Page 1

2 (2 1 ) / 2 01 8 dwumiesięcznik: marzec-kwiecień wydanie bezpłatne

w w w. a r t p o s t . p l

Muzyka i dobre strony miasta

nakład 5000 egz.

Twój

artpostmagazyn

ISSN 2391-7741

Vincent

Anne-Sophie Mutter Zbigniew Preisner


spis treści Od redakcji

VIOLETTA ROTTER-KOZERA

Elżbieta i Krzysztof Pendereccy o Anne-Sophie Mutter .............................................. 4 Marek BeBŁOT

Być jak Anne-Sophie Mutter .................................... 8 MaŁGOrZaTa STĘPIeŃ

Franz K. w roli głównej......................................... 10 Szanowni Państwo,

MICHaŁ OGÓrek

Czas przerwać ten chłód, choć zima czasami bywa piękna. Przygotowując drugi w tym roku numer ArtPost-u chcieliśmy wypełnić go ciepłem. Okazją ku temu jest przyjazd AnneSophie Mutter w marcu do Polski. Jeśli ma przyjść wiosna, to zapowiadającą ją jaskółką niech będzie ta legendarna skrzypaczka. Pięć lat temu miałem przyjemność słuchać Anne-Sophie Mutter w Lusławicach, wrażenie ogromne. Polecam wywiady z Elżbietą i Krzysztofem Pendereckimi oraz z Agatą Szymczewską, którzy przybliżyli nam postać tej artystki. Nawet pogrążony w czarnych płytach nasz felietonista, Wojciech Padjas, pokazał swoje słabości związane z AnneSophie Mutter. Ciepło, to też wszystko co niesie dobre wieści. Obecny rok będzie wyjątkowy dla Polaków, obchodzimy 100. rocznicę odzyskania państwowości po 120-letniej niewoli. Z pewnością w tym czasie będzie wiele wydarzeń upamiętniających tę rocznicę, powstaną też książki. Doniosłym i godnym tego jubileuszu będzie bogato ilustrowany album „Polska. 100 lat”, która powstaje w Wydawnictwie BOSZ. Michał Ogórek przeprowadził rozmowę z radą programową tego przedsięwzięcia. Lektura konieczna dla każdego obywatela. Cieszymy się, że Zbigniew Preisner przyjął zaproszenie do rozmowy z Małgorzatą Stępień i udzielił naszemu czasopismu interesującego wywiadu. Jeszcze kilka słów o czymś, co nazywamy „nadzieją”. W kilka dni po ukazaniu się tego numeru dowiemy się, czy nominowany do statuetki Oscara „Twój Vincent”, wyreżyserowany przez polsko-brytyjski tandem Dorotę Kobielę & Hugh Welchmana sięgnie po to trofeum. Ma mocnego konkurenta w postaci filmu „Coco”, który jest faworytem amerykańskich krytyków filmowych do Oscara. Miejmy jednak nadzieję, że „Twój Vicent” otrzyma tę prestiżową nagrodę. W Stanach Zjednoczonych Oscary, a w kwietniu, w Katowicach, wręczenie nagród International Classical Music Awards, wśród laureatów polskie akcenty. ArtPost znów zwiększył objętość, jednakże nie zwiększono miejsca dla naczelnego, więc muszę już kończyć ciepło pozdrawiając. Marek Bebłot redaktor naczelny

Opowiadanie o historii piękniejszej niż ona sama ....................................................... 14 GraŻYNa BeBŁOT

„Twój Vincent” - mój Vincent ............................... 18 International Classical Music Awards 2018 Nagroda specjalna dla Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach . 21 DIaNa WĄDOŁOWSka

Wszystko w sztuce jest bezkompromisowe .......... 22 International Classical Music Awards w Katowicach ............................... 24 Mezzosopranistka Izabela Kopeć przywraca pamięć o polskim kompozytorze Ludomirze Michale Rogowskim. .......................... 25 DIONIZY PIĄTkOWSkI

Wiosna ................................................................. 26 MaŁGOrZaTa STĘPIeŃ

Preisner – emocjonalny uchodźca......................... 30 JOaNNa DOMaŃSka

Konkurs im. Karola Szymanowskiego ................... 34 DIONIZY PIĄTkOWSkI

Królowa jest tylko jedna ....................................... 36 WOJCIeCH PaDJaS

Anne-Sophie Mutter na winylowych (nie tylko) płytach ........................ 40 Poczuj się jak w sali koncertowej .......................... 41 ZBIGNIeW BIaŁaS

Maestro i Frytka ................................................... 42 Wydawca: Adres: www: e-mail: tel.: Redaktor naczelny: Z-ca redaktora naczelnego: Sekretarz redakcji: Współpraca:

Dział grafiki: Korekta: Druk: Nakład: Okładka:

ArtPost ul. Sławkowska 44 41-216 Sosnowiec www.artpost.pl biuro@artpost.pl +48 509 397 969, +48 505 006 123 Marek Bebłot Grażyna Bebłot Małgorzata Stępień Natalia VanLare, Dionizy Piątkowski, Ewa Bardo, Adam Madejski, Wioletta Rotter-Kozera, Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, Zbigniew Białas, Małgorzata Stępień, Wojciech Padjas Mariusz Borowy Małgorzata Brachowska Drukarnia im. Karola Miarki „Tolek“ w Mikołowie 5000 egz. Anne-Sophie Mutter, fot. Marek Bebłot

3


Elżbieta i Krzysztof Pendereccy o Anne-Sophie Mutter

fot. Marek Bebłot

WYWIAD

w rozmowie z Violettą Rotter-Kozerą Violetta Rotter-Kozera - Anne-Sophie Mutter głęboko przeżyła pra-

było wspaniałe prawykonanie, zupełnie niezwykłe. To był koniec czerw-

wykonanie „Polskiego Requiem”. To był moment, w którym po raz

ca, pamiętam dokładnie, ponieważ zmarła moja mama, która strasz-

pierwszy pomyślała, że byłoby wspaniale, gdyby Krzysztof Penderecki

nie chciała tego koncertu wysłuchać. Wiedziała, że będzie grać Anne-So-

napisał dla niej koncert skrzypcowy. Kiedy zrodził się pomysł, by napisać

phie Mutter. Wszyscy ją już wtedy podziwiali. Koncert zabrzmiał w wy-

utwór dla Anne-Sophie Mutter?

konaniu Orkiestry Mitteldeutscher Rundfunk pod batutą Marissa Janson-

Krzysztof Penderecki - Otrzymałem zamówienie z Mitteldeutscher

sa. Przyjechałam na prawykonanie już po pogrzebie mojej mamy i po

Rundfunk w Lipsku na napisanie koncertu skrzypcowego. Ale to nie

koncercie powiedziałam do męża, że Anne-Sophie gra zupełnie inaczej,

było pierwsze spotkanie. Kiedyś zobaczyłem ją i usłyszałem na koncercie

że poza jej wspaniałą techniką jest jeszcze jakaś ogromna głębia. Tak to

i pomyślałem sobie, że to jest wybitnie zdolne dziecko.

odebrałam nie wiedząc, że sama przeżywała ogromną tragedię, jej mąż

Elżbieta Penderecka - Pamiętam Anne-Sophie Mutter przed laty, jesz-

był wtedy ciężko chory i kilka tygodni później zmarł. Później mój mąż na-

cze mieszkaliśmy w Berlinie. Miała tylko 13 lat, kiedy wystąpiła po raz

grał „Metamorfozy” z Anne-Sophie i London Symphony Orchestra. Płyta

pierwszy z Herbertem von Karajanem. Obserwowaliśmy jej niezwykłą ka-

z tym nagraniem zrealizowanym dla Sony Classical otrzymała podwójną

rierę. II Koncert skrzypcowy „Metamorfozy” powstał w 1995 roku. To

Grammy Awards. I Koncert skrzypcowy powstał z kolei dla Isaaca Sterna, a Koncert wiolonczelowy dla Mścisława Rostropowicza. K.P. Lepiej mi się komponuje, jak piszę dla jakiejś konkretnej osoby. Żona przypomniała, że napisałem koncert dla Isaaca Sterna. Chciałem napisać dla niego. Zamówienie dostałem od Allgemeine Musikgesellschaft Basel. Tam też odbyło się prawykonanie 27 kwietnia 1977 roku. Dyrygował Moshe Atzmon. 4 stycznia 1978 roku w Minneapolis odbyło się amerykańskie prawykonanie z Minnesota Orchestra. Kilka dni później utwór został wykonany z  tą samą orkiestrą w Nowym Jorku, w Carnegie Hall. Dyrygował nieżyjący już wybitny polski dyrygent, Stanisław Skrowaczewski. Wtedy Isaak Stern był w najlepszej życiowej formie, miał pięćdziesiąt parę lat i rzeczywiście był znakomity, ale nie chodziło właśnie o techni-

fot. Marek Bebłot

kę tylko o to, co jest najważniejsze, czyli wielką indywidualność i wyjąt-

4

kową głębię jego interpretacji. V.R.K. Czy Anne-Sophie Mutter pytała o coś przygotowując się do prawykonania „Metamorfoz”? Czy była jakaś wspólna praca nad interpretacją?


K.P. Nie, żadnej pracy nie było. Otrzymała nuty, poprosiła mnie o jedno spotkanie i po prostu zagrała ten Koncert. Świetnie zagrała! Nie wiem, czy ja choć dwa słowa powiedziałem. Chyba były nawet niepotrzebne. Jeśli ma się instynkt muzyka, to po prostu rozumie się muzykę i nie potrzeba słów. V.R.K. Czy można mówić o przyjaźni w Państwa relacji? E.P. Tak, w jakimś sensie tak, chociaż jest bardzo skrytą osobą. K.P. Zamkniętą. E.P. Tak, zamkniętą. Może właśnie to co sama przeszła na to wpłynęło. Wychowywała dwójkę dzieci właściwie sama i musiała to pogodzić z ogromną, światową karierą. Wiemy, jak mało czasu wtedy pozostaje na życie rodzinne. A ja przyjęłam taką w cudzysłowie „politykę”, że nawet tych artystów, z którymi jestem bardzo blisko zaprzyjaźniona nie nękam mailami, telefonami, tylko piszę „jak znajdziecie moment kiedy będziecie chcieli przyjechać, dajcie mi znać”. I tak też zawsze było w przypadku Anne-Sophie. Wielokrotnie wykonywała II Sonatę na skrzypce również dla

fot. Marek Bebłot

niej napisaną przez mojego męża. Niedawno nagrała ten utwór. Później zarejestrowała kolejne, „La Follię” i „Duo Concertante” na skrzypce i kontrabas. Zaprosiłam ją także na Festiwal Beethovenowski i aż trudno uwierzyć, że wraca na nasz festiwal po 9 latach. Sprawdziłam dokładnie, grała na XIII Festiwalu, 29 marca 2009 roku koncert Beethovena pod dyrekcją mojego męża. Później stale pytałam ją o daty. Ona tych dat nie miała i nie miała. Zaczął się zbliżać rok Krzysztofa Pendereckiego. Powiedziałam „to może połączymy te plany?”, a ona odpowiedziała „to może przyjadę na Festiwal?” I na 22. Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena ponownie będzie grać Beethovena, tym razem z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia pod batutą wybitnie utalentowanego i zresztą chyba jej ulubionego, rumuńskiego dyrygenta, Cristiana Măcelaru. Wcześniej przylatuje do Krakowa i tu 12 marca rozpoczyna swoją trasę koncertową w Polsce recitalem w ramach „auftaktu”, jak ja to nazywam, do Wielkanocnego Festiwalu. Zawsze na początku odbywa się wystawa manuskryptów i przy tej okazji robimy trzy, cztery koncerty. W tym roku będzie to krótki recital Krzysztofa Książka w Bibliotece Jagiellońskiej, a wieczorem wielki recital właśnie z Anne-Sophie Mutter i Lambertem Orkisem. Koncert zorganizowaliśmy wspólnie z Krakowskim Biurem Festiwalowym w ramach naszej krótkiej, krakowskiej edycji Festiwalu. W Katowicach i Wrocławiu zagra dwa kolejne recitale. V.R.K. Jak często w repertuarze Anne-Sophie Mutter pojawiają się utwory

fot. Marek Bebłot

Lepiej mi się komponuje, jak piszę dla konkretnej osoby Krzysztof Penderecki

Krzysztofa Pendereckiego? E.P. Jakiś czas temu napisała do mnie, że chciałaby poświęcić cały rok

E.P. Mąż nie bardzo wierzył, że w ogóle przyjmie to zaproszenie. Byli-

2018 „Metamorfozom”. Planowała wykonania tego utworu w najważ-

śmy w Monachium w czasie, kiedy Anne-Sophie też tam była. Umówili-

niejszych miejscach na świecie. Nie udało się, nie wiem z jakiego po-

śmy się na śniadanie. To było niecały rok przed otwarciem Centrum. Kiedy

wodu, ale ten utwór wykonuje w Londynie i na wielu festiwalach. Na

się spotkaliśmy powiedziałam „Anne-Sophie mam do Ciebie wielką proś-

przełomie października i listopada planowane jest tournée na Dalekim

bę…”, na co ona mówi „wiesz, mam taką datę”. Otwarcie Centrum do-

Wschodzie, 6 albo 7 koncertów, podczas których będzie grała „Metamor-

stosowaliśmy po prostu do jej terminu. Przyjechała do Lusławic ze swoimi

fozy” z Sinfonią Varsovią pod batutą męża, a później przyjeżdża na Fe-

protegowanymi. W ramach swojej Fundacji promuje młodych, wybitnie

stiwal Krzysztofa Pendereckiego i zamyka tygodniowy festiwal dokładnie

utalentowanych muzyków. Wśród nich jest również Agata Szymczewska.

w dniu jego urodzin, 23 listopada, właśnie „Metamorfozami” z Sinfonią

Agata dostała się do niej dzięki naszej przyjaźni z Anne-Sophie. Zwróci-

Varsovią i Krzysztofem Pendereckim przy pulpicie. Po przerwie zabrzmi

łam się do niej mówiąc, że w naszym Stowarzyszeniu jest młoda skrzy-

„Concerto Grosso” (na trzy wiolonczele). Zagrają wybitni wiolonczeliści:

paczka, która jest laureatką Konkursu Wieniawskiego i marzy o tym, by

Ivan Monighetti, Frans Helmerson i Arto Noras z Sinfonią Varsovią, pod

dla niej zagrać. Tak się stało. Wysłuchała jej i powiedziała, że się odezwie.

batutą Christopha Eschenbacha. Koncert zakończy „Dies Illa” pod batutą

Za jakiś czas nawiązała z nią kontakt i tak się zaczęła wielka przygoda dla

Leonarda Slatkina również z Sinfonią Varsovią, z międzynarodową obsa-

Agaty Szymczewskiej, która wielokrotnie koncertowała z Anne-Sophie

dą solistów oraz Chórem Filharmonii Narodowej i Teatru Wielkiego.

Mutter między innymi na Dalekim Wschodzie i w Stanach Zjednoczonych. Anne-Sophie bardzo często występuje z grupą swoich, ulubionych muzy-

V.R.K. Czy Anne-Sophie Mutter od razu zgodziła się na udział w koncer-

ków. Myślę, że to Agacie Szymczewskiej, która jest świetną skrzypaczką,

cie inaugurującym działalność Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa

naprawdę wiele dało. Kiedyś powiedziała „pani Elżbieto, doświadczenie

Pendereckiego w Lusławicach?

z Anne-Sophie właściwie najbardziej wpłynęło na całą moją karierę arty-

5


cach. Powiedziała między innymi „Być, jako artysta, częścią życia Krzysztofa Pendereckiego jest jednym z niewielu wielkich momentów moich ostatnich dziesięcioleci” i dodała „Maestro Penderecki i jego wspaniała żona Elżbieta mają tę salę koncertową, mają tę ogromną ziemię, by wykarmić młode pokolenia muzyków”. Zobowiązujące słowa. E.P. Doceniła także fakt, że zagrała orkiestra składająca się z małych dzieci mających od 7 do 13 lat. V.R.K. Pięknie grająca i wspaniale brzmiąca „Lusławice Talent Orchestra”. K.P. Fantastycznie, to jest najbardziej wzruszające, prawda? Polskie dzieci są rzeczywiście tak muzykalne, niezwykle muzykalne. E.P. W niedalekich Domosławicach, w Szkole Muzycznej uczyło się kiedyś fot. Marek Bebłot

30 dzieci. Dziś, po powstaniu Centrum jest ich ponad 400. Minęło niecałe 5 lat. Mówimy tu nie tylko o fascynacji muzyką, ale możliwości znalezienia czegoś innego w życiu niepozwalającego na marnowanie czasu. Rodzice też w tym uczestniczą. Zawożą dzieci, sami przychodzą na koncerty. Ich dzieci będą to przekazywać dalej swoim dzieciom.

styczną”. Możliwość grania z nią, obserwowania jej, z całą pewnością jest wyjątkowym doświadczeniem. Ona elektryzująco działa na publicz-

V.R.K. Wierzę, że wśród nich znajdą się godni następcy Anne-Sophie

ność, ma niezwykłą aparycję.

Mutter i Krzysztofa Pendereckiego. W mojej pamięci na zawsze zostaną

K.P. Świetnie wygląda, ma piękne suknie, no i wspaniale gra!

piękne, skupione twarzyczki dziecięcej orkiestry muzykującej w Lusławi-

E.P. Tak, wychodzi na scenę z ogromną elegancją. Sadzę, że nawet słu-

cach z ujmującą radością i zaangażowaniem. Dziękuję za te wzruszenia,

chacz, który może o niej nic nie wiedzieć, który może przypadkowo

dziękuję za rozmowę. n

przyjść na koncert, będzie zafascynowany już samą jej obecnością na scenie. To jest coś, czego brakuje niektórym naszym artystom i co staramy się w Stowarzyszeniu przekazać wykonawcom, których reprezentujemy. To pierwsze wyjście na scenę jeszcze przed wzięciem instrumentu do ręki już jest niewzykle ważne.

Rozmawiała: dr Violetta Rotter-Kozera

V.R.K. Anne – Sophie Mutter była wyrażnie wzruszona podczas koncer-

reżyser, publicysta, redaktor -TVP Katowice

fot. Marek Bebłot

tu inaugurującego działanośc Europejskiego Centrum Muzyki w Lusławi-

6


Być jak

Anne-Sophie Mutter

fot. Marek Bebłot

WYWIAD

- Rozmowa Marka Bebłota z Agatą Szymczewską Marek Bebłot: W 2006 roku zwyciężyła Pani w Międzynarodowym

dze, zaproponowała, że może spróbować skontaktować mnie z An-

Konkursie Skrzypcowym imienia Henryka Wieniawskiego, jaki wpływ

ne-Sophie Mutter. Długo to trwało, ale nadszedł ten szczęśliwy dzień

miał ten konkurs na Pani karierę?

i wsiadłam do samolotu lecącego do Monachium. Podczas wczesno-

Agata Szymczewska: Kariera artystyczna jest długim procesem.

porannego spotkania z Anne-Sophie Mutter zagrałam dla niej kon-

Wiele osób powtarzało mi, że zwycięstwo w konkursie Wieniawskie-

cert skrzypcowy Brahmsa oraz Brucha. Wiem, że wykonanie dalekie

go będzie pewnego rodzaju początkiem, punktem wyjścia. Tak na-

było od moich oczekiwań, ale poleciałam nie po to, by popisywać się

prawdę, młody artysta niczego jeszcze wielkiego nie dokonuje wy-

swoimi umiejętnościami, tylko chciałam „zwykłej” lekcji. Czasami ta-

grywając konkurs. Jest to otwarcie drzwi, duża szansa. M. in. pięć lat

kie jedno spotkanie może w człowieku bardzo dużo zmienić. Chcia-

po konkursie spotkałam Anne-Sophie Mutter.

łabym tutaj skorzystać z okazji i podziękować Pani Elżbiecie Pendereckiej, bo gdyby nie jej wytrwałość i znajomość z Anne-Sophie Mut-

M.B. Ale jeszcze przed konkursem Wieniawskiego miała Pani już

ter, prawdopodobnie nigdy by do tego nie doszło.

kontakt z wielkimi muzykami. A.S. Jeszcze w liceum, miałam w sobie ogromną potrzebę przebywa-

M.B. Czy istniał wtedy już zespół Mutter’s Virtuosi?

nia wokół wybitnych artystów. Od tych najwybitniejszych mogę się

A.S. Tak, istniał i pierwsze tournée odbyło się w 2012 roku. Debiu-

najwięcej nauczyć. Przed konkursem Wieniawskiego pojechałam na

tancki koncert był w Hanowerze, mieście, w którym przez sześć lat

przesłuchania do Seiji Ozawy. Miałam dziewiętnaście lat, kiedy przy-

studiowałam i mieszkałam. Oczywiście wybrałam się na to wydarze-

jął mnie do swojej orkiestry jako koncertmistrz i później przez dwa-

nie, udało mi się zakraść po koncercie do garderoby i pogratulować

naście lat regularnie jeździłam na jego akademię kwartetową, któ-

występu. Na tym koncercie było pierwsze wykonanie Duo concertan-

rą utworzył w Szwajcarii. Później nadarzyła się niesamowita okazja

te prof. Pendereckiego, napisanego właśnie dla Anne-Sophie Mut-

wspólnych koncertów z Krystianem Zimermanem. Sama Kaja Dan-

ter. Był to historyczny moment. Po dwóch, trzech tygodniach od kon-

czowska poleciła i zarekomendowała mnie Krystianowi. Więc tak

certu, prawdopodobnie wtedy, gdy zakończyło się tournée Mutter’s

małymi kroczkami coraz więcej artystów udawało mi się spotykać.

Virtuosi, otrzymałam telefon, że Anne-Sophie Mutter zaprasza mnie

Wcześniej byli jeszcze Gidon Kremer, Yuri Bashmet czy Martha Arge-

do zespołu. Nasze, już wspólne, tournee rozpoczęło się od koncer-

rich. Miałam okazję pracować również z wybitnymi dyrygentami, Ric-

tu otwierającego Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pende-

cardo Mutim, sir Nevillem Marrinerem, czy wspomnianym wcześniej

reckiego w Lusławicach, 21 maja 2013 roku, czyli miejsca, w którym

Seiji Ozawą. Kontakt z tymi osobowościami był znacznie ważniej-

obecnie rozmawiamy.

szy niż koncerty, wywiady, sesje zdjęciowe, Facebook, Twitter. Swoją karierę zaczynałam w trochę innym medialnie świecie. Droga kon-

M.B. Jaką osobą jest Anne-Sophie Mutter i jaki jest jej wpływ na Pa-

taktów osobistych, gdy jeden drugiego polecał, była bardzo ważna. Dzisiaj ilość „lajków” w mediach społecznościowych często wy-

nią? A.S. Anne-Sophie Mutter ma w sobie coś wyjątkowego, co szalenie

znacza status artysty, to jest zupełnie inny świat. Pani Elżbieta Pen-

podziwiam. Znamy ją ze scen całego świata jako absolutnie wybitną

derecka, która od wielu lat pomaga mi w mojej artystycznej dro-

artystkę, fenomenalną skrzypaczkę. Niedawno obchodziła 35- lecie

8


działalności artystycznej. Inspiruje mnie m.in dużą dbałością o ca-

spróbuj tak, tu dodaj. Te koncerty były dla nas wyczerpujące, nawet

łokształt tego co robi, począwszy od najprostszych spraw - jak pra-

czasami bardziej wyczerpujące niż nasze koncerty „solowe”. Wspól-

cowanie nad techniką, rozwój ogólnomuzyczny, ale również i np.

ne przebywanie na scenie i ten jej niesamowity energetyzm, to wysy-

kondycję fizyczną czy umiejętnością korzystania z życia w bardzo

sa w pewien sposób energię, ale tak, że ta energia jest przekazywa-

mądry sposób. Gdy wielokrotnie wyjeżdżaliśmy z Anne-Sophie Mut-

na dalej, publiczności. Ciągłe życie do przodu, ciągłe bardzo pozy-

ter na tournée, zawsze, w każdym miejscu na Ziemi było dla niej

tywne patrzenie w przyszłość, myślę że to daje jej ogromną satysfak-

coś ciekawego do zobaczenia. Ona nigdy nie siedzi w hotelu czy-

cję z tego co robi i potrafi tą satysfakcją i radością dzielić się z inny-

tając nawet najwybitniejszą literaturę, bo mówi, że to może ro-

mi. Mam to szczęście, że jestem jedną z tych osób, które wiele razy

bić w domu. Organizowała nam np. wspólne wycieczki do muze-

mogły ten „wspólny tort jeść”.

ów. Niesamowite było prywatne zwiedzanie Wersalu pod Paryżem. Wersal już był zamknięty i naszej malusienkiej grupie pozwolono

M.B. Jakie są najbliższe plany Mutter’s Virtuosi?

samodzielnie chodzić po muzeum. Bardzo podobna sytuacja była

A.S. W tym roku mamy przerwę od tournée, bo zjeździliśmy już

w muzeum Picassa w Barcelonie, mogłabym tu godzinami wymie-

praktycznie cały świat i pozostała nam Australia, która jest planowa-

niać miejsca, które zwiedzaliśmy. Jeszcze raz powtórzę, Anne-So-

na od czterech lat i prawdopodobnie będziemy tam w styczniu 2019

phie cechuje ciekawość świata, umiejętność bycia otwartym na to,

r. Oraz Ameryka Południowa, w której będziemy jesienią 2019 r.

co życie ze sobą niesie. Swoje życie oddaje innym, na scenie jest dla publiczności, jest też matką, na którą jej dzieci mogą zawsze liczyć.

M.B. Rozmawiamy w przerwie pomiędzy zajęciami Zimowej Akade-

Przy tak ogromnej karierze, jest na każde ich zawołanie. Zdawałoby

mii Muzyki w Lusławicach, spoglądam na Pani skrzypce. Czy nie jest

się to niewykonalne. Dochodzi do tego działalność charytatywna,

to ten sam instrument, na którym zaczynała swoją karierę Anne-So-

ale to nie tylko koncerty charytatywne, to także fundusze przeka-

phie Mutter?

zywane, czy to dla potrzebujących w Syrii, czy to dla domu dziec-

A.S. Ja miałam ogromne szczęście do instrumentów. Na konkurs

ka w Rumunii, dla niepełnosprawnych w Niemczech. Sama mia-

im. Henryka Wieniawskiego instrument pożyczył mi mój profesor

łam okazję brać udział w takim koncercie charytatywnym w Worms,

Krzysztof Węgrzyn, były to przepiękne skrzypce Vincenzo Panormo.

taka niewielka mieścina pod Frankfurtem. Zostaliśmy tam zapro-

Pół roku później, podczas kolejnego konkursu w Niemczech, wybra-

szeni wraz z Anne-Sophie Mutter. Odwiedziliśmy chore dzieci, spę-

łam instrument Stradivariusa z Niemieckiej Kolekcji Instrumentów

dziliśmy z nimi trochę czasu, a wieczorem zagraliśmy dla nich kon-

w Hamburgu, na którym grałam dziewięć lat. Był to instrument bar-

cert. A np. w Austrii jest malusieńki kościółek w Alpach, w pobliżu

dzo kapryśny, trochę złośliwy, przekomarzający się ze mną. Obecnie

którego mieszka, kiedy odpoczywa. Nie miał ogrzewania. Gdy trze-

gram na skrzypcach Nicolò Gagliano, który jest prywatnym instru-

ba było zebrać fundusze, zgłosiła się sama Anne-Sophie Mutter. Ze-

mentem Anne-Sophie, na którym 37 lat temu grała podczas słyn-

brała grupę muzyków, zagraliśmy w tym kościółku dla lokalnej spo-

nego koncertu w Salzburgu z Herbertem von Karajanem i z Filhar-

łeczności parę utworów i pieniądze się znalazły. Trzeba mieć nie-

monią Berlińską. Wykonała wtedy koncert Beethovena. Wraz z roz-

samowite poczucie rzeczywistości, żeby oprócz koncertów w Car-

wojem kariery Anne-Sophie Mutter, Maestro Karajan zasugerował

negie Hall, czy w innych największych salach świata, mieć jeszcze

zmianę instrumentu na jeszcze lepszy i tak trafił w jej ręce fenome-

czas, chęć, siły i w ogóle pomyśleć, że trzeba komuś pomóc. Do

nalny Stradivarius, ale to już zupełnie inna historia. Natomiast ja,

tego jeszcze Fundacja Anne-Sophie Mutter, która regularnie kupu-

szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, by w moje ręce trafił jakiś

je instrumenty dla swoich stypendystów oraz wspiera młodych mu-

lepszy instrument, ponieważ skrzypce Nicolò Gagliano są instrumen-

zyków. Dla mnie, jako skrzypaczki, jest to wzór. Jeśli udałoby mi się

tem kompletnym. W przeciwieństwie do Stradivariusa nasza relacja

chociaż w połowie być kimś takim, jako człowiek , to naprawdę już

jest bardzo stabilna. Instrument przepiękny, w świetnym stanie, być

będę zadowolona.

może jego historia dodaje mu jeszcze troszeczkę magii i splendoru. Są skrzypcami, na których się bardzo wygodnie gra, mają duszę,

M.B. Proszę powiedzieć jakim „szefem” jest Anne-Sophie Mutter.

mają swój bardzo indywidualny dźwięk, swoją barwę.

A.S. W przypadku naszych wyjazdów na tournée bardzo ważna jest dyscyplina. Anne-Sophie wpoiła nam bardzo praktyczne zasady.

M.B. Jak to się stało, że ten instrument jest teraz u Pani?

Po koncertach bardzo często zapraszani jesteśmy na jakieś bankie-

A.S. To też piękna historia. Kiedy oddawałam Stradivariusa, byłam w

ty, czy spotkania z ambasadorami, czy ze sponsorami, itd. Anne-So-

potrzasku, nie wiedziałam co mam zrobić i wykonałam telefon do

phie Mutter zawsze była na takim spotkaniu, ona nigdy nie powie-

Fundacji Anne-Sophie Mutter z takim zapytaniem, czy mogliby mnie

działa, że musi odpocząć. Nigdy nie słyszałam, by była zmęczona,

skierować, może do jakiejś innej fundacji, prywatnego sponsora,

nie zna chyba takiego słowa. Natomiast na takie spotkanie potrafił

może jakiegoś kolekcjonera. Dzwoniąc, na nic nie liczyłam. Po czym

przyjść na pół godziny, czterdzieści minut, uszczęśliwić swoją obec-

jeszcze tego samego dnia miałam bilet do Monachium i następne-

nością wszystkich dookoła zgromadzonych, po czym bardzo kultu-

go dnia rano byłam u Anne-Sophie w domu. Pokazała mi właśnie

ralnie pożegnać się i iść odpocząć. Jest nieprawdopodobnie zorga-

ten instrument i spytała, czy mi się podoba. Gdy wzięłam skrzypce

nizowana, to się na nas również przerzuca. Tu nie trzeba wielu słów,

do ręki, stwierdziła, że mi naprawdę pasują, i powiedziała: możesz

my to obserwujemy i automatycznie, w sposób naturalny dostoso-

grać. Oczywiście miała to być sprawa bardzo króciutkiej pomocy,

wujemy się do tych reguł. Natomiast na scenie zawsze zachęca nas,

ja ten instrument miałam mieć na kilka miesięcy, dopóki nie znajdę

by wszystkiego było więcej. Więcej dźwięku, więcej emocji, więcej

czegoś dla siebie. Przyznam szczerze, że ciągle szukam, oglądam in-

uśmiechu, więcej łez, więcej inspiracji. Daje nam duże pole do popi-

strumenty, ale jest mi bardzo trudno. Poprzeczka trochę się podnio-

su, ale nigdy z jej słów, ani zachowania nie wynikało, że np. z cze-

sła, wiadomo Gagliano nigdy nie będzie Guarneriusem, Guadagnini,

goś jest niezadowolona, czy coś jej nie pasuje. Nawet jak było coś

czy Stradivariusen, ale do pełni szczęścia nic mi więcej nie potrzeba.

nie tak, potrafiła obrócić to na dobrą stronę. Nigdy nikt nie usłyszał, że to jest fatalne i np. idź poćwicz, źle grasz. Zawsze proponowała:

M.B. Bardzo dziękuję za rozmowę. n

9


Franz K. w roli głównej. Inscenizacja „Procesu” Franza Kafki w Nowym Teatrze.

fot. Magda Hueckel

WYDARZENIE

W Warszawie, w Nowym Teatrze funkcjonującym pod dyrekcją artystyczną Krzysztofa Warlikowskiego, Krystian Lupa wystawił 15 listopada 2017 roku spektakl, którego scenariusz powstał według sławnej powieści Franza Kafki „Proces”. teatru greckiego w École Pratique Des Hautes Études na Sorbonie, dyplom

MAŁGORZATA STĘPIEŃ

reżyserski zdobył na Wydziale Reżyserii Dramatu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Wiadomo zatem było, że kiedy ten wszechstron-

Jeszcze w grudniu 2015 roku, Krystian Lupa, pracujący podówczas w Teatrze

ny artysta stworzy własny teatr, będzie on inny, niecodzienny i zadziwiający.

Polskim we Wrocławiu, powziął zamiar wystawienia „Procesu”. Niestety, po

Warsztaty, prezentacje, dyskusje i inne działania edukacyjne inicjowane przez

zmianie dyrekcji w Teatrze Polskim, realizacja przedstawienia we Wrocławiu

Nowy Teatr mają uświadomić publiczności w jakim świecie żyjemy i dlaczego

okazała się niemożliwa.

nasze życie biegnie tym torem, a nie innym.

Prace nad realizacją były zaawansowane, zarzucić pomysł byłoby wielką

Krystian Lupa wybrał bardzo korespondujący ze współczesnością tekst Kaf-

szkodą.

ki. Reżyser powiada, że w chwili, kiedy decydował się na tę właśnie powieść,

Ze zmienionym scenariuszem i prawie tym samym zespołem aktorskim „Pro-

sytuacja w Polsce nie była aż tak podobna do realiów „Procesu”. Lupa nie

ces” znalazł gościnną scenę. Krzysztof Warlikowski, uczeń Krystiana Lupy,

chce być posądzonym o powierzchowność w wyborze repertuaru, jednak,

który asystował mu przy realizacji spektaklu „Malte, albo Tryptyk marnotraw-

kiedy manipuluje się prawem i dewaluuje prawdę, toczy się dyskursy, które

nego syna” opartego na poezji Rainera Marii Rilkego, otworzył przed reżyse-

do niczego nie prowadzą, obala autorytety, obowiązkiem jest wystawić „Pro-

rem podwoje Nowego Teatru.

ces”. Polska jest w zagrożeniu, rzeczywistość Kafkowska została przywoła-

Tematyka „Procesu” wpisała się w przesłanie Nowego Teatru, którego głów-

na. Siła, która oskarża Franza K.(bo pod takim imieniem występuje Józef K.

nym celem jest repertuar, za pomocą którego można nawiązać konstruktyw-

utożsamiony przez Lupę z autorem) jest niewidzialna. Szary, zwykły człowiek

ny dialog z widownią, często przez prowokację. Scena tego teatru, to wol-

nie wie, o co jest posądzony. Stale inwigilowany, jest zastraszony, jest w sza-

ne pole do działania dla tych artystów, którzy inicjują rozmowę z publiczno-

chu poprzez lęk, który mu ciągle towarzyszy. Nie ma człowieka bez poczucia

ścią nawet na niewygodne tematy. Krzysztof Warlikowski, który studiował hi-

winy, nie ma człowieka, który nie ma wewnętrznego przekonania, że zrobił

storię, filozofię i filologię romańską na Uniwersytecie Jagiellońskim, historię

w życiu coś nie tak i  nie jesteśmy w stanie od tego przekonania się uwolnić. Toteż spoglądając w siebie, mając ciągle w myśli swój grzech, możemy być przez taką oblepiającą rzeczywistość unicestwieni. Obawiamy się przegranej ze strukturami, które są dla nas niezrozumiałe. Wrocławski scenariusz został nieco zmieniony, ponieważ aktorzy Teatru Polskiego zaangażowani przez Krystiana Lupę do „Procesu”, zostali uwikłani w iście kafkowskie procesy w związku ze zwolnieniami z pracy. Zderzyli się z nonsensowną biurokracją i zmienił się ich stosunek do przedstawionego świata na jeszcze bardziej zaangażowany. Teraz sami są Józefami K. walczącymi z niezrozumiałą strukturą świata. Andrzej Kłak w roli Franza K. toczy dialog ze swym alter ego, drugim Franzem K., jego głosem wewnętrznym, którego gra Marcin Pempuś. Pierwszy steruje drugim, drąży jego wnętrze. Jest kimś nieznanym, który włada osobowością sobowtóra. To teatr marionetek, w którym rządzi ekstremizm, strach i niepewność. Luka w niedokończonej przez pisarza powieści została przez Krystiana Lupę

fot. Magda Hueckel

10

zastąpiona w scenariuszu przez wprowadzenie ważnych dla Kafki osób:


W kontraście do tej lawy wynurzeń pojawiają się inni oskarżeni oczekujący wyroku. Mają zaklejone usta. To ci, którym nie dane jest, jak artystom, wykrzyczeć swój ból. Niebawem giną rozstrzelani. Mecenas Masala, do którego dociera Franz K. w nadziei obrony, jest tylko śmiesznym wizjonerem, któremu wydaje się, że jeszcze coś może. Nie dopuszcza myśli, że jest żałosny w swojej wierze. Jest już niepotrzebny w świecie śmierci prawa. Następne spotkanie, z Malarzem (Mikołaj Jodliński), również nie przynosi naszemu bohaterowi rozwiązania. Malarz, wierzący jeszcze w Mecenasa, udziela Franzowi wielu rad i jest przekonany, że uda mu się pomóc. To, że jest to tylko iluzja, zdaje się wreszcie docierać do Franza K., ale jeszcze został Bóg, którego przedstawicielem jest Kapelan (Andrzej Szeremeta)! Scena z Kapelanem jest wielce symboliczna. To sąd i prokurator na usługach niewidzialnej siły, która pogrążyła Franza K. Bramy sprawiedliwości pozostały zamknięte. fot. Magda Hueckel

Na spotkaniu w Katowicach Krystian Lupa powiedział: „Kafka był moim ulubionym pisarzem w młodości. Ma czarną barwę, fascynuje się śmiercią i rozpaczą. Nie chciałem zrobić takiego spektaklu. Zrezygnowaliśmy z ostatniej sceny, kiedy Józef K. zostaje zamordowany w kamieniołomach. Trzymaliśmy się tego, by nie dać się ukochać przez rozpacz. Nie zabiliśmy chęci życia. Widz wychodzi z takiego przeżycia uszczęśliwiony. Spektakl nie jest jątrzący i prowokujący do oporu i walki.” Lupa ma poczucie pracy nieskończonej. Tak powieść, jak i spektakl są niekompletne, niedokończone. Reżyser wypełnia nieistniejący środek powieści teraźniejszością, mówi: „Przedstawienie jest stale w rozwoju. Nie można go nazwać gotowym, bo tamta, powieściowa rzeczywistość łączy się z losami grających i koresponduje z odczuciami widowni. W scenariuszu pojawiają się nowe elementy teraźniejszości, jak choćby wstrząsający akt samospalenia dokonany przed Pałacem Kultury. Zmiany scenariusza są sprzeczne z regułami teatru. Aktor powinien być gotowy do grania i znać ostateczną wersję roli.” Dzisiejszy „Proces” jest inny niż poprzedni i jeszcze poprzedni. Dokąd prowa-

fot. Magda Hueckel

dzi ta gra z uwspółcześnianiem? Spektakl trwa siedem godzin. Jest to na tyle dość czasu, że artyści i widzowie zżywają się w jednej przestrzeni. Zmęczenie, wzruszenie, przerażenie i refleksje dotykają jednych i drugich, bo jednoczy ich ta wielogodzinna wspólna przestrzeń. Jest to nowe doświadczenie, oceniane jako kontrowersyjne, ale Krystian Lupa przyzwyczaił nas do eksperymentów i ma do tego prawo jak nikt inny. Oprócz wymienionych w tekście aktorów, w przedstawieniu udział biorą: pani Grubach - Bożena Baranowska, pani Bürstner - Anna Ilczuk, sędzia śledczy - Michał Opaliński, woźny sądu - Wojciech Ziemiański, Róża - Ewa Skibińska, student prawa - Maciej Charyton, ciotka - Halina Rasiakówna, Lenka - Ewelina Żak, Dariusz Maj, Radosław Stępień, Łukasz Jóźków, Konrad Helel. Nowy Teatr posługuje się dewizą: IDŹ. PATRZ. MYŚL. A zatem idź, obejrzyj i przemyśl. Realizacja spektaklu była możliwa dzięki solidarności środowiska teatralnego: Teatrów – Nowego, Powszechnego, Studio, TR Warszawa oraz Centre Dramatique National z Angers, pięciu koproducentom francuskim i wsparciu fi-

fot. Magda Hueckel

nansowemu miasta stołecznego Warszawy.

Maxa Broda – przyjaciela pisarza (Adam Szczyszczaj), Felicji Bauer – na-

„Nie chcemy, by praca i energia, które zostały już włożone w przygotowa-

rzeczonej (Marta Zięba) i Grety Blach – kochanki (Małgorzata Gorol). Lupa

nie tego przedstawienia, uległy roztrwonieniu - tłumaczą wspólnie organiza-

stworzył tę część spektaklu zagłębiając się w listy Kafki do narzeczonej Feli-

torzy. - Wspólnie pragniemy stworzyć przestrzeń wolności, pozwalającą ar-

cji, które uchronił dla potomności Max Bauer. Po tym przyszła pora na wkład

tystom przemawiać w nieskrępowany sposób. Powinniśmy dowiedzieć się,

własny aktorów, którzy opowiadają swoje osobiste historie. To godzina bez

kim dla Polaków i Europejczyków jest dzisiaj bohater „Procesu” i jak zobaczy

ingerencji reżysera. Postawił na spontaniczność, dopuścił artystów przez

tę postać jeden z najwybitniejszych reżyserów współczesnego teatru. W obli-

godzinę do wypełnienia przedstawienia sobą. Każdy ma prawo się spełnić

czu kryzysu wartości europejskich, zagrożenia wolności osobistej chcemy, by

i usunąć zadrę. Jako że przeżycia aktorów są podobne, nie dziwi, że powta-

ten spektakl, będący międzynarodową koprodukcją, był wspólnym głosem

rzają się tu słowa, zwroty, problemy, odczucia. Brak esencji, podsumowania,

w sprawie przyszłości.” n

tylko podkreśla wydźwięk potoków słów wyrzuconych z siebie jak skarga.

12


Michał Ogórek – znany dziennikarz, satyryk i felietonista zaprosił do rozmowy o polskiej historii współautorów dzieła „Polska. 100 lat”. MICHAŁ OGÓREK: Panowie Profesorowie, moje pierwsze pytanie jest

wierzchowne i wynika raczej z przyswojonych sobie najróżniejszych

takie: czy Polacy mają poczucie ciągłości historycznej? Czy to w ogó-

przekazów rodzinnych bądź informacji dominujących w przestrzeni

le jest możliwe?

publicznej, często mających polityczny kontekst…

JERZY BRALCZYK: Najbardziej obecna jest taka ciągłość wtedy, kiedy nie jest ona problemem, kiedy o niej nie myślimy. Kiedy myślimy o cią-

M.O.: Klisz, stereotypów…

głości, to znaczy, że już mamy z nią problemy. Jeżeli pytamy, czy Po-

M.K.: Czyli rozumienie ciągłości w sposób niepogłębiony osobistą re-

lacy ją mają, to prawdopodobnie w zestawieniu z innymi: czy mamy

fleksją. Jeszcze inna kategoria to osoby uważające się za nowoczesne

większe, czy mniejsze niż inni. Cesarstwo Rzymskie miało być wieczne,

w fatalnym znaczeniu tego słowa. Uważają one, że należy myśleć wy-

jak to mówi bardzo ładnie Mozżuchin w Iwanie Groźnym: padł Rzym,

łącznie o jutrze, a nie o dniu wczorajszym. Nie jest pociechą, że to po-

Bizancjum, a Moskwa będzie wiecznie…

stawa występująca na całym świecie. Spędziłem kilkanaście lat swojego życia w różnych krajach i muszę powiedzieć, że na przykład wielu

M.O.: Każdy tak myśli…

Amerykanów na takie pytanie wybuchłoby zapewne śmiechem. Bo dla

J.B.: Każdy tak myśli!

nich taka historyczna ciągłość jest czymś mało ważnym. B.S.: Rzekłbym egzotycznym.

M.O.: Ale czy przygotowując tę książkę, zakładaliście, że jest coś takiego, jak poczucie ciągłości, czy że trzeba je dopiero wyrobić w Polakach?

M.O.: Ale Amerykanom akurat sto lat imponuje, bo na przykład mó-

JB: Mamy poczucie historii nieciągłej właśnie, że oto Polska jest, a po-

wią: stary dom stuletni…

tem jej nie ma, potem znowu jest, potem znowu może jej nie być.

M.K.: U nas ostatnie sto lat jest pod omawianym względem raczej nietypowe, wiele osób ma bowiem silne przekonanie, że to okres na-

M.O.: Czyli poczucie samych dziur w naszej historii.

prawdę wyjątkowy. Odczuwamy ten czas ciągłości jako głęboką sa-

BOGDAN SZYMANIK: Niezwykle rwana jest historia Polski i ta świa-

tysfakcję z odzyskania niepodległości. Podejmując się zaszczytnej roli

domość o braku ciągłości historii zapewne istnieje, a jednocześnie

przewodniczącego Rady Programowej albumu, zakładałem, że wspól-

w dość dużej części grup społecznych, przede wszystkim inteligencji,

nie będziemy w stanie dołożyć się do jeszcze lepszego rozumienia

jest uznanie 1918 roku za przełomowy w historii Polski.

znaczenia tego okresu w naszej historii, tłumacząc w atrakcyjny me-

J.B.: Mitu założycielskiego.

rytorycznie i edytorsko sposób, dlaczego odczuwanie tej ciągłości ma

MICHAŁ KLEIBER: Nawet u tych, którzy mają poczucie ciągłości hi-

swój tak głęboki sens.

storycznej, nie wynika ono często – mówię to z żalem – z głębokiej

J.B.: Z jednej strony pokazuje się ciągłość tradycji jako coś niezwy-

wiedzy historycznej, a raczej z tradycji. U wielu osób, które deklarują

kle ważnego dla Polaków i sięga się do dawnych jeszcze czasów

przywiązanie i rozumienie ciągłości naszej historii, jest to niestety po-

sprzed rozbiorów, a z drugiej strony towarzyszy temu chęć cięcia na-

14

fot. Kamil Broszko - Teraz Polska

WYWIAD

OPOWIADANIE O HISTORII PIĘKNIEJSZEJ NIŻ ONA SAMA


wet współczesności. Że oto teraz mamy IV już Rzeczpospolitą, a bynaj-

zowana rozmowa publiczna z matematykiem na temat jego aktualnej

mniej nie III, że przez cały ten czas mieliśmy I, potem mieliśmy II, po-

pracy jest dzisiaj szalenie trudna bądź wręcz niemożliwa. Nawet ter-

tem była okupacja. Potem PRL już nie liczymy, nie ma jej, nie ma PRL

minologia jest trudna do przyswojenia, a słowa używane także w ję-

-u w tej ciągłości, wypada, i potem mamy od razu już III.

zyku potocznym mają bardzo specyficzne znaczenie. Powszechna wiedza na temat problemów współczesnej genetyki, fizyki, cząstek ele-

M.O.: Teraz pytanie: skąd się w takim razie te sto lat bierze?

mentarnych czy informatyki jest dzisiaj niestety szalenie niska, co nie-

J.B.: No właśnie. III Rzeczpospolita też był to czas, według niektórych,

zwykle utrudnia zrozumiałe mówienie o współczesnych wyzwaniach

niepełnej suwerenności albo też zależności. I dlatego też – zależnie

i osiągnięciach w tych dziedzinach. W obszarach humanistyki i nauk

od postawy ideologicznej – my mamy dzieje albo szarpane, albo cię-

społecznych jest pod tym względem znacznie lepiej, choć oczywiście

te, tak jak rany cięte, kłute i szarpane. Ci sami, którzy odmawiają pra-

czymś innym jest rozumienie, a czym innym akceptacja artykułowa-

wa do dumy tym, którzy budowali Polskę po drugiej wojnie świato-

nych poglądów. Zrobiliśmy w albumie wszystko, co mogliśmy, aby za-

wej, żyją w niej.

chować pewną równowagę poruszanych tematów.

M.O.: …poza tym, jeśli wyłączymy te okresy, to niewiele zostanie.

M.O.: Nie próbowaliście jakiś rankingów robić? Bo to teraz jest takie

M.K.: Emocje, jeśli chodzi o interpretację historii, są u nas ciągle ol-

modne: dziesięć najważniejszych postaci w każdej dziedzinie…

brzymie – opinii w tej kwestii doświadczamy dosłownie codziennie.

B.S.: Każdy autor eseju zaproponował wybór fotografii, co jest jakimś rodzajem rankingu. To jest wybór autorski. Jeżeli coś bardzo odbiegało

M.O.: Wciąż jesteśmy na tym etapie, że dyskutujemy o historii w sen-

od wyobrażeń Rady Programowej, to wprowadzaliśmy pewne korek-

sie dzisiejszym, politycznym. Cały czas mówiliśmy tak o tym w PRL

ty czy zwracaliśmy się do autora eseju, aby nie pominął kogoś, kto jest

-u, pamiętam gorące dyskusje historyczne, które tak naprawdę zastę-

ważny, czy to w polskiej kulturze, czy w nauce…

powały dyskusje o współczesności. Tyle że wówczas wynikało to ze względów cenzuralnych, dyskutowało się o Wielopolskim po to, żeby

M.O.: Czyli wszystko pod kontrolą.

nie mówić Jaruzelski.

J.B.: Pod kontrolą, ale nie pod cenzurą.

J.B.: Jeżeli byśmy chcieli być precyzyjni, to pewnie nie powiedzieliby-

B.S.: Nie pod cenzurą. Rada Programowa odegrała jednak wielką rolę

śmy, że to jest sto lat niepodległości, tylko stulecie, począwszy od od-

w takim sensie, żeby nieco korygować czy też uzupełniać punkt wi-

zyskania niepodległości, a potem działy się różne rzeczy. Ale dotyczyć

dzenia danego eseisty. Nie napotkaliśmy tu problemów, z zasady autor

to ma tych stu lat, w których po uzyskaniu świadomości i integralno-

eseju godził się z nami. Oczywiście były przypadki, że któreś eseje trze-

ści rozwijały się najrozmaitsze elementy Polski. Zarówno nauka, jak

ba było odrzucić jako niedoskonałe.

kultura, jak przemiany społeczne, jak myślenie ekonomiczne, myślenie

J.B.: Znaleźć taki środek i sprawić, że będzie to jednocześnie rzetelne,

i osiągnięcia. I przez te sto lat, umownie traktowane jako pewien ro-

uczciwe i atrakcyjne, nie jest tak łatwo. Wiadomo, że chętniej przy-

dzaj ciągłego i przerywanego albo osłabianego poczucia integralności,

ciągają uwagę rzeczy konfliktowe czy problematyczne, albo z dru-

państwowości, rozwijało się wszystko to, co w naturalnym państwie

giej strony to, co przynosi nam chwałę i sprawia, że jesteśmy dumni

i w naturalnym kraju się rozwija. Powstawała literatura, powstawały

ze swojej przeszłości. Tymczasem ani rozdrapywanie ran, ani puszenie

miasta… Sto lat to jest taki maksymalny czas człowieka, tak to się wy-

się i pokazywanie pawiego ogona nie wydawało się nam właściwe. Bo

daje, że człowiek może żyć sto lat…

jest to już wypaczony obraz. Chodziło o to, co się działo przez te sto lat na terenie Polski, co się działo tu, gdzie mieszkamy.

M.O.: To dziś, bo kiedyś… J.B.: Tak, ale my z tej perspektywy patrzymy, że możemy żyć sto lat,

M.O.: Czy to stulecie jest piękne, można już mieć odmienne opinie.

i nawet wydaje nam się, że może człowiek – to maksymalna granica –

Ale że można to pięknie pokazać – tutaj się zgodzimy.

ogarnąć pamięcią takie sto lat.

B.S.: Książka ma być piękna. Nie zawsze wszystko się udawało od razu, zostaliśmy zmuszeni do odrzucenia pierwszego projektu gra-

M.O.: Mam pytanie głównie do pana profesora Kleibera: jak się mówi

ficznego i ostatecznie projektuje książkę bardzo ciekawie pan profe-

o Polsce, to głównie o humanistyce, zwykle się myśli takimi kategoria-

sor Pluta z Krakowa. To też w ramach takiej pewnej decentralizacji, bo

mi. Czy próbowaliście trochę właśnie to dzięki obecności pana profe-

dużo jednak osób jest z Warszawy.

sora… J.B.: Zdehumanizować?

M.O.: Żeby i Galicja była. Tak jak wydawca i całe wydawnictwo jest z Galicji…

M.O.: Zdehumanizować. Jakoś na przykład o Curie-Skłodowskiej się

B.S.: Ale nie tylko, bo tam i Poznań się pojawił.

w ogóle nie myśli w kontekście stulecia niepodległości…

M.K.: Wydawca cały czas nas namawiał, żeby sięgać po autorów po-

B.S.: Nie tylko myślimy, ale zostało napisane.

zawarszawskich – i miał rację.

M.K.: Próbowaliśmy objąć całokształt tego okresu naszej historii, co-

B.S.: No to jest moja fobia, dlatego że scentralizowany kraj jest krajem

kolwiek by to nie znaczyło. Nie ulega wątpliwości, że przeważa w tek-

niesprawnym. Ja uważam, że trzeba decentralizować, jak tylko się da,

stach esejów refleksja humanistyczna, jest ona bowiem ciekawsza

również ideologicznie.

w narracji i łatwiejsza w odbiorze. Gdybyśmy zaczęli szczegółowo pi-

M.K.: Powiedzmy także dobitnie, że przyjęliśmy zasadę nieproszenia

sać o pracy biologów czy matematyków, byłoby to z pewnością zbyt

o pomoc czy patronaty żadnych obecnych polityków, co z punktu wi-

hermetyczne.

dzenia promocji jest oczywiście pewnym problemem… J.B.: Ale i atutem.

M.O.: No a taka lwowska szkoła matematyczna…

B.S.: Zgoda, i atutem.

M.K.: Ale to oczywiście jest! Tyle że jest w tym pewien paradoks, wy-

M.K.: Wierzymy, że to okaże się atutem. Z pewnością znaleźliby się

nikający z przewidywanej percepcji typowego czytelnika. Wyspecjali-

politycy, którzy z przyjemnością przyłączyliby się do tego przedsięwzię-

15


cia, pisząc chociażby wstęp. Ale myśmy postawili na całkowitą apoli-

dzi o popularyzację wiedzy, album jest naprawdę wielkim wydarze-

tyczność dzieła.

niem.

J.B.: Ja powiedziałbym, że byliby posłowie, którzy by napisali posłowie. M.O.: A może się pan profesor wyłączy na czas przyznania tej nagrody? M.O.: To zadam ostatnie już pytanie: czy trzeba dużo wiedzieć, żeby tę książkę przeczytać? Dla kogo ona jest? J.B.: Jeżeli ona jest dla przeciętnego Amerykanina, to znaczy, że nie trzeba wiedzieć nic.

11 listopada 1918 roku Rada Regencyjna Królestwa Polskiego przekazała Józefowi Piłsudskiemu zwierzchnictwo nad pol-

M.O.: I taka była wasza intencja?

skim wojskiem i, mimo że już 7 października ogłoszono nieza-

B.S.: Nie, nie, to złośliwe. Do wszystkich autorów zwróciliśmy się na

leżność Polski, 23 kwietnia 1937 roku ustanowiono 11 listopa-

samym początku, żeby teksty miały charakter bardziej popularnonau-

da świętem państwowym – Świętem Niepodległości.

kowy niż naukowy, by ten język był przystępny dla polskiego inteligenta, ale i dla przeciętnego człowieka, który ma średnią wiedzę, ale jakąś

W tym roku, 2018, obchodzimy zatem 100. rocznicę odzyskanej pań-

posiada i żeby ona była wystarczająca dla zrozumienia tego, co zosta-

stwowości po 120-letniej niewoli.

ło napisane. I te teksty, jak sądzę, tak są napisane, bez szczególnych

Dla uczczenia tej rocznicy Wydawnictwo Bosz przygotowało wydanie

pretensji, bez udawania, nie wiem, niezwykle światłych umysłów od-

publikacji esejowej na miarę doniosłości narodowego jubileuszu - „Pol-

biegających od przeciętnego Polaka.

ska. 100 lat”.

M.K.: Jako przewodniczący kapituły szeroko cenionego konkursu Po-

Radę programową publikacji stanowią: prof. Jerzy Bralczyk – języko-

pularyzator Nauki mam dla nas złą wiadomość: nie będzie mi wypada-

znawca, Waldemar Dąbrowski – dyr. Opery Narodowej, były min. kul-

ło opowiedzieć się za przyznaniem nam nagrody. Szkoda, bo jeśli cho-

tury, prof. Michał Kleiber - informatyk, prof. Andrzej Mencwel – antropolog kultury, Wiesław Myśliwski - pisarz, prof. Witold Orłowski - eko-

WYDARZENIE POD PAtRONAtEM MEDIALNYM ARtPOSt

nomista, prof. Adam Daniel Rotfeld – były min. spraw zagranicznych, prof. Henryk Samsonowicz - historyk, prof. Krystyna Skarżyńska - psycholog i Bogdan Szymanik – wydawca. Wstępem opatrzył dzieło prof. Michał Kleiber. Napisane przez wybitnych znawców tematu eseje są podzielone na 6 działów: I – Historia i polityka – Między wschodem, a Zachodem, Od upadku do odrodzenia, Od I do II wojny światowej, Od klęski wrześniowej do końca wojny, Od PKWN-u do upadku komunizmu, Od upadku komunizmu..., Prawo w Polsce w ostatnim stuleciu, Rola samorządu terytorialnego w strukturach państwa; II – Gospodarka – Bilans gospodarczy II Rzeczypospolitej – wyzwania, szanse, dylematy, Czasy powojenne – epoka betonu i stali, Lata70. czas zawiedzionych nadziei, Transformacja – blaski i cienie, Cud przedsiębiorczości, Droga w stronę Europy, 100 lat pogoni za rozwiniętym Zachodem; III – Społeczeństwo – Język – przemiany w polszczyźnie, Naród a społeczeństwo – Polacy i inni, Tożsamość narodowa – napięcia i sprzeczności, Społeczeństwo – relacje i wartości, Religie – struktura wyznaniowa, Oświata – od reformy do reformy, Media – od prasy i radia do internetu, Opieka zdrowotna – organizacja i działanie systemu, Sport – spoiwo narodowe, Emigracja – w poszukiwaniu wolności, chleba i wiedzy, Wieś – przeobrażenia mentalności i świadomości chłopskiej; IV – Nauka i technika – Instytucje – uczelnie, instytuty, stowarzyszenia naukowe, Humanistyka – osiągnięcia uczonych, Nauki matematyczno-fizyczne – objaśnianie wszechświata, Nauki przyrodnicze i medyczne – natura a człowiek, Osiągnięcia techniczne – krajowi i światu; V – Kultura – Literatura – między twórczą swobodą a polityką, Muzyka poważna – złoty wiek, Teatr – między naśladownictwem a oryginalnością, Film – zawrotna kariera X Muzy, Sztuka ostatniego stulecia – indywidualizm kontra historia, Architektura – między tradycją a awangardą, Muzyka popularna – rozrywka nie tylko dla mas, Kabaret – rzeczywistość w krzywym zwierciadle. n

16


„Twój Vincent” - mój Vincent

Vincent (Robert Gulaczyk) in colour

FILM

Praca nad niezwykłym filmem o niezwykłym malarzu zajęła 8 lat, tyle ile trwał okres twórczości artysty, owocujący powstaniem ponad 800 obrazów.

GRAŻYNA BEBŁOT

działów z życia Vincenta. Robi to w sposób poetycki i wyjątkowy – za pomocą techniki, która ożywia malarstwo. Van Gogh, który żył w latach 1853-1890 (a więc zaledwie 37 lat), jako ar-

Polsko-brytyjski dramat „Twój Vincent" Doroty Kobieli i Hugh Welchma-

tysta został uznany i doceniony dopiero po śmierci. Późno zaczął malo-

na jest jednym z pięciu filmów nominowanych do Oscara 2018 w katego-

wać. Przez ostatnie osiem lat życia namalował ponad 800 obrazów. Najbar-

rii pełnometrażowego filmu animowanego. Ten pierwszy namalowany film

dziej znane dzieła stworzył w ciągu ostatnich dwóch lat życia. Tworzył szyb-

obejrzałam z zachwytem, jest on dziełem niezwykłym. Twórcy filmu zaglą-

ko i zapamiętale, sam opisując to w następujący sposób „…jakbym skakał

dają pod powierzchnię obrazów van Gogha, artysty wyjątkowego, który wy-

do wody – głową w dół – i wypływam na powierzchnię ze studiami obra-

pracował swój jedyny i bardzo rozpoznawalny styl, będący zapowiedzią no-

zów”1. Był artystą absolutnym. W tym co robił, sięgał gwiazd, ale okolicz-

woczesnych, XX-wiecznych kierunków w sztuce. Tytuł filmu „Twój Vincent”

ności życia były bardzo trudne: nędza i liczne choroby, spore problemy psy-

to słowa, którymi malarz podpisywał się pod listami do ukochanego bra-

chiczne i wieczne poczucie, że jest ciężarem dla rodziny, a namalowane ob-

ta Theo. Animacja opowiada prawdziwą historię nie omijając trudnych roz-

Night Café, Arles Lt Milliet (Robin Hodges) and Armand Roulin (Douglas Booth)

18

1 V. van Gogh, Listy do brata, s. 401

Postman Roulin (Chris O’Dowd)


razy są całkowicie bezwartościowe. Za jego życia udało się sprzedać tylko jeden obraz. Na psychikę malarza negatywny wpływ miało zachowanie jego matki, która nie mogła odżałować śmierci pierworodnego syna i Vincentowi nadała zarówno jego imię, jak i numer w urzędzie. Całe życie żył w poczuciu zajmowania czyjegoś miejsca i bycia kopią zmarłego, ukochanego syna swoich rodziców. Wydarzenia przedstawione w filmie dzieją się rok po jego śmierci i rekonstruują ostatnie dni jego życia. Ich główną osią jest list Vincenta do brata, Theo van Gogha, który nigdy nie został wysłany. Bohaterowie filmu próbują pomóc synowi listonosza zaprzyjaźnionego z Vincentem dostarczyć list do Theo, a także wyjaśnić zagadkę śmierci malarza. Co się wydarzyło przez 6 tygodni od ostatniego listu van Gogha, w którym pisał, że czuje się dobrze i jest zupełnie spokojny? Dlaczego targnął się na życie i czy ktoś mu w tym pomógł? Praca nad filmem wymagała ogromnych pokładów cierpliwości. Tworzono go w kilku etapach: najpierw zagrali w nim aktorzy, potem ponad 120 artystów odmalowało ręcznie każdą z 65 tysięcy klatek. Zespół pracujący nad filmem był międzynarodowy, ale z mocnym polskim akcentem. Tworzono w Gdańsku, gdzie znajdowała się główna siedziba produkcji, a także w Atenach i Wrocławiu. Każdy malarz miał swoją „budkę” zwaną PAWS (Painting Animation Work Stations), w której znajdował się komputer, ekran, rzutnik oraz podobrazie. Jedna z malarek stwierdziła, że zrobienie jednej sekundy animacji w tydzień było dobrym wynikiem. Nie dziwi więc, że, tak jak wspomniano na wstępie, prace nad filmem trwały w sumie osiem lat. C

W filmie „grają" 94 obrazy Vincenta van Gogha w formie bardzo zbliżonej do oryginałów, wiele sławnych obrazów zostało zgrabnie zagospo-M darowanych jako tła do poszczególnych scen.

Y

Nikt wcześniej nie zrealizował filmu animowanego na tej zasadzie, aby CM

setki poszczególnych ujęć namalować oddzielnie, ręcznie, stylem jakim

MY posługiwał się bohater filmu. Widz patrzy na świat jego oczyma. Co wię-

cej, znajdziemy też czarno-białe ujęcia nienamalowane w stylu Vincen-CY ta, które sygnalizują wszystko, co wydarzyło się za życia malarza, przenosząc nas do przeszłości. O van Goghu opowiadają głównie ludzie

CMY

K

uwiecznieni na jego obrazach, więc jeśli znamy jego twórczość, pojawianie się nawiązań do znanych portretów i obrazów jest dla widza prawdziwą atrakcją. Na projekcję warto wybrać się do kina, ponieważ duży ekran zapewni pełne oddanie jego walorów estetycznych. Jako że „Twój Vincent" w założeniu był przeznaczony na światowy rynek, oryginalna wersja została przygotowana w języku angielskim. W obsadzie filmu znajdziemy wielu znanych aktorów, m.in. Saoirse Ronan, Helen McCrory, Jerome'a Flynna , ale także debiutującego Roberta Gulaczyka, młodego aktora teatralnego z Legnicy, który wcielił się w filmowego Vincenta i o którym można powiedzieć, że jest uderzająco podobny do

Arles Café Terrace at Night

19


Landscape Starry Night over the Rhone

Dr Gachet (Jerome Flynn)

granego przez siebie bohatera. Hugh Welchman stwierdził, że Robert Gulaczyk „naprawdę wszedł w rolę, wiedział o malarzu dosłownie wszystko”. Zachwyca również Jerome Flynn jako doktor Gachet, wyglądając dosłownie jakby zszedł z płótna van Gogha. W polskiej obsadzie językowej wystąpił szereg znanych aktorów, w tym Olga Frycz, Danuta Stenka, Zofia Wichłacz, Jerzy Bończak, Jerzy Stuhr, Maciej Stuhr, Józef Pawłowski, Robert Więckiewicz. Wśród twórców filmu są także kostiumografka Dorota Roqueplo, która perfekcyjnie przygotowała stroje na wzór tych noszonych w 1890 roku, a także współautor scenariusza Jacek Dehnel i kompozytor Clint Mansell, autor muzyki do takich filmów jak: „Requiem dla snu", „Moon" czy „Czarny łabędź". Co ciekawe, w ekipie filmowej nie było scenografa. Trzeba jednak zaznaczyć - jeśli ktoś myśli, że animacja jest po prostu „komputerową” wersją malarstwa Vincenta Van Gogha, to będzie rozczarowany. Jest to film o Van Goghu opowiedziany „Van Gogh’iem”. Jakość, za którą stoi artyzm. Zagrożeń z pewnością było wiele, jednak największym zdawało się, zmierzenie się z tak wielkim, a zarazem ogromnie popularnym malarzem. Wytrwałość zespołu i nowatorski pomysł wprawi niejednego widza w zachwyt. Film trwa ok. 90 minut, ale oglądając go, czas płynie bardzo szybko. Jest to opowieść wprowadzająca nas w nastrój, którego w kinie wcześniej nie zaznaliśmy. Całość obrazu wieńczy piosenka „Starry, Starry Night” z repertuaru Don McLean’a, którą równie subtelnie, ciepłym głosem wykonuje Lianne La Havas. McLean napisał ten utwór w 1971 r. po przeczytaniu książki o życiu artysty, zainspirowany jednym z jego najsłynniejszych obrazów „Gwiaździsta noc”. Tomasz Raczek stwierdził, że „Twój Vincent” to fenomenalne przedsięwzięcie, które należy oceniać nie tylko w kategorii artystycznej, ale także jako przeciwstawienie się trendowi animacji komputerowej. Film miał premierę w czerwcu 2017 roku na festiwalu w Annecy, najbardziej prestiżowym, poświęconym animacji, gdzie zdobył nagrodę publiczności, a niedługo później triumfował w Szanghaju. W grudniu otrzymał nagrodę Europejskiej Akademii Filmowej w kategorii najlepszy film animowany i nominację do Złotych Globów. W styczniu tego roku „Twój Vincent" znalazł się wśród filmów nominowanych do BAFTA (najważniejszych brytyjskich nagród filmowych) i do Oscara. Dziś już wiemy, że Złoty Glob i nagroda BAFTA trafiły do silnego konkurenta w tej kategorii filmowej, animacji Pixara „Coco". Od czasu amerykańskiej premiery, czyli od 22 września ubiegłego roku, „Twojego Vincenta" wymieniano wśród faworytów do Oscarów. Zachwycali się nim m.in. recenzenci „New York Timesa", „Variety" i „Hollywood Reporter". Nagrody amerykańskiej Akademii Filmowej ogłoszone zostaną 4 marca, podczas 90. gali wręczenia Oskarów. Chcę wierzyć, że pomimo tak silnej konkurencji w tej kategorii filmowej, „Twój Vincent" zostanie zwycięzcą. n

20

Marguerite Gachet (Saoirse Ronan) at the piano


International Classical Music Awards 2018

fot. ArtPost

Nagroda specjalna dla Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach


Z Marią Sartovą, reżyserką spektaklu „Cyganeria” w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku, rozmawia Diana Wądołowska

WSZYSTKO W SZTUCE JEST BEZKOMPROMISOWE

22


COLLINE Wojtek Gierlach Remigiusz Łukomski SCHAUNARD Patryk Rymanowski Arkadiusz Anyszka PARPIGNOL Paweł Cichoński Wojciech Ziółkowski ALCINDORO Piotr Nowacki Bogdan Kordy BENOÎT Grzegorz Szostak Krzysztof Szyfman CELNIK Bartłomiej Łochnicki Bogdan Kordy Krzysztof Szyfman . SIERZANT Bartłomiej Łochnicki Bogdan Kordy

23


WYDARZENIE

International Classical Music Awards w Katowicach Nagrody ICMA przyznawane są przez dziennikarzy i krytyków muzycznych oraz dyrektorów artystycznych związanych z opiniotwórczymi mediami zajmującymi się muzyką klasyczną. Jest to już 18 edycja. Międzynarodowe jury przyznało nagrody w 16 kate-

Wręczenie nagród odbędzie się 6 kwietnia w siedzibie Narodowej Orkie-

goriach. Wśród laureatów tegorocznych nagród będzie sporo polskich ak-

stry Polskiego Radia w Katowicach. n

centów. W kategorii „muzyka chóralna” statuetkę otrzymała płyta z oratorium Feliksa Nowowiejskiego „Quo Vadis” nagrana przez Orkiestrę Filharmonii Poznańskiej (wytwórnia CPO). Orkiestrą dyrygował Łukasz Borowicz, a wśród solistów, między innymi: sopranistka Wioletta Chodowicz, baryton Robert Gierlach, bas Wojtek Gierlach oraz Sławomir Kamiński na organach. Wykonanie wspierał Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej pod dyrekcją Violetty Bieleckiej. W kategorii „instrument solowy” nagrodę otrzymał Krystian Zimerman za płytę „Franz Schubert: Piano Sonatas D 959 & monem Rattle poprowadził Berlińskich Filharmoników, nagrał płytę „Elgar: Cello Concerto-Martinu: Cello Concerto No.1” (wytwórnia Sony Classical). Przyznano także nagrody specjalne, a wśród nagrodzonych pianista

fot. ArtPost

D 960”. Kolejny polski dyrygent Krzysztof Urbański, który wespół z sir Si-

Szymon Nehring, Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego

24

fot. ArtPost

fot. Bartek Sadowski/NIFC

w Lusławicach oraz Narodowa Orkiestra Polskiego Radia w Katowicach. n


Mezzosopranistka Izabela Kopeć przywraca pamięć o polskim kompozytorze Ludomirze Michale Rogowskim. 15 września ukazał się najnowszy album „Songs & Fantasmagories” mezzosopranistki Izabeli Kopeć, nagrany z towarzyszeniem Orkiestry Teatru Wielkiego Opery Narodowej pod batutą Łukasza Borowicza, Ewy Pelweckiej, (fortepian) i Michała Lisiewicza (skrzypce). Światowa premiera odbyła się 8 października na Zamku Królewskim w Warszawie, kolejny koncert promujący album miał miejsce w mieście urodzenia – mówi solistka

kompozytora w Filharmonii Lubelskiej. Szersza publiczność miała okazję posłui pomysłodawczyni albumu Izabela Kopeć. n

chać wybranych pieśni w TVP Kultura (styczeń 2018). Album, to efekt czteroletnich poszukiwań i pracy artystycznej mezzosopranist-

Pięcioczęściowy utwór „Fantasmagories” Ludomira Michała Rogowskiego z płyty „Songs & Fantasmagories” w wykonaniu Izabeli Kopeć z towarzyszeniem Orkiestry Teatru Wielkiego Opery Narodowej pod batutą Łukasza Borowicza znalazł się w prestiżowym projekcie „100 na 100. Muzyczne dekady wolności”, realizowanym przez PWM w ramach Programu Niepodległa.

ki Izabeli Kopeć nad dorobkiem tego polskiego, intrygującego kompozytora pierwszej połowy XX wieku Ludomira Michała Rogowskiego. Izabela Kopeć udowadnia, że Rogowski zapomniany został niesłusznie, a jego Pieśni i Fantasmagories są kompozycjami unikatowymi i na miarę pierwszej połowy XX wieku awangardowymi. Album zawiera unikalne nagrania kompozycji wokalno-instrumentalnych L.M. Rogowskiego, napisanych na przestrzeni 50. lat jego twórczości w Polsce, we Francji i Chorwacji. Pierwsza płyta to 18 pieśni, chorwackich, francuskich i polskich na mezzosopran, fortepian i skrzypce, druga to pięcioczęściowy utwór Fantasmagories na głos z towarzyszeniem orkiestry. Artysta walczył o propagowanie polskiej muzyki i wykonywanie dzieł polskich

Dystrybucja albumu: sieć salonów Empik, polskie i zagraniczne sklepy muzyczne, portale internetowe.

kompozytorów na naszych scenach. Uważany był w dwudziestoleciu międzywojennym za jednego z bardziej obiecujących twórców muzyki, który pragnął stworzyć styl narodowy w oparciu o folklor polski. Dążył do tego, aby Polska

www.izabelakopec.com

była pierwszym krajem wschodu a nie ostatnim zachodu. R

E

K

L

A

M

A

25


ERA JAZZU

fot. archiwum Era Jazzu

Wiosna Kolejna edycja festiwalowej Ery Jazzu odbędzie się w dniach 11-15 kwietnia w Poznaniu. Jak to w zwyczaju tej prestiżowej imprezy, zaprezentowane zostaną najciekawsze gwiazdy, trendy i zjawiska dzisiejszego jazzu. zu. Nowe pokolenie muzyków jazzowych promowane przez prestiżową

DIONIZY PIąTKOWSKI

wytwórnię znaczone jest teraz doskonale funkcjonującymi nazwiskami, które stają się autentycznym drogowskazem dla jazzu najbliższych de-

Sensacyjnie zapowiada się koncert Tingvall Trio, formacji, która swoją

kad. Perkusiści E.J. Strickland i Kendrick Scott, pianista Robert Glasper,

muzyką i postrzeganiem jazzu nawiązała do kultowego E.S.T. trio, ame-

trębacz Ambrose Akinmusire, saksofoniści Ravi Coltrane, Greg Osby

rykańskiego Bad Plus trio oraz znakomitych, fortepianowych wirtuozów,

i Marcus Strickland wyznaczają dzisiaj standardy nowoczesnego jazzu.

którzy najczęściej skrywają się za popularnym dzisiaj idiomem „scandi-

Galowy koncert przedstawi australijską pianistkę i wokalistkę Sarah

navian jazz-piano styl”. Nicholas Payton to laureat nagrody Grammy, je-

McKenzie - uznawaną przez krytyków muzycznych za następczynię Dia-

den z czołowych światowych trębaczy jazzowych, multiinstrumenta-

ny Krall. Jej album „ Paris In the Rain” cieszy się sporym uznaniem i jesz-

lista, wokalista, kompozytor. To także jeden z tzw. lwów nowoorleań-

cze w większą popularnością. „Sarah McKenzie nie bez kozery porów-

skiego jazzu lat dziewięćdziesiątych, podobnie jak Wynton i Branford

nywana jest do Diany Krall – pisał entuzjastycznie po jej koncercie Paweł

Marsalisowie, jest ikoną Nowego Orleanu, związaną zarówno z trady-

Brodowski, szef Jazz Forum. Ta sama specjalizacja (piano, wokal), po-

cją tego miasta, jak i rodzinnym umiłowaniem do muzyki. Nicholas Pay-

dobny gatunek muzyki i repertuar (standardy lat 30. i 40., ballady, bos-

ton to jeden z najważniejszych muzyków dzisiejszego jazzu, który z nie-

sa nova i blues), jazzowe combo, wirtuozerska, ale stylowa pianisty-

zwykłą wirtuozerią kontynuuje tradycję wielkich mistrzów trąbki z połu-

ka, smak, piekielny swing, piękny głos i nieskazitelna intonacja. Elegan-

dnia USA.

cja i uroda”. Finałową galą Aquanet Jazz Festival będzie powrót do Ery

Klubowy, nowojorski jazz rekomendowany przez prestiżową Blue Note

Jazzu pianisty Omara Sosy. Tym razem, genialny kubański artysta zapro-

Records, z gwiazdami tej słynnej wytwórni płytowej, to sto procent jaz-

sił do współpracy równie elokwentnego i znakomitego włoskiego tręba-

zu w jazzie. Perkusista E.J. Strickland należy do elity dzisiejszego jaz-

cza Paolo Fresu. Ich wspólne projekty „Alma” oraz „Eros” są wspaniałymi dokumentami kulturowej korelacji we współczesnym jazzie. Twórczość Omara Sosy jest tutaj wypadkową rozmaitych etnicznych wpływów, a pianista cały czas wierny jest swoim afrokubańskim korzeniom i nieustannie zaskakuje świat autentycznym i artystycznie bezkompromisowymi skojarzeniami muzycznymi. Paolo Fresu jest dzisiaj jednym z najważniejszych trębaczy jazzu, z niezwykle perfekcyjnym warsztatem wykonawczym, ogromnym zmysłem kompozytorskim i wyśmienitym instynktem improwizatora. Tradycją naszego cyklu jest Poznań Jazz Projekt, który jest konsekwencją artystyczną nagrody Ery Jazzu, jaką przyznajemy poznańskim muzykom. Tegorocznym laureatem naszej nagrody jest harmonijkarz Kacper Smoliński, dla którego przygotowaliśmy m.in. koncert z kultowym Tingvall Trio. Kacper Smoliński jest ewenementem w dzisiejszym jazzie, jak europejscy geniusze tego instrumentu Toots Thielemans czy szwajcarski instrumentalista Grégoire Maret. Jestem pewien, że do tego znamie-

fot. archiwum Era Jazzu

26

nitego, wąskiego grona wirtuozów tego wspaniałego instrumentu dołącza Kacper Smoliński. n


AQUANET JAZZ FESTIVAL 11-15 kwietnia 2018 Poznań OMAR SOSA & PAOLO FRESU KACPER SMOLIŃSKI NICHOLAS PAYTON SARAH McKENZIE E.J. STRICKLAND TINGVALL TRIO www.jazz.pl

fot. Katarzyna Rainka

SPONSOR STRATEGICZNY

WSPÓŁPRACA


M. SACHADYN

R. GORAL

M. SACHADYN


WYWIAD

Ze Zbigniewem Preisnerem rozmawia Małgorzata Stępień 30

fot. Anna Włoch

Preisner – emocjonalny uchodźca


Niełatwo było umówić się ze Zbigniewem Preisnerem na rozmowę. Roz-

Pana tam zaprosił, czy sam szukał Pan ciepłego kąta dla swojej muzyki?

liczne spotkania i koncerty wypełniają jego czas absolutnie. Powitał mnie otwarty i życzliwy. Rozmawialiśmy, nie omijając tematów drażliwych,

Co wyniósł Pan z Piwnicy? Z.P. Trafiłem tam pod koniec lat 70. przypadkiem. Były to piękne chwi-

trudnych. Nostalgii dodały wspomnienia, a współczesność napełniła oba-

le. Dzięki Piwnicy przeżyłem PRL mniej zdewastowany. Piwnica była zja-

wą.

wiskiem fenomenalnym, muzycznie wyprzedziła epokę o jakieś 25 lat (w 1962 r. Zygmunt Konieczny pisał Grande Valse Brillante, który jest nie-

Małgorzata Stępień: Wierzy Pan w astrologię? Jest Pan moim zodiakal-

doścignionym wzorem czegoś, co dzisiaj nazywa się poezją śpiewaną czy

nym bratem, nasze daty urodzin dzieli zaledwie kilka dni. Horoskop dla

też piosenką aktorską). Piotr Skrzynecki był geniuszem. Wymyślał koncerty,

Byka przewiduje w 2018 roku wiele pracy. Cieszy się Pan? Bo ja bardzo.

zapowiadał je, reżyserował, był też kimś kogo dzisiaj nazwalibyśmy produ-

Zbigniew Preisner: Wierzyłem w jednego astrologa, Andrzeja Jamro-

centem i promotorem. Zresztą lata 70. w Krakowie były niesamowite. To

za. Widziałem się z nim kilka razy i rzeczywiście wszystko, co mi mówił,

wtedy powstały fantastyczne spektakle w Starym Teatrze: Dziady, Noc li-

się sprawdziło. Poza nim astrologię traktuję z lekkim przymrużeniem oka.

stopadowa, Wyzwolenie, Biesy, itp. Pracowali tam najwięksi: Konrad Swi-

Jeśli Pani mówi, że będzie dużo pracy, to się cieszę. Lepiej być aktywnym

narski, Andrzej Wajda, Jerzy Jarocki, Jerzy Grzegorzewski. Był teatr Tade-

niż nic nie robić.

usza Kantora Cricot 2 i jego Umarła klasa. Istniały fantastyczne teatry studenckie, jak Teatr Stu Krzysztofa Jasińskiego i  jego Exodus, czy Teatr Ple-

M.S. Świat się globalnie ocieplił, ale ludzie się zmrozili. Jakiż to oksymo-

aonazmus Kazimierza Pastuszczaka. Śpiewał Marek Grechuta z Anawą,

ron! Jestem bardzo spontaniczna, emocyjna. Taki śmiech przez łzy. Czę-

Ewa Demarczyk z zespołem Zygmunta Koniecznego, z kolei bracia Zieliń-

sto spotykam się z radą, że uczucia należy ukrywać. To kojarzy mi się

scy i ich Skaldowie byli prekursorami czegoś, co dziś nazywamy muzyką

z pochwałą wyrachowania. Jak Pan radzi sobie z uczuciami?

folkową. Jak dołożymy jeszcze wspaniałych poetów jak Ewa Lipska, Wisła-

Z.P. Uciekam w muzykę. Napisałem kiedyś Kolędę samotnych do słów

wa Szymborska, Leszek Aleksander Moczulski, dziennikarza Jerzego Turo-

Janka Nowickiego. Na koncertach kolęd tego roku mówiłem, że moim

wicza, wspaniałego księdza Józefa Tischnera, Ruth Buczyńską adwokata,

zdaniem XXI wiek będzie wiekiem samotnych ludzi, stąd ta kolęda. Dziw-

prof. Andrzeja Szczeklika lekarza, Stanisława Lema, Sławomira Mrożka…

nym zrządzeniem losu angielska premier 17 stycznia (koncerty skończy-

taki właśnie był Kraków. Oni wszyscy kręcili się wokół Piwnicy pod Barana-

liśmy 12 stycznia) powołała pełnomocnika ds. walki z samotnością. Zga-

mi. Mając takich mistrzów, ćwiczyłem charakter i ćwiczyłem mięśnie, żeby

dzam się z Panią, że dzisiaj coraz częściej uczucia są albo cyniczne, albo

płynąć zawsze pod prąd, zgodnie ze swoim sumieniem.

na sprzedaż. Rozmowa zamiera, a ludzie spotykają się głównie na Facebooku czy innych portalach.

M.S. Reżyser Antoni Krauze pierwszy dał Panu rolę filmowego kompozytora (Prognoza pogody wg opowiadania Marka Nowakowskiego), on też

M.S. Technika, którą się tak zachłysnęliśmy, upodabnia nas do automa-

zetknął Pana z Krzysztofem Kieślowskim. Preisner, Kieślowski i Piesiewicz

tów. Ludzie zatracili odrębność, a wszechogarniający uniwersalizm zubo-

to bardzo twórcze trio wymieniane jednym tchem w historii kina (Deka-

ża indywidualność. Pozostała nam sztuka, która bez naznaczenia jej indy-

log, Trzy kolory). Łączyła was piękna przyjaźń, którą uwiecznił Pan pisząc

widualnością jest nic niewarta.

Requiem dla mojego przyjaciela po śmierci Kieślowskiego.

Z.P. Technika musi być na służbie człowieka, a nie odwrotnie. Tak samo

Z.P. Piwnica, która, jak na kabaret przystało, składała się artystycznego ba-

zresztą jest z pieniędzmi. Tak długo, jak są na służbie są ważne, a gdy za-

łaganu i jednej wielkiej improwizacji, a potem był Kieślowski, który wyko-

czynają panować nad nami, są zgubne.

nywał swój zawód bardzo poważnie, na serio. Chyba mogę w skrócie po-

Moim zdaniem to, co się dzisiaj dzieje w obszarze szeroko pojętej sztu-

wiedzieć, że Piwnica mnie wychowała, a Kieślowski ukształtował. Bez nich

ki, dawno sztuką przestało być. Wszystko spsiało, straciło duszę, orygi-

nie byłbym tym, kim dzisiaj jestem.

nalność. Sztuka przestała być przekazem wartościowych idei, pomysłów. Po prostu schamieliśmy. Baudelaire kiedyś pisał o artystach, że ich powin-

M.S. Twórczość dla Krzysztofa Kieślowskiego ukoronowana Cezarami, to,

nością nie jest opisywanie świata, który widzą, tylko świata, który czują,

mimo swojej ogromnej wartości, zaledwie ułamek Pana twórczości. Pisał

przewidują. Pisał też, że wyobraźnia jest spokrewniona z nieskończono-

Pan muzykę dla największych tego świata i stworzył dzieła równe dziełom.

ścią. Poza paroma przykładami w świecie, które są jak rodzynki w cieście,

Nie będę wymieniała otrzymanych nagród i odznaczeń, bo po pierw-

wszystko się sformatowało. I w takim właśnie świecie przyszło nam żyć.

sze - jest ich ogromna ilość, a po drugie – nie chcę się powtarzać, wystarczy zajrzeć do Pana biografii, żeby ugiąć się pod ich ciężarem i rangą, ale

M.S. Studiował Pan na wydziale filozoficzno-historycznym. Czy filozofia

proszę powiedzieć – które są dla Pana najdroższe, najważniejsze, najmil-

i muzyka są dla siebie oparciem?

sze, oczekiwane, niespodziewane, upragnione, bo wszystkie przecież są

Z.P. Zarówno filozofia, jak i muzyka to metafizyka. Razem opisujemy pe-

wypracowane i zasłużone.

wien świat, ten który jest w nas. Można by nawet powiedzieć, że muzyka

Z.P. Najbardziej pamiętam pierwszą nagrodę w Los Angeles, Critics Asso-

z filozofią gdzieś się nawzajem uzupełniają. Filozofowie próbują wyjaśnić

ciation Award w roku 1991. Siedziałem w Krakowie, dostałem fax od mo-

zjawiska, które się dzieją w świecie, porządkują świat i nadają mu etyczny

jego agenta, pomyślałem, że to głupi żart. Podobnie gdy chwilę później

kierunek rozwoju. Muzyka często próbuje opisać ten świat swoimi dźwię-

byłem nominowany do Golden Globa, nie pojechałem na ceremonię, po-

kami. Mówię oczywiście o artystach, których interesuje świat, w którym

nieważ nie po drodze mi z tym światem. Tak naprawdę tylko jedną nagro-

żyją. Pięknie o muzyce napisała Simone Weil: „najpiękniejszą muzyką jest

dę odebrałem osobiście i to przez zaskoczenie. Rok wcześniej otrzymałem

cisza, ale żeby ją usłyszeć trzeba zagrać parę poprzedzających tę ciszę

Cezara za Trzy kolory Czerwony, w moim imieniu odebrała go produkcja,

dźwięków i parę dźwięków po ciszy”.

rok później znów miałem nominację do Cezara, a ponieważ byłem w Paryżu, chciałem zobaczyć jak ten świat wygląda. I wtedy dostałem drugie-

M.S. Studiując w Krakowie, trafił Pan do Piwnicy pod Baranami, która

go Cezara za film Elisa. Już nigdy więcej na takich uroczystościach się nie

żyła i rzeczywistością, i wyobraźnią, i sztuką. Trawestując słowa Simone

pojawiałem.

Weil – żeby właściwie ocenić świat, trzeba było wejść do Piwnicy i wyjść

Proszę mi wierzyć, nagrody nie są ważne. Może dla krytyków, agentów,

na powrót. Skonfrontować Piwniczne aluzje z teraźniejszością. Czy ktoś

dla prasy. Ważne jest to, że mogłem pracować i poznać wspaniałych reży-

31


serów tego świata, od Krzysztofa Kieślowskiego, przez Agnieszkę Holland,

szłość, która naszym zdaniem nie będzie wyglądała tak, jak w kolorowych

Luis Malla, Jean Beckera, Hectora Babenco, Thomasa Vinterberga czy też

pisemkach. Tracimy poczucie wartości i zmienia się znaczenie prawdy, a to

Fernando Truebe.

doprowadzi świat do katastrofy.

M.S. Wymienił Pan artystów, którym daleko do taniego blichtru. Wszyst-

M.S. Maksymalizacja oczekiwań to zmora naszych czasów. Nie ma litości

kie wymienione teraz i wcześniej postacie to ludzie, którym najbliższe jest

dla tego, kto ustał w wyścigu, stąd depresje, załamania, poczucie niskiej

człowieczeństwo, drogi jest kształt świata. Próbują poznać ścieżki dobra

wartości, które paraliżuje intelekt i koło się zamyka - jesteśmy wyklucze-

i zła. Kiedy słucham Pańskiej muzyki widzę twórcę niezwykle wrażliwe-

ni. Czy nie ma Pan wrażenia, że sam na siebie wywiera presję – napisałem

go i zaangażowanego w poprawę świata. Taki obraz artysty stworzył Pan

dzieło, następne musi być arcydzieło?

wraz z niezwykle empatyczną i wspaniałą poetką współczesną Ewą Lip-

Z.P. Ja głównie piszę muzykę do filmów. Czasem jest ona dobra, a czasem

ską w 2014 Tu i Teraz, taki obraz wyłania się z ostatniego dzieła 2016 Do-

taka sobie. Jeżeli mam coś do powiedzenia, moim zdaniem ważnego, to

kąd?. Wspaniale łączą się w tym widowisku teatr z koncertem. To śpiewo-

wtedy nagrywam albumy niezwiązane z filmem.

gra, w której obok akcentów poważnych, refleksyjnych, pojawiają się wąt-

Było ich kilka, że tylko wspomnę o Requiem dla mojego przyjaciela, któ-

ki satyryczne, humorystyczne - jak to w życiu. Geneza spektaklu, to...

re śpiewała Ela Towarnicka, Silence, night and dreams na podstawie Księ-

Z.P. To, co dzisiaj się dzieje w polskiej polityce, ale też światowej, już daw-

gi Hioba z Teresą Salgueiro, 10 łatwych utworów na fortepian dla Lesz-

no opisał Seneka. I nazwał to bardzo dobitnie. „Najgorszą rzeczą jest po-

ka Możdżera, czy też Diaries of Hope z Lisą Gerrard. Po drodze jeszcze

spólstwo”. Chcieliśmy z Ewą przypomnieć o tym, bardzo mocno, ponie-

były Moje kolędy na koniec wieku, 2014 Tu i teraz, 2016 Dokąd? Nie mnie

waż podpisujemy się pod wszystkim, co Seneka powiedział. Musiałem za-

oceniać jaka jest ich wartość, to zostawiam moim słuchaczom. Krytyką nie

jąć mocne i jasne stanowisko wobec tych problemów, żeby nikt w przy-

bardzo się przejmuję. Myślimy z Ewą Lipską, żeby zrobić trzeci koncert,

szłości nie zarzucił mi, że milczałem. Więc na koniec spektaklu zadaję py-

który by się nazywał Dlaczego? Ale mam nadzieję, że nie będzie trzeba, że

tanie wierszem Czesława Miłosza „kto ty jesteś człowieku?”

będziemy mogli napisać coś bardziej optymistycznego!

M.S. Znów (po Kieślowskim) znalazł Pan pod Słońcem swoją połówkę,

M.S. I ja mam taką nadzieję. Przyjdzie czas, że autorytety będą szanowa-

znakomitą poetkę Ewę Lipską. Intelekt i geniusz jednego napędza mą-

ne, a człowiek odnajdzie się w chaosie. Oskar Wilde powiedział, że tak

drość i talent drugiego. Jak pracowaliście z Ewą Lipską? Stworzyliście

właściwie człowiek ma tylko to, co jest w nim. Co ceni Pan w sobie naj-

wspaniałe dzieło, w którym każda myśl ma swoją nutę. Przejmująco pod-

bardziej?

kreślają się nawzajem, by wywołać w efekcie drżenie i zachwyt. Interesu-

Z.P. Że cały czas jestem sobą.

je mnie praca dwojga takich artystów. Któreś któremuś ulega? Czy to jest wzajemna inspiracja?

M.S. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę, żeby ta wierność sobie nigdy

Z.P. Najważniejsze są spotkania i rozmowy, bo z nich może wynikać coś

Panu nie umknęła. Nie da się żyć w niezgodzie z  dziesięciorgiem odwiecz-

twórczego. My chcieliśmy opisać świat, w którym żyjemy, ale też przyR

32

E

K

nych etycznych przykazań. n L

A

M

A


Konkurs im. Karola Szymanowskiego JOANNA DOMAŃSKA

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

WYDARZENIE

W 2017 roku Towarzystwo obchodziło jubileusz 40-lecia swojej działalności. Obchodom patronował Komitet Honorowy pod przewod-

Historia Międzynarodowych Konkursów Muzycznych im. Karo-

nictwem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy.

la Szymanowskiego w Katowicach rozpoczęła się w 2012 roku.

Na skutek intensywnych działań zmierzających do nagłośnienia jubile-

W tym roku zorganizowano I Międzynarodowy Konkurs Kompozytorski

uszu 40-lecia działalności Towarzystwa, nadania obchodom jak najbar-

im. Karola Szymanowskiego dla uczczenia 130. rocznicy urodzin kompo-

dziej uroczystego charakteru, a także na skutek zabiegów mających na

zytora. Pomysłodawcą konkursu była prezes Towarzystwa Muzycznego

celu zwiększenie finansowania Konkursów organizowanych przez Towa-

im. Karola Szymanowskiego prof. Joanna Domańska, profesor Akademii

rzystwo, nastąpiło przejęcie organizacji tychże Konkursów przez Narodo-

Muzycznej w Katowicach.

wą Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach.

Był to czas, gdy Katowice ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultu-

Podpisanie listu intencyjnego w tej sprawie miało miejsce 13 listopada

ry 2016, a potem o tytuł Miasta Kreatywnego UNESCO, który uzyskały

2017 r. w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia

11 grudnia 2015 roku. Projekt Towarzystwa, zakładający działania zmie-

w Katowicach w obecności wiceprezesa Rady Ministrów, ministra kultu-

rzające do ugruntowania pozycji Katowic jako centrum szeroko rozumia-

ry i dziedzictwa narodowego - prof. dr hab. Piotra Glińskiego, prezyden-

nej muzyki nowoczesnej i wykreowania Katowic jako międzynarodowego

ta Miasta Katowice Marcina Krupy, dyrektor NOSPR Joanny Wnuk-Nazar

ośrodka wydarzeń muzycznych związanych z muzyką Karola Szymanow-

oraz prezesa Polskiego Radia S.A. Jacka Sobali, JM Rektora Akademii Mu-

skiego, został wpisany do obu tych aplikacji.

zycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach prof. dr hab. Włady-

Konkurs kompozytorski pomyślany został jako część szeroko zakrojone-

sława Szymańskiego i wiceprezesów Towarzystwa Muzycznego im. Ka-

go projektu: Międzynarodowe Konkursy Muzyczne im. Karola Szymanow-

rola Szymanowskiego: prof. Eugeniusza Knapika i dr hab. Arkadiusza Ku-

skiego w 5. dyscyplinach artystycznych: kompozycja, kwartety smyczkowe,

bicy.

śpiew, skrzypce i fortepian. Projekt okazał się wielkim sukcesem promocyj-

W liście intencyjnym napisano: „Konkurs przyczyni się do popularyza-

nym nie tylko dla Szymanowskiego, ale również dla Akademii Muzycznej

cji polskiej muzyki na świecie oraz utrwalania w świadomości odbior-

w Katowicach, jako współorganizatora oraz dla miasta Katowice.

ców znaczenia postaci Karola Szymanowskiego i jego twórczości, będącej

Dwie edycje konkursu kompozytorskiego (2012, 2015) osiągnęły rekordo-

istotną częścią narodowego dziedzictwa kulturowego.

wą liczbę zgłoszeń: napłynęło w sumie 315 kompozycji z 36. krajów świa-

Gospodarzem Konkursu będzie Miasto Katowice, posiadające tytuł Mia-

ta (z 5. kontynentów). Nagrodzone kompozycje miały swoje prawykona-

sta Muzyki w Sieci Miast Kreatywnych UNESCO, dla którego jednym

nia w NOSPR (I nagroda: Oscar Prados / Hiszpania i Daniele Gasparini /

z najważniejszych filarów rozwoju jest kultura, w szczególności muzy-

Włochy), Filharmonii Krakowskiej im. Karola Szymanowskiego (II nagro-

ka – dziedzina bardzo bliska jego mieszkańcom”.

da: Paolo Boggio / Włochy i Hunsuk Jun / Korea Południowa) oraz w Aka-

Konkurs odbywać się będzie wg projektu Towarzystwa, w swojej pełnej

demii Muzycznej ramach koncertów Akademickiej Orkiestry Symfonicznej

postaci tj. w 5 kategoriach: fortepian, skrzypce, śpiew, kwartet smyczko-

im. Karola Szymanowskiego (III nagroda: Ryuji Kubota / Japonia i Jonathan

wy i kompozycja, w cyklu 5-letnim. Przesłuchania konkursowe I i II etapu

Posthuma / USA). Koncerty te miały miejsce w 2013 i 2016 roku. Kompo-

przebiegać będą równolegle w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicz-

zycje oceniało jury złożone z kompozytorów będącymi członkami Towa-

nej Polskiego Radia w Katowicach i Akademii Muzycznej im. Karola Szy-

rzystwa: prof. Eugeniusz Knapik – przewodniczący, wiceprezes Towarzy-

manowskiego w Katowicach.

stwa, Krzysztof Meyer, Rafał Augustyn oraz Sławomir Czarnecki.

Finał konkursu i uroczysta gala, w których solistom towarzyszyć będzie

W 2014 roku Towarzystwo zapoczątkowało organizację Między-

orkiestra NOSPR, odbędą się w sali koncertowej NOSPR. Oprócz nagród

narodowego Konkursu Kwartetów Smyczkowych im. Karola Szy-

głównych, we wszystkich kategoriach wykonawczych zostaną przyznane

manowskiego. Dyrektorem artystycznym konkursu został Arkadiusz Ku-

nagrody specjalne za najlepsze wykonanie utworu Karola Szymanowskie-

bica, ówczesny wiceprezes Towarzystwa. Towarzystwo przeprowadziło 2

go, a w kategoriach skrzypce i śpiew - także nagroda dla najlepszego pia-

edycje konkursu. Do pierwszej edycji zgłosiło się 11 zespołów. Laureata-

nisty - kameralisty.

mi zostali: Sedláček String Quartet (Czechy) - I nagroda i  Jubilee Quartet

Tak więc zakładany cel, by doprowadzić do identyfikacji miasta

(Wielka Brytania) - II nagroda. Druga edycja konkursu odbyła się w 2017

Katowice z muzyką Karola Szymanowskiego został przez Towa-

roku. I nagrodę zdobył polski zespół New Music Quartet.

rzystwo Muzyczne im. Karola Szymanowskiego osiągnięty. n

34


WYDARZENIE POD PAtRONAtEM MEDIALNYM ARtPOSt

Organizator

NOSPR współfinansują

Współorganizatorzy

Sponsor NOSPR i projektu akustyki sali koncertowej

Partner motoryzacyjny

Patroni medialni

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktury i Środowisko | Dla rozwoju infrastruktury i środowiska | www.pois.gov.pl


Królowa jest tylko jedna

fot. archiwum Era Jazzu

FELIEtON

Urodziła się nad brzegami Missisipi; po latach zrealizowała album „Memphis…Yes, I’m Ready”, którym odbywa muzyczną, sentymentalną podróż do Memphis, do miejsca, gdzie amerykańska muzyka ma swe specyficzne, artystyczne piętno. To tutaj zbiły się w jedno jazz, blues, rhythm and blues, gospel, soul i wszystko to, co określono słynnym „ Memphis sound”. DIONIZY PIąTKOWSKI

przez lata Dee Dee czuwa nad kreacją własnej sztuki i kariery. Z jednej strony gra rolę Billie Holiday w sztuce „Lady Day”, uczestniczy w powstaniu opery „Cosmopolitan Greetings”, z drugiej, każdego wieczoru zapełnia salę pre-

Dee Dee Bridgewater to jedna z ikon współczesnej wokalistyki jazzowej, ar-

stiżowego klubu New Morning, stając na czele własnego kwartetu. Dee Dee

tystka o ugruntowanej pozycji zawodowej, niezwykle popularna i uwielbiana

Bridgewater nagrywa wspaniałe płyty: „Keeping Tradition”, „Love and Pe-

na całym świecie. Jest wybitną śpiewaczką, która dba o nowoczesną opra-

ace” - album poświęcony muzyce Horace Silvera, „Dear Ella”- przepiękny

wę dla swojego mocno zakorzenionego w gospel i jazzie stylu, co w połą-

hołd złożony Elli Fitzgerald. Koncertowy album «Live at Yoshi’s” jest prawdzi-

czeniu ze świetnym rzemiosłem sprawia, że ma wszelkie predyspozycje, by

wym fajerwerkiem: wokalistka łączy energię, wirtuozerię, swing, grację i hu-

zapisać znaczącą kartę w historii jazzowej wokalistyki. Wielokrotnie nagra-

mor z radością muzykowania. Prestiżowy Jazz Hot napisał wtedy: „potwier-

dzana i nominowana do prestiżowych nagród (od Grammy Awards po Jazz

dza się to wszystko, co już podejrzewaliśmy wcześniej: Dee Dee Bridgewa-

Academy Awards) jest dzisiaj bodaj najważniejszą wokalistką, która w nie-

ter jest jedną z największych artystek tego końca wieku i, gdy chodzi o wo-

zwykle umiejętny sposób łączy jazz z muzyką rozrywkową i wspaniałą sztu-

kalistykę jazzową, jedną z piękniejszych obietnic na następny wiek”. Po takiej

ką estradową.

rekomendacji artystka nagrała przepiękny album „J’ ai Deus Amours” z bra-

Będąc licealistką, decyduje się na śpiew i zakłada nawet autorskie trio wo-

wurowymi, jazzowymi interpretacjami wielkich standardów muzyki francu-

kalne specjalizujące się w rytmach rocka i rhythm and bluesa. Przełomowym

skiej. Dee Dee Bridgewater, jak niegdyś w latach trzydziestych Joséphine Ba-

w jej karierze okazuje się rok 1970, kiedy jako studentka University of Illino-

ker, stała się ulubieńcem także europejskiej publiczności, królową jazzu i eks-

is, poślubia popularnego trębacza lokalnej orkiestry - Cecila Bridgewatera.

pertką scata, swobodnie, zmysłowo i ekspresyjnie czującą się w każdym niuansie tej muzyki. n

Wraz z mężem, ktory zatrudniony zostaje w zespołach Horace’a Silvera, wyjeżdza do Nowego Jorku. Początkowo podśpiewuje w klubach Greenwich Village i knajpach Manhattanu, ale już w styczniu 1971 zostaje zatrudniona – jako wokalistka – w słynnym w big bandzie Thada Jonesa i Mela Lewisa. Podczas legendarnego festiwalu Newport’76, bierze udział w  wykonaniu arcytrudnej i kontrowersyjnej „Freedom Now’s Suite” innowatora jazzu, Maxa Roacha. Koncert ten stał się momentem przełomowym w jazzowej karierze artystki; do wspólnych projektów zapraszają ją najwybitniejsi twórcy jazzu: Sonny Rollins, Dexter Gordon, Dizzy Gillespie, Cecil McBee, Roland Kirk. Europejscy fani jazzu odkryli Dee Dee Bridgewater dopiero w 1973 roku. Młoda wokalistka wykonała na Festival de Chateauvallon tylko trzy utwocie Dee Dee Bridgewater, wspaniała wokalistka, za parę lat z pewnością jedna z największych” - pisał wówczas prestiżowy Jazz Hot Magazine. Krótkie włosy, sylwetka i sposób bycia masajskiej księżniczki, twarz anioła i aksamitny głos: piękna Dee Dee podbiła Francję, ale to także Francja zauroczyła amerykańską artystkę, która zamieszka w Paryżu przez kolejne dekady. Tam

36

fot. archiwum Era Jazzu

ry, ale to wystarczyło, by uwieść publiczność i krytyków. „… przybyła naresz-


dodatek

do dwumiesięcznika ArtPost

S

T

Y

L

E

www.artpost.pl facebook.com/melomanstyle

Grand Tour RecArt Poczuj siÄ™ jak w sali koncertowej


Specjalizujemy się w nagraniach muzyki poważnej. Naszym priorytetem jest uzyskanie najlepszego rezultatu pod względem artystycznym, brzmieniowym i technicznym poprzez indywidualne podejście do każdego zlecenia i wysokie kompetencje. RecArt to również wydawnictwo płytowe z międzynarodową dystrybucją. Nasze realizacje zostały docenione nagrodami Fryderyk, Złoty Orfeusz, Feniks i ICMA (International Clasical Music Awards). Serdecznie zapraszam do współpracy Łukasz Kurzawski

info@recart.pl

www.recart.pl


ŚWIAT OPERY I TEATRU

Podróże pod patronatem prasowym tygodnika ANGORA z udziałem dyrektora polskich teatrów operowych Sławomira Pietrasa NOWY JORK – METROPOLITAN OPERA

Luiza Miller Giuseppe Verdiego z udziałem Piotra Beczały i Placido Domingo Łucja z Lammermooru Gaetano Donizettiego z udziałem Olgi Peretyatko i Vittorio Grigolo 5 – 11.04.2018 w programie: zwiedzanie Nowego Jorku oraz fakultatywna wycieczka nad Wodospad Niagara

BERLIN – STAATSOPER UNTER DEN LINDEN

Poławiacze pereł Georges’a Bizeta w partii Leili - Olga Peretyatko 20 – 22.04.2018 4* hotel w centrum zwiedzanie miasta, m.in Wyspa Muzeów

DZIEŃ DZIECKA - LONDYN – WYCIECZKA FAMILIJNA

musical Król Lew z oskarową muzyką Eltona Johna zwiedzanie Londynu, m.in. Park Rozrywki Shreka, Gabinet Figur Woskowych, Warner Bros. Studio 31.05 – 2.06.2018

WIEDEŃ – OPERA WIEDEŃSKA

Tosca Giacoma Pucciniego w partii barona Scarpii - Andrzej Dobber 15-17.06.2018 4* hotel w centrum miasta zwiedzanie Wiednia

W przygotowaniu - letnie festiwale operowe: Bregencja (Austria) - scena na Jeziorze Bodeńskim (lipiec) Savonlinna (Finlandia) - scena w średniowiecznym zamku (lipiec) Taormina (Sycylia) - antyczny teatr nad Morzem Śródziemnym (sierpień) Bayreuth (Niemcy) - Festiwal Wagnerowski (sierpień) W planach: Gruzja, Dubaj, Sylwestrowy Koncert Filharmoników Wiedeńskich, Moskwa, Rio de Janeiro i Manaus, Festiwal w Weronie i Pesaro, Florencja, Sydney, Los Angeles. • Bilety operowe I kategorii • Hotele 4* lub 5* • Nieliczne kameralne grupy • Całodobowa opieka pilota • Program zwiedzania • Indywidualne podejście do życzeń każdego Klienta Zapraszamy zainteresowanych tematyką naszych podróży do kontaktu telefonicznego. Szczegółowy program każdej wycieczki wyślemy na wskazany adres pocztowy lub mailowy. INFORMACJA I REZERWACJA: Regionalna Agencja Turystyki „GRAND TOUR” 90-430 Łódź ul. Piotrkowska 123, tel. 42 632 06 47, 42 632 63 79, www.grandtour.com.pl


ANNE-SOPHIE MUTTER

na winylowych (nie tylko) płytach WOJCIECh PADJAS

długopisem kupiłem za grosze. Znów wróćmy do Anne-Sophie Mutter, przebiegając błyskawicznie jej wielką płytową karierę, w której okładki z kompozycjami dwóch Polaków – Lutosławskiego i Pendereckiego stanowią milowe kroki w in-

Tylko część wydawniczego dorobku Anne-Sophie Mutter ukazała się w formie

terpretacji muzyki współczesnej, ponieważ jednak (jak dotąd) wydane zostały je-

analogowej. To oczywiste, wobec ogłoszonej w późnych latach 80. śmierci wi-

dynie w wersji cyfrowej, zasługują w tym miejscu na małe obrazki. A to dlatego,

nyli. Jestem jednak przekonany, że wcześniej czy później doczekamy porządne-

żeby wystarczyło miejsca na dwie ostatnie, wspomniane już winylowe płyty wy-

go, analogowego boxu z najważniejszymi, nagraniowymi dokonaniami tej skrzy-

dane, a jakże, przez Deutsche Grammophone. Płyta koncertowa, to mistrzostwo

paczki, zwłaszcza, że dwie ostatnie płyty ukazały się jako analogi i to audiofil-

wykonawcze, odwaga, by nagrać koncert „na żywo” z żywiołową publicznością

skiej jakości. Za analogowy mastering tych nagrań odpowiedzialne było berliń-

jazzowego klubu, fenomenalna realizacja i świetna grafika okładki i płyt. Ostatni

skie studio Emila Berlinera. Sama nazwa studia zobowiązuje, ponieważ Emil Ber-

winyl, z Pstrągiem Schuberta, to powrót do A-S. Mutter wytwornie upozowanej

liner był wynalazcą gramofonu i rzeczywiście to studio gwarantuje analogowy

i szlachetnie klasycznej i takie też jest i to nagranie.

mastering na najwyższym poziomie. Ta informacja jest o tyle ważna, że ukazu-

Mam wrażenie, niepotwierdzone jakoś w pełni, ale jednak, że Anne-Sophie

je się sporo winylowych reedycji oraz płyt wydawanych współcześnie, które ob-

Mutter zwraca uwagę na wszystkie elementy jej wydawnictw płytowych. Od od-

nażają prymitywne zabiegi marketingowe „zróbmy winyl”, po czym jako mate-

powiednio dobranego do jej skrzypiec mikrofonu, po jakość kartonu na okład-

riał źródłowy dają plik zapisany w MP3. To zupełnie mija się z celem. Po drugiej

ce, ale też widać i słychać tego efekty. Mogę śmiało powiedzieć, że należy do

stronie mamy czysto analogowe realizacje, które udowadniają, że winyl jest ab-

tego grona artystów, którzy mają świadomość, że konieczna jest dzisiaj multi-

solutnie najlepszym nośnikiem dla muzyki – klasycznej i jazowej zwłaszcza. Nie

medialna obecność. Stąd świetna strona internetowa, profil na Facebooku oraz

dalej, jak kilka miesięcy temu ukazała się absolutnie wyjątkowa płyta, na której

filmik „make off” z ostatniej płyty. Z tym, że za tym, koniecznym dzisiaj marke-

Simon Rattle zarejestrował koncerty Brahmsa w technologii direct-to-disc. Po-

tingowym szumem, idzie w jej przypadku wirtuozeria i niepospolity talent... co

zwolą Państwo, że to wydarzenie będzie przedmiotem mojego kolejnego felie-

w epoce istagramowych i  youtubowych artystów nie jest oczywiste. n

toniku w tym miejscu, ponieważ bohaterką dzisiejszej opowiastki jest Anne-Sohie Mutter, co nie jest przypadkiem, tylko większym planem, o czym już miesiąc temu poinformował mnie Pan Marek Bebłot – demiurg ArtPost-u.

Pierwsza płytę, jaką wydała Anne-Sophie Mutter było jej legendarne nagranie z Herbertem von Karajanem, choć kolejność, w jakiej wymieniłem te dwa nazwiska jest kompletnie nieprawidłowa, bo przecież w 1978 roku, kiedy ukazały się na płycie dwa koncerty Mozarta, Karajan był gwiazdą a Mutter debiutantką. Sam fakt, że Karajan spojrzał na tę piętnastolatkę przychylnym okiem, był wielkim wyróżnieniem, zasłużonym jednakże, bo w tym samym roku Mutter okrzyknięta została artystką roku. Zdjęcie okładki tej płyty z jej autografem ma pewną historię. Otóż kupiłem ją za jedno Euro, bo sprzedający umieścił w opisie notatkę, że płyta jest popisana mazakiem. No cóż – w tym przypadku pierwszy autograf Anne-Sophie Mutter został potraktowany nieco po macoszemu. Podobnie zresztą było z autografem młodego jeszcze Gilelsa, którą to płytę, jako popisaną

40

S

T

Y

L

E

Wojciech Padjas dziennikarz radiowy kolekcjoner płyt winylowych autor programu Muzyka spod igły - RMFClassic.


Poczuj się jak w sali koncertowej Dziesięć lat temu w Holandii dwóch właścicieli firmy Triple M Audio

dele Pink Faun AV 2.12 oraz najnowszy 2.16 zostały nagrodzone przez

postanowiło wyjść naprzeciw muzycznym gustom wielbicieli muzy-

6moons.com nagrodą Blue Moon Award.

ki. Wiedzieli, że liczy się nie tylko dźwięk, ale też sposób jego podania słuchaczowi. Z tego powodu stworzyli znaną na zachodzie Euro-

Czy chcą Państwo posłuchać jak brzmi muzyka? Świetnie się składa.

py markę Pink Faun, która identyfikowana jest z wysoką jakością sprzę-

Mamy dla Państwa dwa pomieszczenia, w których można poczuć się

tu muzycznego.

jak w sali koncertowej. Zapraszamy do naszego salonu, który mieści się pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem, w Rydzynie. n

Polski oddział Triple M Audio to my. Specjalnie dla naszych klientów uruchomiliśmy salon, w którym mogą Państwo zaopatrzyć się w sprzęt uznanych producentów sprzętu muzycznego. Wśród nich oprócz Pink Faun znajdują się między innymi Transrotor, Primare, Audio Physic, Union Research, Heed, Exposure, Phonar, Lyngdorf, Dynaudio, Opera oraz Grado. Znakomite okablowanie zapewnia nam holenderska firma Bach. Dysponujemy wszystkim, czego potrzebuje meloman. W ofercie mamy streamery, gramofony, kolumny, przedwzmacniacze i wzmacniacze, przetworniki, końcówki mocy, karty muzyczne do komputerów oraz różnego rodzaju kable. Jesteśmy w stanie sprostać najbardziej wybrednym gustom fanatyków muzycznych. Jednym z najważniejszych produktów oferowanych przez

Triple M audio shop Rydzyna, ul. Wolności 20 tel. 65 5 265 165 biuro@triplemaudio.pl

nas są streamery, czyli urządzenia muzyczne będące źródłem dźwięku z plików komputerowych (we wszystkich formatach) oraz serwisów

godziny otwarcia:

streamingowych typu Spotify czy Tidal – wszystko to w jednym miej-

poniedziałek - piątek 10:00 do 18:00; sobota 10:00 do 16:00

scu i eleganckiej obudowie, oparte o system Windows lub Linux. Mo-

www.triplemaudio.pl S

T

Y

L

E

41


ZBIGNIEW BIAŁAS

W maju 2009 roku wracałem z Białowieży do Sosnowca – przez Warszawę. W Teatrze Wielkim akurat wystawiano Rigoletto z Aleksandrą Kurzak w roli Gildy i Andrzejem Dobberem w tytułowej partii. Miałem po drodze, więc postanowiłem się zatrzymać.

Zbigniew Białas – literaturoznawca-anglista, profesor nauk humanistycznych, prozaik i tłumacz. Autor powieści „Korzeniec”, „Puder i Pył”, „Tal”, reportaży „Nebraska”.

42

Maestro i Frytka Wolę wprawdzie Andrzeja Dobbera w innych rolach, bo jeśli

no wszelkiego rodzaju liśćmi i trawami oraz inkrustowano wy-

śpiewak ma posturę królewską, odgrywanie pokurcza i garbu-

szukanymi wzorami z kolorowych sosów.

sa nie zawsze wychodzi przekonująco. Kiedy Dobber zapomi-

Jadłem i chcąc nie chcąc podsłuchiwałem parę obok.

na, że ma być pokrzywiony i prostuje się na całą swoją wyso-

– A jak myślisz…. – zapytała ona niepewnie – gdzie tu jest to-

kość, przyklejony do pleców garb dynda nieco sztucznie. Trzeba

aleta?

mocno naginać wyobraźnię, żeby widzieć karła w tym potęż-

– Pewnie za barem. Idź śmiało, a jak się zgubisz, to zapytaj ko-

nym mężczyźnie. Tak było kiedyś w Operze Krakowskiej, tego

goś z obsługi.

też spodziewałem się w Teatrze Wielkim. No, ale nie dla postu-

Niechętnie, poszła.

ry Rigoletta się tam wybierałem, tylko dla śpiewu.

– O Jezu! – zawołała, gdy wreszcie wróciła do stolika.

Dotarłem z białowieskiej dziczy do Warszawy, miałem jeszcze

– Co się stało?!

trochę czasu, więc zasiadłem w lokalu, który wówczas był na

– Wiesz, kto był przede mną w toalecie?!

ustach wszystkich ze względu na jakieś polityczne warszawskie

– No kto?

rozgrywki. Samego lokalu ciekaw nie byłem, ale położony jest

– FRYTKA!

tak blisko Teatru Wielkiego, że nie było sensu iść gdzie indziej.

– Kto?

Podłoga w czarno–białą szachownicę, czarne drewniane krze-

– Frytka! We własnej osobie! Minęła mnie… prawie mnie doty-

sła, białe obrusy i sztywno wykrochmalone serwety. Wszyst-

kając! Czułam nawet zapach jej perfum!

ko to miało wyglądać elegancko i sugerować świat Alicji w kra-

On był nieco zdezorientowany, chociaż ewidentnie wydarzyła

inie czarów, a jednak ani krochmalone serwetki, ani krochmalo-

się rzecz mityczna i niezapomniana.

ne obrusy, ani młoda kelnerka ubrana w czarną sukienkę i biały

– A z czego ona jest znana?

fartuszek jak francuska niania – też jakby wykrochmalona – nie

– No, wiesz, ona w jacuzzi… – coś mu powiedziała cicho, ale

były klinicznie czyste. Poza bielą i czernią na ścianach pano-

nie słyszałem co. I głośniej dodała: – …I to było na żywo.

szył się róż, a neony z pędzącymi królikami kojarzyły się raczej

Podekscytowana mówiła dalej:

z „Playboyem”, niż z Alicją w krainie czarów. Neony, pokemo-

– Musisz też iść do toalety. Wszystko tam jest jakby takie… do

ny, nieco komiksowy świat – no cóż, Warszawa na początku

góry nogami, kosmiczne, powykręcane, i do tego transowa

dwudziestego pierwszego wieku tak wyglądała.

muzyka z głośników wbudowanych w ściany…

Klientela: trochę rozpasanej młodzieży, ukrytej w drugiej sali,

– Ale…

oddzielonej ciężką, bordową kotarą, kilku cudzoziemców przy

– Idź, idź.

długim stole naprzeciwko wejścia, jedna czy dwie samot-

Poszedł. Ja jadłem, ona siedziała w kącie i przeżywała nie-

ne starsze osoby, i jeszcze pochłonięta rozmową grupa ele-

dawne bliskie spotkanie z Frytką. Kiedy wrócił do stolika, też

ganckich gości, skupionych wokół jednej osoby przy stole nie-

był – ku mojemu zdumieniu – podekscytowany, nawet bar-

co w głębi.

dziej niż ona.

Zasiadam przy jedynym wolnym stoliku, gdzie nie mam żad-

– O Jezu, i co, widziałeś Frytkę?! – zawołała.

nej prywatności, bo tuż obok mnie siedzi para. Jak każdy pisarz

– Frytki nie widziałem, a nawet gdybym widział, to bym jej

podsłuchuję i podpatruję, niestety pisarze zawsze to robią.

nie poznał, ale… wiesz, kto siedzi przy tym stoliku tak trochę

– Na co miałabyś ochotę? – pyta on, starszy od niej ze dwa-

z boku?! Z tym eleganckim towarzystwem…

dzieścia lat, jeśli nie więcej. Ona nerwowo wertuje kartę.

– No kto?

– Nie wiem, może po prostu ciastko, nie wiem. – W jej głosie

– MAESTRO KASPSZYK!!!

słychać narastającą frustrację.

Ewidentnie nic jej to nazwisko nie mówiło.

– Nie, nie, musisz zjeść coś normalnego. Konkretnego. Może

No, to się dobrali, pomyślałem. Jakie było moje zdziwienie, kie-

chociaż sałatkę? – pyta on z troską w głosie.

dy podczas antraktu zobaczyłem ich w foyer Teatru Wielkiego.

Ona przystaje na sałatkę grecką, a on zamawia sobie carpac-

Podszedłem bliżej, żeby znów podsłuchać, o czym rozmawia-

cio z buraka. Kelnerka – francuska niania – wydaje się znudzo-

li. W końcu byli już niemal moimi znajomymi. Podejrzewałem,

na swoją pracą, klientami i zadawanymi przez nich pytaniami,

że ona na przykład skarży się, że założyła za ciasne buty i nie

a w ogóle najszczęśliwsza by była, gdyby sobie wszyscy poszli.

może chodzić. Tymczasem usłyszałem, jak mówi do niego:

Ja też złożyłem zamówienie. Restauracja hołdowała wzor-

– Kurzak jest rewelacyjna. I Dobber też, ale żaden z niego gar-

com rozpropagowywanym w tamtym czasie przez „TVN Sty-

bus.

le”: otrzymałem więc gigantyczny biały talerz, w środku które-

Pomyślałem sobie, że mimo wszystko jest nadzieja dla pokole-

go artystycznie ułożono małe danie, a całość suto przyozdobio-

nia millenialsów. n


3 marca 2018, godz. 19.00 Studio Koncertowe Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego w Warszawie

Konstanty Andrzej Kulka | skrzypce Tomasz Strahl | wiolonczela Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Mirosław Jacek Błaszczyk | dyrygent Johannes Brahms Koncert podwójny na skrzypce i wiolonczelę a-moll op. 102 Robert Schumann IV Symfonia d-moll op. 120

16 marca 2018, godz. 19.00 Filharmonia Śląska w Katowicach

Koncert Laureata X Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. G. Fitelberga

Szczepan Kończal | fortepian Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Bar Avni | dyrygent Franz Liszt Les Préludes – poemat symfoniczny I Koncert fortepianowy Es- dur Antonín Dvořák IX Symfonia e-moll op. 95

18 marca 2018, godz. 15.00

Bazylika Archikatedralna św. Jana Chrzciciela w Warszawie Sto lat niepodległości

Dorota Lachowicz | mezzosopran Justyna Stępień | sopran Rafał Bartmiński | tenor Robert Gierlach | bas-baryton Piotr Grinholc | organy Chór ARTOS im. Władysława Skoraczewskiego Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Marek Wroniszewski | dyrygent Alejandro Núñez Allauca Missa Andina

7 kwietnia 2018, godz. 19.00 Studio Koncertowe Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego w Warszawie

Eugen Indjic | fortepian Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Juozas Domarkas | dyrygent Ludwig van Beethoven V Koncert fortepianowy Es-dur op. 73 Modest Musorgski Obrazki z wystawy

18 kwietnia 2018, godz. 19.30

Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach Środa Młodych

Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Antoni Wit | dyrygent Witold Lutosławski III Symfonia Gustav Mahler I Symfonia D-dur „Tytan”

28 kwietnia 2018, godz. 19.00

Studio Koncertowe Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego w Warszawie

Bomsori Kim | skrzypce Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus Łukasz Borowicz | dyrygent Krzysztof Penderecki II Koncert na skrzypce i orkiestrę „Metamorfozy” Felix Mendelssohn-Bartholdy III Symfonia a-moll op. 56 „Szkocka”

10 lat Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus www.sinfoniaiuventus.pl


Artpost 2 2018 www  
Artpost 2 2018 www  
Advertisement