Issuu on Google+

Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia. Janusz Korczak Wszystko w życiu młodszych toczy się wokół nabywania biegłości w życiu, wprawianiu się w nie. Oczywiście są bardzo zróżnicowane względem siebie sposoby, aby nabyć wprawy w tej trudnej sztuce. Niektórzy zostają molami książkowymi i przez długie miesiące nie mogą żyć bez książek, które są dla nich jak tlen. Z opisu życia i przygód bohaterów literackich czerpią oni doświadczenie, pomysł jak postępować, a czego absolutnie nie robić. W nieco inny sposób, tyle że wykorzystując zmysł wzroku i słuchu, również można nauczyć się świata. Jednak istnieją także niedorośli, którzy tak jak Apostoł Tomasz, nie uwierzą póki nie zobaczą. Im nie wystarczy dokument, reportaż czy artykuł w gazecie – muszą sami spróbować. Chyba nikogo nie dziwi fakt, że tych empirystów jest więcej. Moim zdaniem chęć spróbowania wszystkiego jest źródłem dużej części problemów młodych ludzi. Przecież mamy oczy, uszy, język, dotyk i wiele innych, więc dlaczego nadrzędnym narzędziem poznawania ma być słowo? Warto zwrócić uwagę, że są to kłopoty, o które sami się prosimy. Nasze zachowania często przypominają działanie małego dziecka, które nie wierzy mamie na słowo, że piekarnik jest gorący. Musi go dotknąć. A potem jest płacz, chaos, wizyta u lekarza, plaster i ból. Jednak oprócz tych wszystkich zmysłów, mamy także rozum. Nikt nie może nas go pozbawić, jest to centrala naszej osoby, centrum dowodzenia nad naszymi uczuciami, słowami i czynami. Można by go porównać do góry Olimp: jest tam bóg wojny, który chce czynić zło niewinnym ludziom. Czy nie znajduje się tam też bogini piękności, która to wartości estetyczne chce wynieść ponad wszystkie inne? Na szczęście jest tam Atena, zawsze opanowana, zakochana w mądrości. Koniec końców nad wszystkim i tak czuwa władca wszystkich bogów, wielki Zeus, z władzą wprost niewyobrażalną. Oczywiście, tak samo jak w mitologii, tak samo w naszym życiu zdarzają się niefortunne sytuacje. Czasami drobne potknięcia, innym razem prawdziwe katastrofy. Często pierwsza sytuacja jest zalążkiem drugiej. Od nas zależy, czy np. po spróbowaniu narkotyków dalej będziemy je brać. Jest to sprawa silnej woli, którą czasami przeceniamy. W niektórych sytuacjach lepiej jest zdać się na doświadczenie innych – przeczytać zapiski byłego narkomana czy alkoholika. Jednak niektóre problemy zupełnie nie zależą od nas. Po prostu los tak zadecydował. Kwestią bardzo sporną jest to, czy robi on to, żeby nas wzmocnić, nauczyć nas czegoś. Niby w jaki sposób dziecko molestowane przez swojego ojca może w jakikolwiek sposób wynieść z tego coś pozytywnego? Czego może nauczyć się nastolatek, którego rodzice biją? Często jest tak, że dzieci wstydzą się, że coś


w ich domu jest nie tak. Nie chcą, żeby ktokolwiek się dowiedział, bo sąsiedzi, szkoła, ogólnie środowisko będzie gadało: Patrz, to ten, co ma ojca alkoholika, Jej, ale Ania ma siniaki na rękach, słyszałam, że matka ją bije. Chociaż niektórzy, a nawet większość z nich już wcześniej wiedziało o problemie, pozostawiali na niego ślepi. Dlaczego nie reagowali? Wszystko, co robili, to plotkowali, nie chcieli wtykać nosa w nie swoje sprawy. Często dzieci szukają pomocy, ale dorośli udają, że nie ma problemu. Znana mi osoba wychowywała się w patologicznej rodzinie. Jej ojciec po wypiciu alkoholu stawał się agresywny. Gdy uderzył ją w twarz, bała się wrócić do domu. Udała się po pomoc do swojej ciotki. Ta powiedziała jej, że było się schylić. Przyznam szczerze, że nie wiem, jak bym zareagowała na takie słowa. Może zamarłabym, zaczęłabym płakać z bezsilności, albo znienawidziłabym cały świat i jego Stworzyciela za to, że pozwala, żeby coś takiego działo się na padole ludzkim. Więcej jest sytuacji, gdy dorośli chcą negować problem. W książce W sidłach anoreksji Heidi Hassenmuller, gdy autorka wyjawia swojej mamie, że prawdopodobnie choruje na anoreksję, ta mocno zaprzecza. Nie chce nawet dopuścić do siebie myśli, że jej córka jest chora. Oczywiście najłatwiej jest zamknąć oczy i udawać, że problemu nie ma. Ale przecież każdy z tych ludzi, którzy nie odpowiedzieli na wołanie o pomoc, mogli być w takiej samej sytuacji. Tam, gdzie dzieje się krzywda dziecku, kiedy nie radzi sobie ono z problemami, potrzebna jest pomoc wszystkich, surowo zabronione jest wytykanie palcami. Przecież każdy ma jakieś utrapienia, jedni większe, drudzy większe. Naturalnym zachowaniem każdego z nas jest chęć pomocy. Jeżeli ktoś nie odczuwa takiej potrzeby, nie można go nazwać w pełni człowiekiem. Słysząc hasło „problemy młodzieży” myślimy przede wszystkim o nałogach, uzależnieniach, narkotykach, alkoholu itp.. Ponieważ trudno jest pisać o problemach, które mnie nie dotyczą, teraz chciałabym poruszyć inny, bliższy mi kłopot. W każdej szkole jest pewna grupa młodzieży, ogólnie określana jako „mądra”. Ponieważ wykazuje ona wysokie ambicje, radzi sobie dobrze ze wszystkimi przedmiotami w szkole, jest niejako zmuszana do udziału we wszelkiej maści konkursach. Nietrudnym do zauważenia jest fakt, że rozpraszając swoją uwagę na wiele czynności, nie wykonamy doskonale ani jednej. Młodzież ma ambicje, ale nauczyciele często nie dają się im skupić na rozwijaniu jednej specjalności. Bo jak nie odmówić np. Pani od matematyki wzięcia udziału w prostym konkursie? Kolejnym, zupełnie odwrotnym problemem jest niedocenianie uczniów, którzy za pozór wydają się głupsi. Kto jak kto, ale pracownicy oświaty, z których przecież bierzemy przykład, nie powinni oceniać ludzi po pozorach. Ile razy w klasie do wykonania jakiegoś zadania zgłaszały się dwie osoby, a nauczyciel wybierał tą mądrzejszą? Ściśle powiązany jest z tym problem pupilków. Chyba każdego z nas denerwowali ci ulubieńcy, zawsze najlepsi, zawsze


świetnie przygotowani. Nauczyciel powinien być jak Temida, jednak warto zaznaczyć, że przede wszystkim powinni być oni partnerami ucznia, wspomagać go w drodze do dorosłości. Tak, jak Janusz Korczak pomagał swoim wychowankom. Odwołując się do słów Henryka Goldszmita Dzieci są filozofami i poetami, chciałabym zakończyć moją pracę słowami piosenki niesamowitego polskiego piosenkarza Marka Grechuty pt. Gdzieś w nas. Ta piosenka była dla mnie źródłem inspiracji podczas pisania pracy. Myślę, że doskonale oddaje ona słowa słynnego pedagoga – przecież gdzieś w nas jest bezdenna skarbnica wiedzy, rozsądku i radości, wszystkiego, co potrzebne nam, by pięknie żyć. Trzeba ją tylko odnaleźć, a Janusz Korczak ułatwia znaleźć do niej drogę młodym ludziom. Gdzieś w nas błyszczą gwiazdy poezji, Gdzieś w nas niosą krzyże polonii, Gdzieś w nas kwilą buty północy, Gdzieś w nas idą ludzie niezłomni... Gdzieś w nas mącą kaci w strumieniach, Gdzieś w nas piszą donos na życie, Gdzieś w nas pieją prawdy na rusztach, Gdzieś w nas płaczą baby niesyte... Gdzieś w nas stroją namiot cyrkowcy, Gdzieś w nas płoszą dzieci jaskółki, Gdzieś w nas grają w karty płomienie, Gdzieś w nas... Gdzieś w nas tańczą strachu stróżowie, Gdzieś w nas jadą wolni bogowie, Gdzieś w nas piją klęski wodzowie, Gdzieś w nas, gdzieś w nas... Agnieszka Pająk


1. praca konkursowa - "Badz soba - szukaj wlasnej drogi" III etap