Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 76

CZY POLACY TO NAJBARDZIEJ LENIWA MNIEJSZOŚĆ W UK? NIE OSZUKUJMY SIĘ. MIGRUJĄCY PO EUROPIE POLACY TO NIE TYLKO ROBOTNICY, KTÓRZY WYJEŻDŻAJĄ Z KRAJU ZA PRACĄ. TO UCHODŹCY Z KRAJU, W KTÓRYM NIE DA SIĘ ŻYĆ. CZY TU NA MIEJSCU POTRAFIMY WYSTARCZAJĄCO ZADBAĆ O SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ? CZY POLACY IDENTYFIKUJĄ SIĘ Z POLONIĄ, CZY SĄ TEŻ W TEJ KWESTII NAJBARDZIEJ str.3 LENIWĄ MNIEJSZOŚCIĄ W UK?

www.naszestrony.co.uk

24 maj 2013

Cena / Price 30 p

FATALNE WYNIKI KONTROLI PUNKTÓW Z FAST FOOD’EM RADNY STRACIŁ SWÓJ STOŁEK BO ZARYSOWAŁ AUTO POLAKOWI

str.6

str.14

UWAGA KONKURS! WYGRAJ M.O.T DARMOWY PRZEGLĄD szczegóły str.3


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


3

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

O Polakach mówi się, że są bardzo pracowici, ale zbyt mało jednak udzielają się społecznie!

Czy Polacy to najbardziej leniwa mniejszość w UK?

UK/east england Nie oszukujmy się. Migrujący po Europie Polacy, to nie tylko robotnicy, którzy wyjeżdżają z Polski za pracą. To uchodźcy z kraju, w którym nie da się żyć. Czy tu na miejscu potrafimy wystarczająco zadbać o swoją tożsamość? Czy Polacy identyfikują się z Polonią, czy są też w tej kwestii najbardziej leniwą mniejszością w UK? Kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej w 2004 r. o legalnej pracy za granicą mało kto słyszał. Ci, którzy przecierali szlaki pracowali głównie na czarno, chowając swoją narodowość wraz z paszportem głęboko w kieszeni. Dziś, kiedy swobodnie można się przyznać, kim się jest na prawdę, tożsamość narodowa nadal jest skrupulatnie ukrywana. Polonia nie działa już tak aktywnie jak kiedyś. Dlaczego? Wypaliły się pomysły w głowach inicjatorów zawiązywanych lokalnie stowarzyszeń Polaków. Iskierka nadziei, na to, że wspólnie uda się im coś dobrego zrobić dla lokalnej społeczności, tli się n szczęście w sercu każdego z nich. Szczytne cele, wspólne działania, zastąpiły jednak w większości osobiste interesy. Powód? Brakuje czasu, by zrobić coś wspólnie i bezinteresownie. Każdy chce na tym czego się podejmie po prostu zarobić. I nie ma się co dziwić. To wynik kryzysu, który wymusza na aktywnie działających społecznikach określone zachowania i ogranicza ich czasowo. Zamiast dumnie powiewającej flagi, na maszcie polskiej mniejszości narodowej, najliczniejszej dziś w Wielkiej Brytanii - stowarzyszenia polonijne ogarnia zwątpienie. EEPCO w Cambridge zawiesiło działalność, którego śladem z pewnością już nie długo

pójdzie PACA i PCOP z Peterborough. Tymczasem Klub Polski w Bedford - najliczniejsze zgrupowanie Polaków w tej części Anglii jest o krok istotnych od zmian. Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć jak potoczą się jego losy. Młodzi są gotowi do działania, starsi nie chcą odpuścić. Trwa przepychanka, bo nie dość, że interes w działającym na miejscu barze dobrze się kręci, to jeszcze budynki są sporo warte. Cambridge, Peterborough i Bedford - po środku trójkąta wyznaczonego na obrysie tych trzech miast, pojawia się iskierka nadziei. W Huntingdon i w St.Ives budzi się do życia aktywność, za sprawą której już niedługo zorganizowany zostanie festyn z okazji Dnia Dziecka, a później uruchomiona będzie szkoła. Pewne ruchy w szeregach polonijnych widać też w Spalding, gdzie chcący działać aktywnie organizują się w grupę. Skąd tyle sił do działania? Czy to nowa grupa polskich imigrantów? Bynajmniej! To osoby, których dotychczasowe działania nie zostały w żaden sposób sformalizowane. Nie było zatem okazji do zniechęcenia się, po starciu niezliczonych autorytetów chcących przeforsować swój autorski, „jedynie słuszny” pomysł, który w przekonaniu autora miał być złotym środkiem, a tak na prawdę hamulcem dla reszty. W Huntingdon, ani też w St.Ives nie ma polonijnego stowarzyszenia, ani też żadnej fundacji. Jak to zatem możliwe, że udaje się im wprowadzić w życie tak odważne plany, które zyskują aprobatę władz lokalnych? Urząd miasta St. Ives pozytywnie zaopiniował pomysł zorganizowania festynu, po czym finansowo wsparł organizatorów. Doceniono świeżą i niecodzienną inicjatywę. Działanie w obrębie jednego miasta z czasem okazuje się być

W skrócie: Kilka dni dzieli nas od Dnia Dziecka

zapraszamy do St. Ives to już 2 czerwca 2013! St.Ives

Dzień Dziecka w St Ives zbliża się wielkimi krokami, a do nas docierają kolejne informacje z nim związane. Organizatorzy przy okazji wspaniałej zabawy dla dzieci chcą zrobić coś dobrego dla tych, którzy potrzebują naszej pomocy.

jednak nie tyle trudne, co problematyczne. Prezesi ugrupowań, zajęci życiem codziennym, nie mają tak dużo czasu jak kiedyś. Prezeski EEPCO i PCOP poświęciły się obecnie życiu rodzinnemu, prezes Klubu Polskiego zmarł, a członkowie PACA angażując się zarówno w życie osobiste, jak i w indywidualne projekty pozostawili hiperaktywnego prezesa samemu sobie. Jest jeszcze szansa, by uratować ten zapał, którym żyło do niedawna każde z tych miast. Spójrzmy w kierunku St.Ives, Huntingdon i Spalding. Czy nie warto uratować to co się jeszcze tli w Cambridge, Peterborough i Bedford, tworząc coś na większą skalę? Sformalizowanie działań najliczniejszej mniejszości w Wielkiej Brytanii jaką niewątpliwie jest Polonia, podjęcie wspólnych działań na skalę całego regionu East of England, podanie sobie ręki – to pomogło by nie tylko utrzymać funkcjonowanie tego co do tej pory nakręcało do działania, ale również dałoby szansę na utworzenie czegoś zupełnie nowego. Byłaby to większa siła przebicia. I to nie tylko w kwestii organizowania imprez i wydarzeń kulturalnych, ale również decydowania o losach tysięcy imigrantów żyjących na stałe w Wielkiej Brytanii. Czy Polonia jest gotowa na porozumienie i wspólne działanie? Adam Andrzejko

uwaga konkurs! Wygraj darmowy M.O.T Kolejny konkurs z gazeta Nasze Strony! Polska stacja M.O.T z Peterborough, Cris Moto Garage przekazała dla naszych czytelników voucher uprawniający do darmowego przeglądu M.OT. Zasady konkursu staraliśmy się uprościć do minimum dlatego wystarczy przesłać e-mail zatytułowany Cris Moto Garage na kontakt@naszestrony. co.uk. W mailu prosimy załączyć imię i nazwisko oraz numer telefonu w celu ewentualnego kontaktu. Zgłoszenia przyjmowane są do 7 czerwca 2013. Losowanie wygranej osoby odbędzie się dwa dni później czyli 9 czerwca. Darmowy voucher M.O.T jest ważny do końca tego roku. Więcej informacji można uzyskać pisząc do nas na kontakt@naszestrony.co.uk. Już niebawem w gazecie Nasze Strony pojawi się więcej ciekawych konkursów z atrakcyjnymi nagrodami. Jeżeli twoja firma chce zostać sponsorem konkursu na łamach naszej gazety oraz portalu www.naswzestrony.co.uk wystarczy zadzwonić pod 07795148565 lub napisać na reklama@naszestrony.co.uk

www.naszestrony.co.uk

Wcześniej informowaliśmy o tym, że wszystkie zyski z imprezy przekazane zostaną fundacji Kup Indeks. Organizatorzy poinformowali nas jednak o dokonanej zmianie planów. Otóż pieniądze jakie uda się zarobić podczas Dnia Dziecka zostaną całkowicie przekazane na rehabilitację 5-letniego Marka Czaplewskiego, który niezwłocznie potrzebuje wsparcia finansowego. Chłopiec mieszka w Polsce i od urodzenia przebywa w placówkach opiekuńczych. Matkę pozbawiono praw rodzicielskich a ojciec jest nieznany. Marek cierpi na porażenie mózgowe, ma dysplazję oskrzelową, słabo widzi i słyszy. Jeszcze rok temu nie chodził, nie siedział i z trudnością przychodziło mu jakiekolwiek poruszanie się. Dzięki

zebranym pieniądzom poddany został rehabilitacji, która przyniosła efekty dające nadzieję na lepsze życie dla Marka. Dziś chłopiec samodzielnie siedzi, a nawet stawia pierwsze kroki. Przerwanie rehabilitacji w tym momencie grozi nie tylko wstrzymaniem rozwoju, ale przede wszystkim utratą dotychczasowych osiągnięć. Dlatego Marek potrzebuje naszej pomocy. Uczestnicząc w Dniu Dziecka możemy zrobić tak wiele przy okazji dając mnóstwo frajdy naszym dzieciom. Organizatorzy gwarantują świetną zabawę dla najmłodszych a także dla całej rodziny. Na ten dzień przewidziano wiele atrakcji a pośród nich konkurencje sportowe z nagrodami, występy na scenie, dmuchane zamki, klaun, malowanie twarzy i fantazyjne fryzury. Park odwiedzą także strażacy prezentując wóz strażacki. Nie zabraknie także polskich przysmaków takich jak bigos czy kiełbaska z grilla. To oczywiście nie wszystkie atrakcje! Aby zobaczyć co jeszcze przygotowali organizatorzy przyjedź 2 czerwca do Warner’s Park w St Ives. Dla przyjezdnych darmowy parking! Do zobaczenia! J.O.


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pobierał housing benefit i zasiłek dla bezrobotnych mimo, że miał spore oszczędności ...

oszczędności ukrył w bankach i wyłudził z urzędów benefity!

Za 14 milionów funtów kupią 145 nowych ambulansów!

nowe karetki

Huntingdon Victor Dudziak z Brampton twierdził, że jego sytuacja materialna jest na tyle zła, że wraz z żoną zmuszeni są do sprzedawania osobistych rzeczy. Wszystko po to by otrzymać zasiłki. W rzeczywistości okazało się, że mężczyzna ukrywał 80 tysięcy funtów oszczędności. Za wyłudzenie zasiłków sąd wydał wyrok w zawieszeniu. Dudziak uniknął więzienia dzięki temu, że zaczął pracować, by móc zwrócić pieniądze uzyskane na drodze oszustwa. Mężczyzna przyznał się do czterech zarzutów oszustwa i zdefraudowania £26,434 w ciągu trzech lat. Pieniądze uzyskał nienależnie pobierając zasiłki oszukując przy tym Huntingdon District Council, Fenland District Council, a także Department for Work and Pensions. Mężczyzna posiadał znaczne oszczędności w

east england wysokości £80,000 na kilku kontach bankowych należących do niego i jego żony. Istnienie tych rachunków bankowych zataił przed urzędnikami. Sąd w Huntingdon uznał popełnione przez mężczyznę przestępstwo za poważne i to na tyle, że powinien usłyszeć wyrok więzienia. Ostatecznie jednak

Dudziak został skazany na 20 tygodni więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy pod warunkiem podjęcia pracy i zwrócenia wyłudzonych pieniędzy. Mężczyzna musi także wykonać 200 godzin nieodpłatnych prac społecznych i pokryć koszty sądowe w wysokości £1,500. J.O.

www.naszestrony.co.uk

Ponad 140 nowych ambulansów dla pogotowia we Wschodniej Anglii zostanie zakupionych w ramach ponad 16 milionowej inwestycji. Plany modernizacji zaplecza technicznego brzmią obiecująco. Oto szczegóły dotyczące planowanych zakupów. East of England Ambulance Servi-

ce NHS Trust (EEAST) do czerwca 2014 roku planuje wymienić stare karetki na nowe oraz dokupić 25 dodatkowych. £14 milionów przeznaczonych zostanie na zakup 145 ambulansów ratunkowych a kolejne £2.3 miliony na 110 samochodów szybkiego reagowania. Wymiana pojazdów pogotowia ratunkowego rozpocznie się przed końcem tego roku i potrwa do czerwca 2014 roku. J.O.


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

15 czerwca, w akrobatycznym pokazie nad miastem, przelecą piloci z drużyny Red Arrows!

DRAGON BOAT FESTIVAL I PILOCI Z RED ARROWS

Wyrokiem sądu: 6 tygodni za rekreacyjnego pokerka?

NIELEGALNE KASYNO W DOMOWYM ZACISZU

PETERBOROUGH Tegoroczny Dragon Boat Festival urozmaici akrobacyjny pokaz pilotów z Red Arrows. Bez wątpienia będzie to świetna atrakcja tego dnia, która przyciągnie do miasta jeszcze więcej turystów niż rok temu. 15 czerwca Czerwone Strzały według wstępnego planu przelecą nad centrum Peterborough około godziny 15:50. Gwarantujemy, że o tej godzinie warto będzie spojrzeć w niebo, ponieważ piloci Red Arrows mają pokazać niebywałe układy i akrobacje. Dla tych co nie wiedzą kim są Red Arrows - to zespół akrobacyjny Royal Air Force stacjonujący na lotnisku Scampton. Na godle zespołu znajduje się 9 samolotów w formacji „Diament”, która stała się znakiem rozpoznawczym zespołu. Red Arrows został sformowany w końcu roku 1964 w celu reprezentowania całego RAF i zastąpienia wielu zespołów sygnowanych przez różne dywizjony. Wszystkie manewry podczas pokazów w pełnej formacji odbywają się nie niżej niż ok. 90 m (300 stóp), „para synchro” może zejść na ok. 30 m (100 stóp) i na ok. 45 m (150 stóp) w locie odwróconym. Zespół ma przy-

PETERBOROUGH gotowanych kilka wersji pokazu, które są wykonywane w zależności od pogody. Szczególnie znaczenie ma wysokość chmur. O rodzaju pokazu decyduje lider zespołu tuż po wystartowaniu. Aby widownia mogła obejrzeć pełną wersję pokazu, chmury muszą być przynajmniej na wysokości ok. 1300 m (4500 stóp). Najmniej widowiskowy pokaz odbywa się, gdy chmury znajdują się poniżej ok. 750 m (1500 stóp). Red Arrows nie używają myśliwców bojowych z powodu wysokich kosztów ich eksploatacji. Zespół posiada dwanaście Hawków, z czego sześć służy od 1979 roku. Przy porównaniu odrzutowca typu Hawk do dużo nowocześniejszych myśliwców okazuje się, że samolot ten nadal jest stosunkowo szybki i

zwrotny, idealny do akrobacji na małej wysokości. Red Arrows zazwyczaj latają z prędkością 360 węzłów (ok. 668 km/h). Miejmy nadzieję, że 15 czerwca pogoda dopisze i zespół będzie mógł zaprezentować swój najbardziej widowiskowy pokaz akrobacji. Tego dnia prócz wyścigu chińskich łodzi po rzece Nene oraz akrobacji powietrznych organizowane będzie wiele różnych innych atrakcji. Więcej informacjo można uzyskać wchodząc na stronę www.dragonboatfestivals. co.uk. Tu też można zapisać się do wzięcia udziału w wyścigu Dragon Boat. Do tej pory na liście uczestników widniej 30 drużyn. Zyski z Dragon Boat Festival zostaną przekazane do East Anglia’s Children’s Hospices. K.S.

Policjanci poszukują mężczyzny z blizną na twarzy, kierowcy niebieskiego Forda Focusa!

ZBOCZENIEC ZE SPALDING PÓŁNAGI MĘŻCZYZNA I 14 L. DZIEWCZYNA

SPALDING Policja ze Spalding poszukuje mężczyzny, który półnagi śledził 14 letnią dziewczynę. Zdarzenie to miało miejsce 19 maja około godziny 10 rano przy ulicy Pinchbeck Road. Mężczyzna, który był nagi od pasa w dół obserwował 14 letnią dziewczynkę idącą wzdłuż drogi. Następnie mężczyzna wsiadł do niebieskiego Forda Focusa i powoli podążał za 14-latką, jadąc po złej stronie jezdni. Według dziewczynki mężczyzna miał na policzku bardzo widoczną bliznę co może ułatwić jego rozpoznanie. Dodatkowo miał

na sobie koszulkę polo w niebieskie i czerwone paski, klapki na nogach i nic po za tym. Jego wiek określa się na 20-30 lat. Dziewczynka zapamiętała jeszcze, że podejrzany ma niebieskie oczy. Policja prosi świadków tego zdarzenia o niezwłoczne zgłoszenie się na komisariat w Spalding. Rzecznik policji dodaje „Mimo tego, że podejrzany poruszał się zwykłym samochodem, który nie rzuca się w oczy, może ktoś jednak zwrócił na niego uwagę. Samochód ten jechał dość spory dystans po złej stronie ulicy. W taki sposób przejechał nawet skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Na pewno ktoś widział tego kierowcę i liczymy, że w końcu pojawi się osoba,

dzięki której doprowadzimy do zatrzymania tego zboczeńca”. Z policją można skontaktować się również telefonicznie pod numerem 101 dodając numer wewnętrzny 2635. Jeżeli ktoś chce pozostać anonimowy może skontaktować się z Crimestoppers pod numerem 0800 555111. Will O. www.naszestrony.co.uk

Policja z Peterborough przeprowadziła nalot na jeden z domów przy Alma Road który przerobiony był na nielegalną szulernię. Budynek przy Alma Road tylko z zewnątrz przypominał zwykły dom mieszkalny. W jego środku natomiast odkryto istne Las Vegas. Policja po wejściu do środka skon�iskowała automaty do gry, ruletki, stoły do gry w pokera oraz sporą ilość żetonów i gotówki. Podczas nalotu policji w budynku hazard uprawiało sześć mężczyzn. Całe pomieszczenie przeznaczone na szulernię zajmowało sporą cz��ść domu. Zamaskowane było cienką białą dyktą, którą odsuwało się w bok, by wejść do środka. Policja aresztował hazardzistów włącznie z właścicielem domu Bulent’em Bakir. 20 maja skazano go w sądzie w Peterborough. Jednak Bakir nie pojawił się na roz-

prawie osobiście. Okazało się że zanim doszło do rozprawy Bakir zdążył wylądować w więzieniu za przestępstwa związane z narkotykami. Odsiaduje on 6 miesięcy pozbawienia wolności. W sądzie w Peterborough zeznawał poprzez video transmisje z więzienia. Jego obrońca Jason Stevens podczas rozprawy powiedział „Mój klient prowadził bardzo nie profesjonalną szulernię. Grywali tam tylko jego przyjaciele i nikt po za tym. Miejsce to nie przynosiło zbyt dużo zysków, a grywano tam bardziej rekreacyjnie niż zarobkowo. Mój klient przyznał się, że ma problem z hazardem i już nie chce mieć z nim nic wspólnego. Dlatego też poprosił o pomoc grupę wspierającą nałogowych hazardzistów”. Sędzia po wysłuchaniu wyjaśnień obrony skazał Bakira na 6 tygodni pozbawienia wolności, które zostaną dopisane do jego obecnego wyroku. K.S.


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Brakuje łóżek na oddziale położniczym! Dlaczego?

CZY PORODÓWKA JEST ZBYT MAŁA ?

Właściciele barów z jedzeniem zaskoczeni kontrolą nie mieli czasu na ukrycie bałaganu!

FATALNE WYNIKI KONTROLI PUNKTÓW Z FAST FOOD’EM WISBECH Specjalna grupa o�icerów HMRC skontrolowała wszystkie restauracje typu take-away w centrum Wisbech. Wyniki tej kontroli ujawniły liczne machlojki i oszustwa dokonywane przez wielu właścicieli tych popularnych punktów gastronomicznych.

PETERBOROUGH Oddział położniczy w szpitalu w Peterborough już siedem razy w tym roku zamykał swoje drzwi przed przyszłymi mamami. W sumie 29 kobiet zostało odesłanych do szpitali w Hinchingbrooke, Kettering czy Bostonu. Powodem była przepełniona porodówka w Peterborough. Ze względu na powtarzającą się sytuację dyrekcja szpitala planuje zatrudnić dodatkowy personel, który sprosta rosnącej liczbie przyjęć. Deputowany Stewart Jackson zaniepokojony tym zjawiskiem również zamierza poruszyć tę kwestię z Sekretarzem Stanu ds. Zdrowia. Za całą sytuację obwinia problemy �inansowe szpitala i niekontrolowaną imigrację. Rzecznik szpitala tłumaczy, że kilkugodzinne przerwy w przyjmowaniu na oddział położniczy nowych pacjentek spowodowane były przez brak dostępnych łóżek lub z uwagi na niewystarczającą liczbę personelu medycznego. Dodał również, że takie sytuacje mogą

mieć czasami miejsce gdyż trudno jest przewidzieć jakie będzie zapotrzebowanie w danym dniu. Nie ma też żadnej gwarancji, że dzieci urodzą się w wyznaczonym terminie. I choć oddział położniczy w nowym szpitalu jest większy od tego, który funkcjonował przy starym szpitalu to czasami nie jest w stanie sprostać rosnącej liczbie urodzeń w Peterborough. Musimy zapewnić wszystkim mamom i ich dzieciom możliwie najlepszą opiekę, a także liczba personelu medycznego musi być zgodna ze standardami określonymi przez Departament Zdrowia – dodaje rzecznik. Dlatego, by sprostać wymaganym standardom i rosnącemu zapotrzebowaniu, szpital zatrudni dodatkowo trzy położne i ginekologów. Póki co szpital apeluje do kobiet w ciąży, by przed przyjazdem na porodówkę zadzwoniły na numer 01733 677266, by poinformować personel o rozpoczynającej się akcji porodowej. Żadna kobieta, która będzie potrzebowała natychmiastowej opieki medycznej nie zostanie odesłana do innego miasta – zapewnia szpital. Joanna Owsiana

W skrócie: Nowy burmistrz Petrborough zaprzysiężony

NOWE WŁADZE ... PETERBOROUGH Nowy Burmistrz Peterborough został zaprzysiężony w środę 22 maja 2013 roku na pełnym posiedzeniu rady w Peterborough Town Hall. June Stokes stanie teraz na czele rady miasta. Stanowisko burmistrza na ręce radnej z okręgu Orton Waterville przekazał George Simons, który reprezentował radę przez ostatni rok. W 2010 roku została wybrana do reprezentowania dzielnicy

Orton Waterville. Urodziła się w Norfolk a do Peterborough przeprowadziła się ponad 30 lat temu. Zastępcą Burmistrza został radny Mohammed Nadeem. Nowa burmistrz czuje się zaszczycona tym, że została wybrana do pełnienia tak ważnej funkcji w mieście. Stokes poinformowała już o czterech organizacjach charytatywnych, które będzie wspierać w trakcie swojej kadencji. Są to Inspire Peterborough, Sue Ryder Thorpe Hall Hospice appeal, Wednesday PHAB a także Parents United. J.O.

Akcja została przeprowadzona późnym wieczorem przez kilku o�icerów w cywilnych ubraniach. Dzięki temu udało się przyłapać kilka osób na gorącym uczynku. Ogólnie właściciele restauracji w momencie ujawnienia się kontrolerów HMRC nabierali wody w usta albo wymyślali przeróżne wymówki: „To �irma mojego wujka. Niestety nie wiem jak się nazywa” lub „Ja tu pracuję tylko jeden dzień. Nie mam numeru do szefa”. Podczas całej kontroli udowodniono trzem właścicielom restauracji, że powinni być zarejestrowani jako VAT-owcy, a omijając ten nakaz nie odprowadzili ani jednego pensa do brytyjskiej skarbówki. Podejrzewa się, że te trzy �irmy mogły oszukać urząd nawet na 100 tysięcy funtów. Kolejni trzej

właściciele restauracji zostali oskarżeni o zaniżanie swoich dochodów nie prowadząc żadnej księgowości. Jeden z nich nawet przyznał, że wszystkie paragony wyrzuca do śmieci i nie wie ile dziennie sprzedaje posiłków. Kolejnych czterech mężczyzn oskarżono o płacenie swoim pracownikom „pod stołem” bez opłacania ich ubezpieczenia oraz składek emerytalnych. Dodatkowo jednemu mężczyźnie udowodniono, że nielegalnie wynajmuje nieruchomość pod restaurację bez odprowadzania podatku. Wszystkie te przypadki nadal są

w trakcie dochodzenia. Osoby, którym zostaną udowodnione powyższe zarzuty będą musiały zapłacić wszystkie zaległe podatki wraz z odsetkami. Nałożone zostaną również kary pieniężne. Kontrolę tą przeprowadziła specjalnie do tego powołana jednostka o nazwie HMRC’s Hidden Economy Team. Jednostka ta działa tylko na terenie wschodniej Anglii i będzie kontrolować �irmy między innymi w takich miastach jak Peterborough, Spalding, Huntingdon, Bedford czy Cambridge. K.S.

Przeloty z Cambridge po Europie obsłuży szwajcarski przewoźnik Darwin Airline

Z CAMBRIDGE PROSTO DO EUROPY! CAMBRIDGE Amsterdam, Genewa, Mediolan czy Paryż już od września będzie można zwiedzać rozpoczynając swoją podroż w Cambridge. Rozwijające się lokalne lotnisko rozszerzyło swoją ofertę o cztery europejskie miasta. Loty dostępne będą od września 2013 roku. Lotnisko w Cambridge ogłosiło 20 maja podpisanie umowy ze szwajcarskimi liniami lotniczymi Darwin Airline. Począwszy od 2 września 2013 roku co tydzień odbywać się będzie 50 lotów. W tym 24 Cambridge-Amsterdam, 12 Cambridge-Paryż, 8 Cambridge-Mediolan i sześć Cambridge-Genewa. Szacuje się, że z lotniska w Cambridge korzystać będzie 80 tysięcy podróżnych rocznie zarówno w celach biznesowych jak i turystycznych. Na wszystkich trasach latać www.naszestrony.co.uk

będą szybkie i ciche 50-osobowe samoloty SAAB 2000. Lokalne lotnisko to znakomita alternatywa dla mieszkańców Wschodniej Anglii, która z pewnością pozwoli zaoszczędzić dużo czasu. Loty odbywać się będą jedynie w dzień i póki co nie ma w planach nocnych lotów. Rezerwacji można dokonywać na stronie Darwin Airline www.darwinairline.com. Dużym sukcesem okazały się być wznowione w zeszłym roku loty

z Cambridge na wyspę Jersey. W tym roku odnotowano 75% wzrost rezerwacji lotniczych w porównaniu z rokiem ubiegłym. Loty na wyspę odbywają się w każdą sobotę od maja do września. Lotnisko planuje stale się rozwijać, by osiągnąć rangę lokalnego lotniska międzynarodowego. Kto wie może już wkrótce na mapie połączeń z Lotniska w Cambridge znajdą się polskie miasta? J.O.


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Do drzwi domu w Kempston zapukało trzech mężczyzn, którzy zaatakowali domowników!

Brutalny atak ze skutkiem śmiertelnym

W skrócie: W pubie tętniącym życiem zapanowała cisza!

Zlikwidowano pub The Office

Kempston W Kempston koło Bedford miał miejsce brutalny atak, który poruszył całe miasto. 15 maja w godzinach wieczornych trzech niezidentyfikowanych dotąd mężczyzn, zapukało do jednego z domów przy Vineyard Way, Kempston. Kiedy właściciel domu otworzył drzwi został brutalnie zaatakowany nożem. 65 letni mężczyzna otrzymał kilka ciosów, które niestety okazały się dla niego śmiertelne. Cały napad rozgrywał się na oczach partnerki ofiary, która stała tuż za nim. Kobieta starała się odeprzeć atak lecz też została ugodzona nożem. Napastnicy wtargnęli do domu ewidentnie w celach rabunkowych. Mężczyźni ukradli torebkę w której było około 1000 funtów oraz bardzo drogą biżuterię. Po kilku chwilach napastnicy w biegu opuścili dom i udali się w nieznanym kierunku. Całe zdarzenie nagrała kamera CCTV, która jest zainstalowana na elewacji znajdującego się obok domu. Na nagraniu widać niestety tylko to jak napastnicy pukają do drzwi, a potem kiedy w pośpiechu uciekają. Nagranie jest dość słabej jakości przez co nie można rozpoznać twarzy morderców. Na miejscu zdarzenia bardzo szybko pojawiła się policja i sanitariusze, którzy przewieźli mężczyznę i jego żonę do szpitala. Niestety 65 latek po próbach reanimacji zmarł. Jego partnerka z raną kłutą ramienia nadal pozostaje w szpitalu w Bedford. Kobieta jest w szoku i wymaga opieki psychologa. Cała tragedia rozegrała

peterborough Pub The Office z Peterborough definitywnie zakończył swoją działalność ogłaszając bankructwo. The Office był popularnym pubem zwłaszcza wśród mieszkańców dzielnicy Woodston.

się na jej oczach dlatego ciężko jej jest dojść do siebie. Na miejsce zdarzenia przy Vineyard Way bardzo szybko przyjechał syn zamordowanego Sharifa Demirsaya. Mężczyzna także był bardzo poruszony tym, że to właśnie w jego domu rozegrała się ta tragedia. Początkowo nie wiedział co dokładnie się stało. Podjechał samochodem pod policyjną taśmę rozciągnięta wzdłuż ulicy. Rozwścieczony próbował przedrzeć się przez kordon policji. Mężczyznę trzeba było obezwładnić dopóki się nie uspokoił. Policja przez kilka ostatnich dni cały czas intensywnie pracuje

nad rozpoznaniem sprawców. Przy Vineyard Way postawiono mobilny posterunek. Policjanci w całej okolicy zatrzymują samochody i pytają kierowców czy przypadkiem tego dnia nie widzieli czegoś podejrzanego. Przeglądane są również nagrania z okolicznych kamer CCTV. Jak na razie dochodzenie nie przynosi oczekiwanych rezultatów dlatego policja prosi o kontakt każdego kto może mieć jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Kontakt pod numerem 101. Po wybraniu tego numeru należy prosić o połączenie z Bedfordshire Police. Krzysztof Szczepaniak

W czasach jego świetności lokalni mieszkańcy spotykali się w nim aby na przykład obejrzeć wydarzenia sportowe transmitowane przez Sky News. Organizowane

W skrócie: Koniec niekontrolowanego dokarmiania ...

wprowadzą zakaz karmienia ptaków! peterborough

Nene Park od 27 maja 2013 roku wprowadzi zakaz karmienia ptaków chlebem, który w zbyt dużych ilościach jest dla nich szkodliwy. W zamian za to odwiedzający park będą mogli nakarmić ptaki specjalnym pokarmem dla ptaków z nowej platformy do karmienia. Zakaz wprowadzony zostanie dla dobra ptaków, które spożywając zbyt duże ilości chleba mogą zapadać na poważne choroby. Niezjedzony przez ptaki chleb przyciąga w okolice jezior i stawów szczury, a zalegający na dnie chleb powoduje tworzenie się sinic w miesiącach letnich. Dlatego, by nie szkodzić ptakom i równocześnie nie odbierać dzieciom przyjemności ich dokarmiania w Parku Nene zainstalowano specjalną platformę w pobliżu centrum dla zwiedzających park. Przez pierwsze trzy miesiące

www.naszestrony.co.uk

były tam wieczory panieńskie czy też kawalerskie. Pub można było również wynająć na prywatne imprezy okolicznościowe. Niestety właściciel tego lokalu ogłosił bankructwo a sam lokal przejęła firma Enterprise. Obecnie poszukuje się nowego inwestora, który przywróciłby to miejsce do dawnej świetności. Każdy kto jest zainteresowany inwestycją w tego rodzaju branżę proszony jest o kontakt. Kontakt przez stronę www.enterprisepeterborough. com. J.O.

od wprowadzenia zakazu specjalny pokarm można będzie otrzymać za darmo w centrum dla odwiedzających. Po upływie trzech miesięcy pokarm dostępny będzie za odpłatnością lub będzie można przynosić własny zakupiony wcześniej. Pracownicy parku będą informować odwiedzających park o nowych zasadach dokarmiania ptaków. Budowa platformy to część pięcioletniego planu modernizacji parku składającej się z szerokiej gamy projektów. Dotyczyć one będą między innymi sadzenia drzew, ochrony obszarów dzikiej roślinności, kursów szkoleniowych dla psów, programów edukacyjnych i imprez. W planie modernizacji znajduje się także postawienie na terenie parku nowych znaków informacyjnych, koszy, miejsc do siedzenia, toalet, poszerzenie ścieżek spacerowych, a nawet aplikacje na smartfony ułatwiające poruszanie się po parku. Joanna Owsiana


8

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kiedy zapowiadano, że przez Peterborough przebiegnie sztafeta, nikt nie mówił o kosztach!

Ile wydano na sztafetę znicza olimpijskiego?

peterborough

Coraz więcej policjantów szuka dodatkowego zatrudnienia!

jeszcze się zdziwisz kiedy piwo naleje Ci policjant po służbie!

Wiadomo już ile Peterborough City Council wydał na zorganizowanie sztafety znicza olimpijskiego, która przebiegła ulicami miasta. Peterborough znalazło się na siódmym miesjcu pod względem ilości wydanych pieniędzy wśród miast, do których zawitał znicz olimpijski przed olimpiadą w Londynie w 2012 roku. Rada miasta wydała £134,034 na organizację sztafety znicza olimpijskiego, która miała miejsce 3 lipca 2012 roku. Najwięcej pieniędzy na organizację tego wydarzenia czyli £279,979 wydał Bexley Council. Drugie miejsce na liście przypadło Waltham Forest z rachunkiem w wysokości £279,008 a trzecie miejsce zajęło Durham z kwotą £219,652. Sztafeta przez Peterborough była częścią podróży znicza olimpijskiego przez całą Wielką Brytanię. Cała trasa wedrówki znicza

northampton obejmowała 8 tysięcy mil. Mimo dużej sumy pieniędzy wydanej na organizację przybycia olimpijskiego ognia do Peterborough władze miasta podkreślają jak dużo miasto i lokalne firmy zyskały dzięki temu. Skorzystały na tym bez wątpienia kawiarnie, restauracje, puby i sklepy. Liczna obecność mieszkańców Peterborough na trasie sztafety

to dowód na duże zaineresowanie i chęć uczestniczenia w tym historycznym wydarzeniu. Transmisja przebiegu wydarzenia w mediach lokalnych i regionalnych to doskonała promocja Peterborough jako znakomitego miesca do życia, pracy i spędzania wolnego czasu – dodaje rzecznik Peterborough City Council.. J.O.

www.naszestrony.co.uk

Northamptonshire Police poinformowało, że coraz więcej policjantów ma dodatkową pracę. Liczba funkcjonariuszy dorabiających po za policją w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła aż o 50 procent. Informacje te dotyczą tylko hrabstwa Northamptonshire. Rzecznik tamtejszej policji twierdzi, że „presja nieciekawe-

go budżetu domowego coraz częściej skłania policjantów do szukania dodatkowych źródeł dochodów. Myślę, że z każdym miesiącem będzie przybywać takich osób”. Rzecznik policji niestety nie podał jakich dokładnie dodatkowych zawodów imają się tamtejsi policjanci. Wiadomo tylko, że każdy policjant przed podjęciem dodatkowego zatrudnienia musi wystąpić o zgodę do samego komendanta. Will.O.


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kolejne przestępcze wyczyny 23 letniego polskiego włamywacza recydywisty ...

Kolejna polska “gwiazda” ze Spalding spalding

Klub sportowy dla niepełnosprawnych CORBY

W Corby powstał klub sportowy dla osób niepełnosprawnych powyżej 8 roku życia. W klubie odbywać się będą zajęcia sportowe dla osób z różnym stopniem niepełnosprawności. W ofercie znajdzie się między innymi łucznictwo, boccia, curling, tenis czy krykiet i wiele innych.

Z cyklu “Nasze Polskie Orły w UK” – Mariusz Piciura ze Spalding został skazany na karę więzienia za dokonanie włamania do jednego z domów przy Riverside Park. 23 latek jest w UK zaledwie rok, a już kilkukrotnie miał do czynienia z policją. 23 latek był już wcześniej aresztowany ponieważ policja dysponowała jego próbkami DNA. Właśnie dzięki tym próbkom 23 letni Piciura wpadł ponownie w ręce policji. Polski złodziej o 2 nad ranem wtargnął do domu 83 letniego mężczyzny rozbijając okno na parterze. Piciura chodząc po domu kradł wszystko co wydawało mu się wartościowe jak laptop, drukarka, telewizor czy też męska portmonetka. Złodziej w końcu wszedł do sypialni domownika, świecąc mu latarką w twarz. 83 letni mężczyzna szybko się przebudził i doszło

W skrócie: Wspólny pomysł na aktywizacje

do konfrontacji pomiędzy nim, a Piciurą. Złodziejowi udało się uciec, lecz w pośpiechu porzucił drukarkę i laptopa w pobliskim ogródku. Policja bardzo szybko odnalazła sprawcę włamania, dzięki próbkom DNA pozostawionym na rozbitym oknie w postaci krwi. Nieumiejętny złodziejaszek najzwyklej przeciął sobie rękę podczas włamania. 19 maja Mariusz Piciura stanął przed sądem w Lincoln przyznając się do winy. Jego obrońca starał się, by Polak nie trafił do

więzienia oznajmiając „Mój klient przed dokonaniem włamania wypił sam całą butelkę whisky. Ogólnie Mariusz przyznaje się do tego, że ma problem z alkoholem i potrzebuje pomocy. Jeżeli taka pomoc zostanie mu zaoferowana to na pewno z niej skorzysta”. Sędziego jednak takie tłumaczenie nie przekonało. Mariusz Piciura uprzednio zamieszkały przy Albion Street w Spalding został skazany na 30 miesięcy pozbawienia wolności. Krzysztof Szczepaniak

Uzgodnili z radą miejską i mieszkańcami, że zbudują meczet! Teraz zbierają pieniądze!

Determinacja muzułmanów kontra racje mieszkańców! lincoln

Projekt współtworzony jest przez Corby Council, Northamptonshire Sport, Northamptonshire Federation of Disability Sport oraz

Inclusive Fitness. Więcej szczegółów na temat projektu zostanie przedstawionych podczas dnia otwartego w piątek 31 maja w godzinach od 14 do 16 w Lodge Park Sports Centre, Shetland Way, Corby. Podczas dnia otwartego będzie można zapoznać się z ofertą cotygodniowego klubu sportowego. Pierwsze spotkanie zaplanowano już na czwartek 6 czerwca 2013 roku. Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu 01536 464047 lub pisząc na adres e-mail: sports.development@ corby.gov.uk. J.O.

W skrócie: Radni chcą zagospodarować czas nastolatków!

Siłownia na wolnym powietrzu Wellingborough

Nowa siłownia na wolnym powietrzu została oficjalnie otwarta na osiedlu Queensway w Wellingborough. Obiekt powstał z nadzieją na zredukowanie w tym rejonie zachowań antyspołecznych, które wywołane są nudą u nastolatków. Siłownia składa się z szeregu przyrządów do ćwiczeń przeznaczonych dla osób powyżej 12 roku życia. Pomysłodawcy liczą na to, że teraz młodzi mieszkańcy

Queensway zajmą się czymś pożytecznym zamiast przesiadywać w parkach. Do tej pory młodzi ludzie kręcili się po okolicy bez celu ściągając na siebie kłopoty ponieważ w okolicy nie było nic co mogło by ich zająć. Nuda stała się głównym powodem wzrostu zachowań antyspołecznych w Queensway twierdzą radni. Dlatego powstał pomysł zbudowania darmowej siłowni na wolnym powietrzu, która ma za zadanie odciągnąć młodych ludzi od kłopotów i pomóc im w aktywnym spędzaniu wolnego czasu. J.O.

Mieszkańcy Londynu, Birmingham, a niebawem również i Lincoln - miasta na północ od Peterborough, będą świadkami wznoszenia meczetu w jednym z trzech najstarszych miast brytyjskich. Kolejny krok to pozyskanie 1 miliona funtów na budowę obiektu.

W skrócie: Pojazdy bez ubezpieczenia na policyjny parking!

Ugrupowanie The Islamic Association of Lincoln dzięki swym intensywnym, trwającym niemal rok staraniom, uzyskało pozwolenie na budowę kolejnego meczetu w Wielkiej Brytanii. Zadowolony z postępu formalności jest Dr Tanweer Ahmed, przewodniczący islamskiego ugrupowania w Lincoln. Na przeciw wychodzi mu Jean Flannery, przewodnicząca ugrupowania, Boultham Residents Association, ugrupowania które założyli mieszkańcy domów z okolicy gdzie planowana jest budowa meczetu. W planach byłaby budowa obiek-

Policyjna akcja w Corby koncentrująca się na bezpiecznej jeździe zaowocowała skonfiskowaniem pięciu samochodów bez wykupionego ubezpieczenia. Kierowcy, którzy unikali zapłacenia ubezpieczenia wrócili do domu na piechotę.

Kontrole drogowe w Corby corby

tu o dwóch halach głównych, jednej do modlitw, drugiej do nauki, wraz z 12 metrową wieżą i parkingiem na 68 pojazdów. Mieszkańcy okolicy względem zapowiedzi budowy meczetu wyrazili wstępnie stanowisko przeciwne. Kiedy jednak zlecono architektowi przedstawienie projektu wizualnego meczetu większość obaw została rozwia-

na. Nie będzie to budynek – jak wstępnie się obawiano - górujący nad okolicą, a z kolei przestrzeń, w którą zostanie wkomponowany nie straci dotychczasowego charakteru - twierdzą zgodnie miejscy planiści i zainteresowane strony. Uzyskano porozumienie, dzięki któremu w Lincoln udało się wypracować kompromis. Adam Andrzejko www.naszestrony.co.uk

W trakcie kontroli ruchu drogowego funkcjonariusze drogówki sprawdzali dokumenty potwierdzające ubezpieczenie i ważny przegląd, prawo jazdy kierowców a także ogólny stan techniczny pojazdów. Podczas majowej akcji przeprowadzono również kon-

trole prędkości na George Street i Gretton Road. Tym razem obyło się bez mandatów wydano jedynie pouczenia słowne ośmiu kierowcom. Uwaga kierowcy kolejna taka akcja już w środę 5 czerwca! J.O.


10

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Od kogo zgapia lider Partii UKiP obiecując zwolnienie z podatku najmniej zarabiających?

Obiecanki i fakty czyli budżet UK na ten rok

budżet 2013/14 Jak co roku Jerry Osborne, minister skarbu Wielkiej Brytanii, ogłosił jak wyglądać będzie kolejny rok podatkowy. Do najważniejszych informacji należy regulacja mówiąca o tym, że każdy podatnik może zarobić 10 tysięcy funtów nie płacąc od tego podatku! Warto zapamiętać tę i szereg innych ustaleń, które regulują sposób obowiązkowego rozliczenia się z HMRC. Wprowadzony pułap 10 tysięcy funtów, od których nie trzeba płacić podatku - podchwycił Nigel Farage - szef Partii Niepodległościowej (UKiP), który szykując się pod koniec kwietnia do podboju samorządów lokalnych, zbierał cenne punkty obiecując wyborcom którzy na niego zagłosują, że najmniej zarabiający w ogóle nie będą musieli płacić podatku! Sprawdźmy czy byłoby to realne i na ile nowatorskie są poglądy szefa UKiP w stosunku do oficjalnego oświadczenia Jerrego Osborna? Otóż ostatni manewr Nigela Farage’a, który pojechał do Szkocji, by w Edynburgu wesprzeć kandydata UKiP do lokalnych wyborów - okazał się wzbudzić niezwykle duże medialne zainteresowanie. I choć szefa UKiP wyzywano w Szkocji od nazistów, tak mimo negatywnego wydźwięku wizytę uznano za wysoce punktującą

po stronie Partii Niepodległościowej, de facto nie przyjaznej imigrantom. Zachwalano, że Nigel Farage nie wydał na promocję ani pensa, a mówiono o nim we wszystkich dziennikach i to w całej Wielkiej Brytanii. To oczywiście w myśl idei o tym, że nie ważne jak o Tobie mówią, ważne by mówili i najlepiej nieprzerwanie. UKiP stara się nieprzerwanie trzymać szczytu medialnej fali. By odpowiedzieć na pytanie czy po wyborach UKiP dokonał już desantu radnych na łagodnych plażach samorządów lokalnych czy też właśnie rozbija się o skaliste wybrzeże - będziemy musieli poczekać, aż szef ugrupowania stanie na krawędzi politycznego klifu, by w końcu móc podejmować wiążące decyzje. Póki co zapowiedzi Nigela Faraga są niczym innym jak biciem piany,

otaczającej z wolna całą Wielką Brytanię niczym morskie fale. O braku sympatii UkiP do imigrantów mówi się już w każdym popularnym dzienniku i to w wydaniu papierowym czy telewizyjnym. Cel partyjny osiągnięty! Wróćmy jednak do momentu kiedy minister skarbu zapowiadał ustalenie progu kwoty wolnej od podatku na wysokości 10 tysięcy. Zapowiedział i tak też pozostanie, bo jego słowa mają moc ustawodawczą. Jego zapowiedzi uznać należy zatem za równoznaczne z wprowadzeniem ich przesłania w życie. A zatem w roku podatkowym 2013/2014, można będzie zarobić 10 tysięcy i nie trzeba od tej kwoty zapłacić ani pensa podatku. Łatwo zatem obliczyć, że w tej kwocie znalazłby się ktoś kto zarobiłby w ciągu roku poniżej 10.000 funtów, a zatem około

www.naszestrony.co.uk

833 funtów miesięcznie. Na taką kwotę musiałby pracować przez do 20 dni w miesiącu po maksymalnie 37,5 godziny tygodniowo (po odliczeniu od tygodniowego grafiku pracy wszystkich niepłatnych przerw). W tym trybie podczas tygodnia pracy zarobiłby przy minimalnej pensji 6,19 około 200 funtów. I tak właśnie wygląda zdecydowana większość płac pracowników magazynów, którzy zatrudniani są przez agencje pracy. Te z kolei dodatkowo skubią pracowników kombinując na składach ubezpieczenia. O sprawie pisaliśmy w poprzednim wydaniu gazety Nasze Strony. Powyższe obliczenia dotyczą oczywiście przykładowego imigranta pracującego na cały etat za najniższą krajową stawkę, przy szacunkowych obliczeniach, w których operowano na kwotach brutto. Do powstałego w ten sposób modelowego podatnika nie pasuje obraz Brytyjczyka, który z rzadka godzi się pracować za najniższą stawkę! Jeśli tak jest, to są to wyjątki! Czy o tych pracownikach mówił Nigel Farage? Czy miał na myśli imigrantów i wyjątki pośród Brytyjczyków? Trudno jednoznacznie powiedzieć czy tak właśnie było. Partia UKiP zarzuca bowiem imigrantom, że zabierają miejsca pracy Brytyjczykom. Komu więc chciał lider UKiP ulżyć zapowiadając, że doprowadzi do zniesienia podatku dochodowego względem osób zarabiających wg najniższej krajowej stawki? Tym, którzy faktycznie pracują cały miesiąc za najniższą stawkę czy też tym, którzy wiedza jak się nie napracować i mieć tyle ile mają pełnoetatowi? Zaprezentowane wyżej obliczenia, z tzw.: „na wyrost” (i to dużym) pokazują, że adresatem obiecanek Nigela Farage musieliby być, niezbyt wysoko sytuowani i niezbyt zamożni wyborcy. No chyba, że lider UKiP ma na myśli tych, którzy pracują na pół etatu i budżet domowy posiłkują pobierając zasiłki, mając przy tym czas na aktywne uczestnictwo w życiu lokalnej społeczności. Codzienność imigrantów pracujących na pełen etat, nie daje im zbyt wielu szans na codzienną aktywność. Zwłaszcza po 8 godzinnej zmianie, a często i po nadgodzinach, bo jak wiadomo jednego miesiąca jest więcej pracy, a innego mniej. Tryb życia staje się zatem nieregularny i ciężko cokolwiek zaplanować. To wszystko skłania zatem do refleksji nad celnością i późniejszym spełnianiem obietnic składanych przez UKiP. Pomysł, choć wydaje się interesujący - sam w sobie jest niczym innym, jak tym co już i tak zostało wprowadzone

11 przez ministra skarbu. To tak samo jak w przypadku skandalu w Szkocji. Nigel Farage choć urodził się w Londynie, to ma bardzo szkocką naturę. Wie jak narobić wokół siebie szumu i nie wydać przy tym ani pensa, a sprawić przy tym, by wygłaszane poglądy wyglądały na niezwykle nowatorskie i rewolucyjne, choć tak na prawdę są lub będą kopią tego co i tak w życie wprowadzają inni politycy. Dodatkowe regulacje jakie w życie wprowadził Jerry Osborne to obniżenie akcyzy na paliwo o 3 pensy na litrze, obniżenie podatku od piwa o 1 pens na litrze, przeznaczenie 130 milionów funtów na pomoc przyszłym nabywcom w zakupie domów na preferencyjnych warunkach, obniżył podatki od firm z o.o. Do 20%, obniżył składki NIN pobierane od pracodawców. Jerry Osborne zapowiadając wprowadzane zmiany dodał, że jego celem jest rozpalenie ambicji przedsiębiorców, przyszłych podatników do aktywnego uczestnictwa w procesie ekonomiczno-gospodarczym Wielkiej Brytanii. Bank Anglii wzoruje się na systemie ekonomicznym USA. Zniżając co roku inflację o 2%, sprawia, że nie wnoszący już do budżetu emeryci są ubożsi rok w ok o 2%. Minister skarbu twierdzi, że jest po stronie ludzi, którzy gotowi są ciężko pracować na zaspokojenie swoich własnych potrzeb życiowych. Wprowadzony system pomocy przy kupnie domu, wesprze tych ludzi, którzy mają trudności z zaoszczędzeniem pieniędzy na depozyt, który jest wymagany przy zakupie domu. Rząd wpłaci zatem 20% na zakup nowo budowanych domów, jeśli jego cena zmieści się poniżej £600. 000. Zapowiedziano powstanie systemu gwarancji kredytów na domy, by pomóc biedniejszym nabywcom w zakupie własnej posiadłości. Budowlani przyjęli ten system z radością, bo będą mogli sprzedawać więcej nowe domy. Zapowiedziano również nowości w systemie opieki nad dziećmi osób pracujących. Od 2015 każda rodzina otrzyma ulgę podatkową w wysokości £1200 na dziecko. Z kolei emerytura państwowa będzie dla wszystkich taka sama i wyniesie £144 na tydzień. Ustalono również limit opłacania kosztów związanych z opieką na osobami starszymi, który wynosi £72 000, co starczy na 500 tygodni tj.: 9 lat, 3 miesiące i 14 dni ciągłości emerytury od chwili otrzymania pierwszej wypłaty.. Adam Andrzejko


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Darmowe ekologiczne świętowanie!

green festiwal 2 czerwca 2013 peterborough

Więcej o kolejnych dniach festiwalu znajduje się w broszurce na stronie http://www.pect.org.uk/ events/green-festival. Poniżej przedstawiamy w skrócie harmonogram na następne dni Green Festival: Niedziela 26 maja, Get Moving – wszystko o spacerach i jeździe na rowerze Poniedziałek 27 maja, Milling and Breadmaking Day – wypiekanie chleba, Swish – wymiana ciuchami w sam raz dla kobiet

Skubnęła pracodawcy 1,5 miliona funtów! Kettering

Już w tę sobotę, 25 maja rozpocznie się 9-dniowy Green Festival. Impreza potrwa aż do niedzieli 2 czerwca. Tegoroczny festiwal sponsorowany przez Ringway opierać się będzie o hasło „One Planet Living”. Organizacja Peterborough Event City Trust (PECT) koordynująca to wydarzenie zapowiada liczne imprezy, z których większość jest darmowa. Ekologiczne świętowanie rozpocznie się 25 maja na Cathedral Square o godzinie 10 i potrwa do godziny 16. Tego dnia zaplanowano wiele atrakcji takich jak piknik, pokazy gotowania, pokazy cyrkowe, ściana do wspinaczki i wiele innych. To tylko początek ekologicznych wydarzeń jakie będą miały miejsce w Peterborough aż do 2 czerwca.

Przez 11 lat niepostrzeżenie dla nikogo, 49 letnia Brytyjka okradała swoją firmę!

Wakacje w Dubaju, luksusowe samochody, apartamenty i zakupy bez ograniczeń. Taki styl życia prowadziła pracownica działu rachunkowego w firmie Logistex z Kettering. Na takie luksusy pozwoliła sobie kobieta, która zarabiała tylko 50 tysięcy funtów rocznie!

Wtorek 28 maja, Kinsdyke Open Day – dzień otwarty w rezerwacie natury Kings Dyke Wieczorna obserwacja ptaków Środa 29 maja, Sprzątanie rzeki, piknik i zabawy dla dzieci, Spacer geologiczny z przewodnikiem Czwartek 30 maja, spacer z przewodnikiem, temat: życie owadów Piątek 31 maja, Nassaburgh Trail – trasa rowerowa z przewodnikiem, Wyświetlanie filmu „Chasing Ice” Sobota 1 czerwca, Spacer z przewodnikiem po John Clare Countryside spacer z przewodnikiem, temat: życie nietoperzy Niedziela 2 czerwca, Piknik na Green Backyard 10-milowy spacer ze Stamford przez Ketton do Collyweston. Joanna Owsiana

49 letnia Wendy Nichols przez lata kradła z firmowej kasy znaczne sumy pieniędzy. Wydawała je na luksusowe życie. Nichols nie miała żadnych skrupułów okradając swojego pracodawcę. W firmie Logistex zatrudniła się w 2002 roku. Wtedy była asystentką w dziale rachunkowości. Po czterech latach udało jej się awansować. Od tej pory zajmowała się głównie przelewami pieniędzy od i do kontrahentów. Przy okazji, jak się później okazało, na swoje konto też przelewała firmowe pieniądze i to w dość obszernych sumach. Jakimś cudem proceder ten przez lata nie został przez nikogo wykryty. Wendy Nichols znakomicie tuszowała swoje przestępcze działania. Fałszowała dokumenty i podpisy osób, które są niezbędne do autoryzowania firmowych przelewów. Na papierze wszystko się zgadzało więc nikt nic nie podejrzewał. Dopiero po kilku latach dyrektor

www.naszestrony.co.uk

firmy zainteresował się jednym przelewem bankowym. Była to duża suma pieniędzy dlatego zwrócił na to uwagę. Zadzwonił do Nichols z zapytaniem czy coś jej wiadomo odnośnie tego właśnie podejrzanego przelewu. Kobieta skłamała i powiedziała, że nie ma pojęcia dlaczego ta suma została przelana na czyjeś konto. Dyrektor wszczął dochodzenie w tej sprawie i szybko okazało się, że konto na które przelano pieniądze należy do samej Wendy Nichols. W trakcie dochodzenia wykryto mnóstwo innych mniejszych czy większych przelewów. Udowodniono, że łącznie Wendy Nichols oskubała firmę na 1,5 miliona funtów. Na co wydała te pieniądze? Same luksusy. Kobieta spędzała wakacje między innymi w takich miejscach jak Dubaj, Teneryfa czy Nowy Jork. Kupowała luksusowe samochody swojej rodzinie i znajomym. Na przykład jej córeczki dostały BMW 325i, Mini Coopera czy też BMW X3. Jedna z córek dostała w prezencie apartament w Glasgow warty ponad 200 tysięcy funtów. Kolejna z córek dostała od mamy kieszonkowe na operacje plastyczną. Mamusia nie szczędziła także pieniędzy na edukacje swoich pociech. Każda z nich uczęszcza do prywatnej szkoły, która kosztuje nie mały majątek. Sama Nichols zadbała o swoje zakwaterowanie kupując piękny dom na przedmieściach

Bristolu. Jej oszustwa były praktycznie nie wykrywalne przez lata. Śledczy nadal badają tę sprawę, sprawdzając czy kobiecie nikt przypadkiem nie pomagał w tym procederze. Wendy Nichols została skazana w sądzie w Northampton. Kobieta przybyła na rozprawę z małą walizeczką, w której miała przygotowane rzeczy, które mogą się jej przydać w więzieniu jeżeli do niego trafi. Kobieta miała dobre przeczucie. Sąd skazał ją na 5 i pół roku więzienia. Podczas odczytywania wyroku kobieta nie wykazała żadnej skruchy. Skomentowała tylko, że chciałaby oddać wszystkie pieniądze. Tylko jak i z czego? Kobieta nie może ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie. Krzysztof Szczepaniak


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Mieszkańcy Wellingborough wskazali swoje ulubione smaki ...

Zakwestionował braki w posiłku i poskarżył się na obsługę.

Polska kiełbasa wyżej niż węgierski gulasz! wellingborough

march Mieszkaniec March dostał dożywotni zakaz wstępu do Wetherspoons Hippodrome ponieważ kwestionował, iż w jego zamówieniu brakuje jednego sosu. 42 letni Patrick Cox prowadzi pub Bowling Green w Wisbech. Był stałym bywalcem Weatherspoons w March do momentu, gdy …

Wraz z imigrantami do Wellingborough przybyły nowe smaki. Wypełniające półki sklepów produkty z Europy Wschodniej co raz częściej kuszą Anglików. Polska kiełbasa stała się prawdziwym hitem wśród mieszkańców Wellingborough, wykazały ostatnie badania. Przeprowadzony po raz pierwszy Wellingborough Food Survey polegał między innymi na sprawdzeniu jakich europejskich produktów mieszkańcy chcieliby najbardziej spróbować. Wyraźnym zwycięzcą okazała się być polska kiełbasa zdobywając 30 głosów spośród 99 ankietowanych. Drugie miejsce zdobywając 24 głosy zajął węgierski gulasz, 17 punktów i trzecie miejsce przypadło hiszpańskiej potrawie paella. 11 osób chciałoby spróbować szkockich haggis lub żabich udek, a 4 osoby skusiłoby się na ślimaki. Badanie przeprowadzone przez

Dostał dożywotni zakaz wstępu

Business Improvement District (BID) miało za zadanie wzbudzić zainteresowanie rynkiem kontynentalnym, który gościł w centrum Wellingborough od 23 do 25 maja. Na straganach można było spotkać stoiska z Francji, Belgii, Włoch, Hiszpanii, Holandii, Polski i innych krajów. Ankietowanych pytano także o ulubioną kuchnię i tu mieszkańcy Wellingborough okazali się być tradycjonalistami . Ponad 50% głosów zdobyła kuchnia angiel-

ska. Jedynym godnym rywalem była kuchnia Włoska otrzymując 34 głosy. Ulubionym klasycznym brytyjskim daniem jest pieczeń wołowa i Yorkshire pudding. Jeśli chodzi o jedzenie na wynos w Wellingborough ulubiony takeaway serwuje dania kuchni chińskiej zdobywając 48 głosów i wyraźnie pokonując smaki indyjskie, które uzyskały 22 głosy. Daleko w tyle została tradycyjna ryba z frytkami, na którą głosy oddało 14 osób. Na śniadanie mieszkańcy Wellingborough najczęściej jedzą płatki z mlekiem (69 głosów) i kolejno tosty z marmoladą (17 głosów), full English Breakfast (8 głosów) i rogaliki (trzy głosy). Wellingborough jako wielokulturowe miasto bez problemu może zaspokoić zróżnicowane kubki smakowe mieszkańców dzięki restauracjom z różnych części świata a także polskim sklepom. Joanna Owsiana

www.naszestrony.co.uk

W połowie maja Cox wraz ze swoją partnerką i kolegami wybrali się tam na kolację. Zmówili steki, do których w promocji dodawano darmowe trzy miseczki sosów. Niestety ale kelnerka przyniosła tylko dwa sosy co oburzyło Cox’a. Mężczyzna domagał się od personelu dostarczenia sosu, ale kelnerka twierdziła, że zamówienie było tylko na steki z dwoma sosami. Cox starał się wytłumaczyć chyba niedoświadczonemu personelowi, że taka jest promocja w menu i domaga się dostarczenia trzeciego sosu. Do stolika przyszedł manager, który także nie chciał przyjąć reklamacji klienta. Cox wraz z przyjaciółmi przysiedli się do baru. Po kilku głębszych, rozmowa o sosach powróciła. Cox żartując sobie z personelu, że żałują mu sosu stwierdził, że już czas na niego i wyszedł z lokalu. Dwa dni później stwierdził jednak, że nie zostawi tej sprawy. Napisał e-mail ze skargą na personel do głównej siedziby Wetherspoons. Po kilku dniach Cox otrzymał

odpowiedź pisemną. Po jej przeczytaniu sam nie wierzył w to co czyta. Weatherspoons uznał, że Cox niepotrzebnie unosił się wobec personelu odnośnie brakującego sosu. Podniesiony ton jest niemile widziany w tej sieci pubów i dlatego pan Cox otrzymał dożywotni zakaz wchodzenia do Wetherspoons w March. Cox natomiast napisał odwołanie od tej decyzji, a zarząd Wetherspoons przesłał mu potwierdzenie zakazu wejścia do lokalu. Zniesmaczony sprawą, w wywiadzie dla Wisbech Standard Cox powiedział: - Sam prowadzę pub i wiem jak rozmawiać z niezadowolonymi klientami. Liczył na miłą obsługę i na to, że personel wywiąże się ze swojego zadania przynosząc do stolika ten trzeci sos. Zamiast tego miałem sprzeczkę z gburowatym managerem lokalu. Było to bardzo nie profesjonalne z ich strony. Najwidoczniej nie wiedzą jak obsłużyć profesjonalnie klienta. Ja ich mogę nauczyć. Zapraszam cały personel Wetherspoons z March do mojego pubu w Wisbech na szkolenie obsługi klienta – powiedział 42 letni Patrick Cox. K.S.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Do biegu pozostało już niewiele ponad miesiąc!

Przyłącz się

i biegnij z nami! Race for Life: 9 lipca 2013 roku o godzinie 19:30

Nasza redakcja również postanowiła włączyć się do akcji charytatywnej, dzięki której uda zebrać się fundusze na badania do walki z rakiem. Brytyjki co roku licznie biorą udział w tej akcji. Pokażmy, że również my Polki potrafimy się zjednoczyć by zrobić coś w słusznej sprawie! Jeśli chcesz wesprzeć walkę z rakiem i ruszyć razem z nami w „biegu po życie” dołącz do grupy o nazwie „Nasze Strony”. Wystarczy wejść na stronę www.raceforlife.org i poprzez wpisanie nazwy miasta wyszukać bieg, który odbędzie się na terenie parku Ferry Meadows w Peterborough we wtorek 9 lipca 2013 roku o godzinie 19:30. By dołączyć do grupy „Nasze Strony” wpisz w przeznaczonym do tego polu ID grupy: JO1637. Opłata za wzięcie udziału w biegu wynosi £14.99 dla osób powyżej 16 roku życia i £10.00 dla dzieci od

radny stracił swój stołek bo zadrapał polakowi auto

peterborough Radny z Peterborough, Peter Hiller został skazany za celowe zarysowanie kluczem samochodu należącego do Polaka. Zdarzenie to miało miejsce 28 lutego na parkingu marketu B&Q w Peterborough.

peterborough Drogie panie czas się zmobilizować i wspólnie pokonać raka! Nie ma na co czekać do „biegu po życie” pozostały niecałe dwa miesiące! W 67 wydaniu gazety Nasze Strony zachęcaliśmy Was drogie czytelniczki do wzięcia udziału w biegu po życie o nazwie Cancer Research UK’s Race for Life.

Koledzy partyjni wykluczyli z rady miejskiej radnego, który dokonał aktu wandalizmu!

6 do 15 roku życia. Dzieci do lat 5 nie muszą być zarejestrowane do wzięcia udziału i tym samym nie obowiązuje ich żadna opłata. Opłaty rejestracyjne przeznaczone zostaną na pokrycie kosztów organizacyjnych wydarzenia. „Bieg po życie” odbędzie się na dystansie 5 km. Technika pokonania trasy jest dowolna, możesz biec, spacerować, a nawet tańczyć! Gazeta „Nasze Strony” postanowiła wesprzeć organizację Cancer Research UK w zbieraniu funduszy na badania do walki z rakiem. Jeśli chcesz mieć swój udział w pokonaniu raka wpłać darowiznę na stronie www. raceforlifesponsorme.org/nasze-strony. Pomóż nam w zebraniu £500, które w całości przeznaczone będą na finansowanie badań nad zapobieganiem, diagnozowaniem i leczeniem raka. W razie jakichkolwiek pytań napisz do nas na adres e mail redakcja@ naszestrony.co.uk lub zadzwoń na numer 07595028800. Dołącz do nas! Razem pokonamy raka! Joanna Owsiana

Radny, który w urzędzie miasta reprezentuje partię konserwatystów, odpiera wszelkie zarzuty i nie przyznaje się do winy. Mimo to, dowody w postaci nagrania przemysłowego CCTV – zainstalowane wokół marketu, są na tyle mocne, że sędzia nie miał innego wyboru jak skazać radnego. Całe zdarzenie z dnia 28 lutego zaczęło się w dość „polskim” stylu. Polak, Krzysztof Falkowski zaparkował swoja Astrę na dość ciasnym miejscu parkingowym zaraz obok Citroena radnego Hillera. Polak wychodząc z samochodu uderzył drzwiami samochód radnego. Wtedy wszystko się zaczęło. Pomiędzy dwom mężczyznami doszło do kłótni i ostrej wymiany zdań, po czym Falkowski udał się do marketu, a radny odjechał. Jednak po krótkiej chwili Hiller powrócił w to samo miejsce i ku zdumieniu Polaka, który obserwował cała sytuację z wewnątrz sklepu - radny wyciągnął klucz i zarysował zaparkowaną Astrę. Następnie wsiadł do swojego Citroena i odjeżdżając obrzucał Polaka obelgami. Całe

www.naszestrony.co.uk

zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery CCTV. Nagrania z miejsca zdarzenia przedstawiono w sądzie 16 maja. Hiller do samego końca rozprawy nie przyznawał się do winy twierdząc, że nieszczęśliwym trafem znalazł się w złym miejscu w złym czasie. Na pytanie oskarżyciela „Dlaczego wróciłeś na parking i podszedłeś do zaparkowanej Astry?” odpowiedział „Zgubiłem telefon i szukałem go właśnie tam”. Innego zdania jednak jest Krzysztof Falkowski, który po powrocie do swojego samochodu zauważył bardzo widoczną i długą rysę na karoserii swojego samochodu. Sędzia skazał radnego na grzywnę i uiszczenie odszkodowania dla poszkodowanego Falkowskiego. W sumie cała „impreza” kosztowała Hiller’a 2405 funtów z czego Polak otrzymał niecałe 900 funtów. Radny zapowiedział konsul-

tacje ze swoim adwokatem i nie wyklucza odwołania od wyroku. Na pytanie dziennikarzy „Czy mimo wyroku skazującego nadal będzie piastował posadę radnego miasta?”. Hiller odpowiedział „Jeżeli nikt mnie nie odwoła z tej pozycji to nie mam zamiaru odchodzić”. Radny dość pewny siebie opuścił sąd myśląc, że praktycznie już po sprawie. Dzień prawdziwego zdziwienia przyszedł 22 maja. Tego dnia rada partia konserwatystów odwołała go z funkcji reprezentowania partii w radzie miasta Peterborough. Powód? Jego wyrok skazujący odnośnie sprawy z Polakiem i jego Astrą w tle! Stwierdzono, że ktoś skazany za akt wandalizmu nie może reprezentować partii na forum publicznym piastując posadkę radnego. Krzysztof Szczepaniak


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kolejny szalony pomysł, zwariowanego konstruktora trafił do Księgi Rekordów Guinessa!

Hydraulik ze Stamford ponownie zaskakuje!

15

Kobieta poskarżyła się na to co spotkało ją na infolinii NHS

samobójczyni poradzili herbatę i telewizję

stamford Nasz, już niemalże ulubieniec ze Stamford, 33 letni hydraulik Colin Furze znowu zbudował coś ciekawego co jeździ i do tego bije rekordy. Colin tym razem zbudował najszybszą toaletę na świecie. Toaleta ta jest jak najbardziej sprawna i działa bez zarzutów nawet podczas jazdy. Colin znany jest ze swoich wynalazków i to było tylko kwestią czasu, kiedy znowu media zaczną się o nim rozpisywać. Nas interesuje ta niezwykła postać ze względu na jego umiejętności, wyobraźnię i oczywiście dlatego, że mieszka i pracuje zaledwie 10 mil od Peterborough. Jego nowa zabawka w postaci jeżdżącej toalety zadziwia mieszkańców Stamford. Toaleta ta jest w pełni działająca, ma cztery biegi i rozwija prędkość

przekraczającą 55 mil na godzinę. Aby ten wynalazek miał wszystko co potrzeba w WC Colin doinstalował wieszak na ręcznik, podajnik do papieru toaletowego oraz „trzymak” na gazetę. W ten sposób powstała toaleta z prawdziwego zdarzenia! Pojazd ma jednak swoje wady. - Z tego względu, że muszla wypełniona jest wodą muszę

uważać na krawężniki i garby. Jeżeli tego nie robię niestety mam cała pupę mokrą. Sama deska toaletowa jest dosyć śliska i przy większej prędkości muszę uważać żeby nie spaść z kibla” – mówi Colin, konstruktor toalety na kółkach, dodając - Woda w tym pojeździe troszeczkę może utrudniać sterowanie, ale to kwestia przyzwyczajenia. O Colinie pisaliśmy już w 2011 i 2012 roku, kiedy prezentował wówczas swoje wynalazki. Był to trójkołowy pojazd elektryczny Sinclair C5, który został całkowicie przerobiony. Colin chwalił się przerobionym skuterem sklepowym, używanym zazwyczaj przez starsze osoby podczas zakupów. Skuter ten po przeróbce rozwinął na torze wyścigowym 71 mil na godzinę. Rekord ten, tak jak toaleta Colina trafił do Księgi rekordów Guinnesa. Joanna Owsiana

www.naszestrony.co.uk

east england Kobieta, której imię nie zostanie ujawnione, cierpiąca od 10 lat na depresję zadzwoniła na telefon zaufania Norfolk and Suffolk NHS Foundation Trust’s Crisis Team, gdy dopadły ją samobójcze myśli. Liczyła, że uzyska poradę, która pomoże jej przetrwać ponury dzień. Po drugiej stronie słuchawki nie uzyskała jednak oczekiwanej pomocy w zamian. Poradzono za to kobiecie, by zrobiła sobie kubek gorącej herbaty i oglądała telewizję. Nie to chciała usłyszeć. Wszystko czego wtedy potrzebowała to rozmowa z osobą, która ją pocieszy i pomoże przeczekać kryzys. - Oni w ogóle nie mieli pojęcia o

tym jak ze mną rozmawiać oraz czego mogę potrzebować - mówi zawiedziona mieszkanka Ipswich. Również inne osoby negatywnie wypowiadały się o działaniach zespołu kryzysowego z Suffolk. Koordynator projektu Jayne Davey powiedziała, że dzieje się tak przez rozbieżność między oczekiwaniami pacjentów, a tym co zaoferować może centrum w rzeczywistości. Przyznała także, że świadczona obecnie usługa faktycznie nie dostarcza oczekiwanej pomocy osobom cierpiącym na depresję czy też mającym myśli samobójcze. Norfolk and Suffolk NHS Foundation Trust zamierza przyjrzeć się bliżej skargom złożonym przez pacjentów, którzy nie otrzymali oczekiwanej pomocy. J.O.


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Ile zarabiają tłumacze, a ile policjanci? Który język jest „droższy”, a który „tańszy”?

Ile biorą tłumacze?

ile wezmą policjanci? uk/east england Bariera językowa oraz koszty związane z jej pokonaniem odkąd na wyspy przybywać zaczęły tysiące przyjezdnych mówiących w obcych językach to problem wobec którego ustawodawca brytyjski nie może sobie poradzić. Sądy pełne są obcokrajowców i wspierających ich tłumaczy ustnych. Za tłumaczenia płaci podatnik. O ile prawników zatrudniają prywatne firmy, o tyle policjantów opłaca się bezpośrednio z budżetu. Praca tłumaczy zależna jest od kwoty przetargów, a policjantów od stałej pensji. Obydwa zawody stają na pograniczu między stronami, które z uwagi na różnice językowe nie mogą się dogadać, a z racji, iż mowa o odpowiedzialności cywilnoprawnej za popełnione czyny – ważne, by strony tj.: sędzia i podsądny, czy też prokurator, dobrze się zrozumiały. Ministerstwo pracy chwali się, że może obsługiwać interesantów w 165 językach. Wydatków tego resortu nie krytykuje się zbyt głośno, gdyż pracujący płacą podatki i dokładają się do budżetu. Trudniejszą sytuację ma z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości, które obarczane jest problemem zapewnienia tłumaczy tym obcokrajowcom, którzy stają przed sądem. Koszty tłumaczeń to setki tysięcy funtów rocznie dla każdego z sądów. Dla przykładu tłumaczy polskich dostarczać ma firma Capita, która w 2011 wygrała 5 letni kontrakt na 90 mln funtów. Rząd szukając oszczędności tnie kwoty na jakie opiewają kontrakty. To powoduje, że tłumacze ustni są mniej

opłacani. To powoduje z kolei sytuacje, że rozprawy są odwoływane tak jak to miało miejsce w Northampton, gdzie na rozprawie przeciwko handlarzom narkotyków nie pojawił się żaden z tłumaczy zatrudnianych przez krakowskie biuro. Podobnie w przypadku sprawy w Nottingham Crown Court gdzie sędzia usłyszał, że tłumacz języka mandaryńskiego nie przybędzie na rozprawę, bo za mało mu płacą. „To nie dorzeczne, by rozprawę wstrzymywać z uwagi na brak tłumacza” - grzmiał sędzia, który będąc bezsilny musiał wstrzymać rozprawę do czasu gdy na salę uda się wezwać innego tłumacza. Mamy zatem pod lupą policjantów i tłumaczy, którzy za sprawą przestępców spotykają się w sądach, gdzie rozstrzygane są losy tych, którzy nie przestrzegają prawa. Koszty tłumaczeń ponosi budżet państwa. Najpierw płaci się policji, której funkcjonariusze w pierwszym starciu stoją na straży porządku i mają kontakt z przestępcami na pierwszej linii ognia. Po sformułowaniu aktu oskarżenia podejrzani o

przestępstwo trafiają do sądów. Tam państwo płaci za pokonanie bariery językowej po raz kolejny. To obowiązek leżący po stronie władz brytyjskich, by zapewniły tłumacza. Nie dość, że prawnika z urzędu to jeszcze tłumacza. Nie sposób zgodzić się z oburzonymi Brytyjczykami, że to przesada. O ile obecność na sali sadowej prawnika z urzędu da się jakoś zrozumieć, o tyle z uwagi brak znajomości języka i tu brytyjskiego, jest wciąż pozbawiona zasadności! Dlaczego koszty tłumaczenia ponosi państwo czyli podatnik? Z tym pytaniem starają się zmierzyć przeciwnicy idei o bezpłatnych tłumaczy sądowych. Koszty tłumaczenia powinny być doliczane do kary zasądzanej wobec podsądnego. I powinno to być egzekwowane bez względu na wyrok, winny czy nie winny. Obniżyłoby to wprawdzie koszta sądowe, ale kto zająłby się ściągalnością należności? Odpowiedź jest bardzo prosta! Komornicy sadowi i firmy egzekwujące należności od dłużników. Zasady były by proste. Nie znasz języka, popełniasz przestępstwo, idziesz do sądu, korzystasz z tłumacza to płać! Nie stać cię, to dostaniesz rachunek do zapłaty! Nie masz pieniędzy na zapłatę? Komornik zlicytuje Twój majątek, a Ty otrzymasz co najmniej 5 letni wpis utrudniający staranie się o kredyty lub pożyczki. To byłaby sprawiedliwość równa dla wszystkich. Skoro brak znajomości prawa nie zwalnia z odpowiedzialności, to dlaczego brak znajomości języka ma zwalniać z odpłatności za tłumacza? W tej kwestii Wielka Brytania jest zbyt łagodna dla tych, którzy łamią obowiązujące na jej terenie www.naszestrony.co.uk

prawo. Niestety górę biorą tu tendencje do równouprawnienia i wszechobecnej tolerancji, zagadnień, które naciąga się w wielu aspektach życia publicznego do granic możliwości. Przyjrzyjmy się jeszcze kosztom tłumaczeń. O ile nieskończenie wiele razy poszczególne sady podawały statystyki odnoszące się do ogólnych kosztów tłumaczeń i podawano już nie raz ile wydano na ten cel, o tyle rzadko wspomina się, który z języków jest najdroższy, a który najtańszy. Można dzięki temu określić tłumacze którego języka zarabiają najlepiej, a którzy najmniej. Dotarliśmy do danych, na podstawie których udało nam się znaleźć odpowiedź na pytanie, którzy tłumacze są najlepiej opłacani. Oto odpowiedź odnoszącą się zarówno do tłumaczeń na język angielski jak i z języka angielskiego. Otóż do najdroższych tłumaczeń z angielskiego należą języki Chiński, Japoński oraz Wietnamski. Za 100 słów tłumacz bierze £19,65. Na kolejnym miejscu znajduje się Perski i Arabski, przy którego tłumaczeniu za 100 słów tłumacz oczekuje zapłaty £13,50. Na kolejnym miejscu cennika są języki nam najbliższe tj.: Polski, Rosyjski oraz Rumuński, za którego tłumaczenie przy 100 słowach tłumacz zarobi £7,00. Tańsze o 55 pensów są tłumaczenia na Portugalski, Walijski, Niemiecki, Holenderski, Afrykański. Duński, Norweski, Szwedzki, Fiński oraz Flamandzki, na którego przełożenie tłumacz inkasuje £6,45. Najtańszym językiem docelowym jest Francuski, Hiszpański i Włoski. Okazuje się przy tym, że tłumaczenie z języka obcego na język angielski jest tańsze. Najdroższym jest Chiński, Japoński oraz Wietnamski – 100 słów kosztuje £7,25. Polski, Rosyjski oraz Rumuński, kosztuje £5,85 za 100 słów. Portugalski, Walijski, Niemiecki, Holenderski, Afrykański. Duński, Norweski, Szwedzki, Fiński oraz Flamandzki – 100 słów za £5,00. Najtańszymi językami są ponownie Francuski, Hiszpański i Włoski, za których tłumaczenie przy 100 słowach tłumacz liczy sobie £4,60. Podane stawki pochodząc z opracowań powstałych w marcu tego roku i odnoszą się do tłumaczeń pisemnych będących stawkami tłumaczeń, które ponoszą brytyjskie urzędy. Brak natomiast danych ile za godzinę pracy biorą tłumacze ustni. Dane te są objęte tajemnicą obowiązująca pracodawcę, jakim są firmy działające na podstawie wygranych kontraktów i tłumaczy, którzy z tymi firmami podpisują umowy o współpracy. Udało nam się ustalić natomiast

jakie wynagrodzenia otrzymuje tłumacz ustny w czasie interwencyjnych tłumaczeń w szpitalach na terenie wschodniej Anglii. Są to stawki od 6,50 do 7,25 na godzinę. Jak widać niezbyt wygórowane, choć nikt nie narzeka skoro do realnego czasu „rozmowy” doliczany jest czas dojazdu i oczekiwania na wizytę. Warto zaznaczyć, że nie wszystkie szpitale oferują pomoc tłumaczy. Jeśli już do takich sytuacji dochodzi, są to wizyty planowane np.: na oddziałach pediatrycznych, gdzie o tłumacza proszą rodzice lub na oddziałach ginekologicznych, które odwiedzają obcojęzyczne matki. W przypadku ustnych tłumaczy w szpitalach nie stosuje się różnych stawek za godziny pracy. Różnica stawek nie obowiązuje również w policji, gdzie służbę coraz częściej podejmują osoby posługujące się wieloma językami. Policja w niektórych regionach Wielkiej Brytanii wręcz apeluje o wsparcie lokalnych jednostek przez osoby mówiące biegle w kilku językach. Mówiący po polsku i angielsku funkcjonariusz PCSO nie należy już do rzadkości. Nikogo nie dziwi, ze w kilka sekund potrafi przełączyć się między jednym a drugim językiem. Kolejne jednostki ogłaszają nabór dla osób mówiących po polsku, litewsku, węgiersku czy rumuńsku. Oferty pracy w policji kusza 37 godzinami tygodniowo przy rocznej stawce od £18,343 do £20,020. Tu co prawda w czasie rozmów kwalifikacyjnych będzie jeszcze mowa o testach sprawnościowych, ale to już raczej norma, której należy się spodziewać w pracy o tym szczególnym charakterze. Dzisiejszy obraz Wielkiej Brytanii, borykającej się z językowymi problemami, wygląda co najmniej zaskakująco. Najbardziej oszczędna okazuje się być policja, która gotowa jest zatrudniać osoby mówiące w wielu językach. Dopóki nie zostanie zniesiony obowiązek dostarczenia tłumacza każdemu podsądnemu, dotąd wymiar sprawiedliwości będzie cierpiał z powodu problemów uciążliwych kosztów tłumaczeń. Bardziej efektywne okazują się przy tym oszczędności policji. Płyną z tego same korzyści. Oszczędności w sądach sprawiają, że praca policji nie przynosi społeczeństwu oczekiwanego rezultatu. Tłumacze nie chętnie przychodzą do sadów, rozprawy są odwoływane, koszta rosną. Jak długo jeszcze znosić będą to podatnicy? Wokół tyle mówi się o nowo powstających szkołach języka angielskiego. W każdej z nich wciąż jest wiele wolnych miejsc. Adam Andrzejko


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Historie naszych czytelników, to osobiste dramaty. Czasem nie jesteśmy w stanie im pomóc!

nasze interwencje to trudne sprawy

17

Kobieta poskarżyła się na to co spotkało ją na infolinii NHS

Polska liga piłki nożnej na West Bromwich

east england Interwencje, to wbrew pozorom najtrudniejsza część dziennikarskiej pracy. Wydawać by się mogło, że wystarczy wysłuchać czytelnika, po czym problem skierować do odpowiedniej instytucji, gdzie sprawa zostanie natychmiast załatwiona. Nie zawsze jednak wszystko układa się po naszej myśli. Kiedy dowiedzieliśmy się o problemach mieszkającej w Spalding Grażyny Mroczek, która usiłowała wynegocjować od osób podnajmujących jej niegdyś pokój, zwrot depozytu i pozostawionych w domu rzeczy osobistych - sprawa wyglądała na typową i z pozoru na niezbyt trudną. Wspólnie z Eweliną Bator z biura porad Temida podjęliśmy interwencję w tej sprawie. W pierwszej kolejności skontaktowaliśmy się z właścicielem budynku przy 53 Love Lane w Spalding. Udało nam się potwierdzić, że wskazywany przez naszą czytelniczkę dom faktycznie jest podnajmowany Polakom, jak wskazywała nasza czytelniczka. Kiedy pytaliśmy o to czy w domu dochodzi do jakichkolwiek konfliktów, właściciel nie ukrywał, że faktycznie miał już wcześniej do czynienia z policją. Zgłoszono, że mieszkający w tym budynku zachowywali się agresywnie wobec jednej z sublokatorek.

east england Kiedy próbowano wyjaśnić co tak prawdę zaszło w domuprzy 53 Love Lane, funkcjonariusze zastali na miejscu kobietę w ciąży, która ckliwym głosem starała się zaprzeczać temu co mówiła sublokatorka. - Wiedziałam, że będą zaprzeczać. Ona mi nie raz mówiła, że jeśli zgłoszę się na policję, to ona im powie, że ja byłam agresywna, że to ja sie awanturowałam, a ona jest w ciąży i ta sytuacja z moim udziałem powoduje, że ona się stresuje - mówiła Grażyna Mroczek. - Nie oddali mi moich rzeczy i nie zwrócili mi depozytu. Nie miałam umowy najmu, a teraz nikt mi nie może pomóc! Jak udało nam się ustalić u właściciela budynku, nie miał on dotychczas żadnych innych problemów z lokatorami wynajmowanego domu. To pierwszy

przypadek z jakim się dotychczas spotkał. Zgodził się jednak na naszą prośbę wyjaśnić co faktycznie zaszło przy 53 Love Lane. Zadaliśmy kilka istotnych pytań na piśmie - tak jak prosił landlord. Minęły ponad 4 tygodnie. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Publikacja sprzed miesiąca wywołała ogromne zainteresowanie mieszkańców Spalding. nie udało nam się jednak tej interwencji przeprowadzić do końca, gdyż Grażyna Mroczek z powodów osobistych nagle wyjechała do Polski. Interwencja, która niestety pozostaje nie załatwiona, jest przykładem na to, że brak umowy najmu to problem, wobec którego zarówno policja, urząd miasta, jak i właściciel domu przechodzą obojętnie! Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

Uwielbiają piłkę nożną. Mają już jednak dosyć wyłącznie oglądania telewizyjnych transmisji. Chcą aktywnie uczestniczyć w rozwoju swojej pasji. Chcą strzelać gole, wygrywać, konkurować. Wystartują jeśli uda im się skompletować 16 drużyn. Zaprojektowali już logotyp, pod którym chcą grupować się i strzelać widowiskowe gole! - Polska liga piłki nożnej na West Bromwich wystartuje gdy osiągniemy minimum 16 drużyn. W każdej drużynie musi być minimum 6 do maximum 10 zawodników. Zagramy w drużynach 6vs6 oraz z maksymalnie czterema rezerwowymi - informuje Arek Juś, pomysłodawca rozgrywek. - Zawodnicy muszą mieć co najmniej 16 lat, by móc wystartować w naszej lidze. Każdy mecz będzie

trwał 60 minut, 2x po 30min. Organizatorzy rozgrywek zaznaczają, że drużyny chcące wziąć udział w lidze powinny przygotować się na pokrycie kosztów obsługi boiska. - Każda drużyna będzie musiała zapłacić 15.00 funtów za mecz. To mniej więcej od 1.50 do 2 funtów za osobę, w zależności ile osób jest w drużynie – dodaje Arek Juś. Mecze będą odbywały się na terenie West Bromwich w George Salter Academy, w każdą niedziele od godziny 12:00 do godziny 16:00 pod adresem podanym poniżej; George Salter Collegiate Academy’s Astro Pitch, Davey Road West Bromwich, West Midlands B70 9AP, Więcej informacji: tel: 07450038890 e-mail: arek.jus@wp.pl newsman


18

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Westminster City Council policzył bezdomnych w stolicy UK!

Więcej bezdomnych

Rumunów niż Polaków

Przed mieszkańcami Cambridge ciekawa impreza - uliczne granie, głosowanie, nagrody ...

do Cambridge wraca Festiwal Grajków cambridge

bezdomność w uk Nowe dane statystyczne odnośnie bezdomnych w Londynie zostały sporządzone na zlecenie Westminster City Council. Dane te niestety nie stawiają Polaków w dobrym świetle. Liczba naszych bezdomnych rodaków śpiących na Londyńskich ulicach jest nadal alarmująco duża. Szacuje się, że Polacy stanowią aż 7 procent wszystkich bezdomnych w stolicy. W takiej sytuacji zajmujemy drugie miejsce wśród bezdomnych pochodzących ze Wschodniej Europy. O dziwo pierwsze miejsce z wynikiem 10 procent zajmują Rumuni, którzy dopiero po 2014 roku będą mogli legalnie mieszkać i pracować w UK. Wychodzi na to, że już spora ich część robi „karierę” na wyspach. Litwini natomiast zajmują trzecie miejsce. Szacuje się, że stanowią oni 4 procent wszystkich bez dachu nad głową. Reszta bezdomnych z Europy Wschodniej to Węgrzy, Łotysze, Słowacy i Czesi. Rodowi brytyjscy bezdomni stanowią największą grupę londyńskich bezdomnych, ale nie ma się tu czemu dziwić ponieważ w końcu to ich kraj. Badania te wstępnie obrazują problem londyńskiej bezdomności w 2013 roku. Dotychczas podejmowane działania zmierzające do pozbycia się takich osób z ulic stolicy nie przyniosły zakładanych rezultatów. Nie pomogły deportacje do ojczystych krajów ponieważ deportowani powracają, a nowych bezdomnych ze Wschodniej Europy i tak przybywa. Westminster City Council właśnie opracowuje nową strategię do walki z bezdomnością. Już za niedługo działania urzędników będą bardziej kierowały się w stronę zapobiegania temu zjawisku ani-

żeli na usuwaniu jego skutków. Radni ambitnie zakładają, że nowa strategia pozwoli do 2016 roku przynajmniej w 50 procentach zapobiegać bezdomności w Londynie. Podczas przeprowadzanych badań stwierdzono, że aż 40 procent bezdomnych trafiło na ulicę prosto z więzienia lub szpitala. Oznacza to, że wypuszczone na wolność osoby zostały najzwyklej pozostawione samie sobie bez możliwości szybkiego znalezienia i utrzymania mieszkania. Niektóre więzienia mają swoich opiekunów, którzy odwiedzają byłych skazańców i pomagają im znaleźć pracę oraz miejsce do spania. Okazuje się jednak, że takich opiekunów jest najzwyklej za mało, a w niektórych zakładach karnych nie ma ich w ogóle. Według radnych z Westminster tu tkwi problem i właśnie tu trzeba skierować największą uwagę. Jak mówi jeden z radnych w wywiadzie dla 24dash.com „Wyobraźcie sobie, że nie macie przyjaciół czy rodziny. Wychodzicie z więzienia po długiej odsiadce i co robicie? Gdzie idziecie? Gdzie spędzicie pierwszą noc? A co zrobicie na drugi dzień rano? Jak podejmiecie pracę czy założycie konto w banku nie posiadając adresu? Takie osoby z każdym dniem coraz bardziej się pogrążają odcinając sobie drogę wyjścia na prostą. Takie osoby najczęściej pozostają bezdomnymi na kilka miesięcy i ich styl życia skłania do popełnienia kolejnych przestępstw przez co ponownie lądują w więzieniach. Lepiej wydać pieniądze na zapobieganie takim życiowym scenariuszom niż bezsensownemu trwonieniu pieniędzy na odwieczna walkę z bezdomnymi”. Mimo nowej strategii, która jeszcze nie weszła w życie bezdomni, imigranci nadal będą deportowani do swoich krajów. K.S.

Po rocznej przerwie w Cambridge znów odbędzie się Festiwal Grajków i Artystów Ulicznych (Buskers and Street Performers Festival). Od piątku 28 do niedzieli 30 czerwca w centrum Cambridge podziwiać będzie można wiele niesamowitych występów. Pierwszy w historii festiwal odbył się w lipcu 2008 roku. Coroczną tradycję przerwały igrzyska olimpijskie, z powodu których w 2012 roku festiwal się nie odbył. W tym roku ponownie będzie można podziwiać nie tylko muzyczne talenty jakie kryje w sobie Cambridge. Głównym celem festiwalu jest oczywiście pokazanie utalentowanych mieszkańców Cambridge i okolic, choć jest jeszcze jeden powód do dumy. Organizatorzy chcą poprzez organizację tego wydarzenia edukować grajków i artystów ulicznych, by postępowali zgodnie z kodeksem artystów ulicznych (Street Performers’ Code of Practice). Kodeks postępowania ma zapewnić przedsiębiorcom, mieszkańcom i turystom przyjemność z podziwiania wielolet-

niej tradycji występów ulicznych. Tradycja ta sięga czasów średniowiecza, kiedy to minstrele i bardowie wędrowali z miasta do miasta, występując na ulicach odwiedzanych miejscowości. Pełnili oni także rolę reporterów i posłańców. Tradycja ta przetrwała do dziś. Obecnie na całym świecie na ulicach miast codziennie odbywają się swoiste pokaz talentów. Coraz więcej z nich zostaje wyłonionych spośród tłumu dzięki takim właśnie – ulicznym festiwalom. Artyści trafiają do sieci i dzięki serwisom internetowym takim

jakim jest YouTube, stają przed możliwościami dalszego rozwoju. Jak co roku publiczność będzie miała okazję głosować na swoich ulubionych artystów. Przewidziano nagrody zarówno dla uczestników jak i dla publiczności. Jesli chcesz dowiedzieć się więcej na temat śledź uważnie profil na Facebooku http://www.facebook.com/cambuskers lub napisz na adres heather.bevanhunt@ cambridge.gov.uk. Więcej informacji można uzyskać również pod numerem 01223 457465. Joanna Owsiana

Rodzeństwo w wieku 37 i 40 lat zajęło się handlem kokainą i marihuaną!

Siostry skazane za dilerkę wellingborough Dwie siostry z Wellingborough zostały skazane na karę więzienia za handel narkotykami. 40-letnia Sarah Bieniasz mieszkająca przy Stanley Road w Wellingborough została skazana na cztery lata pozbawienia wolności za posiadanie kokainy i marihuany w celu dalszego ich rozprowadzania. Ilość narkotyków znaleziona podczas przeszukania domu Bieniasz jednoznacznie wskazywała na to, iż kobieta zajmuje się handlem narkotykami. Policja jednak nie podała jakie ilości kokainy i marihuany udało się skonfiskować podczas przeszukania. Druga z sióstr 37-letnia Barbara Wright mieszkająca przy Kiln Way w Wellingborough została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolwww.naszestrony.co.uk

ności za posiadanie marihuany w celu dalszej sprzedaży. Obie kobiety zostały aresztowane po tym jak funkcjonariusze policji zatrzymali samochód, którym jechały. Samochód jadący Windermere Drive w Wellingborough dnia 17 marca 2012 roku wzbudził podejrzenia policjantów dziwnym zachowaniem kierowcy

na drodze. Podczas przeszukania pojazdu policjanci znaleźli znaczną ilość marihuany. Bieniasz pogrążyło jeszcze bardziej przeszukanie jej domu, w którym znaleziono kokainę i marihuanę. Kobiety zostały skazane w piątek 17 maja w Northampton Crown Court. J.O.


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Dla ogólnej wygody rodzice podwożą swoje pociechy do szkoły samochodem.

Co zrobić kiedy chwilowo zabraknie dobrych pomysłów?

east england

w miejskiej bibliotece

Akcja „Pieszo do szkoły” Gry i zabawy kontra otyłość u dzieci! dla najmłodszych

Coraz mniej dzieci chodzi do szkoły pieszo. Połowa rodziców podwozi swoje dzieci samochodem mieszkając w odległości od szkoły mniejszej niż jedna mila, alarmuje organizacja Living Steets. W minionym tygodniu od 20 do 24 maja poprzez akcję Walk To School Week zachęcano dzieci i rodziców do pokonywania na pieszo drogi do szkoły. Coroczna akcja ma na celu promowanie zdrowego trybu życia wśród dzieci w wieku szkolnym. Brak ruchu źle odbija się na zdrowiu dzieci i młodzieży alarmują eksperci. Dowodem na to może być choćby wskaźnik otyłości u dzieci, który podwoił się w ciągu ostatnich 20 lat. Badanie przeprowadzone na zlecenie YouGov wśród 1000 rodziców pokazuje, że jeden na czterech rodziców nie rozważa nawet opcji odprowadzania dziecka pieszo do szkoły. Najczęstszym powodem, dla którego rodzice decydują się na podwiezienie dziecka samochodem pod samą bramę szkoły jest brak czasu, zbyt duża odległość, obawa

przed niebezpieczeństwem na drodze, a także strach przed niebezpieczeństwem ze strony nieznajomych osób napotkanych po drodze. Wyniki ankiety National Travel Survey przeprowadzonej w 2011 pokazują wyraźny spadek liczby dzieci docierających do szkoły na pieszo. Jedynie 49% dzieci pomiędzy 5 a 10 rokiem życia chodzi do szkoły pieszo. W latach 1995-97 odsetek ten wynosił 53%. W secondary school w 2011 roku było to 39% dzieci a w latach 1995-97 trzy procent więcej czyli 42%. Orga-

nizacja Living Streets apeluje do lokalnych władz o zmniejszenia ograniczeń prędkości przy szkołach w całym kraju. A także o więcej działań ze strony rządu, samorządów lokalnych a przede wszystkim rodziców, zachęcających młodych ludzi do chodzenia. To zrozumiałe, że rodzice ze względu na pracę często nie mają czasu na poranne spacery do szkoły. Lecz spróbujmy chociaż jeden dzień w tygodniu zamiast podwózki samochodem wybrać jednak spacer. Joanna Owsiana

Jak często wspominasz swoje kolonijne znajomości? Opowiadasz o tym swemu dziecku?

Kolonie nad polskim morzem

Biblioteka w dzielnicy Stanground w Peterbororugh zaprasza dzieci do lat pięciu do udziału w znakomitej zabawie. Gry i zabawy a także opowieści na podstawie znanej książki Erica Carle “Bardzo głodna gąsienica” (“The Hungry Caterpillar”) to doskonała okazja na wspólną zabawę z rówieśnikami. Zielona gąsienica stała się ulubionym bohaterem dzieci na

całym świecie. Przetłumaczona na 27 języków książka dla najmłodszych sprzedała się w 20 milionach egzemplarzy. Więc jeśli Twoje dziecko nie zapoznało się jeszcze z “Bardzo głodną gąsienicą” jest ku temu okazja. Stanground Library zaprasza 1 czerwca w godzinach od 10 do 11. Wstęp wynosi jedynie £1 za każde dziecko. Miejsca należy rezerwować w bibliotece mieszczącej się przy Southfields Avenue, Stanground, Peterborough, PE2 8RZ. J.O.

dla najmłodszych

na wakacje

Pokoloruj ... wesołego smoka!

Szkolne wakacje mogą okazać się nie lada wyzwaniem dla pracujących rodziców. Nie jesteśmy przecież w stanie wziąć urlopu na cały czas trwania wakacji, by móc opiekować się w tym czasie dziećmi. Czy słyszałeś o ofercie wakacji w Polsce? Dla zapracowanych dobrą opcją mogą być kolonie nad Polskim morzem organizowane dla polskich dzieci w wieku od 9 do 15 roku życia mieszkających w Wielkiej Brytanii. Dwutygodniowe wyjazdy organizowane przez firmę Olimp Tour. To wspaniała okazja do zwiedzanie, a także poznania dziedzictwa kulturowego Polski, oraz aktywnego spędzenia wolnego czasu i nawiązania nowych przyjaźni z polskimi rówieśnikami. Ponadto jest to również doskonalenie polskiej mowy, a przede wszystkim niezapomniana przygoda. A wszystko to pod okiem wykwalifikowanej

peterborough

kadry wychowawców z Polski. Firma działa według obowiązujących na terenie Wielkiej Brytanii przepisów The Package Travel, Package Holidays and Package Tours Regulations 1992. Na podstawie tej ustawy wszystkie pieniądze wpłacone do firmy Olimp Tour są deponowane na koncie depozytowym Trust Account

zabezpieczając powrót klienta. Tegoroczny wyjazd do nadmorskiej miejscowości Dźwirzyno odbędzie się w dwóch turnusach. Promocja dla tych, którzy zarezerwują kolonie do końca maja. Więcej informacji znajduje się na stronie http://www.kolonie. co.uk/. Joanna Owsiana www.naszestrony.co.uk


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Fotorelacja z dnia 18 maja 2013 r. Protest Antyimigracyjny w Wisbech Cambridgeshire, East England

Rozmiary „fali protestów”, która zalała 3 miasta we wschodniej Anglii to łącznie 450 osób!

Antyimigracyjne protesty za nami

east england 18 maja w Wisbech miał miejsce ostatni z trzech protestów antyimigracyjnych organizowanych przez nieformalne ugrupowanie skupiające się wokół Deana Everitta, a wspierające działania partii UKIP. Dwa wcześniejsze protesty odbyły się we Spalding i w Bostonie. Wszystkie trzy protesty trudno zaliczyć do udanych. Według zapowiedzi organizatorów protestów na ich wiece miały przychodzić setki zwolenników pozbycia się z UK wszystkich imigrantów z Europy Wschodniej. Byliśmy na każdym z tych trzech protestów i z całą pewnością możemy potwierdzić, że setek osób tam nie było. Według brytyjskich mediów na protest w Bostonie rzekomo przyszło ponad 300 osób. My naliczyliśmy około 100 protestujących osób. Nie możliwe też, że przy podawaniu liczb pomylono protesty. To też sprawdziliśmy. W ten dzień w Bostonie organizowany był tylko jeden protest i był to protest przeciwko imigrantom. W Spalding było bardzo podobnie. Uczestników protestu przyjechało około 150. Organizatorzy tłumaczyli potem niską frekwencję tym, że protest był w niedzielę, a tego dnia komunikacja miejska nie jest tak dostępna jak w tygodniu. Dlatego protest w Wisbech zorganizowano w sobotę ku nadziei organizatorów, że przyjdą tłumy ludzi. Niestety tak się nie stało. Ponownie w proteście wzięło udział maksymalnie 150 osób. Więc gdzie te tłumy narzekających na imigrantów z Europy Wschodniej? Protest wcale nie był źle oznakowany czy słabo reklamowany. Wszystko było jak trzeba tylko najwidoczniej często rasistowskie i nieprawdziwe oskarżenia słane pod naszym adresem jakoś tłumów nie porywają. Dean Everitt, główny organizator strajku i tak uważa, ta garstka osób przychodząca na jego protesty to duży sukces. Nawet nie przyzna się, że mogłoby przyjść więcej, tylko gratuluje tym co przyszli i straszy wokoło kolejnymi protestami. Na jego wiecach zazwyczaj przemawiają organizatorzy oraz osoby z tłumu. Często ich wypowiedzi nie mają sensu lub problemy przez www.naszestrony.co.uk

nich przedstawiane, a dotyczące problematyki publicznej, są błahe lub wyssane z palca. Protestujący najczęściej narzekają na głośnych sąsiadów, na śmieci pozostawiane przez nich w okolicy, na to, że wyławiamy karpie z kanałów, że zabieramy im prace, na to że ich dzieci przez imigrantów muszą podróżować aż 10 mil do szkoły ponieważ ich lokalna placówka jest przepełniona. Brak miejsca w szpitalach to też nasza wina i ogólnie zła sytuacja brytyjskiej gospodarki to zasługa imigrantów. Przysłuchując się wypowiedziom uczestników protestów często było można zauważyć ich brak zrozumienia problemu. Osoby te chcą pozbyć się wszystkich Polaków ponieważ ich sąsiad obcokrajowiec „rżnie muzyką do białego rana”. Nawet nie wiedzą jakiej dokładnie narodowości jest ten człowiek, ale wszystkich wkładają do jednego wora, który chcą wysłać z powrotem do Europy Wschodniej. Tych ludzi nie interesują żadne pozytywy związane z imigrantami. Staraliśmy się podjąć rozmowę z organizatorami protestów, w miejscu gdzie nawołują do manifestacji – czyli przez Facebook. Ale jak to mówią, „jak grochem o ścianę”. Nic do tych ludzi nie dociera. Nie interesuje ich to, że niewygodny sąsiad nie reprezentuje

wszystkich imigrantów. Nie chcą słyszeć, że imigrant mógł zrobić coś pozytywnego, czy też dobrego dla brytyjskiej społeczności. Ci ludzie spędzają swój wolny czas na wyszukiwaniu wschodnioeuropejskich nazwisk w publikacjach prasowych i jak już znajdą coś dla nich ciekawego, to od razu promują to na Facebook’u. „Imigrant zabił” „Imigrant zgwałcił” „Imigrant ukradł”. Takie posty można zauważyć na grupie antyimigracyjnej, do której z ciekawości dołączyliśmy. Na dzień dzisiejszy w tej grupie został tylko nasz jeden dziennikarz, który nadzoruje poczynania tych ludzi. Resztę naszego składu – w pewien sposób aktywnie uczestniczący w dyskusji, administratorzy grupy usunęli bez podania jakiegokolwiek powodu. Na zakończenie myślę, że warto dodać, iż patrząc na przebieg protestów, jak i samych uczestników tych trzech protestów, my imigranci nie mamy się czego obawiać. Mało kto traktuje tych ludzi poważnie. Nie dajmy im tylko powodów i argumentów do protestów, a cała akacja antyimigracyjna ucichnie. Cała fotorelacja relacja z protestu w Wisbech dostępna jest na naszym portalu www.naszestrony.co.uk Krzysztof Szczepaniak


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Krzyżówka Polsko – Angielska Szlifuj język razem z nami!

W celu rozwiązania poniższej krzyżówki należy odgadnąć słowa kryjące się za podanymi hasłami. Autorzy krzyżówki postarali się, by w podczas rozwiązywania używany był na przemian język polski i język angielski. W nawiasach podano ilość liter w poszukiwanym słowie.

www.crossmots.com Poziomo: 1.(Many) Needs (7), 5.(Five) Cameras (5), 8. Sztywny (5), 9.Atlasy (7), 10. Dochodzenie (13), 11. (Ten) Machines (6), 12.Caps (6), 15. Contentedly (1,12), 18. Shaggy (7), 19. Włochy (5), 20. Dunes (5), 21.Skrajny (7). Down: 1. Stripes (5), 2. Złodzieje (7), 3. Fascinated (13), 4. Brazylijczyk (6), 5. Tens (13), 6. Masks (5), 7. Drawings (7), 11. (Seven) Musicians (7), 13. Prywatny (7), 14.Butterflies (6), 16. Dodane (5), 17. Może (5).

w obiektywie ... nasze strony w wenecji

www.naszestrony.co.uk


22

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Po raz drugi w tym roku zwołują Walne Zgromadzenie!

walne zgromadzenie drugie podejście

Inwestycja warta 7 milionów wstrzymana, bo ... znajduje się o metr za blisko domów!

Budowa kina opóźniona st.Neots Mieszkańcy St Neots jeszcze trochę będą musieli poczekać na otwarcie nowego multikina. Posuwająca się w odpowiednim tempie budowa została nagle wstrzymana. Deweloper postanowił zdemontować to co udało się już zbudować, gdyż budynek jest o 75cm za szeroki.

bedford Wstępnie doroczne Walne Zgromadzenie Klubu Polskiego w Bedford planowane było na 28 kwietnia 2013 r., ale odwołano je z niewyjaśnionych przyczyn. Podobnie zresztą było przed rokiem. Tradycją już jest, że za pierwszym razem po ogłoszeniu daty - do zgromadzenia nie dochodzi, a za drugim, mało co ze Zgromadzenia wychodzi. Czy i tak będzie tym razem? Znamy nową, drugą wyznaczoną datę! Rok temu Walne Zgromadzenie Klubu Polskiego w Bedford zwołano na niedzielę, 22 kwietnia godz. 15.00. Nie odbyło się z uwagi na niską frekwencję. Na ponad 100 członków Klubu na sali obecnych było jedynie 12 osób. W tym roku przyczyn odwołania nie podano. Dziś, przed godziną, w Internecie na profilu Bedford Miasto (https://www.facebook. com/bedford.miasto) pojawiła się zapowiedź, że Walne Zgromadzenie zwołuje się na niedzielę 9 czerwca 2013 r., na godzinę 15.00. Nieścisłości, brak wyjaśnień, decyzje podejmowane w oparciu o nie istniejące reguły, nie mające nic wspólnego z obowiązującym Statutem organizacji - to wszystko staje się niemalże regułą przy ogólnym braku zasad, w codziennym funkcjonowaniu Klubu Polskiego w Bedford. Choć jest to prywatny klub, bo taką formę przypisać mu można szukając właściwej definicji w odniesieniu do własności, to pomiędzy tym co zapisano w Statucie, a tym jak realizowane są kolejne jego postanowienia i codzienne decyzje „jako tako” funkcjonującego Zarządu - to wszystko co dzieje się w Bedford nazwać można

mianem kolosa na słomianych nogach. Kolosalne, w obliczu innych stowarzyszeń i ugrupowań działających na terenie East England, jest zgromadzenie ilości członków. Pierwotnie było ich około stu. Dziś jest ich prawie 200. a wszystko za sprawą kart członkowskich, które sprzedawano na lewo i prawo za 5 funtów! To oczywiście w myśl Statutu, tylko kawałek papieru, który w istotnych głosowaniach nie znaczy nic, bo jego posiadacz nie ma praw do głosowania i ulg dostępnych innym pełnoprawnym członkom. Kartami członkowskimi zamydlono przychodzącym do Klubu Polskiego w Bedford Polakom oczy. Sugerowano, że to da im prawo do decydowania o tym co się będzie działo w Klubie. No może faktycznie tak, ale tylko w tak zwanych przedbiegach, poza regulaminowymi spotkaniami, w czasie zbierania „głosów” bedfordzkiej Polonii odnośnie propozycji co najwyżej menu w restauracji lub playlisty na cotygodniowe dyskoteki. W sprawie powoływania lub odwoływania, a tym bardziej decydowania o podstawie prawnej prowadzonej przez Klub Polski w Bedford działalności – te karty są bezużyteczne. Nie mają mocy prawnej, takiej jaką mają karty pełnoprawnych członków Klubu. Autorem projektu kart jest mieszkająca w Bedford Joanna Fijałkowska, spod której ręki wyszło też ogłoszenie o zbliżającym się Walnym Zgromadzeniu członków. Powstają pewne wątpliwości, bo na ogłoszeniu podano, iż na spotkanie zaprasza „Zarząd Polskiego Klubu w Bedford”. Głowę można stracić. Klub Polski, czy Polski Klub? No dobra, nie ważne, ważne, że Zarząd i że w Bedford! Adam Andrzejko

Prace budowlane nowego siedmiomilionowego kompleksu wypoczynkowego wraz z kinem rozpoczęły się w listopadzie zeszłego roku. Wszystko wskazywało na to, że budowa zakończy się we wrześniu tak jak planowano. Budynek w połowie został już wzniesiony jednak w ubiegłym miesiącu prace nagle wstrzymano. Mieszkańcy East Street sąsiadujący z placem budowy spostrzegli, że przyszłe kino Cineworld znajduje się o 75 cm zbyt blisko ich domów. Deweloper Turnstone Estates wstrzymał budowę i poprawiony plan budowy z niewielkimi zmianami złożył do zatwierdzenia przez Huntingdonshire District Council.

Chcą otworzyć bank żywności dla osób potrzebujących

holbeach Plany otwarcia nowego banku żywności w Holbeach spotkały się z poparciem lokalnej społeczności i kościołów. Pomysł jego utworzenia przedstawił wikariusz Rosamund Seal. Propozycja zostanie przedstawiona i omówiona na spotkaniu w czwartek 6 czerwca o godzinie 19:30 w kościele All Saints’ Church. Bank żywności miałby powstać w Holbeach Youth Centre przy Boston Road. Prowadzeniem zajmie się organizacja Agape Care Foodbank posiadająca podobne ośrodki w Spalding i Long Sutton. Na spotkaniu obecny będzie przedstawiciel organizacji a także radny Nick Worth. Na spotkanie może przyjść każdy zainteresowany pracą w formie wolontariatu w banku żywności. J.O. www.naszestrony.co.uk

Nie czekając na decyzję postanowiono zacząć rozbiórkę budynku by nie powodować zbyt długich przestoi i opóźnień w otwarciu wyczekiwanego kompleksu rozrywkowego. Chris Goldmith dyrektor firmy Turnstone podkreśla, że liczy się z dobrem mieszkańców i nie chce wkraczać na ścieżkę wojenną ani z nimi ani z urzędem. Stąd decyzja o rozbiórce. Według Goldmitha ten ruch nie zniszczy reputacji firmy, wręcz przeciwnie przyczyni się do jej wzmocnienia. Cała sytuacja wynikła z błędnych danych do projektu dostarczonych przez

konsultanta JWA Architects z siedzibą w Market Harborough. Wynikłe przeszkody wpłyną nieznacznie na opóźnienie otwarcia multikina planowanego na listopad 2013 roku. Nowa data otwarcia wyznaczona została na początek roku 2014, choć nie podano jeszcze szczegółów. W kompleksie wypoczynkowym o nazwie Rowley Arts Centre znajdować się będą cztery restauracje w tym Frankie & Benny, Pizza Express i Prezzo, kino z sześcioma salami, plac a także parking rowerowy i samochodowy. Joanna Owsiana


23

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Szpital otrzymał grant finansowy oraz uznanie międzynarodowej organizacji UNICEF!

Nie będzie dodatkowej premii dla pracowników.

Nagrody dla położnictwa Tesco ucina bonusy!

Huntingdon Oddział położniczy w Hinchingbrooke Hospital w Huntingdon dostał nagrodę w wysokości £10,000 za prowadzenie terapii uzupełniającej, która pomaga kobietom po upływie wyznaczonego terminu porodu. Oddział zdobył także akredytację UNICEF na wsparcie karmienia piersią u młodych mam. Nagroda pieniężna przeznaczona zostanie na dalsze badania i szkolenia personelu medycznego. Terapia uzupełniająca wiąże się z zastosowaniem akupresury, refleksologii i masażu połączonego z aromaterapią. Wszystkie te zabiegi mają za zadanie pomóc przyszłym mamom po upływie

wyznaczonej daty porodu. Jest to jedyny oddział położniczy we Wschodniej Anglii i drugi w kraju prowadzący tego typu terapię. Oddział zebrał wiele pozytywnych opinii na temat terapii od zadowolonych pacjentek. Widać również wymierne korzyści z prowadzenia terapii uzupełniającej. Na porodówce w Hinchingbrooke zmniejszyła się liczba kobiet, wobec których zastosowano metody indukcji medycznej na wywołanie porodu. Zespół oddziału położniczego otrzymał również akredytację UNICEF co oznacza, że są wstanie zaoferować jeszcze lepsze wsparcie młodym mamom i ich dzieciom. Akredytacja nazwana Stage 1 Baby Friendly oznacza, że każda położna i pielęgniarka na oddziale została dodatkowo

przeszkolona do wspierania karmienia piersią i ochrony noworodków. System akredytowania wprowadzony został przez UNICEF i Światową Organizację Zdrowia w celu poprawy opieki nad młodymi matkami i nowonarodzonymi dziećmi. Joanna Owsiana

Dwaj mężczyźni pokłócili się w klubie. Jeden z nich upadł, po czym zmarł kilka dni później!

ta śmierć nie była zamierzona holbeach Wdowa wybaczyła zabójcy swojego męża a policja przyznała, że spowodowanie śmierci nie było zamierzone. 81-letni John Booth z Wignals Gate, Holbeach zmarł w styczniu ubiegłego roku. Jego śmierć spowodowana była nieszczęśliwym splotem zdarzeń. Mężczyzna przebywał w klubie kiedy pomiędzy nim, a Terencem Fisherem wywiązała się

sprzeczka. Kłótnię wywołały komentarze Bootha na temat Fishera, który popchnął Bootha. Mężczyzna uderzył głową w stół i zmarł kilka dni później na skutek krwotoku mózgu spowodowanego uderzeniem. 79-letni Terence Fisher mieszkający w Farcet koło Peterborough przyznał się w sądzie do nieumyślnego spowodowania śmierci. Mężczyzna został skazany na 12 miesięcy pozbawiania wolności w zawieszeniu. Wdowa Kathleen Booth wybaczyła zabójcy męża, który przeprosił ją za spowodowanie

śmierci najbliższej osoby. Kobieta wie, że nie zrobił tego umyślnie a popchnięcie było działaniem pod wpływem impulsu. J.O.

www.naszestrony.co.uk

east england Tesco zapowiedziało redukcje wypłat bonusów swoim pracownikom ze względu na niezadowalające wyniki sprzedaży. Okazuje się, że Tesco za okres marzec 2012 – marzec 2013 zanotowało największy spadek dochodów od 20 lat. Tragedii nie ma, ale trzeba działać, twierdzi zarząd firmy. Oznacza to, że 280 tysięcy pracowników Tesco, głównie kasjerki - nie otrzymają tak dużych bonusów jak na przykład rok temu. W zeszłym roku przeznaczono 110 milionów funtów na dodatkowe wypłaty dla pracowników sklepowych. W tym roku na bonusy Tesco ma zamiar przeznaczyć połowę tego co rok temu czyli 56 milionów funtów. Cięcia mają dotyczyć także 5 tysięcy managerów sprzedaży. Spadek w dochodach Tesco jest odpowiedzią na nieudane inwestycje dokonane

w ostatnich kilkudziesięciu miesiącach. W tym czasie Tesco zamknęło 100 swoich oddziałów w UK, które według firmy były złą inwestycją przynoszącą straty. Zamkniecie tych oddziałów rzekomo kosztowało firmę 804 miliony funtów. W tym samym czasie Tesco z podkulonym ogonem uciekało z USA. Okazało się, że brytyjski gigant sprzedaży detalicznej nie wpasował się w gusta Amerykanów dlatego zamknięto tam wszystkie sklepy i magazyny Tesco. Koszt tej nietrafionej inwestycji szacuje się na 1,2 miliarda funtów. Tesco zapowiedziało, że chcąc zwiększyć zyski w samym UK zainwestuje prawie miliard funtów w sprzedaż internetową. Według strategów firmy w tym jest przyszłość i tą drogą trzeba podążać. Tak czy inaczej w tym roku szałowych bonusów nie będzie. Krótko mówiąc ktoś na górze kilka razy się pomylił i za to zabiorą tym którzy nie maja nic do gadania. Skąd my to znamy… Will O.


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Oferty PRACY Asystent nauczyciela Bourne Morton Church of England (Controlled) Primary School w Bourne poszukuje osoby na stanowisko asystent nauczyciela. Start od września umowa o pracę na okres dwóch lat. Odpowiedni kandydat powinien posiadać odpowiednie kwalifikacje, być osobą pracowitą, cierpliwą i lubiącą pracę z dziećmi. Praca 15 godzin tygodniowo. Stawka £13,999 rocznie. Po więcej informacji i aplikację zadzwoń na numer (01406) 380309 lub napisz na adres email: enquiries@westonhills.lincs.sch.uk Kierowca ciężarówki Cambridge Firma Malary Ltd z siedzibą Cottenham koło Cambridge poszukuje kierowcy ciężarówek. Praca na cały etat. Stawka £9.68 za godzinę. Kontakt przez job centre Job ID 1440099. Kelner Kettering Kawiarnia Plotters Table poszukuje osobę na stanowisko kelnera. Doświadczenie mile widziane lecz nie wymagane, trening będzie zapewniony. Praca na part time od 8 do 30 godzin tygodniowo od poniedziałku do soboty pomiędzy 8

a 16. Stawka najniższa krajowa. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres Mrs R Horn, 6 Market Hill, Rothwell, Kettering, MID NN14 6EP Pielęgniarka Corby Social Care & Education zatrudni wykwalifikowaną i doświadczoną pielegniarkę. Praca na part time do 30 godzin tygodniowo. Praca tymczasowa z możliwością stałego kontraktu. Stawka £17.59 za godzinę. By aplikować o tą pozycję zadzwoń na numer 07734879198 należy pytać o Lacey lub na numer 07921818305 należy pytać o Anna Noddle. Budowlaniec Huntingdon Firma Hays Construction and Property poszukuje osoby z ważną kartą CSCS do pracy na budowie. Praca na cały etat. Kontakt telefoniczny 01223329444 lub e mail: james. blackham@hays.com Pracownik domu opieki St Ives Westminster Homecare poszukuje pracownika do domu opieki w St Ives. Doświadczenie mile widziane lecz niewymagane. Pełen trening zapewniony a także możliwość zdobycia kwalifikacji (NVQ diploma in Health and Social Care). Praca na part time do 30 godzin tygodniowo.

Stawka £6.70 za godzinę. Kontakt przez Job Centre Job ID 2026853. Malarz/dekorator Cambridge Praca dla malarza/dekoratora w Cambridge. Wymagane doświadczenie i karta CSCS. Start natychmiastowy. Aplikować należy przez stronę www. airwebs.co.uk Malarz - Chatteris Hexa Services zatrudni malarza z ważną kartą CSCS. Praca na pełen etat. Stawka od £9 do £10 za godzinę. CV należy wysłać na adres graeme.wolf@hexaservices.com lub zadzwonić na numer 0161 8344040

Jesli jesteś pracodawcą, który poszukuje pracownika, zadzwoń do naszej redakcji i zleć nam Elektryk – Wellingborough Tradeline zatrudni doświadczo- swoje ogłoszenie! się 10.00 - 11.00 za godzinę. Zadzwoń 07795456337 lub 01476572152

nego elektryka 2391 Electrical Tester. Wymagane uprawnienia. Firma oferuje narzędzia ale jest możliwość używania własnego sprzętu. Stawka 13.50 - 14.50 za godzinę. Praca stała. Zadzwoń 01234 332960

Więcej aktualnych ofert pracy i ogłoszeń drobnych znajdziesz na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

Magazynierzy Peterborough Agencja pracy Barker Ross rekrutuje pracowników do lokalnego magazynu. Wymagany język angielski, sprawność fizyczna i doświadczenie w pracy magazyniera. Więcej informacji można uzyskać pod numerem 01733 530023. Roboty ziemne Peterborough Poszukiwane osoby do pracy przy robotach ziemnych. Wymagane doświadczenie, karta CSCS oraz uprawnienia do obsługi mini koparki. Praca od 40 do 50 godzin tygodniowo + czasami soboty. Stawka waha

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


25

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

I Edycja Jagiellońskiej Szkoły Przedsiębiorczości: Bezpłatny kurs przedsiębiorczości.

12 kroków od pomysłu do biznesplanu

Przeterminowane produkty w polskim sklepie

nieświeże produkty w sklepie kubuś

uk/londyn

Rusza pierwsza edycja Jagiellońskiej Szkoły Przedsiębiorczości w Londynie. Do 1 czerwca trwają zapisy na bezpłatny kurs przedsiębiorczości organizowany przez Polski Ośrodek Naukowy UJ w Londynie. Chętni do udziału zobowiązani są m.in. do przesłania przykładowego pomysłu na założenie własnej działalności gospodarczej. Polski Ośrodek Naukowy ogłasza rekrutację do pierwszej edycji Jagiellońskiej Szkoły Przedsiębiorczości w Londynie. Projekt, który ruszy w połowie lipca br., ma na celu wsparcie i promocję przedsiębiorczości oraz doskonalenie zawodowe Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Szkoła Przedsiębiorczości jest bezpłatna, dla uczestników przygotowano 15 miejsc. Warunkiem udziału w kursie jest m.in. złożenie w terminie do 1 czerwca br. wszystkich dokumentów aplikacyjnych, dostępnych na stronie http://www.pon.uj.edu.pl/, wraz z przykładowym opisem pomysłu na działalność gospodarczą. W oparciu o ten opis uczestnik konkursu będzie – w ramach zajęć warsztatowych – opracowywał swój projekt biznesplanu.Wierzymy, że ukończenie naszego kursu pomoże polskim emigrantom w zdobyciu wymarzonego zawodu, realizacji pomysłu na

własną firmę czy prowadzeniu działalności społecznej w Wielkiej Brytanii. To także szansa na poprawę wizerunku Polaków i Polski w społeczeństwie brytyjskim – mówi Małgorzata Stefanowicz, koordynator projektu. Kurs „12 kroków od pomysłu do biznesplanu” odbędzie się w Londynie w dniach 13-14 lipca i 27-28 lipca br. w siedzibie Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. Program Jagiellońskiej Szkoły Przedsiębiorczości koncentruje się na tematach związanych z nauką tworzenia profesjonalnego biznesplanu oraz metodami oceny sposobu jego realizacji oraz z inwestowaniem we własny rozwój w warunkach emigracyjnych. W trakcie zajęć szczególny nacisk zostanie położony na opracowanie własnego planu działania poprzez wyko-

rzystanie typowego pakietu biurowego (MS Office; Open Office). Zajęcia oparte są na treści książki „Biznesplan – model najlepszych praktyk” oraz na dodatkowych materiałach dydaktycznych, dostarczonych uczestnikom w formie elektronicznej wraz z podręcznikiem. Na podstawie planów i pomysłów na biznes przedstawionych przez uczestników, realizowane będą praktyczne warsztaty, dodatkowo uzupełnione o konsultacje z coachami i ekspertami w danej dziedzinie. Zajęcia poprowadzą wykładowcy Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, m.in. dr Jerzy Skrzypek – wykładowca i trener, autor licznych biznesplanów i studiów wykonalności, oraz mgr Piotr Skrzypek – konsultant i trener na kursach menedżerskich.

www.naszestrony.co.uk

spalding „Tyle przeterminowanych produktów w jednym miejscu jeszcze nie widziałem” – mówił jeden z inspektorów Trading Standards po kontroli w polskim sklepie w Spalding. Właściciel „polskiego” sklepu Kubuś ze Spalding został uznanym winnym narażenia zdrowia i życia swoich klientów sprzedając od kilku miesięcy przeterminowane polskie produkty. Sklep Kubuś mieszczący się przy Sheep Market w Spalding jest prowadzony przez Jasema Amed Ali, który oferuje swoim klientom szeroki wybór polskich produktów. Niestety duża i część od dawna nie nadaje się do spożycia – stwierdzili kontrolerzy Trading Standards.

W lodówkach sklepu między innymi znaleziono przeterminowane jogurty, smakowe shake-i oraz wiele innych produktów tego rodzaju. Dodatkowo właściciela ukarano za sprzedaż polskich produktów, które nie miały etykietek w języku angielskim. Nie wiadomo dokładnie jak długo w Kubusiu sprzedawano produkty po dacie, ale inspektorzy są pewni, że proceder ten trwał przynajmniej kilka miesięcy. Całą przeterminowaną żywność znajdującą się w lodówkach oraz w koszach, które stały na ziemi skonfiskowano. Na początku maja w sądzie w Spalding zakończył się proces nieuczciwego sklepikarza. Sąd skazał Jasema Amed Ali na zapłacenie grzywny 3000 tysięcy funtów. J.O.


26

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Polubiłeś Mariolkę? Nie wiesz kto to? No weź się ogarnij!

mariolka w UK ...

Okazuje się, że Polacy nie choruja, a jesli już to wolą płacić za leczenie u Polskiego lekarza!

Obalony zostaje mit o turystyce zdrowotnej

zdrowie w uk

kabaret w uk Powstali w tym samym roku, w którym Polska weszła do Unii Europejskiej. W 2008 r za postać Mariolki uzyskali tytuł świra w kategorii Kabaret. Igor Kwiatkowski, Robert Motyka, Michał Paszczyk oraz Igor Kwiatkowski jako Mariolka, wystąpi przed widownią w Cambridge. Zapraszamy, ale nie teraz! Tak mniej więcej w połowie września! Nie będzie to jedyny występ kabaretu Nienormalni w Wielkiej Brytanii. Na chwilę obecną wiadomo jedynie, że kwartet zmierzy się z odpornością na żarty widowni sceny Wolfson Theatre Churchill College w czwartek 12 września. Jeśli już dziś chcesz zaplanować ten dzień i zamierzasz zaliczyć go do udanych - to dzwoń. Jeśli chcesz być jednym z 300 widzów spektaklu pt.:”Żarty się skończyły” i niewygórowana cena biletu w kwocie £20 mieści się w Twoim budżecie, to nie zmarnuj okazji na przezabawny wieczór. Jeśli chcesz kupić lub zarezerwować bilet, albo jeszcze raz

zapytać o cenę to dzwoń do Tomka, który z pewnością pomoże rozwiać wątpliwości odnośnie Twojego uczestnictwa w tym wieczorze. Weź zatem telefon do ręki i wykręć ten numer 07872922217. Na hasło Paranienormalni z pewnością uzyskasz więcej informacji. No chyba, że chcesz umówić się z Mariolką …, która na pewno wpadnie jeszcze do Londynu. 12.09.2013 (czwartek) w Cambridge i w trasę!: 15.09.2013 (sobota) II spektakle 20:30 i 18:00 16.09.2013 (niedziela) II spektakle 20:30 i 18:30 Londyn POSK 240-246 King Street , London, W6 0RF 19.09.2013 (czwartek) godz. 20:30 - Oakfield Rd Liverpool, Merseyside 20.09.2013 (piątek) godz. 20:00 - British Waterways Building, The Waterfront, Nottingham 21.09.2013 (sobota) godz. 20:00 - The Dancehouse Theatre 10 Oxford Rd, (Manchester) 22.09.2013 (niedziela) godz. 20:00 - TheArcadian off Hurst Street, Birmingham newsman

Kiedy jedni budzą się w maju z zimowego letargu pisząc o zagrożeniach wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i skutkach dla Polaków, inni sprawiają wrażenie, że przejrzeli na oczy i widzą w końcu, iż tzw.: turystyka zdrowotna to mit taki sam jak cudowny wpływ uniwersalnego i dobrego na wszystko paracetamolu. Pierwsze wrażenie po przeczytaniu dzisiejszego artykułu w The Guardian – podsuwa podejrzenie, że to chyba jakiś wypadek przy pracy, albo sobotni brak tematów. „NHS: Poles, paracetamol and the myth of health tourism” (http:// www.guardian.co.uk/commentisfree/2013/may/17/nhs-myth-health-tourism-zoe-williams) Zoe Williams pisze w nim, że Polacy nie są obciążeniem dla systemu zdrowia. Argumentuje to faktem, że tam gdzie mieszkają Polacy tworzą się prywatne kliniki zdrowia. Wymienia przy tym Manchester, Reading, Bristol i Glasgow. Dodatkowo Polaków określa mianem zdrowych i nie potrzebujących korzystania z opieki medycznej tak często jak Brytyjczycy. Ponadto Polaków opisuje się w tym samym artyku-

le, jako chętnych do płacenia za usługi medyczne w prywatnych klinikach. To oczywiście jest wynikiem oceny jakości brytyjskich przychodni, w których zarówno pielęgniarki jak i lekarze na wszystko gotowi są przepisywać paracetamol. I choć Polacy świetnie mówią po angielsku i obawiają się przy tym, że mogliby nie zrozumieć anglojęzycznego lekarza, i nawet jeśli są to obawy nie słuszne, to większość zgodnie woli iść do prywatnej kliniki skorzystać z wizyty u specjalisty z Polski. Taka to już polska mentalność. Autor tekstu pochyla się nad

fenomenem tajemnicy opieki medycznej Polaków, który właśnie odkryła. Ten artykuł jest niczym przebiśnieg zwiastujący nadejście wiosny. Wykwitł on co prawda w połowie maja, ale niech będzie mocno zauważalny, bo jest na prawdę potrzebny. Wyjaśnienia autorki, wskazujące na Polaków posądzanych o uprawianie turystyki zdrowotnej do Wielkiej Brytanii, gdzie opieka medyczna należy im się za darmo – jako mit zostaje obalona. Przynajmniej jesteśmy na dobrej drodze i to nie tylko dlatego, że ktoś tak napisał, tylko, ze tak jest na prawdę. Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk - najlepsze źródło lokalnych informacji z terenu wschodniej Anglii: Peterborough, Cambridge, Bedford, Huntingdon, St. Neots, St.Ives, Corby, Wellingborough, Spalding ... Najważniejsze informacje w jednym miejscu! Ogłoszenia drobne, oferty promocyjne lokalnych firm - to wszystko znajdziesz na Internetowej stronie Twojego ulubionego dwutygodnika Nasze Strony. Zapraszamy! www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

27


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Merci David!

Nasi bokserzy w Moskwie i Legionowie

Lekcje od starszych czas pożegnań

boks Ostatnie dni obfitowały w ważne dla nas pojedynki bokserskie. Niestety, ten najważniejszy z nich Wawrzyka z Powietkinem, zakończył się bardzo niekorzystnie. Nadzieję na postęp daje natomiast Krzysztof Zimnoch, który pokonał Oliviera McCalla. Walka 25-letniego Andrzeja Wawrzyka z rutynowanym 33-letnim Aleksanderm Powietkinem w wadze ciężkiej odbyła się w Moskwie, a jej stawką był pas mistrzowski federacji WBA. Coś co nie udało się do tej pory innym znanym bokserom, miało stać się łupem Wawrzyka, nie tak popularnego, ale przecież mającego wcześniej na koncie 27 zwycięstw. Było to wydarzenie sporej kategorii nie tylko dla polskich sympatyków pięściarstwa. Jednak przepaść między zawodnikami okazała się wręcz rażąca. Sam Aleksander Powietkin przyznał, że nie spodziewał się tak szybkiej wygranej. W pierwszej rundzie nasz się jeszcze jakoś trzymał. W drugiej już wyraźnie widać było kto tu rządzi. Polak przywitał się deskami, ale wstał. W trzeciej jeszcze dwa razy padł i sędzia ringowy przerwał pojedynek - Wyraźnie było widać, że Powietkin był jedną lub dwie klasy lepszy, dlatego walka tak się skończyła – przyznał na antenie Polsatu Sport współwłaściciel grupy Ulrich KnockOut Promotions, Andrzej Wasilewski, promotor Wawrzyka. - Jeżeli jesteśmy czymś rozczarowani to tym, że Andrzej nie podjął walki. Lewym prostym ciężko zatrzymać kogoś takiego jak Powietkin. Andrzej nie miał żadnej recepty na rywala. Na początku wydawało się, że wszystko jest w porządku. Czy to była kwestia strachu? Wydaje mi się, że jednak nie. Powietkin to jeden z 3-4 najlepszych pięściarzy na świecie. Wasilewski stwierdził, że jednym z powodów, dla których polskim

FUTBOL Wreszcie do tego doszło – David Beckham dał sobie spokój. Wielki piłkarz ogłosił zakończenie kariery wyczynowej. No ale nie tej komercyjnej przecież...

pięściarzom tak trudno jest nawiązać walkę z takimi zawodnikami, jak Powietkin jest brak w Polsce boksu amatorskiego. Dla porównania Powietkin jest amatorskim mistrzem świata i dwukrotnym mistrzem Europy. Powietkin spotka się teraz z Władimirem Kliczko, a nam wypada mieć nadzieję, że sporo młodszy Wawrzyk ma jeszcze trochę czasu, aby w tym wieku co Powietkin te z dojść do podobnych tryumfów. Dzień później w Legionowie odbyła się gala, na której doszło do kilku ciekawych pojedynków. Pewnie nie tylko nas zainteresowali lekcy Krzysztof Cieślak (19-5, 6 KO) i Ariel Krasnopolski (2-3, 0 KO). Jak to napisał ringpolska.pl była to „prawdziwa ringowa wojna”. Krasnopolski posłał bardziej doświadczonego rywala na deski już w I rundzie, ale do rozstrzygnięcia było daleko. Później Ariel podskakiwał, wystawiał język, pokazywał jak to go nic nie rusza, ale „Skorpion” robił swoje. Krasnopolski, który pracuje w nocy, trenuje w dzień, tracił siły. Mocny i dokładny lewy sierp Cieślaka na szczękę

w VII starciu zakończył sprawę. Bój 30-letniego Zimnocha (15-01, 11 KO) z 48-letnim McCallem (56-13, 37 KO), byłym mistrzem świata WBC to był hit. Niektórzy powiedzą „dziadek” - na ringu zawodowym ćwierć wieku (!) dłużej niż Zimnoch - ale McCall to facet, który ma na rozkładzie m.in. Tysona i który nigdy nie był znokautowany. Wciąż bardzo mocny i znacznie cięższy od Polaka. 48 lat to wiek Bernarda Hopkinsa wciąż mistrza świata. No i wyglądało to tak jak się można było spodziewać. Dynamiczny Polak atakował, uderzał dużo, ale też sporo na gardę. McCall kontrolował sytuację, groźnie kontrował lewym prostym, czasami z wolno, acz z nieubłaganą konsekwencją parł na Polaka. Później sporo było klinczów – starszy tak się bronił i trafiał przy odejściu, a młodszy męczył się swoją dynamiką. Parę razy też nieźle oberwał. Zimnoch wygrał na punkty - chyba w sumie więcej razy trafił – ale otrzymał niezłą lekcję. McCall wydawał się też lekko zdziwiony swoją przegraną. JP

www.naszestrony.co.uk

Mimo zakończonych 38 lat można było się spodziewać, że jeszcze coś pogra. Wciąż przydałby się w wielu zespołach, tym bardziej, że jego rolą nie jest bieganina od linii do linii, ale raczej podania otwierające drogę do bramki (o ile w dzisiejszych czasach można się do tego ograniczać). Taki Ryan Giggs starszy, a na skrzydle ManUnited wciąż gra. Pewnie jednak Beckham chciał zakończyć w wielkim stylu, w wielkim klubie. No i zrobił to po zdobyciu mistrzostwa Francji z Paris Saint Germain. Zagrał więc ostatnio z Brest (3-1) i zaliczył asystę. Kiedy schodził z boiska otrzymał owację na stojąco – wśród bijacych brawo był Nicolas Sarkozy – wyściskał się z kolegami i nie udało mu się powstrzymać łez. Ludzie krzyczeli „Merci David”. Po końcowym gwizdku na stadionie zabrzmiała zaś melodia Beatlesów „Hello Goodbye”, a Beckham wygłosił krótkie przemówienie. - Dziękuję wszystkim, moim kolegom z drużyny, ekipie szkoleniowej, kibicom... To było coś szczególnego zakończyć moją karierę tutaj, w Paryżu. Jeszcze raz dziękuję - powiedział „Becks”. - Czuję, że to właściwy czas, aby odejść. Wydaje mi się, że osiągnąłem wszystko co mogłem w mojej karierze. Chciałem odejść jako mistrz. I dokonałem tego w zespole, który traktował mnie, jakbym, był w nim od 10 lat. Teraz, po 22 latach grania w piłkę, wezmę parę miesięcy wolnego, aby pobyć z rodziną. Na koniec podziękowali mu koledzy z drużyny, którzy unieśli go i kilka razy podrzucili na wiwat w górę.

PSG ma co prawda jeszcze do rozegrania spotkanie wyjazdowe z Lorient, jednak prawdopodobnie, angielska gwiazda może podarować sobie ten mecz. Nawet trener Carlo Ancelotti uważa, że sztuczna murawa jest za trudna dla 38-latka. Mecz z Brest był najpewniej ostatnim w jego profesjonalnej karierze – choć z pojedzie z zespołem do Lorient. PSG wygrało tytuł tydzień wcześniej. Beckham zaś stał się dzięki temu pierwszym angielskim piłkarzem, który zdobył mistrzostwo w czterech krajach. Wcześniej dokonał tego z Manchesterem United, Realem Madrid i Los Angeles Galaxy. To tak na dodatek – do rozlicznych tytułów i osiągnięć, które ten wielki piłkarz posiada na swoim koncie. Od futbolu pewnie nie odchodzi całkowicie, opowiadał już o jakimś zaangażowaniu z PSG. No i pewnie dalej będzie pomnażał majątek państwa Beckhamów, wyceniany obecnie na 125 mln funtów. JAC


29

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Widziane spod Wawelu

Nie bądźmy głupi

FELIETON

Uważam, że FIFA (UEFA) muszą coś z tym fantem zrobić. Opisana sytuacja jest bowiem zgodna z prawem, lecz uderza potężnie w kluby prowadzące szkolenie młodzieży. Ostatnio w Polsce zrobili tak Mariusz Stępiński z Widzewa i Adam Buksa z Wisły. 10 lat temu w wieku 16 lat odszedł z Barcelony do Arsenalu Cesc Fabregas. Legalnie - nie miał profesjonalnego kontraktu z Barceloną. Był za młody. W Polsce pokutuje koncepcja, że kluby piłkarskie za mało szkolą. Faktycznie - są takie, które nie mają swojej akademii, boisk i nie przywiązują do tego należytej wagi. Ale czy można się dziwić? Otóż nie można. Jaki sens ma bowiem szkolenie swoich wychowanków, jeśli najzdolniejsi mogą w każdej chwili odejść pod jednym warunkiem - nie są pełnoletni i nie mają zawodowych kontraktów? A to przecież o tych najlepszych chodzi w całej akcji własnego chowu. Przed odpływem dobrych chłopaków z Warszawy, Krakowa czy Wrocławia, klubów nie obronią własne akademie piłkarskie i szansa gry w polskiej ekstraklasie. Chodzi bowiem o forsę, poziom życia. Młodzi piłkarze (i ich rodzice - to ważne) dobrze wiedzą, iż w Polsce żyje się gorzej, biedniej niż

Nasi najcenniejsi sportowcy

rankingi Wiemy już jacy sportowcy są na świecie najcenniejsi pod względem ich wartości marketingowej. A przynajmniej 50 z nich. I jest wśród nich Polak! Tak przynajmniej wynika z niedawno opublikowanego rankingu.

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL

Klub piłkarski X z państwa Y prowadzi intensywne szkolenie młodzieży. Mnóstwo boisk, trenerzy, rzesza młodzieży w różnym wieku. Praca przynosi efekty - w pierwszej drużynie pojawiają się najzdolniejsi wychowankowie, grają w ekstraklasie w wieku 16-17 lat, promują się, mają już swoją wartość szczególnie, że przez lata w nich inwestowano pieniądze i nadzieje. W dniu 18. urodzin zawiadamiają jednak gremialnie, iż są już dorośli i wybierają przyszłość w innym kraju. Zresztą nie muszą czekać do urodzin - w zasadzie junior może odejść kiedy chce. W klubie X ludziom opadają ręce.

50 najlepszych marketingowo

np. w Anglii czy Francji. Rodzice za zgodę na przejście ich dziecka do np. Espanyolu czy Nicei dostają pieniądze, których kluby wychowujące w Polsce nie są w stanie wykładać (i nawet tego nie powinny robić). Dla niektórych ludzi w Polsce i w innych krajach to szansa na normalne życie, awans materialny. Co z tego mają kluby wychowujące ich pociechy na piłkarzy? Niewiele - odszkodowanie to zazwyczaj ochłap z pańskiego stołu. Jak zareagowały na takie przepisy polskie kluby? Lata temu z naszych drużyn zniknęli nastolatkowie, kluby z ekstraklasy (np. Wisła) programowo nie przywiązywały żadnej wagi do szkolenia młodzieży, wcześniej będąc potentatem w tej kwestii. Kupuje się już dorosłych zawodników i podpisuje z nimi 5-letnie kontrakty. Wtedy nie ma zagrożenia, że młodzież będzie uciekać. A dotyczy to wszystkich klubów, także prowadzących szerokie szkolenie (jak Legia), tak polskich jak zagranicznych. Oczywiście kluby z zachodniej części Europy sobie poradzą, bowiem tak samo jak tracą zdolną młodzież mogą ją pozyskiwać w innych krajach, oferując pieniądze i wysoki standard życia. Ale polskie bie-

daki? Tracąc wychowanków na rzecz Hiszpanów czy Niemców z tamtych krajów przecież nikogo nie przyciagną. Muszą liczyć na swój rynek i najzdolniejszych z krajów biedniejszych niż Polska. Lecz aby penetrować świat w poszukiwaniu talentów trzeba mieć pieniądze i siatkę skautów. Tego w Polsce nie ma w futbolu i długo nie będzie. Dlatego w łańcuchu pokarmowym światowego piłkarstwa służyć będziemy za tanią paszę do przemielenia i wydalenia. Obym się mylił. Co będą robić polskie kluby? Szkolić w satelickich akademiach, utrzymywać swoich najlepszych graczy z dala od ligi i wszelakich reprezentacji (tam bowiem odbywa się szczególna promocja młodych piłkarzy za granicę, wielką rolę w tym odgrywają trenerzy i menedżerowie), a sytuacja zmieniać się będzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w dniu 18. urodzin młodego człowieka i podpisaniu umowy. Pamiętajmy - czym innym jest zniknięcie młodziaka i pojawienie się za niemal friko w klubie zachodnim, czym innym zaś transfer tego samego chłopaka za grube pieniądze po osiągnięciu pełnoletności. Nie bądźmy głupi.

www.naszestrony.co.uk

Tych 50 wspaniałych wybrano w branżowym magazynie „SportsPro”. Uwzględniono pół setki sportowców z całego świata, którzy w przeciągu najbliższych trzech lat będą najlepszymi „inwestycjami marketingowymi”. Twórcy rankingu zastrzegają, że nie jest to praca naukowa, raczej subiektywna, ale rzetelna, bo oparta na wiedzy eksperckiej oraz szerokim spektrum czynników i cech. Są to między innymi takie kwestie jak: wiek sportowca, jego popularność we własnym kraju, charyzmę, chęć współpracy z partnerem marketingowym oraz stosunek pieniędzy jakie trzeba mu zapłacić do „jakości” jaką oferuje. Do tego uwzględniono kalendarz wydarzeń sportowych na nadchodzący okres i ich potencjalny wpływ na wartość sportowca. Zbliżają się imprezy mistrzowskie, będą trwały przygotowania do letnich igrzysk w Rio de Janeiro, no a jeszcze wcześniej odbędą się zimowe igrzyska w Soczi Taki ranking stworzono po raz pierwszy w 2010 roku. Tym razem na pierwszym miejscu znalazł się Neymar. Nic w tym dziwnego, skoro ten młody zawodnik powoli staje się w Brazylii piłkarskim bogiem, a o jego wartości może świadczyć choćby fakt, że Real Madryt jest w stanie zapłacić za niego nawet 120 milionów euro. Tuż za jego plecami znalazł się Messi i utalentowany golfista z Wielkiej Brytanii – Rory McIlroy. W sumie na liście uwzględniono przedstawicieli 19 dyscyplin... lub 20 jeśli dwie dyscypliny uprawia-

ne przez Shauna White’a liczyć osobno (skateboarding i snowboarding). Jednak w czołowej dziesiątce jest ich tylko osiem. Znaleźli się tutaj sportowcy z 23 krajów, choć znów w dziesiątce – tylko z siedmiu. Jest 14 kobiet, czyli więcej niż poprzednio,a 19 osób znalazło się w rankingu po raz pierwszy. 14 sportowców polepszyło swoją pozycję z ubiegłego roku, zaś 16 spadło. Pewnie nie jest zaskoczeniem, że piłka nożna jest najmocniej reprezentowana wśród tej pięćdziesiątki. Mówią, że jest tu... 9,5 piłkarza. Dlaczego tylu? Ano bo Ellyse Perry gra dla Australii właśnie w soccer i w krykieta. Jest tu poza tym czterech z Premier League i dwóch z hiszpańskiej La Liga (Cristiano Ronaldo i Lionel Messi). Na a kto jest jedynym Polakiem w tym rankingu? Nie, nie Agnieszka Radwańska, ani Robert Lewandowski – mimo że to oni są teraz na topie. To wciąż Robert Kubica, który zajął przedostatnie miejsce. I to mimo tego, że obecnie znajduje się poza Formułą I. Ale widocznie widzą w nim potencjał... Oto czołówka zestawienia: 1. Neymar (piłka nożna, Brazylia) 2. Lionel Messi (piłka nożna, Argentyna) 3. Rory McIlroy (golf, Wielka Brytania) 4. Robert Griffin III (futbol amerykański, USA) 5. Usain Bolt (lekkoatletyka, Jamajka) 6. Novak Djokovic (tenis, Serbia) 7. Lewis Hamilton (Formuła 1, Wielka Brytania) 8. Cristiano Ronaldo (piłka nożna, Portugalia) 9. Sloane Stephens (tenis, USA) 10. Blake Griffin (koszykówka, USA) … 49. Robert Kubica (rajdy samochodowe, Polska) JP


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Najwierniejsi nie opuszczą „The Posh”

Krajobraz po spadku Peterborugh United

Mają wrócić za rok

Choć po spadku, to kupują karnety

PIŁKA NOŻNA Prawie we wszystkich klubach po degradacji słychać to samo. Można posłużyć się słowami piosenki Ewy Demarczyk, tylko zmieniając ich kolejność – „odchodzimy, przychodzimy”, czyli wracamy w przyszłym roku. Tak samo jest w Peterborough United. Dużo jednak będzie zależało od tego, jak mocna będzie drużyna i kogo uda się zatrzymać oraz jakich pozyska się piłkarzy. Wiele wskazuje na to, że dalej będzie ją prowadził Darren Ferguson – wprowadzał ją do Championship – gdyż tak przynajmniej wynika z enuncjacji oficjeli, a także z jego niedopowiedzeń. Choćby takiego. – Spędzimy w League One dziewięć miesięcy. Jak zawsze jednak po zakończeniu sezonu, a tym bardziej po degradacji, nie brakuje przeróżnych wieści o możliwych zmianach personalnych. Fergusona np. wiązano teraz w maju już z Wolverhampton – był kiedyś piłkarzem “Wilków” – a ostatnio jego nazwisko pojawiło się wśród rzekomych kandydatów do przejęcia drużyny Tomasza Kuszczaka Brighton & Hove Albion, który jednak nie dostał się do Premier League i odchodzi z niego dotychczasowy menedżer. Pewne jest natomiast, że Peterborough opuści jego czołowy obrońca Gabriel Zakuani, który nie przyjął oferty nowego trzyletniego kontraktu. Obecny kończy

mu się w przyszłym roku i trzeba go sprzedać już teraz, póki jeszcze można zarobić, tym bardziej, że sam chce odejść. – Nie była to łatwa decyzja, ale muszę zrobić to, co najlepsze dla mnie i mojej rodziny. Chcę grać na wyższym poziomie, w Championship i potrzebuję nowego wyzwania – stwierdził Kongijczyk. Opuścić “Posh” ma również skrzydłowy Tommy Rowe, który też ma jeszcze roczną umowę, ale zdaje się, że jego zarobki odbijają się na funduszu płac. Nowej pracy też mają sobie poszukać Nicky Ajose, Tyrone Barnett, Daniel Kearns i Emile Sinclair, ale w ich przypadku chodzi o umiejętności. Propozycje kolejnych umów – stare im się właśnie zakończyły – otrzymali natomiast Grant McCann i Mark Little. W Peterborough chcą także koniecznie zatrzymać kolejnych swoich czołowych zawodników, Dwighta Gayle’a i Lee Tomlina. Ciekawy

jest zwłaszcza przypadek tego pierwszego. Jeszcze rok temu był gdzieś w dziewiątej lidze, ale po tak szybkim przeskoku wykorzystał szansę i teraz nawet pojawiły się pogłoski, jakoby zainteresowane nim były Aston Villa i Queens Park Rangers. – Zdaję sobie sprawę, że będą chętni na niektórych piłkarzy. Jeśli przyjdą oferty, będziemy o nich rozmawiać – stwierdził jednak Ferguson, choć z tą dwójką w składzie szanse awansu byłyby większe. (bp)

Przyjdź na trening Działająca w Bedford Polska Akademia Futbolu zaprasza na treningi dzieci i młodzież z miasta i szeroko pojętej okolicy. Oferta skierowana jest do młodych ludzi w wieku od 6 do 14 lat, tak chłopców, jak i dziewczynek. Treningi odbywaja się w soboty od 16.30 do 18.00 na Polhill Avenue Bedford. Zajęcia są bezpłatne! Gwarantowane ciekawe szkolenie, dobra zabawa, a karierę przyszłych „Lewandowskich” obserwować i opisywać będą „Nasze Strony”. Więcej informacji udzieli Bartosz Frąckowiak, nr telefonu komórkowego 07415898541.

www.naszestrony.co.uk

PIŁKA NOŻNA Piłkarze Peterborough United spadli na początku maja do League One, ale zdaje się, że najwierniejsi sympatycy nie zamierzają ich opuścić. Świadczyć o tym może sprzedaż karnetów na sezon 2013/14. Do 20 maja znalazło się już 4000 chętnych kibiców – Peterborough Telegraph opatrzył informację o sprzedaży zdjęciem kolejki – którzy nabyli nowe karty wstępu, co przy sportowej porażce jest naprawdę dobrym osiągnięciem. Co ciekawe, rok temu chociaż drużyna występowała poziom wyżej, czyli w Championship, sprzedała ich tylko pięćset więcej. Można więc spodziewać się, że przed nowymi rozgrywkami znajdzie się jeszcze trochę sympatyków gotowych zapewnić sobie stałe wejściówki. Jednak to nie oni decydują o frekwencji na trybunach stadionu przy London Road. W minionych rozgrywkach Championship średnia widzów na meczach Posh, gdy byli oni gospodarzami wynosiła 8215 (w polskim odpowiedniku, czyli w I lidze, żaden klub nie będzie miał takiej średniej, chociaż chyba wszystkie zawyżają ilość osób na trybunach). Najmniej w całej tej lidze,

w której wszystkie pozostałe drużyny miały ponad pięciocyfrową średnią. Kolejnym zespołem o najmniejszej publiczności był Millwall, ale jego występy w Londynie oglądało ponad 2 tys. więcej osób, a w mniejszym od Peterborough Blackpool było ich z kolei ponad 13 tys. na mecz. Niestety, ta ilość kibiców na spotkaniach „Posh” oznacza, że przychodziło ich mniej niż we wcześniejszym sezonie 2011/12, gdy średnia wynosiła 9110. Można więc spodziewać się spadku przychodów z biletów w porównaniu do poprzedniego roku budżetowego, który przyniósł 3,6 mln funtów zysku na czysto, dzięki czemu klub znacząco obniżył swoje zadłużenie, z 10 do prawie 6 mln funtów. Teraz więc główny problem w tym, żeby utrzymać przy sobie tych kibiców, którzy nie kupują karnetów, lecz nabywają bilety. Gdyż to oni mają większy wpływ na frekwencję. Klub zapewne będzie czynił odpowiednie starania, ale oni są bardziej chimeryczni i na ich decyzje wpływają przede wszystkim wyniki zespołu. Jeśli będzie zwyciężał i plasował się w czołówce League One, to będą się pojawiać. Nie będzie walki o awans, widzów będzie mniej. (bp)


31

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Zniszczenia jakie powodują goście hotelowi są porównywalne do przejścia tornada!

Niebywałe wnioski o odszkodowania!

uk/londyn

Jedna z wiodących firm ubezpieczeniowych zajmująca się głównie ubezpieczeniami nieruchomości letniskowych / wakacyjnych opublikowała niebywałe przypadki z jakim borykają się ich klienci. Według poniższego zestawienia branża właścicieli wakacyjnych nieruchomości pod wynajem nie należy do najłatwiejszych.

2. Tym razem zwykły przypadek. Rzecz działa się także w Hiszpanii podczas wakacji pewnej brytyjskiej rodziny. Z pobliskiego bajora jeden z łabędzi wzniósł się do lotu. Niestety ptak nie zauważył nad domem wczasowiczów linii wysokiego napięcia, w którą wpadł i doznał śmiertelnego szoku. Następnie runął na dach rezydencji przebijając go w całości. Zakrwawiony łabędź upadł na podłogę w salonie przed całą rodziną. Płacz i szok dzieci to jedno, ale kto zapłaci za dach? 3. Rezydencja letniskowa we Francji. Brytyjska rodzina ku swojemu zdumieniu zauważyła, że krowa z pobliskiego pastwiska wchodzi na ich teren. Zwierzę

7. Młoda brytyjska para próbowała dochodzić roszczenia przeciwko właścicielowi ich apartamentu w Hiszpanii na podstawie tego, że pościele i ręczniki były „zbyt twarde” i spowodował zadrapania oraz podrażnienia na skórze. Podobno przez to nie mogli się opalać ani zażywać kąpieli w basenie. 8. Właściciel domku letniskowego w Devon stara się o odszkodowanie za zniszczenia jakie wyrządziła grupka młodych ludzi. Mianowicie zabawnisie zrobili ognisko w środku domu na kamiennej podłodze. Dom nadaje się w całości do remontu. Oto co powiedzieli turyści na swoją obronę: „Pogoda była na tyle fatalna, że nie mieliśmy wyjścia i zrobiliśmy ognisko w salonie”.

Okazuje się, że niektórych wczasowiczów potrafi ponieść wyobraźnia czy też głupota. Poniżej publikujemy zestawienie najdziwniejszych wniosków o odszkodowanie z ubiegłego roku. 1. Grupa młodych ludzi w wieku 20-25 lat wynajęła willę w Hiszpanii na okres 2 tygodni. Po zakończonych wakacjach właściciel willi przeprowadził inspekcję nieruchomości. Niedociągnięć nie musiał szukać długo. W salonie zastał olbrzymią plażę. Kupa piasku i woda, która miała symulować morze. Zabawowi turyści tłumaczyli później, że pobliska plaża nie sprostała ich oczekiwaniom więc zrobili sobie swoją.

przeprasza i twierdzi, że wszystkie te uszkodzenia powstały tylko podczas jednej nocy.

starało się przejść po pokrywie przykrywającej basen. Pokrywa nie wytrzymała i krowa wpadła do basenu dokonując wielu szkód. Koszty wyciągnięcia ciężkiego zwierzaka i naprawa basenu kosztowała kilkanaście tysięcy euro. Właściciel złożył wniosek o odszkodowanie. 4. Właściciel domu w Hiszpanii po zakończonych wakacjach Brytyjczyków przyszedł na inspekcję. Krótko mówiąc dom zastał zalany krwią. Wszystko było we krwi. Ściany, podłogi, meble, a nawet sufit. W śmietniku koło domu znalazł w prowizorycznej trumnie świńską głowę. Po dochodzeniu policji ustalono, że Brytyjscy turyści dokonali w tej nieruchomości jakiego rytuału. 5. Grupa młodych brytyjskich turystów, którzy wynajęli w Hisz-

panii willę mogą się pochwalić kreatywnością lub zwykłą głupotą. Okazało się, że podczas jednej z zakrapianych imprezek przenieśli wszystkie meble z salonu i sypialni do basenu. Postawili je w tej płytszej części i tak wygodnie spędzili całą noc. Na drugi dzień właściciel domu zajarzał do nich i nie wierzył własnym oczom. Imprezowicze tłumaczyli się że byli tak pijani, że nawet nie pamiętają co tak dokładnie się stało z tymi meblami. 6. Jedna namiętna brytyjska parka dosłownie rozwaliła swoją sypialnię w jednym z greckich rezydencji letniskowych. Mianowicie podczas uprawiania seksu złamali łóżko w trzech miejscach, przesuwające się łóżko uszkodziło drewniana podłogę i dodatkowo zniszczone zostały dwie nocne lampy i stół. Zakochana para

9. Grupka brytyjskich turystów wynajęła willę we Włoszech na okres czterech tygodni. Okazało się, że Brytyjczycy zorganizowali w tej nieruchomości dom publiczny, który nawet miał swoję reklamę w lokalnej gazetce. Właśnie z tej reklamy i ulotek rozrzucanych po mieście, właściciel domu dowiedział się o całej sprawie. Zmuszony był potem wymienić wszystkie dywany oraz meble typu łóżka i sofy. Właściciel złożył wniosek o odszkodowanie. 10. Turystka z Manchester spędzając wakacje w domku letniskowym w Grecji podała właściciela nieruchomości do sądu. Okazało się, że powodem pozwu był podjazd usypany ze żwiru. Przez ten niefartowny żwirek kobieta całkowicie zniszczyła sobie cztery pary szpilek od modnych projektantów i musiała wydać dużo pieniędzy żeby zastąpić je nowymi. Jej pozew został odrzucony. Jak widać właściciele nieruchomości w popularnych kurortach wakacyjnych nie mają lekkiego życia. Jeżeli jednak myślisz o zakupie jakiejś małej willi pod wynajem pomyśl poważnie o porządnym ubezpieczeniu. K.S.

Sebastian Ułamek powalczy w drużynie z Essex

żużel 37 letni zawodnik jeżdżący na co dzień w barwach Lechmy Start Gniezno dołączy do Lakeside Hammers Vortex, by wzmocnić Elite League Challenge. Polskim żużlowicem, który dopiero co wziął udział w inauguracji sezonu w Polsce, zainteresowany jest promotor brytyjskiego żużla Jon Cook. - Sebastian pokazuje, że chce jeździć na torze i bardzo to lubi. Mamy odczucie, że jego średnia 7.10 pozwoli nam szybko przenieść go nas - mówi Jon Cook szef klubu Lakeside Hammers Vortex, zbierającego cenne punkty na Arenie w Essex. Żużlowiec z Częstochowy, zawodnik Startu Gniezno, kojarzony z wielkopolskim żużlem, dzięki swym osiągnięciom na polskich torach, będzie miał okazje zmierzyć się z brytyjskimi zawodnikami. Po wygranej z Betardem Spartą Wrocław (49:41) i blamażu z Falubazem Zielona Góra, startując na torach w Wielkiej Brytanii będzie miał okazje pokazać jak wygląda europejskie oblicze polskiego zawodnika. Klub Lakeside Vortex Hammers już zaciera ręce, nie kryjąc przy tym zadowolenia z pozyskania tak cennego zawodnika jakim jest dla nich Sebastian Ułamek. To już drugi polski zawodnik w szeregach tego klubu. Ułamek wzmocni 30-letniego Piotra Świderskiego, zawodnika pochodzącego z Gostynia, który do tej pory ścigał się w Peterborough (2006-07), Ipswich (200809) Ipswich, po czym przeszedł do Lakeside (2011). newsman

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 1.800 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Owsiana, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji.

Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Ns76