Page 1

Wprowadzenie Wydaje mi się, że w kontekście tej historyjki dość łatwo jest znaleźć „pomocne słowo”, ponieważ sytuacja jest od razu rozpoznawalna przez chłopców i dziewczynki ze szkoły podstawowej. Chodzi przecież o zjawisko chuligaństwa – często niezauważane przez dorosłych, ale niejednokrotnie będące źródłem niepokoju, strachu lub niskiej samooceny wielu dzieci, które stają się ofiarami wybryków i przemocy ze strony starszych kolegów. Przejawy chuligaństwa są nie tylko przykre, ale mogą też trwale i negatywnie odbić się na psychice ofiar i ich późniejszym rozwoju. Dlatego właśnie trudno jest znaleźć „pomocne słowa”, to znaczy właściwie przedstawić ten problem dzieciom i poszukać z nimi sposobów jego rozwiązania. W terminologii używanej przez dorosłych chodzi o relację „ofiara-kat”, w której dostrzega się, że jedna strona potrzebuje drugiej, a więc im dziecko ma gorsze mniemanie o sobie i czuje się słabsze, tym bardziej nieświadomie przyciąga kata, który potrzebuje ofiary, żeby poczuć swą siłę. Jak zatem autorka ukazuje tę zależność prześladowanym i prześladującym, unikając kreowania „potworów”, przylepiania negatywnych etykietek i prowadzenia śledztwa? Chodzi tutaj o dodanie otuchy potencjalnej „ofierze”, Dawidowi – któremu zabrano komórkę – i zrzucenie z piedestału supermana, „kata” Szymona przywracając mu jednocześnie godność „człowieka”. Autorka odpowiednio modeluje historyjkę: napadnięty Dawid przypadkowo wykonuje rzut znany mu z treningów judo, po czym natychmiast interweniują nauczyciele, którzy dobrze wiedzą, jak agresywny jest Szymon, a potem proponują chłopcom mini-olimpiadę, aby dać im szansę na pogodzenie się oraz wykorzystanie ich możliwości. W historyjce są też przyczyny zewnętrzne, one jednak nie wystarczają, a raczej powodują oddźwięk magiczno-uniewinniający. Istotna jest natomiast przyczyna wewnętrzna, późniejsza intuicja, która świadczy o skutecznej i przekonującej narracji. Chodzi mianowicie o intuicyjne spostrzeżenie, które pojawiło się nagle w umyśle Dawida, że on i Szymon są równi. Zaskakuje to Szymona (ale także czytelnika), ponieważ nie chodzi tu o powszechną równość, ale z pewnością o stwierdzenie, że coś ich łączy, a mianowicie, że obaj nie mają przyjaciół. Jest w tej historyjce również niesamowita intuicja narracyjna, która pozwala zrozumieć młodym czytelnikom, jak mogło dojść do przyjaźni obu „nieprzyjaciół”. Dawid jest słaby i odosobniony, Szymon zaś – chociaż ma wokół siebie wielu kolegów – pozostaje samotny, gdyż prawdziwi przyjaciele są zawsze równi. Tam zatem, gdzie pojawia się prawdziwa przyjaźń, nie ma mowy o zjawiskach chuligaństwa i szantażu. Maria Teresa Zattoni

3


To prawda, że niełatwo zdobyć przyjaciół, ale mnie się to udało. Jestem Dawid i mam wspaniałego przyjaciela, który ma na imię Szymon. Jednak jeszcze parę dni temu był moim wrogiem – nie znosił mnie i chciał mnie bić. Teraz wszystko się zmieniło... Ale żebyście zrozumieli, jak potoczyły się sprawy, muszę wam opowiedzieć coś niecoś o sobie i o Szymonie. Jestem bardzo szczupły, wręcz chudy, mam duże oczy i noszę okulary. Nie jestem otwarty ani wylewny i z trudnością przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami. Natomiast Szymon jest największym „twardzielem” w całej dzielnicy, mieszka naprzeciw mojego domu i chodzimy razem do szkoły. Uprawia sport, a ja umiem jedynie wspinać się po drążku i to tylko dlatego, że już jako maluch zacząłem chodzić po drzewach. Z początku bałem się Szymona, ale też podziwiałem go, bo miał to wszystko czego mi brakowało: siłę, wspaniały wygląd – po prostu był z niego prawdziwy twardziel! Jednak kiedy mu się dobrze przyjrzałem, zdałem sobie sprawę, że mimo różnic, mamy wspólny problem: on, podobnie jak ja, nie miał prawdziwych przyjaciół... oczywiście zanim nie został moim przyjacielem! Trzeba było trochę czasu, żeby to zrozumieć. Posłuchajcie, jak do tego doszło.

5


Tej „tragicznej środy” nie czułem się na siłach (zresztą jak zawsze), aby pójść do szkoły. Bałem się, że Szymon znowu będzie mi dokuczał. Jednak w końcu stanęło na tym, że mama podwiezie mnie samochodem do szkoły, a potem zabierze do domu. Kiedy otwierałem bramę garażu, zobaczyłem nagle jak Szymon pokazywał swoim najlepszym kumplom, Jankowi i Michałowi, nową koszulkę, na której był lew z rozwartą paszczą. – Ohoo! Co za siła! – Koszulka jak marzenie! Skąd ją wziąłeś? – Tata mi kupił! – odpowiedział wyniośle Szymon. – Chciałbym tylko, żeby zobaczyła mnie dziś Dorota! Chłopcy ruszyli przed siebie, a samochód mojej mamy odjechał i zgubiłem ich z oczu. Dorota, która tego ranka była zbyt pochłonięta dyktandem, nie zauważyła koszulki Szymona. Przeszedł mnie dreszcz. Rzeczywiście, kiedy coś mu się nie udaje, Szymon szuka zaczepki. W tym momencie miał tylko mnie. Zażądał komórki – prezentu urodzinowego od mamy. Podarowała mi komórkę, abym czuł się bezpieczniej, zwłaszcza w szkole. Ten drobiazg pogorszył jednak sytuację i wpędził mnie w tarapaty.

6


Od pewnego czasu nie czułem się najlepiej. Miałem pustkę w głowie, bolał mnie żołądek i nie mogłem zebrać myśli. Moje oceny w szkole były coraz gorsze. Wszystko się waliło... Po prostu katastrofa! Tej „tragicznej środy” świeciło słońce i było ciepło, jak zwykle w maju. Moi koledzy wychodzili na podwórko, żeby spędzić przerwę na świeżym powietrzu. – Chodźmy, zabierzemy komórkę temu mięczakowi! – krzyknął Szymon. Ze strachu stępił mi się wzrok, a okulary zaparowały od potu. Jakieś brzęczenie w głowie i... pilna potrzeba pójścia do toalety... – Ale... wiesz... nasz nauczyciel, pan Powierski, nie żartuje. Jak to zobaczy, to zawiesi cię jako ucznia naszej szkoły! – zaprotestował Janek. – A co będzie, jeśli ten chłopaczek zacznie płakać? – dodał Michał. – Nie ma problemu. Mam sposób, żeby zmusić go do milczenia! Wy tylko pilnujcie! – twardo zdecydował Szymon. Kiedy stanął naprzeciw mnie, miałem sucho w gardle. Serce biło mi jak oszalałe. Szymon zaciągnął mnie w róg podwórka, za duży kwitnący krzew azalii: – Chcę mieć twoją komórkę! – rozkazał zdecydowanie. Zobaczyłem siebie już martwego i odpowiedziałem z pełną desperacją – Ale... dlaczego? – Dlatego, że pasuje lepiej do mojej, niż do twojej kieszeni, ty mięczaku!

9


Wielkie problemy naszych dzieci

Historyjki terapeutyczne

Czasami bardzo trudno znaleźć sobie przyjaciół! Szymon, klasowy łobuz, jest codziennym koszmarem Dawida. W jaki sposób można uniknąć szturchańców, docinków i tego okropnego niepokoju przed lekcjami? Co robić? Uciec i ukryć się czy ostatecznie zmierzyć się z Szymonem?

Seria Wielkie problemy naszych dzieci prezentuje historyjki terapeutyczne, służące zwerbalizowaniu problemu, a tym samym sprzyjające zrozumieniu lęków, obaw, niepowodzeń oraz pokazujące, jak należy sobie z nimi radzić. Serię kierujemy nie tylko do dzieci, ale przede wszystkim do rodziców i nauczycieli. Pozwoli im ona wspierać dzieci i będzie pomocą pedagogiczną w nabywaniu umiejętności rozwiązywania różnych trudności oraz budowaniu relacji z innymi, a uczniów uwrażliwi na potrzeby innych.

Czy sielniejszy zawsze zwycięża?  

Seria Wielkie problemy naszych dzieci prezentuje historyjki psychoedukacyjne, służące zwerbalizowaniu problemu, a tym samym sprzyjające zroz...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you