Page 1

MAŁOPOLSKI APETYT

1


MAŁOPOLSKI APETYT

2


MAŁOPOLSKI APETYT

Wiosna! Wszystko budzi się do życia. Na drzewach pąki, kwiaty, młode listki, wszystko powoli się zieleni. Zieleni się również na naszych talerzach, w końcu możemy sięgnąć po nowalijki! Szparagi, zioła, kiełki, rzodkiewka, zielone desery - to one królują w naszym wiosennym numerze! Czytajcie, gotujcie i rozkoszujcie się tą piękną porą roku! Adriana Baran

Redaktor naczelna

3


SPIS TREŚCI

MAŁOPOLSKI APETYT

5 - OSOBY TWORZĄCE MAŁOPOLSKI APETYT 6 - PRZEPIS Z OKŁADKI 8 - APETYCZNE ŚNIADANIE 18 - SEZONOWE SMAKI LIŚCIASTE 28 - SZPARAGI

38 - RZODKIEWKA -POLSKI SUPERFOOD 46 - ZIELONO MI

58

18

54 - WIOSENNY PIKNIK 58 - DOMOWE DOMOWA HODOWLA KIEŁKÓW 66 - PRZEPISY INSPIROWANE KSIĄŻKAMI PRZEPIÓRKI W PŁATKACH RÓŻY 68 - LOKALNI PRODUCENCI POSIŁKI

78 - STARE PRZEPISY MAŁOPOLSKIE STAROPOLSKI ZAPACH 82 - KROK PO KROKU HERBACIANE NAPARY

110

46

86 - BOBO APETYT DOMÓWKA DLA MALUCHÓW 92 - ŚWIADOMY WYBÓR GLUKONIAN ŻELAZAWY

94 - NOWA PIRAMIDA ŻYWIENIOWA 96 - OKO W OKO BIOCHEMIK PO GODZINACH 104 - KSIĄŻKI WIOSNA W KULINARNEJ BIBLIOTECZCE

28 4

108 - RESTAURACJE PLAC IZAAKA 110 - PODRÓŻE LOKALNE NIEPOŁOMICE I PUSZCZA NIEPOŁOMICKA


MALOPOLSKI APETYT

TO MY TWORZYMY MAŁOPOLSKI APETYT

ADRIANA BARAN Redaktor naczelna Skład poracoszjesc.pl

ANNA NOWAKOWSKA Korekta tekstu

JAGODA PAŹDZIOR-SABA Sesja okładkowa

PATRYCJA FUDALEWSKAJASIŃSKA

PAULINA GRELA

ANNA GRZESIAK

KLAUDIA HALZ

MAGDALENA JABŁOŃSKA

MAŁGORZATA KALEMBADROŻDŻ

TERESA ŁABZA Korekta tekstu candycompany.pl

zucchini-blues. blogspot.com

projektzycie24.pl

OLA POLIT Ilustracje Skład

olla.polit@gmail.com

bewomen.pl

abitepl.blogspot.com

miksturownik. blogspot.com

haukotella.com

kochenmania.wix.com/ kochenmania

pinkcake.blox.pl

AGNIESZKA KARCZMARSKA

ANNA LOSKA

MARTA ŁASOCHA

KAROLINA MALECKA

MAGDALENA I STANISŁAW ROMEK

ANNA I MICHAŁ STASZCZYKOWIE

muffinezja.pl

lunchlab.pl

EMILIA VOIT

cookillu.com

kulinarne-rozkosze. blogspot.com

kuchennewariacje.pl

waniliowysmoczek. blogspot.com

paszczakigotuja.pl

AGNIESZKA VOITKARCZEWSKA cookillu.com

FB.COM/MAGAZYN.APETYT

5

MAGAZYNAPETYT.PL


MAŁOPOLSKI APETYT

PRZEPIS Z OKŁADKI JAGODA PAŹDZIOR-SABA

6


MAŁOPOLSKI APETYT

BABECZKI RÓŻANE

SKŁADNIKI:

Ciasto: 200 g mąki pszennej 2 łyżki mąki ziemniaczanej 100 g miękkiego masła 100 g cukru 100 ml mleka 2 jajka 2 łyżki suszonych pąków róż 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Krem: 200 ml śmietanki 30% 150 g mascarpone 2 łyżeczki konfitury różanej 2-3 łyżeczki liofilizowanych malin sól

Mleko podgrzewamy na małym ogniu wraz z pączkami róż, nie doprowadzając do wrzenia. Chłodzimy i przecedzamy, wyciskając jak najwięcej płynu z kwiatów. Jajka ucieramy na puszystą masę z masłem i cukrem. Mąki przesiewamy, łączymy z pozostałymi składnikami. Ciasto rozdzielamy między foremki do muffinek. Pieczemy przez około 20 minut w 180°C. Śmietankę ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Dodajemy mascarpone, konfiturę i sproszkowane maliny. Mieszamy dokładnie łyżką. Chłodzimy przez 2 godziny w lodówce, nakładamy na całkowicie wystudzone babeczki.

SESJĘ OKŁADKOWĄ WYKONANO W PETITE FLEUR PLAC WOLNICA 14, KRAKÓW 7


AGNIESZKA KARCZMARSKA

8


Pogoda w pierwszych dniach wiosny bywa kapryśna. Choć zieleń powoli budzi się do życia, to szare poranki nie zawsze napawają optymizmem. Nastrój przy porannej kawie poprawiają nam zakupione na osiedlowych bazarach tulipany i wyhodowane w doniczkach hiacynty. Coraz częściej sięgamy po lekkie śniadania. Wykorzystując ostatnie zamrożone, letnie owoce robimy zdrowe koktajle i owsianki. Przy smażeniu ulubionych placuszków sięgamy po pełnoziarniste mąki. Bawiąc się kolorami i smakami przygotowujemy dżemy z dostępnych aromatycznych cytrusów.

9


Pancakes z ziarnami

10


SKŁADNIKI:

⅓ szklanki suchego maku ⅓ szklanki ziaren słonecznika ⅓ szklanki orzechów włoskich 2 szklanki mąki pszennej 1 łyżeczka proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody oczyszczonej ½ łyżeczki soli 2 ¼ szklanki maślanki lub kefiru 2 duże jajka 2 łyżki roztopionego masła

Mak, ziarna słonecznika i posiekane orzechy prażymy na suchej patelni. Wszystkie składniki mieszamy do połączenia. Smażymy na suchej lub minimalnie natłuszczonej patelni przez około 1 - 2 minuty, aż spód będzie lekko zarumieniony. Odwracamy na drugą stronę i smażymy jeszcze przez około 1 minutę. Podajemy z syropem klonowym, miodem, świeżymi owocami lub ulubionym dżemem. 11


SKŁADNIKI:

1 szklanka mleka (roślinne lub krowie) 3 łyżki kaszy jaglanej (ugotowanej) ½ szklanki malin (mrożonych) ½ szklanki jagód (mrożonych) miód (do smaku)

Wszystkie składniki umieszczamy w wysokim naczyniu i dokładnie blendujemy. W razie potrzeby koktajl dosładzamy miodem.

12


Koktajl jaglano-owocowy

13


Mus owocowy z nasionami chia

14


SKŁADNIKI:

2 szklanki truskawek 2 łyżki nasion chia 1 banan ulubione owoce pestki dyni orzechy musli

Truskawki blendujemy na mus, dodajemy nasiona chia i odstawiamy na około 20 minut, aby napęczniały. Dodajemy banana i ponownie krótko miksujemy. Podajemy z ulubionymi owocami, orzechami, ziarnami oraz musli.

15


POPOVERSY SKŁADNIKI:

170 g mąki pszennej szczypta soli 2 jajka 250 ml mleka masło

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Piekarnik rozgrzewamy do 230°C. Mąkę z solą przesiewamy. W osobnej misce mieszamy roztrzepane jajka i mleko, łączymy z suchymi składnikami i miksujemy. Foremki do popoversów (nieco większe niż do muffinek) smarujemy w środku masłem. Wstawiamy na 3 minuty do piekarnika, gorące foremki wypełniamy do ich ⅔ wysokości. Pieczemy 20 minut w 230°C, następnie zmniejszamy temperaturę do 190°C i pieczemy kolejne 20 minut. Podczas pieczenia nie otwieramy piekarnika. Popoversy powinny być dobrze przypieczone w przeciwnym razie opadną.

DŻEM BANANOWY Z POMARAŃCZĄ I WANILIĄ SKŁADNIKI:

300 ml soku pomarańczowego (świeżo wyciśnięty) 80 ml wody 25 ml soku z cytryny 6 bananów (dojrzałych, ale wciąż żółtych) ½ laski wanilii 1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej

Do głębokiej patelni lub rondla wlewamy sok pomarańczowy (razem z miąższem), wodę oraz sok z cytryny, gotujemy. Banany obieramy, kroimy na plasterki i przekładamy do rondla. Laskę wanilii kroimy wzdłuż i za pomocą noża wydłubujemy ziarenka wanilii. Wraz z pustą laską dodajemy do dżemu i chwilę gotujemy, aż uwolni się przyjemny aromat. Dżem smażymy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około 15 minut. Usuwamy pustą laskę wanilii i zdejmujemy z ognia. Następnie przekładamy do wysokiej miski i miksujemy ręcznym blenderem. Dodajemy pomarańczową skórkę i dokładnie mieszamy. Gorący dżem przekładamy do czystych, wyparzonych wcześniej słoików. Przechowujemy w lodówce.

16


Popoversy z dĹźemem

17


Sm

„O zieleni m

Powielając Można kun Tworzyć św

Wiosenne p cieniutkie n świetliki po zeszłoroczn pochłoną na

Ziemia jest bujne wonie

To czas idea by odszuka pokrzywy d staje się lże dobrze będą rybnym czy liście na chi aromatyzuj

18


SEZONOWE

maki liściaste JAGODA PAŹDZIOR-SABA

można nieskończenie.

c dźwiękiem jej znaczenie, nsztem udatnych powieleń wiatu coraz nowszą zieleń.” /J.Tuwim „Zieleń”/

przestrzenie wypełniają się listowiem. Przez delikatną jeszcze roślinność przenikają nitki słońca. Spośród zeschniętych traw wychylają się małe latarenki wiosny. Żółte odbiałów, pisklęta baziowe. Rozpoczyna się czas botaniki. Wystarczy rozchylić ną ruń, by do dłoni tuliły się wątłe liście; już niebawem utworzą bujną gęstwinę, as całych na długie godziny. Staną się wielkim zielnikiem.

rozmoknięta, pełna mikroskopijnych jezior, pełna zielonego życia. Rozbudzają się e, wodzą za nos, każą nam węszyć uważniej wśród wszechobecnego petrichoru.

alny, by odkrywać smakowe subtelności liściastej różnorodności. Wyjdźcie na łąkę, ać liście podbiału – może spróbujecie zrobić z nich dolmę? Nadal słodkawe listki dodajcie do ciasta na gnocchi, a gwiazdnicę do puszystej jajecznicy. Kuchnia wiosną ejsza i świeższa. „Zielone” składniki uwielbiają odważne połączenia. Wszelkie liście ą komponować się z imbirem, chilli, poeksperymentujcie też z sosem ostrygowym, y pastą krewetkową. Łączcie zieleninę z orzechami, serami, cytrusami. Pieczcie ipsy, zawijajcie w nie kasze i suszone owoce. Miksujcie na pesto, ucierajcie na curry, jcie nimi kawy. Spójrzcie na liście z nowej, smacznej perspektywy.

19


STIR FRY Z BOK CHOY I KURCZAKIEM

20


SKŁADNIKI:

6 średniej wielkości główek bok choy 200 g grubego makaronu ryżowego 100 g piersi z kurczaka 100 g strąków słodkiego groszku 4 cm kawałek imbiru 2 strąki chilli 2-3 ząbki czosnku czarny sezam lub orzeszki ziemne olej sezamowy sos rybny kolendra cukier trzcinowy sól, pieprz

Imbir i czosnek obieramy i siekamy razem z chilli. Podsmażamy na rozgrzanym oleju sezamowym, dodajemy pokrojoną w kostkę pierś kurczaka. Gdy mięso lekko się zrumieni, wrzucamy strąki groszku i pokrojony w duże kawałki bok choy. Doprawiamy cukrem, sosem rybnym i pieprzem. Smażymy, aż liście lekko zmiękną. Makaron gotujemy przez 3-4 minuty, odsączamy i mieszamy z bok choy. Przed podaniem posypujemy sezamem lub posiekanymi orzeszkami oraz kolendrą.

21


GRILLOWANA CYKORIA Z OWCZYM SEREM SKŁADNIKI:

6 małych główek cykorii ½ cytryny miód oliwa z oliwek 200 g owczego sera niedojrzewającego pół pęczka pietruszki pół pęczka trybuli pieprz

Cytrynę grillujemy na patelni, aż się skarmelizuje. Wyciskamy z niej sok, mieszamy z 2 łyżkami oliwy i łyżką miodu. Sosem smarujemy przekrojone połówki cykorii i grillujemy je na złoto. Ser rozdrabniamy widelcem, mieszamy z posiekanymi natkami i pieprzem. Podajemy razem z pieczywem.

22


23


24


KOTLECIKI KRABOWE Z LISKAMI GROSZKU SKŁADNIKI:

200 g mięsa kraba lub surimi 200 g ugotowanego ryżu krótkoziarnistego 30 g pędów groszku 1 jajko 2-4 papryczki Jalapeño sól pieprz czarny olej sezamowy

Ryż gotujemy w osolonej wodzie tak, by był kleisty. Wystudzony mieszamy z mięsem kraba lub rozdrobnionymi paluszkami surimi. Pędy groszku oraz papryczki siekamy drobno. Jajko ubijamy widelcem i dodajemy wszystko do masy. Doprawiamy solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy i formujemy płaskie kotleciki. Smażymy z dwóch stron na złoto. Podajemy z kwaśną śmietaną, może być wymieszana z koperkiem.

25


TABBOULEH Z BULGUREM SKŁADNIKI:

200 g ugotowanej kaszy bulgur ½ pęczka mięty pieprzowej (lub cały) 1 pęczek kolendry 1 pęczek pietruszki ogórek wężowy 2 pomidory 1 papryczka chilli 1 szalotka sok z połowy cytryny oliwa z oliwek sól, pieprz

Bulgur gotujemy na sypko z dodatkiem soli. Studzimy. Zioła i warzywa siekamy drobno. Mieszamy z bulgurem, sokiem z cytryny i oliwą. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do lodówki na godzinę.

26


27


MAŁOPOLSKI APETYT

SEZONOWE

ANNA LOSKA

28


MAŁOPOLSKI APETYT

29


MAŁOPOLSKI APETYT

30


MAŁOPOLSKI APETYT

kolor zawdzięczają dużemu nasłonecznieniu – są bardziej delikatne od białych szparagów. Trzeci rodzaj szparagów – fioletowe – to barwa pośrednia między białymi i zielonymi. Ze względu na trudność uprawy są stosunkowo rzadziej spotykane niż szparagi białe i zielone.

Szparagi to jedno z warzyw, które jednoznacznie kojarzy się z wiosną. Chyba nawet bardziej niż rzodkiewka, bo tą kupimy w każdym markecie niemalże przez cały rok. Fakt, że zimowa rzodkiewka czy inne warzywo nigdy nie dorówna smakiem pierwszym wiosennym nowalijkom, ale w razie wielkiej potrzeby, prawie zawsze możemy ją kupić. Szparagi natomiast ogólnie dostępne są dopiero wiosną. Wraz z nadejściem kwietnia i maja w warzywniakach oraz w większości marketów spotkamy pęczki tych zielonych i białych, a czasem też fioletowych pędów.

Niezależnie od tego, który kolor szparagów wybierzemy, warto wiedzieć jak je kupować, przechowywać i gotować. Świeżość szparagów sprawdzamy poprzez ułamanie kawałka łodygi lub wbicie w nią paznokcia: jeśli jest sprężysta szparagi są świeże. Po zakupie najlepiej przechowywać je w lodówce, zawinięte w lekko wilgotną ściereczkę. Białe szparagi przed ugotowaniem obieramy obieraczką do warzyw. Zielone szparagi nie wymagają obierania, ale należy nożem odciąć łuski na łodygach. Fioletowych szparagów również nie obieramy. Niezależnie od koloru, odcinamy zdrewniałe końcówki. Szparagi gotujemy w wysokim garnku luźno związane. Ich główki powinny wystawać ponad poziom wody, by gotowały się w parze wodnej. Zielone szparagi gotujemy przez około 2-3 minuty, natomiast białe i fioletowe wymagają dłuższego gotowania – około 10-15 minut.

Jednak zanim trafiły do nas, szparagami delektowali się już pięć tysięcy lat temu starożytni Egipcjanie, Rzymianie i Grecy, a także Chińczycy. W średniowieczu trafiły do północnej Europy i stopniowo zaczęły podbijać inne kraje. Do niedawna były uważane w Polce za warzywo wykwintne i trudno dostępne – można było je spotkać głównie w dobrych restauracjach, a przeciętny Kowalski nie bardzo wiedział jak je przyrządzić. Na szczęście ostatnio szparagi na dobre zagościły w naszych kuchniach – na szczęście, bo są źródłem wielu witamin i składników mineralnych. Jeśli do tego dodamy łatwość przygotowania, wyśmienity smak oraz niską zawartość kalorii – 100 g szparagów ma tylko ma tylko 18 kcal – to mamy warzywo idealne.

Ze szparagów można przygotować wiele dań. Najpopularniejsze są szparagi podawane z sosem holenderskim oraz zapiekane z serem i szynką parmeńską. Popularne są również szparagi smażone na maśle z bułką tartą. Na kolejnych stronach znajdziecie wiele inspirujących przepisów z wykorzystaniem szparagów.

Wyróżniamy trzy rodzaje szparagów: białe, zielone i fioletowe – ich kolor zależny jest od nasłonecznienia podczas wzrastania. Białe szparagi hodowane są pod ziemią w specjalnych kopcach. Zielone szparagi swój

Tekst napisany w oparciu o źródła książkowe i internetowe. Nie stanowi informacji medycznej.

31


MAŁOPOLSKI APETYT

ANNA LOSKA

PIZZA ZE SZPARAGAMI SKŁADNIKI:

Ciasto na pizzę:

2 szklanki mąki pszennej

1 płaska łyżeczka suchych drożdży 2 łyżeczki oliwy z oliwek ¾ szklanki letniej wody szczypta soli

1 płaska łyżeczka cukru Sos pomidorowy:

1 puszka krojonych pomidorów 2 łyżki oliwy

1 łyżka cukru bazylia

oregano

tymianek

3 drobno posiekane ząbki czosnku świeżo mielony czarny pieprz sól

Dodatkowo: 1 pęczek zielonych szparagów

kilka pomidorków koktajlowych 2 kulki mozzarelli

kawałek startego parmezanu

Drożdże, sól, cukier i olej mieszamy z letnią

wodą, a następnie łączymy z mąką i wyrabiamy

elastyczne ciasto. Wyrobione ciasto wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na co najmniej godzinę do wyrośnięcia. Po tym

czasie ciasto rozwałkowujemy na dość cienki placek. Brzeg ciasta zawijamy tworząc rant

pizzy. Odkładamy do ponownego wyrośnięcia, w międzyczasie przygotowując sos pomidorowy.

Pomidory rozdrabiamy blenderem, łączymy z pozostałymi składnikami sosu i dokładnie mieszamy. Szparagi gotujemy przez około 5 minut. Ugotowane kroimy na mniejsze kawałki.

Mozzarellę i pomidorki kroimy w cienkie

plasterki, a parmezan ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Ciasto smarujemy sosem

pomidorowym i posypujemy częścią startego parmezanu.

Następnie

układamy

na

nim

plasterki mozzarelli i pomidorków oraz kawałki szparagów. Całość posypujemy z wierzchu

resztą parmezanu. Pizzę pieczemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 200°C przez około 15 minut.

32


MAŁOPOLSKI APETYT

FRITTATA ZE SZPARAGAMI I ŁOSOSIEM SKŁADNIKI: 2 jajka 5-6 ugotowanych zielonych szparagów kilka pomidorków koktajlowych kawałek wędzonego łososia ½ cebuli ½ kulki mozzarelli kilka czarnych oliwek

zioła prowansalskie sól oliwa

Cebulę kroimy w kostkę, podsmażamy kilka minut na patelni na odrobinie oliwy i zdejmujemy z ognia. Jajka wbijamy do kubka i rozbijamy widelcem na jednolitą masę, którą następnie wylewamy na patelnię. Na jajecznej masie układamy pokrojone szparagi, pomidorki, łososia oraz mozzarellę. Całość oprószamy solą oraz ziołami prowansalskimi. Patelnię ponownie stawiamy na kuchence i smażymy frittatę na jak najmniejszym ogniu przez kilka minut, do czasu, aż jajka się zetną, a mozzarella zacznie się rozpuszczać. Pamiętajcie, że frittaty nie mieszamy! Jeśli użyjecie dużej patelni i frittata wyjdzie w miarę cienka, to wystarczy samo smażenie na patelni. Ale jeśli frittata będzie grubsza, to warto patelnię wstawić jeszcze na kilka minut do piekarnika, żeby góra dobrze się ścięła. Na gotowej frittacie rozsypujemy garść pokrojonych czarnych oliwek.

JAJKA ZAPIEKANE ZE SZPARAGAMI SKŁADNIKI: około 8-10 zielonych szparagów 2 kromki wieloziarnistego pieczywa pokrojone w grubą kostkę 2 jajka

odrobina masła do wysmarowania kokilek parmezan starty na drobnej tarce pieprz sól

Szparagi związujemy sznurkiem w pęczek i wkładamy do gotującej się wody. Gotujemy je w pozycji pionowej z główkami ponad wodą, najlepiej w wąskim i wysokim garnku. Zielone szparagi gotujemy przez około 5 minut. Ugotowane kroimy na mniejsze kawałki. Kokilki smarujemy masłem. Na dnie foremek układamy chleb pokrojony w kostkę, posypujemy go częścią parmezanu. Następnie układamy pokrojone szparagi. Na wierzch wbijamy po jajku. Całość delikatnie solimy, pieprzymy i posypujemy resztą parmezanu. Kokilki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200°C i zapiekamy przez około 15 minut. Podajemy gorące.

33


MAŁOPOLSKI APETYT

MAGDALENA I STANISŁAW ROMEK

KREM Z BIAŁYCH SZPARAGÓW

SKŁADNIKI: 1 pęczek białych szparagów 1 cebula 1 łyżka masła pieprz sól gałka muszkatołowa 500 ml bulionu

50 ml śmietanki 18% kilka gałązek natki pietruszki 1 łyżka soku z cytryny

Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na maśle. Następnie obieramy szparagi i dodajemy do cebuli, główki odkładamy na później. Szparagi chwilę dusimy, zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości. Pod koniec gotowania dodajemy główki szparagów, śmietankę, sok z cytryny oraz przyprawy. Zostawiamy kilka główek do dekoracji. Gotową zupę miksujemy na gładki krem. Po nałożeniu kremu do miseczki dekorujemy odłożonymi główkami szparagów oraz posiekaną natką pietruszki.

KREM Z ZIELONYCH SZPARAGÓW Z CZIPSEM Z BOCZKU SKŁADNIKI: 1 pęczek zielonych szparagów 1 cebula 2 ząbki czosnku 1 łyżka masła pieprz sól 500 ml bulionu 1 żółtko 2 plasterki wędzonego boczku

Masło roztapiamy w rondelku i wrzucamy pokrojoną w piórka cebulę. Gdy cebula się zeszkli dodajemy posiekany czosnek, a po chwili pokrojone łodygi szparagów (główki odkładamy). Szparagi dusimy przez kilka minut, następnie zalewamy bulionem i gotujemy. Pod koniec gotowania dodajemy główki. Kiedy szparagi zmiękną odkładamy kilka główek do dekoracji, resztę blendujemy na gładki krem. Żółtko mieszamy z małą ilością kremu, wlewamy do zupy i jeszcze chwilkę podgrzewamy. Boczek podsmażamy na chrupko. Gotowy krem dekorujemy główkami szparagów oraz chipsem z boczku.

34


MAŁOPOLSKI APETYT

TARTA Z BOCZKIEM, SZPARAGAMI I MOZZARELLĄ SKŁADNIKI: Ciasto:

200 g mąki

100 g zimnego masła 1 jajko

1 łyżka śmietany szczypta soli Nadzienie:

8 zielonych szparagów 1 cebula

200 g wędzonego boczku 2 jajka

1 łyżka masła sól

pieprz

150 g śmietanki

50 g jogurtu naturalnego 100 g żółtego sera kulka mozzarelli

Przygotowujemy zarabiamy w

na

malakserze.

ciasto.

jednolite

Z

ciasta

Podane

ciasto,

składniki najlepiej

formujemy

i schładzamy w lodówce około 30 minut. W

międzyczasie

robimy

farsz.

kulę

Pokrojoną

w piórka cebulę szklimy na maśle, dodajemy boczek pokrojony w kostkę i smażymy. Kiedy

zrobi się rumiany zdejmujemy patelnię z ognia i odkładamy.

W misce łączymy ze sobą jajka, śmietankę oraz jogurt. Masę doprawiamy solą i pieprzem.

Następnie dodajemy starty żółty ser i dokładnie

mieszamy. Szparagi, po usunięciu zdrewniałych części, przycinamy do długości około 10-12 cm. Jeśli zostaną jakieś końcówki, kroimy je na małe kawałki i dodajemy do farszu.

Ciasto wałkujemy, wykładamy nim formę do tarty o średnicy 24 cm i nakłuwamy widelcem. Spód podpiekamy przez około 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C.

Na podpieczone ciasto nakładamy pokrojoną

w plasterki mozzarellę, na nią część boczku.

Zalewamy masą, na wierzchu układamy szparagi

i obsypujemy resztą boczku. Tartę zapiekamy przez około 30 minut, aż wierzch się zetnie.

35


MAŁOPOLSKI APETYT

MAGDALENA I STANISŁAW ROMEK

MAKARON W SOSIE ŚMIETANOWYM Z KURCZAKIEM I SZPARAGAMI

SKŁADNIKI:

140 g makaronu spaghetti szpinakowego 220 g białych szparag 1 kostka mrożonego szpinaku w liściach 1 suszony pomidor 1 cebula 2 łyżki masła 1 filet z kurczaka

pieprz sól przyprawa do kurczaka gałka muszkatołowa tymianek 100 g śmietanki 12%

Drobno pokrojoną cebulę szklimy na maśle, dodajemy kurczaka pokrojonego w kostkę. Delikatnie solimy, pieprzymy i dodajemy przyprawę do kurczaka. Gdy kurczak zacznie mięknąć wrzucamy obrane i pokrojone na kawałki szparagi. Następnie dodajemy drobno pokrojonego pomidora i wrzucamy kostkę szpinaku. Całość dusimy, a następnie doprawiamy gałką muszkatołową, tymiankiem i mieszamy. Na końcu wlewamy śmietankę i dusimy jeszcze przez kilka minut. W międzyczasie gotujemy makaron. Ugotowany makaron partiami wrzucamy do sosu, mieszamy i podajemy.

MAKARON Z ZIELONYMI WARZYWAMI

SKŁADNIKI:

150 g makaronu muszelki 1 cebula 1 łyżka masła 1 cukinia 1 brokuł 140 g mrożonego zielonego groszku

1 pęczek zielonych szparagów sól pieprz gałka muszkatołowa 100 ml śmietanki 18% 1 szklanka wody lub bulionu

Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na maśle. Brokuła dzielimy na różyczki, dodajemy do cebuli i zalewamy wodą lub bulionem. Kiedy brokuł lekko zmięknie dorzucamy pokrojone szparagi oraz zielony groszek. Na koniec dodajemy cukinię pokrojoną na ćwiartki. Kiedy warzywa zmiękną doprawiamy je solą, pieprzem i gałką. Następnie wlewamy śmietankę i ponownie zagotowujemy. W międzyczasie gotujemy makaron. Odcedzony makaron łączymy z sosem i podajemy.

36


MAŁOPOLSKI APETYT

PAULINA GRELA

RISOTTO ZE SZPARAGAMI NA CYDRZE SKŁADNIKI:

pęczek zielonych szparagów 3 małe cebulki dymki ok. 500 ml bulionu warzywnego 200 g ryżu arborio

kieliszek polskiego cydru jabłkowego parmezan tarty, do smaku masło sól, pieprz

Szparagi dokładnie myjemy. Odłamujemy zdrewniałe końce (nie wyrzucamy ich). Cebule siekamy w kostkę. ⅓ cebuli podsmażamy na łyżce masła, gdy się zeszkli wrzucamy zdrewniałe końce szparagów. Podsmażamy kilka minut, następnie zalewamy wodą (tak, aby w całości zakryć składniki). Gotujemy wywar. Odcedzamy. Właściwe części szparagów kroimy na 1 – 2 cm kawałki. W oddzielnym naczyniu roztapiamy masło, dodajemy cebulę (⅓), szparagi i podsmażamy. Gdy cebula zrobi się szklista zalewamy całość wywarem przygotowanym z końcówek szparagów. ⅔ szparagów po chwili wyjmujemy, aby się nie rozgotowały i odstawiamy – wrzucimy je bezpośrednio do risotto. Pozostałe ⅓ szparagów gotujemy do miękkości, blendujemy razem z cebulą i łyżką wywaru, w którym się gotowały. Doprawiamy solą i pieprzem. W głębokiej patelni roztapiamy masło, wrzucamy cebulę (⅓) i ryż. Mieszamy, aby masło otoczyło każde ziarenko ryżu. Po chwili zalewamy kieliszkiem cydru. Czekamy, aż całość odparuje, nie przestając mieszać. Stopniowo, po jednej chochli dolewamy wywar warzywny (chochla wywaru, czekamy aż odparuje, dopiero wlewamy następną) i nadal mieszamy. Po około 10 minutach do ryżu dodajemy szparagi – te w całości i te zblendowane. Nadal mieszamy. W razie konieczności stopniowo podlewamy wywarem warzywnym, do czasu aż ryż będzie gotowy – powinien być al dente. Odstawiamy risotto z ognia, doprawiamy solą, pieprzem, dodajemy łyżkę masła. Po około 2 minutach risotto jest gotowe do podania, dekorujemy startym parmezanem i natką pietruszki.

AGNIESZKA VOIT-KARCZEWSKA

SZPARAGI Z CHLEBOWYM PESTO SKŁADNIKI:

500 g zielonych szparagów kromka pełnoziarnistego, dobrego chleba 100 g orzeszków piniowych plus ekstra do posypania, podprażone na suchej patelni

3 łyżki oliwy z oliwek 1 łyżka soku z cytryny 1 ząbek czosnku 2 łyżki woda szczypta soli

Chleb, orzeszki, oliwę, sok z cytryny, czosnek, wodę i sól blendujemy na jednolitą masę. Szparagi myjemy i odłamujemy zdrewniałe końce. Zagotowujemy wodę z odrobiną soli i cukru. Gotujemy 2, najwyżej 3 minuty. Gorące szparagi układamy na talerzu, na wierzch kładziemy pesto, a całość posypujemy orzeszkami.

37


MAŁOPOLSKI APETYT

R

FOT. ADRIANA BARAN

38


MAŁOPOLSKI APETYT

SEZONOWE

Rzodkiewka polski superfood TEKST I ZDJĘCIA - EMILIA VOIT PRZEPISY - AGNIESZKA VOIT-KARCZEWSKA

Trudno nie zgodzić się, że rzodkiewka, to jedna z ładniejszych roślin jadalnych. Często jeśli nie gra pierwszych skrzypiec w daniu, to przynajmniej przyozdabia półmiski z sałatkami czy wędlinami. Jest fotogeniczna i z pewnością ma to „coś” w sobie, co sprawia, że ludzie na całym świecie chętnie po nią sięgają. Czerwona na zewnątrz, w środku biała, a zielone listki kształtem przypominają serca. Nie tylko nasze zdrowie na tym skorzysta, ale także w naszym portfelu zostanie więcej pieniędzy.

Rzodkiewka, to coś więcej niż ozdoba stołu. To naprawdę zdrowe i smaczne warzywo, choć nie zawsze jej smak jest taki jak być powinien. W zimie nie ma najmniejszego problemu by ją zakupić, ale często nie ma już w sobie tej lubianej przez dorosłych pikanterii.

Jakie korzyści przyniesie nam rzodkiewka? Naprawdę długo by wymieniać.

Jest wymarzoną przekąską dla odchudzających się. Czy wiedzieliście, że jeden korzeń ma tylko dwie kalorie? Po zjedzeniu rzodkiewki podczas procesu przemiany materii wytwarza się jonizacja ujemna, która z kolei przyczynia się do sprawnego oddychania i ukrwienia. Pośród 12 pierwiastków jakie zawiera rzodkiewka ważny jest zestaw żelazo + miedź + mangan, który poprawia ukrwienie.

Podkreśla się często, że powinniśmy traktować jedzenie jak lekarstwo, panuje moda na zdrowy styl życia, eko produkty, lokalną żywność. Czy to nie dziwne, że wciąż w Polsce wielką popularnością cieszą się suplementy diety? Dlaczego je kupujemy, czy kieruje nami zwykłe lenistwo, brak wiedzy, czy zwykła ignorancja? Może powinniśmy ruszyć wyobraźnią i spojrzeć na warzywa w inny sposób niż dotychczas? Rzodkiewka, to nic innego jak po prostu wielka piguła! Natomiast osiedlowy warzywniak można porównać do apteki natury.

Warzywa i owoce mają łatwo przyswajalne witaminy, sole mineralne, makro i mikroelementy.

39

Warto wiedzieć, że liście działają jak afrodyzjak, a dodatkowo mają odmładzający na nas wpływ. Kto chce zachować zdrowie, mieć energię, urodę, piękne włosy i skórę bez zmarszczek niech sięgnie po rzodkiewkę.


MAŁOPOLSKI APETYT

zupy-kremów, warzywnych koktajli, dodatkiem do mnóstwa dań.

Ma właściwości antybiotyczne i grzybobójcze. Drenuje nerki i wątrobę, pobudza trawienie i łaknienie, poprawia ukrwienie organizmu, porost włosów, działa przeciwbólowo, przeciwkrzywicznie, wykrztuśnie, przeciwszkorbutowo, żółciopędnie. Stwierdzono także, że poprawia wzrok, pamięć i usprawnia intelekt. Jednym zdaniem uzdrawia cały organizm.

Ja najczęściej robię z niej dressing, lubię pokropić nim sałatkę i kanapki. Jaką wybierać? Rzodkiewka powinna chrupiąca, soczysta, a jej liście świeże.

Przed zakupem dotknijmy korzeni, by upewnić się, że są twarde.

Jeśli tylko masz anemię, astmę, artretyzm, cierpisz na brak łaknienia, reumatyzm, wypadanie włosów lub borykasz się z dolegliwościami wątrobowymi, oskrzelowymi, krzywicą — rzodkiewka zalecana jest właśnie dla Ciebie.

Nie sposób także pominąć tematu kiełków rzodkiewki. Kiełki świetnie sprawdzają się podczas zimy, kiedy nie mamy za wiele warzyw i owoców one przyjdą nam na ratunek. Doskonale uzupełnią niedobory niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania substancji. Dostarczą je w olbrzymich dawkach. Powinniśmy po nie sięgnąć podczas choroby, czy przeziębienia, złagodzą infekcje dróg oddechowych, a przy tym mają właściwości odkażające i hamują rozwój bakterii. Kiełki, jak i wyrośnięta rzodkiewka, są bogate w witaminę C. Warto posypywać nią kanapki, sałatki, czy dania na ciepło. Podobnie jak rzeżucha mają przyjemnie pikantny smak, co z pewnością doda walorów naszym potrawom.

Ważną częścią rzodkiewki są jej liście, często niesłusznie lądujące w koszu. Czasami uważa się, że to część niejadalna, czasami jest zwiędła i w opłakanym stanie. Na takie marnotrawstwo absolutnie nie można sobie pozwolić. Czy zdajecie sobie sprawę, że zielona część jest o wiele bardziej zdrowa niż korzeń?! Liście można przywrócić do pierwotnego stanu, wystarczy moczyć 15 minut wodzie, by całkowicie odzyskały jędrność i świeżość. Z liści rzodkiewki można wyczarować naprawdę wiele rzeczy, mogą być dodatkiem

FOT. ADRIANA BARAN

być

Tekst napisany w oparciu o źródła książkowe i internetowe. Nie stanowi informacji medycznej.

40


MAŁOPOLSKI APETYT

DIP Z RZODKIEWKI SKŁADNIKI:

150 g jogurtu naturalnego 1 łyżka majonezu 6 rzodkiewek 2 łyżki fety 1 łyżka oliwy sól, pieprz do smaku Ścieramy rzodkiewki dodajemy wszystkie składniki i mieszamy.

na tarce, pozostałe

41


SAŁATKA NA CIEPŁO Z RZODKIEWKĄ SKŁADNIKI:

4 ziemniaki 1 pęczek pietruszki (korzenie i liście) 1 płaska łyżka startej skórki z cytryny pieprz, sól do smaku 60 g ulubionego, wyrazistego sera (np. ser blue, cheddar) 1 łyżka oleju

Tniemy ziemniaki na talarki, obgotowujemy je na parze al dente. Rozgrzewamy olej na szerokiej patelni, wrzucamy ziemniaki, pokrojone na ćwiartki rzodkiewki. Dodajemy sól, pieprz i startą skórkę cytryny. Czekamy aż składniki się zarumienią, na końcu dodajemy kawałki sera.

42

TWAROŻEK Z RZ I PRZYSMAŻANĄ

SKŁADNIKI:

200 g białego sera 150 g jogurtu naturalne 1 cebula masło oliwa, pieprz, sól do sma

Szklimy cebulę na i wrzucamy do mniejs z resztą składników. R widelcem.


ZODKIEWKĄ Ą CEBULĄ

ego

aku

maśle. Studzimy ją szego naczynia razem Rozgniatamy wszystko

MAKARON Z AWOKADO I KIEŁKAMI RZODKIEWKI SKŁADNIKI:

200g makaronu 2 garści kiełków rzodkiewki 1 duże awokado 3 ząbki czosnku sól, pieprz do smaku 1 łyżka oliwy

Zagotowujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Miażdżymy czosnek i wrzucamy na patelnię z oliwą, na ogniu trzymamy najwyżej minutę. Dorzucamy rozdrobnione awokado. Odcedzony makaron i wsypujemy go na patelnię mieszając wszystko dokładnie. Trzymamy tylko chwilkę na ogniu i natychmiast podajemy razem z kiełkami.

43


BIAŁY SER Z RZODKIEWKĄ SKŁADNIKI:

500 g sera białego 2 łyżki śmietany pęczek rzodkiewki — pokrojony grubo (w pół plasterki) garść cebulki dymki — drobno posiekanej sól morka gruboziarnista i czarny świeżo zmielony pieprz do smaku

Rozdrabniamy ser widelcem razem ze śmietaną. Dodajemy pokrojone rzodkiewki i szczypior. Doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko delikatnie mieszamy. Tylko jeszcze świeże pieczywo i mamy wyborne śniadanie!

44

DRESSING Z RZO

SKŁADNIKI:

pęczek rzodkiewki — li 2 łyżki oliwy sól i pieprz opcjonalnie 1 mały ząbe 1 łyżka soku cytryny

Liście oraz wszystkie in do blendera i miksujem pokropić kanapki lub sa


ODKIEWKI

iście

ek czosnku

nne składniki wrzucamy my. Dressingiem można ałaty.

SAŁATKA Z RZODKIEWKĄ, TUŃCZYKIEM I CZERWONĄ FASOLĄ

SKŁADNIKI:

1 pęczek pietruszki (korzeń i liście) 100 g tuńczyka w oleju (w kawałkach) 1 puszka czerwonej fasoli 1 mała połówka czerwonej cebuli

1 łyżka oliwy 1 łyżka soku z cytryny 1 łyżka octu balsamicznego opcjonalnie 5 pomidorków cherry pieprz, sól do smaku

Kroimy korzenie rzodkiewki na talarki, obrywamy łodygi liści i wrzucamy do jednego półmiska. Kroimy cebulę w cienkie piórka, a pomidorki na połówki. Dodajemy resztę składników, a przed podaniem polewamy wszystko dressingiem. Mieszamy dokładnie wszystko razem.

45


MAŁOPOLSKI APETYT

Zielono mi SEZONOWE

TERESA ŁABZA

46


MAŁOPOLSKI APETYT

Wiosna to moja ulubiona pora roku. Najbardziej lubię, kiedy świat staje się soczyście zielony, a wokół wszystko zaczyna intensywnie rosnąć. Można trochę z tej zieleni wprowadzić do kuchni i przygotować naturalnie zielone desery. Matcha, pistacje i szpinak są zdrowe i świetnie sprawdzają się jako składnik małego słodkiego co nieco.

47


MAŁOPOLSKI APETYT

Zielone babeczki ze szpinakiem

SKŁADNIKI:

1 szklanka mąki ½ szklanka cukru 1 łyżeczka proszku do pieczenia ¼ łyżeczki sody 85 g świeżych, młodych liści szpinaku (2 duże garście) kilka liści mięty 90 ml mleka sojowego 1 dojrzały banan 30 ml oleju roślinnego 1 jajko

Krem: 125 g mascarpone 125 g śmietany kremówki 30% 1 łyżka cukru pudru Do dekoracji: listki mięty matcha

Cukier, mąkę, proszek i sodę przesiewamy i odkładamy. Szpinak miksujemy z bananem, mlekiem i miętą, dodajemy olej oraz jajko i mieszamy trzepaczką. Łączymy mokre i suche składniki i ciastem napełniamy blachę do mini muffinów wyłożoną papilotkami. Babeczki pieczemy w 175°C, przez ok. 14-17 minut, do suchego patyczka. Mascarpone, kremówkę i cukier puder miksujemy przez kilka minut, aż powstanie sztywny krem. Krem przekładamy do worka cukierniczego i dekorujemy nim babeczki (użyłam tylki Wilton 1M), babeczki posypujemy matcha i dekorujemy listkami mięty.

48


MAŁOPOLSKI APETYT

49


MAŁOPOLSKI APETYT

50


MAŁOPOLSKI APETYT

Bezowe całuski z matcha

SKŁADNIKI:

2 białka 125 g cukru 3 łyżeczki matcha

Białka razem z cukrem przekładamy do dużej miski i umieszczamy na kąpieli wodnej. Podgrzewamy cały czas lekko ubijając trzepaczką. Kiedy beza osiągnie temperaturę 60°C zdejmujemy miskę z kąpieli. Jeśli nie macie termometru cukierniczego weźcie niewielką ilość bezy na palec, jeśli ziarenka cukru nie będą wyczuwalne, a beza gorąca to znaczy, że jest gotowa. Bezę ubijamy mikserem przez ok. 10 minut. Po tym czasie masa powinna być bardzo gęsta, lśniąca i całkowicie biała. Do bezy dodajemy 1 łyżeczkę matcha i niezbyt dokładnie mieszamy.

Masę przekładamy do worka cukierniczego z okrągłą tylką (o średnicy ok. 1 cm). Przygotowujemy dużą blachę do pieczenia wyłożoną papierem. Papier najlepiej przykleić do blachy niewielką ilością bezy. Z bezy wyciskamy małe całuski, które przed włożeniem do piekarnika posypujemy pozostałą herbatą. Całuski suszymy w 90°C przez ok. 2-3 h. Będą dobre, kiedy bez problemu dadzą się oderwać od papieru. Studzimy w uchylonym piekarniku.

51


MAŁOPOLSKI APETYT

Trufle pistacjowe SKŁADNIKI:

200 g gorzkiej czekolady 100 g kremówki 30% 20 g pistacji 2-3 łyżki herbaty matcha 1 łyżeczka cukru pudru (opcjonalnie)

Czekoladę kroimy na mniejsze kawałki, dodajemy śmietankę i podgrzewamy w kąpieli wodnej. Mieszamy od czasu do czasu, aż powstanie gładka masa. Dodajemy posiekane pistacje i odkładamy masę na kilka godzin do lodówki, aż zgęstnieje. Masę porcjujemy na kawałki wielkości małego orzecha włoskiego, formujemy kulki i odkładamy do lodówki na ok. 30 minut. Po tym czasie trufle obtaczamy w mieszance matcha i cukru pudru i podajemy. Przechowujemy w lodówce.

52


MAŁOPOLSKI APETYT

53


MAŁOPOLSKI APETYT

Wiosenny piknik SEZONOWE

MAGDALENA JABŁOŃSKA

54


MAŁOPOLSKI APETYT

k „To był maj, pachniała Saska Kępa...”. W końcu wiosna. Słońce świeci, wszystko wkoło się zieleni. Sezon piknikowo-spacerowy można uznać za otwarty. Jeżeli już mowa o pikniku lub pieszej wycieczce, to warto pomyśleć o zabraniu ze sobą smakowitego prowiantu. Wiadomo, że na świeżym powietrzu głód dopada nas znacznie szybciej. Poza sałatkami z dostępnych już nowalijek praktyczną propozycją są wszelkiego typu wegańskie burgery. Najlepiej z bułek własnej roboty, posmarowane pokaźną warstwą pesto, przełożone liściem sałaty, z dodatkiem świeżych warzyw. Łatwe do zapakowania, transportu i zapewniające spory zastrzyk energii. Dobrym rozwiązaniem są też naleśniki lub placuszki typu pancakes. Z dodatkiem świeżych owoców, domowej konfitury czy

55

wytrawnym warzywnym nadzieniem nie mogą się znudzić. Gdy najdzie nas ochota na coś jeszcze słodszego dobrze mieć przy sobie domowe batony orzechowo-owocowe. Kombinacji jest mnóstwo. Suszone morele, śliwki, daktyle czy żurawina w połączeniu z orzechami laskowymi, nerkowcami czy migdałami z dodatkiem gorzkiego kakao są zdrową alternatywą dla sklepowych słodkości. Do tego jeszcze coś do picia na przykład niezawodna woda mineralna z listkami świeżej mięty i sokiem z cytryny i orzeźwienie mamy zagwarantowane. Tak przygotowani możemy przynajmniej kilka godzin cieszyć się wiosennym słońcem. Po tym krótkim wstępie pora na kilka konkretnych propozycji piknikowych smakołyków.


MAŁOPOLSKI APETYT

BATONIKI DAKTYLOWOORZECHOWE

PLACKI KOKOSOWE Z KIWI

Daktyle zalewamy gorącą wodą, odstawiamy na pół godziny. Orzechy miksujemy w robocie kuchennym razem z solą i karobem. Dodajemy odciśnięte z wody daktyle i ponownie miksujemy. Powstałą pastę przekładamy do wyłożonej papierem foremki do pieczenia. Dobrze dociskamy i odstawiamy do lodówki na około godzinę.

Do mleka dodajemy rozbełtane jajko i sodę, mieszamy. Następnie dodajemy stopniowo mieszankę mąk, cały czas mieszając do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Placuszki smażymy na oleju kokosowym. Na patelnię nakładamy porcję ciasta, na każdy placek kładziemy plasterek kiwi i dociskamy. Smażymy z obu stron, uważając przy przewracaniu placki z mąki kokosowej są dość delikatne.

SKŁADNIKI:

SKŁADNIKI:

½ szklanki mąki kokosowej 2 łyżki mąki pełnoziarnistej szczypta sody oczyszczonej jajko ½ szklanki mleka kiwi

½ szklanki suszonych daktyli 2 szklanki orzechów (u mnie mieszanka nerkowców, migdałów i orzechów laskowych) szczypta soli 1 łyżka karobu/kakao

BURGERY Z BATATA I KASZY GRYCZANEJ

SALSA MANGO-AWOKADO

SKŁADNIKI:

SKŁADNIKI:

1 upieczony spory batat 1 ½ szklanki ugotowanej kaszy gryczanej niepalonej ½ puszki czerwonej fasoli 1 łyżeczka sosu chilli ½ łyżeczki cynamonu ½ łyżeczki wędzonej papryki jajko 2 ząbki czosnku sól, pieprz 50 g tartego parmezanu Do podania: sałata roszponka awokado pesto z suszonych pomidorów

½ mango ½ awokado ½ papryczki chilli sok z ½ limonki łyżka oliwy z oliwek szczypta cukru świeża kolendra

Owoce obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy posiekaną drobno papryczkę chilli, następnie skrapiamy sokiem z limonki, dodajemy cukier, oliwę i dokładnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na pół godziny. Serwujemy ze świeżą kolendrą.

W robocie kuchennym miksujemy posiekanego batata, ugotowaną kaszę, fasolę, posiekany czosnek, jajko, sos chilli, cynamon, wędzoną paprykę, sól i pieprz. Do powstałej masy dodajemy tarty parmezan i dokładnie mieszamy. Formujemy burgery i pieczemy około 25-30 minut w 180°C. Po 15 minutach przewracamy je na drugą stronę. Burgery podajemy na bułce posmarowanej pesto z suszonych pomidorów, z roszponką i awokado.

56


MAŁOPOLSKI APETYT

57


MAŁOPOLSKI APETYT

DOMOWE

KAROLINA MALECKA

Domowa hodowla kiełków

58


MAŁOPOLSKI APETYT

Kiełki są jednym z najbardziej wartościowych pokarmów roślinnych. Bogate w witaminy i składniki mineralne, doskonale uzupełniają codzienne menu, szczególnie w okresie jesiennozimowym. Jeśli znajdziemy chwilę czasu, w ciągu zaledwie kilku dni możemy je wyhodować w domu.

do kilkunastu godzin. Przykładowo nasiona koniczyny wymagają ok. 6 godzin moczenia, a większość ziaren zbóż oraz roślin strączkowych ok. 12 godzin. Informacja o dokładnym czasie moczenia konkretnego rodzaju nasion powinna znajdować się na ich opakowaniu.

Do wzrostu namoczonych nasion możesz następnie wykorzystać słoik lub specjalną kiełkownicę. Słoik jest wygodnym rozwiązaniem, jeśli nie planujesz prowadzić hodowli często. Kiełkownica pozwala z kolei w wygodny sposób jednorazowo przygotować większą ilość świeżych kiełków. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które chcą regularnie wprowadzać do swojej diety domowe kiełki.

Za co cenimy kiełki? - są dobrym źródłem składników mineralnych i witamin, w tym witamin C, A, E, dzięki którym nasza skóra dłużej zachowuje piękny i młody wygląd,

Jeśli korzystasz ze słoika

- zawierają przeciwutleniacze chroniące organizm przed działaniem wolnych rodników, które może prowadzić do uszkodzeń DNA,

Wrzuć namoczone i odsączone nasiona do słoika. Wlej do słoika wodę i zakryj otwór kawałkiem gazy lub materiału, następnie przymocuj go gumką. Wylej wodę, ustaw słoik do góry dnem (najlepiej, aby znajdował się lekko pod kątem, tak aby resztki wody mogły swobodnie wyciekać z jego wnętrza). Jeśli zapomnisz o odpowiednim ustawieniu słoika i zablokujesz odpływ wody, nasiona zamiast skiełkować mogą spleśnieć.

- składniki odżywcze oraz minerały występują w kiełkach w postaci łatwiejszej do przyswojenia, niż w nieskiełkowanych ziarnach,

- w ich składzie obecny jest błonnik pokarmowy, który usprawnia usuwanie z organizmu części toksycznych związków.

Przepłukiwanie nasion wodą w słoiku powtarzaj ok. 3 razy dziennie.

Jak zacząć?

Przed rozpoczęciem domowej hodowli kiełków musimy zaopatrzyć się

Jeśli korzystasz z kiełkownicy

Nasiona po namoczeniu i odsączeniu umieść na tackach kiełkownicy, pamiętaj, że nie mogą być rozmieszczone zbyt gęsto. Następnie wlej na górną tackę wodę w takiej ilości, aby jej poziom sięgał ponad umieszczony w kiełkownicy korek. Woda będzie spływać swobodnie po kolejnych tackach, przepłukując nasiona. Kiedy przeleje się do zbiornika umieszczonego pod tackami, należy ją wylać.

w nasiona przeznaczone do kiełkowania. Najlepiej wybrać się po nie do sklepu ze zdrową żywnością. Do domowej hodowli nie należy wykorzystywać nasion ze sklepu ogrodniczego przeznaczonych do siewu. Wato również pamiętać, że nasiona większości roślin nie nadają się do produkcji kiełków przeznaczonych do spożycia. Część z nich, jak np. kiełki pomidora czy papryki, zawierają trujące związki.

Przepłukiwanie nasion wodą w kiełkownicy powtarzaj ok. 2 razy dziennie.

Kolejny krok do założenia “kiełkowego ogródka” to moczenie nasion. Jego czas wynosi od kilku

59


MAŁOPOLSKI APETYT

mikroorganizmy. Dlatego musimy badać zarówno ich wygląd, jak i zapach oraz zjadać je możliwie jak najszybciej po osiągnięciu dojrzałości konsumpcyjnej. Dodatkową ochronę przed wprowadzeniem do naszego jadłospisu “niepożądanych gości” razem z kiełkami, możemy uzyskać przelewając je wrzątkiem przed spożyciem.

Nasiona umieszczone w słoiku lub kiełkownicy potrzebują od 3 do 6 dni, aby przekształcić się w smaczne i wartościowe kiełki. Przykładowo kiełki pszenicy, żyta lub soczewicy możemy zjadać już po 3 dniach, na lucernę, rzodkiewkę i koniczynę musimy czekać dodatkowo kolejne 2-3 dni. Warto wiedzieć!

Z czym smakują najlepiej?

Kiełki części roślin, np. brokułu, lucerny, rzodkiewki, są pokryte białym meszkiem, co jest zjawiskiem całkowicie normalnym. Zdarza się, że rozpoczynając domową hodowlę, pojawienie się meszku może nas zaniepokoić. Wtedy powinniśmy dokonać oceny zapachu naszych kiełków. Jeśli jest on nieprzyjemny, stęchły lub pleśniowy, bardzo prawdopodobne, że nasza hodowla się nie powiodła i rozwinęły się

Smakosze kiełków mogą zjadać je z przyjemnością bez żadnych dodatków! Kiełki to również doskonały dodatek do kanapek, koreczków, past twarogowych i sałatek. Można je wykorzystywać jako jadalną ozdobę wielu dań - mięs, ryb, kremowych zup, kasz oraz makaronów. Część kiełków, np. kiełki fasoli oraz ciecierzycy, doskonale sprawdzają się jako składnik dań na ciepło. Wystarczy przez kilka minut podsmażyć je np. z dodatkiem oliwy, czosnku, świeżych ziół lub przypraw korzennych, by zyskały wyborny smak. Podsmażone kiełki mogą stanowić samodzielny dodatek do kasz i makaronów lub składnik bardziej złożonego dania, np. potrawki warzywnej lub mięsno-warzywnej.

w niej pleśni. Jeśli z kolei kiełki mają neutralny zapach, a meszek ma jednorodny biały kolor i występuje tylko w okolicy korzeni, możesz kontynuować hodowlę. Jak długo można przechowywać kiełki?

Umieszczając kiełki w dużej misce z wodą i mieszając możemy usunąć z nich łuski oraz nieskiełkowane nasiona. Po wypłukaniu i wyciągnięciu kiełków te niepożądane elementy hodowli pozostaną w wodzie. Oddzielone kiełki powinniśmy wysuszyć przed przechowywaniem.

Potrawa 1. Kanapki z kiełkami

Potrawa 2. Makaron ryżowy z sosem pad thai, krewetkami i kiełkami stir fry Wskazówka!

Kiełki, w zależności od rodzaju nasion z jakich zostały wyhodowane, mogą odznaczać się zarówno delikatnym, jak również ostrym, wyraźnym smakiem i zapachem. Przykładowo kiełki słonecznika lub lucerny są neutralne i lekko słodkawe, nie wprowadzają do potrawy dodatkowych intensywnych aromatów, które mogą znacząco zmienić jej smak. Kiełki rzodkiewki, rzeżuchy czy brokułu charakteryzują się z kolei bardzo intensywnym aromatem, dlatego nie zawsze będą się dobrze komponowały z daną potrawą.

Osuszone kiełki umieszczamy w czystym i suchym pojemniku lub woreczku przeznaczonym do kontaktu z żywnością. W tej formie możemy je przechowywać w lodówce kilka dni, jednak nie dłużej niż tydzień. Przed spożyciem powinniśmy ocenić zarówno zapach jak i wygląd kiełków, aby upewnić się, czy w dalszym ciągu nadają się do spożycia.

Pamiętajmy, że kiełki, choć bardzo wartościowe, są produktem, w którym podczas hodowli i przechowywania mogą rozwijać się

Tekst napisany w oparciu o źródła książkowe i internetowe. Nie stanowi informacji medycznej.

60


MAŁOPOLSKI APETYT

61


MAŁOPOLSKI APETYT

62


MAŁOPOLSKI APETYT

63


MAŁOPOLSKI APETYT

64


MAŁOPOLSKI APETYT

65


MAŁOPOLSKI APETYT

PRZEPISY INSPIROWANE KSIĄŻKAMI

Powieść Laury Esquivel “PRZEPIÓRKI W PŁATKACH RÓŻY” MAŁGORZATA KALEMBA-DROŻDŻ

“Przepiórki w płatkach róży. Powieść w zeszytach na każdy miesiąc, przepisy kucharskie, historie miłosne, tudzież porady domowe zawierająca”, to historia o niemożliwej do spełnienia miłości. Tita zajmując się domem i rodziną musiała tłumić w sobie uczucia, lecz znajdowała ujście tych emocji w gotowanych przez siebie potrawach. Książka Esquivel jest piękna, wypełniona uczuciami i aromatami, choć… pokręcona.

SKŁADNIKI:

Zawiłość relacji międzyludzkich i dziwaczne zakończenia są według mnie znakiem charakterystycznym literatury latynoamerykańskiej, której zdecydowanie nie jestem fanką. Ale „Przepiórki w płatkach róży” na pewno warto przeczytać, zanurzyć się w tych niecodziennych smakach i przygotować tytułowy przepis. Trzeba tylko uważać, by nie poranić się podczas obrywania płatków z róż, bo krew zepsuje smak potrawy.

PRZEPIÓRKI W PŁATKACH RÓŻY

6 przepiórek 12 mocno pachnących róż 12 kasztanów 2 łyżeczki masła 2 łyżeczki mąki kukurydzianej (niekoniecznie) 2 krople ekologicznego olejku różanego 2 łyżeczki anyżu 2 łyżeczki miodu 2 ząbki czosnku

Obrywamy płatki z róż. Przepiórki oskubujemy, patroszymy i wiążemy im nogi, żeby zachowały wdzięczny kształt. Ptaki oprószamy solą i pieprzem i smażymy na maśle. Płatki róż ucieramy w kamiennym moździerzu razem z anyżem. Osobno opiekamy kasztany, obieramy z łupin, gotujemy i przecieramy na puree. Ząbki czosnku kroimy drobno i smażymy na maśle na złoto, po czym dodajemy do nich puree z kasztanów, miód, płatki róż i sól do smaku. Sos można zagęścić dwiema łyżeczkami mąki kukurydzianej. Na koniec dodajemy olejek różany, lecz nie więcej niż jedna – dwie krople by nie zdominował smaku. Doprawiony sos zdejmujemy z ognia, wkładamy do niego przepiórki na dziesięć minut. Przepiórki układamy na półmisku, polewamy sosem i dekorujemy świeżymi różami. 66


MAŁOPOLSKI APETYT

67


LOKALNI PRODUCENCI

Posiłki TEKST - KLAUDIA HALZ ZDJĘCIA - KLAUDIA HALZ (TORTY), MICHAŁ PRZEŹDZIK-BUCZKOWSKI, MAGDA SOCHA-WŁODARSKA

FOT. MICHAŁ PRZEŹDZIK-BUCZKOWSKI

68


MAŁOPOLSKI APETYT

Z Danutą Jabłońską twórczynią Posiłków spotykam się w jej przepięknym mieszkaniu na Salwatorze. Zostaję poczęstowana kawałkiem świeżego ciasta drożdżowego, które smakuje jak to u babci. Zaczynamy rozmawiać, jednak Danutka cały czas krząta się w kuchni i przygotowuje torty. Pachnie nieziemsko, aż trudno się skupić. Klaudia Halz: Jak zaczęła się Twoja przygoda z tortami? Danuta Jabłońska: Posiłki powstały z mojej pasji do gotowania i chęci dzielenia się tą pasją z innymi ludźmi. Ostatecznie do stworzenia Posiłków natchnęła mnie wycieczka do Tajlandii, to było ok. 10 lat temu. Początkowo robiłam również potrawy słone, jednak w ciągu tych kilku lat pracy zrozumiałam, że to właśnie torty i słodkości są moją największą pasją.

Gdzie szukasz inspiracji? Nie mam jednego określonego miejsca. Śledzę blogi kulinarne z całego świata, mam sporo inspirujących książek kucharskich, wiem co robi konkurencja. Inspiruje mnie również to, co dzieje się w modzie, szczególnie zwracam uwagę na połączenia kolorów. Z doświadczenia wiem, że ludzie są wzrokowcami, dlatego staram się bardzo starannie dopracowywać wygląd tortów, aby były nie tylko smaczne, ale również estetyczne. Wiele z Twoich tortów dekorujesz żywymi kwiatami. Skąd ten pomysł? Pomysł wiąże się ściśle z moją filozofią życia i podejściem do jedzenia. Bardzo cenię rzeczy naturalne, korzystam z wysokiej jakości składników, jajek od szczęśliwych kur, staram się wspierać lokalnych producentów i ich produkty. Uważam, że żywe kwiaty świetnie komponują się z tortami i współgrają z moim poczuciem estetyki. Takie lekkie dekoracje są przeciwieństwem ciężkich ozdób z masy cukrowej, której sama nie lubię stosować. Wiem, że jest wiele osób, które nie lubiły tortów póki nie spróbowały Twoich - gdzie tkwi sekret? Tak, to prawda. Z zasady robię rzeczy mniej słodkie, ponieważ lubię wydobywać naturalny smak ze składników których używam - jak czekolada, orzechy czy owoce. Zbyt duża ilość cukru może sprawić, że te smaki nie będą już tak wyczuwalne. Zależy mi na tym, aby moi Klienci po zjedzeniu kawałka tortu mieli nadal wrażenie lekkości, a nie czuli się przesłodzeni. Czy masz swój ulubiony smak tortu? Najbardziej lubię kilka połączeń smakowych.

Mogłabym to podzielić na smaki związane z sezonami. Wiosna-lato to przede wszystkim świeże owoce, generalnie połączenia lekkie. Zimą zdecydowanie wolę nieco cięższe smaki, jak czekolada czy orzechy z dodatkiem np. domowej konfitury. Obecnie pracujesz z polecenia, ale czy myślisz o otwarciu pracowni? Zdecydowanie tak. Jest to naturalny efekt rozwoju. Wiem, że chciałabym kontynuować działalność cukierniczą, a pracownia dałaby mi możliwość rozwinięcia tego na szerszą skalę.

Jakie słodkości można jeszcze u Ciebie zamówić? Praktycznie każdy rodzaj ciasta, ciasteczka, babeczki czy musy, które również są tworzone w duchu naturalności i sezonowości. Zawsze chętnie pomagam Klientom dobrać odpowiedni rodzaj słodkości do uroczystości. Najbardziej nietypowe zamówienie? Na ten moment chyba nie było niczego bardzo nietypowego. Najczęściej to ja staram się namówić Klientów, aby wybrali tort o takim smaku, jakiego dotychczas nie jedli np. tort czekoladowy z solonym karmelem.

Niedługo rozpocznie się najbardziej gorący okres - sezon ślubny. Jakie torty będą modne w tym sezonie? Nadal jest trend na bardzo naturalne torty, czyli takie pozbawione lukrowych dekoracji, a ozdobione jedynie świeżymi owocami lub kwiatami. Również popularne są tak zwane torty “nagie”. Oczywiście popularne będą również torty w kolorach roku czyli serenity i rose quartz. Na koniec dość niewygodne pytanie. Opowiedz mi o wtopach podczas pieczenia? Jak to w pieczeniu czasem coś się nie uda, ale bardzo dużo zależy od humoru i dobrego nastawienia. Dzięki temu, że staram się być skupiona podczas pracy wpadki zdarzają mi się niezwykle rzadko. Chociaż nie ukrywam, że kilka razy miałam małe potknięcia, ale całe szczęście nie wpłynęły one na finalny smak i wygląd tortów. Dziękuję za rozmowę. 69


MAŁOPOLSKI APETYT

70


MAŁOPOLSKI APETYT

71


FOT. MAGDA SOCHA-WŁODARSKA

MAŁOPOLSKI APETYT

72


MAŁOPOLSKI APETYT

73


MAŁOPOLSKI APETYT

74


MAŁOPOLSKI APETYT

75


MAŁOPOLSKI APETYT

76


MAŁOPOLSKI APETYT

77


MAŁOPOLSKI APETYT

STARE PRZEPISY MAŁOPOLSKIE

Staropolski zapach TEKST I PRZEPISY - ANNA GRZESIAK ZDJĘCIA - PLAJSTER

Dzieciństwo kojarzy mi się z zapachami. Do dziś, kiedy wracam w rodzinne strony mojego Taty, jego

mamy - Babci Wilhelminy oraz jej Mamy - Pra Babci Ani, uderza we mnie to uczucie, kiedy byłam nastolatką i spędzałam tam każdy weekend, dzień wolny od szkoły i wakacje. Te wszystkie wspomnienia przywołuje przede wszystkim zapach. Świeżej trawy, nagrzanego od słońca drewna i smoły, a nawet kurnika, z którego podkradałam jeszcze ciepłe, ledwo co zniesione jajka.

Znowu czuję się tą małą, nastoletnią Anią. Jem zupę na schodach i dyndam nogami zwisającymi

pomiędzy deskami. Podsiadam Dziadka na ganku, bo jakoś oboje lubimy jeść z tej samej strony stołu, a kiedy czuję w powietrzu zapach powideł gotowanych w wielkim kotle, marzę o piętce chleba z masłem.

Zamykam oczy i czuję zapach chleba pieczonego w piecu, na blasze, którą rozgrzewał prawdziwy

ogień. Widzę Babcię Wilunię i Pra Babcię Anię klejące pierogi, które przykrywają własnoręcznie wyhaftowanymi ścierkami. Podkradam amoniaczki z blaszanego pudełka.

Wiele się tu zmieniło. W miejscu gdzie plewiłam grządki,, dziś Mama zasadziła zaczarowany ogród.

Piękny, pachnący i kolorowy. Razem z Tatą zbudowali taras, przy którym stanął grill, a w piwniczce, która kiedyś stała pusta, postawili wędzarnie. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi wspomnieniami.

Poniżej znajdziecie przepisy które są w mojej rodzinie od lat, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Mam nadzieję, że wprowadzą Was w świat moich zapachów.

78


MAŁOPOLSKI APETYT

CHLEB WIEJSKI SKŁADNIKI:

2,5 litra serwatki 13 litrów mąki 250 g drożdży garść kminku garść soli

Dzieżę płuczemy mlekiem (jeśli macie, jeśli nie, to wystarczy drewniana miska). Do tak przygotowanego naczynia wlewamy ciepłą serwatkę, wsypujemy 5 litrów mąki, całe drożdże i mieszamy robiąc rozczyn. Zostawiamy go na 8 godzin do wyrośnięcia. Pozostałą część mąki przesiewamy, dodajemy sól, kminek i wlewamy rozczyn. Ugniatamy ciasto tak długo, aż zacznie odchodzić od ręki. Formujemy bochenki i odstawiamy do wyrośnięcia. Jak już wyrośnie wsadzamy do ciepłego pieca i pieczemy, aż się zarumieni, a popukany od spodu będzie wydawał “głuchy” dźwięk. Do wystygnięcia pozostawiamy w piekarniku.

79


MAŁOPOLSKI APETYT

AMONIACZKI SKŁADNIKI:

500 g mąki 150 g tłuszczu 150 g cukru 1 jajo 2 żółtka ½ szklanki mleka 10 g amoniaku cukier waniliowy

Mąkę siekamy z tłuszczem, dodajemy cukier. Żółtka, jajko, wanilię, mleko zagotowujemy, odstawiamy do ostygnięcia. Dodajemy amoniak i trzymając garnuszek nad ciastem, mieszamy wlewając po trochę masy. Wyrabiamy ciasto uważając, aby nie było za tęgie. Wstawiamy na 30 minut do lodówki. Wałkujemy je na grubość około ⅓ cm, wykrawamy foremką maczamy w białku i cukrze i pieczemy na jasny, złoty kolor w piekarniku rozgrzanym do 160°C przez 40 minut.

80


MAŁOPOLSKI APETYT

ROGALIKI DROŻDŻOWE SKŁADNIKI:

2 litry mąki ½ litra mleka 60 g drożdży 8 żółtek szczypta soli 150 g cukru 2 łyżki masła

Mniejszą połowę mąki rozczynić z mlekiem z dodatkiem drożdży. Gdy rozczyn nam się ruszy wlewamy żółtka ubite z cukrem, wsypujemy resztę mąki, dodajemy masło, szczyptę soli i wyrabiamy tak długo, aż ciasto samo będzie od ręki odchodzić. Pozostawiamy w cieple do wyrośnięcia. Na stolnicy rozwałkujemy wyrośnięte ciasto na grubość palca. Kroimy na trójkąty. Każdy smarujemy roztopionym masłem, a na środek kładziemy dżem lub masę czekoladową. Zawijamy tak, aby uformował nam się rogalik. Układamy na blasze w odstępach aby podczas pieczenia nie połączyły się ze sobą. Wierzch rogalików smarujemy jajkiem i posypujemy grubo cukrem. Pieczemy w 190°C, aż się zarumienią.

81


MAŁOPOLSKI APETYT

KROK PO KROKU ALEKSANDRA POLIT

Herbaciane napary

82


MAŁOPOLSKI APETYT

CHAI LATTE

1. Do rondelka wlewamy 250 ml wody i wrzucamy przyprawy: jedną laskę cynamonu, dwa plasterki świeżego imbiru, trzy goździki, szczyptę kardamonu. Całość gotujemy.

2. Po 10 minutach od zagotowania wyłączamy palnik i dodajemy ulubioną

czarną herbatę (w torebce lub liściastą). Parzymy 3-5 minut w zależności od intensywności naparu.

3. Gotowy napar przelewamy przez sitko do wysokiej szklanki. W tym samym czasie podgrzewamy ok. 150 ml mleka, dodatkowo możemy je spienić.

4. Podgrzane mleko ostrożnie przelewamy do szklanki. Dekorujemy szczyptą cynamonu.

83


MAŁOPOLSKI APETYT

84


MAŁOPOLSKI APETYT

MAROKAŃSKA TOUARENGA

1. Do imbryka wsypujemy 3 łyżeczki zielonej herbaty gunpowder, wlewamy 500 ml wrzątku i po chwili wodę wylewamy. Wysoka temperatura wody oczyszcza i otwiera listki herbaty.

2. Do tak przygotowanej herbaty wrzucamy porwane listki z całego pęczka mięty (kilka zostawiamy do dekoracji) i wsypujemy 5 łyżeczek brązowego cukru. 3. Ponownie zalewamy wrzątkiem.

4. Gotowy napar parzymy ok. 10 minut, następnie przelewamy go z imbryka do szklanki i z powrotem. Zabieg ten powtarzamy kilkukrotnie do uzyskania piany. Przed podaniem dekorujemy pozostałymi listkami mięty.

85


BOBO A

Dom贸 dla ma

86


APETYT

ówka aluchów PATRYCJA FUDALEWSKA-JASIŃSKA szaszłyki, domowe lemoniady. Jeśli przyjęcie trwa dłużej warto zaproponować dzieciakom jakąś ciepłą przekąskę. Najważniejszym elementem kinder balu jest tort. Poniżej przedstawiam Wam przepis na biszkopt, który zawsze się udaje i na bardzo prosty krem, który można modyfikować na wiele sposobów np. dodając owoce lub roztopioną i przestudzoną czekoladę.

Zbliżają się urodziny Waszego dziecka? Chcecie przygotować dla niego przyjęcie, które pozostanie w jego pamięci na długie lata? Podpowiemy Wam jak ten temat ugryźć od strony kulinarnej.

Organizacja przyjęcia urodzinowego dla malucha nie jest najprostszą rzeczą, ale przy odrobinie zaangażowania wszystko na pewno się uda.

Ważne aby przed przyjęciem zapytać rodziców zaproszonych dzieci czy przypadkiem nie cierpią na jakieś alergie pokarmowe. Unikniemy w ten sposób niepotrzebnych kłopotów.

Dobrym rozwiązaniem na taką imprezę są kolorowe, małe przekąski – takie w sam raz na jeden kęs np. kanapeczki z wesołymi stworkami, domowe mini pizze, owocowe

87


MAŁOPOLSKI APETYT

CIASTO NA PATYKU

SKŁADNIKI: 400 g kakaowego ciasta ucieranego 120 g serka mascarpone 2 łyżki miękkiego masła 50 g gorzkiej czekolady wiórki kokosowe patyczki do cake popsów lub do szaszłyków

Ciasto kruszymy, czekoladę roztapiamy wraz z masłem w kąpieli wodnej i chwilę studzimy. Dodajemy do ciasta. Następnie dodajemy serek mascarpone. Zagniatamy ciasto. Odstawiamy do lodówki na 10 minut. Z ciasta toczymy kuleczki wielkości orzecha włoskiego, obtaczamy je w wiórkach kokosowych i nabijamy na patyczki. Odstawiamy do lodówki do całkowitego schłodzenia.

RAFFAELLO Z KASZY JAGLANEJ

SKŁADNIKI: 100 g kaszy jaglanej 250 ml mleka 1 łyżeczka masła 2 łyżki miodu 100 g wiórek kokosowych całe migdały pozbawione skórek – opcjonalnie: dla starszych dzieci i dorosłych

Kaszę jaglaną wsypujemy do sita i przelewamy gorącą wodą. Przekładamy do rondelka i zalewamy mlekiem. Gotujemy do miękkości, w razie potrzeby dodajemy więcej mleka. Pod koniec gotowania dodajemy masło i 40 g wiórek kokosowych. Mieszamy i studzimy. Do letniej kaszy dodajemy miód i formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Jeśli przygotowujemy pralinki dla starszych dzieci możemy do środka kulki włożyć migdał. Obtaczamy w pozostałych wiórkach kokosowych. Wkładamy do lodówki na co najmniej 2 godziny.

88


MAŁOPOLSKI APETYT

89


MAŁOPOLSKI APETYT

90


MAŁOPOLSKI APETYT

TORT

SKŁADNIKI: Biszkopt: 5 jaj ¾ szklanki mąki pszennej ¼ szklanki mąki ziemniaczanej ¾ szklanki cukru Krem: 400 ml śmietany kremówki 500 g serka mascarpone

2 - 3 łyżki cukru pudru Do nasączenia: 1 szklanka przegotowanej wody sok z połowy cytryny Dodatkowo: konfitura np. wiśniowa lub porzeczkowa

Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno. Powoli dodajemy cukier. Nadal ubijając dodajemy pojedynczo żółtka. Mąki mieszamy ze sobą i przesiewamy. Na najwolniejszych obrotach miksera dodajemy powoli mąkę do pozostałej masy. Spód tortownicy wykładamy papierem. Na przygotowaną tortownicę wylewamy ciasto. Pieczemy w temperaturze 160 170°C, około 30 - 40 min. do suchego patyczka w tortownicy 23 cm. Gorące ciasto wyjmujemy z piekarnika i upuszczamy w formie na podłogę - z wysokości około 40 cm. Pozostawiamy w formie do wystygnięcia. Wystudzony biszkopt dzielimy na trzy części. Na paterze ustawiamy pierwszą część. Nasączamy ją wodą z sokiem z cytryny. Kremówkę ubijamy na sztywno, następnie dodajemy do niej stopniowo cukier i serek mascarpone. Krem dzielimy na trzy części i jedną z nich wykładamy na biszkoptowy blat. Na krem wykładamy kilka łyżek konfitury i wyrównujemy ją. Nakładamy drugi blat i postępujemy z nim tak jak z poprzednim. Na wierzch i boki tortu nakładamy pozostały krem i wygładzamy. Wybór ozdób i dodatków zależy tylko od Was.

KURCZAK W JOGURCIE Z FRYTKAMI Z BATATÓW

SKŁADNIKI: 10 pałek z kurczaka 350 g jogurtu naturalnego ½ łyżeczki curry ½ łyżeczki słodkiej papryki 1 łyżeczka ziół prowansalskich sól, pieprz 3 duże bataty 1 łyżeczka oliwy 1 łyżeczka suszonego tymianku

Z jogurtu i przypraw przygotowujemy marynatę. Oczyszczone i umyte pałki wkładamy do naczynia z marynatą. Pozostawiamy w lodówce na co najmniej 2 godziny. Następnie oczyszczamy mięso z nadmiaru marynaty i wykładamy na blaszkę do pieczenia wyłożoną pergaminem. Pieczemy w 180°C przez około 40 min. Bataty myjemy i obieramy. Kroimy w grube słupki, tak jak na frytki. Na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem wykładamy pokrojone bataty. Skrapiamy je oliwą, posypujemy niewielką ilością soli i suszonym tymiankiem. Pieczemy w piekarniku w temperaturze 180° C przez 30 minut.

91


MAŁOPOLSKI APETYT

ŚWIADOMY WYBÓR

GLUKONIAN ŻELAZAWY CZYLI JAK PRÓBUJEMY POPRAWIĆ NATURALNE PIĘKNO PAULINA GRELA

Czy zastanawiało Was kiedyś dlaczego czarne oliwki są tak intensywnie czarne? Myśleliście, że ciemne oliwki to zupełnie inna odmiana niż zielone? Nic bardziej mylnego. Zarówno jedne, jak i drugie tj. zielone i czarne pochodzą dokładnie z tych samych drzew.

92


MAŁOPOLSKI APETYT

glukonianu żelazawego znacznie przyspiesza proces produkcji czarnych oliwek, nie wymaga długotrwałego czekania na ich „dojrzewanie”. Wystarczy „wzbogacić” je „cudownym”, syntetycznie wytworzonym składnikiem i w szybki sposób otrzymujemy produkt finalny. To o wiele tańsze niż, pozwolić naturze dokończyć dzieło w “tradycyjny” sposób. Niestety większość procesów w masowej produkcji nastawionych jest na ekonomiczną optymalizację i minimalizację kosztów wytworzenia, stąd syntetyczne dodatki do żywności są powszechnie stosowane do wytworzenia komercyjnej żywności.

O kolorze natomiast decyduje moment, w którym zostają zerwane z drzewa. Te zielone zbierane są wcześniej niż ciemne. Ponadto, w ciągu dalszej obróbki, zielone oliwki chronione są przed dostępem powietrza, a czarne powstają na skutek utleniania. Światło odgrywa również istotną krzywdzącą rolę w procesie przechowywania oliwy. Dlatego należy przechowywać ją w ciemnej butelce, chroniąc od słońca, gdyż chlorofil w niej zawarty jest wrażliwy na światło i pod jego wpływem oliwa traci swoje cenne właściwości. Ale jest jeszcze jedna tajemnica, dlaczego oliwki kupowane w słoiczkach są tak kruczo-czarne. Odpowiedzialny jest za to glukonian żelazawy, występujący również pod nazwą E579.

Okazuje się jednak, że glukonian żelazawy ma swoje drugie, jaśniejsze oblicze. Otóż, stosowany jest w przemyśle farmaceutycznym do produkcji leków uzupełniających niedobory żelaza, czyli podczas leczenia anemii i jej objawów. Leki te zawierają jedną z dwóch substancji: fumaran żelaza lub właśnie, wspomniany przez nas niesławny glukonian żelaza (II) i są podawane w uzasadnionych przypadkach stwierdzenia niedoborów pierwiastka jakim jest żelazo.

Jest to sól kwasu glukonowego, o wzorze chemicznym C12H22FeO14 2H2O. Glukonian żelazawy najczęściej jest mieszaniną glukonianów żelaza (II) i żelaza (III). Wynika to z łatwości, z jaką żelazo dwuwartościowe ulega utlenieniu w warunkach tlenowych i przy dostępie promieniowania słonecznego do żelaza (III).

Występuje jako zielono – żółty proszek wykorzystywany do produkcji, w szczególności oliwek, ale także mleka modyfikowanego dla niemowląt i produktów dietetycznych. Dopuszczalne dzienne spożycie wynosi 0,8 mg/kg masy ciała. Rozporządzeniem Komisji Europejskiej (UE) nr 1129/2011 z dnia 11 listopada 2011 (obowiązującej również w Polsce) uznany jest za substancję nieszkodliwą.

Pozostaje zatem postawić sobie jedno zasadnicze pytanie: skoro glukonian żelaza (II) jest lekiem i pomimo jego rzekomej nieszkodliwości, to czy powinniśmy spożywać go w codziennej diecie? Czy powinniśmy go zażywać nie mając jednoznacznych wskazań od lekarza?

Jednak pojawia się ważne pytanie – po co mielibyśmy dodawać go do żywności? Tym bardziej, że stwierdzono, iż w dużych dawkach może być toksyczny, wywoływać biegunkę, wymioty, wpływać na przewód pokarmowy, wątrobę, żołądek. Zwłaszcza u niemowląt spożywających mleko modyfikowane.

Zapewne producenci doszli do wniosku, że czarne oliwki są… zbyt mało czarne, więc „wzbogacili” je tą jakże dziwną substancją. Równocześnie, użycie

Tekst napisany w oparciu o źródła książkowe i internetowe. Nie stanowi informacji medycznej.

93


MAŁOPOLSKI APETYT

nowa piramida żyw MICHAŁ I ANNA STASZCZYKOWIE

Niedawno opublikowana została nowa piramida żywieniowa, której nazwa brzmi: Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej. Po wielu latach powielania utartego schematu, mamy nową piramidę żywienia, zgodną z najnowszymi i najbardziej aktualnymi wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Przyjrzyjmy się zatem, co się zmieniło. Podstawą naszej diety do tej pory były węglowodany. Według nowej piramidy żywieniowej to nie węglowodany, a ruch jest najważniejszy, aby być zdrowym, trzeba się ruszać. Zaleca się minimum pół godziny dziennie ruchu w dowolnej formie.

Ruch i co dalej, skoro węglowodany już nie są tak ważne jak kiedyś? Następne w nowej piramidzie są warzywa i owoce, czyli zmniejszamy ilość zjadanych kanapek, drożdżówek, kasz, makaronów, płatków i innych produktów mącznych na rzecz warzyw i owoców. I dobrze, bo moim zdaniem największe problemy w naszej diecie powodują węglowodany i co za tym idzie wyrzuty insuliny do krwi. Nowa piramida żywieniowa proponuje nam, aby nasze posiłki wyglądały w następujący sposób: proporcjonalnie ¾ warzyw oraz ¼ owoców, przy czym warzywa mają być w różnych kolorach (z przewagą zielonego) i jadane najlepiej w postaci surowej. Dlaczego surowe? Aby nie traciły witamin i błonnika w trakcie obróbki cieplnej (gotowania, pieczenia i smażenia). Przy warzywach mamy także umiejscowiony dzbanek z wodą, a dopiero 3 poziomy wyżej jest kawa i herbata, oczywiście bez cukru. Kolejne „piętro” piramidy to węglowodany i oczywiście te „dobre”, czyli z pełnego przemiału - razowe pieczywo, pełnoziarnisty makaron.

Nabiał, to kolejne „piętro” nowej piramidy żywieniowej. Powinniśmy go spożywać w postaci przynajmniej dwóch szklanek mleka, po części zamiennie z jogurtami, kefirami albo innym rodzajem nabiału. W tym miejscu warto wspomnieć kontrowersje na temat nabiału jakie pojawiły się w ostatnich latach. Chodzi o jego prawdopodobną szkodliwość. Tutaj wybór należy do nas, ale uważam, że jeśli tylko spożywanie nabiału nie powoduje u nas żadnych dolegliwości, spokojnie możemy te zalecane dwie szklanki mleka dziennie pić. Kolejną pozycją w nowej piramidzie żywieniowej są mięso, ryby jaja i rośliny strączkowe, czyli źródła białka. Zaleca się ograniczenie spożycia czerwonego mięsa i produktów mięsnych przetworzonych do 0,5 kg na tydzień.

Nowa piramida żywieniowa całkowicie eliminuje sól i cukier. Co do cukru to się zgodzę, bo powoduje on szybki wyrzut insuliny do krwi, a co za tym idzie, szybki spadek glukozy, a to zwiększa łaknienie. Innymi słowy, cukier i proste węglowodany zaspokajają głód na krótko. Sól z kolei zawiera dobry dla nas sód, który odpowiedzialny jest między innymi za prawidłowe działanie układu nerwowego oraz prawidłową gospodarkę wodną naszego organizmu. Zamiast soli, nowa piramida żywieniowa proponuje używanie ziół, które mają pozytywny wpływ na nasz organizm. Moim zdaniem używanie ziół nie zastąpi soli, co więcej nie należy się jej bać, jeśli nie będziemy spożywać produktów przetworzonych, które zwykle zawierają jej bardzo dużo. Na samym szczycie piramidy są tłuszcze i tutaj zdecydowaną przewagę mają tłuszcze roślinne, zakazane są smalec, czy też masło. W tym miejscu piramidy pojawiła się nowość, a mianowicie orzechy, jak źródło zdrowych tłuszczy.

Tekst napisany w oparciu o źródła książkowe i internetowe. Nie stanowi informacji medycznej.

94


MAŁOPOLSKI APETYT

wieniowa

95


MAŁOPOLSKI APETYT

96


MAŁOPOLSKI APETYT

OKO W OKO

Biochemik po godzinach WYWIAD - MARTA ŁASOCHA ZDJĘCIA - JAGODA PAŹDZIOR-SABA, MAŁGORZATA KALEMBA-DROŻDŻ Krakowskie blokowisko. Pierwsze promienie słońca migocą na firance odbijając się w płatkach storczyka. Gospodyni krząta się w kuchni, by za chwile zasiąść ze mną na kanapie. Z kubkiem ciepłej, poziomkowej herbaty o ciemnych i jasnych stronach powstawania jej książek, łączeniu pracy zawodowej z hobby i pasji, która czasami rodzi się z potrzeby, opowiada nam dziś Gosia Kalemba-Drożdż – doktor biochemii, blogerka, autorka książek Kwiatowa uczta, Pyszne Chwasty i Jadalne Kwiaty. Marta Łasocha: Dlaczego poważna pani doktor biochemii je kwiatki? Małgorzata Kalemba-Drożdż: Bo to też jedzenie... (śmiech).

smak, jak przyzwyczaić się do nowych płaszczyzn smakowych. Więc to był taki pierwszy krok. Drugi krok pojawił się przez przypadek, zobaczyłam kandyzowane fiołki w książce kucharskiej i koniecznie chciałam je zdobyć i po prostu przepadłam w kwiatowym świecie.

Ale to nie jest odpowiedź... A co ma wykształcenie do jedzenia kwiatków?

A jak to, że jesz i wydajesz książki o jadalnych kwiatach, wpływa na karierę naukową? Wykładasz na uczelni całkiem poważne rzeczy, jak reagują studenci? Ja się nie ogłaszam, a tylko czasami jakiś student googluje swoich wykładowców. Zasadniczo bardzo powszechnym jest przekonanie panujące wśród studentów, że wykładowca to żyje tylko w momencie wykładu, no może ewentualnie ma jakąś żonę, jakiegoś męża, dzieci, no ok, ale poza tym nie istnieje. Natomiast ja istnieję, mam hobby i w żaden sposób mi to nie przeszkadza. To jest po prostu hobby, które realizuję poza pracą, a w pracy wykładam.

Twoje wykształcenie kojarzy się z czymś poważnym, a jedzenie kwiatków pewnie większości osób, niekoniecznie... A z czym się kojarzy jedzenie marchewki? Jedzenie marchewki kojarzy się z czymś, co jest popularne, powszechne dla wszystkich. Pospolite… Ok. A kalafior?

Kalafior tez kojarzy się z czymś co jest pospolite... No a kalafior to kwiatek, pączki z różą to też jest coś pospolitego i też je jemy. Natomiast u mnie impulsem do jedzenia kwiatków była chęć poznania nowych smaków, a nie żadne kwestie naukowe. A nie wyniknęło z tego, że dzieci miały alergie? Nie, absolutnie. Natomiast alergia dzieci rozbudziła mnie kulinarnie. Ja zostałam zmuszona do szukania alternatyw. Otworzyłam się kulinarnie na nowe rozwiązania, ponieważ musiałam ze swojej kuchni wyeliminować...

...wszystko co popularne... ...wszystko, co jest powszechne w jedzeniu. Jajka, nabiał, wszystkie pochodne mleka, a nasza polska kuchnia bazuje właśnie na tych produktach. Musiałam zacząć kombinować. Jak urozmaicić

97

A jak ci się pisze książki inne niż rozprawy naukowe? Rozprawy naukowe pisze się specyficznie... Tak, specyficznie… natomiast pisanie książek kulinarnych – to jest przyjemna rozrywka. Kiedyś próbowałam przez trzy miesiące napisać jeden artykuł. W straszliwych bólach to przyszło. Natomiast w ciągu dwóch tygodni napisałam Pyszne chwasty. Wiec to było tak, że artykuł, który ma 15 stron zajął mi 3 miesiące, a książka kucharska, która ma 300 stron zajęła mi 2 tygodnie.


MAŁOPOLSKI APETYT

Ok. Samo pisanie. Bo gotowanie, zajęło prawie 3 lata, zaś do Jadalnych kwiatów – 5. Ja książki kulinarne piszę chyba w innym trybie niż większość autorów, którzy wchodzą do studia, gotują i po tygodniu intensywnej pracy mają gotowy materiał. Ja natomiast gotuję obiady dla rodziny, dla przyjaciół, na różne okazje, przy okazji to fotografuję i w ten sposób stopniowo zdobywam materiał.

właśnie kwestia tego, że nie gotuję specjalnie do książek. To nie jest jakiś większy dodatkowy wysiłek. Wysiłek największy, to jest tak naprawdę korekta gotowej książki. Zebranie wszystkiego do kupy, to jest właśnie około 2 tygodni średnio intensywnej pracy. Natomiast później już dogranie całości, żeby rzeczywiście książka była przyjazna dla użytkownika, żeby nie było w niej błędów, to jest tak naprawdę dla mnie najbardziej wymagająca praca.

A czym się Jadalne kwiaty różnią od Pysznych chwastów, Kwiatowej uczty ? Jadalne kwiaty bazują na koncepcji Kwiatowej uczty tzn. jest krótki wstęp teoretyczny, jak się obchodzić z kwiatami, a dalej mamy przewodnik po jadalnych kwiatach, z przepisami ilustrującymi zastosowanie tych kwiatów. W porównaniu do Kwiatowej uczty, w Jadalnych kwiatach jest o 50 kwiatów więcej i o 120 przepisów więcej. Jest też więcej informacji o zastosowaniach leczniczych kwiatów, o tym gdzie je można znaleźć, ewentualnie jak je hodować. Natomiast od Pysznych chwastów różni się ona zupełnie koncepcją książki. Pyszne chwasty z założenia miały być lekką, przyjemną książką kucharską, która pokazuje jak dzikie zielsko włączyć do normalnych, codziennych przepisów. Natomiast Jadalne kwiaty, to encyklopedia, kompendium wiedzy o jadalnych kwiatach. Jest w niej opisanych 130 gatunków.

Jadalne kwiaty powstawały w jakim okresie czasu? Tak naprawdę, mniej więcej od 2010 roku, bo część przepisów wzięłam z Kwiatowej uczty i już ich nie zmieniałam. Złożyłam manuskrypt w czerwcu, maju zeszłego roku. Natomiast umowę z wydawnictwem Pascal podpisałam we wrześniu, praca nad składem książki zaczęła się tak naprawdę na początku tego roku, pod koniec grudnia. No to dobra jesteś. Dość szybko. To jest tak naprawdę kwestia wydawnictwa. Moja pierwsza książka była edytowana przez wydawnictwo 8 miesięcy, zmiany zostały wprowadzane przez kolejne 8 miesięcy. Dla przykładu natomiast Pyszne chwasty: od momentu podpisania umowy do wydania książki nie minął miesiąc. Przy Jadalnych kwiatach praca zajęła nam ok. 2 miesiące.

Czyli nic innego tylko naukowe podejście do tematu? Celowo Cię zapytałam o twoją pracę (śmiech). (śmiech) Naukowe, nie… bardziej systematyczne! O!

Jak się blogerce zdobywa dobrego wydawcę w takim razie? Trzeba zatrudnić agenta literackiego. I tu jest pies pogrzebany tak? Tak. To znaczy wydaje mi się, że to jest klucz do sukcesu. Że te wszystkie problemy prawne i międzyludzkie załatwia za mnie mój agent. Przy Kwiatowej uczcie wszystko robiłam sama. W tym momencie, kiedy mam agenta nie muszę się niczym przejmować, załatwia to za mnie moja agentka, ja jej mówię tylko, że mam gotowy materiał i może szukać wydawcy.

Czyli nie do końca jest tak u Ciebie, że hobby jest hobby, a praca jest pracą? Myślę, że to po prostu kwestia całego mojego przygotowania zawodowego i chęć uporządkowania wszystkiego. Jak znajdujesz czas na to, by napisać książkę, jeśli masz dwójkę dzieci, które są wymagające, co wiemy po książce Słodki sposób na alergię? Każde dzieci są wymagające... (ze śmiechem).

Czyli nie ma się co bać, lepiej zainwestować w agenta niż... Tak, zdecydowanie jest to lepsze rozwiązanie, bardzo to polecam. Agent to ktoś kto ma już wyrobione kontakty, wie czego się spodziewać, o co pytać, jakie stawki można uzyskać, ja tego nie wiedziałam.

Jednak dzieci alergiczne wydają się bardziej, bo musisz skupić się na przygotowaniu posiłków, a nie możesz powiedzieć Idź kochanie zamów sobie pizzę... No pizzy nie mogę zamówić, fakt. No fakt… więc? Jak znajduję czas? Nie wiem. Myślę, że to jest

98


MAŁOPOLSKI APETYT

Małgorzata Kalemba-Drożdż

Doktor nauk biologicznych. Autorka bloga Trochę inna cukiernia. Prywatnie szczęśliwa mama i żona. Dojrzała, radosna i otwarta kobieta śmiało patrząca w słońce. Prekursorka i populizatorka wiedzy o jadalnych kwiatach. Autorka książek Kwiatowa Uczta, Słodki sposób na alergię, Pyszne chwasty. W marcu miała premierę jej najnowsza książka Jadalne kwiaty czyli encyklopedia o jadalnych kwiatach ilustrowana przepisami. 99


MAŁOPOLSKI APETYT

100


MAŁOPOLSKI APETYT

Jak się pracuje jako naukowiec, to się jest takim trochę freelancerem. To ułatwia pracę nad książką? Czy wbrew pozorom utrudnia, bo jak jesteś skupiony nad pracą od 8-15, to potem masz czas na hobby, dzieci i jest to bardziej poukładane? To ułatwia, bo mogę sobie zaplanować dni, kiedy nie robię sobie nic innego, tylko gotuję. Wiec takie dni się przydają, kiedy na przykład chcę coś zrobić ekstra i np. jechać do lasu po fiołki, a niekoniecznie chcę na to przeznaczać weekend i ciągnąć ze sobą dzieci. Natomiast wady są takie, że zdarzają się takie semestry jak teraz, że pracowałam 7 dni w tygodniu, w ciągu dnia pracowałam na uczelni, wracałam, zjadałam obiad i siadałam do pracy. Kończyłam o 2 w nocy, a wstawałam o 7 rano. Czyli jednym słowem Jadalne kwiaty nie powstawały w spokoju, jak wcześniej wspominałaś... Tylko końcówka pracy była ciężka, ale na szczęście najintensywniejszy okres korekty przypadł na przerwę międzysemestralną, a jak wspominałam książkę złożyłam w czerwcu, czyli jeszcze przed tym feralnym semestrem. My się spotykamy na wywiadach tak co 3-4 lata. Co się zmieniło od tego czasu? Co się zmieniło? Dzieci są większe...

A co się w Tobie zmieniło? Jestem bardziej zmęczona... We mnie się nic nie zmieniło...

Masz za sobą wydane 4 książki kulinarne i podręcznik. Masz za sobą 7 lat blogowania. Jesteś w innym etapie swojego życia. Jesteś inną kobietą... Wiem, że mogę sobie pozwolić, żeby powiedzieć nie. To na pewno. Zawsze wiedziałam, że gdzieś ta granica jest i czasem ją wyznaczałam, natomiast teraz o wiele łatwiej mi to przychodzi. Że ja nic nie muszę. Ja tylko mogę. Mniej się przejmuję, mniej się zajmuję mało istotnymi rzeczami. Mniej się też przejmuję hejtem. Poprzedni rok był przełomowy. Biorąc pod uwagę, ile się na mnie wylało, za Pyszne chwasty. Jaka to jestem nienormalna i jeszcze gorsze epitety... No właśnie, a jak sobie z tym radzisz ? Ja tak trochę na przekór zaczęłam nasz wywiad od pytania, dlaczego poważna pani naukowiec pisze o niepoważnych rzeczach. Czy niepoważnych? Jedzenie jest niepoważne? Nie przejmuję się, nigdy się tym nie przejmowałam. Cieszę się z tych ludzi, których również to cieszy,

których to zaskakuje, którzy pozytywnie reagują. Jeśli ktoś na to reaguje w jakiś niemiły sposób, negatywnie się odnosi do moich dań, no to jego sprawa. Niech nie je. Skoro dla niego jedzenie to jest tylko schabowy z kapustą to ok. To jest jego świat. Jego talerz.

Ale te hejty się wylewały na blogu? Czy te hejty się wylewały na komentarzach pod książkami? Na blogu i pod różnymi wywiadami ze mną. Najgorzej chyba było po wywiadzie w Gazecie Wyborczej i pod materiałem na Interii. Tam poszło. To jest już ogólnopolski przekaz... Tak, ilość negatywnych komentarzy była tak przerażająca… Myślałam sobie, Czemu ci ludzie tak bardzo mnie nienawidzą ? No za co? Czy ja ich zmuszam do tego? Nie chcą to nie.

Ale zanim się z tym uporałaś to trochę minęło chyba... Tak. Myślę że przyszedł taki moment kulminacji. Tak to sobie zbierałam w sobie, zbierałam... Żeby tego nie komentować, nie odnosić się. Aż w którymś momencie nadeszła kulminacja...

Puściło? Puściło i po prostu wylałam z siebie te wszystkie negatywne komentarze, które dostawałam. Przedstawiłam ludziom, co ja muszę znosić i jakieś takie katharsis przeżyłam. Ale wylałaś to na blogu? Na Facebooku. Żeby ludzie zobaczyli z czym osoba, która gotuje dla przyjemności, musi się zmierzyć.

No to chyba dobrze. To też jest moim zdaniem dojrzałość. Powiedzieć jasno i wyraźnie nie zgadzam się na to, jak mnie widzicie. Tak. Jeden komentarz łatwo przełknąć. Dwa, trzy jak się pojawiają to ok. Ale w momencie, w którym w ciągu 2 tygodni dostajesz 50-60 komentarzy, że trujesz swoje dzieci, że jesteś nienormalna, że powinnaś się leczyć psychiatrycznie, żebym się skumplowała z Niesiołowskim, który szczaw i mirabelki wcinał itd, nawet nie chcę sobie więcej przypominać, to po prostu taka kondensacja to jest za dużo. Z drugiej strony dało mi to do myślenia, co przechodzą te wszystkie nasze gwiazdki, celebryci, aktorzy, skoro oni zagrają w filmie albo zrobią im jakieś niekorzystne zdjęcie i oni później pod tym zdjęciem czytają, choć pewnie już nie czytają, tony nienawiści...

101


MAŁOPOLSKI APETYT

Na początku czytają... No właśnie. Na początku czytają, a później przychodzi ten moment, żeby się od tego uwolnić. Także liznęłam trochę tego celebryckiego życia na mikro skalę, ale nawet to liźnięcie to było na prawdę dosyć.

A to dało siłę do stworzenia kompendium wiedzy o kwiatach? Nie, kompendium wiedzy o jadalnych kwiatach było moim impulsem od kiedy Kwiatowa uczta została wydana, żeby stworzyć coś lepszego, ciekawszego i tak samo uwzględniałam uwagi czytelników, że brakuje np. informacji gdzie te kwiatki można znaleźć. Myśl żeby wydać lepszą, ładniejszą, ciekawszą książkę - to był motor, aby stworzyć taką naprawdę kompleksową publikację na temat jadalnych kwiatów.

A jesteś gotowa na hejt teraz? Tak, ale nie przypuszczam, by był teraz taki hejt. Myślę, że nasze społeczeństwo dojrzało. Kiedy zaczynałam z jedzeniem kwiatów to był 2009 rok i wtedy to było takie wielkie zdziwienie powszechne. Na zachodzie jadalne kwiaty od dawna funkcjonowały. Zbierając kwiatki miałam swój maluteńki ogródeczek, w którym kwiatki były zarastane przez chwasty, wiec doszłam do wniosku, że przecież to też jest jedzenie, to też są rośliny jadalne i warto na to zwrócić uwagę. Przygotowałam kilka potraw takich wiosennych, ale w ogóle nie było nimi zainteresowania na blogu, wiec stwierdziłam, że będę je sobie zbierać do szuflady, może kiedyś za parę lat wyjdzie kolejna niszowa książka, na temat dziwnego jedzenia. No i w 2014 roku ukazały się Pyszne chwasty. I od razu stały się hitem. Były na liście bestsellerów, ludzie się tym bardzo zainteresowali, temat jedzenia dzikich roślin już dojrzał w naszym społeczeństwie...

Zwłaszcza, że pokrzywa w Anglii jest popularna i powszechna od wieków... No właśnie, w Polsce też była kiedyś popularna, ale źle się kojarzy: z wojną, głodem, wiec uciekaliśmy od tego typu przepisów. Zapomnieliśmy, że to co dzikie, to też jedzenie, a nie tylko to, co możemy dostać w supermarketach. Jadalne kwiaty, Pyszne chwasty, to wszystko są książki o polskich roślinach? Pyszne chwasty to są najbardziej popularne rośliny, które można znaleźć wszędzie w Polsce, natomiast w Jadalnych kwiatach włączyłam też gatunki, bardziej tropikalne, takie które rosną tylko na parapecie. Zdecydowałam się nawet sprowadzić kwiaty bananowca, które można kupić w firmach, które sprowadzają egzotyczne warzywa i okazało się że to jest super fajne danie, bardzo polecam.

To na koniec jak zachęcisz? Kogo zachęcisz do Jadalnych kwiatów? Ludzi ciekawych nowych smaków. Ludzi, którzy nie przekreślają nowych pomysłów kulinarnych i panów, żeby kupowali tę książkę zamiast bukietu. Dziękuję bardzo za rozmowę.

To co, czujesz się prekursorką? Czuję się prekursorką jadalnych kwiatów. Pyszne chwasty tak naprawdę trafiły na dobry moment w świadomości społecznej. Ludzie wracają do natury, chcą korzystać z dóbr, które rosną w swoich ogródkach. I taki właśnie był mój cel. Jeżeli ktoś ma swój ogródek i hoduje w nim truskawki, pomidory, a pomiędzy tym rośnie gwiazdnica, żółtlica, pokrzywa, kurdybanek, to czemu on to ma wyrzucać na kompost, skoro to też jest jedzenie? To jest dodatkowy plon, który dostarcza mu ziemia.

102


MAŁOPOLSKI APETYT

103


MAŁOPOLSKI APETYT

KSIĄŻKI

Wiosna w kulinarnej biblioteczce ADRIANA BARAN

104


MAŁOPOLSKI APETYT

Piękna, kwiatowa publikacja naszej redakcyjnej koleżanki Gosi musi koniecznie zagościć na Waszych półkach. Mowa o „Jadalnych kwiatach”, które kilka dni temu trafiły na półki księgarni. Wiele kwiatów oprócz ich podziwiania, możemy też skosztować i do tego właśnie zachęca nas autorka od wielu lat, zarówno na swoim blogu jak i we wcześniejszych publikacjach. Książka zawiera 178 przepisów z użyciem ponad 100 różnych kwiatów! Znajdziecie tutaj nie tylko znane i lubiane aromatyczne fiołki, róże, akacje, ale również nieco egzotyczne kwiaty bananowca czy też skrzyp lub sosnę. Przepisy poprzedza obszerny i dokładny wstęp dotyczący zbioru, wartości odżywczych, jak również przechowywania kwiatów. Obowiązkowa pozycja dla żądnych nowych smaków jakimi są bez wątpienia jadalne kwiaty. Książka trafiła do mnie niemal prosto z drukarni, więc pachnie jeszcze drukiem, a szkoda, że nie tymi pięknymi kwiatami, które uśmiechają się do nas z każdej strony. “Jadalne kwiaty” Małgorzata Kalemba-Drożdż Wydawnictwo Pascal 2016 Cena 44,90 zł

Szukasz kompendium wiedzy na temat superfoods? Już nie musisz! Przed Wami świetna książka, wypełniona po brzegi fachową wiedzą jak również przepisami! Mowa o książce Beaty i Patrycji Cieślowskich. Wielu z nas uważa, że tak zwane superfoods to produkty bardzo drogie. Spójrzmy na ceny chia, spiruliny czy zielonego jęczmienia, ale… ale mamy mnóstwo produktów o wysokiej wartości odżywczej wśród naszych rodzimych produktów. Pomidory, borówki, głóg, jarmuż i wiele wiele innych! Jak widać, wystarczy wyjść na targ i cieszyć się zdrowymi produktami, w przystępnych cenach. W książce opisano 52 produkty, każda pozycja to dokładny opis produktu, informacje jakie posiada superwartości i jak go wykorzystać, oczywiście nie zabrakło propozycji przepisów. “SUPERFOODS czyli żywność o wysokiej wartości odżywczej” Beata Cieślowska, Patrycja Cieślowska Wydawnictwo SBM 2016 Cena 29,95 zł

105


MAŁOPOLSKI APETYT

Audrey Hepburn chyba nikomu nie trzeba przedstawiać – światowej sławy aktorka, którą mogliśmy podziwiać w wielu świetnych filmach. Dzisiaj za sprawą jej syna możemy zajrzeć do jej kuchni, bo jak się okazuje Audrey była świetna kucharką! „Audrey w domu” to piękny album zawierający wspomnienia, zdjęcia i przede wszystkim ulubione przepisy gwiazdy. Mimo iż bez wątpienia była gwiazdą Hollywood, to bardzo ceniła rodzinę i dbanie o domowe ognisko. To jedna z piękniejszych, o ile nie najpiękniejsza biografia pełna emocji. Syn Audrey spisał się wyśmienicie przygotowując tak wyjątkową, napisaną od serca publikację. Nie tylko możemy poczuć się jakbyśmy byli razem z nią w Rzymie i wspólnie przygotowywali gnocchi alla Romana, ale też możemy zaprosić ją do naszej kuchni i wspólnie odkrywać aromaty dań, które tak uwielbiała. “Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie” Luca Dotti Wydawnictwo Literackie 2016 Cena 44,90 zł

Czym wyróżnia się książka „Pyszne dla rodziny i przyjaciół” spośród innych kulinarnych pozycji? To idealna propozycja dla młodych pań domu, które stoją przed wyzwaniem przygotowania uroczystego obiadu dla rodziny czy przyjaciół. Książka to 28 kompletnych propozycji menu dla 6 osób do przygotowania w domu! Jest to pierwsza tego typu publikacja w Polsce! Dania nie są zbyt trudne, każde jest dokładnie opisane, a nawet opatrzone uroczymi rysunkami i infografikami, a smaki tak różnorodne, że na pewno znajdziesz coś dla siebie. Jeśli stoisz przed rozpoczęciem gotowania dla bliskich, to będzie to doskonały start. Stres spędzający sen z powiek pójdzie w niepamięć, a dodatkowo nie będziesz musiała spędzać dwóch dni w kuchni, a tylko kilka godzin. “Pyszne dla rodziny i przyjaciół” Joanna Drzazga, Gosia Wieruszewska Wydawnictwo Muza SA 2016 Cena 39,90 zł

106


MAŁOPOLSKI APETYT

Kojarzycie książkę „Sałatlove”? Publikacja pełna zdjęć talerzy z sałatkami i prostych przepisów… Dzisiaj zachęcam Was do zapoznania się z kolejną książką Davida Bez czyli „Śniadanlove”! Ta sama koncepcja czyli proste przepisy i liczne zdjęcia barwnych kompozycji w śniadaniowych miseczkach. Jest zarówno słodko-owocowo jak i na słono-wytrawnie. Jeśli masz problem z przygotowaniem ciekawego śniadania, które zastąpi nudne kanapki, to świetnie trafiłeś. Szybkie do przygotowania propozycje autora z pewnością sprawią, że początek dnia będzie smaczniejszy. Dużym atutem jest również to, że każde z dań łatwo spakować i zabrać ze sobą do szkoły czy pracy. W końcu śniadanie, to najważniejszy posiłek dnia. “Śniadanlove” David Bez Wydawnictwo Buchmann 2016 Cena 49,99 zł

„Szczęśliwe garnki” to autorska kolekcja książek znanej podróżniczki Beaty Pawlikowskiej. Tak jak i zielona okładka, tak również zielone jest wnętrze książki – bób, brokuły, fasolka szparagowa, groszek. Zdecydowanie królują w niej zielone warzywa. W tej niewielkiej publikacji znajdziemy 34 przepisy na zdrowe dania zgodne z ideą kuchni pięciu przemian, jak również weganizmu. Czym jest owa kuchnia pięciu przemian? To nie tylko kierowanie się sezonowością produktów czyli porami roku, a przede wszystkim kolejnością dodawania poszczególnych składników do dań.

“Szczęśliwe garnki. Kulinarna książka z przepisami na wiosnę” Beata Pawlikowska Wydawnictwo Edipresse Książki 2015 Cena 19,99 zł

107


RESTAURACJE

MAŁOPOLSKI APETYT

PLAC IZAAKA ANNA I MICHAŁ STASZCZYKOWIE Czeskie słodkości od Oli, odważne podroby od Walentego i pyszna kuchnia latynoska od Kornela i Łukasza, a wkrótce ziemniaczane wariacje od Pawła. Tak smakowicie jest na Kazimierzu, w pobliżu Synagogi Izaaka. Na niewielkim placu ustawiły się trzy foodtruck’i. Każdy oferuje coś innego, ale wszystko jest naprawdę smaczne i warto będąc na Kazimierzu wpaść na dobre jedzenie za niewielkie pieniądze. Plac, o którym mowa nie jest oczywiście jedynym tego typu miejscem na Kazimierzu, o jego wyjątkowości stanowią ludzie, którzy tam pracują. Pozwólcie ich sobie przedstawić. Pierwszą bohaterką jest Ola, która swoją miłość do Czecha Martina przelała w tradycyjne czeskie trdelniki w kilku wariantach smakowych. Jest to zupełna nowość nie tylko na Kazimierzu, ale w Krakowie. Trdelnik to słodkie ciasto, które jest walcowane i owijane wokół kija i posypywane np. cynamonem, a następnie grillowane lub pieczone. Trdelnik, który Ola proponuje jest wyrabiany według tradycyjnej oryginalnej czeskiej receptury pewnego znajomego Czecha z Pragi. Jest to ciasto drożdżowe z różnymi dodatkami, turyści najchętniej jedzą z wanilią, my zdecydowaliśmy się na wersję z nutellą i orzeszkami ziemnymi i to był po prostu smakowy obłęd. Wspaniałe świeże, drożdżowe ciasto z zewnątrz bardzo chrupiące, ze wspaniałym czekoladowo – chrupiącym wnętrzem. Do tego kawa i jesteśmy w niebie. Taki zestaw to tylko 10 zł. Bo street food nie może być drogi, za co bardzo street food kochamy.

Kolejnym rezydującym na Placu Izaaka foodtruck’iem jest Kuchnia dla odważnych Walentego Kani. Dlaczego dla odważnych? Bo Walenty serwuje niedoceniane podroby, które przyrządza nieszablonowo na różne sposoby. Poza podrobami, u Walentego zjecie przepyszne, prawdziwe, w 100% mięsne kiełbasy na ciepło serwowane w ciabacie. Kiedy odwiedziliśmy Walentego w swoim menu miał między innymi kiełbasę z barana, czy też kozy. Grillowane z dodatkiem musztardy są fantastyczną alternatywą dla wszechobecnych kebabów

i hamburgerów. Cena też bardzo w porządku, bo tylko 15 zł za naprawdę spory kawałek kiełbasy. Do tego Walenty jest bardzo pozytywnym człowiekiem, kocha to co robi i lubi rozmawiać ze swoimi klientami. Podczas naszej wizyty umówił się na senegalskie gotowanie z jednym z klientów, ot tak po prostu, od słowa do słowa podczas oczekiwania na kiełbasę, panowie rozmawiali o jedzeniu i w efekcie będą razem gotować. Fantastycznie. Trdelnik i wyroby Walentego są wspaniałe, ale tym, co urzekło nasze podniebienia na Placu Izaaka była tortilla i salsa od Compadre, czyli od Kornela i Łukasza. Oni również, jak sąsiedzi kochają to, co robią i to się czuje nie tylko w rozmowie, ale również w jedzeniu, które serwują. Kornel i Łukasz znają się od wieków. Pomysł na „meksykański biznes” to ich wspólna decyzja. Kornel był w Meksyku i postanowił tamtejsze specjały przenieść na Kazimierz. „To jest taki bardziej tex mex” powiedział nam Kornel. Nieważne, ważne, że jest smaczne. Kornel gotuje, a Łukasz „ogarnia” resztę i też powoli uczy się gotować, nam przyrządził wspaniałą salsę do naczosów. A tortilla z mięsem powaliła nas na łopatki. I znów wspaniałe, świeże jedzenie za niewielkie pieniądze. Wkrótce na Placu Izaaka pojawi się również foodtruck Pawła z ziemniakami. Będą ziemniaki pieczone i smażone w różnych wariacjach smakowych. Na razie nic więcej Wam nie możemy powiedzieć o Potato Factory, ale jeśli Paweł będzie robił ziemniaczki w połowie tak smaczne, jak jest sympatyczny, to jego fabryka będzie prężnie działać. Jeśli Trdelnik, Kuchnia dla odważnych i Compadre utrzymają takie standardy, jakie mają teraz, to ich plac ma szansę stać się mocną konkurencją dla sąsiadów rezydującyh parę przecznic dalej. I tego z całego serca im życzymy, bo podbili nasze podniebienia. Kiedy będziecie na Kazimierzu i zgłodniejcie to koniecznie odwiedźcie naszych bohaterów, nie zawiedziecie się na pewno. Gwarantujemy.

108


MAŁOPOLSKI APETYT

109


MAŁOPOLSKI APETYT

PODRÓŻE LOKALNE

Niepołomice Puszcza Niepołomicka ANNA LOSKA

110


MAŁOPOLSKI APETYT

Co to za miasteczko oddalone od Krakowa o niespełna 30 km, a po sąsiedzku ma rozległą puszczę o powierzchni blisko 110 km²? Odpowiedź może być tylko jedna: Niepołomice! Wydaje się, że to jedna z lepszych lokalizacji do zamieszkania, a już na pewno idealna na weekendową wycieczkę, by uciec od krakowskiego zgiełku. Początki Niepołomic datowane są na czasy organizowania się Państwa Polskiego. W czasach pierwszych Piastów – gdy Kraków stał się siedzibą panujących książąt – sąsiadująca z Niepołomicami Puszcza Niepołomicka była ulubionym miejscem polowań. Król Kazimierz Wielki wybudował w Niepołomicach zamek myśliwski, a w okresie panowania Jagiellonów Niepołomice były nazywane drugą po Krakowie stolicą Polski.

Obecnie to właśnie dawna rezydencja królewska jest główną atrakcją Niepołomic. Zamek był „bazą wypadową” królów na polowania w Puszczy Niepołomickiej i pełnił również funkcje obronne. Rezydencja obronna pierwotnie składała się z trzech wież, budynków w skrzydle południowym i wschodnim oraz murów kurtynowych wokół dziedzińca. Zygmunt I Stary gruntownie zamek przebudował, nadając mu formę czworoboku z dziedzińcem wewnętrznym. Od końca XVI wieku zamek przechodził w ręce rodów szlacheckich: Curyłów, Branickich, Lubomirskich. W tym czasie zmieniano jedynie wystrój wnętrz, przebudowano kominki i stropy. Większą zmianą była przebudowa krużganków na wczesnobarokowe w latach 1635-1637. Najazd Szwedów w 1655 roku przyniósł kres świetności tej królewskiej budowli. Zamek zamieniono na magazyn żywności. Od 1991 roku, kiedy to zamek stał się własnością Gminy Niepołomice, przystąpiono do kompleksowych prac renowacyjnych. Po kilku latach remontów królewska siedziba odzyskała swą dawną świetność. Zamek otwarty jest dla gości i turystów. W komnatach zamkowych powstało Muzeum Przyrodnicze wykorzystujące eksponaty myśliwskie i łowieckie oraz Muzeum Narodowe. Organizowane są tam

recitale, koncerty, spektakle, pokazy rycerskie i wystawy. Na terenie zamku mieści również hotel oraz restauracja Królowa Bona, w której można dobrze zjeść. Zamek warto zwiedzać z przewodnikiem – nie tylko dlatego, że będziemy mogli wejść do normalnie niedostępnych miejsc, ale przede wszystkim dlatego, że usłyszymy wiele ciekawych historii i anegdotek związanych z samym zamkiem oraz z Niepołomicami.

Po wyjściu z zamku warto zajrzeć od odtworzonego renesansowego Ogrodu Królowej Bony, a następnie przejść na niepołomicki rynek i zajrzeć do położonego nieopodal kościoła, a także do Izby Regionalnej czy też wejść na położony kawałek dalej Kopiec Grunwaldzki. I koniecznie trzeba wstąpić do lodziarni Ambrozja, która położona jest w niepozornym budynku naprzeciwko kościoła. Lodziarnia istnieje od bardzo wielu lat – jeździłam tam z Babcią na lody jeszcze jako mała dziewczynka – i nieprzerwanie trzyma poziom. W ofercie w zależności do sezonu jest od kilku do kilkunastu smaków domowych lodów. Kto raz spróbuje lodów z Ambrozji, będzie tam na pewno wracał... Jednak Niepołomice to nie tylko zamek, rynek i wyśmienite lody. To również, a może i przede wszystkim Puszcza Niepołomicka. Miejsce idealne na niedzielny spacer na łonie natury. Puszczę przecina kilka szlaków o różnej długości, więc każdy znajdzie coś idealnego dla siebie. Można tam wędrować godzinami, wsłuchując się w szum drzew i śpiew ptaków. Na terenie puszczy zostało wydzielonych sześć rezerwatów. Znajduje się tam również ośrodek hodowli żubrów – niestety obecnie obserwacja żubrów dozwolona jest jedynie za zezwoleniem Nadleśnictwa ze specjalnie wybudowanej wieży widokowej. Tych którzy odwiedzili już Niepołomice i Puszczę, nie trzeba przekonywać o atrakcyjności tych miejsc. A Ci, którzy jeszcze tam nie byli, powinni jak najszybciej się tam wybrać korzystając z wiosennej pogody – zwłaszcza, że wiosną zarówno w miasteczku, jak i w Puszczy jest bardzo pięknie.

111


MAŁOPOLSKI APETYT

112


MAŁOPOLSKI APETYT

113


MAŁOPOLSKI APETYT

114


MAŁOPOLSKI APETYT

115


MAŁOPOLSKI APETYT

116


MAŁOPOLSKI APETYT

117


MAŁOPOLSKI APETYT

118


MAŁOPOLSKI APETYT

119


MAŁOPOLSKI APETYT

120


MAŁOPOLSKI APETYT

121


MAŁOPOLSKI APETYT

122


MAŁOPOLSKI APETYT

123


MAŁOPOLSKI APETYT

124


MAŁOPOLSKI APETYT

125


MAŁOPOLSKI APETYT

FB.COM/MAGAZYN.APETYT

126

MAGAZYNAPETYT.PL

Profile for Małopolski Apetyt

Małopolski Apetyt #9  

Wiosenny numer Małopolskiego Apetytu - magazynu blogerów kulinarnych. www.fb.com/magazyn.apetyt www.magazynapetyt.pl

Małopolski Apetyt #9  

Wiosenny numer Małopolskiego Apetytu - magazynu blogerów kulinarnych. www.fb.com/magazyn.apetyt www.magazynapetyt.pl

Profile for apetyt
Advertisement