Page 119

Maryjne sanktuarium Karmelitów w Białyniczach. Architektura i sztuka „Białoruskiej Częstochowy”

119

rozpowszechniony w późnobarokowych kościołach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Inflant. W Białyniczach został bezpośrednio związany z przestrzenią zakonnego chóru, którego ołtarz pozwalał karmelitom modlić się do obrazu umieszczonego za ich plecami. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni (ok. 11 × 11 m) zmieściły się także schody umożliwiające cyrkulację wiernych pielgrzymujących do Matki Boskiej Białynickiej. Zazwyczaj taką komunikację urządzano w obejściach lub w aneksach dostawianych na przedłużeniu naw bocznych, tak jak w kościołach dominikańskich w Posiniu (1761; il. 17), czy ostatecznie w Agłonie, gdzie jednak pierwotny projekt (ok. r. 1768) zakładał wyprowadzenie schodów bezpośrednio z bramek flankujących cyborium (il. 16). Nie była obca Fontanie „loretańska” aranżacja prezbiterium. Urzeczywistnił ją najdosłowniej w Stwołowiczach poprzez wkomponowanie dawnego domku loretańskiego w bryłę nowego kościoła. W dwóch planach stanęły, zaprojektowane przez niego w r. 1749, retabula w kościele Bernardynów w Witebsku, gdzie flankowane bramkami cyborium poprzedziło wysoki murowany ołtarz św. Antoniego w zamknięciu apsydy. „Loretem” w Witebsku szczycili się również dominikanie, zaś na zachód od miasta, w Ostrownie, w l. 1823–1828 sufragan kijowski Walerian Henryk Kamionka wystawił temu zakonowi nowe sanktuarium z „wielkim ołtarzem w dwóch przedziałach: w górze nazwanym Lorecie, do którego [było] wejście z dwóch stron wschodkami pięknymi o 30 gradusach”145. Wydaje się, że nieznany architekt tej klasycystycznej budowli, później przeorientowanej, a niedawno (w stanie ruiny) przekazanej Cerkwi, inspirował się dyspozycją „białoruskiej Częstochowy”. W zamkniętym apsydialnie prezbiterium, schody ukryte w grubości muru prowadziły na wysoką galerię i ujmowały przestrzeń zakonnego chóru; trzy wejścia fasady prowadziły do dziewięciopolowego, tutaj halowego, korpusu (il. 8 d).

4.2. Malarze Wizytatorzy powtarzali ogólnikowe stwierdzenie, że „ściany wewnątrz kościoła są w różne historie piękno suchemi farbami wymalowane”. Nieznany w szczegółach program polichromii, bez wątpienia łączył wątki mariologiczne i zakonne. Wiadomo tylko tyle, że na ścianach przeciwległych kaplic (ramion transeptu) znajdowały się wizerunki św. Alberta i św. Andrzeja Corsiniego, ujęte iluzjonistycznymi kolumnami i otoczone postaciami innych świętych146. Kompozycjami al secco ozdobiono również niektóre pomieszczenia klasztoru. Na parterze taką dekorację otrzymała zakrystia, sąsiadująca z nią „składowa”, a także klatka schodowa – położona na styku korpusów i wiodąca do cel na piętrze. Usytuowany obok niej obszerny, czterookienny refektarz, zwracał uwagę dekoracją stiukową i stiukową amboną dla kleryków. Piętro nad nim zajmowała równie obszerna sala biblioteki, której ściany, obite płótnem, pokrywały „malowane historie”, a na reprezentacyjnym miejscu, między szafami, można było podziwiać niemal 3-metrową szczękę wieloryba. Malowidła widziano także na sklepieniach i ścianach bufetu oraz sąsiadującej z nim alkowy, zamkniętej „framugą na kształt kaplicy”147. NHAB, 1781–26–1397, k. 44–45, Opisanie Kościoła nowo wymurowanego parafialnego ostrowieńskiego przy klasztorze xx. Dominikanów Prowincji Litewskiej d. 22–26 Juny 1830, za rządów przeora Leona Puzyny. 146 NHAB, 2380–1–14, k. 9 (1845). 147 Ibidem, k. 12. 145

Profile for Andrzej Betlej

Sztuka kresów wschodnich  

tom VI (najrzadszy) z serii

Sztuka kresów wschodnich  

tom VI (najrzadszy) z serii

Advertisement