Page 1


Drogi Czytelniku!

W

szystko wokół Nas się zmienia. Pory roku, ludzie nas otaczający, Nasze patrzenie na świat. My też nie stoimy w miejscu! Staramy się rozwijać, zdobywać nowych dziennikarzy, którzy wnoszą ciekawe pomysły. Nie ograniczamy, nie narzucamy nikomu formy ani treści. Jesteśmy otwarci na zmiany. Jeżeli lubisz pisać, bądź masz jakąś pasję, poglądy, którymi chciałbyś się dzielić, chcesz wnieść trochę siebie do tej gazetki – czekamy na Ciebie! Nie zwlekaj! Nie daj się jesiennej melancholii! Dołącz do Nas! W imieniu redakcji i swoim Aleksandra Włodyka

Spis treści:

JESIENNA MELANCHOLIA................................................3

SPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI, TAK SZYBKO ODCHODZĄ................................................5

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI..............................................6

MĄDRY. MNIEJ MĄDRY. ZWYCZAJNIE GŁUPI?..........8

BEZ MOJEJ ZGODY..............................................................10

Recenzja książki

Recenzja filmu

OPIEKUN GAZETKI: REDAKCJA:

LABIRYNT..............................................................................12

Ks. Dr Karol Jasiński Anna Lachowska (Kędziorska) Łukasz Marek Rogalewski REDAKTOR NACZELNY: Dominika Symulewicz Aleksandra Włodyka Monika Zubowicz

REDAKTOR TECHNICZNY:

Zawsze czuwający nad dobrem Norbert Kostas Dziaros Gazetki - Grzegorz Węglarz.


Jesienna melancholia

P

ory roku, w jakimś symbolicznym wymiarze odzwierciedlają typy temperamentów. Jesień to ostatnia pora roku na jaką czekam. Kojarzy mi się z melancholią i samoistnie narastającym stanem przeddepresyjnym. Gdy spadną już wszystkie liście

barwę, na rzecz bliżej nieokreślonej w męskiej palecie kolorów, nie jestem wstanie nic napisać. Czarna żółć Hipokratesa spływa po zawianych policzkach. Redaktor naczelna gazetki przypomina, że termin upłynął, a ja nawet spojrzeniem nie jest wstanie

kim oficjalnym i nieoficjalnym członkom społeczności emo lub też Emo (wedle uznania). Po wakacjach dzieci wracają do szkół. Znów widzę starych znajomych. Początkowo odrobinę powściągliwi, teraz zachowują się już naturalnie. Wspominam tych, którzy są

łatwiej o nadmierny samokrytycyzm. Mimowolnie staję się pesymistą, bo wszechotaczająca szarość przesłania mi obiektywny ogląd świata. Kiedyś w końcu trawa ostatecznie traci żywą zieloną

przeprosić. Zawsze obiecuję sobie poprawę, ale tak naprawdę mam ochotę się powiesić. Nie, nie chcę popełnić samobójstwa, ale skrócić tę nieszczęsną jesień. Ten akapit dedykuje z całego serca wszel

daleko i być może już o mnie zapomnieli. Przerzucam zawartość portfela zanim zrobi się zupełnie pusty. Nowy rok nowe wydatki. Są ludzie, którzy boją się rutyny. Co takiego złego jest w powtarzalności? 3


Skoro przyroda co roku ponawia cykl życia, dlaczego nie miałby on dotyczyć człowieka? Śmieją się teraz zwolennicy rewolucji, wielkich zmian. Jak w takim razie skoczysz w przepaść? - pytają. Wielkie przeszkody przede mną, a ja robię w mozole krok po k ro c z ku . Jesienią inaczej nie potrafię. Zmiany przyjdą same. Wielce pozytywne i cenne w jesiennych rozważaniach jest świadomość. Stojąc, w tym samym miejscu, co rok temu albo niewiele dalej, czuję własną słabość. Marność nad marnościami czytam w Księdze Koheleta. I dalej wszystko marność. Skoro przemija, z pozoru wieczny dąb, to i ja umrę i Ty drogi czytelniku. Mrożące krew w żyłach memento mori. Kohelet jednak na tym nie poprzestaje i daje praktyczne porady. Po pierwsze: ciesz się! Zamartwianie się i chodzenie ze smutną miną nic dobrego nie przyniesie. Potem: chodź

4

drogami serca swego! Nie warto podążać ślepo za innymi. No i wreszcie: pomnij jednak na Stwórcę swego! To nie jest tekst o nawracaniu, ale zastanów się nad swoją relacją z Bogiem. Jeśli nie wierzysz w Boga osobowego, możesz zastanowić się czy śmierć dla

Ciebie jest końcem wszystkiego. Wystarczy umieścić Twoje i moje życie na osi czasu. Z tej perspektywy to właściwie tylko marność nad marnościami. Jak również klamra kompozycyjna dla tego akapitu. Czas między latem a zimą doskonale sprzyja pielęgnowaniu naszej narodowej cechy zżędliwości. Stereotypowo również narzekanie i krytycyzm towarzyszą nam na co dzień. Przy ulicznych rozmowach, w barze, szkole wylewa-

my nasze boleści. Pójdę dalej i zapytam: co Cię wkurza czytelniku? Jeśliś niezdolny do gwałtowności lub nader powściągliwy to inaczej: co Cię trapi, co frustruje? Z tym pytaniem będę zwracał się do osób na naszym w ydziale. Musze przyznać, że jestem ciekaw odpowiedzi. Na chwilę głębokich życiowych przemyśleń pol e c a m k u b e k g o r ą cej czekolady. Dla osób zapracowanych ciepłe kapcie i przytulną kołderkę. W oczekiwaniu na zimę, a przede wszystkim na święta dopomoże ciekawa książka i ciepłe słowo. Oby jak najczęściej padało ono z ust naszych bliskich.

Łukasz Marek Rogalewski


„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...” Ks. Jan Twardowski

D

zień 1-szego listopada zmusza nas do refleksji (bynajmniej mam taką nadzieję, że porusza on większość społeczeństwa). Nie chciałabym za bardzo obnażyć się z uczuć w tym artykule, jednakże chciałabym zadedykować go mojej ś.p. Babci, z której odejściem jeszcze się nie pogodziłam. Spacerując po cmentarzu w wakacje czy we wrześniu możemy napotkać nieliczne osoby tam przebywające, pod koniec października liczba już się zwiększa, natomiast 1 listopada… No właśnie, tego dnia na cmentarzu są całe rodziny, każdy idzie zapalić znicz do kogoś bliskiego, znajomego. Wieczorem cmentarz jest pięknie oświetlony palącymi się świeczkami, zniczami, jest bogato zaopatrzony w różnego rodzaju kwiaty, a ludzie spokojnie spacerują w blasku małych płomieni. Moje pytanie brzmi: dlaczego tylko w Święto Zmarłych tak licznie odwiedzamy naszych bliskich? Przecież żyjącego wujka, dziadka, brata, córkę odwiedzamy znacznie częściej. Dlaczego tak mało osób pamięta o tych, których

już nami nie ma fizycznie? Czy w naszej zabieganej codzienności nie ma czasu na chwilę zadumy, wspomnień i krótki spacer na cmentarz? Wstyd się przyznać, ale może do niedawna i ja byłam kimś takim? Dopiero, gdy odeszła jedna z najbliższych mi osób mój świat stanął do góry nogami, w moim sercu wybuchła rewolucja żalu, bólu, smutku i pustki, a w mojej głowie pełza niezrozumienie i wiele pytań. Do dzisiaj nie znalazłam odpowiedzi, czy można pogodzić się z brakiem kogoś bliskiego, czy można to kiedyś zrozumieć i podziękować Bogu za to, że zabrał do siebie kogoś, kogo kochaliśmy. Może minęło jeszcze za mało czasu, abym mogła to pojąć. Tym samym teraz nie wyobrażam sobie tygodnia, w którym nie wybrałabym się na cmentarz, z rodziną bądź samotnie. Dlaczego nie uczynić z tego rytuału, tradycji? Na jednej ze mszy poświęconej zmarłym ksiądz powiedział piękne zdanie, które odzwierciedliło moje uczucia: „Gdy umiera ktoś nam bliski, w pewnym stop niu umiera kawałek nas”.

Jeżeli nadal nie do końca trafiają do Was moje słowa, to może pomyślmy tak: a jakby to nas Bóg wezwał do siebie, a tu, na Ziemi nikt nie miałby czasu, aby chwilę o nas powspominać, bo przecież jest tyle ważniejszych spraw, jak praca, dom, zakupy czy impreza? Jakby to nasz grób stał opustoszały, a odwiedzany i pielęgnowany był tylko od święta? Od Święta Zmarłych pierwszego listopada? Moi Drodzy Czytelnicy pamiętajmy jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jeśli Ty nie pokażesz następnym pokoleniom, jak ważna jest pamięć o naszych przodkach, o naszych najbliższych zmarłych, tak i oni nie będą pamiętać kiedyś o Tobie! Czy tego chcemy?

„Nie pisz o tym zbyt często, lecz pisz raz na zawsze, a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny”

Aleksandra Włodyka


11 listopad – Święto Niepodległości

D

zień 11 listopada 1918 roku stanowi ważną datę w dziejach naszego narodu. Zmienił on oblicze naszego państwa czyniąc je wolnym po 123 latach niewoli, jaką poprzez traktaty rozbiorowe zgotowali nam nasi sąsiedzi. Polska chodź istniejąca w mentalności ludzi żyjących w tym okresie nie istniała na mapach Europy, na które ponownie powraca dopiero po tych wydarzeniach. Zabiegi niepodległościowe realizowane były już wcześniej, czego wyraz dawały w organizowanych powstaniach, chociaż nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów trzeba pamiętać o ludziach, którzy podejmowali inicjaty

6

wę i walczyli o wspólną dla narodu polskiego sprawę. Ważną rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości odegrał marszałek Józef Piłsudski, który po powrocie z więzienia w Magdeburgu objął dowództwo nad formułującym się wojskiem polskim, natomiast data ta stała się cenzurą wyznaczającą przełomową dla narodu polskiego chwilę. 11 listopada stał się świętem narodowym w 1937 roku. Niestety w 1939 roku zakazano obchodzenia tego święta, a sytuacja ta trwała aż do 1989 roku, kiedy to w Polsce upadają rządy komunistyczne. Od tego czasu Święto Niepodległości jest obchodzone, co roku w całej Polsce.

Główne obchody odbywają się w Warszawie z udziałem władz państwowych oraz uroczystą zmianą warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. W innych miastach organizowane są pochody, ulice przyozdabiane są biało - czerwonymi flagami natomiast w kościołach modlimy się o pomyślność dla ojczyzny.

Anna Lachowska (Kędziorska)


Mądry. Mniej mądry. Zwyczajnie głupi?

Monika Zubowicz

P

aździernik jest czasem wystartowania studenckiego życia! Przychodzimy na wydział, idziemy na zajęcia, zahaczmy o kawiarenkę, wracamy do domu i nic – dopada nas nuda i „nicnierobienie”. Najlepszy czas poświęcamy na „fejsbukowe” zabijacze czasu, czy inne tego rodzaju pochłaniacze. Po kilku latach okazu

8

je się, że nie za wiele umiemy, a perspektywa dobrze płatnej, rozwijającej i wymarzonej pracy oddala się nieuchronnie. Dlaczego? Zapominamy, że życie studenta nie kończy się o godzinie 17.00, po ostatnich zajęciach! Wykłady, ćwiczenia, wiedza akademicka, biblioteka, podręczniki – waż ne rzeczy! Tylko co z tego,

jeśli nie umiemy dobrze zorganizować swojego czasu, praca w zespole jest nam obca, a na samą myśl o zorganizowaniu spotkania, czy przeprowadzeniu akcji skierowanej do szerszej publiczności, zwyczajnie zaczynamy się bać, a przerażenie w naszych oczach wymownie wskazuje dro gę szybkiej i łatwej ucieczki?


Inwestycja w siebie i zaangażowanie. Nawet najwybitniejszy z Nas nie urodził się z pakietem umiejętności. Są cechy, które trzeba w sobie wypracować, umiejętności, które należy rozwijać, „ p o n a d p r o - g r a m o w e” zdolności, których trzeba szukać i je zdobywać, kształtując swoją młodość, bo od tego zależy przyszłość – moja, twoja i wszystkich innych. Nic się samo nie zrobi, a każdy chcę być piękny, zdolny, inteligentny. Do pracy! Czas wziąć się za siebie! Trudne? Więcej odwagi! Jeśli dzisiaj nie chcesz nic z tym zrobić, to mówienie, że za tydzień będzie odpowiedni czas, tylko pogarsza sprawę. Zacznij od teraz! Jak? Oto kilka propozycji:

• S ł u c h a j wykładowców, nie wybiegaj od razu na hasło koniec. Oni również mają ciekawe propozycje twórczego rozwijania umiejętności ( konkretne szkolenia, działania, akcje). Podjęte wyzwania, aktyw ność, praca może sprawić, że czas wolny od zajęć stanie się bardzo owocny. Mądrości nie bierzemy z książek, a z doświadczenia. Nie stoimy w miejscu. Nie ma chwili, w której możemy czuć się wystarczająco rozwinięci, „naumiani”. Rozwijasz się bądź uwsteczniasz. Nie zostajesz na tym samym poziomie. Chcesz być mądrym czy głupcem? W której grupie ludzi będziesz zależy od Ciebie.

• Rozejrzyj się dokładnie po pokoju – przejrzyj ulotki, prasę. Tam możesz znaleźć ciekawe [rozwijające!] propozycje spędzania czasu. • Na wydziale istnieją koła naukowe – dziennikarskie, filozoficzne, wolontariuszy i inne. Zorientuj się, a może właśnie na WT będziesz rozwijał się ponadprogramowo. • Olsztyn daje Ci wiele możliwości. Pisanie projek tów, zajęcia z dzieciakami, „Zaczynaj tam gdzie jesteś, użyj grupy teatralne, a może war tego, co masz, zrób co możesz.” sztaty z pracy z wikliną – Arthur Asie przeszukaj zasoby Internetu, a różnorodność propozycji może wprawić Cię w osłupienie. • Nie mów sobie, że nie umiesz, czy nie dasz rady – wszystko jest łatwe, co się umie, a czego się nie umie, trzeba się nauczyć. 9


Jodi Picoult Bez mojej zgody

Dominika Symulewicz

„Bez mojej zgody” jest bardzo smutną historią naznaczoną bólem i cierpieniem, chociaż występują w niej także radosne chwile jak np. pierwsza miłość. Historia ta jest niezwykła, ponieważ pokazuje z jaką determinacją matka może walczyć o życie córki. Kate jako małe dziecko zachorowała na bardzo rzadko spotykaną i prawie nie uleczalną białaczkę promielocytową. Jej matka próbowała bronić jej jak lwica, aż do czasu, gdy Kate musiała mieć przeszczep od idealnego dawcy. Matka jest w stanie zrobić dla własnego dziecka wszystko, aby je ocalić. Tak też zrobiła. Wraz z mężem zgodziła się na zabieg in vitro, aby móc urodzić idealnego dawcę dla swojej małej córeczki. Tak narodziła się Anna, dziewczynka o idealnej zgodności organów do przeszczepu dla siostry. Już jako niemowlę oddała siostrze, tak bardo potrzebną jej do życia krew pępowinową. Z wiekiem Anna przekazywała siostrze krew, osocze i to czego 10

ta w danym momencie życia potrzebowała. Ich matka nie zważała na to, że poświęciła swoją karierę adwokacką po to, by ratować córkę. Była jej oddana w stu procentach. Nie zauważyła nawet, że przez nią reszta rodziny: mąż, syn i dwie córki, zaczęły odczuwać wyłącznie ból i cierpienie, a nie tak ważną miłość. Matka posunęła się do tego, że nie zważała na to, czego potrzebują jej bliscy, tylko tego, czego potrzebuje Kate. Chciała zmusić Annę, by ta oddała nerkę swojej siostrze. Oczywiście dziewczynka nie miała prawa głosu, musiała posłuchać matki, gdyż nie była pełnoletnia. Inne zaś zdanie w tej sprawie miała chora Kate. Nie chciała męczyć dłużej swojej rodziny, nie chciała, żeby przez nią wszystko legło w gruzach, dlatego zmusiła Annę do tego, aby założyła rodzicom sprawę w sądzie, dotyczącą tego, aby sama mogła decydować o swoim ciele, o tym, komu będzie chciała i jeśli będzie chciała, przeka-

zać własne organy. W tym o to momencie dla matki czas przyspiesza ze straszliwą prędkością. Musi przecież ratować Kate, nie zdając sobie sprawy, że odrzucenie przeszczepu było jej wolą, ponieważ nie chciała narażać Anny na śmierć. Jakby problemów było mało, mąż Sary oddala się od niej, ma już dość bólu i cierpienia. A na dodatek ich syn zajął się działalnością przestępczą, a mianowicie został podpalaczem. Tak oto dochodzi do sprawy sądowej, w której najwyższą stawką jest życie. Sędzia ma zdecydować czy ważniejszym prawem jest prawo o decydowaniu o własnym ciele, czy też nie zważa nie na małoletnie dziecko i dokonanie wbrew jego woli bardzo ryzykownej operacji przeszczepu nerki, która może skończyć się tragicznie dla obu sióstr, zarówno dla tej chorej, jak i zdrowej. Z biegiem czasu każdy przedstawia swoje racje. Czy matka w końcu zobaczy jak rani swoją rodzinę, by ratować chorą


Kate? Jaki wyrok zapadnie na sprawie sądowej odnośnie decydowania o małoletniej Annie? Czy ta rodzina ma szansę na normalne, pełne miłości i spokoju życie? A może to nie koniec pasma nieszczęść w tej rodzinie? Weź książkę do ręki i przekonaj się o tym sam! Historia ta, choć nie wydarzyła się naprawdę, jest inna niż wszystkie mi znane. Pokazuje z jaką determinacją matka walczy o swoje dziecko niszcząc wszystko to, co staje jej na drodze. Ukazuje, co tak naprawdę jest ważne, o co należy walczyć, ale jednocześnie jakie to niesie konsekwencje, ile można komuś zadać bólu, chcąc ratować kogoś innego. Gorąco polecam!!! P.S. Nie polecam natomiast adaptacji filmu o tym samym tytule, gdyż uważam, że jest zrobiona na opak. Praktycz

nie wszystko zostało zmienione, zamiast dwóch kluczo wych bohaterów, jest jeden. Brat Kate i Anny jest ukazany jako cichy i zamknięty w so

bie chłopak, a nie przestępca. Jednak przede wszystkim zupełnie inne jest zakończenie. Dlatego gorąco polecam książkę, gdyż jest ona godna uwagi. 11


Labirynt

„Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.”

G

dy podczas Święta Dziękczynienia zaginęły dwie sześcioletnie dziewczynki, rodziny i policja robią wszystko, aby je odszukać. Ojciec jednej z nich, zagorzały katolik, stolarz i znakomity myśliwy, zauważa, że poszukiwania policji nic nie dają, że cały czas gubią ich ślad, dlatego postanawia „wziąć sprawy w swoje ręce”. Porywa mężczyznę imieniem Alex, gdyż myśli, że to on uprowadził jego córeczkę. Bije go, torturuje oraz trzyma w zamknięciu. Za wszelką cenę próbuje poznać prawdę, nie zważając na to, że nie jest to zgodne z jego wiarą. Sprawę komplikuje fakt, że uprowadzony jest upośledzony umysłowo. 12

Wie, gdzie są dziewczynki, ale milczy. Natomiast detektyw Loki, robi wszystko, co w jego mocy, aby odszukać zaginione dzieci. Przesłuchuje każdego, kto może mieć z tą sprawą coś wspólnego. Tak trafia do księdza, którego zastaje pijanego, co ułatwia mu przeszukanie jego domu. W piwnicy znajduje rozkładające się zwłoki. Ksiądz próbuje wszystko wytłumaczyć, lecz Loki już nie wie w co ma wierzyć. Sprawę komplikuję mu wiele rzeczy. Jest wiele niewyjaśnionych okoliczności, wielu dziwnych, podejrzanych ludzi. Pojawia się też kolejny nowy trop. Tą osoba jest młody mężczyzna, który wniesie do akcji filmu wiele nowych zagadek. Detektyw Loki, nie może poradzić sobie z tą sprawą. Nie umie złożyć w całość wszystkich poszlak. Nie wie, co ma wspólnego z tą sprawą ksiądz, nie wie, co oznaczają

rysunki labiryntu młodego mężczyzny oraz nie ma pojęcia, że ojciec jednej z dziewczynek prowadzi samodzielne śledztwo. Czy dziewczynki odnajdą się? Czy będą całe i zdrowe? Kto tak naprawdę odpowiada za ich porwanie? Co jeszcze może się wydarzyć? Polecam gorąco obejrzenie tego filmu. Jest pełny grozy i do samego końca trzyma w napięciu. A brawurowa obsada i świetna gra aktorów sprawia, że nie można oderwać oczu, gdy tylko zacznie się go uważnie oglądać. Bardzo ważny jest tutaj cytat powtarzany wielokrotnie podczas filmu: "Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze". Ale czy można przygotować się na coś tak strasznego?

Dominika Symulewicz


Good 3/2013  

GOOD, e-gazeta studentów UWM WT w Oslztynie

Advertisement