Page 1


od autorów Niezwykłe jest tempo, z jakim rozkwita kulinarny Wrocław. Blisko trzysta nowych jedzeniowych adresów w ostatnim roku to liczba doprawdy zawrotna. Już od dawna nieprawdziwa jest pokutująca jeszcze gdzieniegdzie teza, jakoby kuchnia wrocławska była jedynie prostą wypadkową dwóch tradycji – kresowej i niemieckiej. Być może dzisiejsi wrocławianie oddają jeszcze pokłony potrawom przywiezionym zza Buga przez pokolenie swych rodziców lub dziadków, lecz jeśli tak czynią, to wyłącznie w domach i przy szczególnych okazjach, bożonarodzeniowych lub wielkanocnych. Jeśli widać jakiekolwiek nawiązania do kuchni dawnego Breslau, to też nie w formie gotowych dań, a raczej produktów, przez wieki uprawianych na Dolnym Śląsku, które w czasach Peerelu zanikły, a dziś się odradzają, jak choćby wino czy szparagi. Młodość, otwartość na świat, czerpanie całymi garściami z najnowszych trendów, a przy okazji coraz większy szacunek dla rzeczy, które rodzi najbliższa okolica (ryby z Doliny Baryczy, sery łomnickie, dolnośląskie piwa rzemieślnicze) – oto naszym zdaniem główne atuty wrocławskiej gastronomii. Jeśli będziemy mieli przyjemność aktualizować co roku niniejsze wydawnictwo, to czeka nas doprawy mnóstwo wspaniałej i fascynującej roboty. Robert Makłowicz

legenda Z uwagi na to, że większość czytelników, czy raczej użytkowników takich opracowań, lubi, gdy lokale podzielone są na kategorie – wskazaliśmy, co szczególnie rekomendujemy w danym miejscu oraz jaka jest jego kategoria cenowa. Pragniemy także zauważyć, że zawarte w niniejszej publikacji opinie są subiektywne, a nasze recenzje autorskie.

Chyba prędzej czy później musiało do tego dojść. Przygotowując coroczne edycje festiwalu Europa na widelcu, wiele grasujemy po Wrocławiu, żywiąc się przez cały czas na mieście. Wspólnie przeżywane przygody na podniebieniu z czasem złożyły się na niebagatelny bank informacji i ocen, który aż prosił się, by coś z nim zrobić. Postanowiliśmy więc reaktywować się w charakterze recenzentów restauracyjnych, z czego znani byliśmy dość powszechnie od początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Dodatkowy argument stanowił fakt, że aktualny stan dostępnych w Internecie informacji dotyczących wrocławskiej gastronomii jest taki, że o ile nie brak tam recenzji, rankingów, klasyfikacji i tym podobnych, to ogólny obraz maluje się bardzo chaotycznie i większość zainteresowanych pozostaje wobec niego bezradna. Wierzymy, że przynajmniej pewna część szukających odpowiedniego miejsca na obiad, kolację, czy też tylko przekąskę zechce skorzystać z naszych doświadczeń i zaufać naszym gustom. W poszukiwaniu smakowitości i radości jedzenia, spenetrowaliśmy przybytki wszelkiej kategorii, od wykwintnych restauracji, przez popularne jadłodajnie, po najprostsze fast foody z konsumpcją na stojąco. Oczywiście nie byliśmy wszędzie, ale obiecujemy, że będziemy sukcesywnie uzupełniać nasze recenzje i aktualizować dane. Piotr Bikont


AKROPOLIS

Szczególna rekomendacja za jagnięcinę i zestaw przekąsek.

Świetna restauracja grecka, bez wątpienia jednaz najlepszych na całym wrocławskim rynku. Często tu bywamy i czujemy się – jak to się mówi – prawie jak u siebie w domu. Przesiadujemy i biesiadujemy więc długo i obficie. Wielkim kulinarnym przebojem jest tu jagnięcina przygotowywana na rozmaite sposoby. Szef znakomicie przyrządza także świeże ryby i owoce morza. Można tu siedzieć godzinami, popijając wino i pojadając pyszne meze – cacyki, oliwki, ser haloumi czy przepyszną taramasalata, słynną grecką pasę z ikry. Latem nie ma lepszego orzeźwienia niż aromatyczne greckie wino retsina rozcieńczone zmrożoną wodą mineralną. Choć zarówno wnętrze lokalu, jak i letni ogródek urządzone są w stylu retro, cechuje je pewien sznyt elegancji. Atmosfera jest spokojna i swobodna, w dużej mierze dzięki znakomitej obsłudze. Nie jest tanio, ale te smakołyki naprawdę warte są swojej ceny.

A very good Greek restaurant, one of the best places to eat in the Old Market. Elegant, vintage style design, perfect service. We recommend their lamb and mezze.

akropolis.wroc.pl Rynek 16/17


CAMPO MODERN GRILL

Szczególna rekomendacja za fenomenalne mięsa.

Argentyńska wołowina, argentyńskie wino, kuchnia międzynarodowa ze stolicą w Paryżu. Cały ten projekt zaczął się od tego, że późniejsi założyciele spiknęli się z niezwykłą postacią Dietera Meiera, wokalisty słynnej awangardowej kapeli rockowej Yello. Ów szwajcarski milioner, po latach sukcesów na scenie muzycznej, stał się pasjonatem hodowli bydła, zakupił dużo ziemi na południe od Buenos Aires, założył tam ekologiczne ranczo Ojo de Agua i winnice. Wrocławianie restaurację urządzili w budynku hotelu Ovo, jednym z najświeższych przykładów nowoczesnej miejskiej architektury. Nieco minimalistyczne, niezwykle eleganckie i w najdrobniejszym detalu dopracowane wnętrze, z dominującymi elementami drewna, kamienia i skóry sprawia świetne wrażenie. Menu niezbyt długie, wcale nie próbuje kokietować poezją nazewnictwa, ani magią tajemniczych składników. A w nim oczywiście cała gama steków ze stosownymi sosami, tatar z biodrówki, żeberka, ale też najbardziej wyrafinowane przekąski w postaci pięknie podanego szpiku czy wybornego parfait z foie gras z konfiturą z cebuli. W barze wybór topowych trunków z każdego gatunku, w tym Schöps i inne piwa z wrocławskiego Browaru Stu Mostów. Choć wszystko tu jest z naprawdę wysokiej półki, ceny pozostają na bardzo przyjaznym poziomie.

A shrine for meat lovers. One of the best Polish chefs prepares fantastic dishes from beef imported from one particular farm in Argentine (belonging to the vocalist of the famous avanguard rock group Yello).

campomoderngrill.pl Podwale 83 (w budynku hotelu OVO)


CZTERY PORY ROKU

Szczególna rekomendacja za polską klasykę kulinarną.

Skromna restauracja (której nie należy mylić z pizzerią o tej samej nazwie) znajduje się nieco z dala od centrum. Jej atutem są bardzo fachowo przyrządzane potrawy kuchni polskiej, przy stosunkowo umiarkowanych cenach. Pieką własny chleb, sami robią przetwory. Można tu przychodzić całymi rodzinami, jako że miejsce to jest bardzo przyjazne dzieciom, na które czekają tu osobne atrakcje. Jedliśmy marcepanowo kruche żeberka z dzika z kaszą, w ciężkim, słodkawym, ale treściwym, sosie z wędzonych śliwek, kaczkę z kluskami, gołąbki oraz krupnik. Wiemy, że bywalcy wysoko cenią tutejszy żurek podawany w wydrążonym bochenku chleba. Obok przygotowywania dań tradycyjnych, kuchnia lubi też eksperymenty, ale my polecamy raczej klasykę, której w dobrym wydaniu tak bardzo brakuje w aktualnej wrocławskiej, i w ogóle polskiej, gastronomii.

Slightly away from the center but recommended to foreign tourists for their mastery of classical Polish cuisine, especially game dishes, duck, stuffed cabbage, and barley soup.

4poryroku.wroclaw.pl ul. Stefana Jaracza 77B


LWIA BRAMA

Szczególna rekomendacja za duet białej i czarnej kaszanki.

Największą zaletą tej restauracji jest jej niezwykła lokalizacja, zważywszy, że Ostrów Tumski to taki wrocławski mikro-Watykan. W zimie można grzać się w piwnicy, latem podziwiać rewelacyjne widoki z tutejszych księżych (ale otwartych dla gości) ogrodów. Nigdzie drobny grzech (w tym wypadku łakomstwa) nie smakuje równie wytrawnie, jak w bezpośrednim sąsiedztwie tak skondensowanej świętości. Tego zaś, dla kogo same okoliczności miejsca nie są jednak wystarczające, niech przekona okoliczność, że wszystkie podawane tu wędliny powstają na miejscu. Nas zachwyciły podane na jednym talerzu biała i czarna kaszanka oraz znakomity bigos. Uwaga na ceny alkoholi, sprawiają wrażenie, że wliczono w nie karę za grzech.

A restaurant unusually located in the middle of the picturesque church enclave on an isle on the Odra river. Good Polish food – very good bigos (stewed sauerkraut with different meats), exciting combination of two kinds of self made kashankas – black and white (one with blood, the other without it).

facebook.com/lwiabrama2 ul. Katedralna 9


OK WINE BAR

Szczególna rekomendacja za udane połaczenie kulinarnej awangardy z winiarską klasyką.

Nowoczesna, przestronna restauracja działająca w prawdziwym zagłębiu kulinarnym, jakim ostatnimi laty stała się Wyspa Mieszczańska. Oferuje nowoczesną, autorską kuchnię, z widocznymi wpływami śródziemnomorskimi, oraz jednąz najlepszych i najciekawszych selekcji win, jaką zdarzyło nam się widzieć nie tylko we Wrocławiu. Duża otwarta kuchnia, jasne, klarowne wnętrze z akcentami marynistycznymi, niezwykle atrakcyjny taras – to już dużo, lecz przecież w restauracji najważniejsze jest nie to, co wokół nas, lecz bezpośrednio przed nami, czyli na talerzu i w kielichu. Trzeba jasno powiedzieć, że OK Wine Bar nigdy nas w tej materii nie zawiódł. Jedzenie komponują tam nowostylowo, ale nie przesadzają z ilością tajemnych, wszechświatowych ingrediencji. Wszystko nie tylko pięknie wygląda, lecz również doskonale smakuje. Próbowaliśmy grasicy o aksamitnej konsystencji, przeplatanej cieniutkimi plasterkami wędzonej słoniny, czemu towarzyszył sos na bazie puree z mango. Kompozycja odważna, z opisu sądząc, nawet przekombinowana, lecz po konsumpcji twierdzimy odpowiedzialnie, że wielce trafiona. Równie dobry był bardziej tradycyjnie skomponowany móżdżek cielęcy, wprzódy ugotowany, posiekany z dużą ilością pietruszki i podany na ciepło we własnoręcznie wypieczonej ciemnej chlebowej babeczce. Tatar wołowy, prócz typowych dodatków, miał do przysmaczenia pastę z wędzonej makreli, co zdecydowanie lepiej mu robi, niż sardynka, którą zawsze odrzucamy jako element „tatarozbędny”. Ponieważ spieszyliśmy się na kolację, na którą umówiliśmy się gdzie indziej, zjedliśmy jeszcze sałatkę z krabem śnieżnym, która oprócz tego doskonałego, niezwykle słodkiego krabiego mięsa, zawierała kompozycję sałat i domowego sosu w stylu staromodnej anglosaskiej klasyki o nazwie Thousand Islands. Do tego wypiliśmy butelkę czerwonego

First of all, as the name itself suggests, the place offers exceptionally good selection of wines with very professional guidance. Equally attractive is the menu, offering refined, modern style cuisine.

wina z Trydentu zrobionego ze szczepu teroldego rotaliano, jakże niesłusznie rzadko spotykanego w rodzimej ofercie gastronomicznej. Wybieraliśmy sami, jeśli jednak macie z doborem wina do potraw problem, spieszymy donieść, że lokal zatrudnia sommeliera na światowym poziomie, dzięki czemu ma wybitnie autorską piwniczkę, a goście fachową obsługę. Jakie to proste, chciałoby się powiedzieć

okwinebar.com ul. Księcia Witolda 1


OLSZEWSKIEGO 128

Szczególna rekomendacja za raviolo i ożywienie miejskich peryferii.

Nowoczesna restauracja z niebanalnym menu. Ulokowana daleko od centrum, ale raczej warta specjalnej wycieczki, zwłaszcza, że można do niej dojechać bezpośrednio tramwajem na pętlę Biskupin. Ceny w górnej strefie stanów średnich. Z zewnątrz widzimy układankę pawilonów minicentrum handlowo-usługowego z epoki Gierka, wewnątrz ładną, nowoczesną i funkcjonalną przestrzeń zbudowaną z prostych materiałów, jak europalety czy drewniane kostki. Główny magnes stanowi osoba szefowej kuchni i współwłaścicielki lokalu, pani Katarzyny Daniłowicz, zwyciężczyni jednej z edycji telewizyjnego turnieju kulinarnego. Menu brzmi bardzo podniecająco. Konfrontacja zapowiedzi z realizacją wypada różnie – a więc także wspaniale, jak w przypadku klasycznej włoskiej przekąski raviolo z żółtkiem i grzybami, które rekomenduję. To jedno z tych miejsc, gdzie należy cieszyć się przede wszystkim przekąskami i deserem. Na pewno dużą atrakcję stanowią własnego pomysłu burgery, wykonane z udziałem wypiekanego na miejscu pieczywa. W sumie, jest to udane połączenie restauracji lokalnej z ofertą dla gości z całego miasta, jak też turystów. Byliśmy tam w niedzielę, w środku dnia. Około 14-tej zaroiło się od rodzin, przeważnie z dziećmi (jest wydzielony kącik zabaw).W obszernym chambre séparée po drugiej stronie schodów przygotowywano się do jakiejś dużej

Modern style restaurant, run by a winner of Polish edition of the tv competition Top Chef. Good choice of wines and „artisan” beers. Far from the center but worth a little journey (all the way by tram from the Old Market).

zamkniętej imprezy. Znaczy to, że restauratorzy trafili klimatem i jadłospisem w oczekiwania mieszkańców Biskupina.

bik

olszewskiego128.com ul. Karola Olszewskiego 128


PINTO PERI-PERI&GRILL

Szczególna rekomendacja za portugalskie smakołyki na studencką kieszeń.

Bezpretensjonalny i smaczny bar prowadzony przez Portugalczyków, z racji położenia celujący w studencką klientelę. Nie epatuje zatem wystrojem ani komplikacją menu, ograniczając się do kilku dań z podstawowego kanonu portugalskiej kuchni. Jak sugeruje nazwa miejsca, specjalnością lokalu są pieczone kurczaki marynowane w sosie zrobionym z papryczek peri peri (zwanych też piri piri). Drugim podstawowym daniem są espetadas, czyli szaszłyki, z których słynie przecudna wyspa Madera. Tam kanonem jest przygotowywanie ich z wołowiny pokrojonej w kostkę, tu mamy również wersję krewetkową i mieszaną krewetkowo-mięsną. Jak w ojczyźnie ich pochodzenia, szpadki zawiesza się na specjalnym uchwycie i stawia przed klientem, by ten mógł z nich sam ściągać kolejne kęsy i by wszystkie smakowite soki ściekały do złączonego z uchwytem naczynia, w którym można moczyć pieczywo. Na Maderze są to urocze chlebki o nazwie bolo do caco, których w Peri-Peri nie dostrzegliśmy. Zauważyliśmy za to soczystość mięsa i choć przyznajemy od razu, że wolimy spożywać espetadas na Maderze, to zarazem rozumiemy świetnie, że do Wrocławia mamy nieco bliżej. Również na zupę caldo verde, specjalność regionu Minho i sąsiadującej z nim hiszpańskiej Galicji, gdzie wszakże nazywa się caldo gallego. Trzeba być jej prawdziwym amatorem, to bowiem kompozycja składająca się z wody, cebuli, ziemniaków, oliwy, paprykowanej kiełbasy chouriço (po hiszpańsku chorizo) oraz tamtejszej endemicznej kapusty, wielce przypominającej jarmuż, który ją u nas skutecznie zastępuje. My jesteśmy jej amatorami, podobnie jak bacalhau com natas, czyli solonego dorsza zapiekanego ze śmietanką. Oto niemal wszystkie główne pozycje z menu Pinto Peri-Peri&Grill. Znajdziemy tu również portugalskie wina stołowe podawane na

Little restaurant frequented by students who have a taste for Portuguese cuisine but little cash. One of very few chances to have some Bacalhau com Natas in Poland.

kieliszki i dzbanki, kapitalną kawę Delta, piwa Super Bock i Sagres, świetne tamtejsze owocowe napoje gazowane Sumol. Gdyby jeszcze mieli bagaço, czyli portugalski destylat z winogron, oferta najważniejszych portugalskich płynów wyglądałaby niemal kompletnie.

pintoperiperi.pl ul. Uniwersytecka 11/12


PRZYSTAŃ

Szczególna rekomendacja za golonkę z dzika.

Vis-a-vis Uniwersytetu, na cyplu rozciągającej się pośrodku Odry wyspy, zwanej Kępą Mieszczańską, powstała nowoczesna marina, a przy niej na odcinku około stu metrów mieszczą się aż cztery restauracje, które trafiły do niniejszego przewodnika. Wśród nich Przystań i Marina, dwa sąsiadujące przez ścianę lokale, należące do tych samych właścicieli. W Marinie nie było wolnych miejsc, ale znaleźliśmy stolik w Przystani, i może dobrze się stało, bo dzięki temu mieliśmy okazję wrąbać genialną golonkę z dzika o marcepanowej konsystencji (dla zaostrzenia smaku jest chrzan i dijońska musztarda). Mięsu towarzyszy delikatne puree ziemniaczane, polane doskonałym klasycznym sosem demi-glace. W charakterze jarzyny występuje chrupiący jarmuż, upieczony po wysmarowaniu olejem. Danie bardzo satysfakcjonujące. Niezły był też okoń morski z orzechami nerkowca i batatami. Nie próbowaliśmy deserów, ale kusząco brzmiały pudding z tapioki (tapioka, gruszka, żurawina, laska wanilii, syrop matcha, mleko kokosowe) i tarta z orzechami pekan.

Elegant restaurant on the bank of Odra river. Refined modern cuisine. Among many attractive dishes you will find a fantastic wild boar knuckle.

przystan.wroc.pl ul. Księcia Witolda 2


STÓŁ NA SZWEDZKIEJ

Szczególna rekomendacja za unikalną formę kulinarnej biesiady.

To nie jest restauracja w klasycznym rozumieniu tego słowa, gdyż praktycznie nie da się do niej wejść z ulicy bez wcześniejszego umówienia. Nie ma tam obsługi kelnerskiej, menu ani osobnej sali dla gości. Na peryferiach miasta w studio kulinarnym, służącym również jako miejsce szkoleń oraz gastronomicznych warsztatów, młody i ambitny szef Grzegorz Firkowski prowadzi coś w rodzaju kulinarnego teatrum. Przez telefon ustala się jedynie datę wizyty i ilość osób. Najlepiej zrobić to ze znacznym wyprzedzeniem, bo mają (a przynajmniej mieli) tylko dwa stoły mieszczące po sześć osób każdy. Tak też uczyniliśmy. Szef podszedł do nas i spytał, na co też mielibyśmy ochotę. Odparliśmy, że nie mamy żadnych konkretnych preferencji, choć jakby co, to lubimy podroby i szeroko pojętą kuchnię azjatycką. Szef oddalił się o kilka metrów i zaczął gotować, a po najwyżej dwudziestu, trzydziestu minutach na stole pojawiło się jedzenie. Arcyjedzenie. Dostaliśmy między innym sensacyjną kompozycję składającą się z kaszanki zawijanej w ciasto ryżowe, podbitą szpikiem i plasterkami czarnej trufli. Chrupiąca dzięki ciastu z zewnątrz, kaszankowo wilgotna w środku, kleista dzięki szpikowi, delikatnie pachnąca truflą, wszak była czarna, a nie biała. Mówiąc krócej – danie zjawisko. Żaden element nie wystawał, wszystkie spoiły się w fascynującą całość, jak najlepsza wioślarska czwórka, która w tym wypadku wyjątkowo miała sternika – jej kulinarnego sprawcę. Próbowaliśmy też świetnej sałatki z izraelskiego kuskusu, która z pamięci naszej wyparta została przez jagnięcinę w tajskim curry z kapustą pak choy – jagnięcinę różową w środku, usmażoną jak chcie-

Way from the center and you can get in only if you arranged it ahead by phone, but the adventure is worth the effort. In a simply set studio with no menu a crafty chef will serve you whatever you will negotiate with him.

liby Francuzi, lecz podaną z klasycznym tajskim sosem curry, na bazie pasty curry, mleczka kokosowego, trawki cytrynowej, liści limetki kafir, galangalu oraz chili. To była bez wątpienia jedna z naszych najlepszych kulinarnych przygód tego roku, nie tylko we Wrocławiu, lecz w ogóle.

stolnaszwedzkiej.pl ul. Szwedzka 17A


SUKIENNICE 7

Szczególna rekomendacja za żur.

W każdym polskim mieście rynek główny, jeśli tylko istnieje, stanowi gęste skupisko gastronomicznych ofert, skierowanych jednak zwłaszcza do turystów, a więc zwykle nie należy tam szukać dobrych restauracji. W Rynku we Wrocławiu jest inaczej, można tu znaleźć aż kilka miejsc godnych polecenia, a restauracja Sukiennice 7 jest jednym z nich. Dużą zaletą tej restauracji jest jej lokalizacja (ujęta w samej nazwie) – cały blok ratusza i kamienic w środku Rynku jest mocno magiczny. Gości wita nowoczesne, eleganckie i nastrojowe wnętrze. Dodatkową atrakcję stanowi otwarta kuchnia, co pozwala śledzić, jak zamówione przez nas dania powstają. Główny atut kulinarny to szerokie menu kuchni polskiej. Nam smakowały dania nie-główne: grasica cielęca z kurkami, raki w śmietanie (tradycyjne dla dawnego Wrocławia) i rewelacyjny żur. I za te przysmaki dajemy rekomendację.

Good place for traditional Polish food. Best żur (classic Silesian sour soup) in town, tasty crayfish, superb sweetbread with chantrelles. Elegant place with pleasant atmosphere.

sukiennice7.pl Sukiennice 7


SZYNKARNIA

Szczególna rekomendacja za bezpretensjonalność i promocję produktów regionalnych.

Bardzo udane, choć nietypowe, połączenie śniadaniowni (otwarte od 9.00), pubu i sklepu z produktami regionalnymi. Skromnie, ale bezpretensjonalnie i z klimatem. Znakomity koncept oparty na dwóch podstawach – lokalne produkty, a do tego tzw. rzemieślnicze piwa, jedno i drugie w dużym wyborze. Lokalne produkty to ponad 50 rozmaitych wędlin od małych producentów i różne sery zagrodowe, plus przetwory i własne pieczywo. Jeśli chodzi o piwa, to jest tu 14 kranów, ale gdy jedna beczka się skończy, podłączają kolejną z nowego browaru. Tak, że nie tyle „będąc” tu, co „bywając”, można skosztować dziesiątki piw, a także pogadać o nich z barmanami. Menu jest oparte głównie o sprzedawane tu produkty: tosty francuskie z pieczywa z Szynkarni z boczkiem z Felinowa, kiełbaski z Ostrzeszowa z musztardą wieluńską. Autorskim pomysłem są tutejsze drożdżowe podpłomyki z mąki Grahama, które jawią się jakoby staropolską odpowiedzią na włoską pizzę. Przed upieczeniem okrasza się je wybranymi dodatkami (szynką góralską, pstrągiem kłodzkim wędzonym, serem haloumi ze Ślubowa, jajkami z wolnego – rzecz jasna – wybiegu) i polewa zawsze tym samym sosem – z goudy farmerskiej z Przemkowa zmieszanej ze śmietaną z Międzyborza. Przykładowy obiadowy zestaw dnia: krem z buraków z serem korycińskim, plus łosoś z pieca w sosie z owoców granatu, fasolka z olejem sezamowym, ziemniaczane puree. Naprawdę, lubimy tu być.

Great place for informal breakfasts and lunches. A combination of a shop with eco food products from small local producers, a resto offering original sandwiches, burgers, and dishes, based solely on that products, and a pub with especially wide choice of Polish „artisan” beers.

szynkarnia.com.pl ul. św. Antoniego 15


TASZKA

Szczególna rekomendacja za portugalskie wina.

Słowo „taszka” (tak się je wymawia po portugalsku, a pisze się tasca – nazwę restauracji spolszczono najpewniej po to, by uniknąć przykrych błędów wymowy) oznacza rodzinny bar, w którym przede wszystkim pije się wino, a do wina zjeść można różne małe „danka”, podobne hiszpańskim tapas, zwane po portugalsku petiscos. Wystrój wnętrza nawiązuje udanie do całości koncepcji, gdyż jest jasno, klarownie i prosto, bez restauracyjnego Bizancjum, bez zbędnego zadęcia i opresji, stawiających formę wyżej od treści. Gdybyśmy mieli wzrokowe wątpliwości, gdzie nas przyniosło, rozwieją je od razu dwa elementy – tak kojarzące się z Portugalią, jak bociany i anarchia z Polską – mianowicie korek i kafelki azulejos. Lecz lektura menu wcale nie przeniosła nas automatycznie nad Tag. Były w nim trzy zestawy degustacyjne (duży, mały i wegetariański), pozycje klasyczne dla tego typu miejsca, jak wybór portugalskich serów czy wędlin, ale i na przykład zupa pho, czyli bardziej Ho Chi Minh City, niż Lizbona. I tu przechodzimy do sedna sprawy. Kuchnia w Taszce to autorska propozycja młodego portugalskiego szefa, który połączył siły z zakochaną w Portugalii i tamtejszym winie wrocławianką i razem otworzyli przy wrocławskim rynku swe wymarzone miejsce. Jedliśmy tam między innymi wyborną makrelę w chlebie z cudownie odświeżającą sałatką z ogórków, orientalne szaszłyczki z karkówki wieprzowej, kojarzące się nieco z azjatyckimi satay, najbliższe portugalskiej klasyce rozkoszne paszteciki z bacalhau i poważnego bacalhau na ziemniaczanym puree, ugotowaną metodą sous vide pierś z kaczki, różową i delikatną, ośmiornicę przygotowaną na sposób aguachile, czyli coś w rodzaju meksykań-skiego ceviche (choć ośmiornica nie była surowa), podawaną z awokado, marynowanymi szalotkami i olejem

Portuguese winery with a short but refined Portuguese menu. Nice atmosphere, style rather modern than folklore. Good place for a romantic evening.

z papryczek habanero. Wszystko było niebanalne, przemyślane, bezpretensjonalnie smaczne, choć technicznie nieraz skomplikowane w przygotowaniu i wielopiętrowe, a nade wszystko wspaniale pasujące do wina naszego ulubionego portugalskiego winiarza, pana Dirka van der Niepoorta, który nie tylko zawiaduje jednym z najstarszych domów winiarskich w Porto, ale również wytwarza kapitalne wina w okręgu Douro. W sprawie win zatem słów kilka na koniec: staranna selekcja, rozsądne ceny. Tak więc Taszka podoba nam się wielce. Tak trzymać!

pintoperiperi.pl ul. Uniwersytecka 11/12


ŻYZNA

Szczególna rekomendacja za znakomite wegańskie kompozycje smakowe.

Mały, skromny bar z bardzo twórczymi kucharkami. Pyszne jedzenie i bezpretensjonalna atmosfera. Dieta wegańska zrobiła sporą karierę, zwłaszcza wśród ludzi młodych, nic więc dziwnego, że taki przybytek pojawia się w pobliżu uniwersytetu. Udaliśmy się tam niejako z obowiązku, bo chociaż ideologiczne podejście do kuchni nie budzi naszych pozytywnych emocji, słyszeliśmy zachęcające opinie od znajomych i nieznajomych. No i czekała nas wielka frajda, jako że gotujące tam panie cechuje prawdziwy talent kulinarny. Proste wnętrze, samoobsługa. Karta krótka, ale za to zmieniająca się co tydzień, tak że wciąż można się emocjonować, co też nowego dziewczyny wymyślą – może batata pieczonego w skórce, z czarną fasolą w sosie pomidorowo-czekoladowym, z selerem naciowym, daktylami, kiełkami słonecznika i pastą sezamową, a może indyjską polentę z prażonej gruboziarnistej mąki pszennej, czerwonej soczewicy i orzechów ziemnych, z imbirem, kuminem i liśćmi curry, z sosem z jogurtu sojowego z awokado, cytryną i miętą, czy fenkuła marynowanego z pomarańczą w occie trzcinowym z syropem klonowym. Te wyszukane kombinacje brzmią niepokojąco podobnie do opisów potraw z kart, gdzie często wymyślne pozory kryją kulinarną przeciętność, ale kompozycje w Żyznej są naprawdę trafione. Ważne też, że zawsze mają tam również propozycje prostych, jednoznacznych potraw dla głodnych, którzy nie szukają lukullusowych przygód, np. kapuśniak z sosem sojowym i grzybami shitake czy burger z zielonego groszku i fistaszków.

Best vegan place in town. Modest little self-service vegan bar, at rush hours crowded with university students. The cooks have mastered composing wonderful dishes, which will both feed you and give you joy.

facebook.com/zyznabistro ul. Nożownicza 37


lista restauracji

Biuro Promocji Miasta i Turystyki Urzędu Miejskiego Wrocławia Wioletta Samborska

redaktor prowadząca Agata Zięba redaktor techniczna Maria Romaszkan projekt okładki, opracowanie graficzne i skład Joanna Wiktorska

współpraca Małgorzata Wojciechowska

• • • • • • • • • • • • • • • • • •

Akropolis Art Hotel Balduno Manufaktura Bratwursty Browar Stu Mostów Campo Modern Grill Chinkalnia Czekoladziarnia Wrocław Cztery Pory Roku Etno Cafe Food Art Gallery Hortyca Jadka KRVN Lwia Brama 2 Malarska 25 Mama Manouch Mango Mama

• • • • • • • • • • • • • • • • •

Masala OK Wine Bar Olszewskiego 128 Osiem Misek Papa Bar Pierogarnia Momos Pinto Peri-Peri & Grill Pod Gryfami Przedwojenna Bistro Przystań Ragu Shrimp House Stół na Szwedzkiej Sukiennice 7 Szynkarnia Taszka Żyzna


Wrocław na widelcu  
Wrocław na widelcu  
Advertisement