Page 1


Ukazanie się bieżącego numeru APLA, biuletynu wydawanego przez Archiwum Państwowe w Lublinie, zbiega się z coroczną imprezą organizowaną w naszym mieście – Lubelskim Festiwalem Nauki. Nic więc dziwnego, że na jego stronach znalazło się sporo odniesień do Festiwalu, który w tym roku został zorganizowany przez Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II pod szczytnym hasłem

Nauka-wiedza-mądrość. To już 9 edycja tej niezwykle popularnej i pożytecznej imprezy, w której nasze Archiwum bierze udział niemal od jej samego początku. Także i tym razem będziemy w niej uczestniczyć, mamy nadzieję, że z programem, który wzbudzi duże zainteresowanie. Znajduje się w nim prezentacja multimedialna na temat znanych Polaków, których ślady zachowały się w bogatych materiałach przechowywanych w lubelskim Archiwum. Podobna prezentacja połączona z wykładem opowiada o genealogii – ciekawej nauce historycznej, która, jak się okazuje, może służyć nie tylko do poznania przeszłości własnej rodziny, ale i budowaniu jej wizerunku oraz prestiżu. Z kolei wystawa zatytułowana „Drogi ku wiedzy”, która jest eksponowana w zabytkowych piwnicach Archiwum, co samo w sobie jest już turystyczną atrakcją, ukazuje różne formy, sposoby i treści kształcenia na przestrzeni dziejów. O tych wszystkich wydarzeniach szerzej będą opowiadać w sposób przystępny i atrakcyjny ich autorzy – pracownicy Archiwum. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych, a szczególnie dzieci i młodzież szkolną, dla których wizyta w Archiwum może być niespotykaną dotąd okazją do poznawania osiągnięć nauki i rozwijania własnych zainteresowań. Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się choć w części odpowiedzieć na hasło tegorocznego Festiwalu. Redakcja 2

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012


FESTIWAL NAUKI 2012

Droga ku wiedzy Celem wystawy „Drogi ku wiedzy” zorganizowanej przez Archiwum Państwowe w Lublinie w związku z kolejną edycją Lubelskiego Festiwalu Nauki jest ukazanie wielorakich aspektów i form kształcenia na przestrzeni dziejów, zarówno w placówkach oświatowych, jak i podejmowanych indywidualnie. Zamierzeniem autorów wystawy było przywołanie obrazu szkoły w jej wymiarze realnym i równocześnie symbolicznym. Szkoła jako budynek i społeczność, jako miejsce rozwoju i spełniania ambicji, ale niekiedy także zniewolenia oraz podporządkowania obcym ideom i wpływom. Szkoła jako przestrzeń dla kształtowania postaw ucznia – nagradzanego, karanego, relegowanego. Ucznia posiadającego osobowość i własne zdanie – kształtującego otaczającą go rzeczywistość na swój sposób lub bezwzględnie podporządkowywanego obcym interesom.

Renata Gąsior Gromadzone przez wiele osób pamiątki z przeszłości nierzadko dotyczą właśnie tego okresu naszego życia. Zdjęcia, legitymacje, świadectwa i inne dokumenty przypominają ważne momenty – dowodzą szkolnych sukcesów, ale czasem i porażek. Zebrane w całość wspomnienia przedstawiają czasami obrazy, które trudno jest zrozumieć z dzisiejszej perspektywy, zwłaszcza, kiedy dotyczą mody szkolnej czy nie przestrzeganych współcześnie zwyczajów. Tak właśnie dzieje się ze źródłami gromadzonymi w archiwach państwowych – pojedynczy dokument wydaje się martwy, wręcz niepotrzebny. Kiedy jednak bierzemy go do ręki, wczytujemy się w jego zawartość, porównujemy z innym – ożywa i zachęca do dalszych poszukiwań, otwiera kolejne zakładki przeszłości. Archiwalia dotyczące edukacji są bogato reprezentowane w zasobie lubelskiego Archiwum Państwowego. Sięgają i odległych epok, i czasów bliższych, a pamięć o uczniach i nauczycielach zamknęły w świadectwach, fotografiach, planach szkolnych budynków, plakatach zachęcających do udziału w zawodach i uczniowskich popisach wiedzy. Nie każdy przecież wie, że już w XIV w. Lublinie działała szkoła parafialna (dzisiaj powiedzielibyśmy - podstawowa) obok nieistniejącego dzisiaj kościoła świętego Michała, którego widocznym śladem jest Plac po Farze.

W czasach średniowiecza Kościół był głównym ośrodkiem oświaty, choć opieka nad szkołą należała także do władz miejskich. Warunki materialne uczniów były różne, można zatem przeczytać o przypadkach żebrania na ulicach miast i służenia w celu zarobienia na dalszą naukę. Przewinienia uczniów natomiast surowo karano chłostą, choć i występki nie pozostawiały wątpliwości – kradzieże, pijaństwo. Zdarzały się kradzieże podręczników. Szkolnictwem zawodowym zajmowały się cechy rzemieślnicze, a do dzisiaj funkcjonują takie pojęcia jak majster, terminator i czeladnik. Zgodnie z ówczesną pedagogiką kształcono poza domem wyłącznie chłopców, którzy po odbyciu nauki w szkole parafialnej lub katedralnej, w celu pogłębienia wiedzy nierzadko udawali się na studia uniwersyteckie do Krakowa lub za granicę do Czech, Niemiec lub Włoch. Dziewczęta kształcone były w zakresie nabycia umiejętności czytania i pisania oraz wykonywania prac domowych. Nauka odbywała się w domach lub w okresie nieco późniejszym (XVIII-XIX w.) w szkołach, prowadzonych przez domy zakonne lub na prywatnych pensjach. W okresie wczesnonowożytnym pojawiło się szkolnictwo średnie, z kolei rozwijająca się w tym czasie reformacja, czyli ruch przeciwstawiający się dominującej pozycji Kościoła, przyczyniła się do powstania nowych ośrodków edukacji – szkół różnow ierczych. W naszym regionie m.in. w Bełżycach, Kocku i Lubartowie. Obroną tradycji kościelnej zajmowały się wtedy głównie szkoły prowadzone przez jezuitów. Także w Lublinie w 1586 r. założono kolegium jezuickie, od XVIII w. z własnym teatrem szkolnym. W jednym

z jego zachowanych budynków mieści się dziś Archiwum Państwowe. W Zamościu od 1595 r. działała Akademia Zamojska założona przez kanclerza Jana Zamoyskiego, której celem było przede wszystkim wychowanie światłego obywatela. Mniejszy nacisk kładziono w niej na nauczanie tradycyjne, propagowane przez duchowieństwo. Kolejne stulecia przyniosły zmiany w dotychczasowym modelu nauczania. Były to jednak zmiany w większości związane z upadkiem państwa polskiego i postępującym podporządkowaniem obcym mocarstwom, choć na początku oznaczały także zwrócenie uwagi na oświeceniowe prądy. Zniesienie zakonu jezuitów dało możliwość przejęcia jego majątku przez Komisję Edukacji Narodowej i przeznaczenie go na cele oświatowe. W Lublinie po kasacie tego zakonu gmach szkoły, jej fundusze, aptekę, drukarnię i bibliotekę przekazane Komisji Edukacji Narodowej, przejęła nowo zorganizowana wojewódzka szkoła średnia. W programach nauczania znalazły się między innymi prawo polityczne, fizyka i geografia, a szlachta >> APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

3


konserwatywnie usposobiona do spraw nauki narzekała na „zaniechanie języka łacińskiego”. Zdarzało się, że niechętnie oddawano dzieci do szkół wydziałowych, co w konsekwencji sprawiało, że uczęszczała do nich mała ilość uczniów. Klasy łączono, czasami bez względu na wiek uczniów. Uczniowie otrzymywali za postępy w nauce oceny określane wówczas w sposób następujący: nikczemna, mierna, dobra, dosyć dobra, nadmierna. Lubelska szkoła wydziałowa mająca charakter szkoły średniej dorównywała wówczas poziomem szkole krakowskiej, przeprowadzano w niej regularne wizytacje, w wyniku których oceniano poziom nauczania oraz warunki życia uczącej się młodzieży. W przypadku dostrzeżonych problemów wydawano zalecenia – kwarta piwa dziennie, poprawa warunków higienicznych, przynoszenie posiłków przez służbę, a nie przez samych uczniów. Poziom wiedzy uczniów można było także oceniać i podziwiać publicznie w postaci tzw. popisów, w trakcie których najlepsi prezentowali zdobytą wiedzę przed gronem zaproszonych gości oraz kadry naukowej szkoły. Przełom XVIII i XIX w. przyniósł upadek programu Komisji Edukacji Narodowej, a przyłączenie Lubelszczyzny do zaboru austriackiego oznaczało odejście od idei szkoły obywatelskiej na rzecz szkoły kształtującej postawy uległe wobec zaborcy. Nauczycieli zobligowano do opanowania języka niemieckiego, mieli także legitymować się świadectwami braku przynależności do tajnych organizacji. Rok szkolny zaczynał się tak jak dzisiaj, 1 września, przez pierwsze dwa tygodnie powtarzano materiał, następnie opracowywano nowy, w zimie przystępowano do egzaminów, po których następowała tygodniowa przerwa. Dalej nauka trwała do końca

4

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

czerwca, w lipcu miały miejsce egzaminy, zaś rok szkolny kończyły publiczne popisy najlepszych uczniów. Uczniowie byli karani za przewinienia w różny sposób począwszy od wpisania do tzw. „czarnej księgi”, siedzenie w karnej ławce po klęczenie u wejścia do kościoła, areszt czy wreszcie usunięcie z gimnazjum. Karanymi występkami były między innymi: rozlanie atramentu na ławce, porysowanie ławki, przyjście do szkoły w poplamionym ubraniu, podpowiadanie, odpisywanie zadań. Natomiast wyróżniający się uczniowie mieli przywilej zasiadania w honorowej ławce i wpisania się do tzw. „białej księgi”. Krótki epizod powstrzymania procesów germanizacyjnych, który miał miejsce po 1809 r., tj. po przyłączeniu terenów trzeciego zaboru do Księstwa Warszawskiego, nie wpłynął zasadniczo na przywrócenie stanu z okresu reform KEN. Po upadku Napoleona i utworzeniu Królestwa Polskiego następowała stopniowa rusyfikacja szkolnictwa. Jej skutkiem było zaniechanie posyłania dzieci do rządowych szkół, a blisko 70 % ludności Królestwa stanowili analfabeci. Młodzież i profesorowie poddawani byli stałym kontrolom mającym na celu ocenę moralności i posłuszeństwa względem władzy. W szkołach wprowadzono mundury, z czasem obowiązkowy stał się język rosyjski. Za najlepsze wyniki w nauce tego języka przyznawane były specjalne nagrody. Władze zaborcze, zwłaszcza po powstaniu listopadowym, pilnie obserwowały nauczycieli i sposób nauczania. Sytuacja ta stała się przyczyną zorganizowania sieci ośrodków tajnego nauczania na terenie Królestwa, zwłaszcza na Podlasiu. Powstała na podstawie reskryptu carskiego w 1905 r. Polska Macierz Szkolna zajęła się budową szkół elementarnych wiejskich i miejskich z polskim językiem wykładowym. Jednym z jej organizatorów był Henryk Sienkiewicz. Macierz działała na rzecz krzewienia i popierania oświaty w duchu chrześcijańskim i narodowym poprzez zakładanie i prowadzenie instytucji wychowawczo-oświatowych, w tym szkół różnych szczebli, seminariów i uniwersytetów ludowych, czytelni, bibliotek, a także instytucji opiekuńczych, głównie ochronek. Jej działalność została jednak zawieszona przez władze w latach 19071916. Zręby polskiej administracji szkolnej powstały w 1917 r., która w momencie odzyskania niepodległości sprawowała lokalny nadzór nad szkołami publicznymi, prywatnymi i religijnymi. Do wybuchu II wojny światowej w Lublinie istniało kilkanaście szkół średnich (gimnazja), w tym

między innymi im. S. Staszica, im. Jana Zamoyskiego, A i J. Vetterów, S. Batorego (gimnazja męskie) oraz W. Arciszowej, H. Czarneckiej, Wł. Kunickiego, zgromadzenia SS Urszulanek (gimnazja żeńskie). Były to 8. letnie gimnazja realne (o profilu przyrodniczo-matematycznym), humanistyczne i klasyczne. Od 1919 r. wprowadzono natomiast obowiązek szkolny w zakresie szkoły powszechnej (podstawowej). Stan techniczny budynków szkolnych nie był zadowalający – na 27 szkół powszechnych tylko jedna miała swój budynek (na Kalinowszczyźnie), pojedyncze kanalizację, a liczba uczniów w klasach dochodziła nierzadko do 50 osób. W okresie międzywojennym w Lublinie powstało także 10 nowych budynków, a wybuch wojny przeszkodził w realizacji budowy szkoły przy ul. Lipowej. Oprócz szkół działały także przedszkola, w których roztoczono opiekę nad ok. tysiącem dzieci. Od 1935 r. istniał na Bronowicach ogródek jordanowski przeznaczony dla potrzeb najmłodszych mieszkańców tych okolic, w którym dzieci bawiąc się i ucząc pozostawały pod opieką wyznaczonych przez Urząd Miasta pedagogów. Prezentowana wystawa, dzięki tworzącym ją materiałom archiwalnym, przybliża dzieje oświaty na Lubelszczyźnie. Zgromadzone przez jej autorów dokumenty ilustrują fakty opisane wyżej nadając im kształt i umieszczając je we właściwej przestrzeni historycznej. Wykorzystane archiwalia pochodzą z różnych zespołów archiwalnych, głównie akt szkół (Gimnazjum Wojewódzkie Lubelskie, Prywatne Męskie Gimnazjum i Liceum im. A. J. Vetterów, Szkoła Powszechna w Potoku, Prywatne Gimnazjum i Liceum im. S. Batorego), akt urzędów administracji ogólnej (Akta Miasta Lublina), zbiorów relacji i wspomnień, akt dotyczących znanych osób związanych z Lubelszczyzną. Wybór nie był przypadkowy, archiwalia te mają różnorodną postać, bo przecież i przygoda z edukacją dokumentowana jest na różne sposoby. Tworzą ją świadectwa szkolne, regulaminy, fotografie, wypracowania, korespondencja z rodzicami uczniów prowadzona przez szkoły i inne materiały powstające w związku z kształceniem. Renata Gąsior - kierownik Oddziału III (nadzoru nad narastającym zasobem archiwalnym)


FESTIWAL NAUKI 2012

GENEALOGIA – POMIĘDZY WIEDZĄ A SNOBIZMEM Genealogia to gałąź wiedzy o związkach pomiędzy ludźmi powstającymi w sposób naturalny przez pochodzenie (pokrewieństwo) oraz takie akty prawne jak zawarcie małżeństwa czy adopcja tworzące tzw. pokrewieństwo prawne, a także z uwagi na powinowactwo, czyli więzi z rodziną współmałżonka, oraz pokrewieństwo duchowe powstające na skutek chrztu. Termin ten pochodzi z języka greckiego: genos – ród i logos – wiedza. Elżbieta Wierzbicka Rozwój społeczeństw, rozwarstwienie społeczne oraz majątkowe i przyjęcie zasady nabywania przez dziedziczenie praw do władzy lub dóbr wpłynęły na znaczny wzrost zainteresowania wiedzą genealogiczną. Wiele wieków przed naukowymi odkryciami związanymi z dziedzicznością zaczęto też zdawać sobie sprawę, że zbyt częste związki bliskich krewnych są niekorzystne dla biologicznej kondycji rodu. Na potrzeby gromadzenia informacji genealogicznych znacząco wpływały podziały stanowe i uprzywilejowanie niektórych z nich, gdyż dla zapewnienia sobie odpowiedniej pozycji społecznej konieczne było posiadanie dowodu przynależności do stanów „wyższych” – szlacheckich. W Europie średniowiecznej wyróżnikiem rycerza-szlachcica było pochodzenie z określonej miejscowości i posługiwanie się określonym herbem z nazwą wskazujące na przynależność do rycerskiego „rodu heraldycznego” (Janko z Czarnkowa herbu

Szkic herbu Breza

Nałęcz). Wykształcenie się nazwisk przydało wiedzy genealogiczno-heraldycznej kolejny element, a następnym było funkcjonowanie tytułów arystokratycznych, książęcych, margrabiowskich, hrabiowskich i innych, nawiasem mówiąc używanych w Polsce wbrew oficjalnemu zakazowi konstytucji sejmowej z 1638 r. Stan uprzywilejowany – szlachecki miał

w Polsce zag warantowany udział w sprawowaniu władzy polit ycznej, przejawiającej się m.in. w samorządzie szlacheckim, w y ł ą cz no ś ć w uzyskaniu ważnych urz ędów, godności i orderów Drzewo genealogiczno-heraldyczne Jana Stanisława Łosia sporządzone do legitymizaoraz naby- cji przed przyjęciem do zakonu Maltańskiego, 1929 r. waniu dóbr go stopnia pokrewieństwa, głównie przy ziemskich. Dotyczyły go odmienne, łagod- zawieraniu małżeństw i wydawania zeniejsze przepisy karne, po części miał też zwoleń zwanych dyspensami. własne elitarne szkolnictwo, jak np. słynne Zdarzające się „nagany” szlachectwa, XVIII-wieczne szkoły warszawskie – pi- tj. podważenie praw przynależności do jarskie Collegium Nobilium czy Szkoła tego stanu, podnoszone przez oponenRycerska. Nawet najbardziej „demokra- tów politycznych czy skonfliktowanych tyczny” stan duchowny bronił się przed sąsiadów, były bardzo poważnym oskarprzenikaniem plebejuszy do władz wyż- żeniem, a pozytywny wynik wszczętych szych, stąd np. członek kapituły musiał w tej sprawie postępowań był publikowany. >> być szlachcicem, nie wszystkie też zakony przestrzegały zasady równości społecznej, głównie przy obieraniu dożywotnich przełożonych zgromadzeń. Ważnym czynnikiem wpływającym na zachowywanie wiedzy genealogicznej były sprawy dziedziczenia. W prawie polskim dziedziczenie dóbr obejmowało spore grono krewnych, np. w linii bocznej nawet do 8 stopnia, natomiast z tych uprawnień wykluczało m.in. potomka małżeństwa świadomie zawartego pomiędzy krewnymi bez urzędowego zezwolenia i kobietę, która poślubiła nieszlachcica. Na straży przestrzegania przepisów związanych z pokrewieństwem i powinowactwem stało prawo cywilne i religijne (kanoniczne), przy czym do instancji kościelnych – papieży i biskupów – należało prawo do „zwalniania” z obowiązku ich respektowania nawet do trzecie- Wypis z Liber Chamorum dot. Łosia, mieszkańca Krakowa APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

5


Patent szlachecki trzech braci Skrzeszewskich h. Ostoja, Żytomierz 1802 r.

W związku z tym należy wspomnieć o szczególnej pracy pisarza z pierwszej połowy XVII w. Waleriana Nekandy Trepki pt. Liber generationis plebeanorum, znanej powszechnie jako Liber chamorum (pełne wydanie dopiero w 1963 r.). W tym swoistym herbarzu plebejów zostały zebrane informacje, na ogół nie potwierdzone źródłowo, o około 2 tys. nazwisk wątpliwej szlachty. W różnego rodzaju dokumentach podkreślano stan z jakiego wywodziły się osoby, których dotyczyły, włącznie z aktami metrykalnymi, prowadzonymi systematycznie przez kościół katolicki od XVI w., a stanowiącymi fundamentalne źródło do badań genealogicznych. Konstytucja z 1764 r. zalecała nawet dla utrwalenia informacji o posiadaniu „klejnotu szlacheckiego” coroczne wpisywanie metryk chrztów do właściwych akt grodzkich. Wszystkie te zjawiska powodowały, że szlachta, a zwłaszcza magnateria, gromadziła informacje genealogiczne, które były też elementem kształcenia młodego pokolenia. Niekiedy zupełnie świadomie fałszowano je, albo w ogóle co do posiadania „klejnotu” szlachectwa albo faktycznych związków, dodając legendy o starożytnym pochodzeniu rodu lub przynajmniej herbu, czy też o fikcyjnych koligacjach z rodami panującymi. Dane te stanowiły ważny element tekstów różnego rodzaju panegiryków, w tym mów pogrzebowych. W tej sytuacji prawnej i społecznej osoby zamożne czy zasłużone, szczególnie wojskowi, starały się o wejście do stanu szlacheckiego. Decyzje w tej kwestii leżały najpierw w gestii króla, a następnie od 1601 r. sejmu i rozróżniano uszlachcenie obywatela/rodu polskiego – nobilitację 6

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

oraz obcokrajowca – indygenat. Udowodnienie szlachectwa w okresie staropolskim przy braku dokumentów nie było trudne, wystarczyło przedstawienie sześciu świadków. Wraz z utratą niepodległości państwa zaborcze utrzymując przywileje tego stanu, np. dotyczące służby wojskowej, stopniowo rozciągnęły własne przepisy na tereny zabrane. Na ziemiach bezpośrednio wcielonych do cesarstwa rosyjskiego już u schyłku XVIII w. wprowadzono obowiązek udowodnienia szlachectwa według ukazu Katarzyny II z 1785 r. Postępowanie w przypadku pozytywnego efektu kończyło się wydaniem stosownego patentu i wpisem do ksiąg szlachty danej guberni. Po upadku powstania listopadowego, od 1836 r. obowiązywało w Królestwie Polskim „prawo o szlachectwie”, nakładające obowiązek udowodnienia przynależności do tego stanu. W związku z tym utworzono decyzyjny urząd centralny Heroldię Królestwa Polskiego i w każdej guberni urząd zwany deputacją szlachecką, która przygotowywała proces legitymizacji i prowadziła księgi szlachty z tego terenu. Wpisywano do nich również osoby nowo uszlachcone. Uprzywilejowanie stanu szlacheckiego przetrwało do początku XX w. ale jeszcze dziś członkami zmieniających się w ciągu stuleci zakonów rycerskich, np. krzyżackiego czy maltańskiego, nadal mogą być osoby wykazujące się odpowiednią liczbą szlacheckich przodków. Utrwalona wiedza rodziny o przynależności do danego rodu szlacheckiego, a także o związkach z innymi rodami, była więc niezbędna, stanowiła o jej pozycji społecznej. Dla potrzeb prawnych sporządzano graficzne tablice albo drzewa genealogiczne przodków lub potomków,

które w sposób przejrzysty prezentowały więzi danej osoby. Barwne wizerunki drzew genealogicznych lub genealogiczno-heraldycznych powstawały też jako obiekty zdobiące rezydencje i podkreślające znaczące pochodzenie jego właścicieli, a malowane były przez artystów nawet na jedwabiu. Symbolem przynależności do stanu szlacheckiego był i jest herb. Odciskiem pieczęci herbowej z podpisem uwierzytelniano dokumenty, jego wizerunki były ważnym elementem architektonicznym wystroju pałaców i dworów, umieszczano je na portretach, przedmiotach codziennego użytku np. zastawie stołowej czy papierze listowym. Niezwykła przydatność genealogii w przeszłości, tak w sprawach rodzinnych, materialnych, jak i prestiżowych, powoduje, że wiedza z tego zakresu wymaga wnikliwej weryfikacji informacji. Świadomość tego skłania do zachowania szczególnej pieczołowitości i ostrożności, tak w pracach naukowych, jak i w coraz powszechniejszych badaniach hobbystycznych nad dziejami własnych przodków. Obfity już dorobek badań heraldyczno-genealogicznych w postaci herbarzy, różnego typu słowników biograficznych czy monografii rodów, a obecnie i publikacji internetowych, ulega stałej weryfikacji i powiększaniu. Stosunkowo bogata jest literatura wprowadzająca do metodyki badań genealogicznych, poznania specyficznej terminologii i podstawowych rodzajów źródeł. Elżbieta Wierzbicka - Sekcja prac naukowych i edukacji archiwalnej

Strona „poświadczeń” dokumentu układu majątkowego spadkobierców ks. Antoniego Jabłonowskiego, 1807 r.


FESTIWAL NAUKI 2012

Znani Polacy w materiałach archiwalnych Jednym z trzech projektów realizowanych przez lubelskie Archiwum w ramach IX Festiwalu Nauki w Lublinie jest projekt mający postać prezentacji multimedialnej pt. „Znani Polacy w materiałach archiwalnych” przechowywanych w Archiwum Państwowym w Lublinie. Przedstawione zostaną w nim materiały archiwalne pochodzące z naszego zasobu i dotyczące znanych Polaków, których życie było mniej lub bardziej trwale związane z Lublinem lub Lubelszczyzną. Są wśród nich osoby ze świata nauki, literatury i kultury, działacze polityczni i społeczni oraz ci wszyscy, którzy swoją wiedzą i postawą zapisali się w dziejach Polski, a tym samym Lublina i regionu. Na podstawie odszukanych materiałów zilustrujemy ich życie osobiste, działalność naukową, zawodową i publiczną. Agnieszka Konstankiewicz

m.in. różnego rodzaju spisy Wybrane materiały zostaną opatrzone ko- i rejestry osób mentarzem zawierającym rys biograficzny p r o w a d z o n e danej osoby, podkreślającym jej związek przez urzędy z Lublinem i Lubelszczyzną oraz charak- administracji terystykę archiwalną dokumentu. Ponadto p a ń s t w o w e j , całość zostanie wzbogacona bibliografią, samorządowej kościelnej. dzięki której osoby zainteresowane będą i mogły pogłębić swoją wiedzę dotyczącą Ważna jest też nie tylko danej osoby – jej życia, twórczo- tu dokumenści, poglądów czy też pracy zawodowej, ale tacja szkolna również i prezentowanego rodzaju doku- i pracownicza. Niejednokrotmentu. Drugim celem jaki stawiamy sobie realizu- nie dużo więjąc ten projekt, obok ukazania związków cej informacji znanych Polaków z Lublinem czy też Lu- o historii ludzi, metryki belszczyzną, jest zaprezentowanie różno- niż rodności materiałów archiwalnych, które stanu cywilneDokument lokacyjny Władysława Łokietka dla miasta Lublina z 15 sierpnia 1317 r. można wykorzystać nie tylko do poznawa- go, dostarcza nia życia i działalności znanych osób, ale dokumentacja mieszkańców wobec miasta. Pokażemy także przy prowadzeniu indywidualnych osobista, w tym tak ważne prywatne zapi- również na podstawie kopiariusza przywibadań genealogicznych własnej rodzi- ski. lejów, zachowanego w księgach miejskich ny. Większość osób prowadząc tego typu Projekt „Znani Polacy” ma charakter lubelskich, inne dokumenty przez niego poszukiwania ogranicza je w zasadzie do otwarty, będzie rozbudowywany w miarę nadane. akt stanu cywilnego czy też ksiąg metry- odszukiwanych materiałów, ale już teraz Na przykładzie znanego poety i rajcy lukalnych, a przecież na przestrzeni wieków dzięki nim możemy wzbogacić naszą wie- belskiego Sebastiana Fabiana Klonowica powstawała znacznie bogatsza dokumen- dzę o kilkunastu osobach zapisanych na pokażemy bogato zachowane materiały artacja, która dostarcza wielu informacji trwałe w dziejach Polski. chiwalne dotyczące sprawowanych przez o konkretnych osobach. Należą do niej Pierwszą zaprezentowaną osobą, której niego funkcji pisarza miejskiego, wójta dotyczą i burmistrza, dokonywanych transakcji najst a rsz e oraz prowadzonych sporów. Na szczególną zachowane uwagę zasługuje zwłaszcza oblata jego liarchiwalia stu dobrego urodzenia. Dzięki tego rodzalubelsk ie jowi dokumentu w czasach staropolskich jest Władyosoba udowadniała „prawe i moralne posław Łokiechodzenie”. Przedstawiając go radzie miejtek, który skiej otrzymywała zgodę na obywatelstwo, w dniu 15 czyli wpisanie do ksiąg prawa miejskiego sierpnia i otrzymywała wówczas możliwość naby1317 r. wania nieruchomości w mieście, jak róww Krakonież piastowania urzędów. wie wydał Nie zabraknie również kilku zabytków dok u ment pisanych dotyczących największego polnadający skiego poety renesansu Jana Kochanowwójtost wo skiego z Czarnolasu, który często bywał dziedziczne w Lublinie ze względu na sprawy toczone w Lublinie przed Trybunałem Koronnym Lubelskim, Maciejow i czy też urzędem wójtowskim w Lublinie, w Opatowa przed którym to stawił się m.in. 10 XI oraz zawarł 1547 r., w wieku 17 lat wspólnie z bratem w nim praPiotrem oraz z matką Anną, na rozprawa i powę sądową. Tego samego dnia rodzina >> winności Oblata listu dobrego urodzenia Sebastiana Acernusa Klonowica APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

7


Świadectwo Aleksandra Głowackiego (Bolesława Prusa)

Kochanowskich odebrała od złotnika lubelskiego Macieja Krajowskiego 260 zł długu należnego zmarłemu ojcu Piotrowi. Poeta zmarł nagle w Lublinie 22 sierpnia 1584 r. w wieku 54 lat. Z okresu późniejszego zaprezentujemy m.in. sylwetkę Tadeusza Kościuszki bohatera narodowego, inżyniera fortyfikacji, który bywał w majątku Sławinek będącym wówczas własnością jego stryja – Jana Nepomucena Kościuszki, starosty krzemienieckiego. Podczas jednej z takich wizyt 10 czerwca 1790 r. zgłosił do komisji cywilno-wojskowej projekt racjonalizatorski dotyczący bezpieczeństwa w mieście, który został rozciągnięty na inne miasta województwa lubelskiego. W zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie jest wiele materiałów dotyczących znanych osób, których życie przypada na wiek XIX, pośrednio czy też bezpośrednio związanych z Lubelszczyzną. W Lublinie wzrastał po okiem ciotki następnie zaś brata Leona Głowackiego – Bolesław Prus, który ukończył gimnazjum lubelskie w 1866 r. Rówieśnikami B. Prusa byli także inni pisarze polskiego pozytywizmu utrwaleni w lubelskich archiwaliach: Aleksander Henryk Świętochowski h. Dołęga urodzony 18 stycznia 1849 r. w Stoczku i Henryk Sienkiewicz urodzony 5 maja 1846 r. w Woli Okrzejskiej. Nie można również pomiąć znanego wirtuoza skrzypiec Henryka Wieniawskiego, który na stałe wpisał się w historię miasta Lublina. Pomimo krótkiego czasu spędzonego w Lublinie, zachowało się całkiem sporo materiałów dotyczących jego osoby oraz rodziny, w tym m.in. akty stanu cy8

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

stę lubelskiego wraz z kartą meldunkową wystawioną przez magistrat o zamieszkaniu w Lublinie przy ul. Archidiakońskiej 7. Zachował się również list gratulacyjny z 11 lutego 1979 r. Prymasa Stefana Wyszyńskiego do prof. Sergiusza Riabinina, z okazji wydania zbioru „Wierszy i notatek o św. Franciszku”, zawierający jego herb i dewizę Soli Deo. To tylko wybrane postacie, które zostaną przedstawione w multimedialnej prezentacji, a w przyszłości internetowej galerii „Znani Polacy”. Nie chcąc zdradzać wszystkiego, zapraszamy do Archiwum Państwowego w Lublinie na spotkanie z tymi już przedstawionymi, a także innymi znanymi osobami, które na trwałe zapisały się w historii naszego kraju. Ta archiwalna podróż w czasie z różnymi bohaterami będzie naprawdę ciekawa i pożyteczna. Na koniec należy dodać, że lubelskie Archiwum pragnie sukcesywnie realizować i wzbogacać tworzoną galerię o nowe materiały. Przewidujemy w przyszłości udostępnić całość galerii poprzez naszą stronę internetową www.lublin.ap.gov.pl.

wilnego, wpis zameldowania w księdze ludności stałej czy też akta osobowe jego ojca lekarza oraz brata urzędnika lubelskiego. Zaprezentujemy również materiały dotyczące Józefa Czechowicza, który zwią- Agnieszka Konstankiewicz - pracownik Archizany był z Lublinem od chwili narodzin wum Państwowego w Lublinie w Oddziale II aż do swojej tragicznej śmierci we wrześniu (informacji archiwalnej). 1939 r. Pozostawiony zaś „Poemat o mieście Lublinie” napisany podczas pobytu w Warszawie od z w ierc ied la jego uczucia, skojarzenia i emocje w stosunku do rodzinnego miasta. Na koniec przypomnimy sylwetkę Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wysz y ńsk iego, który w latach 1925-1929 studiował na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych KUL. Z tego też okresu pochodzi z a św iadcz enie o obywatelstwie polskim w ystawione przez staro- Kwestionariusz autorski wypełniony własnoręcznie przez Józefa Czechowicza


INDEKSY RIABININA

Ludzie i rzeczy dawnego Lublina w indeksach Jana Riabinina

Każdy kto zajmował się historią dawnego Lublina musiał choć raz zajrzeć do drewnianych skrzynek z małymi kartkami wielkości bibliotecznej karty katalogowej, na których są wypisane informacje dotyczące ludzi, przedmiotów i obiektów związanych z naszym miastem. Chodzi o słynne indeksy Jana Riabinina znajdujące się w Archiwum Państwowym w Lublinie i od dziesięcioleci służące badaczom jako swoisty przewodnik po lubelskich księgach miejskich, one to bowiem stały się podstawą ich sporządzenia.

Piotr Dymmel W dawnym Lublinie aż do początku XIX w. podstawową formą dokumentacji czynności prawnych, administracyjnych, gospodarczych i finansowych wykonywanych przez władze miasta były księgi wpisów. Zapisywano w nich wszystkie sprawy, które wymagały pisemnego utrwalenia z racji bieżących potrzeb władz miejskich lub jako świadectwo w ewentualnym postępowaniu sądowym. Rozrost administracji i sądownictwa w dawnym Lublinie wpłynął na tworzenie różnych serii ksiąg miejskich, najpierw odpowiednich organów władz (księgi rady miejskiej, księgi sądu wójtowsko-ławniczego), a później także serii tematycznych (księgi rachunkowe i księgi kryminalne). W Lublinie ten rodzaj dokumentacji był tworzony od początku XV w., dziś najstarsza zachowana księga miejska pochodzi z lat 1465-1475. Obecnie w Archiwum Państwowym w Lublinie przechowywanych jest ok. 350 ksiąg miejskich lubelskich. W lubelskim Archiwum można skorzystać z pomocy dwóch rodzajów indeksów Riabinina. Pierwszy, obszerniejszy obejmuje kilka tysięcy nazwisk osób, które zostały zanotowane w księgach miasta Lublina w okresie od XV do XVIII w. Większość z nich były nazwiskami mieszczan lubelskich, ale są wśród nich także wymienieni mieszkańcy innych miast, a także szlachta, kupcy i duchowni, których różne sprawy i interesy przywiodły do Lublina. Władze miasta, mieszczanie lubelscy i przybysze podejmowali różne czynności i działania o charakterze administracyjnym, gospodarczym, finansowym, sądowym i innym, które, jeśli wymagały pisemnego utrwalenia lub poświadczenia, były zapisywane w księgach miejskich, a wraz z nimi trafiały do ksiąg osoby w nie zaangażowane. Drugi indeks, znacznie mniejszy, bo obejmujący ok. dwóch tysięcy kart, został sporządzony na tej samej podstawie źródłowej. Znalazły się w nim hasła rzeczowe, które dotyczą obiektów, przedmiotów, zjawisk, wydarzeń, zwyczajów, nazw i terminów związanych z Lublinem.Oba indeksy są prawdziwą kopalnią wiedzy o dawnym Lublinie. W większości nie ograniczają się bynajmniej do podania hasła i miejsca w konkretnej księdze, z której zaczerpnięto daną wiadomość. Riabinin skrupulatnie czytał dawne księgi i wynotowywał różnego rodzaju informacje, najczęściej Karta z indeksu z wpisem dotyczącym te o charakterze identyfiSebastiana Acernusa Klonowica

kacyjnym i genealogicznym. Stąd w przypadku osób na kartach znajdujemy informacje o narodowości, miejscu pochodzenia, przynależności stanowej, wykonywanym zawodzie, sprawowanych urzędach, piastowanych godnościach, związkach rodzinnych i posiadanych nieruchomościach (kamienicach), nie licząc oczywiście opisania przedmiotu samej sprawy. Podobnie bogaty jest indeks rzeczowy. Już samo jego sporządzenie, czyli stworzenie zestawu haseł związanych z historią Lublina ma wartość poznawczą samą w sobie, ale oczywiście zawiera on także dodatkowe informacje. Najważniejsze odnoszą się do wskazania miejsca (sygnatura księgi i numer karty), w których dana „rzecz’ była wzmiankowana, ale obok nich podawał Riabinin także inne dane. Dotyczyły one charakteru źródła, kontekstu w jakim dana wiadomość występowała lub osób, które z daną „rzeczą” były powiązane. Autorem obu indeksów był Jan Riabinin archiwista i kustosz Archiwum Państwowego w Lublinie. Urodził się w Lublinie w 1878 r. w rodzinie urzędnika rosyjskiego. Studiował i pracował w Rosji, jednak po wybuchu w 1917 r. rewolucji przybył do Polski i od 1921 r. na trwałe związał się ze swoim rodzinnym miastem, gdzie zamieszkał w kamienicy swoich rodziców przy ul. Złotej 3 (dziś Muzeum Literackie Józefa Czechowicza). Jako doświadczony archiwista znalazł zatrudnienie w Archiwum Państwowym w Lublinie, w którym pracował przez kilkanaście lat. Zmarł w 1942 r., został pochowany na cmentarzu przy ul. Lipowej. Riabinin niemal całe swoje zawodowe życie poświęcił Lublinowi. W lubelskim Archiwum porządkował akta związane z miastem i regionem, tworzył różnego rodzaju pomoce archiwalne, jak choćby omawiane indeksy, działał w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Lublinie, a przede wszystkim prowadził szerokie badania nad dziejami miasta. Pokłosiem tych prac są liczne publikacje naukowe, w których Riabinin udostępniał bogate, wcześniej nieznane, materiały źródłowe z lubelskiego Archiwum. Jego marzeniem było opracowanie słownika biograficznego znanych mieszkańców Lublina. Bez wątpienia oba indeksy miały prowadzić do tego ambitnego celu, i choć nie udało się go zrealizować, to i tak właśnie one pozwalają w dużym stopniu do dziś poznawać ludzi i rzeczy danego Lublina. W tym roku przypada 70. rocznica śmierci Jana Riabinina. Z tej okazji Archiwum Państwowe w Lublinie postanowiło przypomnieć postać i dorobek swojego zasłużonego pracownika i opublikować w formie zdigitalizowanej oba indeksy. Będą one dostępne także w Internecie na stronie Archiwum (www.lublin.ap.gov.pl). Udostępnianie indeksów w Internecie będzie następowało sukcesywnie. W pierwszej kolejności zostanie zeskanowany indeks nazwisk, następnie indeks rzeczowy. Z uwagi na zamiar szybkiego udostępnienia on-line skany będą publikowane stopniowo w ramach poszczególnych liter alfabetu. Już teraz indeks nazwisk jest dostępny do litery R. Archiwum chciałoby opublikować oba indeksy do końca bieżącego roku. Piotr Dymmel - dyrektor Archiwum Państwowego w Lublinie

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

9


EDUKACJA HISTORYCZNA

Gry miejskie - nowość w rozrywce? Coraz częściej możemy spotkać się z plakatami czy reklamami zaproszającymi do udziału w grach miejskich. Organizują je z różnych okazji samorządy, stowarzyszenia, biura podróży czy firmy prywatne. Ta nowa forma rozrywki staje się coraz popularniejsza. Odpowiednio przygotowana może stać się atrakcyjnym sposobem edukacji historycznej.

Rafał Hordyjewski - pracownik lubelskiego Archiwum, jako ojciec Ruszel w trakcie gry miejskiej „Stowarzyszenie Umarłych Literatów”

Rafał Hordyjewski Gry miejskie są połączeniem harcerskich zabaw terenowych np. podchodów z happeningami czy grami typu larp (living action role-playing). Te ostatnie polegają na odgrywaniu ustalonych ról przez graczy, często dodatkowo przebranych w odpowiednie stroje. Same gry miejskie są coraz częściej wykorzystywanym sposobem na zwiedzanie miasta, poznawanie jego historii, kultury czy mało znanych miejsc, dlatego też znajdują się w ofercie biur podróży jako alternatywna dla typowych wycieczek. Ze względu na walory edukacyjne i rozwijanie umiejętności współdziałania wykorzystuje się je także w pracy z młodzieżą czy podczas zabaw integracyjnych pracowników. Gry takie toczą się w otwartej przestrzeni miejskiej, w której uczestnicy mają do wykonania szereg zadań. W zależności od 10

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

przyjętej formy i stopnia skomplikowania mogą to być proste cele np. dotarcie do pewnego punktu, odnalezienie charakterystycznego miejsca czy detalu architektonicznego. Bardziej skomplikowane gry wzbogacone są pewną fabułą, wokół której toczyć się ma rozgrywka, a zadania wymagają wiedzy czy sprawności fizycznej. W zależności od przyjętej konwencji oś fabularna może wymagać od graczy wyobrażenia sobie, że przenoszą się w inną epokę lub odgrywają pewne postacie. Uczestnicy mogą się poczuć bohaterami kryminału czy filmu przygodowego, jednak ze względu na miasto-miejsce, w którym rozgrywa się gra, jej główny wątek zawsze musi być w jakiś sposób z nim związany. Miasto i jego przestrzeń odgrywa tutaj bowiem kluczową rolę. Rozwiązując poszczególne zadania uczestnicy „odkrywają”, że nieraz w dobrze im znanych miejscach kryją się tajemnice, o których nie mieli pojęcia. Część z nich ukryli twórcy gry ale pozostałe są np. mało znanymi faktami z dziejów. Istotą gry miejskiej jest bowiem to by poprzez rozwiązywanie zadań odkrywać „tajemnice” grodu. Na koniec przedstawimy dwa rodzaje gier, o charakterze histor ycznym, tworzonych przez niżej podpisanego, które odbywały się w Lublinie. Heraldyczna Impreza na Orienta-

cję, której dotychczas odbyły się trzy edycje m.in. podczas Lubelskich Dni Historii Alternatywnej, łączy tzw. InO (Imprezy na Orientację) czyli zawody polegające na odnajdywaniu punktów w terenie za pomocą mapy i kompasu oraz obozy heraldyczne studentów historii, których uczestnicy przerysowują i opisują herby z danego miejsca. Celem jest odnalezienie herbów i gmerków (znaków mieszczan) znajdujących się na terenie miasta oraz umieszczenie ich wizerunków i nazw na kartach odpowiedzi. Pomocą dla każdej drużyny jest mapa, która określa przybliżone miejsce znajdowania się herbu oraz opisy herbów przedstawione wedle zasad blazonowania. Drugą grą jest „Stowarzyszenie umarłych literatów, która miała miejsce podczas tegorocznej Nocy Kultury, a organizowało ją Stowarzyszenie Studnia Pamięci we współpracy z portalem olublinie.pl. Jej fabuła dotyczyła twórców literatury związanych z Lublinem. Rolą graczy było wykonywanie określonych zadań, zleconych przez postacie literatów – odpowiednio ucharakteryzowanych aktorów. Była to zatem okazja do spotkania Biernata z Lublina, Sebastiana Klonowica, Andrzeja Struga czy Franciszki Arnsztajnowej. O wrażeniach z przebiegu gry można poczytać obok. Rafał Hordyjewski - pracownik Archiwum Państwowego w Lublinie w Oddziale I (gromadzenia i opracowywania zasobu) „Isaac Bashevis Singer” i gracze gry miejskiej


RELACJE - NOC KULTURY 2012

„Apluszki” we Lwowie, czyli jak opłaca się wiedzieć co nieco o swoim mieście m.in. Biernata z Lublina, Jana Kochanowsk iego, Franciszkę A rnsztajnową, Bolesława Prusa czy Józefa Czechowicza, którzy poddawali nas próbie rozległej wiedzy, orientacji w terenie, spostrzegawczości Zwycięska drużyna „Apluszków” - pracownic lubelskiego Archiwum i cierpliwości, (od lewej: Jowita Piotrowicz, Alicja Gebert, Zofia Jakóbczak) umiejętności logicznego Zofia Maria Jakóbczak myślenia (rozwiązanie zadania matema„Stowarzyszenie Umarłych Literatów” tycznego u Bolesława Prusa to było wyto tytuł gry miejskiej zorganizowanej zwanie!!!) ale i wytrwałości w sprincie po w ramach tegorocznej Nocy Kultury przez mieście – a trzeba się było zdrowo nabieStowarzyszenie „Studnia Pamięci” oraz gać. portal olublinie.pl. Nasz udział w grze Za prawidłowe rozwiązania poeci i pisabył bardzo spontaniczny – nigdy nie bra- rze ofiarowali nam nie tylko kilka werłyśmy udziału w takim konkursie, więc sów na skrawkach papieru ale także wiele ciekawość wzięła górę. Grę poprzedził etap sympatii i naprawdę dużo dobrej zabawy. internetowy mający charakter eliminacji. Po zebraniu wszystkich manuskryptów Tematyka pytań była oczywiście związana czekało nas najtrudniejsze zadanie, z poetami i pisarzami związanymi z na- bowiem wszystkie zebrane fragmenty należało przyporządkować do poszczeszym miastem. Należy przyznać, że niektóre pytania sprawiły trudność nawet tym, którzy coś niecoś o Lublinie wiedzą i trzeba było szukać rozwiązań w dostępnej literaturze. Nasza 3-osobowa, żeńska drużyna, spontanicznie nazwana „Apluszki”, w etapie internetowym uplasowała się ex aequo na 1 miejscu z dwiema innymi drużynami. To dodało nam wiary w nasze siły i dnia 2 czerwca na Placu Litewskim stanęłyśmy w szranki, a do uczciwego konkurowania zachęcał sam ojciec Ruszel, dominikanin, także literacko związany z naszym miastem. Zadaniem wszystkich drużyn było odnalezienie 10 literatów znajdujących się w różnych częściach Starego Miasta i okolicznych ulic i rozwiązanie zadawanych przez nich zagadek. I tak w urokliwych zakątkach Lublina spotkałyśmy

gólnych twórców a następnie ułożyć je w kolejności chronologicznej. Tutaj, wspólnym wysiłkiem, dzieląc się wiedzą, ewentualnie kierując się kobiecą intuicją, wyprzedziłyśmy bezsprzecznie wszystkie drużyny, odgadując ostateczne hasło gry: „To miasto darami nieba darzone godne być Boga. Dominikański staruszek zakończył swoje życie, pozostał na miejscu minionej chwały, dumnie w niebo wznoszący”, zdobywając tym samym główną nagrodę – wycieczkę do Lwowa. Do Lwowa pojechałyśmy 1 września, niestety w niepełnym składzie drużynowym. Miasto zachwyciło nas wspaniałą architekturą, bogactwem kulturowym i naprawdę niesamowitą atmosferą. Podczas zwiedzania rozlicznych miejsc nie pominęłyśmy tych, w których, podobnie jak w grze, mogłyśmy podążyć śladem umarłych literatów. Drużynę „Apluszków” stanowiły pracownice Archiwum: Jowita Piotrowicz - Oddział I (gromadzenia i opracowywania zasobu), Alicja Gebert - Kancelaria, Zofia Jakóbczak - Oddział IV (ewidencji i udostępniania - Pracownia naukowa).

Aktorzy gry miejskiej „Stowarzyszenie Umarłych Literatów” w komplecie

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

11


RELACJE - NOC KULTURY 2012

NIE TYLKO AKTA. ARCHIWUM JAKIEGO NIE ZNACIE

Edyta Targońska

W nocy z 2 na 3 czerwca b.r. Archiwum Państwowe w Lublinie po raz kolejny otworzyło swoje podwoje dla uczestników Nocy Kultury. W ramach tegorocznej edycji imprezy Archiwum Państwowe w Lublinie przygotowało pod hasłem „Nie tylko akta. Archiwum jakiego nie znacie” prezentację nietypowych obiektów, które trafiły do zasobu Archiwum oraz materiałów archiwalnych niezwykłych ze względu na ich treść bądź formę. Pokazaliśmy popiersie cara Mikołaja II, portret ścienny prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, tablicę adresową z czasów II wojny światowej Adolf Hitler Platz pochodzącą z Placu Litewskiego w Lublinie, odznakę policyjną z okresu międzywojennego oraz wiele innych. Podczas Nocy Kultury zaprezentowaliśmy wystawę ciekawych pod względem treści dokumentów, które od godziny 23.40 dnia 12 września 2010 r. systematycznie prezentujemy za pośrednictwem internetowej Galerii Jezuicka 13 (www.jezuicka13.pl) autorstwa pracownika Archiwum Państwowego w Lublinie Marka Krzykały. Dzięki zgromadzonym w Archiwum zbiorom, w scenerii niedostępnych na co dzień piwnic Archiwum z fragmentami murów dawnych kamienic miejskich Lublina, odtworzyliśmy gabinet kancelisty oraz miejsce pracy pocztowca. Ekspozycja miejsca pracy pocztowca została wzbogacona eksponatami użyczonymi na ten cel z Poczty Polskiej dzięki życzliwości Pana Tomasza Gąsiora Kierownika Punktu Pocztowego Poczta Polska S.A. WER Lublin oraz Pana Andrzeja Wyroślaka Naczelnika Urzędu Pocztowego Lublin 1. Pan Jerzy Wach Dyrektor Centrum Logistyki Poczty Polskiej Oddział Regionalny w Lublinie udostępnił natomiast zabytkowy samochód marki Fiat służący do przewozu przesyłek pocztowych w okresie międzywojennym, który wraz z kierowcą w oryginalnym stroju z tego okresu stojąc przy wejściu do Archiwum zachęcał do odwiedzenia naszej ekspozycji. Wszystkim wymienionym Panom serdecznie dziękujemy za współpracę, pomoc i życzliwość, a Panu Henrykowi Szabale Dyrektorowi Sieci Regionu w Lublinie gratulujemy wspaniałych pracowników! Wszystkie tegoroczne propozycje przygotowane przez Archiwum Państwowe w Lublinie na Noc Kultury cieszyły się dużym zainteresowaniem o czym świadczy fakt, iż nasze sale ekspozycyjne cały czas były pełne zwiedzających. 12

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

fotografie: Marek Krzykała, Edyta Targońska


Relaks, radość, ruch! Rok 2012 obfituje w sportowe wydarzenia – Euro wchodzi już w decydującą fazę rozgrywek, a niedługo Olimpiada w Londynie. Dlatego, żeby utrzymać nastrój i ducha rywalizacji przypomnijmy sobie, jak pod koniec lat 80-tych zakłady pracy organizowały zawody sportowe, w których pracownicy mogli zmierzyć się w takich konkurencjach, jak przeciąganie liny, skok w dal, rzut lotką do tarczy, szachy, a nawet „rzut do kosza z utrudnieniem” oraz gwóźdź programu: „wielobój szefów”! Wszystko zgodnie z zasadą 3xR – Relaks, Radość, Ruch!

2336/0, Lubelska Fabryka Maszyn Rolniczych Spółka Akcyjna w Lublinie, sygn. 206

Orłowo Morskie - All Inclusive Trudno się oprzeć dzisiejszym ofertom w biurach turystycznych, które kuszą nas plakatami z mnogością żywych kolorów, zdjęciami pięknych plaż i atrakcji… I nie przekonuje nas, że wycieczka „last minute” oznacza coraz częściej: „zdążył pan w ostatniej chwili, za minutę ogłaszamy upadłość” :) Oferty turnusów wakacyjnych wywieszane w zakładach pracy to często małe, kserowane na żółtym papierze kartki, oferujące kolonie dla dzieci w cenie miesięcznej pensji, a trwające od tygodnia do 10 dni. A jak to wyglądało kiedyś, przed wojną? Wpadł nam w ręce niepozorny, ale jakże znamienny afisz z ofertą wakacji nad polskim morzem. Co znajdujemy w ofercie? Bieżąca woda i elektryczne oświetlenie – to już dzisiaj nikogo nie dziwi, chyba, że okazuje się być wszystkim, co zostało wpisane pod nazwą „all inclusive”. Ale gry sportowe pod fachowym kierownictwem, wycieczki po wybrzeżu, radio i dancingi, a przede wszystkim dobre i obfite wyżywienie z własnej kuchni, sprawiają, że dzisiaj taka oferta byłaby rozchwytywana „na pniu”! A wszystko to na afiszu, którego trudno nie zauważyć z daleka – 63×95 cm! 632/0 Zbiór afiszów i druków ulotnych 1861-1954, sygn. 156

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

13


RELACJE

Z pomocą Muzeum Polskiemu w Ameryce Edyta Targońska

(liczącym ponad 114 mb. akt) i jednym je rozprowadzać tam, gdzie zaistniez ważniejszych zespołów przechowywa- je tego potrzeba. Na czele Rady Polonii nych w Archiwum Muzeum Amerykańskiej stanął powszechnie znaPolskiego w Ameryce. Od ny i ceniony działacz społeczny, dzie2006 r. prowadzę prace kan wydziału prawa na uniwersytecie związane z opracowaniem Marguette w Milwaukee, Wisconsin tych akt. dr Franciszek X. Świetlik. Rada Polonii Amerykań- Swoją pierwszą pomoc Rada Polonii skieskiej powstała w Chicago rowała już w 1939 r. do polskich uchodźw 1938 r. z przekształce- ców w Rumunii, na Węgrzech, Litwie nia Polskiej Rady Mię- i Łotwie, a także do internowanych żołdzyorganizacyjnej utwo- nierzy oraz jeńców w niemieckich oborzonej w 1936 r., która zach. Niewielka pomoc docierała również skupiała niemal wszyst- do Polski za pośrednictwem Commission kie organizacje polonijne for Polish Relief. W roku 1940 Rada Pow Stanach Zjednoczonych lonii nie posiadała jeszcze własnej delegai miała na celu opracowanie tury w Europie, więc przy rozprowadzaEdyta Targońska podczas opracowywania akt Rady Polonii Amerykań- programu i metod współniu darów korzystała z pomocy różnych skiej w siedzibie Muzeum w Chicago pracy Polonii amerykańskiej innych organizacji – za pomocą MiędzynaOd 25 czerwca do 5 sierpnia 2012 r. ze starym krajem przy współdziałaniu ze rodowego Czerwonego Krzyża dostarczała po raz kolejny, dzięki funduszom, jakie Światowym Związkiem Polaków z Zagra- do Polski lekarstwa, współpraca z AmeryNaczelna Dyrekcja Archiwów Państwo- nicy. Do 1939 r. działalwych otrzymała z Ministerstwa Kultury ność Rady koncentrowai Dziedzictwa Narodowego w ramach pro- ła się na organizowaniu gramu „Ochrona dziedzictwa archiwalne- pomocy dla weteranów go za granicą”, przebywałam w Muzeum Armii Polskiej w AmePolskim w Ameryce. Tegoroczny pobyt był ryce, przyznawaniu stypoświęcony kontynuacji opracowania akt pendiów na kursy wiedzy największego zespołu przechowywanego o Polsce oraz na wydaww Archiwum Muzeum Polskiego w Ame- nictwa promujące Polskę. Atak Niemiec na Polskę 1 ryce – Rady Polonii Amerykańskiej. Akta Rady Polonii Amerykańskiej (Ame- września 1939 r. postawił rican Relief for Poland) – centralnej orga- przed Polonią nowe zadanizacji charytatywnej Polonii w Stanach nia i wyzwania. W dniu Zjednoczonych działającej w latach 1938- 19 października 1939 r. 1973, przekazano do Archiwum Muzeum na Zjazd NadzwyczajPolskiego w Ameryce na początku lat 50. ny Rady Polonii AmeXX w. W latach 70. do Muzeum dotarła ko- rykańskiej przybyli do lejna partia dokumentacji tej organizacji, a Chicago przedstawiciele Przygotowywanie transportu darów Rady Polonii Amerykańskiej do Polski w siedzibie Komisji Zakupów i Składnicy w Nowym Yorku. akta Rady Polonii stały się największym organizacji Polonijnych, kleru i prasy. Na zjeździe kańskim Czerwonym Krzyżem pozwoliła podjęto decyzję o reor- natomiast na regularną dostawę paczek ganizacji Rady, tak aby dla żołnierzy polskich w obozach jeniecobjęła ona swoją działal- kich. Rada nieustannie jednak zmierzała nością oprócz organiza- do utworzenia w Europie własnego przedcji polonijnych również stawicielstwa i w tym celu poleciła Floparafie, centrale i komi- rianowi Piskorskiemu zbadanie potrzeb tety ratunkowe. Posta- Polaków we Francji, Szwajcarii, Rumunii nowiono także wydać i na Węgrzech oraz poczynienie przygotoapel do społeczeństwa, wań do utworzenia Delegatury Rady Poloorganizacji i komitetów nii w Europie. Delegatura taka z siedzibą ratunkowych, aby dla w neutralnej Portugalii w Lizbonie dobra sprawy wszel- rozpoczęła swoją działalność w paźkie fundusze zebrane dzierniku 1941 r. Jej praca skupiała się na ratunek dla Pol- na wysyłaniu transportów z odzieżą, leski przesyłano bezpo- karstwami i żywnością z Lizbony do okuśrednio do Rady Po- powanej Polski (Generalnego GubernatorPoświęcenie darów Rady Polonii Amerykańskiej siedzibie RPA lonii Amerykańskiej, stwa) i do Polaków w obozach jenieckich w Chicago przed ich wysłaniem do Polski (pierwszy z lewej która z kolei będzie oraz uchodźców polskich rozsianych >> Prezes Rady Polonii Amerykańskiej Franciszek X. Świetlik. 14

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012


po całym świecie, a także do obozów koncentracyjnych (po usilnych staraniach Niemcy zgodzili się na przesyłanie paczek dla więźniów w Dachau, Oświęcimiu, Ravensbruck i innych). Delegatura Rady w Lizbonie prowadziła ponadto dział poszukiwań i pośrednictwa w przekazywa-

Polonii Amerykańskiej była kapitulacja Niemiec. Koniec wojny otworzył bramy obozów jenieckich i koncentracyjnych, a także uwolnił setki tysięcy wiezionych na roboty do Rzeszy. W związku z tym powstał ogromny problem wysiedleńców, tzw. „displaced persons”. Rada, dzięki zgromadzonym zapasom, już od września 1945 r. skierowała pomoc finansową oraz w postaci paczek do wysiedleńców skupianych w obozach dla wysiedleńców, głównie na terenie Niemiec, gdzie pomoc niosła za pomocą UNRRA, gdyż była to jedyna agencja posiadająca aparat rozdzielczy na terenie Niemiec i upoważnienie do niesienia pomocy. Rada

wizyty w 1946 r. zorganizowano delegatury Rady: w Poznaniu – Rejon Zachodni; w Krakowie – Rejon Południowy; w Gdyni – Rejon Wschodni i Północny oraz w Warszawie – Rejon Środkowy. W Warszawie znajdowało się także biuro główne Rady. Po II wojnie światowej Rada wysyłała żywność i lekarstwa, a później sprzęt medyczny dla polskich szpitali. Uczestniczyła też w poszukiwaniach osób zaginionych w czasie wojny. Rozdawaniem darów Rady Polonii na terenie Polski zajmowały się (oczywiście pod nadzorem Rady Polonii) polskie organizacje dobroczynne, tj. Caritas, Polski Czerwony Krzyż, Centralny Komitet Opieki Społecznej, Komitet Dobroczynności Polskiej Y.M.C.A., Stowarzyszenie Weteranów Inwalidów, Chłopskie Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, Robotnik – Przyjaciel Dzieci, Polski Kościół Narodowy, Polscy Metodyści i in. Choć rozdział darów odbywał się za pośrednictwem wymienionych wyżej

Przygotowywanie transportu darów Rady Polonii Amerykańskiej do Polski w siedzibie Komisji Zakupów i Składnicy w Nowym Yorku.

niu wiadomości o osobach poszukiwanych. W latach 1939-1945 kierunki akcji pomocowej Rady ulegały zmianom i przesunięciom w związku z rozwojem wydarzeń na arenie wojennej i politycznej, które czasem uniemożliwiały niesienie pomocy na danym terenie, stwarzając jednocześnie konieczność podejmowania akcji pomocowej na innych obszarach. Punktem zwrotnym w działalności Rady

Biuletyn Prasowy Rady Polonii Amerykańskiej z dnia 1 września 1939 r.

pomagała później, dzięki współdziałaniu z wieloma organizacjami rządowymi USA, „displaced persons” w uzyskaniu wiz do USA oraz organizowała im odpowiednie warunki pobytu na terenie Stanów Z j e d n o c z onyc h . Powstały wówczas delegatury Rady w Niemczech, Austrii i Francji nio- Przygotowywanie transportu darów Rady Polonii Amerykańskiej do Polski sące pomoc prze- w siedzibie Komisji Zakupów i Składnicy w Nowym Yorku. bywającym tam Polakom. organizacji, zgodnie z umową zawartą Po zakończeniu wojny pojawiła się tak- między nimi a Radą Polonii, każdy obże możliwość skierowania większej darowany wiedział, skąd pochodzą dary. pomocy dla ludności w Polsce. W tym Dary amerykańskie były rozwożone po celu, gdy tylko nadarzyła się taka moż- całej Polsce 48. dużymi samochodami, na liwość, Rada Polonii po uzyskaniu nie- których widniał napis „Rada Polonii Amezbędnych paszportów i wiz w grudniu rykańskiej – American Relief for Poland” 1945 r. zorganizowała misję do Polski, aby oraz była namalowana flaga amerykańska. na miejscu zbadać sytuację, a przy okazji W latach 60-tych Rada Polonii Ameryuzyskać zapewnienie od władz polskich, kańskiej powoli ograniczała swoją działalże pomoc Polonii amerykańskiej roz- ność. Nadal niosła pomoc Polsce, głównie dzielana będzie pod nadzorem Rady w zakresie dostarczania leków i sprzętu i według zasad przez nią ustalonych. do polskich szpitali. Ostatecznie w 1973 r. Po spotkaniu z najwyższymi władza- zakończyła swoją działalność twierdząc, mi Polski delegacja udała się na objazd że swoją rolę już spełniła i dalsze jej funkpo Polsce odwiedzając stacje Polskiego cjonowanie nie jest potrzebne. Czerwonego Krzyża w Makowie i Pułtusku oraz Gdynię, Poznań, Słupcę, Ino- Edyta Targońska - kierownik Oddziału I wrocław, Aleksandrów, Lublin (tu zwie- (gromadzenia i opracowania zasobu) dziła uniwersytet i obóz koncentracyjny Skany dokumentów Rady Polonii Amerykańskiej na Majdanku) i Kraków. W wyniku tej pochodzą z zasobu Archiwum Muzeum Polskiego w Ameryce.

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

15


ODDZIAŁ W RADZYNIU PODLASKIM

„Partia komunistyczna w Polsce” – konferencja i wydawnictwo W maju 2011 r. w radzyńskim oddziale Archiwum Państwowego w Lublinie odbyła się duża, dwudniowa konferencja naukowa zatytułowana „Partia komunistyczna w Polsce – struktury, ludzie, dokumentacja”. W jej programie znalazło się niemal 50 referatów omawiających przede wszystkim biurokratyczne aspekty funkcjonowania partii przyznających się do tradycji komunistycznych, funkcjonujących w Polsce w latach 1918-1990. Zakres i szczegółowość podjętej problematyki nie rodziły w organizatorach żadnych wątpliwości co do potrzeby wydania drukiem materiałów z tego spotkania. Wydawnictwo Partia komunistyczna w Polsce. Struktury, ludzie, dokumentacja pod redakcją autora niniejszego tekstu, które ukazało się wiosną 2012 nakładem Archiwum Państwowego w Lublinie oraz Radzyńskiego Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych, stanowi realizację tego zamierzenia.

Dariusz Magier Pomimo upływu dwóch dekad od transformacji ustrojowej, która położyła kres dyktaturze partii komunistycznej w Polsce, naukowe opisanie struktur Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz zasad ich funkcjonowania pozostawia sporo do życzenia. Jakże niewiele pojawiło się w tej kwestii opracowań naukowych w porównaniu np. z pracami dotyczącymi aparatu bezpieczeństwa, w którym to zakresie Instytut Pamięci Narodowej – gromadząc dokumentację wytworzoną przez jego struktury – potrafił spożytkować w stopniu imponującym. Tymczasem organa zwierzchnie sił przymusu – komitety partii komunistycznej, jawią się w tym zakresie ciągle terenem dziewiczym. Wiedza administratywistyczna i prozopograficzna o partii komunistycznej wciąż jeszcze ma postać fragmentaryczną. Prowadzone dotychczas badania nie miały charakteru systemowego, na stan badań składały się przyczynkowe opracowania charakteryzujące pracę poszczególnych instancji, struktur organizacyjnych i ich personelu, systemu dokumentacyjnego poszczególnych komitetów lub instancji konkretnych terenów. Od z górą 20 lat archiwa państwowe zajmują się gromadzeniem i opracowaniem

16

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

potężnej spuścizny dokumentacyjnej Pol- komórek wewnętrznych, członkowie i praskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. cownicy, obieg informacji, jak i pogłębioA jest ona ogromna. Samych akt wytwo- ne analizy stanowiące studia przypadków rzonych przez Komitet Centralny i komite- z zakresu organizacji partii komunistyczty wojewódzkie jest w polskich archiwach nej. Równocześnie – jako archiwiści – bypaństwowych ponad 407 tys. jednostek ar- liśmy oczywiście zainteresowani dokuchiwalnych, które zajmują niemal 4,5 km mentacją, której twórcą były wymienione półek magazynowych. Dodajmy do tego wyżej emanacje ruchu komunistycznego, ponad 28 metrów bieżących dokumenta- szeroko pojętą problematyką kancelaryjną cji Komitetu Centralnego Komunistycz- oraz teorią i metodyką pracy ze spuścizną nej Partii Polski oraz niemal 200 mb. akt aktową partii. Mieliśmy nadzieję na budokomitetów wojewódzkich Polskiej Partii wanie w ten sposób całościowego, histoRobotniczej, a otrzymamy wizję ogromu ryczno-archiwalnego obrazu ruchu komuwytwórczości kancelarii „polskich” partii nistycznego, jako machiny organizacyjnej komunistycznych z lat 1918-1990. Niepeł- i biurokratycznej wywierającej wpływ na ną, bo nie uwzględniającą akt wyprodukowanych przez instancje powiatowe, miejskie, miejsko-gminne, gminne, gromadzkie, zakładowe czy podstawowe organizacje partyjne, a także organizacje pokrewne. Nie rodziło zatem wątpliwości, że palma pierwszeństwa w podjęciu inicjatywy badawczej w tym zakresie spoczywa na dyspozytorze dokumentacji wszystkich struktur partii – archidr Agnieszka Gątarczyk i Krzysztof Kołodziejczyk, 26 maja 2011 wach państwowych. To stało się źródłem pomysłu zorgani- wszystkie dziedziny życia społeczeństwa. zowania konferencji przez Archiwum Do przedsięwzięcia zaprosiliśmy autorów Państwowe w Lublinie. Na miejsce obrad z powodzeniem zajmujących się poszczewybrano nową siedzibę Oddziału APL gólnymni zagadnieniami funkcjonowania w Radzyniu Podlaskim, zaś pracami or- partii komunistycznej, reprezentujących ganizacyjnymi zajęli się Ewa Bednarczyk ośrodki akademickie, Instytut Pamięci oraz niżej podpisany. Narodowej oraz archiwa państwowe. ZaW założeniu konferencja miał stanowić wodowe umiejscowienie regionalne autoplatformę wymiany doświadczeń archi- rów zapewnić miało wielostronne spojrzewalnych oraz prezentację najnowszych nie na zaproponowaną problematykę, co wyników badań historycznych nad par- – liczyliśmy – zachęci do podejmowania tią komunistyczną w Polsce od momen- badań porównawczych i – w ich efekcie tu pojawienia się samoidentyfikującej się – skutkować będzie próbą formułowania struktury w 1918 roku w postaci Komu- syntetycznych wniosków. nistycznej Partii Robotniczej Polski/Ko- Odzew na zaproszenie przerósł nasze najmunistycznej Partii Polski, poprzez okres śmielsze oczekiwania i stanowił dowód na Polskiej Partii Robotniczej (1942-1948) to, że inicjatywa była potrzebna środowii Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej sku naukowemu zajmującemu się dzie(1948-1990). Interesowały nas zarówno jami najnowszymi Polski. Wystąpienia syntetyczne opracowania dotyczące po- zgłosili pracownicy reprezentujący 8 uniszczególnych zagadnień z zakresu struk- wersytetów (KUL, UAM, UMCS, Uniwertur organizacyjnych partii, takie jak funk- sytet Opolski, Uniwersytet Rzeszowski, cjonowanie poszczególnych instancji i ich Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistycz- >>


ny w Siedlcach, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie tu Uczelnianego partii w UMCS), jak i zbiorowe portrety zachoi Uniwersytet w Białymstoku), 5 archiwów państwowych (w: wań aparatu wobec Kościoła (Krzysztof Kołodziejczyk) czy efekGdańsku, Katowicach, Lublinie, Olsztynie i Piotrkowie Trybu- ty prac badawczych na temat partii komunistycznej partyjnych nalskim) i 9 oddziałów IPN (Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Kato- historyków (Tomasz Siewierski). Dział kończymy opracowaniem Joanny Ślęzak na temat rysunku satyrycznego jako oręża propawice, Kraków, Lublin, Olsztyn, Rzeszów, Warszawa) Projekt wydawnictwa pokonferencyjnego przewidywał zgroma- gandy partyjnej na łamach „Trybuny Ludu” w okresie stalinizmu. dzenie prac mieszczących się w trzech zasadniczych zakresach W dziale DOKUMENTACJA zgromadzono artykuły poświęcone tematycznych, które stanowią także działy książki: STRUKTU- problematyce produkcji aktowej oraz funkcjonowania archiwów RY, LUDZIE, DOKUMENTACJA – obejmujące główne elementy PPR/PZPR. Zagadnienia kancelaryjne PPR podejmują Dariusz systemu biurokratycznego partii komunistycznej. Najobszerniej- Magier (czynności kancelaryjne) oraz Tomasz Czarnota (personel szy dział STRUKTURY grupuje 16 artykułów. Rozpoczyna je stu- kancelaryjny). Tematykę unormowania zagadnień kancelaryjnodium Adama Miodowskiego dotykające działalności radykalnej -archiwalnych PZPR w polskim prawie archiwalnym prezentuje lewicy polskiej w kręgach wojskowych w Rosji w okresie rewolucji Rafał Galuba, zaś Tomasz Hajewski opisuje strukturę i działalbolszewickiej. Kolejne dwie prace skupiają się na problematyce ność archiwum KW PZPR na przykładzie komitetu w Katowidziałalności komunistycznej w okresie międzywojennym. Ma- cach. Ewa Bednarczyk – niejako kontynuując zagadnienie archiciej Roman Hubka opisuje działania podejmowane przez KPRP wów partyjnych – przenosi swoje zainteresowanie na metodykę w okresie wojny polsko-bolszewickiej na przykładzie regionu opracowania materiałów archiwalnych w nich stosowaną. Dwa piotrkowskiego, z kolei Paweł Borek skupia się na prowadzeniu kolejne artykuły prezentują stan badań nad dziejami kancelarii agitacji komunistycznej w podlaskich garnizonach Wojska Pol- PZPR (Elżbieta Markowska) oraz jej archiwów (Agnieszka Laskiego. Przedmiotami badawczymi kolejnych prac są wybrane skowska). Ostatnie prace przybliżają materiał aktowy b. PZPR. komitety partii komunistycznej w różnych częściach kraju: ko- Krzysztof Paszek i Przemysław Snoch charakteryzują akta rejomitety miejskie PPR w Zagłębiu Dąbrowskim (Katarzyna Głowa- nów ewidencji partyjnej znajdujące się w zasobie Archiwum Pańnia), Komitet Wojewódzki PPR w Gdańsku (Marcin Żukowski), stwowego w Katowicach, zaś Andrzej Wróbel opisuje archiwalia Komitet Wojewódzki PZPR w Lublinie (Katarzyna Zawadka) wytworzone przez poszczególne struktury PZPR przechowywaoraz poszczególne komórki organizacyjne komitetów PPR/PZPR: ne w Archiwum Państwowym w Piotrkowie Trybunalskim. Materiały konferencyjne powydziały nauki i oświaty KC, przedza prolog odwydawniczy KW w Poznaniu i CzęstochoDyrektora Archiwum Pańwie (Patryk Pleskot, Artur stwowego w Lublinie dr. Piotra Bądkowski, Jarosław Durka), Dymmela oraz słowo wstępne Wydział Propagandy KW PPR niżej podpisanego. Wszystkie w Gdańsku (Lidia Potykanoprace posiadają streszczenia wicz-Suda), Plenum, Egzekuw języku angielskim. tywa i Sekretariat KW PZPR Prof. Janusz Łosowski, jeden w Katowicach (Tomasz Szafron), z recenzentów tego wydawa także podstawowe organizacje nictwa monograficznego, partyjne usytuowane w strukzauważył trafnie, że „publiturach resortu bezpieczeństwa kacja pozwala lepiej poznać i milicji (Wiesław Charczuk, kancelarię i archiwa partii, Rafał Drabik, Piotr Rybarczyk). która stworzyła na ziemiach Problematykę oddziaływania polskich państwo totalitarne partii komunistycznej na apai skutecznie nim kierowała rat administracyjny państwa przez niemal pół wieku. Prace i organizacje społeczne omawia w niej zawarte stanowią swego Mariusz Korejwo, natomiast Ar- Obrady sekcji II Dokumentacja, 27 maja 2011 rodzaju informator niezbędny kadiusz Kazański przedstawia działania gdańskiej PZPR wobec strajków na Wybrzeżu w 1988 r. do poznania specyfiki źródłowej olbrzymiej pozostałości aktowej W dziele LUDZIE znajdziemy zarówno próby studiów o elitach po «przewodniej sile narodu» i prowadzenia w niej skutecznych partyjnych (Piotr Brzeziński, Sebastian Drabik, Paweł Róg), poszukiwań źródłowych”. Pozostałymi recenzentami książki byli artykuły biograficzne o aparatczykach ze szczytów hierarchii profesorowie: Antoni Dudek (UJ) oraz Janusz Wrona i Zbigniew komunistycznej w kraju z jednej strony (praca Mirosława Szumi- Zaporoski (UMCS). ło o Romanie Zambrowskim) i komitetów zakładowych z drugiej (Marcin Kruszynski o Eugeniuszu Hetmanie, sekretarzu Komite- Dariusz Magier - kierownik Oddziału w Radzyniu Podlaskim

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

17


ODDZIAŁ W KRAŚNIKU

Kraśnickie wystawy w czerwcu 2012 roku: Między malarstwem a dokumentem archiwalnym oraz Nadzieja – walka o kościół Kraśnika Fabrycznego Jarosław K. Cybulak „Między malarstwem, a dokumentem archiwalnym. Twórczość Tadeusza Surdackiego, malarza, archiwisty i historyka” taki tytuł nosi wystawa, której wernisaż odbył się 29 czerwca 2012 roku w Oddziale APL w Kraśniku. Zwiedzający mogli obejrzeć obrazy, grafiki i fotografie autorstwa Tadeusza Surdackiego, który w swojej twórczości koncentruje się głównie na przedstawianiu rodzinnego Urzędowa i okolic, także historycznych ujęć, których śladów dziś już próżno szukać w krajobrazie dawnego królewskiego miasta. Uzupełnieniem były publikacje naukowe artysty oraz dokumenty archiwalne dotyczące obiektów oraz miejsc przedstawianych na obrazach. Goście uczestniczący w wernisażu mogli również posłuchać ciekawej

18

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

gawędy autora o motywach jakie skłoniły go do tworzenia oraz o zawiłych ścieżkach życiowych, po których kroczył do upragnionego zostania malarzem, a które ostatecznie zaprowadziły go do zawodu archiwisty. Wystawa miała również na celu pokazać, że z pozoru suchy i niekojarzący się ze sztuką dokument może być natchnieniem dla artysty. Tadeusz Surdacki jest absolwentem Instytutu Historii KUL. Przez kilkadziesiąt lat pracował jako kierownik Archiwum Państwowego w Lublinie Oddział w Kraśniku. Swoje młodzieńcze pasje związane z malarstwem realizuje obecnie na emeryturze uprawiając głównie malarstwo olejne. Jest również autorem wielu publikacji odnoszących się do przeszłości Urzędowa i okolic oraz społecznikiem czynnie zaangażowanym w życie swojej miejscowości.

Wystawa twórczości Tadeusza Surdackiego nie była jedyną, jaką można było oglądać w czerwcu w kraśnickim Archiwum. 26 czerwca odbyły się uroczystości upamiętniające 53. rocznicę wydarzeń związanych z dramatyczną walką społeczności Kraśnika Fabrycznego o budowę kościoła. Zostały one zorganizowane przez Urząd Miasta Kraśnik wspólnie z Archiwum Państwowym w Lublinie Oddział w Kraśniku oraz kraśnickimi harcerzami. Przez cały dzień można było zwiedzać ustawioną na skwerze przed budynkiem Archiwum wystawę „Nadzieja... – walka o kościół Kraśnika Fabrycznego”. O godz. 19 rozpoczęły się główne uroczystości. Podczas nich został m. in. wygłoszony przez Zastępcę Dyrektora Archiwum Państwowego w Lublinie Krzysztofa Kołodziejczyka referat przybliżający wydarzenia z czerwca 1959 roku. Całość zakończył koncert Jacka Kadisa, który również odbył się przed siedzibą Oddziału w Kraśniku. Jarosław K. Cybulak - p.o. kierownika Oddziału w Kraśniku


NOWOŚCI WYDAWNICZE APL

Projekty architektoniczne Bohdana Kelles-Krauzego w zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie... Błotnicka-Mazur Elżbieta: Projekty architektoniczne Bohdana Kelles-Krauzego w zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie i innych zbiorach archiwalnych. Seria Ikonoteka Lubelska T. 1 / pod red. Piotra Dymmela. Lublin 2011 „Projekty architektoniczne Bohdana Kelles-Krauzego w zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie i innych zbiorach archiwalnych” autorstwa Elżbiety Błotnickiej-Mazur to najnowsza publikacja Archiwum Państwowego w Lublinie. Zawiera publikację 76 projektów znanego polskiego architekta Bohdana Kelles-Krauzego, od 1921 r. aż do śmierci w 1945 r. był na stałe związany z Lublinem. Początkowo pełnił funkcję architekta powiatowego, a później kierownika oddziału architektoniczno-budowlanego Okręgowej Dyrekcji Robót Publicznych. Twórczość architektoniczna Kelles-Krauzego jest niezwykle bogata i zróżnicowana przedmiotowo. Spod jego ręki wyszły projekty gmachów użyteczności publicznej, szkół, kościołów, domów mieszkalnych i bu-

dynków gospodarczych. Przeważająca większość tych prac jest zachowana w Archiwum Państwowym w Lublinie, one też zebrane razem i uzupełnione kilkoma projektami pochodzącymi z innych zbiorów, stały się podstawą tej edycji. Bogatemu materiałowi ilustracyjnemu towarzyszy tekst autorki, która wprowadza czytelnika w historię poszczególnych zabytków oraz tajemnice jego architektonicznego kształtu. Dzięki temu przewodnikowi mamy okazję razem z autorką odbyć ciekawą wędrówkę po budowlach, które stanowią dziś cenne dziedzictwo kulturalne w krajobrazie architektonicznym Lublina i województwa lubelskiego. A dla osób pragnących oddać się bardziej samodzielnym studiom niezwykle pomocne będą informacje źródłowe, konserwatorskie i bibliograficzne dodane do każdego obiektu. Praca jest pierwszym tomem zapoczątkowanej w Archiwum Państwowym w Lublinie serii wydawniczej pt. Ikonoteka Lubelska.

PROGRAM WIELOLETNI KULTURA+

Digitalizacja w lubelskim Archiwum Archiwum Państwowe w Lublinie należy do liderów na polu digitalizacji materiałów archiwalnych w Polsce. Już w 2007 r. rozpoczęło na szerszą skalę przenoszenie materiałów archiwalnych z formy papierowej do postaci cyfrowej. Ta praca, która w przypadku archiwów, bibliotek i muzeów na całym świecie dopiero jest na początku swego rozwoju, w lubelskim Archiwum przyniosła już pierwsze widoczne rezultaty. Do dziś mamy wykonanych ponad 600 000 skanów, a do końca tego roku ich ilość wzrośnie o dalsze 300 000.Te osiągnięcia są możliwe dzięki dodatkowym środkom finansowym pozyskanym z Programu Wieloletniego KULTURA+, prowadzonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W ubiegłym roku lubelskie Archiwum otrzymało ok. 900 000 zł, a w tym, mając najlepiej oceniony projekt, kolejne 330 000 zł. Pozyskane środki zostały przeznaczone na nowe wyposażenie pracowni digitalizacji i zakup serwerów do przechowywania skanów. Utworzono też pracownię digitalizacji w Oddziale zamiejscowym w Radzyniu Podlaskim. Część tych środków została przeznaczona na programy miękkie, które pozwolą sfinansować wykonanie 350 000 skanów (150 000 w 2011 r. i 200 000 w 2012 r.). Zdigitalizowane w lubelskim Archiwum materiały archiwalne są, poza nielicznymi wyjątkami, udostępniane w internetowym serwisie Szukaj w Archiwach. Tylko w tym miesiącu zostało w nim zamieszczonych 69 000 nowych skanów, co powiększyło ogólną ich liczbę do ponad 400 000.

Większość skanów pochodzi z akt stanu cywilnego z II połowy XIX i początku XX w. To materiały, na które niecierpliwie czekają genealodzy i badacze historii rodzinnej. Ale w Internecie są już dostępne m.in. akta chełmskiego konsystorza greckokatolickiego, miasta Lublina (akta luźne XVI-XVIII w.) i organizacji niepodległościowych z okresu II wojny światowej. Praca nad digitalizacją materiałów archiwalnych w lubelskim Archiwum nabrała rzeczywiście dużego tempa. Jeszcze w tym roku w ramach programu KULTURA+ zostanie dokończone skanowanie akt stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego oraz ropoczęta digitalizacja zespołu Trybunał Koronny Lubelski. Z kolei w ramach digitalizacji planowej została już rozpoczęta praca nad aktami stanu cywilnego wyznania mojżeszowego. W kolejce czekają następne archiwalia, jednak biorąc pod uwagę obecne możliwości, digitalizacja będzie raczej długim procesem niż jednorazowym aktem. Musimy się uzbroić w cierpliwość i pamiętać, że czego nie ma w Internecie może być w archiwum. PD

APLA NR 2(7) WRZESIEŃ 2012

19


ZJAZD ARCHIWISTÓW POLSKICH W dniach 5-7 września 2012 r. odbył się we Wrocławiu VI Powszechny Zjazd Archiwistów Polskich zorganizowany przez Stowarzyszenie Archiwistów Polskich i Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych. Ta odbywająca się co pięć lat impreza jest wielkim świętem archiwistów w Polsce. Tym razem przyświecało jej hasło „Zatrzymać przeszłość, dogonić przyszłość”, które trafnie połączyło i tradycyjne funkcje archiwów i nowe oczekiwania związane z ich działalnością. Bogaty program Zjazdu próbował opisać zarówno bieżące problemy, jak i wyzwania na przyszłość i to, jak się okazuje, wcale nie tak odległą. W Zjeździe uczestniczyła liczna, bo 12 osobowa, grupa pracowników Archiwum Państwowego w Lublinie. Więcej na temat Zjazdu w następnym numerze APLA.

Z teki Józefa Kusa

Józef Kus - kierownik Oddziału II (informacji archiwalnej)

APLA - bezpłatny Biuletyn Archiwum Państwowego w Lublinie | Nr 2 (7) Wrzesień 2012 © Archiwum Państwowe w Lublinie, ul. Jezuicka 13, 20-950 Lublin Odwiedź nas w internecie:

www.lublin.ap.gov.pl | www.jezuicka13.pl | www.facebook.com/APwLublinie Redakcja i korekta: Piotr Dymmel, Marek Krzykała | Skład i opracowanie graficzne: Marek Krzykała Skany materiałów archiwalnych z zasobu Archiwum Państwowego w Lublinie: Marek Krzykała Kontakt: tel. 81 528 61 40 | faks: 81 528 61 46 | e-mail: kanc@lublin.ap.gov.pl

APLA nr 7  

Biuletyn informacyjny Archiwum Państwowego w Lublinie, nr 2(7) Wrzesień 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you