Page 1

ADSUM W STULECIE OBJAWIEŃ NOWENNA

DO MATKI BOSKIEJ FATIMSKIEJ

13. lutego => 13. października

9. październik

2017


WYDAWCA VADEMECUM: ADSUM Parafia pw. św. Jerzego, męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego ul. Biegła 3; 52-115 WROCŁAW – BROCHÓW

Tel. 713 – 433 – 521 wew. 20

Konto: PKO BP 52 1020 5226 0000 6102 0311 4345 Informujemy, że przybliżone koszty egzemplarza ADSUM wynoszą średnio ok. 3 zł. Dziękujemy jednocześnie za wszelkie ofiary na FUNDUSZ WYDAWNICZY.

PROSIMY O POMOC DLA POSŁUGIWANIA PARAFIALNEJ ŚWIETLICY ŚRODOWISKOWEJ Duszpasterstwo Rzymsko-Katolickiej Parafii pw. św. Jerzego ul. Biegła 3; 52-115 WROCŁAW – BROCHÓW Konto: BS 64 9575 0004 0046 6499 2000 0010 x x xxxx xxx xxx xxxx xxx xxx xxxx xxx xxx xx xx xxx xxx x xxxx xxx xxx xxxx xxx xx

UWAGA – PAMIĘTAJ – WAŻNE!

Zapraszamy do korzystania ze strony internetowej naszej Parafii. Znaleźć ją można pod adresem:

www.eadsum.org DZIEŃ NOWENNY

TEMATY NOWENNY

poniedziałek, 13. lutego 2017 r.

PEWNI ZWYCIĘSTWA Konfrontacja z cywilizacją śmierci

poniedziałek, 13. marca 2017 r.

BEZPIECZNI NA KRAWĘDZI CZASU Zawsze przy Maryi

Wielka Środa, 12. kwietnia 2017 r.

WIĘCEJ NIŻ DOCZESNOŚĆ Jest niebo, jest piekło, jest czyściec

Przenosimy dzień nowenny ze względu na Wielki Czwartek

sobota, 13. maja 2017 r.

NIE ŻYJEMY DLA SIEBIE Wynagradzanie za grzechy świata

Centralna uroczystość 100-lecia Objawień Fatimskich: katedra wrocławska godz. 18.30

wtorek, 13. czerwca 2017 r.

EUCHARYSTYCZNY KLUCZ Cud nad cudami, który zmienia wszystko

czwartek, 13. lipca 2017 r.

ZAPRASZANI DO NIEBA Jednak różaniec, szkaplerz, sznur pokutny

niedziela, 13. sierpnia 2017 r.

POTĘGA RODZINY Domowy Kościół, którego nie przemogą bramy piekła

środa, 13. września 2017 r.

BÓG JEST MIŁOSIERNY Ostatnie słowo należy do Boga, który jest Miłością

piątek, 13. października 2017 r.

DROGA PRZEZ SERCE Przymierze serc Jezusa, Maryi, naszych

Centralna uroczystość zakończenia Nowenny Fatimskiej: katedra wrocławska godz. 18.30


NABOŻEŃSTWO PIERWSZOSOBOTNIE 07. października 2017 r. PRZEBIEG NABOŻEŃSTWA Przez wspólnotowe czy indywidualne podjęcie praktyki pierwszych pięciu sobót miesiąca chcemy prosić, by nadszedł czas tryumfu Niepokonanego Serca Maryi. Jest to modlitwa, która zjednoczy wszystkie siły i wszystkie serca, kochające Maryję, by pomóc współczesnemu światu i odpowiedzieć na Jej prośby. Siostra Łucja pisze o tym, co zostało jej objawione w dniach z 29. na 30. maja 1930 roku w kaplicy: „Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:  Pierwsze: Bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu;  Drugie: Przeciwko Jej Dziewictwu;  Trzecie: Przeciwko Bożemu Macierzyństwu, kiedy jednocześnie uznaje się Ją wyłącznie jako Matkę człowieka;  Czwarte: Bluźnierstwa tych, którzy starają się otwarcie zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść do Niepokalanej Matki;  Piąte: Bluźnierstwa tych, którzy urągają Jej bezpośrednio w Jej świętych wizerunkach”.

Warunki nabożeństwa Przez 5 pierwszych sobót miesiąca – z intencją wynagrodzenia za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi – należy:  przystąpić do spowiedzi św. (można uczynić to kilka dni przed pierwszą sobotą);  przyjąć Komunię świętą;  odmówić jedną z czterech części Różańca św.;  towarzyszyć Maryi, przez 15 minut rozmyślając nad tajemnicami różańcowymi.

Przebieg nabożeństwa        

Pieśń ku czci Matki Bożej. Zapowiedź myśli i intencji przewidzianej na daną sobotę miesiąca. Pieśń ku czci Matki Bożej. Rozważanie przewidziane na daną sobotę miesiąca. Część Różańca św., przeplatana czytaniem rozważań i śpiewami. 15 minut ciszy – rozmyślanie nad tajemnicami różańcowymi danej soboty. Litania do Niepokalanego Serca Maryi. Pieśń ku czci Matki Bożej.

MARYJA POKORNA Myśl: Maryja jest najpokorniejszą kobietą świata. Jest tak pełna Boga, że nie ma w Niej miejsca na pychę czy zatrzymywanie się na sobie samej. Intencja: wynagrodzenie za bluźnierstwa tych, którzy starają się otwarcie zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść do Niepokalanej Matki.

ŚWIADECTWA O MODLITWIE RÓŻAŃCOWEJ 1. Ojciec Julian Różycki OP Żywy Różaniec W Różańcu i poprzez Różaniec znalazłem „łaskę drogi i prawdy”. Nie pamiętam, kiedy matka nauczyła mnie podstawowych modlitw różańcowych: Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo… i tajemnic różańcowych. Zrosły się one od początku z nurtem mojego życia. Pewnego lata odmawianie Różańca stało się moją sprawą osobistą. Mogłem mieć wtedy około dziesięciu lat. Gdy po południu pasłem krowy, od pioruna zapaliła się stodoła. Dorośli pobiegli na ratunek, zostałem sam przy krowach. Widok był groźny i wtedy po raz pierwszy wyciągnąłem z kieszeni koronkę i zacząłem odmawiać różaniec. Od tamtej pory odmawiałem go codziennie, przy-


najmniej pięć dziesiątków. Pamiętam nawet „trans” modlitewny, podczas którego odmawiałem wszystkie piętnaście tajemnic, nie zważając na to, co się wokół mnie działo. Potem był jeszcze Żywy Różaniec, zmiana tajemnic różańcowych i zaciekawienie kolegów i koleżanek: „Pokaż, jaką masz tajemnicę”. Tak było w szkole podstawowej, a potem i w średniej. Mimo wykopków ziemniaków i pracy jesiennej, z radością biegłem na wieczorny Różaniec w kościele. Nie było jeszcze wtedy elektryczności. Ciemny kościół, oświetlony ołtarzowymi świecami, wyglądał bardzo tajemniczo. Byłem już wtedy ministrantem i klęczałem po lewej stronie ołtarza. Wszyscy odmawiali Różaniec, a my klęczeliśmy obok celebransa przed Najświętszym Sakramentem. I wtedy zdarzyło się coś, czego przez długi czas nie mogłem pojąć. Na lekcjach religii nauczyłem się, że po przeistoczeniu w Hostii obecny jest Pan Jezus, ale to była wiedza teoretyczna, wyuczona. Tymczasem owego wieczoru, chyba w piątej klasie, nagle z Hostii jakby wyszły promienie światła i przeniknęła mnie żywa Obecność tak mocno, że nie śmiałem nawet oczu podnieść na Hostię. Cały byłem przeniknięty tą Obecnością, a zarazem miłością przedziwną Pana, Brata i Przyjaciela. Od tamtego czasu Hostia jest dla mnie zawsze żywą Obecnością. Uciszone serce Gdy byłem uczniem w szkole średniej w Krakowie, w drodze do szkoły mijałem wiele kościołów, ale zauroczyła mnie uśmiechnięta Pani Różańca z bazyliki dominikańskiej. Rano służyłem do Mszy świętej, a wieczorem biegłem na Różaniec. Gdy wracałem zmęczony ze szkoły, bazylika zapraszała mnie swoim cichym chłodem. Pięć dziesiątków różańca przywracało sercu ciszę, ukojenie i poczucie dobrze wykorzystanego czasu. A potem Pani Różańca „uśmiechnęła się” i zaprosiła do różańcowego zakonu. Nowicjat, studia, wszystko szło według ustalonej kolejności. Nadeszła pora święceń. Obudzony nagle na nocne czuwanie przed święceniami, uświadomiłem sobie, że jest to moja osobista decyzja. Przeraziłem się. Uratował mnie znowu Różaniec. Ojciec magister otworzył tabernakulum. Odmawiał razem z nami, kandydatami do święceń, tajemnice radosne. Czułem, jak z każdą tajemnicą opada lęk, a serce powoli zostaje uciszone. Przyszły mi na pamięć słowa jednego z ojców profesorów: „Pan Bóg nie daje łask na zapas. Daje tyle, ile potrzeba na teraz”. Nie warto zatem zbytnio martwić się. Przy czwartej tajemnicy ofiarowania wróciła decyzja przyjęcia święceń. Obozowe cuda Trudno byłoby wymienić, ile łask spłynęło na mnie dzięki Różańcowi przez dziesięć lat mojej posługi kapłańskiej w Polsce. Obozy młodzieżowe, studenckie, ministranckie, piesze pielgrzymki, rekolekcje. Wspomnę tylko jeden obóz w Bieszczadach. Młodzi przyszli do mnie i powiedzieli: „Chcemy, abyś nauczył nas modlitwy”. „Modlitwy to ja was nauczyć nie mogę – odpowiedziałem. – Tylko sam Pan może nas nauczyć modlitwy. Ale będziemy się razem modlić”. I zdarzyła się rzecz niewiarygodna. Na obozie codziennie była Msza święta i piętnaście tajemnic Różańca. Trudno byłoby policzyć, ile tam cudów się zdarzyło. Wspomnę więc tylko jeden. Po Mszy świętej i śniadaniu wyruszamy na Połoninę Wetlińską. Jak zawsze, na początku, w marszu, odmawiamy tajemnice radosne. Ale gdy blisko południa zbliżaliśmy się do domkuschroniska, słońce zaczęły przysłaniać ciężkie chmury. Jeden z uczestników przerażony mówi: „Chodźmy pod dach”. Na to szef obozu: „Pokażemy, że gdzie dwóch lub trzech o coś prosi, otrzymują” (por. Mt 18, 19). Osobiście wolałbym iść pod dach, ale nie mogłem gasić wiary szefa i odpowiedziałem bez entuzjazmu: „Ano, pokażemy”. Mimo ciężkich chmur poszliśmy w trawę po pas. Ponieważ było południe, na małej polance zjedliśmy „małe co nieco”. Potem zaczęliśmy różaniec. Przed każdą tajemnicą śpiew, rozważanie, intencje. Recytacja – bez pośpiechu. Okrążyły nas czarne chmury. Jestem w trakcie rozważania przed kolejną tajemnicą. Przerażony szef mówi: „Módlmy się, bo nas zaleje”. Odpowiedziałem mu: „Modlić się, to znaczy być razem z Bogiem i bliźnimi. Nie bój się, już dawno się modlimy”. I nagle w czarnej chmurze otworzyło się nad nami jasne okno. Dookoła był cień, tylko nad naszą polanką była jasna, słoneczna plama. Widzieliśmy, jak u podnóża naszej góry przechodziła smugami deszczu ulewa, a na nasze głowy nie spadła ani jedna kropelka. Byliśmy pod parasolem Najlepszego Ojca. Patrzyliśmy na siebie bardzo zdziwieni. Ciężka ulewa przeszła kilkadziesiąt metrów poniżej nas. Wspomnienie tamtego różańcowego obozu jeszcze dotąd wywołuje ciepłe wspomnienie.


Łowienie siecią W Japonii przeżyłem 25 lat. Wielokrotnie miałem okazję przekonać się o prawdziwości stwierdzenia św. Maksymiliana: „Kto apostołuje bez nabożeństwa do Niepokalanej, łowi dusze pojedynczo, na wędkę. Kto ma nabożeństwo maryjne, łowi dusze sieciami”. Nie wiem, ile rybek wpadło w sieć mojego nabożeństwa maryjnego, ale jedno jest pewne: mam kontakt z całą Japonią, od Hokkaido po Okinawa; przychodzą do mnie młodzi i albo przyjmują na chrzcie imię św. Maksymiliana, albo św. Ludwika (Grigniona de Montforta). Najtrudniejsze sprawy powierzam w różańcu Matce Bożej i one jakoś przedziwnie się rozwiązują. Różaniec pozwolił mi odnaleźć życiową drogę i prawdę Ewangelii, którą z radością przekazuję innym. 2. Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński Każda tajemnica Różańca jest dla mnie i dla mojego zbawienia. Dla mnie i dla mojego zbawienia Anioł przyszedł zwiastować. Dla mnie i dla mojego zbawienia Maryja poszła do Elżbiety. Dla mnie i dla mojego zbawienia Pan Jezus się narodził. Dla mnie i dla mojego zbawienia Maryja poszła do świątyni i tam Go ofiarowała, a potem znalazła. Dla mnie i dla mojego zbawienia był każdy szczegół męki Jezusa i każdy szczegół chwały. Każda tajemnica Różańca ma ścisły związek ze mną. Każda tajemnica ma prawdziwy związek z moim obecnym życiem. Z wszystkimi jego zdarzeniami, a nie tylko z pobożnymi myślami, jakie czasem snuję podczas Różańca, a które często bywają sztucznie oderwane od życia. Pobożne myśli są czasami pozą przybraną wobec Boga na chwilę modlitwy. Tajemnice Różańca trwają i powtarzają się w moim życiu. Wszystkie tajemnice życia Jezusa na ziemi zawierają także moje życie. Stąd wszystkie te sprawy żywo mnie dotyczą i winny bezpośrednio interesować. To nie tylko tajemnice Jezusa i Maryi. To także moje tajemnice. To wszystko jest moje, prawdziwe i realne. Pan Jezus dla mnie przyszedł na świat. Jestem Jego własnością i On teraz tę tajemnicę we mnie nadal przeżywa. To jest Jego życie we mnie, bo jestem Jego członkiem. Jezus żyje we mnie i ja żyję w Nim. 3. Abp. Bronisław Dąbrowski Działo się to w latach pięćdziesiątych na Podkarpaciu. W jednej z wieśniaczych zagród syn gospodarzy, Janek, żegnał się z rodzicami przed wyjazdem do szkoły w mieście. Ojciec przypomniał chłopcu, by zawsze postępował zgodnie z tym, czego nauczył się w domu i w kościele. Matka natomiast wyjęła z komody różaniec, na którym od lat modliła się cała rodzina. Podała go Jankowi i powiedziała: „Przekazuję ci, synku, ten skarb rodzinny, odmawiaj go codziennie, a Maryja będzie twoją niezawodną Opiekunką i drogą do Chrystusa”. Chłopiec ucałował ręce matki i różaniec, włożył go do kieszeni i ruszył w drogę. Choć Janek po raz pierwszy znalazł się w mieście, w innym środowisku i w innej atmosferze, nie zapomniał o radach rodziców. Różaniec stał się jego stałą modlitwą. Dobrze czuł się w szkole, był pilnym uczniem. Gdy więc przyjechał do domu na wakacje, rodzice dumni byli nie tylko z jego dobrych wyników w szkole, ale także z pogłębionego nabożeństwa do Matki Bożej Różańcowej. W drugim roku nauki, wiosną, klasa Janka pojechała na wycieczkę w Bieszczady. Chłopcy wędrowali po górach, a potem zatrzymali się na odpoczynek. Jak zwykle, żartowali i prześcigali się w najdziwniejszych pomysłach. Janek chciał wdrapać się na najwyższą sosnę. Przy tych ewolucjach z jego kieszeni wypadł różaniec. Zszedł więc z drzewa, by go podnieść. Różaniec w dłoniach ucznia nie spodobał się nauczycielowi-komuniście, który zaczął drwić i wyśmiewać się z – jak go nazwał – dewociarza. Janek nie umiał znieść wyśmiewania i pogardy, którą słyszał w głosie nauczyciela. Przez chwilę jakby zmagał się ze sobą, potem zaś gwałtownym ruchem odrzucił różaniec w krzaki. Od tego dnia zmienił się nie do poznania. Zazwyczaj wesoły i pogodny, teraz stał się ponury i zamyślony. Przestał pisać do rodziców, stronił od kolegów, opuszczał się w nauce. Na kolejne wakacje nie pojechał już do domu, odwiedził kuzyna na ziemiach odzyskanych. I tam pozostał. Rzucił szkołę, zaczął pracować, zerwał kontakty z rodziną. Wciąż jednak nie mógł znaleźć spokoju ducha. Myślał, że gdy założy własną rodzinę, odzyska radość życia. Zamiast tego jednak popadł w alkoholizm. Pewnego wieczoru pijany przewrócił się na drodze, przeleżał na mrozie całą noc i zachorował na zapalenie płuc, które rozwinęło się w gruźlicę. Stan Janka pogarszał się. Wkrótce stało się jasne, że jego życie dobiega końca. Widząc stan chorego, pielęgniarka pobiegła na plebanię


po księdza. W zastępstwie proboszcza do umierającego przyszedł młody kapłan, który przyjechał z Lublina. Jednak chory nie chciał z nim rozmawiać. W niemym uporze odwrócił się do ściany. Wtedy ksiądz wyjął różaniec i wraz z pielęgniarką zaczął go odmawiać. Słowa modlitwy musiały poruszyć falę wspomnień, bo po chwili Janek zainteresował się modlitwą. Gdy zobaczył różaniec, twarz mu się rozjaśniła, wyciągnął rękę i wykrzyknął: „Mój! Mój!”. Zdziwiony kapłan podał mu paciorki, a on całował je i płakał nad swoim życiem. Potem zaś opowiedział swoją historię. „To prawda – potwierdził ksiądz. – Sześć lat temu wędrowałem po Bieszczadach. Potknąłem się o korzeń i upadłem, a wtedy moja dłoń przykryła leżący w krzakach różaniec. Zabrałem go ze sobą i odtąd nigdy się z nim nie rozstawałem. Po roku gorliwej modlitwy różańcowej odkryłem w sobie powołanie do kapłaństwa. Bracie mój, czy nie widzisz, że to Matka Najświętsza przysłała mnie do ciebie, żebyś odzyskał spokój sumienia i łaskę u Pana?”. Po latach wewnętrznych zmagań Janek odzyskał spokój. Kurczowo trzymając różaniec, spowiadał się szczerze, z głębokim żalem. Przyjął wiatyk, a po krótkiej modlitwie wyszeptał: „Jestem gotów, mogę spokojnie umrzeć”. Podał księdzu adres rodziców, prosząc o ich powiadomienie i przekazanie rodzinnego różańca. Janek umarł. Najświętsza Maryja Panna Różańcowa przyszła mu z pomocą w chwili śmierci, wyprosiła łaski Chrystusowe, ażeby z Nią mógł odmawiać Różaniec w niebie. Zaufajmy Maryi, odmawiajmy Różaniec, a Ona nigdy nas nie opuści.

Wspomnienie NMP Różańcowej – 7 X 2017 Ks. Dariusz TUŁOWIECKI

Maryja prosi nas o modlitwę różańcową Różaniec jest jedną z najbardziej popularnych modlitw na świecie. Sięgają do niej ludzie prości i wykształceni, duchowni i świeccy. Jako forma modlitwy – powtarzanie krótkich formuł – znana jest w innych religiach, ale jako modlitwa maryjna charakterystyczna jest dla katolików. Do odmawiania różańca szczególnie i kilkakrotnie zachęcała Matka Boża w Fatimie w czasie swych objawień sto lat temu. Wzywają do niej nieustannie pasterze Kościoła, a szczególnie zachęcał do niej Jan Paweł II: „Różaniec to (...) modlitwa (...) wspaniała w swej prostocie i głębi. W tej modlitwie powtarzamy po wielokroć słowa, które Dziewica Maryja usłyszała od Archanioła i od swej krewnej Elżbiety. Z tymi słowami łączy się cały Kościół. Na tle słów Zdrowaś Maryjo dusza uzmysławia sobie zasadnicze wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa. (...) Modlitwa tak prosta i tak bogata. Z głębi mojego serca zachęcam wszystkich do jej odmawiania”. Historia różańca Postać różańca, którą znamy dzisiaj, nie powstała jednorazowo, lecz kształtowała się przez wieki, przechodząc różne etapy. Od początku chrześcijaństwa wielu wiernych bardzo poważnie traktowało słowa św. Pawła: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17). Odpowiedzią na to wezwanie, szczególnie w środowiskach pustelniczych i zakonnych, były krótkie formuły, wielokrotnie w ciągu dnia powtarzane, które skupiały myśli i serca na Bogu. Znane są na przykład świadectwa o pustelniku św. Pawle z Teb (III w.), który starał się odmawiać każdego dnia trzysta razy Ojcze nasz. Do liczenia modlitw używał trzystu kamyków, które kładł na kolana i stopniowo zrzucał w trakcie modlitwy. Od VI w. używano sznura z paciorkami. Z IX w. pochodzi najstarsze znane świadectwo, które wskazuje na to, że jedną z takich formuł było zaczerpnięte z Ewangelii Pozdrowienie Anielskie. Średniowiecze odznaczało się niezwykłym nabożeństwem do Matki Bożej. Wtedy to pojawił się zwyczaj odmawiania 150 Zdrowaś, co było inspirowane Psałterzem, który liczy 150 psalmów. Dlatego mówiono o „Psałterzu Maryi”. Od XII w. znany jest już zwyczaj przeplatania modlitwy Zdrowaś Maryjo z Ojcze nasz. Również w średniowieczu, w czasie jednej z wielkich epidemii dżumy, do pozdrowienia anielskiego dodano drugą część: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”. Nadanie modlitwie nazwy „różaniec” nie jest łatwe do wyjaśnienia, choć wiadomo, że to róża jest od bardzo dawna symbolem Matki Bożej. Być może wpływ miał tu istniejący w średniowieczu zwyczaj przyozdabiania głowy wieńcem z kwiatów. Wieniec ten w niektórych językach nazywano „różańcem”. Być może zauważono, że Maryi bardziej miły jest wieniec z modlitwy, niż ten – na figurze – z kwiatów. Jak mówi stary mnich w jednej z średniowiecznych legend: „Jeśli chcesz życiem nowym cieszyć Maryję Królową, ze szlachetnych czynów wianek


w każdy dzień niech dostanie. Wplataj weń słowa chwały (...), po pięćdziesiąt Zdrowaś Maryjo codziennie będziesz odmawiać. To już będzie cały wieniec, który Ona bardziej ceni niźli lilie, niźli róże”. Ok. XV w. odmawianie różańca połączono z rozważaniem życia Jezusa i Maryi. Wyodrębniono 15 istotnych momentów z ich życia i powiązano je z dziesiątkami Zdrowaś Maryjo. Tajemnice podzielono na trzy części: radosne, bolesne i chwalebne. Dopiero Jan Paweł II dodał tajemnice światła. Modlitwa z Maryją Przez długi czas powstanie różańca kojarzono z postacią św. Dominika, który miał go „otrzymać” od Matki Bożej podczas objawienia. Prawdą jest, że św. Dominik i jego współbracia przemierzający świat, ogromnie przyczynili się do rozpowszechnienia tej modlitwy. Także dominikanin, papież Pius V, w 1569 r. osobnym dokumentem nadał różańcowi formę, która przetrwała do naszych czasów, ale, jak widzimy, różaniec rozwijał się stopniowo. Najnowszy etap rozwoju różańca to zmiana, którą wprowadził Jan Paweł II. W 2002 r. ogłosił on list apostolski o różańcu świętym „Rosarium Virginis Mariae” oraz ogłosił Rok Różańca. Potwierdził wartość tej modlitwy, zachęcił do jej praktykowania, a przede wszystkim wprowadził nowe tajemnice, nazywając je tajemnicami światła. Obejmują one najważniejsze wydarzenia z okresu publicznej działalności Jezusa, począwszy od chrztu w Jordanie do ustanowienia Eucharystii. Ta nowość wprowadzona do modlitwy różańcowej jest przypomnieniem, że odmawiając różaniec, możemy rozważać poszczególne wydarzenia z Ewangelii, a sama modlitwa ma nas prowadzić do wejścia w życie Chrystusa i Jego Matki: „Ma prowadzić ducha do zasmakowania w poznawaniu Chrystusa”. Wydawać by się mogło, że różaniec jest modlitwą wyłącznie maryjną. W istocie jednak w jej centrum stoi Chrystus, który nas kocha i dla nas stał się Człowiekiem. Poprzez różaniec wędrujemy przez tajemnice zbawienia i wchodzimy w konkretne sytuacje z życia Jezusa i Jego Matki. Gdy modlimy się na różańcu, Maryja uczy nas odkrywać i rozumieć życie Jezusa, Jego miłość i nasze przeznaczenie. „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19) – „wszystkie te sprawy”, czyli słowa i czyny Jezusa. To przez te wydarzenia i słowa Jezus objawia nam Boga. Modląc się na różańcu, stajemy się jakby naśladowcami Maryi. Ewangelia, stopniowo przenikając naszą świadomość, umacnia naszą wiarę i przybliża do Boga. W różańcu Maryja jest – z jednej strony orędowniczką, czyli modli się wraz z nami, z drugiej zaś – tą, która jako pierwsza z ludzi doszła do pełnego zjednoczenia z Bogiem i wspiera nas z nieba. Ona została uwolniona od grzechu pierworodnego – co rozważamy w tajemnicy zwiastowania, oraz przeszła do nieba. Maryja – Jej życie, wniebowzięcie i ukoronowanie – jest potwierdzeniem, realizacji obietnic Bożych, że „w domu Ojca jest mieszkań wiele” (J 14, 2), a Jezus przyszedł na ziemię, by nas tam zaprowadzić. Różaniec ma moc Ważnym etapem w rozwoju modlitwy różańcowej były objawienia w Fatimie. Ukazując się w 1917 roku Maryja nie dokonała wielu uzdrowień, ale zwróciła się do Kościoła i świata z wymagającą prośbą: módlcie się na różańcu, pokutujcie, nawracajcie się. Matka Boża w Fatimie prosiła wprost dzieci o modlitwę różańcową zaznaczając równocześnie, że różaniec jest drogą obrony przed nieszczęściami i kolejną wojną światową. Bo różaniec to ważna modlitwa, która ma moc. Przekonało się o tym wiele osób i narodów. Modlitwa różańcowa uchroniła Austrię przed okupacją radziecką po II wojnie światowej. Różaniec wyprosił nagłą zmianę pogody w trakcie bitwy pod Lepanto w 1571 roku – w ten sposób wojska Imperium Otomańskiego poniosły klęskę i nie podbiły Europy. W latach 80. XX wieku władzę na Filipinach przejął dyktator. Gdy rozpoczęły się masowe aresztowania i prześladowania, Filipińczycy wylegli na ulice z różańcami. Całe rodziny odmawiały publicznie różaniec w intencji obalenia dyktatury. W stolicy zebrało się 2 mln osób. Dyktator chciał stłumić modlących się poprzez akcję wojskową. Jednak żołnierze przyłączyli się do modlących, a nie strzelali do nich. Gdy w modlących skierowano gazy bojowe, wiatr zmienił kierunek i wszyscy zostali ocaleni. „Różaniec to łańcuch bezpieczeństwa na stromej skale szczytów górskich. Nie wolno się zatrzymywać na żadnej tajemnicy. Trzeba iść dalej. Bo pełnia życia jest u szczytu...” – mówił kard. Stefan Wyszyński. „Modlitwa różańcowa jest moją ulubioną modlitwą” – stwierdził Jan Paweł II. „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny” – prosiła Piękna Pani w Fatimie.


Moc modlitwy różańcowej nie jest dziś mniejsza. Przekonało się o tym wiele osób, które poprzez różaniec wyszły z uzależnień, z nerwic, ocaliły małżeństwo, wyprosiły zdrowie. Dziś także Maryja prosi nas o modlitwę różańcową: w obliczu głębokich podziałów w Polsce wywołanych przez interesy polityczne i – często zewnętrzne – grupy nacisku, wobec wojny na Ukrainie i w Syrii, konfliktów zbrojnych w Afryce, na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Gdy toczą się wojny na różnych obszarach ziemi, gdy trwa wojna hybrydowa terroryzmu islamskiego i państw autorytarnych, gdy wiele osób jest pozbawianych dachu nad głową, cierpi głód, nie ma wody, pracy, ucieka w obawie o życie. Maryja prosi o modlitwę różańcową, gdy część ludzi na świecie żyje w straszliwych warunkach, jest wykorzystywana przez bogatych, gdy handluje się kobietami i dziećmi, zabija się starszych, sprzedaje się młodych ludzi na organy, zamyka w więzieniach na skutek niesprawiedliwych wyroków, gdy szerzy się obojętność, kult wygodnego życia i egoizm. „Odmawiajcie codziennie różaniec. (...) Ja was nigdy nie opuszczę” – zapewniała Maryja w Fatimie. Na czym polega sekret różańca? Poprzez tajemnice różańcowe Maryja prowadzi nas, jak za rękę, przez poszczególne tajemnice wiary i wydarzenia z życia Jezusa. I choć jest to modlitwa maryjna, ukierunkowuje każdego, kto modli się na różańcu – na Jezusa. Dzięki Maryi Różańcowej możemy sercem iść za Jezusem, Jego śladami i uczestniczyć w Jego życiu. Możemy – rozważając tajemnice różańcowe – wsłuchiwać się w Jego słowa, patrzeć na poszczególne wydarzenia wzrokiem wiary. Różaniec pozwala nam być świadkami zwiastowania, być w Betlejem w czasie Bożego Narodzenia, szukać Jezusa wraz Maryją i Józefem, gdy się zagubił w drodze. Możemy patrzeć, jak Jezus żyje dla Ojca, całkowicie wypełnia Jego wolę, naucza tłumy, przemienia się i po raz pierwszy łamie dla uczniów chleb w Wieczerniku. Przez rozważania tajemnic różańcowych wchodzimy na drogi Jezusa: drogę do Ogrojca, drogę do więzienia, na Golgotę, szukamy go wraz z niewiastami po zmartwychwstaniu, oczekujemy na Zesłanie Ducha Świętego po wniebowstąpieniu, oczekujemy na chwałę nieba, idąc przez życie z Maryją – naszą Matką. Przez różaniec Maryja oplata nasze życie Ewangelią. Sprawia, że więcej w nas Boga, a mniej „starego”, grzesznego człowieka. Prawdziwa modlitwa różańcowa, dobra modlitwa różańcowa – przemienia serce. Bo – zgodnie z przysłowiem – „kto z kim przestaje, takim się staje”. Jeśli poprzez różaniec – przebywamy z Bogiem, idziemy za Jezusem, wędrujemy z Maryją – zmienia się nasze serce. Dobra modlitwa przemienia serce i życie. W ten sposób dokonuje się przemiana świata. A do tego ta Boża moc może zawieszać prawa natury i czynić prawdziwe cuda. Kto nigdy się nie modlił, kto nigdy autentycznie nie zawierzył Bogu – nie zrozumie tego. Niech maryjne wezwanie do modlitwy różańcowej, które wypowiedziała do nas sto lat temu w Fatimie, doczeka się od nas odpowiedzi.

****************************************************** ROZWAŻANIE PIERWSZOSOBOTNIE

=> Przywrócona pamięć –

Ba 4, 5-12. 27-29 i Łk 10, 17-24;

Pamięć o dobroci Boga staje się siłą nadziei, powiedział Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej 19. października 2011 r. Doświadczenie tego, że jesteśmy otaczani przez Stwórcę opieką, prowadzeni przez ścieżki życia czy wspierani w trudnościach, jest niezwykle ważne dla budowania świadomości naszej wiary. Wiara, tak jak każda inna osobowa relacja, powinna opierać się na przeżywanych wspólnie momentach. Bóg nie może być jedynie Bogiem Abrahama czy świętego Pawła. Musi być także moim Bogiem. Tym, który wysłuchał mojej modlitwy, który odpuścił moje grzechy, który przemówił do mnie przez swoje Słowo. Do pamięci wzywa dzisiaj prorok Baruch. Właściwie przestrzega on przed konsekwencjami zapominania o Bożych dziełach. Gdy znika pamięć o doświadczeniu wiary, zaczyna się smutek, rozgoryczenie. Wtedy nawet najmniejsza trudność wydaje się niemożliwa do pokonania. Znika nadzieja. To, co jest, przysłania całkowicie to, co było. Prowadzi to do tego, że trudność, którą przynoszą bieżące dni, przysłania całkowicie miłość okazywaną nam przez Boga cały czas. Bez pamięci nie jest możliwe przetrwanie wiary, gdy przychodzą cięższe dni. My zaś mamy dużo do zapamiętania. Święty Łukasz mówi do nas: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli. Tym, kogo widzimy i kogo słyszymy, jest sam Jezus Chrystus. Nie możemy zapomnieć o Jego życiu, o Jego ofierze dla nas. O Jego miłości, której znakiem jest każdy moment życia Chrystusa.


Dla nas szkołą pamięci jest bieżący miesiąc. Październik zaprasza nas bowiem do modlitwy różańcowej. Dzięki tej modlitwie możemy wejść w osobiste doświadczenie relacji Maryi z Jej Synem. Matka pamięta dokładnie każdy dzień i moment życia Jezusa. Pomaga nam dostrzec miłość Chrystusa do nas. Czasem może trudno nam ją dostrzec w osobistej historii. Różaniec nie pozwala nam zapomnieć, bo prowokuje nas do ciągłego powtarzania. Jest jak momenty spotkań z bliskimi, którym towarzyszą wspomnienia o ważnych momentach z życia. Można go porównać do albumu z rodzinnymi zdjęciami, który co pewien czas przeglądamy, aby nie zapomnieć. Bez nieustannych powrotów przeszłość znika z naszego umysłu. Powtarzanie nie jest stratą czasu, ale ochroną tego, co cenne. Drugą właściwością modlitwy Maryjnej jest uczenie się dostrzegania momentów świadczących o miłości Boga. Uczymy się tego, kontemplując, w jaki sposób Bóg działał w historii. Dzięki temu rozpoznajemy, jak Stwórca działa w historii naszego życia. Widzimy, że w naszym życiu dzieją się cuda, które musimy zapamiętać. Niech więc ten różańcowy miesiąc będzie nam szkołą pamięci, a przez to i szkołą nadziei.

******************************************************

Papieski twitter

Jedynie w modlitewnej ciszy można się nauczyć słuchać Bożego głosu.

DZIEWIĄTY DZIEŃ NOWENNY 13. października 2017 r. – piątek PRZEBIEG NABOŻEŃSTWA FATIMSKIEGO Pieśń do MB Fatimskiej; Wprowadzenie do nabożeństwa, podanie planu (celebrans); Pieśń do MB Fatimskiej; Rozważanie tematu wskazanego na dany miesiąc Nowenny Fatimskiej; Pieśń do MB Różańcowej – przygotowanie do procesji z figurą Matki Boskiej; Modlitwa różańcowa w trakcie procesji: Przed każdą cząstką Różańca św.: Po każdej cząstce Różańca św.:  zapowiedź tajemnicy;  Chwała Ojcu… ;  krótkie rozważanie;  modlitwa „O mój Jezu…”  podanie intencji modlitwy;  pieśń do MB Fatimskiej.  pieśń do MB Fatimskiej. 7. Modlitwa Wielkiej Nowenny lub Akt zawierzenia Matce Bożej Fatimskiej; 8. Pieśń do MB Fatimskiej; 9. Błogosławieństwo kapłańskie; 10. Pieśń do MB Fatimskiej. 1. 2. 3. 4. 5. 6.

Homilia mszalna

=>

(Jl 1, 13-15; 2, 1-2; Łk 11, 15-26)

Można, oczywiście, wybrać inne czytania mszalne z okazji dzisiejszego spotkania w ramach nowenny fatimskiej, ale lepiej zaufać Duchowi Świętemu i przyjąć to Słowo, które On na dziś przygotował dla nas w Kościele. Oto pierwsze czytanie z Księgi Joela brzmi w naszych uszach dziwnie znajomo: z jednej strony „pachnie” Środą Popielcową, a z drugiej – orędziem Anioła z Fatimy, wołającego: Pokuty, pokuty, pokuty! Bo innej drogi ratunku nie ma: ani dla nas, ani dla tych pogubionych z owczarni Jezusowej. Zawstydzeni przez święte dzieci z Fatimy, musimy zapytać siebie: na jakie decyzje pokutne jesteśmy gotowi? Bo to, co potrafimy robić chociażby w piątki z tzw. postem czy z całym okresem Wielkiego Postu i wszelkimi dniami pokuty w Kościele – to wręcz kpina z Pana Boga i zdrowego rozumu. I nie chodzi tu o pokutne wory, popiół na głowach czy spanie w trumnach. Każdy z nas dobrze wie, z czego powinien zrezygnować, gdy idzie o rzeczy niedozwolone i złe – to po pierwsze; na tych polach roboty wciąż jest sporo. A wyższym stopniem będzie rezygnacja lub /i ograniczenie tego, co dozwolone i dobre – ze względu na miłość ku Panu Bogu i bliźnim. Wiele mogą nam powiedzieć na ten temat święte dzieci z Fatimy – ku naszemu zawstydzeniu…


Istotna będzie zatem decyzja, by wszystkie nasze ziemskie sprawy: sposób myślenia, plany, działania – były naprawdę podejmowane i realizowane A.M.D.G. – ad maiorem Dei gloriam – na większą chwałę Bożą. Czy odważymy się na taką decyzję wobec naszej Fatimskiej Pani? W ewangelii dnia zatrzymajmy się nad ostrzeżeniem Pana Jezusa, bo pewnie czujemy, że dotyczy ono każdego z nas. Ile razy przeżyliśmy takie doświadczenie, że oto wracamy uduchowieni po spowiedzi św., po rekolekcjach albo po naszych nabożeństwach fatimskich – i niewiele trzeba, by wszystko się zawaliło, by powróciły dawne grzechy, przyzwyczajenia? A może było nawet i tak, że po tych chwilach duchowych radości… było jeszcze gorzej? Cóż, po grzechu pierworodnym musimy się liczyć z osłabieniem natury ludzkiej. A nasz nieprzyjaciel, który naprawdę istnieje i dysponuje przewrotną inteligencją – nie ma wakacji, nie próżnuje i dokładnie wie, o co, o kogo walczy! Nie unikniemy pokus, gdyż one warunkują nasz rozwój duchowy i świadczą o wolności, jaką obdarzył nas Pan Bóg. Modlimy się codziennie: „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” – w wersji pacierzowej: „nie wódź nas na pokuszenie”. I jest możliwe, że wygramy z szatanem, o ile będziemy zjednoczeni z Panem Jezusem. W walce z grzechami i zaniedbaniami najbardziej brakuje nam konsekwencji w działaniu. Najpierw musi być wyraźne: chcę. Po tym „chcę” potrzebna jest motywacja dla naszego planu działania: z miłości ku Bogu, dla nawrócenia grzeszników, na zadośćuczynienie za własne grzechy itp. A krok trzeci to wołanie o pomoc samego Jezusa, skoro bez Niego nic nie możemy uczynić (zob. J 15, 5). Dlatego właśnie: regularna spowiedź św., nawet codzienna Komunia św., gorąca modlitwa, pogłębianie wiary itd. Przyznajmy też, że ma rację św. Paweł pisząc: Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi (Hbr 12, 4) – nieprawdaż? Może więc warto – jeśli naprawdę nam na poprawie i nawróceniu zależy – nawet kary zastosować dla samych siebie za niedotrzymane obietnice i postanowienia? Np.: za każde 5 minut spóźnienia na jakiekolwiek spotkanie – 5 dni bez kawy (słodyczy, telewizora, internetu, gier itp.). Dasz radę? „Mogli jedni, mogli drudzy, możesz i ty”. Tylko – czy chcesz?

Konferencja podczas nabożeństwa fatimskiego Droga przez serce – Przymierze serc Jezusa, Maryi i naszych Przenieśmy się mocami ducha, ożywionego wiarą, na Golgotę. Oto w obliczu zbliżającej się śmierci Pana Jezusa, rozgrywa się niezwykły dialog Syna z Matką, stojącą pod krzyżem: A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 25-27). Zatrzymajmy się nad stwierdzeniem ewangelisty: Od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 27). Bo chociaż uważani jesteśmy za naród maryjny, warto zmierzyć się z pytaniem, co to dla nas znaczy: „wziąć Maryję do siebie”? I czy chcesz to uczynić?! Oto umiłowanemu uczniowi Janowi, a w jego osobie nam wszystkim, Pan Jezus z wyżyn krzyża podarował własną Matkę – wydarzyło się więc coś zupełnie niewyobrażalnego! I trzeba przyznać, że gorliwie z tego Daru korzystamy: „Gdy trwoga nas ogarnie…, gdy wiarę tracim żywą…”; „…szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”. A dlaczego? Bo – jak powtarzamy za św. Bernardem – „od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Maryjo, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony”. Dlatego nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy pełne są próśb; dlatego wyklęczane posadzki w sanktuariach; dlatego niezliczone pieśni, obrazy, medaliki… Nawet maturzyści ukuli porzekadło-zaklęcie: „chcesz zdać maturę – jedź na Jasną Górę”. Patrząc na historię naszego narodu i na swoje własne życie, z pewnością stwierdzimy, że dobrze wyszliśmy i nadal dobrze wychodzimy przyjmując Matkę naszego Pana jako swoją Matkę i Królową. Prawdę powiedział św. Jan Paweł II: przyzwyczaili się Polacy ze wszystkimi swoimi sprawami przychodzić do swej Matki i Królowej z ufnością dzieci. Świetnie! Ale… co są warte te dowody miłości, co jest warta w praktyce nasza polskokatolicka maryjność? Popatrzmy na to oczami Maryi, naszej Matki, posługując się prostym porównaniem z własnego życia rodzinnego. Każda mama oczekuje (i ma to tego prawo!) posłuszeństwa swego dziecka, bo przecież to dziecko zna, kocha je i chce dla niego tylko dobrze. Dlatego kochając


– wspomaga, ale jednocześnie wymaga. Gdy dziecko jest nieposłuszne, mama mówi z bólem: „ty mnie nie kochasz, bo mnie nie słuchasz!”. I to jest właśnie nasz problem! Wyśmieją wszyscy naszą pobożność maryjną, gdy będzie się ona streszczała krótkim, egoistycznym „daj!”, a daleka będzie od często bardzo trudnego „słucham!”. A te wymagania Matki i Królowej streszcza jedno, jasne zdanie, które najczęściej słyszymy w maryjnych sanktuariach oraz przy maryjnych wspomnieniach liturgicznych: Zróbcie wszystko, cokolwiek [mój Syn, Jezus] wam powie (J 2, 5). To jest nasz zasadniczy problem: posłuszeństwo. Nie jest łatwo nam, ludziom skażonym grzechem pierworodnym, słuchać; od początku świata specjalizujemy się przecież w nieposłuszeństwie! Tymczasem dowodem miłości jest właśnie posłuszeństwo: słucham  bo kocham, kocham  więc słucham! Maryja pokazała nam, jak swoją wolę poddawać Bogu nie tylko w jednorazowym fiat zwiastowania, ale w konsekwencjach całego swojego życia jako służebnicy Pańskiej. Wziąć Maryję do siebie, wpisać Ją w swoje życie – po co? By stać się do Niej podobnym. Nie kolorem oczu, krojem sukni czy koronami na głowach, ale stylem życia, które podporządkowane jest całkowicie woli Bożej. Kończy się dziś czas nowenny, podjętej z okazji stulecia objawień fatimskich. Warto pytać: co pozostanie nam w głowach i sercach po tych wspaniałych modlitewnych spotkaniach? Papież św. Jan Paweł II, dziękując Matce Bożej za ocalenie w 1. rocznicę zamachu na jego życie, mówił w homilii wygłoszonej w Fatimie w dniu 13.06.1982 r.: „Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w niej Duch Święty, pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia? Nie, nie może. Tak więc, ponieważ orędzie Matki Bożej Fatimskiej jest orędziem macierzyńskim, jest ono silne i jednoznaczne. Brzmi poważnie. Brzmi jak mowa Jana Chrzciciela nad brzegiem Jordanu. Nawołuje do pokuty. Ostrzega. Wzywa do modlitwy. Poleca różaniec. Orędzie jest skierowane do każdego człowieka”. Druga część „Tajemnicy Fatimskiej” mówi o tym, jak ludzie mogą uniknąć kary piekła. Siostra Łucja relacjonuje usłyszane od Matki Bożej słowa: „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników, Bóg chce je ratować, Bóg chce rozpowszechniać na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, zostanie wielu przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie”. Tak więc wskazany nam został najskuteczniejszy sposób ratunku przed piekłem. Jest nim poświęcenie ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi. Wiemy, że tylko miłość Chrystusa może przezwyciężyć całą grozę zła, które ciąży nad nami i nad całą ludzkością. Chrystus potrzebuje jednak naszej zgody, aby mógł działać przez nas i docierać swoją miłością do największych grzeszników. Jesteśmy więc wezwani do zjednoczenia się z Niepokalanym Sercem Matki Najświętszej, aby nas uczyła żywej wiary i ufności. Co zatem mamy i możemy konkretnie zrobić? Oto pięć konkretnych podpowiedzi, które warto rozważyć i wpisać w program swej pracy duchowej: 1. Odwrócić się od grzechu i żyć zgodnie z zasadami moralnymi i nauką Kościoła katolickiego; 2. Podjąć codzienną modlitwę, na którą powinien składać się Różaniec i czytanie Pisma Św.; 3. Praktykować pierwsze piątki i soboty miesiąca w intencji wynagrodzenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Matki Bożej za grzechy własne i świata; 4. Spowiadać się raz w miesiącu i jak najczęściej przyjmować Jezusa w Eucharystii, a także, jeżeli to jest możliwe, pościć o chlebie i wodzie w środy i piątki; 5. Kształcić w sobie i realizować na każdym kroku „wyobraźnię miłosierdzia”, wykraczając w swoich działaniach poza ramy najszczytniejszych nawet „akcji”. Przecież sądzeni będziemy z miłości! Spełnienie tych żądań Matki Boskiej Fatimskiej jest jedynym ratunkiem dla każdego z nas i dla świata. Czy zatroskani o własne zbawienie oraz o nawrócenie i zbawienie grzeszników, podejmiemy odważnie te propozycje? Pani Fatimska! Uproś nam wiarę żywą i odwagę, byśmy Twoje orędzie realizowali. Pani z Fatimy i Królowo Polski, bądź z nami mimo naszych niekonsekwencji – przecież nas kochasz, Twoimi jesteśmy dziećmi! Uproś nam dobry słuch wiary, który w hałasach świata wychwyci Boże słowa i uproś odwagę do ich realizacji w codzienności!

******************************************************


Przyjmij, o Matko Boga i Matko moja, tę Wielką Fatimską Nowennę, jaką odprawiam ku Twojej czci i chwale Trójcy Świętej niegasnącej światłości. Tego Boskiego blasku potrzebują moje stopy, gdy idę przez świat, pełen niepokoju i często zagubiony. Dziewico z Fatimy, towarzysz mi w drodze! Prowadź do Twego Syna! Zaprowadź do portu zbawienia. Módl się za mną, grzesznym, teraz i w godzinę mojej śmierci! Amen.

«Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą!». Błogosławiona jesteś, Maryjo, posłana przez Boga do Fatimy, która przyniosłaś światu orędzie nadziei, wezwanie do modlitwy i pokuty oraz prośbę o wynagradzanie za grzechy popełniane przez współczesnych ludzi. Gdy Twe słowa o triumfie Twego Niepokalanego Serca zbliżają się zwolna do swego wypełnienia, my, odprawiając Wielką Nowennę wpisaną w setną rocznicę Twych fatimskich objawień, zwracamy się do Ciebie w duchu miłości, pokory i ufności bezgranicznej i jednocząc się z całym Kościołem wołamy do Ciebie: «Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!» Stajemy dzisiaj przed Tobą, Matko nasza, Matko naszych rodzin, Matko ludzi i całych narodów. Ty znasz wszystkie nasze cierpienia i nadzieje, Ty czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłem i ciemnością, jakie wstrząsają naszym współczesnym światem. Prosimy, przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Przenajświętszym wprost do Twojego Serca i ogarnij macierzyńską miłością ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy pełni niepokoju o doczesny i wieczny los nas samych i wszystkich naszych sióstr i braci. Mówiłaś ze smutkiem: «Wiele dusz idzie na potępienie». Swej duchowej córce Łucji tłumaczyłaś, że «dzisiejszy świat bardziej zasługuje na potop niż czasy Noego», a w swym fatimskim sekrecie pozostawiłaś nam ostrzeżenie: świat zasłużył dziś na wielką karę Bożą. Tylko Bóg ma moc zmienić bieg naszych dziejów, położyć kres rozrastającej się wokół nas cywilizacji śmierci, obudzić w ludziach pragnienie budowania nowego, lepszego świata. Jako uczniowie Chrystusa, wezwani do służby pod Jego sztandarem, stojąc dzisiaj przed Tobą, pragniemy wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z poświęceniem, w którym Syn Twój, z miłości ku nam, oddał się Ojcu: «Za nich – powiedział – Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie» (J 17,19). Pragniemy zjednoczyć się z naszym Odkupicielem w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić. Oddajemy się dziś Tobie bez zastrzeżeń, by każdy z nas był «cały Twój», aż na wieki, by nic nie odłączyło nas od Jezusa, Zbawiciela świata. Niech nasze poświęcenie, zjednoczone z poświęceniem Twego Syna, ma moc przemieniać otaczający nas świat. Niech ogarnie wszystkich ludzi i przewyższa wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach: jakie już rozniecił w naszych czasach. Prosimy Cię, Maryjo! Ukaż nam swe Niepokalane Serce, będące drogą, która zaprowadzi dzisiejszy świat do Boga. Prosimy: «Od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać!» Wśród licznych zagrożeń i niepewności jutra, wołamy do Ciebie w zaufaniu bez granic: Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, która tak łatwo zakorzenia się


w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!  Od głodu i wojny, wybaw nas!  Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny, wybaw nas!  Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania, wybaw nas!  Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych, wybaw nas!  Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowym, wybaw nas!  Od deptania Bożych przykazań, wybaw nas!  Od usiłowań zdeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich, wybaw nas!  Od przytępienia wrażliwości sumienia na dobro i zło, wybaw nas!  Od grzechów przeciw Duchowi Świętemu, wybaw nas! Przyjmij, nasza Matko, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi! Przepojone cierpieniem całych społeczeństw! Pomóż nam mocą Ducha Świętego przezwyciężać wszelki grzech, grzech w każdej jego postaci: w nas i wokół nas. Niech nasze dziecięce oddanie się Tobie stanie się narzędziem, którym posłużysz się zgodnie z wolą Bożą, aby rychlej nadeszła cywilizacja miłości, aby pojawiła się wśród nas wiosna chrześcijaństwa i zakwitła świętością życia nas, naszych rodzin i całych narodów. Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona potęga Odkupienia: potęga Miłości miłosiernej! Niech powstrzyma zło! Niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Twym Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei! Niech Serce Twe Niepokalane zmieni świat. Amen.

******************************************************

6. Idźcie i głoście

Ks. Dariusz TUŁOWIECKI

Jeszcze w lipcu Łucja prosiła Maryję: – „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje” – poprosiła Łucja. – „Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli” – odpowiedziała Maryja. Obietnica została spełniona 13. października. Tak relacjonuje to ostatnie zjawienie oraz cud słońca Łucja: „Ludzie przyszli masami. Deszcz padał ulewny. Moja matka w obawie, że jest to ostatni dzień mojego życia, z sercem rozdartym z powodu niepewności tego, co mogło się stać, chciała mi towarzyszyć. Na drodze sceny jak w poprzednim miesiącu, ale liczniejsze i bardziej wzruszające. Nawet błoto nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej. Gdyśmy przybyli do Cova da Iria koło skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliśmy odblask światła, a następnie Naszą Panią nad dębem skalnym. – Czego Pani sobie ode mnie życzy? – Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu. – Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej. – Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów. I ze smutnym wyrazem twarzy dodała: – Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony. Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca. (...) zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce”.


Cud słońca W tym dniu niebo pokryte było ciemnymi chmurami i od rana spadały na ludzi strumienie ulewnego deszczu. Wszyscy byli całkowicie przemoczeni i stali w błocie w oczekiwaniu na zapowiedziany cud. Nagle deszcz przestał padać, pokazało się słońce i zgromadzeni zobaczyli, że ze słońca na wszystkie strony zaczęły wystrzeliwać promienie światła w zmieniających się na przemian kolorach: czerwonym, zielonym, żółtym i niebieskim. Równocześnie tarcza słońca z szaloną szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi, rzucając na ziemię, drzewa, skały i ludzi promienie tak cudownego, silnego, kolorowego światła, jakiego nikt nigdy dotąd nie widział. Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi. Wydawało się, że nastąpi kosmiczna katastrofa zderzenia się słońca z ziemią. Wtedy cały zgromadzony tłum padł na kolana. Ludzie krzyczeli z przerażenia, błagali o miłosierdzie i wyrażali żal za grzechy. Niektórzy głośno spowiadali się ze swoich grzechów, sądząc, że „to jest koniec świata”. Ludzie, klęcząc, płakali i modlili się. To niezwykłe zjawisko trwało 10 minut. W tym krótkim czasie ziemia, która na skutek ulewnego deszczu zmieniła się w prawdziwe bagno, została całkowicie osuszona, a przemoczone do suchej nitki ubrania zgromadzonych ludzi całkowicie wyschły i wyglądały, jakby wyszły prosto z pralni. Podczas tego spektakularnego cudu dokonało się tysiące nawróceń oraz uzdrowień z najróżniejszych chorób. Najbardziej wykształceni i najinteligentniejsi ludzie patrzyli oniemiali jak małe dzieci. Biskup Fatimy w oficjalnym liście pasterskim na temat cudu słońca napisał później: „Dziesiątki tysięcy ludzi widziało ten taniec słońca... Widziały go osoby z różnych grup i klas społecznych, wierzące i niewierzące, dziennikarze głównych portugalskich gazet, a także ludzie przebywający poza miejscem zgromadzenia”. Cud słońca był wydarzeniem, które nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii. Po raz pierwszy, dla potwierdzenia prawdziwości objawień, Bóg dokonał tak widowiskowego cudu w zapowiedzianym czasie i miejscu. Był on widziany w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Jeden z włoskich naukowców, obecny tego dnia w Dolinie Cova da Iria, powiedział: „Nie może być jakiejkolwiek wątpliwości co do historyczności tego wydarzenia... Tylko Bogu musimy przypisać ten najbardziej oczywisty i największy cud w historii...”. W następnych dniach o cudzie pisały gazety i rozmawiali wszyscy mieszkańcy Portugalii. Niewierzący – starali się go wytłumaczyć, podważyć i zminimalizować jego znaczenie. Obecni na placu zjawień i wierzący – widzieli w nim znak Boga. Ale cud słońca nie miał być obiektem sensacji, narzędziem walki politycznej, lecz miał stanowić argument wiary. Potwierdzał autentyczność zjawień i prawdziwość przesłania fatimskiego. Przypomniał, że Maryja prosi nas o nawrócenie, i jest to tak ważne, że warte interwencji z nieba – nawet przyjścia Maryi na świat i cudu słońca, będącego zawieszeniem praw natury. Odmawiajcie codziennie różaniec W tym ostatnim dniu cyklu nabożeństw fatimskich trzeba zatem przypomnieć kolejne przesłania płynące z Fatimy: wezwanie do modlitwy różańcowej. – „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!” – prosiła Maryja już w czasie pierwszego objawienia 13. maja 1917 roku. – „Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13. przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać” – mówiła do dzieci w czerwcu. – „Chcę, żebyście przyszli tutaj 13. przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać” – to słowa z objawień w lipcu. – „Módlcie, módlcie się wiele” – mówiła z kolei w sierpniu. Prosiła także o szczególne czczenie święta Matki Bożej Różańcowej i o przeznaczenie ofiar pielgrzymów na ten cel. No i ważne, przypomniane już dziś słowa z 13. października: „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec”. Moc modlitwy różańcowej Matka Boża w Fatimie prosiła o modlitwę różańcową. To ważna modlitwa, która ma moc. Przekonało się o tym wiele osób i narodów. Modlitwa różańcowa uchroniła Austrię przed okupacją radziecką po II wojnie światowej. Różaniec wyprosił nagłą zmianę pogody w trakcie bitwy pod Lepanto w 1571 roku – w ten sposób wojska Imperium Otomańskiego poniosły


klęskę i nie podbiły Europy. W latach 80. XX wieku władzę na Filipinach przejął dyktator. Gdy rozpoczęły się masowe aresztowania i prześladowania, Filipińczycy wylegli na ulice z różańcami. Całe rodziny odmawiały publicznie różaniec w intencji obalenia dyktatury. W stolicy zebrało się 2 mln osób. Dyktator chciał stłumić modlących się poprzez akcję wojskową. Jednak żołnierze przyłączyli się do modlących, a nie strzelali do nich. Gdy w modlących skierowano gazy bojowe, wiatr zmienił kierunek i wszyscy zostali ocaleni. „Różaniec to łańcuch bezpieczeństwa na stromej skale szczytów górskich. Nie wolno się zatrzymywać na żadnej tajemnicy. Trzeba iść dalej. Bo pełnia życia jest u szczytu...” – mówił kard. Stefan Wyszyński. „Modlitwa różańcowa jest moją ulubioną modlitwą” – stwierdził Jan Paweł II. „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny” – prosiła Piękna Pani w Fatimie. Moc modlitwy różańcowej trwa do dziś. Przekonało się o tym wiele osób, które poprzez różaniec wyszły z uzależnień, z nerwic, ocaliły małżeństwo, wyprosiły zdrowie. Dziś także Maryja prosi nas o modlitwę różańcową: w obliczu strasznych podziałów w Polsce, w sytuacji na Ukrainie i w Syrii. Gdy toczą się wojny na różnych obszarach ziemi, gdy trwa wojna hybrydowa terroryzmu islamskiego, gdy wiele osób jest pozbawianych dachu nad głową, cierpi głód, nie ma pracy, ucieka w obawie o życie. Kontemplacja życia Jezusa i Maryi Może rodzić się pytanie: czy świat zmieni się od samego różańca? Pewnie cały świat nie, ale każdy z nas – trochę tak. „Odmawiajcie codziennie różaniec. (...) Ja was nigdy nie opuszczę” – zapewniała Maryja w Fatimie. Na czym polega sekret różańca? Poprzez tajemnice różańcowe Maryja prowadzi nas, jak za rękę, przez poszczególne tajemnice wiary i wydarzenia z życia Jezusa. I choć jest to modlitwa maryjna, ukierunkowuje każdego, kto modli się na różańcu – na Jezusa. Dzięki Maryi Różańcowej możemy sercem iść za Jezusem, Jego śladami i uczestniczyć w Jego życiu. Możemy – rozważając tajemnice różańcowe – wsłuchiwać się w Jego słowa, patrzeć na poszczególne wydarzenia wzrokiem wiary. Różaniec pozwala nam być świadkami zwiastowania, być w Betlejem w czasie Bożego Narodzenia, szukać Jezusa wraz Maryją i Józefem, gdy się zagubił w drodze. Możemy patrzeć, jak Jezus żyje dla Ojca, całkowicie wypełnia Jego wolę, naucza tłumy, przemienia się i po raz pierwszy łamie dla uczniów chleb w Wieczerniku. Przez rozważania tajemnic różańcowych wchodzimy na drogi Jezusa: drogę do Ogrojca, drogę do więzienia, na Golgotę, szukamy Go wraz z niewiastami po zmartwychwstaniu, oczekujemy na Zesłanie Ducha Świętego po wniebowstąpieniu, oczekujemy na chwałę nieba, idąc przez życie z Maryją – naszą Matką. Przez różaniec Maryja oplata nasze życie Ewangelią. Sprawia, że więcej w nas Boga, a mniej „starego”, grzesznego człowieka. Prawdziwa modlitwa różańcowa, dobra modlitwa różańcowa – przemienia serce zgodnie z przysłowiem: „kto z kim przestaje, takim się staje”. Jeśli poprzez różaniec przebywamy z Bogiem, idziemy za Jezusem, wędrujemy z Maryją – zmienia się nasze serce. Dobra modlitwa przemienia serce i życie. W ten sposób dokonuje się przemiana świata. A do tego ta Boża moc może zawieszać naturę i czynić prawdziwe cuda. Kto nigdy się nie modlił, kto nigdy autentycznie nie zawierzył Bogu – nie zrozumie tego. W Fatimie Maryja mówi o różańcu jako o modlitwie pokoju. To droga do pokoju. Być może trzeba tę prawdę przypomnieć także dziś, gdy pokój nie jest zwykłym brakiem działań wojennych. Niech różaniec wyprasza pokój dla świata, ale też w naszej Ojczyźnie. Może tych niepokojów tak wiele, bo za mało się modlimy? Jan Paweł II napisał specjalny list o różańcu. Przypomina nam w nim, że różaniec to modlitwa pokoju: „Pewne okoliczności historyczne sprawiają, że to przypomnienie o modlitwie różańcowej nabiera szczególnej aktualności. Pierwszą z nich jest pilna potrzeba wołania do Boga o dar pokoju. Różaniec nieraz wskazywali moi Poprzednicy i ja sam jako modlitwę o pokój. Na początku tysiąclecia, które rozpoczęło się przejmującymi grozą scenami zamachu z 11 września i w którym pojawiają się codziennie w tylu częściach świata nowe obrazy krwi i przemocy, ponowne odkrycie różańca oznacza zagłębienie się w kontemplowanie tajemnicy Tego, który «jest naszym pokojem», gdyż «obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość» (Ef 2, 14). Odmawiając zatem różaniec, nie można nie czuć się wyraźnie zobowiązanym do służby sprawie pokoju, ze szczególnym odniesieniem do ziemi Jezusa, nadal tak doświadczanej, a tak bardzo drogiej sercu chrześcijan” (n. 6).


Drugą intencją dla różańca w czasach współczesnych jest rodzina. Pisał w 2002 roku Jan Paweł II: „Równie pilna potrzeba wysiłków i modlitwy wyłania się w innym punkcie krytycznym naszych czasów, jakim jest rodzina, komórka społeczeństwa coraz bardziej zagrożona na płaszczyźnie ideologicznej i praktycznej siłami godzącymi w jej jedność, które budzą obawy o przyszłość tej podstawowej i niezbywalnej instytucji, a wraz z nią o losy całego społeczeństwa. Powrót do różańca w rodzinach chrześcijańskich ma być, w ramach szerzej zakrojonego duszpasterstwa rodzin, skuteczną pomocą, by zapobiec zgubnym następstwom tego kryzysu znamiennego dla naszej epoki” (n. 6). Maryja w Fatimie prosi nas o modlitwę różańcową. Prosi, byśmy modlili się na różańcu z ufnością. Prosi, byśmy modlili się o pokój na świecie. Odpowiedzmy na tę prośbę z nieba, odkrywając moc różańca. Ci, którzy lubią różaniec – niech włączają w tę modlitwę intencje Polski, Kościoła i pokoju na świecie. Ci zaś, którzy nie odkryli różańca, niech może podejmą wysiłek odkrycia tej modlitwy. Niech odkryją jej systematyczność, jej powtarzalność, zaangażowanie rąk i placów. Niech odkryją, że jest to droga do kontemplacji Jezusa i Jego życia. Gdy ktoś będzie chciał uczyć się i odkrywać różaniec, niech pamięta zapewnienie Maryi: „Ja was nigdy nie opuszczę”.

******************************************************

NOWENNA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI

 Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twych wiernych i zapal w nich ogień Twej miłości. Ześlij Ducha Twojego, a powstanie życie.  I odnowisz oblicze ziemi. Módlmy się:

Boże, któryś oświecił serca wiernych światłem Ducha Świętego, daj nam w tymże Duchu poznawać wszystko, co dobre i Jego pociechą zawsze się weselić. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, chwalebny Przybytku Trójcy Przenajświętszej, czczę Cię i pozdrawiam z najgłębszą pokorą. Przez tę miłość najczystszą i najgorętszą, jaką pałało Twe Serce, o Maryjo, od pierwszej chwili swego istnienia, rozpal moje oziębłe serce i napełnij je najżarliwszą miłością ku Bogu i ku ludziom. Udziel mi również łaski……, o którą Cię jak najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . O Matko Pięknej Miłości, zapal me serce żarem Serca Twego! O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, niezgłębione przepaści pokory, która sprowadziła Jezusa do Twojego łona, błagam Cię, usuń pychę i wyniosłość z mego serca. Obdarz mnie tą cnotą, bez której nie mogę podobać się Synowi Twojemu. Udziel mi również łaski……, o którą Cię jak najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . O Najczystsze Serce Najświętszej Maryi Panny, uproś mi u Serca Jezusa czystość i pokorę serca. O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, całe jaśniejące czystością i niewinnością, oczyść moje serce ze wszystkich grzechów i niedoskonałości. Strzeż zmysłów moich, bym nigdy najmniejszą nawet dobrowolną winą nie zasmucił Syna Twojego. Udziel mi również łaski……, o którą Cię najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . Przez Twoje Niepokalane Poczęcie, o Maryjo, oczyść moje ciało i uświęć moją duszę.

LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI (do odmawiania w nowennie)

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami.


Święta Trójco Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami. Niepokalane Serce Maryi, Przedmiocie upodobania Bożego, módl się za nami, Niepokalane Serce Maryi, Ściśle złączone z Sercem Pana Jezusa, Niepokalane Serce Maryi, Narzędzie Ducha Świętego, Niepokalane Serce Maryi, Najczcigodniejszy Przybytku Trójcy Najświętszej, Niepokalane Serce Maryi, Świątynio cudowna Słowa, które Ciałem się stało, Niepokalane Serce Maryi, Zachowane od skazy grzechu pierworodnego, Niepokalane Serce Maryi, Skarbie niewyczerpalny łask i darów Bożych, Niepokalane Serce Maryi, Błogosławione między sercami ludzkimi, Niepokalane Serce Maryi, Święty Tronie chwały niebieskiej, Niepokalane Serce Maryi, Niezgłębiona przepaści pokory i czystości, Niepokalane Serce Maryi, Doskonała Ofiaro Bożej Miłości, Niepokalane Serce Maryi, Do krzyża z Chrystusem Panem przybite, Niepokalane Serce Maryi, Źródło niewyczerpane dla strapionych serc naszych, Niepokalane Serce Maryi, Nieomylna nadziejo dusz schodzących z tego świata, Niepokalane Serce Maryi, Stolico Miłosierdzia Bożego, Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. V. Maryjo – Panno bez zmazy, cicha i pokornego Serca. R. Uczyń serca nasze podobne do Serca Chrystusowego. Módlmy się: O Boże dobry, który Święte i Niepokalane Serce Maryi raczyłeś napełnić ową czułością i Miłosierdziem, jakimi dla nas od wieków przepełnionym było Najlitościwsze Serce Jezusa Chrystusa, Syna Twojego spraw łaskawie, aby ci wszyscy, którzy oddają nieprzerwaną cześć dziewiczemu Sercu Maryi, jak najdoskonalej zachowali do śmierci uczucia zgodne z uczuciami najsłodszego Serca Zbawiciela naszego, który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen. Święta Boża Rodzicielko, korzę się przed Tobą, błogosławię Twe imię, miłuję Cię i ufam Tobie, bo jesteś z woli Jezusa moją najmilszą Matką. Z Ciebie narodziło się Zbawienie nasze, Jezus Chrystus, który umierając, oddał nas Tobie, byś nas kochała macierzyńską miłością. Z ufnością przeto Twojemu Sercu oddaję siebie i poświęcam na zawsze. Ty zaś, dobra Matko, wejrzyj na mnie łaskawie i zalicz mnie do grona sług swoich. Jako Matka miłosierdzia pojednaj mnie z Synem swoim i wyproś mi u Niego odpuszczenie wszystkich grzechów. Utwierdzaj we mnie żywą wiarę, obudź niezachwianą nadzieję i zapalaj mnie gorącą miłością, by we mnie zawsze żył przez łaskę Jezus, Syn Twój, a nasz Zbawiciel. Niech doznając na ziemi błogosławionej opieki i dobroci Twojego Serca, ujrzę Jezusa w niebie, aby Go razem z Tobą miłować i wychwalać po wszystkie wieki. Amen.

******************************************************

Papieski twitter My, chrześcijanie, mamy Matkę, tę samą, co Jezus; mamy Ojca, tego samego, co Jezus. Nie jesteśmy sierotami! Matka Boża chce przynieść nam wszystkim wielki dar, którym jest Jezus; a z Nim przynosi nam Jego miłość, Jego pokój, Jego radość.


Jak paciorki różańca Ref.: Jak paciorki różańca przesuwają się chwile, nasze smutki, radości i blaski, A Ty Bogu je zanieś połączone w różaniec, Święta Panno Maryjo pełna łaski. 1. My także mamy małe zwiastowania, My też czekamy Twego nawiedzenia, My też Jezusa z drżeniem serc szukamy. W tajemnicach radosnych módl się za nami. 2. Ty też płakałaś i doznałaś trwogi, I jak nikt poznałaś nasze ludzkie drogi. Gdy nas mrok otoczy, nie jesteśmy sami. W tajemnicach bolesnych módl się za nami. 3. My także mamy swą Ojczyznę w niebie, Tam w pełnym blasku zobaczymy Ciebie, Tam w pełnym słońcu wszyscy się spotkamy. W tajemnicach chwalebnych módl się za nami. Różańcowa Pani nieba, ziemi 1. Różańcowa Pani nieba, ziemi, pozdrawiamy Cię głosy naszymi. Ref.: Do Ciebie się cały świat ucieka, przez różaniec Twej pomocy czeka, Różańcowa Dziewico, Maryjo. 2. Przyszłaś do nas z matczynym zadaniem: przestrzec ludzkość przed Bożym karaniem. 3. Mówisz, że chcesz być dla nas obroną i ratować dusze, które toną. 4. Rzekłaś, że świat grzechem jest zatruty, więc żądałaś po trzykroć pokuty. 5. W Fatimie wskazałaś na różaniec, dla grzeszników to obrony szaniec. 6. Tajemnice różańca świętego zdepczą wroga zbawienia naszego. 7. Wtedy Serce me zatryumfuje, ludzkość całą ono uratuje.


1.

2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9.

W słonecznej światłości W słonecznej światłości Najświętsza Panna Na ziemię zstępuje jak zorza ranna. Ref.: Ave, ave, ave Maria. Zdrowaś, zdrowaś, zdrowaś Maryja. Na liściach dębowych stanęła Pani, A dzieci na klęczkach modlą się do Niej. O Matko, dlaczego Twe jasne oczy Cierpienie i smutek boleśnie mroczy? Me serce Matczyne przepełnia smutek, Bo dusze mych dzieci grzechem zatrute. O, zmiłuj się Matko, i pokaż drogę, Co z ziemi prowadzi prosto do Boga. Grzesznicy niech padną w pokorze, skrusze, W pokucie i we łzach obmyją dusze. A po cóż w dębowych liściach Ty stoisz, Czy pragniesz orędzie dać dzieciom swoim? Przeze mnie chce Bóg wam dać byt spokojny, I zgasić już krwawe pożogi wojny. O, Matko, przez Serce Twe i różaniec, Niech Boża brzmi chwała po ziemi kraniec.

Zawitaj Królowo Różańca świętego 1. Zawitaj, Królowo Różańca świętego, jedyna nadziejo człowieka grzesznego! Zawitaj, bez zmazy lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! 2. Panno nad pannami, Święta nad Świętymi, Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! 3. Matko Różańcowa, jasna Gwiazdo morska, Anielska Królowo, śliczna Matko Boska; raju rozkosznego lilijo! Matko Różańcowa, Maryjo! 4. Tyś jest najśliczniejsza, różo ogrodowa, Tyś najprzyjemniejsza, różdżko Aronowa, najwdzięczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!


5. Chwała bądź Maryi na niebieskim tronie, która w różańcowej królujesz koronie, święta nad Świętymi, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! Zawitaj, Matko Różańca świętego 1. Zawitaj, Matko Różańca świętego, Przybytku Boga, w Trójcy jedynego: Ucieczko nasza, ucieczko nasza, w życia doczesności, o cedrze czystości! 2. Najozdobniejsza Różdżko ogrodowa, Najprzyjemniejsza Różdżko Aronowa. Wonność balsamu, wonność balsamu, balsam przechodząca. Matko kochająca! 3. Niczym są dla nas wszystkie ziemskie rzeczy, Gdyż duszy naszej żadna nie uleczy. Lecz życie łaski, lecz życie łaski daje nam Królowa. Matka Różańcowa! 4. O, jakże miłe, słodkie są wyrazy, Które śpiewamy sto pięćdziesiąt razy. W tych tajemnicach, w tych tajemnicach, róża się rozwija. Jezus i Maryja! 5. Wiedzieć potrzeba, że Różaniec święty, Nie ludzkie dzieło, choć od ludzi wzięty. Lecz go natchnęła, lecz go natchnęła dobroć niepojęta. Sama Trójca Święta! O, Fatimska święta Pani, przybądź 1. O, Fatimska święta Pani, przybądź między nas, Serca Ci niesiemy w dani na ten smutny czas, Ref.: Tu Cię Matko witamy i z ufnością wołamy: Pobłogosław nasze prace – o to błagamy. 2. Przez modlitwę różańcową chcemy prosić Cię, Byś nam Matką i Królową okazała się. 3. Matko, w cudnej gwiazd koronie, spraw przyczyną swą, Byśmy mogli przy Twym tronie śpiewać chwałę Twą.

Adsum nr 454 c34b 01 13 x 9 nowenna fatimska  
Advertisement