Issuu on Google+

1

Dwutygodnik we Wschodniej Anglii - Peterborough, Bedford, Cambridge, Huntingdon, Northampton, Corby, Wisbech, Soham, St.Ives, Wellingborough, Kettering, Ely, Bourne

Codzienne aktualizacje, niepublikowane dotąd materiały znajdziesz na: www.naszestrony.co.uk ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 49

27 kwiecień 2012

Cena / Price 30 p CAMBRIDGE

NOWY ROK PODATKOWY: ILE MAMY CZASU NA ROZLICZENIE? OBRADY W BEDFORD ODWOŁANE

CIEKAWSKI POLAK ZAPYTAŁ PROSTYTUTKĘ ILE BIERZE? 35-letni Polak, Adam Adamczyk postanowił sprawdzić ile kosztują brytyjskie prostytutki. Za nagabywanie zatrzymali go policjanci.

Str.2

PETERBOROUGH ANIOŁ Z GITARĄ WYPEŁNIŁ WINNY YARD

str.3

FUNDAMENTEM POLONII JEST SZKOŁA

str.5

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Ewa Reciak, znana do tej pory bliżej krakowskim kręgom artystycznym, wystąpiła 19 kwietnia w Peterborough. Jej anielski głos przy akompaniamencie gitary rozbrzmiał w restauracji Vineyard na Lincoln Road.

Str.7

W.BRYTANIA ELEKTRO KURSY ROBIĄ FURORĘ Popularność kursów na elektryka bije rekordy. Jednym z powodów wzrostu zainteresowania tym zawodem jest z pewnością wysokie wynagrodzenia oferowane przez �irmy remontowo-budowlane.

str.15

Str.17


2

NASZE STRONY

POLAK I PROSTYTUTKA ON TYLKO PYTAŁ O CENE?

CAMBRIDGE

35-letni Polak, Adam Adamczyk postanowił sprawdzić ile kosztują brytyjskie prostytutki. Jednak zamiast zdobycia wiedzy o tym ile musiałby zapłacić za zaspokojenie męskich potrzeb, dowiedział się na jaką karę Sąd Koronny w Cambridge przewiduje za nagabywanie w miejscach publicznych. Oto szczegóły historii, która wydarzyła się w sierpniu ubiegłego roku, kiedy to rozochocony alkoholem Polak, rządny seksu i przygód ruszył w miasto. 28 sierpnia 2011 r. Sobota wieczór. Adam Adamczyk postanowił urozmaicić sobie ten szczególny dzień wieńczący tydzień spędzony w pracy. Postanowił nieco zaszaleć na mieście. Podbój Cambridge rozpoczął od zamówienia taksówki na Chambers Drive w pobliżu King Hedges, gdzie mieszka na co dzień. Dyspozytor przyjął zlecenie. Kierowca stawił się szybko na podany adres. Polak zajął miejsce z tyłu, po czym wydał dyspozycje, by taksówkarz ruszył w miasto przez Histon Road. Ruszyli. Dziś, po 10 miesiącach od zdarzenia, Polak zeznał w sądzie, że podobno miał taksówkarzowi wskazać adres, gdzie spodziewał się spotkać swoich przyjaciół. Mimo to w trakcie przewodu sądowego z udziałem policjantów ustalono, że Adamczyk postanowił zrobić krótki postój przy Histon Road. Celu swojej podróży nie osiągnął. W pobliżu stacji benzynowej Esso poprosił, by taksówka zwolniła. Od miejsca zamieszkania dzieliło go około 1,7 mili. To jakieś 5 minut jazdy samochodem. Kiedy taksówka mijała warsztat mechaniczny Kwit Fit, Adamczyk zauważył kobietę stojącą na chodniku przy drodze. I choć Histon Road, to ulica oddalona znacząco od ruchliwego centrum miasta, a co za tym idzie mniejsze są tu szanse na rozpoczęcie oka-

zyjnej znajomości - tak Adamczyk pobudzony alkoholem zdecydował się mimo wszystko podjąć wyzwanie, by poznać przedstawiciela płci przeciwnej w tym właśnie miejscu. Zza uchylonego okna taksówki dostrzegł kobietę znaną w okolicy z faktu, iż nie raz poddawała się prostytucji. Adamczyk zagwizdał na kobietę. W ten sposób dał jej znak, by podeszła bliżej do pojazdu. Polak nie spodziewał się jednak, że w pobliżu miejsca, w którym podjął próbę rozmowy z kobietą, w nieoznakowanym pojeździe znajdowali się Sgt Jane Drury oraz PCSO Alicia Parker. Funkcjonariusze Policji Cambridgeshire patrolowali okolicę realizując zadania z zakresu zapobiegania prostytucji w tej właśnie okolicy Cambridge. Dla Adamczyka sytuacja, w której się znalazł, okazała się być niezwykle pechową. Z kolei dla policjantów zdarzenie mające miejsce dosłownie na ich oczach, było niemalże szablonowe i w stu procentach zgodnie z realizowanym tego wieczoru programem pro�ilaktycznym. Na oczach policjantów, taksówka z Adamczykiem wewnątrz, zatrzymała się w pobliżu warsztatu Kwik Fit. Polak pogwizdując na kobietę wystawił się jak na dłoni policjantom patrolującym okolicę. Dalszy przebieg wydarzeń był tak samo przewidywalny jak fakt, iż prostytutki mają więcej okazji, by spotkać swoich klientów podczas weekendu aniżeli w tygodniu. Nieumundurowani policjanci podeszli w pobliże taksówki. Ku zaskoczeniu Polaka przedstawili się jako funkcjonariusze. Tego Adamczyk się nie spodziewał. Podjęto wymianę zdań. W ciągu kilku minut stwierdzono, że Adam Adamczyk jest pod wpływem alkoholu, a sytuacja – choć w relacji Polaka – miała być tylko próbą zdobycia wiedzy na temat ceny, była jednoznaczna z zawarciem układu polegającego na skorzystaniu z usług seksualnych w zamian za dokonanie opłaty. Policjanci obecni tego wieczoru na Histon Road, gdzie Adam Adamczyk wystąpił w roli głównej, zrelacjonowali całą sytuację na rozprawie sądowej w ubiegłym tygodniu. Przytoczyli sędziemu okoliczności, w których

Polak próbował się wytłumaczyć, jakoby nie doszło to nagabywania, a jedynie zapytanie o cenę. Tym słowom nie dała jednak wiary przewodnicząca składu sędziowskiego Stephanie Bishop. Zachowanie Polaka jednoznacznie przyjęto zatem jako próbę uzyskania usług seksualnych poprzez nagabywanie do poddania się czynnościom seksualnym i oferowanie zapłaty. Polak choć bronił się z pomocą tłumacza, nie zdołał uniknąć kary. Sędzina prowadząca rozprawę ujęła rzecz niezwykle sprawnie. Niczym wysokiej klasy krasomówca zwróciła uwagę, iż przejazd taksówką po ulicy Histon Road, jak i rozmowa przez uchyloną szybę ze znajdująca się na chodniku kobietą nie było przestępstwem. Złamanie prawa nastąpiło w momencie kiedy Polak poruszył kwestie czynności seksualnych oraz wynagrodzenia �inansowego. To właśnie zachowanie, jako nagabywanie, jest karalne na terenie Wielkiej Brytanii. Polak w ciągu dwugodzinnej rozprawy starał się zaprzeczyć jakoby dopuścił się czynności opisywanych na sali sądowej przez policjantów. Sąd dając wiarę policjantom, wymierzył Adamowi Adamczykowi karę 500 funtów. Jako dodatkowy hamulec dla Polaka sąd zastosował 12 miesięczną kuratelę, podczas której uznany winnym nagabywania powinien baczniej uważać na publicznie wypowiadane słowa. Jeśli raz jeszcze zostanie przyłapany na podobnych czynnościach kara będzie o wiele większa. Patrzac na sprawę z innego punktu widzenia, stwierdzić można, że 500 funtów to kwota, za którą mógłby w niejednej dyskotece zapłacić za kilka kolejek przy barze. Być może pośród przedstawicielek płci przeciwnej znalazłaby się taka osoba, która odwzajemniła by względy rozochoconego przez alkohol Adamczyka. Po raz kolejny okazuje się jednak, że po mądrości tak proste jak przysłowie gdzie „Polak mądry po szkodzie” sięga się dopiero po fakcie. No chyba, że ktoś stwierdzi, że pasuje tu powiedzenie, że „chytry dwa razy traci”. Mateo

POLECAMY Parada Kwiatów w Spalding 5 maja 2012

5 maja w Spalding odbędzie się światowej sławy kwiatowa parada. Impreza ta ma już rozgłos światowy, ponieważ specjalnie na tą okazje zjeżdżają się pasjonaci tej imprezy z różnych zakątków globu. Co tym razem przygotowali organizatorzy? To samo, co każdego roku, czyli wyśmienitą zabawę. Przez miasto znowu przejadą przeróżne pojazdy kolorowo przystrojone w kwiaty. Nie zabraknie również dobrej

muzyki na żywo i wyśmienitego jedzenia. Spalding Flover Parade jest imprezą rodzinną, na której bawi się całe miasto. Jej początki sięgają początków lat 20-tych ubiegłego wieku i z każdym rokiem jest coraz lepsza. Detale: Flover Parade w Spalding 5 Maja 2012 Spalding PE12 6EU Wiecej informacji na stronie: www.spalding-�lower-parade. org.uk

Beatroots Family Fun Day ... PETERBOROUGH

28 kwietnia od 12 do 18 po raz kolejny odbędzie się Beatroots Family Fun Day. Na obszarze miejskich terenów zielonych Green Backyard, tak jak w roku poprzednim będzie można podziwiać lokalną sztukę, posłuchać muzyki na żywo i ekologicznie zjeść. Przygotowano również atrakcje dla dzieci takie jak malowanie twarzy, rzemiosło artystyczne i wiele innych. Wejście główne znajduje się od strony Oundle Road. Pełny adres znajduje się na stronie internetowej podanej poniżej. Green Backyard został otwarty w 2009 roku przez Renny’ego Antonelli i jego córkę Sophie Atonelli. Przed otwarciem działka stała pusta przez 16 lat. Wolontariusze przekształcili ją

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

w piękną, zieloną przestrzeń otwartą dla każdego, kto lubi spędzać czas na łonie natury. Każdy, kto chciałby zaangażować się w projekt, nauczyć się nowych umiejętności i poznać nowych ludzi jest mile widziany aby wstąpić do grona wolontariuszy w każdą środę i niedzielę między g.11.00-16.00. Na terenie Green Backyard organizowane są również kursy zarówno dla dzieci i dorosłych. By dowiedzieć się więcej wejdź na stronę www.thegreenbackyard.com . J.O.


3

WIELKA BRYTANIA

ile mamy czasu na rozliczenie? HMRC

Z początkiem kwietnia rozpoczął się nowy rok podatkowy. Oznacza to również początek okresu składania zeznań za rok poprzedni. W Wielkiej Brytanii rok podatkowy zaczyna się 6 kwietnia roku i kończy się 5 kwietnia roku następnego. Ile zatem pozostało czasu, by nie być na bakier w brytyjskim fiskusem? Co roku zatem w kwietniu, zamykamy jeden rok podatkowy i otwieramy drugi. Rozliczamy się z dochodów osiągniętych pomiędzy 6 kwietnia 2011, a 5 kwietnia 2012. Od tego terminu wprowadzone zostały jednak odstępstwa spowodowane przeprowadzanymi zmianami w aktualnym systemie podatkowym. Za rok podatkowy 2005/06 ostatecznie mogliśmy rozliczyć się do 31 stycznia 2012 roku, natomiast za rok 2006/07 do 31 marca 2012 roku. W pozostałych latach terminy nie uległy zmianom. Za rok podatkowy 2007/08 musimy rozliczyć się do 5 kwietnia 2012 roku, za rok podatkowy 2008/09

do 5 kwietnia 2013 roku, za rok podatkowy 2009/10 do 5 kwietnia 2014 roku. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii, w tym również przyjezdni pracujący na wyspach, na rozliczenie się mają pięć lat. Mowa oczywiście o tych, którzy pracują i są zatrudnieni u kogoś. PRacujący w tzw.: własnym biznesie, czyli self employed lub tworząc partnership - rozliczać powinni się co roku. Jeśli dobrze to zrobią lub skorzystają z pomocy sprawnej księgowej liczyć moga na zwrot nadpłaconego podatku rozliczając objęte ulgą usługi i towary zakupione na potrzeby prowadzonej działalności. Decydujące są w tym przypadku wysokości obrotu gotówki w skali roku, gdzie firma lub spółka jest lub nie płatnikiem VAT. Osoby, które pracują na podstawie umowy o pracę (na etat) u jednego pracodawcy, nie muszą składać żadnego zeznania podatkowego. Pracując u tego samego pracodawcy przez okres całego roku podatkowego, najprawdopodobniej nie mają nadpłaty zaliczek pobranych na poczet podatku od dochodu. Nie ma też obowiązku rozliczania się

Inka cambridge

względem osoby, których zwrot podatku będzie bardzo niski. Osoby, które pracowały u kilku pracodawców mogą mieć taką nadpłatę i mają pięć lat na to, aby upomnieć się o jej zwrot. Zanim zatem w bezsenne noce zamartwiać się o roczne rozliczenie, to warto przed wypełnianiem tabelek zastanowić się u ilu pracodawców pracowaliśmy i czy mamy wszystkie poświadczające to dokumenty. Okazać się bowiem może, że coroczny wydatek kilkudziesięciu funtów w biurze u księgowej będzie zbędny. Rozliczenie może okazać się niesamowicie łatwe lub po prostu zbyteczne. Mateo

W górę wytrwale Poznajcie Kamila Maryszczaka, który trenuje Muay Thai Box w Cambridge

cambridge

Polski zawodnik Kamil Maryszczak trenujący Muay Thai walczył o tytuł UKMF Southern Junior 11 marca w Swanley. Utalentowany polski bokser podczas UKMF Junior Super League dotarł aż do finału. 17-letni Kamil pomimo przegranej przyniósł dumę swojemu trenerowi i zarazem bratu Jarkowi Maryszczakowi. Zacięta walka trwała pełne trzy rundy. O zwycięstwie przeciwnika Kamila zadecydowały punkty. Polak powiedział, że była to trudna walka, lecz wiele się nauczył i na pewno powróci z kolejną

walką większy i mocniejszy. Kamil jest studentem Long Road Sixth Form College. Na codzień trenuje też wytrwale Muay Thai w Cambridge w klubie Praya

klubowe projekcje polskich produkcji

Chang pod okiem swojego brata Jarka. Więcej informacji o klubie znajdziecie na stronie: muaythaiboxingcambridge.co.uk. J.O.

Klub Polonia Zaprasza Już dziś odbędzie się projekcja filmu pt.: „Inka” w reżyserii Jana Ledóchowskiego. Obraz jest inspirowany historią autentycznej 17-letniej sanitariuszki rozstrzelanej w więzieniu w Gdańsku w 1946r. Po 40 minutowym filmie, zaprezentowany będzie 10 minutowy film o polskiej szkole z Londynu. Na zakończenie odbędzie się dyskusja z reżyserem. Projekcja nastąpi: 27 kwietnia o 19.30 w Domu Polonia, 231 Chesterton Road, Cambridge CB4 1AS

Siekierezada peterborough

Klub Filmowy Frame Zaprasza Już w najbliższą niedzielę 29 kwietnia, miłośnicy kina będą mieli okazję obejrzeć kolejne filmy wyświetlane w Klubie Filmowym Frame. 29.04 o godz. 18.00 odbędzie się projekcja filmu pt.: „Siekierezada”. Film jest poetyckim dramatem psychologicznym stworzonym na podstawie powieści Edwarda Stachury. Projekcja filmu odbędzie się pod tym adresem: Restauracja Embe, 2 Burghley Road, Peterborough PE1 2QB

międzynarodowy dzień dziecka

peterborough

Największa dotąd impreza dla dzieci w Peterborough ponownie organizowana przez stowarzyszenie P.A.C.A. wraz z Polską Sobotnią Szkołą powraca do miasta. Międzynarodowy dzień dziecka, który był organizowany w zeszłym roku w Peterborough odniósł wielki sukces. Szacuje się że na zeszłoroczną imprezę przybyło około 2500 osób. W tym roku organizatorzy przewidują aż 4000 gości, ponieważ impreza będzie tworzona przy współpracy z innymi stowarzyszeniami i organizacjami. Co w tym roku przygotowali dla dzieciaków organizatorzy? Na pewno dużo zabaw sportowych, występy muzyczne i teatralne. Występy lokalnych szkół (nie tylko polskich). Pokazy magików i lokalnych artystów. Dmuchane zamki i karuzele i wiele innych. To tylko okrojony opis atrakcji, który z czasem uaktualnimy. Na pewno wszystkie atrakcje będą za darmo. Grafik imprezy wciąż nie jest

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

zamknięty. Codziennie zgłaszają się nowe osoby i grupy chętne do wzięcia udziału w tej imprezie. Organizatorzy są otwarci na każdą współpracę. P.A.C.A obecnie poszukuje wolontariuszy do pomocy przy organizacji wydarzenia. Chętni mogą zgłaszać się mailowo pisząc na contact@paca. com.pl Ważna informacja dla sponsorów i wystawców! Liczba stoisk jest ograniczona. Firmy chcące zaprezentować się podczas imprezy także proszone są o kontakt mailowy pisząc na adres: contact@paca.com.pl Detale: Międzynarodowy Dzień Dziecka 2 czerwca 2012 Central Park, Peterborough Wstęp i wszystkie atrakcje za darmo! J.O.


4

nasze strony

Anioł z gitarą wypełnił winny yard przy lincoln road

peterborough

kolejowe atrakcje Nene Valley Railway

polska ciuchcia obok thomasa

Ewa Reciak, jak sama skromnie stwierdza - jest posiadaczką głosu o 4 oktawowym zakresie. Polska wokalistka znana do tej pory bliżej krakowskim kręgom artystycznym, wystąpiła 19 kwietnia w Peterborough. Jej anielski głos przy akompaniamencie gitary rozbrzmiał w restauracji Vineyard na Lincoln Road. Tworzeniem własnych utworów zajęła się w 2008 roku. Wcześniej kształciła swój talent w Laboratorium Głosu Olgi Szwagier. Przygodę z muzyką rozpoczęła już jako uczennica w szkolnym chórze. W 2009 roku, przy współpracy londyńskiego studia Mile High Studio wydała swoją pierwszą płytę „Powiedz mi to”. Muzyka to nie jedyna jej pasja. 5 lat swojego życia poświęciła na studiowanie socjologi w Krakowie. Nie porzuciła też śpiewania w chórze. Ponadto, Ewa Reciak wolne chwile spędza przenosząc na płótno swoje spojrzenie na otaczający świat. Do ukończenia studiów jej głos rozbrzmiewał głównie w Krakowie. To tam zdobyła najliczniejsza grupę fanów. Dziś Ewa Reciak mieszka w Peterborough. To właśnie tu zamierza rozwinąć skrzydła. Pierwsze spotkanie z Polską publicznością zamieszkującą Peterborough wypadła bardzo obiecująco. Muzyka i słowa piosenek Ewy jest godna polecenia każdemu, kto potrzebuje odnaleźć spokój i ukojenie. Dźwięki

wansford

docierające do uszu odbiorców brzmią jakby znajomo. Artystka nie ukrywa, iż preferuje brzmienia bliskie muzyce jazzowej i klasycznej. Ewa Reciak inspiracje muzyczne czerpie na co dzień z dotychczasowej twórczości Arethy Franklin, Raya Charlesa, Evy Casidy oraz Ayo. Tak więc jeśli

pośród swojej kolekcji płyt posiadasz tych właśnie artystów, to z pewnością znajdzie się miejsce na album „Powiedz mi to”. O wydarzeniach muzycznych z udziałem artystki poinformujemy jak tylko Ewa Reciak zaplanuje swój następny występ. Mateo

Polska lokomotywa należąca niegdyś do PKP obecnie znajduje się w Wansford niedaleko Peterborough. Lokomotywa, która pokonała dystans pomiędzy Polską a Wielką Brytanią wyprodukowana została przez Fabrykę Lokomotyw im. Feliksa Dzierżynskiego w 1960 roku w Chrzanowie a kocioł w tym samym roku wyprodukowano w Sosnowcu. Parowóz początkowo używany była przez Zakład Eksploatacji Kruszywa w Ostrowie koło Tarnowa. Następnie trafił do KWK Powstańców Śląskich w Bytomiu. W 1997 roku polska lokomotywa przetransportowana została do Wielkiej Brytanii do Nene Valley Railway w Wansford gdzie znajduje się obecnie. Polską lokomotywę wraz z innymi zabytkowymi parowozami można podziwiać w Wasford. Na zabytkowej stacji spotkać można również Tomka, niebieską lokomotywę z bajki „Tomek i przyjaciele”. Nie

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

lada atrakcją dla dzieci będzie znajdująca się w jednym z wagonów makieta stacji kolejowej z ruchomą kolejką z miniaturkami parowozów takich jak Tomek i przyjaciele. Zabytkowa stacja została wybudowana w latach 1844-1845 a przejazd kolejowy został użyty do nakręcenia jednej ze scen filmu z Jamesem Bondem pod tytułem „Ośmiorniczka”. J.O.


5

WIELKA BRYTANIA

Obrady w Klubie Polskim w Bedford odwołane!

Postanowiono, że Walne Zebranie zostaje zwołane po raz kolejny za miesiąc. Zaproszenia w 2 językach - polskim i angielskim - będą wysłane do wszystkich członków Klubu Polskiego w Bedford.

bedford

Zapowiadane na niedzielę, 22 kwietnia godz. 15.00 Walne Zgromadzenie Klubu Polskiego w Bedford nie odbyło się z uwagi na niską frekwencję. Na ponad 100 członków Klubu obecnych było jedynie 12 osób. Zarząd podjął decyzję o ponownym zwołaniu obrad. Zdecydowana większość członków Klubu Polskiego nie otrzymała zaproszeń. Wyróżnieni - grupa 12 osób, do których zaproszenia mimo wszystko dotarły - otrzymały dokument napisany w języku angielskim. Po dokładnym przyjrzeniu się treści dokumentu - dostrzec można duże podobieństwo do dokumentu, który rozsyłano członkom Klubu Polskiego w Bedford przy okazji zwoływania Walnego Zgromadzenia przed dwoma laty. W dokumencie rozsyłanym tym razem, będącym niemalże kopią tego sprzed dwóch lat, wymazano najistotniejszą informacje. Na zaproszeniu pominięto godzinę rozpoczęcia obrad. Czy tych niedopatrzeń dokonano przypadkiem, czy też może specjalnie, by ograniczyć grono osób, które mogłyby wziąć udział w Dorocznym Walnym Zgromadzeniu? Stali bywalcy mimo wszystko domyślili się, że spotkanie odbędzie się o godzinie 15.00. Nie wszyscy jednak członkowie Klubu Polskiego w Bedford, mieli szanse, by chociażby mieć szanse na jakiekolwiek domysły. Korespondencja z zaproszeniem po prostu do wielu z nich nie dotarła. Nie zebrała się więc wymagana większość. Nie można było zatem podejmować wiążących decyzji, wybrać nowych członków Zarządu, czy też w ostateczności nowego prezesa. Kolejnym zastanawiającym faktem, jest zastrzeżenie zawarte w liście z zaproszeniem. W ostat-

nim zdaniu zawarto prośbę do jego adresatów, by na Doroczne Walne Zgromadzenie przynieśli ze sobą dwa dokumenty. Pierwszy to ważna karta członkowska poświadczająca opłacanie składek członkowskich. Drugi to zaproszenie uprawniające do wejścia na salę obrad. Te – wydawałoby się prozaiczne zdanie - tłumaczyć można dwuznacznie. Zarząd zwołujący zgromadzenie pragnie uporządkować obrady jeszcze przed ich rozpoczęciem, wskazując jakie dokumenty powinno się okazać przy wejściu. To jasne i zrozumiałe. Z drugiej jednak strony zapis ten ogranicza osoby spoza członków Klubu Polskiego w Bedford chcące przysłuchiwać się obradom i odcina ich od możliwości przysłuchiwaniu się postanowieniom podejmowanym podczas Walnego Zgromadzenia. Czy Klub działający w interesie Polonii Bedfordzkiej tak właśnie powinien dbać o interesy lokalnej społeczności Polaków, by odcinać się od członków nie informując o istotnym wydarzeniu korzystając z dostępnych sposobów i poinformować o fakcie zwołania Dorocznego Walnego Zgromadzenia przynajmniej w dwóch językach, w tym jednym podstawowym wydawałoby się właściwym dla klubu polonijnego działającego dla Polaków? Czy zredagowanie pisma w języku polskim było w

tym przypadku czymś irracjonalnym, niedorzecznym? Doniesieniom z Bedford, z rosnącą uwagą przygląda się od pewnego czasu gazeta Nasze Strony. Uwagę na losy bedfordzkiej Polonii zwracają autorzy korespondencji nadsyłanej pod naszym adresem. Skierowaliśmy więc oficjalne zapytanie, by dociec prawdy jaką znają członkowie Zarządu Klubu Polskiego w Bedford. Od kilku tygodni nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi na żadne z zadanych przez nas pytań. Tak więc o rozwoju spraw dowiadywać musimy się innymi, mniej oficjalnymi drogami. Oto czego dowiedzieliśmy się w dniu dzisiejszym odnośnie odwołanego zebrania Dorocznego Walnego Zgromadzenia. Postanowiono, że Walne Zebranie zostaje zwołane po raz kolejny za miesiąc. Zaproszenia w 2 językach - polskim i angielskim - będą wysłane do wszystkich członków Klubu Polskiego w Bedford. Pikanterii całej sprawie dodaje osoba, która promowana jest na stanowisko nowego prezesa. Podobno ma zostać nim dotychczasowy dozorca. Pośród osób, którym daleko od pozostawania w sympatii z obecnym Zarządem, wystawiającym ową kandydaturę - mówi się, że kolejną zmianą po powołaniu dozorcy na prezesa powinna być zmiana nazwy Klubu. Nieoficjalnie i bardzo ironicz-

Tak wyglądało zaproszenie na Doroczne Walne Zgromadzenie zwołane na dzień 22.04.2012 Zebranie zwołał James Kirkwood (sekretarz, nie znający języka polskiego, wyręczający się przy sprawach papierkowych pomocą pracownika punktu gastronomicznego zlokalizowanego w Klubie Polskim w Bedford). Pod pismem podpisali się również Roger Kleczkowski (kurator, jedyny - choć wg. Statutu powinno być dwóch kuratorów) oraz Edward Zawadzki (Prezes Honorowy, bez władzy wykonawczej). nie mówi się o zmianie nazwy z „Klub Polski w Bedford” na „Klub Chłopa w Bedford”. To oczywiście zdanie wyrażające daleki niepokój i ironię równą tej z jaką zwoływane jest Doroczne Walne Zgromadzenie Klubu. Sprawą Klubu Polskiego w Bedford zainteresowaliśmy działające w Peterborough Stowarzyszenie P.A.C.A. oraz Stowarzyszenie EEPCO z Cambridge. Uważamy bowiem, że obradom Walnego Zgromadzenia, poprzedzonymi wieloma niejasnościami, powinni przysłuchiwać się niezależni obserwatorzy. Obserwatorzy niezależni, aczkolwiek mający doświadczenie w prowadzeniu na co dzień podobnych zgromadzeń. Na kolejnym, tym razem majowym Walnym Zgromadzeniu nie zabraknie również dziennikarzy, a wraz z nimi fleszów aparatów. Pełnienie funkcji społecznej niesie za sobą pewnego rodzaju obowiązek sprostania potrzebom społeczeństwa. Jeśli jesteśmy w

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

stanie to twierdzeniu temu chcemy dopomóc i donieść mieszkańcom Bedford i okolic o decyzjach podejmowanych niejako w ich imieniu i interesie. Jedną z tych potrzeb jest prawo do dostępu informacji na temat decyzji podejmowanych przez Klub Polski w Bedford, a nie dezinformowania wszystkich dookoła. Od dezinformacji dzieli już tylko krok od sabotażu lub dywersji, która w zamyśle ma na celu prowadzenie walki na tyłach wroga w taki sposób, by odwrócić jego uwagę. Okupacja tymczasem już dawno się skończyła. Klub Polski w Bedford powołano, by Polonię zrzeszyć, a nie skłócić i załatwiać szemrane interesy pod stołem Zarządu. Adam Andrzejko

Zarząd Klubu Polskiego w Bedford nie wystąpił do redakcji gazety Nasze Strony z prośbą o pomoc w nagłośnieniu daty i godziny Dorocznego Walnego Zgromadzenia zwołanego na 24.04.2012. redakcja


6

nasze strony

Lumpeksy uszyte na miarę europy

w.brytania

Charity, lumpeksy, niesorty, kontenerówka, second handy, a w nich bez względu na położenie na mapie europy – używana odzież. W Polsce po dziś dzień dużą popularnością cieszy się sprzedaż odzieży na wagę. Na wyspach brytyjskich używane ciuchy zamiast lecieć na wagę są dokładnie sprawdzane, czyszczone, metkowane. Czy używane ciuchy w UK to biznes czy sposób na życie?. Odkąd w Polsce ruszył boom na odzież używaną sprowadzaną zza granicy, jak grzyby po deszczu otwierać zaczęły się tzw.: lumpexy. Były to w większości magazyny z byle jakim wystrojem, kiepskim oświetleniem. W środku panował zaduch i szept kupujących uciekających ze swoimi zakupami przed wzrokiem innych. To co w Polsce przez lata na wielu było wręcz wymuszone, tu na wyspach brytyjskich ma zupełnie inny wymiar. Odpowiednikiem znanych nam lumpeksów są tutaj sklepy nazywane popularnie charity shops. To alternatywa dla osób skromnie zarabiających. Tak jak i w innych krajach europejskich i tu w Wielkiej Brytanii są

lumpesy, ciuchlandie z odzieżą używaną. Zakupom towarzyszą jednak zupełnie inne okoliczności. Ubrania w sklepach charity są dokładnie sprawdzane. Sprzedawcy oglądają każdy wystawiony do sprzedaży przedmiot. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że ubrania to nie jedyna oferta takich sklepów. Po cenach absurdalnie niskich w charity dostać można płyty kompaktowe, zabawki dla dzieci, a nawet porcelanę czy ozdoby świąteczne. Do charity dostarczane są różnego rodzaju przedmioty. Trafia tu

dosłownie wszystko co z biegiem czasu staje się zbędne w domach. Od nadmiaru głowa nie boli, ale ... miejsca brakuje. Tak więc sklepy charity temu właśnie przysłowiu zawdzięczają swoje istnienie, a klienci z uśmiechem na twarzy mogą stać się kompletnego ubioru za kilkanaście funtów. Audiofile tymczasem znajdą poszukiwaną bezskutecznie od miesięcy płytę ulubionego wykonawcy. Czyż nie jest to dobry interes? Jak to wszystko się kalkuluje skoro odzieży nie sprzedaje się na kilogramy,m a kwoty kształtują się od kilkudziesięciu pensów

do góra dziesięciu za wyszukany przedmiot? Jak zarabiają własciciele takich sklepów? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy dociekając po ile kilogram. To nie Polska. Tu nie sprowadza się odzieży z zagranicy w wielkich workach, którymi wypchane do tej pory są mini vany wracające z Francji lub Niemiec. Odzież i wszystkie inne przedmioty do charity shopów trafiają w większości od dobroczyńców ofiarujących sklepy w myśl dobrego uczynku. Często są to ofiarodawcy anonimowi. Stąd przed sklepami w godzinach porannych, jeszcze przed ich otwarciem znaleźć można szereg niewiadomego pochodzenia pakunków. Tak właśnie do sklepów dociera „nowy towar”. Sprawdzony, ometkowany trafia później na wieszaki. Własciciele chatity nie traktują swojej pracy jako główne źródło utrzymania, jak to ma miejsce w Polsce gdzie lumpex to sposób na biznes. Tu ich praca wygląda zupełnie inaczej. Poświęcają swój czasy, by czynić dobro. Brzmi to niedorzecznie, ale tak właśnie jest. Dzięki swojemu poświęceniu pomagają innym zasilając fundusz Czerwonego Krzyża lub szeregu fundacji dla których pracują. Ich poświęcenie dostrzegają lokalni urzędnicy decydujący o nakładaniu podatku lokalnego. Często jest on równy zeru. Podobnie sprawa się ma w przypadku czynszu za zajmowane lokale. Jeśli właściciel charity odpowiednio umotywuje swoje działania i zwróci się na piśmie do właściwego urzędu może liczyć na znaczny rabat w czynszu. Niczym nadzwyczajnym nie jest w Wielkiej Brytanii, że

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

sklepy charity płacą jedynie równowartość jednej piątej czynszu. Pozostałe 80% dopłaca do ich działalności lokalny urząd miejski ze środków zarezerwowanych na wspieranie loklalnej przedsiębiorczości, pomocy osobom nisko uposażonym. Czynienie dobra jest w Wielkiej Brytani dostrzegane i odpowiednio wynagradzane.

Sklepy charity nie są więc na wyspach na pewno sposobem na biznes. Do tego interesu trzeba się nadawać. Trzeba mieć odpowiedni charakter. bo to zajęcie nie przynosi zysków takich jakich w Polsce przynoszą lumpeksy. Ze sprzedaży odzieży używanej po niskich cenach płynę wprawdzie korzyści, ale odczuwają je kupujący. To prawdziwa satysfakcja kiedy ktoś staje się posiadaczem markowych ciuchów za kilka funtów. Sklepy charity, w Polsce nazywane lumpeksami są również w Irlandii. Tam nazywane są swopshop, czyli miejscami wymiany odzieży. Na południu europy, w Hiszpani w sklepy tego typu nazywa się mianem luxury. Obraz znanych nam z Polski lumpeksów zupełnie nie pasuje do tego co z odzieżąużywaną dzieje się w europie. W sklepach charity każde ubranie jest ładnie poskładane, ma swoją metkę i cenę. Do każdych zakupów dostajemy firmową reklamówkę i paragon, by w razie potrzeby móc oddać zakupiony towar bezproblemowo. Choć wciąż mowa o odzieży używanej, to powstaje wrażenie jakbyśmy mówili o realiach innego świata …. Mateo


7

WIELKA BRYTANIA

wypijcie sobie pod dachem cambridge

W Cambridge narodził się nowy pomysł pomocy alkoholikom pijącym na ulicach miasta. W mieście być może powstanie “wet centre”, czyli miejsce gdzie alkoholicy mogą się spotkać i napić. To nie wszystko. Ma to być również miejsce, w którym zainteresowani będą mogli zasięgnąć porady i uzyskać pomoc od profesjonalistów. Dzięki temu rozwiązaniu, alkoholicy mają zniknąć z ulic Cambridge. Pomysł autorstwa Rady Miasta, został poparty przez Policję i niektórych przedsiębiorców. Jeśli projekt zostanie zatwierdzony, Centrum działać będzie na wzór pierwszego takiego ośrodka w Anglii utworzonego w Nottingham. Zamknięty w ubiegłym roku z powodu cięć budżetowych ośrodek doskonale spełniał swoje zadanie przez ponad 10 lat (powstał w 1991 roku). Alkoholicy mogli liczyć na pomoc i opiekę medyczną. Wielu z nich dzięki temu ośrodkowi znacznie zmniejszyło ilości spożywanego alkoholu. Teraz, gdy został zamknięty, na ulicach miasta znów zauważyć można grupki osób uzależnionych od alkoholu spożywających swój procentowe

trunki pod różną postacią. Centrum w Nottingham otwarte było codziennie od 9 do 1 w nocy. Reguły obowiązujące w środku pozwalały na wypicie maksymalnie dwóch litrów cydru lub czterech puszek 9% piwa. Wstępu do centrum nie miały osoby, które przekroczyły dozwolony limit w wydychanym powietrzu. Na terenie ośrodka nie tolerowano żadnych narkotyków.

Podobny ośrodek w Cambridge, z pewnością mógłby pomóc wielu osobom uzależnionym od alkoholu. Jednym z miejsc, w którym spotkać można spożywających alkohol jest cmentarz przy Histon Road. To miejsce jest pod stałą kontrolą policyjnych patroli. Nie podano jeszcze informacji gdzie i kiedy takie centrum miałoby powstać. . J.O.

Mega Mcdonald’s na olimpiadę Mc’Olimpiada

Cały kraj usłyszał o lokalnym bohaterze z Peterborough. Mimo zagrożenia życia, próbował powstrzymać złodziei biżuterii. Nie przestraszył się wycelowanej w swoim kierunku broni. Okrzyknięto go wówczas bohaterem. Przeprowadzano z nim liczne wywiady i dziękowano mu za jego heroiczną postawę. Według McDonalds, tylko ta jedna restauracja może w jednym czasie pomieścić aż 1500 klientów. Przewiduje się, że wciągu 6 tygodni z tej jednej jadłodajni wyjdzie 50 tysięcy Big Mac-ów i 180 tysięcy porcji frytek. To tylko dwa z kilkudziesięciu posiłków oferowanych przez tą firmę. Wszystko to ma przygotować specjalnie wyselekcjonowanych 2000 pracowników. McDonalds pierwszy raz zaangażował się w Igrzyska Olimpijskie już 1968 roku, kiedy droga

powietrzną dostarczył do Grenoble we Francji hamburgery dla amerykańskich atletów. To był dopiero początek inwestowania w najpopularniejsze zawody sportowe na świecie. W 1976 r. McDonald’s po raz pierwszy został głównym olimpijskim sponsorem, przez co wsparł Igrzyska w Montrealu. W 1984 roku zafundował basen olimpijski w Los Angeles. Londyńskie Igrzyska będą dziewiątymi zawodami olimpijskimi, gdzie McDonalds będzie figurował, jako jeden z głównych sponsorów. Najlepszą do tej pory reklamę firmie zrobił najszybszy człowiek świata Usain Bolt. Zawodnik ten po ustanowieniu rekordu szybkości na odcinku 100m powiedział „Mój sukces zawdzięczam kurczakom McNuggets”. Warto też dodać, że wszystkie produkty, które zostaną użyte w olimpijskich restauracjach tej firmy będą pochodzić z 17,500 brytyjskich i irlandzkich firm. K.S.

majonezowy test smakowy

hipermarkety

Magazyn dla konsumentów „Which?” przeprowadził badania nad produktami firmowymi, czyli przygotowywanymi na zlecenie marketów. Sprawdzono czy najtańsze oznacza to samo co najlepsze. Do badania zaangażowano 100 wolontariuszy, którym podano frytki z różnymi majonezami pochodzącymi z Lidl, Aldi, Waitrose, M&S, Tesco, Asda i Sainsbury’s. Mowa tu oczywiście o majonezach wyprodukowanych na zlecenie marketów. Uczestnicy badania nie mieli wcześniej dostępu do informacji skąd pochodzą testowane produkty. Królem majonezów okazał się Vita D’Or Mayonnaise pochodzący z Lidl-a. Zaraz po nim na drugim miejscu uplasował się produkt z Aldi, Bramwells Real Mayonnaise, pozostawiając daleko w tyle te markety, droższe i oferujące niby

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

lepsze produkty. Mowa o Tesco czy Morrison’s. Najgorzej w majonezowym rankingu wypadła Asda. Porównano także ceny danych produktów i bez żadnych oporów można śmiało stwierdzić, że te tańsze są na prawdę lepsze. Majonezy oczywiście ... Co do reszty produktów jeszcze nie przeprowadzono podobnych testów.. J.O.


8

nasze strony

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


9

wielka brytania

czy Dresiarze są lepsi niż Polacy?

HSBC zwolni 2000 pracowników

rynek pracy

„Zatrudniajcie dresiarzy!” - to słowa Chris Grayling, brytyjskiego ministra pracy. Twierdzi on, iż pośród osób dla których w obecnej chwili prawdziwą chlubą jest noszenie odzieży sportowej z paskami po bokach, znajduje się spora grupa osób, które pretendują do miana „diamentów”! Trudności na rynku pracy, a co za tym idzie sinusoidalne zachowanie się wskaźników bezrobocia, coraz częściej sprawiają, że politycy prześcigają się w stawianiu coraz to oryginalnych wniosków odnoszących się do prób poprawy sytuacji ekonomicznej całego kraju. Premier David Cameroon już nie raz chciał podnieść poprzeczkę na granicach w obawie przed napływem imigrantów. Głośno było o progach dochodowych jakie trzeba by było osiągnąć by móc pozostać na wyspach. Kilka tygodni później po raz kolejny winę za zły stan służby zdrowia Wielkiej Brytanii zrzuca się na bary lekarzy obcokrajowców. Zarzuca się im słabą znajomość języka i wpływ tego zjawiska na jakość usług medycznych. Dziś przed szereg wypchnięty zostaje Chris Grayling, sprawujący funkcję ministra pracy. Jego zdaniem, adresowanym do pracodawców., zatrudnienie młodych mężczyzn, którzy nie rwą się do pracy, opłaca się bardziej niż zatrudnianie imigrantów z Europy Wschodniej. Minister wskazuje, że zatrudnienie leniwych młodzieńców z bied-

praca

Największy Europejski Bank HSBC pozbędzie się ponad 2000 pracowników – informuje Reuters. nych środowisk i przeobrażenie ich w pełnych pasji i motywacji młodych pracowników, będzie prostsze i bardziej opłacalne dla brytyjskiej ekonomii, niż zatrudnianie imigrantów. Wypowiedź ministra jasno wskazywała na „młodych, zakapturzonych mężczyzn”, wśród których można „znaleźć diamenty”. I choć wydaje się, że metody Graylinga nie przyniosą oczekiwanych rezultatów - tak według danych Office for National Statistics w ostatnim kwartale liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 35 tys. W tym samym jednak czasie o 80 tys. zwiększyła się liczba osób zatrudnionych na część etatu. Słowa ministra nagłośniła prasa. Gazety już w 2006 roku nadały tej swoistej kampanii promujących brytyjskich bezrobotnych, nazwę „hug a hoodie” - co w luźnym tłumaczeniu oznaczać może mniej więcej „przytul dresiarza”. Minister niezmiennie od 6 lat kontynuuje swą bardzo oryginalną kampanię, wskazując, że pracodawcy wolą pójść na łatwiznę zatrudniając wykształconych i doświadczonych przybyszy z

zagranicy. Nie ma dzięki temu tyle samo miejsc pracy dla Anglików, którzy zatrudnienia szukają świeżo po szkole. Dzis minister próbuje nadal dbać o karierę utulonych przez siebie dresiarzy. Chce sięzająć ich karierą. Winę ich niepowodzeń przypisuje brytyjskiemu systemowi edukacji, który nie wystarczająco przygotowuje dresiarzy na wyzwania czekające na młodego człowieka na rynku pracy. O wiele lepiej - zdaniem ministra Grayling’a - z problemami radzą sobie zdeterminowani emigranci, którzy przemierzyli Europę w poszukiwaniu zatrudnienia. W porównaniu z takim zaangażowaniem, młodzi Anglicy wypadają bardzo blado. Zdają się być leniwi i mało doświadczeni. Spośród ogółu bezrobotnych Brytyjczyków, aż 883 tys. jest trwale bezrobotnych. Oznacza to, że bez pracy pozostają powyżej roku. Liczba ta zwiększyła się w ubiegłym roku o kolejne 26 tys., osiągając od 1996 roku najwyższy poziom. Minister pracy zachwala niedoświadczonych Brytyjczyków, ubranych w dresy, stawiając ich w lepszym świetle niż pracowitych imigrantów. Czy w ślad za tym zmienią się również tendencje dotyczące ubiorów w miejscu pracy i dopuszczalne będzie ubieranie dresów w pracy? O ile zupełnie normalne będzie sportowe ubranie w sklepach ze akcesoriami sportowymi, to czy minister wpuściłby sekretarkę w dresach do swojego gabinetu? . Mateo

Pracownicy bakowi zostaną zwolnieni w najbliższych dniach. Informacja ta zszokowała zatrudnionych w banku. Nikt wcześniej ich nie informował o planowanej redukcji zatrudnienia. Cięcia kadr w HSBC są odpowiedzią na narastające koszty ponoszone przez bank. Ponadto jest to

manewr dążący do zwiększenia rentowności. Według Reuters do końca 2013 roku wszystkie brytyjskie banki pójdą śladami HSBC i łącznie zwolnią około 30 tysięcy pracowników. Rzecznik prasowy HSBC Bank na dzień 25 kwietnia, nikomu nie udzielił komentarza w tej sprawie. Gigant milczy, co źle z kolei odbierają inwestorzy. HSBC Bank obecnie zatrudnia 52 tysiące pracowników na terenie Wielkiej Brytanii. Jak na razie nic nie wiadomo o planowanych dalszych zwolnieniach przez tego pracodawcę. K.S.

bezrobotnych szturm na Rovera

Halewood

Firma Land Rover w Halewood ogłosiła, że zamierza przyjąć do pracy 1000 nowych pracowników na pełny etat. Było to zaledwie kilka zdań o szykowanej rekrutacji. W efekcie Land Rover w Halewood otrzymał 35 tysięcy zgłoszeń do pracy. Ogłoszenia umieszczono na stronie internetowej firmy i w lokalnym Job Centre. Dział rekrutacyjny firmy padł na kolana na widok ilości otrzymanych aplikacji. Powyłączano telefony, nikt nie odpowiadał na pocztę elektroniczną. Codziennie dział kadr firmy otrzymywał tysiące zgłoszeń telefonicznych. Nastąpił całkowity paraliż działu rekrutacji. Jak mówi Des Thurlby z Land Rover Human Resources “Nikt z nas nie spodziewał się takiego odzewu. Zwłaszcza, że nie reklamowaliśmy się zbyt specjalnie. Zwykle odpowiadamy na prze-

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

słane do nas CV, ale jak tu odpowiedzieć na 35.000 zgłoszeń?” Faktycznie, ciężko byłoby tego dokonać. Następnym razem firma powinna zatrudnić więcej osób do rekrutacji. Popularność i ogromne zainteresowanie pracą powoduje fakt, iż w fabryce w Halewood obecnie produkowany jest Freelander 2. Jest to model rozchwytywany na całym świecie. Firma w ostatnich miesiącach dostała tak dużo zamówień na ten właśnie model z różnych krajów świata, że by podołać produkcji musi zwiększyć zatrudnienie. O sukcesie Land Rovera przemawia nei tylko popularność, ale jakość i cena produkowanych aut. K.S.


10

nasze strony

wykoziołkował dach nad głową w.Brytania

Bez prawa jazdy, ubezpieczenia, na czerwonym świetle, ignorując lewostronny ruch, a także podporządkowanie na skrzyżowaniu z rondem - tak po Spalding w połowie lutego br. szarżował 18-latek. Kiedy wyjechał z miasta, ścigającym go policjantom chciał uciec wyłączając światła w prowadzonym pojeździe. 18 letni Adam Hughes za swoje wyczyny za kierownicą stanął przed Sądem Koronnym. Sędzia wysłuchał opowieść o tym jak nastolatek uciekając przed policją rozbił się wjeżdeżając prowadzonym autem w przydomowy ogródek. Patrol policji spostrzegł

nastolatka we wczesnych godzinach rannych w okolicach marketu Sainsbury’s w Spalding. Chłopak jechał podejrzanie powoli. Funkcjonariusze podjęli próbę zatrzymania kierowcy. Plan policjantów był taki, by sprawdzić tożsamość osoby za kierownicą. Nastolatek zignorował wezwanie do zatrzymania pojazdu. Wybrał ucieczkę. Huges ruszył do centrum miasta. Ucieczkę zaczął od tego, że dwukrotnie przejeżdżając skrzyżowanie na czerwonym świetle. Poza centrum wyłączył światła przednie i podążał w stronę Holbeach. Na drodze A151 osiągnął prędkość ponad 80 mil na godzinę. Wjeżdżał na ronda od złej strony. Na odcinkach z ograniczeniem prędkości do 30 mil wciskał gaz na tyle mocno, że jechał ponad 70 mil na godzinę.

W efekcie nierozważnej jazdy, nastolatek stracił panowanie nad pojazdem i wbił się w przydrożną latarnię. Samochód odrzuciło na bok, po czym wylądował na dachu w przydomowym ogródku. Okazało się, że w pojeździe były jeszcze dwie osoby, które wraz z kierowcą próbowały kontynuować ucieczkę. Wszystkich złapano i aresztowano. Po sprawdzeniu danych kierowcy, okazało się, że nastolatek nie posiada prawa jazdy ani też ubezpieczenia. Obrońca uciekiniera tłumaczył, że 18 latek jest bezdomnym i kupił samochód, w celu zamieszkania w nim. Podczas, gdy patrol policji próbował go zatrzymać, chłopak martwił się, że straci swój dom. Sędzia po wysłuchaniu tych, jakże słabo przekonujących tłumaczeń, odczytał wyrok. Zadbał przy tym

o to, by chłopak miał przez jakiś czas dach nad głową. Rok odsiadki w zakładzie dla młodocianych przestępców oraz zakaz podchodzenia do egzaminu

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

na prawo jazdy przez dwa lata – powinien na jakiś czas rozwiązać problem bezdomności tego niedoszłego „mistrza kierownicy”. K.S..


11

WIELKA BRYTANIA

gazeta codzienna tygodnikiem?

nasze strony w reportażu bbc

The Evening Telegraph – lokalna gazeta z Peterborough ukazująca się 6 dni w tygodniu przekształci się w tygodnik. Zmiany te maja dotyczyć również takich miast jak Halifax, Kettering, Northampton oraz Scarborough.

Takie plany przedstawił dzisiaj zarząd The Evening Telegraph. Już pod koniec maja dziennik zniknie ze sklepowych półek, aby powrócić w tygodniowym wydaniu. Nowa odświeżona gazeta ma zawierać wszystkie obecne działy i kolumny oraz znajdziemy w niej również mnóstwo ulepszeń i dodatkowych informacji. ET już zapowiedziało, że na pewno ulepszy się dział sportowy oraz dział odnoszący się do imprez. Gazeta przez to ma zwiększyć liczbę stron tak, aby czytelnik miał co robić przez kolejny tydzień. Nowy tygodnik będzie się ukazywał we wszystkich dotychczasowych punktach sprzedaży w każdy czwartek. Zmiany te związane są z coraz

to większą popularnością strony internetowej gazety. Coraz to więcej ludzi odwiedza ten portal szukając przydatnych informacji. Związku z tym w lipcu tego roku strona internetowa gazety także ma zostać ulepszona i odświeżona tak, aby spełnić wymagania czytelników. Uaktualnienia informacji w wersji internetowej mają być prowadzone systematycznie przez 7 dni w tygodniu. Dodatkowo także w lipcu zostanie wdrożona zupeł-

nie nowa aplikacja The Evening Telegraph na iPad, aby umożliwić dostęp do lokalnych informacji użytkownikom tego urządzenia. Firma Johnston Press do której należy The Evening Telegraph zapowiedziała również podobne zmiany w Halifax, Kettering, Northampton and Scarborough. Niestety, ale 6 osób z redakcji z Peterborough ma stracić prace w związku z przeobrażeniem się lokalnego dziennika w tygodnik. Mateo

polish event

w Peterborough Museum peterborough

W niedzielę 6 maja w Peterborough Museum odbędzie się ważne wydarzenie adresowane do lokalnej społeczności Polonijnej. Polish Event przygotowany przez Stowarzyszenie PACA, Polską Szkołę Sobotnią im. Mikołaja Kopernika przy współpracy z Peterborough City Council i Peterborough Museum z pewnością sprawi, że poczujemy dumę z naszego polskiego pochodzenia. Celem tego wydarzenia jest przedstawienie polskiej społeczności w pozytywnym świetle, pokazanie naszej bogatej kultury i osiągnięć dokonanych na emigracji. Podczas dnia będziemy

mogli posłuchać występów zespołu wokalnego z Polskiej Szkoły Sobotniej, Jerzego Kowalczyka, Małgorzaty Zdunek oraz Joanny Wójcik. Odwiedzający w tym dniu muzeum będą mogli zapoznać się z historią, tradycją i kulturą Polski. Przygotowane prezentacje, filmy, fotografie oraz inne eksponaty przybliżą obraz Polaków lokalnej społeczności.

Organizatorzy liczą na to, że wydarzenie to pomoże w jeszcze większej integracji Polonii z innymi społecznościami Peterborough. W wydarzeniu uczestniczyć będą goście z Ambasady Polskiej i Konsulatu w Londynie. Otwarcie wystawy w muzeum nastąpi 28 kwietnia. Polish Event odbędzie się 6 maja w godzinach 13-16. J.O.

słowo od redakcji

To już blisko dwa lata odkąd w największych miastach terenu wschodniej Anglii ukazuje się gazeta Nasze Strony. Dzięki temu przedsięwzięciu medialnemu udało nam się przedstawić właściwy obraz Polonii zamieszkującej Cambridge, Peterborough, Bedford, Huntingdon oraz w szeregu innych miast. Dotychczasowe, nieprzychylne publikacje w prasie brytyjskiej donoszące o Polakach jedynie w krzywym zwierciadle przycichły. To co do tej pory było zarzucane naszym rodakom, dzięki naszej pracy zastąpił wizerunek przedstawiający Polonię, która jest pełna trosk i potrzeb. Polacy niejednokrotnie udowadniali, że pracują solidnie i ciężko, by na dobre imię zasłużyć. Nie inaczej było z redakcją gazety Nasze Strony. Choć wielokrotnie zmieniał się jej skład, tak jej kręgosłup dziennikarski pozostał niezmieniony. Nasza praca zwróciła uwagę lokalnych władz, organizacji pozarządowych, fundacji, a także policji, która już niejednokrotnie dziękowała za wspieranie działań prewencyjnych i pomocy w poszukiwaniu osób zaginionych - co oferowaliśmy natychmiastowo w miarę pojawiających się potrzeb. Mamy nadzieję, że nasza praca przynosi spełnienie oczekiwań jakie w prasie pokładają czytelnicy. O poziomie zadowolenia świadczą telefony i korespondencja od czytelników. Poszukujący pracy, którzy odnaleźli zatrudnienie - dziękują nam zapraszając do

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

siebie, by pokazać jak odmieniło się ich życie. Dopingowani przez nasze publikacje wzrastający właściciele nowych firm, nabierają odwagi i dzięki publikacjom zyskują nowych klientów. Tak właśnie chcielibyśmy prezentować naszych czytelników, by inni brali z nich wzór, a przy okazji korzystali z wiedzy jaką zyskują dzięki regularnemu kontaktowi z gazetą. Nie ukrywamy jednocześnie, że zdarzają się nam sytuacje, w których nie zawsze jesteśmy chwaleni. Dokładamy jednak starań, by być najbliżej setna wydarzeń. Na tyle blisko na ile nam się to umożliwia. Nasza praca dostrzeżona została przez redakcję BBC. Podjęto decyzję o przygotowaniu reportażu na temat naszej pracy. Po zakończeniu zdjęć do dokumentu, ekipa przekazała nakręcony materiał do montażu. Jeszcze tego samego wieczoru gotowy materiał wyemitowano w telewizji. Wspólnie z kamerą odwiedzimyśmy m.in. drukarnię oraz miejsce gdzie na codzień powstaje gazeta. Dotychczas to my pisaliśmy o Was, drodzy czytelnicy. Dziś o nas, gazecie Nasze Strony powstaje reportaż. Bądźcie więc pewni, że nie było by tego projektu, gdyby Was tu we wschodniej Anglii nie było. Bez was nie było by gazety ... dziękujemy redakcja


12

nasze strony

Kierowcy śmieciarek pojadą cysternami spalding

South Holland District Council szuka alternatywnych rozwiązań, by uniknąć skutków strajku kierowców cystern. Radni sprawdzają obecnie ceny wynajmu prywatnych kierowców cystern. Urząd bierze również pod uwagę możliwość zaoferowania kierowcom śmieciarek posiadającym prawo jazdy na ciężarówki specjalnych kursów na prowadzenie cystern.. Według obserwatorów ekonomicznych, strajk kierowców cystern jest nieunikniony i lada dzień pogrąży Wielką Brytanię w paliwowym chaosie. South Holland District Council chce zminimalizować skutki ewentualnego strajku i już podejmuje prewencyjne kroki. Oto co na ten temat powiedział jeden z radnych: - „Mieszkamy w przemysłowo rolniczym regionie. Brak ropy czy benzyny przez kilka dni może okazać się katastrofa ekonomiczną dla wielu farmerów i firm transportowych. To samo tyczy się usług publicznych. Nie możemy dopuścić, by miejskie ulice zalegały śmieciami, bo nie ma paliwa dla śmieciarek”. Rząd niby też przygotowuje się do ewentualnego strajku. Padło tu

słowo „niby” ponieważ do tej pory podjęto jedynie decyzję o przetrenowaniu 80 wojskowych kierowców ciężarówek do obsługi cystern. Tylko tyle? Przecież w planowanym strajku ma zamiar wziąć udział aż 2000 kierowców, więc tych 80 żołnierzy raczej nie wiele zwojuje. Są też i dobre strony nadchodzącego kryzysu. Jeżeli urząd South Holand District podejmie planowane kroki prewencyjne to skorzystają na tym prywatni kierowcy ciężarówek. Mianowicie będą oni mogli zrobić uprawnienia do prowadzenia cystern. Uzyskają niezbędne doświadczenie i tym

samy podniosą swoje kwalifikacje zupełnie za darmo. Wracając jednak do setna tematu, czyli samego strajku to przypomnijmy, dlaczego kierowcy cystern chcą sparaliżować cały kraj. Chodzi o zwrócenie uwagi na problemy związane z niskimi płacami, dużą ilością przepracowanych godzin oraz pracą w dni wolne jak niedziele czy święta. Pod przywództwem związków zawodowych Unite kierowcy cystern obsługujący głównie takie firmy jak Shell, Esso czy Sainsbury’s i Tesco mają zamiar domagać się polepszenia swoich warunków pracy. Will O.

hotelowe Kursy dla bezrobotnych

peterborough

Już w poniedziałek 30 kwietnia bezrobotni dostaną kolejną szansę na podniesienie swoich kwalifikacji i zwiększenie swoich szans na znalezienie pracy. W City College Peterborough na Brook Street o godzinie 9 rozpocznie się tygodniowy program szkoleniowy dla osób poszukujących zatrudnienia. Kolejne szkolenie organizowane przez City College Peterborough umożliwi osobom bezrobotnym zdobycie kwalifikacji w zakresie obsługi klienta w hotelarstwie i gastronomii.

Zajęcia rozpoczną się we wtorek 12 czerwca i odbywać się będą jeden dzień w tygodniu przez siedem tygodni. Więcej informa-

cji uzyskać można pod numerem 01733 761361 lub pod adresem email admin@citycollegepeterborough.ac.uk.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


13

wielka brytania

redukcja etatów w mleczarni fenstanton

Dairy Crest w Fenstanton (koło Huntingdon) przymierza się do zamknięcia swojego oddziału co wiąże się z zwolnieniem swoich pracowników. Już wiadomo, że do końca tego roku w Fenstanton zostanie odesłanych z kwitkiem 250 pracowników. To jest duży cios w lokalny rynek pracy, ponieważ Dairy Crest ma bardzo duży wpływ ekonomiczny na mieszkańców Fenstanton i Huntingdon. Wielu mieszkańców jest od lat związanych z tą firmą. W obecnej chwili, wiele rodzin postawionych są przed widmem utraty stałych dochodów i konieczności poszukiwania zatrudnienia na bardzo małym i ciasnym rynku pracy. Dairy Crest także likwiduje swój oddział w Liverpool gdzie prace ma stracić 220 pracowników. Firma jest zmuszona podjąć tak

drastyczne kroki z powodu utraty kontraktu na sprzedaż mleka do Tesco. Oznacza to brak rentowności zakładu. Położenie geograficzne fabryk w Fenstanton oraz w Liverpool także jest nie wygodne i nieopłacalne dla Dairy Crest. Większość odbiorców jak i dostawców mleka jest dla tych fabryk położone zbyt daleko. Kolejnym powodem zamknięcia tych oddziałów jest także spadek popytu na butelkowane mleko. Coraz więcej klientów wybiera mleko w plastikowych butelkach ze supermarketów. Firma posiada dodatkowo trzy inne odziały na terenie Wielkiej Brytanii, które maja przejąć zamówienia z fabryk w Fenstanton i Liverpool. Obietnice Dyrektor firmy Toby Brinsmead w wywiadzie dla BBC składa ubolewanie nad planami zamknięcia dwóch z pięciu fabryk firmy. Jak sam mówi „Jest nam bardzo przykro z tego powodu, że tylu

ludzi straci pracę. Chciałbym zaznaczyć, że podjęte przez nas kroki nie są naszym kaprysem, lecz koniecznością, aby zachować rentowność firmy. Z naszej strony mogę obiecać, że zrobimy wszystko, aby pomóc naszym pracownikom w znalezieniu zatrudnienia. Właśnie opracowujemy plany takiej pomocy, który już wkrótce zostanie przedstawiony do konsultacji ze związkami jak i samymi pracownikami”. Dairy Crest Fenstanton Początki mleczarni w Fenstanton sięgają 1926 roku skąd wyjechały pierwsze bańki z mlekiem. Przez tyle lat rozwoju pod władaniem wielu marek z mleczarni w Fenstanton rocznie wjeżdża 200 miliomów litrów mleka. Zamkniecie tej mleczarni oznacza dla lokalnej społeczności utratę pracy, brak rozwoju regionu i smutny koniec pięknej historii zakładu. Will.O.

Będzie bezpieczniej na miejskim festynie wellingborough

peterborough

Ray Dobbs, radny z Peterborough podczas przechadzki ze swoim psem spostrzegł w błocie kilka śladów odciśniętych łap zwierzęcia. Niby nic takiego szczególnego w odnalezionych śladach, gdyby nie to że każda odciśnięta łapa ma około 12 cm długości. „Tutaj nie ma zwierząt o tak znacznych gabarytach” – mówi radny. Ray wezwał speców od takich spraw, aby ustalili, od jakiego zwierzęcia pochodzą odciśnięte ślady łap. Biorąc pod uwagę wszystkie publikacje w lokalnych mediach odnośnie czarnej pantery grasującej po okolicach Spal-

zostanie z miejsca odesłana do aresztu lub do domu. Radość podczas ubiegłorocznego festynu przyćmiła tragiczna śmierć jednego z pracowników wesołego miasteczka. Patrick O’Brien podczas rozstawiania karuzeli został śmiertelnie potrącony przez cofającą ciężarówkę. Właściciel wesołego miasteczka miał duży dylemat czy powrócić w to samo miejsce po roku od rodzinnej tragedii. Jak stwierdził

„Zastanawialiśmy się czy w tym roku przyjechać do Wellingborough. Po długich namysłach stwierdziliśmy, że nasze wesołe miasteczko bierze udział w festynie w Wellingborough od 60 lat i że w tym roku też przyjedziemy. Tym razem w hołdzie dla Patrica”. Festyn potrwa 3 dni zaczynając od niedzieli 6 maja do wtorku 8 maja. Bezpiecznie zapraszamy…

ding i Wisbech nasuwa się tylko jedna myśl. To mogą być ślady czarnej pantery. Oznaczałoby to, że poszukiwany i wielokrotnie widziany duży kot lubi się przemieszczać i tym razem zawitał w okolice Peterborough. Policja jednak do tej pory nie otrzymała żadnego zgłoszenia z rejonu tego miasta o spostrzeżeniu egzotycznego zwierzęcia. Mimo to mieszkańcy Eye, Peterborough, gdzie odkryto gigantyczne ślady łap, miejcie oczy szeroko otwarte. Może uda wam się uchwycić swoim aparatem dużego, czarnego kota. Jeżeli tak, to prześlijcie nam zdjęcia na redakcja@naszestrony. co.uk.. J.O.

ciągle pada

east england

Mieszkańcy oraz policja ma już dosyć burd do jakich dochodzi w Wellingborough na corocznym miejskim festynie. Tym razem jednak będzie inaczej. Wobec uciążliwego problemu, w tym roku policja ma zwiększyć liczbę patroli podczas tego wydarzenia. Miejski festyn w Wellingborough tym razem odbędzie się 6-8 maja w Parku Bassetts, West Villa Road. W latach 2011 i 2010 podczas tego festynu dochodziło do regularnych bójek pomiędzy nastoltkami, a nawet osobami starszymi. To z kolei zniechęca mieszkańców Wellingborough do uczestnictwa w festynie. Policjanci informują, że są przygotowani lepiej w tym roku. Nie będą tolerowac rozbojów. Z kolei młodzież poniżej 18 roku życia spożywająca alkohol

wielki kot powrócił

Jak na ironię losu od momentu wprowadzenia zakazu używania węży ogrodowych (z ang. hosepipe ban) ciągle pada. Czy obfite i częste opady deszczu przyczyniły się do poprawy sytuacji? Czy to już koniec suszy? Zbyt wcześnie na radość. Poziom wody w zbiorniku Rutland Water wciąż jest niezadawalający. O tej porze roku powinien być wyższy o około 10-15% od obecnego. Prawie dwa lata opadów poniżej średniej w tym dwie suche zimy przyczyniły się do trwającej obecnie suszy – powiedział rzecznik prasowy Anglian Water w wywiadzie dla Evening Telegraph. Hosepipe ban obowiązywać może nawet do końca tego roku. W minionym tygodniu na terenie Wielkiej Brytanii zaobserwowa-

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

no również tornada. W piątek 20 kwietnia zjawisko to wystąpiło na szkockiej wyspie North Uist, a w sobotę w Darlington na północnym wschodzie Anglii. Tornada w Wielkiej Brytanii nie należą do rzadkości. Co roku na Wyspach Brytyjskich występuje około 100 tornad z czego odnotowanych zostaje jedynie 30. Osiągają maksymalną prędkość 120 mil na godzinę. Za obecną pogodę odpowiedzialny jest prąd strumieniowy powstały na styku dwóch mas powietrza, zimnego z północy i gorącego z południa. Ostatni miesiąc był również najzimniejszym kwietniem od 1989 roku. Wody w zbiorniku Rutland Water przybyło, aczkolwiek zakaz pozostaje. Zanim Anglian Water zniesie zakaz eksperci muszą mieć pewność, że wody nie zabraknie w przyszłym roku. J.O.


14

nasze strony

Woli odsiedzieć niż zapłacić

tragiczny finał dziecięcej zabawy

spalding

Oczywiście chodzi o foto radary dumnie stojące przy naszych lokalnych drogach. Od dawien dawna wiadomo, że urządzenia te przynoszą ogromne dochody do kasy samorządowej. Jedna z kamer w Spalding, uplasowała się na drugiej pozycji wśród foto radarów w całym hrabstwie, które przynoszą największe dochody tytułem kar niepokornych kierowców. Kamera zarabia aż 21 tysięcy funtów miesięcznie na kierowcach wciskających gaz ponad dozwolone prędkości. W tym szczególnym miejscu wielu kierowców ignoruje ustanowiony limit prędkości bardzo często. Mowa mianowicie o foto radarze postawionym przy A151 pomiędzy Spalding, a Whaplode, gdzie zmieniono ograniczenie prędkości z 40 do 30 mil na godzinę. W efekcie w ciągu niespełna 10 miesięcy urządzenie to zasiliło budżet państwa o dodatkowe 214,000 funtów. Fotoradar ze Spalding wyprzedza tylko jedna kamera z Lincolnshire ustawiona koło Grantham przy drodze A1. W przeciągu 10 miesięcy kamera przy A151 zarejestrowała 3,577 kierowców nie

stosujących się do limitu prędkości. To jest i tak nie dużo biorąc pod uwagę, że dziennie tą drogą porusza się ponad 13 tysięcy samochodów. Przez ostatnich kilka lat na tej drodze doszło tylko do czterech wypadków śmiertelnych. Niektóre osoby ukarane mandatem za przekroczenie prędkości w celu uniknięcia dodatkowych punktów karnych wybierają intensywny kurs dla kierowców w cenie 90 funtów. Są i tacy, którzy wolą jednak iść do więzienia niż zapłacić grzywnę. Tom Tarmour, 54 letni mieszkaniec Spalding w

wywiadzie dla Spalding-News powiedział „Nie można zmieniać limitu prędkości ot tak sobie z dnia na dzień i to na tak popularnej drodze. Ludzie muszą przywyknąć do zmian. Gdy zmieniono limit prędkości na A151 to już po kilku dniach dostałem mandat ponieważ zamiast jechać 30 mil na godzinę jechałem 38 mil. Głupie zapomnienie się i już kilka dyszek nie jest twoje. Wcześniej w tym miejscu obowiązywało ograniczenie do 40 mil na godzinę, dlatego jechałem z taką, a nie inną prędkością. Niech mnie posadzą, ale i tak nie zapłacę”. Will O.

bedford

Policjanci z Bedfordshire zakończyło już śledztwo w sprawie śmierci 4 letniej dziewczynki, która zginęła podczas zabawy w chowanego. Śledczy ustalili, że był to nieszczęśliwy wypadek i nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za tą rodzinną tragedię. Do zdarzenia tego doszło 20 lutego w Biggleswade (koło Bedford) podczas zabawy w chowanego na posesji babci dziewczynki. 4 latka schowała się za samochodem swojej matki. Kobieta nie widząc córki chowającej się za samochodem, wycofała pojazd nieświadomie uderzając dziewczynkę.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Zszokowana matka i babcia wydostały 4-latkę z pod ciężkiego samochodu i zaniosły do domu. Wezwano pomoc medyczną. Po chwili na miejscu zdarzenia pojawił się helikopter ratunkowy, który przetransportował poszkodowaną do Addenbrooke’s Hospital w Cambridge. Niestety, ale po 5 dniach hospitalizacji dziecko zmarło w wyniku nieodwracalnych uszkodzeń mózgu.

Śledztwo w tej sprawie trwało blisko 2 miesiące. Rodzina zmarłej nie przyszła na odczytanie oficjalnego stanowiska policji w tej sprawie. Przesłano za to oświadczenie dla mediów w którym rodzina ubolewa nad śmiercią małej Olivi. Will.O.


15

wielka brytania

szkoła fundament lokalnej polonii

wellingborough

Polska Szkoła Sobotnia w Wellingborough to nie tylko miejsce, w którym polskie dzieci uczą się ojczystego języka, historii i geografii Polski. Podczas wizyty w szkole przekonaliśmy się, że jest to również miejsce, w którym spotyka się lokalna Polonia. Spotykają się tu ludzie ambitni, pełni zapału i entuzjazmu. Ostatnie zajęcia w Polskiej Szkole Sobotniej w Wellingborough wyglądały inaczej niż zwykle. Uczniowie mogli podziwiać występ teatru obwoźnego “Włóczykij” pod tytułem „Przygody Jeża spod miasta Zgierza” oparty na bajce Wandy Chotomskiej. Po występie Ewa Zielińska założycielka teatru poprowadziła warsztaty teatralno plastyczne. My tymczasem zajrzeliśmy do pokoju nauczycielskiego. Oto czego się dowiedzieliśmy. Polska Szkoła Sobotnia w Wellingborough powstała z inicjatywy rodziców, którzy chcieli aby ich dzieci miały dostęp do wiedzy o języku polskim, historii i geografii naszej ojczyzny. Równie ważnym elementem nauki w Polskiej Szkole są lekcje religii. Początkowo zajęcia lekcyjne organizowane były w kościele w Northampton. Jednak nie wszyscy mieli możliwość dowożenia dzieci na lekcje do innego miasta. Problemem był także brak wolnych miejsc. Pierwszeństwo mieli uczniowie z Northampton i często brakowało miejsc dla dzieci z Wellingborough. Wtedy narodził się pomysł otwarcia Polskiej Szkoły Sobot-

niej w Wellingborough. Powstałe grono pedagogiczne pracujące wolontaryjnie przez pierwszy rok nauki wraz z ówczesną panią dyrektor Joanną Leśniewską i radą rodziców stworzyli miejsce, w którym polskie dzieci mogą zgłębiać wiedzę o swojej ojczyźnie. Początkowo na zajęcia uczęszczało stu uczniów. Choć wszyscy dokładali wszelkich starań aby stworzyć dzieciom godne warunki do nauki problemów było wiele. Brakowało pieniędzy, zamiast podręczników uczniowie dostawali kserokopie a prowizoryczne klasy pozostawiały wiele do życzenia. Lecz gdy dziś rozmawiamy z obecną panią dyrektor Elżbietą Smykla sytuacja szkoły znacznie się poprawiła. Szkoła wyszła na prostą. Z pewnością pomogły w tym zorganizowane przez panią dyrektor Anrdzejki, z których dochód został przeznaczony na fundusze szkoły. Z pomocą pani Anny Randall szkoła otrzymała również wsparcie od polskich kombatantów z Wellingborough oraz od Wellingborough & District Anglo Polish Society. Od konsulatu dostali laptopa i drukarkę. To wszystko przyczyniło się do poprawy sytuacji finansowej szkoły. Obecnie zajęcia prowadzone są w budynku szkoły Our Lady’s Catholic Junior School przy Henshaw Road. Gdy oglądałam szkołę dyrektorka przyprowadziła mnie do sali, na ścianach której widniały zdjęcia wszystkich uczniów. Z dumą pokazała mi zdjęcia polskich uczniów uczęszczających do tej szkoły. Część z nich również uczy się w Polskiej Szkole Sobotniej – wspomina pani dyrektor Elżbieta Smykla. Przyglądając się fotografiom uczniów gołym okiem można zauważyć przewagę uczniów z Polski nad innymi narodowościami. Zdjęcia uporządkowane według pochodzenia tworzą swoistą mapę świata, na której tuż po rodowitych Anglikach przeważają Polacy. Tak duża liczebność polskich dzieci w Wellingborough to potwierdzenie słuszności decyzji o otwarciu polskiej szkoły. Na dzień dzisiejszy w szkole uczy się około 130 uczniów. Liczba ta wciąż się zmienia, gdyż w ciągu

roku szkolnego wciąż dochodzą nowi uczniowie. Największym zainteresowaniem cieszy się grupa przedszkolna. Uczniowie podzieleni są na 8 klas ze względu na wiek i stopień zaawansowania. Mamy grupę 0 klasy 1,2,3,5 oraz najstarszą grupę GCSE przygotowującą się do egzaminu z języka polskiego, który częściowo zdawany jest po angielsku i częściowo po polsku. Obecne grono pedagogiczne składa się z 11 nauczycielek- dodaje Elżbieta Smykla. Polska Szkoła Sobotnia w Wellingborough spełnia również inne funkcje. Jest pewnego rodzaju miejscem spotkań lokalnej Polonii. Szkoła przyciąga w swoje mury ludzi ambitnych, pragnących udzielać się społecznie. Z nauki w szkole korzystać mogą również osoby dorosłe, dla których organizowane są lekcje nauki angielskiego. Więcej informacji o nauce angielskiego znajduje się na naszej stronie internetowej www.naszestrony. co.uk w dziale Wschodnia Anglia/ Wellingborough. Dyrektor szkoły Elżbieta Smykla przyjechała do Wielkiej Brytanii w 2005 roku. To ona trzyma rękę na pulsie i pilnuje aby szkoła była jak zgrana orkiestra. Jak sama podkreśla to wszystko udaje się dzięki ciężkiej pracy nauczycielek i dużego wsparcia ze strony rady rodziców, na których zawsze można liczyć. Jest to osoba odznaczająca się ogromnym zapałem i zaangażowaniem w to co robi. Pomimo pracy zawodowej i funkcji dyrektorki w Polskiej Szkole Sobotniej, zawsze stara się poświęcać dużo czasu swojej rodzinie. W rozmowie zdradziła nam również, że udaje jej się wygospodarować czas nawet na siłownię. Wszystkim zaangażowanym w prowadzenie Polskiej Szkoły Sobotniej w Wellingborough życzymy dalszych sukcesów i wytrwałości. Więcej informacji na temat szkoły znajduje się na stronie www.pss-wellingborough.co.uk. Zapraszamy na stronę www.naszestrony.co.uk gdzie w dziale zdjęcia znajduje się fotorelacja i video z występu teatru objazdowego „Włóczykij”. Joanna Owsiana

Polska Szkoła Sobotnia w Wellingborough

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

dyrektor Elżbieta Smykla


16

WIELKA BRYTANIA

Rzeszowski i Breivik Funt do funta, stanęli przed Sądem pint do pinty w.brytania

rozprawy w toku

31-letni Polak, Damian Rzeszowski, któremu zarzuca się wymordowanie kilku osób na terenie miejscowości Jersey został w ubiegłym tygodniu przesłuchiwany z pomocą łącza video. Rozprawę poprzedziło kilka tzw.: sesji przygotowawczych, w których przed sądem kolejno aresztowany mężczyzna potwierdzał swoje personalia, oraz usłyszał decyzję o zastosowaniu aresztu i osadzeniu w areszcie. Tym razem mężczyzna miał złożyć zeznania i wypowiedzieć się co do swojej winy. Zostały mu zadane pierwsze pytania. Damian Rzeszowski (lat 31.) był przygotowywany do uczestnictwa w videokonferencji, z pomocą której wysłuchał słów sędziego Royal Court (instancji wyższej niż Crown Court) oraz odpowiedzieć na kilka pytań. Łącze video, które na potrzeby tej rozprawy zestawili technicy sądowi, miało umożliwić transmisję obrazu i dźwięku pomiędzy salą sądową oraz miejscem w Wielkiej Brytanii, gdzie mężczyzna jest przetrzymywany. Odczyt stawianych zarzutów,

Głośno w ostatnich dniach na łamach prasy, o tym, że Polacy zarabiają więcej niż Brytyjczycy. I choć mniej wysyłają do kraju w przekazach pieniężnych to dalej są obciążeniem gospodarki. Ile w tym prawdy? Oto próba wyjaśnienia..

zadawanie pytań oraz odsłuchanie słów oskarżonego mężczyzny odbyło się w sali Benest w Morier House na wyspie St.Helens. Miejsca pobytu mężczyzny nie ujawniono. Wiadomo, że po zatrzymaniu do na wyspie Jersey odwieziony został do szpitala z 20 ranami nożem, które sam sobie zadał – w tym jedną w okolicę aorty serca. W szpitalu przebywał do 14 sierpnia ub.r. Po opuszczeniu aresztu miał trafić do więzienia w Londynie. Podobno miał już nie wracać na wyspę Jersey. Rzeszowski jest oskarżony o zamordowanie swojej żony Izabeli (l.30), dwójki dzieci: Kinga (l.6) i Kacper (l.2), jak również teścia,

Marka Gartski (l.56), i przyjaciela rodziny Marty de la Haye (l.34 ) i jej pięcioletniej córeczki Julii. Do zdarzenia tego doszło w niedzielę 14 sierpnia ub.r. Tego samego dnia rozpoczęła się również rozprawa Andersa Behring Breivika, który odpowiedzialny jest za śmierć 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya. W czasie pierwszego dnia procesu mężczyzna nie okazywał emocji. Rozprawę transmitowano na żywo w brytyjskiej telewizji BBC. Po wejściu na sale zamachowiec użył swego rodzaju pozdrowienia unosząc dłoń w faszystowskim geście. Przesłuchiwanie Breivika potrwało 5 dni. . Will O.

zastosowali się bywalcy jednej z dyskotek w Szkocji. Oto co ich spotkało. Narkotyk działa bardzo szybko. Niestety nie daje takiej satysfakcji o jakiej zapewnia rozprowadzający go dealer. Środek pod nazwą „extreme reaction” ma wygląd białej tabletki i jak na razie zebrał spore żniwo na terenie szkockiego Fort Wiliam. Podczas ubiegłego weekendu, 11 osób bawiących się na dyskotece, trafiło do szpitala z objawami silnego zatrucia toksynami. Lekarze udzielający pomocy, po rutynowej kontroli pacjentów, szybko połapali się o co chodzi. Wszystko wskazywało na to, że duża grupa osób została poczęstowana substancją o działaniu narkotycznym. Powiadomiono policję. Działania

prewencyjne przyjęły na prawdę wysokie obroty. Przygotowano plakaty informacyjne ostrzegające o szkodliwości zażywania narkotyku, którego próbe wprowadzenia na rynek dopiero co odkryto. Plakaty trafiły w ruchliwe miejsca Fort William. Podjęta akcja profilaktyczna z udziałem policji wymagała szybkiego działania. Tymczasem służby medyczne zajęły się zbadaniem toksyn w laboratoriach. Próbki narkotyku przesłano do centralnego laboratorium - Central Scottish Police w Stirling. Narkotyk jest bardzo niebezpieczny dla zdrowia. Istnieje również zagrożenie życia. Wstępnie ustalono, że „extreme reaction” składa się z valium. Mateo

Toksyczne piguły

belford / szkocja

11 osób z silnymi objawami zatrucia trafiło do szpitala Belford w miejscowości Fort William - oto bilans wydarzeń do jakich doszło na jednej ze szkockich dyskotek. Objawy silnego zatrucia toksykologicznego spowodował narkotyk, któremu w obecnej chwili nadano nazwę „extreme reaction”. Jeśli wyjeżdżasz na weekend i masz w planie dobrą zabawę pamiętaj, by wystrzegać się sytuacji w których o krok od decyzji o dyskotekowym szaleństwie na całego. Tym bardziej uważać należy na to co za namową nieznajomych pojawić się może w twojej dłoni. Do zasady tej nie

Trudno zobrazować tę sytuację jednym przykładem. Wesprzyjmy się więc kilkoma. Nie będzie to więc jedynie opieranie się na prasie nieprzychylnej Polakom, czy też na urzędowych biuletynach. Zaglądamy za bramy zakładów pracy, magazynów – gdzie Polacy pracują ramię w ramie z Brytyjczykami. Oto zupełnie inne spojrzenie na doniesienia o wysokości zarobków. Magazyn jest olbrzymi. Na trzech piętrach pracuje kilkuset pracowników. Ramię w ramię Polacy z Brytyjczykami. Poza kontraktowymi pracownikami w magazynie są jeszcze dwie agencje pracy. To ułatwia właściwe zarządzanie siłą ludzką w zależności od ilości pracy na dany dzień. Zmiany są więc naprzemiennie, odwoływane lub też oferuje się nadgodziny. Nie dotyczy to oczywiście pracowników kontraktowych. Oni pracują tyle ile mają w kontrakcie. Wynagrodzenie agencyjnych odzwierciedla ilość przepracowanych godzin oraz minimalna stawka krajowa, która jest podstawą do ich rozliczeń. Nieco więcej dolicza się do godziny podczas pracy w bank holidays i nadgodziny. Zamiast GBP 6,08 (MNW) można zarobić maksymalnie GBP 6,80. Takie same zasady obowiązują Brytyjczyków i Polaków. Zarówno w agencji jak i kontraktowych. Dotychczasowe twierdzenia, ogólnikowe idą więc na nic - jeśli twierdzi się, że Polacy radzą sobie lepiej i więcej z gospodarki brytyjskiej wyrywają niż do niej wkładają. Pisaliśmy już na łamach gazety o benefitach przyznawanych osobom z nadwaga. Kwoty jakie wypłaca się tym osobom są niewyobrażalne, często astronomiczne względem tego o co Polacy wnioskują w aplikacjach o child benefit lub working

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

tax credit, czy też housing benefit. Przypadki polskich beneficjentów pobierających zasiłki z uwagi na masę ciała jak dotąd nie były przedmiotem publikacji jakiejkolwiek publikacji. Podnoszona publicznie debata, dysputa, jakkolwiek nazwać to bicie na alarm - nadmuchane przez nieznających realiów terenowych, dziennikarzy - są więc nijak do prawdziwego obrazu gospodarki i zarobków na czym opierają się stawiane wnioski. Wiadomo, że są różnice między Polakami pracującymi w Londyńskim City, a Brytyjczykiem z małego miasteczka, w którym na farmie sortuje warzywa. Tym bardziej niewspółmierne sa zarobki Polaków pracujących w magazynach względem Brytyjczyków zajmujących kierownicze czy managerskie stanowiska. Gdzie byli politycy, ekonomiści, którzy decydowali o otwarciu rynku pracy dla krajów dołączających do Unii Europejskiej? Czy nie przewidziano wówczas, że przyjezdni będą słać pieniądze do rodziny pozostającej w kraju? Czy też z kolei nie przewidziano, że równouprawnienie dotyczyć będzie również pomocy społecznej dla osób pracujących na terenie danego kraju? Do pewnego czasu mówiło się o wzroście PKB na terenie Wielkiej Brytanii. W związku z tym na wyspy przybywało coraz więcej osób z Unii Europejskiej. Coraz więcej oszukiwało system żeniąc się za kase - co jako proceder, jak wiemy - trwa do tej pory. Dobrze funkcjonujący system przyciągał ludzi z całego świata. Czyżby każdy chciał mimo wszystko żyć w kraju, w którym mieszka Królowa i czasem, z okazji Diamentowego Jubileuszu wręczył stu poddanym okolicznościowe sakiewki z symbolicznymi, okazyjnymi jednofuntowymi monetami? A innym benefity? Przed laty pewien Polak dotarł dosyć daleko w tym brytyjskim zapale. Wszedł do sypialni Elżbiety i przycupnął gdy spała przy jej boku. Ochrona złapała go wówczas kiedy siedział jednym pośladkiem na jej łóżku. Tacy właśnie są Polacy. Mateo


17

wielka brytania

elektro Kursy robią furorę

Przez ostatnie 12 miesięcy popularność kursów na elektryka bije rekordy. Jednym z powodów wzrostu zainteresowania tym zawodem jest z pewnością wysokie wynagrodzenia oferowane przez firmy remontowo-budowlane.

Przeglądając popularne serwisy internetowe z ogłoszeniami o pracę można znaleźć masę ofert dla elektryków. Stawki płacowe wahają się mniej więcej od 9,00 GBP do nawet 25,00 GBP za godzinę. Wszystko zależy od kwalifikacji, umiejętności i doświadczenia. Elektryków potrzeba dosłownie wszędzie. Zaczynając od placów budowy i remontów mieszkań po markety, szkoły i przedszkola. Zobacz gdzie i za ile możesz zrobić odpowiedni kurs na wykwalifikowanego elektryka w East Anglia. Elektryk to na pewno zawód z przyszłością i do tego bardzo dobrze opłacalne zajęcie. Warto się przekwalifiukować, bo ofert pracy nie brakuje. Poniżej znajdziesz informacje na temat tego gdzie, jak i za ile możesz zrobić kurs, który pozwoli na prace w zawodzie elektryka.

Basic Electrical Awareness Kurs przeznaczony dla wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć pracę w tym zawodzie. Podczas kursu zapoznasz się z podstawowymi, niezbędnymi informacjami potrzebnymi do wykonywania pracy elektryka. 1 dniowy kurs w cenie od £150 BPEC (Level 3) Part P Defined Scope Kurs przeznaczony jest dla osób pracujących w zawodzie elektryka, chcących podnieść swoje kwalifikacje w zakresie wymagań bezpieczeństwa elektrycznego. 6 dniowy kurs w cenie od £645

BPEC (Level 3) Part P Full Scope Kurs przeznaczony jest dla elektryków, którzy podejmują zarówno określony jak i pełny zakres instalacji w pomieszczeniach domowych i posiadają już Part P określonego zakresu. 2 dniowy kurs w cenie od £240

City & Guilds 17th Edition Wiring Regulations (Upgrade) Kurs dotyczy specyficznych zmian w wymaganiach BS7671. Przeznaczony dla osób, które zdobyły pełne kwalifikacje City & Guilds istotne dla BS7671. 2 dniowy kurs w cenie od £195

City & Guilds 17th Edition Kurs ma na celu kompleksowe omówienie wszystkich aspektów 17 edycji przepisów okablowania (BS7671). 5 dniowy kurs w cenie już od £425

City & Guilds 2377-12 (PAT) Testing Na kursie zdobędziesz wiedzę teoretyczną na temat kontroli i badań przenośnych urządzeń. Kursy trwa 5 dni w cenie od £225 City & Guilds 2391-10 – Inspection Testing & Certificationof Electrical Installations - Kurs ten jest niezbędnym przygotowaniem do 3 levelu kwalifikacji, dla ludzi biorących udział w kontroli i badaniu instalacji elektrycznych. 5 dniowy kurs w cenach od £500 Electrical Training – Domestic (Level 2 & 3) – Part Time Kurs w zakresie pełnych kwalifikacji, dzięki którym będziesz mógł bezpiecznie wykonywać oraz zatwierdzać w pełnym zakresie domowe prace elektryczne. Kursy trwają przez  22 tygodnie (2 wieczory w tygodniu oraz 2 pełne tygodnie). Ceny zaczynają się od £5,250 Electricity at Work Regulations Kurs dotyczy zasad bezpieczeństwa oraz uczy zapobiegania wypadkom przy pracy z systemami elektrycznymi. 1 dniowy kurs w cenie od £150

Introduction to Basic Electrics Kurs zapewnia zdobycie podstawowej wiedzy teoretycznej na temat obwodów elektrycznych.3

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

dniowy kurs w cenie od £ 350

City & Guilds 2392-10 Inspection, Testing & Internal Verification Jest to kurs dla ludzi z branży z niewielkim doświadczeniem w badaniu instalacji i elektrycznych systemów domowych. 5 dniowy kurs w cenie od £ 500 Kursy oferują między innymi:

MET House Unit 1, Eden Close Hellaby Lane Industrial Estate Rotherham S66 8RW MET Corby Bangrave Road Corby Northamptonshire NN17 1NN

Jest wiele firm oferujących powyższe szkolenia. Wystarczy wyszukać w Google odpowiednie frazy, aby znaleźć odpowiednią firmę szkoleniową w swoim mieście.


18

nasze strony

uciekli z łupem za 10 Milionów

cambridge

10 milionów funtów to wartość skradzionych chińskich dzieł sztuki z muzeum w Cambridge. Kradzieży dokonano pechowego dnia, bo w piątek 13 kwietnia, około godziny 18.30 w Fitzwilliam Museum. Łupem złodziei padło 18 drogocennych, chińskich dzieł sztuki. Niektóre z nich datowane są na XIV w. W ten dzień wyjątkowo alarm nie zadziałał tak jak powinien. Policja bada czy personelu muzeum nie udzielił wskazówek złodziejom. Śledczy ustalili, że włamania dokonały cztery osoby. Na podstawie nagrań z kamer CCTV przy Trumpington Street ustalono, że złodzieje użyli do ucieczki białego mini vana VW Caddy. Zdjęcia samochodu jak i skradzionych dzieł sztuki można zobaczyć na naszej stronie internetowej (www.naszestrony.co.uk) w zakładce zdjęcia. Samochód ma charakterystyczne wgniecenie od strony kierowcy oraz przyciemniane szyby.  Po sprawdzeniu numerów rejestracyjnych okazało się, że van ten został skradziony 7 kwietnia w Tower Hamlets w Londynie. O pomoc w odnalezieniu sprawców śledczy poprosili byłego dowódcę

Scotland Yard’s Art and Antiques Squad, Dicka Ellisa, który niejednokrotnie zajmował się tego typu sprawami. Spec od zaginionych antyków jest przekonany, że skradzione dzieła sztuki nadal znajdują się na terenie UK. Jak sam mówi „Po kilkudniowej analizie całej tej sprawy stwierdzam, że kradzieży dokonali domorośli złodzieje, a nie jak wcześniej zakładano profesjonaliści. Wydaje mi się, że jakiś kolekcjoner zlecił im tę robotę. Jeżeli jednak zrobili to na własną rękę, to będą mieli poważny problem, by pozbyć się tych drogocennych dzieł. Jeśli chcą sprzedać w dobrej cenie, chińskie dzieła sztuki złodzieje musieliby wejść w jakiś sposób na chiński, czarny rynek. To jest bardzo trudne i nie-

nocny klub zamknięty

Huntingdon

Pobicia, rozboje, antyspołeczne zachowania i pijani zataczający się po miejskich uliczkach. To główne powody dla których nocny klub Level 2 tymczasowo stracił swoją licencję. Popularny klub mieszczący się przy All Saints Passage, Huntingdon dostał zakaz na organizację imprez do czasu ponownego rozpatrzenia jego licencji. Jak na razie koncesję klubu wstrzymano na 28 dni. Tyle czasu potrzebują urzędnicy, aby dokładnie przyjrzeć się tej działalności. Problemy pod klubem

bezpieczne, więc podejrzewam, że będą chcieli sprzedać dzieła na lokalnym rynku z tym, że za maksymalnie 3-4 procent prawdziwej ich wartości. Tą sprawę rozdmuchały już chyba wszystkie media w UK co bardzo utrudni działanie złodziei. Wszyscy kolekcjonerzy dzieł sztuki w UK zostali już poinformowani o możliwej próbie sprzedaży takich eksponatów. Dzieła te także już widnieją w międzynarodowej bazie danych skradzionych antyków”. Policja w dalszym ciągu prosi każdego kto mógł widzieć coś podejrzanego w okolicach Fitzwilliam Museum w dzień kradzieży. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem 101. Will O.

Strajki na kolei peterborough

jak i w środku były zawsze, lecz w ostatnich tygodniach odnotowano spotęgowaną ilość różnych przykrych incydentów. Głównie chodzi o wzrost liczby bójek i pobić, które zazwyczaj dokonywane są pod wpływem nadmiernego alkoholu. Pod koniec maja Huntingdon City Council ma się określić, czy klub jeszcze kiedykolwiek zostanie otwarty..

Jak podało East Midlands Trains planowane strajki rozpoczną się już od początku maja 2012. Mimo to pociągi jadące do Norwich i Liverpool przez Peterborough w tych dniach będą kursować bez zakłóceń. Planowane strajki kolejarzy mają odbyć się 1, 3, 8, 10, 15 oraz 17 maja. Zakłócenia pracy kolei mogą spowodowa duże utrudnienia dla osób dojeżdżających do pracy i szkoły. Will O.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


19

wielka brytania

rozszarpią wyrapował sporo ciszę w city gural w peterboro bedford

peterborough

12 maja w klubie Badlands w  Bedford  ciszę rozszarpie rockowo-metalowa kapela Panic Disorder z Northampton. Zespół powstał 11 kwietnia 2007 roku i był garażowym rockowym eksperymentem. Pod ich nazwą kryją się setki pracowitych godzin, kilometry zerwanych strun, masa odcisków, litry potu i sterta połamanych pałek. Polski skład koncertuje głównie po większych miastach w Wielkiej Brytanii. Skład napotykał na różne przeciwności losu oraz ulegał ciągłym zmianom lecz trzonem zespołu nadal są Andrzej (gitara/wokal) oraz Irek Broda (bębny) - założyciele zespołu. Na gitarze basowej gra Filozof.

Drzwi do klubu otwarto o 20. Tuż po chwili sala wypełniła się po brzegi fanami jednego z najlepszych polskich raperów. Do Peterborough przyjechał DonGURALesko. Na ten dzień, wielu fanów jego muzyki czekało z niecierpliwością. Emocje sięgały zenitu kiedy fanów wpuszczono do klubu jeszcze przed rozpoczęciem imprezy. Oczekującym na gwiazdę wieczoru przygrywały old school’owe utwory płynące z głośników. Gural wyszedł na scenę o

Panic Disorder

Wysprzedane bilety. Tłumy wypełniające Revolution Club w niedzielny wieczór - to bez wątpienia dowody na wielką sławę DonGURALesko. Impreza udała się w 100%. 5 edycja RapGame przechodzi do historii jako najlepsza impreza raperska w East England!

Ich muzyka charakteryzuje się mieszaniną rocka, trashu, metalu i punka. Supportować ich będzie polski zespół S.P.A.M. również z Northampton. Kapela na razie oscyluje w polskich coverach rockowych, granych w nowych aranżacjach (Brakeout,Kasia Kowalska, Urszula itp ). Drzwi otwarte od godziny 19.30 . Bilety w cenie £4. Zapraszamy.

godzinie 22giej. W tym samym momencie pod sceną nie było już ani kawałka wolnej przestrzeni. Publiczność już od pierwszych taktów, bawiła się znakomicie. Rozbawieni fani bawili się na tyle dobrze, że dwóch najodważniejszych ruszyło przed siebie myląc scenę z parkietem. Występ polskiego rapera w Peterborough, docenianego zarówno w kraju nad Wisłą jak i w kraju nad Tamizą, dowodzi, że nie tylko Londyn jest miejscem, gdzie na podobne imprezy ocze-

wybuchowe zestawienie

Northampton

Szykuje się kolejna Rockowa impreza w Northampton ponownie z udziałem Red Cow Down oraz Panic Disorder, Bonemud i S.P.A.M. Ostatnia impreza tego typu w Northampton odniosła ogromny sukces. „Jeszcze nigdy nie graliśmy przed tak liczną publicznością. To było znaczące wydarzenie dla naszego zespołu” - powiedział Wojetek Fertet, członek zespołu Red Cow Down. Kolejna impreza Rock on Stage odbędzie się już 19 maja na któ- III Edition of „Rockowisko”  in Polish Club Northampton rej wystąpią: Red Cow Down - (Peterborough) odbędzie się w dniu: Alternative / Rock / Punk Panic Disorder - (Northampton) 19 maja 2012 (sobota) przy Craven Street NN1 3EZ  Metal / Trash / Punk Start o 19.00 Bonemud - (Bristol) Metal / Hard-Core / Rapcore / Bilety – 4 GBP Punk / Rap To będzie ostra jazda!! S.P.A.M. – (Northampton) / Rock Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Rock On Stage

kują zgłodniali fani. Ten koncert z pewnością można zaliczyć do udanych. Odpowiednie wnioski wyciągnęli już organizatorzy, którzy zapewniają, że to kulminacyjny punkt - ale nie ostatni w dotychczasowej ich działalności. Zdjęcia z imprezy dostępne są na portalu www.peterboro.pl. oraz www.naszestrony.co.uk, gdzie znajdziecie również materiał video. Już niedługo RapGame vol. 6, podczas której wystąpi warszawski raper Chada.

spalding

Parada kwiatów 5 maja w Spalding odbędzie się parada kwiatów, która jak sama nazwa wskazuje będzie prezentacją kwiecistych dekoracji. Przez miasto przejadą również ozdobione kwiatami pojazdy. Muzyka na żywo, wyśmienite jedzenie - to atrakcje Spalding Flover Parade. Flover Parade w Spalding Spalding PE12 6EU Więcej informacji: spalding-flower-parade.org.uk

northampton

Wieczór z klasyką 20 maja w Polskim Klubie w Northampton odbędzie się „Wieczór z klasyką”, na którym nie zabraknie utworów takich kompozytorów jak Chopin, Beethoven, Debussy, Wieniawski. Utwory będą wykonywane na fortepianie i na skrzypcach przez Państwo Grażynę i Waldemara Kaseja. Rozpoczęcie koncertu o godzinie 20.15. Cena biletów: tylko 3 funty. Rezerwacja biletów: irekbroda@gmail.com


20

nasze strony

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


21

wielka brytania

Mniej darmowych posiłków od 2013

szpital wolny od gronkowca

zasiłki

Wprowadzenie uniwersalnego zasiłku od przyszłego roku wiąże się ze zmianami, które mogą zniechęcać rodziców do podjęcia zatrudnienia. Połączenie zasiłków w jeden uniwersalny spowoduje zmiany między innymi w systemie darmowych szkolnych posiłków, które przyznawane będą na podstawie dochodów. Rozważana przez rząd granica dochodów w wysokości £7,500 rocznie skłaniać będzie rodziców do skracania godzin pracy by nie przewyższyć tego progu i zakwalifikować się do otrzymywania darmowych posiłków. Praca nie będzie się opłacać. Jak do tej pory darmowe wyżywienie w szkołach przyznawane jest tym dzieciom, których rodzice bądź one same otrzymują jeden z zasiłków jak income suport, income based job

bedford

seekers allowance, employment and support allowance, child tax credit o ile nie otrzymują również working tax credit a roczny dochód nie przekroczył £16,190.

Kwalifikują się również dzieci, które otrzymują income support lub income based job seekers allowance. J.O.

Pizza bardziej słona od Oceanu Atlantyckiego

Organizacje monitorujące spożycie soli alarmują, pizze na wynos są bardziej słone od Oceanu Atlantyckiego. Niektóre z nich zawierają więcej niż 10g soli czyli więcej niż rekomendowane 6g maksymalnego dziennego spożycia dla osób dorosłych. Podczas badań przeprowadzonych przez Consensus Action on Salt & Health (CASH) przeanalizowano zawartość soli w 199 pizzach. Ponad połowa z tych kupionych w barach szybkiej obsługi zawierała więcej niż 6g soli. Choć pizze kupione w sklepie wypadły w badaniach znacznie lepiej to i tak wiele z nich zawierało powyżej 5g soli. Badane laboratoryjnie pizze zawierały również zbyt wiele tłuszczów nasyconych. Do tych najbardziej przesolonych kupowanych w sklepach należą

Tesco full-on-flavour simply pepperoni thin stonebaked pizza – 6.29g soli Iceland stonebaked spicy double pepperoni pizza –6.29g soli Morrisons extra thin triple pep-

peroni pizza – 5.81g soli Dr. Oetker Ristorante pizza pepperoni & salame– 5.36g soli Dr. Oetker Casa di Mama pizza quattro formaggi – 6.32g soli. J.O.

Szpital w Bedford świętuje rok bez obecności gronkowca w swoich murach. 26 kwietnia minęło dokładnie 368 dni podczas, których w szpitalu nie odnotowano ani jednego przypadku zakażenia tą bakterią. Ostatnią bakteriemię gronkowca, czyli zakażenie krwi bakteriami zauważono w 2011 roku. W ciągu ostatnich pięciu lat nastąpił spadek aż o 96%. Podczas tego samego okresu czasu odnotowano również 92%

spadek zakażeń bakterią Clostridium difficile wywołującą rzekomobłotniaste zapalenie jelit. Ten duży sukces przypisać można ogromnemu zaangażowaniu pracowników, którzy jak widać skutecznie zapobiegali zakażeniom w szpitalu. Następnym celem personelu szpitala w Bedford jest kolejny rok bez gronkowca, jeszcze większe zredukowanie zakażeń bakterią Clostridium difficile oraz zapobieganie powstawaniu odleżyn u pacjentów. J.O.

dla najmłodszych

Pokoloruj ... Tomka i jego przyjaciół

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


22

peterboro.pl szlifowanie przed latem

renesansowe zło zbudzili legendy

porządki

Place Cathedral Square oraz St John’s Square w centrum Peterborough są już w jednej trzeciej oczyszczone i przygotowane do sezonu letniego. To pierwsze gruntowne porządki odkąd je zmodernizowano. O przeprowadzenie prac porządkowych do firmy Peterborough Enterprise wystąpiła Rada Miejska Peterborough. Modernizacja Cathatedral Square została ukończona w kwietniu 2010, natomiast St John’s Square w lutym 2011. Od tego czasu na nowej nawierzchni centrum pojawiły się już widoczne ślady użyt-

kowania, co świadczy o niezwykłej popularności odnowionego centrum. Prace doprowadzające oba miejsca do pierwotnej świetności rozpoczęły się 11 kwietnia i mają potrwać do 4 maja, jeśli oczywiście planów tych nie pokrzyżuje pogoda i zdarzenia losowe. „Zleciliśmy firmie Peterborough Enterprise głębokie oczyszczenie Catherdral Square. Teraz jest najlepszy moment na tego typu prace. Chcemy aby centrum miasta wyglądało idealnie dla mieszkańców, odwiedzających oraz na imprezy które zaplanowaliśmy w centrum miasta.” - Anette Joyce, szef operacji handlowych z City Council powiedziała. KML

Sędzia Thomas Cooke zwieńczył dzieło budowy swej posiadłości z przeświadczeniem, że odtąd przyjdzie mu wieść stateczne życie u boku żony Charlotte. Nie podobna więc było małżeństwu przypuszczać, że stawiając mury domu na XVI-wiecznych fundamentach – obudzą renesansowe zło. Wprowadziwszy się rychło odkrywają, że sprawy obierają toku wręcz przeciwnego; idylla przemienia się w dramat, a małżeństwo tonie w skandalach. Pokryci hańbą Thomas i Charlote rozwodzą się, a dom postanawiają sprzedać. W miejsce domu powstaje szpital, który funkcjonować ma dekady; w roku 1916 - w wyniku obrażeń wojennych - umiera tam australijski żołnierz , a jego postać-poświata widywana jest po dziś dzień. Nasilają się zjawiska paranormalne... Sto lat po tych wydarzeniach, w roku 1931, posiadłość otrzyma statut muzeum, które chlubić się będzie mianem najbardziej nawiedzonego miejsca w Peterborough. Wielokrotnie relacjonowano, iż trzaskanie drzwi oraz

wszelkie inne odgłosy są zjawiskami regularnie występującymi pod dachem muzeum.

Thomas Hunter, australijski żołnierz, który otrzymawszy śmiertelne rany we Francji umiera w nawiedzonym szpitalu - po latach ukazuje się świadkom jako duch przechadzający się na pierwszym piętrze muzeum. Zostaje zadany kłam istniejącym prawom fizyki. Sylwetkę żołnierza ostatni raz widziano w czerwcu 2009 roku, a przypuszcza się również, iż postać, którą zdołano uwiecznić na taśmie filmowej w kwietniu 2007 roku mogła być duchem zmarłego wojaka. Czy w tym muzeum ontologia autentycznie bierze górę nad fizyką rzeczy widzialnych?

Legenda czy prawda? Sprawdź sam ... Muzeum Peterborough Priest Gate Peterborough PE1 1LF tel. 01733 864663 www.peterborough.gov.uk

brutalny napad orton goldhay

Sobota 21 kwietnia. Do domu zamieszkiwanego przez parę staruszków w dzielnicy Orton Goldhay zapukali niespodziewani goście. Minęła godzina 21:00. 68-letni mężczyzna otworzył drzwi. Zdumiony ujrzał trzech zamskowanych napastników. Jeden z napastników trzymał w dłoni kij baseballowy, którego natychmiast użył ogłuszając staruszka. Po chwili cała trójka wbiegła do salonu gdzie kolejną ofiarą padła jego kobieta. Tuż obok w pokoju spała osiemnastomiesięczna wnuczka, której na szczęście nikt nie skrzywdził. Włamywacze zabrali się za plądrowanie szaf i chaotyczne przeszukiwanie mieszkania, które opuścili w pośpiechu z pustymi rękami. Mężczyzna po odzyskaniu przytomności podniósł alarm. Udał się do sąsiadów z prośbą o pomoc. Ofiary napaści, po krótkiej wizycie w miejscowym szpitalu wypisano do domu. Policja poszukuje osób, które mogły być świadkami zajścia. Jeśli posiadasz informacje mogące pomóc ująć sprawców, zadzwoń: 101 lub 0 800 555 111. Arkadiusz

mma’ją w planie tłustych bitów moc walki w klatce rapgame vol.5

peterborough

Szkoła mieszanych sztuk walk Warriors Peterborough znajdująca się w dzielnicy Werrrington zaprasza, zarówno kibiców jak i chętnych wziąć udział w zawodach, w sobotę (28.04.2012) o godzinie 15:00 na MMA Interclub Competition. Turniej zapowiada się bardzo ciekawie, jak do tej pory udział potwierdziły 4 kluby, a wśród zawodników, jak zawsze, nie zabraknie Polaków. Osoby zainteresowane mogą zobaczyć walki za darmo. Do udziału w zawodach można się zgłaszać do 21 kwietnia pod numerem telefonu 01733 573273, wpisowe 10 GBP. Organizatorzy przewidzieli 5 kategorii wagowych: 60 - 69 kg, 70 kg - 76

kg, 77 kg - 83 kg, 84 kg - 91 kg oraz ponad 92 kg. Zasady turnieju przewidują zakaz uderzeń w głowę, zakaz zakładania dźwigni na nogi, oraz zakaz używania łokci i kolan. Adres: Warriors Martialarts Peterborough, Unit 22, Benedict Square, Werrington, Peterborough, PE4 6GD. warriorspeterborough.co.uk.

Niedzielny koncert legendy polskiego hip-hopu przyciągnął do klubu Revolution rzeszę fanów tłustych bitów. Wystartował DJ o godzinie 20:00, w niespełna dwie godziny później na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, rzucając swym charakterystycznym flow i bujając całym lokalem. Klub pękał w szwach, najlepszym dowodem były bilety wyprzedane na dwa dni przed koncertem. Mimo wcześniejszych informacji na temat miejsc, można było zakupić bilety na bramce w dniu koncertu, a więc szczęśliwcy, którzy mimo wszystko spróbowali swoich sił, znaleźli się pod sceną, by na żywo posłuchać donGURALesko. Prócz samego koncertu ekipa przybyła z Polski zadbała też o to, by mieszkańcy Peterborough

mogli odziać się w ubrania z kolekcji DGE i El Polako oraz nabyć najnowszy album Gurala. Produkty ze sklepu rozchodziły się równie szybko jak bilety w punktach przedsprzedaży kilka dni wcześniej. Tego dnia swe urodziny obchodził także lokalny raper Cycu, który dał się poznać szerszej publiczności podczas swoich występów na wcześniejszych odsłonach RapGame. Był to niewątpliwie największy od dłuższego czasu koncert hip-hopowy w Peterborough, który przyciągnął tak dużą i znakomicie bawiącą się publikę. Ogromne zainteresowanie imprezą przeszło oczekiwania organizatorów - nie wszystkim udało się zakupić bilet, jednak z uwagi na wymogi bezpieczeństwa lokalu liczba miejsc była ograniczona - w przyszłości sugerujemy zakup wejściówek w przedsprzedaży - co również wiąże się z niższą ceną!

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Już niebawem RapGame vol. 6, zaś do Peterborough zawita warszawski raper Chada. O kolejnej odsłonie RapGame już wkrótce, tymczasem zapraszamy do zapoznania się z próbką tego, co działo się w Revolution minionej nocy. Patroni imprezy: Scur-Shop.com, 4:20, Igor Trawiński Photography redakcja Peterboro.pl


23

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


24

OGŁOSZENIA PRACA - EAST ENGLAND Oferty PRACY

Rzeźnik Wykrawacz Obecnie poszukujemy doświadczonych rzeźników i wykrawaczy. Atrakcyjne stawki od £6.50 do £ 9.00 na godzinę możliwość nadgodzin dla zainteresowanych zarobki dochodzą nawet do £11.97 na godzinę. Czas pracy od 40 do 60 godzin tygodniowo. Koordynator z biurem bezpośrednio na miejscu pracy w fabryce. Pomoc w otwarciu konta bankowego, uzyskaniu numeru ubezpieczenia (National Insurance), pomoc w ubieganiu sie o świadczenia rodzinne, pomoc w wypełnieniu innych niezbędnych dokumentów Pomoc w „pierwszych krokach” po przyjeździe do Anglii. Minimalne roczne doświadczenie w przemyśle mięsnym oraz zdolność posługiwania sie nożem rzeźniczym. Pomyślne przejście testu kwalifikacyjnego na podstawie, którego instruktor oceni zdolność do pracy z nożem. Kontakt: 0782 451 3349 / rzeznik@ quattrorecruitment.co.uk

Montaż Mebli Peterborough

Firma Uniflex z Peterborough zatrudni osobę na okres 13 tygodni do pracy na terenie miasta i okolic. Praca polega na montażu mebli. Wymagane doświadczenie w podobnej pracy oraz prawo jazdy. Firma oferuje samochód wraz z kartą na paliwo. Zainteresowani mogą przesyłać CV na adam.palin@ uniflexgroup.co.uk Operator Wózka Widłowego Peterborough Think Recruitment zatrudni operatora wózka widłowego do pracy na budowie w Peterborough. Wymagane doświadczenie oraz karta CPCS. Po więcej informacji zadzwoń do Gemma Kenny 0121 3548822. Ochroniarze Peterborough Firma ochroniarska VSG Security Limited obecnie rekrutuje osoby do pracy w Peterborough.  Wymagana licencja SIA, komunikatywny język angielski zarówno w piśmie jak i w mowie oraz dobre maniery. Praca w różnych lokalizacjach Peterbo-

rough, głównie w marketach i magazynach.  Obowiązki obejmują patrole na parkingach i w sklepach oraz przeszukania i pisanie raportów.  Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji jak i wypełnić formularz zgłoszeniowy po przez stronę www. vsg.co.uk

Diagnosta MOT Peterborough Perfect Placement U.K. Limited zatrudni diagnostę do pracy w stacji MOT w Peterborough.  Wymagane kwalifikacje NVQ Level 3, City and Guilds lub podobne.  Idealny kandydat musi posiadać doświadczenie w diagnostyce samochodowej, w przeprowadzaniu przeglądów oraz musi umieć dokonać podstawowych napraw. Mile widziana VOSA MOT Smart-card.  Wyślij CV na  louisa@ perfectplacement.co.uk Sprzątanie Wellingborough Firma Bodraper zatrudni osobę na pół etatu w charakterze sprzątacza/ki. Mile widziane doświadczenie, lecz niewymagane. Firma oferuje szkolenie. Praca zawiera wszelkie aspekty tego zawodu jak zamiata-

nie, odkurzanie, zmywanie itp. Praca do 12,5 godziny tygodniowo. Stawka 6,50 za godzinę. Zainteresowani mogą dzwonić na 01926 487823 Christine Jenkins

Opiekun Wellingborough Wizard Recruitment zatrudni do opieki nad starszymi osobami. Praca polega na pomaganiu w ubraniu i rozebraniu się. Pomoc w korzystaniu z toalety, jedzeniu itp. Kandydat musi mieć ukończone 18 lat i mieć pasję do pomagania innym. Praca od 10 do 40 godzin tygodniow. Stawka od 6,50 GBP do 7,50 GBP na godzinę. Więcje informacji jak i samą aplikację zgłoszeniową moż- Dzielnicowy na uzyskać na stronie www. Huntingdon wizardrecruitment.com Luminus homes zatrudni osobę do patrolowania Ochroniarz dzielnicy. Praca polega na Cambridge wychwytywaniu potencjalRandstad CPE zatrudni oso- nych zagrożeń, raportowabę do pracy na weekendy. niu i patrolowaniu dzielnic. Praca polega na otwiera- Kandydat musi znać okolicę niu i zamykaniu budynku, i jej problemy. Praca wymaga przeprowadzania podsta- kontaktu z ludźmi w każdym wowych inspekcji. Wpisy- wieku. wanie i wypisywanie gości Więcej informacji jaki foritp. Wymagana karta CSCS mularz zgłoszeniowy można oraz umiejętność obsługi znaleźć na stronie www. komputera. Zadzwoń 01223 luminus.org.uk 451045 Hayley Mitchel

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


25

OGŁOSZENIA PRACA - EAST ENGLAND

Kucharz Cambridge Hawk’s Company Limited zatrudni kucharza. Praca wieczorami w prywatnym klubie. Obowiązki obejmują gotowanie i przygotowywanie standardowych posiłków oraz specjałów na zamówienie. Zainteresowani mogą dzwonić na 0122 3314666. Fabrykant/Spawacz Spalding Connection Recruitment zatrudni osobę do pracy w fabryce. Praca polega na spawaniu i składaniu balustrad i metalowych stopni schodów. Start natychmiastowy. Stawka 10,00 GBP na godzinę. Zainteresowani mogą przesyłać CV na rhys@temploy-connection.co.uk Kierowca HGV Huntingdon Igor transport zatrudni kierowcę HGV. Stawka 420 GBP za tydzień. Wymagane doświadczaenie oraz umiejętność obsługi tachografu. Praca polega na transporcie kontenerów na trasach lokalnych jak i krajowych. Zainteresowani mogą dzwonic na 075142 10993 Igor.

Sprzątaczka Bedford Praca na pół etatu do 15 godzin tygodniowo. Obowiązki obejmują odkurzanie, zmywanie podług, czyszczenie toalet itp. Mile widziane doświadczenie w tego typu pracach. Stawka 6,08 GBP za godzinę. Zainteresowani mogą przesyłać CV na  dmorgan@nicgroup.co.uk

Praca w Burger king Corby Burger King w Corby zatrudni osoby do pracy w charakterze asystentów kuchennych. Praca również zawiera aspekty obsługi klienta i sprzątanie. Praca stała na kontrakt. 20 godzin tygodniowo + nadgodziny. Stawka 6,08 na godzinę. Zainteresowani mogą zamówić aplikację zgłoszeniową dzwoniąc do Sukhi Panesar 07956 830596

Maintenance Engineer Corby We are looking for a part time Maintenance Engineer to work in Corby. Your role will include undertaking plant engineering checks so you must be a Knowledgeable engineer. Ideally you will have a food or pharmaceutical background. Hours from 6am-10am Monday to Friday with more hours available if you can do plant

maintenance. You can apply for this job by sending a CV/written application to mark@echopersonnel.co.uk

Kierowcy C+E Ketteringeniu Firma Transline Resource zatrudni kilku kierowców posiadających prawo jazdy C+E do pracy na terenie Kettering. Praca polega na rozwożeniu zamówionych towarów do klientów na terenie miasta i okolic. Praca na okres próbny (3 miesiące) z możliwością przejścia na kontrakt. Kandydat nie może mieć więcej niż 6 punktów karnych na prawo jazdy. Stawka od 10,00 GBP do 11,00 GBP na godzinę. Możliwość wyboru dziennej lub nocnej zmiany. Praca od niedzieli do piątku, 40 godzin tygodniowo. Zadzwoń pod 0844 8754321 i zapytaj o Recruitment Line. Numer referencyjny oferty KET/58545.

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON

Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


26

nasze strony na sportowo

PRZYPOMINAMY POLSKICH MEDALISTÓW OLIMPIJSKICH

Pierwsi byli torowcy olimpijczycy

Parę tygodni temu polscy kibice mogli się cieszyć ze złotego medalu mistrzostw świata w jakby zapomnianej trochę dyscyplinie – Katarzyna Pawłowska zdobyła go w kolarstwie torowym. Powracamy do tematu, bo zbliżają się Igrzyska Olimpijskie w Londynie, a obie sprawy ze sobą korespondują.. Katarzyna Pawłowska zdobyła w Melbourne złoty medal mistrzostw świata w kolarstwie torowym w konkurencji scratch. 22-letnia zawodniczka klubu Limaro Kórnik została w ten sposób pierwszą Polką w historii, która stanęła na podium imprezy tej rangi. To trzeci złoty medal dla Polski w historii MŚ. Wcześniej zdobywali je: Janusz Kierzkowski w 1973 roku (1 km na czas), tandem Benedykt Kocot i Janusz Kotliński w 1976 oraz Lech Piasecki w 1988 (5 km na dochodzenie). Scratch to młoda konkurencja, w kalendarzu MŚ po raz pierwszy znalazła się w 2002 roku. Zawodniczki ścigają się wspólnie, a wygrywa ta, która pierwsza pokona 40 okrążeń (10 km). Scratchu nie ma w programie zbliżających się igrzysk olimpijskich w Londynie, ale inne konkurencje torówki oczywiście są. I to od dawna... Zaczęli w Paryżu Polska w pierwszych nowożytnych olimpiadach nie brała udziału, bo jej po prostu nie było. Polscy sportowcy oczywiście pojawiali się na igrzyskach, ale reprezentowali państwa zaborcze. Pierwszy raz jako reprezentacja narodowa

wystąpiliśmy w Paryżu,w 1924 roku. No i udało się podczas tych inauguracyjncyh dla nas igrzysk stanąć na podium. A zrobił to nie kto inny, tylko właśnie kolarze torowi. Pierwszy medal olimpijski dla Polski wywalczyła czwórka w składzie: Franciszek Szymczyk, Jan Łazarski, Józef Lange i Tomasz Stankiewicz – był to medal srebrny, a zdobyli go na dystansie 4 km, który pokonali z czasem 5:23,0 min. Drugi medal, brązowy, dorzucił wtedy jeździec Adam Królikiewicz (koń - Picador), który zdobył 10 pkt. w konkursie skoków. Były to igrzyska z kilku względów wyjątkowe. Paryż był organizatorem igrzysk po raz drugi, a z działalnością w MKOL żegnał się twórca nowożytnych igrzysk baron Pierre`a de Coubertina. Na terenach Racing Club wybudowano nowoczesny stadion olimpijski na ponad 60 tys. widzów, obok niego po raz pierwszy postawiono wydzieloną wioskę olimpijską. Do udziału w imprezie, po raz pierwszy po Wielkiej Wojnie zaproszono sportowców Austrii, Turcji i Węgier - choć nie dopuszczono Niemców, a oficjalny komunikat informował, że organizatorzy nie są w stanie sportowcom tego kraju zapewnić pełnego bezpieczeństwa. Były to pierwsze Igrzyska Olimpijskie, w których udział wzięły reprezentacje Ekwadoru, Filipin, Haiti, Irlandii, Litwy, Meksyku i Urugwaju, a pierwsze letnie dla Polski i Łotwy, które to wzięły udział w zimowych Igrzyskach 1924. Garbarz i politechnik Nasi pierwsi kolarze-medaliści to

postaci wybitne, które w historii zapisały się nie tylko przez paryską olimpiadę. Zacznijmy od tego, który czasami wymieniany jest na końcu... żył bowiem najkrócej... W 1940 – roku olimpiady, która się nie odbyła, Tomasz Stankiewicz, zawodnik Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, zginął rozstrzelany przez hitlerowców w Palmirach w ramach akcji AB, mającej na celu eksterminację polskiej inteligencji. Inny warszawiak, Józef Lange, jeździł również w Legii, a z zawodu był mistrzem garbarskim. Ten w Paryżu wypadł najlepiej, bo zajął również 5. miejsce na 50 km. Przegrał ze zwycięzcą, Holendrem Jacobusem Willemsem, o kilka metrów. Na igrzyskach w Amsterdamie 1928 podzielił 6-7. miejsce na 1000 m ze startu zatrzymanego, a w konkurencji 4000 m drużynowo Polacy (obok niego Józef Oksiutycz, Artur Reul i Jan Zybert) odpadli w ćwierćfinale. Był on znakomity również na szosie, bo 1921 r. został mistrzem Polski. Jan Łazarski do dziś pamiętany jest w Krakowie, gdzie reprezentował Krakowski Klub Cyklistów i Motorzystów oraz Cracovię. Po zakończeniu kariery zawodniczej pozostał w sporcie, jako działacz i trener. Urodzony we Lwowie Franciszek Szymczyk jeździł w Warszawskim Klub Cyklistów. Inżynier chemii i technologii (ukończył Politechnikę Kijowską), również pozostał przy sporcie. To zasłużony organizator sportu kolarskiego, m.in. członek prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wiceprezes, kapitan sportowy i przewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Kolarskiego; a nawet projektant torów kolarskich! Miejmy nadzieję, że nasi obecni sportowcy wezmą przykład z dawnych mistrzów. Czekamy na medale w Londynie!. Jac

wyautowani amatorzy boks / londyn 2012

Co parę miesięcy, a nawet tygodni pasjonujemy się występami naszych pięściarzy na zawodowym ringu. Walczą nawet z najlepszymi. Tymczasem u amatorów jest beznadziejnie – żaden z polskich bokserów nie pojedzie na olimpiadę w Londynie! . Po raz pierwszy w historii na olimpijskim ringu zabraknie naszych bokserów z powodów sportowych. Do tej pory nie było naszych na igrzyskach w Los Angeles - zarówno tych w 1932 roku, jak i w 1984 roku. W pierwszym przypadku powodem były koszty podróży, w drugim bojkot igrzysk przez większość krajów socjalistycznych (z wyjątkiem Chin, Rumunii i Jugosławii). Lepsi niż piłkarze

Były czasy, kiedy boks amatorski można było uważać nawet za naszą sztandarową dyscyplinę. Sam pamiętam ring rozpięty na dachu garażu jednego z nowohuckich osiedli gdzie mieszkałem i tłumy kibiców wokół. Mnóstwo ludzi chodziło nawet na II ligę boksu. Nasi pięściarze zdobywali medale olimpijskie. Najlepiej było podczas igrzysk w Tokio w 1964 roku, kiedy to Polska potrafiła zdobyć trzy złote medale w boksie w godzinę! W latach powojennych pod kierunkiem legendarnego „Papy” Stamma biało czerwoni zaczęli odnosić wielkie sukcesy. Mistrzami olimpijskimi zostali: Zygmunt Chychła (Helsinki 1952), Kazimierz Paździor (Rzym 1960), Jerzy Kulej (Tokio 1964, Meksyk 1968), Józef Grudzień (Tokio 1964), Marian Kasprzyk (Tokio 1964), Jan Szczepański (Monachium 1972) i jako ostatni Jerzy Rybicki (Montreal 1976). Ostatni polski medal olimpijski, brązowy, zdobył zaś Wojciech Bartnik w Barcelonie w 1992 r.. Na podium stawali jednak także Andrzej Gołota (Seul 1988) czy uznawany z najlepszego polskiego pięściarza wszech czasów Zbigniew Pietrzykowski (nigdy nie wywalczył olimpijskiego złota). W sumie mamy na koncie 43 medale: 8 złotych, 9 srebrnych i 26 brązowych. Lepsi byli tylko

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

lekoatleci (52 medale - odpowiednio 22, 17, 13).

Upadek Niestety, teraz będzie słabo jak nigdy. Kiedy jakiś czas temu zapowiadaliśy turniej kwalifikacyjny w tureckim Trabzonie, nie spodziewaliśmy się, że sprawy przybiorą aż tak niekorzystny obrót. Żaden z polskich bokserów nie wystąpi w igrzyskach olimpijskich w Londynie. Jesczze do ćwierćifnałow turnieju można było mieć jakąś nadzieję. Na tym etapie jednak odpadli Łukasz Maszczyk (49 kg) i Tomasz Jabłoński (75 kg). W walkach ćwierćfinałowych Maszczyk przegrał z Włochem Manuelem Cappaią 8:19, a Jabłoński uległ Szwajcarowi Davide Faraciemu 9:15. Wcześniej z zawodami pożegnało się pięciu innych polskich pięściarzy. Łącznie podopieczni trenerów Wiesława Rudkowskiego i Czesława Ptaka stoczyli 11 pojedynków, ale wygrali tylko cztery. W 2008 roku w IO w Pekinie startowało dwóch biało-czerwonych: Maszczyk i Rafał Kaczor. Bez większych sukcesów. A teraz na jakiekolwiek szanse trzeba będzie więc poczekać do 2016 roku i igrzysk w Rio de Janeiro. No chyba, że znów przed olimpiadą będzie po wszystkim. Odpukać... Honor polskiego pięściarstwa mogą uratować kobiety, dla których jedyną kwalifikacją będą majowe mistrzostwa świata w Chinach. Boks pań zadebiutuje w programie igrzysk, na razie w trzech kategoriach wagowych 51 kg, 60 kg i 75 kg. JP


27

nasze strony na sportowo Widziane spod Wawelu

W Kielcach czyli w Warszawie

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Kilka dni temu przemknęła przez media niepozorna informacja. Legia w finale Pucharu Polski w Kielcach będzie gospodarzem. Koniec, kropka. Fajnie, myślę - będą mogli zagrać w takich barwach, w jakich zechcą. Dopiero potem dopadły mnie czarne myśli - w Polsce nic nie dzieje się bez przyczyny, a Legia ma bardzo silnych stronników w piłkarskich centralach (od pradziejów tak było, jest, ale czy musi być?). Bomba oczywiście eksplodowała. W toalecie. Wszyscy są umazani. Po drodze Legia z dziką swobodą wzięła Puchar Polski.. Wskazanie Legii jako gospodarza finału Pucharu Polski było zabiegiem sprytnym, ale prostackim i obraźliwym dla piłkarskiego środowiska. Dlaczego? W zeszłym roku jej pseudokibice (czyli zwyczajni chuligani) zdemolowali pospołu z odpowiednikami z Lecha stadion Zawiszy w Bydgoszczy, gdzie grano finał. Szkody na obiekcie wyceniono na 82,5 tys. zł. Wartość zniszczonych ekranów reklamowych oszacowano na 200 tys. zł, uszkodzona kamera telewizyjna była warta 150 tys. zł. Koszty policji związane z pilnowaniem i przywracaniem porządku wyniosły 932 tys. zł. W tej sprawie zatrzymano kilkadziesiąt osób, ponad 50 usłyszało zarzuty. Na Legii w Pucharze Polski ciąży zakaz wyjazdu dla zorganizowanych

grup. Jak go ominąć, czyli tak zrobić aby finał w Kielcach stał się finałem w Warszawie? Proste niech Legia będzie gospodarzem, a Ruch gościem. Wystarczy. Zaniepokoiła się jednak policja. Jak to - pytają mundurowi - mecz w Kielcach jest jednak meczem w Warszawie? - No, tak - dobrotliwie odpowiadają ludzie z Wydziału Dyscypliny PZPN. - Jeśli Legia jest gospodarzem to znaczy, że jej kibiców nie obowiązuje zakaz wyjazdowych występów. Wszystko w porządku, możecie spać spokojnie panowie policjanci. Rozumiecie? Skoro Legia jest gospodarzem, mecz dla jej kibiców nie jest wyjazdowy. Legia pod rękę z PZPN doprowadziła tę szopkę, ten kabaret albo jawną kpinę do szczęśliwego końca i tysiące legionistów mimo zakazu jednak w Kielcach sie pojawiło. To kolejny dowód na kręcenie polską piłką przez Legię, co odbywa się od lat bez żadnego skrępowania. Kolegom po dziennikarskim fachu ze stolicy nie dziwię się, że o tym nie piszą (wszak nie robi się we własne gniazdo), ale czy potrzebne jest śledztwo na podobieństwo wrocławskiego, aby wskazać ogółowi metody postępowania? Podpowiem, rzecz pierwsza. Kalendarz rozgrywek ekstraklasy ustawia się tak, aby Legia grała we wszystkich kolejkach z drużynami, które w poprzedniej kolejce zmierzyły się z największym rywalem Legii w walce o mistrzostwo. Ustawieni sędziowie (bardzo często z Warszawy lub Mazowsza) kartkują sumiennie najbliższych przeciwników Legii, skutecznie ich osłabiając. To nie wymysł, to fakt sprzed kilku lat. Rzecz druga - puszcza się płazem

brutalny faul bramkarza Kuciaka na rywalu z Widzewa, chociaż zapis wideo bez żadnych wątpliwości udowodnił wszystkim, że Kuciak powinien zostać ukarany „czerwienią” za próbę oderwania przeciwnikowi nogi poza polem karnym. Taki sam zapis wideo z tej samej telewizji Canal + wykorzystywany jest swobodnie przez karzące ramię sprawiedliwości z PZPN, gdy trzeba pomóc Legii. Takie zabawy uprawia się w polskim futbolu od lat i chociaż warszawski klub nie jest już organizacją sportową pod czujnym okiem Ludowego Wojska Polskiego, to kibiców upchanych ma wszędzie gdzie się da, PZPN nie oszczędzając... Pomysł z Legią jako gospodarzem finału Pucharu Polski (co zwalnia z zakazu wyjazdów dla pseudokibiców) mógł powstać tylko przy akceptacji ludzi ze związku, może samego prezesa. Chcieli z nas wszystkich zrobić idiotów. Nie udało się, ale ponieważ PZPN jest państwem w państwie, związek może zrobić wszystko. Na przykład wpuścić łotrów * z Legii, nie wpuścić łotrów * z Ruchu po uważaniu. Wybitnie naganna jest cwaniacka postawa ludzi z Legii i PZPN. Kraj się zmienił, ustrój się zmienił, lecz ludzie - jak widać - ani na jotę. -----------------------------------------* Łotr – człowiek zły, niegodziwy, popełniający haniebne czyny. Pseudokibice Legii mają tyle na sumieniu, że nawet władze wywracanego do góry nogami Wilna (kilka lat temu) tego nie zliczą. Pseudokibice Ruchu pokazali ostatnio w derbach z Górnikiem na co ich stać i mecze oglądać już będą tylko w knajpach znad kufla z piwem.

Puchar z piwem

smart’football

Słynna kompania piwowarska Budweiser jest oficjalnym sponsorem piłkarskiego FA Cup. Jako taki co pewien czas przygotowuje niespodzianki dla fanów piłki. Najnowszym pomysłem jest aplikacja na smartfony. Pozwala ona robić zdjęcia z repliką pucharu FA Cup. Działa ona w ramach programu Man of the Match, który już od jakiegoś czasu pozwala piłkarskim kibicom między innymi wybierać zawodnika meczu oraz

zapoznawać się z dokładnymi statystykami. Teraz aktywowano nową funkcję. Posiadacz smartfona, który najedzie kamerą swojego telefonu na promocyjną podkładkę pod piwo marki Budweiser, ujrzy na swoim wyświetlaczu replikę trofeum FA Cup w 3D. Aplikację przygotowała firma Aurasma. - Częścią misji Budweisera jest przybliżanie kibiców do słynnego pucharu i to właśnie uczyniliśmy – powiedział Iain Newell, dyrektor marketingu Budweisera na Europę. J.P.

„Bestia” zamiast „Tygrysa”

SPORT / BIZNES

Polskie marki przyzwyczaiły nas do anagażowania twarzy znanych z ekranu do reklamowania swoich produktów. Teraz wzięły się za sportowców. Obecnie oglądamy w reklamie piwa Bońka, Figo i Van Bastena. Z kolei Mike Tyson ma być twarzą polskiego napoju energetycznego! W tym wypadku chodzi o markę Black produkowaną przez firmę Food Care. Na rynku pojawiła się ona, gdy producent pokłócił się z Dariuszem Michalczewskim o prawa do marki Tiger. Sprawa nie wydaje nam się jeszcze całkiem pewna, biorąc pod uwagę, że to kolejna próba zaangażowania znanej twarzy do promocji tego specyfiku. Kilka miesięcy temu prezes Food Care Wiesław Włodarski informował media, że prowadzi rozmowy ze słynnym golfistą Tigerem Woodsem. - Światowa populacja tygrysów liczy 3,2 tys. osobników. Nie liczyliśmy Tigerów, po prostu rozpoczęliśmy rozmowy z tym najbardziej rozpoznawalnym. Połączenie energii, dynamiki, precyzji i niewiarygodnej skuteczności Tigera Woodsa z inspiracyjnym charakterem napojów, które oferujemy pod

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

marką Tiger Black, będzie połączeniem na miarę Masters – mówił wtedy Włodarski. Food Care produkował napój Tiger na licencji Michalczewskiego od 2004 roku, a w 2008 roku marka ta stała się liderem swojej kategorii napojów. Potem doszło do spięć na linii producent – sportowiec. Michalczewski twierdził, że Food Care nie płacił mu za licencję. Food Care zaś uważał, że osoba Michalczewskiego szkodzi pozycji produktu na rynku. Sprawa znalazła się nawet w sądzie. Do czasu rozstrzygnięcia sporu Food Care ma zakaz produkcji i sprzedaży napojów pod marką Tiger. Dariusz Michalczewski w tym czasie podpisał umowę z firmą Maspex - to ona teraz produkuje energetyk. A Food Care tymczasem mierzy wyżej. - Szukaliśmy takiej gwiazdy, która ma wymiar międzynarodowy - mówi prezes Włodarski. - Tyson zdecydowanie jest taką postacią, rozpoznawalną na całym świecie. Umowę z Tysonem zawarto na dwa lata z możliwością przedłużenia. Niewykluczone, że w ramach współpracy słynny tatuaż pięściarza trafi na opakowania Blacka. Kampania w Polsce ma ruszyć na przełomie maja i czerwca. Jac


28

nasze strony na sportowo

POZNAJEMY ANGIELSKIE KLUBY

Grali nawet w filmie

NICOLAS ANELKA W CHINACH

Na boisku i na ławce

Ipswich Town - choć to nie Manchester United, to nazwa brzmi niezwykle znajomo ...

Footballpedia UK

Przedstawiając kluby piłkarskie Anglii, ruszamy trochę za granice matecznika naszej gazety. Opowiemy o rywalu zza miedzy - Ipswich Town, który obecnie nie okupuje szczytów angielskiego futbolu, ale zapisał piękną kartę w dziejach. Ipswich Town, to jeden z klubów znanych mi z mojej młodości, czy raczej dzieciństwa. Nazwy, które najbardziej obijały mi się wtedy o uszy, to nawet nie Manchestery czy Chelsea; ale właśnie Ipswich, Aston Villa, czy Nottingham Forrest. Team z Ipswich zdobył mistrzostwo Anglii w 1962 roku, Puchar Anglii w 1978 r. i największy chyba sukces - Puchar UEFA w 1981. To niewiele w porównaniu z takim ManUnited, ale pewnie jest wielu, którzy chcieliby mieć na koncie choćby takie osiągnięcia. Impuls dał Alf Ramsey Ale od początku. Klub znany także jako The Blues, Town, The Tractor Boys, czy po prostu Ipswich został założony w 1878 r., jako Ipswich AFC, co czyni go jedną z najstarszych, aktywnych organizacji sportowych. Pod obecną pełną nazwą znany jest od 1888 r., kiedy to zjednoczył się z Ipswich Rugby Club. Działał na zasadach amatorskich aż do 1936 r., a dwa lata później dołączył do Football League. Przez lata nie mógł odbić się na trwale od najniższego poziomu (Division Three), aż w Ipswich pojawił się słynny później Sir Alf Ramsey. To pod jego wodzą zespół zagościł na dłużej na drugim froncie, by wreszcie awansować do pierwszej ligi i szybko zostać mistrzem kraju! Pierwsze starcie z futbolem europejskim przyniosło wyelimino-

wanie przez AC Milan, zaś Ramsey odszedł w 1963 r., aby objąć drużynę narodową. Wygrał z nią Puchar Świata i dostał tytuł „Sir”. Po odejściu zankomitego trenera, szczęście opuściło The Blues i na cztery lata znów pozostali w Second Division. Jednak los znów się odmienił pod wodzą Billa McGary, którego po ponownym awansie zastąpił Bobby Robson. Jak widać, Ipswich miało szczęście do dobrych menadżerów, bo pod wodzą Robsona klub wypłynął na szerokie wody.

Najlepszy czas Na początek w 1973 r. klub wygrał Texaco Cup i zakończył trzeci w lidze, co dało awans do Pucharu UEFA. Zespół Robsona do końca lat 70. korzystał m.in. z takich graczy, jak: Holendrzy Arnold Mühren i Frans Thijssen i piłkarze z Wysp - John Wark, Terry Butcher i Paul Mariner. Dzięki nim na dłużej zagościł w górze tabeli i w PUEFA. Team był tak mocny, że dał radę nawet pokonać Manchester United 6–0 , przy czym bramkarz gości Gary Bailey obronił trzy karne! Pokonanie Arsenalu na Wembley w 1978 r. oddało w ręce graczy Town FA Cup, jedyny raz w historii. Trzy lata później dołożyli do niego Puchar UEFA i dwa wicemistrzostwa Anglii. Gracze Ipswich byli tak popularni, że wzięli nawet udział w filmie „Escape to Vicory”, obok Sylvestra Stallone, Pele i naszego Kazimierza Deyny.

No i znów trzeba było stracić menadżera na rzecz reprezentacji kraju. Pod wodzą jego byłego asystenta Bobby’ego Fergusona już nie szło tak dobrze. Najpierw środek tabeli, wreszcie spadek. Ipswich jeszcze wracało do Premiership, raz nawet trafiło do PUEFA, aby tu zostać wyeliminowanym przez Slovan Liberec. Od

tej pory zespół wciąż dobija się do bram najlepszej ligi świata, bierze udział w play offach, ale nic z tego. Na ławce trenerskiej pojawił się kiedyś Roy Keane, ostatnio Paul Jewell, który ma rękę do awansów. Zobaczymy, jak mu pójdzie.

Dla porządku I jeszcze garść informacji, które o tym zasłużonym klubie powinien znać każdy fan futbolu. Jak można wnioskować z pseudonimu „The Blues”, tradycyjnym kolorem strojów jest niebieski. Taki też kolor zobaczymy na stadionie przyz Portman Road, gdzie zespół występuje od 1884 r. Co ciekawe, jako jeden z pierwszych wprowadził tutaj w 1890 r. nowość, czyli siatki w bramkach! Rekordową frekwencję odnotowano 8 marca 1975 r. Przyszło wtedy 38010 osób na mecz szóstej rundy FA Cup przeciw Leeds United on 8 March. Tradycjnym rywalem Ipswich jest Norwich City, z którym rozegrano 138 pojedynków uznawanych za derby East Anglia, od 1902 r. Ipswich reprezentuje w tym przypadku Suffolk, a rywale – Norfolk. Najwyższe zwycięstwa Ipswich, to 7-0 przeciw Portsmouth (Second Division 1964)., Southampton (First Division 1974) i West Bromwich Albion (First Division 1976). Najgorszej porażki doznali od Fulham, było 1-10 w 1963 r. i 0-9 od Manchesteru United w 1995 r. Zawodnikiem, który odnotował najwięcej ligowych występów jest Mick Mills z 591 meczami w latach 1966 -1982. Najlepszy strzelcem jest do tej pory Ray Crawford z 203 golami zdobytymi w latach 1958-1969. Z kolei Ted Phillips strzelił najwięcej bramek w jednym sezonie tj. 41 podczas rozrywek Division Three (South) w 1956/57 r. JP

mega gwiazda?

Zwieńczenie kariery sportowej w Państwie Środka to kusząca opcja dla wielu zawodników z Zachodu. Kontynuuje ją tutaj m.in. Nicolas Anelka, który teraz planuje zostać piłkarskim trenerem.. Konkurencja w Chinach umiarkowana, mimo że rynek to ogromny, a rzesze kibiców rzeczywistych i potencjalnych trudno zmierzyć. Może poza tenisem stołowym i kung fu, Europejczycy wciąż mogą tu pokazać wiele. A pieniążki do zarobienia niezgorsze. Apetyty na sukces rosną wraz z rozwojem kraju i jego westernizacją, dlatego zapotrzebowanie na tych, którzy podzieliliby się swoimi umiejętnościami i wiedzą, wciąż rośnie. Nicolas Anelka świetnie znany jest nie tylko brytyjskim kibicom futbolowym, choć to w Premiership święcił największe sukcesy. Występował między innymi w takich klubach jak: PSG, Arsenal, Real Madryt, Liverpool, Manchester City, Fenerbahçe oraz Bolton Wanderers. Od stycznia br. Francuz występuje natomiast w Shanghai Shenhua. Obecnie zamierza zmienić swoją rolę w.chińskiej drużynie Podobnie jak m.in. Roberto Carlos, zostanie grającym trenerem. Nieprawdą jest natomiast plotka,

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

jakoby miał zastąpić dotychczasowego szkoleniowca, którym jest Jean Tigana. Powodem takiego posunięcia miałyby być słabe wyniki w lidze (dopiero 11. lokata w tabeli). Rzeczywiście, przeprowadzono pewne zmiany, jednak zwolniono jedynie zastępców Tigany. Natomiast Anielka póki co zostanie właśnie jego grającym asystentem. Ale kto wie – może to początek nowej kariery? JP


29

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


31

dział usługi - ogłoszenia dla twojej firmy

Fiszka reklamowa za jedyne 10 GBP zadzwoń i zleć ogłoszenie:

07402180554

projekt bezpłatnie i od ręki

MIEJSCE NA TWOJĄ FISZKĘ REKLAMOWĄ

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


NS49