Issuu on Google+

W W W. A L L- I N C LU S I V E . CO M . P L

WIOSNA 2017 E G Z E M P L A R Z B E Z P Ł AT N Y

ISSN 1898-1763

NR 1/2017 (34)

NIEZWYKŁE PIĘKNO

PANAMY str. 118–130

DALEKIE PODRÓŻE

EUROPODRÓŻE

TURYSTYKA AKTYWNA

TURYSTYKA KULINARNA

KAZACHSTAN

PERU

MACEDONIA

str. 52–62

W KOLORACH TĘCZY str. 84–94

str. 146–156

– KRAINA RÓŻNORODNOŚCI

– NIEODKRYTE BAŁKANY


3

ZIMA 2017


4

SPIS TREŚCI JAPONIA DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Przekazujemy w Wasze ręce kolejne wydanie magazynu „All Inclusive”. Dużo uwagi poświęcamy w nim wielkiej magii niezwykle pięknej Panamy położonej między Kostaryką ©© MAGAZYN ALL INCLUSIVE (na północy) a Kolumbią (na południu). W tym radosnym środkowoamerykańskim kraju z najwspanialszym kanałem na naszym globie i cennymi zabytkami z epoki kolonialnej nadal można znaleźć prawdziwie rajskie i dziewicze zakątki, cudowne królestwa natury, jak choćby archipelag Bocas del Toro, 365 w większości bezludnych tropikalnych wysepek San Blas, gdzie spotkamy fascynujących Indian Guna (Kuna), czy też dystrykt Boquete w prowincji Chiriquí, wręcz wymarzone miejsce dla miłośników ekoturystyki, słynące nie tylko z majestatycznego wulkanu Barú bądź rzadkich kwezali herbowych, ale i odbywającego się na początku stycznia niezmiernie kolorowego Targu Kwiatów i Kawy (Feria de las Flores y el Café). Kto postanowi go odwiedzić, przeżyje w nim z pewnością oszałamiające przygody, których nigdy nie zapomni. W tym wiosennym numerze „All Inclusive” odwiedzamy również podobnie jak Panama gościnną, przyjazną, słoneczną i znaną na całym świecie z wyśmienitego rumu i wybornej kawy, zawsze wyjątkową i modną rozśpiewaną i roztańczoną Kubę. Ta gorąca jak wulkan karaibska wyspa przyciąga nawet najbardziej wybrednych podróżników bogatą historią, kulturą i przyrodą. Rzadko któremu turyście chce się z niej wracać do domu, bo Kubańczycy swoją wielką pasją i radością życia potrafią zarazić największych melancholików i pesymistów. Już od 8 maja br. Polskie Linie Lotnicze LOT wprowadzają do oferty połączenia z Warszawy do Astany, nowoczesnej i spektakularnej stolicy Kazachstanu, gospodarza prestiżowej wystawy światowej Expo 2017. Będą to pierwsze bezpośrednie loty naszego narodowego przewoźnika do Azji Środkowej. Z tej okazji składamy teraz wizytę w sercu Eurazji – pełnej rozmaitych atrakcji turystycznych i orientalnego wdzięku krainie różnorodności. Podróż z Polski do szalenie interesującej Republiki Kazachstanu jeszcze nigdy nie była tak łatwa (dodatkowo od 1 stycznia 2017 r. polscy obywatele nie potrzebują wiz wjazdowych do tego państwa). Warto więc wykorzystać nadarzające się możliwości i wybrać się w podróż do tego nieodkrytego, zadziwiającego niemal na każdym kroku kraju na skrzyżowaniu Europy i Azji, gdzie od stuleci stykały się wpływy Wschodu i Zachodu. Zapraszamy serdecznie do lektury i życzymy Wam z całego serca wielu pasjonujących wypraw z magazynem „All Inclusive” pod ręką!

MICHAŁ DOMAŃSKI

WIOSNA 2017

6–144

DALEKIE PODRÓŻE

DRODZY CZYTELNICY, ODKRYWCY I PODRÓŻNICY,

6

6

©© KYOTO CONVENTION BUREAU/JNTO

BALI – PERŁA INDONEZJI

16

CZAR WIETNAMU

28

POZA UTARTYM SZLAKIEM W TAJLANDII

38

Z CZYM KOJARZY SIĘ TAJLANDIA…?

48

KAZACHSTAN – KRAINA RÓŻNORODNOŚCI

52

IRAN – OAZA W NIESPOKOJNYM ŚWIECIE

64

ROZTAŃCZONA TROPIKALNA BRAZYLIA

74

PERU W KOLORACH TĘCZY

84

84

©© HEINZ PLENGE PARDO/PROMPERÚ


5

ZAPRASZAMY TAKŻE NA WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL JAMAJKA – WYSPA W SŁOŃCU

96

CUBA LIBRE!

108

NIEZWYKŁE PIĘKNO PANAMY

118

WIELKA MAGIA PANAMY

132

WEEKEND W POLSCE

178–196

POMORSKIE NIE TYLKO NA LATO

178

178 ©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

ODKRYWANIE DOLNEGO ŚLĄSKA

118

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

ZERWIJ Z RUTYNĄ W MEKSYKU!

EUROPODRÓŻE

136

TURYSTYKA AKTYWNA

146

SARDYNIA – MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

158

W WIETRZNEJ HISZPAŃSKIEJ GALICJI

168

198–211

AKTYWNY WYPOCZYNEK NA WYSPACH KANARYJSKICH

198

198

146–177

MACEDONIA – NIEODKRYTE BAŁKANY

188

168 ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

TURYSTYKA KULINARNA 212–223 PODRÓŻE DLA PRAWDZIWYCH SMAKOSZY

POLACY W TURYSTYCE ©© TURISMO DE GALICIA

212

224–225

CHORWACJA TO NAMIASTKA RAJU

WIOSNA 2017

224


6 DALEKIE PODRÓŻE

JAPONIA ©© HIROSHIMA PREFECTURE/JNTO

DLA POCZĄTKUJĄCYCH

WIOSNA 2017


7

©© JNTO

SS Zamek Białej Czapli w mieście Himeji jest objęty ochroną UNESCO

<< U wschodnich wybrzeży Azji, na Wyspach Japońskich i kilku mniejszych archipelagach leży kraj dość osobliwy z punktu widzenia Europejczyków. Z jednej strony jest zupełnie wyjątkowy pod względem kultury, z drugiej chętnie czerpie ze zwyczajów popularnych w Stanach Zjednoczonych, położonych po drugiej stronie Oceanu Spokojnego. W Japonii niesamowicie wyraźnie daje się odczuć, że nasz świat to miejsce różnorodne, mozaika rozmaitych rzeczywistości współistniejących ze sobą i wchodzących w zaskakujące relacje. >> SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

©© JNTO

P

rzed wyjazdem w te strony warto zdać sobie sprawę z kilku rzeczy. Taka wiedza z pewnością ułatwi pierwszy kontakt z tym krajem. Cztery główne wyspy archipelagu – Hokkaido, Honsiu, Kiusiu i Sikoku – układają się w kształt ćwierćokręgu rozciągniętego południkowo, co sprawia, że klimat jest tu zróżnicowany. Ze względu na położenie na styku płyt tektonicznych w Japonii występują częste trzęsienia ziemi, jednak na ogół nie są zbyt silne i bywają nawet nieodczuwalne. Oprócz tego obserwuje się też dużą aktywność wulkaniczną. To azjatyckie państwo ma prawie 378 tys. km2 powierzchni, czyli nieco więcej niż np. Niemcy, ale jego obszar zamieszkuje aż ponad 127 mln ludzi (dla porównania w Polsce żyje ich niemal 38,5 mln). Tę wyjątkową gęstość zaludnienia (ok. 336 osób/km²) najbardziej odczuwa się w większych miastach. Poza tym dobrze pamiętać, że obowiązuje tutaj ruch lewostronny. Na podróż do Japonii zdecydowaliśmy się, ponieważ nigdy nie byliśmy jeszcze w tej części Azji i tak odległa wyprawa

wydała nam się niezmiernie ekscytująca. Na wybór tego właśnie miejsca wpłynął również fakt, że nasz kolega właśnie kończył swój doktorat na tutejszej uczelni i jako osobom nieznającym japońskiego mógł służyć nam pomocą. Na dodatek od 2015 r. Polskie Linie Lotnicze LOT obsługują bezpośrednie połączenie między warszawskim Lotniskiem Chopina a Międzynarodowym Portem Lotniczym Narita koło Tokio. Za bilety trzeba co prawda zazwyczaj zapłacić więcej niż w przypadku lotu z przesiadką w Katarze (liniami Qatar Airways) lub Dubaju (Emirates), jednak ze względu na komfort podróży (nie musimy czekać na następny samolot ani martwić się, czy nasz bagaż dotrze do celu) i jej czas (ok. 11 godzin zamiast nawet ponad 20) warto ponieść ten koszt.

SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ Na początek chciałabym wspomnieć, czego obawialiśmy się przed wyjazdem. Problemem dla nas była głównie bariera językowa. Jak się później okazało, martwiliśmy się niepotrzebnie. Na lotnisku i większych stacjach kolejowych z obsługą komunikowaliśmy się po angielsku. Zakup biletów nie stanowił 

©  JNTO

SS Plantacje herbaty położone w pobliżu nadal czynnego wulkanu Fudżi WW Dziewczynka podczas święta Shichi-go-san obchodzonego 15 listopada WW Torii i pawilony chramu Itsukushima nad wodami Morza Wewnętrznego

WIOSNA 2017


8 DALEKIE PODRÓŻE

SS Tokyo Tower – wieża wzorowana na paryskim dziele Gustave’a Eiffela

więc wielkiego wyzwania. W Tokio korzystaliśmy za to z wszechobecnych automatów biletowych opatrzonych także napisami w języku angielskim. Trochę inaczej sytuacja wyglądała w sklepach. Ekspedienci w Japonii podczas odbierania towaru przy kasie, oprócz używania standardowych zwrotów grzecznościowych, informują klienta o wszystkich wykonywanych czynnościach: o sczytywaniu kolejnych produktów, wartości przyjętej gotówki, nominałach przy wydawanej reszcie. Oczywiście, wszystkie kwestie wypowiadają po japońsku. Tak naprawdę przez cały proces można przejść bezboleśnie bez użycia żadnego słowa, na koniec wystarczy się lekko pokłonić i uśmiechnąć. Czasem jednak dochodzi do interakcji. Przy kupowaniu alkoholu w samoobsługowym sklepie niekiedy trzeba potwierdzić, że ma się przynajmniej 20 lat, np. wciskając odpowiedni przycisk na ekranie. Do gotowych dań do odgrzania w domu pracownik przy kasie proponuje pałeczki. Z naszych doświadczeń wynika, że ostatecznie zawsze

WIOSNA 2017

udaje się porozumieć. Japończycy wykazują po prostu dużą determinację, żeby sprawę zakończyć pomyślnie. W większych restauracjach i lokalach często goszczących turystów złożymy natomiast zamówienie po angielsku. W mniejszych barach z kolei zwykle przy wejściu umieszczone są automaty do zamawiania jedzenia i wystawy prezentujące przykładowe dania wykonane z… tworzywa sztucznego. Oczywiście, jeśli chcemy porozmawiać z Japończykami, musimy znaleźć wspólny język. Pewnym kłopotem dla Europejczyków bywa orientowanie się w układzie urbanistycznym. Japoński system adresowy jest z naszego punktu widzenia dość trudny do opanowania. Wystarczy wspomnieć, że większość ulic w Japonii nie ma nazw. Tutaj największą pomocą była dla nas po prostu nawigacja w telefonie, która ustalała nasze położenie i pokazywała nam drogę do punktu docelowego. Dlatego polecamy na czas podróży zaopatrzyć się w pakiet internetowy. Odpowiadającą nam kartę

do telefonu można kupić na miejscu. Ceny w ofertach roamingowych europejskich operatorów bywają zazwyczaj wysokie. Do atrakcji turystycznych prowadzą zwykle dość czytelne oznaczenia. Z pewną satysfakcją mogę też przyznać, że ani razu się nie zgubiliśmy i zawsze udawało nam się dotrzeć do celu, nawet mimo drobnych trudności.

METROPOLIA PO JAPOŃSKU Lubię zwiedzać duże miasta. Jest w nich coś wyjątkowo przyciągającego, ponieważ swoim układem, architekturą, rodzajem sieci komunikacyjnej oddają charakter żyjącej w nich społeczności. Dlatego wielką przyjemność podczas pobytu w Japonii sprawiały mi spacery po Tokio, położonym na wyspie Honsiu, której powierzchnia wynosi niemal 228 tys. km². W stolicy kraju wraz z jej obszarem metropolitalnym mieszka ponad 13,6 mln ludzi (w uproszczeniu można powiedzieć, że na Tokio składają się 23 okręgi administracyjne tworzące Tōkyō-to oraz miasta i miejscowości na za-


9

©© YASUFUMI NISHI/JNTO

chód od niego). To sprawia, że w jej krajobrazie dominuje głównie gęsta zabudowa poprzecinana ciągami komunikacyjnymi. Mamy tu osiedla z blokami, niskie domki ustawione jeden obok drugiego, wysokie błyszczące wieżowce z biurami i apartamentami, a obok nich małe i większe świątynie, sklepy spożywcze, domy towarowe i punkty czy wręcz całe kompleksy z automatami do gier. Aby uświadomić sobie wielkość tego miasta (ok. 2190 km² powierzchni), należy wybrać się na jeden z punktów widokowych. Za najpopularniejsze uchodzą Tokyo Skytree (najwyższa wieża na świecie – 634 m) i Tokyo Tower (333 m). Wejście na nie jest płatne i w przypadku tego pierwszego obiektu dość kosztowne, bo zwykły bilet dla osoby dorosłej na niższą galerię (350 m) kosztuje 2060 jenów (za wjazd na wyższą galerię na 450 m trzeba zapłacić dodatkowo 1030 jenów). Jeśli ktoś nie uważa się za amatora takich atrakcji i postanowił przeznaczyć swój budżet wyjazdowy na inne cele, może wybrać się na darmowy taras widokowy

SS Pomarańczowoczerwony pawilon Sensō-ji z Tokyo Skytree w oddali

np. w budynku tokijskich władz w dzielnicy Shinjuku (Tokyo Metropolitan Government Building) lub gmachu Bunkyo Civic Center w Bunkyō. Polecam szczególnie podziwianie panoramy Tokio po zmroku – robi niesamowite wrażenie.

©© TOKYO CONVENTION & VISITORS BUREAU

Zwiedzanie stolicy Japonii zdecydowanie trzeba sobie zaplanować tak w dzień, jak i w nocy. Po zapadnięciu zmierzchu polecam udać się w okolice sztucznej wyspy Odaiba, aby zobaczyć podświetlony Tęczowy Most (Rainbow Bridge). 

TT Wiszący Tęczowy Most nad północną częścią Zatoki Tokijskiej

©© YASUFUMI NISHI/JNTO

WIOSNA 2017


10 DALEKIE PODRÓŻE

©© TOKYO CONVENTION & VISITORS BUREAU

SS Shibuya to jedna z najbardziej ruchliwych stacji w Tokio

SS Ginzę wypełniają restauracje, cukiernie, kawiarnie i eleganckie butiki

pobliżu Parku Shiokaze stoi nawet mała amerykańska Statua Wolności. W tej okolicy warto wsiąść do jednego z pociągów kursujących na trasie Tokyo Monorail, kolei jednoszynowej, której pojazdy poruszają się na pewnej wysokości nad ziemią. Po drodze mija się m.in. szklane ściany wieżowców, a między nimi da się nawet dostrzec oświetloną sylwetkę Tokyo Tower. Gdy patrzy się na rozpościerające się z okna wagonu widoki, trudno nie odnieść wrażenia, że trafiło się do miasta przyszłości. Do największych turystycznych atrakcji Tokio należą niewątpliwie Pałac Cesarski, szintoistyczna świątynia Meiji, buddyjski kompleks Sensō-ji czy rozległy park Shinjuku Gyoen. Obcokrajowcy chętnie wybierają się także na niemal zawsze zatłoczone skrzyżowanie koło stacji Shibuya, aby obserwować tłum pieszych wkraczających na nie jednocześnie

WIOSNA 2017

TT Jezioro Kawaguchi z widokiem na Fudżi

©© YASUFUMI NISHI/JNTO

ze wszystkich stron, gdy zapala się zielone światło. Na skwerze przy jednym z wejść na wspomnianą wyjątkowo ruchliwą stację postawiono pomnik psa Hachikō (popularnej w Japonii rasy akita), który czekał tu codziennie na swojego właściciela, profesora uniwersyteckiego, wracającego do domu. Pewnego dnia jego pan dostał w pracy udaru mózgu i zmarł. Nie pojawił się jak zwykle na stacji, ale Hachikō przez kolejnych ponad 9 lat wciąż przychodził o tej samej porze i go wypatrywał. Wykonany z brązu pomnik jest dziś popularnym miejscem spotkań Japończyków. Na zainteresowanie zasługują też z pewnością dzielnica Akihabara i luksusowy region Ginza w dzielnicy Chūō. W niedzielę ich główne arterie zostają zamknięte dla ruchu samochodowego i udostępnione pieszym (w Ginzie również w sobotę). Akihabara, obecnie w znacznym stopniu

nastawiona na turystów, przyciąga głównie amatorów anime (japońskich filmów animowanych), sprzętu elektronicznego i gier komputerowych. Spotkać w niej można dziewczyny poprzebierane za bohaterki animowanych seriali. Funkcjonują tu także maid cafés, czyli kawiarnie, w których gości obsługują kelnerki w strojach pokojówek. W Ginzie dla odmiany działa wiele butików znanych światowych marek modowych takich jak Chanel, Dior, Carolina Herrera, Gucci, Louis Vuitton czy Furla. W tej okolicy znajdują się też luksusowe domy towarowe Wako i Mitsukoshi. Na zakupy przychodzą tutaj eleganckie Japonki. Swoistą atrakcję turystyczną Tokio stanowi metro. Na peronach oznaczone są punkty, w których otwierają się drzwi do wagonu (pociąg zawsze ustawia się zgodnie z tym układem), a przed nimi często znajdziemy wytyczone linie dla oczekujących osób formujących kolejkę do wejścia.


11

©© ODAKYU ELECTRIC RAILWAY/JNTO

SS Jezioro Ashi i brama Hakone Jinja

©© ODAKYU ELECTRIC RAILWAY/JNTO

SS Statki wycieczkowe kursujące po jeziorze Ashi w okolicy Hakone

©© JNTO

Podczas jazdy Japończycy zwykle drzemią lub wpatrują się w ekran swojego smartfona. Bardzo nietaktownym zachowaniem jest rozmawianie przez telefon w pociągu czy prowadzenie głośnej dyskusji ze znajomymi. Należy jednak pamiętać, że w godzinach porannego i popołudniowego szczytu wagony i stacje bywają wypełnione po brzegi.

WIDOK NA SZCZYT Za jeden z najważniejszych symboli Japonii za granicą uchodzi góra Fudżi (3776 m n.p.m.). Niestety, jej szczyt często kryje się za chmurami. Najlepszym okresem do podziwiania tego czynnego stratowulkanu np. z Tokio są miesiące zimowe, kiedy powietrze bywa zwykle najbardziej przejrzyste. Zazwyczaj góra Fudżi jest najwyraźniej widoczna w godzinach porannych. Zobaczymy ją m.in. z tarasów widokowych Tokyo Skytree i Bunkyo Civic Center.

SS Bogato zdobiona brama (paifang) w chińskiej dzielnicy w Jokohamie

Słynny japoński szczyt górski udaje się dostrzec również z wypoczynkowej miejscowości Hakone, położonej na południowy zachód od stolicy (ponad 80 km). W tym rejonie specjalnie z myślą o turystach przygotowano Hakone Freepass – karnet uprawniający do przejazdu kolejką górską, kolejką linowo-terenową i gondolową, rejsu statkiem po malowniczym jeziorze Ashi oraz poruszania się niektórymi autobusami kursującymi do stacji kolejowej. Z przystani w Hakone-machi przez zrekonstruowany punkt kontrolny z okresu Edo (1603–1868) można przejść na półwysep z punktem widokowym, a potem dotrzeć do Alei Cedrowej. Stąd najlepiej udać się jeszcze do chramu Hakone (Hakone Jinja), którego jedna z bram (torii) wznosi się w wodach jeziora. W niedalekim 200-tysięcznym mieście Odawara na uwagę zasługuje otoczony parkiem zamek obronny.

©© YASUFUMI NISHI/JNTO

Z Hakone nie zawsze udaje się jednak dostrzec Fudżi. Jeśli ktoś postawił sobie właśnie taki cel podróży po Japonii, polecam wybrać się nad jedno z pięciu jezior znajdujących się w pobliżu wulkanu, np. Yamanaka, Kawaguchi lub Motosu. Na sam szczyt można wejść kilkoma szlakami, a sezon wspinaczkowy wypada w lipcu i sierpniu. Zarówno Japończycy, jak i obcokrajowcy decydują się często na wędrówkę popołudniową i wieczorną, aby wyprawę zakończyć oglądaniem wschodu słońca. Osoby, które źle znoszą szybkie zmiany wysokości, powinny najpierw zaaklimatyzować się do takich warunków.

WYPRAWY PO HONSIU Naszą bazą wypadową podczas pobytu w Japonii było Tokio. Odwiedziliśmy więc nowoczesną Jokohamę, gdzie wybraliśmy się na spacer po porcie i zajrzeliśmy 

WIOSNA 2017


12 DALEKIE PODRÓŻE do kolorowej chińskiej dzielnicy (Chinatown). Poza tym pojechaliśmy na niewielką wyspę Enoshima, na której czci się występującą w mitologii japońskiej buddyjską boginię urody, bogactwa i muzyki Benzaiten. W okolicy nad głowami przechodniów latają liczne kanie czarne. W tym rejonie warto zwiedzić także Kamakurę, miasto znane ze swoich świątyń (w tym Kōtoku-in z wielkim brązowym posągiem Buddy Nieograniczonego Światła – Daibutsu), które pełniło funkcję stolicy w okresie Kamakura (szogunatu Kamakura, przypadającego od 1185 do 1333 r.). Nie mogliśmy też odmówić sobie podróży shinkansenem, japońskim superszybkim pociągiem. Jednym z nich pokonaliśmy część drogi do Nikkō, położonego ok. 140 km na północ od Tokio. Ludzie odwiedzają je najczęściej ze względu na trzy cenne kompleksy świątynne, z których najsłynniejszy jest zespół chramów szintoistycznych Tōshō-gū poświęcony Ieyasu Tokugawie (założycielowi dynastii szogunów Tokugawa, żyjącemu w latach 1543–1616). Aż 103 tutejsze obiekty sakralne i ich naturalne otoczenie wpisano w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od stuleci stanowiły dla Japończyków święte miejsce, znane z prawdziwych arcydzieł architektury i sztuki zdobniczej. Na zwiedzanie zabytkowego sanktuarium Tōshō-gū trzeba przeznaczyć kilka godzin. Budowle robią bardzo duże wrażenie na oglądających ze względu na bogate zdobienia. Cały czas można odkrywać tu nowe płaskorzeźby. Przewodniki zwykle wspominają o trzech mądrych małpach umieszczonych nad drzwiami stajni, ale warto z uwagą przyglądać się każdej bramie i ścianie. W najwyższym punkcie Tōshō-gū znajduje się grobowiec Ieyasu Tokugawy. Wspina się do niego po schodach wśród olbrzymich drzew. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi wizyta w Yakushi-dō. Gdy opowiadający o świątyni mnich klaszcze w dłonie, dźwięk rezonuje i zgromadzonym wydaje się, że namalowany na suficie smok ryczy. Od 2007 r. w całym kompleksie prowadzone są prace renowacyjne, które potrwają do 2024 r. Musimy się więc liczyć z tym, że nie wszystkie obiekty bywają udostępnione do zwiedzania, a pewne z nich zasłaniają rusztowania. Niedaleko Nikkō leży poza tym urokliwe jezioro Chūzenji (11,62 km² powierzchni).

WIOSNA 2017

©© JNTO

SS Daibutsu – wielki posąg Buddy w Kamakurze

XX Zabytkowe świątynie i sanktuaria w Nikkō

SS Wodospad Kegon w Parku Narodowym Nikkō

TT Matsushima, czyli Sosnowe Wyspy

©© ORBIXX/WIKIMEDIA COMMONS ©© JNTO


13

©© JNTO

TT Nad jeziorem Chūzenji dominuje góra Nantai

©© Q.SAWAMI/JNTO

SS Maiko z Kioto – uczennica na gejszę

©© TOCHIGI PREFECTURAL TOURISM ASSOCIATION TOKYO OFFICE/JNTO

TT Tysiące torii przed Fushimi Inari Taisha ©© BRIYYZ/WIKIMEDIA COMMONS

TT Świątynia Złotego Pawilonu w Kioto ©© KEITH POMAKIS/WIKIMEDIA COMMONS

Wypływająca z niego rzeka Daiya tworzy liczne wodospady, w tym malowniczy 97-metrowy Kegon. W okolicy znajdują się również źródła termalne, dlatego powstały tu onseny – japońskie publiczne kąpieliska z łaźniami i basenami. Cały region słynie z wyjątkowo pięknych krajobrazów. Jesienią Japończycy podziwiają w nim zabarwione na głęboką czerwień liście klonów. To zjawisko cieszy się podobnym zainteresowaniem co wiosenne kwitnienie drzew wiśniowych. W samym Nikkō przez rzekę Daiya przerzucono uroczy czerwony Święty Most (Shinkyō), należący do założonego w 767 r. chramu Futarasan (Futarasan Jinja). Także shinkansenem wyruszyliśmy z Tokio do Sendai, a stąd lokalnym pociągiem do miejscowości Matsushima sąsiadującej z archipelagiem o tej samej nazwie. Wznoszą się tutaj zabudowania Zuigan-ji – ważnej japońskiej świątyni zen (nurtu buddyzmu). Należą do niej też liczne jaskinie, w których składano prochy zmarłych. Archipelag Matsushima składa się z ok. 260 małych wysepek porośniętych sosnami. Z pobliskiej przystani odbijają statki zabierające turystów w rejs wokół nich. Na Fukuurę, gdzie znajduje się m.in. mały ogród botaniczny, prowadzi długi czerwony most. Z wybrzeża pieszo dostaniemy się również na niewielką Oshimę. Jeszcze niedawno takich drewnianych mostków było więcej, ale region ten bardzo ucierpiał w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami w marcu 2011 r. Archipelag wygląda niezmiernie malowniczo zwłaszcza o zachodzie słońca.

HISTORIA DAWNIEJSZA I NOWSZA Na Honsiu warto zatrzymać się także w położonej nad zatoką Osace. Stąd można zaplanować np. wycieczki do Kioto, nad Morze Wewnętrzne czy na wyspę Sikoku, a nawet Kiusiu. Tokio zostało niemal całkowicie zniszczone pod koniec II wojny światowej. Nocny nalot dywanowy z 9 na 10 marca 1945 r. wywołał wielki pożar. Dlatego zabudowa japońskiej metropolii jest dosyć nowa. Tego losu uniknęło Kioto. W tej dawnej stolicy Japonii i siedzibie cesarzy (od 794 do 1868 r.) spotkamy się z ogromnym zagęszczeniem zabytków. Jej historyczny zespół urbanistyczno-architektoniczny z wieloma pięknymi świątyniami, z Kinkaku-ji i Ryōan-ji na czele, wpisano w 1994 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

WIOSNA 2017


14 DALEKIE PODRÓŻE

SS Ponad 16-metrowa brama Itsukushima Jinja w portowym mieście Hatsukaichi

Zarówno pierwsza, czyli Świątynia Złotego Pawilonu stojąca nad stawem w parku, jak i druga, z charakterystycznym kamien-

no sanktuarium zwane Fushimi Inari Taisha, do którego prowadzi 4-kilometrowa droga wyznaczona przez tysiące torii. Ponieważ

SS Pomnik upamiętniający dzieci będące ofiarami ataku na Hiroszimę

nym ogrodem do medytacji, przynależą do nurtu buddyzmu zen. Do najbardziej znanych miejsc w Kioto zaliczyć wypada na pew-

©© HIROSHIMA CONVENTION & VISITORS BUREAU

trasa wiedzie w większości pod górę, trzeba założyć wygodne buty i wziąć ze sobą butelkę wody. Kompleks poświęcono ja-

TT Kopuła Bomby Atomowej, czyli pozostałości centrum wystawowego z 1915 r.

WIOSNA 2017

©© HIROSHIMA PREFECTURE/JNTO

©© HIROSHIMA CONVENTION & VISITORS BUREAU

pońskiemu bóstwu płodności, ryżu, herbaty, sake, rolnictwa, przemysłu, powodzenia i sukcesu Inari, przedstawianemu w różnych postaciach. Jego posłańcami są dobre białe lisy. W mieście Himeji, leżącym ok. 120 km na południowy zachód od Kioto, warto natomiast zobaczyć piękną budowlę nazywaną Zamkiem Białej Czapli (Shirasagi-jō). To przykład japońskiej architektury obronnej. Jednak zabudowania zamkowe na Europejczykach robią wrażenie finezyjnych i delikatnych. Na zachodnim krańcu Honsiu, na wyspie Itsukushima (Miyajima) znajduje się z kolei Itsukushima Jinja. Imponująca brama tego szintoistycznego chramu stoi w wodach Morza Wewnętrznego. W czasie odpływu można podejść do niej po odkrytym piaszczystym dnie. Osoby, które lubią zwiedzać mniej typowe miejsca, powinny wybrać się do Hiroszimy. To na to miasto 6 sierpnia 1945 r. Stany Zjednoczone zrzuciły bombę atomową. Hiroszimę odbudowano, a o samym wydarzeniu i ofiarach ataku przypomina kompleks parkowy z zachowanymi ruinami dawnego centrum wystawowego, obecnie zwanego Kopułą Bomby Atomowej. W pobliżu działa również Muzeum Pokoju, które utworzono w sierpniu 1955 r. Oprócz tego w mieście funkcjonuje warta uwagi sieć tramwajowa. Po szynach jeżdżą tu m.in. pojazdy produkowane w poprzednim stuleciu w Japonii, a nawet Europie. Tramwaje o numerach 651 i 652 jako jedyne przetrwały wybuch bomby atomowej i wciąż pozostają w użyciu. *** Tak naprawdę nie ma idealnej instrukcji podróżowania. Każdy musi znaleźć swój sposób na zwiedzanie. Podczas wizyty w tak odmiennym od naszego kraju jak Japonia warto jednak paradoksalnie odstawić na bok wszystkie rzeczy, które o nim przeczytaliśmy bądź usłyszeliśmy. Choć nie da się z pewnością zapomnieć opinii i wrażeń innych ludzi, spróbujmy nie odtwarzać ich doświadczeń, a przeżyć własne. Na każde miejsce spójrzmy ze swojej perspektywy. Prawdopodobnie wtedy dużo łatwiej przyjdzie nam zrozumieć, że Japonia może być tym wszystkim, czym jest w oczach innych, a nawet czymś jeszcze odmiennym. Każdy punkt widzenia tworzy kolejny jej obraz. Ja tak właśnie zapamiętałam ten kraj i w taki sam sposób chcę go poznawać znowu, gdy zawitam do niego po raz kolejny. 


15

WIOSNA 2017


16 DALEKIE PODRÓŻE

BALI

– PERŁA INDONEZJI MARTINA ZAWADZKA www.lovelajf.pl

<< Bali od stuleci przyciąga turystów i podróżników z całego świata. Odwiedzają oni wyspę ze względu na jej wielowiekową kulturę, zapierające dech w piersiach krajobrazy i egzotyczną przyrodę. Pragną osobiście przekonać się, czy wszystko, co słyszeli na jej temat, jest prawdą. Po kilku dniach od przybycia na miejsce wiedzą już, że na Bali czeka ich dużo więcej.

WIOSNA 2017


©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

17

SS Balijki w bogato zdobionych kostiumach w trakcie tańca legong

W tym niezwykłym zakątku ziemi mieszkają przecież przyjaźni, gościnni, uśmiechnięci ludzie i od samego początku daje się wyczuć panującą w nim specyficzną atmosferę duchowości. Większość obcokrajowców w chwili wylotu zdaje sobie sprawę, iż nie była tu po raz ostatni i na pewno wróci odkrywać kolejne sekrety tego fascynującego lądu. >>

WIOSNA 2017


18 DALEKIE PODRÓŻE

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/MKHAIL TSYGANOV

TT Uroczy zachód słońca nad Pura Tanah Lot

SS Tworzące piękne tarasy pola ryżowe nawadniane systemem przelewowym

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

I

ndonezja leży na 17 508 wyspach, z których w przybliżeniu jedna trzecia – ok. 6 tys. – pozostaje stale zamieszkana. Zdecydowanie najpopularniejsza jest Bali, wchodząca w skład archipelagu Małych Wysp Sundajskich, położonego na granicy Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Znajduje się ona między znacznie większą od siebie Jawą (dzieli je cieśnina Bali) a nieco mniejszą Lombok (odseparowane są cieśniną Lombok). Stolicę prowincji stanowi 850-tysięczne miasto Denpasar, w linii prostej oddalone od Warszawy o ok. 11 tys. km. Bali ma powierzchnię zaledwie 5780 km2 (razem z sąsiednimi wysepkami Nusa Penida,

WIOSNA 2017

Nusa Lembongan czy Nusa Ceningan), czyli trochę mniej niż połowa województwa świętokrzyskiego, jednego z najmniejszych w naszym kraju. Maksymalna długość wyspy z północy na południe wynosi mniej więcej 112 km, a szerokość – jakieś 153 km. Aby dostać się z Polski do tej części Indonezji, trzeba przekroczyć linię równika. Ze względu na położenie geograficzne przez cały rok panuje tutaj stabilny klimat. Przewodniki turystyczne ostrzegają przed występującą w tym regionie porą deszczową, która trwa zwykle od października do kwietnia. Jednak z doświadczenia wiem, że sytuacja nie wy-

gląda wówczas tak źle. Deszcz i burze pojawiają się głównie wieczorem bądź w nocy, rzadko w ciągu dnia, ale nawet jeśli pada, wciąż jest ciepło. Średnia roczna temperatura powietrza na wybrzeżu wynosi 28°C, w głębi lądu osiąga wartość 26°C, a wyżej w górach – 23°C. Dlatego można wybrać się tu praktycznie zawsze.

INNY ŚWIAT Ta perła Indonezji wyróżnia się na tle reszty kraju. W przeciwieństwie do innych wysp, na których żyją głównie wyznawcy islamu, dominującą religię w tym rejonie stanowi hinduizm w odmianie balijskiej. Nie znaczy


19 Poza tym dla mieszkańców wyspy bardzo ważna jest karma. Wierzą, że wszystko, co człowiek daje innym, zarówno dobro, jak i zło, wraca do niego z podwojoną siłą, czyli czyny mają wpływ na nasze życie. Jeśli więc siejemy nienawiść, możemy być pewni, iż prędzej czy później takie działanie wyda plony i to, na co pracowaliśmy, zostanie zniszczone. Oprócz tego Balijczycy wierzą w dobre i złe bóstwa. Znajduje się tu kilkadziesiąt tysięcy różnych miejsc kultu. Mimo iż ta liczba wydaje się ogromna jak na tak niewielką wyspę, mieszkańcy praktykują swoją religię nie tylko w ich pobliżu. Sfera sacrum obejmuje znacznie więcej, co dostrzega się na każdym kroku.

W BALIJSKIM DOMU ©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

SS Do ważnych rytuałów hinduizmu balijskiego należą procesje z darami

SS Na Bali obchodzi się każdego roku wiele świąt i festiwali religijnych

to jednak, że nie spotkamy w nim muzułmanów (ponad 13 proc. tutejszej ludności) czy chrześcijan (niemal 2 proc. Balijczyków). Miejscowi traktują się nawzajem z szacunkiem. Dużą przyjemność sprawia obserwowanie, jak bardzo tolerancyjne społeczeństwo tworzą. Podczas mojej podróży dookoła świata miałam szansę przez kilka tygodni mieszkać u tradycyjnej rodziny z Bali. Ketut i jego żona Puspa wyznawali właśnie hinduizm balijski. To najpopularniejsza odmiana tej religii na wyspie. Łączy w sobie również elementy buddyzmu i animistycznych wierzeń lokalnych.

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

Balijczycy uważają, że każdego z nich od urodzenia obciążają trzy długi (Tri Rna), które muszą spłacić w trakcie swojego życia. Pierwszym z nich jest Dewa Rna (dług życia). Należy za niego wynagrodzić bogu Sang Hyang Widhi Wasa, który stworzył człowieka. Drugi dług to Pitra Rna (dług miłości i oddania). Za niego trzeba uczynić zadość swoim przodkom. Trzeci – Rsi Rna (oznaczający nabytą mądrość) – spłaca się kapłanom. Większość obrzędów i ceremonii religijnych na Bali dotyczy realizacji tych zobowiązań. Balijczycy liczą, iż bogowie i zmarli krewni uznają ich starania po śmierci.

Podczas gościny u balijskiej rodziny miałam możliwość przyjrzeć się z bliska niektórym obrzędom oraz oddawaniu czci siłom przyrody i bogom. Niezmiernie dużą rolę odgrywają tutaj także kult przodków i wiara w demony. Puspa (podobnie jak większość kobiet na Bali) codziennie przygotowywała ofiarę złożoną z pięknych kwiatów, ryżu, świeżych owoców i pachnących kadzideł umieszczonych w małym koszyczku z liści palmowych. Jest to bardzo ważny rytuał. Czasem dorzuca się też drobne monety i papierosy. Cudownie przyozdobione kolorowe dary składane są w różnych intencjach zarówno dobrym, jak i złym bóstwom. Ofiarne koszyczki można zobaczyć prawie na każdym ulicznym rogu, chodnikach, przy domach i sklepach, a nawet na plażach. Pewnego dnia Puspa i Ketut obudzili mnie z samego rana i poprosili, żebym wyprowadziła swój skuter, ponieważ chcieliby poświęcić pojazdy. Aby to zrobić, najpierw należało przyozdobić je kwiatami i ofiarami. Podeszli do tego niesamowicie poważnie. Powiedzieli, że po poświęceniu nie będą musieli się o mnie martwić, gdy wybiorę się gdzieś samodzielnie skuterem, bo nie zagrozi mi już żadne niebezpieczeństwo. Obrzęd wraz z przygotowaniami trwał mniej więcej godzinę. Na początek wspólnie pokroiliśmy owoce, przycięliśmy kwiaty i wykonaliśmy koszyczki z liści palmy, a następnie udekorowaliśmy nimi zaparkowane na podjeździe pojazdy. Po kilku minutach ich samochód i mój skuter przypominały przystrojone na święta Bożego Narodzenia choinki. Wtedy przyszedł czas na modlitwę. Poprowadziła ją najstarsza osoba z obecnych, czyli ojciec Puspy. Wszyscy, włącznie ze mną, byliśmy ubrani w tradycyjne koronkowe koszule 

WIOSNA 2017


20 DALEKIE PODRÓŻE

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

SS Przygotowywanie ofiarnych koszyków

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

SS Balijska kobieta składająca dary

i długie spódnice, a biodra przepasaliśmy sarongiem (chustą zasłaniającą nogi), który miał nas chronić przed demonami wychodzącymi z wnętrza ziemi. Ceremonia odbywała się na werandzie domu moich gospodarzy. Przed nią stały zaparkowane pojazdy, a w powietrzu unosił się zapach kadzideł. Siedzieliśmy ze skrzyżowanymi nogami i rękoma złożonymi na wysokości klatki piersiowej. Ojciec Puspy powtarzał słowa modlitwy, którą co jakiś czas przerywał, aby zadzwonić małym dzwonkiem, gdy my oddawaliśmy pokłon.

MUZYKA I TANIEC Mimo iż Bali jest niewielką wyspą, może poszczycić się niezmiernie barwną kulturą. To nieprawda, że tutejsze budowle i wytwory artystyczne mają tylko przyciągać turystów. Przejawy sztuki dostrzeżemy praktycznie wszędzie, a jej cel stanowi zadowolenie bogów. Już po opuszczeniu samolotu na lotnisku w Denpasar orientujemy się, iż znaleźliśmy się w zupełnie innej, magicznej części

WIOSNA 2017

świata. Atmosferę duchowości wyczujemy również w domach, świątyniach, budynkach rządowych, biurach i hotelach. Gdy po raz pierwszy usłyszałam balijską muzykę, byłam zachwycona! Jednak po kilku dniach słuchania jej w kółko, zaczęłam mieć wrażenie, że towarzyszy mi ciągle ten sam utwór… Na wyspie rozwinął się wyjątkowy styl muzyczny i taneczny, rozpoznawany na całym świecie, a zwany gamelanem. Utwory gra się na tradycyjnych metalofonach, gongach, ksylofonach i bębnach. Zespołów tego typu można posłuchać na Bali przy każdej okazji – podczas pokazów artystycznych, występów tancerzy czy rozmaitych uroczystości, np. weselnych. Według statystyk na tej niewielkiej wyspie funkcjonują setki grup tanecznych wykonujących więcej niż 200 rodzajów tańca tradycyjnego. Oryginalny układ choreograficzny wykorzystuje głównie mowę ciała, mimikę i ruchy palców, nadgarstka, stóp, szyi, a nawet ust i oczu. Jeden z najstarszych gatunków (jego dzieje sięgają XV stulecia) nosi

nazwę gambuh, charakteryzuje się wolnym rytmem i swoistym mistycyzmem. Bez wątpienia taniec u Balijczyków należy do sfery sacrum. Ze względu na bardzo duże zainteresowanie tym elementem kultury wśród turystów, pokazy odbywają się niemal wszędzie. Tancerzy coraz częściej można podziwiać w restauracjach, hotelach, a nawet centrach handlowych. Żeby zapobiec profanacji w przypadku religijnych odmian tańca balijskiego, w 1992 r. lokalne władze podjęły decyzję o całkowitym zakazie prezentowania niektórych gatunków w nieodpowiednich dla ich charakteru miejscach.

KRAINA SPOKOJU I PIĘKNA Jak większość mieszkańców Azji Balijczycy są ludźmi raczej niskimi, lecz o wielkich sercach i szczerym uśmiechu. W odróżnieniu od Europejczyków żyją zdecydowanie wolniej. Z przyjemnością można przyglądać się, jak celebrują czas spędzany z rodziną i jak ogromnym szacunkiem obdarzają osoby starsze. Zdają sobie sprawę


21

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

SS Przedstawienie kecak, nazywane „małpim tańcem”, o zachodzie słońca

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

SS Pendet to tradycyjny taniec w świątyni

SS Gambuh jest najsłynniejszym gatunkiem balijskiego teatru tańca

z tego, że wszystko, co mają, zawdzięczają swoim przodkom i tego uczą swoje dzieci. I nie oznacza to wcale majątku, a dar życia. Balijczycy skupiają się na codziennych zajęciach, nie rozmyślają o przyszłości i nie snują długoterminowych planów. Oprócz pracy rytm kolejnych dni wyznaczają im religijne obrzędy i święta. Żyją w zgodzie z tradycją. Podróż na Bali dostarcza mnóstwa wrażeń. Na wyspie działa bardzo dużo ośrodków oferujących zajęcia z jogi i sesje poświęcone nauce medytacji. Najwięcej znajduje się ich w ponad 30-tysięcznym mieście Ubud. Stanowi ono tutejsze centrum kulturalne, a także jest ważnym duchowym ośrodkiem regionu. Powinna do niego zawitać każda osoba szukająca odpowiedniego miejsca,

aby móc skupić myśli i odnaleźć wewnętrzną harmonię. Bali to idealny zakątek na skoncentrowanie się na przywróceniu równowagi w swoim życiu. Miłośnicy sportów wodnych też bez wątpienia nie będą się tu nudzić. W pobliżu plaż (np. w sąsiedztwie miasta Kuta) miejscowi oferują wypożyczenie nart wodnych, sprzętu surfingowego, windsurfingowego i łodzi do żeglowania. Balijskie wybrzeże cieszy się wielką popularnością wśród surferów, zarówno tych początkujących, jak i zaawansowanych. Co więcej, wiele osób uważa je za najpiękniejszą okolicę do nurkowania na świecie. Tutejsze rafy koralowe bywają określane mianem cudu natury. Ich niesamowicie bogatą faunę i niespotykane kształty

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

można podziwiać m.in. w południowym rejonie Bali – Nusa Dua, koło wysepki Nusa Penida i plaży Sanur, niedaleko miejscowości Padang Bai (Padangbai) i Candi Dasa (Candidasa), rybackiej wioski Tulamben i zatoki Cemeluk (Jemeluk) oraz wysepki Menjangan i osady Pemuteran.

ATRAKCJE WYSPY We wspomnianym mieście Ubud leży Ubud Monkey Forest. To park z hinduistycznymi świątyniami położony w wiosce Padangtegal i zamieszkany przez liczne makaki krabożerne. Przed jego odwiedzeniem warto zaopatrzyć się w banany. Dzięki takiej przynęcie małpy będą bardzo chętnie do nas podchodziły. 

WIOSNA 2017


22 DALEKIE PODRÓŻE Miejscem godnym polecenia w pobliżu Ubud jest Satria Coffee Plantation (Satria Agrowisata). Podczas spaceru można tu obejrzeć nie tylko plantację wiecznie zielonych krzewów kawowca, ale również uprawy egotycznych owoców i przypraw. Za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie uchodzi kopi luwak. Powstaje ona w specyficzny sposób. Jagody kawowca stanowią

jego gatunków zbiory odbywają się co kilka miesięcy, a więc Balijczycy sadzą i zbierają plony przez okrągły rok. W centrum Bali nieodłączną częścią krajobrazu są zielone pola ryżowe. Pokrywają one wzgórza i tworzą piękne wielopoziomowe tarasy. Egzotycznym i jednocześnie mistycznym przeżyciem będzie dla Europejczyków wizyta w Pura Tirta Empul, zwanej również

budowli (niestety, turyści nie mogą wejść do środka) atrakcję w tej okolicy stanowi także spacer po przepięknym urwistym wybrzeżu. Pierwszą świątynią, do której zabrali mnie Puspa i Ketut, była Pura Tanah Lot z XVI stulecia. Właśnie od niej polecono mi zacząć odkrywanie Bali i uważam, że to właściwy wybór. Miejsce kultu

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/BAMBANG WJL. BENESARI

SS Na Bali znajdziemy mnóstwo ośrodków jogi, medytacji czy ajurwedy

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/CIPTO

SS Okolice wioski Tulamben to raj dla nurków

SS Kuta – idealne miejsce dla surferów

SS Grupa makaków krabożernych na terenie rezerwatu Ubud Monkey Forest

pożywienie łaskuna muzanga (nazywanego cywetą, a lokalnie luwakiem). Ten drapieżny ssak z rodziny łaszowatych nie trawi jednak nasion, a jedynie miąższ. Wydalone ziarna, które zostały poddane działaniu enzymów w przewodzie pokarmowym, wybiera się z odchodów zwierzęcia, następnie suszy i pali. W Satria Coffee Plantation przyjrzymy się temu procesowi na własne oczy, a także spróbujemy tej pysznej kawy i innych indonezyjskich przysmaków. Indonezja jest też trzecim największym producentem ryżu na świecie (po Chinach i Indiach). Ze względu na uprawianie różnych

Świątynią Świętej Wody. Pielgrzymi z całej wyspy przybywają do niej w celu oczyszczenia bądź uleczenia ciała i duszy. W odświętnych strojach zanurzają się w kamiennym basenie z fontannami. Po kolei podchodzą do każdej z nich i odmawiają modlitwy, po czym opłukują twarz i ciało tryskającą z otworu wodą. Ceremoniom towarzyszy zapach kadzideł unoszący się w powietrzu. Do najstarszych świątyń na Bali należy XI-wieczna Pura Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Wznosi się ona na 97-metrowym klifie, znajdującym się na południowym krańcu wyspy. Oprócz podziwiania samej

WIOSNA 2017

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

umieszczono tu na wspaniałej formacji skalnej, której osobliwy kształt wyrzeźbiły fale oceanu. Nazwa Tanah Lot oznacza po balijsku „Ziemię w morzu”. Jeżeli zdecydujemy się na odwiedziny w trakcie przypływu, to zobaczymy właśnie, jak całkowicie oddzielone od lądu skały oblewa z każdej strony woda. W pobliżu znajduje się poza tym słynna jaskinia węży morskich, które podobno chronią świątynię przed intruzami i złymi duchami. Warto też pamiętać, że w przypadku większości obiektów sakralnych przed wizytą na ich terenie trzeba zadbać o odpowiedni ubiór. Należy 


23

WIOSNA 2017


24 DALEKIE PODRÓŻE

SS Ważne źródło dochodu balijskiej gospodarki stanowi uprawa ryżu

założyć ubranie zakrywające nogi albo osłonić je sarongiem, który można kupić przed wejściem. W odległości niemal 2 km od świątyni Ulun Danu Bratan (Pura Ulun Danu Bratan) odkryłam miejsce, które skradło moje serce. Prawdopodobnie nie wspomina o nim żaden przewodnik, ale podczas pobytu w urokliwym rejonie miejscowości Bedugul bardzo polecam się tutaj wybrać. Mam na myśli majestatyczną bramę będącą kiedyś wejściem do pobliskiego miasta. Ciężko oddać słowami niecodzienny widok, jaki tworzy ona wraz z wznoszącymi się w tle malowniczymi zielonymi górami. W okolicy stoją wiejskie domy i leżą pola uprawne, a w środku tego sielskiego krajobrazu wyrasta samotny portal przypominający przejście do innego świata. Istnieje mnóstwo powodów, aby odwiedzić Bali. Jednym z nich są bez wątpienia cudowne rajskie plaże. Najpiękniejsze i najbardziej zapadające w pamięć to według mnie Suluban, Padang Padang i Balangan.

OSOBLIWY SYSTEM W trakcie mojego pobytu gospodarze domu kilkakrotnie próbowali mi wyjaśnić, dlaczego większość koleżanek i kolegów

SS Pura Ulun Danu Bratan w górach nad jeziorem Bratan niedaleko Bedugul

Ketuta nosi takie samo imię i skąd pochodzi jego własne. Muszę przyznać, że miałam duży problem ze zrozumieniem za-

TT XVI-wieczna świątynia Tanah Lot powstała na urokliwej formacji skalnej

WIOSNA 2017

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

leżności w tutejszym systemie nazywania dzieci stosowanym przez Balijczyków żyjących zgodnie z tradycją. Zasady dotyczą głównie potomków mężczyzn pochodzących z najliczniejszych rodzin i najniższej kasty bądź mężczyzn z wyższej kasty, którzy poślubili kobiety z kasty najniższej. Oprócz przynależności kastowej o imieniu decyduje również kolejność urodzin. Pierwsze dziecko powinno nazywać się Wayan (co pochodzi od słowa wayahan oznaczającego „starszy”), Gede (Duży) lub Putu, czyli Wnuk. Płeć dziecka nie zawsze ma znaczenie. Imię Putu częściej nadaje się dziewczynkom, Wayan i Gede natomiast – chłopcom. Nie jest to jednak regułą. W innych przypadkach te same imiona mogą nosić zarówno synowie, jak i córki. W celu rozróżnienia płci Balijczycy stosują odpowiednie przedrostki. Gdy mówi się o chłopcach,

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

należy użyć „i”, np. I Putu, kiedy wspomina się o dziewczynce, wstawia się „ni”, jak w Ni Putu. Drugi w kolejności potomek to Made (imię zostało prawdopodobnie utworzone od słowa madya, czyli „środek”, „średni”), Nengah (tengah oznacza „w środku”) albo Kade czy Kadek (wyraz adik określa „młodszego brata”). Na trzecie dziecko zazwyczaj woła się Nyoman bądź Komang (co wywodzi się według pewnych hipotez od anom – „młody”, „mały” lub uman – „koniec”, „odpoczynek”). Ostatniego, najmłodszego malca nazywa się Ketut (przypuszczalnie od kitut, czyli „ogon”). Widać więc, że w pewnym uproszczeniu imię danej osoby zależy od kasty, kolejności urodzin, a czasem także od rejonu, z którego pochodzi rodzina. Trzeba przyznać, iż ten system nie jest łatwy i można się w nim pogubić. 


25

WIOSNA 2017


26 DALEKIE PODRÓŻE

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

SS AYANA Resort and Spa BALI w kurorcie Jimbaran na południu wyspy

POZA CZASEM Życie na Bali upływa w swoim tempie i to nie tylko dlatego, że niemal zawsze świeci tu słońce, a w okolicy są same piaszczyste plaże, ciepły ocean i wysokie palmy kokosowe. Gdy mieszkałam u Puspy i Ketuta, codziennie rano obserwowałam, jak przeglądali gazetę i sprawdzali, kiedy będzie pełnia księżyca i jakie święta przypadają w najbliższym czasie według ich rachuby. Balijczycy mają swój własny tradycyjny kalendarz, na który składają się dwa systemy: 210-dniowy Pawukon (6 miesięcy po 35 dni) i księżycowy Saka (12-miesięczny). W każdym roku współistnieje ze sobą 10 osobnych cykli. Na podstawie

ich wzajemnych zależności określa się m.in. daty ceremonii religijnych odprawianych w świątyniach. Czas zatrzymuje się na wyspie w Nowy Rok, zwany Nyepi (wypada w marcu, niekiedy w kwietniu – w 2017 r. w dniu 28 marca). Ulice pustoszeją, sklepy, banki, a nawet urzędy są zamknięte. Lotnisko w Denpasar nie funkcjonuje i nie sposób dostać się tutaj w jakikolwiek sposób. Nie wolno jeździć samochodami i nikt nawet nie myśli o tym, aby wsiąść na skuter. Co więcej, w tym dniu Balijczycy rezygnują również z używania elektryczności, rozpalania ognia i wszelkich aktywności. Okna w domach pozostają zasłonięte, nikt nie wychodzi na zewnątrz. Mieszkańcy Bali wierzą, że w tym czasie

TT Balijscy chłopcy w białych płóciennych koszulach i jedwabnych sarongach

WIOSNA 2017

©© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

nad wyspą przelatują demony, dlatego starają się je przekonać, iż cała okolica jest wyludniona, aby nie dać im powodu do zatrzymania się. Ten tzw. Dzień Ciszy przeznacza się na medytację, rozmyślanie i pogrążenie się w zadumie. Stanowi on okazję do oczyszczenia umysłu, osiągnięcia wewnętrznej równowagi i zebrania myśli. Pozwala oderwać się od rzeczywistości, odseparować od świata zewnętrznego po to, aby odnaleźć spokój w sobie. Bali jest zresztą przez cały rok znakomitym miejscem na odkrywanie samego siebie. Panująca na wyspie atmosfera sprzyja błogiemu relaksowi i skupieniu się na swoim wnętrzu. Warto zatrzymać się choć na chwilę w codziennym pędzie, żeby odwiedzić ten wyjątkowy zakątek Indonezji.  TT Figura przygotowywana na święto

©© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE


27

WIOSNA 2017


WIETNAMU

WIOSNA 2017

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

28 DALEKIE PODRÓŻE

CZAR


29

< < N i e z w y kł a , m a g i c z n a w r ę c z p r z y r o d a , fascynująca, bogata kultura, historia naznaczona walkami i konfliktami – Wietnam potrafi przyciągać z wielką siłą. Soczyście zielona roślinność zachwyca niemalże na każdym kroku. Ten czarujący kraj zamieszkują przedstawiciele 54 oficjalnie uznanych grup etnicznych, których zwyczaje i tradycje tworzą niesamowicie barwną mozaikę. To wyjątkowe miejsce na świecie, gdzie wpływy Zachodu łączą się z rodzimą obyczajowością i sztuką, a przeszłość miesza się z nowoczesnością. >> ANETA GRENDA www.zycieipodroze.pl

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

S

pecyficzne położenie Wietnamu na Półwyspie Indochińskim w Azji Południowo-Wschodniej w dużej mierze zdecydowało o trybie życia jego mieszkańców, wpłynęło też na rozwój kulturalny czy budowanie tożsamości narodowej. Panujące tu warunki znacznie utrudniały również walkę z przeciwnikiem i czyniły okrucieństwa wojny jeszcze straszniejszymi. Obecnie to kraj przyjazny, w którym odwiedzający mogą czuć się bardzo bezpiecznie. Dla mnóstwa turystów jest wymarzonym kierunkiem podróży, a wielu z nich postanawia nawet zostać w nim na dłużej. Wyprawa do Wietnamu to wycieczka na każdą kieszeń. Bez problemu stać na nią osoby o skromniejszym budżecie, które chcą przygotować program zwiedzania na własną rękę. Jeśli ktoś oczekuje wysokich standardów za odpowiednio wyższą cenę, także nie będzie zawiedziony.

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

KRAJ I JEGO MIESZKAŃCY Zarówno krajobraz, jak i warunki klimatyczne są w Wietnamie zróżnicowane. Morze przeplata się z górami, rzeki przecinają niziny i wyżyny. Na północy kraju występuje klimat podzwrotnikowy wilgotny z czterema porami roku. Zima (trwa od listopada do kwietnia) charakteryzuje się niższymi temperaturami, a latem panują upały i padają ulewne deszcze. Większa część południa (od górskiej przełęczy Hải Vân) leży w strefie klimatu zwrotnikowego o typie sawanny z porą suchą i deszczową. Przez cały

rok jest tutaj ciepło lub wręcz gorąco. Pora sucha trwa od grudnia do kwietnia, a deszczowa – od maja do listopada (opady bywają wtedy bardzo obfite). W centrum i najbardziej odległym regionie południowym (półwysep Cà Mau i delta rzeki Mekong) występuje klimat zwrotnikowy monsunowy. Populacja Wietnamu wynosi 92,7 mln osób, co czyni go 14. najludniejszym krajem na świecie. Nieco ponad 86 proc. stanowią rdzenni Wietnamczycy (Kinh). Zamieszkują oni głównie tereny nadmorskie i nizinne oraz rejony delt Rzeki Czerwonej i Mekongu. Wśród mniejszości etnicznych najliczniejsi są Tàyowie. Poza tym żyją tu też Tajowie, Mườngowie, Khmerowie, Chińczycy (Hoa), Nùngowie, Hmongowie i Daowie (Yaowie). Historię i kulturę zróżnicowanej ludności Wietnamu przedstawia najpiękniejsze muzeum w Hanoi, czyli Wietnamskie Muzeum Etnologiczne. Poznamy w nim tradycje, zwyczaje, rytuały i wierzenia charakterystyczne dla 54 grup etnicznych, a także dowiemy się, jak wygląda życie codzienne ich przedstawicieli. Funkcję języka urzędowego pełni w kraju wietnamski. Należy do rodziny austroazjatyckiej. Dla ok. 87 proc. populacji Wietnamu stanowi język podstawowy. Ważną rolę odgrywają w nim tony. Zmiana modulacji głosu w przypadku konkretnych jednostek leksykalnych modyfikuje ich znaczenie.

RELIGIA I KULTURA Wietnam jest zróżnicowany pod względem religijnym. Ponad 45 proc. ludności wyznaje tradycyjne religie wietnamskie, ok. 14 proc. to buddyści, mniej więcej 8,5 proc. – chrześcijanie. Oprócz tego wśród Wietnamczyków 

SS Ogromna jaskinia Sơn Đoòng uważana za największą na świecie WW Zatokę Hạ Long najlepiej podziwiać podczas malowniczego rejsu WW Statek wycieczkowy pływający po zatoce Hạ Long o zachodzie słońca

WIOSNA 2017


30 DALEKIE PODRÓŻE znajdują się kaodaiści, muzułmanie, bahaici i hinduiści. Niektórzy łączą w życiu elementy różnych systemów religijnych, a czasem kierują się również przesądami. Poza tym w Wietnamie czci się przodków, którzy są darzeni dużym szacunkiem. Na wsiach, gdzie codzienne zajęcia wyznacza rytm przyrody, ludzie oddają cześć matce gór, matce rzek, matce nieba i innym podobnym istotom. Wietnamczycy początki swojego państwa datują na 2879 r. p.n.e. Ich przywiązanie do wielowiekowej historii można dostrzec w życiu codziennym, tradycjach, zwyczajach i sztuce. Mimo rozwoju gospodarki i wdrażania nowoczesnych technologii na wsiach nadal stosuje się dawne metody uprawiania roślin i hodowli zwierząt, a większość prac wykonuje się ręcznie. Mężczyźni, kobiety i dzieci w charakterystycznych kapeluszach na głowach pracują na polach bądź pilnują pasących się stad. Noszące barwne stroje kobiety wykonują ubrania z utkanych przez siebie materiałów i różne ozdoby, aby potem je sprzedać. Każda mniejszość etniczna ma własne tradycje i kulturę. Miejscowości na północy kraju, zamieszkiwane przez Hmongów, Tajów, lud Dao czy Tàyów, mienią się kolorami. M’Nôngowie, Ê Đê (Rade) i Bahnarowie z centralnego płaskowyżu żyją prosto, niemal prymitywnie. Zasiedlający wybrzeże Czamowie stawiają z kolei murowane domy, do dziś zachowało się wiele takich starych budynków. Wietnamczycy na ogół preferują prosty styl życia, są racjonalni i pragmatyczni. Ich codzienne zajęcia reguluje określony rozkład dnia czy rytm pór roku. Wszelkie ceremonie ślubne i pogrzebowe mają tradycyjny charakter. W wietnamskim kalendarzu znajduje się dużo świąt. Niektóre z nich są lokalne, a inne obchodzi się w całym kraju. Podczas wielu okazji świętowaniu towarzyszy muzyka ludowa i różne pokazy. Wietnamczycy na pierwszym miejscu stawiają zawsze rodzinę. Młodzi wyrażają się o swoich rodzicach bardzo pozytywnie, darzą ich ogromnym szacunkiem. Starają się chociaż raz w roku, w czasie Tết (wietnamskiego Nowego Roku, opartego na kalendarzu chińskim, przypadającego w styczniu lub lutym), odwiedzić matkę i ojca.

AZJATYCKIE SMAKI Kuchnia wietnamska jest uważana za jedną z najzdrowszych na świecie. Charakteryzują ją świeże smaki i mnóstwo aromatów. Potrawy z północy są łagodne, te z centrum

WIOSNA 2017

kraju – pikantne, a z południa – nieco słodsze. Podstawę wietnamskich kulinariów stanowi ryż. Wykorzystuje się go jako dodatek lub główny składnik samodzielnych dań, np. cơm lam (ryż gotowany w bambusie). Popularnością cieszą się też makarony: ryżowy, jajeczny i sojowy. Wietnamska kuchnia nie potrafi się bez nich obejść. Potrawy mięsne bazują na drobiu, wołowinie i wieprzowinie. Tak naprawdę Wietnamczycy bardzo rzadko jedzą psy. Za to często na stołach goszczą smakowite ryby i owoce morza, a także warzywa. Popularną przyprawą jest sos rybny, choć w niektórych częściach Wietnamu, zwłaszcza przy granicy z Chinami, konkuruje z nim sos sojowy. Poza tym używa się pieprzu, nierzadko od razu połączonego z solą i limonką, ostrych papryczek, trawy cytrynowej, cynamonu, imbiru, czosnku, perilli (pachnotki zwyczajnej), kiełków i świeżych ziół: kolendry, mięty i bazylii tajskiej. Sposoby przygotowywania dań są bardzo różnorodne. Część z nich podaje się na surowo, inne podlegają obróbce: gotowaniu, szybkiemu smażeniu w woku, duszeniu, pieczeniu, jak również grillowaniu. Niezależnie od metody przyrządzania wszystkie potrawy mają bogaty smak. Jako dodatek serwuje się warzywa w marynacie. Składnikiem zarówno dań mięsnych i warzywnych, jak i deserów bywa papier ryżowy. Przez większą część roku na targach dostępne są świeże owoce, m.in. arbuzy, melony, marakuje, liczi, longany, dżakfruty, duriany i ananasy. W Wietnamie koniecznie należy spróbować sajgonek, zupy pho (phở), bún chả (makaronu ryżowego z wieprzowiną), cơm rang (smażonego ryżu), pierożków, owoców morza, zwłaszcza przegrzebków i krewetek, ryb i bánh mì, czyli kanapki z mięsem i warzywami.

FILIŻANKA PEŁNA MOCY Ten azjatycki kraj pokrywają liczne plantacje herbaty. W poszczególnych prowincjach uprawiane są różne jej gatunki. Wszystkie prace na polach wykonuje się ręcznie. Pielęgnacją krzewów i zbieraniem liści zajmują się ludzie. Zbiory przechowuje się w suchym miejscu, bez dostępu światła i zapachów mogących wpływać na aromat suszu. W wietnamskich domach tradycyjnie każdy posiłek wieńczy filiżanka zielonej herbaty. Napar ma za zadanie usprawnić trawienie. Rytuał związany z parzeniem liści i delektowaniem się napojem uchodzi za bardzo ważny. To dla wielu Wietnamczyków moment, który przynosi spokój duszy i czyni

człowieka szczęśliwym. Wspólne celebrowanie tej chwili jest oznaką szacunku dla innych i wyrazem gościnności gospodarzy. Co ciekawe, Wietnam słynie jednak przede wszystkim z kawy. Zajmuje drugie miejsce na świecie (po Brazylii i przed Kolumbią) pod względem jej eksportu. Plantacje kawowca znajdują się w różnych rejonach kraju. Najwięcej leży w regionach górskich w centralnych prowincjach. Należą do nich m.in. Đăk Lăk (z kawową stolicą Buôn Ma Thuột), Lâm Đồng, Gia Lai i Kon Tum. Wietnamczycy uprawiają rozmaite rodzaje kawy, najpopularniejsze są robusta i arabica (mokka i catimor), ale spotyka się także np. pola kawy liberyjskiej (Coffea liberica). Napój przygotowuje się na różne sposoby. Często stosuje się metalowy zaparzacz zwany phin, którego używa się powszechnie tak w domach, jak i na ulicy. Kawa przyrządzona tą metodą jest przepyszna i bardzo mocna.

WZDŁUŻ I WSZERZ Podczas zwiedzania Wietnamu można korzystać z rozmaitych środków transportu: rowerów, skuterów, motocykli, busów, autobusów, pociągów, samolotów, promów i statków. Aby dotrzeć do jak największej liczby miejsc, najlepiej używać wszystkich. Życie codzienne zwykłych Wietnamczyków toczy się w małych miejscowościach położonych pośród gór, rzek, jezior i pól. Żeby poznać, jak ono wygląda, i móc podziwiać wspaniałe krajobrazy, trzeba udać się w podróż po kraju. Jeśli dysponujemy dużą ilością czasu, warto zdecydować się na jazdę motocyklem i ten sposób przemieszczania się połączyć z korzystaniem z innych środków lokomocji. Wtedy zrozumiemy, jak wyjątkowy jest Wietnam. Niewątpliwie najbardziej malownicze trasy leżą w rejonach górskich, ale i na pozostałym obszarze takich nie brakuje. Do najpiękniejszych miejsc należą prowincja Hà Giang z drogami w kształcie serpentyn, magicznymi wniesieniami i cudowną roślinnością, prowincja Cao Bằng, na której rozległych polach można obserwować życie codzienne ludzi albo podziwiać spektakularne wodospady Bản Giốc na rzece Quây Sơn, prowincja Lào Cai z urokliwym miastem Sa Pa i najwyższym szczytem kraju Fansipanem (Phan Xi Păng, 3143 m n.p.m.) czy też sielski dystrykt Mai Châu, zielona prowincja Ninh Bình z wieloma pagodami i Katedrą Phát Diệm oraz prowincja Đăk Lăk z winnicami i plantacjami kawy i herbaty. 


31

©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

SS Kobieta z ludu Hmong sprzedająca rękodzieło

SS Na prowincji można przyjrzeć się codziennemu życiu zwykłych ludzi

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

TT Stoisko z kolorowymi lampionami

SS Różnobarwny ślubny auzaj (áo dài)

SS Wietnamczyk oferujący kapelusze

SS Ngo to tradycyjne drewniane łodzie Khmerów

TT Typowy zestaw do parzenia herbaty

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

TT Świeże dania pysznej wietnamskiej kuchni

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN ©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

©© VISITHALONGVIETNAM.COM

WIOSNA 2017


32 DALEKIE PODRÓŻE

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

SS Okolice miasta Sa Pa słyną z wyjątkowo pięknych górskich krajobrazów

Wietnam słynie również z niezwykłej urody wysp, zatok i miast nadmorskich. Na północy znajduje się zatoka Hạ Long. W jej granicach leży ok. 2 tys. skalistych, głównie wapiennych wysepek pokrytych gęstą roślinnością. Region ten przypomina czarodziejską krainę. Nic więc dziwnego, że w 1994 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W południowo-zachodniej części Hạ Long z wody wyłania się Cát Bà – największa spośród 367 wysp archipelagu o tej samej nazwie. Warto ją odwiedzić ze względu na rozpościerające się stąd przepiękne widoki, porastające górzysty ląd zielone lasy i miejsca idealne do plażowania, wspinaczki i spływów kaja-

kowych. Poza tym ustanowiono tu w 1986 r. Park Narodowy Cát Bà. Zupełnie inna jest położona daleko na południu Wietnamu wyspa Phú Quốc (ok. 590 km² powierzchni). Znajduje się ona na Zatoce Tajlandzkiej, niedaleko granicy z Kambodżą. Oplatają ją cudowne wielokilometrowe piaszczyste plaże, rosną na niej palmy kokosowe i lasy tropikalne, a jej wnętrze kryje urokliwe wodospady. Działa tutaj wiele światowej klasy hoteli i centrów spa. Oprócz tego Phú Quốc słynie z pysznych owoców morza i produkcji sosu rybnego. W tym kraju zadziwia bogactwo flory i fauny. Znajduje się w nim 30 wspaniałych parków narodowych, w których żyje mnóstwo gatunków roślin i zwierząt.

TT Pływające wioski rybackie złożone z domów na palach w zatoce Hạ Long

DWIE METROPOLIE Większość turystów rozpoczyna swoją przygodę z Wietnamem od jednego z jego największych miast, czyli Hanoi lub Ho Chi Minh (do 1976 r. nazywanego oficjalnie Sajgonem). Bez żadnej przesady można powiedzieć, że łączy je tak wiele, jak wiele je dzieli. To pierwsze pełni funkcję wietnamskiej stolicy. Leży nad Rzeką Czerwoną, na obu jej brzegach. Centrum biznesowe kraju stanowi jednak Ho Chi Minh. Hanoi ma wiele twarzy. Na ulicach panuje w nim duży ruch. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne budynki i apartamentowce, centra handlowe i szerokie, eleganckie arterie, a z drugiej – zaniedbane osiedla i wąskie uliczki obwieszone ©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

WIOSNA 2017


33

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

SS Bãi Sao – rajska plaża na wyspie Phú Quốc w Zatoce Tajlandzkiej ©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

SS Zespół krajobrazowy Tràng An koło Ninh Bình

przewodami elektrycznymi. W stolicy działają poza tym interesujące muzea (na czele z Narodowym Muzeum Wietnamskiej Historii), teatry, opera (Narodowa Opera i Balet Wietnamu), kina, bary karaoke, kluby muzyczne i galerie sztuki oraz odbywają się liczne koncerty i festiwale. Miejscem wartym uwagi jest konfucjańska Świątynia Literatury z 1070 r. (pierwszy wietnamski uniwersytet) – jedna z największych atrakcji Hanoi. Koniecznie trzeba też udać się nad Hồ Hoàn Kiếm, czyli Jezioro

Zwróconego Miecza, otoczone wspaniałymi drzewami. Na jego środku, na niewielkiej wysepce stoi Wieża Żółwia. Została wzniesiona w 1886 r. Uważa się ją za symbol Hanoi. Poza tym na wysepce usytuowanej w pobliżu północnego brzegu Hồ Hoàn Kiếm znajduje się Świątynia Jadeitowej Góry, do której wiedzie piękny czerwony most. Tuż obok możemy podziwiać Starą Dzielnicę (Old Quarter) z architekturą kolonialną i buddyjskimi pagodami. Wypełniają ją różne sklepiki i stoiska z rozmaitymi rzeczami, a także kawiarnie, bary, restauracje, piekarnie, butiki i galerie sztuki. Warto

przespacerować się jej uliczkami i poczuć tutejszą specyficzną atmosferę. Niedaleko jeziora znajdziemy również Wodny Teatr Lalek Thăng Long, w którym odbywają się niepowtarzalne spektakle z udziałem tańczących na wodzie drewnianych kukiełek. W Hanoi należy też odwiedzić kilka z jego wielu wspaniałych świątyń. Są pośród nich prawdziwe perełki, takie jak pagody Trấn Quốc i Kim Liên oraz Pagoda Jednego Filaru (Chùa Một Cột). Uwagę turystów przyciąga także neogotycka Katedra św. Józefa zbudowana w 1886 r., a stylizowana na Katedrę Najświętszej Marii Panny 

WIOSNA 2017


34 DALEKIE PODRÓŻE

SS Jedna z zabytkowych bram między dziedzińcami Świątyni Literatury w Hanoi

w Paryżu (Cathédrale Notre-Dame de Paris). Interesująco prezentuje się również budynek opery (Hanoi Opera House) wzniesiony w latach 1901–1911. W projekcie gmachu

©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

w stolicy. Aby poznać historię Wietnamu i wojny wietnamskiej (II wojny indochińskiej 1955–1975), trzeba udać się do kompleksu z zachowanymi pozostałościami Cesarskiej

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

SS Wieża Żółwia na wysepce na wodach Jeziora Zwróconego Miecza

połączono motywy antyczne z inspiracjami paryskim Pałacem Garniera (Opéra Garnier). To najbardziej luksusowy teatr

Cytadeli Thăng Long, zabytku ciekawego zarówno pod względem architektonicznym, jak i historycznym. Obiekt pochodzi z cza-

TT Pomnik Ho Chi Minha w dawnym Sajgonie odsłonięty w maju 2015 r. ©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

sów panowania dynastii Lý (1009–1225). W 2010 r. jego centralny sektor został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Oprócz stanowisk prezentujących odkrycia archeologiczne znajduje się tutaj bogata ekspozycja związana z wojną wietnamską (tunel D67 i sztab Ludowej Armii Wietnamu – PAVN). Żeby zapoznać się z codziennym życiem mieszkańców i ich zwyczajami oraz rzemiosłem, warto odwiedzić dwie stare wioski: Bát Tràng (niecałe 15 km od centrum Hanoi) z wyrobami ceramicznymi (tzw. porcelana Bát Tràng) i Vạn Phúc (8 km na południowy zachód od stolicy) słynącą ze znakomitej jakości jedwabiu. Położone na południu Ho Chi Minh (dawniej Sajgon) to natomiast najludniejsze miasto w Wietnamie (ok. 8,5 mln mieszkańców). Przeszłość przeplata się w nim z teraźniejszością, a tradycja z nowoczesnością. Jest ono ważnym ośrodkiem przemysłowym i węzłem komunikacyjnym oraz liczącym się centrum biznesowym i kulturalnym. Ten, kto zawita tu po raz pierwszy w życiu, może poczuć się przytłoczony ogromnym ruchem na ulicach. Także architektura miasta potrafi zaskoczyć. Świetnie zachowane zabudowania kolonialne prezentują się niesamowicie na tle nowoczesnych wieżowców takich jak 262,5-metrowy Bitexco Financial Tower czy Vincom Center (największa galeria handlowa w Ho Chi Minh z ponad 250 sklepami). Do ciekawszych obiektów należą niewątpliwie gmachy Opery (Saigon Opera House) i Poczty Głównej oraz piękna i skromna neoromańska Katedra Notre-Dame. W podobnym stylu co świątynia utrzymany jest pobliski budynek Ratusza wzniesiony w latach 1902–1908. Gdy zmęczymy się zwiedzaniem charakterystycznych miejsc Ho Chi Minh, możemy odpocząć na parkowej ławce lub posilić się w restauracji czy barze albo przy jednym z ulicznych stoisk z jedzeniem. Smaczne dania i przekąski pozwolą nam odzyskać siły do dalszej wędrówki.

POLAK I ZABYTKI Leżące w środkowej części kraju Hội An to jedno z najurokliwszych miast w Wietnamie. Wzdłuż wąskich uliczek jego historycznego centrum wznoszą się zabytkowe budynki z czasów świetności tego portu. W latach 90. XX w. władze miejskie chciały wyburzyć zniszczone zabudowania w tym rejonie, ale udało się temu zapobiec. Przyczynił się do tego polski architekt Kazimierz Kwiatkowski (1944–1997), który kierował pracami konserwatorskimi

WIOSNA 2017


35

w pobliskim Mỹ Sơn. Dzięki niemu ten niezwykły rejon Hội An przeszedł renowację i dziś zachwyca turystów z całego świata. W 1999 r. znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W tutejszej architekturze widoczne są wyraźnie wpływy chińskie, japońskie, buddyjskie

SS Historyczne zabudowania w Hội An są dziś dużą atrakcją turystyczną

i europejskie. Za wyjątkowy na skalę światową obiekt uchodzi kryty Most Japoński z 1593 r. połączony ze świątynią boga pogody. Miasto wygląda magicznie zwłaszcza wieczorem, gdy oświetlają je liczne kolorowe lampiony.

©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

Wspomniane Mỹ Sơn, położone ok. 35 km na południowy zachód od Hội An w dolinie otoczonej górami (w pobliżu wioski Duy Phú), jest miejscem zupełnie odmiennym. To dawne sanktuarium Czamów. Większość budynków powstała w nim 

WIOSNA 2017


36 DALEKIE PODRÓŻE

SS Most Japoński w Hội An wznieśli w XVI–XVII w. Japończycy

pomiędzy IV a XIII stuleciem. W czasie wojny wietnamskiej mieli tu swoją kwaterę partyzanci Wietkongu. W wyniku nalotu dywanowego sił amerykańskich przeprowadzonego w sierpniu 1969 r. kompleks został w znacznej mierze zniszczony. Na szczęście wywołało to powszechne protesty, dzięki którym Mỹ Sơn wyłączono z akcji lotnictwa USA. W ten sposób udało się zachować choć część cennych obiektów. W latach 80. XX w. Kazimierz Kwiatkowski i jego zespół podjęli się prac konserwatorskich. Wietnamczycy bardzo szanują naszego rodaka za zaangażowanie w ratowanie ich zabytków. W dowód wdzięczności wystawili mu nawet pomnik w Hội An. Ze względu na swoją wielką wartość kulturową w 1999 r. sanktuarium Mỹ Sơn objęła ochroną organizacja UNESCO. Na północny zachód od czamskiego ośrodka religijnego znajduje się malownicze Huế. Przepływa przez nie Rzeka Perfumowa

(Sông Hương). Miasto pamięta jeszcze czasy panowania cesarzy. Było stolicą państwa dynastii Nguyễn (w latach 1802–1945). Po wojnie z USA zniszczone Huế odbudowano, odrestaurowano potężną Cytadelę z Zakazanym Purpurowym Miastem, pagody, grobowce i mosty. Tutaj również służył pomocą Kazimierz Kwiatkowski. Historyczna zabudowa figuruje od 1993 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto też zobaczyć Pagodę Thiên Mụ i słynne grobowce cesarzy Minh Mạnga (1791–1841) i Khải Địnha (1885–1925).

PODRÓŻ DLA KAŻDEGO Wietnam to kraj jedyny w swoim rodzaju. Zachwyca magicznymi krajobrazami, niezwykłą florą i fauną, bogatą kulturą, ciekawymi zwyczajami i tradycjami oraz zazwyczaj miłymi, przyjaźnie nastawionymi do obcokrajowców mieszkańcami. Każdy

TT Huế zachwyca wieloma wspaniałymi odrestaurowanymi zabytkami

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

WIOSNA 2017

©© VIETNAM NATIONAL ADMINISTRATION OF TOURISM/WWW.VIETNAMTOURISM.VN

©© ANETA GRENDA/ZYCIEIPODROZE.PL

SS Pomnik Kazimierza Kwiatkowskiego w Hội An

bez wątpienia może się w nim zakochać. Jednych zafascynują wielkie, wypełnione ludźmi miasta, w których wspaniałe zabytki sąsiadują z nowoczesną architekturą, inni z radością odkryją spokojne, ciche wioski, leżące malowniczo wśród gór i dolin, gdzie życie toczy się własnym, niespiesznym rytmem. Osoby ceniące piękno przyrody także nie będą zawiedzione. Czeka na nie wiele cudownych miejsc położonych z dala od popularnych turystycznych szlaków. Czarujący Wietnam nie pozostawia nikogo obojętnym. Podróż do tego państwa jest niezwykłym przeżyciem. To spotkanie z niezmiernie urokliwą krainą, w której to, co azjatyckie, przeplata się z tym, co charakterystyczne dla kultury Zachodu. Tak osobliwej mozaiki dwóch odmiennych rzeczywistości nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie. 


37

WIOSNA 2017


38 DALEKIE PODRÓŻE

POZA UTARTYM SZLAKIEM

W TAJLANDII

WIOSNA 2017


39

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

<< Tajlandia to jeden z najczęściej odwiedzanych krajów świata. Słynie z pięknych piaszczystych plaż, przejrzystych wód, pocztówkowych wysp oraz przepysznej kuchni. Znajduje się tutaj mnóstwo buddyjskich świątyń i posągów. Tajlandzka stolica – Bangkok – nigdy nie zasypia. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na krajobraz Tajlandii składają się też bujne zielone lasy i małe sielskie miasteczka, w których czas się zatrzymał. >>

SS Sukhotai z zabytkami związanymi z początkami architektury tajskiej

WIOSNA 2017


40 DALEKIE PODRÓŻE KINGA BIELEJEC www.gadulec.me

N

ajlepszy czas na odwiedzenie tego azjatyckiego państwa to okres między listopadem a lutym. Trwa wtedy pora sucha, średnia temperatura powietrza waha się od 28 do 32°C, a opady należą do rzadkości. Jedynie na wschodnim wybrzeżu (w okolicy m.in. Koh Samui, Koh Tao, Koh Phangan) może sporadycznie popadać. Te miesiące są również szczytem sezonu turystycznego, więc hotele w najpopularniejszych miejscach (w czasie Bożego Narodzenia i zabaw sylwestrowych do bardzo chętnie odwiedzanych zaliczają się szczególnie obiekty na wyspach) warto zarezerwować wcześniej.

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Wielki Pałac Królewski w Bangkoku od 1782 r. był siedzibą władców Syjamu

Choć w biurach podróży Tajlandia cieszy się dużym zainteresowaniem, zazwyczaj turystom oferuje się program obejmujący mniej więcej te same atrakcje. Dlatego chciałabym zaproponować zejście z utartego szlaku zwiedzania. W tym kraju pozostało jeszcze wiele do odkrycia.

ZAGUBIENI W STOLICY Przy wyborze zakwaterowania w stolicy Tajów korzystałam z portalu Couchsurfing. Ludzie z całego świata oferują w nim nocleg w swoim mieszkaniu i często wspólne spędzanie czasu. Zatrzymaliśmy się u Hosta, z pochodzenia Holendra. Które mniej znane miejsca w Bangkoku warto odwiedzić? – zapytałam go tuż po przylocie do tej prawie 10-milionowej metropolii. Najlepsze, co można zrobić, to się zgubić – odpowiedział. I faktycznie była to wskazówka idealna. Okazało się, że największe miasto Tajlandii to nie tylko słynna ulica Khao San, okryty złą sławą Patpong (dzielnica występów ping pong show, ladyboyów, barów i ledwo trzymających się na nogach turystów), Wielki Pałac Królewski i liczne świątynie, lecz także targi oraz bazary pełne smaków, kolorów i zapachów. Koło ruchliwych skrzyżowań sprzedaje się kawałki kurczaka na patyku czy pad thai (smażony makaron z dodatkami), a na ulicznych straganach piętrzą się świeże egzotyczne owoce. Tutaj najlepszymi przewodnikami są nogi i nos. Do nieco mniej znanych, ale bardzo ciekawych atrakcji

WIOSNA 2017

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Sprzedawcy na jednym z wielu pływających targów w stolicy Tajlandii

SS Wyjątkowy drewniany Pałac Vimanmek w bangkockim dystrykcie Dusit

należą ulica industrialna (koło Kościoła Świętego Różańca) i Park Pałacowy Dusit, w którym znajdują się Pałac Vimanmek (największa budowla ze złotego drewna tekowego na świecie), sale tronowe, posąg króla Czulalongkorna (Chulalongkorna, Ramy V) i ogród zoologiczny.

©© PEERAWAT BURANAPANIT/WIKIMEDIA COMMONS

TAJSKI ANGKOR WAT W drodze z Bangkoku do Chiang Mai (na północy kraju) warto wysiąść na stacji Phitsanulok i wsiąść w autobus do Sukhothai. Początki tego miasta sięgają XIII w., a jego złoty okres przypada na panowanie króla Ramkhamhaenga (urodzonego między 1237 a 1247 i zmarłego w 1298 r.). To wtedy


41

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

TT Tancerki pośród wspaniałych ruin Sukhothai

SS Ratchadamri i Sukhumvit to modne rejony Bangkoku z licznymi wieżowcami

je rozbudowano i stało się jednym z największych na świecie ośrodków buddyzmu. Mniej więcej sto lat później, kiedy swoimi wpływami objęło te tereny Królestwo Ajutthaja (Królestwo Ayutthaya), Sukhothai straciło na znaczeniu. Zainteresowanie wzbudziło ponownie dopiero w XIX w. Przyczynił się do tego król Mongkut, Rama IV (1804–1868).

Obecnie odrestaurowane pozostałości tej historycznej stolicy Królestwa Sukhotai znajdują się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Leżą one w odległości ponad 10 km od współczesnego miasteczka nazywanego Nowym Sukhothai (Sukhothai Thani). Aby dotrzeć do wspaniałych ruin, najlepiej wypożyczyć skuter na dworcu autobusowym lub podjechać tuk-tukiem (trójkołową moto-

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

rikszą). Należy jednak pamiętać, że kompleks jest duży i dzieli się na kilka stref (wejście płatne osobno), pomiędzy którymi łatwiej (i szybciej) porusza się środkami transportu.

W DŻUNGLI ŻYCIA Z Sukhothai można udać się autobusem do Mae Sot, mało znanego miasta tuż przy granicy z Birmą (Mjanmą). Wyruszają 

WIOSNA 2017


42 DALEKIE PODRÓŻE

SS Przepiękny wodospad Thi Lo Su na rzece Maeklong w dystrykcie Umphang

stąd wycieczki do Umphang, miejscowości położonej na skraju dżungli, do której jedzie się ok. 165 km asfaltową drogą z 1219 zakrętami. Już sama podróż to niezapomniane przeżycie – nierzadko siedzi się w pick-upie wraz z miejscowymi żującymi betel oraz ich kurami i kogutami. Przewożenie ludzi (i zwierząt) na dachu samochodu jest tutaj normą. Na dodatek otaczające nas widoki zapierają dech w piersiach. A to dopiero początek przygody! Do najpopularniejszych należą wycieczki czterodniowe. Pierwszego dnia dojeżdża się do Umphang i tu nocuje. Nazajutrz, tuż po śniadaniu, wyrusza się na spływ po niezbyt rwącej rzece Maeklong (Mae Klong). Kilka lat temu zmieniono przepisy i drewniane tratwy zastąpiono dmuchanymi pontonami. Po drodze można spotkać dzikie zwierzęta (węże, gibony, mundżaki, warany, krokodyle różańcowe) i wykąpać się w gorących źródłach. Po lunchu następuje

WIOSNA 2017

główny punkt programu – kilkugodzinny trekking w dżungli. Oczywiście, cały czas jest się pod opieką doświadczonego lokalnego przewodnika, który zna te rejony od dziecka. Najlepiej nocować w namiocie pośrodku utworzonego w 1989 r. Sanktuarium Dzikiej Przyrody Umphang (Umphang Wildlife Sanctuary), gdzie zasypia się wśród niesamowitych odgłosów. Trzeciego dnia odwiedza się największy wodospad w Tajlandii o wdzięcznej nazwie Thi Lo Su (również Thee Lor Sue lub The Lor Sue). Ma ok. 250 m wysokości i 450 m szerokości. Robi ogromne wrażenie, w dodatku można się w nim kąpać, a niekiedy nawet z niego skakać (wszystko zależy od stanu wody). Po południu znów wyrusza się na trekking, a po kilku godzinach dociera się do wioski Karenów. Posługują się oni językami kareńskimi, całkiem innymi niż tajski, i dopiero od kilkunastu lat uczą się w szkołach podstawowych języka urzędowego kraju. W Tajlandii mieszka ok. 400 tys.

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

Karenów. Zajmują się głównie rolnictwem i hodowlą. W wiosce, którą odwiedziliśmy w 2014 r., nie było zasięgu sieci komórkowych czy internetowych. Miejscowi kontaktowali się z resztą świata za pomocą aparatu umieszczonego w jedynej budce telefonicznej. Uczestnicy wycieczki śpią u lokalnej rodziny i razem z nią spożywają kolację i śniadanie. Czwartego dnia wracają do Umphang. Wiele agencji proponuje wyprawy urozmaicone półtoragodzinną przejażdżką na słoniu, po której wszyscy udają się jeepem do miasteczka. Warto dopytać o szczegóły takiej oferty, ponieważ dość często zdarza się, że zwierzęta są źle traktowane, bite i zakute w łańcuchy. Okolice Mae Sot i Umphang rzadko bywają wspominane w przewodnikach czy na blogach podróżniczych. Z jednej strony można nad tym ubolewać, ponieważ to jeden z ciekawszych rejonów w Tajlandii, a z drugiej dzięki temu właśnie miejsce to nie stało się jeszcze tak oblegane przez turystów jak cho-


43

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

SS Rzeka Pai płynąca przez górzyste tereny niedaleko granicy z Birmą

SS Gotowanie jajek w wodzie z gorącego źródła koło miasteczka Pai

ciażby miasto Chiang Mai. W okolicy znajduje się także jaskinia Takobi i wspierany przez UNICEF 13-tysięczny obóz dla uchodźców z Birmy (głównie Karenów) – Umpiem Mai.

ODPOCZYNEK W PAI Omijamy wspomniane turystyczne, chodź bardzo interesujące, Chiang Mai i udajemy się do Pai – jednego z najbardziej niezwykłych miasteczek w tym kraju. Tutaj czas się zatrzymał, życie płynie powoli, podobnie jak pobliska rzeka o tej samej nazwie. To idealne miejsce na odpoczynek od zgiełku i tłumów z całego świata. Mieszkańcy Pai mają tatuaże i dredy i słuchają Boba Marleya. Ciężko stwierdzić, czy właśnie oni przyciągnęli podobnych do siebie turystów, czy sami zaczęli naśladować styl Europejczyków, Amerykanów i Australijczyków. Jedno jest pewne – dziś to leniwe miasteczko uchodzi za mekkę backpackerów ze wszystkich stron świata. Znajdują się tu hostele, nieco

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

SS Dzieci w sielskiej miejscowości Umphang

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

bardziej luksusowe bungalowy z hamakami, na których można przeleżeć tydzień, klimatyczne restauracje i kafejki. Młodzi ludzie przyjeżdżają na 2–3 dni i zostają na tydzień (lub znacznie dłużej). W Pai każdy spędzi przyjemnie czas. Jeśli odpoczynek już nam się znudzi, wystarczy wynająć skuter lub zapisać się na zorganizowaną wycieczkę. W okolicy jest mnóstwo atrakcji – kanion (Pai Canyon, Kong Lan), wodospady (w tym szczególnie malowniczy Pam Bok), gorące źródła, Most Pamięci. Po drodze warto wstąpić na pyszną kawę i ciasto do przepięknie położonej kawiarni „Coffee in Love”.

SŁONIE I LUDZIE W odległości ok. 10 km od centrum Pai znajduje się Thom’s Elephant Camp, czyli wioska słoni, która oferuje kilkugodzinne przejażdżki na grzbiecie tych inteligentnych i wrażliwych zwierząt bądź kąpiele z nimi

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

SS Wnętrze tradycyjnej chaty w wiosce Karenów

w pobliskiej rzece. Aby poznać je jeszcze bliżej, można odbyć tygodniowy lub dwutygodniowy wolontariat. Sens funkcjonowania miejsc, w których główną atrakcją są żywe stworzenia, to niezmiernie trudny i dyskusyjny temat. Nie inaczej jest w tej sytuacji. Słonie od tysięcy lat pomagają tutejszym mieszkańcom w pracy i życiu codziennym. Niegdyś wykorzystywano je w trakcie działań wojennych i przy wycinaniu lasów. Obecnie stały się machiną do zarabiania pieniędzy. Prawie zawsze w wioskach słoni pracują samice, ponieważ samce są nieposłuszne i trudniej je kontrolować. Młode zabiera się od matek i tresuje, aby w przyszłości służyły człowiekowi. Takie szkolenia bywają niezwykle brutalne, gdyż panuje przekonanie, że każdego osobnika trzeba złamać. Trener, tzw. mahout, musi pokazać słoniowi, iż ma nad nim władzę. Nierzadko stosuje się łańcuchy i ostro zakończone kije – zarówno w trakcie szkolenia, jak i później, już 

WIOSNA 2017


44 DALEKIE PODRÓŻE słach. Mimo wszystko zwierzęta muszą pracować bardzo dużo i spędzają całe życie w niewoli, posłusznie służąc swoim opiekunom. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się przekształcenie wszystkich takich ośrodków w rezerwaty przyrody, jednak wtedy zatrudnienie straciłyby tysiące mahoutów, którzy najczęściej utrzymują wieloosobowe rodziny. Prawdopodobnie Tajlandia nie jest gotowa na tak radykalne zmiany, ale przed przejażdżką na słoniu powinniśmy zastanowić się nad wszystkimi wadami i zaletami tego typu atrakcji. Być może lepiej będzie odwiedzić wioskę, w której te piękne i dostojne zwierzęta dożywają swojej starości po latach pracy, a w Thom’s Elephant Camp jedynie dać słonicom banana i pogłaskać je po trąbie, a potem stąd odjechać. SS Słonie indyjskie z Thom’s Elephant Camp żyją w górach w miejscowości Pai

podczas wykonywania określonych zadań. Zwierzęta i mahouci pracują od rana do wieczora, 7 dni w tygodniu, praktycznie przez okrągły rok, jeśli tylko jest na to zapotrzebowanie.

W Thom’s Elephant Camp w Pai słonie nie mają założonych łańcuchów, a turyści siedzą bezpośrednio na ich karku, a nie w niewygodnych, ciężkich krze-

TT Niezmiernie malownicze herbaciane pola w północnej prowincji Chiang Rai

WIOSNA 2017

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

NIEZWYKŁA ŚWIĄTYNIA Na północy Tajlandii, tuż przy granicy z Laosem i Birmą leży miasto Chiang Rai. Można tu przyjechać na jednodniową wycieczkę z Chiang Mai lub zajrzeć w drodze do innego kraju Azji Południowo-Wschodniej. Kilka kilometrów od centrum znajduje się świątynia buddyjska inna niż wszystkie – Wat Rong Khun, zwana również White Temple (Białą Świątynią). Jej nowoczesny gmach zaprojektował tajski artysta Chalermchai Kositpipat. Budowa obiektu rozpoczęła się w 1997 r. i trwa do dzisiaj. Podobno pomysłodawca powiedział kiedyś, że zostanie ukończona ok. 60–90 lat po jego śmierci. Biała Świątynia jest pełna różnego rodzaju symboli. Do głównego budynku (ubosot) prowadzi mostek, który otacza las powykręcanych rąk i dłoni należących do udręczonych dusz próbujących wydostać się z piekła. Wnętrze, z pozoru mało interesujące, zdobią wizerunki bohaterów współczesnej kultury popularnej: Batmana, Spidermana, Supermana, Jacka Sparrowa czy Harry’ego Pottera (a nawet minionków, Angry Birds i Hello Kitty). Postacie te zostały umieszczone wraz z płonącymi wieżami nowojorskiego World Trade Center, co sugeruje, że nie są w stanie uratować naszego świata. W całym obrazie dominującą rolę odgrywa natomiast wielki demon, w oczach którego znajdują się twarze Osamy bin Ladena i George’a W. Busha. Ten osobliwy mural ma uświadomić patrzącemu, że tylko Budda może zbawić ludzkość. Drugą interesującą budowlą w Chiang Rai jest Baan Dam, czyli Czarny Dom. Kompleks ten stworzył Taj Thawan Duchanee. Składa się na niego kilka-


45 dziesiąt budynków z drewna, szkła, terakoty i innych tworzyw. W ich wnętrzach można podziwiać m.in. ogromny zbiór trofeów myśliwskich artysty.

NA RAJSKICH WYSPACH Południe Tajlandii to przede wszystkim liczne wyspy i piękne plaże. Tutaj trudniej o miejsca poza utartym szlakiem. Przy wschodnim wybrzeżu, w Zatoce Tajlandzkiej leżą jedne z najciekawszych wysp. Koh Tao to mekka nurków, na Koh Phangan odbywa się słynne Full Moon Party, a Koh Samui jest najspokojniejsza z całej trójki. Na każdej z nich warto wynająć skuter, aby zwiedzać okolicę we własnym tempie. Znajdziemy tu zarówno spektakularnie położone punkty widokowe (np. John-Suwan Viewpoint lub Chalok Viewpoint na Koh Tao), jak i rajskie plaże (chociażby Thian Og na Koh Tao czy Chaloklum albo Haad Salad na Koh Phangan). Wody otaczające Koh Tao stanowią idealny rejon na kurs nurkowania. Przystępne ceny, instruktorzy mówiący w wielu językach i niezwykły podwodny świat sprawiają, że to właśnie na tę wyspę przyjeżdżają turyści spragnieni nowych doznań. W jej bezpośrednim sąsiedztwie wyróżnia się 25 atrakcyjnych miejsc nurkowych, wśród których najbardziej znane są Japanese Gardens, Red Rock, Shark Island, White Rock, Southwest Pinnacle, Mango Bay, Chumporn Pinnacle, Green Rock, Hin Wong, Sail Rock czy Twins Peak. Średnia głębokość wynosi mniej więcej 12–18 m, jednak bez problemu znajdziemy punkty dla bardziej zaawansowanych nurków (do 45 m głębokości). Widoczność sięga ok. 15, a nawet 30–40 m w sprzyjających warunkach. Full Moon Party, Half Moon Party, zabawa sylwestrowa czy Boże Narodzenie – na Koh Phangan okazji do świętowania jest bez liku. Na plaży Haad Rin raz w miesiącu gromadzi się od 10 do 30 tys. młodych ludzi z całego świata. Ściągają tutaj, aby słuchać muzyki, tańczyć i popijać drinki z napoju energetycznego, soku i alkoholu (najczęściej lokalnego rumu) podawane z lodem w plastikowych wiaderkach, a zwane buckets. Imprezowicze krążą do białego rana między kilkoma różnymi scenami wystawionymi nad brzegiem Zatoki Tajlandzkiej. Wszyscy mają pomalowane twarze i odblaskowe koszulki, a kolejka do studia tatuażu ciągnie się przez pół ulicy. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się w 1985 r., kiedy po raz pierwszy podczas pełni księżyca bawiła się tu grupa 20–30 turystów. Obecnie

SS Wat Rong Khun – główna świątynia i prowadzący do niej mostek

to jedna z największych plażowych imprez na świecie. Oprócz tego na Koh Phangan organizuje się także Black Moon Party na plaży Baan Tai (raz w miesiącu, gdy księ-

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

życ jest w nowiu) i Half Moon Party w małym lesie leżącym ok. 2 km w głąb lądu (dwa razy w miesiącu, w czasie pierwszej i ostatniej kwadry). 

TT Thawan Duchanee, autor projektu Czarnego Domu, zmarł w 2014 r.

©© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

WIOSNA 2017


46 DALEKIE PODRÓŻE

SS Kurort Krabi słynie z bajkowych plaż

Na zachodnim wybrzeżu kraju znajdują się m.in. miasta Krabi i Ao Nang. Same w sobie nie są zbyt ciekawe, jednak będą doskonałymi bazami wypadowymi na maleńkie wysepki lub półwyspy. W Tajlandii obowiązkowo należy odwiedzić plażę Railay (Rai Leh) i archipelag Phi Phi. Na Koh Phi Phi Leh był kręcony słynny film Niebiańska plaża (2000 r.) z Leonardem DiCaprio w roli głównej. Półwysep Railay jest z kolei świetnym miejscem na odpoczynek i znakomitym rejonem dla miłośników wspinaczki skalnej. Niestety, zarówno jego, jak i archipelag Phi Phi oblegają tłumy turystów, szczególnie w okresie ferii świątecznych. Blisko granicy z Malezją znajduje się wyspa idealna dla osób kochających dziką przyrodę, ceniących spokój i ciszę. Infrastruktura turystyczna na Koh Tarutao jest bardzo ograniczona, dlatego jej rejon pozostaje niemal dziewiczy i niezmieniony przez człowieka. Biuro Narodowego Parku Morskiego Tarutao udostępnia bungalowy do wynajęcia, można też rozbić tutaj namiot (swój lub wypożyczony na miejscu).

ULICZNE JEDZENIE Tajska kuchnia uchodzi za jedną z najsmaczniejszych na świecie. Co ciekawe, bardzo często jedzenie uliczne, przygotowywane w budkach przez starsze kobiety, jest dużo lepsze niż w restauracjach. Do najpopularniejszych potraw należy pad thai – podsmażony makaron ryżowy z pastą z tamaryndowca,

WIOSNA 2017

SS Koh Samui leży w granicach Morskiego Parku Narodowego Ang Thong

sosem rybnym, sokiem z limonki, jajkiem, chili, czosnkiem, kiełkami fasoli mung i kurczakiem lub krewetkami. Kolejne danie, którego trzeba spróbować w Tajlandii, to tom yum (tom yam). W tej kwaśno-ostrej zupie bazę stanowi wywar z kurczaka bądź wieprzowiny wzbogacony trawą cytrynową, liśćmi papedy, sokiem z limonki, przyprawą galangal, sosem rybnym i chili. Występuje w dwóch wersjach – z mleczkiem kokosowym i bez niego. Miłośnicy ostrych smaków powinni skosztować sałatki z zielonej papai (som tam). Oprócz cienkich pasków tego owocu dodaje się do niej m.in. fasolę, pomidory, czosnek, orzeszki ziemne, sos rybny, sok z limonki, cukier palmowy

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

i chili. Koniecznie należy również spróbować różnych rodzajów curry – zielonego, żółtego i czerwonego. A na koniec warto zjeść jeden z najpyszniejszych deserów świata – mango sticky rice (khao niao mamuang), czyli kleisty ryż z mleczkiem kokosowym i świeżym mango. To prawdziwe niebo w gębie!

KRÓL TAJLANDII W artykule o Tajlandii nie można pominąć tak istotnej kwestii, jaką jest rodzina królewska. Bhumibol Adulyadej (Rama IX) zmarł 13 października 2016 r. w Bangkoku w wieku 88 lat. Był najdłużej panującym monarchą na świecie (wstąpił


47

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Koh Phi Phi Leh – rajska zatoka Maya

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Tajskie przysmaki przygotowywane na łodzi

SS Zachwycająca sztuka kulinarna Tajlandii

na tron w czerwcu 1946 r.). Rodacy uwielbiali swojego króla, stanowił dla nich ogromny autorytet, zdjęcia z jego podobizną wisiały wszędzie, a o rodzinie kró-

lewskiej nie wypadało powiedzieć złego słowa. Tuż po śmierci władcy miliony osób opłakiwały go na ulicach, na tydzień (a nawet miesiąc) zamknięto wiele barów

i klubów, w państwie ogłoszono roczną żałobę. Jego jedyny syn i następca, Maha Vajiralongkorn (Rama X), ma niezmiernie trudne zadanie. Król Bhumibol Adulyadej był powszechnie szanowany. Jego potomek natomiast jest równie powszechnie nielubiany. Tajlandia to kraj kontrastów, rozmaitych smaków i kolorów. Mimo iż z roku na rok odwiedza ją coraz więcej turystów, wciąż można tu znaleźć miejsca mniej popularne, leżące z dala od zgiełku i rewirów naganiaczy. Niekiedy dotarcie do takich zakątków zajmuje sporo czasu, ale na pewno warto zejść z utartego szlaku i odwiedzić dżunglę w okolicy Umphang czy kanion i wodospady koło Pai. Promocje na loty do Bangkoku zdarzają się coraz częściej, aż żal z nich nie skorzystać. Na koniec trzeba dodać, że Tajlandia sprawdza się idealnie jako kraj na pierwszą podróż do Azji – jest egzotyczna, ale nie tak bardzo osobliwa i obca dla Europejczyka jak Indie bądź Indonezja. 

WIOSNA 2017


48 DALEKIE PODRÓŻE

Z CZYM KOJARZY SIĘ

TAJLANDIA…? opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

WIOSNA 2017


©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

49

<< Zapytaliśmy o to tym razem czterech wybranych ekspertów, którzy znają doskonale to fascynujące państwo w Azji Południowo-Wschodniej. Ten pełen różnorodnych atrakcji turystycznych kraj większości podróżników kojarzy się przede wszystkim z wyśmienitą sztuką kulinarną, którą wielu uznaje za najlepszą na naszym globie, ruchliwą, tętniącą życiem przez całą dobę metropolią – Bangkokiem, bogatym dziedzictwem kulturowym, okazałymi buddyjskimi świątyniami i rozmodlonymi albo medytującymi mnichami w pomarańczowych szatach, piękną słoneczną pogodą, zapierającymi dech w piersiach widokami, malowniczym w y b r z e ż e m z l i c z n y m i ra j s k i m i w y s p a m i i idyllicznymi plażami na południu, oblewanymi ciepłymi wodami Zatoki Tajlandzkiej czy Morza Andamańskiego (wystarczy wspomnieć choćby Koh Samui, Koh Tao, Koh Phangan, Koh Chang, archipelag Phi Phi, Phuket czy kurorty Pattaya i Krabi), a także transwestytami, zwanymi tutaj „kathoey” lub po angielsku „ladyboys” i uważanymi za trzecią płeć, świeżymi egzotycznymi owocami, pływającymi targami, d z i e w i c zą i b u j n ą p r z y r o d ą , n a r o d o w y m symbolem – słoniem, niezmiernie kolorowym, o g r o m n y m i o l ś n i e wa j ą c y m p o d w o d n y m światem, tajskim boksem i masażem, wiarą w dobre i złe duchy, niskimi cenami czy wreszcie zawsze uśmiechniętymi, sympatycznymi, bardzo życzliwymi i pomocnymi mieszkańcami. Poniżej publikujemy krótkie, lecz szalenie interesujące wypowiedzi naszych rozmówców dotyczące dawnego Syjamu, tej pasjonującej, idealnej na każdą porę roku krainy uśmiechu o nieodpartym orientalnym wdzięku, wymarzonej nie tylko na błogi wakacyjny wypoczynek, ale również niezapomnianą wyprawę dostarczającą mnóstwa rozmaitych i wspaniałych wrażeń. >> WW Wat Sai – barwny pływający targ na kanale niedaleko centrum Bangkoku

WIOSNA 2017


50 DALEKIE PODRÓŻE ŁUKASZ KOZŁOWSKI Erawan w prowincji Kanchanaburi – każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Mnie jednak najbardziej urzekają miej`` Trudno zaprzeczyć, że wielu osobom Tajlandia kojarzy się z seksturystyką i niekończącą się imprezą. Taki jej obraz scowi, którzy chętnie prezentują obcokrajowcom swoją kreują często media i kino. Do tego można jeszcze dodać wiadomości o występujących w tym rejonie tsunami. Te skojarzenia nie mają na szczęście znaczącego wpływu na decyzje ludzi z całego świata o podróży w te strony. Przynajmniej na żaden spadek zainteresowania tym kierunkiem nie wskazują turystyczne statystyki. Gdy ja myślę o Tajlandii, w mojej głowie pojawia się od razu przepiękna mozaika kultury, historii, kuchni i natury. Wiele osób może uważać, że w tym kraju nie znajdzie się już nic, czego nie widzieli inni. Jednak ja podczas każdej swojej podróży do tego regionu odkrywam coś nowego, niezwykłego, często zupełnie niespodziewanego. Niesamowicie smaczna, kolorowa i aromatyczna tajska kuchnia potrafi zachwycić oryginalnymi zestawieniami składników i pomysłowością nie tylko tych, którzy lubią pikantne dania. Historia kilkusetletniego Królestwa Syjamu i wspaniałe zabytki z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO uświadamiają nam, Europejczykom, że także poza granicami naszego kontynentu rozwijały się wielkie cywilizacje. Oblicze Tajlandii dopełniają jej przepiękne krajobrazy. Cudowne rajskie wyspy, szmaragdowe wody Zatoki Tajlandzkiej oblewające Koh Samui, malownicze wodospady WŁAŚCICIEL PROJEKTU WCZASYWAZJI.PL

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Tajskie danie z mleczkiem kokosowym kulturę, tradycje i zwyczaje, uczą ich nowych rzeczy i tłumaczą im różne szczegóły dotyczące życia codziennego. Takich przyjaznych Tajów spotkamy zarówno w ogromnej metropolii, jaką jest Bangkok, jak i na urokliwych archipe-

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Pola ryżowe w prowincji Chiang Mai

SS Tancerki z długimi nakładkami na palce podczas tańca fawn leb

lagach czy w mieście Chiang Mai położonym w północnym górskim rejonie, gdzie biały człowiek stanowi wciąż ©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT) nieczęsty widok. W końcu Tajlandia to kraina uśmiechu i z całą pewnością zasłużyła sobie na ten tytuł.

MACIEJ RYCZKO Na koniec warto wspomnieć jeszcze o rajskich plażach Tajlandii, które niewątpliwie także rozsławiają ją na całym `` Tajlandia kojarzy się na pewno z jej bardzo gościnnymi i sympatycznymi mieszkańcami. Nie bez powodu zresztą świecie. Jej przepiękne wyspy, np. Phuket, Koh Samui nazywana bywa krainą uśmiechu. Nawet ci Tajowie, którzy żyją skromnie i borykają się z licznymi problemami, starają się być na co dzień życzliwi dla innych. Zarówno na prowincji, jak i w większych miastach zawsze możemy liczyć na ich pomoc. Wielokrotnie zdarzyło mi się pytać napotkane osoby o drogę, najbliższy przystanek autobusowy lub punkt wymiany pieniędzy i nigdy nikt nie odmówił mi udzielenia wskazówek. DYREKTOR GENERALNY BIURA PODRÓŻY POLVIET TRAVEL

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Najbardziej znaną plażą na wyspie Phuket jest 3,5-kilometrowa Patong Egzotyczna Tajlandia to w większości kraj buddystów, nie dziwi więc w nim częsty widok mnichów w pomarańczowych szatach. W autobusach przysługuje im nawet specjalne miejsce siedzące. Tajowie są niezmiernie religijni i przesądni, ale zawsze z szacunkiem odnoszą się do innych wyznań i poglądów. Z ciekawością dopytują się zazwyczaj o przekonania swoich gości. Ta otwartość stanowi ich kolejną zaletę. Jeśli natomiast jakieś elementy tutejszej kultury wydadzą nam się niezbyt zrozumiałe, wystarczy poprosić o wyjaśnienie. Miejscowi z pewnością chętnie wszystko nam spokojnie wytłumaczą. Oprócz tego z tym wyjątkowym krajem związana jest też nierozerwalnie jego niezwykle ciekawa kuchnia. Jej charakterystycznym elementem są przyprawy takie jak curry, imbir, galangal, trawa cytrynowa bądź tajska bazylia i chili. Odważniejsi turyści mogą spróbować smażonych koników polnych, żuków, skorpionów czy węży. Miłośnicy podróży kulinarnych powinni wziąć udział w popularnych lekcjach gotowania.

WIOSNA 2017

©© MACIEJ RYCZKO/POLVIET TRAVEL

SS Bangkok – Wat Traimit ze Złotym Buddą czy Koh Samet, zachwycają malowniczym piaszczystym wybrzeżem i tropikalną roślinnością. Do moich ulubionych należy nieco rzadziej odwiedzana Koh Chang, ale każdy znajdzie tu na pewno coś dla siebie.


51 MAJKA SZURA Ta część Azji Południowo-Wschodniej kojarzy mi się także ze słoniami. W okolicy Chiang Rai istnieje kilka sanktuariów `` Tajlandia to kraj tak zróżnicowany, że kojarzy się z bardzo wieloma rzeczami. Kiedy o niej myślę, przypomina tych zwierząt, w których poznamy bliżej je same i ich zwymi się szczególnie jej urokliwa północna część ze wzgórzami rozciągającymi się w rejonie Chiang Rai. Samo miasto zaskakuje nietypowym wyglądem budowli, takich jak strzępiasta Biała Świątynia (Wat Rong Khun) udekorowana niczym tort z bitą śmietaną. Prowadzący do niej most otoczony figurami ludzi cierpiących męki piekielne przypomina o dniu sądu ostatecznego tak dobitnie, że na jego wspomnienie ciarki przechodzą mi po plecach nawet dzisiaj. Poza tym dla mnie Tajlandia to również jej wyjątkowa energia. Daje się ją wyczuć zwłaszcza nad rzeką Kok, w tzw. Złotym Trójkącie (jednym z głównych obszarów produkcji opium w Azji). Można tutaj popłynąć do Mjanmy (Birmy) i zatrzymać się w jednym z buddyjskich klasztorów na medytację albo zajrzeć do nowoczesnego multimedialnego muzeum Hall of Opium w Chiang Saen, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tej substancji, uzależnieniu od niej i jego skutkach. Ekspozycja robi duże wrażenie, uczy i jednocześnie pobudza do refleksji. Ciekawym doświadczeniem jest też wizyta w wiosce ludu Kayan. Kobiety z tej grupy etnicznej wydłużają szyje za pomocą metalowych obręczy. Według mnie Złoty Trójkąt reprezentuje doskonale wielokulturowość tak charakterystyczną dla tego fascynującego królestwa. WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY POLKA TRAVEL

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Oryginalna Biała Świątynia w Chiang Rai czaje. Możemy również towarzyszyć im w kąpieli. Podczas pobytu w jednym z tutejszych wyjątkowych hoteli, gdzie te urocze stworzenia żyją swobodnie, nie zamęczane tresurą, spędzałam z nimi śniadanie. Pamiętam wzruszający

©© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

SS Słonie indyjskie podczas kąpieli w rzece

SS W Chiang Mai warto odwiedzić którąś z jego licznych buddyjskich świątyń

widok słoniątka, które zgrabnie wybierało trąbą krojone banany z mojego talerza. Każdy, kto odwiedza Tajlandię, tworzy sobie w głowie jej własny obraz, a ten kraj da się ©© MAJKA SZURA/POLKA TRAVEL postrzegać na tak wiele sposobów, że trudno dziwić się ogromnej różnorodności wrażeń, jakich dostarcza.

EMILIA UCIŃSKA Największym pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie charakter Tajów. Oni są niemal zawsze uśmiechnięci, zacho`` Nowością kulinarną, kulturową i geograficzną – tym wszystkim jest dla mnie Tajlandia. Poznawanie Azji zaczęłam wują spokój i nie rozumieją złości ani gniewu. Spotkałam właśnie od Phuket, największej tajlandzkiej wyspy (ok. 540 km² powierzchni), położonej na Morzu Andamańskim. Byłam zaskoczona tym, jak bardzo jej urozmaicony krajobraz różni się od europejskiego, jak sympatyczni i otwarci są Tajowie, o których mówi się, że nie przestają się uśmiechać. Smak tajskich potraw nie przypominał tych znanych mi do tej pory. Znalazłam się w kraju, w którym czułam się dość dziwnie i trochę obco, bo czasami nie rozumiałam jego kultury i otaczającej mnie rzeczywistości. Z tego powodu chciałam jednak nadal odkrywać to miejsce i lepiej poznać mieszkających tu ludzi. MENEDŻER PROJEKTU W OBP INCENTIVE & SPORT TRAVEL

©© EMILIA UCIŃSKA/OBP INCENTIVE & SPORT TRAVEL

SS Koh Ta Pu zwana Wyspą Jamesa Bonda

©© EMILIA UCIŃSKA/OBP INCENTIVE & SPORT TRAVEL

SS Świeże owoce sprzedawane z samochodu w kurorcie Patong na Phuket Tajlandia kojarzy mi się ze świeżymi owocami: soczystym ananasem, delikatną pitają i charakterystycznym rambutanem. Mają zdecydowanie głębszy i bardziej wyrazisty smak niż te, które można dostać w Europie. Moim codziennym rytuałem podczas pobytu w tym kraju stało się kupowanie orzeźwiającego soku z mango od mężczyzny sprzedającego na ulicy różnorodne afrodyzjaki.

się z tym po raz pierwszy. Podnoszenie głosu i wszczynanie kłótni odbierają jako niewłaściwe postępowanie. Mimo iż słabo mówią po angielsku, chętnie pomagają obcokrajowcom. Urzekła mnie ich empatia i skromność, których – niestety – w Europie wielu ludziom brakuje. Tajlandia to dla mnie również góry na wodzie, czyli niesamowita zatoka Phang Nga, i Koh Panyi (Koh Panyee), niezwykła rybacka wioska na palach na Morzu Andamańskim. Tutejszych spektakularnych krajobrazów nie zapomina się do końca życia…

WIOSNA 2017


©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

52 DALEKIE PODRÓŻE

SS Świerkowe pnie wystające z turkusowej tafli niezwykłego jeziora Kaindy

KAZACHSTAN

WIOSNA 2017


©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

53

SS Majestatyczny Kanion Szaryński w promieniach zachodzącego słońca

©© ARCHIWUM AMBASADY KAZACHSTANU W POLSCE

– KRAINA RÓŻNORODNOŚCI

SS Nowoczesna Astana – widok na miasto z wieżą Bäjterek w oddali

WIOSNA 2017


54 DALEKIE PODRÓŻE

<< Tereny obecnego Kazachstanu zwane były niegdyś skrzyżowaniem Europy i Azji. To miejsce, w którym wpływy Zachodu od wieków ścierały się z kulturą orientalną i tak pozostało do dziś. Historia tego regionu to tysiąclecia migracji, a także najazdów ludów ze wszystkich stron świata. Obszar ten należał m.in. do kaganatu tureckiego, Złotej Ordy, Rosji czy ZSRR. Potężni władcy zabiegali, żeby kazachskie ziemie znalazły się w granicach ich imperiów. Działo się tak nie bez powodu. >> AGNIESZKA SZWED www.szwedacz.com

Z

e względu na swoją ogromną powierzchnię (ponad 2,7 mln km2) Kazachstan zalicza się do pierwszej dziesiątki największych państw świata. Mimo iż zdecydowana większość jego terytorium leży w Azji Środkowej, przez co uznawany jest za kraj azjatycki, ok. 13 proc. obszaru pozostaje w granicach Europy (tereny nad Morzem Kaspijskim, na zachód od rzeki Emba). To kraina równin i ciągnących się po horyzont stepów, piaszczystych pustyń i malowniczych pasm górskich. Nieograniczona przestrzeń od wieków przyciąga ludy pasterskie i koczownicze. Nazwa państwa pochodzi z języków starotureckiego i perskiego i odzwierciedla właśnie tę nomadyczną kulturę. „Kazachstan” oznacza „krainę wędrowców”. To terytorium niejednorodne pod względem etnicznym. Tu Wschód spotyka się z Zachodem, a wpływy głównej religii w kraju, islamu, mieszają się ze spuścizną komunistyczną z czasów Związku Radzieckiego (ZSRR), którego republiką było to państwo aż do uzyskania niepodległości 16 grudnia 1991 r. Do Kazachstanu nie docierają masy morskiego powietrza, a jego wybitnie kontynentalny klimat cechują skrajności. Zimy są tutaj niezmiernie mroźne, natomiast lata – suche i upalne. Dość trudne warunki pogodowe i surowość krajobrazu mogą skłaniać do postrzegania tego kraju jako monotonnego i nieprzystępnego. I o ile podróżowanie po nim nie zawsze bywa łatwe, warto odkryć ukrytą w nim różnorodność.

KRAJ NIESAMOWITYCH JEZIOR Kazachstan jest największym państwem na świecie pozbawionym dostępu do morza. Nie przeszkadza mu to jednak w posiadaniu własnej floty. Brak ten re-

WIOSNA 2017

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

SS Küngej Ałatau, pasmo w północnej części systemu górskiego Tien-szan

SS Stary muzułmański cmentarz w rozległej dolinie koło wioski Saty

kompensują inne akweny, odznaczające się niezwykłą urodą, a także wyjątkowością w skali świata. Zachodnia granica kraju przebiega m.in. wzdłuż brzegów największego na świecie jeziora – Morza Kaspijskiego (371 tys. km² powierzchni). Długość wybrzeża wynosi niemal 1,9 tys. km. W drodze na wschód dotrzemy do leżącego na kazachsko-uzbeckim pograniczu Jeziora Aralskiego (nazywanego przez miejscowych Morzem Aralskim), a raczej tego, co z niego zostało. W wyniku radzieckiego programu wykorzystującego wody Syr-darii i Amu-darii do nawadniania

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

olbrzymich plantacji bawełny, akwen zaczął wysychać i stracił ostatecznie aż ok. 90 proc. swojej pierwotnej powierzchni. Dziś znaczną część jego dawnego obszaru zajmują połacie piachu i uwięzione w nich wraki statków, przemierzających niegdyś wzdłuż i wszerz wielkie Morze Aralskie. Miejsce to znajduje się w niechlubnej czołówce ekologicznych katastrof świata i przykładów destrukcyjnego wpływu człowieka na środowisko. Obecnie organizacje i instytucje międzynarodowe (m.in. Bank Światowy) podejmują działania mające na celu uratowanie zbiornika i osiągają nawet niewiel-


55 kie sukcesy. Odwrócenie tak ogromnych zniszczeń będzie jednak niezmiernie trudne, a przyszłość dawnej chluby regionu jest niepewna. Wyjątkowy obszar wodny skrywa również rozległa Kotlina Bałchasko-Ałakolska. Mowa o bezodpływowym jeziorze Bałchasz (16,4 tys. km² powierzchni), które wymyka się standardowemu podziałowi zbiorników na słono- i słodkowodne. Wąski przesmyk dzielący akwen nie pozwala na całkowitą

ny w południowo-wschodniej części kraju, w jednym z pasm gór Tien-szan – Küngej Ałatau. Turkusowy odcień wody i sąsiedztwo zielonych szczytów upodabnia go do innych urokliwych jezior górskich. Jednak Kaindy jest niezmiernie osobliwe. Jego wody skrywają zatopiony las, a widok kikutów świerków wystających na powierzchnię zapada w pamięć na długo. W języku kazachskim „Kaindy” oznacza „brzozowy”, „pełen brzóz”. To niezwykłe jezioro powstało

wymianę wód. Jedna z jego części pozostaje więc zasolona. Do drugiej natomiast wpływa rzeka Ili. Niesie ona ze sobą masy słodkiej wody pochodzącej z topniejących górskich śniegów. Wśród miejsc, które odwiedziłam w trakcie podróży, niewątpliwie wyróżnia się Kaindy (Kajyngdy). To akwen położo-

SS Jezioro Kaindy otaczają malownicze zbocza porośnięte drzewami

stosunkowo niedawno, w styczniu 1911 r., w wyniku trzęsienia ziemi w dolinie rzeki Czongkemin. Spadające wapienne skały stworzyły naturalną zaporę, a dno wąwozu i rosnący w nim las zostały zalane. Podziwianie zatopionych konarów utrudnia nieco temperatura wody, która nigdy

nie wzrasta powyżej 6°C. Jednak widoczne z brzegu drzewa znaczące gładką taflę i tak prezentują się bardzo malowniczo. Mimo iż woda jest lodowata, ze względu na jej przejrzystość ściąga tu wielu nurków chcących podziwiać niesamowitą podwodną scenerię. Podczas wyprawy nad jezioro towarzyszyły nam wspaniałe widoki, ale te w Kazachstanie mogliśmy oglądać niezmiernie często. Dość łatwo dojechali-

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

śmy do wioski Saty, aby po kilku kilometrach minąć cmentarz, przy którym należy skręcić w drogę prowadzącą do zatopionego lasu. I tutaj zaczęły się problemy. Wypożyczony przez nas samochód nie był porządnym autem terenowym, więc wydawało nam się, że to jedna z najgorszych tras, jaką 

WIOSNA 2017


56 DALEKIE PODRÓŻE

SS Kazachstan najlepiej zwiedzać sprawdzonym samochodem terenowym

kiedykolwiek przyszło nam pokonać. Prędkość jazdy spadła do 10 km na godzinę, a każda dziura poważnie zagrażała i tak już nadwyrężonemu podwoziu. Niestety, większość wiejskich dróg w Kazachstanie wygląda w ten sposób, dlatego przy planowaniu podróży trzeba wziąć pod uwagę, że dojazd nawet do pozornie blisko położonych miejsc zajmie znacznie więcej czasu, niż można by się spodziewać. Gdy dotarliśmy do przecinającej naszą trasę płytkiej rzeki, wiedzieliśmy, że wyprawa samochodem dobiegła końca. Jakby tego było mało, widoczne na horyzoncie ciemne chmury nad wyraz szybko zaczęły nadciągać w kierunku auta. I choć uwielbiam taką pogodę, to niekoniecznie potrafię się nią cieszyć, kiedy akurat muszę rozkładać namiot. Obawialiśmy się też znacznego pogorszenia warunków na szlaku, który następnego dnia mieliśmy pokonać pieszo. Napływ zwrotnikowych mas powietrza i niewielka ilość chmur sprawiają, że powietrze jest tu latem gorące i bardzo suche.

Góry rządzą się jednak własnymi prawami i jak wszędzie mogą zaskoczyć zmianami pogody. Noc upłynęła nam w strugach deszczu, ale poranek zachęcał do ruszenia w drogę. Do celu zostało nam 7 km. Na tym odcinku przekonaliśmy się, że trekking nie należy najwyraźniej do ulubionych zajęć Kazachów. Nikt, dosłownie żaden z miejscowych, nie szedł pieszo, mimo iż okolica wydawała się do tego stworzona. Owszem, ostatni fragment trasy niektórzy przemierzali o własnych siłach, ponieważ nie dało się tu wjechać żadnym pojazdem. Jednak i w tym przypadku sporo osób wybierało przejażdżkę na grzbiecie konia. Piesza wycieczka wydawała się ostatecznością, choć nie wymagała zbytniego wysiłku. Na szlaku napotkaliśmy skupiska jurt i straganów, przy których można było posilić się czy napić herbaty, z czego chętnie skorzystaliśmy. Kaindy nie da się okrążyć, wędrując przy linii wody. Do fragmentów brzegu prowadzą leśne ścieżki. Warto przejść kilkoma z nich,

TT Kazachskie jurty charakteryzują się drzwiami zwróconymi na wschód

WIOSNA 2017

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

żeby zobaczyć jezioro z różnych stron, gdyż z każdej prezentuje się nieco inaczej. W drodze powrotnej część trasy pokonaliśmy autostopem, ponieważ niezbyt dobrze wyliczyliśmy zapas czasu. Z Kaindy po prostu niełatwo się rozstać.

ŻYJĄCA PUSTYNIA Ok. 150 km na północny wschód od miasta Ałmaty rozpoczyna się rozległa kraina pretendująca do znalezienia się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To Park Narodowy „Ałtyn-Jemiel”, którego pustynno-stepowy obszar niemal z każdej strony otaczają góry. Latem temperatura bywa tutaj trudna do zniesienia nawet dla osób lubiących upały. Nazwa parku związana jest z historią Mongolii. Użycie po raz pierwszy określenia, które stosuje się do dziś, przypisuje się słynnemu Czyngis-chanowi (urodzonemu między 1155 a 1162 r. i zmarłemu w 1227 r.). Według legendy, gdy w 1219 r. przemierzał te ziemie ze swoją armią i ujrzał na horyzoncie wzgórza skąpane w promieniach słońca, nazwał je „złotym siodłem”, co właśnie znaczy „Ałtyn-Jemiel”. Kiedy zatrzymał się przed wielką równiną, którą chciał wcielić do swojego imperium, użył tego wyrażenia ponownie. Park zajmuje powierzchnię ponad 5,2 tys. km2, dlatego warto przeznaczyć na jego zwiedzanie więcej niż jeden dzień. Zwłaszcza że największe atrakcje, czyli tzw. Śpiewającą Wydmę, góry Aktau i Katutau dzielą od siebie znaczne odległości. Do spędzenia nocy na tym obszarze świetnie nadaje się baza strażników parkowych, będąca zieloną oazą pośrodku pustyni. Można rozstawić tutaj namiot, skorzystać z wody, a nawet z bani, sprawiającej jednak wrażenie używanej dawno temu.


57

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

SS Wycieczka konna w okolicy Kaindy

SS W Parku Narodowym „Ałtyn-Jemiel” dominują pustynne i skaliste tereny

Śpiewająca Wydma wznosi się nad płaskim, pustynnym terenem, co sprawia, że góruje nad okolicą. Przy odpowiednim wietrze rozbrzmiewa charakterystycznym dudniącym dźwiękiem. Legendy mówią, że to głosy dusz wojowników pochowanych niegdyś w tym miejscu. Latem „Ałtyn-Jemiel” staje się niemal patelnią. Temperatura sięga 40–50°C i próżno szukać tu przynoszącego ulgę cienia. Dlatego wspinaczka na wysoką na 150 m wydmę w godzinach popołudniowych okazała się zadaniem karkołomnym i zakończyła się dla nas szybciej, niż zakładały plany. Mogliśmy za to chodzić po niej

w całkowitej samotności. Wszystkim wybierającym się do parku w okresie letnim polecam jednak przybycie wczesnym rankiem, gdy upał nie daje jeszcze mocno o sobie znać. W tym regionie znajduje się także pięć kamiennych kurhanów Besszatyr, będących cmentarzem i miejscem kultu starożytnych plemion zwanych Sakami (spokrewnionych ze Scytami i Sarmatami), zamieszkujących te ziemie w I tysiącleciu p.n.e. „Ałtyn-Jemiel” sprawia wrażenie rejonu nienadającego się do życia, ale to tylko pozory, gdyż zamieszkują go rozmaite stworzenia. Poza licznymi owadami występuje w tych stronach kilkaset

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

gatunków zwierząt. Zależnie od pory roku można tu spotkać m.in. wilki szare, lisy rude, gazele czarnoogonowe, pieszczanki wielkie, koziorożce syberyjskie, osły azjatyckie (onagery), węże i jaszczurki, a nawet pantery śnieżne (irbisy śnieżne)! Park wolno zwiedzać jedynie od kwietnia do października. Do wstępu na jego teren upoważniają bilety, które kupuje się w biurze w wiosce Basszi. Jeśli nie nabędziemy wejściówek, szlabany ustawione na drodze na granicy obszaru chronionego okażą się najprawdopodobniej przeszkodą nie do przebycia. Basszi to również 

WIOSNA 2017


58 DALEKIE PODRÓŻE

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

SS „Ałtyn-Jemiel” słynie m.in. z niesamowitej Śpiewającej Wydmy

TT Spektakularny kanion rzeki Szaryn ©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

WIOSNA 2017


59 ostatnie miejsce, w którym możemy zaopatrzyć się w zapasy wody i żywności, jeżeli nie zrobiliśmy tego wcześniej. Ich uzupełnienie w parku jest niemożliwe.

NA DNIE KANIONU W południowo-wschodnim Kazachstanie, tuż przy granicy z Chinami, warto odwiedzić też region nietypowy dla azjatyckiego krajobrazu. W rejonie rzeki Szaryn wiatr owiewa wyłonione z morza skały już od 12 mln lat. Kanion Szaryński określany jest mianem młodszego brata słynnego Wielkiego Kanionu Kolorado w stanie Arizona w USA. Wspominając widoki na amerykański cud natury, zastanawiałam się, czy jego kazachski odpowiednik będzie mu w stanie dorównać. Nie zawiodłam się. Czas naszej podróży okazał się nieco niefortunny, gdyż władze kraju wprowadziły akurat ograniczenia w poruszaniu się w strefie przygranicznej. Do odwiedzania miejsc takich jak Kanion Szaryński czy Wielkie Jezioro Ałmaty wymagane były dodatkowe pozwolenia, których wyrobienie trwałoby zbyt długo. Liczyliśmy się z tym, że możemy zostać zawróceni przed samym osiągnięciem celu. Tak się na szczęście nie stało i po wykupieniu biletów w budce strażniczej niezatrzymywani przez nikogo ruszyliśmy przed siebie. Nad krawędź kanionu przybyliśmy

w idealnym momencie. Zachodzące słońce oświetlało skały w głębi, wydobywając ich barwę i fakturę. Patrzyliśmy na ten spektakl natury aż do chwili, gdy światło zgasło. Zostawiliśmy samochód na górze, a sami przypominającą serpentynę ścieżką podążyliśmy w dół wąwozu, żeby zanocować w jego wnętrzu. Do celu dotarliśmy po zmroku. Nie byliśmy w stanie ocenić miejsca, w którym rozbijaliśmy namiot. Słyszeliśmy szum przepływającej obok rzeki i wiedzieliśmy, że otaczają nas strome skalne ściany. Wygląd okolicy do rana pozostał tajemnicą. Podczas schodzenia na dno kanionu spotkaliśmy strażnika, u którego wcześniej kupowaliśmy bilety. Pokazał nam, gdzie możemy się rozbić, i zaproponował, żebyśmy po rozstawieniu namiotów podeszli do pobliskiego baru. Nie spodziewałam się niczego więcej niż niewielkiej budki, w której sprzedaje się przekąski i napoje. Nie doceniłam jednak kazachskiej kreatywności. Wspomniany bar był większy, niż myślałam, a dobiegająca z niego muzyka grała znacznie głośniej, niż można by przypuszczać. Przy stołach siedziały grupki miejscowych raczących się piwem i sziszą. Również na niewielkim drewnianym parkiecie robiło się coraz gęściej. Impreza trwała w najlepsze. Okazało się, że bawią się tu głównie ludzie związani z kanionem, m.in. strażnicy czy pracownicy

zaplecza turystycznego. Przyjezdnych było jak na lekarstwo. Gospodarze nie pozwolili, abyśmy siedzieli z boku. Po chwili szisza krążyła już wśród nas, zadbano także, żebyśmy zbyt często nie schodzili z parkietu. Wyobrażałam sobie, że noc upłynie nam na toczonych przed namiotem rozmowach i wsłuchiwaniu się w szum Szarynu. W ogóle nie przyszło mi do głowy, iż w takim miejscu będę uczestniczyć w dość hucznej imprezie. Prawdę mówiąc, chociaż świetnie się bawiłam, nie popieram tworzenia tego typu lokali rozrywkowych w regionach o znacznych walorach przyrodniczych. Zwłaszcza że w tej okolicy planuje się ponoć rozbudowanie infrastruktury turystycznej, a nawet postawienie centrum spa. Raczej nie kibicuję temu przedsięwzięciu, bo sam kanion jest naprawdę wystarczającą atrakcją, a im bardziej dziki i naturalny pozostaje, tym lepiej. To – oczywiście – moje zdanie i zdaję sobie sprawę, że niektórym takie udogodnienia mogą odpowiadać.

KAZACHSCY UJGURZY Wieczór upłynął nam nie tylko na zabawie, ale i na interesujących rozmowach z miejscowymi. Jak się okazało, byli wśród nich Ujgurzy. Są oni grupą etniczną pochodzenia tureckiego. Dawne ujgurskie imperium (kaganat ujgurski, chanat ujgurski), 

WIOSNA 2017


60 DALEKIE PODRÓŻE

SS Prosta infrastruktura turystyczna na terenie Kanionu Szaryńskiego

istniejące mniej więcej w latach 744–840, sięgało niemal od Morza Kaspijskiego po Mandżurię, zostało jednak podbite, a jego mieszkańcy w ciągu następnych wieków przenosili się m.in. na tereny podlegające Czyngis-chanowi i kolejnym mongolskim władcom. Ostatecznie Ujgurzy trafili pod panowanie Chińczyków. Obecnie zdecydowana większość ponad 15-milionowej populacji tej ludności zamieszkuje rozległy Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur w północno-zachodnich Chinach. W Kazachstanie żyje ich powyżej 250 tys., osiedlili się głównie na południu, np. w okolicach miasta Ałmaty. Mimo burzliwej przeszłości i braku własnego państwa, Ujgurzy nigdy nie zatracili tożsamości i nie porzucili marzeń o własnym kraju. Świadczą o tym liczne zrywy wol-

nościowe i powstania, którymi naznaczona jest ich historia. Również i dziś, zmuszani do używania głównie języka mandaryńskiego (standardowego chińskiego, putonghua) i asymilowania chińskiej kultury, nadal walczą o niepodległość. Chociaż uciekają się niekiedy nawet do aktów terroryzmu, większość świata nie wie o ich istnieniu. Ujgurzy opowiadali nam m.in. o swoim pochodzeniu i o tym, czym różni się język ujgurski od kazachskiego. Podkreślanie tych różnic było dla nich bardzo ważne i wiązało się zapewne właśnie z potrzebą zachowania odrębności kulturowej. Spać położyliśmy się dużo później, niż planowaliśmy. Po raz pierwszy przebudziliśmy się o wschodzie słońca. Choć widziany z dna kanionu nie wydawał się

TT Kazachowie wypasają na rozległych żyznych stepach swoje stada owiec

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

zbyt spektakularny, światło pięknie wyeksponowało rozżarzone szczyty otaczających nas skał. Wtedy też zobaczyliśmy, w jak urokliwym miejscu spędziliśmy noc. Na dobre obudziliśmy się kilka godzin później. Zebraliśmy obozowisko i ruszyliśmy na dalsze odkrywanie Kanionu Szaryńskiego. Wracaliśmy tą samą drogą, którą przyszliśmy. Za dnia mogliśmy podziwiać wspaniałe formacje skalne w pełnej okazałości. Na koniec warto wspomnieć, że z mniejszością ujgurską związana jest jedna z bardziej oryginalnych budowli znajdujących się na terenie Kazachstanu. Otóż w mieście Żarkent, zaledwie 30 km od granicy z Chinami, wybudowano niezwykły meczet przypominający chińską pagodę. Co ciekawe, wzniesiono go z drewna, bez użycia ani jednego gwoździa. W czasach ZSRR obiekt wykorzystywany był jako wartownia dla pograniczników lub pijalnia herbaty. Od końca lat 60. XX w. uchodzi za zabytek, a władze państwowe przekształciły go w muzeum.

NIE TYLKO PRZYRODA Kazachstan jest nie tylko największym, ale i najbogatszym stabilnie rozwijającym się krajem Azji Środkowej. Widać to zwłaszcza w dużych miastach takich jak Astana czy Ałmaty. To nowoczesne ośrodki, które bez problemu mogą konkurować z zachodni-

WIOSNA 2017


61

SS XIX-wieczny meczet stylizowany na chińską pagodę w mieście Żarkent

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

mi metropoliami. Architekci i planiści pragną, żeby ten pierwszy, pełniący od grudnia 1997 r. funkcję stolicy, stał się Berlinem w euroazjatyckim stylu. Jego centrum za-

projektowano z wielkim rozmachem, a futurystyczne budowle i monumentalizm architektury wprawiają w osłupienie. Miasto stanowi zrealizowaną wizję prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, sprawującego swój urząd od początku istnienia współczesnego niepodległego państwa. Zarówno Astana, jak i Ałmaty są ośrodkami przemysłowymi, kulturalno-naukowymi i handlowo-usługowymi. Znajdziemy w nich wiele udogodnień nie tylko dla mieszkańców, ale i turystów. Część miejskiej ludności szybko się bogaci, o czym świadczą liczne drogie samochody przemierzające tutejsze ulice.

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

Symbolem inwestycyjnego rozmachu, tym razem jednak jeszcze z czasów radzieckich, jest kosmodrom Bajkonur. Ten obiekt, wybudowany w 1955 r. ok. 200 km na wschód od Jeziora Aralskiego, to najstarszy i do tej pory nadal największy ośrodek wysyłający statki i promy kosmiczne poza orbitę Ziemi. Mimo iż Kazachstan w porównaniu ze swoimi sąsiadami osiągnął względny sukces gospodarczy związany z wydobyciem surowców naturalnych, dostrzega się tu wyraźnie rozwarstwienie społeczne wynikające z różnic w dochodach, a duże obszary 

WIOSNA 2017


62 DALEKIE PODRÓŻE

©© ARCHIWUM AMBASADY KAZACHSTANU W POLSCE

SS Panorama centrum Astany rozbłyskającej światłami po zachodzie słońca

biedy poza wielkimi miastami stanowią wyzwanie dla władz stawiających na ciągły rozwój. Większość społeczeństwa wciąż żyje bardzo skromnie, a o problemach z dostępem do wody w mniejszych miejscowościach mieliśmy okazję przekonać się na własnej skórze. Rządzący krajem marzą jednak o zwiększeniu znaczenia Kazachstanu w świecie. To właśnie Astana została gospodarzem Expo 2017, cyklicznej prestiżowej wystawy prezentującej kulturowy, naukowy i techniczny dorobek państw i narodów z całego globu. Impreza rozpocznie się 10 czerwca i potrwa 3 miesiące, a jej temat stanowi energia przyszłości. Jednym z głównych wyzwań będzie uzyskanie odpowiedzi na py-

tanie, w jaki sposób zapewnić bezpieczny i trwały dostęp do energii przy jednoczesnej redukcji emisji dwutlenku węgla. Warto wspomnieć, że w sierpniu 2016 r. pierwszy raz po 14 latach odbyła się oficjalna wizyta prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa w Polsce. To spotkanie ma być początkiem zacieśnienia stosunków między oboma państwami. Zapewne przełoży się więc na nasze częstsze kontakty z Kazachami tak w sferze gospodarki, jak i turystyki. Nie bez zasług w dziedzinie budowania wzajemnych relacji pozostaje również działalność kazachskiej ambasady i kierującego nią Ałtaja Abibułłajewa, który doskonale mówi po polsku, co pozwala mu wspaniale promować swoją ojczyznę w Polsce.

TT Budynek władz miasta Ałmaty znajdujący się przy placu Republiki

WIOSNA 2017

©© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

W 2017 r. Polacy dostaną się do Kazachstanu szybciej i łatwiej. Już od 8 maja Polskie Linie Lotnicze LOT wprowadzają do swojej oferty połączenia z Warszawy do Astany. Będą to pierwsze bezpośrednie loty naszego przewoźnika do Azji Środkowej. W jego rozkładzie znalazły się cztery rejsy w tygodniu (w poniedziałek, środę, czwartek i piątek) samolotami Boeing 737-800 Next Generation. Oprócz tego od 1 stycznia br. polscy obywatele mogą przekraczać kazachską granicę bez wizy, wystarczy jedynie okazanie ważnego paszportu (dotyczy to pobytu do 30 dni). Podróż z Polski do Kazachstanu nigdy jeszcze nie była tak prosta. Warto skorzystać z tej okazji i odkryć ten różnorodny i niezmiernie interesujący kraj.  TT Kosmodrom Bajkonur – start rakiety Proton

©© NASA/IMAGES.KSC.NASA.GOV/PHOTOS


63

WIOSNA 2017


©© MR HASSANI/GOLDENDAYS TRAVEL GROUP/WWW.KERMAN.IRANGOLDENDAYS.COM

64 DALEKIE PODRÓŻE

IRAN

– OAZA W NIESPOKOJNYM ŚWIECIE

WIOSNA 2017


©© GOLDENDAYS TRAVEL GROUP/WWW.KERMAN.IRANGOLDENDAYS.COM

65

<< Współcześnie trudno ignorować kwestie bezpieczeństwa. Strach coraz częściej wpływa na decyzje o podróżach, a miejsca uchodzące jeszcze nie tak dawno za idealny cel wakacyjnych wyjazdów, takie jak Tunezja, Egipt czy Turcja, przestały się cieszyć dużą popularnością. W niezwykle interesującym świecie islamu na pierwszy plan zaczął wysuwać się jednak w ostatnim czasie kraj, który choć kiedyś został uznany za państwo osi zła przez prezydenta USA George’a W. Busha, dziś jawi się jako oaza spokoju na Bliskim Wschodzie. Co sprawia, że Iran kusi coraz większe rzesze podróżnych? Wpływa na to z pewnością kilka czynników. Oficjalną religią w tej teokratycznej republice jest islam szyicki, nurt, który ma zdecydowanie mniej wyznawców na świecie i w tym jego regionie niż sunnizm. Wiele osób fascynuje niezmiernie długa i ciekawa historia dawnej Persji, a także sami jej mieszkańcy, różniący się znacznie od Arabów. Ten bezpieczny i przyjazny dla zagranicznych gości kraj staje się dzisiaj znakomitą alternatywą dla osób interesujących się wyprawami na Bliski Wschód. >> MARCIN WESOŁOWSKI www.wesolowski.co

©© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL)

P

ierwsze miesiące 2015 r. wyznaczały nowy kierunek, w którym podążać miał Iran. Wzdłuż alei Ferdousiego, jednej z głównych ulic jego stolicy Teheranu, codziennie zbierały się tłumy ludzi nerwowo sprawdzających kursy walut. Trwały właśnie intensywne negocjacje władz państwa z przedstawicielami mocarstw nuklearnych w sprawie zamrożenia irańskiego programu atomowego, otwarcia się na świat i anulowania nałożonych przed laty sankcji spowalniających rozwój gospodarki. Zanim podpisano ostateczne porozumienie normalizujące stosunki między zainteresowanymi stronami, w tym przede wszystkim z USA, pojawiły się pojedyncze znaki wskazujące na to, że w Iranie nadchodzą zmiany. Dzięki liberalizacji przepisów wizowych, braku nie tak dawnych długich kontroli na granicy i wciąż zwiększającej się liczbie tanich lotów z Europy do Teheranu o tym kraju mówiło się coraz lepiej i więcej.

My w naszą podróż ruszaliśmy z mnóstwem pytań, na które odpowiedzi szukaliśmy z pomocą jednego z tutejszych najbardziej znanych prywatnych przewodników. W młodości, za panowania ostatniego szacha Mohammada Rezy Pahlawiego (1919–1980), latał wojskowymi myśliwcami. Po irańskiej rewolucji islamskiej z 1979 r. postanowił jednak nie wiązać się z władzami i przez całe swoje życie konsekwentnie pracował jako mały przedsiębiorca. Podczas zwiedzania najpopularniejszych miejsc w Iranie poznawaliśmy ten kraj dzięki długim rozmowom z Alim i spotkaniom z Irańczykami, w trakcie których nasz towarzysz służył za tłumacza.

MIASTO KONTRASTÓW Trudno opowiadać o Teheranie jak o klasycznej atrakcji turystycznej. Jest inny od pozostałych tutejszych miast i regionów, podobnie jak Nowy Jork nie przypomina reszty Stanów Zjednoczonych, Taszkent – Uzbekistanu, a Moskwa – Rosji. To miejsce, które przyjezdni często po prostu omijają i od razu wyruszają na poszukiwania Persji z Księgi tysiąca i jednej nocy. Mimo 

SS Fantazyjne formacje skalne w pobliżu niezmiernie gorącego miasta Szahdad WW Sziraz – olśniewające witraże w ukończonym w 1888 r. Różowym Meczecie WW Irańczyk ze swoim wielbłądem na Wielkiej Pustyni Lota (Daszt-e Lut)

WIOSNA 2017


66 DALEKIE PODRÓŻE wielu negatywnych opinii o irańskiej metropolii, jej złej jakości powietrzu i ogromnym ruchu samochodowym, zdecydowanie warto zostać w niej choć na chwilę, gdyż taka wizyta pozwoli nam lepiej zrozumieć współczesny Iran. Wszystkie zmiany w kraju zawsze rozpoczynają się w Teheranie i nic nie dzieje się tu bez ostatniego słowa teherańczyków. W mieście współistnieją ze sobą równoległe, a przy tym bardzo odmienne światy. Z jednej strony stanowi ono centrum reżimu ajatollahów, ale z drugiej uchodzi za najbardziej tolerancyjne i otwarte na różnorodność miejsce w Iranie. Stolicę charakteryzują bardzo widoczne granice – północna jej część to oaza bogatych i liberalnych mieszkańców, w rejonie południowym żyją biedni obywatele o najczęściej konserwatywnych poglądach. Niełatwo jest poznać i zrozumieć Teheran, podobnie jak i się po nim poruszać. Jego główne atrakcje są znacznie od siebie oddalone, dlatego warto przemieszczać się pociągami teherańskiego metra i od czasu do czasu skorzystać z usług taksówkarzy. Na początku podróży po tym kraju nic nie będzie bardziej wymowne i symboliczne niż wizyta przed byłą amerykańską ambasadą. Jej zajęcie w trakcie irańskiej rewolucji islamskiej przyczyniło się do zerwania stosunków dyplomatycznych między oboma państwami. Spacer wzdłuż murów, na których wymalowano antyamerykańskie hasła, przypomina o ostatnich trudnych dziesięcioleciach i uświadamia, jak długą drogę Iran przebył od tamtego czasu do dziś. W Teheranie pełno jest muzeów i pałaców, jednak o wiele ciekawsze wydaje się obserwowanie życia jego mieszkańców. Odwiedziny na Wielkim Bazarze są idealną okazją, aby zobaczyć Irańczyków w codziennych sytuacjach, a nic nie prezentuje lepiej kultury i zasad ta’arofu, czyli irańskiej etykiety, niż zachowania i rozmowy teherańczyków na tym targowisku leżącym w sercu miasta. Żeby podejrzeć, jak miejscowi spędzają czas wolny, warto z kolei wybrać się do znajdującego się na wzgórzu Darbandu, jednej z najpopularniejszych oaz w stolicy, która dzięki położeniu na dużej wysokości pozwala schronić się przed smogiem i zgiełkiem. Przed wyruszeniem w dalszą podróż należy zatrzymać się na chwilę przed teherańską Wieżą Azadi. Paradoksalnie w kraju, gdzie nadal niektóre wolności bywają ograniczane, najważniejszym symbolem jest właśnie 45-metrowa Wieża Wolności. Zbudowano ją w 1971 r. z okazji obchodów

WIOSNA 2017

SS Północny Teheran osłaniany przez imponujące pasmo górskie Elburs

2500-lecia imperium perskiego. To miejsce było jedną z głównych aren irańskiej rewolucji, która obaliła rządy ostatniego szacha i ustanowiła Islamską Republikę Iranu. Pod nią też w 2009 r. zbierali się protestujący, gdy w wyniku sfałszowanych wyborów Mahmud Ahmadinedżad (Mahmud Ahmadineżad) wybrany został na drugą kadencję prezydencką.

ŚWIĘTE MIASTO W czerwcu 2009 r., podczas kampanii prezydenckiej jeden z najbardziej konserwatywnych szyickich duchownych kraju – ajatollah Mohammad Tagi Mesbah-Jazdi – wydał podobno fatwę (religijne rozporządzenie mające moc prawną) stanowiącą, że ludzie odpowiedzialni za przeprowadzanie wyborów mogą nimi manipulować tak, aby wygrał kandydat najwierniejszy zasadom islamu. Zwyciężył wspomniany bardzo niepopularny Mahmud Ahmadinedżad, człowiek, który konsekwentnie utwierdzał Zachód w przekonaniu, że Iran jest państwem terrorystycznym, a samych Irańczyków pchał (jak się

zdawało, wbrew ich własnej woli) w objęcia fundamentalizmu religijnego nakazującego kontrolować każdy aspekt życia ludzkiego. W trakcie lądowania na Międzynarodowym Lotnisku Imama Chomejniego można zauważyć biegnącą w nieskończoność, dziwną jasną nitkę pośród całkowitej ciemności. Jeśli przyjrzymy się jej dokładnie, zdamy sobie sprawę z tego, że to droga. Ta rzęsiście oświetlona autostrada łączy Teheran z oddalonym od niego o ok. 125 km na południowy zachód miastem Kom (Ghom). Jedzie nią każdy udający się na zwiedzanie Iranu turysta. Ma ona pokazywać, jak ważne miejsce na tutejszej mapie stanowi ten niepozorny ośrodek. Jeden z naszych rozmówców powiedział, że Kom słynie z produkcji dwóch rzeczy – świetnych słodyczy i licznych mułłów, szyickich duchownych, którzy trzymają w ryzach cały kraj. W Iranie popularna była jeszcze niedawno opowieść o tym, jak diabeł spędza swój tydzień. Z reguły cztery dni w tygodniu przebywa w USA, czasem wejdzie do głowy prezydenta Baracka Obamy, czasem na-


67

©© DIEGO DELSO/WIKIMEDIA COMMONS

SS Południowy Teheran zaprasza na zakupy na historyczny Wielki Bazar

©© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL)

miesza w umysłach republikanów, bo z nimi ma łatwiej. Na pozostałe trzy dni wraca natomiast na szkolenie do Komu. To jedno z najświętszych i najważniejszych miast dla szyitów. Odwiedziny w nim i poznanie jego historii pomagają zrozumieć specyfikę regionu, w jakim znajduje się Iran. Islam szyicki, religia dominująca w państwie od czasów panowania dynastii Safawidów (1501–1736), jest inny niż sunnicki. Oprócz różnic w doktrynie, które pojawiły się już po śmierci proroka Mahometa w 632 r., odmienne zasady dotyczą też życia codziennego. Gdy Persja została podbita przez Arabów, przyjęła nowy system religijny, ale bardzo szybko dostosowała go do swojej starej i bogatej kultury. Nie zaakceptowano m.in. reguły nakazującej niszczenie wizerunków ludzi i zwierząt. Irańczycy nie mogą

SS Kolorowy sklep ze słodyczami i przyprawami w mieście Meszhed

zapomnieć o tym, że najeźdźcy zdewastowali mnóstwo perskich zabytków w pierwszych dziesięcioleciach swojego panowania. Co ważniejsze jednak, szyizm uznaje, iż tekst Koranu podlega interpretacjom, które opracowują szyiccy duchowni. Sunnici, czyli 87–90 proc. muzułmanów na świecie, uważają szyitów za heretyków. Niechęć i nieufność są szczególnie widoczne między Irańczykami i Arabami, ale wynikają one nie tylko z różnic religijnych, lecz także uwarunkowań historycznych i kulturowych. Persowie (stanowiący większość w Iranie – ok. 65 proc. populacji) to dumny i bardzo stary naród, który ludy arabskie uważa za prostych mieszkańców pustyni żyjących w sztucznych krajach stworzonych przez kolonialne potęgi i utrzymujących się wyłącznie dzięki wydobywa-

©© MUHAMMAD MAHDI KARIM/MICRO2MACRO.NET

niu ropy. Napięcia między zwolennikami szyizmu i sunnizmu istniały od zawsze. Jednak współcześnie stały się jeszcze bardziej jaskrawe ze względu na działalność Państwa Islamskiego, którego Irańczycy są wielkimi przeciwnikami. Kom jest miastem niezmiernie konserwatywnym. Pielgrzymują do niego ogromne rzesze wiernych nie tylko z Iranu. Mimo to szyicki fundamentalizm wciąż pozostaje bardzo daleki od ideologii terrorystycznego Państwa Islamskiego.

W PERSKIEJ BAŚNI Po opuszczeniu Teheranu i Komu podróżnicy przemierzają coraz bardziej pustynne krajobrazy kraju i powoli wkraczają w baśniowy świat Persji, o którym marzyli 

WIOSNA 2017


68 DALEKIE PODRÓŻE przed wyjazdem. Po wjechaniu do miasta Isfahan trafia się w końcu do tej fantastycznej krainy. Plac Nagsz-e dżahan, inaczej zwany też placem Imama, stanowi pępek irańskiego wszechświata. To przy nim znajdują się najpiękniejsze zabytki perskiej architektury – Meczet Szejka Lotfallaha, pałac Ali Kapu (Ali Ghapu) i Meczet Imama. Ich widok zapiera dech w piersiach. Turystów zachwyca także pełen życia bazar, którego bramy przylegają do rozległego placu Imama. Niesamowitych wrażeń dostarcza również oaza spokoju, jaką jest dziedziniec Hotelu Abbasi. Tutaj mogliśmy wypić najpiękniej podaną herbatę w cudownych wiosennych promieniach słońca. Taką chwilę trudno zapomnieć. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że Isfahan nie należy do spokojnych miejsc. Łatwo zaobserwować w nim wzrost ruchu turystycznego, a co za tym idzie, postępującą komercjalizację i napływ tanich pamiątek. Miasto było popularne na długo przed niedawnym otwarciem się Iranu na świat, dlatego jeśli ktoś planuje kupić rękodzieło, nie powinien raczej robić tego na fascynującym isfahańskim bazarze, lecz skorzystać z takiej okazji w Szirazie.

©© DIEGO DELSO/WIKIMEDIA COMMONS

SS Mauzoleum Fatimy al-Masumy, córki imama Musy al-Kazima z VIII w., w Komie

WSPOMNIENIE IMPERIUM Z Isfahanu większość turystów wybiera się na południe, do ruin antycznego Persepolis położonych obok wspomnianego miasta Sziraz. W tym ostatnim urodził się w pierwszej połowie XIV stulecia jeden z najzdolniejszych i najbardziej podziwianych poetów perskich Hafiz (Hafez). Sziraz fascynuje swoją ciekawą historią. Poza tym produkowano w nim kiedyś najlepsze wino na Bliskim Wschodzie. Dziś jest miastem uczciwych handlarzy, szczyci się pięknym Różowym Meczetem, wspaniałymi świątyniami i majestatyczną Cytadelą Karima Chana, w której obecnie mieszczą się pracownie lokalnych artystów. Choć w porównaniu z wcześniej odwiedzonymi przez nas dużymi ośrodkami to prawdziwa oaza, jako miłośnika historii ciągnęło mnie do pobliskich słynnych ruin starożytnego miasta Persepolis. W końcu słyszałem i uczyłem się o nim, będąc jeszcze dzieckiem. W już niemal letnich promieniach słońca wkraczaliśmy do miejsca, które było świadkiem wielkiej historii. Aby do niego dotrzeć, przemierza się bajkowe krajobrazy rozpościerające się wokół drogi łączącej Isfahan z Szirazem i wspina się na wysokie wzniesienia gór Zagros (z najwyższym punktem Zard

WIOSNA 2017

Kuh – 4548 m n.p.m.). W ten sposób trafia się do prawdziwego serca Persji. Stąd wywodzi się wszystko, co w tej krainie najważniejsze, łącznie z jej nazwą. Ostan (rodzaj jednostki administracyjnej) Fars, stanowi region symboliczny, z którym związane są pasjonujące dzieje narodzenia i upadku imperium. Nazwa ta pochodzi od staroperskiego słowa „Pârs”, została zmieniona przez Arabów ze względu na brak głoski „p” w języku arabskim. Równie piękne słońce jak podczas naszej wizyty świeciło nad całym tym rejonem, gdy w połowie października 1971 r. ostatni irański szach, Mohammad Reza Pahlawi, postanowił zwrócić oczy świata na swoją ojczyznę i pokazać wszystkim, że Iran jest potężny, ale również szczyci się niezmiernie

bogatą kulturą i długą historią. Jak opowiadają Irańczycy, Amerykanie z wielkich firm zatrudnieni w tych stronach powszechnie żądali dodatków za pracę w tym „dzikim kraju”. Ówczesny władca chciał więc przekonać światową opinię publiczną, że jego państwo to spadkobierca wspaniałej cywilizacji. Okazją do tego miały być obchody 2500. rocznicy powstania imperium Persów z pięciodniową uroczystością w Persepolis. Mohammad Reza Pahlawi wiedział, że może sobie pozwolić na każdą formę ekstrawagancji. Petrodolary stale zasilały budżet Iranu, który wciąż się rozwijał. Mimo to nie robiono zbyt wiele, aby poprawić los zwykłych ludzi. W społeczeństwie narastało niezadowolenie, coraz większe wpływy zaczynali zyskiwać szyiccy mułłowie. W październiku


69

©© IRPEDIA.COM

SS Dom Qavam z XIX stulecia w mieście Sziraz

©© PARS TOURIST AGENCY/KEY2PERSIA.COM

SS Plac Nagsz-e dżahan w centrum Isfahanu

SS Oślepiające blaskiem wnętrze w mauzoleum Szach Czeragh w Szirazie

1971 r. świat miał być świadkiem ponownego narodzenia imperium, odrodzenia Persji. Przygotowania do obchodów trwały 10 lat. Wybudowano nowe drogi i lotniska i stworzono całą niezbędną infrastrukturę. Jednak wszystkie te starania tak naprawdę przyczyniły się jedynie do upadku władzy. Najgłośniej grzmiał ajatollah Ruhollah Chomejni (1902–1989) nazywający całe przedsięwzięcie festiwalem diabłów. Inni

wypominali szachowi marnotrawienie publicznych pieniędzy, opowiadali o luksusowych namiotach przeznaczonych dla prawie 60 przywódców z całego świata, w których łazienki wykonano z marmuru. Natomiast wykwintne jedzenie i wina dla gości miały być transportowane z paryskiej restauracji „Maxim’s”. Choć Iran rzeczywiście olśnił wszystkich swoim bogactwem, wśród jego obywateli wzrastało oburzenie. Ta fala po-

©© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL)

woli wzbierała przez kilka lat, aż do chwili, gdy rewolucja islamska zakończyła rządy ostatniego szacha. Kiedy odwiedzamy różne miejsca w kraju, z ich historii układamy sobie współczesny obraz tego regionu i jego mieszkańców. Persepolis nie po raz pierwszy odegrało rolę w spektaklu o upadku władzy. Niegdyś, przed wieloma wiekami marzenia Persów o wiecznym i potężnym imperium zniweczył 

WIOSNA 2017


70 DALEKIE PODRÓŻE

©© GINOLERHINO/WIKIMEDIA COMMONS

SS Persepolis – ruiny imponującego rozmiarami pałacu Dariusza I Wielkiego

Aleksander Wielki, który najechał, zdobył i spalił tę starożytną stolicę w 330 r. p.n.e. Płomienie strawiły bajeczny pałac Dariusza I Wielkiego (ok. 550–486 r. p.n.e.), bo choć zbudowany został z kamienia, wszystkie jego stropy były drewniane. Płonące elementy konstrukcyjne uszkadzały kamienne kolumny i ściany, a te przewracały się i burzyły kolejne części budowli. Mimo ogromnych zniszczeń ruiny i pozostałe piękne płaskorzeźby nadal pozwalają wyobrazić sobie, jak niezwykłe musiało być Persepolis niemal 2,5 tys. lat temu.

WIOSNA 2017

NA ŚRODKU PUSTYNI Po wizycie w Szirazie i starożytnej stolicy Persów warto skierować się na północny wschód do miasta Jazd, położonego na granicy Wielkiej Pustyni Słonej i Wielkiej Pustyni Lota. To podróż z rejonów pustynnych do krainy jeszcze surowszej i mniej przyjaznej człowiekowi. Samotne ostre szczyty wznoszą się na płaskiej przestrzeni. Podczas jazdy autem mamy wrażenie, że prowadząca przez pustynię szosa ciągnie się w nieskończoność i gdzieś przed nami rozmywa się pod wpływem wysokiej temperatury. Jednak różne miasteczka mijane

TT Zrekonstruowana potężna Cytadela Bam (Arg-e Bam)

©© IRPEDIA.COM

po drodze pełne są życia, a my z fascynacją podziwiamy perły miejscowej architektury. Wyróżniają się tutaj różnego rodzaju wieże, np. ta w Abarkuh – ogromna konstrukcja, która w upalne miesiące pozwalała na przechowywanie powstałego w zimie lodu, służącego do chłodzenia napojów mieszkańcom tych niezwykle gorących i suchych terenów. Jazd, typowo pustynne miasto, kryje w sobie wiele więcej, niż wydaje się turystom patrzącym na jego kolejne piękne meczety i inne ciekawe budowle. Ponieważ panuje w nim prowincjonalny spokój


71 (mimo ponad 500 tys. mieszkańców), trudno uwierzyć, że ta ziemia wydała dwóch prezydentów wrogich sobie państw, którzy pełnili swoje funkcje w tym samym czasie. Historia ta pokazuje dobitnie, jak bardzo złożonym i niejednoznacznym miejscem jest Iran. Rodzina Mosze Kacawa, prezydenta Izraela w latach 2000–2007, opuściła Jazd w 1951 r. Z każdym rokiem społeczność żydowska tego miasta kurczyła się coraz bardziej. Obecnie wynosi jedynie kilkanaście osób. Mosze Kacaw obejmował swoje stanowisko 3 lata po tym, jak kadencję prezydencką zaczął w Iranie Mohammad Chatami, urodzony w Ardakanie w ostanie Jazd. Przedstawiciele obu zwaśnionych krajów mieli okazję się spotkać, gdy przybyli do Watykanu pożegnać zmarłego papieża Jana Pawła II. Na placu św. Piotra 8 kwietnia 2005 r. zgromadziła się większość przywódców państw świata. Pod koniec uroczystości pogrzebowej Mohammad Chatami, który ze względu na rozmieszczenie gości według alfabetycznej listy nazwisk siedział dość blisko Mosze Kacawa, wyciągnął do niego dłoń i pozdrowił go w języku perskim (farsi). Choć po powrocie do Iranu prezydent temu zaprzeczał, świadkowie zajścia potwierdzali, że ta sytuacja naprawdę się wydarzyła.

©© GOLDENDAYS TRAVEL GROUP/WWW.KERMAN.IRANGOLDENDAYS.COM

SS Trochę luksusu na pustyni – Golden Days Royal Guest House (ostan Kerman)

Jazd wypełniają wspaniałe zabytki architektury: począwszy od Meczetu Zgromadzenia (Masdżid-e Dżame) przez ogromną liczbę wież wiatrowych zwanych badgirami po kompleks Amira Chakmagha (Amira Czakmagha). Także w tym mieście zapoznać się możemy z historią zaratusztrianizmu, jednej z najstarszych religii monoteistycznych świata, która upowszechniła się na obszarach Persji przed islamem. Znajdują się tu dwa niezmiernie ważne miejsca z nią związane – świątynia ognia i wieża

milczenia. Na szczycie tej ostatniej odbywały się tzw. powietrzne pogrzeby zaratusztrian (zwłoki wystawiano na żer ptakom). Z Jazdu kierujemy się już na północ, ku stolicy. Robimy jeszcze krótki przystanek w mieście Kaszan, gdzie podziwiać można niezwykłe rezydencje i ogrody oraz pełen życia bazar. Powrót do Teheranu to ponownie bardzo interesujące, a zarazem ciężkie przeżycie. Gęsty smog i zapach spalin znów zwalają nas z nóg i zmuszają do powtórnej aklimatyzacji do tutejszych warunków. 

WIOSNA 2017


72 DALEKIE PODRÓŻE

SS Meczet z XV w. należący do kompleksu Amira Chakmagha w Jazdzie

INFORMACJE PRAKTYCZNE Iran jest obecnie świetnie połączony z Europą. Wygodne i niedrogie loty odbywają się z takich miast jak Frankfurt nad Menem i Monachium (Lufthansa), Wiedeń (Austrian Airlines), Londyn (British Airways), Rzym (Alitalia), Amsterdam (KLM), Paryż (Air France), Stambuł (Turkish Airlines) czy Kijów (Ukraine International Airlines – UIA). Możemy też wybrać np. podróż z Warszawy liniami Emirates z międzylądowaniem w Dubaju albo samolotem Qatar Airways z przystankiem w Dosze. Poza tym – co najważniejsze dla turystów z Polski – Polskie Linie Lotnicze LOT planują w najbliższym czasie uruchomienie nowego bezpośredniego połączenia z Warszawy do Teheranu. Ostatnio nastąpiła również

duża liberalizacja przepisów wizowych, dlatego wielu zagranicznych gości decyduje się na uzyskanie wizy tuż po wylądowaniu, na lotnisku w stolicy Iranu (visa on arrival). Przed podróżą warto zaopatrzyć się w odpowiednią ilość gotówki na bieżące wydatki i jej zapas na wszelki wypadek, gdyż nadal nie ma możliwości płacenia na miejscu kartami kredytowymi i płatniczymi, co jest skutkiem wieloletnich sankcji i odcięcia od międzynarodowego systemu bankowego. Najbezpieczniejszymi walutami na wymianę są dolary amerykańskie i euro, przy czym należy pamiętać, że banknoty (szczególnie dotyczy to dolarów) muszą być w idealnym stanie, aby zostały zaakceptowane w kantorach. Jeżeli chodzi o koszty pobytu, to niejeden turysta będzie zasko-

©© ALIREZA JAVAHERI/WIKIMEDIA COMMONS

czony faktem, iż ceny hoteli i dań w restauracjach bywają raczej dosyć zbliżone do tych w Polsce. Podróżowanie po Iranie nie jest skomplikowane. Kraj oplata sieć bardzo dobrych dróg, można korzystać z niezłych połączeń autobusowych i kolejowych. Nadal trudno tu jednak o dostęp do internetu. Transfer danych bywa wolny i często bez użycia specjalnych aplikacji nie wejdziemy na najpopularniejsze serwisy społecznościowe. Irańczycy są niezmiernie przyjaznymi ludźmi, dlatego pod względem bezpieczeństwa Iran należy do jednych z najlepszych regionów do organizowania samodzielnych wypraw. Aby zrozumieć nieraz bardzo zaskakujące zachowania miejscowych, warto zapoznać się z pojęciem ta’arof. Jest

IRAN – KRAJ POLSKICH UCHODŹCÓW `` Na mocy dodatkowego protokołu do układu Sikorski-Majski (podpisanego 30 lipca 1941 r. w Londynie), wznawiającego stosunki dyplomatyczne między Polską a Związkiem Radzieckim, obywatele polscy zostali objęci tzw. amnestią i byli zwalniani z aresztów, więzień i obozów pracy przymusowej na terenie ZSRR. Jednocześnie zezwolono na utworzenie Polskich Sił Zbrojnych podporządkowanych legalnemu rządowi RP na emigracji. Wokół powstających oddziałów Armii Andersa, jak potocznie ją nazywano ze względu na osobę dowódcy generała dywizji Władysława Andersa (1892–1970), zbierały się również rodziny żołnierzy i sieroty wojenne. W 1942 r. część jednostek wojskowych wraz z grupą uchodźców (mniej więcej 116 tys. Polaków, w tym kilkadziesiąt tysięcy cywilów i ok. 13 tys. dzieci) ewakuowano do Iranu. Trafili głównie do obozu w Pahlawi (dziś Bandar-e Anzali) nad Morzem Kaspijskim. Z powodu wyczerpania, wygłodzenia i złego stanu zdrowia zmarło w nim 639 osób. Następnie oddziały po ponad trzech miesiącach przeniesiono do Iraku, a polskich obywateli przetransportowano m.in. do Teheranu. Do usytuowanego w oazie na Wyżynie Irańskiej Isfahanu (zwanego później miastem

WIOSNA 2017

polskich dzieci) przybyło 2590 sierot, które umieszczono w placówkach opiekuńczych prowadzonych np. przez zgromadzenia zakonne. Utworzono dla nich narodowe szkoły i przedszkola. O tamtych czasach przypominają obecnie w tym kraju nagrobki na cmentarzach i tablice pamiątkowe. W Teheranie założono Towarzystwo Studiów Irańskich, które miało przybliżać historię i kulturę Iranu polskim badaczom.

Z losami Armii Andersa wiąże się też historia nietypowego członka 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii. W kwietniu 1942 r. nasi żołnierze odkupili od perskiego chłopca małego niedźwiedzia syryjskiego, którym troskliwie się zaopiekowali. Szybko stał się pełnoprawnym szeregowym jednostki (potem awansował do stopnia kaprala). Przyzwyczajony do towarzystwa ludzi Wojtek, bo takie otrzymał imię, był bardzo łagodny i lubił spędzać czas ze swoimi kompanami. Podobno w trakcie bitwy pod Monte Cassino nosił ciężkie skrzynie z amunicją (znak rozpoznawczy kompanii stanowił niedźwiedź z pociskiem artyleryjskim w łapach). Niestety, po wojnie trafił do zoo w Edynburgu, gdzie trzymany w klatce zmarł w grudniu 1963 r. w wieku 22 lat. Część polskich uchodźców została w Iranie i założyła nowe rodziny. Dziś rośnie kolejne pokolenie Irańczyków, którzy w swoim drzewie genealogicznym mają przodka z naszego kraju. W 2008 r. Poczta Polska wyemitowała znaczek upamiętniający dzieje Polaków na Bliskim ©© ROBERT WIELGÓRSKI/WIKIMEDIA COMMONS Wschodzie. Opatrzyła go napisem Isfahan – miasto dzieci SS Polskie groby na cmentarzu w Teheranie polskich.


73

to dość skomplikowana formuła grzecznościowa praktykowana przez mieszkańców tego kraju od wieków. Jej zastosowanie najlepiej wytłumaczyć na przykładzie. Po odwiezieniu nas pod wskazany adres taksówkarz może odmówić przyjęcia pieniędzy. Tak naprawdę nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy zapłacić za jego usługę, wręcz przeciwnie, trzeba nalegać, aż w końcu kierowca skapituluje. Podobnie

SS Dom bogatej rodziny Tabatabaei wzniesiony w latach 80. XIX w. w Kaszanie

jeśli Irańczyk oferuje nam coś za darmo, wcale nie świadczy to o tym, iż chce nam tę rzecz zwyczajnie podarować. Z takimi sytuacjami spotkamy się na targach, w sklepach, restauracjach czy wielu innych przypadkach. Należy pamiętać o tym, jak zareagować na tego typu bardzo specyficzną grzeczność. Jeżeli nie zapłacimy za usługę lub towar, wprawimy drugą stronę w ogrom-

©© DIEGO DELSO/WIKIMEDIA COMMONS

ne zakłopotanie. Żeby lepiej zrozumieć Iran, warto sięgnąć po książki o tym kraju, w szczególności polecam pozycje autorstwa irańsko-amerykańskiego dziennikarza Hoomana Majda (Ajatollah śmie wątpić, Demokracja ajatollahów czy Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju), który urodził się w Teheranie w 1957 r. 

WIOSNA 2017


74 DALEKIE PODRÓŻE

ROZTAŃCZONA TROPIKALNA

BRAZYLIA MAGDALENA BARTCZAK

<< W Brazylii, jednym z największych państw na świecie i największym w Ameryce Południowej, znajdziemy wszystko, czego pragnie podróżnik. Jej wschodnią granicę stanowią piękne złociste plaże położone nad Oceanem Atlantyckim. Na północy i zachodzie rozciągają się amazońskie lasy, a bliżej południa leżą tętniące życiem metropolie Rio de Janeiro i São Paulo. Ten kraj kusi i zniewala. Każdy, kto zostawił tu serce, marzy o powrocie w te strony. >> WIOSNA 2017


©© FERNANDO GRILLI/RIOTUR

75

SS Wymyślne platformy z tancerzami na Sambódromo do Rio de Janeiro w 2016 r.

U

derzenie gorącego powietrza, widok uśmiechniętych twarzy, dochodzący zewsząd gwar wielkiego miasta – takie były moje doświadczenia po wyjściu z lotniska podczas pierwszej wizyty w Rio de Janeiro, od którego rozpoczęłam wyprawę po fascynującej Brazylii. Oszałamia ona przyjezdnego nie tylko różnorodnością, klimatem i serdecznoś-

cią mieszkańców, lecz także imponującym terytorium. Ma ponad 8,5 mln km2 powierzchni i zajmuje niemal połowę kontynentu. Pod względem obszaru niedużo więc ustępuje Europie. Sami Brazylijczycy, których jest ok. 207 mln, mówią, że nie istnieje coś takiego jak jedna Brazylia. Obok elementów kultury jedno-

czących mieszkańców (m.in. znanej na całym świecie wielkiej miłości do piłki nożnej, uważanej przez nich za świętą) znajdziemy tu wiele różnic między regionami i ich tradycjami czy krajobrazami. Poza tym przy planowaniu podróży warto wziąć pod uwagę nie tylko duże odległości, ale też zmieniające się uwarunkowania klimatyczne. Na Nizinie Amazonki niemal przez okrągły 

WIOSNA 2017


76 DALEKIE PODRÓŻE rok panuje wysoka wilgotność i temperatura powietrza (dochodząca nawet czasami do prawie 45°C). Często nawiedzają ją również burze i tropikalne deszcze. W środkowo-wschodniej części kraju, gdzie rozciąga się Wyżyna Brazylijska, występuje pora deszczowa i sucha. Najbardziej sprzyjający klimat panuje na wybrzeżu, na którym upał nie daje się tak we znaki dzięki orzeźwiającej bryzie znad oceanu. Południe Brazylii natomiast leży w strefie zwrotnikowej i podzwrotnikowej z ciepłą zimą i gorącym latem.

MIASTO SŁOŃCA I BOSSA NOVY Ten kraj rozsławił na cały świat – oczywiście – huczny karnawał. Zwyczaj zabaw przed okresem wielkiego postu przywieźli ze sobą w latach 20. XVIII w. portugalscy osadnicy. W kolejnym stuleciu został on spopularyzowany przez… coraz liczniejszych emigrantów z Francji. Brazylijczycy szybko go sobie przyswoili i stopniowo przekształcili w maskaradę i taneczne korowody. Pierwszy bal maskowy z muzyką odbył się w Rio de Janeiro w 1840 r. Od tego czasu tutejszy pięciodniowy karnawał zyskiwał sobie coraz większą popularność. Istnieje oficjalnie już od lutego 1892 r. i do tej pory odbyło się 125 jego edycji. O wyjątkowym charakterze tej niezmiernie barwnej imprezy decyduje z pewnością samba – prawdziwy skarb narodowy Brazylijczyków. Ten gatunek sięga swoimi korzeniami do pieśni i tańców afrykańskich niewolników. Karnawałowe szaleństwo zaczyna się zwykle na kilka dni przed Środową Popielcową. Na znak inauguracji burmistrz oddaje klucze do miasta szkołom samby. To właśnie one organizują defilady, w których można podziwiać tancerzy w błyszczących, kolorowych kostiumach i ludzi poprzebieranych za rozmaite postacie. Fantastyczne korowody przemierzają ulice (Avenida Marquês de Sapucaí, Estrada Intendente Magalhães i inne główne arterie), a po słynnym sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí lub inaczej Sambódromo do Rio de Janeiro – specjalnej alei z trybunami dla widzów i jurorów oceniających każdy zespół) suną barwne platformy. Impreza trwa pięć dni, choć przygotowania do niej odbywają się praktycznie cały rok. Główną zasadą karnawału, zarówno w Rio de Janeiro, jak i wszędzie na świecie, jest to, że w jego trakcie wszyscy stają się równi. Przestają liczyć się podziały na biednych i bogatych, a ustalony porzą-

WIOSNA 2017

dek ulega odwróceniu. Może dlatego jego tradycja zyskała sobie taką popularność akurat w tym mieście, niezmiernie zróżnicowanym społecznie i pełnym ludzi marzących o odmianie swojego losu. Swoiście karnawałowy charakter ma nawet krajobraz tej metropolii – zamieszkane przez naj-

uboższych fawele (czyli dzielnice nędzy) rozciągają się na wzgórzach, a zamożniejsi obywatele żyją w niżej położonych rejonach. Właśnie ci najbiedniejsi codziennie budzą się z najpiękniejszym widokiem na Rio de Janeiro i pobliską zatokę Guanabara. Od pewnego czasu fawele jednak stopnio-

TT Kolorowe Rio de Janeiro jest miastem, które nigdy nie zasypia

©© EMBRATUR IMAGE BANK


77 mi z muzyką na żywo i ulicznymi artystami, zapewniającymi spacerowiczom rozrywkę przez całą dobę. Niemal bez przerwy słychać tu sambę, a na placu pod XVIII-wiecznym Akweduktem Carioca (Aqueduto da Carioca) ludzie spotykają się, aby pograć w szachy i pogawędzić przy piwie lub koktajlu caipirinha (klasycznym drinku przyrządzanym na bazie mocnego alkoholu cachaça, cukru, limonek i lodu).

WZGÓRZA WŚRÓD PLAŻ

SS Wzgórze Corcovado z figurą Chrystusa Odkupiciela i Głowa Cukru w tle

wo się zmieniają. Nadal stanowią charakterystyczny element miasta, ale stają się bezpieczniejsze. W rejonie dzielnic klasy średniej Santa Teresa i Lapa warto podejść pod ozdobione kolorowymi ceramicznymi kafelkami Schody

©© ALEXANDRE MACIEIRA/RIOTUR

Selarón (Escadaria Selarón, autorstwa chilijskiego artysty Jorge Selaróna). Na obu tych obszarach znajdziemy zachwycającą kolonialną architekturę. Na dodatek to ulubione miejsca tutejszej bohemy i amatorów dobrej zabawy. Kojarzą się z kawiarniami, kluba-

TT Kobiety tańczące w pobliżu Akweduktu Carioca w dzielnicy Lapa

©© PUBLIUS VERGILIUS/RIOTUR

Kolejnym znakiem rozpoznawczym Cudownego Miasta (Cidade Maravilhosa), jak określa się Rio de Janeiro, jest bliskość przyrody. Nie trzeba nawet oddalać się od centrum czy dzielnic mieszkalnych, aby natknąć się na wzgórza, tropikalne lasy bądź parki. Właśnie w tej metropolii znajduje się największy ogród botaniczny w Ameryce Południowej (o powierzchni ok. 140 ha). Jardim Botânico do Rio de Janeiro założono w 1808 r. na polecenie późniejszego króla Portugalii Jana VI (1767–1826). Początkowo na tym terenie uprawiano przyprawy, ale po kilkunastu latach (w 1822 r.) został on otwarty dla publiczności. Dziś stanowi idealne miejsce do schronienia się przed gwarem miasta i upałami. Obejrzymy tutaj m.in. pięknie zaprojektowany ogród japoński i aleję wysmukłych palm królewskich (z gatunku Roystonea oleracea) – Aleia Barbosa Rodrigues. W pobliżu ogrodu botanicznego leży Park Narodowy Tijuca (Parque Nacional da Tijuca – niemal 40 km2 powierzchni) z Lasem Tijuca (Floresta da Tijuca) należącym do największych na globie lasów w obrębie miejskiej aglomeracji. Prowadzi tędy droga na wzgórze Corcovado (710 m n.p.m.), którego szczyt wieńczy słynny pomnik Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor) – symbol Rio de Janeiro i jeden z siedmiu nowych cudów świata. Figurę Jezusa zaprojektował francuski artysta polskiego pochodzenia Paul Landowski (1875–1961). Powstały we Francji monument umieszczono na Corcovado w 1931 r. Dziś stanowi najpopularniejszy turystyczny punkt nie tylko w samym Rio de Janeiro, lecz także w całej Brazylii. Dlatego aby uniknąć tłumów, warto wybrać się tu wcześnie rano. To samo dotyczy innego znanego wzgórza, z którego rozciąga się niezapomniany widok na miasto (w tym na słynny piłkarski Stadion Maracanã), zatokę i ich okolicę. Mowa o cieszącej się dużym zainteresowaniem turystów Głowie Cukru (Pão de Açúcar, 396 m n.p.m.). Na jej szczyt można 

WIOSNA 2017


78 DALEKIE PODRÓŻE

©© EMBRATUR IMAGE BANK

SS Pałac Copacabana z 1923 r. zaprojektował francuski architekt Joseph Gire

SS Kurort Búzios leży na 8-kilometrowym przylądku z 23 pięknymi plażami

dostać się kolejką linową (Bondinho do Pão de Açúcar) lub wspiąć się o własnych siłach. Jeśli trafimy na bezchmurny dzień, w pełni będziemy mogli docenić piękno otaczających nas krajobrazów. Po zwiedzaniu warto odpocząć na którejś z miejskich plaż. W całej aglomeracji jest ich kilkadziesiąt. Godne polecenia są m.in. niezbyt zatłoczone Praia do Leblon i Praia do Flamengo. Nie sposób też ominąć słynnej Copacabany (ponad 4-kilometrowej), tłumnie odwiedzanej zarówno przez turystów, jak i cariocas (jak nazywa się mieszkańców Rio de Janeiro). Przez całą dobę tętni ona życiem: spotkamy tu młodzież grającą w piłkę nożną albo siatkówkę, muzyków i surferów. Choć według miejscowych plaża ta stanowi symbol społecznej równości, bo nie obowiązują tutaj żadne ograniczenia dotyczące wstępu i chętnie wypoczywają na niej bogaci i ubożsi, to uznaje się ją za jeden z najbardziej ekskluzywnych rejonów w mieście. Świadczą o tym np. pobliskie

WIOSNA 2017

©© EMBRATUR IMAGE BANK

eleganckie budynki takie jak ogromny Pałac Copacabana (Copacabana Palace), wznoszący się przy bulwarze. W obiekcie działa hotel sieci Belmond uchodzący za najbardziej luksusowy w Ameryce Łacińskiej. Poza stylowo urządzonymi pokojami i apartamentami znajdują się w nim m.in. dwa baseny (jeden tylko dla gości piętra z apartamentami penthouse), kort tenisowy, restauracje i kasyno. Niedaleko południowo-zachodniego krańca Copacabany wznosi się twierdza (Forte de Copacabana), której budowę ukończono w 1914 r. Obecnie mieści się w niej muzeum historyczno-wojskowe (Museu Histórico do Exército e Forte de Copacabana). Położone obok przejście prowadzi na kolejną popularną plażę, a mianowicie Ipanemę (2,6 km długości), rozsławioną dzięki piosence Antônia Carlosa Jobima (1927–1994) i Viniciusa de Moraesa (1913–1980). Dziewczyna z Ipanemy (Garota de Ipanema), jedna z najbardziej klasycz-

nych melodii bossa novy, powstała w 1962 r. Jak mówi lokalna legenda, obaj autorzy siedzieli przy stoliku w barze „Veloso” (dzisiaj „Garota de Ipanema”), gdy dostrzegli piękną Helô Pinheiro. Byli tak zachwyceni jej urodą, że postanowili napisać o niej piosenkę. Pikanterii dodaje tej historii fakt, iż zakochany w atrakcyjnej kobiecie żonaty Antônio Carlos Jobim wielokrotnie się jej potem oświadczał. Nostalgiczny utwór stał się rozpoznawalny na całym świecie, a sama bossa nova szybko zyskała sobie status charakterystycznego stylu muzycznego pochodzącego z Brazylii.

MIEJSKIE DŻUNGLE Jeśli plaże Rio de Janeiro nam nie wystarczą, powinniśmy wybrać się do Búzios (Armação dos Búzios), leżącego ok. 170 km na wschód stąd. To ponad 30-tysięczne miasto często bywa nazywane brazylijskim Saint-Tropez, choć nie ze względu na architekturę czy klimat, lecz głównie dlatego, że mniej więcej w tym samym czasie (w połowie lat 60. XX w.)


79

©© EMBRATUR IMAGE BANK

SS Modna miejscowość Búzios przyciąga m.in. amatorów żeglarstwa i surfingu

©© EMBRATUR IMAGE BANK

SS Barwne historyczne centrum miasta Paraty

SS Bliźniacze wieże Katedry Metropolitalnej w São Paulo mają 92 m wysokości

zaczęło przekształcać się w znaną miejscowość wypoczynkową. Wpływ na tę zmianę miała gwiazda francuskiego kina Brigitte Bardot, która po raz pierwszy odwiedziła to miejsce w 1964 r. i od tego momentu spędzała w nim wakacje równie chętnie jak na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. Cudowne, egzotyczne plaże (niemal 25!), krystalicznie czysta błękitna woda, malownicze zatoczki oraz eleganckie restauracje i hotele – to wszystko sprawia, że Búzios, położone blisko Rio de Janeiro, zdążyło wyrosnąć na jeden z najpopularniejszych kurortów w tej części kraju, nie tracąc przy tym swojej niewątpliwej urody. Drugą perłę regionu stanowi miasto Paraty, według wielu należące do najbardziej fotogenicznych w Brazylii. Powstało ono w 1667 r. i szybko zaczęło służyć jako port, z którego wywożono do Portugalii złoto i kamienie szlachetne. Właśnie w tym okresie rozwinęło się i wzbogaciło o przepiękną kolonialną architekturę, do dziś zachowaną

w niezmienionym kształcie. W tym melancholijnym, liczącym 40 tys. mieszkańców ośrodku czas naprawdę się zatrzymał. Tego samego zdecydowanie nie można powiedzieć o położonym ok. 270 km dalej na zachód São Paulo – jednej z najludniejszych metropolii świata i zarazem największej pod względem populacji na półkuli południowej i w Ameryce Południowej. Całą aglomerację zamieszkuje ponad 21 mln ludzi. Zatłoczone miasto nie cieszy się takim zainteresowaniem wśród turystów jak Rio de Janeiro. Kryje w sobie jednak wiele atrakcji, a tym, co stanowi o jego sile, jest niezwykła energia, architektoniczny rozmach i różnorodność. Obok rejonów słynących ze sztuki ulicznej, kawiarni i klubów, takich jak Vila Madalena w dzielnicy Pinheiros, znajdują się tu największe na kontynencie centra biznesowe. Warto podkreślić też imponującą liczbę placówek muzealnych, z których szczególnie trzeba odwiedzić Muzeum Sztuki (Museu

©© EMBRATUR IMAGE BANK

de Arte de São Paulo – MASP), mieszczące się przy jednej z najważniejszych ulic w São Paulo – alei Paulista (Avenida Paulista). W sercu miasta leży Praça da Sé – plac z neogotycką Katedrą Metropolitalną, którą zaczęto wznosić w 1913 r. Po kilkunastominutowym spacerze dotrzemy stąd z kolei na plac Ramosa de Azevedo (Praça Ramos de Azevedo) z eklektycznym gmachem Teatru Miejskiego (Theatro Municipal de São Paulo), należącym do najpiękniejszych tego typu budynków na świecie. Jednak największą atrakcją São Paulo jest modernistyczna architektura, której przykłady znajdziemy kilkaset metrów od teatru, na placu Sztuki (Praça das Artes). Przedstawicielem tego kierunku był słynny brazylijski architekt Oscar Niemeyer (1907–2012). Zaprojektował on wiele budynków w tym mieście (np. w Parku Ibirapuera) i innych częściach Brazylii (m.in. w Rio de Janeiro i Brasílii, stolicy kraju) oraz za granicą (w Nowym Jorku, Paryżu czy Berlinie). Oprócz tego uroku 

WIOSNA 2017


80 DALEKIE PODRÓŻE

©© EMBRATUR IMAGE BANK

SS „Polski” Las Papieża Jana Pawła II powstał w 1979 r. w Kurytybie

SS Nowoczesna architektura centrum Florianópolis na tle zielonych wzgórz

São Paulo dodaje jego wielokulturowość. Przykładowo w dzielnicy Liberdade żyje największa mniejszość japońska na świecie (stanowi 65 proc. spośród jej 220 tys. mieszkańców).

POTRAWY Z GRILLA I PIEROGI Brazylijska kuchnia bazuje raczej na mięsie. Niewątpliwie przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom dań z rusztu. Brazylijczycy chętnie grillują prawie wszystko: od drobiu i wołowiny po warzywa i owoce. Nieodłącznym składnikiem menu jest tu również ryż, czarna fasola (feijão) i mąka z manioku (farinha de mandioca). Z tych trzech produktów i mięsa wołowego lub kurczaka przyrządza się przypominającą gulasz potrawę feijoada. Mieszkańcy Brazylii uwielbiają także słodycze. W każdej kawiarni kupimy tzw. salgados, smażone w tłuszczu przekąski z serem, nadzieniem z mięsa bądź ryby, przygotowywane z kaszy albo manioku. Brazylijczycy zajadają się też kuleczkami mleczno-kokosowymi (beijinhos de coco) bądź kakaowymi (brigadeiros) i kremem czekoladowym serwowanym z brandy. Napój narodowy stano-

WIOSNA 2017

©© EMBRATUR IMAGE BANK

wi – oczywiście – kawa, uprawiana głównie w stanach São Paulo, Minas Gerais i Paraná. Choć od pewnego czasu w światowym wyścigu o pierwsze miejsce w jej produkcji ścigają się z Brazylią m.in. Wietnam i Kolumbia, to wciąż właśnie ten ogromny południowoamerykański kraj zajmuje pozycję lidera. Jeśli w trakcie podróży najdzie nas ochota na… pierogi lub inne rodzime danie, powinniśmy odwiedzić Kurytybę, stolicę Parany. Mieszka w niej według różnych źródeł od 90 do nawet 400 tys. osób polskiego pochodzenia (w całym stanie żyje ich od 700 tys. do 1,5 mln). Pierwsi przybysze z Polski przypłynęli w te strony w zorganizowanych grupach w 1869 r. Potem, od końca XIX stulecia, rozpoczął się gwałtowny napływ imigrantów z terenów trzech zaborów, a druga największa fala emigracji dotarła tu po II wojnie światowej. Jeden z najrozleglejszych parków w mieście nosi zresztą imię Jana Pawła II (Bosque do Papa João Paulo II). Zaraz przy wejściu do niego natkniemy się na polską restaurację serwującą m.in. barszcz i pierogi. Kurytybę często nazywa się również najbardziej zadbanym, ekologicz-

nym i zielonym ośrodkiem w kraju. Stolica Parany szczyci się poza tym wysoką jakością życia. Dotyczy to także oddalonego stąd o ok. 300 km na południe Florianópolis, położonego malowniczo głównie na wyspie Santa Catarina (424,4 km² powierzchni) i pobliskich mniejszych wysepkach. Nowoczesność świetnie komponuje się w nim z tradycją i naturalnym pięknem. Na północy wznoszą się wysokie hotele i drapacze chmur, rozciągające się wzdłuż nadmorskiej alei, a w południowej części miasta odkryjemy spokojne osady rybackie, pamiętające czasy portugalskich kolonizatorów. W historycznym centrum Florianópolis, wypełnionym kolonialną architekturą, uwagę przyciąga rozłożysty figowiec rosnący na głównym placu 15 Listopada (Praça XV de Novembro). Nieopodal znajduje się m.in. Muzeum Historyczne Santa Catariny (Museu Histórico de Santa Catarina – MHSC) w dawnym Różowym Pałacu (Palácio Rosado) oraz stary targ miejski z licznymi kawiarniami i restauracjami. Osoby marzące o błogim odpoczynku w promieniach słońca mogą udać się natomiast na jedną z ponad czterdziestu plaż. Do wyboru mają zarówno rejony z odpowiednią infrastrukturą, jak i bardziej natu-


81

SS Potężne kaskady na rzece Iguaçu spływającej z bazaltowego płaskowyżu

ralne miejsca, jak choćby dziewicza Lagoinha do Leste, na którą nie prowadzi żadna droga, dlatego docierają do niej tylko najwytrwalsi.

TWÓRCZA MOC WODY Podczas wyprawy po Brazylii zdecydowanie nie wolno ominąć słynnego Parku Narodowego Iguaçu (Parque Nacional do Iguaçu) leżącego przy granicy

©© EMBRATUR IMAGE BANK

z Argentyną, kilka kilometrów od Paragwaju. W 1986 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Turystów z całego globu przyciąga przede wszystkim zapierającymi dech w piersiach wodospadami Iguaçu (Cataratas do Iguaçu), okrzykniętymi jednym z siedmiu nowych cudów natury. Składa się na nie aż 275 kaskad, z których największe mają nawet ponad

800 m szerokości! Łuki powstających tutaj tęczy często łączą tereny obu krajów, zewsząd dobiega huk spadającej wody, a krajobraz urozmaica intensywnie zielona, gęsta roślinność. To wszystko sprawia, że okolica Iguaçu przypomina baśniową krainę. Choć znaczna część tego obszaru (ok. 80 proc.) znajduje się po stronie argentyńskiej (w granicach Parku Narodowego Iguazú), na terytorium Brazylii również jest co oglądać. Wodospadom można się tu przyjrzeć z naprawdę bliska i podziwiać je od dołu, a z tej perspektywy prezentują się jeszcze bardziej spektakularnie. Szczególnie warto podejść pod ogromną Diabelską Gardziel (Garganta do Diabo) – najwyższą kaskadę, osiągającą 80 m. Niżej położoną część tego regionu porasta subtropikalny las deszczowy. Wśród palm, ogromnych paproci czy araukarii żyją w nim liczne egzotyczne zwierzęta. Aby w pełni docenić urodę i różnorodność przyrody Brazylii, trzeba wyruszyć także na północny wschód kraju, gdzie rozciągają się plaże uchodzące za najpiękniejsze na całym kontynencie. Taką opinią cieszy się m.in. złociste wybrzeże w sąsiedztwie urokliwego kurortu Maceió, stolicy stanu Alagoas. Leży on ok. 250 km na południowy zachód od największego miasta regionu (Região Nordeste do Brasil) – ponad 1,6-milionowego Recife, które ze względu na dużą liczbę kanałów i mostów określa się mianem brazylijskiej Wenecji. Jednak turystów przyciąga do niego raczej nowoczesna architektura. Najchętniej odwiedzanym rejonem jest tzw. Strefa Południowa (Zona Sul). Powstała ona wzdłuż wybrzeża otoczonego malowniczymi rafami koralowymi, od których zresztą pochodzi nazwa samego ośrodka (recife znaczy po portugalsku „rafa”). Właśnie tu znajduje się też najwięcej hoteli, 

WIOSNA 2017


82 DALEKIE PODRÓŻE

SS Oficina Brennand z dziełami artysty Francisca Brennanda w Recife

restauracji i plaż, w tym szeroka i długa na mniej więcej 7 km Boa Viagem (Praia de Boa Viagem), porównywana do Copacabany. Recife, stolica stanu Pernambuco, słynie oprócz tego z najlepszych lokali serwujących świeże ryby i owoce morza. Takich specjałów spróbujemy zarówno w knajpkach nad brzegiem oceanu, jak i w historycznym centrum, czyli Recife Antigo, które wieczorami rozbrzmiewa muzyką i wypełnia się ludźmi. W ciągu dnia warto zwiedzić m.in. Centrum Kultury Żydowskiej w Pernambuco (Centro Cultural Judaico de Pernambuco), mieszczące się w budynku najstarszej synagogi w obu Amerykach (Sinagoga Kahal Zur Israel), wzniesionej w pierwszej połowie XVII w. Inną ciekawą atrakcję stanowi wieża Malakoff (Torre Malakoff) służąca przez pewien czas jako obserwatorium astronomiczne (ukończona w 1855 r.). Rozpościera się z niej wspaniały widok na całe miasto.

GOŚCINNY RAJ Jeśli z Recife udamy się jeszcze dalej na północ, dotrzemy na jedną z najpiękniejszych plaż na świecie, uważaną za prawdziwy raj na ziemi. Nieco hippisowska Pipa (aż 10-kilometrowa!) poza znakomitymi miejscami z lokalnymi przysmakami zachwyca podróżników przede wszystkim lazurową, krystalicznie czystą wodą, piaskiem o niemal śnieżnobiałym kolorze, gęstymi palmami kokosowymi i atmosferą błogości, która każdemu pozwala oderwać się choć na chwilę od problemów. Na zwiedzanie z kolei koniecznie powinniśmy wybrać się do ponad 2,6-milionowej Fortalezy (ok. 570 km na północny zachód), stolicy stanu Ceará. Z dawnej wioski rybackiej w ciągu kilku stuleci zmieniła się ona w jeden z największych ośrodków turystycznych i handlowych Brazylii. Jej ma-

TT Liczne wieżowce wznoszące się tuż nad samą plażą w Fortalezie

WIOSNA 2017

©© EMBRATUR IMAGE BANK

©© EMBRATUR IMAGE BANK

gia tkwi w wyjątkowej mieszance kolonialnych tradycji i elementów nowoczesności. Przy ciągnącej się wzdłuż brzegu oceanu alei Beira-Mar wznoszą się wspinające się pod niebo siedziby firm i banków, centra handlowe czy hotele. Tuż obok, wśród białych piasków, zacumowane są drewniane łódki rybaków, a na chodniku przy plaży lokalni artyści i rzemieślnicy wystawiają swoje prace, np. charakterystyczne dla tego rejonu ręcznie haftowane obrusy, hamaki i koronki. Prawdziwy raj dla miłośników tradycyjnych wyrobów stanowi Salvador (Salvador da Bahia). To w nim wiele osób kończy wizytę na środkowym wybrzeżu. Właśnie tu znajduje się największy targ rzemiosła artystycznego w regionie – Mercado Modelo z 263 sklepikami, stoiskami i restauracjami z tradycyjną kuchnią stanu Bahia. Sam zabytkowy Salvador bywa nazywany czarną stolicą Brazylii lub czarnym Rzymem, bo aż 80 proc. jego mieszkańców jest potomkami niewolników, przywiezionych z Afryki na plantacje trzciny cukrowej. Wpływ afrykańskiej kultury dostrzeżemy zresztą w tutejszych tradycjach, lokalnej gastronomii i samym charakterze miasta, które za sprawą imponującej kolonialnej architektury i urokliwego położenia cieszy się zasłużenie opinią jednego z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych na całym kontynencie. Niezmiernie atrakcyjnie prezentuje się historyczne centrum, czyli Pelourinho. Jego klimatyczną atmosferę tworzą urocze wąskie uliczki, barokowe kościoły, interesujące muzea (w tym znakomite Muzeum Afrobrazylijskie – Museu Afro-Brasileiro przy placu 15 Listopada,


83

©© EMBRATUR IMAGE BANK

©© EMBRATUR IMAGE BANK

©© EMBRATUR IMAGE BANK

SS Kościół św. Franciszka, Pelourinho

SS Bogate wnętrze Kościoła św. Franciszka

SS Roześmiany mieszkaniec Salvadoru

czyli Praça XV de Novembro) i nastrojowe kawiarnie, w których można zamówić café da manhã – zestaw śniadaniowy składający się zazwyczaj z kawy, owoców i słodkiej przekąski. Jednak największe wrażenie na przyjezdnych robi w Salvadorze wielka serdeczność i niesamowita energia jego mieszkańców. Wydaje się, że te cechy charakteru Brazylijczyków występują tutaj w wyjątkowo zintensyfikowanej formie.

Miejscowi są uśmiechnięci i otwarci, przyjaźnie zagadują innych niemal na każdym kroku. Oprócz tego obywatele Brazylii odczuwają ogromną dumę narodową. Podczas rozmów z cudzoziemcami potrafią godzinami z przejęciem chwalić własną kulturę i zachwycać się jedzeniem, wyliczać sukcesy swoich piłkarzy i opowiadać o bogactwach przyrody. I choć wiadomo, że wszyscy mamy prawo do idealizowania właśnie naszej ojczyzny, to chyba trudno

nie przyznać im racji. W tym ogromnym, rozciągającym się na niemal pół kontynentu kraju znajdziemy wszystko, co czyni podróże tak ekscytującymi. Poza tym jego gościnni mieszkańcy nawet w trakcie krótkiej pogawędki będą nas w swoim melodyjnym języku gorąco przekonywać do tego, żebyśmy kiedyś koniecznie tu wrócili. Tak naprawdę nie muszą się jednak zbytnio starać, bo roztańczona Brazylia jest niezmiernie uzależniająca. 

WIOSNA 2017


84 DALEKIE PODRÓŻE

PERU

W KOLORACH TĘCZY LUCYNA LEWANDOWSKA www.lucyna-lewandowska.pl

<< W języku hiszpańskim nazwę „Peru” akcentuje się na ostatnią sylabę, przeciągając nieco literę „u”. W rozmowie z mieszkańcami zawsze warto wspomnieć, że bardzo podoba nam się ich ojczyzna. „Perú, hermoso país” („Peru, piękny kraj”) nie jest wcale jedynie kulturalną formułką, ponieważ to rzeczywiście wspaniałe miejsce na naszym globie, olśniewające niezmiernie zróżnicowanymi krajobrazami i fascynującą kulturą, ale chyba przede wszystkim zachwycające wręcz niesamowitą mozaiką barw. >> WIOSNA 2017


85

SS Machu Picchu, historyczne sanktuarium Inków

Już sam lot z Europy do Peru dostarcza barwnych widoków. Kiedy przemierzymy niebieski Atlantyk, przez kilka godzin przez okna samolotu możemy przyglądać się olbrzymiej puszczy amazońskiej. W pewnym momencie zielony las deszczowy niespodziewanie zamyka potężny łańcuch Andów. Gdy docieramy do mniej więcej 10-milionowej Limy, stolicy kraju, góry nagle ustępują miejsca kolejnemu oceanowi, tym razem Pacyfikowi.

w wielu miastach Ameryki Południowej, ponieważ tu podczas najazdów z zewnątrz rozdawano broń ludziom. W tym miejscu znajdują się największe zabytki kolonialne: Katedra (Catedral de Lima) z grobowcem Francisca Pizarra, Pałac Arcybiskupi (Palacio Arzobispal) z pięknymi zdobionymi balkonami i Pałac Wicekrólów, obecnie Pałac Rządu (Palacio de Gobierno), w którym w 1821 r. ogłoszono niepodległość Peru. Obowiązkowo należy również złożyć wizytę w XVII-wiecznej Bazylice św. Franciszka, tworzącej zespół architektoniczny wraz z pobliskim klasztorem (Basílica y Convento de San Francisco) i uchodzącej za jedną z najpiękniejszych budowli sakralnych na kontynencie. Za jej potężną fasadą kryje się wnętrze ozdobione freskami, pozłacanymi ołtarzami i malowidłami. Odwiedzających intrygują jednak przede wszystkim tajemnicze katakumby znajdujące się pod ziemią. Jak twierdzą przewodnicy, pochowano w nich 25 tys. osób. Po obejrzeniu złożonych w kolejnych salach kości i czaszek nabiera się przekonania, że liczba ta wcale nie jest zawyżona. Prowincja Lima przyciąga turystów także nowoczesnym nadmorskim rejonem z widokiem na długie oceaniczne fale, idealne do surfowania. Prym na tym obszarze wiedzie ekskluzywny dystrykt Miraflores, położony praktycznie na skraju klifów. 

KOLONIALNE MIASTO KRÓLÓW

Z

©© HEINZ PLENGE PARDO/PROMPERÚ

podróży w te strony pozostają w pamięci soczysta zieleń Amazonii, błękit Oceanu Spokojnego, pomarańcz i brąz wyżyn oraz wielokolorowe stroje peruanos (Peruwiańczyków). Nic więc dziwnego, że wiphala, symbol kojarzony z imperium Inków (Tawantinsuyu), składa się z kwadratów w siedmiu kolorach. W swojej współczesnej wersji prezentują one spektrum światła widzialnego.

©© PILAR OLIVARES/PROMPERÚ

WW Obchody Inti Raymi (Święta Słońca) w Cusco

Lima, niegdyś jeden z najbogatszych ośrodków Ameryki Południowej, nazywana bywa też miastem hiszpańskich konkwistadorów. Francisco Pizarro (1478–1541) założył ją prawie 500 lat temu (w styczniu 1535 r.) jako bazę do podboju państwa Inków. Aż do 1824 r. była stolicą Wicekrólestwa Peru. Pierwotnie tytułowano ją Miastem Królów (Ciudad de los Reyes). Mimo wielokrotnych trzęsień ziemi zabytki w Limie zachowały swój kolonialny charakter i wciąż przypominają o jej dawnym bogactwie. Świadczy o tym wpisanie w 1988 r. zabudowy historycznego centrum na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Najwięcej turystów przyciąga plac Broni (Plaza de Armas, inaczej Plaza Mayor). Nazwę tę nadawano dość często głównym placom

WIOSNA 2017


86 DALEKIE PODRÓŻE

©© WALTER SILVERA/PROMPERÚ

SS Religijna procesja na Plaza de Armas w Limie podczas Wielkiego Tygodnia

SS Klasztor św. Dominika wzniesiony w miejscu inkaskiej świątyni Coricancha

Władze regionu postanowiły stworzyć tutaj zespół parków z rzeźbami, oryginalnymi roślinami oraz ścieżkami do spacerów i uprawiania joggingu. W wysokich wieżowcach działają najlepsze w okolicy restauracje, sklepy, hotele i nocne kluby. Na zainteresowanie zasługuje też limska kuchnia ze specjałem ceviche (cebiche), czyli marynowaną surową rybą podawaną z sokiem z limonki, z dodatkiem cebuli, papryki i soli. Warto zwrócić uwagę, że to tradycyjnie przyrządzane danie można spotkać zarówno w luksusowych lokalach, jak i małych ulicznych budkach. Poza tym limeños (mieszkańcy Limy) uwielbiają pisco – brandy wyprodukowane z winogron. Alkohol ten jest składnikiem koktajlu pisco sour, uznawanego niemal za symbol narodowy Peru.

WIOSNA 2017

©© CARLOS SALA/PROMPERÚ

INKASKI ŚWIAT Dawna stolica Inków – Cusco (Cuzco) – leży na wysokości ok. 3400 m n.p.m., pośród łagodnych, najczęściej nagich wzgórz. W oddali wznoszą się przykryte śniegiem monumentalne andyjskie szczyty. Przed udaniem się w ten rejon warto sobie uświadomić, że Peru ze względu na swoje położenie blisko linii równika i zróżnicowane ukształtowanie terenu charakteryzuje się rozmaitymi rodzajami klimatu. W trakcie naszej zimy w tej okolicy bywa jednak dosyć ciepło. Choć nocą temperatura powietrza potrafi spaść do 0°C, to w ciągu dnia, na słońcu, wzrasta nawet do ponad 20°C. Mimo iż blisko 84 proc. mieszkańców kraju posługuje się na co dzień hiszpańskim, ciągle używa się tu kilkunastu języków indiańskich, w tym keczua i ajmara. To właśnie od pochodzącego z tego ostatniego języka wyrażenia qusqu wanka („skała sowy”)

wielu etymologów wywodzi nazwę Cusco. Według legendy założył je pierwszy inkaski władca Manco Cápac. Zgodnie z badaniami archeologów Inkowie przybyli tutaj na początku XIII stulecia. Ich ośrodek szybko stał się najważniejszym centrum gospodarczym i kulturalnym regionu, mogącym poszczycić się m.in. nowoczesnym systemem wodno-kanalizacyjnym. Prawdopodobnie stanowi najstarsze miasto na zachodniej półkuli zamieszkane nieprzerwanie do dziś. Czas największego rozkwitu Cusco przypadł na XV w. Trzeba zaznaczyć, że państwo Inków (nazywane Tawantinsuyu, Tahuantinsuyo) liczyło wtedy ok. 14 mln mieszkańców i rozciągało się na terenach należących obecnie do Ekwadoru, Peru, Boliwii, Chile, Argentyny i Kolumbii. Ten wyjątkowy okres skończył się wraz z przybyciem Hiszpanów. W listopadzie 1533 r. Francisco Pizarro podbił miasto. Trzy lata później spalono je, aby stłumić anty-


87

hiszpańskie powstanie. Na gruzach Cusco kolonizatorzy postawili nowe budynki. Wznieśli je m.in. z pozostałości po inkaskiej zabudowie. Z biegiem czasu okazało się, że mury konstruowane przez Inków z odpowiednio ociosanych kamieni potrafią przetrwać kolejne trzęsienia ziemi, hiszpańska architektura natomiast często ulegała zniszczeniom i wiele obiektów trzeba było wciąż stawiać od nowa. Do dzisiaj możemy podziwiać tu zarówno budowle konkwistadorów, jak i fragmenty pierwotnego miasta. Centralnym placem jest – oczywiście – Plaza de Armas, przy którym wznosiła się niegdyś świątynia ku czci boga słońca (Coricancha). Stanowiła ważny ośrodek kultu, miejsce koronacji i pochówku inkaskich królów. Obecnie znajduje się w tym rejonie Klasztor św. Dominika Guzmána (Convento de Santo Domingo), w którym obejrzymy pozostałości pierwotnego obiektu. Przy głównym placu stał

SS Santuranticuy – bożonarodzeniowy targ rękodzieła artystycznego w Cusco

również pałac XV-wiecznego władcy Inków Viracochy (Huiracocha Inca). Na jego fundamentach wybudowano Katedrę (Catedral del Cusco), symbol nowego miasta. Hiszpanie zakończyli prace nad kościołem po ponad 100 latach. W ich trakcie używali kamieni pochodzących z murów pobliskiej inkaskiej twierdzy Sacsayhuamán. W środku, oprócz bogatych dekoracji, możemy podziwiać m.in. obraz peruwiańskiego malarza Marcosa Zapaty (ok. 1710–1773) przedstawiający ostatnią wieczerzę. W odróżnieniu od europejskich wersji tej sceny na stole przed Jezusem i apostołami autor umieścił półmisek z daniem typowym dla Peru – pieczoną świnką morską (kawią domową). O potędze Inków świadczy wspomniana twierdza Sacsayhuamán, która góruje nad Cusco. Chociaż do dziś przetrwały jedynie jej ruiny, nadal zachwyca turystów. Plan fortecy przypomina kształtem pysk

©© CÉSAR VEGA/PROMPERÚ

pumy – zygzakowate mury przywodzą na myśl zęby. Została ona wzniesiona z gigantycznych kamiennych bloków idealnie przylegających do siebie bez zastosowania jakiejkolwiek zaprawy. Największe z zachowanych głazów ważą 300–350 t. Budowa twierdzy trwała mniej więcej 50 lat i według badaczy musiało przy niej pracować ok. 20 tys. robotników. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że Inkowie nie znali koła, nie używali zwierząt pociągowych, a poszczególne kamienie dopasowywali do siebie jedynie za pomocą narzędzi. Spacer ulicami Cusco to także doskonała okazja do przyjrzenia się niezwykłym ubraniom jego mieszkańców, łączącym tradycyjne elementy stroju ludowego z wpływami hiszpańskimi. W wielu rejonach Peru typowym kobiecym ubiorem jest suto marszczona, wielowarstwowa spódnica sięgająca kolan, ściągnięta szerokim i bogato 

WIOSNA 2017


88 DALEKIE PODRÓŻE zdobionym pasem. Zamiast torebek czy plecaków Peruwianki używają kolorowych, pasiastych tkanin zwanych mantami. Noszą w nich m.in. warzywa, drewno i… dzieci. Mężczyźni ubierają się na ogół po europejsku, choć można spotkać też panów w klasycznych, barwnych poncho. W okolicy Cusco i jeziora Titicaca dopełnieniem zarówno damskiego, jak i męskiego stroju są kapelusze podobne do meloników, zapewne pozostałość po hiszpańskich kolonizatorach.

SZLAKIEM INKÓW Mimo iż dawna stolica Inków leży ok. 450 km w linii prostej od wybrzeża, a ze względu na ukształtowanie terenu od Pacyfiku dzieli ją trasa o długości ponad 650 km, to ryby złowione w oceanie trafiały świeże na stół ich władcy. Dzięki rozbudowanemu systemowi szlaków specjalnie przeszkoleni gońcy (chasquis) mogli przemieszczać się bardzo szybko. Również i dzisiaj turyści mają okazję docenić wielkość rozwijającej się w tym regionie cywilizacji. Odtworzona kamienna Droga Inków (Camino Inca), wiodąca w dolinie Urubamby na północny zachód od Cusco, należy bez wątpienia do najpiękniejszych tras turystycznych świata. Dziennie wpuszcza się na nią maksymalnie tylko 500 osób, a rezerwacji trzeba dokonywać kilka miesięcy wcześniej z uwagi na dużą liczbę chętnych. W ciągu od 2 do 5 dni przechodzi się zarówno przez las deszczowy z niezliczoną ilością egzotycznych kwiatów i ptactwa, jak i przez wysoko położone przełęcze, z których najwyższa to Warmiwañusqa (4200 m n.p.m.). Na odpoczynek uczestnicy wyprawy zatrzymują się w inkaskich ruinach, robiących imponujące wrażenie pośród górskiego krajobrazu. Zwieńczeniem całej wędrówki jest wizyta w najbardziej znanym mieście Inków – Machu Picchu (ok. 2430 m n.p.m.).

TAJEMNICA Z PRZESZŁOŚCI Do słynnego ośrodka w Andach można dotrzeć nie tylko pieszo, ale także pociągiem PeruRail z Cusco. Dojeżdża się wówczas do miejscowości Aguas Calientes, skąd dalej o własnych siłach bądź autobusem należy udać się już bezpośrednio do zapierających dech w piersiach ruin. Inkowie wznieśli kompleks Machu Picchu w połowie XV w., kiedy ich cywilizacja znajdowała się u szczytu potęgi. Mieszkali w nim zaledwie przez ponad 100 lat. Z nieznanych nam przyczyn opuścili miasto w 1572 r. Być może zrobili to ze wzglę-

WIOSNA 2017

©© CARLOS SALA/PROMPERÚ

SS Megalityczne mury fortecy Sacsayhuamán na wysokości ok. 3700 m n.p.m.

SS Machu Picchu uważa się za arcydzieło architektury i inżynierii

du na szerzącą się epidemię jakiejś choroby, brak wody lub stopniowy upadek państwa spowodowany hiszpańską inwazją, chociaż mimo niewielkiej odległości od Cusco (ok. 130 km), konkwistadorzy nigdy tu nie dotarli. W ciągu kolejnych 350 lat górskie ścieżki prowadzące do ośrodka zarosły, a wśród kamiennych budowli zaczęła rządzić natura. O istnieniu miejsca wiedzieli nieliczni Indianie. Dla świata odkrył je amerykański naukowiec Hiram Bingham III (1875–1956) 24 lipca 1911 r. Otoczenie Machu Picchu wygląda niemal bajkowo. Miasto powstało na wysoko położonym siodle (ponad 2400 m n.p.m.), pomiędzy Młodym Szczytem (Huayna Picchu lub Wayna Picchu, ok. 2700 m n.p.m.) a Starym Szczytem (Machu Picchu). W dolinie leżącej 400 m niżej wije się rzeka Urubamba, a stoki wokół porastają bujne lasy. Inkowie wykorzystali naturalne ukształtowanie terenu i rozplanowali swój ośrodek na tutejszych skalnych półkach. Do domów i pól upraw-

©© RENZO TASSO/PROMPERÚ

nych na specjalnie przygotowanych tarasach woda docierała licznymi kanałami tworzącymi razem rozbudowany system. Wszystkie budowle, zarówno mieszkalne, jak i te o znaczeniu religijnym, wzniesiono z ciosanych i dobrze dopasowanych kamieni. Indianie zastosowali tu też swoją wiedzę dotyczącą astronomii. W Świątyni Trzech Okien (Templo de las Tres Ventanas) promienie słoneczne wpadają do wnętrza tylko w określonych porach dnia. Umieszczony natomiast na niewielkim wzgórzu kamień Intiwatana prawdopodobnie służył kapłanom jako kalendarz i zegar astronomiczny. Do dziś badacze nie są pewni, jakie znaczenie miało Machu Picchu w inkaskim imperium. O wyjątkowości miasta świadczy nieduża liczba jego mieszkańców (prawdopodobnie żyło w nim od 300 do 1 tys. osób) i fakt, że na tutejszej nekropolii odkryto dużo więcej grobów kobiet niż mężczyzn. Być może stanowiło ono ośrodek religijny, na co wskazywałyby liczne obiekty kultu.


89

LINIE NA PUSTYNI

SS Widok na Machu Picchu z charakterystyczną sylwetką Huayna Picchu

Większość turystów odwiedzających Machu Picchu bywa tak zachwyconych oszałamiającymi widokami, że uznaje je za jedno z najwspanialszych stanowisk archeologicznych na świecie. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, iż Inkowie byli nie tyle twórcami, ile spadkobiercami ludów andyjskich, żyjących znacznie wcześniej. Na terytorium dzisiejszego Peru rozwijały się po sobie kultury Vicús, Chavín, Cupisnique, Pucará, Recuay, Cajamarca, Lima, Huarpa (Warpa), Lambayeque (Sicán), Nasca (Nazca), Paracas, Tiahuanaco, Wari (Huari), Pachacámac (Pacha Kamaq), Chincha, Chachapoyas, Colla, Lupaca, Chiribaya, Maranga, Huamachuco, Huanca (Wanka), Chancay, Moche (Mochica) i Chimú. Do naszych czasów przetrwało dostatecznie wiele obiektów i przedmiotów świadczących o wielkich umiejętnościach i twórczej wyobraźni ich autorów. Są wśród nich zarówno monumentalne budowle, jak i wymyślne wyroby ze złota.

Do najbardziej niezwykłych przykładów starożytnej architektury krajobrazu należą ogromne znaki utrwalone na płaskowyżach oddalonych o ok. 90 km od wybrzeża Peru. Największe ich zagęszczenie znajdziemy

©© PILAR OLIVARES/PROMPERÚ

w pustynnym rejonie Pampas de Jumana, między miejscowościami Nasca (Nazca) i Palpa. Tajemnicze linie i rysunki powstawały między VI w. p.n.e. a VI stuleciem n.e. Na temat ich pochodzenia i przeznaczenia 

TT Ogromny rysunek małpy (93 na 58 m) wykonany na pustynnym płaskowyżu Nasca

©© HEINZ PLENGE PARDO/PROMPERÚ

WIOSNA 2017


90 DALEKIE PODRÓŻE

SS Góra Maparaju i jezioro o tej samej nazwie w Parku Narodowym Huascarán

wysunięto mnóstwo hipotez, a niekiedy wręcz sensacyjnych teorii. Znalezione w pobliżu przedmioty identyfikowane z kulturą Nasca mogą świadczyć o tym, że znaki te były dziełem mieszkańców tej okolicy. Według badaczy do stworzenia większości rytów wystarczyło tylko kilku ludzi wyposażonych w tyczki i sznurek jako prosty przyrząd mierniczy oraz miotłę. W jakim jednak celu powstały te osobliwe wzory, zapewne nigdy się już nie dowiemy. Wyróżnia się tutaj szczególnie kilka rysunków, takich jak m.in. przedstawienia kolibrów, kondorów, czapli, żurawia, pelikana, mewy, papugi, małpy, pająka, ślimaka, psa, 27-metrowego walenia, węża, ryby, kaktusów i kwiatów. Ze względu na ich gigantyczne rozmiary geoglify te w całości można podziwiać wyłącznie z dużej wysokości, np. podczas lotu samolotem. W nieodległej miejscowości Nasca organizowane są tego typu wycieczki dla chętnych.

WIOSNA 2017

KRAINA SZEŚCIOTYSIĘCZNIKÓW Z pustynnego płaskowyżu przenosimy się dla odmiany w ośnieżone Andy. Białe szczyty, ostre słońce i lazurowe jeziora – tym właśnie charakteryzuje się Park Narodowy Huascarán (Parque Nacional Huascarán), który dzięki swojej wyjątkowości został wpisany w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Znajduje się w nim na obszarze 3400 km² 296 akwenów, 41 rzek, ponad 660 lodowców i 27 sześciotysięczników, w tym najwyższa góra Peru, czyli Nevado Huascarán (6768 m n.p.m.), stanowiąca cel spragnionych wrażeń miłośników wspinaczki. Na tym obszarze wyróżnia się siedem stref roślinnych: od wilgotnych lasów po formacje wysokogórskie. Rośnie tutaj np. kantuta (Cantua buxifolia), uznawana za narodowy kwiat Peru. Spośród żyjących w tych stronach zwierząt warto wymienić andoniedźwiedzia okularowe-

©© CÉSAR VEGA/PROMPERÚ

go (niedźwiedzia peruwiańskiego), który jest jedynym gatunkiem z rodziny niedźwiedziowatych występującym w Ameryce Południowej. Nie tylko amatorzy turystyki wysokogórskiej znajdą w parku coś dla siebie. Niektóre jego malownicze zakątki da się zwiedzić w ciągu jednego dnia, zarówno podczas wycieczki pieszej czy rowerowej, jak i wyprawy na mule.

LIŚCIE KOKI W FILIŻANCE W trakcie przemierzania płaskowyżu Altiplano na pewno zauważymy, jak powszechnie miejscowi spożywają liście koki. W Peru można je kupić legalnie za niewielkie pieniądze na każdym targowisku, nierzadko nawet w sporych workach. Ludzie zamieszkujący te tereny już 8 tys. lat temu żuli kokę m.in. dlatego, że dzięki temu odczuwa się mniejszy głód, a wędrówka, dźwiganie bagażu lub wykonywanie innych czynności na dużych wysokościach nie wymagają tyle wysiłku co zazwyczaj.


91

©© MUSUK NOLTE/PROMPERÚ

SS Stado lam pasących się w dystrykcie Andahuaylas na południu Peru

©© CÉSAR VALLEJOS/PROMPERÚ

©© MACO VARGAS/PROMPERÚ

SS Przyrządzanie naparu z liści koki

SS Peruwiański tradycyjny warsztat tkacki

SS Kolorowe wyroby z wełny na stoisku na targu rękodzieła w Aguas Calientes

Krzew kokainowy (Erythroxylum coca) odgrywa istotną rolę w kulturze andyjskiej. Jego liście, przypominające kształtem liście laurowe, ofiarowywane były bogom, a w czasach Inków używały ich głównie klasy uprzywilejowane. Ponad 100 lat temu (od 1885 do 1929 r.) wykorzystywano je do produkcji coca-coli. Obecnie mieszkańcy andyjskich wyżyn żują kokę i sporządzają z niej napar zwany mate de coca (lub té de coca). Napój ten (zwalczający objawy choroby wysokogórskiej), traktowany jak herbata, podawany jest nawet w ekskluzywnych hotelach. Liście z krzewu kokainowego stanowią też dodatek do tutejszych ciastek i cukierków. Warto pamiętać, że turyści mogą bez przeszkód wywozić z kraju tego typu produkty, ale nie samą roślinę.

WEŁNA BOGÓW Stepowe płaskowyże Peru, pokryte niską roślinnością, są naturalnym środowiskiem życia dla bardzo sympatycznych i pożytecznych dla człowieka zwierząt. Lamy andyjskie, alpaki i wikunie andyjskie (wigonie) należą do jednej rodziny wielbłądowatych. Z daleka wyglądają podobnie, jednak alpaka trochę bardziej przypomina owcę, wikunia z kolei jest z nich wszystkich najbardziej smukła. Słowo llama (polskie „lama”) wywodzi się z języka keczua. Hiszpanie tłumaczyli je jako „owca”. Później za pośrednictwem języka hiszpańskiego wyraz przyswoili sobie inni mieszkańcy Europy.

©© RENZO TASSO/PROMPERÚ

Wikunie w Peru objęte są ochroną. Na trasach przelotowych, z dala od miast, można zobaczyć znaki informujące o ich występowaniu. W takich okolicach na drogach umieszczono specjalne progi spowalniające ruch samochodowy ze względu na pasące się zwierzęta. Lamy i alpaki w Ameryce Południowej odgrywały ważną rolę w gospodarstwie już ponad 5 tys. lat temu. Trzymano je dla pozyskiwanej z ich sierści przędzy oraz dobrego mięsa, które zawiera bardzo dużo białka i jednocześnie zaskakująco mało cholesterolu i tłuszczu. I choć hodowla lam bardziej się rozpowszechniła, to jedynie wełnę z alpak nazywa się wełną bogów. 

WIOSNA 2017


92 DALEKIE PODRÓŻE

©© JUAN PUELLES/PROMPERÚ

©© GIHAN TUBBEH/PROMPERÚ

SS Łodzie wyplatane ręcznie przez Indian Uro

SS Zamieszkała pływająca wyspa zbudowana z trzciny totora w zatoce Puno

TT Taquileño przygotowujący wełnę

SS Wysepki Uros na jeziorze Titicaca

©© JUAN PUELLES/PROMPERÚ ©© GIHAN TUBBEH/PROMPERÚ

WIOSNA 2017

TT Świątecznie ubrani mieszkańcy Taquile ©© HEINZ PLENGE PARDO/PROMPERÚ


93 Już w czasach Inków takie wełniane tkaniny kojarzono z luksusem, a ubrania z nich wykonane nosiła inkaska arystokracja. Także i dzisiaj tego typu odzież sporo kosztuje, ponieważ sama przędza jest wyjątkowo miękka, delikatna i lekka, a zrobione z niej rzeczy są trzy razy cieplejsze niż te z włókien owczych i trzykrotnie bardziej odporne na ścieranie. O niezwykłej wytrzymałości materiału mogą zaświadczyć odkrycia archeologiczne. W peruwiańskich grobowcach znaleziono przedmioty z wełny z alpak pochodzące jeszcze sprzed narodzin państwa Inków.

DRYFUJĄCE WYSPY Jeśli udamy się w góry na granicy z Boliwią, będziemy mogli podziwiać wyjątkowy krajobraz, który tworzą dwa pasy przepięknego błękitu przedzielone brązowymi wzgórzami i błyszczącymi od śniegu szczytami. Takie widoki zapewnia Titicaca – najwyżej położone żeglowne jezioro świata (3812 m n.p.m.). To również drugie co do wielkości jezioro w Ameryce Południowej (po Maracaibo w Wenezueli). W najszerszym miejscu mierzy niemal 80 km, a jego całkowita powierzchnia wynosi ok. 8400 km². Jest więc ok. 74 razy większe od polskich Śniardw. Główne miasto w tym rejonie – 150-tysięczne Puno – stanowi bardzo dobrą bazę wypadową do poznawania okolicy. W por-

cie warto zobaczyć historyczną kanonierkę Yavarí, która została zbudowana w Wielkiej Brytanii w 1862 r., a potem w częściach dotarła nad Titicacę. Statek złożono ostatecznie w 1870 r. Był wykorzystywany przez ponad 100 lat (do 1975 r.). Największą atrakcją jeziora są jednak wyspy Uros (Urus) z trzciny totora, które mogą… pływać (na terytorium Peru istnieje ich ponad 20). Kiedyś swobodnie dryfowały, teraz przycumowuje się je w jednym miejscu. Sama roślina przez wieki była podstawowym produktem dla tutejszej ludności. Indianie Uro (Uru) przygotowywali z niej herbatę, jedli słodki rdzeń, dorzucali ją do paleniska. Dzisiaj wciąż z trzciny buduje się domy i łodzie (tzw. caballitos de totora) oraz wyrabia meble i pamiątki. Średnio co trzy miesiące na zgniłe fragmenty wyspy kładzie się nową warstwę liści i łodyg. Po ok. 20 latach całą konstrukcję trzeba wymienić. Część regionu pozostaje zamieszkana. Indianie żyją tu głównie z rybołówstwa, choć turystyka staje się coraz ważniejszym źródłem ich dochodów. Miejscowi często porzucają język uro (uru) na rzecz ajmara czy hiszpańskiego. Na jeziorze znajdują się też naturalne wyspy. Taquile słynie z wyrobu tkanin. W 2008 r. ta sztuka została wpisana oficjalnie na Listę Reprezentatywną Niematerialnego

Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jej mieszkańcy (taquileños) aż do lat 50. XX w. żyli w niemal całkowitej izolacji, dzięki czemu wciąż łączy ich silne poczucie wspólnoty. Noszą typowe jedynie dla Taquile stroje. Kobiety zakładają czarne lub czerwone spódnice (polleras) i różowe bluzki (almillas), a na głowę i ramiona długie, czarne chusty, które z tyłu sięgają kolan (chuku). Mężczyźni ubierają się przeważnie w czarne spodnie z szerokim, kolorowym pasem i białe koszule. Ten zwyczaj, inspirowany wyglądem hiszpańskich chłopów, pojawił się z końcem XVI w., kiedy to konkwistadorzy zabronili taquileños używania tradycyjnego ubioru. Chociaż tkaniny wytwarza niemal cała lokalna społeczność, bez względu na wiek i płeć, to kobiety głównie przygotowują przędzę, a mężczyźni tkają i robią na drutach. Najbardziej charakterystycznymi częściami stroju są szeroki pas kalendarzowy, przedstawiający coroczny cykl prac i obrzędów, oraz wełniana czapka chullo z nausznikami, która w różnych wariantach, nie tylko kolorystycznych, jest popularna w całym kraju.

KANION SZYBUJĄCYCH KONDORÓW Polacy pozostawili po sobie w Peru dwa ważne ślady. Polski inżynier Ernest Malinowski (1818–1889) wybudował w nim drugą 

WIOSNA 2017


94 DALEKIE PODRÓŻE naście metrów ponad głowami turystów. Zjawiają się regularnie z samego rana. W wyniku stopniowego ogrzewania promieniami słońca zimnego powietrza z dna kanionu powstają wznoszące prądy, które kondorom widocznie bardzo odpowiadają.

TĘCZOWA KRAINA W Peru wciąż spotyka się ślady po mieszkańcach dawnego imperium, którzy zdołali rozwinąć tu rolnictwo, zbudować potężne państwo i założyć miasta w rejonach pięknych, choć ciężkich do życia. Ludzie w tym regionie zawsze uczyli się pokonywać trudności.

SS Cañón del Colca – punkt widokowy zwany Krzyżem Kondora (3287 m n.p.m.)

najwyżej położoną linię kolejową na świecie (Ferrocarril Central del Perú – Centralną Kolej Transandyjską). Natomiast w maju 1981 r. dziką, spienioną rzeką na dnie kanionu Colca po raz pierwszy w historii spłynęła grupa kajakarzy z Polski z Andrzejem Piętowskim (kierownikiem wyprawy) na czele. Wyczyn ten został wpisany do Księgi rekordów Guinnessa i przyniósł temu miejscu sławę. W dowód wdzięczności mieszkańcy pobliskiego miasteczka Chivay nazwali główną 6-kilometrową ulicę Avenida Polonia, czyli aleją Polska. Cañón del Colca uważa się za drugi najgłębszy kanion na ziemi (po Cotahuasi, leżącym także w Peru). Panorama rozpościerają-

ca się z jego stromych brzegów zapiera dech w piersiach. Górne krawędzie wznoszą się na wysokość 4–5 tys. m n.p.m. Dno znajduje się na poziomie od 950 do 3050 m n.p.m. W węższej części kanionu ściany pozbawione są roślinności. U jego wylotu, odległość między brzegami staje się coraz szersza, a na zboczach leżą przepiękne tarasy uprawne. Największe wrażenie wywiera jednak widok kondorów wielkich o poranku. W miejscu zwanym Krzyżem Kondora (Cruz del Cóndor) pojawia się ich najwięcej. Te olbrzymie ptaki (o rozpiętości skrzydeł sięgającej ponad 3 m) przelatują często kilka-

TT Cruz del Cóndor i Indianie oferujący turystom pamiątki i barwne tekstylia

WIOSNA 2017

©© RENZO TASSO/PROMPERÚ

©© JAMES POSSO/PROMPERÚ

©© GIHAN TUBBEH/PROMPERÚ

SS Ogromny kondor wielki w locie nad kanionem

Widać to nie tylko w opuszczonym Machu Picchu, ale również w niemal 1-milionowej Arequipie, drugim co do wielkości ośrodku w kraju, otoczonym przez wulkany i nawiedzanym przez trzęsienia ziemi. Stare domy i świątynie zbudowane są w nim ze skamieniałej lawy. W bujnym amazońskim lesie równikowym, z dala od cywilizacji Indianie od setek lat zakładają swoje skromne osady. To poza tym niezmiernie zaskakująca kraina. Na kolorowych procesjach i festynach rytuały prekolumbijskie przenikają się z tradycjami katolickimi i lokalnymi zwyczajami. Mężczyźni nad jeziorem Titicaca robią na drutach. Kobiety w górach noszą męskie kapelusze. Na obiad możemy zjeść tutaj pieczoną świnkę morską, a w hotelu zamówimy herbatę z liści koki. Nawet ziemniaki występują aż w kilkudziesięciu odmianach i mają różną barwę: od brązu i żółci po fiolet i czerwień. Dlatego żeby opisać Peru, trzeba użyć całej palety kolorów. W końcu nawet flagi w Cusco są tęczowe. 


95

WIOSNA 2017


96 DALEKIE PODRÓŻE

JAMAJKA – WYSPA W SŁOŃCU WIOSNA 2017


©© BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS

97

SS Śniadanie na tarasie w hotelu Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay

<< To o niej mógł śpiewać amerykański piosenkarz Harry Belafonte w przeboju z 1957 r. „Island in the Sun”. Na tej szerokości geograficznej przez większość dnia słońce wisi pionowo nad ziemią. Tutaj angielski pisarz Ian Fleming powołał do życia słynnego brytyjskiego agenta 007. Dziś w jamajskim barze można czasem spotkać hollywoodzkie gwiazdy. >>

WIOSNA 2017


98 DALEKIE PODRÓŻE

©© JAMAICA TOURIST BOARD

SS W Górach Błękitnych spotkamy m.in. urocze wille i paprocie drzewiaste

SS Jamaica Blue Mountain Coffee to doskonała pamiątka z wyspy

ROBERT PAWEŁEK www.travelcompass.pl

K

iedy w 1494 r. Krzysztof Kolumb dotarł do brzegów Jamajki, napisał w swoim dzienniku, że to najpiękniejsza wyspa, jaką ujrzały ludzkie oczy. Wraz z nim przybyli hiszpańscy marynarze. Wkrótce mieli poznać rdzennych mieszkańców tego lądu – Tainów. Indianie nazywali go Xaymacą, co znaczyło „kraj drewna i wody”. Z ich języka wywodzą się także słowa „hamak”, „kajman”, „tabaka”, „barbecue”, „huragan” czy „koliber”. Przybycie Krzysztofa Kolumba nie okazało się jednak dla Tainów wydarzeniem szczęśliwym. Hiszpanie podporządkowali ich sobie i zmuszali do ciężkiej pracy. Poza tym Indianie zaczęli chorować na powszechnie znane w Europie choroby,

WIOSNA 2017

©© JAMAICA TOURIST BOARD

na które oni sami nie byli odporni. Zaledwie 100 lat później rdzenni mieszkańcy Jamajki niemal wymarli. Anglicy po zdobyciu wyspy w 1655 r. zmienili ją w ogromną dochodową plantację cukru, na którą masowo sprowadzali niewolników z Afryki Zachodniej. Obecnie żyją na niej jednak nie tylko potomkowie europejskich kolonizatorów i ludności z Czarnego Lądu. Przez wiele lat przybywali tu imigranci z Indii, Chin, Izraela czy Palestyny. Dzisiejsi Jamajczycy tworzą więc społeczeństwo bardzo różnorodne. Jamajka kojarzy się przede wszystkim z radosnym, roztańczonym i rozśpiewanym krajem, krainą reggae, beztroski i luzu. I taka jest w rzeczywistości.

Z WIZYTĄ W RAJU Rozsławiona przez Harry’ego Belafonte’a „wyspa w słońcu” stanowi wymarzone miejsce na niezapomniany urlop. Przez cały rok panuje tu tropikalna pogoda, tem-

peratura w niższych partiach lądu utrzymuje się na podobnym poziomie 25–30°C (i 15–22°C na wyżej położonych terenach), a lato i zima różnią się nieznacznie. Nocą powietrze nieco się ochładza, ale nawet wtedy nie przestaje być ciepło. Jamajka przyciąga turystów pięknymi plażami z lśniącym piaskiem delikatnie muskanymi przez fale. Daleko od lądu morze jest pofalowane i ma ciemnoniebieską barwę, bliżej wybrzeża, w osłoniętych od wiatru zatokach przypomina lustro i mieni się wieloma kolorami: błękitnym, turkusowym, modrym… W przejrzystej wodzie widać dokładnie karaibskie głębiny. Ryby we wszystkich kolorach tęczy opływają ławicami koralowce i podwodne skały. Ten rajski spokój zakłócają jednak huragany, czasami nawiedzające wyspę w trakcie pory deszczowej. Trwa ona zazwyczaj od maja do października. W tym okresie zagraniczni goście raczej omijają te strony.


99

Wyjątkowe połączenie sprzyjających warunków klimatycznych, ciekawego ukształtowania terenu i różnorodności przyrodniczej wyróżnia Jamajkę na Karaibach. Jej w większości wyżynno-górzysty ląd pokrywa bujna roślinność i lasy równikowe. Na wschodzie leży pasmo Gór Błękitnych (Blue Mountains) z najwyższym jamajskim szczytem – Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Jego najczęściej spowity we mgle wierzchołek góruje dumnie nad okolicą. Tereny w głębi wyspy nie są już tak idylliczne jak wybrzeże. W poprzecinanym wąwozami i trudno dostępnym regionie Cockpit Country, z licznymi jaskiniami na północnym zachodzie, ukrywali się kiedyś Maroni (potomkowie zbiegłych czarnych niewolników), którzy próbowali rozpocząć nowe życie. Na północy rejony górskie kończą się plażami pokrytymi jasnym piaskiem, a na południu urwiste, szorstkie klify stawiają opór bijącym falom. Linię brzegową przecinają rzeki i wodospady wypływające wprost z gór do morza. Jamajska tropikal-

SS Śnieżnobiała prywatna plaża w resorcie Sandals Montego Bay

na flora zachwyca swoim oszałamiającym bogactwem. Na wyspie występuje ponad 3,6 tys. gatunków roślin, w tym liczne odmia-

©© UNIQUE VACATIONS (UK) LTD.

ny palm, paproci i storczykowatych. Tę różnorodność urozmaica jeszcze niezmiernie ciekawa fauna – m.in. ok. 110 gatunków 

TT Bar na Siedmiomilowej Plaży w kompleksie hotelowym Sandals Negril

©© SANDALS RESORTS

WIOSNA 2017


100 DALEKIE PODRÓŻE

SS Na Jamajce spłyniemy bambusową tratwą po Rio Grande i Martha Brae

ptaków, w tym 31 endemicznych. Wśród nich znajduje się jeden z symboli Jamajki, czyli koliber czarnogłowy, nazywany doctorem birdem..

PLAŻA JAMESA BONDA Turyści często wybierają Montego Bay, drugie po Kingston (stolicy kraju) najważniejsze miasto na wyspie i zarazem naj-

TT Urokliwe kolonialne budynki w Falmouth przyciągają uwagę turystów

WIOSNA 2017

©© JAMAICA TOURIST BOARD

©© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

większy tutejszy ośrodek wypoczynkowy. Otaczają je wybrzeże z białym piaskiem, nowoczesne resorty i pola golfowe. Jeżeli znudzimy się nieustannym leżeniem na plaży i sączeniem przez słomkę kolejnej piña colady, drinka jamaican browning lub innych lokalnych koktajli, powinniśmy opuścić hotel i wyruszyć na zwiedzanie. Mimo niewielkich rozmiarów Jamajki (odległość w linii prostej z zachodu na wschód wynosi ok. 235 km, z południa na północ w najszerszym miejscu – 84 km), nie brak jest na niej ciekawych atrakcji. Możemy wybrać się na wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza lub w góry. Trasy takich wypraw prowadzą przez lasy tropikalne, plantacje kawy i bananów. Wiele wrażeń dostarcza też spływ długą tratwą bambusową po Rzece Wielkiej (Rio Grande). Zaczyna się w Berrydale. Najpierw przeprawiamy się przez gęsto zarośnięte gaje. Po drodze mijamy przesmyk Lovers Rock (Skała Kochanków) i docieramy aż do ujścia rzeki do morza w Rafter’s Rest. Jeśli mamy wolny cały dzień, wybierzmy się na wycieczkę w Góry Błękitne wznoszące się na północny wschód od Kingston. Ich zwykle zamglone wierzchołki wyglądają bardzo atrakcyjnie. Nie musimy wcale decydować się na pieszą wędrówkę, niepowtarzalny urok tego regionu możemy podziwiać z okien samochodu. Warto pamiętać o zabraniu stroju kąpielowego, po drodze znajdziemy dużo miejsc odpowiednich na odświeżającą kąpiel. Na zainteresowanie zasługuje również założone w 1769 r. miasto Falmouth. Niegdyś był to jeden z najruchliwszych portów na wyspie. Jeśli będziemy mieć szczęście, trafimy na zawody triatlonowe odbywające się w pobliżu. To prawdziwie mordercze wyzwanie w tak gorącym klimacie! Na metę, ustawioną pod Rose Hall (rezydencją nawiedzaną ponoć przez ducha dawnej właścicielki Annie Palmer, podobno fanatycznej wyznawczyni kultu voodoo), dobiegają najbardziej wytrwali zawodnicy. Jamajka słynie z lekkoatletycznych talentów – Usain Bolt w 2009 r. ustanowił rekordy świata w biegu na dystansie 100 i 200 m. Najlepsze wyniki biegaczy nierzadko zresztą należą do Jamajczyków. Zabytkowe Falmouth zachwyca przede wszystkim swoją kolonialną architekturą. Niegdyś prężnie się rozwijało – sieć wodociągów zbudowano w nim wcześniej niż w Nowym Jorku! Dziś Falmouth Heritage Renewal, organizacja non-profit, stara się przywrócić blask różnym obiektom w stylu gregoriańskim, takim jak Centrum


101 Handlowe i Historyczne Alberta George’a, anglikański Kościół św. Piotra czy imponujący budynek sądu z 1815 r. W mieście kręcono również Motylka (1973 r.) z Dustinem Hoffmanem i Steve’em McQueenem w rolach głównych. Bardzo interesująca może być wyprawa do miasta Ocho Rios, czyli Osiem Rzek (chociaż nie ma ich naprawdę aż tyle w okolicy). Jak mówią Jamajczycy, w tym miejscu niebo wlewa się do morza. Z myślą o turystach docierających tu statkami pasażerskimi powstały restauracje i sklepy wolnocłowe. W mieście faluje wesoły, barwny tłum podążający w sobie tylko znanym kierunku. Głośna muzyka reggae płynie z głośników ustawionych przez młodych didżejów. Stąd już niedaleko do dawnego portu bananowego Oracabessa. W jego pobliżu rozpościera się plaża o charakterystycznej nazwie – James Bond Beach, z której widać dawną rezydencję Iana Fleminga (1908–1964), czyli GoldenEye. To w niej powstawały powieści o słynnym brytyjskim agencie 007. Tutaj także Honey Ryder (pierwsza dziewczyna Jamesa Bonda grana przez Ursulę Andress) w filmie Doktor No (1962 r.) wychodziła z wody w scenie, która przeszła już do historii kinematografii. Poza tym wypoczywała w tym miejscu m.in. aktorka Elizabeth Taylor (1932–2011). Dziś chętni mogą spędzić noc w domu pisarza. Ta przyjemność kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Nowy właściciel terenu Chris Blackwell, założyciel wytwórni Island Records, wybudował w sąsiedztwie kilka willi składających się na luksusowy kompleks turystyczny. Obecnie funkcjonuje tu resort GoldenEye. Od połowy XX w. Jamajka zaczęła cieszyć się popularnością wśród hollywoodzkich aktorów i brytyjskich arystokratów. Mieszkali na niej też amerykański muzyk country Johnny Cash (1932–2003), angielski dramaturg Noël Coward (1899–1973) i aktor Errol Flynn (1909–1959). Przy odrobinie szczęścia, podczas wizyty w Couples Tower Isle w Ocho Rios, pierwszym na wyspie hotelu o standardzie all inclusive, czy ekskluzywnym resorcie The Caves w Negril uda nam się wypić drinka w towarzystwie sław z telewizji i pierwszych stron gazet. W sąsiedztwie ekskluzywnych kompleksów wypoczynkowych znajdują się jednak rejony zamieszkane przez ludzi ubogich. W delikatnych tekturowych domach żyją całe rodziny, które utrzymują się z prowadzenia małych ulicznych straganów i punktów usługowych. Mimo to optymizm wyda-

SS Widok na Ocho Rios i port, w którym cumują statki wycieczkowe

je się nie opuszczać wyspiarzy. Jamajczycy są wyjątkowi: sympatyczni, otwarci i zawsze uśmiechnięci. Tę radość z życia oddają cha-

©© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

rakterystyczne wyrażenia i zwroty pochodzące z kreolskiego jamajskiego (języka patois), np. Yeah, mon! („Tak, bracie!”). 

TT Ekskluzywny resort GoldenEye leży malowniczo nad zatoką Oracabessa

©© GOLDENEYE HOTEL & RESORT

WIOSNA 2017


102 DALEKIE PODRÓŻE Niezwykle życzliwi i uczynni miejscowi okazują się jednocześnie bardzo ciekawscy. Pytają rozmówców o kraj pochodzenia, cel podróży, zawód, a przede wszystkim o to, czy podoba się im Jamajka i czy zamierzają przyjechać na nią ponownie. Jamajczycy są świadomi swojej wartości i dumni z wyspy i wywalczenia niepodległości. Afrykańskie korzenie uważa się tu za zaletę, co podkreśla ruch rastafarian twierdzących, że wywodzą się od władców Etiopii i kiedyś powrócą do ojczyzny swoich przodków. Łatwo ich rozpoznać po długich dredach, które noszą rozpuszczone lub splecione dla wygody i osłonięte turbanem albo czapką. Ich kolorowe stroje nawiązują do barw z flagi etiopskiej – zieleni, żółci i czerwieni. Rastafarianie często palą święte zioło, czyli marihuanę. Mieszają ją razem z tytoniem, a samo palenie uchodzi za swoisty rytuał oczyszczający umysł, towarzyszy mu odmawianie modlitw i błogosławieństw.

©© JAMAICA TOURIST BOARD

SS Charakterystyczny mieszkaniec wyspy – sympatyczny rastafarianin

BOB MARLEY I BOBSLEJE Do rozsławienia Jamajki w dużym stopniu przyczynił się Bob Marley (1945–1981), legendarny wykonawca reggae, który stał się symbolem awansu społecznego na wyspie. Jego fani składają wizyty w Nine Mile, rodzinnej wiosce muzyka, i poświęconej mu placówce w Kingston (Bob Marley Museum). W Ocho Rios można także zajrzeć do Reggae Xplosion, muzeum opowiadającego o życiu i twórczości Boba Marleya. Prezentuje ono również historię jamajskich gatunków muzycznych. Powstały pod koniec lat 70. XX w. dancehall, nawiązujący do reggae, zdobył popularność wśród młodszego pokolenia i na światowe listy przebojów w ciągu ostatnich kilkunastu lat trafiały piosenki takich Jamajczyków jak Shaggy, Beenie Man i Sean Paul. Na Jamajce warto też… przejechać się bobslejem. Tor bobslejowy na górze Mystic (Mystic Mountain) ma 1 km długości. Dociera się do niego wyciągiem krzesełkowym, z którego można podziwiać przepiękne widoki. Ale największych emocji dostarcza szybki zjazd saniami pośród tropikalnego lasu. Od razu przypomina się film Reggae na lodzie (1993 r.) w reżyserii Jona Turteltauba, który inspirował się historią jamajskiej drużyny narodowej debiutującej w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary. Dziś Jamajka ma własną reprezentację w tej dziedzinie sportu, co jest prawdziwym wyczynem, zwa-

WIOSNA 2017

SS Małe muzeum na Mystic Mountain poświęcone Jamajce i jej bobsleistom

żywszy na panujące w kraju warunki klimatyczne. Po gorących przeżyciach orzeźwienie przynoszą kaskady na rzece

©© JAMAICA TOURIST BOARD

Dunn (Dunn’s River Falls o długości ponad 180 m), z których woda opada do Morza Karaibskiego. Do wspinaczki pod okiem

TT Tor bobslejowy należący do Rainforest Adventures Mystic Mountain

©© UNIQUE VACATIONS (UK) LTD.


KROKODYLE I NARODOWE SKARBY

©© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

SS Wodospady na rzece Dunn to popularne miejsce na wspinaczkę

SS Z miasta Black River wyrusza się na emocjonujące rzeczne safari

miejscowych przewodników nie potrzeba specjalnej kondycji fizycznej. Niezbędne są jednak stroje kąpielowe i gumowe

©© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

buty zapobiegające ślizganiu się po mokrych skałach. Obuwie można wypożyczyć na miejscu.

TT W wodach Rzeki Czarnej (Black River) żyją krokodyle amerykańskie

©© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

Południowe wybrzeże Jamajki prezentuje inne oblicze tego kraju. Przez XVIII- i XIX-wieczne plantacje trzciny cukrowej dociera się do ukrytych plaż, gdzie nie ma żywej duszy. W mieście Black River doświadczony przewodnik zabiera chętnych na jedną z najdłuższych rzek na wyspie (53,4 km) i na jej największe chronione mokradła. W trakcie wyprawy łodzią można poczuć się jak na afrykańskim safari. Główny jej cel to tropienie krokodyli amerykańskich – jedynych niebezpiecznych zwierząt na Jamajce. Kiedyś występowały tu jeszcze jadowite węże (rzadki boa jamajski nie jest jadowity i nie stanowi zagrożenia dla człowieka), ale podobno wytępiły je mangusty sprowadzone z Afryki. Przewodnik wypatruje gadów i gdy uda mu się dojrzeć jakiegoś osobnika (a dzieje się to dość często), uradowany wskazuje go uczestnikom wycieczki. Krokodyle nierzadko podpływają do łodzi i dają się fotografować. Trzeba jednak być ostrożnym i trzymać się poręczy, bo mogą to być ostatnie nasze zdjęcia w życiu! Przy odrobinie szczęścia ujrzymy także kolibra czarnogłowego. W środku jamajskiego lasu tropikalnego, w małej miejscowości Mavis Bank znajduje się istniejąca od 1885 r. fabryka kawy marki Jablum – Mavis Bank Coffee Factory. Trudno do niej dotrzeć bardzo wyboistą, wąską i stromą drogą, ale na pewno warto. Przyjrzymy się tu wszystkim etapom produkcji słynnej kawy z Gór Błękitnych – narodowego skarbu kraju zwanego „czarnym złotem Jamajki”. Tajemnica jej wysokiej jakości tkwi w wyjątkowych warunkach, w jakich się ją uprawia. Tropikalne ciepło, odpowiedni poziom wilgotności powietrza i ostry górski klimat sprawiają, że ziarna osiągają niepowtarzalny smak. Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych kaw na świecie. Nie jest kwaskowata i ma piękny zapach. Choć wtajemniczeni twierdzą, że aby wydobyć pełnię jej walorów smakowych, powinno się ją przygotowywać z użyciem odpowiedniej wody i że nie wszędzie smakuje tak dobrze jak na Jamajce… Krzewy kawowca rosną w cieniu wysokich drzew, na plantacjach położonych na wysokości pomiędzy 910 a 1700 m n.p.m. Tylko kawę pochodzącą z tych upraw wolno oznaczać nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee. W fabryce warto zrobić sobie przerwę, żeby przy filiżance czarnego napoju podziwiać widok na góry. 

WIOSNA 2017

103


104 DALEKIE PODRÓŻE

©© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

©© JAMAICA TOURIST BOARD

SS Niemal 270-letnia destylarnia Appleton Estate słynie z wybornego rumu

SS Grillowane mięso w marynacie jerk

SS Przepiękna Seven Mile Beach w Negril w rzeczywistości ma ponad 6 km

rykańskim stanie Floryda. Oczekiwanie urozmaicają młodzi ludzie skaczący z krawędzi klifu do granatowego morza. W końcu następuje moment, kiedy słońce kryje się za horyzont. To niepowtarzalny widok. Dawno skończyły się czasy, gdy można było tu odkrywać puste i zapomniane fragmenty wybrzeża, przy których żyło skromnie kilku rybaków. Dzisiaj Negril zamieszkuje kilka tysięcy ludzi i stanowi ono dynamicznie rozwijający się ośrodek turystyczny z jedną z najdłuższych na Jamajce plaż (Seven Mile Beach, która w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km). Mimo tłumu turystów nadal da się w nim jednak wyczuć coś z dawnego czaru i atmosfery beztroski. W knajpkach posłuchamy muzyki na żywo. Wody zatoki zapełniają narciarze wodni,

Inny słynny produkt z wyspy stanowi rum. Najstarsza tutejsza destylarnia – Appleton Estate – działa od 1749 r. Na terenie fabryki, w wielkich halach leżakują liczne beczki wypełnione trunkiem. Każda została opisana według rodzaju i wieku rumu. Znajduje się tu również muzeum. I chociaż obecnie produkcja alkoholu jest zautomatyzowana, można spróbować swoich sił w wyciskaniu słodu w obsługiwanej ręcznie dużej zabytkowej prasie. Lokalny przewodnik oprowadza po zabudowaniach i objaśnia proces wytwarzania trunku. Dowiemy się od niego, że dawniej rum był jedynie produktem ubocznym powstawania cukru i dojrzewa wyłącznie w specjalnych beczkach. Alkohol rozlany do butelek nie nabiera już wieku. Każde odwiedziny w Appleton

WIOSNA 2017

Estate kończą się degustacją. Przy tej okazji goście uczą się, że wiek trunku można rozpoznać także po jego kolorze (młode roczniki są jasne i ciemnieją z czasem). Rum klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet kokosowy lub czekoladowy. Na koniec należy zrobić niezbędne zakupy. Z Jamajki trzeba koniecznie przywieźć ze sobą paczki kawy i kilka butelek rumu.

W STOLICY LUZU Wieczorem warto wybrać się do Negril, a szczególnie do „Rick’s Café”, knajpki wypełnionej tłumem turystów czekających na zachód słońca. Podobno porównywalnie znakomitym miejscem do podziwiania tego zjawiska jest wyspa Key West w ame-


105

©© JAMAICA TOURIST BOARD

SS Tablica zapraszająca na kurczaka

©© UNIQUE VACATIONS (UK) LTD.

śmiałkowie na paralotniach i katamarany. W rejonie Long Bay Beach Park rozbrzmiewa reggae. Za dnia plaża jest niemal bezludna i ożywa dopiero późnym popołudniem. Jamajczycy rozkładają wówczas na piasku grille zrobione domowym sposobem z beczek po ropie i rozpoczynają smażenie kurczaka w marynacie jerk. To najbardziej popularna jamajska potrawa, podawana nawet w eleganckich restauracjach. Ma bardzo pikantny smak. Do jej przygotowania używa się mięsa marynowanego w zalewie z soku limonki z dodatkiem ostrej papryki, gałki muszkatołowej, ziela angielskiego i innych ziół. Przepis ten pochodzi podobno od rdzennych mieszkańców wyspy – Tainów. Ostry zapach smażonego kurczaka w upalnym powietrzu miesza się z gorącymi rytmami reggae.

SS Śmiałek skaczący do morza z wysokiego klifu koło „Rick’s Café”

JAMAJSKA TURYSTYKA Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych miejsc urlopowych na świecie i aktywnie promuje się na znaczących międzynarodowych imprezach związanych z turystyką. Na wyspie organizowane są również targi turystyczne, z których największe to Jamaica Product Exchange (JAPEX). W kraju powstają także interesujące oferty dla branży MICE. Organizatorzy spotkań, konferencji i wyjazdów integracyjno-motywacyjnych mogą skorzystać z usług przeznaczonych specjalnie dla firm i odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Część Jamajki (Góry Błękitne i pasmo John Crown – obszar zamieszkiwany przez Maronów) jako obiekt mieszany o charakterze kulturowo-przyrodniczym znajduje się na Liście Światowego

©© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, obok tylko 35 tego rodzaju wyjątkowych miejsc na ziemi. W rankingu najfajniejszych narodów na świecie opublikowanym w 2011 r. na stronie internetowej amerykańskiego portalu informacyjnego CNN Jamajczycy uplasowali się na trzeciej pozycji (po Brazylijczykach i Singapurczykach). Poza tym ten karaibski kraj ze względu na swój wielki potencjał stanowi świetny region dla inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Wyspa leży przy głównych szlakach powietrznych i morskich na Karaibach oraz w niewielkiej odległości od najważniejszych światowych rynków. Działają na niej nowoczesne porty lotnicze, znajdują się tu dobre drogi i infrastruktura spełniająca międzynarodowe standardy. 

WIOSNA 2017


106 DALEKIE PODRÓŻE

SS Relaksujący masaż w idyllicznym Oasis Spa w resorcie Couples Negril

Jak na kraj rozwijający się baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozbudowana. Duży wybór różnorodnych hoteli, willi i pensjonatów oraz wysoką jakość usług docenią nawet najbardziej wymagający klienci. Wiele obiektów, najczęściej typu all inclusive, należących do znanych międzynarodowych sieci, leży nad urokliwymi plażami w pobliżu atrakcji turystycznych. Goście mogą korzystać ze znakomitej infrastruktury hotelowej, świetnej obsługi i ciekawej oferty spędzania wolnego czasu. Ośrodki wybudowane na rozległych terenach są tak zaprojektowane, że nie trzeba opuszczać hotelu, aby zrelaksować się i rozerwać. Popularnością cieszą się też strzeżone, luksusowe i kameralne kondominia

©© COUPLES RESORTS

z pełną obsługą, choć ze względu na wysoką cenę nie każdy może sobie pozwolić na wynajęcie w nich apartamentu. Oczywiście, oprócz tego rodzaju drogich kompleksów na Jamajce znajdują się również niskobudżetowe hotele i pensjonaty dla mniej wymagających turystów. Wiele z nich jest urządzonych w stylu postkolonialnym. Niektóre z obiektów, takie jak te należące do sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts, IBEROSTAR, Sandals czy Couples Resorts, oferują pakiety dla narzeczonych i nowożeńców w różnych cenach w zależności od długości pobytu, czasami także z darmową ceremonią ślubną. Idealne na dużą uroczystość będą resort Half Moon i rezydencja Rose Hall. W przypadku bardziej ka-

meralnych ślubów sprawdzi się Round Hill Hotel and Villas, natomiast nowoczesnej parze młodej przypadnie do gustu Rockhouse. Za popularne wśród zakochanych jamajskie ośrodki uchodzą Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay, The Caves w Negril i Couples Tower Isle w Ocho Rios. Hotele butikowe charakteryzują się jeszcze wyższym standardem i zapewniają większą prywatność. Dla przykładu Trident Hotel w Port Antonio nie bywa zbyt oblegany przez turystów i stanowi ulubione miejsce celebrytów. Strawberry Hill słynie nie tylko ze wspaniałej kuchni, ale też organizowania przepięknych uroczystości ślubnych oraz wspaniałych widoków na Kingston i Blue Mountain Peak. Mimo iż na wyspie raczej niechętnym okiem patrzy się na nietypowe ceremonie

JAMAJKA DLA ZAKOCHANYCH `` Słoneczne Karaiby nie bez powodu uchodzą za wymarzony region na romantyczne wycieczki dla zakochanych. Trudno o lepsze miejsce do cieszenia się towarzystwem drugiej osoby niż rajskie wyspy położone z dala od zgiełku wielkich metropolii i szarej codzienności. Jamajka nie jest pod tym względem wyjątkiem, a dodatkowe jej atuty stanowią jeszcze doskonale przygotowana infrastruktura turystyczna i usługi na najwyższym poziomie. Jej piękne piaszczyste plaże świetnie nadają się do długich spacerów we dwoje w promieniach zachodzącego słońca. Dzięki ciepłemu klimatowi kolacje przy świecach pod niebem błyszczącym od gwiazd można tu jadać co wieczór. Do snu ukołysze zakochanych natomiast kojący szum morskich fal. Poza tym na Jamajce pary mogą skorzystać

z różnego rodzaju aktywności: wybrać się na przejażdżkę konną, podczas której na grzbiecie wierzchowca brodzi się w morzu, wynająć motocykl lub rowery na wycieczkę wzdłuż wybrzeża, zażyć orzeźwiającej kąpieli w wodach wodospadów, spędzić noc na zabawie przy gorących rytmach, spłynąć bambusową tratwą po urokliwej rzece Martha Brae otoczonej przez soczyście zieloną tropikalną roślinność czy zdecydować się na emocjonujący zjazd tyrolką. Po dniu pełnym wrażeń chwilę relaksu przyniesie wspólne delektowanie się pysznymi koktajlami na bazie lokalnego rumu albo oddanie się we dwoje niezmiernie odprężającym zabiegom spa w hotelu. To wszystko sprawia, że ludzie z całego świata ściągają na tę klimatyczną karaibską wyspę, aby świętować zaręczyny i rocznice swoich związków oraz cieszyć się miesiącem miodowym. Coraz większą popularność zyskują sobie także śluby za granicą, a na niedużej Jamajce nie brakuje profesjonalnych organizatorów tego typu wydarzeń, prześcigających się w pomysłowości i oferujących rozmaite udogodnienia dla zakochanych. W Polsce sezon weselny przypada głównie na wiosnę i lato. Niestety, nawet w tym okresie nie można być pewnym, że tego wyjątkowego dnia nie popsuje nagłe załamanie pogody. Dlatego niektórzy chętnie decydują się na zorganizowanie uroczystości w krajach o bardziej stabilnych warunkach pogodowych, w tym właśnie na Jamajce. Ślub na karaibskiej plaży oblewanej przez turkusowe fale, na klifie na tle zachodu słońca, w kolorowym i pachnącym tropikalnym ogrodzie ©© BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS lub w dawnej kolonialnej rezydencji to często spełnienie SS Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay marzeń wielu par. Naprzeciw tym oczekiwaniom wycho-

WIOSNA 2017

dzą również liczne komfortowe jamajskie hotele i resorty, które proponują pomoc w zaplanowaniu całego przedsięwzięcia i specjalne pakiety pobytowe dla nowożeńców. Podczas romantycznego wyjazdu we dwoje warto zapewnić sobie odrobinę luksusu i zarezerwować elegancki apartament z widokiem na Morze Karaibskie. Tego rodzaju zakwaterowanie oferują np. 5-gwiazdkowe obiekty sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts – Grand Bahía Príncipe Jamaica i Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay (położone na północy wyspy). Ten drugi przeznaczony jest tylko dla osób dorosłych, co w przypadku miesiąca miodowego stanowi dodatkowy atut. W obu dla gości przygotowano pakiety all inclusive. Na rajskiej Jamajce każda zakochana para przeżyje z pewnością niezapomniane chwile.

©© BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS

SS Spa w Grand Bahía Príncipe Jamaica


107

©© IBEROSTAR ROSE HALL SUITES, MONTEGO BAY

SS 5-gwiazdkowy IBEROSTAR Rose Hall Suites

SS Błogi relaks w formule all inclusive w pełnym atrakcji Sandals Negril

zaślubin, ośrodek Hedonism II w Negril oferuje swoim gościom również możliwość zawarcia małżeństwa w stroju Adama i Ewy.

chętni do sympatycznej pogawędki. Jeśli ktoś nie życzy sobie usług przewodnika lub nie ma ochoty kupić zachwalanego towaru, wystarczy, że grzecznie, ale stanowczo powie: No, thank you. Nie wolno też fotografować bez pozwolenia. Może to sprawić trudność wielu dzisiejszym turystom, ale zawsze należy zapytać o zgodę osobę, której chce się zrobić zdjęcie. Jeśli odmówi, trzeba to uszanować. Poza tym zdecydowanie lepiej nie ryzykować i nie kupować marihuany. Rastafarianie uważają, że ma ona właściwości uzdrawiające – od lat stosują ją jako naturalne lekarstwo. Co prawda, od 25 lutego 2015 r. prawo obowiązujące na Jamajce dopuszcza posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i 5 sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, ale w przypadku znalezienia u kogoś większych ilości nadal grozi mu kara więzienia. W jamajskich za-

KILKA PROSTYCH ZASAD Wbrew często pojawiającym się stereotypowym opiniom Jamajka jest właściwie bezpieczna. Dodatkowo nad bezpieczeństwem przyjezdnych czuwa specjalnie powołana policja turystyczna. Oczywiście, w każdej podróży gdziekolwiek na świecie można spotkać się z nieprzyjemnościami. Na pewno trzeba pamiętać, że to kraj ogromnych kontrastów społecznych. Na co dzień, jak gdzie indziej, warto przestrzegać pewnych zasad. Nie należy okazywać zniecierpliwienia. Ulubione powiedzenie Jamajczyków soon come („niedługo będzie”) w pełni wyraża ich życiową postawę. Uśmiech i żart pomogą wyjść z twarzą z każdej kłopotliwej sytuacji. Wyspiarze, zwłaszcza sprzedawcy, są prawie zawsze

©© SANDALS RESORTS

kładach karnych panują ciężkie warunki, a organy ścigania nie pobłażają również zagranicznym gościom. Odradza się także przechadzek po gettach stołecznego Kingston. Po zapadnięciu zmroku nie należy przemieszczać się po mieście pieszo, najlepiej wziąć taksówkę. W rejonie historycznego centrum trzeba zachować ostrożność też za dnia – nawet zwykły zegarek lepiej zostawić w hotelu i unikać wyludnionych miejsc. Warto pamiętać, aby nie nosić ze sobą zbyt dużo gotówki i pilnować portfela. Jeżeli będziemy poruszać się w tej okolicy samochodem, zamknijmy okna i zablokujmy drzwi. Jeśli zastosujemy się do tych kilku zasad, możemy w pełni cieszyć się pobytem na słonecznej Jamajce. Ta radosna wyspa co roku zdobywa zasłużenie serca wielu podróżników, nawet tych najbardziej wymagających. 

TT Grand Bahía Príncipe Jamaica ze wspaniałymi basenami i prywatną plażą

©© BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS

WIOSNA 2017


108 DALEKIE PODRÓŻE

CUBA LIBRE! JERZY PAWLETA www.jerzypawleta.pl

<< Kuba to z wielu względów miejsce wyjątkowe na mapie świata. Elementem charakterystycznym są tutaj liczne stare amerykańskie samochody wtopione w kubański miejski krajobraz. Gdy wyszedłem z lotniska i rozejrzałem się wokół, nie miałem wątpliwości, gdzie jestem. Tej gorącej karaibskiej wyspy nie da się pomylić z żadnym innym zakątkiem na ziemi. Wciąż unosi się na niej jedyny w swoim rodzaju duch rewolucji. >>

WIOSNA 2017


©© CUBAN TOURIST BOARD

109

SS Muzycy w słynnym lokalu „Casa de la Trova” w mieście Santiago de Cuba

P

ierwsze zdjęcie, jakie zrobiłem, przedstawiało ciemnoskórą dziewczynę wysiadającą z pięknego, choć mocno wiekowego i nieco rozpadającego się, niebieskiego amerykańskiego krążownika szos o wielkich skrzydłach z tylnymi lampami. Była to klasyczna kubańska taksówka, jakich spotkałem później dziesiątki, a od któ-

rych nigdy nie mogłem oderwać wzroku. Są kolorowe i ogromne, zabierają tyle osób, ile zmieści się w ich wnętrzu. Jeśli załapiemy się na przejazd z miejscowymi, zapłacimy 1 peso kubańskie wymienialne (CUC), czyli prawie 1 euro, i przepłacimy jedynie 100 proc. ceny. Jeśli pojedziemy jako turyści, ta sama trasa będzie nas kosztować od 10 do 20 peso (CUC)

w zależności od naszych umiejętności targowania się. Poza tym po ulicach kursują też zabytkowe kabriolety. One również mogą służyć jako taksówki, ale w tym przypadku cena zaczyna się od 35 peso (CUC), gdyż używa się ich głównie do zwiedzania stołecznej Hawany. Oczywiście, można i należy się targować, jednak często popyt przewyższa podaż. 

WIOSNA 2017


110 DALEKIE PODRÓŻE Podziwianie stolicy z siedzenia starego amerykańskiego samochodu ma znaczącą przewagę nad wycieczką otwartym autobusem turystycznym, ponieważ mimo swoich rozmiarów wciśnie się on w niemal każdy zaułek, a jego kierowca pokaże nam, co tylko zechcemy, i nierzadko sam podpowie, co warto zobaczyć. Utrzymanie takich aut jest kosztowne. Części zapasowe sprowadzane są z USA, gdzie ich wyszukiwaniem i skupywaniem zajmują się wyspecjalizowane grupy Kubańczyków mieszkających głównie w Miami. Często oryginalne silniki wymienia się na mniejsze, bardziej ekonomiczne, żeby na jednym litrze paliwa zrobić nie trzy kilometry, a przynajmniej sześć. Gdy pytałem o cenę dobrze utrzymanego samochodu, w odpowiedzi otrzymywałem kwoty powyżej 30 tys. peso (CUC). Aby pokonać małe odległości w Hawanie, warto wziąć rikszę lub po prostu wybrać się na spacer.

MUZYCZNA WYSPA Dokonywanie płatności na Kubie wydaje się dosyć skomplikowane. Oprócz peso kubańskiego wymienialnego (CUC), podstawowego środka płatniczego, używanego szczególnie przez turystów, w obiegu pozostaje też peso kubańskie (CUP), w którym wypłatę otrzymują Kubańczycy. Ta druga waluta ma ok. 25 razy mniejszą wartość niż pierwsza. Obcokrajowcy także mogą w niej płacić za towar lub usługi, ale trudno znaleźć kantor, który wymienia euro (dużo lepszy kurs niż za dolary amerykańskie) na peso kubańskie (CUP), a ja nie spotkałem miejsca, gdzie mógłbym się nimi posłużyć. Bankomaty, jeśli w ogóle udaje się je znaleźć, nie zawsze akceptują europejskie karty płatnicze. W niewielu punktach dokonamy również płatności kartą, warto więc zabrać ze sobą wystarczającą ilość gotówki. Na Kubie, oprócz zabytkowych samochodów i uśmiechniętych mieszkańców pozdrawiających mnie przyjaznym Hola! („Cześć!”), powitała mnie też muzyka. Rozbrzmiewa ona właściwie wszędzie: w hotelu, restauracji, kafejce, sali koncertowej, sklepie czy na ulicy. Jest tak różna, jak skomplikowana jest historia kraju i jej wpływ na kulturę wyspy. Oczywiście, dominuje w niej ten charakterystyczny rys, jaki znamy choćby ze ścieżki dźwiękowej kultowego już filmu Wima Wendersa Buena Vista Social Club z 1999 r., który spopularyzował muzykę kubańską na świecie. Genialną i zarazem moją ulubioną piosenkę Chan Chan skomponowaną przez Compaya Segundo (1907–2003) słyszałem tutaj w wielu niezwykłych wer-

WIOSNA 2017

sjach. Bardzo wysoki poziom prezentują koncerty muzyki klasycznej. Dobrze wykształceni Kubańczycy (szkolnictwo jest bezpłatne) otrzymują w swoim kraju znakomite przygotowanie do rozpoczęcia kariery na światowych scenach. Miałem przyjemność uczestniczyć w świetnym koncercie w dawnym kościele (dziś sali koncertowej) przy barokowym Klasztorze św. Franciszka z Asyżu (Convento de San Francisco de Asís), obecnie pełniącym funkcję Muzeum Sztuki Sakralnej (Museo de Arte Sacro). Wznosi się on przy pięknym placu św. Franciszka z Asyżu (Plaza de San Francisco de Asís), otoczonym zabytkową zabudową i otwartym na Terminal Sierra Maestra (przystań statków wycieczkowych) i Zatokę Hawańską (Bahía de La Habana). Licząca 42 m wieża świątyni to najwyższa konstrukcja z epoki kolonialnej na terenie Starej Hawany (La Habana Vieja). Plac zdobi Fontanna Lwów (Fuente de los Leones) wykonana z białego marmuru. W wielu miejscach w stolicy usłyszymy także musicale czy muzykę popularną. Jednym z najpiękniejszych budynków, w którym będzie nam dane cieszyć się tego rodzaju utworami, jest Teatr Wielki (Gran Teatro de La Habana), usytuowany w sąsiedztwie charakterystycznego monumentalnego Kapitolu (Capitolio Nacional de Cuba), wzorowanego na Panteonie w Paryżu, Bazylice św. Piotra w Watykanie i siedzibie Kongresu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Po spektaklu bez trudu znajdziemy magiczną kolorową taksówkę, stoi ich tu zawsze pełno. A jeśli zapragniemy napić się kawy, możemy wstąpić do „Gran Café El Louvre”, utrzymanej w kolonialnym stylu kawiarni przy pobliskim klimatycznym Hotelu Inglaterra. W poszukiwaniu różnych odmian kubańskiej muzyki warto odwiedzić też jeden z kabaretów, jak choćby słynną „Tropicanę” (działającą od 31 grudnia 1939 r.) ze sceną pod gołym niebem, która zaskakuje różnorodnością repertuaru i bogactwem strojów.

RUM W ROLI GŁÓWNEJ Z Kubą kojarzy się jeszcze – oczywiście – rum, prawdziwa duma tego kraju. Produkowany jest w wielu destylarniach i występuje w różnych odmianach. Sam smakuje znakomicie, ale stał się również podstawą licznych wyśmienitych koktajli. Barmani wciąż prześcigają się w pomysłach i wymyślają nowe drinki, aby zaskoczyć gości. Niemniej największą popularnością wśród koneserów dobrych trunków cieszą się te najbardziej klasyczne, uwielbiane przez znane postaci,

które gościły na wyspie. Niektóre z tutejszych klimatycznych knajpek słyną właśnie ze swoich sławnych klientów. W barze i restauracji „Floridita” kolejka chętnych wydaje się nie kończyć. Nikogo to jednak nie zraża, przecież tutaj bywał amerykański pisarz i dziennikarz Ernest Hemingway (1899–1961). Jeśli nie lubimy tłumów, to jego ulubiony koktajl, czyli daiquiri na bazie białego rumu, możemy wypić także w „El Presidente”. Dodatkową atrakcją tego lokalu znajdującego się na wysokim piętrze starej kamienicy jest znakomity widok na Malecón, kilkukilometrową promenadę położoną wzdłuż wybrzeża, o które rozbijają się fale Zatoki Meksykańskiej. Jednym z najlepszych drinków z rumem, jakie miałem przyjemność zdegustować, był habana especial sporządzony w Hotelu Habana Riviera. Jego wielki gmach zbudował w latach 50. XX w. w dzielnicy Vedado, nowej części kubańskiej stolicy wzorowanej na otwartych przestrzeniach Miami, znany amerykański gangster polsko-żydowskiego pochodzenia Meyer Lansky (Meier Suchowlański). Wnętrza zachowały oryginalny wystrój z epoki, dotyczy to zwłaszcza efektownej restauracji czy przylegającego do niej baru. Naprawdę trudno oprzeć się zaproszeniu miejscowego barmana, który raczy gości opowieściami z czasów świetności hotelu i ilustruje je oryginalnymi zdjęciami zapisanymi w pamięci swojego telefonu komórkowego. W Hawanie każdy koktajl to osobna historia. Pewnego razu trafiłem na jedną z wielu tak pięknych, jak zaniedbanych uliczek Starej Hawany, która tętniła swoim południowym rytmem. Życie toczyło się na niej wszędzie, w oknach, na skrzyżowaniach, w małych knajpach. Koło jednej z tych ostatnich, „El Ángel de Tejadillo”, zaczepił mnie z uśmiechem ciemnoskóry mieszkaniec tego kwartału miasta. Zachęcił go mój beret z wizerunkiem symbolu rewolucji – Ernesta „Che” Guevary (1928–1967). Zaprowadził mnie do znajdującego się gdzieś zupełnie na uboczu dosyć prostego wnętrza ze stolikiem z maszyną do pisania i sfatygowanym krzesłem. Na ścianie wisiały zdjęcia „Che” Guevary, zapisana kartka i pokaźnych rozmiarów dzwon. Podobno właśnie w tym miejscu zasiadał i pisał swoje teksty. Dźwięk dzwonu oznajmiał wszystkim jego przybycie, miał prowokować agentów CIA, którzy chcieli go zabić. Ku czci Ernesta „Che” Guevary serwuje się tu, podobno jedyne w Hawanie, drinki w kolorach flagi Kuby: niebieskim, białym i czerwonym. 


111

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS Gmach hawańskiego Teatru Wielkiego

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS Wycieczka po stolicy stylowym kabrioletem

TT Na placu Katedralnym w Hawanie

WW Zespół muzyczny w klubie jazzowym

TT Klimatyczna „Floridita” – kolebka daiquiri

©© CUBAN TOURIST BOARD

TT Tancerka z kabaretu „Tropicana” ©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

©© CUBAN TOURIST BOARD ©© CUBAN TOURIST BOARD

WIOSNA 2017


112 DALEKIE PODRÓŻE

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS W barze „El Ángel de Tejadillo”

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS W „El Presidente” serwuje się znakomite drinki na bazie rumu

SS Kubanka paląca cygaro w Hawanie

SS Widok na hawańską promenadę Malecón i potężną kopułę Kapitolu w tle

Wyśmienitych koktajli alkoholowych z rumem skosztować można wszędzie – zarówno w najzwyklejszej knajpce na rogu lub zapuszczonym sklepiku, jak i w najlepszym hotelu w mieście czy na luksusowym katamaranie, z którego będziemy podziwiać kubańską stolicę od strony morza. Do klasycznych pozycji w menu należą mojito, piña colada, cubata, ron collins, wspomniane daiquiri bądź habana especial. Na początku tej listy znajduje się połączenie rumu i napoju tuKola, czyli cuba libre, a w tłumaczeniu na polski „wolna Kuba”.

UNESCO, i jego bezpośrednim sąsiedztwie wznoszą się monumentalne budowle świadczące o tym, jak ważną rolę odgrywało to miasto na przestrzeni wieków. Są ich dziesiątki. Na pewno należy wspomnieć barokową Katedrę w Hawanie (Catedral de La Habana), dawny Pałac Prezydencki (dziś siedzibę Muzeum Rewolucji – Museo de la Revolución), niegdysiejszą ufortyfikowaną rezydencję hiszpańskich gubernatorów Kuby Castillo de la Real Fuerza i Pałac Kapitanów Generalnych (Palacio de los Capitanes Generales). Poza tym zachowało się tu wiele zabytkowych kościołów i klasztorów. Na nabrzeżu, tuż obok Terminalu Sierra Maestra, gdzie podczas mojego pobytu na Kubie, w dniu 2 maja 2016 r., do Hawany przybył po raz pierwszy od czasów wprowadzenia embarga przez USA ogromny turystyczny statek pasażerski MV Adonia (należący do amerykańskiej linii Fathom), znajduje się hala targowa. Obok stoisk z typowymi towarami działa w niej największa galeria

RÓŻNE TWARZE STOLICY Hawana to swoista mozaika. Jest tak różnorodna i zaskakująca, że nigdy nie starcza dnia, aby zrealizować założony plan zwiedzania. Zawsze znajdziemy uliczkę, która skusi nas kolorami swoich kamienic, muzyką dobiegającą zza rogu, kawiarenką wabiącą zapachem kawy. Oprócz tego w rejonie La Habana Vieja, wpisanym w 1982 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości

WIOSNA 2017

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

malarstwa, jaką w życiu widziałem. Pod rozległym dachem artyści i zwykli sprzedawcy oferują przeróżne obrazy. Kolorowe płótna, umieszczone nad sobą na wielkich stojakach, tworzą prawdziwy labirynt. Niedaleko stąd w swoje progi zaprasza gości niewielki browar o długiej, dźwięcznej nazwie „Cervecería Antiguo Almacén de la Madera y el Tabaco”, gdzie oprócz spróbowania kilku rodzajów piwa możemy zjeść pyszny posiłek i posłuchać zespołu grającego gorące kubańskie przeboje. Za 10 peso kubańskich wymienialnych kupimy płytę CD z muzyką w jego wykonaniu. Przy tej samej alei (Avenida del Puerto) mieści się Muzeum Rumu Havana Club – Museo del Ron Havana Club. W kilkupiętrowej kamienicy zebrano wiele eksponatów związanych z wytwarzaniem tego trunku, udostępniono multimedialne wystawy przybliżające jego historię i otwarto dobrze zaopatrzony sklep. Niemal naprzeciwko znajduje się spory mural z kolorową podobizną Ernesta „Che” Guevary,


113

©© CUBAN TOURIST BOARD

SS La Habana Vieja przyciąga turystów zabytkami i galeriami sztuki

SS Bogato zdobiona barokowa fasada XVIII-wiecznej Katedry w Hawanie

idealne miejsce do zrobienia sobie zdjęcia ze słynnym latynoamerykańskim rewolucjonistą. Scenerię Starej Hawany wykorzystali twórcy serialu House of Lies (Kłamstwa na sprzedaż) emitowanego przez stację telewizyjną Showtime. Jest to pierwsza realizacja amerykańskiego scenariusza w tym kraju od momentu przywrócenia stosunków między USA i Kubą. Ekipę filmową i jej wielkie ciężarówki spotkałem koło Kościoła św. Anioła Stróża (Iglesia del Santo Ángel Custodio). Kręceniu scen piątego sezonu przyglądali się z ogromnym zainteresowaniem liczni Kubańczycy. Wielu z nich miało wpięte w klapy marynarki czy koszule znaczki symbolizujące przyjaźń kubańsko-amerykańską.

©© CUBAN TOURIST BOARD

HAWANA W NOWYCH CZASACH Miejscem, które nie sposób ominąć w Hawanie, jest plac Rewolucji (Plaza de la Revolución). Jego centralny punkt stanowi olbrzymi Pomnik José Martíego (Monumento a José Martí), kubańskiego bohatera narodowego, przywódcy ruchu niepodległościowego w XIX w., a zarazem poety i pisarza. Otaczają go równie monumentalne budynki rządowe. Nie byłyby może warte wspomnienia, gdyby nie znajdował się wśród nich bodaj najczęściej fotografowany przez turystów gmach na Kubie – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Tę szczególną popularność zawdzięcza on ogromnych rozmiarów metaloplastyce przedstawiającej Ernesta „Che” Guevarę. Plaza

de la Revolución dobitnie przypomina nam, że kubańska rewolucja ciągle trwa. Inny jest jedynie jej charakter. Wydaje się, że bardziej przystający do naszych czasów. Po drugiej stronie wejścia do Zatoki Hawańskiej i portu znajdują się dwie hiszpańskie fortece – Castillo del Morro (z XVI–XVII w.) i Fortaleza de San Carlos de la Cabaña (z XVIII stulecia). Od strony Starej Hawany dostać się do nich można wyłącznie tunelem drogowym biegnącym pod kanałem. Warto zapuścić się w zakamarki Zamku Morro, poczuć i usłyszeć huk fal uderzających o skały, na których stoi ta potężna budowla z latarnią morską. Z jej murów roztacza się wspaniały widok na całą zatokę i kubańską stolicę. W pobliżu działa restauracja „Los Doce Apóstoles”. Druga twierdza zbudowana została nieco powyżej, na niewielkim wzniesieniu. W dniach 3–7 maja 2016 r. gościła międzynarodowe targi turystyczne pod nazwą FITCuba, coroczne wydarzenie skupiające wystawców z wielu krajów, w tym organizacje turystyczne, linie lotnicze, sieci hotelowe, biura podróży czy usługodawców z różnych dziedzin turystyki Kuby. Była to już 36. edycja tej zakrojonej na szeroką skalę imprezy. Jak zazwyczaj w targach udział wzięli przedstawiciele władz i liczni zwiedzający. Mnie zaskoczyły dwie rzeczy: silna reprezentacja Kanady i fakt, że Kanadyjczycy stanowią największy procent turystów odwiedzających Kubę.

KRÓLESTWO CYGAR Hawana przyciąga z wielką siłą, ale na wyspie jest wiele atrakcyjnych miejsc. Jedziemy na zachodni kraniec Kuby – do prowincji Pinar del Río. W Las Barrigonas zatrzymują nas przedziwne baniaste palmy, pod którymi rozciągają się plantacje trzciny cukrowej i tytoniu. Liście tytoniu zbiera się w lutym i marcu. Podczas mojego pobytu w maju suszyły się już w naturalnych warunkach. Zanim się je roluje, podlegają procesowi fermentacji trwającemu ok. 45 dni. Dopiero dzięki temu nabywają idealnych właściwości. W ten sposób powstają znane na całym świecie kubańskie cygara. W nieodległym sklepiku można kupić gotowe wyroby mające rozmaitą jakość i sprzedawane pod różnymi markami. Ich ceny są – oczywiście – również bardzo zróżnicowane. 

WIOSNA 2017


114 DALEKIE PODRÓŻE

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS Żyzną dolinę Viñales znaczą spektakularne ostańce krasowe (mogoty)

SS Mural Prehistoryczny przedstawia etapy ewolucji ludzi i zwierząt

Kolejny przystanek to park linowy w malowniczym rejonie Valle de Viñales, także słynącym z upraw tytoniu i wpisanym w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO z uwagi na niezwykły krajobraz. Rozrzucone pojedynczo po dolinie olbrzymie formacje wapienne (mogoty) przybierają niesamowite formy. Między nimi leżą małe wioski i plantacje. Na jednym z takich pagórów rozpoczynamy zjazd na linach. Do pokonania jest kilka odcinków o różnej skali trudności i rozwijanej prędkości. Kaski, w które nas wyposażono, nie odgrywają więc roli jedynie kolorowego dodatku do stroju. Widoki rozpościerające się z tej wysokości są fantastyczne! W jednej z urokliwych dolinek (Valle de Dos Hermanas), pod wielką skałą z ogromnym malowidłem z lat 60. XX w. (miejscowi nazywają je Muralem Prehistorycznym – Mural de la Prehistoria) znajduje się restaura-

WIOSNA 2017

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

cja. Zamawiamy kubańskie specjały, czyli zupę ajiaco i danie ropa vieja („stare ubranie”) – rozdrobnioną wołowinę podawaną z ryżem i warzywami. Raczymy się też pysznymi drinkami, a posiłek umila nam muzyka na żywo. Zespół gra nawet moją ulubioną piosenkę Chan Chan.

KARAIBSKIE WAKACJE Nie wolno jednak zapomnieć, że Kuba to przecież Karaiby – wspaniałe białe plaże, turkusowa woda, rozłożyste palmy i wszystko to, co kojarzy się z wakacjami. W takie miejsce chce się uciec choćby na chwilę. Warto pojechać do położonego ok. 130 km na wschód od Hawany Varadero, kurortu spełniającego marzenia o wakacyjnym raju. Przed turystycznym kompleksem handlowo-restauracyjnym Plaza América, będącym również centrum kongresowym i wychodzącym wprost na białą plażę,

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS Suszarnia tytoniu w rejonie Pinar del Río

witają nas pracownicy baru i restauracji „The Beatles”. Na placu muzycy grają rockandrollowe przeboje. Nie jest to rzecz zwyczajna na Kubie – muzyka takich zespołów jak The Beatles czy The Rolling Stones była przez lata zakazana przez władze. Dzięki polepszeniu się stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi do Hawany zawitali w marcu 2016 r. z darmowym koncertem właśnie sami Rolling Stonesi. Występ wieńczył ich latynoamerykańską trasę. Muzykom klubu „The Beatles” towarzyszą kubańscy harleyowcy w czarnych skórzanych ubraniach z wyszytym napisem Latino Americanos Motociclistas Asoc. Cárdenas Cuba. Przy plaży króluje salsa, a na piasku rozłożyli swój sprzęt kitesurferzy. Aż chce się żyć! Jesteśmy gośćmi Meliá Hotels & Resorts, hiszpańskiej sieci eleganckich, komfortowych hoteli. Meliá Marina Varadero – 5-gwiazdkowy obiekt, 


115

WIOSNA 2017


116 DALEKIE PODRÓŻE

©© CUBAN TOURIST BOARD

SS Rejs katamaranem u wybrzeży Varadero

w którym zostaliśmy zakwaterowani – znajduje się nad brzegiem morza, więc czym prędzej zanurzamy się w ciepłych, aksamitnych wodach. Na lunch warto wybrać się katamaranem na jedną z pobliskich wysepek, a po drodze odwiedzić delfinarium. Obserwowanie tych sympatycznych ssaków to niezwykła przyjemność. Jeszcze więcej radości sprawia zabawa z nimi. Turyści zapraszani są do ogromnych basenów skonstruowanych na środku morza i mogą głaskać ocierające się o nich delfiny, bawić się z nimi czy nawet próbować je podnieść! Nieco dalej czeka na przybyszów karaibski raj. Małą, porośniętą wysmukłymi palmami

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

©© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

SS Zabawa z sympatycznym delfinem

SS Kubańscy harleyowcy z flagą swojego kraju

wysepkę okala biała plaża i turkusowa woda. Na granicy piaszczystego brzegu i palmowego gaju znajduje się niewielka restauracja. Tutaj możemy się oddać wakacyjnym przyjemnościom – popływać, ponurkować, pograć na plaży, poopalać się czy wreszcie

zjeść świeże ryby i owoce morza przyrządzone po karaibsku. Barmani serwują wina, zimne lokalne piwo Cristal i słynne kubańskie drinki. Wracamy do domu? Nunca! („Nigdy!”) – jak zakrzyknęliby radośnie Kubańczycy. 

JARDINES DEL REY W WERSJI ALL INCLUSIVE `` Wzdłuż północnego wybrzeża Kuby, w środkowej jego części, między Atlantykiem a Zatoką Psów (Bahía de Perros) rozciąga się rajski archipelag Jardines del Rey (Ogrody Króla). Do jego atrakcji oprócz urokliwych piaszczystych plaż oblewanych przez przejrzyste, turkusowe wody należy kolorowa rafa koralowa chętnie odwiedzana przez miłośników nurkowania. Można się tu dostać np. 27-kilometrową sztuczną groblą (tzw. pedraplén) wiodącą na Cayo Coco. Na tej niewielkiej wysepce (370 km2 powierzchni) funkcjonuje też od grudnia 2002 r. międzynarodowe lotnisko (Aeropuerto Internacional de Jardines del Rey), na którym lądują obecnie samoloty z europejskich (w tym czartery z Warszawy) i kanadyjskich miast oraz argentyńskiego Buenos Aires i Fort Lauderdale na Florydzie. Przepiękna Cayo Coco, której nazwa pochodzi podobno od występujących tutaj licznie ibisów białych zwanych przez miejscowych coco blanco, zachwyca swoim idyllicznym krajobrazem, a wśród naturalnych lagun i rozległych lasów mangrowych jej Parku Naturalnego El Bagá (Parque Natural El Bagá), zamieszkanego m.in. przez mniej więcej 130 gatunków ptaków oraz legwany, hutie kubańskie, żółwie morskie i krokodyle, łatwo poczuć się jak w prawdziwym raju. Na zachodzie sąsiaduje ona z nie-

WIOSNA 2017

zmiernie uroczą, choć dużo mniejszą, Cayo Guillermo (ok. 13 km2 powierzchni) o brzegach również pokrytych cudownym drobnym, białym piaskiem. Na obu tych wysepkach znajdują się np. komfortowe obiekty sieci hotelowej IBEROSTAR Hotels & Resorts: na pierwszej – IBEROSTAR Mojito (4-gwiazdkowy), a na drugiej – IBEROSTAR Daiquiri (także 4 gwiazdki) i IBEROSTAR Playa Pilar (5-gwiazdkowy). Każdy z nich leży przy samym wybrzeżu i oferuje pobyt w wersji all inclusive. Jeszcze dalej na zachód od Cayo Guillermo, po drugiej stronie zatoczki, którą tworzy wygięty łańcuch archipelagu, z oceanu wynurza się Cayo Santa María (mniej więcej

13 km² powierzchni). Na nią też prowadzi grobla (48-kilometrowa), ale zbudowana od strony miasta Caibarién w prowincji Villa Clara. Wysepka cieszy się nie mniejszym zainteresowaniem niż jej urodziwe siostry i podobnie jak one stanowi wyśmienite miejsce do podziwiania romantycznych karaibskich zachodów słońca. Na sąsiedniej Cayo Los Ensenachos powstał z kolei 5-gwiazdkowy kompleks IBEROSTAR Ensenachos wyróżniający się strefą Grand Village z 23 luksusowymi willami z 46 apartamentami z jacuzzi na tarasie, położonymi tuż nad wodą. Jardines del Rey to wyjątkowy kubański archipelag, z pewnością idealny na wymarzone wakacje na Karaibach.

SS Basen luksusowego resortu IBEROSTAR Playa Pilar na Cayo Guillermo

©© IBEROSTAR PLAYA PILAR, ©©CAYO XXXXXXXXXXXX GUILLERMO


117

WIOSNA 2017


118 DALEKIE PODRÓŻE

NIEZWYKŁE PIĘKNO

PANAMY

WIOSNA 2017


119

<< Od zawsze chciałem odwiedzić Amerykę Środkową, a najbardziej Karaiby. Taka podróż z Polski to wciąż niezbyt łatwa wyprawa. Dlatego gdy pojawiła się korzystna oferta lotów do Panamy, nie wahałem się długo. Ten kraj już w trakcie przeglądania relacji internetowych wystarczająco mnie zainteresował. Miałem ochotę na własne oczy zobaczyć wielkie drapacze chmur jego stolicy i piękne bezludne wyspy na Morzu Karaibskim. Jednak to, co ujrzałem i przeżyłem, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. >> FILIP WERSTLER

©© AZULPARADISE.COM/BOCASDELTORO.COM

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

P

anama jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się państw Ameryki Łacińskiej. W ciągu ostatnich 16 lat zmieniła się nie do poznania, głównie dzięki dochodom płynącym z administrowania Kanału Panamskiego (od 31 grudnia 1999 r.), wpływom ze Strefy Wolnego Handlu Colón (Zona Libre de Colón – druga największa strefa wolnocłowa na naszym globie po Hongkongu) i funkcjonowania stołecznego międzynarodowego centrum bankowego (uważanego również za drugie w skali światowej pod względem wielkości, zaraz po Zurychu). Ma to swoje odbicie także w turystyce, która z roku na rok staje się coraz ważniejszym elementem gospodarki tego niewielkiego kraju (o powierzchni ponad 74 tys. km²) leżącego między Kostaryką a Kolumbią. Ameryka Południowa i Środkowa to – z wyjątkiem niektórych państw wyspiarskich położonych na Morzu Karaibskim, jak Jamajka, Kuba albo Republika Dominikańska, do których latają bezpośrednio samoloty czarterowe z Polski – rejony wciąż nie tak łatwo dostępne dla turystów znad Wisły. Panama, ale też Nikaragua, Kostaryka, Gwatemala, Honduras, Salwador czy inne kraje tej części globu nadal stanowią dla większości Polaków pewną zagadkę. W te strony najczęściej dolecimy z przesiadką w Madrycie (liniami Iberia) lub USA. O ile w tym pierwszym przypadku nie musimy starać się o żadne dodatkowe dokumenty, o tyle zmienianie samolotu na lotnisku w Stanach Zjednoczonych wymaga już posiadania ważnej wizy tranzytowej, co jest niejakim

utrudnieniem. Na ogół polskim podróżnikom najłatwiej wyprawić się do kontynentalnej części Ameryki Środkowej z Hiszpanii, skąd dotrą bez żadnych przesiadek do Gwatemali, Salwadoru oraz Kostaryki i Panamy. Te dwa ostatnie państwa są zresztą zdecydowanie najlepiej połączone z Europą. Do kostarykańskiej stolicy dostaniemy się przez cały rok nie tylko z Madrytu, ale także z Frankfurtu nad Menem (Condor) czy Londynu (British Airways). Jeszcze większy wybór mamy obecnie w przypadku panamskiej metropolii. Dolecimy do niej bezpośrednio właśnie z Madrytu oraz Frankfurtu nad Menem (Lufthansa), Paryża (Air France), Amsterdamu (KLM) i Stambułu (Turkish Airlines). Jeżeli chodzi o mnie, to kupiłem bilet do Panamy z Barcelony z międzylądowaniem w hiszpańskiej stolicy. W sumie przesiadałem się dwa razy, bo na Półwysep Iberyjski dotarłem samolotem tanich linii Ryanair z Portu Lotniczego Warszawa-Modlin w Nowym Dworze Mazowieckim. Lot z Madrytu nie najnowszym airbusem trwał ok. 11 godz. i nie należał do ciężkich. Podstawowe udogodnienia w klasie ekonomicznej pozwoliły nam przetrwać podróż w znośnych warunkach. Po wylądowaniu i dopełnieniu formalności administracyjnych udaliśmy się na postój taksówek przy Międzynarodowym Lotnisku Tocumen usytuowanym ok. 25 km od panamskiej metropolii.

LATYNOSKI NOWY JORK Stolica kraju – Panama (Ciudad de Panamá) – zachwyciła nas od samego początku naszej wizyty. Dzielnica finansowa 

SS Casco Antiguo (Casco Viejo) – historyczna dzielnica panamskiej stolicy WW Sielski archipelag Bocas del Toro położony na Morzu Karaibskim

WIOSNA 2017


120 DALEKIE PODRÓŻE

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Panorama Casco Viejo z wieżami katedry i Kościoła św. Franciszka z Asyżu

SS Wantowy Most Stulecia łączący od 2004 r. Amerykę Północną z Południową

(distrito financiero) imponuje wysokimi wieżowcami, których są tu dziesiątki. Potężne galerie handlowe, drapacze chmur i ekskluzywne samochody wypełniają miasto ludzi z latynoskim temperamentem. Ważnym miejscem w tym rejonie jest Cinta Costera, ok. 7-kilometrowa promenada biegnąca wzdłuż wybrzeża. Można na niej spotkać

WIOSNA 2017

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

panamczyków, którzy biegają lub ćwiczą w siłowniach pod gołym niebem. Jogging stanowi tutaj jedną z najpopularniejszych aktywności, uprawia go naprawdę wiele osób. Z tej chętnie odwiedzanej promenady szybko dotrzemy do historycznego centrum stolicy – Casco Viejo (Casco Antiguo).

Należy pamiętać, żeby raczej nie zwiedzać jego zaułków po zmroku, jeśli nie towarzyszą nam miejscowi. Ta część miasta bardziej przypomina Kubę niż Stany Zjednoczone. Wśród kolorowych, choć dość często odrapanych, kamienic i małych sklepików stojących przy wąskich uliczkach unosi się atmosfera latynoskiego świata. Mimo iż coraz więcej budynków zostało świeżo odnowionych, Casco Viejo nie straciło swojego klimatu. Możemy tu spróbować innych przysmaków niż w modnych restauracjach i poznać bliżej codzienną twarz Panamy, odmienną od jej biznesowego oblicza. Nie znajdziemy w tym rejonie zbyt wielu punktów informacji turystycznej (przyznaję, że nawet ich nie szukałem), ale nie jest on duży i zwiedzimy go w ciągu 2–3 godz. Wystarczy, że ruszymy przed siebie. Kolejne miejsce warte odwiedzenia stanowi Calzada de Amador. Wzdłuż tej drogi łączącej ze stałym lądem mały archipelag czterech wysp na Pacyfiku (Naos, Perico, Culebra i Flamenco) biegnie krótka, bo ledwie kilkukilometrowa, trasa rowerowa, z której rozpościerają się wspaniałe widoki zarówno na nową część Panamy, jak i południowe wejście do Kanału Panamskiego


121

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

oraz oczekujące na przeprawę różnej wielkości statki. Wypożyczenie roweru kosztuje kilka dolarów amerykańskich (USD), a sama wycieczka razem z postojem na robienie zdjęć i podziwianie okolicy zajmuje ok. 1,5–2 godz.

SS Nowoczesne Avenida Balboa i Cinta Costera w dzielnicy biznesowej Panamy

DZIEŁO INŻYNIERII WODNEJ Podczas 6-dniowego pobytu w stolicy wybrałem się również – oczywiście – nad Kanał Panamski. Obok Kanału Sueskiego to jedna z najważniejszych dróg wodnych na świecie. Dzięki tej ogromnej inwestycji znacząco skróciły się trasy rejsów statków pływających między Atlantykiem (Morzem Karaibskim) a Pacyfikiem. Wpływy z obsługi przeprawy stanowią główną siłę napędową gospodarki kraju. Jednak ten wyjątkowy wytwór inżynierii wodnej warto zobaczyć też z innych powodów. Na miejsce dojedziemy transportem publicznym (za 1 dolara) lub taksówką (ok. 10–20 dolarów). My wybraliśmy tę pierwszą możliwość. Zapłaciliśmy przy wysiadaniu i prowadzeni przez drogowskazy skierowaliśmy się do wejścia na teren centrum dla odwiedzających (Centro de Visitantes de Miraflores). Po drodze do-

SS System śluz Kanału Panamskiego podnosi statki na wysokość ok. 26 m

strzegliśmy znak ostrzegający nas o pojawiających się w okolicy krokodylach, więc postanowiliśmy przyspieszyć kroku. Po kupieniu biletów (15 dolarów od osoby dorosłej) i wejściu do budynku udaliśmy się po schodach na pierwsze piętro, gdzie niczym na stadionie znajdują się trybuny, a spiker na bieżąco komentuje to, co się

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

dzieje. Wielkie tankowce i kontenerowce czekały w oddali. Kolejne wpływały do śluz Miraflores (las esclusas de Miraflores). Choć cała procedura trwa nieco ponad 30 min. (tak przynajmniej było przed powiększeniem Kanału Panamskiego, które zakończono oficjalnie 26 czerwca 2016 r.), jej przebieg wygląda imponująco. Cztery silniki, 

WIOSNA 2017


122 DALEKIE PODRÓŻE

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Pięknie ubarwiony kwezal herbowy

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Tukan tęczodzioby żywi się głównie owocami

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Pomarańczowy drzewołaz karłowaty

SS Wodospad El Macho skryty wśród bujnej tropikalnej roślinności

każdy wielkości ciężarówki, przesuwają się po specjalnych szynach. Do nich przyczepione są liny zamocowane do kadłuba statku. Dopiero po odpowiednim naprężeniu tych lin jednostka może zostać przeprowadzona. Minimalna odległość między burtą a krawędzią śluzy wynosi… ok. 60 cm. Niesamowity wydaje się fakt, że ta technologia ma więcej niż 100 lat (oddano ją do użytku 15 sierpnia 1914 r.). Przez ponad półtorej godziny oglądaliśmy kolejne statki pokonujące kanał, napełnianie i opróżnianie śluz. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie sprawność całego procesu. Przeprowadzenie przez nie tak znów szeroki korytarz z wodą (o odległości między brzegami wynoszącej 33,53 m, a po poszerzeniu w 2016 r. – 54,86 m) długich stalowych kolosów wyglądało na najprostszą rzecz na świecie. Takiego doświadczenia się nie zapomina.

Po tym spektaklu odwiedziliśmy pozostałe piętra budynku prezentującego w ciekawy sposób rozwiązania techniczne i dzieje panamskiej przeprawy. Można tutaj zapoznać się z informacjami na temat powstawania i modernizacji kanału oraz tego, kto przy nim pracował, a także jakie zwierzęta żyją w jego rejonie. W gablotach obejrzymy mnóstwo okazów owadów różnych gatunków. W centrum dla odwiedzających jest również coś dla młodszych turystów – symulator 3D pokonywania przeprawy. Użytkownik urządzenia wciela się w rolę kapitana masowca o maksymalnych dopuszczalnych dla kanału wymiarach. Panamax może mieć do 294,1 m długości, 32,3 m szerokości i 12 m zanurzenia, a tzw. Neo Panamax (od 26 czerwca 2016 r.) odpowiednio: 366, 49 i 15,2 m. Na ostatnim poziomie znajduje się taras widokowy, z którego jeszcze lepiej widać przepływające statki, choć nie usłyszymy na nim komen-

WIOSNA 2017

tatora i nie skorzystamy z miejsc siedzących. Wizytę w Centro de Visitantes de Miraflores z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, ponieważ spodoba się tu zarówno dorosłym, jak i dzieciom.

GÓRSKIE WĘDRÓWKI Po opuszczeniu Panamy odwiedziłem najpierw El Valle de Antón – małą miejscowość położoną ok. 125 km na południowy zachód od stolicy, w odległości 2 godz. jazdy busem. Dociera się do niej początkowo Autostradą Panamerykańską (Carretera Panamericana), a następnie drogami wiodącymi przez góry i doliny prowincji Coclé. Po szybkiej konsultacji w punkcie informacji turystycznej wybrałem się obejrzeć mniej więcej 35-metrowy wodospad El Macho (Chorro El Macho). Leży w prywatnym rezerwacie o tej samej nazwie (Refugio Ecológico del Chorro Macho). Wejście kosztuje 5 dolarów, a w granicach obszaru chronionego


123

SS Miejscowość El Valle de Antón wznosi się w kraterze lub kalderze wulkanu

się zgubiłem i straciłem mniej więcej godzinę na błądzenie po lesie tropikalnym, choć mogło skończyć się o wiele gorzej. Podejście pod górę jest bardzo strome i jeśli mamy dobrą kondycję, na szczycie będziemy już po 50 min. ciągłego marszu. Szlak prowadzi po zboczu porośniętym buj-

©© FILIP WERSTLER

ną roślinnością, w trakcie wędrówki mija się też strumień. Towarzyszą nam odgłosy ptaków. Obok wodospadu położonego przy ścieżce warto zrobić sobie przerwę na odpoczynek i podziwianie zarówno wstęgi spienionej wody malowniczo omywającej skały, jak i wąwozu. Podczas mojej 

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

oprócz podziwiania malowniczej kaskady można obserwować kolibry i przyjrzeć się dokładniej bogatej florze tego specyficznego miejsca. W pobliżu znajduje się poza tym naturalny basen termalny, w którym wolno się kąpać. Bardzo polecam skorzystanie z tej okazji wszystkim oglądającym wodospad. Dłuższą i wymagającą więcej wysiłku wyprawę stanowi zdobycie góry La India Dormida (Śpiąca Indianka – ok. 800–900 m n.p.m.). To jeden z najbardziej wyróżniających się punktów w okolicy. Jej nazwa pochodzi od charakterystycznego kształtu śpiącej Indianki, jaki tworzy linia grzbietu. Wejście na teren Pomnika Przyrody Wzgórze Gaital (Monumento Natural Cerro Gaital), na którym wznosi się ten szczyt, kosztowało mnie 3,5 dolara. Proponuję jednak wynająć lokalnego przewodnika lub skorzystać z tego typu usługi oferowanej przez miejscowych. Ja tego nie zrobiłem, co spowodowało, że dwa razy

WIOSNA 2017


124 DALEKIE PODRÓŻE wyprawy oglądałem piękne widoki i kolorowe kwiaty oraz spotykałem ciekawe zwierzęta. Natknąłem się także na tutejszych Indian. Jak wspomniałem, nie miałem przewodnika, a przecież poruszałem się po obcym terenie. W takiej sytuacji w Panamie przydaje się znajomość języka hiszpańskiego. Na szczęście, miejscowi pomogli mi i wyprowadzili mnie na szczyt.

Zdobycie góry La India Dormida było warte każdych pieniędzy, a moje wspomnienia zostaną ze mną na zawsze. Widok na Dolinę Antoniego (El Valle de Antón) zapierał dech w piersiach. Malownicze zielone wzgórza zatrzymywały masy chmur, a słońce oświetlało wąwóz z przeciwnej strony. To jedno z najcudowniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałem.

TT Wyspa w dziewiczym Parku Narodowym Coiba

WIZYTA NAD PACYFIKIEM W drodze na północny zachód kraju skręciłem nieco na południe i zatrzymałem się w jednej z miejscowości położonych na wybrzeżu Pacyfiku w prowincji Veraguas. Santa

TT Panamskie wybrzeże nad Oceanem Spokojnym

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

TT Santa Catalina to jedno z najlepszych miejsc dla miłośników surfingu

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

TT Surfer na plaży o zachodzie słońca ©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

WIOSNA 2017

W dodatku moja wyprawa nie obyła się bez przygód, więc z pewnością jej nie zapomnę.

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)


125 Catalina znajduje się w środku lasu tropikalnego. Dotarcie do niej ze stolicy zajęło mi niemal cały dzień drogi i wymagało dwóch przesiadek (w miastach Santiago de Veraguas i Soná). Podróż kosztowała mnie w sumie ok. 12 dolarów. Późnym popołudniem dojechałem w końcu do miejsca, w którym przyszło mi spędzić kolejne 3 dni. TT Długopłetwce oceaniczne w wodach Pacyfiku

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

Miejscowość zasługuje na zainteresowanie ze względu na panujące w jej okolicy świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Do pobliskiego Parku Narodowego Coiba (Parque Nacional Coiba) można wybrać się na nurkowanie. Spotyka się tu niezmiernie dużo gatunków zwierząt, w tym manty (diabły morskie), koryfeny (złote makrele), tuńczyki żółtopłetwe, rekiny wielorybie, żarłacze tygrysie czy nawet humbaki, orki, delfinki wysmukłe i butlonosy zwyczajne. Poza tym na malownicze wybrzeże w tym rejonie ściągają liczni surferzy, zarówno osoby początkujące, jak i zaawansowane. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, w niewielkiej Santa Catalinie znaczną grupę stanowią przybysze z całego świata. Według mnie to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Pierwszego dnia wybrałem się na surfing. Za wypożyczenie deski musiałem zapłacić 10 dolarów, a za godzinę opieki instruktora w 3-osobowej grupie – 15 dolarów.

Warunki były bardzo dobre i po chwili mogłem już cieszyć się ze swoich postępów. Wody Pacyfiku oblewają tutaj pustą plażę pokrytą czarnym piaskiem i ocienioną wysmukłymi palmami. Miłośnikom surfowania z pewnością to miejsce przypadnie do gustu. Po całym dniu spędzonym na falach warto obejrzeć zachód słońca. Przed godziną 18.00 udałem się na brzeg. Widok, jaki ujrzałem, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Złocista kula powoli chowała się za horyzontem i odbijała w lekko falującej powierzchni Oceanu Spokojnego. Był to najpiękniejszy zachód słońca, jaki widziałem w życiu. Po dniu pełnym fantastycznych przeżyć szybko poszedłem spać. Nazajutrz planowałem wziąć udział w nurkowaniu. Wyprawę rozpoczęliśmy od zbiórki w bazie i omówienia trasy oraz innych szczegółów. Na pokładzie łodzi poza dwoma osobami z załogi i instruktorem znalazłem się ja, para ze Szwecji i jeden Niemiec. W takim składzie wypłynęliśmy w godzinny 

TT Nurkowanie w towarzystwie żółwi

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

TT Niezmiernie klimatyczna Santa Catalina ©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

WIOSNA 2017


126 DALEKIE PODRÓŻE

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Miasto Bocas del Toro na Wyspie Kolumba – centrum turystyczne regionu

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Archipelag Bocas del Toro jest idealnym miejscem na błogi wypoczynek

rejs na wyspę Coiba (ok. 500 km² powierzchni), będącą częścią wspomnianego parku narodowego. Już na miejscu miał odbyć się trening przypominający podstawowe zasady nurkowania. W moim przypadku okazało się to bardzo przydatne. Sama wyspa i jej okolica wyglądały naprawdę urokliwie. Po kilkudziesięciu minutach przygotowań ruszyliśmy w stronę wyznaczonego punktu. W wodzie mogliśmy obserwować wiele ciekawych zwierząt, m.in. mureny czy manty. Nie był to natomiast dobry sezon na wytropienie rekinów wielorybich czy żarłaczy tygrysich. Po ponad 20 min. od zejścia na dno całkowicie zużyłem swój tlen i musiałem wracać na górę. Czułem pewien niedosyt, bo chciałem jednak zobaczyć więcej. Powrót uprzyjemniła nam niezapowiedziana atrakcja. W pewnym momencie para ze Szwecji zauważyła, że asystują nam 3 delfiny! Co chwilę wyskakiwały z wody w odległości ok. 1 m od łodzi. Widok był fantastyczny. Pierwszy raz widziałem te sympatyczne ssaki na wolności

WIOSNA 2017

w ich naturalnym środowisku i nigdy tego nie zapomnę, nawet mimo utraty filmu wideo, który udało mi się wówczas nagrać. Niespodziewana przygoda stała się tematem naszych rozmów już do końca dnia. Po powrocie zjedliśmy kurczaka w sosie kokosowym i poszliśmy spać. Następnego dnia wyruszyłem w kierunku północno-zachodniego wybrzeża Panamy.

RAJ ODNALEZIONY Cel mojej kolejnej wyprawy stanowił archipelag Bocas del Toro. Tworzy go kilkanaście większych wysp i ok. 250 wysepek, z których kilka pozostaje zamieszkanych. Najważniejszą wśród nich jest Isla Colón, czyli Wyspa Kolumba (o powierzchni ponad 61 km²), ze stolicą tutejszej prowincji Bocas del Toro noszącą tę samą nazwę, co cały region administracyjny. Miasto liczy w przybliżeniu 8 tys. mieszkańców. Aby dostać się na archipelag, najpierw musimy dojechać do miejscowości Almirante, gdzie należy skorzystać z taksówki wodnej, zabierającej średnio 7–9 osób (za taki kurs zapłacimy

7 dolarów od osoby w jedną stronę, podróż trwa mniej więcej 45 min.). Możemy tu też dolecieć w godzinę samolotem linii Air Panamá z lotniska Albrook w Ciudad de Panamá (koszt biletu powrotnego to ok. 250 dolarów). Na północno-zachodnim brzegu Isla Colón leży Boca del Drago. Ta niewielka osada (a właściwie skupisko kilku domów) przypomina prawdziwy raj. Wśród kołyszących się przy uroczej plaży palm panuje błoga cisza. Nie ma tutaj sklepów, chińskich zabawek i przepełnionych koszów na śmieci. Jest za to dużo hamaków zamocowanych między drzewami. Po prostu wiszą i czekają na chętnych, dostępne bez żadnej opłaty. Nikt nie kładzie na nich swojego ręcznika z samego rana, żeby je zająć. Hamaków wystarczy dla wszystkich. Przystanek autobusowy stanowi palma. Wokół niej zakręca bus, który nas przywiózł. W osadzie znajdują się tylko dwa hostele oraz klimatyczne chatki do wynajęcia (cabañas), a także działają restauracje z wyśmienitymi daniami, typowymi dla kuchni karaibskiej. Wciąż mało kto wie o tym miejscu i chyba lepiej, aby tak zostało.


127

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Panama przyciąga podwodnych fotografów

©© REDFROGBEACH.COM.PA/BOCASDELTORO.COM

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Rajska plaża Red Frog Beach Island Resort & Spa na wyspie Bastimentos

SS Playa de las Estrellas z rozgwiazdami

W pobliżu położona jest jedna z największych atrakcji wyspy – Playa de las Estrellas (Playa Estrella), czyli plaża, przy której możemy spotkać cudowne rozgwiazdy. Turyści zazwyczaj wolą nocować w Bocas del Toro, a w tę okolicę wybierają się z wycieczką zorganizowaną, co kosztuje ok. 20–30 dolarów. Za przejazd busem zapłacimy 5 dolarów. Przechadzki przepiękną plażą prowadzącą do Playa de las Estrellas nie da się wycenić. Uważam, że to przeżycie wyjątkowo wartościowe. W Boca del Drago spędziłem 3 dni, w tym Wigilię i pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Codziennie szedłem na plażę

szy i z dala od tłumów. Odcięciu od świata sprzyjają nawet przerwy w dostawach energii elektrycznej – z prądu korzysta się tylko przez mniej więcej 5 godz. dziennie, między 18.00 a 23.00, przynajmniej w hostelach, w których nocowałem. A jeśli zatęsknimy za widokiem ludzi, wystarczy, że wybierzemy się wraz z innymi na plażę na podziwianie rozgwiazd.

i ładowałem baterie, leżałem na hamaku i czytałem. W okolicy jedynym miejscem przystosowanym do ruchu turystycznego jest Playa de las Estrellas, ale i ona nie utraciła z tego powodu swojego dziewiczego uroku. Owszem, można tu znaleźć białe plastikowe leżaki, drogie restauracje (zazwyczaj zbudowane z drewna) i reklamy popularnych napojów, a z głośników rozbrzmiewa radosna muzyka reggae. Ja traktowałem jednak to zestawienie jako swoisty klimat tego zakątka. Boca del Drago stanowi prawdziwą oazę spokoju, zachwyci osoby chcące zrelaksować się przez kilka dni w ci-

ATRAKCJE ARCHIPELAGU Na Isla Colón warto odwiedzić również wspomnianą stolicę prowincji. W Bocas del Toro możemy dobrze zjeść w ciągu 

WIOSNA 2017


128 DALEKIE PODRÓŻE

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Skalista wysepka zwana Isla Pájaros

TT Cayos Zapatillas otaczają rafy koralowe ©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

WIOSNA 2017

dnia i poimprezować w nocy. Tutejsze bary, puby i dyskoteki są otwarte do białego rana. Nie musimy się w nich obawiać o swoje bezpieczeństwo. Oprócz tego jeśli nie będziemy zapuszczać się poza główne ulice i spacerować samotnie, z pewnością nic się nam nie stanie. Po zapadnięciu zmierzchu turyści często wyruszają na pobliską długą i zalesioną wysepkę Carenero (Isla Carenero, 0,94 km² powierzchni). Krótki rejs łodzią, która kursuje bez przerwy, kosztuje 1 dolara. Tu także czeka na nas dobra zabawa. W lokalach gra się lokalną muzykę lub hity popularne w Europie czy Stanach Zjednoczonych. Po nocnych szaleństwach warto udać się na 7-kilometrową plażę Bluff (Playa Bluff). W jednej z tutejszych restauracji zamiast stolików natknęliśmy się na łóżka ustawione przy brzegu morza. Uznaliśmy to za wspaniały pomysł. Jeśli pójdziemy dalej wzdłuż plaży, trafimy na miejsce oblegane przez surferów ze względu na niesamowite fale, wysokie na 2–4 m. Na wyspie polecam zajrzeć też do prywatnego Ogrodu Botanicznego Finca Los Monos. Dzięki takiej wizycie poznamy bogatą florę i faunę tego regionu. Osoby spacerujące alejkami otacza prawdziwa feeria barw i niezliczone ilości egzotycznych kwiatów, a nad ich głowami lata mnóstwo małych kolibrów. Na północ od Isla Colón znajduje się Isla Pájaros – Wyspa Ptaków. To raczej grupa połączonych skał wystających z Morza Karaibskiego pokrytych bujną roślinnością. Prezentuje się jednak niezmiernie malowniczo. Ten cud natury cieszy się dość dużym zainteresowaniem wśród turystów. Zdecydowanie warto go zobaczyć na własne oczy. Innym popularnym miejscem są bezludne Cayos Zapatillas – dwie małe wysepki (0,48 km² powierzchni) oddalone o ok. 50 min. rejsu łodzią od stolicy prowincji. Na wyprawę na nie należy zarezerwować sobie co najmniej pół dnia. Za taką wycieczkę bezpośrednio u właściciela łodzi zapłaciliśmy 10 dolarów za osobę, podczas gdy lokalne agencje turystyczne oferowały ją za 30–40 dolarów. Abyśmy mogli odbić od brzegu, musi zebrać się odpowiedniej wielkości grupa chętnych (przynajmniej 8–9 osób). W drodze powrotnej warto zatrzymać się w Morskim Parku Narodowym Wyspy Bastimentos (Parque Nacional Marino Isla Bastimentos), gdzie w trakcie snorkelingu przyjrzymy się licznym mieszkańcom podwodnego świata. Tego rodzaju rejs 


129

WIOSNA 2017


130 DALEKIE PODRÓŻE

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Idylliczny zakątek w Morskim Parku Narodowym Wyspy Bastimentos

zazwyczaj zapewnia każdy właściciel łodzi, a w opłatę wliczony jest również sprzęt do nurkowania powierzchniowego.

PODRÓŻE PO KRAJU Na koniec chciałbym jeszcze krótko opisać sposoby przemieszczania się między różnymi punktami na mapie kraju. Samoloty z Europy (Frankfurtu nad Menem, Madrytu, Paryża, Amsterdamu i Stambułu) lądują na Międzynarodowym Lotnisku Tocumen (Aeropuerto Internacional de Tocumen), skąd do centrum panamskiej stolicy można dojechać taksówką, zwykłym autobusem albo kolorowym chicken busem. Oczywiście, w tym pierwszym przypadku należy negocjować cenę. Po Panamie najlepiej podróżować samochodem bądź środkami autobusowego transportu zbiorowego. W kraju działa także kolej (Ferrocarril de Panamá), łącząca Atlantyk z Pacyfikiem, ale z niej nie korzystałem, bo nie było takiej potrzeby. W stolicy poruszałem się taksówkami lub komunikacją

miejską, która funkcjonuje bardzo dobrze, zwłaszcza w części biznesowej i turystycznej. Cały system transportu publicznego jest zintegrowany. Podobnie jak w wielu dużych miastach na świecie, musimy kupić plastikową kartę i wpłacić na nią określoną sumę pieniędzy, które później wydajemy na przejazdy autobusami i metrem (odczytu dokonuje się przy wejściu). Główny stołeczny terminal autobusowy znajduje się przy modnym centrum handlowym Albrook Mall – Gran Terminal Nacional de Transporte de Panamá. Stąd dojedziemy do niemal każdego zakątka w Panamie, włącznie z Bocas del Toro. Oczywiście, po drodze czasem będą konieczne przesiadki (np. do Santa Catalina). Do części rejonów można również dolecieć. Samolotem dostaniemy się np. do Bocas del Toro, choć ten środek transportu wybierają jednak nieliczni z uwagi na dość duży koszt biletu. Krajowe linie lotnicze Air Panamá oferują obecnie po-

TT Diablo rojo, czyli stary wymalowany autobus szkolny sprowadzony z USA

WIOSNA 2017

©© NICO2PANAMA/WIKIMEDIA COMMONS

łączenia do siedemnastu miejsc leżących w panamskich granicach oraz do San José (stolicy Kostaryki) i dwóch miast w Kolumbii (Armenii i Medellín). Trzeba pamiętać, że niektóre loty są sezonowe. Jeśli nasz

©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

SS Panamski chłopiec z akordeonem diatonicznym

budżet na tym zbytnio nie ucierpi, warto skorzystać z usług tego przewoźnika, bo podróżowanie samolotem to z pewnością najwygodniejszy i najszybszy sposób poruszania się po Panamie. Połączeń oferowanych ze stolicy przez Air Panamá nie obsługuje jednak Międzynarodowe Lotnisko Tocumen, ale Międzynarodowy Port Lotniczy Marcosa A. Gelaberta (Aeropuerto Internacional Marcos A. Gelabert) położony przy Albrook Mall. Ta część Ameryki Centralnej wciąż pozostaje dla Polaków ziemią nieznaną. Większość z nich niewiele wie o jej historii i mieszkańcach. Dlatego wyprawa do Panamy ma w sobie coś z odkrywania Nowego Świata. Ten kraj potrafi zachwycić swoim pięknem i nadal można w nim znaleźć prawdziwie rajskie zakątki. Kto zdecyduje się go odwiedzić, przeżyje fascynującą przygodę, której nigdy nie zapomni. 


131

WIOSNA 2017


132 DALEKIE PODRÓŻE

WIELKA MAGIA

PANAMY opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

<< Dziewicza flora i fauna, nieskażone cywilizacją bujne wilgotne lasy równikowe, endemiczne gatunki zwierząt, jak choćby aguti wyspowy albo karłowaty leniwiec trójpalczasty, migrujące kolorowe ptaki, bajkowe motyle, nieprzebyty bagnisty przesmyk Darién przy granicy z Kolumbią, powyżej 1600 idyllicznych wysp na czele z pocztówkowymi archipelagami Bocas del Toro i San Blas kuszącymi atmosferą beztroskiego relaksu i luzu, szalenie interesujący rdzenni mieszkańcy tych terenów – Indianie Guna (Kuna), Emberá, Ngöbe (Ngäbe), Buglé czy Wounaan (Waunana), tradycyjne niezmiernie barwne tkaniny „molas”, słynne kapelusze panama, zapierające dech w piersiach góry – z najwyższym szczytem wulkanem Barú (3475 m n.p.m.) – dające wytchnienie od tropikalnych upałów, spektakularne krajobrazy, pachnące plantacje kawowca i egzotycznych kwiatów z rodziny storczykowatych, potocznie zwanych orchideami, wyśmienity rum i wyborna kawa, olśniewające rafy koralowe, wymarzone dla miłośników surfingu plaże nad Pacyfikiem z niesamowitymi falami, nowoczesna i kosmopolityczna stolica z licznymi drapaczami chmur i klimatyczną kolonialną dzielnicą Casco Viejo (Casco Antiguo) – Ciudad de Panamá, wspaniałe ruiny pierwszego panamskiego miasta – Panamá Viejo (Starej Panamy), gorąca latynoska muzyka, dwa oceany (Atlantycki WIOSNA 2017


©© AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)

133

SS Isla Iguana – fotogeniczna wyspa na Pacyfiku w prowincji Los Santos

i Spokojny) oddalone od siebie o zaledwie 77 km, największy na naszym globie zachwycający cud inżynierii wodnej – Kanał Panamski, potężne hiszpańskie fortyfikacje na karaibskim wybrzeżu w zabytkowym Portobelo – to wszystko można znaleźć na terytorium tego niedużego kraju (o powierzchni ponad 74 tys. km²), usytuowanego w samym sercu Ameryki Środkowej. Nic więc dziwnego, że ten przepiękny i pełen radości zakątek świata jest prawdziwym rajem dla turystów. Łączy on obie Ameryki: Północną i Południową, a w najwęższym miejscu, dzięki oddanemu do użytku w 1914 r. Kanałowi Panamskiemu – Pacyfik z Morzem Karaibskim należącym do systemu oceanicznego Atlantyku. To z całą pewnością państwo bezpieczne, gościnne, przyjazne i stabilne oraz jedno z najważniejszych i najlepiej położonych na ziemi. Specjalnie dla naszych Czytelników poprosiliśmy trzech ekspertów, znających doskonale nieodkrytą jeszcze przez Polaków czarującą i pasjonującą Panamę, o krótkie wypowiedzi dotyczące – ich zdaniem – najbardziej zniewalających miejsc i rzeczy w tym fascynującym kraju Ameryki Środkowej. Z ich słów wyraźnie wynika, że w tej dalekiej, wyjątkowej i niesamowicie różnorodnej radosnej latynoskiej republice każdy odkryje swoją magiczną oazę, w której nabierze nowych sił do życia. >> WIOSNA 2017


134 DALEKIE PODRÓŻE MARCIN KAWA WSPÓŁWŁAŚCICIEL BIURA PODRÓŻY CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL) `` Panama łączy ze sobą Ocean Spokojny i Atlantycki (Morze Karaibskie). Wiele osób kojarzy ten kraj głównie ze słynnym Kanałem Panamskim, ma on jednak bogatą kulturę i niezmiernie ciekawą historię. Na początku XX w. przy poparciu USA odłączył się od Wielkiej Kolumbii i stał się niepodległym państwem (choć nieformalnie Stany Zjednoczone bardzo aktywnie włączają się od tego czasu w jego sprawy wewnętrzne). Dla mnie magia Panamy jest przede wszystkim związana z faktem, że wciąż pozostaje ona miejscem nieodkrytym. Sam kraj kojarzy mi się szczególnie z jego zróżnicowanym kraj- ©© CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL) obrazem. Z jednej strony można rozkoszować się tu błogim odpoczynkiem na pięknych plażach dwóch oceanów, a z drugiej – przeżywać niezwykłe emocje podczas wycieczki po dzikim lesie tropikalnym. Jeśli natomiast zechcemy odetchnąć

pełną piersią, wystarczy udać się w góry. W ich rejonie temperatury są również dużo niższe, co przynosi pewną ulgę po wygrzaniu się na gorącym, słonecznym wybrzeżu. Magiczne miejsce w Panamie stanowi z pewnością jej stolica nosząca tę samą nazwę. Ślady dawnych czasów łączą się w niej z nowoczesnością. Historyczna dzielnica Casco Viejo (Casco Antiguo) zachwyca piękną architektu-

©© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL)

SS Kapelusze panama w sklepie w stolicy kraju

SS Emberá Drua – wioska Indian Emberá nad brzegiem rzeki Chagres

rą, w tym Katedrą Metropolitalną znajdującą się przy placu Niepodległości (Plaza de la Independencia). Nabrzeże przypomina z kolei amerykańskie Miami – wznoszące się obok siebie liczne wieżowce wydają się wyrastać wprost z oceanu. W stolicy bez problemu kupimy też słynne kapelusze panama. Co ciekawe, tak naprawdę pochodzą one z Ekwadoru, ale popularnością zaczęły cieszyć się właśnie podczas budowy Kanału Panamskiego. Mnie w tym kraju urzekł także wytwarzany w nim wyborny rum. Zawsze gdy mam okazję znów się go napić, wracam myślami do mojego pobytu w Panamie, gdzie na własne oczy mogłem zobaczyć proces produkcji tego ©© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL) trunku. W tym niesamowicie różnorodnym zakątku świata każdy znajdzie zresztą swoje magiczne miejsce.

DARIUSZ SUPIŃSKI PREZES ZARZĄDU FIRMY ATP ACTIVITY `` Zanim pierwszy raz odwiedziłem Panamę, zostałem zauroczony dziewiczą kostarykańską przyrodą, a po wizycie w kolumbijskiej Cartagenie de Indias uznałem ją za jedno z pięciu najpiękniejszych miast na świecie. Dlatego tym bardziej byłem ciekawy, jak wygląda kraj znajdujący się między Kostaryką i Kolumbią. Niesamowicie prezentuje się szczególnie jego stolica – Ciudad de Panamá. Można w niej wybierać spośród wielu hoteli o rozmaitym standardzie. W ciągu dnia warto udać się na spacer ©© ATP ACTIVITY do zabytkowego rejonu Casco Viejo (Casco Antiguo). Po przechadzce odpoczniemy w jednej z jego klimatycznych knajpek. Wieczorami najlepszą zabawę zapewniają kluby w nowoczesnych dzielnicach. Niektórzy nazywają Panamę Miami Ameryki Środkowej. Na zdjęciach przedstawiających panoramę od strony zatoki faktycznie do złudzenia przypomina to amerykańskie miasto. Oprócz tego już po półgodzinnej przejażdżce samochodem trafimy stąd do tropikalnego lasu i osady Indian Emberá, a w 20 min. dojedziemy taksówką do pięknych plaż wybrzeża Pacyfiku.

Interesującym miastem jest Portobelo, zdobyte niegdyś przez piratów (w 1601 i 1668 r.). Jego bogata historia przypomina tu o sobie na każdym kroku. W ruinach Fortu św. Wawrzyńca (Fuerte de San Lorenzo, wpisanego

©© DARIUSZ SUPIŃSKI/ATP ACTIVITY

SS Rodzina z karaibskiego wybrzeża Panamy

©© DARIUSZ SUPIŃSKI/ATP ACTIVITY

SS Bateria dział w Fuerte de Santiago de la Gloria w Portobelo Poza tym koniecznie trzeba – oczywiście – zobaczyć Kanał Panamski. Na jego zwiedzanie można wybrać się do wielu miejsc położonych wzdłuż przeprawy i przyjrzeć mu się z różnych perspektyw. Warto odwiedzić Muzeum Transoceanicznego Kanału Panamskiego (Museo del Canal Interoceánico de Panamá) w historycznym centrum stolicy.

WIOSNA 2017

wraz z tutejszymi fortyfikacjami na karaibskim wybrzeżu na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO) pogramy w piłkę z uśmiechniętymi mieszkańcami. Moje magiczne miejsce stanowi jednak przepiękny archipelag Bocas del Toro. Leżącą na nim miejscowość o tej samej nazwie wypełniają knajpki i bary. Zgrupowane tutaj karaibskie wyspy – Isla Colón, Isla Popa czy Isla Bastimentos – przyciągają cudownymi plażami, często całkowicie pustymi, i świetnymi rejonami do nurkowania i snorkelingu. Na pewno każdy znajdzie w tym urokliwym regionie coś dla siebie.


135 MAJKA SZURA momencie wśród drzew budzą się ptaki i świstami, ćwierkaniem i skrzeczeniem wypełniają powietrze. W tym rejonie zobaczymy bardzo rzadkie kwezale herbowe, kolorowe tukany i arasari, a nawet olbrzymie harpie wielkie. Poza

WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY POLKA TRAVEL `` Największą atrakcję Panamy stanowi – oczywiście – Kanał Panamski, który każdy podróżujący po tym kraju powinien koniecznie zobaczyć. Muszę przyznać, że nawet na osobach nie mających zainteresowań technicznych robi on ogromne wrażenie. Obecnie 77-kilometrową przeprawę pokonuje mniej więcej 15 tys. statków rocznie, wiele z nich przewozi aż 13 tys. kontenerów. Napełnianie śluz wodą odbywa się naprawdę szybko (trwa zaledwie kilka minut), a cały proces można obserwować z punktów widokowych. Na południu i północy znajdują się specjalne centra dla odwiedzających.

©© POLKA TRAVEL

©© POLKA TRAVEL

SS Interesujące spotkanie z kobietami Emberá

SS Most wiszący rozpięty nad bujnym lasem deszczowym w dystrykcie Boquete

©© MAJKA SZURA/POLKA TRAVEL

Jednak moim magicznym miejscem w Panamie nie jest ani wspomniane imponujące dzieło inżynierii wodnej, ani kolonialna część panamskiej stolicy zwana Casco Viejo (Casco Antiguo), ale wspaniałe wzgórza w dystrykcie Boquete w prowincji Chiriquí. W tej pachnącej kawą, egzotycznymi kwiatami i żywicą okolicy co rano mgła powoli odsłania poszczególne piętra wiecznie zielonego lasu. Wypoczynek na łonie przyrody ma tutaj różne oblicza. O poranku można wybrać się na przejażdżkę konną. Podczas niej najpierw napawamy się ciszą i spokojem. W pewnym

tym spotkamy też bajkowe motyle, w tym morfo azul (Morpho menelaus) wielkości ludzkiej dłoni. Przed południem warto udać się na wzgórza kawowe wraz z kobietami, które będą zbierać owoce, a zachód słońca najlepiej spędzić u stóp wulkanu Barú (3475 m n.p.m.). Osoby lubiące odpoczywać aktywnie znajdą w regionie Boquete wiele odpowiednich atrakcji dla siebie, mogą np. wybrać się na spływ pontonem po górskiej rzece. Życiu toczącemu się w koronach drzew przyjrzą się natomiast w trakcie zjazdu jedną z 12 tyrolek. To mój ulubiony sposób zwiedzania lasów deszczowych. Przez kilkanaście sekund sunę zawieszona na linie tuż obok ptaków, spoglądam w dół na rozległą dolinę, potem kryję się w gęstwinie liści. Wrażenia z takiej wyprawy pozostają ze mną na długo. Później podczas spaceru zacienioną ścieżką wsłuchuję się w tropikalny zgiełk. Tyle się tutaj dzieje na każdym piętrze lasu! Wspaniale relaksuję się w takim otoczeniu. Magia tego wyjątkowego zakątka, nieskażonego cywilizacją, działa na mnie terapeutycznie. Lubię zatopić się w tej bujnej zieleni i nabierać nowych sił do powrotu do codzienności.

WIOSNA 2017


136 DALEKIE PODRÓŻE

ZERWIJ Z RUTYNĄ

W MEKSYKU!

WIOSNA 2017


137

<< Gdyby zapytać przeciętnego Polaka, które regiony geograficzne lub miasta kojarzą mu się z Meksykiem, wspomniałby zapewne o Cancún, Acapulco czy półwyspie Jukatan. Od osób nieco bardziej za z n a j o m i o n y c h z t y m k ra j e m usłyszelibyśmy może o jego stolicy ( t a k ż e n os zą c e j n a z w ę M e k s y k – po hiszpańsku Ciudad de México), ośrodkach starożytnych Majów Chichén Itzá i Tulum bądź okrytym złą sławą przygranicznym Ciudad Juárez. Idę jednak o zakład, że Akumal, Mahahual (Majahual), Bacalar albo Mismayolę wymieniłaby jedynie garstka naszych rodaków. Czas zatem zboczyć z utartych turystycznych szlaków i zajrzeć do kilku mniej znanych zakątków znajdujących się w meksykańskich granicach. >> BARTEK JANKOWSKI www.tropikey.com

J

©© MEDIAKIT.VISITPUERTOVALLARTA.COM

esteśmy w samolocie gdzieś nad Atlantykiem. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby na liście filmów dostępnych w systemie rozrywki pokładowej umieścić Sicario (2015 r.). Kto widział co prawda świetne dzieło kanadyjskiego reżysera Denisa Villeneuve’a, opowiadające o misji przeciwko meksykańskiemu kartelowi narkotykowemu, zrozumie, dlaczego uważam taki wybór za nieodpowiedni na trasie do tego kraju. To trochę tak, jakby obcokrajowcom lecącym do Polski z Azji lub Ameryki Północnej proponować twórczość Wojciecha Smarzowskiego. Gdyby repertuar zależał ode mnie, pasażerowie mogliby oglądać raczej I twoją matkę też (2001 r.) Alfonsa Cuaróna, bo pokazuje Meksyk mniej oczywisty, klasyczną Noc iguany (1964 r.) Johna Hustona nakręconą w stanie Jalisco i koniecznie Nad morzem z 2009 r. (oryginalny tytuł brzmi Alamar). Właśnie ten ostatni paradokument o kilkuletnim Natanie, jego ojcu i dziadku pchnął nas na głębokie południe półwyspu Jukatan, niemal pod granicę z Belize. Chcieliśmy zobaczyć na własne oczy choć część tego, co sfilmował Pedro González-Rubio. Ciągnącą się przez całe wschodnie wybrzeże Jukatanu szosą 307 (Carretera Federal 307) uciekamy czym prędzej od zgiełku Cancún. Niegdyś było ono perłą stanu Quintana Roo. Dziś pozostało już tylko maszynką do wysysania dolarów z rzeszy głównie amerykańskich i kanadyjskich turystów znęconych neonami obiecującymi wszelkiego rodzaju uciechy życia doczesnego. Wypełniony 

WW Miasto Puerto Vallarta leży nad wodami uroczej Zatoki Flag

WIOSNA 2017


138 DALEKIE PODRÓŻE

©© MEXICO TOURISM BOARD/CPTM GERMANY

SS Cancún to słynny meksykański kurort turystyczny w stanie Quintana Roo

©© KEN THOMAS/WIKIMEDIA COMMONS

SS Zatoka Półksiężyca w Akumal znajdującym się na półwyspie Jukatan

SS Na plażach Akumal od stuleci składają jaja żółwie zielone

monstrualnymi hotelami piaszczysty skrawek lądu, który odcina lagunę Nichupté (Laguna de Nichupté) od błękitnego Morza Karaibskiego, należy do najbardziej chyba przygnębiających przykładów degradacji krajobrazu przez branżę hotelarską. Im jednak dalej na południe od Cancún, tym okolica sta-

WIOSNA 2017

TT Cobę można zwiedzać np. rikszą lub rowerem

©© ANDRESVILLA92/WIKIMEDIA COMMONS

je się coraz bardziej przyjemna dla oczu. W tym rejonie dominuje soczyście zielony gąszcz lasów tropikalnych, z którego co kilka kilometrów wyłaniają się masywne bramy obwieszczające, że gdzieś za nimi kryje się kolejny 5-gwiazdkowy obiekt jednego z potentatów przemysłu wypoczynkowego.

TROCHĘ NA UBOCZU

©© IMAGENXPEDITION.COM

Na mapie tej części Jukatanu miejsce niezwykłe stanowi Akumal. Mimo iż i tu przy samej plaży znajdują się dwa hotele z najwyższej półki, ta mała, przytulona do olśniewająco lazurowej zatoki miejscowość wciąż może uchodzić za prowincjonalną. Do lat 60. XX w. była ona znana tylko poszukiwaczom skarbów, których kusiły le-


139

©© IMAGENXPEDITION.COM

SS Cobá – wciąż jeszcze udostępniona dla turystów piramida Nohoch Mul

SS Tulum, ruiny otoczonego murem miasta Majów nad Morzem Karaibskim

gendy o bogactwach kryjących się we wraku hiszpańskiego galeonu El Matanceros (zatonął w tutejszych wodach 22 lutego 1742 r.). Należał do nich m.in. meksykański biznesmen, nurek, pisarz, historyk i archeolog Pablo Bush Romero. Zakochał się w tym miejscu do tego stopnia, że w 1962 r. odkupił Akumal wraz z kilkudziesięcioma

©© IMAGENXPEDITION.COM

hektarami pobliskiej ziemi od dotychczasowego właściciela Argimira Argüellesa i zaczął powoli przekształcać ogromną plantację palm kokosowych w ośrodek nurkowania i turystyki ekologicznej. Jego największym skarbem są żyjące w okolicznych wodach żółwie zielone. To podobno one dały nazwę tej miejscowości (ponoć w języku Majów

Akumal znaczy „miejsce żółwi”) i nadal odgrywają pierwszoplanową rolę w tutejszej podwodnej krainie. Większość czasu spędzają na jedzeniu trawy morskiej porastającej rozległe łąki na dnie. Wystarczy jednak poczekać kilka minut, aby ujrzeć niekiedy nawet 200-kilogramowego osobnika, który wynurza się z Morza Karaibskiego, nabiera powietrza i nurkuje z gracją z powrotem. Mimo to większego szyku zadaje tu inne stworzenie. Orleń cętkowany (narinari) to prawdziwy arbiter elegantiarum zatoki Akumal (Bahía de Akumal). Jego majestatyczne, nakrapiane jasnymi plamami płetwy piersiowe o rozpiętości dochodzącej do nawet ponad 3 m można zaobserwować znacznie rzadziej niż sympatyczne pyski żółwi czy płaskie ciała szukających schronienia w piachu ogończy. Gdy jednak już nam się to uda, trudno oderwać wzrok od tej osobliwej ryby. Tańczący niczym baletnica orleń sunie dumnie przez wodę i zatacza szerokie łuki kilkumetrowym ogonem. Jeśli jest w dobrym humorze, zupełnie jak celebryta ignoruje zachwycone miny nurków, łaskawie pozwala gawiedzi podążać za sobą i się fotografować. Miejmy nadzieję, że pojawiające się coraz częściej na forach i blogach podróżniczych wpisy polecające ten rejon nie staną się przekleństwem dla wspaniałych mieszkańców tutejszej zatoki. Pobyt w Akumal trzeba koniecznie połączyć z wizytą w jednym z jukatańskich ośrodków wzniesionych kiedyś przez Majów. Zdecydowanie najbliżej znajdują się ruiny wyjątkowego, położonego nad samym brzegiem morza Tulum ze słynną wieżą wyrastającą z wapiennego klifu. Wystarczy jednak pojechać ponad 40 km w głąb lądu, żeby dotrzeć do pozostałości dużo ciekawszego i bardziej okazałego miasta Cobá. Mimo iż przybywa do niego coraz więcej turystów, nadal bywa ono mniej oblegane i pozostaje słabiej skomercjalizowane od najbardziej znanego majańskiego zabytku – Chichén Itzá. Po ukrytych w gęstym tropikalnym lesie ścieżkach warto jeździć rikszą. Ruiny rozrzucone są na dużym obszarze, więc tym środkiem transportu będziemy poruszać się szybciej niż na piechotę. Na dodatek, kieruj��cy rikszami, choć to nie wykwalifikowani przewodnicy turystyczni, raczą swoich pasażerów wieloma ciekawymi informacjami o poszczególnych obiektach. Największym zainteresowaniem na terenie Coby cieszy się 42-metrowa piramida Nohoch Mul, ostatnia na Jukatanie, na którą wciąż jeszcze można się wspinać. Gorący klimat nie sprzyja temu zadaniu, 

WIOSNA 2017


140 DALEKIE PODRÓŻE

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

SS Klimatyczna miejscowość Mahahual (Majahual) na Wybrzeżu Majów

TT Płytkie wody przybrzeżne koło Punta Placer

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

SS Kolorowe wnętrze baru dla gości w pensjonacie Mayan Beach Garden

ale opłaca się podjąć taki wysiłek, bo ze szczytu rozciąga się imponujący widok. Ukojenie po wyczerpującej wspinaczce przyniesie kąpiel w jednej z trzech naturalnych studni (zwanych cenotami) utworzonych w skałach wapiennych, oddalonych od ruin o 10 min. jazdy autem. Najwspanialszą z nich stanowi Multum-Ha. Kręcone schody prowadzą kilkanaście metrów pod ziemię, gdzie w dużej jaskini przez tysiąclecia gromadziła się przyjemnie chłodna i nieprawdopodobnie przejrzysta woda. Kąpiel w tym miejscu warta jest wszystkich peso, które w niemałej kwocie trzeba wręczyć kasjerowi przed udaniem się na dół.

PO ASFALCIE I SZUTRZE Meksyk nie cieszy się opinią kraju odpowiedniego do samodzielnych podróży samochodem. Z różnych stron docierają ostrzeżenia przed wysoką przestępczością, skorumpowaną policją czy oszustwami na stacjach benzynowych i w wypożyczalniach aut. Jak wygląda to w rzeczywistości? W stanie Quintana Roo pokonaliśmy ponad

WIOSNA 2017

1 tys. km i nie spotkała nas żadna sytuacja z listy często wymienianych przeciwności i zagrożeń. Powiem nawet więcej, chciałbym, aby w Polsce jeździło się równie przyjemnie jak po głównych drogach na wschodnim wybrzeżu Jukatanu. Najważniejsza z nich – bezpłatna szosa nr 307 – jest bardzo szeroka, ma świetnie utrzymaną nawierzchnię, a ciągnące się kilometrami proste odcinki pozwalają prowadzić bez stresu. Jedynym utrudnieniem, do którego trzeba przywyknąć, są topes, czyli przeszkody ustawione w miastach w poprzek ulic, wymuszające zredukowanie prędkości. Nasze progi zwalniające to przy nich okruchy rozsypane na jezdni. Na szczęście, w zdecydowanej większości zapowiadają je odpowiednie znaki ostrzegawcze i wystarczy zachować zwykłą czujność, żeby uniknąć urwania zawieszenia. Na Jukatanie są jednak i drogi, które skazują samochód i jego pasażerów na niemal piekielne męki, nawet gdy auto ma napęd na cztery koła. Takim narzędziem tortur jest choćby piętnastka wiodąca z Tulum

do wioski Javier Rojo Gómez, znanej jako Punta Allen (od nazwy przylądka, na którym się znajduje). Sformułowanie „pokonanie trasy” nabiera tutaj nowego, wyjątkowo dosłownego znaczenia. Początkowo asfaltowa nawierzchnia traci po jakimś czasie swoje właściwości i przemienia się w niemiłosiernie dziurawą i pofałdowaną żwirową wstęgę, która wije się przez tropikalny las porastający wybrzeże. Dotarcie do jej końca potrafi zająć nawet 3 godz., choć cały odcinek ma długość raptem 50 km. Czy zatem warto w ogóle tędy jechać? Niewątpliwie powinni się na to zdecydować miłośnicy natury i wielbiciele dzikich, ustronnych plaż, nawet jeśli po drodze poobijają się w podskakującym na nierównościach samochodzie. Tutejsze wybrzeże to część ogromnego, bo zajmującego aż niemal 5,3 tys. km² powierzchni, Rezerwatu Biosfery Sian Ka’an. Utworzono go 20 stycznia 1986 r. w celu ochrony niezwykłej przyrody, a już w następnym roku organizacja UNESCO wpisała ten zapierający dech w piersiach obszar na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości. W jego gęstych lasach tropikalnych mieszkają pumy


141

©© BARTEK JANKOWSKI/TROPIKEY.COM

SS Dziewicza plaża pod palmami w Punta Placer

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

płowe, jaguary amerykańskie, oceloty, pekari, wyjce jukatańskie, tapiry panamskie i tukany tęczodziobe. Rozległe bagniste tereny poprzecinane licznymi kanałami i porośnięte soczyście zielonymi namorzynami to królestwo krokodyli amerykańskich i meksykańskich oraz flamingów karmazynowych. W przybrzeżnych wodach nietrudno natrafić na żółwie i delfiny. Warto zatrzymać się tu na kilka dni, aby obcowanie z dziewiczą naturą zrekompensowało trudy podróży.

W ŚLAD ZA NATANEM Przypominającą pas startowy, 50-kilometrową odnogą szosy nr 307 docieramy do naszego głównego celu podróży. Oto Mahahual (Majahual) i odcinek malowniczego karaibskiego wybrzeża Meksyku zwany dumnie Costa Maya. W to miejsce, na atol Banco Chinchorro rusza kilkuletni Natan i jego ojciec Jorge, bohaterowie niesamowitego filmu Nad morzem (w oryginale Alamar). Zmierzają do dziadka chłopca, mieszkającego w małej chatce na palach. Mają tutaj spędzić ostatnie chwile razem przed wyjazdem Natana z matką na stałe

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

SS W Rezerwacie Biosfery Sian Ka’an można nurkować wśród wraków

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

©© MAYAN BEACH GARDEN/MAYANBEACHGARDEN.COM

SS Hamaki na tarasie w Mayan Beach Garden

SS Barwny podwodny świat Costa Maya

do Włoch. W tym czasie chłopiec poznaje życie w świecie bez prądu, telewizji i internetu, zaprzyjaźnia się z czaplą Blanquitą, a co najważniejsze, zawiera nierozerwalny pakt z ojcem i dziadkiem. Ten ostatni ponoć nadal trudni się połowami i pływa między Mahahual na stałym lądzie a oddalonym o ok. 20 mil morskich od brzegu skromnym domem osadzonym na chwiejnych palach wystających z atolu. Tak w każdym razie twierdzą Kim i Marcia, Amerykanie prowadzący od ponad 20 lat pensjonat Mayan Beach Garden w osadzie Punta Placer, położonej o pół godziny drogi od Mahahual. Rytm dnia wyznacza w niej natura. Gdy morze jest wystarczająco spokojne, zanurzamy się w płytkich wodach przybrzeżnych, których granicę wytycza Wielka Mezoamerykańska Rafa Koralowa. Przebiega tu ona wyjątkowo blisko brzegu, więc dotarcie do niej wpław nie wymaga dużego wysiłku. Jak okiem sięgnąć, nie widać nikogo oprócz nas. Wokół są tylko koralowce, papugoryby, homary, lucjany, graniki i dziesiątki innych gatunków stworzeń. Zdarza się i orleń cętkowa-

ny (narinari), choć ten woli rejony o nieco większej głębokości. Nad naszymi głowami co rusz przelatują zblazowane pelikany i dostojne fregaty. Costa Maya, czyli Wybrzeże Majów, stanowi również dom dla niezmiernie rzadkiego ssaka manata karaibskiego. Największą szansę na jego zobaczenie mamy we wrzynającej się mocno w ląd zatoce Chetumal. Kiedy zbliża się wieczór, goście Kima i Marcii gromadzą się przy wspólnym stole, żeby w wielonarodowym gronie porozmawiać o przeżyciach mijającego dnia. Sącząc dobrze schłodzone ciemne piwo León, czekamy na kolejny pyszny posiłek przygotowywany przez uroczą Lupę i jej koleżanki. Zarówno kolacje, jak i śniadania to istny majstersztyk i esencja tego, co najlepsze w meksykańskiej kuchni. W zależności od pory dnia na stołach lądują placki zwane salbutes, czyli smażone w głębokim tłuszczu tortille przykryte posiekaną sałatą i innymi warzywami, empanadas – nadziewane pierożki zapiekane w piekarniku, ryby i drób przyrządzane na wszelakie sposoby 

WIOSNA 2017


142 DALEKIE PODRÓŻE oraz znakomite desery. A do wszystkiego obowiązkowo należy zjeść trójkątne nachos z sosem z awokado albo fasoli. Uczta trwa zawsze do nocy, bo biesiadnicy mają ciągle nowy temat do przedyskutowania. Potem przychodzi czas na najdoskonalszą formę relaksu – kołysanie się w hamaku w rytm szumu fal Morza Karaibskiego i wpatrywanie się w tysiące gwiazd mrugających na nocnym niebie wolnym od sztucznej poświaty. Sielankowy obraz tego miejsca burzą trochę grożące mu niebezpieczeństwa. W sierpniu 2007 r. przetoczył się tędy bezwzględny i okrutny huragan Dean. Pod jego naporem padały nie tylko wiotkie chatki, lecz także solidne budynki, w tym molo w Mahahual. Od tamtej pory niemal wszystko zostało naprawione, jednak ryzyko kolejnego tropikalnego cyklonu wciąż istnieje. Niestety, tutejsi mieszkańcy muszą jeszcze prowadzić nierówną walkę z masami odpadków niesionych przez prądy morskie, ale też wyrzucanych beztrosko przez pasażerów ogromnych statków wycieczkowych zawijających do Mahahual kilkaset razy w ciągu każdego roku. Kim i Marcia oraz właściciele innych nieruchomości przy plaży starają się dbać o otoczenie i codziennie sprzątają swoje rewiry, lecz są i takie miejsca, w których obłożony śmieciami brzeg sprawia dość przygnębiające wrażenie. Pewne obawy budzi również planowane na 2017 r. uruchomienie międzynarodowych lotów z pobliskiego miasta Chetumal. Dzisiaj, kiedy z lotniska w Cancún trzeba tu jechać ponad 5 godz., niewiele osób decyduje się na wakacje na Costa Maya. Pojawiają się głównie kilkugodzinni wycieczkowicze ze statków cumujących w Mahahual. Wprowadzenie regularnych połączeń międzynarodowych z Chetumal może nie tylko oznaczać znaczny wzrost liczby turystów, ale i zwabić inwestorów z branży hotelarskiej. Oby jednak ten urokliwy region nie przeobraził się w nową enklawę wypoczynkową, przypominającą te z północy Jukatanu.

rawej szutrówce. Kawałek za wioską Pedro Antonio Santos skręcamy w prawo i drogą nr 293 dojeżdżamy do ruin Chacchobén. To jedno z dziesiątek miejsc na Jukatanie, gdzie z gęstwiny tropikalnego lasu i spod naniesionej przez wieki warstwy ziemi archeolodzy wydobyli zapomniane miasto Majów. W przeciwieństwie do słynnych kompleksów Chichén Itzá i Tulum nie znajdziemy w nim tłumów. Chacchobén (czyli w języ-

jak te na terenie wykopalisk na północy półwyspu, ale ich otoczenie jest wyjątkowe. Ścieżka dla zwiedzających prowadzi przez gęsty, dający wytchnienie od słońca las tropikalny, rozbrzmiewający co chwilę krzykami małp (czepiaków czy wyjców). Dopiero u podnóża głównej świątyni, do której wiedzie kilkadziesiąt masywnych schodów, krajobraz ulega zmianie. Równo przystrzyżona trawa przypomina, że to jednak muzeum.

TT Piramida schodkowa (teocalli) w ruinach miasta Majów Chacchobén

©© BARTEK JANKOWSKI/TROPIKEY.COM

MAJOWIE I PIRACI W czasie gdy Kim i Marcia przeprowadzali się do Punta Placer, przebycie 75-kilometrowego dystansu między drogą nr 307 a ich nowym domem zajmowało ponad 6 godz. Dopiero wiele lat później, w związku z planowanym uruchomieniem pirsu w porcie w Mahahual, powstała szeroka i gładka jak stół trasa. Dziś jej nawierzchnia jest już gdzieniegdzie pomarszczona, ale i tak serce raduje się na myśl, że nie musimy poruszać się po dawnej dziu-

WIOSNA 2017

SS Świątynia Kormoranów (Templo de los Cormoranes) w Dzibanché

ku Majów „miejsce czerwonej kukurydzy”) zwiedzamy w towarzystwie zaledwie kilkunastu innych osób, choć niewykluczone, że kiedy do Mahahual przybywa ogromny statek wycieczkowy, robi się w nim bardziej tłoczno. Odkryte tu przez archeologów budowle nie wyglądają aż tak spektakularnie

©© HJPD/WIKIMEDIA COMMONS

Takich mniej znanych i rzadko odwiedzanych ruin ze starożytnych czasów znajduje się w tym rejonie więcej. W Dzibanché, które od ok. 200 r. p.n.e. do aż XIII w. n.e. było jednym z ważniejszych miast Majów, zajmującym powierzchnię ponad 40 km2, wiele obiektów pozostaje wciąż przykry-


143 tych ziemią i roślinnością. Spacer wśród tych odsłoniętych przenosi nas w przeszłość, do dawnego ośrodka władzy. Masywne świątynie i pałace zbudowane na podstawach kamiennych piramid wraz z przestronnymi placami pokazują, jak prężnie musiało rozwijać się to miasto w okresie swojej świetności w trakcie panowania potężnej dynastii Kaan. Droga między Chacchobén i Dzibanché prowadzi wzdłuż prawdziwego cudu natury tego regionu Meksyku – oszałamiającego

stem głębokości staje się coraz ciemniejsza. W Cenote Azul, owalnym naturalnym basenie (głębokim na aż ok. 90 m), przybiera barwę ciemnego granatu. Bacalar wygląda zupełnie jak jezioro Kourna na Krecie, tyle że ponad sto razy większe. Okolicę najlepiej podziwiać podczas kilkugodzinnego rejsu jedną z łodzi cumujących przy licznych pomostach. W jego trakcie docieramy do każdego z odcieni błękitu tego akwenu i wypatru-

kawe muzeum opowiadające m.in. historię XVII-wiecznego Kubańczyka Diega el Mulata i innych karaibskich awanturników.

PUSTELNIA JOHNA HUSTONA W odległości ponad 2,1 tys. km na zachód od Cancún leży Guadalajara, stolica stanu Jalisco. Dwoma najbardziej znanymi na świecie towarami eksportowymi tego regionu są tak bardzo popularna w Polsce

TT Laguna de Bacalar niedaleko Chetumal to tzw. Jezioro Siedmiu Kolorów

©© BARTEK JANKOWSKI/TROPIKEY.COM

swoimi odcieniami jeziora Bacalar (Laguna de Bacalar). Z lotu ptaka zbiornik, rozciągnięty na długości 42 km i szeroki na maksymalnie niecałe 4 km, przypomina azurytową skazę w malachicie. Niesamowita gra kolorów powstaje częściowo za sprawą niemal białego wapiennego dna. Na płyciznach woda jest jasnobłękitna, ale wraz ze wzro-

SS W turystycznym Puerto Vallarta znajdziemy wiele historycznych budowli

jemy sekretnych kanałów, którymi z Morza Karaibskiego i rzeki Hondo (Río Hondo) dostawali się tu w XVII i XVIII stuleciu piraci napadający na miasto. Mieszkańców bronić przed nimi miał solidny Fort św. Filipa w Bacalar (Fuerte de San Felipe de Bacalar), ukończony w 1729 r. Dziś działa w nim cie-

©© MEDIAKIT.VISITPUERTOVALLARTA.COM

tequila, której nazwa pochodzi od miejscowości położonej na północy, i urodzony w 1947 r. w Autlán de Navarro wirtuoz gitary Carlos Santana. Dzięki połączeniom oferowanym zarówno przez meksykańskiego przewoźnika narodowego (Aeroméxico), jak i kilka linii niskobudżetowych 

WIOSNA 2017


144 DALEKIE PODRÓŻE

SS Charakterystyczne molo przy popularnej Plaży Zmarłych w Puerto Vallarta

(Interjet, Magnicharters, Viva Aerobus, Volaris) dotarcie tutaj z Cancún zajmuje ok. 2,5 godz. Poza tym na jesieni 2016 r. uruchomiono bezpośrednie loty czarterowe między Warszawą i Puerto Vallarta. To nie przypadek, że wybrano właśnie ten ostatni kurort, a nie przereklamowane Acapulco, które dawno już (podobnie jak Cancún) przeobraziło się w skupisko betonowych molochów. Mimo iż złote wybrzeże Zatoki Flag (Bahía de Banderas) opanowały w wielu miejscach luksusowe hotele, w samym Puerto Vallarta w dużej mierze udało się zachować urok kąpieliska w dawnym stylu. Jego sercem jest Viejo Vallarta, romantyczna najstarsza część miasta z przyległą uroczą plażą o zdecydowanie mniej przyjemnej nazwie – Playa los Muertos (Plaża Zmarłych). Jej nowoczesnym symbolem stało się molo z instalacją do złudzenia przypominającą słynny dubajski wieżowiec Burdż Al Arab (Burj Al Arab). Niegdyś była tu osada rybaków i poławiaczy pereł, ale już od końca XIX w. do szmaragdowych wód Pacyfiku zaczęli przybywać pierwsi letnicy. Prawdziwy rozgłos Puerto Vallarta zyskało jednak w 1964 r., po premierze Nocy iguany z Richardem Burtonem w roli duchownego kuszonego przez kobiety i alkohol. Znaczną

©© MEDIAKIT.VISITPUERTOVALLARTA.COM

część ujęć nakręcono właśnie w tym mieście i na położonej nieopodal malowniczej plaży Mismaloya. Widok ciemnego oceanu kontrastującego z nadbrzeżnymi złotymi skałami i szczytami Sierra Madre Zachodniej (Sierra Madre Occidental) urzekł amerykańskiego reżysera filmu Johna Hustona (1906–1987)

o naturę w pewnym stopniu zastąpiło merkantylne spojrzenie na życie. Dziś działa w tym rejonie agencja turystyczna organizująca dzienne i wieczorne wycieczki łodzią na plażę Las Caletas połączone z relaksującymi zabiegami spa i widowiskowymi występami folklorystycznymi. *** Wakacje w Meksyku wciąż jeszcze kojarzą nam się głównie z dwutygodniowym leżakowaniem przy basenie w którymś ze wspaniałych kurortów na karaibskiej Riwierze Majów (Riviera Maya). Taka forma wypoczynku ma swoje zalety, ale pobyt w tym kraju może być dużo bardziej urozmaicony i nie musi oznaczać przywiązania do jednego miejsca. Warto ruszyć na wyprawę po innych regionach i to niekoniecznie wypożyczonym samochodem. Dzięki gęstej sieci połączeń autobusowych różnej klasy dotrzemy do mniej zatłoczonych zakątków Meksyku

©© MEDIAKIT.VISITPUERTOVALLARTA.COM

SS Morski Park Narodowy Łuki (Parque Nacional Marino Los Arcos)

tak bardzo, że kupił w tym rejonie willę. Później, kiedy szukał miejsca odizolowanego od świata, znalazł dostępną tylko łodzią plażę Las Caletas. Wydzierżawił ten teren od Indian Chacala i spędził tutaj swoje sędziwe lata, żyjąc w skromnych warunkach, blisko przyrody i z dala od zgiełku filmowego środowiska. Po śmierci Johna Hustona pieczę nad jego azylem objęła ponownie społeczność indiańska, u której dbałość

bez ponoszenia znacznych kosztów i bez stresu związanego z prowadzeniem auta. Choć samodzielnego poruszania się po meksykańskich drogach nie trzeba się wcale obawiać, bo tutejsze warunki nie różnią się specjalnie od panujących w naszym kraju. Przy planowaniu w przyszłości wyjazdu do tej fascynującej części świata można zatem rozważyć i taką formę podróżowania. 

RAJ MAJÓW `` Leżąca między Puerto Morelos a Punta Allen słynna Riwiera Majów (Riviera Maya) i okolice miasta Cancún to jedno z największych na świecie skupisk ogromnych kompleksów wypoczynkowych (w większości oferujących pobyt w formule all inclusive). W samym 2015 r. przebywało w nich ok. 4,5 mln gości! Poza Cancún i kurortem Playa del Carmen, w którym ze względu na małą ilość miejsca zabudowa jest bardzo gęsta, resztę wybrzeża zagospodarowano w sposób dość neutralny dla krajobrazu. Inwestorzy starają się wkomponować swoje obiekty w okoliczną przyrodę tak, aby dokonać jak najmniejszych zmian. Przykład takiego rozwiązania stanowi rozległy, składający się z czterech 5-gwiazd©© BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS kowych ośrodków (Luxury Bahía Príncipe SS Grand Bahía Príncipe Tulum na Riviera Maya

WIOSNA 2017

Akumal Don Pablo Collection, Luxury Bahía Príncipe Sian Ka’an Don Pablo Collection, Grand Bahía Príncipe Cobá i Grand Bahía Príncipe Tulum) luksusowy kompleks wypoczynkowy Bahía Príncipe Riviera Maya. Budynki w poszczególnych strefach są maksymalnie trójkondygnacyjne i zostały rozdzielone dużymi zagajnikami, w których żyją na wolności pancerniki, ostronosy (koati), szopy, legwany i wiele innych zwierząt. Pracownicy resortu angażują się również w program ochrony żółwi zielonych, składających jaja m.in. na tutejszej plaży. Podobne projekty realizuje się także w innych obiektach hotelowych, w szczególności tych położonych w pobliżu Akumal.


145

WIOSNA 2017


146 EUROPODRÓŻE

MACEDONIA – NIEODKRYTE BAŁKANY

WIOSNA 2017


147

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

<< W porównaniu ze swoimi bałkańskimi sąsiadami Macedonia jest w Polsce stosunkowo mało popularna i niedoceniana. Uchodzi raczej za kraj tranzytowy w drodze do Grecji. Polacy ignorują ją jednak bardzo niesłusznie, bo znajduje się tu znacznie więcej niż tylko wspaniałe górskie widoki, jakie rozpościerają się z autostrady wiodącej do przejścia granicznego. >>

SS Monastyr Treskawec na górze Zlatowraw (1422 m n.p.m.) koło miasta Prilep

WIOSNA 2017


148 EUROPODRÓŻE

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Cerkiew św. Pantelejmona, Górne Nerezi

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Wieża Zegarowa (Saat-kula) w Skopje

SS Czifte Hammam – XV-wieczna łaźnia turecka na terenie Starego Bazaru

KINGA NOWOTNIAK-KUCHARSKA

padku niewielkich miejscowości musimy korzystać z taksówek (a i tymi nie wszędzie dotrzemy).

www.odkrywamyinterior.pl

C

hoć może to się wydać zaskakujące, do Macedonii całkiem łatwo dotrzeć z Polski samochodem (odległość z Warszawy do Skopje wynosi ponad 1500 km). Praktycznie całą drogę pokonamy autostradami, co znacznie skraca czas podróży i czyni ją dużo wygodniejszą. Już na miejscu z pewnością docenimy wybór tego właśnie środka lokomocji. Dzięki własnemu autu dojedziemy do najbardziej nawet oddalonych rejonów. Jest to o tyle istotne, że główną atrakcją Macedonii są małe miasteczka i wsie oraz nie naznaczona ludzką obecnością przyroda. Niestety, jeśli nie będziemy się poruszać po kraju samochodem, zwiedzanie okaże się nieco trudniejsze. O ile do większych miast dostaniemy się autobusami, o tyle w przy-

WIOSNA 2017

Osobom, które zdecydują się na podróż samolotem, pozostaje wypożyczenie auta na miejscu. Jeżeli chcemy zobaczyć jak najwięcej, to na pewno warto je wynająć. Do macedońskiej stolicy Skopje nie ma na razie bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Zarówno tradycyjni przewoźnicy, jak i ci niskobudżetowi oferują loty z przesiadkami. Zdarzają się jednak nawet takie super promocje, w ramach których dolecimy na skopijskie lotnisko już za ok. 200–300 zł. Możemy też dotrzeć bezpośrednio do Belgradu, stolicy Serbii, i w nim wypożyczyć samochód na wyprawę do Macedonii. Oczywiście, zostaje nam jeszcze wycieczka autobusem. Poza tym z naszego kraju samoloty kursują bezpośrednio do Sofii w Bułgarii. Stąd autobusem lub autem również przekroczymy macedoń-

ską granicę. Niestety, ze względu na drogi podróż nie będzie tak wygodna jak z Belgradu, z którego do Skopje prowadzi całkiem przyzwoita autostrada.

MIASTO POMNIKÓW Niezależnie od wybranego środka transportu, zwiedzanie warto zacząć od macedońskiej stolicy. Często zwycięża ona w rankingach na najbrzydsze i najmniej ciekawe miasto stołeczne na świecie. Jednak mimo wielu negatywnych opinii Skopje ma swój osobliwy urok, na który składają się m.in. tysiące pomników w zasięgu wzroku. To zdecydowanie niedoceniane miejsce. Nagromadzenie rozmaitych monumentów jest efektem projektu Skopje 2014, na realizację którego wydano ponoć ponad 500 mln euro (!). Najwięcej pieniędzy przeznaczono na posągi większości macedońskich postaci historycznych. Projekt miał


149

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

na celu zmodernizowanie miasta i nadanie mu nowego wyglądu, który przyciągnąłby turystów. W lipcu 1963 r. aż ok. 80 proc. zabudowy stolicy Macedonii zostało zniszczone przez potężne trzęsienie ziemi. Skopje trzeba było zaprojektować praktycznie od nowa. O 40 latach borykania się ze skutkami tego tragicznego wydarzenia przypomina pomnik wystawiony w centrum, w pobliżu Muzeum Miasta Skopje. Ten monument architektonicznie jeszcze się broni, ale nie można już tego powiedzieć np. o rzeźbach innych naturalistycznie przedstawionych postaci. Twarze bohaterów macedońskich patrzą na turystów i mieszkańców z każdego budynku rządowego i z kilku mostów przewieszonych nad rzeką Wardar. Spacer po stolicy to odkrywanie coraz to nowych pomników porozrzucanych po całym mieście. Warto je zobaczyć ze zwykłej ciekawości, bo same w sobie nie przedstawiają raczej zbyt dużej wartości artystycznej.

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Noworoczne fajerwerki nad placem Macedonia w centrum stolicy kraju

Po zwiedzaniu współczesnej części Skopje najlepiej wyruszyć na poszukiwania atmosfery dawnych czasów. Znajdziemy ją w rejonie noszącym nazwę Stary Bazar (Stara čaršija), gdzie łatwo zgubić się wśród wąskich uliczek, wzdłuż których ciągną się sklepy z antykami i małe manufaktury macedońskich rzemieślników. Z witryn spoglądają na turystów manekiny ubrane w cekinowe suknie balowe zaprojektowane według lokalnych kanonów mody, ale również wspaniałe dzieła tutejszych jubilerów. Ich umiejętności w wytwarzaniu srebrnej biżuterii budzą zachwyt, ceny są jednak adekwatne do wysokiej jakości wyrobów. Stary Bazar to także najlepsze miejsce na spróbowanie narodowej potrawy Macedonii – tawcze grawcze. Ta zapieczona w glinianej miseczce fasola z cebulą i czerwoną papryką w intensywnie pomidorowym sosie serwowana z dodatkiem mięsa przypomina trochę fasolkę po bretońsku. W wersji macedońskiej,

zgodnie ze starym zwyczajem, zapiekana jest w piecach w naczyniach z pewnością zakupionych u tutejszych handlarzy. Wszystkie miski mają prawdopodobnie swoje dzieje, a jedli z nich zarówno turyści, jak i miejscowi Bośniacy, Turcy, Serbowie, Romowie i Albańczycy, którzy mieszkają w okolicznych niskich domkach stojących wzdłuż wąskich uliczek. Tawcze grawcze warto zagryźć świeżym chlebem i popić białym winem Smederevka z regionu winiarskiego Tikveš. Latem temperatury w Macedonii bywają wysokie, dlatego dla ochłody można wybrać się do kanionu Matka (po macedońsku Łono), położonego nie tak daleko od stolicy. Znajduje się w nim jezioro o tej samej nazwie. Tak naprawdę jest sztucznym zbiornikiem, powstałym po wybudowaniu w 1937 r. zapory na rzece Treska. Z jednej strony kanionu wznoszą się wysokie zbocza góry Wodno (1066 m n.p.m.), a z drugiej – strome ściany masywu Osoj (Kowaczica). 

WIOSNA 2017


150 EUROPODRÓŻE

SS Malowniczy rejs przez wypełniony szmaragdową wodą kanion Matka

Wzdłuż jeziora prowadzi wykuta w skałach ścieżka, którą dochodzi się aż do zapory. Oprócz tego można tu wsiąść w romantyczną łódkę i popłynąć do jednej z najgłębszych jaskiń w Europie – Wrelo (Vrelo). Do kanionu dostaniemy się zarówno autobusem miejskim, jak i… na dwóch kółkach! Z wynajęciem tego ostatniego środka transportu nie powinno być problemu, bo w Skopje funkcjonuje miejski system wypożyczania rowerów z dość symbolicznymi opłatami. Trasa nad jezio-

ro Matka jest bezpieczna, a kierowcy samochodów, inaczej niż w sąsiednich krajach bałkańskich, są tutaj przyzwyczajeni do rowerzystów. Warto też wybrać się na pieszą wycieczkę na wspomnianą już górę Wodno, która znajduje się zaraz obok południowo-zachodniej granicy stolicy i stanowi naturalną barierę oddzielającą ją od akwenu w kanionie. Ze szczytu rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy. Stoi na nim również ogromny Krzyż Milenijny

TT Majestatyczny masyw górski Korab na pograniczu Macedonii i Albanii

WIOSNA 2017

(66 m), wyższy od słynnej figury Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro w Brazylii i podobnego pomnika z polskiego Świebodzina. Ma on upamiętniać 2000 lat rozwoju chrześcijaństwa w Macedonii i na świecie oraz symbolizować wejście w nowe tysiąclecie. Albańczycy, którzy są znaczną grupą wśród obywateli republiki (ponad 25 proc. całej populacji), uważają jednak, że monumentalna konstrukcja jest znakiem niechęci prawosławnej społeczności południowosłowiańskiej (stanowiącej w kraju większość) do muzułmańskiej mniejszości pochodzenia albańskiego. Ten pogląd nie wydaje się ©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA


151

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Dobrze oświetlone trasy zjazdowe w kurorcie narciarskim Mawrowo

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

bezpodstawny, bo krzyż postawiono w 2002 r., tuż po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Tetowie. Charakterystyczny obiekt na szczycie góry pełni poza tym bardzo praktyczną funkcję. Uchodzi za najlepszy drogowskaz podczas spacerów po Skopje i wręcz uniemożliwia zgubienie się w mieście. Nocą podświetlony krzyż błyszczy na niebie niczym gwiazda i jest z daleka widoczny z autostrady, dzięki czemu służy jako punkt orientacyjny. Ze względu na tę rolę przypomina latarnię morską, ale umieszczoną w głębi lądu. Z samym wzniesieniem wiąże się pewna ciekawostka. Podobno jego rejon jeszcze niedawno był powszechnie znany jako popularne miejsce dla par umawiających się na seks w samochodzie. Lokalne władze wprowadziły kilka lat temu nawet specjalny zakaz takich aktywności w tej okolicy, za którego złamanie grozi kara pieniężna do 1500 euro. Zwyczaj przyjął się na tyle mocno, że zwrot byliśmy na Wodnie w niektórych sytuacjach interpretowano jako przyznanie się dwójki osób do kontaktów seksualnych. Niezbyt wysoka góra nie robi wrażenia na amatorach trekkingu. Wielki krzyż zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Wiedzie tu asfaltowa droga, którą można pokonać samochodem lub nawet autobusem miejskim

(dwupoziomowym!). Następnie z parkingu na szczyt idzie się już pieszo wyznaczonym szlakiem lub wjeżdża nowoczesną koleją gondolową z 2010 r. W trakcie wędrówki mija się zazwyczaj wielu Macedończyków, którzy bardzo lubią spędzać weekendy aktywnie. Ustawione przy samym krzyżu stoliki oblegają z reguły liczne grupy ludzi. Piknik możemy zorganizować nawet na małych drewnianych tarasach widokowych przyklejonych do zboczy. Na szczycie znajduje się także wiele restauracji, w których warto zamówić mocno gazowaną wodę Pelisterkę w dużej szklanej butelce, dokładnie takiej, jakich używano w latach 80. XX w. w Polsce. Z pewnością znakomicie zaspokoi ona nasze pragnienie,

szczególnie po letniej wspinaczce na tę niepozorną górę, gdy temperatura powietrza sięga 30°C.

GÓRSKIE KRAJOBRAZY Kiedy obejrzymy już wszystkie największe atrakcje stolicy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę lubimy. Jeśli wolimy spędzać czas nad wodą, czekają na nas przepiękne macedońskie jeziora, np. Jezioro Ochrydzkie (358,2 km² powierzchni) lub Prespa (276,2 km²), nad którymi odpoczniemy w cichych, zapomnianych wioskach. Jeżeli jesteśmy aktywni, a górskie wędrówki nie są nam obce, zapewne spodoba nam się zdobywanie malowniczych szczytów. 

WIOSNA 2017


152 EUROPODRÓŻE

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Cerkiew św. Klemensa z Ochrydy – zespół archeologiczny Plaošnik

SS Jezioro widoczne z uroczego miasta Ochryda

TT Rejs do interesującej XIV-wiecznej Cerkwi św. Jana Teologa w Kaneo

SS Drewniana osada na wodzie w Zatoce Kości

TT Prawosławna świątynia ku czci św. Jana Teologa wzniesiona na klifie

TT Jezioro Ochrydzkie to mekka żeglarzy

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA ©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

WIOSNA 2017

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA


153 Wielbicielom gór Macedonia ma niezmiernie wiele do zaoferowania. Co najważniejsze, tutejsze szlaki nie należą do ciężkich i niebezpiecznych. Wyprawy trekkingowe po dobrze oznaczonych trasach wymagają raczej odrobiny lepszej kondycji. Najbliżej Skopje (ok. 50 km) leży ośrodek Popowa Szapka (Popova Sapka – 1780 m n.p.m.), w okolicy którego zimą pojeździmy na nartach na stokach pasma Szar Płanina (Szarska Płanina). Latem natomiast stanowi on doskonałą bazę wypadową na najwyższy miejscowy szczyt, czyli Titow Wrw (2747 m n.p.m.). Podczas wędrówek trzeba jednak uważać na psy pasterskie, często osobniki rasy sarplaninac (szarplaninac), które od wiosny do jesieni przebywają na halach, gdzie pilnują owiec. Niestety, nie zawsze można liczyć na szybką interwencję pasterza. Dlatego w macedońskich górach (nie dotyczy to wszystkich masywów górskich) trzeba być przygotowanym na takie spotkanie i wiedzieć, jak reagować. Przede wszystkim najbezpieczniej chodzić w większej grupie, wtedy czworonożni strażnicy stad nie powinni nas niepokoić. Jeżeli jednak wybieramy się sami lub we dwójkę, warto wziąć ze sobą kije trekkingowe (albo inne) i kilka niedużych kamieni. Psy pasterskie często uciekają, gdy tylko widzą gest zamachnięcia się, więc w razie potrzeby wystarczy jedynie udawać rzucanie.

Niedaleko Skopje (ok. 95 km) znajduje się kolejny urokliwy górski kurort, szczególnie popularny zimą, a mianowicie Mawrowo (Mavrovo – 1230 m n.p.m.). Ze względu na piękną okolicę i sztuczne jezioro warto przyjechać tu o każdej porze roku. Jedną z atrakcji tego niezmiernie malowniczego zakątka jest Kościół św. Mikołaja z 1850 r., który przy wysokim stanie wody wygląda, jakby unosił się na powierzchni zbiornika. Latem i jesienią udaje się nawet dojść pod świątynię suchą stopą, ponieważ tafla obniża się na tyle, że brzeg przesuwa się w głąb jeziora.

NAD BŁĘKITNYMI WODAMI Zarówno wielbicielom pocztówkowych akwenów, jak i osobom niezdecydowanym, co chciałyby robić w Macedonii, z pewnością spodobają się wspomniane jeziora Ochrydzkie i Prespa. Oddziela je od siebie Park Narodowy Galiczica (Galičica – ok. 250 km² powierzchni), przez który można przejechać samochodem. Trasę między oboma zbiornikami pokonamy w mniej więcej godzinę, a przy okazji będziemy podziwiać wspaniałe widoki, jakie rozpościerają się z przełęczy Livada (1568 m n.p.m.). Z tego ostatniego miejsca wyruszymy także na Magaro, najwyższy szczyt w parku (2254 m n.p.m.). Przy dobrej pogodzie da się z niego dostrzec oba akweny.

Znajdujące się nad Jeziorem Ochrydzkim miasto Ochryda (695–740 m n.p.m.) to perełka Macedonii i jedna z najstarszych osad ludzkich w Europie. W większości została zbudowana między VII i XIX w. Wznosi się tutaj pierwszy w dziejach słowiański klasztor (poświęcony św. Pantaleonowi), który powstał ponoć już w 863 r. Miasto słynie z tego, że miało niegdyś aż 365 kościołów, po jednym na każdy dzień roku. Dlatego też bywa nazywane „Jerozolimą Bałkanów”. Wielkie walory przyrodnicze i kulturalne regionu Ochrydy doceniła organizacja UNESCO, która umieściła go na swojej prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Na pewno spotkamy tu mnóstwo turystów. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Zabytkowe miasto jest przepięknie położone, a spacer po jego wąskich, kamiennych uliczkach stanowi wyjątkową przyjemność. W sezonie i w weekendy Ochryda tętni życiem. Restauracje są wypełnione, nad wodą zbierają się prawdziwe tłumy. Niestety, nie znajdziemy tutaj piaszczystych plaż, a jedynie wąskie pasy kamieni, kilka pomostów w centrum i trawnik obok nich. Dlatego na plażowanie i kąpiel lepiej wybrać się do jednego z miasteczek leżących przy trasie wiodącej wzdłuż jeziora w kierunku granicy z Albanią. Warto również wynająć domek stojący tuż przy kamienistym brzegu, gdzie 

WIOSNA 2017


154 EUROPODRÓŻE

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Antyczne ruiny na wyspie Gołem Grad (Golem Grad) na jeziorze Prespa

nikt nie będzie nam przeszkadzał. Odpoczniemy w nim w ciszy i spokoju. W pobliskiej restauracji natomiast zjemy świeżą rybę prosto z Jeziora Ochrydzkiego. Kiedy znudzi nam się opalanie, możemy odwiedzić założony w 905 r. Monastyr św. Nauma, który znajduje się niedaleko albańskiej granicy. Dotrzemy do niego zarówno samochodem, jak i statkiem turystycznym, odpływającym z Ochrydy. Wokół tutejszego malowniczo położonego klasztoru przechadzają się pawie. Są dosłownie wszędzie i trzeba uważać, aby się z nimi nie zderzyć, ponieważ lubią wlatywać na dach monastyru i okolicznych budynków. Oprócz tego powinniśmy także spróbować smacznych dań podawanych w miejscowych restauracjach.

Równie piękne, ale dużo mniej popularne, jest jezioro Prespa, znajdujące się po drugiej stronie Parku Narodowego Galiczica, u zbiegu granic Macedonii, Grecji i Albanii. Poza sezonem czasem na tutejszych plażach nie ma nikogo. Jedynie w gęstych zaroślach przy brzegu, w wykarczowanych przecinkach lokalni rybacy zostawiają swoje łodzie. Nad tym niezmiernie urokliwym zbiornikiem żyją pelikany, kormorany i czaple. Najlepiej zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek leżących trochę wyżej, w górach, tuż przy granicy Parku Narodowego Pelister (171,5 km² powierzchni). W miejscowościach takich jak Brajčino (ok. 1000 m n.p.m.) i Ljubojno (mniej więcej 900 m n.p.m.) można odciąć się od otaczającego świata i doświadczyć prawdziwej macedońskiej gościnności. Znajduje się w nich kilka kameralnych pen-

TT W tektonicznym jeziorze Prespa występuje aż 9 endemicznych gatunków ryb

WIOSNA 2017

sjonatów, są też pokoje do wynajęcia. Taki wypoczynek urozmaica wyśmienita domowa kuchnia. Sałatka szopska i dania z grillowanego mięsa nigdzie nie smakują tak świetnie jak u miejscowych gospodarzy. Na wschód od brzegów jeziora Prespa i dalej aż na terytorium północnej Grecji rozciąga się pasmo górskie Baba. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są gołoborza. Stoki jedynie gdzieniegdzie porasta las iglasty, m.in. z endemiczną bałkańską sosną rumelijską, nazywaną sosną macedońską. Najwyższym szczytem jest Pelister (2601 m n.p.m.). Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych łatwo go zdobyć, ale nawet lekkie oblodzenie uniemożliwia osiągnięcie celu, choć wierzchołek widać ze szlaku jak na dłoni. Pokonanie niektórych tras zajmuje nawet 13 godz. i wymaga przejścia po śliskich kamieniach. W okolicy ©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA


155

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Rybak w rejonie opuszczonej wioski Oteševo

SS Wina z winnicy Popova Kula koło zabytkowej miejscowości Demir Kapija

samego szczytu leżą dwa małe górskie akweny zwane Pelisterski Oczi: Wielkie Jezioro (Golemo Ezero, 2218 m n.p.m.) i Małe Jezioro (Malo Ezero, 2180 m n.p.m.). Wyprawę do nich najlepiej rozpocząć spod wyciągu narciarskiego w miejscowości Niżepołe (Nižepole), położonej niedaleko zabytkowej Bitoli – dru-

giego co do wielkości miasta w Macedonii (ponad 75 tys. mieszkańców). Według informacji na drogowskazach z tego punktu czeka nas jedynie 4 godz. marszu na odcinku 9 km. Szlak biegnie początkowo drogą gruntową, a później wchodzi w las i zygzakami wiedzie ostro w górę.

WYPRAWY WINNE Oprócz wspaniałych jezior i majestatycznych gór oraz niezwykłej gościnności swoich mieszkańców Macedonia słynie również z doskonałego wina. Najbardziej znane krajowe winnice – Tikveš (jej historia sięga 1885 r.) i Popova Kula – leżą na południu. 

WIOSNA 2017


156 EUROPODRÓŻE

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Dania ze świeżych ryb podawane nad jeziorem Dojran na granicy z Grecją

Do obu można wybrać się w odwiedziny, aby skosztować produkowanych przez nie szlachetnych trunków i specjalnie dobranych do nich przekąsek. Wśród nich są najlepsze macedońskie sery i wędliny. Osoby z większym apetytem nasycą głód tradycyjnymi daniami regionu. Warto wiedzieć, że jedynie w winnicy Popova Kula działa komfortowy hotel, w którym na gości czekają 33 pokoje. Jeżeli na degustację przyjedziemy samochodem i nie zapewnimy sobie transportu powrotnego, lepiej skorzystajmy z możliwości noclegu. Tutejsze wina smakują wyśmienicie i trudno poprzestać tylko na jednym kieliszku. Budynek hotelowy stoi na wzgórzu wśród winorośli, a z jego okien rozpościera się przepiękny widok na położone w dole zabytkowe miasteczko Demir Kapija. Na miejscu wypożyczymy także rowery lub weźmiemy udział w zorganizowanym spływie kajakowym po rzece Wardar. Warto wspomnieć, że Macedończycy, podobnie jak mieszkańcy Bałkanów w ogóle, uwielbiają biesiadować. W trakcie spotkań przy wspólnym stole chętnie rozmawiają i śpiewają. Co najważniejsze w obecnych

czasach, rzadko zerkają wtedy na telefon, a skupiają się raczej na swoim towarzystwie. Wizyta w restauracji lub kafanie (po mace-

nie od dziś przecież cenią sobie bałkańską kuchnię. Dodatkowo ceny dań bywają niezmiernie atrakcyjne dla turysty. W knajpkach podaje się również wyśmienitej jakości regionalne wina, za które zapłacimy już od 20 zł za butelkę. Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wycieczki górskie, sielski odpoczynek nad jeziorami, czy odkrywanie zapomnianych miasteczek, Macedonia na długo pozostanie w naszej pamięci. To niewątpliwie zasługa niezwykle gościnnych Macedończyków, tutejszego wspaniałego jedzenia i jeszcze lepszych trunków. A jeśli będziemy chcieli przypomnieć sobie podróż w te malownicze strony, wystarczy, że wyjmiemy przywieziony ze sobą słoik z pyszną pastą warzywną ajwar i butelkę macedońskiego wina, a ich wyborny

©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

SS Tradycyjna macedońska potrawa turli tawa zapiekana w ceramicznym naczyniu

dońsku kafeanie), czyli rodzaju karczmy w krajach byłej Jugosławii, ma też bardziej oczywiste zalety. Macedońskie potrawy są wyjątkowo smaczne, a Polacy

smak jak za skinieniem magicznej różdżki wyczaruje w naszym domu cudowną atmosferę tego naprawdę wyjątkowego bałkańskiego kraju. 

SAMOLOTEM Z POLSKI NAD JEZIORO OCHRYDZKIE `` Znakomitym miejscem na udany wypoczynek w Macedonii jest Ochryda położona nad Jeziorem Ochrydzkim, u stóp pasma górskiego Galiczica (Galičica, 2254 m n.p.m.), zwłaszcza że ten region to na razie jedyny obiekt w tym kraju umieszczony na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Według badań archeologów już w IV w. p.n.e. istniał tu ośrodek. Na pozostałościach z tego okresu powstała Forteca Samuela z X stulecia. W tej malowniczej okolicy można np. nurkować w Zatoce Kości, gdzie znajduje się odtworzona prehistoryczna osada wybudowana na drewnianych palach. Ten rejon warto poznawać też na dwa inne sposoby – podczas eksploracji enoturystycznych czy wyprawy samochodami terenowymi na nieco mniej dostępne obszary. Od 22 czerwca do 21 września 2017 r. co czwartek z Katowic będą odbywać się bezpośrednie loty czarterowe do Ochrydy, dostępne dzięki współpracy biura podróży Rego-Bis z liniami lotniczymi Small Planet Airlines. Ten touroperator stworzył również specjalną

WIOSNA 2017

ofertę związaną z tym kierunkiem. Klienci mogą wykupić klasyczny pakiet Wypoczynek (7 lub 14 noclegów) uzupełniany fakultatywnymi atrakcjami (takimi jak nurkowanie w Zatoce Kości, lot balonem, jeep safari albo podążanie

winnym szlakiem). Do wyboru mamy 3- i 5-gwiazdkowe hotele, w tym luksusowy Hotel Izgrev Spa & Aquapark, z zakwaterowaniem w formule half board (dwa posiłki dziennie – śniadanie i obiadokolacja) bądź all inclusive. Poza tym Rego-Bis przygotował także ofertę Zwiedzanie, obejmującą objazdowe wyprawy do najciekawszych miejsc w regionie, a nawet do pobliskiej Albanii, oraz wyjazd autokarowy (9 noclegów) z odwiedzinami w Skopje. Osoby preferujące dotarcie do Macedonii własnym samochodem mają możliwość zarezerwowania pokoju hotelowego w pakiecie z ubezpieczeniem i opieką polskiego rezydenta. Urlop w Ochrydzie proponuje też Biuro Podróży Altamira, z którym również dostaniemy się do tego miasta samolotem z Katowic lub autokarem. Jego klienci zatrzymują się w 4-gwiazdkowych hotelach Sileks i Aqualina albo Villi Rimari czy Urbana. Chętni mogą wykupić inte©© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA resujące wycieczki fakultatywne m.in. do Skopje bądź SS Forteca Samuela w Ochrydzie nocą albańskiej stolicy Tirany.


157

WIOSNA 2017


158 EUROPODRÓŻE

SARDYNIA

– MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ALEKSANDRA GĄSOWSKA

<< Prawdopodobnie nie da się pojechać na Sardynię i nie wrócić zakochanym w jej klimacie, różnorodności, naturze, krajobrazach, atmosferze, kulturze, tradycjach, winie, jedzeniu i ludziach. Są tacy, którzy tu przybyli i już zostali na stałe. Aż trudno uwierzyć, że ten raj znajduje się tak blisko, niemal na wyciągnięcie ręki, bo już niespełna trzy godziny lotu od Polski. >>

O

becnie Polacy plasują się na dziewiątym miejscu na liście turystów ze świata najliczniej odwiedzających tę piękną wyspę. Ze względu zarówno na coraz bardziej efektywną promocję regionu, jak i uruchomione nowe połączenia lotnicze do Alghero (Wizz Air z Warszawy i Katowic) i Cagliari (Ryanair z Krakowa i Modlina), liczba naszych rodaków wybierających ten kierunek na spędzenie urlopu ciągle rośnie.

turystów. Można poczuć się na niej jak dziecko w fabryce czekolady Willy’ego Wonki. Sardynia spełnia marzenia plażowiczów, miłośników sportów ekstremalnych, ludzi lubiących aktywnie spędzać czas w górach i na wodzie, rodzin z dziećmi i seniorów, poszukiwaczy zaginionych cywilizacji, kolekcjonerów wyjątkowego rękodzieła, osób uwielbiających uczestniczyć w barwnych lokalnych świętach i zabawach oraz prawdziwych smakoszy.

Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Sardynii nie da się opisać, trzeba jej doświadczyć każdym zmysłem. Ta wyspa, która była wielokrotnie podbijana, dziś sama podbija serca

PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA

WIOSNA 2017

Sardyńska kuchnia wiele mówi o mieszkańcach wyspy, jej historii i miejscowych tradycjach i jest tak różnorodna

jak sami Sardyńczycy. Królują w niej proste, lecz oryginalne i wyraziste smaki, lokalne zwyczaje kulinarne mieszają się z wpływami katalońskimi, arabskimi, liguryjskimi, rzymskimi, genueńskimi, pizańskimi i sabaudzkimi. Z powodu licznych najazdów wyspiarze często chronili się w głębi lądu i osiedlali w centralnej, górzystej jego części. Dlatego też Sardyńczycy zajmują się pasterstwem i rolnictwem, a bardziej niż dania ze stworzeń morskich cenią sobie potrawy z warzyw, baraniny czy koźliny. Ziemię darzą zresztą niebywałym szacunkiem. Być może z tego względu Sardynia


©© RENATA TRAVEL

159

SS Archipelag La Maddalena cieszy się dużą popularnością wśród żeglarzy

wiedzie prym wśród włoskich regionów specjalizujących się w uprawach biologicznych. Bez wątpienia warto tu spróbować przepysznych kiełbas i salami, a w szczególności porceddu – młodego prosięcia (8–10 kg) pieczonego przez wiele godzin na ruszcie, przyprawionego jedynie solą morską i przygotowywanego tradycyjnie przez pasterzy ze wzgórz Barbagii. W tym rejonie hoduje się sardyńską rasę owiec (sarda), których mleko służy do produkcji znakomitych serów. Króluje wśród nich pecorino, w tym pecorino sardo. Co ciekawe, Sardynia jest największym wytwórcą pecorino romano i największym w Europie producentem serów owczych. Powstają tutaj również sery z koziego i krowiego mleka, np. pachnąca świeżością ricotta, która wyśmienicie smakuje z lokalnym miodem i cienkim, chrupiącym sardyńskim chlebem carasau (pane carasau). Ten ostatni przyrządza się według starej receptury. Piecze się go dwukrotnie – przed drugim ra-

zem płaski pszeniczny placek rozdziela się jeszcze na pół. Przepis na ten chleb został stworzony z myślą o pasterzach, którzy przebywali z dala od domu przez długie miesiące i potrzebowali zapasów jedzenia. Carasau sprawdzał się znakomicie jako prowiant, ponieważ nadaje się do spożycia nawet do roku od wypieczenia. Na Sardynii niemal w każdej miejscowości znajdziemy nieco inną odmianę tego pieczywa. Różne są także sposoby jego przyrządzania, a w procesie produkcji często uczestniczy kilka domostw. Ze słodkich wypieków warto skosztować pokrytych cytrynowym lukrem ciasteczek mostaccioli czy rujoli z ricotty, kostek z pigwowej marmolady cotognata, orzechowych kulek bucconettos i babeczek zwanych cardinali (cardinales). Poza tym wyśmienicie smakują też culurgiòni (culurgiònes) – swoim kształtem przypominają pierogi, a konsystencją polskie kopytka, tradycyjnie wypełnia się je nadzieniem z ziemniaków, sera i mięty.

Nadmorskie kurorty są rajem dla smakoszy ryb i owoców morza. Na pewno zachwycą ich podawane na rozmaite sposoby małże, langustynki (homarce), krewetki i kraby. Specjałem, którego nie można nie spróbować, jest bottarga, solona i suszona ikra cefala. W sardyńskim winie da się wyczuć ślady czasów, kiedy wyspę zdobywali przedstawiciele różnych kultur, a w szczególności wpływy hiszpańskie. Na Sardynii występuje wiele odmian winorośli, zarówno tych uprawianych w innych regionach Morza Śródziemnego, jak i lokalnych, niespotykanych nigdzie indziej, takich jak cannonau, semidano, nuragus, girò, monica, torbato czy vernaccia. Do owoców morza doskonale pasuje schłodzone wyważone białe vermentino. Do mięs natomiast Sardyńczycy rekomendują wina czerwone: wytwarzane już przez starożytne ludy cannonau i cieszące się coraz większą popularnością Carignano del Sulcis DOC. 

WIOSNA 2017


160 EUROPODRÓŻE BOGATA HISTORIA

Sardynia to prawdziwa mozaika kultur. Można ją odkrywać całe życie i nigdy nie poznać w pełni. Niektórzy nawet twierdzą, że jest ona zaginioną Atlantydą, a tajemnicza starożytna cywilizacja nuragijska, która rozwijała się na wyspie od XIX do II w. p.n.e., osiągnęła świetność równą wspaniałości mitycznych Atlantów. Jej przedstawiciele nie pozostawili jednak po sobie żadnych tekstów, dlatego przez wiele lat ich kultura uznawana była za bardzo prymitywną i niezasługującą na uwagę. Dopiero od niedawna badacze interesują się nią coraz częściej. Najnowsze odkrycia dowodzą, że cywilizacja ta przeżywała swój największy rozkwit w okresie X–VIII w. p.n.e. Do dziś zachowały się m.in. groby gigantów, statuetki z brązu, rzeźby z piaskowca w Mont’e Prama i zagadkowe kamienne wieże, czyli nuragi. Tych ostatnich obiektów, wciąż w dobrym stanie, na całej Sardynii jest ok. 7 tys. Najwięcej znajduje się w Dolinie Nuragów (Valle dei Nuraghi) w centralnej części lądu. Co ciekawe, niektóre nuragijskie budowle przypominają bardzo architektoniczne konstrukcje z odległych krajów, np. święta studnia Funtana Coberta w Ballao wygląda podobnie jak ta zachowana koło wioski Garlo w Bułgarii. Do 238 r. p.n.e. na wyspie panowali Kartagińczycy, których wyparli Rzymianie. Ci pierwsi zostawili po sobie wiele śladów. Do czasów obecnych przetrwały m.in. fragmenty domów, cmentarzy czy sanktuarium (tofet) poświęcone bogini Tanit w starożytnym mieście Nora. Kilka stuleci wcześniej, ok. IX w. p.n.e. u wybrzeży Sardynii zbudowali swoje pierwsze porty handlowe feniccy żeglarze. W 540 r. p.n.e. Fenicjanie weszli w konflikt z miejscową ludnością i zwrócili się o pomoc do Kartaginy, która stopniowo podbiła większość wyspy. Po każdym najeździe rdzenni mieszkańcy przenosili się dalej w głąb lądu, na górzyste tereny Barbagii. Wśród Sardyńczyków nadal żywe jest przekonanie, że do ich małej ojczyzny niebezpieczeństwo zawsze przychodzi od morza. Na Sardynię zawitali również Grecy. W miejscu fenickiej osady założyli w VII w p.n.e. kolonię Olbia, później rozbudowaną przez Kartagińczyków. Obecnie to czwarte największe sardyńskie miasto (z 60 tys. mieszkańców). Znajdują się w nim port morski i lotnisko będące bramą do Szmaragdowego Wybrzeża (Costa Smeralda). Po Rzymianach pojawili się tu Wandalowie (od 456 do 534 r.), Bizantyjczycy i Arabowie. Wyspa należała także do Genui

WIOSNA 2017

i Pizy, a następnie papież Bonifacy VIII (ok. 1230–1303) podarował ją w 1295 r. władcom Aragonii (na mocy traktatu w Anagni). Kilkaset lat później była nawet krótko (przez kilka lat) w rękach Austrii, która wymieniła ją z Sabaudią na Sycylię. Od 1720 r. Sardynią rozporządzała dynastia sabaudzka i w wyniku tego w 1861 r. stała się ona częścią Włoch. Jednak do dziś wyspiarze mówią, że są przede wszystkim Sardyńczykami, a dopiero potem Włochami.

SARDYŃSKA BARCELONA Do Alghero możemy dolecieć bezpośrednio z Warszawy i Katowic liniami Wizz Air (w sezonie letnim). Miasto zadziwia już od pierwszych chwil, ponieważ przyjezdni czują się w nim jak na hiszpańskim wybrzeżu. Takie skojarzenia przywodzi na myśl miejscowa architektura, układ uliczek, lokalna kuchnia, przypominający kataloński język (dialekt algherese, alguerés), którym posługują się mieszkańcy, czy też flaga miasta składająca się z żółto-czerwonych pasów. Nawet nazwiska wielu osób brzmią jak w Hiszpanii. Skąd na północnym wschodzie Sardynii wzięła się mała Barcelona (Barceloneta)? Otóż w 1354 r. Alghero zdobył król Piotr IV Aragoński (1319–1387). Sprowadził do niego nowych osadników, m.in. z Katalonii. W 1372 r. Aragończycy wysiedlili ostatnich miejscowych buntowników. Miała to być kara za spisek tutejszej wpływowej genueńskiej rodziny Doria. Obecnie w mieście mieszka na stałe 44 tys. ludzi. Znajdują się w nim małe, klimatyczne restauracje, piękny nadmorski deptak sąsiadujący z aragońskimi basztami, marina i niewielki port, z którego można wyruszyć w rejs wzdłuż wybrzeża i do pobliskich Grot Neptuna (Grotte di Nettuno). Nocny spacer uliczkami urokliwej starej części Alghero, po tętniącym życiem i romantycznym nabrzeżu jest dobrym sposobem na dostrojenie zmysłów do nieśpiesznego rytmu tego niezwykłego miejsca, gdzie wystawy sklepów cieszą oczy wyrobami z wydobywanego nieopodal koralu oraz jedynej w swoim rodzaju ceramiki. W dzień warto wybrać się na wycieczkę łodzią po wcześniejszym zaopatrzeniu się w prowiant – focaccię del Milese, przysmak polecany przez okolicznych mieszkańców. Jeśli nie wieje zbyt mocno, bez problemu dostaniemy się do wspomnianych Grot Neptuna, do których rejsy organizowane są praktycznie co godzinę. Dwa razy w ciągu dnia można także popłynąć na spotkanie z delfinami. Do jaskini dotrzemy również

drogą lądową – schodami z 656 stopniami (Escala del Cabirol). Powstały w latach 50. XX w. i prowadzą w dół z malowniczego szczytu klifu Capo Caccia. Niezależnie od wyboru trasy, Groty Neptuna robią na odwiedzających ogromne wrażenie. To jedna z głównych atrakcji na Sardynii. W ich wnętrzu możemy poczuć się jak tytułowy bohater powieści J.R.R. Tolkiena Hobbit, czyli tam i z powrotem w jaskini Golluma. W środku znajduje się słone jezioro Lamarmora o długości 120 m i szerokości 25 m, zasilane przez wodę morską. Choć ścieżka turystyczna ma 580 m, szacuje się, że system grot ciągnie się przez ok. 4 km. Oprócz jeziora, zachwyt budzą ogromne stalaktyty i stalagmity oraz nacieki jaskiniowe. Samo zwiedzanie trwa mniej więcej 40 minut, a wyprawa łodzią z portu w Alghero – 30–40 minut. Pobyt w mieście dostarczy nam rozrywki na nawet kilka dni. Możemy leniwie wylegiwać się na jednej z okolicznych przepięknych plaż, wieczorami wyruszyć na zwiedzanie, wybrać się na zakupy w małych sklepikach, podziwiać zachody słońca przy orzeźwiającym aperitifie. W Alghero warto odwiedzić barokowy kościół jego patrona św. Michała Archanioła (Chiesa di San Michele Arcangelo). Kolorowa kopuła świątyni przepięknie mieni się w słońcu. Poza tym na zainteresowanie zasługuje pochodząca z XVI stulecia Katedra Matki Boskiej Niepokalanej (Cattedrale di Santa Maria Immacolata), skromna z zewnątrz, ale zachwycająca w środku, i XV-wieczny Kościół św. Franciszka (Chiesa di San Francesco, przebudowany w XVI w.) w stylu katalońskiego gotyku. Otaczające zabudowania miejskie baszty i mury chronią je od czasów panowania Aragończyków. Alghero jest jednym z niewielu włoskich miast warownych, w których zachowało się w dobrym stanie ponad 70 proc. murów obronnych. Ciągną się od Forte della Maddalena do Torre di Sulis (Torre dell’Esperò Rejal). Na północny zachód od placu Sulisa (Piazza Sulis) wybrzeża bronią bastiony poświęcone sławnym żeglarzom i podróżnikom: Bastioni Cristoforo Colombo, Bastioni Antonio Pigafetta, Bastioni Ferdinando Magellano i Bastioni Marco Polo. W okolicy Alghero znajduje się nekropolia Anghelu Ruju ze słynnymi grobowcami zwanymi domami wróżek (domus de janas). Wiek tego odkrytego na początku XX stulecia cmentarza szacuje się nawet na 5 tys. lat. Nieopodal miasta jest też kompleks nuragów wraz z otaczającą je wsią i największym obiektem – Palmavera. Budowle 


161

©© RUIU MICHELE/WIKIMEDIA COMMONS

©© FOTOTECA ENIT

SS Grób gigantów S’Ena e Thomes w okolicy miejscowości Dorgali

SS Nuragijska figurka wojownika z brązu

TT Capo Caccia z latarnią morską z 1864 r.

SS Widok na zabytkowe Alghero od strony morza

©© UFFICIO STAMPA DELLA REGIONE AUTONOMA DELLA SARDEGNA ©© GIANNI CAREDDU/WIKIMEDIA COMMONS

TT Spektakularne wnętrze Grot Neptuna

©© TOBIAS HELFRICH/WIKIMEDIA COMMONS

WIOSNA 2017


162 EUROPODRÓŻE powstawały w epoce brązu i żelaza. Oprócz tego warto również wyruszyć na Capo Caccia, zanurzony w szmaragdowym morzu wapienny cypel z licznymi jaskiniami. W jego pobliżu znajduje się wiele miejsc nurkowych, to także odpowiedni teren na trekking lub wspinaczkę. Poza tym w rejonie Alghero można żeglować, pływać motorówką, uprawiać snorkeling, surfować czy wybrać się na degustację wina do winnicy albo odpoczywać na jednej z tutejszych plaż. Niedaleko miasta leży malownicza Spiaggia Lido di San Giovanni. Najbardziej urokliwe plaże są oddalone stąd o zaledwie kilka minut jazdy autobusem lub samochodem. Należą do nich Maria Pia (ok. 4 km), Punta Negra (7 km), La Speranza (9 km), Le Bombarde (10 km), Lazzaretto (11 km) i Mugoni (16 km). Na wspomnienie zasługuje też wreszcie La Pelosa w miejscowości Stintino (mniej więcej 55 km na północ od Alghero). Jej zdjęcia stanowią popularny motyw pocztówek. To jedna z najpiękniejszych plaż nie tylko na Sardynii, ale prawdopodobnie również na świecie. Turkusowe morze oblewa wybrzeże pokryte delikatnym, białym piaskiem. Nieopodal na małej wysepce wznosi się aragońska wieża (Torre della Pelosa). Woda jest przejrzysta i ciepła, można w niej brodzić wiele metrów od brzegu. Niestety, w sezonie La Pelosę wypełniają tłumy turystów. Warto ją jednak odwiedzić nawet tylko dla samego spektakularnego widoku.

różowe drobiny to w rzeczywistości pokruszone pancerzyki otwornic Miniacina miniacea. Turyści nie mają już tutaj wstępu, ponieważ zabierali ze sobą na pamiątkę nietypowy piasek i w ten sposób niszczyli ten wyjątkowy zakątek. Na pozostałych wyspach również znajdziemy piaszczyste i otoczone skałami zatoczki. Promieniami słońca, przyjemnie ciepłą wodą i piękną przyrodą dookoła nas możemy cieszyć się na plażach na Santa Marii (Cala Santa Maria), Caprerze (Spiaggia di Cala Coticcio) i Spargi (Cala Corsara). Na La Maddalenie pospacerujemy po wąskich uliczkach i zaułkach niewielkiego, uroczego miasteczka o tej samej nazwie. Na Caprerze z kolei odwiedzimy grób Giuseppe Garibaldiego (1807–1882). Ten włoski bohater narodowy umarł właśnie na tej wyspie. Przed śmiercią poprosił podobno o przestawienie swojego łóżka tak, aby mógł z niego widzieć morze.

LUKSUS I NATURA

SS Przepiękna plaża La Pelosa w Stintino

TT Pevero Golf Club na Costa Smeralda

Costa Smeralda nosi jeszcze jeden przydomek, a mianowicie Wybrzeże VIP-ów. To tutaj największe gwiazdy odpoczywają z dala od błysków fleszy i przybywają miliarderzy, tu odbywają się wykwintne przyjęcia na wartych miliony dolarów jachtach. Do lat 60. XX w. ten rejon Sardynii był miejscem zupełnie dzikim i nieznanym. Mało żyzne ziemie, dziedziczone przez kobiety, nie mały dla Sardyńczyków wartości. Jednak gdy nad tą częścią wyspy przelatywał książę Aga Chan IV, przywódca ismailickich nizarytów, od razu się w niej zakochał. Odkupił więc za grosze od lokalnych właścicieli ich działki i w ciągu dwóch dekad przemienił region w ekskluzywną enklawę dla znanych ludzi, którzy chcieli uciec przed zgiełkiem i rozgłosem. W ten sposób powstała cała infrastruktura umożliwiająca turystom pobyt na Szmaragdowym Wybrzeżu. Osuszono

REJS PO ARCHIPELAGU W poszukiwaniu małych, urokliwych plaż koniecznie trzeba pojechać na północny wschód wyspy, czyli na Szmaragdowe Wybrzeże (Costa Smeralda). Swoją nazwę zawdzięcza kolorowi wody, jaki morze przybiera w tej okolicy. Na całodniowy rejs po tutejszym malowniczym archipelagu La Maddalena (Arcipelago di La Maddalena) można wypłynąć z portu w Palau. Tylko wyspy La Maddalena, Caprera i Santo Stefano są zamieszkane, reszta (Spargi, Santa Maria, Budelli i Razzoli) pozostaje dzika i nietknięta ludzką ręką. W styczniu 1994 r. utworzono w tym rejonie Park Narodowy Archipelagu La Maddalena (Parco Nazionale dell’Arcipelago di La Maddalena). Niektórych miejsc w tym niezmiernie ciekawym regionie nie będzie nam dane zobaczyć z bliska. Różową Plażę (Spiaggia Rosa) na Budelli wolno podziwiać jedynie z łodzi. Nazwano ją w ten sposób ze względu na barwę piasku. Charakterystyczne

WIOSNA 2017

©© WWW.STINTINO.NET ©© PEVERO GOLF CLUB/RENATA TRAVEL


163 nadbrzeżne mokradła, zbudowano międzynarodowe lotnisko w Olbii i hotele. Od podstaw wzniesiono miejscowość, która stała się synonimem luksusu. Porto Cervo zaprojektował znany włoski architekt Luigi Vietti (przy projektach na Costa Smeralda pracowali jeszcze Francuz Jacques Couëlle i jego syn Savin oraz Włoch Michele Busiri Vici), któremu Aga Chan IV wyznaczył wiele rygorystycznych wytycznych. Przede wszystkim książę zadbał o to, żeby ograniczyć do minimum ingerencję w środowisko naturalne. Architekt otrzymał zadanie wykorzystania zastanych walorów tego miejsca w taki sposób, aby jednocześnie stworzyć miasteczko funkcjonalne, komfortowe i wkomponowane w piękny krajobraz. Wszystkie materiały służące do budowy musiały być dostępne na wyspie. Domy w Porto Cervo nie przewyższają drzew, możemy spotkać tu budynki, w które skały czy roślinność zostały niejako wtopione. To wyjątkowy przykład symbiozy

architektury z naturą. Kolory ścian odpowiadają barwie okolicznych skał, kostki brukowe są granitowe, bramy wjazdowe i tarasy wykonano z drewna cedrowego. Wszelkie instalacje ukryto pod ziemią, nie dostrzeżemy też żadnych reklam, ponieważ wieszanie plakatów jest surowo zabronione. Dodatkowo książę roboty budowlane zlecał miejscowej ludności. Dziś sardyńska branża turystyczna szczyci się tym, że za cel stawia sobie dbanie o środowisko naturalne. Gdy Aga Chan IV zaczynał realizować swoje pomysły na Szmaragdowym Wybrzeżu, to podejście wydawało się rewolucyjne. W Porto Cervo znajdują się prywatne rezydencje, mały Kościół Gwiazdy Morza (Chiesa di Stella Maris), luksusowe butiki, restauracje i port, w którym ogromne wrażenie robią zacumowane w nim jachty. Dzięki wyjątkowo harmonijnie zaprojektowanemu otoczeniu podkreślającemu piękno krajobrazu tutejsza marina zachwyca

SS Rejs na słynną Różową Plażę na Budelli

TT Nabrzeże w luksusowym kurorcie Porto Cervo

©© RENATA TRAVEL ©© SUPERBASS/WIKIMEDIA.COM

bardziej niż ta w Monako. Porto Cervo jest miejscowością, jakiej nie zobaczymy nigdzie indziej na świecie – ekskluzywną, lecz pełną klasy i nie narzucającą się swoim blichtrem naturze.

OZDOBA WŁOCH Na północy wyspy nie sposób przeoczyć Castelsardo, prawdziwej perły wśród malowniczych sardyńskich miasteczek. Nad spienionymi morskimi falami i aragońską wieżą góruje w nim zamek. Historia miasta jest długa i pełna intrygujących zwrotów akcji. Za datę powstania Castelsardo przyjmuje się 1102 r., to jednak data umowna. Nowe osady zaczęto wznosić na Sardynii po 1016 r., czyli po pokonaniu muzułmańskiej floty Mudżahida (Mujāhida), władcy Denii, przez połączone siły Sardyńczyków, Pizańczyków i Genueńczyków. W geście wdzięczności za okazaną pomoc czterej królowie sardyńscy podarowali sojusznikom nieurodzajne ziemie nadmorskie, na których ci zbudowali twierdze i skąd rozpoczęli swoją ekspansję na wyspie. Tereny, gdzie dziś znajduje się Castelsardo, otrzymała wpływowa rodzina Doria z Genui, a zamek pozostawał w jej posiadaniu od 1102 do 1448 r. Usytuowana na wzniesieniu budowla była niezmiernie trudna do zdobycia, w środku zebrano zasoby wody pitnej i zapasy jedzenia na kilka lat oblężenia. Panowało przekonanie, że nikt nie podbije tak naprawdę Sardynii, jeśli nie zdobędzie tej fortecy. Początkowo nazywano ją Zamkiem Genueńskim (Castel Genovese), a po zagarnięciu jej przez Aragończyków – Zamkiem Aragońskim (Castel Aragonese). W 1527 r. flota rodziny Doria próbowała odzyskać twierdzę, ale – niestety – po kilku dniach oblężenia musiała przerwać atak. Przez kolejne wieki miasto i cała wyspa zmagały się z głodem i epidemiami. W 1720 r. Castel Aragonese przeszedł w ręce dynastii sabaudzkiej – Wiktor Amadeusz II (1666–1732) dostał Sardynię od Austrii w zamian za Sycylię. Kolejny król, Karol Emanuel III (1701–1773), zmienił w 1769 r. nazwę fortecy na Zamek Sardyński, czyli Castelsardo. Obecnie w twierdzy znajdują się sale ślubne, a także Muzeum Plecionkarstwa Śródziemnomorskiego. Przedmioty z trawy morskiej wyplatano w różnych formach. Pełniły wiele funkcji – służyły za naczynia do użytku domowego, były stosowane do połowu ryb i skorupiaków, wykorzystywano je jako łodzie. W Castelsardo można kupić przepiękne tradycyjne kosze. Nawet jeśli nie należą do najtańszych, 

WIOSNA 2017


164 EUROPODRÓŻE

SS Urocza panorama Castelsardo z górującym nad nim średniowiecznym zamkiem

są praktyczną i oryginalną pamiątką, bardzo charakterystyczną dla Sardynii, podobnie jak wyroby z korka. Obok zamku wnosi się Konkatedra św. Antoniego Opata (Concattedrale di Sant’Antonio Abate), konsekrowana w 1622 r. Jej ołtarz zdobi XV-wieczny obraz Madonny z Dzieciątkiem na tronie. Warto zwiedzić też katakumby, w których powstała interesująca ekspozycja rzeźb i obrazów. Natomiast Kościół Matki Boskiej Łaskawej (Chiesa di Santa Maria delle Grazie) zachwyca prostotą i skromnym wystrojem. W środku znajdziemy drewnianą rzeźbę Jezusa. W świątyni ma swoją siedzibę Bractwo Krzyża Świętego. Jeżeli dopisze nam szczęście, trafimy na próbę pieśni wielkanocnych, które mężczyźni ze wspólnoty zawsze wykonują w kwartetach. To magiczny, nieporównywalny do niczego rodzaj muzyki. W Wielki Poniedziałek (Lunissanti) w miasteczku odbywa się procesja z krzyżem, podczas której członkowie bractwa, odziani w białe szaty i szpiczaste kaptury, modlą się poprzez swój śpiew.

Castelsardo to niezwykłe miejsce. Podczas pobytu na północy Sardynii trzeba koniecznie je odwiedzić i spędzić tu choćby jeden dzień na spacerze i zwiedzaniu. Jeśli poczujemy się zmęczeni, możemy usiąść, aby napić się prosecco i posilić się sardyńskimi przysmakami, najlepiej w którejś z klimatycznych knajpek z przepięknym widokiem na wyjątkowy zamek będący jednym z symboli wyspy.

DZIKOŚĆ DUSZY W Sardynii łatwo się zakochać i to nie tylko w jej wspaniałych plażach, lecz także malowniczym górzystym wnętrzu lądu. Prawdziwym sercem tej wyspy, które bije nieustannie od dawien dawna, jest Barbagia. Przez zdobywców była nazywana krainą barbarzyńców i bandytów, ale tak naprawdę stanowi ona centrum ojczyzny Sardyńczyków. Tu rodziły się zwyczaje i tradycje. W tej surowej krainie hołdowano również kiedyś prawu wendety. Nad wioskami górują w niej skalne masywy Supramonte i Gennargentu z najwyższym szczytem Punta La Marmora

TT Widok na Nuoro, główny ośrodek miejski we wciąż dzikiej Barbagii

WIOSNA 2017

©© JAROSŁAW DĄBROWSKI/AGENCJA-INFINITY.PL

©© UFFICIO STAMPA DELLA REGIONE AUTONOMA DELLA SARDEGNA

(1834 m n.p.m.). Barbagia to raj dla osób kochających dziką naturę, wyprawy trekkingowe i wspinaczkę oraz… prostą, tradycyjną kuchnię. Charakterystyczne dla tego regionu są też murale – forma społecznej i politycznej ekspresji, których najwięcej znaleźć można w miasteczku Orgosolo. Mieszkańcy tej części wyspy wydają się niejako przyrośnięci do ziemi, a ta odwzajemnia to przywiązanie, choć każda ze stron w tym związku pozostaje tak samo wierna, jak i surowa.

JASKINIE I GOŚCINA U PASTERZY Z Alghero warto wybrać się do Barbagii na wycieczkę jeepami. Wyrusza się na nią z samego rana, żeby o godz. 9.00 przesiąść się w miejscowości Oliena do samochodów i spędzić cały dzień na wyprawie po górach i jaskiniach urozmaiconej oglądaniem stanowiska archeologicznego. Widoki po drodze są przepiękne – gdy po opuszczeniu nadmorskich kurortów przeniesiemy się w głąb Sardynii, możemy poczuć się jak w zupełnie innym świecie. Dobrze zabrać ze sobą przewodników, zwłaszcza osoby pochodzące z tego regionu, które z pasją opowiadają o każdym odwiedzanym miejscu i dzielą się historiami mrożącymi niekiedy krew w żyłach. Jaskinia Sa Oche wita nas sylwetką spoglądającej z półki skalnej czarnej pantery. Otwór w skale przypomina dzikiego kota strzegącego przejścia. Temperatura powietrza znacznie się obniża już kilka metrów od wejścia do groty, co w letnim upale przynosi niezwykłą ulgę. Jaskinia jest tak naprawdę korytem górskiej rzeki wydrążonym przez jej nurt i przez część roku bywa całkowicie zalana. Zanim woda piętrząca się w podziemnych korytarzach wypłynie na zewnątrz, wydaje bardzo donośne odgłosy, czym ostrzega zamieszkujących dolinę 


165

WIOSNA 2017


166 EUROPODRÓŻE

SS Fragment świętej studni w osadzie nuragijskiej Sa Sedda ’e Sos Carros

ludzi przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Stąd pochodzi nazwa groty. Sa Oche oznacza w języku sardyńskim „głos”. Kolejny punkt wyprawy to stanowisko archeologiczne Sa Sedda ’e Sos Carros – nuragijska wioska zbudowana ok. 1300 r. p.n.e. Kompleks składa się z mniej więcej 150 okrągłych i owalnych chat, centralnej budowli i świątyni. Jednak ze względu na brak funduszy większa część osady nie została odkopana. Do zwiedzania udostępniono zespół świątynny. Powstał on ku czci bóstw wody. Jego centrum wyznacza święta studnia z widocznymi do tej pory głowami muflonów. Kiedyś równomiernie tryskała z nich woda.

W okolicy miasteczka Oliena znajduje się Su Gologone, krótki strumień zasilający rzekę Cedrino. W rzeczywistości tworzy on prawdopodobnie podziemną rzekę, której odkryty został jedynie mały fragment. Speleologom podczas kilku niebezpiecznych ekspedycji udało się zejść do tej pory maksymalnie na głębokość 135 m (w 2010 r.). Nad wodą wypływającą ze źródła wznosi się niewielki kościół. Na jego ścianach dostrzeżemy ślady po powodziach nawiedzających tę okolicę. Znaczą mury aż pod sam sufit. Zaledwie kilka kilometrów od Olieny leży jedna z najdzikszych i najbardziej fascynujących części Sardynii – zatoka Orosei

TT Cala Goloritzè, niezmiernie fotogeniczna nieduża plaża w zatoce Orosei

WIOSNA 2017

©© JAROSŁAW DĄBROWSKI/AGENCJA-INFINITY.PL

(Golfo di Orosei). Za jej wyjątkową ozdobę uchodzą wspaniałe plaże takie jak Cala Goloritzè, Cala Luna i Cala Mariolu oraz przepiękna jaskinia zwana Grotta del Bue Marino. Po całodziennym zwiedzaniu doskonałym odpoczynkiem jest prawdziwa uczta u pasterzy, którzy już od rana przygotowują ricottę i przez wiele godzin pieką porceddu oraz inne mięsiwa. W cieniu drzew można wypocząć, napić się i najeść do syta, a nawet poznać nieco pasterskie zwyczaje. Na przystawkę pasterze podają zimne wędliny i oliwki, pane carasau z miodem i świeżą ricottą, a do tego czerwone wino cannonau. Danie główne stanowią pieczone kiełbasy i rozpływające się w ustach prosię z rusztu. Na deser są owoce, sery owcze i kozie, liście sałaty rzymskiej polane miodem i… kieliszek grappy. Ten prosty posiłek dostarcza doznań kulinarnych godnych najlepszej restauracji. To tylko krótki opis niewielkiego skrawka Sardynii, na której znajdziemy wszystko, czego turyści mogą zapragnąć. Na zboczach szczytu Bruncu Spina (1829 m n.p.m.) w masywie Gennargentu pojeździmy nawet na nartach. Dlatego po pierwszej wizycie i każdej kolejnej chce się tu znowu wrócić. Nie sposób też poznać do końca całej wyspy, zawsze odkrywa się na niej coś zupełnie nowego. Sardynia jest jednocześnie przystępna i tajemnicza, otwarta i zagadkowa, po prostu niezmiernie fascynująca.  ©© RENATA TRAVEL


167

WIOSNA 2017


168 EUROPODRÓŻE

HISZPAŃSKIEJ GALICJI WIOSNA 2017

©© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

W WIETRZNEJ


©© TURISMO DE GALICIA

169

<< Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w zabytkowym Santiago de Compostela. >> SS Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

TT Winnice w Beade w prowincji Ourense

©© TURISMO DE GALICIA

WW Pielgrzym w Santiago de Compostela

WIOSNA 2017


170 EUROPODRÓŻE KATARZYNA KULESZA www.hiszpanskiejedzenie.pl

W

spólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy. Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jego współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

PÓŁNOCNE KLIFY Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie

WIOSNA 2017

SS Malownicze pasmo górskie Capelada położone na północnym wybrzeżu Galicji

doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą

©© TURISMO DE GALICIA

się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze. Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie

TT Praza do Campo – zabytkowy plac w historycznym centrum Ribadeo


171

ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wy©© TURISMO DE GALICIA

SS Przepiękna Praia das Catedrais słynie z imponujących łuków skalnych

maganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km. Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego

©© WWW.TURISMOGALICIANORTE.COM

znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów. Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. 

TT Latarnia morska i punkt widokowy na północnym przylądku Ortegal

©© WWW.TURISMOGALICIANORTE.COM

WIOSNA 2017


172 EUROPODRÓŻE

©© TURISMO DE GALICIA

SS Rzymska Wieża Herkulesa – A Coruña

©© GRAHAM STANLEY/WIKIMEDIA COMMONS

SS Ostatni słupek Drogi św. Jakuba (0,00 km)

SS Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

(Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra). Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brze-

NA KOŃCU KONTYNENTU Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba

WIOSNA 2017

gów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego ro-


173

©© TURISMO DE GALICIA

SS Plaża Rodas między wyspami Monteagudo i Faro w archipelagu Cíes

©© TURISMO DE GALICIA

dzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu. Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże. Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu

SS Praza da Leña (plac Drewna na Opał) w starej części miasta Pontevedra

owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy. W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

©© TURISMO DE GALICIA

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

CYWILIZACJA I PRZYRODA Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której 

WIOSNA 2017


174 EUROPODRÓŻE

©© TURISMO DE GALICIA

SS Castro de Santa Trega – pozostałości osady Celtów koło A Guardy

SS Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu. Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wy-

WIOSNA 2017

©© TURISMO DE GALICIA

cieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra). Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior

lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność


175

SS Wspaniały zabytkowy zespół urbanistyczny w Santiago de Compostela

celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

©© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna

świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente). Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés (umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia 

WIOSNA 2017


176 EUROPODRÓŻE

SS Muszla św. Jakuba – symbol pielgrzymujących do Santiago de Compostela

własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiek-

tach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

UCZTA DLA PODNIEBIENIA Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach

TT Targi w Galicji słyną z wielkiego wyboru świeżych owoców morza i ryb

WIOSNA 2017

©© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

©© TURISMO DE GALICIA

z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie. Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim. Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz TT Niezwykłe skorupiaki morskie zwane percebes

©© BISKUIT/WIKIMEDIA COMMONS


177

©© GABRIEL GONZÁLEZ/WIKIMEDIA COMMONS

SS Percebeiros zbierający kaczenice ze skał

SS Uprawy winorośli położone wzdłuż żyznych brzegów rzeki Miño

takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone

po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

©© TURISMO DE GALICIA

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała. 

SS xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx55

WIOSNA 2017


178 WEEKEND W POLSCE

POMORSKIE NIE TYLKO NA LATO SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Wojciech Kossak, autor głównie scen batalistycznych, w 1931 r. maluje obraz olejny „Zaślubiny Polski z morzem”. Uwiecznia na nim generała Józefa Hallera, który dokonuje symbolicznego aktu odzyskania Pomorza przez Rzeczpospolitą Polską. Jego niewielki fragment (ok. 140 km wybrzeża Bałtyku) przyznano nam wówczas na mocy traktatu wersalskiego kończącego I wojnę światową. Rok wcześniej, bo w 1930 r., z portu w Gdyni zaczynają kursować regularnie statki pasażerskie do Nowego Jorku. Wiek XX przynosi wiele zmian, które podobnie jak i wydarzenia z poprzednich stuleci, nie pozostają bez wpływu na obecny obraz tej części naszego kraju. Czas odwiedzić województwo pomorskie i sprawdzić, czym dziś potrafi zafascynować. >>

WIOSNA 2017


©© MUZEUM ZAMKOWE W MALBORKU

179

SS Zamek w Malborku – spektakularna panorama od strony rzeki Nogat

Z

anim wyruszymy w stronę Bałtyku, warto uporządkować sobie pewne rzeczy. Pozwoli nam to łatwiej orientować się w terenie. Jako kraina historyczna Pomorze obejmuje północny obszar Polski leżący między ujściami Odry i Wisły oraz region położony w Niemczech, głównie w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Obecnie większość tych ziem należy do województwa pomorskiego i zachodniopomorskiego, a także kujawsko-pomorskiego. Jednak znaczna ich część przez lata znajdowała się w granicach Prus, czego ślady da się dostrzec do dzisiaj.

Polacy nad Bałtyk wybierają się przede wszystkim w okresie letnim, gdy marzą o wygrzewaniu się na plaży, ale tak naprawdę przyjechać do tego regionu można zawsze, bo jest niesamowicie ciekawy. Nie musimy więc czekać, aż w telewizji pojawią się pierwsze komunikaty o odpowiedniej do kąpieli temperaturze wody w morzu. Urokliwe miasta i miasteczka czy malownicze parki narodowe w województwie pomorskim czekają na nas przez cały rok.

HANDLOWE TRADYCJE Zdecydowanie wyjątkowym miejscem na mapie Polski jest Gdańsk. Świadczy o tym choćby fakt, że w swojej historii

dwa razy przysługiwał mu status wolnego miasta (w latach 1807–1814 i 1920–1939). Szczyci się on długimi tradycjami handlowymi, o których przypomina np. nazwa jednego z historycznych traktów – Długi Targ. Wznosi się przy nim późnogotycki Dwór Artusa, czyli dawna siedziba bractw kupieckich (dziś oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska). W jego pobliżu znajduje się Ratusz Głównego Miasta z ponad 83-metrową wieżą zegarową przykrytą hełmem z figurą króla Zygmunta II Augusta. Jeśli udamy się stąd na spacer na nabrzeże nad Motławą, będziemy mogli przyjrzeć się Wyspie Spichrzów, którą niegdyś wypełniały liczne 

WIOSNA 2017


180 WEEKEND W POLSCE

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

SS Bazylika Mariacka jest wspaniałym przykładem gotyku ceglanego

SS Fontanna Neptuna stojąca przed Dworem Artusa na Długim Targu

magazyny (część z nich odbudowano), i słynnemu drewnianemu dźwigowi portowemu umocowanemu w murowanej Bramie Szerokiej. Ten ostatni, nazywany Żurawiem, służył dawniej do załadowywania towaru i balastu na statki. Przy ulicy Długiej (prze-

dłużeniu Długiego Targu) stoją kamienice należące kiedyś do bogatych gdańskich rodzin. Najbliżej zabytkowej Fontanny Neptuna znajduje się renesansowy Dom Schumannów z 1560 r. Dalej można podziwiać barokową Kamienicę Czirenbergów z fasadą autor-

TT Statek Sołdek należący do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku

WIOSNA 2017

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

stwa architekta Abrahama van den Blocke (wykonawcy m.in. projektu figury przedstawiającej Neptuna ze wspomnianej fontanny), Dom Ferberów czy Dom Uphagena z lat 70. i 80. XVIII w., w którym funkcjonuje Muzeum Wnętrz Mieszczańskich. Z renesansowym budynkiem z 1560 r. będącym własnością rodu Ferberów wiąże się legenda. Zwano go wcześniej kamienicą Adam i Ewa ze względu na płaskorzeźby pierwszych ludzi umieszczone na drzwiach wejściowych. Ich wykonanie zlecił podobno mieszkający tu rajca miejski, który po śmierci ukochanej żony postanowił wywołać jej ducha. Pomagał mu w tym wenecki szarlatan. Na jego wezwanie pojawiły się najpierw postacie Adama i Ewy, później ojca rajcy, a w końcu jego małżonki. Gdy zrozpaczony wdowiec mimo zakazu otrzymanego od mistrza magii podbiegł do ukochanej i zaczął błagać ją o wybaczenie za przywołanie jej z zaświatów, duchy wraz z zagranicznym gościem zniknęły. Po tym wydarzeniu właściciel domu polecił wstawić do niego drzwi z figurami pierwszej pary ludzi, a kamienicę zaczęto uważać za przeklętą. Wiele lat później, ok. połowy XIX stulecia, podczas przebudowy zdobione skrzydła zdemontowano, co w powszechnej opinii zdjęło klątwę ciążącą na tym miejscu. Przez Gdańsk, ważny ośrodek handlowy, przez wieki przepływały ogromne ilości najróżniejszych towarów. Wśród nich był też bursztyn. Ciekawe okazy tego złota Bałtyku i wykonanych z niego wyrobów obejrzymy w Muzeum Bursztynu działającym od 2006 r. w unikatowym w skali Europy zespole budynków (Wieży Więziennej, tzw. Szyi z Domem Więziennym i Katowni) przy Targu Węglowym.

UPŁYWAJĄCY CZAS Do najistotniejszych gdańskich zabytków należy z pewnością Bazylika Mariacka. Jej charakterystyczną wieżę o wysokości 82 m (do kalenicy) widać już z daleka. To największa na świecie średniowieczna świątynia zbudowana z cegły (ma długość 105,5 m i szerokość w transepcie 66 m). W środku na zainteresowanie zasługują zdobiące wnętrze obrazy i rzeźby (np. Piękna Madonna Gdańska z pierwszej połowy XV w. czy późnogotycki ołtarz główny przedstawiający koronację Matki Boskiej, wykonany najprawdopodobniej przez mistrza Michała z Augsburga). Poza tym warto podejść pod niesamowity zegar astronomiczny. Choć jeszcze nie udało się go uruchomić, wygląda naprawdę imponująco.


181 W drugiej połowie XV stulecia do Bazyliki Mariackiej trafiło dzieło niderlandzkiego malarza Hansa Memlinga (ur. ok. 1430, zm. w 1494 r.) – Sąd Ostateczny. Tryptyk przypłynął tutaj na pokładzie statku Piotr z Gdańska (Peter von Danczk), którego załoga weszła w posiadanie obrazu po zdobyciu w kwietniu 1473 r. galery San Matteo. Ze względu na swoją wartość często stawał się łupem wojennym. Obecnie można go oglądać w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Wyjątkowym obiektem jest z pewnością siedziba Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina na wyspie Ołowianka. Ta instytucja działa obecnie w kompleksie dawnej elektrowni (później elektrociepłowni) wybudowanej w latach 1897–1898 przez berlińską firmę Siemens & Halske. Tutejszy zespół architektoniczny, sąsiadujący z zabytkowym Spichlerzem Królewskim z początku XVII w., w którym funkcjonuje 3-gwiazdkowy Hotel Królewski, tworzy Gdańskie Centrum Muzyczno-Kongresowe. W gmachu filharmonii znajduje się Sala Koncertowo-Kongresowa na 977 osób z 95-głosowymi organami sprowadzonymi ze szwajcarskiej Lozanny i mniejsze sale: Kameralna, Jazzowa, Dębowa, Salon Gdański, Prasowa, Nad Motławą i dwie Superior, a także nowoczesne studio nagraniowe.

SS Foyer w gmachu Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance

Na północ od Głównego Miasta leży rejon zwany Starym Miastem. Na jego obszarze wznosi się Kościół św. Katarzyny z XIII w., którego interesującą atrakcję stanowi carillon (karylion), czyli instrument muzyczny złożony z dzwonów (w tym przypadku pięćdziesięciu). Umieszczono go w 76-metrowej wieży świątyni. Co piątek odbywają się tu koncerty carillonowe. Kościół kryje jeszcze jedno ciekawe urządzenie, ale nieco bardziej współczesne. Mowa o zamontowanym w budynku w 2011 r. zegarze pulsarowym, wówczas pierwszym na świecie tego typu przyrządzie i najdokładniejszym. Jego dzia-

©© PAWEŁ KLEIN/POLSKA FILHARMONIA BAŁTYCKA

łanie opiera się na pomiarach fal radiowych emitowanych przez obiekty astronomiczne zwane pulsarami. Niedaleko od świątyni, na sztucznej wyspie na 13,5-kilometrowym Kanale Raduni znajduje się natomiast Wielki Młyn zbudowany przez Krzyżaków. Swoją funkcję pełnił aż do 1945 r. Obecnie nie jest używany, choć w 2016 r. mieściły się w nim sklepy i butiki. W Gdańsku warto jeszcze odwiedzić co najmniej dwa miejsca. Jedno z nich to Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 wystawiony na placu Solidarności, niedaleko Stoczni Gdańskiej. Upamiętnia on ofiary 

WIOSNA 2017


182 WEEKEND W POLSCE

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

TT Słynne drewniane molo w Sopocie

SS Dar Pomorza zakupiono w lipcu 1929 r. dla Szkoły Morskiej w Gdyni

protestów robotniczych z grudnia 1970 r. Monument tworzą 3 olbrzymie krzyże z kotwicami. Znajdziemy na nim m.in. fragment wiersza Czesława Miłosza (1911–2004) Który skrzywdziłeś. Drugim miejscem jest półwysep Westerplatte i Pomnik Obrońców Wybrzeża. We wrześniu 1939 r. przez 7 dni stacjonujący tu żołnierze Wojska Polskiego bohatersko bronili się przed kompanią szturmową niemieckiej marynarki wojennej, która przypłynęła na pokładzie pancernika Schleswig-Holstein. W trakcie spacerów po mieście na pewno zgłodniejemy. W tej sytuacji z pomocą przyjdzie nam np. serwis internetowy Smaki Gdańska. To przewodnik po ciekawych miejscach, w których można spróbować polskich dań tradycyjnych i tych w bardziej nowoczesnej odsłonie. Specjalnie wybrane lokale

podzielono na kilka kategorii tematycznych ułatwiających znalezienie tego odpowiedniego na daną okazję. Na stronie umieszczono również mapę z zaznaczonymi restauracjami, kawiarniami i sklepami. Oprócz wersji on-line od 1 sierpnia 2016 r. przewodnik dostępny jest w formie papierowej w punktach informacji turystycznej. W ramach projektu szefowie 9 lokali stworzyli gdańskie przystawki na podstawie własnych przepisów mających łączyć w sobie to, co charakterystyczne dla współczesnego Gdańska. Prym wiodą wśród nich podane w oryginalny sposób śledzie.

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

WIOSNA 2017

PORT I UZDROWISKO O portowych tradycjach Gdyni najlepiej świadczą statki muzealne zacumowane przy Molo Południowym. Na odwiedzających cze-

kają trzymasztowy żaglowiec szkoleniowy Dar Pomorza wykonany w Hamburgu i niszczyciel ORP Błyskawica wykorzystywany przez Marynarkę Wojenną II RP w trakcie II wojny światowej. Nieco dalej znajduje się Akwarium Gdyńskie. Można w nim poznać faunę zamieszkującą ekosystem rafowy, toń oceaniczną, tropikalne wody Amazonii i basen Morza Bałtyckiego. Zobaczymy tutaj m.in. zwierzęta żyjące w Zatoce Puckiej, największą żywą rafę koralową w Polsce i urocze koniki morskie, rekiny marmurkowe i rogate oraz dwie anakondy zielone, grupę piranii czerwonych, węgorze elektryczne (strętwy) i osobliwego aksolotla meksykańskiego – płaza, który w warunkach naturalnych nie przekształca się z postaci larwalnej w lądową i potrafi w znacznym stopniu regenerować utracone 


183

WIOSNA 2017


184 WEEKEND W POLSCE

TT Zamek w Gniewie, na którego terenie działa obecnie 4-gwiazdkowy hotel

TT Kolorowe gniewskie kamieniczki z XV–XIX w.

©© HOTEL ZAMEK GNIEW

części ciała. Wizyta w Akwarium Gdyńskim spodoba się z pewnością zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Między Gdynią a Gdańskiem leży Sopot. Wszystkie trzy ośrodki tworzą Trójmiasto, ale tylko ten ostatni ma status uzdrowiska. Kuracjusze przyjeżdżają tu wdychać powietrze bogate w jod. Według pomiarów największe jego stężenie występuje na części słynnego molo najdalej wysuniętej w głąb zatoki. Cała konstrukcja mierzy ponad 510 m długości. To największe drewniane molo w całej Europie. W miesiącach letnich jest wręcz oblegane, dlatego warto skorzystać z okazji i wybrać się na nie w innym okresie, ponieważ rozpościera się stąd wspaniały widok na Zatokę Gdańską i Trójmiasto. Wzdłuż brzegu ciągnie

WIOSNA 2017

się w tym miejscu piękna piaszczysta plaża. W jej pobliżu znajduje się Grand Hotel (obecnie 5-gwiazdkowy Sofitel Grand Sopot) zbudowany w dwudziestoleciu międzywojennym. W latach 60. XX w. poza sezonem letnim działał w nim kultowy klub muzyczny „Non Stop”, w którym grali Czesław Niemen, Helena Majdaniec, Karin Stanek czy Czerwone Gitary. Turyści w Sopocie często wybierają się na tzw. Monciak – 700-metrowy deptak stworzony na ulicy Bohaterów Monte Cassino. Polacy chyba jednak ciągle zazwyczaj kojarzą miasto przede wszystkim z Operą Leśną i organizowanym w niej przez wiele lat, choć później pod zmienioną nazwą, Międzynarodowym Festiwalem Piosenki (Sopot Festival).

©© STUDIOAA

DZIEDZICTWO KRZYŻAKÓW

W województwie pomorskim nie sposób nie zauważyć licznych śladów panowania na tych ziemiach zakonu krzyżackiego. Najważniejszym zabytkiem z tamtych czasów jest – oczywiście – zamek w Malborku. Potężną warowną twierdzę wzniesiono na prawym brzegu rzeki Nogat. Budowano ją od ok. 1280 r. do połowy XV w. Pod koniec II wojny światowej siedziba wielkich mistrzów uległa znacznym zniszczeniom. Prace rekonstrukcyjne trwały od lat 50. XX w., a w 1997 r. obiekt został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Do dziś administruje nim powołane do życia 1 stycznia 1961 r. Muzeum Zamkowe. Zwiedzanie z przewod-


185 łomie XIII i XIV w. Po wojnie trzynastoletniej (1454–1466) aż do pierwszego rozbioru Polski w 1772 r. swoją siedzibę mieli tu polscy starostowie. W 1625 r. zamek na dwa lata zajęli Szwedzi, którzy zdobyli go również na krótko na początku potopu szwedzkiego (1655–1660). Po pierwszym rozbiorze Gniew trafił w ręce Prusaków. W 1921 r. najsłynniejszy gniewski zabytek został poważnie zniszczony przez pożar. Obecnie, po latach odbudowy i rewitalizacji, organizowane są w jego murach turnieje rycerskie i inne imprezy propagujące wiedzę historyczną. Wnętrza można zwiedzać z przewodnikiem. Poza tym część zamku zaadaptowano na potrzeby 4-gwiazdkowego hotelu. Oprócz tego budowle pokrzyżackie odnajdziemy jeszcze m.in. w Bytowie, Lęborku, Człuchowie czy Sztumie. ©© ARCHIWUM URZĘDU MIASTA MALBORKA

SS Potężny zespół zamkowy w Malborku

©© MUZEUM ZAMKOWE W MALBORKU

SS Zwiedzanie nocą Muzeum Zamkowego w Malborku

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

SS Most drogowy w Tczewie do dziś zadziwia swoimi imponującymi rozmiarami

nikiem zajmuje kilka godzin. Nic zresztą dziwnego, Krzyżacy potrafili wznosić warownie, które nie tylko znakomicie spełniały swoją funkcję obronną, lecz także pokazywały potęgę zakonu. Zamek musiał robić ogromne wrażenie na gościach i wciąż zadziwia swoją monumentalnością. Wędrówka przez rozmaite sale i pomieszczenia, ganki i korytarze o sklepieniu krzyżowym wydaje się nie mieć końca. A im bardziej zagłębiamy się w komnaty twierdzy, tym wyraźniej odczuwamy atmosferę tych wieków, gdy żyli tu Krzyżacy. W trakcie zwiedzania można oglądać też różne wystawy. W zamku zgromadzono interesujące zbiory, m.in. znaleziska archeologiczne z okolicznych ziem,

rzeźby gotyckie czy kolekcję broni. Poza tym trzeba również wspomnieć, że warownia prezentuje się niezmiernie malowniczo z prowadzącego do niej mostu lub drugiego brzegu Nogatu. W poszukiwaniu pozostałości po zakonie krzyżackim należy udać się także do miasta Gniew, położonego na lewym brzegu Wisły, na południowy zachód od Malborka. Jego historyczne centrum (rynek z gotyckim ratuszem i pobliskimi uliczkami) zachowało średniowieczny układ urbanistyczny. Za jedną z najważniejszych gniewskich budowli uchodzi zamek komturów krzyżackich. Obiekt, wzniesiony na planie czworoboku z dziedzińcem pośrodku, powstał na prze-

MOST I TAJEMNICZE KRĘGI Na północ od Gniewu, po tej samej stronie Wisły leży Tczew. Słynie on głównie z wyjątkowego mostu. Gdy w 1857 r. oddawano go do użytku, uchodził za wspaniałe dzieło ówczesnej myśli technicznej. Budowę przeprawy nadzorował inżynier Carl Lentze (1801–1883), portale i wieże zaprojektował pruski architekt Friedrich August Stüler (1800–1865). W chwili ukończenia prac był to najdłuższy most w Europie (liczył 837 m) i pierwszy żelazny na Wiśle. Początkowo poprowadzono nim ciąg drogowy i kolejowy. Jednak ze względu na zwiększony ruch na tej trasie w 1891 r. otwarto wzniesioną obok nową przeprawę kolejową i od tej pory pociągi korzystały tylko z niej. W czasie II wojny światowej most został poważnie uszkodzony, ale uniknął wysadzenia. To umożliwiło jego późniejszą odbudowę. Od lipca 2015 r. konstrukcja o długości 1052 m znów jest w renowacji, a według planów w przyszłości będzie jej przywrócony pierwotny wygląd. Choć na most wchodzić nie wolno, warto przejść zadbanym bulwarem wzdłuż Wisły w Tczewie i przyjrzeć mu się z tej perspektywy. W województwie pomorskim coś dla siebie znajdą też osoby fascynujące się tajemnicami z przeszłości. W sąsiedztwie wsi Odry w gminie Czersk las skrywa Rezerwat „Kamienne Kręgi”. Według archeologów ten obszar pokryty osobliwymi strukturami z kamieni stanowi cmentarzysko kultury gocko-gepidzkiej z I i II w. n.e. W jego skład wchodzi 10 całych kręgów i fragmenty mniejszych oraz 29 kurhanów. Wśród nich poprowadzono ścieżki dla zwiedzających 

WIOSNA 2017


186 WEEKEND W POLSCE opatrzone tablicami (wstęp na teren rezerwatu jest płatny). Tutejsze niezwykłe obiekty nadal przyciągają uwagę tak naukowców, jak i ezoteryków. Według pewnych teorii miały służyć jako konstrukcje ułatwiające obserwacje astronomiczne, zgodnie z innymi wyznaczały miejsce o niespotykanej energii… Wizyta w Odrach może stać się pretekstem do odwiedzenia leżącego niedaleko stąd Parku Narodowego „Bory Tucholskie”. Istnieje on od 1996 r. Na jego obszarze znajdują się liczne jeziora. Z tego względu spotyka się tu m.in. bieliki, błotniaki stawowe, zimorodki, bociany czarne, łabędzie krzykliwe czy wiele gatunków płazów, a także wydry europejskie i bobry. Większość powierzchni parku (46,13 km²) stanowią lasy i bory, ale wśród nich natkniemy się również na torfowiska i murawy psammofilne (wydmy pokryte charakterystyczną roślinnością). Podczas spacerów należy uważać na jadowite żmije zygzakowate. Zwykle nie atakują ludzi, chyba że poczują się zagrożone, np. gdy przypadkiem na którąś nadepniemy. Dlatego najlepiej założyć na wycieczkę długie spodnie i zakryte buty do kostek lub kalosze albo po prostu uważnie się rozglądać. W okresie wiosennym i na początku lata zaleca się też unikać loch z młodymi. Na szczęście zbliżanie się dzików słychać zwykle już z daleka.

WŚRÓD PIASKÓW WYBRZEŻA Wyjątkowo pięknym krajobrazowo obszarem jest położony koło Łeby Słowiński Park Narodowy (327,44 km² powierzchni). Tak naprawdę warto wybrać się do niego o każdej porze roku. Wzdłuż wybrzeża Bałtyku leżą tutaj malownicze jeziora. Za jedną z największych atrakcji parku uważa się jednak wydmy ruchome na pasie mierzei. Wiatr rysuje na ich powierzchni niesamowite wzory, które uwydatniają cienie rzucane przez słońce. Po całym terenie chronionym należy poruszać się tylko pieszymi szlakami turystycznymi (wolno także jeździć rowerem). Jeśli ktoś chce obejrzeć panoramę parku, może wejść na wieżę widokową (nieczynną w zimie) na świętym wzgórzu Kaszubów Rowokół, wznoszącym się na wysokość 114,8 m n.p.m., lub na ponad 25-metrową latarnię morską w Czołpinie (uruchomioną w 1875 r.). Na obu obiektach obowiązuje opłata. W tym rejonie znajduje się również trzecie największe jezioro w Polsce – Łebsko, które zajmuje powierzchnię ponad 71 km2. Drugim zbiornikiem pod względem wielkości w tej okolicy jest Gardno z Wyspą

WIOSNA 2017

Kamienną, według jednej z legend powstałą z kamieni porzuconych przez diabła zmuszonego do wybudowania kościoła. Słowiński Park Narodowy stanowi przede wszystkim ostoję ptaków (w jego logo umieszczono mewę srebrzystą), dlatego lubią odwiedzać go ornitolodzy i fotografowie przyrody. Występują tu np. niezbyt często spotykane w naszym kraju uszatki błotne, bekasy kszyki, rybitwy białoczelne, ohary i rożeńce zwyczajne. Zdarza się, że pojawiają się też gatunki tylko wizytujące Polskę: sowa śnieżna, birginiak, mornel czy błotniak stepowy. Pobliska Łeba to popularna miejscowość wypoczynkowa, w sezonie letnim oblegana przez turystów. W województwie pomorskim Polacy chętnie odpoczywają także na 35-kilometrowej Mierzei Helskiej. Na samym jej końcu leży Hel. Za charakterystyczny obiekt uchodzi w nim czynna latarnia morska z 1942 r. w kształcie ośmiobocznej wieży o wysokości 41,5 m. Jej poprzedniczkę (działającą od 1827 r.) wysadzili w czasie kampanii wrześniowej polscy saperzy, aby utrudnić orientację niemieckiej artylerii. Z galerii umieszczonej wokół lampy widać Zatokę Pucką i Gdańską oraz Bałtyk. Poza tym w mieście funkcjonuje Muzeum Rybołówstwa (oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku), mieszczące się w zabytkowym ewangelickim Kościele św. Piotra i Pawła z XIV stulecia, i fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego (przy Bulwarze Nadmorskim). Ta ostatnia placówka ma na celu odtworzenie i ochronę populacji fok szarych w tym rejonie Morza Bałtyckiego. W basenach przebywają tutaj zwierzęta wymagające leczenia i rehabilitacji oraz osobniki zdrowe należące do hodowli. Odchowane młode i dorosłe ssaki, które powróciły do zdrowia, wypuszcza się na wolność. Fokarium jest otwarte cały rok, a dwa razy dziennie odbywa się w nim karmienie fok z krótkim wykładem na ich temat. W Helu znajdziemy oprócz tego interesujące obiekty administrowane przez Muzeum Obrony Wybrzeża, w tym główne stanowisko artyleryjskie „Bruno”. Zwiedzający oglądają wystawy stałe i eksponaty związane z historią militarną półwyspu. Od 1 września do 2 października 1939 r. polscy żołnierze bohatersko bronili Rejonu Umocnionego Hel przed inwazją wojsk III Rzeszy. W okolicy wytyczono też 7 szlaków helskich fortyfikacji (opis umieszczono na stronie internetowej szlaki.gohel.pl). Jednym z oddziałów placówki jest Muzeum Helu

w stanowisku „Anton”, prezentujące materiały etnograficzne i życie miejscowej ludności. W okresie letnim do miasta przyjeżdżają liczni amatorzy nurkowania, windi kitesurfingu. Miejscowości na Mierzei Helskiej mają charakter wypoczynkowy. Ze względu na walory półwyspu objęto go granicami Nadmorskiego Parku Krajobrazowego (188 km² powierzchni), do obszaru którego zalicza się również zachodnie wybrzeże Zatoki Puckiej i część jej wód oraz tereny przybrzeżne na odcinku od Białogóry do Władysławowa. W okolicy wsi Rozewie i Jastrzębia Góra brzeg morski przybiera formę klifu (osiągającego maksymalnie wysokość ok. 33 m), zupełnie odmienną od piaszczystych plaż województwa pomorskiego. Tutejszy przylądek Rozewie jeszcze niedawno szczycił się statusem najdalej na północ wysuniętego miejsca w Polsce, ale najnowsze pomiary umieszczają ten punkt we wspomnianej Jastrzębiej Górze w sąsiedztwie pomnika „Gwiazda Północy”. Kto chce poczuć, że dotarł do północnego krańca kraju, powinien wejść na starą rozewską latarnię morską z 1822 r. (o wysokości 32,7 m). To jeden z najstarszych tego typu obiektów na naszym wybrzeżu. W tym regionie Polski na zainteresowanie zasługują poza tym z pewnością uzdrowiskowa Ustka, Pelplin z gotycką Katedrą Wniebowzięcia NMP z oryginalnymi rzeźbionymi stallami, Słupsk i jego przepiękny neogotycki Ratusz wyglądający niczym pałac czy Kwidzyn i zamek kapituły pomezańskiej ukończony w drugiej połowie XIV w. Co ciekawe, znajdziemy tu także atrakcje, jakich zwykle spodziewamy się raczej w górach. Na zachód od Pucka, w kaszubskiej wsi Mechowo leży Grota Mechowska (występująca też pod nazwą Groty Mechowskie). Do jaskini wchodzi się od strony skupiska piaskowcowych kolumn przypominających osobliwy naturalny krużganek. Niewielki jej fragment udostępniono do zwiedzania. Grota Mechowska ma status pomnika przyrody nieożywionej. Gdziekolwiek się udamy w województwie pomorskim, na pewno nie będziemy żałować. Nierzadko można odnieść wrażenie, że czas płynie tutaj inaczej. Nawet jeśli nie odwiedzamy Pomorza akurat latem, często przestawiamy się na jego obszarze na wakacyjny rytm dnia. Chyba właśnie dzięki temu w trakcie pobytu w tej pełnej atrakcji części Polski potrafimy dostrzec wyjątkowe zalety tego regionu i oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków. 


187

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

©© MUZEUM RYBOŁÓWSTWA W HELU ODDZIAŁ NARODOWEGO MUZEUM MORSKIEGO W GDAŃSKU, MATERIAŁY PROMOCYJNE NMM

SS Piaszczysta Mierzeja Helska to malowniczy ciąg zalesionych wydm

SS Muzeum Rybołówstwa w mieście Hel

TT Latarnia położona na przylądku Rozewie

TT Średniowieczna katedra w Pelplinie

©© RADOSŁAW CZYŻEWSKI ©© GMINA WŁADYSŁAWOWO/KONRAD KĘDZIOR

SS Słowiński Park Narodowy powstał w 1967 r.

©© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

WIOSNA 2017


188 WEEKEND W POLSCE

ODKRYWANIE

DOLNEGO ŚLĄSKA SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Gdy z Wrocławia drogą krajową nr 35 zmierzamy w stronę Sudetów, po lewej stronie wita nas Ślęża. Kiedyś góra ta była ważnym punktem dla mieszkańców tego regionu. Kamienne rzeźby z jej zboczy wykonali najprawdopodobniej Celtowie. Z niezbyt wysokiego szczytu Ślęży, bo osiągającego jedynie 718 m n.p.m., przy dobrej pogodzie można podziwiać wspaniałą panoramę Dolnego Śląska. Z jednej strony daje się dostrzec Wrocław, z drugiej nawet Karkonosze. To wciąż wyjątkowe miejsce w tej ciekawej części Polski, jedno z wielu, które warto tu odwiedzić. >> WIOSNA 2017


©© PIOTR STRZELECKI/ZAMEK KSIĄŻ W WAŁBRZYCHU

189

SS Zachwycający Książ należący do największych zamków w Polsce

P

olska część historycznego Dolnego Śląska leży obecnie głównie w granicach województw dolnośląskiego, opolskiego i lubuskiego. Przyjmuje się, że ok. 985 lub 990 r. w wyniku wojny polsko-czeskiej książę Mieszko I z dynastii piastowskiej, władca Polan (ur. między 922 a 945 r., zm. w 992 r.), przyłączył Śląsk do swojego państwa. Herb Piastów dolnośląskich – czarny orzeł z półksiężycem i krzyżem na piersi umieszczony na złotym tle – do dziś reprezentuje ten region. Do sa-

mego województwa dolnośląskiego należy jeszcze m.in. ziemia kłodzka i wschodnie Łużyce Górne. Tutejsze miejscowości nie są może aż tak popularne jak Zakopane czy Sopot, ale turyści zdecydowanie nie mają powodów do narzekań. Poza tym przez Dolny Śląsk biegnie autostrada A4, wytyczona na południu Polski z zachodu na wschód (łączy granicę niemiecką z ukraińską), a we Wrocławiu – stolicy regionu – działa międzynarodowe lotnisko.

Dość łatwo więc tutaj dotrzeć, co sprawia, że ta część kraju jest jeszcze bardziej atrakcyjna. Nadeszła pora, aby na nowo odkryć jej niedoceniane skarby.

KULTURA I NATURA W 2016 r. tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nosił Wrocław (jak również hiszpańskie miasto Donostia-San Sebastián). Z tej okazji zorganizowano 2 tys. wydarzeń kulturalnych, w których wzięło udział 5,2 mln osób. Znalazły się wśród nich projekty z różnych 

WIOSNA 2017


190 WEEKEND W POLSCE dziedzin: architektury, literatury, filmu, muzyki, teatru, sztuk wizualnych czy opery, a także działania artystyczne w formie performance’u. W Hali Stulecia 17 grudnia odbyła się Ceremonia Zamknięcia Programu Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Uświetniło ją multimedialne widowisko Niebo przedstawiające historię Wrocławia i jego mieszkańców. Tego samego dnia rozpoczęła się też impreza Silent Disco, a nazajutrz w ramach Słuchowiska utwory Sławomira Mrożka czytali polscy

Sama Hala Stulecia została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zaprojektował ją niemiecki architekt Max Berg (1870–1947), a otwarcie obiektu nastąpiło w maju 1913 r. W jej pobliżu znajdują się nowoczesna multimedialna Wrocławska Fontanna, niezmiernie uroczy Ogród Japoński i słynne Zoo Wrocław. W tym ostatnim można odwiedzić 12 pawilonów tematycznych. Dużym zainteresowaniem cieszy się Afrykarium, udostępnione do zwiedzania 26 października

krokodyle nilowe, mrówniki, golce, manaty afrykańskie, różnorodne ryby (aż ok. 250 gatunków!), a nawet ptaki. Wrocławski ogród zoologiczny jest czynny przez cały rok, ale ponieważ zajmuje powierzchnię 33 ha, warto zaplanować swoją wizytę, szczególnie jeśli chcemy się do niego wybrać z dziećmi. Na stronie internetowej zoo znajdziemy mapę, która ułatwi nam orientację w terenie. Ciekawą atrakcją dla osób w każdym wieku są z pewnością pokazowe karmienia zwierząt.

TT Hydropolis – centrum wiedzy o wodzie

SS Zabytkowy Ostrów Tumski we Wrocławiu

TT Wielofunkcyjny Stadion Olimpijski

©© WROCŁAW OFFICIAL/FLICKR ©© HYDROPOLIS

aktorzy Małgorzata Foremniak, Arkadiusz Jakubik i Robert Więckiewicz. Całoroczny program wydarzeń kulturalnych prezentował wysoki poziom. Dość wspomnieć, że 23 lutego właśnie w Hali Stulecia wystąpił słynny włoski kompozytor i dyrygent Ennio Morricone. Niedługo później, już w Hollywood, artysta odbierał Oscara za muzykę do filmu Quentina Tarantino Nienawistna ósemka. Otrzymanie prestiżowego tytułu Europejskiej Stolicy Kultury było okazją do promowania na forum europejskim, a nawet światowym nie tylko Wrocławia, ale i całej Polski.

WIOSNA 2017

2014 r. Przedstawia ono rozmaite afrykańskie ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym (łącznie wszystkie zbiorniki wypełnia 15 mln l wody!). Ogromne wrażenie robi 18-metrowy tunel z akrylu. Przez jego przezroczyste ściany przyjrzymy się dokładnie mieszkańcom Kanału Mozambickiego, m.in. płaszczkom i żarłaczom brunatnym. Jednym z ważniejszych wydarzeń w Afrykarium w 2016 r. było przyjście na świat małej hipopotamicy nilowej Zumby. Poza tym na terenie tego oceanarium spotkamy kotiki afrykańskie, pingwiny przylądkowe, niewielkie antylopy dikdiki,

©© MATERIAŁY WKO TWG 2017

DLA TURYSTÓW I KIBICÓW Inny nowy obiekt we Wrocławiu to stała wystawa Hydropolis powstała w zabytkowym podziemnym zbiorniku wodnym o powierzchni 4 tys. m². Dzieli się na 8 stref tematycznych. Zwiedzający dowiadują się z niej, jak niezmiernie istotną rolę odgrywa woda w życiu naszej planety. Chociaż wystawa ma cel głównie edukacyjny, trudno nie docenić jej walorów estetycznych. Na postumencie ustawiono akrylową kopię rzeźby Dawid Michała Anioła, pod sufitem podwieszono ławicę tuńczyków i olbrzymiego rekina, ściany w Strefie Relaksu 


191

WIOSNA 2017


192 WEEKEND W POLSCE

SS Potężny donżon należący do Twierdzy Srebrna Góra widziany z lotu ptaka

pokrywa prawdziwy mech, a przez wszystkie pomieszczenia przepływa strumień umieszczony w podłodze, podświetlony i przykryty przezroczystymi płytami. Wiele eksponatów jest interaktywnych, a niektóre z nich przeznaczone są zwłaszcza dla najmłodszych. Co ciekawe, w Hydropolis znajduje się również replika batyskafu Trieste wraz z kapsułą dla członków załogi. Można do niej wejść i poczuć się jak pasażerowie oryginalnego statku podwodnego, którzy w 1960 r. dotarli na dno Rowu Mariańskiego (do najgłębszego zbadanego punktu na naszej planecie – Głębi Challengera, 10  994 m p.p.m.), położonego na zachodzie Pacyfiku. Jeśli pogoda dopisuje, koniecznie trzeba wybrać się na spacer na wrocławski Rynek, jeden z największych tego rodzaju staromiejskich placów w Europie. W jego centrum wznoszą się liczne kamienice oraz Stary i Nowy Ratusz. Ta część miasta słynie ze swojej zabytkowej zabudowy. Z tarasu widokowego przeszło 90-metrowej wieży Bazyliki Mniejszej św. Elżbiety Węgierskiej można podziwiać panoramę całej okolicy (wejście dostępne dla turystów od kwiet-

WIOSNA 2017

nia do października). Na północny wschód od Rynku leży odrzańska wyspa Piasek, którą stalowy most Tumski (zwany też Mostem Zakochanych) łączy z Ostrowem Tumskim, gdzie wznosi się gotycka Archikatedra św. Jana Chrzciciela. Interesującym miejscem jest także tzw. Dzielnica Czterech Wyznań. Na tym obszarze znajdują się cztery różne świątynie: Katedra Prawosławna Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, katolicki Kościół św. Antoniego z Padwy, ewangelicko-augsburski Kościół Opatrzności Bożej i żydowska Synagoga pod Białym Bocianem. Odbywają się tu liczne wydarzenia kulturalne oraz funkcjonują klimatyczne kawiarnie i restauracje. We Wrocławiu możemy również podążać śladem sympatycznych krasnali. Na stronie internetowej www.krasnale.pl umieszczono mapę z lokalizacją wszystkich figurek skrzatów w mieście. Do tej pory ustawiono ich 289, ale wciąż pojawiają się nowe. Wbrew pozorom na ich poszukiwania wybierają się nie tylko dzieci. Od 20 do 30 lipca 2017 r. w stolicy Dolnego Śląska będą się odbywać 10. ��wiatowe Igrzyska Sportowe – The World

©© TWIERDZA SREBRNA GÓRA

Games Wrocław 2017. Ta międzynarodowa impreza, pierwszy raz zorganizowana w 1981 r. w mieście Santa Clara w Kalifornii, ma na celu promowanie nieolimpijskich dyscyplin sportu, co w założeniu zwiększa ich szansę na włączenie do programu igrzysk olimpijskich. W tym roku zawodnicy zmierzą się ze sobą m.in. w takich kategoriach jak bilard, bule, karate, kręgle, lacrosse, boks tajski (muay thai), narty wodne i wakeboard, plażowa piłka ręczna, pływanie w płetwach, sporty gimnastyczne, squash, sumo, taniec sportowy, unihokej czy wspinaczka sportowa. Wrocław jako gospodarz wybrał dodatkowo cztery tzw. sporty na zaproszenie: futbol amerykański, kickboxing, wioślarstwo halowe (ergowiosła) i żużel. Wyniki rywalizacji w tych dyscyplinach nie wliczają się do końcowej klasyfikacji medalowej. W imprezie weźmie udział niemal 3,5 tys. sportowców z przeszło 100 krajów świata. Zawody zostaną zorganizowane na ponad 20 obiektach, w tym we wspomnianej już Hali Stulecia, a także na zmodernizowanym wielofunkcyjnym Stadionie Olimpijskim, nowym torze wrotkarskim w kompleksie Parku Tysiąclecia (jego otwarcie przewidziane jest na maj), boiskach


193

©© KAMIL CIELIŃSKI/ZAMEK KSIĄŻ W WAŁBRZYCHU

SS Zamek Książ zawdzięcza swój obecny wygląd licznym przebudowom

SS Wspaniała barokowa Sala Maksymiliana w ksiąskiej rezydencji

do sportów plażowych Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu czy krytej pływalni o wymiarach olimpijskich (50 m długości i 25 szerokości) przy ul. Wejherowskiej. Pełna rozmaitych atrakcji strefa kibica stanie na placu Wolności w centrum miasta. Po roku wypełnionym interesującymi wydarzeniami kulturalnymi stolica województwa dolnośląskiego ma więc szansę wykazać się dla odmiany w dziedzinie sportu. To bardzo dobrze pokazuje, że we Wrocławiu zawsze coś się dzieje, tu nikt nie spoczywa na laurach..

OPOWIEŚCI O PRZESZŁOŚCI Na Dolnym Śląsku znajdziemy mnóstwo fascynujących obiektów historycznych. Należy do nich z pewnością Twierdza Srebrna Góra położona niedaleko wsi o tej samej nazwie. Zespół fortyfikacji wzniesiono nad Przełęczą Srebrną (586 m n.p.m.) w latach 1765–1777 z polecenia króla Prus Fryderyka II Wielkiego (1712–1786). Główną jego część stanowi potężny donżon otoczony fortami. Był on całkowicie samowystarczalny – znajdowały się w nim studnie, magazyny, zbrojownia, prochownia i więzie-

©© KAMIL CIELIŃSKI/ZAMEK KSIĄŻ W WAŁBRZYCHU

nie, a nawet szpital, kaplica, piekarnia, browar i warsztaty rzemieślników. Srebrna Góra jest największą górską twierdzą w Europie. Nigdy nie została zdobyta. Z jej bastionów rozpościera się wspaniały widok na okolicę, w tym Góry Sowie i Bardzkie oraz Masyw Śnieżnika. Utrzymaniem obiektu w jak najlepszym stanie zajmuje się Forteczny Park Kulturowy w Srebrnej Górze. Oprócz tego na jego terenie działa grupa rekonstrukcyjna. Turystów oprowadzają przewodnicy w mundurach pruskiej piechoty. W trakcie zwiedzania niewątpliwie dużą atrakcję stanowi pokaz strzelania z broni czarnoprochowej w ciemnych kazamatach. Chętni mogą wybrać się również na odkrywanie fortyfikacji nocą. Oferta dla zwiedzających obejmuje też interesujące programy dla grup, które będą znakomitym urozmaiceniem wyjazdów integracyjnych. Podczas wyprawy śladami historii nie wolno nam ominąć wyjątkowego zamku w Wałbrzychu. Książ, bo o nim mowa, stoi na wzniesieniu otoczonym malowniczymi lasami. Dla osób, które chcą go podziwiać w całej okazałości, wyznaczono specjalny

punkt widokowy. Prowadzą do niego drogowskazy ustawione przed wjazdem na parking. Warto wybrać się w to miejsce przed zwiedzaniem. Po takim wstępie można wreszcie złożyć wizytę we wspaniałej rezydencji. Książ zbudowano z polecenia księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego (ur. między 1252 a 1256 r., zm. w 1301 r.). Miał wówczas charakter typowo obronny. Później budowla przechodziła z rąk do rąk, aż w końcu w 1509 r. znalazła się w posiadaniu rodziny Hobergów (od 1714 r. nazwisko to zaczęto zapisywać w formie Hochberg). Kolejni przedstawiciele rodu przebudowywali zamek. Z ich inicjatywy powstały m.in. tarasy ogrodowe w stylu francuskim, skrzydło barokowe i dwa neorenesansowe. Chyba najsłynniejszą mieszkanką Książa była Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless znana jako księżna Daisy (1873–1943), która wywołała niemały skandal publikacją swoich pamiętników pisanych od 1894 r. Zamkowe wnętrza są udostępnione do zwiedzania, tak jak i tarasy (otwarte od początku kwietnia do końca września). Co ciekawe, indywidualni turyści mogą także skorzystać z aplikacji WOW Poland (do ściągnięcia na telefony z systemem Android i iOS) i poznawać historię rezydencji z wirtualnym przewodnikiem. W 1941 r. Książ przejęły władze III Rzeszy. Naziści wydrążyli pod nim podziemne tunele (ich fragment można obejrzeć w trakcie pokonywania jednej z tras dla zwiedzających). Zamek miał być częścią wielkiego projektu Riese (Olbrzym) realizowanego przez Niemców w Górach Sowich. Z tym właśnie przedsięwzięciem związany jest inny niezmiernie interesujący obiekt historyczny Dolnego Śląska, a mianowicie Podziemne Miasto Osówka. To ogromny kompleks korytarzy, hal i bunkrów o nie do końca wyjaśnionym przeznaczeniu. Według niektórych hipotez miała znajdować się tu fabryka nieznanej broni, zgodnie z innymi – tajna kwatera samego Adolfa Hitlera. Przy wydrążaniu potężnych komór w zboczach góry Osówka (716 m n.p.m.) pracowali m.in. więźniowie z niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Dziś przystosowany do potrzeb turystyki obiekt można zwiedzać. Do wyboru są cztery trasy: historyczna (najłatwiejsza, przeznaczona dla każdego), ekstremalna (dla osób sprawnych fizycznie, które nie odczuwają dyskomfortu w ciasnych pomieszczeniach), Ekspedycja Riese (najdłuższa, urozmaicona zadaniami, sprawdzi się doskonale w przypadku integracyjnych imprez firmowych) 

WIOSNA 2017


194 WEEKEND W POLSCE

©© ANDRZEJ PAWŁOWICZ

SS Kościół Pokoju w Świdnicy oddano do użytku wiernych w czerwcu 1657 r.

i edukacyjna (opracowana głównie z myślą o grupach dzieci i młodzieży). Przed wejściem do kompleksu każdy otrzymuje kask ochronny. Poza tym trzeba pamiętać o ciepłym ubra-

NACIESZYĆ OCZY Oprócz Hali Stulecia we Wrocławiu Dolny Śląsk może poszczycić się jeszcze dwoma innymi obiektami z prestiżowej Listy

SS Na wierzchołku granitowej góry Chojnik wznoszą się ruiny zamku

niu i wygodnym obuwiu. W Podziemnym Mieście Osówka jest zimno również latem i bywa ślisko, dlatego najlepiej sprawdzą się buty do wędrówek górskich.

Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W 2001 r. umieszczono na niej Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy. Po podpisaniu pokoju westfalskiego

TT Ratusz w Jeleniej Górze to piękna barokowo-klasycystyczna budowla

WIOSNA 2017

©© LESZEK STRYJA/WWW.DOLINAPALACOW.PL

©© ROMUAL M. SOŁDEK/WWW.DOLINAPALACOW.PL

w 1648 r. kończącego wojnę trzydziestoletnią katolicki cesarz Ferdynand III Habsburg (1608–1657) pozwolił wybudować śląskim luteranom trzy świątynie. Swoją tolerancyjną wówczas decyzję obwarował jednak pewnymi warunkami. Budowle miały m.in. nie przypominać kościołów swoim zewnętrznym wyglądem i być wzniesione z materiałów nietrwałych (drewno, słoma, glina i piasek). Dzięki temu zezwoleniu powstały świątynie w Głogowie, Jaworze i Świdnicy. Pierwsza z nich nie dotrwała do naszych czasów (spłonęła w 1758 r. w pożarze miasta), dwie pozostałe można podziwiać do dziś. Postawione protestantom wymagania nie przeszkodziły im w zbudowaniu wyjątkowo pięknych kościołów. Oba zachowane obiekty są przykładami architektury szachulcowej, zaskakują swoją wielkością i bogato zdobionym wnętrzem. Na zainteresowanie zasługują szczególnie wspaniale dekorowane empory – galerie umieszczone wzdłuż ścian. W sezonie letnim zarówno w Jaworze, jak i Świdnicy odbywają się koncerty. To znakomita okazja, żeby sprawdzić, jak świetne warunki akustyczne panują w świątyniach. Słuchanie dzieł słynnych na cały świat kompozytorów (Johanna Sebastiana Bacha, Wolfganga Amadeusa Mozarta czy Fryderyka Chopina) w barokowych wnętrzach z XVII w. to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Szlakiem pięknej architektury na Dolnym Śląsku można ruszyć w Dolinie Pałaców i Ogrodów. Leży ona w regionie Kotliny Jeleniogórskiej, a wypełniają ją liczne zamki, dwory, zespoły pałacowo-parkowe i wieże mieszkalne. Aż 11 z tutejszych niemal 30 obiektów otrzymało status Pomnika Historii. Te odrestaurowane, niezmiernie reprezentacyjne rezydencje wznoszą się na obszarze zaledwie 102 km². Kilka z nich znajduje się w granicach Jeleniej Góry: Pałac Paulinum, Pałac Schaffgotschów w Cieplicach Śląskich-Zdroju, Dwór Czarne, Pałac Schaffgotschów w Sobieszowie i Zamek Chojnik. Ten ostatni stoi na szczycie granitowej góry o tej samej nazwie (627 m n.p.m.), należącej do Karkonoszy. Murowaną twierdzę obronną zbudowano prawdopodobnie w połowie XIV stulecia za panowania ostatniego niezależnego księcia piastowskiego na Śląsku – Bolka II Małego (Świdnickiego, ur. między 1309 a 1312 r., zm. w 1368 r.). Związana jest z nią legenda o księżniczce Kunegundzie, która każdemu z kandydatów starających się o jej rękę nakazywała obje-


195 chać zamek konno i w pełnej zbroi. Zadanie było bardzo trudne i kolejni rycerze spadali w przepaść rozpościerającą się pod murami zamkowymi. Pewnego dnia przybył jednak młodzieniec, który wyszedł z tej próby zwycięsko. Mimo to nie chciał poślubić księżniczki, ponieważ zbyt wielu niewinnych ludzi zginęło z jej powodu. Odjechał więc z zamku, a Kunegunda rzuciła się w przepaść. W rejonie Doliny Pałaców i Ogrodów wyróżnia się też niewątpliwie Pałac Wojanów. Cztery narożniki wysokiej rezydencji wyznaczają smukłe, okrągłe wieże sąsiadujące z oranżeriami. Otacza ją zadbany park krajobrazowy. Dzisiaj w kompleksie funkcjonuje klimatyczny hotel z nowoczesnym centrum konferencyjnym. Samą Jelenią Górę warto odwiedzić nie tylko ze względu na położone w niej obiekty z Doliny Pałaców i Ogrodów. W jej historycznym centrum znajduje się mnóstwo zabytków. Na spacer trzeba się wybrać na plac Ratuszowy, na którym, jak wskazuje nazwa, stoi gmach Ratusza. Barokowo-klasycystyczny budynek z wieżą zegarową wzniesiono w połowie XVIII w. W jego okolicy można podziwiać urokliwe kamienice, a z tarasu na pobliskiej Wieży Zamkowej (Baszcie Zamkowej) – spojrzeć na miasto ponad ich dachami. Uwagę miłośników architektury powinien przyciągnąć z pewnością Teatr im. Cypriana Kamila Norwida, który jest jednym z nie tak znów licznych przykładów polskiej secesji. Zaprojektował go Alfred Daehmel. Budowę rozpoczęto w maju 1903 r. i zakończono mniej więcej półtora roku później, a gmach nazwano Domem Sztuki i Stowarzyszeń. We wspomnianym już przeze mnie Pałacu Paulinum działa obecnie hotel, w którym goście mogą się zatrzymać w stylizowanych pokojach. Rezydencja, pochodząca z XIX w. i ozdobiona elementami nawiązującymi m.in. do renesansu, leży na wzgórzu w malowniczym parku. Pałac Schaffgotschów natomiast znajduje się w centrum uzdrowiska Cieplice Śląskie-Zdrój (dzisiaj części Jeleniej Góry). Duże wrażenie robi jego szeroka fasada (aż 81-metrowa!) z podwojonym herbem wywodzącej się z Frankonii arystokratycznej rodziny Schaffgotschów, do której należał majątek Cieplice, a także np. Zamek Chojnik.

©© ROMUAL M. SOŁDEK/WWW.DOLINAPALACOW.PL

SS Pałac Wojanów odbijający się w malowniczym sztucznym stawie

żone w okolicy Kotliny Kłodzkiej. W dolinie 33-kilometrowej rzeki Bystrzyca Dusznicka znajdują się Polanica-Zdrój i Duszniki-Zdrój. Do tej drugiej miejscowości (wte-

czas koncertował przyszły wielki kompozytor. Co roku na początku sierpnia odbywa się tu Międzynarodowy Festiwal Chopinowski. W 2017 r. będzie to już 72. edycja

©© ROMUAL M. SOŁDEK/WWW.DOLINAPALACOW.PL

SS Pałac Schaffgotschów w Cieplicach Śląskich-Zdroju z lat 80. XVIII w.

dy pod nazwą Bad Reinerz) w sierpniu 1826 r. przyjechał na leczenie młody Fryderyk Chopin (1810–1849). Przypomina o tym tzw. Dworek Chopina, w którym wów-

tej imprezy. Polanica-Zdrój jako uzdrowisko zaczęła być znana w XIX w., ale miejscowy dom zdrojowy (obecnie Sanatorium Wielka Pieniawa) pochodzi z początku 

TT Długi Dom, część dawnego cieplickiego kompleksu klasztornego cystersów

©© ARCHIWUM UZDROWISKA CIEPLICE SP. Z O.O. – GRUPA PGU

DLA ZDROWIA Do tego regionu Polski chętnie ściągają również kuracjusze. Odwiedzają nie tylko urokliwe Cieplice Śląskie-Zdrój w Jeleniej Górze, ale też uzdrowiska poło-

WIOSNA 2017


196 WEEKEND W POLSCE

SS Park Zdrojowy z 1906 r. w centrum uzdrowiska Polanica-Zdrój

kolejnego stulecia. Gdy powstał, uchodził za niezwykle nowoczesny i luksusowy kompleks leczniczy. Na północny zachód stąd, przy granicy z Czechami leży Kudowa-Zdrój. Do jej ciekawszych zabytków należy Kaplica Czaszek, której budowę rozpoczęto w 1776 r. Jej ściany i sufit wyłożone są kośćmi i czaszkami ofiar wojen toczących się na ziemi kłodzkiej i szerzących się po nich epidemii. To jedyne takie miejsce w Polsce. Z Kudowy-Zdroju warto wybrać się do niesamowitego naturalnego labiryntu Błędne Skały w Górach Stołowych. Tworzą go formacje z piaskowca, które pod wpływem erozji przybrały osobliwe kształty. Szlak turystyczny poprowadzony został przez wąskie szczeliny i tajemnicze korytarze. Dla odmiany w rejonie Gór Złotych leży Lądek-Zdrój, w którym z leczniczych właściwości tutejszych wód korzystali m.in. słynny niemiecki poeta, prozaik i dramaturg Johann Wolfgang Goethe (1749–1832), królowie pruscy Fryderyk II Wielki (1712–1786) i Fryderyk Wilhelm III (1770–1840) czy car rosyjski Aleksander I Romanow (1777–1825). Do najpiękniejszych obiektów uzdrowiska należy z pewnością Zakład Przyrodoleczniczy

„Wojciech”, wzniesiony w 1680 r. na źródle, a w drugiej połowie XIX w. przebudowany w stylu neobarokowym. W środku

SS Karpacz to doskonałe miejsce na zimowe wakacje dla całej rodziny

znajdują się zabytkowe kamienne wanny do kąpieli perełkowych i marmurowy basen termalny wzorowany na łaźniach tureckich. W sezonie zimowym na Dolnym Śląsku pojeździmy też na nartach. Dużą popularnością cieszy się Karpacz z kompleksem nar-

TT Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju prezentuje historię papieru

WIOSNA 2017

©© TEATR ZDROJOWY - CENTRUM KULTURY I PROMOCJI

ciarskim Śnieżka położonym na zboczach góry Kopa (1377 m n.p.m.) i pobliskiej polanie Złotówka (1252 m n.p.m.). Do wyboru jest tu kilka nartostrad o różnym stopniu trudności, w tym również odpowiednich dla dzieci i osób początkujących. W Dusznikach-Zdroju działa z kolei ośrodek Zieleniec Ski Arena wyposażony w profesjonalną infrastrukturę i oferujący ok. 22 km rozmaitych tras (w większości oświetlonych) oraz snowpark i pełnowymiarową rynnę dla amatorów jazdy typu freestyle na nartach lub snowboardzie. Na jego 27 kolejek i wyciągów obowiązuje jeden karnet. Na śniegu poszalejemy także na Szrenicy (1362 m n.p.m.) w sąsiedztwie Szklarskiej Poręby. Ski Arena Szrenica zapewnia dostęp do pięciu nartostrad o łącznej długości 12 km. Można tutaj wybrać się też na jazdę nocną.

©© TOMASZ SZEWCZYK

©© KATARZYNA MOJEK-KIMBORT

Krajobrazy Dolnego Śląska są jego wielką ozdobą o każdej porze roku. Zimą pobielone górskie szczyty zyskują na wyrazistości, a doliny skrzą się w mroźnym powietrzu oświetlone skośnymi promieniami słońca. Wiosną i latem władzę w regionie zdaje się przejmować przyroda – lasy i łąki przybierają wszelkie odcienie zieleni. Na jesieni wzgórza barwią się na niesamowite kolory, które kontrastują z błękitnym niebem. Dlatego po Dolnym Śląsku warto przede wszystkim niespiesznie podróżować. Drogi same zaprowadzą nas do ciekawych miejsc. Czasem będą się wić niczym serpentyna wśród mniejszych i większych wzniesień, czasem wieść pod nieczynnymi wiaduktami kolejki wąskotorowej i wzdłuż bystrych, czystych potoków. Za każdym zakrętem możemy tu odkryć coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Wystarczy tylko wyruszyć w podróż. 


197

25 LAT DOLNOŚLĄSKIEJ IZBY TURYSTYKI (DIT) < W 2017 r. obchodzimy jubileusz 25-lecia istnienia Dolnośląskiej Izby Turystyki (DIT). Będzie to doskonała okazja do prezentacji dorobku naszej organizacji i związanych z nią od 1992 r. osób, instytucji, miejsc i wydarzeń. >

©© ŁUKASZ NOWAKOWSKI

©© ŁUKASZ NAWROCKI

©© SIGNAL IDUNA

rzygotowaniami do naszego święta kieruje Zarząd DIT i Honorowy Komitet Obchodów 25-lecia Dolnośląskiej Izby Turystyki w składzie:

obchodów obejmuje mistrzostwa w kręglach – 9 stycznia 2017 r., Bal Turysty – 25 lutego 2017 r., zawody w jeździe dowolnej na łyżwach – marzec 2017 r., Międzynarodowe Targi Turystyczne Wrocław – dużo stoisko DIT – w dniach 24–26 lutego 2017 r., wyjazd na Białoruś – study tour (w trakcie organizacji – szczegóły w pierwszym kwartale 2017 r.), Wielką Turystyczną Majówkę we Wrocławiu – 19–20 maja 2017 r., Samochodowy Rajd DIT po Dolnym Śląsku – maj i wrzesień 2017 r., imprezę integracyjną – narty i zjazd na byle czym – 8–9 grudnia 2017 r. (ziemia kłodzka). Dolnośląska Izba Turystyki zrzesza obecnie 87 podmiotów gospodarczych działających w turystyce. Są wśród nich m.in. biura podróży, przewoźnicy autokarowi, pensjonaty i hotele. Należymy do Izby Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej (ITRP) i Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej (DOT). Współpracujemy z firmą ubezpieczeniową SIGNAL IDUNA, która jest naszym sprawdzonym partnerem. Prowadzimy szkolenia z podatku VAT, ochrony danych osobowych czy Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG). Organizujemy Dolnośląski Konkurs na Touroperatora Roku oraz konferencje pt. „Bezpieczny Autokar” i „Bezpieczne Wakacje”.

Nasza Wielka Turystyczna Majówka (kontynuująca tradycje Giełdy Turystycznej w Hotelu Monopol i Pikniku Turystycznego na Rynku), która odbywa się na ul. Świdnickiej, daje możliwość prezentacji ofert przygotowanych dla mieszkańców Wrocławia (i nie tylko!). Wystawiamy wspólne stoisko na międzynarodowych targach turystycznych we Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Katowicach i Jeleniej Górze. Współpracujemy z niemieckim krajem związkowym Brandenburgia i miastem Cottbus (Chociebuż). Organizujemy study toury, np. do Brandenburgii, Chociebuża i regionu Spreewald, na Słowację, Ukrainę, Litwę i wiele innych. Spotykamy się z okazji świąt Wielkiejnocy, Bożego Narodzenia oraz na rejonowych spotkaniach noworocznych w Jeleniej Górze, Legnicy i Wałbrzychu. Reprezentujemy swoich członków przed władzami samorządowymi we Wrocławiu, a wspólnie z ITRP – przed przedstawicielami rządu w Warszawie. Zapraszamy serdecznie przedsiębiorców turystycznych z Dolnego Śląska w nasze szeregi!

P

• Bronisław Syposz – Przewodniczący, • Członkowie – Prezesi DIT: `` Krzysztof Nowak – I Prezes DIT, `` Henryk Zubrzycki – II Prezes DIT, `` Andrzej Jaworski – III Prezes DIT, `` Marek Ciechanowski – IV i obecny Prezes DIT. Z okazji jubileuszu 25-lecia Dolnośląskiej Izby Turystyki wydamy monografię, w której znajdą się m.in. historia powstania lokalnego samorządu turystycznego i DIT oraz sylwetki założycieli Izby, członków jej kolejnych zarządów i prezesów. Dołączymy do niej także film prezentujący w skrócie dzieje DIT (ok. 15-, 20-minutowy). W tej okazjonalnej publikacji umieścimy również aktualny wykaz członków Dolnośląskiej Izby Turystyki z krótką charakterystyką ich działalności. Zarząd DIT w dniu 14 czerwca 2016 r. przyjął kalendarz obchodów 25-lecia Izby. Głównym punktem będzie konferencja pt. „Dorobek 25-lecia DIT w rozwoju turystyki na Dolnym Śląsku” oraz uroczyste spotkanie wieczorne w dniu 20 października 2017 r. Poza tym plan całorocznych

Prezes DIT Marek Ciechanowski

KONTAKT DO DOLNOŚLĄSKIEJ IZBY TURYSTYKI: ul. Świdnicka 39, 50-029 Wrocław tel./fax: +48 71 341 03 70 | e-mail: dit@dit.wroc.pl | www.dit.wroc.pl

TEKST PROMOCYJNY

WIOSNA 2017


198 TURYSTYKA AKTYWNA

AKTYWNY WYPOCZYNEK NA

WYSPACH KANARYJSKICH

WIOSNA 2017


199

<< Wyspy Kanaryjskie znane były już starożytnym, którzy określali je mianem Wysp Szczęśliwych. Trudno się zresztą z nimi nie zgodzić. Archipelag położony na Oceanie Atlantyckim należy do najpiękniejszych miejsc na świecie. Panujący tu klimat czyni go jednym z najbardziej przyjaznych dla ludzi regionów na ziemi. Liczba słonecznyc h dni w c iągu roku zdecydowanie przekracza 300 na większości z wysp. Rzadkie opady deszczu występują głównie późną jesienią, zimą i na początku wiosny. Temperatura powietrza utrzymuje się w granicach 17–25°C przez okrągłe 12 miesięcy. Te wyjątkowo sprzyjające warunki klimatyczne nie tylko wprowadzają przybyszów w dobry nastrój, ale także stwarzają znakomite możliwości do uprawiania rozmaitych sportów. A gdy aktywnie spędzamy czas, czujemy się przecież znacznie szczęśliwsi. >> FILIP WERSTLER

N ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

a archipelag składa się siedem głównych wysp (Teneryfa, Fuerteventura, Gran Canaria, Lanzarote, La Palma, La Gomera i El Hierro) i okoliczne małe wysepki. Region należy do Hiszpanii, chociaż bliżej stąd do Afryki niż Europy. Największe jego miasta to Santa Cruz de Tenerife (ponad 200 tys. mieszkańców) i Las Palmas de Gran Canaria (ok. 380 tys.). Najważniejszy atut tego archipelagu stanowi jego różnorodność. Każda wyspa jest inna, dlatego warto dowiedzieć się, jakie rodzaje sportu można uprawiać w konkretnych miejscach. Wybór mamy naprawdę duży. Wszelcy amatorzy aktywnego wypoczynku z pewnością znajdą tu coś dla siebie.

FUERTEVENTURA I SILNE WIATRY Według niektórych teorii malownicza Fuerteventura, leżąca zaledwie ok. 100 km od północno-zachodniego wybrzeża Afryki, wzięła swoją nazwę od hiszpańskich słów fuerte („silny”) i viento („wiatr”). Dziś wyspa jest prawdziwą mekką wind- i kitesurferów  WW Parque Rural del Nublo we wnętrzu górzystej wyspy Gran Canaria

WIOSNA 2017


200 TURYSTYKA AKTYWNA

©© TOM BRENDT/RENÉ EGLI S.L.U.

SS Strefa relaksu centrum kitesurfingu ośrodka René Egli by Meliã

SS Zawodnicy Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup

z całego świata. Panują na niej wręcz wymarzone warunki dla pasjonatów tych sportów, dotyczy to zwłaszcza wschodnich brzegów. Wiatr wiejący z zachodu osiąga w tej okolicy dość dużą siłę, ale jednocześnie powoduje, że powierzchnia wody staje się dość płaska. Szczególną popularnością cieszy się miejscowość Costa Calma (Spokojne Wybrzeże). Wynika to z faktu, że leży ona w najwęższej części Fuerteventury, gdzie wiatry są najmocniejsze. Ze względu na tak sprzyjające warunki powstały tutaj liczne ośrodki wind- i kitesurfingu. Największe na wyspie jest działające od 1984 r. centrum René Egli by Meliã położone w tym samym niezmiernie urokliwym miejscu, co luksusowy Hotel Meliã Gorriones (4 gwiazdki plus) wyróżniający się pełnymi tropikalnej roślinności ogrodami i dużym wyborem basenów, a mianowicie tuż przy bajkowej plaży Sotavento, którą uważa się nawet za jedną z najpiękniejszych na całym globie. Wzdłuż niej ciągnie się płytka 4-kilometrowa la-

WIOSNA 2017

TT Rozległa plaża Cofete na półwyspie Jandía

©© TOM BRENDT/FUERTEVENTURA-WORLDCUP.ORG

guna, nadająca się wyśmienicie do nauki pływania na desce z żaglem lub latawcem (także pod czujnym okiem profesjonalnych polskich instruktorów!). W tej części Fuerteventury, dzięki zjawisku tunelu wietrznego, wieje praktycznie przez cały rok oraz panują wysokie temperatury powietrza i wody. Na całym archipelagu naprawdę trudno znaleźć lepsze warunki do uprawiania tych widowiskowych sportów. Dlatego też już od 1986 r. (zwykle na przełomie lipca i sierpnia) odbywają się tutaj Mistrzostwa Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu (Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup). Przybywają na nie najlepsi sportowcy, a również liczni kibice i dziennikarze sportowi z różnych krajów. Oprócz podziwiania na żywo ekscytujących zmagań zawodników można się w tym czasie także rozerwać. Zawodom, które trwają zazwyczaj od ok. 10.00 do 18.00, towarzyszą dodatkowe atrakcje – specjalny namiot z przysmakami lokalnej kuchni, występy muzyków na żywo i bogaty program dla całych rodzin.

Wieczorami, od godz. 21.00, zaczynają się klimatyczne szalone imprezy do białego rana i ciekawe koncerty. Te mistrzostwa, świetnie zorganizowane przez René Egli by Meliã (pod kierownictwem niezmiernie profesjonalnej Anniki Ingwersen), warto polecić każdemu. Jednak na Fuerteventurę można wybrać się nie tylko w okresie wspomnianego wydarzenia. Sezon na uprawianie sportów panuje na niej właściwie przez cały rok. Obok przepięknej plaży Sotavento wind- i kitesurferzy odwiedzają również inne miejsca na wyspie. Wielu z nich zatrzymuje się w wysuniętych na południe miasteczkach Jandía i Morro Jable (należących razem ze wspomnianą już miejscowością Costa Calma do gminy Pájara), gdzie z uwagi na położenie geograficzne także wieją silne wiatry. Niektóre osoby udają się natomiast na północ, w okolice Dunas de Corralejo, czyli spektakularnych wydm leżących niedaleko 20-tysięcznego kurortu Corralejo, będącego stolicą turystyczną tej części Fuerteventury. Tutejsze wybrze-


201

©© TOM BRENDT/RENÉ EGLI S.L.U.

SS Płytka laguna przy pięknej plaży Sotavento

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/LEX THOONEN

że jest wielką atrakcją nie tylko dla amatorów sportów wodnych, ale i dla wszystkich marzących o wypoczynku w malowniczym otoczeniu. Bezkresne piaski przyciągają turystów z całej wyspy. W tym miejscu można uprawiać m.in. surfing, wind- i kitesurfing, stand up paddling (SUP) oraz grać w gry plażowe, biegać czy spacerować. To jedyny w swoim rodzaju zakątek, z pewnością warty odwiedzenia podczas aktywnych wakacji. Zachodnie brzegi Fuerteventury są mniej popularne. Świetnie odnajdą się tu surferzy, choć ta część lądu jest słabiej skomunikowana. Jednak wysokie fale, powstające pod wpływem silnego wiatru wiejącego znad Atlantyku, rekompensują wszelkie trudności związane z dojazdem. Do głównych ośrodków surfingowych na wyspie należą La Pared czy El Cotillo. Mimo iż to niewielkie miejscowości, mają szczęście znajdować się w idealnych miejscach. Dzięki ich małej popularności nie przybywają do nich tłumy turystów, co sprawia, że warunki do szaleństw na wodzie są w tym rejonie

©© JOHN CARTER/RENÉ EGLI S.L.U.

SS Na Fuerteventurze popularnością cieszy się też stand up paddling (SUP)

SS W okolicy El Cotillo panują znakomite warunki dla surferów

doskonałe. Poza tym na wyróżnienie zasługuje też z pewnością Park Naturalny Jandía (Parque Natural de Jandía) z niesamowicie urokliwą plażą Cofete. Kręcono na niej sceny do filmu Ridleya Scotta Exodus: Bogowie i królowie z 2014 r. Nad niemal 14-kilometrowym piaszczystym brzegiem unosi się nigdy nieopadająca mżawka wywołana uderzeniami fal, a w tle widać góry oddzielające wybrzeże od reszty lądu. Prowadzącą tutaj malowniczą trasę pokrywa w dużej części nawierzchnia szutrowa.

TREKKING NA GRAN CANARII Gran Canaria, obok Fuerteventury i Teneryfy, uchodzi za jedną z najpopularniejszych wysp wśród turystów z Europy. W 2015 r. odwiedziło ją ponad 3,2 mln ludzi z kilkudziesięciu krajów. Na jej atrakcyjność wpływa duże zróżnicowanie pod względem klimatycznym i przyrodniczym. Co roku ściąga tu mnóstwo osób nastawionych na aktywny wypoczynek. Podobnie jak na Fuerteventurze także na Gran Canarii spotkamy licznych miłośni-

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/LEX THOONEN

ków surfingu, wind- i kitesurfingu, choć warunki do uprawiania tych sportów są na niej mniej stabilne. Na wyspie można również z powodzeniem odbywać wyprawy trekkingowe. Pokrywa ją wiele odpowiednich do tego celu tras. Zainteresowaniem cieszą się m.in. wycieczki do Roque Nublo (1813 m n.p.m.) – wznoszącej się pod niebo niemal 80-metrowej wulkanicznej skały (przywodzi ona na myśl Maczugę Herkulesa z Ojcowskiego Parku Narodowego). Przypominająca kolumnę formacja stoi nad głęboką przepaścią. Prezentuje się naprawdę imponująco, dlatego turyści często decydują się przyjrzeć się jej z bliska. W okolicy warto też wejść na znajdujący się nieopodal Pico de las Nieves – najwyższy szczyt Gran Canarii, wznoszący się na wysokość 1956 m. n.p.m. Można do niego dojechać głównie samochodem albo rowerem. Rozpościera się stąd wspaniała panorama, koniecznie trzeba więc zabrać ze sobą aparat fotograficzny. 

WIOSNA 2017


202 TURYSTYKA AKTYWNA

SS Oryginalna formacja skalna stanowiąca Pomnik Przyrody Roque Nublo

Zupełnie niepopularna jest natomiast wyprawa na dziewiczą plażę Güigüi (Guguy), którą miejscowi uznają za najpiękniejszą na wyspie. Być może zasłużyła sobie na tak pochlebną opinię dlatego, że nie została usypana z białego piasku i nie udaje Karaibów jak pobliskie Playa de los Amadores czy Playa de Anfi del Mar. Prezentuje prawdziwe oblicze archipelagu – ciemny wulkaniczny brzeg otaczają wysokie majestatyczne klify i oblewają spienione fale Oceanu Atlantyckiego. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że ta wycieczka wymaga lepszej kondycji. My naszą wyprawę rozpoczęliśmy jeszcze przed świtem. Ok. godz. 5.00–5.30 wsiedliśmy w autobus w miejscowości Puerto de Mogán. Podaliśmy nazwę interesującej nas plaży, a kierowca dowiózł nas na przystanek na rozstaju dróg położony najbliżej naszego celu. Stąd mieliśmy do pokonania pieszo ok. 25-kilometrową trasę wiodącą głównie przez góry. Na początku przemierzyliśmy 8 km po asfalcie do miejscowości Tasártico. Tu warunki się zmieniły. Dalej szliśmy już po szutrze i skałach aż do samego końca. Gdy trasa zaczęła piąć się pod górę, zauważyliśmy drogowskaz informujący o tym, że do celu zostało nam jeszcze 17 km. Ta część wyprawy była najbardziej wymagająca. Najpierw musieliśmy pokonać kilka kilometrów ostrego podejścia po średnio wyrobionej ścieżce. Zajęło nam to mniej więcej 2 godz. z jedną krótką przerwą na nabranie sił. Jednak po dotarciu na szczyt czekała nas wspaniała nagroda – cudowny widok na leżącą w dole zatokę i pobliską Teneryfę z górującym wulkanem Teide. Przez jakąś godzinę odpoczywaliśmy i cieszyliśmy się tym miejscem, po czym ruszyliśmy w dół. Ten ostatni odcinek wyglądał równie pięknie i osobliwie. Wokół nie dało się dostrzec żadnych

WIOSNA 2017

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

śladów cywilizacji, zabudowań czy sklepów. Na ścieżce także nie spotkaliśmy nikogo. Nasze telefony nie łapały również zasię-

gu sieci komórkowych. Po drodze napotykaliśmy natomiast coraz więcej lokalnej roślinności. Po dotarciu na plażę mogliśmy rozkoszować się jej niezwykłą urodą. Kilkusetmetrowe klify odgradzały resztę lądu od oceanu. Na rozległym i czystym piaszczystym brzegu byliśmy sami. W spokoju przyglądaliśmy się Teneryfie oddalonej od nas o niecałe 200 km. Najcudowniejszy moment tego dnia stanowił zachód słońca. Chowa się ono tutaj za szczytami sąsiedniej wyspy. To widok jedyny w swoim rodzaju, wręcz idylliczny. Podczas planowania wycieczki na plażę Güigüi (Guguy) należy pamiętać o zapewnieniu sobie transportu powrotnego. Do wyboru mamy dwa wyjścia: wrócić tą samą drogą, ale będzie to bardzo mę-

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/INFORMACIONES CANARIAS SA

SS Szlak prowadzący na plażę Güigüi

TT Malowniczy obszar Dunas de Maspalomas


203 czące, albo dzień wcześniej umówić się z miejscowym rybakiem, aby przypłynął po nas o wskazanej porze. Naszą trójkę taka usługa kosztowała ok. 15 euro za osobę. Oprócz uprawiania trekkingu na Gran Canarii można np. grać w golfa (choćby w jedynym na całym archipelagu resorcie z dwoma profesjonalnymi 18-dołkowymi polami golfowymi – Sheraton Gran Canaria Salobre Golf Resort!), nurkować (działa na niej nawet w kurorcie Puerto de Mogán polska szkoła Delphinus, a także nowatorskie centrum Sea TREK Spain w resorcie Anfi del Mar, zapraszające na spacery po dnie oceanu bez sprzętu nurkowego i uczestniczenia w specjalistycznym kursie!) albo jeździć konno. Na wyspie pojawia się zresztą coraz więcej firm oferujących ten ostatni rodzaj

aktywności. Zazwyczaj takie wyprawy trwają 1–4 godz. i odbywają się w różnych częściach lądu. Ceny wahają się od 20 do 90 euro w zależności od organizatora i długości trasy. Kilka firm wyróżnia się wysokim standardem, profesjonalizmem i rozbudowaną ofertą. Jedną z nich jest bez wątpienia El Salobre Horse Riding. Należące do niej ranczo z kilkunastoma wierzchowcami leży na południu, nieopodal turystycznej stolicy Gran Canarii – Maspalomas (ok. 10 minut od niej). W okolicy znajdują się przepiękne wydmy, wulkaniczne szlaki i tropikalne plantacje. Poza tym ten rejon charakteryzuje się oryginalną florą i fauną. To wszystko przyciąga wielu miłośników jazdy konnej z różnych krajów (w tym i z Polski). Zdecydowanie warto rozważyć wybranie się na wycieczkę po wyspie na końskim grzbiecie, tym bar-

dziej że tutejsze zapierające dech w piersiach krajobrazy czynią z niej ekscytujące przeżycie. Na archipelagu wzrasta też zainteresowanie kolarstwem, dotyczy to zwłaszcza Gran Canarii i Teneryfy. Uprawianiu tego sportu sprzyjają m.in. duże różnice wysokości i przyjazny klimat przez okrągły rok. Poza tym znajdują się tu niezmiernie malownicze i kręte drogi. Wielbicieli jazdy na rowerze przyciągają wymagające trasy ze spektakularnymi widokami. Na Gran Canarii prowadzą one zazwyczaj przez jej wnętrze, które jest w mniejszym stopniu zamieszkane i rzadziej odwiedzane przez turystów. Wyspa charakteryzuje się znaczną różnorodnością szlaków. Lokalne firmy oferują usługi na wysokim poziomie – zajmują się nie tylko wypożyczaniem 

TT Wyprawa rowerowa na Gran Canarii

SS Plaża w luksusowym resorcie Anfi del Mar

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SAÚL SANTOS

SS Specjalny Rezerwat Przyrody Güigüi ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/LEX THOONEN

WIOSNA 2017


204 TURYSTYKA AKTYWNA

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/PABLO BÉGLEZ

SS Rodzinny wypoczynek w miejscowości Playa Blanca na południu Lanzarote

SS Museo Atlántico ze wspaniałymi rzeźbami stojącymi na dnie zatoki

sprzętu, ale także organizują wycieczki czy nawet specjalne obozy kolarskie, które trwają zazwyczaj od 5 do 10 dni. Pakiety obejmują zakwaterowanie w komfortowym hotelu, transport i częściowe wyżywienie (half board, czyli śniadanie i obiadokolację). Jeżeli chcemy jedynie wypożyczyć rower górski lub kolarzówkę, będzie nas to kosztować od ok. 12 euro za dzień (70 euro za tydzień).

SUROWA LANZAROTE Jak na większości wysp w archipelagu, również na Lanzarote bardzo dużą popularnością cieszą się surfing, wind- i kitesurfing oraz stand up paddling (SUP). Amatorzy tych dyscyplin zjeżdżają głównie do miejscowości Famara (Caleta de Famara). Jednak można tutaj robić jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy. Lanzarote znana jest choćby z zawodów triatlonowych. W ciągu roku odbywa się na niej kilka takich imprez sportowych,

WIOSNA 2017

©© JASON DECAIRES TAYLOR/CACT LANZAROTE

z których największą sławą na całym świecie cieszą się te z serii IRONMAN. Od ich uczestników wymaga się naprawdę bardzo dobrego przygotowania. Muszą oni przepłynąć 3,86 km, pokonać na rowerze dystans 180,25 km i przebiec odcinek 42,20 m (maraton) bez żadnej przerwy. Dlatego też ten wyścig uchodzi za wyjątkowo trudny i budzi niemałe zainteresowanie nie tylko wśród osób chcących sprawdzić swoją wytrzymałość, lecz także i widzów. Club La Santa IRONMAN Lanzarote (jego tegoroczna edycja odbędzie się 20 maja) to jedna z imprez cyklu zawodów organizowanych przez World Triathlon Corporation. Stanowi nie lada gratkę dla amatorów triatlonu i kibiców sportowych. Okolice wyspy odwiedzają również chętnie nurkowie. Nic więc dziwnego, że na jej południowym krańcu, na słynnym wybrzeżu Playa Blanca, znajdziemy nawet polskie centrum Delphinus Lanzarote, dawne Cool Dive. Miłośnicy wielkiego błękitu

mogą tu podziwiać faunę typową dla Oceanu Atlantyckiego. Poza tym ostatnio, 11 stycznia 2017 r., w sąsiedztwie Lanzarote (w Bahía de Las Coloradas, na głębokości mniej więcej 12–14 m) otwarto zupełnie nowe, pierwsze w Europie, podwodne muzeum – Museo Atlántico. Składa się na nie imponujący zbiór celowo zatopionych rzeźb brytyjskiego artysty Jasona deCairesa Taylora. Można przyjrzeć im się z bliska podczas ok. 1-godzinnej wyprawy nurkowej wyruszającej z Mariny Rubicón (cena 12 euro od osoby dorosłej) lub z trochę dalszej odległości w trakcie rejsu wolno płynącym statkiem ze szklanym dnem. Kolejną unikatową na skalę europejską propozycją są firmowane przez system Sea TREK niesamowite spacery po dnie Atlantyku bez sprzętu dla nurków i ukończenia specjalistycznego szkolenia. Dzięki kaskowi z doprowadzanym tlenem wizytę w podwodnym królestwie Wysp Kanaryjskich złożymy już po przejściu 10-minutowego instruktażu, nawet


205

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

SS Diabeł, symbol Parku Narodowego Timanfaya

SS Krajobraz Parku Narodowego Timanfaya ukształtowany przez lawę

jeżeli nie potrafimy pływać. Na tego typu rozrywkę zaprasza wszystkich chętnych szkoła nurkowa Native Diving w modnym kurorcie Costa Teguise na wschodnim wybrzeżu Lanzarote (oraz wspomniane centrum Sea TREK Spain w Anfi del Mar na Gran Canarii). Schodzi się wówczas na maksymalną głębokość 6 m, a cała przyjemność trwa 45 minut i kosztuje 60 euro od osoby dorosłej. Na wyspie znajduje się również mnóstwo tras dla miłośników trekkingu i jazdy na rowerze. Szlaki są wyjątkowo atrakcyjne ze względu na tutejsze malownicze powulkaniczne krajobrazy. Na terenie miejscowego Parku Narodowego Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya) doszło do jednej z najdłuższych erupcji w dziejach nowożytnych (w latach 1730–1736 codziennie z ok. 300 kraterów wypływały olbrzymie ilości lawy). Surowa okolica wywiera na zwiedzających ogromne wrażenie. Wspaniałe piesze wycieczki można orga-

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/FÉLIX LORENZO

nizować nie tylko na obszarze parku (ponad 51 km² powierzchni). Zabronione jest poruszanie się po nim na rowerze górskim, ale dozwolone – na szosowym. Na tym ostatnim pojeździmy po głównej drodze parkowej, która stanowi zresztą część trasy słyn-

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/PEDRO MIGUEL PÉREZ

SS Zawody Club La Santa IRONMAN Lanzarote

nego wyścigu triatlonowego Club La Santa IRONMAN Lanzarote. Na całej wyspie znajdziemy wiele urokliwych i dobrze przygotowanych tras rowerowych, choćby Costa Teguise – Arrieta (42 km, dość trudny do pokonania odcinek, na tę wyprawę 

TT Jazda rowerem górskim na Lanzarote dostarcza ekscytujących wrażeń

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SERAFÍN ARGIBAY CARBALLADA

WIOSNA 2017


206 TURYSTYKA AKTYWNA

SS Widok na wulkan Teide wznoszący się na terenie parku narodowego

należy przeznaczyć ok. 5–6 godzin) czy Costa Teguise – Los Cocoteros (30 km, szlak średnio trudny, ok. 3,5–4-godzinny).

PEŁNA ATRAKCJI TENERYFA Zdaniem wielu turystów Teneryfa ma ze wszystkich kanaryjskich sióstr najwięcej do zaoferowania. To świetne miej-

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SAÚL SANTOS

sce do uprawiania rozmaitych sportów wodnych, trekkingu po zróżnicowanym terenie czy jazdy na rowerze wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów. Z pewnością jedną z ciekawszych i mniej typowych form aktywności jest golf. W ostatnich latach cieszy się on tutaj coraz większą popularnością. Profesjonalne pola do gry znajdzie-

TT Profesjonalny ośrodek Golf del Sur leżący na południu Teneryfy

©© GOLF DEL SUR/GOLFDELSUR.ES

my na kilku wyspach. Najwięcej powstało ich na Teneryfie i Gran Canarii (na tej ostatniej na uwagę zasługuje m.in. jedyny na całym archipelagu resort z dwoma 18-dołkowymi polami golfowymi – Sheraton Gran Canaria Salobre Golf Resort, położony niedaleko opisywanego już nieco szerzej rancza z końmi El Salobre Horse Riding). Cenią je sobie zarówno doświadczeni golfiści, jak i osoby początkujące. Ośrodki na Teneryfie leżą w jej południowej części, w pobliżu znanych turystycznych kurortów takich jak Playa de Las Américas, Costa Adeje i Los Cristianos (słynących również z doskonałych warunków do uprawiania surfingu, nurkowania, żeglarstwa czy sportów motorowodnych), oraz w rejonie północnym i zachodnim. Warto tu wymienić choćby Golf Costa Adeje i Golf Las Américas oraz Golf del Sur i Amarilla Golf & Marina na terenie gminy San Miguel de Abona. Charakteryzują się one nie tylko wysoką jakością oferowanych usług czy zróżnicowanym stopniem trudności, lecz także wyjątkowo malowniczym położeniem. W trakcie gry można podziwiać wspaniałe widoki np. na Ocean Atlantycki. Oprócz tego niewątpliwy atut profesjonalnych pól golfowych w tym regionie stanowią panujące tutaj warunki klimatyczne. Jak już wspominałem, przez zdecydowaną większość roku na archipelagu jest słonecznie i wystarczająco ciepło, aby spędzać czas na świeżym powietrzu. Dlatego na golfa na Teneryfę warto przylecieć zawsze, w listopadzie, marcu bądź lipcu. Poza nią równie korzystnymi warunkami szczyci się południe Gran Canarii. Na obu wyspach turystyka golfowa z roku na rok coraz bardziej się rozwija. Piękna i różnorodna Teneryfa, największa i najludniejsza w archipelagu (2034 km² powierzchni i ok. 900 tys. mieszkańców), to również znakomity region na ciekawe wędrówki piesze. Miejscowe agencje turystyczne oferują też wycieczki objazdowe do najbardziej spektakularnych punktów widokowych czy wyprawy na wulkan Teide (3718 m n.p.m.). Wejście na ten najwyższy szczyt Wysp Kanaryjskich i całej Hiszpanii powinno być obowiązkowym zadaniem dla wszystkich spędzających aktywnie urlop w tym rejonie.

LA PALMA POD GWIAZDAMI Na północny zachód od Teneryfy leży La Palma. Turystyka masowa dopiero na nią dociera. Znajdziemy tu wciąż niewiele rozległych kompleksów hotelowych w porównaniu z opisanymi już 

WIOSNA 2017


207

WIOSNA 2017


208 TURYSTYKA AKTYWNA

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

SS Urokliwy Park Narodowy Kaldery Taburiente idealny na piesze wycieczki

czterema największymi wyspami. Dla odmiany mocno rozwija się w tym miejscu turystyka alternatywna. Ten zakątek archipelagu budzi więc zainteresowanie osób, które preferują ruch na świeżym powietrzu. La Palma słynie z malowniczych zielonych terenów i dużej aktywności wulkanicznej. Ze względu na bogatą florę i faunę często wybierają się na nią miłośnicy przyrody i amatorzy długich pieszych wycieczek. Zwiedzających przyciąga zwłaszcza położony w centrum wyspy Park Narodowy Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente), lubiany zarówno przez polskich, jak i zagranicznych turystów. Trasy na jego obszarze mają od kilku do kilkunastu kilometrów, dlatego na wyprawę najlepiej zarezerwować sobie cały dzień. Trzeba także pamiętać o odpowiednim obuwiu i sprzęcie do pieszych wędrówek. Z uwagi na znaczne różnice wysokości sugeruje się wynajęcie przewodnika, gdyż pokonywanie niektórych szlaków bywa czasami dość niebezpieczne. Na tego typu wycieczki można udać się również do Bosque de Los Tilos (Los Tiles) – bujnego lasu wawrzynowego

zamieszkanego przez endemiczne gatunki zwierząt, jak np. gołębie kanaryjskie i laurowe czy liczne rzadkie bezkręgowce. Inne

ści La Palmy znajduje się obserwatorium astronomiczne (Observatorio del Roque de Los Muchachos – 2396 m n.p.m.), uchodzące za jedną z największych jej atrakcji. Powszechnie wiadomo, że Wyspy Kanaryjskie znakomicie nadają się do obserwowania gwiazd (mogłem się o tym przekonać m.in. na dziewiczej plaży Güigüi). Jednak właśnie w tym rejonie archipelagu panują najlepsze do tego warunki, dzięki czemu tutejszy kompleks cieszy się sporym zainteresowaniem turystów. Wybrzeże La Palmy chętnie odwiedzają też zapaleni surferzy. Ze względu na niespokojne wody Atlantyku cenią je zwłaszcza osoby bardziej zaawansowane. Choć istnieje tu kilka punktów, w których wynajmiemy deski czy wykupimy kurs dla początkujących, to miejsce rekomen-

SS Piękny wodospad wśród bujnej zieleni w rejonie Bosque de Los Tilos

popularne miejsce stanowi okolica szczytu Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.), gdzie aktywny wypoczynek urozmaica podziwianie nocnego nieba. W tej czę-

TT Roque de Los Muchachos – najwyższy szczyt na wyspie La Palma

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/FÉLIX LORENZO

dowane jest raczej dla doświadczonych pogromców fal. Do najpopularniejszych należy mniej więcej 500-metrowa Playa de Los Guirres (Playa Nueva), znajdująca się na zachodnim brzegu La Palmy. Wspaniałe warunki panują także w pobliżu dzikiej plaży Nogales, leżącej na północnym wschodzie.

NIEPOZORNE EL HIERRO I LA GOMERA Dwie najmniejsze z siedmiu głównych wysp archipelagu nie zostały jeszcze opanowane przez turystykę masową. Uczestnicy licznych wycieczek fakultatywnych przybywają na nie na ogół promami lub samolotami z Teneryfy, Gran Canarii czy La Palmy (na El Hierro i La Gomerze działają małe lotniska). Dlatego zazwyczaj pojawiają się tutaj ludzie nastawieni na konkretne aktywności. Dużym zainteresowaniem 

WIOSNA 2017


209

WIOSNA 2017


210 TURYSTYKA AKTYWNA

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SAÚL SANTOS

SS Widok na miejscowość La Calera w gminie Valle Gran Rey na La Gomerze

TT Park Narodowy Garajonay, La Gomera

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/SAÚL SANTOS

TT Mirador de Bascos na wyspie El Hierro

SS Mirador de Los Roques – La Gomera ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/ALEX BRAMWELL

WIOSNA 2017

©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER/CARLOS SPOTTORNO

TT Nurkowanie przy Roque de Bonanza ©© TURISMO DE CANARIAS BRANDCENTER


211 cieszą się rejsy jachtami i wyprawy na obserwowanie waleni biskajskich, płetwali Bryde’a, grindwali, delfinków pręgobokich czy delfinów. Spokojna El Hierro jest najdalej wysunięta w głąb oceanu, dlatego fascynuje eksploratorów podwodnego świata. La Gomera przyciąga uwagę przybyszów przede wszystkim swoimi zapierającymi dech w piersiach krajobrazami – na południu położone są skaliste tereny, centrum i północ natomiast pokrywają rozległe lasy wawrzynowe, w których występują różne rzadkie gatunki roślin i zwierząt. Spodoba się tu również miłośnikom geo-

logii i wulkanologii, a to ze względu na dużą aktywność wulkaniczną w tym regionie. Zróżnicowanie terenu sprzyja odbywaniu wycieczek pieszych i rowerowych, które stanowią popularną aktywność na wyspie. W jej środkowej i północnej, bardziej zielonej części znakomicie jeździ się na rowerach górskich. El Hierro doceniają z kolei wielbiciele podwodnych przygód. Ściągają oni przede wszystkim do miejsca o nazwie Punta de La Restinga (Punta Restinga) – najdalej na południe wysuniętego punktu Hiszpanii. To bodajże najlepszy rejon do nurkowania na całym archipelagu ze względu

na wielkie bogactwo flory i fauny oraz znaczną różnorodność form skalnych. W tej okolicy, na terenie Rezerwatu Morskiego La Restinga – Morze Spokoju (Reserva Marina La Restinga – Mar de Las Calmas), można natknąć się na rozmaite gatunki rekinów czy mant, a także wiele innych stworzeń, niespotykanych gdzie indziej w regionie. Pod wodę schodzi się tutaj zazwyczaj na głębokość od kilkunastu do nawet 50 m, co czyni to miejsce jeszcze bardziej atrakcyjnym. Punta de La Restinga i Mar de Las Calmas muszą się znaleźć w planie wyprawy na Wyspy Kanaryjskie każdego zapalonego nurka. 

PRZEPIS NA UDANY URLOP W iele osób nie zdecydowało się jeszcze na wykup wycieczki. Co zrobić, aby już teraz zagwarantować sobie bezpieczny urlop? O ile na idealną pogodę nie mamy wpływu, to na komfort ubezpieczenia owszem. Już przy rezerwacji wycieczki warto zagwarantować sobie ochronę ubezpieczeniową zaczynającą działać po naszym wyjściu z biura. Takim produktem jest ubezpieczenie odwołania lub odwołania i przerwania podróży, które chroni nas od momentu zakupu polisy i opłacenia pełnej składki na okoliczność nieprzewidzianych zdarzeń losowych przed wyjazdem. Wśród przyczyn rezygnacji wymienić można m.in. nagłe zachorowanie poświadczone zaświadczeniem lekarskim o przeciwwskazaniach do podróżowania (nie jest wymagana hospitalizacja!). Dodatkowo akceptowane są także inne zdarzenia losowe, które mogą pojawić się w czasie pomiędzy wykupieniem a realizacją wycieczki. Jako osoby ryzyka traktuje się również członków rodziny lub ich opiekunów, nie biorących udziału w wyjeździe, w tym teściów, wnuków, konkubentów czy rodzeństwo i innych. Dodatkowym atutem jest możliwość anulowania takiej polisy przed rozpoczęciem podróży, jeżeli została ona odwołana przez organizatora oraz jeżeli klient zmieni rezerwację na inną wycieczkę i dla niej zostanie zawarte nowe ubezpieczenie.

DLACZEGO I KIEDY POTRZEBUJĘ UBEZPIECZENIA KOSZTÓW LECZENIA? To zdecydowanie najważniejszy rodzaj ubezpieczenia. Zachorować można też za granicą, gdzie koszty leczenia czy transportu do Polski często przekraczają nasze możliwości finansowe. Ten temat jest bardzo istotny, bo dodatkowe wydatki stanowią zwykle spore obciążenie budżetu wycieczki. Kwestia ubezpieczenia podróży wydaje się więc czymś oczywistym. Sprawdźmy zatem, czy sumy ubezpieczeniowe (głównie KL) w pakiecie organizatora są wystarczająco wysokie w kraju, do którego wyjeżdżamy. Być może powinniśmy się doubezpieczyć, aby zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa w czasie podróży.

Czy to wszystko? Zdecydowanie nie! Nawet najlepiej przygotowanym może zdarzyć się wypadek. Wówczas okazuje się, że konieczne jest posiadanie ubezpieczenia. Absolutna podstawa to koszty leczenia, które obejmują zarówno leczenie ambulatoryjne i hospitalizację, jak i transport medyczny. Polisa powinna zawierać także ubezpieczenie Następstw Nieszczęśliwych Wypadków (NNW), czyli swoistą rekompensatę za doznany uraz. Ważne jest również OC. Jako sprawcy zdarzenia możemy uchronić się przed roszczeniami poszkodowanych, sięgającymi często kilku tysięcy euro. Pakiet narciarsko-sportowy zapewnia nam dodatkowo ochronę sprzętu sportowego na wypadek jego utraty lub uszkodzenia i pokrywa koszty akcji ratowniczej. Dzięki niemu po powrocie do kraju wydatki na rehabilitację w Polsce w określonej kwocie zostaną nam zwrócone. 

AKTYWNIE NA URLOPIE Trwa jeszcze sezon zimowy, a jest to okres intensywnego uprawiania sportów i innych aktywności ruchowych. Trzeba oddać do serwisu sprzęt, zadbać o kondycję.

tel. +48 22 890 78 40 | bok@hansemerkur.pl | www.hansemerkur.pl

TEKST PROMOCYJNY

WIOSNA 2017


212 TURYSTYKA KULINARNA

PODRÓŻE DLA

PRAWDZIWYCH SMAKOSZY JERZY MOSKAŁA

<< Początki turystyki masowej sięgają drugiej połowy XX w. Wzrost zamożności społeczeństwa europejskiego i amerykańskiego oraz otwarcie na świat sprawiły, że na rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej ofert turystycznych, przeznaczonych nie tylko dla najbogatszych, ale również dla szybko rozwijającej się klasy średniej. Tego rodzaju podróże, szczególnie w latach 70. minionego stulecia, cechowało nastawienie głównie na odpoczynek, w mniejszym stopniu na zwiedzanie i poznawanie innych kultur. Dziś tego typu wyjazdy są zdecydowanie mniej popularne niż kiedyś. Obecnie wypoczynek często łączymy z uprawianiem sportu bądź pogłębianiem wiedzy o danym kraju, w tym jego narodowej kuchni. Trudno przecież wyobrazić sobie Francję bez jej „haute cuisine”, Włochy bez szybkich i lekkich dań z makaronów czy Daleki Wschód bez zaskakujących orientalnych potraw o smaku zupełnie odmiennym od znanych w Europie. I choć świat wydaje się dzisiaj mniejszy, a my podróżujemy coraz częściej i dalej, nadal mamy jeszcze wiele do odkrycia. >> WIOSNA 2017


213

SS Liczna gre cka rodzina bie siadująca

zwolenników w wielu nowych rejonach świata, takich jak Niemcy, Szwecja, Holandia, Rosja czy obie Ameryki.

©© HOTEL HERMITAGE/WWW.HOTELHERMITAGE.IT

SS Restauracja w Hotelu Hermitage na Elbie

C

elem turystyki kulinarnej, zwanej też czasem turystyką gastronomiczną lub turystyką kuchni narodowych, jest przybliżenie tego, co gości na stołach w różnych regionach naszego globu. Dania charakterystyczne dla danego kraju są częścią jego kultury i stylu życia mieszkańców. Pozwalają nam lepiej poznać i zrozumieć innych ludzi. Za najbardziej typowe uchodzą bardzo często potrawy przygotowywane na co dzień w zwykłych domach, a nie te z menu drogich restauracji. Gałąź turystyki kulinarnej stanowi enoturystyka. W trakcie podróży winnych odkrywamy lokalne szlachetne trunki, które degustujemy z odpowiednio dobranymi przystawkami. W tradycji śródziemnomorskiej wino było i nadal jest niezbędnym elementem posiłku. Choć przestało się pojawiać na stołach np. na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, zyskało sobie mnóstwo

Warto zwrócić uwagę, że ostatnia duża popularność wegetarianizmu, weganizmu i koncepcji slow food to także wynik zainteresowania turystów i kucharzy sztuką kulinarną z regionu Morza Śródziemnego. Podczas kolacji w greckich tawernach, chorwackich konobach czy włoskich trattoriach, trwających po kilka godzin, goście powoli rozkoszują się jedzeniem i swoim towarzystwem. Kuchnia wyspiarskiej Grecji, wybrzeża Chorwacji i południa Włoch to najczęściej potrawy bazujące na rybach lub owocach morza i warzywach. Choć dziś do tytułu stolicy slow food aspiruje Bruksela, a greckie i włoskie restauracje rozsiane są po całej Europie, śródziemnomorskie dania najlepiej smakują w rejonie, z którego pochodzą i gdzie przyrządza się je ze świeżych lokalnych produktów.

SMAK GRECKIEJ OLIWY Ze starożytną Grecją wiążą się początki europejskiej kultury, w tym również sztuki kulinarnej. Antyczni Grecy wędrowali po wszystkich obszarach w basenie Morza Śródziemnego. Osiedlali się w różnych miejscach, tworzyli kolonie, handlowali z lokalnymi ludami, z którymi często się mieszali. Przywozili też ze sobą własne produkty – wino i oliwę, rozpowszechniali swoją kuchnię, wierzenia i zwyczaje. Mimo

w tradycyjnej

tawernie na Kr ecie

©© REGION OF CRE TE/WWW.INCREDIBLE CRETE.GR

iż od czasów, gdy Grecja była kolonialną potęgą, minęło bardzo wiele wieków, dziś wciąż można znaleźć ślady osadnictwa z tego okresu np. w południowych Włoszech (Apulia i Sycylia) i Hiszpanii czy nawet na południu Francji. W końcu francuską Marsylię założyli ok. 600 r. p.n.e. antyczni Grecy (jako Massalię). Współcześnie w greckiej kulturze i sztuce kulinarnej dostrzeżemy także wpływy okupacji rzymskiej bądź tureckiej. Jednak podstawowe elementy tradycji przetrwały. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że to właśnie kuchnia Grecji została okrzyknięta jako jedna z pierwszych kuchnią zdrową, a to głównie ze względu na długowieczność mieszkańców kraju (żyjących średnio niemal 80 lat). Charakterystyczny produkt z tego regionu stanowi olej wytwarzany z dojrzałych owoców drzewa oliwnego (oliwki europejskiej). Oliwę otrzymuje się w procesie wytłaczania. Tradycyjna i gwarantująca najlepszej jakości wyrób technika to mechaniczna obróbka na zimno. Olejowi z pierwszego tłoczenia, który osiąga poziom kwasowości do 0,8 proc. (0,8 g kwasów tłuszczowych na 100 g), przysługuje określenie extra virgin (wł. extra vergine). Gorsza jakościowo jest oliwa o wyższej kwasowości i z kolejnych tłoczeń, a także rafinowana (pozyskiwana w procesach chemicznych), wykorzystywana do smażenia lub jako dodatek do produktów w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Nieoczyszczony tłuszcz 

WIOSNA 2017


214 TURYSTYKA KULINARNA Kreteńczycy twierdzą oczywiście, że oliwa z oliwek zbieranych na ich wyspie nie może równać się z żadną inną na świecie. P o d s t a w ą greckiej kuchni są warzywa, wykorzystywane do przyrządzania większości dań. Klasyczną i jednocześnie często spożywaną przekąskę stanoSS Tzatziki – oryginalny prze wi sałatka z pomidorów, pis zaleca użyc ©© NIKODEM NIJA ie gęstego jogurt KI/WIKIMEDIA COM MONS u stragisto ogórków, cebuli i papryki przyprawiona różnorodnymi ziołami. Jeden z najpopularniejszych sosów to tzatziki. Przygotowuje się go na bazie gęstego jogurtu, do którego dodaje się tarty czosnek, drobno poszatkowane ku figowca a się często so yw uż i odciśnięte z soku hra zit o sera my arzaniu białeg SS Przy wytw ogórki oraz oliwę. CRETE.GR TE/WWW.INCREDIBLE ©© REGION OF CRE Taki dip serwuje się do zapieczonego pieczywa lub mięsa (np. grillowanej wieprzowiny) czy ryb (również

warzywnym lub częściej mięsnym. W odróżnieniu od jej wersji wyspiarskiej, zwanej dolmadakią, w której do zawijania służą liście winogron, w tym przypadku wykorzystuje się liście szczawiu. Takie niewielkie gołąbki nierzadko podawane są w glinianych naczyniach, użytych wcześniej do zapiekania ich w piecu. Dużo lżejsza niż kuchnia z górzystej części greckiej Macedonii jest ta rozpowszechniona na wyspach. Tu królują ryby i owoce morza, ale też warzywa i nabiał. Za najbardziej specyficzny i przez wielu polecany uchodzi region kreteński. Na wyspie warto zwrócić uwagę na sery, w tym np. myzithrę (mizithrę). Wyrabia się ją z koziego albo owczego mleka i serwatki, która powstała podczas produkcji innych serów, dzięki czemu ma ona bardzo kremową konsystencję. W odmianie kwaśnej nazywa się xynomyzithra (xynomizithra) i opieczona w delikatnej panierce stanowi smaczną przystawkę. Osoby odważniejsze lub miłośnicy kulinariów francuskich mogą spróbować boubouristoi, czyli smażonych ślimaków obficie przyprawionych octem winnym i rozmarynem. Mięczaki muszą być w tym przypadku odpowiednio przyrządzone, ani za surowe, ani przegotowane, bo robią się gumowe. Kreta to również znakomite miejsce dla wielbicieli owoców morza. Ciekawą potrawą są filety z mątwy w sosie koprowym, tradycjonalistom przypadnie z kolei do gustu klasyczna grillowana ośmiornica. Ciekawa i odmienna jest także kuchnia rodyjska. y baranin dania z e Na Rodos rozn cz aty ią arom pewnośc z s a winęły się nien chwycą Kreta za wyspie co inne tradySS Na GR E. ET IBLECR W.INCRED W W E/ cje kulinarne ET OF CR ©© REGION niż w kontynentalnej Grecji, roślinny z oliwek o kwasowości a ich korzenie SS Dolmades powyżej 2 proc. powstający w wyniku sięgają wczes, dolmadakia, czyli nadziewan e ryżem i ziołam procesów mechanicznych, tzw. lampante, nej starożytności. i liście winogro n ©© LESYA DOLYK/ ma jedynie zastosowanie przemysłowe. Podstawę w tuWIKIMEDIA COMMO NS Oliwa extra virgin stanowi niegrillowanych bądź smażonych). tejszym menu zbędny składnik kuchni śródziemnoTzatziki można także podać jako samodzielną stanowią makarony (co wynika niemorskiej, w tym w szczególności prostą przekąskę. wątpliwie z wieloletniego panowagreckiej. W Grecji dodaje się ją do prawie W kontynentalnej Grecji specyficznia na wyspie Włochów), ale wykokażdej potrawy. Nie tylko podkreśla smak ną kuchnią charakteryzuje się region hirzystuje się też rośliny strączkowe mięs i warzyw, ale też zawiera mnóstwo storycznej Macedonii. Różnego rodzai sezam. Z ziaren tego ostatniego wyrabia witamin i nienasyconych kwasów tłuszczoju potrawy, takie jak zapiekane mięso się pastę tahini (masło sezamowe), będąwych, które pozytywnie wpływają na ludzcą składnikiem licznych lokalnych potraw. albo warzywa, przyrządza się w piecu. ki organizm. I chociaż drzewa oliwne rosną W tym rejonie warto spróbować lokalnych Serwuje się ją do makaronu czy dodaje do popularnej pasty z bakłażanów lub zupy w całym kraju, to jednak prawdopodobnie dań z baraniny i jagnięciny. Sarma przyponajgęściej pokryta jest nimi Kreta. Sami mina polskie gołąbki, nadziewane farszem z czosnkiem i cytryną.

WIOSNA 2017


215 Przy omawianiu greckiej sztuki kulinarnej nie można zapomnieć o winie, tradycyjnie towarzyszącym miejscowym daniom. Kreteńskie trunki najczęściej wytwarza się z odmian lokalnych takich jak kotsifali i mandilaria (wina wytrawne czerwone i różowe), liatiko (wina czerwone wytrawne i słodkie) oraz vilana (wina białe). Najbardziej cenionym gatunkiem jest Chevalier de Rhodes. Jego receptura pochodzi z czasów, gdy wyspa należała do zakonu joannitów (1309–1523). Przy tej okazji warto również wspomnieć o jednym z najpopularniejszych greckich szczepów – assyrtiko (asyrtiko),

wpływy właściwe dla rejonu Morza Śródziemnego i elementy lokalnych tradycji ludowych czy zwyczajów kulinarnych Wenecjan przez wieki władających lmacji wybrzeżem. Całość pie Istria i w Da any na półwys z rybny serwow las YSTYCZNA gu TUR to t OTA de ÓLN składa się na kuchnię KA WSP SS Bru PEČANIĆ/CHORWAC ©© MAJA DANICA różnorodną i zdrową, która stanowi przykład diety śródziemnomorskiej (z Chorwacji, Cypru, Grecji, Hiszpanii, Maroka, Portugalii i Włoch) wpisanej w 2010 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa SS Słodkie ch Ludzkości orwackie chleb ki wielkanocne o nazwie pinca U N E S C O . (sirnica, pinza) ©© MAJA DANICA PEČANIĆ/CHORWAC KA WSPÓLNOTA TUR To coś znacznie więYSTYCZNA cej niż tylko jecji wina dzenie. Taka dieproduk historią ią YCZNA tn e -l 00 TA TURYST 5 2 NO d ÓL ta (z greckiego a SP n ć po WACKA W ochwali INA/CHOR że się p © IVO BIOČ o © m a diaita, co oznacza „spocj orwa SS Ch sób życia”) sprzyja kontaktom społecznym, z którego powstają szlachetne trunki gdyż wspólne posiłki na Santorynie (Santorini, Thirze). W trakcie są podstawą obywypraw kulinarnych i enoturystycznych czajowości i obrzęSS G rillow po Grecji polecam poza tym szukać produkdów świątecznych. ane ś wieże kalm tów lokalnych, często typowo domowych. Dzięki niej powstał ary (li gnje) prost Na terenach wewnątrz Krety z łatwością też ogromny i niezmiernie cenny ozw ©© MA ód M JA DAN orza ICA PE znajdziemy tego rodzaju wina. zbiór wiedzy, pieśni, przysłów, opowiadań Adria ČANIĆ /CHOR tyckie WACKA go WSPÓLN i legend. OTA TU RYSTYC ZNA CHORWACKIE SKARBY Na stołach na malowniczym chorwackim resowanie smakoszy zasłuWYBRZEŻA wybrzeżu pojawiają się często owoce morza. guje także brujet eel. To pyszny duszony Choć potrawy z północnej i środkowej Typowe danie to punjene lignje – kałamarniwęgorz z oliwkami, papryką i czosnkiem Chorwacji są w swoim charakterze bardziej ce nadziewane np. farszem z drobno posiekaw gęstym sosie pomidorowym, podlany nej dojrzewającej szynki, tartej bułki, duszobiałym winem. Takie przysmaki różnią się zbliżone do polskich, to właśnie półwysep Istria, Dalmację i okoliczne wyspy Polacy nej cebuli, tuszy mątwy, czosnku, pietruszki, zdecydowanie od pieczonego w całości proodwiedzają zdecydowanie częściej. W tych soli i pieprzu. Grillowane kalmary serwosięcia (pečeni odojak), powszechnie oferowaregionach w menu mieszkańców odkryjemy wane są w sosie pomidorowym. Na zaintenego w przydrożnych konobach. 

WIOSNA 2017


216 TURYSTYKA KULINARNA Wpływy włoskie można dostrzec w przepisie na tradycyjny dalmatyński makaron z sosem na bazie pancetty (rodzaj suszonego zwijanego boczku) i kalmarów, z dodatkiem bobu i pietruszki, zwany maništra. Miłośnicy słodkości mają do wyboru różne desery, takie jak choćby pinca, ciasto drożdżowe o zapachu i smaku cytryn i pomarańczy, wypiekane najczęściej na Wielkanoc. Niewątpliwie skarbem Chorwacji, a szczególnie jej nadmorskiej części, są wyśmienite wina. Wywodzą się stąd endemiczne szczepy pošip (biały) i plavac mali (czerwony) oraz tribidrag (nazywany też crljenak kaštelanski lub kratošija). Ta ostatnia odmiana przyjęła się także w innych rejonach naszego globu. W Apulii występuje jako primitivo, a w Nowym Świecie, głównie w Kalifornii – jako zinfandel. Chorwacja jest również producentem cenionych beczek dębowych. Tego typu olbrzymie naczynia z dębu slawońskiego są często wykorzystywane w przemyśle winiarskim, szczególnie we Włoszech. Warto wspomnieć, że nad zachowaniem doskonałej jakości tradycyjnych produktów i potraw kuchni

SS 4-gwiazdk owy Hotel del Golfo na Elbie z doskonałą res tauracją „Fontan a”

©© HOTEL DEL GOL FO/WWW.HOTELDE LGOLFO.IT

dziesiąt kilometrów na północ od Dubrownika) ma Robert Makłowicz, znany polski dziennikarz, krytyk kulinarny i podróżnik. To chyba wystarczająca zachęta do odwiedzenia tego atrakcyjnego regionu Europy. OVE.COM ©© WWW.ELBAMYL

TOSKANIA Z UROCZĄ ELBĄ Jeszcze do niedawna kuchnia włoska kojarzyła się przede wszystkim z jej najpopularniejszymi

h Toskańskich SS Na Wyspac

bo we Włoszech mamy do czynienia raczej z regionalnymi strefami kulinarnymi. Aby lepiej zrozumieć tę sytuację, trzeba popatrzeć na mapę. Terytorium kraju rozciąga się od Alp aż po Sycylię, a w zasadzie Lampedusę. Z jednej strony obejmuje więc obszary leżące prawie w centrum Europy, a z drugiej te położone w pobliżu wybrzeża Afryki. Włochy dzielą się zatem na regiony zróżnicowane klimatycznie. Ze względu na odosobnienie odrębna kultura i kuchnia utrzymały się zwłaszcza

mi skusu z warzywa in. lekkiego ku skosztujemy m.

u Hermitage iakami w Hotel ornica z ziemn mi oś a an RMITAGE.IT tow dana go AGE/WWW.HOTELHE SS Pięknie po ©© HOTEL HERMIT

na świecie daniami – pizzą i spaghetti, białym winem a także lodami. Jednak ©© WWW.ELBAMYL OVE.COM dzięki szybko rozwijającej się turystyce gastronomicznej okazało się, że jej charakter w znacznym stopniu odbiega od tego schematu. Tak naprawdę pojęcie kuchni narodowej w tym przypadku jest nieco mylące,

SS Risotto z ow ocami morza sm akuje wyśmien icie z wytrawn ym

dalmatyńskiej czuwa sieć Regional Culinary Heritage Europe, która zajmuje się też promocją tej części kultury. Co ciekawe, swój letni dom na chorwackim wybrzeżu (w jednej z miejscowości na półwyspie Pelješac, kilka-

WIOSNA 2017

na wyspach, np. wspomnianej Sycylii, Sardynii i mniejszej Elbie. Oprócz tego na terenach należących dziś do tego kraju osiedlali się w przeszłości Grecy, Fenicjanie, Etruskowie, Galowie (Celtowie z Galii), Rzymianie, ludy germańskie, Arabowie, Normanowie, Hiszpanie, Austriacy czy Francuzi. Wszyscy oni zarówno przyswajali sobie rozmaite zwyczaje miejscowych, jak i wywierali wpływ na tutejszych mieszkańców.


217 Jeden z pierwszych regionów, do którego Polacy zaczęli wybierać się na wyprawy kulinarne, stanowi Toskania. Choć wcześniej nasi rodacy tłumnie odwiedzali Wenecję Euganejską (z Wenecją, Weroną i Padwą jako kluczowymi punktami w programie wycieczek), Lacjum (Rzym z powodów kulturalnych i religijnych zawsze przyciągał katolików) czy wreszcie Trydent-Górną Adygę (w sezonie zimowym cel wyjazdów licznych amatorów narciarstwa), to właśnie niezmiernie urokliwe i klimatyczne toskańskie miasteczka przyciągnęły polskich smakoszy, a to ze względu na wyśmienite tutejsze wina. Należy wśród nich wymienić na pewno czerwone Brunello di Montalcino DOCG z okolic miejscowości Montalcino w prowincji Siena i Chianti DOCG (oba produkowane ze szczepu sangiovese). Wyprawom do winnic towarzyszy degustacja regionalnych potraw. Kuchnia toskańska jest bardzo prosta – w dużej mierze bazuje na daniach, które można przygotować w łatwy sposób w warunkach domowych. Przyrządza się je szybko, są smaczne i składają się często z produktów dostępnych w gospodarstwie, np. gruby, porowaty makaron pici (pochodzący z prowincji Siena) zrobiony tylko z wody i mąki podaje się ze zwykłym sosem pomidorowym. Toskania słynie też z potraw z dziczyzny, m.in. ragoût z dzika. We Florencji warto z kolei spróbować lokalnego przysmaku – bistecca alla fiorentina. To krwisty stek z miejscowej wołowiny, oprószony pieprzem i solą, usmażony na grillu i polany oliwą z oliwek. Poza tym popularnością cieszą się tu dania z trufli, szczególnie makarony, np. tagliolini al tartufo. Co ciekawe, do tego regionu administracyjnego należą również m.in. Wyspy Toskańskie z przepiękną Elbą na czele.

wościach takich jak klimatyczne Pomonte. To nieznany wśród Polaków i niesłusznie Pobyt będą nam umilać pyszne dania lokalniedoceniany przez nich rejon Włoch. Na tym archipelagu wciąż jeszcze znajdzienej kuchni. my dziewicze zakątki, szczególnie w poPodczas zwiedzania 12-tysięcznego równaniu z kontynentalną częścią Toskanii. Portoferraio można posilić się w wielu tuStanowi on znakomite miejsce dla osób tejszych restauracjach oraz cukierniach i lochcących odpocząć i delektować się smadziarniach, wśród których do najlepiej ocekiem lokalnych potraw. nianych przez gości należą pizzeria „Fuori Centro”, „MAGIE dolce e salato”, „Gelateria Elba (223 km² powierzchni i ok. 35 tys. mieszkańców) leży między Półwyspem Gran Guardia – Nonna”, „Ristorante Apenińskim a Korsyką. Jest najda Gianni” czy wreszcie „Enoteca większą z Wysp Toskańskich i trzecią della Fortezza”. Ten ostatni lokal przyciąco do wielkości w całych Włoszech (po Sycylii ga zwłaszcza miłośników koncepcji slow i Sardynii). Kojarzy się przede wszystkim food i wyśmienitych szlachetnych trunków. z Napoleonem Bonapartem (1769–1821), który został ©© WWW.ELBAMYL OVE.COM na nią zesłany po klęsce w bitwie pod Lipskiem i abdykacji w kwietniu 1814 r. Dzisiaj pełna atrakcji Elba zachwyca nie tylko pasjonatów historii. Oprócz miejsc związanych ze słynnym wodzem Francuzów, np. jego Villi dei Mulini i Villi SS Smażone di San Martino w stołeczw głębokim ole ju frutti di mare z różnego rodza nej gminie Portoferraio, ju sosami znajdują się na niej liczne kościoły, zabytkowe twierdze i wieże oraz malownicze plaże i szczyty górskie czekające na zdobycie. Poza tym to wprost wymarzony rejon Europy dla amatorów nurmarem kowania, żeglarstwa, dużych rur z ho ron o kształcie chrupiący maka – MYLOVE.COM e LBA tic W.E wędkarstwa sportowe’as WW all © © SS Paccheri go, wypraw rowerowych i trekkingowych. W południowo-zachodniej części wyspy, nazywanej Oferuje najlepsze wina i produkty typowe Wybrzeżem Słońca (Costa del Sole), gdzie dla Elby i reszty archipelagu (m.in. lokalturyści zazwyczaj docierają trochę rzadziej, ne piwa, oliwy, sery, ryby, wędliny, pieczyodpoczniemy w spokoju w sennych miejscowa, makarony, miody, marmolady czy 

WIOSNA 2017


218 TURYSTYKA KULINARNA

SS Elba jest raj em dla miłośnik ów pysznych tra dycyjnych włos kich lodów ©© WWW.ELBAMYL OVE.COM

słodkości). Ta klimatyczna enoteka jest doskonałym miejscem na romantyczną kolację w blasku świec, rozciąga się z niej spektakularny widok na piękną zatokę Portoferraio. Znajduje się w zabytkowych medycejskich murach, które miały chronić miasto przed inwazją od strony morza. Katedrę (Duomo di Portoferraio), konsekrowaną w 1554 r., wznoszącą się przy placu Republiki (Piazza della Reppublica) okala plątanina uroczych wąskich uliczek i zaułków z przytulnymi knajpkami i barami. Zwiedzającym stolicę i najludniejsze miasto Elby wydaje się czasami, jakby niewiele zmieniło się tu od czasów średniowiecza czy Napoleona Bonapartego. Poza tym zwolennicy inicjatywy slow food powinni zajrzeć również do pełnej uroku nadmorskiej miejscowości Procchio w gminie Marciana. Niemal naprzeciwko 4-gwiazdkowego Hotelu del Golfo, słynącego zresztą z wyśmienitej restauracji „Fontana”, działa w niej od sierpnia 2011 r. niezmiernie interesujący targ, który zgodnie z filozofią tego ruchu promuje tradycyjne produkty, potrawy i celebrowanie posiłków. Mercato della Terra e del Mare di Procchio jest jednym z czterech tego typu miejsc w Toskanii. Odbywa się w każdą sobotę rano, od godz. 8.00 do 13.00. Można na nim spędzić śmiało kilka godzin, degustując wyborne przysmaki od tutejszych rolników, rybaków, winiarzy, cukierników i szefów kuchni. W gastronomii wyspy główną rolę odgrywają owoce morza, podawane na rozmaite sposoby ryby (w tym poławiana w okolicy pelamida,

WIOSNA 2017

h Toskańskich SS Na Wyspac

ze świeżych fig

ory cenione przetw przyrządza się

OVE.COM ©© WWW.ELBAMYL

za prawdziwy skarb Elby uchodzą przetwory przygotowywane według starodawnych receptur z fig, migdałów i skórki cytrynowej, truskawek, winogron, bzu i jadalnych kasztanów. Do owoców dodaje się dość często dla podkreślenia smaku dziko rosnące zioła. Warto wspomnieć o miejscowym

po włosku palamita) i makarony, ale dość często w menu natrafimy także na proste, lecz pyszne chłopskie dania, jak np. zupa z fasoli, gulasz i mięso. Do tradycyjnych kulinarnych pozycji należą gotowana ośmiornica z ziemniakami, cacciucco (gęsta zupa rybna), pappardelle al cinghiale (makaron z mięsem dzika), warzywny gulasz gurguglione, spaghetti alla margherita (z krabem zwanym granseola lub granceola) oraz panzanella, czyli sałatka z czerstwym chlebem i dojrzałySS Schiaccia briaca to trady cyjny słodki pr zysmak pochod mi pomidorami, z dozący z Elby datkiem cebuli, oliwy ©© MAGAZYN ALL INCLUSIVE i octu. Niezmiernie istotne są zioła i przyprawy – liście mirtu, jałowca, werbeny cytrynomiele di rosmarino – miodzie z rozmarynu, wej, dziki koper włoski, majeranek, rozmaryn uznanym w 2002 r. na popularnym konkurczy kapary, których rośnie na tym malowsie w toskańskim Montalcino za najlepszy niczym lądzie mnóstwo. Wśród smakoszy w całej Italii. Poza tym na wyspie znowu zaczęto produkować wyśmienitą oliwę. 

SS Na gości uro kliwego Hotelu del Golfo czeka niezmiernie sze roki wybór win

©© HOTEL DEL GOL FO/WWW.HOTELDE LGOLFO.IT


219

WIOSNA 2017


220 TURYSTYKA KULINARNA Coś dla siebie znajdą też osoby lubiące słodycze. Jednym z typowych tutejszych ciast jest schiaccia briaca. Przygotowuje się je z dodatkiem różnych orzeSS Arancini (ar ancine) to smaż chów i rodzyone ryżowe ku lki, specjał kuch ni sycylijskiej nek oraz wina ©© REGIONE SICILIAN A DIPARTIMENTO TUR ISMO, SPORT E SPE typu aleatico i aromatycznego TTACOLO Na wyspie znajduje się również wielikieru alkermes (za to bez drożdży i jajek). Ten przysmak piecze się przede wszystle upraw winorośli, które zajmują łącznie kim na wschodzie lądu, w rejonie gminy obszar ok. 350 ha, z czego mniej więcej 125 ha przeznaczono na plantacje owoców Rio Marina. Inny lokalny specjał stanowi wykorzystywanych do produkcji doskoschiacciunta. To rodzaj cienkiego i chrupiącego ciasta herbatnikowego. W Poggio nałych win klasy DOCG i DOC. Do praww gminie Marciana, skąd pochodzi, kobiedziwych perełek należy słodkie czerwone ty przed wypieczeniem często ozdabiały Elba Aleatico Passito DOCG. Poza tym warto je z wierzchu wzorem z kółek zrobionych spróbować takich wyróżniających się jakośza pomocą np. ślubnej obrączki. Natomiast cią szlachetnych trunków, jak choćby Elba sportella jest oblanym lukrem ciastkiem Bianco DOC, Elba Bianco Spumante EL.COM /WWW.RENATATRAV DOC, Elba Ansonica DOC, Elba ©© RENATA TRAVEL Ansonica Passito DOC, Elba Vin Santo DOC, Elba Vin Santo Occhio di Pernice DOC, Elba Rosso DOC, Elba Rosso Riserva DOC, Elba Rosato DOC czy wreszcie Elba Moscato DOC. W tym regionie powstają też pyszne likiery, często dość osobliwe, jak np. mortella bazująca na mircie. Poza Elbą w skład archipelagu wchodzą także ziki z sardynek a beccafico, zra rde sa i , urokliwa Giglio, wulkany ża kła czyli duszone ba SS Caponata, niczna Capraia, dzika i niedostępna Montecristo, płaska Pianosa, Giannutri o kształcie półksiężyca i niewielka Gorgona. Ze względu na wyjątkową przyrodę, występowanie rozmaitych

ra ricotta z kremem z se smakiem rurki zachwycające SS Cannoli – E SPETTACOLO

ISMO, SPORT A DIPARTIMENTO TUR ©© REGIONE SICILIAN

Park Narodowy Wysp Toskańskich jest jednym z największych parków morskich w Europie. Zajmuje powierzchnię aż 746,63 km². Pasjonatów enoturystyki z pewnością zainteresuje fakt, że na malutkiej Gorgonie, na której od 1869 r. działa więzienie, wprowadzono eksperymentalny program resocjalizacji przez pracę, a dokładniej uprawę winorośli. Stało się to możliwe dzięki inicjatywie rodziny Frescobaldi, znanych producentów wina i właścicieli części tego niewielkiego lądu. Osadzeni w miejscowym zakładzie karnym zajmują się nie tylko pielęgnacją krzewów, lecz także wytwarzaniem szlachetnego trunku. Wykonują zresztą swoje zadanie z powodzeniem. Na wyspie powstaje wysokiej jakości białe wino Gorgona, a projekt Frescobaldi dla Gorgony zyskał sobie we Włoszech opinię wzorcowego.

WŚRÓD MORSKICH FAL O ile Polacy znają kuchnię północnej i środkowej Italii, o tyle ta z południowych rejonów kraju czeka jeszcze na odkrycie. Ponieważ Sycylia i Sardynia są obecnie dużo łatwiej dostępne dzięki uruchomieniu na nie połączeń czarterowych i lotów oferowanych przez linie niskobudżetowe, warto przyjrzeć się też bliżej wyspiarskiej sztuce kulinarnej. TTACOLO ISMO, SPORT E SPE A DIPARTIMENTO TUR ©© REGIONE SICILIAN

i a Sycyli ularne n ika pop n cz ie OM L.C ki z m ATATRAVE a, rolad /WWW.REN sce spad TA TRAVEL ©© RENA ini di pe lt o v In SS

przypominającym w tradycyjnej formie obwarzanek wykonany z wałka. Razem z podobnym cerimito (lub ceremito) uchodzi za symbol płodności. Z okazji świąt smaży się struffoli – małe kulki z ciasta polewane miodem, przysmak wywodzący się oryginalnie z Neapolu.

WIOSNA 2017

gatunków roślin i zwierząt, również rzadkich i endemicznych, oraz czyste okoliczne wody cały obszar objęto ochroną. Utworzony w 1996 r.

) z marcepanu oła w Palermo rtorany”, kości Ma z ce wo („O rtorana SS Frutti di Ma


221 Pierwszą z wysp kolonizowali Grecy i Fenicjanie, podbijali Rzymianie, Arabowie i Normanowie, a nawet władali nią przez pewien czas Hiszpanie. Wpływ przybyszów na życie tutejszych mieszkańców był olbrzymi, ale wyspiarze zachowali swoją kulturową odrębność. Współczesna kuchnia sycylijska bazuje na produktach mącznych, warzywach, ziołach, przyprawach, oliwie i oliwkach, owocach, orzechach, owocach morza i serze. Jeszcze do niedawna na stołach bardzo często pojawiały się tu ryby, np. tuńczyk, ale przemysłowe odłowy zmniejszyły ich populacje w Morzu Śródziemnym. W restauracjach podaje się często miecznika (pesce spada) przyrządzanego na rozmaite sposoby, np. pieczonego na grillu albo zwijanego w zrazy nadziewane chlebem i orzeszkami piniowymi i posypane zmielonymi pistacjami. Podstawą jadłospisu Sycylijczyków jest – oczywiście – makaron, który przybiera różne formy od typowego spaghetti i maccheroni po ziti (bucatini) czy kluski gnocchi. Z Katanią, z której pochodził włoski kompozytor Vincenzo Bellini

są ryżowe kuleczki arancini, typowa przekąska w stolicy Sycylii Palermo, czy cannoli – rurki z chrupiącego ciasta nadziewane kreu Ogliastra mem z sera ricotta zcza dla region , typowe zwłas nii rdy Sa z i EL.COM s – pierog /WWW.RENATATRAV o smaku np. limonSS Culurgiòne ©© RENATA TRAVEL ki. Wewnątrz wyspy częściej przyrządza się już dania mięsne. Stąd ponoć pochodzą słynne polpetti, czyli małe pulpeciki mięsne serwowane w sosie pomidorowym. Prawie wszędzie na ulicznych stoiskach sprzedaje się natomiast lokalne przekąski, a za popularny SS Fiore Sardo („Kwiat Sardynii ”), twardy ser tego rodzaju przysmak typu pecorino z mleka owcze go uchodzi bułka z cielę©© ALBERTO PEROLI cą śledzioną – panino con la milza (pani câ meusa). Ten rejon Włoch znany jest również z produkcji wyśmienitej oliwy, uprawy kaparów i pomarańczy oraz pistacji, które rosną m.in. w okoSS C asizo ©© AR CHIVIO lu, se SLOW r wyt licy miasta FOOD warz any n a Sar Bronte i wulkanu dynii z mle ka kr Etna (3329 m n.p.m.). W wieów ra sy sa rdo-m odica lu miejscach na Sycylii znajna dziemy skupiska opuncji 10. miejsce pod względem produkprzeznaczanych na konfitury i nalewki. Poza tym wytwarza cji wina na świecie przed Niemcami SS Malloreddu s, rodzaj trady się tutaj ser owczy pecorino. i Portugalią. Królują tu takie odmiany cyjnego sardyńs kiego makaron u w formie mu szelek jak nero d’avola (wina czerwone), catarratto, Jego wersję zwaną pecorino ©© RENATA TRAVEL /WWW.RENATATRAV EL.COM siciliano chroni znak pochogrillo i inzolia (wina białe) czy zibibbo, (1801–1835), kojarzy się pasta alla Norma dzenia (DOP – denominazione szczep typowy dla wulkanicznej wyspy z sosem pomidorowym, bakłażanami i ricottą, di origine protetta). Innymi lokalnymi seraPantelleria w prowincji Trapani, z którenazwana tak na cześć jego opery z 1831 r. mi są caciocavallo czy provola. Oprócz tego go wytwarza się cenione wino deserowe. Jedne z najsłynniejszych dań z Sycylii staWyróżniają się również wzmacniane trunki wyspa słynie z migdałów i marcepanu i banowią pasta con le sarde (makaron z sardynzujących na nich słodkości oraz granity, czyli z okolic miasta Marsala (apelacja Marsala kami i koprem włoskim) i caponata (duszone przypominającego sorbet mrożonego deseDOC). Mają specyficzny aromat i smak. bakłażany z pomidorami, cebulą, selerem ru podawanego z bułeczką brioche. Idealnie pasują do mocnego espresso. naciowym, kaparami i oliwkami), ale potraw Na Sycylii produkuje się także – oczySardynia jest drugą co do wielkości włoze świeżych warzyw, ryb i owoców morza wiście – wina, zarówno te wybitne i odposką wyspą. Przed nastaniem osadnictwa feznajdziemy na wyspie znacznie więcej. wiednio drogie, jak i te tańsze, popularne. nickiego i kartagińskiego rozwijała się na niej Można wśród nich wymienić alici imbottite, Wulkaniczne stoki Etny sprzyjają specycywilizacja nuragijska. Później panowali czyli nadziewane anchois, roladki z sarficznej uprawie winnej latorośli. Ze szczetu Rzymianie, Wandalowie, Bizantyjczycy, dynek zwane sarde a beccafico czy cozze pów nerello mascalese i nerello cappuccio władcy Genui i Pizy, Aragończycy i Hiszpanie. fritte – omułki w cieście smażone w głęboZ inicjatywy Królestwa Sardynii połączonepowstają szlachetne trunki, które stały się kim tłuszczu. Zresztą ten ostatni sposób w ostatnich latach poszukiwane przez konego z Sabaudią i Piemontem rozpoczął się przygotowywania jedzenia to dość charakserów. Winnice znajdują się też w południow latach 60. XIX w. proces zjednoczenia terystyczna metoda dla sycylijskiej kuchwej i zachodniej części wyspy. Gdyby Sycylia Włoch. Obecnie to jeden z najciekawszych ni. Właśnie w głębokim tłuszczu smażone była niepodległym państwem, zajmowałaby kierunków wyjazdowych w basenie 

WIOSNA 2017


222 TURYSTYKA KULINARNA prosię i duszona jagnięcina) i serach, w tym pecorino sardo z mleka owczego, niezmiernie cenionym w całym kraju i poza jego granicami. Koniecznie trzeba tu także spróbować m i e j s cowe j linarnej świata sztuki ku lna podróż do ukseli to unika Br w e nc rie pe SS Tram Ex

E W.VISITBRUSSELS.B ©© ERIC DANHIER/WW

te ze szczepu vermentino, najbardziej cenionego rodzaju białych winogron. Na Sardynii uprawia się też takie odmiany jak bovale, malvasia, monica, carignano, nuragus, vernaccia, cagnulari, moscato, nieddera czy słynne cannonau. Produkowane z niego doskonałe szlachetne trunki królują wśród tutejszych win czerwonych i dzięki swojej elegancji zaczynają cieszyć się coraz większym powodzeniem również poza tą malowniczą wyspą.

WIELOKULTUROWA MIESZANKA

Morza Śródziemnego Na liście miejsc idealnych pod względem zarówno pona wyprawy kulinarne Bruksela dróży wypoczynkowych i nanie zajmowała kiedyś wysokiej stawionych na poznawanie pozycji. Stolica Belgii kojarzykultury, jak i turystyki aktywła się głównie z wyśmienitymi nej czy kulinarnej. piwami, małżami, frytkami, Ta wyspa stała się mekką goframi i pralinami. Jednak wiele się pod tym względem dla miłośników owoców moch piw in. z wyśmienity j znana jest m. kie ejs rop rza. Langusty, kraby, anchois, zmieniło. Eu E ii lgii oraz Un W.VISITBRUSSELS.B SS Stolica Be ©© ERIC DANHIER/WW Bruksela jest siedzibą kalmary, małże i sardynki występują w przybrzeżnych wolicznych instytucji europejskich. Pracuje dach w ilościach pozwalających na przyodmiany karczochów, suszonych kiełbas, w niej mnóstwo ludzi z krajów całej Europy. gotowywanie różnorodnych lokalnych różnych odmian pieczywa z pane carasau Przywieźli oni ze sobą własne przyzwyczana czele i kluseczek malloreddus (gnocchetti jenia kulinarne. Ich potrzeby bardzo szybko potraw. Okolica miejscowości Carloforte na wysepce San Pietro (51 km² powierzchni) sardi) w kształcie muszelek. Oprócz tego zaczęły zaspokajać nowo powstające restaudo obowiązkowych pozycji w menu prawdziracje oferujące kuchnię poszczególnych regionów kontynentu. Brukselczycy już dzisiaj mówią, że aby poznać rozmaite europejskie potrawy, nie trzeba wyruszać w podróż, wystarczy odwiedzić ich miasto. Coroczny festiwal Eat! Brussels stanowi okazję do zaprezentowania lokalnych belgijskich dań i specjałów charakterystycznych dla innych narodów. Podczas jego kolejnej edycji we wrześniu 2016 r. w kilkunastu namiotach można było zapoznać się ze współczesnymi trendami na rynku kulinarnym. W tej czterodniowej imprezie powinien wziąć udział każdy prawdziwy smakosz. Bruksela staje się także powoli metropolią, w której wdraża się w praktyce koncepcję slow food. Tutejsze restauracje odchodzą od menu typowego dla kuchni SS Parc de Br uxelles z Eat! Br ussels – wrześn międzynarodowej na rzecz oferty bazującej iowym festiwale m kulinarnym na lokalnych produktach rolnych (sprowa©© ERIC DANHIER/WW W.VISITBRUSSELS.B E słynie z tuńczyków. Na Sardynii jada się dzanych z obszaru leżącego w promieniu dużo zup, najczęściej rybne burridę i cassòlę wego smakosza należą pierożki zwane do 100 km od punktu docelowego) i – oczycharakteryzujące się ostrym smakiem. culurgiòni lub culurgiònes (w formie ravioli wiście – potrawach sezonowych. Samo przyW Oristano produkuje się bottargę – bloki z ricottą i szpinakiem albo ulepione z łączegotowywanie dań i spożywanie posiłków wysuszonej ikry cefala, mające szerokie zaniem o wzorze kłosa i nadziewane ziemniakatrwa wolniej, co pozwala gościom cieszyć się stosowanie, używane m.in. do przyrządzania mi, pecorino i miętą) i risotto z lokalnego ryżu. w spokoju atmosferą lokalu i towarzystwem spaghetti alla bottarga. Jednak prawdziwa Wina z Sardynii są mniej znane od tych innych osób przy stole. Ważną tendencją jest tradycyjna kuchnia sardyńska bazuje na mięz kontynentalnych Włoch czy nawet Sycylii. wprowadzanie do karty ryb, w tym słodkosie (na stołach pojawia się np. pieczone Mieszkańcy wyspy chętnie wybierają wodnych, co stanowi powrót do dawnych

WIOSNA 2017


223 przyzwyczajeń Gąsiorowo i Dwór Mościbrody oraz Pałac k u l i n a r n yc h w Patrykozach, Gorzelnia w Krzesku i siedlecka Piekarnia Ratuszowa Radzikowscy mieszkańców północnej części Europy. W Brukseli warto zwrócić uwagę na ofertę browarów o dorsza wytwarzających ara z bałtyckieg a w postaci tat ska przystawk ań gd a czn piwo metodaety SS Ap DANSKA .GDANSK.PL/SMAKIG mi naturalnymi, I W GDAŃSKU/WWW ©© URZĄD MIEJSK nam dowiedzieć bez używania się czegoś o tradychemicznych dodatków i przyspieszania procesu warzenia. Te produkty, dostępne cyjnej kuchni dawSS Słodki Gdań sk – deser w ka też w Polsce i coraz częściej na świecie, wynych gdańszczan. wiarniocukierni „Z Innej Parafi i” nad Motławą różniają się walorami smakowymi i wysoOdkrywanie zapo©© URZĄD MIEJSK I W GDAŃSKU/WWW .GDANSK.PL/SMAKIG DANSKA ką jakością. Na zainteresowanie zasługuje mnianych gdańskich specjałów najlepiej np. Brussels Beer Project, przedsięwzięcie będzie zacząć od zestawu dziewięciu przydziałające na zasadzie crowdfundingu. stawek przygotowanych przez dziewięć wyoferują tradycyjne polskie potrawy i napitki. Tu powstają piwa, które stają się wzorem branych restauracji. Jak przystało na miaWśród tych propozycji nie brak wpływów dla właścicieli podobnych browarów w casto nadmorskie, wśród propozycji szefów z terenu Kresów Wschodnich, pochodząłej Europie, a nawet Kanadzie czy Japonii. kuchni królują ryby – głównie różne przecych z kuchni ruskiej, litewskiej, tatarskiej kąski ze śledzia, choć nie brakuje też tatai żydowskiej. POLSKIE TRADYCJE ra z dorsza bałtyckiego. Osobom lubiącym W menu znalazły się także doskonałe Turystyka kulinarna to nie zawsze odkrywadania mięsne przypadnie do gustu kaszotto lokalne trunki. Wiśniowa nalewka dworska nie kultury i kuchni dalekich krajów. Czasem (przyrządzone podobnie jak włoskie risotto, z Dworu Mościbrody, nalewka z cytryńca wyprawy tego rodzaju stanowią podróż ale z kaszą zamiast ryżu) z gęsią pomorską, chińskiego z „Zaścianka Polskiego” czy seria nalewek Etiuda z Gorzelni w Krzesku w głąb historii. W ich trakcie przywołuje a łasuchom posmakuje tort z marcepanem. się smaki potraw, które niegdyś były barProjekt wspierany przez Urząd Miejski niewątpliwie zadowolą swoimi walorami dzo popularne, ale odeszły w zapomnienie, w Gdańsku ma wykreować ten ośrodek jako smakowymi nawet najbardziej wymagająnowe miejsce przyciągające prawdziwych cych koneserów. i dziś są odkrywane na nowo. Jeżeli interesują nas takie właśnie doznania, nie musimy smakoszy. *** wcale wyjeżdżać za granicę. „Mazowiecka Micha Dzięki rozwojowi techniki umożliwiającemu Szlachecka” to natomiast łatwiejsze i szybsze pokonywanie dowolinteresujący szlak kulinarnych dystansów oraz rozpowszechnieniu się ny przybliżający kuchnię usług turystycznych na świecie ludzie zaszlachty mazowieckiej. częli podróżować w celu poznawania innych kultur. Popularność zyskała sobie również Leżące w odległości ok. 100 km od Warszawy turystyka kulinarna. Dziś ze względu na barwyśmienita restauradzo duże zainteresowanie tego rodzaju niecja „Zaścianek Polski” zmiernie ciekawe wyprawy są już na wyciągnięcie ręki.  w Siedlcach, Młyn RODY.PL MOSCIB RODY/WWW.DWOR. ©© DWÓR MOŚCIB

dach stole w Mościbro j receptury na dług tradycyjne we y on dz wę SS Karczek

MOSCIBRODY.PL RODY/WWW.DWOR. ©© DWÓR MOŚCIB

Gdańsk szczyci się wspaniałymi zabytkami i muzeami oraz ciekawymi wydarzeniami kulturalnymi. Od niedawna miasto prezentuje się przyjezdnym również od innej niezmiernie ciekawej strony. Dzięki przewodnikowi Smaki Gdańska możemy zapoznać się z jego bogatą ofertą kulinarną. Taka wyprawa zawiedzie nas w przeszłość i pozwoli ka arny „Mazowiec SS Szlak kulin

dy Dwór Mościbro cka” i gościnny Micha Szlache

WIOSNA 2017


224 POLACY W TURYSTYCE

CHORWACJA TO NAMIASTKA RAJU << Z naszą rodaczką Agnieszką Puszczewicz, właścicielką i założycielką biura podróży ILIJADA DMC z chorwackiego Splitu, rozmawia Michał Domański. >> Jak to się stało, że zamieszkała Pani na stałe w Chorwacji, nad uroczym wybrzeżem Morza Adriatyckiego? Co jest takiego przyciągającego, magicznego w tym bałkańskim państwie położonym na pograniczu Europy Środkowej i Południowej?

POLACY W TURYSTYCE NA ŚWIECIE `` W tym wiosennym wydaniu magazynu All Inclusive przedstawiamy Państwu sylwetkę Polki, która odniosła sukces w branży turystycznej w fascynującej Chorwacji. Naszą rozmówczynią jest Agnieszka Puszczewicz mieszkająca od kilku lat w niezmiernie malowniczej Dalmacji na wschodnim wybrzeżu Adriatyku. W następnym numerze (latem 2017 r.) złożymy wizytę znacznie dalej, bo w Azji Południowo-Wschodniej, na Półwyspie Indochińskim, w gościnnym i pełnym atrakcji Wietnamie. Porozmawiamy w olbrzymim mieście Ho Chi Minh, dawnym Sajgonie, nazywanym niegdyś Paryżem Orientu czy Perłą Dalekiego Wschodu, z naszym sympatycznym rodakiem Maciejem Leszkiem Ryczką, dyrektorem generalnym biura podróży Polviet Travel, który odnalazł się doskonale w turystyce w pasjonujących Indochinach. Już teraz zapraszamy gorąco do lektury! MICHAŁ DOMAŃSKI

©© ARCHIWUM ILIJADA DMC

Moja przygoda z krajami byłej Jugosławii rozpoczęła się 20 lat temu. Do Chorwacji przyjechałam po raz pierwszy w 1995 r., kiedy jeszcze trwała wojna, wraz z moją mamą i pomocą humanitarną. Tak zaczęła się moja wielka fascynacja Bałkanami, która trwa do dzisiaj, i nic nie wskazuje na to, żeby coś miało się w tym przypadku zmienić. Również ze względu na swoje zamiłowania jako temat pracy doktorskiej wybrałam proces integracji Chorwacji z Unią Europejską. Bałkańskie państwa to niewątpliwie największa pasja w moim życiu – ich kultura, historia, natura i niezaprzeczalne piękno wciąż mnie zachwycają. Kto je pozna, musi je albo pokochać, albo znienawidzić, nie może pozostać obojętnym.

W jaki sposób zaczęła się Pani przygoda z chorwacką branżą turystyczną? Jak doszło do powstania biura podróży ILIJADA DMC? Skąd wzięła się jego nazwa? Przez wiele lat pracowałam jako pilot wycieczek i specjalizowałam się ściśle w krajach dawnej Jugosławii. Założenie biura podróży było kolejnym, naturalnym krokiem w moim życiu zawodowym, a jednocześnie połączeniem pasji i pracy. Chciałam pokazać Bałkany w niestandardowy sposób, bo przez 20 lat zdobyłam wiedzę, która zaowocowała autorskimi programami wypraw kulinarnych, winiarskich czy tematycznych (np. dotyczących dziedzictwa Rzymian w Dalmacji). Postawiłam również na niepowtarzalne wycieczki po miastach, np. w Splicie wchodzimy do środka rzymskiego akweduktu liczącego sobie dzisiaj ponad 1700 lat! TT Dzieje 57-metrowej dzwonnicy Katedry św. Duje w Splicie sięgają XIII w.

©© B/FOTOLIA.COM

WIOSNA 2017

©© ANICH/FOTOLIA COM

SS Półwysep Pelješac słynie z czerwonej odmiany winogron plavac mali

Jeżeli chodzi o nazwę, to jej wybór wiąże się z moimi doświadczeniami. Homer w eposie Iliada opisał epizody z wojny trojańskiej, a ja wygrałam swoją małą wojnę, aby firma, której jedyna właścicielka to Polka, mogła w ogóle powstać w Chorwacji i funkcjonować tu na równych prawach z innymi podmiotami.

Jak pracuje się na co dzień w turystyce w Chorwacji? Czy jest coś charakterystycznego dla tamtejszego rynku? Według mnie nie ma nic piękniejszego w życiu niż możliwość połączenia hobby i pracy. Mnie się przytrafiło właśnie coś takiego. Realizuję się zawodowo w miejscu, które niezmiennie mnie fascynuje i stanowi źródło inspiracji do dalszej nauki. Mam szczęście pracować ze wspaniałymi ludźmi. Czuję się tutaj jak w domu, bo Chorwaci traktują mnie jak swoją. Chorwacki rynek charakteryzuje sezonowość. Intensywny ruch turystyczny trwa od maja do końca września, później sezon gwałtownie wyhamowuje. Z grupą przyjaciół założyliśmy w Splicie pierwszy w Chorwacji klaster biur podróży specjalistów DMC (destination management company) – współdziałamy ze sobą i wspieramy się nawzajem zamiast konkurować. Włączyliśmy się bardzo aktywnie we współpracę z Chorwacką Wspólnotą Turystyczną, Chorwackim Stowarzyszeniem Biur Podróży i Ministerstwem Turystyki. Stawiamy sobie za cel przedłużenie sezonu – systematycznie przekonujemy naszych partnerów biznesowych i klientów, że w Chorwacji jest pięknie zarówno jesienią, jak i wiosną. Gdy w Polsce panują już niskie temperatury, tutaj pogoda nadal sprzyja odkrywaniu nieznanych miejsc.


225

©© VLADISLAV333222/FOTOLIA.COM

SS Stare Miasto Dubrownika z potężnym systemem umocnień obronnych

ści z normą ISO 9001:2015. W Polsce mamy bardzo wielu partnerów, a ich liczba systematycznie rośnie. Współpracujemy z czołowymi touroperatorami i firmami z branży MICE.

Czy biuro podróży ILIJADA DMC może pochwalić się licznym gronem polskich klientów? Co najczęściej przyciąga ich do Chorwacji?

©© DREAMER4787/FOTOLIA.COM

SS Poeta dalmatyńskiego renesansu Marko Marulić ze Splitu (1450–1524)

W jaki sposób stara się Pani promować swoją firmę i atrakcje turystyczne Bałkanów w Polsce? Z kim nawiązaliście już stałą współpracę w naszym kraju? Wierzę, że najlepszą reklamę stanowi marketing szeptany, czyli sytuacja, w której zadowolony klient poleca swoim przyjaciołom i znajomym ILIJADĘ DMC. Dlatego nasze oferty muszą być zawsze na najwyższym poziomie. Organizujemy wyjazdy na miarę, niezależnie od tego, czy są przeznaczone dla turystów indywidualnych, czy dla grup. Przywiązuję ogromną wagę do jakości świadczonych usług, dlatego moja firma stale się rozwija. Zdobyliśmy certyfikat Chorwackiego Stowarzyszenia Biur Podróży w zakresie DMC i Gourmet Travel (wypraw kulinarnych) oraz certyfikat zrównoważonego rozwoju turystyki Travelife Partner i jesteśmy w trakcie certyfikacji dotyczącej zgodno-

Polska stanowi niejako naturalny rynek ILIJADY DMC, choć faktycznie niejedyny. Myślę, że naszych rodaków nie trzeba specjalnie zapraszać do Chorwacji czy na Bałkany – czują się tu bardzo dobrze i przede wszystkim bezpiecznie. Zagranicznych gości przyciągają w te strony niewątpliwie krystalicznie czyste wody Adriatyku, piękna słoneczna pogoda, wspaniałe parki narodowe, pyszna kuchnia, wysokiej jakości wina, a także ciekawa historia regionu. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że chorwackie hotele podnoszą poziom swoich usług i podwyższają standard do 4 i 5 gwiazdek. Poza tym wzdłuż wybrzeża znajdują się również doskonale wyposażone mariny.

Dlaczego – według Pani – warto chociaż raz w życiu odwiedzić chorwacką ziemię? Czym przede wszystkim ten niezmiernie urokliwy zakątek Europy może zafascynować turystów z Polski? Chorwaci mówią, że według legendy kiedy Bóg tworzył świat, wszystko, co najcenniejsze, podarował ich ojczyźnie. Jeśli choć trochę poznamy Chorwację, rzeczywiście bez problemu będziemy w stanie uwierzyć, iż jest namiastką raju na ziemi. 

e-mail: info@odkryj-chorwacje.pl www.odkryj-chorwacje.pl

WIOSNA 2017


226

ZNAJDŹ NAS: XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

XX

W Sejmie RP, ul. Wiejska 4/6/8, Warszawa – egzemplarze magazynu otrzymują posłowie na SEJM RP Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi wszystkich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie Krajowa Izba Sportu (KIS), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do KIS Polska Izba Turystyki (PIT), każde wydanie All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIT

XX

dyrekcja oraz lekarze Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie XX

Polsko-Hiszpańska Izba Gospodarcza (PHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej (Cámara de Comercio Polaco-Española) Polsko-Portugalska Izba Gospodarcza (PPCC), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej (Câmara de Comércio Polónia-Portugal) Włoska Izba Handlowo-Przemysłowa w Polsce (CCIIP), magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce (Camera di Commercio e dell'Industria Italiana in Polonia) Indyjsko-Polska Izba Przemysłowo-Handlowa (IPCCI), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do IPCCI K lienci portalu internetowego hotele.pl, którzy dokonają rezerwacji w hotelach na kwotę powyżej 5000 PLN otrzymują w prezencie ekskluzywny magazyn turystyczny All Inclusive

XX

Polska Izba Nieruchomości (PIN), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIN

XX

Tour de Pologne, Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe i Lang Team Race, egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie wszyscy sponsorzy, partnerzy i patroni medialni powyższych imprez oraz prezydenci, burmistrzowie i wójtowie miast, gmin i miejscowości znajdujących się na trasie Tour de Pologne 2017, Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe 2017 i Colnago Lang Team Race 2017

XX

Gdańska Organizacja Turystyczna (GOT), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w GOT

XX

Stowarzyszenie Branży Eventowej (SBE), magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie SBE w biurze SBE lub podczas spotkań SBE i Event Testów

XX

Fundacja „Mała Polska w Nepalu”, egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm wspierających Fundację „Mała Polska w Nepalu”

XX

Centrum Kreowania Liderów, egzemplarze All Inclusive otrzymują właściciele firm, biznesmeni i menedżerowie uczestniczący w seminariach i szkoleniach organizowanych przez Centrum Kreowania Liderów

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie Klubu Inwestora

XX

Magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie spółek należących do Grupy Generali w Polsce

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie władze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują najaktywniejsi użytkownicy portalu Travelmaniacy.pl, którzy mieszkają w Polsce Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie, biznesmeni uczestniczący w konferencjach organizowanych w Centrum Konferencyjnym World Trade Center Poznań

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie hoteli należących do sieci SILFOR

Izba Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej (ITRP), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują za pośrednictwem izb regionalnych wszystkie firmy zrzeszone w ITRP Polsko-Chińska Izba Gospodarcza (PCHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do PCHIG

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

i Elektronicznego – ZIPSEE „Cyfrowa Polska” oraz prezesi i dyrektorzy firm członkowskich ZIPSEE „Cyfrowa Polska” XX

E gzemplarze magazynu All Inclusive otrzymuje w nagrodę 10 najaktywniejszych w danym kwartale użytkowników międzynarodowego portalu nurkowego HotDive, którzy mieszkają w Polsce

REDAKCJA ADRES REDAKCJI: UL. BOCIANIA 9, 05-462 STEFANÓWKA, GMINA WIĄZOWNA KOŁO WARSZAWY TEL. +48 793 272 543 E-MAIL: REDAKCJA@ALL-INCLUSIVE.COM.PL MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL REDAKCJA: MICHAŁ DOMAŃSKI, REDAKTOR NACZELNY, DYREKTOR M.DOMANSKI@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WSPÓŁPRACOWNICY: MAGDALENA BARTCZAK, KINGA BIELEJEC, ALEKSANDRA GĄSOWSKA, BARTEK JANKOWSKI, LUCYNA LEWANDOWSKA, JERZY MOSKAŁA, ROBERT PAWEŁEK, JERZY PAWLETA, KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA, AGNIESZKA SZWED, MARCIN WESOŁOWSKI KOREKTA I REDAKCJA: ERRATA SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

WIOSNA 2017

DZIAŁ MARKETINGU I REKLAMY: VIOLA DOMAŃSKI-SZABÓ, KIEROWNIK MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL, SZABO.VIOLA@MEDIASOL.PL WYDAWNICTWO: MEDIA SOL MICHAŁ DOMAŃSKI M.DOMANSKI@MEDIASOL.PL OPRACOWANIE GRAFICZNE: STUDIO W DECHE KRZYSZTOF WALOSZCZYK STUDIO.WDECHE@GMAIL.COM PROJEKT OKŁADKI: MARIUSZ KOZAK-ZAGOZDA DRUK CTP I OPRAWA: KRA-BOX DRUKARNIA OFFSETOWA BIURO@KRA-BOX.PL, TEL. +48 22 615 66 62, 615 21 61, WWW.KRA-BOX.PL NAKŁAD: 19.000 EGZ., WSZYSTKIE BEZPŁATNE FOTOGRAFIA NA OKŁADCE: © AUTORIDAD DE TURISMO DE PANAMÁ (ATP)



ALL Inclusive WIOSNA 2017