Page 1

123453678917ABC5DE99

9

1

1 2345674869AB 1

F2AEB499 1799 A99 DCB2B 99 99 999F2BB649 B6B8E34399


1

Krzysztof Kowalski

1 2345674869AB

1234567589 9AB5C99 499 DEF727 Wydanie ostatnie


2

nadrealistyczny dramacik dla strasznych dzieci

Skład: DTP. Studio Projekt okładki: Bzik Tropikalny Projekt graficzny serii: Portable 19801

Tytuł oryginału: „Trzepak”

Wydawca zamówienia i sprzeda1 wysyłkowa

www.stronasztuki.pl pozycja dost2pna równie1 w postaci e-book

© Krzysztof Kowalski 2010 kogutex@poczta.onet.pl

12778977685399 Printed in EU


3

1 2345674869AB

1234567589 9AB5C99 499 DEF727 nadrealistyczny dramacik dla strasznych dzieci


4 Osoby: Drewniany Ko3 w Okularach Nielot Psikot Koszałek Anonimowi 4artownisie


5

Scena: Teatr, 1liczna bajkowa dekoracja utrzymana w tonacji ró2u i fioletu z niewielk3 domieszk3 bł4kitu i złota. Nie, to nie jest to miejsce... Trupa teatralna udaje si4 dalej, a2 uka2e si4 trzepak, stalowa rurka, na której wietrzy si4 i trzepie dywany. W pobli2u 1mietnik, kontener albo blaszana wiata. Ziele5 wokół zniszczona, niewydarzona lub wydeptana. W pobli2u bloki, du2o bloków, porozrzucane jak klocki. Wsz4dzie asfalt, beton, parkingi, samochody, graffiti. Brak dekoracji. Teatr musi tu dotrze6 i zamieni6 t4 rzeczywisto16 w spektakl. Trupa w4druje przy d7wi4kach wydobywanych z puszek, butelek, odpadków z plastiku, 2elaza, szkła i aluminium, szeleszcz3cych papierów. Rytm jest transowy, wyra7ny ale nie zagłusza wszystkiego. Raczej subtelnie pełznie, cichnie i wzbudza si4. ka2dy aktor wygrywa jeden d7wi4k. Poruszaj3 si4 nienaturalnie, jeden z nich ci3gnie wóz z dekoracj3, nie musi udawa6, naprawd4 mu ci42ko. Kiedy zbli23 si4 do trzepaka melodia milknie. Grupa zatrzymuje si4 i trwa przez dłu2sz3 chwil4 bez ruchu. Potem powoli rytm budzi si4 na nowo, aktorzy jakby w zwolnionym filmie wieszaj3 dekoracj4, szare szmaty, tworz3ce parawan. Gra toczyła si4 b4dzie w dwu wymiarach, przed parawanem, w 2ywym planie i z kukłami, oraz nad parawanem z samymi kukłami. Aktorzy nosz3cy lalki i niezbyt si4 z tym kryj3. Pod koniec ustawiania ich ruchy staj3 si4 coraz szybsze, gor3czkowe, przyspieszaj3 do rytmu, który goni ich do roboty, w ko5cu nie wytrzymuj3 tempa i ponownie nieruchomiej3. Wtedy akompaniament znów si4 urywa. Tylko co1 cyka...


6 SCENA 1 Ko5 1pi [aktor w białej koszulce z napisem KO8]. Obok kr4c3 si4 dwa małolaty. Chichocz3, szepcz3 sobie co1 nawzajem do ucha. Jeden z nich wyci3ga z kieszeni farb4 w sprayu, a drugi markerem bazgrze co1 na plecach konia. Bohomazy układaj3 si4 w słowa „j4drek” i „hwdk”. Wydaje si4, 2e dobrze si4 bawi3. Jednak szybko uciekaj3, gdy ko5 si4 budzi. Ko5 wstaje. Przeci3ga si4 jak skrzypi3ca podłoga. Zaczyna si4 gimnastykowa6. Nie zauwa2a niczego, a zwłaszcza tych głupich napisów. Dalej co1 cyka...

SCENA 2 Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co to za hałasy, co? Co to tak cyka? Nie cyka. Przestało. I bardzo dobrze. A ju1 my5lałem, 1e to korniki, w uchu. Stado słoni, które wybiera si2 na dyskotek2? I hipotopo... 4e co? Tam? Czy co5... Nie. Czy ja to musz2 wiedzie6? Nie. Ale czy ja to musz2 znosi6? Tak. Znowu, zaj2li mi całe pastwisko. I tak ka1dego dnia. I tak ka1dego dnia. Ka1dego dnia! Okropne. Pojawia si4 stłamszona kula z papieru. Czy jest ju1 moja poranna gazeta? Słysz2 ten szelest. Zbli1a si2! Zaraz tu b2dzie. Moja gazetka, grzeczna, dobra... Nie rusz! Poczekaj. Le1e6... Dobra gazetka? Dobra. Ko5 łapie j3, rozkłada co1 do siedzenia, szeleszcz3c rozprostowuje, głaszcze jak dzikie zwierz4, siada i czyta. Obraca gazet4 na wszystkie strony, ale ona zawsze ustawia si4 do góry nogami. No, i co to dzi5 mamy? Jakie5 dziwne dzi5 te litery. Tłuste. Czarne. Same złe wiadomo5ci...


7 A zreszt7, co mnie to obchodzi? Dobrze chocia1, 1e 5wieci sło3ce. Zaraz, 5wieci? Dobrze, 1e nie pada deszcz. Nie pada? Z dwojga złego wol2 si2 ju1 rozsycha6, ni1 gni6. My stare drewniane konie skazane jeste5my na dług7 wieczno56. Ju1 nie pami2tam, kiedy to si2 stało, kiedy Indianie zło1yli wiosk2 i odeszli? Zabrali ze sob7 nawet palisad2 i wisz7ce mosty, zatarli wszystkie 5lady, wygasili ogniska, zabrali wigwamy i tipi. Chocia1 czasami wydaje mi si2, i mógłbym przysi7c, 1e który5 z tych wa1niaków w od5wi2tnych garniturach, wsuwaj7cy si2 rankiem w błyszcz7c7 taksówk2 i odje1d1aj7cy w bliskie nieznane, to jeden z nich. Nie mog2 uwierzy6, zostali dorosłymi, jak mogli porzuci6 dzieci3stwo na rzecz takiego 1ycia bez barw? Nie, to nie mo1e by6 prawd7! Przecie1 ja zostałem. Nie mo1na tak przesta6 by6 Indianinem, z dnia na dzie3! Nie zabrali mnie. Zostawili. Obudziłem si2 sam, na pustym placu, po którym 5lizgały si2 spychacze. Okropne. Jak sobie teraz przypomn2, jaka tu była ł7ka, ile trawy, a jakie d1d1ownice. Nie mog2 na to patrze6. Nie mog2? Pytanie dobre. No, i nie chce mi si2. Odpowied8 te1 dobra. Jaki1 to zbieg okoliczno5ci! Zakrywa sobie dłoni3 jedno oko, potem drugie, nie mo2e zasłoni6 obu, poniewa2 musi trzyma6 gazet4. Nie patrze6. Ale jak? Tak? To jest bardzo dobre pytanie. Musi mie6 bardzo dobr7 odpowied8. Musi j7 mie6. Bo pytanie jest wybitnie dobre. Doskonałe. Tylko trzeba j7 znale86. Wywabi6 z tego pytania. Wydoby6 na zewn7trz. Gdzie jest? Szuka, szele1ci gazet3, w ko5cu na niej skupia swój wzrok. Gdzie si2 ukryła. Mo1e tu? Ju1 wiem. Przykrywa sobie głow4 gazet3. A nie mówiłem? Zasypia. Chrapie. W tym czasie dwaj anonimowi 2artownisie wychodz3 zza kurtyny. Maj3 spodnie dresy, goldy i te trzy magiczne


8 paski. Staj3 nad koniem, u1miechaj3 si4 zgry7liwie. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Ty. Co to za próchno? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 9pi? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 My5lałem, 1e to kupa, desek. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 He, he! Pierwszy go obaczyłem. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Tak? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Mój jest. Mój! I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Trzeszczy jak stara szafa. Czy to oddycha? Czy skrzypi? Czy co, ziom? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A czy ja wiem? Ziom? Czy co, to jest? Niewa1ne. Ja wiem, co zrobi2. Wiem! I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co wiesz? Skopiemy go? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Ale wtedy si2 obudzi... I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 No, tak... No, to nie skopiemy. Skroimy go?


9 II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Z czego? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 No, tak. No, to nie wiem. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Wystarczy, 1e ja wiem. Wyjmuje puszk4 ze sprayem. 4eby tylko stykn2ło mi farby... I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Psikus psikus? A jak si2 obudzi? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 4artowni5, co? Nie, ziom, on si2 nie obudzi. Na pewno. My5lisz? 4e mo1e? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 By6 gro8ny? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Jak si2 obudzi? I o to chodzi! Chodzi, rozumiesz? B2d7 jaja... I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 No tak, jaja musz7 by6. Ale o co chodzi? Dorysuj mu, te1. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Mówiłem ci, ziom, on jest mój. Nie wtr7caj si2. Nie czaisz? Sam wiem, co mam mu zrobi6. Nic mi nie musisz gada6. Ja wiem. Wiem. Co... I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co? Co wiesz?


10 II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Od dawna o tym my5lałem. I wiesz, co? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co? To wiem... II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Kup2 wiesz. Sam wymy5liłem. Ziom, z tym trzeba wreszcie zrobi6 porz7dek. Zamaluj2 go. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Zamalujesz? O w tromb2! I co? Zamalujesz? Całego? Nie, no co ty? Chyba nie poci7gniesz całego?! Pomalujesz. Dobrze. Ale jaja. W 1yciu bym nie wymy5lił, 1e mo1na tak pomalowa6 Konia, jak 5pi... II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Ja te1, ale kto5 ju1 zacz7ł. Polukaj se. Z tyłu. Ju1 chlasn7ł. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Kto to jest „j2drek”? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Poj2cia nie mam. A co? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Podpisał si2. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Na mojej strefie? Tym bardziej trzeba pomalowa6. Nikt mi tu nie b2dzie stawiał. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A jak si2 obudzi? Taki du1y Ko3. Bo to ko3. Mimo wszystko mo1e si2 broni6, chocia1 drewniany. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 No co ty, przecie1 ma gazet2 na głowie. Nic nie wyluka.


11

I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Nie wyluka, nic. Dobre. Gryzmoli sprayem esy i floresy... II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Ciekawe, co powie, jak si2 obudzi... I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Nie wiem, bo mnie tu nie b2dzie. Szybko dorabia mu brod4 i w3sy. Chichocz3 i uciekaj3.

SCENA 3 Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co tu tak czu6? Miałem sen, 1e jestem w Troi. Czy kto5 wie, co to za miejsce? Gdzie le1y ta cała Troja? Bardzo obiecuj7ca historia. Gdyby to nie był sen... Gdyby to, co mi si2 przy5niło było prawd7... Stałbym teraz u murów, od5wi2tny i wystrojony, opasany girlandami z kwiatów, drzewa laurowego i mirtu, a ludzie przygl7daliby si2 z zainteresowaniem takiemu cudowi, w ciszy i skupieniu. Wielki drewniany ko3, i w okularach! Wielki. Jak dom. Zastanawialiby si2 dlaczego, dlaczego, dlaczego? Co? I wtedy si2 obudziłem. Mo1e by tak jeszcze szybko do5ni6 reszt2, do ko3ca? Tak chciałbym pozna6 koniec tej opowie5ci. Wydaje mi si2, 1e tam musiało si2 sta6 co5 wielkiego. Widziałem odpływaj7ce okr2ty, wiwatuj7cy tłum. Wszystko na moj7 cze56. A tymczasem, co? Dzie3 identyczny z poprzednim. Znów wczytuje si4 w gazet4. Drapie si4. Co to za zapach? Sw2dz7cy? To chyba nie ta gazeta? Nie jest naj5wie1sza. Ale nie, to nie mo1e by6 to. Pytanie jest dobrze skonstruowane. Musi tu by6 jaka5 odpowied8. Niedaleko. Całkiem blisko. I bardzo cuchn7ca.


12

Obw3chuje si4 i drapie si4 coraz bardziej.. Nielot Nawet, nie wiesz, stary, jak blisko. Siedzi na parawanie, lalka. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Znowu... Chyba nie b2dziesz skakał!? Nielot? Nielot W skupieniu, obserwuj3c nar4czny zegarek. Mam przerw2. Regeneracyjn7. Do 11 i 15. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Zasłania głow4 r4kami. Tylko prosz2 nie na moje stare... Nielot Oczywi5cie, omin2 twoje... szlachetne sztachety. A ty wiesz? Musz2 ci to powiedzie6! Tamto, wtedy, to był przypadek. Ale wyliczona trajektoria, fatalne odbicie, nie dobrane powierzchnie no5ne. Z t7 pelerynk7 trzeba b2dzie wreszcie co5 zrobi6. Hm - lu8ny kombinezon? Ciasny kaskolot? Przyciemniane gogle? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Za du1e przyci7ganie ziemskie? Nielot Akurat w tym miejscu? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Zbieg okoliczno5ci.


13 Nielot Czy to jest moja wina? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Zawsze tak gadasz. A potem spadasz znienacka na głow2. Nielot Z nienacka? Nie z góry? Nie celuj2 specjalnie. Nie zale1y mi na tym, gdzie spadn2. Liczy si2 tylko sam lot. Nie zrozumiesz, bo stoisz na ziemi, zapierasz si2 na niej kopytami i to ci wystarcza. Ja mam cel sam lot! Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Tak? Tylko 1ebym to znowu nie był ja! Nielot Dobrze. Powiedziałem. Wybior2 inne miejsce, drewniaku. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Nie mów. Znowu b2dziesz? Przecie1 ty nie mo1esz lata6. Nieloty nie lataj7. To niemo1liwe. Nie doszło to jeszcze do ciebie? Nielot Podrywa si4. Co niemo1liwe? Co?! A, udowodni2 ci! Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Lepiej nie. Mo1e potem? Nielot Po 11.15? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Umowa stoi?


14 Nielot Potrz3sa zegarkiem. Mo1e. Stoi. A co5 ty si2 tak... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co? Nielot No, sam nie wiem. Jaki5 taki, inny jeste5. Widziałe5 si2? Sam siebie widziałe5? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Nie. Nielot To przyjrzyj si2... sobie. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Dostrzega napisy. Kto? Co? Ale jak?! Nielot Mow2 odj2ło? Wcale si2 nie dziwi2. Ale pytanie dobre? Co? Ko3? Prawda, 1e? Dobre pytanie to jest? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Jak kto5 5miał mi takiego co5 zrobi6! Nielot 11.15. 9miało! Do odwa1nych 5wiat nale1y! Podrywa si4, zarzuca peleryn4. Skacze... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Znika kukła, ale wylatuje pod kurtyn3 jako aktor, turla si4 pod nogi


15 Konia. Zderzaj3 si4. Nie! Tylko nie lot... Nielot Z lekka bełkocz3c. Prawie! Prawie. Prawie... Prawie mi si2 udało? Chocia1 zegarek, chyba si2 stłukł? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Nowy kupisz. Nielot Furda zegarek! Nowy rekord! Prosz2 pa3stwa, co za lot! 2 i 2 dziesi7te sekundy! Obmacuje si4... Nic mi nie jest? Nic mi nie jest. Nic? Nic! Co za szcz25cie! Całe szcz25cie! Jeszcze par2 razy i naprawd2 b2d2 latał. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Oczywi5cie. Pomarzy6 zawsze mo1na. To był upadek. Nielot Apriorycznie. Kto tu si2 zna na lataniu? Co? Zauwa2a napisy na koniu i w3sy. Nie wygl7da to dobrze. A kto ci2 tak? Przep2dzlował? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Mnie? Nielot Ci2, ci2... Musz2 zapami2ta6, gdzie wyl7dowałem.


16 Mierzy odległo16. Tymczasem Ko5 w ciszy przygl3da si4 swoim pomalowanym nogom. W pełni podzielam twoje milczenie. Pomóc ci, bo chyba ci2 całkiem zamurowało, chocia1 wcale nie jeste5 murowany, tylko drewniany. Jeste5? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Z w1ciekło1ci3. Ale kto?! Nielot Dobrze. Nie, dobrze? Poniewa1 co, jest ju1 widome. Nie b2dziemy do tego wraca6, chocia1 gwoli przypomnienia zreferuj2. Jakie5 dwa głupie napisy, w7sy, broda, to jeszcze wcale nie byłoby 8le. Ale... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Jakie znowu, ale? Nielot Kwestia smaku. Mo1e to i dzieło sztuki jest? W Meksyku takie murale s7 w cenie, ale ty nawet na płot nie wygl7dasz... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co! Pojawia si4 nowa kukła na parkanie. W zale2no1ci od tego, któr3 stron3 jest zwrócona do widowni, jest troch4 psem lub troch4 kotem [równie2 w mowie, ale bez przesady] Psikot Miał racj2. Nielot A ty tu czego?


17 Psikot Hał, hał, hałasu tyle robicie, spa6 nie mo1na. Nielot Zdecydowałby5 si2 wreszcie i poszedł, na myszy albo pogonił... Psikot Kota? Niby sam siebie mam goni6? Od tego skakania wgniótł ci si2 nie tylko kaskolot... Nielot O, nie! Zapchla3cu, zobaczysz zaraz ci zrobi2 trajektori2... Psikot Spróbuj, ha! Ugryz2, albo podrapi2! Pchła! Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Przesta3cie. Mo1e kto5 mógłby mi pomoc? Mo1e to da si2 wywabi6, wytrze6? R2cznik! Nielot daj pelerynk2! Nielot Zwariował. Kocie, psie, psie, kocie. Słyszałe5, co on powiedział, psikocie? Psikot Miał okazj2. A o co chodzi, bo nic nie rozumiem? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Mo1na to zmy6? Gdzie s7 kału1e? Nie ma. Wyschły? Wreszcie jak by mogły si2 do czego5 przyda6, to ich nie ma. No, nie ma ich! Nie ma! Po prostu wyparowały! I co ja teraz zrobi2? Jak ja wygl7dam? Jak jaka pokraka. Załami2 si2 i p2kn2. Jak jaka5 zwykła szczapa... Psikot Au, o to chodzi. Obawiam si2, 1e tego, tak, nie mo1na si2 pozby6. Widziałem takie wsz2dzie w zasadzie. Fatalna sprawa. Lakier... Obw3chuje...


18

...chyba samochodowy. Mocno trzyma? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Gdzie to jest? To wsz2dzie? Psikot Za siedmioma blokami, za siedmioma sklepami, za podwórkami, parkingami, za... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Daleko. Psikot W pewnym sensie. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] I od dawna tam jest? Nielot Nie tylko. Psikot Prawda. Nie tylko od dawna. W innych miejscach te1, tylko muuuuuuu... [ryczy jak krowa] ...uusiałbym sobie przypomnie6. Przepraszam. Wyrwało mi si2. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co, to ty jeste5 nie tylko psem i kotem? Psikot A co, zabronione? Profesor mówi, 1e to dziedzictwo. Nosz2 w sobie wszystkich przodków. Czasami to si2 we mnie troch2 od.... bija, nie wiadomo sk7d, gdzie... czkni2cie ewolucji.


19

Nielot Nie jest zara8liwe? Psikot Na pewno. Nie w twoim przypadku. Ty si2 rozwijasz, ale w drug7 stron2. Nielot Nie rozumiem. Psikot No wła5nie. Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Zajmuje si4 sob3. Analizuje wszystkie plamy. Jako5 nie zauwa1yłem, tego pieprzyka. Jest mój? Nielot A, to? Brud? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Ale to mój brud! Psikot Tego si2 nie zauwa1a, co konia nie dotyczy. Ko5 drapie si4. 9wierzbi, co? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Mo1e to jaka5 wysypka? Nielot Choroba? Mo1e grypa?


20

Psikot Ha, na pewno ptasia, ona przenosi si2 przez latanie. Pardonsik. Nielot Poza tym, co to by była za inteligentna wysypka? HWDK. To jaki5 skrót? Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Co? To tam jest jeszcze jaki5 skrót? Psikot No, i par2 nie mniej ciekawych rzeczy. Nielot Ja bym si2 chyba spalił ze wstydu. Psikot To5 go pocieszył. Nielot Nagle przybiera pozycje startow3. Fajnie, fajnie, ale musz2 ju1 lecie6. Musz2 gdzie5 skoczy6. Czuj2, 1e to b2dzie fantastyczne prze1ycie. Jestem stworzony, 1eby si2 unosi6 w powietrzu. Psikot A, 1e na razie nie wychodzi, drobnostka? Nielot Kwestia wytrenowania. Czas podj76 kolejne wyzwanie! Psikot Wariacie, ty si2 w ko3cu rozwalisz! I tylko zamachał...


21 Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] A ja? Ja? Co ze mn7? Psikot Poczytaj sobie. Miałem spraw2 na mie5cie. Tylko jak7, psi7, koci7? Musze sobie przypomnie6. Zapomniałem... Drewniany Ko1 w Okularach [w koszulce z napisem KO2] Ja si2 chyba zapadn2 ze wstydu... Znika pod kurtyn3. Pojawia si4 jako kukła na górze. Zasypia.

SCENA 4 II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 9pi? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Joł, ziom. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Wielkie joł! Ziom! Przyniosłem wi2cej farby. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Zrobimy zebr2? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Konia w paski? Stary, wyr7biemy takiego wrzuta, 1e buty wszystkim pospadaj7. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Joł. Ja w to wierz2. Takiego, jak ten? Tamten? Na rogu? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Lepiej. Rozumiesz, tamten na murze. Mo1e i arcydzieło, wielki i, taki,


22 rozci7gni2ty. Kawał sztuki. Na pewno, ale... Trzeba i56 dalej. I56, no wła5nie. Przypatrz mu si2. Co widzisz? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Widz2. Wczoraj widziałem, dzisiaj widz2. O co ci chodzi? Ziom? Kurde! Wyr7bane arcydzieło, czy jak tam. Najlepsza wrzuta w mie5cie. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Zna6 r2k2 mistrza. Nie? I co? Wi2cej Powiedziałem, patrz dobrze.

nic? Nie

kukasz?

I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Patrz, patrz, powiedziałe5. I co? Mo1e co5 wi2cej zobacz2? Nic wi2cej nie zobacz2. To co, mam zobaczy6? Widz2 to, co widz2. Co widz2, widz2. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 To pomy5l. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 To co, mam my5le6 jeszcze? Patrze6? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Zbyt skomplikowane? No! Nie rusza si2! I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Aha. Rozumiem, nie rusza si2. I co z tego? Kurde, przecie1 to blok, nie? Murowany. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A Ko3? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co, Ko3?


23 II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co, ko3? Udaje galop konia. I haha ha! Pata taj, pata taj! Szybko zamalowuje konia sprayem, tym razem grafiti jest wsz4dzie. Co? Szkoda na ciebie czasu, pustaku. Teraz sztuka idzie do przodu. Podaj nowy spray.

SCENA 5 Ko5 budzi si4. Dalej jako kukła. Drewniany Ko1 w Okularach Nowy dzie3. Spróbuj2 otworzy6 oko. Mo1e to wszystko przy5niło mi si2? Nie przy5niło. Chyba. Chyba nawet jest gorzej, ni1 gorzej. Jak tak mo1na. Brak mi słów. Zdesperowany. Co tu si2 dzieje? Policja! Psikot Słucham? Drewniany Ko1 w Okularach Nie ciebie wołałem, Psikot! Psikot Musisz tak psika6? Psik?! Ju1 ci si2 co5 nie podoba? Nielicho tropi2 a chodz2 własnymi 5cie1kami. Nie8le widz2 w nocy i umiem słu1y6. Merda6 ogonem umiem? Pomrucze6, zaszczeka6, podrapa6,


24 fukn76? Co tylko chcesz! Kto si2 tak ładnie przeci7ga jak ja? Kto tak potrafi, na cztery łapy spa56? A ugry86 w zadek? Pomog2 ci. Nadaj2 si2 do tego jak nikt! Poza tym znam wszystkie dró1ki i 5mietniki w mie5cie. Wygl7dasz jak... Drewniany Ko1 w Okularach Przecie1 to koszmar! Psikot Nazwałbym to inaczej. Ale wiesz co? Nie przejmuj si2. Umiem si2 dopasowa6. Mo1e ty te1 potrafisz? Drewniany Ko1 w Okularach To okropne. Co ty mówisz? Ja miałbym tak? Tak? Jak teraz, na zawsze? Zdeptano mnie, zszargano! Zniszczono. Jak ja teraz wygl7dam? Jak? Dobre pytanie. Nie jak ko3, na pewno. Nawet nie jak osioł. Jakie to bohomazy! Co za nieszcz25cie. Jestem zniszczony! Zupełnie. I jeszcze mnie ta farba sw2dzi. Musz2 si2 tego pozby6! Natychmiast. Jakie bezmózgie istoty mi to zrobiły, i to?! Psikot Anonimowi 1artownisie? Drewniany Ko1 w Okularach Gdybym ich dopadł, nie byliby tacy anonimowi. Psikot W to jestem w stanie uwierzy6. Drewniany Ko1 w Okularach Co robi6? Co robi6? Co? Psikot Au! Dobre pytanie! Dobre pytanie to jest! Po pierwsze, wsta6. Trzyma6 fason. Ha! Nie sia6 paniki i wreszcie spróbowa6 wytropi6 odpowied8.


25 Drewniany Ko1 w Okularach Ze mnie si2 5miejesz? Psikot Ha, ha! Hau. Wydaje ci si2. Drewniany Ko1 w Okularach No tak, gdzie5 przecie1 musi by6. Ka1de pytanie ma swoj7 odpowied8. Zawsze powtarzam. Ona gdzie5 jest. Trzeba tylko rozejrze6 si2. Czasem pochyli6. Musi tu by6. Psikot W trawie jej nie ma. 4artowałem. W takim razie musimy rozpocz76 5ledztwo, dowiedzie6 si2 kto i usun76 skutki. Nie b2dzie łatwo. Mo1e nawet b2dziemy musieli wpa56 do sm2tnika. Wła5nie! Tam mo1emy si2 czego5 dowiedzie6. Od tego trzeba było zacz76! Drewniany Ko1 w Okularach Musimy ruszy6 w drog2? Ale jak, jak ja si2 taki poka12? Psikot Istotnie. Przydałaby si2 k7piel. Mydło, szczotka, kubek, ciepła woda. Tylko, czy to pomo1e? To jest przygoda! Drewniany Ko1 w Okularach Raczej papier 5cierny. Hebel? Nie jestem pewien. Wygl7da na trwałe zmiany. Skoro jednak tu nie ma odpowiedzi, to musi by6 gdzie5 tam. Nie ma co kruszy6 kopii, cokolwiek to znaczy, czas ruszy6 w drog2. Dawno nie podró1owałem. Psikot Mo1e okryj si2 troch2 gazet7? Przykleiła si2. I bardzo dobrze. Drewniany Ko1 w Okularach Ale jak ja wygl7dam?


26 Psikot Najwi2kszej szkarady nie wida6. Drewniany Ko1 w Okularach Łatwo powiedzie6. Zawsze chodzisz dziurami. Psikot Przesta3 zachowywa6 si2 jak panienka. We8 si2 w... kopyto. Tyle w historii było sławnych rumaków. Nie jeste5 mniej sławny, czy gorszy, ni1 Bucefał, czy ko3, co go miał Winnetou. Zapomniałem, jak si2 nazywał. Drewniany Ko1 w Okularach A konik na biegunach? Psikot To tylko piosenka. Drewniany Ko1 w Okularach Szkoda. Lubiłem to... Nuci... Psikot Nie stój tak, tylko rusz si2! Drewniany Ko1 w Okularach Dobrze. To znaczy 8le! Ale ze mn7. Naprawd2 b2dziemy musieli zej56 z trawnika i szorowa6 si2 po asfalcie? Psikot I po betonie. Drewniany Ko1 w Okularach Nienawidz2 tego. Chyba b2d2 musiał owin76 kopyta, 1eby niczego sobie nie p2kn76...


27 Psikot Do56 tego owijania. Ruszamy. Stukot kopyt. Drewniany Ko1 w Okularach Ruszyli5my? Ruszyli5my. Nie czuj2 ró1nicy. Czuj2 tylko spojrzenia. Wszystko tak si2 na mnie patrzy. Przeszywa mnie na wylot. Wolałbym zapa56 si2 pod ziemi2. Psikot. Złudzenie. Zar2czam ci2, 1e nikt na nas nie spojrzy. Drewniany Ko1 w Okularach Oby... Oby nie było nas naprawd2 wida6. Znikaj3, załó2my, 2e za horyzontem. SCENA 6 Po chwili... Pojawiaj3 si4 anonimowi 2artownisie. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Nie ma go. Nie rozumiem. Dawniej nie ruszał si2 z miejsca. A teraz od razu szw2daczki dostał, ziom. Pustki. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 No, miałem racj2? Udało si2. Jestem wielki! I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Co wielki? Zabrałe5 ze sob7 spraye, to z czego si2 cieszysz? Nie ma po czym sprajowa6. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Bo to jest sztuka. Kminisz brachu? Sztuka jest!


28 I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Sztuka. Wła5nie odeszła. Nie ma tej sztuki. Ruszyła z kopyta i wio. Taka to była sztuka. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Nic nie kminisz. W czółko? Zawiesiłe5 si2? Czy ci reset z blachy zrobi6 trzeba? Od razu ci si2 przeja5ni. Z czego ha? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Tylko nie w ten sposób! Respekt, ziom, respekt! II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Szacunek, ma si2 rozumie6, dla rozumu. Ale ty go nie masz, za grosz. Zreszt7, nie o te n2dzne farbki chodzi. A b2d2 miał ochot2, to i na tobie sikn2. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Spróbuj spróbowa6! II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Psikn2, bo t2py jeste5. Zrobi6 wrzuta, to ja mog2 wsz2dzie. Na supersamie zrobiłem? Na bloku zrobiłem? Na sklepie zrobiłem? Na rogu zrobiłem? Na tym zrobiłem? Na tamtym zrobiłem? Gdzie nie zrobiłem? Nawet na komendzie zrobiłem i naprzeciwko. 4eby patrzyli i mieli jak w lustrze. Wsz2dzie zrobiłem. Nie, jak te gówniarze, co to tylko jak wyjd7 ze szkoły to abc ledwie wyuczone sprejuj7. Nie, jak te hahajtki, co to tylko na krzywo pobazgrz7 bez sensu. Bo ja uprawiam prawdziw7 sztuk2 ulicy. I wiesz co? Nic mnie nie ogranicza, tylko przestrze3. Tu jestem bezbronny. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 4e co? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 4eby5 mógł mi zadawa6 pytanie. Bo jestem artyst7.


29 I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Te1 co5. Psikn76 i ja potrafi2, ziom. II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 To psikaj se... Tu trzeba mie6 horyzont. Malarz, który maluje pokoje te1 jest artyst7? Tu trzeba mie6 wyobra8ni2, wizj2. A nie tylko p2dzlowa6. Malarz pokojowy, całe 1ycie na biało, gdzie tu wolno56? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A co ty si2 taki m7dry zrobiłe5? Matur2 w wieczorówce robisz? Matka ci kazała? Starym spróbuj salon wypsikn76... II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Naprawd2, doigrasz si2. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 To co robimy? B2dziemy tak jak te wiatraki stali? Konia nie ma. Ulotnił si2. Mo1e kto5 go por7bał? Na zapałki? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A kto by spróbował? My5lisz? Nie, to niemo1liwe, ty przecie1 nie my5lisz. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 To co? II ANONIMOWY 3ARTOWNI4 Nic. Wida6 tak miało by6. Normalnie, to musiałbym gdzie5 i56 i zrobi6 wrzuta. I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A tak? I ANONIMOWY 3ARTOWNI4 A tak to wrzuta pata taj, ko3 odjechał. Moje wrzuty mog7 teraz by6 wsz2dzie! Rozumiesz co5 z tego debilu, czy ci jeszcze raz tłumaczy6 trzeba...?


30 Odchodz3. SCENA 7 Pojawia si4 Ko5 [kukła], sam. Ma na sobie jakie1 strz4py, plakaty, wygl3da jak słup ogłoszeniowy po wyborach. Nielot Na górze. Odlicza. Raz, dwa, trzy... Lec2! Rzuca si4 przed siebie... Jednak spadam... Z drogi! A niech mnie! Co to za kawał nieszcz25cia? Ju1 wi2ksze nie mogło si2 trafi6? Zderzaj3 si4. Tylko ty? Musz2 jeszcze popracowa6 nad l7dowaniem. Niezła ta pilotka? Co? Od takiej jednej, pilotki, dostałem. Twarzowa, co? Tu si2 zaci7ga, klamerka. A ty co, nic nie mówisz? W słup soli si2 zamieniłe5? Chyba ci2 nie potłukłem? Nie poznajesz mnie? Szok. Kto tak ci2 urz7dził? No powiedz, kto? Drewniany Ko1 w Okularach Nie wiem. Psikot poszedł gdzie5 na chwil2, za jak75 potrzeb7. A jak si2 odwróciłem, bo musiałem sobie zada6 jakie5 pytanie, to tak ju1 zostałem. Nielot Jak? Drewniany Ko1 w Okularach Bez odpowiedzi. Gdzie5 wszystkie si2 pogubiły. Zupełnie nie wiem, co teraz robi6? Nielot Faktycznie. Problem. Jak ty wygl7dasz?


36DB9346BB9A9B72B672E9F2BB69 1 23145673859131A8BCD59DEF13D5178EF15BAE1 9C5E1651A5B51D913AC81917B891D3D5F3C51 9873CD565B19C51651B31367BF 11 !3"18691C5 1 #3C3$5 1

1 1 %9D1&3DA3C5'11 1(%B$519917317E$31A$91A3836E4 )1 1 29AB61*33A59DB'11 (+5B51C5B$591795B1D5B31F83DB14567385B11 91BAED5B183A5B1D5B1415F154139EC9, )1 1 %93A91-B8D51*9$5"69'1 1(#367951B167511BCD3518E9AEE1A31671A5B53F1 A5516C3B16B67ECD35 )1 1 9 9 9 9 9 9 9 9 9 9

F2BB649B6B8E34399

327  

http://ksiegarnia.publikatornia.pl/book/reader/bookId/327.pdf