Page 1

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 79

POLACY Z BEDFORD CHCĄ PIĆ „PIWKO” Z RADNYM!

Z TREŚCI KOMPROMITUJĄCEJ KORESPONDENCJI WYNIKA, ŻE POLONIA MA UKŁADY Z RADĄ MIASTA I POLICJĄ, Z KTÓRĄ PLANUJE SIĘ ALKOHOLOWE SPOTKANIE W DOMU POLSKIM!

5 lipiec 2013

Cena / Price 30 p

„Będzie jakieś wino, piwko, może ruda. (...)” „będzie zapewne kilka organizacji typu kółko para�ialne, manager klubu sportowego, zaproszenie poślemy również do PBIC (...)” „Ze strony urzędu miasta Bedford zaszczyci nas radny pan Randolf Charles, który o�icjalnie ma reprezentować burmistrza. (...)” „Statut nie istnieje ŻADEN, (...) Zrzeszenie jest i będzie nieformalne (...)” „Klub na zewnątrz ma tworzyć wizerunek bezinteresownej pomocy innym (choć w biznesie pojęcie bezinteresowności nie istnieje). (...)” „Na spotkaniach biznesowych można bezpośrednio porozmawiać przy piwie z rajcami miasta (...)” „W przyszłości można załatwić obecność szefa policji Marka Upexa, ale mogłoby to zniechęcić część z przedsiębiorców (...)” „Na spotkaniu biznesowym zostanie o�icjalnie zaprezentowany „przezroczysty” kandydat na radnego Łukasz Piechowiak. (...) każdy określi jakich korzyści oczekuje w zamian za wsparcie kampanii. Etc. (...)”

str.3

www.naszestrony.co.uk

O 5 RANO POLICJANCI ZACZAILI SIĘ NA ROWERZYSTÓW

str. 5

RUMUŃSKIE MIASTECZKO NA KLUBOWYM BOISKU

str.13

DEAN EVERITT ZA POBICIE TRAFIŁ DO SĄDU!!

str.14


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Lektura listu skłania do refleksji nad tym, czy Polonia z Bedfiord rozdaje karty pod stołem?

Polacy z bedford chcą pić „piwko” z radnymi!

bedford Na podstawie listu, który przypadkiem trafił pod niewłaściwy adres, wywnioskować można, iż adresat jest w oczach nadawcy osobą uchodzącą za bardzo zajęta, o którego czas należy zabiegać. Nadawca nie mógł się dodzwonić do odbiorcy, więc postanowił napisać list pocztą elektroniczną. Pomylił się jednak przy adresowaniu i list o charakterze publicznym, dotyczący życia Polonii w Bedford wysłany został na inny adres. Brzmi tajemniczo! Teraz już nie. Nie byłoby sprawy, gdyby treść listu dotyczyła spraw osobistych, intymnych lub poufnych. Gdyby tak było, zostałby skasowany, a o zaistniałej pomyłce poinformowany zostałby jego nadawca. Tematyka poruszana w korespondencji wysłanej z Bedford do Peterborough, w sposób przejrzysty pokazuje jednak, iż nie jest to list poufny. Sposób w jaki podchodzi się w nim do wielu spraw, od których zależeć będzie mogła codzienność Polaków w Bedford i okolicy, pokazuje lekceważący stosunek autora do etyki i obowiązującego lokalnie prawa. Autorem listu jest David Schwalk z Bedford, który korespondencję zamiast do Andrzeja Czechowskiego z Peterborough, wysłał do mojej osoby, redaktora naczelnego gazety Nasze Strony. W ślad za omyłkowo zaadresowaną korespondencją nie nadeszła prośba o skasowanie treści wiadomości. Nikt nie próbował tłumaczyć zaistniałego „faux pas”, ani też nie zamierzał niczego wyjaśniać. Z kierunku Bedford, każdego miesiąca nadchodzi co najmniej kilka podobnych listów, których nie jestem docelowym adresatem. Elektroniczne wiadomości w formie obiegówki, krążą po sieci i trafiają do wielu osób jednocześnie. Przyjrzyjmy się temu co Dawid z Bedford chciał opowiedzieć Andrzejowi z Peterborough i jak ich wspólne plany miałyby zmienić życie Polonii w Bedford. Na wstępie listu, autor nadmienia, że chciał zadzwonić do adresata, ale było niemożliwym się do niego dodzwonić. Stąd też list w

formie elektronicznej wiadomości. Po przedsłowiu przyszła pora na wyłożenie szczegółów: „Po kilku perturbacjach udało się zorganizować pierwsze spotkanie klubu biznesowego. Odbędzie się ono w niedzielę 7 lipca o godz. 17-stej w Domu Polskim: 20 Ashburnham Road, Bedford MK40 1DS … na które to ośmielam się Ciebie zaprosić. Mając jednocześnie wielką nadzieję, że uda Ci się jakoś tak ustalić Twój harmonogram spotkań, by wcisnąć tą wizytę w klubie.” Inwokacja w swym brzmieniu stała się zawoalowanym zaproszeniem, by dalej już pisać prosto, bez żadnych ogródek: „Programu spotkania jako takiego jeszcze nie ma i prawdopodobnie żaden nie powstanie – idziemy na typowy żywioł. Będzie jakieś wino, piwko, może ruda. Będzie kawka, jakieś ciasta, będą przekąski. Ponieważ nie ma jeszcze składek, zbiórek etc. niestety głównym sponsorem jestem ja, nie będzie więc szału i przepychu, mam nadzieję, że atmosferą nadrobi się niedobory materialne.” W dalszej części spotkanie jest przedstawiane jako zorganizowane „na żywioł”, ale jak pisze autor listu „powinno jednak okazać się ciekawe”: „Będę ja, będzie MK Accountancy (księgowi), będzie G-sings (reklama), 3D print, polskie sklepy spożywcze, pracujemy nad zaproszeniem prawników, kilku drobnych przedsiębiorców (masarnia, cukiernia), będzie zapewne kilka organizacji typu kółko parafialne, manager klubu sportowego,

zaproszenie poślemy również do PBIC, ale Adam tak namieszał, że pewnie się nie pojawią. Jest bardzo prawdopodobne, że zaszczyci nas swoją obecnością przedstawiciel Polish Professionals z Londynu, rozmawiam z innymi organizacjami, by się pojawiły. Ze strony urzędu miasta Bedford zaszczyci nas radny pan Randolf Charles, który oficjalnie ma reprezentować burmistrza.” Tuż po przedstawieniu posiadanych koneksji, Dawid Schwalk prosi Andrzeja Czechowskiego o objęcia pieczy nad spotkaniem: „W związku z tym, chciałbym Cię prosić abyś przejął patronat medialny nad tym klubem, niezależnie, czy się do niego przyłączysz, czy raczej będziesz chciał pozostać w cieniu. Obiecuję nie kontaktować się z żadnym innym POLSKOJĘZYCZNYM serwisem informacyjnym, tudzież gazetą, co niniejszym czynię w formie pisemnej oddając formowanie medialne wizerunku w wyłącznie Twoje ręce. Niestety pewne przygotowania dla Bedforshire on Sunday już zostały poczynione, stąd to wytłuszczenie wyłączności na polskojęzyczność.” Andrzej Czechowski opiekował się już jednym podobnym klubem. Był to Polish Business Club w Peterborough, który założył Rafał Wojenkowski. Pisał o tym na portalu. Pisał o tym również nieistniejący dziś magazyn. Organizacja, choć działająca oficjalnie zlikwidowana została kilka miesięcy po powołaniu do życia. Czy podobna inicjatywa ma szanse w Bedford? Sprawdźmy co na ten temat można się dowiedzieć z www.naszestrony.co.uk

omawianej korespondencji. „Kilka więc słów o Business Centre Club: Nazwa może ulec zmianie, więc nie należy jej promować zbyt agresywnie. Statut nie istnieje ŻADEN, nawet w formie brudnopisu, a wszelkie poprzednie notatki zaginęły i zostały bezpowrotnie zapomniane. Wszelkie ustalenia będą podejmowane na spotkaniu i każdy będzie mógł coś zaproponować. Zrzeszenie jest i będzie nieformalne: jest to klub przyjacielski, honorowy, spotykamy się w celu wymiany doświadczeń, informacji, ubicia wzajemnych interesów. Klub ma zrzeszać w przyszłości ludzi wpływowych, a nie Heńka Obszczymurka, który po pracy w fabryce czasami packą pomacha. Klub ma wspierać biznesy klubowiczów przede wszystkim.” Postanowienia „iście szlacheckie”, wymieszane są w tym momencie z prywatą, w jasno określonym przez autora celu. Jeśli charakter wypowiedzi autora listu i wyrażane przez niego poglądy kierowane są bez ogródek, to musi on być pewny, że adresat Andrzej Czechowski, preferuje podobne metody i kieruje się tymi samymi zasadami, by nie zostać źle zrozumianym: „Klub na zewnątrz ma tworzyć wizerunek bezinteresownej pomocy innym (choć w biznesie pojęcie bezinteresowności nie istnieje). Pomoc osobom rozpoczynającym własną działalność jest jak najbardziej interesowna (choćby dla Ciebie rosnące grono reklamodawców), więc będziemy wspierać rozwój strefy biznesowej.” W tym momencie korespondencja przechodzi do sfer związanych z lokalnym samorządem, radą miasta i policją. „W przyszłych wyborach rady miasta wystawiamy własnego kandydata/ów i organizujemy kampanię. Powyżej informacje poufne. Poniżej materiały mogące pomóc w agitacji: Osoby powiązane z klubem są przedstawicielami w Independent Advisory Group (współpraca z Policją do wyciągania rodaków z kłopotów prawnych). Info: Spotkanie grupy odbędzie się 8 lipca, będą na nim przedstawiciele polskiego klubu biznesowego. Klub współpracuje ściśle z ogniskiem polonijnym w Londynie, np. uczestnicząc w warsztatach takich jak Polish Toastmasters (nauka przemawiania publicznego), kooperując z Polish Professionals (klub biznesowy z Londynu, warsztaty ekonomiczne) etc. Klub ma bezpośrednie poparcie rady miasta Bedford, a przynajmniej części (wpływowej) jego członków. Na spotkaniach biznesowych można bezpośred-

3 nio porozmawiać przy piwie z rajcami miasta o nurtujących nas problemach. W przyszłości można załatwić obecność szefa policji Marka Upexa, ale mogłoby to zniechęcić część z przedsiębiorców ;P Na spotkaniu biznesowym zostanie oficjalnie zaprezentowany „przezroczysty” kandydat na radnego Łukasz Piechowiak. Łukasz ma/miałby spore poparcie partii pracy, będziemy dyskutować, czy z tego poparcia należy skorzystać, czy może pozostawić go niezależnym. Przedyskutujemy ewentualną jego kandydaturę w wyborach, każdy określi jakich korzyści oczekuje w zamian za wsparcie kampanii. Etc.” Po tej części w liście następuje nawiązanie do interesów bardziej lokalnych, bardziej wydawałoby się polonijnych: „Oficjalnie Polskim radiem (powstającym) na dzień dzisiejszy zajmuje się PBIC, Gosia próbuje zdobyć licencje. Gdyby jednak licencja/dotacje nie zostały przyznane i PBIC wycofa się z projektu omówimy działania alternatywne, furtkę, którą wydaje się znalazłem, by radio uruchomić z pominięciem licencji. Prosiłbym także abyś wspomógł klub swoimi znajomościami zapraszając swoich znajomych/ kontrahentów na owo pierwsze spotkanie. Tutaj jedna prośba, lista osób, które przyjdą musi być mi znana klika dni wcześniej aby był czas na doorganizowanie trunków/ciasta/krzeseł... etc. Byłoby miło, gdybyś puścił niepozorną notkę na Bedfordpl o spotkaniu klubu biznesowego, a później może i relację...” Z deklaracji gotowości do ominięcia przepisów, przez prośbę o upublicznienie idei spotkania w niepozornych artykułach, autor przeszedł pod koniec swojego listu do zajęcia stanowiska neutralnego, przyjmując pozycję zagubionego: „Tak na marginesie, nie jestem jeszcze w klimacie tutejszych zwad i sporów dobrze zorientowany, nie wiem kto komu jakiej krzywdy udzielił, i tak naprawdę nie bardzo mam czas/chęci by się w to wgłębiać. Jeśli są jakieś nieporozumienia pomiędzy ewentualnymi (a domniemam, że jest ich mnóstwo) uczestnikami chciałbym prosić o zakopanie topora wojennego na ten jeden wieczór, choćby przez wzgląd na takiego nowicjusza jak ja, który w tutejszych układach mocno się czuje pogubiony i nie nadąża się przystosować ;) Pozdrawiam David PS Na jaki adres mogę przesłać oficjalne zaproszenie dla Ciebie?” Adam Andrzejko


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Mają Statut, Regulamin, będzie szkoła! W Huntingdon!

The Polish Language and Culture Association (PLCA) organizuje nabór do nowej szkoły ...

Polska Szkoła w huntingdon

Nauczyciele odeszli z Zarządu i założyli własną szkołę! bedford Nauczyciele, którzy zostali usunięci z Zarządu Polskiej Szkoły Sobotniej w Bedford im Jana Pawła II przez Małgorzatę i Julie Brady, nie musieli odchodzić ze szkoły, bo decyzja o ich usunięciu podjęta została wbrew prawu. Odeszli jednak i powołali do życia stowarzyszenie, które prowadzić będzie nową polską szkołę w Bedford. Siostry Brady poniosły w Bedford kolejną porażkę w zakresie scalania Polonii!

huntingdon Im więcej czytali o polskich szkołach w Wielkiej Brytanii, tym bardziej chcieli założyć swoją. O swoich planach opowiedzieli w końcu publicznie na forum Huntingdon.pl, gdzie podali numer telefonu i adres email do koordynatora. Krótka wzmianka w gazecie, kilka miesięcy pracy i udało się! Lista uczniów jest pełna. Trwają zapisy na liście rezerwowej. O pomyśle powstania szkoły w Huntingdon rozmawiano przez kilka lat. O potrzebie zorganizowania szkoły, mieszkających w Huntingdon dosyć długo przekonywał ksiądz. Zastanawiano się nad lokalizacją szkoły oraz jej finansami. Kiedy w Huntingdon Primarty School spotkały się ze sobą Justyna, Emilia, Kasia i Krystyna - nie było odwrotu jak mówią. W marcu tego roku ogłosiły na forum, że chcą założyć polską szkołę w Huntingdon. W kwietniu dziękowali za ogromne zainteresowanie, w związku z którym zaplanowano jeszcze tego samego miesiąca pierwsze spotkanie

organizacyjne. Zapisy przyjmowano do połowy kwietnia, a pod koniec odbyło się pierwsze spotkanie organizacyjne. Zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów. Rodzice chętnie wpłacali 20 funtów wpisowego. Lista uczniów zapełniła się bez problemu. Chętnych było tyle, że konieczne było wprowadzenie listy rezerwowej. Dwa tygodnie później uruchomiono stronę Internetowa szkoły. Od połowy kwietnia wszelkie informacje na temat szkoły trafiają na witrynę pod adresem: www.pssh.co.uk. Dziś na liście zapisanych uczniów znajdują się 34 osoby. Przedsięwzięcie ze strony organizacyjnej wsparli dyrektorzy polskich szkół, Polska Macierz Szkolna w Londynie, a także ksiądz proboszcz, nauczyciele oraz rodzice. Siedzibą szkoły jest Huntingdon Medway Community Centre. Rok szkolny 2013/2014 w Polskiej Szkole Sobotniej w Huntingdon rozpocznie się 07 września. Na przełomie sierpnia i września, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego odbędzie się jeszcze jedno spotkanie organizacyjne z rodzicami i kadrą nauczycielską. newsman

nauczyciele z polski z wizytą w Skegness Infant Academy więcej na str.19

Nie tak dawno pisaliśmy, że nasze artykuły otworzyły oczy wielu osobom, które z nieukrywaną radością i zadowoleniem zareagowały na kres bezprawia panującego w Klubie Polskim Bedford. Wybrano nowy Zarząd Klubu. Wiele wskazuje, że nastaną lepsze, uczciwsze czasy dla Polonii w tym mieście. Teraz okazuje się, że nauczyciele, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez Małgorzatę i Julię Brady odnośnie utraty funkcji w zarządzie szkoły, założyli właśnie stowarzyszenie i ogłaszają nabór do zupełnie nowej szkoły. Przyjrzyjmy się formalnościom, które powinny zostać zachowane przy zwalnianiu nauczycieli z zarządu, powoływaniu stowarzyszeń oraz otwieraniu nowych szkół. Czy działające w Bedford organizacje powoływane są w pełnej zgodzie z obowiązującym prawem? The Polish School in Bedford CIC (TPSB CIC) zwana popularnie Polską Szkołą Sobotnią Im. Jana Pawła II, jako spółka interesu publicznego zarejestrowana została Companies House w dniu 5 stycznia 2012 roku pod numerem 07899020. Pracownicy w niej zatrudnieni mieli i mają prawo do pobierania wynagrodzeń z tytułu prowadzonych czynności na rzecz szkoły. Dyrektorzy mogą pobierać też pensje za swoją pracę. O tym stanowią regulacje odnoszące się do spółek Community Interest Company (CIC). Z kolei dyrektorzy zatrudnieni w Polish British Integration Centre Limited (PBIC Ltd), gdzie szefuje Małgorzata Brady, nie mogą pobierać wynagrodzeń z tytułu prowadzonych funkcji. Ani oni, ani ich krewni, bez względu czy są dalecy czy bliscy. www.naszestrony.co.uk

Pośród osób widniejących w dokumentach erekcyjnych TPSB CIC (starej szkoły w Bedford) wpisano nazwisko Małgorzaty Brady, szefowej PBIC Ltd, która w rubryce „occupation” wpisała iż jest „Kierowniczką Centrum”. Jest to stwierdzenie nieścisłe, na które nie zwrócili urzędnicy Companies House przy rejestracji szkoły. Osoba na tym stanowisku, nawet będąc jednocześnie ciałem nadzorczym „Trustees” nie powinna pełnić tej funkcji, ani też nie miała prawa pozbawiać funkcji żadnego z trójki członków Zarządu TPSB CIC, gdyż działali oni niepodważalnie na korzyść i w interesie szkoły, a decyzja podjęta przez Małgorzatę i Julię Brady nie spełniała wszystkich wymogów prawnych, by zwolnienie miało moc prawną. Osoby, które działały w Zarządzie TPSB CIC przyjęły jednak decyzję o zwolnieniu, choć nie było to wolne od braku zrozumienia pośród opinii publicznej. Małgorzatę i Julię Brady, które zarzuciły pracowitym nauczycielkom szereg bezpodstawnych zaniedbań, wytknięto palcem. Tymczasem nauczycielki pełniąc nadal

swoje pedagogiczne obowiązki, postanowiły równolegle działać na własną rękę. W wyniku tych działań od nowego roku w Bedford ruszy zupełnie nowa szkoła. Przepychanki w Zarządzie starej szkoły po raz kolejny nie wyszły Małgorzacie Brady na dobre. Niedorzeczne jest bowiem to, by kierująca PBIC Ltd miała wpływ na działania placówki edukacyjnej o podobnej działalności, niemalże konkurencyjnej, lub jak kto woli o podobnym zakresie obowiązków, której wydajność można by osłabić, przejąć i zaproponować społeczeństwu własne usługi. Nie można czerpać korzyści z PBIC Ltd, ale wynagrodzenia z TPSB CIC to jak najbardziej legalny interes, miejsce pracy stworzone z pieniędzy publicznych. Od nowego roku wpływy będą jednak mniejsze. Wszystko wskazuje, że nowa szkoła przejmie większość uczniów dotychczasowej placówki a siostry „Brady zarządzać będą garstką uczniów, co nie wykluczone, ze szybko się zakończy i wszystkie dzieci przepisane będą do nowej szkoły. Adam Andrzejko


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Mandaten karnym ukarano 59 rowerzystów, którzy zamiast po drodze jeździli po chodniku!

O 5 rano zaczaili się na rowerzystów!

Nie zabił, ale pobił i dwukrotnie zgwałcił. Jest wyrok!

Zaskakujący zwrot w procesie Litwina

spalding Policyjna akcja przeprowadzona w ub. tygodniu w Spalding, skierowana była przeciwko rowerzystom łamiącym przepisy drogowe. Działania policyjne zakończyły się ukaraniem 59 osób mandatem. W czwartek 27 czerwca już od 5 rano czekali na wracających z nocki pracowników fabryk. Funkcjonariusze czekali w gotowości na rowerzystów, którzy łamią przepisy jeżdżąc po chodnikach. Obrano cztery strategiczne punkty, na które w składanych skargach zwracali uwagę mieszkańcy Spalding. Mowa o Pinchbeck Road, Winsover Road, Hawthorn Bank oraz Halmer Gate. Podczas trwającej cały dzień akcji policjanci zatrzymali 100 rowerzystów. - Za jazdę po chodniku ukarano 59 osób mandatami w wysokości £30. Jazda rowerem po chodniku to drugi największy problem w Spaldning tuż po spożywaniu

wisbech alkoholu w miejscach publicznych – powiedział dowodzący akcją Sgt Stuart Brotherton. Przy okazji zatrzymano też 10 samochodów, których kierowcy przekroczyli limit 30 mil na godzinę, czterech kierowców ukarano grzywną. Jeden kierowca został zatrzymany za brak pasów bezpieczeństwa, mandatem ukarano również kierowcę za zbyt głośny tłumik, a także

zatrzymano i przeszukano dwa podejrzane samochody. Dowodzący akcją podkreślił, że policja poważnie traktować będzie wykroczenia dokonywane przez rowerzystów. Chodniki są przeznaczone dla pieszych, a miejsce dla poruszani się rowerem jest na ścieżce rowerowej lub w miejscu wyznaczonym na ulicy. J.O.

W czasie trwającej 30 dni akcji „Don’t Drink & Drive” skontrolowano 5900 pojazdów ...

112 pijanych kierowców

cambridgeshire Aż 112 kierowców prowadzących samochody pod wpływem alkoholu zostało aresztowanych w ciągu czerwca tylko na drogach Cambridgeshire. Liczba ta pobiła zeszłoroczny rekord gdzie w tym samym okresie aresztowano 97 kierowców. Policyjna akcja „Don’t drink & driver” trwała równy miesiąc od 1 do 30 czerwca. Przez 30 dni na terenie całego hrabstwa skontrolowano 5900 kierowców. Akcja ta jest powtarzana regularnie, przynajmniej dwa razy w roku. Zazwyczaj kontrolę prowadzone są w czerwcu i w grudniu ponieważ według policyjnych statystyk w świątecznych i wakacyjnych okresach najwięcej kierowców „po kielichu” decyduje się wsiąść za kółko. Kontrolowani są także pod kątem odurzenia narkotykami. Kierowcy pod wpływem używek są w tym kraju karani tak samo jak pijani kierowcy. Rzecznik policji w wywiadzie dla gazety

Nasze strony powiedział „Smutne jest to że każdego roku łapiemy coraz więcej pijanych kierowców. Możemy się tylko pocieszać tym, że mamy coraz to większy odzew od lokalnych mieszkańców, którzy dzwonią na nasz specjalny numer by powiadomić nas o zauważeniu podejrzanie jadącym samochodzie. W czerwcu otrzymaliśmy aż 50 zgłoszeń z czego udało nam się potwierdzić 5 z nich. Kierowcy rzeczywiście oka-

zali się być pod wpływem alkoholu. Zachęcam wszystkich mieszkańców Cambridgeshire, aby w przypadku zauważenia dziwnie czy też nienormalnie jadącego samochodu o powiadomienie nas telefonicznie pod numerem 0800 032 0845. Nie pozwólmy, aby nasze dzieci ginęły na drogach, ponieważ ktoś nie ma wyobraźni i wsiada pijany za kierownicę”. Numer jest czynny 24/h. Will O. www.naszestrony.co.uk

Nowe dowody w sprawie Dainotasa Doblysa oskarżonego o zamordowanie Litwinki pozwoliły na oczyszczenie go z części zarzutów. Lekarze sądowi swoimi badaniami udowodnili, że Litwin wcale nie zabił 49 letniej Virginiji Jurkiene. Jak się okazało kobieta zmarła z powodu uduszenia spowodowanego nietypową i rzadką reakcją alergiczną na spożyty alkohol. Litwin został oczyszczony z zarzutu morderstwa Virginiji. Ostatecznie uznano go winnym podwójnego gwałtu oraz pobicia. 18 stycznia Dainotas spotkał się z Virginiją w Wisbech. Wcześniej umówili się telefonicznie poprzez ogłoszenie zamieszczone w litewskiej gazecie przez samą Virginije. Ogłoszenie brzmiało „Poszukuję mężczyzny do poważnego związku”. Oboje spotkali się o ustalonym czasie w Wisbech, gdzie przez większość wieczoru spożywali alkohol. Następnie wspólnie zgodzili się na uprawianie seksu bez zobowiązań więc zaczeli szukać otwartego hotelu. Przed północą oboje zameldowali

się w Hounds Hotel przy North Brink poczym wyszli jeszcze na miasto dokupić alkoholu i jedzenia. Na drugi dzień około godziny 11:45 Dainotas zszedł do recepcji hotelu i powiadomił personel że w pokoju leży martwa kobieta. Recepcjonista wezwał ambulans i policje. Litwin aresztowano pod zarzutem zgwałcenia, pobicia i zamordowania Virginiji Jurkiene. Biegli jednak w ostatnich dniach procesu Litwina dostarczyli wyniki sekcji zwłok, które pozwoliły na oczyszczenie go z zarzutu dokonania morderstwa. Ci sami biegli również udowodnili, że Dainotas współżył z Virginiją, gdy ta była nieprzytomna lub już martwa. Detective Inspector Richard Wall po zakończonym procesie powiedział “Była to ciężka sprawa dotycząca poważnej zbrodni dokonanej na tle seksualnym. Mam głęboką nadzieję, że uznanie winy Litwina usatysfakcjonuje rodzinę zmarłej. Sprawa jej śmierci nie była łatwa i jej okoliczności należą do rzadkości w tego typu sprawach”. Jak na razie Litwina uznano winnym podwójnego gwałtu i pobicia. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w tym miesiącu. K.S.

Msza z okazji 70 Rocznicy śmierci Gen. Władysława Sikorskiego Szanowni Państwo Najważniejszą uroczystością upamiętniającą 70-tą rocznicę śmierci Gen. Władysława Sikorskiego będzie Msza Święta w Katedrze Westminster w dniu 15 lipca o godzinie 19:30. Serdecznie zapraszamy na Mszę wszystkich Polaków mieszkających na Wyspach. 15 lipca 2013 r. w Londynie - uroczystości z udziałem oficjalnej delegacji z Polski, Polaków oraz Brytyjczyków: - godz. 17.15 – składanie wieńców przez oficjalną delegację z Polski pod pomnikiem generała na Portland Place w Londynie - godz. 19.30 – uroczysta Msza Św. w Katedrze Westminster Ambasada RP w Londynie (plakat dotyczący imprezy drukujemy na str. 22)


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pożyczając £1200 w firmie QuickQuid na 10 miesięcy trzeba oddać £2831!

Firmy pożyczkowe dostaną po łapach

wezmą się za witryny polskich sklepów spalding

Radni ze Spalding teraz mają nowy problem w postaci nieciekawego wyglądu sklepów oferujących polskie i litewskie produkty. Trudno się z radnymi nie zgodzić faktycznie patrząc na większość z nich. Tym razem radni nie atakują lecz proponują konkretne rozwiązania mające na celu poprawę estetyki.

„za” pożyczone Tym razem inspektorzy The Office of Fair Trading (OFT) szczegółowo przejrzeli firmy pożyczkowe typu Pay Day Loan, które mimo wysokich prowizji, cieszą się dużym zainteresowaniem wśród mieszkańców wysp. Podczas kontroli zauważono wiele niejasności związanych z przyznawaniem kredytów oraz egzekwowaniem windykacyjnym niespłacanych należności. Firmy typu Wonga, która również funkcjonuje na terenie Polski, jest jedną z wielu pożyczkodawców zarabiających najwięcej na odsetkach i karach nakładanych na swoich klientów. Raport OFT stwierdza, że tego typu firmy głównie żerują na osobach ubogich, mających złą historię kredytową lub są w podbramkowej sytuacji. Klienci tacy bez wahania zaciągają pożyczki oprocentowane nawet na ponad 5000 procent w skali roku. Są to zazwyczaj kwoty nie przekraczające kilkuset funtów, które jednak po dodaniu dodatkowych opłat oraz skandalicznie wysokiego oprocentowania zmieniają się w tysiące funtów zadłużenia. W firmach typu Pay Day Loan, które zazwyczaj nie udzielają kredytów na dłużej niż 30 dni, system jest bardzo prosty. Pożyczający tam pieniądze klient zgadza się na spłacenie całego lub ustalonej części kredytu w dniu kolejnej wypłaty czy też poboru zasiłku. Często jednak okazuje się, że w dniu spłaty klient nie ma tylu pieniędzy. Czasami do spłaty kredytu brakuje kilkunastu funtów i to wystarczy, by na klienta nałożyć kartę pieniężną i jeszcze wyższe oprocentowanie. W wielu firmach pożyczkowych zasady udzielenia kredytu są różne, ale ich cel jest identyczny. Im dłużej klient spłaca kredyt tym więcej firmy zarabiają. Patrząc na wysokości nakładanych na spóźnionych ze spłatą kredytu kar, żadnej z takich firm nie jest na rękę kiedy klient radzi sobie ze spłatami. Oprocentowania kredytów często nie są jasno przedstawione klientowi wprowadzając go w błąd. W efekcie klient stoi w obliczu spłaty o wiele droższej pożyczki aniżeli myślał przy podpisywaniu umowy.

Polski chleb jest pyszny, ale witryny sklepowe straszą!

OFT zgłosiło swój raport do Competition Commission (CC) z żądaniem niezwłocznego podjęcia odpowiednich kroków wobec ujawnionych i opisanych praktyk. Co prawda firmy te działają zgodnie z brytyjskim prawem, ale jest ono najwyraźniej niedostosowane do obecnej sytuacji w tym sektorze. Nie dba ono o interesy klientów. Tylko CC ma na tyle władzy, by do czasu zmiany prawa tymczasowo zabronić takich praktyk jakie prowadzą firmy Pay Day Loan. Klient pożyczający 150 funtów przy oprocentowaniu powyżej 1000 procent powinien wiedzieć i na pewno wie w co się ładuje. Niestety osoby będące w trudnej sytuacji finansowej bez namysłu korzystają z takich pożyczek w takich firmach, ponieważ często nie mają innego wyjścia. Firmy pożyczkodawcy nie łamią prawa ale na pewno nie działają zgodnie z etyką. „Rząd powinien zabronić takim firmom udzielania kredytów osobom gdzie z góry wiadomo że nie będą mogły ich spłacić na czas bez dodatkowych kar. Takim firmom powinno się również zabronić udzielania kredytów na tak wysoki procent osobom zdesperowanym, które nawet nie patrzą ile dokładnie kredyt będzie ich kosztował. Jest to celowe zadłużanie społeczeństwa, którego pieniądze pozostają w rękach prywatnych firm żerujących na ich niedoli” – mówi rzecznik OFT.

Zastrzeżenia dotyczą także bardzo agresywnych i niestandardowych praktyk podczas windykacji zadłużeń od osób mających problemy ze spłatą. Podejrzanych praktyk dopatrzono się również w sposobie i formie reklamy firm Pay Day Loan, które często wprowadzają klientów w błąd. Aby przekonać się chociażby o samych stawkach procentowych kredytodawców wystarczy poszperać na Google. My sprawdziliśmy i wygląda to nieciekawie. Na przykład w firmie QuicQuid pożyczając 1200 funtów na 10 miesięcy spłacamy 2831 funtów. Oprocentowanie tutaj wynosi 300 procent w skali roku. Są też i takie gdzie oferują kredyty na kilka tysięcy procent. K.S.

www.naszestrony.co.uk

- Spacerując przez miasto zauważyłem szereg sklepów polskich, które nie wiadomo czy są otwarte czy zamknięte ze względu na ich zewnętrzny wygląd” powiedział przewodniczący rady miasta Spalding, George Aley, który wypowiedział się na temat zaklejonych witryn sklepowe. Reklamy i ogłoszenia zasłaniają całe witryny sklepowe. Przez szyby nic nie widać. Niektóre witryny sklepowe są całkowicie zastawione półkami sklepowymi. Inne sklepy nawet nie podnoszą rolet antywłamaniowych tylko otwierają drzwi. Radni na posiedzeniu rady miasta poruszyli ten temat szukając odpowiedniego rozwiązania. Na spotkaniu padały przychylne polskim sklepom komentarze. - „Spróbowałam polskiego chleba i muszę powiedzieć, że jest pyszny. Myślę, że polskie sklepy mają do zaoferowania wiele smacznych i unikatowych na brytyjskim rynku produktów” - stwierdziła radna Christine Lawton. - ”Wielu właścicieli polskich sklepów dokonuje nielegalnych przeróbek budynków i instalacji gazowych czy też elektrycznych. Przerabiają sklepy aby zmieścić w nich jak najwięcej towarów. Oni wcale nie zamierzają zmienić swojego postępowania ponieważ i tak

zarabiają. Mają już stałych klientów i to nie zależnie czy roleta jest podniesiona czy nie. Ich klienci wiedzą, że i tak ten sklep jest otwarty” - powiedział inny radny. Radni mogliby prawnie zmusić właścicieli sklepów do zmiany ich wyglądów zewnętrznych ale nie chcą iść tą drogą. Rada miasta jednogłośnie stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem będzie organizacja spotkania ze wszystkimi właścicielami polskich sklepów. Można by wtedy wyjaśnić sobie kilka kluczowych spraw i dojść do porozumienia, które będzie satysfakcjonujące dla radnych, właścicieli sklepów i oczywiście wyglądu zewnętrznego centrum Spalding ponieważ o to się tu rozchodzi. W celu organizacji spotkania, zaproponowano współpracę z polską organizacją Lined2Gether. Organizacja ta powstała w maju tego roku i jej głównym celem jest integracja Brytyjczyków z lokalną Polonią. Radni ze Spalding jak widać nie chcą naciskać na właścicieli polskich sklepów, a raczej liczą na owocną współpracę i rzeczową rozmowę. Niegdyś witryna sklepowa była wizytówką sklepu, bo pokazywała to co jest obecnie w sprzedaży. Dziś zatraciła się jednak jej podstawowa funkcja. K.S.


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Dotychczasowy budżet 1.1 mln funtów uszczuplony zostanie do 600 tysięcy więc ...

W skrócie: Za przyczynę śmierci uznano samobójstwo!

Rada miasta zapowiedziała Ceniony Profesor

że ma mało kasy na autobusy! skoczył z dachu ... peterborough W urzędzie w Peterborough odbyło się posiedzenie rady miasta, na którym dyskutowano planowane cięcia w transporcie publicznym. Plany zawierają niemalże 50 procentowe cięcia budżetu w tym sektorze. Jest więc nad czym dyskutować. Temat ten poruszono już w zeszłym roku podczas planowania budżetu miasta na rok 2013/2014. Lato w pełni, a radnym zebrało się na wdrożenie omawianego planu w życie. Część radnych ma co do tego pomysłu przeróżne obiekcje i powątpiewania. Budżet przeznaczony na transport publiczny ma zostać zredukowany z 1.1 miliona funtów do 600 tysięcy. Oznacza to, że niektóre linie autobusowe zostaną całkowicie lub częściowo zlikwidowane. Propozycja cięć budżetowych zawiera głównie likwidację połączeń autobusowych pomiędzy Peterborough i 10 okolicznymi wsiami. Zagrozone są połączenia z następującymi miejscowościami: Milking Nook, Newborough, Maxey, Etton, Ashton, Ufford, Thornhaugh, Wothorpe i Marholm. Likwida-

cambridge

cja połączeń ma także dotyczyć dzielnicy Fengate. Według planów w większości tych lokalizacji autobusy nie będą tam docierać. Nie można jednak powiedzieć, że nikt tymi liniami nie jeździ. Tylko w ciągu 2012 roku z planowanych do likwidacji serwisów skorzystało aż 360 tysięcy pasażerów. Dlatego niektórzy radni uważają, że oszczędności trzeba poszukać gdzieś indziej lub też obecny projekt cięć budżetowych zmodernizować. Na przykład na spotkaniu padł pomysł redukcji kursów autobusów w ww. lokalizacje. Autobusy miałyby tam docierać rano, po południu i wieczorem,

tak by dzieci miały jak dotrzeć do szkoły, a pracownicy okolicznych fabryk i farm do pracy. Podobno brane jest tez inne dość nietypowe rozwiązanie. Jeden z radnych chciałby wdrożyć usługę „autobus na zawołanie”. Polegałoby to na tym, że mieszkańcy wiosek dzwoniliby po autobus wtedy kiedy go potrzebują. Kierowca wtedy miałby zabierać pasażerów w dogodne dla nich miejsca. Pomysł wydaje się być mało rentownym rozwiązaniem, ale wiemy, że jest przedmiotem żywej dyskusji rady miasta w tej sprawie. K.S.

Trwają poszukiwania groźnego przestępcy, który ukrywa się w okolicy Wellingborough

policja wciąż Poszukuje napastnika z nożem

wellingbor’ugh

Policja z Wellingborough poszukuje 38 letniego Mlemiy Kayani, który podejrzany jest o kilkukrotne dźgnięcie przechodnia w centrum miasta. Poszukiwany prawdopodobnie ukrywa się gdzieś na terenie Wellingborough lub w okolicznych miejscowościach. Do incydentu z poszukiwanym w roli głównej doszło w piątek 28 czerwca we wczesnych godzinach rannych przy budynku Diana House w pobliżu Queensway. Kayani kilkukrotnie dźgnął innego mężczyznę i następnie zbiegł z miejsca zdarzenia. Jego ofiara z poważnymi ranami od noża przebywa obecnie w szpitalu w Coventry. Jego życiu już nie zagraża niebezpieczeństwo. Poszukiwany jest dobrze znany lokalnej

Profesor prawa podatkowego popełnił samobójstwo skacząc z dachu budynku wydziału prawa Uniwersytetu w Cambridge. Do tragedii tej doszło 30 czerwca w godzinach wieczornych. 72 letni Prof John Tiley wyszedł z domu do kościoła, by obejrzeć przedstawienie teatralne. Niestety nie dotarł tam gdzie planował. Jego ciało znaleziono 2 godziny później leżące przy budynku uniwersytetu. Jak ustalili śledczy profesor wszedł na dach budynku i skoczył z niego. Rodzina zmarłego jest w szoku tym bardziej, że profesor nie wykazywał żadnych objawów depresji czy też przygnębienia. Niczego dziwnego nie zauważono w jego zachowaniu w ostatnich miesiącach. Samobójstwo zszokowało jego rodzinę i znajomych. Prof John Tiley był emerytowanym

W skrócie: Właściciel sklepu ukarany grzywną £3620!

sprzedawał podróby na lincolnie peterborough

Właściciel sklepu z telefonami komórkowymi Millfield Mobile Communications został skazany za sprzedaż podrobionych, bardzo popularnych produktów elektronicznych. Imran Ali Khan został ukarany przez sąd w Peterborough grzywną w wysokości 3620 funtów. policji. Często przedstawia się nie znajomym jako Lem. Ma około 182 cm wzrostu i jest średniej budowy. Policja prosi aby w przypadku zauważenia poszukiwanego, nie podchodzić do niego ponieważ może być uzbrojony i niebezpieczny. W takiej sytuacji

zaleca się niezwłoczne powiadomienie policji pod numerem 101 lub anonimowo dzwoniąc do Crimestoppers pod numer 0800 555 111. Pamiętaj, że linia Crimestoppers chroni Ciebie i pomaga w ujęciu przestępców. Will O. www.naszestrony.co.uk

profesorem prawa podatkowego. Wielokrotnie nagradzanym i uznawanym za jednego z najlepszych specjalistów tej gałęzi prawa w Wielkiej Brytanii. Rodzina i przyjaciele opisują go jako zawsze wesołego i pogodnego człowieka. Był kochającym mężem, ojcem i dziadkiem. Jego żona nie potrafi zrozumieć dlaczego to zrobił. - „4 lipca mieliśmy mieć 49 rocznicę ślubu. To było 49 przepięknych i pełnych miłości lat. John uwielbiał pracować na uniwersytecie. Dlatego gdy przeszedł na emeryturę postanowił wynająć tam swoje biuro. On kochał ten nowy budynek wydziału prawa. Sam był zaangażowany w jego budowę. Nazywał go My Baby. Nie wiem dlaczego z niego skoczył skoro go tak kochał” - mówi żona profesora. Policja oficjalnie zamknęła śledztwo w tej sprawie uznając samobójstwo jako przyczynę śmierci profesora. Will O.

Według oficerów Trading Standards mężczyzna ten sprzedawał podrobione słuchawki do telefonów firmy Beats, które cieszą się dużą popularnością. Dodatkowo podczas nalotu policji na jego sklep mieszczący się przy lincoln Road w Peterborough odkryto

różne gadżety do komórek z podrobionymi emblematami popularnych klubów piłkarskich. Wszystkie podróbki sprzedawał w bardzo niskich cenach, co mogło świadczyć o ich niskiej jakości. Mężczyzna wpadł po serii zgłoszeń swoich klientów do Trading Standards. Klienci głównie narzekali na słabą jakość dźwięku w słuchawkach i brak opcji dokonania reklamacji. Właściciel sklepu przyznał się do winy otrzymując wysoką grzywnę. Oficerowie TS po odkryciu tego procederu przeprowadzili kontrolę we wszystkich sklepach tej branży w Peterborough. W żadnym z nich nie wykryto jakichkolwiek podrobionych towarów. Will O.


11

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Po 7 miesiącach śledztwa zatrzymano 6 mężczyzn w wieku od 20 do 35 lat.

14 letniej Kallie Jefferson nie widziano od dwóch tygodni!

ARESZTOWANO PODEJRZANYCH POSZUKIWANIA O ZABÓJSTWO DAVIDA ROSSA NASTOLATKI

Z BEDFORD

CORBY Po siedmiu miesiącach śledztwa w sprawie morderstwa Davida Rossa, właściciela nowego klubu Rubix w Corby są konkretne postępy. 3 lipca policja aresztowała na terenie Corby aż 6 mężczyzn podejrzanych o dokonanie tej zbrodni. Wszyscy obecnie przesłuchiwani są w tej sprawie w areszcie. Jest to bardzo duży przełom w tej sprawie, ponieważ przez ostatnie 7 miesięcy policja ze swoim dochodzeniem stała praktycznie w miejscu. Aresztowane osoby to mężczyźni w wieku od 20 do 35 lat. Nalotów na ich domy dokonano o 7 rano. Aresztowania miały miejsce przy Studfall Avenue, Leighton Road, Rockingham Road, Chelveston Drive, Lynton Grove i Fotheringhay Road. Policja jest przekonana, że aresztowani posiadają kluczowe informacje odnośnie okoliczności śmierci Davida Rossa. Niewykluczone są dalsze aresztowania.

Śledczym udało się również ustalić bardzo istotny fakt. Trzy dni przed śmiercią Davida ktoś włamał się do jego domu. Przez większość czasu prowadzacy śledztwo policjanci byli przekonani, że włamanie miało tło rabunkowe. Nowe informacje i wątki w dochodzeniu dowodzą jednak, że włamania dokonano w celu późniejszego zamordowania właściciela klubu. Dlatego też David po włamaniu postanowił

wynająć pokój w pensjonacie na obrzeżach miasta. Nikomu nie chciał wówczas zdradzić gdzie się zatrzymał i dlaczego nie mieszka we własnym domu. Ewidentnie bał się kogoś, kto może zrobić mu krzywdę. Policja nadal przyjmuje informacje od ewentualnych świadków tego morderstwa lub wątków z nim powiązanych. Więcej informacji w tej sprawie już wkrótce. K.S.

Służby planują współpracę, by wydajniej walczyć z przestępczością w mieście!

POD JEDNYM DACHEM POD DACHEM KOMENDY

KETTERING Policja, straż pożarna, rada miasta, Crime Reduction Initiative, Trading Standards i grupy organizacji wolontaryjnych będą dzielić nie tylko wspólny budynek. Otwarcie nowego centrum na posterunku policji w Kettering - to nowa inicjatywa na rzecz ścisłej współpracy tych organizacji. Od teraz będą dzielić się informacjami, by działać bardziej efektywnie. Informacje dotyczyć będą konkretnych sytuacji i osób co w przekonaniu policji przyczyni się do walki z przestępczością u źródła. Centrum skupiające pod jednym dachem kilka organizacji i instytucji będzie pełnić rolę pre-

wencyjną. Walka z zagrożeniami i przestępczością odbywać się będzie przez usuwanie ich przyczyn. W dalszym ciągu zbyt wiele przestępstw popełnianych jest nieświadomie z powodu braku znajomości prawa bądź funkcjo-

nowania tutejszych urzędów i instytucji. Dowódcy lokalnej policji są przekonani o tym, że można temu zapobiec, a na wspólnym centrum skorzystają wszyscy, również mieszkańcy Kettering. J.O.

www.naszestrony.co.uk

BEDFORD Od dwóch tygodni policja z Bedford poszukuje 14 letniej Kallie Jefferson, która najprawdopodobniej uciekła z domu. W ciągu ostatnich dni podobno widziano ją w różnych częściach miasta, ale policji nie udało się tego potwierdzić. Bedfordshire Police prosi każdego kto widział tą dziewczynę o kontakt. Z prośbą o apel do mieszkańców Bedford i okolicy, a także o pomoc w poszukiwaniu wystąpiła rodzina, która chce zaginioną niezwłocznie odnaleźć. Celem jest potwierdzenie, że jest cała i

zdrowa. Są bowiem uzasadnione obawy, że Kellie wpadła w złe towarzystwo, które negatywnie nastawia ją do swoich bliskich. Dziewczyna od czasu zniknięcia nie pojawiła się w szkole. Nie widziano jej też w miejscach, w których zazwyczaj spędzała czas ze znajomymi. Podobno zauważono ją w ciągu ostatnich kilku dni w okolicach Queen’s Drive i Putnoe. Osoby, które pomagają jej w ukrywaniu się przed prawnymi opiekunami i policją mogą zostać oskarżone i osądzone w sądzie. Informacje na temat zaginionej nastolatki przyjmowane są pod numerem 101. Will O.


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Rozbito obóz nielegalnych imigrantów, którym zaproponowano bilety na samolot!

Rumuńskie miasteczko na klubowym boisku uk/londyn Od blisko 2,5 roku grupa licząca około 70 Rumunów okupowało opuszczone boisku klubu Hendon FC w północnym Londynie. W tym czasie zdążyli zbudować tam kilkadziesiąt prowizorycznych domków o wyglądzie szałasów, w których na co dzień mieszkali. Pod koniec czerwca policja w końcu wkroczyła na teren klubu piłkarskiego i zlikwidowała rumuńskie obozowisko. Nalot przeprowadzono około 5 rano, tak by zatrzymać wszystkich zanim wyjdą w miasto w poszukiwaniu zajęcia na nadchodzący dzień. W sumie zatrzymano 68 osób. Okazało się, że tylko dwie z nich mogą legalnie pracować i przebywać na terenie UK. Większość z nich to ludzie z bogatą przestępczością kryminalną i w wywiadzie dla Daily Mail wcale tego nie ukrywali. Oficerowie Home Office wszystkim zatrzymanym z pomocą policji przewieźli zatrzymanych na lotnisko, skąd następnego dnia odlecieli do Rumuni. Z tej niezwykle promocyjnej oferty darmowego przelotu skorzystało tylko 15 osób. Resztę policja niestety musiała wypuścić na wolność. Każdy z nich otrzymał nakaz opuszczenia terytorium UK do 30 dni. Decyzje tą skrytykowali okoliczni mieszkańcy, którzy twierdzą iż odnalezienie tych osób po okresie 30 dni będzie praktycznie niemożliwe, a na pewno kosztowne. Szacuje się, że policja wraz z Home Office na odnalezienie tylko jednej osoby może wydać nawet 15 tysięcy funtów i to wszystko z kieszeni podatnika. Darmowe loty także były finansowane z budżetu miasta. Ich koszt wycenia się na 50 funtów od osoby. I w taki oto sposób 53 Rumunów rozbiegło się po Londynie w poszukiwaniu miejsca do spania i pracy. Ich prowizoryczne domki już zostały zniszczone przez pracowników komunalnych. Szałasy te zrobione były z odpadów budowlanych i śmieci. Do ich budowy użyto starych desek, folii, reklamówek i starych ubrań. Na terenie obozowiska nie było żadnego dostępu do wody, prądu i toalet. Koczujący nie mieli również dostępu do pomocy medycznej, dlatego leczyli się sami, głównie domowymi meto-

dami. Rumuni mieszkali w takich warunkach przez 2,5 roku i nie wyglądało jakby planowali przeprowadzkę do normalnych domów. Codziennie rano wychodzili na Londyńskie ulice w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy, przynajmniej na kilka godzin. Kiedy nie znaleźli zatrudnienia, najzwyklej w świeci, w biały dzień okradali przechodniów, żebrali lub włamywali się do domów okolicznych mieszkańców. Ich ofiarami byli również właściciele lombardów i punktów skupu biżuterii. Otwarcie przyznawali, że najbezpieczniej i najłatwiej skradzione rzeczy było im sprzedać na ulicy.

Rumuni trudnili się również sprzedażą odzieży, którą kradli ze śmietników w punktach recyklingu. Ubrania te czyścili i następnie sprzedawali na ulicach. To czego nie udało się im sprzedać sami później nosili. Rzecznik policji po przeprowadzonym nalocie nie krył zadowolenia z udanej akcji. Wychwalał funkcjonariuszy i ubolewał nad problemem bezdomnych imigrantów. Jednak na pytanie dziennikarza Daily Mail „W jaki sposób chcecie namierzyć te 53 osoby po upływie 30 dni?” nie wiedział co powiedzieć i pozostawił to pytanie bez komentarza. K.S.

www.naszestrony.co.uk

13

Tego lata

Central Park: Zakaz jedzenia picia i nurkowania w brodziku

peterborough Przy popularnym w ciepłe, słoneczne dni brodziku w Central Parku w Peterborough postawiono tablicę pełną zakazów. Nie dozwolone jest między innymi spożywanie żywności i picie napojów w pobliżu basenu. Nowe zasady korzystania z brodziku w miejskim parku zostały wprowadzone po zeszłorocznym jego zamknięciu. Powodem tej decyzji było wykrycie infekcji wirusowych wywołanych przez norowirusy. O ile podjęte działania mające na celu utrzymanie czystości wody i terenu wokół brodzika są jak najbardziej zrozumiałe, o tyle radnych zdziwił fakt umieszczenia ławek i koszy na śmieci w bezpośrednim ich pobliżu. Z jednej strony zakazuje się spożywania żywności

i napoi, a z drugiej strony stawia się ławeczki ze stolikami zachęcające do piknikowania. Działania Enterprise Peterborough odpowiedzialnego za miejską przestrzeń publiczną są ze sobą sprzeczne, mówią radni. Niektórych zdziwił również rozmiar tablicy. Jak zauważył radny John Shearman tablica swoim rozmiarem przekracza niektóre znaki na autostradach. Dziwić mogą również niektóre stwierdzenia na niej zapisane. Jak choćby to, że woda w brodziku jest płytka i nie nadaje się do pływania czy nurkowania. Do innych zasad korzystania z brodzika należą między innymi obowiązek zakładania niemowlętom i małym dzieciom pieluszek do pływania, a także zakaz korzystania z basenu gdy opiekun lub dziecko źle się czuło w ciągu wcześniejszych 48 godzin. J.O.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Organizator protestów anty imigracyjnych w sądzie!

dean everitt w sądzie: agitował dla ukip wytykając imigrantów

„Od roku prosimy o naprawę cieknących kranów ...” - opowiada Elżbieta z Peterborough!

wilgoć, grzyb, astma ... Przestali płacić czynsz!

peterborough Zaczęło się od cieknącego dachu i niesprawnej instalacji wodociągowej. Wilgoć wszelkimi możliwymi sposobami zaczęła wdzierać się do mieszkania. Kumulacja pary wodnej w połączeniu z pokojową temperaturą sprzyjała z czasem rozwojowi pleśni na ścianach. Rodzina Bachanek z Peterborough ze swoimi problemami alarmowała Landlorda, z dzieckiem chodzili lekarza, a w ostateczności przestali płacić czynsz i poszli z agencją najmu do sądu!

boston 44 letni Dean Everitt organizator trzech ostatnich strajków antyimigracyjnych na terenie wschodniej Anglii wylądował w sądzie. Zarzuty jakie mu postawiła prokuratura w Bostonie prawie niczym nie odbiegają od zarzutów rzucanych przez niego samego na imigrantów. Everitt’a oskarżono o dotkliwe pobicie i uszkodzenie mienia, a dokładniej bramy wjazdowej do ogrodu przy Parthian Avenue. Jego sprawa sądowa w Boston

Magistrates Court, którą zaplanowano na 3 lipca niestety się nie odbyła. Sprawę odroczono z powodu nieobecności dwóch głównych świadków, którzy nie mogli stawić się w sądzie tego dnia. Powodem okazał się brak możliwości zostawienia dzieci na cały dzień ponieważ rozprawę przewidziano na kilka długich godzin. Everitt utrzymuje, że jest nie winny zarzucanych mu czynów. Od samego rana rozgrzewał ławkę w holu budynku sądu czekając na proces. Sprawę odroczono jednak do listopada bieżącego roku. Krzysztof Szczepaniak

Elżbieta Bachanek do Wielkiej Brytanii przyjechała przed kilkoma laty. Niespełna dwuletnia córeczka uskarżała się już wtedy na trudności z oddychaniem. Oto co jeszcze w Polsce pisał lekarz” „Dziewczynka w wieku 21 mcy została przyjęta do szpitala w drugiej dobie choroby z powodu kaszlu i nasilającej się duszności. Dziecko hospitalizowane z powodu obturacyjnego zapalenia oskrzeli w styczniu br. Przy przyjęciu stan ogólny średnio-ciężki. Badaniem fizykalnym stwierdzono cechy duszności wdechowo wydechowej, wydzielinę śluzową w przewodach nosowych, zaczerwienione gardło, osłuchowo szmer oddechowy pęcherzykowy ściszony, świsty. Wykonane badania laboratoryjne wykazały niskie

www.naszestrony.co.uk

„Sophie za każdym razem gdy trafia do szpitala, spędza tam około tygodnia” - z żalem opowiada Elżbieta Bachanek. parametry stanu zapalnego. Wykluczono radiologiczne zapalenie płuc. Rozpoznano obturacyjne zapalenie oskrzeli. Zastosowano wziewne leki rozszerzające oskrzela, sterydy, początkowo systemowe, a następnie wziewne obserwując poprawę stanu ogólnego, ustąpienie duszności. Dziecko wypisano do domu w stanie ogólnym dobrym z zaleceniami. Zalecenia: Leki: Pulmicort 2x1 ml (0,25) przez 10 dni, Berodual 2x1 ml przez 5 dni. 2. Kontrola w poradni pediatrycznej.” podpisano przez dr. n. med. Marlena Rytlewska ze Szpitala Specjalistycznego Św. Wojciecha w Gdańsku Zaspa. Treść dokumentu z 2012 r. pokazuje, że sprawa już wtedy wyglądała groźnie i nie została zbagatelizowana przez rodziców.

Rodzina szukała w Peterborough zadbanego mieszkania, by nie pogłębiać choroby dziecka. Wydawało się, że to z oferty Letters Home Rentals będzie właściwe. Było jednak zupełnie inaczej. - W sprawie uciążliwej wilgoci interweniowaliśmy w agencji Letters Home Rentals, u której podpisaliśmy umowę najmu. Przestaliśmy płacić czynsz. Sprawa trafiła do sądu. Pierwszą wygraliśmy. Drugą sędzia wstrzymał. Agencja nakazała nam usunięcie grzyba, bo to niby z naszej winy - mówi Elżbieta Bahanek. W tej sprawie zgromadzono ok. 50 stron dokumentów. Interweniująca u nas rodzina poszukuje osób z podobnymi problemami, które wynajmują mieszkanie w tej samej agencji. Adam Andrzejko


15

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Złodziej ukradł walizkę należącą do kabaretu Neonówka. Michał odnalazł ją po 10 m-cach!

Setka fotografii, a na nich ludzie w swej codzienności!

Historia skradzionej walizki! na tych zdjęciach Neonówce nie było do śmiechu! Migracja nie

jedno ma imię

z życia kabaretu Radek, Michał i Roman, czyli kabaret Neonówka - to grupa kabaretowa, która w ciągu ostatniego roku dwukrotnie przylatywała do Wielkiej Brytanii. W kwietniu tego roku odwiedzili Anglię m.in.: Peterborough, a pół roku wcześniej Irlandię, gdzie w tajemniczych okolicznościach zaginęła im walizka z setką płyt DVD dla wytrwałych fanów. Ku zdziwieniu zespołu walizka odnalazła się kilka dni temu. Przed pamiętnym występem w Peterborough, kabaret Neonówka trzykrotnie wychodził na scenę w Irlandii. Oklaskiwano ich kolejno w Galway, w Dubline i w Limerick. Niestety wylot z Polski, jak i powitanie w Irlandii okupione było utratą paszportu i walizki. Zespół został dwukrotnie okradziony. O ile udało się i to bardzo szybko uzyskać w urzędzie dokument zastępczy, o tyle ze stratą walizki pełnej materiałów promocyjnych Neonówka musiała się po prostu pogodzić. Jak mówi zespół „organizatorzy wyrywali sobie włosy z głowy”, bo paszport zginął kilka dni przed występem w Irlandii. Udało się go jednak wyrobić ponownie. Dzięki uprzejmym urzędnikom było to możliwe na 48 h przed wylotem. Wrocławianie wsiedli więc do samolotu w komplecie. Po wylądowaniu w Galway zespół udał się do hotelu. Sprzęt niezbędny do występów, oraz rekwizyty dojechały drogą lądową. Na miejscu pod hotelem ktoś wziął ich walizkę. W środku znajdowały się pamiątkowe płyty dla fanów. Kradzież została zgłoszona lokalnej policji. Sprawdzano też monitoring. Na próżno. Zespół podczas 5 dni pobytu w Irlandii, trzykrotnie wystąpił wyśmienicie bawiąc Polonię. Niestety nie było prezentów. Po kilkudniowej

wizycie w Irlandii zaplanowanym lotem troje, nieco zmęczonych i zasmuconych Wrocławian wróciło do Polski. Dziś, po 10 miesiącach, niespodziewanie odezwał się do nich Michał Błagowiecki mieszkający w Galway od 7 lat. Pochodzący z Tarnowa Polak, pracuje na co dzień w firmie zajmującej się ogólnymi naprawami. Podczas jednego ze zleceń Michał miał dokonać kilku napraw w domu, w którym w czasie roku akademickiego mieszkali studenci. Jak mówi - jest po nich co naprawiać. W jednym z pokoi znalazł walizkę, a w niej dziwną zawartość. Kilkanaście płyt kabaretu Neonówka, z których część była mocno zniszczona. Wpierw pomyślał, że mieszkali tu Polacy, którzy zapewne handlowali płytami. Później w Internecie odnalazł informację, że kabaret Neonówka występujący w Galway został okradziony. Postanowił, że zadzwoni. Telefon odebrał Radek Bielecki, ten z brodą. Kiedy padły słowa „mam waszą walizkę” w słuchawce zapanowała cisza. To był moment zdziwienia i konsternacji. Po krótkiej chwili, rozmówcy dogadali się i ze strony Radka padły szczere słowa podziękowań. Zdjęcie przesłane mejlem potwierdziło przypuszczenia.

Tak, to ta sama walizka co zaginęła w Galway – potwierdzili Wrocławianie. W środku znajdował się jeszcze zasilacz do laptopa, maść ketonal i aerozol do nosa, ale po terminie, więc wylądował w koszu. Michał spakował już wszystko co nadaje się do przesłania do Polski. Neonówka obiecała odwdzięczyć się za ten gest. W ten sposób powstała „Historia zagubionej walizki”. Czy stanie się ona kanwą kolejnego skeczu? Tego nie wiadomo, ale jedno jest pewne: kiedy walizka zginęła nikomu nie było do śmiechu! Adam Andrzejko

wystawa Migracja do Wielkiej Brytanii i w kierunku przeciwnym, stała się tematem poruszającej wystawy fotografii w Hackney Museum we wschodnim Londynie, którą można oglądać od 11 czerwca. W 100 fotografiach przedstawiona została historia migracji z ostatniego stulecia. Zdjęcia wykonane zostały zarówno przez profesjonalistów jak i amatorów fotografii, których pochodzenie odzwierciedla różnorodność galerii. Galerię zdjęć zorganizowaną wspólnie przez Hackney Museum i Migration Museum Project zobaczyć będzie można do 31 sierpnia.

www.naszestrony.co.uk

Wystawa zatytułowana „100 Images of Migration” przedstawia szeroką gamę ludzi z całej Wielkiej Brytanii. Fotografie ukazują ich zmagania dnia codziennego, szukanie pracy, wykształcenia, schronienia i lepszego życia a także tych szykujących się do wyjazdu z Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu swojego miejsca na Ziemi. Wystawa ma do odegrania kluczową rolę w poszerzeniu wiedzy na temat odmiennych społeczności, które tworzą Wielką Brytanię. Podejmowanie takich działań jest istotne szczególnie w czasach anty-imigracyjnej retoryki. Fotografie zostały zamieszczone również na stronie www.migrationmuseum.org. J.O.


18

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pracownicy centrum recyklingu i ich niecodzienne odkrycie!

Firmy zamiast gwarancji naprawy i wymiany telefonów oferują stek prawdziwych bzdur!

Bomba z II wś w centrum recyklingu

Ubezpieczenia telefonów komórkowych - przekręt?

march

W Wielkiej Brytanii kolejny sektor finansowy jest objęty licznymi kontrolami Financial Conduct Authority (FCA). Po krótkim dochodzeniu FCA wśród firm ubezpieczeniowych, które głównie zajmują się ubezpieczeniami telefonów komórkowych wykryto kolejne przekręty. Jak się okazuje prawie wszystkie firmy tej branży oszukują lub celowo wprowadzają w błąd swoich klientów.

W środę 26 czerwca około godziny 15:30 do centrum recyklingu w March wezwani zostali saperzy. Personel zakładu dokonał niezwykłego odkrycia. Pracownicy w trakcie sortowania odpadów znaleźli bombę. Centrum zostało zamknięte. Wezwano saperów. Po tego typu zgłoszeniu już po chwili na miejscu pojawiła się policja oraz 5131 eskadra z bazy lotniczej RAF Wittering. Na szczęście urządzenie wyglądające jak wciąż groźny materiał wybuchowy nie był aktywny. Bomba została zabrana przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Uważa się, że była to bomba z II wojny światowej używana do szkolenia załogi samolotu w zakresie poprawnego zrzucania bomb. Pracownicy centrum recyklingu zrobili to co powinien zrobić każ-

dy, kto znajdzie się w podobnej sytuacji. W przypadku znalezienia podejrzanego urządzenia nie wolno go dotykać, należy oddalić się na bezpieczną odległość i zadzwonić na numer alarmowy 999 – przypomina rzecznik policji. Na szczęście okazało się, że w tym przypadku nie było żadnego zagrożenia. Reakcja za to była na medal! J.O.

Do miasta zbliża się mega pingpongowe szaleństwo.

Ping! Już od lipca w Kettering ...

kettering Stoły do gry w tenisa stołowego zostaną postawione dosłownie wszędzie w mieście Kettering. Przy zabytkach, otwartych przestrzeniach miejskich, parkach oraz wszędzie tam gdzie będzie się coś działo. To nie żart! Miłośnicy tego sportu od połowy lipca aż do września w każdej chwili będą mogli przyjść i zagrać mecz na jednym ze stołów rozstawionych w mieście. Nie ważne

tele-prawo

Niejasno skonstruowane umowy i interpretowanie ich na swój sposób - to codzienność w takich firmach. Coraz trudniej jest ubiegać się o odszkodowanie w związku z zagubieniem czy też uszkodzeniem telefonu komórkowego. Wszystko to dlatego, że klient myśli, iż podpisuje coś co w przyszłości okazuje się zupełnie czymś odwrotnym. Przykład? Większość tego typu firm reklamuje się tymi słowami: „jeśli zgubisz, zepsujesz, uszkodzisz telefon to my Ci go naprawimy lub przyślemy nowy”. Nie do końca jest to prawdą. Dobrym przykładem jest sytuacja Brytyjki, która opuszczając pokój hotelowy gdzieś we Włoszech zostawiła w nim swój telefon. Po powrocie do UK kobieta zadzwoniła do swojej ubezpieczalni zgłosić zaginięcie. Na infolinii powiedziano jej, że z momentem wymeldowania się z

czy dopiero uczysz się grać czy jesteś doświadczonym tenisistą stołowym. Przyjdź, zagraj i spędź aktywnie czas na wolnym powietrzu. Jeśli nie masz własnych paletek i piłki nie musisz się o nic martwić, wszystko co niezbędne znajduje się na miejscu. Program o nazwie Ping! wprowadzony został przez Northamptonshire Sport przy współpracy z Kettering Table Tennis League a także urzędu miejskiego Kettering. Wsparcie finansowe nadeszło ze strony National Lottery. J.O. www.naszestrony.co.uk

hotelu jej pokój stał się miejscem publicznym i powinna z tym problemem zgłosić się do zarządcy hotelu. To jest jeden kilku tysięcy przykładów. Analizując warunki umów owych firm i firemek rzeczywiście trzeba stwierdzić, że są one niejasno opisane. Okazuje się, że jeżeli zgubimy telefon w taksówce czy choćby w zakładzie pracy, to nie dostaniemy żadnego odszkodowania ponieważ nie są to miejsca prywatne, a publiczne. I tu tkwi cała niejasność. Centrum miasta to miejsce publiczne, a jednak jeżeli zgubimy tam telefon to powinniśmy otrzymać odszkodowanie. Natomiast miejsce pracy, na przykład magazyn gdzie pracuje dużo osób już niepodległa ubezpieczeniowi. Według jednej z firm takie miejsce to zbiorowisko różnych i nieznajomych osób co jest równe z potencjalnie niebezpiecznym miejscem jeśli chodzi o utratę telefonu. To samo tyczy się taksówek. I można tak w kółko i bez końca. Powyższe przykłady oczywiście nie są zawarte w umowach firm ubezpieczeniowych, by nie zniechęcić klientów. Napisane jest w nich tylko o miejscach prywatnych i publicznych ale nie napisano nic o wyjątkach jak miejsce pracy czy taksówki. Nic nie zostało tam również sprecyzowane i to wszystko po to aby nie uznać odszkodowania. W przyszłym miesiącu jedna z największych firm ubezpieczeniowych zostanie ukarana bardzo wysoką grzywną

właśnie za takie postępowanie wobec swoich klientów. Podczas śledztwa FCA ujawniono, że ta firma której nazwa jeszcze nie może być ujawniona - w roku 2012 odrzuciła aż 71 procent podań o odszkodowanie. Kolejne bliźniacze firmy w tym samym czasie odrzuciły 41,35,36 procent takich podań i też zostaną za to ukarane. Ich klienci zostali ewidentnie wprowadzeni w błąd podczas podpisywania umowy lub nie wytłumaczono im jej szczegółów. Już w sierpniu dowiemy się, które firmy stosują na co dzień powyższe przekręty. Na zakończenie warto dodać, że według wielu specjalistów finansowych tego typu firmy ubezpieczeniowe należą do pierwszej TOP 10 list bezużytecznych produktów finansowych. Krzysztof Szczepaniak


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Nie mogła znaleźć odpowiednich materiałów dydaktycznych. Sama je więc przygotowała!

W ramach wymiany odwiedzili brytyjską szkołę!

Litewsko-angielskie książki polscy nauczyciele z wizytą ... w szkole pomogą w nauce wisbech Nauczycielka z Wisbech wydała własne dwujęzyczne książki, które pomogą litewskim uczniom w nauce języka angielskiego. W planach autorki pojawiły się również książki po polsku, rosyjsku i łotewsku. Carrie Norman nauczycielka angielskiego, będącego drugim językiem w szkole Peckover School w Wisbech szukała książek, które pomogą jej w nauczaniu litewskich uczniów. Niestety na rynku wydawniczym nie znalazła tego co pomogłoby dzieciom rozpoczynającym naukę bez żadnej lub znikomej znajomości języka angielskiego. To wtedy właśnie nauczycielka wraz ze swoją kuzynką, grafikiem Kate Woods, postanowiły wydać własne książki dla dzieci i rodziców. W tłumaczeniu na język litewski pomogła im asystentka nauczyciela Asta Siskiene. Zaczynając od książek litewsko-angielskich snują plany o przetłumaczeniu ich na trzy kolejne języki w tym polski.

skegness Często dzieci z Europy Wschodniej rozpoczynające szkołę nie mówią wcale lub bardzo słabo w języku angielskim. Książki powstały po to, by pomóc dzieciom i ich rodzicom pokonać barierę językową. Cztery wydane książki są o tematyce: szkoła, rodzina, życie w UK i hobby. Mają one również za zadanie pomóc dzieciom w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. W nauce słówek niezbędnych do codzien-

nego funkcjonowania w szkole pomocne będą cztery kolejne tytuły dotyczące pór roku, żywności, liczb i kolorów. Założone przez kuzynki wydawnictwo Bee Lingual UK przyciągnęło już zainteresowanie księgarni w tym Waterstone’s. Póki co zarówno szkoły jak i rodzice mogą zakupić książki na stronie www.beelingualuk.com. Joanna Owsiana

Tak dobrze im to śpiewanie wychodzi, że kiedy są na scenie to nie chcą z niej schodzić!

Pierwsze sukcesy zespołu „Fantazja” peterborough

Były to bardzo korzystne dla obu stron spostrzeżenia, które posłużą w przyszłości w planowaniu programów edukacyjnych zarówno brytyjskim jak i polskim nauczycielom. - W ramach podobnego projektu byłam w Polsce trzy lata temu, tak więc zrozumiałym jest dla mnie w ramach rewanżu podejmować

Wizyta była równie z okazją, by polscy nauczyciele wskazali na co ich brytyjscy koledzy zwracali uwagę podczas nauki 25 polskich uczniów, którzy uczęszczają do Infant Academy w Skegness. J.O.

dla najmłodszych Pokoloruj ... Kycyki Pony

„Fantazja” to nowy zespół utworzony przy Polskiej Szkole Sobotniej im Mikołaja Kopernika w Peterborough. Choć swoją działalność rozpoczął stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka miesięcy temu, to ma już pierwsze sukcesy na swoim koncie. 15 czerwca dziecięcy zespół muzyczny po raz pierwszy pokazał się szerszej publiczności podczas Wesołego Dnia Polskiego Dziecka w Laxton Hall. Jak na pierwszy publiczny występ zespół „Fantazja” odniósł wielki sukces. Jego członkom udało się zająć czwarte miejsce spośród wielu uczestników konkursu, którzy tłumnie zjechali się z całej Wielkiej Brytanii. Nie trzeba było długo czekać na kolejny występ, który z okazji Dnia Matki i Ojca zorganizowano 22 czerwca. Zarówno mamusie,

Jak twierdzi Sue Roy, dyrektor Skegness Infant Academy, wizyta polskich nauczycieli w brytyjskiej szkole, pozwoliła zaobserwować występujące w praktyce różnice pomiędzy edukacją w obu krajach..

gości - dodała dyrektor szkoły, która nie kryła zadowolenia i chętnie oprowadzała nauczycielki wizytujące szkołę w Skegness. Polscy nauczyciele zaciekawili się sposobem współpracy szkoły z rodzicami w zakresie wspierania edukacji uczniów. Dyrektor zaprezentowała również wizytatorom funkcję szkolnego doradcy, który pośredniczy przy wzajemnej współpracy między różnymi grupami wiekowymi w szkole.

jak i tatusiowie z dumą słuchali recytowanych wierszyków, życzeń i wielu piosenek wykonania młodszych i starszych członków zespołu. „Fantazja” została nagrodzona gromkimi brawami odwdzięczając się publiczności nie jednym bisem. W repertuarze zespołu znajdują się najbardziej znane i lubiane piosenki dla dzieci takie jak „Czarne jagódki” czy „Kundel

bury” i wiele innych. Zespół podzielony jest na dwie grupy wiekowe. Grupą młodszą opiekują się i przygotowują do występów Anna Linczowska i Joanna Bernat. Grupę starszą prowadzi natomiast Bartosz Drzewiecki i Martyna Bilska. To z pewnością dopiero początek historii zespołu „Fantazja”. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów! Joanna Owsiana www.naszestrony.co.uk


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Czy „Mobile by Sainsbury’s” zyska zaufanie klientów?

Sainsbury’s też chce mieć własną sieć komórkową

„Buy a Brick” - z Twoją pomocą można pomóc wielu cierpiącym osobom!

wspomóż szpital „Kup pan cegłę”!

Huntingdon W szpitalu Huntingdon powstaje obecnie przedłużenie części budynku, w którym leczy się chorych na raka. Dobudówka jest niezwykle potrzebna, by szpital mógł obsłużyć wszystkich potrzebujących. Krótko mówiąc Hinchingbrooke Hospital, a raczej oddział w którym leczy się pacjentów chorych na raka jest przepełniony.

sainsbury’s Szef pomarańczowej sieciówki supermarketów ogłosił publicznie plany uruchomienia własnej sieci komórkowej. Mobile by Sainsbury’s, bo tak nazywać się będzie nowa sieć komórkowa wejdzie na rynek jeszcze w tym roku. Trzeci co do wielkości supermarket poszedł w ślady Tesco,

które oferuje usługi telefonii komórkowej już od 2003 roku. Sainsbury’s do tej pory zajmował się jedynie sprzedażą telefonów komórkowych i kart SIM istniejących na rynku sieci. Po decyzji o podjęciu współpracy z Vodafone supermarket będzie mógł stworzyć swoją własną sieć. Szczegóły dotyczące wspólnego przedsięwzięcia w zakresie produktów i cen zostaną ogłoszone jeszcze tego lata. J.O.

Noc z 26 na 27 lipca z pewnościa będzie niezapomniana!

Skate Park otwarty całą noc

corby Adrenaline Alley Skate Park w Corby będzie dostępny dla skaterów przez całą noc. Niestety nie cały czas, a tylko 26 lipca. W tą noc właśnie w Adrenaline Alley Skate Park organizowany będzie event dla skaterów przy udziale sławnego Alexa Coleborna.

Wkrótce może okazać się, że oddział nie będzie mógł obsłużyć wszystkich pacjentów na czas. Właśnie dlatego dobudowywane jest przedłużenie oddziału, ale niestety to kosztuje. Mieszkańcy Huntingdon zorganizowali się i rozpoczęli akcję „Buy a Brick”, która polega na przekazaniu minimum 5 funtów na ten szczytny cel. Oczywiście darczyńcy nie kupują cegły dla siebie którą wezmą ze sobą do domu, a właśnie dla szpitala. Akcję tą prowadzą głównie osoby, które przeżyły walkę z rakiem i wiedzą jak straszna jest ta choroba. Szpital potrzebuje na dokończenie budowy około 800 tysięcy funtów. Suma nie mała ale łatwa do uzbierania. Jeżeli jednak mieszkańcy Huntingdon oraz okolicznych miast wesprą ją przekazując na ten cel 5 funtów. Oczywiście można więcej w zależności od grubości portfela. Jak na razie zapowiada się że wolontariuszom

Alex ma zamiar dać niezły popis na swoim BMX co na pewno przyciągnie do parku ogromna publikę. Chcesz spędzić ta niepowtarzalną noc z piątku na sobotę, trikując z najlepszymi w okolicy ? Zadzwoń pod 01536 202049 i zabukuj wejścówkę. Ceny wahaja się od 5 do 15 funtów. K.S. www.naszestrony.co.uk

uda się dopiąć swego. Wystarczy wejść na stronę www.justgiving. com/woodlandscentre spojrzeć na prawy górny róg. Znajduje się tam licznik ile udało się do tej pory uzbierać i ile osób do tej pory wsparło ta inicjatywę. Można się zdziwić ponieważ jak na razie 17 osób w tym nasza redakcja przekazało pieniądze na ten cel a uzbierano już £12,654.13. W śród darczyńców najwidoczniej znalazło się kilka osób z pokaźniejszą gotówką i chęcią pomocy. Jeżeli wolontariuszom uda się uzbierać 800 tysięcy to imiona i nazwiska darczyńców zostaną wypisane na ogromnym

plakacie który zawiśnie na ścianie budynku. Drukiem plakatu nieodpłatnie zajmie się redakcja gazety Huntingdon Post. Jak złożyć swoją darowiznę? Wystarczy wejść na stronę www.justgiving. com/woodlandscentre i kliknąć na Donate a następnie podążać za wskazówkami. Pieniądze można też przesyłać listownie do Buy a Brick, Karen Pryor, The Woodlands Centre, Hinchingbrooke Park, Huntingdon, Cambridgeshire PE29 6NT. Nie zapomnij dopisać na kartce swojego imienia i nazwiska. Wolontariuszom życzymy powodzenia K.S.


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Krzyżówka Polsko – Angielska Szlifuj język razem z nami!

W celu rozwiązania poniższej krzyżówki należy odgadnąć słowa kryjące się za podanymi hasłami. Autorzy krzyżówki postarali się, by w podczas rozwiązywania używany był na przemian język polski i język angielski. W nawiasach podano ilość liter w poszukiwanym słowie.

www.crossmots.com Poziomo: 1.Senate (5), 4.Umiejętności (6), 8.(Ten) Flats (8) 9.Śliwka (4), 10.Pajęczyna (3), 11.Wybieranie (8), 14.Łucznik (6), 16.Krzyknął (6), 18.Cylinders (8), 20.Dreaming (3), 21.Kiedykolwiek (4), 22.Dodanie (8), 23.Rytm (6), 24.Plemię (5). Down: 1.Nieco (8), 2.Absent (9), 3.Thirds (7), 5.Final (7), 6.Sticky (5), 7.Zamachnął (5), 12.Pancakes (9), 13.Shades (8), 15.(On the) Markets (7), 17.(Many) Labels (7), 18.Okładka (5), 19.Ciężarówka (5).

w obiektywie ...

Już za 2 tygodnie, 19 lipca 2013 r., 80 wydanie gazety!

nasze Strony w East england od 2010r.

www.naszestrony.co.uk


22

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

�irma kusi bonusami, ale szuka na prawdę dużo

WIELKA REKRUTACJA DO WAITROSE

Historia o tym jak oszukana została Polska rodzina!

ODSZKODOWANIE OD LANDLORDA OSZUSTA

PETERBOROUGH Paweł z żoną Alicją i 8 letnią Patrycją zamieszkali w Peterborough. Dwa tygodnie temu wprowadzili się w końcu do normalnego domku na peryferiach miasta. Moment ten poprzedziły szereg trudności i przejścia ze znalezieniem domu. Rodzina wskazuje, że było to w dużej części spowodowane złośliwością poprzedniego landlorda. Oto historia, która spotkać mogła każdego. Wypadło na nich.

REKRUTACJA Nowy oddział Waitrose, który powstaje w Oundle prowadzi rekrutację ponad 140 pracowników. Otwarcie marketu zaplanowano na połowę października i do tego czasu �irma musi znaleźć sporą ilość pracowników. Oferta Waitrose wygląda bardzo obiecująco. Stawki są na przyzwoitym poziomie, a inne pracownicze dodatki uatrakcyjniają ofertę �irmy. Każdy pracownik będzie automatycznie wpisany do członków John Lewis Partnership. Dzięki temu każdy zatrudniony w tej �irmie będzie mógł skorzystać ze zniżek na zakupy, na baseny i inne miejsca rekreacji sportowej oraz naukowej. Dodatkowo każdy

pracownik raz w roku otrzyma premię do wypłaty na zasadzie dzielenia się pro�itami pracodawcy z pracownikami. W zeszłym roku Waitrose w taki sposób wypłacił każdemu zatrudnionemu premię w postaci aż 17 procent rocznej wypłaty. W przeliczeniu wysokość premii równała się z wysokością wynagrodzenia za okres 9 tygodni. Firma poszukuje pracowników na różne stanowiska takie jak asystent sklepowy, magazynier, supervisor, manager oraz sprzątacze i obsługa techniczna obiektu. Oferowane wakaty są na pół i cały etat. Rekrutacja rozpoczęła się już 28 czerwca. Więcej informacji jak i sama aplikacje zgłoszeniowa można znaleźć wchodząc na stronę www. jlpjobs.com Will.O.

DROGA REDAKCJO! Chciałam serdecznie podziękować za pomoc jaką udzieliła mi i mojemu mężowi wasza redakcja podczas trudnych chwil w momencie otwierania naszej �irmy. Zwróciłam się do was po tym jak zauważyłam na waszym portalu pod jednym z artykułów hasło „Myślisz o otwarciu biznesu? Daj nam znać, a my ci pomożemy”. Muszę przyznać, że początkowo z niedowierzaniem do tego podeszłam. Oboje byliśmy przekonani, że to chwyt marketingowy, żeby wyciągnąć od nas kasę. Okazało się zupełnie inaczej. Podczas pierwszego kontaktu z redakcją rozmawialiśmy o wstępnej promocji �irmy. Jednak kilka dni później rozmawialiśmy już nie o promocji, a o ratowaniu �irmy ponieważ nasze sprawy prywatne przybrały nieoczekiwany obrót co wiązało się z zamknięciem �irmy. Redakcja gazety Nasze Strony wyciągnęła do nas pomocną dłoń i wskazała nam drogę wyjścia z tej ciężkiej dla nas sytuacji. Podeszli do naszego problemu z dużym przejęciem i profesjonalizmem. Pan Adam Andrzejko i Pan Krzysztof Szczepaniak zrobili naprawdę dobrą robotę za co serdecznie dziękujemy. Po roku od tej sytuacji nasza �irma świetnie prosperuje i zdobywa klientów nawet z odległych miejscowości. Mimo naszej ciężkiej sytuacji prywatnej i mimo tego, że nas nie znaliście pomogliście nam bardzo i to nieodpłatnie. Jeszcze raz dziękujemy. Monika i Rafał Peterborough

- Zdecydowaliśmy razem z żoną, że nie pozostawimy tej sprawy bez echa, ponieważ to co zrobił jest niedopuszczalne i powinno być karane z całą surowością angielskiego prawa – opowiada Paweł. - My szanujemy prawo w kraju, w którym mieszkamy, to także Hindusi powinni robić to samo. Tym czasem oni czują się zupełnie bezkarni i śmieją się z angielskiego prawa oraz z nas samych. Rodzina uważa, że ich pobyt w Wielkiej Brytanii powinien być traktowany na tych samych prawach co innych osób. Są przecież członkami Unii Europejskiej. Paweł zapowiada, że sprawa prędzej czy później znajdzie �inał w sądzie. Tymczasem w swej opowieści wraca do początku kiedy po raz pierwszy spotkał Landlorda. - Wprowadziliśmy się do p.Singha 17 listopada 2012, Wynajęliśmy od niego domu typu bungalow. Zdecydowaliśmy się po obejrzeniu domu ponieważ wyglądał bardzo dobrze. Był blisko mojej pracy, oraz blisko szkoły Patrycji – mówi dalej. - Porozumieliśmy się co do kwoty czynszu i depozytu, oczywiście miała być umowa, bo byliśmy zdecydowani na dłuższe wynajmowanie tego domu. Problemy zaczęły się jak zwykle po wpłaceniu depozytu. Ciężko się było doprosić o cokolwiek, np.: o wymianę zepsutej kuchenki, no i oczywiście o umowę najmu. Tymczasem Landlord z każdym tygodniem zwlekał z umową. Obiecywał, że będzie za tydzień, za dwa dni, albo jutro, czy też pojutrze. - Czynsz płaciliśmy gotówką co tydzień, tak jak rachunki, które landlord miał na swoje nazwisko. Oczywiście prosiliśmy o założenie oddzielnych liczników. Udało nam się tylko wymusić oddzielny licznik na gaz. Na prąd już się nie doczekaliśmy, wiec co tydzień płaciliśmy www.naszestrony.co.uk

15 funtów opłaty za prąd, 11 funtów za wodę, 4 funty za internet. W kwotę czynszu miał być także wliczony Counsil Tax. Oczywiście nie był. Po 5 miesiącach proszenia się o umowę dotarło do nas, iż dom jest wynajmowany przez Landlorda nielegalnie. Nie odprowadzał od wynajmu podatku, nie płaci łCouncil Taxu, nie wpłacił też naszego depozytu na DPS. Sprawdziliśmy wszystkie konta, zresztą powiedział nam wprost, że „nie musi wpłacać tych pieniędzy nigdzie”. Powiedział też, że nie musi nam dawać żadnego dowodu wpłat – kontynuuje Paweł, który po dziś dzień czuje się wprowadzony w błąd, oszukany i wykorzystany. - Nie było żadnej umowy. Dowiedzieliśmy się, że wynajmuje jeszcze jeden lub dwa inne domy. Zgłosiliśmy sprawę, nie czekając już dłużej w Peterborough City Counsil, ponieważ baliśmy się, że będzie się chciał nas w końcu pozbyć. Tak jak przypuszczaliśmy dom nie był zgłoszony do Counsilu jako wynajmowany. Po interwencji urzędu wręczyliśmy landlordowi „rent book”, na co stwierdzili, że sam ją sobie wydrukowałem, jak również list, w którym Council informował właściciela o jego obowiązkach – kontynuuje nasz rozmówca. - Zostałem pomówiony o fałszowanie dokumentów. W końcu uznali „rent book”, ale przez 5 miesięcy nie mieliśmy żadnego dowodu wpłaty. Kilka dni później znalazła się także umowa, którą miałem podpisać jak najszybciej. Byłem wręcz napastowany żeby podpisać ją bez czytania. Oczywiście Landlord wiedział, że jesteśmy Polakami, ale umowę dostaliśmy tylko po angielsku. (W tym miejscu warto uzupełnić, że Landlord nie ma obowiązku wręczyć wynajmującemu umowy

w innym niż język urzędowy tj.: język angielski. Omówieniem obowiązującego prawa na przykładzie zajmiemy się jednak w dalszej części tekstu.) - Zaraz po podpisaniu umowy, dosłownie minutę po, został mi wręczony list z wypowiedzeniem. To był odzew na zgłoszenie sprawy do urzędu. Warte wspomnienia jest to, iż żona była nękana. Dom był bowiem wystawiony na sprzedaż. Oczywiście nie wiedzieliśmy o tym. Zorientowaliśmy się sami po tym jak kolo domu zaczęli się kręcić jacyś ludzie. Ponadto kiedy ja wychodziłem do pracy, to żona była nachodzona. Właściciel wiedział, że żona nie mówi po angielsku. Zawsze przychodzili wtedy kiedy ja bylem w pracy. Żądali dostępu do domu w celu pokazania go zainteresowanym. Dopiero kiedy poinformowałem ich o tym, że powinienem być o takich wizytach uprzedzony, zaczęli to respektować, choć bardzo niechętnie – mówi dalej Paweł. (...) TO NIE KONIEC HISTORII Jesli chcesz dowiedzieć się jak zakończyła się ta historia - wejdź na stronę www.naszestrony.co.uk i w odszukaj ten artykuł. Nazwaiśmy go tak samo tj.: „Odszkodowanie od Landlorda oszusta”. W Internecie znajdziesz również kilka dodatkowych informacji dotyczących pomysłu utworzenia Stowarzyszenia Lokatorów, którzy wspólnie będą mogli szybciej rozwiązywać podobne problemy, liczyć na podstawie własnych doświadczeń. Partnerem stowarzyszenia będzie biuro Herkules oraz biuro Triada Lex. Adam Andrzejko


23

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pierwsza charytatywna kwesta w mieście pokazała jak przygotowani są organizatorzy!

Komu ością w gardle staje ta impreza?

Sentymentalnej pamiątki pozbyto się przez pomyłkę!

Sprzedali baner przez pomyłkę?

peterborough O planowanej zbiórce wiedzieliśmy zanim piknik charytatywny uzyskał właściwą nazwę. Redakcja gazety zaoferowała swoją pomoc, zaznaczając, iż z uwagi na obecność w gronie organizatorów osób i firm, reprezentujących inną od nas politykę działania, do organizacji imprezy podejdziemy w sposób niezależny od innych. Po uzyskaniu numeru konta beneficjentki umożliwiliśmy dokonywanie wpłat online przez nasz portal z wykorzystaniem mechanizmów Pay Pal. Formularz umieszczony został pod artykułem na temat beneficjentki. Zaoferowana została również deklaracja o gotowości przeznaczenia na cele charytatywne powierzchni reklamowo - ogłoszeniowej w jednym z nadchodzących wydań gazety. Zarezerwowaliśmy powierzchnie gotową do zadruku informacjami na temat planowanej imprezy, na pozdrowienia, na obwieszczenie okolicy o planowanej imprezie. Na tym etapie gotowość wsparcia imprezy była ze strony redakcji pozbawiona jakichkolwiek podejrzeń. Nie inaczej było z chwilą gdy poproszeni zostaliśmy przez beneficjentkę o wyłączenie możliwości dokonywania wpłat online. Podobno jej konto zostało zablokowane i pieniądze - choć pobierane od darczyńców - jej zdaniem trafiały „donikąd”. Mechanizm umożliwiający wpłaty online został więc niezwłocznie wyłączony. Niemalże po godzinie od pierwotnego włączenia. Z chwilą gdy otrzymaliśmy listę firm i osób, które przyłączyły się do wspólnej akcji, redakcja nie zmieniając wcześniejszych deklaracji, czekała w gotowości na rozwój dalszych planów odnośnie nadchodzacej imprezy. Artykuł o beneficjentce wymagającej leczenia i proszącej o pomoc trafił na łamy gazety. Wydrukowany został w widocznym miejscu o priorytetowym znaczeniu tj.: na str.3 (wyd.75 z dnia 10 maja br.). W tym samym miejscu umieściliśmy artykuł o Dniu Dziecka w St.Ives (wyd.76 z dnia 24 maja br.), oraz o akcji zbierania funduszy na piknik dla ministrantów (wyd.77 z dnia 7 czerwca br.) oraz o występie zespołu folklorystycznego „Wiwat” na Chesterton

march Festial (wyd.78 z dnia 21 czerwca br.). Na około 24 godziny przed rozpoczęciem imprezy staraliśmy się uzyskać informacje, których zabrakło na portalach miejskich czy też na plakacie informacyjnym. Poprosiliśmy więc koordynującą akcję pomocy redakcję audycji „Nastroje” o udostępnienie redakcji numeru akcji charytatywnej, nazwę fundacji lub organizacji, która prowadzi zbiórkę, oraz datę i nazwę instytucji, gdzie ją zarejestrowano. Niestety nie uzyskaliśmy żadnej z tych informacji. Więcej w tym temacie powiedział nam rzecznik Charity Commision, który otwarcie wskazał jak powinna wyglądać impreza charytatywna i kto może takie organizować, co jeszcze tego samego dnia podane zostało w artykule pt.: „Jak legalnie zorganizować imprezę charytatywną?”. Po wczorajszym artykule zawrzało w Peterborough. Sympatyzujący z osobą beneficjentki, a nawet ona sama, po części zapewne instruowana przez najbardziej aktywnych przeciwników publikacji gazety Nasze Strony, twierdzi, że gazeta jest nastawiono wrogo do idei pikniku i zbiórki pieniędzy. Otóż jest to informacja mylna i nieprawdziwa, a stwierdzenia tego typu nie mają pokrycia w dotychczasowych czynnościach gazety jakie są udokumentowane zarówno w wersji papierowej gazety jak i na jej portalu. Współorganizatorzy licząc na własną popularność, unikając odpowiedzialności nie podali do wiadomości publicznej kto jest właściwym (głównym) organizatorem imprezy. Nie podano

kto imprezę poprowadzi oraz kto podejmuje się imiennie zbiórki pieniędzy. Wymijające stwierdzenia, że pieniądze będą zbierane w celu „wsparcia osoby potrzebującej” nie są w tym przypadku tym o czym mówił rzecznik Charity Commision. Impreza, mimo szczytnego celu została przeprowadzona w skandaliczny sposób jeśli chodzi o organizację zaplecza oraz doboru mediów, które mimo upływu 24 godzin nie są w stanie powiedzieć ile zebrano pieniędzy. Więcej czasu zajmuje natomiast opluwanie gazety, która nagłaśniając planowaną imprezę zamierzała podpowiedzieć organizatorom jak legalnie ją przeprowadzić. Redakcja gazety nie brała czynnego udziału w imprezie, gdyż pośród osób i firm w niej uczestniczących znalazły się podmioty, o których nie można w sposób jasny i przejrzysty powiedzieć, iż są wolne od podejrzeń o łamanie prawa . Gazeta Nasze Strony pisała o tym w wielu dotychczasowych artykułach. Komisyjne liczenie zgromadzonych środków trwało wg. naszych ustaleń około 4 minut. Zaniepokojenie sposobem zakończenia imprezy wyraziły osoby, które poinformowały o tym fakcie naszą redakcję. Osoby te pragną zachować anonimowość w obawie o ataki ze strony organizatorów imprezy, którzy w wyraźny sposób popełniły szereg zaniedbań. Bez względu na to kto trzymał puszkę, kto uśmiechał się do gości, tego, że była tam okazja na wspaniałą zabawę dla dzieci, okoliczności zakończenia imprezy to największy skandal obyczajowy tego roku w Peterborough. Adam Andrzejko www.naszestrony.co.uk

Sędziwe członkinie Ex-Womens Land Army Anglia prawdopodobnie omyłkowo sprzedały swój baner który ma dla nich ogromna wartość sentymentalna. Teraz starsze panie robią co mogą aby go odzyskać. Niebieski baner z żółtymi napisami, który widnieje na zdjęciu ma około 80 lat. Został zrobiony przez nieżyjącą już członkinie

EWLAA. Baner najprawdopodobniej sprzedała jedna z kobiet na car boot’cie w March. Nie było to zamierzone jak same mówią starsze panie „Baner prawdopodobnie zawieruszył się w samochodzie pomiędzy rzeczami przygotowanymi do sprzedaży w March. Ma on dla nas niezwykłą wartość sentymentalną i pragniemy go odzyskać”. Ktokolwiek kupił ten przedmiot i chciałby go zwrócić może to zrobić kontaktując się z naszą redakcją. J.O.

Polski Ośrodek Naukowy zaprasza ....

Studia w Londynie Rekrutacja rozpoczęta

PON UJ / studia Polski Ośrodek Naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego w Londynie rozpoczął zapisy na studium dziennikarstwa i PR-u, studia magisterskie, podyplomowe i seminarium doktoranckie. Rekrutacja na niestacjonarne studia magisterskie trwać będzie do 17 lipca 2013 roku. Zapisy na studium oraz studia

podyplomowe i seminarium doktoranckie potrwają aż do 30 września 2013r. PON UJ wychodzi z ofertą kształcenia na poziomie wyższym do Polaków mieszkających i pracujących na co dzień w Wielkiej Brytanii. By ułatwić studentom pogodzenie nauki z pracą uczelnia prowadzi naukę niestacjonarną w systemie weekendowym. Więcej informacji znajduje się na stronie www. pon.uj.edu.pl. J.O.


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Oferty PRACY Kontroler jakości Spalding MRN Recruitment Ltd zatrudni kontrolera jakości do pracy w fabryce kwiatów. Doświadczenie w pracy na stanowisku kontrolera jakości mile widziane. Własny transport wymagany. Stawka przekracza najniższą krajową. Kontakt 1775 722332 Kamieniarz Spalding Peopleline Ltd zatrudni doświadczonego kamieniarza do pracy w Spalding. Wymagana karta CSCS i referencje od poprzedniego pracodawcy. Start natychmiastowy. Stawka do negocjacji. Kontakt Laura Tel. 0121 633 0955 lub email: laura.hurren@peopleline.co.uk Pomoc kuchenna Huntingdon Szkoła Kimbolton School zatrudni osobę do pracy w szkolnej stołówce. Doświadczenie nie wymagane. Praca na cały etat. Do obowiązków należeć będzie pomoc w przygotowaniu posiłków, serwowanie posiłków, zmywanie. Stawka £6.25 na okresie próbnym, po trzech miesiącach wzrośnie do £6.60. Kontakt: bursarysec@ kimbolton.cambs.sch.uk

Reach truck driver Corby Brooks and Co Recruitment zatrudni kierowcę wózka widłowego typu reach truck do pracy w Corby. Praca na nocki w godzinach od północy do 6 rano. Praca na sześć tygodni z możliwością przedłużenia. Start natychmiastowy. Stawka £8.13 - £9.50 za godzinę. CV należy wysłać na adres Joel@brooks-recruitment.co.uk Szef kuchni Corby Nowo otwarta restauracja zatrudni szefa kuchni. Praca na cały etat. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres info@clearkutleisure. co.uk Sprzątanie Peterborough ISOE/LIM Management zatrudni osobę do sprzątania biur w Peterborough. Prawo jazdy lub własny samochód będą dodatkowym atutem. Praca na pół etatu przez pięć dni w tygodniu w godzinach od 16/17 do 19. Start natychmiastowy. Stawka £7 za godzinę. Kontakt: Mark lub Gail pod numerem 01206 862402 lub 07825 128313 Malarz Peterborough Strategic Placements Ltd zatrudni dwóch malarzy do pracy w Peterborough na okres

trzech tygodni. Praca 9 godzin dziennie od poniedziałku do piątku w godzinach od 7:30 – 17:00. Wymagane referencje. Stawka £11 za godzinę. Kontakt: Linda Linton 0113 240 1251/01332 380909 lub na adres email: painters@strategicplacements.com Malarz/dekorator Kettering Temp Labour Ltd zatrudni malarza/dekoratora z własnymi narzędziami do prac wykończeniowych. Start natychmiastowy. Stawka £10 za godzinę. Kontakt: Bert 0121 622 3838 Stolarz Wellingborough Praca dla doświadczonego stolarza w Wellingborough. Wymagrana ważna karta CSCS. Praca na cały etat. Stawka £12.50 - £13.50 za godzinę. Kontakt: Andy Johnson nr Tel: 01234 332960 Pracownik produkcji Wellingborough Staffline Group PLC zatrudni osoby do pracy przy produkcji żywności. Doświadczenie w podobnej pracy będzie dodatkowym atutem lecz nie jest wymagane. Stawka £6.19 za godzinę. Kontakt paula@taskforcerecruitment.co.uk

Sprzątanie Wellingborough Staffline Group PLC zatrudni osoby do sprzątania. Praca na cały etat od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 16:30. Stawka £6.19 za godzinę. Kontakt paula@taskforcerecruitment.co.uk ent zatrudni doświadczonych murarzy do pracy w Peterborough. Wymagana ważna karta CSCS. Praca na cały etat. Stawka £12.50 - £15.50/h. Kontakt: 01799 540303, Adam@da-rec.co.uk Murarz Huntingdon Right Direction All Trades Ltd zatrudni murarza do budowy supermarketu w Huntingdon. Start natychmiastowy. Stawka £13 za godzinę. Kontakt: Elliot lub Gemma nr. Tel. 01274 732 636 lub adres email: gemma@ rdalltrades.co.uk Recepcjonista Spalding Hotel Travelodge zatrudni osobę do pracy na recepcji. Praca na part time od 16 do 30 godzin tygodniowo. Stawka najniższa krajowa. Aplikacje dostępne w hotelowej recepcji. Stolarz Bedford Think Recruitment zatrudni stolarza do pracy w Bedford. Wymagana ważna karta CSCS,

referencje od poprzedniego pracodawcy i własne narzędzia. Start natychmiastowy. Stawka £11.50 - £12.00 za godzinę. Kontakt: Adam 0121 354 8822 Kierowcy Abbey Recruitment Poszukuje kierowców kat. C+E , Class 1 HGV Drivers. Wymagania: ukończone 23 lata, minimum 2 lata posiadanie prawa jazdy, posiadanie karty kierowcy oraz counterpart (wkładka na punkty) j. angielski na poziomie komunikatywnym, doświadczenie na terenie UK mile widziane. Oferujemy prace na terenie Boston, Spalding, Newmarket, Alconbury, Peterborough. Stawka od £8-£13 za godzinę. Kontakt: Barbara Kromka nr tel. 07507642989. W ogłoszeniu proszę podać nr stacjonarny do kontaktu 01733 55 4747 oraz e-mail: info@abbeyrecruitment.net

Jesli jesteś pracodawcą, który poszukuje pracownika, zadzwoń do naszej redakcji i zleć nam swoje ogłoszenie! Więcej aktualnych ofert pracy i ogłoszeń drobnych znajdziesz na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Krytyczna ocena pracy East of England Ambulance powodem nieoczekiwanej decyzji!

Dyrektorzy pogotowia podali się do dymisji east england East of England Ambulance Trust (EEAT) otrzymało w piątek 28 czerwca rezygnację czterech dyrektorów odpowiedzialnych za pracę pogotowia na terenie Wschodniej Anglii. Powodem dymisji była krytyczna ocena wydajności służby ratunkowej. Margaret Stockham, Paul Remington, Anne Osborn i Phil Barlow złożyli rezygnację z pełnionych dotychczas funkcji ze skutkiem natychmiastowym. Dwa dni wcześniej Caroline Bailes również ustąpiła z obejmowanego stanowiska dyrektora. Seria dymisji to znak, że w pogotowiu ratunkowym nie dzieje się dobrze. A dzieje się tak już od dłuższego czasu. EEAT, które swym działaniem obejmuje Bedfordshire, Cambridgeshire, Essex, Hertfordshire, Norfolk oraz Suffolk już od dwóch lat było kry-

tykowane za słabą wydajność i zbyt długi czas reagowania szczególnie na obszarach wiejskich. Dziesiątki przypadków pacjentów, którzy na pomoc zmuszeni byli czekać nawet kilka godzin oraz kolejny raport, który na zarządzie pogotowia nie pozostawił suchej nitki przyczynił się do dymisji pięciu osób. Fala krytyki

w stronę zarządu skierowali również lokalni posłowie wzywając dyrektorów do dymisji. Posłowie są przekonani o tym, że za fatalną sytuację w pogotowiu winę ponosi złe zarządzanie i że nie ma to nic wspólnego z finansowaniem. Minister Zdrowia Anna Soubry także jasno dała do zrozumienia iż oczekuje od dyrektorów rozliczenia się ze swojej dotychczasowej pracy. Dyrektorzy zrobili rachunek sumienia i złożyli rezygnacje. EEAT czekają teraz duże zmiany, które rozpoczną się na szczeblu kierowniczym. Nowy zespół zarządzający będzie miał za zadanie wprowadzenie rozwiązań, które przyczynią się do zwiększenia wydajności pracy pogotowia ratunkowego. Joanna Owsiana

www.naszestrony.co.uk

25


26

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

To były tylko studenckie plotki!

GOOGLE DO CAMBRIDGE NIE WPROWADZI SIĘ!

CAMBRIDGE Rzecznik prasowy Google rozwiał wszelkie wątpliwości odnośnie wprowadzenia się do Cambridge. Od kilku tygodni w mieście plotkowano, że internetowy gigant ma zamiar otworzyć swoją siedzibę zaraz obok budynku Microsoft przy Station Road. Plotki głównie pochodziły z uniwersytetów w Cambridge i innych instytucji oraz dużych pokrewnych branżowo �irm. Ostatecznie 3 lipca rzecznik Google rozwiał wszelkie wątpliwości na ten temat. Zapytany przez redaktora Cambridge News czy �irma ma zamiar wprowadzić się do Cambridge odpowiedział „Absolutnie nie. Nie mamy takich planów. Google i tak ma silne powiązania z Cambridge współpracując z uniwersyteta-

mi, instytucjami i pokrewnymi �irmami. Wielu naszych pracowników studiowało w Cambridge i wiemy, że kształcą się tu wybitne i niezwykle utalentowane osoby. Niestety nie potrzebujemy siedziby w Cambridge żeby tam być i współpracować z mieszczącymi się tam �irmami”. Plotki o przeprowadzce Google do Cambridge były na językach polityków, profesorów uniwersyteckich oraz managerów dużych �irm. Nawet sam radny Nick Wright powiedział “Urząd miasta nigdy nie otrzymał żadnej aplikacji ze strony Google o ewentualnym otworzeniu oddziału czy też siedziby w mieście. Aczkolwiek jeżeli Google wykaże taką chęć to będziemy zaszczyceni i na pewno podejmiemy rozmowy na ten temat”. Niniejszym wszelkie wątpliwości odnośnie tego tematu zostały rozwiane. K.S.

Przyjdź, zobacz, wypożycz i podziel się tym co masz!

POLSKA BIBLIOTEKA

CAMBRIDGE Polska biblioteka z Cambridge zaprasza wszystkich miłośników książek do odwiedzin. Korzystanie z biblioteki, która czynna jest co sobotę, jest całkowicie bezpłatne. Na miejscu można znaleźć szeroki wybór polskich książek, w tym również książki dla najmłodszych. Biblioteka prowadzona jest przez wolontariuszy, którzy zachęcają do skorzystania z jej oferty. Prowadzący ją proszą również o składanie darowizn w postaci nieużywanych lub niechcianych książek i płyt DVD. Jest to dobra

Najnowocześniejszy w brytyjskiej �locie samolot wart jest 270 milionów funtów!

BRITISH AIRWAYS ZAKUPIŁO PIERWSZEGO Z DWUDZIESTU PIĘTROWEGO AIRBUSA A380

BRITISH AIRWAYS 4 lipca na lotnisku Heathrow wylądował pierwszy Airbus A380 oznakowany pod banderą British Airways. Jest to pierwszy Airbus A380 w tej �locie, choć jak już wiadomo - nie ostatni. W najbliższych latach BA zakupi ich ponad 20, co zmieni oblicze brytyjskiego lotnictwa komercyjnego. Airbus A380 jest niezwykłym samolotem pasażerskim. Jest największy na świecie i teoretycznie pomieści ponad 800 pasażerów. Dla brytyjskiego przewoźnika zmody�ikowano go w środku

okazja na wsparcie polskiej biblioteki na obczyźnie własnym, już przeczytanymi tytułami. Apel ten kierowany jest w szczególności do tych osób, które wracają na stałe do Polski lub tych które nie wiedzą co zrobić z zawadzającymi im książkami. - Nie wyrzucaj książek! Przekaż je nam a my z nimi zrobimy właściwy użytek – mówi Konrad Bielecki jeden z wolontariuszy prowadzących polską bibliotekę w Cambridge. Biblioteka otwarta jest w każdą sobotę w godzinach od 14:00 do 16:00. Adres: 1 piętro Klubu Polonia przy 231 Chesterton Road, Cambridge, CB4 1AS Will O. www.naszestrony.co.uk

przez co znajduje się w nim 469 miejsc siedzących. Mody�ikacja miała na celu stworzyć więcej miejsca dla pasażerów i urozmaicić samolot w sklepy, kino czy nawet kasyno. Atrakcje takie w każdym samolocie Airbus A380 będą mogły być modernizowane lub całkowicie wymieniane na inne. Airbus A380 jest aż o 16 procent oszczędniejszym samolotem od jego poprzednika Jumbo Jeta. Jest także znacznie wygodniejszy dla pasażerów i bardziej ekologiczny dla środowiska. Nowy Airbus A380 jest dwupoziomowym powietrznym gigantem nie mającym sobie równych. Pierwszy komercyjny lot tego samolotu pod brytyjska banderą

odbędzie się we wrześniu. Rejs zaplanowano z Londynu do Los Angeles. Biletu już są w sprzedaży a ich ceny nie wyglądają wcale źle. Bilet w dwie strony kosztuje: klasa ekonomiczna 621 GBP, klasa biznesowa 2550 GBP, klasa pierwsza 3799 GBP. Ceny pierwszej klasy mogą powalać, ale 2 metrowe łóżka, prysznic, kino, restauracja i wiele innych dodatków musi kosztować. Samolot ten kosztował British Airways 270 milionów funtów. Linie lotnicze zakupią jeszcze ponad dwadzieścia Airbusów A380 i Dreamlinerów co odmieni całkowicie sposób latania tymi liniami. K.S.


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

27


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Radwańska zarobi więcej

Cuda w Wimbledonie

Grosz do grosza Jak Polacy w tenisa grają Z LONDYNU Najlepsi siatkarze w Anglii – czyli zespół Polonii Londyn – nie zaniedbują kibiców. Wkrótce dadzą im kolejną okazję do kibicowania. Aktualny siatkarski mistrz Anglii rozegra w Londynie spotkanie towarzyskie z Kanadyjską Reprezentacją Nowofunlandii.

TENIS Nasza najlepsza tenisistka trzyma się niedomiennie w czołowce światowego rankingu, ale dzięki takiej postawie nie może te ż narzekać na finanse. W zestawieniu najlepiej zarabiających tenisistek 2013 roku Agnieszka Radwańska dzięki dobremu występowi w Roland Garros awansowała o jedno miejsce. Dla przypomnienia - Radwańska dotarła do ćwierćfinału turnieju w stolicy Francji. To pozwoliło jej znacznie wzbogacić własny budżet. W 2013 r. nasza najlepsza zawodniczka zarobiła już ponad milion dolarów i zajmuje w tej finansowej klasyfikacji siódme miejsce. No a tu jeszcze oczekuje do podliczenie Wimbledon. Tu już wiadomo, że weźmie kilkaset

tysięcy funtów za półfinał (w chwili składania tekstu), zaś zwycięski tenisista i tenisistka dostają po 1,6 mln funtów. Jej młodsza siostra spadła zaś z 50. na 55. miejsce. Urszula Radwańska zarobiła w bieżącym roku „zaledwie” 229,6 tysięcy dolarów. Na szczycie zestawienia znajduje się Serena Williams, która zdecydowanie wyprzedziła dotychczasową liderkę – Wiktorię Azarenkę. Wkrótce w poodbnych zestawieniach na sensownych miejscach zaczną też pojawiać się też nasi panowie, bo sukcesy Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota też już mają sporą wartość. Oto lista 10 najlepiej zarabiających tenisistek świata: 1. Serena Williams (USA) 4,6 miliona dolarów 2. Wiktoria Azarenka (Białoruś) 3,7 miliona dolarów 3. Maria Szarapowa (Rosja) 3,4 miliona dolarów 4. Sara Errani (Włochy) 1,9 miliona dolarów 5. Na Li (Chiny) 1,6 miliona dolarów 6. Roberta Vinci (Włochy) 1,1 miliona dolarów 7. Agnieszka Radwańska (Polska) 1 milion dolarów 8. Caroline Wozniacki (Dania) 942 tysiące dolarów 9. Jekaterina Makarowa (Rosja) 893 tysiące dolarów Jac

Tegoroczny turniej w Londynie od początku obfitował w niespodzianki. Więcej ich było w rywalizacji kobiet. Od początku największe gwiazdy padały niczym stonka na polu ziemniaczanym po oprysku i na kortach robiło się coraz ciszej. Nie było już bowiem tych najbardziej wyjących po każdym uderzeniu, jak Wiktoria Azarenka – Białorusinka zrezygnowała z powody kontuzji – czy Maria Szarapowa. Przyjemniej więc patrzyło się na rywalizację kobiecą. Tym bardziej, że rozstawiona z „czwórką” Isia Radwańska mimo kłopotów z udem eliminowała kolejne konkurentki. I w ¼ zmagań z czo-

łowej dziesiątki oprócz niej była jeszcze tylko Petra Kvitowa (7), ale Czeszka na tym poprzestała. Krakowianka doszła natomiast dalej, trafiając w półfinale na Polkę z niemieckim paszportem, Sabine Lisiecki (23). Była ona autorką największej sensacji, wyrzucając w III rundzie Serenę Williams. Po tym zwycięstwie Sabine rozpłakała się z radości, a Amerykanka ze złości. Starcie Radwańskiej z Lisiecki zapowiadało się więc nader interesująco. Niespodziewanymi wynikami sypało także w turnieju mężczyzn. Więcej ich było w połowie drabinki, po której wspinali się Janowicz i Kubot. Mile zaskakiwał zwłaszcza ten drugi, który przed Londynem w rankingu ATP był dopiero 130. I w pewnym momencie stało się jasne, że w ćwierćfinale dojdzie do polskiego pojedynku. Bukmacherzy stawiali na Janowicza, który jest młodszy, silniejszy i ma większe umiejętności. Sprawdziło się, łodzianin wygrał w trzech setach, ale słowa uznania należą się też Kubotowi. Zarobił nie tylko sporo funtów (200

tys.), punktów w klasyfikacji, ale zapewnił sobie też na przyszłość darmowe bilety na turniej w Wimbledonie. Przysługują każdemu, który dotarł w tych zawodach do tej fazy. Na pamiątkę będzie też miał koszulkę Janowicza, bo obaj się wymienili. Zwyczaj z boisk piłkarskich, na tych kortach raczej jednak niespodziewany. Janowicza w półfinale czeka jednak ciężkie zadanie. Przeciwko sobie na pewno będzie miał prawie całą publiczność, pełną przeróżnych celebrytów, jak np. niedawny menedżer Manchesteru United, Szkot, sir Alex Ferguson czy trener piłkarskiej reprezentacji Anglii, Roy Hodgson. Nie mówiąc o różnych gwiazdeczkach, znanych głównie z The Sun czy Daily Mail. Trafił na Andy Murray’a (2), faworyta gospodarzy. Szkot – staje się jakiś antypatyczny, a do tego przejmuje babskie zwyczaje i zdarza mu się wyć – męczył się wcześniej z Fernando Verdasco (Hiszpania), ale w decydujących chwilach pokazał nie tylko skuteczny, ale też ładny tenis. (bp)

„Venus and Servena” - prawdziwa gratka dla fanów tenisa!

Plan przed urodzeniem

TENIS W FILMIE Turniej tenisowy w Wimbledonie to dobra okazja, aby sięgnąć po ciekawy film, który ostatnio trafił do kin i na płyty DVD. „Venus and Serena” opowiada oczywiście o siostrach Wiliams, być może najsłynniejszych bliźniaczkach w dziejach sportu, a w dziejach tenisa na pewno. Jak twierdzi na początku obrazu Serena: ”Dwie czarne dziewczynki z Crompton pewnie nigdy nie miały uprawiać tenisa, a tym bardziej być w nim dobre.” Los jednak chciał inaczej, a na pewno pomógł w temu losowi ich ojciec, Richard, starający się ze wszystkich sił o

www.naszestrony.co.uk

sukces swoich podopiecznych. Film nie pokazuje wprost, chronologicznie, jak do tego doszło. Bazuje na ukazaniu sezonu 2011, który był dla nich chyba najcięższy w karierze. To wtedy Serena trafiła do szpitala z zatorem w płucach, a Venus zmagała się kontuzjami i wykryto u niej tzw. zespół Sjogrena, związany z systemem odpornościowym. Jednak pojawiają się tu odniesienia do wcześniejszych lat, kiedy to ojciec i trener wędrował po okolicznych klubach, aby zdobyć zużyte piłki – po czym wypełniał nimi wózek sklepowy i ćwiczył codziennie z dziewczętami na podrzędnym, zapuszczonym korcie.

Jak twierdzi Richard, napisał plan dla swoich córek, zanim się urodziły. Było to dzieło na 78 stron długie i przewidywało, że obydwie mają znaleźć się na pierwszym miejscu na świecie. Jest tu jeszcze sporo innych ciekawostek, choć cała produkcja nosi znamiona oficjalnej pozycji, takiej, która pasuje tym, o których traktuje. Niemniej Maiken Baird i Michelle Major zrobili niezły obraz, o czym świadczą też dość przychylne recenzje krytyków. Film jest w kinach oraz na DVD od 1 lipca. Jac


29

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Puchar Konfederacji dla Brazylii

Tahiti zdobyło gola

PIŁKA NOŻNA Za niecały rok, bo 12 czerwca 2014 r., rozpoczną się w Brazylii piłkarskie mistrzostwa świata. Próbą generalną przed nimi był Puchar Konfederacji, który odbył się w tym kraju. Wzięło w nim udział osiem zespołów, które są mistrzami swoich kontynentów – Europę tym razem reprezentował wicemistrz Włochy, gdyż Hiszpania grała jako mistrz świata – i ekipa gospodarzy. Dla Polaków jest to impreza niedostępna , odbyło się jej dziewięć edycji i jak wszystko wskazuje, tak będzie przez lata. Brazylia i jej stadiony też wydają się być niedostępne dla naszych zawodników. Nic nie wskazuje, żeby mogli pojawić się na nich za rok. Za to Anglia, właśnie naszym kosztem, chyba tam poleci. W tym pucharze nie brakowało więc tuzów futbolu, ale była też ekipa mało komu znana, może poza swoim krajem bądź sąsiadami. Była to drużyna Tahiti, która reprezentowała strefę Oceanii. Jeśli chodzi o piłkarskie dokonania, to ta wyspa przez lata znana była głównie dzięki świetnemu napastnikowi – przypominamy młodszym sympatykom tej dyscypliny, że skrzydłowy również jest napastnikiem, o czym zapominają młodzi dziennikarze zajmujący

się obecnie piłką – Pascalowi Vahirua, grającemu głównie we francuskiej ekstraklasie i dla drużyny narodowej tego kraju. Również teraz to nazwisko jest najgłośniejsze, jeśli chodzi o Tahiti. Marama Vahirua – kuzyn Pascala – gra w przednich formacjach i też głównie dla francuskich zespołów, choć od roku występuje w greckim Panathinaikosie Ateny. Jednak dopiero w wieku 33 lat debiutował w reprezentacji tej wyspy. Wiele z kolegami wiele nie zdziałał, bo przegrali wszystkie trzy mecze, tracąc 24 bramki. Dla nich jednak było ważniejsze, że zdobyli jedną – strzelili ją Nigerii, której piłkarze tradycyjnie przed wielkimi imprezami kłócili się o pieniądze – co sprawiło im wiele radości, a ten który to spowodował, Jonathan Tehau, prawie że został bohaterem narodowym. Jednak ten turniej warto było przed wszystkim śledzić dla występów potentatów. Zwłaszcza półfinały oraz dwa ostatnie mecze decydujące spotkania musiały się podobać i dzięki nim ta impreza zostanie zapamiętana. W pierwszym z półfinałów rozkręcający się ze spotkania na spotkanie Brazylijczycy pokonali 2-1 Urugwaj. Choć mogło zakończyć się inaczej, gdyby np. więcej rozwagi wykazał Luis Suarez, ale od zawodnika Liverpoolu trudno spodziewać się mądrości. W ten sposób jednak bohaterem okazał

się Paulinho, który uzyskał decydujące trafienie. Piłkarz znany w naszym kraju, gdyż przez rok grał dla ŁKS Łódź, ale w tym klubie i w Polsce nie potrafiono go docenić. Teraz za 17 mln funtów przeniósł się z Corinthians Sao Paulo do londyńskiego Tottenhamu. W drugim z półfinałów Hiszpanie okazali się lepsi od Włochów, ale dopiero w rzutach karnych (7-6). Żal było przegranych, gdyż mimo osłabienia sprawiali o wiele lepsze wrażenie. Jedenastki także decydowały o trzecim miejscu, ale tym razem Italia, której bohaterem był Gianluigi Buffon, broniący uderzenia rywali, okazała się zwycięska. Zasłużenie i po ładnej grze, także Urugwaju. Ten mecz, jak i kilka innych, pokazał, że nawet w meczach o wielką stawkę można prezentować piękny futbol. Tak również było w finale. Brazylia w świetnym stylu rozprawiła się z Hiszpanią (3-0), zdobywając po raz piąty Puchar Konfederacji i potwierdzając, że jest głównym faworytem przyszłorocznej imprezy. Miejmy jednak nadzieję, że nic jej nie przeszkodzi, bo teraz liczne demonstracje, rzesze protestujących przeciwko polityce miejscowego rządu, fatalnie wpłynęły na obraz tego kraju. Do tego jak zwykle brak bezpieczeństwa na ulicach i można być pewnym, że tak będzie w 2014 r., czy też podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. Nie będzie to Londyn 2012. (bp)

www.naszestrony.co.uk

Widziane spod Wawelu

Beton betonem poganiany

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Pora roku jest w Polsce gorąca, ale wojna - jaka toczy się w naszej piłce - jest jak najbardziej zimna. Geneza - ostatni wyborczy zjazd PZPN, tam zwalczające się koterie, wygrywa Boniek, przegrywają Kosecki i Potok. Boniek triumfuje dzięki pomocy betonu, przegrywa inny beton w osobie Potoka popierany przez beton. Wybory nie zakończyły walki, strony nie podały sobie ręki po bitwie, nie działają wspólnie. Zwycięzca Boniek jest pamiętliwy i czeka na potknięcia niedawnych przeciwników. Środowy komunikat PZPN jest jednoznaczny - Małopolski Związek Piłki Nożnej jest na cenzurowanym. Boniek kontra Niemiec, były piłkarz versus stary dziennikarski wyga, który obejmując we władanie dziennik „Tempo” publicznie wezwał do zerwania z monokulturą piłkarską i rozwiązał w tej gazecie stosowny dział, wojując z futbolem i go zohydzając czytelnikom. Tak, to ten sam człowiek, który teraz jest szefem małopolskiej piłki. Nie to jest jednak istota problemu, lecz rywalizacja Bońka z Niemcem. Szukał Boniek błędów u Niemca (Małopolanie poparli w wyborach Koseckiego i Potoka) i mamy właśnie namacalny efekt.

MZPN nie dotrzymał terminu pisemnego zgłoszenia drużyny, która zakwalifikowała się do szczebla centralnego Pucharu Polski w sezonie 2013/2014. W związku z tym zdobywca Pucharu Polski na szczeblu Małopolskiego ZPN nie zostanie dopuszczony do rozgrywek na szczeblu centralnym w najbliższym sezonie. Najlepsza drużyna Pucharu Polski w Małopolsce miała zmierzyć się 13 lipca w rundzie przedwstępnej PP z Calisią. Jest tylko jeden problem - wiosną w Małopolsce była katastrofalna pogoda (zima, ulewne deszcze), co skutecznie storpedowało rozgrywki ligowe i Puchar Polski. Ledwo udało się zakończyć ligę na wszystkich szczeblach w dół, lecz do 30 czerwca (termin wymagany przez PZPN) nie rozegrano finału PP Jałowiec Stryszawa - Tymbark i nie było triumfatora. Można wojować lub wspólpracować dla dobra piłki. Boniek preferuje bój - złapał rywala za rękę i rewanżuje się Niemcowi za ostatną porażkę w głosowaniu na temat zezwolenia prezesowi na stałe zamieszkiwanie za granicą. Statutu nie udało się zmienić, sprzeciwiał się Niemiec (słusznie - prezes mieszkający stale w Rzymie to prezes malowany) i Boniek ma kłopot. Niejedyny zresztą - porażka w eliminacjach do finałów PŚ nie jest tylko przegraną Fornalika, idzie mocno na konto prezesa PZPN, chociaż nie Boniek wskazał Fornalika na selekcjonera (tylko Lato z Piechniczkiem). Boniek Fornalika zluzuje, to pewne, lecz porażka już zapisała się w pamięci kibiców. Jak widać prezes związku w swoich strukturach ma silną opozycję, którą ostatnimi czynami umacnia. Ciekawe, że my Polacy inaczej nie potrafimy - działać wspólnie, ramię w ramię, dla dobra ogółu. Musi być ohydnie, podsrywanie, plotki, polityka. Do obrzydzenia.


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Tym razem Pantery z Peterborough wypadly na prawdę słabo!

Teraz rządzi „Latający” Ryan

ŻUŻEL Ledwie trzy zwycięstwa – w 14 spotkaniach – mają w tym sezonie Elite League żużlowcy Peterborough Panthers. Trudno będzie im opuścić ostatnie miejsce, gdyż konkurenci jeżdżą od nich zdecydowanie lepiej, a do najbliższego rywala, Eastbourne Eagles, brakuje im siedem punktów. Szansą na zmniejszenie strat miało być spotkanie z Belle Vue zaplanowane na czwartek, 4 lipca w Peterborough. Ekipa z Manchesteru w tym roku także nie spisuje się dobrze, ale w tegorocznych trzech meczach okazała się lepsza od Panter. Ostatni z nich odbył się miesiąc temu i żużlowcy z Peterborough przegrali 41-49. W ten sposób Belle Vue Aces prawie połowę swojego dorobku (ma 16 pkt) zdobyli na zespole z Cambridgeshire. Najwyższa byłaby więc pora na rewanż, ale do spotkania jednak nie doszło. Zostało odwołane ze względu na zły stan toru. Kolejną okazją do podreperowania konta będzie najbliższy mecz w sobotę, 6 lipca. Peterborough zmierzy się na wyjeździe z Orłami, z którymi w tym roku dwa razy wygrało. W ostatnim ze star-

tów (14 czerwca) 53-42. O dziwo punktował w nim nawet Duńczyk Nicolai Klindt, któremu zdarza się to nader rzadko. Jego sprowadzenie było wielką pomyłką. Potwierdził to w kolejnym meczu, w którym Pantery przegrały w Wolverhampton z liderującymi Wilkami 43-51. Klindt za każdym razem przyjeżdżał ostatni, przegrywając nawet z Taiem Woffindenem, który miesiąc temu rozbił obojczyk podczas Grand Prix w Cardiff . Dla Anglika był to trzeci występ, dzień po dniu. W tym spotkaniu widać było, że kadra Peterborough Panthers na ten sezon została wybrana wyjątkowo źle. Punktowało właściwie tylko trzech żużlowców, a najwięcej, gdyż aż 19 pkt zdobył Kenneth Bjere. Za taki stan odpowiada Jan Staechmann, gdyż to on decydował o personaliach. Nic zatem dziwnego, że już nie jest menedżerem. Teraz jest nim „Latający” – taki nosi przydomek – Ryan Sullivan. Jako zawodnik Australijczyk dwukrotnie zdobywał z tym zespołem mistrzostwo. Dobrze jest również znany w Polsce, gdzie przez 16 lat jeździł dla Polonii Bydgoszcz, Włókniarzu Częstochowa i Unibaksu (Apator) Toruń. Kilka miesięcy temu zakończył karierę zawodniczą. Jego żoną jest Polka z Torunia. Jac

Biało-Czerwoni z Londynu udowadniają, że są na topie!

Polonia Londyn zagra z drużyną z Kanady

SIATKÓWKA Najlepsi siatkarze w Anglii – czyli zespół Polonii Londyn – nie zaniedbują kibiców. Wkrótce dadzą im kolejną okazję do kibicowania. Aktualny siatkarski mistrz Anglii rozegra w Londynie spotkanie towarzyskie z Kanadyjską Reprezentacją Nowofunlandii. Reprezentacja Nowofunlandii to mocna drużyna mająca w swoim składzie wielu świetnych i perspektywicznych zawodników.

www.naszestrony.co.uk

Kanadyjczycy przebywają w Londynie w ramach obozu przygotowawczego przed Igrzyskami Kanadyjskimi - największą kanadyjską imprezą sportową. To na pewno będzie ciekawy sprawdzian dla przygotowujących się do nowego sezonu zawodników Polonii. - Przed tym meczem przeprowadzimy tylko dwie sesje treningowe - mówi Chris Hykiel, trener Polonii Londyn. - Tak, aby nieco rozruszać odpoczywających zawodników. Od czasu jak było o nas nieco głośniej po zdobyciu mistrzostwa zgłasza się do nas

wielu nowych graczy - postaram się wykorzystać kilku z nich w sobotnim meczu. Będzie to dla nas świetna okazja do sprawdzenia ich umiejętności. Oprócz nowych twarzy na boisku pojawią się też nowe stroje Polonii - ufundowane przez Ambasadę RP w Londynie. Zawodnicy zagrają z logiem Marki Polskiej Gospodarki - reklamując Polskę, jako kraj, gdzie warto inwestować. Ambasador RP w Londynie Witold Sobków, który zaprosił niedawno drużynę Polonii do Ambasady, teraz z radością podtrzymuje tę znajomość - Cieszę się, że drużyna z polskiego Ealingu była najlepsza w ostatnim sezonie ligi siatkarskiej w Anglii. Sukcesy Polaków to najlepsza wizytówka kraju. Świetnie, że siatkarze będą odtąd grali z logo Polski na koszulkach, dzięki temu Polska będzie w dwójnasób widoczna - powiedział. Mecz odbędzie się w hali Ernest Bevin College, Beechcroft Road, Tooting, SW17 7DA w sobotę 6 lipca o godzinie 13. Wstęp na mecz jest wolny. Na meczu doping będzie prowadził Oficjalny Klub Kibica Polonii Londyn, więc nie żałujmy gardeł i do zobaczenia! Inf. prasowa Polonii, opr. JP


31

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Turniej Kettering Cup

Zapraszamy na turniej SPORT MASOWY

Przypominamy, że 27 lipca odbędzie się turniej piłkarski organizowany przez klub sportowy PL United i Polish Master. W Kettering United Cup weźmie udział do 20 zespołów, które mogą zgłaszać się do 20 lipca. Będą to zawody dla zespołów 6-osobowych (bramkarz i pięciu zawodników w polu). „Nasze Strony” są patronem medialnym przedsięwzięcia. Impreza zostanie rozegrana w Kettering, przy Windmill Ave, dla jadących samochodem kod pocztowy NN15 6ER. Początek – losowanie grup i inne sprawy organizacyjne - o g. 9 rano. Pierwsze mecze rozpoczną się o g. 10 . System rozgrywek jest następujący: zespoły rywalizują w czterech grupach po pięć ekip w każdej grupie. Dwie najlepsze drużyny z każdej z grup po tej fazie awansują do rundy pucharowej, gdzie przegrywajaca drużyna odpada z dalszej rywalizacji. Kontakt dla chętnych: Grzesiek - 0745 590 4808 i Tomek – 0741 236 7912. Aby wziąć udział w turnieju, trzeba się pośpieszyć. 18 miejsc jest już zajętych. Zgłaszali się chętni nawet spod Manchesteru, a z Northampton przyjadą dwa zespoły. Są też cztery ekipy angielskie, zagrają Litwini oraz Słowacy. Nie zawodzą sponsorzy, którzy pomagają dostarczając rozmaite dobra. Np. polski sklep „Biedronka” z Peterborough dostarczy 25 kg kiełbasy i sosy, polska piekarnia z Huntington oferowała 250 bułek. Zainteresowane są też angielskie firmy. A pomoc się przyda, bo przy okazji turnieju organizatorzy postarają się o atrakcje dla i widzów, czyli dmuchane zjeżdżalnie, samochody sterowane itp. dla najmłodszych; przekąski z grilla i inne dla wszystkich. - Chciałbym podziękować chłopakom z Pl United i ich „drugim połówkom” za ogromną pracę włożoną w przygotowania do turnieju – mówi trener Grzegorz Misiura. - Na szczególne podziękowania zasłużyli Wacław Auguściak, Tomasz Kowalski i Daniel Ciszewski, którzy cały czas myślą jak uatrakcyjnić nasz turniej aby można było połączyć rywalizację sportowa z dobrą zabawa dla całych rodzin. Zapowiadają się emocje i dobra zabawa, organizatorzy serdecznie zapraszaja wszystkich chętnych do odwiedzin. newsman

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 1.800 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Owsiana, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji.

Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

Ns79  

Nasze Strony, wydanie 79

Advertisement