Page 1

01/2014 (12)  androidmagazine.pl

ISSN: 2299-8586

NEXUS 5 FELIETON: DOBIERZ ANDROIDA POD SIEBIE

SPRZĘT: NEXUS 5 HTC ONE MAX PEBBLE STEEL

OPROGRAMOWANIE: JELLY PRESS

AKTUALNOŚCI: CES 2014


2

01/2014 SPIS TREŚCI

AKTUALNOŚCI 10

Aktualności Kamil Zawiślak i Wojtek Pietrusiewicz

38

14

Relacja z CES 2014 Wojtek Pietrusiewicz

Pebble Steel Norbert Cała

42

Sony Xperia L Michał Brzeziński

FELIETON 18

Dobierz Androida pod siebie Wojtek Pietrusiewicz

20

Rudym okiem – PijaRowe pitupitu Michał Mynarski

55

SPRZĘT 23

49

Nexus 5 - niech żyje król Mateusz Gryc

Nexus 5 - pierwsze wrażenia Wojtek Pietrusiewicz

NVIDIA w natarciu Michał Mynarski

OPROGRAMOWANIE 64

Press - czytnik RSS Wojtek Pietrusiewicz

66

25

Samsung Galaxy Tab 3 10.1 Michał Zieliński

28

Asus MemoPad 8 Michał Zieliński

31

HTC One Max Bartek Dul

Jelly Wojtek Wieman

69

e-podróżnik.pl Michał Mynarski

MUZYKA 71

Cała Muzyka Jarosław Cała


3

01/2014 PORADY 2 PORADY

Eksperci dobrego brzmienia

Bydgoszcz: ul. Gdańska 69, tel: 52 321 24 77; Katowice: ul. Warszawska 34, tel: 32 203 66 72; Kielce: ul. IX Wieków Kielc 16, tel: 41 343 22 80; Kraków: ul. Chodkiewicza 4, tel: 12 421 38 42; Łódź: Al. Kościuszki 49/51, tel: 42 637 20 06; Poznań: ul. Garbary 26, tel: 61 852 86 48; Sopot: Al. Niepodległości 677, tel: 58 551 13 65; Warszawa: ul. Gen. Andersa 12, tel: 22 635 64 63; Warszawa: ul. Nowogrodzka 44, tel: 22 628 81 24; Wrocław: ul. Widok 2/4, tel: 71 343 08 42

www.tophifi.pl


4

01/2014 JAK CZYTAĆ ANDROID MAGAZINE?

JAK CZYTAĆ ANDROID MAGAZINE? Android Magazine to magazyn w wersji elektronicznej, do pobrania w formie pliku PDF. Format PDF daje nam kilka możliwości interakcji. Aby ułatwić nawigację po Android Magazine, wiele miejsc jest klikalnych – dzięki temu można szybciej przechodzić w interesujące nas miejsca.

Strona tytułowa zawiera linki do promowanych w danym wydaniu artykułów.

Na jednej z następnych stron, nad informacją o konkursach z poprzedniego wydania, znajdują się miniatury stron z artykułami promowanymi.

Spis treści przygotowano w taki sposób, aby można było od razu przejść do interesującego nas artykułu – wystarczy kliknąć lub dotknąć na ekranie tytuł artykułu.

W każdym miejscu magazynu, klikając w logo Android Magazine w lewym górnym rogu, automatycznie przechodzimy do spisu treści.

Android Magazine można czytać na komputerach dzięki systemowemu „Podglądowi” lub programowi Acrobat Reader. Na iPadach lub iPhoneie/iPodzie Touch, Android Magazine jest możliwy do przeglądania poprzez aplikację iBooks lub eGazety Reader. W przypadku iBooks każdy numer Android Magazine trzeba ręcznie wrzucić na urządzenie przenośnie ­poprzez iTunes. W przypadku eGazety Readera trzeba być zarejestrowanym w systemie eGazety. W tym przypadku, każdorazowo, gdy będzie pojawiało się nowe wydanie Android Magazine, informacja o tym ­pojawi się wewnątrz aplikacji i magazyn będzie można pobrać bezpłatnie przez internet.


NIEZWYKLE WYRAZISTE BRZMIENIE

Ultra Definition Headset

Zanurz się w realistycznym brzmieniu i głębokich tonach basów i poznaj niezrównaną wygodę korzystania z zestawu słuchawkowego Creative Aurvana Live! 2. Innowacyjna technologia przetworników z biocelulozy oraz znakomite dostrojenie dźwięku zapewniają naturalne i wierne brzmienie. Zestaw jest również wyposażony w odpinany kabel z wbudowanym mikrofonem i regulacją głośności, który pozwala na prowadzenie rozmów przez telefon.

Do nabycia w sklepie internetowym www.376west.com


6

01/2014 WSTĘPNIAK

ANDROID

MAGAZINE NR 01/2014 (12) STYCZEŃ 2014 HTTP://WWW.ANDROIDMAGAZINE.PL WYDAWCA MAC SOLUTIONS Dominik Łada, ul. Zgoda 9 lok. 14, 00-018 Warszawa, NIP: 118-135-60-13 REDAKCJA Android Magazine, ul. Zgoda 9 lok. 14, 00-018 Warszawa, faks 22 403 83 00 redakcja@androidmagazine.pl REDAKTOR NACZELNY Bartosz Dul, tel. +48 794 969 665 b.dul@androidmagazine.pl ZASTĘPCA REDAKTORA NACZELNEGO Wojtek Pietrusiewicz w.pietrusiewicz@androidmagazine.pl

REKLAMA reklama@androidmagazine.pl KOREKTA Arlena Witt – a@mamoko.org WEBMASTER Marek Wojtaszek m.wojtaszek@imagazine.pl WSPÓŁPRACA Michał Brzeziński, Mateusz Gryc, Michał Mynarski, Michał Zieliński, Wojtek Wieman, Tomasz Nowak, Krzysztof Młynarski, Tomasz Słowik, Radek Czemerys, Jarosław Cała, Sebastian Serwin PROJEKT GRAFICZNY I SKŁAD Mateusz Gileta

Teksty, grafiki oraz inne treści opublikowane na łamach „­A ndroidMagazine” są chronione prawami autorskimi wydawcy magazynu „Android Magazine”, ich autorów lub osób trzecich. Znaki towarowe i wszelkie inne oznaczenia o charakterze odróżniającym, umieszczone w „Android ­Magazine” podlegają ochronie prawnej na rzecz wydawcy magazynu „AndroidMagazine” lub innych uprawnionych osób trzecich. Używanie bądź korzystanie z utworów, znaków towarowych lub oznaczeń, o których mowa wyżej, jest zabronione bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody właściwego podmiotu uprawnionego, z wyjątkiem wykorzystania ich zgodnie z prawem dla celów prywatnych i niekomercyjnych. Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów i fotografii oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych materiałów. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń.

Magazyn hostuje firma Blue Media http://www.bluemedia.eu Wysyłkę newslettera obsługuje firma GetResponse http://www.getresponse.pl/


www.376west.com

www.facebook.com/376style

kup teraz

Niepowtarzalnie skórzane etui na tablety do 10.1” wykonane z najwyższej jakości naturalnej skóry barwionej w wielu kolorach, wykończone tkaniną chroniącą przed zarysowaniami

Każdy produkt 3.7.6. jest niepowtarzalny, zaprojektowany i wyprodukowany ręcznie z dbałością o najdrobniejsze szczegóły i funkcjonalność. Marka dla wymagających indywidualistów. Zapraszamy do zakupów w sklepie firmowym 3.7.6. & dbramante1928, Wiejska 17/1, Warszawa, tel 22 21 99 376; lub w sklepie internetowym www.376west.com


8

01/2014 WSTĘPNIAK

22BARTOSZ DUL Czytnik linii papilarnych w HTC One max to ciężki temat. Kontrowersyjne było od początku jego umiejscowienie – z tyłu, pod aparatem. Wprawdzie osobiście nie widzę lepszego rozwiązania, ale obecnie jest co prawda łatwo osiągalny, ale tylko palcem wskazującym. W dodatku sposób odblokowywania ekranu (przesuwanie palcem po czytniku, nie jego naciśnięcie) powoduje, że nietrudno o przypadkowe muskanie i tym samym brudzenie głównego aparatu. Co gorsza, ma on trudności z rozpoznaniem naszego palca. Działa, ale niedoskonale.

Nowy rok, bez trójki w nazwie, już się zaczął, a my pracujemy na pełnych obrotach, aby dostarczyć Wam nowy numer Android Magazine, w którym znajdziecie między innymi recenzję bodajże najlepszego telefonu z Androidem, jakiego można obecnie kupić – Nexusa 5. Mateusz może mieć oczywiście inne zdanie na ten temat – pozwolę Wam to odkryć samemu na kolejnych stronach. Za nami również CES, na którym zobaczyłem jeden bardzo obiecujący smartfon – Sony Xperia Z1 Compact. Nazwa być może nie jest najszczęśliwsza, ale ewidentnie zrywa z hasłem „mini”, które u konkurencji oznacza gorsze podzespoły – mały Z1 to ewidentnie krok w dobrym kierunku. Ponadto wśród ciekawych informacji wyróżnia się Samsung, który zdradził szczegóły swojej nowej linii produktów oznaczonych przydomkiem PRO… W nowy rok wkraczamy również z subtelnymi zmianami, które nam przypadły do gustu – jesteśmy naturalnie ciekawi Waszej reakcji. W międzyczasie również prowadzimy prace nad pewną niespodzianką, ale cicho sza – nie wiecie tego ode mnie!

N

22MICHAŁ MYNARSKI W zeszłym miesiącu wylałem kubeł nieczystości na głowę Samsunga, który doprowadził mnie do furii swoją niekonsekwencją. W tym numerze AMaga chciałem zrobić to samo, szczególnie że firma mocno prowokuje mnie zapowiedziami tabletów Pro, w których „pro” wydaje się być tylko usprawiedliwieniem dla powiększenia ekranu. Ale zostawmy na chwilę Koreańczyków w spokoju. Na miesiąc góra, obiecuję. Dziś porozmawiamy o kimś innym.

22WOJTEK WIEMAN WJelly to nie jest rewolucyjny pomysł, ale został dobrze wykonany i dzięki temu ma szansę się przyjąć. Nazwisko twórcy też zobowiązuje, więc z przyjemnością będę się przyglądał rozwojowi aplikacji.

22MICHAŁ BRZEZIŃSKI Xperia L, chociaż nie należy do najniższej półki, już nie może zostać zaliczona do średniaków – dwa rdzenie i 4,3-calowy ekran już dawno przestały wystarczać. Na pewno nie pomaga także fakt, że telefon ten został zaprezentowany w pierwszej połowie zeszłego roku.

22MICHAŁ ZIELIŃSKI Gdy na rynku pojawił się pierwszy Galaxy Tab,

Wojtek Pietrusiewicz

był on na szybko przygotowaną odpowiedzią na iPada. Bardzo słabą odpowiedzią, swoją drogą. Od tego czasu minęły ponad 3 lata, obok mnie leży trzecia generacja Galaxy Taba. Od wspomnianego modelu różni go prawie wszystko. No, może poza jednym.


www.getresponse.pl

Poznaj narzędzie, które pokochało 250 000 użytkowników na całym świecie! najwyższa dostarczalność na rynku zaawansowane funkcjonalności prosta obsługa wsparcie ekspertów

Sprawdź nasze kompetencje i skontaktuj się z nami:

Maciej Ossowski

Dyrektor Działu Edukacji maciej.ossowski@getresponse.pl +48 784 639 386


10

01/2014 AKTUALNOŚCI

22PRODUKTY ASUSA DOCENIONE NA CES 2014

a tegorocznych targach CES 2014 aż 17 produktów Asusa otrzymało oznaczenie Innovations Awards. My jednak skupimy się na urządzeniu z Androidem na pokładzie. Mowa o Transformer Book Trio, który może być tabletem, laptopem lub nawet desktopem z Androidem lub Windowsem 8 – do wyboru. Owe trio zdobyło najważniejszy tytuł targów – CES 2014 Best of Innovations Award. W mojej ocenie całkiem zasłużenie. Ostatnia odsłona Transformer Booka robiła bardzo dobre wrażenie, ale mimo wszystko cena niekoniecznie zachęcała. W tym przypadku może być podobnie. Jednak nie chodzi tu teraz tyle o cenę, co o jakość urządzenia, a ta wygląda na wysoką. Idea Asusa jest banalnie prosta, a jednak do tej pory nikt nie stworzył podobnego urządzenia do Transformer Book Trio. 11-calowy tablet z Androidem na Atomie? Proszę bardzo. Podłączasz tablet do klawiatury i masz laptopa na procesorze Core i5. Jeśli to jest zbyt mało i chcesz mieć desktopa, to wystarczy podłączyć monitor oraz potrzebne peryferia do klawiatury i… gotowe. Tablet i klawiatura to dwie oddzielne platformy, z tym że tablet może działać samodzielnie, a klawiatura bez niego czy monitora już nie.

okazji będzie chciała uszczknąć coś dla siebie. MediaTek robi swoje, Intel również nie próżnuje. Odpowiedzią na działania innych firm jest Snapdragon 805, który na tę chwilę nie jest obecny w żadnym urządzeniu, jednak może się to zmienić za kilka miesięcy.

N

Serwis Android Authority podał do wiadomości, że pierwsze urządzenia oparte o Snapdragona 805 mogą pojawić się już w maju tego roku. Można spodziewać się, że będą to flagowce największych firm, zresztą do tej pory były one wypuszczane właśnie na procesorach Qualcomma. Czy będzie to następca HTC One, Sony Xperia Z1 czy Samsunga Galaxy S4? Nie wiadomo. Zawsze niespodziankę mogą zrobić chińskie firmy jak Xiaomi, Oppo lub ZTE czy Huawei. Swoją drogą, nie zdziwiłbym się. Źródło: Android Authority

22GOOGLE NEXUS 5 OFICJALNIE NA POLSKIM RYNKU!

22PIERWSZE URZĄDZENIA ZE SNAPDRAGONEM 805 W MAJU?

Q

ualcomm jest niekwestionowanym liderem w kwestii układów SoC. Nie jest jednak sam – konkurencja nie śpi i przy każdej nadarzającej się

N

ajnowsze dziecko Google i LG, czyli Nexus 5, jest od teraz dostępny na naszym rynku – wczoraj miała miejsce prezentacja urządzenia.


11

01/2014 AKTUALNOŚCI

Nexus 5 z czystym KitKatem na pokładzie będzie dostępny w Polsce w okolicach 13 stycznia. Sugerowana cena detaliczna to 1799 zł za wersję 16 GB. Dla tych, którym wydaje się, że 16 GB to mało, mamy smutną wiadomość – wersja 32 GB nie będzie u nas dostępna. Za tydzień Play poszerzy swoją ofertę o tytułowego smartfona, reszta operatorów zrobi to później, niestety nie wiadomo, kiedy dokładnie to nastąpi. Niecierpliwi mogą zamawiać już Nexusa 5 w  RTV Euro AGD w przedsprzedaży za 1799 zł. Trzeba przyznać, że cena nie jest bardzo wygórowana, choć wszyscy liczyli na mniejszą.

czy pamięci wewnętrznej. Zasadniczej różnicy należy doszukiwać się w procesorze, o którym de facto nie wiemy wiele, jednak wrażenie robi big.LITTLE i sześć rdzeni. No i nie można zapomnieć o pseudoskórzanej klapce. Źródło: GSM Arena http://www.gsmarena. com/exclusive_samsung_galaxy_note_3_neo_ full_specs_leak-news-7520.php

22SAMSUNG GALAXY NOTEPRO I TABPRO ZAPREZENTOWANE PODCZAS CES 2014

22WYCIEKŁA SPECYFIKACJA SAMSUNGA GALAXY NOTE 3 NEO en, kto choć trochę śledził mobilny świat wie, że Samsung pracował nad nieco odchudzoną wersją swojego flagowego notatnika – Galaxy Note 3. Początkowo zakładano, że nadchodzący model będzie nosił nazwę Galaxy Note 3 Lite, ale nie okazało się to prawdą. Do sieci wyciekła właśnie specyfikacja urządzenia określonego jako Galaxy Note 3 Neo. Oto przed państwem 5,55-calowy ekran HD Super AMOLED i jak wskazuje nazwa, będzie on wyświetlał obraz w rozdzielczości 720×1280 pikseli. Najciekawszym punktem tytułowego phableta jest SoC stworzony w myśl architektury ARM big.LITTLE – dwa główne rdzenie taktowane zegarem 1,7 GHz oraz cztery dodatkowe z częstotliwością 1,3 GHz. W porównaniu do pełnoprawnego Note’3 (3 GB) Neo będzie miał 2 GB pamięci RAM. Na dane przewidziano 16 GB, pamięć można rozszerzyć dzięki kartom microSD. Za zdjęcia będzie odpowiadać 8-megapikselowa jednostka, natomiast wideorozmowy będą możliwe dzięki aparatowi 1,9 Mpix. Całością będzie zarządzać Android 4.3 z nakładką Samsunga i zestawem funkcji rysika S Pen, którego również nie zabraknie. Akumulator będzie miał pojemność 3100 mAh. Samsung Galaxy Note 3 Neo wygląda bardziej jak odświeżona wersja Note’a II aniżeli Note’a 3, jeśli spojrzeć na ekran, ilość pamięci RAM

T

amsung podczas swojego keynote na targach CES 2014 zaprezentował nową serię produktów na obecny rok. Różni się ona przede wszystkim jednym modelem względem reszty – tabletem o przekątnej ekranu wynoszącej 12,2".

S

NotePRO i TabPRO 12,2 Nowy flagowiec Samsung jest nie tylko duży, ale również waży swoje – blisko 800 gramów to już nie są żarty i bez dwóch rąk lub podparcia nogą się nie obejdzie. Tablet wyposażono w ekran o rozdzielczości 2560×1600 pikseli, co przekłada się na około 247 ppi – wystarczająco dużo, aby obraz był ostry i czytelny. W komplecie znaleziono również miejsce na rysik, którego z kolei nie ma w modelu TabPRO. Zupełną nowością jest Magazine UX – nowe UI zaprezentowane przez firmę, która przypomina


12

01/2014 AKTUALNOŚCI

swoją formą Windows 8. Ekran główny składa się z kafli przedstawiających automatycznie uaktualniające się informacje. Jest też możliwość podziału ekranu na maksymalnie cztery okna, przy czym w każdym może być uruchomiona inna aplikacja. Ta funkcja jest obecna jedynie w największym modelu ze względu na jego rozmiar.

TabPRO 8,4 i 10,1 Mniejsi bracia wyróżniają się przede wszystkim innymi przekątnymi ekranów – mają 8,4" i 10,1" przy tej samej rozdzielczości. Są naturalnie znacznie lżejsi – ważą odpowiednio od 331 gramów oraz od 469 gramów za wersje Wi-Fi. Gęstość upakowania pikseli dzięki tej samej liczbie pikseli jest sporo wyższa – odpowiednio 359 i 298 ppi. Wspólne serca Modele 12" wyposażono w 3 GB RAM oraz, zależnie od rynku, Exynosa 5 lub Snapdragona 800. Pozostałe mają 2 GB RAM i te same SoC, przy czym TabPRO 8,4 będzie dostępny tylko i wyłącznie ze Snapdragonem 800. Na pokładzie, schowany pod Magazine UX, będzie oczywiście Android 4.4 KitKat. Nowa seria „PRO” skierowana jest przede wszystkim do korporacji i profesjonalistów – to,

czy zostanie przez nich zaakceptowana, dopiero się okaże. Mimo obecnego na pokładzie oprogramowania, jak chociażby Cisco WebEx Meetings, jednak spodziewam się, że prędzej trafi do „zwykłych użytkowników”. Wstępne raporty ze sprzętu przedprodukcyjnego nie są pochlebne pod każdym względem – redaktorzy obecnie na CES 2014 narzekają na lagi przy multitaskingu oraz na zbyt przesycone kolory, co jest już chyba wizytówką koreańskiego giganta. Mniej istotne przytyki przemilczę – nie wątpię, że zostaną dokładnie zbadane przy okazji naszej własnej recenzji tego sprzętu. Finalne oprogramowanie może jednak jeszcze zostać zoptymalizowane, no i trzeba pamiętać, że każdy ma inną percepcję na wybrane rzeczy – wiele osób może tego zupełnie nie zauważyć. Sprzedaż wszystkich modeli ma się rozpocząć w Q1 2014.

22SONY Z1 COMPACT – MAŁY I FLAGOWIEC; NIESPOTYKANE

ony bardzo mnie zaskoczyło tym produktem – wzięli swojego flagowego Z1 i go zmniejszyli, dodając mu słowo „Compact” do nazwy. Kompaktowy rzeczywiście jest, w porównaniu z innymi gigantami konkurencji, ale do 4" telefonów jeszcze mu trochę brakuje. Sony nie można porównywać z innymi modelami określonymi mianem „mini” – to nadal topowy model wyposażony w czterordzeniowego Snapdragona 800 (Krait 400 i Adreno 330), taktowanego częstotliwością 2,2 GHz i wyposażonego

S


13

01/2014 AKTUALNOŚCI

w 2 GB RAM. Ma ten sam aparat co większy brat, jest też tak samo zabezpieczony przed kurzem i wodą. W środku zainstalowano 16 GB pamięci flash oraz slot na kartę microSD (do 64 GB). Dwie największe różnice to zatem ekran i akumulator – oba są oczywiście mniejsze. Z1 ma tragiczny ekran – nie słyszałem pozytywnych słów na jego temat. Sony na szczęście rozwiązało ten problem wkładając 4,3" IPS, który ma znacząco poprawione kąty patrzenia oraz kontrast. Czekam na własne doświadczenia, ale na obecną chwilę wszyscy na CES są w tej kwestii zgodni – pozostaje wierzyć im na słowo. Mniejsza pojemność akumulatora nie powinna specjalnie wpływać na czas pracy telefonu względem Z1 – mniejszy ekran o rozdzielczości 1280×720 pikseli powinien być mniej prądożerny. Z1 Compact nie jest tak mały jak 4" iPhone 5s, ale przewaga względem mojego HTC One jest znacząca. Jeśli pojawi się jako Google Play Edition to najprawdopodobniej będę stał po niego w kolejce. Po białego… różowy zostawię Michałowi Zielińskiemu – wiem, że takiego pragnie ponad wszystko.

22CZYŻBY SAMSUNG PRACOWAŁ NAD NOWĄ WERSJĄ SWOJEJ NAKŁADKI? evleaks donosi, jaką drogę prawdopodobnie obierze Samsung w projektowaniu interfejsu dla nowego Samsunga Galaxy S5. Design i interfejs koreańskich urządzeń niemal wszystkim już się przejadł. Wie to też firma, która koniec końców musi zacząć coś robić w tym temacie. Wygląda na to, że Galaxy S5 będzie inny nie tylko pod względem obudowy, ale też za sprawą odświeżonej nakładki. Przedsmak tego, nad jakimi zmianami interfejsu pracuje Samsung, mogliśmy zobaczyć na targach CES 2014. Magazine UX – tak nazywa się nowy interfejs, który obecny jest w zaprezentowanych na targach w Las Vegas tabletach. W zamyśle ma to ułatwić pracę na dużych urządzeniach. Na razie Magazine UX nie wyprze znanego TouchWiz i Nature UX, ale na pewno jest ciekawym dodatkiem, który z pewnością może umilić czas spędzony urządzeniem. Jednak my nie o tym, a o trzech zrzutach ekranu, które na Twitterze udostępnił @evleaks. Screeny pokazują nowe ikony, bardziej stonowane kolory i znaczące zagospodarowanie wolnej przestrzeni, w porównaniu do obecnych wersji nakładek Samsunga. Da się też dostrzec zaokrąglone awatary czy nowoczesność nieco na wzór minimalistycznego Sense 5. Źródło: GSM Arena

@


14

01/2014 AKTUALNOŚCI 2 CES 2014

CES 2014

WOJTEK PIETRUSIEWICZ

CES nigdy nie było wydarzeniem, które mnie specjalnie interesowało. Produkty tam pokazywane zazwyczaj pojawiają się w sprzedaży wiele miesięcy później, czasami trwa to na tyle długo, że zapominam o nich. Zeszły rok był przeraźliwie nudny, ale w tym znalazłem kilka ciekawostek, które mnie zainteresowały. Szkoda tylko, że nic w kwestii terminów się nie zmieniło…

22POLAROID SOCIALMATIC

wynosi mniej niż 60 sekund. Na pokładzie jest jeszcze Bluetooth, 4 GB pamięci oraz slot na kartę microSD. Socialmatic ma pojawić się na rynku na jesień 2014 roku za 299 USD.

9

To będzie bodajże pierwszy flagowiec

od dłuższego czasu, który ma tak mocne wnętrze i jednocześnie tak mały ekran.

22SONY XPERIA Z1 COMPACT

wadratowe body aparatu wyposażono w dwie matryce – pierwsza jest tradycyjnie skierowana do przodu i posiada 14 milionów pikseli, tylna zaś ma ich zaledwie dwa miliony. Socialmatic ma Androida na pokładzie i dzięki 4,5-calowemu ekranowi LCD będzie się go rzekomo łatwo obsługiwało. Ma też Wi-Fi, co pozwala dzielić się zdjęciami od razu z sieciami społecznościowymi, w tym z Facebookiem, Twitterem i Pinterestem. Normalnie powiedziałbym, że lepiej mieć w kieszeni smartfona z dobrym aparatem, ale Polaroid upchnął również drukarkę we wnętrzu tego gadżetu – drukuje zdjęcia 2"×3" (5×7,6 cm) technologią Zero Ink, dzięki której nie potrzebuje atramentu. Czas wydruku

K

o niespodzianka, którą uważam za ogromny krok we właściwym kierunku. Nowy Z1 Compact będzie aparatem o pełnych możliwościach swojego większego brata Z1, ale w mniejszym i wygodniejszym w obsłudze rozmiarze. Małego flagowca wyposażono w 4,3-calowy

T


15

01/2014 AKTUALNOŚCI 2 CES 2014

ekran o rozdzielczości 1280×720 pikseli. Przy okazji podmieniono go na IPS, dzięki czemu powinien być znacznie lepszy pod każdym względem – w tej kwestii było zresztą sporo zastrzeżeń. Sam telefon jest nieznacznie grubszy oraz ma mniejszą baterię o pojemności 2300 mAh (3,8 V, 8,74 Whr) – to akurat nic zaskakującego i w praktyce powinno nie mieć żadnego znaczenia. Obraz nadal pozostanie bardzo ostry, a mniej prądożerny ekran powinien dać podobny czas pracy, jaki oferuje Z1. Poza tym Z1 Compact jest praktycznie identyczny pod względem specyfikacji technicznej z Z1 – mają tego samego Snapdragona 800, tę samą 20-Mpix matrycę z obiektywem 27 mm f/2.0, identyczną specyfikację wodoodporności IP58 oraz 2 GB RAM-u i 16 GB pamięci flash. To będzie bodajże pierwszy flagowiec od dłuższego czasu, który ma tak mocne wnętrze i jednocześnie tak mały ekran. Dzięki temu będzie znacznie bardziej użyteczny jedną ręką. Mam tylko nadzieję, że pojawi się w wersji Google Play Edition – najprawdopodobniej kupiłbym go wtedy bez zastanowienia na miejsce mojego HTC One.

widzicie na zdjęciu, to stary dobry Pebble, który jest z nami już od dłuższego czasu – otóż miałem dwa powody do wstawienia tego zdjęcia: po pierwsze prototyp ZTE wygląda niemalże identycznie, a po drugie nie opublikowali żadnych oficjalnych zdjęć prasowych. Pod względem oprogramowania również zegarek próbuje oferować podobne możliwości. Przez najbliższy rok lub dwa będzie się naprawdę sporo działo w tym segmencie, szkoda tylko, że część „nowości” to w rzeczywistości będą nieudane próby kopiowania konkurencji.

22ZTE PROJECTOR HOTSPOT – WSZYSTKO W JEDNYM!?

22ZTE BLUEWATCH o jedno z dziwniejszych urządzeń, jakie udało mi się odkryć – połączenie pico-projektora z mobilnym hotspotem, zewnętrznym akumulatorem oraz urządzeniem do streamowania multimediów. Projector Hotspot jest mniej więcej wielkości czterech pudełek od zapałek (2×2), a w środku skrywa przede wszystkim akumulator o pojemności 5000 mAh, który powinien wystarczyć, aby przynajmniej dwukrotnie naładować większość smartfonów na rynku. Po włożeniu karty SIM umożliwia tworzenie hotspota dla ośmiu urządzeń, a sam projektor może rzucać obraz o przekątnej 120 cali. Górna Wszyscy zdają się jego część ponadto ma na CES pokazywać dotykowy ekran LCD, wszelkiej maści opaski dzięki któremu możi komputery na rękę. na streamować wideo

T

W

szyscy zdają się na CES pokazywać wszelkiej maści opaski i komputery na rękę. Dołączył do nich również ZTE. To, co jednak

9


16

01/2014 AKTUALNOŚCI 2 CES 2014

z internetu prosto na ścianę. Alternatywne źródła można do niego podłączyć za pomocą złącza HDMI. Projector Hotspot powinien trafić na rynek w pierwszej połowie 2014 roku.

22SAMSUNG GALAXY NOTEPRO 12,2 I TABPRO 12,2 amsung zaprezentował dwa tablety o identycznej specyfikacji technicznej, różniące się pomiędzy sobą możliwością używania rysika. NotePRO ma wspomniany rysik, podczas gdy TabPRO wspiera przede wszystkim obsługę dotykiem. Zmieniono również UI Androida na potrzeby tak dużego ekranu – umożliwia teraz multitasking czterech aplikacji równocześnie. Redesign nazwano Magazine UX i jest on

S

zbliżony koncepcją do tego, co oferuje Windows 8 – kafle uaktualniane na żywo informacjami, do których użytkownik może chcieć mieć natychmiastowy dostęp. Oba modele ważą niecałe 800 gramów, więc raczej potrzebują dwóch rąk do wygodnej obsługi. Ekran o wspomnianej przekątnej 12,2" ma rozdzielczość 2500×1600 pikseli i typowe dla Samsunga przejaskrawione kolory, a Android zgłasza się cyframi 4.4. Celem Samsunga jest zbliżenie do siebie dwóch kategorii produktów: mniejszych tabletów i laptopów. Chcą również tym sposobem dotrzeć do profesjonalnych użytkowników, którzy będą te 12,2" urządzenia wykorzystywali w pracy (na pokładzie zainstalowano Cisco WebEx Meetings). Nie uważam, aby to był dobry kierunek, niemniej jednak wstrzymuję się z oceną dopóki nie będę miał Ekran o wspomnianej okazji ich przetestować przekątnej 12,2" ma osobiście. rozdzielczość 2500×1600 Przy okazji zaprepikseli i typowe dla zentowano również Samsunga przejaskrawione mniejszych braci mokolory, a Android zgłasza delu TabPRO, w rozmiasię cyframi 4.4. rach 10,1" i 8,4".

9


Ultra przenośny, bezprzewodowy głośnik z technologią Bluetooth Nowa definicja pojęcia BoomBox! Pełna bezprzewodowość z każdym urządzeniem z modułem Bluetooth: smartfony i tablety, iPhone, iPad, Samsung, komputery PC. Potężny dźwięk gdziekolwiek jesteś: Obudowa zaprojektowana tak by uwolnić całą moc najnowocześniejszych wzmacniaczy. Najwyższej jakości dźwięk: Zaawansowane technologie audio wsparte precyzyjnymi przetwornikami w układzie dwudrożnym Głęboki, bogaty bas: Zastrzeżona konstrukcja.

KUP TERAZ

399.00 dostępne w sklepie internetowym

www.376west.com

Bardzo niska waga, jedynie 0,84kg: Ultra przenośna konstrukcja. Długi czas działania: Wbudowany akumulator umożliwia do 10 godzin ciągłego odtwarzania muzyki. Bezprzewodowy zestaw głośnomówiący: Wbudowany mikrofon umożliwiający rozmowy konferencyjne.


18

01/2014 FELIETON 2 DOBIERZ ANDROIDA POD SIEBIE

WOJTEK PIETRUSIEWICZ

DOBIERZ ANDROIDA

POD SIEBIE

Z systemem operacyjnym jest jak z garniturem – jeśli nie jest szyty na miarę, to przynajmniej powinien być możliwie dobrze dopasowany. Biorąc pod uwagę, że na rynku jest tyle różnych Androidów ile jest producentów telefonów z systemem Google’a, wybór wcale nie jest taki oczywisty.

obór sprzętu to jedna para kaloszy. Ograniczając decyzję do samych modeli flagowych, mamy nie lada wyzwanie. Każdy z producentów ma niby podobną ofertę, ale telefon Sony jest wodoodporny, Samsunga plastikowy, HTC metalowy, a Motoroli ma ekran AMOLED. Przeciętny czy też zwykły użytkownik ma nie lada orzech do zgryzienia. Ba! Nawet osoby obeznane z tematem nie mają łatwo, bo możliwości i potrzeb jest tak dużo jak ludzi. No i jak tu napisać recenzję, którą wszyscy zrozumieją? Trochę łatwiej jest, gdy zna się danego autora, jego potrzeby i wymagania, ale umówmy się, że nie możemy się tego spodziewać po potencjalnych klientach, którzy nie do końca wiedzą, co chcą kupić – oni rzadko kiedy czytają specjalistyczną prasę. Co więcej, trudno im też ocenić własne potrzeby i dlatego tak często zwracają się do znajomych po pomoc. Bo im ufają. Bo ich znają. Bo to bezpieczniejszy wybór. Niestety często kończy się to zawodem i zniechęceniem, przy czym kupujący nie zdaje sobie sprawy z tego, że sam zawinił, podejmując nieprawidłową decyzję. To, że jednemu będzie odpowiadał ekran o przekątnej 6", nie oznacza, że ktokolwiek inny będzie się ku temu skłaniał. Niestety telefony z Androidem mają jeszcze ten problem, że wybór

D

jest ograniczony – flagowce z reguły mają ekrany większe niż 4,5", modele średnie w rejonie 4-4,3", a najtańsze od 3,5 do 4". Na szczęście to powoli zaczyna się zmieniać – Sony właśnie pokazał model Z1 Compact, czyli flagowca z najwyższą specyfikacją sprzętową i ekranem 4,3". Zobaczymy, czy inni pójdą ich śladem… Sprzęt to jedno, a oprogramowanie to zupełnie inna bajka. Nie do końca lubię pisać „Android” i obejmować tym słowem zbiór wszystkich producentów i ich nakładek, ponieważ każdy jest inny. TouchWiz Samsunga oferuje błyskotki jak machanie rękoma czy śledzenie oka, podczas gdy HTC stara się drobnymi usprawnieniami i ładnym graficznie interfejsem ułatwiać codzienne życie użytkowników. Patrząc na wszystkie „Androidy”, zdecydowanie jestem zwolennikiem ich podziału – jest czysty Android, a potem reszta, która na nim bazuje: TouchWiz Android, Sense Android, Sony ma Landscape, dawniej Motoblur czy Timescape oraz inne, których nazw nawet nie znam. Graficzne oraz funkcjonalne różnice pomiędzy tymi wszystkimi platformami są ogromne. Dobrym przykładem tutaj Sprzęt to jedno, jest na przykład funka oprogramowanie to zupełnie inna bajka. cja aparatu zwana HTC Zoe, która jest dostępna

9


19

01/2014 FELIETON 2 RUDYM OKIEM – PIJAROWE PITUPITU

jedynie na telefonach HTC z Sense. Kolejnym Google ma tematem jest oczywiswoje zalecenia, ście wygląd całości – a inni stosują się do nich w różnym stopniu, tworząc Google ma swoje zalemniejsze lub większe cenia, a inni stosują się kaszaloty… a przynajmniej do nich w różnym stopw większości. niu, tworząc mniejsze lub większe kaszaloty… a przynajmniej w większości. Sony i HTC ze wszystkich producentów mają obecnie, oczywiście moim zdaniem, najlepsze zespoły designerów, ale jeśli mnie poprosicie, to znajdę coś, do czego się przyczepię. Zresztą Google też nie jest idealne; miejscami oferują rozwiązania niezrozumiałe, które ewidentnie mogłyby być lepiej zaimplementowane. Wybór telefonu z Androidem to nie tylko hardware, to przede wszystkim software! Przekonałem się o tym chociażby na przykładzie dwóch różnych HTC One – pierwszy wyposażony w Sense, podczas gdy drugi był w wersji Google Play Edition, w którym obecny jest czysty Android prosto od Google (technicznie to od HTC, ale bez modyfikacji UI). Wizualnie jest oczywiście ogromna różnica pomiędzy jednym a drugim, ale nie to jest istotne. Dla mnie największą różnicę robi to, co czuję, korzystając z danego Androida

9

– jeden powoduje u mnie zamęt w głowie oraz denerwuje na każdym kroku, podczas gdy drugi jest znacznie bardziej naturalny, dzięki czemu poruszam się po nim szybciej i sprawniej. W tym roku na szczęście pojawiło się znacznie więcej telefonów w tak zwanej wersji „GPe” – Google Play Edition. Tabletów zresztą też. Do wyboru mamy, obok wspomnianego HTC One, następujące modele: LG GPad 8.3 GPe, Sony Z Ultra GPe i Samsung Galaxy S4 GPe. Do tego należy oczywiście doliczyć linię Nexusów: 5, 7 i 10. Zanim więc podejmiecie decyzję, jakiego „Androida” wybieracie dla siebie, postarajcie się je potestować – w sklepie czy u operatorów – aby przekonać się nie tylko, który Wam lepiej leży w ręce, ale również która wersja Dla mnie największą systemu operacyjnego różnicę robi to, Wam najbardziej pasuco czuję, korzystając je ideologicznie i wizualz danego Androida – jeden nie. Dzisiaj nie wyobrapowoduje u mnie zamęt żam już sobie wracać w głowie oraz denerwuje do HTC One z Sense – na każdym kroku, podczas wolę czystego prosto od gdy drugi jest znacznie bardziej naturalny, dzięki Google’a. czemu poruszam się po A Bartek Dul zanim szybciej i sprawniej. pewne myśli dokładnie odwrotnie.

9


01/2014 FELIETON 2 RUDYM OKIEM – PIJAROWE PITUPITU

20 MICHAŁ MYNARSKI

RUDYM OKIEM

– PIJAROWE PITUPITU

Poniższy felieton jest bardzo subiektywną opinią autora, który zastrzega sobie z poglądami wylecieć poza orbitę Saturna. Na dowody jest miejsce w publikacjach naukowych – tutaj tylko chwilę ponarzekam. zeszłym miesiącu wylałem kubeł nieczystości na głowę Samsunga, który doprowadził mnie do furii swoją niekonsekwencją. W tym numerze AMaga chciałem zrobić to samo, szczególnie że firma mocno prowokuje mnie zapowiedziami tabletów Pro, w których „pro” wydaje się być tylko usprawiedliwieniem dla powiększenia ekranu. Ale zostawmy na chwilę Koreańczyków w spokoju. Na miesiąc góra, obiecuję. Dziś porozmawiamy o kimś innym. Gdybym za każdym razem, kiedy przeczytam, że kolejny nowy układ mobilny oferuje możliwości graficzne porównywalne do konsol zeszłej

W

generacji (X360, PS3), dostawał 5 zł, to nie musiałbym nigdzie publikować swoich artykułów, gdyż miałbym worek błyszczący milionami monet. Naprawdę – częstotliwość, z jaką to robią wszystkie firmy produkujące i CPU, i GPU, jest porażająca, a prym w tym wszystkim wiedzie nVidia. Ale wiecie, co jest gorsze? Że blogiery technologiczne jednym tchem, bez zastanowienia przepisują te notki prasowe i pozwalają sobie na coraz śmielsze wnioski, które są dalsze od rzeczywistości niż Samsung od wykorzystania aluminium. Co śmielsi piszą, że w ciągu roku, a maksymalnie trzech, mobilne układy będą oferowały moc obliczeniową równą tej z PS4 lub Xbox One.


01/2014 FELIETON 2 RUDYM OKIEM – PIJAROWE PITUPITU

Warto zrozumieć, że moc aktualnych konsol to nie tylko teoretyczne teraflopsy z benchmarków, ale również głębsza architektura, rodzaj zastosowanych szyn (PS4) czy statycznej pamięci wewnątrz procesora (Xbox One). Nie przynudzając dalej – mierzenie potencjału obliczeniowego konsol na podstawie tego, jak szybko są w stanie przemnożyć macierze liczb zmiennoprzecinkowych (tak działa popularny benchmark typu Linpack), jest dość obiektywne, ale kompletnie odrealnione. Jak mierzenie umiejętności w łóżku na podstawie długości penisa mierzonej z kręgosłupem. W jednym z najszybszych dostępnych aktualnie SoC, Snapdragonie 800 znajduje się Adreno 330, oferujące maksymalnie moc obliczeniową na poziomie 60% zeszłorocznego GPU Intela, HD4000. Przeliczając to na szczytową moc teoretyczną, daje to ok. 176 GFLOPS – 10 razy mniej niż GPU w PS4, przy pominięciu wszystkich niuansów. Czy za trzy lata znajdę układ mobilny o mocy 1,7 TFLOPS-a? Prędzej bzyknę Jennifer Lawrence.

21

A to tylko kawałek prostej acz naciąganej matematyki, gdyż moc teoretyczna a faktyczne możliwości sprzętu to dwie różne rzeczy. Do tego dochodzi kwestia oprogramowania – porównywanie Androida z Dalvikiem na plecach do lekkiego firmware’u w PS4 i tworzonych tylko nań gier wydaje się z miejsca kuriozalne. Podsumowując – takie porównanie na płaszczyźnie teoretycznie obliczeniowej, sprzętowej i software’owej jest kompletnie oderwane od rzeczywistości i pozbawione sensu i dość łatwo można udowodnić, że jest pijarowym bullshitem. Najlepiej można podsumować stwierdzeniem mojej Lubej, która słuchając moich wywodów odnośnie tego tematu i wskazując na HTC One, rzekła: – Na to ktoś będzie robić tak duże gry jak na konsole? Bez żartów. Jeżeli więc jeszcze raz przeczytacie, że nowy mobilny chip oferuje moc na poziomie konsol, dzięki czemu już za chwilę zagramy w produkcje dorównujące The Last of Us albo Gears of War, możecie śmiało odpowiedzieć: – Bez żartów.


01/2014 SPRZET 2 NVIDIA W NATARCIU

23 MICHAŁ MYNARSKI

NVIDIA W NATARCIU Następca Tegry jako wielka obietnica.

tym, że nVidia pracuje nad w pełni autorskim układem ARM opierającym się o własną architekturę, wiedzieliśmy od dawna (równo dwa lata, pierwsze wspomnienie – CES 2011). O tym, że firma od lat próbuje udowodnić wszystkim, iż robi najlepsze GPU do smartfonów i tabletów, również doskonale wiemy. Jednak mało kto się spodziewał, że najnowszy SoC firmy, Tegra K1 pojawi się już na targach CES. Najważniejszym punktem nowego chipsetu jest oczywiście jego GPU. nVidia robi to, co wychodzi jej najlepiej od lat – chwali się cyferkami. Przede wszystkim w K1 znajdą się rdzenie/jednostki CUDA. Znane z większych kart graficznych

O

służą do przejmowania obliczeń, które da się łatwo zrównoleglić, czyli np. mnożenia macierzy liczb zmiennoprzecinkowych – stąd ich wykorzystanie przy różnego rodzaju konwerterach plików wideo. W K1 znajdziemy takich 192, w topowych kartach serii Ge-Force 2880 (GTX 780 Ti). Z prostego rachunku na podstawie mocy, której wymaga desktopowa karta, łatwo można wyliczyć, iż na pewno nie będą to jednostki CUDA taktowane tak wysoko jak te w Ge-Force’ach. Niestety tych danych nVidia nie zdradza, a warto brać na nie poprawkę – szczególnie, że firma obiecuje wysoką energooszczędność układu. Przy wydajności Adreno 330 czy PowerVR z Apple A7, K1 ma zużywać 1,5 raza energii mniej.


01/2014 SPRZET 2 NVIDIA W NATARCIU

GPU w nowym SoC jest architektury Kepler, znanej również z dużych kart graficznych. nVidia twierdzi, że dzięki temu mogli stworzyć mobilną wersję Unreal Engine 4.0, korzystając z technologii znanych konsol i komputerów. Jednak nawet wideo promocyjne dobitnie pokazuje, o jak różnej jakości efektach mówimy. K1 pozwoli na wykorzystanie np. OpenGL 4.4, jednak Android nie wspiera (i prawdopodobnie jeszcze przez chwilę się to nie zmieni) tych bibliotek. Od strony CPU sprawa ma się dwojako. Pierwsza wersja K1 zawiera cztery rdzenie Cortex A-15 (znane chociażby z Exynosa 5 Dual napędzającego Nexusa 10) oraz companion core. Technologia znana z Tegry 3 pozwala na obniżenie poboru energii, gdy system pozostaje w stanie bezczynności lub uruchomione procesy nie potrzebują dużej mocy obliczeniowej. To ważne, gdyż A-15 są rdzeniami bardzo szybkimi, ale również silnie drenującymi baterie, szczególnie taktowane zegarem 2,3 GHz (a o takim jest tutaj mowa). Druga wersja K1 to już zupełnie inna bajka – dwurdzeniowy CPU o architekturze Denver opartej o zestaw instrukcji (ISA) ARMv8, ten sam co w przypadku Apple A7. Oznacza to oczywiście,

24 że nVidia dołącza do „klubu 64”, oferując po Apple i Qualcommie procesor 64-bitowy. Główne różnice, które nVidia zdradziła między K1 a A7, to możliwość wykonywania siedmiu instrukcji w ciągu jednego taktu (jednostka Apple wykonuje ich maksymalnie sześć), jednak nie wiemy, w jakiej konfiguracji będą to operacje (np. cztery dodawania stałoprzecinkowe i dwa liczb zmiennoprzecinkowych). Procesor ponadto będzie wyposażony w 64 KB pamięci podręcznej pierwszego poziomu, czyli tyle samo co CPU w nowych iPadach i iPhonie 5s. Całość będzie taktowana zegarem do 2,5 GHz, możemy więc liczyć na gorące urządzenia w drugiej połowie 2014 roku. Z nVidią jest o tyle ciekawie, że firma bardzo wcześnie prezentuje pomysły na swoje rozwiązania i względnie długo je wprowadza, przez co często po początkowym zachwycie daje się  łatwo wyprzedzać  konkurencji. Dziś Denver to pomysł na to, żeby stanąć do równej walki z Qualcommem, bo względem Apple już się spóźnili. A do zachwytów nad GPU dołączę, jak ktoś weźmie to cudo pod mikroskop. Wtedy się okaże, ile w tym rzeczywistej mocy, a ile cyferek na slajdach.


25

01/2014 SPRZET 2 SAMSUNG GALAXY TAB 3 10.1" – TRZYMAMY SIĘ TRADYCJI

MICHAŁ ZIELIŃSKI

SAMSUNG GALAXY TAB 3 10.1"

TRZYMAMY SIĘ TRADYCJI Gdy na rynku pojawił się pierwszy Galaxy Tab, był on na szybko przygotowaną odpowiedzią na iPada. Bardzo słabą odpowiedzią, swoją drogą. Od tego czasu minęły ponad 3 lata, obok mnie leży trzecia generacja Galaxy Taba. Od wspomnianego modelu różni go prawie wszystko. No, może poza jednym.

22Pierwsze wrażenia ajnowsze modele z serii Galaxy Tab to kontynuacja stylu promowanego przez S4. Tablet przychodzi w identycznie pseudodrewnianym pudełku. W środku są brązowe (niby-ekologiczne) dokumentacje, Tab, ładowarka i kabel micro USB. Za tego ostatniego należą się brawa – wcześniej Samsung korzystał

N

z… odwróconego złącza 30-pinowego znanego z iPada. Teraz możemy ładować tablet ładowarką od telefonu i to cieszy. Wracając do podobieństw z S4, to można je zobaczyć, patrząc na sam sprzęt. Dookoła okala je pseudometalowa ramka, z tyłu błyszczą do nas połacie plastiku (w moim przypadku – białego), które tylko czekają, aby zgarnąć nasze odciski palców. Szkoda, że do niczego nie


01/2014 SPRZET 2 SAMSUNG GALAXY TAB 3 10.1" – TRZYMAMY SIĘ TRADYCJI

26

podczerwieni oraz klapki skrywające sloty kart pamięci oraz SIM. Jak łatwo się domyślić, plecki są nieściągalne. Dzięki temu tablet jest naprawdę smukły, zaś plastikowa obudowa przekłada się na niską wagę. Tab 3 10,1" jest dzięki temu naprawdę wygodnym sprzętem.

22TouchWiz na dużym ekranie

można ich wykorzystać. Z przodu mamy wielki, 10,1-calowy ekran, a pod nim układ przycisków, identyczny jak we flagowym smartfonie: duży „Home” na środku i dotykowy wstecz oraz menu po obu jego stronach. Warto zwrócić uwagę na głośniki, które zostały umieszczone na bokach urządzenia. Poprzedni model miał je skierowane w stronę użytkownika, tutaj dużo łatwiej jest je przypadkowo zakryć. Najwięcej jednak dzieje się na górnej krawędzi. Tam znajduje się przycisk włączania, regulacja głośności, port

Ale wygoda to za mało, żeby zdecydować się na zakup konkretnego tabletu. Co nam po wygodzie, gdy okaże się, że nic na nim nie zrobimy? Jak każdy sprzęt z Androidem, Galaxy Tab 3 10,1" oferuje dostęp do setek tysięcy aplikacji z Play Store. Samsung jednak próbuje przekonać klientów do swojego produktu przez nakładkę TouchWiz. Nie będę ukrywał – uwielbiam właśnie tę wariację na temat Androida za możliwości, które dodali do Robocika Koreańczycy. Tak więc Galaxy Tab będzie śledził nasz wzrok i nie wyłączy ekranu tak długo, jak na niego patrzymy. Mamy też dostęp do sklepu Samsung Apps, a także ponad tuzina własnych aplikacji Samsunga. Jest wsparcie dla znanego z S4 czy Note 3 Group Play. Zabrakło


01/2014 SPRZET 2 SAMSUNG GALAXY TAB 3 10.1" – TRZYMAMY SIĘ TRADYCJI

jednak chyba najważniejszego na tak dużym ekranie: Multi Window. Dzięki tej drobnej opcji, na smartfonach możemy otworzyć naraz dwie aplikacje: duży, 10-calowy wyświetlacz tabletu aż o to woła. Szczególnie że ciągle wiele pozycji z Play Store to po prostu rozciągnięte wersje telefoniczne, przez co zwyczajnie marnujemy miejsce. Zupełnie niedopasowana do ekranu zdaje się również być klawiatura. Z definicji, wyświetlacz 16:9 jest bardzo szeroki, Samsung zachęca do korzystania z tabletu w poziomie, a następnie dorzuca niziutką klawiaturę. Cieszy natomiast dodatkowy rząd klawiszy przeznaczony dla cyfr. Co ciekawe, jeśli podłączy-

my do Galaxy Taba klawiaturę na Bluetooth, to ta ekranowa nie zawsze się chowa. Skoro już jesteśmy przy tym temacie, to wpisywanie polskich znaków na tej zewnętrznej nie zostało specjalnie przemyślane: zamiast kombinacji Alt + literka, trzeba przytrzymać literę, czyli do wpisania ą trzeba przytrzymać a, a następnie wybrać z okienka ą. Głupie.

22Całe szczęście wszystko działa płynnie! Tak chciałoby się powiedzieć. Niestety. Galaxy Tab 3 10,1 działa dzięki dwurdzeniowemu procesorowi Intel Atom o taktowaniu 1,6 GHz, który czasem nie radzi sobie z powierzonym mu zadaniem. Sprawy nie ułatwia tylko 1 GB pamięci RAM. Galaxy Tab lubi się przycinać, a otworzenie większego pliku PDF (jak ten, który właśnie czytasz), zajmuje na tyle dużo, że ów plik przestanie nas interesować nim się wczyta. Zaskakująco dobrze radzi sobie natomiast Google Chrome, szczególnie znając specyfikę tej przeglądarki. Trudno jakoś wytłumaczyć tutaj Taba 3. Jedyne, co mogłoby mi przyjść do głowy w takiej

27

sytuacji, to ekran wysokiej rozdzielczości, ale tutaj mamy do czynienia z marnym 1280×800, przez co każdy piksel jest wielkości Australii. Podstawowy tablet Samsunga również nie sprawdzi się jako aparat fotograficzny. Zdjęcia są pozbawione szczegółów i bardzo ciemne. Dodam, że wideo z przedniej kamery jest podobne, więc o sesyjkach na Hangouts z Tabem lepiej zapomnieć. Chyba jedynym elementem z hardware’u, który nigdy mnie nie zawiódł, był port podczerwieni. Gdyby tylko aplikacja do obsługi TV włączała się minimalnie krócej, to może zdążyłbym coś nim zdziałać.

22Warto? Trudno ocenić. Z jednej strony mamy tablet, który niczym się nie wyróżnia z tłumu, poza okazyjnymi „zwiechami”. Podobnie jak pierwszemu Galaxy Tab, tak i temu zdaje się czegoś brakować. Z drugiej, cena nie jest przesadnie wysoka. Myślę jednak, że zamiast Taba 3 wybrałbym Asusa MeMOPada FHD 10, głównie ze względu na dużo lepszy ekran. Gdyby to koniecznie miał być Samsung, wtedy wybór padłby na Note’a 10,1 pierwszej generacji – głównie ze względu na stylus i wyższe pozycjonowanie w hierarchii producenta.

Samsung Galaxy Tab 3 10.1" Design: 4/6 Jakość wykonania: 3/6 Oprogramowanie: 4/6 Wydajność: 3/6

5555 6 55


01/2014 SPRZET 2 ASUS MEMOPAD 8.0 – NIE TYLKO ROZMIAR MA ZNACZENIE

28 MICHAŁ ZIELIŃSKI

ASUS MEMOPAD 8.0

NIE TYLKO ROZMIAR MA ZNACZENIE Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. W naszym życiu musimy podejmować wiele decyzji: jedne są łatwiejsze, inne mniej. Często natomiast bramka numer jeden wyklucza możliwość wybrania tej drugiej. Koszulka zielona czy niebieska? Tramwaj czy autobus? Mobilny tablet 7" czy kanapowy 10"? Asus stara się nas przekonać, że ostatnie pytanie powinno przejść do lamusa.


01/2014 SPRZET 2 ASUS MEMOPAD 8.0 – NIE TYLKO ROZMIAR MA ZNACZENIE

szystko za sprawą nowego MeMOPada 8.0. Tablet ten charakteryzuje się ekranem o przekątnej 8" (patrzcie, jak ładnie im się zbiegło z nazwą, prawda?). Patrząc na resztę specyfikacji czy nawet wygląd, nie sposób nie dostrzec podobieństw z testowanym niedawno przez Michała Mynarskiego modelu HD 7. Czy więc większy ekran i minimalnie szybszy procesor są warte dopłaty?

W

22Co będziemy jeść? Nim przejdziemy do odpowiedzi na te nurtujące wszystkich pytanie, rzućmy okiem, z czym mamy do czynienia. Jak już wspominałem, tablet czerpie garściami z designu znanej nam świetnie linii MeMOPad. Na froncie mamy, poza ekranem, wąskie ramki, oko kamery oraz logo ASUS na dole. Prawy bok to przycisk do budzenia/usypiania sprzętu oraz kontrolery głośności. Teoretycznie, lewy powinien być pusty; znajduje się tu jednak slot kart microSD. Co ciekawe, nie jest zakryty żadną zaślepką ani nie jest niczym oznaczony – przez pierwsze kilka dni dałbym sobie włosy obciąć, że to głośnik. Ten natomiast znajduje się w dolnej części plecków, dużo poniżej logo ASUS i tylnego aparatu 5 Mpix. Górna krawędź to złącze Jack oraz port microUSB. Jak się okazuje, umieszczenie portu na górze ma bardzo dużo sensu, gdy jest się mną i często ładuje sprzęt przy łóżku. Dzięki takiemu rozwiązaniu, kabel prosto z tabletu może zwisać do kontaktu, bez zawijania się na poduszce. Ogólnie to do jakości wykonania tego tabletu nie mógłbym się przyczepić. Plastik na plecach jest wysokiej jakości, bardzo przyjemny w dotyku, tłoczone logo z tyłu dodatkowo poprawia wrażenie estetyczne. Niestety z jakiegoś powodu wyświetlacz nie jest przykryty szkłem a plastikiem. Do tego jest to plastik bardzo podatny na wygięcia – każde mocniejsze dotknięcie skutkuje wgięciem. I bardzo irytującym świstem. Tak, Asus nie trzeszczy – on świszczy. Można założyć, że producent chciał tym oddać hołd silnikom z turbodoładowaniem. Albo po prostu się nie przyłożył. Do tego ekran zbiera odciski palców w trybie ekspresowym i brudzi się na tyle

29

szybko, że z powodzeniem mógłby być dokładany do jakiegoś środka czyszczącego jako demo. Do tego sam ekran również nie powala. O ile rozdzielczość 1280×800 na 8" przekątnej daje radę, o tyle tak wyblakłe kolory są zwyczajnie nie do zaakceptowania. Nie mam pojęcia, jak Asus go skonfigurował, ale zrobił to bardzo źle.

22Co z tym rozmiarem? Wreszcie, MeMOPad 8 świetnie leży w ręce. Dzięki zmniejszeniu ramek do minimum jest to urządzenie „jednoręczne”, podobnie jak 7-calówki. Nie miałem również problemów z wrzuceniem go do wewnętrznej kieszeni kurtki czy tylnej spodni. Tam, gdzie wejdzie 7", wejdzie i 8" (w 99% przypadków). Matematyka podpowiada, że zwiększenie przekątnej o zaledwie 1 cal da nam jakieś 30% więcej przestrzeni roboczej i to czuć. Wygoda pisania, przeglądania stron internetowych, czytania czy oglądania filmów jest nieporównywalnie większa niż na mniejszych tabletach. Muszę przyznać, że jest to bardzo dobry rozmiar dla tabletu z Androidem, żeby nie powiedzieć: idealny. MeMOPadowi jako całości do takiej oceny bardzo dużo brakuje. Ze specyfikacji możemy się dowiedzieć, że mamy tu do czynienia z czterordzeniowym procesorem taktowanym zegarem 1,6 GHz oraz 1 GB pamięci RAM. Można więc wnioskować, że tablet będzie działał płynnie i faktycznie tak jest. Czasami. Bez problemu zagramy tutaj w GTA Vice City czy Real Racing 3, za to oszalejemy, chcąc przewinąć stronę w Chrome lub… odblokować tablet. Pomijam sytuację, w której od naciśnięcia przycisku Sleep/Wake do wybudzenia ekranu mijały dobre 4 sekundy. Najbardziej zadziwia mnie to, że nie ma reguły, czy sprzęt będzie działał szybko i sprawnie czy powolnie i irytująco. W jednej minucie może nie sprawiać kłopotów, zaś w kolejnej doprowadzi użytkownika do szału. Moim zdaniem za to odpowiedzialna jest…

22Nakładka od producenta ASUS wyposażył MeMOPada w szereg mniej lub bardziej przydatnych funkcji. Mamy tutaj wsparcie dla Miracast, mamy mini-aplikacje


30

01/2014 SPRZET 2 ASUS MEMOPAD 8.0 – NIE TYLKO ROZMIAR MA ZNACZENIE

otwierające się w osobnych oknach. Producent przebudował gruntownie Ustawienia oraz belkę powiadomień i dodał kilka swoich widżetów oraz tapet. Gdyby w tym momencie przestać i przysiąść do optymalizacji nakładki, byłoby perfekcyjnie. Niestety mamy tutaj również zestaw aplikacji takich jak App Backup czy Movie Studio do edycji wideo. Przyznaję się bez bicia – podczas testów każdy z programów preinstalowanych przez producenta otworzyłem raz, z dziennikarskiego obowiązku. W większości ich jakość oraz wygląd pozostawiają wiele do życzenia, a kilka minut spędzonych w Play Store na instalacji alternatyw wyjdą wszystkim na dobre.

podwójnego „tak” nie mam nic do gadania: biegnijcie do sklepu, a myślę, że będziecie zadowoleni ze swojego wyboru. Mieszana odpowiedź jednak pozwoli jeszcze lepiej wydać te pieniądze. Gdybym miał wybierać pomiędzy modelem 8 a HD 7, wziąłbym drugi, bo jest ponad 30% tańszy. Gdybym miał już do wydania te około 1000 złotych, to mój wybór padłby na nowego Nexusa 7 (który jest dużo lepszym tabletem od opisywanego) lub poszukałbym okazyjnego LG G Pad 8.3. Również okołoośmiocalowy ekran, ale sprzęt dużo wyższej jakości.

Asus MemoPad 8.0

22Poradnik zakupowicza Jeśli ktoś z Was rozważa zakup Asusa MeMOPad 8, to należy odpowiedzieć sobie na dwa pytania: czy zależy Ci na tym, żeby to był Asus oraz czy zależy Ci na takim ekranie. W przypadku

555555

Design: 5/6 Jakość wykonania: 4,5/6 Oprogramowanie: 4/6 Wydajność: 3/6

Karta do płacenia za aplikacje, muzykę Korzystaj w App Store, Mac App Store oraz w innych płatnościach internetowych.

Dzięki karcie CardEasy możesz w bezpieczny sposób zarejestrować konto w sklepach firmy Apple*. Od teraz nie musisz rejestrować konta z użyciem swojej podstawowej karty kredytowej. Dzięki CardEasy jesteś bezpieczny, anonimowy i łatwiej Ci kontrolować wydatki na Twoje ulubione aplikacje, muzykę i filmy. Aby dowiedzieć się więcej o karcie oraz dowiedzieć się gdzie kupić CardEasy – wejdź na stronę: www.cardeasy.pl * dotyczy sklepów Mac App Store, iTunes Store oraz App Store.


31

01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

BARTOSZ DUL

HTC ONE MAX W moje ręce trafił niedawno HTC One max. Czy tak duży telefon może być wygodny? I czy ma w sobie cokolwiek, co powodowałoby, że wolałbym jego zamiast np. HTC One albo Samsunga Galaxy Note 3? Zapraszam na test.

22Design i wykonanie rzed premierą już było wiadomo, że HTC One max będzie kalką swojego starszego brata, tylko po prostu znacznie większy. Ponadto mówiło się o obecności czytnika linii papilarnych – mały włos i One max byłby pod tym względem szybszy od iPhone’a 5s. Telefon zachowuje co prawda klasę premium w kwestii wykonania, wydajności czy ekranu. Niestety od urządzenia tej kategorii oczekiwałem trochę więcej. Na pierwszy rzut oka One max niewiele różni się designem od HTC One. Układ przycisków,

P

slotów, głośników, jak i kształt bryły są praktycznie takie same w obu telefonach. Rzecz w tym, że design zapożyczono od… HTC One mini. Oznacza to, że boki One max wyglądają praktycznie tak samo jak boki One X i mini. Ma to też swoją zaletę przy obiciach i upadkach – aluminium może się brzydko wgnieść, podczas gdy poliwęglan się zadrapie W oprogramowaniu – uszkodzenia, przyzdecydowanie najmniej początkowo, brakuje mi wielu mogą być praktycznie możliwości znanych niewidoczne. Tak samo z Samsungów Galaxy Note. jak w HTC One mini ten

9


32

01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

materiał (lakierowany poliwęglan) stanowi cały szkielet telefonu. Podejrzewam, że to nawet lepsze rozwiązanie od konstrukcji HTC One, która tu mogłaby się okazać zbyt ciężka. Pod względem urody wciąż bardziej odpowiada mi starszy HTC One max, ale jest lepiej niż w One mini. Z przodu HTC One max ta szara przestrzeń pod i nad ekranem (głośniki BoomSound) to faktycznie aluminium jak w HTC One, a nie plastik imitujący aluminium jak w One mini. Na lewym boku telefonu mieści się przełącznik, podobny do tego z urządzeń Apple. Nie służy on jednak do przełączania czegokolwiek. Jest to spust delikatnie wypychający aluminiową klapkę z tyłu telefonu, która skrywa slot na kartę microSD (sukces!), zwykłą kartę SIM (nie micro) i niewyjmowalną baterię. Wadą takiego rozwiązania jest trudność w stworzeniu idealnej płaszczyzny z tyłu telefonu. I takiemu HTC się nie udało – po włożeniu klapki z powrotem w telefon prawie zawsze jej dolna część delikatnie odstawała od urządzenia. Poza tym jednak ma się wrażenie, jakby się trzymało w ręku telefon z obudową unibody. U góry i u dołu telefonu umieszczono głośnik stereo, który spisuje się tak samo rewelacyjnie jak w przypadku HTC One. Przyjemnie ogląda się filmy czy gra w bardziej efektowne gry z dźwiękiem skierowanym bezpośrednio do nas. Niestety głośniki Ogromną (pomijając oczywiście zaletą HTC ekran) sprawiają, że teOne max jest jego lefon jest większy niż litowo-polimerowy inne telefony tego roakumulator o dzaju (wymiary: 164,5 pojemności 3300 mAh. × 82,5 × 10,29 mm).

9

Boczne przyciski są solidne, chropowate – klasę lepiej wykonane od tych w HTC One. Znacznie lepsze wrażenie sprawiają także wejścia microUSB i miniJack. Wracając jednak do przycisków – HTC w końcu zdecydowało się umieścić powerbutton z boku telefonu. Mimo wszystko u góry telefonu znajduje się czujnik podczerwieni (celowo piszę mimo wszystko – HTC oficjalnie stwierdziło, że umiejscowienie powerbuttona w HTC One u góry telefonu było podyktowane połączeniem go z czujnikiem podczerwieni właśnie). Głośniki w HTC One mini wyglądały jakby „wklejone” w szkielet telefonu. W HTC One max widoczne jest wyraźne ścięcie kawałka aluminium (jak w HTC One czy iPhonie 5/5s). To ścięcie jest widoczne również w przedniej kamerce, z tyłu w głównym aparacie oraz w czytniku linii papilarnych.

22Wyświetlacz HTC One max wyposażony jest w ogromny 5,9-calowy ekran. Wyświetlacz został wykonany w technologii SLCD3 znanej m.in. z HTC One, a to oznacza doskonałą jakość obrazu. Najważniejsze jednak, że rozdzielczość ekranu wynosi 1920 na 1080 pikseli. (Ekran SLCD3 5,9", 1920 × 1080, 373 ppi, Gorilla Glass 3). Zagęszczenie pikseli jest więc wyższe od tego w wyświetlaczu HTC One mini, ale sporo mniejsze od zwykłego HTC One. Oczywiście nie ma


01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

33 to większego znaczenia – obraz jest ostry, nie da się gołym okiem dostrzec pojedynczych pikseli. Doskonałe jest także odwzorowanie barw, bardzo dobre czerni i nieco mniej bieli. Kąty widzenia niemal tak samo dobre jak w HTC One. Czego chcieć więcej?

22Interfejs, oprogramowanie i wydajność HTC One max pracuje na Androidzie 4.3 Jelly Bean i jest uzupełniony o autorską nakładkę HTC, czyli Sense UI w wersji 5.5 (na dniach można się spodziewać aktualizacji do Androida 4.4.2 KitKat). HTC udało się, podobnie jak w HTC One, dodać do swojego telefonu ciekawe i innowacyjne funkcje. Jedną z nich jest BlinkFeed, czyli taki czytnik RSS-ów pokroju Flipboarda czy Feedly, umieszczony na głównym ekranie naszego telefonu. Definiuje się w nim kategorie, takie jak np. muzyka, technologie czy filmy. Dzięki nowej wersji HTC Sense UI da się zaciągnąć źródła wybranych przez siebie stron internetowych. Z tych domyślnych polskich wybrać można m.in. Android Magazine, Anty Apps, Gadżetomanię i inne. Do tego BlinkFeed może wyświetlać informacje np. z Twittera, Facebooka, Foursquare, Google+, LinkedIn czy zdjęcia z serwisu Instagram. Ponadto do BlinkFeed można w funkcjonalny sposób podłączyć aplikacje Kalendarza, Galerii, Trybu dziecka oraz TV. Warto wspomnieć, że BlinkFeed można w tej wersji Sense UI w końcu wyłączyć. HTC One max można oczywiście używać jako pilota telewizyjnego (czyżby najszerszy pilot świata?). Aplikacja TV pokazuje, co w danym momencie leci w telewizji lub że zbliża się kolejny odcinek naszego ulubionego serialu. Tu też znajduje się przełącznik do menu z wirtualnymi przyciskami, które służą nam jako pilot do TV czy odbiornika. Mój domowy odbiornik, Ferguson, niestety nie znajdował się na liście kilkuset innych popularnych i obsługiwanych dekoderów. Konfiguracja pilota z telefonem wyglądała tak, że musiałem zbliżyć pilota do czujnika podczerwieni i konfigurować każdy przycisk z osobna. Żmudne, ale udało się to zrobić bez problemów.


01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

W oprogramowaniu zdecydowanie brakuje mi wielu możliwości znanych z Samsungów Galaxy Note. I skoro o tym mowa – także rysika. Bez takiej funkcjonalności HTC One max ogranicza się jedynie do bycia przerośniętym HTC One. W zasadzie jedyną wartością dodaną jest aplikacja Szkicownik zastępująca aplikację Notatki. Można w niej notować, tworzyć listy to-do, planować budżet i wybierać spośród wyrafinowanych, ładnych szablonów, ale… to wszystko. Nie ma tu nic, co sprawiałoby, że chciałoby mi się notować na tak dużym telefonie, tak jak ma się na to ochotę w Galaxy Note’ach. HTC One max napędzany jest czterordzeniowym procesorem o taktowaniu 1,7 GHz i 2 GB pamięci RAM. (Qualcomm Snapdragon 600, Dual-core 1,7 GHz Krait 300 z Adreno 320, 2 GB RAM, 16 GB pamięci wewnętrznej). Nie bałem się, że przy tej specyfikacji system wraz z nakładką będą się zachowywać gorzej niż w HTC One, który sprawował się wyśmienicie. Wypada on lepiej od HTC One mini (duża w tym zasługa 2 GB pamięci RAM) i w ogóle nie ustępuje HTC One. HTC One max w każdej sytuacji zachowywał się płynnie i szybko, a każda gra działała tak, jak powinna działać.

22Łączność, czytnik linii papilarnych Tę samą płynność dało się odczuć przy przeglądaniu stron internetowych. To kolejny argument dla mnie, by korzystać z przeglądarki Sense, a nie Google Chrome. Skalowanie stron i przewijanie odbywa się idealnie płynnie. Co ciekawe, krótkie przesunięcie palcem przewijało stronę o kawałek i powoli się zatrzymywało. Szybsze przewija stronę do końca. Niby nic, a praktyczne. Istotne jest też to, że przedni głośnik BoomSound naprawdę głośno słychać, gdy ktoś do nas dzwoni albo otrzymamy powiadomienie. Dzięki niemu dźwięk dociera bezpośrednio do użytkownika podczas grania czy oglądania filmów. Na dodatek jest to dźwięk, który robi naprawdę dobre wrażenie. W głośnych miejscach może nie jest dobrze słyszalny, ale w dalszym ciągu nikt nie stworzył nic lepszego w kategorii urządzeń mobilnych. Co ciekawe, HTC One

34


35

01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

max to pierwszy widoczny efekt zakończenia współpracy HTC z Beats Audio. Powiem krótko – nie czuć, że brakuje tu wzmacniacza Beats. Posłużono się technologią Sense Voice, która spisuje się równie dobrze. A stare polskie powiedzenie mówi, że skoro nie czuć różnicy, to po co przepłacać? HTC dobrze postąpiło, odsprzedając swoje udziały w Beats Audio. W odróżnieniu od HTC One mini w max zastosowano moduł NFC, którego brakowało mi w malutkim braciszku. Z pozostałych modułów warto wspomnieć o Bluetooth 4.0 z A2DP, microUSB 2.0 z funkcją MHL i obsłudze Internetu LTE. Czytnik linii papilarnych w HTC One max to ciężki temat. Kontrowersyjne było od początku jego umiejscowienie – z tyłu, pod aparatem. Co prawda osobiście nie widzę lepszego rozwiązania, ale obecnie jest co prawda łatwo osiągalny, ale tylko palcem wskazującym. W dodatku sposób odblokowywania ekranu (przesuwanie palcem po czytniku, nie jego naciśnięcie) powoduje, że nietrudno o przypadkowe muskaCzytnik linii nie i tym samym brupapilarnych w HTC dzenie głównego apaOne max to ciężki temat. ratu. Co gorsza, ma on

9

trudności z rozpoznaniem naszego palca. Działa, ale niedoskonale. Czasem trzeba kilkakrotnie „przejechać” palcem po czytniku, by ten rozpoznał nasz palec. W tym momencie taka metoda odblokowywania przestaje mieć sens. Czarę goryczy przelewa ograniczona funkcjonalność czytnika. Można nim bowiem jedynie odblokować ekran i najwyżej ustawić automatyczne przechodzenie do aparatu, ekranu głównego, Google Now lub innej wybranej przez siebie aplikacji. To ja chyba wolę sprawdzone, szybsze i sprawniejsze metody.

22Aparat Główny aparat w HTC One max to niemalże ten sam, co w zwykłym HTC One. Zastosowano w nim identyczną technologię Ultrapikseli. Max cierpi więc na tę samą przypadłość co starszy brat: zdjęciom brakuje niekiedy


36

01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

szczegółowości i trudno o idealny kontrast, szczególnie w słoneczne dni. Z kolei w słabych warunkach oświetleniowych One max radzi sobie naprawdę świetnie. Szkoda tylko, że wzorem HTC One mini, max nie posiada optycznej stabilizacji obrazu. O ile w mini jej brak stał na granicy wybaczalności, o tyle w tak dużym telefonie bywa to frustrujące. Nie zrezygnowano na szczęście z najciekawszej cechy oprogramowania aparatu, czyli HTC Zoe. Najważniejszą jej funkcją jest tworzenie automatycznych wideoklipów z nałożonym gotowym filtrem i podkładem muzycznym. Działa to dokładnie tak samo jak w zwykłym HTC One. Po zrobieniu zdjęć z włączonym trybem Zoe wystarczy potem wejść do galerii i wybrać okładkę wydarzenia, po czym wyświetli się 30-sekundowy, automatycznie zmontowany klip z wydarzenia. Proste i przyjemne. Co więcej, została ona wzbogacona o kolejnych 6 tematów w Video Highlights, a nawet uzupełniona o możliwość dodania własnego podkładu dźwiękowego (np. wybrany przez siebie utwór z pamięci wewnętrznej). Oczywiście Zoe to nie tylko automatyczne montowanie ładnych filmików. To także możliwość wybierania lepszego kadru z pojedynczego ujęcia, np. takiego, na którym każdy ma otwarte oczy lub takiego, na którym przez tło

HTC One max, a Samsung GalaxyNote 3 Przewagi One max: • Większy ekran – 5,9" vs. 5,7" • Jaśniejszy ekran z świetnym kontrastem • Przedni głośnik stereo BoomSound • Aluminiowe wykonanie • Czytnik linii papilarnych • Lepsza jakość audio • Radio FM • 3300 mAh Li-Poly vs. 3200 Li-Ion

Przewagi GalaxyNote 3 • Funkcjonalny stylus S Pen z obsługą wielu przydatnych aplikacji • Szybszy układ – Snapdragon 800 vs. 600 • 3 GB RAM zamiast 2 GB • Niższa waga – 168 g vs. 217 g • Większa kompaktowość – 151,2 × 79,2 × 8,3 mm vs. 164,5 × 82,5 × 10,3 mm • 13 Mpix, świetny aparat vs. 4 Mpix • Nagrywanie wideo: 2160p @30 fps i 1080 @60 fps vs. 1080 @30fps • USB 3.0 vs. USB 2.0 • Wymienialna bateria


37

01/2014 SPRZET 2 HTC ONE MAX – TEST

nie przewija się nam żaden przypadkowy przechodzień czy rowerzysta. Do tego kilka ujęć można łączyć w jedno i tworzyć naprawdę ciekawe efekty. Przednia, szerokokątna kamerka w HTC One max także daje radę i jest wygodna w użyciu. W odróżnieniu od HTC One mini w max znajduje się 2,1-Mpix kamerka nagrywająca w Full HD, znana z HTC One. Może to moja wyobraźnia, ale odniosłem wrażenie, że kamerka w One lepiej się sprawowała. Wciąż jednak zdjęcia wychodzą całkiem nieźle. Wideo, które nagrywa HTC One, stoi na bardzo wysokim poziomie. Pod warunkiem, że nie nagrywamy w nocy – wtedy można odczuć nierzadko wyraźne klatkowanie i spadek szczegółowości. Na duży plus zasługują niezła stabilizacja obrazu i bardzo dobrze zbierany dźwięk nawet w bardzo trudnych warunkach. HTC One max a Samsung GalaxyNote 3

wynikiem. Bateria w One max wytrzymuje 22 h rozmów, nieco ponad 11  h przeglądania sieci i 13 h oglądania wideo. Pod tym względem radzi sobie lepiej niż Galaxy Note 3. HTC One max to dobry produkt wysokiej jakości. Nie można mu odmówić dobrego designu, świetnego wykonania, wydajności czy dbałości o detale. Nie jest to jednak produkt udany. Nie jest on w stanie zawalczyć o klienta, który będzie po prostu wolał wybrać produkt Samsunga. To nic, że Galaxy Note jest gorzej wykonany czy przegrywa pod kilkoma innymi względami. Note miażdży przerośniętego One’a samym tylko faktem, że jest przeznaczony do bycia multimedialnym notatnikiem. One max jest tylko multimedialny. Inna sprawa, że do multimediów nadaje się doskonale dzięki swojemu dużemu i świetnemu ekranowi, ale to trochę za mało.

22Bateria, podsumowanie Ogromną zaletą HTC One max jest jego litowo-polimerowy akumulator o pojemności 3300 mAh. Telefon z łatwością wytrzymuje pełną dobę użytkowania, choć bardzo intensywnie korzystając z One max, da się rozładować jego baterię w mniej niż 10 h. Co i tak jest świetnym

HTC One max

55555 65

Design: 5,5/6 Jakość wykonania: 5,5/6 Oprogramowanie: 3,5/6 Wydajność: 5,5/6


38

01/2014 SPRZET 2 PEBBLE WATCH

NORBERT CAŁA

PEBBLE WATCH Zegarek z własnym sklepem z aplikacjami.

projekcie zegarka Pebble słyszała prawdopodobnie większość z Was. Wywodzi się on z Kickstartera, gdzie okazał się ogromnym sukcesem, zbierając ponad 10 mln dolarów! Sukces na tyle duży, że wynalazcy bardzo szybko wyszli poza Kickstarter i uruchomili regularną produkcję. Pierwsze zegarki zaczęły trafiać do klientów z Kickstartera ponad pół roku temu. Pebble Watch nie jest szczytem wyszukanego designu i majstersztykiem wykonania. Jako fan klasycznych mechanicznych zegarków muszę przyznać rację przyjacielowi, który ocenia to w krótkich słowach: „Dupy nie urywa, liczyłem na więcej”. Z drugiej strony jako

O

geek ja aż taki surowy nie będę. Moja wersja Pebble jest czarna i na pierwszy rzut oka prezentuje się naprawdę dobrze. Bliższe poznanie ujawnia jednak prawdę – zegarek jest, łagodnie mówiąc, trochę plastikowy. Przy czym plastik, z którego jest wykonany, sprawia wrażenie jakby miał się rysować od samego patrzenia. Na szczęście wcale tak nie jest. Jako że noszę na co dzień mechaniczny zegarek, Pebble wydaje mi się trochę za mały i przede wszystkim za Koperta i pasek lekki, ale wiem, że dla powodują, że osoby nieprzywykłej zegarek świetnie leży na do zegarków będzie to nadgarstku, a chyba to zaletą. Wykonanie jest jest najważniejsze. na dość przyzwoitym

9


39

01/2014 SPRZET 2 PEBBLE WATCH

poziomie, elementy plastikowe pasują do sieZegarek Pebble to właściwie mały bie i można mieć jedykomputer. nie małe pretensje do materiału pokrywającego wierzch zegarka. Nie jest to niestety szafirowe szkło tylko jakiś rodzaj przezroczystego plastiku, przez co przy pewnym świetle widać na nim dziwne refleksy. Najważniejsze jednak, że się nie rysuje. Koperta, na której umieszczono cztery przyciski i złącze ładowania, jest wodoodporna do 5 atmosfer. Oznacza to, że spokojnie możemy z nim zmywać naczynia i pływać w basenie, ale nurkowanie może skończyć się źle. Złącze ładowania jest trochę w stylu Apple, bo kabelek do ładowania łączy się z zegarkiem na magnesy. Pebble dostarczany jest z bardzo wygodnym silikonowym paskiem, ale jeśli by on komuś nie pasował, to nie ma żadnego problemu z wymianą go na inny. Koperta Pebble ma w uszach 22 mm i każdy pasek w tym rozmiarze będzie pasował. Koperta i pasek powodują, że zegarek świetnie leży na nadgarstku, a chyba to jest najważniejsze.

9

Jeśli zniechęcił Was opis koperty, to mam dobrą wiadomość – właśnie ukazała się jego nowa wersja. Model ten jest teraz w metalowej kopercie i na bransolecie lub skórzanym pasku. Wyświetlacz jest pokryty Gorilla Glass, więc odporny na zarysowanie i zbicie. Koperta i bransoleta będą dostępne w dwóch kolorach, naturalnie stalowym i matowo czarnym. Z każdym Pebble Steel będzie dostarczony także skórzany pasek. Koperta przypomina odrobinę TAG Heuer Monaco i bardzo mi się podoba. Niestety wersja metalowa jest droższa, ale na szczęście wcześniejsza postać nadal zostaje w produkcji. Zegarek Pebble to właściwie mały komputer i w kopercie ma wszystko, czego komputer potrzebuje. Procesor ARM Cortex-M3 MCU Oprócz dziesiątek 120 MHz, 32  MB padodatkowych tarcz mięci, moduł komumożecie zainstalować nikacji Bluetooth 2.1+ kalkulator, stoper, EDR i 4.0, akcelerometr minutnik, a nawet klon i podświetlany ekran eTetrisa. -paper o rozdzielczości

9


01/2014 SPRZET 2 PEBBLE WATCH

40

144×168. Rozdzielczość wyświetlacza nie rzuca na kolana, ale jest wygodna w codziennym użytkowaniu. Na zegarek zawsze patrzymy z pewnej odległości i w Pebble nie ma żadnego problemu z odczytaniem powiadomienia z Twittera lub SMS-a. Gdy go dostałem kilka miesięcy temu, był fajnym gadżetem, którego lista funkcji była dość krótka i zamknięta. Do komunikacji z telefonem Pebble wykorzystuje oczywiście technologię Bluetooth. Tyle że łączność nawet z nowymi smartfonami, które obsługują BT 4.0, jest realizowana po bardziej energochłonnym BT 2.1. Przy takim połączeniu procentowy wskaźnik baterii w naszym telefonie działa prawie jak minutnik i między bajki należy włożyć założenia producenta o poborze prądu zwiększonym o maksymalnie 10%. Na szczęście to prawdopodobnie się zmieni na plus, zegarek posiada bowiem moduł BT 4.0 i trzeba czekać aż producent dostarczy odpowiednio zmodyfikowaną wersję firmware. Jeśli chodzi o sam czas pracy zegarka na jednym ładowaniu, to zazwyczaj było to około 4-5 dni – to wynik niższy od tego deklarowanego przez producenta, ale wystarczający w większości przypadków.


41

01/2014 SPRZET 2 PEBBLE WATCH

Standardowo w poPebble jest na łączeniu z systemem początku swojej iOS Pebble potrafi na drogi i bardzo mu kibicuję. wyświetlaczu pokazyJeśli poczytamy forum wać treść przychodząfirmy, to widać, że dookoła cych SMS-ów, maili zegarka buduje się fajna oraz wszystkich powiaspołeczność, która domień, które trafiają zdecydowanie przyczyni się na naszego smartfona. do rozwoju projektu. Niestety polskie literki wyświetlają się jako kwadraciki i mam nadzieję, że zostanie to poprawione w kolejnej wersji oprogramowania. Dodatkowo zegarek wyświetla też informację o przychodzącym połączeniu wraz z możliwością odrzucenia. Standardowo też otrzymujemy możliwość sterowania muzyką na telefonie oraz wgrywania nowych cyferblatów. Jest tego całkiem sporo, ale niestety początkowo była to lista zamknięta. Do tej pory. Jakiś czas temu producent Pebble zaktualizował soft i dodał możliwość instalacji zewnętrznych aplikacji napisanych z pomocą firmowego SDK. Wkrótce też ma się pojawić Pebble watchapp store, w którym będziemy mogli pobierać aplikacje dla zegarka. Możliwości, jakie się teraz przed nim otwierają, są prawie nieskończone. Współpracę z zegarkiem zapowiedzieli Mercedes, GoPro oraz kilka innych znanych firm. Dzięki akcelerometrowi można będzie go wykorzystać jako tak ostatnio modny krokomierz, do wyświetlania ściąg będzie idealny, może ktoś napisze soft do obsługi licznika rowerowego z BT lub aplikację do obsługi żarówek Philips HUE. Możliwości co niemiara i już się nie mogę doczekać odpalenia sklepu. Deweloperzy już teraz nie próżnują i tworzą całą masę dodatkowych aplikacji i tarcz. Powstał nawet niezależny sklep/katalog, gdzie w jednym miejscu możemy odnaleźć większość aplikacji i dodatkowych tarcz. Znajdziecie go pod adresem www.mypebblefaces.com. Oprócz dziesiątek dodatkowych tarcz znajdziecie tam stoper, minutnik, kalkulator, a nawet klon Tetrisa. Jako że na razie nie ma oficjalnego sklepu, to Pebble nie bierze odpowiedzialności za oprogramowanie

9

firm trzecich, dlatego przy każdej instalacji zostaniemy ostrzeżeni o możliwości uszkodzenia zegarka. Mimo że przetestowałem większość aplikacji z tej strony, nie udało mi się popsuć mojego Pebble. Pebble to ciągle jednak garażowy projekt, który może sobie pozwolić na pewne niedoskonałości czy niedopracowania. Robi to jednak na tyle dobrze, że wyprzedza inne sprytne zegarki produkowane przez Samsunga czy Sony. Pebble jest na początku swojej drogi i bardzo mu kibicuję. Jeśli poczytamy forum firmy, to widać, że dookoła zegarka buduje się prężna społeczność, która zdecydowanie przyczyni się do rozwoju projektu. Cieszę się więc na razie ze swojego Pebble i czekam na kolejne aktualizacje oprogramowania, szczególnie tę ze sklepem z aplikacjami.

Pebble Watch

555555


42

01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

MICHAŁ BRZEZIŃSKI

XPERIA L

SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY Xperia L, chociaż nie należy do najniższej półki, już nie może zostać zaliczona do średniaków – dwa rdzenie i 4,3-calowy ekran już dawno przestały wystarczać. Na pewno nie pomaga także fakt, że telefon ten został zaprezentowany w pierwszej połowie zeszłego roku.

latego nie wymagam od niego za wiele, ale z drugiej strony – w końcu to Sony. Japończykom telefony low-endowe zawsze wychodziły całkiem nieźle. Wygląda na to, że Xperia L tylko potwierdza tę opinię.

D

22Obudowa i wykonanie Wygląd Xperii L to świetny przykład zmiany designu japońskiego sprzętu. Smartfon ten jest połączeniem Xperii arc oraz Xperii Z. Z arc wziął wykrzywiony tylny panel i inne elementy obudowy, zaś z Xperii Z srebrną ramkę okalającą telefon oraz charakterystyczny (i przy okazji bardzo ładny) przycisk power. Ogólnie

składa się to na urządzenie, które w swojej półce cenowej pod względem designu jest w samej czołówce. Tylny panel został wykonany z gumowanego tworzywa, co ma swoje wady i zalety. Smartfon leży w dłoni naprawdę pewnie, ale z drugiej strony wiele razy miałem problem z wkładaniem go do kieszeni – siła tarcia jest bezwzględna. Bardzo miłym dodatkiem jest dioda, którą widać przez srebrną ramkę, w dolnej części urządzenia. Może wyświetlać wiele kolorów, więc Byłem pozytywnie od razu widać jakiego zaskoczony typu powiadomienie pojakością obrazu. jawiło się ostatnio.

9


01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

43

22Wyświetlacz Przekątna 4,3 cala i rozdzielczość 480×854 na pewno nie robią wrażenia. Zwłaszcza, że przyciski software’owe efektywną wielkość ekranu zmniejszają do zaledwie 4 cali. Na szczęście w praktyce nie jest źle. Ba, byłem pozytywnie zaskoczony jakością obrazu. Odwzorowanie kolorów stoi na naprawdę niezłym poziomie (oczywiście oprócz czerni), a pikseloza rzadko dawała się we znaki. Gdy mowa o wyświetlaczu Sony z 2013 r., nie sposób pominąć kwestii kątów widzenia. I tak jak w pozostałych przypadkach – nie są one najlepsze. Jednak tym razem ta wada jest do przeżycia. Pod niestandardowymi kątami wszystko jest w miarę widoczne, dopiero przy poważnych, mniej praktycznych odchyleniach staje się to problemem. Tak, w Xperii L wyszło to lepiej niż w samym flagowcu. Wyświetlacz, zgodnie z oczekiwaniami, palcuje się, co nie wygląda najlepiej – niestety jest to domena telefonów z niższej półki.

22Oprogramowanie Xperia L pracuje pod kontrolą Androida 4.1 JellyBean. Było to akceptowalne na początku zeszłego roku, teraz już zdecydowanie nie. Jednocześnie nie chcę zwalać winy na Sony – model oficjalnie dostał Androida 4.2 już w listopadzie. Niestety egzemplarz, jaki dostałem do testów, ciągle w tej kwestii leży i kwiczy, czekając na aktualizację. Z jednej strony – pewnie w ciągu 2-3 miesięcy w końcu się ona pojawi, ale z drugiej – testuję obecny stan telefonu. I obecnie fakt jest taki, że Android 4.1 to mocne zacofanie w porównaniu do konkurencji, zwłaszcza gdy niedawno pokazano KitKata – różnica jest naprawdę spora. Nie mówiąc już o tym, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem wersja 4.2 będzie ostatnim tchnieniem Xperii L. Oczywiście należy wziąć pod uwagę, że to sprzęt z niskiej półki, Widocznie Sony ale i tak za system nalechyba kieruje się ży się minus. zasadą: „jeśli nie jest Nakładka Japończyzepsute, nie naprawiaj ków – o tym napisano tego”. już całe artykuły i nie

9

chcę ich powielać. Sęk w tym, że nakładka od wielu wersji zmieniła się naprawdę nieznacznie, a i tak głównie w modelach z najwyższej półki. Pozostałe ciągle wyglądają tak samo, ciągle znajdziemy w nich tak samo nieprzydatne aplikacje jak Sony Select, PlayNow, ale też takie trochę praktyczniejsze, jak TrackID (do rozpoznawania muzyki) lub bardzo udany Walkman (do odtwarzania muzyki). Na szczęście niezmienna pozostaje także możliwość wyboru motywu, który działa nie tylko w launcherze, ale w całym systemie. Nie mogę nie wspomnieć o jednej rzeczy, której chyba nigdy nie zrozumiem. Gdy włączam transmisję danych, pokazuje się okienko z pytaniem „Czy zezwolić na komórkowy transfer danych?” i wytłumaczeniem, jak szkodliwe to może być. Po wyłączeniu transmisji pojawia się


44

01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

powiadomienie odnośnie tego faktu. Jaki to ma sens? W dzisiejszych czasach jakiś niewielki odsetek ludzi może nie wiedzieć, o co tutaj chodzi, ale czy warto dla nich tak utrudniać życie innym? Dobrym rozwiązaniem byłoby pojawianie się tych uwag tylko na początku korzystania z telefonu. Jako podsumowanie dla całej nakładki – jest nudno, ale stabilnie. Istnieje szansa, że osoba zmieniająca telefon, ale pozostająca w obrębie tego samego producenta, dzięki temu będzie mogła się od razu odnaleźć. Poza tym nakładka Sony zawsze była niezła. Kiedyś się bardzo pozytywnie wyróżniała, teraz już jest jedną z wielu. Widocznie Sony kieruje się zasadą: „jeśli nie jest zepsute, nie naprawiaj tego”.

22Wydajność Sercem Xperii L jest dwurdzeniowy Snapdragon MSM8230 z taktowaniem 1 GHz, wspierany przez GPU Adreno 305. Jak na niską półkę, jest naprawdę dobrze. Rdzenie z architekturą Krait to coś więcej niż zwykły low-end i to widać. Sam system na ogół nie łapie zadyszek (o wyjątkach później). Oczywiście animacje nie mają 60 klatek na sekundę, a otwieranie aplikacji jest wolniejsze niż w droższych modelach, ale do codziennego użytkowania to spokojnie wystarczy. O ile

ktoś nie przesiada się z modelu flagowego, nie powinien narzekać. Chociaż system działa dobrze, kilka razy potrafił się mocno zaciąć i przez kilkanaście sekund lub więcej nie reagować na dotyk ekranu. Następnie w dziwny sposób nadrabiał wszystkie dotknięcia, co oczywiście wygląda koszmarnie. Prawdopodobnie to bug w oprogramowaniu, bo najczęściej taka sytuacja występowała przy włączaniu modułu Wi-Fi lub 3G. Zacięcia z czasem pojawiały się coraz częściej, na szczęście zrestartowanie telefonu pomogło (przynajmniej na jakiś czas). Mam nadzieję, że aktualizacja do Androida 4.2 usuwa ten błąd. Podobnie do wydajności całego systemu wygląda sprawa wydajności w grach. Rewelacji nie ma, ale zdecydowanie powinno wystarczyć. Przez wiele godzin grania w Wormsy 2 i Riptide GP2 nie narzekałem na lagowanie, a to już niezły wynik. Dobrym przykładem górnego pułapu dla Xperii L jest The Dark Knight Rises, w którego można grać, ale komfort na tym odrobinę cierpi.

22Bateria Gdybym miał wskazać największą zaletę Xperii L, byłaby to bateria. Musiałem używać

9

Gdybym miał wskazać

największą zaletę Xperii L, byłaby to bateria.


01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

telefonu naprawdę intensywnie, żeby pod koniec dnia zobaczyć czerwony stan baterii. Dwa dni na pewno są do osiągnięcia przy umiarkowanym korzystaniu z telefonu. Ba, jednego dnia po 20 minutach słuchania muzyki, paru SMS-ach i 10 godzinach bez ładowarki bateria spadła o… 9%! Na pewno pomaga w tym skromny (zarówno pod względem cali, jak i pikseli) ekran – bateria nie imponuje pojemnością, która wynosi jedynie 1700 mAh. A to wszystko bez pomocy dodatków optymalizujących czas pracy na baterii. Wśród nich jest: tryb Stamina, który wyłącza komórkową transmisję danych, gdy ekran jest wyłączony, tryb słabej baterii, który oszczędza baterię, gdy jest ona na wykończeniu oraz Wi-Fi zależne od lokalizacji – jeśli w zasięgu znajduje się znane telefonowi Wi-Fi, wyłącza on transmisję danych i przechodzi właśnie na Wi-Fi. Nie są to funkcje

45

przełomowe, ale na pewno przynajmniej trochę usprawniają energooszczędność smartfona.

22Audio Jak już wspomniałem, uważam aplikację Walkman za bardzo udane dzieło Sony. Chociaż na ogół jestem zwolennikiem używania produktów Google’a, ta aplikacja z powodzeniem może zastąpić Google Music. Jej interfejs jest ciekawy, oczywiście posiada wszystkie podstawowe funkcje, jakich można by wymagać od odtwarzacza muzyki. Fajnym dodatkiem jest SensMe, który automatycznie przypisuje utwory do nietypowych kategorii: Północ, Energia, Relaks, Pobudzenie itd. Na razie nie działa to za dobrze, ale potencjał jest ogromny. Fani lepszego brzmienia z pewnością ucieszy opcja „Ulepszenia dźwięku”, czyli equalizer i inne zaawansowane ustawienia audio. Standardowo, w Xperii znalazły się technologie xLOUD (zwiększająca poziom dźwięku głośnika) oraz Clear Phase (automatyczne ustawienie jakości dźwięku). Z drugiej strony fani lepszego brzmienia będą rozczarowani słuchawkami dodawanymi do zestawu. Fajnie jest mieć mikrofon, ale jakość pozostawia wiele do życzenia.

22Aparat Xperia L wyposażona jest w aparat z matrycą 8 Mpix, ale ze względu na nietypowe proporcje takich zdjęć (4:3), domyślnie wykonuje zdjęcia 5 Mpix w proporcji 16:9. Interfejs aparatu jest świetny, przynajmniej pod moje potrzeby, które rzadko sięgają poza podstawowe ustawienia. Z prawej strony znajdują się przyciski do: robienia zdjęć, kręcenia filmu oraz przełączenia się do przedniej kamerki (której jakość jest fatalna).


46

01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

Z prawej strony mamy dostęp do większej liczby ustawień, wartości ekspozycji, trybu HDR oraz flesza. Najważniejsze rzeczy są pod ręką, jednocześnie nie zaśmiecając zbytnio interfejsu, za co należy się uznanie dla inżynierów Sony. Co do jakości zdjęć, wiadomo – cudów nie można się spodziewać. Chociaż aparat kusi liczbą Mpix, a nawet sensorem Exmor RS, ciągle jest to urządzenie niskobudżetowe. I praktyka to wszystko potwierdza. Ogólna jakość zdjęć jest nieco lepsza niż się spodziewałem, ale jeśli ktoś używa telefonu głównie do zdjęć, raczej powinien poszukać gdzieś indziej. Kolory, chociaż jaskrawe, są też czasami przekłamywane. Sam obraz jest względnie ostry, o ile zdjęcie było robione w dobrych warunkach oświetleniowych. Tryb HDR spisuje się naprawdę dobrze. Dla przeciętnego użytkownika to wszystko powinno spokojnie wystarczyć.

22Jakość rozmów Wszyscy przyzwyczailiśmy się do obecnych standardów jakości rozmów telefonicznych. HD Voice to oczywiście bardzo miłe dodatki, ale ciągle niezbyt częste. Sony chciało coś z tym zrobić na własną rękę, ale niestety wynik jest odwrotny do zamierzonego. Oprogramowanie tak wycisza szumy tła, że gdy druga osoba nic nie mówi, jest tak cicho, że nie wiadomo, czy rozmowa nadal

trwa. A upewnianie się co chwilę, czy nie padło połączenie na pewno nie poprawia komfortu. Ktoś mógłby powiedzieć, że to kwestia przyzwyczajenia, ale przez 3 tygodnie korzystania z telefonu nie przyzwyczaiłem się do tego „usprawnienia”.

22Podsumowanie Mam bardzo mieszane uczucia co do tego modelu. Z jednej strony

9

Zawiodła mnie ta najbardziej

podstawowa rzecz, przyjmowana jako pewnik – dobra jakość rozmów.


47

01/2014 SPRZET 2 XPERIA L – SMARTFON FAJNY, ALE TELEFON SŁABY

ciekawy design, kolorowa dioda powiadomień, niezły ekran i aparat, bardzo dobry czas pracy na baterii… ale z drugiej ta denerwująca jakość rozmów i problemy z oprogramowaniem. Ogólnie myślałem, że czas spędzony z Xperią L będzie przyjemniejszy, ale zawiodła mnie ta najbardziej podstawowa rzecz, przyjmowana jako pewnik – dobra jakość rozmów. Jeśli dla kogoś nie jest to przeszkodą, Xperia L nie jest złym telefonem. Ale jeśli macie wybór, Moto G tylko na Was czeka.

Xperia L

555555

Ocena • Design: 5/6 • Jakość wykonania: 4/6 • Oprogramowanie: 3/6 • Wydajność: 3/6

Specyfikacja • Producent: Sony • Model: Xperia L (C2105) • OS: Android 4.1 (dostępna aktualizcja do 4.2) • CPU: dwurdzeniowy Qualcomm MSM8230 Snapdragon 1 GHz • RAM: 1 GB • Pojemność: 8 GB • Ekran: 4,3", 480×854 px (228 ppi) • Kamery: 8 Mpix, 0,3 Mpix • Bateria: 1700 mAh • Waga: 137 g • Wymiary: 128,7 × 65 × 9,7 mm (wys. × szer. × gr.)


JAK POWSTAJE DŹWIĘK W PHILIPSIE? SPRZĘT:

» Philips Hue ISSN 2082-3630

ww

iMagazine 4/2013 (29)

PROGRAMY:

» Boom

» ZAGGKeys Mini 7

» Texstastic

» 3 dyski w iMaku

» Alfred 2

» Cyborg R.A.T. 7

» Airline Tycoon

» JBL OnBeat Micro

» Alternatywy dla Google Reader

l w.ima azine.p g

AUDIOFIL Z iPHONE’EM FILM: DRIVE ANGRY

WYWIADY: Z DMITRIM STAVISTIM Z EVERNOTE Z OTULFILCEM.PL

HACKINTOSH CZY TO JEST LEGALNE?


49

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

MATEUSZ GRYC

NEXUS 5

NIECH ŻYJE KRÓL? Czasy, kiedy to urządzenia z serii Nexus były sprzętem tworzonym dla programistów i fanów, już dawno minęły. Przez te kilka lat zmieniło się Google, zmienił Android, wreszcie – zmienił cały rynek. I dziś, trzymając w dłoni piątą generację Nexusa, mogę z całą pewnością stwierdzić – te zmiany wyszły wszystkim nam na dobre.

eraz Nexus ma być najlepszym sposobem na korzystanie ze Sklepu Play. Najlepszym i najtańszym. Ma zapewnić idealną jakość obrazu podczas oglądania filmów i niezawodną wydajność podczas grania. I piątka spełnia te wymagania, a do tego nie zapomina o geekach, oferując im kilka świetnych technologicznych smaczków. Oto co

T

myślę o najnowszym Googlefonie po kilku tygodniach użytkowania.

22Zestaw i subtelne różnice Zacznijmy od tego, że Nexus 5, podobnie jak większość jego poprzedników, dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i czarno-białej. W naszym przypadku różnic jest


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

jednak więcej niż tylko w kolorze tylnej części obudowy. Na szczęście udało mi się poużywać przez jakiś czas obu wersji, więc wszystkie subtelne rozbieżności między nimi postaram się tutaj opisać. A te zaczynają się już na pudełku. Kartonik przypomina ten, w którym znajdują się Nexusy 7 drugiej generacji – jest biały, prosty i wsunięty w niebieską papierową okładkę z wizerunkiem urządzenia. By przypadkowo się nie pomylić, biała wersja posiada na pudełku także zdjęcie urządzenia z profilu, by można było dostrzec biały fragment obudowy. A co znajdziemy środku pudełka? Podobnie jak w przypadku N4 – niewiele. Nie ma tu np. słuchawek czy rozbudowanych instrukcji. Makulatura została ograniczona do minimum, a jedyne akcesoria to czarny kabel i ładowarka oraz igła do wysuwania karty SIM.

22Witaj, piękny Uważam czwartą generację Nexusa za najpiękniejsze smartfony, jakie zaszczyciły ludzkość. I muszę przyznać, że zdania nie zmieniłem, chociaż Nexus 5 prawie doskoczył do tej, wysoko ustawionej przez poprzednika, poprzeczki.

50

Piątka wygląda świetnie i bardzo elegancko, a do tego w pociągający sposób tajemniczo. Uwielbiam, gdy wyłączony ekran smartfona ukrywa się, wtapia w całość obudowy, tworząc wrażenie obcego, nieznanego monolitu. W taki sposób na moje doznania estetyczne wpływał Nexus 4 i tak jest też w tym przypadku. Tutaj dostrzegamy pierwszą różnicę między dwiema wersjami kolorystycznymi Nexusa. Charakterystyczny, okrągły głośniczek do rozmów (nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem takie rozwiązanie, ale bardzo pasuje do opisywanego urządzenia) umieszczony centralnie nad ekranem jest w przypadku Nexusa czarnego w kolorze obudowy, natomiast w białym ten element jest jasny, w kolorze tylnej części obudowy. Wyróżnia się przez to i przy pierwszym spotkaniu z gadżetem zwraca uwagę do tego stopnia, że bałem się, iż będzie mnie rozpraszał podczas korzystania z urządzenia. Na szczęście – nic takiego nie ma miejsca. Gdy uruchamiamy ekrany, na jasny głośniczek przestajemy zwracać uwagę po dwóch sekundach, dzięki czemu staje się on jedynie delikatnie ożywiającym smartfona dodatkiem. A przy okazji – jakość rozmów, zarówno po naszej, jak i odbiorcy, stronie, jest bardzo dobra.


51

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

Na drugim biegunie ekranu znajdziemy wielokolorową diodę powiadomień. Podobnie jak w Nexusie 4 jest mała i niepozorna, ale spełnia swoją funkcję. Odwracając Nexusa, by przyjrzeć się jego pleckom, zwrócimy uwagę na fakt, że jest on niesamowicie lekkim urządzeniem. Dopóki nie uruchomimy ekranu, mamy wręcz wrażenie, że w dłoni trzymamy wydmuszkę, atrapę smartfona. Spotkałem się nawet z opiniami, że jest on „zbyt lekki” – nie zgadzam się z nimi, ale fakt jest faktem – piąta generacja Nexusa jest o 9 gramów lżejsza od swojego mniejszego poprzednika. Czarny N5 przypomina bardzo Nexusa 7 – mamy tu taki sam, matowy, gumowaty plastik, w którym wycięto miejsce na logo „Nexus” i LG. Elementy te zostały wypełnione błyszczącym, ciemniejszym plastikiem, więc świetnie wyróżniają się na tle reszty urządzenia. Zupełnie jak Lamborghini pokryte matową czernią – taki design po prostu nie może nie robić dobrego wrażenia. Biały N5 to z kolei matowa biel, z tym że nie jest to biel „śnieżna”, a raczej coś w rodzaju bardzo jasnego kremu. Na obudowie wyraźnie wyróżnia się duża, czarna osłona obiektywu aparatu, przez co sprzęt w tej wersji szybko doczekał się przydomka „Stormtrooper White” (lub „Panda Nexus” dla tych, którym ta estetyka mniej odpowiada). Również zastosowany materiał jest tu zupełnie inny. Zamiast gumowatego, miękkiego plastiku, mamy twardą skorupę (chociaż nadal matową). Oba rozwiązania są ciekawe, ale mnie w dotyku o wiele bardziej odpowiada „miękki czarny”. Na krawędziach (w białym są one wykończone na błysk, w czarnym materiał na krawędziach jest identyczny jak na tyle obudowy) urządzenia znajdziemy standardowy zestaw przycisków, wyjście Jack umieszczone po złej stronie, czyli u góry, oraz głośnik i mikrofon, umieszczone, niczym w LG G2, w najgorszym możliwym miejscu, czyli na dolnej krawędzi. To już chyba taka tradycja w przypadku Nexusów od LG – czwórki nie było słychać, gdy leżała płasko na plecach, piątki – gdy korzystamy z niej, trzymając urządzenie w poziomie. Nie da się go nie zasłonić. Podsumowując – smartfon wygląda świetnie i bardzo przyjemnie leży w dłoni. Samsungi, LG, Sony – każdy sprzęt można zmusić do trzeszczenia

odpowiednim ruchem. Tu coś takiego nie ma miejsca. Ja zdecydowałem się zostawić sobie wersję czarną, która, chociaż jest może i nudniejsza niż żywszy biały, jest za to elegantsza i (dla mnie) dużo przyjemniejsza w dotyku.

22Ekran O ekranie można mówić praktycznie w samych superlatywach (jeśli trafimy na idealny egzemplarz, o czym paragraf niżej). Wyświetlacz jest wykonany w technologii LCD i przy swoich pięciu calach i rozdzielczości Full HD może pochwalić się gęstością pikseli na poziomie 445 ppi. A co to oznacza dla przeciętnego użytkownika? Obraz perfekcyjny. Kolory są naturalne, a wyświetlacz jasny, chociaż oczywiście traci wyrazistość wraz ze zwiększaniem kąta, pod jakim patrzymy na urządzenie. „Urok” każdego LCD.


52

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

Ja miałem w sumie 3 sztuki. Pierwszą zwróciłem, ponieważ przycisk Power był tak luźny, że grzechotał podczas używania smartfona, stukał przy dotykaniu ekranu i nieprzyjemnie wibrował, gdy działał alarm wibracyjny. Szybkie rozeznanie w sieci pozwoliło mi upewnić się, że nie jest to wada jednego egzemplarza, a jakiejś większej serii. Wymiana. Drugi Nexus przybył do mnie z żółtą mgiełką na ekranie. Czytając przygody innych użytkowników, również zrozumiałem, że nie jestem jedyny. Na szczęście po kilku dniach korzystania ze smartfona ekran w magiczny sposób „wybielił” się, więc prawdopodobnie jakaś chemia używana podczas produkcji ekranu (klej, środek czyszczący) potrzebowała czasu i ciepła, by wyschnąć. I ten Nexus zostaje u mnie (przyciski nie grzechoczą, chociaż też delikatnie się poruszają), ale zdążyłem już zamówić kolejną wymianę. Trzeci Nexus, tym razem już biały, łączy wady obu poprzednich – pożółkły ekran (zapewne zniknie) i grzechoczący przycisk Power (nie zniknie, a denerwuje strasznie). Przeglądając fora poświęcone produktom Google, natrafimy na podobne przygody. Niskiej jakości mikrofony i głośniki, uszkodzone wibratory. Nie akceptuję czegoś takiego. Sprzęt, ile by nie kosztował, nie powinien być niechlujnie wykonany.

22Wydajność, czyli „wow” Wiele osób doszukuje się różnic między ekranami N5 i LG G2, na korzyść tego drugiego. Przyznam, że ja nie byłem w stanie dostrzec żadnej, może poza tym, że Nexus 5 ma jednak trochę więcej ramki wokół wyświetlacza. Na jego korzyść przemawia jednak zastosowanie Gorilla Glass trzeciej generacji zamiast (jak w G2) drugiej.

22Nowe wyrażenie – kontrola jakości Mam jednak żal do duetu Google-LG, ponieważ wiele wskazuje na to, że do produkcji Nexusa 5 podchodzą dość niedbale. Oczywiście jest to urządzenie bardzo (biorąc pod uwagę specyfikację) tanie, a na czymś tę cenę trzeba zbić. Ale taka rozbieżność w wykonaniu, jaką można dostrzec między pojedynczymi egzemplarzami N5, nie powinna mieć miejsca.

Gdy jednak uda nam się natrafić na perfekcyjny egzemplarz i zaczniemy z niego korzystać, przyjdzie czas na zachwyt. Najnowszy Android 4.4. W najczystszej postaci, do tego posiadający na własny użytek Snapdragona 800 o taktowaniu 2,26 GHz, układ Adreno 330 i 2 GB pamięci RAM. Taki zestaw na papierze działa na wyobraźnię. A w praktyce? Perfekcyjnie, płynnie i szybko jak diabli. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę nikogo obrażać. Widziałem w swoim życiu sporo dobrych urządzeń z Andkiem. HTC One, Galaxy Note 3, Nexus 7 – na wszystkich tych sprzętach system działa świetnie. Ale to, co oferuje Nexus 5, to zupełnie nowy wymiar mocy. Nie wiem, co więcej mogę na ten temat napisać. Że w grach działa super? Że nie da się zapchać mu pamięci operacyjnej, niezależnie od liczby


53

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

działających w tle aplikacji? Przecież to wszystko tylko suche słowa. Tego naprawdę trzeba doświadczyć na własnej skórze.

22Bateria, czyli „ała” Niestety takie podzespoły trzeba czymś karmić. A N5 nie dość, że jest bardzo zachłanny, to jeszcze ma dość mały bak. Bateria 2300 mAh to nawet mniej niż w Samsungu Galaxy S4 (który dodatkowo ma bardziej energooszczędny ekran AMOLED) i o wiele mniej niż w przypadku bliskiego kuzyna – LG G2, którego możliwościami działania bez ładowania byłem zachwycony. 12 godzin normalnego działania (przy 14-15, jakie osiągałem z S4 i 16-18 z G2) to tutaj maks, jaki jestem w stanie osiągnąć, bez przesadnego ograniczania siebie i smartfona (czyli – podświetlenie w trybie automatycznym, Wi-Fi, NFC działające cały czas). I chociaż ja jeszcze nigdy nie zostałem bez energii, jestem w stanie uwierzyć, że Nexus 5 może komuś wywinąć taki numer. Mnie jeszcze tak nie załatwił, a to dlatego, że posiadam samsungową ładowarkę Qi, jeszcze z czasów, gdy korzystałem z Galaxy S4. I o ile wtedy leżała mi na biurku praktycznie nieużywana, to teraz korzystam z niej cały czas. Nexus 5 ma bowiem wbudowane wszystkie układy niezbędne do ładowania bezprzewodowego. Żadnych dodatkowych pokrowców, żadnych wymiennych klapek. Gdy jestem w domu, wystarczy niedbale rzucić N5 na ładowarkę (podczas gdy takiego N4 muszę na niej precyzyjnie ułożyć) i cieszyć oczy jak „to po prostu działa”. Ciekawe jest też to, że N5 nie nagrzewa się, korzystając z takiego trybu ładowania, podczas gdy N4 potrafi dostać niskiej gorączki, a S4 wręcz parzył.

22Aparat Rodzina Nexus nigdy nie miała talentu do robienia zdjęć. Odkąd pamiętam, szukając oszczędnoMam jednak żal do ści, producenci Nexusów duetu Google-LG, wybierali słabszą optyponieważ wiele wskazuje kę, a dodatkowo Gona to, że do produkcji ogle nie bardzo radzi soNexusa 5 podchodzą dość bie z oprogramowaniem, niedbale.

9

które obsługuje aparaty. Piątka wygląda A jak jest tutaj? świetnie i bardzo Podobnie. Nexus 5 jaelegancko, a do tego kością zdjęć wyprzedza w pociągający sposób czwórkę o całe wieki, ale tajemniczo. nie oznacza to, że fotografie, które za jego pomocą zrobimy, będą jakieś fenomenalne. Będą przeciętne. Tylko tyle i aż tyle. Rzadko będziemy ubolewać, że „że też nie miałem przy sobie lepszego aparatu”, z drugiej strony – zawsze patrząc na te zdjęcia, będziemy widzieć „fotografie z telefonu”. Nexus 5 wyposażony jest w optyczną stabilizację obrazu (OIS) i to da się wyczuć i zauważyć. Ale nadal widać braki w optyce. Najlepsze efekty uzyskamy, włączając tryb HDR+, ale wtedy wykonanie zdjęcia trwa dobre kilka sekund. Najgorzej N5 radzi sobie z nagrywaniem dźwięku, gdy jest dość cicho. Próba nagrania rozmowy (normalnej, nie jakiś szeptów) z odległości 2 metrów skończy się symfonią szumów, stukotów i porwanych wypowiedzi. Prawdopodobnie – o ironio – jest to jakiś problem z systemem wygłuszania szumów, który wariuje, gdy otoczenie jest ciche. Przyznam, że największą zaletą aparatu w N5 jest tryb PhotoSphere. Znamy go już od czasów N4, a nigdy nie korzystałem z niego tak intensywnie, ponieważ jakość panoram niespecjalnie mnie zadowalała. Teraz jest dużo lepiej.

9

22Słodki Android Nowy Nexus to oczywiście nowy Android. Aktualna wersja, do jakiej zaraz po zakupie zaktualizuje się nasza nowa piątka, to 4.4.2 KitKat. Widocznych gołym okiem zmian jest w tej wersji niewiele, ale naprawdę warto ją mieć. Jest ładniej, prościej (niebieskie akcenty zostały zastąpione białymi), szybciej i stabilniej. Bo najwięcej zmian zaszło pod maską, a inne, prostsze, Google wprowadziło raczej jako aktualizacje aplikacji, w tym tej najważniejszej, zarządzającej w dużej mierze innymi – Google Play Services. Najbardziej liczyłem na wbudowany w Nexusa 5 systemowy krokomierz. Dzięki niemu aplikacje takie jak Moves miały wreszcie przestać zżerać baterię w tempie uniemożliwiającym normalne korzystanie z urządzenia. Niestety – albo wspomniane


54

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - NIECH ŻYJE KRÓL?

już Moves nie używa jeszcze tego systemu, albo „coś poszło nie tak”, bo baterię wcina jak wcinało wcześniej. Android ze źródeł AOSP (czyli sam kod źródłowy) i Android instalowany na Nexusach od jakiegoś czasu oddalają się od siebie i Nexus 5 jest tego najlepszym przykładem. To jedyne urządzenie, które korzysta z GEL (Google Experience Launcher) – nowego launchera, który jest bardzo mocno zintegrowany z usługą Google Now. Do obsługi SMS-ów możemy skorzystać tylko z aplikacji Hangouts (chyba że zainstalujemy sobie jakąś inną, ale systemowej Wiadomości już nie uświadczymy). Również dialer jest mocno googlowy i potrafi np. wyświetlić nazwę firmy, której przedstawiciel próbuje się do nas dodzwonić, nawet jeśli nie mamy numeru w kontaktach, albo umożliwia wybranie nieznanego nam numeru przez wpisanie samej nazwy przedsiębiorstwa. Galeria co prawda jeszcze nie zniknęła, ale sprzęt kusi nas, byśmy zamiast niej do obsługi zdjęć używali apki Zdjęcia Google+. Jak widać – Nexus należy do Google i gigant postanowił o tym wszystkim przypomnieć. Jest jeszcze jedna słodka tajemnica KitKata. W ustawieniach programistycznych możemy wybrać eksperymentalną obsługę ART. ART to następca Dalvika, obecnie używanej w Androidzie maszyny wirtualnej. Nadal jest w fazie rozwojowej i nie wszystkie aplikacje działają z nim poprawnie. Ale jeśli uważacie, że Nexus 5 mimo wszystko nadal jest zbyt wolny, spróbujcie ART. Jeśli to jest przyszłość Androida, to będzie to przyszłość świetlana.

22Umarł król, niech żyje król? Problem z tym śródtytułem jest taki, że Nexus 4… nigdy królem nie był. W swoich czasach był ślicznym, ale typowym urządzeniem, które szybko przestało aspirować do najwyższej półki urządzeń z Androidem. Był po prostu tylko – i aż – dobrym sprzętem. I nadal jest – jeżeli nie zależy Wam na ekranie Full HD i niezawodności w grach, możecie spokojnie nadal korzystać ze swoich czwórek, a przełączenie ich na maszynę wirtualną ART da im nowe życie w aplikacjach – gwarantuję. Nexus 5, mimo powziętych kompromisów, jest jednak najwyższą półką sprzętów. Parafrazując tytułowego bohatera filmu „Don Jon” (tak, oglądałem,

chociaż to podobno obciach): „ekran – najlepszy na świecie. Podzespoły: najlepsze na świecie”. Widać po nim oszczędności, widać każdego dolara, jakiego LG obcięło, by dać światu supersmartfona niezwykle korzystnej cenie. Dlatego obcinam pół punktu z ostatecznej oceny tego urządzenia. Ale mimo to – koncepcja wypaliła. Nie mam zamiaru zmieniać mojego N5 na cokolwiek innego. A więc „niech żyje król”? Odpowiedź brzmi – tak.

Nexus 5

555555 6

Ocena • • • •

Design: 6/6 Jakość wykonania: 5/6 Oprogramowanie: 6/6 Wydajność: 6/6

Dane techniczne • • • • • • • • • • •

Producent: LG Model: Nexus 5 (D821) OS: Android 4.4.2 CPU: Qualcomm Snapdragon 800 2,26 GHz RAM: 2 GB Pojemność: 16/32 GB Ekran: 4,95", 1080×1920 px (445 ppi) Kamery: 8 Mpix z OIS, 1,3 Mpix Bateria: 2300 mAh Waga: 130 g Wymiary: 137,8 × 69,2 × 8,6 mm (wys. × szer. × grub.)

Wady • umiejscowienie i jakość głośnika • wykonanie niektór ych egzemplarzy (przyciski) • krótki czas pracy na baterii • jakość nagrań dźwięku

Zalety • • • • • • •

świetny design i materiały waga ekran niesamowita wydajność Google Experience Launcher googlowy dialer najnowszy Android


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

55 WOJTEK PIETRUSIEWICZ

NEXUS 5

PIERWSZE WRAŻENIA Niedawno miejsce miała polska premiera Nexusa 5, na której miałem przyjemność być. Nexusy od zawsze były moją preferowaną linią czy też marką telefonów dlatego, że mają czystego Androida i to prosto od Google’a. Można więc spodziewać się, że będą najczęściej uaktualniane. Byłem właścicielem poprzednika – Nexusa 4 – i przypadł mi do gustu pomimo paru wad. Jego nowszy brat… no cóż… to trudniejszy orzech do zgryzienia, a używam go zaledwie od tygodnia. Zacznijmy może od jego specyfikacji sprzętowej – to właśnie w niej doszukałem się największego dla mnie problemu…


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

56

yposażono go w czterordzeniowego Snapdragona 800 (MSM8974, Krait 400, Adreno 330), który jest taktowany częstotliwością 2260 MHz, którą marketingowcy zaokrąglili do 2,3 GHz. Od razu zdradzę, że sprawuje się znakomicie przy moich zastosowaniach (nie gram na telefonie), a różnica względem tej samej wersji Androida na HTC One jest widoczna gołym okiem. Aparat posiada osiem megapikseli, przysłonę f/2.4 oraz optyczną stabilizację obrazu, która działa zaskakująco dobrze. Zdjęcia są nieporównywalnie lepsze niż robione HTC One czy Nexusem 4 – również w warunkach dalekich od ideału jeśli chodzi o światło. Ostatnim ważnym parametrem jest ekran – ma 5", rozdzielczości 1080×1920 pikseli oraz wykonano go w technologii IPS. Zastrzeżenia mam tradycyjnie do jego rozmiaru…

W

22Ekran Osobiście nie lubię dużych ekranów. Część z Was o tym wie, a reszta właśnie się o tym dowiedziała. To jednak osobista preferencja, która zupełnie nie wpływa na to, jak dobry on jest. Dotychczas ceniłem na rynku dwa telefony pod tym względem – iPhone’a oraz wspomnianego HTC One. Za IPS oraz to, że mają naturalne kolory oraz znakomitą jakość. Dzisiaj dołącza do nich najnowszy Nexus, który jest o lata świetlne lepszy od swojego starszego brata. Nie chodzi tutaj o samą rozdzielczość – przy 445 ppi nie ma ona już większego znaczenia, a typowe ludzkie oko nie rozróżnia nic powyżej 300 ppi (w przypadku telefonów) – tylko o same subiektywne wrażenia. Podoba mi się to, co na nim widzę oraz to, jak to wszystko razem działa. LCD korzysta z technologii in-cell, która odpowiada za umiejscowienie warstwy odpowiedzialnej za dotyk bezpośrednio Osobiście nie lubię w szkle, dzięki czemu dużych ekranów. poprawiono czas reakcji Część z Was o tym wie, a na dotyk – jest ona wyreszta właśnie się o tym raźnie wyczuwalna. Jeśli dowiedziała. To jednak do tego dodamy fakt, że osobista preferencja, która według niezależnych tezupełnie nie wpływa na to, stów Briana Kluga na łajak dobry on jest. mach AnandTech ekran

9

jest najlepiej skalibrowanym wśród wszystkich telefonów z Androidem na rynku, to łatwo zrozumieć mój zachwyt nad nim. Biorąc to wszystko pod uwagę, przestałem nawet zwracać szczególną uwagę na jego rozmiar po paru dniach korzystania z niego jako głównego telefonu. Nadal mnie to czasami drażni, jak nie mogę gdzieś sięgnąć kciukiem, ale mniej niż w przypadku innych telefonów. Ech te priorytety… Przypomniałem sobie w tym czasie o jeszcze jednym zastrzeżeniu, które mam – chodzi o dobieranie automatycznej jasności ekranu na podstawie światła zastanego w miejscu, w którym się znajdujemy. Czujnik światła lub jego oprogramowanie powoduje, że ekran jest zawsze ciut za ciemny. Na tyle, że jest to momentami wkurzające. Nic w tym względzie się nie zmieniło odkąd bawiłem się pierwszym telefonem z Androidem… Proszę, naprawcie to w końcu! Lub dodajcie


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

57

możliwość własnoręcznej kalibracji i ustawienia wartości granicznych.

22Wydajność Pomimo że uważam siebie za powerusera, to niestety nie dotyczy to wyciągania ostatniego megaherca z procesora czy układu graficznego – po prostu wykorzystuję telefon do rzeczy, do których normalnie ludzie używają komputerów. Zdarza mi się na nich pisać pełne artykuły czy recenzje – problemem jest tylko dobranie sobie odpowiednich narzędzi. Tutaj Android ma mi zdecydowanie mniej do zaoferowania, niż bym chciał, ale nie zmienia to faktu, że w mniej lub bardziej wygodny sposób większość rzeczy da się zrobić. Wyjątkiem jest niestety montaż wideo – liczę na to, że coś w tej kwestii się w końcu zmieni, bo telefony i tablety, w szczególności te flagowe, naprawdę mają zaskakujące możliwości pod tym względem. Wracając jednak do mojego wykorzystania urządzeń mobilnych… mam zboczenie na punkcie płynności działania systemów operacyjnych. Jeśli jest jakaś animacja, to ma być ona płynna – każde „czknięcie” powoduje u mnie irytację i zdenerwowanie. W szczególności dotyczy to przewijania stron internetowych czy RSS-ów, jak chociażby

w aplikacji Press, której recenzję znajdziecie w innej części tego wydania Android Magazine. Dla jasności – nie używam Chrome do przeglądania internetu tylko Chrome Beta, który jest nieznacznie szybszy i płynniejszy (różnica jest znacznie bardziej widoczna na wolniejszych sprzętach).


58

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

Testy rozpocząłem od ekranu domowego, czyli launchera. Pierwsza rzecz, która od razu rzuca się w oczy, to jego nowy wygląd, na razie zarezerwowany na wyłączność dla Nexusa 5. Jest znacznie lepiej poza jednym jedynym elementem – przycisku do otwierania listy zainstalowanych aplikacji, ten na dole i na środku ekranu. Graficznie jest obrzydliwy. Wszystkie pozostałe zmiany są za to zdecydowanie na plus, w tym w szczególności możliwość przejścia do Google Now gestem w prawo. Zamiast dodatkowych ekranów, które dotychczas były obecne w Androidzie, niezależnie czy coś na nich było czy nie, otrzymujemy jeden startowy oraz Google Now po jego lewej stronie. Dodatkowe ekrany aktywują się tylko jak pojawią się na nich ikony lub widżety. Najważniejszy jest jednak fakt, że wszystko odbywa się płynnie i jest znacznie bardziej ergonomicznie. Dużym plusem jest również tapeta delikatnie wchodząca i rozmywająca się pod dockiem oraz górnym paskiem statusu. Podobnie podoba mi się tło za listą wszystkich zainstalowanych aplikacji – jest teraz półprzezroczyste i spod niego widać naszą tapetę, nieco przyciemnioną. Podobnie wypadły testy we wszelkich innych aplikacjach, z których korzystam na co dzień – Evernote, Chrome Beta, Foursquare, Flipboard, Press i kilkanaście innych, o których teraz nie pamiętam. Ewidentnie nowy SoC potrafi sobie

w końcu poradzić z naprawdę sprawną obsługą wszystkiego. Najprawdopodobniej idzie to w parze z lepszą optymalizacją samego Androida. Jednym z elementów, do którego miałem zazwyczaj pretensje w przypadku „Androidów”, w porównaniu chociażby z iPhone’em, była wyraźnie niższa czułość ekranu na dotyk. Nie reagował tak samo. Częściowo zapewne wynika to z innego sposobu jego obsługi wymuszonego przez patenty, a częściowo, co potwierdziły testy firmy Agawi, z większego opóźnienia na dotyk samego ekranu. Ich test nazywa się „TouchMarks” i niedawno opublikowali drugą rundę wyników. Dla przykładu iPhone 5 osiąga w nim 72 milisekundy opóźnienia, iPad mini ma 75 milisekund, Nexus 7 blisko dwukrotnie więcej z wynikiem 135 milisekund, a Galaxy Tab 3 8.0 aż 168 milisekund. Niestety nie wiadomo, ile uzyskuje w tym teście Nexus 5, ale jestem skłonny wierzyć, na podstawie subiektywnych wrażeń, że zbliżyłby się prędzej do iPhone’a 5 niż wspomnianego Galaxy Taba. Po prostu nie Aparat skacze mam wrażenia, że coś roczasami po skali bię, a system jest o krok ostrości jak pchły na psie za mną. Mam nadzieję, sąsiada podczas pełni że ta kwestia zostanie księżyca, świętujące wyjaśniona, bo w końcu kolejny miesiąc pieskiego działa to tak jak powinżycia. no – a przynajmniej takie

9


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

59

mam odczucia w pierwszym tygodniu. To, czy coś się w tej kwestii zmieni, jeszcze się okaże, ale nie podejrzewam, aby miało to mieć miejsce. Kolejną rzeczą, którą zauważyłem, porównując Nexusa 5 z HTC One i iPhone’em 5s, jest to, że jego ekran ma fizykę zbliżoną do tego drugiego – otóż szybkie przewijanie bardzo długich list, na przykład kontaktów, powoduje zachowanie prawie identyczne jak w telefonie Apple, do którego jestem przyzwyczajony. To dla mnie znacznie bardziej naturalny sposób, ponieważ im mocniej machnę palcem, tym szybciej się lista przewija. Jak wykonam ten gest kilkukrotnie w bardzo szybkim tempie, to zaczyna się ona przewijać w szalonym tempie. Nie jestem w stanie tego uzyskać na HTC One – albo ekran, albo jego sterownik tego nie wspiera i ma odgórnie ustaloną maksymalną prędkość scrollowania, która jest niższa, niż bym sobie tego życzył. To wszystko to detale, ale w codziennym użytkowaniu robią ogromną różnicę. Jestem bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczony tymi zmianami.

22Bateria Ten akapit będzie niestety znacznie krótszy – w dużym skrócie: nie jestem zadowolony. Na obronę telefonu dodam tylko, że jest wyposażony w kartę Play, która regularnie skacze pomiędzy LTE, a 3G. To na pewno zwiększa zużycie prądu. Mój HTC One również działa na LTE, ale w Plusie i znacznie rzadziej przeskakuje na 3G. Ba! Znacznie rzadziej całkowicie traci zasięg! Michał Zieliński kiedyś testował czas pracy iPhone’a na kartach różnych operatorów (akurat na 3G tylko) i Play był na szarym końcu stawki. Jeśli chodzi o ilość prądu, jaka zostaje na wieczór, jak podłączam telefonu do gniazdka, to jest o połowę gorzej niż w moim iPhonie 5s, Ma świetnie pokrytą a bardzo podobnie do przestrzeń sRGB, rocznego HTC One. Pobardzo dobrą kalibrację, dejrzewam jednak, że a nawet do czasu reakcji gdybym włożył kartę Plunie mam zastrzeżeń. Ja! sa, to czas pracy NexuNiesamowite… aż sam sa uległby poprawie. Nie jestem w szoku. spodziewajcie się jednak,

9

aby miał wystarczyć od rana do wieczora przy jego intensywnym użytkowaniu, pomimo baterii o pojemności 2300 mAh. Mnie ratuje fakt, że posiłkuję się też tabletem – Nexus 5 kończy dzień przeważnie w rejonie 20% naładowania. To o 20% gorzej niż w iPhonie 5s, a około 5% lepiej niż w przypadku HTC One. Ponoć bardzo pomaga stosowanie pewnej aplikacji, której nazwy nigdy nie potrafiłem zapamiętać – Dominikowi Ładzie wydłużyła pracę na Nexusie 7 blisko dwukrotnie, jeśli mnie pamięć nie myli. Może w końcu czas się nią zainteresować?

22Jakość wykonania i kształt obudowy Bardzo ceniłem sobie jakość wykonania Nexusa 4. Bardzo cenię iPhone’a i HTC One. Lubię czuć pod palcami chłodne szkło lub metal – solidne


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

materiały, które dają wrażenie wysokiej jakości. Czarny Nexus 5, bo takiego otrzymałem do testów, charakteryzuje się bardzo podobnym materiałem wykończenia, zwanym soft-touch, do tego, z jakiego wykonano Nexusa 7. Skrytykowałem tego ostatniego w swojej recenzji ze względu na to, że widać na nim odciski palców, a całość bardzo szybko się brudzi. Generalnie utrzymanie tyłu i boków obudowy w czystości nie jest prostym zadaniem, ale jest trochę lepiej niż w przypadku starszego brata. Może to równie dobrze wynikać z tego, że na zewnątrz jest niższa temperatura, dzięki czemu palce generują mniejszą ilość tłuszczu. A może po prostu jest ciut inne tworzywo… Nie mam w każdym razie do niego zastrzeżeń większych – po prostu pasuje do tego urządzenia; to zresztą bardziej odczucie niż konkretna myśl. Trudno mi to Wam wytłumaczyć… ale to tak jak z kolorami lakierów w samochodach – albo pasuje, albo nie. Ciekawostką jest fakt, że model biały Nexusa 5 różni się materiałami, z jakich wykonano obudowę – w tym wypadku z twardego plastiku. Chodzi zapewne o wspomniane brudzenie się materiałów soft-touch – na białym byłoby to znacznie bardziej widoczne. Niestety nie miałem tej wersji w swoich rękach, ale podejrzewam, że osobiście wolałbym ją nie tylko ze względu na atrakcyjniejszy wygląd. Jak już wspominałem, nie lubię dużych telefonów. Drugim powodem dla takiego stanu rzeczy jest to, jak telefon leży w kieszeni. iPhone ze swoim 4" ekranem jest praktycznie niezauważalny, ale o dziwo HTC One ze swoimi 4,7" radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Powodem tego jest kształt tylnej części obudowy – jest wybrzuszona na plecach, a im bliżej brzegów, tym staje się cieńsza. To powoduje, że jeansy tak bardzo nie odstają od nogi. Nexus tutaj leży naprawdę na granicy wygody w moim przypadku – pomimo prawie identycznych zewnętrznych wymiarów, zaskoczył mnie fakt, jak duża jest faktyczna różnica względem flagowca HTC przez samo wyprofilowanie tylnej ścianki, a trzeba pamiętać, że sam telefon jest sporo cieńszy. Plastikowa obudowa powoduje jednak jedną istotną różnicę względem tego ostatniego

60

– całość jest o 10% lżejsza. To nadal prawie 30 gramów różnicy względem iPhone’a, ale biorąc pod uwagę różnicę w gabarytach, to Nexus jest zaskakująco lekki. Wrażenie jest identyczne jak po przesiadce z ciężkiego iPhone’a 4s na ultralekkiego 5. Z jednej strony telefon wydaje się być bardziej zabawkowy, bo nie czuć tej „solidności” w ręce, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że to spora zaleta na dłuższą metę. Pomimo powyższych uwag przyzwyczaiłem się do zewnętrznych gabarytów nowego Nexusa oraz tego, jak leży w kieszeni, po zaledwie dwóch-trzech dniach. To szybciej niż zazwyczaj trwa moja aklimatyzacja, więc nie pozostaje mi nic jak zaliczyć tego ponownie na plus. W tej kategorii bardzo ciekawym telefonem może być Moto X, który od 1 lutego ma pojawić się w sprzedaży w Europie – jego wyoblone plecy i cienkie brzegi powinny zbliżyć go do wrażeń, jakie mam z HTC One.

22Aparat Zaraz po premierze Nexusa 5 przeglądałem zdjęcia generowane przez jego matrycę oraz oprogramowanie. Google dosyć szybko zareagował na negatywne reakcje recenzentów i poprawił kilka rzeczy. Na szczęście testy robię już na tym prawidłowym oprogramowaniu… Wstępnie muszę powiedzieć, że jest znacznie lepiej niż na Nexusie 4 – wręcz jest przepaść pomiędzy nimi – i jest też prawie tak dobrze jak na iPhonie 5. Pogoda za oknem jest jaka jest, więc nie miałem wielu okazji sprawdzić go w idealnych warunkach świetlnych, ale wieczorowe, robione podczas imprezy, są bardzo zbliżone do 5-ki. W dziennych niestety szczegóły w liściach lub trawie są nieznacznie bardziej rozmazane niż w iPhonie, ale efekt finalny uważam i tak za lepszy niż w HTC One, pomimo jego marketingowych Ultrapixeli. Nie jestem zachwycony tym, co ten ostatni tworzy w każdym razie. Większość użytkowników powinna być więcej niż zadowolona ze zdjęć, jakie robi Nexus. Skoro ja nie jestem nimi rozczarowany, a wręcz przyjemnie zaskoczony, to coś musi być na rzeczy. Niestety najbardziej frustrująca jest sama aplikacja Google’a do robienia zdjęć. Menu opcji jest niewygodne i brak mu ergonomii. Aparat łapie ostrość… lub nie. Skacze czasami po skali


01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

61

jak pchły na psie sąsiada podczas pełni księżyca, świętujące kolejny miesiąc pieskiego życia. Liczę na to, że Google w końcu poprawi ten aspekt swojego systemu operacyjnego. Pamiętajmy proszę, że większość użytkowników po prostu chce zrobić zdjęcie jak najszybciej i jak najlepsze, więc minimalna liczba opcji oraz szybki do nich dostęp jest niezwykle istotny. Nie widzę też problemu, aby były dwie aplikacje – prosta dla „ludu”, a bardziej zaawansowana dla wymagających. Przypominam tylko, że „zaawansowana” nie oznacza takiej, w której zabrakłoby ergonomii, dobrego designu i intuicyjności. Na temat aparatu nie będę się jeszcze ostatecznie wypowiadał – polecam tutaj posiłkować się innymi recenzjami. Nie miałem po prostu ani czasu, ani możliwości na wykonanie wystarczającej liczby zdjęć w różnych warunkach świetlnych i atmosferycznych. Moje wstępne wrażenia są jednak pozytywne i obecnie do finalnego produktu, czyli zdjęcia, nie mam większych zastrzeżeń. Jest oczywiście miejsce na poprawę, ale podejrzewam, że wystarczy dobra grupa programistów, która wie, co robi. Zainwestujcie w to, panowie z Google – zobaczcie, kto obecnie prowadzi w popularności na Flickr.


62

01/2014 SPRZET 2 NEXUS 5 - PIERWSZE WRAŻENIA

22Cena i gwarancja Polska sugerowana cena dla użytkownika końcowego wynosi 1799 PLN. To bardzo dobry stosunek względem tego, co za nią otrzymujemy! Bardzo! Można Nexusa kupić taniej w niektórych zakątkach Europy, ale różnica nie jest na tyle duża, aby specjalnie polować na taką okazję. Gdybyście jednak planowali sprowadzać telefon z zagranicy, to ostrzegam przed poszukiwaniami poza Unią Europejską – polski oddział LG już potwierdził, że będzie honorował gwarancję tylko na modele kupione na Starym Kontynencie. Sztuki sprowadzone z USA będą musiałby być tam odesłane lub naprawiane odpłatnie. Nie polecam – nie są to przyjemne doświadczenia.

Nexus 5

555555

Ocena • Design: 4,5/6 • Jakość wykonania: 4,5/6 • Oprogramowanie: 5/6 • Wydajność: 6/6

Dane techniczne • Producent: LG / Google • Model: Nexus 5 • Pamięć flash: 16 GB, brak możliwości rozszerzenia za pomocą karty microSD • SoC: Qualcomm Snapdragon 800 MSM8974, quad-core, 2,26 GHz (Krait 400)

22Na koniec Miałem spisać jedynie pierwsze wrażenia, a w kilku kwestiach się bardzo mocno rozpisałem. Mam nadzieję, że pomiędzy mną a Mateuszem Grycem (nie czytałem jeszcze jego słów!) wytworzycie sobie własną opinię na temat tego telefonu, na podstawie własnego zbioru oczekiwań i potrzeb. Niestety podejrzałem tytuł recenzji Mateusza, w której jest słowo „król”. Nie jestem pewien, czy to słowo jest odpowiednie do tego telefonu, ale wiem jedno – gdybym dzisiaj kupował telefon z androidem, to byłyby to właśnie Nexus 5. Nie jest idealny, ale też nie o to chodzi, a przynajmniej nie za te pieniędze. Google, tworząc go wspólnie z LG, wyraźnie położyło nacisk na bardzo istotne rzeczy, w tym na ekran. To w końcu ten element, z którego najwięcej korzystamy. Nie jest może tak dobry jak w Nexusie 7 (ten jest wyjątkowy jeśli chodzi o parametry techniczne), ale ma znakomicie pokrytą przestrzeń sRGB, bardzo dobrą kalibrację, a nawet do czasu reakcji nie mam zastrzeżeń. Ja! Niesamowite… aż sam jestem w szoku. Mam jeszcze nadzieję, że będę mógł położyć ręce na modelu białym – wizualnie znacznie bardziej przypadł mi do gustu. Te subtelne różnice względem czarnego coś w sobie mają, ale obawiam się, że nie narzekam na plastik czarnego modelu ze względu na wykończenie soft-touch, którego biały nie posiada. Niedługo na rynku ma zadebiutować Sony Xperia Z1 Compact – podobny sprzęt jeśli chodzi

• GPU: Adreno 330 • RAM: 2 GB • Ekran: 5", IPS LCD, 1080×1920, 445 ppi • Wymiary: 137,84 × 69,17 × 8,59 mm • Waga: 130 g • OS: Android 4.4.2 KitKat • Aparat: 8 Mpix, 1/3,4", f/2.4 z OIS (tylny); 1,3 Mpix (przedni); 1920×1080/30p (wideo) • Akumulator: 2300 mAh • Radio: Bluetooth 4, 802.11a/b/g/n/ac, 2,4 oraz 5 GHz

Cena (SRP): 1799 PLN

o specyfikację techniczną, ale ze znacznie mniejszym ekranem o przekątnej 4,3". Nie da się ukryć, że mnie bardzo zaintrygował, tym bardziej, że lubię małe telefony. Pytanie tylko, czy poradzi sobie z ekranem tak dobrze jak duet LG/Google – to w końcu najważniejszy element układanki, a historycznie bywało różnie. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że Nexus 5 i tak będzie najprawdopodobniej tańszy od Sony. A to często jest kwestią decydującą o wyborze. Jeśli to właśnie cena jest dla Was ważna, to możecie śmiało kupować Nexusa 5 – otrzymacie więcej, niż za niego zapłaciliście. Podobnie jak ma to miejsce z Nexusem 7.


MIŁEGO E-CZYTANIA! 4/2013 (6) androidmagazine.pl

ISSN 2299-8586

ANDROID MAGAZINE SPRZĘT:

OPROGRAMOWANIE:

FELIETONY:

Sony Xperia Z

Gastronauci.pl

Samsung Galaxy Camera

Sport.pl

Kobiety mają buty, a faceci aplikacje

Sony Xperia miro

When will then be now? Mission Impossible

Wi-Reader Pro DW17

SONY XPERIA Z A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

MWC 2013

TARGI TRACĄCE NA ZNACZENIU? FELIETON: KOBIETY MAJĄ BUTY, A FACECI APLIKACJE

GADŻETY: POKROWCE OTULFILCEM

TANI TABLET:

OMEGA TABLET PC 7" MID 7108

PORADY: KOPIA ZAPASOWA

www.androidmagazine.pl


64

01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 PRESS – NAJLEPSZY CZYTNIK RSS

WOJTEK PIETRUSIEWICZ

PRESS

NAJLEPSZY CZYTNIK RSS RSS to tak bardzo niszowy standard, że wiele osób nie wie właściwie, o co w nim chodzi, pomimo że coś im się obiło o uszy – dzwoni, ale nie wiadomo, w jakim kościele.

ednocześnie, dla osób z niego korzystających, jest to bardzo istotny sposób na śledzenie wiadomości oraz ulubionych autorów z całego świata. Ci użytkownicy stawiają przed czytnikami RSS-ów bardzo wysokie wymagania – moje są wyjątkowo wyśrubowane, według niektórych. Wszystko było proste dopóki Google prowadził Readera – niestety zamknęli go niedawno, co zaowocowało kilkoma konkurencyjnymi serwisami, w większości płatnymi, co nie dziwi. Serwery w końcu kosztują swoje, ale dzięki temu pojawiło się kilka nowości na rynku oraz kilka udogodnień dla bardziej wymagających użytkowników. Sam zdecydowałem się na Feedly, głównie dlatego, że był darmowy w krytycznym momencie – kiedy Google Reader jeszcze funkcjonował i wszyscy odliczali już sekundy do jego zamknięcia, Feedly był gotowy i działał. Konkurencja dojrzała dopiero po zamknięciu Readera i dzisiaj ma kilka naprawdę świetnych funkcji, w tym inteligentne filtrowanie, któJednym z nich jest rego brakuje mi w FePress – najlepszy edly. Zdecydowałem się tego typu klient na Androida. jednak na wykupienie

J

9


01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 PRESS – NAJLEPSZY CZYTNIK RSS

dożywotniego pakietu Pro dla pierwszych pięatrakcyjny wizualnie ciu tysięcy chętnych, i ma dwa widoki – więc tak już zostało. Za„dzienny” i „nocny”, czy też letą tego serwisu jest to, jasny i ciemny. że nie dość, że ma bardzo dobre aplikacje zarówno na iOS, jak i na Androidzie, to dodatkowo udostępniają API, dzięki czemu inni mogą tworzyć własne interpretacje klientów do czytania RSS-ów. Jednym z nich jest Press – najlepszy tego typu klient na Androida.

9

Press jest bardzo

22Press Klasyczny interfejs czytnika RSS-ów jest moim preferowanym sposobem czytania subskrybowanych przeze mnie feedów. Rozumiem przez to przede wszystkim podział na ustalone przeze mnie kategorie („must-read”, ważne i „na wolną chwilę”), w których otrzymuję prostą tekstową listę nagłówków artykułów. Press jest bardzo atrakcyjny wizualnie i ma dwa widoki – „dzienny” i „nocny”, czy też jasny i ciemny. Osobiście preferowałbym, żeby potrafił dodatkowo automatycznie przełączać się pomiędzy nimi zależnie od natężenia światła w pomieszczeniu lub chociażby na podstawie godziny. Niestety takiej opcji jeszcze nie ma, więc pozostałem przy jasnym. Przeglądając nagłówki na liście można wykonywać na nich kilka gestów – przesuwając w prawo możemy oznaczyć dany artykuł gwiazdką, w lewo na wiadomości możemy oznaczyć ją jako przeczytaną (lub odwrotnie, jeśli już ma takowy stan), a przesuwając jeszcze dalej w prawo pokazują się dwie ikony, które służą do oznaczenia wszystkich wiadomości poniżej lub powyżej danego miejsca jako przeczytane. Jest jeszcze jeden bardzo wygodny gest, który działa, jeśli weszliśmy do danego artykułu – wykonanie gestu w prawo na nim przywróci listę naszych RSS-ów. Press ma bogatą listę opcji, w tym możliwość automatycznego uaktualniania w tle (to naturalnie zwiększa zużycie baterii), współdzielenia się nimi z naszymi ulubionymi serwisami społecznościowymi, zapisania ich do serwisów

65

typu Pocket czy też prosta zmiana fontów i ich rozmiaru – wybór tych ostatnich jest bardzo dobry. Dzięki temu wszystkiemu można go dostosować do potrzeb praktycznie każdego. Najważniejszą jednak cechą jest fakt, że ma dwa różne UI zależne od naszego urządzenia – różne dla telefonów i tabletów. To rzadkość wśród deweloperów na Androida. Press kosztuje 9,42 PLN i jest warty absolutnie każdego grosza.

Press w Google Play

Press 555555 Design: 6/6 Jakość wykonania: 6/6 Oprogramowanie: n/d Wydajność: 6/6

Jedyny powód, dla którego Press nie dostał pełnej „szóstki” jest to, że… w zasadzie nie ma takiego powodu. Brakuje co prawda zmiany automatycznego motywu, ale to dla większości nie powinno robić znaczenia – podbijam ocenę, tak mi się podoba!


66

01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 JELLY – PYTAJ I ODPOWIADAJ

JELLY

WOJTEK WIEMAN

PYTAJ I ODPOWIADAJ Podziwiam Biza Stone’a – jest współtwórcą Twittera, pomagał przy wprowadzaniu na rynek takich serwisów jak Blogger czy ostatnio Medium. Kilka dni temu w dominujących sklepach z aplikacjami pojawiło się nowe dzieciątko Biza. elly, bo tak się śmiesznie nazywa, jest serwisem typu Q&A, gdzie użytkownicy mogą zadawać pytania i udzielać odpowiedzi swoim znajomym. Brzmi jak serwis, gdzie innowacja stoi na poziomie 0 (parter), bo przecież takich miejsc w sieci jest mnóstwo i istnieją od wielu lat. Nie szukając zbyt daleko, mamy łotewski serwis ask.fm, który bije kolejne rekordy popularności wśród nastolatków, głównie dzięki temu, że umożliwia zadawanie pytań anonimowo. Niestety cierpi on na chorobę „zrobiliśmy stronę, to zróbmy teraz apkę” – jakość tej aplikacji, zarówno w wersji na Androida, jak i na iOS pozostawia wiele do życzenia. Mimo wszystko to właśnie Askowi najbliżej do Jelly, dlatego pobawię się w porównanie obu tych serwisów. Pierwsza różnica, która rzuca się w oczy, to podejście – Jelly powstało zgodnie z trendem mobile first, czyli najpierw robimy aplikację, a później (jeżeli zajdzie taka potrzeba) robimy serwis www, który ewentualnie rozszerzy możliwości całej platformy. Aplikacja jest bardzo przejrzysta, graficznie nie przytłacza, animacje są miłe dla oka i choć przyzwyczajenie się do jej obsługi i znalezienie wszystkich funkcji trochę trwa – ogólnie wystawiam jej bardzo dobre noty. Po dwóch dniach poruszam się w niej całkiem sprawnie. Pytania są zdjęciami z opisem (ask.fm pozwala na zadawanie pytań tylko w formie tekstowej, tutaj bez zdjęcia pytanie nie przejdzie), prezentowane w formie kart, które (jeżeli nie

J

znamy odpowiedzi) możemy zsunąć w dół ekranu – po tej operacji pytanie znika bezpowrotnie. Skąd pojawiają się pytania? Od Innowacja stoi na naszych znajomych poziomie 0 (parter)? i znajomych naszych

9


01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 JELLY – PYTAJ I ODPOWIADAJ

67

rozdawać coś na kształt lajków pod odpowiedziami („Good”). Zarówno pytaniami, jak i poszczególnymi odpowiedziami możemy się dzielić na serwisach społecznościowych. Tworzony jest wtedy link do strony, która umożliwia wszystkim na odpowiadanie z poziomu www. Ciągle jeszcze się zastanawiam nad tym, czy taka aplikacja jest faktycznie mi potrzebna. Przecież żeby zadać pytanie, mogę to zrobić na Twitterze albo Facebooku. Tam też mogę dorzucić zdjęcie i wiem, że bardziej lub mniej merytorycznie, ale jednak jakieś odpowiedzi dostanę. Czy to, że wszystko mam w aplikacji i mogę rozsyłać ludziom podziękowania w formie ładnego JPG-a będzie wystarczające, żeby ludzi do siebie przyciągnąć? Jest jeszcze jeden aspekt,

znajomych (w przypadku Twittera: osób, które obserwujemy) z serwisów społecznościowych (na starcie Twitter i Facebook). Po udzieleniu odpowiedzi osoba, która zadała pytanie, dostaje powiadomienie i może wysłać osobie, która jej odpowiedziała, oficjalne podziękowanie. Wygląda to jak elektroniczna kartka z napisem „Thanks”. Zabawne, jak miłe jest otrzymanie podziękowania w takiej graficznej formie. Jeżeli z kolei chcemy się pobawić w odpowiadanie – główny ekran to właśnie karty z pytaniami, na które możemy odpowiedzieć. Możemy przy tym odpowiadać zwykłym tekstem (i linkami) lub dodatkowo napaćkać paluchem na zdjęciu – przykładowo strzałkę, która wskazuje kabelek do przecięcia podczas rozbrajania bomby. Inni użytkownicy przeglądający odpowiedzi do danego pytania (pojawiają się na dole ekranu, także w formie kart) mogą


01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 JELLY – PYTAJ I ODPOWIADAJ

który może mieć znaczenie – Twoje pytaw głowach nie zobaczą nie tylko użytkowników. Twoi znajomi, ale także znajomi Twoich znajomych. To potencjalnie znacznie rozszerza target i szansę na to, że wśród odpowiadających trafi się ktoś, kto faktycznie zna się na rzeczy. Pod warunkiem, że korzystają z Jelly. Jelly nie chce być konkurencją dla Aska, bo założenia są inne – w Asku zadajemy pytania konkretnym osobom. W Jelly rzucamy je na wiatr w nadziei, że ktoś na nie odpowie. W Jelly pytanie musi zawierać zdjęcie, Ask tego nie umożliwia. I wreszcie Jelly nie jest anonimowe (choć pozwala odpowiadać osobom z zewnątrz za pośrednictwem www, ale tylko wtedy, gdy podzielimy się linkiem do pytania w swoich społecznościówkach). Czy jest miejsce na kolejny taki serwis? Moim zdaniem tak i widzę jeszcze pole do rozwoju. Dobrze by było, gdyby dla osób, które mają dużo kart z podziękowaniami, twórcy przygotowali jakąś specjalną odznakę (a może już tak jest?). Jelly to nie jest rewolucyjny pomysł, ale został dobrze wykonany i dzięki temu ma szansę się przyjąć. Nazwisko twórcy też zobowiązuje, więc z przyjemnością będę się przyglądał rozwojowi Jelly. Podczas pisania tego tekstu zadałem Wam pytanie (Co wg Was jest najfajniejsze w Jelly?) na Jelly o Jelly (#jellycepcja), pozwolę sobie zatem zacytować Wasze odpowiedzi poniżej: @wittamina: Bardzo ładny i prosty design, świetna koncepcja. O reszcie muszę się przekonać. @PawelLuty: Tak, rysowanie na fotach jest spoko. IMO ma to potencjał, ale zobaczymy, jak się będzie rozwijać. Wierzę w wyszukiwanie p2p, bo nie umiem w Google. @mnierebinski: Rysowanie na fotkach! @PawelOrzech: Design. @alfaminus: Na razie łatwiej mówić o wadach, ale jakiś potencjał ma. Może nawet być przydatne, jeśli zbierze użytkowników.

9

Wiedzę trzyma

68

Bardzo ciekawie zauważył też Rafał Piekarski, który napisał: Że odanonimizuje internet. Zamiast trzymać wiedzę na serwerach, trzyma ją w ludzkich głowach. To bardzo fascynująca idea. Faktycznie – Jelly na pierwszym miejscu stawia użytkownika, a nie sam serwis. Jest narzędziem w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest też cień szansy na to, że dzięki Jelly nasze timeline’y z innych serwisów będą nieco mniej zapchane pytaniami i odpowiedziami. Na to jednak Jelly potrzebuje jeszcze dużo czasu. Trzymam kciuki.


69

01/2014 OPROGRAMOWANIE 2 E-PODRÓŻNIK.PL

MICHAŁ MYNARSKI

E-PODRÓŻNIK.PL Są dwa serwisy internetowe, bez których nie wyobrażam sobie podróżowania gdziekolwiek – JakDojadę i e-podróżnik. I o ile ten pierwszy może się poszczycić naprawdę niezłą aplikacją na wszystkie trzy systemy, o tyle e-podróżnik w tej kwestii został mocno w tyle, a używanie strony www na smartfonach mocno mijało się z celem.

a szczęście się to zmieniło i użytkownicy Androida dostali program, dzięki któremu łatwo i szybko znajdziemy połączenia między miastami. Zaskoczeniem był dla mnie przymus założenia konta, ale na szczęście jest to szybkie i nie wymaga potwierdzenia mailowego. Sama aplikacja jest do bólu prosta – wybieramy miasto startowe (lub korzystamy z lokalizacji) i docelowe, a program wyszukuje połączenia. Możemy wybrać datę naszej podróży, środki transportu, jakie nas interesują oraz sortowanie (np. według najkrótszego czasu podróży). Możemy kupić bilet na wybrane połączenie (ale nie wszyscy przewoźnicy są obsługiwani), sprawdzić trasę, uwagi i inne detale dotyczące podróży. Jeżeli skorzystamy z wyżej wspomnianej lokalizacji, program zaplanuje nam całą  podróż łącznie z przejazdem z najbliższego przystanku komunikacji miejskiej. Co więcej, rozkłady jazdy publicznego transportu również tutaj znajdziemy – możemy sprawdzić trasę autobusów m.in. warszawskich, wrocławskich czy poznańskich. Aplikacja jest lekka i działa szybko, jednak warstwa wizualna nawiązuje do strony www i nie jest to zaleta. Całość wygląda jakby utknęła w czasach Androida 2.1 i mam nadzieję, że wkrótce doczeka się  redesignu. Nie umniejsza to jednak faktu, że dla osób często podróżujących jest to absolutny must-have.

N

Link


kup teraz

Zapraszamy do zakup贸w w sklepie firmowym 3.7.6. & dbramante1928, Wiejska 17/1, Warszawa, tel 22 622 17 04; lub w sklepie internetowym www.376west.com


01/2014 MUZYKA 2MUZYKA CAŁA MUZYKA GRA Z WIMP 5/2013 2 2 CAŁA MUZYKA GRA Z WIMP

CAŁA MUZYKA MUZYKA CAŁA

71

68

JAROSŁAW CAŁA

GRAGRAZZ

JAROSŁAW CAŁA

2 Justin Timberlake – The 20/20 Experience

2 Depeche Mode – Delta Machine

Nowy album Justina to jedna z takich pozycji, której absolutnie nie mogliśmy przeoczyć w tym numerze iMaga i sądzę, że nie jesteśmy w tej kwestii jedyni. Jak to jest możliwe? Jak ten człowiek to wszystko robi? Niech ktoś mi to wytłumaczy, proszę, bo jeśli się nie mylę, to mamy do czynienia z niezłym fenomenem. Zacznijmy od tego, że swoją muzyczną karierę zaczynał w boysbandzie, co nie jest łatwym startem i nie przypominam sobie, żeby ktoś po takim starcie był w tym miejscu, gdzie teraz jest JT. Kolejna sprawa to intensywność albumów, jaką Szanowny Pan Timberlake raczył nas obdarzyć w ciągu 15 lat, a jest ich aż 3, słownie: trzy. Dodajmy, że na ten nowy kazał wszystkim czekać 7 lat! Na koniec najgorsze, i to już jest duża przesada, jak tylko moja kobieta zobaczy bądź usłyszy Justina, mówi „O! Mój drugi chłopak”. „WTF?!” chciałoby się powiedzieć, ale odpowiedź jest w sumie prosta. Ten koleś robi świetną muzykę, dobrze wygląda, tego ma w sobie tosłucha„coś” – okół naa do zawsze każdemu strasznie proste, Patrząc na będzie tracklistękojaThe czowiprawda? w naszym kraju 20/20 Experience możemy się czuć trochę oszukarzył się z WWO i nic tego nie zmieni. ni, po 7 latach czekania dostajemy tylko 10 numeJednak ta historia dawno już została rów. Jednak jak tylko przesłuchamy cały materiał, to zamknięta, a od tego momentu, kariera Wojtka to, szybko zorientujemy się, że w tych 10 numerach jest krótko mówiąc, ciekawego. Wszystko zmieniło więcej dobrej nic muzyki niż w niejednym 30-numerosię wym w roku 2011,Kluczem kiedy swoje siłyi na scenie (i nie albumie. jest czas to, w jaki sposób tylko) z wokalistką Marysiąutworze. Starostą. Na jestpołączył on zagospodarowany w każdym Żadnej co dzień stworzyła duet, który na naszej nudy i para żadnego zbędnego przeciągania, nawet scewtegdy numer ma 8 minut. KażdyMedialny utwór to swego ronie dy, rapowej jest ewenementem. bum, jaki dzaju odyseja muzyczna, która co chwilę przenosi towarzyszył wydaniu nowego albumu takiej pary, w inny gatunekzaowocował i inne czasy, ale finalnie tworzy już nas w dniu premiery statusem złotej jedną fajną całość. Mile zaskoczył uśpiony w ostatpłyty. Można pomyśleć, że wszystko się zgadza, nich czasach Timbaland, który w dużej mierze przyznana para nagrywa drugą płytę, będzie kilka hitów czynił się do tego, jak ten album brzmi, ale na szczędo radia i na listy przebojów, a później wystarczy ście to nie jest ten typowy Timbaland, jakiego znamy. w domu pieniążki. tylko jeden problem Myślę,liczyć że połączenie sił i Jest muzycznych zdolności tych – „Czarna BiałatoMagia” jestcoalbumem kompletnie dwóch panów najlepsze, mogło trafić się każdeniekomercyjnym. Absolutnie żadnego hitu ramu z nich. Od strony wokalnej Justin nic się niedo zmiedia,nił, a raczej cięty język i cukierkowy momentami ciężki nadal jest czarujący, i wbardzo każdej sekundzie pokazuje, bardzo czuje muzykę. Puenta może klimat. Sokół jakjakzawsze popisuje się twardą narbyćzajmuje tylko jedna! prosimy częściej. racją, sięJustin, sprawami ciężkimi i jak zawsze http://wimp.pl/album/19297304

Nigdy wcześniej w historii działu „Cała Muzyka” wybór albumów do opisania na nowy numer nie przyszedł tak łatwo. W tym miesiącu po prostu nie dało się opisać czegoś innego – te dwie pozycje były absolutnymi pewniakami. Tak samo jak na nowy krążek Justina Timberlake, wszyscy czekali również na kolejną, trzynastą już płytę Depeche Mode zatytułowaną Delta Machine. Trzeba przyznać, że po 33 latach na scenie brytyjska grupa nie musi już nic udowadniać. Każda z wcześniejszych płyt była dobra, oczywiście były te lepsze i te gorsze, ale najważniejsze, że wszystkie trzymały poziom. Dlatego każdy, czekając na Delta Machine, bał się, czy dorobek DM nie zostanie naruszony czymś po prostu słabym, a tego wielu fanów by nie przeżyło. Najnowszy album to swego rodzaju podsumowanie tych wielu lat na scenie i tej drogi, jaką przebyli po świecie muzyki, ciągle szukając czegoś nowego. Mamy klasyczne Depeche, gdzie żywe instrumenty tworzą ten charakterystyczny melancholijny klimat, ale również takie, którymi fascynuje się świat muzyki klubowej. W jednym numerze potrafią przenieść przekazuje szorstki opis życia codziennego. Jego nas dostandardowo nieba, tylko pozmienia to, żeby później nasfado flow się tak,wskrzesić jak paczka żywych za pomocą basu rodem z dub-stepu. Oczywiście jek Marlboro, czyli od pierwszego do ostatniew tym wszystkim nie pozwalają zapomnieć nam o swoich go wersu jest dokładnie taki sam. Na szczęście wszystkich syntezatorach, które co chwilę łączą te dwa posiada swoją drugą połowę, czyli Marysię, któwcześniej wspomniane światy. Niesłychane, jak świetra robi Nie wiem, jak panie zdecydowanie udało się połączyć takróżnicę. odległe bieguny. Świetnie do rze prywatnym, alejednym w studiu to tegoukłada stopnia,się że w to życiu właśnie spójność jest z najzwiązek Marysia ciężkie fragmenty w rewiększychidealny. plusów Delta Machine. frenach ubarwia swoim stalegdzie polepszającym się Uwielbiam właśnie takie płyty, każdy numer jest równy i mimo że nie ma tu turbo to jakopłycie całość wosługłosem. Trzeba przyznać, żehitu, na nowej cha się tego rewelacyjnie. sprawą tego, że kalistka pokazuje sporyWszystko progres,za który poczyniła nie ma dwa słabych w każdej można przez lata.kompozycji, Na konieca najlepsze, czyli znaleźć otoczcoś nowego, chociaż czasami trzeba tego przesłuchać ka, w jakiej swoje głosy przekazuje nam para. Mutrzynaście razy. Może dlatego na początku nie do końca zyka jest dla mnie najmocniejszą stroną albumu. byłem przekonany co do tej płyty, ale to właśnie taki roTo nie tylko hip-hopowe bity, takie jak ten od ledzaj muzyki, której trzeba poświęcić więcej czasu. Najlegendarnego DJ Premiera,tylko a również spora dawka piej ten czas zarezerwować dla siebie i koniecznie żywych instrumentów. Dużo zabawyTez dźwiękami, w tym czasie mieć ze sobą słuchawki. dwa czynniod trip-hopuzatonąć po electro-rock, a nawet elektronikę. ki pozwalają w dźwiękach, jakie brytyjska gruNiczym wróżbitadlaMaciej przewiduję, że tonadzieję, nie jest pa przygotowała słuchaczy. Miejmy tylko ze ostatni numerod „Goodbye” oznacza a raczej ostatni krążek Wojtka nie i Marysi i takońca, wróżba bar– „Domi zobaczenia”. dzo się podoba. http://wimp.pl/album/19357872

SOKÓŁ I MARYSIA STAROSTA CZARNA BIAŁA MAGIA

S


72

01/2014 MUZYKA 2 CAŁA MUZYKA GRA Z WIMP

DISCLOSURE SETTLE (SPECIAL EDITION) godz. 58 min 11 s. Dokładnie na tyle dwaj bracia z Londynu przenoszą swoich słuchaczy do podziemnego klubu, który nazwali Disclosure. 22-letni Guy oraz 19-letni Howard wzięli się, jak to ostatnio najczęściej bywa, z internetu. Na początku wrzucali remiksy, a później przyszedł czas na swoje produkcje, które nagle zostały przesłuchane na całym świecie tyle razy, że nawet internet nie potrafi do tylu liczyć. Nagle, nie wiadomo kiedy, wszystkie największe kluby świata puszczają takie numery jak „Latch” czy „You & Me”. Miliony ludzi, zamiast stać po kolejnego drinka, bawią się w amoku całą noc. Dziwi mnie to trochę, bo pamiętam, jak dekadę temu spocony jak maratończyk nad ranem schodziłem z prawie pustego parkietu, bawiąc się przy UK garage. Nikt nie wiedział wtedy, dlaczego z grupką znajomych wpadamy w taki szalony wir zabawy. W muzyce Disclosure nie ma nic nowego, to stare patenty z nowojorskich klubów, gdzie garage house w małych miejscówkach

2

brzmiał dzień w dzień. Trzeba jednak pochylić mocno głowę przed braćmi Lawrence, bo to, co zrobili albumem „Settle”, daje duży oddech dla elektronicznej, klubowej muzyki. Pokazali całemu światu, przy jakiej muzyce wszyscy powinni się bawić. Zgarnęli najlepsze house’owe wokale i włożyli w solidy garage, układając w ten sposób swoje hity. „Settle” to 36 utworów, przy których nawet najbardziej odludny informatyk tupnie nogą i pobuja głową, ba – może nawet pojawi się na parkiecie. Co prawda w tych 36 utworach jest sporo różnych wersji poszczególnych numerów, ale często te remiksy są lepsze niż oryginały, więc warto uważnie przesłuchać. Oby scena klubowa posłuchała tego, co chcą nam przekazać bracia z Disclosure i poszła właśnie w taką stronę muzyki elektronicznej, błagam. Bardzo trudno mi się ten album opisuje, siedząc w domu z piwem, pod kocem. To prawdziwa katorga. Głowa nieustannie lata na boki, a stopy pracują jak u kierowcy rajdowego. Ja chcę na imprezę! Idę, cześć.


01/2014 FELIETON 2 RUDYM OKIEM – PIJAROWE PITUPITU

73

Android Magazine 1/2014  

Android Magazine 1/2014