium Polski miała być schronieniem dla wiernych uciekających przed apokalipsą. Apokalipsa nie nastąpiła, a Wierszalin do dziś rozbudza wyobraźnię. Nie tylko miejscowych. Mateusz Kołos

D

o Wielkiej Grzybowszczyzny pasowałoby określenie „wieś odcięta od świata”. Z którejkolwiek strony się nie wjedzie – puszcza, do granicy białoruskiej bliżej niż do stolicy kraju, do najbliższych osad ludzkich kilka kilometrów przez nieutwardzone drogi. Bezpieczna izolacja nie kusi dziś jednak nikogo. Efekty przeszłego kuszenia widoczne są za to parę kilometrów za wioską. Na leśnej polanie stoją dwie chaty i stodoła. Kiedyś miała tu być nowa stolica świata, miejsce, gdzie diabeł nie będzie miał wstępu. Dziś diabeł mówi tu dobranoc, a w jednym z zamkniętych budynków podobno wciąż stoi trumna człowieka, który wszystko to zapoczątkował. Pusta. NIEPIŚMIENNY OŚWIECONY Eliasz Klimowicz nigdy nie nauczył się pisać, a czytać umiał jedynie fragmenty Pisma Świętego, ale to wystarczyło, by stał się jednym z najbardziej charyzmatycznych przywódców religijnych w międzywojennej Polsce. Jak tego dokonał – trudno dziś ocenić, bo fakty i wymysły zdążyły się wymieszać. Podobno jako dorosły człowiek miał widzenia, które kazały mu jechać do Kronsztadu nad Zatoką Fińską po błogosławieństwo od samego św. Joana, spowiednika carów. Podobno sprawił, że z ziemi w jego rodzinnej miejscowości wyrosła cerkiew. Podobno za sprawą jego mocy ginęli niegodziwcy,

Beata Januszkiewicz

jak obecny we wspomnieniach bandyta nazwiskiem Półtorak, a ludzie czystego serca zdrowieli. Faktem jest, że przed wybuchem drugiej wojny światowej Eliasz Klimowicz, znany szerzej jako prorok Iljia, był głową jednej z największych prawosławnych sekt w tej części Europy. Za sobą miał tysiące wyznawców z okolicy i drugie tyle pielgrzymów z innych regionów. To ewenement na skalę kraju. Zapewne nigdy nie usłyszelibyśmy o samozwańczym proroku, gdyby nie pierwsza wojna światowa i powstanie II Rzeczypospolitej. Rzeczywistość ówczesnego Podlasia była daleka od ideału, zwłaszcza dla prawosławnej mniejszości – akcje burzenia cerkwi, nowoczesność wkraczająca do wsi, przewartościowanie wiekowych wartości. W oczach prostych ludzi takie zjawiska sprowadzały się bezpośrednio do wizji końca świata. A koniec świata potrzebuje swoich mesjaszów. Czy Klimowicz doskonale wiedział, jaką sytuację wykorzystuje, czy też robił to zupełnie nieświadomie – dość powiedzieć, że doprowadził do powstania jednej z najdziwniejszych komórek społecznych na tych terenach. Po powrocie z powojennego bieżeństwa postanowił odbudować zburzoną podczas wojny cerkiew. Ale tym razem obok cerkwi miało stanąć całkiem nowe miasto. Dla wybranych.

pomagali mu w kwestach, rozpowiadając, że jest cudotwórcą. Zresztą, na wybuch plotek nie trzeba było długo czekać – niedługo podawano sobie z ust do ust informację o cerkwi, która „cudownie wyrosła z ziemi”. Rzekomy cud przyjeżdżali zobaczyć pielgrzymi z Podlasia, Wołynia i Ziemi Nowogrodzkiej. Znaczna część zostawała, wyprzedawała majątki i pomagała w budowie nowej osady. Wierszalin. Od rosyjskiego sowierszyt – spełnić. Według Klimowicza osada miała być nową stolicą świata, która nastanie po apokalipsie. W tym momencie już dawno przestał używać swojego nazwiska. Był prorokiem Ilją, a dla niektórych stawał się wcieleniem Chrystusa. W cerkwi, którą zbudował, nabożeństwa odprawiał sam, chociaż nie miał święceń. Podobno nie umiał nawet dobrze liczyć, a pieniądze ze zbiórek chował do worka na owies i zakopywał na polu. Rozsierdzone takim stanem rzeczy prawosławne duchowieństwo zaproponowało mu wstąpienie do zakonu. Ilja zgodził się, ale nie dłużej jak miesiąc po wyświęceniach zrzucił habit i wypowiedział posłuszeństwo kościołowi prawosławnemu. Do Wierszalina wraz z nim przybyło ok. tysiąca wiernych, by przygotować się na paruzję. Podobno już wtedy w cerkwi znajdowała się ikona z jego wizerunkiem.

SPEŁNIENIE W 1926 roku na terenie Grzybowszczyzny stanęła nowa świątynia. Ilja już wtedy miał grono zwolenników, którzy

ODKUPIENIE Jeszcze w latach 90. żyło kilku aktywnych członków sekty Grzybowców, praktykujących zalecenia proroka.

● www.hellomodlin.pl

15


16

WŁAŚCIWY KURS right path

Dziś o Wierszalinie może powiedzieć jedynie Paweł Wołoszyn, mieszkający rzut kamieniem obok zabudowań, które pozostały ze świętego miasta. Był synem wyznawcy proroka. Wspomina go jako dobrego, dbającego o sprawiedliwość i pomagającego biednym. Jeśli tak rzeczywiście było, Klimowicza, który chciał założyć niebo na ziemi, spotkało coś zupełnie odwrotnego. Rzeczy szybko zaczęły wymykać się spod kontroli i nie wiadomo, jaki byłby ich finał, gdyby nie wybuch drugiej wojny światowej. Włodzimierz Pawluczuk w swojej książce „Wierszalin: Reportaż o końcu świata” pisze, że w ostatniej fazie rozwoju sekty nie przypominała ona niczego, o czym nauczał prorok. Członkowie wspólnoty siali spustoszenie w pobliskich wsiach. W Ciełuszkach „jedna z sekciarek, Olga D., zrzuciła z siebie

w jakiej rozterce musiał znaleźć się prorok z Grzybowszczyzny. Nie poddać się próbie znaczyło wyprzeć się boskości. Nic mu jednak nie pozostało: podobno gdy jeden z jego znajomych tytułujący się Judaszem, zaczynając ewangeliczne misterium, przystąpił aby ucałować proroka w policzek, Ilja uderzył go w twarz i uciekł do lasu, gdzie trzy dni spędził ukryty w dole po ziemniakach. Zapowiadany koniec świata nadszedł trzy lata później – wybuchła wojna. Co się wtedy stało z prorokiem, trudno powiedzieć. Podobno zadenuncjował go Sowietom jeden z jego dawnych wyznawców, a on sam zmarł w czasie zsyłki na Sybir. Sekta bez przywódcy rozpadła się jeszcze przed wojną. Do lat 60. odprawiano w domu proroka pojedyncze nabożeństwa w rycie sekty. Dziś jedynym ich świadkiem jest trumna proroka. Pusta. 

>>> IN ENGLISH

Wierszalin – where the world ended

ubranie i naga, bez sukni i koszuli, biegała ulicą, nawołując: Kajajcie się!”. Społeczność tytułowała się imionami świętych, kobiety nazywano Matkami Boskimi, pojawiali się również cudownie odnalezieni carowie i cesarze pruscy. Wewnątrz grupy następowały rozłamy na tych, którzy widzieli w Klimowiczu proroka Eliasza oraz tych, którzy uważali go za wcielenie Boga. Ilja miał nad swoim stadem coraz mniejszą kontrolę. Był 1936 roku zapowiadany koniec świata nie przychodził, niektórzy orientowali się, że padli ofiarą szarlatana i odchodzili. Inni próbowali szukać odniesień do Biblii. I znaleźli. Nowego Chrystusa trzeb ukrzyżować w celu wypełnienia Słowa. Nietrudno zgadnąć,

One of the strangest sects founded in Poland was supposed to be a shelter for the faithful fleeing from the apocalypse. The apocalypse did not come, however, but Wierszalin has been arousing the imagination of not only locals to this day. Wielka Grzybowszczyzna could be called “a village in the middle of nowhere”. No matter which direction you come from, you reach a forest; it is closer from here to the Belorussian border than do the capital of the country; and to reach the nearest settlements, you have to drive several kilometres along dirt roads. This secure isolation does not tempt anyone in those days. But the effects of past temptation are visible even several kilometres

● www.hellomodlin.pl

from the village. Two cottages and one barn stand in the middle of a forest clearing. Once the place was supposed to be the new capital of the world, a shelter from the devil. Today it is the back of beyond, and allegedly the coffin of a man who had started all this still lies in one of the closed buildings. An empty coffin. ILLITERATE, ENLIGHTENED MAN Eliasz Klimowicz never learned to write. And as far as reading is concerned, he could read only parts of the Bible. But it was enough for him to become one of the most charismatic religious leaders in the interwar Poland. How could that happen? It’s hard to say because facts and fiction have mixed up. They say that as an adult he had visions which told him to go to Kronshtadt by the Gulf of Finland for the blessing from Saint John himself, the confessor of Russian emperors. And they also say that he made an Orthodox church raise from the ground in his family town, and that rogues died because of his power (like a thug named Półtorak remembered by local people), whereas honest men regained health in his presence. It’s true that before the outbreak of the Second World War, Eliasz Klimowicz, more widely known as the prophet Ilja, was the head of one of the biggest Orthodox sects in this part of Europe. He had thousands of followers behind him and twice as many pilgrims from other regions. It was a sensation on a national scale. We would have probably never heard about the self-appointed prophet but for the First World War and the Second Polish Republic. The reality of the then region of Podlasie was far from ideal, especially for the Orthodox minority – it meant destroying their churches, modernity entering the countryside and reevaluating the old values. Common people associated such phenomena directly with the end of the world. And when the world ends, it needs new messiahs. We do not really know whether Klimowicz was aware of the fact that he was making use of this situation or whether he was just doing it unconsciously. But suffice it to say that he founded one of the strangest social units in this area. When he had returned from the war exile, he


WŁAŚCIWY KURS right path

decided to rebuild the Orthodox church devastated during the war. But this time, a whole new city was to appear near the church. A city for the chosen ones. FULFILMENT In 1926, a new temple was built in Grzybowszczyzna. Ilja had already established a circle of followers, who helped him with collections and spread information about the miracles he could perform. Actually, he did not have to wait long for gossip – soon enough people were talking about a church that “miraculously raised from the ground”. Pilgrims from the whole regions of Podlasie, Volhynia and Novgorod came to see the alleged miracle. Many of them stayed, sold out their fortune and helped to build a new settlement. Wierszalin. From Russian sowierszyt – to fulfill. According to Klimowicz, the settlement was to become the new capital of the world after the apocalypse. At that moment he was already using his new name. He was the prophet Ilja, and some began to consider him an incarnation of Christ. He himself celebrated services in the church be had built, although he had not taken holy orders. Reportedly he could not even count well and would hide money from the collections in a sack for oats and bury it in the field. Irritated at this state of affairs, the Orthodox clergy suggested that he join an order. Ilja agreed but renounced his holy vows a month later and forsook his allegiance to the Orthodox Church. Around a thousand believers followed him to Wierszalin to prepare for parousia. They say an icon with his likeness was already hanging in the church. REDEMPTION Several members of the sect were still active and practicing their prophet’s recommendations in the 1990s. Today only Paweł Wołoszyn can say something about Wierszalin. He lives a stone’s throw from the buildings that have remained here from the holy city. He is a son of the prophet’s believer. He remembers him as a good, just man, who helped the poor. If it was really the case, Klimowicz, who had wanted to bring heaven to the earth, faced a completely

different scenario. Things quickly started to get out of control and nobody knows what the end would have been if it hadn’t been for the outbreak of the Second World War. In his book entitled Wierszalin: Reportaż o końcu świata (Wierszalin: about the End of the World), Włodzimierz Pawluczuk writes that at its last stage the sect did not resemble anything the prophet had been teaching before. Its members were wreaking havoc in nearby villages. In Ciełuszki, “a sectarian called Olga D. discarded her clothes and ran along the street naked, without her dress or shirt, shouting: ‘Repent!’.” The society named themselves saints and women were called Heavenly Mothers. There appeared also miraculously found Russian and Prussian emperors. The group divided into those who considered Klimowicz the prophet Elijah and those who thought of him as an incarnation of God. Ilja was losing control over his flock. In 1936, when people saw that there had not been any end of the world, they realized they had fallen victim to a charlatan and left. Others tried to find reference to the Bible. And they succeeded. The new Christ had to be crucified so that the word of God co-

uld become true. It’s not difficult to guess that the prophet from Grzybowszczyzna was in a quandary. Rejecting the trial would mean rejecting his divinity. But he had nothing else left. Allegedly one of his friends calling himself Judas began the evangelical mystery and approached the prophet to kiss him on the cheek. Ilja slapped him in the face and ran away to the forest, where he spent three days hidden in a potato hole. The announced end of the world came three years later – the war broke out. It’s hard to say what happened to the prophet. They say one of his old followers denounced him to the Russkies, and the prophet died during transportation to Siberia. Without their leader, the sect disintegrated even before the war. Some ceremonies following the rite of the sect were still performed in the prophet’s house until 1960s. Today, their only witness is the prophet’s coffin. An empty coffin. 

Na leśnej polanie stoją dwie chaty i stodoła. Kiedyś miała tu być nowa stolica świata, miejsce, gdzie diabeł nie będzie miał wstępu.

● www.hellomodlin.pl

17


18

POMORSKIE

Trójmiasto rozkwita. Dla turystów

Goście z całego świata coraz tłumniej stawiają się na Pomorzu. Niewielu spodziewało się podwojenia ruchu turystycznego w ciągu niespełna dwóch lat, ale z pewnością nikt na to nie narzeka. W końcu turysta to pieniądze. Nietrudno się więc dziwić, że miasta inwestują. Inwestycje mają jednak nie tylko generować przychody dla gospodarki, ale, co równie ważne, być istotną bronią regionu Pomorskiego w walce o wyrazisty i rozpoznawalny wizerunek. źródło: Studio 1:1 Design / Archiwum ECS

Łukasz Tamkun

W

2011 roku Pomorskie odwiedziło 3,9 miliona osób, rok później już 6,6 miliona. W odpowiedzi na to, przez ostatnie kilka lat Gdańsk i Gdynia podjęły ogromny wysiłek inwestycyjny aby sprostać tej ogromnej fali turystów. Rok 2014 będzie przełomowy, bo w najbliższym czasie chrzest przejdą dwie kluczowe inwestycje – Europejskie Centrum Solidarności oraz Gdański Teatr Szekspirowski, a następne dwie, czyli gdyńskie Muzeum Emigracji i Muzeum Drugiej Wojny Światowej, są już w drodze. Te obiekty mają szanse stać się nie tylko symbolami miast, ale też częścią tożsamości mieszkańców regionu. GDAŃSKI TEATR SZEKSPIROWSKI GTS to obiekt, który ma przypomnieć,

że nowoczesny polski (i nie tylko) teatr narodził się właśnie w Gdańsku. Miejsce wybrano nieprzypadkowo. Na przełomie XVI I XVII wieku bogaty i nowoczesny Gdańsk był jednym z najbardziej „szekspirowskich” miast w Europie. Często gościli tu angielscy aktorzy z najnowszym repertuarem z Londynu. To w Gdańsku powstał pierwszy polski teatr publiczny, datowany na 1610 rok

(a więc zaledwie 11 lat po słynnym The Globe!), architekturą nawiązujący do charakterystycznej sceny elżbietańskiej. Na deskach teatru, będącego jednocześnie szkołą fechtunku, wystawiano sztuki Szekspira jeszcze za jego życia – był to prawdopodobnie pierwszy obiekt tego typu poza Anglią. Do tych tradycji nawiązała fundacja Theatrum Gedanense, współzałożona w 1993 roku przez obecnego dyrektora Teatru, prof. Jerzego Limona. Organizowała ona Gdańskie Dni Szekspirowskie, które z czasem przekształciły się w prestiżowy międzynarodowy Festiwal Szekspirowski. Ogromny sukces przedsięwzięcia został przekuty w decyzję o budowie teatru. Wartą 80 milionów złotych inwestycję przygotowano z ogromną starannością. Gmach będzie wyposażony we wszystko,

● www.hellomodlin.pl

co nowoczesny teatr powinien posiadać, włącznie z wielką, obrotową sceną. Budynek zaprojektowany przez Renato Rizziego skrywa dwie sceny – włoską i angielską. Ich kształt może zaskoczyć miłośników współczesnego teatru, zostały bowiem przystosowane do jak najwierniejszego odtworzenia teatru tak elżbietańskiego, jak i komedii dell’arte. Scena włoska, zwana pudełkową, jest oddzielona od widowni kurtyną i rampą, a angielska – jest zadaszonym amfiteatrem. Warto również dodać, że jest to pierwszy po drugiej wojnie światowej teatr dramatyczny w Polsce zbudowany od podstaw. EUROPEJSKIE CENTRUM SOLIDARNOŚCI

Kolejną nowoczesną inwestycją z historią w tle jest siedziba Europejskiego Centrum Solidarności. Instytucja została powołana celem szerzenia ideałów i budowania pamięci „Solidarności” oraz trudnych wydarzeń, których areną była Stocznia Gdańska. Ale ECS stanie się również przestrzenią do realizacji różnych form szerzenia dziedzictwa „S”. Bowiem to nie tylko budynek – to także wiele inicjatyw: koncerty, wykłady, happeningi, warszta-


POMORSKIE

ty, wydarzenia artystyczne czy wystawy. Centrum włącza się także w aktualny dyskurs, zadając pytania o obecność ideałów „Solidarności” i sposoby ich realizacji dziś i w przyszłości. Podobnie jak w przypadku Teatru, miejsce siedziby ECS jest również symboliczne – jest tuż obok sławnego głównego wejścia do Stoczni Gdańskiej i Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Choć dziś są to już tereny postoczniowe, zachowały swój unikalny, postindustrialny charakter i do niego właśnie nawiązuje siedziba ECS. Odważny, dla wielu wręcz szokujący budynek jeszcze przed oficjalnym otwarciem stał się jednym z symboli Gdańska i przedmiotem licznych dyskusji. Monumentalna konstrukcja jest pokryta kortenowską stalą z powłoką ochronną do złudzenia przypominającą rdzę, co sprawia, że siedziba Europejskiego Centrum Solidarności wygląda więc jak kadłub wielkiego statku. Surowość budowli nawiązuje z jednej strony do tradycji Stoczni, ale z drugiej jest elementem zagospodarowania postindustrialnej przestrzeni, w obrębie której powstaje rejon tzw. Młodego Miasta. 

>>> IN ENGLISH

Tri-City is flourishing. For tourists Guests from the whole world arrive in Pomerania in crowds. Few expected that tourism would double within less than two years, but certainly no one complains about this trend. After all, tourists mean money and a positive image. So no wonder that the cities decide on investments, which are supposed to not only generate income for the economy, but also – which is equally important – become an important weapon of the Pomorskie region in fighting for its distinctive and recognizable image.

3.9 million people visited Pomorskie in 2011. The number was already 6.6 million in the next year. In response to this growing trend, Gdansk and Gdynia have taken a considerable investment effort to face up to this huge wave of tourists. The year 2014 is going to be crucial because two key investments will be christened in the near future – the European Solidarity Centre and the Gdansk Shakespeare Theatre – and two more are on the way – the Emigration Museum in Gdynia and the Museum of the Second World War in Gdansk. These objects are likely to become not only the symbols of the cities, but also a part of local inhabitants’ identity. GDANSK SHAKESPEARE THEATRE GST is an object that aims at remind-

ing us that modern Polish (and not only Polish) theatre has been born exactly in Gdansk. Its location has not been chosen accidentally. The rich and modern Gdansk was one of the most “Shakespearean” cities in Europe at the turn of the 16th and the 17th century. English actors were often coming here with the newest repertoire straight from London. The first Polish public theatre was opened exactly in Gdansk in 1610 (only 11 years after the famous Globe Theatre!). Its architecture was based on the characteristic Elizabethan theatres. The theatre, which was at the same time a fencing school, staged Shakespeare’s plays already in his time; it was probably the first object of this type outside England. These traditions have been cherished by Theatrum Gedanense Foundation established in 1993 by Prof. Jerzy Limon, the current director of the Theatre. The Foundation started organizing the Gdansk Shakespeare Days, which later turned into the prestigious international Shakespeare Festival. This undertaking has enjoyed such an enormous success that it promoted the idea to build a theatre. Worth 80 million zlotys, the investment was prepared with elaborate care. The building will be equipped in everything a modern theatre needs, including a huge, revolving stage. It was designed by Renato Rizzi and as a result has two stages, an Italian and

● www.hellomodlin.pl

an English one. Their shape can surprise contemporary theatre lovers, since it was designed with the aim of resembling both the Elizabethan theatre and commedia dell’arte. The Italian stage, also called a picture frame stage, is separated from the audience by means of a curtain and footlights, whereas the English stage is a roofed amphitheatre. It is also worth mentioning that this is the first dramatic theatre in Poland built from scratch after the Second World War. EUROPEAN SOLIDARITY CENTRE

The European Solidarity Centre is another modern investment with history in the background. The institution was founded to spread the ideals and treasure the memory of Solidarity and all the difficult events related to Gdansk Shipyard. Strikes that ultimately ended the communist nomenklatura and began the collapse of the Eastern Bloc are an important contribution of Gdansk towards the history of the whole world. Those events have the face of the living symbol of Gdansk, Lech Wałęsa, as well as thousands of anonymous shipyard workers who took part in the process. Their fate will be described exactly in ESC. The Centre will house a permanent exhibition dedicated to the most recent history and an area devoted to celebrating various forms of Solidarity heritage. Because ESC is not just a building – it means also many initiatives of various kinds: concerts, lectures, happenings, workshops, artistic events or exhibitions. The Centre engages also in the current discourse asking questions about the presence of Solidarity ideals and the ways they can be upheld today and in the future. Just like in the case of the Theatre, the location of ESC is also symbolic – the Centre is situated right next to the famous main entrance to Gdansk Shipyard and the Monument to the fallen Shipyard Workers 1970. Although today this land does not belong to the shipyard any more, it has maintained its post-industrial character, which is also what ESC refers to. The brave and possibly even shocking building has become one of the symbols of Gdansk and topics of serious discussions even before its opening. 

19


20

PIENIĄDZE money

Światełko w tunelu

Rozmowa z Andrzejem Olechowskim, byłym ministrem finansów, ministrem spraw zagranicznych i dwukrotnym kandydatem na urząd Prezydenta RP, współzałożycielem Polskiej Ligi Europejskiej Współpracy Gospodarczej. Łukasz Tamkun

Mówimy cały czas o kryzysie. Jednak i przed nim w krajach Europy Zachodniej był mizerny wzrost. Czy jej gospodarki wykorzystają zmiany, jakich wprowadzenie wymusił na nich kryzys, żeby wrócić na ścieżkę wzrostu, a nie tylko powrotu do status quo?

Europa Zachodnia jest bardzo bogata i może sobie pozwolić nawet na dłuższe okresy niskiego wzrostu, byleby, oczywiście, ten wzrost był. Dziś jednak stoją przed nią dwa problemy. Po pierwsze, niektóre kraje mają do odrobienia duże straty, ich PKB jest znacząco niższe niż przed kryzysem. Po drugie, ich modele gospodarcze

źródło: Ministerstwo Spraw Zagranicznych/Flickr

są niewydajne, nie gwarantują ani powrotu do poprzedniego poziomu, ani wzrostu, nawet niskiego, w dalszej perspektywie. Stąd potrzebne są poważne zmiany i te zmiany następują. Ale sytuacja krajów Południa, które przed kryzysem rozwijały się szybciej, nie napawa optymizmem.

Powody załamania w tych krajach były różne: od kryzysu bankowego w Irlandii, przez bańkę nieruchomościową w Hiszpanii, do ogromnego zadłużenia rządowego w Grecji. Stan był tak ostry, że wymagał drastycznych reform, dużo ostrzejszych niż w krajach północnej

● www.hellomodlin.pl

Europy. Przede wszystkim drastycznych programów oszczędnościowych, które tak bardzo zbulwersowały opinię publiczną tych krajów. Widać już wyraźnie skutki tych programów i realizujące je państwa stają na nogi, powracają na rynki finansowe, nie muszą już korzystać z kroplówek w postaci pomocy innych państw. To traumatyczne doświadczenie spowodowało też historyczne zmiany instytucjonalne na poziomie całej strefy euro i całej Unii. Powstały systemy zabezpieczające i ratunkowe. Najważniejszą z tych zmian będzie tworzona właśnie unia bankowa, która rozerwie


PIENIĄDZE money

dotychczasowy sztywny związek między sytuacją finansową rządów i sytuacją banków. To ten związek, fakt, że upadające banki nieuchronnie ciągnęły za sobą rządy i vice versa, napędził nam tyle strachu. Unia bankowa sprawi, że strefa euro i cała Unia będą bardziej solidne i bezpieczne niż dotychczas. Jeśli chodzi o zaufanie do samego euro, to – co oczywiste – będą się jej trzymać kurczowo takie kraje jak Włochy, Hiszpania czy Grecja. Nagle wielką potrzebę dołączenia do strefy poczuła też Islandia. Z drugiej strony zaufanie do niej spadło w gospodarkach, które są jej fundamentem, jak Niemcy czy Francja. Jest to na razie tylko zaufanie społeczne, ale prędzej czy później zostanie zagospodarowane przez polityków. Tu i ówdzie słyszy się wezwania do powrotu do marki czy franka, pojawiają się też głosy, że wraz ze zmianami instytucjonalnymi, o których Pan mówił, to zaufanie nie zostanie odbudowane.

tylko walutą, ale też klejem, który miał na trwałe spoić kraje członkowskie. I ten klej okazał się bardzo mocny. Nawet w momentach ogromnego napięcia, takiego na przykład, jak między Grecją i Niemcami, mimo wielu spekulacji, nic się nie rozsypało! To wielki sukces euro. Trudno wyobrazić sobie większą pomoc, niż ta, którą dostali Grecy. Nikt, nigdzie, na żadnym kontynencie nie dostałby tylu pieniędzy, żeby móc funkcjonować poza rynkiem i mieć czas na wprowadzenie potrzebnych reform. Ani w Grecji, ani w Niemczech nie powstała żadna poważna siła polityczna, która by powiedziała: dosyć, basta, no pasaran! Oczywiście powstały nowe partie i ruchy polityczne niechętne euro lub Unii Europejskiej w ogóle, ale są one słabe i chyba nietrwałe. Niewątpliwie czeka nas w całej Unii poważna debata polityczna na temat przyszłości, ale nie będzie ona dotyczyła wspólnej waluty. Euro spełniło swoje zadania, przetrwało kryzys i pozostanie na lata. 

Krótko mówiąc euro miało być nie tylko walutą, ale też klejem, który miał na trwałe spoić kraje członkowskie.

Nie wierzę w to. Pamiętajmy, że to nigdy nie był kryzys euro, które cały czas utrzymuje się na podobnym kursie do dolara. Co więcej, przecież startowało z poziomu dużo niższego niż obecnie, bliskiego 1:1. A teraz euro to dolar czterdzieści. Mało kto wie o tym, ale od czasu wprowadzenia euro w krajach stosujących tę walutę powstało więcej nowych miejsc pracy niż w USA. Mimo to, medialnie waluta została obciążona winą za tę sytuację. Kryzys strefy euro brzmi jak kryzys euro.

Wprowadzenie euro miało dwa cele: wyposażenie europejskich gospodarek we wspólną walutę, co miało obniżyć koszty wymiany gospodarczej i usprawnić alokację kapitałów oraz cel polityczny, pogłębić integrację europejską. Krótko mówiąc euro miało być nie

>>> IN ENGLISH

A light at the end of the tunnel An interview with Andrzej Olechnowski, the former Minister of Finance, Minister of Foreign Affairs and two-time candidate for the president of Poland, a cofounder of Polish European League for Economic Cooperation.

● www.hellomodlin.pl

KURS EURO WYRAŻONY W DOLARACH 2013 1.33 2012 1.28 2011 1.39 2010 1.33 2009 1.39 2008 1.47 2007 1.37 2006 1.26 2005 1.24 2004 1.24 2003 1.13 2002 0.95 2001 0.90 2000 0.92 1999 1.07 Źródło: Europejski Bank Centralny

WZROST PKB W STREFIE EURO W PROCENTACH 2013 -1.18 (pierwszy kwartał) 2012 -0.63 2011 1.63 2010 1.90 2009 -4.38 2008 0.27 2007 2.99 2006 3.36 2005 1.80 2004 1.98 2003 0.72 2002 0.91 2001 2.00 2000 3.95 1999 2.80 Źródło: Europejski Bank Centralny

We still talk about crisis. However, even before it, there was a meagre increase in the countries of the Western Europe. Will its economies exploit the changes which introducing forced on them the crisis in order to get back on increase path and not only to status quo?

The Western Europe is very wealthy and can afford having even longer periods of low increase, if only there is an increase, of course. However, today, there are two problems standing in front of the Western Europe. First, some of the counties have much loss to compensate, their GDP is significantly lower than

21


22

PIENIĄDZE money

The Western Europe is very wealthy and can afford having even longer periods of low increase, if only there is an increase, of course. before the crisis. Second, their economic models are not high-yield, they do not guarantee to return to the previous level, neither to the increase, even low one in further perspective. That is why, serious changes are needed and the changes are in progress. But the situation of the southern countries which had developed faster before the crisis does not instill optimism in us.

The reasons of the slump in those countries were various: from the bank crisis in Ireland, through property bubbles in Spain, to the huge government debt in Greece. The state was so severe that it required drastic reforms, much more drastic than in the countries of the Northern Europe. Among others drastic cutting programs which shocked the public opinion of those countries. The clear consequences of those programs can be already seen and the countries which have them are getting back on their feet, they return to the markets, do not have to be on a drip anymore in the shape of help from other countries. This trauma experience caused also historic institutional changes on the level of the entire euro zone and European Union. Safety and rescue systems came into being. The most significant change will be a bank union which is being created and which will break the current stiff relation between the financial situation of the governments and the bank situation. The fact concerning this relation that collapsing banks were dragging the governments along and vice versa gave

us so much scare. The bank union will make the Eurozone and the entire EU are more solid and safer than today. When it comes to trust concerning the very euro, it is obvious that countries like Italy, Spain and Greece will hang on tightly to it. Suddenly, Iceland felt a deep need to join the eurozone. On the other hand, the trust towards it has become lower among the economies which are its basis, like Germany and France. At the moment, it is only social trust, but sooner or later it will be adapted by the politicians. Here and there, we can hear the calls for restoring marks or francs, and there are opinions that together with institutional changes you just mentioned the trust will not be restored.

I don’t believe in this. We should remember that it has never been the crisis of euro which keeps the level similar to dollar all the time. What is more, it started from the level which was much lower than today, close to 1:1. And now, euro is equal to one dollar forty. Not many people know that since introducing euro, much more work places have been made in the euro countries than in the USA.

Nonetheless, the currency was blamed for the situation in the media. The crisis of the Eurozone sounds like crisis of the euro.

Introducing the euro had two aims: to fit the European economies with a common currency which was meant to lower the costs of foreign trade and to facilitate the allocation of the capitals and a political aim – to deepen the European integration. In short, the euro was supposed to be not only a currency, but also a glue which was to bond together the membership countries for good. And the glue turned out to be very strong. Even in the moments of great tension, like for example between Greece and Germany, despite many speculations, nothing fell apart! It is a great success of the euro. It is difficult to imagine the greater help that the one received by Greece. No one, nowhere and on no continent would gain so much money in order to function outside the market and to have time for introducing the required reforms.

● www.hellomodlin.pl

Neither in Greece, nor in Germany there was any serious political power founded which would say: that’s enough, no pasaran! Of course, new parties and political movements came into being which have an unfriendly attitude towards the euro or the EU in general, but they are week and probably not lasting for long. Undoubtedly, a serious political debate concerning the future is waiting for us in the entire EU, but it won’t concern the common currency. The euro made it, made it through the crisis and will last for years. 

EURO EXCHANGE RATE (DOLLAR WISE) 2013 1.33 2012 1.28 2011 1.39 2010 1.33 2009 1.39 2008 1.47 2007 1.37 2006 1.26 2005 1.24 2004 1.24 2003 1.13 2002 0.95 2001 0.90 2000 0.92 1999 1.07 Source: The European Central Bank

GDP INCREASE IN THE EURO ZONE IN PER CENT 2013 2012 2011 2010 2009 2008 2007 2006 2005 2004 2003 2002 2001 2000 1999

-1.18 (first quarter) -0.63 1.63 1.90 -4.38 0.27 2.99 3.36 1.80 1.98 0.72 0.91 2.00 3.95 2.80

Source: The European Central Bank


OKOLICE surroundings

Kawałek Łódzkiego w Chinach Województwo Łódzkie będzie miało swoje biuro w Chengdu w Chinach. To miasto, z którym Łódź ma regularne kolejowe połączenie towarowe. Urząd Marszałkowski Łódź

S

amorząd Województwa Łódzkiego zdecydował o otwarciu w Chinach biura, którego celem będzie pomoc w kontaktach gospodarczych i promocja województwa łódzkiego. – Zależy nam w szczególności na tworzeniu sprzyjających warunków dla łódzkich firm w rozwijaniu działalności na rynku chińskim oraz na pomocy w nawiązywaniu kontaktów i współpracy pomiędzy łódzkimi i chińskimi podmiotami gospodarczymi. Będziemy też za jego pośrednictwem szukać inwestorów dla strefy ekonomicznej czy parku technologicznego. Działalność biura będzie również pomocna w pozyskaniu studentów z Chin do naszych uczelni – wylicza Witold Stępień, marszałek województwa łódzkiego. W Chengdu będzie też uruchomiony salon produktów z regionu łódzkiego. Będzie to stała ekspozycja prezentująca naszą ofertę. Regionalne Biuro Województwa Łódzkiego i Miasta Łódź w Chengdu rusza pod koniec marca. Zostanie otwarte w Centrum Innowacji UE w Chengdu (EUPIC) – organizacji wspierającej instytucje publiczne, biura handlowe i przedsiębiorstwa. Z początku w Biurze będzie pracować jedna osoba – Izabela Kalinowska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, która ma za sobą 2,5-roczny pobyt w Chinach. Była tam na stypendium w trakcie studiów na Uniwersytecie Łódzkim. Praktykowała w konsulacie generalnym w Szanghaju oraz w ambasadzie w Pekinie w Wydziale Promocji Handlu i Inwestycji. Mówi po chińsku (certyfikat Ministerstwa Edukacji ChRL), angielsku (maturę robiła w Stanach Zjednoczonych) i niemiecku (roczne stypendium w Merserburgu w ramach programu Erasmus).

– Władze Chin kładą teraz duży nacisk na rozwój gospodarczy zachodniej części kraju, w której znajduje się Chengdu, dlatego bardzo ważne jest to, że wykorzystujemy drugą falę wejścia do Chin – właśnie na zachód – opowiada Izabela Kalinowska, która traktuje wyjazd do Chin, jako duże wyzwanie. – Samorządy odgrywają w relacjach gospodarczych z Chinami ogromną rolę, bo tylko za ich pomocą można zyskać dobrą pozycję na rynku. Wchodząc tam, jako jeden z pierwszych samorządów z Polski możemy sobie zjednać tamtych ludzi. 

>>> IN ENGLISH

Part of Lodzkie in China The Lodz Region is opening its office in Chengdu, China. Lodz has regular commercial connections with this city. The Lodz Region Government has decided to open its office in China to strengthen mutual economic contacts and promote the Lodz Region. “We care especially about creating favourable conditions for companies from Lodz so that they could start and develop their activities on the Chinese market. We would also like to provide aid in establishing relations and cooperation between the region of Lodzkie and Chinese business entities. We will also use this office to look for investors for our economic zone and technology park. Moreover, the office will help us to recruit Chinese students to our colleges,” says Witold Stępień, Marshal of the Lodz Region.

● www.hellomodlin.pl

Lodz is also going to appear in Chengdu in the form of a permanent exhibition presenting products coming from the Region. The Regional Office of the Lodz Region and the City of Lodz will be opened in Chengdu towards the end of March in the EU Project Innovation Centre (EUPIC), an organization supporting public institutions, commercial offices and enterprises. At first, the office will have one employee, Izabela Kalinowska from the Marshal’s Office of the Lodz Region, who has already experienced a twoand-a-half-year stay in China. She went there for a scholarship during her studies at the University of Lodz. She served her internship at the Consulate General of Poland in Shanghai and at the Trade and Investment Promotion Section of the Embassy in Beijing. She speaks Chinese (a certificate issued by the Ministry of Education of the People’s Republic of China) and German (a one-year scholarship in Merseburg as part of the ERASMUS programme). “Chinese authorities place great emphasis on the economic development of the western part of the country. This is where Chengdu is situated. So it is very important that we take advantage of this second wave of entering China – its western part in particular,” says Izabela Kalinowska, who considers her trip to China a great challenge. “Regional governments play crucial role in our economic relations with China. Only they can help Polish entities take good positions on the market. Entering the country as one of the first regional governments from Poland, we have a chance to win local people over.” 

23


24

GUST taste

Piotr Metz fot.: W. Duszenko

PIOTR METZ POLECA / RECOMMENDED BY PIOTR METZ 

SAME SUKI – NIEWIERNA Polski nowoczesny i eksperymentalny folk i muzyka nim inspirowana mają na swoim koncie kilka projektów oryginalnych na skalę – tak, tak – światową. Trebunie Tutki i Twinkle Brothers, Kapela ze Wsi Warszawa, wcześniej De Press, to tylko wybrane przykłady. Najnowsza propozycja zespołu to na pierwszy rzut oka prowokacyjnej nazwie i image typu „Siła Sióstr” wpisuje się w ten nurt z zaskakującą na debiutantki kreatywnością. Suki okazują się grą słów – to jeden z ludowych instrumentów wykorzystanych w nagraniach, łączących korzenne inspiracje m.in. z nowoczesną minimalistyczną elektroniką. Świeże i ciekawe.

>>> SAME SUKI – NIEWIERNA Polish modern and experimental folk, as well as music inspired by this trend have to their credit several projects which are unique also on a global scale. Trebunie Tutki and Twinkle Brothers, Kapela ze Wsi Warszawa, and earlier De Press are only several examples. Niewierna follows this trend with amazing creativity, so rarely found among novices on the scene. Although the name of the band may seem provocative (it could be translated literally from Polish as ‘Nothing but Bitches’), it is only a play on words, as in fact it refers to one of the folk instruments used on the album, which combines traditional inspirations with for example modern, minimalist electronics. Fresh and interesting. 

BRUCE SPRINGSTEEN – HIGH HOPES

MIKE BLOOMFIELD – FROM HIS HEAD TO HIS HEART TO HIS HANDS

To nie jest w 100% nowa płyta Springsteena, to raczej zbiór odczytanych na nowo, czasem w zaskakujący sposób klasyków („The Ghost of Tom Joad”), nieoczywistych coverów i utworów kiedyś niedokończonych czy ostatecznie niedołączonych do różnych albumów. Pozycja legendy rocka i głód nowego materiału plus mimo wszystko wysoko postawiona poprzeczka jakości zapewnią z pewnością temu albumowi status bestsellera, ale warto poczekać na prawdziwą premierę. Springsteen ewidentnie jest w formie i najzwyczajniej czai się do skoku.

Czteropłytowy, przekrojowy, od zawsze należny hołd dla jednego z najbardziej kreatywnych gitarzystów lat 60-tych i 70-tych. Grał na „Like a Rolling Stone” Dylana, z legendarnym Paul Butterfield Blues Band, jamował z Electric Flag. A jeszcze wcześniej bawił wnuki Muddy’ego Watersa. Przerwana dużo za wcześnie, trzy dekady temu, kariera przyniosła wystarczającą ilość osiągnięć do statusu legendy. I jednego z najbardziej wpływowych gitarzystów wszech czasów.

>>> BRUCE SPRINGSTEEN – HIGH HOPES

It is not a 100% new album by Springsteen but rather a collection of classics re-read in often surprising manners (“The Ghost of Tom Joad”), concealed covers and songs once unfinished or ultimately not added to various albums. This album will certainly become a bestseller thanks to the status the legend of rock has achieved, his fans’ thirst for new songs and high quality standards set by the musician. Still, it is worth waiting for its true premiere. Springsteen is clearly in good shape and is poised for the leap. 

● www.hellomodlin.pl

>>> MIKE BLOOMFIELD – FROM HIS

HEAD TO HIS HEART TO HIS HANDS A four-CD, cross-sectional and due tribute to one of the most creative guitar players of the 60s and the 70s. He appeared in Dylan’s “Like a Rolling Stone” together with legendary Paul Butterfield Blues Band and jammed with Electric Flag. Earlier, he had entertained Muddy Water’s grandchildren. His career ended too early, three decades ago, but even during such a short time his achievements earned him the status of a legend and one of the most influential guitarists of all time. 


26

GUST taste

Out oof the l blue foto: Koty 2 photostorytellers modelka: Zuzanna Kołodziejczyk @D’Vison stylista: Anna Jandura asystent stylisty: Katarzyna Doktór makuep: Patrycja Pindelak fryzury: Tymoteusz Pięta asystent: Różena Grey lokacja: Dwór Kościuszko, Kraków

● www.hellomodlin.pl


GUST taste


GUST taste

â—? www.hellomodlin.pl

29


30

GUST taste

â—? www.hellomodlin.pl


GUST taste

31

PHOTO 01 sukienka ELISABETTA FRANCHI (Catwalk Zakopane) torebka RED VALENTINO (Catwalk Zakopane) stroik ELLA GAJEWSKA MILLINERY pierścionki WŁASNOŚĆ STYLISTY kolczyki ANIA KUCZYŃSKA FOR YES

PHOTO 02 sukienka NATASHA PAVLUCHENKO

PHOTO 03 sukienka NATASHA PAVLUCHENKO naszyjnik WŁASNOŚĆ STYLISTY

PHOTO 04 sukienka CRISTINA EFFE (Catwalk Zakopane) legginsy MANGANO (Catwalk Zakopane) torebka VALENTINO (Catwalk Zakopane) botki ISABEL MARANT (Catwalk Zakopane) korona - PAULINA NOWAK ART & DESIGN

PHOTO 05 sukienka MANGANO (Catwalk Zakopane) szpilki CASADEI (Catwalk Zakopane) maska ŁUCJA ZAJĄC rękawiczki ELWIRA FIBIGER (Catwalk Zakopane) torebka PH + 39 (Catwalk Zakopane) naszyjnik WŁASNOŚĆ STYLISTY

PHOTO 06 płaszcz - KAMILA GAWROŃSKA-KASPERSKA bluzka - NATASHA PAVLUCHENKO spódnica MOTIVE & MORE (Catwalk Zakopane) botki LORIBLU (Catwalk Zakopane) ozdoba na głowę - ŁUCJA ZAJĄC


32

FELIETON column

Wojciech Tremiszewski fot.: Wojtek Rojek

Mięcho i skóry

Pierwotny on, niech będzie Bum Bum, wraca z polowania. Pierwotna ona, niech będzie Ba Ba, gdy widzi, że Bum Bum wraca, cieszy się, podskakuje, krzyczy kilka razy jego imię i odbiera od niego upolowanego zwierza. On, dumny i kozacki, łapami brudnymi od kniei i krwi, klepie ją w tyłek radośnie. Opowiada jej za pomocą sylab „bum” i „ba”, jak polował i się skradał i unikał niebezpieczeństw. Trochę się upiększa w tej opowieści, a właściwie utwardza, bo to mężczyzna. Że bestia prawie go zahaczyła kłem, że lawina prawie go przywaliła, że grzyb prawie go otruł. Jest bohaterem. Obejrzałby sobie ligę mistrzów, ale nie ma jeszcze telewizorów. Poza tym to on jest mistrzem. Ba Ba w tym czasie oporządza mięcho. Jak już zjedzą, popracują nad przedłużeniem gatunku i wypalą po papierosie, to wtedy Bum Bum i Ba Ba kierują się ku skórom, które kiedyś okrywały mięcho. On podnosi kawałki owych skór i prezentuje jej. Ona widzi w nich przyszłe bluzki, rajstopki, szpilki i rękawiczki. Idą przytuleni do jaskini, też ładnie za dnia zamiecionej, by się kimnąć. Ale ona jeszcze na chwilę się zatrzymuje i pokazuje na chmury i drży – że niby zima idzie. A on na to trzącha kudłami – że niby upoluje dla niej coś z futrem. No to ona znów szczęśliwa, lgnie do niego, on ją bierze do jaskini i bierze. Ale w nocy Bum Bum nie może spać. Coś go niepokoi. Cały czas widzi kawałki skóry, które pokazywał Ba Bie. Nie wytrzymuje, wstaje i wychodzi z jaskini. Księżyc w pełni oświetla noc, więc on dobrze widzi skóry. Jeden kawałek wyjątkowo do niego przemawia. Bum Bum widzi go nie jako część byłego okrycia mięcha, ale jako część przyszłego okrycia Bum Buma. Nagle doznaje olśnienia i owija sobie skórę wokół szyi. Pędzi do pobliskiego bajorka i patrzy w taflę, w której widzi swe odbicie. Patrzy na

skórę owiniętą wokół szyi i zupełnie spontanicznie mówi dwie nowe sylaby: „Łał” i „Szal”. Dzidą strzyże włosie. Łapką byłego mięska, które gdakało, modeluje włosie. Z innego kawałka skóry robi sobie pasek. Co prawda pasek nie służy do tego, by trzymać spodnie, bo nie ma spodni, ale wygląda dobrze. Spodnie! Bum Bum szybko zabija dwa podłużne lisy i robi sobie dwie rude nogawki. A z kit robi sobie takie kity przy barkach. Takie po prostu kity. Z kości i kamyków robi biżuterię – do niej ma smykałkę – nim wstanie świt, powstają pierścienie, pierścionki, kolia, broszka, kolczyki, mnóstwo ich, bo Bum Bum kocha piercing. Poza biżuterią na siebie, tworzy jeszcze kilka świecidełek dla swej odzieży i dzidy. Zanim wstaje Ba Ba, Bum Bum wymyśla jeszcze dwie nowe sylaby: „pięk” i „no”. A potem jeszcze opalanie się, dziubek i okulary w rogowej oprawce. Nagle zaczął go wkurzać twardy naskórek na dłoniach i piętach, ale poszedł się wykąpać do bajorka i od razu było mu lepiej. Ile będzie do opowiadania i rozmawiania, jak już Ba Ba wstanie… 

>>> IN ENGLISH

Meat and skins A primitive man, let him be Bum Bum, returns home from hunting. When a primitive woman, say Ba Ba, sees Bum Bum getting back, she is happy, she bounces, shouts his name for several times and takes the caught beast from him. He is proud and pompous, pats her joyfully in the backside with hands dirty of the wild and blood. He tells her with syllables ‘bum’ and ‘ba’ how he had haunted and crept and avoided the dangers. He embellishes his person a bit in this story, and actually, he makes himself stronger, since he is a man. He tells her that the beast had almost caught him with a fang, that an avalanche almost buried him, and that a mushroom almost poisoned him. He is a hero. He would like to watch the football championships, but there are no TV sets yet. Besides, he is a champion. Ba Ba prepares meat at the same time. After they eat the food, they will work

● www.hellomodlin.pl

on continuation of a species and will smoke a cigarette, it is the time when Bum Bum and Ba Ba head for the skins which once covered the meat. He picks up the pieces of skin and presents them to her. She sees in them future shirts, stockings, heels and gloves. They go the cave, also swept up well during the day, in order to have a nap. But she stops for a while and shows him the clouds and shivers, since apparently, the winter is coming. And he shakes the mop of his hair, meaning that he will haunt something with fur for her. So she is happy again, she is taken to him, he takes her to the cave and takes her. But Bum Bum cannot sleep at night. He still sees the pieces of skin which he showed to Ba Ba. He cannot resist, gets up and goes out of the cave. The full moon lights the night, so he sees the skins very well. One piece appeals to him exceptionally. Bum Bum sees it as a part of a former meat’s cover, but as a part of future Bum Bum’s cover. Suddenly, he has an inspiration and wraps the skin around his neck, and completely spontaneously, he speaks to himself with the syllables ‘wow’ and ‘shawl’. He cuts his hair with a spear. He styles his hair with a foot of the former meat which clucked. He makes a belt for himself out of another piece of skin. Actually, the belt does not serve for holding the trousers, since he has none, but it still looks good. Trousers! Bum Bum kills quickly two oblong foxes and makes two red legs for himself. And he puts the bushy tails on his shoulders. Simply the bushy tails. He makes jewelry out of bones and stones – he has a flair for it – rings, necklaces, brooches, earrings, lots of them, since Bum Bum loves piercing, are made until the dawn. Apart from the jewelry for him, he makes some trinkets for his clothes and his spear. Before Ba Ba gets up, Bum Bum makes up another two syllables: ‘beau’ and ‘ty’. And then only sun tanning, duck face, and horn-rimmed glasses remained. Suddenly, the thickened skin on his palms and feet started to bother him, but he went for a bath in the pond and it was better immediately. How many things to talk will he have when Ba Ba is awake… 


REKLAMA

Wino to opowieść,

historia człowieka i emocje. Odkrywamy je teraz

na nowo.

Wine is a story, a history of a human being and emotions. We explore it all over again now.

www.marekkondrat.pl

Zakupy przez internet, Sklep stacjonarny, Oferta B2B, Szkolenia i eventy

Online shopping, Retail shop, B2B offer, Trainings and events

KONDRAT Wina Wybrane Wybieramy i pomagamy w wyborze

KONDRAT Selected Wine We choose and help choosing


34

FELIETON column

Marcin Kędryna fot.: Jacek Piątek

Volvo

S60 T6

Nigdy nie wybaczę Volvo tego, że nie robi już modelu 240. No dobra. Może kiedyś wybaczę. Dlaczego mam wybaczyć? Bo hejtowanie na dłuższą metę staje się nudne. A poza tym jak się zachować, kiedy Volvo zrobi coś naprawdę w porządku? No więc nigdy nie zapomnę Volvo, że już nie produkuje modelu 240. Wyprodukowane w tym tysiącleciu samochody Volvo specjalnie mnie nie przekonują. By to zmienić Staszek – zajmujący się PR firmy – zaproponował mi V60, z nowym czterocylindrowym dieslem, ponoć lepszym niż taki w BMW. Kiedy jechałem po samochód, zaczął padać śnieg. Właściwie sypać. W drodze do centrum nie bardzo było jak wcisnąć gaz. Dopiero wieczorem, kiedy włączałem się do ruchu przed majestatycznie nadjeżdżającym autobusem trochę mocniej przycisnąłem, no i się okazało, że V60 przyśpieszenie ma lepsze niż dwulitrowy diesel BMW. Do tego zadziwiająco dobrą trakcję na śniegu. I wtedy się zaczęło. Pamiętacie z dzieciństwa widok chłopca zasuwającego na motorynce z maksymalnie odkręconym gazem? Pamiętacie radość na jego twarzy? V60 dostarczało takich emocji. Następnego dnia zadzwoniłem do Staszka, by go zapytać jak zmienić wygląd zegarów (są elektroniczne). Ja: Jeżeli jest wersja EKO, to samochód też pracuje oszczędniej? On: Nie, musisz wcisnąć ECO PLUS. Ja: Gdzie? On: Na panelu. Ja: Nie widzę. On: Przycisk z napisem E C O P L U S (słyszę śmiechy ludzi, z którymi siedzi w pokoju) Ja: Nie widzę takiego przycisku. On: Co masz na prawo, od przycisków z numerkami? Ja: [Czytam] On: A co ty masz za samochód? Ja: Ten, co żeście mi dali. On: Czerwony? Ja: Niebieski. On: O, nie wiem jak to się stało, ale masz trzylitrowy, trzystukonny, sześć cylindrów. Ja: A, to dlatego tak jeździ. Coś mnie tknęło, żeby sprawdzić, czy dowód rejestracyjny mam od tego samochodu. Numer się zgadzał. Ale w dowodzie, jak byk stoi, że to diesel o pojemności 1969 cm3. Dzwonię do Staszka. On: Tak, tak, wiem, to jest błąd. Ja: Walicie państwo polskie na

akcyzie! On: Nie, nie, to w innym momencie się płaci. Na wszelki wypadek otworzyłem maskę. Sześć cylindrów. Ale na diesla nie wygląda. Popatrzyłem na klapkę wlewu – zdecydowanie benzyna. Volvo S60 T6 (to była taka wersja) to świetne auto. Wprost idealne na Warszawę, gdzie nigdy nie wiadomo, czy drogi będą odśnieżone, czy nie. Czteronapęd działa (we wcześniejszych modelach nie działał aż tak bardzo, że dziś trudno uwierzyć, że działa – ale dziś działa). Systemy bezpieczeństwa, z których się wcześniej zawsze nabijałem, też są tak dopracowane, że kiedy się wysiądzie z tego auta, zaczyna ich brakować. Jest pakowne, wygodne. Ale najważniejszy jest efekt motorynki. Gaz – i od razu uśmiech. Ale tego, że nie robią 240, nigdy im nie zapomnę. 

>>> IN ENGLISH

Volvo S60 T6 I will never forgive Volvo for not producing the 240 any more. Okay, perhaps I will forgive them some day. Why would I? Because hating becomes boring in the long run. And besides, how should I behave when Volvo produces something really nice? So I will never forget that Volvo stopped producing the 240. Volvo cars produced in this millennium do not necessarily appeal to me. In order to change my attitude, Staszek, who deals with PR in the company, offered me a V60 with a new four-cylinder Diesel engine, which was reportedly better than a similar one in BMW. The very next day, when I pulled myself together, I called him to ask what it was supposed to be. I heard he was just registering a V60 with a new four-cylinder Diesel engine, which was better than a similar one in BMW. I was going to collect the car, when it suddenly started snowing quite heavily. There wasn’t any particular possibility of stepping on the accelerator on my way to the centre. Only in the evening, when I merged with traffic before a majestically approaching bus, could I step on a bit. And it turned out that the V60 has better acceleration than the two-litre Diesel of BMW. In addition, it has

● www.hellomodlin.pl

remarkably good traction on the snow. And then it began. Do you remember from your childhood the view of a boy scorching along on a small motorbike with gas turned on to the maximum? Do you remember his face radiating with delight? The V60 was a source of similar excitement. Next day I called Staszek to ask him how to change the look of the clocks (they’re digital). I asked: “If there’s the ECO version, does the car work more economically, too?” “No, you have to press ECO PLUS.” “Where?” “On the panel.” But I still couldn’t see it. “A button with an inscription saying E C O P L U S,” he spelled it out syllable by syllable. I couldn’t see it. “What do you have to the right of the buttons with numbers?” he asked and I read the things out. “And below?” I read the things out once again. He asked: “What car do you have?” “The one you gave me.” “The red one?” he asked. “No, it’s blue.” “Oh, I don’t know how that happened, but you seem to have the three-litre, threehundred hp and six-cylinder one.” “Ah, so that’s why it drives like that,” I said. Something prompted me to check whether I had the appropriate registration document. The number was okay. But the registration said in black and white that it was a 1969 cc Diesel engine. I called Staszek. “Yeah, I know, it’s a mistake” he said. “You swindle the Polish state out of money on the excise duty!” I shouted. “No, no, it’s paid some other time.” I opened the bonnet just in case. Six cylinders. But it didn’t look like a Diesel. I took a look at the intake valve – definitely petrol. Volvo S60 T6 (this was the version I had) is a great car. It’s simply ideal for Warsaw, where you can be never sure whether or not snow would be cleared from the streets. The four-wheel drive works perfectly okay (in previous models it didn’t work that well, and I can’t believe even today that it works). The systems I used to make fun of earlier are so well-made that you start to miss them when you get off the car. It is capacious and comfortable. But the small motorbike effect is the most important. Step on it and your face immediately breaks into a smile. But the fact that they don’t produce the 240 any more I will never forget. 


Jakub Pikała, aplikant radcowski,

FELIETON column

Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie

Jakiemu prawu podlegamy w trakcie lotu międzynarodowego? Część I Samolot to bez wątpienia najbardziej komfortowy sposób podróżowania. Będąc wysoko nad ziemią raczej nie zaprzątamy sobie głowy czymś tak przyziemnym jak prawo. Tytułowe zagadnienie może być jednak źródłem zarówno teoretycznych wątpliwości, jak i realnych problemów. Dlatego też warto wiedzieć, jakie obywatelstwo otrzyma dziecko urodzone w trakcie międzynarodowej podróży lotniczej, albo czy lecąc szwedzkimi liniami lotniczymi możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego przez osoby tej samej płci. W części pierwszej odpowiem między innymi na pytanie, czy wsiadając do samolotu zagranicznych linii lotniczych w Warszawie, przestaje nas obowiązywać polskie prawo? W pewnym uproszczeniu, terytorium państwa jest tam, gdzie rozciąga się jego suwerenność, czyli zwierzchnictwo terytorialne. Jurysdykcja danego państwa obejmuje swoim zasięgiem także zarejestrowane przez siebie statki powietrzne. Co do zasady, w samolocie obowiązywać więc będzie prawo państwa jego rejestracji, choć zasada ta podlega pewnym ograniczeniom. Przede wszystkim, jeżeli samolot znajduje się w porcie lotniczym, obowiązywać nas będzie prawo tego państwa, w którym samolot właśnie przebywa. Sytuacja jest tutaj dość oczywista, gdyż pokład samolotu nie ma charakteru eksterytorialnego. Przyjrzyjmy się jednak ciekawemu przypadkowi, gdy samolot znajduje się już w powietrzu, przelatując nad terytorium obcego państwa. Mamy tutaj do czynienia z tak zwaną „podwójną jurysdykcją”. Niezależnie bowiem od skuteczności prawa państwa rejestracji samolotu, także państwo, nad którego terytorium podróżujemy, może interweniować w przebieg lotu w ramach wykonywania własnego zwierzchnictwa. W rzeczywistości do takich sytuacji dochodzi niezwykle rzadko, ze względu na znikomy, wręcz symboliczny związek szybko przemieszczającego się statku powietrznego z terytorium danego

państwa i jego porządkiem prawnym. Do interwencji może dojść przede wszystkim w przypadkach, gdy na pokładzie samolotu popełniono przestępstwo, które wywarło skutek na terytorium tego państwa, gdy przestępstwo popełnił obywatel tego państwa, bądź sprawowanie jurysdykcji wynika z obowiązku wykonania postanowień umowy międzynarodowej. Rozważmy jednak jeszcze jeden przypadek. Czy podróżując samolotem obcego państwa i przebywając poza terytorium Polski, przestaje nas całkowicie obowiązywać polskie prawo? Oczywiście nie, a jako wyraźny przykład warto wskazać tutaj choćby polski kodeks karny, któremu podlega każdy polski obywatel popełniający przestępstwo za granicą, o ile tylko także w obcym porządku prawnym dany czyn jest przestępstwem. Co więcej, polska ustawa karna znajdzie swoje zastosowanie również względem cudzoziemca, który popełnił czyn zagrażający interesom Polski bądź polskiego obywatela. 

>>> IN ENGLISH

What law are we subjected to during the international flight? Part One Among other ways, travelling by plane is undoubtedly the most comfortable. When being up high above the ground, we rather do not bother ourselves with something as down-to-earth as law. The title issue can be a source of both theoretical doubts and reals problems. This is why, it is worth knowing what citizenship would be granted to a child being born during the international flight or whether it is possible to enter into the state of matrimony by people of the same sex during the flight operated by the Swedish airlines. In the first part, among others I would answer the question whether

● www.hellomodlin.pl

we are no longer subjected to the Polish law when we enter the plane of foreign airlines at the airport in Warsaw. To put it simply, the state territory of a certain country is where its territorial sovereignty is valid. Jurisdiction of a certain country also spreads over the registered aircrafts. As far as the rule is concerned, the law of a country which the aircraft is registered in is valid on board, although there are some restrictions to this rule. Above all, if the plane is at the airport at the moment, we are subjected to the law of the country which the plane stays in. The situation is quite obvious, since the board of the plane does not have an exterritorial meaning. However, let us look closer to the next very interesting example, when a plane is in air and it is flying over the territory of a certain country. Here, we have so called double jurisdiction. Regardless of the effectiveness of the law concerning the aircraft registration procedures, a country which territory we fly over can also intervene in the course of the flight as a part of execution of its own control. In reality, this kind of situations are extremely rare due to the fact that there is a scarce, almost symbolic relation between the fast moving aircraft and a territory of a certain country and its law. The interventions can take place mainly in cases when an offence was committed on board of the plane, which produced the effect on the country’s territory, when the crime was committed by the citizen of the country or exercising of the jurisdiction arises from the obligation to execute the stipulations of the international agreement. Let us consider one more example. Do we stop to be entirely subjected to the Polish law when travelling by the aircraft of the foreign country and staying outside the Poland’s territory? Of course, not, and to show a clear example, it is worth mentioning for instance a Polish penal code which every Polish citizen committing the offence abroad is subjected to as long as the said act is considered to be an offence according to the foreign law. Moreover, the Polish criminal law will apply to the foreigner as well, who committed an offence threatening the interests of Poland or a Polish citizen. 

35


36

W PODRÓŻY on the road

Jak latać tanio? Ostatnimi czasy często słyszy się o wyjątkowych promocjach lotniczych, śmiesznie tanich cenach biletów do egzotycznych miejsc, przelotach za symboliczną złotówkę. Wydaje się, że to jedna z miejskich legend, bo przecież latać do Londynu za złotówkę jest rzeczą niemożliwą. Możliwe jest wszystko, trzeba tylko wiedzieć gdzie i jak szukać. Oto garść porad dla tych, którzy cenią sobie promocyjne ceny. Agata Braun

1. GDZIE SZUKAĆ? Jeśli chcemy zaoszczędzić na locie, nie powinniśmy ograniczać się jedynie do sprawdzania cen naw ofercie tanich linii lotniczych. Bardzo często zdarza się, że loty tradycyjnymi liniami mogą być znacznie tańsze, a przede wszystkim wygodniejsze. W internecie istnieje wiele stron wyszukujących i porównujących ceny biletów. Niektóre z nich mają nawet opcję prognozy, pokazując okresy w roku, gdy przeloty opłacają się najbardziej. Wpisując w wyszukiwarkę internetową hasło „tanie loty” niemal od razu pojawią się nam setki wyników, kierujących do stron dbających o zasoby portfela. 2. CZY BARDZIEJ OPŁACA SIĘ EGZOTYKA? Nie oszukujmy się, najwięcej na biletach mogą zaoszczędzić te osoby, które wybierają się na inny kontynent. Ceny biletów kupowanych przez biura podróży zaczynają się najczęściej od dwóch tysięcy złotych, tymczasem w internecie bilety do Nowego Jorku lub Pekinu kupimy za niecałe tysiąc dwieście, tysiąc pięćset w dwie strony. Im bardziej egzotyczne miejsce, tym większe promocje i upusty. Tu znowu z pomocą przychodzą wyszukiwarki lotów. Odpowiednie strony internetowe zaplanują nam podróż do Singapuru, oceniając czas przelotu, ilość przesiadek, a nawet współmierność ceny do trudów podróży. I choć są tacy, który z Warszawy do Paryża lecą przez Tokio, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy aby na pewno warto? 3. MAGICZNA KARTA Jeżeli jesteśmy zwolennikami latania europejskiego lub mamy rodzinę w którymś z krajów Unii, z całą pewnością korzystamy z oferty tanich linii. Jakież bierze nas zdziwienie, gdy okazuje się, że taniość funkcjonuje głównie w nazwie? I na to jest sposób, wystarczy wyrobić sobie kartę promocyjną, która upoważnia nas do

zniżek podczas kupna biletów. Wystarczy wstąpić do klubu, by za jednorazową opłatą (ok 150 zł) zredukować wydatki lotnicze o nawet połowę. Wtedy lot w dwie strony do Londynu czy Paryża będzie kosztował sto złotych, a to już wielka okazja. Bez względu na to dokąd lecimy, warto sprawdzić kiedy i gdzie kupić bilety. Zawsze warto więcej wydać na wakacjach niż na wakacje, prawda? 

>>> IN ENGLISH

How to fly and spend not much? Recently, we can often hear about flight special offers, very cheap flight tickets to exotic places and flights for a nominal sum, one zloty. It seems that it is one of the city legend that you can fly to London and pay one zloty since it sounds like impossible. Everything is possible, but you should know where and how to find it. There is a handful of tips below for those who value special offers. 1. WHERE TO LOOK? If we want to save money on the flight, we should not limit ourselves only to checking the prices in the low-cost airlines. It happens very often that flights with traditional airlines can be even cheaper and, what is more, much more comfortable. On the internet, there are a number of browsers and flight comparison sites. Some of them have even an option to forecast the time during the year where the flights are the most advantageous. When inserting ‘cheap fights’ in the browser, we will get immediately hundreds of results directing us to the pages which take care about our wallets.

● www.hellomodlin.pl

2. ARE EXOTIC TRIPS MORE ADVANTAGEOUS? Let’s not delude ourselves, people who are travelling to the other continent can save the biggest amount of money by booking cheap tickets. The ticket prices bought by the travel agencies usually begins from two thousand zlotys, while tickets to New York or Beijing can be purchased for less than two one thousand two hundred zlotys and two-way tickets for one thousand five hundred when buying on the internet. The more exotic place, the more special offers and discounts we can get. In this case, flight browsers are helpful as well. The right websites are able to plan our journey to Singapore, estimating the time of flight, number of changes and even showing if the price is commensurate with the hardships of journey. And although there are people who fly from Warsaw to Paris through Tokyo, it’s good to answer the question, if it’s really worth it. 3. MAGIC CARD If we prefer flying within the European borders or we have a family in one of the UE countries, we surely choose the offer of low-cost airlines. What a surprise is it, when it turns out that the ‘low-cost’ appears only in the very name of the airlines? But there is a solution for it as well, it’s enough to get a discount card which allows us to obtain discounts when purchasing the ticket. It’s enough to join the club in order to cut back on our flying costs by a half of the price by paying only single fee (about 150 zlotys). Then the flight to London or Paris will cost a hundred zlotys which is really a special offer. Regardless of the destination we choose, it’s worth checking when and where to buy the tickets. It’s always better to spend more during holidays not for holidays, am I right? 


INWESTOR investor

75


Inwestycje i Finanse ZŁOTY RYCERZ

Siła: 3 Moc: 5 Specjalne zdolności: obrona przed nosorożcami (szczegóły w tekście)


Niech moc będzie ze złotym ▶▶Złoty oparł się mocniejszej przecenie, ale nadal będzie pokutować za grzechy innych.

ZDJĘCIA: 123RF

▶▶Inwestorzy jednak coraz wyraźniej dostrzegają krajowe niuanse. – W dobrych czasach rynki wschodzące są oceniane tak jak kredytobiorcy w banku, czyli każdy indywidualnie. Ale gdy sytuacja się pogarsza, można zapomnieć o różnicach, wszystkie rynki wschodzące są traktowane jednakowo – tak Lloyd Blankfein ujął niedawno nastawienie inwestorów do rynków wschodzących. Tym razem szef Goldman Sachsa trochę jednak przesadził, bo na przykładzie ostatniego odwrotu inwestorów widać, że nie wszystkie kraje cierpią na tym tak samo. Pytani o przyczynę odpływu kapitału analitycy wskazują najczęściej na wygaszanie przez amerykańską Rezerwę Federalną rozpoczętego we wrześniu 2012 roku programu QE3, w ramach którego skupuje ona za wykreowane pieniądze obligacje skarbowe i hipoteczne. Popularna narracja jest taka: inwestorzy, zniechęceni niskimi rentownościami tych obligacji, szukali alternatyw m.in. na rynkach wschodzących. A teraz strumień kapitału zawrócił. Jednak O tyle droższe było takie rozumowanie euro pod koniec ma słabe strony. – ubiegłego tygodnia od momentu Traktowanie QE jako wybuchu klucza do wszystkich zawirowań w rynkowych wydarzeń grudniu. Dramatu jest trochę naciągane. nie ma. Jeśli już, program ten miał wpływ na obligacje i waluty z rynków wschodzących, więc to w notowania tych instrumentów powinno uderzać jego wygaszanie – tłumaczy Piotr Kaczmarek, analityk z domu maklerskiego BDM. Rentowności obligacji państw wschodzących rzeczywiście zaczęły tracić na atrakcyjności wiosną ubiegłego roku, kiedy to Fed zasygnalizował stopniowe odchodzenie od swojej dotychczasowej taktyki. Ale już ich waluty osłabiają się wobec dolara od niemal trzech lat. Wyraźnych związków koniunktury na młodych rynkach z działaniami Fedu więc nie widać. Widać za to, że kraj krajowi nierówny. Julian Jessop, główny ekonomista ds. globalnych w firmie analitycznej Capital Economics, podkreśla, że zaostrzanie polityki pieniężnej w USA zagraża krajom mocno uzależnionym od napływu zagranicznego kapitału, czyli tych, które mają spore deficyty na rachunkach obrotów bieżących. W tym klubie są m.in. Turcja, RPA, Indonezja i Chile. I to ich waluty najmocniej w ostatnich miesiącach traciły. Do tego dochodzą np. problemy ze spowalniającym

twa w takich funduszach, te wycofują kapiwzrostem gospodarczym w Chinach i obectał także z silnych rynków, proporcjonalnie ne w wielu krajach – np. w Turcji i Tajlandii do ich udziału w indeksie, w który inwestuje – zawirowania polityczne. fundusz. Z danych EPFR wynika, że to właCo z Polską? W Warszawie nerwowo śnie na fundusze indeksowe przypadły dwie zrobiło się pod koniec stycznia. W ciągu trzecie kwoty, która odpłynęła w ostatnich dwóch ostatnich sesji miesiąca złoty osłabił tygodniach z podmiotów inwestujących na się wobec dolara o niemal 2 proc. Rok niemłodych rynkach. Notowania walut silniejsze ciekawie rozpoczął się także na GPW. Nie były to wprawdzie zmiany dramatyczne, ale związki niż z rynkiem akcji mają z rynkiem wyglądały groźnie w kontekście ostrzeżeń obligacji, na którym fundusze indeksowe nie części analityków, że na rynkach wschosą tak powszechne. To jednak nie oznacza, że dzących rozpoczyna się nowy kryzys, przyinwestorzy nie wrzucą Polski do jednego worpominający ten z końca lat 90. ka ze słabszymi krajami wschodzą„Jeśli ktoś Ale fakt, że ominęła nas ryncymi. Na rynkach często bardziej koniecznie kowa rzeź niewiniątek, nie uszedł potrzebuje niż fakty liczą się ich interpretacje uwagi decydentów. Premier Doi psychologia. uzasadnienia, nald Tusk w pierwszy weekend Dlatego relatywnie dobre perże i z Polski kapitał może lutego oświadczył, wskazując na spektywy polskiej gospodarki uciekać, notowania złotego, że nie widzi mogą nie wystarczyć, aby ochronietrudno je potrzeby, aby interweniował Nanić złotego przed emocjonalnymi znaleźć. Polska rodowy Bank Polski. Kilka dni reakcjami inwestorów. – Jeśli ktoś ma np. gorszą później potwierdził to prezes koniecznie potrzebuje uzasadsytuację NBP. – Zgodnie z naszymi oczedemograficzną niż nienia, że i z Polski kapitał może kiwaniami to osłabienie złotego uciekać, nietrudno je znaleźć. Polwiększość państw rozwijających się”. ska ma np. gorszą sytuację demoma charakter przejściowy. Mamy – Piotr Kaczmarek, już tendencję odrabiania strat – graficzną niż większość państw BDM stwierdził Marek Belka, który rozwijających się. Jeśli chodzi ironicznie dodał, że przejmuje się o tempo wzrostu, to obecnie ono raczej ewentualnym atakiem noprzyspiesza, ale przecież pozostasorożca na swoją rodzinę niż stabilnością nie o połowę niższe niż w Chinach – wskazłotego. zuje Kaczmarek. Zastrzega jednak, że nie Analitycy Capital Economics o nosorożwidzi powodów, aby złoty miał się osłabiać, cach nie wspominają, ale potwierdzają, że nawet gdyby korekta na GPW miała trwać. Nie dostrzega ich też większość analityków niektóre rynki wschodzące wyjdą z zawiroankietowanych przez agencję Bloomberga. wań obronną ręką. Do tego grona zaliczają Średnie prognozy mówią, że na koniec roku Polskę, Czechy, Meksyk, Koreę Południową dolar będzie kosztował ok. 3,20 zł, a euro zai Filipiny. Powód – umacniające się gospoledwie 4,05 zł. darcze fundamenty. W naszym przypad—— Grzegorz Siemionczyk ku chodzi m.in. o przyspieszenie wzrostu i wyraźną poprawę salda handlowego dzięki Jednym słowem: Ostatni dobrej koniunkturze w Niemczech. – Rynki odpływ pieniędzy z rynków wschodzących wschodzące są dziś znacznie bardziej zróżuwidocznił różnice nicowane, niż były dekadę temu. W efekOdkrycie! między krajami. Polska cie ryzyko, że będą się wzajemnie zarażały na tym zyskała. problemami, zmalało – mówi Neil Shearing, główny ekonomista Capital Economics ds. rynków wschodzących. „Rynki wschodzące są Równie wiele jest jednak głosów, że dziś dziś znacznie bardziej rynki wschodzące są jeszcze bardziej narażone na efekt domina, niż były w latach 90. zróżnicowane, niż Jak ujął to Patrick Chovanec, dyrektor zabyły dekadę temu”. rządzający firmy inwestycyjnej Silvercrest, rynki bardziej niż kiedykolwiek malują dziś – Neil Shearing, główny „grubym pędzlem”. Jeśli chodzi o rynki akekonomista Capital cji, główną przyczyną jest rozpowszechnieEconomics ds. rynków nie funduszy indeksowych. Gdy inwestorzy wschodzących przestraszeni perspektywami kilku słabych rynków umarzają jednostki uczestnic-


Firmy i Rynki

Zmierzch hipermarketów ▶▶Przejęcie Reala przez Auchan to dopiero początek zmian.

Jedynie wieczorami i w weekendy hipernetto Reala z ostatnich lat (firma nie pomarkety wyglądają tak, jak wciąż kojarzy daje dokładnie od kiedy) przekroczyła 1,3 je większość Polaków. Tłum ludzi mld zł, a jak dowiedział się niez wielkimi, wypchanymi po brzegi „Polacy nie lubią oficjalnie „Businessweek”, za jednorazowo koszykami, kolejki do kas. Tym2013 rok może wynieść nawet wydawać dużo na czasem w tygodniu w sklepach ponad 200 mln zł, czyli dwa zakupy spożywcze. jest tak pusto, że można by po razy więcej niż rok wcześniej. Mniejsze kwoty nich jeździć na rowerze – przez Jak jest w pozostałych sieciach zostawiane szerokie alejki od czasu do czasu – nie wiadomo. Carrefour pow sklepach nawet codziennie nie są przemknie jakiś zabłąkany emedaje wyniki dla całej, międzytak niekorzystnie ryt. Nastolatki na wagarach wolą narodowej grupy, a rok obrapostrzegane”. wałęsać się po centrach handlochunkowy w Tesco skończy się wych, a zabiegane gospodynie do- – Agnieszka Górnicka, dopiero w tym miesiącu. prezes Inquiry mowe nie chcą tracić czasu na wyW ostatnim tygodniu miajazd do wielkiego sklepu i spędzić ła zostać podpisana ostateczw nim kilku godzin w poszukina umowa zakupu sklepów tej waniu towarów, zwłaszcza że sieci sieci przez Auchan, które w suz dziwną satysfakcją regularnie zmiemie płaci Grupie Metro 1,1 mld euro niają ich ustawienie. Jeśli klient znajza placówki Real w Polsce, Rosji, na dzie towar za szybko, ma mało okazji, Ukrainie i w Rumunii. aby skorzystać z dodatkowych promocji, O transakcji było wiadomo już czyli kupić w grudniu 2012 roku, ale w Polsce jest fiAuchan przejmuje Reala towary, któnansowana dopiero teraz, m.in. z poworych niedu długiej analizy wniosku przez Urząd koniecznie ① Z 57 sklepów w Polsce Ochrony Konkurencji i Konsumenprzejmie 49, pozostałe potrzebuje. tów. Ostatecznie uznał on, że połączenie będzie musiał sprzedać – Polacy po dwóch sieci hipermarketów może w nie– tak zadecydował UOKiK. prostu nie których miejscach w Polsce zagrozić konlubią jednokurencji, dlatego nowy właściciel musi ② Po transakcji będzie razowo wypozbyć się ośmiu sklepów. W pozostakontrolował co czwarty hipermarket w Polsce, dawać dużo łych krajach sklepy zmieniły już szyldy, ale tylko Tesco ma więcej. na zakupy w Polsce dopiero dopinane są szczegóły spożywcze. połączenia obu sieci. ③ Transakcja opiewała na Mniejsze Auchan na razie nie ujawnia żadnych 1,1 mld euro – za tę kwotę kwoty zoinformacji na ten temat, jednak z naszych Auchan przejął też sklepy stawiane informacji wynika, iż na pierwszy ogień w Rumunii, Rosji i na Ukrainie. w sklepach pójdą pracownicy. Nie są planowane zwolnawet conienia, ale część kompetencji może się podziennie nie są tak niekorzystnie postrzekryć, gdy zespoły zostaną połączone. Bargane. Dlatego Polacy są zwolennikami Klienci odpływają do częstych zakupów w różnego typu formatach sklepów – mówi Agnieszka Górnicmniejszych sklepów, ka, prezes firmy doradczej Inquiry. Szczewielki asortyment nikogo gólnie widać to po marketach niemieckiej sieci Real, która właśnie jest przejmowana już nie kusi. przez Grupę Auchan. Skumulowana strata

dziej widowiskowy proces zmiany szyldów jest jeszcze wielką niewiadomą. Francuzi uzależniają bowiem kolejne inwestycje w sklepy – zmianę banerów i wnętrz – od rozmów z właścicielami budynków o obniżeniu czynszów. Real działa bowiem na wynajmowanych powierzchniach. Wszystkie nieruchomości w Polsce Grupa Metro (należą do niej jeszcze sieci Makro, Media Markt oraz Saturn) sprzedała kilka lat temu za ponad 600 mln euro. – Czynsze są także naliczane w euro, a umowy są, delikatnie mówiąc, średnio korzystne. Wystarczy lekka zmiana kursu, by Real solidnie na tym tracił. Chodzi bowiem o tysiące metrów kwadratowych – mówi anonimowy rozmówca „Businessweeka” ze spółki. Drugim wyzwaniem dla nowego właściciela jest spadek liczby klientów oraz malejące obroty. – W przypadku koszyka spożywczego hipermarkety w ciągu roku zanotowały spadek sprzedaży o 5,7 proc., tracąc przy tym 0,7 pkt proc. udziałów w rynku, które zmalały do 11,9 proc. – mówi Tomasz Krysiak, analityk z Nielsena. Jak dodaje, w przypadku koszyka chemiczno–kosmetycznego sprzedaż w hipermarketach spadła z kolei o 8,3 proc. Obecnie wielkopowierzchniowe sklepy kontrolują 19 proc. ogólnej sprzedaży w tej kategorii. Z kolei firma badawcza Euromonitor International podaje, że hipermarkety są, obok tradycyjnych sklepów spożywczych, jedynym segmentem rynku, który będzie tracił. W 2013 roku wygenerował on 28,7 mld zł, prognozy na ten rok zakładają spadek o 1,4 proc. W tym samym czasie dyskonty mają zwiększyć obroty o niemal 7 proc., do 45,3 mld zł, a handel w sieciach osiedlowych przyspieszy o 5,3 proc., do 25,8 mld. – W ostatnich dwóch latach dyskonty uderzają mocno w kanał hipermarketowy, ponieważ ich oferta produktowa jest już tak świetnie dostosowana do potrzeb

ZDJĘCIA: SŁAWOMIR MIELNIK, ROBERT GARDZIŃSKI/FOTORZEPA

▶▶Takich problemów jak teraz hipermarkety jeszcze nie miały.


klientów, że mając na półce zaledwie ok. 1,5 tys. produktów, są w stanie zaspokoić zdecydowaną większość potrzeb konsumentów, którzy czują coraz mniejszą chęć wybierania spośród kilkunastu tysięcy produktów na półce hipermarketu – mówi Grzegorz Łaptaś z Roland Berger. Jak wyjaśnia, zaleta w postaci szerokiego asortymentu w hipermarkecie nie wystarcza więc, aby zrekompensować znacznie dłuższy czas potrzebny na dojazd i same zakupy w jego ogromnej hali – w zestawieniu z szybkością i bliskością zakupów w dyskontach, których sieci są coraz większe i lepiej zorganizowane. A hipermarketami rynek najwidoczniej się nasycił. Jak podaje Nielsen, na koniec 2013 roku w Polsce działało 320 hipermarketów, a więc sklepów o powierzchni sprzedaży większej niż 2,5 tys. m2, czasami dochodzącej do kilkunastu tys. Przybyło ich zaledwie osiem. Auchan – aktualnie posiadający 28 placówek – w przypadku przejęcia 49 sklepów sieci Real będzie posiadał 24 proc. udziałów w ogólnej liczbie hipermarketów. Tym samym stanie się drugim graczem na tym rynku – pierwsze jest Tesco. Jak wynika z najnowszego raportu Nielsen Shop-

per Trends, 75 proc. klientów odwiedzających placówki hipermarketowe robi to raz w tygodniu lub rzadziej. Polacy znacznie częściej O tyle zwiększyła odwiedzają placówsię liczba ki supermarketohipermarketów we i dyskontowe. w 2013 roku. Dlatego sieci, nie chcąc tracić rynku, przesiadają się na mniejsze formaty – Carrefour uruchamia mniejsze placówki na zasadzie franczyzy pod nazwą Express, na rozwój mniejszych sklepów stawia też Tesco. Analitycy są jednak przekonani, iż na wielkie sklepy miejsce jest. Muszą rozwijać ofertę dodatkową – mniejsze punkty handlowo–usługowe, dostępne w ramach jednej placówki. Mowa choćby o pralniach, aptekach, ale również cukierniach czy jubilerach. Podobny projekt pod nazwą Extra wdraża już Tesco, w przypadku innych firm także spodziewane są zmiany w ofercie. —— Piotr Mazurkiewicz

8%

200 Co najmniej tyle mln zł straty netto zanotował w ubiegłym roku Real – wynika z informacji „Businessweeka”.

Jednym słowem: Hipermarkety tracą grunt pod nogami. Zaczynają więc zmieniać swoją formułę i taktykę walki o klientów.


Technologie Ten obrazek to oczywiście żart. Ale stworzonych w Polsce technologii będzie w przestrzeni międzyplanetarnej coraz więcej.

Miriam Chan Operations manager

kos mo sie

Christopher Manning Senior software engineer

Kate Jordan Engagement manager

Dan Wagner Founder, CEO

ZDJĘCIA: 123RF

© 2014 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED; ZDJĘCIA:

Po rok uw


▶▶Już 35 polskich firm zdobyło kontrakty kosmiczne z ESA. ▶▶„Najważniejsze są nabywane przez nie umiejętności”. Od nieco ponad roku Polska należy do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Przez ten czas nie wysłaliśmy polskich astronautów na Marsa ani na Księżyc, a hasło „podboju kosmosu” pada czasem jedynie w mało realistycznych politycznych wizjach. A jednak przez te kilkanaście miesięcy dla rodzącego się w naszym kraju sektora wysokich technologii zmieniło się bardzo wiele. Polska umieściła na orbicie swojego drugiego satelitę, trzeci czeka na start, a w planach jest budowa kilku kolejnych, w tym rządowego satelity obserwacyjnego, który ma służyć m.in. obronności. Polskie rozwiązania coraz częściej są testowane w laboratoriach Europejskiego Centrum Badań i Technologii Kosmicznych (ESTEC). Ale przede wszystkim – do naszego przemysłu wreszcie zaczęły płynąć pieniądze przeznaczone na rozwój technologii kosmicznych. – Możliwość podpisywania kontraktów z ESA nadała napęd badaniom – mówi prof. Paweł Wielgosz, kierownik Zespołu Zaawansowanych Metod Pozycjonowania Satelitarnego z Uniwersytetu Warmińsko–Mazurskiego (UWM) w Olsztynie. Stworzony przez ten zespół projekt modelowania jonosfery na potrzeby satelitów nawigacyjnych znalazł się w pierwszej puli kontraktów podpisanych przez ESA z polskimi wykonawcami. Uzyskał najwyższą ocenę. – Bez funduszy z ESA, w dobie kryzysu polskim firmom i ośrodkom naukowym trudno byłoby znaleźć inwestorów dla projektów dotyczących technologii kosmicznych. A te umowy są dla nas świetną rekomendacją w dalszych, już samodzielnych działaniach – mówi Wielgosz. Model zespołu z UWM opisuje zaburzenia w działaniu jonosfery, czyli warstwy atmosfery sięgającej od 100 do 1000 km ponad powierzchnią Ziemi. Zaburzenia te wynikają m.in. z aktywności Słońca, a ich odczuwalnym dla nas skutkiem są opóźnienia i zniekształcenia sygnału płynącego do nas z satelitów nawigacyjnych. – W efekcie uzyskiwane są błędne współrzędne, które opóźniają i utrudniają wyznaczenie pozycji, a niekiedy w ogóle to uniemożliwiają – mówi prof. Wielgosz. – Prowadzone przez nas modelowanie służy temu, by te błędy wyeliminować. Pierwsze kontrakty z polskimi wykonawcami ESA podpisała w październiku 2013 roku, niemal w rok po akcesji Polski. Oprócz UWM znalazły się wśród nich firmy Adaptronica, Astronika, ITTI, PikTime

i Sener oraz Instytut Odlewnictwa w Krakowie. Będą dostarczać ESA m.in. aparaturę pomiarową, wytrzymałe i lekkie materiały do budowy satelitów czy specjalistyczne oprogramowanie.  W sumie spośród zgłoszonych w pierwszej fazie 73 projektów na łączną kwotę ponad 17 mln euro zaakceptowanych zostało aż 35 wniosków. To bardzo dobry wynik, bo oznacza, że przyjęty został niemal co drugi wniosek. Pierwsza tura umów opiewa na ponad 6 mln euro.  Kolejne kontrakty między ESA a polskimi firmami są przez cały czas sukcesywnie podpisywane. Informacje na ten temat już niedługo powinna podać Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), która pomaga polskim przedsiębiorcom odnaleźć się w strukturach i wymaganiach ESA. Umowy z ESA są zawierane w ramach preferencyjnego programu „Polish Industry Incentive Scheme”, który obejmuje 45 proc. składki wpłacanej przez nasz kraj (wynoszącej ok. 30 mln euro) i gwarantuje kontrakty w ramach tej kwoty wyłącznie polskim podmiotom. To ukłon w stronę nowych członków ESA, którzy najpierw przechodzą pięcioletni okres przejściowy, a więc dopiero uczą się, jak tworzyć technologie kosmiczne. Pod koniec tego okresu czeka nas ocena zdolności do realizacji projektów kosmicznych. A więc od tego, co teraz pokażą polskie firmy, wiele zależy w przyszłości. – Pieniądz nie jest tutaj najważniejszy. Największą wartością, kilkakrotnie przekraczającą polską składkę, są nabyte przez nasze firmy umiejętności w zakresie m.in. integracji satelitów czy kultury projektowania zgodnie ze standardami ESA – uważa Kamila Matela z Departamentu Programów Pilotażowych PARP. – Najważniejszym efektem przystąpienia Polski do ESA jest ośmielenie się naszych firm do prowadzenia projektów kosmicznych – mówi nam także prof. Marek Banaszkiewicz, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN). – W ten sposób został uruchomiony potencjał technologiczny, który już

„Mamy szansę stworzenia podstaw własnego przemysłu kosmicznego”.

od dawna tkwił w polskim przemyśle.  CBK PAN pełni funkcję doradczą wobec wszystkich tych, którzy chcą mieć w Polsce coś wspólnego z kosmosem. Centrum od lat współpracuje z ESA i NASA, ma także na koncie zbudowanie i wysłanie w kosmos ponad 70 różnego rodzaju instrumentów kosmicznych, które m.in. badają glebę Marsa czy lecą wraz z sondą kosmiczną Rosetta na spotkanie komety. Jest to jedyny ośrodek w naszym kraju, który już zdobył szerokie doświadczenie w technologiach kosmicznych. Specjalizuje się m.in. w systemach robotów planetarnych, tworzeniu instrumentów naukowych czy systemach zasilania. Np. wiadomo, że CBK PAN robi najlepsze penetratory planetarne, i z tego powodu wiele agencji kosmicznych zaprasza Polaków do udziału w swoich projektach.  Zdaniem Kamili Mateli badania PARP pokazały, że jeśli chodzi o współpracę z ESA, największy potencjał kryje się w sektorze ICT, elektronice i optoelektronice, awionice, automatyce i robotyce czy przemyśle wytwórczym. Polskim firmom trudno jest konkurować z najsilniejszymi graczami w europejskiej branży kosmicznej, takimi jak koncerny lotniczo–kosmiczne EADS Astrium czy Tales–Alenia Space. Najlepszym rozwiązaniem jest więc obsadzanie technologicznych nisz. Dobrym tego przykładem są działania warszawskiej Astroniki, firmy typu spin– –out, powołanej do życia przez inżynierów wywodzących się z CBK PAN. Zawarła ona aż dwa kontrakty z ESA, warte w sumie ok. 400 tys. euro. Pierwszy z nich obejmuje zbudowanie innowacyjnych urządzeń blokująco–zwalniających, które używane są wtedy, kiedy trzeba początkowo (np. podczas startu rakiety) unieruchomić, a następnie zwolnić na orbicie ruchome elementy satelity, w tym panele słoneczne czy anteny. Polacy usprawnili te urządzenia w taki sposób, by były bardziej wytrzymałe na zmiany temperatury i by można było ich używać wielokrotnie, wymieniając tylko małą część zamiast całości. Druga umowa zawarta przez Astronikę obejmuje budowę innowacyjnych tzw. anten tabularnych z wbudowanym sterownikiem, wykorzystujących specyficzny sprężysty materiał. Oba urządzenia zostaną zaprojektowane i w całości wykonane w Polsce w ciągu dwóch lat. – Partnerem w realizacji pierwszego naszego urządzenia jest firma EADS


Kosmos się liczy

Marcin Dobrowolski, prezes warszawskiej Astroniki. Firma realizuje – obok innych kontraktów kosmicznych – dwie umowy z ESA, warte łącznie 400 tys. euro.

Astrium, europejski gigant branży kosmicznej. Tworzymy rozwiązanie, które będzie Polska wpłaca do kasy ESA odpowiadać na ich potrzeby – mówi Marroczną składkę ok. 30 mln euro. cin Dobrowolski, prezes Astroniki. – ESA Z tego, zgodnie z umową, wraca umożliwiła nam wejście na rynek na dodo nas co najmniej 45 proc. (czyli brych zasadach. Widząc, że współpracujeokoło 13 mln euro) w postaci my z tą agencją, europejscy gracze z sekkontraktów w ramach tzw. tora kosmicznego zaczęli patrzeć na nas programów obowiązkowych przychylnym okiem. Równolegle podpisali(w których do 2017 roku Polska ma śmy w ubiegłym roku kontrakt z Niemiecpreferencyjne warunki). Oprócz ką Agencją Kosmiczną na ulepszenie urzątego jest możliwość starania się dzenia, które w 2016 roku zostanie użyte do o uczestnictwo w programach wbicia zestawu czujników pod powierzchnię opcjonalnych, których tegoroczny Marca z pokładu amerykańskiej sondy InSibudżet wynosi ok. 3 mld euro. Jak ght – opowiada Dobrowolski. wynika z obliczeń ESA, każde 1 – Kontrakt z ESA świetnie uzupełnia euro zainwestowane w tę agencję nasze plany rozwoju związane z systemami zwraca się przemysłowi danego dostarczającymi precyzyjny i certyfikowakraju w postaci 0,84–5,5 euro. ny czas – uważa Paweł Nogaś, wiceprezes Można więc zakładać, że co roku poznańskiej firmy PikTime. Przedsiębiorminimum 25 mln euro powinno stwo to stworzyło system służący do porówtrafiać do polskich wykonawców nywania wskazań zegarów atomowych i już w postaci kontraktów ESA.  w pierwszej puli podpisało kontrakt z ESA. Będzie badać zapotrzebowanie na precyzyjny certyfikowany czas, który telekomunikacji, energetyce czy mógłby być dostarczany za poZespół Pawła administracji. średnictwem europejskiego sysWielgosza – Wejście do ESA pomogło temu nawigacji satelitarnej Galiz Uniwersytetu polskim firmom i ośrodkom naleo. W tej chwili każdy z  krajów Warmińsko– ukowym przełamać barierę menczłonkowskich UE ma własną –Mazurskiego skalę czasu urzędowego, zazwyczaj talną we współpracy z dużymi pracuje nad tworzoną przez narodowy instypodmiotami z branży kosmicznej projektem, który tut metrologii. – System Galileo i to jest nasz największy sukces ma wyeliminować zniekształcenia mógłby stać się w przyszłości za– podsumowuje prof. Banaszkiesygnału od lążkiem wspólnej europejskiej skawicz. – Na odzyskanie pienięsatelitów li czasu – dodaje Nogaś. To miałodzy ze składek wpłacanych przez nawigacyjnych. by znaczenie m.in. w bankowości, Polskę do budżetu Agencji mamy Uzyskał bardzo jeszcze pięć lat. Przez ten czas da wysoką ocenę się uczynić naprawdę wiele. Możekspertów ESA. na zbudować podstawy własnego przemysłu kosmicznego. —— Aleksandra Stanisławska

Jednym słowem: Polski przemysł kosmiczny pozostaje niszowy, ale – dzięki przystąpieniu do ESA – dostał silny impuls rozwojowy.

PikTime Systems projektuje i produkuje m.in. aparaturę do porównywania wskazań zegarów atomowych na duże odległości. Na zdjęciu Robert Urbaniak i Paweł Nogaś, wiceprezesi poznańskiej spółki. „Kontrakt z ESA świetnie uzupełnia nasze plany rozwoju”.

Pierwszy konkurs w ramach specjalnego programu wsparcia dla polskiego przemysłu (tzw. Polish Industry Incentive Scheme) okazał się sporym sukcesem. Potwierdziły się założenia o potencjale naukowo– –technologicznym polskiego sektora kosmicznego i jego dużym zainteresowaniu współpracą z ESA. Prawie połowę wniosków eksperci ESA ocenili pozytywnie i skierowali do wdrożenia, co najlepiej świadczy o ich wysokiej jakości. Rozpoczęła się już realizacja 17 projektów, a negocjacje z kolejnymi wnioskodawcami dobiegają końca. W marcu planowane jest ogłoszenie następnego konkursu, na podobnych warunkach. Poza programem Polish Industry Incentive Scheme firmy i instytucje mogą ubiegać się o kontrakty przemysłowe na ogólnych zasadach obowiązujących w ESA, obejmujących przetargi otwarte dla wszystkich. Na specjalnym portalu przemysłowym ESA, tzw. EMITS, jest już zarejestrowanych 148 podmiotów z Polski, w tym 96 firm. Startują one w ogłaszanych tam przetargach i uzyskały już kilka kontraktów, a kilkadziesiąt kolejnych konkursów jest w trakcie oceny wniosków przez ESA.

Otylia Trzaskalska– –Stroińska, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji i Przemysłu Ministerstwa Gospodarki

ZDJĘCIA: ROBERT GARDZIŃSKI, RADEK PASTERSKI/FOTORZEPA, JANUSZ PAJAK, MATERIAŁY PRASOWE, AFP

Technologie


YOUR PARTNER IN BEAUTY Ma k i j aż bi z n e s o w y, ro z ś wi e tl a ją c y, s m o k y e y e s… Od k r y j ta j e m n i c ę p ro f e s j o n a l n e g o m a k e -u pu po d o k i e m e k s p e r tów Do u g l a s!


CZ ER Ń N A PIEDESTALE YO U R

B E AU T Y N I R E PA RT N

Zestawem Bobbi Brown Kit Saddle Mahogany podkreśl brwi, aby wyglądały na bardziej zagęszczone i ciemniejsze. Na koniec możesz rozczesać brwi szczoteczką nr 21P.

Ż : M A K IJ A E K S P E RT S A DOUGL

Rysunek: Paweł Wachowski, zdjęcia: Douglas

Luksusowa reminiscencja szalonych lat 60. Wyniesiona na piedestał szlachetna czerń okala oko niczym jaskółcze skrzydło. Jak wykonać makijaż, który uwielbiała sama Audrey Hepburn?

.2 Oczy:

Y S TA

Na skórę twarzy nanieś bazę rozświetlającą Rouge Bunny Rouge. Za pomocą pędzla do podkładu nr 16P nałóż podkład Giorgio Armani Cosmetics Maestro Fusion Foundation nr 3. Pędzlem nr 18P nałóż korektor Clarins Instant Light nr 00 pod oczy. Pędzlem nr 1S nałóż puder SENSAI Loose Powder Translucent na twarz. Pędzlem nr 4S i różem Giorgio Armani Cosmetics nr 2 zaznacz kości policzkowe. Za pomocą pędzla do rozświetlacza nr 3S nabierz SENSAI Silky Highlighting Powder i nałóż na kości policzkowe.

Na całą powiekę nałóż korektor Clarins Instant Light nr 00, a następnie opuszką palca wklep na całej powierzchni powieki. W jednej czwartej zewnętrznego kącika dolnej powieki namaluj kreskę kredką Rouge Bunny Rouge Eye Khol nr 29, przedłużając dolną linię oka ku górze. Za pomocą kredki Rouge Bunny Rouge Eye Khol nr 29 narysuj cienką kreskę wzdłuż linii rzęs na górnej powiece. Pamiętaj, aby w zewnętrznym kąciku połączyć kreskę z dolną linią, którą wcześniej narysowałaś. Następnie za pomocą kredki wypełnij jasne miejsce w środku kreski. Weź eye-liner Bobbi Brown Long Wear Gel Eyeliner nr 1 Black Ink i powtórz kreskę, rysując po śladzie (wcześniej narysowanej kredką). Powtarzaj to, aż uzyskasz efekt grubszej kociej kreski w zewnętrznym kąciku oka. Za pomocą tuszu do rzęs Collistar Infinito Black wytuszuj tylko górne rzęsy.

Przy aplikacji podkładu nanieś odrobinę na usta. To baza dla pomadki. Za pomocą pędzelka do ust nr 22P obrysuj kontur ust, a następnie wypełnij usta konturówką Collistar nr 206.


1 Rouge Bunny Rouge Emulsja rozświetlająca Morza Lśnienia nr 8, 30 ml, nr 279285, 219 zł 2 Clarins Instant Smooth, korektor wypełniająco-rozświetlający, 3 g, nr 574083, 115 zł 3 SENSAI Silky Highlighting Powder, lekki puder rozświetlający, 5 g, nr 388369, 189 zł 4 Bobbi Brown Long Wear Gel Eyeliner, eyeliner w żelu, 3 g, nr 057150, 99 zł 1

2

3

4


3 1 Giorgio Armani Cosmetics Eyes to Kill, tusz do rzęs, 6,9 ml, nr 456739, 165 zł 2 Collistar Design Lip Pencil Rosewood, konturówka do ust, 2,1 g, nr 685810, 59 zł 3 SENSAI Loose Powder Translucent, puder gwarantujący jedwabisty i naturalny efekt, 20 g, nr 388361, 199 zł 4 Giorgio Armani Cosmetics Maestro Fusion Foundation, podkład zbudowany z beztłuszczowej bazy nasycony pielęgnacyjnymi olejkami, 30 ml, nr 704458, 299 zł 5 Barbara Hofmann Pędzelek do ust, koci języczek 23P, nr 720236, 22,90 zł 6 Rouge Bunny Rouge Długotrwała kredka do oczu Kocie Spojrzenie, 0,28 g, nr 642842, 99 zł 7 Giorgio Armani Cosmetics Sheer Blush, róż do policzków, 6 g, nr 151959, 219 zł 8 Barbara Hofmann Pędzel wachlarzykowy 25, nr 720221, 72,90 zł 9 Bobbi Brown Natural Brow Shaper & Hair Touch Up, mascara do brwi o kon-systencji żelu, 4,2 ml, nr 672777, 85 zł

2

4

1

6

8

7 9

Zdjęcia: Grzegorz Nelec/Nelec Studio Photography, makijaż: Paweł Borkowski, stylizacja: Aga Baumann/Nelec Studio Photography, modelka: Karolina Michałowska, sukienka, opaska, broszki - Bizuu, Clarins, SENSAI, Giorgio Armani Cosmetics, Barbara Hofmann, Collistar, Rouge Bunny Rouge, Bobbi Brown, Douglas

5


EL E K TRY Z UJĄCY DU ET YO UR PA RT NE R IN BE AU T Y

Brwi intenswynie zaznacz cieniami Clarins.

Ż : M A K IJ A E K S P E RT S A L DOUG

Rysunek: Paweł Wachowski; Zdjęcia: Douglas

Nieoczywiste połączenie soczystej limonki i nasyconego granatu to idea, która zrodziła się w domu mody Yves Saint Laurent. Rockowy look genezą sięga lat 80., ale wykonanie jest osadzone w aktualnych trendach. Jak zrobić tak odważny makijaż?

YSTK A

Zacznij od nałożenia bazy pod cienie Collistar na całą powiekę od rzęs do brwi. Narysuj kredką do oczu Clarins Kohl Eye Pencil 01 kreskę na górnej i dolnej powiece. Rozetrzyj ją pędzelkiem i nałóż cielisty cień na górną powiekę. Nałóż grafitowy cień NYX na dolną powiekę, następnie korektor pod łuk brwiowy, a na korektor limonkowy cień Inglot. Rzęsy wytuszuj mascarą wydłużająco-pogrubiającą Build Up Extra Volume.

Na całą twarz nałóż bazę pod podkład SENSAI Brightening Base, a potem podkład Clarins Everlasting. Nałóż korektor pod oczy w celu rozświetlenia spojrzenia. Aby uzyskać efekt satynowego wykończenia, sięgnij po puder sypki SENSAI. Wymodeluj twarz brązerem, a na kości policzkowe nałóż róż marki RBR.

Usta pomaluj szminką matującą Perfect Matte Lipstick. Najlepiej w komplecie z konturówką do ust Fuchsia nr 26.


1 Clarins Everlasting Foundation SPF15, długotrwały podkład do twarzy, 30 ml, nr 501530, 159 zł 2 SENSAI Brightening Make-up Base, baza pod makijaż, 30 ml, nr 261789, 279 zł 3 Rouge Bunny Rouge Niewinny róż Z Miłości Do Róż, róż do policzków, 3,5 g, nr 407654, 115 zł 4 SENSAI Loose Powder Translucent, puder o neutralnym odcieniu gwarantujący jedwabisty i naturalny efekt, 20 g, nr 388361, 199 zł

2

1

Zdjęcia: Grzegorz Nelec/Nelec Studio Photography, makijaż: Hania Mikoś-Cupok, stylizacja: Aga Baumann/Nelec Studio Photography, modelka: Karolina Michałowska, kombinezon Hector & Karger, opaska Bizuu, Barbara Hofmann, Collistar, Clarins, IsaDora, Inglot, SENSAI, NYX, Rouge Bunny Rouge, Shutterstock.com

. ZUREM A P Z K W Y LO O A Ż N YC H W D R O C KO O A L ZO N Y D . ST WOR KO B I E T H C Y N I AKT Y W O WA N Y D N UGL AS . E O M D O K W E Ó R ST AKIJAŻY M Z E Z PR

3

3

4


3

1 Inglot Cień do powiek 343 MC, nr 664733 2 Collistar Mascara Shock Black, podkręcający tusz do rzęs, 8 ml, nr 763989, 99 zł 3 Collistar Matita Professionale nr 06, konturówka do ust, 1,2 g, nr 128777, 55 zł 4 Collistar Eye Primer, baza pod makijaż oczu,10 ml, nr 729387, 79 zł 5 IsaDora Perfect Matte Lipstick, pomadka matująca, nr 754243, 54 zł 6 Clarins Clarins Kohl Eye Pencil nr 1, czarna kredka, 1,14 g, nr 763066, 60 zł 7 NYX Jumbo Eye Pencil Cobalt, rozświetlająca kredka do powiek, 5 g, nr 759041, 19,90 zł 8 Clarins Paleta do brwi, 5,7 g, nr 472947, 175 zł 9 Barbara Hofmann Pędzel do różu skośny 3P, nr 720226, 44,90 zł 10 Barbara Hofmann Pędzel do makijażu wachlarzykowy 2P, nr 720222, 49,90 zł

5

7

1

6

2

4

6

8

9

10


DZIECI, KTÓRE WSTYDZĄ SIĘ BIEDY, WOLAŁYBY ZNIKNĄĆ. SpRAW, żEBY ZAmIAST NICh ZNIKNĄŁ WSTYD. przekaż 40 zł na wyprawki szkolne dla podopiecznych SOS Wiosek Dziecięcych. Nasz numer konta: 07 1240 6247 1111 0000 4975 0683

www.wioskisos.org


MALE HERO

zdjęcie Michał Szlaga

W CHMURACH

Pozwolić sobie na chwilę wyciszenia w dzisiejszym świecie pełnym bodźców, dzwięków, niepotrzebnych informacji. Wibrujących telefonów. Atakujących maili. Mieć moment dla siebie – prawie niemożliwe. Wyłączyć się z takiego życia. I być. Po prostu. Takim momentem jest podróż. Lot samolotem. Ucieczka. Wyłączona komórka to jedyna dziś opcja na spokój. Jak inspirująco dopełnić ten czas? Ja wiem. Świetni bohaterowie opisani wprost, po męsku, genialna fotografia, prostota i klasa, to coś, za co czytelnicy „Malemena” pokochali ten prawdziwie polski magazyn. Teraz wybrane fragmenty towarzyszyć Wam będą w podróży. Z pewnością będzie udana.

Olivier Janiak


MALE HERO

Jan Jakub

KOLSKI POZA ŚWIATEM tekst Michał Kukawski zdjęcia Kuba Dąbrowski

To dla mnie jedno z ważniejszych spotkań, ponieważ na wiele pytań 57-letni reżyser ze spokojem odpowiada: „Nie wiem”, a to oznacza, że naprawdę istotne zmiany w życiu, zrozumienie mogą przyjść w każdej chwili – jutro albo za 20 lat.

G

dy mnie pan spyta: „W jakim miejscu swojego życia jest pan, panie Janie?”, ja panu odpowiem: „Nie wiem”. W ogóle w moim przypadku najwięcej najtrafniejszych odpowiedzi mieści się w owym „nie wiem”. Gdzie jestem? Nie wiem. W jakim miejscu jestem z pisaniem? Nie wiem. Jaki będzie następny film? Nie wiem. Naprawdę nie wiem – spogląda ze spokojem, ale pewny swego – odważnie patrzy w oczy. Na przegubach obu dłoni ma szerokie, skórzane bransolety. Zawsze je ma. Atrybut wojownika, ale Jan Jakub Kolski nie jest ani srogi, ani niedostępny, ani wojowniczy. No, chyba że wobec samego siebie. Był czas, kiedy krzyczał zuchwale, że jak usiądzie na krześle z napisem „reżyser”, to będzie oznaczać, że właśnie skończył robotę w kinie. To będzie ten moment, w którym przestanie robić filmy. Z biegiem lat zaczął jednak zabierać na plan drewniany taboret. Twardy kawał drewna z napisem „reżyser”, niski i niewygodny, tak że jak siadał, to czuł, że to jak za karę. Teraz...

– Teraz siedzę na krześle z napisem „reżyser” i nie czuję, żeby mi to przeszkadzało w robieniu filmów. Biegam, podnoszę się, staram się być blisko aktorów i jak najmniej czasu spędzać w namiocie z podglądami, ale też podchodzę do wygodnego krzesła i usadzam swój wymęczony kręgosłup, pozwalam mu odpocząć. Tak się manifestuje moja zgoda na siebie, już nie tak mocnego, ale coraz słabszego. Jan Jakub Kolski urodził się we Wrocławiu. Był najmłodszy w pięcioosobowej rodzinie. Imiona dostał po dziadkach – Janie z Łodzi i Jakubie z Popielaw. Tata był montażystą w Wytwórni Filmów Fabularnych, mama nie pracowała. Dom był biedny. Któregoś dnia przyjechała babcia i pyta: „No, a kto pojedzie ze mną do Popielaw? Może ty, Jasiulek?”. – Wyciągnąłem rękę, bo przecież jasne było, że Popielawy to drzewa, psy, koty, sanki, lepienie bałwana, stawy, łyżwy... Tata kupił za 50 zł – pamiętam – takie przykręcane do butów. Robiło się dziurę w podeszwie, nakręcało się tam blaszkę i do niej mocowało tył łyżwy, a przód na żabki do zelówek


MALE HERO

Te niespełnione tęsknoty krzyczały i w 18-letnim dojrzewającym mężczyźnie, i w 23-letnim żołnierzu Ludowego Wojska Polskiego, i w 25-letnim studencie szkoły filmowej, i w 35-letnim mężu Grażyny, i w 40-letnim ojcu paroletniej Zuzi, i w... – Kolski ma zamknięte oczy. Jest gdzieś tam. – Dziś takie szczegóły są najważniejsze, to one promieniują całym światem, w nich zawiera się właściwie wszystko... Kolski często przymyka oczy, jakby to pomagało mu w widzeniu. Później powie, że zawsze najlepiej czuł się w jaskiniach, kiedy gasło światło. – W tej doskonałej czerni, w tej doskonałej ciszy kilkaset metrów pod ziemią, czułem, że się cały kondensuję, zmniejszam się do maciupeńkiej drobinki i że w tej drobince zawiera się wszystko o mnie – z kiedyś, na teraz i na przyszłość. Wiedziałem, że dzieje się coś niezwykłego... Tylko że nie miałem pojęcia, jak to opisać, w jakimś sensie byłem gówniarzem, musiałem znaleźć narzędzia, żeby zacząć to porządkować – reżyser gestykuluje dłońmi, jakby rozganiał spomiędzy nas niewidzialny dym. – Przepraszam, ale ja do wyrażania emocji używam dłoni. I właśnie robienie filmów to jedno z tych narzędzi – kończy urwaną myśl. Byliśmy jednak w drodze do Popielaw. Wyjazd do dziadków 11-letniemu Jaśkowi na początku wydawał się nagrodą. Było tam wszystko, czego brakowało starszym bratu i siostrze, którzy zostali we Wrocławiu. W mieście miewał problemy w szkole, bo nauczyciele jego dociekliwość brali za przemądrzałość. W Popielawach miał szansę być najlepszym uczniem w szkole. Był w piątej klasie. Najpierw miał zostać u dziadków dwa miesiące, następnie trzy, później cztery... – Bardzo wyraźnie artykułowałem potrzebę powrotu, która brała się z tęsknoty, normalnej, dziecięcej tęsknoty za matką, za domem. Ciągle jednak znajdowały się powody, aby mi go odmówić. Byłem tam rok, potem drugi, trzeci. Ta tęsknota i poczucie odrzucenia – dziś, kiedy moja matka nie żyje, mogę o tym mówić swobodniej – zrodziły mnie dorosłego, one się doczepiły do mnie dorastającego i nie odpuszczały ani na chwilę. Te niespełnione tęsknoty krzyczały i w 18-letnim dojrzewającym mężczyźnie, i w 23-letnim żołnierzu Ludowego Wojska Polskiego, i w 25-letnim studencie szkoły filmowej, i w 35-letnim mężu Grażyny, i w 40-letnim ojcu paroletniej Zuzi, i w 50-letnim...

– W tym jest pan bardzo podobny do swojego bohatera z najnowszej książki „Dwanaście słów”. Fryderyk też nosi w sobie te dziecięce tęsknoty, niespełnienia i zdarza mu się patrzeć na świat oczami kilkunastoletniego chłopca. A przecież jesteście równolatkami. – Tak, obaj mamy niezałatwione sprawy z dzieciństwa i ja ich pewnie już nigdy nie załatwię. Przez całe życie to dziecko we mnie krzyczało: „Zaopiekuj się mną wreszcie! Zabierz mnie do Wrocławia, chcę być z tobą, mamo, chcę być z tobą, tato”. Tylko że nikt nie był zdolny tego krzyku usłyszeć. A ja opiekowałem się swoimi rodzicami coraz bardziej. Im silniej ta tęsknota i to niespełnienie we mnie odżywały, ja się tym bardziej opiekowałem swoimi rodzicami. Paradoks na paradoksie. I traciłem z oczu wszystko, co ważne. To zadziwiający proces i jak się go zaczyna sobie uświadamiać, to za tym idzie odkrywanie wielkiego, a niedostrzeganego wcześniej obszaru wolności. Pamiętam, że równie wielki obszar odkryłem, pierwszy raz mówiąc „nie”. – Pierwsza ważna odmowa. – To była kobieta. I mimo że moje życie było w innym miejscu, ona ciągle chciała w nim uczestniczyć. I ja jej wprost powiedziałem, że nie. „Proszę, nie dzwoń więcej do mnie. Jestem już gdzieś indziej i w moim świecie już cię nie ma, są inni”. – To było źródłem siły i wolności? – Tak, bo zaopiekowałem się sobą. To jest najtrudniejsze. Bez trudu się zaopiekuję, kim pan tylko zechce, ale z trudem sobą. To odkrywanie umiejętności opiekowania się sobą i bycia wyrozumiałym dla samego siebie to zadziwiające doświadczenie. Tak naprawdę chwilę przed scynicznieniem odkryłem w sobie zgodę na to, żeby nie być Superjankiem. Pan zapewne nie wie, że w środowisku filmowym taką właśnie otrzymałem ksywę – każdego się tam jakoś opisuje i ja zostałem Superjankiem. Niezłomnym, silnym, gotowym na każde wyzwanie, zaciętym Superjankiem bez chwili słabości. Słabości mieli inni, Superjanek ich nie miał. Nie wiedzieli inni, Superjanek wiedział. Tylko że Superjanek się starzał i słabł, aż na koniec musiał przystać na to, że jest pięćdziesięcioparoletnim człowiekiem, który nie podoła wielu wysiłkom. – Jednak był czas, kiedy pan wierzył i czuł, że jest superbohaterem? – Mnie ta wizja oczywiście na początku pochlebiała. Byłem takim kaskaderem wśród filmowców, człowiekiem, który ciągnął za sobą na plany filmowe tabuny młodzieży, studentów, wyposażał ich w niezwykłą determinację w dążeniu do zawodu. Oni te nadzieje, że kiedyś spełnią się ich marzenia o filmie, opierali na obserwowaniu mnie, więc ja musiałem być niezwyciężony. Jak czułem na sobie ich spojrzenia, to natychmiast się prostowałem i już mnie nie bolał kręgosłup, już mi nie pękały żyły ani ścięgna, znów byłem... Oni przecież będą ze mnie czerpać przykład i siłę. Myślałem, że mam taki obowiązek. Przyjąłem na siebie ten obowiązek, poczułem... – Potworny ciężar – wtrącam, bo sam zaczynam czuć, jak się pod nim uginam. – Ponad siły. Bo co jest po drugiej stronie? Ano rozmaite nieuważności w życiu prywatnym. Nieuważności, których ofiarą stała się moja starsza córka. Nieobecności rozmaite. Zaniechanie obecności nie z premedytacji, tylko


MALE HERO

z nieuważności, z tych prób sprostania wizerunkowi siłacza, mocarza... No tak... Wcale nie tak dawno pozwoliłem sobie nie być mocarzem, stałem się dla siebie wyrozumialszy. Chyba nie za późno, chyba w samą porę. – I jakie to uczucie? – Nie wiem. Inne. Jednak takie prolongujące nadzieję na to, że jeszcze spotkam się z sobą w całkowitej zgodzie na siebie. Bo przecież będzie tylko gorzej. Bo przecież będzie tylko słabiej, tylko starzej, tylko wolniej, więc coraz trudniej będzie o zgodę na siebie. – Łaskawszy jest pan... – Wyrozumialszy – poprawia mnie zdecydowanie. – Od łask jest świat zewnętrzny. Jednak to właśnie świat zewnętrzny umożliwił Kolskiemu, jego prawdziwemu ja, ukrywać się przez lata w obrazie, który został mu narzucony przez środowisko. Wchodził do najgłębszych jaskiń, wspinał się, przechodził kolejne kursy surwiwalowe, ćwiczył mięśnie – przecież musiał pozostać niepokonany. I nagle – przy okazji rutynowego badania w maszynie do rezonansu magnetycznego – odkrył, że ma klaustrofobię. – W tej tubie doznałem ataku paniki, który ledwo powściągnąłem. Będąc przez tyle lat grotołazem, okazało się, że jestem też klaustrofobikiem. Ta sprzeczność na poziomie – nazwijmy go – medycznym świetnie odpowiedziała na tę sprzeczność na poziomie psychologicznym. Jak gdyby to był rym, który kazał mi na siebie spojrzeć trochę uważniej. No i teraz koniec spełniania zamówień społecznych. Popielawom jednak nie powiedział „nie”. Wrócił do miejsca, w którym wszystkie 365 dni każdego spędzonego tam roku nastoletniego życia wypełniała mu tęsknota. To była jego główna aktywność w Popielawach – tęsknota. Stawał pod kapliczką i wyglądał na drogę, czy czasem nie idzie mama lub tata od przystanku PKS pod Bukowem. A teraz znowu tam wraca – kupił ziemię, buduje dom z drewna. – Z ducha jestem z Popielaw, z dziecka jestem z Popielaw. To ma coś z uzależnienia. Chciałem wrócić do Popielaw jako ten sam mały chłopiec. A wróciłem do nich jako ktoś zupełnie inny. Żeby odkryć, że ten matecznik... – Matecznik? – O mój Boże, przecież to w tym przypadku zupełnie nie ma umocowania – Kolski dziwi się własnym słowom. – Tak pan o tym miejscu myśli, choć to raczej dziadecznik. Powiedział pan kiedyś, że karmił się naiwną wiarą, że jak już pan kupi ten kawałek ziemi i tam wróci, to spojrzy w oczy tamtemu małemu Jasiowi i powie: „No dobra, dość tułaczki, jesteśmy na miejscu”. – Nic takiego się jednak nie stało. Wywiozłem z Popielaw szczególną wyobraźnię, która mnie powiodła do filmów, do rozmaitych zmagań twórczych... A wróciłem jako człowiek z Wrocławia, jako ktoś zupełnie inny. I przyglądając się temu światu, zacząłem nagle odkrywać Popielawy na nowo. To jest karta do zapisania. – I jaka to będzie historia? O czym? – Nie wiem. Tam stoi stary dom. Kiedyś w marzeniach chciałem mu przywrócić kształt z przeszłości. Teraz pozwalam mu się starzeć, zarastać krzakami, a z boku buduję zupełnie coś innego – nowy świat.

Gdy poszedł do gminy po pozwolenie na wylanie fundamentów pod ten nowy dom, zapytali go, gdzie będzie stał. Kolski nie był na to przygotowany, był pewien, że to zwykła formalność, więc wskazał trochę na chybił trafił – o tu. – Wybrałem to miejsce instynktownie. Wbiliśmy cztery kołki i tyle. Teraz dopiero odkrywam sens tego wyboru – z tarasu będę miał dobre miejsce do obserwowania, jak tamten świat niegdysiejszy odchodzi w niebyt. Co w tym uwolnionym miejscu powstanie? Moja młodsza córka ma teraz niespełna dwa i pół roku. Pewnie będzie tam biegać wkoło i wpuszczać w ten świat nowe dźwięki, które tam zamieszkają, rozmnożą się, wnikną w powietrze i rozwibrują je na nowo. Będzie wypowiadać swoje dziecięce zdania i oznaczy... Odczułem ulgę w tym momencie, jak to powiedziałem – Kolski uśmiecha się lekko i kończy myśl jeszcze łagodniejszym głosem: – Na nowo oznaczy parametry tego świata, jego granice, będzie ten świat nazywać po swojemu, nie po mojemu. Dla niej te trzy wielkie dęby, te olbrzymy, które były świadkami mojego dorastania, będą znaczyć coś zupełnie innego. Będzie podnosiła kasztany i żołędzie w swoich sprawach, w zupełnie innych sprawach niż moje, i to ona będzie nadawać zupełnie nowy sens temu miejscu. Reżyser milknie na chwilę. – Zobaczyłem taki obraz: jest część pałacu – myśmy tak nazywali ten dworek dziadków – w której była kiedyś pracownia rymarska dziadka Jakuba, a dziś został po niej tylko fundament porośnięty zielskiem. Będę na nią mógł patrzeć z tarasu i zapewne będę widział, jak moja dorastająca córka lata tam z kijkiem i rozgrzebuje te miejsca... I stoi na przykład w miejscu, w którym kiedyś stało moje łóżko albo była kuchnia. Tam o piątej rano dziadek w zimie podgrzewał mi jedzenie. Albo tam, gdzie stała komódka... Ona będzie po tym po prostu chodziła i rozgrzebywała. Bardzo mnie taki obraz cieszy. To co, może o czymś zabawnym porozmawiajmy? – To może o muzyce? – Proszę bardzo, zupełnie się na tym nie znam. Ani trochę. – To ciekawe. W pana książce jest taki fragment: „To jest muzyka. Dzięki niej można przetrwać wojnę, pogodzić się ze śmiercią bliskich i samemu nie umrzeć z rozpaczy”. – Muzyka ma dla mnie wagę tylko wtedy, kiedy mnie porusza, kiedy jest zdolna dotknąć moich emocji. Może być doskonała, bezbłędnie zbudowana i zagrana, ale tak długo, jak nie potrąci jakiejś nuty emocjonalnej we mnie, jest bez znaczenia. Jest jak jajko Fabergé – puste w środku; umiem się zachwycić jego pięknem, ale tylko na chwilę. To piękno nie ma przeznaczenia. Ani mnie nie ucieszy na dłużej, ani mnie ogrzeje, ani mnie zasmuci, bo ważne jest też dać się zasmucić muzyce. Można to wtedy przekuć w coś pięknego. – No i całe szczęście, że nie trzeba się znać na muzyce, żeby uratowała nam życie. – Właśnie. Ja chętnie do takiej konkluzji też bym zmierzał. Etniczna muzyka afrykańska ma taką moc, czuję w niej potencjał. Tęsknię wtedy po afrykańsku. To oczywiście jest ciągle moja tęsknota, ale tym wywołana. I w tym sensie muzyka ma wielkie znaczenie. Ciągle czegoś słucham, ale nie potrafię nazwać autorów, nurtów... – Panu to bardzo przeszkadza, że pan się na tym nie zna tak po akademicku.


MALE HERO


MALE HERO

– Trochę tak... Gdyby mnie pan spytał, czy jest jakaś dziedzina, na której znam się dobrze, to... – No właśnie, gdyby miał pan wyjść na scenę i zaprezentować swój talent, jakiś numer popisowy, to co by to było? Ja mógłbym chyba zmywać naczynia. – Ja zalewajkę gotować mógłbym. W ogóle coś gotować, bo to dość dobrze umiem i z tym potrafiłbym sobie poradzić, chociaż nie w programie „Masterchef ”, bo to wymaga przede wszystkim umiejętności zaprezentowania siebie, wymaga jakiegoś rodzaju hucpy. Umiałbym jednak dobrze na scenie porąbać drewno na opał. Porządna siekierka, dobry pieniek. Odrzucić śnieg bym umiał, zgrabić liście. Pogłaskać psa bym umiał. Oj, i kota, kota jeszcze bardziej – zaciera ręce z zadowolenia. – W konkursie na wywoływanie kociego mruczenia mógłbym iść w zawody z najlepszymi. Ostatnio w Bieszczadach miał ochotę ukraść kota o imieniu Filonka. Kota, który wytwarzał tak cudowne mruczenie, że z Filonką mógłby pod tym względem konkurować tylko Cezar. – No, pretensjonalne, ale ja go dostałem już z imieniem. Zapisałem sobie mruczenie Cezara w telefonie komórkowym i w Namibii, kiedy udawało mi się znaleźć w wioskach koty, puszczałem im to nagranie. Patrzyłem, co one na to. I były pod wrażeniem. Mruczenie mojego kota... to jest najbardziej uspokajający mnie dźwięk w życiu. – A kiedy panu zdarza się mruczeć z zadowolenia? Kolski milczy dłuższą chwilę, ma zamknięte oczy. – Jesienią, w lesie... na grzybach z ojcem, czyli kiedyś. Ojciec był szczególnym rodzajem zbieracza, ponieważ potrafił przypisać sobie każdy grzyb znaleziony przez każdego człowieka w lesie. Jan musiał się przyzwyczaić, że jakiegokolwiek grzyba by znalazł, to powód, dla którego to się udało, leżał w ojcu. – Pamiętam, że pokazywał mi drogę i obszar, którym powinienem się zainteresować, ponieważ wszystko wskazywało na to, że o tej porze roku tam właśnie powinny być prawdziwki. A to, że znalazłem czerwonego koźlarza, niczego nie zmieniało, bo on pomyślał, ale nie zdążył tego wyartykułować, że czerwone koźlarki powinny być tuż obok. Nieodżałowane chwile. Teraz czasami mruczę, jak mi dobre ujęcie wyjdzie. Kolski decyduje się na pokazanie mi fragmentu kręconego właśnie filmu. Dziś siedzimy na Plantach w Krakowie, ale ostatnie tygodnie spędził z ekipą w Bieszczadach, a od jutra kręcą dalej w Kazimierzu. Nic nie wiem o tym filmie. Reżyser wyjmuje z czarnego, sportowego plecaka komputer, chwilę szuka okularów po kieszeniach. – O są! – wykrzykuje zadowolony. Scena jest taka: polana, drzewa, może sad, gdzieś w oddali drewniany płot, z prawej strony w zaroślach stoją dwa porzucone fiaty – mały i duży. – Potrzebna nam była scena z budzeniem się. I pomyślałem, że bohaterki mogłyby spać w tych samochodach. Włączyli kamerę i nagle zaczęły się dziać rzeczy niezwykłe. – Oto na scenie zdarzeń pojawiają się: najpierw krowa, zaraz za nią chłop, który usiłował ją dogonić, potem jego żona, a na końcu traktor, i to wszystko ułożyło się w ciąg epizodów zadziwiających, aczkolwiek spojonych wewnętrzną logiką. Logiką, której w życiu nie udałoby się uzyskać, wcześniej ją projektując. Mówiąc innymi słowy: nigdy nie byłbym zdolny wyreżyserować takiej sceny. Proszę zobaczyć, jak oni biegną! Ta krowa

Zalewajkę gotować mógłbym. W ogóle coś gotować, bo to dość dobrze umiem i z tym potrafiłbym sobie poradzić. Umiałbym porąbać drewno na opał. Odrzucić śnieg bym umiał, zgrabić liście. Pogłaskać psa bym umiał. Oj, i kota, kota jeszcze bardziej i ten pan są z gatunku niemożliwych. Biegli w przeciwtakcie – on w jednym kierunku, krowa w drugim; z punktu kompozycji biegli przez mocne punkty w kadrze i ten pan w ostatniej chwili – jakby miał wielką świadomość obiektywu, przed którym występuje – tuż przed opuszczeniem kadru poprawia sobie beret na głowie. Cały czas nie mogę dać temu wiary. – W takich chwilach zdarza się panu myśleć, że ktoś, coś panu sprzyja? – Fenomenem obydwu porządków – robienia filmów i pisania książek, takim, który nie poddaje się kontroli – jest NIE-O-CZE-KI-WA-NE. Ono zwykle obdarowuje naddatkiem. Oczywiście na nieoczekiwane trzeba zasłużyć. Na nieoczekiwane trzeba być gotowym, mając pod ręką oczekiwane, gdyby to pierwsze jednak nie nadeszło. Tu w tej scenie z krową nieoczekiwane objawia się w najczystszej postaci – przyszło i powiedziało: „Proszę, oto jestem”. W literaturze nieoczekiwanego jest jeszcze więcej, tylko trzeba mu stworzyć dogodne warunki. Nieoczekiwane lubi przyjść na przykład w zimie, kiedy w piecu napalone, przygotowane są ciepłe kapcie, herbata... Nieoczekiwane sobie patrzy i mówi: „No dobra, zapraszają mnie. Wydaje się, że będzie wygodnie, ciepło i przytulnie. Idę”. I wtedy się pojawia, a to się manifestuje w odkryciu, że oto się napisało. Budzę się z czegoś na granicy snu i jawy, patrzę – są rządki literek, czytam, jest jakiś porządek, czasem bywa magnetyczny, ale nie potrafię tego przypisać sobie, a jeśli już, to nie tylko sobie. To jest świat, w którym spełnia się porządek nie całkiem suwerenny, to znaczy w obrębie tego świata nie jestem suwerenem. Jest coś jeszcze, istnieje jakiś wyższy porządek, którego – jeśli zrobię wystarczająco dobrą herbatę – mogę być uczestnikiem. Mogę być beneficjentem również. – Podpis „Jan Jakub Kolski” na okładce książki... – Nie całkiem uprawniony, tak? Zgoda, może być „Jan Jakub Kolski” i trzy kropki. Bo nie odważę się zgadywać, z pomocą kogo się pisze.


www.malemen.pl

my Nie stoi z nami! ź cu, chod w miejs

UMER N Y W IO GRUDN PRZEDAŻY S JUŻ W h salonac w j a k u Sz ch prasowy

W NUMERZE: ANDREW BOLTON

– Krytycy sztuki często nie postrzegają mody jako sztuki, bo myślą głównie o jej funkcjonalności, nie widzą w niej niczego wyjątkowego, bo przecież ktoś ma to włożyć i nosić. Absurd – – mówi Andrew Bolton, kurator mody z nowojorskiego Metropolitan Museum of Art.

JACEK KOMAN

Poszliśmy do kina. Na „Opowieściach” Segała popłynęła z ekranu pieśń rosyjskich błatniaków. Jedna z tych, które Jacek Koman śpiewa w zespole VulgarGrad. A potem się okazało, że całe jego życie jest jak film.

GRANICE, CZYLI TO, CO POMIĘDZY

Mimo usilnych prób usunięcia granic z naszej przestrzeni one wciąż wracają w takiej czy innej postaci. Zasieki i mury mogą zniknąć, ale podziały pozostają w naszych głowach. Być może są nam potrzebne do tego, byśmy poukładali otaczający nas świat. Nie piszemy o wszystkich granicach, ale piszemy o kilku ciekawych: o granicach kulinarnych, o dziedzictwie (zaskakująco trwałym) granic między zaborami, o granicach kreślonych ołówkiem na mapie, o granicach, których przekraczać nie wolno.


STAŁY DODATEK MAZOWIECKIEGO PORTU LOTNICZEGO WARSZAWA-MODLIN / REGULAR SECTION OF WARSAW-MODLIN MAZOVIA AIRPORT


WITAMY / WELCOME

Szanowni Czytelnicy,

N

iezwykle miło nam jest przywitać Państwa ze stron dodatku Portu Lotniczego w naszym lotniskowym magazynie „Hello Modlin”. Cieszymy się, że choć nie zawsze możemy osobiście przywitać naszych pasażerów w  progach Portu Lotniczego Warszawa/Modlin, to możemy to zrobić przynajmniej w ten sposób. Skrzętnie skorzystamy także z możliwości, żeby się przed Państwem pochwalić kilkoma rzeczami. A jest czym! Na naszym lotnisku dzieje się dużo dobrego. Choć za oknami zima, a to trudny okres dla lotnisk, my radzimy sobie z nią doskonale, dzięki czemu możecie Państwo się cieszyć bezproblemowymi startami i lądowaniami w naszym Porcie. Oczywiście jest to zasługa naszych pracowników i współpracowników. Mamy kadrę złożoną z profesjonalistów absolutnie oddanych swojej misji – zapewnienia pasażerom Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa/Modlin maksymalne bezpieczeństwo i  komfort. Z  dumą możemy stwierdzić, że się nam to udaje, czego dowodem jest choćby brak odwołanych lotów. Drodzy Państwo, najbliższy czas na naszym lotnisku to czas rozwoju. Choć zaczęliśmy z wysokiego „C”, obsługując w samym tylko styczniu ponad 100 tysięcy pasażerów, nie mamy zamiaru na tym poprzestać. W pocie czoła pracujemy już nad rozwijaniem siatki połączeń i dodawaniem do nich kierunków, na które Państwo czekacie. Kolejne inwestycje również są już planowane. Wszystko to jest możliwe dzięki naszym przyjaciołom i pasażerom. A  to przecież Wy! Dlatego chcemy Was lepiej poznać i żebyście Wy mogli lepiej poznać nas. Dlatego na łamach „Hello Modlin” przybliżamy Państwu sylwetki poszczególnych pracowników. Państwa natomiast zapraszamy do odwiedzania naszej strony internetowej www.modlinairport.pl, jak również naszych profili na portalach Facebook (www.facebook.com/ LotniskoWarszawaModlin) i  Twitter (@ WMI_Airport) oraz sięgania po nasz magazyn „Hello Modlin” w formie papierowej i elektronicznej. Zachęcamy również do przesyłania swoich uwag na adres: zespolprasowy@modlinairport.pl. Im lepiej poznamy naszych klientów, tym lepsze usługi będziemy mogli oferować. Życzymy Państwu miłego lotu i częstych powrotów na Lotnisko Warszawa/Modlin! ● Piotr Okienczyc Prezes Zarządu

Marcin Danił Wiceprezes Zarządu

>>> IN ENGLISH Dear Readers,

We are pleased to welcome you from the pages of Airport supplement to our magazine “Hello Modlin”. We are glad that even though we cannot always welcome our passengers personally at the door of Warszawa/Modlin Airport we can do it this way at least. We can seize the opportunity to praise about few things. And there are quite the things! There are lots of good things happening at our airport. Though there is winter outside, and this is a difficult time for the airports, we manage with it perfectly, which is why you can enjoy problem-free departures and arrivals at our airport. Of course all the credits go to our staff and co-workers. Our employees are professional and absolutely dedicated to our mission – to ensure maximum safety and comforts to the passengers of Warszawa/Modlin Airport. We can proudly state that we manage it and the best proof of it is the lack of cancelled flights. Dear readers, upcoming time at our airport is a time for development. Although we got off to a good start, offering services for over 100 thousands passengers in January only, we do not intend to stop at this point. By the sweat of our brows, we work on expanding the flights network and adding new destinations which you are waiting for. Further investments are planned as well. All this is possible thanks to our friends and passengers. And that is you! That is why we want to get to know each other better, therefore on the pages of “Hello Modlin” we present you our workers. We invite you to visit our website www. modlinairport.pl as well as our Facebook and Twitter profiles (www.facebook.com/LotniskoWarszawaModlin, @ WMI _ Airport) and reading our “Hello Modlin” magazine on paper or e-version. You can also send us a message: zespolprasowy@ modlinairport.pl. The better we know our customers, the better the services we can provide. We wish you a good flight and many returns to Warszawa/ Modlin Airport! ● Piotr Okienczyc President of the Management Board

Marcin Danił Vice President of the Management Board

65


66

WYWIAD/ INTERVIEW

Moją pierwszą miłością jest lotnictwo… Dziennie odbiera dziesiątki e-maili i telefonów. „Najważniejszy po prezesach” – tak wypowiada się o nim wielu pracowników modlińskiego lotniska. To Grzegorz Tumelis odpowiada bowiem za właściwą eksploatację portu i nadzoruje pracę wielu jego działów.

G

rzegorz Tumelis w Porcie Lotniczym Warszawa/Modlin jest z  szefem Biura ds. Operacyjno – Eksploatacyjnych. – Jest to funkcja, która spina wszystkie zadania na lotnisku, by było ono eksploatowane bezpiecznie, w ruchu ciągłym, w każdej porze dnia i roku. Jest to bieżąca organizacja pracy – wyjaśnia nasz rozmówca. Grzegorz Tumelis organizuje pracę osób zatrudnionych w części operacyjnej i eksploatacyjnej portu. – Łącznie nadzoruję pracę ok. 160 osób z działów odpowiedzialnych za eksploatację nawierzchni lotniskowych, wszelkie kwestie stricte operacyjne, koordynację ruchu naziemnego, obsługę terminala wraz z obsługa pasażerską, lotniskową służbę ratowniczo–gaśniczą, obsługę parkingów oraz bezpieczeństwo operacji lotniczych – wylicza pan Grzegorz. Tak szeroki zakres obowiązków wiąże się z dość nienormowanym czasem pracy. – Nie wiem kiedy zaczynam i  kiedy kończę. Lotnisko jest czynne 24 godziny na dobę i  podobnie pracuję ja. Czasem zaczynam dzień pracy o  6, czasem o  7, czasem o  9. Kończę w godz. 19, 20 czy nawet 24 – przyznaje nasz rozmówca. Jak opowiada, jego typowy dzień pracy to dziesiątki telefonów, maili, a  także rozmów z  pracownikami, prowadzenie dokumentacji, czytanie wielu raportów i bieżąca obserwacja. – Nie da się wszystkiego przewidzieć. Często są to rzeczy nietypowe, niestandardowe, których nie obejmują instrukcje, którymi dysponujemy. A należy też pamiętać, że port funkcjonuje od połowy lipca i część jego pracowników to osoby, które nie mają doświadczenia w tej branży i wciąż się uczą – opowiada G. Tumelis, przyznając: – Odczuwam pewną presję i  odpowiedzialność. Nie myślę jednak o tym cały czas. Gwarancję poziomu bezpieczeństwa dają mi poszczególne służby. Muszę ufać ludziom. Nie jesteśmy jednak maszynami i wiadomo, że pewne rzeczy można w nawale pracy pominąć. Dlatego też li-

czę na samokontrolę pracowników, ale i sam pamiętam o wielu rzeczach – mówi nasz rozmówca. – Z lotnictwem jestem związany od 1977 roku, kiedy skończyłem liceum lotnicze w Dęblinie. Przez wiele lat pracowałem w pogotowiu lotniczym w Olsztynie jako mechanik pokładowy na śmigłowcach i samolotach. W międzyczasie zacząłem studiować w Akademii Obrony Narodowej jako pierwszy rocznik zarządzania lotnictwem w  części cywilnej. Kiedy odszedłem z  pogotowia, pomyślałem, że najpierw ja latałem i  wykorzystywałem infrastrukturę lotnisk, a  teraz sam będę pracował na rzecz portów. Przez moment, w 2005 roku, pracowałem na lotnisku w Szymanach – opowiada o swoim doświadczeniu pan Grzegorz. Przyznaje, że wykonywanie zawodu mechanika i doświadczenie w lataniu przydaje mu się w codziennej pracy, m.in. przy bieżącej analizie sytuacji. – Dzięki temu człowiek ma wyobrażenie, jakie skutki mogą przynieść poszczególne działania bądź ich niepodjęcie. Jestem świadomym, że nie wystarczy czegoś tylko „odfajkować”, ale trzeba podejść do każdej czynności skrupulatnie i  odpowiedzialnie – mówi pan Grzegorz. W Porcie Lotniczym Warszawa/Modlin Grzegorz Tumelis pracuje od 2007 roku. – Za punkt honoru postawiłem sobie, oczywiście we współpracy ze wszystkimi pracownikami, żeby to lotnisko uruchomić. Tak naprawdę tworzyliśmy to od podstaw – podkreśla i dodaje: – Nie lubię komplikatorstwa – kiedy ktoś mówi „nie da się”, nie podjąwszy nawet działania. O całym tym lotnisku mówiono, że się nie da. A jednak się dało. Prywatnie pan Grzegorz pochodzi z Olsztyna, gdzie wciąż mieszka jego żona. – Żona od początku wiedziała, że bierze wariata. Zresztą ja nigdy nie ukrywałem tego, że moją pierwszą miłością jest lotnictwo – podsumowuje z uśmiechem nasz rozmówca. ●


WYWIAD / INTERVIEW

fot. Jacek Chlebowski

>>> IN ENGLISH

Aviation – my first love… He answers dozens of phone calls and e-mails daily. “The most important person after the presidents” – this is how Modlin Airport workers describe him. Grzegorz Tumelis, he is the one responsible for appropriate airport management and supervision of its departments. Grzegorz Tumelis is the manager of Operational Maintenance Bureau in Warszawa/Modlin Airport. “It’s the post combining all tasks at the airport which makes it operational, safe, all time in motion at every day and every year. That’s the daily work schedule,” tells us Grzegorz Tumelis. He organizes work for employees in operational department of the airport. “In total, he supervises about 160 workers from departments responsible for airport aprons, issues strictly concerning the operations, coordination, terminal service including passengers’ service, airport fire department, parking lots service and safety of the airports operations,” lists Grzegorz Tumelis. Such a vast range of duties implies quite irregular work time. “I don’t know when I start or end my job. The airport is open 24h a day and so is my time table. Sometimes I start my work at 6 am. Sometimes at 7 am or even at 9 am. Then, I end at 7, 8 or even 12 pm,” admits Grzegorz Tumelis As he says, his typical workday includes answering dozens of phone calls, e-mails, having conversations with employees, running documentation, reading many reports and systematical observation. “You cannot foresee everything. There are often untypical, unconventional situations which the instructions we have do not apply to. Equally worth mentioning is the fact that airport

is running since mid of July and part of its workers is unexperienced in the business and is still learning,” tells Tumelis while admitting: “I feel a  certain pressure and responsibility. But I don’t think of it all the time. Individual services guarantee me a level of safety. I must trust people. Although we are not machines and it’s sure that some things can be overlooked in multitude of work. That is why I count on the self-control of the employees but I think of many things as well” says Tumelis. “I have been involved in aviation since 1977 when I graduated from the high school in Dęblin. For many years, I have been working at the airport emergency in Olsztyn as helicopter and plane deck mechanic. Meanwhile I  have started civil aviation management studies at National Defense Academy. After quitting from the airport emergency, flying and using the infrastructure I thought that now it is time to work for the airports. In 2005, I worked for a while at Szymany Airport,” tells Grzegorz Tumelis about his experience. He admits that being a mechanic and having experience in flying help him in daily work for example at current situation analyzes. “Having such experience, you have the image of the results that can happen when making decisions about certain situations or not making those decisions. I am aware that it is not enough to “check the list” but it’s important to approach every action responsively and consciously,” tells Tumelis. Grzegorz Tumelis has worked in Warszawa/Modlin Airport since 2007. “It is a matter of honor for me, of course in cooperation with the entire staff to make this airport operational. We have created this airport from scratch,” he admits and says: “I don’t like making things complicated – when someone tells me “that cannot be done” without even trying. The whole airport was under the sing saying “that cannot be done” but finally it is done.” In private, Grzegorz Tumelis comes from Olsztyn where his wife still lives. “My wife knew from the beginning that she has chosen a madman. As a matter of fact I have never concealed that aviation is my first love,” sums up Tumelis with a smile. ●

67


Jedziesz gdzie chcesz!

You can go anywhere you want!

15 PLN

autobus + pociąg + komunikacja miejska bus + train + public transport in Warsaw

BILET LOTNISKOWY AIRPORT TICKET Najtaniej do Warszawy lub Modlina. Get to the Warsaw City Center or Modlin Airport fast, comfortable and cheap.

Zakup współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Funduszu Spójności w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko


Bilet lotniskowy jest ważny w pociągach Kolei Mazowieckich i we wszystkich środkach komunikacji miejskiej w obszarze pierwszej strefy biletowej (w przybliżeniu granice Warszawy) przez 60 minut od godziny wpisanej przez podróżnego na bilecie. The Airport ticket is valid for all Masovian Railways trains and all Warsaw public transport routes in Zone 1 (within Warsaw city borders) for 60 minutes from validation (the departure time the passenger inscribes on it).

Lotnisko Warszawa Modlin Warsaw Modlin Airport

in

om

oł W

W-wa Zacisze-Wilno Mińsk Maz.

Sochaczew

W-wa Wileńska

W-wa Ursus Niedźwiadek

ie

rn

ie

Sk ic

w O

tw

oc

k

e Warszawa Lotnisko Chopina Warsaw Chopin Airport

Radom 1 strefa

przystanek osobowy

Aby wejść na peron Metra należy skorzystać z windy. / Enter the subway platform via an elevator.


70

AKTUALNOŚCI / NEWS

Lotnisko Warszawa/Modlin bardzo dobrze radzi sobie z zimą

Do tej pory zima nie przeszkadzała w pracy naszego lotniska. Droga startowa oraz drogi kołowania na bieżąco są monitorowane i odśnieżane. W związku z warunkami zimowymi nie było żadnych przekierowań. Ze względu na pogodę i warunki na innych lotniskach, w połowie stycznia przyjęliśmy natomiast dwa przekierowane do nas rejsy.

P

racownicy służb utrzymania lotniska dbają o to, aby nawet w najtrudniejszych warunkach lotnisko mogło funkcjonować. Mają oni do dyspozycji nowoczesny sprzęt, taki jak pługi, ciągniki, oczyszczarki. Sprzęt jest w  większości nowy, kupiony przed dwoma laty, więc jego stan można określić na bardzo dobry. Do dyspozycji przewoźników jest również sprzęt do odladzania samolotów. Droga startowa odśnieżana jest w przerwach między operacjami lotniczymi. Do skutecznego odśnieżenia konieczne są trzy przejazdy równocześnie trzech pługów, przy czym przejazd jednej takiej kolumny trwa ok. 15-17 minut. Przy odśnieżaniu i  odladzaniu drogi startowej wykorzystujemy wskazane przez wykonawcę środki chemiczne, posiadające atest Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Przed opadami śniegu aura była wyjątkowo uciążliwa dla polskich lotnisk. Wysokie amplitudy od zera do dodatnich temperatur powodowały liczne ograniczenia widzialności. Wyjątkowo uciążliwe były silne wiatry, to wszystko jednak w  zaledwie minimalnym stopniu wpłynęło na realizowane z naszego lotniska operacje.

SPRZĘT STOSOWANY NA LOTNISKU WARSZAWA/MODLIN: 1. Oczyszczarka Overaasen RS 400 z pługiem, wraz z ciągnikiem siodłowym Mercedes-Benz Actross, rok prod. 2012, sztuk 3 2. Polewarko–posypywarka Dammann, na podwoziu ciężarowym Mercedes-Benz Actros 1841, rok prod. 2012, sztuk 1 3. Pług wirnikowy UTV600, wraz z maszyną napędową Volvo L150G, rok prod. 2012, sztuk 1

4. Zamiatarka Beam A8000, na podwoziu ciężarowym Mercedes-Benz Actros 1841, rok prod. 2012, sztuk 1 5. Ciągnik New Holland T6050, wraz z pługiem, rok prod. 2009, sztuk 1 6. Ciągnik New Holland t7.170, wraz z pługiem, rok prod. 2011, sztuk 1 7. Ciągnik New Holland t7.235 wraz z pługiem, rok prod. 2011, sztuk 1 8. Oczyszczarka OLH-3850, rok prod. 2005, sztuk 1 Technologie: 3 oczyszczarki Overaasen RS400, pług wirnikowy UTV600 oraz zamiatarka Beam A8000 posiadają własne silniki robocze oprócz tych służących do napędu maszyn jezdnych. Dzięki temu sprzęt jest bardzo wydajny. W większości silniki spełniają normę emisji spalin Euro V, korzystają z filtrów cząstek stałych DPF bądź tzw. Ad-Blue, dodawanego do paliwa. Finalizowany jest zakup 3 kolejnych oczyszczarek Overaasen RS400. Jakie utrudnienia niesie za sobą zima na lotnisku? Złe warunki atmosferyczne mogą spowodować poważne zakłócenia w działaniu lotniska. Opóźnienia lub nawet odwołania lotów mogą zdarzać się np. przy bardzo intensywnych opadach śniegu połączonych z porywistym wiatrem. Wtedy po przejściu kolumny pojazdów odśnieżających drogi startowe i kołowania natychmiast zostają pokryte nową warstwą śniegu. Niebezpieczne jest oblodzenie zarówno pasów jak i samolotów. ●


AKTUALNOŚCI / NEWS

>>> IN ENGLISH

Warszawa/Modlin Airport deals well with the winter The winter has not disturbed the work of our airport so far. The runway and taxiways are kept monitored and cleared of snow. By reason of winter conditions, there were no redirections. Due to the weather and conditions at the other airports, we operated two redirected flights in the middle of January. The employees of airport maintenance service take care about functioning of the airport even in the most difficult conditions. They have modern equipment, such as snow ploughs, tractors and sweepers at their disposal. The equipment is mostly new, bought two years ago, so its state can be described as very good. There is also an aircraft de-icing equipment at the disposal of the carriers. The runway is cleaned of snow during the breaks between airport operations. Three simultaneous rides of three ploughs are needed to achieve an effect of clean runway, while the single ride in the one column takes about 15-17 minutes. We use the chemicals designated by the executor for snow cleaning and deicing, which are approved by Air Force Institute of Technology. Before the snowfalls, the weather was exceptionally oppressive for the Polish airport. High amplitudes from zero to temperatures above zero caused numerous situations of reduced visibility. The extraordinarily bothersome were the severe winds, but all these influenced the operations of our airport only in a slight extent. THE EQUIPMENT USED AT WARSZAWA/MODLIN AIRPORT: 1. Three Overaasen RS 400 sweepers with a plough and a Mercedes-Benz Actross tractor unit, year of production. 2012,

2. One Airport Runway De-Icing Machine Dammann, with Merecedes-Benz Actros 1841 underbody, production year 2012, 3. One UTV600 snow blower with Volvo L150G propelling engine, production year 2012, 4. One Beam A8000 sweeper, with a Mercedes-Benz Actros 1841 underbody, production year 2012, 5. One New Holland T6050 tractor with a plough, production year 2009, 6. One New Holland t7.170 tractor with a plough, production year 2011, 7. One New Holland t7.235 tractor with a plough, production year 2011, 8. One OLH-3850 sweeper, production year 2005. TECHNOLOGY: three Overaasen RS400 sweepers, a  UTV 600 self-propelled snow blower and a  Beam A8000 sweeper have their own working engines apart from those serving as a vehicle drive. Thanks to it, the equipment is very cost-efficient. Most of the engines meet the Euro V Emission Standard, they use a diesel particulate filter (DPF) or so called Ad-Blue added to the gas. The purchase of another 3 Overaasen RS400 sweepers is being finalized. What difficulties at the airport are connected with the winter? Bad weather conditions can cause serious disruptions in the airport working. Delays or even cancellations of the flights can happen for example during the intensive snowfalls connected with a gusty wind. Then, shortly after the column of the snow cleaning vehicles went through the runway and taxiways, they are immediately covered with a new layer of snow. Iced runways as well as iced aircrafts are very dangerous. ●

71


72

AKTUALNOŚCI / NEWS

WAŻNE! Zmiana przepisów dot. przewożenia płynów w bagażu podręcznym Od 31 stycznia br. zmieniają się przepisy dot. przewożenia w bagażu kabinowym płynów, aerozoli i żeli (tzw. LAGs), na terenie UE.

O

d piątku 31 stycznia 2014 roku, można przewozić w bagażu kabinowym, w ilości powyżej 100 ml: płyny, aerozole i żele przeznaczone do użycia w trakcie podróży do celów leczniczych lub ze względu na specjalne wymogi w  zakresie diety, z  uwzględnieniem żywności dla niemowląt, oraz płyny, aerozole i żele zakupione w porcie lotniczym lub na pokładzie statku powietrznego i  zamknięte w torby zabezpieczone (STEBs), w których w widoczny sposób umieszczono odpowiedni dowód potwierdzający ich zakup. UWAGA! Nadal NIE MOŻNA przewozić: napojów (woda, soki itp.), alkoholi i kosmetyków (mleczka do pielęgnacji, balsamy do ciała, perfumy, lakiery do włosów itp.), w  pojemnikach większych niż 100 ml. Wymienione płyny wciąż będą podlegać dotychczasowej tradycyjnej kontroli bezpieczeństwa i muszą być ograniczone do 100 ml/pojemnik. Ilość tych pojemników nie jest jednak dowolna. Pojemniki te muszą znajdować się w jednej zamykanej, przezroczystej torebce plastikowej o pojemności nieprzekraczającej 1 litra, przy czym zawartość plastikowej torebki swobodnie się w niej mieści, a torebka jest dokładnie zamknięta. NA LOTNISKU Pasażerom, przewożącym płyny, aerozole i żele w ilości powyżej 100 ml, na Lotnisku Warszawa/Modlin spośród czterech przejść kontroli bezpieczeństwa dedykowane będą dwa środkowe, wyposażone w niezbędne urządzenia do kontroli LAGs oraz w torebki zabezpieczające STEBs. Torebki będą bezpłatne i będą w dwóch rozmiarach: mniejsze 27x41 cm i większe 39x55 cm. Jak się przygotować do kontroli bezpieczeństwa? Przed kontrolą bezpieczeństwa wszystkie płyny, aerozole i żele należy wyjąć z  bagażu kabinowego i  poddać kontroli bezpieczeństwa oddzielnie od pozostałego bagażu kabinowego,

w tym oddzielnie od płynów w pojemnikach do 100 ml (tych, które do tej pory można było przewozić w tej ilości). Pasażerowie podróżujący z przesiadką Płyny, aerozole i żele zapakowane w specjalne torby zabezpieczone STEBs pasażerów, którzy zaplanowali podróż lotniczą z przesiadką, będą poddawane ponownej kontroli bezpieczeństwa. W przypadku podróży z przesiadkami, proszę poinformować pracownika ochrony, aby zapakował Twoje płyny, aerozole i żele w nową torbę STEBs. Jest to nowe Rozporządzenie wykonawcze Komisji UE nr 246/2013 z  dnia 19 marca 2013 r., zmieniające rozporządzenie UE nr 185/2010 w odniesieniu do kontroli bezpieczeństwa płynów, aerozoli i żeli w portach lotniczych Unii Europejskiej. ●

>>> IN ENGLISH

Important! Regulations concerning carrying liquids, aerosols and gels (LAGs) in cabin luggage in the territory of the EU are changing from 31 January Beginning from Friday 31 January 2014 passengers are allowed to carry more than 100 ml of the following in their cabin luggage: liquids, aerosols and gels for use during travel for medical purposes or due to special dietary requirements, including food for infants, as well as liquids, aerosols and gels purchased at the airport or on board of the aircraft, sealed in security bags (STEBs) with a suitable proof of purchase placed in a  visible manner inside the bag.


AKTUALNOŚCI / NEWS

PLEASE NOTE:Passengers are still not allowed to carry: beverages (water, juices etc.), alcoholic drinks and cosmetics (care lotions, body balms, perfumes, hair lacquers etc.) in containers larger than 100 ml. Liquids specified above will continue to go through standard security check and must be limited to 100 ml/container. However, the quantity of these containers is limited. Containers must be placed in one sealable, transparent plastic bag with a capacity of no more than 1 litre, the contents of the plastic bag must easily fit in the bag, and the bag must be sealed tightly. AT THE AIRPORT Two check points located in the middle, out of four security check points at Warsaw/Modlin Airport, fitted with suitable LAG checking equipment and STEBs bags will be dedicated for passengers carrying liquids, aerosols and gels in quantities exceeding 100 ml. The bags will be provided free of charge and they will come in two sizes:small 27x41 cm and large 39x55 cm.

How should I get prepared for security check? Before security check you should take out all liquids, aerosols and gels from your cabin luggage and take them through security check separately from the remaining cabin luggage, including separately from liquids in containers up to 100 ml (those that were previously allowed in that quantity). Transferring passengers Liquids, aerosols and gels packed in special security bags (STEBs) of transferring passengers will need to go through security check again.If you are a transferring passenger please ask security staff to pack your liquids, aerosols and gels into a new STEBs bag. This is a  new Commission Implementing Regulation (EU) No. 246/2013 of 19 March 2013 amending Regulation (EU) No. 185/2010 as regards the screening of liquids, aerosols and gels at EU airports. ●

73


74

AKTUALNOŚCI / NEWS

ZA DARMO Z ŁODZI NA LOTNISKO WARSZAWA/MODLIN Firma ModlinBus uruchamił nowe połączenie – z  Łodzi na lotnisko Warszawa/Modlin. Z  okazji uruchomienia nowego połączenia przewoźnik zorganizował konkurs. Pierwszych 200 osób, które 15 stycznia odpowiedziało na kilka prostych pytań zadanych w  formie ankiety otrzymało specjalne kody, które następnie można było zamienić na darmowy przejazd. Regularne połączenia z  Łodzi na lotnisko Modlin z przystankiem w Warszawie na stacji Metro Młociny zostały uruchomione 17 stycznia. Jest to pierwsza i jak do tej pory jedyna linia kursująca na tej trasie. Dla korzystających z  internetowego systemu rezerwacji ceny biletów kupowanych z  dużym wyprzedzeniem zaczynają się od 9 złotych. Więcej informacji można znaleźć na stronie www.modlinbus.pl/ strony/page/lodz.● LOTY DO WROCŁAWIA I GDAŃSKA JUŻ OD 39 ZŁ Niskokosztowa linia Ryanair uruchamia loty z  Modlina do Wrocławia i  Gdańska. Bilet na połączenie w  jedną stronę w kwietniu i maju można nabyć już od 39 złotych. Dodatkowo przypominamy o zmianie godzin tych rejsów: Warszawa/Modlin – Gdańsk 19:20 – 20:05 Gdańsk – Warszawa/Modlin 20:30 – 21:20 Warszawa/Modlin – Wrocław 21:45 – 22:40 Wrocław – Warszawa/Modlin 17:55 – 18:55 PONAD 100 TYS. PASAŻERÓW W STYCZNIU W  styczniu 2014 Lotnisko Warszawa/Modlin obsłużyło 101 110 pasażerów i 768 operacji lotniczych. Najwięcej pasażerów w tym miesiącu przyjęliśmy w piątek, 3 stycznia. Tego dnia z naszego portu skorzystało 4 082 podróżujących. Styczeń jest czwartym miesiącem z rzędu (wszystkie miesiące od ponownego otwarcia), w którym ilość pasażerów przekroczyła 100 tys. ●

TRANSFER FROM ŁÓDŹ TO WARSZAWA/MODLIN AIRPORT FOR FREE ModlinBus opened a new connection – from Łódź to Warszawa/Modlin Airport.At the occasion of the new connection opening, the carrier organized a  quiz. First 200 participants who answered few simple questions asked on 15th January in survey form won special vouchers which could be exchanged for a free transfer. Regular connections from Łódź to Modlin Airport, including stop at Warszawa Underground Młociny Station, were opened 17th of January. That is the first and for now the only transfer line on this route. For internet reservations system users, the prices begin from 9 zloty in appropriate advance. More information at www.modlinbus.pl/strony/page/lodz.● FLIGHTS TO WROCŁAW AND GDAŃSK FROM 39 ZLOTY ONLY A  low-cost carrier, Ryanair opens flights from Modlin to Wrocław and Gdańsk. Prices for one way ticket in April and May start at 39 zloty. Furthermore, we inform about changes in flight timetable: Warszawa/Modlin – Gdańsk 19:20 – 20:05 Gdańsk – Warszawa/Modlin 20:30 – 21:20 Warszawa/Modlin – Wrocław 21:45 – 22:40 Wrocław – Warszawa/Modlin 17:55 – 18:55 ● OVER 100 THOUSANDS PASSENGERS IN JANUARY In January 2014 Warszawa/Modlin Airport offered services to 101 110 passengers and 768 flight operations. Most passengers we hosted on 3rd January. Exactly 4 082 travelers used our airport on that day. January is the 4th month in a row (all months since the reopening) in which the number of passengers exceeded 100 thousands.●


LUXURY APARTMENTS for rent in Sopot & Gdansk tel. + 4 8 535 585 055 e - ma il: sopot@imp erial-ap artmen ts.com www.impe ria l-ap artmen ts .co m

Hello! Modlin 02 2014  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you