Issuu on Google+

W W W. A L L- I N C LU S I V E . CO M . P L

LATO-JESIEŃ 2016 E G Z E M P L A R Z B E Z P Ł AT N Y

ISSN 1898-1763

NR 2/2016 (33)

COSTA RICA,

CZYLI BOGATE WYBRZEŻE str. 14–28

DALEKIE PODRÓŻE

EUROPODRÓŻE

TURYSTYKA AKTYWNA

TRENDY

DUBAJ

KATALONIA

O WIELU TWARZACH str. 60–68

– WIĘCEJ NIŻ REGION

KIBIC W PODRÓŻY

str. 104–112

str. 186–194


3

LATO-JESIEŃ 2016


4

SPIS TREŚCI 6–87

DALEKIE PODRÓŻE

DRODZY CZYTELNICY, ODKRYWCY I PODRÓŻNICY,

DOMINIKAŃSKA PRZYGODA

Oddajemy w Wasze ręce nowe wydanie magazynu „All Inclusive”. Poczesne miejsce zajmuje w nim pełna czystej magii Kostaryka, prawdziwy klejnot Ameryki ©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE Centralnej, położony malowniczo między Nikaraguą (na północy) a Panamą (na południu) i oblewany przez krystalicznie czyste wody Morza Karaibskiego (na wschodzie) i Pacyfiku (na zachodzie). To tropikalne „bogate wybrzeże” (po hiszpańsku „la costa rica”), jak miał nazwać je sam Krzysztof Kolumb, przybyły na te ziemie 25 września 1502 r., zauroczony przez niezmiernie bujną roślinność i obfitość kosztownych ozdób, głównie ze złota, noszonych przez miejscowych Indian. Słynny odkrywca i podróżnik był przekonany, że dotarł do lądu o wielkich bogactwach. Dziś ta pasjonująca „Szwajcaria Ameryki Łacińskiej” przyciąga jak magnes nawet najbardziej wybrednych globtroterów dziewiczą przyrodą, olbrzymią bioróżnorodnością i wielobarwnym krajobrazem, a także wyjątkowym podejściem jej mieszkańców do ochrony środowiska, ekologii i ekoturystyki. Kostarykanie potrafią zatrzymać się w pędzącym jak szalony świecie i żyją znacznie pełniej niż my, Europejczycy, ponieważ dla nich najważniejsza jest „pura vida”, czyli „czyste życie”. Nie dziwi więc fakt, że Kostaryka to najszczęśliwszy kraj na naszej planecie, w którym czekają na nas fantastyczne przygody, niezapomniane wrażenia, wspaniałe atrakcje turystyczne i najprawdziwsze cuda natury. Wielu wytrawnych podróżników straciło dla ojczyzny sympatycznych „ticos” nie tylko głowę, ale i serce. Należy do nich Magdalena Ładanaj, zakochana w tym magicznym zakątku globu, twórczyni projektu „Costa Rica – dotknij życia całym sobą”. Zapraszamy w ekscytującą podróż z nią po tym zachwycającym „bogatym wybrzeżu”. Cieszmy się razem „pura vida”! W tym letnio-jesiennym numerze „All Inclusive” udajemy się też na zawsze modny wśród turystów Półwysep Iberyjski, cieszący się zasłużenie dużą popularnością przez okrągły rok. Odwiedzamy zapierającą dech w piersiach Portugalię, usytuowaną na końcu Starego Świata, nazywaną krainą łagodnych obyczajów, oraz należącą do niej urokliwą Maderę – wyspę wiecznej wiosny. Docieramy także do szalenie intrygującej wielowymiarowej Katalonii, więcej niż regionu Hiszpanii. Odkrywanie jej niezliczonych atrakcji i tajemnic z pewnością może stać się fascynującą przygodą. Życzymy Wam interesującej i przyjemnej lektury oraz wielu radosnych i niepowtarzalnych chwil podczas wojaży po naszym pięknym świecie z magazynem „All Inclusive” w dłoni!

Michał Domański

6

6

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

COSTA RICA, CZYLI BOGATE WYBRZEŻE

14

CZYSTA MAGIA KOSTARYKI

30

14

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

Z WIZYTĄ NA RAJSKIM ZANZIBARZE

34

INDONEZJA – WAKACJE W TYSIĄCACH ODCIENI 44 DUBAJ O WIELU TWARZACH

60

60

©©DUBAI OPERA

LATO-JESIEŃ 2016


5

ZAPRASZAMY TAKŻE NA WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL NA DROGACH TURKMENISTANU I UZBEKISTANU

70

BLISKA DALEKA GRUZJA

78

TURYSTYKA AKTYWNA

158–194

FOTOGRAFOWANIE PRZYRODY

158

88–145

EUROPODRÓŻE

PORTUGALIA – NA KOŃCU STAREGO ŚWIATA

88

Z CZYM KOJARZY SIĘ PORTUGALIA...?

98

88

158

©©ROBERT GONDEK

URLOP NA SPORTOWO

170

KIBIC W PODRÓŻY

186

196–213

TRENDY ©©TURISMO DE LISBOA VISITORS & CONVENTION BUREAU

KATALONIA – WIĘCEJ NIŻ REGION

104

SYCYLIA OD KUCHNI

114

AJURWEDA – W HARMONII Z SAMYM SOBĄ

196

196

CHORWACKA KRAINA WYSP I WODOSPADÓW 124 NA PÓŁNOC PRZEZ LITWĘ, ŁOTWĘ I ESTONIĘ 134

WEEKEND W POLSCE DO MAŁOPOLSKI PO ZDROWIE

146–157 146 ©©SRI LANKA TOURISM

NOWE TRENDY W WYPOSAŻENIU HOTELI

206

PORADNIK TURYSTYCZNY 214–219 UBEZPIECZENIE W PODRÓŻY

POLACY W TURYSTYCE

146

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

214

220–221

SZALENIE FASCYNUJĄCE NORWEGIA I SZWAJCARIA LATO-JESIEŃ 2016

220


6 DALEKIE PODRÓŻE

DOMINIKAŃSKA PRZYGODA ŁUKASZ KUDELSKI

<< Ten wyspiarski kraj położony na Karaibach na wyspie Hispanioli (to używana w Polsce do XIX w. nazwa Haiti) kojarzy mi się przede wszystkim z wyśmienitym rumem, wyborną kawą, motocyklami, pięknymi plażami i kobietami, gorącą muzyką, a także górami, jeziorami, wodospadami, sawannami i pustynią. Gdy rzucimy okiem na mapę świata i dostrzeżemy sąsiadów Dominikany – Haiti, Kubę, Jamajkę i Portoryko – nie będziemy mieć wątpliwości. To musi być wyjątkowo egzotyczne i pełne ciekawych niespodzianek miejsce. >>

W

Republice Dominikańskiej byłem dwukrotnie, w sumie przebywałem w niej półtora roku. W czasie pobytu w tym szalonym, choć jednocześnie przeuroczym i gościnnym zakątku naszego globu zdążyłem nauczyć się języka hiszpańskiego, pomieszkać u dominikańskiej rodziny, zwiedzić wszystkie regiony geograficzne tego państwa na motocyklu, poznać miejscowych ludzi, wypić trochę rumu, wypalić nieco świetnych lokalnych cygar, spędzić kilka miesięcy w najtańszych hotelach i wreszcie... napisać przewodnik po tym karaibskim raju

LATO-JESIEŃ 2016

przeznaczony głównie dla niskobu- na scenka – taśma podająca bagaże dżetowców, odkrywców i podróżni- i sposób jej działania. Walizki zaków. Wylądowałem jak każdy prze- miast płynnie się przesuwać, jakoś ciętny turysta na lotnisku w Punta dziwnym trafem, kiedy zebrało się Cana (Aeropuerto Internacional ich już mniej więcej pięć, zaczęły de Punta Cana). Powitały mnie wi- piętrzyć się i spadać na podłogę. dok dachu pokrytego strzechą z liści Ay, Dios mío! („O, mój Boże!”) palmowych (według zamysłu pro- – krzyknęła do siebie pełna orzeźwiajektantów miał on chyba przypo- jącej pasji Dominikanka wracająca minać przyjezdnym, że znaleźli się z Europy do swojej ojczyzny. Wzięła w egzotycznej i idyllicznej krainie) swój wielki bagaż i odeszła. Ja zaś i wilgotne powietrze uderzające uśmiechnąłem się do siebie. Witam od razu po wyjściu z samolotu. Gdy Cię z powrotem, moja kochana, odprzyleciałem do Dominikany za dru- świeżająco chaotyczna, radosna gim razem, po opuszczeniu pokładu Dominikano! Jak miło Cię znów wirzuciła mi się w oczy jedna zabaw- dzieć – zaśmiałem się w duchu.


7

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

Zdecydowana większość turystów przyjeżdżających do Republiki Dominikańskiej wybiera jeden z luksusowych hoteli oferujących pobyt w formule all inclusive (bardzo często właśnie w Punta Cana i okolicach) i w nim spędza całe wakacje. Ja jednak postanowiłem odkryć inne oblicze tego kraju, to, które można poznać z dala od modnych kurortów. W mojej pierwszej podróży wszystko musiałem więc zorganizować sobie sam, włącznie z biletem powrotnym. Jak się okazało, nie było to wyjątkowo trudne ani w ogóle niebezpieczne.

W RYTMACH MERENGUE I BACHATY Pierwszą rzecz, która zwróciła moją uwagę po wyjściu z samolotu (obok wysokiej wilgotności powietrza), stanowiło jakieś dziwne natężenie różnego rodzaju dźwięków. Bardziej wrażliwi Europejczycy nazwaliby je hałasem – ale nie Dominikańczycy. Jak przekonałem się później na własne uszy, przeciętny mieszkaniec Dominikany nie zna pojęcia „cisza”. Miejscowi nie po-

SS Rajska wysepka Cayo Levantado w zatoce Samaná na północy Dominikany

trafią lub zwyczajnie nie chcą żyć w błogim spokoju. To, co jest żywe, musi być głośne, bo tylko wtedy może upominać się o swoje prawa – zdają się myśleć. To najgłośniejszy kraj, w którym dotychczas mieszkałem, a nieustanna kakofonia rozbrzmiewa tu na każdym kroku. Dziesiątki motocykli przejeżdżają przez ulice, a ich właściciele sprawiają wrażenie, jakby uczestniczyli w konkursie na najbardziej ogłuszającą rurę wydechową. Ludzie prowadzący zwykłe codzienne rozmowy dla obs e r w u j ą c yc h i c h z za c i e kaw i e n i e m gości przybyłych ze Starego Świata na pierwszy rzut oka wydają się mieć sporą wadę słuchu. Kolejnym elementem tej dźwiękowej układanki jest wreszcie muzyka. Słychać ją dosłownie wszędzie – w sklepie, barze, autobusie i domu, na przystanku autobusowym i plaży. To nieodłączny element rzeczywistości. Piosenki mówią o miłości szczęśliwej i nieszczęśliwej, tęsknocie, kobietach, mężczyznach, życiu i pieniądzach, czyli o wszystkim, co ważne. Królują ryt-

miczne, żywe i radosne merengue bądź romantyczna i uczuciowa bachata oraz największe gwiazdy dominikańskiej muzyki – Juan Luis Guerra, Romeo Santos, Prince Royce, Antony Santos, David Kada, Luis Vargas, Frank Reyes czy też El Chaval de la Bachata. Jeśli ktoś spędzi trochę czasu w Dominikanie, te (przeważnie) piękne utwory wbiją mu się do głowy wyjątkowo skutecznie (w czym pomoże fakt, że Dominikańczycy słuchają ich przez całą dobę). Kiedy później wróci do swojego bogatszego, zimniejszego i bardziej poukładanego kraju i podczas jazdy samochodem w deszczu lub odpoczynku w domu przed kominkiem usłyszy te same znajome melodie, natychmiast zechce tutaj wrócić. To wszystko prawda! Romeo Santos, gwiazda dominikańskiej bachaty, cieszy się niesamowitą popularnością w internecie. Teledysk do jego piosenki Propuesta indecente („Nieprzyzwoita propozycja”) w chwili, gdy piszę te słowa, ma już ponad miliard wyświetleń w serwisie YouTube, dzięki czemu staje się 

LATO-JESIEŃ 2016


8 DALEKIE PODRÓŻE

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

SS Rozległa piaszczysta plaża Costa Dorada koło miasta Puerto Plata

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

SS Bar nad brzegiem Morza Karaibskiego w uroczej miejscowości Bayahíbe

jednym z 30 najchętniej oglądanych materiałów wideo na świecie. Nie jest to wcale byle jaki wynik. Oczywiście, złośliwi mogą powiedzieć, że tak naprawdę za połowę tych odtworzeń odpowiada jakieś 60 tys. colmados i colmadones (połączenie sklepu z barem) działających w granicach Dominikany, gdzie właściciele tych lokali puszczają ten utwór na okrągło, co najmniej po 30 razydziennie... Nawet jeśli ta złośliwość zawiera w sobie element prawdy, dominikańska muzyka stanowi zdecydowanie jeden z największych skarbów Karaibów. Można przeczytać wiele w mediach o fatalnym poziomie edukacji w tym kraju, jego wewnętrznych problemach, biedzie, nastoletnich matkach, przestępczości (chociaż tak naprawdę, żeby uniknąć niebezpieczeństwa wystarczy – jak zresztą wszędzie na świecie – odrobina zdrowego rozsądku, a więc wcale tak strasznie nie jest), nierzadko kiepskim jedzeniu, horrendalnie drogiej energii elektrycznej i zdarzających się dość często (szczególnie na prowincji) brakach

LATO-JESIEŃ 2016

w jej dostawie oraz wysokich kosztach życia na europejskim poziomie, ale pod względem muzycznym Dominikana zawsze będzie się wyróżniać, co nadaje jej wyjątkowy charakter. Według mojej osobistej teorii te wszystkie piosenki o miłości w jej najróżniejszych formach, powtarzane w kółko po setki razy, sprawiają, że Dominikańczycy są właśnie tacy, jacy są, czyli przeważnie życzliwi, uśmiechnięci, weseli, żyjący dniem dzisiejszym, łatwo zapominający złe rzeczy i wybaczający innym. Dzięki rytmom merengue i bachaty ich ojczyzna stała się wspaniałym miejscem, przyjaznym dla przybyszów z zewnątrz.

JAK W RAJU Przyjezdnym Dominikana kojarzy się zazwyczaj z rajskim wybrzeżem... i to zupełnie słusznie. Przeciętna temperatura powietrza nad brzegiem Atlantyku czy Morza Karaibskiego nie spada tu nigdy poniżej 25°C. Większość plaż pokrywa biały lub żółty piasek, choć zdarzają się również takie wysypane kamieniami (głównie w połu-

dniowo-zachodnich prowincjach Barahona i Pedernales). Zarówno morze, jak i ocean potrafią być jednak bardzo kapryśne, a wiatry w ich okolicy – porywiste. Nie wszędzie więc można spokojnie się kąpać. Jeśli ktoś lubi nie tylko opalanie się w gorących promieniach słońca, lecz także pływanie w czystej morskiej wodzie, to najlepiej nadają się do tego przepiękne plaże w rejonie Punta Cana i Bávaro oraz półwyspu Samaná (zwłaszcza w Las Terrenas – powierzchnia Atlantyku jest w tym miejscu niemal idealnie gładka, przypomina nieco basen pływacki). Przyjemności kąpieli zażyjemy też w północno-zachodniej prowincji Monte Cristi, ale w miesiącach zimowych tylko w godzinach popołudniowych, kiedy fale stają się mniej wzburzone. W regionie północnego wybrzeża Dominikany, gdzie znajdują się niezmiernie popularne miejscowości wypoczynkowe, jak np. Sosúa czy Cabarete (położone w prowincji Puerto Plata), uda nam się jedynie popluskać, gdyż tutejsze wody są z reguły niespokojne. Zatoka Cabarete (Bahía de Cabarete) stanowi za to wymarzone wręcz miejsce dla miłośników surfingu, wind- i kitesurfingu. Osoby szukające ekstremalnych wrażeń powinny wybrać się w pobliże miasteczek Río San Juan i Cabrera oraz do prowincji Barahona. Fale w tych okolicach bywają tak wysokie, a spadek dna tak ostry, że nawet oddalenie się od brzegu na 50–100 m może być bardzo niebezpieczne. Sam zostałem zmieciony przez ocean właśnie na Playa Dorada w sąsiedztwie Río San Juan i wielokrotnie przez morze na kamienistych (ale jakże pięknych!) plażach prowincji Barahona. Na szczęście udało mi się jakoś wyjść z tych kłopotów bez większych obrażeń. Niestety, zdarza się czasami, że niektóre rejony wybrzeża są zaśmiecone, gdyż Dominikańczycy (a przynajmniej ich część)


9

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

SS Piękny widok z wierzchołka Pico Duarte

SS 27 Charcos de Damajagua – naturalny kompleks wodospadów i jeziorek

niezbyt dbają o ekologię. Na szczęście zmienia się to ostatnio na korzyść dzięki licznym rządowym kampaniom edukacyjnym. Jako przykład można tu podać choćby specjalne programy dbania o czystość plaż i wód przybrzeżnych, wprowadzone przede wszystkim na obszarze prowincji Barahona i Pedernales.

cą specjalnych lin lub zjeżdżania z nich jak na obiektach w aquaparku. Oczywiście, nie obejdzie się bez opieki doświadczonego przewodnika, kasku, kamizelki ratunkowej i pozytywnego nastawienia. Do tego doliczyć trzeba bilet wstępu w wysokości ok. 10 euro. To wcale nie tak dużo jak za pół dnia świetnej zabawy.

Cały środek Dominikany przecinają góry. Czym różnią się od tych np. w Polsce? Nie zostały prawie wcale wyposażone w infrastrukturę turystyczną. Wznoszą się majestatycznie wśród bujnych lasów, całkowicie naturalne i w sumie w większości trudno dostępne dla pieszych wędrówek. Przeważnie nie ma tutaj wytyczonych 

UROKI INTERIORU Dominikana reklamuje się jako kraj, który ma wszystko. I rzeczywiście, oprócz rajskich plaż, znajdują się tutaj także wspaniałe góry (z najwyższym szczytem na Karaibach Pico Duarte o wysokości ok. 3100 m n.p.m.), jeziora, sawanny, a nawet kawałek pustyni. Jeśli zatem ktoś lubi bardziej aktywne spędzanie czasu na łonie przyrody (i nie myślę tu o zwyczajnym szwendaniu się bez celu, jak było to w moim przypadku), z pewnością nie będzie zawiedziony. D o m i n i k a ń s k ą c zę ś ć w y s py H a i t i (Hispaniola) pokrywają również liczne wodospady, naturalne oczka wodne, źródełka i strumyki. Dominikańczycy starają się zagospodarowywać stworzone wzdłuż rzek i strumieni baseny, żeby kąpać się w nich w gorące dni (a tych przecież nie brakuje). Niektóre z nich są dzikie i nieuczęszczane, inne popularne wśród lokalnych mieszkańców lub turystów. Najlepszym przykładem takich wodnych atrakcji turystycznych w Dominikanie jest Damajagua – położony niedaleko miejscowości Sosúa i Puerto Plata, pośrodku bujnego lasu tropikalnego, naturalny kompleks wodospadów, strumyków i uroczych jeziorek. Samych kaskad powstało w tym rejonie aż 27 (www.27charcos.com). Osoby bardziej zdeterminowane i z lepszą kondycją mogą spróbować zdobyć je wszystkie, podczas wspinaczki z pomo-

LATO-JESIEŃ 2016


10 DALEKIE PODRÓŻE

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

SS Rappelling – zjazd na linie po skalnej ścianie wodospadu Jimenoa

szlaków (z pewnymi wyjątkami) ani schronisk, są za to… palmy, które nadają tym pasmom nieco surrealistyczny widok dla kogoś z kraju o klimacie umiarkowanym. Jeden z niewielu dobrze zagospodarowanych turystycznie regionów gó rs k i c h s t a n ow i ą o ko l i ce s zc z y t u Pico Duarte, gdzie można udać się na kilkudniowy trekking. Ponieważ jest to park narodowy – Parque Nacional José del Carmen Ramírez (w granicach republiki utworzono ich w sumie po-

nad 30), wyprawa odbywa się jedynie w towarzystwie miejscowego przewodnika. Tego typu zasady obowiązują zresztą nie tylko w tym państwie. Tereny parków narodowych na całym świecie są z reguły objęte specjalnym nadzorem i wstęp do nich bywa ściśle kontrolowany (nawet w Dominikanie, gdzie generalnie kontroli podlega niewiele rzeczy, egzekwuje się te przepisy, głównie w taki sposób, że na obszar chroniony nie prowadzą inne wejścia niż oficjalne). Przy plano-

TT W okolicy miasta Jarabacoa można wyruszyć na relaksującą wyprawę konną ©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

LATO-JESIEŃ 2016

waniu trekkingu trzeba jednak pamiętać o zabraniu ciepłych ubrań – nawet w tropikalnym dominikańskim klimacie wysokie góry mogą nieprzyjemnie zaskoczyć niskimi temperaturami oscylującymi wokół 5–10°C (w ciągu ostatnich dekad kilkakrotnie zdarzyło się nawet, że na Pico Duarte spadł śnieg...). Ja na najwyższy szczyt Karaibów nie wchodziłem, ale zwiedziłem na motocyklu większość górskich rejonów Dominikany. Jeśli ktoś szuka dobrej bazy wypadowej wśród malowniczych krajobrazów, to najlepiej nadają się do tego okolice miast Jarabacoa i Constanza w prowincji La Vega. Znajdują się w nich dobre drogi (nowo zbudowana niemal 50-kilometrowa trasa Jarabacoa–Constanza), sporo barów i restauracji z europejskim jedzeniem takim jak dobra włoska pizza i inne dania, które nie przypominają standardowych tutejszych potraw w stylu ryżu z fasolą i kurczakiem. Chętni będą mieli także możliwość zaopatrzyć się w dżemy, marmolady i wypieki domowej roboty z lokalnych owoców i warzyw. Gdy to piszę, przypomina mi się, kiedy pewnego dnia, chyba w 2012 lub 2013 r., wszedłem do jednego ze swoistych miejscowych przedsiębiorstw oferujących przetwory. Kolorowy, prawie bajeczny szyld niczym z knajpy w Las Vegas zapraszał do Dulcería Gilberto. Po wejściu do środka okazało się, że cały cukierniczy biznes pana Gilberta to lodówka wypełniona może sześćdziesięcioma słoikami z dżemami z różnych owoców. Duch przedsiębiorczości drzemie w każdym Dominikańczyku! D l a t ego t eż z gó rs k i c h reg i o n ów Dominikany najbardziej polecam właśnie okolice miast Jarabacoa i Constanza, nazywane Dominikańską Szwajcarią. Te malownicze tereny są wręcz wymarzone dla wielbicieli trekkingu, raftingu, rajdów konnych, paralotniarstwa, kolarstwa górskiego czy kanioningu. Warto jednak wspomnieć, że gdyby ktoś próbował wybrać się do Constanzy od drugiej strony, czyli od San José de Ocoa, natknie się na drogę należącą do najgorszych w kraju. Unikają jej nawet miejscowi. Ostatecznie status jednej z najwyżej położonych dominikańskich miejscowości (ok. 1250 m n.p.m.) zobowiązuje do bycia w pewnym stopniu trudno dostępną. Góry wznoszą się również w rejonie San Juan de la Maguana, San José de Ocoa i Restauración, zaraz przy granicy z Haiti. Z czystym sumieniem mogę polecić to pierwsze miejsce. Tutaj także (przeważnie) są dobre drogi i rozciągają


11 się wspaniałe widoki. W pobliżu znajdziemy też jezioro Sabaneta i kilka innych mniejszych malowniczych akwenów. Mimo iż zostały one w dużej części zagospodarowane (postawiono na nich tamy, które wytwarzają koszmarnie drogi prąd), w żaden sposób nie odbiera im to uroku. Warto również skusić się na świeżo pieczoną rybę z wód Sabanety – całkiem smaczny i niedrogi posiłek do kupienia w pobliskim barze. Miłośnicy ekoturystyki i romantycznych pejzaży mogą udać się na wycieczkę do Parku Narodowego Juan Bautista Pérez Rancier nad spektakularny wodospad Aguas Blancas o wysokości ok. 83 m. Spada on do naturalnego lazurowego basenu, który zaprasza do orzeźwiającej kąpieli. Okolice miasta Jarabacoa słyną poza tym z dwóch innych imponujących kaskad otoczonych dziewiczą naturą: Salto de Jimenoa (niemal 40-metrowa) i Salto de Baiguate (25-metrowa).

DOMINIKAŃSKA CODZIENNOŚĆ Ty m , co w y róż n i a g ó r s k i e re g i o n y Dominikany, jest rolnictwo. Gdziekolwiek byśmy pojechali – czy to do San José de Ocoa, Constanzy i Jarabacoi, czy San Juan de la Maguana – wszędzie widok zielonych pól przypomina nam, z czego tak naprawdę żyją mieszkańcy tych terenów i co stanowi nadal jeszcze podstawę dominikańskiej gospodarki, niezależną od dość kapryśnej koniunktury w turystyce i dającą temu krajowi przynajmniej minimalną niezależność. Pamiętam, jak udałem się pewnego dnia do San Juan de la Maguana, miejscowości położonej w głębi lądu, pewnie całkowicie nieznanej typowemu turyście. Działała w niej biblioteka z darmowym dostępem do internetu, oferowano bezpłatne lekcje angielskiego dla chętnych i znajdowała się ładna willowa dzielnica mieszkalna z dużymi profesjonalnymi kontenerami na śmieci (takimi jak np. w Hiszpanii). Wszystkie te rzeczy nie wydają się niczym nadzwyczajnym turystom przybyłym z cywilizowanej, bogatej Unii Europejskiej, ale w Dominikanie wcale tak powszechne być nie muszą. Ten rozwijający się prężnie kraj według dostępnych danych ekonomicznych jest obecnie niemal siedmiokrotnie biedniejszy od Polski, jeżeli porównamy produkt krajowy brutto ważony parytetem siły nabywczej. Rzeczywistość wygląda w nim po prostu inaczej niż w naszej niezmiernie poukładanej, zorganizowanej i uregulowanej części świata.

©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

SS Uważany za najwyższy na Karaibach wodospad Aguas Blancas koło Constanzy

Co ciekawe, duży wpływ na rozwój rolnictwa w regionie górzystej Constanzy mieli... Japończycy, zaproszeni tutaj przez dominikańskiego jefe de la patria – generalissimusa R a f a e l a L e ó n i d a s a Tr u j i l l o M o l i n ę ( 1 8 9 1 – 1 9 6 1 ) w l a t a c h 5 0 . X X w. Nie zasypiali oni gruszek w popiele i szybko wzięli się do pracy. W ciągu kolejnych 30–40 lat Constanza stała się jednym z największych producentów warzyw i owoców w Dominikanie, słyn i e z t r u s kawe k , b r zo s k w i ń c z y j abłek oraz awokado, mango, limonek,

marchwi, ogórków, pomidorów, selerów, sałaty, papryki, czosnku i ziemniaków. Mimo iż większość japońskich osadników opuściła kraj, pozostawili po sobie wiedzę i technologię, które służą mieszkańcom tego rejonu do dziś. Szacuje się, że obecnie w dominikańskich granicach żyje mniej więcej tysiąc osób pochodzenia japońskiego. Kto by się spodziewał, że na tropikalnej karaibskiej wyspie, gdzieś pod palmą, wysoko w górach można spotkać Japończyka mówiącego po hiszpańsku. Historia świata bywa jak widać pełna niespodzianek. 

TT Dominikana to wymarzone miejsce dla miłośników tropikalnych owoców ©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

LATO-JESIEŃ 2016


12 DALEKIE PODRÓŻE

©©ŁUKASZ KUDELSKI

SS Jezioro Sabaneta leży 30 km na północ od miasta San Juan de la Maguana

Rolnicze obszary Dominikany są przeważnie bogatsze i bardziej uporządkowane (jak na tutejszy standard) od reszty kraju, gdzie nie rozwija się ani rolnictwo, ani turystyka. Sami Dominikańczycy pracują zwykle na swój rachunek. Opieka socjalna praktycznie nie istnieje i każdy właściwie musi radzić sobie samodzielnie, jak potrafi najlepiej. Z łatwością zaobserwujemy mnóstwo lokalnych małych biznesów. Miejscowi prowadzą kafejki internetowe, bary i kawiarenki, sprzedają soki i owoce na ulicy, oferują kursy taksówkami motocyklowymi, wreszcie pełnią też funkcję lekarzy, adwokatów, kierowców, właścicieli hoteli, sprzedawców czy konsultantów, czyli robią dokładnie to, co ludzie w każdej rozwiniętej gospodarce na całym świecie. Jest jednak jedna rzecz, która zdecydowanie pomaga mieszkańcom Dominikany przetrwać gorsze chwile w życiu codziennym. To poczucie wspólnoty. Nawet jeśli Dominikańczyk zarabia grosze, to dzięki podobnym dochodom swojej matki, dziadka, wujka, trzech braci czy pięciu sióstr staje się częścią silniejszego kolektywu. Oczywiście, taka sytuacja sprawia również, że dominikańskie społeczeństwo zazwyczaj zupełnie inaczej rozumie pojęcia takie jak „samodzielne myślenie”, „prywatność” albo „życie po swojemu” niż zwykły zamożniejszy Europejczyk.

KROKODYLE I IGUANY Oprócz pięknych plaż i gór porośniętych palmami, w tym kraju, jak wspomniałem, znajdują się także jeziora. W okolicy niektórych można oglądać krokodyle amerykańskie (oczywiście, z bezpiecznej odległości), w rejonie innych żyją iguany i różne gatunki ptaków. Jeszcze inne, np. Sabaneta, Bao czy Hatillo, są malowniczymi akwenami położonymi wśród cudownych górskich krajobrazów. Niestety, to ostatnie jezioro (moim zdaniem chyba najpiękniejsze w całej Dominikanie) w wyniku rozpoczęcia wydobywania złota na pobliskich terenach przez kanadyjską firmę Barrick Gold zostało zanieczyszczone i zdewastowane. Cóż, cenny kruszec okazał się na początku ważniejszy i potrzebniejszy niż woda pitna i piękno przyrody. Dopiero od kilku lat Dominikańczycy interesują się bardziej nieekologicznymi i nieetycznymi działaniami tej największej na świecie korporacji zajmującej się wydobyciem złota. W południowo-zachodniej części państwa, a więc blisko Haiti, zbiorniki wodne bywają z reguły słone i leżą poniżej poziomu morza, a pochodzą jeszcze z czasów formowania się wyspy i stanowią pozostałość po morzach i oceanach. Tereny wokół, jak i same te akweny, robią wrażenie specyficznej prehistorycznej krainy, która przetrwała do dzisiaj. Właśnie tego typu odczucia towarzyszyły mi podczas objeżdżania naj-

TT Lago Enriquillo znajduje się w regionie o gorącym półpustynnym klimacie

większego jeziora Hispanioli (po hiszpańsku „La Españoli”) – Enriquillo (ok. 375 km² powierzchni). Leży ono w południowo-zachodniej części lądu, w granicach prowincji Independencia i Bahoruco. Na jego środku znajduje się wyspa – Isla Cabritos (mająca mniej więcej 20 km²). Amatorzy mokradeł i temperatur sięgających 40°C w cieniu mogą wybrać się łódką do założonego na niej parku narodowego – Parque Nacional Lago Enriquillo e Isla Cabritos. Zamieszkują go liczne krokodyle amerykańskie i iguany, które upodobały sobie właśnie tę prehistoryczną okolicę. Ja podczas pobytu w Dominikanie nie musiałem szukać iguan, jedna z nich sama mnie znalazła. Kiedyś w drodze z Azua de Compostela (miasto położone na południu) do Barahony o mało co nie przejechałem jej swoim motocyklem. Ten prawie metrowy gad przechodził sobie po prostu przez

©©WIKIMEDIA COMMONS/YOLANDA M. LEON

SS Endemiczny roślinożerny legwan nosorogi

drogę przecinającą księżycowy obszar sawanny (llano). Na szczęście udało mi się uniknąć kolizji, która byłaby pewnie nieprzyjemna dla nas obojga. Drodzy Czytelnicy All Inclusive, jeśli pojedziecie do tego szalonego karaibskiego kraju i jak większość turystów zatrzymacie się w modnym kurorcie na wybrzeżu, wyjdźcie z hotelu, wypożyczcie auto czy motocykl, wsiądźcie do busa albo złapcie motocyklową taksówkę i dajcie sobie szansę na przeżycie prawdziwej przygody. Gwarna, roztańczona, kolorowa Dominikana, j a k i e j n i e p oz n a c i e w i n n y s p o s ó b , już na Was czeka!  ©©DOMINICAN REPUBLIC MINISTRY OF TOURISM

LATO-JESIEŃ 2016


13

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


14 DALEKIE PODRÓŻE

COSTA RICA, CZYLI BOGATE WYBRZEŻE MAGDALENA ŁADANAJ LATO-JESIEŃ 2016


<< Kostaryka jest położona między dwoma oceanami (Atlantyckim i Spokojnym), od północy graniczy z Nikaraguą, a od południa – z Panamą. W ciągu jednego dnia można więc podziwiać w niej magiczny wschód słońca nad Morzem Karaibskim i zniewalający zachód słońca na plaży nad Pacyfikiem. Niegdyś w tym regionie Ameryki Środkowej żyła głównie rdzenna ludność, dziś pozostało niewielu jej potomków. Starają się jednak pielęgnować swoje zwyczaje i tradycje, np. mieszkający na południu kraju Indianie Bribri nadal wytwarzają pyszną naturalną czekoladę. >>

P

© COSTA RICAN TOURISM BOARD

odobno właśnie sam Krzysztof Kolumb, kiedy dotarł tu we wrześniu 1502 r., nazwał ten rejon Nowego Świata la costa rica („bogate wybrzeże”). Wielki odkrywca poszukiwał cennych skarbów, a trafił na niesamowite bogactwo natury. Jego oczekiwania nie były jednak bezzasadne, ponieważ Indianie, którzy go powitali, nosili liczne złote ozdoby, lecz nie chcieli zdradzić, skąd pochodzi cenny kruszec. W Muzeum Prekolumbijskiego Złota (Museo del Oro Precolombino) w stołecznym San José przedstawione zostały stosowane przed wiekami metody wydobycia i przetwarzania tego metalu. Pełna soczystych kolorów Kostaryka charakteryzuje się niezwykłą różnorodnością flory i fauny. Jej terytorium, w granicach którego występują liczne wulkany, leży w strefie klimatu równikowego i podrównikowego. Choć kraj zajmuje niewielki obszar (51 100 km², czyli mniej więcej 16 proc. powierzchni Polski), wyróżnia się w nim ok. 150 mikroklimatów. Wiele faktów dotyczących Kostaryki 

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Olbrzymie korzenie puchowca rosnącego w prowincji Puntarenas WW Tabacón Grand Spa Thermal Resort w rejonie stratowulkanu Arenal

LATO-JESIEŃ 2016

15


16 DALEKIE PODRÓŻE need, czyli „poświęć tyle czasu, ile potrzebujesz”. Od marca 2015 r. w kraju tym wykorzystuje się energię pochodzącą niemal wyłącznie ze źródeł odnawialnych, głównie wytwarzaną w elektrowniach wodnych.

DOTRZEĆ DO RAJU

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Wiszący most w tropikalnym lesie w dziewiczym regionie Monteverde

bywa dość zaskakujących. Przykładowo aż ponad 25 proc. jej terytorium pokrywają parki narodowe lub inne tereny podlegające ochronie przyrody. Od 1 grudnia 1948 r. państwo to nie ma armii (pilnowaniem porządku i obroną granic zajmują się niewielkie oddziały paramilitarne), a zaoszczędzone dzięki temu środki przeznacza się na edukację i służbę zdrowia. Mało naszych rodaków wie, że w latach 1944–1948 urząd prezydenta tego kraju sprawował Teodoro Picado Michalski (1900–1960), syn Polki Jadwigi Michalskiej. Była ona tutaj prawdopodobnie pierwszą kobietą lekarzem i przyczyniła się do dynamicznego rozwoju systemu opieki zdrowotnej. Kostaryka przyciąga swoim wielobarwnym krajobrazem, na którego atrakcyjność w znacznym stopniu wpływa

LATO-JESIEŃ 2016

wyjątkowe podejście jej mieszkańców do ochrony przyrody i ekologii. Wchodząc do rezerwatu czy parku narodowego, a nawet zwykłego lasu, często słyszałam od przewodników jedno z moich ulubionych powiedzeń – take as much time, as you

B ez p o ś re d n i e p o ł ą c ze n i a l o t n i c ze z Warszawy do sąsiadującej z Kostaryką Panamy mają zostać uruchomione od listopada 2016 r. (czarter biura podróży Itaka). Bez przesiadek polecimy do San José z Londynu (liniami British Airways), Madrytu (Iberią), Monachium (Condorem – od połowy listopada br.) lub Paryża (Air France – od listopada 2016 r.). Zdarzają się również atrakcy jne cenowo loty przez USA, choć w tym przypadku potrzebna jest amerykańska wiza, a podróż trwa dłużej. Można także najpierw dotrzeć na lotnisko w sąsiedniej Panamie i stamtąd pojechać do Kostaryki, jak czyni wielu turystów z Europy. W tym kraju wyróżnia się dwie pory roku – deszczową (nazywaną zimą) i suchą (tutejsze lato). Sezon turystyczny przypada na tę drugą, czyli na okres od końca listopada do końca kwietnia. Niezależnie od tego, jak długo będzie trwała nasza podróż samolotem (od 12 do nawet 35 godzin), na miejscu czeka nas wspaniała nagroda. Podczas mojej ostatniej wizyty w Kostaryce, zaraz po wylądowaniu w stołecznym San José wsiadłyśmy do autobusu jadącego do znajdującego się na karaibskim wybrzeżu Puerto Viejo (Puerto Viejo de Talamanca) i szybko zapomniałyśmy o trudach 35-godzinnej wyprawy. Droga wiła się pośród soczyście zielonych wzgórz regionu Monteverde, które otulała delikatna poranna mgła. Otaczały nas uśmiechnięte twarze turystów i ticos (jak mówią 

TT Malowane wózki (carreta pintada), jeden z symboli kostarykańskiej kultury ©©MARTA PISKOREK/WWW.HAPPYMARTI.COM


17

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


18 DALEKIE PODRÓŻE

©©MAGDALENA ŁADANAJ

SS W Kostaryce można spotkać m.in. przepiękne motyle Morpho peleides

o sobie Kostarykanie) oraz zapierające dech w piersiach widoki. W mieście Limón zrobiliśmy krótki przystanek na sok ze świeżych mango i plátanos maduros, przekąskę z wyglądu i w smaku podobną do pieczonych bananów. Po 4 godzinach dotarłyśmy na miejsce, gdzie powitała nas ciepła karaibska bryza. Zobaczyłyśmy turkusową wodę połączoną z błękitem nieba i złotą plażę. Miałyśmy wielką

ochotę zostawić nasze plecaki i rzucić się w fale, jednak nie był to jeszcze koniec naszej podróży.

TT Jaskrawozielona chwytnica kolorowa

TT Tukan tęczodzioby żywi się głównie owocami

W CUDOWNYM OGRODZIE Obiekt, w którym planowałyśmy spędzić pierwsze dni wyprawy, leżał kilka kilometrów od przystanku autobusowego. Musiałyśmy jakoś się do niego dostać. Znalazłyśmy nietypową taksówkę – po pro-

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

TT Kostarykę zamieszkują przede wszystkim leniwce krótkoszyje (Hoffmana) ©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016

stu ktoś zapytał kogoś, czy podwiezie nas w dane miejsce. Na nasz ośrodek składały się domki lub pokoje do wynajęcia, często o wystroju tematycznym, np. dla naszego inspiracją była joga, dla innych – natura, taniec czy też głębokie wyciszenie. S a m o p o d różow a n i e t a k s ów ka m i w Kostaryce to ciekawe doświadczenie i choć wciąż wprowadza się próby nadawania konkretnym lokalizacjom adresów (jak w większości Ameryki Środkowej, nie ma nazw ulic i numerów domów), ludzie nadal posługują się tu punktami orientacyjnymi, czyli określeniami typu „przy uniwersytecie”, „obok dużego drzewa”, „za komisariatem policji w Cartago”. Warto wiedzieć, co znajduje się w okolicy miejsca, do którego chcemy trafić, i w jakiej jest ono dzielnicy. Urządzenia GPS nie będą najlepszymi doradcami, nawet te zachwalane przez osoby wynajmujące nam auto. Pamiętajmy, że San José to aglomeracja miejska połączona m.in. z Heredią, Alajuelą i Cartago (Gran Área Metropolitana). Jak w wielu egzotycznych krajach, cenę przejazdu najlepiej uzgodnić przed rozpoczęciem podróży. Nauczona doświadczeniem zwykle targuję się z kierowcami, ale trzeba wyczuć, czy w ogóle warto to robić, bo zwykle ticos chcą po prostu pracować i uczciwie zarabiać. Koło południa dotarłyśmy do recepcji naszego ośrodka, gdzie z radosnym uśmiechem przywitała nas przesympatyczna czarnoskóra Cecilia. Tajemniczo się uśmiechając, poinformowała, że ma dla nas niespodziankę, i muszę przyznać, iż okazała się ona naprawdę wspaniała. Nasz domek znajdował się na wysokości


19

©©MAGDALENA ŁADANAJ

ok. 800 m n.p.m. na stromym wzgórzu porośniętym lasem tropikalnym, więc dostanie się do niego wymagało nieco wysiłku. Gdy szłyśmy ścieżką, ptaki śpiewały, kolibry uwijały się w hibiskusach i strelicjach królewskich (kwiatach popularnie zwanych rajskimi ptakami), barwne tukany ścigały się między palmami. Chatka była drewniana, a w oknach zamiast szyb miała jedynie siatkę chroniącą przed owadami. Weszłyśmy na taras, na którym poza hamakiem i kostarykańskim bujanym fotelem zachwycił nas rozpościerający się z niego spektakularny widok na dolinę ubarwioną przecudną kolorową roślinnością. Na jej końcu rozpościerała się plaża ze złotym piaskiem i turkusowe Morze Karaibskie. Cały ten obraz, a raczej film, podczas którego przylatywały różnobarwne motyle, wyjce skakały po drzewach, a tukany nie mogły się zdecydować, na której gałęzi przysiąść, rozświetlały promienie słońca. Stałyśmy oczarowane i gdyby nie silne uczucie głodu, nie ruszyłybyśmy się z tego tarasu jeszcze długo.

SS Urocze wybrzeże w Puerto Viejo położonym niedaleko granicy z Panamą

Podobne opinie docierały do mnie o regionie Cahuita, gdzie znajduje się sanktuarium porzuconych lub chorych leniwców (Sloth

Sanctuary, www.slothsanctuary.com). Ci, którzy chcieliby choć chwilę dłuże j u c ze s t n i c z yć w ż yc i u t yc h 

ZWIEDZANIE KRAJU Podczas podróży do Puerto Viejo miałam dużo obaw. Nasłuchałam się, jak niebezpiecznie bywa w tej okolicy i w ogóle na karaibskim wybrzeżu. Na szczęście, różnego rodzaju okoliczności zaprowadziły mnie właśnie w to miejsce, bo spędziłam tu cudowny czas. To nie pierwszy raz, gdy słyszałam lub czytałam o zagrożeniach w danym rejonie, który w rzeczywistości okazał się całkiem bezpieczny. Oczywiście, zawsze trzeba być uważnym i nie kusić losu.

LATO-JESIEŃ 2016


20 DALEKIE PODRÓŻE

SS Plaża Czarna (Playa Negra) koło Puerto Viejo nad Morzem Karaibskim

przesympatycznych zwierząt, mogą skorzystać z noclegu na terenie ośrodka (Buttercup Inn). Mimo iż na pobyt w Puerto Viejo przeznaczyłam w moim kalendarzu jedynie tydzień, a znajomi, z którymi przyleciałam, zdążyli już wyjechać, ja nadal nie potrafiłam rozstać się z tym miejscem i spędziłam w nim niemal trzy tygodnie. W Kostaryce rytm życia wyznaczają wschody i zachody słońca. Podróże należy planować między godz. 5.00 a najpóźniej 18.00. Nie polecam przemieszczania się

po zmroku, ponieważ bywa wtedy mniej bezpiecznie. Główne drogi w kraju są dobrej jakości, ale wystarczy z nich zjechać, aby przekonać się, że poza nimi świat wygląda zupełnie inaczej. Jeśli zdecydujemy się na wynajęcie samochodu, powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na zakres ubezpieczenia. Z reguły żadne z tych podstawowych nie obejmuje takich szkód jak przedziurawienie opony czy zbicie szyby, dlatego polecam te z jak najobszerniejszą listą nieprzewidzianych sytuacji i uszkodzeń. Podczas pierwszej wypra-

TT Kostarykańska kuchnia pełna jest dań ze świeżych owoców i warzyw ©©MAGDALENA ŁADANAJ

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016

wy miałyśmy wypadek, po którym nasze auto nadawało się na złom, i gdybyśmy nie wykupiły najbardziej rozszerzonego pakietu ubezpieczeniowego, musiałybyśmy zapłacić ok. 25 tys. dolarów amerykańskich.

ROZKOSZ DLA ZMYSŁÓW Nasze poranki zaczynały się z pierwszymi promieniami słońca, gdy rześki powiew wiatru poruszał firankami, a wyjce dyskutowały już ze sobą od ok. 5.00, zachęcając do wyjścia na taras i ułożenia się w hamaku. Chwilę potem napawałyśmy się wspaniałym widokiem, sącząc pyszną kostarykańską kawę, która uznawana jest za jedną z najlepszych na świecie. Nasze zmysły rozpieszczane były na wszelkie możliwe sposoby. Oczy chłonęły każdy detal. Oddychałyśmy głęboko, a zapach lasu tropikalnego mieszał się z wyrazistym aromatem gorącego napoju. Łagodny wiatr jak jedwabna chusta delikatnie głaskał nasze ciała. Czułyśmy, że nigdzie nie musimy pędzić i możemy cieszyć się tym wszystkim, co nas otacza, aż do momentu, gdy zachce nam się jeść. Na śniadanie podawano standardowo kostarykańskie gallo pinto (ryż z czerwoną fasolą i kolendrą), jajka na tysiąc sposobów, sałaty, świeże papaje, mango, ananasy i banany, a także pyszne naleśniki z bananami i cynamonem. Podniebienie nie posiadało się


21

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Formacje skalne zwane Los Crestones w Parku Narodowym Chirripó

©©MAGDALENA ŁADANAJ

z radości i nie wiedziałyśmy, na czym się skupić: zapachach, smakach, widokach czy wszystkim naraz.

Ku mojemu zaskoczeniu w Puerto Viejo dosyć często słyszałam język polski, po raz pierwszy w Kostaryce. Być może dlatego, że do tej pory podróżowałam raczej wzdłuż wybrzeża Pacyfiku i po centralnej części kraju w okolicy jeziora i wulkanu Arenal. Miałam wrażenie, iż w te miejsca Polacy rzadko docierali. Na ulicznych straganach kupowałyśmy rambutany, które nazwałyśmy kudłaczkami. Zebrane tego samego ranka smakują obłędnie, a gdy dodamy do tego sok z guanábany (flaszowca miękko-

ciernistego) czeka nas wyjątkowa uczta. Wspomniana guanábana to zielony owoc wielkości sporego melona, z miękkimi kolcami i o białym wnętrzu. Jej smak trudno porównać z jakimkolwiek znanym nam z Europy. Badania wskazują, że guanábana jest bardzo zdrowa i ma silne działanie przeciwnowotworowe.

NA KARAIBSKIM BRZEGU W końcu gotowe na nowe wyzwania wynajęłyśmy rowery i ruszyłyśmy w kierunku plaży. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się 

LATO-JESIEŃ 2016


22 DALEKIE PODRÓŻE

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Malowniczy karaibski brzeg w spokojnej wiosce rybackiej Manzanillo

droga o długości ok. 20 km. Na tym odcinku leżą różnorodne plaże, od czarnej wulkanicznej przez złotą do białej. Przejażdżka rowerem wymaga dobrej kondycji, ponieważ na tej trasie trzeba pokonywać liczne pagórki. Wreszcie w Punta Uva zrobiłyśmy przerwę i rozłożyłyśmy nasze plażowe ręczniki. To fantastyczne miejsce dla tych, którzy lubią ciszę, spokój i piękne widoki. Tutejsza plaża ma złoty kolor, a otaczają ją skały i palmy próbujące wydostać się spomiędzy nich na brzeg. Kostaryka kojarzy mi się przede wszystkim z błogim relaksem, magiczną naturą, niebieskimi motylami, gorącymi źródłami, energią wulkanów i łączeniem się z tym, co pierwotne. Z tego względu wracam tu przy każdej okazji, a później dzielę się z innymi tym, co przeżyłam.

Wypieszczone słońcem i karaibskimi falami ruszyłyśmy na lunch. Znalazłyśmy miejsce przy plaży w Manzanillo. Kelner powitał nas lokalnym wyrażeniem pura vida (po hiszpańsku „czyste życie”, „pełnia życia”). Kostarykanie używają go bardzo często, np. na powitanie, pożegnanie czy jako przerywnik w rozmowie telefonicznej. Oznacza ono pokój, prostotę, wyraża wdzięczność za naturę, rodzinę oraz przyjaciół, szczęście i satysfakcję. Daniem dnia w naszej knajpce była ryba w sosie karaibskim z sałatą. Uwielbiam smak tutejszych warzyw (sałaty, kapusty lub marchewki), ponieważ jest wyrazisty i przypomina mi smaki z dzieciństwa. Manzanillo to najdalej na południe położona miejscowość na kostarykańskim wybrzeżu karaibskim. Dalej znajduje się już tylko bujny las deszczowy i granica

z Panamą na rzece Sixaola (Río Sixaola). Kilka kilometrów dalej natkniemy się na ciekawe przejście graniczne – stary drewniany most kolejowy z wielkimi dziurami. Wybrałyśmy się do sąsiedniego kraju z ciekawości, głównie po to, żeby zwiedzić Bocas del Toro, archipelag z mnó-

TT Żaglica złowiona w okolicy miasta Tamarindo nad Pacyfikiem ©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Playa Bonita koło Limón przyciąga surferów

stwem małych wysepek. Polecam zostać tutaj na noc, ponieważ pomijając różnicę czasu między Kostaryką a Panamą, która wynosi 1 godz., przemieszczanie się między godnymi zobaczenia miejscami zajmie nam sporo czasu, a Kostarykanie zamykają swoją granicę o godz. 17.00.

PO DRUGIEJ STRONIE Wybrzeże nad Pacyfikiem pod wieloma względami różni się od tego nad Morzem Karaibskim. Ma niemal pięć razy dłuższą linię brzegową (1016 km) i jest bardziej 

LATO-JESIEŃ 2016


23

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


24 DALEKIE PODRÓŻE

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS W południowej części półwyspu Nicoya znajdziemy wodospady Montezuma

©©MARTA PISKOREK/WWW.HAPPYMARTI.COM

SS Plaża w modnej miejscowości Santa Teresa w prowincji Puntarenas

rozwinięte turystycznie, dlatego również bywa częściej odwiedzane. Oprócz tego moją uwagę zwróciła także widoczna różnica w kolorze skóry tutejszych mieszkańców. Kostarykanie żyjący na Karaibach s ą c i e m n i e j s i n i ż c i n a d O ce a n e m Spokojnym.

Półwysep Nicoya, który leży na północnym zachodzie Kostaryki, znacząco różni się od reszty kraju i może pochwalić się wieloma unikatowymi w skali światowej miejscami. Sądzę, że tutaj, jak nigdzie indziej, widoczna jest sezonowość pór roku. W czasie suchej można swobod-

TT Wyjątkowo barwne podwodne królestwo w rejonie Wyspy Kokosowej ©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016

nie poruszać się wyschniętymi korytami rzecznymi i korzystać z uroków wypraw off-roadowych, co zdecydowanie odradzam w porze deszczowej. Wystarczy jeden tropikalny deszcz i w niespotykanie szybkim tempie wysuszone rzeki potrafią przerodzić się w rwące potoki. Wpływ zjawiska pogodowego zwanego El Niño powoduje – niestety – coraz mocniejsze wysychanie tego regionu. Wskutek tych warunków Kostaryka od kilku lat boryka się z jednej strony ze zmniejszającymi się opadami, a z drugiej – z powodziami lub podtopieniami, ponieważ przesuszona ziemia wolniej wchłania wodę podczas ulew. Nicoya to piękne plaże i zieleń, choć już nie tak soczysta jak na wschodnim wybrzeżu. Półwysep oferuje wiele atrakcji, w jego okolicy można uprawiać surfing, kitesurfing i właściwie wszelkie sporty wodne. Pomimo suchego jak na tę szerokość geograficzną klimatu jest tu sporo przepięknych wodospadów. Najbardziej znaną miejscowość stanowi Tamarindo, w pobliżu którego znajdują się urokliwe plaże, ukryte w zatokach i wśród wzgórz. Gdy znudzi się nam wylegiwanie na delikatnym piasku, warto wybrać się na rejs katamaranem. Polecam również zajrzeć do Montezumy. To klimatyczne hippisowskie miasteczko, położone niedaleko Absolutnego Rezerwatu Narodowego Cabo Blanco (Reserva Nacional Absoluta Cabo Blanco). W jego sąsiedztwie leży malutka wysepka z cmentarzem pośrodku (Isla de Cabuya). Dotrzemy na nią głównie w czasie odpływu i proponuję nie negocjować z oceanem, ponieważ woda zawsze zalewa drogę powrotną o tej samej porze, o czym niechcący udało mi się przekonać. W okolicy znajduje się też miejscowość Santa Teresa, malownicza mekka surferów, gdzie spotkać można brazylijską modelkę Gisele Bündchen czy światowe gwiazdy kina lub muzyki. Polecam zwiedzanie tego regionu wynajętym samochodem terenowym. Takie auto pozwoli nam zjechać z asfaltowych dróg i odwiedzić mniej turystyczne miejsca. Należy mieć jedynie na uwadze, że po trudniejszym terenie będziemy się poruszali dużo wolniej i jeśli przejedziemy 70 km w 5 godzin, osiągniemy dobry wynik. Podczas podróżowania w ten sposób warto zaufać intuicji i znajomości lokalnych zwyczajów oraz obserwować, co dzieje się dookoła nas. Półwysep Nicoya to także otaczające go wyspy, w tym prawdziwa perła – Wyspa Kokosowa (Isla del Coco), która stanowiła prawdopodobnie inspirację dla amerykańskiego pisarza Michaela Crichtona (1942–2008) 


25

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


26 DALEKIE PODRÓŻE

©©MARTA PISKOREK/WWW.HAPPYMARTI.COM

SS Warzęcha różowa z rodziny ibisów w Parku Narodowym Manuel Antonio

do napisania powieści Park Jurajski. Ta zielona oaza, oddalona od kostarykańskiego wybrzeża o ponad 530 km, jest

dla nurków, którzy często odwiedzają to miejsce ze względu na występujące tu rekiny młoty.

Manuel Antonio (Parque Nacional Manuel Antonio). Aby zaoszczędzić drogi, najlepiej skorzystać z promu do Puntarenas, portowego miasta położonego na wąskim cyplu przypominającym Mierzeję Helską. Potem po drodze na południe przekracza się rzekę Tárcoles (Río Grande de Tárcoles), w której pod mostem stale wygrzewa się kilkadziesiąt ogromnych krokodyli amerykańskich. Wyglądają niepozornie, jak drewniane kłody, ale wystarczy rzucić kawałek mięsa, żeby zobaczyć, jakie są szybkie. Park Narodowy Manuel Antonio leży nad Pacyfikiem, blisko portowego miasta Quepos (7 km na południe od niego). Stąd ruszają jachty i katamarany, z których można obserwować delfiny i wieloryby oraz jedne z największych morskich ptaków, czyli fregaty wielkie. Nasz hotel znajdował się przy samej plaży nad oceanem, bardzo

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Delfiny i humbak w wodach Pacyfiku

SS Plaża Manuel Antonio należy do najpiękniejszych w Ameryce Środkowej

w całości objęta ochroną parku narodowego (Parque Nacional Isla del Coco), wpisanego w 1997 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Przybrzeżne wody są prawdziwym rajem

WSPANIAŁE PARKI Na południe od półwyspu Nicoya znajduje się najmniejszy (jedynie 19,83 km² powierzchni), a zarazem uznawany za najpiękniejszy w Kostaryce – Park Narodowy

TT Niesamowicie bioróżnorodny Park Narodowy Corcovado na półwyspie Osa ©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016

blisko parku. Oprócz nas w pokoju mieszkały gekony, które potrafią przestraszyć gości przy pierwszym spotkaniu, ale odgrywają niezmiernie pożyteczną rolę, ponieważ zjadają komary i inne owady. Na wycieczkę po terenie parkowym warto zabrać ze sobą kostium kąpielowy, aby skorzystać z okazji do kąpieli w zatoczce oceanicznej. Jeszcze dalej na południe położone są kolejne parki narodowe, w tym m.in. Corcovado (Parque Nacional Corcovado), największy w Kostaryce (424 km² powierzchni). Po przystanku w Parque Nacional Manuel Antonio trochę czasu spędziłyśmy w Zatoce Drake’a (Bahía Drake), gdyż nie mogłyśmy oprzeć się pokusie leniwego wypoczywania w hamakach rozwieszonych między wysmukłymi palmami ciągnącymi się w nieskończoność. Tu również czekają na nas malownicze wodospady, możliwość nurkowania w pobliżu wyspy Caño (Isla del Caño) oraz wycieczki organizowane w celu obserwowania wielorybów, które od 


27

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


28 DALEKIE PODRÓŻE plaży daje poczucie prawdziwej wolności i pozwala uświadomić sobie, jak wygląda piękno.

INNE SKARBY

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Wulkan Arenal wznosi się nad brzegiem jeziora o tej samej nazwie

©©MARTA PISKOREK/WWW.HAPPYMARTI.COM

Centralna część kraju także oferuj e m n ó s t wo w s p a n i a ł yc h a t ra kc j i . Należy do nich m.in. Arenal – największe kostarykańskie jezioro (85 km² powierzchni). W jego okolicach możemy odwiedzić gorące źródła, wiszące mosty bądź parki linowe z bardzo długimi tyrolkami, z których spojrzymy na świat z lotu ptaka. Ukryte wśród zieleni wodospady, w tym błękitny na rzece Celeste (Río Celeste), są nagrodą za trud wędrówki w ich poszukiwaniu. Kostaryka to – oczywiście – też wulkany, takie jak potężny Arenal

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Wodospad na turkusowej rzece Celeste w Parku Narodowym Wulkanu Tenorio

SS Río Pacuare, rafting i kajakarstwo górskie

sierpnia do listopada przypływają w te strony, żeby się rozmnażać – szansa na spotkanie ich wtedy jest

(1670 m n.p.m.) z gorącymi źródłami, otulony plantacjami kawy Poás (2708 m n.p.m.) czy Irazú (3432 m n.p.m.), z którego w pogodny dzień zobaczymy dwa oceany. Rzeki oplatają obszar kraju jak układ krwionośny, dzięki czemu obejrzymy go również z perspektywy wody. Ja polecam rafting na rzece Pacuare (Río Pacuare), ale rejonów idealnych na tego typu wyprawę znajdziemy tutaj mnóstwo i każdy z nich ukaże nam zupełnie inną twarz kostarykańskiego raju. Kostaryka to bez wątpienia wyjątkowe miejsce na ziemi, którego obraz tworzą energia natury, majestatyczne wulkany, spektakularne wodospady, niezmiernie różnorodna flora i fauna oraz bogata kultura, troska o ekologię i uśmiechnięci ticos potrafiący emocjonalnie przeżywać kontakt z przyrodą. Kto stąd wraca, często staje się innym człowiekiem. Umie zatrzymać się w pędzącym świecie i zaczyna żyć pełniej, tak jak to robią Kostarykanie – pura vida! 

niemal pewna. W całej Kostaryce wybierzemy się bez problemu na konną przejażdżkę, ale chyba tylko galop po

TT Laguna Caliente – jezioro kraterowe na aktywnym wulkanie Poás ©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016


29

CIESZ SIĘ SZWAJCARIĄ

AMERYKI ŚRODKOWEJ O

toczona dolinami, rzekami z krystalicznie czystą wodą oraz morzem i oceanem o głębokim niebieskim kolorze Kostaryka to prawdziwy klejnot Ameryki – kraj znany ze swojej wielkiej bioróżnorodności, żyznej ziemi i klimatu tak ciepłego jak jego mieszkańcy.

Kostaryka jest rajskim kierunkiem turystycznym. Ponad 25 proc. jej terytorium pokrywają chronione obszary przyrody, co pozwala zachować w niezmienionym stanie nietknięte ręką człowieka olbrzymie tereny i dziewicze rejony. Powierzchnia kraju wynosi jedynie 51,1 tys. km², ale znajdziemy w nim ogromną liczbę mikroklimatów, typowych dla lasów deszczowych, suchych półpustyń czy też rozległych sawann, które schodzą na przepiękne plaże o delikatnym białym piasku. Fa s c y n u j ą c ą Ko s t a r y kę z w i e s i ę „Szwajcarią Ameryki Środkowej”. To bardzo odpowiednia dla niej nazwa, ponieważ poza swoimi cudownymi krajobrazami i stabilną sytuacją społeczno-polityczną wyróżnia się ona także wielkim spokojem, wysokim poziomem bezpieczeństwa i harmonią. Tą ostatnią oddycha się tu pełną piersią niemal na każdym kroku. To wszystko czyni z tego państwa wymarzony wręcz kierunek podróży dla osób szukających spokojnego otoczenia i równowagi. Ten szczególny przydomek był również bardzo znaczącym określeniem dla wielu osób, które wyemigrowały ze Szwajcarii na gorące ziemie Ameryki Środkowej. Wśród nich znalazła się rodzina Dählerów, która po osiedleniu się w tym pięknym kraju oddała się bez reszty odkrywaniu najwspanialszych zakątków Kostaryki i najbardziej fascynujących przykładów jej kultury przed innymi obcokrajowcami, przybyłymi tutaj, tak samo jak niegdyś jej przodkowie, tylko jako turyści. Ceniona firma Dählerów – Swiss Tropical – specjaliTEKST SPONSOROWANY

zuje się w organizowaniu podróży marzeń zgodnie z oczekiwaniami swoich klientów i przy braniu pod uwagę każdego szczegółu. Budżet, czas i zainteresowania gości są podstawowymi elementami uwzględnianymi w trakcie przygotowywania planu wyjazdu i w Swiss Tropical wiedzą o tym doskonale. Dlatego też zawsze służą turystom radami, które może zaoferować jedynie agencja z ponad 8-letnim doświadczeniem w świadczeniu usług turystycznych i szyciu podróży na miarę. Dzięki byciu właścicielami jednej z największych plantacji ananasów w Kostaryce i – co za tym idzie – doskonałej znajomości okolic rodzina Dählerów potrafi pokazać każdy zakątek kraju w niezmiernie realny sposób i najbardziej zbliżony do charakteru Kostarykan. Najpopularniejsze miejsca i te najbardziej tajemnicze turyści mogą zwiedzić nie podczas jednej krótkiej wycieczki z przewodnikiem, lecz w trakcie wyprawy przygotowanej z wielką starannością i poświęceniem. Przedstawiciele rodziny poza pełnieniem funkcji przewodnika starają się być przede wszystkim gospodarzami w tym małym raju. Swiss Tropical w przeciwieństwie do innych firm zajmuje się nie tylko pokazywaniem niesamowitej bioróżnorod-

ności regionu. Ta agencja specjalizuje się w agroturystyce, podróżach tematycznych i turystyce luksusowej. Jej klienci pochodzący z różnych szerokości geograficznych, charakteryzujący się rozmaitymi gustami i preferencjami oraz będący w różnym wieku zawsze są traktowani z najwyższymi standardami i otrzymują najlepszej jakości usługi. Stéphane Dähler, właściciel i wyspecjalizowany przewodnik, ma szeroką wiedzę, którą zawdzięcza m.in. znajomości wielu języków i rozmaitych gatunków roślin i zwierząt zamieszkujących każdy re-

gion kraju. Zajmuje się on osobiście realizacją wycieczek i wizyt z przewodnikiem. Do wszystkich swoich klientów stosuje

indywidualne podejście i stara się im okazać ciepło, jakim zwykle obdarza się tylko najbliższych. Każda osoba z rodziny Dählerów poświęciła się działaniom na innym polu, dzięki czemu jej członkowie mogą doradzać w takich dziedzinach i sprawach jak nieruchomości, nauka języka hiszpańskiego, wybór hotelu i wycieczki do komfortowych posiadłości agroturystycznych. Poza tym świadczą turystom kompleksową pomoc w przypadku przechodzenia wszelkich procedur i wykupywania usług już od momentu opuszczenia przez nich lotniska (np. związanych z wypożyczeniem samochodu, wycieczkami czy doradztwem prawnym na terytorium kostarykańskim) aż do powrotu do kraju ojczystego. Kostaryka jest naprawdę znakomitym kierunkiem turystycznym, a agencja Swiss Tropical sprawi, że Twoja wymarzona podróż stanie się rzeczywistością. Skontaktuj się ze sprawdzonymi ekspertami i daj sobie szansę na przeżycie wyprawy swojego życia. 

Stéphane Dähler Costa Rica +506 88 86 03 63 +506 27 64 52 80 info@swisstropical.ch : SwissTropicalTourism

www.dahlercostarica.com www.enjoying-costarica.com LATO-JESIEŃ 2016


30 DALEKIE PODRÓŻE

CZYSTA MAGIA

KOSTARYKI opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

<< Znam kilku wytrawnych podróżników, którzy odwiedzili już bardzo wiele państw, ale mimo tak dużej konkurencji, kiedy pytam ich o najbardziej magiczne miejsce na świecie, bez wahania w s ka zu j ą n a e gz o t y c z n ą d l a n a s i z d a wa ł o b y s i ę niepozorną, przynajmniej pod względem zajmowanego terytorium, Kostarykę w Ameryce Centralnej, trochę większą od naszego sąsiada Słowacji. Kostarykanie mówią, że przepiękny motyl usiadł na kawałku ziemi i tam właśnie powstała ich ukochana ojczyzna. Są oni niezwykle gościnni, przyjaźni, pogodni, spokojni, pokojowo i pozytywnie nastawieni do życia. Być może wpływ na to ma fakt, że niemal zewsząd otaczają ich tak cudowne, dziewicze i zapierające dech w p i e r s i a c h k r a j o b r a z y. K o s t a r y ka t o p ra w d z i w y ra j m . i n . d l a w i e l b i c i e l i nietkniętej ręką człowieka dzikiej natury, olbrzymiej LATO-JESIEŃ 2016


różnorodności biologicznej, wiecznie zielonej t r o p i ka l n e j p u s zc z y, m a j e s t a t y c z n y c h wulkanów, niebiańskich rzek, spektakularnych wodospadów, dobroczynnych źródeł termalnych, soczystych tropikalnych owoców, wyśmienitej kawy, od razu stawiającej na nogi zmęczonych odkrywaniem tutejszych bogatych atrakcji turystycznych, wielkich miłośników świeżych ryb i owoców morza, pocztówkowych plaż, szumu fal dwóch oceanów – Atlantyckiego (Morza Karaibskiego) i Spokojnego, urokliwych lagun, zatok i półwyspów, lasów namorzynowych, kąpieli w krystalicznie czystej i ciepłej wodzie, nurkowania przy kolorowych rafach koralowych, a także ekoturystyki, turystyki aktywnej, językowej, przygodowej, zdrowotnej i przyrodniczej, podglądania wspaniałych i rzadkich okazów zwierząt, niezmiernie barwnych ptaków, motyli i kwiatów, amatorów błogiej ciszy i niczym niezmąconego spokoju, medytacji w pięknych okolicznościach przyrody czy wreszcie pasjonatów ekologii i fotografii. To wszystko (i wiele więcej!) przyczynia się do tego, iż życie (po hiszpańsku „vida”) w tej fascynującej „Szwajcarii Ameryki Łacińskiej” jest niemal wolne od trosk i czyste („pura”). Nic dziwnego, że według publikowanego co trzy lata światowego wskaźnika szczęścia (tzw. Happy Planet Index) Kostaryka jest obecnie, już od 2009 r., najszczęśliwszym, najbardziej ekologicznym, zielonym, stabilnym i zrównoważonym państwem na naszej planecie. Specjalnie dla Państwa poprosiliśmy trzech ekspertów, znających doskonale to pełne magii „bogate wybrzeże” („la costa rica”), o krótkie wypowiedzi poświęcone – ich zdaniem – najbardziej zniewalającym miejscom i rzeczom w tym pasjonującym zakątku globu. Z rozmów z nimi wynika, że dla tego czarującego tropikalnego kraju łatwo stracić nie tylko głowę, ale i serce. Niech żyje zatem ekscytująca „pura vida”! >> WW Wymarzona dla surferów Playa Uvita leży 17 km od miejscowości Dominical

LATO-JESIEŃ 2016

31


32 DALEKIE PODRÓŻE ESTERA HESS WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY ESTA XX Po raz pierwszy byłam w Kostaryce podczas długiej podróży po Ameryce Centralnej. W każdym z sześciu odwiedzanych przez nas wówczas krajów przebywaliśmy od dwóch do czterech dni. Jednak to Republikę Kostaryki zapamiętałam jako prawdziwą perłę tej części świata i to wcale nie dlatego, że całą wyprawę zaczęliśmy właśnie od niej, ale ze względu na jej wyjątkową przyrodę. Po wizycie na kostarykańskiej ziemi pozostał we mnie niedosyt. Choć mieliśmy okazję podziwiać majestatyczne wulkany, dziewiczą Wyspę Żółwi (Isla Tortuga) i motylarnię Monteverde Butterfly Gardens koło miasteczka Santa Elena oraz przejechać

ptaków. Idealne zakończenie wycieczki stanowiły orzeźwiająca kąpiel w Río Celeste i pyszna ryba prosto z rusztu po powrocie na miejsce zakwaterowania. Niedawno znów odwiedziłam ten

©©JERZY PAWLETA

©©ESTERA HESS/ESTA

SS Bazyliszek płatkogłowy w Tortuguero niezwykły zakątek Kostaryki. Bardzo ucieszył mnie fakt, że nadal nie dotarła tutaj masowa turystyka. Okolice rzeki nie straciły nic ze swojej dziewiczości i magii tajemniczości.

©©COSTA RICAN TOURISM BOARD

SS Uroczy wodospad na Río Celeste, magicznej rzece w kolorze nieba się kolejką linową rozpiętą nad tropikalnym lasem wokół pięknego stożka wulkanicznego Arenal, chciałam zobaczyć jeszcze inne rejony kraju i dotrzeć do kolejnych atrakcji. Od tego czasu przylatywałam tu już kilkakrotnie na dwa, a nawet trzy tygodnie i za każdym razem odkrywałam całkiem nowe dla mnie zakątki. Moim magicznym miejscem w Kostaryce jest zdecydowanie okolica Río Celeste, czyli rzeki Błękitnej lub Niebiańskiej Rzeki. Na wzmiankę o niej natknęłam się zupełnie przypadkowo w trakcie przeglądania starych niemieckich przewodników. Rejon opisano jako unikatowy, ale i trudno dostępny. Na początku miałam problem ze znalezieniem wśród Kostarykan osoby, która mogłaby mnie pokierować. Potem okazało się, iż do samej rzeki trzeba dość długo maszerować w kaloszach przez mokradła i gęsty tropikalny las. Pamiętam, że po drodze dokuczały mi bardzo duże komary. Jednak we wspomnieniach pozostały mi także malownicze gorące źródła, naturalne baseny i wspaniałe widoki. Kiedy dostrzegłam wijącą się wśród bujnej zieleni wstęgę, zachwycił mnie kolor wody (celeste znaczy po hiszpańsku „błękitny”). Choć ten odcień niebieskiego przybierają morza czy oceany, to w przypadku rzeki robi on niesamowite wrażenie. Na koniec wyprawy dotarłam do pięknego wodospadu. Okolica była naprawdę cudowna, a zamiast turystów spotykałam małpy i mnóstwo

©©ESTERA HESS/ESTA

SS Chwytnica kolorowa z rzekotkowatych

ARKADIUSZ NOWAK PREZES ZARZĄDU NOWAK ADVENTURE TRAVEL XX Pozdrowieniem pura vida mieszkańcy Kostaryki, witając się codziennie, okazują swoje bardzo pozytywne nastawienie do świata. Otwarci, serdeczni i niezmiernie przyjacielscy Kostarykanie żyją w małym kraju naszpikowanym wulkanami i położonym między dwoma oceanami. Ja za każdym razem odkrywam ten zakątek naszego globu na nowo. Szczególnie magicznym miejscem dla mnie jest region Tortuguero przypominający Amazonię. Wilgoć w powietrzu, która tu za sprawą bliskości Morza Karaibskiego ma inny smak, słońce i czarny piasek na pobliskiej plaży tworzą niespotykany klimat. Tutejsza miejscowość

©©NOWAK ADVENTURE TRAVEL

©©ARKADIUSZ NOWAK/NOWAK ADVENTURE TRAVEL

SS Krokodyl amerykański nad rzeką Tárcoles

©©ARKADIUSZ NOWAK/NOWAK ADVENTURE TRAVEL

SS Kostaryka słynie m.in. ze swoich dziewiczych piaszczystych plaż

LATO-JESIEŃ 2016

o tej samej nazwie od kilku lat zaczęła się dynamicznie rozwijać. Wzrost liczby turystów wymusił polepszenie się jakości usług. W Tortuguero powstały bardzo ciekawe restauracje i kawiarnie, w których wieczorem lub w ciągu dnia z przyjemnością można zrelaksować się przy naprawdę dobrej kostarykańskiej kawie lub winie.


33

©©ARKADIUSZ NOWAK/NOWAK ADVENTURE TRAVEL

SS Podmokły region Tortuguero poprzecinany licznymi kanałami rzecznymi Dla mnie to jedno z miejsc, gdzie zrozumiałem, że palenie cygara potrafi sprawić niesamowitą frajdę. Pamiętam wieczór, kiedy przed kolacją siedziałem w bujanym drewnianym fotelu na werandzie mojego domku hotelowego. Zaczął padać ulewny deszcz. Wilgotność powietrza się podnio-

sła. W tej chwili, przy szumie ulewy i ciszy lasu tropikalnego, w przyjemnej temperaturze cygaro smakowało wyśmienicie. Ten moment, przywodzący na myśl scenę z książek Ernesta Hemingwaya, na zawsze pozostanie w mojej pamięci. W końcu przyszedł czas na kolację. Odłożyłem cygaro, wygasło samo. Przed snem na spokojnie dokończyłem je przy nocnych dźwiękach dzikiej przyrody. Kostarykę odwiedza się, aby doświadczyć doznań estetycznych i poczuć wyjątkowe emocje. Takich przeżyć dostarcza choćby wybrzeże majestatycznego Pacyfiku i Park Narodowy Manuel Antonio. To raj dla miłośników przyrody, w którym można spotkać rozmaite gatunki żab, motyli, papug i innych ptaków (np. tukany, pelikany), leniwce dwupalczaste, szopy krabożerne, ostronosy, iguany, węże i małpy czy krokodyle. W okolicy wulkanów, m.in. kryjącego się w chmurach Arenalu, znajdziemy natomiast gorące źródła. Kąpiel w nich pozwala się naprawdę zrelaksować. Poziom adrenaliny we krwi podniesie nam za to spływ pontonami po rwących górskich rzekach lub przejażdżka tyrolką z prędkością ok. 70 km/godz. Obecnie jeszcze łatwiej dostać się do Kostaryki, ponieważ połączenia do niej uruchomili tacy europejscy przewoźnicy jak Condor, British Airways czy Air France. Nie zmienia to faktu, że znalezienie miejsca w hotelu nadal bywa wyzwaniem i planowanie podróży trzeba zacząć z dużym wyprzedzeniem. Podczas zwiedzania tego kraju wiele czasu spędzimy też w samochodzie albo autobusie, gdyż ze względu na górzysty teren drogi wiją się kilometrami. Wynagradzają to jednak przepiękne widoki i zawsze uśmiechnięte twarze jego mieszkańców.

MAJKA SZURA WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY POLKA TRAVEL XX Pura vida jest powiedzeniem, pozdrowieniem, okrzykiem ekspresji, ale przede wszystkim wyrażeniem oddającym styl życia mieszkańców Kostaryki. To kraj uporządkowany, zadbany, bezpieczny i zaskakujący, zupełnie inny niż pozostałe latynoskie państwa w regionie, w których królują fiesta i chaos. Wcześniej sądziłam, że prym w propagowaniu dbania o środowisko naturalne wiodą kraje nordyckie, ale to właśnie Kostaryka wysuwa się na prowadzenie w tej konkurencji. Każde publiczne ujęcie dostarcza tu wody pitnej, ogólnie dostępne są wielorazowe butelki z tworzywa PET, a woda mineralna w plastikowych po-

jak w Kostaryce. Wielkie bogactwo tutejszej flory i fauny zdumiewa każdego. Nie mniejsze wrażenie robi różnorodność krajobrazów, na którą składają się wulkaniczne szczyty, gęste zielone lasy, rwące rzeki, ogromne wodospady, rafy koralowe, lagunowe wybrzeże karaibskie i krystalicznie czyste wody zatok Pacyfiku.

©©POLKA TRAVEL

©©EWA GUMUL/POLKA TRAVEL

SS Jezioro w kraterze wulkanu Poás – Laguna Caliente – często kryją chmury jemnikach ma zniechęcająco wysokie ceny. Oprócz tego nawet w pokojach hotelowych znajdują się kosze do segregacji śmieci. Dzięki temu, że Kostarykanie od najmłodszych lat uczą się szacunku dla przyrody i troski o swoje otoczenie, możemy w ich ojczyźnie spotkać przedstawicieli kilkudziesięciu gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem, w tym np. kwezale herbowe – narodowy symbol Gwatemali, od którego nazwę wzięła tamtejsza waluta (quetzal). Natkniemy się tutaj także na kolibry, tukany, ogromne papugi o rozpiętości skrzydeł dochodzącej do 60 cm, leniwce dwu- i trójpalczaste, liczne motyle, małpy, żółwie, bazyliszki, legwany zielone, tapiry czy kapibary. Kostarykańskie lasy tropikalne są naprawdę magiczne. Z reguły zwiedza się je w trakcie spaceru. W Parku Narodowym Braulia Carrilla (Parque Nacional Braulio Carrillo) wzniesiemy się na poziom koron drzew w otwartym wagoniku specjalnej kolejki linowej (zwanej też napowietrznym tramwajem), żeby dyskretnie obserwować jego mieszkańców. Nigdzie w całej Ameryce Środkowej nie ma tylu możliwości obcowania z naturą

©©EWA GUMUL/POLKA TRAVEL

SS Motyl Heliconius hecale w Monteverde Te magiczne miejsca można podziwiać na rozmaite sposoby, np. podczas pokonywania podniebnego szlaku w Rezerwacie Lasu Mglistego Monteverde (Reserva Biológica Bosque Nuboso Monteverde; trasę tworzą m.in. podwieszane mosty, kolejka linowa i tyrolki), emocjonującego raftingu, spływu kajakiem, trekkingu, surfingu czy nawet skoku na bungee. Po prostu pura vida! 

LATO-JESIEŃ 2016


34 DALEKIE PODRÓŻE

Z WIZYTĄ NA RAJSKIM

ZANZIBARZE EWA WORSOWICZ

LATO-JESIEŃ 2016


35

<< Afryka od lat fascynuje podróżników z całego świata. To kontynent pełen kontrastów – jego wybrzeże oblewają szmaragdowy Ocean Indyjski i błękitny Atlantyk, rajskie plaże pokrywa biały jak mąka piasek, wśród krytych strzechą z palmowych liści domków dla gości unosi się atmosfera błogiego relaksu, a jednocześnie wielu Afrykańczyków żyje w biedzie i nie ma szans na polepszenie swojej sytuacji. Właśnie za te skrajności Czarny Ląd można kochać lub go nienawidzić. >>

P

odróże do Afryki wciąż cieszą się sporą popularnością wśród turystów. Jednym z ulubionych miejsc na wypoczynek jest Zanzibar. Trudno się zresztą temu dziwić. Jeżeli chcemy odzyskać energię i zapomnieć o wszystkich troskach, a na dodatek marzymy, aby codziennie rano popijać doskonałą kawę na tarasie z widokiem na ocean, z pewnością będziemy zadowoleni z wyboru tego afrykańskiego zakątka. Tutaj naprawdę można znakomicie odpocząć. Archipelag Zanzibar należy do Tanzanii. Jego największymi wyspami są sąsiadujące ze sobą Unguja, zwana Zanzibarem, i Pemba, które tworzą autonomiczny region Zanzibar. Na południe od nich leży mniejsza Mafia. Sama Unguja ma powierzchnię ok. 1660 km2. Położony na niej najludniejszy ośrodek archipelagu i zarazem stolica autonomii także nosi nazwę Zanzibar. Jego historyczna część Stone Town (Kamienne Miasto) charakteryzuje się zabytkową architekturą z widocznymi wpływami portugalskimi, hinduskimi, arabskimi, brytyjskimi i afrykańskimi. W 2000 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

© DAWID DĄBROWSKI

AFRYKAŃSKI ARCHIPELAG Zanzibar to wyspa o niezmiernie bogatej historii. Skolonizowana przez Arabów i Persów w X w. stanowiła centrum handlu z wybrzeżem afrykańskim. Na początku XVI stulecia trafiła pod panowanie Portugalczyków, w 1698 r. stała się częścią Sułtanatu Omanu. W 1886 r. kontrolę nad wyspą przejęła Wielka Brytania. Mimo to w rzeczywistości władzę nadal sprawował sułtan aż do momentu, gdy cztery lata później ograniczono jego rolę jedynie do funkcji reprezentatywnej po utworzeniu brytyjskiego protektoratu. Dopiero 10 grudnia 1963 r. Zanzibar wraz z Pembą uzyskał niepodległość jako sułtanat. Konflikty na tle etnicznym doprowadziły jednak do wybuchu rewolucji i zmiany ustroju. Powstał nowy rząd i w kwietniu 1964 r. Zanzibar połączył się z Tanganiką, co miało nie dopuścić do przewrotu komunistycznego i osłabić wpływy radykalnie lewicowej partii Umma. Państwo przyjęło nazwę Zjednoczona Republika Tanzanii.  WW Klimatyczny taras widokowy Africa House Hotel w Stone Town

LATO-JESIEŃ 2016


36 DALEKIE PODRÓŻE Również niewielka Mafia (394 km2) była kiedyś ważnym punktem na mapie handlowej tej części świata. Na pobliskiej małej wysepce w zatoce Chole założono ośrodek, z którego kontrolowano obrót kruszcem wydobywanym w kopalniach srebra we wschodnim Zimbabwe. Przez krótki czas ten rejon znajdował się pod panowaniem Niemców. W 1915 r. Mafia trafiła w ręce Brytyjczyków, którzy wykorzystywali ją jako morską i powietrzną bazę wojskową. Dziś to przede wszystkim raj dla miłośników niemal nietkniętej ręką człowieka natury, nurkowania, snorkelingu i wędkarzy morskich. Pe m b ę ( z a j m u j ą c ą p ow i e r zc h n i ę ok. 990 km²), należącą do autonomii Zanzibar, zamieszkuje obecnie ponad 400 tys. ludzi. Turystyka jest na niej mniej rozwinięta niż na Ungui, ale to właśnie spokój i cisza przyciągają tu osoby szukające niekomercyjnych zakątków i dziewiczych plaż. Okolica wyspy stanowi świetny rejon do uprawiania snorkelingu. Tutejsze przepiękne rafy koralowe tworzą zapierające dech w piersiach podwodne ogrody. Idealnymi miejscami na nurkowanie są m.in. Szmaragdowa Rafa (Emerald Reef) zawdzięczająca swoją nazwę składającym się na nią zielonym koralowcom, rafa Panza z wrakiem greckiego statku Paraportiani, który zatonął w październiku 1967 r., czy Misali Coral Mountain, gdzie można spotkać ośmiornice, homary, płaszczki i ławice ryb ostrobokowatych. Każda z wysp ma wiele do zaoferowania. My jednak zdecydowaliśmy się na wyprawę na tę najpopularniejszą wśród turystów, czyli Zanzibar.

Z EUROPY DO AFRYKI WSCHODNIEJ Dzięki temu, że skorzystaliśmy z oferty last minute, bilety lotnicze udało nam się kupić w cenie 1600 zł za osobę w obie strony. Wylecieliśmy z Frankfurtu nad Menem transkontynentalną jednostką linii Oman Air. Mieliśmy jedną, ale za to 5-godzinną przesiadkę w Maskacie w Omanie i stamtąd wyruszyliśmy na Zanzibar ciasnym i wypełnionym pasażerami samolotem tego omańskiego przewoźnika. Na wyspę można dostać się też z Warszawy liniami Qatar Airways (z międzylądowaniem w katarskim porcie lotniczym Doha), zimą 2016/2017 ze stolicy Polski czy Katowic czarterem Biura Podróży ITAKA lub bezpośrednim połączeniem z Brukseli (obsługiwanym sezonowo przez Jetairfly) bądź po wylądowaniu w Dar es Salaam na wybrzeżu Tanzanii popły-

LATO-JESIEŃ 2016

nąć promem. Koszty przeprawy morskiej są zróżnicowane – inne dla miejscowych i obcokrajowców (takie cenniki obowiązują zresztą na całym Zanzibarze). Ci ostatni płacą – oczywiście – dwa razy więcej, czyli ok. 35 dolarów amerykańskich. Każda osoba chcąca nabyć wejściówkę na prom musi okazać paszport, co – niestety – wyklucza poproszenie któregoś z Tanzańczyków o wykupienie tańszych biletów także i dla nas. Nasza wyprawa lotnicza trwała mniej więcej 18 godz. i była niezbyt komfortowa, ale gdy dotarliśmy na rajski Zanzibar, poczuliśmy się wynagrodzeni za wszystkie trudy.

PRZYGOTOWANIE DO WYJAZDU Najpóźniej na 10 dni przed wylotem zaleca się wykonanie szczepienia przeciwko żółtej febrze (wymagane jest ono od cudzoziemców podróżujących przez kraje endemiczne). W hali przylotów na wyspie tanzańscy celnicy podobno wyrywkowo sprawdzają, czy przyjezdni mają w książeczce potwierdzający je wpis, ale nam się to akurat nie przydarzyło. Szczepionka kosztuje ok. 200–220 zł i nie podlega w Polsce refundacji. Zanim wyjedziemy, powinniśmy też poprosić lekarza o tabletki przeciwko malarii. Bierze się je profilaktycznie przed udaniem się w podróż, a także później w trakcie pobytu. Tanzania zalicza się do krajów, gdzie ryzyko zarażenia jest dość duże. Nasz przewodnik stwierdził, że częściej zdarzało mu się zachorować na malarię niż złapać grypę. Wywołujące ją pierwotniaki przenoszone są przez komary, a początkowe objawy u zakażonego przypominają zwykłe przeziębienie. Oprócz tego należy również odpowiednio skompletować swoją wyjazdową apteczkę. Warto zabrać leki przeciwko zatruciom pokarmowym i biegunce, środki przeciwbólowe i łagodzące dolegliwości towarzyszące przeziębieniu, wodę utlenioną lub inny preparat do dezynfekcji oraz plastry na odciski. Apteka w Stone Town jest zaopatrzona tylko w bardzo podstawowe lekarstwa, a ich ceny są mocno zawyżone. Dla bezpieczeństwa wykupmy sobie też dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne na wyjazd. Kosztuje ono niedużo, a w razie wypadku czy poważnego zachorowania może nam uratować życie.

WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE Podczas pakowania walizek trzeba pamiętać o kilku rzeczach. Nie wolno lekceważyć mocnego afrykańskiego słońca, dlate-

SS Łódź zbliżająca się do wysepki Chole

©©WWW.KINASILODGE.COM

SS Skrzydlica w okolicy rafy koralowej


37

©©WWW.KINASILODGE.COM

©©WWW.KINASILODGE.COM

TT Kinasi Lodge zaprasza na wyspę Mafia

SS Wody oblewające Mafię to raj dla nurków

TT Korzenie wielkich drzew na Mafii

TT Ruiny kolonialnej budowli na Chole

©©WWW.KINASILODGE.COM ©©WWW.KINASILODGE.COM

©©WWW.KINASILODGE.COM

go kremy z filtrem powinny stanowić nasze obowiązkowe wyposażenie. Zanzibar otaczają rafy koralowe, więc do spacerowania brzegiem Oceanu Indyjskiego przydadzą się buty do pływania z gumową podeszwą. Dzięki nim uchronimy stopy przed przypadkowym nadepnięciem na kolce muszli czy jeżowca. Jeśli planujemy wybrać się na snorkeling, fajkę, płetwy i maski do nurkowania weźmy ze sobą. Co prawda, organizatorzy wycieczek zawsze mają sprzęt do wypożyczenia, ale jego stan higieniczny nierzadko pozostawia wiele do życzenia. Poza tym w naszym bagażu powinny znaleźć się lekkie letnie ubrania z przewiewnych materiałów. Dobrze sprawdzą się dające uczucie chłodu tkaniny typu satyna, jedwab lub len. Trzeba również zabrać kurtkę i długie spodnie – wieczorna bryza bywa naprawdę zimna. Zanzibar to region w większości muzułmański (w ponad 99 proc.). Zbytnie odsłanianie ciała w przypadku kobiet jest źle widziane, dlatego najlepiej zrezygnować z koszulek z głębokim dekoltem i minispódniczek. Z pewnością przydadzą się nam sandały, lekkie trampki czy buty odpowiednie do wędrówek po wilgotnym lesie równikowym. Dodatkowo zaopatrzmy się w latarkę (w okresie naszego lata słońce zachodzi tu ok. godz. 18.00, a w hotelach dość często zdarzają się przerwy w dostawach prądu), plastikowe reklamówki (ze względów ekologicznych na wyspie nie dostaniemy ich w sklepach, a z pewnością przydadzą się przy pakowaniu), przejściówkę do ładowarki do telefonu (w pokojach hotelowych stosuje się gniazdka brytyjskie) i wodoodporne etui na smartfona, pieniądze i dokumenty. My trafiliśmy na Zanzibar w środku ramadanu. W takiej sytuacji warto przygotować się na drobne komplikacje. Ten dziewiąty miesiąc w muzułmańskim kalendarzu księżycowym zawsze wypada w innym momencie naszego roku kalendarzowego. To najważniejszy okres dla muzułmanów. W tym czasie poszczą od wschodu do zachodu słońca. Picie, jedzenie i palenie tytoniu w miejscach publicznych jest wtedy zabronione. Z tego też względu większość dużych restauracji bywa zamknięta. Nie działają także dyskoteki i inne centra rozrywkowe. Zazwyczaj miejscowym nie przeszkadza jednak, gdy turyści spożywają przy nich posiłki, a alkohol można bez problemu kupić w hotelowym barze czy lokalnym sklepie, choć nie każdym, dlatego warto zaopatrzyć się w kilka butelek na lotnisku lub w Stone Town. Teoretycznie wolno wwozić napoje alkoholowe na wyspę, 

LATO-JESIEŃ 2016


38 DALEKIE PODRÓŻE

©© DAWID DĄBROWSKI

TT Ozdoby oferowane na plaży przez Masajów

SS Na Zanzibarze warto wybrać się w rejs tradycyjną łodzią dau (dhow)

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Kanga to wielokolorowa tkanina niezmiernie popularna na archipelagu

ale spotkałam się z opowieściami, że przy kontroli bagażu niektórzy celnicy każą je wyrzucić.

POWITANIE Z WYSPĄ Po wylądowaniu udajemy się do niepozornej hali przylotów załatwić wizę turystyczną ważną przez 90 dni. Wypełniamy prosty wniosek i płacimy 50 dolarów amerykańskich. Tę walutę możemy wymienić na lokalną (szylingi tanzańskie) w kantorze na lotnisku. Warto to zrobić, bo ceny w dolarach są zazwyczaj trochę zawyżone. Walizki odbieramy nie z taśmy bagażowej, ale ze zwykłego magazynu. Oczywiście, za podanie bagażu przez ladę miejscowi domagają się drobnego wynagrodzenia, więc dobrze przygotować sobie na takie okazje jednodolarowe banknoty. Upominanie się o napiwki, nawet w przypadku bardzo absurdalnych sytuacji, stanowi zresztą powszechną praktykę. Dla Afrykańczyków turyści są okazją na dodatkowy zarobek.

LATO-JESIEŃ 2016

O transport z portu lotniczego warto zadbać jeszcze przed wylotem. Hotele zawsze mają możliwość podesłania swojego sprawdzonego kierowcy, co opłaca się o wiele bardziej niż skorzystanie z oferty naganiaczy lub przejazd tanzańską taksówką zbiorową, czyli minibusem dala-dala.

MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA Ocean Indyjski współtworzy obraz Afryki Wschodniej. Ludzie żyją zgodnie z jego rytmem, a nie według wskazówek zegara. Oceaniczne wody dają mieszkańcom pożywienie i pracę (kobiety i dzieci trudnią się zbieraniem alg, których używa się do produkcji naturalnych kosmetyków, mężczyźni nocami wypływają łodziami na połowy, a ryby sprzedają później do restauracji i hoteli). Ocean Indyjski jest po prostu przepiękny! Zmienia barwę w zależności od pory dnia i kąta padania promieni słonecznych. Bywa lazurowy,

©© DAWID DĄBROWSKI

szmaragdowy, błękitny lub granatowy. Temperatura wody u wybrzeży Zanzibaru wynosi średnio 28°C. Przypływy i odpływy są niesamowitym spektaklem natury. W miejscowości Jambiani na południowym wschodzie wyspy następowały po sobie mniej więcej co 6 godz. W trakcie przypływu fale podchodziły pod sam ośrodek, plaża znikała całkowicie, a ocean zagarniał wybrzeże tylko po to, żeby potem odsłonić nagi brzeg pokryty koralowcami, fantazyjnymi szkieletami muszli i setkami krabów. Fauna morska zaskakuje swoją różnorodnością. Widok kolorowych rozgwiazd, rozpościerających ramiona ośmiornic i naszpikowanych kolcami jeżowców przywodzi na myśl inny świat, piękniejszą, ciekawszą i dawno zapomnianą rzeczywistość.

ZANZIBARSKA CODZIENNOŚĆ Pierwsze spotkanie z Afryką może wywołać u Europejczyka szok. W wielu miastach bywa brudno, ludzie żyją w rozpadających się ruderach, bose dzieci spacerują bez żadnego


39

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Przepiękne wybrzeże Oceanu Indyjskiego

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Zanzibarczycy trudnią się połowami ryb, owoców morza i zbieraniem alg

©© DAWID DĄBROWSKI

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Chłopiec z oryginalną zabawką z butelki

SS Radosne zanzibarskie dzieci wywołują szczery uśmiech na twarzy

nadzoru. Afrykańskie państwa nauczyliśmy się postrzegać jako kraje Trzeciego Świata, a los ich mieszkańców wywołuje u nas współczucie. Tymczasem Zanzibarczycy mimo życia w biedzie, wydają się być szczęśliwi. Ich dzień wyznacza rytm natury, która ich karmi i przynosi zarobek. Jeśli ktoś nie zbiera małż, zawsze może sprzedawać kokosy czy mango. Prawie każdy na wyspie ma własną działalność gospodarczą – w praktyce oznacza to tyle, że na chodniku na rozłożonej macie sprzedaje owoce, warzywa, przyprawy, kiczowate pamiątki lub zużyty sprzęt elektroniczny. Ten ostatni wysyła się do Afryki w olbrzymich ilościach, co czyni z niej największe złomowisko świata. Jeżeli miejscowym nie uda się namówić turystów na swoje usługi, po prostu nie będą nic robić. Afrykańskie kobiety nie cieszą się zazwyczaj takim poważaniem jak mężczyźni. Wszystkie sprawy urzędowe załatwiają na Zanzibarze mężowie, bracia i ojcowie. Przed wylotem czytałam też wiele o tym,

że w Afryce na każdym kroku spotyka się gromady zaniedbanych dzieci podbiegających do obcokrajowców i proszących o cokolwiek, a na ich widok aż serce się kraje. Mali Zanzibarczycy nie wywarli jednak na mnie tak przygnębiającego wrażenia. Choć żyją w skromnych warunkach, a ich rodziców nie stać na kolorowe zabawki, potrafią śmiać się wesoło i szczerze. To z pewnością nie jest udawana radość. Na przykładzie tych dzieci widać, jak mało czasem potrzeba człowiekowi do szczęścia i że nawet w trudnej sytuacji można z optymizmem spojrzeć na otaczający nas świat. Jeśli chcemy sprawić im przyjemność, podarujmy im słodycze. Garść czekoladowych cukierków wywoła uśmiech na twarzy każdego malucha.

ZIELONY LAS I WIELKIE ŻÓŁWIE Na Zanzibarze możemy się opalać, uprawiać kitesurfing, łowić ryby, spacerować brzegiem Oceanu Indyjskiego, jeździć ro-

werem po plaży, czytać książki w hamaku, grać w planszówki na tarasie z pięknym widokiem czy po prostu spędzać czas na błogim odpoczynku. Oprócz tego warto się również wybrać na wyprawy po okolicy. Ze względu na to, że archipelag poza Ungują, Pembą i Mafią składa się w większości z małych wysepek, prawie każde biuro podróży bądź agencja turystyczna oferują te same atrakcje. My zarezerwowaliśmy wycieczki jeszcze w Polsce przed wylotem, ale z czystym sumieniem polecam zaplanowanie ich na miejscu. Ceny są wówczas nieporównywalnie niższe. Chociaż trochę przepłaciliśmy, nie żałuję, gdyż nasz przewodnik Adam okazał się wspaniałym, ciepłym i niesamowicie inteligentnym człowiekiem. Opowiedział nam dużo ciekawostek i udzielał cennych rad dotyczących pobytu na Zanzibarze. Zaczęliśmy od odwiedzin w regionie Jozani Forest (część Parku Narodowego Jozani Chwaka Bay o powierzchni 

LATO-JESIEŃ 2016


40 DALEKIE PODRÓŻE

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Lasy namorzynowe i słone mokradła na terenie Jozani Forest

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Na Prison Island (Changuu) czekają na nas żółwie olbrzymie

50 km²), który leży niecałe pół godziny drogi od Jambiani. Niestety, rano krótko, ale solidnie popadało, więc ziemia zrobiła się trochę grząska i mokra. Razem z Adamem i lokalnym przewodnikiem przez godzinę wędrowaliśmy wśród bujnej

zieleni lasu deszczowego i poznawaliśmy różne gatunki egzotycznych roślin, drzew i zwierząt. W Jozani Forest żyją endemiczne zanzibarskie gerezy rude (Piliocolobus kirkii). Podczas naszej wizyty wyglądały na zmęczone i znudzone obecnością tu-

TT Ozdobne zanzibarskie drzwi powstają w warsztatach na wyspie ©© DAWID DĄBROWSKI

LATO-JESIEŃ 2016

rystów, co dawały do zrozumienia przez ostentacyjne odwracanie się plecami do każdego zdjęcia. Zaciekawiły nas także lasy mangrowe (namorzyny). Ciemne pokręcone korzenie drzew kryją się w wodach oceanu, a w czasie przypływu pełnią funkcję falochronu. Później łódką dopłynęliśmy na Prison Island (Changuu), małą wysepkę (o długości ok. 800 m i szerokości 230 m) położoną w pobliżu Stone Town. Kiedyś służyła jako więzienie dla zbuntowanych niewolników i miejsce kwarantanny, dziś słynie przede wszystkim z rezerwatu żółwi olbrzymich (Aldabrachelys gigantea). Zwierzęta można głaskać i karmić. Osobniki są naprawdę wielkie (samice ważą nawet do 150 kg, a samce – 250 kg), a niektóre mają ponad 100 lat. Gdy patrzy się na te ogromne gady, zaczyna się dostrzegać, jak niesamowita potrafi być przyroda i jak wiele interesujących stworzeń istnieje na świecie. Polecam również rejs wynajętą łodzią o zachodzie słońca. My wyruszyliśmy na ocean i czekaliśmy na rozpoczęcie spektaklu, podziwiając panoramę zabytkowego Stone Town. Na pokładzie mieliśmy drobne przekąski i napoje. Na taki rejs warto zabrać ze sobą sweter lub lekką kurtkę, aby ochronić się przed wiatrem. Nasza wycieczka zaczęła się i skończyła w porcie Kamiennego Miasta. Po wyprawie można podejść do Ogrodów Forodhani (Forodhani Gardens) na nocny targ z jedzeniem, na którym sprzedaje się lokalne specjały, np. grillowane ryby i owoce morza czy świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej.

KOLONIALNE MIASTO I ZAPACH PRZYPRAW Choć Stone Town bywa opisywane jako urokliwe miasteczko z krętymi uliczkami, na nas zrobiło nieco przygnębiające wrażenie. Jego specyficzna zabudowa jest mieszanką kultury afrykańskiej, europejskiej, arabskiej i hinduskiej. W centrum znajdziemy mnóstwo hoteli, restauracji i sklepików z pamiątkami. Warto też wspomnieć, że to właśnie tu 5 września 1946 r. urodził się Farrokh Bulsara, występujący później pod pseudonimem Freddie Mercury. Do charakterystycznych atrakcji turystycznych Kamiennego Miasta należą m.in. Palace Museum (dawny Pałac Sułtana z końca XIX stulecia, obecnie muzeum poświęcone sułtanom Zanzibaru), historyczny English Club, a obecnie Africa House Hotel, Dom Cudów (House of Wonders) i słynny dzienny Targ Darajani (Dajarani Market), gdzie kupimy świeże owoce i warzywa, przyprawy, a także ryby i mięso. 


41

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


42 DALEKIE PODRÓŻE Dla osób wrażliwych na silne zapachy wizyta w tym ostatnim miejscu może być jednak męcząca. W ramach kolejnej wycieczki wybraliśmy się na plantację przypraw. Mogliśmy zobaczyć, jak uprawia się rośliny, których sami

ku niż te znane nam ze sklepowych półek. Trzeba jednak pamiętać, żeby przy zakupie mocno negocjować cenę. Sprzedawcy na targach lub plantacjach często ją zawyżają, ale w końcu dają się przekonać do propozycji klienta.

TT Panorama zabudowań Stone Town widziana od strony Oceanu Indyjskiego

najpopularniejszą tutejszą piosenkę. Do hotelu wróciliśmy w wyśmienitych humorach.

MOJE WAKACJE ŻYCIA Mimo iż Zanzibar nie oferuje turystom takiego bogactwa atrakcji jak Tajlandia bądź

©© DAWID DĄBROWSKI

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Owoc muszkatołowca korzennego

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Pieprz czarny to roślina pnąca

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Danie ze świeżo złowionego homara

©© DAWID DĄBROWSKI

SS Urocze zatoki Zanzibaru są idealne na wypoczynek i snorkeling

na co dzień używamy w kuchni do polepszania smaku potraw. To było bardzo pouczające doświadczenie. Dowiedzieliśmy się, że pieprz jest tropikalnym pnączem i w zależności od momentu zbioru i rodzaju przetwarzania owoców przybiera postać ziaren w różnym kolorze – czarnym, białym, czerwonym czy zielonym. Gałka muszkatołowa to natomiast nasiona muszkatołowca korzennego zamknięte w mięsistej skorupce podobnej do kasztana, a goździki rosną na drzewie (goździkowcu korzennym). Przyprawy stanowią doskonałą pamiątkę z Zanzibaru. Warto przywieźć je dla siebie lub podarować bliskim, ponieważ są dużo bardziej aromatyczne i wyraziste w sma-

LATO-JESIEŃ 2016

Zdecydowanie najbardziej podobała nam się wycieczka Blue Safari. Najpierw popłynęliśmy łodzią do pięknej zatoki Menai z lazurową wodą, później spędziliśmy trzy leniwe godziny na malutkiej piaszczystej wysepce, na której zjedliśmy świeżo złowiony i przygotowany dla nas obiad, a na końcu nurkowaliśmy z maskami w pobliżu rafy koralowej. Było cudownie, a snorkeling sprawił nam naprawdę wiele frajdy. Nasi wspaniali przewodnicy rozśmieszali nas na każdym kroku, służyli dobrą radą i pomocą, a w drodze powrotnej do Stone Town śpiewaliśmy razem z nimi ponadczasowy hit Jambo Bwana,

Meksyk, to bez wątpienia jest najpiękniejszym miejscem na świecie, w jakim byłam. Błękit Oceanu Indyjskiego, pyszne jedzenie, poczucie wolności i brak potrzeby śpieszenia się gdziekolwiek, co znakomicie oddaje suahilijskie wyrażenie hakuna matata („nie martw się”) – to wszystko sprawia, że człowiek całkowicie się relaksuje i uczy się cieszyć małymi rzeczami. Pod koniec pobytu na wyspie czułam pewną ulgę na myśl o tym, iż wkrótce spędzę noc we własnym wygodnym łóżku, ale Afryka ma to do siebie, że mocno uzależnia. Już chwilę po jej opuszczeniu, zaczyna się za nią tęsknić. Zanzibar to zdecydowanie prawdziwy raj na ziemi i z pewnością jeszcze tu wrócę. 


43

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


44 DALEKIE PODRÓŻE

INDONEZJA – WAKACJE W TYSIĄCACH ODCIENI

© JERZY PAWLETA

JERZY PAWLETA www.jerzypawleta.pl

<< Indonezja leży wzdłuż równika. W jej granicach znajduje się 17 508 wysp Archipelagu Malajskiego, z których tylko mniej więcej jedna trzecia – ok. 6 tys. – jest zamieszkała. Tworzą one niezwykłą mozaikę kultur, krajobrazów, zwyczajów, architektury, kuchni i religii. Wciąż można w tym kraju znaleźć wiele jeszcze nieodkrytych miejsc. Czeka w nim na nas z jednej strony błogi wypoczynek w niezmiernie komfortowych warunkach, a z drugiej – fascynująca przygoda. To prawdziwy wakacyjny i podróżniczy raj. >> LATO-JESIEŃ 2016


45

J

edyne, co pozostaje tu stałe, to temperatura powietrza. W c i ą g u ro k u w y n o s i ś re d nio 28°C na nizinnym wybrzeżu, 26°C w głębi lądu i na terenach wyżynnych oraz 23°C w wyżej położonych regionach górskich. Republika Indonezji uchodzi obecnie za bardzo popularny cel wyjazdów. Pod względem geograficznym położona jest w Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii. Od południowego zachodu otacza ją Ocean Indyjski, a od północnego wschodu – Pacyfik. To wyspiarskie państwo graniczy z Malezją (na Borneo), Timorem Wschodnim (na Timorze) i Papuą-Nową Gwineą (na Nowej Gwinei).

©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

SS Tradycyjnie ubrani chłopcy na Bali

TT Zespół świątynny Borobudur na Jawie

Ogromne odległości w Indonezji najwygodniej pokonywać samolotem. Narodowe linie lotnicze Garuda Indonesia stworzyły siatkę połączeń, dzięki którym można łatwo dostać się do najodleglejszych miejsc w kraju. Z dnia na dzień rośnie liczba lotnisk, nawet tych obsługujących loty międzynarodowe.

JAZZOWA STOLICA

©©JERZY PAWLETA

WW Posągi na terenie świątyni Pura Nunggu

TT Idylliczny archipelag Raja Ampat ©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

Stołeczna 10-milionowa Dżakarta zaskakuje nowoczesnymi wieżowcami i gmachami wyrastającymi często z typowego azjatyckiego postkolonialnego chaosu architektonicznego, jaki pozostawili po sobie rozmaici osadnicy. Zakrojone na szeroką skalę inwestycje stopniowo wprowadzają ład w tym mętliku, który Europejczykowi wydaje się nie do ogarnięcia. W Indonezji żyje ok. 256 mln ludzi, z czego aż 57 proc. (145 mln) mieszka na nie tak znów wielkiej Jawie (niemal 130 tys. km² powierzchni). Tutejsze miasta to wielomilionowe molochy, a Dżakarta jest największym z nich. Mimo to podczas zwiedzania z każdą chwilą robi coraz lepsze wrażenie. W jej historycznej części ze zwodzonym mostem widać wpływy holenderskie. Wygląda ona jak wyjęta z dawnych rycin przedstawiających amsterdamskie kanały. Stąd niedaleko już do portu, z którego łodzią motorową możemy wyruszyć do krainy tysiąca wysp. Lubię mój widok z okna ogromnego tchnącego kolonialną atmosferą Hotelu Borobudur Jakarta na rozległy park z potężną ekspresyjną rzeźbą umieszczoną na cokole wystającym wysoko ponad okazałe drzewa. Dalej widać największy w tej części Azji meczet Istiqlal (Masjid Istiqlal), mogący pomieścić śmiało ponad 120 tys. wiernych. Naprzeciw 

LATO-JESIEŃ 2016


46 DALEKIE PODRÓŻE

©©JERZY PAWLETA

SS Konsekrowana w 1901 r. Katedra w Dżakarcie stoi koło placu Merdeka

i wielkim rozmachem. Wspaniali artyści, w tym światowe gwiazdy występujące na kilkunastu scenach, przyciągnęli niezliczone tłumy słuchaczy i fanów jazzu z Indonezji i całego globu. Lista wykonawców była niewiarygodnie długa, ale wystarczy wymienić tylko niektórych z nich, takich jak Sting, Chris Botti, David Foster, Candy Dulfer, Eric Benét, Larry Coryell, Orquesta Buena Vista Social Club czy Michelle Walker, aby pokazać wysoki poziom imprezy. Wśród znanych muzyków pojawili się również Polacy, np. Wojtek Pilichowski i członkowie zespołu Dwiki Dharmawan & His Polish Friends – Piotr Chęcki, Adam Golicki i Piotr Lemańczyk. To zresztą nie jedyne polskie akcenty. Jakarta International Java Jazz Festival nie odbyłby się bez Petera Fransa Gonthy, ambasadora Indonezji w Polsce i wielbiciela jazzu i muzyki w ogóle. Dzięki jego pasji i świetnemu zmysłowi organizatorskiemu to wydarzenie z roku na rok staje się coraz bardziej imponujące.

MAGICZNA WYSPA

©©JERZY PAWLETA

SS Koncert w trakcie Jakarta International Java Jazz Festival 2016

niego wznosi się strzelista katolicka Katedra Wniebowzięcia NMP. Nazwać ją neogotycką byłoby nadużyciem. Jej wieże przypominają raczej szaleństwa Antoniego Gaudíego w wersji ażurowej. Horyzont zamykają niezliczone drapacze chmur nowoczesnej części miasta. Taka właśnie jest Dżakarta – niezmiernie różnorodna.

Mój hotel stanowił też główną siedzibę odbywającego się na początku marca 2016 r. ważnego wydarzenia muzycznego – Jakarta International Java Jazz Festival, obecnie jednego z największych festiwali jazzowych na świecie. Jego tegoroczna, dwunasta edycja robiła porywające wrażenie, zadziwiała znakomitą organizacją

TT Na Bali turyści mogą podziwiać tradycyjne przedstawienie kecak ©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

LATO-JESIEŃ 2016

Lecę na Bali, do 850-tysięcznego Denpasar. Już lotnisko wygląda jak zapowiedź czegoś niezwykłego. Wita mnie potężna i zaskakująca swoim strzelistym kształtem brama, pełna hinduistycznych rzeźb. Jest repliką wejść do największych tutejszych świątyń. Po przejeździe przez niekończący się pasaż restauracyjno-handlowo-usługowy usytuowany wzdłuż wybrzeża docieram do hotelu z otwartym basenem i restauracją na dachu, z którego podziwiać można słońce chowające się za horyzontem wyznaczanym przez Ocean Indyjski. Ja ten spektakl planuję oglądać, jak dziesiątki innych turystów, z plaży usytuowanej po drugiej stronie wąskiej, ale ruchliwej ulicy. Siedzimy na piasku, wpatrując się w linię oddzielającą wodę od nieba i przyglądając się akrobacjom ostatnich tego dnia surferów. Spośród mnóstwa kolczyków, bransoletek czy wisiorków oferowanych przez barwnych sprzedawców wybieramy jedną najbardziej urzekającą ozdobę, aby przypominała nam zachód słońca na Bali. Potem wybieram się do leżącej poza miastem wioski rybackiej Jimbaran, obecnie popularnego kurortu turystycznego pełnego nadmorskich knajpek. Wszystkie wychodzą wprost na plażę. Stoliki ustawione są na piasku aż do linii wody. Podają tu świeże ryby, owoce morza, lokalne zupy i inne niezliczone orientalne przysmaki. Na stole, pośród migoczących na wietrze świec, ląduje danie sate lilit – typowe dla


47 balijskiej kuchni szaszłyki rybne nadziewane na źdźbła trawy cytrynowej. Według programu CNNGo należą one do 50 najsmaczniejszych potraw na świecie. W pobliżu rozbrzmiewa indonezyjska muzyka. Z cienia nocy wyłania się Balijka i rozpoczyna piękny i skomplikowany taniec. Trudno oderwać od niej oczy. Następnego dnia jadę na kolejne spotkanie z Bali. Mijam kilometry niskich rodzinnych zabudowań z własnymi świątyniami. Zachwycają mnie przepych architektury, bogata ornamentyka i niezwykłe posągi. Urzeka piękno kompozycji kwiatowych czy roślinnych. Świątynie przydomowe stawia się, żeby oddawać cześć nie tylko hinduistycznym bóstwom, lecz także duchom przodków. W każdej z nich codziennie składana jest ofiara zwana banten (są to zwykle kadzidła, kwiaty, ale też np. ciasteczka, słodycze, owoce, papierosy lub pieniądze). Jeszcze przed lunchem docieram pod Bratan (2276 m n.p.m.), wulkan z trzema kalderami, często mylonymi z kraterami. Na jego zboczach w sąsiedztwie wioski Jatiluwih usytuowane są opadające tarasowo, malownicze pola ryżowe, miejsce wpisane w 2012 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (widnieje na niej pod nazwą Krajobraz kulturowy prowincji Bali – system „subak” jako manifestacja filozofii Tri Hita Karana). Przemierzam plantacje, podziwiając misterne rozwiązania doprowadzające ściśle określoną ilość wody do sadzonek. Otoczone barwnymi kompozycjami roślinnymi świątynie wodne, które wystają ponad soczystą zieleń, spełniają również bardzo pragmatyczną funkcję. Służą do wytyczania poszczególnych poletek. Stanowią też centrum całego systemu składającego się z kanałów i śluz, zwanego subak, którego dzieje sięgają IX w. Jest on odzwierciedleniem ideałów Tri Hita Karana, filozofii łączącej sferę ducha, światów ludzi i przyrody, powstałej w wyniku kontaktów kulturalnych między Bali i Indiami na przestrzeni ostatnich 2000 lat. Tutejszy ryż smakuje przepysznie. Mogłem się o tym przekonać w miejscowej knajpce. Podaje się w niej m.in. specyficzny lekko alkoholowy napój w intensywnie zielonym kolorze, niesamowity różowy ryż czy jedną z klasycznych potraw Indonezji – nasi goreng. Jej podstawę stanowi smażony ryż i jajko, do których kucharz dodaje według uznania warzywa, różne mięsa lub owoce morza. Warto pozostać tu dłużej, aby w spokoju delektować się niezwykłymi widokami i potrawami.

©©JERZY PAWLETA

SS Aktorzy występujący w balijskich spektaklach często noszą maski

Następnie udaję się do XVI-wiecznej hinduistycznej świątyni wznoszącej się na skale wystającej z wody. Jej nazwa – Tanah Lot – w języku balijskim oznacza po prostu „Ziemia w morzu”. To jedno z najświętszych miejsc na wyspie. W grocie pod świątynią odbywa się misterium,

do którego ustawia się kolejka pielgrzymów i zaciekawionych przybyszów. Ja także znajduję się w ich gronie. Oddajemy się obrządkowi publicznego oczyszczenia, kapłan kciukiem naznacza nasze czoła ryżem. Za ucho wkładają nam mały symboliczny kwiat. Na tacach trzymanych 

TT Uprawy ryżu rozciągające się u podnóży wulkanu Bratan na północy Bali ©©JERZY PAWLETA

LATO-JESIEŃ 2016


48 DALEKIE PODRÓŻE

©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

SS Hinduistyczna świątynia Tanah Lot wznosząca się na przybrzeżnej skale

przez ubranych w białe szaty mężczyzn ląduje za każdym razem kilka tysięcy rupii indonezyjskich, czyli mniej więcej kilka złotych. Po takiej odnowie duchowej zasiadam w restauracji z widokiem na cały klif i świątynię. Obok, w niewielkim teatrze na świeżym powietrzu odbywa się słynny spektakl indonezyjski kecak. Jest on hipnotyzującym połączeniem gry aktorskiej, śpiewu i tańca. Zaczyna się zawsze tuż przed zachodem słońca. Aktorzy w demonicznych maskach odgrywają swoje role przy wtórze chóru półnagich śpiewaków siedzących wokół centralnego postumentu (małej świątyni), na którym palą się ognie.

BALIJSKI SYLWESTER Na Bali obchodzi się bardzo wiele świąt. Ja trafiłem na Nyepi (dzień Nowego Roku w kalendarzu balijskim) wypadające w marcu (niekiedy w kwietniu). Miejsce, w którym znalazłem się w tym czasie, było idealne. Nowoczesny resort De Klumpu Bali zbudowano w tradycyjnym i ekologicznym stylu pośród pól ryżowych w pobliżu malowniczej świątyni i wioski, w której urodził się Putu Winastra, właściciel kompleksu i pięknej rezydencji o cechach typowej balijskiej architektury. Właśnie w tej charakterystycznej dla Bali osadzie, gdzie każdy dom ma swoją małą świątynię, uczestniczyłem (jako jedyny turysta) w całodniowych obcho-

TT Ngrupuk, barwny pochód z figurami ogoh-ogoh

TT Z obchodami Nyepi wiąże się m.in. składanie ofiar bogom ©©JERZY PAWLETA

LATO-JESIEŃ 2016

dach wigilii Nyepi. Składano dary bogom, odprawiano kolorowe rytuały religijne, brano udział w grach hazardowych czy walkach kogutów. Kulminacyjny punkt święta stanowił Ngrupuk, popołudniowa parada kilkudziesięciu olbrzymich wielobarwnych rzeźb wykonanych ze sklejonego papieru, przedstawiających hinduistyczne bóstwa oraz mitologiczne demony (ogoh-ogoh), niesionych na specjalnych konstrukcjach na ramionach dorosłych, młodzieży i dzieci. Wiele z tych pochodów, którym towarzyszyły koncerty żywiołowej muzyki gamelan, kończyło się szalonym tańcem i niszczeniem tych strasznych postaci. Ciemności nocy rozjaśniały blaskiem ognia podpalane figury. ©©JERZY PAWLETA


49

©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE/MKHAIL TSYGANOV

Następnego ranka zaczyna się Nyepi (Dzień Ciszy) – czas refleksji, zadumy, planów na nowy rok, robienia postanowień i zmian na lepsze. Nikt nie opuszcza wtedy swojego domu. Na całej wyspie panuje błogi spokój. Nie działa komunikacja, nawet lotniska nie obsługują pasażerów. Ja z resortu wymknąłem się jedynie do sąsiedniej świątyni. Pozostały czas spędzałem na smakowaniu serwowanych gościom tradycyjnych balijskich potraw, kąpieli w basenie, lekturze, podziwianiu z mojego tarasu wspaniałych widoków na Agung (3031 lub 3142 m n.p.m.) – najwyższy i ciągle czynny wulkan Bali. Kolejny dzień zaczynam wyprawą do niedawno odkrytego malowniczego wodospadu. Z moim przewodnikiem najpierw maszerujemy przez pola ryżowe, potem mijamy małą osadę i świątynie, przedzieramy się przez fragment dżungli, pokonujemy chybotliwy most nad głębokim jarem. Zawiesiwszy plecaki na drągach, które trzymaliśmy nad głowami, przeprawiamy się przez rzekę zanurzeni po pas w wodzie. Po przekroczeniu wąskiego skalnego kanionu docieramy do wodospadu opadającego z kilkunastu metrów niemal wprost na nas. Nie pozostaje nam nic innego jak się w nim zanurzyć i skorzystać z masażu wodnego. To była prawdziwa frajda. Po powrocie na polu przy resorcie czeka już na mnie para bawołów z tradycyjnym przyrządem do prac rolniczych. Mam za zadanie przygotować pole pod uprawę ryżu. Na początku brodzę po kostki w błocie, aby za chwilę zostać ochlapany od stóp

SS Technika nawadniania pól ryżowych na Bali ma niezmiernie długą tradycję

©©JERZY PAWLETA

SS Współczesna instalacja artystyczna w Agung Rai Museum of Art

do głów. Kolejny etap stanowi umieszczanie w ziemi sadzonek. Przy 30-stopniowym upale nie jest to lekka praca. Ja na szczęście na jej zakończenie dostaję lunch i zimne piwo. Po krótkim odpoczynku udajemy się na drugi koniec wsi do pięknego tradycyjnego domu właściciela resortu De Klumpu Bali – Putu Winastry. Tu przy pomocy miejscowych kucharek uczę się przygotowywać kilka indonezyjskich dań. Muszę przyznać, że sprawiło mi to mnóstwo radości.

KULTURALNA STOLICA BALI Miasto Ubud to obowiązkowy przystanek dla każdego turysty przemierzającego wnętrze Bali. Mnogość hoteli i pensjonatów powoduje, że trudno wybrać ten najbardziej nam odpowiadający. Ja mia-

łem szczęście być zaproszonym do Suarti Boutique Village, luksusowego resortu leżącego tuż poza centrum. Wychodzący na pola ryżowe obiekt składa się z kilkunastu drewnianych pawilonów umieszczonych pośród zieleni i kanałów z czystą wodą, a także kilku ekskluzywnych domków z własnym basenem. Zaletą tego miejsca jest też bliskość muzeum ARMA (Agung Rai Museum of Art), jednej z najciekawszych placówek w 30-tysięcznym Ubud. W kilku stojących w pięknym parku budynkach galerii, stworzonej przez Agunga Raia, zebrano eksponaty sztuki tradycyjnej, współczesnej, balijskiej i światowej. Chwilę wytchnienia da nam mała kafejka (kawa w cenie biletu) sąsiadująca z muzealnym sklepikiem oferującym pamiątki w całkiem rozsądnej cenie. Swoją 

LATO-JESIEŃ 2016


50 DALEKIE PODRÓŻE

©©JERZY PAWLETA

SS Uliczne stoisko z obrazami w mieście Ubud, kulturalnej stolicy Bali

jakością zdecydowanie przewyższają rzeczy, które znajdziemy w większości turystycznych sklepów w mieście. Przy centralnej ulicy Ubud, pełnej knajpek, barów i galerii malarstwa, mieści się mnóstwo wspaniałych świątyń i pałaców, które wolno zwiedzać za darmo. Za wstęp zapłacimy jedynie, jeśli będziemy chcieli wziąć udział w wieczornych pokazach tańca balijskiego i muzyki gamelan. To z nich słynie miasto. Świątynię Saraswati (Pura Taman Saraswati) możemy podziwiać, siedząc w „Cafe Lotus” przy kawie, lokalnym piwie Bintang lub drinku. Z całą pewnością warto również odwiedzić położone za dwoma mostami Muzeum Don Antonio Blanco z pracami ekstrawaganckiego, erotyzującego malarza Antonia Blanco (1912–1999), stylizującego się na Salvadora Dalego. Choć temu twórcy daleko do mistrza surrealizmu, samo miejsce ma interesujący charakter, zupełnie inny od całej wyspy. Z ozdobionego złotymi figurami tancerek dachu budowli rozpościera się widok na okolicę. Wieczorem bary i restauracje przy głównej ulicy Raya Ubud (Jalan Raya Ubud) oraz kilku sąsiednich rozbrzmiewają muzyką i wypełniają się turystami i rozbawioną młodzieżą.

TAJEMNICE HINDUIZMU Wulkan Batur (1717 m n.p.m.) leży we wnętrzu rozległej kaldery o wymiarach 10 x 13 km z ogromnym jeziorem o tej samej nazwie. Łatwy dostęp do szczytu powoduje, że chętnych do podziwiania wschodu słońca z krawędzi krateru wciąż

LATO-JESIEŃ 2016

przybywa. Rozpościerająca się stąd panorama zdecydowanie wynagradza trud, jaki włożymy w półtoragodzinną wspinaczkę. Turyści odwiedzający ten rejon wyspy ograniczają na ogół swój pobyt do jednego noclegu w oferującym bajeczny widok na całą okolicę Lakeview Hotel & Restaurant i nocnego wymarszu na wulkan. Warto tu jednak zatrzymać się na dłużej, aby po zejściu zanurzyć się w gorących źródłach pięknie zagospodarowanego kompleksu basenów wychodzących wprost do jeziora, podziwiać wyjątkową architekturę pobliskich wiosek, zwiedzić drugą pod względem ważności na Bali (zaraz po Pura Besakih na zboczu góry Agung) świątynię Ulun Danu Batur (Pura Ulun Danu Batur) czy poznać tutejsze magiczne miejsca. Wyznaczają je ukryte w bujnych tropikalnych lasach hinduistyczne obiekty sakralne, w których rzeźby swoim kształtem i symboliką przywodzą na myśl raczej wierzenia animistyczne. Jeden z nich stanowi niezmiernie rzadko odwiedzany przez turystów Pura Nunggu. Wykonawcy jego drewnianych posągów inspiracji szukali podczas wielogodzinnych medytacji. Efekty ich pracy są zadziwiające, kojarzą się bardziej z sennymi koszmarami niż relaksującymi wizjami. Niezwykłym miejscem jest też cmentarz przy jednej z najstarszych miejscowości na Bali. Wioska Trunyan (Terunyan) leży na wprost wulkanu Batur. Dzieli ją od niego jedynie jezioro (Danau Batur). Ta nekropolia to jeden z trzech cmentarzy w rybackiej osadzie, a każdy z nich został

przeznaczony dla osób zmarłych innego rodzaju śmiercią. Dostać się do niej można wyłącznie łodzią. Zwłoki układane są pod rosnącym tylko w tym rejonie drzewem taru menyan, które neutralizuje zapach rozkładających się ciał. Znajduje się tu miejsce jedynie dla jedenastu zmarłych. Czaszki i kości poprzedników układa się obok bambusowych klatek służących za tymczasowe trumny. W przylegającej do cmentarza, pochłanianej przez dżunglę świątyni królują wszędobylskie niewielkie małpy. Atmosfera nekropolii przypomina nastrój z filmów grozy.

SIELSKA PÓŁNOC Większość turystów przybywających na Bali zatrzymuje się na południu wyspy. Przepełniona Kuta wygląda jak typowy nadmorski kurort wypełniony sklepami, hotelami, knajpkami i barami. Ja wybrałem przeciwległą część lądu i niezmąconą ciszę i nienaruszoną naturę północy. Na zachodzie tego regionu, niemal na samym końcu wyspy znalazłem rybacką osadę Pemuteran, malowniczo położoną pomiędzy górami i Morzem Balijskim. Mieszają się w niej wpływy stanowiących większość w Indonezji muzułmanów (87,2 proc. po-


51

©©JERZY PAWLETA

pulacji) i balijskich wyznawców hinduizmu. Pobliskie świątynie nie są sakralnymi pomnikami, a żywymi wspólnotami wiernych i kapłanów odprawiających rytuały. Możemy tu uczestniczyć w obrzędach religijnych jednoczących wiejską społeczność. Nieco inny obraz miejscowości Pemuteran tworzą wyrastające jak grzyby po deszczu nowoczesne kameralne resorty turystyczne. Dzięki czystej wodzie, dbaniu o środowisko naturalne i współpracy wła-

SS Świątynia i zabudowania wioski Trunyan (Terunyan) na tle wulkanu Batur

TT Osobliwa nekropolia w osadzie Trunyan

TT Mieszkańcy sielskiej miejscowości Pemuteran podczas lokalnego święta

©©JERZY PAWLETA

ścicieli z lokalną społecznością wypoczynek w tym miejscu jest wyjątkowo relaksujący. Nikt nie narzuca się nam z ofertami nurkowymi, paciorkami czy tureckim kebabem na wynos. W balijskich knajpkach zjemy znakomite balijskie potrawy, w muzułmańskich – muzułmańskie. W resortach wykupimy rejs łodzią rybaków, którzy wypłyną z nami w morze, żebyśmy mogli podziwiać bogactwo tutejszych raf kora-

lowych. W góry zaprowadzą nas lokalni przewodnicy. Obsługę obiektów stanowią wyłącznie mieszkańcy wioski. Prekursorem takiego modelu turystyki w tym rejonie był Agung Prana, który opuścił Denpasar, aby zrealizować swoją wizję wypoczynku w zgodzie z prawami natury, w duchu współpracy, poszanowania prywatności, religii i szacunku dla ludzi. Jego leżący nad brzegiem morza Taman Sari Bali Resort & Spa  ©©JERZY PAWLETA

LATO-JESIEŃ 2016


52 DALEKIE PODRÓŻE

©©EUNJAE IM/WWW.EJLABS.NET

SS Pokryty koralowcami posąg w okolicy rybackiej osady Pemuteran

jest doskonałym odzwierciedleniem tego pomysłu. Dużą wagę przywiązuje się tutaj do odbudowy rafy koralowej. Podczas nurkowania przy plaży bez trudu dostrzeżemy podwodne konstrukcje, na których z użyciem nowoczesnych technologii powstaje ten ekosystem. Kilkaset metrów dalej rafa odnawia się w sposób naturalny. Choć rozwija się wolniej, jej kolory są jeszcze bardziej wyraziste. Kilka dni, które spędziłem w Taman Sari Bali Resort & Spa, sprawiły, że poczułem się wyjątkowo wypoczęty i zrelaksowany. W mojej komfortowej willi z widokiem na morze lubiłem szczególnie ozdobioną wieloma rzeźbami łazienkę pod gołym niebem. Po takim odpoczynku z nowymi siłami ruszyłem dalej w drogę.

SMOKI Z KOMODO Następnym przystankiem było portowe miasteczko Labuan Bajo położone na Flores w Małych Wyspach Sundajskich (Nusa Tenggara). Przed hotelem stojącym nad samym brzegiem morza gości witała grupa tradycyjnie ubranych śpiewaków. Ceremonia zaczęła się od groźnego wymachiwania szablą, a skończyła na degustacji lokalnego niskoprocentowego trunku. Towarzyszyły jej niemal nieustanne przyjazne uśmiechy wyspiarzy. Z niewielkiego portu motorówką z trzema potężnymi silnikami wyruszamy w stronę pobliskiego Parku Narodowego Komodo na wizytę u jego niesamowitych mieszkańców. Tutejsze ogromne warany, które przetrwały tylko w tym rejonie świata, nazywa się smokami z Komodo.

TT Z miasteczka Labuan Bajo na wyspie Flores wyruszają wycieczki na Komodo ©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

LATO-JESIEŃ 2016

Spotkanie z nimi to niezwykłe przeżycie, szczególnie że gady nie boją się ludzi i podchodzą zupełnie blisko. O nasze bezpieczeństwo dbają strażnicy uzbrojeni w długie kije rozwidlone na końcu. To wystarczająca obrona, choć te ponad 3-metrowe i ważące do 100 kg największe

©©JERZY PAWLETA

SS Waran z Komodo to olbrzymia jaszczurka

współcześnie żyjące jaszczurki potrafią rozpędzić się do 20 km/godz. i uderzeniem ogona powalić dużo większego przeciwnika. Atakują znienacka, z ich zachowania nie można odczytać ich zamiarów. Nie wolno więc ignorować ich pozornego spokoju i należy słuchać ostrzeżeń strażników. Długi trekking po wyspie kończymy wspinaczką na wzgórze, z którego rozciąga się wspaniały widok na Małe Wyspy Sundajskie oraz tutejszą zjawiskową Różową Plażę. Jej biały piasek na kolor różu zabarwiają otwornice. To w to miejsce udajemy się na nurkowanie wzdłuż raf koralowych położonych przy malowniczej linii brzegowej Komodo, gdzie


53

©©VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/WWW.TOURISMUS-INDONESIEN.DE

w krystalicznie czystej wodzie podziwiać można setki kolorowych ryb. Na koniec jemy lunch pod kwitnącymi drzewami namorzynowymi.

OSTATNI RAJ NA ZIEMI Rejon archipelagu Raja Ampat w prowincji Papua Zachodnia promuje się określeniem „ostatni raj na ziemi”. Nie ma w nim zresztą żadnej przesady. Ten region leży na skraju Oceanu Spokojnego. Wszystkich wysp i wysepek naliczono tutaj aż ponad 1500. Miejscowej florze i faunie bliżej do tej australijskiej niż azjatyckiej. Na archipelagu spotkamy np. torbacze. Według badaczy lokalne wody odznaczają się olbrzymią różnorodnością występujących w nich stworzeń. Znajdziemy w nich ponad 1500 gatunków ryb i niemal 540 gatunków koralowców, w tym wiele endemicznych. Pomiędzy wyrastającymi wprost z oceanu wysepkami i skałami o fantastycznych kształtach usytuowane są niewielkie platformy do nurkowania. Po przybiciu łodzią do jednej z nich oddajemy się przyjemności kąpieli. Tuż obok, nad złocistą plażą chatę na palach zbudował rybak. Wita nas wraz z całą swoją rodziną i oprowadza po skromnym domostwie. Wspinamy się na stromą górę znajdującą się na końcu piaszczystego brzegu. Roztacza się z niej wspaniały widok na całą okolicę. Opływamy ozdobione palmami wysepki otoczone białymi plażami. Woda zmienia barwę od głębokiej zieleni przez turkus aż po srebrzystą szarość, w zależności od głębokości i rodzaju podłoża. Nurkujemy

SS Archipelag Raja Ampat porasta bujny i soczyście zielony las równikowy

w kolejnym bajecznym miejscu z niesamowicie kolorowymi koralowcami. Setki ryb przemykają przed moją maską, niektóre podpływają zupełnie blisko, z ciekawością przyglądając się dziwnemu stworowi w płetwach, i czmychają natychmiast, gdy tylko wysuwam rękę w ich stronę. Mam nadzieję, że mieszkańcom tego regionu uda się utrzymać obrany przez nich kierunek rozwoju turystyki. Powstają tu jedynie niewielkie klimatyczne resorty. Odwiedzamy jeden z nich – Papua Explorers. Na piaszczystym brzegu wznosi się na palach kilkanaście bungalowów w tradycyjnym papuaskim stylu. Zostały zbudowane z lokalnych materiałów, dostarczanych z okolicznych wiosek. Łoże z baldachimem kusi, aby się na nim wyciągnąć, ale wybieram hamak na weran-

dzie, z której roztacza się przepiękny widok. Można z niej zejść prosto do morza, żeby zażyć orzeźwiającej kąpieli w towarzystwie ławic ryb. W ofercie resortu znajdują się nurkowanie i snorkeling, np. wokół słynących z filmowych plenerów bezludnych wysp Wayag, obserwowanie ptaków czy trekking połączony z wizytami w tutejszych wioskach. Podczas krótkiej wyprawy przez dżunglę dociera się do niezmiernie atrakcyjnego dla miłośników fotografii jeziora leżącego wśród bujnej roślinności. W jego pobliżu spotkamy m.in. indonezyjskie jaszczurki o niebieskich językach (Tiliqua gigas) i gigantyczne ćmy. Zdecydowanie warto zadać sobie nieco trudu i dotrzeć do Raja Ampat, aby ujrzeć ten ostatni raj na ziemi. 

TT Raja Ampat wchodzi w skład tzw. Koralowego Trójkąta, raju dla nurków ©©JERZY PAWLETA

LATO-JESIEŃ 2016


54 DALEKIE PODRÓŻE

SS Ze szczelin w zboczach Kawah Ijen wydostają się wyziewy siarkowe

GROŹNY WULKAN Wracam na Jawę. Koniecznie chcę zobaczyć jeszcze kilka miejsc. Pierwszym jest Kawah Ijen, czy też Gunung Iljen (2443 m n.p.m.), czynny wulkan wznoszący się wewnątrz ogromnej starej kaldery o średnicy ok. 20 km z kilkunastoma innymi kraterami (najwyższy – Gunung Merapi – ma wysokość 2799 m n.p.m.). Znajduje się w nim urokliwe turkusowe jezioro, piękne i jednocześnie groźne. Uchodzi za największy tego typu silnie zakwaszony akwen na świecie. Ze ścian wulkanu wydobywają się siarczane wyziewy o temperaturze do 300°C. Są one schładzane do postaci ciekłej przez ludzi pracujących w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Gdy stygną, zmieniają kolor z czerwonego na jaskrawo żółty. To siarka o czystości dochodzącej do 99 proc. Wśród trujących oparów robotnicy wykuwają ogromne bloki, kruszą je do koszy i wnoszą na krawędź krateru, wspinając się pod górę wąską i urwistą kamienistą ścieżką. Następnie znoszą

LATO-JESIEŃ 2016

kosze do miejsca, do którego można dotrzeć ręcznymi wózkami. Siarka jest przeładowywana i transportowana do najbliższej wioski. Ze względu na tak ciężką pracę wykonujący ją ludzie rzadko dożywają 40 lat. O ich zajęciu opowiada wiele reportaży i filmów dokumentalnych. Najsłynniejszy z nich to Śmierć człowieka pracy (Workingman’s Death) z 2005 r. w reżyserii Michaela Glawoggera z muzyką Johna Zorna. Temu tematowi poświęcono w nim jeden z pięciu epizodów. Ja na Kawah Ijen (Gunung Iljen) wyruszam z ponad 100-tysięcznego miasta Banyuwangi w środku nocy z Jarotem Erdiyanto, przewodnikiem z Banyuwangi Government Culture and Tourism Service. Samochodem docieramy do podnóży wulkanu i przez półtorej godziny wspinamy się na jego krawędź. Zaopatrzeni w latarki i specjalistyczne maski zakrywające usta i nos schodzimy powoli na dno. W ciemnościach mijamy mężczyzn z koszami. Pozdrawiamy się serdecznie. Nie okazują

niezadowolenia z faktu, że przeszkadzamy im w ciężkiej pracy. Kiedy odsuwamy się na stromą krawędź ścieżki, aby ich przepuścić, uśmiechają się przyjaźnie. Głęboko w dole mrok nocy rozjaśniają światełka latarek robotników oświetlających żółte płaty rozkuwanych bloków i charakterystyczne niebieskie ognie wydobywające się ze szczelin krateru. Gdy dochodzę do miejsca, gdzie wydobywa się siarkę, nieprzyjemny zapach i gryzący dym stają się trudne do zniesienia. Z pomocą przychodzi nam lekki wiatr, który kieruje trujące opary w stronę jeziora. Im bliżej wschodu słońca, tym przybywa więcej turystów. My wspinamy się z powrotem na krawędź krateru, aby na nim powitać słońce wychodzące zza sąsiedniego wulkanu. Po drodze kupuję mały kawałek czystej siarki od odpoczywającego tragarza. Z rozmysłem płacę mu za niego więcej, niż zapewne dostanie za cały kosz we wsi. Choć w ten sposób mogę zrewanżować się za jego wyrozumiałość i serdeczny uśmiech.


55

©©JERZY PAWLETA

SS Kwaśne jezioro powstałe w jednym z wielu kraterów wulkanu Ijen

©©JERZY PAWLETA

Widok na Kawah Ijen (Gunung Iljen) o świcie jest niezwykły. Nieckę krateru wypełnionego turkusowym jeziorem przecina gruba smuga szarobiałego dymu wydobywającego się z miejsca eksploatacji siarki. Wierzchołki wulkanów wyrastające wokół powoli zaczyna rozświetlać wstające słońce. To wyjątkowo magiczna chwila. Podczas powrotu mijamy tragarzy. Kupuję od nich małe figurki wykonane z siarki. W nagrodę dostaję do podniesienia drąg z dwoma pełnymi koszami, które jeden z robotników dźwiga pod górę. Udaje mi się unieść go do kolan (ma wagę ok. 100 kg). Moje wysiłki wywołują uśmiech u tragarzy. Wyczuwam w nim również nieukrywaną dumę z w ł a s n e j s i ł y i w y j ą t kowo ś c i i c h pracy.

DUCHOWE CENTRUM Z Banyuwangi do 400-tysięcznej Yogyakarty (Jogyakarty) jest mniej więcej 615 km. Jadę tam pociągiem Sri Tanjung. Bilet w klasie ekonomicznej kosztuje

©©JERZY PAWLETA

©©JERZY PAWLETA

SS Tragarz z blokami niemal czystej siarki

SS Siarkowe pamiątki z Kawah Ijen

tylko 100 tys. rupii indonezyjskich, czyli ok. 30 zł. Podróż trwa ponad 13 godzin. Nie ma wygód, ale klimatyzacja działa. Yogya (Jogja), jak pieszczotliwie bywa nazywane miasto, stanowi duchową stolicę Jawy. Na bazę wypadową wybieram niewielki obiekt Delta Homestay w rejonie Prawitoraman, który przypomina połączenie klasycznych przedmieść i turystycznej enklawy. Zaletami mojego miejsca zakwaterowania są czysty basen, bliskość biura podróży i knajpki ViaVia Jogja oraz agencji Kaleidoscope of Java Tour (z obu chciałem skorzystać), położenie niedaleko XVIII-wiecznego kompleksu Keraton (Kraton) czy znaczne oddalenie od hałaśliwej, przereklamowanej ulicy handlowej Malioboro. Zwiedzanie zaczynam od wspomnianego Keratonu, pałacu sułtańskiego, do którego docieram klasyczną lokalną rikszą. Na początek muszę jednak kupić T-shirt. Założyłem koszulkę bez rękawa, a w kompleksie obowiązuje ubiór z zakrytymi ramionami. Zasada ta dotyczy nie tylko ko-

biet. Straganów jest tyle, że bez problemu udaje mi się spełnić mój zamiar. Oprócz biletu wykupuję zezwolenie na fotografowanie. Za wszystko płacę 13,5 tys. rupii indonezyjskich, czyli ok. 4 zł. To wyjątkowo tanio. Pałac, a w zasadzie kilka tworzących go pawilonów, znajduje się wewnątrz małego miasteczka otoczonego murami. Mieszka tu mniej więcej 25 tys. ludzi zajmujących się głównie rzemiosłem, handlem i usługami turystycznymi. Jeśli planujemy przywieźć pamiątki z Yogyakarty, to najlepiej kupić je w zaułkach sułtańskiego miasta. Ok. tysiąca osób z tej egzotycznej osady pracuje na stałe w pałacu. Ich zajęcie często ogranicza się do przywdziewania paradnego stroju i uśmiechania się do zwiedzających. W labiryncie pałacowych alejek, placyków i pawilonów łatwo się pogubić. Wtedy pojawiają się wspomniani pracownicy i chętnie pomagają znaleźć drogę, a przy okazji pozują do zdjęć. Polecam tutaj restaurację znajdującą się na obrzeżach 

LATO-JESIEŃ 2016


56 DALEKIE PODRÓŻE

©©JERZY PAWLETA

SS Po Yogyakarcie (Jogji) jeżdżą lokalne taksówki motocyklowe lub rowerowe

©©JERZY PAWLETA

SS Posąg strażnika dwarapala i brama pałacu Keraton w Yogyakarcie

pałacu – „Balé Raos”. Dania są w niej królewskie, a ceny – umiarkowane. Ja zamówiłem tumis buncis udang, czyli krewetki w papryce. Duża szklanka

B e e r D j aw a ( b eza l ko h o l owego n a poju sułtanów zwanego także Magic Drink) ledwo ugasiła ogień w moim gardle!

TT Słynny hinduistyczny zespół świątynny Prambanan w środkowej części Jawy

Po południu zwiedzam odległą o ponad 15 km od Yogyakarty świątynię Prambanan z połowy IX stulecia. Ten największy hinduistyczny kompleks starożytnej Jawy poświęcony Wisznu, Brahmie i Śiwie znalazł się w 1991 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO nie bez powodu. Jego rzeźb y, zd o b i e n i a i c a ł a a r c h i t e k t u r a to szczytowe osiągnięcia sztuki hinduizmu w Indonezji. Historia obiektu jest dramatyczna. W wyniku wybuchu wulkanu Merapi (Gunung Merapi), trzęsienia ziemi i zawirowań w dynastiach Jawy niemal zaraz po wybudowaniu ten wspaniały zespół świątynny został opuszczony. Kolejne potężne trzęsienie ziemi w XVI w. dokonało dalszych zniszczeń. Dopiero w 1811 r. Prambanan ponownie odkryli Brytyjczycy. Ucierpiał on jednak znowu podczas niszczycielskiego trzęsienia ziemi na Jawie w maju 2006 r. Dzisiaj ten fantastyczny, w znacznej części odbudowany kompleks podziwiać możemy w pełnej krasie. O skuteczne rozprowadzanie pamiątek zadbano tu w szczególny sposób. Wyjście przez sklepy jest najdłuższe, jakie kiedykolwiek widziałem. To prawdziwy labirynt straganów. Nie ma innej możliwości – trzeba przez nie przejść. Dzień kończy wizyta w rodzinnej firmie zajmującej się produkcją i sprzedażą słynnej drogiej kawy kopi luwak, wytwarzanej z ziaren, które wydobywane są z odchodów łaskuna muzanga (łaskuna palmowego), nazywanego popularnie cywetą, a lokalnie luwak. Tutaj przydaje się bardzo dobra umiejętność targowania się ze sprzedawcami.  ©©JERZY PAWLETA

LATO-JESIEŃ 2016


57

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


58 DALEKIE PODRÓŻE SPEŁNIENIE MARZEŃ

Zobaczyć chińskie Zakazane Miasto w centrum Pekinu, kamb o d ż a ń s k i A n g ko r i i n d o n e z y j s k i Borobudur – to od zawsze były moje azjatyckie marzenia. Dwa pierwsze szczęśliwie udało mi się spełnić. Trzecie pozostawało wciąż w sferze planów. Aż w końcu, niemal ostatniego dnia pobytu w Indonezji dotarłem do tego ma-

niem mojej wspaniałej indonezyjskiej podróży. Tak ziściłem swoje wielkie marzenie! Właściwie nie wiadomo kiedy i dlaczego ta największa buddyjska świątynia na świecie dokładnie powstała. Nieznane jest nawet do końca pochodzenie samej nazwy. Budowę Borobudur szacuje się na VIII–IX w. W zapomnienie kompleks popadł już na przełomie

TT Świątynia Borobudur pełna jest licznych figur przedstawiających Buddę

przewodniczką po tym obiekcie była nadzwyczaj sympatyczna Atik z agencji Kaleidoscope of Java Tour. Jako buddystka znakomicie wpisała w dzieje Borobudur opowieść o swoim mocno s ko m p l i ko w a n y m ż y c i u . Ś w i e t n i e udało jej się też przekazać historię życia Buddy wyrytą na niemal 2,7 tys. kamiennych reliefów o łącznej długości ponad 3 km! W drodze powrotnej do Yogyakarty, po lekcji muzyki gamelan,

©©JERZY PAWLETA

©©JERZY PAWLETA

SS Ściany i balustrady Borobudur zdobią płaskorzeźby zajmujące 2,5 tys. m²

gicznego miejsca, aby spomiędzy stup i 504 posągów Buddy podziwiać w s c h ó d s ł o ń c a w y n u r za j ą cego s i ę w porannej mgle zza wysokiego na 2914 m n.p.m. wulkanu Merapi (Gunung Merapi, czyli Góry Ognia). Kompleks Borobudur był najlepszym zwieńcze-

LATO-JESIEŃ 2016

X i XI stulecia. W 1814 r. został odkryty przez Brytyjczyków. Od 1991 r. widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Piramidalna konstrukcja świątyni nawiązuje do buddyjskiej wizji świata. Miałem niezwykłe szczęście, że moją

garncarstwa i wyrabiania tofu, zatrzymaliśmy się jeszcze na lunch w rodzinnym domu Atik, gdzie przywitała nas i ugościła jej matka. Chyba nie można sobie wyobrazić piękniejszego zakończenia podróży po tak egzotycznym i wyjątkowym kraju, jakim jest Indonezja. 


59

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


60 DALEKIE PODRÓŻE

DUBAJ O WIELU TWARZACH KATARZYNA KAŁUŻA-NAWROT MARCIN LEWANDOWSKI www.meet-the-bidder.com

<< Według niektórych Dubaj wystarczy odwiedzić tylko raz w życiu, dlatego gdy zdecydowaliśmy się na ponowną podróż do tego miasta, założyliśmy, że obalimy ten mit. Tym razem nasza wycieczka zapowiadała się spokojniej. Myśleliśmy, że wiemy, czego się spodziewać. Wyszliśmy z samolotu i nie doznaliśmy szoku kulturowego ani termicznego. Rozejrzeliśmy się dookoła z zadowoleniem – poczuliśmy się tu jak w domu. Rozpoznawaliśmy ulice i prawie wszystkie budynki. Część z nich wywoływała jednak w nas konsternację. Nie byliśmy pewni, czy widzieliśmy je już w zeszłym roku. Mieliśmy wrażenie, że wszystkiego wokół jest więcej – zabudowań, ludzi, samochodów, restauracji, sklepów i... życia. >> LATO-JESIEŃ 2016


61

©©DUBAI OPERA

SS Opera została otwarta 31 sierpnia br.

©©DUBAI FUTURE FOUNDATION

TT Ambitny projekt kompleksu Aladdin City

SS Futurystyczna bryła Muzeum Przyszłości ©©WWW.MEINHARDTGROUP.COM

LATO-JESIEŃ 2016


62 DALEKIE PODRÓŻE

©©NASSIMA ROYAL HOTEL

SS Royal Suite w Nassima Royal Hotel z widokiem na Sheikh Zayed Road

Ponieważ dowiedzieliśmy się, że miesz-

atrzymaliśmy się w tym samym hotelu, w którym nocowaliśmy poprzednim razem, więc wyjście na spacer nie wymagało zaplanowania całej wyprawy, skompletowania sprzętu turystycznego czy zaopatrzenia się w zapasy na drogę. Mogliśmy też wybrać się w nieznane nam jeszcze rejony. Nie było tylko sensu zabierać ze sobą zeszłorocznej mapy, bo ta... zdążyła się już zdezaktualizować.

kańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) stanowią mniejszość we własnym kraju (ok. 1,5 mln z całej populacji 9,8 mln), chcieliśmy tym razem przyjrzeć się życiu ludzi, którzy zjechali z całego świata, aby zatrzymać się tutaj na nieco dłużej. Obcokrajowcy nie mogą zostać w mieście na stałe, ponieważ lokalne przepisy zabraniają przyznawania im obywatelstwa, a tylko obywatelom przysługuje prawo nieograniczonego pobytu na terytorium państwa. Większość przyjezdnych musi opuścić ZEA najpóźniej po osiągnięciu wieku emerytalnego, kiedy traci się możliwość podjęcia pracy w tej części Półwyspu Arabskiego. Nasz pierwszy wolny wieczór rozpoczęliśmy od kolacji w hinduskiej restauracji wegetariańskiej. Miejsce świeciło pustkami (mimo usytuowania przy jednej z głównych arterii tętniącej życiem historycznej dzielnicy Bur Dubaj), ale zachęcający zapach przyciągnął nas aż z drugiego końca ulicy. Zamówiliśmy thali, bo jedno z nas nigdy nie jadło tego północnoindyjskiego dania. Sam sposób serwowania zrobił na nas duże wrażenie. Na tradycyjnej metalowej tacy (także nazywanej thali) ustawiono wianuszek miseczek katori, z których każda zawierała inny sos. Kucharze przyglądali się nam, gdy próbowaliśmy tych najostrzejszych, i śmiali się sympatycznie, gdy gasiliśmy ogień w gardle jogurtem. Było miło i znów czuliśmy się jak na innej planecie – w końcu odwiedziliśmy Indie w Dubaju.

Z

Po wypełnieniu obowiązków zawodowych i odbyciu wielu ciekawych spotkań podczas międzynarodowych targów poświęcaliśmy wieczory na zwiedzanie nowych miejsc. Musimy dodać, że tego rodzaju wydarzenia przyciągają do Dubaju niesamowitych ludzi ze znakomitymi

pomysłami. Dzięki znajomości z jedną z takich osób znaleźliśmy się na szczycie Nassima Royal Hotel w gronie menedżerów z branży turystycznej z całego świata. Panorama miasta oglądana z pięćdziesiątego piętra na każdym robi ogromne wrażenie. Gdy podziwialiśmy obiekt i studiowaliśmy krajobraz, wreszcie dotarło do nas, że byliśmy tu już wcześniej! Jednak rok temu znajdował się w tym miejscu zupełnie inny hotel. Zmieniła się nie tylko nazwa, ale także wystrój i obsługa. Jak się później okazało, czekało nas więcej niespodzianek…

MIASTO SZANS Nasza poprzednia wyprawa koncentrowała się wokół genezy powstania Dubaju. Zgłębialiśmy wówczas historie pomysłodawców jego budowy i sponsorów.

TT Abra – tradycyjna drewniana łódź pasażerska – na Kanale Dubajskim ©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

LATO-JESIEŃ 2016


63 We wspomnianym hotelu zgłosiliśmy się do recepcji z prośbą o oprowadzenie po jego nowych wnętrzach. Dzięki temu poznaliśmy dziewczynę z Republiki Południowej Afryki (RPA), która niedawno rozpoczęła w nim pracę. Mówiła świetnie po angielsku, szczerze się uśmiechała, a informacje przekazywała nam w sposób ciekawy i bardzo profesjonalny. Była zadowolona z możliwości, jakie dał jej pracodawca – miała zapewnione i opłacone mieszkanie i wyżywienie oraz stałą pensję. Opowiadała też, że Dubaj jest pierwszym zagranicznym miastem, do którego pojechała, ale nie chce na tym poprzestać. Wypytywała nas z zainteresowaniem o Warszawę i niezmiernie się ucieszyła, gdy na pamiątkę i na szczęście wręczyliśmy jej polską jednogroszówkę. Zrozumieliśmy, że dubajska metropolia daje szansę na rozwój wielu młodym ludziom z całego świata. Mogą się tu uczyć i pracować w międzynarodowym środowisku. Tak spodobała nam się ta wizja, że zaczęliśmy nawet myśleć o tym, czy nie szukać zatrudnienia w Dubaju… Pewnego wieczoru nasz lokalny partner z biura DMC (Destination Management Company) postanowił pokazać nam, na czym jeszcze polega wielokulturowość tego miasta. Zabrał nas najpierw do baru The Irish Village, który również przypominał inny świat w tym osobliwym kosmosie. Obsługiwali nas Europejczycy, w menu znajdowały się tradycyjne irlandzkie dania i trunki, zupełnie jak w typowym pubie w Dublinie. Siedzieliśmy pod drzewami nad małym jeziorem, dookoła którego przechadzała się rodzina kaczek. Słuchaliśmy muzyki na żywo – niezmiernie utalentowany europejski wokalista wykonywał doskonałe aranżacje popularnych hitów. Nagle straciliśmy poczucie, że jesteśmy na Półwyspie Arabskim. Gośćmi tego lokalu nie byli – niestety – miejscowi, a właśnie turyści i osoby tymczasowo pracujące w tych stronach. Zdaje się, że Europejczycy stworzyli sobie tę enklawę, aby nie tęsknić za domem. W końcu irlandzkie puby działają teraz w wielu miastach naszego kontynentu. Naszym zdaniem ta fatamorgana wyglądała wyjątkowo prawdziwie. Każdy radzi sobie, jak może, a my chcieliśmy przyjrzeć się temu, jak zaadaptowali się tutaj obcokrajowcy. Ruszyliśmy więc na dalsze poznawanie Dubaju.

©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

SS W historycznej dzielnicy Bur Dubaj znajdują się liczne sklepy

byliśmy. Wąskimi i krętymi korytarzami pewnego hotelu o mniej więcej 3-gwiazdkowym standardzie dotarliśmy do pomieszczenia znanego jedynie wybrańcom. Wiedzieliśmy tylko tyle, że będziemy świętować fakt, że Marcin niebawem zostanie ojcem. Weszliśmy do ciemnego, ale rozświetlonego cekinami klubu nocnego. Jego gości stanowili przede wszystkim Hindusi. Na wielkich ekranach wyświetlano bollywoodzkie teledyski – od klasyki przez hity Dalera Mehndiego aż po współczesne piosenki. Na długim i wąskim podium w jed-

nym rzędzie siedziały piękne dziewczyny o egzotycznej urodzie. Wszystkie miały na sobie seksowne stroje – niektóre współczesne, inne przypominające hinduskie sari, choć odsłaniające zdecydowanie więcej. Jedna z nich tańczyła. Kusiła erotycznymi ruchami mężczyzn zebranych przy okrągłych stolikach tuż pod sceną. Jednocześnie śpiewała, a raczej ruszała ustami, naśladując bezgłośnie wykonawcę piosenki lecącej w tle. Dotarło do nas wówczas, że jesteśmy w bollywoodzkim klubie ze striptizem, tylko... bez striptizu, bo żadna z pań nie zdjęła 

TT Spice Souk, czyli arabskie targowisko aromatycznych przypraw ©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

MIASTO NIESPODZIANEK Nasz przyjaciel, który pochodzi z Indii, zaprowadził nas do jednego z najbardziej nietypowych miejsc, w jakich kiedykolwiek

LATO-JESIEŃ 2016


64 DALEKIE PODRÓŻE nawet spinki z głowy, a każda nosiła pod sukienką specjalne nieprześwitujące cieliste legginsy zakrywające całe nogi i bieliznę. Przy stoliku w lewym kącie sali siedział stały bywalec – starszy Hindus, który odwiedza lokal niemal codziennie i zawsze wydaje w nim ponad 500 dolarów amerykańskich na tańce i napoje. Wybiera najlepsze tancerki, a te wdzięczą się do niego w seksownych pozach niczym gwiazdy filmowe. Żadna z nich nie podchodzi do mężczyzny bliżej niż na długość ramienia, a jemu nie wolno jej dotknąć, może tylko podziwiać. Występ trwa jedną piosenkę i kosztuje ok. 50 dolarów. Jeśli klient będzie zadowolony z tańca, dziewczyna dostanie koronę, którą on nałoży jej osobiście na głowę. Jest to jedyny moment, gdy mężczyzna ma szansę na bezpośredni kontakt fizyczny. Za koronę płaci się dodatkowe 50 dolarów, więc warto się o nią postarać. Gdy tańczą wszystkie dziewczyny, każda próbuje zwrócić na siebie uwagę gości, aby później dostąpić zaszczytu koronacji. Ich występy – nawet te zamówione dla konkretnej osoby – mogą podziwiać wszyscy obecni. W trakcie naszej wizyty na widowni były tylko dwie kobiety, które bawiły się chyba najlepiej ze wszystkich klientów tego przybytku. Nie mogliśmy rozszyfrować, czy podobnie jak goście także artystki traktują ten rodzaj rozrywki jako zabawę, czy podchodzą do tego poważnie. Marcin dostał w prezencie

od naszego przyjaciela aż trzy występy w wykonaniu najlepszej tancerki i niemej wokalistki. Po odwiedzinach w sekretnym bollywoodzkim klubie ze striptizem bez striptizu udaliśmy się do libańskiej piekarni, w której kupiliśmy wyśmienite placki man’oushe. Nie wiemy, czy to głód, który dopadł nas tej nocy, sprawił, że aż tak nam smakowały, ale niewiele posiłków pamiętamy tak dobrze jak ten. Przycupnęliśmy na murku przed wejściem i po kilku minutach już staliśmy przy kasie po kolejną sztukę! Rozświetlona neonami piekarnia znajdowała się zupełnie na uboczu, przy spokojnej ulicy. Gdyby nie nasz dubajski znajomy, nigdy nie trafilibyśmy w to wyjątkowe miejsce. Teraz wiemy, gdzie wrócić, i chyba nigdy nie zapomnimy tego wieczoru, który dostarczył nam tyle specyficznych wrażeń.

MIASTO OSOBLIWOŚCI Chociaż Dubaj nie jest stolicą ZEA ani też nie leży w najbogatszym z emiratów, wiele osób tak właśnie uważa. Dzieje się tak dlatego, że miasto rozwija się w zadziwiającym tempie i wciąż zaskakuje. Wszystko musi tu być największe, najdroższe i najlepsze. Metropolia kojarzy się ze strzelistymi drapaczami chmur i ekskluzywnymi hotelami, a w szczególności z oddanym oficjalnie do użytku w styczniu 2010 r. najwyższym wieżowcem na świecie Burdż Chalifa (Burj Khalifa) o wysokości niemal 830 m.

BIZNES W ZJEDNOCZONYCH EMIRATACH ARABSKICH XX W październiku 2016 r. w Warszawie i styczniu 2017 r. w Dubaju odbędzie się dwuczęściowa I Międzynarodowa Konferencja „Dubaj – nowe rynki, nowe możliwości”. Jej uczestnicy będą mogli dowiedzieć się, jak skutecznie inwestować w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i na całym Bliskim Wschodzie.

©©ARCHIWUM BIZNESDUBAJ.PL

SS Inwestorzy chętnie wybierają ZEA

LATO-JESIEŃ 2016

Cel tego wydarzenia stanowi prezentacja możliwości eksportowych dla polskich producentów, usługodawców i rozwoju ich firm na lokalnych rynkach. Podczas niego zaprezentowane zostaną praktyczne aspekty dotyczące eksportu produktów i usług do krajów arabskich. Będzie można również zapoznać się ze sposobami finansowania przedsięwzięcia, dystrybucji towarów i usług oraz nauczyć się, jak należy prowadzić negocjacje handlowe z partnerami z Bliskiego Wschodu. Konferencja skierowana jest do przedstawicieli takich branż jak przemysł spożywczy, odzieżowy i ekologiczny, rolnictwo, turystyka, nowe technologie, medycyna, handel zagraniczny i inne. Wiedzę na temat specyfiki rynku Zjednoczonych Emiratów Arabskich przekażą przedsiębiorcy i urzędnicy, którzy na co dzień zajmują się w praktyce kwestiami związanymi z eksportem i inwestycjami w tym rejonie świata. Warunki do rozwoju działalności gospodarczej na obszarze tego kraju są bardzo korzystne, także ze względu na niskie koszty jej prowadzenia (np. zerowe stawki podatkowe, liczne strefy wolnocłowe). Handel rozwija się tutaj niezmiernie dynamicznie, a wysokość importu w skali roku ocenia się na kwotę powyżej 20 mld dolarów amerykańskich (USD). Dlatego Zjednoczone Emiraty Arabskie wciąż przyciągają nowych inwestorów. P i e r w s za c zę ś ć w yd a r ze n i a o d b ę d z i e s i ę w Warszawie 18 października br. w Hotelu Marriott, druga natomiast – w dniach 20–23 stycznia 2017 r. w Dubaju. Jego patronem medialnym i partnerem zo-

stał magazyn All Inclusive. Na hasło „All Inclusive” zainteresowanym przysługuje zniżka na udział w konferencji w Warszawie w wysokości 25 proc. od standardowej ceny biletu wstępu. Szczegółowe informacje na temat całego przedsięwzięcia znajdują się na stronie internetowej www.konferencja.biznesdubaj.pl.

©©ARCHIWUM BIZNESDUBAJ.PL

SS Hotel The Address Downtown Dubai


65

©©MATERIAŁY PRASOWE EMIRATES

Jedną z pierwszych okazji, przy których zetknęliśmy się z osobliwym światem ZEA, było natrafienie na zdjęcia z towarzyskiego meczu tenisowego Andre Agassiego i Rogera Federera z lutego 2005 r. Wydarzenia tego nie komentowano by pewnie tak szeroko, gdyby nie fakt, że spotkanie rozegrano 211 m nad ziemią na specjalnie przystosowanym lądowisku dla helikopterów hotelu Burdż Al Arab (Burj Al Arab), uważanego wtedy za najbardziej luksusowy na świecie. Od tamtej pory minęło ponad dziesięć lat, a życie w tym mieście przyszłości wciąż zaskakuje. Na dubajskich bazarach znajdują się sklepy jubilerskie, w których właściwie nie trzeba by zapalać światła, bo rozświetla je blask biżuterii. Tylko tutaj można wyeksponować w gablocie suknie wykonane ze złoconych materiałów i naszyjniki warte tysiące, a nawet miliony dolarów bez obaw, że ktoś zbije szybę, aby je ukraść. W Dubaju są automaty ze złotem, podające jego aktualny kurs. Wypada

SS Koszt budowy Burdż Chalifa wyniósł aż ok. 1,5 mld dolarów

ono przez otwór maszyny wprost na ręce właściciela. W tym mieście umówimy się z klientem na kawę z wielbłądzim mlekiem i złotymi drobinkami. W ZEA zamawia się gigantyczne ręcznie tkane gobeliny wyceniane na miliony dolarów. To właśnie tu jest rynek zbytu na telefony komórkowe o wartości większej niż mieszkania. Jeden

z najdroższych kosztował 8 mln dolarów, ponieważ został ozdobiony najlepszej jakości diamentami. Po centrum Dubaju jeżdżą najczęściej nowe modele sportowych samochodów lub limuzyny. Mimo wielu pasów ruchu na ulicach tworzą się gigantyczne korki, które czasami przypominają 

TT Ulicami Dubaju jeżdżą najnowsze modele sportowych samochodów ©©KATARZYNA KAŁUŻA-NAWROT/MEET THE BIDDER

LATO-JESIEŃ 2016


66 DALEKIE PODRÓŻE

©©DUBAI OPERA

SS Budynek opery inspirowany łodzią dau

wystawę targów motoryzacyjnych. Osoby z zasobniejszym portfelem korzystają z różnych sposobów uniknięcia tej niedogodności. Kilka miejscowych firm oferuje przeloty helikopterem dostępne na tej samej zasadzie, co przejazdy taksówką. Popularne przedsiębiorstwo, które wypuściło aplikację mobilną Uber, wprowadziło usługę UberChopper. Najbogatsi zostawiają często auta w garażu i wsiadają do własnych śmigłowców. Zdarzają się nawet niekiedy osoby potrafiące zapomnieć o swoim samochodzie. Błyszczące ferrari czekają potem na parkingu koło lądowiska na właścicieli, którzy nigdy nie zjawili się, aby je odebrać. Żeby sprawdzić, dokąd jeżdżą na zakupy zwykli ludzie, postanowiliśmy odwiedzić jeden z pobliskich sklepów w rodzaju tych naszych, opatrzonych szyldem Wszystko za 4 złote. W wersji dubajskiej są one wielkości polskich hipermarketów, a obsługują w nich głównie Hindusi. Asortyment pochodzi w przeważającej części z Chin. Można tu znaleźć choćby widokówki 3D – dokładnie takie, które znamy z naszego dzieciństwa, tyle że zamiast postaci z bajek widnieją na nich strzelisty Burdż Chalifa lub jeden z wielu tutejszych słynnych hoteli, np. podobny do wydętego żagla Burdż Al Arab, jak również najmodniejsze silikonowe zegarki we wszystkich kolorach tęczy, irańskie daktyle, a także… czekoladowy żwirek! Kupiliśmy kilka kilogramów tego przysma-

LATO-JESIEŃ 2016

©©IMG WORLDS OF ADVENTURE

SS Lost Valley – Dinosaur Adventure w parku IMG Worlds of Adventure

ku. Wygląda on jak kolorowe kamyczki. Każdy poczęstowany nimi, zanim sięgnie po jeden, upewnia się, czy aby na pewno są jadalne i nie połamie sobie zębów. Takie sklepy warto odwiedzić. Oferują mnóstwo pamiątek znakomicie oddających tutejszą mieszankę kulturową, ale – co ważniejsze – przychodzą do nich zwyczajni ludzie i zakupimy tu tanie produkty nie nadwyrężające budżetu przeciętnego turysty.

FATAMORGANY W BUDOWIE Fenomenem Dubaju jest też to, że jego wygląd zmienia się wraz z powstawaniem nowych budynków. Wiodący na rynku deweloper Emaar Properties ukończył właśnie (w sierpniu 2016 r.) gmach opery w kształ-

cie dau (dhow), tradycyjnej drewnianej łodzi żaglowej, używanej m.in. na wodach Zatoki Perskiej. Poza tym duże projekty w tym mieście reklamowane są na świecie z wyprzedzeniem i już teraz zaplanować można wizytę w miejscach, których budowa dopiero się rozpoczyna. Początkowo Dubaj miał być tylko centrum spotkań biznesowych, ale obecnie dąży się do tego, żeby stał się modnym celem turystyki rodzinnej. Dlatego wznosi się w nim takie imponujące obiekty jak IMG Worlds of Adventure – największy na świecie tematyczny park rozrywki pod dachem (o powierzchni ok. 460 tys. m²) z regulowaną temperaturą, pełen rollercoasterów i atrakcji wykorzystujących najnowsze


67

©©DUBAI FUTURE FOUNDATION

technologie. Jego wystrój nawiązuje do świata postaci z Cartoon Network czy superbohaterów z komiksów wydawnictwa Marvel (np. opowiadających o przygodach Spidermana, Hulka, Iron Mana, Thora i drużyny Avengers). Nie brakuje też wyjątkowych sklepów i restauracji, a także 12-salowego kina. Kompleks otwarto pod koniec sierpnia 2016 r. i już przyciąga wielu turystów z całego świata. Niesamowitym projektem jest również Aladdin City. Nawodne miasteczko z częścią handlową i hotelową (o powierzchni 110 tys. m²), inspirowane opowieściami o Aladynie i Sindbadzie Żeglarzu, powstanie w Zatoce Dubajskiej. Według planów zostanie ukończone w czwartym kwartale 2018 r. Niedługo pierwszych odwiedzających powita też Muzeum Przyszłości (Museum of the Future), które ma prezentować najnowsze osiągnięcia naukowe, trendy

SS Kształt gmachu Muzeum Przyszłości przywodzi na myśl kapsułę czasu

i wzornictwo oraz praktyczne aplikacje. Jego motto brzmi Zobacz przyszłość, kreuj przyszłość. Rzeczywiście, gdy ogląda się wkomponowany w otoczenie projekt budynku przypominającego stojący na boku gigantyczny pierścień lub nieforemny pączek oponkę, nie można przestać się zastanawiać, czy to na pewno nie plan zdjęciowy filmu fantastycznonaukowego na podstawie powieści Stanisława Lema. Tego typu obiekty o oszałamiającej nowoczesnej architekturze wciąż wyrastają w Dubaju jak grzyby po deszczu. Szacuje się, że w ciągu najbliższych dziesięciu, a co najwyżej piętnastu lat w okolicy skończą się złoża ropy naftowej, której wydobycie stanowi obecnie jeden z podstawowych sektorów gospodarki emiratu. Dlatego władze inwestują intensywnie w turystykę, sport czy bankowość, mające utrzymywać miasto w przyszłości.

SYPIALNIA DUBAJU Postanowiliśmy również pojechać do sąsiedniej Szardży (Sharjah). Znajduje się w niej kilka atrakcyjnych i niedrogich jak na ZEA hoteli. Zostaliśmy uprzedzeni, że musimy wyruszyć wcześnie rano i wrócić około południa, bo w przeciwnym razie utkniemy w korkach. Nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, czym jest to zjawisko w tych stronach, dopóki nie znaleźliśmy się na trasie z Bur Dubaj do Szardży. My poruszaliśmy się sprawnie i szybko, na drodze przed nami nie było zbyt wielu aut, ale na pasie jazdy w przeciwnym kierunku długi na wiele kilometrów sznur samochodów stał praktycznie nieruchomo. Nasz partner uświadomił nam, że miejsce, do którego zmierzamy, to w dużej mierze sypialnia Dubaju, dlatego każdego ranka mnóstwo ludzi musi dostać się do pracy w centrum. Wieczorne korki są jeszcze większe i trwają do kilku godzin. 

LATO-JESIEŃ 2016


68 DALEKIE PODRÓŻE

©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

SS Dubajskie centra handlowe są ogromne i wyjątkowo eleganckie

SS Gold Souk – targ złota w dzielnicy Deira

Szardża uchodzi za spokojne miasto i słynie z tego, że obowiązuje w niej zakaz picia alkoholu. Jednak obsługa hoteli goszczących wielu zagranicznych turystów potrafi pójść na rękę klientom i przymyka oko na skrzętnie ukrywane drinki, które ci przygotowują sobie ukradkiem na plażach. Alkohol kupują w sklepach działających na granicy emiratu, gdzie jego sprzedaż jest już dozwolona. Potem przelewają go do plastikowych butelek po napojach, aby dyskretnie raczyć się nim w swoich pokojach lub właśnie na hotelowych plażach. Obsługa nie zwraca uwagi gościom, dopóki nie dojdzie do nieprzyjemnego incydentu wywołanego nadmiernym spożyciem trunków. Ze względu na to, że podróżowanie do Szardży bywa utrudnione w pewnych porach dnia, wiele hoteli oferuje klientom pakiet all inclusive soft. W ich ogrodach, na białych plażach i profesjonalnych kortach tenisowych można spędzić cały dzień. Do tego goście korzystają z mnóstwa

zować rewolucyjny potencjał rzemiosła i folkloru. Nie do końca zrozumieliśmy zamysł autorów, ale ucieszyliśmy się z faktu, że ponad 6 tys. km od domu wspomina się o naszej ojczyźnie.

atrakcji przygotowanych z myślą o uprzyjemnieniu im pobytu. W mieście znajduje się też kilka miejsc, które naprawdę warto odwiedzić. My trafiliśmy na historyczny suk (arabski targ) Al Arsah, który w godzinach największego ruchu nabiera kolorów i tętni życiem. Kupimy na nim tradycyjne przyprawy i tkaniny, a także zjemy prawdziwy arabski obiad w pięknym otoczeniu. Podczas naszej wycieczki nie obyło się również bez polskiego akcentu. W trakcie zwiedzania znaleźliśmy dużą przybudówkę z kamieni, która kryła wewnątrz kolorowe ławki i dekoracje. Okazało się, że była to instalacja artystyczna kolektywu Slavs and Tatars (Słowianie i Tatarzy). Przedstawiała relacje między mieszkańcami obszaru położonego na wschód od dawnego Muru Berlińskiego i na zachód od Wielkiego Muru Chińskiego, w tym np. powiązania między irańską rewolucją islamską z 1979 r. a... wydarzeniami Sierpnia ’80 w Polsce i działalnością organizacji NSZZ „Solidarność”. Miała obra-

TT W ZEA wielką popularnością cieszą się m.in. wyprawy na pustynię

MIASTO DLA KAŻDEGO Władze Dubaju dostrzegają i uznają potrzeby nie tylko swoich obywateli, ale i przyjezdnych. Wiedzą, że na nich polegają i wiążą z nimi swoją przyszłość. Bez napływowej ludności pochodzącej z Indii, Sri Lanki, Pakistanu oraz innych krajów Azji czy Afryki i Europy, a także turystów, którzy są jak krew tętniąca w żyłach tego miasta, ta wspaniała metropolia przestanie istnieć i nie będzie niczym więcej jak zakurzoną, opustoszałą makietą futurystycznego ośrodka na pustyni. Dlatego też każdego roku Dubaj chce zaskoczyć swoich mieszkańców i gości czymś niespotykanym. Bez wątpienia warto zobaczyć te prawdziwe cuda na własne oczy i po pierwszej wizycie wciąż wracać, aby sprawdzać, czym kolejnym razem nas zadziwi.  ©©GOVERNMENT OF DUBAI, DEPARTMENT OF TOURISM AND COMMERCE MARKETING

LATO-JESIEŃ 2016


69

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


70 DALEKIE PODRÓŻE

NA DROGACH

TURKMENISTANU I UZBEKISTANU

LATO-JESIEŃ 2016


<< Podczas podróży po Azji Środkowej możemy wyruszyć w drogę wzdłuż kojarzącego się z magią Dalekiego Wschodu Jedwabnego Szlaku, ze zdumieniem odetchnąć z ulgą w białym mieście na pustkowiu, udać się na poszukiwania znikającego morza czy zajrzeć do niesamowitej ognistej dziury w ziemi, przypominającej piekło w miniaturze, albo poczuć się jak bohater powieści „Proces” Franza Kafki, g d y p r z y j d z i e n a m c za s a m i z m i e r z y ć s i ę z biurokratyczną machiną. W tej suchej i gorącej krainie nic nie jest oczywiste. Na każdym kroku dostrzeżemy mnóstwo zadziwiających miraży. >> WIOLETTA HUTNIK WOJCIECH ILKIEWICZ www.wojtektravel.pl

© ZUKHRO TRAVEL

W

szystkich nas łączy pragnienie poznawania świata, choćby tylko podążania trasami, które niegdyś przemierzały legendarne karawany kupieckie. Jednak atmosfera tych lat uleciała z pustynnym wiatrem, wielbłądów nie wykorzystuje się już jako głównego środka transportu, a przemieszczający się na nich powoli handlarze przesiedli się jakiś czas temu do ryczących i ziejących spalinami ciężarówek. Czar niczym z Księgi tysiąca i jednej nocy prysł. Zaplątani w jedwabny szal stajemy wobec tej odmienionej rzeczywistości i przyjmujemy ją taką, jaka jest – z twardym życiem nie do końca pogodzonym z ideologią konsumpcjonizmu, wciąż szczerozłotymi nieudawanymi uśmiechami mieszkańców, ciężkim sowieckim stylem, dyktaturami, zależnościami i strefami wpływów, ale i wspaniałą mozaiką kultur i religii oraz trwale z nimi związanych niesamowitych zabytków.

© MATEUSZ KNOL

Z Iranu, po trudnej odprawie granicznej, jedziemy do stolicy Turkmenistanu – ponad 1-milionowego Aszchabadu (Aşgabatu). Po wyboistej drodze o nawierzchni przypominającej ciasto zwane karpatką poruszamy się jak po wzburzonym morzu.

Wokół nas wznosi się w większości typowa posowiecka zabudowa. Jeszcze tego wieczoru zwiedzamy cały starożytny kompleks Partów Nisa dzięki bileterowi i ochroniarzowi tego obiektu. Okres świetności tego leżącego niedaleko Aszchabadu ośrodka to lata między III w. p.n.e. i III stuleciem n.e. Arsakes I (zm. między 217 a 214 r. p.n.e.), założyciel dynastii Arsacydów, ustanowił tutaj wówczas stolicę swojego imperium. Współcześnie ruiny (wpisane w 2007 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO) na pierwszy rzut oka nie robią dużego wrażenia. Okolica przypomina bardziej pofałdowane pastwisko, bezkształtne wzgórze z wypalonej w słońcu ziemi. Jednak po wejściu wydeptaną ścieżką na grzbiet wzniesienia można odkryć, że tuż za nim rozciąga się pracowicie odrestaurowywane wspaniałe starożytne miasto.

WCZORAJ I DZIŚ W październiku 1991 r., po rozpadzie ZSRR, Turkmenistan ogłosił niepodległość. Pierwszym prezydentem kraju został Saparmyrat Nyýazow (1940–2006), który przyjął tytuł Turkmenbaszy (Türkmenbaşy, czyli Ojca Turkmenów) i wprowadził rządy dyktatorskie. Otoczył swoją osobę kultem i terroryzował obywateli przy pomocy policji. Piastujący obecnie to stanowisko Gurbanguly Berdimuhamedow wpisał się w system, jaki stworzył jego poprzednik. Zdecydował się jednak na pewną liberalizację życia społecznego i politycznego w kraju, zlikwidował ustrój jednopartyjny, zezwolił na dostęp do nieocenzurowanego internetu w stolicy i wprowadził zmiany 

SS Turkmenki w tradycyjnych strojach podczas święta Nowruz (Nouruz) WW Plac Registan w Samarkandzie z kunsztownie zdobionymi trzema medresami

LATO-JESIEŃ 2016

71


72 DALEKIE PODRÓŻE w systemie nauczania. Z wykształcenia jest dentystą, wcześniej pełnił funkcje ministra zdrowia i wicepremiera. Rządzi niepodzielnie od 2007 r., kontynuując częściowo politykę Saparmyrata Nyýazowa, który miał w całym Turkmenistanie ponad 14 tys. pomników. Na najsłynniejszym z nich, ustawionym w centrum Aszchabadu, złota figura prezydenta kręciła się zgodnie z ruchem ziemi, tak aby jego twarz zawsze zwracała się w stronę słońca (w 2010 r. Pomnik Neutralności zmodyfikowano, pozbawiono ruchomej części i umieszczono na przedmieściach). Wygładzone oblicze wodza spoglądało na Turkmenów niemal zewsząd. Po dojściu do władzy Gurbangulego Berdimuhamedowa większość z monumentów zdemontowano bądź przeniesiono w mniej eksponowane miejsca, żeby zastąpić je pomnikami obecnego przywódcy. Co oprócz tego zmieniło się w Turkmenistanie wraz z nastaniem nowych rządów? Z hymnu i przysięgi państwowej zniknęło wspomnienie postaci Ojca Turkmenów, inne nazwy otrzymały fabryki i instytucje noszące imię jego matki i ojca, w kraju powrócono do standardowego kalendarza gregoriańskiego, więc styczeń to już nie turkmenbaszy, a wrzesień nie jest ruhnamą. Saparmyrat Nyýazow za życia napisał dzieło zatytułowane Księga duszy (Ruhnama), połączenie autobiografii, fikcji historycznej i przewodnika duchowego dla Turkmenów. Wystarczy podobno przeczytać ją trzy razy, aby mieć zagwarantowane miejsce w raju. Jak wygląda codzienne życie mieszkańców? Za gaz, wodę i sól nie trzeba płacić, a prąd, połączenia telefoniczne i ogrzewanie dzięki państwowym dotacjom kosztują tyle co nic, ale braki w ich dostawie bywają dosyć częste. Generalnie, jest co do garnka włożyć i nie ma wojny… Czego chcieć więcej? – powiedział nam pracujący przy budowie dróg miejscowy mężczyzna. Rozrywki typowe dla świata Zachodu są tu ograniczone. Restauracje działają do godz. 23.00, nie spotkamy również lokali sieci McDonald’s. Dyskoteki to rzadkość, znajdują się w hotelach dla cudzoziemców. Gurbanguly Berdimuhamedow, którego wielkie portrety czuwają przy głównych turkmeńskich trasach, pozwolił na ponowne otwarcie opery, teatrów, kin i cyrku, zakazanych przez Saparmyrata Nyýazowa. Państwo nadal kontroluje media, zagranicznych gazet w kioskach się nie sprzedaje. Nie ma także prywatnej prasy, a choć dostęp do internetu staje się coraz bardziej powszechny, jego skąpe zasoby są na ogół monitorowane. Z kafejki internetowej w Aszchabadzie

LATO-JESIEŃ 2016

nie uda się nam wejść na serwisy Facebook czy Twitter. Jako wyjaśnienie takiej sytuacji usłyszymy, że w Turkmenistanie nie można z nich korzystać z przyczyn technicznych.

BEZ SKAZY Aby wyruszyć na podziwianie przepychu stolicy, dzień rozpoczynamy od mycia auta, gdyż taki jest obowiązek. Brudny samochód zmąciłby idealny wizerunek miasta i popsuł zachwyt nad nim. Długo jeździmy po kontrowersyjnej metropolii, o której krąży wiele interesujących legend. I rzeczywiście, to, co widzimy, budzi emocje i przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania…, bo też trudno oczekiwać aż takich korowodów widziadeł. Znajdziemy wśród nich pomniki wodza (zawsze złocone, inaczej nie wypada), złote kopuły ogromnych pałaców, podświetlane fontanny, jaśniejące marmury ministerstw, muzeów i urzędów państwowych, gigantyczne futurystyczne budowle wykończone niezmiernie precyzyjnie (złote zdobienia, dużo grawerowanego złotego i niebieskiego szkła). W centrum stolicy kraju, którego według niektórych pomiarów ok. 80 proc. obszaru pokrywa pustynia, co krok z gigantycznych konstrukcji w górę tryskają strumienie wody, rozległe parki sąsiadują z placami otoczonymi drzewami, krzewami i kwiatami. Szerokie arterie mają idealnie gładką nawierzchnię, na ulicach porządku strzegą kamery umieszczone na licznych latarniach z kutego żelaza, ozdobionych złoceniami (są ich tysiące i do tego w setkach wzorów), przystanki autobusowe wyposażono w grawerowane szyby i elektroniczne wyświetlacze. Warto wspomnieć, że w 2013 r. stołeczne miasto Turkmenistanu wpisano nawet do Księgi rekordów Guinnessa ze względu na największe na świecie zagęszczenie budynków z białego marmuru. Wszystko to urządzone zostało z wielkim rozmachem, utrzymywane jest w sterylnej czystości i doskonałym porządku. W centrum Aszchabadu nie wolno używać klaksonu, wozy policyjne i karetki pogotowia rzadko włączają syreny, a kierowcy ściszają odbiorniki radiowe lub odtwarzacze CD w obawie przed karami za zbyt wysoki poziom hałasu. Kiedy zapada noc, wspaniale iluminowane pałace, wieżowce i fontanny rozświetlają kolorami niemal opustoszałe ulice i parki. Czegoś tu jednak brakuje – trudno dostrzec ludzi. Widzimy tylko osoby odpowiadające za czystość i policjantów. Gdzie podziali się mieszkańcy, pracownicy, przechodnie? Puste ławki, przystanki, chodniki i budynki robią wrażenie niezamieszkałych, przypominają atrapy.

TT Pomnik Arkadaga w stolicy Turkmenistanu

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

TT Marmurowo-złota turkmeńska metropolia


73 Co jakiś czas przejeżdżają czyste auta, bo niewiele jest miejsc, gdzie można się zatrzymać. Aszchabad ma jednak podwójną tożsamość, dlatego jazda po nim wywołuje specyficzne odczucia. W starszej, północnej części miasta ulice są wąskie i wypełnione samochodami i ciężarówkami, domy rozpadają się, a posowieckie bloki straszą swoim stanem (oraz olbrzymią liczbą anten satelitarnych). W nowym, marmurowym centrum szerokie arterie składają się z dwóch, trzech i więcej pasów, ale nie da się na nich zaobserwować dużego ruchu. Cały obszar wygląda jak spektakularna makieta w skali 1:1 i najprawdopodobniej prezydentowi zależy, aby ludzie swoją obecnością nie psuli tak idealnej scenerii. Mogą żyć w starym rejonie stolicy, dopóki nie zostanie on poddany renowacji i zrównany z ziemią. ©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS 25,5-kilometrowa aleja Archabil, najnowocześniejsza arteria Aszchabadu

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS Aszchabadzka infrastruktura sprawia wrażenie zupełnie nieużywanej ©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

TROSKLIWY PREZYDENT Docieramy do osobliwej budowli. To pozłacany monument Gurbangulego Berdimuhamedowa – oznaka bezgranicznej miłości narodu do przywódcy, jak informuje rządowa prasa. Pomnik Arkadaga (z turkmeńskiego „Protektor”, „Opiekun”, „Obrońca” ), bo właśnie taki oficjalny tytuł nosi prezydent, jest wysoki na 21 m i wykonany z brązu i marmuru. Przedstawia mężczyznę na koniu stojącym na białej skale. Obie figury pokrywa złoto. Gurbanguly Berdimuhamedow nie zaszczycił odsłonięcia monumentu swoją osobą. Według gazety Neutralny Turkmenistan (Neýtralnyý Turkmenistan) poparł ideę pomnika ze względu na to, że wyrażała wolę ludu, którą uważa za świętą. Fundusze na realizację projektu zbierał cały kraj, w końcu to kosztowny wydatek. Rządowa prasa opisywała radość Turkmenów, którzy przekazywali na ten cel część zarobków. Monument stanowi powrót do tradycji Saparmyrata Nyýazowa. Wśród obywateli pomnik nie wzbudzał jednak emocji, falę oburzenia wywołało przymusowe zbieranie pieniędzy na jego budowę. To zresztą nie jedyny pomysł prezydenta wymagający od jego rodaków sięgnięcia do kieszeni. Wzorem zachodnich polityków w 2013 r. Gurbanguly Berdimuhamedow rozpoczął promowanie jazdy na rowerze. Ustanowił, aby 1 września (Miesiąca Bezpieczeństwa na Drodze), w Dzień Wiedzy i Studentów, Turkmeni przesiedli się na dwa kółka. Ci, którzy nie mieli własnego sprzętu, musieli go kupić. Koszt okazał się całkiem duży (mniej więcej równowartość miesięcznej pensji), ponieważ ceny od razu poszły w górę. 

LATO-JESIEŃ 2016


74 DALEKIE PODRÓŻE

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS Typowe posowieckie osiedle mieszkalne w północnym Aszchabadzie

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS Wrota Piekieł koło Derweze – olbrzymia płonąca już od 45 lat dziura

ZAJRZEĆ DO PIEKŁA Opuszczamy kontrowersyjny marmurowy Aszchabad. Budzi w nas skrajne emocje. Zastanawiamy się jedynie nad kilkoma sprawami – skąd pochodzą te wszystkie toyoty, które jeżdżą po stolicy, i jak to możliwe, że za 1 dolara amerykańskiego (USD) dostaniemy ok. 3,5 manata turkmeńskiego (TMT), a 1 l paliwa (oleju napędowego) kosztuje zaledwie 94 tenge. Obraz Turkmenistanu tworzy jednak nie tylko stołeczny Aszchabad. Aby się o tym przekonać, jedziemy do wioski Derweze,

położonej ok. 260 km na północ od niego, pokonując w poprzek pustynię Kara-kum (o powierzchni mniej więcej 350 tys. km²), czyli Czarny Piasek. W zależności od przyjętej metodologii ocenia się, że zajmuje ona 70 bądź 80 proc. terytorium Turkmenistanu. Przecina ją jeden z najdłuższych kanałów irygacyjnych świata – Kanał Karakumski, budowany przez 34 lata (od 1954 do 1988 r.). Ma długość 1445 km i ciągnie się od okolic 100-tysięcznego miasta Atamyrat przy północno-wschodniej granicy kraju aż do wybrzeża Morza Kaspijskiego. Przepływająca

TT Białe domy w turkmeńskich wioskach chronią przed żarem pustyni ©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

LATO-JESIEŃ 2016

przez niego woda rzeki Amu-darii pozwala zmienić pustynię w pola uprawne (głównie bawełny). Niestety, budowa kanału mocno przyczyniła się do erozji Jeziora Aralskiego, nazywanego przez miejscowych Morzem Aralskim. Chcemy dotrzeć do tzw. Wrót Piekieł. Problem polega na tym, że oficjalnie wioska Derweze już nie istnieje, została zrównana z ziemią i wymazana z map na polecenie prezydenta Saparmyrata Nyýazowa. Nie spodobała mu się, kiedy ją odwiedził w 2004 r., kazał więc wyburzyć zabudowania, a ludzi przesiedlić. Ledwo widoczną drogą, szlakiem wiodącym przez piaski pustyni, odjeżdżamy 8 km od głównej trasy. Żar leje się z nieba, temperatura powietrza dochodzi do 47°C. Gdy stajemy u niesamowitych Wrót Piekieł, robi się jeszcze goręcej. Ten krater o średnicy 69 m rzeczywiście wygląda jak wejście do podziemnej krainy potępionych, do której w tym miejscu może zajrzeć każdy człowiek. Powstał on w latach 70. XX w., kiedy naukowcy radzieccy poszukiwali tutaj złóż gazu ziemnego. Wskutek złej oceny geologicznej przy wierceniach doszło do katastrofy. Pod ziemię zapadła się większość sprzętu, a z licznych szczelin zaczęły wydobywać się toksyczne opary gazu. Zmarło kilka osób, a wiele innych po-


75

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS Iczan Kała to stare ufortyfikowane wewnętrzne miasto w Chiwie

ważnie się zatruło. Geolodzy zdecydowali się rozwiązać problem za pomocą ognia. w 2005 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Mieli nadzieję, że gaz wypali się po kilku Ludzkości UNESCO. Do najstarszych zadniach, lecz złoża okazały się tak olbrzymie, bytków należy XII-wieczne mauzoleum iż płomienie nie zgasły do dziś. Krater robi Il Arslan. Jego kopułę w kształcie stożka upiorne, a zarazem niezmiernie ekscytujące zdobi wzór z ceramicznych płytek. Duże wrażenie. Miejsce to najbardziej spektaku- wrażenie robi również mauzoleum Turabeklarnie wygląda nocą. -Khanum z XIV stulecia. Zachwyca szczególnie wspaniałą i niezmiernie precyzyjnie WIEKOWE MURY wykonaną mozaiką na suficie. Poza tym Następnie zmierzamy do niemal 40-ty- wyróżnia się tu też minaret Kutlug Timur sięcznego miasta Köneürgenç w północ- pochodzący z przełomu XI i XII w. i mająnym Turkmenistanie, tuż przy granicy cy wysokość 60 m. Udajemy się jeszcze z Uzbekistanem. Jego historyczna część do kompleksu z XIV-wiecznym mauzoleum Urgencz była jednym z największych Najm-ad-Din al-Kubra. Jego odchylona od ośrodków na Jedwabnym Szlaku. Odkrycia pionu fasada wygląda, jakby miała wkrótce archeologiczne poczynione w pobliżu runąć. twierdzy Kyrkmolla wskazują, że zabudoW trakcie naszej wyprawy staramy wania istniały już V w. p.n.e. W okresie od się dowiedzieć trochę więcej o życiu X do XIV stulecia Urgencz pod względem w Turkmenistanie. Przekonujemy się, liczby ludności i swojej sławy mógł kon- że opowieści o tym, iż ogień na kuchenkach kurować z innymi miastami Azji Środkowej, gazowych pali się cały czas, są całkowicie np. Bucharą. W 1221 r. zniszczyły go woj- prawdziwe. Gaz jest przecież bezpłatny, ska Czyngis-chana. Ośrodek odbudowano a zapałki to produkt deficytowy. W końi znów zaczął się rozwijać. Jednak po ataku cu nie warto oszczędzać na tym, za co nie Tamerlana (Timura Chromego, 1336–1405) trzeba płacić. Wiedzę o kraju zdobywamy i nieoczekiwanej zmianie biegu Amu-darii z interesujących spotkań z miejscowymi. mieszkańcy ostatecznie opuścili to miej- Bywają oni jednak raczej nieufni, zwłaszcza sce na zawsze. Po dawnym Urgenczu zo- wobec cudzoziemców. Nieliczne osoby, któstały tylko wspaniałe ruiny, wpisane re zgadzają się na rozmowę z nami, trochę

się otwierają, ale często mówią szeptem, rozglądając się przy tym czujnie. Pytamy, co zmieniło się z nastaniem nowego prezydenta. Okazuje się, że dla przeciętnego obywatela tak naprawdę nic. Nadal wielu ludziom żyje się dość ciężko, niełatwo o pracę, każdy kombinuje, jak potrafi, i nie sprzeciwia się kolejnym pomysłom Gurbangulego Berdimuhamedowa. Turkmeni robią jednak zazwyczaj wrażenie spokojnych i pogodnych osób. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego, bo codzienne życie to nie tylko sytuacja polityczna, ale przede wszystkim rodzina i przyjaciele. Z nimi można się cieszyć, świętować i pokonywać trudności.

UZBECKIE ZABYTKI Po wjechaniu do Uzbekistanu kierujemy się w stronę ponad 50-tysięcznego miasta Chiwa. Położone nad Amu-darią, stanowiło jeden z głównych ośrodków handlowych w regionie Azji Środkowej, a od pierwszej połowy XVII stulecia odgrywało rolę stolicy Chanatu Chiwy (istniejącego od 1511 do 1920 r.). Zabytkowy obszar Iczan Kała (Iczan Kala), wpisany w 1990 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, otaczają XVII-wieczne ceglane mury obronne o wysokości 

LATO-JESIEŃ 2016


76 DALEKIE PODRÓŻE

SS Zespół zabytkowy w Bucharze słynie z licznych meczetów i medres

STAROŻYTNE MIASTO

ok. 10 m. Znajdują się tu forteca Kunja Ark, Mauzoleum Pahlawona Mahmuda (muzułmańskiego poety, filozofa i świętego męża żyjącego w XIV stuleciu, patrona Chiwy), meczet Dżuma, pałac Tasz Chauli (wzniesiony w latach 30. XIX w.) i minaret Kalta Minor. Ten ostatni miał być największym i najwyższym tego rodzaju obiektem na świecie, ale nie udało się osiągnąć tego celu. Obłożona różnokolorowymi płytkami ceramicznymi 25-metrowa wieża mieni się w słońcu fantazyjnymi wzorami. Natomiast 275-tysięczna Buchara w dolinie rzeki Zarafszan jest miastem jak z opowieści Szeherezady. Jej historyczne centrum od 1993 r. widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W przeszłości był to jeden z największych i najważniejszych ośrodków na Jedwabnym Szlaku. Uchodził za miasto święte,  do którego, tak

Z Buchary jedziemy do ponad 500-tysięcznej Samarkandy. Po drodze obserwujemy okolicę. Widzimy mnóstwo chevroletów, nowych, identycznych budynków mieszkalnych, objuczone osły, dużo posterunków kontrolnych i billboardów propagandowych, pola ryżu i bawełny czy sady. Stacje paliw w większości służą jedynie za ozdobę trasy, bo przecież czynne są tylko te sprzedające gaz. Najwięcej do życzenia pozostawia stan toalet, które nawet trudno w ten sposób nazwać. Wreszcie stajemy u wrót Samarkandy, jednego z najdłużej zamieszkanych miast świata, które stanowiło skrzyżowanie kultur. Jej historia liczy ponad 2,5 tys. lat, czyli porównywalnie do dziejów Rzymu czy Aten. W starożytności pełniła funkcję jednego z głównych ośrodków na Jedwabnym Szlaku. Samarkanda, określana mianem „Klejnotu Islamu” i „Lustra Świata”, ma – oczywiście – dwa oblicza: jedno niezmiernie zabytkowe i imponujące, a drugie mniej atrakcyjne, ale obecnie bardziej prawdziwe. Wizytówkę miasta stanowi Registan, ogromny plac z kompleksem trzech medres. Na zainteresowanie zasługuje też Meczet Bibi Chanum, ukończony w 1404 r. Wzniósł go wspomniany już Tamerlan (Timur), założyciel dynastii Timurydów. Popadający w ruinę obiekt uległ zniszczeniu w trakcie trzęsienia ziemi w 1897 r. W latach 70. XX w. rozpoczęto renowację kompleksu. Oprócz tego warto tu również zajrzeć na barwny Bazar Siabski. W 2001 r. Samarkandę wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

jak do Mekki, nie mieli wstępu niewierni. Przy Registanie (identycznie zwie się bardziej znany kompleks w Samarkandzie), co z perskiego znaczy „Piaszczysty Plac” lub „Pustynia”, stoją 46-metrowy minaret Kalon (zbudowany w 1127 r.) i przyległy do niego ogromny meczet o tej samej nazwie. Naprzeciw tego ostatniego znajduje się czynna, a więc niedostępna dla obcych, medresa Mir-i Arab wzniesiona w latach 1535–1536. Minaret Kalon służył nie tylko do nawoływania wiernych do modlitwy. W nocy palono na nim ogniska, aby wskazywał drogę karawanom. Do wczesnych lat XX w. był także miejscem kaźni. Skazanych na śmierć po prostu zrzucano z wieży. Tutejsze słynne mauzoleum Ismaila I Samanidy to z kolei bez wątpienia prawdziwe arcydzieło architektury muzułmańskiej z X stulecia.

TT Registan jest najcenniejszym kompleksem architektonicznym Samarkandy ©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

LATO-JESIEŃ 2016


77

©©ZUKHRO TRAVEL

SS Samarkandzka medresa Szir-Dar (Sher-Dor) powstała w latach 1619–1636

©©ZUKHRO TRAVEL

OBLICZA WSPÓŁCZESNOŚCI Na koniec docieramy do prawie 2,5-milionowego Taszkentu (Taszkientu), monumentalnej, dostojnej i… według niektórych trochę nudnej stolicy Uzbekistanu, położonej nad rzeką Chirchiq na przedgórzu Tienszanu, czyli Niebiańskich Gór. Niegdyś jedną z głównych taszkenckich budowli był Hotel Uzbekistan, znajdujący się w sercu miasta. To prawdziwy moloch, konstrukcja z betonu i szkła górująca nad okolicą. Nie zachwyca pięknym wyglądem, ale jego rozmach budzi prawdziwy respekt – mieści się w nim 300 pokojów, w tym 126 z balkonami. Warto obejrzeć jeszcze interesujące stołeczne teatry, muzea, Operę i Teatr Baletowy im. Aliszera Nawoi (władcy z dynastii Timurydów i pisarza, 1441–1501), budynki rządowe, pomnik Tamerlana na koniu (przed Muzeum Emira Timura) i metro (otwarte w 1977 r.). Ze stacji tego ostatniego – niestety – zostaliśmy wyproszeni za zrobienie kilku zdjęć. Uzbecka stolica zmienia nieco swoje ob-

©©WIOLETTA HUTNIK, WOJCIECH ILKIEWICZ/WWW.WOJTEKTRAVEL.PL

SS Taszkencki Pałac Forów Międzynarodowych „Uzbekistan” i pomnik Tamerlana

licze po zapadnięciu zmroku, kiedy budzi się do bujnego życia nocnego. Poza tym działają w niej świetne restauracje. Na zewnątrz na rozpalonych grillach pieką się pyszne szaszłyki. W Taszkencie nie znajdziemy raczej zbyt wielu przykładów zabytkowej architektury sprzed kilku stuleci ani pocztówkowych widoków. W poszukiwaniu zdobionych na niebiesko meczetów, medres, minaretów i mauzoleów trzeba udać się do Samarkandy, Chiwy i Buchary. Bez zwiedzenia stolicy nasz obraz Uzbekistanu byłby jednak niepełny. W podróży po Azji

Środkowej nie można ograniczać się tylko do typowych atrakcji turystycznych. Czasem należy sprawdzić, co znajduje się poza nimi, żeby poznać różne jej fascynujące oblicza. Na koniec mamy jeszcze jedną ważną radę dla początkujących globtroterów marzących o odwiedzeniu tej części świata. Polecamy zorganizować wyjazd ze sprawdzonym biurem podróży. To pozwoli uniknąć nieprzewidzianych kłopotów i po prostu cieszyć się z wyprawy po tej odrobinę nierealnej krainie tajemniczych starożytnych miast wyrastających wśród gorących pustynnych piasków. 

LATO-JESIEŃ 2016


78 DALEKIE PODRÓŻE

BLISKA DALEKA

GRUZJA © GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

JERZY MOSKAŁA

�  Procesja z flagami do tbiliskiego Soboru Świętej Trójcy

LATO-JESIEŃ 2016


© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

79

�  Nad Klasztorem Świętej Trójcy dominuje ośnieżony szczyt góry Kazbek

© GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

<< Mało jest krajów na świecie, których mieszkańcy darzą nas podobną sympatią, jaką my czujemy do nich. Niewątpliwie należy do nich jednak dość odległa pod względem geograficznym od Polski Gruzja. Właśnie dlatego, choć nie tylko, warto odwiedzić niesamowitą ojczyznę Gruzinów, położoną w regionie Zakaukazia, między Europą i Azją. >>

�  Twierdza Narikala z Kościołem św. Mikołaja w Tbilisi

LATO-JESIEŃ 2016


80 DALEKIE PODRÓŻE

L

inie lotnicze Wizz Air ob s ł u g u j ą b ez p o ś re d n i e p o łączenia do gruzińskiego miasta Kutaisi z Warszawy (trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty) oraz Katowic (dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i piątki). Tutejsze lotnisko leży ok. 230 km na zachód od stołecznego Tbilisi i ponad 150 km na wschód od portu Batumi w Adżarii. To odpowiedni punkt na rozpoczęcie podróży po Gruzji. Oprócz tego do gruzińskiej stolicy dolecimy bezpośrednio samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy. W T b i l i s i n a d r ze ką Ku rą m i e s z ka ponad 1,1 mln obywateli 3,7-milion o w e j G r u z j i . Tu r y ś c i c h ę t n i e zwiedzają jednak też inne części kraju. Można tu zarówno podziwiać majestatyczne górskie szczyty, jak i wypocząć na słonecznym wybrzeżu. Wyjazd

LATO-JESIEŃ 2016

SS Widok na batumskie hotele i Wieżę Alfabetu na tle pobliskich gór

umilą nam z pewnością smaczna gruzińska kuchnia i wspaniałe miejscowe wina.

NAD BRZEGIEM MORZA Wchodząca w skład Gruzji Adżarska Republika Autonomiczna (Adżaria) leży nad Morzem Czarnym, a jej najważniejszym ośrodkiem i stolicą jest 160-tysięczne Batumi. Pełni ono także funkcję głównego portu kraju i uchodzi za popularny nadmorski kurort. Znajdują się w nim liczne komfortowe hotele, restauracje i promenada ciągnąca się wzdłuż plaży. O herbacianych polach Batumi śpiewały w połowie lat 60. XX w. Filipinki i chyba ich piosenka najbardziej rozpowszechniła w Polsce nazwę tego miasta. Czasy się jednak zmieniły i niewiele zostało w tej okolicy plantacji herbaty, choć liście z lokalnych upraw nadal można kupić na tutejszym targu. Dziś do tego nowoczesnego ośrodka wypoczynkowego ściągają

turyści. Chcą zobaczyć, gdzie spotykają się Zachód ze Wschodem i morze z górami. Serce współczesnego Batumi stanowi niewątpliwie wspomniany kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar, który tętni życiem dniem i nocą. Odbywają się na nim również różne wydarzenia. Osoby odwiedzające miasto zdecydowanie muszą udać się w to miejsce. Batumską plażę pokrywają drobne kamienie. Piasek na wybrzeżu Morza Czarnego w tej okolicy znajdziemy czasem w sąsiednich miejscowościach, np. w zatłoczonym każdego lata kurorcie Kobuleti i w pobliżu dawnej rzymskiej twierdzy Gonio. Za atrakcję turystyczną uchodzi czarny wulkaniczny brzeg w Ureki. Plaża w Batumi jest bardzo długa i dość szeroka, zmieści się więc na niej wielu amatorów opalania. Do morza prowadzi kamieniste zejście, ale woda nagrzewa się do stosunkowo wysokiej temperatury i można się w niej kąpać bez obaw.


81

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Plac Europy z wieżą z zegarem astronomicznym i odnowionymi kamienicami

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

Wzdłuż wybrzeża wzniesiono w mieście liczne ciekawe obiekty, a wśród nich m.in. zegar astronomiczny, Wieżę Alfabetu czy pomnik Ali i Nino. Ta ostatnia konstrukcja to olbrzymia, 7-metrowa rzeźba wykonana ze stali. Składają się na nią postacie kobiety i mężczyzny, które zbliżają się do siebie co pewien czas i zastygają w namiętnym pocałunku, aby za chwilę znowu się od siebie oddalić. Dzieło wykonała gruzińska artystka Tamara Kvesitadze, a jego nazwa nawiązuje do powieści Lwa Nussimbauma (1905–1942) Ali i Nino (wydanej w 1937 r. pod pseudonimem Kurban Said), opowiadającej historię miłości chrześcijanki z gruzińskiej rodziny książęcej i muzułmanina z Azerbejdżanu. Pomnik nie tylko kojarzy się np. z najsłynniejszą literacką parą kochanków Romeem i Julią, lecz także symbolizuje spotkanie Zachodu ze Wschodem. Poza tym swoisty taniec ruchomych rzeźb skłania do refleksji nad związkiem dwojga ludzi.

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Ruchoma stalowa rzeźba Ali i Nino

SS 25-metrowa Wieża Czaczy w Batumi

Niedaleko portu stoi 25-metrowa Wieża Czaczy nazwana tak od rodzaj u g r u z i ń s k i e j wó d k i w y t w a r za n e j najczęściej z wytłoków winogronowych. Jej odpowiedniki znane z basenu Morza Śródziemnego stanowią włoska grappa, serbska i chorwacka rakija, tureckie raki, a nawet francuski marc. Ten napój jest bardzo popularny w Gruzji i miejscowi chętnie nim częstują, ale w przypadku produkcji domowej należy uważać zarówno na jego czystość, jak i przede wszystkim wysoką zawartość alkoholu (czasami dochodzącą nawet do 65 proc.). Przez wiele lat obiektem zainteresowania turystów były umieszczone obok Wieży Czaczy cztery dystrybutory. Co tydzień o tej samej porze (o godz. 19.00) przez 10 minut lał się z nich darmowy trunek. Niestety, od pewnego czasu wódka już z nich nie płynie, ale bez problemu możemy ją dostać np. na lokalnym bazarze.

Batumski bulwar to też miejsce rozrywek kulturalnych. Zagramy tu w olbrzymie szachy i posłuchamy występów chórów gruzińskich (męskich i żeńskich) śpiewających tradycyjne i nowsze pieśni. Trzeba pamiętać, że Gruzini są obdarzeni niesamowitymi umiejętnościami. Wspaniałe polifoniczne utwory potrafią wykonywać również a cappella.

ATRAKCJE ADŻARII W B a t u m i w a r t o o d w i e d z i ć t a k że m . i n . p l a c E u ro py ( E ra s M o e d a n i ) i niedawno wyremontowany kwartał Piazza utrzymany w stylistyce centrum włoskiego miasteczka. W tej okolicy działa mnóstwo eleganckich restauracji i odbywają się koncerty. Osoby interesujące się historią i sztuką powinny zajrzeć do Muzeum Archeologicznego z eksponatami przedstawiającymi dzieje Adżarii czy Państwowego Muzeum Sztuki Adżarii prezentującego 

LATO-JESIEŃ 2016


82 DALEKIE PODRÓŻE

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Mury twierdzy Gonio przy ujściu rzeki Czoroch do Morza Czarnego

d z i e ł a s ł y n n ego g r u z i ń s k i ego p r y mitywisty Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego). Podobnie jak w wielu miastach Wschodu większość dróg mieszkańców zbiega się na tutejszym targu, zwanym bazarem (słowo zapożyczone z języka tureckiego, od pazar). Turyści tropiący koloryt lokalny mogą poczuć się na nim w swoim żywiole – na każdym kroku na stoiskach piętrzą się nieprzebrane ilości warzyw, owoców (również tych zupełnie w Polsce nieznanych), serów i przypraw najróżnorodniejszego rodzaju. Tuż obok sprzedawcy oferują herbatę z pobliskich plantacji i miejscowe wina. Warto kupić np. adżikę (pikantną pastę z czerwonej papryki z dodatkiem czosnku, ziół i orzecha włoskiego) lub swańską sól (mie-

szankę z dzikimi ziołami i przyprawami). Wielbicielom mocnych wrażeń polecam degustację domowych trunków – czaczy czy innych winiaków. Interesującą atrakcją Batumi jest delfinarium. W sezonie letnim nawet trzy razy dziennie odbywają się w nim pokazy, na których przed publicznością występują właśnie delfiny. Stanowią one wspaniałą rozrywkę dla dzieci. Adżaria to nie tylko Batumi. Na uwagę zasługują też parki narodowe Maczachela i Mtirala. Ze względu na górzyste ukształtowanie terenu są one świetnymi regionami na trekking. Można się po nich poruszać wyznaczonymi szlakami turystycznymi, a na nocleg zatrzymać w gospodarstwach agroturystycznych. Panuje tutaj klimat

TT Pyszna gruzińska kuchnia to m.in. chaczapuri, badrijani i zupa lobio ©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

LATO-JESIEŃ 2016

odmienny od tego nad brzegiem Morza Czarnego, dlatego na wyprawę warto się odpowiednio przygotować – przydadzą się cieplejsze ubrania i wygodne buty do wędrówek górskich. Wielbiciele antycznych budowli powinni dotrzeć do twierdzy Gonio, która leży ok. 15 km na południe od Batumi i 4 km na północ od tureckiej granicy. W tym miejscu istniało starożytne miasto Apsaros (Apsaruntos), założone przez Greków. W II w. n.e. znajdował się tu dobrze ufortyfikowany rzymski ośrodek kolonii Kolchida. Twierdzę zbudowano na planie prostokąta i umocniono kilkunastoma basztami. Pełniła ona swoją militarną funkcję także za czasów panowania na tym terenie Bizancjum i Imperium Osmańskiego (do 1878 r.). Do dziś przetrwały dawne mury i fragmenty wież. Na terytorium Adżarii zachowały się oprócz tego pozostałości sieci dróg bitych. Do najciekawszych obiektów należy nadal używany średniowieczny most kamienny w Dandalo, powstały w XII stuleciu za panowania królowej Tamar I Wielkiej (ok. 1160–1213). Nawet dzisiaj przeprawa zadziwia inżynierów swoją charakterystyczną konstrukcją bez podpór. Takich mostów znajdziemy zresztą w Gruzji więcej. W Adżarii spodoba się również amatorom kulinarnych przysmaków. Lokalne potrawy są nieodłączną częścią gruzińskiej kuchni. Najbardziej rozpoznawalnym daniem jest adżarskie chaczapuri, czyli wypiekany w piecu placek w formie łódeczki z nadzieniem z sera i jajkiem. Znakomicie sprawdzi się jako śniadanie czy lunch. Poza tym pysznie smakują też badrijani – ruloniki ze smażonych plastrów bakłażana zazwyczaj wypełniane pastą orzechową, lobio – gęsty gulasz z rozgniecionej czerwonej fasoli serwowany w glinianym


83

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Malownicza panorama stolicy Gruzji

Do posiłku zaleca się pić wodę Borjomi (Bordżomi) lub inne wody mineralne wspomagające trawienie. Nie wolno również zapomnieć o winie. W Gruzji podaje się je wszędzie i choć często dostaniemy wino domowe, to w Tbilisi, szczególnie w lepszych restauracjach, można znaleźć świetne wina jakościowe. Za popularne szczepy gruzińskie uchodzą saperawi (uprawiany np. w Dolinie Alazańskiej) i mcwane (rosnący m.in. w okolicy Teliani). Na osoby mające mocną głowę na koniec wieczoru czeka jeszcze kieliszek czaczy.

ZWIEDZANIE STOLICY ©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Przeznaczony wyłącznie dla pieszych Most Pokoju nad Kurą w Tbilisi

garnku oraz adżarska kawarma – cienkie plastry mięsa w sosie doprawione chili, podawane w ketsi (naczyniu z gliny).

TBILISKA UCZTA W Tbilisi od godzin porannych aż do późnej nocy unosi się wszędzie zapach gruzińskich potraw, ziół i przypraw. Towarzyszy on tu turystom niemal zawsze. Gruzini cenią swoją kuchnię i rzeczywiście potrafią zarówno gotować, jak i jeść prawie w każdym miejscu. Wystarczy chwila przerwy, aby zaczęli rozkładać na trawie obrusy i wykładać wcześniej przyrządzone lub świeżo zakupione specjały. W gruzińskiej stolicy znajdują się setki kafejek, barów czy restauracji, w których podaje się lokalne potrawy. Z myślą o turystach w menu umieszcza się także opisy dań w języku angielskim, a często nawet i zdjęcia. Na śniadanie warto zjeść tutejsze chaczapuri. Placki przypominają te serwowane w Adżarii, ale są płaskie i mają nadzienie serowe z dodatkiem ziół. Jako ciepły posi-

łek mogą być znakomitym początkiem dnia. Oprócz tego nie kosztują wiele i kupimy je w niemal każdym barze lub budce oferującej właśnie te przekąski. Na lunch warto znaleźć lokal, w którym podaje się dania wegetariańskie, a czasem wręcz wegańskie. Gruzińska kuchnia pełna jest bardzo smacznych potraw z warzyw. Należą do nich choćby wspomniane już przeze mnie zupa lobio i bakłażanowy specjał badrijani oraz pszenny placek lobiani z czerwoną fasolą bądź phali – pasta szpinakowa przyprawiona orzechami włoskimi. Wieczorem obowiązkowo trzeba udać się na kolację, która u Gruzinów często przeradza się w wielodaniową ucztę. Na niej już najczęściej królują dania mięsne – przede wszystkim chinkali (pyszne i soczyste pierogi faszerowane baraniną i wołowiną, najczęściej doprawione kolendrą), lula kababi (mielona i grillowana baranina z mnóstwem ziół) oraz adżapsandali (rodzaj gulaszu bezmięsnego z bakłażana, papryki i pomidorów z ziołami).

Tbilisi stanowi ważny ośrodek Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Budowle sakralne w mieście odzwierciedlają dzieje państwa Gruzinów, zachwycają swoim pięknem i tchną mistycyzmem. Najstarszą stołeczną świątynią jest Anczischati z VI w. Cerkiew zachowała wczesnośredniowieczny układ trzynawowy, choć w następnych stuleciach była wielokrotnie przebudowywana. Czczono w niej cudowną ikonę Chrystusa. Według legendy miała ona powstać w nadnaturalny sposób – poprzez przeniesienie wizerunku Jezusa z mandylionu z greckiej Edessy (Edesy). Obecnie obraz znajduje się w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych im. Szalwy Amiranaszwilego w Tbilisi. Do najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego należy majestatyczna Katedra Sioni, której nazwa pochodzi od wzgórza Syjon w Jerozolimie. Wzniesiono ją w XII stuleciu (choć pierwszy kościół zbudowano w tym miejscu już w V w.) w obecnym rejonie Dzweli Tbilisi (Starego Tbilisi). Zwiedzanie tbiliskich cerkwi dla chrześcijan bywa przeżyciem duchowym, 

LATO-JESIEŃ 2016


84 DALEKIE PODRÓŻE

W POSZUKIWANIU ZABYTKÓW

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS XI-wieczna Katedra Sweti Cchoweli w pełnym zabytków mieście Mccheta

©©WIKIMEDIA COMMONS/ALEXXX1979

SS Monastyr Dżwari na wzgórzu przy ujściu rzeki Aragwi do Kury

ale i wyznawcy innych religii lub osoby niewierzące mogą odkryć mistycyzm tutejszego chrześcijaństwa. Oprócz budowli sakralnych w stolicy Gruzji znajdziemy jeszcze wiele innych zabytków i atrakcji. Warto tu wymienić choćby Muzeum Historii Tbilisi i Muzeum Gruzji (oddziały Gruzińskiego Muzeum Narodowego), twierdzę Narikala z IV w. górującą nad centrum miasta, zabudowania Dzweli Tbilisi, Narodowy Ogród Botaniczny Gruzji, łaźnie siarkowe w Abanotubani, re-

prezentacyjną aleję Szoty Rustawelego, przy której stoją gmachy Teatru im. Szoty Rustawelego, Opery Narodowej i Baletu, dawny budynek parlamentu i secesyjne kamienice, oraz Sobór Świętej Trójcy (ukończona w 2004 r. najwyższa na Kaukazie świątynia chrześcijańska – ma 68 m, nie licząc krzyża na kopule). Koniecznie trzeba też wybrać się na lokalny targ. Wcześnie rano tętni on życiem, a turyści mogą nacieszyć się atmosferą wschodniego bazaru i kupić regionalne produkty.

TT Największą wieżą fortecy Ananuri jest Szeupowari z XVII stulecia ©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

LATO-JESIEŃ 2016

Mccheta-Mtianetia to jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji. Rolę jego stolicy odgrywa ponad 10-tysięczna Mccheta. Drugi człon nazwy – Mtianetia – pochodzi od gruzińskiego słowa mta, czyli „góra”. Region ten leży w północnej części kraju i obejmuje fragment łańcucha Wielkiego Kaukazu. Najwyższym szczytem na tym obszarze jest Kazbek (5033,8 m n.p.m.). Mccheta była kiedyś stolicą Królestwa Iberii, istniejącego od ok. IV w. p.n.e. do VI w. n.e. Od Tbilisi dzieli ją jedynie mniej więcej 20 km, dlatego niezwykle łatwo do niej dotrzeć. W mieście i jego okolicy znajdują się trzy obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwszy z nich stanowi Katedra Sweti Cchoweli – siedziba patriarchy Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego. Świątynia pochodzi z XI stulecia. Zbudowano ją na planie krzyża równoramiennego. Dach wieńczy szesnastookienna kopuła w kształcie ostrosłupa. Wewnątrz można podziwiać liczne freski i grobowce gruzińskich królów. Na wspomnianej liście znajduje się także leżący pod Mcchetą monastyr Dżwari z przełomu VI i VII w. Podobnie jak katedrę, wzniesiono go na planie krzyża. Każde jego ramię zamyka półkolista absyda. Ostatni obiekt objęty ochroną organizacji UNESCO to usytuowany nieopodal centrum miasta monastyr Samtawro. Ten zespół architektoniczny uchodzi za jeden z najważniejszych zabytków Mcchety. Składa się na niego m.in. kościół, dzwonnica i mury z wieżami, które pochodzą z pierwszej połowy XI stulecia. W bezpośredniej okolicy stolicy regionu znajdziemy również inne niezmiernie interesujące zabytki. Warto wśród nich wymienić ruiny imponującej średniowiecznej twierdzy Bebris Ciche, wznoszące się malowniczo nad prawym brzegiem rzeki Aragwi, pozostałości miasta Armazi z zarysem starożytnego pałacu na górze Bagineti oraz monastyr Zedazeni położony na lewym brzegu Aragwi. Ten ostatni klasztor został założony w VI w. Zabudowania, które zachowały się do naszych czasów, datowane są na VIII stulecie. Obszar Mcchety-Mtianetii przecina Gruzińska Droga Wojenna. Ciągnie się ona na północ w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Trasa ta prowadzi z Tbilisi przez Wielki Kaukaz aż do Władykaukazu w Osetii Północnej (autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej). W całości liczy 208 km, a swoją nazwę otrzymała ze względu na fakt, że w XIX w. Rosjanie przerzucali tędy swoje wojska do walk z kaukaskimi góralami i Imperium Osmańskim.


85 W starożytności natomiast biegł tędy szlak komunikacyjny łączący Kaukaz Południowy z Kaukazem Północnym. Dzięki zapierającym dech w piersiach widokom Gruzińska D rog a Wo j e n n a s t a n ow i d z i ś j e d n ą z najważniejszych atrakcji turystycznych kraju. Popularnością cieszy się szczególnie wśród miłośników górskich krajobrazów. W tym urokliwym rejonie natkniemy się też na specyficzne wieże mieszkalno-obronne (tzw. koszkis), które mają zwykle trzy kondygnacje. Amatorom trekkingu warto polecić wycieczkę do Stepancmindy nad rzeką Terek. Stąd można organizować wyprawy w wyższe partie gór, np. do wioski Gergeti i Klasztoru Świętej Trójcy (Cminda Sameba) wzniesionego na wysokości 2170 m n.p.m. albo na drzemiący wulkan Kazbek. Jedną z atrakcji na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest forteca Ananuri, pochodząca z przełomu XVI i XVII w. Znajduje się ona nad Zbiornikiem Żinwalskim. Kąpiel w jego turkusowych wodach przynosi ulgę w czasie letnich upałów.

ZIMOWE SZALEŃSTWO W regionie Mccheta-Mtianetia, ok. 120 km na północ od Tbilisi leży znany ośrodek narciarski Gudauri. Nie przypomina on modnych austriackich czy włoskich kurortów alpejskich, gdyż wypełniają go zarówno

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Klasztor Świętej Trójcy z XIV w. stoi w pobliżu wioski Gergeti

hotele, jak i apartamentowce. Dojazd do tej szybko rozwijającej się miejscowości nawet w sezonie zimowym jest stosunkowo wygodny – obiekty hotelowe organizują do niej własne transfery, z Tbilisi jeżdżą busy zwane marszrutkami, a w ostateczności można dostać się tu taksówką. Gudauri oferuje ponad 57 km tras położonych na wysokości między 1990 a 3007 m n.p.m. i 7 wyciągów (gondolowy, orczykowy i 5 krzesełkowych). Do największych jego zalet należą niezmiernie tanie przejazdy (koszt dziennego karnetu dla dorosłych to ok. 50 zł) oraz wyspecjalizowane szlaki do slalomu, slalomu gi-

ganta i supergiganta (z certyfikatami FIS). Skorzystamy tutaj także z możliwości jazdy w stylu freeride po stokach Kaukazu i odwiedzimy snowpark. Lokalna infrastruktura narciarska zapewnia znakomitą rozrywkę dzieciom i dorosłym, osobom początkującym i doświadczonym narciarzom. Wokół rozpościerają się spektakularne widoki, a pobyt w kurorcie uprzyjemnia smaczna gruzińska kuchnia. Wieczorem odwiedzający Gudauri bawią się z kolei w licznych klubach i barach. Najlepszy okres na wyprawę na narty do północnej Gruzji to druga połowa lutego i marzec (sezon trwa tu zazwyczaj od grudnia do końca kwietnia). Na początku lutego 

LATO-JESIEŃ 2016


86 DALEKIE PODRÓŻE

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Gruziński kurort Gudauri przyciąga miłośników jazdy w stylu freeride

-Dżawachetia) i Mestia (w Megrelii-Górnej jące są też tanie karnety oraz małe kolejki Swanetii na północnym zachodzie). Ten na wyciągi, szczególnie w tygodniu. Polacy pierwszy zalicza się do najstarszych w kraju. chwalą sobie poza tym podawane w lokal- Leży na średniej wysokości 1700 m n.p.m. nych knajpkach smaczne potrawy w cenach w masywie Małego Kaukazu w północnej porównywalnych do tych w naszym kraju. części Gór Trialeckich. W Bakuriani paWarto jednak zdawać sobie sprawę z tego, nują odmienne warunki niż w Gudauri. że koszty zakwaterowania w komfortowym Najwyższy szczyt w okolicy to Kochtagora hotelu należą do dość wysokich. Na osoby (2155,4 m n.p.m.). Całkowita długość tras ze skromniejszym budżetem czekają więc zjazdowych wynosi 17 km. Działa tutaj tańsze hostele, pensjonaty czy apartamenty. 16 wyciągów narciarskich. Rejon kurortu ze Gudauri odwiedzają głównie Gruzini względu na klimat i ukształtowanie terenu i Rosjanie, a także Litwini, Łotysze i Ukraińcy, bardziej od Alp przypomina polskie Beskidy, choć nie brak również turystów z całego a sam ośrodek kojarzy się mocniej z Krynicąświata. Ośrodek cieszy się coraz większą re- -Zdrojem lub Zakopanem niż alpejskimi mianomą i doskonale sprawdzi się jako cel wy- steczkami. Stanowi więc dobre miejsce dla jazdu dla osób szukających nowych miejsc tych osób, które na wyjeździe sportowym idealnych na zimowe szaleństwo na śniegu. lubią też odpocząć na świeżym powietrzu i spróbować swoich sił w innych dyscypliNA POŁUDNIU I PÓŁNOCY nach zimowych, takich jak jazda bobslejem, Mniej znanymi i niewątpliwie tańszymi ku- skitouring (górskie wycieczki na nartach) rortami narciarskimi w Gruzji są Bakuriani czy narciarstwo biegowe. Bakuriani otaczają (w południowym regionie Samcche- wspaniałe lasy iglaste (głównie z przewagą świerków kaukaskich), dlatego szczyci TT Jeden z wyciągów krzesełkowych na zboczach Kaukazu w Gudauri obserwuje się na ogół największe opady śniegu, po których można jeździć na pokrywie o grubości powyżej 1,5 m. Dni stają się również wówczas coraz dłuższe i są bardziej słoneczne, a powietrze bywa niezwykle przejrzyste. W przypadku niesprzyjających warunków pogodowych używa się specjalnego systemu do sztucznego naśnieżania stoków. Dzięki temu grudniowe otwarcie sezonu odbywa się zawsze zgodnie z planem. Nad bezpieczeństwem w rejonie ośrodka narciarskiego czuwają ratownicy patrolujący okolicę. Przed wejściami na wyciągi umieszczono elektroniczne tablice informujące o wysokości, pogodzie i sytuacji na stoku. Na terenie kompleksu udostępniono bezpłatny bezprzewodowy internet. Polscy narciarze cenią Gudauri. Zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość jazdy w stylu freeride w znakomitych warunkach, jakich próżno szukać w popularnych regionach narciarskich Europy. Bardzo zachęca-

©©MARCO POLO HOTEL GUDAURI

LATO-JESIEŃ 2016


87

©©GEORGIAN NATIONAL TOURISM ADMINISTRATION

SS Świetne warunki w okolicy Gudauri

się znakomitym mikroklimatem. Podobnie jak w Gudauri jest tu dużo restauracji z tradycyjną kuchnią gruzińską. Mestia z kolei znajduje się w południowo-zachodniej części Wielkiego Kaukazu. W pobliżu miejscowości wyciąg zbudowała znana na świecie amerykańska firma Leitner-Poma of America. Z położonej na wysokości 2350 m n.p.m. stacji w Hatswali wiodą trasy zjazdowe o długości 1900 m (czerwona) lub 2565 m (niebieska). Dodatkowo powstała

©©MARCO POLO HOTEL GUDAURI

SS Heliskiing – zjazd ze stoku, na który dociera się helikopterem

tutaj infrastruktura dla początkujących narciarzy i łyżwiarzy. Poza tym ciekawą atrakcję w Mestii stanowią wędrówki na malownicze górskie szczyty, w tym wycieczki dwudniowe z noclegiem w Cwirmi (Tsvirmi), pozwalające podziwiać piękno Wielkiego Kaukazu i jego niezniszczonej przez człowieka dzikiej przyrody. Gruzja kiedyś kojarzyła się Polakom głównie z wypoczynkiem nad Morzem Czarnym w kurorcie Batumi. Później stała się w ich

oczach mekką dla wielbicieli trekkingu w rejonie Małego i Wielkiego Kaukazu. Dziś zaczynają ściągać do tego kraju amatorzy sportów zimowych, szczególnie coraz popularniejszego stylu freeride. Warto jednak pamiętać, że gościnna Gruzja potrafi także zachwycić wspaniałą kulturą, wyjątkową sztuką kulinarną, świetnymi winami i swoim specyficznym charakterem, który sprawia, że choć leży ona tak daleko od Polski, można się w niej poczuć jak w domu. 

LATO-JESIEŃ 2016


88 EUROPODRÓŻE

PORTUGALIA – NA KOŃCU STAREGO ŚWIATA MAGDALENA BARTCZAK

<< Przyjazny śródziemnomorski klimat, egzotyczne krajobrazy, różnorodna kuchnia, fascynująca historia, bogactwo architektury, liczne plaże rozciągnięte nad Atlantykiem i ogromna gościnność mieszkańców to tylko niektóre z wielu zalet Portugalii. Ten nieduży kraj pełen turystycznych atrakcji leży na samym krańcu Europy. Dlatego przez długi czas jego terytorium określano mianem „finis terrae”, czyli „koniec świata” bądź „koniec lądu”. >> LATO-JESIEŃ 2016


89

©©TURISMO DE PORTUGAL/SEBASTIAO DA FONSECA

SS Portugalską górzystą wyspę Madera porasta bujna roślinność

W

© TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

łaśnie tu znajduje się najdalej na zachód wysunięty punkt stałego lądu kontynentu europejskiego – Cabo da Roca, skalisty przylądek położony ok. 40 km od Lizbony, w Parku Naturalnym Sintra-Cascais (Parque Natural de Sintra-Cascais). Od lat pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji Portugalii. Jest to miejsce magiczne i obdarzone niezaprzeczalnym urokiem, a to m.in. z tego powodu, że przez wieki, aż do pierwszych międzykontynentalnych ekspedycji i odkryć geograficznych było dla Europejczyków symbolicznym końcem znanego im świata. Świadczy o tym chociażby zdanie, które do dziś widnieje na tablicy umieszczonej na tutejszym obelisku. Pochodzi ono z eposu Luzjady autorstwa jednego z najsłynniejszych portugalskich mistrzów pióra, nazywanego księciem poetów, Luísa Vaza de Camõesa (ok. 1524–1580): Tu, gdzie ziemia się kończy, a morze zaczyna.

Najcharakterystyczniejszy punkt przylądka, od którego otrzymał on swoją nazwę, stanowi potężny klif (wnoszący się na 144 m n.p.m.), wspinający się pod niebo nad niespokojnymi wodami oceanu. Ponoć dokładnie tutaj, w miejscu zwanym przez starożytnych Rzymian Wielkim Przylądkiem (Promontorium Magnum), można podziwiać najpiękniejsze i najbardziej spektakularne zachody słońca w Portugalii. Urody Cabo da Roca dodaje zbudowana w 1772 r. latarnia morska (Farol do Cabo da Roca) i samo otoczenie – dziki, nieco opustoszały krajobraz przywodzący na myśl niepokojące obrazy z gotyckich powieści.

ZŁOCISTE WYBRZEŻE Równie zjawiskowo prezentuje się całe portugalskie wybrzeże. W tym niewielkim kraju (ponad 92 tys. km² powierzchni i niemal 10,5 mln mieszkańców) mnóstwo jest urokliwych nadmorskich miasteczek, klimatycznych wiosek rybackich i pięknych, często nieodkrytych przez turystów plaż. W samej okolicy Cabo da Roca leży np. dzika i otoczona potężnymi skałami Plaża Niedźwiedzia (Praia da Ursa), na której ze względu na utrudniony dostęp raczej nie natkniemy się – nawet w sezonie – na tłumy ludzi. W pobliżu wspomnianego przylądka, także na terenie Parku Naturalnego Sintra-Cascais, znajduje się również rozległa i całkowicie piaszczysta Praia Grande (czyli Wielka Plaża), słynąca m.in. ze znakomitych warunków do uprawiania sportów wodnych. Ich miłośnicy ściągają tu z całego kraju, a przede wszystkim z położonej ok. 30 km na wschód stąd Lizbony. W sąsiedztwie stolicy wybierzemy się też na dużo innych godnych polecenia plaż, które regularnie trafiają na listy najlepszych tego typu miejsc nie tylko w Portugalii, lecz także w Europie. Wiele z nich znajduje się w miejscowości Cascais. Od Lizbony dzieli ją zaledwie pół godziny jazdy podmiejskim pociągiem. Z założonej w XII w. osady rybackiej zmieniła się ona w elegancki kurort, kuszący uroczymi wąskimi uliczkami, wartym dłuższej wizyty targiem z rybami i owocami morza oraz licznymi parkami, skwerami i muzeami. To właśnie w sąsiedztwie Cascais, w pobliżu XVII-wiecznej fortecy zamienionej w hotel i restaurację (Fortaleza do Guincho) rozciąga się rozległa i złocista plaża Guincho (Praia do Guincho), nieco dzika i pełna soczyście zielonych wydm. Słynie ona z występujących w tym rejonie silnych wiatrów (znacznie łatwiej 

WW Miejscowość Azenhas do Mar położona na stromym klifie w gminie Sintra

LATO-JESIEŃ 2016


90 EUROPODRÓŻE oceanu piękną Tracy (czyli Contessę Teresę di Vicenzo), kreowaną przez Dianę Rigg. Mnóstwo cudownych portugalskich plaż – uznawanych za prawdziwe skarby przyrody – kryje również region Algarve, czyli najdalej na południe wysunięta część kraju. Znajdziemy tu m.in. otoczoną skałami, jaskiniami i klifami bajeczną Praia da Marinha czy Praia da Rocha, która zachwyca krystalicznie przejrzystą, lazurową wodą i grotami wyrzeźbionymi w wapieniu przez fale Atlantyku.

PORTUGALSKIE SMAKI ©©TURISMO DE PORTUGAL/RUI MORAIS DE SOUSA

SS Wciąż czynna latarnia morska z 1772 r. na Cabo da Roca ma wysokość 22 m

©©JUNTA DE TURISMO DA COSTA DO ESTORIL

SS Popularny kurort Cascais na Portugalskiej Riwierze (Riviera Portuguesa)

i przyjemniej jest tutaj więc uprawiać surfing, kite- i windsurfing niż się kąpać) i tego, że kilkakrotnie pojawiła się na dużym ekranie. Najbardziej znaną produkcją, w której posłużyła za sce-

nerię, był jeden z filmów o przygodach Jamesa Bonda – W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (1969). W tej okolicy brytyjski agent (grany przez George’a Lazenby’ego) ratował z burzliwych fal

TT Piękna plaża Camilo (Praia do Camilo) niedaleko Lagos w regionie Algarve ©©TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

LATO-JESIEŃ 2016

Kolejną zaletą portugalskiego wybrzeża jest niewątpliwie wspaniała kuchnia słynąca z ryb i owoców morza, dostępnych – oczywiście – w restauracjach, sklepikach i supermarketach w całym kraju, ale ze względu na codzienne połowy najlepiej smakujących właśnie nad oceanem. Portugalczycy – obok Islandczyków i Japończyków – należą do społeczeństw spożywających statystycznie najwięcej ryb na świecie (ok. 60 kg na osobę rocznie). Ich narodową potrawę stanowi dorsz (bacalhau), którego podobno przyrządza się tu na ponad 360 sposobów! Prawdziwym kulinarnym skarbem Portugalii są także sardynki (sardinhas), jedna z najpopularniejszych przekąsek. Zjada się je równie chętnie na słono, jak i na słodko. Mieszkańcy tego kraju przepadają też za wszelkiego rodzaju gulaszami i zupami, a za najbardziej typową pozycję w ich menu uchodzi przysmak, który łączy w sobie te dwa typy dań. Caldeirada, bo o niej mowa, przypomina gęstą zupę rybną przygotowaną m.in. z dorsza bądź halibuta, małż, kalmarów i ostryg. Wydaje się zresztą, że zakochani w owocach morza Portugalczycy dodają je do niemal każdej potrawy. Wystarczy wspomnieć, iż jedno z najpopularniejszych dań mięsnych to porco à alentejana, czyli gotowana wieprzowina z małżami (wieprzowina po alentejańsku). Poza tym wśród mięs królują wołowina i baranina, często podawane w formie grillowanej, w towarzystwie znakomitej tutejszej oliwy (określanej ze względu na swoją wysoką jakość płynnym złotem) i licznych przypraw, m.in. czosnku, goździków i słodkiego pieprzu. Jedno można stwierdzić na pewno: choć miłość mieszkańców Portugalii do wszystkiego, co da się wyłowić z morza, jest od wieków niezmienna, to ich kuchnia szczyci się niezmiernie różnorodnymi smakami i inspiracjami. Przyczyniły się do tego np. panowanie Arabów, wyprawy odkryw-


91 cze i kolonizacja obszarów na innych kontynentach. Dziś w portugalskiej sztuce kulinarnej znajdziemy wpływy arabskie, chińskie, japońskie, hinduskie, brazylijskie bądź afrykańskie. To bez wątpienia sprawia, że uchodzi ona za jedną z najciekawszych i najbardziej zróżnicowanych na świecie. Prawdziwą specjalność Portugalczyków s t a n ow i ą rów n i eż z n a ko m i t e s z l achetne trunki, m.in. produkowane na północnym zachodzie kraju vinho verde. Najsłynniejszym tutejszym wyrobem alkoholowym pozostaje jednak porto – najczęściej słodkie (choć zdarzają się także odmiany wytrawne i półwytrawne) wino wzmacniane, powstające w wyniku fermentacji winogron zbieranych na północy, w dolinie rzeki Douro. Zdecydowanie najlepiej smakuje ono w noszącym tę samą nazwę niemal 240-tysięcznym mieście, drugim pod względem wielkości po Lizbonie. W Porto i okolicy działa wiele znakomitych winiarni, do których warto wybrać się na degustację. Na zainteresowanie zasługują choćby te w miejscowości Vila Nova de Gaia (w obszarze metropolitalnym Porto), położone tuż nad rzeką. Rozciąga się stąd wspaniały widok na oba brzegi, a w pobliskim porcie wciąż można natknąć się na tradycyjne drewniane barki wykorzystywane niegdyś do przewozu wina w dół Douro.

CERAMICZNE OBRAZY W Porto powinno się spędzić co najmniej 2–3 dni, aby odkryć jego piękno i na spokojnie móc poddać się jego urokowi. Stare portugalskie przysłowie mówi: W Porto pracują, w Bradze się modlą, w Coimbrze studiują, a w Lizbonie wydają. To zdanie świetnie oddaje charakter tego ruchliwego, nieco zabieganego miasta, które od rana do wieczora tętni życiem. Spacer po nim najlepiej będzie rozpocząć od leżącej nad samą rzeką dzielnicy Ribeira, pełnej krętych, klimatycznych uliczek i interesujących zabytków. Do tych ostatnich należą m.in. potężna, a przy tym niezwykle surowa w swojej architekturze Katedra (Sé do Porto) z XII stulecia czy oszałamiający bogatym wystrojem Kościół św. Franciszka (Igreja de São Francisco), ukończony w 1410 r. Warto też skusić się na przechadzkę po ogromnym Mercado do Bolhão – najstarszym w Porto nieprzerwanie działającym targowisku, gdzie od samego rana można kupić przepyszne ryby, owoce morza, warzywa i owoce czy piękne kwiaty. W innym budynku (z 1885 r.), któ-

©©REGIAO DE TURISMO DO ALGARVE

SS Portugalia to raj dla wielbicieli win, ryb i owoców morza

©©PORTO CONVENTION & VISITORS BUREAU

SS Malownicze krajobrazy regionu winiarskiego Alto Douro (Górne Douro)

ry niegdyś stanowił popularny targ, czyli Mercado Ferreira Borges, znajduje się dziś cieszące się dużym zainteresowaniem centrum kulturalne. Organizuje się w nim spektakle teatralne, happeningi, wysta-

wy i koncerty. Z placu Wolności (Praça da Liberdade) przez aleję Aliantów (Avenida dos Aliados) dotrzemy z kolei do okazałego Ratusza Miejskiego (Paços do Concelho do Porto, Câmara Municipal do Porto), 

TT Doskonały sposób zwiedzania Porto stanowi widokowy rejs statkiem ©©PORTO CONVENTION & VISITORS BUREAU

LATO-JESIEŃ 2016


92 EUROPODRÓŻE

©©PORTO CONVENTION & VISITORS BUREAU

SS Widok na XVIII-wieczny Kościół św. Ildefonsa w centrum Porto

jednego z największych w Europie. Wygląda, jakby miał kilkaset lat, ale jego budowę rozpoczęto w 1920 r. Og ro m n e w ra że n i e ro b i rów n i eż pobliski późnobarokowy Kościół św. Ildefonsa (Igreja de Santo Ildefonso), ukończony w 1739 r. Jego fasadę zdobią azulejos – kwadratowe ceramiczne płytki stanowiące znak rozpoznawczy architektury portugalskich miast i miasteczek. Sposób ich wyrobu przywieźli ze sobą Maurowie. Dekorowanie nimi budynków stopniowo rozwinęło się w prawdziwą sztukę. Ułożone z nich mozaiki przedstawiają najczęściej ważne sceny z historii, motywy mitologiczne lub religijne bądź miejskie krajobrazy, kwiaty, drzewa i zwierzęta. Azulejos pokrywają całe ściany, podłogi i place w wielu parkach, pałacach, kościołach i klasztorach, a nawet zwykłych budynkach mieszkalnych.

LATO-JESIEŃ 2016

Jeden z najwspanialszych w Portugalii przykładów wykorzystania tej techniki ozdabiania budowli stanowi Pałac Narodowy w Sintrze (Palácio Nacional de Sintra), położony ok. 25 km od Lizbony. Jego historia sięga jeszcze czasów islamskich, ale swoją współczesną postać zawdzięcza on przebudowom przeprowadzonym w XIV, XV i XVI w. już z inicjatywy portugalskich władców, którzy mieli tu swoją letnią rezydencję. Do dziś pałac ten (zachwycający oszałamiającymi wnętrzami wyłożonymi misterną siatką azulejos) należy do najdoskonalszych w całym kraju obiektów łączących styl manueliński i mauretański. Zdecydowanie zasługuje więc na dłuższą wizytę, podczas której będziemy mogli w pełni docenić jego czar.

STOLICA MELANCHOLII Każde miasto świata wydaje się mieć w sobie smutek, z którego nie potrafi się wyzwolić. W pewnych miejscach jest on

prawie niezauważalny, w innych stanowi element dominujący, wgryza się w każdy kąt i wypełnia ulice i skwery. Melancholia przenika roztańczone tangiem Buenos Aires, gdzie pojawia się pod postacią mufy. Nad Wiedniem unosi się Traurigkeit. Stambułowi natomiast lirycznej urody dodaje tzw. hüzün, czyli – jak pisał m.in. turecki noblista Orhan Pamuk – rodzaj zbiorowego smutku, na jaki cierpią jego mieszkańcy. Na liście miast, którym czaru i urody dodaje unoszący się w powietrzu melancholijny nastrój, niewątpliwie znajduje się też Lizbona, najdalej na zachód wysunięta stolica kontynentalnej Europy, zamieszkana (wraz z przedmieściami tworzącymi zespół metropolitalny) przez ponad 2,8 mln ludzi. Jej ulice, place i podwórka wydają się przesiąknięte saudade. To słowo, według Portugalczyków nieprzetłumaczalne na inne języki, kryje w sobie tęsknotę za przeszłością, doświadczanie przemijania bądź poczucie braku


93

©©TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

SS Alfama, najstarsza dzielnica Lizbony, wzniesiona nad brzegiem Tagu

©©TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

©©TURISMO DE LISBOA VISITORS & CONVENTION BUREAU

SS Palácio Nacional da Pena w Sintrze

SS Arco da Rua Augusta przy lizbońskim placu Handlowym ukończono w 1875 r.

czegoś, co zostało utracone. Wydaje się, że ten „narodowy smutek”, jak nazywał go jeden z najbardziej znanych portugalskich autorów Fernando Pessoa (1888–1935), najmocniej odczuwalny bywa w Alfamie. Tej dzielnicy nie można ominąć przy okazji wizyty w Lizbonie. Właśnie w tym rejonie znajdują się najstarsze budynki w całym mieście, ponieważ był jedną z nielicznych jego części niedotkniętych przez potężne (i należące do największych w historii ludzkości) trzęsienie ziemi z 1 listopada 1755 r., które niemal doszczętnie zrujnowało stolicę Portugalii.

zalicza się Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge), górująca nad okolicą twierdza, wzniesiona w połowie XI w. przez Maurów. Forteca pozostawała w ich rękach do października 1147 r. Wówczas w trakcie rekonkwisty odbił ją pierwszy portugalski król Alfons I Zdobywca (1109–1185). W połowie XIII stulecia, gdy przeniesiono stolicę królestwa z Coimbry do Lizbony, zamek stał się siedzibą dworu. Przez pewien okres służył również za koszary i więzienie. Wspomniane trzęsienie ziemi okazało się dla niego tragiczne w skut-

Do najsłynniejszych tutejszych budowli

kach – został wtedy poważnie zniszczony i dopiero w latach 40. XX w. rozpoczęto w nim prace restauratorskie, przywracające mu wcześniejszą świetność i czyniące go wizytówką miasta. Położona malowniczo na wzgórzach Alfama pełna jest nie tylko historycznych atrakcji, ale też stromych brukowanych uliczek. Niektóre są tak wąskie, że niewskazane byłyby próby wjechania w nie samochodem. Wśród nastrojowych zaułków natkniemy się na mnóstwo barów i restauracji z graną na żywo muzyką fado. Narodziła się ona w XIX w. m.in. w tej dzielnicy, wówczas 

LATO-JESIEŃ 2016


94 EUROPODRÓŻE jednej z najuboższych w całej stolicy. Według samych Portugalczyków ten gatunek, określany także mianem portugalskiego bluesa, najlepiej wyraża ich poczucie melancholii i ma charakter trudny do podrobienia poza granicami kraju. Kolejnym charakterystycznym elementem lirycznego pejzażu Alfamy jest żółty pojazd, który już na dobre stał się wizytówką Lizbony. Mowa o legendarnym tramwaju nr 28 (eléctrico 28). Należy on do starego taboru pochodzącego jeszcze z końca XIX w. i od tego czasu niemal nieprzerwanie służącego lizbończykom. Dla porządku warto jednak dodać, że choć ta linia, zainaugurowana w 1914 r., kojarzona bywa głównie z tą dzielnicą, to tak naprawdę prowadzi również przez inne części miasta, a swoją trasę zaczyna w parafii (freguesia) Campo de Ourique, obok której leży XIX-wieczny Cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ważne miejsce w stolicy. Po drodze tramwaj nr 28 przejeżdża też np. przez położony w centralnej dzielnicy Baixa reprezentacyjny plac Handlowy (Praça do Comércio) ze wznoszącymi się nad nim pomnikiem króla Józefa I Reformatora (1714–1777) i kamiennym łukiem triumfalnym (Arco da Rua Augusta). To bez wątpienia prawdziwe serce Lizbony. Właśnie tu znajduje się również m.in. najstarsza kawiarnia w całym mieście – „Café-Restaurante Martinho da Arcada”, która działa nieprzerwanie od kilku stuleci. Stała się ona jednym z ulubionych miejsc spotkań towarzyskich lizbończyków już w styczniu 1782 r. Z tymi klimatycznymi, zanurzonymi w portowej atmosferze placami, ulicami i lokalami wydaje się kontrastować nowoczesna dzielnica o nazwie Park Narodów (Parque das Nações). Ten obszar rozwinął się pod koniec lat 90. XX w. przy okazji wystawy światowej Expo’98 zorganizowanej w 1998 r. w Lizbonie. Podziwiać tutaj można wiele budynków, które zachwycą nas swoim nowoczesnym minimalizmem. Wśród nich jest największe w Europie Oceanarium Lizbony (Oceanário de Lisboa) ze zgromadzonymi na powierzchni 20 tys. m² ponad 8 tys. stworzeń morskich reprezentujących 500 różnych gatunków. Od momentu powstania w 1998 r. uchodzi za jedną z najwspanialszych atrakcji turystycznych stolicy Portugalii. Inny symbol tutejszej architektury stanowi znajdujący się niedaleko oceanarium słynny most Vasco da Gamy (Ponte Vasco da Gama), łączący wchłoniętą już właściwie przez miasto miejscowość Sacavém z drugim brzegiem Tagu, a ściślej miasteczkami Montijo

LATO-JESIEŃ 2016

i Alcochete. Został on oddany do użytku jeszcze przed Expo’98, 29 marca 1998 r., w 500. rocznicę odkrycia drogi morskiej z Europy do Indii przez portugalskiego żeglarza. Rozpięta nad Tagiem konstrukcja robi ogromne wrażenie nie tylko ze względu na swój nowoczesny styl, lecz także rozmiary. Ponte Vasco da Gama ma ponad 17 km długości i 6 pasów ruchu, co czyni go najdłuższym mostem na kontynencie europejskim i jednym z najszerszych.

WIECZNA WIOSNA Portugalię często określa się mianem małego kraju pełnego wielkich marzycieli. To właśnie dzięki nim w przeszłości stała się ona potężnym imperium kolonialnym. Dzięki kolejnym wyprawom i odkryciom takich podróżników jak Ferdynand Magellan (1480–1521) czy Vasco da Gama (ok. 1460 lub 1469–1524) stopniowo poszerzała swoje pozaeuropejskie granice. Była zresztą pierwszym państwem ówczesnej Europy, które organizowało zamorskie podboje. Pierwsza tego typu wyprawa odbyła się w sierpniu 1415 r. i zakończyła się zdobyciem afrykańskiej Ceuty (przejętej później, w 1580 r., przez Hiszpanów). W czasach świetności Portugalia swoimi wpływami sięgała trzech kontynentów i panowała na kilkudziesięciu podbitych terytoriach – od Brazylii przez Mozambik i Angolę oraz znaczącą część Indii aż po tereny Dalekiego Wschodu, w tym m.in. Timor Portugalski i japońskie Nagasaki. Ten europejski kraj najdłużej zachował też swoje kolonie – ostatnim miejscem opuszczonym przez Portugalczyków było miasto Makau, przekazane w grudniu 1999 r. Chinom. Do takich marzycieli podbijających świat należała również dwójka odkrywców, którzy w 1418 r. podczas jednego z rejsów za sprawą gwałtownego sztormu trafili przypadkiem na wysepkę Porto Santo (42,5 km² powierzchni) w bezludnym wówczas archipelagu leżącym niemal 1 tys. km od Lizbony i mniej więcej 700 km od wybrzeża Afryki. Żeglarze João Gonçalves Zarco (ok. 1390–1471) i Tristão Vaz Teixeira (ok. 1395–1480), do których dołączył Bartolomeu Perestrelo (ok. 1394–1457), służący w portugalskim wojsku, w kolejnych miesiącach przybili do następnych wysp położonych w pobliżu – niedużej Vermeli Fory i największej ze wszystkich (ponad 740 km2 powierzchni) Madery. Ta ostatnia od razu zachwyciła Portugalczyków swoją wielką urodą. Ze względu na wszechobecną soczystą zieleń i liczne drzewa zdecydowanie odróż-

niała się od innych, bardziej pustynnych rejonów archipelagu. Nazwana przez odkrywców „Wyspą Drewna” (madeira po portugalsku oznacza „drewno”), stała się prawdziwym skarbem rodzącego się portugalskiego imperium i stanowiła odtąd częsty cel kolejnych wypraw. Coraz liczniejsi mieszkańcy Madery, której kolonizacja rozpoczęła się w 1425 r., zaczęli bogacić się na współpracy handlowej nie tylko z kontynentalną częścią kraju, ale też nowoodkrytymi terenami w Ameryce Południowej (w 1500 r. Portugalczycy dopłynęli do brzegów późniejszej Brazylii), a region zyskiwał na znaczeniu. Choć od tego czasu wiele zdążyło się zmienić, a Portugalia przestała być imperialną potęgą i straciła swoją wysoką pozycję polityczną, to odkryty przez trójkę żeglarzy archipelag do dziś przyciąga swoją egzotyczną urodą. Stanowi nieco zagadkową i trudną do zaklasyfikowania ziemię pogranicza – zagubioną wśród wód Oceanu Atlantyckiego, leżącą między Europą a Afryką, oddaloną o setki kilometrów od wybrzeży obu kontynentów. Ze względu na łagodny klimat nazywa się Maderę „krainą wiecznej wiosny”. Temperatury rzadko osiągają w tym rejonie ekstremalne wartości. Latem wynoszą nie więcej niż 25°C, a zimą – nie mniej niż 20. Dzięki doskonałym warunkom klimatycznym i żyznym wulkanicznym glebom panują tu znakomite warunki do wytwarzania wina madera, które obok porto ma opinię najlepszego w całym kraju. Historia produkcji tego szlachetnego trunku na archipelagu sięga ponad 300 lat wstecz. Obecnie jego sprzedaż jest najważniejszą częścią lokalnej gospodarki zaraz obok turystyki, która z roku na rok coraz bardziej się rozwija, co potwierdza m.in. fakt, że w 2016 r. w głosowaniu organizowanym wśród użytkowników największego na świecie serwisu podróżniczego TripAdvisor Madera, nazywana Perłą Atlantyku, została uznana za jedną z 10 najlepszych wysp w Europie. Czym zasłużyła sobie na taki tytuł? Niewątpliwie jednym z powodów była różnorodność przyrody, która robi tym większe wrażenie, jeśli uświadomimy sobie, na jak małym terytorium się rozwija. Na tym niewielkim lądzie znajdziemy zarówno gęsto zalesione, jak i piaszczyste góry, liczne wodospady i zatoki oraz oszałamiające skaliste klify wznoszące się nad Oceanem Atlantyckim. Najwyższym z nich jest liczący 589 m Cabo Girão, uważany jednocześnie za jeden z największych w całej Europie. Wyjątkowości temu miejscu dodaje zbudowany na nim 


95

©©E. H./TURISMO DA MADEIRA

©©F. C./TURISMO DA MADEIRA

SS Charakterystyczne dla flory Madery są mimozy, bodziszki i wawrzyny

SS Punkt widokowy Balcões w maderskim lesie

TT Wysokie klifowe wybrzeże Madery

TT Cabo Girão przyciąga wielu turystów

©©T. S./TURISMO DA MADEIRA ©©TURISMO DA MADEIRA

SS Urokliwe miasto Câmara de Lobos

©©TURISMO DA MADEIRA

LATO-JESIEŃ 2016


96 EUROPODRÓŻE

©©H. R./TURISMO DA MADEIRA

SS Zatoka Funchal widziana z Ponta do Garajau (Przylądka Rybitw)

w październiku 2012 r. szklany taras widokowy, z którego rozpościera się zachwycający widok na okolicę. Słynny klif oraz tutejsze wąwozy i szczyty (m.in. spektakularny Pico Ruivo – 1862 m n.p.m. – i Pico das Torres – 1851 m n.p.m.) są charakterystycznymi elementami pejzażu Madery, ukształtowanej w wyniku serii wybuchów podwodnego wulkanu.

SERCE MADERY Zapierający dech w piersiach Cabo Girão leży na trasie łączącej dwa najważniejsze miasta na wyspie – Câmara de Lobos i Funchal (stolicę Madery). Pierwsze z nich, niewielkie, 18-tysięczne, położone tuż nad rozciągającą się w dole zato-

ką, wydaje się miejscem, w którym czas się zatrzymał. Na każdym kroku czuje się w nim, że jeszcze niedawno było skromną i niepozorną osadą rybacką. W porcie do dziś można natknąć się na kutry, których właściciele przed chwilą powrócili z połowów, a na wzgórzach – przespacerować się wśród uroczych białych domków tutejszych rybaków i żeglarzy. To właśnie w Câmara de Lobos znajduje się najstarsza świątynia katolicka na Maderze, wybudowana w 1420 r. Kaplica Matki Boskiej z Conceição (Capela de Nossa Senhora da Conceição). Kilka uliczek dalej przez jakiś czas mieszkał jeden z najsłynniejszych gości, którzy zawitali na tę wyspę, sam brytyjski premier Winston Churchill

TT Złota Piłka FIFA w Muzeum CR7 poświęconym Cristiano Ronaldo ©©TURISMO DA MADEIRA

LATO-JESIEŃ 2016

(1874–1965). Polityk oddawał się tutaj błogiemu odpoczynkowi, ale też rozwijał swoją artystyczną pasję. Zainspirowany otaczającymi go uroczymi krajobrazami uwieczniał je na obrazach. Z drugim ze wspomnianych miast, liczącym 112 tys. mieszkańców Funchal związane są losy innej osobistości, tym razem ze świata sportu. W nim właśnie (w parafii Santo António) 31 lat temu urodził się słynny piłkarz Cristiano Ronaldo, świeżo upieczony mistrz Europy. O ile o obecności Winstona Churchilla na wyspie świadczy kilkanaście pejzaży i kawiarnia nazwana jego imieniem (w której miał on ponoć godzinami przesiadywać), o tyle osoba popularnego sportowca cieszy się obecnie zdecydowanie większym zainteresowaniem. Pod koniec 2014 r. w centrum Funchal postawiono mu wielki pomnik z brązu, a od trzech lat fanów piłki nożnej i jego samego przyciąga tu poświęcone mu Muzeum CR7 (nazwa pochodzi od pseudonimu Portugalczyka). Placówka szczyci się kolekcją liczącą ponad 150 eksponatów związanych z karierą Cristiano Ronaldo. Składają się na nią m.in. jego pierwsze piłkarskie trofea, prywatne zdjęcia, filmy i figura woskowa piłkarza. Innym znakiem rozpoznawczym stolicy Madery jest położona w jej historycznym centrum , w dzielnicy Santa Maria Maior, potężna Forteca św. Jakuba (Fortaleza de São Tiago do Funchal), przyciągająca wzrok swoim intensywnie żółtym kolorem.


97 wali domy pierwsi osadnicy. Po spacerze wśród XV-wiecznych kamienic warto odwiedzić pobliski Targ Rolników (Mercado dos Lavradores) w przepięknym budynku otwartym w listopadzie 1940 r., utrzymanym w stylu art déco i modernizmu. Zobaczymy tu barwny dziedzi-

©©F. C./TURISMO DA MADEIRA

SS Wieża Katedry w Funchal ukończonej w pierwszej połowie XVI w.

©©F. C./TURISMO DA MADEIRA

SS Barwne stoiska na Targu Rolników

©©F. C./TURISMO DA MADEIRA

SS Zjazd z Monte wiklinowymi saniami to jedna z atrakcji Funchal

Stanowi nie tylko znakomity punkt widokowy, z którego można podziwiać ocean i dużą część wyspy, lecz także największy na niej raj dla miłośników sztuki. Od 1992 r. w murach twierdzy działa Muzeum Sztuki Współczesnej Funchal (Museu de Arte Contemporânea do Funchal – MACFunchal) prezentujące portugalskie dzieła powstałe w ciągu ostatnich 50 lat. Wśród stromych uliczek dzielnicy São Pedro znajdziemy m.in. renesansowe i modernistycz-

ne wille oraz pałace, ogromny Klasztor św. Klary (Convento de Santa Clara), którego dzieje rozpoczynają się pod koniec XV stulecia, oraz Muzeum Historii Naturalnej (Museu de História Natural do Funchal), najstarszą tego typu placówkę na archipelagu, funkcjonującą już od 1929 r. Równie dużo atrakcji oferuje cała rozległa Zona Velha, czyli najdawniejsza część Funchal, słynąca choćby z tego, że właśnie w jej rejonie wybudo-

niec kwiatowy, wspaniałe dekoracje z płytek azulejos i przejdziemy się między stoiskami z rękodziełem artystycznym i kolorowymi straganami, gdzie będziemy mogli spróbować najbardziej typowych lokalnych przysmaków – egzotycznych owoców, serów, wina, owoców morza i ryb, m.in. suszonego wedle tradycyjnej portugalskiej receptury dorsza (bacalhau). Wreszcie na sam koniec zwiedzania najlepiej zostawić sobie ok. 15-minutową wycieczkę koleją gondolową (Teleférico Funchal-Monte) łączącą Zona Velha z leżącą wyżej parafią Monte. Co ciekawe, ze szczytu można zjechać tradycyjnymi wiklinowymi saniami charakterystycznymi dla Funchal. Kierują nimi mężczyźni w słomkowych kapeluszach. Swoje pojazdy rozpędzają, odpychając się nogami od podłoża. Widok przypominających kosze sań w zestawieniu z nowoczesną kolejką znakomicie oddaje charakter zarówno samej Madery, jak i całej Portugalii, kraju na każdym kroku pełnego niespodzianek i harmonijnie łączącego w sobie melancholijny nastrój ze śródziemnomorską radością życia czy dawne tradycje z nowoczesnością. 

LATO-JESIEŃ 2016


98 EUROPODRÓŻE

Z CZYM KOJARZY SIĘ

PORTUGALIA...? opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

LATO-JESIEŃ 2016


© MATERIAŁY PRASOWE TUI POLAND

<< Takie pytanie postawiliśmy siedmiu wybranym ekspertom, którzy znają niczym własną kieszeń to najdalej na zachód wysunięte państwo kontynentalnej Europy, obejmujące swoimi granicami jeszcze dwa niezmiernie urokliwe archipelagi oblewane przez wody Oceanu Atlantyckiego – Azory i Maderę. Ten iberyjski kraj wiecznej wiosny i 300 słonecznych dni w roku, zapierający dech w piersiach pięknem klifowych wybrzeży, egzotycznymi dla nas krajobrazami, bujną roślinnością i cennymi zabytkami słynie m.in. z niezwykle malowniczych wielokilometrowych piaszczystych plaż, spektakularnych wydm, plantacji wiecznie zielonych dębów korkowych, wyśmienitej kuchni opartej głównie na przyrządzanych na niezliczone sposoby świeżych rybach i owocach morza (poza wnętrzem lądu, gdzie dominuje mięso), wybornych win, na czele ze wzmacnianymi porto („vinho do Porto”) i maderą („vinho da Madeira”), doskonałej kawy „bica”, klimatycznych uliczek i zaułków Lizbony i Porto, melancholijnego, subtelnego nastroju „saudade”, płynącej prosto z duszy muzyki fado, określanej czasem mianem portugalskiego bluesa, ozdobnych płytek ceramicznych „azulejos”, ogromnej gościnności na ogół spokojnych i wyciszonych mieszkańców, bogatego życia nocnego, wymarzonych wręcz warunków do uprawiania wszelkich sportów wodnych czy wreszcie świetnych piłkarzy, świeżo upieczonych mistrzów naszego kontynentu. To także ojczyzna wielkich marzycieli i słynnych odkrywców – Bartolomeu Diasa, Vasco da Gamy, Ferdynanda Magellana i Pedra Álvaresa Cabrala. Poniżej zamieszczamy krótkie, lecz szalenie ciekawe wypowiedzi naszych rozmówców na temat pasjonującej i pełnej wspaniałych atrakcji Portugalii, nazywanej ziemią łagodnych obyczajów. >> WW Palácio Nacional da Pena w Sintrze, pałac z XIX w. w stylu romantycznym

LATO-JESIEŃ 2016

99


100 EUROPODRÓŻE PAULINA BIERNACKA-ŁUKAJNIUK MENEDŻER DS. PRODUKTU W TUI POLAND XX Portugalia jest niezwykła. Jeżeli raz ją odwiedzimy, możemy być pewni, że zapałamy do niej wielką miłością i będziemy chcieli wracać w jej gościnne progi przy każdej okazji. O przyciągającej jak magnes urodzie tego miejsca przekonuję się zawsze, gdy słucham zachwyconych klientów, którym pomagałam wybrać je na idealne wakacje.

Lagoa, jednej z najcudowniejszych plaż, jakie miałam okazję podziwiać, nie mogłam wyjść z zachwytu. Cała linia brzegowa Portugalii jest zresztą naprawdę wspaniała. Prawdziwą duszę tego kraju oddaje z pewnością Lizbona. Mimo iż 1 listopada 1755 r. nawiedziło ją potężne trzęsienie ziemi, w skutek którego bezpowrotnie zniszczone zostały cenne budowle, m.in. pałac królewski, architektura portugalskiej stolicy wciąż urzeka turystów. Znajdziemy w niej miejsca zadziwiające ogromną przestrzenią, ale nie brakuje też kameralnych uliczek tworzących gęste labirynty. Aż chce się wśród nich zagubić i spacerować godzinami. Jeżeli zamierzamy uwiecznić na zdjęciu panoramę miasta, koniecznie udajmy się na górujący nad nim mauretański Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge) lub wyjedźmy ponad zabudowania jedną z czterech zabytkowych wind, czyli elevadores (Elevador da Bica, Elevador da Glória i Elevador do Lavra to kolejki linowo-terenowe, tylko Elevador de Santa Justa stanowi wertykalną windę). Nie możemy też opuścić Lizbony, jeśli nie wybierzemy się na przejażdżkę charakterystycznym żółtym tramwajem i nie spróbujemy pysznych ciastek pastéis de nata.

©©MATERIAŁY PRASOWE TUI POLAND

SS Latarnia św. Marty (Farol de Santa Marta) w modnym kurorcie Cascais Ten kraj kojarzy się z malowniczymi plażami, należącymi do najpiękniejszych na świecie, i skalistym wybrzeżem – w końcu to położenie nad Oceanem Atlantyckim wpłynęło na historię tego państwa. Na mnie od razu ogromne wrażenie zrobiła prowincja Algarve ze swoimi szerokimi piaszczystymi brzegami otoczonymi wysokimi klifami i poszarpanymi skałami wyłaniającymi się z błękitnych wód. Podczas spaceru wzdłuż urwiska rozpościerającego się ponad Praia da Marinha koło miasta

©©MATERIAŁY PRASOWE TUI POLAND

SS Mercado dos Lavradores na Maderze

©©MATERIAŁY PRASOWE TUI POLAND

SS Rozrzucone w pobliżu wybrzeża skały przy Praia da Marinha koło Lagoa

Przy opisywaniu skojarzeń związanych z Portugalią nie sposób pominąć Madery, choć różni się ona od pozostałej części kraju. Przez cały rok wyspa zachwyca mnóstwem kwiatów i bujnej zieleni – określenie „kraina wiecznej wiosny” idealnie do niej pasuje. Ja bardzo lubię wizyty w pięknej hali Targu Rolników (Mercado dos Lavradores), gdzie stragany aż uginają się pod stosami lokalnych owoców, warzyw i kwiatów. Najpopularniejszą atrakcją Madery jest jednak zjazd tradycyjnymi wiklinowymi saniami ze wzniesienia w parafii Monte. Co ważne, wyspę można odwiedzać przez okrągłe 12 miesięcy.

KRZYSZTOF KORN MENEDŻER DS. PRODUKTU I PRZEWODNIK W KLUBIE PODRÓŻY HORYZONTY XX Portugalia to kraj odkrywców, który sam jest warty odkrycia, kraina ludzi cieszących się każdym dniem, gdzie wszyscy podróżnicy znajdą coś dla siebie. Jej stosunkowo niewielkie terytorium od południa po północ wypełniają różnorodne atrakcje. Mnie kojarzy się z poranną kawą zwaną bica pitą w otoczeniu miejscowych, którzy siedzą obok z zatopionymi w gazetach nosami albo żywo rozmawiają o wczorajszym meczu. Oprócz tego Portugalia to – oczywiście – Lizbona ze swoją niesamowitą atmosferą i ciekawą historią, zachwycająca urokiem minionych stuleci. Koniecznie trzeba w niej zagłębić się w labirynt krętych uliczek Alfamy, gdzie z wnętrza kawiarenek dochodzą dźwięki muzyki fado, przespacerować się wzdłuż brzegu rzeki Tag czy usiąść przy restauracyjnym stoliku, aby przy kieliszku przywiezionego z północy kraju wyśmienitego porto obserwować życie mieszkańców. Uwielbiam odwiedzać zwłaszcza rejony położone na południe od portugalskiej stolicy i pokazywać je uczestnikom naszych wyjazdów. Należą do nich rolnicze tereny regionu Alentejo i mieniące się paletą barw wybrzeże Algarve. To miejsca wręcz stworzone do niespiesznych wędrówek, poznawania bogatej historii Portugalii i podziwiania przyrody, wsłuchiwania się w fale uderzające w majestatyczne klify i próbowania lokalnych specjałów. Tutejsza kuchnia jest po prostu wspaniała! Królują w niej świeże owoce morza, ryby, na czele z grillowanymi sardynkami (sardinhas) i dorszem (bacalhau)

LATO-JESIEŃ 2016

©©KRZYSZTOF KORN/KLUB PODRÓŻY HORYZONTY

SS Kościół św. Wawrzyńca w Almancil przyrządzanym według ponad 365 przepisów (po jednym na każdy dzień roku, jak z dumą mówią miejscowi), przepyszne sery z owczego i koziego mleka, oliwki, a także wyśmienite wina.


101

©©KRZYSZTOF KORN/KLUB PODRÓŻY HORYZONTY

SS Cataplana z ryb, warzyw i owoców morza

©©KRZYSZTOF KORN/KLUB PODRÓŻY HORYZONTY

SS Olbrzymi klif biegnący wzdłuż Praia da Falésia obok miasta Albufeira

Popularnością cieszy się również cataplana – danie przygotowywane w specjalnym tradycyjnym naczyniu o takiej samej nazwie. Senne rybackie wioski południa są tak odmienne od bardziej współczesnych miast północy. Poza tym można tu spotkać wielu życzliwych, zawsze uśmiechniętych ludzi. Wybór Portugalii na cel podróży to gwarancja udanego wyjazdu. W tym kraju czas płynie zupełnie inaczej.

OLGA KRZEMIŃSKA-ZASADZKA DYREKTOR ZARZĄDZAJĄCY AGENCJI POWER XX Położona wzdłuż wybrzeża Atlantyku Portugalia jeszcze nie tak dawno była białą plamą na turystycznej mapie Europy. W Polsce łączono ją głównie z winem porto. W końcu przyszedł czas, żeby nadrobić zaległości, bo kraj ten ma do zaoferowania mnóstwo niezmiernie różnorodnych atrakcji.

pochodzi z byłych portugalskich kolonii. Dzięki temu dziś w tym kraju mieszają się wpływy kultur z różnych stron świata, zarówno z Brazylii, Wysp Zielonego Przylądka, Angoli czy Mozambiku, jak i dalekiej Azji. Dla mnie Portugalia stanowi magiczny zakątek. W miastach i na plażach jest znacznie spokojniej niż w Hiszpanii, Włoszech lub na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. Tutaj można poczuć się swobodnie, odetchnąć pełną piersią na niczym nie ograniczonych przestrzeniach, a jednocześnie wciąż odkrywać nowe miejsca. To kraj pełen niespodzianek, który zawsze zaskakuje nieoczekiwanymi smakami i kolorami oraz niezwykłym bogactwem kulturowym i przyrodniczym – znajduje się w nim aż 15 obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (w tym las wawrzynowy na należącej do Portugalii Maderze oraz centrum historycznego miasta Angra do Heroísmo na portugalskich Azorach).

©©AGENCJA POWER

SS Katedrę NMP w Lizbonie (Sé de Lisboa) zaczęto wznosić w XII stuleciu Portugalia kojarzy mi się m.in. ze słońcem, czystymi piaszczystymi plażami, stromymi klifami, niekończącymi się winnicami rozciągającymi się na wzgórzach i w dolinach, malowniczymi białymi wioskami zbudowanymi z kamienia, plantacjami dębów korkowych, a także z historią geograficznych odkryć czy wreszcie jej bardzo przyjaznymi i tolerancyjnymi mieszkańcami. Wielu jej obywateli

©©AGENCJA POWER

SS Rejs katamaranem po wodach Madery

©©AGENCJA POWER

SS Emocjonująca wyprawa samochodami terenowymi po maderskich bezdrożach

Portugalska kuchnia bazuje przede wszystkim na rybach i owocach morza przyrządzanych na miliony sposobów. Daniem narodowym jest bacalhau, czyli dorsz, którego Portugalczycy przygotowują według 365 różnych przepisów, po jednym na każdy dzień roku. Nie mogę nie wspomnieć też o tutejszych szlakach winnych. Podczas ich przemierzania degustowanie szlachetnych trunków łączy się z wypoczynkiem na pięknych plażach i zwiedzaniem miast i miasteczek. Na krajobraz Portugalii składają się zarówno urokliwe, spokojne wybrzeże oraz klimatyczne miejscowości z ciekawą architekturą, jak i dzika przyroda. Dlatego to świetne miejsce nie tylko na podziwianie zabytków, podróże kulinarne i opalanie się na złotym piasku przy szumie oceanu, lecz także na emocjonujące wyprawy off-roadowe.

LATO-JESIEŃ 2016


102 EUROPODRÓŻE EMILIA UCIŃSKA MENEDŻER PROJEKTU W OBP INCENTIVE & SPORT TRAVEL XX Urok Portugalii tkwi w jej niezwykłym położeniu, szerokich piaszczystych plażach, horyzoncie biegnącym w nieskończoność i bogactwie natury. To kraj wielowiekowych tradycji, współczesnego kosmopolityzmu i wiecznego słońca. Ślady przeszłości, które widać na każdym kroku, w subtelny sposób oddziałują tutaj na teraźniejszość. Atmosfera dawnych czasów unosząca się wśród portugalskich zabytków łączy się z radością życia, a barwna i ekspresyjna kultura opowiada nam swoją ciekawą historię. W Portugalii lubię najbardziej jej różnorodność. To właśnie z nią kojarzy mi się to iberyjskie państwo. W tym klimatycznym kraju na zachodnim krańcu kontynentalnej Europy można spędzać czas w rozmaity sposób – na wypoczynku na jednej z niemal białych plaż, na rozrywkach kulturalnych w lizbońskiej dzielnicy Chiado czy na rozległych profesjonalnych polach golfowych w regionie Algarve. W trakcie każdej kolejnej wyprawy do Portugalii przekonuję się, jak dużo jeszcze miejsc chciałabym w niej odwiedzić. Wciąż miło mnie ona zaskakuje nie tylko cudownymi krajobrazami i eklektyczną wręcz sztuką, ale również swoimi mieszkańcami, zawsze

©©EMILIA UCIŃSKA/OBP INCENTIVE & SPORT TRAVEL

SS Zdobiona azulejos kamienica w Lizbonie

©©TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

SS Wysepka archipelagu Berlengas położonego na wysokości miasta Peniche gościnnymi i uśmiechniętymi. Może to wpływ tutejszego klimatu, a może iberyjska mentalność lub emocjonująca muzyka fado sprawia, że ludzie są bardzo otwarci i dzielą się tym wszystkim, co mają najlepszego.

Już sama Lizbona potrafi zachwycić wieloma rzeczami – ciekawymi widokami, urokliwymi zaułkami dzielnicy Alfama, nowoczesnymi barami nad brzegiem oceanu, niezwykłą architekturą prawie w każdej części miasta oraz doskonałymi kawiarniami z wieloletnimi tradycjami. Portugalska stolica prezentuje nam swoją bogatą historię za pomocą kolorów, obrazów z płytek azulejos i majestatycznych budowli. Nic więc dziwnego, że nie potrzebuję dużo, aby spędzić w niej miło czas. Wystarczy smaczna ryba w jednej z małych restauracji przy brzegu rzeki Tag, wyśmienite lokalne wino i słońce…

ANNA WAWRZYNIAK-MACIOŁEK STARSZY SPECJALISTA DS. INCENTIVE W GRUPIE TSO XX Przyjaźni ludzie, doskonała kuchnia, malownicze plaże, wspaniałe zabytki i bogata historia – to wszystko znajdziecie w miejscu, które niegdyś uważano za koniec świata, czyli w Portugalii. Jej stolica, pięknie położona Lizbona, zachwyca blaskiem dawnej świetności i nowoczesną dzielnicą Park Narodów (Parque das Nações), rozbudowywaną od czasów wystawy światowej Expo ’98 i szczycącą się największym oceanarium w Europie (Oceanário de Lisboa). Atmosferę najstarszej części miasta polecam odkrywać wieczorami, w trakcie spaceru wąskimi uliczkami, gdy pośród maleńkich kawiarenek unoszą się dźwięki melancholijnego fado. Tę portugalską metropolię można pokochać za wszystko – od serdecznych mieszkańców przez tradycyjne ciastka pastéis de nata po urokliwe żółte tramwaje.

błękitne kafelki azulejos, jeden z najbardziej ekspresywnych przejawów tutejszej kultury. Wykonane nimi mozaiki spotkamy na licznych budynkach, kościołach, dworcach i fontannach. To właśnie z Portugalii pochodzą znani niemal wszystkim odkrywcy i żeglarze tacy jak Vasco da Gama czy Ferdynand Magellan. Do tego grona można zaliczyć Gaspara da Gamę, który urodził się ok. 1444 r. najprawdopodobniej w… Poznaniu. Do floty portugalskiej dołączył w Indiach (Goa). Vasco da Gama pojmał go, podejrzewając o szpiegostwo. Jednak ostatecznie zaproponował mu współpracę pod warunkiem, że Gaspar przyjmie chrzest (był Żydem). Słynny Portugalczyk, jako ojciec chrzestny, użyczył też obcokrajowcowi swojego nazwiska. Urodzony na terytorium Korony Królestwa Polskiego podróżnik brał później udział m.in. w wyprawie do Brazylii Pedra Álvaresa Cabrala. Jak widać, Portugalia potrafi zadziwić ciekawostkami z własnej historii. Zachęcam do wyjazdu do tego przepięknego, niezmiernie interesującego kraju. Wiem, że mnie jeszcze nie raz zaskoczy on czymś nowym.

©©ANDRZEJ WNĘK

SS Słynny żółty tramwaj nr 28 to jedna z wizytówek stolicy Portugalii Ja uwielbiam Portugalię za jej kuchnię. Wielcy żeglarze przywozili kiedyś do niej tajemnicze łupy z całego globu, dlatego miejscowe dania w dużej mierze bazują na rybach, owocach morza i przyprawach. W restauracjach rządzi dorsz (bacalhau), król portugalskich stołów. Inny specjał zyskuje wyjątkowy smak na… ruszcie. Grillowanie sardynek (sardinhas), bo o nich mowa, często odbywa się na ulicach i mało kto jest w stanie oprzeć się ich aromatowi! Niezmiennie z tym krajem kojarzą mi się także

LATO-JESIEŃ 2016

©©ANDRZEJ WNĘK

SS Reklama klubu Fado w dzielnicy Alfama


103 GRAŻYNA WOŹNICZKA-BOGUCKA WSPÓŁWŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY POLKA TRAVEL XX Nic nie mówi o danym kraju tak wiele jak jego mieszkańcy. Moim zdaniem na urok Portugalii wpływa właśnie natura Portugalczyków, w których energia południowców, towarzyski charakter i naturalna wylewność mieszają się z czarującym dystansem, gościnnością i głęboko zakorzenioną melancholią. Z tym zakątkiem Europy kojarzą mi się dwa jego wyjątkowe miasta. W portugalską stolicę Lizbonę trzeba się wsłuchać i wpatrzeć, aby zrozumieć, jak potrafi być niesamowita. Położona pośród siedmiu wzgórz, odznacza się kameralną i przyjazną atmosferą z dawnych lat. Na zabytkowych balkonach powiewa pranie, mauretańskie uliczki wiją się wśród ciemnych zaułków, a lizbończycy wypełniają tysiące kafejek i noszących ślady upływu czasu restauracji. Nocą melodie fado, melancholijnej muzyki tęsknoty, płyną z ukrytych w zabudowaniach knajpek, a w dzień starsze damy spacerują z pieskami po chodnikach otaczających kamienice.

©©MAJKA SZURA/POLKA TRAVEL

SS Regionalne specjały z okolic Porto

©©MAJKA SZURA/POLKA TRAVEL

SS Widok z balkonu hotelowego na winnice w uroczej dolinie rzeki Douro Wieczorem, podobnie jak mieszkańcy Lizbony, udaję się do wielokulturowej, eklektycznej dzielnicy Bairro Alto, gdzie liczne bary i tawerny zachęcają do całonocnych spotkań. W pobliskim rejonie Chiado znajduje się mnóstwo sklepów, kawiarni i świetnych restauracji. Nie byłabym sobą,

gdybym nie wybrała się na krótki kulinarny spacer i nie zajrzała do „Cantinho do Avillez”, oferującego najlepsze dania w mieście. Zarówno w menu, jak i wystroju wnętrza lokal z powodzeniem łączy tradycję i nowoczesność. Właściciel i szef kuchni José Avillez należy do największych kulinarnych talentów kraju i prowadzi sześć doskonałych restauracji w Lizbonie oraz jedną w Porto („Belcanto” w Chiado otrzymała dwie gwiazdki Michelin). Zupełnie inne jest dla mnie Porto, dziecko rzeki Douro i wzburzonego oceanu, które kształtują tutejszy klimat i charakter mieszkańców. W ostatnich latach właśnie to miasto wygrywało w wielu rankingach na najciekawsze miejsce na weekendowy wyjazd w Europie. Jego zwiedzanie zdecydowanie warto rozpocząć od rejsu statkiem po spokojnych wodach rzeki. Udaję się również do miejscowości Vila Nova de Gaia (w dystrykcie Wielkie Porto), gdzie leżakuje wzmacniane wino, które zawdzięcza swoją nazwę Porto. Paradoksalnie najlepsze gatunki porto pochodzą z winnic w głębi lądu, usytuowanych na zboczach wzniesień wzdłuż Douro.  Z kieliszkiem w dłoni spoglądam na tarasowo położoną kolorową dzielnicę Ribeira. Czas upływa, a życie się zmienia. Tak jest wszędzie…, z wyjątkiem Portugalii.

ZUZANNA ZAŁOGA WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY BE ALIVE XX Portugalia to wciąż kraj niezbyt często odwiedzany przez Polaków, a przecież ma naprawdę wiele do zaoferowania. Kojarzą się z nią przede wszystkim jej piękne miasta z Lizboną na czele. W portugalskiej stolicy znajdują się dwa obiekty z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – Klasztor Hieronimitów z 1502 r. i stojąca nad ujściem rzeki Tag Wieża Betlejemska (Torre de Belém). W tym rejonie wznosi się też Pomnik Odkrywców upamiętniający okres wielkich odkryć geograficznych. Podczas spacerów po klimatycznych uliczkach można udać się na zakupy na popularny wśród turystów deptak wypełniony butikami i kawiarenkami, czyli Rua Augusta. Niedaleko od Lizbony leży Sintra z bajkowym Palácio Nacional da Pena. Zwiedzanie tego osobliwego pałacu najlepiej urozmaicić wizytą na Cabo da Roca. To najdalej na zachód wysunięty punkt kontynentalnej Europy. Na północy Portugalii z kolei znajduje się słynące z produkcji doskonałych

Portugalia to także wyjątkowej urody plaże. Nimi właśnie przyciąga turystów południowy region Algarve. Jego śródziemnomorski klimat sprzyja aktywnemu wypoczynkowi. Wybierzemy się tu na surfowanie na oceanicznych falach, trekking, lot paralotnią, nurkowanie, wyprawę kajakiem lub samochodem terenowym, wycieczkę rowerową czy przejażdżkę konną, a nawet pogramy w golfa. Amatorzy sportów wodnych (i nie tylko) powinni również odwiedzić dwa portugalskie archipelagi – Azory i Maderę.

©©F.C./TURISMO DA MADEIRA

SS Ścieżka koło Caniçal na Maderze ©©TURISMO DE LISBOA VISITORS & CONVENTION BUREAU

SS Lizboński Klasztor Hieronimitów to perła stylu manuelińskiego win Porto. Dzięki swojemu położeniu nad brzegiem rzeki Douro miasto zachwyca malowniczymi widokami, które podziwiać można nawet w trakcie delektowania się pysznymi daniami w jednej z restauracji na nabrzeżu. Na zainteresowanie zdecydowanie zasługują oprócz tego pobliskie winnice.

Z podróży po tym kraju koniecznie trzeba przywieźć coś, co będzie nam go przypominać. Poza butelką miejscowego wina i płytą z muzyką fado, polecam paczuszkę suszonych płatków krokosza barwierskiego (açafrol) stosowanych jako przyprawa, kieliszki Bicos produkowane przez firmę Vista Alegre albo kolorowe koce z lizbońskiego sklepu marki Burel. 

LATO-JESIEŃ 2016


104 EUROPODRÓŻE

KATALONIA – WIĘCEJ NIŻ REGION

<< Katalonia to część Hiszpanii, która kryje w sobie wiele przeciwieństw. Katalończycy obrali za swój symbol osła reprezentującego mądre i spokojne, lecz uparte dążenie do celu, Hiszpanie natomiast – byka ucieleśniającego temperament i siłę. Katalońskie tradycje mieszają się tu z hiszpańskimi, obok siebie współistnieją też dwa języki, kosmopolityzm łączy się z nacjonalizmem, sztuka z przemysłem, ruiny rzymskie z modernizmem. Nawet pod względem geograficznym region charakteryzują kontrasty – morze przeplata się w nim z górami. >> ANETA KOTARSKA

T

a wielowymiarowość Katalonii czyni z niej jeszcze bardziej intrygującą krainę. Sprawia także, że jej odkrywanie może stać się dla nas fascynującą przygodą. Na dodatek tutejsze malownicze miejscowości są znakomitymi miejscami na udany wypoczynek.

Naszą podróż zaczniemy od najbardziej znanego miasta tej wspólnoty autonomicznej, czyli Barcelony. Odgrywa ona jednocześnie

LATO-JESIEŃ 2016

rolę ośrodka kulturalnego i administracyjnego. Potem ruszymy na rozgrzane słońcem katalońskie wybrzeże.

MIASTO PEŁNE UROKU Barcelona kojarzy się z wieloma różnymi rzeczami – słynnym kościołem Antoniego Gaudíego Sagrada Família, stadionem Fútbol Club Barcelona Camp Nou, wąskimi uliczkami Dzielnicy Gotyckiej (Barri Gòtic) bądź plażą nad Morzem Śródziemnym. Ta metropolia tętni życiem przez cały rok, nieustannie nas zaskakuje i wciąż inspiruje swoim bogac-

twem kulturowym. Na ten jej specyficzny charakter wpływa fakt, że stała się ona tyglem, w którym mieszają się różne narody, kultury czy języki, i to właśnie wyróżnia ją na tle innych europejskich ośrodków. Z tego też względu mnóstwo osób po pierwszej wizycie w stolicy Katalonii wraca do niej co roku. Każdy zaspokoi tutaj swój głód nowych wrażeń, zarówno w sensie estetycznym, jak i muzycznym lub kulinarnym. Na różnorodność Barcelony składa się wiele elementów, jednak przede wszystkim tę jej cechę znakomicie oddaje dobrze zacho-


105

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Do klasztoru Montserrat dostaniemy się m.in. kolejką linową

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

©©TURISME DE BARCELONA/J. TRULLÀS

SS Kurort Tossa de Mar na Costa Brava

SS Mozaika trencadís z potłuczonych płytek w Parku Güell w Barcelonie

wana architektura reprezentująca odmienne style. Kiedy chodzimy po Barri Gòtic i dzielnicy La Ribera, oprócz średniowiecznych budowli, tj. gotyckiej Katedry św. Eulalii lub Bazyliki Santa María del Mar (znanej z powieści historycznej Ildefonsa Falconesa Katedra w Barcelonie), czy XIV-wiecznym kwartale żydowskim El Call, możemy oglądać pozostałości dawnego ośrodka Barcino, który należał do Imperium Rzymskiego. Stolica Katalonii to miasto na mieście, dlatego wśród uliczek Dzielnicy Gotyckiej odnajdziemy fragmenty rzymskich akweduktów i murów miejskich bądź kolumny świątyni Augusta. Poza tym natrafimy tu także na perełki z okresu modernizmu, takie jak Casa Bruno Cuadros, inaczej Casa dels Paraigües, czyli Dom Parasolek, i „4 Gats” („Els Quatre Gats” – „Cztery Koty”) – restaurację, która od czerwca 1897 r. gromadziła bohemę artystyczną skupioną wokół katalońskich modernistów, a później była silnie związana z Pablem Picassem. Wszystkie te style krzy-

żują się na niewielkim obszarze starej barcelońskiej dzielnicy, mającej niepowtarzalną atmosferę i zachęcającej do zgubienia się w jej zaułkach. Praktycznie na każdym kroku natkniemy się w Barcelonie na coś intrygującego i godnego zwiedzania. Takie zagęszczenie zabytków wynika z faktu, że nie zajmuje ona tak dużej powierzchni, jak mogłoby nam się wydawać (101,4 km²). Jednak choć miasto jest niezbyt rozległe, na 1 km2 przypada w nim średnio niemal 16 tys. osób, dlatego też bary i restauracje są pełne za dnia i w nocy, a widok ludzi siedzących przy stolikach, jedzących tapas, pijących wino, głośno rozmawiających i po prostu cieszących się chwilą nie należy do rzadkości. Oczywiście, na popularność tego sposobu spędzania wolnego czasu wpływają duże znaczenie życia we wspólnocie i sprzyjająca pogoda. Barcelona charakteryzuje się klimatem śródziemnomorskim z łagodnymi zimami i ciepłymi latami. Raczej tutaj nie zmarzniemy, średnia roczna tempe-

ratura wynosi ok. 20°C. Czasem doskwierać nam może natomiast wysoka wilgotność powietrza. Przetrwać gorące miesiące letnie pomaga chłodzenie się na barcelońskich tarasach. Mają je zarówno restauracje czy bary, jak i hotele. Warto w tych miejscach odetchnąć i skorzystać z szerokiej oferty atrakcji – od muzyki na żywo do imprez w basenie.

SZLAKIEM MODERNIZMU Jeśli natomiast chcemy mimo upału podążać śladami Antoniego Gaudíego, powinniśmy skierować się ku modernistycznej dzielnicy Eixample (hiszp. Ensanche). Znajduje się w niej najbardziej znany i najczęściej odwiedzany obiekt zaprojektowany przez katalońskiego architekta – Sagrada Família (Temple Expiatori de la Sagrada Família, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny), która od 134 lat (od 1882 r.) jest w budowie. Mimo to zadziwia swoją oryginalną naturalistyczną formą i bogactwem symboli, umieszczonych na fasadach i we wnętrzu bazyliki, 

LATO-JESIEŃ 2016


106 EUROPODRÓŻE

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Wnętrze lokalu „Els Quatre Gats” w barcelońskiej Dzielnicy Gotyckiej

a tworzących cały labirynt znaczeń. Z tego zresztą względu nazywano Gaudíego Dantem architektury i geniuszem swojej epoki. Gdy przestępujemy próg Sagrady Famílii, czujemy się, jakbyśmy wchodzili do ogromnego lasu, ponieważ kolumny kościoła przy-

pominają pnie drzew, które rozgałęziają się w wyższych partiach, aby rozłożyć swoje liście na sklepieniu. Słynny artysta eksperymentował nie tylko z formą, lecz także ze światłem, dlatego też ogromne wrażenie robią tu witraże dające efekt naturalnej

TT Bazylika Sagrada Família – słynny przykład modernizmu katalońskiego ©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

tęczy. Mimo iż duża część oryginalnych planów i makiet Gaudíego uległa zniszczeniu podczas hiszpańskiej wojny domowej (1936–1939), architekci trzymają się koncepcji mistrza. Choć ciężko im określić dokładną datę ukończenia prac (wspomina się o 2026–2028 r., ale ten termin jest mało prawdopodobny), wiadomo już, że po wybudowaniu środkowej wieży, która ma mierzyć 172,5 m, Sagrada Família stanie się najwyższą świątynią na świecie. Innymi nietypowymi projektami Gaudíego są domy Casa Milà (La Pedrera, czyli Kamieniołom) i Casa Batlló oraz Pałac Güell (Palau Güell) i Park Güell. Zadziwiają nieregularnymi kształtami zainspirowanymi naturą, kolorową mozaiką czy połączeniem różnych materiałów, m.in. szkła, kamienia i żelaza. Formy zaobserwowane w przyrodzie udało się artyście oddać w obiektach architektonicznych nie tylko w ornamentyce (tak jak jego poprzednikom), lecz także w samych ich konstrukcjach. W ten sposób „ożywił” swoje budowle, które w pewnym sensie stały się samodzielnymi organizmami. Dzięki temu Gaudí uchodzi za pioniera antropomorfizmu w architekturze i przeszedł do historii jako jeden z najważniejszych przedstawicieli modernizmu. Był również wzorem dla wielu późniejszych twórców.

FIESTA, FIESTA, FIESTA Przyjezdni mogą się zastanawiać, dlaczego dach Casa Batlló został pokryty łuskami smoka, a motyw tego fikcyjnego stwora tak często pojawia się w tym mieście. Wytłumaczenie okazuje się dość proste. Patronem Katalonii jest św. Jerzy (Sant Jordi), który według legendy pokonał właśnie smoka. Krzyż pogromcy potwora znajduje się też w herbie Barcelony. Święto opiekuna katalońskiej stolicy, które wypada 23 kwietnia, także obchodzi się w całym regionie w szczególny sposób. Jak mówi podanie, ze smoczej krwi wyrosła róża, dlatego w tym dniu kobiety otrzymują od mężczyzn te piękne czerwone kwiaty. Same z kolei wręczają panom książki (22 kwietnia to rocznica śmierci pisarza Miguela de Cervantesa, zmarłego w 1616 r. w Madrycie). Na wszystkich ulicach rozstawiają się wówczas stoiska z rozmaitymi publikacjami i kwiatami, a tutejsi autorzy podpisują egzemplarze swoich dzieł. W Katalonii, podobnie jak w ogóle w Hiszpanii, organizuje się mnóstwo fiest, w które angażuje się cała lokalna społeczność. W Barcelonie najważniejsze są obchody La Mercè, czyli święta Matki Boskiej Łaskawej (24 września). Możemy wtedy podziwiać najpiękniejsze tradycje katalońskie. Do ciekawszych zwyczajów należą castells – wieże 

LATO-JESIEŃ 2016


107

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


108 EUROPODRÓŻE tradycyjne ciasto coca de Sant Joan i bawią się do białego rana. Noc świętojańska związana jest z wodą i ogniem, dlatego fiesty ożywiają blask fajerwerków i huk petard, a zabawę czasem urozmaica się kąpielą w morzu.

WOKÓŁ WZGÓRZA

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Taras na dachu kamienicy Casa Milà projektu Antoniego Gaudíego

z ludzi, mające nawet dziesięć poziomów. Oprócz tego obejrzymy też pochód diabłów zwany correfoc. Towarzyszą mu pokazy sztucznych ogni czy typowego tańca katalońskiego sardana. Istotną rolę odgrywają również giganci (gegants) – figury reprezentujące popularne archetypy bądź postacie historyczne ważne dla lokalnej społeczności.

Huczne obchody La Mercè trwają kilka dni, podczas których odbywają się liczne koncerty, spektakle, widowiska pirotechniczne i audiowizualne. Początek lata świętuje się natomiast wraz z wigilią św. Jana 23 czerwca (Nit de Sant Joan). Katalończycy idą wtedy na plażę, rozpalają ogniska, słuchają muzyki, tańczą, jedzą

TT Castell, wieża z ludzi, którą można podziwiać podczas katalońskich fiest ©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

W Barcelonie warto wybrać się kolejką linową na Montjuïc, czyli Wzgórze Żydowskie (ok. 178 m n.p.m.). Rozpościera się stąd wspaniały widok na Stary Port (Port Vell), Pomnik Kolumba (Monument a Colom) i molo. Na szczycie możemy zwiedzić zamek (Castell de Montjuïc) pochodzący z końca XVII stulecia. Podczas hiszpańskiej wojny domowej służył jako więzienie, w którym stracono tysiące osób walczących po obu stronach. Mniej więcej w połowie wzniesienia znajduje się Stadion Olimpijski Montjuïc Lluísa Companysa (Estadi Olímpic de Montjuïc Lluís Companys). Stanowił on główną arenę XXV Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1992 r. Dla Barcelony był to niezmiernie ważny moment. Rozwinęła się wówczas, zaistniała na arenie międzynarodowej i zainwestowała pieniądze w różne przedsięwzięcia promujące miasto. Po tym wydarzeniu zachowała się również Wioska Olimpijska (La Vila Olímpica del Poblenou) leżąca na północ od portu, w dzielnicy Sant Martí. Po drodze z Montjuïc można odwiedzić także plac Hiszpanii (Plaça d’Espanya) usytuowany u podnóża góry. Jego centralnym punktem jest dawna arena byków (Plaça de toros de les Arenes), na której od czerwca 1900 r. odbywały się korridy. Walki byków zostały w Katalonii zakazane od lipca 2010 r. W pobliżu znajduje się też Pałac Narodowy (Palau Nacional), w którym obecnie mieści się Muzeum Narodowe Sztuki Katalonii (Museu Nacional d’Art de Catalunya). Rozciąga się stąd wspaniała panorama całego miasta. Obok Palau Nacional odbywają się pokazy fontann w aranżacji muzycznej i świetlnej. Warto również zwiedzić Poble Espanyol, czyli Wioskę Hiszpańską, stanowiącą wizytówkę kulturalną, kulinarną, a przede wszystkim architektoniczną regionu i kraju. Obejrzymy tutaj przykłady różnych stylów architektury z całej Hiszpanii.

DUMA KATALONII Fani piłki nożnej powinni z kolei wybrać się na Camp Nou. Największą atrakcją jest – oczywiście – oglądanie na nim meczu. Jednak już sama wizyta w klubowym muzeum i wejście na stadion Fútbol Club Barcelona na pewno dostarczą wielu wrażeń. Zobaczymy tu puchary i koszulki piłkarzy, dział poświęcony Lionelowi Messiemu, a także zwiedzimy Camp Nou od kuchni, czyli zajrzymy do szat-

LATO-JESIEŃ 2016


109

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

ni sportowców, kabin przeznaczonych dla dziennikarzy itd. Jeśli dopisze nam szczęście i będziemy w mieście w czasie, kiedy słynny barceloński klub zdobył właśnie jakiś puchar, może natrafimy też na przejazd drużyny przez Barcelonę i uda nam się pomachać naszym ulubionym piłkarzom. Ciekawe i pełne emocji doświadczenie stanowi również oglądanie meczu z lokalnymi kibicami w jednym z miejscowych barów. Dzieciom, oprócz stadionu, spodoba się oceanarium w Akwarium Barcelony (L’Aquàrium de Barcelona) z 80-metrowym tunelem pod powierzchnią wody czy Muzeum Czekolady (Museu de la Xocolata) z czekoladową korridą lub słodką figurką Lionela Messiego. Niepowtarzalnym przeżyciem dla całej rodziny jest wjazd na Tibidabo (516,2 m n.p.m.) – górę, na której znajduje się kościół (Temple Expiatori del Sagrat Cor) i najstarsze wesołe miasteczko w Hiszpanii (Parc d’Atraccions Tibidabo), otwarte w październiku 1901 r. Możemy tutaj podziwiać panoramę stolicy Katalonii z kabiny diabelskiego młyna. Jeśli przyjechaliśmy z dziećmi i mamy dużo czasu, powinniśmy rozważyć zakup biletów do całego parku rozrywki (wejściówka dla dorosłych pozwalająca na korzystanie ze wszystkich atrakcji kosztuje 28,50 euro, dla dzieci do 120 cm wzrostu – 10,30 euro, najmłodsi, którzy nie mierzą jeszcze 90 cm, wchodzą za darmo).

KUCHNIA I MUZYKA Ludzie kochają Barcelonę również za bogatą ofertę kulinarną. Z katalońskich przysmaków koniecznie musimy spróbować takich

SS Widok ze schodów Pałacu Narodowego na Wieże Weneckie i Tibidabo

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME/ABADIA DE MONTSERRAT

SS Klasztor Montserrat (720 m n.p.m.), ważny cel pielgrzymek w Katalonii

potraw jak botifarra (kiełbasa z siekane-

wizyta na targu, których znajduje się tu aż kil-

go mięsa wieprzowego podawana na gorąco), escalivada (sałatka z bakłażana, czerwonej papryki i cebuli), chleb z pomidorem (pa amb tomàquet, rodzaj tapas) i cebule dymki (calçots) z pikantnym sosem romesco. Na deser natomiast trzeba zamówić krem kataloński (crema catalana) i kieliszek tutejszego wyśmienitego wina musującego cava, podobnego do szampana. Dowiedzieć się czegoś więcej o tym szlachetnym trunku i tradycyjnych metodach jego wytwarzania można podczas wycieczki do regionu Penedès, a zwłaszcza miejscowości Sant Sadurní d’Anoia, gdzie powstaje. Najbardziej znanymi producentami są Codorníu i Freixenet. Ta informacja przyda się nam, jeśli oprócz zwiedzania zdecydujemy się także na degustację. W Barcelonie jedną z atrakcji jest również

kadziesiąt. Najsłynniejszy i najstarszy z nich – La Boqueria (Mercat de Sant Josep) – działa w hali z pięknym modernistycznym zadaszeniem, otwartej w 1840 r. Warto wybrać się też na inne targowiska, np. Mercat de Santa Caterina czy Mercat de la Concepció, oferujące mnóstwo różnych naturalnych produktów i mające bardziej lokalny charakter. W stolicy Katalonii odbywa się wiele koncertów znanych muzyków i sporo festiwali, m.in. Primavera Sound (na przełomie maja i czerwca), Sónar (w połowie czerwca) czy Cruïlla (w pierwszej połowie lipca). Oprócz tego Barcelona stanowi ważny ośrodek flamenco. Mimo iż samo zjawisko kulturowe pochodzi z Andaluzji, czyli południa Hiszpanii, to właśnie w tym mieście spotkamy najważniejszych artystów z całego kraju 

LATO-JESIEŃ 2016


110 EUROPODRÓŻE

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Widok na malownicze wybrzeże w zabytkowym miasteczku Tossa de Mar

popularyzujących ten element cygańskiego folkloru (np. Mayte Martín, Miguela Povedę czy Juana Manuela Cañizaresa). Występują zarówno na spektaklach we wspaniałym Pałacu Muzyki Katalońskiej (Palau de la Música Catalana), jak i w bardziej kameralnych lokalach tablaos. Z Barcelony warto pojechać także na oddalony od niej o niemal 50 km na północny zachód masyw Montserrat (z najwyższym szczytem Sant Jeroni – 1236 m n.p.m.). Jego nazwa oznacza dosłownie „Przepiłowaną Górę”, co znakomicie oddaje wygląd tej formacji. Rozciąga się stąd widok na cały region. Na tutejszych zboczach, na wysokości 720 m n.p.m., znajduje się klasztor benedyktyński (Monestir de Santa Maria de Montserrat) z figurą Czarnej Madonny (tzw. La Moreneta). To miejsce pielgrzymkowe odegrało ważną rolę podczas dyktatury Francisco Franco. Używanie języka katalońskiego było wtedy zakazane, a Montserrat stało się schronieniem dla artystów i intelektualistów zaangażowanych w działalność ruchu oporu. Stanowiło twierdzę nie do zdobycia.

Do tej pory mieści się tu drukarnia i muzeum (Museo de Montserrat) z wieloma dziełami malarskimi.

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Muzeum w dawnym domu Salvadora Dalego w miejscowości Portlligat

WŚRÓD NADMORSKICH SKAŁ Pora opuścić Barcelonę i jej najbliższą okolicę, żeby zwiedzić inne zakątki Katalonii. Swoimi pięknymi plażami i urwistą linią

TT Charakterystyczne kolorowe fasady domów nad rzeką Onyar w Gironie ©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

LATO-JESIEŃ 2016

brzegową na pewno zachwyci nas Dzikie Wybrzeże (Costa Brava) położone w północno-wschodniej części regionu. Aby odpocząć od zgiełku miasta, najlepiej wybrać się do mniej znanego kurortu, takiego jak Tossa de Mar czy Cadaqués. Ta pierwsza miejscowość, zwana czasem „niebieskim rajem”, oprócz wspaniałej plaży może pochwalić się jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zespołów miejskich (Vila Vella) i fortyfikacjami obronnymi z XII w., z których rozciąga się niezmiernie urokliwy widok na brzegi Morza Śródziemnego. Cadaqués z kolei, ponieważ jest odgrodzone od reszty półwyspu górami Pení (Puig Pení – 606,6 m n.p.m.) i Bufadors (Puig dels Bufadors – 431,7 m n.p.m.), do końca XIX stulecia było odciętą od świata wioską rybacką. Dzięki temu jego architektura orientalna (białe domy z niebieskimi okien-

nicami) dotrwała praktycznie w nienaruszonym stanie aż do dzisiaj. W XX w. miasteczko przyciągało wielu artystów. Francuski malarz Marcel Duchamp od 1958 r. spędzał w nim każde lato. Również surrealista Salvador Dalí miał niedaleko swój dom (w wiosce Portlligat), w którym obecnie mieści się muzeum (Casa-Museu Salvador Dalí). Odwiedzał go tu słynny andaluzyjski poeta i wielbiciel flamenco Federico García Lorca. Do Cadaqués przyjeżdżali też Pablo Picasso, Joan Miró i inni reprezentanci awangardy. Gdy już obejrzymy wszystkie związane z nimi miejsca, koniecznie musimy spróbować tutejszych sardeli (anchoas de Cadaqués). U p o d n óż y G ó r K a t a l o ń s k i c h l eż y Girona – jeden z największych ośrodków Katalonii (niemal 100 tys. mieszkańców). Szczyci się znakomicie zachowanym średniowiecznym centrum (Barri Vell) i histo-


111 ryczną dzielnicą żydowską (Barri Jueu). Uroku dodają miastu przepływające przez nie dwie rzeki Ter i Onyar, nad którymi rozciąga się wiele mostów łączących Barri Vell z rejonem Mercadal. Jeden z nich – Pont d e l e s Pe i x a t e r i e s Ve l l e s z 1 8 7 7 r. – został zaprojektowany przez firmę Gustave’a Eiffela, konstruktora paryskiej wieży. Nad brzegiem Onyaru wznoszą się kolorowe domy stawiane przede wszystkim w XIX w. (tzw. cases de l’Onyar lub cases del Riu), prezentujące się szczególnie wspaniale o zachodzie słońca. Nad nimi górują potężna katedra, której budowę rozpoczęto już w XI stuleciu (Catedral de Santa Maria de Girona), i Bazylika św. Feliksa (Basílica de Sant Feliu). Warto wybrać się także na spa-

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Wieża Starej Katedry w Lleidzie

cer po fortyfikacjach obronnych pochodzących z czasów rzymskich (muralles de Girona) i spojrzeć na Gironę z wieży Gironella (Torre Gironella), w średniowieczu pełniącej funkcję zamku.

©©PATRONAT MUNICIPAL DE TURISME DE TARRAGONA

SS Cala Fonda – przepiękna plaża na katalońskim Złotym Wybrzeżu

W zachodniej części Katalonii nad rzeką Segre położona jest 140-tysięczna Lleida. Przez cztery wieki znajdowała się ona pod panowaniem muzułmanów (719–1149). Leżała wówczas na obrzeżach Al-Andalus (ziem Półwyspu Iberyjskiego podbitych przez wyznawców islamu). Na terenie miasta krzyżowały się wpływy trzech kultur: arabskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej, co odzwierciedla jego architektura. Najbardziej charakterystyczny punkt Lleidy stanowi XIII-wieczna Stara Katedra (La Seu Vella) wzniesiona na gruzach dawnego meczetu. Nad świątynią odnajdziemy pozostałości arabskiej twierdzy Suda, która została później przekształcona w Zamek Królewski (Castell del Rei). Niezmiernie ciekawy jest również program wizyt w Zamku Gardeny (Castell de Gardeny) zbudowanym przez templariuszy w połowie XII w. Rodziny z dziećmi mogą wybrać się na zwiedzanie nocą bądź sprawdzić, jak wyglądał typowy dzień rycerza zakonnego.

ZŁOTE PIASKI Jeśli udamy się na południowy wschód Katalonii, dotrzemy do Złotego Wybrzeża (Costa Daurada, Costa Dorada). Jak wska-

zuje nazwa, to region rozległych i piaszczystych plaż. Ciągną się one przez 81 km aż do ujścia rzeki Ebro. Jedną z piękniejszych stanowi wciąż dziewicza Cala Fonda, nazywana też Waikiki (od swojego pierwowzoru z Hawajów). Pobliska Tarragona jest głównym miastem w tym rejonie (ponad 130 tys. mieszkańców). W III w. p.n.e. Rzymianie założyli tu ośrodek Tarraco. W czasach Imperium Rzymskiego był on obozem warownym, służącym jako baza do podboju ziem Półwyspu Iberyjskiego. Dziś przypomina o tym zespół archeologiczny, w tym pozostałości amfiteatru nad brzegiem morza, fragmenty muru otaczającego miasto, akweduktu de les Ferreres (na obrzeżach Tarragony), dwóch forów (fòrum provincial i fòrum colonial), nekropolii i cyrku, na arenie którego odbywały się wyścigi rydwanów. Osoby szukające mocnych wrażeń powinny wybrać się do parku rozrywki PortAventura World przy miejscowości Salou, oddalonej o niecałe 10 km od Tarragony. Jest to jedno z największych wesołych miasteczek w Hiszpanii (zajmuje obszar 825,7 ha), pełne atrakcji dla całej rodziny, z podobno 

LATO-JESIEŃ 2016


112 EUROPODRÓŻE

©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Ruiny rzymskiego amfiteatru pochodzącego z II w. w Tarragonie

©©PORTAVENTURA/PORT AVENTURA ENTERTAINMENT, S.A

SS Kolejka górska Dragon Khan w parku rozrywki PortAventura World

najwyższym i najszybszym rollercoasterem w Europie (Shambhala: Expedició a l’Himàlaia), który wznosi się na 76 m i opada z maksymalną prędkością 134 km/godz. pod kątem ponad 85°. Obecnie powstaje w nim także

pierwszy park tematyczny poświęcony marce Ferrari na naszym kontynencie (Ferrari Land). W planach znajduje się wybudowanie kolejki górskiej o maksymalnej wysokości 112 m, osiągającej prędkość 180 km/godz.

TT Plaża w kurorcie Sitges – w tle Kościół św. Bartłomieja i św. Tekli ©©AGENCIA CATALANA DE TURISME

LATO-JESIEŃ 2016

w zaledwie 5 s. Dzięki takiemu przyśpieszeniu będziemy mogli poczuć się jak kierowcy bolidów Formuły 1. Ukończenie prac ma nastąpić jeszcze w tym roku, a otwarcie parku o powierzchni 60 tys. m² przewidziano na kwiecień 2017 r. Pomiędzy Barceloną i Tarragoną leży malownicza miejscowość Sitges. Miasto, oprócz znanego kąpieliska, zachwyca piękną nadmorską promenadą i krętymi uliczkami, przy których jest mnóstwo barów i małych sklepów, najczęściej z rękodziełem. Warto skierować się ku plaży San Sebastián i usiąść w jednej z tutejszych restauracji. Możemy w nich spróbować świeżych ryb i owoców morza, a jednocześnie rozkoszować się uroczym widokiem na Morze Śródziemne. Właśnie w Sitges założono pierwszy w Hiszpanii lokal chiringuito (rodzaj baru na plaży). Pomysł na niego przywędrował w 1913 r. aż z Kuby wraz z kapitanem Calafellem. Ta miejscowość stanowi też kolebkę słynnego rumu Bacardi, dlatego warto wybrać się do Casa Bacardí, aby dowiedzieć się czegoś więcej o historii samej marki, jej twórcy Facundzie Bacardí i Massó oraz procesie powstawania trunku. Po drodze przejdziemy obok XVII-wiecznego Kościoła św. Bartłomieja i św. Tekli (L’església de Sant Bartomeu i Santa Tecla), przy którym zawsze występują muzycy. W Sitges życie nocne toczy się przez cały rok, tutaj również odbywa się najbardziej znany karnawał w Katalonii (Carnaval de Sitges), rozpoczynający się w tłusty czwartek i ściągający tłumy ludzi, zawsze barwnie poprzebieranych i bawiących się hucznie przez kilka dni. Na koniec zostawiłam ciekawostkę szczególnie interesującą dla polskich czytelników. Otóż Katalończyków w Hiszpanii nazywa się los polacos. Nie jest to co prawda związane z jakimkolwiek pokrewieństwem między naszymi narodami, ale wskazuje na pewne podobieństwo. Hiszpanie używają tego określenia, ponieważ język kataloński brzmi inaczej niż hiszpański i wydaje im się po prostu trudny do zrozumienia, zupełnie jak polski. Niektórzy dostrzegają wśród Katalończyków i Polaków także wspólne cechy, np. dużą motywację do walki o niepodległość i tendencję do jednoczenia się w sprawie narodowej, co można zaobserwować zwłaszcza 11 września, czyli w Narodowy Dzień Katalonii (to rocznica zdobycia Barcelony przez wojska Burbonów w 1714 r. podczas wojny o sukcesję hiszpańską). Z pewnością jednak doszukalibyśmy się i innych podobieństw. Żeby się o tym przekonać, musimy koniecznie odwiedzić tę wyjątkową wspólnotę autonomiczną Hiszpanii. 


113

COSTA BRAVA, TERYTORIUM Z DUSZĄ I HISTORIĄ

©©COSTA BRAVA GIRONA TOURISM BOARD IMAGE ARCHIVE

©©COSTA BRAVA GIRONA TOURISM BOARD IMAGE ARCHIVE

W niewielu miejscach Półwyspu Ibery jskiego wystąpiło tak bogate skupisko dziedzictwa kulturowego, krajobrazu i osobliwości, jak ma to miejsce w tym małym inspirującym zakątku, jakim jest Costa Brava. Kapryśne góry, ok. 220 km linii brzegowej usianej urokliwymi plażami i zatokami, które ciągną się od Portbou po Blanes, oraz zaskakujące wnętrze lądu nadają temu miejscu wyjątkowy charakter i klimat. Wybrzeże Costa Brava słynie z wielkiej różnorodności krajobrazu naturalnego, od Masywu Albera, aż po nadmorskie mokradła Empordà czy Cap de Creus, gdzie Pireneje dosłownie wpadają do Morza Śródziemnego. U stóp morza znajduje się stanowisko archeologiczne Empúries, które było grecką kolonią od VI w. p.n.e., a później osiedlili się tam Rzymianie.

©©COSTA BRAVA GIRONA TOURISM BOARD IMAGE ARCHIVE

O sile i historii związku człowieka z tym wybrzeżem świadczą liczne megalityczne pozostałości Alt Empordà, osady iberyjskie takie jak Ullastret, bogata spuścizna romańska oraz średniowieczne wioski o nieopisanym uroku. Aby poczuć ślady społeczności żydowskich, które zamieszkiwały to terytorium między IX a XV w., wystarczy tylko odwiedzić Gironę, Besalú lub Castelló d’Empúries – gminy, którym z dużym powodzeniem udało się zachować i promować dziedzictwo judaistyczne. Artysta Salvador Dalí to jeden z geniuszy, który szukał inspiracji do swoich dzieł w krajobrazie: skały, morze i dzikie uwypuklenie Cap de Creus zawsze były obecne w jego twórczości. Obowiązkowo należy zobaczyć tzw. Trójkąt Dalego – trzy przestrzenie muzealne Figueres, Púbol i Portlligat, które przedstawiają dzieło i istotę twórczości malarza.

©©COSTA BRAVA GIRONA TOURISM BOARD IMAGE ARCHIVE

Oprócz bogatego dziedzictwa kulturowego, krajobrazu i swojego niepowtarzalnego charakteru, Costa Brava obfituje we wszelkiego rodzaju imprezy muzyczne, teatralne, taneczne, cyrkowe i filmowe. Wraz z nadejściem wiosennych i letnich miesięcy festiwale muzyczne i koncerty goszczą w najbardziej idyllicznych i magicznych miejscach, docierając między wybrzeże morskie i góry, do ogrodów i na place, do klasztorów, krużganków i zabytkow y c h m i e j s c . To w s p a n i a ł e d z i e dzictwo kulturowe, liczne festiwale i imprezy kulturalne, gastronomia i szeroki wachlarz zajęć na świeżym powietrzu sprawiają, że Costa Brava t o m i e j s ce n i ez m i e r n i e p r z y j a z n e i otwarte na świat, które pozwala odwiedzającym zanurzyć się w kulturę tego z a k ą t k a i p o c z u ć j e g o w y j ą t kow y klimat. 

http://en.costabrava.org/what-to-do/culture

TEKST SPONSOROWANY

LATO-JESIEŃ 2016


114 EUROPODRÓŻE

SYCYLIA OD KUCHNI

DOMINIKA FRIEDRICH www.sycyliabocznymidrogami.pl

<< Sycylia należy do tzw. Mezzogiorno, południowych regionów Włoch. To najbardziej odległy od kontynentalnej Europy zakątek kraju, oddzielony od niej Cieśniną Mesyńską, i najbliższy reszcie świata. Trójkątny ląd otaczają trzy morza – Jońskie, Tyrreńskie i Śródziemne. >>

N

ajwiększa włoska wyspa (prawie 26 tys. km² powierzchni) jest kolebką nauki, kultury, sztuki i literatury. W tym miejscu krzyżowały się ze sobą wpływy wielkich cywilizacji. To niemal osobny

LATO-JESIEŃ 2016

kraj. Mieszkańcy Sycylii nie mówią o sobie, że są Włochami, nazywają się Sycylijczykami. Żyją w innym klimacie, mają swoje zwyczaje. Ile jest kuchni włoskiej w sycylijskiej? Chyba nie umiem i nie mogę odpowiedzieć

na to pytanie. Właściwie nie istnieje jednolita kuchnia Włoch. Przecież Sycylię od Alp dzieli ponad 1200 km. Na sztukę kulinarną kraju składają się więc jej regionalne odmiany wyróżniające się własnym charakterem.


©©WWW.SICILY.CO.UK

115

�  Stragany na uliczce w Palermo uginają się od świeżych warzyw

Proponuję zatem niekonwencjonalne zwiedzanie wyspy, w starożytności nazywanej Trinacrią. Wyprawa enogastronomiczna pozwoli poznać ją od kuchni, czyli z najsmaczniejszej strony. Łatwiej i szybciej przychodzi nam próbować dań typowych dla innych społeczności niż mówić ich językiem. We Włoszech jednym z przyjemniejszych sposobów na odkrywanie danego regionu jest kosztowanie jego specjałów kulinarnych. Tutaj kuchnia odsłania serca mieszkańców. Zawsze podczas po-

dróży staram się zjeść lokalną potrawę, bo gdybym tego nie zrobiła, nie zrozumiałabym miejsca, do którego trafiłam, ani mentalności żyjących w nim ludzi.

GORĄCA ETNA Na pewno warto zdawać sobie sprawę z jednego – we Włoszech dużo mówi się o jedzeniu, znacznie więcej niż gdzie indziej na świecie i na jakikolwiek inny temat. Tu wszystko zaczyna się od posiłku i na nim kończy. Myślę, że można to wyjaśnić na-

stępująco: we włoskiej kulturze ktoś, kto podaje nam przepis na jakąś potrawę, chce nam przybliżyć miejsce swojego pochodzenia. Dimmi che mangi e ti dico chi sei („Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś”) – mawiają Włosi. Jedzenie to tożsamość, korzenie, dom rodzinny, dlatego tak ważne jest, aby spróbować poznać Sycylię z pomocą prawdziwych Sycylijczyków. Tylko oni potrafią zarazić miłością do tej uwodzicielskiej wyspy i sprawić, że stracimy dla niej głowę i oddamy jej nasze serce. 

LATO-JESIEŃ 2016


116 EUROPODRÓŻE

©©GIUSEPPE MATINA

SS Sielski krajobraz wnętrza Sycylii w okolicy miasta Caltanissetta

TT Ruiny teatru greckiego w Taorminie

©©WWW.SICILY.CO.UK

SS Katedra w Palermo znajduje się pod ochroną UNESCO od lipca 2015 r.

Sycylijski krajobraz wnętrza lądu nie ma nic wspólnego z barokowymi miastami i gajami pomarańczowymi. Tworzy go ziemia spalona słońcem, falująca i ciągnąca się leniwie aż po majaczący gdzieś przed nami horyzont. Niezliczone nagie i niemal nierzeczywiste wzgórza wyrastają jedno za drugim bez końca. Przypominają morze, które nagle skamieniało. Sycylia nie zna rozwiązań pośrednich, na niej nic nie jest zwyczajne, pospolite ani przyziemne. Znajduje się tu jeden z największych czynnych wulkanów w Europie. Etna – pulsujące serce wyspy – wznosi się na wysokość ok. 3330 m n.p.m. (zmieniającą się ze względu na dużą aktywność). Góra zachwyca majestatem, siłą i niepowtarzalnym pięknem. Widok ognia, leją-

LATO-JESIEŃ 2016

cej się gorącej lawy i ośnieżonych zboczy na tle wręcz księżycowego krajobrazu uczy nas pokory wobec natury. Trudno o większy kontrast niż między czerwienią magmy a bielą śniegu. Niewiele jest też miejsc na świecie, gdzie podczas jazdy na nartach można mieć wrażenie, że zmierza się wprost do morza. Takie niezwykłe przeżycia zapewnia właśnie dostojna Etna, czasem przystrojona w elegancki kapelusz z chmur, a czasem zakryta czarną woalką. Powiedziano mi, że aby zrozumieć Sycylię, trzeba wejść na szczyt jej wspaniałego wulkanu, wspiąć się po twardym zboczu i poczuć zapach śródziemnomorskiej roślinności, która zmienia się wraz z pokonywaną wysokością. W niższych partiach w lasach spotyka się zwierzęta,

wyżej pojawiają się ostre czubki czarnych skał w towarzystwie kwitnących janowców (Genista aetnensis) i fiołków. Wspinamy się dalej, a przed nami roztacza się księżycowy krajobraz, widzimy głębokie kratery, wąwozy i zastygłe języki lawy. Warto zatrzymać się choć na chwilę i pooddychać głęboko w tej ciszy. Etna wznosi się nad nami ze swoją pajęczyną szlaków. W Valle del Bove przed naszymi oczami rozpościera się naturalny amfiteatr, który przedstawia geologiczną historię wulkanu. Z wrażenia brakuje nam tchu w piersiach. Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć i zobaczyć. Zaraz obok w Taorminie znajduje się raj na ziemi. Specyficzny morski mikroklimat podnosi tutaj temperaturę powietrza do ponad 30°C przez sześć miesięcy w roku. Lato jest długie, gorące, wręcz męczące, a potem przychodzą deszcze, które


117

©© DOMINIKA FRIEDRICH/WWW.SYCYLIABOCZNYMIDROGAMI.PL

SS Południowa Etna – wycieczka Schiena dell’Asino (Szlakiem Plecami Osła)

©©REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

są tak gwałtowne, że wprawiają w szał wyschnięte potoki występujące z brzegów. Ta żywiołowość pogody, różnorodność i kontrasty krajobrazu, przechodzenie z jednej skrajności w drugą ukształtowały charakter Sycylijczyków i wpłynęły na ich kulinarne upodobania.

KRAINA KONTRASTÓW Na słodkiej, kolorowej Sycylii kuchnię podniesiono do rangi sztuki. Tu wszystko doprowadzone jest do przesady – światło słońca bywa nie do zniesienia dla obcokrajowca bez okularów przeciwsłonecz-

nych, błękit nieba i turkus morza wyglądają jak wyjęte ze starych pocztówek, wydają się wręcz kiczowate, zieleń plantacji i gajów cytrusowych ma niesamowicie intensywny odcień, zapachy odurzają. Lepki od cukru sok z melonów spływa po dłoniach w trakcie jedzenia. Na tej ziemi kontrastów luksus sąsiaduje z biedą, piękno miesza się z brzydotą. Świetny tego przykład stanowi Palermo. Można albo je pokochać, albo znienawidzić. Światło przeplata się w nim z ciemnością. Kiedy z miejsca rozpalonego słońcem przechodzi się w cień, przez moment nie widzi się nic. To jak przeciwstawienie dobra i zła. Życie tutaj jest niezmiernie intensywne, a jednocześnie przesycone przeszłością, która w dalszym ciągu ciąży na Sycylii i jej mieszkańcach w niewidoczny dla niewprawnego oka sposób. W dialekcie sycylijskim nie ma czasu przyszłego, żyje się tu i teraz. Może to wpływ zniszczeń spowodowanych trzęsieniami ziemi… W ich wyniku w ruinę obróciły się takie miasta jak Gibellina – największe w Europie muzeum sztuki współczesnej na świeżym powietrzu – czy Salaparuta i Poggioreale, które dane mi było odwiedzić. Czułam w nich pod stopami wibracje tej ziemi. Te niesamowite miejsca uczą pokory wobec siły natury. Może to także efekt spustoszeń spowodowanych wybuchami wulkanów i najazdami obcych plemion… Sycylijczycy zachowują stoicki spokój i potrafią spoglądać tylko w przeszłość, która zamienia się w gorącą teraźniejszość. Na Sycylii zawsze krzyżowały się kultury. Z tych właśnie spotkań narodziły się dania takie jak cannoli z kandyzowanymi pomarańczami, cassata, cuscus trapanese na bazie ryb i owoców morza. W sycylijskiej kuchni często pojawia się smak agrodolce (słodko-kwaśny), który łączy w sobie wszystko. W potrawach ostrość przechodzi w słodycz, a słodycz w ostrość, ale nie tylko, elementy twarde mieszają się też z miękkimi, np. w przypadku cannoli kruchość 

TT Cretto di Burri to dzieło upamiętniające zniszczone miasto Gibellina ©©WIKIMEDIA COMMONS/BOOBAX

LATO-JESIEŃ 2016


118 EUROPODRÓŻE smażonej skórki kontrastuje z rozpływającą się w ustach słodką ricottą. W okolicach Trapani natomiast podaje się lody caldo freddo polane gorącą czekoladą albo parfait migdałowe również w ciepłej polewie czekoladowej. Na talerzu zestawia się ze sobą smaki morza i ziemi, a podobne przykłady można by mnożyć bez końca... ©©WWW.SICILY.CO.UK

LOKALNE SKARBY Sycylia szczyci się jednym z najbogatszych we Włoszech zbiorów przepisów kulinarnych, który jest owocem bardzo burzliwych losów regionu. W miejscowej niezmiernie różnorodnej i smacznej kuchni wpływy arabskie i hiszpańskie walczą ze sobą o palmę pierwszeństwa. Poznawanie sztuki kulinarnej stanowi więc swoistą lekcję historii. Dobrym przykładem będą klasyczne arancini – ciepłe i chrupiące złote kule. Prezentują one 1000 lat sycylijskich tradycji kulinarnych. Dwieście gramów ryżu pachnącego szafranem, połączonego z małymi zielonymi ziarnkami groszku i otaczającego serowe serce pachnie mięsnym sosem ragoût. Tak wygląda tradycyjna wersja przysmaku. Dziś istnieją najrozmaitsze odmiany arancini odpowiednie dla każdego podniebienia: klasyczne z masłem lub sosem mięsnym, nadziewane grzybami, z bakłażanem, szpinakiem, czekoladą, gorgonzolą, kiełbasą, łososiem i krewetkami czy też – oczywiście – złote pistacjowe kule z Bronte. Taki opis chyba wystarczy, żeby zacząć się pakować i wyruszać w drogę... Od zawsze Sycylia była popularnym celem podróży i wakacyjnych wyjazdów ze względu na swoje bogate dziedzictwo artystyczne i archeologiczne, piękno i różnorodność krajobrazów, urokliwe plaże i barwny folklor. Jednak od kilku lat wyspa bywa doceniana także za jej tradycje kuli-

SS Na wybrzeżu królują owoce morza

©©WWW.CAVALLIFORMAGGI.IT

SS Sycylijskie sery są w 100 proc. naturalne

©©REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

SS Arancini – ryżowe kulki w panierce

©©REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

©©WWW.SICILY.CO.UK

SS Kanapka z placuszkami panelle w Palermo

©© DOMINIKA FRIEDRICH/WWW.SYCYLIABOCZNYMIDROGAMI.PL

SS Rurki cannoli nadziewane serem ricotta

SS Ciasteczka cassatine w zielonym marcepanie

narne. Niektóre spośród lokalnych produktów stały się bardzo modne, wzbudzają szerokie zainteresowanie i zyskują sobie coraz więcej wielbicieli. Warto wymienić chociażby oliwę extra vergine, tutejsze wina, np. znane i chwalone na całym świecie czerwone Nero d’Avola, czy tradycyjne sycylijskie sery primosale (primo sale), pecorino czy caciocavallo.

ją ciekawe i niepowtarzalne połączenia składników. Używa się tutaj w dużych ilościach migdałów, pistacji (zielonego złota Etny), sezamu, rodzynek, liści laurowych, kaparów, czyli kwiatów do jedzenia, potocznie zwanych sycylijskimi orchideami, i finocchietto selvatico – dzikiego kopru włoskiego.

TT Ręcznie robione marionetki sycylijskiego teatru lalek Opera dei Pupi ©©REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

W miejscowej kuchni uwagę zwraca-

SAMA ŚWIEŻOŚĆ Tutejsza kuchnia jest niezmiernie zróżnicowana. Inne dania królują na wybrzeżu (przewaga ryb i owoców morza), inne w środku wyspy (więcej warzyw i mięsa). Ze względu na różnice klimatyczne każdy region charakteryzuje się własnymi produktami lokalnymi. Potrawy z Katanii nie są takie jak te z zachodnich brzegów, w Palermo je się inaczej niż w Trapani. Z całą pewnością jednak sztuka kulinarna Sycylii bazuje na sezonowych składnikach, czyli zmienia się w zależności od pór roku. Kolejne miesiące obfitują w nowe świeże warzywa. Do najpopularniejszych na wy-

LATO-JESIEŃ 2016


119 alla Norma (zwaną też pastą alla siciliana). Same bakłażany z Sycylii nie przypominają tych polskich. Są duże i słodkie od gorą-

©© DOMINIKA FRIEDRICH/WWW.SYCYLIABOCZNYMIDROGAMI.PL

SS Sarde a beccafico – nadziewane sardynki

©©WWW.SICILY.CO.UK

SS Pasta alla Norma z bakłażanem i pomidorami

na naszym rynku), jest naprawdę mnóstwo. Do tego dochodzą jeszcze tzw. verdure selvatiche lub verdure spontanee – warzy-

cego słońca, więc nie trzeba ich najpierw wa zielone rosnące dziko, nieuprawiane. posypywać solą, aby straciły goryczkę. Po przyjeździe do Polski nawet w lecie Mają kolor jasnofioletowy, białe wnętrze brakuje mi tej różnorodności, a co dopiei okrągły kształt. Aż do końca XIX w. Włosi ro muszą czuć Sycylijczycy. odnosili się do tego warzywa bardzo nieTradycyjna domowa kuchnia Sycylii ufnie. Sądzili, że wywołuje niestraw- to co innego niż mangiar per strada, czyli ność, szaleństwo i choroby psychiczne. „jedzenie na ulicy”. Ja nazywam ten roDoskonale oddaje ten fakt ludowe tłuma- dzaj przekąsek sycylijskim fast foodem. czenie jego włoskiej nazwy melanzana Najczęściej kupuje się je na mieście i nie jako mela insana („szalone jabłko”). przygotowuje się ich w domu, dlatego że są Sycylijczycy kochają zarówno swoją raczej pracochłonne i nie warto ich przyrząkuchnię, jak i regionalne produkty, dlatego dzać tylko dla kilku osób. Do tego typu pogdziekolwiek mieszkają, nie umieją się bez traw zaliczyłabym pochodzące z Palermo nich obejść. Na co dzień jedzą tradycyjne tradycyjne placuszki z mąki z ciecierzycy dania. Są przyzwyczajeni do wyśmienitej (panelle) i puszysty placek sfincione, całkojakości kupowanych towarów i ich bez- wicie nie do pomylenia z pizzą, oraz wspodyskusyjnej świeżości. Na wyspie nadal mniane już arancini, w wersji klasycznej większość zakupów robi się w sklepie składające się z szafranowego ryżu nadziewarzywnym, rybnym bądź mięsnym, a nie wanego mięsnym sosem i smażone w głęw supermarkecie. Mieszkańcy wybrzeży bokim tłuszczu, ale w innych wariantach

©© DOMINIKA FRIEDRICH/WWW.SYCYLIABOCZNYMIDROGAMI.PL

SS Truskawkowa i kawowa granita z brioszką

spie należą karczochy, czyli jeszcze jedne kwiaty do jedzenia. Ja osobiście bardzo je lubię. Mimo licznych różnic kuchnia sycylijska ma wiele wspólnych elementów. Często używa się w niej ricotty, zarówno do dań słonych, jak i słodkich, czy oliwy z oliwek. Latem dużą popularnością cieszą się bakłażany przyrządzane na tysiące sposobów. Warto wymienić choć kilka potraw, np. tradycyjną caponatę łączącą smaki słodki i kwaśny, zapiekankę ze smażonych bakłażanów nazywaną parmigiana, involtini di melanzane, czyli zapiekane nadziewane roladki bakłażanowe, mulinciani chini (w dialekcie sycylijskim, a po włosku melanzane ripiene) – faszerowane i pieczone bakłażany czy też klasyczną pastę

©©WWW.GODCHEF.IT

SS Wina marki The Godchef – czerwone Nero d’Avola i białe Grillo

Sycylii (czyli ośmiu z dziewięciu jej prowincji) spożywają bardzo dużo ryb. W domach sycylijskich pojawiają się one zresztą średnio trzy razy w tygodniu.

PRZEKĄSKI NA ULICY Ta największa włoska wyspa stanowi także raj dla wegetarian. Zdecydowanie mają oni w czym wybierać. Już samych odmian sałaty, zarówno przeznaczonych do jedzenia na surowo, jak i po ugotowaniu lub podsmażeniu (najczęściej niedostępnych

wypełnione też szynką, szpinakiem, serem czy czekoladą albo pistacjami. Jak widać, Sycylijczykom trudno odmówić wyobraźni kulinarnej. Na liście smakołyków z lokalnego fast foodu nie może zabraknąć kolejnego dania z Palermo, występującego pod nazwą stigghiola, czyli wnętrzności jagnięcych lub kozich pieczonych na grillu na szpadce. Smakują rewelacyjnie. Innym kojarzonym z tym miastem przysmakiem jest bułka z cielęcą śledzioną zwana panino con la milza. 

LATO-JESIEŃ 2016


120 EUROPODRÓŻE

©©WWW.SICILY.CO.UK

SS Wapienny klif Scala dei Turchi (Schody Turków) na zachód od Agrygentu

Przepis na nią ma ponad tysiąc lat. Oprócz występuje ciasto francuskie pieczone śledziony dodaje się płuca i kawałki chrzą- w piekarniku, nadziewane pomidorami, stek tchawicy podsmażone na smalcu serem, szynką i cebulą. Nigdy nie mogę z owczą ricottą i startym serem caciocavallo. się oprzeć temu przysmakowi. Uliczne jeSprzedaje się dwa rodzaje tej kanap- dzenie reprezentuje również polpo bollito ki. W wersji tańszej – vergine – zawiera – gotowana ośmiornica. Nie wolno także tylko ricottę, ser caciocavallo i trochę zapomnieć o jeżowcach (ricci di mare), gorącego smalcu ze smażenia śledzio- które są otwierane na naszych oczach. ny, w wariancie pełnym uwzględnia S p r ze d awc y i n s t r u u j ą k l i e n t ów, się wszystkie wymienione składniki. jak jeść te dziwne stworzenia, posługuW Katanii króluje cipollina. Pod tą nazwą jąc się językiem albo kawałkiem chleba.

Nie da się nimi nasycić, można jedynie delektować się zapachem morza i wiatru. Na koniec zostają nam świeże frutti di mare crudi, owoce morza na surowo: fasolari,

WYCIECZKI Z KLIMATEM PO SYCYLII XX Sycylia jest największą wyspą na Morzu Śródziemnym (ma powierzchnię prawie 26 tys. km²), dlatego jej zwiedzanie najlepiej wcześniej przemyśleć i zaplanować. Wszystko zależy od tego, co nas interesuje i co chcemy zobaczyć. Na szczęście, do wyboru mamy różne ciekawe i oryginalne propozycje.

Popularnością cieszą się więc enoturystyczne wycieczki. Eskapadę można rozpocząć w Taorminie, a następnie udać się do doliny rzeki Alcantara i spektakularnych wąwozów Alcantara (Gole dell’Alcantara) oraz odwiedzić miejscowe winnice i piwnice. Czas umilą nam degustacje wyśmienitych win, którym przyznano apelację DOC. Na wyspie spodoba się również osobom zainteresowanym kinematografią. Mogą one wyruszyć na wycieczkę śladami filmu Ojciec chrzestny z 1972 r. w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Właśnie na Sycylii kręcono do niego niektóre sceny. W zabytkowej miejscowości Savoca, położonej na północno-wschodnim krańcu lądu, wciąż działa „Bar Vitelli”, w którym Michael Corleone (odgrywany przez Ala Pacino) rozmawiał z ojcem Apollonii, swojej przyszłej żony. W pobliskim XIII-wiecznym Kościele św. Mikołaja (Chiesa di San Nicolò), gdzie znajduje się posąg św. Łucji z 1666 r., odbył się z kolei ślub tej pary.

Oprócz tego warto polecić także romantyczną wyprawę w stylu la dolce vita. Z wybrzeża Morza Jońskiego wybierzemy się w górę do wspomnianego średniowiecznego miasteczka Savoca. Tę wyjątkową wycieczkę możemy odbyć za kierownicą legendarnego już klasycznego samochodu Fiat 500, który był produkowany w latach 1957–1975. Oczywiście, poruszamy się za takim samym pojazdem prowadzonym przez doświadczonego przewodnika. Zwiedzanie Sycylii tym autem ma niepowtarzalny urok. Po dotarciu do miejscowości Savoca czeka na nas przejażdżka o zachodzie słońca po jej wąskich uliczkach charakterystycznym trójkołowym pojazdem Piaggio Ape Calessino. Podziwianie niezmiernie malowniczych krajobrazów i wspaniałych zabytków zakończymy nastrojową kolacją przy świecach.

©©500 VINTAGE TOUR/WWW.500VINTAGETOUR.COM

SS Słynny „Bar Vitelli” w miasteczku Savoca Najważniejszy element sycylijskiego krajobrazu stanowi niewątpliwie czynny wulkan Etna (3329 m n.p.m.). Wejście na jego szczyt należy do obowiązkowych punktów w planie wyprawy na wyspę. Interesującym pomysłem ©©500 VINTAGE TOUR/WWW.500VINTAGETOUR.COM będzie nieco inne poznawanie tej charakterystycznej góry. W jej okolicy z powodzeniem uprawia się winorośl. SS Urocza wycieczka stylowymi samochodami Fiat 500 po sycylijskich drogach

LATO-JESIEŃ 2016


121

©©WWW.SICILY.CO.UK

tartufi di mare, cannolicchi, vongole (małże wenus), cozze (omułki), ostrygi, padelle, telline. Na Sycylii uliczne przekąski je się zwykle rękoma. Minęło wiele lat zanim się tego nauczyłam. Na spotkaniach sycylijscy przyjaciele mówili mi: Mangia come ti ha insegnato la mamma! („Jedz tak, jak nauczyła cię mama!”). Problem polegał na tym, że moja mama nie pokazała mi, jak jeść jeżowce, ostrygi, omułki i małże...

TYLKO NA MIEJSCU Z całą pewnością kuchnia Sycylii jest wyjątkowa, tak jak i sama wyspa. Już fakt, że wiele warzyw, owoców i ryb nie występuje poza tym regionem, potwierdza tylko tę tezę. Warto wymienić choćby tenerumi, czyli liście sycylijskiej cukinii, tzw. serpente di Sicilia („sycylijskiego węża”). To jasnozielone warzywo o średnicy nie przekraczającej 10 cm i długości dochodzącej nawet

SS Bardzo popularna piaszczysta plaża w miejscowości San Vito Lo Capo

do 2 m. Znajdziemy tu dania zarówno z cukinią, jak i jej liśćmi, np. makaron zwany pasta con tenerumi. Wśród owoców morza na wspomnienie zasługują m.in. occhi di bue – w dosłownym tłumaczeniu „oczy krowy”. Próbowałam ich tylko na Sycylii, w okolicach Katanii. W Trapani nikt nie wiedział, o co mi chodzi. Dopiero po latach nauczyłam się jeść rękoma owoce morza. Niektóre można zdobyć samemu, np. padelle zbiera się bezpośrednio z nadmorskich skał. Jeżowce natomiast należy wybierać kolorowe. Najlepiej smakują te jedzone nad morzem tuż po zebraniu, otwarte i przepłukane słoną wodą. Od Sycylijczyków dowiemy się również wielu rzeczy dotyczących przygotowywania potraw, w tym jak ubić karczochy przed pieczeniem i dlaczego trzeba to robić, jak zbić ośmiornicę po złowieniu czy obrać

opuncję itp. Chętnie też pokażą nam każdą z tych technik. Ja w ten sposób poznałam i pokochałam Sycylię i jej mieszkańców.

ZWIEDZANIE ZE SMAKIEM Świetnym pomysłem na zwiedzanie wyspy są wyprawy enogastronomiczne połączone z degustacjami w licznych lokalnych winnicach, wytwórniach serów i wytłaczarniach oliwy. Do programu wycieczki warto dodać również warsztaty gotowania przeprowadzane w gospodarstwach agroturystycznych. Oprócz fantastycznych doznań kulinarnych na Sycylii czeka na przyjezdnych mnóstwo propozycji aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Trekking można urozmaicić morskimi kąpielami. Polecam Rezerwat Naturalny Zingaro (Riserva Naturale Orientata dello Zingaro), Rezerwat Naturalny Monte Cofano (Riserva Naturale Orientata Monte Cofano), 

LATO-JESIEŃ 2016


122 EUROPODRÓŻE

©©DOMINIKA FRIEDRICH/WWW.SYCYLIABOCZNYMIDROGAMI.PL

SS Rezerwat Naturalny Zingaro w prowincji Trapani utworzono w 1981 r.

pasmo górskie Nebrodi (z Monte Soro na czele – 1847 m n.p.m.), Etnę, pobliskie Wyspy Liparyjskie – szczególnie Vulcano, Salinę i Stromboli, wyspę Pantellerię i nie tylko. W wielu miejscach organizuje się przejażdżki jeepami, quadami, motocyklami i rowerami. Bezpośredni kontakt z naturą zapewniają wyprawy konne.

Od strony morza Sycylia wygląda zupełnie inaczej. Zachwyca mnóstwem dzikich plaż, tzw. plaż milczenia. Osoby stroniące od tłumów na pewno będą zadowolone. Wybór jest naprawdę ogromny. Można przebierać w różnorodnych plażach – od tych pokrytych drobnym białym piaskiem w San Vito Lo Capo i Mondello, przez złote

©©GIUSEPPE MATINA

SS Ragusa Ibla, historyczna część Ragusy z Katedrą św. Jerzego z XVIII w. TT Świątynia Zgody i rzeźba Ikara Igora Mitoraja w Valle dei Templi ©©GIUSEPPE MATINA

LATO-JESIEŃ 2016

na południowym wschodzie (okolice miejscowości Ispica, Noto czy Avola), południu (np. Agrygent – Agrigento) i północy wyspy (m.in. Cefalù), żwirowe i kamieniste w pobliżu Taorminy czy Capo d’Orlando, aż po skaliste i klifowe wybrzeża (Scala dei Turchi – Schody Turków, położone między Realmonte a Porto Empedocle). Ten region Włoch przyciąga poza tym wielu amatorów sportów wodnych. Do Rezerwatu Naturalnego Zingaro przybywają nurkowie, którzy odwiedzają też niezmiernie chętnie wysepkę Ustica usytuowaną ok. 65 km na północny zachód od Palermo, a także Wyspy Liparyjskie, Egady, Lampedusę i Pantellerię. Kite- i windsurfing najlepiej uprawiać w rejonie miejscowości Pozzallo i Paceco, ale istnieje jeszcze wiele miejsc, gdzie wiatr wieje zawsze. Świetny pomysł stanowi również rejs wokół sąsiadujących z Sycylią archipelagów. Gdybym miała wybierać, zaczęłabym od Wysp Liparyjskich i pierwszy postój zrobiłabym na Salinie w Pollarze o zachodzie słońca. To właśnie tu kręcono film Il postino (Listonosz) z 1994 r. Następnie udałabym się na Alicudi i Filicudi, a potem gdzie oczy poniosą. Wakacje pod żaglami dają ogromne poczucie wolności. Zapach morza budzi i usypia żeglarzy, delfiny skaczą wokół łódki. Po drodze łowi się ryby, zbiera się owoce morza: jeżowce, padelle, vongole (małże wenus) czy telline. Dla kogo rejs jachtem to za dużo, ten może popłynąć z rybakami na nocny połów. Sycylia ma także swoje historyczne oblicze. Miłośnicy sztuki powinni ruszyć w poszukiwaniu przykładów tutejszej odmiany baroku z XVII i XVIII w., ciężkiej od dekoracji, kapiącej złotem, czasami kiczowatej i prowincjonalnej. Na południowym wschodzie wyspy wytyczono nawet szlak łączący perły tej architektury (tzw. miasta późnego baroku w dolinie Noto – Caltagirone, Militiello in Val di Catania, Katania, Modica, Noto, Palazzolo Acreide, Ragusa i Scicli, wpisane w 2002 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Fascynaci historii mogą odkrywać ślady antycznej kultury greckiej w Syrakuzach, Agrygencie (Agrigento), Selinunte (Selinuncie), Segeście i wielu innych miejscach. Tutaj za każdym zakrętem czeka na nas coś nowego. Mnie po 25 latach ten wyjątkowy zakątek Włoch ciągle jeszcze czymś zaskakuje. Jak mówi stare sycylijskie powiedzenie: Można wyrzucić Sycylijczyka z Sycylii, ale nigdy nie uda się wyrzucić Sycylii z serca Sycylijczyka. Dotyczy ono jednak nie tylko miejscowych. Kto raz odwiedzi tę fascynującą wyspę, zawsze będzie już na nią wracać, a zakochać się w niej wcale nie tak trudno. 


123

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


124 EUROPODRÓŻE

CHORWACKA KRAINA WYSP I WODOSPADÓW MAGDALENA BARTCZAK

<< Położona na Półwyspie Bałkańskim Chorwacja jest ciągle jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych w Europie. Serca odwiedzających ją podróżników podbija oszałamiającą architekturą miast i miasteczek, bajeczną, często niemal dziką przyrodą, różnorodnością wysp i wybrzeża, doskonałą kuchnią i wyśmienitymi winami oraz niezwykłą gościnnością i serdecznością mieszkańców. Nic więc dziwnego, że co roku, nie tylko w okresie wakacyjnym, przybywa tu mnóstwo obcokrajowców. >> LATO-JESIEŃ 2016


© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

125

C

hoć ten kraj nie należy do największych na kontynencie europejskim (ma powierzchnię ok. 56,6 tys. km² i 4,2 mln mieszkańców), łączy w sobie wszystko, czego szukają spragnieni rozmaitych wrażeń turyści. Znajdują się w nim piękne zabytkowe miasta, po których można spacerować godzinami, idylliczne plaże doskonałe na odpo-

czynek po zwiedzaniu i liczne wyspy rozrzucone wśród lazurowych wód Morza Adriatyckiego. Region wybrzeża to idealne miejsce na rejs jachtem, snorkeling czy nurkowanie. Na atrakcyjność Chorwacji wpływa też jej przyjemny śródziemnomorski klimat, który sprawia, że warto do niej przyjechać

praktycznie o każdej porze roku. Średnie temperatury nad Adriatykiem latem rzadko przekraczają 30°C, zwykle wynoszą 28–30°C. Zimą z kolei prawie nigdy nie spadają poniżej zera i najczęściej sięgają 9–13°C. Jednak tym, co czyni ten kraj tak bardzo wyjątkowym, jest przede wszystkim przyroda. W wielu miejscach pozostaje wciąż nienaruszona, w innych harmonijnie 

SS Przepiękny krasowy krajobraz Parku Narodowego Jezior Plitwickich

LATO-JESIEŃ 2016


126 EUROPODRÓŻE

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/ALEKSANDAR GOSPIC

SS Spływ malowniczym kanionem wyżłobionym przez rzekę Zrmanja

komponuje się z wytworami rąk ludzkich. Wszędzie zachwyca swoim pięknem, dlatego jej urokowi nie sposób się nie poddać.

PROPOZYCJA DLA AKTYWNYCH Podczas podróży po Chorwacji nie wolno ominąć największego tutejszego skarbu przyrodniczego, czyli Parku Narodowego Jezior Plitwickich (ok. 297 km² powierzchni), położonego w środkowej jej części, ok. 140 km od stołecznego Zagrzebia, niedaleko granicy z Bośnią i Hercegowiną. Składa się on z dwóch wielkich kompleksów, a na jego terenie znajduje się 16 niezmiernie malowniczych jezior krasowych połączonych ze sobą prawie setką większych i mniejszych wodospadów, wśród których wyróżnia się liczący 78 m wysokości Veliki slap, czyli Wielki Wodospad (największy w kraju). Najrozleglejszym zbiornikiem w tym rejonie jest Kozjak, mający ponad 815 tys. m2 powierzchni i niemal 47 m głębokości. Krystalicznie przejrzyste, lśniące w słońcu turkusowe akweny wraz ze wznoszącymi się nad nimi białymi skalnymi ścianami i rosnącymi wokół gęstymi bukowymi lasami tworzą jedyny w swoim rodzaju krajobraz. Park można przemierzać kilkoma trasami. Niektóre ich odcinki pokonuje się pieszo, inne – niewielkimi statkami pasażerskimi i specjalnymi pociągami drogowymi. Poszczególne szlaki charakteryzują się różnym stopniem trudności. Przejście tych łatwiejszych zajmuje 2–3 godz., na wyprawę trudniejszymi trzeba przeznaczyć co najmniej 7–8 godz. Miłośnicy turystyki aktywnej odwiedzają tę okolicę także z in-

LATO-JESIEŃ 2016

nego powodu. Wytyczono tu jedne z najbardziej spektakularnych ścieżek rowerowych w Europie. Kolejnymi świetnymi pomysłami na spędzenie czasu w Chorwacji są spływy kajakowe i rafting. W ich trakcie można również podziwiać tutejszą przyrodę. Na takie wycieczki znakomicie nadaje się choćby płynąca niedaleko Jezior Plitwickich 64-kilometrowa rzeka Mrežnica, należąca do najpiękniejszych w całym kraju. Dzięki powstałym na niej licznym wodospadom oraz występującej w tym rejonie bogatej florze i faunie wyprawa kajakiem czy pontonem staje się niezapomnianym

przeżyciem. Niesamowite chorwackie pejzaże obejrzymy też w innym miejscu, które spodoba się wszystkim wielbicielom kontaktu z naturą i aktywnego wypoczynku. Mowa o Parku Narodowym Krka (109 km² powierzchni), leżącym w pobliżu Szybenika (Šibenika) – urokliwego niemal 50-tysięcznego miasta z zabytkowym centrum historycznym. Wznosząca się tutaj gotycko-renesansowa Katedra św. Jakuba uchodzi za jeden z najcenniejszych i najwspanialszych kościołów w Chorwacji. Nic więc dziwnego, że od 2000 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Do samego parku z Szybenika najłatwiej dostać się

TT Wysepka Visovac z klasztorem z XV w. w Parku Narodowym Krka


127

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVAN CORIC

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/ALEKSANDAR GOSPIC

SS Renesansowy Ratusz w Szybeniku

SS Sveto Brdo (1752 m n.p.m.) – drugi najwyższy szczyt pasma Welebit

autobusem. Podczas zwiedzania nie wolno ominąć wodospadów (do największych zaliczają się Manojlovac, Skradinski buk i Roški slap) i doliny 73-kilometrowej rzeki Krka, przybierającej miejscami kształt potężnego kanionu. W północnej części obszaru parkowego usytuowane jest Jezioro Visovačkie (Visovačko jezero) z wysepką Visovac. Stoi na niej franciszkański klasztor otoczony wysokimi cyprysami, topolami i wierzbami. Turyści lubiący ruch na świeżym powietrzu koniecznie powinni zajrzeć do położonego w paśmie górskim Welebit Parku Narodowego Paklenica (95 km² powierzchni), który co roku przyciąga tysiące

alpinistów i amatorów trekkingu z całego świata. Obejmuje on swoimi granicami dwa imponujące kaniony krasowe. Wielka Paklenica (Velika Paklenica) ma długość ponad 14 km, a jej ściany wznoszą się na wysokość powyżej 700 m. Sąsiednia Mała Paklenica (Mala Paklenica), choć nie osiąga tak dużych rozmiarów, charakteryzuje się za to o wiele bardziej wymagającymi trasami wspinaczkowymi. Na terenie gór Welebit warto także odwiedzić Park Narodowy Welebitu Północnego (109 km² powierzchni). Został utworzony w 1999 r. i jest najmłodszym tego typu obszarem chronionym w Chorwacji. W samym jego sercu leżą dwa duże rezerwaty przyrody Hajdučki kukovi i Rožanski kukovi, w których znajdziemy niezwykłe formacje krasowe, liczne ogrody botaniczne i jedną z najgłębszych jaskiń świata Lukiną jamę (1431 m głębokości). Na pobliskim szczycie Zavižan (1678 m n.p.m.) działa najwyżej położona stacja meteorologiczna w kraju. Rozpościera się stąd niezmiernie malowniczy widok na góry ciągnące się aż do wybrzeża Adriatyku.

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

NIEISTNIEJĄCY KRAJ Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niewiele ponad 20 lat temu na terytorium dzisiejszej Chorwacji toczył się jeden z najkrwawszych konfliktów w historii Europy. Wojna domowa w byłej Jugosławii, która trwała od 1991 do 1995 r., na zawsze zmieniła obraz całego regionu. Przyczyny rozpadu tego państwa wiązały się z kryzysem gospodarczym i nastrojami nacjonalistycznymi narastającymi po śmierci jego przywódcy Josipa Broza Tity (1892–1980). Ten polityk, urodzony w chorwackiej wiosce

Kumrovec (koło granicy ze Słowenią), miał świadomość, że stoi na czele kraju niejednorodnego pod względem etnicznym i religijnym. W trakcie swoich rządów zwalczał separatystyczne dążenia poszczególnych grup narodowych i wymuszał kompromisy pomiędzy nimi. Na stabilną sytuację w ówczesnej Jugosławii wpływał również poziom życia jej mieszkańców – można było odnieść wrażenie, że cieszyli się oni większym dobrobytem niż obywatele pozostałych państw bloku socjalistycznego. Otrzymali też więcej swobód. Właściwie bez przeszkód mogli wyjeżdżać za granicę. Także turyści bez problemu dostawali wizy wjazdowe. Po śmierci Tity wszystko się zmieniło. Kraj, wcześniej całkowicie podporządkowany charyzmatycznemu przywódcy, przestał funkcjonować. Odżyły konflikty między narodami, dotychczas tłumione silną ręką marszałka. Przerodziły się w wojnę domową trwającą do grudnia 1995 r. (oficjalne podpisanie listopadowego układu z Dayton w Paryżu). W przeciągu tych kilku lat w wyniku rozpadu Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii powstały nowe państwa: Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Macedonia oraz Federalna Republika Jugosławii (istniejąca do lutego 2003 r.), obejmująca Serbię, Czarnogórę, Wojwodinę i Kosowo. Po Słowenii, najspokojniejszej, najzamożniejszej i najbardziej rozwiniętej, to właśnie Chorwacja najszybciej stanęła na nogi. Odzyskanie równowagi i przyspieszenie rozwoju ekonomicznego zawdzięczała m.in. powracającej do dawnego rozkwitu turystyce, która podźwignęła gospodarkę. Ślady wojny są – oczywiście – widoczne 

LATO-JESIEŃ 2016


128 EUROPODRÓŻE

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

SS Rzymski amfiteatr w mieście Pula leżącym na półwyspie Istria

do dziś. Wciąż pamiętają o niej ludzie żyjący kiedyś w tym kraju, którego już nie ma, jak nazwał go narrator na początku słynnego filmu Underground (1995) Emira Kusturicy. Zaraz potem w dziele serbskiego reżysera pojawia się stwierdzenie, że tu nadzieja, radość życia i śmiech były silniejsze niż gdziekolwiek indziej. Podobnie jest we współczesnej Chorwacji, gdzie gorący bałkański temperament, szczodrość i gościnność jej mieszkańców nadal ujmują przybyszy. Ten wyjątkowy charakter Chorwatów świetnie oddaje zresztą jedno ze znanych tutejszych przysłów w formie życiowej porady: Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiar u j u ś m i e c h . Ł a t wo s i ę p r ze ko n a ć , że miejscowi naprawdę stosują się do tego zalecenia.

ŚRÓDZIEMNOMORSKIE SKARBY Oprócz niesamowitej przyrody i serdeczności mieszkańców, Chorwacja przyciąga turystów wspaniałą architekturą i niezwykłym klimatem miast i miasteczek, przypominających o fascynującej historii tych ziem. W starożytności te tereny zamieszkiwały plemiona iliryjskie. Nie można również zapomnieć o pierwszych koloniach greckich utworzonych w IV w. p.n.e. na wyspach Vis i Hvar. W I stuleciu przed Chrystusem obszar obecnej Chorwacji włączono do Cesarstwa Rzymskiego, a później Cesarstwa Bizantyjskiego. W VI–VII w. przywędrowali tutaj Słowianie, a wśród nich właśnie Chorwaci. Początkowo zajęli część prowincji nazwanych jeszcze przez Rzymian Dalmacją i Panonią. Następnie terytorium podbijali kolej-

TT Imponujący gmach zagrzebskiego Chorwackiego Teatru Narodowego ©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/BORIS KACAN

LATO-JESIEŃ 2016

no m.in. Węgrzy i Turcy. Wreszcie traf i ł o o n o p o d p a n ow a n i e d y n a s t i i Habsburgów, stało się częścią cesarstwa austriackiego, a potem Austro-Węgier (do 1918 r.). Wpływy habsburskie do dziś widać w Chorwacji niezmiernie wyraźnie, choćby w Zagrzebiu (ponad 1,1 mln mieszkańców w obszarze metropolitalnym), jej tętniącej życiem stolicy, łączącej w sobie tradycję i nowoczesność. Śmiało można ją uznać za najbardziej kosmopolityczny ośrodek w kraju i prawdziwe centrum polityczne, gospodarcze, edukacyjne i kulturalne. Szczególnie warto odwiedzić najstarszą część metropolii, znajdującą się w tzw. Górnym Mieście (Gornji Grad), do którego dostaniemy się kolejką linowo-terenową (Zagrebačka uspinjača). Wznosi się tu np. Kościół św. Marka – jedna z największych świątyń w stolicy, wybudowana najpewniej w pierwszej połowie XIII w. (później przekształcona ze stylu romańskiego na gotycki). Do jej najcharakterystyczniejszych i zarazem najbardziej rozpoznawalnych elementów dekoracyjnych należy przepiękna mozaika z dachówek, którą ułożono w latach 1876–1882. Przedstawia ona herby Zagrzebia i dawnego Trójjedynego Królestwa Chorwacji, Slawonii i Dalmacji na tle wielokolorowej szachownicy otoczonej geometrycznym ornamentem. W pobliżu świątyni znajdują się też m.in. XVII-wieczny barokowy Kościół św. Katarzyny, imponujący gmach jednoizbowego parlamentu


129 (Zgromadzenia Chorwackiego – Hrvatski sabor) i Pałac Bana (Banski dvori), czyli siedziba rządu. M i a s t o w y p e ł n i a j ą t a k że i n t e re s u j ą ce g a l e r i e i p l a ców k i m u ze a l ne. Na uwagę zasługują np. Muzeum Etnograficzne (Etnografski muzej), Muzeum Archeologiczne (Arheološki muzej), Muzeum Mimara (Muzej Mimara) czy jedno z najoryginalniejszych na świecie Muzeum Zerwanych Związków, założone w 2010 r. przez dwójkę osób, które się rozstały. Początkowo była to tylko tymczasowa wystawa, ale wkrótce zmieniła się w stałą ekspozycję. Na imponujące, wciąż rozbudowywane zbiory obiektu składają się przedmioty przekazane przez ludzi po zakończeniu związku. Znajdziemy tutaj więc m.in. otrzymane od dawnych partnerów płyty, ubrania czy książki, wyrzucone róże, listy miłosne, zdjęcia, a nawet… siekierę, którą zdradzony kochanek zniszczył meble niewiernej dziewczyny. Równie ciekawy jak sam pomysł jest też interaktywny charakter muzeum. Każdy odwiedzający może uzupełnić jego kolekcję o rzeczy dokumentujące jego własną miłosną relację. Poza tym w Zagrzebiu obowiązkowo trzeba udać się również na spacer jedną z najdłuższych stołecznych ulic, czyli Ilicą. Działa przy niej mnóstwo sklepików, kawiarni i restauracji. Warto choćby na chwilę przysiąść w którejś z knajpek, wczuć się w rytm tej klimatycznej metropolii i przyjrzeć życiu jej mieszkańców. Wiele podobnych atrakcji znajduje się w oddalonym ok. 400 km od stolicy 180-tysięcznym Splicie, drugim największym mieście Chorwacji. Ze względu na oryginalną zabudowę nazywa się go „śródziemnomorskim kwiatem architektury”. Położony na dalmatyńskim wybrzeżu ośrodek zachwyca majestatycznym stylem, elegancją i cudownym widokiem na Morze Adriatyckie. Najbardziej znanym obiektem są w nim pozostałości ogromnego pałacu cesarza Dioklecjana, wzniesionego na przełomie III i IV w. Rzymski władca chciał postawić dla siebie rezydencję na stare lata, w której oprócz części mieszkalnej i reprezentacyjnej znalazłyby się także m.in. pomieszczenia przeznaczone dla oddziałów gwardii cesarskiej. Pałac był więc ogromny – miał ok. 30 tys. m2 powierzchni – i obejmował budynki, dwie ulice i dziedzińce, a cały kompleks otoczono imponującymi murami obronnymi z czterema bramami. Dawne korytarze, komnaty i inne elementy wspaniałej willi cesarza stanowią dziś historyczne centrum Splitu.

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO PERVAN

SS Mozaika z herbami na dachu Kościoła św. Marka w stolicy Chorwacji

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/DOMAGOJ BLAZEVIC

SS W Zagrzebiu warto wybrać się na spacer po zabytkowym Górnym Mieście

Z tego powodu zwie się go „cesarskim miastem”. Po tym labiryncie można spacerować godzinami. Podczas przechadzki z pewnością nie wolno ominąć Katedry św. Dujama (Katedry św. Duje), w której do VII stulecia znajdowało się mauzoleum Dioklecjana, i dawnej świątyni Jowisza,

przekształconej w VI w. w chrześcijańskie baptysterium. W całym Splicie fragmenty architektury starożytnego Rzymu sąsiadują z zabudową zarówno XV-, XVIIi XIX-wieczną, jak i znacznie nowszą. Na zainteresowanie zwiedzających zasługują też m.in. urokliwie usytuowany 

TT Egipskie sarkofagi w Muzeum Archeologicznym w chorwackiej metropolii ©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/SERGIO GOBBO

LATO-JESIEŃ 2016


130 EUROPODRÓŻE

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVAN CORIC

SS Riva, bulwar wzdłuż nabrzeża w Splicie

TT Stare Miasto w Dubrowniku objęto ochroną organizacji UNESCO

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/BORIS KACAN

port oraz otoczona palmami promenada (Riva), wokół której toczy się życie towarzyskie mieszkańców. W trakcie wizyty w Chorwacji nie sposób nie odwiedzić niemal 45-tysięcznego Dubrownika, od lat trafiającego na listy najbardziej malowniczych miast Europy, urzekającego niezwykłą atmosferą i uważanego za prawdziwą perłę Adriatyku. Warto wyruszyć do tego miejsca właśnie bezpośrednio ze Splitu (oddalonego o ok. 250 km), ponieważ Magistrala Adriatycka (Jadranska magistrala) łącząca oba ośrodki rozciąga się wzdłuż najpiękniejszego odcinka wybrzeża, pełnego plaż i zacisznych wiosek rybackich. Na począ-

LATO-JESIEŃ 2016

tek najlepiej wejść na jeden z licznych tarasów widokowych i obejrzeć panoramę okolicy – z góry znakomicie widać, jak morze czerwonych dachówek poprzecinane wąskimi uliczkami wspaniale kontrastuje z błękitnym niebem. Dubrownik prezentuje się okazale o każdej porze dnia i nocy. Tutejsze Stare Miasto (Stari grad), otoczone koroną wysokich nawet na 25 m kamiennych murów obronnych, dzięki którym nigdy nie zostało zdobyte, zachwyca zabytkami. Na zwiedzenie ich wszystkich trzeba przeznaczyć co najmniej dwa dni. Do najciekawszych obiektów należą dwie imponujące barokowe świątynie – Kościół św. Błażeja i Katedra

Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – oraz średniowieczna ulica Stradun (Placa), przy której znajdziemy m.in. dwie słynne fontanny Wielką i Małą Studnię Onofria. Właśnie w Dubrowniku natrafimy również na prawdopodobnie najstarszą nieprzerwanie działającą aptekę w całej Europie. Powstała ona w 1317 r. i mieści się w gotyckim klasztorze Franciszkanów. Osoby lubiące miejskie wycieczki i mające trochę więcej czasu powinny zajrzeć także do 75-tysięcznego Zadaru, położonego w północnej części dalmatyńskiego wybrzeża w sąsiedztwie czarującego Archipelagu Zadarskiego. Na szczęście jed-


131 w tym miejscu można oglądać najcudowniejsze zachody słońca na całym chorwackim wybrzeżu.

WINO, KUCHNIA I WYSPY

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/ALEKSANDAR GOSPIC

SS Rozświetlona nocą instalacja artystyczna Powitanie Słońca w Zadarze

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/MARKO VRDOLJAK

SS W Chorwacji trzeba spróbować miejscowych wyśmienitych win

nak nawet w sezonie nie przyjeżdża tutaj aż tak wielu turystów, więc można w spokoju odkrywać uroki miasta. Poza spacerem po klimatycznym historycznym rejonie Zadaru, którego znacząca część została odbudowana po II wojnie światowej, warto przejść się nadmorskim bulwarem (Rivą). Na jego końcu ustawiono w 2008 r. nowoczesną instalację przedstawiającą Układ Słoneczny i noszącą nazwę Powitanie Słońca (Pozdrav Suncu). Jej autorem jest architekt Nikola Bašić, który wśród kamieni promenady zamontował szklane płyty, w ciągu dnia przetwarzające energię słoneczną w elektryczną, a w nocy tworzące

niezwykłą grę kolorowych świateł. Obok bielą się stopnie Morskich Organów (Morske orgulje), innego niezmiernie oryginalnego obiektu zaprojektowanego przez tego Chorwata. Wydobywające się z nich dźwięki powstają w wyniku uderzeń fal. W pobliżu centrum miasta znajdziemy również liczne plaże idealne do tego, aby przysiąść na chwilę, napić się kawy, skosztować lokalnego wina, spróbować słynnego zadarskiego specjału, za jaki uchodzi wiśniowy likier Maraschino, czy też podziwiać późnym popołudniem mieniące się wielobarwnie niebo nad lazurowymi wodami Adriatyku. Ponoć właśnie

Turystów rozkochuje w Chorwacji także jej wspaniała kuchnia – bogata i różnorodna, pełna świeżych ryb i owoców morza – oraz jej nieodłączny element, czyli wino. Kieliszek lokalnego szlachetnego trunku będzie znakomitym zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń. Znane chorwackie przysłowie mówi: Kiedy głowa w winie się nurza, z serca płynie moc duża. Świetnie oddaje ono nie tylko właściwości miejscowych napitków, lecz również fakt, jak ważną część narodowej kultury stanowią dla Chorwatów. Choć tutejsze wino nie cieszy się taką popularnością jak choćby włoskie, hiszpańskie czy francuskie i dopiero od niedawna zaczyna być rozpoznawane na świecie, to historia jego wytwarzania jest bardzo długa, bo sięga czasów antycznych – kolonizacji greckiej na wyspach Vis, Hvar i Korčula (ok. 2,5 tys. lat temu) oraz panowania na tych ziemiach Cesarstwa Rzymskiego. Pierwsze winnice zakładali tu właśnie starożytni Grecy i Rzymianie. Amatorzy turystyki winnej plantacje winogron znajdą praktycznie na terenie całego kraju. Chorwacja słynie przede wszystkim z czerwonego dingača, powstającego z winorośli uprawianej na półwyspie Pelješac w południowej części dalmatyńskiego wybrzeża. Według znawców to jedno z najlepszych win europejskich. Oprócz produktów uznanych marek (np. Badel 1862, Tomac czy Vinarija Kozlović), w wielu restauracjach bez problemu zamówimy też wino domowe (domaće vino). Chorwacką specjalnością jest szczególny sposób serwowania tego trunku, który być może u Francuzów lub Włochów wywołałby dezaprobatę. Białe wino często podaje się tutaj z wodą gazowaną (gemišt), a czerwone – z coca-colą (bambus). W tej czy innej formie zawsze idealnie pasuje ono do lokalnych potraw. Zdecydowanie najpopularniejszy tutejszy smakołyk stanowi burek – rodzaj placka z delikatnego ciasta filo (przypominającego nieco ciasto francuskie) najczęściej nadziewanego mięsem mielonym, białym serem lub szpinakiem. W tym kraju wszędzie natkniemy się również na przepyszną pastę ajwar (ajvar), przyrządzaną ze słodkiej papryki i bakłażanów, z dodatkiem czosnku, octu oraz przypraw takich jak sól, pieprz i chili. Dostępna jest ona w wersji łagodnej (blagi) i ostrej (ljuti). Serwuje się 

LATO-JESIEŃ 2016


132 EUROPODRÓŻE

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

SS Port w zabytkowym mieście Hvar położonym na wyspie o tej samej nazwie

a długim pasem wysp leży tzw. morze wei uprawiania sportów wodnych. To wręcz wnętrzne. Takie warunki umożliwiają zorwymarzony region zarówno na rodzinne ganizowanie naprawdę bezpiecznego rejsu, wakacje, jak i pełne różnorodnych atrakcji co wydaje się szczególnie zachęcające dla wyjazdy motywacyjne bądź integracyjne. osób, które dopiero rozpoczynają swoją Szczególnie dużą popularnością cieszą się przygodę z żeglowaniem. w tej okolicy rejsy jachtami lub katamaGdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej ranami, wind- i kitesurfing, wędkarstwo, wyspiarskiemu rejonowi Chorwacji, mukajakarstwo, snorkeling czy nurkowa- sielibyśmy poświęcić mu oddzielny artynie w lazurowym Adriatyku. Wyspiarska kuł. Zarówno amatorom sportów wodnych, Chorwacja pod wieloma względami wypa- jak i wielbicielom wylegiwania się na uroda niezmiernie atrakcyjnie na tle innych czych plażach (w większości kamienistokrajów w basenie Morza Śródziemnego. -żwirowych, położonych w malowniczych Dzięki ciepłym i czystym wodom oraz zatoczkach) bez wątpienia warto polecić sprzyjającym warunkom klimatycznym Hvar (ok. 300 km² powierzchni i ponad utrzymującym się niemal przez okrągły rok 11 tys. mieszkańców), noszący dumniezmiennie przyciąga mnóstwo żeglarzy. ne miano „królowej chorwackich wysp”. Nie bez znaczenia pozostaje w tym przy- Znany jest także jako „lawendowa wyspa”, padku również fakt, że między urozma- bo właśnie uprawa i sprzedaż lawendy iconym kontynentalnym wybrzeżem (cała (poza turystyką) należy do głównych źrólinia brzegowa ma tutaj długość 1777 km) deł dochodów jego mieszkańców, czy też „wyspa słońca”, ponieważ odnotowuje TT Niezmiernie popularna wśród turystów plaża Złoty Róg na wyspie Brač ©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/BORIS KACAN się tu najwięcej słonecznych dni w roku. Dla odmiany jedną z najdłuższych plaż (ciągnącą się przez 1,8 km), odpowiednią dla dzieci i osób nie potrafiących pływać, znajdziemy na Krk (405,78 km² powierzchni), największej wyspie Chorwacji (razem z sąsiednią Cres), w miejscowości Baška (popularna Vela plaža, wzdłuż której biegnie nadmorska promenada). Na wschodzie tego urokliwego lądu usytuowanego w zatoce Kvarner wznoszą się góry, w jego zachodniej części dominują natomiast gęste lasy i winnice. Dużym zainteresowaniem cieszy się również Brač (niemal 400 km² powierzchni i 15 tys. mieszkańców), gdzie najpopularniejsze i najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce stanowi Złoty Róg (Zlatni rat) – złocista plaża położona na cyplu w miasteczku ją do wielu dań, m.in. mięsiw z rusztu i ryb, a nawet smaruje się nią kanapki. Poza tym jada się tu też dużo potraw rybnych, jak np. pieczony dorsz ze szpinakiem i ziemniakami, grillowana dorada, tuńczyk czy makrela. Podobnie jak na Bałkanach w ogóle, także w Chorwacji na stołach króluje ćevapčići – paluchy z mielonego mięsa podawane zwykle w towarzystwie rozmaitych przypraw i ziół, sera, pasty ajwar, pieczonych ziemniaków, ryżu czy grillowanych warzyw. Ważne miejsce w chorwackiej kuchni zajmują oprócz tego owoce morza. Często serwuje się homary, langusty, kalmary, małże, ostrygi i ośmiornice. Prawdziwym kulinarnym rajem są położone wzdłuż wybrzeża wyspy (w sumie ok. 1240 o łącznej powierzchni mniej więcej 3,3 tys. km²), na które ściągają chętnie miłośnicy aktywnego wypoczynku

LATO-JESIEŃ 2016


133

©©NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

Bol. Na koniec zdecydowanie trzeba poświęcić trochę uwagi pełnej wspaniałych winiarni i oliwkowych ogrodów górzystej Korčuli, oblewanej krystalicznie czystymi turkusowymi wodami Adriatyku. Jej główne miasto (o tej samej nazwie) zachwyca nie tylko przepięknym wybrzeżem i kolorowymi targami ze świeżymi rybami i owocami morza, ale też swoją starożytną, romańsko-gotycką, renesansową i barokową architekturą. Obowiązkowo powinni więc

SS Otoczony murami obronnymi obszar Starego Miasta w Korčuli

zatrzymać się tutaj tak wielcy miłośnicy sportów wodnych, zwłaszcza wind- i kitesurfingu, snorkelingu, nurkowania czy żeglarstwa, jak i pasjonaci historii i sztuki. Prawdopodobnie właśnie w tej miejscowości przyszedł na świat w 1254 r. sam Marco Polo, wenecki kupiec i podróżnik. Porzucił te urocze strony na zawsze dla dalekich krain. Dziś możemy zaryzykować stwierdzenie, że w pewnym sensie jego postać

była zapowiedzią tego, jak ważnym celem dla globtroterów z różnych stron świata stanie się w przyszłości Chorwacja. Temu niewielkiemu krajowi, mającemu niezmiernie bogate dzieje, słynącemu z cudownej przyrody, zapierających dech w piersiach krajobrazów, pysznej kuchni i wyśmienitych win oraz zamieszkanemu przez ludzi potrafiących po prostu cieszyć się życiem, naprawdę trudno się oprzeć. 

LATO-JESIEŃ 2016


NA PÓŁNOC PRZEZ

© WWW.LITHUANIA.TRAVEL/LAIMONAS CIŪNYS

134 EUROPODRÓŻE

�  Drewniana kaplica w Kiernowie nad Wilią

LITWĘ, ŁOTWĘ

© VISIT ESTONIA/KAUPO KALDA

KATARZYNA BYRTEK

�  Potężne tallińskie średniowieczne mury obronne z basztami i bramami

LATO-JESIEŃ 2016


© WWW.LATVIA.TRAVEL

135

�  Piękna fasada Domu Bractwa Czarnogłowych na Starym Mieście w Rydze

© VISIT ESTONIA/MAKSIM NIKIFOROV

I ESTONIĘ

SS Zalany kamieniołom przy dawnym sowieckim więzieniu w estońskim Rummu

LATO-JESIEŃ 2016


136 EUROPODRÓŻE

<< Litwa, Łotwa i Estonia, choć na pierwszy rzut oka wydają się do siebie podobne, są jednak całkiem inne. Podróż po tych trzech bałtyckich krajach będzie z pewnością pełna porównań, ale też nietypowych atrakcji. Zwiedzanie parku z socjalistycznymi pomnikami i wyspy, na której rządzą kobiety, podziwianie mnóstwa wspaniałych secesyjnych budynków, spacer po bagnach i oglądanie białych nocy – to wszystko przeżyjemy podczas naszej wyprawy. Ruszamy na północ! >>

©©WIKIMEDIA COMMONS/WOJSYL

SS Geograficzny środek Europy koło Wilna

W

prawdzie w 1989 r. zmierzono, że geograficzny środek Europy znajduje się 26 km od Wilna, koło wioski Purnuszki (Purnuškės), lecz te trzy państwa położone nad Morzem Bałtyckim są nieco zapomniane przez Europejczyków. Największa z całej trójki Litwa (65 300 km² powierzchni) liczy niemal 2,9 mln mieszkańców, na Łotwie (zajmującej obszar prawie 64 600 km²) żyje ok. 2 mln ludzi, czyli trochę więcej niż w Warszawie, populacja Estonii (jej terytorium obejmuje powyżej 45 300 km²)

LATO-JESIEŃ 2016

©©WWW.LATVIA.TRAVEL/ĢIRTS RAĢELIS

SS Ogródki kawiarniane na klimatycznym Starym Mieście w Rydze

©©WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

©©TALLINN CITY TOURIST OFFICE & CONVENTION BUREAU

SS Zabytkowe wileńskie kamieniczki

SS Baszty murów obronnych w Tallinie

wynosi ponad 1,3 mln osób. Pod względem liczby ludności pierwsze miejsce wśród miast w regionie zajmuje łotewska stolica Ryga (z 700 tys. ryżan).

ną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na Litwie ochron ą t e j o r g a n i z a c j i o b j ę t o j e s zc ze Mierzeję Kurońską i stanowisko archeologiczne (kulturalny rezerwat) w Kiernowie.

Zwiedzenie wszystkich tych krajów bałtyckich w czasie jednego dłuższego urlopu jest zdecydowanie możliwe. Duże ułatwienie stanowi fakt, że należą one do strefy Schengen. Obowiązkowo trzeba – oczywiście – złożyć wizytę w trzech stolicach, z których każda szczyci się historyczną częścią wpisa-

BLISCY SĄSIEDZI Mimo różnic językowych i narodowościowych bałtycką trójkę łączy wiele rzeczy. Przez terytorium litewskie, łotewskie i estońskie przebiega tzw. Południk Struvego. Ta sieć triangulacyjnych punktów pomiarowych (złożona z 265 głównych


137 stanowisk) została poprowadzona przez 10 krajów – od miasta Hammerfest na północy Norwegii aż do Starej Nekrasiwki niedaleko Izmaiłu nad Morzem Czarnym na Ukrainie – i mierzy ponad 2820 km długości. Pierwszy jej odcinek powstał w latach 1816–1855. Południk Struvego umieszczono w 2005 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO m.in. jako

że bałtycka trójka wprawdzie spogląda w stronę Zachodu, ale ciągle żyje w cieniu Rosji. Jednak Litwę, Łotwę i Estonię najsilniej łączą wspólna historia i położenie. Wszystkie trzy wyróżniają się również najbardziej proeuropejską postawą spośród krajów byłego Związku Radzieckiego, od wielu lat należą do NATO i Unii Europejskiej (od 2004 r.). Każde z tych

nym z najrozleglejszych mocarstw Europy, które w czasach świetności rozciągało się od Morza Bałtyckiego aż po Morze Czarne. Z całej trójki właśnie ona najaktywniej występuje też przeciwko działaniom rosyjskich władz.

„TY JESTEŚ JAK ZDROWIE” Po drodze do stołecznego Wilna należy zatrzymać się w 15-tysięcznych

©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/ANZELIKA PO

SS Zakole rzeki Niemen w okolicy uzdrowiskowego miasta Druskienniki

©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/ANZELIKA PO

©©WIKIMEDIA COMMONS/YEOWATZUP

SS Muzeum Miasta Druskiennik w neoklasycystycznej willi letniskowej

SS Pomnik Lenina wystawiony w parku Grūtas

przykład wyjątkowej współpracy międzynarodowej dla dobra nauki. Warto wspomnieć też o wydar ze n i u z h i s t o r i i n a j n ow s ze j , c z y li jednym z najbardziej wzruszających i najpiękniejszych protestów w Europie, który odbył się 23 sierpnia 1989 r. Mniej więcej 2 mln Litwinów, Łotyszów i Estończyków podało sobie tego dnia ręce i w ten sposób stworzyło ponad 600-kilometrowy Bałtycki Łańcuch na znak protestu przeciwko sytuacji swoich trzech państw w Związku Radzieckim. Do dziś niektórzy eksperci uważają,

Druskiennikach (Druskienikach), najstarszym litewskim uzdrowisku, położonym ok. 50 km od polskiej granicy. Kuracjusze korzystają z czystego powietrza przepełnionego aromatem sosnowych lasów, wielu źródeł mineralnych i leczniczej borowiny. Obecnie w mieście działają sanatoria i centra spa, lecznica balneologiczna oraz park wodny. Oprócz tego znajduje się tu Muzeum Miasta Druskiennik czy cenione przez Litwinów Muzeum Oporu i Zesłania. Nieco spokojniejszą, ale również wartą uwagi miejscowością uzdrowiskową są 3-tysięczne Birsztany leżące 

państw zachowało mimo to własny charakter. W dużym uproszczeniu można by powiedzieć, że Estonii pod względem kulturowym (język estoński jest spokrewniony z fińskim) czy historycznym bliżej do jej nordyckich sąsiadów. Łotwa z kolei pozostała mocniej związana z Rosją, mieszka w niej duża mniejszość rosyjska (ok. 26 proc. całej populacji) i znaczne wpływy mają oligarchowie. Dla odmiany Litwa zwraca się raczej ku Europie Środkowej i Wschodniej, w tym także Polsce, co wynika głównie z jej pozycji w przeszłości – w XIV–XVIII w. była jed-

LATO-JESIEŃ 2016


138 EUROPODRÓŻE

SS Rozległa panorama litewskiej stolicy, przez którą płynie Wilia

ponad 85 km na północ stąd. Podziwiać zachwycającą przyrodę można także w Dzukijskim Parku Narodowym, największym w kraju (zajmującym powierzchnię mniej więcej 550 km²), którego krajobraz tworzą bory sosnowe, czyste rzeki, liczne jeziora, bagna i wydmy śródlądowe. Litwa już od dawna nie jest państwem socjalistycznym, ale pod Druskiennikami ciągle stoją pomniki Józefa Stalina, Włodzimierza Lenina czy Karola Marksa. Umieszczono je w parku Grūtas (Grūto parkas). To prywatna ekspozycja plenerowa. Zwieziono tutaj rzeźby, obrazy i pomniki powstałe na obszarze Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Inna galeria pod gołym niebem znajduje się w okolicach Wilna. W Parku Europy (Europos Parkas) wystawiono ponad 100 dzieł artystów z różnych krajów z całego świata. Są w nim m.in. prace Sola

LeWitta i Dennisa Oppenheima. Polskim akcentem jest instalacja Magdaleny Abakanowicz. Lokalizacja i nazwa parku nie zostały wybrane przypadkowo – niedaleko leży geograficzny środek kontynentu europejskiego (jeden z kilku). Przy jego wyliczeniu jako skrajne przyjęto punkty wytyczone na Spitsbergenie, Wyspach Kanaryjskich, Azorach i w paśmie Uralu. W ten sposób otrzymano współrzędne 54°54’N, 25°19’E odpowiadające miejscu we wsi Purnuszki (Purnuškės), położonej 26 km na północ od Wilna.

PERŁA BAROKU Zwiedzanie Litwy będzie – oczywiście – niepełne bez wizyty w jej prawie 550-tysięcznej stolicy, która uchodzi jednocześnie za ośrodek polskiej kultury i nauki w tym kraju. Polacy są największą tutejszą mniejszością (stanowią niemal

TT Bazylika Archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława w Wilnie ©©WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

17 proc. ludności Wilna i ok. 7 proc. populacji całego państwa). Zabytkowe wileńskie Stare Miasto zasłużenie widnieje od 1994 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zachwyca przede wszystkim wspaniałą architekturą barokową, ale znajdziemy tutaj też przepiękny późnogotycki Kościół św. Anny czy renesansowy Zamek Dolny. W centrum duże wrażenie robią liczne świątynie rzymskokatolickie. Jest ich ponad 40. Najbardziej wyjątkowe to XVII-wieczny barokowy Kościół św. Piotra i Pawła na Antokolu z przeszło 2 tys. rzeźb stiukowych i kaplica w Ostrej Bramie ze słynnym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. W stolicy nie brakuje również monumentalnych zabytków klasycystycznych. Zalicza się do nich okazały Ratusz i Bazylika Archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława, najważniejsza litewska świątynia. Najpiękniejszy widok na Wilno rozciąga się z Góry Giedymina (Góry Zamkowej), na której wznosi się Wieża Giedymina (Baszta Giedymina), lub z Góry Trzykrzyskiej będącej pomnikiem pamięci ofiar stalinizmu.

WŚRÓD ARTYSTÓW Rzeka Wilejka (Wilenka) oddziela od wileńskiego Starego Miasta Republikę Zarzecze proklamowaną w 1997 r. przez jej mieszkańców. Ma ona własne walutę i konstytucję (z zapisami głoszącymi, że każdemu przysługuje prawo do bycia szczęśliwym lub nieszczęśliwym itp.), flagę, prezydenta, ministrów, hymn, a nawet siły zbrojne liczące kilkanaście osób. O przekroczeniu jej granicy informuje specjalna tablica. Najważniejszym świętem republiki jest 1 kwietnia. Zarzecze

LATO-JESIEŃ 2016


139

©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/UMBRO PHOTO

stanowi ulubione miejsce spotkań bohemy artystycznej, powstały tutaj squaty, niezależne galerie i knajpki. Porównać je można do Montmartre w Paryżu czy Kazimierza w Krakowie. To idealna okolica na spędzenie miłego wieczoru na koncercie bądź wernisażu z kuflem zimnego litewskiego piwa (uwaga, niektóre z nich są bardzo mocne!), kieliszkiem nalewki ziołowej (np. Trojanki litewskiej, czyli Trejos Devynerios) lub szklaneczką miodu pitnego w dłoni. Amatorzy napojów bezalkoholowych mogą spróbować kwasu chlebowego. Warto dodać, że posiadacze samochodów powinni zwrócić w Wilnie szczególną uwagę na prawidłowe parkowanie. W sierpniu 2011 r. ówczesny burmistrz Artūras Zuokas zdecydował się na zastosowanie specjalnej kary wobec kierowców zostawiających pojazdy na ścieżce rowerowej – wsiadł do transportera opancerzonego BTR-60 i zgniótł blokujące przejazd

©©WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

SS Widok na wileńską Wieżę Giedymina spod murów Kościoła św. Anny

auto (nagranie można zobaczyć w serwisie YouTube). Choć akcja była wcześniej dobrze zaplanowana, trudno odmówić jej organizatorom oryginalnego podejścia do tematu i umiejętności wzbudzania emocji.

SWOJSKA KUCHNIA Jeśli po całodniowym zwiedzaniu poczujemy głód, nie musimy się martwić. Litewskie potrawy są niezmiernie sycące i zdecydowanie będziemy mieli w czym wybierać. Popularnością cieszą się cepeliny, czyli ziemniaczane pyzy z farszem, smażone na głębokim oleju pierogi czebureki, duże pieczone kibiny, kopytka, małe pierożki zwane kołdunami czy bliny żmudzkie (nadziewane placki z ziemniaków). Tutejsza kuchnia nie jest zbyt dietetyczna, ale za to prosta i smaczna. Do znanych dań należy idealny na upały chłodnik, kiszka ziemniaczana lub wędzone świńskie

uszy. Specyficzny smak ma nieco słodkawy wileński chleb. Na deser koniecznie trzeba kupić sękacz (šakotis). Skoro już cytujemy nazwy potraw, wypada wspomnieć i o języku Litwinów. Litewski, podobnie jak łotewski i polski, zalicza się do grupy bałtosłowiańskiej. Ponieważ wiele rzeczowników w tym języku kończy się na -as, -is lub -us, Polacy żartują czasem, że posługiwanie się nim nie wydaje się takie trudne. Wystarczy przecież do polskich słów dodać odpowiednią końcówkę i powstaną litewskie wyrazy, np. autobusas („autobus”), parkas („park”), nowas („nowy”), Vilnius („Wilno”) itd.

DWIE STOLICE Niedaleko Wilna leży najstarsza stolica Litwy – Kiernów. Dzisiaj to niewielka miejscowość słynąca przede wszystkim z odkryć archeologicznych 

TT Zamek wielkiego księcia litewskiego Witolda na jeziorze Galwe w Trokach ©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/TOMAS SAPARIS

LATO-JESIEŃ 2016


140 EUROPODRÓŻE i wpisana w 2004 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Miejscowy rezerwat historyczno-archeologiczny (nazywany czasem litewską Troją) obejmuje pięć grodzisk. W Kiernowie zachował się także zespół kościelny, którego historia sięga końca XIV w. Inną historyczną stolicą kraju były Troki (obok wsi Stare Troki), położone malowniczo na półwyspie między jeziorami. Uchodzą obecnie za jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych. Pełniły funkcję najważniejszego ośrodka Wielkiego Księstwa Litewskiego. Duże znaczenie miały też, gdy stały się miastem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Można tu zwiedzić imponujący zrekonstruowany Zamek zbudowany na wyspie na jeziorze Galwe, ruiny twierdzy księcia Kiejstuta Giedyminowicza na półwyspie czy zabytkowe świątynie, w tym małą karaimską kenesę. Karaimi zostali sprowadzeni na Litwę w średniowieczu podobno przez wielkiego księcia litewskiego Witolda. Należeli do osobistej ochrony władcy, bo uważani byli za wyjątkowo uczciwych. Stosowana na określenie tej społeczności nazwa odnosi się zarówno do grupy etnicznej, jak i religijnej. Karaimizm jest monoteistyczną religią, która wyodrębniła się z judaizmu na przełomie VII i VIII w. Można znaleźć w nim wpływy islamu i chrześcijaństwa. Choć Karaimi zamieszkują Europę już od wielu stuleci (obecnie na kontynencie żyje ich mniej więcej 2000, z tego na Litwie ok. 250 osób, głównie w Wilnie i Trokach), ich kultura nadal charakteryzuje się cechami orientalnymi. Oni sami zachowali także swój język zaliczany do rodziny języków tureckich.

PO DRODZE Z okolic Wilna szybko dotrzemy do drugiego pod względem wielkości litewskiego miasta, czyli 300-tysięcznego Kowna. Najstarszy jego rejon znajduje się w zachodniej części centrum, u zbiegu Wilii i Niemna. Wokół zachowanego rynku stoją urokliwe kamienice kupieckie, niedaleko wznosi się również przepiękny gotycki Dom Perkuna. Poza tym warto zobaczyć ruiny zamku oraz zabytkowe świątynie (z Kościołem św. Michała Archanioła na czele). Na wschód od centrum główną oś Kowna wyznacza 1,6-kilometrowy deptak Aleja Wolności (Laisvės alėja). Ta najważniejsza kowieńska ulica zachwyca kamienicami z końca XIX i początku XX stulecia. Nie brakuje tu też muzeów czy dobrych restauracji i kawiarni.

LATO-JESIEŃ 2016

©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/ANZELIKA PO

SS Dom Perkuna, kamienica kupców hanzeatyckich na Starym Mieście w Kownie

©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/NAK TIS

SS Góra Krzyży koło miasta Szawle nadal przyciąga wielu wiernych TT Zachód słońca w Kłajpedzie położonej nad Zalewem Kurońskim ©©WWW.LITHUANIA.TRAVEL/UMBRO PHOTO


141

©©WWW.LATVIA.TRAVEL/ĢIRTS RAĢELIS

SS Historyczne centrum Rygi z wieżami Katedry oraz Kościoła św. Piotra

Jeśli musimy już zmierzać dalej na północ, możemy zatrzymać się jeszcze nieopodal ponad 100-tysięcznego miasta Szawle (Šiauliai) przy Górze Krzyży. Pierwsze krzyże zaczęły pojawiać się w tym miejscu po upadku powstania listopadowego w 1831 r. Stawiano je obok XV-wiecznej kapliczki upamiętniającej przyjęcie chrztu przez Żmudzinów. Z czasem ich liczba się zwiększała. Szacuje się, że obecnie na wzniesieniu jest od 55 do 100 tys. krzyży. Władze sowieckie próbowały je zniszczyć i zakazać kultywowania tej tradycji, ale nigdy im się to nie udało. Dziś góra uchodzi za światowy fenomen. Stanowi symbol odradzania się, walki i wiary. Tutaj Litwini świętowali na początku czerwca 1990 r. ogłoszenie niepodległości (11 marca 1990 r.).

WIATR OD MORZA

©©WWW.LATVIA.TRAVEL

SS Wnętrze wspaniale zrekonstruowanego ryskiego Domu Bractwa Czarnogłowych TT Otoczony parkową zielenią i ławkami kanał Pilsētas w stolicy Łotwy ©©WWW.LATVIA.TRAVEL/ĢIRTS RAĢELIS

W porównaniu z Łotwą i Estonią, Litwa nie ma zbyt długiej linii brzegowej (łącznie 262 km), ale wybrzeże oblewa w niej tak samo zimne morze i zdobią identyczne żółte piaszczyste wydmy. Największym nadbałtyckim miastem w tym regionie jest ponad 150-tysięczna Kłajpeda, usytuowana malowniczo nad Zalewem Kurońskim. Mimo iż pod względem zabytków ani dziedzictwa kulturowego nie może równać się z Wilnem czy Kownem, przyciąga licznych podróżujących po kraju turystów, m.in. za sprawą wielkiego portu i najbliższej okolicy. Do miasta sięga północna część wspomnianej już Mierzei Kurońskiej, którą Litwa dzieli z Rosją. Tutejsze białe piaszczyste plaże ciągną się przez niemal 100 km. Szerokość półwyspu waha się od 400 m do 3,8 km. Niektóre z wydm mają nawet 50–60 m wysokości. W południowym rejonie litewskiego wybrzeża z kolei do Bałtyku (Zalewu Kurońskiego) wpada rzeka Niemen. Tworzy w tym miejscu rozległą ośmioramienną deltę, która stanowi idealny obszar do obserwowania ptaków.

SECESJA I LETNISKO Następny przystanek robimy już w położonej nad Dźwiną Rydze. Jej historyczne centrum wypełniają urokliwe uliczki i przytulne knajpki. Wznoszą się tutaj protestancka Katedra (Rīgas Doms), katolicka Katedra św. Jakuba, średniowieczne kamienice kupieckie, Dom Bractwa Czarnogłowych, w którym podpisano ryski traktat pokojowy między Polską a sowiecką Rosją i Ukrainą w marcu 1921 r., czy Zamek Ryski (Zamek Kawalerów Mieczowych w Rydze), obecnie oficjalna rezydencja prezydenta republiki. Łotewska stolica 

LATO-JESIEŃ 2016


142 EUROPODRÓŻE

©©WWW.LATVIA.TRAVEL

SS Piaszczysta plaża w popularnym łotewskim kurorcie Jurmała nad Bałtykiem

©©WWW.LATVIA.TRAVEL/REINIS HOFMANIS

©©WWW.LATVIA.TRAVEL

SS Zamek Turaida z 1214 r. stoi na wzgórzu nad brzegiem rzeki Gauja

SS Park Narodowy Gauja w Małej Szwajcarii

szczyci się również ogromnym nagromadzeniem przykładów architektury secesyjnej (ok. 800 budynków nawiązujących do tego stylu). Mnóstwo z tych obiektów znajduje się przy ulicach Alberta (Alberta iela) i Elżbiety (Elizabetes iela), niektóre odkryjemy w granicach w większości średniowiecznego Starego Miasta. W pobliżu działa także muzeum w Ryskim Centrum Secesji (Rigas Jugendstila Centrs; na jego stronie internetowej www.jugendstils.riga.lv dostępne są interaktywne mapy). Wp r a wd z i e p o n a d j e d n a t r ze c i a Łotyszów mieszka w Rydze (700 tys. z ok. 2 mln ludzi), ale na niej Łotwa się nie kończy. Po zwiedzeniu stolicy warto więc przeznaczyć choć kilka dni na zobaczenie reszty kraju. Jego obszar jest raczej nizinny, pokrywają go ponad 3 tys. jezior polodowcowych, a największą atrakcję stanowi zdecydowanie długa linia brzegowa (498 km) z urokliwymi miejscowościami wypoczynkowymi. W sezonie tętnią one życiem, a poza nim zachwycają ciszą i spokojem. Mniej więcej 25 km na zachód od Rygi leży

ludzi z zewnątrz, była radziecką bazą wojskową. Powstała na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy cara Aleksandra III. W pewnym okresie mieszkało w niej nawet ponad 20 tys. osób. Po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości wycofano wojska rosyjskie z tego terenu. Dziś w tutejszym opuszczonym więzieniu mieści się muzeum połączone z hostelem (goście mogą spać w jednej z cel). Turyści przechadzają się po fortyfikacjach i bunkrach oraz wsłuchują w szum morza na molo. Coraz więcej budynków w Karoście zamienia się w studia artystyczne. Po wizycie na wybrzeżu udajemy się ok. 50 km na północny zachód od Rygi, gdzie znajduje się kraina określana jako Szwajcaria Łotewska, Szwajcaria Liwońska lub Mała Szwajcaria. Wprawdzie nazwa ta wydaje się być nieco przesadzona, ale Park Narodowy Gauja (917,45 km² powierzchni) robi duże wrażenie. Krajobrazy mienią się w nim kolorami prawie przez cały rok. Można tutaj podziwiać imponujący wąwóz, spektakularne klify, jaskinie czy malow-

LATO-JESIEŃ 2016

57-tysięczna Jurmała, słynny ośrodek letniskowy. Nadmorski krajobraz urozmaicają tutaj śliczne białe domki. Trzeba jednak pamiętać, że w lecie to jeden z najbardziej zatłoczonych kurortów. Jeśli lubimy spokojniejsze i mniejsze miejscowości, lepiej przenieśmy się z Jurmały do któregoś z okolicznych miasteczek.

Z WYBRZEŻA DO SZWAJCARII Na południowym zachodzie Kurlandii znajdziemy natomiast trzeci co do wielkości łotewski ośrodek. W 80-tysięcznej Lipawie, nazywanej Stolicą Muzyki, powitają nas wymalowane na chodnikach nuty, pomnik gitary, postacie muzyków, aleja gwiazd i liczne sklepy muzyczne. W sezonie, głównie od marca do października, odbywają się tu festiwale i koncerty. Wakacje nad morzem w rytmie rozmaitych piosenek są świetnym pomysłem na lato. Po przejechaniu lipawskiego mostu Oskarsa Kalpaksa dociera się do raju dla miłośników nietypowego zwiedzania. Dzielnica Karosta, kiedyś niedostępna dla


143

©©VISIT ESTONIA/KAUPO KALDA

niczo położone rzeki i kilkanaście jezior (z Ungurs na czele). Część parku idealnie nadaje się do uprawiania różnych aktywności na świeżym powietrzu – jazdy na nartach lub po torze saneczkowo-bobslejowym w zimie, wycieczek na rowerach albo kajakach w lecie. Pobyt w Małej Szwajcarii uatrakcyjnia zwiedzanie ciekawych zabytków historycznych takich jak pozostałości Zamku Turaida, XIII-wiecznej warowni w miejscowości Sigulda (stanowi ona dobrą bazą wypadową do wypraw po okolicy), i ruiny zamku w mieście Kieś (Cēsis).

SS Estońska Parnawa to modny ośrodek turystyczny z wieloma hotelami

NA STOLE Łotewska i litewska kuchnia zbytnio się nie różnią. Łotysze jadają dużo nabiału (w tym śmietany, a także… jogurtów chlebowych), gęstych zup, pieczywa i różnego rodzaju potraw z mąki, np. naleśników czy pierożków pelmeņi (podawanych też po zapieczeniu). Stosunkowo długi odcinek granicy Łotwy wiedzie wzdłuż wybrzeża, nic więc dziwnego, że tradycyjne dania przyrządza się z ryb. Popularnością cieszą się m.in. solone śledzie i marynowane szproty. Po obfitym posiłku dobrze pobudzić trawienie lokalnym piwem lub mocnym (45-procentowym!) gorzkim likierem ziołowym Rīgas Melnais balzams. Na zdrowie!

PRAWIE KRAJ NORDYCKI Pejzaże Estonii przypominają te z Łotwy. Dominują w niej niziny (najwyższe wzniesienie w państwie i jednocześnie krajach bałtyckich, Suur Munamägi, osiąga zaledwie 318 m n.p.m.). Ma ona również długą linię brzegową – aż 37 894 km. Mimo to wyróżnia się na tle pozostałej dwójki. W Estonii niezmiernie silne są wpływy nordyckie. Wielu Estończyków uważa nawet swoją ojczyznę za jeden z krajów północnych. To państwo, podobnie jak Szwecja

©©VISIT ESTONIA/JAREK JÕEPERA

SS Jesienny krajobraz podmokłych terenów Parku Narodowego Soomaa

czy Finlandia, słynie ze świetnego designu. Miejscowym językiem posługuje się ok. 1,1 mln osób na całym świecie, a najbliżej jest on spokrewniony z fińskim. Oba razem z węgierskim należą do ugrofińskiej grupy językowej. Europejczykom zazwyczaj wydają się wyjątkowo trudne do zrozumienia i nauczenia. Dzieje się tak dlatego, że większość języków E u ro py t o j ęz y k i i n d o e u ro p e j s k i e. Więcej niż połowa Estończyków (ponad 70 proc.!) nie deklaruje żadnego wyznania. Chrześcijaństwo jest znacznie mocniej zakorzenione na Łotwie i Litwie (gdzie stosunkowo aktywny stał się także ruch neopogański). Estonię zbliżają do tej dwójki natomiast pozostałości wpływów niemieckich uwidaczniających się od wczesnego średniowiecza i ślady jeszcze niedawnej przynależności do Związku Radzieckiego.

JEZIORA I BAGNA Przed wizytą w stołecznym Tallinie warto poznać bardziej dzikie estońskie regiony. Niedaleko łotewskiej granicy leży

40-tysięczna Parnawa, która stanowi znakomity punkt wypadowy do Parku Narodowego Soomaa (390 km² powierzchni). Wypełniają go bagna i mokradła. Tereny podmokłe zajmują niemal 20 proc. powierzchni Estonii. W parku spaceruje się po specjalnie przygotowanych kładkach, które tworzą kilka oznakowanych i przecinających się tras turystycznych. Rozległy obszar Soomaa porastają drzewa lub beżowa trawa oraz pokrywają jeziora i rzeki. Podobnymi widokami nacieszymy się w położonym na północy Parku Narodowym Lahemaa (ok. 725 km² powierzchni). Oprócz bagien i mokradeł słynie on też z polodowcowych kamieni (głazów narzutowych) porozrzucanych przy brzegu Zatoki Fińskiej. Zanim dotrzemy do stolicy, możemy zatrzymać się w czarującym uniwersyteckim Tartu, drugim co do wielkości ośrodku w kraju (niemal 95 tys. mieszkańców). Znajduje się on na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego, łączącym ponad 30 miast (głównie w Polsce 

LATO-JESIEŃ 2016


144 EUROPODRÓŻE

©©VISIT ESTONIA/GRAHAM MITCHELL

©©VISIT ESTONIA/JAREK JÕEPERA

SS Mieszkanki wyspy Kihnu na motocyklach

SS Drewniane wiatraki z początku XX w. w wiosce Angla leżącej na Saremie

i Niemczech). Poza tym działają w nim liczne interesujące placówki muzealne, m.in. Estońskie Muzeum Narodowe czy Estońskie Muzeum Sportu.

na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Co cie-

się bardzo dużo, najwięcej na świecie w przeliczeniu na 1 km2. Na Saremie dzia-

kawe, zamieszkująca ją społeczność nadal żyje według zasad tradycyjnego matriarchatu. Promem dostaniemy się także n a n a j w i ę k s zą e s t o ń s ką w y s p ę Saremę (Saaremaa), dawniej zwaną Ozylią (2673 km² powierzchni i ponad 30 tys. mieszkańców). Słynie ona przede wszystkim z wiatraków. Jej wizytówką jest wieś Angla. W jedynym tutejszym mieście – 13-tysięcznym Kuressaare – zjemy obiad w urządzonej w wiatraku restauracji i zwiedzimy wspaniały średniowieczny zamek przekształcony w muzeum (Saaremaa Muuseum). Podczas wędrówek po okolicy natkniemy się również na jezioro Kaali (Kaalijärv) wypełniające krater o średnicy 110 m powstały po uderzeniu meteorytu. W Estonii takich śladów po kosmicznych skałach znajduje

ła też klub piłkarski biorący udział w Island Games, międzynarodowej imprezie sportowej organizowanej co 2 lata, w trakcie której rywalizują ze sobą reprezentacje różnych małych wysp. Póki co drużyna nie odniosła jednak żadnego znaczącego sukcesu.

WYSPIARSKIE KRÓLESTWO Do Estonii należy mniej więcej 2 tys. wysp i wysepek, koniecznie trzeba więc odwiedzić choć jedną z nich. Szczególnie magiczne miejsce stanowi Kihnu (16,38 km² powierzchni i prawie 490 mieszkańców), położona w Zatoce Ryskiej ok. 50 km na południowy zachód od Parnawy. Ze względu na odizolowanie od reszty regionu zachowała się tutaj wyjątkowa nordycka kultura, na którą składają się gwara, zwyczaje, pieśni, legendy czy noszone do dziś charakterystyczne stroje ludowe z pasiastymi spódnicami (szyte z ręcznie tkanych materiałów). Przestrzeń kulturowa wyspy została wpisana w 2008 r.

TT Stolica Estonii sąsiaduje przez Zatokę Tallińską z fińskimi Helsinkami

TALLIŃSKIE BIAŁE NOCE Wreszcie docieramy do ponad 420-tysięcznego Tallina, dla wielu osób najbardziej urokliwej bałtyckiej stolicy. Nad niezmiernie klimatycznymi wąskimi brukowanymi uliczkami unosi się zapach kawy i pieczywa. Tworzą one gęstą sieć oplatającą zabytkowe domy mieszczańskie, kościoły i klasztory, a prowadzą do głównego placu z późnogotyckim Ratuszem. Na wapiennym wzgórzu Toompea wznoszą się Zamek Toompea z murami obronnymi i luterańska Katedra Najświętszej Maryi ©©TALLINN CITY TOURIST OFFICE & CONVENTION BUREAU

LATO-JESIEŃ 2016


145

©©VISIT ESTONIA/KAUPO KALDA

©©TALLINN CITY TOURIST OFFICE & CONVENTION BUREAU

SS Zamek Toompea wznosi się na terenie tallińskiego Górnego Miasta

SS Sobór św. Aleksandra Newskiego w Tallinie

Panny. Zachowane w świetnym stanie historyczne centrum Tallina to znakomity przykład ośrodka należącego do Hanzy, związku miast handlowych Europy Północnej z czasów średniowiecza i początku ery nowożytnej. Na zainteresowanie zasługuje także zespół pałacowo-parkowy Kadriorg (Kadrioru) ze zbudowaną

wyśmienitego likieru Vana Tallinn. Przy okazji warto nauczyć się estońskiego wyrażenia „Na zdrowie!”, czyli Terviseks!. A jeśli nie będziemy chcieli jeszcze zakończyć naszej podróży po nadbałtyckich krajach, zawsze możemy popłynąć komfortowym promem z Tallina do… fińskich Helsinek. 

w latach 1718–1725 barokową rezydencją, w której funkcjonuje obecnie Muzeum Sztuki Kadriorg. Stolica Estonii leży na tyle daleko na północ, że występuje w niej zjawisko tzw. białych nocy. W środku lata słońce niemal nie zachodzi za horyzont. To idealna pora, żeby podziwiać je przy kieliszku

LATO-JESIEŃ 2016


146 WEEKEND W POLSCE

DO MAŁOPOLSKI PO ZDROWIE

© HOTEL BANIA**** THERMAL & SKI/SZYMON POLANSKI

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

�  Basen zewnętrzny w kompleksie Terma Bania w Białce Tatrzańskiej

© MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

<< Z krakowskiego Wawelu przez kopalnie soli w Bochni i Wieliczce na tarnowski Rynek, potem z Nowego Sącza przez Rabkę-Zdrój do Zakopanego, a może raczej do Krynicy-Zdroju, Muszyny, Szczawnicy i nad Jezioro Czorsztyńskie – wybór trasy podczas zwiedzania Małopolski zależy tylko od nas. I chociaż dzisiejsze województwo małopolskie nie obejmuje dużej części

�  Katedra św. Stanisława Biskupa Męczennika i św. Wacława na Wawelu

LATO-JESIEŃ 2016


© MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

147

�  Ruiny XIV-wiecznego gotyckiego zamku nad Jeziorem Czorsztyńskim

© MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/J. GAWRON

ziem dawnej krainy Polonia Minor, z pewnością nie uda się nam w trakcie jednego wyjazdu poznać wszystkich atrakcji leżących w jego granicach. Nie bez powodu właśnie na południe Polski wyruszają uczestnicy licznych wycieczek szkolnych i studenckich oraz zagraniczni turyści chcący dowiedzieć się czegoś interesującego o naszej kulturze i historii. >>

�  Spektakularna Dolina Pięciu Stawów Polskich w Tatrach Wysokich

LATO-JESIEŃ 2016


148 WEEKEND W POLSCE

M

y sami często zaczynamy oczekiwać od urlopowych p o d róż y c ze go ś w i ę ce j niż tylko zwykłego wypoczywania i po prostu nie zajmowania się niczym. Wolimy wykorzystać je na to, na co brakuje nam czasu na co dzień, czyli zadbanie o samopoczucie i kondycję czy podbudowanie zdrowia. W końcu aktywność fizyczna zwiększa produkcję endorfin, a zabiegi uzdrowiskowe mają też zazwyczaj działanie relaksujące. Świeże powietrze i dobroczynny wpływ wód mineralnych doceniają szczególnie mieszkańcy większych miast. Na nich także przeważnie wyjątkowe wrażenie robi piękno przyrody. W Małopolsce spodoba się zarówno osobom uwielbiającym aktywny wypoczynek na łonie natury, jak i pragnącym odpocząć w termach bądź lubiącym przemierzać pieszo ulice w poszukiwaniu zabytków. Z wyprawy po tym regionie wrócimy wzmocnieni i bogatsi o wspaniałe doświadczenia. Tutaj po prostu nie sposób się nudzić.

MIEJSKIE SPACERY Zacznijmy od czegoś nie wymagającego umiejętności i znakomitej kondycji, czyli spaceru. Można się na niego udać w wiele miejsc, ale właśnie przechadzka po ponad 760-tysięcznym Krakowie, historycznej stolicy Małopolski, ma szczególnie niepowtarzalny urok. Wycieczkę warto rozpocząć od Kazimierza, dawnej dzielnicy żydowskiej, a dziś rejonu popularnego wśród artystów. Odbywa się tu targ staroci i antyków i działają liczne klimatyczne galerie, hostele, hotele, puby, restauracje, kawiarnie i kluby muzyczne. W oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w Starej Synagodze obejrzymy ekspozycję dotyczącą dziejów, kultury, życia codziennego i zwyczajów krakowskich Żydów. Polecam również odwiedzić Skałkę – kompleks sakralny z Kościołem św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika. W jego Krypcie Zasłużonych pochowano m.in. kronikarza Jana Długosza, pisarza Józefa Ignacego Kraszewskiego, etnografa Teofila Lenartowicza, poetę Adama Asnyka, malarza Jacka Malczewskiego, kompozytora Karola Szymanowskiego, matematyka i astronoma Tadeusza Banachiewicza czy laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (w 1980 r.) Czesława Miłosza. Stąd najlepiej ruszyć w stronę Wawelu wzdłuż brzegu Wisły. Pod wzgórzem stoi od

LATO-JESIEŃ 2016

1972 r. odlany z brązu Smok Wawelski zionący ogniem. Przyciąga mnóstwo zaciekawionych dzieci. Tuż obok znajduje się wyjście ze Smoczej Jamy, jaskini krasowej udostępnionej do zwiedzania (początek trasy w obrębie murów zamkowych). Potem trzeba koniecznie wdrapać się na wierzchołek wzniesienia (228 m n.p.m.) do Zamku Królewskiego i Katedry św. Stanisława Biskupa Męczennika i św. Wacława. Obejrzenie wszystkich wystaw w rezydencji władców Rzeczypospolitej (do 1606 r.) i wspaniałych wnętrz świątyni zajmuje dużo czasu, dlatego dobrze wcześniej wybrać, co nas najbardziej interesuje. Niesamowite wrażenie wywiera zwłaszcza widok XVI-wiecznego Dzwonu Zygmunt. Niedaleko Wawelu leży Rynek Główny z Sukiennicami i gotycką wieżą ratuszową. Historię niegdysiejszej stolicy Polski prezentuje wystawa Śladem europejskiej tożsamości Krakowa – szlak turystyczny po podziemiach Rynku Głównego, umieszczona pod zabytkową halą z kupieckimi stoiskami. W pobliżu wznosi się Bazylika Mariacka z drewnianym Ołtarzem Wita Stwosza. Po drodze polecam wstąpić do Bazyliki św. Franciszka z Asyżu, aby obejrzeć witraże autorstwa Stanisława Wyspiańskiego (1869–1907), w tym ten najsłynniejszy, zatytułowany Bóg Ojciec – Stań się!. Prochy artysty spoczywają we wspomnianym kościele Na Skałce. Po przejściu się uliczkami Starego Miasta nie pozostaje nam nic innego, jak udać się do oplatającego je parku nazywanego Plantami. To chyba najlepsze zakończenie spaceru. Osoby, które znają już Kraków i jego wspaniałą zabytkową architekturę, ale mają ochotę na miejską wycieczkę, powinny zajrzeć do Tarnowa, lokowanego już w 1330 r. Układ urbanistyczny Rynku Starego Miasta nie zmienił się od czasów średniowiecza. Jego centrum wyznacza renesansowy Ratusz. Jest on jednym z przystanków na Szlaku Renesansu w Małopolsce, na którym znajdują się oprócz niego Willa Decjusza w Krakowie, Zamek w Pieskowej Skale, Zamek w Suchej Beskidzkiej, dwór Branickich (tzw. lamus) w Branicach, dwór w Jeżowie, Zamek Mirów w Książu Wielkim, Bazylika Grobu Bożego w Miechowie i zespół pałacowy w Młoszowej. Niedaleko tarnowskiego Rynku wznosi się Bazylika Katedralna Narodzenia NMP z wysoką na 72 m wieżą. Pierwotnie kościół ten zbudowano w stylu gotyckim. W jego wnętrzu można obejrzeć m.in. grobowiec księcia Eustachego Sanguszki (1842–1903) z figurą wykonaną przez rzeźbiarza Antoniego Madeyskiego (1862–1939), autora nagrobków królowej Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława III Warneńczyka z katedry

wawelskiej, oraz kilkunastometrowe monumentalne pomniki nagrobne (najwyższe na naszym kontynencie!): rodu Tarnowskich (gotycko-renesansowy, jego twórcą jest Jan Maria Padovano), Barbary z Tęczyńskich Tarnowskiej (rzeźbę umieszczoną na postumencie, uważaną za jedno z najpiękniejszych przedstawień kobiety w dobie renesansu w Europie, wykonał Bartolomeo Berrecci) i Janusza i Zuzanny Ostrogskich (barokowy, będący dziełem Jana Pfistera). Na zachód od świątyni, przy ulicy Wałowej stoi neorenesansowy budynek należący kiedyś do Kasy Oszczędności Miasta Tarnowa. Na pierwszym piętrze, w przepięknej Sali Lustrzanej odbywają się wydarzenia kulturalne, np. koncerty muzyki klasycznej. Sama ulica Wałowa uchodzi za popularny deptak. Z centrum Starego Miasta warto wyruszyć na południe, w stronę potoku Wątok, nad którym zachował się do dziś drewniany gotycki Kościół NMP Wniebowziętej. Naprzeciwko widać już charakterystycznie pofalowane ogrodzenie Starego Cmentarza, jednego z najstarszych w Polsce (założonego w 1784 r.), z dwoma zabytkowymi kaplicami – św. Józefa i Sanguszków. Za nim natrafimy na drugą tarnowską świątynię z drewna – Kościół Trójcy Przenajświętszej z końca XVI w. Kto po spacerze po Tarnowie czuje jeszcze niedosyt, powinien wybrać się dalej na południe, aż na Górę św. Marcina (384 m n.p.m.). Na jej szczycie znajdzie ruiny gotyckiego zamku z pierwszej połowy XIV stulecia, później kilkakrotnie przebudowywanego. Rozpościera się stąd wspaniały widok na całe miasto.

LECZNICZE POWIETRZE Po zwiedzaniu zabytków w promieniach słońca zejdziemy dla odmiany pod ziemię. Między Krakowem a Tarnowem znajdują się dwa miejsca, które charakteryzują się wyjątkowym mikroklimatem, ze względu na stałą temperaturę, wysoką wilgotność powietrza i brak zanieczyszczeń bardzo korzystnym dla osób z alergiami i schorzeniami układu oddechowego. To królewskie kopalnie soli w Bochni i Wieliczce, wchodzące niegdyś w skład żup krakowskich. Przygotowano w nich specjalne trasy dla zwiedzających i organizuje się noclegi w komorach. Obie wpisano również na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W pierwszej z nich historia wydobycia z pokładów sięga 1248 r. Jednak już 3,5 tys. lat p.n.e. pozyskiwano na tym terenie sól z solanek (podobnie jak w okolicy wielickich szybów). Z tym rodzajem górnictwa związana jest legenda o św. Kindze (1234–1292), córce króla Węgier Béli IV i żonie księcia Bolesława V Wstydliwego. Poprosiła ona 


149

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

SS Budynek Sukiennic na Rynku Głównym

TT Słynna Bazylika Mariacka w Krakowie

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

TT Kopiec Kościuszki ma wysokość 34,1 m ©©URZĄD MIASTA KRAKOWA/PAWEŁ KRAWCZYK

TT Widok na krakowskie wzgórze Wawel

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. SYGA

SS Rzeźba Smok Wawelski koło Smoczej Jamy

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. SYGA

SS Wnętrza Starej Synagogi na Kazimierzu ©©URZĄD MIASTA KRAKOWA/PAWEŁ KRAWCZYK

LATO-JESIEŃ 2016


150 WEEKEND W POLSCE kową atrakcję stanowią kryształy halitu fluorescencyjnego, świecące na pomarańczowo. W trakcie wycieczki pokonuje się też zejście Lichtenfels, którym przemieszczały się konie. Najtrudniejsza jest trasa historyczna nazwana Wyprawą w Stare Góry. Aby móc skorzystać z tej propozycji, trzeba dokonać wcześniejszej rezerwacji i odpowiednio się przygotować. Przyda się także dobra kondycja fizyczna. Dodatkowo w kopalni wykupimy przeprawę łodzią przez zalaną słoną wodą komorę. Miasto Wieliczka leży pod Krakowem. W trakcie wizyty w poprzedniej stolicy Polski warto więc poświęcić trochę czasu na odwiedziny i w tym miejscu. Kopalnia Soli ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI „Wieliczka” oferuje dwie główne trasy zwieSS Budynek Ratusza w Tarnowie wieńczy ceglana attyka z XVI w. dzania – turystyczną i górniczą. Ta pierwsza swojego ojca, aby w wianie podarował jej bryle znaleźli jej pierścień. W Bochni do wy- będzie idealna dla całych rodzin. Po drodze właśnie sól. Ten dał jej więc jedną z siedmio- boru są trzy trasy turystyczne. Podstawowa przechodzi się przez 22 komory, w tym grodzkich kopalni. Królewna wrzuciła do niej (najłatwiejsza, odpowiednia dla rodzin chyba najwspanialszą z nich, czyli Kaplicę swój zaręczynowy pierścień i wyruszyła z dziećmi) została wzbogacona ekspozy- św. Kingi (wydrążoną w XVIII w.) ozdobiodo swojego nowego domu. Zabrała ze sobą cją multimedialną. Przyrodniczą ze względu ną solnymi żyrandolami. Na koniec można węgierskich górników i już w kraju męża na większą trudność udostępniono dorosłym jeszcze zobaczyć Muzeum Żup Krakowskich kazała im szukać soli. W pierwszej odkrytej i dzieciom powyżej 7. roku życia. Jej wyjąt- (w cenie tego samego biletu). Na powierzchnię wyjeżdża się prawdziwą windą dla górników – to niezapomniane przeżycie zarówno dla dużych, jak i małych. Trasa górnicza przeznaczona jest dla amatorów bardziej ekstremalnych wrażeń (dostępna dla osób powyżej 10. roku życia). Chętni na takie zwiedzanie otrzymują kombinezony ochronne, lampy, pochłaniacze tlenku węgla i kaski. Podczas wyprawy wykonują również przydzielone zadania. Grupa rusza w głąb ziemi z szybu Regis, w którym rozpoczyna się też najtrudniejszy szlak dla turystów – Tajemnice wielickiej kopalni. Wymaga on większej sprawności i wytrzymałości. Dlatego obowiązuje na nim ograniczenie wiekowe dla dzieci, które muszą mieć co najmniej 13 lat. ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI Bilety należy zarezerwować z wyprzedzeSS Kaplica św. Kingi w Kopalni Soli Bochnia leży 212 m pod ziemią niem. Oprócz tego w ofercie Kopalni Soli „Wieliczka” znajdziemy pakiety rodzinne, TT Ekspozycja na trasie turystycznej w Kopalni Soli „Wieliczka” ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI firmowe, szkolne czy szlak pielgrzymkowy. Pamiętajmy jednak, że do zwiedzania podziemnych komór, korytarzy i wyrobisk trzeba się przygotować. Temperatura powietrza wynosi w nich 14–16°C. Zabierzmy więc ze sobą ciepłą odzież i wygodne zakryte buty.

OD WILLI DO WILLI Jednym z największych skarbów Małopolski są góry. Najwyższe z nich to Tatry, a najbardziej znaną miejscowością w ich rejonie jest z pewnością Zakopane. Ze względu na położenie miasta na obszarze górskim wśród potoków już sam spacer jego ulicami wymaga czasem trochę wysiłku, ale dzięki pięknym widokom stanowi także wyjątkową przyjemność. Turyści zazwyczaj 

LATO-JESIEŃ 2016


151

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


152 WEEKEND W POLSCE

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI

SS Z ulicy Krupówki dorożki zabierają turystów na zwiedzanie Zakopanego

TT Górna stacja kolei na Kasprowym Wierchu

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/J. GAWRON

SS W zakopiańskiej willi Harenda mieszkał poeta i dramaturg Jan Kasprowicz

wybierają się Krupówkami pod stację kolejki linowo-terenowej i wjeżdżają na Gubałówkę na wysokość 1121 m n.p.m., aby podziwiać panoramę tatrzańskich szczytów otaczających Giewont (1894 m n.p.m.). To chyba najprostszy sposób zwiedzania Zakopanego. Ja mam nieco inną propozycję. Mniej więcej od drugiej połowy XIX w. miejscowość ta zaczęła sobie zyskiwać sławę uzdrowiska. Jej urok i atmosferę docenili również ludzie sztuki, którzy przyjeżdżali tu odpoczywać i korzystać z dobroczynnego wpływu miejscowego mikroklimatu. Zakopane odwiedzali m.in. pisarze Henryk Sienkiewicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer (jego nazwisko nosi Przełęcz Tetmajera, położona na wysokości 2590 m n.p.m. między Zadnim Gerlachem a najwyższym wierzchołkiem Gerlacha w słowackich Tatrach Wysokich), Jan Kasprowicz, Kornel Makuszyński, kompozytor Mieczysław Karłowicz (który zginął

LATO-JESIEŃ 2016

w lutym 1909 r. pod lawiną śniegu pod Małym Kościelcem), wspomniany już Karol Szymanowski czy aktorka Helena Modrzejewska. Do najsłynniejszych tutejszych mieszkańców należy niewątpliwie twórca stylu zakopiańskiego Stanisław Witkiewicz (1851–1915), ojciec Stanisława Ignacego Witkiewicza, znanego jako Witkacy. Dlatego świetnym pomysłem na poznanie historii miasta jest spacer do miejsc związanych z postaciami kultury. Zaczniemy od zboczy wzgórza Antałówka (940 m n.p.m.). Wznosi się na nich willa Witkiewiczówka zaprojektowana przez Jana Koszczyca Witkiewicza (bratanka Stanisława Witkiewicza). Witkacy prowadził w niej potem swoją Firmę Portretową. Budynek przetrwał do dziś w niezmienionej formie i pełni funkcję pensjonatu. Stąd niedaleko do wspaniałego domu Pod Jedlami – niesamowitego dzieła twórcy stylu zakopiańskiego. Zbudowano go w 1897 r. dla Jana Gwalberta

Pawlikowskiego (1860–1939), ekonomisty, publicysty, polityka i taternika. Przez pewien okres mieszkała tu też poetka i dramatopisarka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891–1945), wówczas żona syna Jana Gwalberta. Obecnie rezydencja nadal należy do rodziny. Drogą na Koziniec, a potem ulicą Władysława Zamoyskiego dotrzemy do innej realizacji projektu Stanisława Witkiewicza, czyli willi Oksza. Działa w niej Galeria Sztuki XX wieku (oddział Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego). Nieco dalej, przy ulicy Kasprusie znajdują się dwa ciekawe obiekty. W willi Atma swoje zbiory prezentuje Muzeum Karola Szymanowskiego. Obok stoi Czerwony Dwór, w którym w trakcie pobytu w Zakopanem zatrzymywali się np. pisarz Stefan Żeromski i pianista Artur Rubinstein. Jeszcze niedawno budynek zajmowało przedszkole publiczne, obecnie pieczę nad nim sprawuje nowo powstałe Zakopiańskie Centrum Kultury. Z Kasprusiów ulicą ks. Józefa Stolarczyka dostaniemy się


153

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI

SS Panorama Tatr widziana z Gubałówki

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI

SS Dom Pod Jedlami stanowi doskonały przykład stylu zakopiańskiego

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/A. MARCINIAK

na Kościeliską – ulicę słynącą z drewnianej zabudowy. Jeśli skręcimy w prawo, trafimy na kolejny oddział Muzeum Tatrzańskiego, czyli Muzeum Stylu Zakopiańskiego w willi Koliba, nad projektem której także pracował Stanisław Witkiewicz. Polecam zajrzeć do środka, zapoznać się z ekspozycją i charakterystycznym wnętrzem. Dalej na północny wschód znajdziemy dawną „Restaurację Jana Wnuka” („U Wnuka”), działającą od 1907 r. Chodzili do niej m.in. lekarz Tytus Chałubiński, Henryk Sienkiewicz, poeta Jan Kasprowicz, polityk i premier Wincenty Witos czy generał Józef Haller. Na ulicy Kościeliskiej nie wolno nam ominąć również Cmentarza Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku z grobami Kornela Makuszyńskiego, skoczka narciarskiego i kuriera tatrzańskiego Stanisława Marusarza, pisarza Władysława Orkana, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, architekta i rzeźbiarza Karola Stryjeńskiego oraz poetki i pisarki Beaty Obertyńskiej. Sąsiaduje on z zabytkowym drewnianym

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA /K. BAŃKOWSKI

SS Wnętrze willi Koliba zaprojektowanej przez Stanisława Witkiewicza

Kościołem Matki Boskiej Częstochowskiej z 1847 r. To jedno z najważniejszych miejsc w Zakopanem. Osoby, które mają jeszcze trochę siły, czasu i ochoty, powinny koniecznie wybrać się do Harendy (ok. 50 min. marszu spod cmentarza). Po drodze możemy zajrzeć na ulicę Jagiellońską, gdzie w willi Konstantynówka gościły kiedyś pisarza Józefa Konrada Korzeniowskiego (Josepha Conrada) jego kuzynka i tłumaczka Aniela Zagórska (1881–1943) wraz ze swoją matką. We wspomnianej willi Harenda założono natomiast Muzeum Jana Kasprowicza, właściciela rezydencji. Artysta spędził tu ostatnie lata swojego życia (od 1923 do 1926 r.). Jego prochy spoczywają w mauzoleum wystawionym obok domu.

SKARBY GÓR Polskie Tatry są przede wszystkim znakomitym rejonem na wycieczki zarówno dla tych zupełnie początkujących, jak i bardziej

zaawansowanych amatorów wędrówek. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach wdrapywać się na górskie szczyty, może wyruszyć z Zakopanego w kierunku urokliwej Doliny Białego lub do jaskini Dziura albo wjechać kolejką linową na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) i zejść trasą przez łagodną przełęcz Liliowe i Dolinę Gąsienicową. Wielbicielom wspinaczki powinno spodobać się zdobywanie Świnicy (2301 m n.p.m.), a poszukiwaczom pięknych widoków – wyprawa nad jezioro Morskie Oko bądź do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Warto zdawać sobie sprawę, że w sezonie najpopularniejsze tatrzańskie szlaki wypełniają tłumy turystów. Spokojniej bywa wiosną i na jesieni. Jednak nie tylko z Zakopanego wyjdziemy w góry. Na zachód od niego leży podhalańska miejscowość Kościelisko – świetna baza wypadowa w Tatry Zachodnie, np. do rozległej Doliny Chochołowskiej. Posłużyła ona 

LATO-JESIEŃ 2016


154 WEEKEND W POLSCE

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/J. GAWRON

SS Jaskinia Raptawicka w Dolinie Kościeliskiej ma długość 536 m

starczają cztery całoroczne zjeżdżalnie, karujako tło w Potopie Jerzego Hoffmana. dla dzieci. Dobrą zabawę zapewniają trzy zele wodne, armatki i kaskady, sztuczna fala, Andrzej Kmicic (Daniel Olbrychski) i Oleńka zjeżdżalnie. Oprócz tego można skorzystać grota z gejzerem, wodospad, magiczne wyBillewiczówna (Małgorzata Braunek) prze- z saun (również suchych), łaźni parowych, sepki i wiele innych. Dorośli mogą odprężyć mierzają ją w saniach w scenie kuligu. kabiny z promieniowaniem podczerwo- się w jacuzzi. Na otwartym terenie znajdują Początkujący pasjonaci speleologii i rodzi- nym, tężni i tzw. Lakonium – relaksacyjnego się też place zabaw – zwykły i dwa wodne ce z dziećmi nie bojącymi się podziemnych pomieszczenia z podgrzewanymi łóżkami. (jeden z nich jest dmuchany). Posiłki i przepieczar mogą przejść się korytarzem Jaskini W trakcie wizyty posilimy się w restauracji kąski zjemy w samoobsługowej restauracji Mroźnej (wejście w Dolinie Kościeliskiej). „Na Wiyrchu”, „Café BUKOVINA” lub letnim i punktach gastronomicznych. Strefę relaksu Wstęp jest płatny (bilet normalny kosztu- barze na świeżym powietrzu „Niebiesko wyposażono w liczne urządzenia do masażu je 4 zł, dzieci do lat 4 wchodzą bezpłatnie), Dolina”. Do Term BUKOVINA kupimy bilet wodnego, m.in. gejzery, przeciwprądy, bia wnętrze zostało oświetlone i przystosowa- ograniczony czasowo albo całodniowy (za cze, leżanki, armatki i kaskady. Oprócz tego ne do zwiedzania. Dużo większe wyzwanie wejście do strefy saun trzeba zapłacić do- działa w niej restauracja à la carte, coctail stanowi wędrówka jaskiniami Raptawicką, datkowo). Przygotowano także pakiety dla bar i letni drink bar na zewnątrz. W sąsiedzMylną i Obłazkową (niezbędna będzie la- rodzin z dziećmi. twie term funkcjonuje 4-gwiazdkowy Hotel tarka). We wszystkich grotach panuje niska W Białce Tatrzańskiej działa z kolei Terma Bania Thermal & Ski. W pobliżu obu obiektemperatura, dlatego trzeba zadbać o ciepłą Bania. Tutaj dla odmiany wydzielono dwie tów, i w Bukowinie Tatrzańskiej, i w Białce odzież. Przydadzą się też odpowiednie buty, główne strefy – zabawy i relaksu. Znajdują Tatrzańskiej, są duże parkingi. Infrastruktura ponieważ łatwo poślizgnąć się na mokrym się one w oddzielnych pomieszczeniach zachęca więc do odwiedzin i pozostania podłożu. Sama wieś Kościelisko cieszy się i żeby dostać się do tej drugiej, należy na dłużej. dużą popularnością wśród turystów. przejść przez bramkę. Na zewnątrz odseNa północny wschód od Zakopanego parowane zostały od siebie ogrodzeniem. UZDRAWIAJĄCA MOC WODY znajdują się Bukowina Tatrzańska i Białka Dzięki temu miejsce jest przyjazne dla każ- Dobroczynne właściwości wydobywanych Tatrzańska. Obie uchodzą za miejscowości dego, zarówno dla rodziców z rozbawiony- w Małopolsce wód odkryjemy nie tylko wypoczynkowe. Zimą odwiedzają je narcia- mi pociechami, jak i dla osób starszych czy podczas kąpieli. Ten region słynie z uzdrorze (są w nich stacje i wyciągi narciarskie), po prostu nastawionych na wypoczynek wisk. Na północ od Zakopanego leży Rabkaa przez cały rok można zrelaksować się tutaj w ciszy i spokoju. W ofercie są wejściówki -Zdrój. W Parku Zdrojowym znajduje się tu w basenach z wodą ze źródeł geotermalnych. do samej strefy zabawy lub łączone (do obu tężnia solankowa i pijalnia. Lecznicza woda Termy BUKOVINA to kompleks rekreacyjny przestrzeni). Woda w basenach rekreacyj- pozyskiwana jest z odwiertu „Helena”. z działającymi tuż obok 4-gwiazdkowym nych zewnętrznych i wewnętrznych ma tem- Do miejscowości rodziny z dziećmi zaprahotelem i strefą wellness. Bez problemu da peraturę 34–38°C. Na świeżym powietrzu sza park rozrywki Rabkoland z karuzelami, się w nim spędzić cały dzień. Przeznaczony ustawiono też ponad 300 wygodnych leża- diabelskim młynem, kolejkami, teatrami jest dla osób w każdym wieku. Są tu baseny ków. Poza tym do dyspozycji gości oddano ruchomych figur, Muzeum Orderu Uśmiechu, zewnętrzne i wewnętrzne, w tym pływacki także rozległe saunarium (obowiązuje od- Domem Rekordów i Osobliwości oraz innymi z chłodniejszą wodą (w większości pozo- rębny bilet bądź tzw. bilet open, uprawniają- atrakcjami typowymi dla wesołego miasteczstałych jej temperatura wynosi 30–38°C), cy również do wejścia na obiekty basenowe) ka. W odległej ok. 60 km stąd Szczawnicy Bulgotnik z hydromasażem czy brodziki i centrum spa. W strefie zabawy rozrywki do- kuracjusze korzystają z dobrodziejstwa

LATO-JESIEŃ 2016


155

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/A. MARCINIAK

SS Nad Doliną Pięciu Stawów Polskich wznosi się m.in. szczyt Miedziane

szczaw. Spróbujemy ich w miejscowej stylowej Pijalni Wód Mineralnych. Kurort zdobią urokliwe budynki zdrojowe. W Parku Górnym im. Adama hrabiego Stadnickiego warto pospacerować wśród modrzewi i przejść się pod zabytkowe Sanatorium „Inhalatorium” wzniesione w latach 1934–1936. Szczawnica to także znakomita baza wypadowa na wycieczki w Pieniny. Trzy kolejne uzdrowiska łączy dolina Popradu, dlatego jedną z ich atrakcji stanowi spływ tą malowniczą rzeką. Można tu wybrać się też na wyprawy konne po Beskidzie Sądeckim. Leżąca wśród wzniesień Piwniczna-Zdrój jest miastem królewskim, założonym przez króla Kazimierza III Wielkiego w 1348 r. Tutejsze lecznicze wody mineralne wykorzystuje się do kąpieli, natrysków, inhalacji, kuracji pitnych i innych zabiegów. Piwniczański rynek zachował swój pierwotny układ urbanistyczny. Żegiestów z kolei znajduje się niemal przy granicy ze Słowacją. Na zainteresowanie zasługuje w nim dawna łemkowska Cerkiew św. Michała Archanioła (dziś Kościół ś w. A n n y i ś w. M i c h a ł a A rc h a n i o ł a ) z charakterystycznymi metalowymi hełmami. Oczywiście, wieś zyskała popularność głównie ze względu na lecznicze źródła szczaw. Pierwsze z nich nazwano Anna. Choć obecnie Pijalnia Anna jest nieczynna, warto podejść pod jej położony pośród drzew pawilon. Jeśli z Żegiestowa wyruszymy wzdłuż Popradu na wschód, trafimy do Muszyny. W jej sąsiedztwie powstał wyjątkowy Rezerwat Przyrody Las Lipowy Obrożyska.

W samym uzdrowisku leczy się choroby układu oddechowego i pokarmowego. Z dziećmi najlepiej wybrać się do Centrum

Rekreacji i Sportu Zapopradzie. Oprócz kompleksu basenów czy parku linowego dla najmłodszych umieszczono tutaj również cztery wanny jacuzzi z wodą ze źródeł mineralnych. Panoramę okolicy można podziwiać z góry Baszta (inaczej Zamczysko) o wysokości 527 m n.p.m., na której zachowały się pozostałości średniowiecznego zamku, niegdyś siedziby starostów Państwa Muszyńskiego, istniejącego od XIII stulecia do 1781 r. Wśród małopolskich miejscowości uzdrowiskowych zdecydowanie jednak prym wiedzie Krynica-Zdrój. Niesłabnącą popularnością cieszy się nie bez powodu. Ze względu na malownicze otoczenie i urokliwą architekturę przyciąga gości przez cały rok. Wzdłuż 11-kilometrowego potoku Kryniczanka i Bulwarów Dietla wznoszą się tu drewniane wille ze zdobionymi daszkami i balkonami. W jednej z nich (Romanówce) działa od 1995 r. Muzeum Nikifora, czyli malarza prymitywisty Epifaniusza Drowniaka (1895–1968). Niedaleko od niego znajdują się najważniejsze krynickie budynki: neorenesansowy Stary Dom Zdrojowy oraz modernistyczne Pijalnia Główna i Nowy Dom Zdrojowy. Do najsłynniejszych tutejszych źródeł należą Słotwinka, Zuber, 

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

SS Tężnia solankowa i pijalnia wód w Parku Zdrojowym w Rabce-Zdroju TT Fontanna przed kawiarnią „Pijalnia Artystyczna” w Piwnicznej-Zdroju ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

LATO-JESIEŃ 2016


156 WEEKEND W POLSCE Tadeusz, Jan, Mieczysław czy Kryniczanka. Turyści i kuracjusze chętnie odwiedzają dwa pobliskie szczyty Górę Parkową (742 m n.p.m.) i Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.). Wjedziemy n a n i e ko l e j k a m i l i n owo - t e re n ow ą z 1937 r. i gondolową z 1997 r. Koniecznie trzeba też zajrzeć do Parku Słotwińskiego z pijalnią wody Słotwinka z początku XIX w. i pawilonem koncertowym (obecnie mieści się w nim restauracja „Koncertowa”).

ROWEREM TAM I Z POWROTEM Świetnym pomysłem na zwiedzanie Małopolski w sposób aktywny jest wyprawa rowerowa. Z myślą o miłośnikach tego rodzaju spędzania wolnego czasu powstały w regionie liczne trasy. Wiodą przez malownicze rejony, łączą rozmaite miejscowości, zabytki i atrakcje. Należy do nich m.in. łatwy zielony Królewski Szlak Rowerowy o planowanej długości ok. 130 km. Jego główny odcinek (112,5 km) zaczyna się w Bieczu, który wypełnia zabytkowa architektura. Na rynku w najstarszej części dawnego królewskiego miasta, nazywanego „małym Krakowem” lub „polskim Carcassonne”, wznosi się Ratusz z charakterystyczną białą wieżą zdobioną techniką sgraffito. Niedaleko stąd do gotyckiej Kolegiaty Bożego Ciała i XVI-wiecznej Kamienicy Barianów-Rokickich (Domu z Basztą) przylegającej do baszty obronnej z XIV stulecia, tzw. rajcowskiej. Niegdyś działała tutaj apteka, założona w 1557 r. przez Marcina Bariana-Rokickiego herbu Rawicz, a dziś obejrzymy w tym miejscu m.in. ekspozycję dotyczącą historii aptekarstwa. Obiekt należy do Muzeum Ziemi Bieckiej. Tak samo zresztą jak stanowiąca fragment średniowiecznych murów miejskich zrekonstruowana Baszta Kowalska (inaczej Plebańska), w której znajduje się obecnie galeria malarstwa współczesnego oraz stała wystawa poświęcona bieckiemu harcerstwu. Interesującym budynkiem pod względem historycznym jest opuszczony Szpital św. Ducha, ufundowany w 1395 r. przez królową Jadwigę Andegaweńską. Dalej trasa biegnie przez Gorlice i Grybów do Nowego i Starego Sącza. W tym pierwszym mieście znajdziemy choćby pozostałości wspaniałego Dworu Karwacjanów z p o c z ą t k u X V w. c z y t eż p i e r w s z ą n a ś w i e c i e u l i c z n ą l a m p ę n a f t ow ą z 1854 r., dzieło Ignacego Łukasiewicza. W całej okazałości można natomiast podziwiać nowosądecki eklektyczny Ratusz ze strzelistą czterokondygnacyjną wieżą zegarową, Bazylikę

LATO-JESIEŃ 2016

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

SS Pomnik oraz Kapliczka św. Jana Nepomucena stojące na muszyńskim Rynku

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

SS W Krynicy-Zdroju kuracjusze spacerują wzdłuż potoku Kryniczanka TT Drewniany Kościół św. Jana Chrzciciela z XVI w. w Rzepienniku Biskupim ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI


157

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

SS Renesansowa Baszta Kowalska, fragment Zamku Królewskiego w Nowym Sączu

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. SYGA

SS Średniowieczny Zamek Dunajec we wsi Niedzica-Zamek na Polskim Spiszu TT Spływy przełomem Dunajca są jedną z wielu atrakcji Małopolski ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/J. GAWRON

św. Małgorzaty lub Dom Gotycki – obecnie siedzibę Muzeum Okręgowego. W Starym Sączu wspomniana już św. Kinga założyła w 1280 r. klasztor klarysek. W tutejszym kościele poświęcono jej kaplicę. Przechowuje się w niej XV-wieczną drewnianą figurkę żony księcia Bolesława V Wstydliwego i jej relikwie. Z tego miasta szlak prowadzi na południowy zachód do wsi Obidza i kończy się w jej pobliżu na przełęczy Przysłop (832 m n.p.m.). Według założeń jego dodatkowy odcinek ma połączyć ten punkt z gminą Szczawnica oraz Niedzicą-Zamkiem i Czorsztynem. Te dwie ostatnie miejscowości leżą nad Jeziorem Czorsztyńskim utworzonym na Dunajcu. Znajdują się w nich średniowieczne warownie. Niedzicka (Zamek Dunajec) wznosi się w pobliżu zapory. Z czorsztyńskiej zachowały się jedynie ruiny. Królewski Szlak Rowerowy jest trasą łącznikową ponad 600-kilometrowego Karpackiego Szlaku Rowerowego (obok Sądeckiego, Wielokulturowego, Winnego i Transgranicznego), którego główna część wiedzie z Leluchowa (wieś pod granicą ze Słowacją) przez Muszynę, Żegiestów czy Piwniczną-Zdrój do Nowego Sącza. O wspieraniu turystyki rowerowej w województwie małopolskim świadczą wprowadzane w życie nowe projekty. Ciekawą propozycję stanowi np. trasa VeloDunajec o długości ok. 142 km – przedsięwzięcie zaplanowane na lata 2016–2018. Ma ona połączyć Zakopane z miejscowością Wietrzychowice leżącą już niedaleko od ujścia Dunajca do Wisły. Wzdłuż odpowiednio oznaczonego i przystosowanego szlaku powstaną Miejsca Obsługi Rowerzystów z wiatami, ławkami do odpoczynku i punktami gastronomicznymi. Warto też wspomnieć, że przez Małopolskę będą prowadzić odcinki dwóch tras europejskiej sieci EuroVelo o numerach 4 i 11 (Szlak Europy Centralnej z Roscoff we Francji do Kijowa na Ukrainie i Szlak Europy Wschodniej z Przylądka Północnego w Norwegii do greckich Aten). Na rowerze dotrzemy do wielu klimatycznych małopolskich uzdrowisk, Krakowa czy Tarnowa. Po wyprawie natomiast odzyskać siły pomoże nam odpoczynek w termach. Osoby o lepszej kondycji fizycznej mogą połączyć wycieczkę na dwóch kółkach z wędrówką w malownicze góry. Jakkolwiek zaplanujemy naszą wizytę w Małopolsce, z pewnością wrócimy stąd pełni energii i optymizmu. Musimy tylko odkryć swój sposób na jak najlepsze wykorzystanie jej wyjątkowych skarbów. 

LATO-JESIEŃ 2016


158 TURYSTYKA AKTYWNA

FOTOGRAFOWANIE PRZYRODY Tekst i zdjęcia: ROBERT GONDEK www.szczytyafryki.pl

�  Mandryl barwnolicy (Gabon)

sie)

, Podla

ka e (Pols czajn i zwy

dk

�  Du �  Bielik afrykańsk

i (Botswana)

<< Podróżuję po różnych zakątkach naszego globu od ponad dwudziestu lat. Najchętniej wyjeżdżam do Afryki, ale nie tylko tam. Odwiedziłem już ponad pięćdziesiąt niezmiernie interesujących państw na całym świecie, w tym siedemnaście właśnie na tym fascynującym kontynencie. Lubię chodzić po górach. W trakcie swoich wyjazdów skupiam się na przyrodzie. Fotografuję wspaniałe ptaki, zwierzęta i zapierające dech w piersiach krajobrazy. To moja wielka pasja. >> LATO-JESIEŃ 2016


159 �  Jenot azjatycki

(Polska, Warmia)

a)

otswan

czelne (B

y biało �  Żołn

�  Słonie afrykańskie (Malawi)

LATO-JESIEŃ 2016


160 TURYSTYKA AKTYWNA

ibia)

epowe (Nam

�  Zebry st

ie afryk

P

LATO-JESIEŃ 2016

ręgow   Gnu p

ańskie (M

alawi)

Mój pierwszy wyjazd na kontynent afrykański nie był podróżą fotograficzną. Nie miałem wówczas odpowiedniego sprzętu, nie umiałem robić dobrych zdjęć, nie interesowałem się tym. W trakcie tej wyprawy po raz pierwszy jednak zobaczyłem na wolności zwierzęta znane mi do tej pory z filmów przyrodniczych i ogrodów zoologicznych, takie jak lwy, słonie, nosorożce, hipopotamy i zebry. To było niezwykłe przeżycie. Zapamiętałem zwłaszcza dwie wyjątkowe sceny, które do tej pory są dla mnie wizytówką Afryki. Wieczorem przemierzam Park Narodowy Krugera podczas burzy. Dookoła niebo znaczą błyskawice. Leje deszcz i jest już prawie ciemno. W świetle reflektorów pojawiają się sowy. Stoją na drodze co kilkadziesiąt metrów. Nagle odlatują z szeroko rozpostartymi skrzydłami, trzymając w szponach żabę lub węża. Scena powtarza się kilkanaście razy.

jeden wstaje, zagląda przez zamknięte okno do środka. Nagle ziewa kilkadziesiąt centymetrów ode mnie. Dzieli nas tylko szyba. Potem lew rozgląda się dookoła i leniwie kładzie na jezdni. Nie zrobiłem dobrych zdjęć, ale wiedziałem, że kiedyś będę chciał wrócić i fotografować zwierzęta.

WSPÓŁCZESNE MOŻLIWOŚCI Obecnie z trzytygodniowego wyjazdu przywożę prawie 10 tys. ujęć, kilkadziesiąt minut filmów i setki kadrów do filmów poklatkowych (tzw. time-lapse photography). Czasy się zmieniły, nie jesteśmy już ograniczeni liczbą klatek na kliszach, które zajmują sporo miejsca i wymagają wywołania po powrocie, żeby zobaczyć, co udało nam się uwiecznić. Dobry sprzęt fotograficzny stał się niemal powszechnie dostępny. Możemy podróżować bez większego problemu praktycznie wszędzie, gdzie tylko byśmy chcieli, a informacje na temat interesujących nas regionów coraz łatwiej znaleźć.

a)

otswan

ane (B

�  Słon

o raz pierwszy wybrałem się w podróż na Czarny Ląd w 2001 r. Zabrałem ze sobą aparat kompaktowy marki Vivitar i 13 klisz. To miało mi wystarczyć na trzy tygodnie i wyprawę przez Republikę Południowej Afryki (RPA), Suazi i Lesotho. Na 36-klatkowych filmach zamierzałem utrwalić zwierzęta z Parku Narodowego Krugera oraz krajobrazy Przylądka Dobrej Nadziei i Gór Smoczych. Przed zrobieniem każdego zdjęcia musiałem się zastanawiać, czy na pewno warto je wykonać i czy nie zabraknie mi klisz na dalszą podróż. Wróciłem z 468 fotografiami, które okazały się źle skadrowane, nieostre i ciemne, ale nie przywiązywałem do tego wagi. Ze wszystkimi wiązały się przecież jakieś historie i wspomnienia.

Drugie wspomnienie również wiąże się z tym słynnym parkiem. Za parę chwil słońce zajdzie za horyzont. Powoli przemierzam okolicę samochodem. Nagle na środku laterytowej drogi, nagrzanej promieniami słonecznymi za dnia, zauważam leżące lwy. Jest ich pięć, może sześć. Śpią, a ja muszę zjechać nieco na bok, aby je ominąć. Zatrzymuję się w pobliżu i czekam. Po chwili


161

�  Gory

l górski

(Rwand

a)

�  Szy mpans

licy

on)

(Gab

y

andr

�  M

wno l bar

(Ugand a)

Moje zagraniczne wyjazdy to głównie wyprawy w góry, w trakcie których staram się zdobyć najwyższy szczyt odwiedzanego kraju. Zazwyczaj nie ma wtedy czasu na fotografowanie zwierząt. Na to zajęcie poświęcam drugą część podróży. Oczywiście, często te dwa etapy łączą się ze sobą. Przykładowo etiopskie góry Semien stanowią idealny region na robienie zdjęć dżeladom – małpom wąskonosym z endemicznego gatunku zamieszkującego ten rejon Afryki. Żyją one w grupach, są niezbyt płochliwe i nie trzeba się specjalnie starać, aby ich nie przestraszyć. Wielkie stada tych zwierząt przechadzają się dookoła ludzi. Można je po prostu spotkać na trasie trekkingu. Wystarczy usiąść na kamieniu i obserwować, jak wychodzą po urwistych skałach ze swoich schronień na górskie łąki. Znakiem rozpoznawczym dżelad jest nieowłosiony czerwony fragment skóry na klatce piersiowej. Z tego powodu nazywane są małpami o krwawiących sercach. Stanowią one jednak swojego rodzaju wyjątek. Większość zwierząt i ptaków musimy wytropić. Bardzo często, aby nam się

udało, potrzebujemy także szczęścia i kogoś, kto podpowie nam, gdzie szukać lokalnej fauny. Ja przy planowaniu podróży zawsze sprawdzam, co można sfotografować w rejonie, do którego się wybieram, i czy dany okres będzie dobry na robienie zdjęć. Kilka odwiedzonych przeze mnie miejsc wydaje się szczególnie wartych uwagi dla miłośników podglądania przyrody.

MIESZKAŃCY AFRYKI Styczeń w Rwandzie jest znakomitym czasem na obserwację goryli górskich w Parku Narodowym Wulkanów. To wspaniałe stworzenia zagrożone wyginięciem. Na zboczach wulkanicznego łańcucha Wirunga (położonego w Demokratycznej Republice Konga, Ugandzie i Rwandzie) żyje ich jeszcze ok. 500. Można je też spotkać w ugandyjskim Nieprzeniknionym Lesie Bwindi (mniej więcej 380 osobników). Te największe małpy świata zamieszkują wysokie góry. Stado liczy od kilku do kilkunastu sztuk. Każdej rodzinie goryli górskich przewodzi

�  Dże

lada bru

natna (E

tiopia

) dorosły samiec zwany srebrzystogrzbietym ze względu na kolor sierści na plecach. Jego wygląd budzi duży szacunek. Gdy stanie na tylnych kończynach, jest ogromny. Te wyjątkowe zwierzęta wywierają niezwykłe wrażenie, gdy w odległości kilku metrów od nas pozują do zdjęć. Osoby marzące o ujrzeniu goryli górskich w Rwandzie powinny przygotować się jednak na spory wydatek. Trzygodzinna wyprawa z przewodnikiem kosztuje 750 dolarów amerykańskich (USD). W sąsiedniej Ugandzie również w styczniu warto wybrać się do Parku Narodowego Kibale. Oprócz szympansów, z których słynie, zobaczymy tu dwanaście innych gatunków małp, takich jak koczkodany górskie, koczkodany czarnosiwe czy ugandyjskie gerezy rude. Władze tego obszaru chronionego organizują wycieczki zwane chimpanzee tracking. Ich uczestnicy mają okazję znaleźć się w samym środku liczącego ok. 100 osobników stada. To niesamowite doświadczenie. Szympansy są 

LATO-JESIEŃ 2016


162 TURYSTYKA AKTYWNA W kwietniu, na koniec pory deszczowej w Namibii zdarzają się wieczorne burze, dzięki którym krajobraz wygląda dużo ciekawiej. Wjeżdżamy do Parku Narodowego Etosza, jednego z najstarszych (jego historia zaczyna się już w 1907 r.) i największych (22  275 km² powierzchni) tego

�  Zimorodek

wszędzie – w koronach drzew zrywają owoce palm i figi, wędrują tuż obok swoimi ścieżkami i niezbyt interesują się naszą obecnością. W Gabonie z kolei na wrzesień przypada koniec pory suchej. Terytorium kraju w ponad 80 proc. pokrywa gęsty wilgotny las równikowy, w którym występują słonie afrykańskie leśne, goryle nizinne, szympansy, bawoły leśne i mandryle. Zwierzęta te są bardzo płochliwe i trudno je wytropić wśród drzew. Na szczególną uwagę zasługują mandryle zaliczane do rodziny koczkodanowatych. Aby je zobaczyć, warto odwiedzić Park Lékédi. Żyje w nim mniej więcej 140–180 tych małp, w tym kilka dorosłych samców. Jeden z nich to przywódca stada. Męskie osobniki mają niezwykłe ubarwienie nosów. W wieku ok. 6 lat, gdy osiągają dojrzałość płciową, skóra na ich nozdrzach i wokół nich staje się biało-czerwona. Mandryle obserwujemy w lesie. Siedzimy na ławce i czekamy. Ponad sto małp krąży dookoła nas. Wędrują w poszukiwaniu korzeni, liści, owoców i owadów. Nie są tak płochliwe, jak w innych miejscach w Gabonie. Przyzwyczaiły się do obecności badaczy Mandrillus Project, którzy od 2012 r. spędzają w ich towarzystwie kilkanaście godzin dziennie i sporządzają notatki ze swoich obserwacji. Dzięki temu fotografowie mają doskonałą okazję do zrobienia wyjątkowych zdjęć mandryli. Botswana stanowi prawdziwy raj dla miłośników ptaków. Ja byłem tu w maju. Obszar rzeki Okawango i jej delty, wpisanej w 2014 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, zamieszkują liczne ssaki, gady, płazy, ryby i owady. Oprócz tego na powierzchni ok. 20 tys. km2 występuje ponad 400 gatunków ptaków. Podczas organizowanych przez lokalne agencje

LATO-JESIEŃ 2016

malachitowy

(Botswana)

azury)

lska, M

jny (Po

za w zwyc   Rybołó

wypraw z przewodnikami mamy szansę ujrzeć mnóstwo tych wspaniałych kolorowych stworzeń, m.in. żołny białoczelne, zimorodki malachitowe, kraski liliowopierśne, rybaczki srokate, rybiarki duże, bieliki afrykańskie, żabiru, czaple, koronniki szare, warugi, ibisy czczone i wiele innych. Pływamy po Okawango, zagłębiamy się w kanały i rozlewiska delty, żeby dotrzeć do miejsc znanych tylko wtajemniczonym. Czasem wystarczy po prostu posiedzieć cierpliwie nad rzeką, bagnem czy jeziorem. Możemy się ukryć pod siatką maskującą, ale nie musimy. Ptaki przylecą na pewno i to w ogromnej liczbie, więc będziemy zadowoleni. Tak wielu i tak pięknych nie widziałem nigdzie indziej na świecie.

�  Rybiarka

duża (Botsw

typu obszarów na kontynencie afrykańskim. Możemy tu zrobić zdjęcia wszystkich zwierząt należących do słynnej Wielkiej Piątki Afryki, czyli słonia, bawoła, lwa, lamparta i nosorożca czarnego uważanych tradycyjnie za najniebezpieczniejsze gatunki Czarnego Lądu. Takich miejsc jest na nim więcej, ale w tym parku stworzone zostały specjalne warunki do obserwowania fauny. Tuż obok kempingów znajdują się podświetlane zbiorniki wodne, które są niczym scena ustawiona dla widzów. Nocą siadamy wygodnie na ławce i patrzymy na gromadzące się nad wodą zwierzęta. Słonie, zebry czy żyrafy przychodzą tu

ana)


�  Legwan galapagos

163

ki (Galapagos, Ekwado

s, Ekwador)

elka (Galapago

�  Fregata wi

po upalnym dniu, żeby ugasić pragnienie. Stado ciągnie za stadem. Nosorożce wchodzą do zbiornika. Z oddali dobiega ryk lwa. Kto wie, może za chwilę będziemy świadkami polowania… W Malawi w październiku wybieramy się do Parku Narodowego Liwonde. Leży on wzdłuż rzeki Shire. Rejs o poranku stanowi wyśmienitą okazję do podglądania słoni. Te największe ssaki lądowe uwielbiają wodę i chłodzące kąpiele. W stadach liczących kilkanaście sztuk wchodzą do rzeki, aby uchronić się przed upałem. Młode słonie świetnie się bawią. Gdy nurkują, ponad powierzchnię wody wystają im tylko trąby. Po chwili wspinają się na swoich większych towarzyszy. My siedzimy w łódce z aparatami w dłoniach. Nasi modele prezentują się wspaniale.

W AMERYCE POŁUDNIOWEJ I POLSCE Nie mniej interesująca kraina dla fotografów przyrody znajduje się po drugiej stronie Atlantyku. Na trzytygodniową podróż po Ekwadorze lecę w styczniu. Spędzam czas na chodzeniu po górach, odwiedzinach w Rezerwacie Przyrody Cuyabeno i lasach deszczowych regionu Mindo. Pogoda jest zmienna i często pada, ale to przecież normalne w tych stronach. Wspomniane lasy deszczowe zachwycają wielką różnorodnością ptaków (ok. 500 gatunków).

r)

Innym razem w styczniu trafiłem na ekwadorski archipelag Galapagos. To kraina ptaków, żółwi i legwanów. Gospodarzami są w niej zwierzęta, człowiekowi przypada rola gościa. Wędrujemy plażą, na której znajduje się więcej legwanów morskich niż ludzi. �  Głuptak niebieskon ogi (Galapag Docieramy na bezos, Ekwador ) ludną wysepkę Seymour Norte stanowiącą prawdziwe ptasie królestwo. Fregaty wielkie budują gniazda na krzewach. Samce głuptaków niebieskonogich wykonują swój taniec godowy na przybrzeżnych skałach. Przestępują z nogi na nogę, prezentując przed samicami absurdalnie wyglądające jasnobłękitne kończyny. Pelikany brunatne nurkują w poszukiwaniu zdobyczy, �  Pelikan

W Rezerwacie Las Tangaras wystarczy po prostu aparat i trochę cierpliwości. W ciągu pół godziny, siedząc na werandzie miejscowego schroniska, fotografuję czternaście różnych gatunków kolibrów spośród ponad stu, które występują w Ekwadorze. Jednak to nie dla nich wybrałem się do tego odległego kraju. Codziennie rano, ok. 6.00 odbywa się w okolicy wyjątkowy spektakl, jedyny na całym świecie. Po pół godzinie marszu docieram do miejsca (zwanego lek), gdzie piękne, ubarwione na pomarańczowoczerwono samce rupicoli (skalikurka andyjskiego) starają się o względy samiczek. Nurkują pomiędzy gałęziami i śpiewają.

brunatny (G

alapagos, Ek

wador)

aby po paru chwilach wynurzyć się z dziobem i workiem skórnym pełnym wody, ryb i wodorostów. Nie trzeba tu szukać punktu obserwacyjnego ani używać siatek maskujących. Ptaki są wszędzie. Wystarczy chwilę poczekać i zaraz się zjawiają. Może w tym czasie przejdzie obok nas legwan morski lub lądowy (galapagoski), a na pobliskiej plaży zacznie się wylegiwać uszanka galapagoska lub kotik galapagoski. Także Polska doskonale sprawdza się jako cel wyprawy fotograficznej. Zdjęcia zwierzętom zrobimy w naszym kraju o każdej porze roku. Zimą nad Biebrzą wypatrzymy m.in. łosie, bobry czy przepięknie ubarwione wilki. Na wiosnę praktycznie 

LATO-JESIEŃ 2016


164 TURYSTYKA AKTYWNA wszędzie można wybrać się na obserwowanie ptaków i ich toków (zalotów). W lato mamy szansę spotkać niedźwiedzia w Bieszczadach, borsuka na Mazurach albo pejski (Polska,

�  Borsuk euro

Mazury)

jenota na Warmii. Jesienią lasy i łąki zmieniają się w rykowiska dla jeleni i bukowiska dla łosi. Polska przyroda jest wyjątkowo piękna i charakteryzuje się ogromną różnorodnością zwierząt. Często nie doceniamy tego, co znajduje się na wyciągnięcie ręki. Aby sfotografować wilki, lisy, borsuki, łosie, jelenie, jenoty, niedźwiedzie, dudki, żołny, zimorodki, puszczyki, sóweczki i setki innych gatunków, nie musimy podróżować do Afryki bądź Ameryki Południowej. Powinniśmy tylko wiedzieć, jakie stworzenia nas interesują oraz gdzie i kiedy udaje się je spotkać.

LATO-JESIEŃ 2016

ODPOWIEDNIE WARUNKI

szutrowymi lub laterytowymi drogami. Safari może być też piesze albo wodne, choć nie na wszystkich obszarach chronionych organizuje się te rodzaje wypraw. Taki sposób podglądania zwierząt cieszy się niezmiernie dużą popularnością w Afryce Południowej i Wschodniej, np. w Tanzanii, Kenii czy ia) m ar ycki (Polska, W �  Jenot azjat Ugandzie. Gdy przejrzymy oferty biur podróży dotyczące wyjazdów na kontynent afrykański, zorientujemy się, że w większości w ich programie znajduje się safari. W Namibii, Botswanie i Republice Po ł u d n i owe j Af r y k i (RPA) zaplanujemy wyprawę samodzielnie, z wykorzystaniem własnego środka transOdbywa się zazwyczaj samochodami portu (wynajętego na miejscu). Co ciekawe, terenowymi w kilkuosobowym gronie. niekoniecznie wszędzie musimy poruszać Terytoria parków narodowych prze- się autem terenowym z napędem na cztery mierza się wyznaczonymi polnymi, koła, ale zwykle pozwoli nam ono na dotarcie do innych, bardziej interesujących za�  Niedźwie dzie brunat ne (Polska, kątków i – oczywiście – obserwację dzikich Bieszczady ) zwierząt z lepszej perspektywy. Każde safari dostarcza niezapomnianych przeżyć i jest wyjątkową przygodą. Często zrobimy na nim również świetne zdjęcia i zobaczymy mnóstwo różnych gatunków fauny. Jednak z punktu widzenia fotografa to nie do końca to, na co liczy. Zwierzęta spotyka się całkowicie przypadkowo. Wyprawa zorganizowana we własnym zakresie pozwala zaoszczędzić pieniądze, ale jednocześnie stwarza mniejsze szanse na dotarcie do miejsc, o których istnieniu wiedzą lokalni przewodnicy. Możemy wyróżnić cztery główne sposoby tworzenia okazji do fotografowania fauny. Pierwszy, chyba najbardziej popularny, stanowi safari. To parodniowa wycieczka, podczas której mamy większą lub mniejszą szansę na spotkanie dzikich zwierząt.

�  W

czady) a, Biesz

i (Polsk

pejsk ilk euro


165 Safari piesze czy wodne stanowi z kolei ciekawą atrakcję, lecz trudno natknąć się podczas niego na płochliwe stworzenia. Mimo wszystko są to dobre i bardzo popularne wycieczki fotograficzne, w których często brałem udział i nadal planuję uczestniczyć. Drugi sposób stworzenia warunków do fotografowania przyrody to profesjonalnie przygotowany pod tym kątem kilkudniowy pobyt na terytorium parków, w których występują dzikie i rzadkie zwierzęta. Podczas przeglądania wielu dostępnych ofert możemy natrafić na naprawdę wyjątkowe propozycje. W tym przypadku musimy liczyć się jednak ze znacznymi wydatkami.

pory roku i dnia, a także gatunków zwierząt, które mają być tematem zdjęć. Mogą zostać ukierunkowane na fotografowanie

�  Sp

takularna Wielka Migracja lub przeloty albo toki konkretnych ptaków. Uczestnicy znajdują się zwykle pod opieką uznanego fotografa i jego doświadczonych asystentów. W przerwach pomiędzy sesjami często odbywają się również warsztaty fotograficzne,

ływ t

�  Nocleg na

Organizacją takich programów nierzadko zajmują się zawodowi fotografowie we współpracy z lokalnymi placówkami. Wyprawy są specjalnie przygotowane ze względu na ich cel, a obejmują m.in. transport dużej ilości sprzętu fotograficznego i zakwaterowanie w przerwach pomiędzy sesjami oraz wybór pleneru,

radyc y

jną ło

dzią m

okoro

(Bots

wana

)

swana)

kempingu (Bot

�  Guźce zw

yczajne – zd

np. lwów, lampartów i gepardów w tanzańskim Parku Narodowym Serengeti, niedźwiedzi w Finlandii, maskonurów na Islandii albo cyklicznych wydarzeń, takich jak spek-

jęcie z helik optera (Bot

swana)

w trakcie których recenzuje się ujęcia, udziela rad i wskazówek dotyczących też obróbki materiału. Na tego 

LATO-JESIEŃ 2016


166 TURYSTYKA AKTYWNA

�  Czatownia

)

ry (Polska, Mazu

przez nas gatunków ptaków lub ssaków i dodatkowo rozumieją potrzeby i wymagania fotografów. Na koniec pozostaje nam jeszcze tzw. zasiadka w czatowni, czyli w niewielkim obiekcie zbudowanym i przystosowanym do obserwowania i fotografowania fauny. Stawia się je często w celu podglądania konkretnych gatunków nad wodą, w górach, lasach i na łąkach. Fotograf ukrywa się wewnątrz i przez kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin czeka cierpliwie na zwierzęta. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się ich w zasięgu wzroku, stosuje się specjalnie przygotowaną przynętę. W zależności od gatunku mogą to być mięso, owoce lub warzywa. Podczas fotografowania przyrody w Polsce korzystałem z kilku tego typu miejsc.

WYPOSAŻENIE FOTOGRAFA

�  Fotograf owanie spod

siatki masku

jącej

dka

�  Zasia

rodzaju wyprawie nie liczymy już tylko na szczęście i przypadek, dzięki czemu zwiększają się nasze szanse na wykonanie dobrego zdjęcia. Takie wyjazdy fotograficzne organizują np. David Lloyd, Will Burrard-Lucas i Dana Allen, a w Polsce – Michał Mrozek, Tomasz Tomaszewski czy Marcin Kydryński.

LATO-JESIEŃ 2016

)

szczady

lska, Bie

wni (Po w czato

Trzeci sposób to podróż do regionu zamieszkanego przez interesujące nas zwierzęta i wynajęcie dobrego lokalnego przewodnika. W niektórych krajach jest naprawdę trudno o odpowiednią osobę, ale są takie miejsca w Kenii, Tanzanii, Ugandzie, Ghanie czy Ekwadorze, gdzie możemy znaleźć kompetentnych ludzi. Znają oni doskonale rejony występowania wybranych

Nie trzeba mieć drogiego sprzętu, żeby zrobić dobre zdjęcie. Wiele świetnych fotografii powstaje przy użyciu naprawdę niedrogich urządzeń. Są to często proste bezlusterkowce, aparaty kompaktowe czy niezbyt zaawansowane modele aparatów lustrzankowych ze stosunkowo tanimi teleobiektywami. Takie wyposażenie wystarczy do fotografowania przyrody w trakcie zwykłego safari. Oczywiście, nie da się także ukryć, że odpowiednie body (korpus), obiektyw bądź stabilny statyw pozwalają osiągnąć lepszy efekt, bardziej zbliżyć obiekt, zrobić więcej ujęć w ciągu jednej sekundy lub wykonać ostre zdjęcie w gorszych warunkach oświetleniowych. Ja osobiście używam obecnie sprzętu marki Canon i kilku teleobiektywów (inne osoby z redakcji magazynu All Inclusive korzystają np. z aparatów Pentax, a także Nikon, Olympus i Sony). Nie wyobrażam sobie wyprawy fotograficznej, na którą nie zabrałbym obiektywu o odpowiedniej ogniskowej. Dlatego bardzo często podczas wędrówki po górach mam ze sobą kilkunastokilogramowy plecak, którego zawartość stanowi w większości wyposażenie fotografa. Choć przemieszczanie się z ciężkim bagażem jest niewygodne, warto się przemęczyć, bo nigdy nie wiadomo, czy za chwilę w okolicy nie pojawi się coś interesującego. Bez sprzętu pod ręką okazja na zrobienie zdjęcia przepadnie. Dlatego też uważam, że oprócz sprawdzonego aparatu i obiektywów przy fotografowaniu przyrody ważne są trzy rzeczy. Po pierwsze – trzeba mieć trochę szczęścia, 


167

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


168 TURYSTYKA AKTYWNA po drugie – przyda się pomysł i umiejętność dobrego kadrowania, a po trzecie – musimy uzbroić się w cierpliwość. Bez tego wszystkiego o ciekawe i wyjątkowe ujęcie bywa bardzo trudno.

specjalizującymi się w zdjęciach ptaków są np. Willy Kombe w Kenii i Harriet Kemigisha w Ugandzie. Gdy zdecydujemy się na konkretną osobę, nie pozostanie

dokładnie warto wybrać się z aparatem. Często stawiają w tych miejscach czatownie, z których zainteresowane osoby mogą fotografować zwierzęta: jenoty, bieliki i jastrzębie (Warmia – Zbigniew Maćko), rybołowy, orliki krzykliwe i borsuki (Mazury – Krzysztof Stasiaczek), niedźwiedzie, wilki, rysie, orły przednie i puszczyki uralskie (Bieszczady – Mateusz Matysiak i Bogusław Kowalczyk).

a)

�  Tatry (Polsk

�  Bocian

biały (Po

lska, Pod

ZDOBYĆ DOŚWIADCZENIE

�  Poranna mgła (Po

lska, Podlasie)

POMOC SPECJALISTÓW Wyjazd fotograficzny możemy – oczywiście – zorganizować sobie sami, o ile w rejonie, do którego się wybieramy, nie obowiązują inne zasady. W tym przypadku pomocne są jednak wyspecjalizowane biura podróży. Na polskim rynku jedną z najbogatszych ofert w tym zakresie ma Klub Podróży Horyzonty. Obejmuje ona nie tylko wyjazdy do Afryki, ale również m.in. na Islandię, Lofoty, Węgry, Kubę, do Finlandii, Bułgarii, Włoch, Brazylii bądź Wietnamu. Wyprawy proponowane przez biura turystyczne odbywają się pod opieką uznanych polskich fotografów, takich jak Marcin Dobas czy Przemysław Antoni Kunysz. Można także poszukać informacji na temat organizatorów lub ekspertów od fotografii działających w miejscu, do którego się wybieramy. Często polecanymi na forach internetowych przewodnikami

LATO-JESIEŃ 2016

nam nic innego, jak zebrać grupę ludzi o podobnych zainteresowaniach i wyruszyć w podróż. Po dotarciu do celu pomocą będzie nam służył nasz opiekun. Jeśli chcemy fotografować w Polsce, możemy zwrócić się do kilku tutejszych biur oferujących parodniowe pobyty w atrakcyjnych pod względem fotograficznym miejscach. Tego rodzaju wyjazdy w naszym kraju organizują też polscy fotografowie: Magdalena Sarat i Łukasz Łukasik (Fotoczaty), Marek Kosiński z Białowieży oraz Mateusz Matysiak i Bogusław Kowalczyk (BiesCzaty). Wykorzystują oni swoje bogate doświadczenie zawodowe podczas kilkudniowych warsztatów nad Biebrzą, na Mazurach, w Puszczy Białowieskiej i Bieszczadach. Są wreszcie specjaliści w dziedzinie fotografii znający doskonale region, w którym mieszkają. Dzięki temu wiedzą, gdzie

Pasję fotograficzną odkryłem w trakcie podróży do dalekich krajów. To, co podczas nich miałem okazję oglądać, było mi nieznane, wydawało się niezmiernie ciekawe i inne. Zapragnąłem utrwalić te niesamowite obrazy. Podziwiałem kolorowe ptaki, zapierające dech w piersiach widoki. Po wielu latach podróżowania po Afryce, Ameryce Południowej i Azji, zachwycaniu się krajobrazami i egzotycznymi zwierzętami zacząłem zwracać baczniejszą uwagę na polską przyrodę. Gdy byłem na Mazurach, nad Biebrzą czy w Tatrach, dostrzegałem urodę tych regionów. W nich także żyją interesujące ptaki i ssaki, a tutejsze pejzaże są równie piękne jak te z innych części świata. Choć my mamy takie widoki na co dzień, mieszkańcom Azji, Afryki, Ameryki lub Australii wydają się one egzotyczne, nieznane. Aby zrobić ciekawe zdjęcie, wcale nie musimy jechać bardzo daleko. Fotografowanie przyrody to po prostu wspaniała pasja. Żeby ją w pełni realizować, trzeba fotografować dużo, w różnych warunkach, w coraz innych miejscach. Warto więc robić to w Polsce i pozostałych krajach świata, w czatowniach, podczas safari, nad wodą, w górach i lasach – jednym słowem wszędzie. 

lasie)


169

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


170 TURYSTYKA AKTYWNA

URLOP

NA SPORTOWO © TRENTINO SVILUPPO - TURISMO E PROMOZIONE/PIO GEMINIANI, 2010

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

�  Szlak Beniniego (Sentiero Benini) we włoskich Dolomitach Brenta

© PAŁAC I FOLWARK GALINY

<< Nie każdy marzy o tym, żeby w czasie wolnym wylegiwać się bez końca na plaży lub na leżaku nad basenem. Niektórzy po prostu muszą być stale w ruchu, dbać o kondycję fizyczną, walczyć z wiatrem i falami, stawiać sobie wyzwania, sprawdzać swoją wytrzymałość na wysiłek i zdobywać nowe

�  Galiny to idealne miejsce dla miłośników wędkowania i jazdy konnej

LATO-JESIEŃ 2016


© ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

171

�  Plaża Acquavivetta (La Sorgente) na północnym wybrzeżu Elby

© TRENTINO SVILUPPO - TURISMO E PROMOZIONE/RONNY KIAULEHN, 2005

umiejętności. Wcale nie trzeba być niespokojnym duchem, żeby czerpać radość z aktywnego wypoczynku. Nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu, szczególnie na świeżym powietrzu, nie tylko wpływa korzystnie na zdrowie, lecz także poprawia samopoczucie. W zdrowym ciele zdrowy duch! >>

�  Wycieczka rowerowa przez miejscowość Canale di Tenno w Trentino

LATO-JESIEŃ 2016


172 TURYSTYKA AKTYWNA bywa trudny. W tym wydaniu magazynu All Inclusive chcielibyśmy przedstawić kilka interesujących naszym zdaniem propozycji bliższych i dalszych wyjazdów sportowo-rekreacyjnych do różnych zakątków Polski i Europy.

WŚRÓD SIELSKICH PEJZAŻY

©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

SS Wyprawa w ramach Akademii Jazdy Terenowej „Sielanka 4x4 Adventure”

©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

SS Ośrodek Farma Sielanka oferuje m.in. jazdy rekreacyjne i na lonży

T

aki rodzaj wy jazdu może w b rew p ozo ro m p r z y p a ś ć do gustu również tym, którzy nie wykonują regularnie ćwiczeń i nie pasjonują się żadną konkretną dyscypliną. Oferta na rynku turystycznym jest tak bogata, że każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno miłośnicy ekstremalnych wyzwań, jak i osoby szukające jedynie rekreacyjnych zajęć. Zawsze też warto spróbować czegoś nowego, więc jeśli ktoś pływał już na desce z żaglem, najpewniej spodoba mu się kitesurfing, jeżeli przyjemność sprawia mu snorkeling, powinien pomyśleć o kursie nurkowania, a skoro lubi przemieszczać się po mieście na dwóch kółkach, to na pewno poczuje się w swoim żywiole na wycieczce rowerowej wśród malowniczych wzgórz, lasów i jezior. A przecież zostaje nam jeszcze pływanie, surfing, wspinaczka, trekking, jazda konna, spływy kaja-

LATO-JESIEŃ 2016

kowe, rafting, żeglarstwo, wędkarstwo, siatkówka plażowa, piłka nożna i wiele innych. Aktywny wypoczynek cieszy się naprawdę ogromną popularnością. Dlatego wybór odpowiedniego obiektu, miejsca bądź rejonu

Czasem żeby coś polubić, wystarczy tego spróbować, więc jeśli nie staliśmy się jeszcze zwolennikami odpoczynku połączonego z zajęciami ruchowymi, powinniśmy zaplanować sobie choćby weekend z aktywnościami na świeżym powietrzu. Z Warszawy można w tym celu wybrać się do Warki do Hotelu Sielanka nad Pilicą. Jego wielką zaletę stanowi niezmiernie malownicze położenie. W okolicy znajdują się Dolina Pilicy i Puszcza Stromecka. Nic więc dziwnego, że jedną z tutejszych atrakcji jest spływ kajakami, które wynajmiemy w hotelu (oferta obejmuje także transport sprzętu do punktu rozpoczęcia wycieczki czy opiekę przewodnika lub ratownika). Poza tym mamy szansę zapisać się też na wyprawy off-roadowe samochodami marki Land Rover w ramach Akademii Jazdy Terenowej „Sielanka 4x4 Adventure”. Nad uczestnikami czuwają doświadczeni instruktorzy. Osoby preferujące bliższy kontakt z naturą również nie powinny czuć się zawiedzione. Przepiękne krajobrazy mogą podziwiać z końskiego grzbietu. Oprócz tego w miejscowym ośrodku jeździeckim Farma Sielanka, wyposażonym w dwie kryte ujeżdżalnie i profesjonalny parkur o wymiarach 120 x 60 m, prowadzone są indywidualne i grupowe zajęcia jazdy konnej na różnym poziomie zaawansowania. Odbywały się tutaj m.in. Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody, a cały teren (ponad 100 ha) leży w obszarze ochrony przyrody Natura 2000. Przy Hotelu

TT Sielanka SPA z obszernym jacuzzi w Hotelu Sielanka nad Pilicą ©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ


173 Sielanka nad Pilicą znajduje się także piłkarski kompleks treningowo-pobytowy (rekomendowany przez UEFA) i wypożyczalnia rowerów na przejażdżki po okolicy. Na świeżym powietrzu pogramy w siatkówkę plażową i badmintona, a Dolinę Pilicy przemierzymy podczas marszu z kijami do nordic walkingu. Po aktywnym dniu warto odprężyć się w strefie Sielanka SPA. Goście mogą korzystać z krytego basenu z brodzikiem dla dzieci, jacuzzi, sauny fińskiej, łaźni parowej, systemu masażu stóp metodą Kneippa, natrysku wrażeń, tarasu z leżakami czy zewnętrznej łaźni fińskiej w drewnianej chacie i wanny z hydromasażem w Spa Garden. W tutejszych gabinetach wykonuje się zabiegi pielęgnacyjne, odmładzające, regeneracyjne i relaksujące (dostępne też w pakietach lub formie rytuału). Hotel Sielanka nad Pilicą zapewnia standard 4-gwiazkowego obiektu i oferuje pokoje jedno- i dwuosobowe oraz apartamenty. Odwiedziny w rejonie Doliny Pilicy z pewnością pomogą nam odkryć radość z ruchu na łonie przyrody.

©©PAŁAC I FOLWARK GALINY

SS Galińskie łąki i pastwiska zachęcają do przejażdżek rowerami

MAZURSKIE ŁĄKI I LASY Wybitnie rekreacyjny region Polski stanowią Mazury. To przede wszystkim świetne miejsce dla amatorów żeglarstwa, zwłaszcza że co roku organizuje się tu mnóstwo kursów pozwalających zdobyć uprawnienia niezbędne do samodzielnego kierowania łodziami żaglowymi. Nie trzeba jednak mieć aż takich umiejętności, żeby cieszyć się aktywnym wypoczynkiem w krainie mazurskich jezior. Ze względu na ukształtowanie terenu i liczne łąki to wspaniały rejon np. na wycieczki konne. Mniej więcej 10 km na południe od miasta Bartoszyce leży Pałac i Folwark Galiny ze stadniną,

©©PAŁAC I FOLWARK GALINY

SS Stadnina w Galinach dysponuje minibryczkami idealnymi dla dzieci

w której hoduje się konie sportowe rasy holsztyńskiej i westfalskiej. Jeźdźcy mogą korzystać z krytej ujeżdżalni i placu z przeszkodami oraz trenować pod okiem profesjonalnych instruktorów. Dla dzieci przygotowano specjalne lekcje powożenia lekką bryczką ciągniętą przez kuce szetlandzkie.

TT Opalana drewnem tradycyjna ruska bania w Pałacu i Folwarku Galiny ©©PAŁAC I FOLWARK GALINY

Do obiektu należy 300-hektarowy obszar pokryty lasami, łąkami, polami, pastwiskami i stawami pełnymi ryb. W pobliżu krętej rzeki Pisy wznosi się rezydencja rodziny zu Eulenburgów, a składają się na nią XVI-wieczny renesansowy pałac, wozownia, oficyna, budynek z basztami i oranżeria, które sąsiadują ze spichlerzem z wieżą z zegarem, kuźnią i pozostałymi zabudowaniami folwarcznymi. Przepięknie prezentuje się również tutejszy park w stylu angielskim, idealny na długie spacery. Znajdują się w nim szumiące wodospady i ukryte w cieniu drzew przytulne altany. Zatrzymać można się w pokojach gościnnych urządzonych w samym pałacu i folwarku z XIX stulecia. W dwupoziomowej gospodzie funkcjonującej w zabytkowym spichlerzu zamówimy dania z lokalnych produktów i upraw ekologicznych oraz skosztujemy domowej nalewki. Oprócz stadniny przy Pałacu i Folwarku Galiny znajdują się dwa profesjonalne korty tenisowe o ceglastej nawierzchni, czynne od kwietnia do października. Warto też 

LATO-JESIEŃ 2016


174 TURYSTYKA AKTYWNA

©©HOTEL ARŁAMÓW

SS Pełnowymiarowe boisko piłkarskie ze sztuczną murawą w kompleksie Arłamów

zwiedzić okolicę na rowerze. Niedaleko przebiega Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, który wiedzie przez pięć województw na wschodzie Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie) przez rejony atrakcyjne pod względem przyrodniczym i zabytkowym. Wzdłuż jego trasy umieszczono drogowskazy i punkty postojowe. Siły odzyskamy natomiast w Galińskiej Strefie Masażu lub tradycyjnej ruskiej bani. Pałac i Folwark Galiny to także wspaniałe miejsce na wyjazd z dziećmi, dla których przygotowano rozmaite ciekawe atrakcje, zajęcia i warsztaty (otrzymał certyfikat Hotel Przyjazny

Rodzinie). Na pewno spodoba im się również wizyta na tutejszej Farmie Zwierząt Miniaturowych.

Z WIDOKIEM NA GÓRY Trochę więcej wysiłku wymagają górskie wędrówki. Pokonywanie kolejnych kilometrów wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów daje za to mnóstwo satysfakcji. Na szczęście, żeby cieszyć się przyjemnością płynącą z takich wypraw, nie musimy szczycić się kondycją i umiejętnościami potrzebnymi do przejścia Orlej Perci (jednego z najtrudniejszych szlaków w Tatrach). Idealnym regionem dla osób w każdym wieku są Bieszczady. Potwierdza

TT Strefa relaksu w rozbudowanym centrum spa & wellness Hotelu Arłamów ©©HOTEL ARŁAMÓW

LATO-JESIEŃ 2016

to fakt, że na trasach spotyka się tutaj zarówno dzieci, młodzież i dorosłych, jak i rodziców z pociechami w nosidłach czy grupy emerytów. Na dodatek bieszczadzkie pejzaże bez wątpienia należą do najpiękniejszych w Polsce. Do szczególnie polecanych szlaków zaliczają się te prowadzące na połoniny Wetlińską i Caryńską, szczyt Krzemieniec (gdzie stykają się ze sobą granice polska, ukraińska i słowacka) oraz Tarnicę (najwyższą górę naszej części Bieszczadów – 1346 m n.p.m.). Mniej więcej 50 km od Sanoka, w otoczeniu Puszczy Karpackiej leży 4-gwiazdkowy Hotel Arłamów z rozbudowanym centrum sportowo-rekreacyjnym. Kompleks wyposażono w pełnowymiarowe boisko do piłki nożnej i rugby pokryte sztuczną trawą, halę przystosowaną do gry w piłkę ręczną, siatkówkę i koszykówkę, korty do tenisa ziemnego (zamknięte i odkryte) i cztery do squasha, dwie siłownie, salę fitness, ścianę wspinaczkową, dwie strzelnice, boiska na świeżym powietrzu oraz 9-dołkowe pole golfowe. Poza tym znajdują się tu stadnina koni z krytą ujeżdżalnią i ośrodek narciarski z wyciągami orczykowymi i trzema trasami zjazdowymi. W okolicy wytyczono ścieżki rowerowe, a chętni mogą też wypożyczyć kijki do nordic walkingu. W Hotelu Arłamów skorzystamy także z opieki profesjonalnych instruktorów i oferty różnorodnych zajęć. Amatorzy sportowych wyjazdów na pewno nie będą się nudzić. W tutejszym 3-poziomowym centrum spa & wellness na zainteresowanie 


175

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


176 TURYSTYKA AKTYWNA

©©TOM BRENDT

SS Znakomicie położone i wyposażone centrum kitesurfingu René Egli by Meliã

zasługuje strefa z basenami (wychodzącym na zewnątrz rekreacy jnym z podgrzewaną wodą, wewnętrznym z torami pływackimi i masażami wodnymi oraz brodzikiem dla dzieci i jacuzzi). Zmęczonym mięśniom pozwoli odpocząć wizyta w saunie (do wyboru aromaterapeutyczna parowa, lodowa i dwie fińskie, w tym jedna z panoramicznym widokiem na góry). Do dyspozycji gości oddano również 14 gabinetów zabiegowych, marokański hammam, tepidarium, ruską banię czy groty lodowe i solne. Co ciekawe, w hotelowej ofercie oprócz standardowych komfortowych pokojów i luksusowych apartamentów (m.in. dwóch prezydenckich z własnymi windami) znajdziemy pokoje ze specjalnymi dłuższymi łóżkami dla sportowców. Właśnie w Arłamowie przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej 2016 trenowała polska reprezentacja.

W Bieszczadach podobać się może nawet wodniakom. Wystarczy, że wybiorą się nad Jezioro Solińskie, zbiornik retencyjny na Sanie położony malowniczo w sąsiedztwie popularnej wczasowej miejscowości Polańczyk. Tutaj, pod górskimi szczytami, uprawia się żeglarstwo i windsurfing. Ze względu na liczne zakola i zakaz pływania prywatnymi łodziami motorowymi akwen idealnie nadaje się też na wyprawy kajakarskie.

NA SKRZYDŁACH WIATRU Wielu Polaków zafascynowanych sportami wodnymi odwiedza rejony o bardziej sprzyjających warunkach pogodowych niż nasz kraj. Osobom chcącym powalczyć z wiatrem i falami warto szczególnie polecić należące do Hiszpanii Wyspy Kanaryjskie, rozrzucone u wybrzeży Afryki. Od 1984 r. na południu Fuerteventury działa szkoła wind- i kitesurfingu René Egli

TT Laguna leżąca wzdłuż rozległej plaży Sotavento na Fuerteventurze ©©TOM BRENDT

LATO-JESIEŃ 2016

by Meliã. Znajduje się ona przy bajecznej piaszczystej plaży Sotavento, gdzie wzdłuż brzegu rozciąga się płytka 4-kilometrowa laguna, która doskonale nadaje się do nauki pływania na desce z żaglem lub latawcem. W tej części wyspy, dzięki efektowi tunelu wietrznego, wieje niemal cały rok oraz panują wysokie temperatury powietrza i wody. Na całym archipelagu trudno o lepsze warunki do uprawiania tych sportów. Dlatego już od 31 lat co roku organizuje się tu prestiżowe zawody Windsurfing & Kiteboarding World Cup (Mistrzostwa Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu). O pierwsze miejsce walczą na nich najlepsi sportowcy z całego globu. W ce n t r u m Re n é E g l i z a p i s ze m y się na lekcje tak dla początkujących, jak i zaawansowanych, które prowadzą również polscy instruktorzy. Nie musimy zabierać ze sobą własnego sprzętu, ponieważ działa w nim znakomicie zaopatrzona wypożyczalnia (obecnie z 1000 żagli i 450 deskami do windsurfingu oraz 650 latawcami i 250 deskami do kitesurfingu, które co 6–12 miesięcy wymienia się na nowe), ale jeśli zdecydujemy się wziąć swoje wyposażenie, możemy oddać je do przechowalni. Nad bezpieczeństwem osób w wodach przy plaży Sotavento czuwają ratownicy. Oprócz wind- i kitesurfingu mamy szansę nauczyć się tutaj, na czym polega żeglarstwo plażowe lub stand up paddling (SUP). Na stronie internetowej René Egli umieszczane są informacje o aktualnej temperaturze powietrza i sile wiatru w okolicy. Dzięki podglądowi na żywo z kamery zobaczymy też, jak wygląda sytuacja pogodowa w tej części Fuerteventury. W pobliżu znajduje się komfortowy 4-gwiazdkowy Hotel Meliã Gorriones z ogrodami pełnymi tropikalnej roślinności i dużym wyborem basenów. Osoby zakwaterowane w rejonie miejscowości


177

©©TOM BRENDT

©©ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

SS Kurs windsurfingu z instruktorem

SS Rejs dookoła pocztówkowej wyspy Elba to świetny pomysł na aktywny urlop

Costa Calma, Esquinzo i Jandía, aby dostać się na plażę Sotavento, mogą skorzystać z bezpłatnego serwisu przewozowego. Przy szkole wind- i kitesurfingu działa bar z przekąskami, kawą i zimnymi napojami, zadbano także o dostęp do pryszniców ze słodką wodą, łazienek, przebieralni i zamykanych szafek oraz darmowego bezprzewodowego połączenia z internetem. Fuerteventura to idealne miejsce do uprawiania sportów wodnych. Przy okazji pobytu na niej warto złożyć wizytę na pozostałych Wyspach Kanaryjskich,

na których wytyczono liczne szlaki piesze, w tym trasy odpowiednie dla miłośników turystyki górskiej. Na Teneryfie wejdziemy na wulkan Teide (3718 m n.p.m. – najwyższy szczyt Hiszpanii). Lanzarote przyciąga regionem winiarskim La Geria, gdzie krzewy winorośli rosną w dołkach z ziemią wulkaniczną. Na Gran Canarii turyści wyruszają pod Roque Nublo – charakterystyczną monolityczną skałę wznoszącą się na 80 m. La Palma natomiast słynie z obserwatorium astronomicznego leżącego pod szczytem Roque de Los Muchachos

(2426 m n.p.m.). W Parku Narodowym Garajonay na La Gomerze wybierzemy się na wycieczkę przez malownicze lasy wawrzynowe, a El Hierro zachwyci nas wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z Mirador de Jinama.

MORSKIE OPOWIEŚCI Na szczęście w poszukiwaniu ciepłych wód i łagodniejszego klimatu nie trzeba lecieć aż na Wyspy Kanaryjskie. Sportowe wakacje nad morzem zaplanujemy też znacznie bliżej Polski. Osoby lubiące żeglowanie 

LATO-JESIEŃ 2016


178 TURYSTYKA AKTYWNA

SS Otoczona białymi klifami plaża Padulella koło Portoferraio na Elbie

będą zadowolone z wyprawy na południe Europy, np. do Włoch. Rejs jachtem warto szczególnie zaplanować w okolicy Wysp Toskańskich. Leżą one między morzami Liguryjskim i Tyrreńskim, a największą z nich – Elbę – od Półwyspu Apenińskiego oddziela kanał Piombino. Najważniejszy port na archipelagu znajduje się w jej 12-tysięcznej stolicy Portoferraio. Cumują w nim promy przypływające z kontynentalnej części kraju (np. firm BluNavy czy Moby). Sama Elba swoim kształtem przypomina rybę, co sprawia, że jej wybrzeże wypełniają urokliwe zatoczki, w których można kąpać się i opalać. Poza tym wzdłuż linii brzegowej jest mnóstwo malowniczych miasteczek z marinami. W trakcie wyprawy zatrzymamy się w nich na odpoczynek, posiłek i uzupełnienie zapasów. W lokalnych knajpkach i restauracjach zjemy smaczne dania z ryb i owoców morza. Zdecydowanie na dłużej powinniśmy wyjść na ląd we wspomnianym Portoferraio, a to ze względu na jego ciekawą historię. Wznosi się tu Villa dei Mulini, w której po swojej abdykacji mieszkał od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r. Napoleon Bonaparte. Dziś działa w niej muzeum poświęcone osobie słynnego francuskiego wodza. Kilka kilometrów stąd znajduje się także letnia rezydencja cesarza – Villa di San Martino okolona ogrodem z egzotycznymi roślinami. Stolicę Elby otaczają

LATO-JESIEŃ 2016

liczne potężne fortyfikacje. Wiele z nich powstało w pobliżu portu, a rozpościerają się z nich wyjątkowo piękne widoki. Największa wyspa archipelagu (223 km² powierzchni) przyciąga również zapalonych cyklistów, zarówno tych bardziej doświadczonych i lubiących mierzyć się z cięższymi podjazdami, jak i osoby nastawione na rekreacyjne wycieczki i podziwianie okolicy. Z myślą o turystach powstały tu profesjonalne punkty serwisowe i wypożyczalnie rowerów. W południowo-wschodniej części Elby, na zboczach Monte Calamita (413 m n.p.m.) założono Capoliveri Bike Park z pięcioma trasami o łącznej długości ponad 100 km i różnym poziomie trudności. Poza tym czeka na nas wiele interesujących szlaków na całym lądzie. Po drodze z miejscowości Rio nell’Elba do Porto Azzurro zatrzymamy się przy Fonte di Coppi, źródle nazwanym tak na cześć Fausta Coppiego (1919–1960), słynnego włoskiego kolarza torowego i szosowego, kilkukrotnego medalisty mistrzostw świata oraz zwycięzcy Tour de France i Giro d’Italia, który przybywał w te strony trenować pod koniec swojej kariery, aby utrzymać znakomitą formę. W tym rejonie na dwóch kółkach dotrzemy też do Fortecy Volterraio (Fortezza del Volterraio) leżącej na wzgórzu na wysokości 394 m n.p.m. Na zachodzie dla odmiany trochę większe wyzwanie dla amatorów kolarstwa górskiego stanowi

trasa wokół Monte Capanne, najwyższej góry na wyspie (1019 m n.p.m.). Na ten szczyt wejdziemy także pieszo, a z miasteczka Marciana dostaniemy się na niego nietypową kolejką linową, której pasażerowie podróżują na stojąco w metalowym wagoniku przypominającym kosz. Tego typu 14-minutowa przejażdżka gwarantuje emocje nie mniejsze niż trekking. Elbę pokrywa również sieć szlaków przeznaczonych do wędrówek górskich. Oprócz zdobywania Monte Capanne można w jej pobliżu wyruszyć do formacji skalnej Pietra Murata (na wysokości 548 m n.p.m.). To świetny punkt widokowy. Mniej wprawionym piechurom do gustu przypadną trasy wiodące wzdłuż wybrzeża, które pozwalają zboczyć z obranego kursu i zejść na morski brzeg. Na północnym zachodzie wyspy warto polecić odcinek wiodący z malutkiej, lecz niezmiernie malowniczej miejscowości Sant’Andrea do miasteczka Marciana Marina. Do archipelagu należą też Giglio, Capraia, Montecristo, Pianosa, Giannutri i Gorgona. Na tej ostatniej funkcjonuje więzienie, w którym osadzeni resocjalizowani są przez pracę, m.in. przy uprawie winorośli i produkcji wysokiej jakości białego wina (inicjatywa Frescobaldi dla Gorgony). Nie wolno więc zbliżać się do jej brzegów bez zgody włoskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Pianosy, gdzie również


179

©©NENA-TOMY.IT

SS Jazda rowerem po Capoliveri Bike Park dostarcza niezapomnianych wrażeń

©©ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

do lipca 1997 r. przebywali więźniowie. Obecnie może ją odwiedzać zaledwie do 250 turystów dziennie. Na zakotwiczenie, wędkowanie lub nurkowanie w jej wodach potrzebujemy już jednak specjalnego pozwolenia od władz Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Montecristo objęto natomiast ochroną ścisłego rezerwatu przyrody. Na stałe żyje tutaj jedynie dwóch strażników. Zabronione jest nocowanie gości na tej wyspie, a także wędkowanie, pływanie, nurkowanie czy surfowanie (aż do 1000 m od jej wybrzeża). Ten dziewiczy skrawek lądu może zwiedzać zaledwie 1000 osób rocznie. Należy jednak pamiętać o tym, że na zgodę na postawienie stóp na Montecristo czeka się średnio 3 lata. Pozostałe wyspy są już znacznie bardziej rozwinięte turystycznie i zamieszkane przez zdecydowanie większą liczbę lu-

©©NENA-TOMY.IT

SS Trekking wśród historycznych kopalń Parku Górniczego Wyspy Elba

dzi. Zacumujemy na nich w urokliwych przystaniach w niewielkich miejscowościach. Jeśli ktoś szuka ciszy, spokoju i błogiego wypoczynku, przypadnie mu do gustu najdalej na południe wysunięta Giannutri. Capraia i Giglio także mają swój niepowtarzalny urok i powinny być obowiązkowymi przystankami na trasie rejsu po tym malowniczym archipelagu. Warto nadmienić, że okolice ich wybrzeża uważa się za prawdziwy raj dla wielbicieli swobodnego nurkowania. Capraia i Giglio

słyną również z wiosennej i jesiennej imprezy dla miłośników trekkingu pod nazwą Walking Festival (Festival del Camminare). Obejmuje ona swoim zasięgiem też kilka innych Wysp Toskańskich – zwłaszcza Elbę oraz w mniejszym zakresie Giannutri i Pianosę. Jej pierwsza tegoroczna edycja odbywała się od 2 kwietnia do 1 maja, a drugą zaplanowano na 24 września–9 października. Giglio oferuje także dużo możliwości dla amatorów boulderingu, c z y l i w i d ow i s kowe j w s p i n a c z k i 

LATO-JESIEŃ 2016


180 TURYSTYKA AKTYWNA

©©NENA-TOMY.IT

SS Wysepka Scoglietto leży u wybrzeży stolicy Elby Portoferraio

po zazwyczaj wolnostojących, kilkumetrowych blokach skalnych bez asekuracji liną. Warto wspomnieć, że cały region wchodzi w skład utworzonego w 1996 r. Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Ten status zawdzięcza m.in. wielkiemu bogactwu podwodnego świata. Aktywny wyjazd w tym rejonie Włoch spędzimy więc również na nurkowaniu. Mnóstwo zatoczek na archipelagu nadaje się na uprawianie snorkelingu. Wody są w nich ciepłe i bardzo czyste. Na Elbie istnieją liczne profesjonalne centra, w których wypożyczymy odpowiedni sprzęt. W pobliżu Capo Sant’Andrea na północnym zachodzie wyspy odkryjemy pod powierzchnią morza skalną ścianę opadającą na 45 m porośniętą rafą koralową. Wokół niej pojawiają się wspaniałe graniki wielkie, mureny śródziemnomorskie czy nawet płaszczki. Na zainteresowanie zasługuje też leżąca nieopodal grupa skał zwanych Formiche della Zanca słynąca z wąskich podwodnych przejść i wąwozów. Kolejnym popularnym i przepięknym miejscem nurkowym jest wysepka Scoglietto koło Portoferraio. Upodobały ją sobie szczególnie połyskliwe barakudy. Poza tym w oblewających ją wodach spotkamy giętkie mureny, ryby z rodziny prażmowatych (np. Diplodus, czyli popularne na Elbie saraghi, kielce właściwe

i srebrzyste dorady), graniki wielkie, przypominające omszałe kamienie szkaradnice, żabnice o spłaszczonych głowach i homary. Stąd blisko już do Capo d’Enfola i skały nazywanej Statkiem (Scoglio della Nave). Żyją

©©HOTEL HERMITAGE

SS Nurkowanie w niezmiernie przejrzystych wodach zatoki Biodola

tu m.in. węgorzokształtne kongery, ośmiornice czy orlenie pospolite. Na te ostatnie trzeba uważać, ponieważ bronią się, zadając głębokie rany szarpane swoim kolcem jadowym. Ukrytą w morzu skalną ścianę Scoglio della Nave zdobią przypominające bezlistne krzewy gorgonie żółte (Eunicella cavolinii). Wielobarwne królestwo odkry-

TT Zajęcia z pilatesu na świeżym powietrzu w 4-gwiazdkowym Hotelu del Golfo ©©HOTEL DEL GOLFO

LATO-JESIEŃ 2016

jemy także przy południowych brzegach wyspy, w pobliżu Capo Stella. Oczom nurków ukazują się tutaj pod wodą niezmiernie kolorowe gąbki i koralowce. W rejonie miejscowości Marina di Campo wyrasta z morza formacja Scoglio della Triglia. Błękitne fale w jej sąsiedztwie kryją smukły posąg Matki Boskiej. Snorkeling natomiast najlepiej uprawiać w okolicy przepięknych plaż, takich jak Biodola leżąca na północy, Fetovaia na południowo-zachodnim wybrzeżu albo mała Laconella blisko Capo Stella. Wielbiciele nurkowania wrakowego mogą wybrać się do spoczywającego na dnie niedaleko Portoferraio niemieckiego samolotu Junkers Ju 52 zestrzelonego 9 września 1944 r. Na zachodzie z kolei, nieopodal miejscowości Pomonte w gminie Marciana odnajdziemy w głębinach wrak frachtowca Elviscot,

który zatonął 10 stycznia 1972 r. Oprócz tego koło Giglio pod wodą natkniemy się na pozostałości etruskiego statku z wczesnej epoki żelaza (ok. 600 r. p.n.e.), który przewoził m.in. miedź, ołów, żelazo czy amfory. Miłośników podwodnych przygód przyciąga też Capraia. W kwietniu 2007 r. prowadzono w jej pobliżu badania archeologiczne artefaktów sprzed ponad 2 tys. lat. Dzięki nim nurkowie dowiedzieli się o spoczywającym tu wraku rzymskiego statku. Kto wie, ile jeszcze cennych skarbów kryje się na morskim dnie w rejonie tego niezmiernie urokliwego archipelagu… Jeżeli nie mamy czasu lub ochoty sami organizować sobie aktywności, możemy na Elbie zatrzymać się w komfortowych hotelach, które oferują swoim gościom rozmaite zajęcia. Dla osób w każdym wieku przeznaczone są gimnastyka (np. pilates, stretching) i aqua aerobic w basenie. Poćwiczymy też w dobrze 


181

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


182 TURYSTYKA AKTYWNA

©©ATOUT FRANCE/PALOMBA ROBERT

SS Widok na półwysep i przylądek Cap Corse na północnym krańcu Korsyki

wyposażonych hotelowych siłowniach. Amatorom tenisa spodobają się tutejsze korty – ze względu na dobre warunki pogodowe gra na świeżym powietrzu sprawia prawdziwą przyjemność. Z tego powodu warto na tej malowniczej wyspie wybrać się również na pole golfowe. W tym przypadku dodatkową zaletą takiego spędzania czasu będą cudowne widoki. Poza tym pracownicy hotelów pomagają gościom w zorganizowaniu aktywnych wypraw po Elbie. Wśród nich znajdują się np. wycieczki kajakami po okolicznych wodach. Ponieważ do wielu uroczych miejsc na wybrzeżu dostaniemy się najłatwiej od strony morza, to także znakomity pomysł na zwiedzanie. W pobliżu Mariny di Campo odkryjemy piękne skalne jaskinie Bue Marino i Vescovo. Na zachód od nich, niedaleko plaży Cavoli leży natomiast Grotta Azzurra. Zachwyca intensywnym niebieskim kolorem, jaki przybiera woda morska w jej wnętrzu. Inną ciekawą propozycję stanowi przejażdżka konna pośród wzgórz i klimatycznych miasteczek, którą odbędziemy z wynajętym przewodnikiem. Na wyspie funkcjonują stajnie udzielające też lekcji początkującym. Nie mniej interesującym, choć nie wymagającym na ogół zbytniego wysiłku planem na spędzenie dnia na łonie natury jest obserwowanie ptaków (np. orła południowego, orzełka włochatego, sokoła skalnego czy syczka). Wbrew pozorom potrafi ono dostarczyć niesamowitych emocji, a dotarcie do odpowiednich do tego punktów na skalistej Elbie bywa czasem nie lada wyzwaniem. Oczywiście, w hotelach zorganizujemy również wyprawy na nurkowanie, wycieczki górskie

LATO-JESIEŃ 2016

i rowerowe, popularne ostatnio rajdy quadami po bezdrożach czy rejsy po okolicznych wodach. W przypadku tych ostatnich jacht wynajmiemy na miejscu wraz z doświadczonym kapitanem. Chętni mogą też skorzystać z oferty lokalnych szkół żeglarskich proponujących kursy z częścią teoretyczną i praktyczną. Nauka sterowania łodzią na malowniczej Elbie pod lazurowym toskańskim niebem to prawdziwa przyjemność.

O WŁASNYCH SIŁACH W basenie Morza Śródziemnego można nie tylko żeglować, nurkować czy jeździć na rowerze, lecz także… uprawiać ekscytujący trekking. Do tego celu świetnie nadaje się np. górzysta francuska Korsyka. Mnóstwo szczytów w głębi lądu wznosi się tutaj na wysokość ponad 2 tys. m n.p.m. Najwyższy z nich to Monte Cinto (Monte Cintu, 2706 m n.p.m.). W jego pobliżu przebiega pieszy szlak GR 20, uchodzący za jeden z najtrudniejszych w Europie. Prowadzi on z północy na południe wyspy (łączy miejscowości Calenzana i Conca), ma długość ok. 180 km, a średni czas jego przejścia to 15 dni. Trasa wymaga zarówno bardzo dobrej sprawności fizycznej, jak i odpowiedniego przygotowania. Ponieważ we wnętrzu Korsyki niełatwo o uzupełnienie zaopatrzenia, trzeba zabrać ze sobą zapasy wody i jedzenia, a najlepiej również śpiwory i namioty, w razie gdyby nie udało nam się dotrzeć do schroniska czy innego miejsca noclegowego. Niewątpliwie jednak pokonanie GR 20 można uznać za osobisty sukces. Podczas wędrówek

po tej malowniczej wyspie warto także zawitać do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola) u jej północno-zachodnich brzegów. W 1983 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Tutejsze charakterystyczne czerwone klify podziwia się od strony morza z pokładu łodzi. Wyjątkowym urokiem odznaczają się poza tym niewielkie korsykańskie jeziora. W środku lądu leżą koło siebie polodowcowe Melu i Capitellu. W ich gładkiej toni odbija się błękitne niebo. Na południu Cieśnina św. Bonifacego oddziela Korsykę od Sardynii, należącej już do Włoch. Podobnie jak jej bliska francuska sąsiadka, wyspa jest górzysta, skalista i porośnięta śródziemnomorską wiecznie zieloną formacją roślinną o nazwie makia. Szczyci się m.in. ciekawymi rejonami wspinaczkowymi. Na wschodnim wybrzeżu, niedaleko miasteczka Cala Gonone


183

©©ARCHIWUM RENATA TRAVEL

©©ARCHIWUM RENATA TRAVEL

SS Sardyńskie wody są pełne jachtów

znajduje się przyozdobiona stalaktytami spektakularna Jaskinia Millenium (Grotta di Millennium). Niektóre drogi mają w niej nawet 40 m. W pobliżu warto wybrać się też na wspinanie do wapiennego wąwozu Fuili (Codula Fuili), Jaskini Biddiriscottai (Grottone di Biddiriscottai), do której wchodzi się od strony plaży, oraz na klify przy uroczej plaży Cala Luna (Spiaggia di Cala Luna) nad zatoką Orosei. Na południowym zachodzie Sardynii dużą popularnością cieszą się okolice miejscowości Domusnovas i Jaskini św. Jana (Grotta di San Giovanni). Poza tym ok. 25 km stąd, na wybrzeżu działała kiedyś kopalnia Porto Flavia. Dziś skały, w których wydrążono jej szyby, przyciągają właśnie amatorów wspinaczki. Ta włoska wyspa to również znakomity region na organizowanie wycieczek rowerowych. Sardyńskie drogi prowadzą przez bardzo malownicze tereny do uroczych mia-

©©PEVERO GOLF CLUB

WW Jedna z tras wspinaczkowych na Sardynii

SS Zatoka Pevero na Szmaragdowym Wybrzeżu

steczek i na piękne plaże. Jeśli zmęczymy się jazdą, zawsze możemy zatrzymać się na odpoczynek połączony z degustacją lokalnych specjałów, takich jak owczy ser pecorino sardo. Znaczną popularnością cieszy się zwłaszcza kolarstwo szosowe, a to ze względu na odpowiednie, niezatłoczone drogi i dość długie dystanse. Na stronach internetowych znajdziemy mnóstwo ofert ze zorganizowanymi wyprawami grupowymi, ale także wiele map i przewodników przydatnych do samodzielnego planowania eskapady. Warto wybrać się m.in. z modnego Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża) na zachód do Alghero bądź z tego ostatniego zabytkowego miasta, nazywanego „małą Barceloną”, na południe do Cagliari. Okolice Sardynii przyciągają też licznych wind- i kitesurferów. Sprzyjające warunki do pływania z żaglem bądź latawcem panują u północnych brzegów wyspy koło miejscowości Palau, Porto Pollo czy Santa Teresa Gallura. Wiatry o odpowiedniej sile wieją tu cały rok. Miłośników sportów wodnych spotkamy również na południowym zachodzie w pobliżu wyspy Sant’Antioco (ok. 109 km² powierzchni) i przylądka Punta Trettu, gdzie na morzu tworzy się tzw. tuba powietrzna. W tym miejscu powstało wiele centrów wind- i kitesurfingowych, w tym polska baza Sky High w Porto Botte (działa od 2010 r.). Z nauki w niej mogą skorzystać zarówno osoby początkujące, jak i szukające bardziej ekstremalnych wrażeń. Poza tym spróbujemy tutaj swoich sił w wakeboardingu, czyli pływaniu na desce za motorówką. Porto Botte odwiedza

m.in. Karolina Winkowska, dwukrotna mistrzyni świata i sześciokrotna mistrzyni Polski w kitesurfingu. Sardynię rekomenduje też nasz inny słynny rodak – Rafał Sonik, pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w kategorii quadów (2015 r.). Tereny na wyspie idealnie sprawdzają się podczas wypraw po bezdrożach. Możemy na niej trenować swoje umiejętności na motocyklu enduro w skalistych rejonach wymagających sprawności i uwagi oraz wyruszyć na rajd czterokołowcem po niemal pustych przestrzeniach, tak trudniejszych, górzystych, jak i łagodnych, bardziej płaskich. Zaletą tego niezmiernie urokliwego skrawka lądu jest brak wysokiej roślinności utrudniającej jazdę. Oprócz tego cały czas towarzyszą nam na Sardynii wspaniałe krajobrazy, a linię horyzontu często wyznacza lazurowe Morze Śródziemne.

ZE SZCZYTÓW NAD WODĘ Prawdziwy europejski raj dla aktywnych stanowią także północne Włochy, a szczególnie prowincja Trentino (Trydent) i rejon krystalicznie czystego jeziora Garda, które leży w granicach prowincji Trentino, Werona i Brescia. Ten region oferuje tak wiele rozmaitych możliwości spędzania wolnego czasu, że właściwie trudno wybrać tylko jedną. Na szczęście, nie musimy tego robić, wystarczy zatrzymać się tutaj na nieco dłużej. Krajobraz prowincji tworzą przede w s z y s t k i m s p e k t a k u l a r n e s zc z y t y Dolomitów. Nic więc dziwnego, że jest ona mekką narciarzy, którzy w sezonie zimowym tłumnie ściągają do Val di Sole 

LATO-JESIEŃ 2016


184 TURYSTYKA AKTYWNA serwisowe i stanowiska przeznaczone do przygotowania posiłku z grilla (wystę-

©©TRENTINO SVILUPPO - TURISMO E PROMOZIONE/PIO GEMINIANI, 2008

SS Rifugio Brentei (2180 m n.p.m.) – schronisko w Dolomitach Brenta

(Doliny Słońca). Pobliskie popularne miasteczko Madonna di Campiglio (gmina Pinzolo) przeżywa wtedy istne oblężenie. Okolica ta słynie z jednej z najlepszych i najdłuższych sieci nartostrad w Europie. Jednak gdy kończy się zima, Trentino wcale się nie wyludnia. Turystami zapełniają się dla odmiany liczne szlaki trekkingowe. Dwie główne trasy to Trekking delle Leggende (Szlak Legend) o długości ponad 200 km i Dolomiti di Brenta Trek (Szlak Dolomitów Brenta). Ta ostatnia ma dwa warianty – trudny i wymagający lepszej kondycji fizycznej Expert (96-kilometrowy) i łatwiejszy Country. W tym rejonie Włoch spodoba się też z pewnością miłośnikom wspinaczki. Charakterystyczne dla tutejszych górskich zboczy są tzw. żelazne drogi (vie ferrate). Tę nazwę noszą ubezpieczone szlaki turystyczne, wzdłuż których umieszczono stalowe liny, stopnie, drabinki i mosty. Szczególnie widowiskową trasą jest Via Ferrata delle Bocchette w Dolomitach Brenta. Osoby preferujące szybsze pokonywanie odległości powinny wybrać się na wyprawę jednośladem.

W tym regionie można zarówno uprawiać kolarstwo górskie, jak i wyruszyć na wycieczkę rekreacyjną z przyjaciółmi czy ro-

©©TRENTINO SVILUPPO - TURISMO E PROMOZIONE/ALEXANDER DEBIASI, 2004

SS Windsurferzy na jeziorze Garda koło modnej miejscowości Nago-Torbole

dziną po drogach utwardzonych lub asfaltowych. Sieć tras rowerowych o różnym poziomie trudności została bardzo dobrze oznakowana. Wyposażono ją również w odpowiednią infrastrukturę, czyli miejsca zakwaterowania przyjazne cyklistom, punkty

TT Rodzinna wycieczka rowerowa w rejonie Val di Fiemme (Doliny Płomieni) ©©TRENTINO SVILUPPO - TURISMO E PROMOZIONE/RONNY KIAULEHN, 2007

LATO-JESIEŃ 2016

pujące pod nazwą bicigrill). Najdłuższy dość łatwy szlak wiedzie przez malowniczą dolinę Adygi. Znaczną popularnością cieszy się poza tym Dolomiti di Brenta Bike, w wersji Expert (171 km) i Country (134 km), ze względu na znaczne przewyższenia polecany bardziej wprawionym kolarzom górskim. Południowa granica prowincji Trentino przebiega przez wody wspomnianego już największego jeziora Włoch (ok. 370 km2). Garda co roku przyciąga licznych wielbicieli sportów wodnych. Doceniają ją zwłaszcza żeglarze i windsurferzy, a to za sprawą dość wysokiej temperatury powietrza i wiatru ora. Możemy tu także pływać, nurkować bądź zorganizować wyprawę kajakami. Pobliskie rzeki i potoki stanowią natomiast świetne miejsce na spływy pontonami lub

kanioning. Wyjątkowy mikroklimat okolic jeziora sprzyja wypoczynkowi, a dodatkowo pobyt w Trentino umila doskonała włoska kuchnia. Przedstawiliśmy jedynie kilka propozycji na aktywne spędzenie urlopu w Polsce i Europie, ponieważ wybór atrakcyjnych miejsc jest w tym przypadku niezmiernie szeroki. Osoby zainteresowane tego rodzaju wyjazdem mogą jeszcze m.in. przemierzyć szlaki rowerowe Wielkopolski lub te położone nad węgierskim Balatonem, opłynąć kajakiem Biebrzański Park Narodowy, wejść na kilka szczytów Karpat w Rumunii, zwiedzić wybrzeże Chorwacji albo Sycylii podczas rejsu jachtem czy wziąć udział w trekkingu wokół norweskich fiordów. Każdy bez problemu znajdzie więc z pewnością coś odpowiedniego dla siebie. Trzeba tylko pamiętać, że uprawianie sportu uzależnia, a jeśli ktoś już odkryje w sobie tę pasję, będzie chciał być coraz doskonalszy w tym, co robi. 


185

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


186 TURYSTYKA AKTYWNA

KIBIC W PODRÓŻY ANDRZEJ KLEMBA www.sport.pl

<< W Polsce wielką popularnością cieszy się obecnie reprezentacja piłki nożnej prowadzona przez trenera Adama Nawałkę. W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy Polacy powalczą o awans do XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018, które zaplanowano w Rosji. Mecze eliminacyjne odbędą się m.in. w Rumunii, Czarnogórze, Danii i Armenii. Należący do naszej drużyny narodowej piłkarze grają w najlepszych klubach Europy, np. Bayernie Monachium czy Paris Saint-Germain. Podpowiadamy, gdzie warto pojechać w kolejnych miesiącach, a także co poza stadionami zobaczyć w odwiedzonych miastach. >>

J

ak się okazuje, turystyka sportowa to jedna z najszybciej ostatnio rozwijających się gałęzi przemysłu turystycznego. Co roku setki kibiców postanawiają polecieć np. na drugi koniec Europy, aby zobaczyć mecz FC Barcelona – Real Madryt. Również dobre występy reprezentacji Polski sprawiły, że XV Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2016 (UEFA EURO 2016 France) przyciągnęły do Francji kilkadziesiąt tysięcy fanów naszej kadry. Na spotkaniu Polska – Ukraina w Marsylii na try-

LATO-JESIEŃ 2016

bunach było ponad 30 tys. osób ubranych w biało-czerwone stroje. Turystyka sportowa rozwija się coraz mocniej. Wzrost popularności wyjazdów na zawody rozpoczął się od tzw. małyszomanii. Potem przyczyniło się do niego Euro 2012 organizowane w Polsce i na Ukrainie, a także sukcesy polskich siatkarzy – uważa d r h a b . A n d r ze j H a d z i k z Za k ł a d u Gospodarki Sportowej i Turystycznej A ka d e m i i W yc h ow a n i a F i z yc z n ego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. – Adam

Nawałka zbudował zespół, który nie zawsze odnosi zwycięstwo, ale gra na tyle atrakcyjnie, że kibice widzą w nim potencjał i się z nim utożsamiają. Na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2016 do Francji pojechało ich kilkadziesiąt tysięcy, choć ze względu na zamachy terrorystyczne w Europie ludzie obawiali się przecież o swoje bezpieczeństwo. Wygrywanie z aktualnymi mistrzami świata (Niemcami) integruje drużynę, a patrząc od strony marketingowej, pomaga budować produkt, jakim jest teraz reprezentacja Polski – twierdzi dr hab. Andrzej Hadzik.


187

©©2018 FIFA WORLD CUP RUSSIA™ LOC

RUMUNIA – POLSKA (BUKARESZT) Mecz eliminacy jny między zespołami rumuńskim i polskim odbędzie się 11 listopada 2016 r. w Bukareszcie. Do stolicy Rumunii najłatwiej – oczywiście – dostać się samolotem. Bezpośredni lot z Warszawy (obsługiwany przez Polskie Linie Lotnicze LOT) trwa ok. 1 godz. 45 min. Jeśli zdecydujemy się na jazdę samochodem (do pokonania mamy mniej więcej 1700 km), to z powodu dość słabej jakości dróg musimy przeznaczyć na wyprawę cały dzień. Termin spotkania wypada w piątek, a jednocześnie ustawowo wolny od pracy Dzień Niepodległości, więc można wykorzystać tę okazję do zorganizowania przedłużonego weekendu za granicą. Bukareszt był kiedyś nazywany „Paryżem Wschodu” lub „Małym Paryżem”. Ze stolicą Francji łączą go elementy architektury, np. Łuk Triumfalny (Arcul de Triumf). Największy wpływ na współczesny wygląd miasta miał jednak komunistyczny reżim Nicolae Ceauşescu (1965–1989). Zniszczono wówczas wiele zabytków,

SS Stadion w Wołgogradzie budowany na mistrzostwa świata w 2018 r.

zamiast kilkunastu cerkwi wzniesiono betonowe gmachy. Centrum Bukaresztu stanowi plac Unii (Piața Unirii) z ogromną fontanną otoczony budynkami z okresu komunizmu. Z tzw. bukareszteńskich Pól Elizejskich, czyli alei Zwycięstwa (Calea Victoriei), dotrzemy do Pałacu Parlamentu (Palatul Parlamentului), jednego z naj-

większych budynków na świecie (o powierzchni aż 365 tys. m²). Ciekawym miejscem są pozostałości po dawnej siedzibie książąt wołoskich – Curtea Veche (Stary Dwór) – wybudowanej na polecenie hospodara Włada Palownika (Vlad Țepeș, 1431–1476), bardziej znanego z przydomka Drakula. 

TT Jedna z ulic w zabytkowej dzielnicy Lipscani w Bukareszcie ©©OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ RUMUNII

LATO-JESIEŃ 2016


188 TURYSTYKA AKTYWNA

©© AGENCIA CATALANA DE TURISME

SS Camp Nou to największy stadion piłkarski w Europie i drugi na świecie

Arena Narodowa (Arena Naţională) nie nawiązuje do ery Nicolae Ceauşescu. Stadion powstały za rządów komunistów zburzono między grudniem 2007 a lutym 2008 r. Nowy, mający 55 634 miejsc dla kibiców futbolu, wzniesiono w trzy lata, a już w maju 2012 r. odbył się na nim finał Ligi Europy UEFA. W 2020 r. zostaną na nim rozegrane cztery mecze Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej (UEFA EURO 2020).

FC BARCELONA – REAL MADRYT (BARCELONA) Spotkanie obu tych słynnych drużyn zaplanowano wstępnie na 4 grudnia 2016 r. w Barcelonie (i 23 kwietnia 2017 r. w Madrycie). Z Polski najlepiej polecieć samolotem (z Warszawy połączenia obsługują Polskie Linie Lotnicze LOT, tani przewoźnicy oferują kursy m.in. z Krakowa, Poznania, Wrocławia, Modlina, Gdańska i Katowic). Stolica Katalonii to dla wielu kibiców piłkarska mekka, stadion Fútbol Club Barcelona Camp Nou (mieści 99 354 widzów) stanowi jej najważniejszą świątynię, a meczem, który przynajmniej raz w życiu trzeba obejrzeć na żywo, jest właśnie El Clásico, u nas nazywany Gran Derbi. Do tej pory drużyny FC Barcelona i Real Madryt rozegrały 231 oficjalnych spotkań. Zwycięstwo odniosły odpowiednio 90 i 93 razy. Według tego bilansu Real Madryt utrzymuje się więc na prowadzeniu. Bilety na El Clásico to spory wydatek – ceny zaczynają się od ok. 400–500 euro. Za miejsca VIP trzeba zapłacić co najmniej 2,1 tys. euro. Osoby, którym wystarczy samo zobaczenie Camp Nou, mogą wybrać się do jego multimedialnego muzeum – Museu del Fútbol Club Barcelona President Núñez (wstęp 23 euro z wycieczką na stadion), gdzie spędzą nawet

LATO-JESIEŃ 2016

cały dzień. Ta placówka ma 3,5 tys. m2 powierzchni, znajdują się w niej sale kinowe, w których wyświetlane są najważniejsze mecze, setki zdjęć i dokumentów, a także mnóstwo trofeów. W Barcelonie pod względem liczby odwiedzających ten Tanie linie zabierają pasażerów z Krakowa, obiekt prezentujący historię słynnego Gdańska, Katowic, Warszawy, Modlina, klubu konkuruje tylko z Muzeum Picassa Wrocławia i Poznania. Do Paryża latają rów(Museu Picasso). nież Polskie Linie Lotnicze LOT i Air France. Co ciekawe, budowę stadionu zakońJeszcze do niedawna polskiemu kibicowi czono w 1957 r. i na inauguracji duma trudno było wyobrazić sobie, że w czołoKatalonii zmierzyła się 24 września wych francuskich klubach będą grali nasi piłz Legią Warszawa. Gospodarze wygrali 4:2. karze. Jednak już w trakcie UEFA EURO 2016 Na Camp Nou polscy zawodnicy zdobyli za France okazało się, że we Francji reprezento srebrny medal na turnieju piłki nożnej tanci Polski są rozchwytywani. Do Paris w czasie XXV Letnich Igrzysk Olimpijskich Saint-Germain, aktualnego mistrza tego w 1992 r. kraju, przeszedł z hiszpańskiej Sevilli Barcelona uchodzi za jedno z najbardziej Grzegorz Krychowiak. Drużynę Olympique zabytkowych miast Hiszpanii. Wypełniają Lyon (Olympique lyonnais) zasilił Maciej ją liczne atrakcje, które trzeba koniecznie Rybus, a AS Monaco (klub monakijski, zobaczyć. Warto wymienić wśród nich ale grający w lidze francuskiej) przyjęło choćby modną promenadę La Rambla Kamila Glika. (Les Rambles), arcydzieła Antoniego Mecz klubu z Paryża to doskonała okaGaudíego (1852–1926) takie jak Sagrada zja do wizyty w stolicy Francji. Paris SaintFamília, Park Güell i Casa Milà czy stworzo- -Germain od 2011 r. należy do Katarczyków ną w 1929 r. fontannę na placu Hiszpanii (funduszu Qatar Sports Investments), któ(Plaça d’Espanya). Fani sportu mogą wy- rzy inwestują w niego miliony euro, aby brać się na Stadion Olimpijski Montjuïc spełnić marzenia o wygraniu Ligi Mistrzów L l u í s a Co m p a n y s a ( E s t a d i O l í m p i c UEFA (UEFA Champions League). Kibice de Montjuïc Lluís Companys). Znajduje się w Paryżu muszą odwiedzić przede wszyston na Wzgórzu Żydowskim (Montjuïc), któ- kim dwie areny sportowe. Pierwszą jest re z nabrzeżem łączy widowiskowa kolejka Parc des Princes, czyli Park Książąt (może linowa (Telefèric del Port). pomieścić nawet 50 tys. osób; pierwszy kompleks zbudowano w 1897 r.), na któPARIS SAINT-GERMAIN rym gra paryska drużyna. Druga – Stade de France (81 338 miejsc dla fanów fut– AS MONACO (PARYŻ) Paris Saint-Germain i AS Monaco staną na- bolu) – znajduje się w miejscowości Saintprzeciw siebie 28 stycznia 2017 r. w Paryżu. -Denis w aglomeracji paryskiej. Podczas Aby dojechać do stolicy Francji autem, UEFA EURO 2016 France właśnie na nim trzeba pokonać mniej więcej 1,6 tys. km, Polacy zremisowali z Niemcami oraz odco zajmie nam ok. 15 godz. Najwygodniej był się mecz finałowy między Portugalią będzie skorzystać z połączenia lotniczego. i Francją.


189

©©BRANKO BANJO CEJOVIC

SS Most Millennium nad Moračą w Podgoricy otwarto 13 lipca 2005 r.

©©ATOUT FRANCE/MAURICE SUBERVIE

SS Piramida na dziedzińcu Luwru w Paryżu

Nawet cały tydzień to za mało, żeby zwiedzić pełen wielkich atrakcji Paryż. Ja proponuję spacer od Łuku Triumfalnego Polami Elizejskimi do Luwru i dalej do Katedry Najświętszej Marii Panny (Cathédrale Notre-Dame de Paris). W ciągu takiej prze-

chadzki można dostrzec z jednej strony wyjątkowe zabytkowe walory miasta, a z drugiej jego europejski charakter. Oczywiście, nie wolno też zapomnieć o wybraniu się na Pola Marsowe pod słynną Wieżę Eiffla.

CZARNOGÓRA – POLSKA (PODGORICA) Z reprezentacją Czarnogóry powalczymy 26 marca 2017 r. w stołecznej Podgoricy. Jedyne, czego można w tym przypadku żałować, to fakt, że termin spotkania nie przy-

pada na okres między czerwcem a wrześniem. Sportowe widowisko byłoby wtedy doskonałym urozmaiceniem urlopu. Polacy latem najczęściej jeżdżą do Czarnogóry samochodem. Samolotem dolecimy z Polski z przesiadką (np. w Wiedniu, Belgradzie, Lublanie czy Rzymie). Na stadionie w Podgoricy (Stadion pod Goricom na ponad 15 tys. miejsc siedzących) bywa niezmiernie gorąco, nie tylko ze względu na bliskość trybun, które są oddalone od linii boiska zaledwie 4 m, 

LATO-JESIEŃ 2016


190 TURYSTYKA AKTYWNA

©©WIKIMEDIA COMMONS/SERGIO PARRELLA

SS Castel Nuovo w Neapolu z wbudowanym w bramę marmurowym łukiem triumfalnym

©©MÜNCHEN TOURISMUS/MARKUS DLOUHY

SS Stadion Allianz Arena podczas spotkania klubu Bayern Monachium

ale także temperament miejscowych kibiców. Przekonali się o tym ostatnio m.in. reprezentanci Anglii, Polski i Rosji. Stolica Czarnogóry to najmniejsze miasto w naszym małym sportowym przewodniku – mieszka w nim ok. 190 tys. osób. Podgorica leży między dwiema rzekami, z jednej strony u stóp Gór Dynarskich, a z drugiej blisko Morza Adriatyckiego. Wśród atrakcji turystycznych można wymienić nowoczesny most Millennium nad Moračą i stary kamienny most nad Ribnicą. Ten ostatni jest usytuowany w pobliżu ruin XV-wiecznej fortecy osmańskiej (Depedogen), która pełniła kiedyś funkcję magazynu broni – zniszczyła ją w 1878 r. eksplozja wywołana piorunem.

SSC NAPOLI – JUVENTUS FC (NEAPOL) W Neapolu 2 kwietnia 2017 r. zagrają ze sobą SSC Napoli i Juventus FC (wcześniej, bo 30 października 2016 r., spotka-

LATO-JESIEŃ 2016

ją się na murawie w Turynie). Z Katowic, Krakowa i Warszawy dostaniemy się tu dzięki tanim liniom lotniczym. Podróż drogą lądową będzie z pewnością zdecydowanie dłuższa, ponieważ odległość od włoskiego miasta do np. Warszawy wynosi ok. 2 tys. km. Mamy kilka powodów, dla których warto wybrać się właśnie do Neapolu, stolicy regionu Kampania. Przed sezonem 2016/2017 z SSC Napoli odszedł do Juventusu FC Gonzalo Higuaín. Choć turyński klub zapłacił za Argentyńczyka 90 mln euro, to kibice uważają ten transfer za zdradę. Mecz zapowiada się więc bardzo emocjonująco. Na boisku będzie można zobaczyć nawet dwóch Polaków, którzy przenieśli się do SSC Napoli. Gonzalo Higuaína ma w strzelaniu goli zastąpić Arkadiusz Milik, a piłki podawać mu Piotr Zieliński. Ważną postacią w historii neapolitańskiej drużyny był Argentyńczyk Diego Armando Maradona. To dzięki temu jednemu z piłkarzy wszechczasów klub

zdobył swoje jedyne dwa mistrzostwa Włoch. W Neapolu do tej pory uchodzi on za boga. Stadion św. Pawła (Stadio San Paolo; z 1959 r.), nazywany także Stadionem Słońca (Stadio del Sole), może pomieścić 60 240 widzów (pierwotnie było na nim nawet 87,5 tys. miejsc). Rozgrywano tutaj mecze Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1990 r., m.in. spotkanie między Włochami i Argentyną. Diego Maradona jako gracz SSC Napoli jednocześnie występujący w reprezentacji argentyńskiej poprosił wówczas włoskich kibiców o wsparcie. Na trybunach pojawił się jednak transparent z napisem Diego, Neapol Cię kocha, ale Włochy to nasza ojczyzna. Niestety, Włosi nie zakwalifikowali się do finału. Słynny piłkarz wykonał w tym meczu rzut karny, który zadecydował o zwycięstwie Argentyny. Sam Neapol jest przede wszystkim jednym z najpiękniejszych włoskich miast. Do najwspanialszych jego zabytków należą z pewnością Pałac Królewski (Palazzo Reale di Napoli), średniowieczno-renesansowy zamek zwany Castel Nuovo (Maschio Angioino), monumentalna Katedra (Duomo di Napoli) i barokowy klasztor Kartuzów (Certosa di San Martino). Warto tu również przejechać się kolejką linowo-terenową Montesanto do Zamku św. Elma (Castel Sant’Elmo), położonego niedaleko wspomnianych zabudowań klasztornych.

BAYERN MONACHIUM – BORUSSIA DORTMUND (MONACHIUM) Natomiast 8 kwietnia 2017 r. Bayern Monachium zmierzy się z Borussią Dortmund w Monachium (tak jak 19 listopada 2016 r. dla odmiany w Dortmundzie). Bezpośrednie loty na monachijskie lotnisko odbywają się z wielu pol-


191

©©STOCKHOLM MEDIA BANK/HENRIK TRYGG

skich miast, m.in. Warszawy, Łodzi, Gdańska, Krakowa, Poznania, Rzeszowa bądź Wrocławia. Wyprawa samochodem z kolei nie powinna też okazać się zbyt męcząca. Z Warszawy do przejechania mamy niecałe 1,1 tys. km. Ten mecz to wyjątkowa okazja, aby zobaczyć na żywo pojedynek Roberta Lewandowskiego (Bayern Monachium) i Łukasza Piszczka (Borussia Dortmund). Poza tym władze klubów Bundesligi starają się zbytnio nie obciążać finansowo kibiców i bilety na takie spotkanie można kupić już w cenie od 15 euro. Do stolicy Bawarii warto wybrać się także dla stadionu Allianz Arena (wybudowany w 2005 r. na nawet 75 tys. widzów). To jeden z najbardziej atrakcyjnych i najnowocześniejszych obiektów piłkarskich na świecie. Największe wrażenie robi wieczorem, kiedy rozbłyska światłami. Gdy na jego murawę wychodzi Bayern Monachium, iluminacja ma kolor czerwony, podczas występu TSV 1860 Monachium – niebieski, a jeśli gości reprezentację Niemiec – biały. Na Allianz Arenie grają obydwa monachijskie zespoły, dlatego działają tu m.in. sklepy dla fanów każdej z drużyn. Oprócz tego są również np. restauracje, sale konferencyjne i kluby dziennej opieki dla maluchów. Założone w 1158 r. Monachium szczyci się wieloma zabytkami. Centrum miasta wyznacza plac Mariacki (Marienplatz) z dwoma ratuszami (starym i nowym), wo-

SS Zamek Królewski na wyspie Stadsholmen na Starym Mieście w Sztokholmie

kół którego wytyczono strefę dla pieszych. O średniowiecznych fortyfikacjach przypominają trzy zachowane bramy miejskie: Isartor, Sendlinger Tor i Karlstor. W planie zwiedzania należy też uwzględnić liczne wspaniałe kościoły, muzea (na czele ze Starą i Nową Pinakoteką czy Gliptoteką), pałace i rezydencje.

FINAŁ LIGI EUROPY 2017 (SZTOKHOLM) Najważniejsze wydarzenie Ligi Europy UEFA (UEFA Europa League) zaplanowano na 24 maja 2017 r. Gościć je będzie Sztokholm (a dokładniej Solna w regionie Sztokholm). Do stolicy Szwecji można dostać się tanimi liniami lotniczymi z Gdańska, Krakowa, Modlina, Warszawy, Wrocławia, Katowic, Lublina i Poznania. Do wyboru mamy poza tym wyprawę promem, który przewozi także samochody. Statki Polferries wypływają z Gdańska do podsztokholmskiej miejscowości Nynäshamn. W rozgrywkach Ligi Europy UEFA (mniej prestiżowych niż Liga Mistrzów UEFA) w sezonie 2016/2017 bierze udział 188 drużyn z 54 federacji piłkarskich. Aby zagrać w Sztokholmie, zespół, który zaczynał od 1. rundy, musi uczestniczyć w 22 spotkaniach. Friends Arena nad pięknym jeziorem Råstasjön w Solnie, gdzie odbędzie się finał, to największy i najnowocześniejszy

stadion w krajach nordyckich. Oddano go do użytku w październiku 2012 r. Na trybunach może zasiąść 50 653 kibiców. Obiekt ma rozsuwany dach, a jego fasada jest podświetlana na różne kolory. Podczas meczów reprezentacji Szwecji przybiera – oczywiście – barwy żółto-niebieskie. W trakcie inauguracyjnego spotkania piłkarskiego na nowym stadionie wszystkie gole dla gospodarzy strzelił najsłynniejszy szwedzki piłkarz Zlatan Ibrahimović (w tym ze strzału z przewrotki z ok. 30 m). Szwedzi pokonali Anglików 4:2. Nazwa Friends Areny nawiązuje do organizacji non-profit zajmującej się zwalczaniem przemocy w szkołach. Stare Miasto (Gamla stan) Sztokholmu leży na czterech wyspach. Do najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych należą Kungliga slottet (Zamek Królewski) i Drottningholms slott, wzniesiona na dzisiejszych przedmieściach wspaniała rezydencja królewska, której początki sięgają końca XVI stulecia. W gmachu Filharmonii Sztokholmskiej (Stockholms konserthus) co roku 10 grudnia odbywa się ceremonia wręczenia Nagród Nobla. Na zainteresowanie zasługują oprócz tego Gröna Lund na malowniczej wyspie Djurgården (Zwierzyniec), najstarszy park rozrywki w kraju (otwarty w 1883 r.), czy ICEBAR by ICEHOTEL Stockholm, czyli bar ze stałą temperaturą -7°C, którego wnętrze, a nawet szklanki i kieliszki wykonano z lodu. 

LATO-JESIEŃ 2016


192 TURYSTYKA AKTYWNA

©©CROWN COPYRIGHT (2013) VISIT WALES

SS Zamek Normanów w Cardiff słynie z bogato zdobionej Sali Bankietowej

FINAŁ LIGI MISTRZÓW UEFA 2017 (CARDIFF) Dla odmiany 3 czerwca 2017 r. w Cardiff w Walii (Wielka Brytania) odbędzie się finał Ligi Mistrzów UEFA. Z Polski najłatwiej najpierw polecieć tanimi liniami lotniczymi do Bristolu (z Warszawy, Katowic,

Wrocławia, Rzeszowa, Poznania, Gdańska, Krakowa i Modlina), a potem – po pokonaniu odległości ok. 70 km – dotrzeć już do samej walijskiej stolicy. Liga Mistrzów UEFA to najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe w Europie. W sezonie 2016/2017 bierze w nich

TT Stadion Cracovii im. Józefa Piłsudskiego przy ul. Józefa Kałuży

©©URZĄD MIASTA KRAKOWA/PAWEŁ KRAWCZYK

TT Rynek Główny w Krakowie z niewielkim Kościołem św. Wojciecha ©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. BAŃKOWSKI

udział 78 zespołów z 53 federacji piłkarskich. Dodatkowo najsilniejsze ligi otrzymują prawo do wystawienia większej liczby drużyn z kolejnych miejsc (np. Hiszpania może ich mieć pięć, Niemcy i Anglia – po cztery, a Włochy, Portugalia i Francja – trzy). O tym, jak wysoki poziom prezentują te piłkarskie zmagania, świadczy fakt, że Polacy do fazy grupowej nie dostali się od 1996 do 2016 r. Dwa najlepsze zespoły klubowe Europy zagrają na Millennium Stadium (Principality Stadium; pojemność 74,5 tys. osób). Stanowi on przede wszystkim obiekt reprezentacji Walii w rugby. Należy do Walijskiej Unii Rugby (Welsh Rugby Union – WRU) i przynajmniej raz w roku organizuje się na nim ważną imprezę w tej dyscyplinie sportu. Na stadionie odbywały się też mecze piłkarzy walijskiej drużyny narodowej, gale bokserskie, zawody żużlowe, koncerty największych światowych gwiazd sceny muzycznej, a także super odcinek specjalny rajdu Walii – Wales Rally GB (we wrześniu 2005 r. pierwszy raz ścigano się tu pod dachem). Ta arena powstała na potrzeby IV Pucharu Świata w Rugby w 1999 r. Cardiff leży malowniczo nad rzeką Taff, u jej ujścia do Kanału Bristolskiego, zatoki Oceanu Atlantyckiego. W I w. n.e. założono tu warowne osiedle rzymskie, które było zamieszkane co najmniej aż do końca IV stulecia. Rzymianie opuścili miejscowy fort, kiedy ostatnie legiony otrzymały od cesarza Magnusa Maksymusa rozkaz wycofania się z prowincji Brytania. Później – od drugiej połowy XI w. – Cardiff mocno rozbudowywali Normanowie (już za panowania króla Anglii Wilhelma I Zdobywcy). Tutejszy port, znany jako Tiger Bay, przez wiele lat należał do największych na naszym globie. Warto tu zobaczyć m.in. biedną niegdyś dzielnicę Cardiff Docks zmienioną w Atlantic Wharf z luksusowymi domami i apartamentami, Wales Millennium Centre – wspaniałe centrum sztuki – i plac Roalda Dahla (Roald Dahl Plass), Ratusz w Cardiff w Cathays Park, gdzie w kwietniu 2007 r. Komitet Wykonawczy UEFA ogłosił, że Polska i Ukraina będą razem organizowały Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej w 2012 r., średniowieczny zamek Normanów (Cardiff Castle) czy uniwersytet (Cardiff University).

FINAŁ MISTRZOSTW EUROPY U-21 (KRAKÓW) Kraków zaprasza kibiców natomiast 30 czerwca 2017 r. na finał Mistrzostw Europy U-21 (UEFA Under

LATO-JESIEŃ 2016


193 21 Championship Poland 2017). Do dawnej stolicy Polski prowadzi autostrada A4 (ciągnie się od granicy niemieckiej do ukraińskiej). Na dworcu Kraków Główny zatrzymują się pociągi z całego kraju oraz z zagranicy. Lotnisko w podkrakowskich Balicach obsługuje loty z Gdańska, Warszawy czy Szyman (Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury). Europejskie mistrzostwa dla drużyn złożonych z piłkarzy w wieku do 21. roku życia przeprowadzone zostaną w dniach 16–30 czerwca 2017 r. w sześciu polskich miastach. Jednak najważniejsze mecze – jeden z półfinałów (drugi zaplanowano w odległych o niecałe 90 km Tychach) i finał – będą miały miejsce w Krakowie. Istnieje szansa, że zobaczymy na nich reprezentację Polski. Trener Biało-Czerwonych Marcin Dorna będzie mógł wystawić pięciu piłkarzy (urodzonych po 1 stycznia 1994 r.), którzy zasilili naszą kadrę na UEFA EURO 2016 we Francji, czyli Karola Linettego z Sampdorii, Bartosza Kapustkę z Leicester City, Mariusza Stępińskiego z FC Nantes, Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika – dwóch ostatnich z SSC Napoli. To wiekowe małopolskie miasto od kilku lat zdobywa coraz większe doświadczenie w organizacji imprez sportowych i nie tylko. W lipcu br. gościło Światowe Dni Młodzieży. W najnowocześniejszej wielofunkcyjnej hali widowiskowo-sportowej w tej części Europy (TAURON Arena Kraków) rozgrywano mecze Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn 2016, Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014, odbywały się gale bokserskie i MMA (mieszanych sztuk walki) oraz liczne koncerty zagranicznych gwiazd. Spotkania Mistrzostw Europy U-21 zaplanowano na nowym, kameralnym i funkcjonalnym stadionie Cracovii (15 016 miejsc). W Krakowie trzeba koniecznie zwiedzić Rynek Główny, Zamek Królewski n a Wa w e l u i d a w n ą d z i e l n i c ę ż y dowską Kazimierz. Warto przejść się Plantami i Bulwarami Wiślanymi, dotrzeć na Błonia, a także wspiąć się na ponad 34-metrowy Kopiec Kościuszki. W okolicy turyści wybierają się m.in. do historycznych kopalń soli w Wieliczce

©©WIKIMEDIA COMMONS/RAŠO

SS Narodowa Arena „Filip II Macedoński” w Skopje w Republice Macedonii

©©WWW.COPENHAGENMEDIACENTER.COM/THOMAS ROUSING

SS Kanał Christianshavn w dzielnicy o tej samej nazwie w Kopenhadze

i Bochni oraz hitlerowskich obozów zagłady zespołu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

SUPERPUCHAR UEFA (SKOPJE) Na Superpuchar UEFA (UEFA Super Cup) w 2017 r. musimy udać się do Skopje. Wydarzenie to zaplanowano w macedońskiej stolicy na 8 sierpnia. Z Polski dostaniemy się tu samolotem tylko z przesiadką (tanie linie latają bezpośrednio np. z Berlina lub Bratysławy). Podróż autem z Warszawy zajmie nam cały dzień (ok. 1700 km). Niektórym osobom miejsce wytypowane do rozegrania meczu może wydawać się nieco zaskakujące, tym bardziej,

że to spotkanie pomiędzy triumfatorami Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA. Nie będzie więc przesadą uznać jego zwycięzcę za klubowego mistrza Europy. W tym roku Real Madryt pokonał po dogrywce w norweskim Trondheim Sevillę FC. Skopje wypełniają niezliczone pomniki. Centrum miasta sprawia wrażenie nieco kiczowatego, a to ze względu na nagromadzenie różnorodnych obiektów, takich jak nowoczesne budynki ze szkła, ozdobne mosty z lampionami, olbrzymia fontanna z pomnikiem Wojownik na koniu (przedstawiającym Aleksandra Wielkiego), atrapy pirackich statków, kolorowa karuzela i gmachy z kolumnami. Prawdziwym miejscem z duszą jest Stary Bazar. Wieczorem 

LATO-JESIEŃ 2016


194 TURYSTYKA AKTYWNA tyczna Christiania (znana także jako Wolne Miasto Christiania). Nie wypada również wrócić stąd bez zdjęcia przy znajdującym się w porcie pomniku Małej Syrenki (Den lille havfrue), postaci pochodzącej z baśni Hansa Christiana Andersena.

ARMENIA – POLSKA (ERYWAŃ)

©©WWW.FOOTBALL.WIKIA.COM

SS Kopenhaski Telia Parken wznosi się na terenie dzielnicy Indre Østerbro

przepięknie wyglądają pochodzący z czasów osmańskich Kamienny Most nad rzeką Wardar, potężna twierdza Skopsko Kale czy łuk triumfalny Porta Macedonia, ukończony w styczniu 2012 r. Poza tym znajdziemy tu też Dom Pamięci Matki Teresy z Kalkuty, która urodziła się 26 sierpnia 1910 r. w Skopje. Macedończycy nie muszą z pewnością wstydzić się swojego stadionu. Choć z zewnątrz Narodowa Arena „Filip II Macedoński” (przebudowana w latach 2008–2013) może nie zachwyca, ale w środku robi duże wrażenie. Charakterystycznego wyglądu nadaje jej falisty kształt żółto-czerwonych trybun, które pomieszczą 33 460 widzów.

DANIA – POLSKA (KOPENHAGA) Reprezentacje Danii i Polski spotkają się na meczu eliminacyjnym 1 września 2017 r. w Kopenhadze. Do duńskiej stolicy można wygodnie dojechać samochodem – odległość ok. 1 tys. km z Warszawy pokonamy w większości autostradami. Bezpośrednie połączenia do tej nadmorskiej metropolii obsługują lotniska w Warszawie,

Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu. Promy Polferries ze Świnoujścia kursują do Kopenhagi przez szwedzki Ystad. Kopenhaski stadion Telia Parken, otwarty we wrześniu 1992 r., nie jest zwykłym obiektem piłkarskim. Odbywały się na nim w latach 2003–2014 turnieje Grand Prix Danii na żużlu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wokół boiska nie ma toru. Na czas zawodów murawę zasłaniano specjalnymi materiałami. Na nich usypywano sztuczną nawierzchnię, po której ścigali się żużlowcy. Warunki do oglądania meczów są znakomite – obiekt bez problemu pomieści 38 065 kibiców, a najbardziej oddalone miejsce siedzące od środka boiska dzieli niespełna 100 m. Na tym stadionie odbędą się cztery spotkania UEFA EURO 2020. Po Kopenhadze najłatwiej (bo za darmo) poruszać się rowerami. Kilka tysięcy bezpłatnych jednośladów czeka w ponad 100 oznaczonych punktach. Jedną z największych atrakcji stolicy Danii są Ogrody Tivoli (Tivoli) ��� park rozrywki leżący w jej centrum, czy też XVII-wieczna dzielnica Christianshavn z licznymi kanałami i klima-

TT Erywański spektakularny kompleks architektoniczny Kaskady ©©TOURISM UNIT OF YEREVAN MUNICIPALITY/SERJ DAVIDOFF

LATO-JESIEŃ 2016

Jesienią, 5 października 2017 r. polscy piłkarze staną do rywalizacji z drużyną armeńską w Erywaniu. To chyba najbardziej egzotyczna podróż w naszym futbolowym przewodniku. Polskie Linie Lotnicze LOT oferują bezpośrednie przeloty do stolicy Armenii z lotniska w Warszawie. Można też najpierw dolecieć do Tbilisi w Gruzji i stamtąd transportem zbiorowym, tzw. marszrutkami, wyruszyć do Erywania (ok. 270 km). Stadion Republikański im. Wazgena Sarkisjana (zamordowanego w 1999 r. premiera kraju) raczej nie rzuci kibiców na kolana. Stanowi on jeden z najmniejszych obiektów, na których zagra w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018 reprezentacja Adama Nawałki (na niemal 14,5 tys. miejsc), ale atmosfera bywa na nim zazwyczaj gorąca. Będzie to dla Polaków przedostatnie spotkanie eliminacyjne (przed kończącym rywalizację meczem z Czarnogórą w dniu 8 października 2017 r. w Warszawie), więc może decydować o awansie do rozgrywek mundialowych w Rosji. Dodatkowo Polacy dwa razy wychodzili już na boisko w Erywaniu, ale w obu przypadkach nie udało im się odnieść zwycięstwa. Stolica Armenii leży nad rzeką Hrazdan. Właściwie z każdego punktu widać tu najważniejszą dla Ormian górę Ararat (5137 m n.p.m.), obecnie położoną na terytorium Turcji, ok. 30 km od armeńskiej granicy. Jej ośnieżony szczyt bieleje na tle błękitnego nieba. Choć początki Erywania datuje się na VIII w. p.n.e., starożytnych zabytków zachowało się w nim niewiele. Warto odwiedzić XVIII-wieczny Błękitny Meczet, wspaniały Plac Republiki z Narodową Galerią Armenii i Muzeum Historii Armenii oraz wejść na tzw. Kaskady, czyli ozdobione rzeźbami 572-stopniowe schody o szerokości 50 m, pod którymi znajdują się spektakularne sale wystawowe (Muzeum Sztuki Cafesjiana). Większość zabudowań pochodzi z czasów komunistycznych. Wznoszono je często z różowego kamienia, dlatego miasto nie przytłacza smutną szarością. W stolicy założono także sporo malowniczych parków. Jeden z nich nazwano Parkiem Kochanków, bo stanowił popularne miejsce randek zakochanych par. 


195

LATO-JESIEÅ&#x192; 2016


196 TRENDY

AJURWEDA – W HARMONII Z SAMYM SOBĄ ALEKSANDRA ŚWISTOW www.pojechana.pl

<< Historia, jak się okazuje, lubi zataczać koło. Dziś, w XXI w., zaczynamy znów doceniać filozofię zdrowego życia, która narodziła się w Indiach ponad 7 tys. lat temu. Coraz częściej wybieramy błogi relaks w gabinetach odnowy biologicznej i chętnie łączymy wyjazd wypoczynkowy z uzdrawiającą ciało i umysł kuracją. Na nowo odkrywamy ajurwedę, zarówno w Indiach, Nepalu czy na Sri Lance, jak i w ośrodkach w Polsce. >> LATO-JESIEŃ 2016


197

„A

jurweda” oznacza „wiedzę o życiu”, a ponieważ życie bywa uważane za synonim zdrowia, właśnie w ten sposób nazwano jeden z najstarszych i najpełniejszych na świecie systemów medycyny, indyjski zbiór starożytnych nauk o życiu w zdrowiu, który dotyczy wszystkich rodzajów aktywności człowieka. Do jego najważniejszych pojęć należy równowaga ciała, umysłu i ducha. Ten stan nie jest możliwy do osiągnięcia bez zrozumienia siebie i otaczającego nas środowiska. Filozofia ajurwedy opiera się na przekonaniu o współzależności fizycznej i psychicznej sfery człowieka oraz nierozerwalnym związku schorzeń zaliczanych do nich obu. Ta medycyna koncentruje się na zapobieganiu chorobom albo usuwaniu ich źródła, a nie objawów, co często praktykują współcześni lekarze, którzy przepisują swoim pacjentom antybiotyki przy różnych okazjach. Zaleczone problemy prawie zawsze wracają i osłabiają organizm.

Poprawa jakości codziennej egzystencji i przestrzeganie zasad higieny spowodowały zmniejszenie zachorowalności na znane nam od wieków choroby, ale jednoczesne nasilenie tych cywilizacyjnych i brak zadowolenia z życia zaczyna nas skłaniać do refleksji. Coraz częściej zastanawiamy się, gdzie popełniliśmy błąd, dlaczego nie umiemy być szczęśliwi i nie mamy energii. Dostrzegamy też, jak wielki wpływ na kondycję fizyczną wywierają stan psychiki, dieta, nawyki, a nawet sposób myślenia. Zauważamy, że nasza odporność słabnie, gdy musimy sobie radzić z trudnymi sytuacjami, brakuje nam sił, kiedy żyjemy w stresie, a złe samopoczucie i męczące dolegliwości powodują emocjonalne huśtawki. Dlatego w poszukiwaniu rozwiązania odkrywamy na nowo prawdy będące podstawowymi zasadami starożytnej indyjskiej medycyny i coraz częściej wykorzystujemy nasz urlop na uzdrawiające wakacje, które pozwalają nam poczuć ulgę i odnaleźć harmonię duszy i ciała.

© INDIA TOURISM

WIELOPOZIOMOWA KURACJA Zdrowie według ajurwedy to nie tyle brak symptomów choroby, co stan idealnego samopoczucia, na jakie składają się równowaga bioenergetyczna, prawidłowe funkcjonowanie pięciu zmysłów (wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku), niezaburzone trawienie i metabolizm, a także poczucie spełnienia i szczęścia. Dlatego wyróżnia się aż cztery poziomy leczenia: zapobieganie zachorowaniom, właściwe leczenie, poprawianie jakości życia i rozwój świadomości. Zgodnie z tym systemem medycyny większość kłopotów zdrowotnych wynika z zaburzeń psychologicznych. Z tego powodu kładzie się tu silny nacisk na zrozumienie własnych emocji, słuchanie potrzeb duszy i ciała. Ajurweda uczy życia w harmonii z naturą, czerpania radości ze zwykłych rzeczy, poczucia jedności z przyrodą i wszechświatem. Według jej zasad, gdy burzymy naturalną równowagę organizmu (np. niezdrową dietą, poddawaniem się stresowi, tłumieniem emocji), osłabiamy swoją energię życiową, unieszczęśliwiamy się, gubimy sens istnienia i wywołujemy choroby. Medycyna ajurwedyjska łączy wiele praktyk naturalnego uzdrawiania. Wykorzystuje techniki medytacyjne, ziołolecznictwo i najrozmaitsze zabiegi na ciało (w tym masaże). Mają one na celu oczyszczenie organizmu z toksyn, zarówno tych zatruwających nas fizycznie, jak i psychicznie, i jego regenerację. Popularna na całym świecie joga jest tradycyjnie częścią ajurwedy, która czerpie z niej ćwiczenia (również oddechowe), a także metody rozwoju świadomości takie jak medytację i recytację mantr. Za konieczny element procesu zdrowienia uważa się też zastosowanie diety dobranej do typu naszej energii i rodzaju schorzenia. Ze względu na złożoność ajurwedyjskiego systemu leczenia oraz fakt, że nie ma na świecie dwóch takich samych osób o identycznych potrzebach i problemach, każdy pacjent musi zostać szczegółowo przebadany i indywidualnie zdiagnozowany. Pod uwagę bierze się zarówno aspekty fizyczne, jak i psychologiczne. Dopiero po dokładnej analizie stanu zdrowia, stylu życia, upodobań czy poziomu energetycznego konkretnego człowieka można rozpocząć terapię.  WW Ajurweda wykorzystuje ćwiczenia charakterystyczne dla jogi

LATO-JESIEŃ 2016


198 TRENDY na apetyt na konkretne produkty spożywcze, których jedzenie jeszcze te stany pogłębia. Główną metodą oczyszczania z trucizn są masaże olejami z dodatkiem ziół (poddaje się im całe ciało, włącznie z głową). To zarazem najpopularniejszy zabieg ajurwedy, przyciągający co roku miliony turystów na subkontynent indyjski – na Sri Lankę, do Nepalu i Indii, szczególnie do stanu Kerala, gdzie narodziła się ta medycyna. Zioła dobiera się odpowiednio do problemów zdrowotnych danej osoby, jej kondycji psychicznej i energii biologicznej, której wyróżnia się trzy główne rodzaje (trzy dosze). Na nich natomiast opiera się podział na trzy ©©INDIA TOURISM typy konstytucyjne ciała: vata, pitta i kapha. SS Masaże głęboko relaksują i pomagają usuwać toksyny z organizmu Technika masowania łączy w sobie uderzenia, CUDOWNE MASAŻE środowiska, tłumienie swoich emocji, ruchy naśladujące gwintowanie, ugniatanie, K a ż d a k u r a c j a a j u r w e d y j s k a , n i e - styl życia niezgodny z naszą natural- tarcie i ściskanie, co ma niezmiernie korzystzależnie od tego, czy poddamy się jej ną osobowością – to wszystko sprawia, ny wpływ na stan skóry i układ mięśniowow odległej Azji, czy w Polsce, powin- że w organizmie odkładają się niebez- -szkieletowy, pomaga również w zwalczaniu na zacząć się od zabiegów oczyszcza- pieczne toksyny i, aby jakiekolwiek lecze- otyłości i bólu mięśni oraz umożliwia zapania. Złe odżywianie (nawet z pozoru nie było skuteczne, musimy się ich pozbyć. danie w spokojny sen. Masaże często stosuje dobra, ale niedostosowana do naszych Oprócz tego, o czym niewielu z nas wie, się razem z kąpielami parowymi, podczas potrzeb dieta), stres, zanieczyszczenie określone stany emocjonalne wpływają których pacjent wypaca niebezpieczne związki latami odkładające się w jego organizmie. Poza tym wykorzystuje się także kuracje ziołami przeczyszczającymi, ziołowe lub olejowe lewatywy, krople do nosa czy upuszczanie krwi albo oczyszczanie krwi za pomocą ziół. Te zabiegi oczyszczające są częścią terapii zwanej Panchakarma, na którą składa się pięć metod usuwania trucizn z całego ciała. Dopiero po detoksykacji (co w przypadku masaży jest bardzo przyjemnym etapem) można rozpocząć właściwe leczenie i wdrażanie nowych zasad.

UZDRAWIAJĄCA DIETA ©©KERALA TOURISM

TT Nasya – zabieg oczyszczania zatok

SS Kuracja ksheeradhara na ciało w Kerali ©©KERALA TOURISM

LATO-JESIEŃ 2016

Ważny element filozofii ajurwedyjskiej stanowi przypisanie ogromnej roli w procesie zdrowienia i w dążeniu do szczęśliwego życia odpowiednio dobranej i zbilansowanej diecie. Jesteś tym, co jesz i jak to trawisz – powiadają Hindusi, którzy wierzą, że jedzenie to lekarstwo i świadome spożywanie odpowiednich pokarmów, bez pośpiechu i w spokoju, nie tylko zapobiega chorobom, ale też leczy. Według ajurwedy właściwości posiłków są przyswajane przez organizm. Mogą one mieć naturę rajasu (radźasu) – pobudzającą, tamasu – wywołującą uczucie ciężkości i senność, sattwy – odpowiadającą za stan lekkości i równowagi. Jak łatwo się domyślić, dieta ajurwedyjska bazuje na składnikach sattwicznych, które dostarczają nam dokładnie tyle energii, ile potrzebujemy. Należą do nich wszystkie świeże, nieprzetworzone lub


199 na bieżąco gotowane produkty wegetariańskie. Ważną rolę w przyrządzaniu zdrowych potraw odgrywają aromatyczne przyprawy, które poza właściwościami smakowymi mają również dobroczynny wpływ na nasz organizm: wspomagają przemianę materii, oczyszczają z toksyn, poprawiają pamięć i koncentrację, a także działają pobudzająco lub hamująco na apetyt. Odpowiednia dieta powinna być zróżnicowana w zależności od typu energii danej osoby, braków, jakie odczuwa, i pory roku. Co ciekawe, ajurweda rozróżnia sześć podstawowych smaków: słodki (cukier, ale też mleko, masło, zboża i chleb), kwaśny (owoce cytrusowe, produkty ze sfermentowanego mleka), słony (dania z solą, owoce morza), ostry (przyprawy), gorzki (większość warzyw i sałat) i cierpki (szpinak, kapusta, brokuły, soczewica). Bardzo istotną cechę medycyny ajurwedyjskiej stanowi traktowanie każdego człowieka jako indywidualności o innych problemach i potrzebach, co ma swoje odzwierciedlenie również w sposobie układania diety. Poszczególne modele energetyczne muszą odpowiadać ogólnym zasadom ustanowionym dla swojej grupy, które nie są jednak zbyt precyzyjne. Przy dobieraniu konkretnych składników na-

©©INDIA TOURISM

SS Do terapii ajurwedyjskich używa się świeżych i suszonych ziół

szego jadłospisu powinniśmy kierować się smakiem, zapachem, kolorem, temperaturą i właściwościami produktów spożywczych oraz ufać jednocześnie swoim kulinarnym gustom i intuicji, podpowiadającym nam, jakie typy posiłków będą dla nas w danym momencie najlepsze. Ajurweda wyróżnia trzy główne rodzaje diet równoważących (podobnie jak w przypadku energii): vata, pitta i kapha. Pierwszy z nich sprawdza się w zimnych i suchych porach roku, czyli jesienią i zimą, dlatego bazuje na ciepłych, płynnych, kalorycz-

nych i rozgrzewających daniach, a także gorących napojach (herbaty ziołowe i korzenne). Dominują tu smaki słodki, słony i kwaśny. Jesienią i zimą stosuje się też dietę równoważącą kapha, w której zaleca się używanie produktów ostrych, gorzkich i cierpkich. Letnia bądź późnowiosenna lekkostrawna pitta bazuje z kolei na warzywach i owocach. Przeważają w niej smaki słodki, cierpki i gorzki. Stare hinduskie powiedzenie mówi, że je się wtedy, gdy jest się głodnym lub kiedy jest się częstowanym jedzeniem 

LATO-JESIEŃ 2016


200 TRENDY przygotowanym z miłością, bo nie tylko potrawy wpływają na emocje, ale i emocje oddziałują na potrawy.

Jeśli cierpimy na jakiekolwiek chroniczne dolegliwości, czujemy się zmęczeni, ociężali, brakuje nam kreatywności i radości, warto zastanowić się nad połączeniem urlopu z przywracającą harmonię duszy i ciału terapią. Taki uzdrawiający wyjazd to również

ajurwedy znajdą sposób, aby nam pomóc. Według tego systemu medycyny każda dysfunkcja organizmu to wynik zaburzenia naturalnej energii biologicznej, której równowagę możemy przywrócić dzięki odpowiednim zabiegom, ćwiczeniom (dla ciała i umysłu), diecie i zdrowemu stylowi życia. Najpopularniejszymi kierunkami na ajurwedyjski urlop są niezmiennie Indie, szczególnie ich południowo-zachodni, tonący w zieleni stan Kerala, oraz równie zie-

dycji organizmu i jakości życia. Jednak w Indiach (tak samo zresztą jest w Nepalu) to oficjalna gałąź medycyny, z której korzysta ok. 80 proc. społeczeństwa tego ogromnego kraju, a także dyscyplina uniwersytecka. Trudno zliczyć wszystkie indyjskie centra ajurwedyjskie, lecz turyści wciąż najchętniej wybierają te znajdujące się w Kerali. Ten stan, nazwany według pewnych teorii od palmy kokosowej (kera), uchodzi

TT Przyjemna ciepła kąpiel snanam o poranku

TT Shirodhara to masaż na tzw. trzecie oko

TT Zabieg na głowę zwany shirovasti

PODRÓŻE PO ZDROWIE

©©KERALA TOURISM

©©KERALA TOURISM

©©KERALA TOURISM

©©KERALA TOURISM

©©SRI LANKA TOURISM

SS Masaż wykonywany za pomocą stóp

SS Technikę masowania dobiera się do indywidualnych potrzeb pacjenta

kurs zdrowego życia. Uczestnictwo w nim pozwoli nam po powrocie wprowadzić do naszej codzienności zmiany mające na celu poprawę naszego samopoczucia, zwiększenie witalności i polepszenie kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Niezależnie od tego, czy uskarżamy się na bóle głowy, dermatozy, bezsenność, nadciśnienie, nadwagę, problemy żołądkowe, alergie, cellulit albo nie potrafimy sobie poradzić z negatywnymi emocjami, specjaliści

lona i egzotyczna Sri Lanka. Te osoby, które z jakichś powodów nie chcą lub nie mogą sobie pozwolić na wypoczynek w odległej Azji, zapraszają w swoje gościnne progi coraz liczniejsze polskie ośrodki specjalizujące się w tej starożytnej indyjskiej filozofii.

LATO-JESIEŃ 2016

ZIELONA KERALA Ajurweda na pierwszy rzut oka wydaje się nam, mieszkańcom Europy, ciekawostką i jedną z wielu możliwości poprawy kon-

za jeden z najbogatszych w całym państwie i z pewnością najbardziej zielonych. Szczyci się mianem jedynego, w którym komuniści przejęli władzę w wyniku głosowania, a nie rewolucji, szerokim dostępem do służby zdrowia i edukacji oraz wyższymi niż w innych częściach Indii wynagrodzeniami, co przekłada się na zadowolenie z życia i niezwykłą serdeczność mieszkańców. Zresztą trudno się nie cieszyć, gdy żyje się w tak przepięknym miejscu.


201 W Kerali znajdziemy zarówno długie piaszczyste plaże, oddzielone od reszty lądu równym szeregiem kokosowych palm, tropikalną dżunglę pełną dzikich zwierząt (przy odrobinie szczęścia można zobaczyć tu słonie indyjskie i tygrysy bengalskie w ich naturalnym środowisku), pokryte plantacjami herbaty pasmo górskie Ghaty Zachodnie, gdzie jak ryby w wodzie poczują się miłośnicy m.in. wspinaczki i trekkingu, jak i niezmiernie malowniczy rejon lagun, jezior, rzek i kanałów. W granicach keralskich rozlewisk (tzw. backwaters) występują niezliczone gatunki ptaków, np. dostojne kormorany, długoszyje wężówki czy turkusowe zimorodki. Ludzie żyją tutaj jak przed wiekami, w symbiozie z otaczającą ich wodą. Charakterystyczną atrakcję turystyczną w tym regionie stanowi rejs luksusową drewnianą łodzią mieszkalną (kettuvallam) lub bardzo zwrotnym sportowym kajakiem. Wśród wspaniałych krajobrazów tej części Indii powstało mnóstwo ośrodków ajurwedy – nie tylko typowych centrów medycznych, lecz również ekskluzywnych resortów. Niezależnie od tego, czy wybierzemy kryty liśćmi palmowymi bungalow na plaży, domek na drzewie w dżungli, z którego można w spokoju obserwować dziką przyrodę, czy romantyczny hotel nad

©©SRI LANKA TOURISM

SS Dobroczynny wpływ na umysł i ciało mają ćwiczenia medytacyjne

brzegami rozlewiska, gdzie co rano budzić nas będzie ptasi świergot, a do snu kołysać żabi koncert, od samego początku będziemy otoczeni troskliwą opieką. Mieszkańcy

Kerali wiedzą, jak sprawić, żeby odwiedzający ich goście poczuli się wyjątkowo. W ośrodku przywitają nas dźwięki bębnów, tradycyjnie ubrana hostessa zawiesi 

LATO-JESIEŃ 2016


202 TRENDY

©©KERALA TOURISM

SS Wielką atrakcję rozlewisk Kerali stanowi malowniczy rejs łodzią

nam na szyi upleciony ze świeżych kwiatów lub owoców kardamonu naszyjnik, a na czole namaluje znak bindi – czerwoną kropkę, która ma chronić przed utratą energii życiowej. Po powitalnym drinku z tropikalnych owoców (oczywiście, bez alkoholu) rozpoczniemy naszą indyjską przygodę z ajurwedą. Warto też dodać, że ten stan słynie na całym świecie ze swoich przypraw. Trudno jest wyobrazić sobie lepsze miejsce na zmianę nawyków żywieniowych niż krainę pachnącą kardamonem, kurkumą, gałką muszkatołową, pieprzem, wanilią

i cynamonem. Podniebienie kuszą tu soczystymi kolorami kokosowe i orzeźwiająco miętowe sosy chutney, a smak ostrego curry łagodzą pyszne soczewicowo-ryżowe placki idli (idly) lub indyjskie pieczywo, którego mamy ogromny wybór – od drożdżowego chleba naan po przaśne placuszki chapati (ćapati). Podczas śniadań królują rozpływające się w ustach naleśniki dosa. Keralska kuchnia zachwyci z pewnością każdego! Poza Keralą profesjonalne ośrodki ajurwedy znajdziemy w całych Indiach. Najpopularniejsze są jednak te w słyną-

TT Ziołowe kąpiele pozwalają się zrelaksować i zapomnieć o bożym świecie ©©SRI LANKA TOURISM

cym z pięknych plaż nad Morzem Arabskim stanie Goa, a także te usytuowane na północy, w spokojnych i cichych rejonach u podnóży Himalajów. Większość z nich leży wśród wspaniałych ogrodów urozmaiconych oczkami wodnymi, gdzie po masażach i ćwiczeniach możemy odpocząć w hamaku w cieniu wysmukłych palm kokosowych lub ochłodzić się w basenie. Niektóre indyjskie centra ajurwedyjskie wyglądają natomiast jak nowoczesne szpitale, dlatego warto przed wyjazdem dokładnie zapoznać się z ofertami, aby z mnóstwa propozycji wybrać dokładnie to, czego szukamy.

EGZOTYCZNA SRI LANKA W yo b ra ź m y s o b i e i d e a l n e o t o c ze nie do wykonywania relaksujących i uzdrawiających masaży. Bujna dżungla z mnóstwem dzikich zwierząt i wodospadów przeplata się z tarasowymi polami ryżowymi i plantacjami herbaty oraz ciągnącymi się kilometrami piaszczystymi plażami. W oddali majaczy architektura cudownych starożytnych miast. To wszystko znajdziemy na mającej zaledwie ponad 65 tys. km2 wyspie Cejlon, na której leży Sri Lanka. Ona również należy do najpopularniejszych na świecie rejonów praktykowania ajurwedy. Ściągają na nią miliony turystów z całego globu.

LATO-JESIEŃ 2016


203

©©SRI LANKA TOURISM

Sri Lanka szczyci się własną odmianą systemu bazującą na zestawach receptur i zaleceń, przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez rodziny królewskie przez ponad 3 tys. lat (tutejsi starożytni władcy byli też wybitnymi autorytetami w dziedzinie tej medycyny). Dziś także specjaliści od ajurwedy cieszą się wysoką pozycją w hierarchii społecznej kraju. Istnieje nawet powiedzenie mówiące, że jeśli nie możesz być królem, zostań uzdrowicielem, a ośrodki ajurwedyjskie odnajdziemy w każdym zakątku wyspy.

SS Złota świątynia Dambulla z licznymi posągami i malowidłami ściennymi

Najpopularniejsze centra na Sri Lance znajdują się na południowo-zachodnim i południowym wybrzeżu, choć wiele leży również w głębi lądu wśród malowniczych pól herbacianych. Większość z nich, poza wchodzącymi w skład programu odnowy konsultacjami z mistrzami tego rodzaju medycyny i dietetykami, zajęciami jogi, zabiegami oczyszczania i masażami, oferuje swoim gościom doskonałe warunki do wypoczynku w otoczeniu bujnej tropikalnej roślinności i odgłosów przyrody, baseny z widokiem na Ocean Indyjski,

a nawet biblioteki pełne książek i – oczywiście – całodobową obsługę. Możemy wybierać między luksusowymi resortami najwyższej klasy a ekologicznymi kompleksami złożonymi z komfortowych bambusowych bungalowów harmonijnie wkomponowanych w naturalny krajobraz wyspy. Czy na miejsce kuracji wybierzemy piękne lankijskie plaże, porośnięte herbacianymi krzewami malownicze wzgórza, czy tropikalną dżunglę, w przerwie pomiędzy kolejnymi relaksującymi i uzdrawiającymi 

LATO-JESIEŃ 2016


204 TRENDY

©©SRI LANKA TOURISM

SS Sigirija, czyli Lwia Skała, zachwycające ruiny starożytnej twierdzy TT Różanecznik – narodowy kwiat Nepalu

TT Mocno pachnące kwiaty plumerii białej

sesjami powinniśmy wybrać się na safari do jednego z ponad 20 parków narodowych (aż jedna trzecia powierzchni tego kraju jest pod ochroną). W trakcie wyprawy zobaczymy bawoły, słonie indyjskie, krokodyle błotne i różańcowe, wargacze leniwe, lamparty, pangoliny gruboogonowe i liczne gatunki egzotycznych ptaków w ich naturalnym środowisku (m.in. endemiczne kury, syczki czy gwarki cejlońskie). Miłośnikom historii i sztuki spodoba się natomiast wycieczka do regionu określanego jako Trójkąt Kulturowy. Jego granice wytyczają trzy dawne syngaleskie stolice: Anuradhapura, Polonnaruwa i Kandy. Do tego rejonu zalicza się także niezmiernie ciekawe miasto Dambulla z wykutą w skałach buddyjską złotą świątynią i zapierające dech w piersiach stanowisko archeologiczne Sigirija (Sigiriya, czyli Lwia Skała). Na pamiątkę warto kupić wydobyty na wyspie kamień szlachetny lub półszlachetny. Wybór jest ogromny – od niebieskich, czerwonych i białych szafirów, przez ametysty, granaty bądź topazy, po akwamaryny i kamienie księżycowe. Polecam też wypłynąć w morze w poszukiwaniu delfinów i wielorybów. Tak z pewnością wyglądają wymarzone wakacje.

SZCZYTY HIMALAJÓW

©©NEPAL TOURISM BOARD

©©NEPAL TOURISM BOARD

TT Szczyt Ama Dablam (6812 m n.p.m.) w nepalskiej części Himalajów ©©NEPAL TOURISM BOARD

LATO-JESIEŃ 2016

Dla osób, które niezbyt dobrze czują się w gorącym i wilgotnym tropikalnym klimacie, doskonałym miejscem na uzdrawiające ajurwedyjskie wakacje będzie Nepal. Ten kraj słynie z obfitości ziół o zdrowotnych właściwościach. Ponad 3,5 tys. gatunków roślin stosowanych do masaży i wytwarzania leczniczych receptur rośnie u podnóży Himalajów. Specjaliści uważają, że góry, słońce, deszcz i wiatr przyczyniają się do zwiększenia poziomu uzdrawiającej energii charakteryzującej tutejszą florę. Ajurweda ma w Nepalu niezmiernie długą tradycję (podobną do indyjskiej) i jest uznawana za pełnoprawną dziedzinę medycyny. Znajdziemy tu zatem zarówno ajurwedyjskie gabinety lekarskie, jak i komfortowe ośrodki wypoczynkowe, których zdecydowana większość leży w otoczonej białymi himalajskimi szczytami Kotlinie Katmandu lub w urokliwych okolicach miasta Pokhara. Warto podkreślić, że w nepalskich centrach ze względu na niezwykłą gościnność mieszkańców panuje często wyjątkowo domowa atmosfera. Podczas pobytu w nich będziemy czuli się bardziej jak na wakacjach u przyjaciół czy rodziny niż w hotelu.


205

AJURWEDA W POLSCE Choć ta starożytna indyjska medycyna przybyła do Polski stosunkowo późno, od kilku lat zdobywa coraz więcej zwolenników. Powiększa się też grono praktykujących ją osób. Pierwszy w naszym kraju ośrodek ajurwedyjski – Centrum Ajurwedy – powstał w Warszawie w 2004 r. Reprezentował on Polskę na międzynarodowym forum jako członek założyciel European Ayurveda Association (organizacji, w której warto szukać informacji na temat rzetelności interesującego nas miejsca). Obecnie działa jedynie kilka polskich placówek specjalizujących się w tego rodzaju medycynie, ale większość z nich zatrudnia ekspertów szkolonych w Indiach i zaprasza jej mistrzów na sesje dla pacjentów i kursy dla personelu. Poza warszawskim Centrum Ajurwedy i innymi ośrodkami pojawiającymi się ostatnio jak grzyby po deszczu głównie w dużych miastach kilkudniową relaksującą kurację odbędziemy w Hotelu Warszawianka w Jachrance pod Serockiem, w bieszczadzkim kompleksie Solinianka Villas & Spa, Kinga Hotel Wellness w Czorsztynie, Pałacu Sulisław położonym między Wrocławiem a Opolem, Hotelu Zamek Ryn na Mazurach, GrandHotelu Tiffi w Iławie,

©©KINGA HOTEL WELLNESS

SS Kinga Hotel Wellness – zabieg kativasthi z zastosowaniem ciepłego oleju

Młynie Jacka Hotel & Spa w Wadowicach, a także w mniejszych salonach odnowy biologicznej w całym kraju. P l a ców k i p ra k t y k u j ą ce a j u r we d ę w Polsce oferują zarówno terapie uzdrawiające i przywracające równowagę umysłu i ciała, porady dietetyczne, zestawy ćwiczeń fizycznych i oddechowych, jak i konsultacje dotyczące stylu życia i wybór produktów z zakresu ziołolecznictwa. Coraz więcej informacji na temat tego hinduskiego systemu medycznego pojawia się również w polskiej prasie,

na blogach i portalach o tematyce prozdrowotnej. Warto zainteresować się tą problematyką, ponieważ nawet drobne zmiany w codziennej rutynie mogą korzystnie wpłynąć na kreatywność, witalność i ogólne zadowolenie z siebie. A nawet jeśli wydaje nam się, że nie potrzebujemy znacząco poprawiać jakości naszego życia, relaksująca wizyta w ajurwedyjskim centrum w Polsce, Indiach, Nepalu czy na Sri Lance z pewnością pozwoli nam doskonale wypocząć i poznać bliżej swoje wnętrze. 

LATO-JESIEŃ 2016


© HOTEL AUBRECHT COUNTRY SPA RESORT

206 TRENDY

�  Pokój w Hotelu Aubrecht Country Spa Resort nad jeziorem Szczytno

NOWE TRENDY W WYPOSAŻENIU HOTELI SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Moda, wbrew pozorom, nie dotyczy tylko sfery ubrań bądź fryzur. Od zawsze zmianom stylu w sztuce towarzyszyło dostosowanie architektury i wnętrz do nowych kierunków. Chyba najlepiej widać to zjawisko na wciąż przebudowywanych w ciągu lat swojego istnienia obiektach, takich jak zamki, pałace, dwory, kamienice, kościoły czy klasztory. Choć z naszej perspektywy wyjątkowo ważne wydaje się zachowanie dawnych romańskich lub gotyckich budowli, ich właściciele i zarządcy często decydowali się na udoskonalenia zgodne z duchem czasu. I dziś wielu z nas odnosi się zresztą z ciekawością do nowych tendencji i chętnie wykorzystuje je we własnym otoczeniu. Nie biorą się przecież one znikąd, lecz zazwyczaj są odpowiedzią na zapotrzebowanie ludzi i w pewnej mierze odzwierciedlają różne procesy zachodzące w społeczeństwie. >> LATO-JESIEŃ 2016


© HOTEL ALMOND BUSINESS & SPA

207

© MŁYN JACKA HOTEL & SPA

�  W restauracji „Magiel” Hotelu Almond dominują motywy geometryczne

�  Nieco futurystyczne lobby w M-Spa w wadowickim Młynie Jacka

LATO-JESIEŃ 2016


208 TRENDY

MEBLE DO SPANIA

©©A.R.M. RÓŻAŃSCY S.C./WWW.POPROSTULOZKA.COM.PL

SS Łóżko tapicerowane Keane w kolorze czarnym firmy A.R.M. Różańscy

D

ziś, w dobie globalizacji, za przyczyną szybko rozwijających się technologii i błyskawicznego obiegu informacji mody zmieniają się w mgnieniu oka. W zaskakujących proporcjach mieszają się ze sobą style z całego świata, pomysły projektantów, nawiązania do epok w sztuce, realizacje całkowicie przemyślane i zupełnie przypadkowe. Przy aranżacji wnętrz najczęściej najważniejszym kryterium wyboru bywa funkcjonalność i dostosowanie do określonej grupy odbiorców. Nie inaczej jest m.in. w obiektach noclegowych. Pomieszczenia hotelowe i ich wyposażenie muszą z powodzeniem odgrywać swoją rolę, a jednocześnie dostarczać doznań estetycznych. Goście powinni się czuć i komfortowo, i przyjemnie. Dodatkowo każdy wystrój przekazuje tak naprawdę obserwatorowi i użyt-

kownikowi komunikat – sielskie pensjonaty przekonują, aby zrelaksować się w nich jak w domu, przestronne, oszklone sale konferencyjne zapewniają o swoim profesjonalizmie, eleganckie hole są wizytówką usług na wysokim poziomie. Wygląd wnętrz ma więc ogromne zna czenie, szczególnie w niektórych branżach. N i e j e s t ł a t wo ś l e d z i ć n owe t re n d y w w y p o s a że n i u h o t e l i , z w ł a s zcza w czasach tak szybkich zmian i ogromnej popularności mediów społecznościowych, w których nowinki obiegają świat z szybkością naciśnięcia przycisku na klawiaturze komputera lub smartfona. Mimo to spróbujemy przedstawić niektóre aktualne rozwiązania wprowadzane do obiektów, gdzie stawia się na podążanie za tendencjami designerskimi i technologicznymi.

TT Łóżko Palazzo nawiązuje designem do dawnych mebli pałacowych ©©A.R.M. RÓŻAŃSCY S.C./WWW.POPROSTULOZKA.COM.PL

LATO-JESIEŃ 2016

Niewątpliwie najważniejszy mebel w pokoju hotelowym stanowi łóżko. Goście chcą często przede wszystkim wypocząć i wyspać się po podróży albo dniu wypełnionym zajęciami. W tym przypadku obowiązują zazwyczaj pewne standardy. Łóżka pojedyncze z reguły mają wymiar 90 x 200 m, a podwójne – co najmniej 160 x 200 m (w rozmiarze king size – 200 x 200 m). W luksusowych apartamentach można spodziewać się olbrzymich łóż o niestandardowych rozmiarach. Od lat dużą popularnością cieszą się ramy z wezgłowiami, również tymi przymocowanymi na stałe do ściany. To rozwiązanie korzystne zarówno z punktu widzenia gościa, jak i dla utrzymania czystości w pokoju. Z jednej strony pozwala na przyjęcie wygodnej pozycji siedzącej (np. przy czytaniu książki czy oglądaniu telewizji), z drugiej – zapobiega brudzeniu się ścian. Większy komfort zapewniają wezgłowia tapicerowane, które dodają także pomieszczeniu przytulności. Ciekawym pomysłem są łóżka pokryte w całości tapicerką i z już zamontowanym zagłówkiem. Takie meble oferuje m.in. rodzinna firma A.R.M. Różańscy s.c. z siedzibą w podwarszawskim Majdanie (gmina Wiązowna). Szczególnie nowatorsko prezentują się modele o zakrzywionej linii oparcia – projekt zyskuje wtedy spójną sylwetkę o nieco opływowym kształcie. Niezmiennie elegancji nadaje też pikowany panel przywodzący na myśl fotele i kanapy z dawnych salonów. Pokrycia łóżek tapicerowanych produkcji A.R.M. Różańscy wykonano ze skóry syntetycznej, chętnie używanej do obijania mebli ze względu na jej liczne zalety. Obecnie w procesie technologicznym można uzyskać tak wysoką jakość tego materiału, że do złudzenia przypomina swoją fakturą skórę naturalną, a w przeciwieństwie do niej jest znacznie bardziej odporny na odkształcenia, działanie promieni słonecznych czy środków chemicznych. Dzięki takim właściwościom nie odbarwia się, łatwo się czyści i niemal nie wymaga pielęgnacji (skórzane obicia natomiast z czasem stają się szorstkie i ulegają przesuszeniu, trzeba więc nawilżać je odpowiednimi preparatami). To szczególnie ważne również z powodów praktycznych – pokoje hotelowe są często sprzątane i muszą być szybko gotowe na przyjęcie nowych gości. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że skóry sztuczne mogą być farbowane na każdy kolor i przyjmować rozmaite faktury, dlatego wybór bywa tu bardzo


209 szeroki. Popularne rozwiązanie stanowi też montowanie w wezgłowiu paneli z oświetleniem ledowym. Taki akcent nadaje łóżkom nowoczesny, a czasem wręcz trochę futurystyczny charakter, a jednocześnie dzięki jednolitym obudowom miękko rozpraszającym światło diody LED przyjemnie ocieplają wnętrze. Z mody nie wyszły również – oczywiście – meble z litego drewna, jednak wykorzystuje się je zwykle w aranżacjach pokojów o określonym stylu, np. nawiązującym do materiałów naturalnych bądź inspirowanym wystrojami dawnych rezydencji i apartamentów. Do ramy należy poza tym dobrać materac (na rynku dostępne są głównie sprężynowe, piankowe i lateksowe). Dużym zainteresowaniem cieszy się obecnie model zapewniający podparcie siedmiu odcinków ciała, podzielony na siedem odpowiadających im stref twardości (głowy, barków, kręgów lędźwiowych, miednicy, ud, łydek i stóp). Produkuje się go w różnych odmianach, m.in. ze sprężynami kieszeniowymi jak Ortopedico 7 Stref z oferty A.R.M. Różańscy. Świetną propozycję stanowią także materace z tzw. pianki visco, czyli pianki wysoko elastycznej, które uginają się pod wpływem ciepła. Dzięki tym właściwościom wydają się one niezmiernie miękkie

©©A.R.M. RÓŻAŃSCY S.C./WWW.POPROSTULOZKA.COM.PL

SS W wezgłowiu modelu Pilar zamontowano panel z oświetleniem LED

i przyjemnie otulają ciało, a jednocześnie zmniejszenie nacisku poprawia krążenie, co pozwala z kolei odpocząć naszym mięśniom. Gdy wstaniemy z łóżka, materiał po chwili powraca do swojego pierwotnego kształtu.

STANOWISKO PRACY Gośćmi hotelów często bywają uczestnicy konferencji, kongresów i spotkań biznesowych. Z tego względu w pokojach pojawiają się też meble do pracy. W ich przypadku za-

zwyczaj dominuje nowoczesny design charakteryzujący się prostotą formy, brakiem przeładowania i znaczną funkcjonalnością. W takim zestawieniu dobrze współgrają ze sobą drewno i metal w odcieniu srebra. Wiele osób korzysta dziś z laptopów, dlatego narzędzie pracy może zabrać ze sobą niemal wszędzie. Hotelowe biurka powinny więc zapewniać swobodę ruchów, ale nie przytłaczać zbyt dużą powierzchnią. Dodatkowo dzięki lekkim konstrukcjom wnętrza wydają się bardziej przestronne. 

LATO-JESIEŃ 2016


210 TRENDY Na polskim rynku interesujące systemy mebli biurowych oferuje Mikomax Smart Office z siedzibą w Łodzi. Ta rodzinna firma z 25-letnim doświadczeniem ma na swoim koncie realizacje projektów dla klientów polskich i zagranicznych, takich jak AstraZeneca (międzynarodowy koncern farmaceutyczny), Marks & Spencer (biuro w Londynie w Wielkiej Brytanii), poznańska Biblioteka Raczyńskich, wrocławski oddział przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego XL Catlin czy Sąd Okręgowy w Poznaniu. Proponowane przez nią rozwiązania są przede wszystkim funkcjonalne, dopasowane do zadań, jakie będą spełniać jako miejsca spotkań, relaksu bądź pracy indywidualnej lub grupowej. Tym rolom podporządkowana jest nowoczesna forma, często ascetyczna i czysta (np. meble gabinetowe Maestro), a czasami bardziej elegancka, inspirowana zaokrąglonymi liniami stylu art déco (meble gabinetowe Tess). Projekty firmy wpisują się również we wciąż modny trend futurystyczny czy stanowią znakomite uzupełnienie industrialnych wystrojów wnętrz. Takie aranżacje sprawdzają się także w różnego typu salach konferencyjnych i szkoleniowych, które znajdują się w wielu hotelach, nie tylko nastawionych głównie na klienta biznesowego. Tu też najbardziej przyjazne dla użytkowników okazują się przestrzenie zorganizowane zgodnie z priorytetem funkcjonalności. Szczególnie pomysłowe rozwiązanie to składane stoły Flipper, wyposażone w kółka i dające się łączyć w dowolnych konfiguracjach w zależności od rodzaju prezentowanych materiałów, typu szkolenia, wielkości pomieszczenia czy liczby uczestników. Interesującym akcentem są elementy w żywych kolorach, nadające charakteru, ale nie przytłaczające i rozpraszające. W projektach Mikomax Smart Office wyraźnie widać całkiem słuszne przekonanie, że wygląd miejsca pracy i jego dostosowanie do potrzeb korzystających z nich osób ma ogromne znaczenie dla efektywności wykonywanych zadań.

SYSTEMY KLIMATYZACYJNE Bardzo istotna w hotelu jest cykliczna wymiana powietrza. Zapewniają ją systemy klimatyzacji i wentylacji. Ze względu na komfort gości muszą być one ciche. Oprócz tego powinny płynnie regulować temperaturę powietrza i nie powodować przeciągów. Do standardowego wyposażenia pokojów coraz częściej należy ścienny sterownik, dzięki któremu można zmieniać ustawienia według indywidu-

LATO-JESIEŃ 2016

©©MIKOMAX SMART OFFICE

SS Zestaw mebli gabinetowych linii Maestro od Mikomax Smart Office

alnych potrzeb. Zazwyczaj stosuje się in- ją specjalnej zabudowy, bo nie zajmują stalacje bazujące na połączeniu agregatu dużo miejsca. Nie wymienia się w nich też wody lodowej i poszczególnych klima- filtrów ani żadnych elementów ruchomych. konwektorów w pomieszczeniach albo Belki chłodzące dzieli się na pasywne system VRV, w którym jedna jednostka (przez które przepływa powietrze z pozewnętrzna współpracuje z wieloma kli- mieszczenia) i aktywne (korzystające ze matyzatorami (jednostkami wewnętrzny- świeżego powietrza z zewnątrz). mi). Najkorzystniej wypadają urządzenia Kompleksowe rozwiązanie wentylacyjnodające zsynchronizować się z tzw. BMS -grzewczo-chłodzące stanowią centrale (Building Management System – syste- z rewersyjną pompą ciepła, również stemem zarządzania budynkiem), ponieważ rowane zdalnie. Umożliwiają rezygnację pozwalają efektywnie i oszczędnie zarzą- z zewnętrznych agregatów skraplajądzać obiektem. Z tradycyjnymi rozwiąza- cych i wody lodowej. Są energooszczędniami z powodzeniem konkurują nowsze ne – wykorzystują jako energię tzw. ciepło wersje klimatyzacji, np. belki i stropy odpadowe. chłodzące. Mają one sporo zalet, m.in. są ciche i nie wywołują ciągów powietrza W POKOJU o zwiększonej prędkości, utrzymują równy Interesującym i wcześniej nieco nietypopoziom temperatury w różnych punktach wym wyposażeniem pokojów hotelowych pomieszczenia, nie trzeba w ich przypad- jest ekspres do kawy. O ile przyzwyczaku budować instalacji odprowadzania iliśmy się do obecności czajników i zeskroplin, wpływają na obniżenie zużycia stawów herbat umieszczonych na stoliku energii elektrycznej oraz nie wymaga- na użytek gości, o tyle sprzęt do zapaTT Składane stoły Flipper pozwalają dowolnie aranżować przestrzeń do pracy ©©MIKOMAX SMART OFFICE


211

©©EVA PARK LIFE & SPA

SS Nowoczesny „Lobby Bar” w EVA Park Life & Spa w Konstancinie-Jeziornie

rzania aromatycznego czarnego napoju wydaje się ciągle nowością. Jego rozpowszechnienie umożliwił jednak postęp technologiczny. Stosowany w gastronomii, także w kawiarniach i barach w hotelu, ekspres tradycyjny, czyli kolbowy, wymaga obsługi wykwalifikowanego baristy. Oczywiście, wielu z nas może sobie pozwolić na zakup takiego urządzenia do domu i nauczyć się przygotowywać kawę z jego pomocą, ale ta umiejętność uchodzi raczej za rzadką. Dlatego nikogo nie dziwi popularność ekspresów automatycznych, idealnie nadających się właśnie do pokojów hotelowych. Korzystanie z nich jest proste, polega na wybraniu odpowiedniego przycisku, a przyrządza się w nich i espresso, i cappuccino, i latte macchiato. Większe modele ze stałym podłączeniem do wody to często nieodłączny element wyposażenia sal konferencyjnych lub śniadaniowych. Mniejsze wersje sprawdzą się w użytkowaniu in-

dywidualnym. Wśród nich odrębną grupę stanowią urządzenia na kapsułki, chyba najłatwiejsze w obsłudze. Wystarczy wybrać konkretny rodzaj kawy z zestawu, załadować zamknięty hermetycznie pojemnik i ustawić program według wskazówek. Takie ekspresy są lekkie i mają ciekawy design, oferują je np. Nespresso i Dallmayr. Inne modele automatyczne produkuje firma Krups. Wyposażono je w młynek do ziaren, dyszę spieniającą do mleka i programy czyszczące. Swoim klasycznym wyglądem nawiązują do ekspresów kolbowych. Dzięki takiemu sprzętowi każdy gość może cieszyć się filiżanką doskonałej kawy z samego rana w zaciszu swojego pokoju. Do standardowego już wyposażenia hotelowego należą natomiast telewizory. Modele przeznaczone do takich właśnie obiektów mają zaprogramowane specjalne opcje, m.in. blokowanie dostępu do niektórych funkcji, co zapobiega przypadkowemu rozstrajaniu, ustawianie planszy

TT Młyn Jacka Hotel & Spa w Wadowicach – 50-metrowy Apartament Grafitowy ©©MŁYN JACKA HOTEL & SPA

powitalnej, i charakteryzują się szczególnymi parametrami, jak wyjście na dodatkowy głośnik (np. w łazience), matryca przystosowana do dłuższej pracy w ciągu doby. Najnowsze urządzenia zapewniają wyjątkową jakość obrazu przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia energii. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu technologii LED, czyli umieszczeniu w telewizorach LCD diod ledowych. Z jednej strony pozwala to na uzyskanie lepszego kontrastu, z drugiej umożliwia wyprodukowanie jeszcze cieńszych ekranów, prezentujących się w niemal niewidocznej obudowie niezmiernie elegancko. Goście mogą też do hotelowego sprzętu podłączać własne nośniki danych i odtwarzać z nich swoje pliki multimedialne, ustawić pobudkę lub automatyczne wyłączenie.

ELEMENTY DESIGNU Wystrój wnętrz obiektów noclegowych również podlega zmieniającym się modom. Podporządkowany jest całościowej koncepcji hotelu, która determinuje wybór odpowiedniego wykończenia. W przypadku podłóg duże znaczenie ma ich wytrzymałość na zużycie i upływ czasu. Naturalne materiały, np. drewno, właściwie pielęgnowane w procesie starzenia otrzymują walor klasycznego, nieprzemijającego piękna. Współczesne metody impregnacji pozwalają je z kolei dłużej utrzymać w doskonałym stanie. Tworzywa sztuczne dzięki nowoczesnym technologiom są natomiast bardziej wytrzymałe, mogą być barwione na dowolne kolory, mieć różnorodne faktury i inne dodatkowe zalety (łatwość w czyszczeniu, dobre tłumienie dźwięków, właściwości bakteriostatyczne itp.). Oprócz tego potrafią idealnie naśladować materiały naturalne lub łączyć się z nimi w formie interesujących kompozycji. Nowym trendem w podłogach hotelowych jest zastosowanie posadzek typowo przemysłowych, czyli betonowych bądź żywicznych. Świetnie wpisują się one w założenia minimalistycznych aranżacji, łatwo utrzymać je w czystości i trudno uszkodzić. Pozwalają na pokrycie każdej, nawet rozległej płaszczyzny jednolitą, gładką warstwą bez przejść czy fug. Podłogi betonowe w połączeniu z innymi detalami (drewnem, szkłem, kamieniem, metalem) uwypuklają te elementy wystroju wnętrza, zwracają na nie uwagę patrzącego. Posadzki żywiczne to niemal nieograniczone możliwości kreowania przestrzeni – zatapia się w nich dowolne wzory, obrazy, zdjęcia bądź logo i napisy, da się je wykończyć matowo albo na wysoki połysk. 

LATO-JESIEŃ 2016


212 TRENDY

©©HOT_ELARNIA HOTEL&SPA

SS Biały pokój w kompleksie HOT_elarnia w Puszczykowie pod Poznaniem

W wystroju wnętrz hotelowych nadal utrzymuje się eklektyzm i choć sama tendencja nie jest niczym nowym, to jej realizacja potrafi zaskoczyć. To zresztą jedna z zalet łączenia rozmaitych stylów pochodzących z różnych epok czy charakterystycznych dla odmiennych nurtów we wzornictwie. Takie komponowanie pozornie nieprzystających do siebie elementów uwypukla ich cechy, także te niewidoczne w klasycznych aranżacjach z ich użyciem. Za rozszerzenie tego eklektyzmu można uznać zestawianie ze sobą materiałów o innych fakturach, właściwościach i przeznaczeniu: zimnych w pierwszym odczuciu metali, szkła albo kamienia z ciepłym drewnem, tkaninami, miękkimi obiciami, eleganckiej skóry z surowością industrialnych pomieszczeń oświetlonych nietypowymi lampami kojarzącymi się z fabrycznymi halami, minimalistycznego wystroju z niezmiernie dekoracyjnymi detalami nawiązującymi do przepychu baroku. Uwagę skupiają wyjątkowe projekty

oświetleniowe. Dużą popularnością cieszy się też design z lat 50. i 60. XX w. – fornirowane meble, fotele na cienkich nogach, krzesła z siedziskiem z jednego kawałka sklejki (inspirowane krzesłem mrówka słynnego duńskiego projektanta Arne Jacobsena), stoliki kawowe z trójkątnym blatem o zaokrąglonych rogach. Aranżacje wnętrz są także uzupełnieniem architektonicznego planu jak najbardziej harmonijnego wkomponowania obiektu w otoczenie, z którego czerpią kolorystykę i którego cechy starają się oddać. Nie tylko bryła budynku pasuje do charakteru konkretnego obszaru – nowoczesnych rejonów miasta, historycznej zabudowy bądź naturalnych krajobrazów. Nawiązuje do niego również wygląd pomieszczeń, zazwyczaj stanowiący wariację na zadany temat z zastosowaniem pewnych elementów z okolicy lub przyswajający zastane warunki do swoich potrzeb jak w przypadku budynków zabytkowych poddanych renowacji.

TT „OVO Bar & Restaurant” w DoubleTree by Hilton Hotel Wroclaw ©©DOUBLETREE BY HILTON WROCŁAW

LATO-JESIEŃ 2016

INNOWACYJNE PROJEKTY Przy okazji warto wspomnieć o nowych inwestycjach hotelowych w Polsce wpisujących się we współczesne trendy. Niedaleko brzegów Wisły w warszawskiej dzielnicy Wawer powstał hotel sieci DoubleTree by Hilton. Do dyspozycji gości oddano w nim 359 pokojów i apartamentów z bardzo wygodnymi łóżkami Sweet DreamsTM, indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym i przewodowym dostępem do internetu czy dużymi telewizorami LCD LED, a także Salę Balową (o powierzchni prawie 2 tys. m²) idealną do organizowania bankietów i 20 sal konferencyjnych. W obiekcie działają „Restauracja Garden”, „Lobby Bar”, „Alchemy Bar”, „Zazen Entertainment Lounge” i „Spa Lounge”. Poza tym można skorzystać z oferty centrum spa i wellness oraz basenu z nisko zasoloną wodą, studia fitness i siłowni. Wnętrza charakteryzują się nowoczesną aranżacją z zastosowaniem ciekawych rozwiązań oświetleniowych i są utrzymane w eleganckiej kolorystyce beżów, brązów i szarości. Pierwszy w Polsce hotel sieci DoubleTree by Hilton otwarto jednak w Łodzi trzy lata temu (w 2013 r.), a najnowsza inwestycja zrealizowana pod tą marką – DoubleTree by Hilton Hotel Wroclaw (część kompleksu OVO Wrocław o futurystycznej opływowej bryle) – została oddana do użytku w sierpniu br. Znajduje się w niej 189 po-


213

©©HOTEL ALMOND BUSINESS & SPA

SS Lobby Hotelu Almond z kamiennymi płytami z onyksu przy recepcji

©©HOTEL ZAMEK RYN

SS Recepcja Hotelu Zamek Ryn na Mazurach

kojów (w tym w wersji deluxe i executive) i apartamentów (wśród nich jeden prezydencki z widokiem na Park Słowackiego z Panoramą Racławicką), 7 sal konferencyjnych, 317-metrowa sala balowa, restauracja z patio („OVO Bar & Restaurant”) dostępna dla gości z zewnątrz i zaplecze konferencyjne na światowym poziomie. Na uwagę zasługuje też z pewnością 4-gwiazdkowy Hotel Almond w Gdańsku, położony nad Motławą w dokładnie odtworzonych zabudowaniach fabryki marcepanu i kakao (objętych ochroną konserwatora zabytków) zaaranżowanych zgodnie z najnowszymi trendami. Można w nim przekonać się, jak harmonijnie łączą się ze sobą te dwa zupełnie odmienne style – proste wyposażenie w stonowanych kolorach idealnie współgra z surowością starych pomieszczeń zakładu produkcyjnego i ścianami z czerwonobrązowej cegły. W pokojach i apartamentach z indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do internetu i telewizją satelitarną umieszczono wygodne biurka do pracy. Po męczącym dniu goście mogą zrelaksować się w strefie spa i wellness (z sauną suchą, parową, jacuzzi i pięcioma gabinetami zabiegowymi) lub popływać w basenie z niechlorowaną wodą oczyszczaną roztworem koloidalnym srebra.

Intrygująco zapowiada się oprócz tego inna stołeczna inwestycja – hotel i centrum konferencyjne (otwarcie ma odbyć się pod koniec 2017 r.), projektowane w sercu Starej Pragi na terenie Warszawskiej Wytwórni Wódki Koneser, obecnie w Centrum Praskim Koneser. Plany zagospodarowania całego 5-hektarowego obszaru wyglądają naprawdę imponująco, a obejmują m.in. również powstanie lokali mieszkaniowych, biurowych i usługowych, barów i restauracji oraz Muzeum Polskiej Wódki. To świetny pomysł na rewitalizację tego rejonu Warszawy i przyciągnięcie do niego także gości zagranicznych. Projekt doskonale wpisuje się poza tym we współczesną tendencję wykorzystywania dawnych budynków fabrycznych i nadawania ich wnętrzom nowego wyglądu przy jednoczesnym zachowaniu najcharakterystyczniejszych cech tej już historycznej architektury. Otwarty w zabudowaniach byłej destylarni hotel będzie należał do marki

Moxy (sieć Marriott International), która stawia na kreatywne rozwiązania i kieruje swoją ofertę do osób ceniących współczesne wzornictwo. Do dyspozycji gości zostanie oddanych 141 pokojów, podziemny parking i bar. Mają mieć oni też zapewniony dostęp do nowoczesnych technologii, szybkiego bezprzewodowego internetu i samoobsługowego serwisu cateringowego Grab&Go przez całą dobę. Ogromnym atutem Centrum Praskiego Koneser jest jego lokalizacja – dzięki istniejącym w pobliżu przystankom tramwajowym i autobusowym oraz stacji metra szybko dostaniemy się stąd na warszawskie klimatyczne Stare Miasto czy do Śródmieścia. W Polsce wciąż wznoszone są kolejne obiekty hotelowe czerpiące inspiracje ze światowych trendów. Nasz rynek przyciąga inwestorów, dlatego co roku możemy przyglądać się, jak na mapie kraju pojawiają się interesujące realizacje zamysłów projektantów, trzymające bardzo wysoki poziom. 

TT Projekt spójnej architektonicznie zabudowy Centrum Praskiego Koneser ©©CENTRUM PRASKIE KONESER

LATO-JESIEŃ 2016


214 PORADNIK TURYSTYCZNY

UBEZPIECZENIE W PODRÓŻY JERZY MOSKAŁA

©©MAŁOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/A. MARCINIAK

<< Podróżujemy coraz częściej i dalej, a wyjazdy, zarówno turystyczne, jak i służbowe, stały się dla nas niemal codziennością. Korzystamy z samolotów, pociągów, samochodów, autobusów, promów czy luksusowych statków wycieczkowych, zatrzymujemy się w hotelach, pensjonatach, apartamentach, a nawet na kempingach. Dlatego warto i przy takich okazjach pomyśleć poważnie o zdrowiu swoim i naszych najbliższych. Nikt z nas nie zamierza chorować i zazwyczaj staramy się wierzyć, że nie przydarzy się nam żaden wypadek, ale nierozsądnym posunięciem byłoby zdać się w kwestii własnego życia i kondycji tylko na los. W tej sytuacji powinniśmy zadbać o odpowiednie ubezpieczenie. >>

N

ajbardziej narażeni na kontuzje jesteśmy podczas uprawiania sportów, szczególnie tych ekstremalnych. Coraz częściej planujemy aktywny wypoczynek, np. wybieramy się na trekking, wspinaczkę górską, wycieczkę rowerową bądź wakacje nad wodą urozmaicone nauką wind- i kitesurfingu. W tym przypadku nie zapominamy zwykle o dodatkowym pakiecie ubezpieczeniowym. Warto jednak zdecydować się na niego także, jeśli zamierzamy jedynie wylegiwać się na słonecznej plaży pod wysmukłymi palmami kokosowymi. W końcu według statystyk do największej liczby wypadków dochodzi w domach, czyli tam, gdzie stajemy się mniej uważni, bo sądzimy, że nic nam nie grozi. Świat prezentowany w folde-

LATO-JESIEŃ 2016

rach turystycznych zawsze wygląda jak wymarzona kraina spokoju i beztroskiej radości. Takim też zwykle okazuje się na miejscu, ale nawet w modnych kurortach mogą spotkać nas problemy zdrowotne związane z niezbyt szybką aklimatyzacją lub słabą odpornością na zmiany w codziennym menu. Przykre niespodzianki przytrafiają się również po drodze. Nawet podczas zwykłej podróży do Barcelony turyści bywają celem grup złodziei, którzy okradają ich z dokumentów, sprzętu elektronicznego albo (choć rzadziej) bagażu. Takie nieprzyjemne doświadczenie było udziałem lecących ze mną do Katalonii znajomych. Na szczęście, możemy zabezpieczyć się na wypadek podobnych okoliczności.


215

©©TOM BRENDT

WW Zabezpieczone łańcuchami wejście na Świnicę w Tatrach Wysokich

SS Na Fuerteventurę do centrum René Egli ściągają miłośnicy kitesurfingu

Oczywiście, jeśli dysponujemy odpowiednimi środkami, uda nam się wybrnąć z mnóstwa trudnych sytuacji, ale zazwyczaj będzie to wymagało wydania znacznie większej kwoty niż zakup ubezpieczenia. Argument finansowy jest kluczowy dla możliwości obniżenia ryzyka w podróży – koszty pakietów wyjazdowych nie są wygórowane i co najważniejsze dzięki dużej różnorodności pozwalają zaspokoić rozmaite potrzeby poszczególnych klientów. Przed wyruszeniem w drogę warto więc przyjrzeć się uważnie ofertom ubezpieczycieli i dowiedzieć się, czy nie zostaliśmy już objęci jakimś rodzajem ochrony. Pomocne w podjęciu decyzji powinno okazać się krótkie zestawienie rozwiązań przeznaczonych dla osób podróżujących po Polsce i świecie.

Karta może uchronić turystę przed nadmiernymi wydatkami na naprawę w innym kraju. Zwykle są one za granicą dużo wyższe niż w Polsce.

UBEZPIECZENIE SAMOCHODU Przegląd propozycji dostępnych na rynku zaczniemy od ubezpieczeń pojazdów. Wiele osób ma często wykupiony dla swojego auta pakiet obejmujący także wyjazdy do krajów Unii Europejskiej. W przypadku odwiedzania państw spoza wspólnoty konieczne będzie zaopatrzenie się w tzw. Zieloną Kartę, która jest Międzynarodowym Certyfikatem Ubezpieczeniowym. Posiadacz takiej karty objęty zostaje ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej. W jej ramach zarówno w granicach Unii Europejskiej, jak i poza jej obszarem (w krajach ujętych w umowie) obowiązuje tzw. Car Assistance (CA). Ubezpieczenie pokrywa koszty związane z zakwaterowaniem w trakcie awarii samochodu, a w pewnych przypadkach też te, które pociąga za sobą wynajęcie samochodu zastępczego na czas oddania pojazdu do serwisu. Zielona

UBEZPIECZENIE ZDROWOTNE W podróży bardzo duże znaczenie ma ubezpieczenie zdrowotne. Koszty opieki lekarskiej w państwach Unii Europejskiej pokrywa EKUZ, czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego. Jest to rozwiązanie niezmiernie wygodne dla osób z Polski, bo opłaty za usługi medyczne na terenie innych krajów Europy bywają wyjątkowo wysokie. Kartę szczególnie warto polecić turystom, którzy wykupili ubezpieczenie turystyczne nie zawierające zdrowotnego (np. NNW i OC). Takie połączenie pozwala czuć się komfortowo podczas wyjazdu. Nie jest to – niestety – rozwiązanie doskonałe. Przede wszystkim EKUZ obowiązuje tylko na obszarze Unii Europejskiej i państw tworzących Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu (EFTA). Bezpłatnie skorzystamy z nim jedynie z publicznych placówek służby zdrowia, za wizytę w prywatnym gabinecie czy szpitalu trzeba zapłacić. W zależności od lokalnych przepisów musimy się liczyć z dodatkowymi kosztami, jakie ponoszą również miejscowi. Oprócz tego karta nie obejmuje transportu pacjenta do Polski. Warto pamiętać, że EKUZ ma w przypadku większości osób ważność 6 miesięcy (5-letni wariant otrzymują tylko emeryci). Zaświadczenie wydają placówki NFZ pod warunkiem, że odprowadzamy składki zdrowotne. Powinno ono stanowić podstawowy dokument ubezpieczeniowy w podróży po Europie, 

LATO-JESIEŃ 2016


216 PORADNIK TURYSTYCZNY

©©HANSEMERKUR

gdyż pozwoli nam zaoszczędzić na bardzo wysokich kosztach leczenia za granicą, na których zwrot przy braku karty raczej nie możemy liczyć.

PAKIET TURYSTYCZNY Dla osób planujących urlop najistotniejszy jest ubezpieczeniowy pakiet turystyczny. W zależności od rodzaju wyjazdu składa się on z różnych komponentów. Inaczej będzie ułożona propozycja dla turysty nastawionego na wypoczynek na plaży i zwiedzanie zabytków, inne zestawienie zostanie przygotowane dla miłośnika wycieczek górskich czy amatora żeglarstwa i sportów wodnych chcących spędzić czas aktywnie. Przykład takiego pakietu turystycznego stanowi ubezpieczenie dla wielbicieli białego szaleństwa, które oferuje np. HanseMerkur. Zawiera ono ubezpieczenie sprzętu narciarskiego i sportowego, przejęcie opłat za wypożyczenie wyposażenia w przypadku uszkodzenia lub przy opóźnionej dostawie, pokrycie kosztów rehabilitacji w Polsce oraz akcji ratowniczej i poszukiwań na miejscu, ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej na osobie i rzeczy oraz dostęp do czynnego całą dobę Centrum Alarmowego. Mimo tak wielu korzyści, jakie zapewniają pakiety turystyczne, dla wielu osób wciąż nie jest to produkt, o którym myślą przed wyjazdem w pierwszej kolejności. Skupiamy się raczej na celu naszej podróży – ośnieżonych stokach i wysokich szczytach albo złotym piasku, kolorowych drinkach pod palmami, próbowaniu lokalnych potraw i oglądaniu zabytków. To zresztą całkiem zrozumiałe, urlop ma być przyjemny, spełnić nasze marzenia o odwiedzeniu pięknych miejsc. Foldery turystyczne obiecują nam beztroskie waTT Warto zadbać o ubezpieczenie także w przypadku wyjazdu rodzinnego ©©HANSEMERKUR

SS Pakiet odwołania i rezygnacji można kupić w 5 krokach przez internet

kacje, bo to właśnie stanowi ich zadanie. Rozmyślanie o ryzyku związanym z wyjazdem psuje nam ten obraz. Dlatego na ubezpieczenie bardzo często decydujemy się w ostatniej chwili, co wiąże się nie tylko z niepotrzebnym stresem, ale co najważniejsze możliwością, że wykupiony pakiet będzie nie do końca tym, czego tak naprawdę potrzebujemy. Tym problemem zajęła się firma April, która oferuje ubezpieczenie całoroczne Twoja Karta Podróże. Utrzymuje ono ważność przez 365 kolejnych dni i obowiązuje bez względu na liczbę wyjazdów na całym świecie oprócz USA, Kanady, Australii, Japonii i Białorusi. Takie rozwiązanie jest szczególnie wygodne dla tych, którzy często jeżdżą za granicę. Nie muszą wówczas za każdym razem wybierać się znowu do ubezpieczyciela. Inną zaletę Twojej Karty Podróże stanowi jej niższy koszt niż w przypadku dwóch oddzielnych polis. Przykładowo w ocenie April Polska średnia wartość dobrego ubezpieczenia na wyjazd to nawet 200 zł, podczas gdy Twoją Kartę Podróże Classic wyceniono na 249 zł. Wydatek zwraca się już przy drugiej wyprawie. Dla osób wypoczywających za granicą zarówno w lato, jak i zimą to korzystne wyjście. Z taką polisą możemy bez problemu pozwolić sobie też na nieplanowane wycieczki, np. w długi majowy weekend. Twoja Karta Podróże ma również różne wersje. Obok Twojej Karty Podróże Classic istnieją Twoja Karta Podróże Sport dla klientów uprawiających za granicą sporty ekstremalne i wysokiego ryzyka (m.in. skoki ze spadochronem i na bungee, kolarstwo górskie, nurkowanie z butlą, jazdę na nartach wodnych, rafting, kitesurfing, surfing i sporty walki) oraz Twoja Karta Podróże Student przeznaczona dla osób od 1. do 28. roku życia. Wszystkie rodzaje obejmują ubezpieczenie w razie nagłego zachorowania lub nieszczęśliwego wypadku za granicą w postaci pokrycia kosztów leczenia i transportu oraz dodatkowo ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, a także opłacenie wydatków na rehabilitację i ochronę rzeczy osobistych Komfortowa Kieszeń.

UBEZPIECZENIA OC I NNW Do tzw. nieszczęśliwych wypadków dochodzi częściej w trakcie aktywnego wypoczynku. Dobrym przykładem będą tu wyjazdy narciarskie. Podczas szusowania po stoku łatwo na kogoś wpaść. Nawet gdy zdobyliśmy już duże doświadczenie w poruszaniu się na nartach, otaczające nas osoby mogą nie mieć takich umiejętności i nie zawsze uda nam się uniknąć kolizji. Na taką okoliczność przewidziane są ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC)

LATO-JESIEŃ 2016


217

©©YOUTH PROJECTS MANAGEMENTS/WWW.EURO26.PL

i następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Najczęściej nie wiążą się z nimi dodatkowe usługi, jak pokrycie kosztów transportu po wypadku (np. śmigłowcem lub łodzią). Warto pamiętać, że polisy OC i NNW obejmują nie tylko narciarstwo, ale dotyczą coraz większej liczby aktywności, m.in. sportów wodnych i motorowodnych, wind- i kitesurfingu, a nawet żeglarstwa.

UBEZPIECZENIE KOSZTÓW REZYGNACJI Z WYJAZDU Bardzo często planujemy nasze podróże ze znacznym wyprzedzeniem. Nierzadko na zakup wycieczki wakacyjnej decydujemy się już w styczniu, wyjazdy służbowe wpisujemy w grafik pół roku wcześniej. To zazwyczaj korzystne wyjście pod względem finansowym. Jednak nieprzewidziane sytuacje potrafią uniemożliwić realizację naszych planów, szczególnie związanych z urlopem wakacyjnym. Niestety, w większości takich przypadków zmuszeni bywamy do dodatkowych wydatków, jakie pociąga za sobą zrezygnowanie z usługi. Sposobem na uniknięcie takiej niedogodności jest wykup ubezpieczenia kosztów rezygnacji z podróży. HanseMerkur w swojej ofercie ma np. polisy w kwocie poniżej 2,5 proc. ceny wyjazdu (te obejmujące jedynie koszty rezygnacji zaczynają się od 9 zł, a pakiety z ubezpieczeniem turystycznym – od 25 zł). Upoważniają one do zwrotu wydatków powstałych z racji odwołania planów z powodu nagłej choroby, śmierci zawierającego umowę albo jego bliskiej osoby, utraty mienia, uszkodzenia protez czy nietolerancji szczepionek. W tych sytuacjach ubezpieczenie minimalizuje nasze straty finansowe.

UBEZPIECZENIE Z KARTAMI DINERS CLUB

SS Karta EURO26 dla osób w wieku od 5 do 30 lat ma 5 wariantów

Ochrona ubezpieczeniowa jest bezpłatna w przypadku sfinansowania wyjazdu za pomocą karty Diners Club (np. opłacenia biletu, wycieczki z biura podróży, zakwaterowania, tankowania auta, wynajmu pojazdu za granicą). Ubezpieczenie zaczyna wówczas obowiązywać automatycznie i nie trzeba żadnych dodatkowych działań. Przykładowo w trakcie podróży zagranicznej, na którą wyruszamy samochodem, wystarczy zatankować w Polsce i zapłacić za paliwo kartą Diners Club, a następnie w ciągu 24 godzin od przekroczenia granicy dokonać przynajmniej jednej transakcji przy użyciu jakiejkolwiek karty płatniczej. Diners Club oferuje także wykupienie ubezpieczenia w dwóch innych wariantach: w wersji opłaty abonamentowej (tylko 10 zł miesięcznie) lub jednorazowego pakietu za 67 zł. Kwoty polisy sięgają nawet 1 mln zł, więc zapewniają poczucie bezpieczeństwa podczas każdego wyjazdu zagranicznego. Oprócz tego ochronę ubezpieczeniową można rozszerzyć o dodatek obejmujący Polskę. Do końca października 2016 r. trwa promocja na firmową kartę Diners Club LOT, która poza opisanym pakietem pozwala na zbieranie punktów i ich wymianę na mile w programie Miles & More, wstęp do saloników na wielu lotniskach świata, korzystanie z tzw. przejść Fast Track i gwarantuje inne przywileje (oferta dostępna na stronie internetowej).

UBEZPIECZENIE Z KARTĄ KREDYTOWĄ Również banki oferują posiadaczom złotych i platynowych kart kredytowych ubezpieczenie turystyczne. Stanowi ono ciekawą alternatywę dla polis indywidualnych, ponieważ zazwyczaj  TT Karty Diners Club to doskonałe rozwiązanie dla aktywnych podróżników ©©DINERS CLUB

Odpowiedniej ochrony potrzebujemy zarówno podczas zagranicznych wyjazdów rodzinnych i wypoczynkowych, jak i służbowych. W trakcie wszystkich takich wojaży sprawdzają się karty Diners Club z ubezpieczeniem w podróży (www.dinersclub.pl). Co ważne, obejmuje ono nie tylko ich posiadaczy, ale też członków ich rodziny, natomiast w przypadku karty firmowej – współpracowników. Polisa ma charakter globalny z wyłączeniem terenów, gdzie prowadzone są działania wojenne. W pakiecie znajdują się ubezpieczenie kosztów leczenia i wsparcie typu assistance, ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej i ubezpieczenie odwołania, przerwania albo opóźnienia podróży już powyżej 4 godzin, obsługa prawna, pokrycie wydatków związanych z chorobami przewlekłymi i wypadkami, które mogą nas spotkać poza krajem.

LATO-JESIEŃ 2016


218 PORADNIK TURYSTYCZNY piero po udokumentowaniu poniesionych kosztów (na podstawie rachunków i faktur) towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci nam odszkodowanie.

UBEZPIECZENIE DLA STUDENTÓW

©©HANSEMERKUR

SS Dzięki odpowiedniej polisie można beztrosko cieszyć się z podróży

za w yd a n i e ka r t y, a t y m s a m y m i d o ł ą c zo n ą d o n i e j dodatkową ochronę dla użytkownika nie ponosimy żadnej opłaty. Pakiety różnią się w zależności od konkretnej instytucji, jednak do ich wspólnych cech należy zaliczyć ubezpieczenie kosztów leczenia i transportu medycznego, natychmiastowe wsparcie typu assistance i ubezpieczenie bagażu. Złote i platynowe karty kredytowe przeznaczone są dla bardziej zamożnych klientów (wymagany miesięczny dochód minimalny oscyluje w granicach 4 tys. zł, choć czasem musi być dużo wyższy). Posiadacze np. Visy Gold w Banku Millennium otrzymują ochronę ubezpieczeniową (świadczoną przez Generali T.U. S.A.) obowiązującą przez 62 dni podróży zagranicznych w każdym roku od daty aktywacji karty. Rozpoczyna się ona od momentu opuszczenia terytorium Polski (pod warunkiem opłacenia Visą Gold kosztów zorganizowanej imprezy turystycznej, np. wycieczki czy biletu na środek transportu obsługiwany przez zawodowego przewoźnika) lub dokonania transakcji tym narzędziem płatniczym poza granicami naszego kraju i wygasa z chwilą powrotu do niego bądź wraz z upływem wspomnianego okresu. Ubezpieczeniem objęty jest posiadacz karty. Czarna karta Millennium MasterCard World Elite / Elite VIP z kolei uprawnia do ochrony ubezpieczeniowej na wyjeździe zagranicznym bez konieczności jej użycia w jego trakcie (z wyjątkiem udziału własnego w ubezpieczeniu wypożyczonego pojazdu, który wymaga opłacenia kartą wynajmu). Warto podkreślić, że kwoty ubezpieczeń w przypadku NNW wynoszą aż do 500 tys. euro, a przy leczeniu za granicą – aż do 1 mln euro. Polisa obejmuje wypadki w podróży, koszty leczenia i hospitalizacji poza Polską, anulowanie wyjazdu, opóźnienie w dostarczeniu bagażu albo jego utratę, opóźnienie wylotu, ubezpieczenie bagażu, udział własny w ubezpieczeniu wynajętego samochodu, utratę gotówki pobranej z bankomatu oraz rzeczy osobistych w wyniku kradzieży z włamaniem lub rabunku. Co bardzo istotne, do korzystania z takiej ochrony upoważnieni są zarówno posiadacz karty, jak i członkowie jego rodziny. Zazwyczaj bankowe pakiety ubezpieczeniowe nie dotyczą wypadków wynikających z uprawiania sportów, szczególnie tych ekstremalnych. Na wyjazdy aktywne przyda się więc dodatkowa ochrona. Jak widać, ubezpieczenie z banku sprawdza się raczej w podróżach służbowych. Warto pamiętać, że przy korzystaniu z niego musimy najpierw pokryć wydatki z własnej kieszeni, a do-

LATO-JESIEŃ 2016

Również osoby studiujące chętnie wyjeżdżają za granicę, korzystają ze stypendiów i programów wymian międzyuniwersyteckich, chcą poznawać świat. Ze względu na swój status otrzymują różnego rodzaju zniżki, w tym także ubezpieczeniowe. Dla studentów wygodne rozwiązanie stanowi uprawniająca do rabatów m.in. w sklepach, gastronomii i hostelach Karta EURO26, która występuje w 5 wariantach: bez ubezpieczenia oraz z ubezpieczeniem tylko na terenie Polski lub na obszarze Polski i innych państw świata (oprócz USA i Kanady) w wersji tradycyjnej albo obejmującej uprawianie sportów. To produkt przeznaczony dla osób od 5. do 30. roku życia. Podobny system ubezpieczeń dla młodzieży oferuje międzynarodowa legitymacja ISIC dla studentów studiów stacjonarnych i podyplomowych uczelni państwowych i prywatnych bez ograniczenia wieku oraz uczniów szkół średnich i gimnazjów powyżej 12. roku życia. Ją też wzbogacono o możliwość dołączania pakietów ubezpieczeniowych, które obowiązują na terytorium naszego kraju lub również poza nim (znów z wyłączeniem USA i Kanady oraz Australii i Japonii, choć zasięg da się o nie rozszerzyć za dodatkową opłatą).

WYSZUKIWANIE OFERT Kiedyś nie było możliwości łatwego dotarcia do wszystkich ofert i porównania warunków i cen poszczególnych ubezpieczeń. W przebrnięciu przez gąszcz zapisów ogólnych w propozycjach różnych towarzystw ubezpieczeniowych klienta wspomagał agent turystyczny w biurze podróży. W dobie powszechnego dostępu do internetu, a co za tym idzie, także ogromu informacji coraz częściej posługujemy się specjalnymi porównywarkami i kalkulatorami polis. Pozwalają one szybko przeszukać bazę oferowanych przez ubezpieczycieli produktów, żeby wybrać ten najkorzystniejszy z punktu widzenia naszego wyjazdu. Jednak mimo istnienia takich udogodnień nadal warto pamiętać o szczegółowym przejrzeniu warunków ubezpieczenia turystycznego. Żaden system nie zajmie się za nas dokładnym studiowaniem tych zapisów.

NIETYPOWE UBEZPIECZENIA Poza standardowymi pakietami ubezpieczającymi podróżnych na rynku istnieją jeszcze oferty mniej typowe, które również bywają przydatne dla wyjeżdżających. Wśród nich można wymienić te dotyczące zwierząt domowych, komunikacyjne, związane ze spóźnieniami środków transportu itp. Przykład niestandardowej polisy, która staje się powoli coraz bardziej popularna, stanowi ubezpieczenie wysokogórskie. Przeznaczone jest dla osób planujących wspinaczkę na znacznych wysokościach, np. w Himalajach czy Andach. Co ciekawe, pakiety sprzedawane w Polsce są niezwykle drogie, ale jeśli przyłączymy się do organizacji alpejskich, mamy szansę na zakup takiej samej oferty w niższej cenie. N i e t y p o w e u b ez p i e c ze n i a o b e j m u j ą t eż t e r y t o r i a , w których odbywają się działania wojenne lub występ u j e za g roże n i e t e r ro r y s t yc z n e. P r ze d w y r u s ze n i e m w drogę warto dokładnie sprawdzić sytuację w krajach stanowiących cel naszej podróży i warunki umowy z ubezpieczycie-


219

©©UBEZPIECZENIA ONLINE.PL/WWW.POLISATURYSTYCZNA.PL

lem. Polisy mogą zawierać klauzule wyłączające takie miejsca z zakresu ochrony. Dotyczy to szczególnie państw arabskich i afrykańskich. Obok tradycyjnych ofert pojawiają się na rynku także pewne ciekawostki. Ostatnio w Polsce wprowadzono ubezpieczenia od złej pogody. Wypłatę w jego ramach klient otrzymuje w przypadku wystąpienia w danym okresie niekorzystnych warunków atmosferycznych. Jeśli weźmiemy pod uwagę niepewność sytuacji pogodowej (zwłaszcza latem) na Mazurach albo nad Bałtykiem, takie rozwiązanie nie wydaje się pozbawione sensu. Rynek ubezpieczeń turystycznych czy szerzej podróżnych jest niezmiernie zróżnicowany. Gdy podejmujemy decyzję o zakupie polisy, rozejrzyjmy się najpierw za podstawowymi produktami, np. dotyczącymi samochodu bądź jak EKUZ zapewnianymi przez

SS Wyszukiwanie i kalkulacja ubezpieczeń turystycznych w internecie

NFZ. Następnie zastanówmy się nad rozszerzeniem standardowych świadczeń, szczególnie jeśli planujemy aktywny wypoczynek, w tym uprawianie sportu. Koszt udzielenia pomocy przez miejscowe służby w górach czy na wodzie może być na tyle wysoki, że nie warto zdawać się na łut szczęścia. Trzeba również zaznaczyć, że osoby wybierające się na wyjazdy wypełnione aktywnością fizyczną powinny pomyśleć o ubezpieczeniu turystycznym sprofilowanym pod kątem kontuzji i wypadków najczęściej towarzyszących uprawianemu przez nie rodzajowi sportu. Jeśli podróżujemy w celach biznesowych, a mamy kartę Diners Club lub kredytową, dowiedzmy się, jakie usługi ubezpieczeniowe mogą zostać dołączone do tych produktów. Wśród mnóstwa dostępnych ofert każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. 

LATO-JESIEŃ 2016


220 POLACY W TURYSTYCE

SZALENIE FASCYNUJĄCE NORWEGIA I SZWAJCARIA << Nasza rodaczka Olga Kozioł, współwłaścicielka firm Aurora Tour i Swiss Club, które mają siedziby w Norwegii i Szwajcarii, w rozmowie z Michałem Domańskim. >> ©©AURORA TOUR I SWISS CLUB

Jak doszło do tego, że związała Pani swoje życie z Norwegią i Szwajcarią? Dlaczego Pani wybór padł właśnie na te dwa europejskie państwa? N o r weg i a p o j aw i ł a s i ę w m o i m ż yc i u z u p e ł n i e p r z y padkowo. Gdy z Florydy lecieliśmy z mężem na krótkie wakacje do tego kraju, nie przypuszczaliśmy, że nasze serca pozostaną w Skandynawii do dziś. Od zawsze uwielbiałam fiordy i ich dziki krajobraz, dzięki któremu człowiek czuje się zupełnie wolny, niemal odseparowany od otaczającego go świata pełnego chaosu. Jeśli dodatkowo ma się okazję zobaczyć niesamowite zjawisko, jakim jest zorza polarna, ruchomy obraz na niebie przypominający tańczącą jedwabistą tkaninę zmieniającą barwę, to naprawdę można zakochać się w tym miejscu i nie pragnąć dalszych wojaży. Ze Szwajcarią związałam się natomiast podczas wyjazdu na narty. Nigdzie indziej nie znalazłam piękniejszych rejonów do uprawiania sportów zimowych, wspanialszych tras rowerowych ani szlaków pieszych czy wspinaczkowych niż w tym kraju. Oprócz tego tutejsze niezmiernie malownicze jeziora położone wśród strzelistych szczytów robią na każdym ogromne wrażenie.

po łacinie aurora borealis. Drugie przedsięwzięcie – Swiss Club – nastawione jest na zachęcenie do wypraw turystycznych po Szwajcarii.

XX W tym letnio-jesiennym wydaniu magazynu All Inclusive prezentujemy Państwu Polkę, która działa prężnie w turystyce w dwóch bogatych europejskich państwach, słynących również z niezmiernie spektakularnych krajobrazów, czyli w Norwegii i Szwajcarii. Przeprowadzamy rozmowę z Olgą Kozioł, starającą się przybliżać naszym rodakom piękno nie tylko norweskich fiordów i zorzy polarnej, ale i górzystej ojczyzny Helwetów. W kolejnym numerze (zimą 2016/2017 r.) udamy się w odwiedziny do chorwackiej Dalmacji, nad malownicze wybrzeże Morza Adriatyckiego. Spotkamy się w uroczym i zabytkowym Splicie z pełną pasji Agnieszką Puszczewicz, właścicielką i założycielką biura podróży ILIJADA DMC, radzącą sobie doskonale w branży turystycznej w Chorwacji. Już teraz zapraszamy serdecznie do lektury! MICHAŁ DOMAŃSKI

Czy trudno pracuje się w turystyce w Królestwie Norwegii i Konfederacji Szwajcarskiej? Czym się charakteryzują tamtejsze bogate rynki? Myślę, że wszystko zależy od otaczających nas ludzi. Jeżeli ktoś ma pasję, chce pokazać ludziom coś, czego nigdy nie zapomną, i sprawia, że klienci są w pełni usatysfakcjonowani z wyjaz-

Co wpłynęło na to, że zdecydowała się Pani poświęcić branży turystycznej? Jaka jest historia powstania firm Aurora Tour i Swiss Club? Wybraliśmy tę drogę zawodową przede wszystkim ze względu na wielką pasję podróżowania i poznawania przepięknych i nietypowych miejsc. Teraz możemy podzielić się naszymi doświadczeniami, wrażeniami i emocjami z innymi osobami lubiącymi zwiedzać świat. Po pewnym czasie firmę w Norwegii nazwaliśmy Aurora Tour od zjawiska zorzy polarnej na półkuli północnej, czyli TT W Norwegii mamy szansę podziwiać zachwycające zorze polarne ©©GAUTE BRUVIK/VISITNORWAY.COM

LATO-JESIEŃ 2016

©©SWISS-IMAGE.CH/ANDREA BADRUTT

SS Corvatsch Park leżący koło szwajcarskiego kurortu St. Moritz

du, a nawet otrzymują więcej niż się spodziewają, to naprawdę nietrudno pracuje mu się w branży turystycznej. Oferty biur w Norwegii różnią się od tych ze Szwajcarii. Wyprawa na obserwowanie zorzy polarnej jest nie tylko przejażdżką samochodem terenowym. To kameralna wycieczka w gronie osób z całego świata urozmaicona ogniskiem i wspólnym posiłkiem, na który składają się regionalne przekąski i gorące napoje. Całą przygodę upamiętnia na zdjęciach profesjonalny fotograf. Poza tym można się także wybrać np. na wyprawy psim zaprzęgiem, wędrówkę na lodowiec, rejs po morzu w poszukiwaniu waleni, rajdy skuterami śnieżnymi, nurkowanie, wędkowanie bądź przemierzanie narciarskich tras biegowych. Na poznawanie różnorodnej kulturowo Szwajcarii natomiast z pewnością trzeba poświęcić trochę więcej czasu. Program wyjazdu zależy od tego, co pragniemy przeżyć i jakiego rodzaju atrakcje nas interesują. Do wyboru mamy jazdę na nartach, wycieczki rowerowe pośród spektakularnych krajobrazów, trekking na lodowce, orzeźwiającą kąpiel w rzece u podnóża wodo-


221

©©ALEX CONU/VISITNORWAY.COM

spadu i mnóstwo innych możliwości. Każde z tych dwóch bardzo dobrze zorganizowanych państw oferuje naprawdę wiele, a wizyta w nich wzbudza dużo pozytywnych emocji.

SS Jezioro Svartvatnet w pobliżu norweskiej zatoki Tysfjorden

W jaki sposób próbuje Pani promować swoją działalność na rynku polskim? Z kim współpracujecie już w naszym kraju? Uważam, że w dzisiejszych czasach promowanie własnej firmy nie stanowi zbytniej trudności. Warto zainwestować w stronę internetową i starać się pełnić funkcję sponsora na dużych imprezach. Dzięki tym ostatnim działaniom pozyskaliśmy naszych pierwszych klientów. Później to właśnie oni przyciągnęli do nas kolejne osoby. W ten sposób osiągamy bardzo dobre wyniki, co potwierdza m.in. nasza obecność w serwisie turystycznym TripAdvisor, który przyznał nam certyfikat jakości za niezmiernie pochlebne recenzje. Również na portalu społecznościowym Facebook codziennie otrzymujemy od naszych zadowolonych klientów pozytywne opinie.

Czy firmy Aurora Tour i Swiss Club mogą się pochwalić znaczną liczbą polskich turystów? Co cieszy się największą popularnością wśród naszych rodaków odwiedzających Norwegię i Szwajcarię? Jeżeli chodzi o klientów z Polski, to przede wszystkim ogromnym zainteresowaniem cieszą się wśród nich wyprawy na podziwianie zorzy polarnej w Królestwie Norwegii i rajdy rowerowe wśród zapierających dech w piersiach szwajcarskich szczytów. Jednak muszę – niestety – przyznać, że do tej pory z naszych usług najczęściej korzystają osoby z Azji, Ameryki Północnej, Indii, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. 

©©SWISS-IMAGE.CH/MARKUS GREBER

SS Szlak rowerowy wiodący wzdłuż trasy Ekspresu Bernina w Szwajcarii

Dlaczego – Pani zdaniem – warto zobaczyć norweskie fiordy, zorzę polarną i alpejskie krajobrazy ojczyzny Helwetów? Co jest w nich takiego spektakularnego, niezmiernie fascynującego? Sądzę, że te dwa kraje należy odwiedzić właśnie dlatego, że są… szalenie fascynujące. Podróż zarówno do Norwegii, jak i Szwajcarii stanowi niezapomniane przeżycie, nawet dla najbardziej wybrednych globtroterów. Fiordy i Alpy znakomicie oddają wielki majestat natury, dzikiej i pięknej zarazem. Magiczna zorza polarna z kolei przypomina powstające na naszych oczach zadziwiające dzieło szalonego malarza przesuwającego pędzlem po niebie. To wszystko (i znacznie więcej) po prostu trzeba zobaczyć! 

e-mail: tromso@auroratour.no | www.auroratour.no e-mail: swissclubkoziol@gmail.com | www.swissclub.eu

LATO-JESIEŃ 2016


222

ZNAJDŹ NAS: XX

W Sejmie RP, ul. Wiejska 4/6/8, Warszawa – egzemplarze magazynu otrzymują posłowie na SEJM RP

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi wszystkich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie

XX

Krajowa Izba Sportu (KIS), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do KIS

XX

Polska Izba Turystyki (PIT), każde wydanie All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIT

XX

Izba Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej (ITRP), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują za pośrednictwem izb regionalnych wszystkie firmy zrzeszone w ITRP

XX

Polsko-Chińska Izba Gospodarcza (PCHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do PCHIG

XX

Polsko-Hiszpańska Izba Gospodarcza (PHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej (Cámara de Comercio Polaco-Española)

XX

Polsko-Portugalska Izba Gospodarcza (PPCC), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej (Câmara de Comércio Polónia-Portugal)

XX

Włoska Izba Handlowo-Przemysłowa w Polsce (CCIIP), magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce (Camera di Commercio e dell'Industria Italiana in Polonia)

XX

Indyjsko-Polska Izba Przemysłowo-Handlowa (IPCCI), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do IPCCI

XX

K lienci portalu internetowego hotele.pl, którzy dokonają rezerwacji w hotelach na kwotę powyżej 5000 PLN otrzymują w prezencie ekskluzywny magazyn turystyczny All Inclusive

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują najaktywniejsi użytkownicy portalu Travelmaniacy.pl, którzy mieszkają w Polsce

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie dziekan, wicedziekani oraz członkowie Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi, jak również adwokaci Łódzkiej Izby Adwokackiej

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie, biznesmeni uczestniczący w konferencjach organizowanych w Centrum Konferencyjnym World Trade Center Poznań

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie dyrekcja oraz lekarze Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie hoteli należących do sieci SILFOR

XX

Polska Izba Nieruchomości (PIN), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIN

XX

Tour de Pologne, Maratony Rowerowe Lang Team, Skandia Maraton Lang Team i Lang Team Race, egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie wszyscy sponsorzy, partnerzy i patroni medialni powyższych imprez oraz prezydenci, burmistrzowie i wójtowie miast, gmin i miejscowości znajdujących się na trasie Tour de Pologne 2016, Maratonów Rowerowych Lang Team 2016, Skandia Maraton Lang Team 2016 i Colnago Lang Team Race 2016

XX

Gdańska Organizacja Turystyczna (GOT), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w GOT

XX

Stowarzyszenie Branży Eventowej (SBE), magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie SBE w biurze SBE lub podczas spotkań SBE i Event Testów

XX

Fundacja „Mała Polska w Nepalu", egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm wspierających Fundację „Mała Polska w Nepalu”

XX

Centrum Kreowania Liderów, egzemplarze All Inclusive otrzymują właściciele firm, biznesmeni i menedżerowie uczestniczący w seminariach i szkoleniach organizowanych przez Centrum Kreowania Liderów

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie Klubu Inwestora

XX

Magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie spółek należących do Grupy Generali w Polsce

XX

E gzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie władze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego – ZIPSEE „Cyfrowa Polska” oraz prezesi i dyrektorzy firm członkowskich ZIPSEE „Cyfrowa Polska”

XX

E gzemplarze magazynu All Inclusive otrzymuje w nagrodę 10 najaktywniejszych w danym kwartale użytkowników międzynarodowego portalu nurkowego HotDive, którzy mieszkają w Polsce

REDAKCJA ADRES REDAKCJI: UL. JAGIENKI 6/34, 04-967 WARSZAWA TEL. +48 793 272 543 E-MAIL: REDAKCJA@ALL-INCLUSIVE.COM.PL MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL REDAKCJA: MICHAŁ DOMAŃSKI, REDAKTOR NACZELNY, DYREKTOR M.DOMANSKI@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WSPÓŁPRACOWNICY: MAGDALENA BARTCZAK, KATARZYNA BYRTEK, ROBERT GONDEK, BARTEK JANKOWSKI, ANDRZEJ KLEMBA, KATARZYNA KAŁUŻA-NAWROT, MARCIN LEWANDOWSKI, MAGDALENA ŁADANAJ, JERZY MOSKAŁA, JERZY PAWLETA, KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA, ALEKSANDRA ŚWISTOW KOREKTA I REDAKCJA: ERRATA SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

LATO-JESIEŃ 2016

DZIAŁ MARKETINGU I REKLAMY: VIOLA DOMAŃSKI-SZABÓ, KIEROWNIK MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL, SZABO.VIOLA@MEDIASOL.PL WYDAWNICTWO: MEDIA SOL MICHAŁ DOMAŃSKI M.DOMANSKI@MEDIASOL.PL OPRACOWANIE GRAFICZNE: STUDIO W DECHE KRZYSZTOF WALOSZCZYK STUDIO.WDECHE@GMAIL.COM PROJEKT OKŁADKI: MARIUSZ KOZAK-ZAGOZDA DRUK CTP I OPRAWA: KRA-BOX DRUKARNIA OFFSETOWA BIURO@KRA-BOX.PL, TEL. +48 22 615 66 62, 615 21 61, WWW.KRA-BOX.PL NAKŁAD: 19.000 EGZ., WSZYSTKIE BEZPŁATNE FOTOGRAFIA NA OKŁADCE: © COSTA RICAN TOURISM BOARD



ALL Inclusive LATO-JESIEN 2016