Page 1


OGŁOSZENIA

Modnie być sobą Termin: 1 9 maja 201 2 w godzinach od 9 do 1 9 Miejsce: Centrum Dydaktyczne WUM, Aula B Wykłady: psychologia, seksuologia, ginekologia, chirurgia plastyczna, dermatologia, dietetyka. Warsztaty: makijażystki firmy Mary fryzjer trener fitness porady brafitterek szkolenie chodzenia na obcasach.

MACIEJ JANIK

„Modnie być sobą” to projekt, którego hasłem a jednocześnie przesłaniem jest zmniejszenie propagowania zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej, która w ostatnich latach stała się bardzo popularna… Niestety ludzie zapomnieli, że ta szeroka gałąź medycyny przede wszystkim powinna zajmować się przywracaniem wizerunku ludziom, którzy podczas nieszczęśliwych wydarzeń doznali poważnych obrażeń (oparzenia, blizny, pourazowe zniekształcenia powłok ciała), czy przyszli na świat z wrodzonymi wadami : zniekształceniem kończyn, ubytkami kostnymi. Rekonstrukcja i replantacja utraconych części ciała bez wątpienia powinny zajmować pierwsze miejsca wśród najczęściej wykonywanych zabiegów w chirurgii plastycznej. Jednak rzeczywistość jest całkiem inna… Prym wiodą korekty nosa, operacje powiększania piersi, czy odsysania tłuszczu.

My zamiast operacji plastycznych proponujemy naturalne metody dbania o wygląd poprzez zdrowy styl życia, wzrost poczucia własnej wartości, prawidłowe odżywianie, A na zakończenie: impreza w jednym z najlepszych klubów aktywność fizyczną. Pragniemy pokazać uczestnikom, że odpowiedni dobór fryzury, stolicy! makijażu i ubioru, pielęgnacja i stosowanie właściwych produktów kosmetycznych mogą zdziałać cuda. Właśnie tego pragniemy Was nauczyć i uświadomić, że modnie Więcej informacji na stronie www.warszawa.ifmsa.pl jest być sobą!

Konkurs Galena i Sweet Galaxy! Herbata, jak wiadomo nie od dziś, jest nieodłącznym elementem zdrowego stylu życia. Ludzie na Dalekim Wschodzie, właśnie herbacie zawdzięczają długowieczność i siłę m.in. dzięki antyoksydantom w niej zawartych. Zespół SWEET GALAXY wraz z redakcją gazety GALEN przygotowali dla Was konkurs. Polega on na stworzeniu hasła reklamowego, dotyczącego prozdrowotnych właściwości herbaty. Pięć najlepszych haseł, zostanie nagrodzonych bonem o wartości 20 zł na dowolnie wybrane herbaty w sklepie internetowym www.sweetgalaxy.pl Propozycje wysyłajcie na wum.galen@gmail.com , w temacie: herbaciany konkurs .

2 2 gal galen en


http://www.facebook.com/Galen.WUM

Szykuje się nam kolizja ALEKSANDER ZARZEKA REDAKTOR NACZELNY

Z

wykle druga połowa maja to czas ładowania akumulatorów przed sesją. W zbieraniu sił pomagają nam Juwenalia, ostatnie kolokwia i dopuszczające do egzaminów zaliczenia. W tym roku szykuje nam się jednak kolizja z „euro”. Tym, którzy mimo wszystko wolą spędzić czerwiec w nowej, pachnącej bibliotece, przedstawiam najbardziej prawdopodobny scenariusz tej sportowej tragikomedii, bo raczej nie będzie to melodramat. Z wielkimi nadziejami nasi piłkarze wbiegną na Stadion Narodowy rozegrać mecz otwarcia, a miliony Polaków przed telewizorami w pubach odfałszują pierwszą zwrotkę hymnu. Miejmy nadzieję, że Edyta Górniak nie wesprze ich równie mocno, jak 1 0 lat temu w Korei. W pierwszej połowie biało-czerwoni zagrają niemrawo. Po „setce” w ósmej minucie stracą zapał, a chwilę później dwie bramki. Zmotywowani w drugiej części spotkania dorzucą jedno trafienie i dadzą cień nadziei na następną rozgrywkę. Później przyjdzie czas na „mecz o wszystko”. Najprawdopodobniej oczywiście z Rosją, skoro Niemcy nie są w naszej grupie. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, całkowity paraliż miasta, tłumy podchmielonych kibiców dmuchających w wuwuzele i maszerujących po ulicach już od wczesnego popołudnia. Media z pewnością odgrzeją nam trzydniowego schabowego w postaci wygranych z ZSRR pojedynków, choćby na Igrzyskach Olimpijskich z 1 972r. Analogie będą doskonale pasujące: „Tylko zwycięstwo daje nam wyjście z grupy!”. Powtórki z Monachium jednak nie uświadczymy. Jedyne co powtarzać będą kibice to ”już za 4 lata…” i „nic się nie stało…”. Zostanie nam mecz o pietruszkę lub jak wolą inni mecz o honor. Oczywiście gładko wygramy w rezerwowym składzie. Co jak co, ale honor, to Polacy mają. Tak skończą się dla nas mistrzostwa. Przynajmniej do domów będzie blisko i nikt nie wygwiżdże naszych reprezentantów na lotnisku. Mogę się jednak grubo mylić. Może dzięki doskonałym standardom higienicznym Euro 201 2 zasłynie z mutacji nowego groźnego wirusa? Nazwany zostanie „Polaczkiem” albo jak maskotka imprezy – Slavek lub Slavko. Może nie zdążymy przegrać meczu otwarcia, jeśli Talibowie zechcą się nam zrewanżować za przetrzymywanie swoich kolegów w Kiejkutach? A może naprawdę zostaniemy mistrzami starego kontynentu i wielkie sieci elektroniczne będą musiały nam zrefundować zakupione przed zawodami plazmy?

From theEditor

A

ANNA FLINK EDITOR OF THE ENGLISH PART OF GALEN

s usual the time flies and Galen is back out on some of our medical school ‘hangouts’. Only I’m not sure it’s appropriate to call the DC, Anatomicum, and Banacha ‘hangouts’ right now since by this time of the year most of us are sick of those locations. Hence, we might want to find other places to actually hang out and relax when we are not obliged to be in class or study for exams. If you don’t know Warsaw well, there are some great tips in this issue’s article “Enjoying the Warsaw Spring.” For those of you who can afford more time off school, there’s also a travel tips article about Poland’s treasure Masuria. In general, the English part of this issue is a little scarce with articles, but maybe those of us ‘not very good at Polish’ can use this, grab the bull by the horn, and word by word attack one or two of the Polish articles. Not using google translator, it shouldn’t take more than a week. The theme for this issue is the Euro so if you’re a fan of football, it is definitely a good idea to do so. Happy reading, good luck with exams, and have a wonderful summer! Kulturalnia: Kasia Dźwiarek - kulturalnia@emsa.waw.pl Rozmaitości: Martyna Giedrojć - rozmaitosci.galen@wp.pl

Wydawca Publisher Samorząd Studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ul. Oczki 1 a 02-007 Warszawa

Redaktor Naczelny Editor-in-chief Aleksander Zarzeka Szefowie działów Executive Editors

Aktualności: Beata Tyszko - aktualnosci.galen@gmail.com Temat numeru : Agata Struzik - galen.tematnumeru@gmail.com Publicystyka: Weronika Jaremek - galen.publicystyka@gmail.com Wywiad: Aleksander Zarzeka - wum.galen@gmail.com English Part: Anna Flink - annamflink@yahoo.com

Skład i grafika Technical Editor Michał Wasiak Redaktorzy Editors Maciej Janik, Beata Tyszko, Magdalena Mińko, Grzegorz Sta-

chacz, Joanna Bogusz, Aleksander Zarzeka, Monika Dunaj, Kamila Lipińska, Paweł Smoliński, Agata Struzik, Weronika Jaremek, Michał Wasiak, Joanna Gajowniczek, Olga Korycińska, Anna Flink, Kamil Chorążka, Selamawit Mekuria, Nana Fjellsaa, Kasia Dźwiarek, Adam Arendarczyk, Michalina Jagodzińska, Agata Olearczyk, Klaudia Sieńska, Łukasz Samoliński, Agnieszka Grzyb, Anna Sobiesiak Korekta Marta Pieńkowska Nakład 1 500 egzemplarzy Zdjęcie na okładce Agata Olearczyk Kontakt wum.galen@gmail.com

Dołą cz

d o n a s!

WSTĘP

Spistreści

CONTENTS

AKTUALNOŚCI

Bójcie się - fotorelacja z gry Zombies and Vampires Medyk oficjalnie otwarty WIMC 201 2 Kandydaci na przewodniczącego ZSS WUM Szpital pluszowego misia Tajemnica cierpiernia

4 6 6 7 8 8

TEMAT NUMERU - MECZ O ZDROWIE 10 11 11

Kibic i jego emocje, to nie takie proste Safe Games, czyli wróć z Euro bez HIV Euro wolne od tytoniu

WYWIAD Nie jesteśmy szkółką, tylko uniwersytetem rozmowa z prof. Markiem Krawczykiem, rektorem WUM Najważniejszy jest sposób wprowadzania ustaw zdrowotnych - rozmowa z dr. Markiem Balickim

12

13

PUBLICYSTYKA 14 16 17

Trądzik Nowa ankieta studencka Masz nową wiadomość

ENGLISH PART Sudden Cardiac Death in Young Athletes Advanced Cardiac Life Support Enjoying the Warsaw Spring The Land ofThousand Lakes - Masuria

18 19 20 21

KULTURALNIA 22 22 23 24 26

Kulturalnia Nietykalni Niemiecka jesień Na co chorowała Mona Lisa? Głucha cisza

ROZMAITOŚCI 28 29 30 31

Jak przetrwać na pustyni? Tani sposób na makro Emerytura to bzdura ąę

Czytaj Galena także w wersji elektronicznej na stronie www.samorzad.wum.edu.pl!

gal en

3


ZDJĘCIA I TEKST: AGATA OLEARCZYK RYSUNEK TYTUŁOWY: ANNA SOBIESIAK

AKTUALNOŚCI

4 gal en


AKTUALNOŚCI

gal en

5


W

AKTUALNOŚCI

Medyk

piątkowy wieczór, 23 marca 201 2r. odbyło się długo oczekiwane oficjalne otwarcie „Domu Medyka” po ponad dwuletnim remoncie generalnym. Na uroczystość przybyły władze Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: Jego Magnificencja Rektor Marek Krawczyk, Prorektorzy Sławomir Nazarewski i Marek Kulus, Kanclerz Małgorzata Kozłowska, a także przed stawiciele władz dziekańskich w tym Dziekan I Wydziału Lekarskiego Mirosław Wielgoś i Prodziekan ALEKSANDER ZARZEKA II WL dr hab. Dariusz Szukiewicz. Zjawili się także przedstawiciele Okręgowej i Naczelnej Izby Lekarskiej z jej wice-prezesem doktorem Konstantym Ra- wicza, prof. Franciszka Czubalskiego, czy prof. Stedziwiłłem, a także licznie zgromadzeni studenci. fana Wesołowskiego. Otwarcia dokonano przez symboliczne przecięcie wstęgi chirurgicznymi, jak przystało na medyków, nożycami. Jednocześnie zrobili to JM Rektor Marek Krawczyk, Prorektor Sławomir Nazarewski, Kanclerz Małgorzata Kozłowska i Łukasz Marczak – przewodniczący ZSS WUM.

oficjalnie otwarty

REPRINT

Jako kolejny głos zabrał prof. Marek Petrkiewicz, który udostępnił studentom jedną z ostatnich zachowanych kopii książki „XX lat pracy Koła Medyków Stowarzyszenia Samopomocowego Studentów Medycyny Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie”. Dzięki zaangażowaniu jego samego, a także H ISTORIA Pani Ewy Kondratowicz i Filipa Dąbrowskiego udaZgromadzonych gości przywitał Przewodniczący ło się wydać reprint tej pozycji i udostępnić studenZarządu Samorządu Studentów Łukasz Marczak. tom na nowo niesamowitą historię międzywojennego Następnie głos zabrał JM Rektor, który przybliżył studenckiego ruchu medycznego. zgromadzonym historię miejsca. Dom Medyka został wybudowany przez studentów Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego jako miejsce Jako ostatni przemówił Filip Dąbrowski – były wicepracy naukowej i społecznej, wymiany poglądów, a przewodniczący Samorządu – żywo zaangażowany także spotkań towarzyskich młodych żaków. Oficjal- w prace remontowe trwające przecież bez mała 3 lata. ne otwarcie miało miejsce 1 0 lutego 1 936r. Patronem miejsca został zmarły rok wcześniej marszałek KAPSUŁA CZASU Józef Piłsudski. W okresie powojennym „Medyk” był Stworzono również kapsułę czasu, do której każdy swoistą enklawą w której kwitło życie studenckie ca- mógł włożyć jakąś studencką pamiątkę. Ma ona zołej Warszawy. To tu odbywały się koncerty młodych, stać otworzona za 50 lat. Zasilili ją m.in. JM Rektor, czy skecze kabaretowe i cała studencka działalność pracownicy uczelni, obecni lekarze i studenci. „drugiego obiegu”. Pan Rektor wspominał także Później przyszedł czas na zwiedzanie odnowioneosoby dzięki którym powstał Dom Medyka: prof. go gmachu i zabawę przy dźwiękach zespołów FiBronisława Kosakowskiego, prof. Mariana Petrkie- go Fagot i Zacier.

WIMC 2012 GRZEGORZ STACHACZ, MAGDALENA MIŃKO, JOANNA BOGUSZ

6 gal en

W

dniach 1 0-1 3 maja na terenie Centrum Dydaktycznego już po raz ósmy odbędzie się Warsaw International Medical Congress for Young Scientists. Jest to jedna z największych konferencji dla studentów i absolwentów kierunków medycznych i przyrodniczych z całej Europy. Komitet organizacyjny stanowi Studenckie Towarzystwo Naukowe obchodzące w tym roku swoją 60 rocznicę, wraz z Samorządem Studentów WUM, IFMSA Polska oraz EMSA Warszawa. Zaplanowano 29 sesji tematycznych, co pozwala odnaleźć niemalże każdą dziedzinę swoich medycznych zainteresowań. Powyższy kongres to jedna z niepowtarzalnych okazji prezentacji osiągnięć na-

zdjęcia: wum.edu.pl

ukowych przez studentów medycyny i młodych lekarzy niemalże z całego świata. To także możliwość konfrontacji różnych sposobów postrzegania kierunków rozwoju medycyny przez młodych, zdolnych i ambitnych studentów. Nieoceniona jest również możliwość nawiązania cennych kontaktów pomiędzy studentami, jak również spotkania wybitnych specjalistów i czerpania od nich inspiracji do dalszego rozwoju . Całość uzupełniona o wykład ekspercki bez wątpienia stanowi ciekawą naukowo propozycję dla każdego studenta WUM. Więcej informacji oraz pełny program wydarzenia znajdziecie na stronie internetowej pod adresem: www.wimc.wum.edu.pl


Galen prześwietla kandydatów na przewodniczącego Zarządu Samorządu Studentów WUM

AKTUALNOŚCI

Imię i nazwisko: Tomasz Zawadzki Wiek: 23 lata Kierunek studiów: lekarski Rok studiów: czwarty Największa zaleta: odpowiedzialność Największa wada: gadatliwość Autorytet: mój ojciec Największe marzenie: zostać chirurgiem

CO NALEŻY ZMIENIĆ W S AMORZĄDZIE ?

Działając w Samorządzie, niejednokrotnie rzuciły mi się w oczy problemy z przepływem informacji w samej organizacji, jak i między Samorządem, a studentami. Chciałbym to usprawnić. Przychodzi mi tu na myśl słowo „facilitate”. Konieczne są cykliczne i częste spotkania Zarządu z „Wydziałówkami”, z każdą specyficzną częścią Naszej Uczelni, która sama najlepiej zna swoje bolączki, ale niestety bez wsparcia Samorządu centralnego nie ma siły przebicia. Potrzebne są też zmiany w regulaminie Samorządu, poprzedzone szerokimi konsultacjami wśród studentów. Chciałbym, by Samorząd kojarzył się nie tylko z dobrymi imprezami i wyjazdami, ale też z odpowiedzialną reprezentacją studentów przed władzami uczelni.

J AK OCENIASZ POLITYKĘ UCZELNI ?

Mówiąc o polityce wewnętrznej, polityce wobec studentów, uważam, że jest ona bardzo przyjazna. Możemy otwarcie rozmawiać z władzami dziekańskimi, czy rektorskimi, które bardzo poważnie traktują nasz głos. Polityka zewnętrzna odbywa się jednak za zamkniętymi drzwiami. Możemy oceniać jedynie jej efekty. Niemniej bardzo cieszą mnie działania Jego Magnificencji w kierunku złagodzenia skutków reformy szkolnictwa medycznego, co jest niezwykle trudne w sytuacji zbyt szybko zmieniającego się prawa.

J AKIE JEST TWOJE DOŚWIADCZENIE W DZIAŁALNOŚCI STUDENCKIEJ ?

Zanim zacząłem pracować w Samorządzie, zaangażowałem się w działalność w IFMSA - Poland. Jako Lokalny Koordynator ds. Edukacji Medycznej, organizowałem warsztaty szycia chirurgicznego oraz Międzynarodową Letnią Szkołę Parkinsona. Później, w charakterze koordynatora narodowego, usprawniałem i nadzorowałem pracę koleżanek i kolegów z całej Polski. W samorządzie pracę rozpocząłem przy ubiegłorocznym „Chłapowie”. Obecnie angażuję się także w działalność Komisji Kultury, z którą współorganizowałem tegoroczny Bal Połowinkowy, a także Komisji Sportu i Turystyki, gdzie brałem udział w przygotowaniu „Bustryka 201 2”, „Zombies and Vampires”, czy wyjazdu „Tatry przed karpiem 2”. W „dydaktyce” natomiast, staram się o wprowadzenie na uczelni e-learningu.

Imię i nazwisko: Wojciech Falęcki Wiek: 26 lat Kierunek studiów: aktualnie lekarski Rok studiów: aktualnie trzeci Największa zaleta: bezkompromisowość Największa wada: upór Autorytet: różne w różnych aspektach Największe marzenie: skończyć studia i być dobrym lekarzem.

CO NALEŻY ZMIENIĆ W S AMORZĄDZIE ?

Czasami mam wrażenie, że dwie organizacje, Samorząd i IFMSA, się zlewają. Zamiast ścisłego związku, postawiłbym na współpracę tych dwóch organizacji. Wzmocniłbym za to więzi z STNem i studentami ED. Na stronie samorządu jest tylko jedna mała zakładka po angielsku. To stanowczo za mało.Boli mnie także niedocenianie Wydziału Nauki o Zdrowiu i jego potencjału. Uniwersytet to nie tylko przyszli lekarze. Oprócz tego warto przywrócić zniżki, które kiedyś samorząd miał do Jeffsa, czy Dominium. Jeśli chodzi o sferę rozrywki – doskonale wspominam imprezy z cyklu „Ambasada Muzyki”. Cieszyły się one dużą popularnością, dobrze byłoby to kontynuować. Pewnym hasłem które powinno nam też przyświecać jest organizacja Medykaliów na miarę Ursynaliów.

J AK OCENIASZ POLITYKĘ UCZELNI ?

Studiuję tu już 8 lat. Patrzę zatem z szerokiej perspektywy. Myślę, że Uniwersytet idzie w dobrą stronę. Bardzo cieszy mnie postępująca informatyzacja. W tej dziedzinie zrobiliśmy ogromny postęp. Choć muszę powiedzieć że z utęsknieniem oczekuję elektronicznego indeksu, o którym już słyszę od lat. Cały czas doskwiera nam jednak biurokracja. Smutno mi patrzeć na olbrzymie kolejki w biurze obsługi działalności podstawowej. Należałoby to jakoś zmienić.

J AKIE JEST TWOJE DOŚWIADCZENIE W DZIAŁALNOŚCI STUDENCKIEJ ?

Zanim zacząłem studiować na kierunku lekarskim, ukończyłem na WUMie fizjoterapię. Byłem starostą roku i od 7 lat biorę udział w egzaminach komisyjnych. Ponadto, włączałem się w życie kół naukowych i organizację Seminariów z Anatomii Klinicznej. Nie tylko od strony organizacyjnej lecz także merytorycznej. Z organizacją warsztatów po każdej części teoretycznej włącznie. Pomagałem też przy wydarzeniach samorządowych typu dni otwarte, natomiast w centralny samorząd zaangażowałem się dopiero teraz. Wiem, że w mojej osobie studenci zyskaliby sprawnego organizatora i reprezentanta.

gal en

7


AKTUALNOŚCI

Szpital

Taje

pluszowego

Misia

cie

fot: Agata Olearczyk

D

KAMILA LIPIŃSKA

zieci przychodzą ze swoimi pluszowymi pacjentami do rejestracji, gdzie po wypełnieniu karty informacyjnej kierowane są do gabinetów lekarskich – na szczęście nie trzeba stać w długich kolejkach. Tam czekają już uśmiechnięci od ucha do ucha przyszli lekarze, którzy przeprowadzają wywiad i badanie przedmiotowe - dzięki temu dzieci mają możliwość poprzez zabawę zapoznać się z przebiegiem wizyty lekarskiej i działaniem stetoskopu. Nie dajmy się zwieść pozorom – mimo swojego wieku posiadają zaskakującą wiedzę i zadają mądre pytania. Niekiedy ich fantazja, dotycząca nazewnictwa chorób, przechodzi najśmielsze oczekiwania – cukierkoza to tylko jeden z nielicznych pomysłów.

D IAGNOZA

Po wstępnym rozpoznaniu miś w razie konieczności zostaje skierowany na takie badania diagnostyczne jak: RTG, EKG, USG, ECHO serca oraz morfologię – dzieci chętnie samodzielnie wykonują badania, jednocześnie przekonując się o ich bezbolesności. W przypadku złamań z zapałem aktywnie asystują

przy stole operacyjnym, jako prawa ręka chirurga. Na końcu zabawy nasz podopieczny otrzymuje receptę wraz z zaleceniami.

iększości z nas, szczególnie w chwilach bolesnych i smutnych, zdarzyło się rozmyślać nad tym, dlaczego właściwie istnieje cierpienie. Jak się okazuje pytanie to od zarania dziejów towarzyszy filozofii i teologii różnych kultur, KIEDY LECZYMY? które próbowały znaleźć na nie odpowiedź. NiektóFinał akcji Szpital Pluszowego Misia odbywa się dwa re z nich zdecydował się przedstawić pochodzący razy do roku – na wiosnę i jesień. Ze względu na z Kalifornii, nawrócony na wiarę chrześcijańską byduże zainteresowanie naszym projektem jesteśmy ły buddysta, który spędził rok w klasztorze tego wycoraz częściej zapraszani do przedszkoli. Leczyli- znania, a później został pastorem i misjonarzem. śmy już pluszaki z takimi osobistościami jak Małgo- Dziś wykorzystuje on swoje doświadczenia, ukazurzata Foremniak, czy Zbigniew Zamachowski. jąc różnice światopoglądowe różnych wyznań przede wszystkim Dalekiego Wschodu i chrześcijaństwa.

D OŁĄCZ DO NAS!

Serdecznie zapraszamy wszystkich studentów Warszawskiego Uniwersytety Medycznego do wzięcia udziału w naszym projekcie – czekamy na Was! Dzięki nam zdobędziecie cenne doświadczenie z najmłodszymi i wymagającymi pacjentami oraz co najważniejsze – bezcenny uśmiech w podzięce. Informacje o bieżących wydarzeniach i fotorelacje znajdziecie na naszym fanpage'u EMSA Szpital Pluszowego Misia na facebooku.

Szpital Pluszowego Misia to projekt edukacyjny Stowarzyszenia EMSA skierowany do najmłodszych. Ma on za zadanie zmniejszyć lęk związany z wizytą u lekarza oraz pobytem w szpitalu. W akcję zaangażowani są zarówno studenci medycyny, jak i kierunków pokrewnych.

8 gal en

W

MONKA DUNAJ

Mowa tu o Ellisie Potterze, który przybył do Polski na zaproszenie Chrześcijańskiego Forum Pracowników Nauki. Jego wykład zatytułowany „Trzy teorie wszystkiego”, odbył się 24 kwietnia w Warszawie, a w jego organizację wkład miała także studencka organizacja Chrześcijańska RAPP. Był on poświęcony przede wszystkim tematyce cierpienia w kontekście trzech różnych światopoglądów. Na początku wykładu zostały one symbolicznie przedstawione na tablicy za pomocą trzech kół, podpisanych odpowiednio pojęciami: monizm, dualizm, trynitarianizm. Każde z kół zostało po kolei scharakteryzowane. Pierwsze odnosiło się do buddyzmu. Wykładowca wytłumaczył, że pojęcie monizmu jest wobec tego wyznania najbardziej zasadne, ponieważ zakłada ono, że jedność jest początkowym dobrem. W Buddyzmie celem jest połączenie się z całością, którą jest niezmienne i stałe centrum. Za przyczyny cierpienia uznaje się w nim zmienność i różnorodność. Rytuały takie jak medytacja, czy mantra, które słu-


AKTUALNOŚCI

mnica

rpienia

żą wyrzeczeniu się przez człowieka podmiotowości i stania się jednością ze światem wykładowca nazwał terapiami. Zostały one przedstawione, jako pożyteczne w kontekście walki ze stresem, ale niepolegające na czczeniu. Mają one na celu zniszczyć język, a tym samym relacje, które także są powodem cierpienia. Wszelkie emocje są przyczyną zmiany człowieka, więc również ukazane są w tej filozofii negatywnie. Wykładowca podkreślił także, że nasza rzeczywistość jest przez buddyzm ukazywana, jako rodzaj iluzji, bądź w bardziej negatywnej formie koszmaru, z którego należy się przebudzić. Ciekawe było odniesienie do reinkarnacji, która w kulturze zachodu pojmowana jest pozytywnie, natomiast buddyści dążą do jej zakończenia, gdyż ciągłe wcielanie się jest kręgiem cierpienia. Ellis Potter zauważył jednak, że właściwie buddyzm nie jest monoteistyczny w rozumieniu tego słowa, jako wiary w jednego osobowego Boga, gdyż takiego w buddyzmie nie ma. Ze względu na to światopogląd ten określa się często, jako filozofię, a nie religię. Drugie koło oprócz określenia dualizm zostało przez wykładowcę podzielone na dwie części tak, aby przypominało symbol Ying i Yang pochodzący ze starożytnej filozofii chińskiej. W przeciwieństwie do pierwszego światopoglądu bazuje ona na podziale świata, który składa się z opozycji np. światła i ciemności. Aby funkcjonować w harmonii powinny one znajdować się w równowadze. Cierpienie pojawia się, jeśli bilans między nimi zostaje zachwiany. W tym miejscu nastąpiła ciekawa refleksja dotycząca różnicy w postrzeganiu medycyny wschod niej i zachodniej. Na Wschodzie kładzie się większy nacisk na profilaktykę problemów, które mogą powodować zachwianie równowagi np. w zdrowiu człowieka.

Po przedstawieniu tych dwóch światopoglądów następuję przejście do opisania trzeciego koła, które zostało opatrzone pojęciem trynitarianizmu i zgodnie z jego znaczeniem podzielone na trzy części. Symbolizowały one Trójcę Świętą: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Koło to przedstawia, więc religię chrześcijańską. Porównanie do dwóch poprzednich światopoglądów wykładowca zaczął od podkreślenia, że według tego wyznania Bóg gwarantuje zarazem idealną jedność i różnorodność, gdyż jest jeden, ale w trzech osobach. Dlatego, ani jedność, ani różnorodność nie mogą być tu źródłem cierpienia. Wykładowca podkreślił, że warto zwrócić uwagę na rolę teologii naturalnej, czyli wnioskowania o świecie na podstawie jego stwórcy. Jako przykład istnienia w świecie fizyki czegoś, co może być dwoma rzeczami jednocześnie podał światło, które jest cząsteczką i falą. Chrześcijaństwo ukazuje człowieka, jako podmiot, który może patrzeć ze swojego punktu widzenia i jednocześnie musi wchodzić w relacje z innymi. Ellis Potter przywołał Księgę Rodzaju, jako moment, w którym człowiek sprowadził na siebie cierpienie, gdyż wówczas zachwiał idealną relację z Bogiem zwracając uwagę tylko na siebie. Można by, więc wnioskować, że to człowiek przyczynił się do pojawienia się cierpienia przez swój egoizm i alienację. Człowiek skazał się na śmierć i życie w grzechu. Potrzeba relacji istniała jednak od początku. Wykładowca wyraził pogląd, że skoro Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, On też odczuwa potrzeby, które są jednak radością. U nas mogą być cierpieniem przez grzech pierworodny. Abyśmy go pokonali musiał zostać odkupiony. Chrystus poświęcił siebie dla innych i w ten sposób pokonał śmierć. Cały czas musimy, jednak dążyć do powrotu relacji

z Bogiem, abyśmy mogli dostąpić zbawienia. Wykładowca przedstawił, więc trzy odpowiedzi na pytanie, skąd pochodzi cierpienie. Pierwsza mówi o tym, że z różnorodności, druga, że z zachwiania równowagi między przeciwieństwami, a trzecia, że cierpimy przez egoizm, który doprowadził do grzechu. Ellis Potter zdecydował się nawrócić na religię chrześcijańską. Na wykładzie podkreślał, że nie uważa filozofii, które powstały już w starożytności na Dalekim Wschodzie za głupie lub nielogiczne. Jednak to chrześcijaństwo uznał ostatecznie za właściwe. Chrześcijaństwo przedstawione przez niego w konfrontacji z pozostałymi światopoglądami ukazuje pozytywną rolę człowieka, który, mimo, że cierpi jest wolny, jako podmiot w świecie i może dostąpić relacji z Bogiem. Zostały jednak dostrzeżone pewne elementy wspólne w myśleniu ludzi różnych kultur. Cierpienie jest zaburzeniem, czyli czymś złym, a my dążymy do przywrócenia harmonii świata. Ellis Potter zapytany o to, czy we wszystkich religiach nie czci się tego samego Boga odpowiedział, że: „Bóg nie przekształca się w różne charakterystyki”, ale „w sercu każdego tkwi pragnienie wieczności”.

gal en

9


TEMAT NUMERU

Kibic i jego

emocje

to nie takie proste PAWEŁ SMOLIŃSKI fot: Agata Olearczyk

W

łaśnie przeczytałem wiadomość od koleżanki z redakcji, że jak najszybciej potrzebujemy artykułu do naszego najnowszego numeru. Mam, więc napisać o emocjach kibica. To zadanie dość trudne, zważając na fakt, że właśnie oderwałem się znad studiowania niezbyt pasjonującej książki.

się inaczej niż zwykle. Jego zachowanie, zaczyna być sterowane przez wielką machinę jaką jest fizjologia. Endorfiny, dopamina, adrenalina, noradrenalina i testosteron, to tylko część zawodników na naszym biochemicznym boisku. I można powiedzieć, że właściwie samo uczestnictwo naszego kibica w rozgrywkach piłki nożnej, zapewni mu uruchomienie tej molekularnej lawiny. To one, które powodują doS KĄD TE EMOCJE ? bre samopoczucie oraz inne stany euforyczne - enWracając jednak do tematu kibica i jego emocji. Na dorfiny, są tu kluczowe. Można by o nich rozprawiać, czym właściwie polega fenomen i popularność pił- ale właściwie to i tak nie wyczerpie tematu, a na ki nożnej? 1 1 zawodników, wśród nich bramkarz i pewno nie zaskoczy studenta uczelni medycznej. gracze z pola: obrońcy, pomocnicy i napastnicy, którzy starają się strzelić gola przeciwnikom. Całość E NDORFIN WIĘCEJ I WIĘCEJ ! J AK? odbywa się na najwyższej klasy stadionach, wypeł- Odpowiedź jest prosta – wszystkim, co albo nie jest nionych po brzegi rozentuzjazmowanymi kibicami, zbyt zdrowe, albo często niedozwolone przez konniejednokrotnie różnych narodowości i kultur, w wenanse podyktowane kulturowo. Śmiech, wysiłek zależności od rangi spotkania. Włączając w to sym- fizyczny, substancje psychoaktywne, alkohol, czepatię do własnej drużyny, faule, spalone, zagrania kolada i seks, to tylko kilka sytuacji, które stają się ręką i nieobiektywnego sędziego, mamy już kom- źródłem endorfin. Tutaj właśnie odzywa się zdrowy plet – dla mnie to wystarczy. Natomiast inni pytają, rozsądek, bo nie wiadomo, czy dla naszego kibica gdzie tu emocje? Jednak z punktu widzenia kibica, same wrażenia sportowe wystarczą do osiągnięcia najważniejsza jest obecność na trybunach wśród satysfakcji. Wybór staje się jeszcze trudniejszy, kieinnych entuzjastów jego drużyny. Wszak naukow- dy przytoczymy wyniki eksperymentu przeprowacy odkryli, że bycie fanem sportowym może być do- dzonego w latach sześćdziesiątych. Udowodniono bre dla zdrowia emocjonalnego, społecznego oraz w nich, że stymulacja mózgu w miejscu odpowiepsychologicznego. Identyfikowanie się ze swoją dru- dzialnym za uwalnianie endorfin budzi w szczurach żyną zwiększa poczucie własnej wartości, zmniej- doznanie tak intensywnej ekstazy, że wolą paść z sza samotność i agresję, po prostu jednoczy człowieka wyczerpania, niż przerwać doświadczenie. Medyna poziomie socjologicznym. W czasie meczu mózg cyna nie zna chyba przypadku, aby człowiek umarł kibica rozwija się, planując i kontrolując kolejne ak- z wyczerpania z powodu stymulacji wywołanej czecje. Natomiast po nim, fan piłki nożnej poprawia koladą. Jak więc odnieść to do rzeczywistości? Maswoje umiejętności językowe, dyskutując o tym co my w tym wypadku do czynienia z pośrednimi zobaczył. konsekwencjami poszukiwania bodźców. Często składa się tak, że nasz kibic w powiększenia swojej Jednak samo oglądanie i myślenie o sporcie, nie puli endorfin zamiast wspomnianej czekolady wyzapewni naszemu kibicowi zdrowia fizycznego, a biera raczej substancje psychoaktywne, alkohol i jedynie może go niepotrzebnie narazić na zawał oczywiście seks. Wszak szczytowanie, będące mierserca. To nie pomyłka, ponieważ człowiek, nagle nikiem zadowolenia seksualnego, jest prostą mewcielający się w rolę kibica, zaczyna zachowywać todą, by poprawić sobie nastrój w bardzo krótkim

1 0 gal en

czasie. Jedną z wielu metod uzyskania owego zadowolenia jest skorzystanie z usług domów publicznych. Niejednokrotnie, w kontekście zbliżającego się EURO 201 2, potępiały to środowiska feministyczne, które barwnie opisywały konsekwencje takiego działania. Dlatego nie będę za nimi wtórował, zresztą, jak pokazują badania w teorii jesteśmy całkiem nieźli. Za źródło endorfin uważa się również narkotyki, czyli substancje psychoaktywne. Jednak nad ich używaniem nie ma co dywagować, po prostu lepiej o nich zapomnieć. Trudno jednak jednoznacznie ustosunkować się do sprawy alkoholu. Z jednej strony, mówi się o bezwzględnym zakazie spożywania trunków w miejscach publicznych, z drugiej natomiast, trudno nie ulec pokusie wszechobecnych reklam napojów wyskokowych. Czy kibic, więc na czas rozgrywek piłki nożnej ma stać się abstynentem? To chyba niemożliwe, zważając na fakt, że to chyba najpopularniejsze i najgłębiej zakorzenione w kulturze źródło endorfin. Na pewno wszystko zostanie pod kontrolą kibica, dopóki nie wypije on więcej niż jedno, duże piwo, czyli około 30 ml czystego alkoholu. To całkiem niewiele, ale wystarczy już, żeby przyspieszyć serce, zmniejszyć zmęczenie i poprawić nastrój. Jeśli jednak nasz kibic przyjmie większą dawkę alkoholu, musi liczyć się z przykrymi konsekwencjami spożycia: zamroczeniem i utratą świadomości, a nie są to przyjemne doświadczenia. Poza tym, i co ważniejsze w kontekście bezpieczeństwa wszystkich współbiesiadników, niezbyt pożądane. To wszystko i jeszcze wiele innych spraw dotyczy każdego kibica, ale w końcu trzeba jednak pozostawić mu możliwość wyboru. Bo oprócz meczu rozgrywającego się na boisku, rozgrywa on jeszcze jeden, własny - mecz o zdrowie.


Safe Games, czyli wróć z Euro 2012 bez HIV

P

rzyjazd fanów piłki nożnej, to zdaniem ekspertów nie tylko jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych w historii Polski, ale i duże zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa gości oraz gospodarzy imprezy. Pewne jest, że po meczach fani nie spędzą całego swojego wolnego czasu na zwiedzaniu miasta i jego zabytków. Przewiduje się, że duża ich część zdecyduje się na ryzykowne kontakty seksualne, a także na inne zachowania mogące doprowadzić do zarażenia się wirusem HIV.

Przygodny seks, prostytucja i ich konsekwencje – właśnie przed tym eksperci przestrzegają kibiców planujących wziąć udział w Mistrzostwach Piłki Nożnej w Europie. Aby temu przeciwdziałać i zwiększyć świadomość ludzi, ruszył projekt Safe Games Polska, koordynowany przez Społeczny Komitet ds. AIDS. Jest to akcja, której najważniejszym celem jest propagowanie informacji dotyczących zdrowia oraz bezpiecznego seksu. Główne zadania to poszerze-

E

AGATA STRUZIK

Prawdopodobnie wirus HIV nie jest najważniejszym zagrożeniem, dla tak dużej imprezy sportowej, jak Euro 201 2, jednak należy wspomnieć o jego najpowszechniejszej drodze zakażenia. Mowa tu oczy-

ANNA MARCHEWKA

wiście o ryzykownych kontaktach seksualnych z udziałem prostytutek, które z pewnością przyjadą do Polski i na Ukrainę w czasie mistrzostw. "W poprzednich latach na Mistrzostwa razem z kibicami przyjeżdżało po około 40 tys. prostytutek - mówi Paweł Jakubowski, lekarz z Kliniki Chorób Zakaźnych GUMed - Nie ma żadnych powodów, by myśleć, że u nas ta liczba będzie mniejsza. Należy też dodać, że nie tylko kibice są narażeni na zakażenia, ale i służby medyczne, czy wolontariusze pomagający w czasie imprez. Kontakt z krwią chorego jest kolejnym zdarzeniem niosącym ryzyko zakażenia się wirusem. Chociaż podczas Euro 201 2 do zakażeń HIV może dojść w wielu przypadkach, to pierwsze objawy choroby pokażą się dopiero po wielu miesiącach. Zasadniczą rolę odgrywają tu więc odpowiednie środki ostrożności i edukacja, rozpoczęta na długo przed mistrzostwami.

Euro wolne od tytoniu

uro 201 2 to pierwsze mistrzostwa, podczas których organizatorzy turnieju zdecydowali się powiedzieć palaczom zdecydowane "nie". Decyzja, żeby zakazać palenia na jednej z największych imprez sportowych świata, to mocny sygnał dla kibiców, że palenie i piłka nożna nie idą ze sobą w parze. - Euro 201 2 bez tytoniu jest wyrazem troski o zdrowie kibiców na stadionach i innych osób zaangażowanych w turniej - powiedział prezydent UEFA, Michel Platini. UEFA wydała bezwzględny zakaz palenia na wszystkich stadionach, na których będą rozgrywały się mecze. Dodatkowo zabroniła promocji i sprzedaży wyrobów tytoniowych. W informacji prasowej, zamieszczonej na stronie Ministerstwa Zdrowia, możemy przeczytać, że Minister Kopacz jest przekonana, iż EURO 201 2 – wolne od tytoniu, będzie jednym z tych działań zgodnych z zaleceniami WHO, które uświadomią Polakom konieczność uzyskania kontroli nad używaniem tytoniu. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia całkowity zakaz palenia i promocji tytoniu podczas EURO 201 2, wykracza poza krajowe ograniczenia i wspiera międzynarodowe standardy. Jest to akcja, którą wspólnie z UEFA prowadzi Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Światowa Federacja Serca (WHF), Europejska Sieć Zdrowych Stadionów oraz komitety organizacyjne w Polsce i na Ukrainie.

REAKCJA KIBICÓW

nie wiedzy związanej ze zdrowiem seksualnym, używaniem alkoholu i narkotyków. Kampania pt. „Baw się bezpiecznie, baw się odpowiedzialnie” ma być promowana metodami marketingu społecznego, w oparciu o współpracę z różnymi instytucjami i organizacjami. Akcję dodatkowo wspomoże dystrybucja materiałów drukowanych, takich jak ulotki, plakaty, przewodniki „Safe City” w języku polskim i angielskim, pakiety edukacyjne i karty informacyjne z numerami kontaktowymi i adresami do szpitali, komisariatów policji oraz lokalnych stref kibica. Dodatkowo sponsorowane będą też gadżety typu prezerwatywy, czy barowe podkładki przypominające o odpowiedzialnym spożywaniu alkoholu. Podczas mistrzostw, materiały te zostaną rozdane przez pracowników terenowych i wolontariuszy.

TEMAT NUMERU

Coraz więcej Europejczyków oczekuje nieograniczonego dostępu do czystego powietrza. W Polsce od ponad roku obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, a obiekt sportowy, na którym

odbywa się impreza masowa, zdecydowanie można za takie uznać . Z zakazem palenia na stadionach zgadza się również większość kibiców, którzy mają świadomość, że regulacje prawne zapewniające dostęp do środowisk wolnych od dymu, stają się normą na całym świecie. Zakaz obejmuje nie tylko kibiców, ale również wszystkich pracowników i wolontariuszy pomagających przy organizacji Euro. "Żaden wolontariusz nie może palić w godzinach swojej zmiany, bez względu na to, czy jest w obrębie stadionu, czy nie .- mówi Dominik, wolontariusz na Euro- A w moim samochodzie będzie dodatkowo całkowita strefa non smoking". Z ograniczeń cieszą się przede wszystkim niepalący i ci, którzy chcą na mecze wybrać się razem z dziećmi. Jednak część kibiców jest oburzona ingerencją UEFA w prawo, czując się dyskryminowanymi.

P OLSKIE PROJEKTY

Światowa Organizacja Zdrowia w Polsce we współpracy ze spółką PL.201 2 oraz Fundacją Volunteers for Sport, przeprowadziła w lutym cykl warsztatów pt. "Imprezy masowe wolne od dymu tytoniowego". Dotyczyły one przede wszystkim zakazu palenia na terenie ośrodków sportowych podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. .- Wyszliśmy z taką inicjatywą, ponieważ palenie jest przyczyną większości przedwczesnych zgonów na świecie, zabija praktycznie co drugiego palacza powiedziała Anna Kozieł z Biura WHO Polska. Akcję "Euro wolne od tytoniu" wspiera także projekt RESPECT your Health - Euroschools 201 2. To oficjalny program społecznej edukacji zdrowotnej, prowadzony przez UEFA EURO 201 2. Ambasadorami projektu RESPECT your Health są polscy sportowcy: Leszek Blanik, Kajetan Broniewski, Mariusz N IE TYLKO STADIONY Czerkawski, Dariusz Michalczewski, Sebastian Mila, Zapewnienie wolnych od tytoniu stadionów to nie- Natalia Partyka, Irena Szewińska, Bogna Jóźwiak i jedyny cel UEFA. Natępne mają być środki trans- Marcin Urbaś. portu publicznego, restauracje i strefy kibica. Pomysł spodobał się Polskiemu Towarzystwu Programów Zdrowotnych, które apeluje, by wprowadzić całko- CEL wity zakaz palenia w strefie kibica w Gdańsku. PTZP Poprzez wyeliminowanie tytoniu z mistrzostw, euargumentuje swoją decyzję tym, że do Polski przy- ropejska federacja ma zamiar walczyć z najważniejjadą kibice z krajów, w których zakazy palenia w szymi problemami zdrowia, społeczeństwa i miejscach publicznych są oczywiste. środowiska. Zakaz UEFA daje światu sygnał, że palenie jest społecznie piętnowane. Promocja sportu Najbardziej radykalni okazali się organizatorzy stre- i zdrowego stylu życia niesie za sobą konieczność fy kibica w Tarnowie, którzy zakazali tam zarówno wyeliminowania papierosów. Niewykluczone, że całkowitego palenia tytoniu, jak i spożycia alkoho- mamy do czynienia z początkiem rewolucji społeczlu. "Mecz bez piwa" spotkał się z oporem kibiców, no-zdrowotnej. Euro wolne od tytoniu ma być wyczęść planuje zrezygnować z przebywania w stre- znacznikiem standardów dla kolejnych imprez fie kibica. Właściciele pubów zacierają już ręce. sportowych.

gal en

11


WYWIAD

Nie jesteśm

uniwe

Z Panem Profesorem Markie skiego Uniwersytetu Medyczn

Aleksander Zarzeka: Panie Rektorze, 1 8 kwietnia, lona jest przez liczbę pracowników naukowych (mia- już rozstrzygnięty. Jeśli nikt nie zgłosi protestu – a decyzją Kolegium Elektorów został Pan wybrany na stanowisko Rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kadencji 201 2-201 6. Jakie są Pana priorytety na ten okres? Prof. dr hab. n. med. Marek Krawczyk: Dokończenie rozpoczętych inwestycji, ale to jest oczywiste. Ważniejsze raczej jest wprowadzenie do planów Ministerstwa Zdrowia budowy gmachu Instytutu Stomatologii, bo przecież, to jest potrzebne zarówno studentom, jak i lekarzom. Plan medyczny został już zrobiony, a więc musimy walczyć o kolejne etapy. Potrzebne są także intensywne działania, żeby uzyskać szanse na rozpoczęcie budowy niezbędnej dla Uczelni inwestycji, czyli Centrum Onkologicznego WUM, a także wszczęcie procedur, które pozwolą na realizację własnego Szpitala Psychiatrycznego. Teren pod tę inwestycję został już wyznaczony, przy ul. Pawińskiego.

Odbiegając od tematu inwestycji, Uczelnia, a raczej jej wydziały, muszą poprawić pozycję naukową. Niestety nasz flagowy Wydział – I Wydział Lekarski „spadł” w rankingu naukowym do kat. „B”. To powoduje, że dotacja naukowa z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego będzie niższa niż zaplanowaliśmy. Powrót na utraconą pozycję nie będzie łatwy. Oczywiście rektor sam nic nie zrobi. Władze rektorskie są po to, by ułatwiać zdobywanie finansów na projekty naukowe ze wszelkich źródeł – i tych krajowych i z Unii Europejskiej. Myślę, że ten priorytet jest tak samo ważny, jak nowe inwestycje.

A.Z.: Wspomniał Pan o rankingu naukowym Mini-

nownik). Kategoria – A, B lub C – przyznana danej dziś mija na to termin – już za miesiąc rozpoczniejednostce, decyduje o wysokości dotacji na badania. my prace budowlane.

A.Z.: W takim razie uczelnia będzie dążyła bardziej A.Z.: A czego nie udało się zrealizować, przez te

do zwiększania licznika, czy zmniejszania mianownika? cztery lata? M.K.: Planujemy oczywiście bardziej zmotywować M.K.: Według mojego odczucia nie ma nadal pernaszych pracowników i powiększać dorobek naukowy. spektywy finansowania rozbudowy Centrum Dydaktycznego, które w mojej opinii powinno sięgać A.Z.: Wszystkie badania wymagają jednak dużego przynajmniej sześciu pięter. Może nowe regulacje nakładu środków. Jako kilkukrotny stypendysta za- prawne, które pozwalają na zdobywanie partnerów granicznych uczelni, pewnie orientuje się Pan Rek- z biznesu prywatnego dadzą nową szansę finansotor, jak problem ten rozwiązano „na zachodzie”. wą (tzw. partnerstwo publiczno-prywatne). Ciągle M.K.: Moje badania naukowe w czasie pobytów za także jestem niezadowolony z dalszej naszej pozygranicą były finansowane przez kraj, w którym go- cji w rankingu Perspektyw. No i wspomniana prześciłem. Oczywiście interesowałem się tym, jak wy- ze mnie pozycja naukowa Uczelni. To obecnie spędza glądają sprawy pozyskiwania środków na badania. mi sen z powiek. Praktycznie nie istnieje tam tzw. finansowanie statutowe. Źródłem pieniędzy są naukowcy i to oni A.Z.: Panie Rektorze, czy znany jest już termin otwarmuszą walczyć o granty. Oczywiście uczelnia posia- cia nowej Biblioteki Głównej? Stara jest już nieczynda pieniądze na badania naukowe, ale są one tyl- na, a zbliża się sesja. ko kwotami wspomagającymi, gros pieniędzy na M.K.: Biblioteka jest już gotowa, otwarcie planujenaukę za granicą zdobywają badacze. Tak powin- my na 21 maja. Pamiętam, że podczas mojego spono być i u nas. tkania ze studentami postulował Pan wydłużenie godzin otwarcia czytelni podczas sesji egzaminaA.Z.: Co uważa Pan za największe sukcesy mijają- cyjnej. Rozmawiałem już w tej sprawie z Panią dycej już kadencji? rektor Utratą. Do końca czerwca biblioteka otwarta M.K.: Co się udało widać gołym okiem. „Medyk”, będzie do 22:00. W wakacje, od poniedziałku do którego kapitalny remont był wielokrotnie obiecy- piątku w godzinach 8:00-1 6:00. Proszę pamiętać o wany przez poprzednie władze, został wyremonto- tym, co niezmiennie powtarzam – uczelnia jest dla wany w ciągu ostatnich 3 lat. CEPT, Szpital studentów, ma im służyć i ułatwiać studiowanie. Pediatryczny, lada chwila Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne – to są już fakty. Poza wymienionymi A.Z.: Bardzo cieszę się, że Pan rektor pamiętał o inwestycjami zdobyliśmy z Unii pieniądze na remont mojej propozycji. Nie spodziewałem się aż tak szybbudynku Medycyny Sądowej i pomieszczeń Zakła- kich i zdecydowanych działań w tej sprawie. du Anatomii Prawidłowej. M.K.: Jesteśmy partnerami.

sterstwa Nauki i szkolnictwa wyższego. Jakie kryteria decydują o pozycji jednostek w tym zestawieniu? M.K.: Wzór oparty jest na proporcji. Licznikiem jest A.Z.: Wiadomo już, kiedy ruszy budowa Centrum A.Z.: Skąd bierze Pan tyle energii do pracy? dorobek naukowy, publikacje, przede wszystkim te Sportowego? M.K.: Mój charakter i poczucie odpowiedzialności z Impact Factor. Suma Punktów w tym zakresie dzie- M.K.: Przetarg na realizację I etapu budowy został za to, czego się podejmuję, stymulują mnie cały czas

1 2 gal en


WYWIAD

my szkółką, tylko

wersytetem

em Krawczykiem , rektorem Warszaw-

nego rozmawia Aleksander Zarzeka

do działań. To prawda, łączę kilka zadań. Kierownik Kliniki – codziennie (jeśli jestem w Warszawie) o 7.00 jestem w Klinice. Codziennie spotkanie ze studentami – taka forma seminarium – 1 5- 20 min. Raz, czasem dwa razy w tygodniu operacja. W tym wszystkim pomaga mi satysfakcja z wykonania dobrej roboty. Oczywiście nic samemu nie można zdziałać – w Klinice wspomaga mnie „wyhodowanych” 5 profesorów chirurgii i 2 docentów. Bardzo dobry zespół chirurgów zapewnia klinice największą liczbę transplantacji wątroby w kraju i pierwsze miejsce wśród wszystkich Klinik w Polsce. W Uczelni znakomity zespół prorektorów. Wszyscy dążymy do tego, co obiecaliśmy społeczności akademickiej, tzn. poprawę warunków do pracy dydaktycznej, naukowej i klinicznej.

A.Z.: Na koniec zadam pytanie dotyczące metod

kształcenia. Może nie dotyczy to kierunku lekarskiego, jednak na niektórych przedmiotach, głównym kryterium zaliczenia jest 1 00% obecność. Czy wiedza i zdobyte umiejętności nie są ważniejsze? M.K.: Oczywiście studenci powinni być rozliczani z wiedzy, a nie z obecności. Niemniej sam niejednokrotnie się denerwuję, jeśli na moich codziennych spotkaniach brakuje mi kogoś, bo jak mam mu przekazać wiedzę, której nie zdobędzie z książki, czy nawet z najlepszych opracowań on-line, skoro jest nieobecny. Przedmiotów klinicznych musimy uczyć w relacji mistrz-uczeń. Jednak sprawdzanie listy na wykładzie przez 1 0 czy 1 5 minut godzinnego wykładu jest bezzasadne. Nie jesteśmy szkółką, tylko Uniwersytetem. Jeszcze raz podkreślam, rozliczanie studenta wyłącznie przez pryzmat obecności jest nieporozumieniem. Zwrócę uwagę dziekanom, żeby przekazali tę informację do podległych im jednostek.

Najważniejszy jest sposób wprowadzania

ustaw zdrowotnych

Z Panem Doktorem Markiem Balickim, Ministrem Zdrowia w latach 2003 oraz 2004-2005 i dyrektorem szpitala Wolskiego w Warszawie rozmawia Olga Korycińska, Koordynator ds. Mediów IFMSA-Poland Oddział Warszawa Olga Korycińska: Jak ocenia Pan inicjatywę studenc- że pacjent określa na przyszłość, jakie zabiegi są ką - zorganizowanie warsztatów prawa medycznego? Marek Balicki: Myślę, że to bardzo dobra inicjatywa. Dokładna znajomość prawa medycznego jest naprawdę potrzebna lekarzom i na pewno pomaga w praktyce zawodowej.

O.K.: Z racji zajmowanych przez Pana funkcji posia-

przez niego akceptowane w momencie, gdy jest niezdolny do podjęcia decyzji - np. w sytuacji nagłego pogorszenia się stanu zdrowia czy nieszczęśliwego wypadku. Ponieważ coraz więcej pacjentów udaje się uratować, ale może się to wiązać ze znaczącym pogorszeniem jakości życia, pacjent ma możliwość określenia, jak bardzo agresywnej terapii sobie życzy, oraz jaka jakość życia byłaby dla niego nie do zaakceptowania. Następną ważną kwestią jest zwyczaj, który jest szeroko rozpowszechniony w USA, mianowicie funkcja “adwokata” chorego - pacjent mianuje bliskiego członka rodziny, który będzie podejmował ważne medycznie decyzje, gdyby on sam mógłby być nieświadomy i niezdolny do ich podjęcia. Jest to ułatwienie nie tylko dla pacjenta, który sam wybiera osobę godną zaufania, oraz rodziny, ale także dla lekarzy.

da Pan ogromne doświadczenie na wielu polach. W swojej pracy spotykał się Pan z wieloma problemami natury prawnej. Jakiego rodzaju problemy prawno-medyczne są najważniejsze z punktu widzenia ministra zdrowia? M.B.: Śledząc ostatnie kontrowersje związane z wprowadzaniem listy leków refundowanych, a także z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że sposób wprowadzania każdej ustawy zdrowotnej jest bardzo ważny. Odpowiednie przygotowanie urzędników, lekarzy oraz pacjentów, tak aby jej wprowadzenie powodowało najmniej pytań, a także, aby O.K.: Jakiego rodzaju wątpliwości natury medyczpotrzeba było wprowadzać jak najmniej poprawek no-prawnej może mieć każdy lekarz? jest dużym wyzwaniem. M.B.: Często podnoszona jest “klauzula sumienia”, każdy lekarz może z niej skorzystać – przy każdym O.K.: A z jakimi problemami spotyka się Pan najczę- rodzaju świadczeń medycznych. Najczęściej pojaściej jako dyrektor szpitala? wia się przy zabiegach terminowania ciąży czy wyM.B.: Niewątpliwie tutaj pojawia się kwestia wypisy- pisywaniu środków antykoncepcyjnych. Prawo jednak wania recept. Lekarze nie zawsze dobrze zobowiązuje do tego, aby podać pacjentowi uzaorientują się w obowiązujących przepisach, pacjen- sadnienie odmowy zabiegu, oraz wskazać realny ci również mają wątpliwości, prawo jest sposób jego wykonania w innym gabinecie lub jedskomplikowane. Z tego wynikają różnice zdań i pro- nostce. Należy pamiętać, że ordynator oddziału lub blemy. Chciałbym również zwrócić uwagę na dwie dyrektor szpitala nie może odgórnie zakazać wykosytuacje prawne, które są stosunkowo nowe dla pol- nywania zabiegów medycznych które są zgodne z skiego szpitala, a które wynikają z wielkiego postę- polskim prawem, decyzja ta należy indywidualnie pu medycznego którego dziś jesteśmy świadkami. do każdego lekarza. Pierwsza to zgoda “pro futuro”. Polega ona na tym, O.K.: Dziękuję za rozmowę.

A.Z.: Dziękuje serdecznie. M.K.: Dziękuje Kolego. gal en

13


PUBLICYSTYKA

Trądzik Wykwity trądziku pospolitego szpecą twarz, klatkę piersiową i plecy wielu osób. Często nieudane próby pozbycia się niechcianych krost kończą się na porozdrapywanych i jeszcze gorzej wyglądających ranach. Jak sobie radzić z tym uciążliwym i wciąż nawracającym problemem? Najważniejsza zasada to: nie poddawać się! Przekazuję wam krótkie kompendium na temat walki z zaskórnikami, pryszczami i bolesnymi podskórnymi cystami.

N

a początku naszej drogi w walce z uporczywym trądzikiem możemy wypróbować preparaty ziołowe. Dobre efekty przy mało nasilonym trądziku daje picie naparów oraz kompresy na twarz z korzenia łopianu, korzenia mydlnicy, ziela macierzanki, ziela fiołka trójbarwnego oraz krwiściągu lekarskiego. Zioła te można ze sobą mieszać w dowolnych proporcjach lub stosować tylko jedno z nich. Wystarczy do szklanki wsypać 2 łyżeczki mieszanki i zalać wrząca wodą. Pić 2 razy dziennie. W aptece można również dostać gotowe preparaty w postaci tabletek, składające się z mieszanek ziół, witamin i minerałów wpływających korzystnie na wygląd skóry. Z bardziej znanych i reklamowanych możemy wymienić Visaxinum, Acnecol, CeraNova, Belissa Cera, Normatabs, Glamuren, czy Acno. Niestety, efekty kuracji nie będą widoczne tak szybko, jakbyśmy tego chcieli. Dodatkowo, na miejsca objęte zmianami, można nakładać kompresy z rumianku, nagietka oraz kory wierzby. Zioła te działają przeciwzapalnie oraz ułatwiają gojenie się ran.

D ROŻDŻE PIWOWARSKIE .

Dużo właściwości zdrowotnych wykazują drożdże piwowarskie, które możemy kupić w każdej aptece w postaci tabletek – preparaty takie jak Dromin, czy Humavit V. Drożdże te są efektem ubocznym, wytwarzanym przy produkcji piwa. Przechodzą szczegółową obróbkę farmaceutyczną, aby trafić na półki w postaci dobroczynnych preparatów. Jeśli chcemy samodzielnie przygotować napój z drożdży, należy zalać je wrzącą wodą w celu zabicia komórek grzyba, w innym razie zaczną one fermentować w organizmie, powodując szereg dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Drożdże piwowarskie są cen-

1 4 gal en

WERONIKA JAREMEK

nym źródłem białka oraz witamin z grupy B. Posiadają również biotynę oraz wiele substancji mineralnych, takich jak cynk, żelazo, fosfor, potas, magnez, chrom oraz selen. Poprawiają wygląd skóry nie tylko trądzikowej, wzmacniają również włosy i paznokcie.

LECZENIE MIEJSCOWE BEZ RECEPTY.

Leczenie miejscowe opiera się na nakładaniu leków na miejsca zmienione chorobowo. Możemy wyróżnić leczenie preparatami przeciwłojotokowymi, przeciwzaskórnikowymi i przeciwbakteryjnymi. Leki przeciwłojotokowe to przeważnie substancje, takie jak kwas salicylowy, czysta chemicznie siarka oraz związki cynku. Są one ogólnie dostępne w postaci toników, kremów, past, żeli, czy tabletek np. pasta cynkowa, Saliderm Gel, Dermedic Acne Expert, Sufrin, Cocois, Hasceral, Squamax. Wymienione preparaty wysuszają skórę, dzięki czemu zapobiegają jej „świeceniu”. Te zawierające kwas salicylowy posiadają również właściwości keratolityczne. Pasta cynkowa, za to bardzo dobrze sprawdza się w wyprysku sączącym. Preparaty przeciwzaskórnikowe opierają się na kwasie azelainowym, nadtlenku benzoilu, czy alfa-hydroksykwasach. Z najpopularniejszych dostępnych preparatów zawierających kwas azelainowy możemy wymienić: Skinoren, Hascoderm, Acne-Derm oraz Finacea. Te, które zawierają nadtlenek bezoilu to: Akneroxid, Benzacne oraz Brevoxyl. Obydwie substancje, oprócz wyżej wspomnianej właściwości przeciwzaskórnikowej, są również keratolityczne oraz posiadają niewielkie działanie przeciwbakteryjne i rozjaśniające przebarwienia potrądzikowe.

A MOŻE KWASY OWOCOWE ?

Z dostępnych na rynku kwasów owocowych, czyli alfa-hydroksykwasów (kwasy AHA) mamy: kwas glikolowy, migdałowy oraz pirogronowy. Co dobrego niosą one dla naszej skóry? Po pierwsze kwasy AHA zmniejszają przyleganie pomiędzy korneocytami (martwe komórki w warstwie zrogowaciałej skóry) i w następstwie przyczyniają się do szybkiego ścienienia warstwy rogowej, przez co skóra staje się gładka, a pory szybciej się oczyszczają. Dlatego w niskich stężeniach 5-1 0% kwasy AHA stosowane są jako peelingi. Na poziomie mieszka włosowo-łojowego, poprzez obniżenie miejscowego pH skóry, kwasy owocowe wykazują wysokie właściwości penetracyjne i bakteriostatyczne. Znacząco oczyszczają skórę poprzez działanie przeciwzaskórnikowe. Zmniejszają również tłustość skóry łojotokowej oraz trądzikowej, regulując wydzielanie sebum. Ponadto, zwężają rozszerzone pory, niwelują zmarszczki powierzchniowe, czy drobne blizny potrądzikowe. Peeling kwasami owocowymi regeneruje, wygładza i nawilża skórę, pobudza produkcję kolagenu i elastyny. Dodatkowym plusem ich stosowania jest rozjaśnienie przebarwień, zarówno tych potrądzikowych, jak i posłonecznych. Rozświetlają one skórę i wyrównują jej koloryt. Niekiedy przy stosowaniu kwasów AHA występują skutki uboczne: silne pieczenie, czy nadmierne łuszczenie. Zaleca się wtedy zostanie w domu przez 23 dni. Jeśli objawy te nasilają się, należy stosować kwas o niższym stężeniu lub zmniejszyć częstotliwość stosowania. Jednak lekkie szczypanie i delikatne łuszczenie naskórka nie powinny budzić niepokoju.


PUBLICYSTYKA Zwykle zaleca się serię 2-7 zabiegów w odstępach 2 - 4 tygodniowych. Niestety, nie należą one do tanich. Koszt wykonania jednego wynosi od 60 do 200zł w zależności od rodzaju i stężenia kwasu. Rodzaj i siłę kwasu AHA powinien ustalać indywidualnie lekarz lub kosmetolog na wizycie wstępnej.

ANTYBIOTYKOTERAPIA

Zmiany zapalne w trądziku, jak guzki, czy krosty, mogą być również efektem nadkażenia bakterią Propionibacterium acnes. Antybiotyki są stosowane w celu zmniejszenia kolonizacji skóry przez wyżej wymienione drobnoustroje. Stosowanie miejscowe antybiotyków jest skuteczne w przypadku mało nasilonego trądziku grudkowo-krostkowego. Do antybiotyków pierwszego wyboru należą klindamycyna i erytromycyna (w postaci maści i roztworów). Przy niewłaściwym stosowaniu tych leków (np. nieregularne stosowanie małych dawek) może dojść do wystąpienia oporności bakterii na antybiotyk. Aby jej uniknąć zalecane jest jednoczesne stosowanie nadtlenku benzoilu (np. w maści Benzacne). W antybiotykoterapii doustnej stosuje się tetracykliny oraz erytromycynę i klindamycynę. Jest ona zalecana w przypadku źle leczącego się metodami miejscowymi, trądziku grudkowo-krostkowego. Niestety, żeby terapia była skuteczna powinna trwać kilka tygodni, a leczenie musi być kontrolowane przez dermatologa. Pacjent powinien zostać poinformowany o możliwych skutkach ubocznych długotrwałego stosowania doustnych antybiotyków, szczególnie tetracyklin.

TERAPIA HORMONALNA.

fot: Agata Olearczyk

Terapia hormonalna w trądziku pospolitym polega na antagonizowaniu działania androgenów. W tym celu stosuje się spironolakton, kortykosteroidy, drospiren, jak i inne doustne leki antykoncepcyjne, zawierając estrogeny i gestageny. Leczenie stosuje się przez minimum 6 miesięcy. Pomimo dość szybkiej poprawy klinicznej, leczenie mu si być kontynuowane. Preparaty te mają głównie działanie przeciwłojotokowe,

a także zapobiegają gojeniu się zmian poprzez brzyd - trzeciej podwyższenie poziomu cholesterolu. Z pokie bliznowacenie. wodu wielu innych skutków ubocznych należy wykonywać badania kontrolne podczas jej stosowania. RETINOIDY – OSTATNIA DESKA RATUNKU . Można ją stosować wyłącznie po konsultacji z lekaRetinoidy blokują praktycznie wszystkie mechani- rzem. zmy inicjujące powstawanie trądziku. Zmniejszają gruczoły łojowe, redukują namnażanie bakterii w mieszkach włosowych, działają przeciwzapalnie i przeciwzaskórnikowo. Te magiczne substancje to P AMIĘTAJ ! pochodne witaminy A, stosowane w ciężkich, opor- Nie wyciskaj pryszczy! nych na inne leczenie postaciach trądziku. Są praktycznie ostatnią i najbardziej skuteczną formą jego - Podczas leczenia trądziku nie opalaj się i stozwalczania. Dostępne oczywiście wyłącznie na resuj kremy z filtrem! ceptę. Leczenie retinoidami możemy podzielić na leczenie miejscowe, jak i ogólne. Najpopularniejszymi substancjami używanymi miejscowo są tretinoina i izotretinoina, adapalen i tazaroten, dostępne są w postaci żelów, kremów i roztworów. Ogólnie ustrojowo dermatolodzy przepisują izotretinoinę. Izotretynoina doustna jest zarezerwowana wyłącznie do leczenia najcięższych postaci trądziku. Stosując ją możemy zaprzestać terapii miejscowej. Niestety, substancja ta ma bardzo wiele działań ubocznych. Najgroźniejszym skutkiem jest działanie deformacyjne na płód, dlatego w trakcie leczenia i dla bezpieczeństwa przez pół roku po jego zakończeniu, nie powinno się zachodzić w ciążę. Przyjmowanie leku jest oczywiście wykluczone również w czasie trwania ciąży i karmienia piersią. Inne, często występujące skutki uboczne terapii to suchość skóry, zwłaszcza w okolicach ust, suchość błon śluzowych, oczu. U około połowy leczonych występuje przejściowe podwyższenie poziomu trójglicerydów we krwi, a u jednej

- Nie stosuj preparatów na bazie alkoholu! Wysuszają skórę. - Unikaj używek takich jak kawa czy papierosy. - Staraj się używać preparatów do mycia twarzy specjalnie przygotowanych do tego typu cery.

- Nie dotykaj twarzy brudnymi rękami! Możesz tylko zaostrzyć stan zapalny i przenosić bakterie. - Uważaj na zbyt częste mycie twarzy! Doprowadzane skóry do ciągłego przesuszenia mobilizuje pracę gruczołów łojowych. - Unikaj tłustych, słonych i ostrych potraw! Szczególnie szkodliwe są nasycone tłuszcze zwierzęce. Sól w nadmiarze jest wydalana również przez skórę tworząc nacieki zapalne i pryszcze. - Stosuj kremy nawilżające do cery tłustej/trądzikowej.

gal en

15


W

PUBLICYSTYKA

ubiegłym roku tylko 421 studentów naszej Uczelni wzięło udział w internetowej ankiecie oceny zajęć i nauczycieli. To niecałe 5% ogółu!!! W rezultacie zebrane wyniki są niereprezentatywne i nie mogą stanowić wiarygodnej podstawy do podjęcia działań doskonalących (nauczyciele akademiccy uzyskali średnio po 3,4 oceny). Nie oznacza to jednak, że zgłoszone opinie poszły na marne. Indywidualne wyniki ankiet zostały przekazane dziekanom i wykorzystane przez komisje oceniające nauczycieli. Wyniki ogólnouczelniane zostały udostępnione całej społeczności akademickiej w Portalu SSL-VPN (ssl.wum.edu.pl, zakładka „Wyniki ankiety studenckiej 201 0/201 1 ”) i uwzględnione w rekomendacjach Uczelnianego Zespołu ds. Zapewnienia i Doskonalenia Jakości Kształcenia. Ponadto, jesienią Prorektor ds. Dydaktyczno – Wychowawczych powołał międzywydziałowy zespół złożony z 1 4 osób, w tym 5 studentów, celem opracowania nowej, ulepszonej wersji ankiety. Prace projektowe są na ukończeniu: w maju ankieta zostanie przetestowana przez kilkadziesiąt osób z Samorządu Studentów, a w czerwcu planowane jest jej uruchomienie. Nowa ankieta uwzględnia wszystkie uwagi zgłoszone przez studentów! Poza tym będzie ona:

1 .OBOWIĄZKOWA

Wśród zebranych opinii powtarzała się sugestia, że ankieta powinna być obowiązkowa. Otóż zgodnie z Regulaminem Studiów, student ma obowiązek udziału w ankiecie. Zapis ten istnieje od kilku lat, do tej pory nie był jednak egzekwowany. Od tego roku, niewypełnienie ankiety może skutkować niezaliczeniem roku. Czy wymuszona ocena będzie rzetelna i wiarygodna zależy już tylko od samych oceniających.

Nowa

ankieta studencka Czas wyrazić swoją opinię na temat jakości kształcenia w WUM JOANNA GAJOWNICZEK, KIEROWNICZKA BIURA ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ I

OCENY KSZTAŁCENIA

2.WYPEŁNIANA ON-LINE POPRZEZ WIRTU- 4.DOSTOSOWANA DO SPECYFIKI ZAJĘĆ ALNY DZIEKANAT Zdaniem studentów, pytania starej ankiety były zbyt Starej ankiecie zarzucano, że jest skomplikowana i mało przyjazna w obsłudze. Wiele czasu i trudności sprawiało znalezienie odpowiedniej jednostki dydaktycznej i nauczyciela. Brakowało możliwości zaopiniowania zajęć z poszczególnych przedmiotów. Od czerwca ankietę będzie można wypełnić na swoim osobistym koncie w Wirtualnym Dziekanacie. Ocena przedmiotów realizowanych w danym roku akademickim i osób je prowadzących będzie dzięki temu łatwiejsza, bardziej intuicyjna i dopasowana do indywidualnych planów zajęć.

3.ANONIMOWA

Stara ankieta była anonimowa, ale w opinii studentów nie sprawiała takiego wrażenia m.in. z uwagi na fakt, że była wypełniana na spersonalizowanym koncie w SSL. W nowej wersji, dane studenta również będą wykorzystywane jedynie do autoryzacji w Wirtualnym Dziekanacie. Po zapisaniu kwestionariusza personalia studenta będą automatycznie „odcinane” od udzielonych przez niego odpowiedzi. Rozwiązanie to gwarantuje pełną anonimowość i poufność danych.

ogólne i niedopasowane do charakteru zajęć. Układając nowe pytania, starano się, by były one bardziej konkretne i przejrzyste. Dodatkowo, uwzględniono specyfikę zajęć praktycznych i klinicznych. W kolejnych latach planowane jest uzupełnienie ankiety pytaniami dostosowanymi do specyfiki poszczególnych kierunków studiów.

5.PRZEPROWADZANA WEDŁUG JASNYCH ZASAD

Jedną z największych słabości starej ankiety był brak przejrzystych reguł gry. Nie wiadomo było, kiedy należy wypełnić ankietę, na jakich zasadach, czy jej wyniki będą publikowane i do czego wykorzystywane. Nowa ankieta zostanie wprowadzona Zarządzeniem Rektora, które wyraźnie określi cel i procedury ankietyzacji.

6.SKUTECZNA I MAJĄCA ZNACZENIE

Wśród komentarzy do starej ankiety powtarzały się te wyrażające wątpliwość, co do sensu jej wypełniania. „Jest potrzebna, ale o ile coś zmieni, zdanie studentów zostanie wzięte pod uwagę”. „Większość osób o niej nie wie lub nie jest wystarczająco zmotywowana, by ją wypełnić. Uważają, że nikt jej nie czyta, co pewnie jest prawdą”. „Mam nadzieję, że coś wniesie. Jak okaże się tylko formalnością studenci będą rozczarowani”. W ubiegłym roku wyniki ankiety, choć niereprezentatywne, zostały wzięte pod uwagę przy ocenie nauczycieli i jakości kształcenia. Dopiero reprezentatywne wyniki będą jednak stanowić skuteczne i potężne narzędzie rozwijanego w WUM Systemu Zapewnienia i Doskonalenia Jakości Kształcenia. Wypełnijcie ankietę, a nie będziecie rozczarowani. Szczegółowe informacje na temat ankiety znajdziecie na stronie www.biurojakosci.wum.edu.pl. Tam również, przez cały rok, można zgłaszać swoje uwagi i pomysły dotyczące jakości kształcenia poprzez SKRZYNKĘ JAKOŚCI.

1 6 gal en


PUBLICYSTYKA

Masz nową TEKST: MICHAŁ WASIAK ILUSTRACJA: ANNA SOBIESIAK

W

ciągu ostatnich dwóch dekad w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej wymyślono i opatentowano więcej, niż w całej historii ludzkości. Na naszych oczach wielkie i przełomowe wynalazki zdobywają szturmem rynki, by po krótkim acz intensywnym życiu stoczyć się w niepamięć i ustąpić pola jeszcze większym i bardziej przełomowym rozwiązaniom. Komórki, które kiedyś szczyciły się rozmiarami i wagą betonowego pustaka dziś mieszczą się w najmniejszej kieszeni spodni; Nasza klasa, Grono, w końcu Facebook, 3G – ileż tego… Wrzucony do współczesności człowiek z początku lat 90. musiałby się pewnie długo zastanawiać, ile lat później wylądował. To wszystko można by określić jednym słowem – „rozwój”. Ale czy na pewno?

CZY SIĘ STOI , CZY SIĘ LEŻY, DZIESIĘĆ LAJKÓW SIĘ NALEŻY W większości dziedzin postęp polega na wychodzeniu naprzeciw ludzkim oczekiwaniom – kolejne generacje ulepszanych przedmiotów coraz bardziej zbliżają się do ideału, o jakim człowiek myślał od dłuższego czasu. Tymczasem współczesne genialne rozwiązania komunikacyjne w pewnym sensie generują popyt same na siebie. Przed rozkwitem Facebooka, a jeszcze wcześniej komunikatorów ze zmiennymi statusami, nikt albo niewiele osób wykazywało zapotrzebowanie na informacje w stylu „Jem chleb :)”. Dziś jednak takie jak ten najmniejsze detale z życia lądują na tablicy i nierzad ko zgarniają sporo „lajków”. Dziwna to sytuacja, gdyż coś, co mogłoby się wydać potencjalnie interesujące dla domownika, żywotnie przejętego stanem zapasów żywnościowych, dla osób postronnych jest przecież przeraźliwie nudne i poza internetową społecznością nie uzyskałoby nawet milisekundy uwagi. Mimo to do sieci wpada wieloterabajtowy wodospad śmieciowych komunikatów, co może sugerować większą potrze-

wiadomość

bę samego posługiwania się internetowymi narzę- szający się ponad miarę udział krótkich tekstowych dziami, niż korzystania z nich w określonym celu. komunikatów sprawia, że dialog staje się podobny do zupki chińskiej – wysoko przetworzony i pozbaP ODŁĄCZENI wiony witamin. Nawet największa paleta „emotikon” nie odda prawdziwych emocji, kryjących się w głoWspomniana potrzeba ciągłego użytkowania ko- sie i mimice człowieka. Bez tych wielu warstw, skłamunikacyjnych wynalazków zamienia się niezwykle dających się na komunikację pozawerbalną, mówimy często w różnie nasilony nałóg. Gdy raz na moim naszemu rozmówcy w istocie znacznie mniej. Oczyosiedlu padł na dłużej Internet , rozdzwoniły się te- wiście przypadki ludzi porozumiewających się wylefony. Zaczęło się liczenie kontrolek na modemach, łącznie w ten sposób to na razie margines, lecz konsultowanie u kogo sygnał jest, a u kogo nie. Po tendencja do ograniczania tradycyjnego komuniprostu istna katastrofa! Takiego pospolitego rusze- kowania się, wyrażająca się między innymi ogromnia nie zaobserwowałem natomiast nigdy, gdy tyle ną popularnością Twittera czy Facebooka, a razy pękała feralna rura, pozbawiając krany bieżą- nieporównywalnie mniejszą sławą Skype’a, może cej wody. Myślę, że nawet pożar spożywczaka, eks- niepokoić. plozja w kiosku czy strajk much, rozkładających „psie sprawy” nie odcisnąłby na społeczności takiego emo- KRZYCZĄC W PRZESTRZEŃ cjonalnego piętna. Współczesny człowiek jest więc tak samo podłączony do prądu, jak jego ukochane Możliwość szybkiego i darmowego przesłania kourządzenia. Zaś bez nich staje się nieco bezradny… munikatu sprawia także, że coraz mniej wiadomoa potem rozdrażniony… ści zostaje należycie zaadresowanych. Wysyłamy więc w przestrzeń przeróżne informacje, licząc, że B IDNIE I PŁYTKO ktoś je zauważy i zainteresuje się nimi. Doskwiera to szczególnie mocno, gdy przekazując coś np. w Rozwój to oprócz wprowadzania nowych rozwią- ramach grupy dyskusyjnej, nie dostajemy żadnej inzań także zjawisko zachowywania tego, co dobre. I formacji zwrotnej. Nie powinno to jednak dziwić, w tym wypadku niniejsza rewolucja zawodzi. Zwięk- gdyż wiadomość przeznaczona dla wszystkich nigdy nie zostanie potraktowana z odpowiednią uwagą. Czy dostrzegając w takim razie rozliczne defekty nowoczesnej komunikacji powinniśmy wrócić do korzeni: zacząć hodować gołębie, skubać gęsi przed napisaniem listu czy słać herolda na dostojnym kucyku z informacją o imprezie? Oddajmy głos anonimowemu dobrodziejowi, który podarował Harry’emu Potterowi Pelerynę Niewidkę, a swoje zdanie wyraził na dołączonej karteczce: „Korzystaj mądrze”.

gal en ga

17


ENGLISH PART

Sudden Cardiac Death ANNA FLINK

in Young Athletes

E

arlier this year, world football was shocked by two events within the period of a month. In March, Bolton midfielder Fabrice Muamba, 23, suffered cardiac arrest during a game but finally survived after much critical time spent in the ICU. Less than a month later, in April, Piermario Morosini, a 25 year old midfielder for Livorno, had a worse outcome as he was declared dead before reaching the hospital. Although not common, these were far from the first cases of cardiac arrest in professional athletes. Their occurrence within the period of a month brought much attention to the cardiac health of athletes. An issue being relevant as the Euro is coming up in just a matter of weeks. We learn about the health benefits of exercising but events like the ones mentioned above can easily scare people off. It might be reassuring to know that these events, are rare, death in young athletes is estimated too about 1 out of 200,000-300,000

Fabrice Muamba

1 8 gal en

[1 ]. When they do happen, in most cases, a previous cardiac condition is confirmed on autopsy. The most common conditions predisposing to cardiac arrest during physical exercise include inflammatory, hypertrophied, and dilated cardiomyopathy [2]. Other causes include coronary artery abnormalities, long QT syndrome, myocarditis, and mitral valve prolapse [1 ].

The death of Cameroon's Marc-Vivien Foé during a game in 2003, and, in 2007, similar events to those introduced in the beginning of this article made FIFA pay extra attention to the need for regular heart screening in professional athletes. These events were the death of La Liga player Antonio Puerta, and the heart attack suffered by Clive Clarke, only a few days apart. FIFA’s Chief Medical Officer, Professor Jiri Dvorak, called for regular screening of professional players, including ECG and ECHO. He said, "We have one country in Europe - Italy - where this screening is routinely done, and there are less cardiac arrests in sport there. You can't pick up everything, but you can reduce the risk factors" [4]. With the two events earlier this year, the topic of heart screening once again became the center of discussion in FIFA and it will be one of the concerns during the FIFA conference in Budapest this month [5]. While it’s rare, sudden cardiac death in young athletes is particularly tragic as sport and exercise in general is thought of as a main ingredient in a healthy life. In addition, when it concerns world class athletes, the heroes of many sport fanatics, a wave of shock immediately spreads through world of sports. This is what happened in March and April this year. It once again started the discussion of how the current guidelines and recommendations can be changed to further improve the safety of athletes. As Professor Dvorak said, it’s impossible to prevent all deaths. At the same time, it’s essential to keep working towards improvement.

As a precaution, the American Heart Association (AHA) recommends young athletes to go through a history and physical examination before participating in organized sporting events. This kind of Sources: screening should include thorough history, and 1) http://www.sportssafety.org/articles/heart-disease/ examination including blood pressure measure- 2) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15241538 ments, heart auscultation, and much more [1 ]. Scre- 3) http://www.mayoclinic.com/health/sudden-death/HB00092 ening programs might seem easy to perform but 4)http://www.telegraph.co.uk/sport/football/europein practice they’re not particularly cost effective or an/2320118/Antonio-Puerta-tragedy-sparks-screeningspractical. Family history of cardiac problems and call.html unexplained syncope aretwo features that should 5) http://www.fifa.com/aboutfifa/footballdevelopment/mebring attention for screening in an athlete [3]. dical/news/newsid=1607788/index.html

Piermario Morosini


ENGLISH PART

Advanced Cardiac Life Support D

SELAMAWIT MEKURIA

uring two weekends, nine students took part in an American Heart Association (AHA) certified Advanced Cardiac Life support (ACLS) course. When we at MSF (the Swedish medical students' association) first contacted REAGO, the company organising these courses, we got a good response. Their aim had always been to have these courses available for medical students. The main organiser, Katarzyna Ostrega, a paramedic from the United States, tells us how medical students in the US usually have gone through several cycles of these courses before graduating from medical school. As we started announcing about the course at our university, the response from the students was great. However, the cost of the course didn't allow most people to participate, something we hope to change in the future. The students who did attend however, myself included, found the course excellent!

res you for the rigorous and intense aspects of medicine. “The course covers the basic and specific parts of ECG interpretation and treatment. An absolute foundation for growing into a well-rounded physician who can think on the spot and properly treat their patients.” In other words, it gives you enough knowledge not to run away but to take charge when you notice someone unconscious and breathless, for example in Dw. Centralny. Another student, Ana-Sofia Pericao from Portugal says she found the course informative and up to date on new concepts in emergency care. “I especially liked the mix of didactics and practice, and that we were a small group of students. Instructors were very professional, creative, and funny.”

I think most students can agree with Jan, that we often get taught and stuck in the details without knowing how to manage the main problem the patient is facing. Which is why we need courses like these! We have been in contact with the student government the great interest but lack of financial means for these courses, and the EDSG together with a representative from MSF will be having a meeting with Dean Polanski in May. We hope at this meeting to get permission for some type of financial support for these courses, bearing in mind that the Polish division has emergency classes organised for free. Vice dean Werner has mentioned that similar courses held by the university are possible to do in English. However, they are neither European, nor American certified. Thus, seeing that most of us in English Division will work outside of Poland, we do need an international recognized certification.

One reason why these courses were successful was because it was mainly practical skills being taught. All the teachers were paramedics. This played a great role in the way the courses were conducted. As Jan Chalpowski Söderlund puts it, “The result of the course was very positive, since it was practical Steve Lali, a Canadian student in his last year of stu- without getting hung up on details which most do- We hope that the meeting with Dean Polanski will dies, took the course and underlines how it prepa- ctor-led activities have a tendency to do”. And yes, be fruitful, so stay tuned!

gal en

19


M

ENGLISH PART

y anatomy teacher gave us students a good advice many years ago—when the trees start to bloom, it’s time to review for exams. Every year I think of this when spring sneaks up on us, and every year I feel guilty that reviewing for exams is delayed.He also said that from time to time, spring may do strange things to people, like falling deeply in love and distracting us from what needs to be done. I can’t say I have fallen deeply in love every spring, but I can truly say that I have been distracted at this time every year. Distractions can be good to have when the heat is on in the worst of periods; when you know the menu in the canteen by heart, you develop silent friendships with the people around you in the library, and the effort to get ready in the mornings, trying not to look like the nerd you actually are, declines proportionally with the motivation. The fact that you are usually dead broke at this time really does not help either. So my advice is, take a day off from studying, put on your best spring outfit, sunglasses and head outside to get lost in all the nice distractions Warsaw has to offer when the sun is shining. You’ll be like Cinderella during daytime, hopefully without an evil stepmom. So here are somelow cost tips what to do to get a break from it all, no matter if you just have fallen deeply in love or not!

Wisła (view from Saint Anne's Church)

NANA FJELLSAA

Enjoying the Warsaw Spring

Head for the beautiful pedestrian boulevard located on the left bank of Vistula River. There is always something going on there; people hanging around, biking, or jogging. The promenade features fountains, parks, playgrounds, museums (Copernicus science center), bars, and a beautiful view. It stretches from the Old Town in the north to south of Powisle. There is actually an artificial beach located in Solec with a bar and a swimming pool called Pepsi Post Wisla. From the boulevard you can hop on river boats for a cruise on the river, or catch the water trams to get to the beaches on the right bank of the river. Check out www.ztm.waw.pl for more information.

B EACHES

Thebeaches in Praga stretch from Gdanski bridge to Lazienkowski bridge and consists of Praga beach, Stadium beach, and Saska beach from north to south. They are open weekdays from noon until 8 pm. As well as Saturdays, Sundays, and holidays from 8 am to 8 pm. During these hours, deckchairs, parasols, and sporting equipment are available for rent. You can grill there too! If you decide to swim in Vistula, it’s on your own risk (and it would give you a great clue on how efficient your immune system is).

Ogród Saski

B OULEVARD

everywhere. Park Szczesliwicki in Ochota is a really cozy park with a big lake, sport facilities, bars, restaurants, and an all year around down-hill ski arena in case you have a sudden urge to do some skiing. There is also a newly opened outdoor swimming park with slides and fun activities for children and adult children. Hop on tram 9 or 7 and get off at Korotynskiego, then keep to the right. Park Pole Mokotowkie is always a hit for sunbathing and relaxation, and OgrodSaski is a quiet little getaway in the city center. Park Lazienkowski is another P ARKS picturesque park with a castle situated ‘’on water’’ The parks in Warsaw are numerous and they’re and peacocks strolling around. Sundays from May

20 gal en

to September (noon and 4 pm) there are free outdoor classical concerts, and it’s really something to experience. No matter what you end up doing, bring some food, a few beers or wine, and a couple of good friends, then you are set for a great day. And who knows, maybe you end up falling deeply in love with someone, and then, for sure, you have the best excuse not to get back to the library. Enjoy!


ENGLISH PART

The Land of Thousand Lakes

Masuria

L

KAMIL CHORĄŻKA

ast time I took you for a trip to Hel. As spring is flourishing, I thought that we could get to know another place with natural beauty, namely Masuria. It is not hard to guess that it differs a lot from our urbanized Warsaw. So take a deep breath and get ready for the next adventure on unspoiled grounds.Instead of some cities in the region providing a great deal of entertainment, I would like to introduce you to things that have nothing to do with the things that we are sometimes sick of in the capital. Characterizing Masuria are the water reservoirs that give a great opportunity to take on water sports. Yachting, motorboats, canoeing are just the tip of the iceberg. Not to mention fishing and swimming. Large amount of people visit Masuria every year just to do their favorite activities and spend some time around beautiful landscapes. By night mosquitoes may be a little annoying but nobody pushes you into sleeping in a tent or a chalet, even if that contributes to the exceptional stay in Masuria. Furthermore there are the hundreds of kilometers of trails within parks, like Wigry National Park or Masurian Lanscape Park. Maybe you will not be allowed to explore all of them by bike, but I bet you will be worn out after a few walks. Fauna and flora admirers go there from different parts of Poland as well as abroad to observe and revel in diversity of the park species. You also find that many events take place in the different towns of the Masuria region. For example, Mrągowo offers its guests the ‘Picnic Country’- a country music festival held intown annually. In Ełk, on the other hand, the principal attraction is hunting, which is performed in woody lands. Ice sailing encourages fans in some regions, like Mikołajki. In summary, going to Masuria, it is possible to seize an opportunity of get out of the crowded, noisy city and relax with fresh air, silence, and 1 00% nature.

gal en

21


KULTURALNIA KASIA DŹWIAREK

W

iosna w pełni, słońce za oknem, aż grzech siedzieć nad książkami w domu. Kulturalnia ma dla Was dobrą alternatywę.

S PACERY, ROWERY I RELAKS W PLENERZE

Kulturalnia poleca Wam idealne miejsca do odwiedzenia w majowe weekendy i popołudnia. „Dolina Muminków”, „Cud nad Wisłą” czy „Miasto Cypel” to zakątki nad Wisłą, oferujące oprócz okazji do wypoczynku, także atrakcje kulturalne, np. koncerty. A amatorów rowerów zapraszamy do przejażdżki ścieżką rowerową wzdłuż Wisły. Wszystkie szczegóły znajdziecie w dziale Miejsca na www.kulturalnia.emsa.waw.pl

Z APROSZENIA I BILETY

Nie zapominamy także o fanach filmu i teatru. Co tydzień możecie wygrać wejściówki do wybranych warszawskich kin. Czeka na Was również mnóstwo biletów do m.in. Teatru Dramatycznego, Powszechnego czy Filharmonii. Tym, którym brak szczęścia w konkursach, proponujemy specjalne promocje przygotowane dla studentów WUM przez współpracujące z Kulturalnią instytucje artystyczne. A miłośników muzyki zapraszamy na koncerty w Galerii Funky.

J AK CO MIESIĄC…

…czekają na Was konkursy z nagrodami książkowymi i płytowymi. Do odgadnięcia jest już nowy „Fragment obrazu”. Na rozwiązanie czeka także quiz o Januszu Korczaku wraz z nieznanym zakątkiem stolicy w „Zakamarkach Warszawy”. Nowe konkursy zorganizowaliśmy również dla fanów literatury.

wydarzeniach kulturalnych. Znajdziecie tu informacje o nadchodzących przeglądach filmowych, specjalnych pokazach teatralnych oraz nowościach literackich. W rozbudowującym się dziale Muzyka zamieściliśmy informacje o zbliżających się festiwalach muzycznych.

KULTURALNE MIASTO

Przełamcie codzienność wiosennie – www.kulturalnia.emsa.waw.pl

Kulturalnia to także źródło wiedzy o najnowszych

Nietykalni Intouchables

Film

Francja 2012, reż. OlivierNakache, Eric Toledano

ADAM ARENDARCZYK

F

ilm „Nietykalni”, w reżyserii Oliviera Nakache i Erica Toledano, zaintrygował mnie swoją wyjątkowo dobrą sławą. Spot reklamowy ogłasza, że obejrzało go już 25 milionów widzów na całym świecie, a w internecie aż roi się od wpisów fanów, którzy stawiają go wśród swoich filmowych faworytów. Z pewnym niedowierzaniem wybrałem się więc do kina, nie oczekując specjalnej rewelacji. Muszę przyznać, że zupełnie zaskoczyło mnie to, co zobaczyłem. Film oparty jest na prawdziwej historii dwóch mężczyzn: sparaliżowanego milionera Philippe’a (François Cluzet) i prostego Drissa z blokowiska(Omar Sy), których więcej dzieli niż łączy. Obaj czują się samotni i każdy z nich, na swój sposób, próbuje tę sa-

22 gal en

motność przezwyciężyć. Ostatecznie losy obu bohaterów splatają się w dość nietypowych okolicznościach, a z tego połączenia rodzi się prawdziwa przyjaźń, która znacznie ich odmienia i sprawia, że stają się faktycznie „nietykalni” dla świata. Uważam, że scenariusz, mimo pozornej prostoty, jest naprawdę głęboki w swym przekazie i skłania do przemyśleń nad tym, co jest w życiu ważne. Film w doskonały sposób pokazuje, że świat w dużej mierze zależy od tego, pod jakim kątem na niego spojrzymy. Wzbudził on we mnie, dawno już niespotykaną, mieszankę wzruszenia i szczerego śmiechu. Pozostawił też po sobie chęć stania się prawdziwie „nietykalnym”. Serdecznie mogę polecić tę produkcję wszystkim, którzy cenią ambitne kino.


KULTURALNIA

Książka

Niemiecka jesień

Reportaż z podróży po Niemczech Stig Dagerman Wyd. Czarne 2012

T

AGNIESZKA GRZYB

o zdumiewające, ale ta książka trafia do polskiego odbiorcy po ponad sześćdziesięciu latach od swego powstania. Dlaczego? Zapewne dlatego, że w 1 947 roku nikt nie chciałby jej czytać, a później – nie mógłby. Nie oznacza to bynajmniej, że opisane w niej historie są zmyślone, a autor stronniczy – o nie! Na jej kartach znajdujemy aż za dużo prawdy o powojennych Niemczech i ich mieszkańcach.

w powojennych Niemczech. Razem z autorem, lawirując między stosami gruzu, przemierzamy ulice zbombardowanych miast, odwiedzamy zalane po kostki wodą, zimne i ciemne piwnice, mimo to zamieszkiwane przez całe rodziny, czy podróżujemy w przedziale wagonu z dwudziestoma innymi osobami, czując, jak ziemia z upakowanych na półce worków z ziemniakami sypie się nam na głowę.

Spotykamy się z ludźmi z różnych warstw społecznych – jak się okazuje, wojna wcale nie zatarła różnic międzyklasowych. „Prawdą jest, że większość Niemców żyje w biedzie, lecz różnica między najmniej biednymi a najbiedniejszymi jest większa niż różnica między bogatymi i biedakami w normalnie funkcjonującym społeczeństwie”. W tych szczególnych okolicznościach wykształca się specyficzna moralność, determinowana przede wszystkim przez głód. Jak komentuje jedna z rozmówczyń Dagermana: „To są dzisiejsze Niemcy – narażać życie dla ziemniaka”. Nowego znaczenia nabiera wyrażenie: „Dzieci, idźcie do szkoły!” – jedyną szkołą jest ulica, a przedmiotem – kradzież. W tłumie bladych, wychudzonych mieszkańców bunkrów wyróżniają się jedynie niektóre młode dziewczęta, otrzymujące kilka razy w miesiącu czekoladę i konserwy od alianckich żołnierzy. Cóż, jak głosi Reportaż nie stanowi ciągłego opowiadania, jest kolejna zasada obowiązującego kodeksu moralnego raczej zbiorem odrębnych epizodów, ujęć z różnych – „lepiej upaść niż pójść na dno”. punktów widzenia, ukazujących liczne aspekty życia Ważnym wątkiem w opowieściach Dagermana są Stig Dagerman, młody korespondent szwedzkiej gazety, zostaje w 1 946 roku wysłany do Niemiec, aby opisać krajobraz po upadku Trzeciej Rzeszy. Podróżuje, odwiedzając największe miasta: Essen, Hanower, Hamburg, Norymbergę, Berlin, Monachium, Frankfurt nad Menem, Kolonię i notuje wszystko, co widzi. Robi to bardzo obiektywnie i dokładnie, nie starając się wyciągać zbyt daleko idących wniosków. I doprawdy – obraz, jaki wyłania się z jego notatek jest przerażający. Niemcy w najmniejszym stopniu nie przypominają potęgi, jaką były jeszcze kilka lat wcześniej. Teraz jest to kraj zrujnowany przez wojnę, cierpiący z powodu braku żywności, pieniędzy, pracy i nadziei na lepszą przyszłość.

poglądy polityczne w powojennych Niemczech. Autor rozbiera na czynniki pierwsze tok myślenia przeciętnego człowieka, spełniającego swój obywatelski obowiązek w wyborach do parlamentu oraz analizuje działanie poszczególnych ugrupowań politycznych. Stanowczo krytykuje rozpowszechnione wówczas (zwłaszcza wśród zagranicznych komentatorów) przekonanie, iż „niemiecki nazizm wciąż żyje” – słowa nic nieznaczące, jeśli nie weźmie się pod uwagę okoliczności, w jakich zostały wypowiedziane. Przygląda się również procesom prowadzonym przez Spruchkammer (izbę orzekającą w sprawach denazyfikacji), próbując ustalić, co kierowało ludźmi wstępującymi tak niedawno do organizacji, uznawanych obecnie za symbol zła. Książkę Dagermana można bez wątpliwości zaliczyć do klasyki światowego reportażu. To niesamowite, że na zaledwie stu stronach, w prostych słowach, autor opowiedział o sytuacji w powojennych Niemczech więcej niż niejeden historyk. Uczynił to, jak pisze we wstępie Elfriede Jelinek, sine ira et studio – bez gniewu i stronniczości. Potrafił dostrzec w Niemcach nie zbrodniarzy, ale ofiary wojny. Podjął się próby odpowiedzi na pytanie: „Jak daleko jest od literatury do cierpienia?” na przykładzie, który po dzień dzisiejszy wzbudza skrajne emocje – i zrobił to po mistrzowsku.

gal en

23


KULTURALNIA

MICHALINA JAGODZIŃSKA

Na co chorowała

Mona Lisa?

Czyli co wspólnego ma malarstwo z medycyną?

Wydawać by się mogło, że te dwie dziedziny przez stulecia podążały zupełnie odrębnymi torami. Nic bardziej mylnego.

24 gal en


K

ażdy z nas w wolnych chwilach ucieka od nauki i medycyny. Nasz umysł chcąc odpocząć poszukuje piękna, które możemy odnaleźć m.in. w naturze, drugim człowieku, czy w sztuce. Dla mnie chwilą relaksu i przyjemności stało się malarstwo. Pewnego dnia zadałam sobie pytanie, czy może mieć ono coś wspólnego z medycyną. Po krótkich przemyśleniach doszłam do wniosku, że są to dwa przenikające się światy, mające zaskakująco dużo wspólnego. Obiektem zainteresowania obu dziedzin jest w końcu człowiek. W renesansie nie wyobrażano sobie malarza, który nie poznałby dokładnie budowy ciała człowieka. Tacy mistrzowie jak Michał Anioł, czy Leonardo da Vinci przeprowadzali własne sekcje. Badając, oglądając, rysując stworzyli podwaliny dzisiejszej biomechaniki i anatomii. Choroby oczu takie jak zaćma, na którą chorował Cloude Monet, miały kolosalny wpływ na kolorystykę obrazów. Nadużywanie absyntu i leczenie naparstnicą spowodowało u Vincenta van Gogha widzenie świata w żółto-zielonych barwach, co oczywiście, odbiło się na jego twórczości. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele chorób można odnaleźć na nawet najbardziej znanych dziełach sztuki.

KULTURALNIA „I NNA” DWÓRKA

Niespodzianka czeka nas również na obrazie hiszpańskiego barokowego malarza Diego Velázqueza pt. „Panny dworskie”, przedstawiającym m.in. infantkę Małgorzatę Teresę. Został on uznany za jedno z największych dzieł w historii sztuki. Interpretowany jest na tak wiele sposobów, że sam Velazquez złapałby się za głowę. Jednak, co przykuwa w nim naszą uwagę? W prawym dolnym rogu znajduje się postać, która ewidentnie nie ma prawidłowej budowy ciała. Możliwe, że to achondroplazja - choroba genetyczna spowodowana defektem genu dla receptora czynnika wzrostu fibroblastów (FGFR3). Pytanie, dlaczego malarz przedstawił na obrazie takiego „odmieńca”, bo pewnie tak traktowano tę dziewczynkę w jej czasach, pozostaje na razie bez odpowiedzi.

N IE TYLKO UŚMIECH

Mona Lisa. Najbardziej rozpoznawalny obraz na świecie. Każdy z nas widział jego reprodukcje, co najmniej kilka razy. Czy kobieta przedstawiona na obrazie, budząca tak wiele kontrowersji w środowisku malarskim, mogła być chora? Przyjrzyj się dokładnie jej dłoni. Czy widzisz coś niepokojącego? Tak, znajduje się tam niewielkie uniesienie. Na dobrej reprodukcji widać również żółtawe plamki przy oczach. Mona Lisa chorowała na hiperlipidemię. „B RZYDKA KSIĘŻNICZKA” Owo uniesienie to prawdopodobnie tłuszczak- łaKażdy z nas oglądał lub czytał „Alicję w Krainie Cza- godny nowotwór tkanki tłuszczowej, a zmiany przy rów” i pamięta złą królową, która nie grzeszyła uro- oczach to być może xanthyloma - żółtaki powstadą. Podejrzewa się, że twórcy jej postaci inspirowali jące przy podwyższonym poziome LDL. się obrazem pt. „Brzydka księżniczka” Q. Massysa. Co jednak spowodowało taki wygląd postaci? Lekarze, po wielu dyskusjach, stwierdzili, że cierpiała ona N IETYPOWY AUTOPORTRET na chorobę Pageta - przewlekłą chorobę układu Związek malarstwa z medycyną to nie tylko odszukostnego, charakteryzującą się zaburzeniem funk- kiwanie różnych zaburzeń na dziełach dawnych micjonowania osteoklastów. strzów. Stało się ono również ucieczką, ulgą w

„Brzydka księżniczka” Q. Massys

„Panny dworskie” D. Velazquez

cierpieniu dla artystów dotkniętych przez ciężkie choroby. W tej grupie mistrzynią jest dla mnie Frida Kahlo, niezwykle dręczona (i nie jest to zbyt duże słowo) przez los meksykańska malarka. Zaczynając od choroby Heinego-Medina, niedowładu prawej nogi, poprzez wypadek autobusowy (z którego wyszła ze złamanym kręgosłupem, zmiażdżoną miednicą, licznymi złamaniami prawej nogi, zmiażdżoną lewą stopą), liczne poronienia, ok. 30 operacji, po pełen zwrotów akcji związek z Diegiem Riverą (była bowiem jawną biseksualistką). Obrazy Fridy stały się dla niej wyrazem cierpienia i być może drogą do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, dlaczego właśnie jej życie musi tak wyglądać. Jeden z obrazów to autoportret, na którym kręgosłup przedstawiony jest jako roztrzaskana kolumna jońska, ciało usztywnione gorsetem umożliwiającym poruszanie się, a szpilki powbijane w ciało symbolizują nieprzemijający ból. Myślę, że życie i twórczość tej artystki są tak ciekawe, że zasługują na osobny artykuł.

Warto więc dostrzec, że historia medycyny i historia sztuki, choć kroczą osobnymi ścieżkami, to niezwykle często się spotykają. Wielokrotnie bowiem rozwój medycyny zależał od rozwoju sztuki i odwrotnie. Są one jak ciało i dusza człowieka, niemogące egzystować osobno. W końcu medycynę też zwykło się nazywać sztuką. Słowa, które równie dobrze opisują obydwie dziedziny to piękno i zachwyt. Zakończę więc cytatem Alberta Einsteina, wielkiego fascynata natury, który potrafił pogodzić naukę z humanizmem: „Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”

„The broken kolumn” Frida Kahlo

gal en

25


KULTURALNIA

Głucha cisza Wiosna w pełni, już wkrótce nadejdzie wyczekiwane lato, a wraz z nim liczne imprezy na powietrzu, tłumy w kawiarnianych ogródkach, a także turyści, którzy niezależnie od pory dnia czy nocy, będą chcieli przeżyć w naszym mieście niezapomniane chwile i dobrą zabawę. I tu pojawia się odgrzewany, jak co roku, temat – mianowicie problem ciszy nocnej w centrum. Wszak stolica powinna zaskakiwać porywającym życiem nocnym, a nie odstraszać zamykanymi lokalami i skarżącymi się lokatorami. To jak to będzie z tą imprezą?

TEKST I ZDJĘCIA: AGATA OLEARCZYK

P

rzestrzenie kulturalne, kluby, puby, wszelkie miejsca spotkań i integracji mają niemałe znaczenie dla miasta i jego mieszkańców. Mieszkając w Warszawie możemy wybierać między różnymi miejscami, w zależności od tego, czy chcemy się napić legalnie piwa pod chmurką, położyć się na leżakach w parku, wpaść na kawę, spotkać znajomych i obejrzeć przy okazji jakąś wystawę albo udać się na imprezę po drugiej stronie Wisły. Wydawałoby się, że każdy znajdzie coś dla siebie, a takich miejsc ciągle przybywa. Nic bardziej mylnego. Spójrzmy prawdzie w oczy, stworzenie takiego „miejsca” (pubu, klubu, galerii, przestrzeni – wybierzcie sami) nigdy nie jest łatwe i często ciągnie się latami. Zdobycie funduszy, partnerów, lokalu i załatwienie wszystkich formalności... Koszmar! Niestety, nawet gdy już uda się stworzyć takie miejsce, jego egzystencja przypomina ciągłą walkę o życie. Walkę z okolicznymi mieszkańcami, z uporczywą polityką miasta. Do napisania tego artykułu skłoniło mnie coraz częstsze zamykanie tych miejsc. Miejsc, w których wielu z Was bywało, a których brakuje na obecnej mapie Warszawy.

Petycje, zbieranie podpisów, rozmowy z mieszkańcami. Bo za głośno, bo za brudno, bo alkohol i bijatyki. Pierwsza myśl, jaka mnie dopada to fakt, iż mieszkanie w centrum niesie za sobą konsekwencje i jedną z nich jest oczywiście hałas. Ale zaraz, zaraz. Każdy ma prawo do życia w spokoju, wysypiania się, zwłaszcza we własnym domu, za który wnosi opłaty i odprowadza podatki, a w szczególności emeryci i osoby starsze, niekorzystający z uroków życia nocnego. Lepiej pozamykać wszystko dookoła i mieć spokój. A co z prawem do rozrywki i szerzeniem kultury? Właściciel klubu też płaci czynsz i podatki. I dodatkowo zasila budżet miasta pieniędzmi ze swojej działalności. Czy trzeba iść na wojnę? Do tej pory bitwę z mieszkańcami lub miastem przegrało m.in. 5 1 0 1 5 i Obiekt znaleziony. Dolina muminków i Jedyne wyjście zostały przeniesione, a Chłodna 25 walczy ostatnimi resztkami sił o swój byt. Również los Huśtawki ciągle wisi na włosku.

KOŃCA NIE WIDAĆ

Problem ciszy nocnej dla Warszawy nie jest nowym zagadnieniem, a mimo to nie zanosi się na jego rozwiązanie. Efekt? Wymarłe miasto, skonfliktowani mieszkańcy i sfrustrowani, byli (już albo niedługo) klienci. W umowach najmu czy sprzedaży brak jest M IĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM informacji o głośnym sąsiedztwie lokalu. Nie są okreKtóż nie pamięta bitwy o pawilony czy Huśtawkę. ślone nawet obszary, w których życie nocne jest do-

26 gal en

puszczalne, ba! pożądane, tak jak w Poznaniu, Gdańsku czy Krakowie. A jest o co zabiegać, bo rozwój takich lokali zapewnia nowe miejsca pracy i klientów, klient przynosi pieniądze, a pieniądze dają szczęście (przynajmniej w tym wypadku).

CO NA TO INNE MIASTA?

W Gdańsku władze miasta mówią mieszkańcom wprost, jeżeli ktoś mieszka na terenie Głównego Miasta, to musi się liczyć z gwarem i hałasem. Jeżeli komuś ta sytuacja nie odpowiada, może sprzedać swoje mieszkanie po bardzo korzystnej cenie (mieszkania w centrum są najdroższe) i kupić gdzieś na obrzeżach, gdzie budzić go będzie pianie koguta, a nie wracający z klubu imprezowicze. I jeszcze zostanie mu trochę pieniędzy. Sklepy z firankami i pasmanterią nie dostaną lokalu w centrum, ich miejsce zajmują lokale gastronomiczne, rozrywkowe i kulturalne, które za swoją działalność otrzymują dodatkowe ulgi. Polityka naszego miasta jest niestety inna i nie zanosi się na poprawę. Przed Warszawiakami decydujący sprawdzian, jakim będzie Euro 201 2. Przybywający kibice, w euforii i stanie nietrzeźwości, raczej nie będą skłonni do przestrzegania ciszy nocnej w samym centrum stolicy. Choć mieszkańcy z pewnością nie raz ich upomną. Jedno jest pewne, w tym mieście zawsze komuś będzie brakować kultury.


KULTURALNIA

Był tu piasek i leżaki. Jednak miasto postanowiło wystawić ten teren na przetarg,

Nieistniejące już 5 1 0 1 5

Kamienica, w której mieściło się 5 1 0 1 5

Na Chłodnej spokojnie; czy to miejsce przetrwa bez koncesji? Kraków, Stary Rynek

gal en

27


ROZMAITOŚCI

KLAUDIA SIEŃSKA

Jakprzetrwać

na pustyni? Dla przeciętnego człowieka to pytanie wydaje się dość niepoważne, a sytuacja trochę abstrakcyjna. Jest jednak wielu ludzi jak Martyna Wojciechowska, Wojciech Cejrowski, czy Beata Pawlikowska, dla których doba na pustyni to jak dla zwykłego „szaraka” wyjście po zakupy. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że w wielu z nas również drzemie skłonność do niekonwencjonalnych wyzwań.

B

ędąc jakiś czas na pustyni zrobilibyśmy wszystko dla jednego łyka wody. Na tym obszarze temperatura powietrza wynosi ok. 40-45 stopni. Człowiek jest w stanie przeżyć bez wody około 3 dni. Rekomendowana ilość spożycia w ciągu dnia to 4 do 5 litrów. O ile nie udało nam się dotrzeć do wodopoju, jest kilka niecodziennych możliwości jak pozyskać ten życiodajny płyn.

satora słonecznego". Jego zasadniczą częścią jest cienka folia z przeźroczystego, hydrofobowego plastyku wielkości mniej więcej półtora metra kwadratowego. Folią przykrywamy dół w ziemi o średnicy około 1 metra i takiej samej głębokości. Krawędzie folii przysypujemy piaskiem, ziemią wydobytą z dołu. Środek obciążamy niedużym kamykiem, grudką ziemi, aby nadać jej kształt odwróconego stożka. Promienie słońca przenikając przez folię, powodują parowanie wody z gruntu. Woda skrapla się na wewnętrznej powierzchni folii i kapie do podstawionego naczynia. W ciągu doby można w ten sposób uzyskać do 1 ,5 litra wody.

Jedną z nich są kaktusy, które potrafią w swoich grubych liściach gromadzić dość dużą ilość wody. Aby się do niej „dostać” należy wycisnąć ją z jego wnętrza. Pułapką mogą okazać się trujące odmiany sukulentów. Jeśli w ich wnętrzu znajdziemy biały płyn, lepiej nie gasić nim pragnienia. Kolejną możliwością Aby zwiększyć produkcję wody zaleca się wrzucić jest schwytanie zwierzyny, która jak każda żywa isto- do dołu świeżo zebrane rośliny (najlepiej wcześnie ta jest zbudowana w ok.60% z wody. rano, pokryte rosą), ewentualnie oddać do dołu mocz. Aby można było pić wodę bez rozbierania Ostatecznością jest picie własnego moczu, który jak całej konstrukcji, na dnie naczynia układamy jeden niektórzy twierdzą stanowi antidotum na wiele do- koniec cienkiej rurki a drugi wyprowadzamy na zelegliwości. Należy pamiętać, że żywność wymaga wnątrz. wody do trawienia (zwłaszcza białko), dlatego nawet przy dużych zapasach jedzenia należy ćwiczyć Jeśli uda nam się już zdobyć wodę, warto mieć przy powściągliwość. sobie coś, co posłużyłoby nam za bidon. Przeczytałam kiedyś w National Geographic, że może do Zaopatrzenie w wodę na pustyni nie jest tak bez- tego posłużyć dobrze wszystkim znana – rozciąglinadziejnym przedsięwzięciem, jak mogłoby się wy- wa i wytrzymała – prezerwatywa! dawać. Wynalazkiem czasów najnowszych jest otrzymywanie wody z piasku, za pomocą "konden- W przypadku głodu na pustyni, możemy sięgnąć po

28 gal en

rośliny (warunkiem jest, aby były pozbawione kolców, bez śladów grzybów).Kaktusy mogą mieć owoce, dostarczające wielu cennych składników mineralnych. Na pustyni można spotkać dziwne zwierzęta (np. feneki), które przy odrobinie szczęścia i wykazaniu się sprytem z naszej strony uda się upolować. Może to dla nas – „mieszczuchów” – brzmieć nieco dziwnie, ale brak jedzenia jest na pustyni problemem nieistotnym wobec braku wody. Niebezpieczeństwem na pustyni może być też gwałtowny spadek temperatury. W nocy słupek rtęci może zjechać nawet do 0 stopni Celsjusza. Średnia dzienna amplituda temperatur, np. na Saharze wynosi 1 5 stopni. Przy takich różnicach nie trudno o wychłodzenie organizmu. Dlatego jeśli nie mamy namiotu, ani ciepłych koców należy upolować dużą zwierzynę, wyjąć z niej wnętrzności. W ten oto sposób mamy „naturalną sypialnię”. Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu, chcielibyście spróbować własnych sił w wycieczce na pustynie – nie musicie szukać daleko. Mamy nawet dwie w Polsce: Pustynię Błędowską ( na pograniczu Wyżyny Śląskiej i Olkuskiej; dł.1 0km a szer.4km) oraz Pustynię Siedlecką ( Wyżyna Krakowsko-Częstochowska; 1 5hektarów). Być może zanim wybierzecie się na szaleńczą wyprawę na Saharę, warto sprawdzić swoje siły na terenie naszego kraju.


ROZMAITOŚCI

Tani sposób na

makro TEKST I ZDJĘCIA:

M

AGATA OLEARCZYK

akrofotografia ma wielu pasjonatów i zwolenników, nie należy jednak do najłatwiejszych dziedzin fotografii. Pozwala ona na uwiecznienie elementów w niespotykanie bliskiej odległości, dając ciekawe efekty. Wymaga od fotografa nie tylko umiejętności i precyzji, ale również odpowiedniego sprzętu. Większość aparatów posiada oczywiście automatyczną funkcję makro, jednak nie daje nam ona możliwości kontroli ekspozycji i głębi ostrości. Robi to za nas aparat, a w takim wypadku, pozostawiając wszystkie ustawienia przypadkowi, szanse na zrobienie poprawnej fotografii są niewielkie. Do naprawdę porządnych zdjęć makro przydaje się specjalny obiektyw. Jest on niestety drogi i mało praktyczny. Na ratunek fotografom może przyjść inne rozwiązanie – adapter/pierścień odwrotnego mocowania.

elemencie. Zdjęcie wykonywane jest z odległości kilku cm (sfotografowanie płochliwych owadów raczej odpada), a ostrość reguluje się poprzez zmianę odległości od obiektu – przybliżając lub oddalając obiektyw. Należy zatem bardzo precyzyjnie celować w obiekt, minimalny ruch bowiem powoduje utratę punktu ostrości. Przydatny w tym wypadku może się okazać statyw. Najlepiej sprawdzają się tutaj obiektywy stałoogniskowe. Popularnym obiektywem wykorzystywanym do tego typu konstrukcji jest Helios M42.

Innym sposobem może być zastosowanie pierścienia pośredniego. Zwiększa on skalę odwzorowania, nie pogarszając przy tym jasności optycznej obrazu. Jeśli zrezygnujemy z dedykowanych pierścieni z przeniesieniem elektroniki, otrzymamy zestaw makro za zbliżoną cenę, jak w przypadku pierścienia odwrotnego mocowania. Stracimy co prawda AF, Dla doświadczonych zapaleńców będzie to oczywiście ale w przypadku makrofotografii wskazane jest marna alternatywa, ale jeśli jesteś początkujący, ostrzenie manualne. chciałbyś spróbować makrofotografii, to taki pierścień jest w sam raz dla Ciebie. 25 zł to niewielka cena, Jeśli te prowizoryczne rozwiązania Cię nie przekonały, aby się dowiedzieć, czy ta dziedzina fotografii to może prędzej zdecydujesz się na obiektyw makro faktycznie Cię fascynuje na tyle, by zainwestować w z mocowaniem M42. Bardzo często mówi się, że nią więcej pieniędzy i czasu. stara optyka jest dobrym sposobem, aby rozbudować swój zestaw przy niskim budżecie. Również w tym Skonstruowanie takiego pseudo obiektywu jest wypadku zdajemy się na manualne ostrzenie. Należy banalnie proste. Pierścień przykręca się do jednocześnie pamiętać o odpowiednim adapterze bagnetu/body, a następnie nakręca się na niego do aparatu. obiektyw w odwrotną stronę. W ten sposób uzyskujemy bardzo duże, wręcz mikroskopijne Jeśli zastanawiasz się nad nowymi dziedzinami powiększenie i małą głębię ostrości, pozwalającą fotografii, być może zafascynuje Cię właśnie skupić oko obserwatora na wybranym przez nas makrofotografia. Warto więc od czegoś zacząć.

gal en

29


P

omimo różnych preferencji politycznych, wyznań religijnych oraz poglądów na życie, wszyscy mamy przynajmniej jedną rzecz wspólną – pieniądze. Każdy je zarabia, każdy je wydaje i każdy ich potrzebuje. Pytanie brzmi czy w przyszłości będziemy ich potrzebowali mniej? Osoby, które na to pytanie odpowiadają sobie „tak” mogą być spokojne – państwo im je zapewni poprzez „obiecywane” emerytury. Niestety w dobie kapitalizmu powiedzenia typu „pieniądze nie są ważne” są często wymówką dla osób, które ich nie mają. Oczywiście nie są one celem samym w sobie, są jednak pewnym narzędziem do realizacji celów oraz marzeń. Skoro każdy je zarabia to czemu nie każdy je ma? Co takiego wiedzą ludzie bogaci o czym nie wiedzą ci, którym tak często tych pieniędzy brakuje? Odpowiedzi po części można się doszukać w przytoczonej na początku wypowiedzi Wicepremiera Waldemara Pawlaka. Zdradzę wam ten sekret. Brzmi on „OSZCZĘDNOŚCI”.

I LE BĘDZIE WYNOSIĆ MOJA EMERYTURA?

ŁUKASZ SAMOLIŃSKI

Emerytura

to bzdura

Istnieją pewne kalkulatory, które dają nam możliwość wyliczenia emerytury na podstawie funkcjonującego systemu.Oczywiście działają one przy założeniu, że ten system się nie zmieni czego, patrząc na ostatnie reformy w OFE, pewni być nie możemy. Pewne natomiast jest jedno – będzie to znacznie mniej niż nasza ostatnia pensja. Jedni mówią 30 % ostatniej pensji, inni bardziej optymistycznie 50… czy to wystarczy? Kończy się nasz okres aktywności zawodowej, mamy upragnione, długo oczekiwane 8 dodatkowych godzin wolnego czasu każdego dnia i o połowę mniejszy dochód. Czyż nie lepiej samodzielnie zadbać o własną przyszłość i przyszłość naszych bliskich zamiast liczyć na to, że ktoś (rząd) za nas to zrobi?Budowanie swojego bezpieczeństwa finansowego poprzez systematyczne, długoterminowe oszczędzanie i inwestowanie nie jest wcale trudne.

„Muszę panią zmartwić, ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury także staram się zabezpieczyć sobie tę przyszłość właśnie przez oszczędności”

KULTURA OSZCZĘDZANIA

Tym co jest piękne w pieniądzach zaoszczędzonych jest fakt, że zawsze możesz je wydać! Jeżeli dojdziesz do wniosku, że oszczędzanie Ci się nie podoba i wolisz wydawać 1 00% swoich zarobków, możesz tę decyzję zmienić. Natomiast decyzji dotyczących wy-

Dla wielu osób odłożenie codziennie 1 0-20 zł może stanowić problem. To może chociaż 5zł? Za dużo? Spróbuj 2. Wciąż się nie da? To co powiesz na 50 groszy? Tak naprawdę nie tyle kwota jest ważna

ąę

30 gal en

Wicepremier Waldemar Pawlak ile sam nawyk. Kultura oszczędzania. Przyzwyczajenie, że pierwszą czynnością jaką należy zrobić po otrzymaniu wypłaty jest zadbanie o własną przyszłość.Gdy się tego już nauczymy zwiększanie tej kwoty staje się znacznie prostsze. Wiele młodych osób na początku swojej kariery nie wyobraża sobie, żeby mogły oszczędzać 300 zł miesięcznie. Nie zapominajmy jednak, że 300 zł miesięcznie to jest 1 0 zł dziennie – koszt dużej kawy w przeciętnej kawiarni w Warszawie. Czy naprawdę nie można tej kawy wypić we własnym domu?

TO CIĘ NIC NIE KOSZTUJE !

danych pieniędzy już niestety nie da się cofnąć. Zatem czy nie warto spróbować czegoś, co nic nie kosztuje? Nawet biorąc pod uwagę inflację. Owszem, zaoszczędzony pieniądz traci na wartości. Czy to oznacza, że lepiej jest go nie mieć?

P IERWSZY KROK

Należy oszczędzać – nawet wicepremier daje nam o tym znać. Wszyscy to wiedzą. Dlaczego tak mało osób to robi? Niestety najtrudniejszy zawsze jest ten pierwszy krok. Nie wystarczy wiedzieć. Kluczem do sukcesu jest obrócenie wiedzy w czyny. Dlatego, drogi studencie, czas najwyższy wziąć odpowiedzialność za swoją przyszłość. Ludzie są przyzwyczajeni do wydawania, bo wydawanie przychodzi z łatwością. Pamiętaj jednak, że nie staniesz się bogaty dzięki pieniądzom zarobionym, tylko dzięki zaoszczędzonym.

ALEKSANDER ZARZEKA

„Na dzień dzisiejszy, potencjalne możliwości kontynuujemy i że z reguły akceptacja świadczy o rekonstrukcji i przebudowy budynków uczelni mogą przychylności, a jeśli sposób jest już optymalny, to być kontynuowane dalej w najbardziej optymalny nie może być bardziej optymalny. sposób dzięki przychylnej akceptacji władz.” Takie wspaniałe zdania to plaga tej części z nas, Szkoda tylko, że wszystkie możliwości są potencjalne, która lubi mówić dużo, ale do powiedzenia zbyt że każde „dzisiaj” to też dzień, że rekonstrukcja to wiele nie ma. Żadne siły nie przekonają mnie, że nie przebudowa, że jeśli coś robimy dalej, to zawsze jest to fakt autentyczny.

fot: http://tenthamendmentcenter.com/wp-content/uploads/2009/12/money-toilet-paper.jpg

ROZMAITOŚCI


Galen 2/2012 (5)  

http://www.samorzad.wum.edu.pl/files/files/Numer%205.pdf

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you