Page 23

się klimatu, ale też na suszę związaną z wydarzeniami artystycznymi. Ani wystaw, ani muzyki, no po prostu dramat. W Katowicach nie ma morza i gór, więc poniekąd to rozumiem. No to może chociaż da się coś zobaczyć w kinie? Wybrałem się na biograficzny film o Pavarottim. Niestety, spotkało mnie rozczarowanie. Była to w zamierzeniu laurka na rzecz wybitnego śpiewaka, nikt złego słowa nie miał o nim do powiedzenia, Bono przedstawiał się jako jego bliski przyjaciel, a zarówno pierwsza, jaki i druga żona, które tuż po śmierci Pavarottiego urządzały karczemne sądowe awantury o majątek, siedziały zrelaksowane przed kamerami i opowiadały z uśmiechem o zaletach i, no cóż, drobnych wadach Mistrza. Sądząc z tego, jak obie panie elegancko się prezentowały, jak były spektakularnie zadbane i w jakich siedziały luksusowych wnętrzach, rzeczywiście bitwa o spadek się opłacała, a to co obie żony wywalczyły, ewidentnie musiało osłodzić upokorzenia, których doznawały

fot. M. Bebłot

wcześniej. W filmie znalazły się też wywiady z trójką agentów Pavarot-

ambitny zestaw: Paderewski („Suita G-dur”), Janiewicz („Divertimento”),

tiego, którzy w swoim czasie bezpardonowo toczyli między sobą boje

Karłowicz („Serenada na smyczki”), Baird („Cztery sonety miłosne do

o wpływy i kolosalne pieniądze. Teraz okazują się niemal dobroduszny-

słów Williama Szekspira”) i Weinberg („Symfonia kameralna nr 4”), był

mi filantropami. Nasuwa się jeden wniosek: na Pavarottim wszyscy się

chyba zanadto rozstrzelony.

obłowili: żony, dzieci i agenci, a to, że on sam z tenora obdarzonego

Koncert otworzyła Suita G-dur na orkiestrę smyczkową Paderewskie-

fenomenalnym głosem został ściągnięty do świata pop-kultury, bo tu

go. Ponieważ jest niedokończona, nie zyskała sobie takiej sławy jak

były znacznie większe pieniądze, uważa się za jego największą zasługę.

powinna, tak przynajmniej powiedziano we wprowadzeniu. Po czym

No, smutne. Może wolałbym, żeby nie nakręcono takiego filmu.

zaprezentowano „dokończenie” napisane przez jednego z polskich

Kino zatem nie dało mi ukojenia. Gdzież więc szukać muzyki, tej

kompozytorów współczesnych, który zresztą uczestniczył w koncercie.

realnej, nie abstrakcyjnej, skoro nie na Górnym Śląsku? Odpowiedź

I tak sobie od razu pomyślałem, w kontekście tłumaczonej przeze mnie

jest prosta: w Małopolsce i na Dolnym Śląsku. Kraków latem zasypuje

książki, że to nie ma najmniejszego sensu. Że „dokończenie” Suity

interesującymi propozycjami: recital Philippe’a Jaroussky’ego w ICE,

nie jest żadnym dokończeniem, choćby pozostawało w jej duchu, że

„Piętnasty Festiwal Muzyki Polskiej”, cykliczne recitale organowe

jest po prostu oryginalnym dziełem, inspirowanym zapewne przez

w Tyńcu i w Kościele Mariackim, festiwale młode („Musica Divina”)

muzykę Paderewskiego, może nawet lepszym, może podobnym, może

i okrzepłe („Muzyka w Starym Krakowie”), a poza tym sporo się

niepodobnym, złym, dobrym i w ogóle jakimkolwiek, ale z pewnością

dzieje w okolicach: choćby festiwal kromerowski w Bieczu i „Emana-

nie jest żadnym dokończeniem dzieła innego kompozytora. Pal sześć

cje” w Lusławicach. Na Dolnym Śląsku zaś z wielkim rozmachem po

opracowania jakiegoś surowego materiału czy inna instrumentacja – to

raz dwudziesty zorganizowano w Świdnicy i jej okolicach „Festiwal

się wszak wielokrotnie zdarzało, choćby w przypadku Musorgskiego

Bachowski” z finałem w zachwycającym Kościele Pokoju i takimi

albo właśnie w przypadku Feliksa Janiewicza, którego „Divertimento”

gwiazdami jak Nuria Rial czy Christina Pluhar.

zabrzmiało podczas tego koncertu w opracowaniu Andrzeja Panufnika,

Kiedyś zazdrościłem Niemcom, że latem wszędzie u nich brzmi muzy-

ale dokończenie utworu za kogoś kto od dawna nie żyje nie jest za nic

ka i to w najlepszych światowych wykonaniach. Na szczęście powoli

w świecie możliwe.

zaczynamy te wzorce naśladować. Myślenie bowiem jest takie, skoro

Podczas trzeciego koncertu, który odbywał się w muzeum Manggha,

latem ludzie siedzą nad morzem i w górach, to trzeba za nimi jechać

Cathy Krier, młoda pianistka z Luksemburga grała mazurki, nokturny

z ofertą muzyczną. To się nie ma prawa nie sprawdzić. Jeszcze nie tak

i barkarolę Chopina (moim zdaniem grała nieco za „twardo”), a później

dawno organizowano koncerty wyłącznie w uzdrowiskach (u nas np.

zmierzyła się z „Wielką fantazją” Zarębskiego w opracowaniu Ryszarda

Krynica, Szczawnica, Duszniki, etc.), a dzisiaj ta oferta jest znacznie

Daniela Golianka, który odkrył na nowo to wcześniej nieznane dzieło.

szersza. Nie wiem, jak to wygląda na północy kraju, mam trochę za

Jakoś mnie Zarębski nie zachwycił: ani utwór, ani wykonanie. Komenta-

daleko, ale starałem się słuchać, co w trawie piszczy na południu.

rze w przerwie potwierdzały moje wrażenia. Pewien pan jęknął:

Przede wszystkim postawiłem na koncerty w ramach 15. Festiwalu Muzyki Polskiej. Ominąłem tylko Moniuszkę, ponieważ mam do niego

- Ta symfonia Zarębskiego mnie wykończyła. A z kolei pewna pani tak powiedziała do drugiej pani w kwestii

taki stosunek, jaki w Ferdydurke Gałkiewicz miał do Słowackiego. No,

pianistki:

nie zachwyca mnie i już. A w roku moniuszkowskim wyziera z każde-

- No, ładna dziewczyna.

go kąta.

Po przerwie główną część stanowiły „Maski” Karola Szymanowskiego.

Wysłuchałem dwóch koncertów w kościele św. Katarzyny Aleksandryj-

A o tym, że czasy się zmieniają świadczy fakt, że pianistka na fortepia-

skiej w Krakowie. Podczas pierwszego wykonywano koncert skrzyp-

nie nie rozkładała nut, tylko ustawiała…. tablet.

cowy Mieczysława Karłowicza, który mi się podobał, i Symfonię Emila

Czy taki tablet sam przekłada strony?

Młynarskiego, Polonia, która mi się nieszczególnie podobała, bo jednak

Będę miał okazję wkrótce się przekonać, ponieważ nabyłem karnet na

takie patriotyczne łubu–dubu (perkusista się strasznie napracował) to

jesienny Festiwal Muzyki Współczesnej „Sacrum Profanum”. Podczas

z dzisiejszej perspektywy jest nieco przestarzałe. W książeczce progra-

tego festiwalu pewnie nawet tablet będzie wydawał się zabytkiem. n

mowej, elegancko wydanej, napisano, że podczas koncertu można się będzie przekonać, który utwór lepiej przetrwał próbę czasu. Otóż moim zdaniem, bezwzględnie zwyciężył Karłowicz, któremu bardzo pomogła młoda, utalentowana skrzypaczka, Miranda Liu. Podczas drugiego koncertu Sinfonietta Cracovia wykonywała muzykę polską od końca osiemnastego wieku aż po wiek dwudziesty, chociaż

Zbigniew Białas – literaturoznawca-anglista, profesor nauk humanistycznych, prozaik i tłumacz. Autor powieści „Korzeniec”, „Puder i Pył”, „Tal”, reportaży „Nebraska”.

23

Profile for Artpost

ArtPost 5/2019  

ArtPost 5/2019  

Profile for artpost
Advertisement