Page 1

ADSUM W STULECIE OBJAWIEŃ NOWENNA

DO MATKI BOSKIEJ FATIMSKIEJ

13. lutego => 13. października

8. wrzesień 2017


WYDAWCA VADEMECUM: ADSUM Parafia pw. św. Jerzego, męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego ul. Biegła 3; 52-115 WROCŁAW – BROCHÓW

Tel. 713 – 433 – 521 wew. 20

Konto: PKO BP 52 1020 5226 0000 6102 0311 4345 Informujemy, że przybliżone koszty egzemplarza ADSUM wynoszą średnio ok. 3 zł. Dziękujemy jednocześnie za wszelkie ofiary na FUNDUSZ WYDAWNICZY.

PROSIMY O POMOC DLA POSŁUGIWANIA PARAFIALNEJ ŚWIETLICY ŚRODOWISKOWEJ Duszpasterstwo Rzymsko-Katolickiej Parafii pw. św. Jerzego ul. Biegła 3; 52-115 WROCŁAW – BROCHÓW Konto: BS 64 9575 0004 0046 6499 2000 0010 x x xxxx xxx xxx xxxx xxx xxx xxxx xxx xxx xxxx xxx xxx x xxxx xxx xxx xxxx xxx xx

UWAGA – PAMIĘTAJ – WAŻNE!

Zapraszamy do korzystania ze strony internetowej naszej Parafii. Znaleźć ją można pod adresem:

www.eadsum.org DZIEŃ NOWENNY

TEMATY NOWENNY

poniedziałek, 13. lutego 2017 r.

PEWNI ZWYCIĘSTWA Konfrontacja z cywilizacją śmierci

poniedziałek, 13. marca 2017 r.

BEZPIECZNI NA KRAWĘDZI CZASU Zawsze przy Maryi

Wielka Środa, 12. kwietnia 2017 r.

WIĘCEJ NIŻ DOCZESNOŚĆ Jest niebo, jest piekło, jest czyściec

Przenosimy dzień nowenny ze względu na Wielki Czwartek

sobota, 13. maja 2017 r.

NIE ŻYJEMY DLA SIEBIE Wynagradzanie za grzechy świata

Centralna uroczystość 100-lecia Objawień Fatimskich: katedra wrocławska godz. 18.30

wtorek, 13. czerwca 2017 r.

EUCHARYSTYCZNY KLUCZ Cud nad cudami, który zmienia wszystko

czwartek, 13. lipca 2017 r.

ZAPRASZANI DO NIEBA Jednak różaniec, szkaplerz, sznur pokutny

niedziela, 13. sierpnia 2017 r.

POTĘGA RODZINY Domowy Kościół, którego nie przemogą bramy piekła

środa, 13. września 2017 r.

BÓG JEST MIŁOSIERNY Ostatnie słowo należy do Boga, który jest Miłością

piątek, 13. października 2017 r.

DROGA PRZEZ SERCE Przymierze serc Jezusa, Maryi, naszych

Centralna uroczystość zakończenia Nowenny Fatimskiej: katedra wrocławska godz. 18.30


NABOŻEŃSTWO PIERWSZOSOBOTNIE 02. września 2017 r. PRZEBIEG NABOŻEŃSTWA Przez wspólnotowe czy indywidualne podjęcie praktyki pierwszych pięciu sobót miesiąca chcemy prosić, by nadszedł czas tryumfu Niepokonanego Serca Maryi. Jest to modlitwa, która zjednoczy wszystkie siły i wszystkie serca, kochające Maryję, by pomóc współczesnemu światu i odpowiedzieć na Jej prośby. Siostra Łucja pisze o tym, co zostało jej objawione w dniach z 29. na 30. maja 1930 roku w kaplicy: „Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:  Pierwsze: Bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu;  Drugie: Przeciwko Jej Dziewictwu;  Trzecie: Przeciwko Bożemu Macierzyństwu, kiedy jednocześnie uznaje się Ją wyłącznie jako Matkę człowieka;  Czwarte: Bluźnierstwa tych, którzy starają się otwarcie zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść do Niepokalanej Matki;  Piąte: Bluźnierstwa tych, którzy urągają Jej bezpośrednio w Jej świętych wizerunkach”.

Warunki nabożeństwa Przez 5 pierwszych sobót miesiąca – z intencją wynagrodzenia za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi – należy:  przystąpić do spowiedzi św. (można uczynić to kilka dni przed pierwszą sobotą);  przyjąć Komunię świętą;  odmówić jedną z czterech części Różańca św.;  towarzyszyć Maryi, przez 15 minut rozmyślając nad tajemnicami różańcowymi.

Przebieg nabożeństwa        

Pieśń ku czci Matki Bożej. Zapowiedź myśli i intencji przewidzianej na daną sobotę miesiąca. Pieśń ku czci Matki Bożej. Rozważanie przewidziane na daną sobotę miesiąca. Część Różańca św., przeplatana czytaniem rozważań i śpiewami. 15 minut ciszy – rozmyślanie nad tajemnicami różańcowymi danej soboty. Litania do Niepokalanego Serca Maryi. Pieśń ku czci Matki Bożej.

MARYJA TOWARZYSZĄCA Myśl: Maryja nie wiedziała, jak się potoczą losy Jezusa, ale była przy Nim na tysiące sposobów. Miłość macierzyńska jest arcydziełem miłości wychowawczej, czyli wydobywającej na światło to, co najlepsze w drugim człowieku. Intencja: Wynagrodzenie za obelgi przeciw Bożemu Macierzyństwu. List siostry Łucji do spowiednika Mamy jeszcze inny znaczący list siostry Łucji, podejmujący temat nabożeństwa pierwszych sobót. Pisany był trzy lata później, z tego samego klasztoru w Tuy, a jego adresatem jest jezuita o. Jose Bernardo Gonćalves – jej spowiednik i kierownik duchowy. List jest odpowiedzią zakonnicy na pytanie o jej opinię dotyczącą nabożeństwa pierwszych sobót i prześladowań wszczętych przez Rosję. Zwróćmy uwagę, że siostra Łucja ma jeszcze pewne wątpliwości, czy opisane objawienie pochodzi od Boga. Mamy tu wzmiankę o przekazanej przez Jezusa prośbie, niemal rok późniejszej w stosunku do słynnego objawienia z 13. czerwca 1929 r. Wcześniejsza wizja, jaką oglądała siostra Łucja (nie tylko słyszała głos, ale miała widzenie) zdawała się nie wzbudzać w zakonnicy wątpliwości, że to, co usłyszała, pochodzi od Boga i jest rzeczą wielkiej wagi.


Rozumując logicznie, w objawieniu, wspomnianym w cytowanym niżej liście, wątpliwości siostry Łucji muszą budzić tylko nowe treści, nieobjawione 13. czerwca 1929 r. „Drogi Ojcze! Co według mnie zaszło między Bogiem i mą duszą w sprawach dotyczących nabożeństwa wynagradzającego Niepokalanemu Sercu Maryi i prześladowań w Rosji? Wydaje mi się, że dobry Pan wezwał mnie w najgłębszych tajnikach mej duszy, abym prosiła Ojca świętego, by ten zaaprobował nabożeństwo wynagradzające, o co On sam i Najświętsza Maryja Panna zechcieli prosić w 1925 roku, aby przez to małe nabożeństwo mogły zostać udzielone łaski przebaczenia duszom, które miały nieszczęście obrazić Niepokalane Serce Maryi. Duszy, która stara się wynagrodzić Jej w poniższy sposób, Najświętsza Maryja Panna obiecuje towarzyszyć w godzinie śmierci ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia. Nabożeństwo polega na tym, że podczas pięciu kolejnych miesięcy, w pierwszą sobotę przyjmie się Komunię św., odmówi różaniec, spędzi piętnaście minut w towarzystwie Matki Najświętszej na rozważaniu tajemnic różańcowych i pójdzie do spowiedzi w tej samej intencji. Ta może odbyć się innego dnia. Jeśli się nie mylę, dobry Bóg obiecał położyć kres prześladowaniom w Rosji, jeśli Ojciec święty raczy uczynić uroczysty i publiczny akt wynagrodzenia i poświęcenia Rosji Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, i to samo poleci biskupom katolickiego świata. W odpowiedzi na zakończenie tego prześladowania, Jego świątobliwość ma obiecać zaaprobować i polecić praktykowanie już wspomnianego nabożeństwa. Przyznaję, że lękam się bycia w błędzie. Przyczyna tej obawy tkwi w tym, że nie widziałam naszego Pana w osobie, ale jedynie czułam Jego Boską obecność. Co do niechęci, jaką czuję, kiedy mam iść i opowiedzieć o tym Czcigodnej Matce, to nie wiem, skąd ona się bierze. Może jej źródłem jest lęk, że Czcigodna Matka może nie zgodzić się z tym wszystkim lub powiedzieć, że to złudzenie, podszept diabła czy coś w tym rodzaju. Z szacunkiem całuję waszą czcigodną dłoń.”.

RÓŻANIEC ŚWIĘTY Modlitwa wstępna Zjednoczeni z wszystkimi aniołami i świętymi w niebie, zapraszamy Ciebie, Maryjo, do rozważania wraz z nami tajemnic Różańca świętego, co czynić chcemy na cześć i chwałę Boga oraz dla zbawienia dusz.

Tajemnice bolesne I. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu Jezus upadł na kolana i modlił się tymi słowami: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”. Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: „Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” . Tajemnica samotności Boga i człowieka wśród ludzi. Im bliżej Boga, tym jakby większa pustka wokół. Trzeba zawieść się czasem na bliskich, by odkryć bolesną bliskość samotnego Boga. Ileż w nas uporczywego garnięcia się do ludzi, by nie stanąć samotnie przed Bogiem? Ile przyjęcia od Niego tego, co naprawdę zbliży do ludzi, ile cierpienia za nich? Ponieważ Jezus wiedział o tym, że jest Umiłowanym Ojca, mógł Mu zaufać bezgranicznie – nawet wobec otwierającej się perspektywy cierpienia i śmierci. Nam często jest trudno zaufać woli Bożej. Warto jednak patrzeć na nasze cierpienia, choroby, zmagania, porażki z perspektywy zawierzenia. Jak Maryja dać siebie Bogu jako czystą kartę, aby wszystko, co mamy, było Nim. Z czasem zobaczymy, że było to najlepsze rozwiązanie, bo Ojciec z każdej trudnej sytuacji wyprowadza nowe życie i nową radość, jeśli pozwolimy Mu działać. Szukać bliskości Tego, który „pozwala” nam cierpieć, nie zwątpić w Jego miłość, gdy nie przychodzi z pomocą. Oto lekcja modlitwy, jakiej udziela nam Jezus w Ogrójcu. Maryjo, nasza Matko, ucz nas takiego oddania Bogu, żeby nic nie powstrzymało nas przed pełnieniem Jego woli do końca. Wspomożenie wiernych, pomóż modlić się, gdy Bóg wydaje się odległy i obojętny. Wierzyć, że nawet wtedy nikt nie kocha nas bardziej, niż On. Największym zwycięstwem jest zwyciężać siebie samego. Uczyńmy z naszego życia ofiarę nieustanną, męczeństwo miłości, aby pocieszyć Jezusa. On chce tylko jednego spojrzenia, jednego westchnienia, które będzie wyłącznie dla Niego samego. Niech wszystkie chwile naszego życia będą dla Niego.


II. Biczowanie Pana Jezusa Rzekł […] Piłat: „Cóż mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?”. Zawołali wszyscy: „Na krzyż z Nim!”. […] Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: „Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”. […] Wówczas […[ Jezusa kazał ubiczować (Mt 27, 22. 24. 26). Tajemnica niewinnie zbieranych razów. Najbardziej ranią ci, których się kocha. I oni robią to najczęściej, bo mają pewność, że im się nie odda. Tak ranimy Boga i tych, co nas kochają… Kiedy spadają na nas niewinne razy, czy to nie On dzieli się z nami tym, co spadało na Niego od tych, co Go kochają? Przyjąć cierpienie w pokoju, bez buntu i złości. Zgodzić się na ból ze świadomością, że może on być narzędziem wewnętrznej przemiany, szansą na rozwój i jeszcze większą bliskość z Bogiem. To bardzo przykre, gdy patrzą na nas ze śmiechem, kiedy cierpimy. Ale tak patrzono na Pana Jezusa! „Za jedno z radością zniesione cierpienie, będziemy przez całą wieczność lepiej miłowali Dobrego Boga! A cierpiąc, można zbawiać dusze. Cierpienie będzie mogło sięgnąć granic najwyższych, ale bądźmy pewni, że Bóg nigdy nas nie opuści”. Pocieszycielko strapionych, pomóż przyjmować cierpienie z wiarą, że każda trudna sytuacja zbliża nas do prawdy o Bogu i o nas samych. III. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: „Witaj, Królu Żydowski!”. I policzkowali Go. (…) Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: „Oto Człowiek”. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19, 1-6). Tajemnica wystawienia na pośmiewisko Boga i człowieka. Jak się bronimy przed czyjąś wielkością, przyzwoitością, prawością – chichotem, drwiną, szpilą ironii? Ileż w nas strachu przed wyszydzeniem naszej wierności, uczciwości, wiary? A ile w nas troski, by samym sobą nie skazać Boga na ośmieszenie? Umieść krzyż Jezusa w twoim sercu i wtedy wszystkie krzyże świata staną się jak róże. Wytęż twoje myśli i wydoskonal się w dźwiganiu twoich małych i większych krzyży, jakie napotkasz na twojej drodze do nieba. Jezus jest skazany, biczowany, cierniem koronowany, zaczyna drogę krzyżową, drogę skazańca. A Maryja jest przy Nim: cicho, dyskretnie – ale jest. Jak bardzo jest odważna Matka Skazańca! „Aby być przyjacielem i uczniem Jezusa, trzeba upodobnić się do Niego. Jezus jest cały skrwawiony, cierniem ukoronowany. Jak trudno żyć, zostawać na tym padole goryczy i trwogi. Ale jutro, za godzinę, przybijemy do przystani. Jakież szczęście! Ach! Jakże błogo będzie kontemplować twarzą w twarz – wieczność”. IV. Droga krzyżowa Pana Jezusa [Piłat] rzekł do Żydów: „Oto król wasz!”. A oni krzyczeli: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!”. Piłat rzekł do nich: „Czyż króla waszego mam ukrzyżować?”. Odpowiedzieli arcykapłani: „Poza Cezarem nie mamy króla”. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota (J 19, 14-17). Tajemnica przyjmowania ciężaru troski o los innych. Do nieba nie idzie się w pojedynkę wygodną dróżką. Wygodnych egoistów lubi szatan. Do nieba jedni drugich dźwigają, bo jesteśmy dla siebie krzyżami. Ile w nas pragnienia wiary i zbawienia bez krzyża, bez innych uciążliwych, bez pomocników? „Krzyż Jezusa towarzyszył mi od kolebki, ale On pozwolił mi umiłować z pasją ten krzyż. Sprawiał zawsze, że pragnęłam tego, co chciał mi dać. Ofiarujmy chętnie nasze cierpienia Jezusowi dla zbawienia biednych dusz. Jezus chce uzależnić ich zbawienie od jednego westchnienia naszego serca. Co za tajemnica!” V. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę”. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hi-


zop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: „Wykonało się!”. I skłoniwszy głowę, oddał ducha (J 19, 25-30). Tajemnica umierania dla zmartwychwstania. Jeśli coś w nas nie umrze, to i żyć nie będzie. Ile w nas zgody na umieranie uczuć, by żyła miłość; na utratę rzeczy, by dusza żyć mogła; na opuszczenie przez ludzi, by spotkać Boga? Ile zgody na odejście dziecinnej wiary, by przyszła ta gotowa już na wszystko – także na śmierć dla Niego? „Pragnę!” – powiedział Jezus na krzyżu. Mówił o pragnieniu nie wody, lecz miłości. On, Stworzyciel wszechświata, prosił o miłość tych, którzy są Jego dziełem. On pragnie naszej miłości. Czy echo tych słów rozbrzmiewa w naszych duszach? […] Spójrz na krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa, pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby cię objąć; Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć cię w swojej miłości”. Skoro wiemy, że krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać, i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać. Jeśli będziemy tak postępować, świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami, że należymy do Jezusa we wszystkim. Maryjo, naucz mnie umierać na krzyżu mojemu „ja” tu i teraz.

ROZWAŻANIE PIERWSZOSOBOTNIE => Ciężar wiary – 1 Tes 4, 9-11 i Mt 25, 14-30; Może zdarzyło się nam pomyśleć, że świętym żyło się łatwiej. Wydaje się, że kiedyś czasy były lepsze do czynienia dobra. Jako łatwiejsza jawi się także wiara, całe społeczeństwo bowiem było bliżej Boga. Dotyczy to zwłaszcza mistyków, którym ukazywała się Maryja albo sam Jezus. Nie mogli wątpić, skoro spotkali się twarzą w twarz, doświadczyli spotkania, rozmawiali. Jednak takie wnioski możemy podtrzymywać tylko wtedy, gdy życiorysy świętych znamy jedynie pobieżnie. Dla każdego z nich głęboka wiara oraz wybranie przez Boga stanowiły prawdziwy skarb, którego by nie oddali za nic. Jednak niesienie tego skarbu przez życie stanowiło niezwykły ciężar. Wskazuje na to choćby historia świętej Teresy z Lisieux. Wydaje się, że Jej życie było bardzo bliskie Bogu, ale jednocześnie dość proste i dalekie od męczeństwa. A mimo to powiedziała przed śmiercią: Nigdy bym nie myślała, że można tyle cierpieć! Nigdy! Nigdy! Cierpiała, bo nie rozumiały jej inne siostry. Doświadczała braku miłości od innych. Relacja z Bogiem także naznaczona była momentami ciemności, kiedy na modlitwie czuła jedynie pustkę. Wiara świętych przypomina talenty z dzisiejszej Ewangelii. Jest to dar, który wymaga od nich nieustannej pracy. Nie mogą uronić nic z tego daru. Ten majątek musieli pomnażać na kolanach, podczas modlitwy. Uczyli się posłuszeństwa, wykonując polecenia przełożonych, którzy czasem nie rozumieli ich wyjątkowej relacji z Bogiem. Pomnażali, oddając swoje życie potrzebującym, chorym i cierpiącym... Największą z obdarowanych była Najświętsza Maryja Panna. Jej relacja z Bogiem była wyjątkowa. Stąd także Jej życie stało się najtrudniejsze. Od groźby zniesławienia, gdy pod Jej sercem począł się Jezus. Szybko zażegnał ją Józef, ale pewnie i tak zdenerwowania było wiele. Potem ból rozstania z Synem i współudział w Jego Męce. Udało się Jej nieść ten ciężar. Nikt z nas z pewnością by temu nie podołał. Możemy zazdrościć Maryi Jej wiary, ale raczej nie zazdrościmy ciężarów. Przypowieść o talentach pokazuje nam w tej płaszczyźnie mądrość Boga. On daje nam tyle, ile możemy unieść. Daje nam tyle doświadczenia wiary, ile może w naszym życiu owocować. Takie „normalne” przeżywanie wiary prowadzi do „normalnych” wymagań. Wystarczy, że dbamy o naszą relację z Bogiem i wypełnianie wymagań naszego stanu. Jeśli otrzymamy więcej, będziemy ubogaceni. Ale będzie nas to kosztowało więcej trudu. Zaufajmy więc Bogu, że On daje nam dokładnie tyle doświadczenia wiary, ile możemy unieść. Dzięki temu nas wzbogaca, a nie przygniata ciężarami, których nie możemy unieść.

******************************************************

ÓSMY DZIEŃ NOWENNY 13. września 2017 r. – środa


PRZEBIEG NABOŻEŃSTWA FATIMSKIEGO Pieśń do MB Fatimskiej; Wprowadzenie do nabożeństwa, podanie planu (celebrans); Pieśń do MB Fatimskiej; Rozważanie tematu wskazanego na dany miesiąc Nowenny Fatimskiej; Pieśń do MB Różańcowej – przygotowanie do procesji z figurą Matki Boskiej; Modlitwa różańcowa w trakcie procesji: Przed każdą cząstką Różańca św.: Po każdej cząstce Różańca św.:  zapowiedź tajemnicy;  Chwała Ojcu… ;  krótkie rozważanie;  modlitwa „O mój Jezu…”  podanie intencji modlitwy;  pieśń do MB Fatimskiej.  pieśń do MB Fatimskiej. 7. Modlitwa Wielkiej Nowenny lub Akt zawierzenia Matce Bożej Fatimskiej; 8. Pieśń do MB Fatimskiej; 9. Błogosławieństwo kapłańskie; 10. Pieśń do MB Fatimskiej. 1. 2. 3. 4. 5. 6.

Homilia mszalna

=>

(Kol 3, 1-11; Łk 6, 20-26)

Dążcie do tego co w górze, nie do tego, co na ziemi. […] Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach; rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości (Kol 3, 2.5). Zgrzytają takie słowa w uszach współczesnych bezbożników, choć cena za ich odrzucenie jest niezwykle wysoka i bolesna. A jak my podchodzimy do postawionych nam wymagań? Teoretycznie się zgadzamy; gdy jednak przychodzi do konkretów… „wymiękamy”. Tę swoją uległość wobec pokus umiemy na tysiące sposobów tłumaczyć, aby choć trochę uciszyć własne sumienie, ale nie da się ukryć prawdy o tym, że nie umiemy panować nad sobą („pani”, „pan” to ktoś, kto umie sobie powiedzieć w odpowiednim momencie: „tak”, „nie”). Warto sprawdzić, kto lub co osłabia naszą wolę, najlepsze nawet postanowienia i plany pracy nad sobą. Obroną będą ćwiczenia – czyli asceza! – które wzmocnią siły ducha tak, by udało się panować nad ciałem i jego zachciankami. Skoro dzieci fatimskie potrafiły postawić sobie niewyobrażalne dla nas zadania pokutne i wyrzeczenia, może popróbujmy sił i my? Ile wytrzymasz np. bez kawy, papierosów, słodyczy, telewizora, komórki, internetu itd., itp.? Ile już poniosłeś strat, gdy nie ograniczyłeś prędkości prowadząc samochód, spożywając alkohol, jedząc bez umiaru, odrzucając punktualność czy systematyczność w nauce/pracy? „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni nie wymagali” – te słowa św. Jana Pawła II nie mogą ulecieć z naszej pamięci i programu pracy nad sobą. Błogosławieni odważni, rzetelni i uczciwi nauczyciele, rodzice i wychowawcy, którzy od powierzonych im dzieci/uczniów chcą i umieją mądrze wymagać… .

*** Błogosławieni, czyli szczęśliwi! Ale nie w oczach świata. Czy takiego szczęścia sobie życzymy przy różnych okazjach? Porównajmy nasze „wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności” z tym programem dla szczęśliwców, który ogłosił Pan Jezus na Górze Błogosławieństw. To zestawienie pokaże nam, jak daleko jesteśmy od Ewangelii, choć przyznajemy się do Pana Jezusa! 1. Wyobraźmy sobie taką sytuację: przychodzi do ciebie ktoś bliski na twoje imieniny i składa Ci następujące życzenia: „Żebyś miał niewiele pieniędzy, a wiele powodów do smutku; żebyś cicho siedział, gdy Ci będą złorzeczyć, a sam żebyś wszystkim życzył pokoju; żebyś był sprawiedliwy, a za to cierpiał prześladowania”... . Nasza reakcja byłaby chyba jednoznaczna: odpowiedni numer telefonu, karetka pogotowia, kaftanik bezpieczeństwa... . Czy – słuchając błogosławieństw – możemy przypuszczać, że Pan Jezus życzy nam ubóstwa, smutku, łez, prześladowań...? Nie, z całą pewnością nie! On nas tylko (jako swoich uczniów) zapewnia, że ubodzy w duchu i smutni, niosący pokój i mający serce czyste, choćby cierpieli za sprawiedliwość – stają się uczestnikami królestwa Bożego. Bertolt Brecht powiedział z sarkazmem, że te błogosławieństwa to „przesunięcie naszego wynagrodzenia na święty nigdy”. Dlatego te słowa trzeba czytać w całym kontekście Ewangelii,


jako warunki dobrych czynów, gdyż jest to Jezusowy program życia. Błogosławieństwa stanowią interpretację Dekalogu i streszczenie Ewangelii. Te paradoksalne obietnice są do zrozumienia i przyjęcia jedynie w świetle wiary; jeśli takiego odniesienia zabraknie, ich interpretacja będzie jednoznacznie negatywna. Proszę bardzo: – „Ubodzy w duchu”? Śmierć frajerom! Tylko kasa! – „Którzy się smucą”? Kto chce przestawać z kimś zakompleksionym, beksą, nieudacznikiem? – „Cisi”? Przecież nic nie znaczą, zginą na własne życzenie! – Ci, „którzy łakną i pragną sprawiedliwości”? Nie doczekają się jej nawet w sądzie w Strassburgu! – „Miłosierni”? I co z tego będą mieli? Niezliczeni żebracy tylko na takich czekają – i mają się całkiem nieźle! – „Czystego serca”? Takich już nie ma! – „Wprowadzający pokój”? Czyli co – jeszcze jeden marsz pacyfistów? – „Cierpiący prześladowania”? Co to ma być: masochizm? Nie dziwmy się próbom takich „interpretacji”, które mają na celu ośmieszyć i odrzucić Słowo Boże. Chodzi w tych próbach o to, by „uspokoić” własne sumienie, „dorobić ideologię” do swojego niewłaściwego postępowania, broniąc trwania w grzechu, w niewierze, stagnacji. 2. Może być tak, że człowiek „chodzący do kościoła”, a nawet na lekcje religii, na procesje fatimskie też (!) nie wpadnie na to, że jest powołany do szczęścia. Może to także wina nas, księży czy katechetów, że właściwie „zaciemniamy” prawdziwy obraz życia religijnego, mówiąc jedynie o krzyżu, cierpieniach, zapieraniu się siebie, nakazach moralnych i grzechach tak gorliwie i sugestywnie, że już miejsca, czasu i sił nie pozostaje na szczęście. Dzisiejsze nasze spotkanie jest okazją, byśmy sięgnęli do Katechizmu Kościoła Katolickiego, i poznali naukę Kościoła na temat powołania człowieka. Temat błogosławieństw podjęty jest przez Katechizm Kościoła katolickiego (KKK) w jego trzeciej części („Życie w Chrystusie”) w dziale pierwszym „Powołanie człowieka: życie w Duchu Świętym” (artykuł drugi). Nauka Kościoła o szczęściu, opartym o drogę błogosławieństw, znajduje się w centrum przepowiadania Pana Jezusa (KKK, 1716). Błogosławieństwa opisują oblicze Jezusa Chrystusa i Jego miłość, wyrażając powołanie wiernych. Te paradoksalne obietnice wyjaśniają charakterystyczne działania i postawy życia chrześcijańskiego i stanowią obietnice nagrody, co podtrzymuje ludzką nadzieję w czasie trwania trudności (KKK 1717). W każdym ludzkim sercu odzywa się pragnienie szczęścia. Błogosławieństwa są odpowiedzią na to naturalne pragnienie szczęścia, jakie Bóg wszczepił w ludzkie serce i które to pragnienie On sam tylko zaspokoić może (KKK, 1718). Katechizm powołuje się przy tym punkcie na zdanie św. Augustyna: „Z pewnością wszyscy chcemy żyć szczęśliwie i nie ma wśród ludzi nikogo, kto nie zgodziłby się na to, zanim by mu to nawet przedstawiono”. Dalej uczy Kościół, że właśnie błogosławieństwa odkrywają przed ludźmi cel życia i cel ich działania: Bóg powołuje nas do swojego własnego szczęścia. Powołanie to dotyczy zarówno jednostek, jak i całego Kościoła (KKK, 1719). Jak charakteryzowane jest owo szczęście, do którego Bóg powołuje człowieka? Obejmuje ono:  przyjście Królestwa Bożego;  wejście do radości Pana;  oglądanie Boga;  wejście do odpoczynku Boga (KKK 1720). I znów odwołuje się Katechizm do wypowiedzi św. Augustyna (szczególnego eksperta w dziedzinie szczęścia): „Wtedy będziemy odpoczywali i oglądali, będziemy oglądali i kochali, będziemy kochali i wychwalali. Oto co będzie na końcu, ale bez końca. Bo i jakiż inny jest nasz cel, jeśli nie dojście do Królestwa, które nie będzie miało końca?”. Jesteśmy skłonni obraz wieczności, nieba i przyszłego życia kreować na miarę naszych ludzkich sił i wyobraźni; dlatego warto tu przypomnieć słowa Pisma Świętego: Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2, 9). Zrozumienie tak pojętego szczęścia przekracza nasze ludzkie siły, dlatego też takie szczęście nazywa się nadprzyrodzonym. Stąd wejście do radości Bożej umożliwić nam może łaska (KKK 1722). Szczęście czyni nas uczestnikami Boskiej natury, a Bóg stworzył nas właśnie po to, byśmy Go poznawali, służyli Mu, miłowali Go i w ten sposób doszli do raju, czyli do życia wiecznego, co jest jednocześnie wejściem do chwały Chrystusa i życia całej Trójcy Świętej (KKK 1721).


Wobec takiej perspektywy można się nawet... wystraszyć! Aż tak, aż tyle? A mnie „wystarczy” ta odrobinka ludzkiego „szczęścia”... Byle dzisiaj, teraz, tu, na ziemi, a nie dopiero gdzieś, kiedyś! O: zjeść, wypić, pokochać się; nie chorować, mieć pracę, dorobić się, mieć to i tamto... Rzeczywiście: można chcieć tylko tyle – człowiek jest wolny i wobec tego dokonuje swobodnych wyborów moralnych. Jeśli zdecyduję się wszystko podporządkować miłości Bożej, wtedy podejmie też trud oczyszczenia serca ze złych skłonności i poszuka PRAWDZIWEGO SZCZĘŚCIA. Ono zaś nie polega na bogactwie czy dobrobycie, sławie, władzy ani na żadnym ludzkim dziele (nauka, technika, sztuka – nawet najbardziej użyteczne) i nie tkwi też w żadnym stworzeniu; źródłem wszelkiego dobra, miłości i szczęścia jest sam Bóg (KKK, 1723). Co nas zatem czeka? Iść! Mozolnie, krok za krokiem poprzez zwykłą codzienność, przy wsparciu łaską Ducha Świętego i mocy Słowa Chrystusa, iść – drogą Dekalogu, Kazania na Górze (błogosławieństwa) i nauczania apostolskiego – do Królestwa niebieskiego, przynosząc powoli owoce w Kościele na chwałę Bożą (KKK 1724). Oto propozycja dla chrześcijanina i dla kogoś, kto chce się nim stać. „Szczęście niebieskie określa kryteria rozeznawania w korzystaniu z dóbr ziemskich, zgodnie z prawem Bożym” (KKK, 1729). 3. „Nic nie jest chciane, jeśli wcześniej nie zostanie poznane” – podpowiada filozofia. Spróbujemy zatem podjąć próbę odczytania błogosławieństw – najpierw ogólnie, potem szczegółowo podejmując każde z nich. Popatrzmy – błogosławieni: – Łaknący sprawiedliwości – czyli przede wszystkim tej sprawiedliwości przed Bogiem, czyli świętości; – Płaczący – z powodu grzechów (swoich i cudzych); – Czystego serca – to nie tylko VI i IX przykazanie, ale prawość serca, oddanego Bogu; – Ubogi w duchu – nie tylko nie będzie kradł, ale też chętnie podzieli się z bliźnim tym, co posiada; – Uciszony wewnętrznie nie tylko nie będzie zabijał, ale nawet słowem nikogo nie zrani; – Miłosierny – nie tylko sam przebaczy, ale będzie się modlił „Ojcze, przebacz im”; – A człowiek pokój czyniący – nie tylko będzie uczestniczył w pokojowym marszu, ale będzie żył w zgodzie z bliźnim, a walczyć będzie tylko z diabłem i jego pokusami. Błogosławieństwa obejmują wszystkie przykazania! Dlatego potrzebne nam jest jeszcze jedno spostrzeżenie. Czasem ktoś ma odwagę mówić: „Ja się nie mam z czego spowiadać, bo nie zabiłem, nie cudzołożyłem, nie kradłem...”. O, biedaku... Popatrz na błogosławieństwa a zobaczysz, że jak daleko jest Wschód od Zachodu, tak daleko jest Twoje serce od Ewangelii, od miłości Boga, od prawdziwej wiary...

Konferencja podczas nabożeństwa fatimskiego Bóg jest miłosierny – Ostatnie słowo należy do Boga, który jest Miłością Przyjrzyjmy się dzisiaj naszej miłosiernej miłości, skoro tylko miłosierni miłosierdzia dostąpią, skoro wszyscy sądzeni będziemy z miłości i skoro Bóg jest Miłością. A skoro nie poradzimy sobie nawet z odpowiedzią na pytanie: czym jest miłość? – uznajmy z pokorą, że temat ten wymaga głębszej refleksji i światła Ducha Świętego. A ponieważ świat już nie umie jej zdefiniować, trzeba sięgnąć do Hymnu o miłości, jakie znajdziemy w Pierwszym Liście do Koryntian św. Pawła. Tak często właśnie ten tekst wybierany jest podczas liturgii sakramentu małżeństwa – bo piękny, porywający, romantyczny… Tylko: czy zdolni jesteśmy do takiej miłości, czy za taką tęsknimy, do takiego ideału dążymy? Czy ten hymn stanowi podstawę do rachunku sumienia dla nas wszystkich? Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (1 Kor, 13, 4-7). A jaka „rewolucja” powinna dokonać się w naszych głowach i sercach, gdy idzie o miłość… nieprzyjaciół? Pan Jezus powiedział: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6, 27-28). Czy mamy świadomość, że najszybszej kanonizacji dokonał sam Pan Jezus na krzyżu, tuż przed swoja śmiercią? Oto jeden z dwóch łotrów nie zmarnował swojej ostatniej szansy, uwie-


rzył w Jezusa ukorzył się i wręcz wprosił do nieba? (zob. Łk 23, 39-43). Sprawa ta jest do tego stopnia obca nam, wierzącym (!), że np. w Polsce nie ma ani jednego kościoła pod wezwaniem św. Dobrego Łotra. (Dowolne wspomnienie liturgiczne św. Dyzmy przypada na 26. dzień marca i przewidziane jest jedynie w Archidiecezji Przemyskiej…). Co więcej: może nawet wielu z nas burzy się na myśl, że nierządnice i inni grzesznicy wyprzedzą nas w drodze do królestwa niebieskiego (zob. Mt 21, 28-32), podczas gdy my, porządni, starający się, wciąż jesteśmy upominani, gnębieni, wykorzystywani… O, jak daleko jest nasze myślenie od tego, które wypełnia Boskie Serce Jezusa… Fatimska Pani także nie ucieszy się naszymi nabożeństwami, jeśli nie będzie w nas troski o nawrócenie grzeszników, nie przebaczymy wrogom – ba, jeśli nie zaczniemy ich kochać! Bo jaka jest ta nasza miłość? Najczęściej tylko reaktywna. To znaczy, że my, ludzie, kochamy „w odpowiedzi” na czyjąś miłość, uczynność, sympatyczność; uzależniamy swoje „kocham” od zachowania bliźnich wobec nas. Przypomina to swoisty „handel wymienny”: uśmiech za uśmiech, przysługa za przysługę... Cóż więc wielkiego robimy, skoro i poganie działają według takiego schematu? (zob. Mt 5, 46-47). Tymczasem chrześcijanin swoją miłość ma uczynić propozycją i wyzwaniem; taka miłość jest kreatywna, przejmuje inicjatywę, i to niezależnie od postaw innych ludzi. To nie chrześcijanin ma powiedzieć: „czuję, że cię kocham”, ale ta osoba ma czuć, że jest kochana. „Ti volio bene!” – ja chcę twojego (nie swojego!) dobra; jeśli tak myślą małżonkowie czy przyjaciele, wtedy mogą mówić o pełni szczęścia, bo spotkają się w połowie drogi. Nowość przykazania miłości trzeba nam widzieć w opozycji do tego, co dyktują nienawiść, zemsta, obojętność, przemoc, egoizm; takie postawy nie wnoszą nic nowego w relacje międzyludzkie. Miłość chrześcijańska niesie coś nieoczekiwanego, twórczego! Czy nie przekonuje nas o tym historia, życiorysy ludzi, którzy umieli kochać i przebaczać – może nawet przypomina o tym nasze osobiste doświadczenie? Uwiarygodnieniem miłości muszą być jednak nie deklaracje, ale czyny, konkrety. Ten język rozumieją i akceptują wszyscy. Ale najpierw sam chrześcijanin musi uwierzyć w miłość, jej twórczą moc. Wzorem (przyznajmy od razu: niedościgłym) musi być dla nas miłość Jezusa do ludzi. Bezinteresowna. Niemająca względu na osoby. Konkretna. Obejmująca całego człowieka (jego cielesność i duchowość). Dająca nie rzeczy, ale siebie – aż do szaleństwa krzyża! Takiej miłości trzeba i warto się uczyć przez całe życie, bo na podstawie stopnia opanowania i realizacji przykazania miłości zdamy lub nie swój ostateczny egzamin (zob. Mt 25, 31-46). Zajrzyjmy do Katechizmu Kościoła katolickiego, który pomoże nam zobaczyć, jak dalekie od miłości prawdziwej mogą być nasze „miłości”, budowane jedynie na uczuciach, emocjach, marzeniach, obietnicach i teoriach karmionych egoizmem. KKK 2196: „Na pytanie, jakie jest pierwsze przykazanie, Jezus odpowiada: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych (Mk 12, 29-31). Święty Paweł Apostoł przypomina o tym: Kto... miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa (Rz 13, 8-10)”. KKK 1931: „Poszanowanie osoby ludzkiej przejawia się w poszanowaniu zasady: ‘Poszczególni ludzie powinni uważać swojego bliźniego bez żadnego wyjątku za «drugiego samego siebie», zwracając przede wszystkim uwagę na zachowanie jego życia i środki do godnego jego prowadzenia’. Żadne prawodawstwo nie jest w stanie samo przez się usunąć niepokojów, uprzedzeń oraz postaw egoizmu i pychy, stojących na przeszkodzie ustanowieniu prawdziwie braterskich społeczności. Postawy te przezwycięża jedynie miłość, która w każdym człowieku dostrzega ‘bliźniego’, brata”. KKK 1932: „Obowiązek traktowania drugiego człowieka jako bliźniego i czynnego służenia mu jest szczególnie naglący wtedy, gdy będąc pozbawiony czegoś, znajduje się on w potrzebie. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40)”. KKK 1933: „Ten sam obowiązek obejmuje także tych, którzy myślą lub działają inaczej niż my. Nauka Chrystusa domaga się nawet przebaczenia win. Rozciąga przykazanie


miłości, które jest przykazaniem Nowego Prawa, na wszystkich nieprzyjaciół. Wyzwolenie w duchu Ewangelii nie da się pogodzić z nienawiścią do nieprzyjaciela jako osoby, lecz tylko z nienawiścią do zła, które popełnia nieprzyjaciel”. Nieznajomość tej nauki nie zwolni nikogo z odpowiedzialności za niekochanie. Żałosny jest i będzie los kogoś, kto całe swoje chrześcijaństwo opiera jedynie na wybranych praktykach religijnych, a przez całe życie nie nauczy się kochać. Zbadaj zatem swoje sumienie: czy w samym twoim sposobie bycia odkryje miłość nie „ludzkość”, ale twoja żona, mąż, dziecko, teściowie, sąsiedzi, koleżanki i koledzy w pracy? Czy zaświadczą przed Bogiem i ludźmi, że jesteś chrześcijaninem, bo doświadczą twojej autentycznej miłości?.

****************************************************** Przyjmij, o Matko Boga i Matko moja, tę Wielką Fatimską Nowennę, jaką odprawiam ku Twojej czci i chwale Trójcy Świętej niegasnącej światłości. Tego Boskiego blasku potrzebują moje stopy, gdy idę przez świat, pełen niepokoju i często zagubiony. Dziewico z Fatimy, towarzysz mi w drodze! Prowadź do Twego Syna! Zaprowadź do portu zbawienia. Módl się za mną, grzesznym, teraz i w godzinę mojej śmierci! Amen.

«Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą!». Błogosławiona jesteś, Maryjo, posłana przez Boga do Fatimy, która przyniosłaś światu orędzie nadziei, wezwanie do modlitwy i pokuty oraz prośbę o wynagradzanie za grzechy popełniane przez współczesnych ludzi. Gdy Twe słowa o triumfie Twego Niepokalanego Serca zbliżają się zwolna do swego wypełnienia, my, odprawiając Wielką Nowennę wpisaną w setną rocznicę Twych fatimskich objawień, zwracamy się do Ciebie w duchu miłości, pokory i ufności bezgranicznej i jednocząc się z całym Kościołem wołamy do Ciebie: «Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!» Stajemy dzisiaj przed Tobą, Matko nasza, Matko naszych rodzin, Matko ludzi i całych narodów. Ty znasz wszystkie nasze cierpienia i nadzieje, Ty czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłem i ciemnością, jakie wstrząsają naszym współczesnym światem. Prosimy, przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Przenajświętszym wprost do Twojego Serca i ogarnij macierzyńską miłością ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy pełni niepokoju o doczesny i wieczny los nas samych i wszystkich naszych sióstr i braci. Mówiłaś ze smutkiem: «Wiele dusz idzie na potępienie». Swej duchowej córce Łucji tłumaczyłaś, że «dzisiejszy świat bardziej zasługuje na potop niż czasy Noego», a w swym fatimskim sekrecie pozostawiłaś nam ostrzeżenie: świat zasłużył dziś na wielką karę Bożą. Tylko Bóg ma moc zmienić bieg naszych dziejów, położyć kres rozrastającej się wokół nas cywilizacji śmierci, obudzić w ludziach pragnienie budowania nowego, lepszego świata. Jako uczniowie Chrystusa, wezwani do służby pod Jego sztandarem, stojąc dzisiaj przed Tobą, pragniemy wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z poświęceniem, w którym Syn Twój, z miłości ku nam, oddał się Ojcu: «Za nich – powiedział – Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie» (J 17,19). Pragniemy zjednoczyć się z naszym Odkupicielem w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić. Oddajemy się dziś Tobie bez zastrzeżeń, by każdy z nas był «cały Twój», aż


na wieki, by nic nie odłączyło nas od Jezusa, Zbawiciela świata. Niech nasze poświęcenie, zjednoczone z poświęceniem Twego Syna, ma moc przemieniać otaczający nas świat. Niech ogarnie wszystkich ludzi i przewyższa wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach: jakie już rozniecił w naszych czasach. Prosimy Cię, Maryjo! Ukaż nam swe Niepokalane Serce, będące drogą, która zaprowadzi dzisiejszy świat do Boga. Prosimy: «Od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać!» Wśród licznych zagrożeń i niepewności jutra, wołamy do Ciebie w zaufaniu bez granic: Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, która tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!  Od głodu i wojny, wybaw nas!  Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny, wybaw nas!  Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania, wybaw nas!  Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych, wybaw nas!  Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowym, wybaw nas!  Od deptania Bożych przykazań, wybaw nas!  Od usiłowań zdeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich, wybaw nas!  Od przytępienia wrażliwości sumienia na dobro i zło, wybaw nas!  Od grzechów przeciw Duchowi Świętemu, wybaw nas! Przyjmij, nasza Matko, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi! Przepojone cierpieniem całych społeczeństw! Pomóż nam mocą Ducha Świętego przezwyciężać wszelki grzech, grzech w każdej jego postaci: w nas i wokół nas. Niech nasze dziecięce oddanie się Tobie stanie się narzędziem, którym posłużysz się zgodnie z wolą Bożą, aby rychlej nadeszła cywilizacja miłości, aby pojawiła się wśród nas wiosna chrześcijaństwa i zakwitła świętością życia nas, naszych rodzin i całych narodów. Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona potęga Odkupienia: potęga Miłości miłosiernej! Niech powstrzyma zło! Niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Twym Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei! Niech Serce Twe Niepokalane zmieni świat. Amen.

******************************************************

5. Niepokalane Serce Maryi

Ks. Dariusz TUŁOWIECKI

Druga tajemnica fatimska, którą Maryja przedstawiła dzieciom w 1917 roku, to ratunek dla świata poprzez kult Niepokalanego Serca Maryi. Tak w 1941 roku tajemnicę tę spisała Łucja: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju”.


Dzieci, słuchając tych słów, nie rozumiały całego przesłania. Po pierwsze: nie wiedziały, kim jest Rosja. Początkowo myślały, że to jakaś bardzo złą kobieta, która czyni wiele zła. Być może w wielu osobach treść tego przesłania wywoła opór, ze względu na jego „antyrosyjskość”. Być może ktoś powie, że to jakaś kościelna fobia wobec Moskwy, która nie widzi zła w innych imperiach i mechanizmach współczesnego świata. Może ktoś tak pomyśleć. Fakt. Ale faktem jest również maryjne przesłanie, które jest takie, jak usłyszeliśmy. Okrucieństwa XX wieku Gdy Maryja mówi w Fatimie o kulcie swego Niepokalanego Serca, w Europie trwa I wojna światowa. W Polsce wojna ta nie jest przechowywana w pamięci zbiorowej jako szczególnie okrutna, bowiem gros działań wojennych odbywało się poza naszymi terenami, a wraz z jej zakończeniem Polska odzyskała niepodległość. Ale – co trzeba przypomnieć – I wojna światowa była pierwszą o tak masowym zasięgu, o masowym charakterze, obejmującą tak wiele krajów i angażującą 2/3 ludności globu. Rozpoczęło ją 8 państw, a zakończyły 33 państwa liczące 1,5 mld ludzi. Wojna toczyła się niemalże na wszystkich kontynentach i morzach, ale główne działania wojenne prowadzono na terenie Europy. Na wszystkich frontach tej wielkiej wojny, ciągnących się tysiące kilometrów, walczyły duże, wielomilionowe armie. W 1914 roku państwa Ententy zmobilizowały i miały pod bronią 6 mln, zaś ich przeciwnicy z państw centralnych 4 mln żołnierzy. Natomiast w 1918 roku – roku zakończenia wojny – było ich odpowiednio: 48 mln i 25 mln żołnierzy. Pierwsza wojna światowa była przede wszystkim konfliktem armii. Nie angażowała i nie pochłonęła, tak jak II, ludności cywilnej. Była to wojna okrutna przede wszystkim dla tych przeszło siedemdziesięciu milionów zmobilizowanych żołnierzy. To była – jak piszą historycy – „hekatomba krwi i śmierci”. Na każdy dzień tego konfliktu przypadało średnio 5 tys. zabitych. Natomiast zdarzały się dni, że w jednym tylko dniu padało dziesięć razy więcej. Na ośmiu żołnierzy tej wojny wypadał jeden zabity, co trzeci był ranny, a dla wielu było to dożywotnie i ciężkie kalectwo. Największe straty przypadały na front zachodni. W Niemczech jeden zabity przypadał na trzydziestu pięciu mieszkańców, we Francji – na dwudziestu ośmiu. Ofiary i śmierć wpisane były także w rozpoczynającą się w 1917 roku rewolucję październikową. Przejście od caratu, poprzez Republikę Rosyjską i Rosję Radziecką do ustroju Związku Radzieckiego dokonało się poprzez wojnę wewnętrzną, która rozprzestrzeniła się na inne kraje. Masowość zbrodni komunistycznych, zarówno w Rosji Radzieckiej, jak i w innych, „zarażonych” przewrotem marksistowskim krajach, doczekała się wielu opracowań. Chyba najgłośniejszym z nich jest publikacja zespołu brytyjskich naukowców pt. „Czarna księga komunizmu”. Według tego raportu zbiorowe mordy popełnione przez reżimy państw komunistycznych w XX wieku szacowane są na łączną liczbę ofiar pomiędzy 85 a 100 milionów ludzi. Liczby te obejmują ofiary masowych mordów i egzekucji dokonanych na politycznych przeciwnikach, zamordowanych i poległych w ramach wojen domowych, kampanii terroru, reform rolnych i wyniszczenia biologicznego poszczególnych grup społecznych lub etnicznych. Do liczby tej nie są włączone jednak ofiary wojen zewnętrznych, głodu, chorób oraz śmierci w wyniku wycieńczenia w łagrach i obozach pracy. Nadzieja w Niepokalanym Sercu Maryi Maryja w trakcie objawień fatimskich wskazała nadzieję dla świata w obliczu nieszczęść czekających ludzkość. To nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Papież Leon XIII oraz Pius XI pisali, że kult Serca Maryi oraz Serca Jezusa – to tak naprawdę kult Maryi i Jezusa. Obraz serca przypomina natomiast szczególny wymiar tego kultu – miłość. Nabożeństwo do Serca Maryi przypomina macierzyńską miłość Maryi, którą otacza Ona cały Kościół, cały świat i każdego człowieka. To Niepokalane Serce tak gorąco kocha człowieka, że – mimo naszych niewierności – widzi w każdym z nas dziecko i nie zniechęca się naszymi grzechami. Wręcz przeciwnie, pragnie naszego szczęścia, naszej miłości i naszego autentycznego dobra. To Niepokalane Serce kocha miłością wierną i pragnie każdego z nas – jak fatimskie dzieci – doprowadzić do nieba. Kult Serca Maryi rozwijał się w Kościele od średniowiecza. Początkowo był to kult Serca przebitego mieczami, czyli rozważanie 7. boleści Maryi. Z czasem nabożeństwo do Najsłodszego Serca Maryi, rozprzestrzeniło się na cały Kościół. Przyczyniali się do tego poszczególni święci i duszpasterze. I tak założone w Paryżu w XIX wieku bractwo Matki Bożej Zwycięskiej, mające za cel nawracanie grzeszników przez Serce Maryi, w ciągu sześćdziesięciu lat gromadziło 20 milionów członków. Powstawały też zgromadzenia zakonne propagujące tę cześć.


Z ogłoszonym przez Piusa IX 08. grudnia 1854 r. dogmatem o Niepokalanym Poczęciu wiązał się także coraz bardziej powszechny kult Serca Najświętszej Maryi Panny. Nabożeństwo do Niepokalanego Serca rozwijało się równolegle z kultem Najświętszego Serca Jezusa, a po objawieniach w Lourdes doczekało się symboliki na tzw. „cudownym medaliku”. Na medaliku tym, wedle wizji z 1830 roku św. Katarzyny Laboure, pod monogramem „M” widnieją dwa serca: Jezusa i Maryi. Jednak najbardziej do kultu Serca Maryi przyczyniły się objawienia fatimskie. Już na samym początku Maryja powiedziała do dzieci: „Nie bójcie się, przychodzę z nieba. Czy jesteście gotowe na cierpienia i pokutę, aby sprawiedliwości Bożej zadośćuczynić za grzechy, jakie Jego majestat obrażają? Czy jesteście gotowe nieść pociechę memu Niepokalanemu Sercu?”. Podczas tych objawień Matka Boża wielokrotnie sama nazwała swe Serce „Niepokalanym”. W trakcie zjawień Maryja zapowiedziała, że po zakończeniu ich cyklu w Fatimie, przyjdzie jeszcze raz. Tak się stało, gdy 10. grudnia 1925 r. ukazała się Łucji z Dzieciątkiem Jezus na ręce. „Najświętsza Dziewica położyła Łucji rękę na ramieniu i pokazała cierniami otoczone serce, które trzymała w drugiej ręce. Dzieciątko powiedziało: «Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał». Potem powiedziała Najświętsza Panna: «Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinę śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez 5 miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden różaniec i przez 15 minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia»”. Wedle słów Maryi, od Fatimy zadaniem życia Łucji było rozpropagowanie orędzi fatimskich, a szczególnie włączenie jak największej liczby wierzących do kultu Niepokalanego Serca Maryi. Spisanie przez Łucję przekazów o kulcie Niepokalanego Serca dokonało się na wyraźne polecenie Kościoła. Natomiast sama Pani z Nieba powiedziała do niej: – „Tak, Hiacyntę i Franciszka wkrótce zabiorę do siebie. Ty jednak musisz tu na ziemi jeszcze dłużej pozostać. Pan Jezus chce się tobą posłużyć, bym była bardziej znana i miłowana. Bóg chce wprowadzić na świecie cześć mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo, obiecuję zbawienie. Te dusze będą przez Boga kochane, jak kwiaty przeze mnie postawione dla ozdoby Jego tronu”. – „Więc ja tu sama zostanę?” – zapytała smutna Łucja. – „Nie córko, ja cię nigdy nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do nieba”. Odpowiedź Kościoła Ale do oddania świata i Rosji Sercu Maryi nie doszło natychmiast. Człowiek musiał się przekonać, że nie ma innej nadziei dla świata, niż miłość Boga. Trudność, by uwierzyć w przesłanie przekazane przez dzieci, miało wielu duchownych. W Rosji wybuchła krwawa bolszewicka rewolucja. Jej ofiarą stał się również Kościół w Meksyku (1925 r.) oraz w Hiszpanii (1936 r.). A mimo to ostatnie z fatimskich poleceń Maryi nie zostało szybko spełnione. Maryja i świat musiał czekać, mimo że przesłanie fatimskie uznano za autentyczne w 1930 roku zaś w 1939 roku nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca uzyskało aprobatę kościelną. Przez to nabożeństwo następuje wynagrodzenie za pięć różnych zniewag i bluźnierstw raniących Niepokalane Serce Maryi. Są to: 1. bluźnierstwa przeciwko Jej Niepokalanemu Poczęciu; 2. bluźnierstwa przeciw Jej Dziewictwu; 3. bluźnierstwa przeciw Jej Boskiemu Macierzyństwu i nieuznawanie w Niej Matki ludzi; 4. znieważanie czynione przez tych, którzy wpajają w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet odrazę do Niepokalanej Matki; 5. obrazę czynioną przez tych, którzy znieważają Ją w Jej świętych wizerunkach. Dopiero kiedy wybuchła II wojna światowa, przypomniano sobie na nowo „tajemnicę fatimską” i 13. października 1942 r., w 25-lecie objawień, papież Pius XII drogą radiową ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. Pius XII polecił, aby aktu poświęcenia dokonały poszczególne kraje. Pierwsza, z udziałem prezydenta państwa, uczyniła to Portugalia. Następnie 04. maja 1944 r. papież ustanowił dzień 22. sierpnia świętem Niepokalanego Serca Maryi. W Polsce zawierzenia naszego narodu Niepokalanemu Sercu


Maryi dokonano dopiero po zakończeniu wojny – 08. września 1946 r. Miało to miejsce pod przewodnictwem Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda w obecności całego Episkopatu i około miliona pielgrzymów zgromadzonych na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Do tego zawierzenia nawiązał kard. Stefan Wyszyński, kiedy w latach 1956, 1966 i 1971 oddawał naród polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w ojczyźnie i na całym świecie. W następnych latach akty te były ponawiane. Kościół w Polsce zawierzał także Maryi Jan Paweł II za każdym swym pobytem na Jasnej Górze. Ale mimo że życzeniu oddania świata Sercu Maryi stało się zadość, wojny, napięcia i terror nie zanikły na świecie. Wedle badaczy to dlatego, że w akcie papieża Piusa XII nie było wyraźnego zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji. Wobec wciąż szalejącego bezbożnictwa, wielu biskupów postulowało dokładne spełnienie prośby Fatimskiej Pani. W latach 1950–55 figura Matki Bożej Fatimskiej pielgrzymowała po wielu krajach. Wprawdzie na zakończenie Soboru Watykańskiego II Paweł VI ogłosił Matkę Jezusa Matką Kościoła i posłał do Fatimy złotą różę, nie doszło jednak do postulowanego zawierzenia świata i Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Dopiero wydarzenia z 13. maja 1981 r. – zamach na Papieża na Placu św. Piotra – przypomniały fatimską przepowiednię. Ojciec Święty Jan Paweł II spełnia wreszcie prośbę Matki Najświętszej i 07. czerwca 1981 r. zawierza ponownie całą ludzką rodzinę i Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Na owoce tego zawierzenia nie trzeba było długo czekać. Komunizm w Europie zaczął się kruszyć, a na skutek polskiego ruchu Solidarność doszło do zerwania żelaznej kurtyny. Czy upadek komunizmu kończy historię kultu Serca Maryi? Na pewno nie. Świat wciąż zagrożony jest wojną i zbrodnią, tak jak serce człowieka jest stale zagrożone egoizmem i kultem władzy. Dlatego Maryja wciąż prosi nas o kult swego Serca. Prosi o Komunię Świętą w pięć pierwszych sobót. Maryja nadal prosi o wynagradzanie Jej Sercu za zapomnienie, pogardę i bluźnierstwa pod adresem Boga.

******************************************************

NOWENNA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI

 Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twych wiernych i zapal w nich ogień Twej miłości. Ześlij Ducha Twojego, a powstanie życie.  I odnowisz oblicze ziemi. Módlmy się:

Boże, któryś oświecił serca wiernych światłem Ducha Świętego, daj nam w tymże Duchu poznawać wszystko, co dobre i Jego pociechą zawsze się weselić. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, chwalebny Przybytku Trójcy Przenajświętszej, czczę Cię i pozdrawiam z najgłębszą pokorą. Przez tę miłość najczystszą i najgorętszą, jaką pałało Twe Serce, o Maryjo, od pierwszej chwili swego istnienia, rozpal moje oziębłe serce i napełnij je najżarliwszą miłością ku Bogu i ku ludziom. Udziel mi również łaski……, o którą Cię jak najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . O Matko Pięknej Miłości, zapal me serce żarem Serca Twego! O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, niezgłębione przepaści pokory, która sprowadziła Jezusa do Twojego łona, błagam Cię, usuń pychę i wyniosłość z mego serca. Obdarz mnie tą cnotą, bez której nie mogę podobać się Synowi Twojemu. Udziel mi również łaski……, o którą Cię jak najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . O Najczystsze Serce Najświętszej Maryi Panny, uproś mi u Serca Jezusa czystość i pokorę serca. O Serce Niepokalane Matki Boga mojego, całe jaśniejące czystością i niewinnością, oczyść moje serce ze wszystkich grzechów i niedoskonałości. Strzeż zmysłów moich, bym nigdy najmniejszą nawet dobrowolną winą nie zasmucił Syna Twojego. Udziel mi również łaski……, o którą Cię najusilniej proszę. - Zdrowaś, Maryjo… . Przez Twoje Niepokalane Poczęcie, o Maryjo, oczyść moje ciało i uświęć moją duszę.


LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI (do odmawiania w nowennie)

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami. Święta Trójco Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami. Niepokalane Serce Maryi, Przedmiocie upodobania Bożego, módl się za nami, Niepokalane Serce Maryi, Ściśle złączone z Sercem Pana Jezusa, Niepokalane Serce Maryi, Narzędzie Ducha Świętego, Niepokalane Serce Maryi, Najczcigodniejszy Przybytku Trójcy Najświętszej, Niepokalane Serce Maryi, Świątynio cudowna Słowa, które Ciałem się stało, Niepokalane Serce Maryi, Zachowane od skazy grzechu pierworodnego, Niepokalane Serce Maryi, Skarbie niewyczerpalny łask i darów Bożych, Niepokalane Serce Maryi, Błogosławione między sercami ludzkimi, Niepokalane Serce Maryi, Święty Tronie chwały niebieskiej, Niepokalane Serce Maryi, Niezgłębiona przepaści pokory i czystości, Niepokalane Serce Maryi, Doskonała Ofiaro Bożej Miłości, Niepokalane Serce Maryi, Do krzyża z Chrystusem Panem przybite, Niepokalane Serce Maryi, Źródło niewyczerpane dla strapionych serc naszych, Niepokalane Serce Maryi, Nieomylna nadziejo dusz schodzących z tego świata, Niepokalane Serce Maryi, Stolico Miłosierdzia Bożego, Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. V. Maryjo – Panno bez zmazy, cicha i pokornego Serca. R. Uczyń serca nasze podobne do Serca Chrystusowego. Módlmy się: O Boże dobry, który Święte i Niepokalane Serce Maryi raczyłeś napełnić ową czułością i Miłosierdziem, jakimi dla nas od wieków przepełnionym było Najlitościwsze Serce Jezusa Chrystusa, Syna Twojego spraw łaskawie, aby ci wszyscy, którzy oddają nieprzerwaną cześć dziewiczemu Sercu Maryi, jak najdoskonalej zachowali do śmierci uczucia zgodne z uczuciami najsłodszego Serca Zbawiciela naszego, który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen. Święta Boża Rodzicielko, korzę się przed Tobą, błogosławię Twe imię, miłuję Cię i ufam Tobie, bo jesteś z woli Jezusa moją najmilszą Matką. Z Ciebie narodziło się Zbawienie nasze, Jezus Chrystus, który umierając, oddał nas Tobie, byś nas kochała macierzyńską miłością. Z ufnością przeto Twojemu Sercu oddaję siebie i poświęcam na zawsze. Ty zaś, dobra Matko, wejrzyj na mnie łaskawie i zalicz mnie do grona sług swoich. Jako Matka miłosierdzia pojednaj mnie z Synem swoim i wyproś mi u Niego odpuszczenie wszystkich grzechów. Utwierdzaj we mnie żywą wiarę, obudź niezachwianą nadzieję i zapalaj mnie gorącą miłością, by we mnie zawsze żył przez łaskę Jezus, Syn Twój, a nasz Zbawiciel. Niech doznając na ziemi błogosławionej opieki i dobroci Twojego Serca, ujrzę Jezusa w niebie, aby Go razem z Tobą miłować i wychwalać po wszystkie wieki. Amen.


Jak paciorki różańca Ref.: Jak paciorki różańca przesuwają się chwile, nasze smutki, radości i blaski, A Ty Bogu je zanieś połączone w różaniec, Święta Panno Maryjo pełna łaski. 1. My także mamy małe zwiastowania, My też czekamy Twego nawiedzenia, My też Jezusa z drżeniem serc szukamy. W tajemnicach radosnych módl się za nami. 2. Ty też płakałaś i doznałaś trwogi, I jak nikt poznałaś nasze ludzkie drogi. Gdy nas mrok otoczy, nie jesteśmy sami. W tajemnicach bolesnych módl się za nami. 3. My także mamy swą Ojczyznę w niebie, Tam w pełnym blasku zobaczymy Ciebie, Tam w pełnym słońcu wszyscy się spotkamy. W tajemnicach chwalebnych módl się za nami. Różańcowa Pani nieba, ziemi 1. Różańcowa Pani nieba, ziemi, pozdrawiamy Cię głosy naszymi. Ref.: Do Ciebie się cały świat ucieka, przez różaniec Twej pomocy czeka, Różańcowa Dziewico, Maryjo. 2. Przyszłaś do nas z matczynym zadaniem: przestrzec ludzkość przed Bożym karaniem. 3. Mówisz, że chcesz być dla nas obroną i ratować dusze, które toną. 4. Rzekłaś, że świat grzechem jest zatruty, więc żądałaś po trzykroć pokuty. 5. W Fatimie wskazałaś na różaniec, dla grzeszników to obrony szaniec. 6. Tajemnice różańca świętego zdepczą wroga zbawienia naszego. 7. Wtedy Serce me zatryumfuje, ludzkość całą ono uratuje.


1.

2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9.

W słonecznej światłości W słonecznej światłości Najświętsza Panna Na ziemię zstępuje jak zorza ranna. Ref.: Ave, ave, ave Maria. Zdrowaś, zdrowaś, zdrowaś Maryja. Na liściach dębowych stanęła Pani, A dzieci na klęczkach modlą się do Niej. O Matko, dlaczego Twe jasne oczy Cierpienie i smutek boleśnie mroczy? Me serce Matczyne przepełnia smutek, Bo dusze mych dzieci grzechem zatrute. O, zmiłuj się Matko, i pokaż drogę, Co z ziemi prowadzi prosto do Boga. Grzesznicy niech padną w pokorze, skrusze, W pokucie i we łzach obmyją dusze. A po cóż w dębowych liściach Ty stoisz, Czy pragniesz orędzie dać dzieciom swoim? Przeze mnie chce Bóg wam dać byt spokojny, I zgasić już krwawe pożogi wojny. O, Matko, przez Serce Twe i różaniec, Niech Boża brzmi chwała po ziemi kraniec.

Zawitaj Królowo Różańca świętego 1. Zawitaj, Królowo Różańca świętego, jedyna nadziejo człowieka grzesznego! Zawitaj, bez zmazy lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! 2. Panno nad pannami, Święta nad Świętymi, Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! 3. Matko Różańcowa, jasna Gwiazdo morska, Anielska Królowo, śliczna Matko Boska; raju rozkosznego lilijo! Matko Różańcowa, Maryjo! 4. Tyś jest najśliczniejsza, różo ogrodowa, Tyś najprzyjemniejsza, różdżko Aronowa, najwdzięczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!


5. Chwała bądź Maryi na niebieskim tronie, która w różańcowej królujesz koronie, święta nad Świętymi, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! Zawitaj, Matko Różańca świętego 1. Zawitaj, Matko Różańca świętego, Przybytku Boga, w Trójcy jedynego: Ucieczko nasza, ucieczko nasza, w życia doczesności, o cedrze czystości! 2. Najozdobniejsza Różdżko ogrodowa, Najprzyjemniejsza Różdżko Aronowa. Wonność balsamu, wonność balsamu, balsam przechodząca. Matko kochająca! 3. Niczym są dla nas wszystkie ziemskie rzeczy, Gdyż duszy naszej żadna nie uleczy. Lecz życie łaski, lecz życie łaski daje nam Królowa. Matka Różańcowa! 4. O, jakże miłe, słodkie są wyrazy, Które śpiewamy sto pięćdziesiąt razy. W tych tajemnicach, w tych tajemnicach, róża się rozwija. Jezus i Maryja! 5. Wiedzieć potrzeba, że Różaniec święty, Nie ludzkie dzieło, choć od ludzi wzięty. Lecz go natchnęła, lecz go natchnęła dobroć niepojęta. Sama Trójca Święta! O, Fatimska święta Pani, przybądź 1. O, Fatimska święta Pani, przybądź między nas, Serca Ci niesiemy w dani na ten smutny czas, Ref.: Tu Cię Matko witamy i z ufnością wołamy: Pobłogosław nasze prace – o to błagamy. 2. Przez modlitwę różańcową chcemy prosić Cię, Byś nam Matką i Królową okazała się. 3. Matko, w cudnej gwiazd koronie, spraw przyczyną swą, Byśmy mogli przy Twym tronie śpiewać chwałę Twą.


Gdy różaniec w ręku trzymam 1. Gdy różaniec w ręku trzymam, kiedy „Zdrowaś” wyszeptuję, To obecność Twą Matczyną, o Maryjo, stale czuję. Zdrowaś, bądźże pozdrowiona, Matko Boga i Dziewico, Nad Anioły wywyższona i najbliższa dla nas w życiu. 2. Trwając tuż przy naszym boku, o Ty, w której Bóg zamieszkał, Wiedziesz dzieci pewnym krokiem po tajemnic jego ścieżkach. Kiedy Bóg się ku nam zbliża z Tobą wielbię Jego małość, Z Tobą staję obok krzyża, z Tobą wielbię Jego chwałę. Zdrowaś, bądźże pozdrowiona, Matko Boga i Dziewico, Nad Anioły wywyższona i najbliższa dla nas w życiu. Matko Najświętsza, o wieczornej porze (Hymn ku czci Królowej Różańca św.)

1. Matko Najświętsza, o wieczornej porze, choćby na świecie wojny, kłótnie, burze – przyjdę z radością, aby złożyć Tobie z bukietem modlitw moich – wonne róże. Różaniec włączy się w te tajemnice życia Jezusa i Twego na ziemi. Gdy je rozważam, odkrywam krynicę, która użyźnia myślami świętymi. Ref.: Do Ciebie wznoszę z różańcem mą dłoń, miej nas w opiece i od złego chroń. O, niechże Polska cała – wszerz i wzdłuż Modlitwą różańca napełni się już. 2. I gdy z róż złotych, białych i czerwonych, z tajemnic Twego smutku i wesela, z Twego tryumfu i najwyższej chwały wiję Ci wianek – Matko Zbawiciela. Przybądź Królowo Różańca świętego, która w Pompejach masz tron swój królewski. Ty uwolniłaś tę ziemie od złego i dziś jest miejscem miłosierdzia łaski.

Adsum nr 448 c28b 01 13 ix 8 nowenna fatimska