Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 77

ODEBRANO LICENCJĘ NIEUCZCIWEJ AGENCJI PRACY

Zamiast wypłaty na konto, pracownicy otrzymywali czeki. Nie uwzględniano ich prawa do płatnego urlopu. Obciążano za dojazd do pracy. Agencji szefował Rizwan Ali podstawiony za ukaranego Zahid Darr, który wpadł przyznając inspektorowi przez telefon, że nadal jest szefem. Potwierdzili to pracownicy, którzy mówili o nim boss. Obowiązki INTERecruit przejęła agencja Vital Recruitment, która podtrzyma kontrakty. str.3

www.naszestrony.co.uk

7 czerwiec 2013

Cena / Price 30 p

BĘDĄ ŁAPANKI NA PIJANYCH KIEROWCÓW! CAŁY MIESIĄC! ZWOLNIONA Z PRACY POLKA Z BOOTSEM W SĄDZIE PRACY

str.9

str.12

EKSTREMALNA METAMORFOZA Bądź gotowa!

patrz str.3


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


3

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Oszustwom właścicieli INTERecruit bezczynnie przyglądały się polskie pracownice agencji!

nieuczciwa agencja pracy bez licencji!

W skrócie: Po imprezie, w pozytywnym obiektywie ...

st.ives town council

thank you, dziękujemy!

Zamiast wypłaty na konto, pracownicy otrzymywali czeki. Nie uwzględniano ich prawa do płatnego urlopu. Obciążano za dojazd do pracy. Agencji szefował Rizwan Ali podstawiony za ukaranego Zahid Darr, który wpadł przyznając inspektorowi przez telefon, że jest szefem. Potwierdzili to pracownicy, którzy nadal mówili o nim boss. Obowiązki INTERecruit przejęła agencja Vital Recruitment, która podtrzyma kontrakty.

Peterborough

st.ives

Nadszedł kres procederu w Peterborough, który trwał latami. Agencja INTERecruit straciła licencję na prowadzenie działalności dotyczącej pośrednictwa pracy. Jest to jednoznaczne z zakończeniem farsy, gdzie poszkodowanych były setki pracowników. Nie zedrą już z nikogo ani jednego funta! INTERecruit, któremu licencje na działalność wydało GLA (Gangmasters Licensing Authority) już nie istnieje. Z dniem 30 maja 2013 urząd GLA cofnął pozwolenie na prowadzenie pośrednictwa pracy na terenie Wielkiej Brytanii. Powodem tego było wykorzystywanie pracowników, oferowanie pracy za stawkę mniejszą aniżeli minimalną krajową, nie wypłacanie wynagrodzeń z tytułów płatnych urlopów, nielegalne pobieranie dodatkowych opłat od pracowników, ignorowanie skarg i zażaleń oraz niedbanie o przysługujące dni wolne. Po kontroli GLA, INTERecruit zarobił 144 negatywnych punktów. Cztery wykroczenia zakwalifikowano jako bardzo poważne i trzy mniej poważne. Gwoździem do trumny tej agencji okazał się jej były dyrektor Zahid Darr, któremu wcześniej odebrano licencje i zakazano działalności w tej branży. Jak się później okazało Zahid Darr niby odszedł ze spółki i wpisał na swoje miejsce Rizwana Ali, tak by dalej kontynuować działalność pośrednictwa pracy. Inspektorzy GLA szybko jednak odkryli, że Zahid Darr nadal pracuje w INTERecruit, a jego pracownicy uważają go za szefa. Mało tego, Zahid Darr przyznał się przypadkowo do pełnienia funkcji dyrektora w tej firmie podczas rozmowy telefonicznej z jednym z inspektorów. Inspektorzy GLA ujawnili również, że agencja codziennie pobierała od swoich pracowników 6,50 za transport „z” i „do” pracy, nawet

To był na prawdę udany dzień, świetna zabawa, a także okazja do poznania własnych mozliwości. Przy szczerych intencjach i otwartości udało się zorganizować Międzynarodowy Dzień

Dziecka w St.Ives. W imieniu zadowolonych dzieci i ich opiekunów, dziękujemy Burmistrzowi St.Ives! Nick Dibben, Town Mayor obdażył inicjatywę Polonii swoim zaufaniem. Odwdzięczamy się tym samym. Thank You, Dziękujemy. Na zdj.: Daniel Guz, Nick Dibben

W skrócie: Niepowtarzalna okazja dla 5 odważnych pań!

Ekstremalna metamorfoza

wtedy, kiedy pracownik z niego nie korzystał. To sprawiało, że w rezultacie wszyscy pracownicy zarabiali mniej niż przewiduje to ustawa. Teraz już wiadomo skąd agencja nagle dorobiła się dużego autobusu oklejonego w swoje logotypy. Aż dziwne, że do tej pory nie dorobili się całej floty transportowej. Za to wykroczenie INTERecruit dostał 30 punktów karnych. Kolejne punkty agencja „zarobiła” za niewypłacanie wynagrodzeń za urlopy płatne. Według inspektorów pieniądze za urlopy dostawali tylko ci, którzy się o to wykłócili. Dowodem na te malwersacje były wypisane imienne czeki pracowników znalezione w biurze agencji. Pieniądze te powinny być wypłacone od ręki pracownikom. Dodatkowo odkryto, że agencja zezwalała swoim pracownikom tylko na 24 dni urlopu, a nie ja przewiduje prawo 28. Jest to nielegalne wykorzystywanie niewiedzy swoich zatrudnionych, a ci co wiedzieli i się buntowali składając skargi byli zupełnie ignorowani. Dalsze dochodzenie wykazało, że pracownicy agencji otrzymywali wypłaty w czekach, a nie jak ma to miejsce w innych zakładach pracy, czyli przelewami bankowymi. Udowodniono, że właściciele agencji nie kiwnęli nawet palcem, by wdrożyć elektroniczny system wypłacania wynagrodzeń. Kołchoz! Tak

można opisać tą przestępczą działalność. Polki i Litwinki które pracowały w biurze agencji bardzo dobrze wiedziały co się dzieje i nic z tym nie robiły. Milczały patrząc jak Zahid Darr oszukuje ich rodaków. Sami na początku tego roku interesowaliśmy się działalnością tej firmy rekrutacyjnej. Sprawdziliśmy co kryje się ofertą pracy reklamowanej jako bardzo atrakcyjnej. Okazało się że chodziło o zwykła pracę w fabryce przetwórstwa spożywczego. Za pracę oferowano najniższą krajową, z czego pobierano za transport do pracy, po kilka funtów dziennie. Sugestie własnego transportu nie były brane pod uwagę. Pracownica biura upierała się przy swoim, że odliczane za transport mają wszyscy. Bez znaczenia czy ktoś skorzysta czy nie. Pracownicy biurowi tej agencji są tak samo odpowiedzialni za ten przestępczy proceder jak Zahid Darr i jego partnerzy, których GLA opisało jako „dorobkiewiczów, chcących szybko zarobić idąc na skróty”. INTERecruit z Lincoln Road w Peterborough już nigdy nikogo nie wykorzysta. Zlecenia tej agencji jaki i jej biuro przejęła agencja Vital Recruitment, która kontynuować będzie zlecone kontrakty od farm i fabryk. Dalsze postępowanie w tej sprawie z opiszemy na łamach gazety. Krzysztof Szczepaniak www.naszestrony.co.uk

peterborough Chcesz zmienić coś w swoim życiu? A może pragniesz poczuć się jak gwiazda choć przez jeden dzień? Jeśli jesteś gotowa na radykalną zmianę swojego wyglądu koniecznie zgłoś się do wzięcia udziału w metamorfozie! Pięć pań doświadczy niezwykłej przemiany w salonie piękności Studio Vegas w Peterborough całkowiecie za darmo. Uczestniczki przejdą ekstremalną metamorfozę. Całkiem nowa fryzura, zabiegi kosmetyczne i makijaż wykonany przez profesjonalny zespół Studia Vegas sprawi, że każda kobieta poczuje się piękna. A na koniec by uwiecznić tą niezwykłą przemianę uczestniczki wezmą udział w profesjonalnej sesji fotograficznej! Wszystko to

udokumentowane zostanie także na łamach gazety „Nasze Strony”. Uczestniczki mogą liczyć przede wszystkim na profesjonalizm i doskonałą zabawę. Czy potrzeba czegoś więcej by przekonać Was drogie panie do wzięcia udziału? Nie musisz mieszkać w Peterborough by zostać uczestniczką metamorfozy. Panie z innych miast są również mile widziane. Zgłoszenia przyjmowane będą do 30 czerwca a metamorfoza odbędzie się w lipcu. Aby zgłosić się do wzięcia udziału napisz na adres email: akahome@o2.pl. J.O.

W skrócie: Zbierają pieniądze na wakacyjny biwak

Wesprzyj biwak dla ministrantów peterborough

W niedzielę 9 czerwca po każdej mszy świętej w kościele pw. Św. Jana Chrzciciela w Peterborough sprzedawane będą breloczki z wizerunkiem świętego Antoniego oraz zdję-

ciem kościoła z drugiej strony. Cały dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na biwak w Laxton Hall organizowany dla ministrantów z parafii. Koszt breloczka to jedynie 2 funty. Biwak rozpocznie się 22 czerwca i potrwa tydzień. J.O.


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Na placu przy Katederze wciąż sucho jak na pustyni. Winna przerwy jest zeszłoroczna usterka!

Co się stało z fontannami? czy wciąż są naprawiane?

Na sprzedaż wystawiono budynek po Land Registy (£4,5 mln)

sześciopiętrowiec już nie jest ziemski

peterborough Mieszkańcy Peterborough nie ukrywają zdziwienia, że w tym roku jeszcze nie uruchomiono fontann w centrum miasta, które są tak uwielbiane przez dzieciaki. Fontanny są wyłączone ponieważ najzwyklej się popsuły. Do ich usterki doszło w listopadzie ubiegłego roku i dopiero kilka dni temu rozpoczęto ich naprawę. Przyczyną usterki były liczne zabrudzenia, które dostały się do systemu pomp unieruchamiając je całkowicie. Prace naprawcze prowadzone są pod placem katedralnym w pomieszczeniu w którym niegdyś były miejskie toalety, a obecnie zainstalowany jest komputerowy system sterowania fontannami oraz system filtrów i rur. Znajduje się tam również zbiornik z wodą, który teraz zostanie podzielony tak, aby mógł odprowadzać brudną wodę. Pod-

east england czas prowadzonych prac zostaną tam zainstalowane nowe filtry, które będą chlorować wodę, by w przypadku jej spożycia była bezpieczna dla zdrowia. Rada miasta dodatkowo postanowiła zatrudnić specjalnego asystenta fontann, który będzie je włączał i wyłączał. Asystent będzie również pilnował czystości na placu katedralnym, co pozwoli uniknąć ponownego zabrudzenia systemu. W efekcie osoba ta będzie

zwracać uwagę przechodniom o obowiązującym zakazie karmienia gołębi i zakazie rzucania gum do żucia na ziemię. Całkowity koszt naprawy systemu fontann opiewać będzie na 96 tysięcy funtów. Proces reaktywacji fontann przeprowadza specjalistyczna firma Ustigate. Zakończenie prac planuje się na początek lipca, ale możliwe jest lekkie opóźnienie. Will.O.

www.naszestrony.co.uk

Budynek, który jeszcze na początku tego roku był siedzibą Land Registry, agencji zajmującej się rejestrem własności gruntów i nieruchomości został wystawiony na sprzedaż. Sześciopiętrowy biurowiec Touthill House znajdujący się przy City Road wyceniony został na £4.5 miliona. Budynek o powierzchni 10238 metrów kwadratowych posiada

klimatyzowane biura na wszystkich sześciu piętrach, cztery windy osobowe i własny parking. Sprzedaż powierzona została agencji nieruchomości Barker Storey Matthews. Jest to pierwszy tego typu budynek, który pojawił się na rynku nieruchomości w Peterborough od wielu lat. Jeśli nie uda się znaleźć kupca, to piętra budynku wystawione będą pod wynajem. Land Registy od lutego 2013 roku znajduje się w Stuart House przy City Road. J.O.


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Choć nie podano przyczyn, to nieo�icjalnie mówi się, że restaurator nie podołał opłatom!

KOLEJNA RESTAURACJA ZOSTAŁA ZAMKNIĘTA

Czy powierzysz swoje auto mechanikowi, którego nie znasz?

TAK WIELE FIRM JEST ANONIMOWYCH ...

PETERBOROUGH Restauracja Imperial Bento mieszcząca się przy Broadway w centrum Peterborough de�initywnie została zamknięta. 2 czerwca w tej chińskiej restauracji zrealizowano ostatnie zamówienia. Wiadomość ta zasmuciła jej stałych bywalców jak i również radnych miasta. Imperial Bento działało przez ostatnie 6 lat i była to jedna z największych restauracji w mieście. Niestety chiński restaurator podzielił los polskiej restauracji, która do niedawna mieściła się kilkaset metrów dalej. Wielu miłośników chińskiego jedzenia nie rozumie decyzji o zamknięciu tego popularnego lokalu. Właściciel Imperial Bento, w przeciwieństwie do upadłej polskiej restauracji Harnaś, nie narzekał na brak klientów. Bento zawsze cieszyło się ogromną popularnością wśród brytyjskiej społeczności. Klienci najbardziej cenili czystość, miłą obsługę, bogate menu oraz przystępne ceny. Mimo tak dużej popularności restauracja upadła, więc co poszło nie tak? Nikt tak naprawdę nie wie. Właściciel Bento nie podał o�icjalnego powodu likwidacji. Cisza i zero informacji ze strony restauratorów. Podobnie było z restauracją Harnaś. Jej właściciele dopiero 3 tygodnie po likwidacji przesłali na lokalne portale krótką notatkę informa-

EAST ENGLAND cyjną o zamknięciu restauracji. Ruch ten wykonano dopiero gdy nasza redakcja podała na Facebooku, że przygotowujemy się do publikacji artykułu na ten temat. Dosłownie dwie godziny później lokalne portale publikowały o�icjalne oświadczenie właścicieli tej polskiej restauracji. Na powyższym przykładzie widać, że właścicielom trudno przyznać się do porażki, co można wywnioskować z treści lub też i braku jakiegokolwiek oświadczenia. Wanda Zeler, współwłaścicielka Harnasia napisała między innymi, że prowadzenie restauracji nigdy nie było jej marzeniem. Tymczasem w dniu o�icjalnego otwarcia Harnasia, na które zostaliśmy zaproszeni, w czasie udzielonego nam wywiadu powiedziano nam: „Prowadzenie restauracji zawsze było moim marzeniem. Inspirują mnie polskie Tatry i właśnie w

takim stylu będzie Harnaś”. Po roku działalności najwyraźniej marzenia się zmieniły lub ogrom pracy, którym niewątpliwie jest prowadzenie restauracji i brak klientów przerosły oczekiwania polskich restauratorów. Wracając jednak do Imperial Bento, to według nieo�icjalnych informacji o zamknięciu tego lokalu zadecydowano z uwagi kon�likt z właścicielem budynku. Podobno ciągłe podwyżki czynszu zmusiły właścicieli Bento do rezygnacji z prowadzenia działalności w tym miejscu. Są to jednak nieo�icjalne informacje uzyskane od właścicieli okolicznych lokali i sklepów. Niestety w centrum Peterborough coraz więcej pustych lokali stoi odłogiem. Firm zamiast przybywać, wciąż ubywa. Nie widać zainteresowania nowych, lokalnych inwestorów. K.S.

„Ring Go” - system opłat parkingowych zyskał pół tysiąca użytkowników w ciągu miesiąca!

PARKING OPŁACONY ALE BEZ BILETU

PETERBOROUGH Według danych urzędu miasta Peterborough, aż ponad 500 kierowców skorzystało już z nowego systemu płatności za miejskie parkingi. System ten o nazwie „Ring Go” polega na płaceniu za miejsce parkingowe przy użyciu telefonu komórkowego typu smartfone. Wystarczy ściągnąć aplikację która dostępna jest dla użytkowników iPhone i Android aby zacząć korzystać z tego praktycznego systemu płatności. Można by powiedzieć, że Ring Go ma same zalety. Po dotarciu na parking wystarczy wpisać w

aplikacje czterocyfrowy numer parkingu widoczny na tablicach informacyjnych rozmieszczonych przy parkometrach. W aplikacji wybieramy czas postoju, naciskamy zapłać i gotowe. Dzięki temu nie trzeba martwić się o drobniaki do maszyny oraz o upływający czas postoju samochodu. „Ring go” wyśle Ci wiadomość sms z przypomnieniem 10 minut przed końcem czasu. Jeżeli kierowca stwierdzi, że potrzebuje więcej czasu to będzie mógł go przedłużyć kilkoma klikami na swoim smart fonie. W taki sposób nie musiał się fatygować do parkometru. Mimo słabego rozreklamowania tego systemu z każdym tygodniem staje się on coraz bardziej

popularny. System ten obejmuje większość miejskich parkingów należących do miasta Peterborough. Nie wiadomo jeszcze czy właściciele prywatnych parkingów także myślą o takiej formie płatności. „Ring Go” jest bardzo wygodny i praktyczny. Według jego użytkowników powinien zostać zainstalowany we wszystkich brytyjskich miastach. Will O. www.naszestrony.co.uk

Kolejny sklep, zakład fryzjerski, mechanik, �irma transportowa - własną �irmę łatwo otworzyć i to nawet wtedy kiedy tłoczno w danej branży na rynku. Jeśli jednak szukasz odpowiedzi na pytanie co jest tajemnicą sukcesu - stań przed lustrem. To Ty i Twój wizerunek jest kluczem do sukcesu! Pokaż go innym! Jeśli wydaje Ci się, że wystarczy wypełnić odpowiedni formularz, by zarejestrowana na szybko �irma zaczęła działać i przynosić zyski - to bądź pewien, że jesteś w błędzie. Trzeba czegoś więcej! Od momentu jej zafunkcjonowania do chwili gdy zainwestowane pieniądze zaczną stanowić stały obrót, będący kołem zamachowym przedsięwzięcia, bardzo wiele zależy od Ciebie samego. To wizerunek właściciela stanowi o sukcesie przedsięwzięcia. Teraz kiedy coraz popularniejsze stają

się �irmy wielobranżowe, to ich właściciel musi stanowić o sukcesie każdej z prowadzonych usług. Wyobraźmy sobie, że powstaje kolejna �irma transportowa, która zajmuje się również przeprowadzkami. Podobnych przedsięwzięć jest obecnie tak dużo, że można wybierać bez końca. Podobnie w przypadku zakładów fryzjerskich, restauracji, czy sklepów spożywczych. W dowolnej branży wygrywają tylko ci, którzy do wizerunku prowadzonego interesu dodają nie tylko zgromadzone oszczędności, ale również odrobinę, a nawet całego siebie. Fakt, iż o powstałej �irmie wiedzą wszyscy, nie świadczy o jej sukcesie. Ilość lub wielkość reklam nie zastąpi osobistego kontaktu z klientem. Co z tego, że reklama Twojej �irmy jest wszędzie, jeśli nie wiadomo kto za tym stoi? To podstawowy błąd wielu �irm, które - choć ostatnio powstają jak grzyby po deszczu, to szybko znikają z rynku. Adam Andrzejko


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Wytypowano produkty, które obniżają poziom PSA ...

Obaj nieżyjący dziś Polacy mieli więcej niż 50 lat. Życie stracili leżąc w śmieciach, na ulicy ...

Super żywność do Marzenia Polaków dogasają w brytyjskich śmietnikach! walki z rakiem uk/irlandia

UK/zdrowie Granat, zielona herbata, kurkuma i brokuły to skuteczna broń do walki z rakiem, udowodnili brytyjscy naukowcy. Regularne ich spożywanie zmniejsza ryzyko zachorowania na raka prostaty, na którego najczęściej chorują mężczyźni w Wielkiej Brytanii. Po raz pierwszy w historii naukowcom udało się znaleźć „super żywność”, której skuteczność w zapobieganiu zachorowalności na tego typu raka potwierdzono badaniami klinicznymi. Przełomowe badanie jest dziełem profesora Roberta Thomasa onkologa pracującego zarówno w Bedford Hospital i Addenbrooke’s Hospital. W trakcie sześciomiesięcznych badań z udziałem 203 mężczyzn chorujących na

raka prostaty udowodniono, że poziom PSA zmniejszył się o 63% u pacjentów zażywających kapsułkę zawierającą ekstrakt granatu, zielonej herbaty, kurkumy i brokułów. PSA to poziom białka produkowanego przez gruczoł krokowy, który jest wskaźnikiem raka prostaty. Profesor Thomas ma nadzieję, że dzięki temu odkryciu miliony mężczyzn na całym świecie zapobiegną ryzyku zachorowania na raka. Wystarczy prowadzić zdrowy styl życia i zdrowo się odżywiać nie zapominając przy tym o granatach, zielonej herbacie, kurkumie i brokułach, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka. Wyniki badań brytyjskich naukowców zostały przedstawione 2 czerwca na konferencji onkologów w American Society of Clinical Oncology (ASCO)w Chicago. Joanna Owsiana

W skrócie: Wypadek w wesołym miasteczku

roller coaster wypadł z toru St.Neots

31 maja w St. Neots na terenie wesołego miasteczka doszło do wypadku na jednej z instalacji. W zdarzeniu uczestniczyło 25 osób. Do zdarzenia doszło około 21:25. Mniej więcej o tej godzinie medycy i policja otrzymali zgłoszenie o wypadku. Popularna kolejka roller-coaster wraz z 25 osobami runęła na ziemię podczas jazdy. W wyniku tego zdarzenia jedna osoba została przewieziona do szpitala a 10 innych zostało opatrzonych przez

medyków na terenie wesołego miasteczka. Trwa dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyn wypadku. Każdy kto brał udział w tym zdarzeniu i odniósł obrażenia, a tego nie zgłosił proszony jest o kontakt telefoniczny pod numerem (01223) 434440. K.S.

Opowieści o tym, że ciała bezdomnych zgniatane są w bębnach śmieciarek opowiadane są ku przestrodze tych, którzy śpią na ulicach Barcelony. Podobnych przypadków nie odnotowywano dotąd w Londynie czy też w Dublinie. niestety w październiku ub. roku w Dublinie 57 letni Polak wpadł do śmieciarki w czasie pracy. Z kolei pod koniec maja w koszu na terenie północnego Londynu odkryto ciało 55 letniego Polaka. Obaj Polacy nie żyją. Jest coś co łączy śmierć obu Polaków. To smutna prawda o ich emigracyjnej codzienności. Wyjechali z Polski, by szczęścia szukać za granicą. Jeden z nich wybrał Londyn, drugi Dublin. Niestety obu nie udało się spełnić marzeń. Zginęli na śmietnisku nowoczesnej Europy, z dala od rodzinnego domu. 57 letni Jacek Ungeheuer, Polak pracujący jako śmieciarz w dniu 3 października 2012 r. ginie tragiczną śmiercią w bębnie ciężarówki zgniatającej odpady zbierane z ulic Dublina. 7 miesięcy później w niemniej odrażającym otoczeniu odnalezione zostaje ciało kolejnego Polaka. Był 29 maja br. kiedy na jednej z ulic Londynu w śmietniku odnalezione zostają zwłoki 55 mężczyzny. W przypadku śmierci Polaka w Dublinie mówi się o nieszczęśliwym wypadku w czasie pracy. Polak wykonywał swoją pracę od 6 lat. Kiedy wpadł do bębna, jego zmiana była już bliska końca. niestety kolega, który próbował go wyratować za późno zareagował. W chwili gdy włączono awaryjny przycisk zatrzymujący pracę maszyny zgniatającej, obrażenia Polaka były już bardzo poważne. Przechodzący w pobliżu ciężarówki zbierającej śmieci mieszkaniec Dublina widział jak Polak usiłował ustawić opróżniany kosz we właściwej sposób. Ten zablokował się bowiem w odwrotnej pozycji. W następstwie nietypowej interwencji Polaka, doszło do nieprzewidzianego wypadku. Polak wpadł do bębna, gdzie został wciągnięty przez mechanizm obrotowy zgniatający odpady. Mimo prób uratowania jego życia, lekarze stwierdzili zgon Polaka i to w kilka minut po przewiezieniu go www.naszestrony.co.uk

do szpitala. Koroner, który pod koniec maja kończył śledztwo w tej sprawie wydał oświadczenie, że do śmierci Polaka 57 doszło na wskutek nieszczęśliwego wypadku. Decyzję w tej sprawie oparto o ekspertyzę uzyskaną po kontroli departamentu H&S. W tym samym czasie gdy dokumenty dotyczące śledztwa w sprawie śmierci w Dublinie przekazywano do archiwum koronera, na jednej z ulic północnego Londynu odnaleziono ciało 55 letniego Alfreda Stemporowskiego. Zwłoki mężczyzny z licznymi obrażeniami ciała odnaleziono w dzielnicy Ponders End, u zbiegu ulic Keats Close i Scotland Green Road. Znajdują się tu dwa charakterystyczne zabudowania z zadaszeniem, przeznaczone do przechowywania śmietników. W jednym z nich właśnie odkryto ciało Polaka. Jak wskazuje Metropolitan Police, 55 latek musiał być wcześniej dotkliwie pobity. Wskazują na to liczne obrażenia klatki piersiowej. Policji udało się ustalić tożsamość Polaka, ale w dalszej części poszukiwane są

jego bliskie osoby. W związku z tą sprawą aresztowano już łącznie 4 osoby. Aresztowany został 56 letni mężczyzna, który z uwagi na problemy zdrowotne przebywa czasowo w szpitalu. Policjanci pod klucz wysłali również 29 letniego i 40 letniego mężczyznę, których w areszcie osadzono w sobotę. Aresztowana 40 letnia kobieta po przesłuchaniu została zwolniona bez postawienia zarzutów. Sprawę prowadzi DCI Sheila Stewart, która twierdzi, że do zdarzenia doszło w środę 29 maja, pomiędzy godziną 18.00 a 20.00 przy Keats Close. Na tym etapie śledztwa policja posiada za mało materiału dowodowego, by postawić zarzuty którejkolwiek z aresztowanych osób. Stąd też ogłoszono publiczny apel do ewentualnych świadków. Jeśli jesteś w posiadaniu informacji na temat śmierci 55 letniego Polaka, to powinieneś skontaktować się z policją pod numerem telefonu 020 8345 3985 lub anonimowo z Crimestoppers korzystając z infolinii 0800 555 111. Adam Andrzejko


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Polacy mieszkający w Bedford zapomnieli o tym, że siła jest w jedności ...

Co dalej z Klubem Polskim w Bedford

tak wygląda codzienność przed nami chwila emigrantów w bedford ... polonijnej prawy

bedford Polonijne życie w Bedford toczy się w trzech miejscach. W Klubie Polskim w Bedford, w Domu Polskim i w Kościele. Kiedy naszą uwagę zajmują sprawy Klubu, polska krew tętni i to całkiem żwawo, zarówno wokół spraw świeckich jak i duchowych. W Kościele przy Mill Street w polski kościele codziennie odprawiane sa msze w języku polskim. Posługę kapłańską sprawuje tu ks. Grzegorz Aleksandrowicz, który do pomocy w Radzie Parafialnej ma Adama Dziubę. Ostatnio wspólnie pochylano się nad sprawą Polskiej Szkoły Sobotniej, która po raz kolejny przechodziła perturbacje podobne do tych z przelotów międzynarodowych. Potrzęsło szkoła i to mocno. Po awaryjnym lądowaniu odchudzono Zarząd szkoły o trzy osoby. Decyzję w tej sprawie podpisała między innymi Małgorzata Brady. Polonijne życie tętni również w Domu Polskim, o którym choć mówi się, że nie działa na takich zasadach jak przed laty, a nawet mówiono, ze był zamknięty - to nadal widnieje w spisie Companies House jako działająca spółka, O tym, że w Domu Polskim nadal coś się dzieje świadczy również fakt, iżznany w okolicy muzyk Kowal MC prowadzi tam swoje studio, któremu notabene nadał nazwę „Studio Dom Polski”. Ponadto działający w Domu Polskim w Bedford stale jeżdżą do Polski w ramach współpracy miast partnerskich. Polonia z domu Polskiego w Bedford deleguje liczne grupy do Włocławka. Łącznikiem pomiędzy Kościołem,

a Domem Polskim, jest Andrzej Gąsienica, który mieszka w jednym z lokali socjalnych. Jest mocno zaangażowany w sprawy związane z kościołem. Wspierał działania księdza zbierając fundusze na remont kościoła, był współzałożycielem gazety Polish Words, gdzie na pierwszej okładce uwieczniona została wraz z burmistrzem Bedford Małgorzata Brady, szefowa PBIC Ltd. Bedford to miasto, które nie może narzekać na brak miejsc, w których słychać polski język. Klub: z ponad stoma członkami, a w nim cotygodniowe dyskoteki, restauracja, ośrodek integracji, uruchomiony z zamiarem pomocy Polakom, Dom Polski: ze studiem nagraniowym i salą prób, Kościół: z codziennie odprawianymi Polskimi mszami, Polska Szkoła Sobotnia, a nawet portal miejski. Są nawet w Bedford podejmowane próby uruchomienia polskiej radiostacji. Działania te wspiera Małgorzata Brady (PBIC Ltd). Tak wiele inicjatyw, a tak mało w tym temacie. Jak to możliwe, że w mieście, w któ-

rym wg oficjalnych szacunków mieszka 3,7 tys Polaków, które uczestniczyło w spisie narodowym Census 2011, nie może zjednoczyć się, by zacząć działać we wspólnym interesie? Klub Polski bez pełnoprawnego Zarządu, Rada Parafialna bez stanowczego sprzeciwu obojętnie przechodzi obok losów Polskiej Szkoły, gdzie przeprowadza się czystki w Zarządzie. Podobno wspierac będzie otwarcie nowej drugiej szkoły. Do tego Dom Polski, który od lat żyje własnym życiem, za zamkniętymi drzwiami, załatwiając swoje sprawy po cichu. Czy taką Polonię da się ujarzmić, gdzie każdy z osobna ciągnie w przeciwną stronę? Jeśli Polonia nadal będzie tak działać w Bedford, to niepostrzeżenie i to już niebawem nie będzie zbyt wiele do powiedzenia. Zamiast siły, która bez wątpienia byłaby w jedności, pozostaną wspomnienia, a korzyści odniosą tylko ci, którzy bez względu na sytuację prą do przodu, byle by tylko było ich pełno wszędzie. Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

bedford Rok w rok, od 1954 roku, blisko setka członków Klubu Polskiego w Bedford regularnie płaciła składki członkowskie. Dziś Klub, który nie ma prawomocnie wybranego Zarządu stoi przed decydującym momentem, w którym wybrane zostaną nowe władze. Klub stoi nad krawędzią polonijnej przepaści, za którą najstarszą organizację polonijną na wyspach czekać może kontynuacja bezprawia lub powrót do, wyczekiwanej przez wielu członków Klubu, praworządności. Klubu nie wpisano nigdy do rejestru instytucji społecznych o charakterze charytatywnym. Za zwyczaj każda z organizacji stara się o wpis do Charity Commision i planuje to odpowiednio wcześniej. Ostatnio o wpis taki postarało się Stowarzyszenie Polskich Psychologów (PPA) oraz Stowarzyszenie EEPCO z Cambridge. Oba ugrupowania dokonały tego w celu możliwości korzystania z dofinansowania wydarzeń organizowanych w celach charytatywnych. W przypadku Klubu Polskiego w Bedford, jak i PBIC Ltd, nie wystąpiono o taki wpis. O ile Klub przez lata starał się sam finansować i codziennie pracowano na własne potrzeby. Klub uzyskiwał dochód z dyskotek, z baru, z czynszu od lokatorów, ze składek członkowskich, z opłat za parking, oraz z wynajmowania sali tanecznej. Po 2000 roku w Klub nie oparł się problemowi Millenium i w księgowości pojawiły się poważne niedociągnięcia. Nad poprawą rachunkowości pracowały kolejno dwie osoby, które starały się ogarnąć bałagan, jakiego dopuścili się siedzący w

Zarządzie. Kiedy przy sprzyjających okolicznościach udało się uniknąć kar z urzędu skarbowego, a trzeba podkreślić, że w tej kwestii HMRC jest bezwzględny, Zarząd uniknął również zapłaty firmie rachunkowej za przygotowanie księgowości. Rachunek za uporządkowanie księgowości opiewał na blisko 5 tysięcy funtów! Tych pieniędzy nigdy nie zapłacono księgowej, która z biegiem lat odsunięto od większości czynności bieżących, zakazując nawet wstępu do zabudowań w obrębie Klubu Polskiego. Po ustąpieniu prezesa, a później również i sekretarza, a następnie po odsunięciu księgowej, u sterów Klubu, które nie miały nic wspólnego z regulacjami Statutu, pozostały osoby działające we własnym interesie zapominając o interesie członków Klubu. W międzyczasie polecono zniszczenie rejestru członków Klubu, a nawet sztandar Polskiej Szkoły z Bedford. Budowaną przez lata historię wyrzucono na śmietnik. Na szczęście część bezcennych pamiątek udało się uratować od zapomnienia. Spoczywają teraz w bezpiecznym miejscu. Dziś Klub Polski w Bedford nie ma prezesa. Ten, który pełnił go honorowo zmarł w ub. roku. Pora zatem na wybory. Uczciwe wybory. Działania sekretarza zmierzają jednak do zdyskredytowania członków, poprzez odebrania im prawa głosu, poprzez odsyłanie wpłat składek członkowskich, co jest kolejnym naruszeniem Statutu, o którego istnieniu zapominał nie tylko Zarząd, ale również Komisja Rewizyjna. Walne Zgromadzenie, na którym ma zostać powołany nowy Zarząd przełożono z 28 kwietnia na 9 czerwca. Termin koliduje z uroczystościami I Komunii Świętej. Adam Andrzejko


8

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Nadeszło oficjalne potwierdzenie - Red Cow Down wystąpi na The Willow Festiwal - brawo!!!

znowu dadzą czadu w Peterborough

peterborough

Polski zespół Rockowy z Peterborough Red Cow Down otrzymał oficjalne potwierdzenie udziału w tegorocznym The Willow Festival. Do tej pory nie było wiadomo, czy organizatorzy festiwalu zaakceptują ich zgłoszenie. Przez kilka miesięcy nie było żadnej odpowiedzi z ich strony aż do teraz. Zwlekanie z odpowiedzią, organizatorzy tłumaczą ogromną ilością nadsyłanych zgłoszeń od zespołów z całego kraju. Każdy zespół jest dokładnie sprawdzany pod kątem umiejętności muzycznych, by zapewnić odwiedzającym widowisko najwyższej klasy. Ogółem podczas trzydniowego The Willow Festival 2013 wystąpić ma ponad 130 zespołów, które zagrają na kilku scenach rozmieszczonych na terenie Riverside w Peterborough. Jeśli chodzi o Red Cow Down, to wiado-

mo, że dadzą czadu w niedzielę 14 lipca o godzinie 13:30. W zeszłym roku zespół zrobił prawdziwą furorę gromadząc wokół swojej sceny bardzo dużą liczbę fanów. Miejmy nadzieję, że tym razem też tak będzie, a nawet i lepiej. RCD ma nowy repertuar i można śmiało powiedzieć, że z każdym swoim koncertem pozyskują coraz to więcej fanów. O dokładnej lokalizacji sceny na której wystąpi nasz zespół będziemy jeszcze informować. Warto również przypomnieć, że na tegorocznym festiwalu będzie obowiązywać zakaz wnoszenia własnego alkoholu. Wynika to z decyzji podjętej w tej sprawie przez samych organizatorów. Jak twierdzą organizatorzy, wielu uczestników zeszłorocznego festiwalu apelowało o wprowadzenie zakazu. Dodają również, że nie byli zmuszeni do podjęcia takiej decyzji przez urząd miasta i policję. Podobno organizatorzy innych festiwali w UK także rozważają wprowadzenie takiego

zakazu. Mimo iż ustalono już, że restrykcje te warto wziąć pod uwagę, alkohol będzie sprzedawany na terenie imprezy tak jak to miało miejsce w zeszłym roku. Organizatorzy obiecują jednak, że sprzedawany tam alkohol będzie znacznie tańszy od alkoholi sprzedawanych w okolicznych sklepach. Pomysł wydaje się dobry, lecz miejmy nadzieje, że sprzedaż alkoholu będzie lepiej zorganizowana niż miało to miesiące w 2012 roku. Uczestnicy imprezy dobrze pamiętają długie kolejki do piwnych namiotów, w których stojąc nawet godzinę można było przegapić nie jeden dobry koncert. Sprzedawane w namiotach piwo rozczarowywało również niską zawartością alkoholu raczoną bez litości dolewkami wody. The Willow Festival 2013 odbędzie się w tym roku 12, 13 oraz 14 lipca. Przewiduje się, że w tym roku imprezę odwiedzi ponad 50 tysięcy ludzi. K.S.

www.naszestrony.co.uk


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Policjanci z drogówki zapowiadają, że wyjdą na drogi, by wyłapać pijanych kierowców!

W skrócie: W biały dzień pobito dwóch mężczyzn

będą Łapanki na pijanych To był bez wątpienia atak kierowców! cały miesiąc! Rasistowski spalding

Cambridgeshire

W Spalding, 3 czerwca w biały dzień doszło do brutalnego ataku na tle rasistowskim. Incydent miał miejsce około godziny 13:00 na ulicy Ayscoughfee Gardens. Dwóch mężczyzn w wieku około 20 lat brutalnie zaatakowało dwóch innych mężczyzn idących wzdłuż drogi.

Policja z Cambridgeshire wprowadziła akcję „Drink Drive Campaign”, która ma na celu wychwycenie kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu i narkotyków. Akcja ta to nic innego jak „łapanka” którą mieliśmy okazję zauważyć podczas ubiegłorocznego sezonu Świąt Bożego Narodzenia na terenie całego Cambridgeshire. Najwięcej takich akcji było w Peterborough. Polegają one na blokowaniu głównych arterii miasta i zatrzymywaniu praktycznie każdego samochodu. Kontrola kierowców przebiega bardzo szybko. Polega ona na krótkiej rozmowie policjanta z kierowcą. Przez te kilkanaście sekund policjant z drogówki ma za zadanie rozpoznać po mowie i oddechu kierowcy czy jest on pod wpływem alkoholu czy tez narkotyków. Akcja ta prowadzona będzie na terenie całego hrabstwa od 3 czerwca do 1 lipca. W zeszłym

roku tylko w czerwcu złapano 1064 nietrzeźwych kierowców. Warto również dodać, że podczas takich kontroli udaje się zatrzymać osoby które są poszukiwane przez policję. Clair George z Cambridgeshire and Peterborough Road Safety Partnership informuje “Jeżeli zamierzasz prowadzić pod wpływem alkoholu to licz się z tym że zabierzemy ci prawo jazdy na minimum 12 miesięcy, otrzymasz wysoką grzywnę i „cryminal record”, który może przeszkodzić w podjęciu

pracy w charakterze kierowcy. Pamiętaj więc, by rano nie siadać za kierownicę, jeżeli piłeś alkohol poprzedniego wieczoru. Możesz czuć się dobrze nie wiedząc, że alkoholu masz ponad limit. W taki sposób wielu kierowców traci prawo jazdy. Organizm ludzki przeciętnie potrzebuje 12 godzin, by obniżyć ilość alkoholu do dopuszczalnych przez prawo limitów. Jeżeli nie jesteś pewny czy możesz prowadzić samochód to po prostu tego nie rób. Krzysztof Szczepaniak

Zwiększono kary za wykroczenia drogowe - tak wynika z nowego taryfikatora mandatów!

policja ma więcej uprawnień uważaj na większe mandaty! Ruch drogowy Zatwierdzony 5 czerwca wejdzie w życie w lipcu, nowy taryfikator odnoszący się do poszczególnych wykroczeń drogowych. Teraz niesforny kierowca może otrzymać mandat w wysokości 100 funtów. Zmiany zaszły też w samej polityce karania kierowców. Teraz drogówka ma więcej praw w stosunku do kierowców i będzie karać mandatami prawie za wszystkie wykroczenia na miejscu, zamiast wysyłać ich do sądu jak to bywało wcześniej. Odciąży to sądy, a policja prawdopodobnie zarobi więcej. Droższy taryfikator głównie odnosi się do takich wykroczeń jak brak zachowania odpowiedniego odstępu między pojazdami, blokowanie pasa ruchu przeznaczonego dla szybszych pojazdów, wjeżdżanie i zjeżdżanie z ronda używając złego pasa ruchu, nie ustąpienie pierw-

szeństwa na skrzyżowaniach oraz używanie telefonu komórkowego podczas jazdy i brak zapiętych pasów bezpieczeństwa. Kary za brak ważnego ubezpieczenia także wzrosły ze 100 na 200 funtów i będą egzekwowane na miejscu, a nie poprzez sąd. Wielu brytyjskich kierowców notorycznie popełnia różne wykroczenia często doprowadzające do wypadków lub blokowania ruchu drogowego. Ilu z nas jeżdżąc po brytyjskich drogach było świadkami bezmyślności brytyjskich kierowców? Niektórzy nie rozumieją, że prawy pas na dwupasmówce przeznaczony jest dla szybszych kierowców. Jadąc wolno prawym pasem kierowca blokuje ruch przez co tworzą się zatory. To samo tyczy się skrzyżowań ze sygnalizacją świetlną. Wielu kierowców nie rozumie, że gdy zaświeci zielone światło trzeba jak najszybciej ruszyć czy też opuścić skrzyżowanie, aby zdążyło przejechać jak najwięcej samochodów. Zwięk-

Policja nie ujawnia szczegółów tego zajścia. Wiadomo tylko, że dwóch Brytyjczyków zaatakowało dwóch mężczyzn pochodzenia innego aniżeli brytyjskie. Z nieofi-

cjalnych ustaleń wynika, że ofiary pochodzą z Europy Wschodniej. - Biorąc pod uwagę jakie komentarze padały ze strony napastników podczas tego zajścia, traktujemy ten atak jako rasistowski - podaje rzecznik policji. Ofiary zostały dotkliwie pobite i odniosły poważne rany głowy. Pobici mężczyźni zostali przewiezieni do szpitala, gdzie opatrzono ich rany. Policja obecnie prowadzi śledztwo w tej sprawie i poszukuje napastników. Każdy kto był świadkiem tego zdarzenia proszony jest o kontakt z policja pod numerem 101. Will.O.

W skrócie: Napastnicy ukradl ładunek papierosów

Porwali i pobili kierowcę ciężarówki Huntingdon

Kierowca ciężarówki został dotkliwie pobity i uprowadzony. Porwano również jego ciężarówkę, która była wypełniona wyrobami tytoniowymi. Zdarzenie miało miejsce 28 maja we wczesnych godzinach rannych na postoju przy drodze A14 w okolicach Huntingdon. Dwóch zamaskowanych mężczyzn około godziny 4:15 rano wtargnęło do kabiny ciężarówki, gdzie pobili 64 letniego kierowcę. Następnie uprowadzili ciężarówkę z kierowcą w środku i pojechali do miejscowości New-

port Pagnell w Buckinghamshire. Tam na jednym z postojów rozładowali naczepę. Cały towar zapakowali do vanów i uciekli. Kierowca o własnych siłach wyszedł z kabiny. Zatrzymał przypadkowych kierowców, którzy wezwali policję. Mężczyzna z licznymi obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala. Policja prosi o kontakt wszystkich świadków tego zdarzenia. Jeżeli przejeżdżałeś drogą A14 lub A1 we wczesnych godzinach porannych i widziałeś ciężarówkę z czerwonym napisem na naczepie „One Stop” niezwłocznie zadzwoń na policję. Sprawców napadu do tej pory nie udało się aresztować. K.S.

W skrócie: Policjanci bardzo polubili sieci społecznościowe!

do sieci wrzucą nocne eskapady corby

szone kary obejmują również nieużywania kierunkowskazów wjeżdżając lub zjeżdżając z ronda czy też skrzyżowania. Miejmy nadzieje, że brytyjska drogówka mając większą władzę i wyższy taryfikator teraz będzie bardziej skupiać się na karaniu za bezmyślność lub braku wyobraźni kierowcy. Ułatwi to nam kierowcom poruszanie się po brytyjskich drogach i może choć trochę zredukuje uciążliwe korki. Krzysztof Szczepaniak www.naszestrony.co.uk

Policja brytyjska coraz bardziej przychylnym okiem spogląda na nowinki techniczne związane z użytkowaniem sieci Internet. Policjanci myślą o tym, by do Internetu wrzucać efekty ich pracy na nocnej zmianie, kiedy dochodzi do wielu alkoholowych ekscesów. Smartfony w rękach policji, własne konta na portalu Facebook i Twitter - z tymi nowościami oswoiły się już w zasadzi wszystkie jednostki policji w UK.

Policjanci wspierają swoje działania w terenie publikując w sieci szereg informacji, które przyśpieszają ich pracę. Okazuje się, że Internet może być również dla nich doskonałym miejscem dla prowadzenia czynności prewencyjnych. Do tych czynności zaliczone z pewnością zostaną około weekendowe policyjne patrole ze smartfonem w ręku. Wyobraź sobie policjanta, który widzi na ulicy zuchwała, nietrzeźwą młodzież, po czym sięga po aparat robi zdjęcie i posyła je do sieci. Zdjęcie pijanego widzą rodzice, znajomi ... newsman


10

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


11

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

2 czerwca 2013: Zabawa na 100 osób, uznanie władz miejskich, policji, podziękowania ...

Zapytał o pracę i usłyszał gorzką dla siebie prawdę ...

ST.ives: Ale za to niedziela Nie wygląda zbyt udana impreza w plenerze dobrze żeby być EAST/ST.IVES naganiaczem

Najbardziej wyczekiwane wydarzenie roku przez dzieci mamy już za sobą. 2 czerwca w parku w St. Ives do wspólnej zabawy dołączyły dzieci i rodzice z całej wschodniej Anglii. Mieszkańcy Peterborough, Huntingdon, Bedford, Cambridge i innych pobliskich miast i miasteczek tłumnie zjechali się do St Ives, oddalonego o 25 mil od Peterborough. Pogoda w tym dniu sprzyjała dobrej zabawie. Według organizatorów podczas Dnia Dziecka przez Warner’s Park przewinęło się blisko tysiąc osób, co przekroczyło ich najśmielsze oczekiwania. Za tak liczne uczestnictwo i świetną zabawę animatorzy imprezy chcieli serdecznie podziękować rodzicom i przede wszystkim dzieciom. Niekończące kolejki ustawiały się do malowania twarzy, czesania fryzur i dmuchanych zamków. Nie zabrakło także atrakcji dla sportowców i uzdolnionych plastycznie dzieci. Najmłodsi mogli również wcielić się w rolę policjanta zakładając policyjny strój i wsiadając do policyjnego samochodu. Prócz zabawy dla najmłodszych Dzień Dziecka miał też inny cel zebrać pieniądze na rehabilitację 5-letniego Marka Czaplewskiego. Chłopiec mieszka w Polsce i od urodzenia przebywa w placówkach opiekuńczych. Matkę pozbawiono praw rodzicielskich, a ojciec jest nieznany. Marek cierpi na porażenie mózgowe, ma dysplazję oskrzelową, słabo widzi i słyszy. Jeszcze rok temu nie chodził, nie siedział i z trudnością przychodziło mu jakiekolwiek poruszanie się. Dzięki hojności uczestników i zebrano kwocie £220 z puszek i £90 od Pol-Plan - co wesprze rehabilitację Marka. Szczególne duże podziękowania należą się sponsorom, którzy zafundowali atrakcje dla dzieci. Do licznego grona polskich firm finansowo wspierających Dzień Dziecka należą: sklep Polish Taste w St. Ives i Huntingdon, Pol-Plan, Scuba Carp, S.O.S. Automotive, Salon Fryzjerski Iwona, Polska Piekarnia Eunice, Studio Fotografii Gabriela, Kafejka Rockabilly, Created With Passion Fotografia, Salon Masażu Afrodyta, Magic Moments, Temida Help 4You, Telefonia Komórkowa Lebara,

a także Urząd Miasta St. Ives. Podziękowania również dla firmy Voytoola Presents, która zatroszczyła się o profesjonalne nagłośnienie podczas imprezy. Daniel Guz organizator imprezy pragnie również podziękować osobom, które pomogły mu w realizacji tego przedsięwzięcia: - Patryk, Marcin, Tadzik, Hefek, Wojtek, Lucek i Wiola, Becia i Darek, Iwona, Dagmara i pani Basia, Sylwia i Wojtek, Emilka, wszyscy chłopacy z Red Crown Down, zespół Gangster, Agnieszka Siepak, Dawid, Romek, Milosz, Lavente, ekipa motocyklistów, duże wsparcie otrzymałem od redakcji gazety „Nasze strony”. Jeżeli o kimś zapomniałem to przepraszam i dziękuję. No i oczywiście osoba, która mi bardzo pomogła, to moja kochana żona Aleksandra, która mi nie tylko pomagała, ale i udzielała cennych wskazówek i rad. Dziękuję im wszystkim. Największą satysfakcją dla mnie był uśmiech dzieci, ponieważ to oni są naszymi bohaterami. Podziękowania dla rodziców, którzy umożliwili dzieciom przybycie na ich impre-

zę. Uważam także, że środowisko Polonii zdało egzamin na najwyższą ocenę pokazaliśmy, że możemy i potrafimy się zjednoczyć w jednym celu z jak największym pozytywnym skutkiem i efektem dobrej, bezpiecznej i wspaniałej zabawy. Cieszę się, że mogłem w tym uczestniczyć i mieć swój mały wkład. Po tego typu imprezie mam prawo i jestem bardzo dumny z nas wszystkich. Wielkie brawa należą się całej lokalnej Polonii. Jest to tylko kolejny argument do tego, że możemy i potrafimy pozytywnie działać. Muszę wspomnieć także o tym, że zabezpieczyliśmy kolejny etap rehabilitacji Mareczka. Dzięki Dzień Dziecka w Warner’s Park można zaliczyć do udanych, co potwierdza również Cambridgeshire Police, a także Saint Ives Town Council. Docenili oni dobrą organizację, kulturę i porządek podczas Dnia Dziecka i z pewnością wspierać będą kolejne takie wydarzenia w przyszłości. Daniel Guz zapowiada już kolejną imprezę tym razem dla dorosłych pod koniec lata. Joanna Owsiana

www.naszestrony.co.uk

cambridge 20 letni student z Cambridge starając się o pracę naganiacza klientów usłyszał, że „nie wygląda zbyt dobrze, by pracować w tej branży”. Praca polega na pozyskiwaniu klientów na spływ popularnymi w Cambridge łódkami po rzece Cam. Ben Cronin wraz z kolegami wybrali się nad rzekę, by spędzić swój wolny czas na świeżym powietrzu. Patrząc na jednego z naganiaczy stojącego na moście pomyśleli, że też mogliby podjąć taką pracę podczas letniego sezonu. Postanowili spróbować i podeszli do jednego z naganiaczy. Zapytali czy są wolne wakaty i w odpowiedzi usłyszeli „Sorry stary ale ta praca jest tylko dla dobrze wyglądających”. Ben wraz z kolegami wpadli w zakłopotanie i nie wiedzieli co powiedzieć. Jak sami przesadnie opisują „słowa tego mężczyzny sprawiły, że poczuliśmy się zawstydzeni. Wszyscy byliśmy w szoku. Nie mogliśmy tam dłużej zostać. Odechciało nam się spędzania czasu nad rzeką. Zniechęciło nas to do ponownego odwiedzenia Riverside”. Ben złożył skargę do firmy Scudamore. Nie znając personaliów mężczyzny opisał go jako wysokiego bruneta o wysportowanej budowie ciała. Student dodatkowo poskarżył się lokalnej gazecie opisując istną traumę po incydencie z nad rzeki Cam i jak bardzo jego uczucia zostały skrzywdzone. Jest to kolejny przykład brytyjskiej przesadnej delikatności i robienia z „igły widły”. Naganiacz

na moście może nie wykazał się subtelnością, ale miał całkowitą rację. Naganiacz czy też konik, prócz umiejętności pozyskiwania klientów musi dobrze wyglądać. Nie chodzi o urodę, ale o wygląd zewnętrzny, na który potencjalni klienci zwracają uwagę. Ben Cronin jak widać na zdjęciu do najciekawszych osób pod względem estetycznym raczej nie należy. Nie wiadomo jak tego feralnego dnia był ubrany ale po komentarzu naganiacza możemy się tylko domyślać. Starając się o jakąkolwiek pracę wypadało chociaż się ogolić i założyć koszulę lub cokolwiek estetycznie i profesjonalnie wyglądającego. Każdy pracownik mający bezpośredni kontakt z klientami swoim wyglądem reprezentuje swojego pracodawcę. Gazeta z Cambridge w bardzo dziwny dla nas sposób przedstawiła Bena jako ofiarę, który nie zasłużył na takie traktowanie. Może i nie zasłużył, ale bardziej wygląda to na szukanie winy w innych zamiast w samym sobie. Nawet firma, do której Ben złożył skargę w oficjalnym oświadczeniu można, by powiedzieć zignorowała jego zażalenie twierdząc wymijająco, że nie popiera takich komentarzy podczas rekrutacji pracowników. - Zatrudniamy na podstawie spełniania kryteriów pracy oraz indywidualnych atrybutów. Niestety nie jesteśmy wstanie rozpoznać mężczyzny, który wypowiedzia�� ten niefartowny komentarz. Podany opis naszego pracownik jest niewystarczający do jego rozpoznania – skomentowano finalnie skargę Bena Cronina Krzysztof Szczepaniak


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Izba Lordów za kontrowersyjną ustwą! Co zrobi Królowa?

„Wróć gdy twoje dzieci będą starsze” - powiedział mi pracodawca - mówi 30 letnia Polka z Reading

Królowa na krok zwolniona z pracy Polka od homo-decyzji! Z bootsem w sądzie pracy reading Anna Golonka, matka dwójki dzieci pozwała do sądu Bootsa i Elizabeth Arden, po tym jak zwolniono ją z pracy przez to, że wyszła wcześniej gdy jej dzieci zachorowały. Polka twierdzi, że zwolniono ją ze względu na jej płeć, do czego by nie doszło gdyby była mężczyzną.

prawo w uk W ub. wtorek Izba Lordów przyjęła w drugim czytaniu ustawę o równouprawnieniu związków małżeńskich hetero i homoseksualnych. W maju ustawę przyjęła Izba Gmin. Obecnie pora na Królową, która ma przed sobą prawdziwy dylemat! Izba Gmin, Izba Lordów i Suweren - tak zbudowany jest parlament brytyjski. Obie izby przegłosowały już ustawę, która zezwoli na zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci. Teraz pora na Suwerena, którym jest członek rodziny Królewskiej. W tym przypadku jest nim Królowa Elżbieta II. Podpisując prawo zrównujące małżeństwa hetero i homoseksualne, dające im pra-

wo zawierania ślubu na takich samym warunkach, Królowa Elżbieta II będzie musiała złamać przysięgę koronacyjną. Nakłada ona brytyjskiego na monarchę obowiązek „przestrzegania praw boskich”. Na ten zapis zwrócił uwagę anglikański biskup Michael Nazir-Ali. Osobną ustawę o związkach szykuje rząd Szkocki zachowujący własną autonomie. Jeśli Królowa Elżbieta II podpisze ustawę, to pierwsze homoseksualne małżeństwo w Anglii i Walii będzie mogło zostać zawarte latem 2014 r. W zasadzie nic już nie jest w stanie tego procesu zatrzymać. W obecnej chwili brak komentarzy i jakichkolwiek oświadczeń ze strony królewskiego dworu, wobec bezprecedensowego złamania przysięgi królewskiej. newsman

Powód wypowiedzenia jej pracy, podany przez pracodawcę to zbyt wiele „nieautoryzowanych nieobecności”. Matka dwójki dzieci pozostawiona kilkakrotnie bez wyboru musiała zaopiekować się swoim pięcioletnim autystycznym synem, a także siedmiomiesięcznym niemowlęciem. Straciła przez to pracę, a o swoje prawa postanowiła zawalczyć w sądzie pracy. 30-letnia Polka przez sześć lat pracowała dla firmy Elizabeth Arden. W lipcu 2011 roku została menagerem stoiska firmy w sieciowej drogerii Boots w Reading, Oxfordshire. Jej kariera w branży kosmetycznej zakończyła się po tym jak zaledwie cztery razy nie mogła przyjść, bądź musiała wyjść z pracy wcześniej ze względu na stan zdrowia swoich dzieci. We wrześniu 2011 roku kobieta po raz drugi w ciągu sześciu tygodni musiała wyjść wcześniej z pracy. Odebrała telefon z informacją, że jej siedmiomiesięczny syn miał wysoką gorączkę. Był

www.naszestrony.co.uk

bardzo słaby i nie mógł jeść ani pić. Informując o tym kierownictwo sklepu zagrożono jej, że gdy to się powtórzy podjęte zostanie działanie dyscyplinarne, które doprowadzi do jej zwolnienia. Gdy Anna Golonka opowiedziała o tym swojej przełożonej Clare Barton z firmy Elizabeth Arden, usłyszała tylko, by zrobiła co w jej mocy, aby utrzymać dobre stosunki z Bootsem, który kupuje ich produkty. W grudniu problem powrócił gdy jej autystyczny syn został skierowany do szpitala oraz gdy kilka dni później musiała również zostać w domu, by zaopiekować się młodszym dzieckiem. Wymioty i biegunka doprowadziły do poważnego osłabienia niemowlęcia spowodowanego odwodnieniem. Po tym zdarzeniu kierownictwo sklepu podjęło decyzję o rozpoczęciu dyscyplinarnej procedury. Na spotkaniu dyscyplinarnym od menadżera sklepu Boots usłyszała „wróć gdy twoje dzieci będą starsze” oraz, że nie może już dłużej prowadzić stanowiska w ich sklepie, co było równoznaczne z wypowiedzeniem umowy przez firmę Elizabeth Arden. Czas wolny od pracy, który Polka wykorzystała do opieki nad dziećmi, określono jako nieautoryzowaną nieobecność. Kobieta czuje się niesprawiedliwie zwolniona ze względu na dyskryminację płci. Odebrano jej szansę na rozwój zawodowy i utratę zarobków.

Brytyjskie prawo nie mówi wyraźnie o tym ile dni przysługuje pracownikowi na opiekę nad innym członkiem rodziny. W przepisach użyto jedynie sformułowania „rozsądnej ilości czasu zależącej od sytuacji”. Jak należy to interpretować? Czy w takim razie zależy to tylko od dobrej woli pracodawcy, który albo wykaże się dużym zrozumieniem albo wykorzysta to jako powód do dyscyplinarnego zwolnienia niedyspozycyjnego pracownika? Jednakże pracodawca nie może odmówić pracownikowi prawa do opieki nad innym członkiem rodziny, gdy zajdzie taka potrzeba, ani użyć tego jako powodu do zwolnienia. Kiedy jednak, mimo wszystko zostaniemy zwolnieni, to możemy szukać sprawiedliwości w sądzie pracy tak jak zrobiła to Anna Golonka. Postępowanie jest w toku. Joanna Owsiana


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kiedy dziennikarze pytają, to rzecznik odpowiada, a politycy komentują krzycząc hańba!

rzecznik parlamentu docenił imigrantów

Pracownicy protestują, bo ich pensje zmniejszono o 10%!

Zastrajkowali w VIP Polymers

uk/izba gmin John Bercow, rzecznik Izby Gmin, stwierdził, że pochodzący z Europy Wschodniej imigranci pracują ciężej niż Brytyjczycy. Zgodnie ze stawianymi wymogami, Bercow jest politykiem bezpartyjnym, by wygłaszane przez niego tezy pozbawione były wpływów którejkolwiek z partii. To co powiedział w czasie konferencji prasowej oburzyło brytyjskich polityków. John Bercow pytany o imigrację, w czasie udzielonej wypowiedzi rozwinął myśl o tym, iż imigranci często pracują ciężej niż Brytyjczycy. Do wniosków takich doszedł po wycieczce do Rumunii. W czasie wystąpienia w imieniu Izby Gmin, rzecznik nadmienił również, że przyjazd tysięcy imigrantów do Wielkiej Brytanii miał wielkie korzyści dla kraju. Słowa wygłaszane przez polityka, wobec którego oczekuje się braku stronniczości, spotkały się ze sprzeciwem polityków. Bercow odniósł się bowiem w swej wypowiedzi do ostatnich trendów politycznych, ostrych wypowiedzi polityków, celujących w sposób „wojowniczy” w imigrantów, a także do negatywnego wizerunku imigrantów jaki kreują media. Często powtarza się bowiem, że od 2004 roku do UK przybyło już ponad milion imigrantów z Europy wschodniej

huntingdon i mają oni negatywny wpływ na sytuacje w kraju. Polityk pytany przez dziennikarzy o imigrację stwierdził ponadto, że zdaje sobie sprawę, iż do Wielkiej Brytanii napłynęła duża fala imigrantów z nowych państw członkowskich. Przypominał jednocześnie, że w wielu przypadkach to właśnie imigranci wnieśli na rynek pracy duże umiejętności oraz zaangażowanie, czego nie dało się zaobserwować patrząc na brytyjską siłę roboczą. Słowa te były przyczyną do ostrej reakcji szefa UKIP, Nigela Farage, który stanowisko rzecznika nazwał hańbą dla reprezentowanego urzędu. Innego zdania był Philip Hollobone, poseł konserwatystów, który wyraził się ze zrozumieniem wobec rzecznika

rządu przyznając mu absolutną rację, iż uczciwie i zgodnie z wolnym sumieniem odpowiadał na zadawane pytania. Konferencja, choć zakończona przy ostrym sprzeciwie szefa UKIP, dała pozytywny wydźwięk pokazując imigrantów w dobrym świetle. Politycy mieli przy tym okazję, by po raz kolejny zwrócić na siebie zainteresowanie mediów. Ożywiona dyskusja na temat imigrantów i to nawet w stosunku do słów jakie padły na konferencji rzecznika rządu dowodzi, że Nigel Fafage (UKIP) stara sięwykorzystać każda okazję, by przedstawić swe stanowisko. Nawet wtedy gdy niepytany, z końca sali krzyknie „to hańba”! Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

Blisko 40 pracowników fabryki VIP Polymers z Huntingdon 3 czerwca zastrajkowało przeciwko redukcji ich wynagrodzeń. Firma VIP Polymers wprowadziła 10 procentowe cięcia płac swoich pracowników ze względu na słabnącą sytuacje finansową firmy. 38 pracowników pod skrzydłami związków zawodowych GMB zastrajkowało przeciwko tym cięciom. Niestety strajk nie przyniósł żadnych rezultatów, dlatego w planach jest kolejny strajk. John Millar, dyrektor firmy VIP Polymers ostrzega, że kolejny strajk może skończyć się zwolnieniem pracowników ponieważ kolejne opuszczenie przez nich miejsca pracy zaszkodzi firmie od strony finansowej. Dyrektor firmy w negocjacjach ze związkami jest

nieugięty. Prowadzone rozmowy w tej sprawie nie przynoszą żadnych rezultatów. Firma pod każdym względem nie chce negocjować podjętej przez dyrektora firmy decyzji. - „Wiele firm z tej branży już się zamknęło przez co setki osób straciło pracę. My chcemy tego uniknąć i jesteśmy zmuszeni zredukować o 10 procent płace pracowników. Dotyczy to także dyrektorów i managerów firmy” mówi dyrektor VIP Polymers. Jeżeli strajkujący tego nie zaakceptują to bardzo możliwe będzie rozważenie przez zarząd firmy przeniesienia produkcji do kraju gdzie siła robocza jest o wiele tańsza. Związki GMB jeszcze nie ustosunkowały się oficjalnie do tego oświadczenia. W najbliższych dniach ma zostać podjęta decyzja odnośnie ewentualnego drugiego strajku pracowników. K.S.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


15

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Samodzielnie naprawia drogę, bo urząd stwierdził, że nie jest odpowiedzialny za tę drogę!

Pit Bull Terrier zaatakował 39-letnią kobietę

80 letnia babcia pracuje Właściciel groźnego Kiedy ją Council ignoruje psa skazany east/suffolk 80-letnia Phyllis Raubenheimer zmuszona została do samodzielnego naprawiania dziur na drodze dojazdowej do swojego domu, gdy urząd miejski odmówił pokrycia drogi asfaltem. Suffolk County Council ignoruje prośby mieszkańców twierdząc, że położenie asfaltu kosztowałoby £250,000. Zdesperowana kobieta postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Dosłownie. Za £300 kupiła potrzebne materiały i własnymi rękoma z pomocą łopaty, taczki i gruzu regularnie naprawia powstałe w drodze dziury. - Suffolk County Council powinien się wstydzić za to, że biorą ode mnie pieniądze nie dając nic w zamian poza wywozem śmieci i jedną latarnią na naszej ulicy – mówi rozgoryczona kobieta. Ciężkie śmieciarki wjeżdżające na tą ulicę doprowadzają do powstawania kolejnych dziur w nawierzchni, która nigdy nie została pokryta asfaltem od czasów wybudowania domów w latach 20 i 30 zeszłego stulecia. Pani Raubenheimer mieszka na końcu ślepej uliczki w języku angielskim określanej jako cul-de-sac w Bury St. Edmunds. Suffolk County Council przejął podobne drogi i doprowadził je do stanu używalności, lecz nie zrobi tego samego z Rosemary

Road, przy której mieszka 80-letnia kobieta. Według obliczeń urzędu, droga asfaltowa w tej ślepej uliczce kosztowałaby ćwierć miliona funtów co wydaje się być kwotą wygórowaną. Po za tym rzecznik Suffolk County Council powiedział, że jest to droga prywatna, a zatem jej utrzymanie należy do obowiązku właściciela terenu.

- Władze lokalne co prawda przejmują takie drogi od właścicieli, ale muszą być one odpowiednim poziomie w momencie przejęcia – tłumaczy rzecznik. Ile jeszcze gruzu będzie musiała przerzucić własnymi rękami 80-letnia kobieta by władze lokalne na serio zajęły się tym problemem? Joanna Owsiana

Od redakcji: Gdyby Phyllis Raubenheimer mieszkała w Polsce i poskarżyła się na stan drogi w urzędzie, to z pewnością urzędnicy podeszliby do sprawy w podobny sposób. W tym jednak konkretnym przypadku dalece zastanawiające jest, że jeśli prosząca o pomoc wskazuje, iż drogę zrujnowały samochody ciężarowe wywożące odpady, to obowiązkiem urzędu, który dostarcza tego rodzaju serwis, jest zadbanie o to, by przywrócić drogę do stanu pierwotnego - o ile do zniszczeń faktycznie doszło na skutek jej eksploatacji przez kilkutonowe ciężarówki! Jeśli Rosemary Road to droga prywatna - jak twierdzi urząd, to niech ją teraz naprawią, tak jak ją wcześniej zniszczono podczas eksploatacji.

www.naszestrony.co.uk

kettering Właściciel groźnej rasy psa został skazany na wyrok w zawieszeniu po tym jak jego Pit Bull Terrier zaatakował 39-letnią kobietę. Sebastian Jolley mieszkający przy Ridley Street w Kettering przyznał się do posiadania zabronionej rasy psa, nad którym stracił kontrolę w miejscu publicznym. Do zdarzenia doszło 1 marca tego roku na Neale Avenue w Kettering. Pies rasy Pit Bull Terrier zaatakował kobietę powodując rany szarpane ręki. Mężczyzna został uznany winnym zarzucanych mu czynów na podstawie Dangerous Dogs Act (ustawa o posiadaniu groźnych psów). Kettering Magistrates Court skazał 23-letniego Sebastian Jolley na 16

tygodni więzienia w zawieszeniu na 12 miesięcy. Mężczyzna będzie znajdować się pod nadzorem przez najbliższy rok, a także musi zapłacić poszkodowanej kobiecie £1,000 rekompensaty. Jolley otrzymał także zakaz posiadania psów przez kolejnych 10 lat, a niebezpieczny pies zostanie uśpiony. Przypomnijmy, że od listopada 2012 roku rząd zaostrzył kary nawet do 18 miesięcy więzienia dla właścicieli groźnych psów, które atakują ludzi. Zakazane jest również posiadanie czterech najgroźniejszych ras psów w tym Pit Bull Terrier, Japanese Tosa, Dogo Argentino oraz Fila Brasileiro. Zakaz wprowadzono z konkretnego powodu, aby utrzymać bezpieczeństwo w miejscach publicznych. Każdy właściciel nie przestrzegający prawa zostanie ukarany a pies uśpiony. Joanna Owsiana


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Jak to z Burmistrzem Bedford było? Oto nasze ustalenia!

to było władz poparcie? czy na okładkę parcie ? BEDFORD Burmistrza na spotkanie zaprosiła Małgorzata Brady. Zaprosiła do Klubu Polskiego, nie zawiadamiając o tym nikogo z Klubu. Edward Zawadzki, honorowy prezes Klubu dowiedział się o tym na 24 godziny przed faktem i nie miał czasu nic przygotować. Robert Brady podszedł do burmistrza wysiadającego z samochodu i tylnymi drzwiami zaprowadził go do PBIC Ltd. Sekretarka Burmistrza zapamiętała ten dzień wyjątkowo dobrze. Zainteresowanym mówiła wówczas, że Burmistrz wybiera się do Klubu Polskiego, a nie do PBIC Ltd, gdzie finalnie dotarł w poniedziałek po pracy kiedy Klub miał być zamknięty. Członkowie Klubu pośpiesznie zebrali grupę członków i poproszono barmankę, by została dłużej w pracy. Ludzie czekali, a burmistrza nie było. Potem przyszedł Robert Brady do stolika, przy którym siedziała Irena Little z prezesem Edwardem Zawadzkim. Robert Brady miał wtedy powiedzieć do Prezesa Klubu: - Pan może wejść na spotkanie z burmistrzem, ale Pani Little nie może, bo moja żona nie wie co ona myśli ani co planuje – powiedział Robert Brady, wskazując, że spotkanie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami na posesji wynajmowanej od Klubu. Zawadzki odmówił odwiedzania lokatorów, w chwili kiedy spodziewał się burmistrza w Klubie, na którego czekał. Robert Brady stał na jezdni na parking pilnując, by Irena Little nie weszła na spotkanie. Zdarzenie pamięta Grabowski, który obserwował całą sytuację. Niedługo potem Robert Brady znowu przyszedł do stolika, gdzie siedziała Irena Little i zaczął opowiadać o celach swojego przedsięwzięcia, w którym zaangażowani byli ludzie z Klubu. Zebrani ludzie zaczęli się denerwować, że poświęcili czas na spotkanie z Burmistrzem, a tego ani widu ani słychu. Burmistrz przybył, ale wprowadzono go do Klubu tylnymi drzwiami, tak by uniemożliwić jego spotkanie z niewygodnymi ludźmi. Kiedy potem Irena Little spotkała się burmistrzem na prywatnym spotkaniu w budynku Rady Miasta, pogratulowała mu, że wpadł

na pomysł, by Polacy mogli korzystać z demokracji w Bedford. Odpowiedział, że nie był „to jego pomysł, a jedynie został zaproszony i jako człowiek grzeczny przyjechał na zaproszenie”. Fakt, iż doszło do rozmowy między Ireną Little i burmistrzem Davidem Hodgsonem został odnotowany przez sekretarkę, obecną na wspomnianym spotkaniu. W Klubie z burmistrzem spotkał się jedynie Tomasz Marszałek i jego córka Grażyna, która brała udział w następnym Forum Polskim, zorganizowanym w Domu Polskim. Proponowała wówczas, by powstał jeden ośrodek polski. Nad doborem osób, które mogłyby się spotkać z burmistrzem zastanawiała się Małgorzata Brady. To przeczyło demokracji, w której każdy ma coś do powiedzenia. To był wstęp do załatwiania wyłącznie własnych interesów. Czy szefująca PBIC Ltd, ma prawo decydować o tym, kto uściśnie rękę władzom miasta w czasie wizyty w Klubie Polskim w Bedford? Okazało się, że tak się właśnie stało. Reprezentująca prywatną firmę osoba, decydowała o tym kto spotkał się z burmistrzem, który zaproszono

został do Klubu Polskiego w Bedford. Niedługo potem Tomasz Marszałek mówił, że trzeba sprzedać budynki i kupić stare zabudowania po High School, gdzie kiedyś dyrektorką była jego córka. To tam trzeba zrobić Centrum Polskie razem z sobotnią szkołą języka polskiego. Jego zapatrywania i plany spotkały się jednak z ostrą krytyką. Marszałek usłyszał, że nie budynków bedfordzkiej brakuje tylko uczciwych ludzi. W mieście funkcjonuje bowiem Dom Polski, Klub Polski i Polish British Integration Centre Limited, który dostał budynki od burmistrza do celu edukacji Polaków. Kolejnych obiektów nie potrzeba. Kiedy Tomasz Marszałek obejrzał wpis do rejestru Companies House, dotyczący PBIC Ltd, połapał się dlaczego Małgorzata Brady tak zaciekle walczyła o szkołę. Miała nawet podobno krzyczeć na księdza, by tę szkołę dostać we władanie! I dziś Polonia chce jej tę szkołę odebrać! Polacy mieli dobrą opinię w Bedford od II Wojny Światowej. Dopiero ostatnio ją sobie psują. Zdjęcie przedstawiające Małgorzatę Brady zostało zrobione www.naszestrony.co.uk

w kawiarence Klubu Polskiego, której drzwi łączące ją z barem Małgorzata Brady poleciła zamknąć na klucz. Tym samym izolując Burmistrza od polonijnego pospólstwa i na odwrót. Demokracja tym samym poszła pod klucz. Założyciele PBIC uważali, że mają prawo przychodzić do Klubu, ale członkom Klubu nie pozwalali wchodzić do PBIC Limited. Ciekawe prawda? Polish British Integration Centre Limited company – wszyscy mieszkańcy Bedford kojarzą tę firmę z Fundacją. Tak się o PBIC mówi w Bedford. Wato jednak zauważyć, że nigdzie nie ma uzupełniającego nazwę zwrotu Limited, chociaż prawo wymaga, by było. Kiedy wybrańcy wysegregowani przez Małgorzatę Brady fotografowali się z Burmistrzem, pozostali członkowie Klubu nie mieli możliwości wstępu do wydzielonej części sali. Potem, zauroczony efektami pracy Małgorzaty Brady, burmistrz przekazał PBIC Ltd budynek z parkingiem, w którym są do tej pory. PBIC Ltd zostawiła tymczasem Klubowi ściany pełne dziur w tynku. Klucz do lokalu Małgorzata Brady zawiozła do Polski. Próby odzyskania dostępu do baru, w którym ktoś spijał alkohol, był nie możliwy przez jakiś czas. Polish British Integration Centre Limited Company to spółka założona w dniu 27 czerwca 2008 pod numerem 06632086. Klub Polski w Bedford to zgrupowanie polonijne działające od 1949 roku. Pierwsze składki zaczęto wpłacać od 1954. Na polecenie Małgorzaty Brady, która przez pewien czas była sekretarzem, miano zniszczyć księgi rejestrujące przez kilka dekad wpłaty składek członkowskich. Polecono również zniszczyć sztandar szkoły. Kiedy któregoś dnia do biura PBIC Ltd weszła Irena Little prosząc o klucz od Klubu Polskiego w

Bedford, a przyszła ze świadkiem, który może to dziś potwierdzić – Małgorzata Brady wskazała na drzwi, odmawiając rozmowy. Gotowa była wprawdzie rozmawiać, ale jedynie z towarzyszącym Irenie Little Davidem. Ten jednak nie wyraził takiej woli i wyszedł z biura tuż za proszącą o zwrot kluczy Ireną Little. PBIC Ltd jest na co dzień dofinansowywane z różnych źródeł. Odkąd fundusze wspierające działanie zaczęły płynąć stałym strumieniem, Małgorzata Brady zrezygnowała z funkcji dyrektora wprowadzając na zwalniane stanowiska osoby sobie zaufane. Jedną z nich jest osoba mieszkająca w Irlandii. Dziś w PBIC Ltd wolontariusze pracują za darmo, podczas gdy dawniejsi dyrektorzy, a dzisiejszy zwykli pracownicy dostają wynagrodzenie. Jest ono wystarczające, by utrzymać dwie rodziny Brady. Prawnicy, którzy urzędują w PBIC Ltd nie pracują za darmo. Oferują jedynie 30 minutowe sesje, na których oceniają czy sprawa kwalifikuje się do Legal Aid. Jeśli tak, to sprawę podejmują, zgłaszają i płaci za to podatnik. Spraw nie do wygrania nie podejmują, a klient odchodzi z kwitkiem. Jasno zatem widać, że PBIC Ltd, nie jest Fundacją jak mówi się powszechnie w Bedford, a jest firmą koordynująca szereg działań, na które wydawane są określone pieniądze. Klub Polski w Bedford, to kolejne miejsce gdzie miesiąc w miesiąc przelewa się również sporo gotówki. Nie inaczej jest w szkole sobotniej. Na tym wszystkim zarabiają jednak, ci którzy wiedzą jak po finansową pomoc wnioskować i do kogo i jak to wszystko zgrabnie nazwać, tak by Polacy myśleli, że pomaga się im charytatywnie. Tak, część osób pracuje charytatywnie, ale czy wiedzą, że inni za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie? Adam Andrzejko

Na zdjęciu: Burmistrz w otoczeniu bedfordzkiej Polonii. Fotografia i wizualizacja okładki prezentowana powyżej, pochodzi z pierwszego wydania miesięcznika Polish Words z Bedford.


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Zyskał zaufanie, bo zaczął skromnie i estetycznie, opierając popularność sieci na jakości!

maxim - w sieci sklepów przedsiębiorczość na 100%!

biznes po polsku Niespełna 3 lata temu otworzył malutki sklepik w Corby. Jednak dla niego to za mało. Uważał, że to co robi cieszy się uznaniem lokalnej Polonii. Codzienne dostawy świeżych polskich produktów, mięsa i wędlin. Widział zadowolonych klientów i słyszał przychylne komentarze. Człowiek ten niewątpliwie ambitny i przedsiębiorczy nie poprzestał jednak na malutkim sklepiku. Postanowił inwestować dalej i trzeba przyznać, że zrobił to z głową. Mowa o Dariuszu Czechu, właścicielu sieci polskich sklepów Maxim. Tak sieci! W niespełna 3 lata tak rozwinął swoją działalność, że obecnie prowadzi sklepy w Corby, Northampton, Wellingborough, a niebawem również i w Kettering. Skoro w tak krótkim czasie zdołał zbudować sieć dyskontów i zdobył zaufanie klientów, to wiele wskazuje, że to tylko kwestia czasu, by powstały kolejne sklepy w nowych lokalizacjach. Dobrym przykładem jest sklep Maxim w Wellingborough mieszczący się przy 1 Pebble Lane. Sklep skromnie i estetycznie wyposażony, zawsze czysty z bogatą ofertą i szerokim asortymentem polskich produktów. Dariusz Czech widząc, że Maxim stał się naprawdę popularnym sklepem mógł z powodzeniem dalej kontynuować swoją działalność biorąc przykład z tego co zyskało uznanie klientów. Nie spoczywając na laurach, postanowił jeszcze bardziej rozwinąć i urozmaicić prowadzony obiekt handlowy. Wynajął dwa razy większe pomieszczenie tuż obok. Zmodernizował je, tworząc polski sklep, który zarówno pod względem powierzchni jak i wyposażenia nie ustępował tym najlepszym, nawet luksusowym marketom. W środku

zainstalowano eleganckie meble sklepowe, które wyglądają na tyle profesjonalnie, że z powodzeniem mogłyby zostać użyte do umeblowania sklepu jubilerskiego. Odmalowano też ściany i zainstalowano wyświetlacze LCD. Nie to jednak sprawia, że sklep jest tak popularny. Najważniejsze wciąż są produkty, ich jakość i cena, oraz ich szeroki wybór. Z powodzeniem można powiedzieć, że sklep Maxim z Wellingborough jest obecnie największym i najtańszym polskim sklepem w mieście. Mariusz Czech wiedział, że jego klienci w dużej mierze cenili to, że w Maxim można kupić świeże polskie wędliny i mięsa. Analizując ten fakt zatrudnił doświadczonego rzeźnika, dzięki czemu w ofercie sklepu znajduje się również świeże mięso wołowe, wieprzowe oraz drobiowe. Warto również wspomnieć o dodatkowych udogodnieniach wprowadzonych w nowym sklepie Maxim. Teraz można tutaj zrealizować przelewy pieniędzy do polski za pośrednictwem firmy Sami Swoi. Dużym plusem jest też wprowadzenie systemu stałego klienta. Każdy klient posiadający specjalną kartę - oszczędza zbierając punkty. W praktyce

wygląda to tak, że przy każdym wydanym funcie na poczet karty stałego klienta wpływa 5% wartości. Punkty te można później wykorzystać przy następnych zakupach w każdym sklepie pod szyldem Maxim. Obecnie w sklepie Maxim zatrudnionych jest 6 pracowników, którzy służą pomocą i radą. Szefujący im Dariusz Czech skupia się nad modernizacją swojego pierwszego sklepu w Corby, który obecnie funkcjonuje pod szyldem „Pysio”. Sklep za niecałe 6 tygodni zostanie przeniesiony do znacznie większego budynku mieszczącego się po drugiej stronie ulicy. Będzie on oczywiście nosił nazwę Maxim. Jego wystrój i funkcjonalność niczym nie będzie odbiegać od norm wprowadzonych w Maxim Wellingborough. Dodatkowo właściciel sieci sklepów przymierza się już do otwarcia kolejnego oddziału. Na jego lokalizacje wybrał pobliskie miasto Kettering. Jego huczne otwarcie wstępnie planuje na połowę grudnia bieżącego roku. Termin ten jednak może ulec małej zmianie o czym na pewno będziemy informować naszych czytelników. Pozostaje życzyć Dariuszowi powodzenia i czekać na otwarcie kolejnych sklepów. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

17


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Ministerstwo Edukacji wydało zgodę na otwarcie 102 szkół nowych „free schools”.

10 letnia Martyna Lipska i jej językowe osiągnięcia.

DWUJĘZYCZNA PODSTAWÓWKA DRUGA NA ŚWIECIE OD WRZEŚNIA W SPALDING W LITEROWANIU SPALDING Już we wrześniu tego roku otwarta zostanie pierwsza w kraju �inansowana przez państwo dwujęzyczna podstawówka. Początkowo w szkole rozpoczną naukę dzieci 4 i 5 letnie w tak zwanej reception czyli odpowiedniku polskiej zerówki oraz dzieci z klasy pierwszej. Nauka odbywać się będzie w języku angielskim i hiszpańskim. Celem dwujęzycznej szkoły jest otwarcie przed dziećmi nowych możliwości zatrudnienia w życiu dorosłym. Język hiszpański jest coraz bardziej znaczącym językiem biznesu i trzecim najczęściej używanym językiem na świecie tuż po chińskim i angielskim. Uczniowie kończący naukę w podstawówce w wieku 11 lat powinni znajdować się na dobrym poziomie znajomości hiszpańskiego – zapewnia Carol Clare, dyrektor generalny Phoenix Family of Schools. Wielojęzyczność to nie tylko dodatkowy atut wzbogacający CV, to także szansa na lepsze wyniki w nauce. Badania prowadzone nad

dwujęzycznymi dziećmi wykazały, iż uczą się one znacznie lepiej od swoich rówieśników mówiących tylko jednym językiem. Szkoła zarządzana przez Phoenix Family of Schools będzie jedną ze 102 nowych “free schools”, które otrzymały od Ministerstwa Edukacji zezwolenie na otwarcie. Free schools �inansowane są przez państwo, lecz mogą być tworzone przez rodziców, różnego rodzaju organizacje w tym religijne, a także wolontariuszy. W szkołach tych nauka odbywa się w oparciu o podstawę programową ustaloną przez Ministerstwo Edukacji obejmującą język angielski, matematykę i nauki

ścisłe. Natomiast o pro�ilu szkoły decydują jej założyciele. W przypadku podstawówki w Spalding będzie to szkoła dwujęzyczna. Skoro możliwe jest utworzenie szkoły angielsko-hiszpańskiej tak samo realne jest otwarcie szkoły angielsko-polskiej. Rozwiązałoby to problemy rodziców domagających się bezpłatnego dostępu do edukacji w języku ojczystym dla swoich dzieci. Czy znajdzie się grupa rodziców lub działaczy społecznych na tyle zdeterminowanych, by podjąć wyzwanie i doprowadzić do otwarcia dwujęzycznej szkoły angielsko-polskiej? Joanna Owsiana

Wyniki rankingu uczelni uniwersyteckich po raz trzeci wskazały na uczelnię z Cambridge!

CAMBRIDGE UNIVERSITY PIERWSZY W RANKINGU

CAMBRIDGE Już trzeci rok z rzędu Cambridge University zajął pierwsze miejsce w rankingu Guardian University Guide. Drugie miejsce zdobył Oxford University, a trzecie London School of Economics. Cambridge utrzymuje swoją pozycję dzięki zadowoleniu studentów, a także dzięki nieco lepszym perspektywom zatrudnienia absolwentów w porównaniu z pozostałymi uczelniami. Ranking opracowany został między innymi na podstawie wyników ankiety National Student Survey przeprowadzanej wśród studentów na ostatnim roku. Pod uwagę brano również kwotę jaką uczenie wydają na każdego studenta, a także proporcje pracowników naukowych do ilości studentów. Na wyróżnienie spośród 119 brytyjskich uniwer-

sytetów zasługuje także uczelnia w Northampton, która przeskoczyła o 39 miejsc w górę z 86 w roku ubiegłym na 47 obecnie. Tak dużą zmianę zawdzięcza poprawie perspektyw zatrudnienia absolwentów uniwersytetu. Pełny ranking uniwersytetów znajduje się na stronie internetowej www.guardian.co.uk w

dziale edukacja. Przed wyborem uniwersytetu warto zapoznać się z nim zapoznać. Pomocny okazać się może także ranking kierunków studiów również zamieszczonym na stronie Guardiana. Z tego zestawienia dowiesz się gdzie najlepiej studiować wymarzony kierunek studiów. Joanna Owsiana www.naszestrony.co.uk

EDUKACJA 10-letnia Polka zajęła drugie miejsce na świecie w konkursie literowania angielskich wyrazów World Literacy Day. Martyna Lipska Po raz kolejny udowodniła, że fakt iż angielski jest jej drugim językiem nie stanowi żadnego problemu aby zdobywać najwyższe miejsca w światowym konkursie. Polska uczennica w 2011 roku w tym samym konkursie znalazła się w pierwszej pięćdziesiątce, a w roku ubiegłym w pierwszej piątce. Język angielski jest jej ulubionym przedmiotem w szkole. Nic dziwnego, że robi takie

postępy. To wszystko zawdzięcza swojej codziennej pracy nad udoskonalaniem swoich językowych umiejętności. W konkursie wzięli udział uczniowie z całego świata w tym z Kuwejtu, Australii, Pakistanu, Indii i Malezji. Uczestnicy w wieku od 4 do 18 roku życia podzieleni są na grupy wiekowe. Martyna rywalizowała z rówieśnikami w kategorii wiekowej 8-10 lat. Rodzice, dyrekcja szkoły i nauczyciele z Isaac Newton Primary School w Grantham są bardzo dumni z osiągnięć młodej Polki. Jak tak dalej pójdzie Martyna ma szansę na pierwsze miejsce już za rok. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów. J.O.

DLA NAJMŁODSZYCH Pokoloruj ... Kłapouchego


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Uwaga przekręt! Za wpłacone 500 funtów obiecywał, że uzyska dla klienta sumkę ok. 14.000 funtów!

Foczpański niby prawnik niby doradca finansowy

Blisko 3 tysiącom pracowników nie wypłacono £100.000!

HMRC ujawnia po nalocie, że agencje kantują pracowników!

east/corby Kiedy pośrednictwo w branży odszkodowań było prawdziwą żyłą złota, czyli jeszcze do 31 marca tego roku, wiele kancelarii prawniczych oferowało usługi polegające na przyjmowaniu zgłoszeń o wypadkach. Głosem polskich przedstawicieli wabili poszkodowanych, oferując £200 prowizji tym, którzy zgłoszą wypadek. Jednym z takich naganiaczy był Tomasz Foczpański z Corby (na zdjęciu obok). Zwrócił naszą uwagę, bo miał swoje indywidualne metody ... We wrześniu ubiegłego roku - tak we wrześniu (!!!) zwróciliśmy się na piśmie do Tomasza Foczpańskiego z prośbą o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań odnośnie prowadzonej przez niego działalności! Nie odpisał! Informacje, które przekazali nam czytelnicy były wręcz zatrważające. Otóż wskazywano na Tomasza Foczpańskiego, że jest on pośrednikiem kancelarii prawniczej, która załatwia Polakom odszkodowania i prowadzi szereg spraw obejmujących swym zakresem zarówno podstawy prawa brytyjskiego, jak i jego meandry - czyli zawiłości, których nawet najlepiej wyszkolony polski prawnik nie jest w stanie pojąć, bo nauki odebrał od profesorów wykładających prawo nad Wisła, a nie nad Tamizą. Kiedy w ubiegłym roku natrafiliśmy na ofertę kredytową firmowaną nazwiskiem Tomasza Foczpańskiego, postanowiliśmy sprawdzić co to za oferta. Rozmawialiśmy też z Foczpańskim, którego spytaliśmy czy ma jakiś związek z tym, że przed laty do Londynu przez jego imiennika (Tomasza Foczpańskiego) zwabiani byli Polacy, którzy zamiast pracy trafiali do skandalicznych warunków – Tomasz Foczpański odcinał się od tych informacji, mówiąc, że to zwykły przypadek, iż ktoś się tak samo nazywa. Od tamtej pory mieliśmy na niego tzw. „oko” No i okazało się , że słusznie! Mówiąc wprost, nie odnaleźliśmy Tomasza Foczpańskiego na spisie prawników, mogących legalnie prowadzić swą działalność w UK. Tak więc nazywajmy go pewnego rodzaju doradcą w tym co robił.

Doradzał i dogadzał, ale głównie zasobności swojego portfela! Cóż, doradztwo, którym się parał – to również nieco podejrzane stanowisko, skoro jego doradztwo polegało jedynie na wypełnianiu dokumentów i pobieraniu zaliczek od naiwnych klientów. Po wysłuchaniu zarzutów wobec Tomasza Foczpańskiego, złozonych przez naszych czytelników, skontaktowaliśmy się z kancelarią prawnicza na którą wskazywali czytelnicy, twierdząc, iż wpłacili pieniądze, co zapisano na drukach z tej właśnie kancelarii, a ich sprawy ciągną się miesiącami. Wpłacili pieniądze? Za co? Za zgłoszenie wypadku, czy też błędu lekarskiego, przewlekłego leczenia? Prowizja? W tym momencie zaczęło się robić bardzo podejrzanie. Otóż im głębiej zaglądaliśmy w te sprawę tym więcej pojawiało się nieścisłości. Tomasz Foczpański pobierał opłaty od swoich klientów i obiecywał uzyskanie odszkodowań z wielokrotną przebitką. Za wpłacone 500 funtów obiecywał, że uzyska dla klienta sumkę ok. 14.000 funtów! To istne oszustwo i to bez pokrycia. Jeżeli bowiem osoba poszkodowana w wypadku lub w jakiś sposób pokrzywdzona składa wniosek o odszkodowanie, to jakiekolwiek opłaty są odciągane/pobierane od uzyskanego odszkodowania! Te koszty dolicza się do tego co w imieniu poszkodowanego upoważniona kancelaria, działająca na korzyść klienta, dolicza do kwoty uzyskiwanej od ubezpieczyciela. Pobieranie jakichkolwiek pieniędzy to wyłudzenie! Istnieją przypadki, które dopuszczają opłacenie prawników działających w podobnych kwestiach,

ale są to wyjątki i o tym powinni być klienci informowani indywidualnie, na piśmie, a każdą wpłaconą kwotę powinno się im kwitować. W przypadku Tomasza Foczpańskiego liczyła się gotówka, a jakiekolwiek dokumenty to była zbędna formalność. Miał on za to gadane! I to bardzo. Nabrał jednak wody w usta i zniknął z horyzontu Corby kiedy pytaliśmy go co kombinuje! Nie odpisał na zadane pytania. Przepadł jak kamień w wodzie. Pytania przesłane do kancelarii prawniczej pozostały również bez odpowiedzi. Typowo angielskie rozwiązanie. Wyjść tylnymi drzwiami, grać na zwłokę, zniechęcić i po sprawie. Otóż nie! Gdyby tak było to moglibyśmy odpuścić, bo skarżący się do nas klienci Foczpańskiego otrzymali jako takie zadość uczynienie. Po naszych pismach kancelaria, która odcinała się od Foczpańskiego i zaprzeczała jakoby miał być nadal (a więc był przez pewien czas) jej przedstawicielem, zgodziła się przyjrzeć każdej zakwestionowanej przez nas sprawie z zegarmistrzowską dokładnością i obiecano nieodpłatne ich dokończenie. Cóż. Satysfakcja jest! Po co dalej drążyć temat? Na pewien czas odpuściliśmy. Dziś okazuje się, że Foczpański nadal działa! Tym razem udziela kredytów. Zanim jednak wypłaci jakiekolwiek pieniądze, oczekuje na wpłatę zaliczki tytułem kosztów własnych i postępowania związanego ze zgłoszeniem wniosku do banku. To kolejny jego przekręt szyty grubymi nićmi. Jeśli starasz się o kredyt, to idź do banku! Jeśli nie znasz angielskiego to poproś znajomego o pomoc lub w banku spytaj o polskiego tłumacza. To twoje pieniądze i www.naszestrony.co.uk

corby Urzędnicy podatkowi w trzydniowym nalocie na księgowości agencji pracy w Corby odkryli, że blisko 3 tysiącom pracowników nie wypłacano 100 tysięcy funtów. Zaniżano stawkę wynagrodzenia minimalnego stosując szereg sztuczek finansowych. Kara za odstępstwa od wypłat ustawowych stawek to 5 tysięcy funtów. W czasie kontroli urzędnikom z HMRC towarzyszyli pracownicy departamentu Business Innovations and Skills (BIS), którzy swym dochodzeniem objęli 34 biura oferujące pracę w okolicy Corby (Northamptonshire). - To co odkryto w czasie kontroli z jednej strony traktujemy jako sukces potwierdzający nasze podejrzenia, choć jest to też zasmucające, że tak są wykorzystywani pracownicy - powiedział po kontroli radny MP Andy Sawford z Corby. W trakcie kontroli ujawniono, że pracownicy zmuszani byli do pokrywania kosztów związanych z zakupem odzieży roboczej, a także obciążani byli wydatkami Ty będziesz musiał na nie zapracować i to Ty będziesz musiał je zwrócić do banku. Nie daj ich za darmo oszustom! Do sprawy wrócimy na łamach gazety Nasze Strony. Tymczasem uważajcie na podobne oferty kredytów i odszkodowań! Zdajcie się na usługi ekspertów, których możecie odwiedzić w ich własnym biurze, dokąd możecie zadzwonić i umówić się na rozmowę w dowolnej chwili! Tomasz Foczpański żniwo swoich działań, a więc szereg naiwnych ludzi, których naciągał, miał zarówno w Corby, jak i w Hun-

związanymi z podróżą do pracy. Kontrole są wynikiem interwencji Królowej Elżbiety, która w czasie ostatniego przemówienia zapowiedziała, że należy usprawnić system poprzez weryfikację obecnego stanu. Tym właśnie są masowe kontrole agencji pracy, które będą karane za ujawnione niedociągnięcia i łamanie prawa obowiązującego w UK. W zakresie kontroli ujęto również sprawdzenie czy agencje pracy zatrudniają pracowników, którzy mają prawo pracować na wyspach. Za zatrudnienie pracownika, który nie posiada pozwolenia do podjęcia pracy w UK przewidywana jest kara 20.000 funtów. Urzędnicy sprawdzali również czy agencje unikają płatności podatków, w tym czy stosują Travel Scheme (o którym pisaliśmy w 75 wydaniu gazety Nasze Strony) oraz terminowości opłacania składek ubezpieczenia (NIN). Kolejne kontrole już niebawem w pozostałych miastach regionu. Jeśli już dziś uważasz, że Twoja agencja oszukuje Cię w jakiś sposób to zgłoś to na infolinię Pay and Work Rights Helpline pod numerem 0800 917 2368. newsman tingdon, a także w Peterborough, Spalding oraz w wielu miastach regionu. Jego ulotki nadal znajdują się w wielu zakładach usługowych na terenie Peterborough. Jeśli czytasz ten artykuł, to nie przywiązuj większej uwagi do treści ulotek zachwalających usługi tego człowieka. Te ulotki nadają się jedynie do wyrzucenia do kosza! Czekamy na informacje od osób, które mają za sobą podobne okoliczności w uzyskiwaniu odszkodowań i kredytów firmowanych nazwiskiem Tomasza Foczpańskiego z Corby! Adam Andrzejko


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Krzyżówka Polsko – Angielska Szlifuj język razem z nami!

W celu rozwiązania poniższej krzyżówki należy odgadnąć słowa kryjące się za podanymi hasłami. Autorzy krzyżówki postarali się, by w podczas rozwiązywania używany był na przemian język polski i język angielski. W nawiasach podano ilość liter w poszukiwanym słowie.

www.crossmots.com Poziomo: 1. Obecny (7), 5. Wpisać (5), 8. Dangerous (13), 9. Kapelusz (3), 10. Postawy (9), 12. Wybór (6), 13. Lazy (6), 15. Wyeliminować (9), 16. Hundred (3), 18. Distributed (13), 20. Drift (2-3), 21. Czy (7). Down: 1. Poncz (5), 2. Electronic (13), 3. Elegant (9), 4. Papered (6), 5. Oko (3), 6. Thirties (13), 7. Roman (7), 11. Dlatego (9), 12. Wiek (7), 14. (Many) Layers (6), 17. Inny (5), 19. Gnić (3).

nasze strony w drodze dookoła świata

www.naszestrony.co.uk


22

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Policjanci zapowiadają, że wyjdą w miasto szukać „tagów”!

Policja wypowiedziała wojnę grafficiarzom northampt’shire

Rockabilly coffe shop oaza w sercu pasażu handlowego

st.ives

Policjanci fotografują graffiti na miejskich murach, zdjęcia zamieszczają w Internecie w nadziei na uzyskanie informacji o autorach. Northamptonshire Police wypowiedziała oficjalną wojnę miejskim grafficiarzom, którzy swoimi tagami szpecą elewacje budynków. Policjanci wyruszają w teren uzbrojeni w aparat fotograficzny. Ich celem są najbardziej rzucające się w oczy i najczęściej powtarzające się tagi. Dla policji taki rodzaj sztuki ulicznej to zwykły wandalizm powiązany z zachowaniem antyspołecznym i uszkodzeniem mienia. Crimestoppers również włącza się do akcji, która prowadzona będzie także na Facebooku i Twitterze. Zdjęcia wykonane przez policjantów zamieszczane będą regularnie na stronie www. northants.police.uk/NameThatTag lub www.northants.police. uk/Illustration gdzie będzie można przekazać informację o autorach podpisów. Northamp-

To unikatowe miejsce, które musisz odwiedzić, by osobiście poznać współtworzących je ludzi!

Z dumą informujemy, że na ternie Wschodniej Anglii powstał kolejny polski biznes. Tym razem jest to coś nowego, a na pewno unikatowego. Mowa tu o kafejce muzycznej o nazwie Rockabilly, która powstała w centrum St. Ives, k. Huntingdon.

tonshire Police podkreśla, że nie jest to akcja wymierzona przeciwko utalentowanej młodzieży, a przeciwko wandalizmowi. Dlatego też policjanci zachęcają także władze lokalne i szkoły, by zapewniły młodzieży utalentowanej artystycznie odpowiednie miejsca, w których mogą w pełni wyrazić siebie nie niszcząc przy tym mienia innych osób. Na przykładzie innych chrabstw wiadomo, że nie łatwo jest zwalczyć graffiti. Warto spróbować! J.O.

Jej właściciele Izabela i Sebastian Semmerling serdecznie zapraszają do odwiedzenia ich kafejki, a także do zwiedzenia tego malutkiego, ale jakże uroczego miasteczka. Sama nazwa Rockabilly jest określana najwcześniejszą formą rock and rolla z przełomu lat 50 i 60-tych. W takim stylu właśnie państwo Semmerling urządzili swoją kafejkę, która mimo krótkiego okresu działalności już cieszy się dużą popularnością, zwłaszcza wśród brytyjskiej społeczności St. Ives. Wystrój i rozbrzmiewająca tam muzyka pozwala na chwilę przenieść się do połowy XX wieku. Lecz jak wiadomo nie samą muzyką człowiek żyje. Rockabilly dla swoich klientów ma do zaoferowania gorące napoje, czyli kawę lub herbatę, zimne shake’i owocowe oraz pyszne kanapki na ciepło, przyrządzane na życzenie klienta. Miejsce to jest idealne na spotkania z przyjaciółmi przy kawie czy też na biznesowe meetingi. Od otwarcia Rocabilly minęło zaledwie dwa miesiące, a już pozyskało

www.naszestrony.co.uk

stałych klientów. Właściciele kafejki nie próżnują jednak i już myślą o kolejnych inwestycjach. Okazuje się, że Rocabilly które jak na razie działa na parterze budynku ma dość spore wolne pomieszczenie na pierwszym piętrze. Tam też już niebawem powstanie bardzo przytulny i oryginalnie urządzony pokój spotkań, który będzie mógł być również podnajmowany jako mała sala konferencyjna do spotkań biznesowych. Rocabilly mieści się w popularnym pasażu handlowym Cromwell Mews, gdzie znajdują się również inne ciekawe firmy. Między innymi znajdziemy tam zakład krawiecki prowadzony przez filipińską krawcową, trzy salony fryzjerskie z czego jeden z nich prowadzony jest przez rodowitego Włocha, rzeźnik, kwiaciarnia, agencja reklamowa oraz serwis komputerowy. Miejsce to jest niespotykanie przytulne i emanuje

z niego bardzo miła atmosfera. Spędzając tam kilka chwil można zauważyć jak bardzo życzliwi są dla siebie przedsiębiorcy, prowadzący tam swoje małe biznesy. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że w tym małym pasażu handlowym zrodziła się tak „biznesowa rodzina”, kierująca swoje usługi do lokalnych mieszkańców. Miejsce zdecydowanie warte polecenia. Adres: Rockabilly Sandwich & Coffee Shop, Cromwell Mews, St. Ives PE27 5HJ. Krzysztof Szczepaniak


23

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Okazuje się, że brytyjski paszport dla dziecka, można wyrobić szybciej niż polski dokument!

Brytyjski paszport dla Twojego dziecka dokumenty w uk Co trzeba zrobić, by Twoje dziecko otrzymało brytyjskie obywatelstwo i paszport? Wcale nie jest to takie trudne. Wystarczy spełniać pewne kryteria. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że jest łatwiejsze od wyrobienia polskiego paszportu. Brytyjski paszport dla niemowlęcia ważny jest 5 lat w przeciwieństwie do paszportu polskiego, który trzeba wymieniać co rok. To zaoszczędzi nam ciągłych wycieczek do Polskiej Ambasady w Londynie. Co więcej decydując się na paszport brytyjski nie musimy wybierać się nigdzie poza urzędem pocztowym. Na poczcie należy zapytać w okienku o aplikację. Wszystkie formalności załatwiamy korespondencyjnie. Jeśli rodzice pochodzący z krajów Unii Europejskiej starają się o brytyjskie obywatelstwo i paszport dla dziecka urodzonego po 30 kwietnia 2006 roku muszą spełnić kilka kryteriów. Po pierwsze jeden z rodziców w momencie urodzenia dziecka musi przebywać i przepracować w Wielkiej Brytanii co najmniej 5 lat. Lata pracy muszą być udokumentowane najlepiej wystawianym co roku przez pracodawcę P-60. Rodzic, który jest w stanie udowodnić swój pięcioletni, ciągły pobyt na wyspach w imieniu dziecka składa podpis w aplika-

cji. Do tego należy dołączyć akt urodzenia i dwa zdjęcia z czego jedno podpisane z tyłu. Kolejnym warunkiem jest złożenie w aplikacji podpisu osoby trzeciej, która potwierdzi tożsamość dziecka a także podpisze jedno ze zdjęć. Osoba ta określona w języku angielskim jako countersignatory również podlega pewnym kryteriom. Przede wszystkim musi posiadać obywatelstwo brytyjskie lub irlandzkie i mieszkać na terenie Wielkiej Brytanii. A także co najmniej od dwóch lat musi znać rodziców starających się o brytyjski paszport i obywatelstwo dla swojego dziecka. Po trzecie osoba potwierdzająca tożsamość dziecka musi należeć do uznanego kręgu zawodowego. Najlepiej jeśli będzie to lekarz, prawnik, nauczyciel, dziennikarz czy urzędnik. Pełna lista akceptowanych zawodów znajduje się na stronie https://www.gov.uk/ countersigning-passport-applications. Do kompletu dokumentów należy również dołączyć dowód tożsamości rodzica podpisującego aplikację i wysłać pocztą. Opłata za wyrobienie paszportu to kwota rzędu £49 a czas oczekiwania na gotowy paszport wynosi do 6 tygodni. Istnieje również możliwość osobistego złożenia wniosku w urzędzie paszportowym (HM Passport Office). Wtedy opłata wynosi £96 lecz czas oczekiwania na paszport skraca się do jednego tygodnia.

Jeśli dziecko urodziło się przed upływem pięciu lat od pobytu rodziców w Wielkiej Brytanii nadal ma szansę na brytyjskie obywatelstwo i paszport. Wystarczy poczekać aż minie pięć lat i złożyć aplikację MN1 do Home Office. Aplikacja dostępna jest do pobrania na stronie http://www. ukba.homeoffice.gov.uk a także z łatwością można ją znaleźć wpisując w przeglądarkę internetową : MN1 form. Jeśli decydujemy się na stały pobyt w Wielkiej Brytanii warto chociaż rozważyć opcję wyrobienia dla dziecka brytyjskiego paszportu, który automatycznie oznacza brytyjskie obywatelstwo. Oprócz szybszego, łatwiejszego i tańszego załatwienia wszystkich formalności pojawiają się też korzyści jakie będzie czerpać dziecko z jego posiadania w przyszłości. Joanna Owsiana

www.naszestrony.co.uk

Nowe ceny, nowe produkty, nowe godziny otwarcia ...

Smak ma nowego właściciela

St.Neots Polski sklep „Smak” z St. Neots zmienił właściciela. Dla klient��w oznacza to nie tylko zmiany na stanowisku kierowniczym, ale przede wszystkim nowe, bardziej atrakcyjne ceny. Do nowości należą również wydłużone godziny otwarcia sklepu. Z początkiem maja br. „Smak” przeszedł we władanie małżeństwa Agnieszki i Rafała Jedynak. Nowi właściciele nie ukrywają, że pragną wprowadzić znaczące zmiany w funkcjonowaniu sklepu, by przyciągnąć nowych klientów. Dyskont ten jest zarazem sklepem jak i kafejką, którą odwiedza również wielu Brytyjczyków. Pierwsze zmiany jakie udało się wprowadzić Agnieszce i Rafałowi to wydłużone godziny otwarcia. Obecnie sklep funkcjonuje od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 20:00, w soboty

od 9:00 do 19:00 i w niedziele od 10:00 do 16:00. To jednak dopiero początek dokonanych już zmian. Od czasu przejęcia sklepu asortyment został urozmaicony, a jego ceny obniżono. Właścicielom „Smaku” udało się pozyskać nowych i tańszych dostawców oferujących większy wybór produktów między innymi takich jak alkohol, mięsa i wędliny. Dodatkowo do sprzedaży wprowadzono pyszne torty i ciasta firmy Polish Village Bakery. Ich zróżnicowanie jest dość spore, idealnie nadające się np.: na imprezy okolicznościowe. Sklep obecnie prowadzi wyprzedaż poszczególnych towarów. W ofercie znajdziemy tu na przykład przyprawy Winiary i ciasta Delikat w promocyjnej cenie „2 w cenie 1”. Sklep „Smak” z St. Neots serdecznie zaprasza. Adres: 21 Huntingdon Street, St Neots, Cambridgeshire PE19 1BL K.S.


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Murarz Huntindgdon Hays Construction Property zatrudni murarza z ważną kartą CSCS. Praca na cały etat na budowie w okolicach Huntingdon. Kontakt telefoniczny 01223329444 luba mailowy: james.blackham@hays.com

Kierowca ciężarówki 7.5 tony Kettering Driver Hire Kettering zatrudni kierowcę z uprawnieniami na ciężarówki 7.5 tony. Praca na pół etatu w okolicach Kettering. Wymagane dwuletnie doświadczenie. Kierowca nie może mieć więcej niż 6 punktów nabitych na prawie jazdy. Wymagane posiadanie karty do tachografów cyfrowych. Stawka £7.54 za godzinę. Kontakt 01536 526425

Praca w kawiarni Spalding Praca w kawiarni w Spalding na cały etat. Godziny pracy pomiędzy 7:30 a 20:00. Praca na zmiany przez pięć i pół dnia w tygodniu. Stawka £6.20 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: jobs.iconik@gmail. com w temacie wpisując SPALDING.

Stolarz Peterborough Time Personnel Recruitment zatrudni stolarza do pracy w Peterborough. Praca zmianowa na cały etat. Stawka £12 - £13 za godzinę w zależności od doświadczenia. Kontakt przez Job Center: job reference SW66J, Job ID 2179009

Elektryk Corby 1st Step Solutions Ltd zatrudni elektryka do pracy w Corby. Wymagane doświadczenie i ważna karta CSCS. Praca na cały etat od poniedziałku do piątku. Możliwość pracowania nadgodzin. Start natychmiastowy. Stawka £9.50 za godzinę. Kontakt telefoniczny pod numerem 08445763804 lub mailowy: midlands@1ststepsolutions.co.uk

Packing Line Minder Wellingborough Barker Ross poszukuje doświadczonych liderów do pracy na liniach pakowania. Wymagane doświadczenie na podobnym stanowisku i dyspozycyjność. Praca głównie na popołudniówki i nocki. Premium shift oraz nadgodziny za wyższą stawkę. Stawka £8.04 - £16.08 za godzinę. Kontakt kamilchabuz@barkerross.co.uk

Oferty PRACY

Księgowa Yaxley, Peterborough Praca dla księgowej w małej firmie obsługującej fabrykę. Doświadczenie wymagane. Praca na pełen etat od poniedziałku do piątku w godzinach 8:30 – 17. Wynagrodzenie £24 tysięcy rocznie. CV należy wysłać na adres email: tulipjophillips@ msn.com Fryzjerka Spalding Praca dla doświadczonej fryzjerki do salonu damsko-męskiego. Praca na pełen etat. Wynagrodzenie zależne od doświadczenia. CV do 21 czerwca należy wysłać do May Brown, Spalding Jobcentre Plus, Broadgate House, Westlode Street, Spalding, PE11 2BQ Nauczyciel wychowania fizycznego Corby, Wellingborough, Oakham Firma Sporting Dreams zatrudni nauczycieli wychowania fizycznego do pracy w lokalnej szkole podstawowej. Praca na pełen etat. Stawka £10.00 - £25.00 za godzinę. Aplikacja znajduje się na stronie http:// www.sporting-dreams.co.uk/ index.php?page=jobs Sprzątanie - Spalding Praca na pół etatu 12.5 godziny tygodniowo od poniedziałku do piątku rano. Stawka najniższa krajowa. Kontakt Tracey Laud tel. 01775 680576

Magazynier Peterborough Praca w magazynie w Peterborough na nocną zmianę. Praca 35-40 godzin tygodniowo od poniedziałku od godziny 23 i kończąc w sobotę o godzinie 7:30. Wymagane doświadczenie. Stawka £9.75 za godzinę. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres peterborough.eateam@dwp. gsi.gov.uk. Recepcjonistka w przychodni Corby Woodsend Medical Centre zatrudni osobę do pracy na recepcji w przychodni. Praca na pół etatu. Stawka £7.00 - £7.50 za godzinę. Kontakt Anne Ashby, School Place, Corby, NN18 0QP Ochroniarz Kettering Firma Gurkha inc zatrudni ochroniarza do pracy na terenie Kettering. Praca na pełen etat. 12-godzinne zmiany (dniówki i nocki), weekendy. Wymagana licencja SIA i własny transport. Stawka £7.00. Kontakt Mick Collins 01270 764800 Produkcja Peterborough Praca przy produkcji w fabryce w Peterborough, polega na skręcaniu małych części przy pomocy narzędzi zasilanych sprężonym powietrzem. Wyma-

gana dobra znajomość języka angielskiego. Praca s7 godzin tygodniowo, od poniedziałku do czwartku w godzinach 7:3016:15, w piątki w godzinach 7:30-11:30. Stawka £6.19 z godzinę. CV należy wysłać na adres email: aaron.bowes@ recruit-mint.co.uk . Kontakt Aaron Bowes, 114 Culley Court, Orton Southgate, Peterborough, PE26WA, tel: 01733 367215 Pakowanie Corby Brooks and Co Recruitnemt szuka osób do pracy w magazynie. Do obowiązków należy przygotowanie produktów do wysyłki do klientów. Pakowanie do kartonów, adresowanie, przygotowywanie palet itp. Praca w systemie zmianowym. Stawka £6.19 - £6.75 za godzinę. Kontakt email: joel@brooks-recruitment.co.uk

Jesli jesteś pracodawcą, który poszukuje pracownika, zadzwoń do naszej redakcji i zleć nam swoje ogłoszenie! Więcej aktualnych ofert pracy i ogłoszeń drobnych znajdziesz na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


25

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Palą się do pracy w policji. Na 30 dostępnych miejsc pracy zgłosiło się 650 osób!

Ponad 20 osób na 1 miejsce pracy w policji (PCSO) uk/sussex

Firma szuka pracowników i oferuje szkolenia!

Uważaj nie przegap: Praca w Xaar dla ... przedsiębiorczych!

Sussex Police ogłosiło w prasie, że poszukuje osób chętnych do pracy w charakterze Police Community Support Officer (PCSO). Kuszono 37 godzinnym tygodniem pracy i zarobkami na poziomie od 18 do 20 tysięcy rocznie. Na 30 dostępnych miejsc pracy zgłosiło się 650 osób! To nie wiarygodne! Plan z jakim wyszli szefowie Sussex Police wypalił i przekroczył jakiekolwiek przypuszczenia! Spodziewano się dużego zainteresowania, ale nie aż takiego jak to ma obecnie miejsce. Zakładano, że możliwe będzie, iż na jedno stanowisko zgłosi się dwóch, trzech, co najwyżej pięć osób. Nikt nie spodziewał się, że napłynie 650 aplikacji i o jedno miejsce starać będzie się 21 rosłych chłopów! Przed szefami jednostki, która zatrudniając - jak podano w wytycznych - osoby posługujące się kilkoma językami - chce w ten sposób usprawnić swoją pracę i zaoszczędzić wydatków na opłacanie tłumaczy. Nic bowiem prostszego kiedy na akcję idzie policjant mówiący w języku angielskim i polskim, tak jak Radosław Siekierzycki, który służy właśnie w policji w Sussex. Swą pomysłowością i zaradnością zaraził innych. Kiedy rozpisy-

wały się o nim gazety, szefowie sąsiednich jednostek drapali się w głowy. Dziś już wiedzą. To się podoba, to daje oszczędności, to działa! Poprzedni nabór przyniósł podobne efekty. Na ogłoszenie o wolnych wakatach napłynęło 500 aplikacji od osób chętnych na podjęcie pracy w policji. Dziś po drugim naborze, każdy bez wyjątku zdaje sobie sprawę, że to intratna oferta pracy. Zanim jednak nowym PCSO wręczona zostanie policyjna czapka i mundur, niezbędne są testy sprawnościowe. Teraz kiedy tak dużo chętnych wybierać można w najlepszych. Mówiąc językiem ulicy, bo tam pracować będą PCSO, nowoczesny brytyjski policjant ma być nie tylko bystry, ale i oblatany.

Im więcej zna języków tym lepiej dla policji, im sprawniejszy tym większe ma szanse na etat. Im większą wniesie do policji wydajność, tym większe będzie miał szanse na awans. Pierwsze obowiązki PCSO to uliczne patrole, zabezpieczanie miejsc gdzie doszło do przestępstw kryminalnych oraz interweniowanie pośród spraw dotyczących mieszkańców miasta, odnoszących się do codziennych spraw lokalnych społeczności. Osób, które przejdą kwalifikacje wyjdą na pierwsze patrole już we wrześniu. Nie podano ile kobiet aplikowało o tę pozycję. Wiadomo, ze poszukiwano osób mówiących po polsku, litewsku, węgiersku oraz rumuńsku. newsman

www.naszestrony.co.uk

cambridge Dynamicznie rozwijająca się firma Xaar z siedzibą główną w Cambridge właśnie zakończyła rozbudowę fabryki w Huntingdon tworząc co najmniej 60 nowych miejsc pracy. Xaar zajmuje się produkcją głowic drukujących. Firma planuje wydać jeszcze w tym roku £10 milionów na kolejne inwestycje. Dalsza rozbudowa fabryki jest konieczna, by firma mogła sprostać ogólnoświatowemu zapotrzebowaniu na swoje produkty. Również centrum badań i rozwoju znajdujące się

Science Park w Cambridge planuje zatrudnić kolejne 40-50 osób. Xaar stała się jedną z najprężniej rozwijających się firm w Wielkiej Brytanii odnosząc ogromny sukces od momentu utworzenia w 1990 roku. Łączne dochody firmy w 2012 roku przekroczyły £86 milionów. Do rozbudowanej fabryki w Huntingdon potrzeba głównie operatorów produkcji. Firma szuka osób przedsiębiorczych i zaradnych, a w zamian zapewnia trening i ciągły rozwój swoich pracowników. Aktualne oferty pracy znajdują się na stronie http://www.xaar.com/vacancies. aspx. J.O.


26

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Awanturnik, niby bombiarz, chodził z nożem - bo w Szkocji nie jest tak bezpiecznie jak w Polsce!

Zapowiedź rewolucyjnych zmian w parku rozrywki

Szkocja

miasteczka w Anglii

32 l. Polak aresztowany za próbę Ambitne plany podłożenia bomby w przychodni najstarszego wesołego kettering

Zbigniew Radosław Trowski, 32 letni Polak skazany został na 8 miesięcy więzienia za serię przestępstw, w tym usiłowanie podłożenia ładunku wybuchowego w przychodni zdrowia. Mężczyzna trafił do więzienia w Perth. Akt oskarżenia sporządzony przeciwko Polakowi dotyczył gróźb kierowanych pod adresem pracowników Gowanlea Community Health Centre przy Seaton Road w miejscowości Arbroath, których 32 letni mężczyzna dopuścił się w dniu 2 lutego br. Kiedy wezwano pomoc, Zbigniew Trowski stawiał opór interweniującym funkcjonariuszom policji. Kiedy 32 letniego Polaka postawiono przed sądem, przyznał się dodatkowo do napaści na mężczyznę, którego popychał, bił i kopał po całym ciele, w tym również po głowie, powodując szereg obrażeń. Do zdarzenia tego doszło w dniu 16 lutego w ośrodku dla bezdomnych Guthrie Hill

Nowy dyrektor zarządzający Wicksteed Park wyjawił swoje ambitne plany ulepszenia 90-letniego wesołego miasteczka. Wesołe miasteczko w Kettering powstało w 1921 roku i jest najstarszym parkiem rozrywki w Anglii.

w miejscowości Arbroath. Oskarżonemu udowodniono ponadto, do czego zresztą się przyznał, że 19 lutego kiedy zatrzymano go przy Leonard Street w Arbroath posiadał nóż. Tłumaczył policjantom, że miał go przy sobie, gdyż „nie jest tu tak bezpiecznie jak w Polsce”. Znaleziony wówczas przy nim nóż kuchenny miał ostrze o długości 10 cm. Obrońca, który bronił Polaka

stwierdził, iż areszt i obecność w sądzie wpłynęły na jego zachowanie co widać wyraźnie w poprawie jego zachowania. 32 latek podjął współpracę z pracownikami socjalnymi. Zbigniew Radosław Trowski skazany został na 8 miesięcy za posiadanie noża i na 5 miesięcy za inne przestępstwa. Będzie miał dużo czasu, by złagodnieć. newsman

Nowy dyrektor Alasdair McNee planuje szereg inwestycji, które sprawią, że będzie to najlepsza atrakcja na rodzinne wypady w Midlands. Wicksteed Park ma duży potencjał i to skłoniło byłego dyrektora finansowego Chester Zoo do podjęcia pracy na stanowisku dyrektora wesołego miasteczka. Już w tym roku rozpoczną się ulepszające prace na dnie jeziora polegające na wydobyciu tysięcy ton mułu. To tylko pierwszy krok w planach nowego dyrektora. Inwestycje obejmą również budowę dużego amfiteatru, nowych ścieżek wokół jeziora i arboretum a także

wodnego placu zabaw dla dzieci. Dla starszych dzieci i młodzieży zbudowana zostanie ogromna zjeżdżalnia linowa. Wisksteed Park chce mieć do zaoferowania coś więcej niż przejażdżki na kolejkach oraz zachęcić dzieci do aktywnego spędzania czasu. Do oferty dodane będą atrakcje dla najmłodszych dzieci w wieku przedszkolnym, których obecnie brakuje w wesołym miasteczku. Reasumując nowy dyrektor planuje niemałą rewolucję licząc, że przyciągnie to większą liczbę odwiedzających. Joanna Owsiana

Charakterystyczny zapach cannabis zaprowadził policjantów do ogromnej plantacji.

Z aprobatą władz miasta odbędzie się podróż do przeszłości!

east/Hatfield

Heritage Festival

PCSO na patrolu wywąchali plantację z 200 krzewami

peterborough

Policjanci patrolujący miejscowość Hatfield w nietypowy dokonali sposób niecodziennego odkrycia. Otóż kiedy poczuli charakterystyczny zapach cannabis unoszący się na terenie osiedla Goldings Crescent, węch którym się kierowali doprowadził ich do podejrzanej posesji, gdzie odkryli 200 drzewek marihuany. Tej wielkości znalezisko jest najczęściej efektem działań planowanych. Policjanci, którzy zajmują się zwalczeniem produkcji i późniejszego wprowadzania narkotyków do obrotu działają w zupełnie profesjonalny i określony z góry sposób. To, że w Hatfield odkryto tak wielką plantację jest w zasadzie przypadkowe. Początkowo na unoszący się po osiedlu zapach wskazywali mieszkańcy okolicznych domów. Policja nie bagatelizując jednak sprawy, bo często okazuje się, że marihuana palona jest w czasie popołudniowych pikników

Peterborough

3000 lat historii Peterborough zostanie przywróconych do życia podczas Peterborough Heritage Festival, który odbędzie się już w tym miesiącu. Tego wydarzenia nie można ominąć! Festiwal dla całej rodziny z mnóstwem atrakcji odbywać się będzie w dniach 22 i 23 czerwca.

i kiedy policjanci docierają na miejsce, nie ma już w zasadzie dowodów na posiadanie i przetwarzanie narkotyku. Kiedy jednak ilość zgłoszeń nasiliła się, policjanci postanowili sprawdzić, kto tak często sięga po uporczywy dla reszty mieszkańców osiedla narkotyk. We wskazane przez mieszkańców miejsce skierowano patrol policji. Funkcjonariusze rozpoczęli obwąchiwanie okolicy. Podejrzenia mieszkańców zdawały się być

słuszne kiedy wracano w okolice jednej z posesji. Kiedy nie było już złudzeń, bo zapach był wyraźny i ostry, wezwano dodatkowy oddział i za zgodą komendanta dokonano wejścia na posesję. Nie pytano przy tym o pozwolenie właścicieli nieruchomości, gdyż intensywność zapachu była wystarczającym dowodem na popełnienie przestępstwa. Wewnątrz domu odnaleziono 200 krzewów marihuany. newsman www.naszestrony.co.uk

I choć te dwa dni to zdecydowany gwóźdź programu to na tym nie koniec. Szereg wydarzeń będzie miał miejsce w mieście już od 15 do 30 czerwca. W samym centrum miasta w okolicach Katedry odbędzie się podróż do przeszłości. Eksponaty sprzed lat, rynek ze straganami sprawi, że będziesz mógł się przekonać o tym jak w dawnych czasach wyglądało życie mieszkańców Peterborough. Wynalazki naukowe i historia nauki to motyw przewodni tegorocznego festiwalu. Nie zabraknie także

rzymskich żołnierzy, rycerzy w zbrojach a także walczących w II wojnie światowej lotników. To najlepsza lekcja historii, w której po prostu trzeba uczestniczyć by poczuć się jak integralna część historycznego miasta, w którym żyjemy na co dzień. Więcej informacji o wydarzeniach podczas festiwalu znajduje się na stronie: www.vivacity-peterborough.com. Joanna Owsiana


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

27


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Finansowe prognozy Euro 2016

Francuzi wezmą z uefa więcej

Akademia w Bedford

Zaczynali ministranci

FUTBOL Dyskusje nt. opłacalności organizowania mistrzostw Europy w piłce nożnej wciąż się toczą w naszym kraju. Tymczasem wiadomo już, że UEFA spodziewa się przychodów od sponsorów rzędu 450-500 milionów euro z Euro 2016. To ponad 50% więcej, w stosunku do Euro 2012. Gospodarzami mającej odbyć się za trzy lata imprezy będą Francuzi. XV Mistrzostwa Europy odbędą się w dniach 10 czerwca do 10 lipca 2016 roku. Po raz pierwszy w finałach wezmą udział 24 zespoły. Dotychczasowa formuła 16 ekip byłą w użytku zaledwie od 1996 r. ale od tego czasu przecież kształt futbolowej mapy Europy wciąż się zmienia. Impreza po raz trzeci odbędzie się we Francji, po inauguracyjnym turnieju w 1960 r. i tym z 1984 r. Francuzi są też dwukrotnymi zwycięzcami mistrzostw. Raz dokonali tego u siebie (1984) i drugi raz w 2000 r. Przypomnijmy, że przychody od sponsorów, w trakcie Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie wyniosły około 300 milionów euro. Najbliższy turniej będzie pierwszym, od wprowadzenia scentralizowanego modelu

PIŁKA NOŻNA

sprzedaży praw i licencji, który obejmuje m.in. mecze kwalifikacji do imprezy finałowej. Jednak jest parę innych czynników odpowiedzialnych za bardziej optymistyczne prognozy w przypadku kraju nad Sekwaną. Przede wszystkim – odbędzie się tu po prostu więcej meczów, wieć i cała imperza będzie jeszcze mocniej. Ponadto, to pierwszy turniej od blisko dwudziestu lat, który zorganizuje kraj zaliczany do „Wielkiej Piątki”. Kraj dość przygotowany, tak pod względem ogólnej infrastruktury, jak i tej sportowej. Wszakże i tu cztery stadiony będą nowe: Lille, Lyon, Nicea i Bordeaux. - To bardzo atrakcyjny rynek dla

naszych partnerów. - mówi Guy-Laurent Epstein, dyrektor marketingu UEFA Events. Tak więc przedsięwzięcie może się udać pod względem finansowym, ale na jego tle zdecydowanie widać związki futbolu z polityką i światem finansów... czy może po naszemu po prostu kumoterstwo? Danie mistrzostw Francji było dość kontrowersyjną decyzją. Oddajmy głos Guus Hiddinkowi, który był trenerem reprezentacji Turcji, konkurenta Francuzów do organizacji. - To udowadnia jeszcze raz, że wysokiej klasy futbol jest rządzony przez politykę – powiedział. - UEFA dało Euro 2106 Francji, która gościła podobne finały już dwukrotnie,a do tego miała Mistrzostwa Świata w 1998 r. To nie wygląda w porządku. Zdaje się, że ta kandydatura byłą od razu poza konkurencją. Trudno inaczej wyjaśnić, że wybrano kraj, który jest ojczyzną obecnego prezesa UEFA, Michela Platiniego. Podczas wyborów Platini zapoznał prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy z każdym z członków komitetu wyborczego. Nie zrobił tego bynajmniej w przypadku prezydenta Turcji Abdullaha Güla. JP

www.naszestrony.co.uk

Ze szkoleniem futbolowej młodzieży ciężko w kraju nad Wisłą, ale biorą się za to Polacy na obczyźnie. Z przyjemnością informujemy o działalności Polskiej Akademii Futbolu w Bedford. Na początku powstała tutaj po prostu drużyna, a doszło do tego ponad rok temu. Pomysł dali i od początku pracowali nad projektem panowie Adam Dziuba i Jarosław Górka z rady parafialnej w Bedford. Stąd grali w zespole również ministranci. Przez rok treningi byly prowadzone przy Polhill Avenue, a drużyna współpracowała z polską szkołą im Jana Pawła II, organizacją Polish British Integration Centre oraz Radą Parafialną Kościoła Najświętszego Serca Jezusa i św. Katbertta. To polska inicjatywa, ale oczywiście otwarta dla wszystkich. Od maja 2013 r w drużynie zaszły pewne zmiany. Dzieciaków pojawiało się i pojawia coraz więcej , trzeba było więc wziąć się za przekształcenie przedsięwzięcia w klub sportowy - i tak powstala Polska Akademia Futbolu. Zajęcia w chwili obecnej prowadzi dwóch trenerów: Piotr Armata i Tomasz Jancelewicz, a młodzież podzielono na grupy wiekowe. Tak szkoleniowcy jak i prezes Bartosz Frąckowiak mają przeszłość zawodniczą w Polsce, tutaj natomiast przeszli kursy trenerskie. B. Frąckowiak był również sędzią. Prace organizacyjne posuwają się sprawnie. Jak twierdzi prezes, każdy kto słyszy, że tu chodzi o szkołę futbolową dla dzieci, ułatwia sprawę. Council bez problemu udostępnił boisko, PBIC pomogło sprzętowo, przychylni też są sponsorzy, jak sklep Country Food and Wine – choć włodarze klubu łożyli na przedsięwzięcie

też z własnej kieszeni. Na Dzień Dziecka Akademia zorganizowała zaś loterię, z której dochód pomógł przy zakupie piłek. Zapraszają serdecznie wszystkich chętnych w wieku od 6 do 14 lat do treningów i gry w piłkę nożną - tak chłopców jak i dziewczynki. Zajęcia odbywają sie w kazdą sobotę w godz. 16.30 – 18.00 na terenie St John Rigby Catholic Primary School przy Polhill Avenue MK41 9DQ Bedford. Treningi są bezpłatne. - Nie zamykamy się przed nikim. Zapewniamy miłą atmosferę, dobra zabawę oraz ciekawy trening - mówi Bartosz Frąckowiak, prezes Polskiej Akademii Footballu. - W chwili obecnej trwaja przygotowania do nowego sezonu jesiennego, w ktorym mamy zamiar wprowadzić polska drużynę do gry w lidze. Więcej informacji na temat treningów można zasięgnąć pod numerem telefonu 07415898541 oraz bezpośrednio na zajęciach. Jacek Przybyło


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Widziane spod Wawelu

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Drużyna narodowa w wielu krajach łączy ludzi. Za reprezentacją w futbolu, koszu czy ręcznej albo siatkówce lub hokeju jeżdżą tłumy Niemców, Anglików, Francuzów, Słoweńców. Ta ekipa jest poza podziałami. Nie w Polsce. Spotkanie towarzyskie naszych orłów z Liechtensteinem odbyło się w Krakowie. Miasto pod Wawelem nie ma szczęścia do pojedynków ekipy narodowej - wizyty są sporadyczne, często nieudane. Nie ma dopingu. Dla szalikowców Wisły spacer na Cracovię z wielu powodów nie wchodzi w rachubę (dać się zabić na meczu reprezentacji w swoim mieście, to byłby jednak obciach nie lada), dla wielu kibiców futbolu z grodu Kraka drużyna pod szyldem PZPN-u to nie jest ich drużyna. Smutne to, lecz prawda - ci z Galicji nie identyfikują się z reprezentacją, która kojarzy się z wszelkimi szwindlami i wielkim rozczarowaniem, że finały mistrzostw Europy nie odbywały się w Krakowie. Mecze z ogonem Europy, jakim bez wątpienia jest Liechtenstein, nie są żadną atrakcją w mieście, które gościło wielkie ekipy klubowe z Realem Madryt i Barceloną na czele. W efekcie dalece nie udało się zapełnić nawet małego w sumie stadionu Cracovii, na co wpływ miała także wygórowana cena biletów. Zbigniew Boniek ochłapem zrobił ukłon w stronę żegnającego się z futbolem Jerzego Dudka (mieszka w Krakowie) i Janusza Filipiaka (włada piłkar-

Boniek zrobił ukłon ochłapem

Współpraca Polonii i Skry

Idą za ciosem

SIATKÓWKA Siatkarscy mistrzowie Anglii, czyli Polonia Londyn, nie zasypują gruszek w popiele. Wiedzą, że poziom rośnie dzięki konfrontacji lub współpracy z najlepszymi. I takie właśnie kontakty podjęli z czołowym zespołem polskiej ligi.

ską Cracovią), rewanżując się za pomoc w wygraniu wyborów na prezesa związku. Wszelaka gimnastyka nic nie dała - atmosfery nie było, ludzie Fornalika grali tak słabo, że 0-0 przestało być dopiero po przerwie (Artur Sobiech), a skończyło się niską wygraną 2-0. Gdy porówna się szalejące trybuny na meczach Wisły czy Cracovii, efekt był bardzo mizerny. Był to mecz z rzędu tych, z których nie można wyciagnąć żadnych wniosków. Grały rezerwy? Grały. Pokazały się z dobrej strony? Nie, to było odrabianie pańszczyzny. Czy ktoś wygrał swoją szansę? Po trosze Bereszyński. Coś wartego zapamiętania? Piąty mecz reprezentacji na stadionie Cracovii i pierwsza wygrana. Marna jednak pociecha - goście byli wyjątkowymi szmerarzami do rozbicia przez Niecieczę lub Wartę Poznań, która na mecze poza Poznaniem

dojeżdża kilkoma własnymi, prywatnymi gruchotami. Jednym słowem kabaret. Wiadomośc dla kibiców z Wielkiej Brytanii obserwujących narodową ekipę z oddalenia - jeśli Fornalikowi nie uda się awans do finałów mistrzostw świata (a to jest bardzo realne) Boniek zmieni trenera, aby nowy selekcjoner walczył o awans do finałów ME. Na razie nie ma przesadnego wysypu talentów i na wspomnianych imprezach możemy się nie pojawić. Jeśli tak będzie, ktoś zapyta Bońka jaki jest sens jego prezesury w PZPN. To tylko kwestia czasu. Problemem będzie wtedy stopień przyspawania prezesa do fotela - może być o wiele większy, niż Grzegorza Laty. A nie było łatwo go odspawać - z Bońkiem za parę lat będzie jeszcze trudniej.

www.naszestrony.co.uk

29

A polska liga, jak i zespół narodowy, trochę znaczą w swojej dyscyplinie. Na pewno więcej niż np. reprezentacja piłkarska. Tak więc współpraca polonijnego klubu Polonia Londyn z PGE Skrą powinna przynieść korzyści. Zwłaszcza, że poziom ligi polskiej i angielskiej, to też niebo i ziemia... Przypomnijmy - Polonia Londyn to tegoroczny mistrz Anglii w piłce siatkowej mężczyzn. O sile drużyny stanowią przede wszystkim polscy siatkarze. Klub działa od 1973 roku. Jak donosi biuro Polonii, w planach jest m.in.zorganizowanie towarzyskiego spotkania obu drużyn. – W strategii klubu mamy zapisane, że chcemy być najlepszym klubem w Europie pod względem wyników, organizacji i oddziaływania – mówi prezes Skry Konrad Piechocki. - Oba kluby,

PGE Skra Bełchatów i Polonia Londyn, spotkały się w połowie drogi. Postanowiliśmy podzielić się swoim doświadczeniem i zaprosić naszych partnerów do wymiany poglądów Współpraca będzie dotyczyła działań sportowych, merytorycznych oraz marketingowo-wizerunkowych – choć przecież można podejrzewać, kto tu będzie mentorem. Jej celem będą więc: popularyzacja siatkówki na Wyspach Brytyjskich, promocja PGE Skry Bełchatów poza granicami kraju oraz wymiana doświadczenia pomiędzy trenerami w zakresie szkolenia. Program zakłada wizyty przedstawicieli obu klubów, zarówno w Anglii – PGE Skry jak i w Polsce – Polonii Londyn, wymianę doświadczenie z zakresu marketingu oraz zarządzania organizacją sportową oraz wzajemne konsultacje w sprawach szkoleniowych. Polonia Londyn będzie trzecim klubem partnerskim PGE Skry Bełchatów. Wcześniej zostały podpisane umowy o współpracy z AZS Częstochowa i Delectą Bydgoszcz. Tak więc Polonia znalazła się w niezłym towarzystwie. Na podst. inf. prasowej JP


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Grand Prix Wielkiej Brytanii

Trzynasty raz w Cardiff Tor, który wykłada się tylko na sezon, powodem niezadowolenia!

Słaby sezon w Peterborough

Jakieś niegroźne te Pantery

ŻUŻEL Nie popisali się organizatorzy Grand Prix Wielkiej Brytanii – piątych zawodów z tego cyklu w tym roku – które odbyły się 1 czerwca na Millenium Stadium w Cardiff. Przede wszystkim chodzi o przygotowanie toru, który kładziony jest tylko na tą imprezę, a po jej zakończeniu szybko nie ma po nim śladu. Nie wszyscy żużlowcy lubią jeździć na takim owalu jednorazowego użytku, któremu daleko do tych stałych. Trzeba naprawdę przyłożyć się, bo speedway, to nie siedzenie przy stole z kartami do brydża czy szachy, lecz sport, w którym każda niedoróbka grozi poważnymi konsekwencjami. Jeszcze w dniu zawodów trwały prace przy tym torze, ale i tak wciąż był w nie najlepszym stanie, to też nie brakowało narzekań zawodników. Brytyjscy organizatorzy nie myślą jednak rezygnować z przeprowadzania Grand Prix w stolicy Walii, gdyż jest to dla tego związku i miasta dochodowy interes. Ten stadion jest największy w całym cyklu, tak więc od 2001 roku ta impreza odbywa się na Wyspach tylko na nim – obecna była trzynasta – bo przychodzi sporo kibiców. Teraz było ich 50 tys., a maksymalnie podczas zawodów żużlowych może ich zasiąść 62 500. Nie zabrakło i polskich sympatyków żużla, którzy są na każdym

ŻUZEL takim turnieju. W Cardiff wielu z nich to byli rodacy z całego Zjednoczonego Królestwa. Mieli komu kibicować, gdyż startowało trzech rodzimych zawodników, Tomasz Gollob, Jarosław Hampel i Krzysztof Kasprzak. Wszyscy już nieraz stawali na walijskim stadionie na podium i oczekiwano, że któryś z nich też znajdzie się w finale. Szybko okazało się, że tylko „Kasper” – w kraju jeździ w Gorzowie Wlkp, a w Anglii jest zawodnikiem Coventry – zmierza do niego. Hampel zakończył rywalizację na ledwie jedenastym miejscu, a Gollob znalazł się zaraz za nim i obaj spadli w klasyfikacji generalnej. Kasprzak natomiast walczył do końca o zwycięstwo w całych zawodach. I po pierwszym finałowym starcie znajdował się na czele, ale bieg został przerwany, gdyż

Szwed Fredrik Lindgren wyłożył się na jednej z „niespodzianek” na torze – jego stan odczuło jeszcze kilku innych – i został wykluczony, a pozostała trójka musiała startować od nowa. W powtórce Polakowi już tak nie poszło. Najszybciej ruszył Rosjanin Emil Sajfutdinow i był na czele do samej mety – został w ten sposób liderem całego cyklu – mimo zaciekłych ataków Kasprzaka, który zagapił się na ostatnim wirażu i wyprzedził go jeszcze Duńczyk Niels Kristian Iversen. – Jeżdżę coraz lepiej, ale jeszcze nie na sto procent. Jeśli będę się tak poprawiać, to będzie dobrze – stwierdził Krzysztof Kasprzak, który wspiął się na jedenaste miejsce w klasyfikacji. Srodze zawiedzeni byli gospodarze, którzy liczyli na świetnie spisującego się w tym sezonie Anglika Taia Woffindena (Wolverhampton Wolves, Sparta Wrocław). Przyjechał on do Cardiff na rowerze, jadąc przez 200 km i zbierając pieniądze na fundację walki z chorobą nowotworową. Zakończył starty w XIV biegu upadkiem i złamaniem obojczyka. Zapowiada jednak, że 15 czerwca wystartuje w kolejnym turnieju Grand Prix, tym razem w Gorzowie Wlkp. (bp)

www.naszestrony.co.uk

Sezon w Elite League jeszcze nie dotarł do półmetka, ale już teraz nic nie wskazuje, że drużyna żużlowców Peterborough Panthers będzie mogła go uznać za udany. Pozostają tylko wspomnienia o mistrzowskich latach 1999 i 2006, gdyż w dotychczasowych jedenastu spotkaniach wygrała jedynie dwa razy i pewnie osiadła na dnie z dorobkiem ledwie 6 pkt. Ostatni raz startowała 27 maja i nic w tym dniu nie osiągnęła, dwukrotnie przegrywając z Coventry Bees, które przed tym spotkaniami były przedostatnie w tabeli, a teraz są w jej środku. Wśród Pszczół najlepszy był Krzysztof Kasprzak, a skutecznie też punktowali dwaj inni Polacy, Michał Szczepaniak i Grzegorz Zengota. Na torze w Peterborough spośród zawodników gospodarzy lepszym od ���Kaspera” był tylko Kenneth Bjerre w I biegu. Wydawało się nawet, że Duńczyk pociągnie Pantery do zwycięstwa i po trzech wygranych, w tym raz jako rezerwa, co daje podwójną ilość punktów, miał ich aż 12. Potem przyjeżdżał już tylko na końcu. Słabiutko spisuje się następca Norberta Kościucha, Nicolai

Klindt. Duńczyk jeździ gorzej, a jego dorobek jest marniejszy niż polskiego żużlowca. Nie zaskakuje zatem, że Kings Lynn Stars szybko się go pozbyli. Rękę mu podał szef zespołu Panter, rodak Jan Staechmann, co tylko potwierdza, że kumoterstwa nigdzie nie brakuje. Jeśli ekipa z Peterborough nie chce być najgorsza w Elite League, to musi zacząć zwyciężać, ale i tak będzie jej trudno szybko wyprzedzić jakiegoś konkurenta, gdyż do najbliższego, Belle Vue, ma pięć punktów straty, a zespół z Manchesteru do tego jechał w tym sezonie trzy mecze mniej. Traf zresztą chciał, że w poniedziałek, 10 czerwca, obie drużyny zmierzą się na torze w Manchesterze. Już w tym roku rywalizowały na tym obiekcie i lepsi byli gospodarze. Na swoim stadionie Peterborough Panthers pojadą w piątek, 14 czerwca (godz. 19.30) i podejmować będą Eastbourne Eagles, z którymi wygrały w tym roku u siebie, ale było to dwa miesiące temu. Mimo wszystko jest nadzieja na kolejne zwycięstwo. Trudno takiej natomiast szukać podczas wyjazdu do prowadzących Wolverhampton Wolves (17 czerwca), z którymi mecz Peterborough (3 czerwca) został odwołany. (bp)


31

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

W skrócie: Kettering United Cup

Zapraszamy na turniej

kettering - piłka nożna W imieniu klubu sportowego PL United i Polish Master League zapraszamy na turniej piłkarski, który odbędzie 27 lipca. W Kettering United Cup weźmie udział do 20 zespołów, które mogą zgłaszać się do 20 lipca. Impreza zostanie rozegrana w Kettering, przy Windmill Ave, dla jadących samochodem kod pocztowy NN15 6ER. Początek o g. 9 rano. O tej porze zostaną rozlosowane grupy i omówione sprawy organizacyjne. Pierwsze mecze rozpoczną się o g. 10 . Gramy w czterech grupach po pięć zespołów w każdej grupie .Dwa najlepsze zespoły z każdej z grup po tej fazie awansują do rundy pucharowej, gdzie przegrywajaca drużyna odpada z dalszej rywalizacji. Gramy po sześciu, czyli bramkarz i pięciu zawodników w polu. Kontakt dla chętnych: Grzesiek - 0745 590 4808 i Tomek – 0741 236 7912. Przy okazji turnieju organizatorzy postarają się o atrakcje dla najmłodszych, czyli dmuchane zjeżdżalnie, samochody sterowane itp. Nie zabraknie także przekąsek w formie kiełbasek, fasolki i bigosu. Zapowiadają się emocje i dobra zabawa, organizatorzy serdecznie zapraszaja wszystkich chętnych do odwiedzin – postarają się również zapewnić dobrą pogodę!. JP

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 1.800 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Owsiana, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji.

Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Ns77