Page 18

W jednym z wywiadów powiedział Pan właśnie, że w Nowym Jorku odkrył Pan w sobie twardego faceta. Porażka mnie nie rozwala.To co robisz w Nowym Jorku musisz robić najlepiej jak potrafisz. Musisz cały czas stać na palcach, bo przyjeżdża z całego świata mnóstwo głodnych sukcesu wspaniałych ludzi, którzy nawet „na jednym palcu” potrafią stać. Co to znaczy według Pana być nowojorczykiem? To jest dokładnie to co odnosi się prawdopodobnie do mieszkańca każdego dużego miasta, metropolii. Tutaj może zacytuję to co ładnie powiedział Arystoteles, że nawet najlepiej skrojone prawa nie będą działać, dopóki społeczeństwo nie jest wychowane w stylu życia miejskiego. Dopóki więcej ludzi nie będzie mieszkało w miastach, sytuacja się nie zmieni. Wielkie miasta stworzyły człowieka cywilizowanego, takiego idealnego, w tym momencie najbardziej idealnym systemem demokratycznym jest liberalna demokracja, która jest wytworem wielkich miast. Ludzie w wielkich miastach muszą iść na kompromisy, muszą tolerować swoje różności, bo inaczej by nie przeżyli. Czyli to wielkie miasto Nowy Jork uczy tolerancji, uczy akceptowania innych, uczy umiejętności współżycia, współdziałania, jest otwarte. Cały czas się zmienia, nowi ludzie przyjeżdżają, nowe idee powstają. Wszystkie najfajniejsze idee artystyczne powstawały w miastach, postęp powstawał w miastach. Żaden postęp nie powstał na wsi. Można godzinami siedzieć w kawiarni i obserwować ludzi, to niesamowita inspiracja, każdy z nich to osobne opowiadanie. Każdy z nich gra swoją rolę w tym teatrze, na scenie Nowego Jorku. Miasto bardzo inspirujące. Pana pracownia mieściła się między biurowcami na Manhattanie. Fragment zagubionego snu II

Jak się tworzy w tak dynamicznym miejscu? No właśnie, wiele ludzi pytało mnie „dlaczego ty nie malujesz Nowego

łem sztuki, potem przeszedłem do designu, potem do ilustracji, potem do

Jorku?” Nowy Jork mam obok, mam hałas i energię i to wszystko. Maluję

malarstwa, z malarstwa do projektowania scen operowych, do pisania, tak

obrazy, które dają mi odpoczynek od tego wszystkiego, romantyczne,

że trudno mi tutaj przykleić jakąś etykietkę. To też spowodowało, że ludzie

trochę senne, poetycko-sentymentalne czasami. Takie rzeczy, które totalnie

nie bardzo wiedzą jak mnie oceniać. Plakaciści polscy nie uważają mnie

nie przystają do Nowego Jorku. Na tym to u mnie polega, że potrzebowa-

za plakacistę, malarze za malarza, pisarze za pisarza i tak jakoś bujam na

łem takiego dystansu, żeby to miasto bardziej pokochać.

marginesach tych wszystkich zawodów. Pociągnę dalej tę Pana wypowiedź – Pana prace są poetyckie, Szerokie spektrum twórczości świadczy o wielowymiarowym

metaforyczne, bardzo estetyczne. Czy Nowy Jork wpłynął na styl

talencie. Za Pana sukcesem stoi ogromna praca i dobrze wykorzy-

tworzenia?

stany talent. Czego Pana nauczył Nowy Jork?

Na pewno konkurencja z ilustratorami w pierwszym okresie wpłynęła

Nauczył mnie tego, że nie trzeba się zrażać. Na początku wykonywałem

na to, że dbałem o technikę, tego nauczył mnie Nowy Jork. Moi koledzy

ok. 16 telefonów dziennie do różnych wydawnictw. Jeden na 30 wypalał,

bardzo inspirowali mnie swoim genialnym warsztatem. Ale też fakt, że

czyli musiałem być uparty. Nowy Jork uczy tego, żeby się nie poddawać.

studiowałem architekturę, mam szacunek do proporcji, do kompozycji itd.,

Ale uczy też pokory, mnóstwo fantastycznych, utalentowanych, genialnych

itd. Gdybym na początku działał w sztuce tzw. pięknej, to by mnie to tak

ludzi wokół ciebie, a ty z nimi konkurujesz. Ja konkurowałem z moimi mi-

bardzo nie obchodziło. Tak się złożyło, że w tym co robię jest symbioza

strzami, których prace znałem jeszcze z Polski: Paul Davis, Milton Glaser, czy

myślenia artystycznego i takiej dyscypliny architektoniczno-ilustracyjnej. Te

inni. Znałem ich tylko z publikacji, a potem nagle zetknąłem się z nimi, oni

dwie rzeczy na siebie się nakładały i rezultat widzi Pani czasami.

byli moimi konkurentami. Fantastyczna sprawa, świetna szkoła. Nowy Jork na pewno to mi dał. Na pewno odkrył we mnie coś, z czego nie zdawałem

Czy jest jakieś miejsce Nowym Jorku, które wspomina Pan ze

sobie sprawy, że mam jakąś odwagę podejmowania ryzyka, że nie zrażam

szczególnym sentymentem?

się niepowodzeniami. W Polsce byłem taki jak każdy zresztą z nas, w takim

Jest takich parę miejsc, które prawdę mówiąc odkryłem jeszcze w tym

kokonie bezpieczeństwa. Przyjaciele, znajomi, małe środowisko, wszyscy się

okresie początkowym, bo potem to już nie miałem czasu na miejsca,

znają i zawsze jakoś można było przeżyć. A tam nie miałem nikogo. Sinatra

tylko zasuwałem cały czas. Ale na początku tak, włóczyłem się po

w piosence o Nowym Jorku mówi, że jak tu zrobisz coś, to już możesz zro-

mieście. Część SoHo – West Broadway, tam jest pierwsza, galeria gdzie

bić na całym świecie. Nowy Jork dał mi pewność siebie, pozbawił polskich

miałem wystawy. Jest tam kawiarnia, w której siedziałem i myślałem, jak

kompleksów. Nie jest to niczyja wina, że my jako naród mamy potworne

fajnie byłoby tu mieszkać, w Nowym Jorku. Jest też włoska kawiarnia na

kompleksy i to się przekłada w każdym zawodzie. Koniecznie chcemy

Mcdougal St, ona ciągle istnieje, blisko Washington Square i tam każdy

udowodnić jacy jesteśmy ważni, a nie jesteśmy. Trzeba na to zapracować.

stolik jest inny, nazywa się Caffè Reggio. Na ścianach wiszą reprodukcje

Wydaje nam się, że wszyscy coś wiedzą o Polsce, a niestety nie wiedzą.

obrazów renesansowych, barokowych, chyba Caravaggia. Jest tak krzywo,

Tak jak przykładowo przyjeżdża do Polski jakiś artysta np. z Mongolii i chce

nierówno, zawsze mi się tam podobało. Potem, jak już miałem pracow-

u nas zrobić karierę, tak mniej więcej Amerykanie traktują Polaków.

nię przy 34 Ulicy, blisko Dworca Centralnego, to często zaglądałem do

18

Profile for Artpost

ArtPost 5/2019  

ArtPost 5/2019  

Profile for artpost
Advertisement