Issuu on Google+

Pies Pypeç by∏ zadumany. Mia∏ pewnà tajemnic´, o której nikomu, ale to nikomu nie móg∏ powiedzieç. Ta tajemnica mog∏a sporo zmieniç. Nie tylko w jego ˝yciu, ale tak˝e w ˝yciu Pana Kuleczki, kaczki Katastrofy i muszki Bzyk-Bzyk... Tajemnica by∏a okràg∏a, zimna i niewielka. Nazywa∏a si´ pi´ç z∏otych. Pojawi∏a si´ dawno temu — jeszcze jesienià, kiedy byli w sklepie. Pypeç podszed∏ do pani sprzedawczyni i gdy nikt nie widzia∏, da∏ jej wszystkie zbierane od dawna monety. Pani przeliczy∏a je i poda∏a mu dwukolorowe pi´ç z∏otych. Bo Pypeç mia∏ plan. Na parapecie w ich mieszkaniu sta∏y skrzynki. KiedyÊ coÊ w nich pewnie ros∏o. Ale ju˝ od dawna by∏a w nich tylko ziemia. Kiedy wrócili do domu, a Pan Kuleczka z Katastrofà rozpakowywali zakupy, Pypeç cicho otworzy∏ okno i wsunà∏ pi´ç z∏otych g∏´boko do skrzynki z ziemià. Od tego czasu cz´sto wyglàda∏ przez okno. Mija∏y dni. Najpierw opad∏y liÊcie z drzew, potem spad∏ Ênieg, potem stopnia∏, ale potem znów spad∏ i Pypciowi wydawa∏o si´, ˝e zima nigdy si´ nie skoƒczy. Bo Pypeç wiedzia∏, ˝e trzeba czekaç na wiosn´. Wiosnà nie b´dzie Êniegu, s∏oƒce zacznie przygrzewaç, na go∏ym drzewie za oknem pojawià si´ malutkie plamki liÊci i zaÊpiewajà ptaki. Tak powiedzia∏ Pypciowi Pan Kuleczka. I powiedzia∏ jeszcze, ˝e wiosnà wszystko roÊnie.

8


— Ja te˝ urosn´! — zawo∏a∏a wtedy kaczka Katastrofa. — B´d´ wielka jak szafa i wszyscy b´dà si´ musieli mnie s∏uchaç! Pypeç wyobrazi∏ sobie takà wielkà Katastrof´ i troch´ si´ przestraszy∏. Ale zaraz powiedzia∏, ˝e jak ona si´ zrobi jak szafa, to on b´dzie wielki jak dom, a Bzyk-Bzyk jak pi∏ka pla˝owa! Pan Kuleczka próbowa∏ im wyt∏umaczyç, ˝e a˝ tak bardzo nie urosnà, ale oni wcale nie byli tacy pewni. Najwa˝niejsze — tego Pypeç by∏ prawie pewien — ˝e z jego pienià˝ka wyroÊnie du˝o nowych, okràg∏ych i zimnych monet. Kupià za nie w koƒcu nowy parasol dla Pana Kuleczki, mnóstwo ubranek dla Bzyk-Bzyk i nie wiadomo co jeszcze. Mo˝e nawet samochód? To by∏o dawno. Od tego czasu Katastrofa uros∏a, ale na szcz´Êcie do szafy jeszcze jej sporo brakowa∏o. Wcià˝ by∏a mniejsza nawet od nocnej szafki Pana Kuleczki.

9


Tego dnia od rana s∏oƒce przygrzewa∏o tak mocno, ˝e chyba musia∏a ju˝ byç naprawd´ wiosna. Pan Kuleczka uÊmiechnà∏ si´ radoÊnie i otworzy∏ szeroko okno. — Ojej! Chodêcie! — zawo∏a∏. — Zobaczcie, co nam wyros∏o! Pypeç pop´dzi∏, potykajàc si´ o w∏asne uszy. Katastrofa i Bzyk-Bzyk za nim. Pypeç wyobra˝a∏ sobie, jak si´ wszyscy zdziwià, skàd si´ wzi´∏o tyle pieni´dzy, a on im b´dzie t∏umaczy∏, a potem pójdà na zakupy i...

— Ojej, co to? — zapyta∏ zdziwiony. Zamiast ma∏ych zimnych monet, ze skrzynek wyrasta∏y jakieÊ delikatne kolorowe kwiatki. — To krokusy — wyjaÊni∏ krótko Pan Kuleczka. — Ale... ale... — zaczà∏ Pypeç. — Ale skàd one si´ wzi´∏y? — To rzeczywiÊcie tajemnicza sprawa — powiedzia∏ Pan Kuleczka. — Wyobraêcie sobie, ˝e kiedy jesienià robi∏em tu po-

10


rzàdki, znalaz∏em w skrzynce pi´ç z∏otych. Kupi∏em za nie cebulek i zasadzi∏em. Prawda, ˝e pi´knie wyros∏y? — Ale... — zaczà∏ znów Pypeç. — Nie myÊla∏am, ˝e z jednego pienià˝ka mo˝e wyrosnàç tyle radoÊci — przerwa∏a mu zachwycona Katastrofa. — Nie! — potwierdzi∏a Bzyk-Bzyk. A Pypeç ju˝ nic nie powiedzia∏.

11


Pan Kuleczka. Skrzydła